Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Patologizm
PostNapisane: 02 kwi 2013, 11:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Nie liberalizm, nie socjalizm i nie żadna demokracja tylko patologizm i terroryzm ideologiczny przejmują władzę nad światem.
Patologizm to nasza dzisiejsza rzeczywistość polityczno - ideologiczna i wstęp do totalnego szamba pod kierunkiem Lucyfera, które zbliża się do nas coraz bardziej. Zwyrodnialstwo nie osiagnęło jeszcze swojego celu. Napiera i terroryzuje. Wymusza.


Zagadka na prima aprilis

Mamy dla Państwa nietypową zagadkę – które z czterech informacji są typowo primaaprilisowym żartem, a które ponurą rzeczywistością dnia codziennego w XXI wieku?

A. „New York Times” (27. 03. 2013): „Władze Światowej Federacji Łyżwiarstwa Figurowego na swoim posiedzeniu odbytym wczoraj w Paryżu podjęły decyzję o zwróceniu się do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego z wnioskiem o uzupełnienie programu najbliższych zimowych igrzysk olimpijskich o występy jednopłciowych par tanecznych i par sportowych występujących w olimpijskim konkursie jazdy figurowej na lodzie. Władze Federacji w swoim oświadczeniu podkreślają, że w ten sposób wychodzą naprzeciw postulatom zgłaszanym ostatnio m. in. przez World Wide Gay Rights Forum, które wskazywały na jawną dyskryminację poprzez uniemożliwienie startu par łyżwiarzy, którzy mają odmienną orientację seksualną”.

B. Według podawanych przez polskie media informacji, prominentni przedstawiciele partii rządzącej w Polsce zapewniają, że problem niedożywienia polskich dzieci bierze się z braku „ugruntowanej w Polsce kultury spożywania śniadań” oraz niedostatecznego wykorzystania zalegających w kraju zasobów szczawiu oraz śliwek – mirabelek.

C. „San Francisco Chronicle” z 25. 03. 2013 informuje, że w niedawnej konferencji naukowej (sponsorowanej przez Fundację George’a Sorosa) pt. „Nowe trendy w humanistyce – uwarunkowania kulturowe płci i przyczyny dyskryminacji” wzięło udział liczne grono antropologów, socjologów i historyków nie tylko z USA, ale również Europy. Sprawozdawca gazety zwraca uwagę na kilka referatów, zwłaszcza tych wygłoszonych przez ludzi nauki z Europy Środkowej (nazwanej przez cytowaną gazetę jako „a new promised land of global gender studies”). Prof. M. Środa w swoim referacie podkreśliła konieczność rewizji kanonu lektur szkolnych, począwszy od szkoły podstawowej. W tym kontekście zwróciła uwagę na szkodliwą twórczość Astrid Lindgren, autorki licznych powieści dla dzieci i młodzieży utrwalających kulturowe stereotypy płciowe. Prof. Środa podkreśliła w swoim wystąpieniu, że niedopuszczalne są z perspektywy dzisiejszego stanu wiedzy fragmenty w „Dzieciach z Bullerbyn”, w których główna bohaterka (siedmioletnia Lisa) z lubością opowiada o swoich lalkach. Jak stwierdziła polska uczona, jest to nic innego jak „propaganda jednostronnie ukierunkowanych determinantów kulturowego uwarunkowania płci dziecka płynących z paternalistycznej tradycji zdominowanej przez Kościół”. Referentka – stwierdza amerykańska gazeta – postuluje w swoim referacie zastąpienie „Dzieci z Bullerbyn” w zestawie lektur szkolnych w polskich podstawówkach, wyborem fragmentów z „otwartej i przenikliwej” prozy Stiega Larssona.

D. Władze miejskie Amsterdamu rozważają wniosek domagający się wybudowania za granicami miasta osiedla kontenerów dla osób niedostatecznie rozumiejących konieczność wolności i równości wyboru preferencji płciowych.

A teraz pytanie łatwiejsze: Które z czterech powyższych informacji są typowo primaaprilisowym żartem (zmyśleniem)?

Pytanie trudniejsze: Dlaczego tak długo trwało zastanawianie się nad pierwszym pytaniem i jak długo potrwa zanim informacje, które dzisiaj są żartem prima prilisowym staną się twardą rzeczywistością jutro?

Grzegorz Kucharczyk

http://www.pch24.pl/zagadka-na-prima-ap ... 718,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 03 kwi 2013, 07:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Zamiast Drogi Krzyżowej - instruktaż kurewski

Żydowska gazeta dla Polaków, czyli organ prasowy pana red. Adama Michnika, piórem pani redaktor Aleksandry nomen omen Pezdy daje upust serdecznej trosce pedagogicznej - czy mianowicie uczestnictwo młodzieży, a zwłaszcza dzieci w uroczystościach „Drogi Krzyżowej” nie przyprawi ich o traumę i trwale nie wypaczy im charakterów. Nietrudno domyślić się, co jest głównym, chociaż nie wyrażonym werbalnie, powodem tej troski. Nabożeństwo „Drogi Krzyżowej” pozwala każdemu spostrzegawczemu człowiekowi zorientować się w żydowskim fanatyzmie i nieubłaganej mściwości. Nic dziwnego, że żydowska gazeta dla Polaków wolałaby uchronić młode pokolenia mniej wartościowych narodów tubylczych przed zorientowaniem się w tych wszystkich sprawach - chociaż oczywiście nie może tego powiedzieć expressis verbis, wobec czego pani red. Aleksandra nomen omen Pezda daje upust obłudnej trosce o wspomnianą traumę i wypaczenia charakteru.

Ciekawe, że ta sama żydowska gazeta dla Polaków nie tylko nie ma wątpliwości, ale gorliwie wspiera próby narzucenia młodzieży, a nawet dzieciom szkolnym tak zwanej „edukacji seksualnej”. Właśnie dostałem program zajęć z tej „edukacji” i po uważnym zapoznaniu się z nim, nie mam najmniejszych wątpliwości, że chodzi o zwyczajny instruktaż kurewski w wykonaniu specjalnej ekipy „edukatorów” - już uprzednio przez kogoś przeszkolonych. Warto zwrócić uwagę, że to właśnie żydowska gazeta dla Polaków wspiera takie inicjatywy.

Skłania to do podejrzeń, że środowiska żydowskie, które w naszym nieszczęśliwym kraju, na skutek splotu zagadkowych okoliczności uzyskały w ostatnich latach nieproporcjonalny wpływ na życie publiczne, a zwłaszcza - media i inne środowiska opiniotwórcze, zainteresowane są w demoralizowaniu młodzieży krajów swego osiedlenia, by mniej wartościowe narody tubylcze doprowadzić do stanu bezbronności wobec majątkowych roszczeń żydowskich grandziarzy, próbujących w ten sposób stworzyć warunki sprzyjające uzyskaniu politycznego panowania nad nimi i ich bezlitosnego eksploatowania.

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2788


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 04 kwi 2013, 06:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Patologizm akceptuje i promuje tylko samego siebie, i ten absurd nazywa demokracją. Wszystko inne to wróg.

KRRiT dyskretnie milczy

Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej, która rozpatruje wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu czterech członków KRRiT, rozpoczęła przesłuchania w charakterze świadków przedstawicieli Fundacji Lux Veritatis, właściciela Telewizji Trwam.

Pierwszym świadkiem, którego wczoraj wezwała komisja, był o. Tadeusz Rydzyk CSsR, prezes Fundacji Lux Veritatis.

– Przesłuchanie trwało mniej więcej dwie i pół godziny, posłowie zadawali mnóstwo pytań, ale nie mogę powiedzieć, o czym była mowa, bo posiedzenie odbywało się w trybie niejawnym – powiedział o. Tadeusz Rydzyk po zakończeniu obrad komisji.

– Powiem natomiast tak: jesteśmy dyskryminowani! Katolicy są dyskryminowani! Tyle koncesji rozdzielili na multipleksie, a wszystkie dla mediów liberalno-lewicowych. Niektórzy mają po kilkanaście kanałów. Dla nas nie znalazło się ani jedno miejsce! A przecież to katolicy utrzymują ich wszystkich! Mimo to oni się z nami wcale nie liczą. Szkalują w mediach, obrażają. Traktują jak ludzi niższej kategorii. Odczułem to także osobiście podczas przesłuchania na komisji – podkreślił dyrektor Radia Maryja.

Ojciec Tadeusz Rydzyk przypomniał, że Telewizja Trwam od początku jest dyskryminowana przez ten rząd.

– Nie patrzą, że chodzi nam o dobro, że Telewizja Trwam w wielu wypadkach zastępuje media publiczne. Dwa i pół miliona protestów w obronie Telewizji Trwam, ponad 150 marszów w całej Polsce i za granicą. I nic. Nie wiem, co będzie dalej. Nie wiem, czy po tamtej stronie jest dobra wola – powiedział o. Tadeusz Rydzyk.

Dzisiaj na pytania posłów będzie odpowiadać dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis Lidia Kochanowicz.

Komisja zajmuje się oceną postępowania KRRiT podczas konkursu na pierwszy multipleks cyfrowy, jaki odbył się w 2011 roku. Wówczas koncesji nie przyznano Telewizji Trwam i dlatego Fundacja występuje w tym postępowaniu jako strona pokrzywdzona.

Oskarżenie, które rozpatrują posłowie, dotyczy przewodniczącego KRRiT Jana Dworaka, a także trzech członków Krajowej Rady: Witolda Grabosia, Krzysztofa Lufta i Sławomira Rogowskiego. Piąty członek Rady – Stefan Pastuszka, związany z PSL, nie został objęty oskarżeniem, ponieważ nie brał udziału w podejmowaniu decyzji w sprawie koncesji.

Posłowie PiS w swoim wniosku zarzucili im złamanie Konstytucji i ustaw, chodzi przede wszystkim o naruszenie konstytucyjnej zasady równości podmiotów wobec organów państwa i zasady legalizmu, tj. działania administracji państwowej na podstawie przepisów prawa. Ponadto chodzi o pogwałcenie zasad pluralizmu poglądów i informacji w przestrzeni medialnej.

Komisja ma jeszcze do przesłuchania kilkanaście osób. Wszystkie jej posiedzenia są tajne, a posłowie i świadkowie mają prawny zakaz relacjonowania treści składanych zeznań.

Czterej członkowie KRRiT, przeciwko którym skierowany jest wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu, złożyli zeznania w ubiegłym miesiącu, jednak ponownie otrzymali wezwanie na wczorajsze posiedzenie w celu składania dalszych wyjaśnień.

– Naszym zadaniem jest wykazać, na podstawie przesłuchania świadków, zasadność zarzutów zawartych we wniosku o postawienie członków KRRiT przed Trybunałem Stanu – powiedziała prof. Krystyna Pawłowicz, poseł PiS.

Profesor Pawłowicz obawia się jednak o przebieg prac, bo dotychczasowe spotkania pokazują, że koalicji nie zależy na wyjaśnieniu sprawy konkursu na multipleks cyfrowy.

– Członkowie Rady z reguły nie odpowiadali komisji na istotne pytania. Zasłaniali się niepamięcią, odmawiali odpowiedzi albo wyręczali ich w wyjaśnieniach towarzyszący im adwokaci. Odbywało się to w atmosferze kompletnej bierności po stronie przedstawicieli PO i PSL w komisji, którzy nie wykazywali żadnej inicjatywy w dochodzeniu do prawdy, nie formułowali pytań, a jeśli występowali z jakimś wnioskiem, to dotyczył on zamknięcia danej kwestii – mówi Krystyna Pawłowicz.

Dodaje, że pytania członkom KRRiT zadawali wyłącznie posłowie opozycji, przy czym przewodniczący komisji Andrzej Halicki (PO) nieustannie przypominał przesłuchiwanym, że mają prawo do odmowy odpowiedzi, albo uchylał pytania. Wczoraj, mimo kilkukrotnych prób, nie udało nam się skontaktować z przewodniczącym Halickim.

– PO i PSL mają w komisji większość, więc przegłosowują to, co chcą. Dlatego nie mam złudzeń co do losów tego postępowania. Mam natomiast nadzieję, że sprawozdanie z naszych prac pozostanie dla potomności na dowód arogancji i poczucia bezkarności obecnej władzy – podkreśliła prof. Pawłowicz.

Komisja wyznaczyła swoich stałych ekspertów. Zostali nimi dr Michał Bednarczyk, konstytucjonalista związany z Uniwersytetem Wrocławskim, oraz mecenas Zbigniew Standar, znany poznański adwokat, w przeszłości doradca marszałka Sejmu Józefa Zycha (PSL).

Małgorzata Goss

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ilczy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 24 kwi 2013, 14:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
„Szklankowcy” szantażują

Już się martwiłem, czy coś złego nie spotkało mojej faworyty z najweselszego działu religijnego w żydowskiej gazecie dla Polaków, czyli pani redaktor Katarzyny Wiśniewskiej - czy na przykład - niech Bóg zabroni! - pan redaktor Michnik nie uznał, że na obecnym etapie pani redaktor Wiśniewska nie nadaje się do mącenia w głowach przedstawicielom mniej wartościowego narodu tubylczego i dajmy na to - nie spuścił jej z wodą - ale nie. Okazało się, że to tylko chwilowa przerwa w publicystycznej aktywności. Jak bowiem wiadomo, żydowska gazeta dla Polaków kroczy w pierwszym szeregu awangardy postępu, a awangarda postępu nie ma dzisiaj innego zmartwienia, jak zapłodnienie w szklance.

To znaczy - oczywiście ma, jakże by inaczej, ale to zmartwienie stanowi rodzaj tak zwanego wstydliwego zakątka i na żadną kampanię się nie nadaje. Mam oczywiście na myśli masowe okaleczanie noworodków płci męskiej w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej pod pretekstem tak zwanego „obrzezania”. Jak wiadomo, polega ono na odcięciu napletka - co ma symbolizować specjalne stosunki obrzezanego ze Stwórcą Wszechświata. Dopóki tych obrzezań dokonywali lekarze na życzenie żydowskich rodziców - wszystko było w porządku - ale z jakiegoś tajemniczego powodu w amerykańskich szpitalach zaczęto obrzezywać wszystkich chłopców bez wyjątku - bez względu na to, czy rzeczywiście byli oni przeznaczeni do specjalnych stosunków ze Stwórcą Wszechświata, czy nie. Doszło wreszcie do tego, że rodzice noworodków płci męskiej musieli staczać prawdziwe walki ze skorumpowanymi, czy może sterroryzowanymi przez Żydów lekarzami, by uchronić swoich synów przed obrzezaniem. Wzbudziło to podejrzenia, że wpływowe w USA środowiska żydowskie dopuściły się tego nadużycia celowo, bo coś kombinują. Jak tam było, tak tam było - warto zwrócić uwagę, że postępactwo, które bardzo krytykuje praktykę obrzezywania dziewcząt, w sprawie okaleczania chłopców nabrało wody w usta. Od razu widać, z jakiej krynicy mądrości czerpie inspiracje.

Teraz jednak postępactwo snobuje się na zapłodnienie w szklance. Jest to sytuacja podobna do tej, która w wieku XVIII skłoniła pruskiego króla Fryderyka Wielkiego do sarkastycznej uwagi na wieść, iż imperatorowa Katarzyna II wdała się w wojnę z Turcją o zatokę Złotego Rogu - że „już jej rogi huzarskie nie wystarczają”. Toteż najbardziej awangardowym damom nie wystarczają już zwyczajne sposoby i wszystkie chciałyby spróbować ze szklanką, ale jak to postępactwo - oczywiście na cudzy koszt, to znaczy - Bogu ducha winnych podatników. Dodatkowo sprzeciwia się temu Kościół ze względu na to, iż przy szklance pojawia się nadprodukcja ludzkich embrionów, które następnie są zamrażane w ciekłym azocie. Warto o tym przypominać postępackiej łobuzerii, która podniosła klangor na wieść o matce, co to po zamordowaniu własnych dzieci umieściła je w zamrażarce. Tymczasem weteranki walk klasowych, co to jeszcze „samego znały Stalina”, te wszystkie Magdaleny Środy, Wandy Nowickie i inne rewolucyjne jamnice, chociaż same na szklankę już się chyba nie snobują, bardzo ten proceder popierają w nadziei, że łzawą retoryką zmuszą Kościół do rejterady w sprawie szklanki, a potem - również w sprawie aborcji.

Toteż kiedy Episkopat podtrzymał swoje stanowcze stanowisko, dodając kilka dosadnych słów prawdy na uzasadnienie, żydowska gazeta dla Polaków zaczęła lansować pannę Agnieszkę Ziółkowską, która twierdzi, że została poczęta w szklance i na znak protestu zapowiedziała apostazję w Kościoła katolickiego. Zaraz też odezwał się niejaki Dariusz Kot, bywszy katolik, a obecnie ateista, „od kilkunastu lat” zdobywający w Ameryce i upowszechniający tam „wiedzę o Kościele”. Ciekawe, kto go tam oświeca, bo z tego co pisze odnoszę wrażenie, iż uczy Marcin Marcina. Ale mniejsza z tym, bo pan Kot zachęca panią Agnieszkę, by zamiast od razu się apostazjować, raczej spróbowała najpierw Kościół trochę poszantażować, stawiając mu twarde warunki. Wobec tego szantażu może się zreflektuje i złagodzi stanowisko w sprawie szklanki.

Ze mnie wprawdzie żaden teolog, ale pani Agnieszce Ziółkowskiej i innym amatorom apostazji udzieliłbym tej samej rady, jakiej Napoleon III udzielił meksykańskiej cesarzowej Charlotcie, kiedy przyjechała prosić go o pomoc dla swego męża Maksymiliana. W razie odmowy zagroziła abdykacją, a wtedy Napoleon wykrzyknął: „ależ abdykujcie jak najprędzej!” Skoro pani Ziółkowska wyżej stawia szklankę nad autorytet Ducha Świętego, to niech opuszcza Kościół jak najprędzej. Tacy katolicy, takie farbowane lisy, potrzebni są Kościołowi jak psu piąta noga. I chociaż pani red, Wisniewska z najweselszego w żydowskiej gazecie dla Polaków działu religijnego surowo napomina Kościół, że przebrał miarę, to myślę, że lepiej zaufać w tej sprawie św. Kolumbanowi, apostołowi Irlandii we wczesnym Średniowieczu. W liście do papieża Bonifacego IV wspomina, że wszystko powinno odbywać się „dla dobra (...) naszej wiary, dzięki której różnimy się od pogan, Żydów i heretyków...”. A także - od faryzeuszów i marranów z „Gazety Wyborczej”.

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2805


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 25 kwi 2013, 06:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Oswajanie z dewiacjami

Paulina Gajkowska

Implementacja zaleceń WHO w sprawie seksedukacji doprowadzi do dramatycznych skutków zdrowotnych i moralnych wśród młodzieży – ostrzegają eksperci.

Do takich planów przymierzają się ministerstwo edukacji we współpracy z resortem zdrowia. Małgorzata Szybalska (MEN) i dr Dagmara Korbasińska, dyrektor departamentu matki i dziecka w resorcie zdrowia, konieczność wprowadzenia rekomendacji Biura Regionalnego Światowej Organizacji Zdrowia dla Europy w zakresie standardów edukacji seksualnej uzasadniają troską o zdrowie społeczeństwa oraz prawidłowy rozwój psychoseksualny dzieci i młodzieży. Z kolei zapalczywie broniący dalece kontrowersyjnych treści tych zaleceń seksuolodzy uważają, że kluczowe jest formowanie właściwych „postaw wobec seksu”, co według nich oznacza „oswajanie” z tym tematem i „budowanie pozytywnego nastawienia” wśród dzieci wokół spraw intymnych. W rzeczywistości oznacza to niezwykle groźne dla psychiki i rozwoju dzieci rozbudzanie seksualności i wypaczanie dziecięcej natury.

O jakich standardach jest mowa w dokumencie wydanym przez WHO? W tzw. matrycy definiującej zalecenia dotyczące edukacji seksualnej dla konkretnych grup wiekowych czytamy m.in., że dziecko w wieku 0-4 lat powinno już być informowane o seksualności. „Przekaż informacje na temat radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji we wczesnym dzieciństwie” – to tylko wycinek z szeregu groźnych treści zalecanych przez ONZ-owską organizację. Dalej czytamy, że dziecko w wieku 0-4 lat powinno być informowane na temat „różnych rodzajów związków rodzinnych”. Nie trzeba dogłębnej analizy, aby domyślić się, że celem wprowadzania takich pojęć jest w rezultacie „oswajanie” dziecka już w najmłodszym wieku z dewiacjami seksualnymi takimi jak homoseksualizm czy biseksualizm. Dzieci w przedziale 4-6 lat należy edukować w zakresie akceptacji różnorodności, natomiast w wieku od 6 do 9 lat, a więc wchodząc w wiek szkolny, dzieci powinny znać podstawowe pojęcia dotyczące antykoncepcji oraz rozróżniać metody antykoncepcyjne.

Szkoła demoralizacji

Według „ekspertów” z WHO w tym wieku normą jest, że dzieci znają swoje „prawa seksualne”. Od 9. roku życia pojawiają się takie zalecenia jak np. „Naucz dziecko podejmowania świadomych decyzji dotyczących zyskiwania bądź nie doświadczeń seksualnych”. Cała matryca pełna jest haseł o „samorealizacji”, „samoakceptacji”, „potrzebach”, „świadomości”. Czyli pojęć wyzutych z moralności. Nie znajdziemy w niej tak naprawdę żadnej promocji tradycyjnych i właściwych modeli życia, czyli małżeństwa i rodziny. Dużo miejsca za to eksperci z WHO poświęcają na propagandę różnorodności. Standardy zostały zaprezentowane w tym tygodniu na konferencji współorganizowanej w Polskiej Akademii Nauk m.in. przez resorty zdrowia i edukacji.

Ze stanowiska obu resortów wynika przekonanie, że rodzice są niekompetentni w zakresie edukacji własnych dzieci. Według ekspertów prezentujących dokument WHO, rodzina nie jest w stanie zapewnić dzieciom wiedzy, a co za tym idzie nie jest w stanie formować właściwych postaw w najbardziej intymnych sprawach. MEN zależy na tym, aby edukacja seksualna była przedmiotem obowiązkowym.

W dokumencie WHO nie ma żadnych informacji na temat tzw. dziewictwa immunologicznego. Epidemiczny charakter przenoszonych drogą płciową zakażeń u młodocianych ma u podłoża dwie przyczyny: jedną z nich jest rozwiązłość seksualna, drugą młody wiek. Już sam wiek jest istotnym czynnikiem zagrożenia ze względu na niewykształconą jeszcze obronę immunologiczną, czyli odpornościową. Profesor Lars Weström z Lund na początku lat 90. określił ów stan typowej u młodocianych niedojrzałości układu odpornościowego mianem „immunologicznego dziewictwa”.

Edukacja typu A

Antoni Zięba, wiceprezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, wskazuje, że dokument z zaleceniami WHO dotyczącymi standardów edukacji seksualnej dzieci jest bardzo niebezpieczny. Wymieszano w nim różne treści, jednak ostatecznie generalny wydźwięk pozostaje szkodliwy społecznie. – Zostały w nim zawarte informacje, z którymi trudno się nie zgodzić, jednak przede wszystkim w tych rekomendacjach brakuje polskiego doświadczenia. Dlaczego? Ponieważ Polska od lat realizuje w szkołach edukację seksualną typu A (według klasyfikacji Amerykańskiej Akademii Pediatrii), czyli wychowanie do czystości, bez propagowania antykoncepcji.

Dzięki temu w Polsce na tle krajów Europy Zachodniej, w których prowadzona jest edukacja seksualna typu B, czyli propagująca antykoncepcję, odnotowuje się najniższą liczbę zajść w ciążę na 1000 nastolatek, najniższą liczbę aborcji i najniższe wskaźniki zakażeń HIV i zachorowań na AIDS – zaznacza dr inż. Antoni Zięba. Jak dodaje, w Szwecji wśród uczennic przed maturą zarejestrowanych aborcji jest ponad 7 tysięcy rocznie. – Widzimy zatem bardzo wyraźnie, jakie skutki przynosi realizacja edukacji seksualnej typu B. Stoję na stanowisku, że należy bronić tego, co obecnie jest w polskich szkołach. Oczywiście obecny program należy udoskonalać, ponieważ ma pewne braki, jednak nie możemy pozwolić na to, aby wprowadzony został typ edukacji seksualnej oparty na propagowaniu swobodnych postaw seksualnych i szerokiego dostępu do antykoncepcji – zaznacza nasz rozmówca. Jak dodaje wiceprezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, znając dramatyczne statystyki chociażby ze Szwecji, w której od wielu lat realizuje się seksedukację, powinny być one dla nas wystarczającą przestrogą.

http://www.naszdziennik.pl/wp/30813,osw ... cjami.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 26 kwi 2013, 07:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Najpierw była moralność, a na jej kanwie powstało prawo. Ideologie odwróciły naturalny bieg rzeczy i potworzyły swoje prawa, a one dopiero określały jaka ma być moralność. Moralność stała się więc dziedziną użyteczną i pracuje na usługach ideologii.
Moralnym jest obecnie np. powierzenie małego dziecka zgenderowanym zboczeńcom. Niemoralnym jest natomiast próba ochrony tegoż dziecka przed zwyrodnialcami.


Wroga separacja

Rozdzielenie jurysdykcji od moralności w imię partykularnych interesów wybranych grup społecznych jest niezgodne z prawem naturalnym i prowadzi zawsze do krzywdy bezbronnych.

Legalizacja aborcji, eksperymenty na ludzkich embrionach i uśmiercanie ich są efektem długotrwałego procesu odseparowywania etyki od prawa w amerykańskim orzecznictwie – diagnozuje mecenas Nikolas T. Nikas, prezes Bioethics Defense Fund (Fundacji Obrony Bioetycznej).

Wybitny prawnik, działający na rzecz obrony życia od poczęcia, był jednym z prelegentów na konferencji organizowanej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie m.in. przez Centrum Prawne Ordo Iuris. W referacie pt. „Prawne i społeczne konsekwencje bioetycznych rozstrzygnięć Sądu Najwyższego USA” mec. Nikas przypomniał jeffersonowską teorię, że rządy tworzone są po to, aby zabezpieczać fundamentalne prawa. Jednym z niezbywalnych praw, które powinno być zabezpieczane, jest prawo do życia. Nikas na podstawie trzech wyroków Sądu Najwyższego pokazał, na czym polega odseparowywanie etyki od jurysdykcji.

Pierwszym wyrokiem, który dał początek procesowi redukowania praw etycznych w prawie, była decyzja Sądu Najwyższego w latach dwudziestych ubiegłego wieku w sprawie Buck vs. Bell. Na mocy decyzji Sądu poddano przymusowej sterylizacji kobietę, a wyrok tłumaczony był argumentem wziętym wprost z determinizmu darwinowskiego, że skoro ona stanowi „patologię”, jej potencjalne dzieci również będą szkodziły społeczeństwu.

Jak zauważył mec. Nikolas Nikas, w tamtym czasie Stany Zjednoczone wkroczyły w sferę eugeniki. Mało znanym i przywołanym przez prawnika faktem jest to, że nazistowscy lekarze w procesie norymberskim powoływali się na decyzję amerykańskiego Sądu Najwyższego w sprawie Buck kontra Bell. Kolejną sprawą, która stanowi sztandarowy przykład całkowitego usunięcia jakichkolwiek wartości z prawa, jest słynna sprawa Roe vs. Wade z 1973 roku. W wyniku wyroku Sądu Najwyższego wówczas została zalegalizowana aborcja w USA przez cały okres ciąży.

Jak wskazał mec. Nikas, od czasu zalegalizowania aborcji w Stanach Zjednoczonych 52 miliony ludzi straciło życie. Ogłaszając wyrok w sprawie Roe vs. Wade, sędzia powiedział, że nie będzie rozstrzygał kwestii, kiedy zaczyna się życie, czyli – jak słusznie zauważył prawnik – zignorował absolutnie fundamentalną sprawę. Co ciekawe, orzecznictwo amerykańskie argumentuje prawo do aborcji również w kategoriach równouprawnienia.

Natomiast, jak przywołał podczas wykładu mec. Nikolas Nikas, paradoksem jest to, że kobiety walczące o równouprawnienie na początku XX wieku, czyli „pierwsze feministki”, były zdecydowanymi przeciwniczkami aborcji, jak np. Susan Anthony. Nikolas Nikas, powołując się również na przypadek Stenberg vs. Carhart (dotyczył aborcji przez częściowe urodzenie, zakazanej ostatecznie decyzją Sądu Najwyższego w 2007 r.), wykazał, że całkowite izolowanie orzeczeń sądowych od wartości, a przede wszystkim od prawa naturalnego, jest ogromnym zagrożeniem.

Prawnik zaznaczył ponadto, że w orzecznictwie amerykańskim nie ma odrębnego werdyktu dotyczącego embrionów ludzkich, to znaczy nie ma żadnej decyzji, która w jakikolwiek sposób broniłaby życia w pierwszej fazie rozwoju. Dokonywanie eksperymentów na ludzkich embrionach w wyniku procedury zapłodnienia in vitro jest faktem, a jedno okrucieństwo zawsze implikuje kolejne.

Oznacza to – według prawnika – że postulowane przez niektórych naukowców wykorzystywanie embrionów przy eksperymentach, ale również w celu uzyskiwania substancji cennych, które wytwarza embrion w procesie swojego kształtowania, będzie dochodzić do skutku. Dlatego, jak podsumował, zwracając się do studentów mec. Nikas – przyszłość należy do młodych ludzi, którzy będą decydować o kształcie prawa i życia publicznego.

Paulina Gajkowska

http://www.naszdziennik.pl/mysl/30937,w ... racja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 02 maja 2013, 20:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Seks w przedszkolu już we wrześniu

Chce tego Palikot i Tusk. Zapowiada się kolejna rewolucja w polskim szkolnictwie, a w zasadzie w nauczaniu przedszkolnym. Zanosi się na to, że już od września dzieci w wieku do 6 lat będą zmuszani do edukacji seksualnej. Lada dzień projektem ustawy zajmie się sejmowa Komisja Edukacji.

Projekt ustawy autorstwa Ruchu Palikota w Sejmie jest już od połowy lutego. Autorzy proponują aby raz w tygodniu dzieci w wieku do sześciu lat uczęszczały na przedmiot o nazwie „wiedza o seksualności człowieka”.

Ustawa ma być odpowiedzią na rzekome oczekiwania rodziców, bowiem z badań prowadzonych przez TNS ma wynikać, jakoby ok. 88 proc. pytanych chciało edukacji seksualnej. Poza tym autorzy ustawy powołują się na na międzynarodowe zobowiązania Polski, w tym zalecenia WHO.

„Przeniesienie regulacji związanych z edukacją seksualną z ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (art. 1 ust. 1 ustawy o edukacji seksualnej) do ustawy o systemie oświaty nie jest li tylko zabiegiem techniczno-legislacyjnym. Przeciwnie. Stanowi wyraźny akcent, by problematykę edukacji seksualnej uwolnić od kwestii polityczno-ideologicznych i oprzeć na rzetelnej, możliwie obiektywnej wiedzy naukowej – tak by wprowadzany przedmiot był postrzegany nie inaczej, jak pozostałe przedmioty szkolne np. matematyka czy biologia” - piszą posłowie w uzasadnieniu.

Pod projektem podpisuje się Wanda Nowicka, która ma być sprawozdawcą.

Warto przypomnieć, że niedawno w siedzibie Polskiej Akademii Nauk w Warszawie pod patronatem MEN oraz resortu zdrowia odbyła się konferencja, podczas której przedstawiono rekomendacje Światowej Organizacji zdrowia dotyczące edukacji seksualnej w Europie.

Na spotkaniu pojawiły się zalecenia, aby dzieciom w wieku 4-6 lat przekazywać treści o - „uczuciach seksualnych jako części ludzkich uczuć” oraz „stosownym języku seksualnym”, a także nakazano, by w ramach tematów obowiązkowych informować dzieci w wieku do 4 lat o „różnych rodzajach związków”, czy „prawie do badania tożsamości płciowych”.

Jednym z gości (występujący na konferencji w roli eksperta) był Lew Starowicz, stały gość porannych programów śniadaniowych w telewizji, seksuolog, znany z wielu kontrowersyjnych wypowiedzi.

Już słychać głosy oburzenia, bowiem program takiej swoistej ideologizacji seksualnej ma zostać na poważnie wprowadzony w polskich szkołach. Na razie nie znamy jeszcze szczegółów na temat tego, jak ministerstwo zamierza procedować ustawę, która – o ile zostanie szybko przyjęta – zacznie obowiązywać już 31 sierpnia tego roku. Wiadomo jednak, że nad założeniami resort Krystyny Szumilas pracuje już od trzech lat.

Pewne jest, że podobny program przyniósł już katastrofalne skutki w wielu państwach Europy. Podobne rozwiązania przyjęto Wielkiej Brytanii czy Szwecji i okazało się, że w ostatnich kilkunastu latach drastycznie wzrosła ilość niechcianych ciąż a co za tym idzie - aborcji wśród nastolatek. Powiększyła się także zapadalność na choroby weneryczne wśród nastolatków.

Jeszcze kilkanaście lat temu bardzo wiele niezadowolonych było z wprowadzenia do szkół edukacji seksualnej. Tyle, że wtedy nie wyznaczono żadnych etycznych norm, które miałby być przekazywane dzieciom ze starszych klas podstawówek i gimnazjów. Odezwali się także niektórzy producenci środków antykoncepcyjnych, którzy mieli sponsorować broszury, a niekiedy nawet całe zajęcia prowadzone z uczniami - z oczywistym przesłaniem.

Na szczęście problem został rozwiązany, i w wielu szkołach zaczęła obowiązywać – nie edukacja seksualna, a „przygotowanie do życia w rodzinie”.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy specjalistę z tej dziedziny, ks. dr. Marka Dziewieckiego, autor wielu publikacji na temat wychowania. Jego zdaniem tak zwana edukacja seksualna nie zakłada w sobie żadnych celów wychowawczych, ani kształtowania odpowiedzialnych postaw. Jej celem jest wciąganie dzieci we wczesnym wieku w zainteresowanie się popędem seksualnym oraz wmówienie dzieciom, że w tej sferze nie powinny obowiązywać żadne zasady moralne.

„Edukatorzy” chcą, by młodzi ludzie uwierzyli w to, że seksualność jest po to, aby się nią dobrze bawić, nie ponosząc za to żadnych konsekwencji – przypomina ks. Dziewiecki.

Michał Polak

Źródło: Prawy.pl

http://rodzinakatolicka.pl/index.php/wi ... we-wrzeniu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 21 maja 2013, 06:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Pseudomedyczny kanibalizm

Niepokoi nade wszystko nie tyle niedawna medialna informacja, iż podobno udało się jakimś przebierańcom sklonować człowieka, ile zaskakuje przede wszystkim brak reakcji polskiego środowiska medycznego na te enuncjacje.

Nie reaguje ono na ten nieludzki proceder, jak zresztą i na wiele innych aktualnych faktów zaprzęgania medycyny do tego, co nie ma z nią nic wspólnego, a nawet jest jej przeciwne.

Od czasu pamiętnego pozytywnego zrywu przy okazji tworzenia pierwszej wersji kodeksu etyki lekarskiej mamy ponad dwadzieścia lat konformistycznego milczenia tego środowiska wobec aborcji, antykoncepcji oraz zapłodnienia in vitro.

Polska medycyna robi dzisiaj wrażenie czekającej na rozkazy z góry armii walczących o zdrowie niż społeczności humanistów troszczących się o człowieka i z tego powodu zajmujących się jego zdrowiem. Z jakiego innego powodu nie reaguje się na poniżejludzkie, a nawet poniżejzwierzęce próby sklonowania człowieka?

Polskich lekarzy nie niepokoi unijne „prawo” zakazujące tylko klonowania „reprodukcyjnego”, ale nie „terapeutycznego”, jak to zapisano już w „bioetycznej konwencji” Rady Europy.

Potępienie klonowania „reprodukcyjnego” wcale nie świadczy o wysokim moralnym poziomie sygnatariuszy tego dokumentu, bo podyktowane zostało racjami wyłącznie pragmatycznymi, a nawet estetycznymi, a zatem pozamoralnymi.

„Europejczyk” po prostu nie chce zobaczyć swojego sklonowanego potomstwa w tym samym, czyli okołoemerytalnym wieku, a w dodatku obciążonego poważnymi wadami rozwojowymi.

Nie reaguje polskie środowisko medyczne także na akceptację klonowania „terapeutycznego” przez Sekcję Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego oraz Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodczej.

Jak słyszymy, wielu polskich lekarzy jest przeciwnych takim zbrodniczym praktykom, ale jak dotychczas nie udało im się zyskać instytucjonalnego poparcia kształtujących opinie całego środowiska medycznego. Czy przeciwnik jest silny niczym biblijny Goliat, czy też brakuje odwagi zmierzenia się z nim?

Zaskakuje ten lęk przed wyciągnięciem odpowiedniego oręża wobec prymitywnego przeciwnika, skoro prosta refleksja pokazuje, że klonowanie „terapeutyczne” to ostatecznie odmiana kanibalizmu. Spożywany posiłek odbudowuje siły życiowe, służy zdrowiu i życiu.

Praktyka „terapeutycznego” klonowania ma także na celu stworzenie identycznego genetycznie potomstwa, aby dzięki jego własnościom odbudować zniszczone lub schorowane organy swojego ciała, czyli zachować zdrowie i utrzymać się przy życiu.

Jeśli zwyczajni kanibale zazwyczaj nie gustują w spożywaniu własnych dzieci, to współcześni nam „cywilizowani” kanibale wybierają ten właśnie posiłek, chociaż mogliby skorzystać z „nadliczbowych” embrionów (cudzych dzieci) zamrożonych w klinikach zapłodnienia in vitro.

Wyklucza się ten ostatni „posiłek”, a wybiera własne dzieci, bowiem w ten sposób omija się problemy z odrzuceniem przeszczepu.

Kulinarne podejście do człowieka, w tym własnego dziecka, to realia „klonowania terapeutycznego”! Jeśli niewiele można wymagać od kanibali, to od lekarzy należy wymagać wiele. Na najniższym piętrze tych wymagań umieścić należy wykluczenie opisanego procederu „klonowania terapeutycznego”.

Marek Czachorowski

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... alizm.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 28 maja 2013, 06:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Narada grabarzy?

Ubolewają nasi ministrowie, iż czteroletnie dzieci nie dysponują oświatą seksualną. Trzeba zatem niekompetentnych, niedołężnych czy wręcz perfidnych rodziców zastąpić państwową „edukacją seksualną”, przy pomocy kadry oddanych, sprawdzonych i zarejestrowanych fachowców od „seksu”.

Zaproszono niedawno także ich na naradę w PAN przedstawicieli MEN i Ministerstwa Zdrowia, aby pokazywali swoje ponure miny przed kamerami i potrząsali głowami nad nieszczęściem przedszkolaków pozbawionych seksualnej zabawy. Pamiętamy tych fachowców jeszcze z PRL, na czele ze słynnym Z. Lwem-Starowiczem, opłacanym przez Towarzyszy, aby polska młodzież zajmowała się „robieniem miłości”, a nie „wojną” („Make love not war”), zwłaszcza z jakoby najlepszym z możliwych, czyli komunistycznym światem.

Do pełnego „sukcesu” potrzeba jednak zamienienia całej ziemi w cmentarz, czego do tej pory nie udało się zrobić, również naszym grabarzom, spragnionym w tym celu edukacji przedszkolaków. Edukacji ku śmierci. W tym też celu zorganizowano wspomnianą ministerialną naradę, aby – jak mowa w dokumencie z tego spotkania – z pomocą „standardów edukacji seksualnej w Europie” znacząco poprawić stan „zdrowia seksualnego” całej ludzkości.

Ale nawet dzielni żołnierze niekiedy ulegają znużeniu po długich zmaganiach. Także nasi weterani boju o „zdrowie seksualne” dzisiaj pewnie nie powróciliby do rewolucyjnej gorliwości, gdyby nie czujność unijnych i światowych komisarzy.

Na starość – według Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu – doskwierać ma zwłaszcza nadwrażliwość na dobra materialne, czyli chciwość i skąpstwo. Zastrzyk finansowy podniósł zatem poziom testosteronu u naszych kombatantów i z dawnym zapałem sławili na ministerialnym spotkaniu erotyczne zalety wczesnego dzieciństwa oraz opłakiwali okrucieństwo rodziców, niewrażliwych na potrzeby seksualne swojego potomstwa.

Dokument „Standardy edukacji seksualnej w Europie” został współfinansowany przez naszych najbliższych zachodnich sąsiadów za pośrednictwem ich „Federalnego Biura ds. Edukacji Zdrowotnej”. Mamy jednak bolesne wspomnienia odnośnie do organizowanej nam już dawniej przez Niemców „edukacji seksualnej”.

Jej szczegóły odsłaniają dokumenty wydobyte przez Prymasa Stefana Wyszyńskiego z materiałów procesu w Norymberdze. Dowiadujemy się z nich, że podczas niemieckiej okupacji zorganizowano nam nie tylko legalną aborcję, ale także frywolne teatrzyki oraz pornograficzną gazetkę.

Jakoby „podludzie” nie powinni się rozmnażać i w tym celu fundowano nam rozrywkę seksualną, dzisiaj zwaną uczenie „edukacją seksualną”. Seksualni konsumenci nie dbają o rodzenie dzieci, te bowiem traktowane są poważnie tylko wtedy, jeśli poważnie traktuje się sferę seksualną, czyli sferę wyrażania nieinstrumentalnej postawy wobec drugiej osoby, czego elementem jest prokreacja: żywy, cielesny znak tego, co łączy mężczyznę i kobietę.

Lektura „Standardów edukacji seksualnej w Europie” pokazuje aktywną obecność także innych naszych starych znajomych. Od zakończenia II wojny światowej dbają oni o wysoki poziom światowej konsumpcji seksualnej.

Skutecznie zresztą, o czym świadczą miliony aborcji rocznie, otchłań ludzkich nieszczęść i emerytalny wiek całej ludzkości. Tymi starymi znajomymi, wspomnianymi w bibliografii „Standardów”, są IPPF (International Planned Parenthood Federation) i Population Council, założone przez Rockefellerów w latach 50. pod hasłem „bogacze tego świata, łączcie się”.

Z jakiego to powodu nie-proletariusze tego świata zrzucają się na zamroczenie seksualne naszych dzieci? Pewnie już wiemy, chociażby z encykliki Jana Pawła II „Evangelium vitae”, gdzie wyjaśnia się szczegóły „globalnego spisku przeciwko życiu”. „Spiskowcami” jest bogata Północ, trzebiąca biedne Południe dla własnych ekonomicznych interesów.

Trzeba jednak odpowiednio wcześnie przygotować umysły w kierunku jak najszerszego korzystania z aborcji i antykoncepcji, a to nazywa się „edukacją seksualną”.

Marek Czachorowski

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... barzy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 06 lip 2013, 06:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Agenci zła

Marek Czachorowski

W ośrodkach naukowych, opiniotwórczych mediach i pod patronatem wpływowych światowych polityków forsuje się dzisiaj ideologię, iż odmienność płciowa ma sens jakoby tylko biologiczny, a więc poniżejosobowy, a zatem także niezobowiązujący moralnie. Same osoby powinny dowolnie określić ten sens. Bezwzględnie jednak wykluczone miałoby być skorzystanie w tym celu z dotychczas proponowanych przez społeczeństwo wzorów kobiecości i męskości, stanowiących element prowadzonej przez władze „biopolityki” (Michel Foucault).

Te społeczne wzory jakoby mają charakter odczłowieczający zarówno mężczyznę, jak i kobietę. Zwłaszcza tę ostatnią miałyby spychać na nierówną, niewolniczą pozycję wobec mężczyzny. Ale i jego samego miałyby sprowadzać z konieczności na poziom nadzorcy i wyzyskiwacza swojej żony, np. w niecnym celu domowego lwa, sycącego się panowaniem nad własną żoną, przed czym ostrzegał John Stuart Mill, jeden z nowożytnych prekursorów współczesnego nam feminizmu, na bazie którego wyrastają dzisiejsze tzw. gender studies. Owe „studia” są nowością, ale sprawa jest stara, bo temat sensu różnicy płciowej intrygował twórców filozofii.

Platon i Arystoteles o „równości”

Aby zabezpieczyć „równość” kobiet wobec mężczyzn, Platon (a za nim pierwsi stoicy) proponował likwidację monogamicznego i nierozerwalnego małżeństwa, a zastąpienie go „wspólnotą kobiet i dzieci”. Ale już Arystoteles przenikliwie zauważył, iż tą drogą zasieje się tylko wrogość pomiędzy obywatelami państwa, a w szczególności pomiędzy mężczyznami i kobietami. Przyjaźń pomiędzy nimi jest możliwa tylko pod warunkiem respektowania ich istotowej różnicy.

Bycie mężczyzną i bycie kobietą to nie tylko fakt biologiczny czy kulturowy, ale realna różnica wpisująca się w samo ludzkie człowieczeństwo. Różnica mająca zatem i zobowiązujący moralnie sens.

Nowożytna filozofia konsekwentnie traktuje odmienność płciową człowieka jako fakt poniżejludzki. Jest to też założeniem gender studies, idących za tradycją otwartą przez oświeceniowych filozofów. Z gender studies obejdzie się historia tak samo jak z filozofią marksistowską, której dzisiaj wstydzą się nawet na UW. Dużo trudniej jest opierać się fundamentalnemu założeniu owej ideologii, a zatem konsekwentnie traktować odmienność płciową jako sferę osobową. Żyjemy bowiem w ramach cywilizacji, którą Jan Paweł II określił jako „neomanichejska”. Właściwe jest dla niej traktowanie ciała jako sfery poniżejosobowej, co przejawia się nie tyle w deklaracjach, ile w czynach. Czynach aprobaty między innymi dla homoseksualizmu, antykoncepcji i rozwodów, z czym niekiedy spotykamy się także w obrębie katolickiej wspólnoty.

Aprobata dla związków homoseksualnych

Wśród postulatów stawianych dzisiaj przez środowiska związane z gender studies jest żądanie „zrównania” jakoby dyskryminowanych homoseksualistów, na drodze stworzenia w państwach instytucji tzw. małżeństwa homoseksualnego i przyznania mu prawa do adopcji.

Niezwykle aktywni są tutaj najbardziej wpływowi w świecie politycy. Tuż za naszą zachodnią granicą Angela Merkel wzywa homoseksualnych piłkarzy do „coming out”, bo jakoby nie ma się czego wstydzić i lękać.

Parlament Europejski w 2005 roku przyjął rezolucję zafałszowującą elementarne fakty, iż homoseksualiści to jakoby jedna z pierwszych ofiar „nazistów”. Prawie wszędzie w UE już wprowadzono związki partnerskie otwarte także dla homoseksualistów, a w kilku krajach stworzono instytucję „małżeństwa homoseksualnego” (w Belgii, Portugalii, Holandii, Hiszpanii, Szwecji i Norwegii). Również we Francji – wbrew ogromnym protestom społeczeństwa – prezydent François Hollande podpisał w tym roku ustawę zezwalającą na związki homoseksualne i adoptowanie dzieci przez pary tej samej płci. Premier tego kraju Jean-Marc Ayrault wyraził kabaretowe uznanie dla tego kroku: „Cieszę się, że mój rząd dokonał postępu w sferze równości. Najlepsze życzenia dla przyszłych małżonków!”.

W tym roku ustawę sankcjonującą związki homoseksualne przyjął również parlament Wielkiej Brytanii, co tamtejszy premier David Cameron nazwał „ważnym krokiem naprzód”. Sam zresztą dwa lata wcześniej podczas spotkania szefów państw Wspólnoty Narodów pomoc dla Afryki uzależnił od uznania tam praw „gejów”.

W ścisłej czołówce tej akcji są oczywiście także Stany Zjednoczone. Prezydent Barack Obama podczas inauguracji swojej drugiej kadencji podkreślił: „Nasza podróż nie będzie zakończona, dopóki nasi bracia i siostry geje nie będą traktowani tak samo jak inni wobec prawa”. Niespełna dwa tygodnie temu Sąd Najwyższy USA orzekł, że homoseksualistom będącym w związkach mają przysługiwać takie same prawa jak tradycyjnym małżeństwom. Obama nie krył radości. Na tym polu prezydent USA może liczyć zresztą na wsparcie także innych polityków, m.in. Hillary Clinton.

Wśród uczestników tej „podróży” nie brakuje także wpływowych ludzi sfery medialnej, np. twórca Facebooka wraz z pracownikami portalu maszerował na paradzie homoseksualistów w San Francisco. Nic zatem dziwnego, że te media nigdy nie ważą się nawet zastanawiać nad problemem homoseksualizmu, a zamiast tego mamy tam codzienną nachalną propagandę.

W Polsce w ramach „oswajania” społeczeństwa z dewiacjami znani aktorzy informowali na billboardach, że mają syna geja lub córkę lesbijkę. W mediach pojawiły się też audycje promujące homoukłady, a wszystko po to, by „zmobilizować” młodych do ujawnienia swojej orientacji seksualnej, a rodziców do ich akceptacji.

Swoją drogą, leczenie dziś też nie jest proste. Można trafić na terapię, ale nie nazywa się rzeczy po imieniu. To skutek decyzji Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, które pod wpływem nacisku środowiska gejowskiego wykreśliło homoseksualizm z klasyfikacji zaburzeń psychicznych.

Globalny spisek

Sytuacja demograficzna Polski, stan dzietności polskich kobiet obiektywnie pokazuje, czy w naszych małżeństwach kwitnie miłość małżeńska, czy też ledwie się tli lub dogorywa. Pomagają w tym oczywiście światowi politycy, w ramach także światowego działania, które Jan Paweł II określił w „Evangelium vitae” jako „globalny spisek przeciwko życiu”, zawiązany przez bogatą Północ na rzecz swojego „bezpieczeństwa demograficznego”, czyli własnych interesów ekonomicznych. W tym celu prowadzi się politykę antyurodzeniową (z wykorzystaniem legalnej aborcji, antykoncepcji i edukacji seksualnej) w krajach rozwijających się. Żywym świadectwem aktywności owych „spiskowców” jest aktywność w naszym kraju i za granicą wicemarszałek Sejmu Wandy Nowickiej, hojnie wspomaganej przez fundację George’a Sorosa. Na czele „spiskowców” są kolejni prezydenci USA, począwszy od „katolickiego” Johna Kennedy’go, poprzez „aborcyjnego prezydenta” Billa Clintona („zasłużonego” próbą rekomendacji podczas konferencji ONZ w Kairze w 1994 r. całemu światu legalnej aborcji), aż po Baracka Obamę. Jedną z jego pierwszych decyzji po objęciu rządów było odblokowanie amerykańskich pieniędzy dla proaborcyjnych i proantykoncepcyjnych organizacji działających na całym świecie (np. IPPF).

http://www.naszdziennik.pl/wp/43058,agenci-zla.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 18 lip 2013, 05:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Wpatrzeni w jasnego idola

Nadeszły letnie kanikuły, a nieomylnym tego znakiem jest sensacja, jaką niezależne media głównego nurtu postanowiły podsunąć naszemu mniej wartościowemu narodowi tubylczemu. Wierne leninowskim przykazaniom („odchodząc od nas nakazał nam towarzysz Lenin...”) o organizatorskiej funkcji prasy, niezależne media głównego nurtu nieustannie podsuwają naszemu mniej wartościowemu narodowi tubylczemu bohaterów pozytywnych. W zależności od tego, jakiego wroga nieubłaganym palcem wskazują funkcjonariuszom w niezależnych mediach oficerowie prowadzący (nawiasem mówiąc, dowiedziałem się właśnie, że razwiedka prowadzi szeroko zakrojoną operację pod kryptonimem „Tęcza”, w ramach której rozpracowuje operacyjnie wszelkich krytyków sodomitów i gomorytów, w tym również i mnie. Ale to można było przewidzieć jeszcze w latach 70-tych, kiedy MSW wyposażyło ubowniczków w tak zwane „pederastki”. Bezpieka na usługach pederastów! Cóż za spektakularny upadek!) - to funkcjonariusze lansują w charakterze jasnego idola jakieś jego przeciwieństwo.

Niekiedy wywołuje to niezamierzony efekt komiczny, jak na przykład w przypadku pani Anety Krawczykowej. Przystąpiła ona do Samoobrony w nadziei zrobienia politycznej kariery, dzięki której mogłaby doić Rzeczpospolitą, jak nie przymierzając pan marszałek Borusewicz. Ponieważ główną zaletę litościwa natura umieściła pani Anecie inter pedes, postanowiła ona ją politycznie skapitalizować. Ale człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi i chociaż pani Aneta nie żałowała swego kroku, to jednak mandatu poselskiego nie uzyskała. Naskarżyła tedy na „knurów” ze swojej partii, że ją „seksualnie wykorzystywali”, czego dowodem miała być córeczka. Kiedy jednak badania DNA wykluczyły autorstwo domniemanych sprawców, pani Aneta wyraziła przypuszczenie, że ojcem mógł być anonimowy mężczyzna, któremu oddała się w okolicach dworca kolejowego w Piotrkowie Trybunalskim. I chociaż w jej nadymanie michnikowszczyna sporo zainwestowała, w tej sytuacji lepiej było nałożyć surdynę i pani Aneta zniknęła z publicznej przestrzeni tak samo, jak się pojawiła.

Znacznie lepszym kąskiem była pani Alicja Tysiąc, którą żartownisie nazywali również Alicją Stotysięcy, nawiązując w ten sposób do roszczeń finansowych zarówno w stosunku do Rzeczypospolitej, jak i red. Tomasza Terlikowskiego. Pani Alicja uzyskała od Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu odszkodowanie od Polski za to, że publiczna służba zdrowia nie przeprowadziła na jej żądanie aborcji córki. Dla środowiska forsującego zniesienie wszelkich ograniczeń aborcji był to przypadek wyjątkowo smakowity bo za jednym zamachem kobieta nie tylko cierpi, ale w dodatku cierpi z powodu wstecznictwa, hamującego nadejście nieubłaganego postępu. Oczywiście nie chodzi tu ani o panią Alicję, ani o cierpienia, tylko o walkę ze znienawidzonym Kościołem katolickim, który wprawdzie w coraz większym stopniu naucza tego, co ludzie robią, ale w niektórych sprawach ma jeszcze opory, niezwykle irytujące postępactwo.

Z tego powodu jeśli nawet pani Alicja Tysiąc była kąskiem smakowitym, to jeszcze bardziej smakowitym jest przypadek księdza Wojciecha Lemańskiego, który za sprawą intensywnego zaangażowania w „dialog z judaizmem”, to znaczy - w propagandę żydowskich interesów moralnych, politycznych i materialnych z naszym nieszczęśliwym kraju oraz zapładniania w szklance - z dnia na dzień stał się ulubieńcem niezależnych mediów głównego nurtu, których funkcjonariusze z lubością przeciwstawiają go zdemoralizowanym biskupom i całej reszcie duchowieństwa - oczywiście z wyjątkiem papieża Franciszka, z którym wiążą nadzieję, że wreszcie zrobi z tym całym Kościołem porządek. Chodzi o to, żeby Kościół był „ubogi”, bo bogactwo przystoi wyłącznie starszym i mądrzejszym.

I kiedy JE abp Hoser odwołał księdza Lemańskiego z funkcji proboszcza w Jasienicy, zaś tamtejsi parafianie podobno zaczęli się odgrażać, że parafię „zablokują” i żadnego „przebierańca” nie wpuszczą, postępactwo zatarło ręce z uciechy, że oto taki serial, kto wie, czy nie lepszy niż „Ranczo”, szykuje się na letnie kanikuły, kiedy posucha tematyczna groziłaby nawet w sytuacji, gdyby niezależne media nie pracowały w służbie ciszy - a przecież pracują. Kto wie, czy obok procesu „matki Madzi” nie będzie to wiodący temat na lato, zwłaszcza, że ksiądz Lemański zapowiada, iż będzie się odwoływał, a przy okazji wydaje oświadczenia sugerujące „skandaliczne zachowanie” ze strony arcybiskupa, w związku z czym dostał wezwanie na przesłuchanie u samej „Stokrotki”. Wygląda na to, że nie będziemy się nudzili, a niezależnie od tego - że posoborowe zmiany tak naprawdę zaczynają do Kościoła w naszym nieszczęśliwym kraju docierać dopiero teraz, więc jak tak dalej pójdzie, to doczekamy się referendum w sprawie odpowiedniego Pana Boga - bo o innych sprawach decydują, jak wiadomo, strategiczni partnerzy.

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2873


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 27 lip 2013, 09:43 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Pederaści agresywni wobec wyleczonych homoseksualistów

Wyleczony z homoseksualizmu Douglas McIntyre, mąż i ojciec trojga dzieci, ogłosił, że ma już dość wszechobecnego lobby sodomitów. Udaje się do Waszyngtonu, by domagać się poszanowania swych praw.

– Chcę zwrócić uwagę na homofaszyzm w tym kraju. Państwo jest zastraszone przez działaczy gejowskich, którzy nie tolerują spojrzenia innego niż własne na homoseksualizm – powiedział McIntyre. Podróż do Waszyngtonu zajmie mu dziesięć dni. Będzie miał w tym czasie prelekcje, w trakcie których opowie o swoim wyjściu z homoseksualizmu i bardzo trudnej sytuacji byłych homoseksualistów w Stanach Zjednoczonych.

McIntyre zareagował tak z powodu zamieszania, które rozpętało się wokół „Miesiąca Dumy Byłych Homoseksualistów”. Impreza ta jest organizowana przez niego i innych dawnych homoseksualistów. Spotkanie to miało odbyć się 31 lipca w siedzibie Centrum Badań nad Rodziną w Waszyngtonie. Wkrótce jednak zaczęły się ataki i groźby ze strony internetowych homoaktywistów.

Impreza została przeniesiona na wrzesień w „nieznane miejsce”. Anonimowi Homoseksualiści działają od 1980 roku i pomagają osobom chcącym walczyć ze swoim problemem. Ich działalność spotyka się ze sprzeciwem politpoprawnych mediów i instytucji. – Gejowscy aktywiści zmuszali nas do milczenia, marginalizowali nasz głos i eliminowali z debaty. Nawołują do tolerancji, a stale uprawiają dyskryminację wobec byłych homoseksualistów takich jak ja, którzy wybrali inną drogę – mówi McIntyre.

Przypomnijmy, że działalność homoseksualistów nie przejawia się tylko w medialnych atakach i wykpiwaniu takich inicjatyw. W zeszłym roku 28-letni mężczyzna zaatakował z bronią w ręku siedzibę portalu internetowego piszącego o przezwyciężaniu homoseksualizmu i walczącego z homopropagandą.


Źródło: „Nasz Dziennik”
KRaj

http://www.pch24.pl/pederasci-agresywni ... 560,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 20 sie 2013, 15:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Wózki dziecięce dyskryminują bezdzietnych – zakazane w miejscach publicznych (?)

Szczególne uznanie u uczestników Kongresu zyskał wykład prof. Aleksandra Nalaskowskiego. Stwierdził, że jakiekolwiek symptomy „demokratyzacji” szkoły muszą zawsze i w każdych okolicznościach skończyć się dla tej szkoły źle. Pedagog, który w rozmowie z PCh24.pl zadeklarował, że gdyby został szefem MEN natychmiast zlikwidowałby ministerstwo, na dowód przedstawionych przez siebie tez przywołał własne badania z Warmii i Mazur. Zapytał tamtejszych mieszkańców, mówiąc po niemiecku, czy zgodzili by się na nauczanie w ich szkołach jedynie po niemiecku, gdyby każdy miał za to otrzymać obiad za złotówkę. Większość była za.

Profesor Nalaskowski zachęcał do inicjatyw prorodzinnych. Stwierdził, że jeśli sytuacja w państwie nie zmieni się na lepsze, za kilka lat Kongres Polskiej Rodziny będzie odbywał się w podziemiach, a wózki dziecięce będą zakazane w miejscach publicznych, by nie mogły razić uczuć np. par homoseksualnych. Dodał, że dużo wcześniej zakaże się chodzenia w habitach i koloratkach, by nie razić uczuć religijnych mniejszości.

Kongres Polskiej Rodziny odbył się 20 kwietnia 2013r. na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Do udziału w nim zaproszeni byli przede wszystkim przedstawiciele organizacji i instytucji o prorodzinnym profilu działalności / zob. centrumzyciairodziny.org /
(…) Kongres otworzył prezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi Sławomir Olejniczak. - Jesteśmy tu po to, by dać świadectwo prawdzie. Prawdzie do niedawna oczywistej dla wszystkich. Prawdzie o tym, że fundamentem społeczeństwa jest rodzina złożona z małżeństwa mężczyzny i kobiety posiadających dzieci - powiedział otwierając spotkanie. Jak zauważył, palącą potrzebę prawdziwej polityki prorodzinnej potwierdza coraz liczniejsze uczestnictwo Polaków w Marszach dla Życia i Rodziny. Wyjawił, że w tym roku przejdą one ulicami aż 103 miast. Przypomniał, że kilka lat temu marsz odbywał się tylko w Warszawie, później w kilku miastach, rok temu w 50, a teraz w ponad stu. Pokazuje to, jak wiele jest w społeczeństwie niezgody na dzisiejsza politykę rządu.

- Utopiści, którzy przedstawiają nam coraz to nowe wizje raju na ziemi, starają się wmówić społeczeństwu, że jest inaczej. Że swobodny związek kobiety i mężczyzny, albo związek dwóch osób tej samej płci, to to samo, co małżeństwo. Że taki związek może być traktowany na równi z rodziną. Jesteśmy na Kongresie Polskiej Rodziny po to, by przypomnieć, jaka jest prawda – dodał.

(…)

Na kongresie zjawiło się blisko 200 osób z całej Polski. Reprezentowane były organizacje zajmujące się problemami rodziców, matek, rodzin wielodzietnych, problemami dzieci najmłodszych i tych, które na pod przymusem pójdą do szkoły w wieku sześciu lat. Silnie reprezentowane było również środowisko naukowe. Pojawili się pedagodzy, ekonomiści i prawnicy, by wymienić się poglądami dotyczącymi polityki społecznej. Większość przyjezdnych – a wśród uczestników były osoby zarówno z Pomorza jak i z Małopolski – przyznawało, że polityka prorodzinna de facto w Polsce nie istnieje.

(…)

całość: pch24.pl

http://ewastankiewicz.wordpress.com/201 ... more-15022


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 20 sie 2013, 19:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Aerolit napisał(a):
Wózki dziecięce dyskryminują bezdzietnych – zakazane w miejscach publicznych (?)


I odwrotnie - kobiety z wózkami też czują się dyskryminowane i zakazane powinno być wychodzenie kobiet bez wózków. Zatem i bezdzietne kobiety winny wychodzić z wózkami, by nie dochodziło do aktów dyskryminacji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Patologizm
PostNapisane: 28 wrz 2013, 10:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
A oto atrapa lansowana przez zarządzających deprawacją na bohatera współczesnych człowiekopodobnych.
Kiedyś takim "bohaterem" był Pavka Morozow. Ile to się w międzyczasie już zmieniło. Tylko bolszewiccy psychopaci jako istoty wiodoące w samozatracenie, przepraszam wiodoące ku postempowi (nie mylić postempu z ustępem), wciąż służą swojemu panu... szatanowi.


Adam ma trzech synów. Wszyscy trzej są gejami. "Syn opowiadał, że chciał być kolegą, który mu imponuje. Potem, że chciał być z nim"

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,1468 ... oxSlotIIMT

Cóż to za imponujący nius i jakie bogactwo treści.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /