Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 14 lut 2012, 20:33 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3236
Trzeba dołożyć miłości do pieca...
by nie wygasła... :)

Czegóż żem nie uczynił


Czegóż żem nie uczynił,
żeś mi jest tak pobladła?
Czegóż to oczekujesz,
że myśl mi ta
w myśl nie wpadła?

Czegóż się spodziewałaś,
żem się nie zdołał domyślić?
Czegóż więc,
czegóż żądasz,
co w snach się najśmielszych
nie przyśni?

Oto raczże mój miły
objąć mnie ciasno jak wieniec,
Usta swoje przybliżyć,
licom rozognić rumieniec.

Weź w ramiona jak w skrzydła,
przebijaj mnie żądzą źrenic
Pozwól się mojej grzeczności
śmiało w grzeszność przemienić.

14 lutego 2012r. Jacenna


_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Ostatnio edytowano 25 lut 2012, 20:25 przez Jacenna, łącznie edytowano 3 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 23 lut 2012, 19:51 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3236
Miłość...
Zajmowali się nią filozofowie, opowiadają o niej religie, próbują ją opisywać poeci. Jest to oczywiście zawsze tylko część tego, co zakochany chłopak może wyczytać w twarzy zakochanej w nim dziewczyny, w jej oczach, spojrzeniu, dotyku rąk, w jej uśmiechu. Krzysztof Baczyński przeciętnemu odbiorcy znany jest głównie z utworów o wojnie. Wiele mówi się o katastroficznych przeczuciach poety, o zawartym w wierszach tragizmie młodych pokolenia wojny, o nawiązującym do tradycji romantycznych symboliczno-wizjonerskim charakterze utworów, o próbie wskrzeszenia bohatera poety jako duchowego przywódcy narodu.
Dyskretnie wspomina się też, że dla swojej żony Basi pisał piękne erotyki. To im właśnie chcę poświęcić trochę uwagi.
Baczyński był w żonie wprost niebotycznie zakochany. Wyobraźmy sobie przez chwilę chłopaka około dwudziestoletniego, czułego, delikatnego, o wrażliwej naturze, który w burzliwych i, jak sam o tym pisał, złowieszczych czasach wojny spotyka wybrankę serca. To proste zdarzenie zmienia zupełnie jego spojrzenie na otaczającą go rzeczywistość, czemu poeta daje wyraz w swoich wierszach.
Złe, przygnębiające obrazy śmierci ustępują pogodnemu wizerunkowi młodej dziewczyny.
Widma i upiory, znikają, a na ich miejscu pojawiają się bajkowe obrazy wymarzonych ciepłych krain:

Jeszcze w mroku owinę, tak jeszcze różą nocy
i minie świat gałązką, strzępem albo gestem,
potem niemo się stoczy,
smugą przejdzie przez oczy
i powiem: nie będąc - jestem.

Jeszcze tak w ciebie płynąc, niosąc cię tak odbitą
w źrenicach lub u powiek zawisłą jak łzę,
usłyszę w tobie morze delfinem srebrnie ryte,
w muszli twojego ciała szumiące snem.
(Erotyk)


Przestrzeń wokół ukochanej staje się niejako zaczarowana. Obraz Barbary kładącej się do snu oddziałuje na różne zmysły. Delikatna księżycowa poświata napełnia jej piękne ciało, a jej głos wydaje się kryształowy i przejrzysty:

Stojąc przed lustrem ciszy
Barbara z rękami u włosów
nalewa w szklane ciało
srebrne kropelki głosu.

I wtedy jak dzban - światłem
zapełnia się szkląca
przejmuje w sobie gwiazdy
i biały pył miesiąca.
(Biała magia)


Zakochani, jak wiadomo, rzadko widzą coś poza sobą nawzajem. W roztargnieniu chodzą po świecie z błędnym wzrokiem utkwionym w dal, potykają się, wzdychają, a myślami nieustannie są blisko obiektu swoich uczuć. Wszystko inne przestaje się liczyć. Ważne są wspomnienia pocałunków, zalotnego kołysania biodrami, uśmiechów.

Twych kroków korowody
w urojonych alejach,
twe odbicia u wody
jak w pragnieniach, w nadziejach.
Twoje usta u źródeł,
to syte, to znów głodne,
i twój śmiech, i płakanie
nie odpłynie, zostanie.
(Miłość)


Miłość to nie tylko wzajemne zauroczenie. Kochający pragnie ukochaną obdarować wszelkimi dobrami. Gdyby Baczyńscy żyli w spokojnych czasach, zapewne o wiele łatwiej byłoby im chodzić razem na kawę lub kupować sobie drobne prezenty. W tych złowieszczych, przygnębiających latach poeta ofiarowuje żonie to, co jako zakochany chłopak może dać dziewczynie zawsze, bez względu na okoliczności: swoje sny, pogodne wyobrażenia, pragnienie dobra, gorące uczucia. Dzieli się samym sobą. Nie tylko cieleśnie, zmysłowo, ale też każdą myślą - ciepłą i promienną lub nostalgiczną czy smutną.

Ciało mojego ciała i światło mojej myśli,
chciałbym, by ci się ogień pełen szelestu przyśnił,
z którego żółte kwiaty wyplusną, brzózek szelest
jak sieć, abyś poczuła przy ich lekkości śmielej
swój lot jak płomyk drżący, bolesny a pragnący,
by popłynęło w tobie jak szumny strumień słońce.

(...)

Ciało mojego ciała i trwogi mej nadziejo,
niech ci się we śnie wody przez oczy tocząc - chwieją
i niechże ci podadzą rybę jak dłoń, co klaszcze,
byś znała to milczenie, co mnie okrywa płaszczem,
i niechaj iskry ognia, co w łusce się zapalą,
mój blask dopełnią w tobie i smutek mój wyżalą.
(Śpiew do snu)


Współcześnie mógłby Baczyński dać swojej żonie większe poczucie bezpieczeństwa, wybudować lub kupić mieszkanie, albo willę z ogródkiem i zasadzić w nim drzewa. Młodzi mogliby myśleć o wychowywaniu dzieci, o wspólnej starości. Ale w niespokojnych wojennych czasach zapewnienie realnego domu było niemożliwością. Poeta był tego świadom. W niczym jednak nie ujmowało to jego miłości, jego pragnieniom zapewnienia ukochanej wsparcia, sile jego uczuć.

Nie dałem ci jabłoni ziemskiej, co sytość niesie,
wyrosłem ja na chmurach jak dzika jabłoń w lesie.
Ale mam źródło w sercu jak żywy pieniądz,
unieś się we śnie, spojrzyj w lustro jego nad ziemią.
Nie szukaj mnie w słabości, źródła mego nie mijaj,
nie umiera w nim ciało, dusza wieczność w nim żyje.
(Śpiew do snu)


Baczyńskim przyszło żyć w naprawdę trudnych czasach. Ale miłość, prawdziwe wielkie uczucie, prawdziwa namiętność ocaliła ich od rozpaczy i zwątpienia. Można by pomyśleć, że zwyczajnie dwoje głupców spoglądało na okrutny świat przez różowe okulary. Czy naprawdę tak było? Wiemy przecież, że Baczyńscy nie uciekali od realiów wojny. Brali czynny udział w powstaniu warszawskim, w nim też zginęli. Myślę, że zagubieni pośród złych dni ofiarowali sobie to, co w człowieku najważniejsze - swoje serca. A Krzysztof Baczyński, dając w ten sposób hołd młodej pięknej kobiecie - poświęcił jej swoje wiersze.

Źródło: K. K. Baczyński, Utwory zebrane, Kraków 1961
Marta Nazarczuk-Błońska

http://wszpwn.pl/?page=nauczyciel_przed ... ti_id=2561

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 23 lut 2012, 20:05 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3236
Miłości nigdy dosyć!

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Ostatnio edytowano 01 sty 2013, 23:49 przez Jacenna, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 25 lut 2012, 20:12 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3236
A mnie znowu na miłość zebrało.... :)


Letnia noc…


Cicha…
letnia noc…
blask niebem się toczy…
a gwiazd tylko dwie…
Nie!
To Twoje oczy…
:)

Ciemna
letnia noc…
płatki róż czerwone
coraz bliżej...
bliżej...
Nie,
to usta Twoje…
;)

Ciemna
letnia noc…
w zbożu uskrzydlona…
Zjawa to,
czy co…
Nie,
To Twe ramiona…
:?

Ciemna
letnia noc…
miłość w ziołach tonie…
Trawa
wplątana we włosy…
Nie,
to Twoje dłonie…
8-)

Cicha…
ciemna noc…
wiatr tańczy w rytm grzechu
a Ty dziwnie drżysz
Nie,
To rytm oddechu …
:D

Ciemna
letnia noc…
wietrzyk hula sobie…
A mi coraz cieplej,
I cieplej…
jest…
w Tobie…
:oops:

Cicha…
ciemna noc…
niebiańska zawiłość…
Serce mocno bije…
Czy to strach…
Nie,
miłość …
:mrgreen:

Cicha…
letnia noc…
błogostan...
westchnienie...
słodki zapach świec...
Nie!
to przebudzenie...
:(

23 lutego 2012r. Jacenna


Archiwum Aerolita chyba już świeci pustkami, że się nie odzywa... :lol:

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Ostatnio edytowano 27 lut 2012, 01:09 przez Jacenna, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 25 lut 2012, 20:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Jacenna napisał(a):
Archiwum Aerolita chyba już świeci pustkami, że się nie odzywa...


Miłość

Miłość
-ona nie ma swojej przyczyny
i obce jest jej więcej, i lepiej,
nie służy nikomu swoją pomocą,
i nie wiąże człowieka z człowiekiem.
Miłość
- ona nie jest pouczeniem
i nie wypełnia jej poczucie wartości,
niczemu się nie narzuca,
i nie posiada w sobie godności.
Miłość
- ona nie jest uczuciem
i nie można określić jej znaczenia,
nie jest z czymkolwiek związana,
i nie ma potrzeby doskonalenia.
Miłość
- ona nie nakłada ograniczeń
i drogi nikomu nie wskazuje,
nie ma swoich przeciwieństw,
i nikogo do siebie nie przekonuje.
Miłość
- ona nie zna wybaczania
i niczym nie można jej urazić,
nie można jej ukierunkować,
nie można też, sobie przeciwstawić.
Miłość
- ona zwycięstw nie odnosi
i na wierności się nie opiera,
nie troszczy się o siebie samą,
nie rozróżnia, i nie wybiera.
Miłość
- ona nie jest w czymś zawarta
i w sobie niczego nie zawiera,
nie zna potrzeby ciągłości.
Miłość jest życiem, które nie umiera.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 25 lut 2012, 20:36 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3236
Aerolit napisał(a):
Miłość

Miłość jest życiem, które nie umiera.
Oj, polemizowałabym.... :mrgreen:

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 25 lut 2012, 21:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Jacenna napisał(a):
Aerolit napisał(a):
Miłość

Miłość jest życiem, które nie umiera.
Oj, polemizowałabym.

Ja ... nie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 25 lut 2012, 21:49 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3236
Aerolit napisał(a):
Jacenna napisał(a):
Aerolit napisał(a):
Miłość
Miłość jest życiem, które nie umiera.
Oj, polemizowałabym.
Ja ... nie.
Tak więc...
jeszcze nic się nie zaczęło,
a już się skończyło... :mrgreen:

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 25 lut 2012, 23:23 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3236
Miłość zwodnicza jest ...
kiedy bierze, a nie kiedy daje...

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Ostatnio edytowano 01 sty 2013, 23:56 przez Jacenna, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 03 lis 2012, 13:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Miłość nie zna lęku

ks. Paweł Siedlanowski

"Mojżesz tak powiedział do ludu: "Będziesz się bał Pana, Boga swego, zachowując wszystkie Jego nakazy i prawa, które ja tobie rozkazuję wypełniać"". To początek niedzielnego pierwszego czytania. "Przecież w miłości nie powinno być lęku, a wręcz przeciwnie, zaufanie, bliskość, tęsknota. Jak rozumieć te słowa?" - napisał mi kiedyś w e-mailu młody człowiek. "Bóg przecież nie jest mścicielem, terrorystą. Kimś, kto ciągle czeka na to, aby człowieka przyłapać na grzechu, kto domaga się ślepego posłuszeństwa i wzbudza lęk. Jest Bogiem miłości i miłosierdzia" - pisał.

Rzeczywiście, gdyby chcieć interpretować Biblię według kategorii wziętych z codzienności, doszlibyśmy do absurdu. Bóg, w którego wierzymy, jest Bogiem miłości i miłosierdzia. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Mylą się ci, którzy - wykorzystując cytowane wyżej słowa - próbują genezę religii wyprowadzać z lęku przed prawami natury bądź nicością.

Czym zatem jest bojaźń Boża? Encyklopedia Katolicka tak ją definiuje: "lęk budzący się w człowieku pod wpływem wielkości, świętości i majestatu Boga, skłaniający do respektowania Jego woli; nie jest przeciwieństwem miłości, ale jej elementem". Zaskakujące? W Starym Testamencie Bóg objawia się przez znaki: gorejący krzak, który widzi Mojżesz (Wj 3, 6), lęk Jakuba po nocnym widzeniu (Rdz 28, 17), plagi egipskie, wyjście z niewoli faraona, rozstąpienie się Morza Czerwonego, słup ognisty, który prowadził Izraelitów do Ziemi Obiecanej, itd. Naród Wybrany dzięki swoim prorokom wie, że jest to działanie Boga, który w ten sposób wypełnia obietnice Przymierza. Sprawia ono, że lęk zamienia się w zaufanie, dumę, staje się źródłem pewności i radości. Bóg jest! Bóg działa! Bóg prowadzi! Nie jest to strach, który paraliżuje, odbiera wolność - lęk dodaje sił, wzmacnia wiarę i wskazuje kierunek drogi. Zatem dokonuje się niezwykle ważny proces: bojaźń Boża w sposób wolny prowadzi do miłości. Właściwie sytuuje człowieka w porządku ontycznym, w hierarchii bytów, pokazuje mu jego miejsce jako stojącego przed majestatem Boga. Analogicznie ma się rzecz z porządkiem moralnym. Przykazania są po to, aby prowadzić człowieka ku jedynemu, wartemu uwagi dobru - zbawieniu. Opisują wolność i ją zabezpieczają. Porządkują życie i niosą w sobie pokój. Odrzucenie ich zawsze będzie procentować lękiem - stokroć większym od tego, który (rzekomo) wpisany był w ich przestrzeganie.

http://www.naszdziennik.pl/wp/14033,mil ... -leku.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 05 cze 2013, 06:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Miłość zawsze jest prawdą

MJ, KAI

Chrześcijanin unika hipokryzji, czyniąc siebie rzecznikiem prawdy Ewangelii, głosząc ją z przejrzystością dziecka – powiedział podczas wczorajszej Mszy św. Papież Franciszek.

Ojciec Święty nawiązał do wczorajszej Ewangelii, w której św. Marek (Mk 12, 13-17) przywołuje pytanie zadane przez uczonych w Piśmie i starszych: „Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie?”. Jak wskazał Papież, ich zamiarem było zastawienie pułapki na Pana Jezusa i usiłowanie przedstawienia siebie jako przyjaciół za pomocą pięknych, łagodnych, przesadnie słodkich słów. – Jest to właśnie język przewrotności, hipokryzja – ocenił Ojciec Święty. – Hipokryzja nie jest językiem prawdy, bo prawda nigdy nie kroczy sama. Nigdy! Zawsze podąża wraz z miłością! Nie ma prawdy bez miłości – zauważył Papież Franciszek. Wyjaśniał, że to, co wydaje się językiem perswazji, prowadzi w istocie do błędu, do kłamstwa. Z pewną ironią zauważył, że ci, którzy dzisiaj zbliżają się do Jezusa i wydają się tak sympatyczni w swoich słowach, to ci sami ludzie, którzy w Wielki Czwartek wieczorem pojmą Go w Ogrodzie Oliwnym, a w Wielki Piątek przywiodą do Piłata. Natomiast Jezus żąda od tych, którzy za Nim idą, czegoś innego, języka „tak-tak, nie-nie”, „słowa prawdy z miłością”. – Łagodność, jakiej chce od nas Jezus, nie ma nic wspólnego z pochlebianiem, z tym postępowaniem cukierkowatym. (…) Łagodność jest prosta; jest taka jak łagodność dziecka – nauczał Ojciec Święty Franciszek. Zauważył też, że często grozi nam pewna wewnętrzna słabość, pobudzana przez wewnętrzną próżność i dlatego chcemy, aby o nas dobrze mówiono. – Bracia, niech nasz język będzie ewangeliczny! (…) Prośmy dziś Pana, aby nasza mowa była mową ludzi prostych, mową jak dziecko, mówieniem jako dzieci Boże, mówieniem prawdy w miłości – zakończył swoją homilię Papież.

http://www.naszdziennik.pl/wp/34746,mil ... rawda.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 28 kwi 2014, 07:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Miłość zmienia świat

Z Angelą Ambrogetti, autorką książki „Rozmowy na pokładzie z Janem Pawłem II”, włoską dziennikarką, watykanistką, rozmawia Izabela Kozłowska
Izabela Kozłowska

Jakie myśli towarzyszyły Pani w czasie oficjalnego ogłoszenia Papieży Jana XXIII i Jana Pawła II świętymi?
– Moja młodość. Jan Paweł II to pierwszy Papież, którego pamiętam. Jego odwaga, by zawsze iść pod prąd, być otwartym, mówić prawdę o wierze z uśmiechem i radością, było kluczowe dla mojej formacji. Miałam 13 lat, kiedy z Polski przybył do nas ks. kard. Karol Wojtyła i jako Jan Paweł II stanął jako wielki dar dla Kościoła. 16 października 1978 roku, czyli w dniu wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, byłam obecna na placu Świętego Piotra. Nie mam złudzeń, że od początku fundamentem Jego życia i pontyfikatu była Prawda, której pozostał wierny do końca. Ponadto niedziela była dniem „szczęśliwego zamieszania”. Dużo się działo, było wiele pracy, ale jednocześnie ta ogromna radość, że Papież został kanonizowany, i te tłumy z całego świata, które dały świadectwo żywego Kościoła.

Jak wspomina Pani pierwsze lata pontyfikatu Papieża z Polski?
– Doskonale je pamiętam, bowiem opinia publiczna była skierowana przeciwko Papieżowi. Był oskarżany o zbytnie związanie z doktryną katolicką. Jednak On nie bał się być niepopularny. Od początku wskazywał, że Kościół w całości należy do Chrystusa i Jemu musi być wierny. To wielka nauka dla nas wszystkich. Z czasem oczywiście nastawienie mediów i opinii publicznej uległo zmianie. Wszyscy znamy papieskie gesty, ale czy znamy Jego naukę? Dzisiaj, kiedy Jan Paweł II jest już świętym, musimy pamiętać przede wszystkim treści przez Niego przekazywane.

O czym nie wolno nam zapomnieć?
– Mamy obowiązek pamiętać nauczanie Jana Pawła II. Ono jest bardzo mocne i jednocześnie bardzo przejrzyste. Moim zdaniem, encykliki takie jak „Veritatis splendor” muszą być odczytywane na nowo. Zawarte w nich słowa są prorocze i pozostają wciąż aktualne. Współcześnie nasza wiara potrzebuje siły rozumu wspartego wiedzą. Człowiek musi być w centrum. Żyjemy w czasach relatywizmu moralnego i nieuformowanych sumień. Niszczy się sumienia i etykę. Nauczanie Jana Pawła II tak mocno przypomina nam, że jedynie Ewangelia, tylko ona, przynosi nam światło Prawdy i nią mamy się kierować.

A to najważniejsze przesłanie Ojca Świętego?
– Teraz, kiedy forsuje się w świecie antychrześcijańskie wartości, nauczanie każdego Papieża jest zawsze bardzo ważne. Nie wolno nam zapomnieć, że dla nas najważniejsza jest zawsze Ewangelia. Jan Paweł II i Jan XXIII jako święci uczą nas tego: musisz dać się poprowadzić Jezusowi.

Jakie przesłanie popłynęło do świata po kanonizacji? Czego uczy nas na drodze świętości?
– Przede wszystkim tego, że święty nie jest superbohaterem. Nie zostaniesz świętym ze względu na jakieś szczególne uzdolnienia, lecz dlatego, że pozwolisz, aby prowadził cię Pan Bóg. Jeśli oddamy się w Jego ręce, wówczas staniemy się świętymi. Jan Paweł II dokładnie tak zrobił: całkowicie dał się prowadzić Panu Bogu. Przypomniał o tym w homilii wygłoszonej w czasie pogrzebu Jana Pawła II ks. kard Joseph Ratzinger, Jego zaufany przyjaciel.

Kanonizacja odbyła się w Niedzielę Bożego Miłosierdzia, w święto ustanowione przez Jana Pawła II. Była to kolejna okazja do rozpalenia w katolikach na całym świecie tej iskry Bożego Miłosierdzia?
– Oczywiście! Jan Paweł II był apostołem Bożego Miłosierdzia. Nauczył się tego szczególnego nabożeństwa od świętej siostry Faustyny Kowalskiej, którą włączył do grona świętych Kościoła w Roku Jubileuszowym. Niedziela Miłosierdzia Bożego, jako dzień kanonizacji obu tych wielkich Papieży, jest wyraźnym wskazaniem na tę Bożą miłość i miłosierdzie względem nas. To bardzo istotne przesłanie. Dziś świat potrzebuje zrozumieć, że Miłosierdzie Boże jest czymś szczególnym, a niestety często tego nie pojmujemy. Jest to tajemnica i wielki Boży dar. To także pewna granica zła. Nie możemy jednak mieszać Miłosierdzia Bożego z pewnego rodzaju pobłażliwością, że bez względu na czynione przez nas zło i grzech Pan Bóg nam wybaczy, bo jest miłosierny. Nie! Jan Paweł II uczył nas, że miłosierdzie zakłada Prawdę, a przede wszystkim Miłość. Tę Miłość, która zmieniła historię ludzkości.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/75748,mil ... swiat.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 24 lis 2014, 07:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Świętość to kreatywność w miłości

Małgorzata Bochenek

W uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata Kościół katolicki otrzymał sześcioro nowych świętych. Umiłowanie najsłabszych i ubogich było odbiciem i miarą bezwarunkowej miłości do Boga – powiedział o nich Papież Franciszek.

Zbawienie nie zaczyna się od wyznania królewskości Chrystusa, ale od naśladowania dzieł miłosierdzia, poprzez które On realizował Królestwo Boże – podkreślił na wstępie Ojciec Święty, który przewodniczył wczorajszym uroczystościom na placu św. Piotra.

Nowi święci to czterej Włosi: Jan Antoni Farina, biskup Vicenzy, założyciel Zgromadzenia Sióstr Nauczycielek od św. Doroty – Córek Najświętszych Serc; o. Ludwik z Casorii z Zakonu Braci Mniejszych; Mikołaj z Longobardi, oblat zakonu minimitów; Amato Ronconi, tercjarz franciszkański. Do grona świętych zostało włączonych też dwoje mieszkańców Indii: Cyriak Eliasz Chavara, kapłan obrządku syromalabarskiego, założyciel zgromadzenia Karmelitów Maryi Niepokalanej; s. Eufrazja od Najświętszego Serca Jezusa Eluvathingal z lokalnego zgromadzenia Matki Karmelu.

Obrazek
Zbawienie zaczyna się nie od wyznania królewskiej godności Chrystusa, ale od naśladowania dzieł miłosierdzia, przez które urzeczywistnił On Królestwo Boże – mówił Papież Franciszek (FOT. PAP/EPA C. PERI)


Po odśpiewaniu Litanii do Wszystkich Świętych Franciszek odczytał formułę kanonizacyjną. Do ołtarza przyniesione zostały relikwie nowych świętych.

– Dzisiaj Kościół stawia nas wobec przykładu świętych, którzy poprzez swoje dzieła, wielkoduszne oddanie Bogu i braciom służyli, każdy w swoim zakresie, Królestwu Bożemu i stali się jego dziedzicami – podkreślił w homilii Papież. Jak mówił: „Każdy z nich odpowiadał z nadzwyczajną kreatywnością na przykazanie miłowania Boga i bliźniego”. Nie szczędzili oni sił w służbie najbardziej opuszczonym, „troszcząc się o ubogich, chorych, starszych, pielgrzymów”, miłowali najsłabszych i ubogich, co było odbiciem i miarą bezwarunkowej miłości do Boga.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że poprzez obrzęd kanonizacji jeszcze raz wyznaliśmy tajemnicę Królestwa Bożego i uczciliśmy Chrystusa Króla Pasterza pełnego miłości do swojej owczarni. – Królestwo Chrystusa jest królestwem prawdy i życia, świętości, łaski, sprawiedliwości i pokoju – mówił Papież, odwołując się do czytań z uroczystości Chrystusa Króla. Jak zwrócił uwagę, Jezus realizował swoje Królestwo przez bliskość i czułość względem nas, jak dobry Pasterz. – Jezus nie jest królem na wzór tego świata, dla Niego królować nie znaczy rozkazywać, ale być posłusznym Ojcu, powierzyć się Mu, aby się wypełnił Jego plan miłości i zbawienia – zaznaczył. Ojciec Święty przypomniał również, że pod koniec życia będziemy sądzeni z miłości, bliskości, czułości świadczonej braciom.

Na zakończenie uroczystości, przed modlitwą „Anioł Pański”, Franciszek pozdrowił szczególnie Włochów i pielgrzymów z Indii. Życzył, aby nowi święci stali się impulsem misyjnym dla Kościoła w Indiach.

http://www.naszdziennik.pl/wp/114875,sw ... losci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 12 gru 2014, 08:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Serce pełne miłości

ks. prof. Janusz Królikowski

Nadzwyczajne bogactwo doktrynalne i duchowe encykliki „Haurietis aquas” Piusa XII, na którą zwróciliśmy uwagę w poprzednim felietonie, zasługuje na to, by poświęcić jej jeszcze trochę uwagi. Podstawowe elementy jej wykładu są ponadczasowe i na wiele epok będą stanowiły niezastąpiony punkt odniesienia dla kultu Najświętszego Serca Jezusa. Punktem centralnym encykliki jest wykład na temat trzech rodzajów miłości Serca Jezusa w stosunku do rodzaju ludzkiego i do Jego Ojca, które stanowią także przedmiot kultu Kościoła okazywany temu Sercu. Chodzi o miłość Boską, miłość duchową i ludzką oraz miłość zmysłową i uczuciową. Papież Pius XII podkreślił więc z naciskiem: „Kult Najświętszego Serca Jezusowego jest w swojej istocie przede wszystkim odpowiedzią naszej miłości na miłość Boga względem nas”. Z tej racji każda refleksja na temat Serca Jezusa domaga się pogłębionej refleksji nad kwestią Jego miłości, której Serce jest symbolem; oczywiście nie jest to symbol ani przypadkowy, ani drugorzędny. Miłość Serca Jezusowego – Serca Człowieka doskonałego – jest z tej racji również najwyższą szkołą miłości ludzkiej, którą człowiek może i powinien odpowiedzieć Bogu Ojcu.

Obrazek
Bóg kocha nas wieczną miłością, ale we Wcieleniu ta miłość zniżyła się do nas na sposób ludzki


Miłość Boska

Papież Pius XII podkreśla więc w całej swojej encyklice, że Serce Jezusa jest „symbolem Boskiej miłości, którą Syn dzieli wspólnie z Ojcem i Duchem Świętym. Dla nas ta miłość objawia się wyłącznie w Słowie Wcielonym, które nam ją ukazuje poprzez swoje słabe ludzkie ciało”. Miłość Boża jest pierwszorzędnym przedmiotem kultu okazywanego Sercu Jezusa (ratio princeps).

Kult Najświętszego Serca Jezusa zwraca się więc przede wszystkim do samego Boga, a właściwie do Jego wewnętrznego życia, które jest życiem miłości. Bóg Ojciec rodzi Słowo Jego umiłowania nie jako proste Słowo, ale jako Słowo tchnące Ducha Miłości. Streszczając to wielkie zagadnienie religijne, które wyraża specyficzne rysy chrześcijańskiego obrazu Boga, możemy powiedzieć, że kult Serca Jezusa jest w gruncie rzeczy kultem Słowa, które miłuje miłującego Ojca w Duchu Miłości, aby nas wprowadzić w trynitarne głębie Jedynej Miłości, którą jest nasz Stwórca. W Sercu Jezusa znajdujemy syntezę tej wiecznej i niewyczerpanej miłości, gdyż wskazuje na nią całe Jego życie, szczególnie Jego męka i śmierć, którymi wysłużył ludziom dar Ducha Świętego – Ducha Miłości. Serce Jezusa jest więc jakby bramą, która nie tylko otwiera dostęp do miłości Bożej, lecz także sprawia, że ta miłość jakby wylewa się na świat i zwraca się do każdego człowieka. Przez Serce Jezusa ukazuje się nam zatem najpełniej tajemnica Boga i Jego wewnętrznego życia, a więc w nim jakby zwieńcza się tajemnica objawiona, która zwraca się do człowieka, mając na względzie jego zbawienie. Mamy tutaj do czynienia jakby ze streszczeniem nieustannego zwracania się miłującego Boga do człowieka, aby go zbawić.

Miłość ludzka

Papież Pius XII, odnosząc się do ludzkiej miłości Serca, pisał: „Serce Jezusa jest następnie symbolem tej płomiennej miłości, która wlana w Jego duszę ubogaca w Nim ludzką wolę i kieruje oraz oświeca jej działanie najdoskonalszą, podwójną wiedzą: Boską i ludzką”. Co więcej, Papież podkreślił w swoim wykładzie, że to w pełni ludzkie Serce Jezusa trzeba widzieć w perspektywie „mistycznych głębi”, które w nim się ukrywają, ale także stają dostępne dla wierzących (mystica ipsius Cordis penetralia).

Tajemnica Boga i Jego wewnętrznego życia, czyli tajemnica Jego wiecznej miłości, objawia się ludziom za pośrednictwem ludzkiego Serca Jezusa, które przyjął we Wcieleniu. Bóg kocha nas wieczną miłością, ale we Wcieleniu ta miłość zniżyła się do nas na sposób ludzki. Jest to wyraz nieustannej troski Boga o to, by przemawiać do człowieka i działać na jego rzecz w dostępny dla niego sposób. Z tej racji Syn Boży stał się człowiekiem, a więc można także powiedzieć, że Bóg umiłował nas ludzkim Sercem i ukazuje nam swoją miłość również na ludzki sposób. Ta miłość Boża, za pośrednictwem Jezusa, staje się więc miłością w pełni ludzką, a tym samym człowiek w łatwiejszy, to znaczy w pełni dostosowany do siebie sposób, może czerpać z niej i ją wyrażać.

W logikę Objawienia wpisane jest, że Bóg po prostu dostosowuje się do człowieka. Można więc powiedzieć, że niezgłębione bogactwa miłości Bożej, tej miłości, którą jest sama Trójca Przenajświętsza, wychodzą naprzeciw człowiekowi w ludzkim Sercu Jezusa. Tradycyjne doświadczenie chrześcijańskie widzi w tym kluczowy wymiar zbawczego działania Boga.

W fakcie przyjęcia przez wiecznego Syna Bożego ludzkiego ciała i stania się człowiekiem wyraża się jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. Miłość Boża, przyjmując ludzki kształt, dokonała odkupienia także ludzkiego serca, które jest w potocznym rozumieniu źródłem ludzkiej miłości. Syn Boży odkupił to, co przyjął we Wcieleniu, jak mówili Ojcowie Kościoła. Z tej racji możemy teraz powiedzieć, że ludzkie serce ze swoją zdolnością miłowania jest „narzędziem”, dzięki któremu człowiek może uczestniczyć w tajemnicy zbawienia, jak również włączać się w Boskie pragnienie zbawienia wszystkich ludzi. Każdy ludzki akt miłości, wypływający z ludzkiego serca, został odkupiony przez miłość ludzkiego Serca Jezusa, a więc jest teraz włączony w urzeczywistnianie się Boskiej tajemnicy zbawienia. Ktokolwiek kocha po ludzku, pełnią swojej woli, jest nie tylko na drodze prowadzącej do zbawienia, ale włącza się w Chrystusowe dzieło zbawienia powszechnego, zyskuje w ten sposób – tak jak Chrystus – nową wiedzę, dzięki której umie lepiej żyć w świecie, dążąc do zbawienia.

Miłość uczuciowa

Na temat miłości uczuciowej Serca Papież Pius XII pisał: „I wreszcie Serce to, już w sposób całkiem naturalny, jest symbolem ludzkich uczuć, gdyż ciało Jezusa Chrystusa, poczęte w łonie Maryi Dziewicy za sprawą Ducha Świętego, ma o wiele większą zdolność odbierania wrażeń niż ciała innych ludzi”.

Ta wypowiedź Papieża na temat ludzkich uczuć Chrystusa jest rozwinięciem wcześniejszej wypowiedzi na temat Jego miłości ludzkiej i niejako jej konsekwencją. Syn Boży we Wcieleniu stał się prawdziwym człowiekiem, a więc przyjął także uczucia. Kochając nas ludzkim sercem, kocha nas także uczuciowo. Tym jednak, co wyróżnia ten sposób miłości, jest jej szczególna wrażliwość, która ma oparcie w Jego najwyższej świętości, mądrości i rozumieniu człowieka. W każdym razie poprzez stwierdzenie o miłości uczuciowej Serca Jezusa Papież chce podkreślić, że Chrystus kocha całym sobą, aż do najgłębszej tkanki swego Serca i każdym Jego poruszeniem. Tę niezwykłą uczuciowość Chrystusa możemy z łatwością poznać, sięgając do Ewangelii, w których hagiografowie zwracają stale uwagę na ten ludzki rys Jezusa. Szczególnie widać to w Ewangelii św. Łukasza, w której wydobyta jest niezwykła łagodność Jezusa, oraz w Ewangelii św. Jana, w której Jezus zniża się nieustannie do człowieka w jego życiowym bólu, aż do łez wylanych nad śmiercią Łazarza.

Serce harmonijne

Wskazując na trzy sposoby, w których wyraziła się miłość Serca Jezusa, Papież Pius XII chciał podkreślić dwie rzeczy. Najpierw głębię miłości otwierającej się przed człowiekiem za pośrednictwem tajemnicy Serca Jezusa, a następnie harmonię Jego osoby, która ukazuje człowiekowi drogę dojścia do pełni człowieczeństwa. Pisał Papież: „Serce Zbawiciela przepełnione było uczuciami w pełni zharmonizowanymi zarówno z poruszeniami Jego ludzkiej woli, jak i z Boską miłością”. Możemy więc powiedzieć, że Serce Jezusa zostało ukazane jako sposób wyjaśniania tajemnicy Boga Zbawiciela oraz jako sposób wyjaśniania tajemnicy człowieka. Ono jest drogą prowadzącą do Boga, a tym samym drogą prowadzącą człowieka do pełni życia. Z tej racji kult Najświętszego Serca Jezusa może być widziany jako „synteza” duchowa, którą postępując, chrześcijanin coraz pełniej odnajduje Boga, a tym samym odnajduje siebie samego. W tym tkwi nieustanna aktualność tego kultu, która będzie podkreślana przez kolejnych Papieży w nauczaniu na temat Serca Jezusa.

http://www.naszdziennik.pl/wp/118183,se ... losci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miłość
PostNapisane: 19 gru 2014, 07:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Źródła „cywilizacji miłości”

W okresie Soboru Watykańskiego II kult Najświętszego Serca Jezusa znalazł się w pewnym kryzysie. W czasie obrad soborowych nie zwrócono na ten problem większej uwagi, a także nie został uwzględniony w dokumentach soborowych. Wprawdzie sobór mówi, że w kulcie kościelnym jest miejsce dla różnych nabożeństw, ale wprost nie wymienia żadnego konkretnego nabożeństwa praktykowanego w Kościele. Oczywiście, sobór ma na myśli tradycyjne nabożeństwa, ale brak wskazania na któreś z nich sprawił, że szybko zapomniano o bardzo wielu, w znacznym stopniu o kulcie Serca Jezusa. Błogosławiony Paweł VI był świadomy tego faktu – co stwierdzał z głębokim smutkiem – dlatego już na samym początku swojego pontyfikatu zwrócił uwagę na potrzebę rozwijania kultu Najświętszego Serca Jezusa w Kościele, o czym świadczy list apostolski napisany z okazji 200. rocznicy ustanowienia święta Najświętszego Serca Jezusa „Investigabiles divitias Christi” z 6 lutego 1965 roku. Papież zachęcał do uroczystego i żywego obchodzenia tej rocznicy w całym Kościele, podkreślając: „W ten sposób cała społeczność wiernych przeniknięta nowym duchem będzie mogła oddać Bożemu Sercu należną Mu cześć, zadośćuczynić coraz gorliwszą służbą Bogu za wszystkie grzechy i dostosować całe swoje życie do wymogów miłości braterskiej, która jest doskonałym wypełnieniem Prawa”. Serce Jezusa i Eucharystia Najważniejszą zasługą Papieża Pawła VI w przypomnianym liście jest ponowne ścisłe połączenie kultu Najświętszego Serca Jezusa z Eucharystią. Było to nawiązanie do najbardziej tradycyjnego wątku w kulcie Serca Jezusa, a zarazem głębokie połączenie tego kultu z duchem odnowy soborowej, której zasługą jest zdecydowane usytuowanie Eucharystii w centrum życia kościelnego. Pisał więc Paweł VI: „Szczególnym jednak naszym życzeniem jest, by cześć Najświętszemu Sercu Jezusa oddawano coraz gorliwiej przez uczestnictwo w Sakramencie Eucharystii, która jest najwspanialszym darem tego Serca. W ofierze bowiem eucharystycznej oddaje się na całopalenie Ojcu i równocześnie daje się nam ten sam Zbawiciel, którego Serce, otworzone włócznią żołnierza, wylało na cały rodzaj ludzki strumień krwi najdroższej i wody, ’który żyje, aby się zawsze wstawiać za nami’. Eucharystia poza tym jest wzniosłym szczytem i centrum wszystkich sakramentów, gdzie można ’kosztować duchowej słodyczy w samym jej źródle i gdzie czcimy pamięć tej najwspanialszej miłości, którą Chrystus nam okazał w swojej męce’ (św. Tomasz z Akwinu)”. Z tej racji Papież Paweł VI podkreślił, że kult Najświętszego Serca Jezusa należy „szerzyć przed wszystkimi innymi”. Chodzi w nim bowiem o to, by „należycie uwielbić Jezusa Chrystusa i przebłagać Go, opierając się w swej istocie na tajemnicy Eucharystii, dzięki której […] ’dokonuje się uświęcenie człowieka w Chrystusie i uwielbienie Boga, które jest celem wszystkich innych dzieł Kościoła’”. Można więc powiedzieć, że Paweł VI przypomniał na nowo zasadniczy rys kultu Serca Jezusa i złączył go bardzo wyraźnie z duchem soborowym, dając mu tym samym nowy impuls do odpowiedniej aktualizacji w życiu Kościoła. Serce Jezusa natchnieniem odnowy soborowej Jeszcze mocniej kult Serca Jezusa z duchem odnowy soborowej został złączony przez Papieża Pawła VI za sprawą listu apostolskiego „Diserti interpretes” z 25 maja 1965 roku. Pisząc do przełożonych zgromadzeń zakonnych, które opierają swoją misję i duchowość na czci Serca Jezusa, Papież podkreślał: „Uważamy, że to jest wasz obowiązek i wasze zadanie: udowodnić wszystkim, iż do realizacji wyczekiwanej odnowy ducha i obyczajów, a także do postulowanego przez II Sobór Watykański ożywienia instytucji kościelnych i zwiększenia skuteczności ich oddziaływania, potrzebne jest natchnienie i siła, które należy czerpać z miłości względem Bożego Serca”. Ojciec Święty zwraca więc uwagę na szczególny potencjał duchowy, jaki zawarty jest w kulcie Serca Jezusa. Opierając się na Jego czci, można autentycznie realizować dzieło odnowy, które postulują dokumenty soborowe. Czynnikiem, który to umożliwia, jest związanie tego wielkiego i trudnego dzieła z tajemnicą miłości Chrystusa. Takiego powiązania potrzebuje przede wszystkim – jak naucza Paweł VI – tajemnica Kościoła świętego, który narodził się z przebitego boku Chrystusa. II Sobór Watykański był bowiem soborem eklezjologicznym, to znaczy na pierwszym miejscu starał się ukazać ludziom naszych czasów naturę i misję Kościoła, a tej tajemnicy nie można zrozumieć bez odniesienia do miłości Bożej objawionej w Jezusie Chrystusie. Papież Paweł VI wyjaśniał więc: „Misterium [Kościoła świętego] nie można jednak należycie zrozumieć bez odniesienia go do odwiecznej miłości wcielonego Słowa, której znakomitym symbolem jest zranione Serce Zbawiciela. […] Istotnie, z przebitego Serca Zbawiciela narodził się Kościół i stamtąd czerpie pokarm, ponieważ Chrystus ’wydał zań samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo’”. W tych stwierdzeniach Ojca Świętego Pawła VI zawiera się pewna nowość w stosunku do wcześniejszego nauczania na temat Serca Jezusa. Zostaje mu nadany bardziej wyraźny i zobowiązujący wymiar eklezjalny – Serce Jezusa pozwala zarówno głębiej rozumieć tajemnicę Kościoła jako tajemnicę miłości Bożej, jak też ukierunkować jego misję w ten sposób, że czerpiąc siłę i pokarm z miłości Bożej, Kościół ma stawać się coraz wyraźniejszym znakiem i narzędziem tej miłości we współczesnym świecie. Papież Paweł VI każe więc widzieć w głębokim związku z Sercem Jezusa najpierw „początek i źródło świętej liturgii”, a więc sakramenty i ich przeżywanie. Wskazuje, że z kultu Serca Jezusa należy „czerpać podnietę do szukania środków i pomocy” w ekumenicznym dziele poszukiwania jedności chrześcijan. Wskazuje na Serce Jezusa jako źródło „gorliwości pasterskiej i zapału misjonarskiego” – wpatrywanie się w to Serce może stać się źródłem wewnętrznej odnowy w tej dziedzinie – zarówno pasterzy, jak i wiernych świeckich – która stanowi kluczowy aspekt skutecznego oddziaływania Kościoła w świecie. Nic tak nie pobudza do gorliwości i zapału w dziedzinie duszpasterstwa i misji jak coraz głębsze dostrzeganie gorliwości i zapału w samym Chrystusie, a zwłaszcza w Jego miłości. To jest najwyższa pobudka, by „dzielić z innymi niezgłębione bogactwa Chrystusa”. „Zranione Serce” Boskiego Odkupiciela zostało więc włączone w ducha odnowy soborowej jako klucz do autentycznego rozumienia Kościoła i do pełnienia jego misji zbawczej. Można powiedzieć, że Serce Jezusa ma być po prostu widziane i przeżywane jako Serce Kościoła. Postulaty cywilizacji miłości W Boże Narodzenie w 1975 r., na tle rozwijanego nauczania o Najświętszym Sercu Jezusa, Paweł VI sformułował postulat pracy w Kościele na rzecz „cywilizacji miłości”. Papież nawiązał w tym przypadku do rozwijanego w dwóch ostatnich wiekach wątku społecznego w kulcie Serca Jezusa, który może i powinien stać się szkołą „świata bardziej ludzkiego”. Jako kluczowe elementy tego świata Papież wskazał sprawiedliwość, prawdę, wolność i solidarność. Chodzi więc o te cnoty i wartości, które w najwyższym stopniu ukazują się w tajemnicy Słowa Wcielonego i promieniują za pośrednictwem Jego Najświętszego Serca. Ojciec Święty dokonał więc potwierdzenia rozwijanych wcześniej wieloaspektowych poszukiwań teologicznych dotyczących społecznego znaczenia kultu Serca Jezusa, a zarazem nadał mu ukierunkowanie bardzo związane z literą i duchem II Soboru Watykańskiego. Kościół posiada niewątpliwą misję społeczną, której istotą jest dokonywanie odnowy życia społecznego we wszystkich jego dziedzinach właśnie w perspektywie moralnej i duchowej. Dlatego przymioty Serca Jezusa, które mają zasadniczo taki wymiar i takie odniesienia, mogą być owocnie odnoszone do codziennych ludzkich doświadczeń zarówno indywidualnych, jak i społecznych. Nie da się zbudować autentycznej cywilizacji na miarę człowieka bez „uduchowienia” jej wszystkich dziedzin i wymiarów. Nie ma więc żadnej niewłaściwości w tym, że także dzisiaj Kościół II Soboru Watykańskiego stara się odnosić kult Najświętszego Serca Jezusa do różnych dziedzin życia społecznego, przede wszystkim do polityki, która posiada zasadnicze znaczenie dla życia społecznego i jest – jak również podkreślił Papież Paweł VI – dziedziną miłości, w której także chrześcijanin powinien gorliwie uczestniczyć. ks. prof. Janusz Królikowski

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/mysl/119451, ... losci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /