Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 102 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 17 lip 2010, 19:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31708
Kalisz wczoraj, Kalisz dzisiaj

Nie dalej jak wczoraj Ryszard Kalisz w programie Andrzeja Morozowskiego w TVN24 był zatrwożony tym, że polskie, w 95% katolickie społeczeństwo narzuca pozostałej mniejszości swoje symbole religijne nie bacząc, że ta mniejszość może się z tym bardzo źle czuć i niewymownie cierpieć. Mówił to oczywiście w kontekście krzyża spod pałacu prezydenckiego.

No cóż, Pan Kalisz od pewnego czasu jest bardzo zakochany w demokracji i powinien pogodzić się z tym, iż jest to ustrój, w którym to większość decyduje, a nie mniejszość.

Co robił dzisiaj Pan poseł SLD Ryszard Kalisz? Ano wziął aktywny udział w paradzie lesbijek, pederastów i transwestytów. Ciekawy jestem czy pomyślał o tej 95% większości polskiego katolickiego społeczeństwa, która może czuć niechęć, a nawet wstręt do takich imprez?

W demokracji prawa hałaśliwej rozwydrzonej mniejszości są wyżej stawiane niż wola większości?

Kawiorowej lewicy czy jak kto woli lewactwu odbiło już zupełnie. Myślę, że i dla pederastów nie są wzorem szczerości intencji.

No chyba, że Ryszard Kalisz jakoś się dzisiaj przed nimi uwiarygodnił i dał dowód swojej miłości?.

http://kokos.salon24.pl/209013,kalisz-w ... sz-dzisiaj


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 18 lip 2010, 12:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31708
Dwa światy. Relacja z wycieczki do rzeczywistości RRK

1.

Odkryłem ostatnio, że naprawdę istnieją obok siebie dwie równoległe, choć kompletnie różne rzeczywistości. W jednej żyją, na przykład, Jarosław Kaczyński, wdowy po śp. Przemysławie Gosiewskim oraz Zbigniewie Wassermannie, oraz blogerzy tacy jak Free Your Mind, kataryna, Rolex czy seawolf (pozwoliłem sobie przyjąć kolejność alfabetyczną, aby nie rodzić podejrzeń o chęć uchybienia komukolwiek). Druga rzeczywistość jest niemal identyczna jak pierwsza, lecz znajdują się w niej, żeby daleko nie szukać, poseł Kazimierz "Dzisiaj Napi****lę Wam O..." Kutz, posłanka Joanna Senyszyn, czy blogerzy w rodzaju redaktora Leskiego, obserwatorów wszelkiej maści, oraz Renaty Rudeckiej-Kalinowskiej, Oknem z tej pierwszej rzeczywistości do drugiej (niestety, odwrotnie jest już gorzej) jest odbiornik telewizyjny lub komputer z dostępem do internetu. Ilekroć bowiem włączę jeden czy drugi szklany cycek (tego pierwszego, dzięki Bogu, mogę nie włączać miesiącami), mam osobliwe wrażenie patrzenia na rzeczy znajome lub do znajomych podobne, ale przecież absurdalne. To właśnie Rzeczywistość Numer Dwa. Ponieważ z natury jestem ciekawy i lubię poznawać nowe okolice, co jakiś czas otwieram onet.pl oraz gazeta.pl, aby dowiedzieć się, co tam w tej paralelnej Polsce słychać.

Dziś, na przykład, dowiaduję się o słusznym oburzeniu, jakie wśród blogerów wzbudza sterczący pod Pałacem Prezydenckim symbol polityki Kaczyńskich, symbol agresywny w swojej wyniosłości, nietolerancyjnie rzucający najczarniejszy cień podejrzeń na przechodzących obok niego wyznawców innych religii. Jak wiemy od redaktora Kuczyńskiego, symbol ten, pod którym w średniowieczu hordy krzyżowców wyrzynały pokojowo nastawionych czcicieli Allaha (czy aby na pewno w tym miesiącu Kościół już przeprosił?) ustawił pod Pałacem sam Szatan (w domyśle: Kaczyński). Jednak nie z nami takie sztuczki, Jarek - blogerzy portalu onet.pl dają odpór kaczystowskiemu fundamentalizmowi.

Symbole religijne mają swoje miejsce koniec, kropka. Jesteśmy państwem katolickim - takie stwierdzenie się utarło. Powinniśmy powiedzieć - większość z nas to katolicy. Co mają powiedzieć wyznawcy innej wiary? Z jakim państwem mają się utożsamić? Z każdego miejsca ma ich prześladować krzyż? - pyta dramatycznie blogerka drugie-wcielenie. Sama deklaruje się jako katoliczka. Wtóruje jej alliwres:

Religia jest osobnym tworem społeczeństwa, nie zaś elementem gry politycznej, czego ostatnio przedmiotem się stała.

Słusznie, słusznie, jak wspaniale punktuje ów bloger cyniczny pragmatyzm Kaczyńskiego, jego słynne "granie trumnami"! Araragi idzie krok dalej, wskazując, że ten posępny krzyż pogrąża w swym cieniu całą Warszawę:

Przeniesienie tego krzyża, który jest symbolem niedawnej tragedii, jest dla mnie czymś zupełnie oczywistym. Nie możemy ciągle żyć tą tragedią, śmiercią byłego prezydenta. Takie rzeczy się działy, dzieją i będą się dziać.

Ile to już razy w dziejach naszego kraju ginęli naraz prezydenci, dowódcy armii, marszałkowie Sejmu, Senatu, hierarchowie kilku wyznań - i jakoś nikt tego nie rozdmuchiwał, tak jak tera, do granic absurdu. No bo ileż można, ludzie?

2.

W mojej rzeczywistości krzyż jest znakiem zbawienia, nadziei, życia, zwyciężenia śmierci.
W tamtej: znakiem nietolerancji, obłudy, zawłaszczania państwa przez czarną mafię chciwych pedofilów.

W moim świecie ten konkretny krzyż jest ponadto znakiem pamięci, symbolem sprzeciwu wobec bezczelności "rządzących", znakiem wierności ideałom.
W tamtym - równoległym, choć przecież przeciwnym - to żałobne straszydło przypominające o okropnym tygodniu, kiedy rozszlochane tłuszcze owinięte biało-czerwonymi szmatami utrudniały poruszanie się po mieście i kraju, symbol "przekopków posmoleńskich i okołokrzyżowych" (cytat z jakiegoś nieznanego mi faceta zaproszonego wczoraj do TVN24).

W moim świecie
- "tak" wciąż jeszcze znaczy "tak";
- pederastia to zboczenie, a ci, którzy się swoją chorobą szczycą, to ludzie pozbawieni poczucia wstydu;
- wzrost poparcia dla kandydata z 12 punktów procentowych do 47 w ciągu trzech-czterech miesięcy to wielki sukces;
- kpiny ze zmarłych - bluźniercze chamstwo;
- a tchórzostwo - to nie tylko jedna z ułomności, ale sama ułomność najstraszliwsza.

W tamtej dziwnej rzeczywistości TVN-u, "GW" lub innych "zaprzyjaźnionych" mediów:
- "tak" oznacza "tak, chociaż w tym wypadku...";
- naturalny odruch wymiotny na widok obmacujących się facetów to słynna, wrodzona, polska homofobia;
- wzrost poparcia o 35 punktów procentowych w ciągu trzech-czterech miesięcy to żałosna klęska;
- drwiny ze zmarłych to inteligentne, choć kontrowersyjne dowcipy;
- a tchórzostwo nie istnieje - zamiast niego jest "zmysł polityczny", umiejętność wycofania się z bezzasadnych przecież roszczeń, zdolność do klepania się po plecach z kłamcami i mordercami.

Nawet jeżeli ten pierwszy świat idzie ku zagładzie (co wieszczą prorocy ze Świata Numer Dwa), to wolę żyć w nim niż w tym drugim, który podobno idzie w stronę świetlistej przyszłości. Reguły tego pierwszego są prostsze i po prostu zgodne z moim zdrowym rozsądkiem oraz sumieniem, a światło, w stronę którego raźno zmierza Rzeczywistość Numer Dwa, może okazać się światłem nadjeżdżającego pociągu.

http://oblezonemiasto.salon24.pl/209221 ... stosci-rrk


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 18 lip 2010, 15:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31708
Tylko huragan może przewietrzyć Polskę

Polska gnije, a smród przenika wszystkie dzidziny życia. W polityce hipokryzja osiąga skalę w wymiarze historycznym, światowym dotąd nie notowaną. W warszawie pod słuszną i adekwatną nazwą "PARADA" (schwanz) odbywa się manifestacja osobników, dla których chora sesualność jest determinantem celu życia. Staje przed oczami słynny opis schwanzparady w "08/15" Helmuta Kirsta. Jednocześnie trwa hołdowanie pedofila Romana Polańskiego przez polskojęzyczne media. Rozczulające zwierzenia o ukrzywdzeniu obecnej rodziny Polańskiego przez ścigający go bezskutecznie wymiar sprawiedliwości i tryumfujący ton wspierajacych przestępcę zdegenerowanych mediów staje się nieznośny. Wzmaga się paraliż wolnej inicjatywy gospodarowania poprzez narastający eklektyzm prawa i rozdymany, aparat urzędniczy. Gdy dorzucić do tego wszystkie indolentne zdarzenia ostatnich dni i tygodni: poprzez Smoleńsk, powódź, zachowania wyborcze, po zwycięską 600-letnią replikę bitwę pod Grunwaldem i klęskę organizacyjną tamże (gigantyczne korki, etc.), to tylko huragan może przewietrzyć Polskę!

http://stajemi.salon24.pl/209238,tylko- ... zyc-polske


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 20 lip 2010, 06:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31708
Bli(n)d,a story, czyli Panowie Osłowie

Komisja ds. śmierci Barbary Blidy działa od blisko trzech lat. W międzyczasie, prokuratura zdołała przeprowadzić i umorzyć śledztwo dotyczące rzekomych nacisków „Śledczy badali m.in. prawidłowość decyzji katowickich prokuratorów w sprawie wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów Blidzie i o jej zatrzymaniu oraz ewentualnych nacisków na prokuratorów ze strony polityków i przełożonych. W śledztwie zebrany został bardzo obszerny materiał dowodowy a jego analiza i ustalenia prokuratury dały podstawy do podjęcia decyzji o umorzeniu postępowania w tych wątkach. „
Umorzono także sprawę zatrzymanych w sprawie mafii paliwowej „Postępowanie zostało umorzone wobec trzech osób. Dwie z nich to byli szefowie spółek węglowych trzecią osobą jest współwłaściciel agencji handlowej Barbary K. zwanej „śląska Alexis”. Oskarżenie dotyczyło korupcji wśród funkcjonariuszy publicznych. Sąd uznał jednak, że oskarżeni nie byli funkcjonariuszami publicznymi. Nie można więc mówić o łapówkarstwie.” Podstawą umorzenia jest fakt, że dopiero w 2003 roku rozszerzono listę osób uznawanych za publiczne, a przestępstwa dotyczyły lat wcześniejszych. Do których zresztą oskarżeni się przyznali. Prokuratura odwołała się od tego orzeczenia do Sądu Najwyższego. Z dotychczasowych ustaleń Komisji wynika, że przed feralnym dniem, w którym posłanka miała zostać zatrzymana, celem postawienia zarzutów –nie było żadnych innych prób oskarżania Jej o cokolwiek. Nie było, więc nacisków, które mogłyby doprowadzić do rozstroju nerwowego.A jednak„Podejrzewana o korupcję Barbara Blida zastrzeliła się 25 kwietnia w łazience własnego domu podczas próby zatrzymania przez służby specjalne. Była posłanka SLD strzeliła sobie w pierś z sześciostrzałowego rewolweru Astra 680. Miała na niego pozwolenie.” Barbara Blida w chwili strzału, była w łazience sama.Mążśp. posłanki, Henryk Blida”,utrzymuje jednak, żeagentka uległa namowom małżonki, wyszła do holu i usiadła na brzegu stojącego tam fotela.”.Przez trzy lata Komisja usiłuje wmówić, że posłanka dokonała tego aktu samobójstwa pod wpływem presji przeciwników politycznych.
Henryk Blida „W wywiadzie dla Rzeczpospolitej mąż B. Blidy, przyznał, że groziła ona samobójstwem, „jeśli po nią przyjdą”. Przyszli, ale mąż ani tego nikomu nie powiedział ani nie zapobiegł wejściu denatki do łazienki.”.Nieco później, Jacek Blida, syn w wywiadzie dla RMFFM: „Konrad Piasecki: A mówiła wcześniej, że jeśli coś takiego się zdarzy, to sięgnie po pistolet?Jacek Blida: Nie, nie, nie..Konrad Piasecki: Bo mało kto, gdy wchodzi do niego policja, nawet funkcjonariusze spec służb, decyduje się na tak desperacki krok. Może ta sprawa ma jakieś drugie dno, tło, może rzeczywiście pańska mama czuła się winna?Jacek Blida: Nie, nie sądzę. Myślę, że to rzeczywiście był odruch, próba zaprotestowania przeciwko takiej, a nie innej akcji.” Jacek Blida skarży prokuraturę i ABW o odszkodowanie (obecnie 200 000 zł) oraz stała rentę dla swojej rodziny, która utraciła dochód miesięczny w wysokości 7 tys., zł, ……Przez co zubożyła dochody dwóch dorosłych mężczyzn?

Sprawą śmierci Barbary Blidy grał podczas kampanii prezydent –elekt, Ten sam, który jako kandydat swojej partii PO, ostrzegał przed grą śmiercią w przypadku Tragedii Smoleńskiej. Czyli śmierci nie z własnej ręki.Są śmierci, którymi grać można i te, o których należy, z tego samego powodu, jak najszybciej zapomnieć.
Podczas ostatniego posiedzenia Komisji śledczej popis dał, poseł Kalisz. Otóż doprowadził do kuriozalnego glosowania nad uznaniem zasadności usprawiedliwienia nieobecności na posiedzeniu, Zbigniewa Ziobro,W swojej łaskawości, przegłosował z przyjaciółmi z PO uznanie nieobecności za nieusprawiedliwioną, po czym uznał, że występować o karę sądową z tego tytułu nie będzie. Czyli ”ludzkie panisko „ z tego Kalisza.Da Ziobrze szanse..I sobie, Bo jest wielce prawdopodobne, że Sad uznałby właściwość usprawiedliwienia nieobecności Ziobro, który miał w tym samym czasie rozprawę sadową w Płocku.

Jak dobrze pamiętamy z innej Komisji, tej od Hazardu, inny świadek, minister Drzewiecki był w pełni usprawiedliwiony ze swojej nieobecności na posiedzeniu Komisji. Mimo, że dokument dostarczył jego kolega, a w usprawiedliwieniu napisano, że poseł ma problemy z gardłem, czego nie potwierdził żaden lekarz. Z innej z kolei Komisji, tej od śmierci Krzysztofa Olewnika wiemy, że przew. Kalisz łatwo usprawiedliwił, np. kradzież samochodu z dokumentami w sprawie zamordowanego.Przew. Kalisz zawsze reprezentuje jedyną słuszną linię. Interesu partyjnego.
Ciekawi mnie ogromnie stanowisko posła Kalisza, podczas układania list partyjnych do wyborów w 2005 roku, na których – mimo tylu obecnie eksponowanych zasług śp. Barbary Blidy –jego partia nie umieściła (mimo wyrażonej woli startu w wyborach do Sejmu), jej nazwiska na listach wyborczych SLD? Może wtedy przeszkadzały im koneksje posłanki z „Alexis „i podejrzenia o kontakty pań z mafią paliwową? Czy wtedy był za umieszczeniem czy przeciwko?
Czy poseł Kalisz i jego koledzy z SLD i PO, głosowaliby za powołaniem Komisji Śledczej do wyjaśnienia okoliczności próby samobójczej red. Sumlińskiego? Ojca trójki maleńkich dzieci, któremu służby specjalne zabrały dokumentację, gromadzoną przez 10 lat, do napisania książki? Oskarżonego o próby handlu aneksem do raportu o WSI, którego to aneksu nikt nie widział? Poza dwoma byłymi funkcjonariuszami WSI, a tym jednym agentem, którym wiarę dał były Marszałek Sejmu, dając im szanse na samodzielne działanie bez natychmiastowego powiadomienia odpowiednich agend bezpieczeństwa państwa?

Nie powstanie Komisja śledcza ds. wyjaśnienia okoliczności i szczegółów organizacji wyjazdu dwóch delegacji katyńskich, które dałyby społeczeństwu obraz, kto i kiedy politycznie grał Katyniem. Bo większość Komisji powstaje nie po to, aby zająć się prawdą materialną. Jak to doskonale pokazał poseł Kalisz podczas ostatniego posiedzenia, w którym usiłował zrobić obywatelom swojego kraju, wodę z mózgu? Jak udowodnił przew. Sekuła, przygotowując raport przed zakończeniem prac Komisji?A którym zawarł tezy niepoparte żadnymi dowodami… Tezy, głoszone przez jego ugrupowanie od początku ujawnienia afery hazardowej. Czyli, ze jej nie było…
Niektórzy członkowie Komisji i ich partyjni koledzy posłowie, uważają, ze społeczeństwu da się już wmówić każdą bzdurę, byle popartą wypowiedzią, „ałtoryteta”. Balansują na granicy kompletnego ośmieszenia się. Nie zdziwię się, jeśli kiedyś przez przypadek, ktoś powie do naszych wybrańców: Panie i Panowie Osłowie…

http://wyborcza.pl/1,76842,4503556.html
http://www.rmf24.pl/opinie/wywiady/news ... nId,224294
Więcej... http://wyborcza.pl/1,76842,4503556.html#ixzz0u9jYrF5I
http://www.wnp.pl/wiadomosci/afera-wegl ... 23588.html
http://news.money.pl/artykul/dowody;prz ... 8,0,489896.

http://1maud.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 20 lip 2010, 09:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31708
Upiorna twarz Jarosława Kaczyńskiego

Joachim Brudziński miał pecha.

Był, widział, powiedział.

Współczesny polityk wie, że takich rzeczy się nie robi.

Pan Brudziński zrobił i prawda od razu wyszła mu na twarz.

Na szczęście w pobliżu byli sympatycy Platformy Obywatelskiej

i karygodny czyn opisali:

„Po wszystkich rzekomych psychicznych przemianach, po orędziu do +przyjaciół Rosjan+ Jarosław Kaczyński zatoczywszy koło, w dzisiejszej +Kropce nad i+ wrócił w to samo miejsce, z upiorną, fanatyczną i pełną śmiertelnej nienawiści twarzą Joachima Brudzińskiego” – ocenia Aram kilka minut po 21.

żródło: http://www.platforma.org, czyli oficjalna strona Platformy Obywatelskiej!

Tak swoją drogą Platforma pokazuje tu swoją wielkość.

Durnie sugerują, że Platforma ponosi odpowiedzialność

za słowa Pana Posła Palikota.

Są w błędzie, bo Pan Poseł mówi, to co myśli

i mówi wyłącznie za siebie!

Nie ma odpowiedzialności zbiorowej!

Za to jeśli mówi Pan Poseł Brudziński,

od razu wiadomo, że to upiorna twarz Jarosława Kaczyńskiego mówi.

Równość, Wolność, Braterstwo.

Niech żyje Zgoda!

Niech żyją Budowniczowie Polski Obywatelskiej!

By żyło się lepiej!

Myślę, że gdyby żył wieszcz, napisałby:

Nam widzieć nie kazano!

Telewizor włączyłem, tysiąc kłamców grzmiało!

Propagandyi ruskiej ciągną się szeregi,

prosto, długo, szeroko, jak ekranu brzegi.

Prawda im niepotrzebna, więc prawdę zbeszczeszczą,

zagłuszą prawdę, płytką, lecz bardzo złowieszczą,

śpiewką o fanatyzmie i o nienawiści,

która bez ich władzy na pewno się ziści.

Zszargają każdą świętość, wszystko, co nam drogie

i zwalą to na nasze zamiary złowrogie.



A tłum daje im wiarę, nie myśli, leczy wierzy,

choć widzi, że Namiestnik nieszczerze się szczerzy,

choć wie, że obietnice będą niespełnione,

pieniądze raz oddane będą wyrzucone.

Zgoda jest najważniejsza, gdy Naród się zgadza,

a bez woli Narodu, ta zgoda przeszkadza!



I widziałem ich wodza, przyszedł, skinął głową -

a watahę dorżnijcie - całą, narodową!

http://niegdysiejszy.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 05 sie 2010, 09:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31708
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 05 sie 2010, 11:00 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
Dzieki serdeczner za TEN OBRAZ
szczegolnie teraz gdy Jedyna Słuszna Gazeta
ruszyła do "mieszania "
dzięki
moze przykład Braci Wegrow
uswiadomi nam,jak dalece zaszła HIPOKRYZJA
w meRdiach i POlityce
panowie plastelinowi dzienikarzyny,wstydzcie się
pełne poparcie dla GAZET Polskich,dla ich determinacji i dla dziennikarzy,ktorzy jeszcze sie nie poddają.........TO tylko dzięki NIM
wiemy,ze nie jesteśmy sami w NASZYM MYSLENIU,
słowa wsparcia i podziękowania TYM,ktorzy mimo
/jak za dawnych lat/
PROWOKACJI,nie poddają się
GAZowa hanka,kolejny raz pokazała GAZową twarz........w stosunku do własnych Rodakow....


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 05 sie 2010, 11:08 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
Pan Brudzynski widział i powiedział PRAWDE
Prezes Jarosław Kaczynski,brat Sp PREZYDENTA
POLSKI
widział zdjęcia z NOCNEJ sekcji zwłok
i WIDZIAŁ fragment obcego ciała w mundurze generalskim
dołozony do CIAŁA PANA
PREZYDENTA,
ile jeszcze KŁAMST zaserwuje nam 'ten dziwny rząd"?
ile KONFABULACJI
podadzą rezimowi dziennikarze?
szczegolnie, gdy udał sie im SKOK na telewizję publiczną
Trumwirat SLD,PO i PSL,to wszak,,,,,,KONKRET......
zresztą SLD i PO to RÓZOWY SALON,od dawna
a TOWARZYSTWO z Ordynackiej to nie przeszłość,ale TERAZNIEJSZOSC


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 05 sie 2010, 11:10 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2572
A TERAZ PODSTAWOWE PYTANIE:
dlaczego,mimo wielu zaproszen,nie pojawili sie przedstawiciele
polskiego rządu........?
pytanie za 100 punktow!
Dlaczego........?
/a moze nie czują sie naszymi przedstawicielami......?/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 06 sie 2010, 09:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31708
Genitalia tak, Kaczyński nie

Walka z kultem, jaki rodzi się po pełnej zagadek katastrofie smoleńskiej wokół śp. Lecha Kaczyńskiego przeraził włodarzy III RP. To nie sam krzyż wywołuje ową wściekliznę, lecz zdjęcie pary prezydenckiej, które na nim zawisło, choć nie mam pewności czy widnieje na nim do dzisiaj.
Jesteśmy świadkami czasów schyłkowych państwa zwanego III RP i jego koniec nie zapowiada się optymistycznie. Demokratyczne mechanizmy nie są w stanie niczego już zmienić przy tak utrwalonej przez ponad 20 lat nomenklaturze, „elitach” i stronniczych mediach.
U schyłku cesarstwa rzymskiego młodzi ludzie, którzy zachłysnęli się wygodnym beztroskim życiem masowo obcinali sobie kciuki u dłoni prawej ręki, aby nie iść do legionów, jako osobnicy niemogący utrzymać miecza i łuku.
Eksterminacja elit, lata PRL-u, i ponad dwudziestoletnie ogłupianie miejscowej gawiedzi po 89 roku spowodowało zbiorowe pozbawienie polskiego społeczeństwa prawych kciuków i doprowadziło do żenującej bezbronności pomieszanej z bezprecedensową i powszechną głupotą.
W sprawie krzyża stojącego pod prezydenckim pałacem doszliśmy do punktu granicznego gdzie jak widać nadziei na otrzeźwienie i powrót do rozumu nie ma.
I tak spora część ogłupiałego polactwa wierzy za Gazetą Wyborczą z Michnikiem, Węglarczykiem i Blumsztajnem, za TVN24 i –o zgrozo- częścią „księży patriotów”, że ów krzyż bezczeszczony jest przez zgromadzonych wokół niego „psycholi”, „fanatyków” i „histeryków” z pod znaku ciemnogrodu i PiS-u.
Jeżeli słyszę dziś Ryszarda Kalisza i przedstawicieli wszelkiego lewactwa, którzy pochylają się z troską i oburzeniem nad „bezczeszczonym symbolem męki pańskiej” przez „psycholi i hołotę” to warto przypomnieć rodakom, że dokładnie te same media, osoby, gazety i środowiska występowały w obronie męskich genitaliów umieszczonych na krzyżu przez „artystkę” Nieznalską.
Sięgnijcie do internetowych archiwów i będziecie mieli jak na dłoni wszystkich tych dzisiejszych „wrażliwców” i „obrońców bezczeszczonego krzyża”.

http://kokos.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 14 sie 2010, 06:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31708
Medioci, czyli poległa „IV władza”

„Nie przeszkadzaj, człowieku, premier mówi, opanuj się” – można było usłyszeć na sali sejmowej głos posła PO i jednocześnie aktora Jerzego Fedorowicza.

„Ale co Pani chce” – to z ławy sejmowej na posłankę Błochowiak krzyczał poseł entomolog Stefan Niesiołowski. Posłanka ośmieliła się zauważyć, że ani z ust premiera, ani ministra finansów nie usłyszała chociażby jednego zdania na temat stanu finansów państwa. Ta podstawowa informacja musi paść – mówi do prowadzącego obrady marszałka Schetyny z PO, a w tym czasie wicemarszałek Niesiołowski – również z PO - krzyczy z sali „wyłączyć ją”.

Na mównicę wchodzi - że też mu się chciało fatygować - minister finansów Jan Vincent-Rostowski i kpiąc w żywe oczy wypowiada kwestię: „Pani poseł, www.mofnet.gov.pl. Dziękuję” i uśmiechnięty powraca do ławy rządowej. Poseł Marek Suski składa wniosek formalny, żeby marszałek Schetyna zrobił przerwę w obradach, a wicemarszałek Niesiołowski krzyczy z ławy „Oddalić wniosek razem z posłem”. Schetyna przerwy nie zarządził.

Tak mniej więcej wyglądała debata sejmowa w punkcie „Informacja Prezesa Rady Ministrów na temat stanu finansów państwa” (sprawozdanie stenograficzne z 4 sierpnia, dostępne na stronie internetowej Sejmu).
A wcześniej?
Wcześniej podczas debaty premier Tusk powiedział, że reformy mają tylko wtedy sens, kiedy „dają ludziom satysfakcję z życia, „tu i teraz”, a nie satysfakcję doktrynerom albo wyłącznie „przyszłym generacjom”.
No pewnie, kartkę wyborczą wrzucają do urny Polacy, „którzy żyją tu i teraz, a nie z dalekiej przyszłości”. Premier mówił jeszcze o doktrynerach , pseudoekspertyzach i „dyskutantach z różnych katedr” – to o ekonomistach. Postraszył mówiąc, że widzieliśmy na ekranach telewizorów, jak wygląda bankructwo całego państwa – to o Grecji.
A notorycznie od ucha do ucha roześmiany minister finansów poinformował opinię publiczną, że „w wyniku szczególnej troski pana premiera Tuska” niektóre stawki preferencyjne dotyczące żywności, „zamiast wzrosnąć o 1%, jak proponowaliśmy w Ministerstwie Finansów, będą obniżone o 2 punkty procentowe: z 7% do 5%”.
W tym miejscu rozległy się burzliwe oklaski posłów Platformy Obywatelskiej.

Żyjący w czasach Peerelu pamiętają, jak wyglądała troska „władzy ludowej”. Gdy podwyższano ceny żywności, informowano jednocześnie o obniżeniu cen lokomotyw oraz trawlerów przetwórni.
W imieniu PiS głos zabrała Beata Szydło, najpierw przypomniała słowa Urbana, który mówił, że „rząd się sam wyżywi” a następnie, że rząd Tuska nie chce słuchać opozycji oraz ekspertów, chociaż wszyscy mówią jednym głosem. Odniosła się też do słów premiera o „bankructwie z ekranu telewizora”. Pokazując zdjęcie szefa rządu PO na tle kolorowej mapy Europy wskazała na dwa kraje: „Jak państwo widzicie, na tej mapie są dwie zielone wyspy: Grecja i Polska. Grecja zbankrutowała. Jak jest w Polsce – nie wiemy”.

„Czwarta władza” – tak w państwach demokratycznych określa się wolną prasę, gdyż media taką pozycję sobie wywalczyły. Dzisiaj powinno się raczej mówić o władzy telewizji, gdyż to telewizja urabia opinię publiczną oraz pacyfikuje świadomość społeczeństwa z siłą młota i precyzją zegarmistrza. To obraz i dźwięk narkotyzuje i ogłupia widza, czyniąc z niego mediotę.
To siła mediów kształtuje społeczeństwo i politykę.
Debata nad informacją o stanie finansów państwa odbyła się w środę, a w piątek przeczytałem doskonały artykuł dziennikarza „Polski The Times”. Doskonały, ale jego doskonałość zawarta jest pomiędzy zdaniami, czy wbrew intencjom autora?
Wojciech Rogacin w artykule zatytułowanym „Polska racja stanu poległa w bitwie o krzyż pod Pałacem Prezydenckim”pisze, że rozum i dobro państwa zostały ukrzyżowane i że świadczy to o „ogromnej słabości państwa, partii politycznych i władz oraz części społeczeństwa”. Oburza się, że „Sejm świecił pustkami, gdy premier wygłaszał swoje exposé. Za to kwestia, czy tablica ma mieć metr, dwa, urasta do centralnego problemu państwa polskiego” i artykuł kończy myślą: „Jeden z istotniejszych momentów w polityce przenika gdzieś obok nas, bo wolimy okładać się krzyżem”. Miażdżące słowa, czyż nie ?
Być może politycy okładają się krzyżem (zgrabne, ale fałszywe), być może dobro państwa zostało ukrzyżowane (szczerze napiszę, zwykła bzdura), być może świadczy to o słabości …. – patrz wyliczanka autora – ale gdzie w tym wszystkim redaktor Rogacin widzi rolę mediów i ich obowiązek służby społeczeństwu i jego dobru?
Gdzie rola dziennikarzy? Czy to nie media są środkami komunikacji „społecznej”?
Kto nagłośni słowa i zaprotestuje, gdy premier mówi, że mniej ważna jest przyszłość Polski. Gdyż tak należy rozumieć jego wypowiedź o „tu i teraz” i o tym, że mniej ważny jest los „przyszłych generacji”.
Redaktor Rogacin krytykuje opozycję, która zamiast protestować zajmuje się reklamą piwa. Czy dziennikarz uważnie wysłuchał debatę sejmową? Przeczytał stenogram? Polecam.

Cóż takiego się wydarzyło, że trzeba protestować – według dziennikarza „Polski The Times”. Otóż partia rządząca dokonuje odwrotu od swych wartości i dlatego „dyskusja o państwie powinna być gorąca”.
A cóż redaktorze Rogacin - narzuca się pytanie - opozycję parlamentarną obchodzą wartości partii rządzącej? Wartości powinny obchodzić wyborców oraz …. kogo? Właśnie Pana, właśnie czwartą władzę. To dziennikarze winni nieustannie przywoływać składane deklaracje i porównywać z czynami, przepytywać premiera i jego ministrów w imieniu społeczeństwa oraz wyborców, z realizacji obietnic oraz programu. Dbać o interes społeczny, o dobro Państwa. Czy to jakieś tubylcze odkrycie, że za fatalne rządzenie dziennikarze rozliczają opozycję? Czwarta władza to tyle, co kontrola społeczna.
A „Tusku musisz” – to … co musisz?

A cóż takiego się wydarzyło, że opozycja spotkała się z tak miażdżącą krytyką gazety?
W artykule, pomiędzy zdaniami ukryte jest jego sedno. Autor mógłby nie napisać ani jednego słowa o okładaniu się krzyżem, o Pałacu i łzawiącym gazie, o peryferiach zachodniej cywilizacji i plemionach pierwotnych, o ideologicznej ekstazie, gdyż należałoby zmienić tytuł, a użyte argumenty … właściwie dymisjonują rząd Donalda Tuska. Trzy dnie wcześniej były wiceminister tego rządu Stanisław Gomułka w wywiadzie dla tejże „Polski” mówił, że uczciwy polityk, który przyznaje, że nie jest w stanie rządzić, podaje się do dymisji, rozwiązuje sejm i rozpisuje nowe wybory parlamentarne.

Czytamy dalej u Rogacina: powinniśmy mieć demonstracje, transparenty i okrzyki, potrzebne były protesty przeciw temu, co robi rząd w kwestii podatków, oraz przeciw temu, czego nie robi w kwestii reformowania państwa.
Czyje okrzyki? Opozycji! A tymczasem, to marszałek Niesiołowski krzyczał do marszałka Schetyny prowadzącego obrady – „wyłączyć ją” (posłankę opozycji) oraz „oddalić go” – to o pośle opozycyjnym.
Redaktor „Polski” bije na alarm - pomiędzy zdaniami, jakby mimochodem, gdyż …premier ogłosił plan rezygnacji z reform i pyta czytelnika czy atakowanie ekonomistów nie jest zdradą wyborców?
Czytamy: „Rządy silniejszych niż nasza gospodarek (…) wprowadzają pakiety surowych i bolesnych reform, polski premier mówi, iż brak reform będzie w rzeczywistości służyć polskiemu społeczeństwu”. To niebezpieczne - jako państwo będziemy poruszać się na krawędzi, a mocniejsze zawirowanie może nas pogrzebać.

Jeszcze garść zarzutów (cytatów) pod adresem opozycji z artykułu. Otóż w środę premier wygłosił „fundamentalne przemówienie o rezygnacji rządu z reform” i „jako lider liberalnej Platformy Obywatelskiej zaprzeczył temu, co jego partia niosła na sztandarach: obniżaniu podatków, oszczędnościom budżetowym, uzdrawianiu finansów”.
„Gdyby wnikliwie przeanalizować wypowiedź premiera, okazałoby się, że jest ona manifestem socjalistycznym” i na koniec „być może mamy do czynienia ze zwrotem polityki rządu, który wiedzie ku katastrofie”.
I całkiem na koniec apel, że to co „Platforma z tym państwem chce robić, pozostaje bez echa” i że na ten temat nie ma w Polsce dyskusji.

Czy echem redaktorze Rogacin nie powinna być „czwarta władza”? Czy to nie Pańska rola? Czy media – przede wszystkim telewizja - nie służą dyskusji?

I oto dnia następnego, w sobotę, jest konferencja prasowa prezesa największej partii opozycyjnej Jarosława Kaczyńskiego oraz wiceprzewodniczącej komisji finansów publicznych Beaty Szydło. I na sali konferencyjnej jest kwiat dziennikarstwa, z Polsatu i Polsatu News, TVN Fakty i TVN 24, a także Superstacji i Telewizji Polskiej jednej i drugiej i telewizji Trwam. Mrowie kolegów redaktora Rogacina.

Dwa tematy konferencji – zapowiada prezes PiS. Pierwszy to uchwalenie wbrew protestom opozycji ustawy kompetencyjnej. Padają ostre słowa Kaczyńskiego pod adresem rządu o wizji Polski za sto lat, o Polakach, którzy za sto lat mają być narodem mówiącym polsko-angielskim językiem, mają być „ludnością szczęśliwą na poziomie przedszkolaków”.

I drugi temat – sytuacja ekonomiczna, polityka gospodarcza rządu. Opublikowany plan finansowy państwa, to dokument niepoważny, a polityka rządu to polityka dezinformowania opinii publicznej – mówi Jarosław Kaczyński. Podwyżki podatków uderzą w konsumentów i mniejsze firmy. W czasach rządów PiS pszenica kosztowała 900 złotych, dzisiaj 750 i wówczas cena chleba była niższa.

„Wieloletni plan finansowy państwa” (opozycja otrzymała go w piątek wieczorem, już po debacie), to pięćdziesiąt jeden stron snucia kolejnych wizji Rostowskiego – mówi Beata Szydło – i spokojnie punkt po punkcie wskazuje na zaniechania rządu, zwraca uwagę, że prywatyzuje się tylko raz, że upadnie około dwa tysiące małych firm, i ze dane, na których opiera się plan rządu są wątpliwe.
Cóż na to dziennikarze?

Pierwsze pytanie – i zarazem ostatnie w „temacie” konferencji Pawła Płuski z TVN Fakty - jeśli nie podwyżka podatków to co robić? - „koło, z którego trudno wybrnąć” – samym pytaniem broni Tuska. Za stan finansów publicznych odpowiada rząd i rząd musi rozwiązać ten problem – mówi Szydło.

I tyle o finansach państwa. Redaktor Płuska z telewizji TVN pyta jeszcze, czy zaprzysiężenie prezydenta to święto demokracji. Dziennikarka z TVN 24 w długim pytaniu „chce podrążyć” temat wojny polsko-polskiej i prosi, by Kaczyński odniósł się „do wypowiedzi swojego niedawnego bardzo bliskiego Kazimierza Marcinkiewicza”, który powiedział na antenie jej stacji, że „jest człowiekiem przepełnionym nienawiścią”, a następnie całkowicie wychodząc z roli, kilkakrotnie przerywa wypowiedź prezesa PiS.

Piotr Wójcicki z Polsat News pyta o nieobecność Kaczyńskiego na zaprzysiężeniu, Aneta Zaleska z TVN 24 „chciałaby zapytać o krzyż” i rzeczywiście pyta o krzyż, i zadaje drugie pytanie o najbliższe miesiące, „czy to będzie spokój dla Platformy” czy „koncentracja na wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej, czy też na rozliczaniu rządu z tych obietnic”.

Marek Kuchciński zwraca uwagę na słynną „zamrażarkę Komorowskiego”, a Marcin Nowina-Konopka z telewizji „Trwam” prosi o komentarz do słów ministra Millera, który powiedział, że jedną z przyczyn braku współpracy polsko – rosyjskiej w sprawie wyjaśnienia katastrofy jest to, że „u nas za dużo źle się mówi o postawie Rosjan w wyjaśnianiu katastrofy”.
Z kolei dziennikarz Telewizji Polskiej poprosił o rozwinięcie tezy, że „w istocie Komorowski został wybrany w wyniku nieporozumienia” i czy Kaczyński nie obraził się na reguły walki politycznej.
Wysłannika Superstacji ciekawi osoba Pani Cugier – Kotki więc pyta „Pana prezesa”, „czy rzeczywiście oferowaliście jej stanowisko – fotel w parlamencie” oraz o to, „czy można to uznać za etyczną praktykę”.
Redaktor Burzyńską interesowało zapewnienie Kaczyńskiego „zmieniłem się”, gdyż zaniepokoiły ją słowa o lumpen-proletariacie (przypominam, słowa o pewnym panu z Biłgoraja) i pyta „skąd ta agresja”.

Kto jest winny kształtowi debaty publicznej? A gdyby przeprowadzić taki eksperyment, i dopuścić myśl, że temat krzyża, pomnika, zadym na Krakowskim Przedmieściu jest na rękę Platformie? A gdyby dopuścić myśl ze to Palikot, Niesiołowski oraz Kutz narzucają ton publicznej debaty?
Może jakiś dziennikarz śledczy podąży tym tropem? Chociaż z drugiej strony, dziennikarze śledczy są na wymarciu, a ostatni Mohikanin Adam Michnik przez z górą pól roku odkrywający aferę Rywina, nie jest wzorcem do naśladowania.

http://lubczasopismo.salon24.pl/aelita/ ... -iv-wladza


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 17 sie 2010, 16:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31708
Gdzie są realne problemy Polski ?

Ciekawe, dlaczego żaden z rządzących polityków nie przykuwa takiej uwagi dziennikarzy i komentatorów, jak Jarosław Kaczyński ?

Przecież nie on kieruje państwem i nie od niego dziś zależą podstawowe decyzje dotyczące gospodarki, bezpieczeństwa, służby zdrowia, polityki społecznej itp. Ani jego aktywność, ani pasywność nie będzie miała żadnego wpływu na jakość życia Polaków w 2011r. Rządząca większość obsadziła dziś wszystkie najważniejsze instytucje i urzędy państwa. Oni decydują o sprawach naprawdę ważnych. Naturalnym zadaniem prasy i mediów jest kontrolowanie realnej władzy.

Tymczasem nasze media są wypełnione w 90% codziennym rozliczaniem szefa partii opozycyjnej z każdej wypowiedzi prasowej, grymasu twarzy, emocjonalnego sformułowania, które np. dla bezpieczeństwa energetycznego i podpisywanych umów międzynarodowych nie mają żadnego znaczenia. Każdego dnia zapadają decyzje na wysokich szczeblach, w różnych dziedzinach życia, którymi dziennikarze nie interesują się. Natomiast budują jakąś irracjonalną nagonkę na wyeliminowanie z życia politycznego przeżywającego osobisty kryzys, szefa opozycji. ( może nie tyle irracjonalną, co obliczoną na najbliższe wybory samorządowe?)

Fakt, ta sytuacja dramatu osobistego Jarosława nie służy PiS-owi. Jednak prezes tej partii cieszy się zaufaniem blisko połowy dorosłych Polaków i głosik Wojciecha Mazowieckiego byłby śmieszny, gdyby nie był częścą większej całości. Jarosław Kaczyński nie jest politykiem z mojej bajki, ale to współgranie Palikota z całym mainstreamem, co znalazło apogeum w tekście Wojciecha Mazowieckiego - wzbudza mój ogromny niesmak. Patologiczna nienawiść do jednego człowieka z całkowitą głuchotą na realne problemy współczesnej Polski. Takie teksty to bicie czarnej piany, zamydlającej umysły na naprawdę ważne sprawy.

Jak długo można się tak bawić? Oto Wojciech Mazowiecki wraz z Palikotem i wtórującymi mu, także autorami Salonu24, znaleźli łatwe, spektakularne nowe poletko bitewki polsko-polskiej. Sczyścić Jarosława Kaczyńskiego, unicestwić. Mali ludzie, o których historia zapomni, o Jarosławie Kaczyńskim - nie. Ci wojownicy nie znają nawet dziejów początków transformacji 1989 i roli, jaką odegrał Jarosław Kaczyński w ukonstytuowaniu się większości parlamentarnej: Komitet Obywatelski, SD i ZSL. Bez tego ruchu nie byłoby III Rzeczpospolitej. Może kiedyś się douczą.

Jeśli ktoś pisze, że <"wyczyny" szefa opozycji stwarzają zagrożenie dla polskiej demokracji !> to małe ma pojęcie o demokracji.

Janina Jankowska

http://iskry.pl/index.php?option=com_co ... 9&Itemid=1


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 24 sie 2010, 07:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31708
Zwyciężyło parcie na szkło

Marek Migalski należał do tych telewizyjnych gadających głów specjalizujących się w opisywaniu polskiej polityki, których najbardziej lubiłem słuchać. Różnił się znacznie od swoich znanych kolegów, którzy zapraszani, jako „niezależni eksperci” nie potrafili nawet maskować swojej nienawiści do PiS-u oraz miłości do PO.

Często panu Migalskiemu zdarzało się to, co lubię w polityce najbardziej, czyli nazywanie rzeczy po imieniu, a nie konsultowanie wszystkiego ze specami od sprzedaży podpasek czy opon by w końcu podwyżkę podatków ochrzcić „niewielką, lecz konieczną korektą”.

Właśnie przed 2005 rokiem, który to okres Marek Migalski opisuje, jako ten, kiedy Jarosław Kaczyński był najbardziej lubiany, polityka PiS była właśnie pełna wykładania „kawy na ławę” i mowy „Tak –tak, Nie – nie”.

Oczywistą oczywistością było wówczas to, że jeżeli coś w stu procentach należy do niemieckiego koncernu to bez względu na to czy jest to fabryka, w której pracują Polacy czy gazeta to jest to niemieckie. Dzisiaj można nadal mówić tak o fabryce, ale o gazecie? Raczej nie.

Sam Marek Migalski, któremu marzy się obecnie polityka z kowbojskim kapeluszem na głowie i ze śpiewem na ustach, mówił niegdyś ostro o „układzie” i agenturze na polskich wyższych uczelniach.

Mówił to wówczas, kiedy bezpośrednio i osobiście odczuwał to na własnej skórze i miał poważne kłopoty z kontynuacją swojej naukowej kariery.

Sytuacja diametralnie się zmieniła, kiedy Jarosław Kaczyński uczynił go śląską jedynką i wyekspediował na salony europejskie z niezłą gotówką w kieszeni. Gdyby nie ta decyzja Panie Marku to zapewniam Pana, że nie miał by Pan drugiego po Zbigniewie Ziobrze wyniku, którym pan tak dzisiaj się chwali.

Od samego początku jednak u pana Migalskiego zauważałem sporą dozę narcyzmu i niebywałe parcie na szkło.

Kiedy w TVN24 rozjechał jak walec dwa sączące trującą ślinę platformerskie warany z Komodo, przestał na jakiś czas być zapraszany na ulicę Wiertniczą.

Wtedy pomyślałem sobie, że dla byłego politologa, a obecnie polityka Migalskiego, nadchodzi czas wielkiej próby charakteru. Co zwycięży?- myślałem. Miłość własna i chęć brylowania w mediach czy zwykła ludzka uczciwość i przyzwoitość.

Dzisiaj znam już odpowiedź na to pytanie.

Wiedziałem ja, wiedział i pan Migalski, że powrót na ekrany umożliwi mu jedynie krytyka PiS-u i samego Jarosława Kaczyńskiego. Rozjeżdżanie polityków PO na antenie TVN24 nie mogło trwać bez końca.

Dlatego też powstała krytyczna wobec Jarosława Kaczyńskiego seria wpisów na blogu i zamiast listu zaadresowanego do rąk własnych prezesa PiS ów słynny list otwarty.

Powrót na ekrany stoi otworem Panie Marku. Możecie już rozgrzewać się z Kuźniarem przed dzisiejszym wieczornym występem.

http://kokos.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 27 sie 2010, 11:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31708
Wybrane scenki z teatrzyku politycznego w Polsce

Pewien znajomy zwierzył mi się, że skóra nim ścierpła, kiedy usłyszał, że premier udał się z gospodarską wizytą do Otwartych Funduszy Emerytalnych. W pierwszej chwili odniosłem się sceptycznie do obaw sąsiada, gdyż jest on znanym malkontentem i niedowiarkiem. Już za komuny był niczym niewierny Tomasz w kwestii zaufania do władzy, a w miarę postępu transformacji ustrojowej jeszcze mu się pogarszało. Jednak on zaperzył się na mój sceptycyzm i wymienił mi parę przykładów na to, że biada tym instytucjom, które Tusk nawiedzi z gospodarską wizytą.

Po wysłuchaniu go, musiałem szczerze przyznać, że mój znajomy ma pewne podstawy do niepokoju i to zarówno teoretyczne, jak i praktyczne. Zwłaszcza mocno osadzony w realiach wydał mi się casus z wizytą premiera u stoczniowców w maju 2009. Wówczas Tusk niemal przysięgał się w trakcie debaty ze związkowcami, że nie zostawi ich bez pomocy, oni zaś ukojeni jego narracją dziękowali mu najczulszymi słowy. Co było potem, wszyscy wiemy.

Otóż tak się składa, że niedługo przed tą legendarną prywatyzacją stoczni dokonaną przez zgrany zespół Tuska, mój znajomy stoczniowiec przeszedł na wcześniejszą emeryturę. Nie muszę dodawać, jak się czuł, gdy stało się wiadome, że sławetna prywatyzacja ograniczyła swój zasięg do wadium złożonego przez jakiegoś handlarza bronią. Czuł się po prostu szczęściarzem, który uciekł spod miecza prywatyzacyjnego i nieraz bezwstydnie chełpił się swoją intuicją. I dlatego gospodarska wizyta premiera w funduszach emerytalnych napełniała go teraz paniką. No, bo co tu owijać w bawełnę: uciekł spod noża premierowi liberalnemu, a trafił pod ostrze premiera socjalisty, co grzebie ludziom w emeryturach. Dwa w jednym. To jest pech wręcz przysłowiowy: trafić z deszczu pod rynnę!

Pocieszałem chłopa, że nawet Tusk nie może mu odebrać emerytury. Ba, przecież premier po gospodarsku pogroził tym nierobom z funduszy, żeby lepiej się starali, ale do spanikowanego sąsiada nie docierało. Nawet Gazecie Wyborczej nie dał wiary, która napisała, że to teatrzyk. Zapiekły i zastarzały malkontent - takiego już nie udobruchasz.

Z kolei rzecznik Paweł Graś jest smutny, bo nie doczekał się od Kościoła, aby ten zajął odpowiedzialną postawę w sprawie krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Ubolewa, że biskupi nie wykorzystali tej sytuacji, by pozycję Kościoła odbudować. Zasępiony Graś ostrzega też Episkopat, że od krzyża nie ucieknie. Swoją drogą, tylko facet będący w głębokim psychicznym dołku może mówić takie rzeczy Kościołowi.

Z drugiej strony zasmuconemu rzecznikowi rządu to się nawet bardziej dziwię, niż mojemu znajomemu stoczniowcowi, bo Graś ma tuż pod bokiem przykład pozytywnej postawy w sprawie krzyża. Chodzi mi oczywiście o szefa i mentora Grasia, czyli premiera Tuska. To przecież on kilkanaście dni temu apelował, żeby do sprawy krzyża podchodzić z humorem. Gwarantuję pozytywne działanie - zapewnił Tusk. Zaznaczył też, że proponuje maksimum zdrowego rozsądku oraz czasami też odrobinę poczucia humoru i dystansu do samych siebie. Czy rzecznik Graś już nie słucha własnego szefa?! Chyba nie słucha.

Czy nie zauważyliście, że Graś wyraźnie zgorzkniał na służbie u Tuska? Zwłaszcza widać to od momentu, gdy czerwony jak piwonia musiał po rosyjsku przepraszać Rosjan, że pomyliły mu się mundurki hien cmentarnych ze Smoleńska. Wydaje mi się, że był znacznie weselszy, gdy miał tylko jednego pana i jedno obejście do pilnowania. Być może nie służy mu państwowa posada, liberałowie tak mają, że wolą u prywaciarzy się trudzić.

Natomiast poprawił się odrobinę humor Januszowi Kaczmarkowi, który już od dawna bezskutecznie szuka haków na siebie. Chodzi oczywiście o haki na niego pochodzące z czasów, gdy łaził po nocach do hotelu Marriott. Okazuje się, że gdy CBA nie wyciągnęło żadnego haka na Kaczmarka od wróżki, poszło ich szukać do aresztu w Legnicy i jak raz znalazło. Podobno jeden osadzony tam zbrodzień, który co prawda Kaczmarka nie znał, ale zgodził się, że podpisze wszystko jak leci. Niech go tylko zwolnią. Traf chciał, że go zwolnili już wkrótce potem i Kaczmarek wiąże z tym faktem jakieś nadzieje. Wiadomo bowiem wszystkim, że obecnie w Polsce słowo gangstera przeciwko słowu CBA z czasów Mariusza Kamińskiego jest na wagę złota.

Kaczmarek zatem poweselał nieco, ponieważ dowiedział się, że sąd polecił prokuraturze, żeby ponownie zajęła się tym mocno podrdzewiałym hakiem wyciągniętym z aresztu. Sam zresztą mówi, że nie ma w związku z nim większych oczekiwań. Ale nawet byle jaki, zardzewiały hak, to zawsze hak. Niby mała rzecz, a cieszy. Mnie osobiście Kaczmarek coraz bardziej przypomina odpustowego handlarza, który handluje byle czym na jarmarku przed świątynią. Chodzi mi rzecz jasna o świątynię boga Antypisa.

http://seaman.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Hipokryzja w mediach i w polityce
PostNapisane: 28 sie 2010, 20:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31708
warszawka

Wielu historyków tych domorosłych, a także tych dyplomowanych, najczęściej przy okazji rocznicy Powstania Warszawskiego czy września 39, zastanawia się, jak podczas podobnej próby zachowaliby się dzisiejsi Warszawiacy?
No cóż, ja nie mam najmniejszej wątpliwości, że w obliczu owej próby dzisiejsi „Warszawiacy” ewakuowaliby się natychmiast do wsi i miasteczek, z których tu przybyli, a sygnał do ucieczki daliby im najznamienitsi komedianci zwani nad Wisłą artystami. Próżno by też szukać drugiego Starzyńskiego spośród licznych klonów Święcickich Piskorskich czy Waltzów.
Gdyby jednak uniemożliwiono im drogę ewakuacji to zapewne wywiesili białe flagi po trzech dniach heroicznych zmagań z odłączonym gazem, prądem, nieczynnymi kablówkami, MC Donaldami i Złotymi Tarasami.
Dzisiejsza warszawka liczy na oczach całej Polski koszty spowodowane działalnością „garstki” czy jak mówią „mniejszości” broniącej krzyża.
Ta sama warszawka nigdy nie podsumowała kosztów paraliżującego pracę rządu „Białego Miasteczka” z nielegalną okupacją kancelarii premiera włącznie. Nigdy na naszych oczach nie nastąpiło ukazanie kosztów „Parady Miłości” czy dyskusji o półmiliardowej dotacji do stadionu drużyny piłkarskiej należącej do ITI.
Dzisiejsza buchalter Hanna Gronkiewicz Waltz sama wówczas piętrzyła owe koszty dostarczając kanapki z drobiem i łososiem nielegalnym protestantom z „Białego Miasteczka”. Nikt nie wypominał paniom w białych czepkach rzędu TOI TOI i kosztów oddelegowania tam mnóstwa funkcjonariuszy, koncertów Eweliny Flinty, recytacji Kondrata czy rosołu, który bohaterskim powstańczyniom dowoził Piotr Najsztub prosto z własnej restauracji.
Dochodzimy dzisiaj do takiego paradoksu i pomieszania, że najgłośniej przeciw „mniejszości” pod krzyżem gardłują ci, którzy prawa mniejszości wpisali w programy własnych partii i organizacji, że wymienię tych wszystkich Napieralskich, Olejniczaków, Senyszyn, Wenderlichów czy Millerów, o armii różnych Szczuk czy Palikotów już nie wspominając.
W tym całym niespotykanym zakłamaniu doszło do takiego mistrzostwa świata w pomieszaniu z poplątaniem pojęć, deklaracji i czynów, że oprócz ćpunów, podchmielonych młodych wykształconych…itd. oraz prowokatorów z WSIową i kryminalną przeszłością do atakowania „mniejszości” spod krzyża dołączyły też te hołubione mniejszości, które zachęcone zostały do ataku przez ich odwiecznych obrońców.
Na miejscu PiS-u zrezygnowałbym z wystawiania kandydata na prezydenta Sodomy i Gomory w jednym, czyli warszawki. To żaden zaszczyt, a tylko wstyd i strata czasu.

http://kokos.salon24.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 102 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /