Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 171 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wybory samorządowe 2014r.
PostNapisane: 22 paź 2018, 11:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31343
Czy Warszawa była tego warta (na gorąco)

Nie, nie mam zamiaru włączać się w chór tych, którzy teraz będą oskarżać mieszkańców Warszawy o brak przyzwoitości. Jacy oni są wiadomo nie od dziś i nie potrzeba było żadnych wyborów by to odkryć. Wyżywanie się na Warszawiakach (tych z krwi i kości i tych ze „słoika”) to pogarda dla prawa, z którego skorzystali. Lubią mieć gorzej, ich wybór.

Pytając w tytule o Warszawę pytam o to, czy zrobienie z Warszawy głównego celu tych wyborów było właściwym wyborem i czy nie kosztował on partii rządzącej zbyt wiele. Na przykład rzeczywistego zwycięstwa w tych wyborach. Wygrać w Warszawie byłoby faktycznie pięknie. I w Krakowie, i w Poznaniu, i w Gdańsku. I tyle.

Jestem przekonany, że najważniejszym celem tych wyborów było a w zasadzie powinno być przejęcie władzy w sejmikach wojewódzkich. Tam, gdzie trafiają ogromne pieniądze na realizację programów regionalnych. Tam, gdzie kształtuje się sporą część zmiany, jakiej poddana została Polska.

To był cel całkiem realny. A już na pewno bardziej realny niż „odbicie” dużych miast.
I wtedy pojawił się Patryk Jaki.

Jego „winą” było to, że jak mało komu, jemu naprawdę w tej kampanii zależało. Jego winą było także i to, że potrafił stworzyć już nawet nie iluzję ale prawdopodobieństwo zwycięstwa tam, gdzie to zwycięstwo było po prostu niemożliwe. Lubimy szarże i poddajemy się ich urokowi…

I wtedy nastąpiło to nieszczęśliwe przesunięcie priorytetów.

Kampanię w Warszawie zrobiono główną bitwą tej kampanii. Weszła na czołówki mediów i nawet jeśli ktoś nie mieszkał w Warszawie czuł, że tam rozstrzyga się jego samorządowy los. Tam i w innych dużych miastach.

I przegrzano sprawę. Błędy, które tam popełniono przez zwykłe chciejstwo, które zaczęło zastępować zdrowy rozsądek musiały „zaprocentować” w reszcie Polski. We wszystkich miastach będących takimi lokalnymi „Warszawami”. Sojusz z Guziałem, durne wyrwanie się tegoż „wiceprezydenta” z ostrzeżeniem, że Warszawa może nie dostać funduszy, tragiczny „rzut na taśmę” klipem, który jeśli przestraszył to raczej swym poziomem a nie swym przekazem. W efekcie hałas wokół Warszawy dał „warszawce” impuls i ona pokazała jaka jest. W sumie szacunek warszawskim kamikadze za ten zryw.

Szkoda Jakiego bo faktycznie szarpał przeciwnika niesamowicie. I gdyby dano mu to robić w spokoju, bez medialnego szumi i zabójczej „pomocy” Kurskiego, być może dałby radę. Tak, jak dali radę w spokoju osiągnąć jakiś sukces Płażyński w Gdańsku i Wassermann w Krakowie.

Ile znaczy cisza pokazuje najlepiej Łódź. W której skazana prawomocnie za poświadczenie nieprawdy (!) Zdanowska uzyskała poparcie kosmiczne. Łódź, Legionowo z chamem Smogorzewski czy wygrana Adamowicza w I turze w Gdańsku pokazują jeszcze coś ale to temat na inna opowieść.

Łódzkie „wejście smoka” w postaci wypowiedzi wojewody negujących możliwość objęcia przez Zdanowską urzędu w razie wyborczego zwycięstwa to było tak mocne wsparcie kandydatki PO, że dziś wojewoda powinien pakować manatki.

Kampania PiS to kolejny dramatyczny epizod niekończącej się opowieści o oddaniu odpowiedzialności za wizerunek partii amatorom. I każdemu, kto uzna, że ma świetny pomysł. W filmie „Vabank” Machulskiego kasiarz Kwinto, angażując do skoku dwóch młodych szopenfeldziarzy od razu postawił im bardzo konkretny warunek – „żadnych własnych pomysłów”. Ja niby wiem, że jakieś tam pomysły są lepsze od ich kompletnego braku. Ale liczy się skutek. Płażyński i Wassermann w ciszy zachowali jakieś szanse, Jaki w blasku fleszy i z setkami „setek” u Kurskiego przegrał z kretesem. Niestety Patryku, ale tak to wygląda.

Trudno mi się pogodzić z tym, że silna, mająca sporo kasy do wydania na wybory, otoczona analitykami partia nie zauważyła tego, co ja, nie będąc analitykiem i nie mając grosza na „wewnętrzne sondaże” widziałem niemal od początku. Że kluczem do sukcesu jest neutralizacja PSL-u. PiS miał ku temu i okazję i narzędzia. Oddał PSL-owi sejmiki za miraż Warszawy.

W przyszłym roku czekają nas dwie elekcje. Czy do tego czasu PiS zdoła zbudować wyborczą machinę czy dalej twarzą partii będą beznadziejne „sprawdzone towarzyszki” i król medialnego prymitywu Kurski?

Optymistą nie jestem…

https://www.salon24.pl/u/rosemann/90436 ... -na-goraco


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wybory samorządowe 2014r.
PostNapisane: 29 paź 2018, 19:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31343
Kaczyński świadomie zrezygnował z walki o wielkie miasta

Prezes nie chce przyjąć wizji szerszej kadrowo formacji, która byłaby w stanie rządzić Polską. Przecież w parę tysięcy można rządzić co najwyżej kilkoma ministerstwami i rządem centralnym, Polską całą i samorządami na pewno w ten sposób nie da się rządzić.

Jako mieszkaniec Krakowa nie zostałem potraktowany do końca poważnie – zauważa autor "Dziejów Polski". W rozmowie z portalem DoRzeczy.pl prof. Andrzej Nowak podkreśla, że "kampanii brak", a sam "kandydat nie wystarczy, potrzebny jest cały, duży zespół".

Panie Profesorze, jak Pan, jako przedstawiciel zaplecza intelektualnego Prawa i Sprawiedliwości ocenia przebieg kampanii wyborczej Małgorzaty Wassermann. Ma szanse na zwycięstwo w starciu z Jackiem Majchrowskim?

Prof. Andrzej Nowak: Nie czuję się „zapleczem” Prawa i Sprawiedliwości. I na pewno Prawo i Sprawiedliwość w ten sposób mnie nie traktuje, czego przykładem jest właśnie ta kampania wyborcza. A raczej - jej całkowity brak w Krakowie. Mam wrażenie, że Prawo i Sprawiedliwość nie prowadzi realnej kampanii w naszym mieście.

To znaczy?

Realnej – to jest takiej, która miałaby na celu wygranie tych wyborów. Wszelkie sondaże tworzone już w połowie tego roku mówiły, że jest poważna szansa wygrać te wybory w Krakowie. Trzeba się było tylko zaangażować, włożyć wysiłek organizacyjny w przygotowanie kadr. Przecież jedna osoba w żaden sposób nie może stworzyć zarządu miasta. Kandydat nie wystarczy, potrzebny jest cały duży zespół.

Czyli kandydatce Prawa i Sprawiedliwości brakuje zaplecza?

Kompetencje pani Małgorzaty Wassermann oceniam jak najwyżej. Uważam ją za wyśmienitego polityka. Z jakiegoś powodu uznała jednak, zapewne w porozumieniu z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, że ta kampania będzie kampanią udawaną.

Kampania udawana - co to znaczy?

Nie chcemy zaszkodzić prezydentowi Majchrowskiemu, nie chcemy wygrać walki o Kraków. Dokładnie taką samą taktykę obrano we Wrocławiu, gdzie też były chyba szanse, by wygrać wybory, ale mam wrażenie jakby PiS z jakiegoś względu nie chciał ich wygrać.

Świadoma przegrana, gdy możliwe jest zwycięstwo. Osobliwa strategia.

Przyczyny, jak je odczytuję, są następujące. Dla prezesa Kaczyńskiego najważniejsze są wybory parlamentarne oraz zachowanie sterowności partii, którą kieruje. Zwycięstwo w wielkich miastach, wymagające zaangażowania bardzo wielu ludzi, po pierwsze zakłada konieczność znalezienia takich ludzi. Ludzi znających konkretne zadania i problemy „bardzo nisko” w terenie. Należałoby poszerzyć bazę działaczy, których PiS miałby autoryzować o wiele tysięcy osób. To jest sprzeczne z zasadą sterowności, czyli kontroli. Chodzi o to, aby ludzie, którym zaufa Prawo i Sprawiedliwość, a konkretniej Jarosław Kaczyński, nie ulegli pokusie korupcji i wejścia w rozmaite układy.

Jak rozumiem, duża liczba osób zaangażowanych w wyborczy sukces i późniejsze zarządzanie miastem znacząco utrudniłaby kontrolę nad poszczególnymi członkami partii?

Przy wyborach samorządowych gwarancje tego typu kontroli są bliskie zeru. Wyobrażam sobie, że Jarosław Kaczyński mógł się nieco obawiać takiego scenariusza, w którym za rok przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, w sytuacji nie dość kontrolowanych zespołów, które ewentualnie wygrałyby wybory w poszczególnych dużych miastach, strona przeciwna mogłaby wyciągnąć argumenty w stylu: tu korupcja pisowskich samorządowców w wielkim mieście, tam korupcja innych samorządowców z PiS.

I to byłby prawdziwy koniec PiS-u, bo złamałoby to jego polityczne DNA?

Gdyby opozycja miała realne argumenty w tym zakresie, a nie fikcyjne, jak przy ostatnich wyborach, mogłoby to śmiertelnie zagrozić Prawu i Sprawiedliwości.

A zatem?

Braki kadrowe są niejako świadomie założone przez PiS. Jarosław Kaczyński zawsze starał się utrzymać wizję swojej polityki w ramach dosyć wąskiej partii kadrowej, którą może kontrolować od strony moralnej, tak żeby to nie byli ludzie gotowi na korupcję. Prezes nie chce przyjąć wizji szerszej kadrowo formacji, która byłaby w stanie rządzić Polską. Przecież w parę tysięcy można rządzić co najwyżej kilkoma ministerstwami i rządem centralnym, Polską całą i samorządami na pewno w ten sposób nie da się rządzić.

Czyli PiS chce z premedytacją przegrać na szczeblu lokalnym?

Jarosław Kaczyński, być może słusznie, uznaje, że nie może znaleźć odpowiednich ludzi, a więc – jak mi się zdaje – zupełnie świadomie zrezygnował z walki o rzeczywiste zwycięstwo w wielkich miastach.

Jak Pan Profesor ocenia tę politykę prezesa Kaczyńskiego?

Boleję nad tym z tego powodu, że jako mieszkaniec Krakowa nie zostałem potraktowany do końca poważnie. W zasadzie kampanię samorządową powinno się prowadzić tak, jak robi to tylko jeden człowiek w Krakowie, ktoś zupełnie „nie z mojej bajki” politycznej - Łukasz Gibała. To znaczy: na drugi dzień po przegranych wyborach zaczynamy przygotowania do wyborów za cztery lata. Mamy program, polegający nie na ogólnym haśle, ale na konkretnych rozwiązaniach dotyczących poszczególnych ulic, dzielnic, świateł i trawnika. Rozwiązań szczegółowych schodzących do samego dołu problemów mieszkańców. Tym się PiS nigdy nie interesował, by ekipę takich ludzi dla Krakowa przygotować. W tym roku, tak samo jak w całej serii poprzednich wyborów samorządowych, odbyła się w Prawie i Sprawiedliwości łapanka w ostatnim momencie na kandydata, który zgodzi się być twarzą kampanii przegranej.

W Krakowie padło na poseł Wassermann.

Zgodziła się na to pani Małgorzata Wassermann. To jest jej decyzja, ja ją szanuję. Zapewne jest zgodna z pewną logiką strategii politycznej prezesa Kaczyńskiego, ale na pewno sprzeczna z zasadą samorządności i poszanowania godności obywateli miasta, którzy chcieliby zmiany politycznej, a od popieranej przez siebie partii nie otrzymują oferty, która mogłaby być zwycięska. Myślę, że to jest sprawa nie tylko krakowska, ale jako mieszkaniec Krakowa czuję się tym postępowaniem, powiem wprost, troszkę zniesmaczony, bo ono się powtarza konsekwentnie od lat.

rozmawiał Łukasz Czarnecki

https://dorzeczy.pl/kraj/81911/Prof-Now ... iasta.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wybory samorządowe 2014r.
PostNapisane: 08 lis 2018, 13:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31343
Jaki sukces?

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą z KUL i WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak Pan Profesor skomentuje wyniki drugiej tury wyborów samorządowych? PiS przegrało w dużych miastach.
– To prawda, przy czym nie jest tak, że strona przeciwna, czyli Koalicja Obywatelska, zaproponowała jakieś nowe twarze. Inaczej było np. w przypadku Warszawy i zwycięstwa Rafała Trzaskowskiego, co wskazuje, że jest to miasto mocno zideologizowane, gdzie jest, nazwijmy to, ściana antypisowska. Wyobraźmy sobie sytuację – wprawdzie niemożliwą – PiS w Krakowie popiera Jacka Majchrowskiego albo, dajmy na to, w Rzeszowie kandydata lewicy Tadeusza Ferenca, a Platforma z Nowoczesną wystawiłyby swojego kontrkandydata. Czy wówczas wygrałby kandydat PiS, czy kontrkandydaci Platformy i Nowoczesnej? Jestem przekonany, że wynik Majchrowskiego czy Ferenca byłby analogiczny. Oczywiście jest to rozważanie teoretyczne, ale ono ilustruje nam sytuację, że wybory samorządowe rządzą się inną logiką, że nie rządzą się logiką ściśle partyjną. Platforma, Nowoczesna, SLD w dużych miastach nie tyle wystawiały swoich kandydatów, bo dla przykładu w Gdańsku wystawiły zupełnie innego kandydata, tylko starały się podwieszać pod tych, którzy wytworzyli sobie pewien układ, który jest jakby pozapartyjny, ale lokalnie bardzo głęboko osadzony. Jaka jest prawda, to zawsze jest dyskusyjne w każdym z tych przypadków, ale musimy jednak pamiętać, że PiS szło pod swoim szyldem praktycznie wszędzie i niemal za każdym razem kreowało nowe twarze.

I może to właśnie był błąd…?
– Myślę, że PiS niekoniecznie ma już wykreowane swoje marki dobrych gospodarzy, ludzi lokalnie zakotwiczonych. Wybory samorządowe pokazują, że są dwie kategorie polityków, które tylko czasem się przenikają. Mianowicie wielu polityków samorządowych – nawet Rafał Dutkiewicz we Wrocławiu – próbowało kiedyś zrobić karierę na scenie ogólnokrajowej i, jak wiemy, nic z tego nie wyszło. Okazuje się, że ci lokalni politycy, próbując kariery ogólnokrajowej, otrzymują śladowe ilości głosów i nic nie wynika z tych ich inicjatyw ogólnopolskich. I odwrotnie, również wielu polityków, którzy sprawdzają się na scenie ogólnopaństwowej, nie potrafi się przebić na niwie lokalnej.

Z czego to wynika?
– Inna logika rządzi jednymi i drugimi wyborami, również inne argumenty. Żeby wygrać wybory samorządowe, ale nie do sejmików wojewódzkich, bo te były bardzo mocno upartyjnione, ale wybory do rad miast, gmin czy powiatów, trzeba maksymalnie wejść w lokalne środowisko. Trzeba żyć sprawami środowisk lokalnych, być z ludźmi dostatecznie długo. Wielu wyborców oddaje głos na ludzi, których zna, zna też ich dotychczasowe dokonania i ma nadzieję, że dalej będą robić coś dobrego. I tu szyld partyjny nie gra roli. I jeśli dana partia będzie chciała coś na tym wygrać – tak jak Platforma, która poparła lokalnych działaczy mniej lub bardziej swoich lub pod nich się tylko podwiesiła i dzisiaj może ogłosić sukces. Tyle że to nie jest do końca jej sukces.

Ale to świadczyłoby, że głosowania w wielu miastach były przeciwko PiS?
– Tak było, ale tylko w niektórych miastach. PiS się nie przebił w wielu miejscach z uwagi na to, że nie miał ludzi tej marki, którzy wrośliby w lokalną społeczność do samego spodu. Owszem, PiS miało wielu zdolnych polityków, którzy odnosili ogromne sukcesy na niwie państwowej, jak chociażby Małgorzata Wassermann, która – jestem o tym absolutnie przekonany, że jeśli przyjdą wybory do Sejmu, to otrzyma gigantyczne poparcie, ale nie w przypadku wyborów samorządowych. Chodzi o to, że w tych wyborach ludzie nie kierowali się tym, że Małgorzata Wassermann ma osiągnięcia m.in. jako szefowa komisji śledczej ds. Amber Gold, ale decydowały zupełnie inne argumenty, mianowicie, czy dany kandydat był w mojej dzielnicy, czy coś dla tej dzielnicy zrobił itd. I tu jest różnica, stąd bierze się poparcie bądź jego brak.

Wyborcy chcą stawiać na gospodarzy…
– Dokładnie tak jest. Oczywiście inaczej jest już w sejmikach wojewódzkich, bo tu siłą rzeczy obowiązuje pewien układ partyjny, z którego pośrednio wyłania się marszałka, czasem też w starostwach i powiatach, kiedy głosuje się na partie, bo wiadomo, że ona wyłoni z siebie takiego czy innego gospodarza. I tu jest kwestia, czy mamy czy nie mamy zaufania do danej partii. Co by jednak nie powiedzieć, trzeba podkreślić, że PiS odniosło duży sukces, zmieniając konfigurację w wielu sejmikach czy starostwach, pomimo że miało przeciwko sobie niemal wszystkie ugrupowania, a jednak będzie rządziło w co najmniej sześciu sejmikach. I dopiero teraz, kiedy to wszystko złożymy sobie w całość, to wyjdzie nam cała geografia skomplikowanych wyborów samorządowych.

Czym kierują się ludzie, dokonując takich, a nie innych wyborów, jak np. w Gdańsku?
– Nie można stwierdzić, że wszystkie wybory wyborców są dobre, bo wybór Pawła Adamowicza nijak się nie mieści w logice. Nie jest zatem tak, że wyborcy nie popełniają błędów. Twierdzenie takie uważam absolutnie za utopijne. Oczywiście jest też kwestia, czy dobrze dobrano odpowiednich kandydatów na burmistrzów czy prezydentów, ale na to pytanie muszą sobie odpowiedzieć lokalne środowiska. Jest też jeszcze jedna prawidłowość, mianowicie jeśli szukamy kandydatów na wójtów, burmistrzów czy prezydentów, to nie tyle powinny ich wyznaczać partie, co raczej powinny szukać takich kandydatów. Chodzi o znalezienie ludzi, którzy już się sprawdzili i mają szanse, a zarazem podzielają poglądy ideowo zakotwiczone w tym obszarze. Jeśli się bowiem wyznaczy z góry kandydata, to wówczas takie wybory mają wymiar promocji tej osoby, ale na przyszłość, a póki, co nie dają rękojmi zwycięstwa.

I chyba nie należy szukać kandydatów na ostatnią chwilę, ale – jak Pan Profesor mówi – wychowywać ich…
– Owszem, należy wychowywać kandydatów, promować ich z myślą o przyszłości, dawać im zadania do wykonania. Ale żeby być ze społecznością lokalną, potrzeba bardzo dużo czasu, żeby poznać lokalne uwarunkowania, problemy ludzi, trzeba się sprawdzać, a to wymaga poświęcenia. Na to jednak nie mają czasu politycy ze szczebla ogólnopolskiego, posłowie, senatorowie, którzy, choć wyrastają z danego regionu, to działają na niwie ogólnokrajowej. Co by nie powiedzieć, jeśli chodzi o wybory samorządowe w dużych miastach, to PiS nie odniosło żadnego sukcesu. Owszem, w niektórych miastach, jak chociażby w Chełmie, wygrał młody człowiek, kandydat PiS, gdzie kompletnie nikt się tego nie spodziewał.

Czy i jak te wybory samorządowe mogą się przełożyć na przyszłoroczne wyniki wyborów do Sejmu?
– Wyniki przełożą się przede wszystkim w aspekcie wyników wyborów do sejmików wojewódzkich i trochę powiatów. Natomiast wyniki wyborów prezydentów, burmistrzów czy wójtów nie będą miały – w mojej ocenie – aż tak wielkiego znaczenia. Jeśli ktoś nie daje temu wiary, proszę, żeby się przyjrzał wynikom wyborów w większych miastach przed czterema laty i porównał to z wynikami PiS czy Platformy rok później w wyborach parlamentarnych.

PiS jednak nie powinno chyba spocząć na laurach i liczyć, że wybory samorządowe mają inną specyfikę niż parlamentarne…
– Zdecydowanie tak. Moim zdaniem, wybory samorządowe dają ogromną władzę – wprawdzie rozproszoną na różne podmioty, ale jednak władzę ogromną i szeroko rozumiane środowiska prawicowe powinny się nad tym pochylić. Jeśli bowiem mówimy o poprawie kondycji życia ludzi nie tylko jeśli chodzi o jakieś megainwestycje finansowane z budżetu krajowego, ale w różnych aspektach życia, to samorząd ma na to gigantyczny wpływ. W związku z tym, jeśli chcemy ludziom poprawić ich los, to nie wystarczy przejąć władzę ogólnokrajową, ale trzeba próbować wejść w samorządy, szukając takich ludzi, którzy są samorządowo aktywni, którzy są społecznikami i zdobyli markę swoją dotychczasową działalnością, bo tylko wtedy będzie szansa na sukces.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/202 ... ukces.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wybory samorządowe 2014r.
PostNapisane: 23 sty 2019, 20:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31343
Płażyński powinien wystartować?

Tragiczne wydarzenia w Gdańsku wymusiły niecodzienną i kłopotliwą konieczność powtórzenia wyborów prezydenta miasta. Pełniąca obowiązki komisarza, dotychczasowa wice-prezydent Aleksandra Dulkiewicz, zgłosiła swoją kandydaturę i zadeklarowała wierną kontynuację działań i zamierzeń prezentowanych w niedawnej kampanii wyborczej w programie śp. Prezydenta Adamowicza. Partia rządząca PiS ogłosiła swoją decyzję, że wobec tragicznych okoliczności pragnie uszanować wolę Gdańszczan wyrażoną w niedawnych wyborach samorządowych i nie wystawi konkurencyjnego kandydata w nadchodzących wyborach.
To bardzo słuszna i godna decyzja politycznych przeciwników, ale tworzy ona sytuację wyjątkowo sztuczną, w której wynik wyborów ma być z góry ustalony, a frekwencja wyborcza stanie się wyłącznie miarą chęci mieszkańców Gdańska do ponownego zademonstrowania swojego poparcia i szacunku dla zmarłego Prezydenta. Na razie nie wiadomo, czy w ogóle pojawią się jacyś inni kandydaci, ale w specyficznej sytuacji został postawiony główny kontrkandydat Kacper Płażyński. Jestem przekonany, że przyjął on ze zrozumieniem decyzję PiS i przez myśl mu nie przeszło, by oczekiwać formalnego poparcia z tej strony. Można jednak zawahać się, jak powinien potraktować tę sytuację.
Moim zdaniem Płażyński powinien wystartować jako kandydat niezależny, odcinający się od poparcia jakiejkolwiek siły politycznej i deklarujący, że nie poprowadzi w tych wyborach żadnej kampanii wyborczej. W ten sposób oddałby się jedynie do dyspozycji tych Gdańszczan, którzy nie zgadzają się na program deklarowany przez kandydatkę Dulkiewicz i chcą dać temu wyraz. Chodzi o to, by w wyniku wyborów nie stworzono mylnego wrażenia, że przytłaczająca większość mieszkańców Gdańska zgadza się z realizacją programu tak odmiennego od tego, który przedstawiał K.Płażyński. Zgłoszenie własnej kandydatury i całkowicie bierna postawa Płażyńskiego w wyborach mogłaby być rozsądnym wyjściem z sytuacji, w której wybory z definicji nie będą wyborami.
Trudność takiej decyzji polega głównie na tym, że werdykt wyborczy mógłby się okazać zaskoczeniem, które dla wszystkich stron byłoby kłopotliwe.

https://www.salon24.pl/u/krakow-broda/9 ... ystartowac


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wybory samorządowe 2014r.
PostNapisane: 07 lut 2019, 11:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31343
Kandydaci na prezydenta Gdańska przekazują Braunowi poparcie: „Najważniejsze jest rozbicie gdańskiego układu”.
To Nie Palermo!


Złożono 5781 podpisów, które zebrał KW Grzegorza Brauna .

https://medianarodowe.com/kandydaci-na- ... go-ukladu/

Kandydaci na prezydenta Gdańska zdecydowali się przekazać swoje poparcie dla Grzegorza Brauna. Podkreślają, że najważniejsze jest rozbicie gdańskiego układu.

Kandydaci na prezydenta Gdańska, którzy zdecydowali się wycofać swoje kandydatury w nadchodzących wyborach to: Adam Stankiewicz z KWW Gdańsk To Nie Palermo!, Dorota Maksymowicz-Czapkowska z KWW Normalny Kraj, a także Piotr Walentynowicz z KWW Gdańsk Dla Mieszkańców.

Dorota Maksymowicz-Czapkowska wprost stwierdziła, że dla dobra Gdańska wszystkie pozostałe osoby również powinny przekazać poparcie Braunowi – Do podobnego zachowania wzywam pozostałych kandydatów „nienamaszczonych” przez poprzedniego prezydenta. Uważam, że w tej chwili najważniejszy jest cel, a prywatne ambicje i chęć medialnego zaistnienia powinno zejść na dalszy – pisze w oświadczeniu kandydatka.

Wybory uzupełniające odbędą się w niedzielę 3 marca.

Początkowo start w wyborach na urząd prezydenta Gdańska zapowiedziało 8 kandydatów, między innymi urzędująca komisarz Aleksandra Dulkiewicz, znany reżyser i działacz społeczny Grzegorz Braun oraz Piotr Walentynowicz.

===================================

Złożono 5781 podpisów, które zebrał KW Grzegorza Brauna .

– Świetne wieści z Gdańska: komitet wyborczy Grzegorza Brauna wiezie do komisji 5781 podpisów na 3000 wymaganych! – poinformował na Twitterze Robert Winnicki.

– Niesamowity wynik #KoalicjaProPolska w tak krótkim czasie i tak trudnym terenie jak Gdańsk w tych dniach. Gratulacje Koleżanki i Koledzy! – dodał prezes Ruchu Narodowego.

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=100


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wybory samorządowe 2014r.
PostNapisane: 09 lut 2019, 19:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31343
Skąd my to wszystko znamy....
PRL bis.


Grzegorz Braun ma problemy z rejestracją kandydatury. O co chodzi Komisji Wyborczej?
Delegatura Komisji Wyborczej w Gdańsku na razie nie zarejestrowała Grzegorza Brauna na kandydata w wyborach na prezydenta miasta. – Złożyliśmy wszystkie wymagane dokumenty – deklaruje reżyser. O co zatem chodzi?

Komisja w specjalnej uchwale wezwała Grzegorza Brauna do usunięcia błędu w jednym z formularzy. W rubryce „adres zamieszkania” wpisał on bowiem adres, gdzie mieszka, gdy tymczasem Komisja wymaga podania adresu pod jakim… jest on zarejestrowany jako wyborca.

- Zdawałoby się, że komisja ma dokonać prostej formalności, ponieważ listę podpisów komisja potwierdziła wczoraj w nocy. Dziś miała się dokonać formalność, ale nie stało się jej zadość – informował w piątek wieczorem Grzegorz Braun.

Sytuacja wydaje się absurdalne, szczególnie, że Pełnomocnik Komitetu Wyborczego Wyborców Grzegorza Brauna złożył wszystkie wymagane dokumenty, włącznie z wymaganymi do rejestracji 3 tys. podpisów (w sumie podpisów było dwa razy więcej).

Co więcej, w opinii współpracowników Brauna nie ma potrzeby, by uzupełniał on rubrykę o adres znajdujący się w rejestrze wyborców, ponieważ złożył on informację dotyczącą miejsca, gdzie jest zarejestrowany jako wyborca. Teoretycznie zatem Delegatura Komisji Wyborczej w Gdańsku powinna posiadać taką informację.

Czy oznacza to, że Grzegorz Braun nie zostanie zarejestrowany jako kandydat na prezydenta Gdańska?

Pełnomocnik Komitetu Wyborczego Wyborców Grzegorza Brauna złożył pismo z deklaracją, iż uważa tę decyzję za bezprawną. Pełnomocnik złożył też odręczne oświadczenie zawierające informację o adresie, pod którym Braun pozostaje zarejestrowany w rejestrze wyborców.

- Komisja poinformował, że dopiero w poniedziałek oceni, czy moje oświadczenie jest zgodne z prawdą. Co jest ważne, w poniedziałek zapada termin przyjmowania zgłoszeń przez tzw. media publiczne, w których z mocy prawa przysługiwałby kandydatowi czas antenowy – poinformował Braun.

Jeśli w poniedziałek decyzja Komisji będzie negatywna, Grzegorz Braun najpewniej nie otrzyma darmowego czasu antenowego w publicznej telewizji czy radiu.

Źródło: YT

ged

https://www.pch24.pl/grzegorz-braun-ma- ... 031,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 171 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 8, 9, 10, 11, 12

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /