Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 110 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 11 lut 2017, 21:31 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Komu i czemu grozi Fukushima? "Duch Żeniewy" ciągle żyw...

Mirosław Dakowski, luty 2017

Chodzi mi oczywiście o Fukushima Dai-ichi, czyli nr. 1

Tam leżą ruiny czterech reaktorów [1-4] i stoją nieczynne, tylko ciągle chłodzone, budynki reaktorów nr.5 i 6. W reaktorach nr. 1, 2 i 3 nastąpiło w tajemniczych okolicznościach 11 marca 2011 stopienie rdzeni [por. dział Mądra Jola 16 i poprzednie].

Reaktor nr 4, który był wyłączony w chwili katastrofy, jest ciągle niebezpieczny, bo grozi tam niekontrolowane podniesienie temperatury wypalonych prętów paliwowych, przechowywanych od lat w tym budynku, powyżej struktur reaktora. A są to pręty wyjątkowo niebezpieczne, bo to tzw. MOX, czyli z tlenków plutonu i uranu uzyskanych w fabrykach przetwarzania wypalonych prętów.

O jeziorach wody skażonej przez chłodzenie tych radioaktywnych ruin w ciągu ostatnich prawie sześciu lat pisywałem osobno. Por. dział Mądra Jola 16 i poprzednie.

Około pierwszego lutego, jak grom z czarnego nieba, gruchnęła wiadomość z TEPCO [Tokyo Electric COmpany] , że w reaktorze nr.2 znaleziono w obudowie ciśnieniowej dziurę. Tu sprzeczne informacje – ma jeden czy dwa metry średnicy? Może urosła?

Cytuję [kolory i bold moje md] : Tepco has been probing reactor 2’s containment vessel since last week. On Monday, it found a black mass deposited on the grating directly under the pressure vessel. The images, captured using a camera attached to a telescopic arm the same day, showed part of the grating was missing. Further analysis found the 2-meter hole in an area beyond the missing section on the structure. If the deposits are confirmed to be melted fuel...

Na razie wydaje się, że nie może to być nic innego! Więc Coś wypłynęło do zewnętrznego naczynia bezpieczeństwa [containment]. „Conteinment” budowany jest wokół reaktorów na Wypadek – Który–Nie-Może-Się-Nigdy-Zdarzyć, czyli na wypadek stopienia rdzenia. Jeszcze niedawno czytałem „wyliczenia” speców, że coś-takiego mogłoby się zdarzyć może po 100 tysiącach lat pracy reaktorów.

A „zdarzyło się” po raz co najmniej [bo są podejrzenia, że inne skutecznie zatajniono] po raz szósty: Windscale w Anglii, Three Mile Island, Czarnobyl, i w 2011 trzy reaktory w Fukushima.

Poniżej rozważania fizyka rozszczepienia, który nie ma dostępu do danych. Jeśli ktoś z Czytelników miałby czy znalazłby takie dane – proszę mi przysłać.

Jak taka dziura w obudowie ciśnieniowej mogła się wypalić? To proste:

Nikt z ekip ratunkowych, ani z TEPCO, ani z rządu Japonii, czy wreszcie z Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu [MAEA] nie publikował raportu, wyjaśniającego np. to, jak i czym chłodzone jest, zapewne wrzące paliwo uranowe, gotujące się wraz z resztkami innych części reaktora na dnie obudowy ciśnieniowej. Wodą się przecież nie da – temperatura paru tysięcy stopni zaraz doprowadziłaby do dysocjacji wody na tlen i wodór, a więc kolejnego wybuchu wodoru. A radioaktywność pozostałego w jednym reaktorze paliwa i fragmentów rozszczepienia ma ciągle moc cieplną rzędu 100 megawatów. Więc temperatura musiała natychmiast wzrosnąć do tysięcy stopni, czyli stal, aluminium, cyrkon itp dawno wyparowały. Gotujące się na dnie izotopy U, Pu, fragmenty emitują więc piekielnie [ to nie przesada, proszę traktować dosłownie] wysokie dawki promieniowań. Uszkodzenia radiacyjne [radiation damage] wypaliły więc wreszcie dziurę w tej obudowie.

Wygląda na to, że ekipy TEPCO nie miały, nie mogły mieć Tam nawet sekund na podgląd, czy monitoring, ze względu na powalający poziom promieniowania.

Reaktory Westinghouse, nawet tak stare jak te z Fukushima, powinny mieć w dnie tej zewnętrznej osłony bezpieczeństwa jakby stożek - w środku. Mamy nadzieję, że dno tego budynku bezpieczeństwa [bo to nie mały „kubeczek” !] ma na dnie na środku górkę z nietopliwego materiału. W takiej geometrii roztopione paliwo rozleje się raczej w pierścień, nie zaś – skupiło by się w jedną kałużę, w której mogłyby powstać masa krytyczna, a na jej skutek – nowy wybuch lawinowy.

W Czarnobylu takie paliwo rozlało się właśnie w „nogę słonia”, czyli oddzielone od siebie kałuże. Zdaje się że bezpośrednio dzięki Bogu, a nie na skutek świadomych działań ratowników.



O możliwości wycieku rdzenia z reaktora nr.1 alarmowaliśmy juz w pierwszych dniach po katastrofie: RDZEŃ USZKODZONEGO REAKTORA (nr1) PRAWDOPODOBNIE WYCIEKŁ Wiarygodnych danych NIKT nie publikuje, w każdym razie ja się na takie nie natknąłem. Gdyby ktoś znalazł – proszę o adres.



Od odpowiedzialnych z katastrofę w Fukushima i zminimalizowanie jej skutków [TEPCO, rząd Japonii, MAEA] musimy żądać, by wreszcie opisali schematycznie, czym i jak chłodzone są ruiny reaktora 1 i 3, magazyn wypalonego paliwa nad nimi, oraz magazyn wypalonego paliwa MOX nad budynkiem reaktora nr. 4. To najgroźniejsze paliwo MOX [tlenki Pu i U – „odzysk” z innych reaktorów]. Jak również, czym i jak chłodzone są ruiny reaktora nr.2, szczególnie paliwa w obudowie containment, po kolejnej po prawie sześciu latach, katastrofie. Jak i czym chłodzone są ruiny reaktora?

O stanie katastrofy można się dowiedzieć w miarę obiektywnie tu: https://nuclear-news.net/category/fukushima-2017



Nie wiem, co jest bardziej przerażające: Pełzająca latami katastrofa w Fukushima, czy zakłamane uspokajanie przez MAEA i tutejszych bubków?

Bo oni gotowi są nie zauważyć nawet trwającego Końca Świata.

==========

Jak pisze dr. Jaśkowski w: Tajemnice wojsk amerykańskich, miliony napromieniowanych sołdatów, AGENCJE i agenci. Zdrowie dzieci. :

MAEA w drugim punkcie swojego statutu stwierdza, że jej celem jest rozpowszechnianie energetyki jądrowej, czyli innymi słowy handel. A właściwie zmonopolizowanie handlu “energetyką jądrową”, i jego pełne kontrolowanie.

Wypada podkreślić, że z urzędu, wiceprzewodniczącym jest zawsze przedstawiciel sowietów. Np. w latach 1962 roku przedstawicielem Moskwy był “wybitny fizyk” światowej sławy tylko inaczej - Wiaczesław Mołotow, ten sam od traktatu Ribbentrop - Mołotow z 1939 roku. Tyle Jaśkowski

W PRL „agencja atomistyki” zwana wtedy „biurem d/s...” powstała w latach 50-tych zeszłego wieku. Załogę stanowili sprawdzeni i najbardziej oddani „partii” czy też czemuś podobnemu - oficerowie GRU. To, że z zawodu byli np. krawcami mężczyźnianymi, nie stanowiło problemu. Od razu dostali dyplomy naukowe, np, wspomniany krawiec - magisterium z analizy dorobku poezji Zygmunta Krasińskiego. O innym, BB pisałem gdzie indziej [powiedział o sobie: ”Cztery słowa, a żadne prawdziwe ... prof. dr BB]. Państwowa Agencja Atomistyki jest bezpośrednią spadkobierczynią tych czasów, tych ludzi.

============



W prasie japońskiej i światowej opublikowano alarmujące informacje na temat Fukushima. Oto próbka:



Tepco has been probing reactor 2’s containment vessel since last week. On Monday, it found a black mass deposited on the grating directly under the pressure vessel. The images, captured using a camera attached to a telescopic arm the same day, showed part of the grating was missing. Further analysis found the 2-meter hole in an area beyond the missing section on the structure. If the deposits are confirmed to be melted fuel... [----]



Na stronie MAEA [Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej] w Wiedniu nic nie ma o tej sprawie.

Zaalarmowany wysyłam pytanie do Państwowej Agencji Atomistyki [PAA]:

Sent: Thursday, February 9, 2017 10:08 AM

To: kancelaria@paa.gov.pl

Subject: Fuku !!

Importance: High



Czy mogliby Państwo skomentowac niekontrolowane wypłynięcie poza "containment" z reaktora nr 2, ok 1 lutego?

Bo wasze dane są z .. 2013 roku!

Mirosław Dakowski

PS A my jednak płacimy wam za "bezpieczeństwo jądrowe".. md



Odpowiedź z PAA:



Szanowny Panie,

dziękuję za przesłanie zapytania do Państwowej Agencji Atomistyki. Zwracam się z uprzejmą prośbą o doprecyzowanie zapytania dotyczącego przedmiotowej sprawy. Proszę o podanie lokalizacji wymienionego przez Pana reaktora.



Z wyrazami szacunku,

Damian [---] Z litości wykreślam nazwisko





Na moje dość stanowcze wyjaśnienia odpisał mi p. D. P. Referendarz, Centrum do Spraw Zdarzeń Radiacyjnych, Wydział Zarządzania Kryzysowego PAA. :[imię i nazwisko znów z litości ukrywam MD]



..Domyślam się, że Pan Profesor pisząc „Fuku” ma na myśli Elektrownię Jądrową w Fukushimie.

Uprzejmie informuję, że Krajowy Punkt Kontaktowy (KPK) działający w Centrum ds. Zdarzeń Radiacyjnych Państwowej Agencji Atomistyki nie otrzymał oficjalnymi kanałami wymiany informacji, Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (system USIE), jak i za pośrednictwem Komisji Europejskiej (system webECURIE) informacji o znaczącym wzroście poziomu mocy dawki promieniowania jonizującego na terenie Elektrowni Jądrowej Fukushima Daiichi.

Aktualne dane mierzone w sposób ciągły i stale dostępne można znaleźć na mapie Japonii [bold – md] pod adresem [ http://realtime.safecast.org/map

https://remap.jrc.ec.europa.eu/GammaDoseRates.aspx

=================

A dalej nie na temat, o bezpieczeństwie w Polsce.



Na podanych adresach – pełne uspokojenie! Nie znalazłem żadnych danych o skażeniu, tym bardziej o OGROMNYM skażeniu ani w Japonii, np. w okolicy prefektury Fukushima, ani na Ukrainie, w okolicy zalewu, bo nazwy „Czarnobyl” na tej mapie po prostu NIE MA. Może nie potrafiłem szukać?

Ale ważne, że jest świetnie, panowie!



Warto, sądzę, wyciągnąć z tego wnioski:

MAEA w Wiedniu to dziecię i owoc kontraktów „komunistów” z „kapitalistami” . Było to czas marzeń o „darmowej energii z atomu”.

MAEA powstała więc z „Ducha Żieniewy”, o którym tak uroczo pisze Wieniczka Erofiejew: Duch Genewy i inne koktajle Wieni Jerofiejewa a Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej

Obecnie MAEA jest więc jakby skamieliną, przystanią geriatryczną, ale tłusto płatną synekurą.

Już przed ćwierć wiekiem „eksperci z MAEA” uzasadniali swe zachwyty na temat budowy sowieckiego Żarnowca argumentem, że oni „razem mają 270 lat doświadczenia reaktorowego”. I oczywiście – nie zauważyli wielometrowej głębokiej szczeliny, pęknięcia w fundamencie budowanego reaktora WWER-213.

To PAA jest odpowiedzialna za buszowanie w Polsce firm sowieckich, potem rosyjskich, upychających przestarzałe, ciężkie, łatwopalne i energochłonne konstrukcje WWER 240 i WWER 213. Takie reaktory [np. Greifswald[ zostały w Niemczech natychmiast wyłączone po pochłonięciu DDR przez Niemcy Zachodnie.

To PAA jest odpowiedzialna za grasowanie po Polsce oficerów Tractabel, EdF [obecnie AREVA], Westinghouse. Polityk lat 90-tych, później przeniesiony do klasy biznesu, Jacek Merkel wprowadził swoiste znaczenie pojęcia prowizje. To kosztowało nasz budżet w latach 90-tych wiele ponad 320 milionów zł, Za czasów PO to rodzinne przedsięwzięcie dwojga geodetów spod Kłaja Gradów kosztowało nas kolejne ponad 259 milionów złotych.

Czas przerwać to obłędne pakowanie pieniędzy w „promocję” i rozpowszechnianie kłamstw na temat „rozmnażania dinozaurów”, jak już ćwierć wieku temu nazywano reaktory energetyczne.

Jak widzimy na przykładzie informacji o Fukushima, instytucja ta [PAA] służy głównie dezinformacji i uśpieniu obaw Polaków. Kosztownie.

Czas już definitywnie rozgonić to towarzystwo, a rząd Polski powinien:



1) Natychmiast wycofać się z MAEA, tj. przestać płacić na ten humbug.

2) Natychmiast rozgonić Państwową Agencję Atomistyki [PAA] z Kruczej: skreślić to z budżetu.

3) Polsce potrzebne jest Laboratorium Ochrony Radiologicznej [skreślenie słowa „Centralne” z obecnej struktury ją otrzeźwi]. A wydatki – urealnić.

4) Przestać płacić na Zjednoczony Instytut Badań Jądrowych w Dubnej. Takie oczywiste postulaty od ćwierć wieku są przez urzędników ignorowane.

Pieniądze powinny iść na badania jądrowe, fizykę a nie na kastę urzędników.

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... &Itemid=44


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 06 paź 2017, 08:50 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Promieniotwórczy izotop w powietrzu nad Polską. Źródło emisji jest nieznane

Niewielkie ilości izotopu promieniotwórczego ruten-106 wykryto na terenie Europy, w tym w Polsce - poinformowała w środę Państwowa Agencja Atomistyki. Aktualnie występuje on jednak w ilościach niemających wpływu na zdrowie ludzkie.
Nie należy podejmować żadnych działań związanych z obecnością rutenu-106 w powietrzu, a w szczególności przyjmować preparatów z jodem - podkreśla w komunikacie Państwowa Agencja Atomistyki (PAA).
Najwyższe stężenie rutenu wstępnie oznaczone na terenie Polski wynosi 6,4 mBq/m3, co - jak zaznaczono na stronie PAA - jest bardzo niewielką ilością. Oznacza to, że aby otrzymać roczną dawkę promieniowania jonizującego uznawaną za bezpieczną (tj. 1 milisievert), człowiek musiałby wdychać powietrze z tym stężeniem rutenu-106 przez okres wielokrotnie przekraczający czas ludzkiego życia.
Agencja dodaje, że źródło emisji rutenu jest nieznane, a ze względu na jego bardzo niskie stężenie określenie miejsca uwolnienia substancji będzie trudne.

Agencja wyklucza jednak możliwość, że mógłby pochodzić z elektrowni jądrowej. W takiej sytuacji w powietrzu wykrywalne byłyby bowiem również inne izotopy promieniotwórcze - zaś w próbkach powietrza wykryto wyłącznie ruten-106. Jak ocenia PAA, prawdopodobnym źródłem może być laboratorium lub instalacja produkująca ruten-106 albo nieprawidłowa utylizacja tej substancji, np. jej spalenie.
Ruten-106 jest izotopem promieniotwórczym, który wykorzystuje się m.in. w leczeniu nowotworów, np. podczas zabiegu brachyterapii oka. Podczas zabiegu źródło zawierające ten izotop zostaje umieszczone w pobliżu guza nowotworu - np. na oku pacjenta w postaci specjalnej płytki-aplikatora - i swoim oddziaływaniem uszkadza komórki rakowe.
PAA dysponuje siecią stacji pomiarowych stale analizujących moc dawki promieniowania gamma na terenie Polski. Pozwala ona na bieżąco wychwycić zwiększone promieniowanie i podejmować działania adekwatne do sytuacji. Stężenie rutenu-106 jest zbyt niskie, by zostało wykryte na tych stacjach.

Ruten-106 został natomiast wykryty w powietrzu atmosferycznym za pomocą krajowej sieci stacji poboru aerozoli. Stacje te gromadzą aerozole znajdujące się w powietrzu na specjalnym filtrze. Jest on w warunkach normalnych wymieniany i poddawany szczegółowej analizie co tydzień. Filtry z tych stacji, po analizie w laboratorium, pozwalają na wykrycie nawet śladowych stężeń izotopów promieniotwórczych w powietrzu.
Wyniki krajowych pomiarów mocy dawki dostępne są na stronie Państwowej Agencji Atomistyki:
http://paa.gov.pl/monitoring.html

Z kolei wyniki pomiarów mocy dawki na terenie Europy dostępne są na stronie:
https://remap.jrc.ec.europa.eu
PAP

autor: Katarzyna Florencka
edytor: Anna Ślązak

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/pol ... 1328536550


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 17 sie 2018, 19:29 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
GIS ostrzega: w butelkowanej wodzie mineralnej znaleziono bakterie coli i paciorkowce

Główny Inspektorat Sanitarny poinformował w czwartek o wycofaniu ze sprzedaży dwóch partii wód mineralnych Małopolanka i Malinowy Zdrój. W próbkach pobranych do kontroli stwierdzono bakterie z grupy coli oraz paciorkowców kałowych.
GIS poinformował, że PPHU Thier S.C., producent naturalnych wód mineralnych Małopolanka Zdrój i Malinowy Zdrój, rozpoczął wycofywanie kwestionowanych partii wód. Powodem jest w stwierdzenie w pobranych próbkach bakterii z grupy coli i paciorkowców kałowych. Wycofywanie wody nadzoruje Państwowa Inspekcja Sanitarna.

Wycofano następujące partie produktów: - naturalna woda mineralna Małopolanka Zdrój Premium Gazowana 0,7 l z datą minimalnej trwałości 27.07.2019, o numerze partii 27.07.2019 (butelka szklana), - naturalna woda mineralna Malinowy Zdrój Niskosodowa Lekko Gazowana 0,33 l z datą minimalnej trwałości 02.08.2019 o numerze partii 02.08.2019 (butelka szklana).

Jak zaznaczono w komunikacie GIS osoby, które kupiły wodę podanych partii, nie powinny jej pić "z uwagi na potencjalne zagrożenie dla zdrowia".

Bakterie coli mogą powodować wymioty, biegunkę i bóle brzucha. Mogą się także pojawić bóle i zawroty głowy oraz gorączka. Bakteria coli może wywołać również infekcje dróg moczowych – zapalenie pęcherza, a nawet zapalenie nerek. Bywa też przyczyną zapalenia otrzewnej, sepsy, posocznicy. Wywołuje także zapalenie zatok, które często wymaga leczenia operacyjnego.

(PAP)

https://www.stefczyk.info/wiadomosci/po ... 4064917634


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 25 wrz 2018, 20:33 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Nawet najbardziej nowoczesne smartfony będą bezużyteczne. Koszty rewolucji 5G

Funkcjonujemy w świecie wypełnionym falami elektromagnetycznymi i do końca nie wiemy, jaki mają wpływ na organizm człowieka. A promieniowanie telefonów komórkowych jest prawdopodobnie rakotwórcze – mówi Dariusz Leszczyński, wieloletni pracownik fińskiego Instytutu Promieniowania i Bezpieczeństwa Nuklearnego.

TYGODNIK.TVP.PL: Na przełomie XX i XXI wieku Finlandia kojarzyła się Polakom – poza skoczkami narciarskimi o kamiennych twarzach – z telefonią komórkową. Pan już w 1992 roku został adiunktem-profesorem Uniwersytetu Helsińskiego, w 2000 roku profesorem badawczym w Instytucie Promieniowania i Bezpieczeństwa Nuklearnego w Helsinkach, więc obserwował pan z bliska piorunujący rozwój technologii.

DARIUSZ LESZCZYŃSKI: Moja przygoda z tymi technologiami zaczęła się już w połowie lat 90., gdy szef Instytutu Promieniowania i Bezpieczeństwa Nuklearnego w Helsinkach zajrzał do mnie i zapytał, czy wiem coś na temat fal emitowanych przez telefony bezprzewodowe. Wydawało mi się to dość abstrakcyjne i niszowe. On tylko uśmiechnął się, co znaczyło, że jednak warto się tym zainteresować. Miał rację. Finlandia niebawem stała się największym producentem telefonów komórkowych, a ja zacząłem naukowo zajmować się badaniem ich wpływu na organizm człowieka.

Nasz zespół w roku 2002 opublikował badania, bardzo głośne na świecie, potwierdzające wpływ promieniowania telefonów na komórki ludzkie.

Teraz fiński operator ma być pierwszym w Europie oferującym standard 5G. O tej technologii mówi się, że to rewolucja nie mniejsza niż upowszechnienie druku lub motoryzacji. Zamieniamy dwukonny dyliżans na wyścigówkę z silnikiem o mocy 500 koni?

Finlandia rywalizuje w wyścigu z Australią, Koreą, Japonią – wszyscy chcą być pierwsi. 5G, czyli piąta generacja sieci komórkowej, będzie miała znacznie większą pojemność i szybkość transferu. To pozwoli w sekundę przesyłać dane teraz przekazywane w kilkanaście minut. Umożliwi wprowadzenie i obsługę dużo większej ilości urządzeń typu smart. I będzie to wielka rewolucja technologiczna, z której jeszcze nie zdajemy sobie sprawy.

Trudno zatem nie widzieć analogii do przełomowych wynalazków w historii świata. Druk sprawił, że człowiek nie musiał już zapamiętywać treści kultury. Motoryzacja, że zaczęliśmy być bardziej mobilni. Jakie zmiany społeczne i kulturowe rozpoczną urządzenia typu smart? Trudno dziś nawet to sobie wyobrazić.
Podłączone do internetu lodówki z kamerami monitorującymi ich zawartość sprawią, że przestaniemy nawet zapisywać listę zakupów. Boom na autonomiczne samochody będzie oznaczał, że w aucie będą tylko pasażerowie. Wynalazcy już myślą nad tym, jak zorganizować im czas w podróży, aby mogli oglądać przesyłane przez nadajniki 5G filmy i programy w rozdzielczości 4K.

A nie mogą po prostu porozmawiać, pooglądać krajobrazów… albo się ponudzić?

Jak rozumiem uważa pan, że dużo potrzeb będzie wykreowanych sztucznie, głównie, żeby zaspokoić oczekiwania rynku?

Tak. Jak mobilny czujnik w pieluszce, który sygnalizuje, że trzeba ją zmienić…

W tym przypadku sposób sygnalizacji znany jest od tysiącleci (śmiech). Fakt, niektóre pomysły wynalazców bywają przerażające. Taki nadajnik jednak może dbać o potrzeby fizjologiczne osób starszych w domu opieki. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że takich pacjentów będzie coraz więcej.

Oczekiwania konsumentów związane z „internet of things” (internet rzeczy, urządzenia codziennego użytku podłączone do sieci – przyp. red.) są naprawdę ogromne. A globalne korporacje liczą, że wartość rynku urządzeń pracujących w sieci 5G osiągnie pułap trzech bilionów dolarów amerykańskich (3 000 000 000 000 USD).

Jak to będzie służyć człowiekowi?

5G oznacza przesył danych na niespotykaną dotychczas skalę, bez żadnych opóźnień. Będziemy w stanie realizować w wysokiej jakości transmisję z wakacji na drugim końcu świata, oglądać masowo platformy VOD przez internet, co dziś w przypadku milionów jednoczesnych widzów nie jest takie oczywiste.
Wspomniany brak opóźnień w przekazie 5G stworzy ogromne możliwości medycynie. Wybitny specjalista będzie mógł prowadzić operację pacjenta, przebywając na drugim końcu świata i sterując przez internet urządzeniem medycznym. Dziś byłoby to zupełnie niemożliwe. Głównie przez zawodność sieci oraz kilkudziesięciosekundowe opóźnienie.

„Medycyna 5G” to chwytające hasło reklamowe. Czy operację chirurgiczną można równie dobrze wykonać korzystając z łączności światłowodowej?

W dużym stopniu tak, ale masowy dostęp do stacji 5G pozwoli realizować taką operację z dwóch dowolnych punktów świata, bez konieczności łączenia ich fizycznie kablem światłowodowym, co nie wszędzie jest możliwe.

Zatem „nowy wspaniały świat”.

Rozumiem pana drwiący ton i zapewniam, że ja również bardzo sceptycznie podchodzę do rozwoju technologicznego. Setki urządzeń smart staną się rajem dla hakerów czy cyberterrorystów. Nie wyobrażam sobie, co może się stać, gdy ktoś ze złej woli „zhakuje” autonomiczną ciężarówkę lub drona sterowanego przez łącze 5G.

Potężna zmiana technologiczna będzie jednak wymagała ogromnych inwestycji. Stanie się też pretekstem do kolejnej wymiany smartfonów.

Dzisiejsze, nawet te najbardziej nowoczesne smartfony staną się bezużyteczne w sieci 5G, o czym mogli się już przekonać kibice, którzy przyjechali na ostatnie zimowe igrzyska olimpijskie do Korei Południowej. Telefon pracujący na obecnej częstotliwości to zupełnie inna technologia przesyłu i odbioru sygnału.

Częstotliwość 5G poza tym, że niweluje opóźnienia, gwarantuje nam potężną przepustowość, nawet gdy dane pobiera jednocześnie kilkaset urządzeń na małym obszarze. Problem braku sieci na imprezach masowych przestanie istnieć.

Rewolucja 5G będzie jednak wymagała setek tysięcy ministacji bazowych. Fale milimetrowe, na których opierać się będzie technologia piątej generacji, mają inne właściwości niż częstotliwości obecne. Nie przenikają przez mury, okna, blokują je liście drzew czy padający deszcz.

Częstotliwości, na jakich ma być włączona sieć 5G, są kością niezgody pomiędzy Polską a Rosją, która wykorzystuje to pasmo dla telewizji w obwodzie kaliningradzkim.

Rosjanie lubią bawić się w kotka i myszkę, tak samo z Polską, jak i z Finlandią czy Litwą. Wszystko ma oczywiście swoje tło historyczne. Zapowiadana mediacja Komisji Europejskiej w sprawie wspomnianych pasm to z pewnością element jakiejś szerszej gry politycznej Moskwy, która z pewnością też już myśli o rozwoju własnej sieci 5G. Troszkę nie doceniamy Rosjan i potencjału ich naukowców.

Nowa technologia to problemy związane nie tylko z polityką międzynarodową czy handlową. Społeczne opory wywołuje, wspomniana przez pana, ogromna liczba stacji bazowych, które będą potrzebne. Wspólnoty mieszkańców protestują przeciwko umieszczaniu jednej na każdym bloku, w każdym mieszkaniu.

I akurat w tej kwestii nie mają racji, gdyż im więcej stacji, tym mniejsze promieniowanie wysyłane przez telefon. Protestujący przeciwko stacjom często nie mają wiedzy i świadomości, że bardziej niż przez stację bazową, są napromieniowywani przez własny telefon komórkowy. A z tego jakoś nikt nie chce rezygnować lub choćby zmienić nawyki. Czyli jak najczęściej się da rozmawiać przez telefon używając urządzeń głośnomówiących lub zewnętrznej słuchawki. Albo starać się trzymać aparat jak najdalej od ciała.

Zamiast tego jest smartfon w kieszeni i dodatkowo smartwatch na ręku i coś tam jeszcze smart. Już w 2011 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poprosiła 31 wybitnych naukowców, w tym pana, o ocenę wpływu „komórki” na zdrowie człowieka. Mieliście stwierdzić, czy ich używanie może być rakotwórcze. I co?

I byłem jednym z 27, którzy zagłosowali za tym, że faktycznie, promieniowanie wysyłane przez telefon komórkowy może być rakotwórcze dla mózgu człowieka. Badania ze Szwecji, z Unii Europejskiej, oddzielne z Francji i z Kanady potwierdziły, że używanie „komórki” przez 30 minut dziennie przez 10 lat zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na glejaka od 40 aż do 170 procent.

Zachowajmy jednak umiar, choroba ta nie jest zbyt częsta – to około 20 przypadków na 100 tysięcy ludzi. Podając, że możliwość zachorowania zwiększa się o 170 procent, gramy na emocjach. A przecież prawdopodobieństwo wzrośnie do mniej niż 40 przypadków na 100 tysięcy i glejak pozostanie rzadką chorobą.

Jedno nie ulega wątpliwości: fale elektromagnetyczne i wszystkie częstotliwości, którymi jesteśmy coraz bardziej otaczani, mają wpływ na organizm człowieka. Jaki? Dużo wiemy, ale bardzo dużo zostało jeszcze do zbadania. Jestem przekonany, że priorytetowo powinno się prowadzić etycznie uzasadnione badania na ludziach, ochotnikach.Postawa naukowców jest wciąż niejednoznaczna. Cały czas debatują, czy WHO powinna uznać promieniowanie telefonów komórkowych za możliwie, prawdopodobnie czy też z pewnością rakotwórcze.

Moja praktyka badawcza pozwala mi na twierdzenie, że jest ono prawdopodobnie rakotwórcze, czyli stopień wyżej od stanowiska WHO, które mówi o możliwym działaniu rakotwórczym. Wypracowanie jednoznacznego stanowiska świata nauki będzie bardzo trudne. Badacze wykazujący szkodliwość telefonów komórkowych są od lat dyskredytowani. Część badań jest współfinansowana przez fundacje pośrednio zależne od producentów sprzętu i telekomów. To jest poważny problem, powodowany przez tzw. konflikt interesów.

Już prawie 10 lat temu poproszono pana o wystąpienie przed komisją Senatu USA i już wtedy wyraźnie postulował pan konieczność dokładnych badań nad szkodliwością fal elektromagnetycznych i zaostrzenia limitów bezpieczeństwa. Co wydarzyło się w świecie nauki od tego czasu?

Badań realizuje się coraz mniej, doświadczeń na ludziach wcale. Jako emerytowany profesor jestem zupełnie niezależny, co trudno powiedzieć o współczesnych naukowcach zajmujących się tą dziedziną. Oczywiście nie są zatrudnieni w firmach z branży, które badają, ani nie mają w nich oficjalnie udziałów. Cały mechanizm finansowania badań nad szkodliwością telefonii komórkowej przypomina pranie brudnych pieniędzy. Instytuty badawcze są finansowane z grantów fundacji, a fundacje przez firmy... Tajemnicą poliszynela jest to, że niekorzystne dla firm wyniki badań, pozostawiające jakieś wątpliwości, często oznaczają, że następnego grantu już nie będzie.

Nauka w służbie korporacji?

Mam takie doświadczenia z Finlandii. Realizowaliśmy badania finansowane przez centrum wspierane przez Nokię i Telię. Napromieniowaliśmy skórę człowieka falami elektromagnetycznymi z telefonu. Badaliśmy zmianę ilości około 800 białek u 10 ochotników i stwierdziliśmy, że zmiany takie zachodzą. Następnego projektu, w którym chcieliśmy zwiększyć grupę i zidentyfikować, które białka są podatne na fale, już niestety nie było. Grant nie został przyznany.

Smartfon, przedłużenie ręki współczesnego człowieka i przedmiot najbardziej codziennego użytku, nie ma koniecznych atestów?

Tak było z pierwszymi telefonami w latach 80. zeszłego wieku. Producenci telefonów komórkowych wdrożyli do użytku przez zwykłych konsumentów technologię wojskową armii amerykańskiej, zanim ktokolwiek zrobił badania. Telefony były sprzedawane pomimo tego, że nikt nie zbadał, czy mogą być szkodliwe dla człowieka.. Później przyszła era smartfonów. Historia się powtarza. Sieć 5G będzie masowo wprowadzana na świecie przy domniemaniu, że fale milimetrowe są nieszkodliwe. A przecież badań na falach milimetrowych nie ma. Będą realizowane, gdy 5G będzie już działało i kiedy pojawią się kolejne wątpliwości, dotyczące ich skutków dla zdrowia człowieka.

Reprezentanci Polski podbijają świat! Ale nie na murawie, tylko w jakiejś nowej strzelance. Zawody w grach komputerowych są dziś oglądane gromadnie, jak mecze piłki nożnej.


Przedstawiciele firm consultingowych narzekają, że normy gęstości mocy w Polsce są znacznie bardziej restrykcyjne niż te rekomendowane przez WHO. Lepiej dmuchać na zimne?

Lęk przed technologiami i tzw. elektrosmogiem, który nas otacza, ma swoje uzasadnienie. Rozwój każdego produktu czy technologii powinien łączyć się z rzetelnymi badaniami potwierdzającymi ich bezpieczeństwo. Routery WiFi czy technologia bluetooth także zagościły w domach z domniemaniem, że nie wpływają na fizjologię lub psychikę człowieka. Nagle funkcjonujemy w świecie wypełnionym falami elektromagnetycznymi i do końca nie wiemy, jaki naprawdę wpływ wywierają na organizm człowieka. Badań naukowych jest za mało i są niewystarczające.

Powiedzmy, że chcę zupełnie odciąć się od promieniowania elektromagnetycznego. Przeprowadzam się w krzaki, nie używam telefonu komórkowego, jestem z dala od routerów WiFi...

Nie będzie pan musiał. Pojawi się bowiem ciekawy paradoks fal milimetrowych i sieci 5G. Ich widmo ma taką charakterystykę, że nadajnik będzie musiał znajdować się w każdym pomieszczeniu. Będzie zatem możliwe odcięcie się od fal ścianą – choćby w zamkniętym, wydzielonym pokoju.
A może te fale 5G powinny być dostępne tylko w określonych ciągach komunikacyjnych, tak jak dziś lotniskowe palarnie? Skoro fale mogą modyfikować DNA człowieka, to powinniśmy się przed nimi chronić.

Nasze DNA jest cały czas spontanicznie uszkadzane i naprawiane. Bardzo trudno jest określić, czy promieniowanie elektromagnetyczne wpływa na te procesy uszkadzania i naprawy DNA. Badań wpływu promieniowania na biochemię człowieka przeprowadzono do tej pory co najwyżej pięć. Coraz trudniej też znaleźć odpowiednią grupę badawczą, która nie będzie w życiu codziennym dodatkowo poddawana badanemu czynnikowi, przecież w Europie mało już jest miejsc bez dostępu nawet do sieci komórkowej 3G LTE.

Pojawiają się teorie, że reakcja organizmu na fale elektromagnetyczne jest podobna do reakcji na alergen, czyli jest inna dla każdego człowieka.

Oczywiście. Zobaczmy, jak ludzie reagują na promieniowanie UV: jedni opalają się na brązowo, inni na czerwono, a jeszcze inni muszą w ogóle unikać słońca. Tak samo jest z reakcjami na promieniowanie X czy fale ultradźwięku. Część populacji jest na nie bardziej wrażliwa. Zachłystując się rozwojem technologii, warto o tym pamiętać.

Tak samo różnie oddziałuje na ludzi alkohol, który kiedyś był przecież dopuszczalny dla kobiet w ciąży, dziś zaś jest zakazany. Ciekawe, czy za 10-20 lat tak samo będziemy się dziwić, że kobieta w ciąży dzwoniła przez telefon komórkowy, albo spała w pokoju z routerem 5G.

Wszystko jest sprawą otwartą. Batalia o stwierdzenie szkodliwości palenia papierosów trwała kilkadziesiąt lat, jeszcze dłużej dochodziliśmy do zakazu ich reklamowania. Naukowcy wcale nie chcą za wszelką cenę udowodnić, że sieć 5G i pracujący w niej telefon szkodzi człowiekowi. Chcą rzetelnie badać, czy na pewno można jego stosowanie upowszechniać bez obaw o długoterminowe konsekwencje. Dlatego właśnie liczę na to, że świat zacznie poważnie traktować rozwój technologii i obok zachwytu nad jej udogodnieniami, będą przeprowadzane bardzo dokładne badania eliminujące wszystkie wątpliwości.

– rozmawiał Cezary Korycki

Prof. Dariusz Leszczyński od 1986 roku mieszka w Finlandii. Absolwent i doktor uniwersytetów Jagiellońskiego i Helsińskiego, stypendysta Georgetown University w Waszyngtonie. Obecnie na emeryturze, adiunkt-profesor Uniwersytetu w Helsinkach. Pracował gościnnie, jako asystent-profesor na Harvard Medical School, profesor na Uniwersytecie Zhejiang w Chinach i profesor na Uniwersytecie Technicznym Swinburne w Australii. Jest redaktorem naczelnym wydawanego w Lozannie „Frontiers in Radiation and Health”. Wieloletni pracownik (profesor i kierownik laboratorium) fińskiego Instytutu Promieniowania i Bezpieczeństwa Nuklearnego.

https://tygodnik.tvp.pl/39059735/nawet- ... wolucji-5g


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Promieniowanie, skażenia, zagrożenia
PostNapisane: 03 paź 2018, 18:34 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30978
Rasizm a rebours w Europie. O przemocy wobec białych się nie mówi

Obrazek

Wybryk francuskiego rapera, który wzywał do wieszania Białych i mordowania ich dzieci w żłobkach, wywołał szerszą dyskusję o zjawisku rasizmu skierowanego przeciw białym ludziom w Europie. Obłędny pomysł „metyzacji” starego kontynentu i wprowadzenia wśród narodów tzw. wielokulturowości przynosi skutki, które można było przecież przewidzieć.

Do niedawna zjawisku „antybiałego” rasizmu zaprzeczano, zwłaszcza w kręgach lewicy. Uważano nawet, że jest to próba narzucenia dyskursu przez tzw. skrajną prawicę, by odciągnąć uwagę od jedynego i prawdziwego znaczenia rasizmu jako „supremacji Białego Człowieka”, łączonej z kolonializmem, wyzyskiem, niesprawiedliwościami społecznymi, itp. Grzech rasizmu miał wszak obciążać wyłącznie Białych. Jednak rzeczywistość wszystkie te neomarksistowskie banały szybko skorygowała.

Niektórzy nadal twierdzą, że rasizm to pewna wada strukturalna systemu społecznego, oparta na dyskryminacji ze względu na kolor skóry, której dokonuje państwo, administracja i urzędy, a już spotykane na co dzień akty o podłożu rasistowskim skierowane przeciw Białym (agresja, zniewagi i obelgi, morderstwa, gwałty) to tylko zwykłe przestępstwa. Jednak trudno abstrahować od anty-białej, rasistowskiej motywacji takich ataków. Można więc już mówić o powstaniu tego zjawiska także w Europie.

Świat i Europa
Niemal ugruntowany anty-biały rasizm to domena USA i Południowej Afryki. Tłumaczy się go często odwetem za okres niewolnictwa i segregacji rasowej. W Zimbabwe pod rządami Mugabe anty-biały rasizm stał się nawet elementem polityki prowadzącej do wywłaszczenie białych farmerów i wydalenia ich z kraju. W Europie jest to jednak zjawisko dość nowe.

W Belgii tabu wokół anty-białego rasizmu złamano w 2009 roku. Lewicowy zresztą dziennikarz, Claude Demelenne, po podpaleniu Brukseli z okazji końca Ramadanu nie wytrzymał i napisał wprost o „anty-białym rasizmie uprawianym przez młodych ludzi pochodzenia arabsko-muzułmańskiego”. Stwierdził, że do tej pory można było potępiać tylko rasizm antyarabski i tzw. islamofobię. Wskazał też, że temat anty-białego rasizmu był dla lewicy tematem tabu, ale jest to zaprzeczanie rzeczywistości, bowiem takie postawy przybierają na sile. Wskazał, że w czasie zamieszek w dzielnicy Ribaucourt atakowano samochody i domy należące głównie do białych sąsiadów. Co więcej, są oni zastraszeni i boją się nawet pokazywania swoich twarzy przed kamerami. Tematu unikają politycy i organizacje, które podobno walczą z rasizmem – ale w krąg ich zainteresowania zalicza się wyłącznie rasizm antyarabski i „islamofobię” – które to hasła raczej tylko mają kneblować krytyków islamu. Demelenne słusznie zauważył, że dla uzdrowienia sytuacji trzeba najpierw zdefiniować problem, a poprawni politycznie politycy naśladują w tym temacie taktykę strusia.

Belgijski dziennikarz poszedł jeszcze dalej. Jego zdaniem „idealistyczna lewica” pogrążyła się w oderwanym od realiów manichejskim postrzeganiu świata, w którym jedynymi „ofiarami” rasizmu mogą być tylko emigranci, a cała reszta to ksenofobia itp. Zgodnie z tym schematem – zauważa Demelenne – nawet jeśli niektóre działania są naganne, to trzeba postarać się o „zrozumienie” młodych ludzi, którzy „buntują się” przeciw wykluczeniu. Prowadzi to do takich paradoksów, że chuligan pochodzenia arabskiego nie może być piętnowany, a już np. młody człowiek, nawet sympatyczny, jeśli zada się ze skinheadami z Vlaams Belang, jest natychmiast napiętnowany i staje się od razu … „fachos”.

Anty-biały rasizm jest także zjawiskiem zauważonym już wiele lat temu w Wielkiej Brytanii. Pojawił się on po tym, jak ujawniono, że od wczesnych lat 80. do roku 2010 trwało tam wykorzystywanie seksualne nieletnich przez gangsterów pochodzenia pakistańskiego. Podczas procesu pedofilów wyszło na jaw, że ofiary traktowali jak „białe śmieci”, które „nadawały się tylko do jednej rzeczy”. Zeznania poruszyły nawet polityków, podkreślano rasistowski charakter tych zbrodni, chociaż sędzia nie uznał oficjalnie ich rasistowskiego charakteru. Polityka „poprawności politycznej” i tresury społeczeństwa w tym duchu trwa niestety nadal.

Francja
We Francji uznaje się już zjawisko anty-białego rasizmu, chociaż lewicowa prasa podkreśla jego marginalny charakter w stosunku do ogólnego zjawiska tego typu. Jeszcze pod koniec ubiegłego wieku Francja brnęła w politycznie poprawne głupoty i np. policja musiała się tłumaczyć dlaczego częściej w newralgicznych miejscach legitymuje osobników o innym, niż biały kolorze skóry. Urządzano też prowokacje z wstępami na dyskoteki, wynajmowaniem mieszkań, czy składaniem ofert pracy, które miały udowadniać „społeczny rasizm” w tym kraju. Od czasu zamachów terrorystycznych, przynajmniej działania policji pozostawiono jednak w spokoju… Zawodowi antyrasiści z np. SOS Rasizm, uważają, że mają tu monopol działań, ale powiązani z lewicą i przywiązani do idei wielokulturowości nie chcą dostrzegać zjawiska rasizmu skierowanego przeciw Białym. Przedstawiciele tych środowisk zazwyczaj nie uwzględniają też skarg wnoszonych przez przedstawicieli rasowej „większości” na postępowanie „mniejszości”.

Przez długi czas nad Sekwaną kojarzono termin anty-białego rasizmu z politykami Frontu Narodowego. Uważano go za część demagogii skrajnej lewicy w walce z postępowymi ideami wielokulturowości. Zarzucano także instrumentalizowanie terminu rasizmu, by odebrać mu jego jedyny właściwy sens (wyłącznie prześladowanie mniejszości o ciemniejszej karnacji, niż biała). Nawet uważany za centroprawicowy dziennik Le Figaro pisał, że „idea odwrotnego rasizmu została sformułowana 20 lat temu przez Front Narodowy, w opozycji do ruchów antyrasistowskich”. Jeszcze dalej idą natomiast wyznawcy neomarksizmu: socjolog Michel Wiewiorka uważał np. że jest to „skrajnie prawicowy temat, który wszedł też do dyskursu politycznej centroprawicy w czasie rywalizacji o przywództwo w UMP”. Inny socjolog, Éric Fassin, uważa z kolei (również według marksistowskiego klucza), że rasizm dotyczy tylko relacji społecznej dominacji i „z definicji nie może być symetryczny”, czyli mniejszość nie może prześladować większości. Sylvain Crépon (także socjolog) twierdzi zaś, że „anty-biały rasizm” został wymyślony w 1978 roku przez François Duprata, a następnie podchwycony przez polityków Frontu Narodowego i nadaje mu się szersze znaczenie rasizmu „anty-francuskiego”.

Warto też odnieść się do samego Jean-Marie Le Pena, założyciela FN, który uznał, że termin „antyrasistowski” stał się po prostu współczesnym instrumentem walki politycznej lewicy i przypomina przedwojenny slogan „antyfaszyzmu”. W gruncie rzeczy, jego zdaniem, sam ten termin zawiera też element wlanie „rasizmu odwróconego”, który jest skierowany przeciw Francji, białej cywilizacji i chrześcijaństwu.

Badania nad anty-białym rasizmem
Zjawisko anty-białego rasizmu dość trudno ocenić. Warto tu przypomnieć, że we Francji wszelkie statystyki etniczne zostały zakazane już od 1978 roku. Jednak w 2008 roku nastąpiło pewne otrzeźwienie i Krajowy Instytut Studiów Demograficznych (INED) przeprowadził ankietę na ten temat. Jej wyniki podano w roku 2012. Okazało się, że 18% populacji „większościowej” twierdziło, że padło ofiarą „sytuacji rasistowskiej”. Podobne odczucie miało 30% imigrantów i 37 proc. potomków imigrantów. Niby o połowę mniej, ale biorąc pod uwagę proporcje demograficzne wszystkich tych trzech grup , aktów wymierzonych przeciw Białym okazuje się być najwięcej.

Wśród Białych („populacji większościowej”) 23 proc. dodatkowo twierdziło, że chociaż nie doznało bezpośrednio „rasistowskiej sytuacji”, to czuje się nią zagrożone. 10 proc. etnicznych Europejczyków twierdziło zaś, że na własnej skórze doświadczyło rasistowskiej dyskryminacji w ciągu ostatnich pięciu lat.

W grudniu 2013 r. przeprowadzono także sondaż Instytutu IFOP dla tygodnika „Valeurs Actuelles”. Wynikało z niego, że 47 proc. Francuzów uważa, że anty-biały rasizm jest „zjawiskiem dość powszechnym we Francji”. 53 proc. uważało go raczej za zjawisko marginalne. Widać było tu wyraźne odzwierciedlenie sympatii politycznych. Rasizm anty-biały jako „zjawisko powszechne” postrzegało 83% zwolenników Frontu Narodowego i 58 proc. zwolenników centroprawicowej UMP. 72proc. zwolenników lewicy było zdania przeciwnego. Od tego czasu i coraz większej ilości tego typu aktów w codziennym życiu proporcje z pewnością się zmieniły. Może dlatego, sondaże na ten temat zamawiane są tak rzadko.

Rzeczywistość
Ostatni przykład anty-białego rasizmu to tekst czarnoskórego rapera Nicka Conrada, który wybiera się „do żłobków, zabija białe dzieci, chwyta je i wiesza ich rodziców”. Tym razem miarka się przebrała i nawet takie lewackie organizacje jak SOS Rasizm, czy MRAP wyraziły swoją dezaprobatę dla tych słów. Tu warto zaznaczyć, że te stowarzyszenia raczej konsekwentnie zaprzeczają zjawisku anty-białego rasizmu. Sam raper Conrad zaprzecza by był rasistą, a na antenie RTL wyjaśniał, że chciał tylko przez odwrócenie ról, obudzić… sumienia. Coś się jednak zmienia. Z mocną krytyką wystąpił w tej sprawie nawet szef francuskiego MSW, socjalista, Gerard Collomb.

W przeszłości we Francji zapadały już w podobnych sprawach, nieliczne co prawda, ale i wyroki skazujące. Trzy miesiące więzienia za anty-biały rasizm zaaplikował sąd w Lyonie dla 22-letniego Hakana O., który znieważył w 2014 roku pasażera pociągu, nazywając go „białym brudasem” i „brudnym Francuzem”. W pierwszej instancji Hakan został ukarany tylko grzywną w wysokości 1500 euro. Trzy lata za podobny akt z roku 2010 roku zasądził natomiast w roku 2013 sąd w Paryżu. Biała ofiara została pobita w akompaniamencie rasistowskich wyzwisk na peronie stacji RER na stacji Gare du Nord.

Przed oblicze sądu trafiali już także artyści. W styczniu 2018 r. Saidou, wokalista hiphopowej grupy z przedmieść Lille otrzymał wyrok zapłacenia symbolicznego 1 euro „za podżeganie do nienawiści rasowej i obrazę publiczną”. Wyrok niski zapewne dlatego, że skarżącym był AGRIF (Sojusz przeciw rasizmowi), kojarzony z prawą stroną sceny politycznej i obroną francuskiej tożsamości. Saidou proponował „p…. Francji”. Warto dodać, że w marcu 2015 r. paryski Trybunał najpierw go uniewinnił powołując się na zasadę „wolności słowa i ekspresji”. Symboliczny wyrok skazujący zapadł dopiero po apelacji.

W marcu 2014 r., 17-letni Turek i jego trzech kolegów zgwałciło, torturowało i zabiło młodą dziewczynę przy wyjściu ze stacji Evry-Courcouronnes. Po zatrzymaniu młody bandyta oświadczył: „Kiedy wyjdę, będę p… Francję". Przyznał też, że wybrano akurat tą dziewczynę, ponieważ była Francuzką, a „wszystkie Francuzki to dz…ki”. W tym przypadku zasądzono maksymalny wyrok – 30 lat pozbawienia wolności.

Co szczególnie istotne, pod pojęcia anty-białego rasizmu można też podciągnąć niektóre działania społeczne. W 2016 zorganizowano „seminarium antyrasistowskie” w Reims, na które zabroniono wstępu… białym. „Treningi dekolonizacyjne” w Reims były „częścią antykapitalistycznej tradycji powszechnej walki o emancypację w edukacji”. Rok później miała miejsce powtórka. Obóz zarezerwowano wyłącznie dla „ofiar rasizmu” i „Afrofeministki” wejścia Białym zakazały (Nur fur Schwarz?). Kolektyw Mwasi (organizator) był krytykowany za tę segregację, ale nie poniósł żadnej odpowiedzialności prawnej.

W czasie ostatnich strajków studenckich we Francji też miały miejsce liczne wystąpienia o charakterze rasistowskim skierowanym przeciw Białym. Na Uniwersytecie Paris-VIII w słynnym z dużej ilości migrantów Saint-Denis, skrajnie lewicowi aktywiści stworzyli niemal „rasistowskie laboratorium”. W gmachu ugoszczono nielegalnych migrantów, a na ścianach – zapewne aby się lepiej poczuli – pojawiły się hasła skierowane przeciw „rodowitym Francuzom” i bardziej ogólnie białym ludziom. „Śmierć Białym”, „Francuzi-Pedały”, „AntyFrancja wygra”, „P…. Francję”, „P…. białych ludzi” to tylko niektóre z tych sloganów. Hasła te nie dorównują polotem plakatom z 1968, ale przesłanie było dość jasne i mocno zahaczało właśnie o rasizm.

To tylko najbardziej spektakularne przykłady. W rzeczywistości anty-biały rasizm to także niemal codzienność przedmieść dużych miast, w których biali Francuzi stają się osobami jedynie tolerowanymi.

Po prostu jest
Anty-biały rasizm powoli przestaje być postrzegany jako wymysł skrajnie prawicowych środowisk. Jeszcze we wrześniu 2012 r. sekretarz generalny UMP Jean-François Copé w swoim oficjalnym programie potępił rozwój „anty-białego rasizmu” we Francji. Przywołał tu nawet konkretne przykłady, z którymi zetknął się sam jako mer miasta Meaux. Były centroprawicowy premier Jean-Marc Ayrault przyznał, że takie zjawisko „może istnieć”, ale apelował o ostrożność w ściganiu się na tym polu z politykami Frontu Narodowego. Minister do spraw praw kobiet w jego rządzie i znana polityk UMP, Najat Vallaud-Belkacem, w swoje książce pisała o potrzebie uznania takiego zjawiska i potępienia go razem z innymi odmianami rasizmu. Jedynie lewica udaje, że nic takiego się nie dzieje.

Znany adwokat i publicysta, Gilles-William Goldnadel, uważa z kolei, że anty-bialy rasizm jest nie tylko przez lewicę francuską tolerowany, ale wręcz niektórzy politycy tej formacji doń zachęcają. Myślenie typu: „nie-biali nie mogą być rasistami, ponieważ są oni sami ofiarami białego rasizmu” nazywa perwersją i pisze wprost – „wiemy, że istnieje anty-biały rasizm, tak samo jak to, że Ziemia obraca się wokół Słońca”.

Goldnadel oskarża nawet Macrona i jego otoczenie o prowokowanie anty-białego rasizmu. Dobrym przykładem była tu wypowiedź minister kultury Françoise Nyssen, która uznała, że w TV publicznej na wizji jest „zbyt wielu 50-letnich białych mężczyzn”. Wychodzi na to, że Francja była do tej pory reakcyjna, a dopiero teraz ma iść drogą postępu, który wyznacza … dyskryminowanie Białych. Goldnadel złożył na panią minister sądową skargę.

Także publicysta Kevin Bossuet postuluje wprost, by skończyć z tabu wokół anty-białego rasizmu. Jego zdaniem jest on widoczny na przedmieściach gołym okiem, ale też naukowo udokumentowany (relacje uczniów z paryskich przedmieść). Na niektórych obszarach ma to charakter recydywy. Wystarczy odwiedzić szkoły w niektórych „wrażliwych” dzielnicach, aby uświadomić sobie, że obelgi typu "brudny Babtou" („brudny biały"), czy „brudny Francuz” to epitety niemal powszechne. Bousset pisze, że wiele dzieci wręcz ukrywa swoje chrześcijańskie lub żydowskie pochodzenie, by nie znosić codziennych obelg i uniknąć wykluczenia. Jego zdaniem w takich dzielnicach młodzież wychowuje się w klimacie nienawiści, która utrwala postawy „frankofobiczne” i procentuje rasistowskimi zachowaniami.

Przeciwdziałanie
Anty-biały rasizm stał się zjawiskiem dostrzeganym we Francji przez polityków, naukowców, dziennikarzy, a nawet, choć z oporami, przez sądy. Przestał on być już tylko domeną kojarzoną z nacjonalistami czy ugrupowaniami skrajnymi. Pod koniec 2017 roku Laurent de Bechade założył stowarzyszenie OLRA (Stow. Walki z Anty-Białym Rasizmem). Podkreśla się, że jest to organizacja niezależna, apolityczna i świecka – już jednak na początku działalności usiłowano ją zdyskredytować. Jej program został np. usunięty z mediów społecznościowych, bowiem uznano, że każdy anty-biały rasizm to bojowe hasło skrajnej prawicy. Dominique Sopo, który jest przewodniczącym konkurencyjnego SOS Racisme uważa, że obrona pojęcia „anty-białego rasizmu służy po prostu prawicy”, a OLRA jest „przeciwieństwem antyrasistowskiej walki”. De Bechade nie angażuje się politycznie, chcąc jedyni przerwać panującą jeszcze zmowę milczenia wobec tego tematu. Inicjatyw takich jest coraz więcej.

Pozostaje jedynie, za Stefanem Kisielewskim, powtórzyć jego słynną definicję socjalizmu, jako systemu, który „bohatersko walczy” z problemami, które sam sobie wyprodukował.

Bogdan Dobosz

https://www.pch24.pl/rasizm-a-rebours-w ... 185,i.html

Cytuj:
Obłędny pomysł „metyzacji” starego kontynentu i wprowadzenia wśród narodów tzw. wielokulturowości przynosi skutki, które można było przecież przewidzieć.


Te skutki, niestety, ale zaplanowano i teraz są realizowane, a poziom zagrożenia wciąż będzie rósł i nie wiadomo czym to się dla Europejczyków skończy. Ale tak jest zawsze gdy z ludzi przeobrażamy się w zaprogramowane na życie w emocjach człekokształtne roboty.
Pozwoliliśmy innym od nas za nas myśleć, a my tylko powtarzamy to co oni nam do łbów wprowadzili.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 110 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /