Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Apostazja
PostNapisane: 21 lis 2016, 09:42 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7557
Lokalizacja: Podlasie
Grzech apostazji jest grzechem jeszcze gorszym niż grzech aborcji (a wiemy jaką potwornością jest aborcja). Grzech apostazji wynika z pierwszego przykazania Dekalogu (grzech przeciwko Bogu), a grzech aborcji z piątego przykazania.


Oto konsekwencje apostazji!

Apostazja, nienawiść do Kościoła, utrata wiary to choroby duchowe współczesnego świata. Dotykają naszych bliskich, przyjaciół, sąsiadów... - mówi o tym ks. Grzegorz Śniadoch IBP.

Czym jest apostazja?

Na początku ceremonii Chrztu Świętego kapłan zadaje dwa pytania. Pierwsze dotyczy wybranego imienia osoby chrzczonej, drugie zaś brzmi: Czego żądasz od Kościoła Bożego? Odpowiedź brzmi: Wiary. Tej wiary, którą otrzymaliśmy od Boga za pośrednictwem Kościoła i do wyznawania której jesteśmy zobowiązani. Dzięki niej należymy do Kościoła, pozostając w łączności z Chrystusem rządzącym Kościołem przez papieża i biskupów, a mając Ducha Chrystusowego, w całości przyjmujemy jego przepisy wraz ze wszystkimi ustanowionymi środkami zbawienia.

Przynależność do Kościoła opiera się na więzach wiary, sakramentów i zwierzchnictwa oraz wspólnoty. Utrzymywanie tej komunii jest jednym z podstawowych obowiązków każdego katolika.

Zatem obowiązek ten w najbardziej radykalny sposób narusza osoba, która dokonuje aktu odstępstwa od tej wspólnoty, bądź to jako apostata, który całkowicie porzuca wiarę chrześcijańską, bądź też jako schizmatyk, który odmawia uznawania zwierzchnictwa Biskupa Rzymskiego lub odmawia utrzymywania wspólnoty z członkami Kościoła, uznającymi to zwierzchnictwo.

Aby dokonać oficjalnego aktu apostazji, dana osoba musi wyrazić na zewnątrz swą wolę opuszczenia Kościoła katolickiego. Prawo przewiduje, że musi być pełnoletnia i w sposób świadomy i dobrowolny złożyć u swojego proboszcza własnoręcznie podpisane oświadczenie wyrażającewolę opuszczenia Kościoła. Do jej ważności potrzeba jeszcze obecności dwóch pełnoletnich świadków. Ksiądz proboszcz zachowuje dokument apostazji, ale nie ma możliwości „wykreślenia” odstępcy z księgi ochrzczonych. Zamieszcza jednak w niej odpowiednią adnotację.

Jakie kary ciążą na apostacie?

Przede wszystkim jest to kara ekskomuniki, którą odstępca zaciąga automatycznie. Za tym idzie niemożność przyjmowania sakramentów, zakaz sprawowania jakiejkolwiek posługi przy obrzędach związanych z kultem, zakaz wykonywania funkcji chrzestnego, świadka bierzmowania, świadka zawarcia małżeństwa, przynależności do publicznych stowarzyszeń, ruchów i organizacji kościelnych i katolickich, a także – co warto podkreślić – pozbawienie pogrzebu kościelnego.

Apostata nie może zawrzeć sakramentu małżeństwa w kanonicznej formie. Jeżeli strona katolicka chce zawrzeć małżeństwo z odstępcą, to musi wystąpić do biskupa o zgodę na tzw. małżeństwo mieszane – katolika z niekatolikiem.

Dlaczego ludzie decydują się na popełnienie tak strasznego grzechu?

W starożytności apostazja obok morderstwa i cudzołóstwa należała do najcięższych rodzajów grzechu jakie mógł popełnić chrześcijanin. Pokuta za takie czyny trwała nierzadko aż do śmierci. Wtedy ludzie wypierali się Chrystusa głównie z powodu prześladowania, dzisiaj otwartych prześladowań w naszym kraju jeszcze nie ma, a jednym z powodów apostazji jest utrata wiary. To zaś prawie zawsze ma związek z grzechem popełnionym przez daną osobę, bądź też taka osoba doświadcza skutków grzechu innych – np. rodziców, którzy zaniedbywali religijną edukację swych dzieci. Inną bardzo częstą przyczyną jest pełne nienawiści uprzedzenie i całkowicie błędne postrzeganie przez apostatów istoty Kościoła katolickiego.

Najsmutniejszy jest jednak fakt odejścia od Kościoła tych, którzy zostali umocnieni Sakramentem Bierzmowania. Oni otrzymali już pełnię chrześcijańskiego wtajemniczenia, jednak nie „rozpakowali” darów, które otrzymali od Ducha Świętego… Kto ich do tego popycha?Pycha i miłość własna są źródłem każdego grzechu. Umiejętnie podsyca je szatan, ojciec kłamstwa i książę tego świata.

Niektórzy się łudzą, że można „zmyć” Chrzest Święty…

Chrzest jest wydarzeniem, którego nie da się wymazać z historii życia człowieka. Wyciska on bowiem niezatarte piętno na duszy. Nie można w żaden sposób się go pozbyć i będzie nas oskarżać na Sądzie Bożym. Osoby ochrzczone będą cierpieć w piekle lub w czyśćcu znacznie bardziej, a spośród nich najwięcej katolicy, bo należeli do jedynego prawdziwego Kościoła i mieli dostęp do wszystkich łask i świętych sakramentów.

A jeśli apostata chce wrócić na łono Kościoła?

Jeżeli taka osoba pod wpływem łaski zrozumie swój błąd, powinna zgłosić się do swojego proboszcza. Po odpowiednim przygotowaniu i odbyciu pokuty, może być ponownie przyjęta do pełnej wspólnoty z Kościołem katolickim. Zwykle proboszcz przedstawia sprawę biskupowi, gdyż tylko on może zdjąć ciążącą na odstępcy karę ekskomuniki. Powracający do Kościoła powinien złożyć wyznanie wiary katolickiej w obecności świadków.

Jakie są obecnie największe zagrożenia dla dusz?

Jest ich wiele. Uważam, że jedną z największych jest relatywizm – przede wszystkim religijny, przeświadczenie, że w każdej religii można dostąpić wiecznego zbawienia, jeśli się uczciwie i obyczajnie żyje.
Dlatego bądźmy oddani Kościołowi, Mistycznemu Ciału Chrystusa. Jeśli ustawimy Go w centrum naszego życia i, trzymając się Tradycji, będziemy ufać tylko Jego nauczaniu, to nie ulegniemy pokusom zła.

Jaką przyjąć postawę wobec apostatów?

Św. Jan napomina: Uważajcie na siebie, abyście nie utracili tego, coście zdobyli pracą, lecz żebyście otrzymali pełną zapłatę. Każdy, kto wybiega zbytnio naprzód, a nie trwa w nauce Chrystusa, ten nie ma Boga. Kto trwa w nauce Chrystusa, ten ma i Ojca, i Syna. Jeśli ktoś przychodzi do was i tej nauki nie przynosi, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie go (J 2, 7-10). Czy w związku z tym mamy takich ludzi skazywać na ostracyzm? Raczej nie. Pamiętając o obowiązku modlitwy o ich nawrócenie, powinniśmy stosować wobec nich takie same zasady kultury osobistej jak do innych. Jednej tylko rzeczy nie można im okazać – naszej akceptacji dla ich własnego wyboru.

Słowa św. Piotra: Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu! (1P 5,8), są zawsze aktualne. Nasze świadectwo powinno być mocne w wierze. Tę moc i siłę daje nam dziecięca ufność w Bożą Opatrzność, a wiarę umacniają sakramenty święte, zwłaszcza Eucharystia, aby nie tylko pokonywać nasze trudności, ale także aby mieć odwagę i siłę do dawania w świecie świadectwa wiary katolickiej. Celowo mówię tu o „katolickiej”, a nie chrześcijańskiej, bo np. nasza moralność i etyka jest naprawdę wyjątkowa.

ks. Grzegorz Śniadoch IBP

Wywiad ukazał się na łamach dwumiesięcznika "Przymierze z Maryją" (Numer 57 (marzec/kwiecień 2011 r.)

15.02.2015, 19:17

http://www.fronda.pl/a/oto-konsekwencje ... 47534.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Apostazja
PostNapisane: 25 sty 2017, 11:23 
Offline
Czytelnik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 sty 2017, 20:11
Posty: 2
Zdaję sobie sprawę , że dla osób wierzących to bardzo delikatna i trunda sprawa, dlatego postaram się odpisać na ten wątek tak, aby nie urazić czytających go osób.

W tym wątku jest tak wiele nieścisłości, przekłamań, błędów itp. że odpowiedź zajęłaby mi kilka stron gdybym chciał wszystko sprostować.

Przede wszystkim, potencjalny apostata ma gdzieś 90% informacji w nim zawartych, bo jest już apostatą. Co go obchodzi, że apostazja jest grzechem, skoro w istnienie grzechu po prostu nie wierzy. Co go obchodzi jakaś tam kara ekskomuniki z kościoła za apostazję, skoro o wyjście z kościoła jemu właśnie chodzi. Co go obchodzi co myśli o nim inny katolik, skoro apostazji dokonuje dla SIEBIE a nie dla kogoś innego.


Cytuj:
Niektórzy się łudzą, że można „zmyć” Chrzest Święty…
- Co go to obchodzi czy można czy nie można? Przede wszystkim apostata ma w d... chrzest, bo został mu on prawdopodobnie narzucony, gdy był jeszcze małym dzieckiem. W Polsce w 90%przypadków chrztu udziela się małym nieświadomym niczego dzieciom.

Ten artykuł to taki zbiór przeróżnych form zastraszania osób , które chcą wystąpić z kościoła katolickiego. Paradoksalnie , to właśnie takie próby zastraszania działają na potencjalnego apostatę jak płachta na byka. Nie chce on bowiem dłużej należeć do kościoła, który zastrasza swoich własnych członków.

_________________
Łopatologicznie o sytuacji politycznej w Polsce:
Polityczne Spory - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Apostazja
PostNapisane: 25 sty 2017, 12:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Być może apostatę (myślę, że nie każdego) nie obchodzi to, że apostazja jest grzechem, ale fakt że ona nim jest, jest niepodważalny.
Życie bez Boga, czy życie wbrew Bogu jest tylko życiem do czasu. Prędzej czy później rozum wróci i rzutem na taśmę spróbuje wydostać człowieka z egzystencjalnego zagubienia. Ale to jak widać sprawa przyszłości, a na razie .... żyjemy po swojemu, przecież mamy prawo, a nawet jesteśmy przekonani o tym, że mamy wolną wolę, bo ją faktycznie mamy i też najczęściej jest ona uzależniona od mocy piekielnych. Taka to jest wolność tej wolnej woli.

Jeżeli chodzi o Chrzest Święty, to nikt Go dzieciom nie narzuca. W kategoriach narzucania może myśleć tylko zainfekowany ideologią (obojętnie jaką) człowiek nie wyrastający duchem, sercem i umysłem z głębin naszej cywilizacji. Cywilizacji łacińskiej.
Prawdziwy postępowiec to człowiek bazujący na rodzimej kulturze i tradycji i dodający do duchowego dorobku pokoleń swój własny wkład.
Człowiek działający w kontrze do własnej kultury jest najdelikatniej mówiąc ofiarą zainfekowania ideologicznego, czyli głosi poglądy chwilowe, nie ukorzenione, wyssane z palca, najczęściej jeszcze z palca schizofrenika głoszącego, to co mu fragmentaryczne postrzeganie problemu ludzkości pozwala fragmentarycznie zrozumieć.Taki postemp jest jedynie wstecznictwem, zabobonem, ciemniactwem, ale akceptowanym i uznanym a nawet cenionym przez podobnie nierozwiniętych ludzi, unużanych w ideologicznych bezsensownych dywagacjach.
Ja mam na takich ludzi określenie "mądry inaczej". Niestety tych mądrych inaczej naprodukowano ostatnimi czasy tak wielu, że ilość ich zaczyna stanowić zagrożenie dla normalności.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Apostazja
PostNapisane: 25 sty 2017, 15:28 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7557
Lokalizacja: Podlasie
Domin1978 napisał(a):
Przede wszystkim, potencjalny apostata ma gdzieś 90% informacji w nim zawartych, bo jest już apostatą. Co go obchodzi, że apostazja jest grzechem, skoro w istnienie grzechu po prostu nie wierzy. Co go obchodzi jakaś tam kara ekskomuniki z kościoła za apostazję, skoro o wyjście z kościoła jemu właśnie chodzi. Co go obchodzi co myśli o nim inny katolik, skoro apostazji dokonuje dla SIEBIE a nie dla kogoś innego.

Co go to obchodzi czy można czy nie można? Przede wszystkim apostata ma w d... chrzest, bo został mu on prawdopodobnie narzucony, gdy był jeszcze małym dzieckiem. W Polsce w 90%przypadków chrztu udziela się małym nieświadomym niczego dzieciom.

Ten artykuł to taki zbiór przeróżnych form zastraszania osób , które chcą wystąpić z kościoła katolickiego. Paradoksalnie , to właśnie takie próby zastraszania działają na potencjalnego apostatę jak płachta na byka. Nie chce on bowiem dłużej należeć do kościoła, który zastrasza swoich własnych członków.


Bracie, nikt tu nikogo nie zastrasza. To jest jedynie braterskie napominanie bliźnich.
A wyboru dokonujesz Ty sam, masz bowiem wolną wolę. Musisz jednak zdawać sobie sprawę z faktu, że ten wybór decyduje o Twoim życiu wiecznym. Tragedią będzie jak wybierzesz coś, co doprowadzi Cię prosto do piekła. To jest dramat potępionej duszy.

Dobra, teraz mi napiszesz, że Ty przecież nie wierzysz ani w piekło, ani w Niebo, ani w grzech, ani w istnienie duszy, i w ogóle w istnienie Pana Boga itd. itd.. OK. Możesz sobie tak pisać. I nic a nic Ci to nie pomoże. Bo to że Ty twierdzisz, że piekła nie ma, wcale nie oznacza że tak właśnie jest ... :roll: O.Pio kiedyś powiedział do kogoś tak : "uwierzysz, jak tam się znajdziesz".

Nie zamierzam Cię straszyć. Życzę tylko, abyś w końcu znalazł Prawdę (o ile Jej szukasz), a Prawda Cię wyzwoli z tego zaślepienia, z tego stanu otępienia. Bo nie ma nic gorszego, jak wyrzeczenie się Zbawienia. A to Zbawienie jest w Kościele. Kościele który założył Jezus Chrystus dwa tysiące lat temu. I nie ma Zbawienia poza Kościołem. Bo tylko przez Jezusa prowadzi droga do Ojca. Do miłosiernego Ojca, który daje nam wszystkim szansę, daje nam czas. I dopóki żyjemy, to możemy jeszcze swoją decyzję zmienić. W chwili śmierci już bowiem nie ma odwrotu. Co wybierzesz to będziesz miał.

15 Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. 16 Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. 17 Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im - 18 oświadczam wam dzisiaj, że na pewno zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po przejściu Jordanu. 19 Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, 20 miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi.

Księga Powtórzonego Prawa, 30, 15-20.

Wybór należy do Ciebie. Wyłącznie do Ciebie. Nikt inny za Ciebie wyboru nie dokona.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Apostazja
PostNapisane: 25 sty 2017, 16:00 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7557
Lokalizacja: Podlasie
Domin1978 napisał(a):
...Co go to obchodzi czy można czy nie można? Przede wszystkim apostata ma w d... chrzest, bo został mu on prawdopodobnie narzucony, gdy był jeszcze małym dzieckiem. W Polsce w 90%przypadków chrztu udziela się małym nieświadomym niczego dzieciom.


A jak Ty sobie wyobrażasz ? Że katoliccy rodzice będą wychiwywać swoje dzieci na ateistów ?
Przychodzisz na świat w chrześcijańskiej rodzinie, i chcesz aby Cię na ateistę wychowano ? Jaja sobie robisz ?
A potem jeszcze masz pretensje do rodziców, że Cię ochrzcili ? Chłopie ! Ty podziękuj rodzicom że Cię ochrzcili !
To najlepsze co mogli jako chrześcijańscy rodzice Ci dać !
Rodzice mają obowiązek zapewnić dzieciom nie tylko rozwój cielesny i materialny, ale i duchowy.
Dziecko ma wiedzieć kim jest, po co żyje, i dokąd zmierza.

A to że później mu odbija, to efekt jakichś zawirowań duchowych. Może rodzice za mało czasu poświęcali sprawom duchowym, skupiając się jedynie na zaspokajnaiu potrzeb materialnych i cielesnych ? Może za mało się modlili ? Może sami dawali słaby przykład chrześcijańskiego pożycia ? Zdrady, pijaństwo, kryminał itp. Albo jakieś porąbane ideologie, którymi zarażali również swoje dzieci. Różne są przyczyny. Może dziecko bez winy rodziców (mimo że się starali) weszło w kontakt z satanistami, czy osobami będącymi w jakiejś sekcie - co w efekcie spowodowało odejście z Kościoła.

Diabeł wie, jak człowieka omotać. To fachowiec. Tyle że diabeł to czyste ZŁO, w nim nie ma miłości. I nie łudźmy się, że nas na dobrą drogę sprowadzi. Diabeł jako przeciwnik Boga, będzie starał się wyrwać Bogu jak najwięcej dusz, i odwieść je od zbawienia, mi.i. poprzez odejście z Kościoła. Diabeł ma do zaoferowania wiele ciekawych propozycji, wszystko owinięte w przepiękne barwne opakowania. Tylko co one zawierają w środku ? Truciznę. Duchową truciznę.

A propos. Chyba słyszałeś o tzw, opętaniach ? Czym to wytłumaczysz ?

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Apostazja
PostNapisane: 20 lip 2017, 11:50 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7557
Lokalizacja: Podlasie
I co tu komentować ... ?


Generał Zakonu Jezuitów szokuje kolejny raz. Tym razem modlił się w buddyjskiej świątyni

Obrazek

Po stwierdzeniu, że nie wiadomo co Pan Jezus sądzi na temat małżeństwa, ponieważ w jego czasach nie było magnetofonów oraz po słynnym już oświadczeniu, że „szatan jest symboliczną figurą” i „konstruktem myślowym” Arturo Sosa Abascal SJ... wziął udział w buddyjskiej modlitwie.

Peruwiańscy jezuici opublikowali na swoim profilu w mediach społecznościowych informację o wizycie, jaką Arturo Sosa Abascal SJ złożył kambodżańskim buddystom. Jego obecność – według zapewnień Jesuitas del Peru – była związana z sympozjum na rzecz przebaczenia i pojednania. I nie byłoby w tym nic szczególnie zaskakującego lub oburzającego gdyby nie dołączone do informacji fotografie przedstawiające generała jezuitów trwającego w buddyjskiej modlitwie.

Buddyzm, w odróżnieniu od chrześcijaństwa, neguje istnienie Boga – Stwórcy. Z tego powodu często nazywa się go „religią ateistyczną” lub „religią bez Boga”. Jego wyznawcy mają również inne podejście do świata, w którym żyjemy – uważają go za miejsce do cna zepsute i złe, dlatego starają się uciec w stan nirwany. Ucieczki tej szukają w swoich medytacjach i modlitwach.

Osoba, która osiągnęła stan nirwany – zdaniem buddystów – ma być uwolniona od zła, bólu, cierpienia, smutku i wszystkich ich przyczyn. Są to oczywiście tezy niemożliwe do pogodzenia z chrześcijaństwem widzącym uwolnienie od zła w Jezusie Chrystusie, Bogu Jedynym i Prawdziwym.

Biorąc pod uwagę powyższe należy zadać pytanie: do kogo i w jakim celu modlił się w buddyjskiej świątyni generał Sosa Abascal? Najpewniej w niedalekiej przyszłości rzecznik prasowy jezuitów wyjaśni całą sprawę.

om

https://www.pch24.pl/general-zakonu-jez ... 204,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Apostazja
PostNapisane: 30 sty 2019, 09:33 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7557
Lokalizacja: Podlasie
Od ekumenizmu do apostazji

Wstęp

1. Dwudziesta piąta rocznica wyboru Jana Pawła II jest okazją do zastanowienia się nad zasadniczą orientacją, jaką papież nadał swemu pontyfikatowi. Pod wpływem II Soboru Watykańskiego pragnął on podporządkować go dążeniu do jedności: „Przywrócenie jedności wszystkich chrześcijan było jednym z zasadniczych celów II Soboru Watykańskiego (por. UR § 1) i od momentu mojego wyboru zaangażowałem się w promowanie i wprowadzanie w życie jego norm i dyrektyw, traktując to jako mój podstawowy obowiązek”1. Dla papieża owo „przywrócenie jedności chrześcijan” jest jedynie pierwszym krokiem ku większej jeszcze jedności – jedności całej rodziny ludzkiej: „jedność chrześcijan otwarta jest na jedność bardziej jeszcze rozległą, jedność całego rodzaju ludzkiego”2.

2. Dokonawszy tego fundamentalnego wyboru:

– Jan Paweł II uznał za swój obowiązek „wziąć raz jeszcze w ręce tę soborową Magna Charta, konstytucję dogmatyczną Lumen gentium”3 nazywającą Kościół „sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”4. Uczynił to nie tylko w celu „lepszego uświadomienia sobie tej zasadniczej wspólnoty w Chrystusie wszystkich, którzy wierzą w Niego i pokładają w Nim nadzieję, ale również dla stworzenia większej i silniejszej jedności całej rodziny ludzkiej”5.

– Jan Paweł II poświęcił większość swego pontyfikatu realizacji tej jedności poprzez nieustanne spotkania międzyreligijne, akty pokuty i gesty ekumeniczne. Osiągnięcie tego celu było też głównym powodem jego licznych podróży: „Pielgrzymki stały się systematyczne, docierając do Kościołów lokalnych na wszystkich kontynentach, ze szczególną troską o rozwój relacji ekumenicznych z chrześcijanami różnych wyznań”6.

– Jan Paweł II wyróżnił jubileuszowy rok 2000 przez specjalny gest ekumeniczny7.

Z całą słusznością „można powiedzieć, że cała działalność Kościołów lokalnych i Stolicy Apostolskiej zyskała w ostatnich latach wymiar ekumeniczny”8. Dwadzieścia pięć lat minęło, minął jubileusz, teraz nadszedł czas na osąd.

3. Przez długi czas Jan Paweł II wierzył, że jego pontyfikat będzie nowym Adwentem9, dzięki któremu „świt (...) tego nowego millenium lśnić [będzie mógł] nad Kościołem, który odnalazł na powrót swą pełną jedność”10. Tak więc trzeba rozumieć „wizję” papieża: marzenie „by wszystkie narody świata, przybyłe z różnych części globu, zgromadziły się przed jedynym Bogiem jako jedna rodzina”11. Jednak rzeczywistość jest całkowicie inna: „Wydaje się bowiem, że czasy, w jakich żyjemy, i związane z nimi wyzwania to okres zagubienia. Tylu ludzi sprawia wrażenie, że są zdezorientowani, niepewni”12. W Europie panuje „swego rodzaju praktyczny agnostycyzm i obojętność religijna” w takim stopniu, że „kultura europejska stwarza wrażenie «milczącej apostazji»”13. Ekumenizm nie pozostaje bez wpływu na tę sytuację. Niniejsza analiza myśli Jana Pawła II (rozdział I) wykaże, że praktyki ekumeniczne są niestety wynikiem idei obcych doktrynie katolickiej (rozdział II) i że to one prowadzą do „milczącej apostazji” (rozdział III).
I Analiza myśli ekumenicznej
Jedność rodzaju ludzkiego i dialog międzyreligijny
Chrystus zjednoczony z każdym człowiekiem

4. Fundamentem ekumenizmu Jana Pawła II jest twierdzenie, że Chrystus „przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem” (Gaudium et spes [dalej: GS] § 22), nawet jeśli ten nie jest tego świadomy14. Papież wyjaśnia, że odkupienie dokonane przez Chrystusa jest powszechne nie tylko w tym sensie, że jest ono nadobfite w stosunku do całego rodzaju ludzkiego i że jego owoce ofiarowane są każdemu z jego członków, ale też, że zostało ono de facto zastosowane do wszystkich ludzi. Jeśli więc, z jednej strony: „w Chrystusie religia przestaje być szukaniem Boga «niejako po omacku» (Dz 17, 27), a staje się odpowiedzią wiary daną Bogu, który się objawia (...) odpowiedzią możliwą dzięki temu jedynemu Człowiekowi (...) w którym (...) każdy człowiek jest zdolny odpowiedzieć Bogu”, z drugiej – dodaje papież – „w tym Człowieku odpowiada Bogu całe stworzenie”15. W rzeczywistości „każdy bowiem jest ogarnięty tajemnicą odkupienia, z każdym Chrystus w tej tajemnicy raz na zawsze się zjednoczył. (...) Człowiek w całej pełni tajemnicy, która stała się jego udziałem w Jezusie Chrystusie, która nieustannie staje się udziałem każdego z tych czterech miliardów ludzi żyjących na naszej planecie, od chwili kiedy się poczynają pod sercem matki”16. W taki sposób „w Duchu Świętym, każda osoba i wszyscy ludzie stają się, przez Krzyż i Zmartwychwstanie Chrystusa, dziećmi Boga, mającymi udział w boskiej naturze oraz dziedzicami życia wiecznego”17.
Spotkanie w Asyżu

5. Przekonanie Jana Pawła II o powszechnym odkupieniu znajduje swój zewnętrzny wyraz w aktualnym modelu stosunków pomiędzy Kościołem katolickim a innymi religiami. Jeśli natura wspomnianej wyżej jedności „związana ze stworzeniem i odkupieniem jest przez to w pewien sposób «Boska», wówczas różnice i rozbieżności religijne są raczej «wytworem ludzkim»”18 i powinny zostać „przezwyciężone na drodze ku realizacji wspaniałej jedności, która towarzyszyła Stworzeniu”19. Spotkania międzyreligijne są tego logiczną konsekwencją, np. spotkanie w Asyżu 27 października 1986, dzięki któremu papież chciał dojrzeć choć na moment „w sposób widzialny zasadniczą, lecz ukrytą jedność, którą Boskie Słowo (...) ustanowiło pomiędzy wszystkimi mężczyznami i kobietami świata”20. Przez te akty papież chce przekazać Kościołowi, że „Chrystus jest spełnieniem pragnień wszystkich religii świata i dlatego jest ich jedyną i ostateczną przystanią”21.
Kościół Chrystusowy i ekumenizm
Jedyny Kościół Chrystusowy

6. Kościół, zdefiniowany jako wspólnota (communio), jest więc postrzegany w dwojakim aspekcie: jego boska jedność pozostała nienaruszona podczas historycznych podziałów, będących skutkiem rzeczywistości ludzkiej. Jan Paweł II odróżnia Kościół Chrystusowy, który jest rzeczywistością boską, od rozmaitych Kościołów, będących owocami „ludzkich podziałów”22. Wynikałby z tego wniosek, że dotychczas granice Kościoła Chrystusa były zdefiniowane błędnie, ponieważ w rzeczywistości przekraczają one granice widzialne Kościoła katolickiego23. Kościół Chrystusowy jest więc rzeczywistością duchową24 i obejmuje przynajmniej25 tych wszystkich, którzy są chrześcijanami, niezależnie od ich przynależności kościelnej; wszyscy oni są „uczniami Chrystusa”26, „pogłębia się świadomość wspólnej przynależności do Chrystusa”27, „wierni stanowią jedno, ponieważ w Duchu trwają w komunii Syna, w Nim zaś – w Jego komunii z Ojcem”28. Kościół Chrystusowy jest więc istniejącą ponad wszystkimi podziałami komunią świętych: „Kościół jest komunią świętych”29. „W swojej rzeczywistości niewidzialnej jest ona komunią każdego człowieka z Ojcem przez Chrystusa w Duchu Świętym”30.
Podziały w Kościele

7. Według Jana Pawła II podziały kościelne, które pojawiały się na przestrzeni wieków, nigdy nie naruszyły jedności Kościoła Chrystusowego, tj. pozostawiły nietkniętą zasadniczą jedność chrześcijan: „Dzięki łasce Bożej nie zostało jednak zniszczone to, co należy do struktury Kościoła Chrystusowego, ani też komunia łącząca go nadal z innymi Kościołami i Wspólnotami kościelnymi”31. Podziały te dotyczą innego wymiaru: widzialnych przejawów obcowania świętych, tradycyjnych więzów wiary, sakramentów i hierarchii. Odrzucając jeden lub więcej tych więzów, oddzielone „Kościoły” naruszyły jedynie widzialną łączność z Kościołem katolickim i to tylko częściowo: ich wspólnota z Kościołem katolickim istnieje w mniejszym lub większym stopniu w zależności od liczby więzów, które zostały zachowane. Tak więc możemy mówić o niedoskonałej łączności pomiędzy oddzielonymi „Kościołami” a Kościołem katolickim, podczas gdy komunia wszystkich ludzi w jedynym Kościele Chrystusowym pozostaje nienaruszona32. Często używa się terminu „Kościoły siostrzane”33.

8. Zgodnie z ową koncepcją to, co łączy różne „Kościoły” chrześcijańskie, ważniejsze jest od tego, co je dzieli34: „Ta wspólna przestrzeń duchowa jest ważniejsza od wielu barier wyznaniowych, które wciąż nas oddzielają”35. Tę właśnie duchową rzeczywistość nazywa się Kościołem Chrystusowym. O ile Kościół Chrystusowy jedynie trwa (łac. subsistit)36 „w wyjątkowy sposób”37 w Kościele katolickim, jest również „aktywnie obecny” w odłączonych wspólnotach, ze względu na obecne w nich „elementy uświęcenia i prawdy”38. Ten rzekomy wspólny wymiar duchowy Jan Paweł II pragnął uwypuklić poprzez ogłoszenie wspólnego dla różnych „Kościołów” martyrologium: „Chyba najbardziej przekonujący jest ten ekumenizm świętych, męczenników. Communio sanctorum mówi głośniej aniżeli podziały. Martyrologium pierwszych wieków stanowiło podstawę kultu świętych”39.
Ani wchłonięcie, ani połączenie, ale wymiana darów

9. „Ostatecznym celem ruchu ekumenicznego” jest więc „ponowne ustanowienie pełnej widzialnej jedności wszystkich ochrzczonych”40. Jedność w ten sposób osiągnięta nie będzie jednak realizowana przez „ekumenizm powrotu”41: „Odrzucamy go jako metodę poszukiwania jedności (...). Duszpasterska działalność Kościoła katolickiego, zarówno łacińskiego jak i wschodniego, nie stawia sobie już więcej za cel odsuwania wiernych od jednego Kościoła do drugiego”42. Takie zachowanie byłoby bowiem ignorowaniem dwóch faktów:

– Za podziały, które Vaticanum II nazywa naruszeniem miłości, odpowiedzialne są obie strony43: „Mówiąc o podziale chrześcijan, dekret o ekumenizmie dostrzega «winy ludzi z jednej i z drugiej strony», przyznając, że winy nie można przypisać wyłącznie «innym»”44.

– Ekumenizm jest także „wymianą darów”45 pomiędzy „Kościołami”: „Dzięki wymianie darów między Kościołami, które się nawzajem dopełniają, komunia przynosi owoce”46.

Z tego właśnie powodu jedność, tak upragniona przez Jana Pawła II, „nie jest wchłonięciem ani połączeniem”47. Stosując ową zasadę do relacji pomiędzy Kościołem katolickim a członkami Cerkwi Prawosławnej, papież rozwinął tę myśl w następujący sposób: „Dzisiaj dwie siostry, Kościoły Zachodni i Wschodni, rozumieją, że bez wzajemnej akceptacji tego, co w ich własnym rozumieniu jest dla nich charakterystyczne i bez wzajemnego obdarowania się posiadanymi przez siebie skarbami, Kościół Chrystusowy nie może zamanifestować w pełni swej dojrzałej formy, którą otrzymał na początku, w Wieczerniku”48.
Przywrócenie widzialnej jedności

10. „Tak jak w rodzinie ewentualne nieporozumienia powinny zakończyć się odbudową jedności, to samo powinno się czynić w przypadku wielkiej rodziny całej społeczności chrześcijańskiej”49. Tak więc metoda papieża polega na zapomnieniu o przeszłych niesnaskach w celu odtworzenia widzialnej jedności. Metoda ta musi zostać zastosowana do trzech tradycyjnych więzów: wiary, kultu i hierarchii, ponieważ to one składają się na widzialną jedność.
Jedność kultu

11. Wiadomo, w jaki sposób Paweł VI zastosował tę metodę w dziedzinie sakramentów: poprzez sukcesywne reformy liturgiczne, wdrażające dekrety soborowe, „Kościół kierował się (...) pragnieniem uczynienia wszystkiego co w jego mocy, by pomóc naszym braciom odłączonym na drodze do zjednoczenia, usuwając wszystko, co mogłoby stanowić przeszkodę lub stać się powodem niezadowolenia”50.

12. Po usunięciu przeszkody w postaci katolickiej liturgii, która wyrażała zbyt wiele dogmatów, pozostawał jeszcze problem liturgii odłączonych wspólnot. Reformę zastąpiła tu akceptacja: dokument zaaprobowany przez Jana Pawła II uznał za ważną asyryjską nestoriańską anaforę (tzw. liturgia Świętych Apostołów Addai [Tadeusza] i Mari), pomimo iż nie zawiera ona słów konsekracji51.
Jedność wiary

13. Odnośnie do różnic w wierze Jan Paweł II uważa, iż „polemiki i nieprzejednane spory sprawiły, że dwa sposoby patrzenia na tę samą rzeczywistość – choć pod różnym kątem – przekształciły się w całkowicie sprzeczne poglądy. Należy dziś znaleźć formułę, która ujmując całość rzeczywistości, pozwoli przezwyciężyć jej wizje cząstkowe i odrzucić fałszywe interpretacje”52. To z kolei wymaga pewnej swobody w podejściu do formuł dogmatycznych używanych do tej pory przez Kościół – zgodnie z wymaganiami relatywizmu historycznego, trzeba rozumieć je w kontekście epok, w których powstawały: „Chociaż prawdy, których Kościół istotnie pragnie nauczać poprzez swoje formuły dogmatyczne, są czymś odrębnym od zmiennych pojęć którejkolwiek konkretnej epoki i mogą być wyrażone także bez ich pomocy, może się zdarzyć, że w głoszeniu tychże prawd świętego Magisterium używa się określeń ukształtowanych pod wpływem tych pojęć”53.

14. Dwa zastosowania tych zasad są często wskazywane jako przykład. Odnośnie do herezji nestoriańskiej Jan Paweł II wyraził pogląd, że „podziały, które pojawiły się w taki sposób, wynikły w dużej mierze z nieporozumień”54. O ile jednak słuszna wydaje się zasada, że „gdy ma się do czynienia ze sformułowaniami doktrynalnymi odbiegającymi od tych, których zwykło się używać we własnej wspólnocie, z pewnością warto się zastanowić, czy inne słowa nie wyrażają tu takiej samej treści”55, jej praktyczne zastosowanie jest w tym przypadku wątpliwe. Tak więc przez uznanie chrystologicznych poglądów tzw. Asyryjskiego Kościoła Wschodniego bez wymagania, by przyjął on definicje Soboru Efeskiego mówiące, że Maryja jest Matką Boga – lekceważy się w istocie wcześniejsze potępienia, pomimo że noszą one znamiona nieomylności56. Jeszcze bardziej charakterystyczna jest wspólna deklaracja ze Światową Federacją Luterańską. Celem przyświecającym jej autorom nie było wyznanie prawdziwej wiary i wyeliminowanie błędów, ale znalezienie formuły, która nie podlegałaby anatemom Soboru Trydenckiego: „Jak sam dialog, Wspólna Deklaracja opiera się na przekonaniu, że w przezwyciężaniu wcześniejszych kwestii kontrowersyjnych i doktrynalnych potępień, Kościoły ani nie traktują tych potępień lekko, ani nie odrzucają swej własnej przeszłości. Przeciwnie, Deklaracja ta jest ukształtowana przez przekonanie, że w swych indywidualnych historiach nasze Kościoły doszły do nowych spostrzeżeń”57. Kardynał Kasper podsumował to krótko: „Tam gdzie niegdyś widzieliśmy sprzeczność, dziś możemy dostrzec komplementarny pogląd”58.
Jedność władzy

15. W tym, co dotyczy posługi Piotrowej, pragnienia papieża są jasne: znaleźć, w harmonii z pasterzami i teologami różnych „Kościołów”, „takie formy sprawowania owego urzędu, w których możliwe będzie realizowanie uznawanej przez jednych i drugich posługi miłości”59. Jest to nadużycie pojęcia necessitas Ecclesiae60 – przez którą rozumie się dziś urzeczywistnianie jedności chrześcijan – dla usunięcia tego, co w wykonywaniu posługi Piotrowej mogłoby stać się przeszkodą dla ekumenizmu.

16. Według kard. Kaspera jednak, nawet to nie wystarcza. Przezwyciężone muszą zostać przeszkody obecne w odłączonych wspólnotach, rozwiązać trzeba np. kwestię dekretu o nieważności święceń anglikańskich61. By usunąć te przeszkody, Kasper proponuje przedefiniowanie pojęcia sukcesji apostolskiej, już nie „w sensie historycznego łańcucha nakładania na przestrzeni wieków rąk, począwszy od jednego z Apostołów; byłaby to wizja bardzo mechanistyczna i indywidualistyczna”, ale raczej jako „udział w kolegium, które jako całość pochodzi od Apostołów, dzieląc tę samą apostolską wiarę i tę samą apostolską misję”62.
II Problemy doktrynalne wywołane ekumenizmem63

17. Praktyka ekumeniczna obecnego pontyfikatu jest w całości oparta na rozróżnieniu pomiędzy Kościołem Chrystusowym a Kościołem katolickim. Podział ten umożliwia stwierdzenie, że o ile widzialna jedność została przez podziały kościelne osłabiona, jednakże wspólnota świętych, rozumiana jako udział w dobrach duchowych we wspólnym zjednoczeniu z Chrystusem, pozostała nienaruszona. Jest to jednak sprzeczne z wiarą katolicką.
Kościołem Chrystusowym jest Kościół katolicki

18. Nie wolno oddzielać Kościoła Chrystusowego od Kościoła katolickiego tak, jak implikuje to praktyka ekumeniczna. Przez sam fakt, że Kościół postrzegany jest jako rzeczywistość duchowa, ów „Kościół, Ciało Chrystusa” naprawdę różni się od Kościoła katolickiego i odpowiada protestanckiemu wyobrażeniu o „Kościele niewidzialnym dla nas, widzialnym jedynie oczyma Boga”64. Koncepcja taka jest sprzeczna z niezmiennym nauczaniem Kościoła. Np. Leon XIII, mówiąc o Kościele, stwierdza: „Dlatego właśnie że jest ciałem, jest Kościół widzialnym”65. Tak samo mówi Pius XI: „Chrystus Pan nasz ustanowił swój Kościół jako społeczność doskonałą, z natury swej zewnętrzną i dostrzegalną zmysłami”66. A Pius XII konkluduje: „Z tego też powodu rozmijają się z prawdą Bożą ci, którzy pojmują Kościół jako coś, czego nie można dotknąć ani widzieć, co jest tylko jakimś «tchnieniem» (jak mówią), łączącym niewidzialnymi węzłami liczne społeczności chrześcijan, pomimo że wiarą są między sobą rozerwane”67.

19. Tak więc wiara katolicka zobowiązuje nas do wyznawania, że Kościół Chrystusowy i Kościół katolicki są jedną i tą samą rzeczywistością. Dlatego Pius XII utożsamia „Mistyczne Ciało Jezusa Chrystusa” z „tym prawdziwym Kościołem Jezusa Chrystusa – którym jest jeden, święty, katolicki, apostolski Kościół rzymski”68. Już wcześniej Magisterium określiło, że „nie ma innego Kościoła katolickiego, jak tylko ten, który powstaje w jedności i miłości, zbudowany na jednym Piotrze, «złożony i złączony w jedno ciało» (Ef 4, 16)”69. Pamiętajmy też o słowach Piusa IX: „Jedna jest tylko prawdziwa i święta religia, założona i ustanowiona przez Chrystusa, naszego Pana – Matka i opiekunka cnoty, karcicielka występków, wyswobodzicielka dusz, przewodniczka do prawdziwej szczęśliwości: jej imię to katolicki, apostolski i rzymski”70. Opierając się na powszechnym i niezmiennym Magisterium Kościoła, schemat przygotowawczy na I Sobór Watykański zawierał następujący kanon: „Gdyby ktoś powiedział, że Kościół, który otrzymał Boską obietnicę, nie jest społecznością zewnętrzną i widzialną wiernych, ale jedynie społecznością duchową wybranych albo znanych jedynie Bogu, niech będzie wyklęty”71.

20. Konsekwentnie więc twierdzenie kard. Kaspera: „Prawdziwa natura Kościoła – jako Ciała Chrystusa – jest ukryta i może być postrzegana jedynie przez wiarę”72, jest z pewnością heretyckie. Wyjaśnienie, że „ta natura dostrzegalna jedynie przez wiarę urzeczywistnia się w formach widzialnych: w głoszonym Słowie, przez administrowanie sakramentów i w posłudze chrześcijańskiej”73 – jest niewystarczające. „Uwidacznianie się”, i to tylko poprzez pewne akty, to nie to samo, co „widzialność”.
Przynależność do Kościoła przez trojaką jedność

21. Ponieważ więc Kościół Chrystusowy jest Kościołem katolickim, nie wolno twierdzić, jak to czynią zwolennicy ekumenizmu, że trojaka jedność: wiary, sakramentów i hierarchii jest potrzebna jedynie do widzialnej jedności Kościoła i że brak jednego z tych więzów, chociaż powodowałby zniszczenie owej widzialnej jedności, nie oznaczałby w istocie oddzielenia od Kościoła. Przeciwnie, każdy ma obowiązek wyznawać, że te trzy więzy tworzą jedność Kościoła, nie w tym sensie, że istnienie choćby jednego z tych elementów powoduje jedność z Kościołem, ale raczej, że nawet wówczas, gdy brak jednej z tych trzech więzi w rzeczywistości lub choćby tylko w pragnieniu74, jest się od Kościoła oddzielonym i nie czerpie się korzyści z jego życia nadprzyrodzonego. To właśnie wiara katolicka każe nam wyznawać, jak to pokażemy w kolejnych punktach.
Jedność wiary

22. O ile konieczność posiadania wiary akceptowana jest przez wszystkie strony75, konieczne jest dokładne określenie natury tej wiary, koniecznej do zbawienia i konstytuującej przynależność do Kościoła. Wiara nie polega na „uczuciu wewnętrznym, które znów, ze swej strony, powstaje z pewnej potrzeby tego, co boskie”, jak wyjaśnił św. Pius X76, lecz „jest cnotą nadprzyrodzoną, przez którą, za pomocą i natchnieniem łaski Bożej, wierzymy w prawdziwość rzeczy objawionych przez Boga, nie dla ich prawdziwości wewnętrznej, poznanej naturalnym światłem rozumu, lecz z powodu autorytetu samego Boga objawiającego, który się nie może mylić ani nikogo mylić nie może”77. Z tego powodu, kto odrzuca choćby jedną tylko z objawionych prawd wiary, w całości traci tę wiarę, która jest konieczna do zbawienia: „Ten, kto nie zgadza się nawet w jednym tylko punkcie z otrzymanymi boskimi prawdami, rzeczywiście pozbawia wiarę podstaw, gdyż Bogu odmawia czci jako Prawdzie najwyższej i właściwemu motywowi wiary”78.
Jedność rządu

23. „By zachować na zawsze w swym Kościele jedność nauki tej wiary, Chrystus wybrał jednego ze swych Apostołów, Piotra” – tymi słowami Pius IX rozpoczyna uzasadnianie koniecznej jedności, skupionej wokół tronu Piotra: „ten dogmat naszej religii był jednomyślnie i stale głoszony, broniony oraz przypominany na soborach przez Ojców Kościoła”79. Cytując Ojców, papież kontynuuje: „ze [Stolicy Piotra] prawa czcigodnej komunii rozciągają się na wszystkich”80; „Ten, kto porzuca Kościół, na próżno wierzył będzie, że jest w Kościele”81; „ktokolwiek spożywałby Baranka, nie będąc członkiem Kościoła, dopuszcza się profanacji”82. Stąd słynne słowa św. Augustyna skierowane do schizmatyków: „Tym, co należy do was, jest [jedynie] wasza bezbożność [polegająca na] odłączeniu się od nas; gdyż nawet jeśli we wszystkich innych rzeczach (...) posiadacie prawdę, jednak gdy trwacie w waszym odłączeniu (...), brakuje wam tego, czego brakuje człowiekowi pozbawionemu miłości”83.
Jedność sakramentów

24. „Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony”84. Przez te słowa naszego Pana wszyscy rozumieją, że jedność Kościoła wymaga, by jego członkowie byli jednym nie tylko w wierze i w celu, do którego dążą, ale też by byli oni „jednym w uczestnictwie w środkach, ustanowionych dla osiągnięcia tego celu”85, czyli sakramentach. Taki jest „Kościół katolicki [który Chrystus ustanowił], wykupiony Jego Krwią, jeden «Kościół Boga Żywego» (...), «jedno ciało» mocne i ożywiane «jednym Duchem», jedną wiarą, jedną nadzieją i jedną miłością połączone oraz silnie spojone przez te same więzi sakramentów, religii i doktryny”86.
Konkluzja

25. Konieczność potrójnych więzów obliguje nas więc do wiary, że „ktokolwiek odmówi Kościołowi posłuszeństwa, ma być, mocą Pana, uważany za poganina i celnika. Z tego powodu ci, którzy są wzajemnie rozdzieleni wiarą lub kierownictwem, nie są w możności żyć w tak pojętym jednolitym Ciele, ani też w jednym jego boskim Duchu”87.
Poza Kościołem nie ma zbawienia
Czy niekatolicy są członkami Kościoła?

26. W konsekwencji tego, co zostało powiedziane, konieczne jest dokładne zweryfikowanie twierdzenia, że „ci [urodzeni poza Kościołem i których w związku z tym nie wolno obwiniać o grzech odłączenia] co wierzą w Chrystusa i otrzymali ważnie chrzest, pozostają w jakiejś, choć niedoskonałej wspólnocie (communio) ze społecznością Kościoła katolickiego”, tak, że „usprawiedliwieni z wiary przez chrzest należą do Ciała Chrystusa, dlatego też zdobi ich należne im imię chrześcijańskie, a synowie Kościoła katolickiego słusznie ich uważają za braci w Panu”, nawet jeśli „w sprawach doktryny, a niekiedy też zasad karności, czy odnośnie do struktury Kościoła, pełna łączność (communio) kościelna napotyka niemało przeszkód, częstokroć bardzo poważnych”88. O ile to twierdzenie rozumiane jest jako odnoszące się do tych, którzy trwają w błędach rozmyślnie, jest ono sprzeczne z wiarą katolicką. Zdanie stwierdzające, że „nie można obwiniać [ich] o grzech odłączenia”, jest, najłagodniej mówiąc, nieprzemyślane: tak długo, jak pozostają oni zewnętrznie odłączeni od Kościoła, nic nie wskazuje na to, by odżegnywali się od decyzji swych przodków; wskazuje to raczej na coś przeciwnego. Nie można domniemywać ich dobrej wiary89, jak to oświadczył Pius IX: „Trzeba oczywiście przyjąć jako prawdę wiary, że poza apostolskim, rzymskim Kościołem nikt nie może być zbawiony (...). Równocześnie jednak za pewne należy uważać, że ci, co są w nieznajomości prawdziwej religii, nieznajomości nie do przezwyciężenia, żadnej nie ponoszą winy z tego powodu w oczach Boga. Lecz któż – wobec różnorodnej natury narodów – miałby tyle odwagi, by określić granice tej niewiedzy?”90.
Czy w odłączonych wspólnotach znajdują się „pierwiastki uświęcenia i prawdy”?

27. Twierdzenie, że „i poza organizmem [Kościoła] znajdują się liczne pierwiastki uświęcenia i prawdy”91, jest dwuznaczne i nasuwa interpretację, że środki zbawienia materialnie obecne we wspólnotach odłączonych posiadają moc uświęcającą. Jednak takie twierdzenie wymaga pewnego rozróżnienia. Pomiędzy elementami obecnymi w innych religiach te, które nie wymagają szczególnej dyspozycji ze strony przyjmującego – jak chrzest dzieci – naprawdę są źródłem łaski w tym sensie, że skutecznie jej udzielają duszy ochrzczonego, który staje się przez to pełnym członkiem Kościoła katolickiego do momentu osiągnięcia używania rozumu92. Co do innych elementów – te, które wymagają dla swej skuteczności właściwej dyspozycji ze strony przyjmującego, trzeba uznać za zbawcze jedynie w przypadku, gdy przyjmujący je jest już członkiem Kościoła poprzez ukryte pragnienie: „Stale wierzy, wyznaje i naucza Kościół (...), że tak wielkie znaczenie ma jedność ciała Kościoła, że tylko w tej jedności pozostającym pomagają do zbawienia sakramenty kościelne”93. Ponieważ wspólnoty te pozostają oddzielone od Kościoła, przynależność do nich jest przeszkodą dla ukrytego pragnienia, które czyniłoby sakramenty owocnymi. Tak więc nie można mówić, że wspólnoty te posiadają pierwiastki uświęcenia i prawdy, chyba że jedynie materialnie.
Czy Duch Święty posługuje się odłączonymi wspólnotami jako środkami zbawienia? „Kościoły siostrzane”

28. Nie można twierdzić, że „Duch Chrystusa nie wzbrania się przecież posługiwać [wspólnotami odłączonymi] jako środkami zbawienia”94. Św. Augustyn uczy: „Jest tylko jeden Kościół, który jako jedyny nazywany jest katolickim, i on sam rodzi (...) to, co pozostaje jego własnością również w sektach oddzielonych od jego jedności, bez względu na to, kto to posiada”95. Jedyną rzecz, jaką te wspólnoty mogą uczynić same z siebie, to – jak pisze św. Augustyn – odłączenie tych dusz od jedności kościelnej: „Nie należy on [chrzest] do was. Waszymi są jedynie złe intencje i świętokradcze praktyki, i to, że bezbożnie odłączacie się od nas”96. W zakresie, w jakim to twierdzenie soboru podaje w wątpliwość prawdę, że Kościół katolicki jest jedynym właścicielem środków zbawienia, zbliża się ono do herezji. Jeżeli zaś przyznając „znaczenie i wagę w tajemnicy zbawienia”97 tym wspólnotom, niejako je tym samym legitymizuje – nazywając „Kościołami siostrzanymi”98 – sprzeciwia się wierze katolickiej, ponieważ neguje jedynozbawczość Kościoła katolickiego.
Więcej nas łączy niż dzieli?

29. Twierdzenie to jest w poważnym stopniu prawdziwe w tym sensie, że wszystkie elementy katolicyzmu, jakie odłączone wspólnoty posiadają, są odniesieniami, które mogłyby ewentualnie służyć jako podstawa do dyskusji podejmowanych w celu przyprowadzenia ich z powrotem do Chrystusowej Owczarni. Niemniej jednak, ponieważ wspólnoty te nie posiadają formalnie pierwiastków uświęcenia i prawdy, jak to wyjaśniono powyżej, twierdzenie, że więcej łączy katolików z dysydentami, niż ich od nich dzieli, nie może być prawdziwe. Dlatego też św. Augustyn powiedział: „W wielu rzeczach są oni ze mną zgodni, w kilku nie są; ale ze względu na te kilka rzeczy, w których nie są ze mną zgodni, żadna z wielu rzeczy, w których się ze mną zgadzają, nie przyniesie im korzyści”99.
Konkluzja

30. Ekumenizm słusznie powiązać można z tzw. teorią gałęzi100, o której Magisterium orzekło, iż jej „fundament (...) jest tego rodzaju, że zupełnie wywraca Boski ustrój Kościoła”, a na modlitwy o jedność w „intencji skażonej i zarażonej herezją żadną miarą pozwolić nie można”101.
III Problemy duszpasterskie wywołane ekumenizmem

31. Ekumenizm nie tylko opiera się na tezach heterodoksyjnych, ale jest także szkodliwy dla dusz w tym sensie, że relatywizuje katolicką wiarę, której wyznawanie konieczne jest do zbawienia, oraz odstrasza od Kościoła katolickiego, jedynej arki zbawienia. Kościół nie działa już dziś jako latarnia prawdy, która oświetla serca i rozprasza błąd, a przez to pogrąża raczej ludzkość we mgle indyferentyzmu religijnego, a wkrótce i w mrokach „milczącej apostazji”102.
Ekumenizm powoduje relatywizację wiary
Relatywizuje szkodliwe podziały spowodowane herezją

32. Dialog ekumeniczny lekceważy wynikający z herezji grzech przeciw wierze – będący formalnym powodem odłączenia – kładąc nacisk na grzech przeciw miłości, przypisywany zarówno heretykom, jak i dzieciom Kościoła. Prowadzi to w konsekwencji do zanegowania faktu, że to grzech przeciwko wierze konstytuuje herezję. Jan Paweł II stwierdził odnośnie do herezji monofizytyzmu: „Podziały, które miały miejsce, pojawiły się w wielkim stopniu w wyniku nieporozumień”103, dodając: „formuły doktrynalne, które oddzielają ich od formuł używanych [przez nas] (...) odnoszą się do tej samej treści”104. Takie stwierdzenia dezawuują Magisterium – nieomylne w potępieniu tych herezji.
Stwarza pozory, że Kościół może zostać udoskonalony poprzez „bogactwa” innych [religii]

33. Nawet jeśli II Sobór Watykański precyzuje, w wyważonych słowach, naturę „ubogacenia” w wyniku dialogu – „przez taki bowiem dialog uzyskują wszyscy bliższe prawdy poznanie doktryny oraz życia jednej i drugiej Wspólnoty”105 – ekumeniczna praktyka obecnego pontyfikatu wypacza to stwierdzenie, rozciągając je na wzbogacenie wiary. Kościół porzuca „stronniczy” punkt widzenia, by uchwycić rzeczywistość w jej pełni: „Polemiki i nieprzejednane spory sprawiły, że dwa sposoby patrzenia na tę samą rzeczywistość – choć pod różnym kątem – przekształciły się w całkowicie sprzeczne poglądy. Należy dziś znaleźć formułę, która ujmując całość rzeczywistości, pozwoli przezwyciężyć jej wizje cząstkowe i odrzucić fałszywe interpretacje”106. Tak więc „dzięki wymianie darów między Kościołami, które się nawzajem dopełniają, komunia przynosi owoce”107. Jeśli te stwierdzenia oznaczają, że Kościół nie jest jedynym strażnikiem skarbu wiary, nie są one w zgodzie z tradycyjnym Magisterium. Dlatego właśnie Urząd Nauczycielski zawsze ostrzegał przed błędnym dowartościowywaniem rzekomych bogactw innych wspólnot: „Powracając do Kościoła nie tracą oni żadnego dobra, które z łaski Bożej trwa w nich aż do teraz, ale raczej przez ich powrót ta dobra wola będzie udoskonalona i doprowadzona do doskonałości. Niemniej należy unikać mówienia o tym w taki sposób, który mógłby sugerować, że powracając do Kościoła wzbogacają go o istotny element, którego był on do tej pory pozbawiony”108.
Relatywizuje konieczność wyznawania pewnych dogmatów wiary

34. Sama Kongregacja Nauki Wiary uznała istnienie owej „hierarchii prawd doktryny katolickiej”109 oznaczającej, „że pewne dogmaty oparte są na innych, bardziej fundamentalnych, które je wyjaśniają. Ale ponieważ wszystkie one są prawdami objawionymi, wymagają przylgnięcia tą samą wiarą boską”110. Jednak ekumeniczna praktyka Jana Pawła II wykracza poza tę prawdziwą interpretację. Na przykład w swym przemówieniu do „Kościoła” ewangelickiego podkreślił on „to, co istotne”: „Wiecie, że przez kilka dziesięcioleci moje życie zostało naznaczone doświadczeniem zarzutów podnoszonych wobec chrześcijaństwa przez ateizm i sceptycyzm. Coraz jaśniej widzę, co jest istotne: nasze wspólne wyznawanie Jezusa Chrystusa. (...) Jezus Chrystus jest naszym zbawieniem, dla wszystkich. (...) Mocą Ducha Świętego stajemy się Jego braćmi, prawdziwie i istotnie dziećmi Bożymi. (...) Dzięki wysiłkom Wyznania Augsburskiego i licznych zjazdów na nowo stajemy się świadomi faktu, że wierzymy w to i wyznajemy to wspólnie”111. Leon XIII dla tego rodzaju praktyk ekumenicznych, które osiągnęły swój szczyt we wspólnej deklaracji o usprawiedliwieniu, znajdował jedynie słowa potępienia: „Wierzą oni, że dla zdobycia serc tych, którzy błąkają się, korzystne jest przedstawienie pewnych punktów doktryny jako mniej ważnych lub złagodzenie ich sensu w takim stopniu, by nie rozumiano ich już w tym sensie, jakiego Kościół zawsze się trzymał. Nie trzeba wielu słów, by pokazać, jak bardzo ta koncepcja jest godna potępienia”112.
Pozwala na „permanentną reformę” formuł dogmatycznych

35. Pisaliśmy już o swobodzie, jaką praktyka ekumeniczna przyznaje sobie w tym, co dotyczy formuł dogmatycznych. Pozostaje teraz jedynie pokazać wagę tego sposobu postępowania w procesie ekumenicznym: „Pogłębianie komunii w procesie nieustannej reformy, realizowanej w świetle Tradycji Apostolskiej, jest bez wątpienia jedną z najważniejszych i wyróżniających cech ekumenizmu. (...) Dekret o ekumenizmie (UR § 6) wspomina o sposobie formułowania doktryny jako o jednym z elementów kontynuowania reformy”113. Jednak proceder taki potępiony został przez Piusa XII: „Co dotyczy teologii, niektórzy jej przedstawiciele do tego dążą, by jak najbardziej rozluźniając znaczenie dogmatów, wyzwolić je spod więzów wyrażeń, od wieków w Kościele przyjętych, i spod oprawy filozoficznych pojęć, nadanej im przez doktorów katolickich (...). Z tego, cośmy powiedzieli, jest rzeczą zupełnie jasną, że wymienione tu dążności nie tylko do tzw. relatywizmu dogmatycznego prowadzą, ale go już rzeczywiście zawierają (...). Nikomu nie tajno, że te wyrażenia, tak w szkołach kościelnych, jak i przez Urząd Nauczycielski używane, mogą podlegać udoskonaleniu i usprawnieniu (...). Z drugiej strony wszakże jest rzeczą oczywistą, że Kościół nie może się wiązać z pierwszym lepszym, efemeryczne istnienie mającym, filozoficznym systemem i że istotnie to, co przez szereg wieków zgodnym wysiłkiem, dla pewnego uprzystępnienia dogmatu, zbudowali doktorowie katoliccy, nie opiera się na tak kruchych podstawach (...). Nic więc dziwnego, że niektóre z tych pojęć filozoficznych, nie tylko użyte, ale sankcjonowane zostały przez powszechne sobory, tak, że odstępować od nich żadną miarą się nie godzi”114.
Uniemożliwia jednoznaczny przekaz integralnej wiary katolickiej

36. Zasada ekumeniczna, głosząca, że „sposób formułowania wiary katolickiej żadną miarą nie powinien stać się przeszkodą w dialogu z braćmi”115, skutkuje uroczyście podpisanymi wspólnymi deklaracjami, które są dwuznaczne i niejasne. Np. we wspólnej deklaracji o usprawiedliwieniu nie uczy się wyraźnie o wlaniu łaski uświęcającej116 do duszy sprawiedliwego; jedyne zdanie, które czyni do tego pewne aluzje, jest tak niezręcznie sformułowane, że dopuszcza interpretację wprost przeciwną: „Dlatego łaska usprawiedliwienia nie staje się nigdy własnością człowieka, na którą mógłby się powołać przed Bogiem”117. Praktyki takie nie biorą już pod uwagę obowiązku nauczania wiary katolickiej w całości, bez dwuznaczności, jako przedmiotu tego, „w co trzeba wierzyć”: „Doktryna katolicka musi być przedstawiana w sposób integralny w całej swej pełni, nie wolno pomijać milczeniem lub ukrywać za pomocą niejasnych terminów tego, co prawda katolicka naucza o prawdziwej naturze i etapach usprawiedliwienia, o ustanowieniu Kościoła, o prymacie jurysdykcyjnym Biskupa Rzymu, o prawdziwym zjednoczeniu i powrocie odłączonych chrześcijan do jedynego prawdziwego Kościoła Chrystusa”118.
Stawia na jednym poziomie prawdziwych i fałszywych świętych

37. Ogłaszając wspólne martyrologium różnych wyznań chrześcijańskich, Jan Paweł II stawia na jednym poziomie prawdziwych i fałszywych świętych. Jest to wbrew słowom św. Augustyna: „Jeśli, pozostając odłączonym od Kościoła, jest on prześladowany przez wroga Chrystusa (...) i ów wróg Chrystusa mówi do tego, który jest odłączony od Kościoła: «ofiaruj kadzidło bożkom, oddaj im cześć» i zabija go, ponieważ ten odmawia, może on przelać swą krew, ale nie otrzymuje korony”119. Kościół oczywiście pokłada w Bogu nadzieję, że odłączony brat umiera za Chrystusa z doskonałą miłością, nie może on jednak tego stanowczo twierdzić. Z uzasadnionych powodów uważa, że obex (przeszkoda) widzialnego odłączenia, był zaporą dla aktu doskonałej miłości, która należy do istoty męczeństwa. Nie może więc kanonizować go ani wpisać do martyrologium120.
Prowadzi do utraty wiary

38. Relatywistyczny, ewolucjonistyczny i dwuznaczny ekumenizm prowadzi wprost do utraty wiary. Jego pierwszą ofiarą jest przewodniczący Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan, kard. Kasper, stwierdzający np. w kwestii usprawiedliwienia, że „nasza osobista wartość nie zależy od naszych uczynków, czy są one dobre czy złe: nawet przed ich dokonaniem byliśmy akceptowani i otrzymaliśmy Boże «tak»”121, a o Mszy i kapłaństwie: „to nie kapłan dokonuje transsubstancjacji: kapłan modli się do Ojca, by stał się On obecny przez działanie Ducha Świętego. (...) Konieczność wyświęconego kapłana jest znakiem, który sugeruje i nadaje sakramentowi Eucharystii posmak daru”122.
Ekumenizm odpycha dusze od Kościoła

39. Ekumenizm ten nie tylko niszczy wiarę katolicką, ale też odpycha heretyków, schizmatyków i niewiernych od Kościoła.
Nie domaga się już nawrócenia heretyków i schizmatyków

40. Ruch ekumeniczny nie stara się już o ich nawrócenie i powrót do „jedynej owczarni Chrystusa, poza którą pozostają z pewnością ci, którzy nie są zjednoczeni ze Stolicą Piotrową”123. Zostało to wyraźnie powiedziane: „Odrzucamy [uniatyzm] jako metodę poszukiwania jedności. (...) Działalność duszpasterska Kościoła katolickiego, zarówno łacińskiego jak i wschodniego, nie zmierza już do przechodzenia wiernych z jednego Kościoła do innego”124. Z tego powodu zniesiono ceremonię uroczystego wyrzeczenia się błędów w przypadku heretyka powracającego do Kościoła katolickiego. Kard. Kasper idzie bardzo daleko w tego rodzaju stwierdzeniach: „Ekumenizm nie dokonuje się przez wyrzeczenie się własnej tradycji religijnej. Żaden Kościół nie może domagać się takiego wyrzeczenia”125. (...) „Możemy opisać «etos» właściwy dla ekumenizmu w następujący sposób: wyrzeczenie się wszelkich form prozelityzmu, jawnego czy ukrytego”126. Jest to radykalnie sprzeczne z niezmienną, odwieczną praktyką papieży, którzy zawsze pracowali nad powrotem dysydentów do jedynego Kościoła127.
Rodzi egalitaryzm pomiędzy wyznaniami chrześcijańskimi

41. Praktyka ekumeniczna rodzi egalitaryzm pomiędzy katolikami a innymi chrześcijanami, np. kiedy Jan Paweł II wyraża radość z faktu, że „istnieje dziś tendencja, by nawet wyrażenie «bracia odłączeni» zastępować określeniami lepiej wyrażającymi głębię komunii – związanej z charakterem chrzcielnym (...). Pogłębia się świadomość wspólnej przynależności do Chrystusa. (...) «Powszechne braterstwo» chrześcijan stało się trwałym elementem ekumenicznej świadomości”128. Ponadto sam Kościół katolicki jest de facto stawiany na równi z odłączonymi wspólnotami. Wspomnieliśmy już o wyrażeniu „Kościoły siostrzane”; Jan Paweł II wyraża również radość z faktu, że Dyrektorium w sprawie realizacji zasad i norm dotyczących ekumenizmu nazywa te wspólnoty chrześcijańskie „Kościołami i wspólnotami kościelnymi, nie będącymi w pełnej jedności z Kościołem katolickim. (...) Wspólnoty niegdyś ze sobą rywalizujące dziś w wielu przypadkach wzajemnie sobie pomagają”129. Jednak cieszyć się z tego powodu to zapominać, że „uznawanie za Kościoły schizmy Focjusza i anglikanizmu sprzyja obojętności religijnej (...) i powstrzymuje nawrócenia niekatolików do prawdziwego i jedynego Kościoła”130.
Poniża Kościół i powoduje zatwardziałość serc dysydentów

42. Praktyka ekumeniczna polegająca na okazywaniu skruchy powstrzymuje niewiernych przed połączeniem się z Kościołem katolickim ze względu na fałszywe wyobrażenie, jakie on sam o sobie stwarza. O ile możliwe jest uznanie przed Bogiem błędów tych, którzy nas poprzedzali131, to z drugiej strony obserwowany obecnie sposób okazywania skruchy stwarza pozór, że to Kościół katolicki jako taki jest grzeszny, skoro to on prosi o przebaczenie. Niewątpliwie wierzy w to kard. Kasper: „II Sobór Watykański uznał, że Kościół katolicki był odpowiedzialny za podział chrześcijan i podkreślił, że przywrócenie jedności zakłada nawrócenie każdego do Pana”132. Te akty skruchy są w najwyższym stopniu nierozważne, ponieważ upokarzają Kościół katolicki i powodują zatwardziałość serc dysydentów. Dlatego Święte Oficjum ostrzegało: „W nauczaniu historii reform i reformatorów będą [biskupi] starannie unikać ukazywania ułomności katolików i ukrywania wad reformatorów czy wyciągania na światło dzienne pewnych elementów najczęściej ubocznych, wskutek czego nie można by już było dostrzec tego, co najistotniejsze – odstępstwa od wiary katolickiej”133.
Wnioski

43. Rozpatrując rzecz z duszpasterskiego punktu widzenia trzeba stwierdzić, że to właśnie ekumenizm ostatnich dziesięcioleci prowadzi katolików do „cichej apostazji”, a niekatolików odwodzi od wstępowania do jedynej arki zbawienia. Musimy więc potępić „bezbożność tych, którzy zamykają przed ludźmi bramy Królestwa Niebieskiego”134. Pod pretekstem poszukiwania jedności ekumenizm rozprasza trzodę; nie nosi więc znamienia Chrystusowego, ale raczej sprawcy podziałów par excellence – diabła.
Konkluzja ogólna

44. Niezależnie od tego, jak bardzo wydaje się na pierwszy rzut oka atrakcyjny oraz jak bardzo widowiskowe i liczne są jego gromadzące tłumy wiernych ceremonie, przekazywane za pośrednictwem telewizji, pozostaje faktem, że ekumenizm pogrążył Miasto Boże, którym jest Kościół, w ruinach. Dążąc do utopijnego ideału – jedności rodzaju ludzkiego – obecny papież nie uświadamia sobie, do jakiego stopnia ten ekumenizm, dla którego tyle pracował, ma charakter rewolucyjny: wywraca on porządek istniejący z woli Boga.

45. Ekumenizm jest prawdziwie rewolucyjny i sam się jako taki określa. Świadczy o tym imponująca liczba tekstów: „Wzrost komunii, któremu towarzyszy nieustanna reforma (...) jest w obecnej sytuacji Ludu Bożego niewątpliwie jedną z najbardziej charakterystycznych i najważniejszych cech ekumenizmu”135. „Podejmując myśl, którą wyraził sam papież Jan XXIII w chwili otwarcia soboru, dekret o ekumenizmie wymienia wśród elementów nieustannej reformy także sposób przedstawiania doktryny”136. Czasami łagodzi się wydźwięk tych słów, mówiąc o „nawróceniu”. W rzeczywistości jednak chodzi o to samo. Niezależnie od tego, jakiego terminu się używa, odrzuca się dotychczasowe nauczanie137. W sposób charakterystyczny dla rewolucji ekumenizm zwraca się do ludu: „Wierni Kościoła katolickiego powinni (...) bacznie i szczerze wziąć pod uwagę to, co trzeba w samej rodzinie katolickiej odnowić i przeprowadzić”138. Członki Kościoła nie mogą ustępować w euforii aggiornamento jego widzialnej głowie: „Ruch ekumeniczny jest skomplikowanym procesem i byłoby błędem oczekiwać, ze strony katolickiej, że wszystko robione będzie przez Rzym (...). Inicjatywy, wyzwania muszą wychodzić również od Kościołów lokalnych i wiele musi zostać zrobione na poziomie lokalnym, zanim stanie się to własnością Kościoła powszechnego”139.

46. W tych bolesnych okolicznościach jak możemy nie słyszeć wołania Anioła z Fatimy: „Pokuty, pokuty, pokuty!”? Zmiana kursu musi być radykalna i pociągnąć za sobą porzucenie obecnej pogoni za utopią. Musimy powrócić do mądrej praktyki Kościoła, podsumowanej przez Piusa XI w słowach: „Pracy nad jednością chrześcijan nie wolno popierać inaczej, jak tylko działaniem w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego prawdziwego Kościoła Chrystusowego, od którego kiedyś, niestety, odpadli”140. Na tym polega prawdziwa i kierowana miłością działalność duszpasterska w stosunku do tych, którzy błądzą; taka powinna być modlitwa Kościoła: „błagania całego Ciała Mistycznego o jak najszybszy powrót wszystkich zbłąkanych do jedynej owczarni Jezusa Chrystusa”141.

47. Oczekując na tę szczęśliwą godzinę powrotu do rozsądku, trzymamy się roztropnej rady i mądrości przekazanej nam przez naszego Założyciela: „Pragniemy być w doskonałej jedności z Ojcem Świętym – ale w jedności katolickiej wiary, ponieważ tylko ona może nas jednoczyć, a nie jakieś ekumeniczne porozumienie czy liberalny ekumenizm; ponieważ jestem przekonany, że właśnie ten liberalny, ekumeniczny duch najlepiej charakteryzuje obecny kryzys w Kościele. Mówię: liberalny ekumenizm, ponieważ istnieje pewien ekumenizm, który, jeśli jest dobrze zdefiniowany, mógłby być akceptowalny. Jednak liberalny ekumenizm, taki jaki jest praktykowany przez dzisiejszy Kościół, zwłaszcza po II Soborze Watykańskim, zawiera w sobie prawdziwe herezje”142.

Wznosimy więc do nieba nasze modlitwy, błagając Chrystusa za Jego Ciało – Kościół katolicki: „Salvum me fac, Domine, quoniam defecit sanctus, quoniam diminutae sunt veritates a filiis hominum. Vana locuti sunt unusquisque ad proximum suum: labia dolosa in corde et corde locuti sunt. Disperdat Dominus universa labia dolosa et linguam magniloquam”143.

(przypisy - patrz link poniżej)

http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/712

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Apostazja
PostNapisane: 06 lut 2019, 17:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Prof. Jacek Bartyzel komentuje heretycką deklarację międzyreligijną w Abu Zabi

Aktualizacja: 2019-02-5 5:27 pm

Goszcząc na międzyreligijnej konferencji w Abu Zabi Papież Franciszek oraz wielki imam Al-Azhar, podpisali wspólną deklarację o ludzkim braterstwie dla pokoju na świecie i zgodnego współistnienia. Dokument ma stanowić kamień milowy w relacjach pomiędzy chrześcijaństwem i islamem, ale jest też stanowczym apelem do wspólnoty międzynarodowej. – tyle oficjalny komunikat Vatican News.

W świecie katolickim nie jednokrotnie podnoszono kwestię nieformalnej herezji Franciszka, jak chociażby zrobił to przebywający “na zesłaniu” w Polsce abp. Jan Paweł Lenga. Profesor Jacek Bartyzel zapytuje wręcz retorycznie: “Czyż deklaracja indyferentyzmu religijnego, całkowicie sprzecznego z dwutysiącletnim nauczaniem Kościoła, nie jest ostatecznym dowodem herezji?”

Tymczasem sama treść Deklaracji jest już tylko praktycznym wypełnieniem modernistycznych dokumentów Soboru Watykańskiego II. “Deklaracja uznaje, że wolność religijna jest prawem każdej osoby: każdy jest obdarzony wolnością wyznania, myśli, wyrażania jej i praktykowania. Pluralizm i różnorodność religii, koloru, płci, rasy i języka są wyrazem mądrej Woli Boga. I z Bożej Mądrości wypływa prawo do wolności wyznania oraz wolność w różnieniu się pomiędzy sobą. Dlatego odrzuca się wszelkie próby zmuszania ludzi do przyjmowania określonej religii oraz kultury, podobnie jak narzucenie jednego modelu cywilizacji, którego inni nie akceptują.” – jest to jawne pogwałcenie Pierwszego Przykazania, Bożego Prawa i należnej Panu Bogu wyłącznej czci.

Źródło: https://www.vaticannews.va/pl/kosciol/n ... obiet.html

Za: wrealu24.pl (5 lutego 2019)


Pluralizm religijny “pożądany przez Boga” – papież Franciszek

“Pluralizm i różnorodność religii, koloru skóry, płci, rasy i języka są pożądane przez Boga w jego mądrości.”

Tak mówi dokument spotkania międzyreligijnego z 4 lutego, podpisany przez papieża Franciszka i Wielkiego Imama Al-Azhar, Ahmada Muhammada Al-Tayyiba, którego uznaje się za najbardziej liberalnego Sunnitę w Egipcie.

Według Księgi Rodzaju (11), Bóg zesłał zróżnicowanie języków jako karę za grzech.

Dokument w dalszej części stwierdza, że “boska mądrość jest źródłem, z którego pochodzi prawo do wolności religijnej i prawo do bycia różnymi”.

To znaczy, że Franciszek uznaje ludobójcze rytuały Azteków za pożądaną przez Boga religię, tak samo zresztą jak Islam czy judaizm, które jawnie sprzeciwiają się Kościołowi w sprawie Trójcy Świętej czy boskości Chrystusa.

Stwierdzenie, że “Bóg” chce istnienia wykluczających się religii oznacza, że “Bóg” Franciszka tak samo ocenia prawdę i fałsz, a zatem jest, niczym diabeł, panem sprzeczności.

#newsVzutsgjknp

Za: gloria.tv (2019-02-05)

http://www.bibula.com/?p=106555


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /