Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 24 kwi 2016, 10:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://konserwatyzm.pl/artykul/13639/ks ... z-okazji-8

Ks. Jacek Międlar: Kazanie w Katedrze Białostockiej z okazji 82 rocznicy powstania ONR
23 kwietnia 2016 | Formacyjne

Udostępniamy kazanie, które wywołało wielkie oburzenie w liberalnych mediach i sankcje nałożone na x. J. Międlara ze strony przełożonych kościelnych.
.
Portal konserwatyzm.pl nie definiuje się jako nacjonalistyczny, a szczególnie nie jako narodowo-radykalny. Kazanie to wywołało wielką burzę, przy czym można przeczytać wiele komentarzy do tekstu kazania, którego prawie nikt nie słyszał - dlatego zdecydowaliśmy się na jego publikację. Niechaj Czytelnicy naszego portalu sami ocenią czy duchowny powinien głosić kazanie do polskich nacjonalistów, zawierające takie, a nie inne treści, czy też nie.

Kazanie można zobaczyć TUTAJ
https://www.youtube.com/watch?v=flODKSBcHUU


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 01 maja 2016, 08:47 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7534
Lokalizacja: Podlasie
ŁAPY PRECZ OD KSIĘDZA MIĘDLARA
za: http://dakowski.pl/index.php?option=com ... &Itemid=46

Mirosław Kokoszkiewicz

Postanowiłem wysłuchać słynnego już kazania ks. Jacka Międlara, wygłoszonego w białostockiej katedrze, po którym zakazano księdzu jakichkolwiek wystąpień publicznych, organizowania zjazdów, spotkań, pielgrzymek. Nie wolno mu również udzielać się w mediach, także tych elektronicznych. Na księdza posypała się potężna fala ataków i krytyki począwszy od wielkich, uzbrojonych przez Michnika w „autorytet”, trąb i tub po mniejszych rozmiarów lewackie i poprawne politycznie trąbki, fujary i piszczałki typu słodka idiotka Agata Młynarska, której wypowiedzi w programie „Świat się kręci” dowodziły, że treści kazania w ogóle nie zna, a wiedzę czerpie z instrukcji wydanych jej przez starszych i niewątpliwie od niej mądrzejszych. Mimo powagi sytuacji nie mogłem powstrzymać się od śmiechu na widok redaktora Pawła Wrońskiego, który w TVP Info, dziwnie pobudzony, wymachiwał tymi swoimi chwytnymi kończynami górnymi i nie mógł usiedzieć na krześle, jakby zaatakowały go owsiki albo dały znać o sobie żylaki odbytu, czyli hemoroidy.

Jak wspomniałem na wstępie, wysłuchałem kazania ks. Międlara dostępnego w Internecie pod linkiem:

https://www.youtube.com/watch?v=flODKSBcHUU

…i, tak jak się spodziewałem, nie było w nim żadnego faszyzmu, antysemityzmu, wezwania do nienawiści czy sprzeczności z nauką Kościoła. Ks. Jacek Międlar posłużył się Pismem Świętym i porównał naszą sytuację do opisywanego w Starym Testamencie losu Żydów w egipskiej niewoli. Posługując się tym przykładem, mówił ksiądz o ludziach, którzy zniewoleni apatią, tchórzostwem, gnuśnością, ustępliwością oraz brakiem wiary i nadziei nie potrafili przez cztery wieki powstać odważnie z kolan, by stać się ludźmi wolnymi.

To prawda, że zamiast słowa patriotyzm młody kapłan w czasie wygłaszania homilii używał terminu nacjonalizm, ale jestem pewien, że zrobił to słusznie i zupełnie świadomie, aby przywrócić pierwotne znaczenie tego słowa, któremu lewacy przez lata propagandowej obróbki nadali wydźwięk pejoratywny.

Ja rozumiem oburzenie niektórych biskupów i księży słowami ks. Międlara. Najwidoczniej musieli przejrzeć się w lustrze, słysząc dobiegający z białostockiej katedry głos mówiący, że kapłani powinni być odważnymi pasterzami i nie mogą pozwolić uczynić z siebie wylęknionych pastuchów. Tchórzliwą politykę ustępliwości kapłan nazwał „czymś diabelskim” i wezwał do „wyzwolenia się z pęt fanatycznej poprawności politycznej”.

Czy można mieć za złe księdzu, że wzywał młodych ludzi do tego, aby stali się „apostołami Kościoła i Ojczyzny”? Czy nie miał racji, twierdząc, że lekarstwem na nowotwór niszczący Polskę powinien być bezkompromisowy narodowo-katolicki radykalizm, działający jako swoista chemioterapia? Czy zbrodnią było wezwanie młodych Polaków, aby intronizowali Chrystusa w swoich sercach? Czy poniższe cytaty nie zawierają prawidłowej diagnozy czasów współczesnych?

Czy tą zbrodnią nie jest lewicowa, targająca się na życie i wolność słowa ideologia neomarksistowska?

Lewacka propaganda dwoi się i troi, aby nas zniszczyć. Aby zniszczyć Kościół. Aby zniszczyć naród polski. Nie możemy na to pozwolić.

Warto pamiętać, że najgłośniej o sianie nienawiści oskarżają ks. Międlara ci, którzy po smoleńskiej zbrodni uruchomili wielki przemysł pogardy. Przypomnijmy im, że przez cały okres istnienia III RP doszło do jednej jedynej zbrodni politycznej, do której doprowadziła fanatyczna, z premedytacją nakręcona nienawiść. To ci, którzy dzisiaj próbują cenzurować słowa młodego i oddanego Kościołowi oraz Polsce kapłana do tej zbrodni doprowadzili. To ta banda wściekłych medialnych hien, która udaje dzisiaj pokorne owieczki i wrażliwców zaopatrzonych w niezwykle czułą aparaturę wykrywającą każdy przejaw języka nienawiści.

A przecież to oni, czerpiąc wzory i metody wprost z niemieckiego hitlerowskiego i antysemickiego „Der Stürmera” wyhodowali Ryszarda Cybę, który poszedł i zabił działacza Prawa i Sprawiedliwości, śp. Marka Rosiaka, a jego współpracownikowi próbował poderżnąć gardło. Ci zwykli śmierdzący łgarze bez chwili na złapanie oddechu przestrzegają przed „rodzącym się polskim antysemityzmem” i nawet nie zająkną się o tym, że we Francji narasta fala Żydów emigrujących z powodu antysemityzmu, a w Niemczech Mein Kampf Hitlera sprzedaje się jak świeże bułeczki.

12 grudnia 1983 r. ks. Jerzy Popiełuszko stawił się na wezwanie w Pałacu Mostowskich. Przesłuchująca go prokurator Anna Jackowska odczytała mu następujące zarzuty: Przy wykonywaniu obrzędów religijnych w wygłaszanych kazaniach nadużywał wolności sumienia i wyznania w ten sposób, że permanentnie oprócz treści religijnych zawierał w nich zniesławiające władze państwowe treści polityczna, a w szczególności pomawiał, że te władze posługują się fałszem, obłudą i kłamstwem, poprzez antydemokratyczne ustawodawstwo niszczą godność człowieka, a także pozbawiają społeczeństwo swobody myśli oraz działania, czym nadużywając funkcji kapłana, czynił z kościołów miejsce szkodliwej dla interesów PRL propagandy antypaństwowej.

Tak się złożyło, że pamiętam tamte czasy. Pamiętam księży „patriotów”, którzy potępiali działalność księdza Jerzego Popiełuszki, choć dzisiaj żaden do tego się nie przyzna. To nieprawda, że Kościół stanął murem za bohaterskim kapłanem. Dlatego nie bardzo mnie dziwi, że i dzisiaj górę bierze tchórzostwo, koniunkturalizm i bohaterska walka o święty spokój. Kapłani nie biorą się znikąd. Oni rodzą się i wyrastają spośród nas. Pochodzą z tego samego okaleczonego przez komunizm i III RP narodu.

Czy te zarzuty towarzyszki prokurator, służącej komunistycznemu reżimowi, nie brzmią dzisiaj dziwnie znajomo? Nawet nie zdajecie sobie sprawy, bando lewackich wykolejeńców, że to z tej czerwonej studni czerpiecie miotane na wspaniałego kapłana oskarżenia. Dlaczego pośród pasterzy polskiego Kościoła jest ciągle tak wielu słabych, wylęknionych i niestety, na nasze nieszczęście, bardzo wpływowych pastuchów? Dlaczego tak cichy jest głos obrońców księdza Jacka Międlara? Czy wzorcem z Sevres kapłana mają być salonowi kawiorowcy w sutannach i habitach: Kazimierz Sowa, Wojciech Lemański i dominikanin ojciec Paweł Gużyński?

Samo wyborcze zwycięstwo nie sprawi, że nadejdzie wyzwolenie. Ks. Jacek Międlar doskonale odczytuje i rozumie, że cała nadzieja w młodych, którzy staną się odważnymi i bezkompromisowymi Apostołami Kościoła i Ojczyzny i przyświecać im będą hasła: „Młodzi, aktywni, radykalni” oraz „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

http://www.wyszperane.info/2016/04/30/l ... -miedlara/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 30 cze 2016, 07:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Polskę stawiali nad życie

Z Jackiem Karczewskim, dyrektorem powstającego Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Dyrektorze, kiedy się zrodziła inicjatywa i co stało u podstaw utworzenia Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce?
– Pomysł utworzenia w Ostrołęce muzeum upamiętniającego uczestników podziemia antykomunistycznego powstał w kręgach ostrołęckich parlamentarzystów, samorządowców oraz stowarzyszeń historycznych i organizacji społecznych po ustanowieniu przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w 2011 r. Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. 28 lutego 2013 r. Rada Miasta Ostrołęki podjęła uchwałę o powołaniu do życia Muzeum Żołnierzy Wyklętych w murach byłego aresztu śledczego, którego mury są świadkiem wielu dramatycznych scen. Historia tego miejsca sięga 1903 r., kiedy areszt został oddany do użytku. Przede wszystkim jednak u podstaw decyzji o utworzeniu muzeum była ogromna potrzeba, a wręcz powinność uhonorowania tych wspaniałych synów naszej Ojczyzny, którzy zostali zepchnięci na margines i zamordowani z zamiarem unicestwienia i przywrócenia im godnego imienia.

Czy można powiedzieć, że muzeum będzie niejako spłatą długu, jaki Polska zaciągnęła wobec tych, którym zawdzięczamy naszą wolność?
– Owszem, można tak powiedzieć. Wbrew wysiłkom propagandy komunistycznej pamięć o Żołnierzach Wyklętych, którzy po okupacji niemieckiej postanowili walczyć z nowym okupantem – komunistycznym, była żywa w naszym społeczeństwie, zarówno w kraju jak za granicą. Jednak walka ta, ze względu na nierówność sił oraz niekorzystny dla Polski układ międzynarodowy, nie miała szans na powodzenie. Mimo zapłaconej wysokiej ceny odwaga i bezkompromisowa postawa tych bohaterów polskiej wolności, pozwoliła na uratowanie wiele istnień ludzkich, zagrożonych represjami ze strony tzw. władzy ludowej. Ostatni znany nam Żołnierz Wyklęty Józef Franczak, który swą walkę rozpoczął w 1939 r., zginął w boju z rąk funkcjonariuszy SB i ZOMO 21 października 1963 r. Do zbrodni doszło we wsi Stary Majdan na Lubelszczyźnie w wyniku obławy, w której uczestniczyła kilkusetosobowa grupa operacyjna SB i ZOMO. Ten przykład pokazuje, że dążeń Narodu Polskiego do niepodległości nie potrafił wytępić żaden z okupantów.

Dlaczego właśnie Ostrołęka?
– Ziemia ostrołęcka jest regionem, gdzie opór społeczeństwa i działalność ugrupowań antykomunistycznych spod znaku NZW i AK – WiN przyjęły bardzo duże rozmiary. W podziemiu zaprzysiężonych – w początkowym okresie – było tu ponad 3500 żołnierzy nie licząc tych, którzy przewinęli się przez oddziały w trakcie trwających walk aż do końca 1953 r., kiedy to 11 Listopada w Dudach Puszczańskich zginęli ostatni partyzanci ziemi ostrołęckiej. Chciałbym wspomnieć również o społeczności kurpiowskiej, która czynnie wspierała ruch niepodległościowy, co sprawiło, że twory komunistyczne w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej nawet nie wychylały nosa poza miasto. Zresztą w nocy z 18 na 19 maja 1945 r. miasto Ostrołęka zostało całkowicie opanowane przez oddziały Armii Krajowej Obywatelskiej (AKO), mimo iż w odległości 5 kilometrów stacjonował oddział sowiecki, który nawet nie podjął próby pomocy z obawy przed zasadzką. Ale także ziemia ostrołęcka poniosła wielkie ofiary i wielu jej żołnierzy i wspaniałych dowódców zginęło w trakcie walk, w wyniku skrytobójczych mordów bądź też wskutek wyroków sądów. Do dziś nie znamy pełnej listy poległych i pomordowanych. Dotychczas udało się ustalić nazwiska co najmniej kilkuset osób, ale wielu wciąż nie ustalono.

Wspomnijmy może kilku z nich…
– Są to m.in. kpt. Aleksander Bednarczyk „Adam”, prezes obwodu WiN, Józef Kozłowski „Las”, komendant XVI Okręgu NZW „Orzeł”, Witold Borucki „Babinicz”, dowódca XVI Okręgu NZW „Tęcza”, Hieronim Rogiński „Róg”, dowódca oddziału NZW, Antoni Chojecki „Ślepowron”, dowódca batalionu NZW, Zygmunt Kwiatkowski „Zryw”, szef BiP AKO, i wielu innych. Władze Ostrołęki od dawna dbają o pomięć naszych bohaterów. Powstają ulice, których patronami są Żołnierze Wyklęci, jak chociażby rotmistrz Witold Pilecki, jest Rondo im. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, mamy też bodajże najpiękniejszy w Polsce pomnik poświęcony Żołnierzom Wyklętym postawiony wspólnie z Fundacją „Pamiętamy”, na którym zostały wyryte nazwiska wielu bohaterów ziemi ostrołęckiej poległych w walce o wolną Polskę. Ostrołęka jest też – w naszym przekonaniu – pewnym symbolem regionu, który postanowił walczyć z nową – siłą narzucaną – rzeczywistością komunistyczną. Tej prowincji należy się hołd za poświęcenie i krew przelaną dla Ojczyzny. To także dowód, że powstanie antykomunistyczne to nie tylko wielkomiejskie ośrodki, które oczywiście są miejscem martyrologii Żołnierzy Wyklętych, ale to przede wszystkim małe miasta, wsie udzielające schronienia polskim bohaterom, które za to były pacyfikowane przez jednostki podległe komunistom, a mieszkańcy za taką pomoc skazywani byli na kary więzienia, a nierzadko na śmierć.

Będzie to pierwsze w Polsce muzeum poświęcone tym, którzy przez reżim komunistyczny zostali skazani na zapomnienie…
– Dotychczas w kraju w zasadzie nie było miejsca, które na szczeblu państwowym uhonorowałoby wspaniałych synów polskiej ziemi, którzy podjęli nierówną walkę z okupacją komunistyczną. Mamy ogromne poczucie odpowiedzialności, aby godnie oddać im hołd, a zwłaszcza pokazać ogrom walki i zaangażowania Polaków w obronie wolności i wartości, w których zostali wychowani.

Muzeum powstaje w Ostrołęce, ale jego zasięg będzie znacznie szerszy?
– Muzeum będzie miało zasięg ogólnokrajowy. Chociaż dzieje Żołnierzy Wyklętych na ziemi ostrołęckiej stanowią piękną i jednocześnie tragiczną część walki o niepodległość Polski, to fakty są takie, że walka członków podziemia antykomunistycznego swoim zasięgiem obejmowała cały kraj. Stąd zamierzamy wyeksponować bohaterskie postawy i ich ofiarę jako zjawisko w sposób kompleksowy. Chcemy pokazać ludzi, miejsca, potyczki i bitwy, ale też wskazać na motywacje i ideały, które nimi kierowały. W systematyczny sposób chcemy wypełniać ciągle istniejąca lukę w zbiorowej pamięci naszego pokolenia. Tak więc nasze muzeum ma być miejscem pamięci o bohaterach i walkach na terenie całej II Rzeczypospolitej.

Muzeum o zasięgu ogólnopolskim siłą rzeczy powinno być zrealizowane przez państwo polskie. Jak do tej kwestii podchodziły poprzednie władze, a jak obecne?
– Podobnie jak inicjatywa prezydenta Lecha Kaczyńskiego o ustanowienie Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych również pomysł powołania muzeum upamiętniającego tych bohaterskich żołnierzy oraz upamiętnienie prowadzonych przez nich zmagań na początku spotkał się z oporami. Poprzednia koalicja PO – PSL nie akceptowała naszej inicjatywy. Przełomowe znaczenie miało wydarzenie z 7 marca br., kiedy to w siedzibie powstającego muzeum została podpisana umowa między resortem kultury a miastem Ostrołęka. Wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński oraz prezydent Ostrołęki Janusz Kotowski parafowali umowę w sprawie prowadzenia wspólnej instytucji kultury pod nazwą Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce (w organizacji). Inicjatywę budowy muzeum osobiście wspierają parlamentarzyści: poseł Arkadiusz Czartoryski, senator Robert Mamątow czy wspomniany prezydent Janusz Kotowski oraz inni przedstawiciele władz samorządowych. Ponadto poparcie dla tej inicjatywy wyraziło szereg instytucji państwowych, organizacji kombatanckich czy stowarzyszeń. Swoją pomoc i chęć współpracy zgłaszają również liczni badacze okresu walk z siłami komunistycznymi i powiem uczciwie, że lista takich osób jest bardzo długa.

Jak wygląda realizacja zamierzenia i kiedy muzeum będzie można zwiedzać?
– Budynek muzeum ma swoją atmosferę, jest w niezłym stanie, ale potrzebuje poważnych i kosztownych remontów. Obecnie przygotowywana jest dokumentacja na poszczególne etapy tworzenia muzeum, zbierane są relacje świadków oraz członków rodzin Żołnierzy Wyklętych, gromadzone są także dokumenty oraz pamiątki, które będą częścią przyszłej ekspozycji. Ostatnio został ogłoszony konkurs na opracowanie koncepcji scenariusza i koncepcji plastyczno-przestrzennej wystawy stałej. Na murach okalających muzeum powstały już trzy murale nawiązujące do historii Żołnierzy Wyklętych. Chcę też podkreślić, że muzeum nawet w obecnym stanie jest cały czas otwarte dla zwiedzających. Jednak oficjalne otwarcie placówki już po rekonstrukcji ze wszystkimi ekspozycjami planowane jest na 2018 r.

Proszę powiedzieć, w jaki sposób muzeum zamierza ukazać historię bohaterów polskiej wolności?
– Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce ma być miejscem, w którym łączyć się będą tradycyjne i nowoczesne sposoby przekazu. Będziemy demonstrować dokumenty epoki, broń, umundurowanie i inne muzealia. Jednocześnie w naszym zamyśle Muzeum Żołnierzy Wyklętych łączy jasny głęboki przekaz ideowy z nowoczesną, „angażującą” odwiedzających formą tego przekazu. Nowoczesne techniki multimedialne to dziś po prostu standard czy wręcz obowiązek. Jeżeli chcemy pokazywać „powszechność” oporu przeciw sowieckim i polskim komunistom, to musi to być np.: potężna multimedialna tablica z zarysem Polski, gdzie po dotknięciu odpowiedniego miejsca otrzymamy informację o historii walk na danym terenie, pojawią się dowódcy, zdjęcia i inne obrazy z tego zakresu. Również jeśli chcemy mówić o aparacie powojennego terroru, to musi być do tego odpowiednie, osobne pomieszczenie – sala, z której być może przez zaryglowane drzwi słychać będzie odgłosy tortur, jęk maltretowanych oraz krzyki ich oprawców. Elektronika, dźwięk, światło muszą być dziś wykorzystane, aby z tym przekazem z tą niezwykłą historią dotrzeć, zwłaszcza do młodych. Ponadto już dziś z wizualizacją projektu budowy muzeum można zapoznać się na naszej stronie internetowej. Liczymy na to, że młodzież będzie chętnie uczęszczała do muzeum, zarówno miejscowa, ostrołęcka, jak i z całej Polski, już dziś serdecznie zapraszamy.

Formą wsparcia tej inicjatywy jest Fundacja Muzeum Żołnierzy Wyklętych, która ma pomóc w zbieraniu funduszy niezbędnych do statutowej działalności placówki. Jakie działania w tym kierunku zostały już podjęte?
– Fundacja Muzeum Żołnierzy Wyklętych istnieje już ponad rok. Jej celem jest wsparcie wszelkich działań związanych z powstaniem Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Na jej konto wpływają środki nie tylko z całej Polski, ale również z zagranicy. Fundacja w podziękowaniu dla darczyńców przygotowała żetony, które są pierwszymi w Polsce numizmatami przedstawiającymi sylwetki Żołnierzy Niezłomnych.

Jak można finansowo wesprzeć działania związane z tworzeniem muzeum?
– Każdy, kto chciałby finansowo wesprzeć inicjatywę tworzenia muzeum, może uczynić to, wpłacając dowolną kwotę na konto Fundacji „Muzeum Żołnierzy Wyklętych” w Banku Zachodnim WBK 11 1090 2590 0000 0001 2604 2472. Za każde wsparcie jesteśmy bardzo wdzięczni.

Wielu ludzi posiada pamiątki z okresu prześladowań Żołnierzy Niezłomnych. Gdzie można je przekazywać, aby czas nie zatarł śladów?
– Zachęcamy do nadsyłania nam dokumentów, zdjęć, pamiątek, a także relacji pocztą, drogą elektroniczną bądź osobiście. Można również kontaktować się z muzeum drogą telefoniczną. Za wszystkie z góry dziękujemy.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zycie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 16 sie 2016, 05:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Polska jest darem

–Polska jest darem, dla którego warto podjąć spór o zwycięstwo prawdy i o przyszłość – mówił na Jasnej Górze ks. abp Wacław Depo. Metropolita częstochowski przewodniczył w sanktuarium głównym uroczystościom Wniebowzięcia NMP. Wzięło w nich udział ponad 100 tys. wiernych, przybyłych głównie w pielgrzymkach pieszych. Tegoroczny odpust jest dziękczynieniem za światowe dni młodzieży i chrzest Polski.

– Od chrztu chrześcijaństwo i polskość idą w parze – przypomniał metropolita częstochowski. Zauważył, że trwający w różnych wymiarach spór o prawdę historyczną jest sporem o przyszłość ojczystego domu. „Polska jest darem Boga ojczystego domu, kultury, wiary i języka. Dlatego warto i trzeba o nią się spierać. Ale w takim sporze nie chodzi o kłótnię i pokonanie przeciwnika, ale chodzi przede wszystkim o zwycięstwo prawdy i o przyszłość
Ojczyzny – mówił abp Depo.

Kaznodzieja podkreślał, że „w czasach globalizmu i kryzysu wartości wszyscy jesteśmy wezwani do podjęcia walki o prymat Boga i wiary, która jest poręką dóbr, których się spodziewamy i dowodem tych rzeczywistości, których nie dostrzegamy oczyma ziemi”.

–Wniebowzięcie Maryi, stawiając nam przed oczy Maryję walczącą przez całe ziemskie życie o prymat Boga, jest przypomnieniem, że wiara nasza jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy i dowodem tych rzeczywistości, których nie dostrzegamy oczyma ziemi. Więcej, wiara jest w nas darem i początkiem życia wiecznego. Jak ważne jest to przypomnienie, zwłaszcza w przeżywanym Roku Miłosierdzia, który przedziwnie za łaską Boga związał się z naszym dziękczynieniem za dar chrztu sprzed 1050 laty – powiedział abp Depo.

Przypomniał, że „przez ponad tysiąc lat, w czasach spokojnych i czasach trudnych, chrześcijańska wiara dodawała nam skrzydeł, tworząc nowy ochrzczony Naród, a Bóg bogaty w miłosierdzie uczynił cudowną polską ziemię urodzajną glebą, która zrodziła duchowe owoce w postaci tylu Polaków, którzy wyróżnili się w wyznawaniu i w obronie wiary, zachowaniem nadziei i praktykowaniem miłości, wskazując choćby na osoby św. Faustyny Kowalskiej czy św. Jana Pawła II”.

Jak zauważył ks. abp Wacław Depo, „w historii Polski nie można abstrahować od tego, co stało się w połowie sierpnia 1920 roku, gdy nad Wisłą za przyczyną Maryi, Królowej Polski, stał się cud, bo niemożliwe po ludzku zwycięstwo stało się faktem”.

– Choć biblijne obrazy zmagań dobra ze złem już przestały działać na naszą wyobraźnię, bo sami przez współczesne media staliśmy się swoistymi współuczestnikami przemocy i gwałtów, to jednak patrząc na wniebowziętą Maryję, nie możemy nie mieć nadziei, że życie i prawda zatriumfują – powiedział kaznodzieja.

– Niech Matka Boża Częstochowa błogosławi i ochrania Polskę – słowami Papieża Franciszka ks. abp Depo zakończył swą homilię.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... darem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 29 sie 2016, 08:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Rosną nam młode polskie elity

Z Leszkiem Żebrowskim, publicystą historycznym, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W Gdańsku odbył się uroczysty pogrzeb Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Czy rzeczywiście, jak mówił w homilii ks. abp Głódź, w końcu „wychodzimy z letargu niepamięci”?
– Przez kilkadziesiąt lat, w okresie tzw. Polski Ludowej, pamięć o tych i wielu innych ludziach była zabijana, i to w sensie dosłownym, łącznie z nimi samymi. W następnych latach po roku 1989 nie nastąpiło jakieś szybkie, diametralne odrodzenie. Dlatego trzeba było bardzo długiej, mozolnej pracy, aby przypominać bohaterów polskiej wolności. Przypominać, jak wyglądała sytuacja w Polsce po 1944 r., że to nie było normalnie funkcjonujące państwo, ale że to była okupacja i że siły, które wyzwoliły nasz kraj – czyli Armia Czerwona – ponownie nas zniewoliły, co ponownie nas kosztowało wiele ofiar. Tym samym wojna, która w Europie w maju 1945 r. się skończyła i ludzie mogli świętować, na terytorium Polski została przedłużona, a ludzie płakali. Polacy nie dostali tego, na co sobie zasłużyli, o co walczyli, a więc niepodległości, ale w podzięce nałożono im kajdany. I o ile tę niepamięć możemy tłumaczyć okupacją, a więc tym, że wróg robi to, co chce na terytorium, które okupuje, a komuniści byli wrogiem, to po roku 1989 takiego wytłumaczenia już nie ma. Okazało się, że zwłaszcza w tzw. elitach władzy, wśród tych, którzy przejęli stery rządów, jest bardzo wielu ludzi, którzy osobiście uczestniczyli w tamtej walce, ale po drugiej stronie, bądź też potomków, którzy się identyfikowali lub nadal się identyfikują z okresem zbrodni. Identyfikują się nie z ofiarami, ale ze zbrodniarzami, czego symbolem może być m.in. postawa ochronna i obronna wobec towarzysza mjr. Zygmunta Maurycowicza Baumana.

I to on miał być symbolem nowej Polski…?
– To Bauman – o zgrozo – był przedstawicielem Polski wśród państw europejskich, zapraszany przez uniwersytety i ośrodki akademickie jako przedstawiciel polskiej nauki. Tymczasem to, co się za nim ciągnęło, tę ohydną, obrzydliwą przeszłość – bo przypomnę, że Bauman był wyższym oficerem formacji stworzonej na wzór sowieckiego NKWD aparatu bezpieczeństwa publicznego Polski Ludowej – to wszystko bagatelizowano. I teraz żeby przełamać ten okres zakłamania historii, żeby wszystko mogło wrócić na właściwe tory, do normalności, potrzebne były po 1989 r. działania edukacyjne od podstaw, przede wszystkim w szkołach, niebagatelna była też rola mediów. Chodziło o pokazywanie i obnażanie kłamstwa, a jednocześnie wydobywanie na światło dzienne prawdy. Tego wcześniej nie było, co więcej, wszędzie tam, gdzie ta prawda zaczynała się przebijać, spotykała się z szyderstwami, kpinami. Wszechobecny był ostracyzm i próby wykluczenia ludzi, którzy odważyli się mówić prawdę. Uznawano ich za mocno uwstecznionych, nieeuropejskich, za ludzi poniżej pewnego poziomu, którzy nie rozumieją dramatów czy wyborów, różnych – jak to pokazywano – zawiłości. I w najlepszym wypadku z ich strony było tak, że wszystkie strony miały rację. Tym samym na poziomie moralnym próbowano zrównać ofiary i sprawców. Retoryka była taka, że jedni drugich zabijali, ale ci, co zabijali, to oni się przecież bronili. Tyle tylko, że oni nie bronili się, ale bronili zdobyczy, a tą zdobyczą była Polska. I przez ostatnich dwadzieścia kilka lat była prowadzona ciężka praca wielu ludzi, żeby pojęcie „Żołnierze Wyklęci” zaistniało w przestrzeni publicznej. Żeby ta formacja została przywrócona naszej tradycji, naszej pamięci, żeby poszczególne osoby, tak jak „Inka” czy „Zagończyk”, których pogrzeby się dzisiaj odbyły, aby te postaci były pokazywane. Ważne było też to, aby pokazać również, o co ci ludzie walczyli, dlaczego zostali skrytobójczo zamordowani i kto dokonał tej zbrodni.

Czy ten proces wraz z dzisiejszym pogrzebem się kończy, czy wciąż jesteśmy w drodze?
– To jest bardzo długi proces, który trwa i jeszcze wiele pracy jest przed nami. Owszem, to się zaczęło i trwa, co więcej, wszystko wskazuje, że jest to proces nieodwracalny, ale ten proces nie jest jeszcze zakończony. I ks. abp Sławoj Leszek Głódź ma całkowitą rację, mówiąc, że „wychodzimy z letargu niepamięci”, ale jeszcze nie wyszliśmy.

Długo trzeba było czekać, aż Ojczyzna nie tylko odda należny hołd swoim bohaterom, ale zwyczajnie ich pochowa…
– Prezydent Andrzej Duda w swoim przemówieniu powiedział bardzo ważne słowa, że poprzez ten dzisiejszy pogrzeb państwo polskie odzyskuje swoją godność. To jest naturalna rola państwa, bo to państwo polskie powinno po 1989 r. wziąć na siebie obowiązek powrotu do normalności. To przecież państwo miało służyć obywatelom, tymczasem się okazało, że mimo iż państwo się przepoczwarzyło, to jednak w dalszym ciągu, na znacznym obszarze działalności to państwo, które było tworzone w 1989 r. na bazie, w strukturach i z udziałem osób, które funkcjonowały wcześniej w Polsce Ludowej, tak naprawdę to państwo nie było do końca nasze. To był bardzo długi, powolny proces i my dopiero z tego wychodzimy. To nie jest łatwe i wcale łatwe nie będzie, ale to się rozpoczęło i wreszcie bohaterowie polskiej wolności są przywracani godnej pamięci. Czyż nie jest piękne to, że na uroczystościach pogrzebowych jest obecny prezydent RP Andrzej Duda, tak jak wcześniej był na pogrzebie mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”… To jest pewien symbol, że ta tradycja, która ciągnęła się za nami przez dwadzieścia kilka lat po roku 1989, odchodzi do przeszłości. Ważne jest też to, że ludzie, którzy zajmowali wysokie stanowiska, którzy byli przy władzy, niekoniecznie politycznej, ale np. medialnej, wtedy i są także dzisiaj, którzy chcą nam pokazać, że to oni mają rację, że to oni nas przywrócili do Europy, co oczywiście jest nieprawdą, bo Polska zawsze była w Europie, że ci ludzie powoli schodzą ze sceny. Natomiast z dołów niepamięci wydobywane są przepiękne postaci młodej, niespełna 18-letniej Danuty Siedzikówny „Inki”, dziewczyny sanitariuszki, która nie chodziła z bronią w ręku, nie zwalczała komunistów, nie strzelała, ale na polu walki udzielała im pomocy, na co są jednoznaczne dowody, i została zgładzona jako wróg systemu, to wszystko świadczy o tym, czym to państwo było. W tym sensie różnica między naszym obecnym państwem a tym, które było jeszcze do niedawna, jest ogromna. Pamięć i hołd bohaterom jest nam wszystkim bardzo potrzebna.

Przy okazji wydobywania z dołów niepamięci kolejnych nazwisk bohaterów obserwujemy wśród młodzieży modę na gadżety i odzież patriotyczną. Jak wyjaśnić ten fenomen?
– Patriotyzm zawsze był cechą Polaków, to był i jest fenomen. Patriotyzm to nie jest tylko odzież patriotyczna, to nie jest tylko to, co widzimy na zewnątrz, a więc koszulki, T-shirty, bluzy z nadrukiem, ale w tym wszystkim jest coś zdecydowanie ważniejszego, a mianowicie to, że ci ludzie żyją wartościami. Rośnie nam pokolenie, o którym możemy powiedzieć, że nie bardzo wiadomo, skąd się wzięło, bo przecież ani państwo polskie, a nawet rodziny nie pracowały aż tak intensywnie, żeby to, co obserwujemy dzisiaj, można było uznać za skutek takich działań. – Nie! Ta młodzież tak na dobrą sprawę sama zaczęła szukać świata wartości, sama zaczęła kojarzyć. Naturalną rzeczą i dla mnie oczywistą byłoby, gdyby ta młodzież szukała odniesienia do epoki „Solidarności”, do lat osiemdziesiątych i stanu wojennego, bo to teoretycznie powinna być im epoka najbliższa, znana z domu, z relacji świadków, od których młodzi ludzie mogliby zasięgnąć wiedzy niejako u źródła. Ale nie, ta młodzież „ucieka” dalej, wstecz, do przeszłości.

Z czego wynika to, że młodzi nie odnoszą się do „Solidarności”?
– Młodzi, patrząc na świat „Solidarności”, widzą to, co zostało splugawione. Widzą takich ludzi jak Wałęsa, Borusewicz, Krzywonos, a więc cały ten świat, który uzurpuje sobie władzę nad społeczeństwem, tkwiąc w przekonaniu, że to oni wygrali, że to oni mieli rację i to oni mają szczególne zasługi. Tymczasem młodzież jest bardzo czuła na kłamstwo, na fałsz, na obłudę. Natomiast tam, w świecie, gdzie trzeba zająć jednoznaczne, zdecydowane stanowisko, gdzie w obliczu śmierci trzeba było powiedzieć, „powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba”, w postawie tych bohaterów młodzi widzą autentyzm. Co bowiem oznaczają słowa „jak trzeba”? Odpowiedź jest bardzo prosta – to jest wybór z nimi albo nie z nimi. I dlatego dzisiejsza młodzież jest tak fantastyczna. To, że oni manifestują swój punkt widzenia na zewnątrz, że chodzą w koszulkach z symbolami patriotycznymi, to oczywiście może być moda, ale oni mają w sobie coś więcej, oni ten świat wartości przyjmują do siebie, uznając go za swój. Proszę zwrócić uwagę na to, co się dzieje w kościołach, ile tam jest młodych ludzi. To jest coś, co określiłbym mianem odrodzenia religijnego. Fascynujące jest także to, jak ci młodzi ludzie się modlą, z jakim namaszczeniem czynią znak krzyża, jak pobożnie uczestniczą we Mszy św. i nabożeństwach, także ku czci Żołnierzy Wyklętych. Sami organizują się w grupy i tworzą rekonstrukcje historyczne, a przywdziewając uniformy z tamtej epoki, szczycą się tym. Postawa naszej dzisiejszej młodzieży jest bardzo budująca. I jeśli chodzi o młodzież, to jestem absolutnie spokojny o pamięć historyczną. Oczywiście może nie cała młodzież jest tak pozytywnie zmotywowana, ale zawsze bywało tak, że mniejszość nadawał kierunek większości, zawsze mniejszość była elitą, a nie większość, która może być nijaka. I teraz ta większość musi wybrać. Jak ma wzór, ma odniesienie, ma swoich bohaterów, to ta większość mniej twórcza prędzej czy później pójdzie za tym głosem, bo ma cel i ma za kim iść. Nareszcie tworzy się coś wspaniałego – rosną nam młode polskie elity, które przez następne kilkadziesiąt będą aktywnie uczestniczyć w życiu państwa, w życiu społeczeństwa, w życiu Kościoła. To jest wielka nadzieja.

„Wy jesteście nadzieją świata, nadzieją Kościoła, wy jesteście moją nadzieją” – tak przed laty mówił do młodzieży św. Jan Paweł II…
– Te słowa odnoszą się do każdego pokolenia młodzieży i tego wszyscy zawsze bardzo pragniemy. Chcemy mieć poczucie, że odchodząc, swoim następcom zostawiamy świat lepszym, niż my go mieliśmy. Dzisiaj to, o czym mówię, a więc postawa polskiej młodzieży, nie jest tylko pragnieniem, ale faktem, to się dzieje naprawdę. To jest coś, co zaistniało, i to jest fenomen. Tego nie wolno zmarnować, to należy pielęgnować i utrwalać.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz KamienieckiRosną nam młode polskie elity
Poniedziałek, 29 sierpnia 2016 (08:36)
Z Leszkiem Żebrowskim, publicystą historycznym, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W Gdańsku odbył się uroczysty pogrzeb Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Czy rzeczywiście, jak mówił w homilii ks. abp Głódź, w końcu „wychodzimy z letargu niepamięci”?
– Przez kilkadziesiąt lat, w okresie tzw. Polski Ludowej, pamięć o tych i wielu innych ludziach była zabijana, i to w sensie dosłownym, łącznie z nimi samymi. W następnych latach po roku 1989 nie nastąpiło jakieś szybkie, diametralne odrodzenie. Dlatego trzeba było bardzo długiej, mozolnej pracy, aby przypominać bohaterów polskiej wolności. Przypominać, jak wyglądała sytuacja w Polsce po 1944 r., że to nie było normalnie funkcjonujące państwo, ale że to była okupacja i że siły, które wyzwoliły nasz kraj – czyli Armia Czerwona – ponownie nas zniewoliły, co ponownie nas kosztowało wiele ofiar. Tym samym wojna, która w Europie w maju 1945 r. się skończyła i ludzie mogli świętować, na terytorium Polski została przedłużona, a ludzie płakali. Polacy nie dostali tego, na co sobie zasłużyli, o co walczyli, a więc niepodległości, ale w podzięce nałożono im kajdany. I o ile tę niepamięć możemy tłumaczyć okupacją, a więc tym, że wróg robi to, co chce na terytorium, które okupuje, a komuniści byli wrogiem, to po roku 1989 takiego wytłumaczenia już nie ma. Okazało się, że zwłaszcza w tzw. elitach władzy, wśród tych, którzy przejęli stery rządów, jest bardzo wielu ludzi, którzy osobiście uczestniczyli w tamtej walce, ale po drugiej stronie, bądź też potomków, którzy się identyfikowali lub nadal się identyfikują z okresem zbrodni. Identyfikują się nie z ofiarami, ale ze zbrodniarzami, czego symbolem może być m.in. postawa ochronna i obronna wobec towarzysza mjr. Zygmunta Maurycowicza Baumana.

I to on miał być symbolem nowej Polski…?
– To Bauman – o zgrozo – był przedstawicielem Polski wśród państw europejskich, zapraszany przez uniwersytety i ośrodki akademickie jako przedstawiciel polskiej nauki. Tymczasem to, co się za nim ciągnęło, tę ohydną, obrzydliwą przeszłość – bo przypomnę, że Bauman był wyższym oficerem formacji stworzonej na wzór sowieckiego NKWD aparatu bezpieczeństwa publicznego Polski Ludowej – to wszystko bagatelizowano. I teraz żeby przełamać ten okres zakłamania historii, żeby wszystko mogło wrócić na właściwe tory, do normalności, potrzebne były po 1989 r. działania edukacyjne od podstaw, przede wszystkim w szkołach, niebagatelna była też rola mediów. Chodziło o pokazywanie i obnażanie kłamstwa, a jednocześnie wydobywanie na światło dzienne prawdy. Tego wcześniej nie było, co więcej, wszędzie tam, gdzie ta prawda zaczynała się przebijać, spotykała się z szyderstwami, kpinami. Wszechobecny był ostracyzm i próby wykluczenia ludzi, którzy odważyli się mówić prawdę. Uznawano ich za mocno uwstecznionych, nieeuropejskich, za ludzi poniżej pewnego poziomu, którzy nie rozumieją dramatów czy wyborów, różnych – jak to pokazywano – zawiłości. I w najlepszym wypadku z ich strony było tak, że wszystkie strony miały rację. Tym samym na poziomie moralnym próbowano zrównać ofiary i sprawców. Retoryka była taka, że jedni drugich zabijali, ale ci, co zabijali, to oni się przecież bronili. Tyle tylko, że oni nie bronili się, ale bronili zdobyczy, a tą zdobyczą była Polska. I przez ostatnich dwadzieścia kilka lat była prowadzona ciężka praca wielu ludzi, żeby pojęcie „Żołnierze Wyklęci” zaistniało w przestrzeni publicznej. Żeby ta formacja została przywrócona naszej tradycji, naszej pamięci, żeby poszczególne osoby, tak jak „Inka” czy „Zagończyk”, których pogrzeby się dzisiaj odbyły, aby te postaci były pokazywane. Ważne było też to, aby pokazać również, o co ci ludzie walczyli, dlaczego zostali skrytobójczo zamordowani i kto dokonał tej zbrodni.

Czy ten proces wraz z dzisiejszym pogrzebem się kończy, czy wciąż jesteśmy w drodze?
– To jest bardzo długi proces, który trwa i jeszcze wiele pracy jest przed nami. Owszem, to się zaczęło i trwa, co więcej, wszystko wskazuje, że jest to proces nieodwracalny, ale ten proces nie jest jeszcze zakończony. I ks. abp Sławoj Leszek Głódź ma całkowitą rację, mówiąc, że „wychodzimy z letargu niepamięci”, ale jeszcze nie wyszliśmy.

Długo trzeba było czekać, aż Ojczyzna nie tylko odda należny hołd swoim bohaterom, ale zwyczajnie ich pochowa…
– Prezydent Andrzej Duda w swoim przemówieniu powiedział bardzo ważne słowa, że poprzez ten dzisiejszy pogrzeb państwo polskie odzyskuje swoją godność. To jest naturalna rola państwa, bo to państwo polskie powinno po 1989 r. wziąć na siebie obowiązek powrotu do normalności. To przecież państwo miało służyć obywatelom, tymczasem się okazało, że mimo iż państwo się przepoczwarzyło, to jednak w dalszym ciągu, na znacznym obszarze działalności to państwo, które było tworzone w 1989 r. na bazie, w strukturach i z udziałem osób, które funkcjonowały wcześniej w Polsce Ludowej, tak naprawdę to państwo nie było do końca nasze. To był bardzo długi, powolny proces i my dopiero z tego wychodzimy. To nie jest łatwe i wcale łatwe nie będzie, ale to się rozpoczęło i wreszcie bohaterowie polskiej wolności są przywracani godnej pamięci. Czyż nie jest piękne to, że na uroczystościach pogrzebowych jest obecny prezydent RP Andrzej Duda, tak jak wcześniej był na pogrzebie mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”… To jest pewien symbol, że ta tradycja, która ciągnęła się za nami przez dwadzieścia kilka lat po roku 1989, odchodzi do przeszłości. Ważne jest też to, że ludzie, którzy zajmowali wysokie stanowiska, którzy byli przy władzy, niekoniecznie politycznej, ale np. medialnej, wtedy i są także dzisiaj, którzy chcą nam pokazać, że to oni mają rację, że to oni nas przywrócili do Europy, co oczywiście jest nieprawdą, bo Polska zawsze była w Europie, że ci ludzie powoli schodzą ze sceny. Natomiast z dołów niepamięci wydobywane są przepiękne postaci młodej, niespełna 18-letniej Danuty Siedzikówny „Inki”, dziewczyny sanitariuszki, która nie chodziła z bronią w ręku, nie zwalczała komunistów, nie strzelała, ale na polu walki udzielała im pomocy, na co są jednoznaczne dowody, i została zgładzona jako wróg systemu, to wszystko świadczy o tym, czym to państwo było. W tym sensie różnica między naszym obecnym państwem a tym, które było jeszcze do niedawna, jest ogromna. Pamięć i hołd bohaterom jest nam wszystkim bardzo potrzebna.

Przy okazji wydobywania z dołów niepamięci kolejnych nazwisk bohaterów obserwujemy wśród młodzieży modę na gadżety i odzież patriotyczną. Jak wyjaśnić ten fenomen?
– Patriotyzm zawsze był cechą Polaków, to był i jest fenomen. Patriotyzm to nie jest tylko odzież patriotyczna, to nie jest tylko to, co widzimy na zewnątrz, a więc koszulki, T-shirty, bluzy z nadrukiem, ale w tym wszystkim jest coś zdecydowanie ważniejszego, a mianowicie to, że ci ludzie żyją wartościami. Rośnie nam pokolenie, o którym możemy powiedzieć, że nie bardzo wiadomo, skąd się wzięło, bo przecież ani państwo polskie, a nawet rodziny nie pracowały aż tak intensywnie, żeby to, co obserwujemy dzisiaj, można było uznać za skutek takich działań. – Nie! Ta młodzież tak na dobrą sprawę sama zaczęła szukać świata wartości, sama zaczęła kojarzyć. Naturalną rzeczą i dla mnie oczywistą byłoby, gdyby ta młodzież szukała odniesienia do epoki „Solidarności”, do lat osiemdziesiątych i stanu wojennego, bo to teoretycznie powinna być im epoka najbliższa, znana z domu, z relacji świadków, od których młodzi ludzie mogliby zasięgnąć wiedzy niejako u źródła. Ale nie, ta młodzież „ucieka” dalej, wstecz, do przeszłości.

Z czego wynika to, że młodzi nie odnoszą się do „Solidarności”?
– Młodzi, patrząc na świat „Solidarności”, widzą to, co zostało splugawione. Widzą takich ludzi jak Wałęsa, Borusewicz, Krzywonos, a więc cały ten świat, który uzurpuje sobie władzę nad społeczeństwem, tkwiąc w przekonaniu, że to oni wygrali, że to oni mieli rację i to oni mają szczególne zasługi. Tymczasem młodzież jest bardzo czuła na kłamstwo, na fałsz, na obłudę. Natomiast tam, w świecie, gdzie trzeba zająć jednoznaczne, zdecydowane stanowisko, gdzie w obliczu śmierci trzeba było powiedzieć, „powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba”, w postawie tych bohaterów młodzi widzą autentyzm. Co bowiem oznaczają słowa „jak trzeba”? Odpowiedź jest bardzo prosta – to jest wybór z nimi albo nie z nimi. I dlatego dzisiejsza młodzież jest tak fantastyczna. To, że oni manifestują swój punkt widzenia na zewnątrz, że chodzą w koszulkach z symbolami patriotycznymi, to oczywiście może być moda, ale oni mają w sobie coś więcej, oni ten świat wartości przyjmują do siebie, uznając go za swój. Proszę zwrócić uwagę na to, co się dzieje w kościołach, ile tam jest młodych ludzi. To jest coś, co określiłbym mianem odrodzenia religijnego. Fascynujące jest także to, jak ci młodzi ludzie się modlą, z jakim namaszczeniem czynią znak krzyża, jak pobożnie uczestniczą we Mszy św. i nabożeństwach, także ku czci Żołnierzy Wyklętych. Sami organizują się w grupy i tworzą rekonstrukcje historyczne, a przywdziewając uniformy z tamtej epoki, szczycą się tym. Postawa naszej dzisiejszej młodzieży jest bardzo budująca. I jeśli chodzi o młodzież, to jestem absolutnie spokojny o pamięć historyczną. Oczywiście może nie cała młodzież jest tak pozytywnie zmotywowana, ale zawsze bywało tak, że mniejszość nadawał kierunek większości, zawsze mniejszość była elitą, a nie większość, która może być nijaka. I teraz ta większość musi wybrać. Jak ma wzór, ma odniesienie, ma swoich bohaterów, to ta większość mniej twórcza prędzej czy później pójdzie za tym głosem, bo ma cel i ma za kim iść. Nareszcie tworzy się coś wspaniałego – rosną nam młode polskie elity, które przez następne kilkadziesiąt będą aktywnie uczestniczyć w życiu państwa, w życiu społeczeństwa, w życiu Kościoła. To jest wielka nadzieja.

„Wy jesteście nadzieją świata, nadzieją Kościoła, wy jesteście moją nadzieją” – tak przed laty mówił do młodzieży św. Jan Paweł II…
– Te słowa odnoszą się do każdego pokolenia młodzieży i tego wszyscy zawsze bardzo pragniemy. Chcemy mieć poczucie, że odchodząc, swoim następcom zostawiamy świat lepszym, niż my go mieliśmy. Dzisiaj to, o czym mówię, a więc postawa polskiej młodzieży, nie jest tylko pragnieniem, ale faktem, to się dzieje naprawdę. To jest coś, co zaistniało, i to jest fenomen. Tego nie wolno zmarnować, to należy pielęgnować i utrwalać.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... elity.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 20 gru 2016, 17:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Polska jest naszym wspólnym domem

Polska jest naszym wspólnym domem, w którym musimy nauczyć się nie tylko razem żyć, ale i wzajemnie dyskutować, nie przekraczając pewnych granic – podkreślił ks. abp Henryk Hoser, odnosząc się do obecnej sytuacji politycznej w kraju. Ostrzegł jednocześnie, że tocząca się walka opozycji z ekipą rządzącą może wywołać lawinę, która będzie niszcząca dla całego kraju i Narodu.

Biskup warszawsko-praski podkreślił, że to, co się obecnie dzieje w Polsce, zaprzecza etosowi Bożego Narodzenia.

– Ostatnie wydarzenia w Sejmie były dalekie od spontaniczności. Mogliśmy obserwować silne dążenia opozycji do fizycznej konfrontacji z ekipą rządzącą – zauważył ksiądz arcybiskup, apelując o otrzeźwienie.

– To jest bardzo niebezpieczna gra. Nigdy bowiem rozpoczęta wojna nie kończy się tak, jak planowali ci, którzy ją wszczynali. Można wywołać lawinę, która będzie niszcząca dla całego naszego kraju i Narodu – przestrzegł ks. abp Hoser.

Jego zdaniem, zarzuty o zapędy dyktatorskie ekipy rządzącej są bezpodstawne.

– Po raz pierwszy w III Rzeczypospolitej mamy do czynienia z sytuacją, w której większość parlamentarna dysponuje komfortem większościowym, co pozwala jej na stosunkowo łatwe uchwalanie ustaw. Tego nie było przedtem, dlatego poprzednie rządy były bardzo słabe, łatwo idące na kompromis i mało aktywne – zwrócił uwagę.

Przyznał, że być może zbyt słabe były dotychczas konsultacje, jeśli chodzi o niektóre ustawy.

– Rozumiem jednak pośpiech ekipy rządzącej, która chce zrobić jak najwięcej w krótkim czasie, ponieważ realizowany jest wielki projekt przebudowy państwa polskiego i do tego jeszcze w nowym kontekście międzynarodowym – powiedział hierarcha.

Zwrócił uwagę, że nawet Szwedzi odnawiają cały swój system obrony terytorialnej, a więc bunkrów i uzbrojenia obywateli, obawiając się agresji ze Wschodu.

– Tymczasem usytuowanie Polski w korytarzu Europy nie jest zbyt korzystne – stwierdził ks. abp Hoser.

Zwrócił uwagę na brak jakiegokolwiek konstruktywnego działania ze strony opozycji.

– Jest to totalna negacja tego, co się proponuje, przy jednoczesnym braku pozytywnych programów. Obecne działania sprowadzono do ordynarnej walki politycznej o władzę, za nią bowiem idą pieniądze, które dają możliwości życiowe – stwierdził ordynariusz warszawsko-praski.

Jego zdaniem, u podstaw takich zachowań leży przede wszystkim brak pogodzenia się z porażką polityczną w czasie ostatnich wyborów prezydenckich i parlamentarnych.

Biskup warszawsko-praski przypomniał, że Polska jest wspólnym dobrem obywateli.

– Jest to nasz dom, w którym trzeba nauczyć się żyć przy całej różnorodności poglądów, które można i trzeba eksponować – podkreślił ksiądz arcybiskup, zwracając uwagę, że przy dynamicznie rozwijającej się sieci komunikacyjnej i rosnącej liczbie komunikatorów społecznych istnieje wolność wypowiedzi.

– Jedyną istniejącą obecnie cenzurą jest ta redakcyjna, uwzględniająca profil ideologiczny danego medium – stwierdził.

Ksiądz abp Hoser podkreślił też, że Polacy muszą nauczyć się nie tylko razem żyć, ale i wzajemnie dyskutować, nie przekraczając pewnych granic.

– Sednem podejmowanych działań powinna być troska o własne państwo, a nie zachowania graniczące z awanturnictwem – zauważył.

Nawiązując do katolickiej nauki społecznej, zaznaczył, że troska o dobro wspólne, jakim jest naród, bierze pod uwagę zarówno dobro poszczególnych grup, jak i jednostek.

– W przeciwieństwie do liberalizmu konieczny wydaje się interwencjonizm państwowy, który wychodzi naprzeciw najsłabszym. Sprawiedliwość społeczna to nie jest bowiem jakaś matematyczna równość. Wymaga ona uwzględnienia wielu czynników, w tym m.in. sytuacji poszczególnych osób, ich środowiska życiowego czy osobistych możliwości – zauważył ks. abp Hoser.

– Nie wolno nam nikim pomiatać ani nikogo poniżać, o tym warto sobie przypomnieć właśnie teraz, kiedy oczekujemy na święta Bożego Narodzenia – podkreślił biskup warszawsko-praski.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... domem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 25 gru 2016, 09:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Jak ocalić Polskę jako dziedzictwo Jezusa Chrystusa?

Tegoroczne świętowanie Polaków-katolików Uroczystości Świętej Nocy Narodzenia Jezusa z Nazaretu jako wiecznego Syna Bożego i zarazem poczętego z Niepokalanej Matki Maryi Syna Człowieczego wpisuje się treściowo w jakże doniosły kontekst 1050. rocznicy Chrztu Polski jako Narodu, który od tamtego aktu sakramentalnego stał się świętym dziedzictwem Boga w Trójcy Świętej Jedynego i Matki Bożej jako z Woli Boga Objawionego Królowej Polski. Jakie prawdy o Polsce wyraża fakt Chrztu Mieszka I, które na wieki pozostają aktualne?

Obrazek
Pokłon Trzech Króli, Szymon Czechowicz, XVIII w. Zdjęcie: / -


We wcielonym Synu Bożym Jezusie Chrystusie Bóg Ojciec pomyślał i stworzył świat i Polskę jako Naród, Ojczyznę i Państwo

Zarówno Naród Polski, jak też i pozostali mieszkańcy Polski wraz z całą Ojczyzną i naszym Państwem zostaliśmy pomyślani w wiecznym rozumie Boskim jako prawdziwy, dobry i piękny byt. W tym sensie Polska jako idea jest w myślach Bożych wieczna jak sam Bóg. Święty Tomasz z Akwinu naucza, iż Pan Bóg tak długo myśli o stworzeniu, którego cząstką jest Polska, jak długo jest Bogiem, czyli wiecznie, bo Boski Stwórca nie ma początku ani kresu, lecz jest wieczny. Czas jest przecież też Jego stworzeniem. Dlatego wszystko, co stanowi o Polsce, pochodzi od tego Boga Ojca, który w swoim Synu pomyślał Polskę i w Nim oraz z Nim i Duchem Świętym ją stworzył oraz „posłał swojego Syna na świat nie po to, aby świat potępił, ale po to, aby świat został przez Niego zbawiony”.

Polska jest zatem Boża – pochodzi od Boskiego Stwórcy, ponieważ tylko i wyłącznie ON podarował Polsce realne istnienie. Naród Polski, Ojczyzna i Państwo Polskie są z ustanowienia Boskiego. To znaczy, że nasze myślenie o Polsce i wszelkie działanie tylko wtedy będzie mieć najgłębszy fundament, gdy Polska na płaszczyźnie natury i łaski, czyli rozumu, pamięci i wolnej woli duchowej oraz na płaszczyźnie łaski przyjmie bez skrótów tę prawdę o Boskim pochodzeniu Polski. W każdym momencie naszej egzystencji w Narodzie, Ojczyźnie, Państwie, tj. w Sejmie, Senacie, Rządzie i na Urzędzie Prezydenckim kultywujmy tę prawdę oraz każdy akt myślenia i działania opierajmy na Chrystusie.

Problem jest w tym, że niektórzy Polacy-katolicy odrzucają tę prawdę w przestrzeni swojego życia codziennego, zawodowego, naukowego, politycznego, państwowego czy kulturowego. Takim przykładem jest anarchistyczna grupa Posłów RP, która okupuje gmach Sejmu RP i hańbi tym skandalicznym aktem tzw. terroryzmu miękkiego nie tylko naturalną, lecz nadprzyrodzoną godność Polski w szerokim tego słowa znaczeniu na arenie międzynarodowej i wewnątrz kraju. Protest bowiem podlega tym samym rygorom prawno-moralnym, co i pozytywne ludzkie działanie, tzn. musi mieć intencję, kształt i cel dobra jako dobra. Protestowanie zatem na gruncie ideologii neomarksizmu zachodniego, począwszy od lat 30. poprzez 60., aż po obecny neokomunistyczny genderyzm, jest gruntownie błędne i trwanie w nim jest kłamstwem, ponieważ usiłuje detronizować Boga jako ostateczną Rację bytu Polski.

Ale błądzą zasadniczo także i ci Politycy polscy, którzy wprawdzie akceptują Boga w porządku wiary, czyli w swoim życiu osobistym, ale nie uwzględniają Jego realnej Obecności w konkretnych aktach politycznych: stanowienia prawa w Sejmie i Senacie RP czy orzekania w prawie w wielu instancjach sądowych RP, czy w aktach kierowania Państwem Polskim i to jest także istotny problem aktualnej postaci polskiej polityki. Jeżeli nie jestem w błędzie, to mogę stwierdzić, że istnieje zaledwie mała grupa najwyższych Reprezentantów w Rzeczypospolitej Polskiej, która mądrze i sumiennie, rzetelnie i konsekwentnie wciela w konkretną polityczną służbę Narodowi Polskiemu naukę o Jezusie Chrystusie jako wraz z Ojcem i Duchem Świętym Stworzycielu Polski.

Odczytywać, studiować, przekazywać i bronić myśli Boga jako Króla, czyli Władcy Polski, na temat prawa, państwa i polityki najwyższą sztuką rozumu politycznego w Polsce katolickiej
Kim jest polityk w sensie bycia osobą ochrzczoną? On jest po prostu tłumaczem Ewangelii na język prawa, na język państwa, na język polityki, nauki, gospodarki itd. On nie musi ani razu użyć Imienia Jezusa Chrystusa, ale wszystkie myśli, słowa i czyny, jak każdy chrześcijanin w swoim obszarze życia i działania, powinien ukształtować na tym jednym odwiecznym „Słowie Boga Ojca”, czyli na Jezusie Chrystusie. Tylko bowiem w Chrystusie i przez Chrystusa, w którym „wszystko zostało stworzone, i to, co widzialne, i to, co niewidzialne”, każda myśl, każde słowo i każdy czyn ludzki zyskują swoją najwyższą doskonałość. Nie bójmy się Chrystusa w naszym duchu, co więcej, pozwólmy się Jemu przeniknąć w Jego wielkości i godności jako „Zwiastunowi Dobrej Nowiny” i „Księciu Pokoju”, do czego zachęcał nas Sługa Boży i wielki Prymas Polski kard. August Hlond: „Ponieważ Polska jest katolicka, katolicka z powołania dziejowego, z krwi, ducha i z tradycji pokoleń, jej odrodzenie religijne powinno polegać na odrodzeniu życia polskiego w duchu katolickim. Nie oznacza to ani teokracji, ani rządów księży, ani przymusu religijnego, ani uzależnienia polityki Państwa od Stolicy Apostolskiej, ani zrezygnowania z polskich praw, przymiotów posłannictw”, wprost przeciwnie, jest to świadomy, wolny i najwyższy akt polskiej racjonalności politycznej ze względu na to, iż „na Bogu buduje Polska swoje posłannictwo”.

Jakże aktualne jest pasterskie przesłanie Prymasa Hlonda, który w minionych pokoleniach Naród i Państwo Polskie inspirował do zrywu duchowego w sensie Chrystusowym: „Dobrze, że zdrowy instynkt narodu oczekuje zapanowania ducha ewangelicznego w naszych ustrojach i że rośnie tęsknota za wybuchem mocy Objawienia Chrystusowego w całym naszym życiu. Ale na tym poprzestać nie można. Nie dość bronić Polski i Państwa od grożącej im dechrystianizacji. Trzeba w życiu zbiorowym rozbudowywać pierwiastki chrześcijańskie. Reklamie i propagandzie racjonalizmu i laicyzmu przeciwstawić trzeba zdwojony czyn katolicki. Trzeba odważnie doprowadzać ducha ewangelicznego tam, gdzie się snuje życie publiczne, gdzie się układają nowe ustroje. Ci, którzy z woli katolickiego narodu mają zaszczytne mandaty publiczne, powinni w swoim sumieniu chrześcijańskim szukać nakazów i dyrektyw, jak kraj prowadzić drogami Chrystusowej etyki i sprawiedliwości”.

Chrześcijańskie kształty rozumu, pamięci i wolności są najdoskonalszymi postaciami dla naszego intelektu, pamięci i wolności ludzkiej, które w Chrystusie w akcie Chrztu św. zyskują światło Boskiej Prawdy, Mądrości i Boskiego Prawa; Boskiej Nadziei i Boskiej Miłości, z których każdy ochrzczony powinien czerpać siły duchowe do poznawania, głoszenia i obrony prawdy z miłością i nadzieją, do stanowienia prawa na miarę Boga i godności człowieka, nietykalnej dla nikogo od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci – także w Państwie Polskim i w polityce jako służbie dobru wspólnemu wszystkich Polaków. Żadna inna wiara nie daje takiej łaski, ponieważ jako nie-Chrystusowa jej po prostu nie posiada. A cóż powiedzieć o zdeprawowanych duchach, które jak np. wielu reprezentantów Nowoczesnej, Platformy i KOD-u w Polsce są pełne pustych, zakłamanych i negatywnych, a nawet niszczycielskich frazesów ideologii neokomunizmu, względnie neoliberalizmu światowego i dlatego są w istocie swojej destrukcyjne: antyludzkie, antynarodowe, antypaństwowe, antypolityczne oraz dążące do zniszczenia nauki, prawa, moralności, religii, Kościoła, sztuki i całej kultury, ponieważ wyrastają z rewolucji kulturowej neomarksistowskiej szkoły frankfurckiej. Polska jest od ponad 1050 lat Chrystusowa, a nie w stylu „totalnej opozycji” Nowoczesnej i Platformy neokomunistycznie, anarchistycznie i nihilistycznie KOD-owa!



Odwieczny Syn Boga Ojca rodzi się jako Emmanuel, czyli jako Mesjasz dla świata i Polski
Pan Jezus przychodzi do nas, aby po stworzeniu Polski też zbawić ją. ON nie pozostawił Polski w stanie opuszczenia przez Boga, w stanie grzechu pierworodnego, w stanie zakłamania przez złego ducha, w stanie zapomnienia i nienawiści oraz śmierci, lecz w Sobie przyniósł Polsce ochrzczonej Boga Ojca i Ducha Świętego, zdroje łask i darów Bożych, inspiracji i natchnień wiecznych do życia w stanie łaski uświęcającej, w stanie Jego Boskości, czyli wszelkich ideałów Ducha, dzięki którym Polska katolicka może kroczyć drogami zbawienia, okupionego św. Krwią naszego Mesjasza Pana, Jego Śmiercią Krzyżową, złożeniem do Grobu, ale i chwalebnym Zmartwychwstaniem i Wniebowstąpieniem do wiecznego życia Jego jako także prawdziwego Człowieka w chwale Boga Ojca w Niebie, czyli do zmartwychwstania w Niebie. Dlatego polska droga do zwycięstwa wiodła w historii i nadal wiedzie przez Chrystusa i w Chrystusie. Tylko w Nim zawsze zwyciężaliśmy w przeszłości i tylko w Nim możemy zwyciężać dzisiaj i w przyszłości.

Kto zatem uznaje Chrystusa za Boskiego Króla i żyje tą Prawdą o Bogu jako Władcy Polski, ten jest prawdziwym Polakiem-katolikiem i zarazem prawdziwym współtwórcą i odnowicielem Polski, pracującym dla jej doczesnej i wiekuistej szczęśliwości. Kto zatem, jak wspomniane środowiska Nowoczesnej, Platformy i KOD-u, które pozwalają się swoim neokomunistycznym i neoliberalistycznym – ideologicznym mocodawcom zredukować do bezmyślnych, zniewolonych i bezkrytycznych narzędzi w ich „totalnie” destruktywnych planach – również względem odradzającej się w różnych sferach naszego bytu narodowego i państwowego Polski – ten mówi radykalne „nie” względem Polski chrześcijańskiej i jako takiej dążącej pewnie w Bogu Objawionym do wyzwolenia ze zła wszelkiego grzechu, ze śmierci i niewoli szatana.

Kto uczestniczy w tym procesie odcinania Polski od Boskich źródeł zbawienia: od Chrystusa i Jego Ewangelii, od Jego Krzyża i Jego Kościoła św., od Jego Prawa, Miłości i innych Łask, koniecznych dla wyzwolenia Polski w pełnym wymiarze, w sposób świadomy i wolny, ten jest deprawatorem i niszczycielem Polski, a zatem współpracownikiem szatana jako deprawatora Polski i świata par excellence i powinien być przedmiotem specjalnej troski naszych służb bezpieczeństwa Państwa, aby nie doszło do dramatu anarchistycznego „marszu przez instytucje” tej samej rewolucji kulturowej lat 60. co u naszych zachodnich sąsiadów, z czym one do dzisiaj nie mogą sobie poradzić i co uwidacznia się w relacji Unii Europejskiej do Rzeczypospolitej Polskiej. Polska pragnie zmartwychwstawać w Chrystusie do życia w Królestwie Niebieskim, a nie umierać na wieki w upadłym aniele, „ojcu kłamstwa”, który zrzuca swoich niewolników do przepaści tragicznego piekła.

Szanowni Państwo, Panie i Panowie z nadmienionych ugrupowań politycznych, pozwólcie ogarnąć się jak nasz Naród katolicki w Polsce, pochodząc od tego samego Pana Wszechrzeczy, Chrystusowi jako Stwórcy i Zbawicielowi, który też Was z Miłości stworzył i z Miłości zbawił, abyście nie zatracili Polski w śmiercionośnych oparach antyboskich ideologii i tym samym nie zatracili siebie – przepiękne i niepowtarzalne bytowości personalne – na wieki w krainie szatana. Modlimy się za Was i wierzymy mocno, że staniecie się wolni duchem od jakiejkolwiek ideologii, a będziecie żyć nowym życiem w Jezusie Chrystusie, do którego bramą św. jest właśnie Chrzest.

Apel Księdza Prymasa Augusta Hlonda o „nowy chrzest” Polski bezcennym programem odnowy naszej umiłowanej Ojczyzny i Państwa
Ten wielki Mąż Stanu Kościoła i Ojczyzny nauczał jakże trafnie dla naszej dzisiejszej godziny dziejowej w Rzeczypospolitej Polskiej, iż „nasze odrodzenie religijne to nowy chrzest wspólnej duszy polskiej w imię Przenajświętszej Trójcy i katolicki start narodu do drugiego tysiąclecia dziejów. To nowe wybierzmowanie państwowości polskiej Duchem Świętym i nowe jej namaszczenie krzyżmem wielkości. To nowe, narodowe śluby wierności Ewangelii i wytrwania w Chrystusowej służbie. Nowe wcielenie się Boskiego ducha w naturze polskiej i nowe wyzwalanie się plemiennych sił z wad narodowych przez mistykę sakramentalną. To wzmożone życie ducha, skorygowany ład moralny, konsekracja polskiego patriotyzmu, oczyszczona atmosfera dobra, wyższe natchnienie kultury. Nowy styl pracy i twórczości, nowy ton współżycia, nowa pogoń i nowe pospolite ruszenie w dal przyszłości po szczęście pokoleń” w Bogu, który był wiecznie, jest i który z wysokości Niebios wychodzi nam naprzeciw ku Polsce ziemskiej, aby obmywać nas z grzechów osobistych oraz z niedoskonałości wad narodowych w Swojej zbawczej Krwi i karmić nas, dzieci Polskiego Narodu, niebiańskim „Chlebem Aniołów” w polskiej wspinaczce ku szczytom narodowej świętości w Wiecznie Świętym, bo Boskim Stwórcy i Odkupicielu, objawionym w Jezusie z Nazaretu – także jedynie prawdziwym Emmanuelu Polski.

Ks. prof. Tadeusz Guz, KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/172953, ... stusa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 27 gru 2016, 08:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Ojczyzna to dar

Przed bezrozumnym wystawianiem Ojczyzny na niebezpieczeństwo przestrzegają polscy biskupi.

O sporach politycznych, które aktualnie wstrząsają naszą Ojczyzną, oraz o obowiązku poszanowania demokratycznie wybranej władzy mówili w czasie Bożego Narodzenia pasterze Kościoła w Polsce. Zachęcali do przebaczenia i pojednania, odejścia od złorzeczenia i pójścia drogą błogosławieństwa.

– Kościół uczy, że prawdziwy pokój możliwy jest tylko dzięki przebaczeniu i pojednaniu – podkreślił ks. abp Stanisław Gądecki. Życzył zdolności miłowania drugiego człowieka, którą zaszczepił w nas Chrystus. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w czasie Pasterki w Poznaniu zachęcał do modlitwy o prawdziwy pokój, który nie jest jedynie piękną fasadą dla ukrycia sporów i podziałów.

W zdecydowanych słowach księża biskupi napiętnowali nieuszanowanie świąt Bożego Narodzenia przez posłów opozycji, którzy okupują salę sejmową. Politycy ci złamali wielowiekową zasadę pokoju Bożego, który zawierały zwaśnione strony na czas świąt religijnych. Jak zwrócił uwagę ks. abp Sławoj Leszek Głódź, zostało to naruszone w Polsce mimo podjętych prób rozwiązania konfliktu. – Nasza Ojczyzna jest wielkim darem Boga. Oparte na demokratycznych zasadach państwo polskie jest wielkim dobrem wspólnoty naszego Narodu. Nie jest igraszką losu. Kaprysem możnego satrapy. Wypadkową politycznych machinacji silnych mocarstw – zaznaczył metropolita gdański.

– Nie można tego wielkiego dobra bezrozumnie wystawiać na niebezpieczeństwo. Osłabiać. Negować wszystko, cokolwiek uczynią ci, których przecież u steru nawy państwowej postawiła swobodna wola wyborców. Odwracać znaczenie pojęć. Obroną demokracji nazywać okupację sali sejmowej, a zamachem stanu – sprawowanie władzy przez zwycięskie ugrupowanie. To jakaś przedziwna kakofonia. Niepojęta w porządku logiki – podkreślił ks. abp Głódź.

Małgorzata Bochenek

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... o-dar.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 04 maja 2017, 07:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Święta miłości kochanej Ojczyzny

Obrazek

Miłość Ojczyzny nadaje godność kalectwu i bliznom będącym następstwem ran poniesionych w obronie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, inspiruje do najszlachetniejszych myśli, które z jednej strony domagają się pomnażania dobra Ojczyzny, a z drugiej budzą gotowość do życia w poniewierce, a nawet do złożenia swego życia na jej ołtarzu – mówił ks. abp Marek Jędraszewski na Wawelu. Metropolita krakowski przewodniczył Mszy św. w uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski i 226. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja.

Rozpoczynając kazanie, ks. abp przypomniał zebranym w katedrze „Hymn do miłości Ojczyzny” Ignacego Krasickiego.

– Dla tej świętej miłości – jak pisał bp Krasicki – można cierpieć więzy i pęta, ona inspiruje do najszlachetniejszych myśli, życia w poniewierce czy złożenia życia na jej ołtarzu – mówił kaznodzieja i przypomniał pierwsze polskie powstanie narodowe – konfederację barską, pierwszy rozbiór Polski i dążenia do ratowania Ojczyzny.

– To pragnienie obozu patriotycznego, „byle cię można wspomóc, byle wspierać”, zaowocowało uchwaleniem w dniu 3 maja 1791 roku tzw. Ustawy Rządowej, która była drugą po Stanach Zjednoczonych Ameryki, a pierwszą w Europie Konstytucją – zauważył ks. abp Marek Jędraszewski. Przypominał i dodał, że wraz gotowością, aby wykorzystać szansę, jaką daje historia, szło w parze pragnienie właściwie uporządkowanej hierarchii wartości.

– Chociaż wydarzenia te są oddalone w czasie, to ciągle jest nam bliskie ich przesłanie: z jednej strony przestroga, z drugiej wskazanie drogi ratunku i ocalenia. Ta droga jest pełna poświęcenia i ofiarnej miłości do Ojczyzny – stwierdził kaznodzieja.

Metropolita krakowski, mówiąc o współczesnym wymiarze patriotyzmu, odwołał się do słów Jana Pawła II wypowiedzianych do rodaków podczas II pielgrzymki do ojczyzny: „Ojczyzna jest naszą matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”.

– Nie inaczej jest także w naszych czasach. Cierpi z powodu obojętności na jej los ze strony wielu jej córek i synów. Cierpi z powodu różnego rodzaju egoizmów, gdzie interesy własne lub interesy różnych grup i struktur społeczno-politycznych stawiane są wyżej niż jej dobro – mówił ks. abp Marek Jędraszewski.

Metropolita krakowski podkreślał, że również dzisiaj Polska ma prawo do miłości szczególnej.

– Ma prawo do naszego patriotyzmu, do patriotyzmu wszystkich jej obywateli – podkreślał duszpasterz krakowski.

Kaznodzieja przypomniał, że to w realiach życia domowego kształtuje się postawy patriotyczne.

– To w rodzinie, w jej szczególnej bliskości, doświadczamy wartości, jakimi są zakorzenienie i solidarność, wierność i wspólnota. (…) To niepowtarzalne dzieje naszych rodzin, w których objawia się całe bogactwo ludzkiej egzystencji, uczą nas, że moralną miarą działań – również tych społecznych czy patriotycznych – winien być nie tylko wzniosły program ideowy, ale także los i twarz konkretnego, żyjącego z nami człowieka. W tych niepowtarzalnych dziejach każdej z rodzin, historia narodowa splata się z lokalną specyfiką małych ojczyzn i życiowymi wyborami pojedynczych osób, czyniąc patriotyzm żywym, bogatym i różnorodnym. To w rodzinach rozwijamy naszą osobowość, odkrywamy zdolności i talenty, uczymy się wiary we własne siły, kształtujemy otwartość i życzliwości wobec świata, co z czasem czyni z nas aktywnych obywateli – mówił ks. abp Marek Jędraszewski.

Metropolita krakowski podkreślał, że „patriotyzm, który tak wspaniale objawił się w dziejach naszego Narodu w związku z uchwaleniem Konstytucji 3 maja (...) nie może się urzeczywistniać bez Chrystusowego Krzyża. (…) Nie ma prawdziwego patriotyzmu bez Krzyża, ponieważ właśnie w nim w pełni ukazała się miłość Boga do człowieka. – Patriotyzm w swej istocie będący miłością Ojczyzny jest niekiedy miłością trudną, wymaga niekiedy zaparcia się samego siebie, zaprasza do ofiarności, zakłada możliwość cierpienia – powiedział ks. abp Marek Jędraszewski i dodał: – Jeżeli ktoś swoją miłość do Ojczyzny łączy z Krzyżem, sam w konsekwencji upodabnia się do Chrystusa.

Kaznodzieja, kończąc kazanie, nawiązał do słów Apelu Jasnogórskiego. – Uciekając się do Niej, pod Jej obronę jako Matki uczymy się od Niej prawdziwej miłości, także miłości do Ojczyzny jednocześnie uczymy się zawierzać nasze polskie losy Jej matczynej opiece. Maryjo Królowo Polski, jestem przy Tobie. Pamiętam. Czuwam. Jesteśmy przy Tobie, Maryjo, która stoisz pod krzyżem swojego Syna, pamiętamy o Twojej nieustannej opiece, dzięki której na przekór dziejowym zawieruchom istniejemy jako naród, czuwamy nad naszą miłością do Boga i do drugiego człowieka. Czuwając, tak prosimy Cię nasza Matko i Królowo, prosimy, abyś była Opiekunką naszych rodzin, abyś swoją przedziwną miłością do polskiego Narodu uczyła nas kochać naszą Ojczyznę. Abyś była nauczycielką naszego polskiego patriotyzmu – zakończył metropolita krakowski.

Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... zyzny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 03 sie 2017, 07:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Ofiary Powstania domagają się odpowiedzialności

Obrazek

Te ofiary domagają się nie tylko pamięci, one domagają się naszej miłości Ojczyzny dzisiaj i naszej odpowiedzialności za nich, ponad wszystkimi podziałami – mówił ks. abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. w katedrze na Wawelu z okazji 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

Tak jak wtedy ludność Warszawy potrafiła się zjednoczyć, wierząc, że tam bije serce Polski, tak dzisiaj świadomi tych ogromnych ofiar, poniesionych wtedy za Polskę, musimy się tym bardziej modlić o jej „dzisiaj” i o jej „jutro” – apelował.

Abp Jędraszewski w homilii powiedział, że Bóg dał swemu ludowi fundamentalne prawo w postaci Dekalogu, które cementowało jedność Izraelitów, mających ciągle w sobie ducha ludzi zniewolonych. – To Bóg na koniec dał jeden podstawowy warunek, dzięki któremu lud izraelski będzie mógł cieszyć się pokojem i pomyślnością. Tym warunkiem była wierność – podkreślił hierarcha.

Arcybiskup nawiązał także do Ewangelii św. Mateusza, która mówi o końcu każdego człowieka, który będzie musiał przed Bogiem zdać rachunek ze swego życia. – To wtedy okaże się, czy ktoś był prawdziwie synem Królestwa, czy należał do tych, którzy urzeczywistniali moc zła. Właśnie wtedy, kiedy się pamięta o źródłach, o przeszłości, można powiedzieć, kim się jest dzisiaj. A wybiegając ku temu, co będzie, tym bardziej rozumie się brzemię chwili obecnej – wyjaśniał ks. abp Jędraszewski.

– Odnosi się to do każdej i każdego z nas, ale odnosi się także do tej szczególnej wspólnoty, z której wyrastamy jako Polacy. Wspólnoty naszego polskiego narodu, który poczuł się, według niezmierzonych wyroków Bożej Opatrzności, właśnie wtedy, kiedy na nasze ziemie zawitał Chrystusowy krzyż – tłumaczył metropolita krakowski, dodając, że z chwilą przyjęcia chrztu przez Mieszka I narodził się polski naród, a wraz z nim państwo. – Musimy pamiętać o tym początku nas, by zrozumieć, kim jesteśmy. Musimy nawiązywać do tych początków, by zrozumieć także dzieje tworzące naszą polską historię. I dodał, że nie bez powodu wybitni humaniści europejscy nazwali Polskę antemurale christianitatis, czyli przedmurzem chrześcijaństwa.

– Taki był nasz los, takie nasze zadanie wobec Europy, ale także wynikająca właśnie z tej szczególnej roli Polski – jej sława – podkreślił hierarcha.

Metropolita krakowski mówił, że dzień 1 sierpnia 1944 roku jest wspominany w sposób szczególny. – Polska niejako zredukowana do Warszawy. Do tej samotnej wyspy, która chciała powiedzieć zdecydowane „nie” wobec opresji hitlerowskiej z jednej strony, jak i tej nadciągającej ze Wschodu, z drugiej – powiedział arcybiskup. – Godzina „W”, która wzbudziła w mieszkańcach Warszawy tak wiele nadziei, tak niezmierny entuzjazm, tak trudne do wyobrażenia dzisiaj wzruszenie, kiedy na gmachach wielu budynków powiewały biało-czerwone flagi – kontynuował.

– Tak ważne są te słowa przypominane od kilku tygodni z taką mocą: „My chcemy Boga”. – Dzięki Niemu rozumiemy siebie, bo w Bogu jedynie odnajdujemy naszą polską, narodową tożsamość. Bo w Nim znajdujemy nadzieję, mimo czasów trudnych i wyzwań współczesnego dnia niemałych – podkreślił ks. abp Jędraszewski.

- Te ofiary domagają się nie tylko pamięci, one domagają się naszej miłości Ojczyzny dzisiaj i naszej odpowiedzialności za nich, ponad wszystkimi możliwymi podziałami. Tak jak wtedy ludność Warszawy potrafiła się zjednoczyć, wierząc, że tam bije serce Polski, tak dzisiaj świadomi tych ogromnych ofiar, poniesionych wtedy za Polskę, musimy się tym bardziej modlić o jej „dzisiaj” i o jej „jutro”, wiedząc, że nasza nadzieja ostateczna jest w Bogu i nic nie straciło z aktualności to przekonanie, to określenie Polski jako „antemurale christianitatis” – przedmurze chrześcijaństwa – zwracał uwagę. – Niezależnie od tego, czy to przedmurze byłoby po jej stronie wschodniej czy zachodniej, bo jeżeli obronimy ten rdzeń, tę pamięć o tym, kim jesteśmy, dzięki Bogu, to będziemy trwać, z nadzieją patrząc w przyszłość i nie tracąc nic z pamięci o naszych bohaterach – powiedział na zakończenie, na co wierni zareagowali oklaskami.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 16 sie 2017, 09:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Bezpieczeństwo Ojczyzny celem, który łączy

Słowo pasterskie biskupa polowego Wojska Polskiego Józefa Guzdka z okazji Święta Wojska Polskiego

Po raz kolejny 15 sierpnia – wpatrzeni w postać zwycięskiej Maryi, która została z ciałem i duszą wzięta do nieba – będziemy wspominać wielkie zwycięstwo odniesione na przedpolach Warszawy w 1920 roku. Zadecydowało ono nie tylko o przyszłości młodego państwa polskiego, odrodzonego w 1918 roku, ale także o kształcie chrześcijańskiej Europy.

Wspominając Cud nad Wisłą, dziękujmy Bogu, że był natchnieniem, źródłem sił i najgłębszych motywacji dla naszych Rodaków w tym trudnym, wojennym czasie. Wspólna modlitwa, udział we Mszach św. i procesjach błagalnych jednoczyły wszystkich wokół najważniejszej sprawy w tamtym czasie – wokół obrony wolności i niepodległości Ojczyzny.

Z ogromnym szacunkiem i wdzięcznością myślimy o żołnierzach Wojska Polskiego, którzy nie ulękli się przeważającej siły wroga, ale ofiarnie, pełni poświęcenia, chwycili za broń, stając w obronie wiosek i miast. Zgodnie z pouczeniem Chrystusa zawartym w Ewangelii: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13), zdobyli się na heroiczny bój.

Poległym i zmarłym naszą wdzięczność okażemy podczas modlitwy w kościołach i kaplicach, a także uczestnicząc w okolicznościowych spotkaniach i apelach.

W dniu historycznego zwycięstwa nad Armią Czerwoną w 1920 roku obchodzimy Święto Wojska Polskiego. Wspominając i podziwiając rycerzy wolności sprzed 97 lat, nasz wzrok i słowa pamięci kierujemy w stronę tych, którzy już wypełnili swoje żołnierskie zadania – kombatantów wszystkich frontów walki o wolną Polskę i żołnierzy, którzy przeszli już w stan spoczynku.

Szacunek i wdzięczność chcemy wyrazić także żołnierzom, którzy dziś stoją na straży pokoju i bezpieczeństwa naszych granic. Współczesne pokolenie żołnierzy angażuje się w walkę ze złem, terroryzmem, także daleko poza granicami naszej Ojczyzny, ale zawsze z myślą o bezpieczeństwie tej, która jest naszą Matką. Składając wojskową przysięgę, decydują się wiernie służyć Ojczyźnie, nie szczędząc sił, krwi, a nawet swojego życia – dla ludzi w mundurach to sprawa honoru.

W ten świąteczny dzień patrzymy także w przyszłość – Boga prosimy o wsparcie w realizacji trudnej i odpowiedzialnej misji Polskich Sił Zbrojnych. Wsłuchani w słowa Chrystusa: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat” (J 14,27) – prośmy o dar Chrystusowego pokoju najpierw w naszych sercach, w rodzinach, w naszym państwie i na całym świecie. Nie podnośmy, a nawet nie dotykajmy, kamienia rzuconego w naszą stronę, aby nie zarazić się nienawiścią. Niech bezpieczeństwo naszej Ojczyzny będzie wspólnym celem, który nas łączy.

Maryjo Wniebowzięta, Hetmanko Żołnierza Polskiego, w Święto Wojska Polskiego, weź w swą opiekę żołnierzy i tych wszystkich, którzy służą bezpieczeństwu i stoją na straży wolności naszej Ojczyzny.

bp Józef Guzdek
Biskup Polowy Wojska Polskiego

Konferencja Episkopatu Polski

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... laczy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 27 lis 2017, 09:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Solidarna troska o Ojczyznę

Homilia ks. abp. Marka Jędraszewskiego wygłoszona w uroczystość Chrystusa Króla podczas Mszy św. w królewskiej katedrze na Wawelu

Obrazek

Drodzy bracia i siostry,

Jezus rzekł do Piłata: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom”. Bo ten świat to świat kłamstwa, oskarżeń niewinnego, świat nienawiści, przemocy i walki. Chrystus, stojąc przed Piłatem, osobiście doświadczał tego świata. Godziny dzieliły Go od tego, by usłyszał wyrok śmierci na siebie poprzez okrutną śmierć na krzyżu. A Jego królestwo nie jest z tego świata, choć dla tego świata.

Jakże przejmujące są pod tym względem czytania dzisiejszej uroczystości. Najpierw mówiące o miłości Boga do ludzi, o miłości pasterza do owiec, przepiękne obrazy, którymi posługuje się prorok Ezechiel. Obrazy, które urzeczywistniły się w życiu, słowach i czynach Jezusa Chrystusa, który nazwał się Dobrym Pasterzem, który oddaje swoje życie za owce. O tym, że to oddanie swego życia za owce jest czymś dla owiec najbardziej cennym i przełomowym, dającym nadzieję życia wiecznego i uczestnictwa w królestwie szczęścia niemającym końca, mówią słowa, które napisał św. Paweł Apostoł w I Liście do Koryntian, wskazując na zmartwychwstanie Jezusa. Mówił, że ono jest zapowiedzią zmartwychwstania tych wszystkich, którzy w Nim, swoim Królu i Panu, położyli nadzieję. W Chrystusie wszyscy będą ożywieni. Chrystus jako pierwszy, potem ci, którzy należą do Chrystusa w czasie Jego przyjścia. Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką zwierzchność, władzę i moc.

„Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć”. Królestwo nie z tego świata, mówiące o miłości Boga do człowieka i dające człowiekowi nadzieję szczęścia, a jednocześnie królestwo, dzięki któremu wszyscy wierzący w Chrystusa stają się dla siebie siostrami i braćmi – zwłaszcza ci najmniejsi, ubodzy, często przez świat okrutnie nazywani ludźmi marginesu. To z nimi utożsamił się Chrystus, jak słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii u św. Mateusza. To dzięki temu, że Chrystus chciał się stać najmniejszy spośród ludzi, w chwili ostatecznej ten, który będzie sądził wszystkie narody, usłyszy pytanie: „»Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?«”. Wtedy Chrystus odpowie im, a będzie to odpowiedź decydująca o losach na całą wieczność: „»Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili«”.

Ta prawda o Królestwie Bożym, ta prawda o Chrystusie, który jest Królem tego królestwa, jest głoszona przez całe dzieje Kościoła, które trwają już prawie 2 tys. lat, i ta prawda będzie głoszona do końca, aż do spełnienia się czasów, będzie głoszona w porę i nie w porę. Zdajemy sobie doskonale sprawę z tego, że zwłaszcza wiek XX, jeszcze nie tak dawno miniony, był czasem, kiedy tę prawdę o Chrystusie, Królu wszechświata, głoszono rzeczywiście nie w porę. Właśnie wtedy zrodziły się dwa systemy totalitarne, które głosiły o sobie, że będą trwały przynajmniej tysiąc lat, które ze swojej definicji były antychrześcijańskie. Jeden system ateistyczny, bolszewicki, drugi nazistowski, neopogański. Walczyli z Bogiem, a swoich przywódców otaczali kultem niemal Bogu przynależnym i ulegali temu przeświadczeniu ludzie. Ulegali liczeni w miliony. I wielu wydawało się, że nic nie jest w stanie odmienić historii tego świata. Wiemy także, że wraz z tym odrzuceniem Chrystusa jako Króla i wyniesieniem ludzi, którzy byli otaczani kultem boskim, szedł w parze bezmiar nieszczęść, przemocy i okrucieństw, właśnie dlatego, że oni uważali, iż wszystko im wolno. W odniesieniu do dziejów naszego Narodu, które zostały tak boleśnie dotknięte działaniem obu totalitaryzmów, jakże nie przywołać rozkazu jednego z wodzów XX wieku wydanego dla swoich dowódców: „Zniszczenie Polski jest naszym pierwszym zadaniem. Celem musi być nie dotarcie do jakiejś oznaczonej linii, lecz zniszczenie żywej siły. […] Zwycięzcy nikt nie pyta, czy powiedział prawdę, czy też nie. W sprawach związanych z rozpoczęciem i prowadzeniem wojny nie decyduje prawo, lecz zwycięstwo. Bądźcie bezlitośni, bądźcie brutalni”.

A gdy chodzi o drugiego, otaczanego kultem jednostki, jakże przerażająco przemawia do nas jego podpis złożony na notatce biura politycznego, wydający rozkaz wykonania śmierci na polskich oficerach. Taki jest świat. Naprzeciwko takiemu światu idzie Chrystus, który mówi, że jest Królem, ale królestwo Jego nie jest stąd, nie rządzi się prawami tego świata, tak jak miłość nie jest prawem wypływającym z ludzkiego egoizmu, zapatrzenia w siebie i z pychy. Ale ta miłość zwycięża w kolejnych pokoleniach składających się na wielką historię Kościoła. Zwycięża, ponieważ jest od Boga.

Jakże znamienną rzeczą jest to, że dzisiejsza uroczystość Chrystusa Króla została wprowadzona do kalendarza liturgicznego Kościoła katolickiego przez Papieża Piusa XI właśnie w tym czasie, kiedy rodziły się te przerażające totalitaryzmy. I kiedy ludzi wynoszono tak wysoko, że wydawałoby się, że już bardziej nie można. A Papież poprzez to święto chciał wskazać – nie oni, Chrystus, Boży Syn, On jest prawdziwym Królem dziejów, historii i świata. On jest Panem ludzkich serc, bo jest Panem miłości prawdziwej, ofiarnej, dającej siebie aż do końca, aż do ofiarowania zbawienia każdemu, który zechce uwierzyć w Jego Ewangelię.

Nie bez powodu także ten sam Papież ustanowił w latach 30. ubiegłego wieku Akcję Katolicką, bo widział w niej dającą nadzieję konieczność aktywnego działania katolików świeckich, by razem ze swoimi pasterzami, zanurzeni w rzeczywistość Kościoła głoszącego Królestwo Boże mieli odwagę zmieniać ten świat, angażować się także w różne działania, także o charakterze politycznym, by wpływać na bieg historii i sprawiać, by była ona wyrazem tego wszystkiego, co najbardziej szlachetne i piękne w człowieku i co swoje korzenie znajduje właśnie w Ewangelii.

Tę prawdę o konieczności zaangażowania się świeckich w życie społeczne i polityczne powtórzył z wielką pomocą św. Jan Paweł II wielki w swojej apostolskiej athortacji „Christifideles laici” o powołaniu i misji świeckich w Kościele i świecie 20 lat po Soborze Watykańskim II. I tam zwłaszcza w pkt 42 jest wyraźnie mowa o tym, że trzeba się angażować w to, co się dzieje w świecie, i wnosić w to, co się dzieje, zaczyn prawdziwie ewangeliczny.

„Aby ożywiać duchem chrześcijańskim doczesną rzeczywistość służąc […] osobie i społeczeństwu, świeccy nie mogą rezygnować z udziału w »polityce«, czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra”. A zatem obrona godności osoby ludzkiej, a także wspólne dobro, które sprawia, że katolicy muszą się angażować w jego urzeczywistnianie dla dobra wspólnego, czyli całej społeczności. Że nie wolno im zamykać się w ciasnym egoizmie czy swoistej wieży z kości słoniowej obojętności wobec tego, co wokół nas. Pisze dalej Papież: „Prawo i obowiązek uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego”. Chodzi o różne „formy tego udziału, płaszczyzny, na jakich on się dokonuje, zadania i odpowiedzialność”. One „mogą być bardzo różne i wzajemnie się uzupełniać”. Ale: „Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych”.

Nie usprawiedliwiają tej nieobecności, dlatego że chodzi o to, aby prowadzić taką politykę, której kryterium jest troska – jak pisze Papież – o osobę i społeczeństwo. Gdzie chodzi o „dążenie do wspólnego dobra jako dobra wszystkich ludzi i całego człowieka, dobra, które jest dane i które gwarantuje, że jego przyjęcie jest sprawą wolnego i odpowiedzialnego wyboru poszczególnych osób czy stowarzyszeń”. I dlatego: „Pilnym i odpowiedzialnym zadaniem świeckich jest dawanie świadectwa tym wartościom ludzkim i ewangelicznym, które posiadają wewnętrzny związek z działalnością polityczną, jak wolność, sprawiedliwość, solidarność, wierne i bezinteresowne oddanie sprawie wspólnego dobra, prosty styl życia, preferencyjna opcja na rzecz ubogich i najmniejszych. Wymaga to, by byli oni coraz bardziej ożywieni duchem rzeczywistego uczestnictwa w życiu Kościoła i coraz lepiej znali jego naukę społeczną. W spełnianiu tego zadania stałym wsparciem będzie dla nich bliskość wspólnot chrześcijańskich i ich pasterzy”.

O to chodzi w polityce, tak właśnie rozumianej, która ma także swój styl i bardzo określone narzędzia, bo papież tu podkreśla, że chodzi przede wszystkim o ludzką solidarność. „Ta zaś wymaga czynnego i odpowiedzialnego uczestnictwa w życiu politycznym wszystkich i każdego obywatela oraz rozmaitych grup, związków zawodowych, partii: wszyscy razem i każdy z osobna jesteśmy odbiorcami polityki i jej aktorami”.

I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, którą podkreśla w tym 42 punkcie „Christifideles laici” Jan Paweł II – troska o wychowanie. O takie wychowanie, zwłaszcza dzieci i młodzieży, które ma na celu przezwyciężanie „panoszącej się kultury egoizmu, nienawiści, zemsty i wrogości, a równocześnie wzrost solidarności na wszystkich szczeblach. Solidarność bowiem »jest drogą do pokoju, a zarazem do rozwoju«”.

Siostry i bracia, jakże w tych słowach Jana Pawła II nie odczytać szczególnego przesłania do Akcji Katolickiej, bo przecież właśnie ona została powołana właśnie po to, by katolicy świeccy w łączności z pasterzami Kościoła przyczyniali się do zmiany oblicza tego świata na lepsze, właśnie w duchu chrześcijańskich wartości, w trosce o to, by nikt nie został wykluczony, aby wszystkich objąć solidarną troską – wszystkich. Wszystkie osoby od chwili ich poczęcia aż do momentu naturalnej śmierci. Przejawem naszego człowieczeństwa jest właśnie ta solidarność z najbardziej słabymi i niewinnymi, nienarodzonymi dziećmi lub pozbawionymi właściwej opieki i nadziei ludźmi, którzy są chorzy czy ze względu na swój wiek domagają się wsparcia, a którym współczesne, egoistyczne, liberalne społeczeństwo oferuje tak litościwie i tak łaskawie eutanazję.

Przejawem solidarności jest także troska o rodzinę, tak bardzo zagrożoną w swojej strukturze i swoim istnieniu. Przejawem solidarności jest także pamięć o tych, którzy tworzyli dobro naszej Ojczyzny, i dzięki poświęceniu i heroizmowi których możemy cieszyć się dzisiaj Polską suwerenną i wolną. Musi być właśnie ta solidarna troska o Ojczyznę.

Musi być ta solidarna troska o Ojczyznę, bo w tym wszystkim mieści się realizacja tego, o czym słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii. Gotowość solidarnego bycia razem z naszymi siostrami i braćmi, których się częstokroć lekceważy, ośmiesza, tak łatwo pozbawia życia, tak beztrosko stawia się na marginesie tego, co ważne. A Chrystus mówi: „Ważny jest każdy człowiek”. A Chrystus pokazuje sobą, jak go kocha, przelewając za niego własną krew. A Chrystus wzywa nas wszystkich, a szczególnie Akcję Katolicką, do tego, by w porę i nie w porę jej członkowie, pociągając także innych za sobą, tworzyli królestwo miłości i pokoju, królestwo sprawiedliwości i dobra, królestwo, w którym Chrystus jest Królem i dzięki temu każdy ma w tym Jego królestwie właściwe i przynależne sobie miejsce. Amen.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... zyzne.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 06 sty 2018, 10:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Roztocze, moja ojcowizna

Z ks. prof. Tadeuszem Guzem, rozmawia Ewa Małecka

Obrazek

Jak Ksiądz Profesor spędza czas wolny?
– Do najmilszych zajęć w moim życiu należą spotkania z przyjaciółmi i rodziną, rozmowy i spacery na łonie przyrody. Samotne spacery zazwyczaj łączę z modlitwą: brewiarzową, różańcową czy po prostu kontemplacją świata, dzieła Bożego. Moja ojcowizna znajduje się we wsi Szozdy, na pograniczu Roztocza północno-zachodniego i środkowego. Jesteśmy tutaj w pobliżu przeuroczych zakątków kulturowych i przyrodniczych, takich jak miejsca objawień Matki Najświętszej w Krasnobrodzie, 30 km stąd; św. Marii Magdaleny w Biłgoraju, ok. 25 km stąd. Na północny zachód od nas znajduje się Radecznica, gdzie wielokrotnie objawiał się św. Antoni. Nie objawił się ani w swojej rodzinnej Lizbonie, ani w Padwie, gdzie spoczął po śmierci, ale właśnie w Radecznicy. Są to objawienia uznane przez Kościół. Jeszcze w XIX i początkach XX wieku przybywało do Radecznicy mniej więcej tyle samo pielgrzymów, ile na Jasną Górę. Był tu olbrzymi ruch pielgrzymkowy, bo Naród miał wiarę w świętych obcowanie. Mnóstwo cudów św. Antoni tu dokonał.

Moja ojcowizna położona w wiosce Szozdy to podarunek dziadków na rzecz rodziców i starszego rodzeństwa. Bo oni przez wiele lat nie mieli domu, mieszkali u jednych dziadków, potem u drugich, u kuzynostwa i sąsiadów. Dopiero po około 20 latach małżeństwa, a więc kiedy już i ja przyszedłem na świat, dziadkowie ze strony ojca podarowali im ten skrawek ziemi. W 1964 roku, kiedy materialnie zaczynali stawać na nogi, mając wreszcie własną izbę, 12 września zdarzył się nasz dramat rodzinny: urodziła się moja najmłodsza siostra Marysia, ale mama, śp. Józefa, następnego dnia wykrwawiła się. Ponieważ ojciec został z pięciorgiem dzieci, w tym najmłodszym noworodkiem, nasi krewni postanowili przyjąć nas do siebie. Tylko starsza siostra Krystyna została z tatą, żeby tu skończyć szkołę i pomóc tacie w gospodarstwie, ale potem też została zabrana przez kuzynostwo na Śląsk. Ja natomiast, pięcioletni wówczas, zaraz po pogrzebie mamy trafiłem do wujaszka Michała, jak go nazywałem, rodzonego brata mojej babci ze strony mamy, i jego żony Ewy.

Pamiętam jeszcze, jak wychodząc z cmentarza, oglądałem się na drogę prowadzącą do Szozdów, ale przez wiele lat nie było mi dane tu wrócić. Wujostwo mieszkali niedaleko, w Tereszpolu, który swoją nazwę zawdzięcza św. Teresie Wielkiej, ponieważ te dobra poświęcone były Teresie Zamoyskiej, noszącej jej imię. Jako gmina mamy więc karmelitańskie pochodzenie, dlatego tym bardziej cieszę się, że siostry karmelitanki ze Wzgórza św. Wojciecha w Poznaniu podarowały mojej rodzinie relikwie zarówno św. Teresy z Ávila, jak i św. Jana od Krzyża. Obdarowały też miejscową gminę, która w herbie ma św. Teresę z Ávila.

Perłą Roztocza jest też sanktuarium św. Marii Magdaleny.
– Tak, na początku XVII wieku miały tu miejsce jej objawienia uznane przez Kościół. Ubolewam nad tym, że chyba ostatnio za mało czynimy w celu propagowania kultu świętych. A przecież nawet codzienne doświadczenie wskazuje na szereg przykładów ingerencji niebiańskiej. Oczywiście, jest to ingerencja Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego, ale często uproszona przez świętych. Bo prawda o świętych obcowaniu oznacza, że możemy ich przyzywać, a wydaje mi się, że dziś zbyt mało korzystamy z tych dobrodziejstw.

Kiedy najlepiej odwiedzać te sanktuaria?
– Zawsze na Matki Bożej Jagodnej, 1-2 lipca, są piękne uroczystości w Krasnobrodzie. Pamiętam, że jako chłopiec pielgrzymowałem tam indywidualnie, ale też w ramach pielgrzymek ministrantów, i rowerem, i pieszo. A pamiętam i taką historię, jak ze śp. wujaszkiem Michałem Skurą pojechaliśmy na jakąś uroczystość do Górecka Kościelnego, do sanktuarium św. Stanisława, Biskupa i Męczennika, wozem, parą koni. Jechaliśmy przez wioski, przez las, piękną drogą. Było to dla mnie jako chłopca dużym przeżyciem. Dotąd pamiętam scenki z Górecka Kościelnego z rozmodlonym narodem, końmi, z mnóstwem ludzi. Sanktuarium leżało na uboczu, a parafianie zjeżdżali się z okolicznych wiosek: z Aleksandrowa Pierwszego, Brzezin, Górecka Kościelnego, Górecka Starego, Józefowa Roztoczańskiego, Majdanu Kasztelańskiego, Podlasu Kol., Sigły, Tarnowoli, Trzepietniaka Kol. Są to osady pozakładane chyba w XV-XVI wieku, nierzadko przez protestantów, którzy w większości potem poprzechodzili na wiarę rzymskokatolicką.

Pielgrzymował Ksiądz Profesor do pobliskich sanktuariów z wujkiem, ale też z ministrantami, z parafią, a więc formowało Księdza życie społeczności lokalnej?
– Życie lokalne, rodzina, wszystko to skupione było wokół trzech głównych działów: najważniejszy dla nas był świat wiary. Wokół uroczystości wiary świętej katolickiej organizowało się całe życie mojej rodziny. Pan Bóg był w samym centrum i do Niego odnosiło się wszystko. Pamiętam, że kiedy po kilku latach seminarium odczytywałem z ambonki kościoła parafialnego w Tereszpolu Słowo Boże, bardzo to przeżywałem, aż drżałem. Owszem, miałem tremę, ale drżałem też z uwagi na wielkość tego Słowa. Zawsze wiedziałem, że ono jest tak ważne, tak święte, że trzeba je odczytywać z najwyższą powagą. Wokół niego toczyliśmy z moim śp. ojcem Władysławem mnóstwo dyskusji, a mój ojciec czynił to przez lata także z odwiedzającymi go świadkami Jehowy.

Dwa pozostałe działy, wokół których toczyło się nasze życie, to praca i nauka. Wyrosłem w czasie, kiedy od najwcześniejszych lat dziecko było wprowadzane w rodzinny system pracy. Nigdy nie miałem dzieciństwa bez własnych zadań i obowiązków. Choć z pierwszych pięciu lat życia, przeżytych tu z rodzicami, nic nie pamiętam, pewnie sprawił to szok po śmierci mamy. Mam tylko w pamięci pojedyncze sceny, natomiast żywy film życia – dopiero z okresu późniejszego. Uczyłem się pracy i muszę powiedzieć, że jest to jedna z najwspanialszych szkół, jakie człowiek zdołał stworzyć. Przez pracę można się głęboko wykształcić: uformować charakter, zdobyć wiedzę, co potwierdza Arystoteles, mówiąc o doświadczeniu jako „pierwszym źródle wiedzy”.

Które z zajęć dziecięcych czy młodzieńczych najbardziej wzbogacały?
– Do najwspanialszych należał czas żniw, kiedy wiązało się zboże w snopki, a później snopki w dziesiątki, i ustawiało pionowo, żeby osychały. I zakładanie czapek na tych dziesiątkach. To był moment dotarcia do owocu pracy. Ukoronowanie łaski Bożej i pracy człowieka.

Bardzo lubiłem też orać ziemię koniem. Trzeba to robić właściwie, nie za głęboko, nie za płytko. Chodzi się wiele kilometrów, a przy tym zapach ziemi, cisza, okazja do rozmyślań.

Nigdy nie siałem zboża. To robiła ciocia/babcia. Ale kiedy już zasiała, ja jechałem bronami i zabezpieczałem zasiewy, żeby nie wydziobały ich ptaki.

Bardzo piękne były też prace, które wykonywało się w lesie. Najlepszą jakość drewna uzyskuje się, przygotowując je zimą. Ścina się je i odpowiednio obrabia, a potem wiosną trzeba sprzątać po ścince. Pamiętam, jak jeździłem do lasu – i konno, i wozem. Uwielbiałem tę jazdę. Wiązały się z nią różne widoki, każda pora roku ma w przyrodzie swój urok, swoje piękno, jak np. kołysane powiewem wiatrów łany zbóż, ale chyba najbardziej lubiłem jesień. Jest to jakaś przedziwnie fascynująca granica owocu i zasiewu. Zawsze zdawała mi się porą filozoficzną, przynoszącą głębię refleksji. Ziarno wsiane w glebę musi w niej obumrzeć, żeby na wiosnę wyskoczyło z niego nowe życie. Tak sobie jako chłopak dumałem, a idąc do pobliskiego kościoła parafialnego na Mszę św. i inne nabożeństwa słyszałem Słowo Boże, ciekawe kazania i homilie, właśnie nawiązujące bardzo często do nauczania Jezusa i przywoływania przez Niego scen przyrodniczych. Otwartość i gościnność księży oraz ich anielska cierpliwość na nasze młodzieńcze pytania wraz z wielogodzinnymi dyskusjami sprzyjały głębokiemu rozwojowi ducha z wiary i dla wiary katolickiej pośród mojego pokolenia młodzieży.

Wspomniał Ksiądz Profesor konie. Czy i dziś kontakt ze zwierzętami pozostaje dla Księdza istotny?
– Trudno mi wyobrazić sobie życie bez kontaktu z przyrodą i jej przepiękną fauną. Przecież Pan Bóg pomyślał wszechświat ze względu na człowieka. W tym jest głęboka myśl Boża, żeby człowieka inspirować, wspierać, utrzymywać przy życiu poprzez przyrodę. I świat zwierząt należy do najwspanialszych dzieł Bożych. Są to istoty doskonalsze od roślin, a mniej doskonałe od ludzi, czyli stanowią jakby ogniwo pośrednie w hierarchii doskonałości istot żywych. Zwierzęta zawsze bardzo lubiłem, szczególnie konie.

Ma Ksiądz Profesor okazję jeździć konno?
– Ostatnio chyba kilkanaście lat temu. Ale kiedyś, pamiętam, jakiś dobry człowiek podarował mi jako chłopcu ramy siodła ułańskiego z okresu II wojny światowej. Ja sobie ten szkielet wypełniłem, obszyłem i oczywiście jeździłem w tym siodle. Coś fascynującego! Z wysokości siodła inaczej przeżywa człowiek świat. Inaczej niż z perspektywy roweru, samochodu czy spaceru pieszego.

Jak żył jeszcze śp. tata, Władysław, do końca mieliśmy konia. Był nieduży, ale taki „mądry”, że gdziekolwiek usłyszał głos ojca, biegł za nim. A czasami, gdy tato był wewnątrz domu, podbiegał i lizał okno, za którym słyszał jego głos. Ale ze względu na to, że koń wymaga intensywnej pielęgnacji, po śmierci ojca zamieniłem się z pewnym człowiekiem z Podkarpacia. On wziął naszego konia, ja otrzymałem w zamian trójkę danieli. Z tej trójki mam ich już trzynaście.

Oprócz stadka danieli ma też Ksiądz Profesor psa.
– Tak, to też tradycja śp. ojca, który miał mieszańca o urodzie wilczura i imieniu Puszek. Przesympatyczny pies. Po śmierci ojca nie chciał jeść i padł nam, chyba z tęsknoty za panem. W lipcu tego roku dostałem w podarunku dwa malutkie szczenięta owczarka środkowoazjatyckiego, biało-czarne, jedno z nich nazwałem tym samym imieniem, a drugie o imieniu Hektor podarowaliśmy dalszemu sąsiadowi. Teraz to już duży pies, wspaniałe stworzenie. Z naszej posesji mamy wyjście prosto w las, na spacery. Jest las modrzewiowy u sąsiada, a pozostałe w okolicy przeważnie sosnowe. Chodzimy też na pola i łąki, po pagórkach i wzniesieniach Roztocza.

Czy Puszek nie goni za hodowanymi danielami?
– Owszem, goni, ale tylko na zewnątrz. Natomiast tu, przy domu, jest pełna harmonia świata zwierzęcego. Również trzy kotki, które mamy, bawią się z tym potężnym owczarkiem.

Zajmuje się Ksiądz Profesor prawdami uniwersalnymi, zachowując tak silny związek z konkretną wioską.
– W wiosce, proszę zauważyć, prawie wszystko jest dziełem Bożym: zioła, kwiaty, drzewa, zboża, zwierzęta i ludzie. Świat kultury, a więc dzieł ludzkich, zajmuje tu marginalne miejsce. W mieście natomiast do jego istoty należą dzieła ludzkie, a tylko margines stanowią dzieła Boże. Uważam za błąd, poważny błąd, jeżeli państwo preferuje tylko miasto. Bo najstabilniejszym państwem nie jest to, które ma gigantyczne miasta, ale to, które zachowuje równowagę i z właściwą troską podchodzi do sprawy rolnika jako prawdziwego żywiciela narodu.

Kiedyś na przykład Franz Liszt, wybitny kompozytor i pianista, kształcił dzieci polskiej szlachty tu niedaleko, koło Tomaszowa Lubelskiego. Mieszkał w dworku na Roztoczu. Gdyby dziś zaproponować profesorowi uniwersyteckiemu, żeby zamieszkał z konkretną rodziną na dalekiej prowincji i uczył jej dzieci, uznałby to za degradację. To świadczy o tym, jak bardzo jesteśmy skomunizowani, spłyceni, jak bardzo oddaleni od tego, co powinno być źródłem naszej twórczości.

Gdy mowa o twórczości, chciałabym zapytać, co Ksiądz Profesor ceni w sztuce?
– Jedynym, czego nie cenię, jest świat upadły, diabelski, piekielny.

Właśnie, nasza epoka, ubóstwiająca ludzką kreatywność, coraz bardziej popada w wyjałowienie, w pustkę.
– Bo ubóstwienie ludzkiej kreatywności oznacza detronizację Boskiego Kreatora, prawdziwego Geniuszu, który zdolny jest naprawdę tworzyć, czyli stwarzać z niczego. W klasycznym rozumieniu twórca ludzki jest naśladowcą Boskiego Arcymistrza. I w swoich działaniach twórczych na tyle tylko będzie doskonały, na ile wpisze się w twórczą działalność Ducha Bożego.

Powiedział Ksiądz, że nie ceni tylko sztuki upadłej. Dzieł pięknych, udanych, na szczęście nagromadziło się wiele przez stulecia. Z którymi z nich szczególnie lubi Ksiądz obcować? Jakiej muzyki najchętniej Ksiądz słucha?
– W mojej opinii apogeum w rozwoju sztuki muzycznej stanowi muzyka gregoriańska. I choć w późniejszych epokach było wielu wybitnych kompozytorów, to na mnie, na moją duchowość i moje człowieczeństwo właśnie ona najgłębiej oddziałuje. Dlatego ubolewam, że w Polsce tak rzadko wykorzystujemy to obiektywne bogactwo ducha chrześcijańskiego, w którym muzyka największych kultur rodziny ludzkiej tworzy iście niebiańską harmonię. I mam nadzieję, że Episkopat Polski zatroszczy się, żeby ta szczytowa postać muzyki kościelnej miała w przestrzeni polskich kościołów swój dom.

A z innych dziedzin sztuki?
– Interesuje mnie malarstwo, interesuje mnie teatr, a właściwie każdy gatunek sztuki. Cały nurt myślenia, w który wrastałem jako dziecko, kształtowany przez piękne krajobrazy Roztocza i Puszczy Solskiej, przez tutejsze sanktuaria, kościoły, przepiękne liturgie – to nurt realistycznej filozofii chrześcijańskiej. Nawet jako dziecko, choć wtedy nie umiałem tego wyrazić, zawsze byłem zafascynowany realizmem. Dlatego w sztuce malarskiej dla mnie geniuszami są tacy ludzie jak Rembrandt. On nie idealizuje. To widać najlepiej w „Powrocie syna marnotrawnego”: w widocznych zmarszczkach, w spracowanych dłoniach miłosiernego ojca Rembrandt ukazuje, jak bliski jest nam Pan Bóg.

Jeśli chodzi o poezję, to takim realistą jest oczywiście Norwid. Albo św. Jan od Krzyża. Z jednej strony jest surowym, rygorystycznym realistą, z drugiej potrafi przemieniać ten rygoryzm w czystą poezję, w hymny pochwalne, w poematy. Na tym polega geniusz życia Bożego. Pan Bóg uczy nas przemienienia prozy życia ziemskiego w poezję niebiańskiej wieczności. Bo nawet drobna czynność podania komuś filiżanki herbaty, jeżeli ją wykonam ze względu na miłość Boga, już mnie zbliży i do Niego, i do drugiego człowieka. A bliskość w miłości Boga i człowieka to przecież definicja wieczności.

Owocem życia wiarą jest też Droga Krzyżowa opasująca Szozdy.
– Zauważyliśmy kiedyś z sąsiadami, że nasza wioska ma kształt krzyża. A skoro tak, to co ją lepiej wyrazi niż Droga Krzyżowa? Tym bardziej że do kościoła parafialnego w Tereszpolu mamy w prostej linii 3,5-4 km, ale drogą jakieś 7 km. A przecież wioska chce na co dzień żyć wiarą. Ta Droga Krzyżowa jest więc wyrazem wrażliwości mieszkańców na piękno, a także pragnienia uzewnętrzniania przeżyć religijnych. Nawiązuje przy tym do tradycji miejscowej architektury, chat budowanych z bali, z charakterystycznymi węgłami, bo taką formę nadaliśmy poszczególnym kapliczkom. Również ambona i kolumienki mojej kaplicy prywatnej, nawiązujące do historycznych stylów sztuki greckiej, zostały wyrzeźbione w drewnie lipowym przez miejscowego artystę Jana Sprysaka.

Wrócę jeszcze do trzeciego filaru mojej formacji, którym jest nauka. Wujaszek Michał, widząc, jak przeżywam swoją sytuację, gdy umarła mi mama, że nie mieszkam w domu rodzinnym, posłał mnie do szkoły rok wcześniej, w wieku sześciu lat, w nadziei, że to mnie zajmie, odciągnie od smutnych myśli. Tak we mnie dojrzewała pasja naukowa. Może ze względu na moją biografię była to pasja dociekania ostatecznych racji, a więc filozofia. Gdy wstąpiłem do seminarium, tak byłem zafascynowany filozofią, że gdy profesorowie ją tłumaczyli, czułem, jakbym zawsze tak myślał, tylko teraz zdobywał odpowiednią terminologię i zasób pojęć. Najbardziej fascynował mnie świat metafizyki, bo jest to dyscyplina, która na sposób racjonalny docieka ostatecznych racji całej rzeczywistości. To właśnie te zagadnienia, o których zawsze rozmyślałem. Kiedy jechałem wozem konnym, musiałem trochę uważać, ale koń to „mądre” stworzenie, a na wozie siedzi się godzinami, w ciszy, więc jest czas na rozmyślanie. Chodząc za pługiem też przecież myślało się nie tylko o oraniu ziemi.

Święcenia kapłańskie przyjąłem 15 grudnia 1984 roku, niecałe dwa miesiące po męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Nie mogłem pojechać na jego pogrzeb, ale modliłem się wtedy: „Księże Jerzy, wiesz, że tak pasjonuje mnie nauka; jeśli Pan Bóg kiedyś pozwoli, to chciałbym – nie w praktyce, bo brak mi odwagi, jaką Ty miałeś – ale w dziedzinie myśli, przezwyciężyć komunizm”.

Miałem takie marzenie, taki impuls wewnętrzny. Czy to było moje pragnienie, czy światło Boże, dotąd nie mogę określić, ale w Nowym Roku Pańskim 2018 poświęconym Osobie Ducha Świętego światło Jego Łaski pozwala mi na pewność poznania, że była to Jego Wola.

A inni święci ważni dla Księdza Profesora?
– Moi patroni: św. Juda Tadeusz – nieraz doświadczyłem jego wsparcia, pomocy w sytuacjach najtrudniejszych i dlatego staram się dostrzec ludzi czy instytucje przeżywające swoje graniczne troski i do takich misji sam Bóg posyła mnie nierzadko. Z kolei Józef to święty, który nie mówi, ale żyje i działa dla Boga. Stąd w moim życiu rys ciszy, milczenia i determinacji. Bo cisza jest niezwykle twórcza. Pięknym przykładem jest postać Prymasa Tysiąclecia, dziś już Sługi Bożego, który w zapiskach więziennych wyznał, że potrzebne były lata odosobnienia, żeby wiele rzeczy zrozumiał. W tej ciszy i odosobnieniu powstał program Wielkiej Nowenny, przygotowania Narodu na tysięczną rocznicę Chrztu Polski. Święty Jan Chrzciciel z kolei, mój patron z bierzmowania, przypomina mi, jak ważna jest odwaga. Bez odwagi, bez męstwa nie spełniłby swojej misji.

Do moich ulubionych należą też święci Karmelu: matka Teresa od Jezusa (św. Teresa Wielka), św. Jan od Krzyża, św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Także św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein), której bardzo wiele zawdzięczam, jeśli chodzi o moją linię myślenia. „Skończony i Wieczny Byt. Próba wejścia do sensu Bytu” przeczytałem, gdy jeszcze szukałem własnej drogi filozoficznej, i ta lektura wyznaczyła mi kierunek myślenia, niezwykle przydatny w rozprawie z szeroko pojętą filozofią niemiecką. Prócz tego św. Maksymilian Maria Kolbe i św. Alfons Maria de Liguori. Od młodości też niezwykle cenię św. Tomasza More’a. Miałem zaszczyt już dwukrotnie modlić się przy jego relikwiach w Tower w Londynie. Ostatnio, 9 października, odmówiłem tam cały Różaniec, aby m.in. nawiązać do wspaniałej idei Polaków Różańca do Granic z jej głównym celem uświęcenia Polski i całego stworzenia.

A jeszcze św. Jan Paweł II i Siostra Faustyna, błogosławieni księża: Jerzy Popiełuszko i Michał Sopoćko. Ci współcześni święci mają bardzo duże znaczenie dla naszej duchowości, bo wskazują na najcenniejszy skarb Nieba i Ziemi – osobistą świętość w Wiecznie Świętym świętych, czyli przemienienie ojcowizny ziemskiej w niebiańską. Daj Boże, aby wszystkie pokolenia naszego Narodu Polskiego: Ojców i Praojców, za ich wielki i bardzo często heroiczny wkład w polskość i katolickość zostały świętymi.

Dziękuję za rozmowę.
Ewa M. Małecka

http://www.naszdziennik.pl/mysl/193269, ... wizna.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 09 lut 2018, 16:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Lekcja dla polityków

Jaki jest najniebezpieczniejszy polityk dla Polski?

Naród nie wygra sporu o życie, pamięć historyczną czy edukację, dopóki polityka polska nie wyzwoli się z pęt ateistycznych ideologii – wskazał ks. prof. Tadeusz Guz. Wybitny filozof i wykładowca KUL jest duchowym przewodnikiem trwającej w Fatimie pielgrzymki z Polski. W trakcie debaty po jednej z nauk rekolekcyjnych uczestnicy spotkania wskazywali na mroki ideologii ateizmu i materializmu, która dotyka wiele obszarów polskiego życia, na czele z edukacją i prawodawstwem.

Wtedy padło dramatyczne pytanie ks. prof. Guza: „Co z objawień fatimskich dotarło do ducha polskiego?”. Jak zaznaczył duchowy przewodnik pielgrzymki, o ile możemy powiedzieć, że w sferze religijnej dzieje się wiele rzeczy dobrych, które podtrzymują wierność objawieniom fatimskim (modlitwa różańcowa, szerzenie nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca), o tyle w sferze rozumu i ducha nie pielęgnujemy prawd, które w Fatimie ukazała Matka Boża: że Bóg, Niebo i piekło istnieją. W ten sposób pozbawiamy naszą religijność racjonalności.

W swej znakomitej analizie ks. prof. Tadeusz Guz zaznaczył, że jeśli chcemy zrozumieć istotę Fatimy, musimy zrozumieć pierwszorzędną prawdę, że ponieważ pochodzimy od Boga, każde nasze działanie – w sferze prywatnej i publicznej – powinno być z uzgodnione z wolą Bożą. – Jaki jest zatem najniebezpieczniejszy polityk dla Polski? Wbrew pozorom nie marksista, ale ten, który deklaruje wyznanie rzymskokatolickie, a jednocześnie z żelazną konsekwencją twierdzi, że Pan Bóg i polityka w konkretnym działaniu politycznym nie mają nic wspólnego – argumentował ks. prof. Guz. I dodał, że postawa dzieci fatimskich jest uniwersytetem dla każdego polskiego posła i senatora, szkołą dla polskich władz, ponieważ w prostocie przyjęły one orędzie Maryi o istnieniu Boga, a w następstwie wiernie realizowały Jego wolę w swoim życiu, choć wiązało się to z ogromem cierpienia.

– Nawiązując poważnie do przesłania fatimskiego, powinniśmy dokonać deateizacji i dematerializacji polskiego systemu edukacji – alarmował ks. prof. Guz. Dodał, że kolejną palącą kwestią jest wprowadzenie pełnej ochrony życia i przywrócenie prawa naturalnego jako fundamentu polskiego prawodawstwa.

– Dziś cała nauka polska i polska szkoła kwestionuje istnienie Boga, nie wyjaśnia także systemowo, kim jest człowiek, co ma znaczący wpływ na kształt katolicyzmu kolejnych pokoleń Polaków, który może ulegać spłyceniu i ograniczać się do sentymentalizmu – wskazywał ks. prof. Guz.

Prostym wnioskiem diagnozy wybitnego filozofa była konstatacja, że w państwie opartym na rozumie i wolnym od ideologii pierwsze pojawienie się określenia „polskie obozy śmierci” powinno wywołać bicie na alarm, tymczasem polskie władze przez dziesięciolecia nie podejmowały adekwatnych działań. Wolny rozum nie oskarża, ale odważnie zadaje innym pytania, docieka prawdy, broniąc w ten sposób swojego stanowiska. Tylko tak obronimy polską rację stanu.

– Oczekujemy od polityków, którzy określają się jako katolicy, jednoznaczności, szczerości, stanięcia w prawdzie, a często z niewiadomych dla nas przyczyn unikają oni prawdy, zaczynają kombinować, paktować ze złem, a my chcemy jednoznaczności – wskazuje pani Małgorzata, uczestniczka pielgrzymki z diecezji bydgoskiej.

Stawiajmy na Różaniec!
Polska w sferze ducha ma przed sobą olbrzymią pracę do wykonania, ale na tej drodze nie jesteśmy sami, ratunkiem jest dla nas to, co ofiarowała nam Maryja w Fatimie: wezwanie do nabożeństwa pierwszych sobót ku czci Jej Niepokalanego Serca i Różaniec.

„Moje Niepokalane Serce będzie Twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga” – powiedziała do Łucji Matka Najświętsza, co jest prawdą dla każdego z nas. Pochylając się nad treścią pierwszego objawienia, w którym Maryja prosi pastuszków o modlitwę na różańcu, ks. prof. Guz wskazał na wielkość tej modlitwy. – W modlitwie różańcowej dokonuje się zespolenie się naszego życia z łaską Bożą. Różaniec jest pośrednikiem między „genetyką ziemską” a niebiańską, w pigułce ukazuje nam on życie Boga i w pigułce ukazuje życie człowieka. Inne modlitwy nie mają tej struktury, w której architektura naszego ziemskiego bytu jednoczy się w sposób nierozerwalny z architekturą bytu niebiańskiego. Przy takim zjednoczeniu przepływ łaski dokonuje się w sposób niezakłócony – tłumaczył fatimskim pątnikom ks. prof. Tadeusz Guz. Prośba Matki Bożej Fatimskiej o codzienne odmawianie Różańca to zachęta do tego, żeby wszystko, co stanowi o naszym człowieczeństwie w wymiarze osobistym, społecznym i państwowym, rozumieć w świetle Pana Boga. – Porusza mnie to wezwanie Księdza Profesora do bycia człowiekiem różańcowym, który jest tak zespolony z Bogiem, że tej przyjaźni różańcowej nic nie rozerwie na wieki. Jeszcze ze śp. Anatolem Kaszczukiem jeździłam na kongresy różańcowe, należę do Krucjaty Różańcowej, mam głębokie przekonanie, że Różaniec uratuje świat – mówi „Naszemu Dziennikowi” pani Anna z Warszawy.

Wczoraj pielgrzymi z Fatimy udali się także do wioski Aljustrel, gdzie zwiedzali miejsca związane z życiem fatimskich pastuszków i prosili ich o wstawiennictwo, bo tylko Polacy Boży i maryjni ocalą Naród i Ojczyznę, państwo i Kościół.

Beata Falkowska Fatima

https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... tykow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 16 mar 2018, 08:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31057
Wyobraź sobie, że tak przemawia polski premier lub prezydent.

Obrazek

Wyobraź sobie święto państwowe, tłumy rodaków, wojsko…. stań dumnie z polską flagą przed Grobem Nieznanego Żołnierza albo usiądź przed telewizorem.
Cytuję fragmenty ważnego przemówienia… przeczytaj:
Szanowne Panie! Szanowni Panowie!

Rodacy!

Polacy na całym świecie!

Znów przyszedł dzień, który w górę wznosi serce każdego Polaka. To dzień, w którym do wielkiej księgi historii ludzkości po polsku wpisano słowo „Wolność”./…/

Bądź pozdrowiona Polska Wolności, w dniu Twych urodzin!

Dziedzictwo jest, Polacy żyją, Wawel stoi. Jesteśmy kim byliśmy, będziemy kim jesteśmy. Znają nas, jesteśmy szanowani przez mądre narody. Zachowujemy dawne prawa. Czy odniesiemy sukces, czy powstanie niezależna, poszanowana na świecie ojczyzna, o którą walczyli w 1918, jeszcze nie wiemy. Wiemy, że gwiazdy Europy są chwiejne, więc czekają nas próby. Obecne czasy zadają nam pytanie, czy mamy być niewolnikami, czy wolni? Los Polaków jest powiązany z narodami Europy, dziś żaden naród nie może być wolny, jeżeli Europa nie jest wolna. Europa jest bezsilna, jest jak więdnący kwiat zjadany przez tajne robactwo. Nasza wspólna ojczyzna, Europa, nie jest wolna.

Europa nie jest dziś wolna. Wolność zaczyna się od prawdy. Dziś w Europie nie można mówić prawdy. Dziś w Europie nie wolno mówić o tym, że mamy wędrówkę ludów, a nie napływ migrantów. /…/

Czcigodni Uczestnicy Uroczystości!

Polak występuje w obronie swojej prawdy, kiedy trzeba. Jak musi, nawet walczy. Nie szuka bez powodu problemów. Wie, że lepiej zachować pokój, niż wyciągać szable.

Bruksela nie broni Europy. Nie chce zatrzymać napływu ludów, lecz go wspierać i organizować. Pragnie rozcieńczyć, pragnie wymienić ludność Europy. Odrzuca naszą kulturę, nasz sposób życia i wszystko to, co nas, Europejczyków wyodrębnia i odróżnia od innych narodów świata. Jest zakazane powiedzieć, że tłumy innej cywilizacji są zagrożeniem dla naszego stylu życia, kultury, zwyczajów, tradycji chrześcijańskich./…/

Jest zakazane powiedzieć, że Bruksela zabiera kawałki naszej narodowej suwerenności, że w Brukseli pracują nad planem Stanów Zjednoczonych Europy, do czego nikt, nigdy ich nie uprawnił.

Musimy walczyć z przeciwnikiem, który jest zupełnie inny, niż my…nie staje on z otwartą przyłbicą, lecz działa z ukrycia. Nie jest prostolinijny, lecz stosuje podstępy. Nie jest uczciwy, lecz podły. Nie ma uczuć narodowych, lecz kosmopolityczne. Nie wierzy w pracę, lecz w finansowe spekulacje. Nie ma on swojej ojczyzny, gdyż wydaje się mu, że cały świat do niego należy. Nie umie być wspaniałomyślny, ale mściwy i zawsze atakuje w serce, szczególnie, gdy ma ono barwy bieli i czerwieni.

Jednak największa sprawa, której możemy /teraz/ w życiu dokonać, największa walka, którą możemy razem stoczyć, jest jeszcze przed nami. A wszystkie znaki wskazują, że właśnie teraz nadchodzi.

Po jednej stronie jesteśmy my, miliony kochających swój naród, a po drugiej stronie elity kosmopolityczne. Po jednej stronie jesteśmy my, którzy wierzymy w państwa narodowe, w obronę granic, w wartość rodziny i pracy. Naprzeciwko nam stoją ci, którzy pragną otwartego społeczeństwa, świata, z którego znikną granice i narody, chcą nowych rodzajów rodziny, bezwartościowej pracy i taniej siły roboczej, nad którą panuje nieprzejrzysta i nieponosząca żadnych konsekwencji rzesza biurokratów. Po jednej stronie siły narodowe i demokratyczne, po drugiej zaś ponadnarodowe i antydemokratyczne….streszcza w sobie i ucieleśnia György Soros.

Musimy walczyć z tym światem, aby obronić nasz własny.

Mamy jeszcze jednoczącą i scalającą nas ideę. Jest w nas poczucie naszej własnej narodowej godności. Nie daliśmy się aż tak bardzo oderwać od chrześcijaństwa, by nasza lina kotwiczna uległa zerwaniu.

Oczywiście, również i u nas wiara czasem ulega zachwianiu. Nieraz i duma narodowa ulega zapaściom. My jednak nigdy ich się nie wyrzekliśmy, dlatego one nie zginęły, dlatego wciąż na nowo zmartwychpowstają, rozprzestrzeniają się i zdobywają ludzkie serca.

Dlatego również dziś nie ma powodu, byśmy się bali. Musimy wyznać tylko jedno: kto jest Polakiem, jest z nami i w ten sposób zwyciężymy.

Wciąż na nowo będziemy zwyciężać, gdyż Polska należy do Polaków!

Drodzy młodzi Polacy, Ojczyzna Was potrzebuje. Chodźcie i walczcie razem z nami o to, by gdy przyjdzie moment, kiedy to Wy jej będziecie potrzebować, Wasza Ojczyzna będzie jeszcze istniała.

Szanowne Panie, Szanowni Panowie!

Wydaje mi się, że wszystko już omówiliśmy. Zebraliśmy potrzebne narzędzia, osiodłaliśmy konie i tak przygotowaliśmy się na – „wojenną wyprawę”. Pozostało nam już tylko jedno, prosić o pomoc dobrego Boga. Tym razem śpiewem: „Bogurodzica, Dziewica Bogiem sławiena Maryja…”

Sztandary w górę! Idźmy i walczmy!

Niech żyje polska wolność, niech żyje Ojczyzna!

W górę serca, do zwycięstwa! Naprzód, Polsko, naprzód, Polacy!

Kto tak pięknie i prosto do nas, Polaków mówi? Kiedy? Chyba mi się to śniło….

Posłużyłam się wypisami z oryginalnych przemówień premiera Węgier Viktora Orbana z 15. marca br. z okazji Święta Narodowego Węgier – 170 rocznicy powstania przeciw Habsburgom. W miejsce „Węgry”, „Węgrzy” wstawiłam Polskę, Polaków a w miejsce Budy, Wawel. Zacytowany na końcu przemówienia i recytowany przez tysiące zebranych wiersz Ferenca Kölcsey. „Boże, pobłogosław Węgrów Weselem, obfitością darów, Wyciągnij Swój miecz I broń od nieprzyjaciela; Złe czasy, rozrywające rany, Niech przyniosą czas radości, Gdyż naród ten już wycierpiał Za przeszłość swą i za przyszłość!” zastąpiłam Bogurodzicą.

Czy to możliwe, by takie przemówienie wygłosił do nas, na przykład z okazji 3 maja lub 100 rocznicy odzyskania niepodległości , albo premier albo prezydent RP? NIE…to trudne do wyobrażenia. Choćby z wszechobecnego u nas strachu przed krytyką o „przejawy” ksenofobii, nacjonalizmu, faszyzmu, antysemityzmu i inne takie. To przykre… nasi oficjele lubią przemawiać, szczególnie prezydent „jako prezydent”. Mówią długo ale zbyt poprawnie. Zanim taki zacznie przemawiać, to przez parę długich minut wymienia oficjeli: szanowni senatorowie, posłowie, ministrowie, eminencje, ekscelencje, ambasadorowie, generałowie, pułkownicy, oficerowie, delegacje, poczty sztandarowe ….. w końcu obywatele! Ta wyliczanka staje się zaraźliwa i coraz dłuższa. Rzadko można usłyszeć proste i piękne: Polacy! ( pardon, a nuż w tłumie są mniejszości )


Troszkę puściła mi wyobraźnia, wiem. Rozmarzyłam się…. tak bardzo podobały mi się słowa Orbana. Mam nadzieję, że Bratankowie Węgrzy nie pogniewali by się wiedząc o mojej przeróbce:) To podziw i troszkę bratniej zazdrości. Jeszcze na koniec jeden cytat z Orbana:

„Węgry i Polska, to są jak wieczyste dęby, które wyrastają z różnych pni, ale mają splecione korzenie, ale byt i siła jednego dębu jest warunkiem drugiego dębu. Dzisiaj nie jest inaczej, kiedy Polska jest silna, to Węgry nie mogą zginąć, a kiedy Węgrzy są silni, to mogą pomagać Polsce. Szacunek dla Polski, szacunek dla Węgrów!”

LENGYEL, MAGYAR KET JO BARAT. EGUYTT HARCOL, S ISSZA BORAT!

ps.
Premier Orban wymieniając kraje sprzeciwiające się imigracji powiedział: „…dołączyli /do Węgrów / Polacy, Słowacy i Czesi. Jeszcze później Ameryka wybrała antyimigracyjnego prezydenta, a Brytyjczycy poszli własną drogą. Izrael do dziś trwa. W Austrii do władzy zostali wybrani patrioci, a Włosi powiedzieli „nie” napływowi ludów. Rosja też nie chce imigrantów”

Na znanych portalach nie znajdziecie ostatniego zdania…. cenzura nie śpi, cenzura działa!

https://www.salon24.pl/u/gocha/852197,w ... -prezydent


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /