Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 20 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Polska wieś
PostNapisane: 03 wrz 2012, 06:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Pytanie o wieś pytaniem o POLSKĘ

Polityka prowadząca do wyludniania się polskiej wsi to strategia samobójcza dla Narodu, przed którą trzeba się bronić.

Mocne słowa ks. abp. Józefa Michalika na Ogólnopolskich Dożynkach na Jasnej Górze. Likwidowanie małych gospodarstw, bezmyślne zamykanie wiejskich szkół, urzędów i do tego ogromna emigracja każą stawiać bardzo niepokojące pytanie o przyszłość polskiej wsi, a co za tym idzie - o przyszłość naszego Narodu.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w homilii skierowanej do kilkudziesięciu tysięcy uczestników dziękczynienia za plony z niepokojem wskazał na zjawiska, które niszczą rolnictwo i rolników.

- Wyludnia się wieś, wyludnia się Ojczyzna, bo zanika miłość do dziecka i do trudu, a to nie jest przejaw zdrowego, chrześcijańskiego życia ani przejaw wiary rodzącej zdrowe owoce - mówił ks. abp Józef Michalik w czasie Mszy św., której na jasnogórskim szczycie przewodniczył metropolita częstochowski ks. abp Wacław Depo.

- Takie zjawiska jak zamykanie szkół, likwidacja urzędów to jeden z tych elementów, które sprawiają, że ludzie prędzej czy później w sposób racjonalny podejmują decyzję o wyprowadzeniu się ze wsi - przyznaje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" dr Jan Filip Staniłko z Instytutu Sobieskiego w Warszawie, zaznaczając, że tylko część ludzi żyjących dziś na wsi zajmuje się rolnictwem.

Jak podkreśla, zapewnienie instytucji, które sprawiają, że ludzie mają równe szanse i mogą się rozwijać, to podstawowy obowiązek państwa.

- Zwłaszcza gdy patrzymy na przemiany obyczajowo-cywilizacyjne, widzimy, że dzieci na wsi są lepiej wychowane niż dzieci w mieście - zauważa. Bardzo ważny zatem staje sie wczorajszy apel ks. abp. Michalika o działania doceniające wartość wsi, godność pracy na roli i tradycji.

W kontekście obecności na Jasnogórskich Dożynkach przedstawicieli władz z prezydentem RP Bronisławem Komorowskim i ministrem rolnictwa Stanisławem Kalembą na czele znacząco zabrzmiał też apel przewodniczącego polskiego Episkopatu o prawo do obecności religii w przestrzeni publicznej.

- Nie chcemy dodatkowych przywilejów dla wsi, nie chcemy państwa przywilejów. Chcemy państwa mocnego i wiernego zasadom sprawiedliwości, demokracji, szacunku wobec Boga. Chcemy obecności Boga i Bożego prawa w naszym życiu indywidualnym, ale także w życiu społecznym. Bez tego nasza Ojczyzna nie będzie mocna - mówił ks. abp Michalik.

Podkreślił, że siłą religii jest zawsze związek Boga z życiem codziennym, ze światem. I dotyczy to nie tylko naszego życia prywatnego, ale też publicznego. Dlatego tych, których wybraliśmy do parlamentu czy do samorządu, mamy prawo rozliczać z wierności sumieniu i Panu Bogu.

Metropolita przemyski w nagradzanej oklaskami homilii zwrócił też uwagę, że prawdziwą biedą polskiej wsi nie są takie czy inne trudności, które ona przeżywa. Są nią przede wszystkim ludzie duchowo chorzy, jest nią zniechęcenie, brak wyciągnięcia dłoni do drugiego człowieka, brak stanięcia w prawdzie i prywata.

Kaznodzieja przestrzegał, że akceptacja dla egoizmu zarówno w życiu prywatnym, sąsiedzkim, jak i publicznym, w tym akceptacja nadużyć i korupcji na ogólnopolską skalę, musi niepokoić i powinna budzić sumienia.

Metropolita przemyski w nagradzanej oklaskami homilii zwrócił też uwagę, że prawdziwą biedą polskiej wsi nie są takie czy inne trudności, które ona przeżywa. Są nią przede wszystkim ludzie duchowo chorzy, jest nią zniechęcenie, brak wyciągnięcia dłoni do drugiego człowieka, brak stanięcia w prawdzie i prywata. Kaznodzieja przestrzegał, że akceptacja dla egoizmu zarówno w życiu prywatnym, sąsiedzkim, jak i publicznym, w tym akceptacja nadużyć i korupcji na ogólnopolską skalę, musi niepokoić i powinna budzić sumienia.

Rolnicy wraz ze swoimi rodzinami i duszpasterzami zgromadzili się na Jasnej Górze, by dziękować Maryi za opiekę i prosić za Jej wstawiennictwem Boga, aby w naszej Ojczyźnie nikomu nigdy nie zabrakło chleba, aby sprawy rolników przez rządzących były dostrzegane i rozwiązywane w duchu społecznej sprawiedliwości.

Co roku w tradycyjnych dożynkach uczestniczy kilkadziesiąt tysięcy przedstawicieli polskiej wsi. Pielgrzymka rolników zainaugurowana została w sobotę Mszą św., całą noc trwało czuwanie w Kaplicy Matki Bożej.

Tradycyjnie na początku wczorajszej Sumy starostowie dożynek złożyli na ręce głównego celebransa bochen chleba wypieczony z ziarna z pierwszych zbiorów.

- Jesteśmy tutaj po to, aby wraz z Maryją, naszą Matką i Królową, którą otrzymaliśmy jako przedziwną pomoc i obronę, wypraszać solidarność ludzkich sumień i serce odpowiedzialności za sprawy Ojczyzny i Kościoła poprzez trud rolniczego zaangażowania i pracy - mówił główny celebrans wczorajszej Mszy św. dożynkowej ks. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski.

Jasnogórskie Dożynki to największe w kraju rolnicze święto dziękczynienia. Ich organizatorem jest Krajowe Duszpasterstwo Rolników. Pierwsze Dożynki Jasnogórskie zorganizowano w 1982 roku. Tamto spotkanie przyczyniło się do powstania Krajowego Duszpasterstwa Rolników, którego 30. rocznica powołania przypadnie 2 grudnia.

Podczas tegorocznej pielgrzymki świętowano też 150-lecie Kółek Rolniczych i Kół Gospodyń Wiejskich. Od 2011 r. delegatem KEP ds. duszpasterstwa rolników jest ks. bp Edward Białogłowski, rzeszowski biskup pomocniczy. Zgromadzeni na Jasnej Górze rolnicy podkreślali, że do Matki Bożej Częstochowskiej przychodzą, aby za Jej wstawiennictwem dziękować Bogu za opiekę i wsparcie. Przychodzą ze szczególną intencją, aby w Polsce doceniana była praca rolnika, aby miał godziwą zapłatę za trud i pracę.

- Jest źle, ale trzeba mieć nadzieję. Optymistyczny akcent to dość udane żniwa w naszym regionie, to nasza radość - zaznacza Zbigniew Gała, rolnik z południowej Wielkopolski.

Rolnictwo w Europie jest podstawowym narzędziem zapewniania danemu narodowi bezpieczeństwa żywnościowego.

- Rolnicy to nie jest grupa ludzi, którzy chcą czegoś od kogoś, tylko to są ludzie, którzy zapewniają wszystkim bezpieczeństwo na podstawowym, elementarnym, egzystencjalnym poziomie - zaznacza dr Filip Staniłko.

Z kolei przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych "Solidarność" senator Jerzy Chróścikowski zaznacza, że polski rolnik jest niestety dyskryminowany.

- Jesteśmy w Unii Europejskiej, mamy Wspólną Politykę Rolną, ale traktowani jesteśmy na nierównych zasadach, jesteśmy dyskryminowani względem starej Piętnastki - podkreśla Chróścikowski.

- Na skutek tego wiele gospodarstw jest niekonkurencyjnych, przez to są na skraju upadłości - dodaje.

Polski rolnik doświadcza wielu problemów. Jednym z nich jest wspomniane w homilii przez ks. abp. Michalika likwidowanie małych gospodarstw. Wspólna Polityka Rolna i nierówne traktowanie eliminuje rodzimą produkcję.

- Zawsze walczyliśmy o gospodarstwa rodzime i chcemy, aby mogły one spokojnie funkcjonować. Rodzime gospodarstwa stoją na straży wartości, tradycji, wiary - mówi Jerzy Chróścikowski.

Na skutek braku konkurencyjności naszych gospodarstw globalne koncerny np. importują produkty po dumpingowych cenach spoza Unii Europejskiej, co również wpływa na pogorszenie sytuacji ekonomicznej polskich rolników. Rząd powinien pilnie podjąć działania zarówno w ramach Unii, jak i w ramach rozwiązań krajowych, w celu wyrównania dopłat polskim rolnikom.

Jasnogórskim uroczystościom dożynkowym towarzyszyła wystawa plenerowa "Warto być Polakiem", która prezentowała życie i działalność zmarłego tragicznie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Można ją było obejrzeć w alei Sienkiewicza w Częstochowie.

Małgorzata Bochenek

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... olske.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 04 wrz 2012, 06:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Co z polską wsią?

Tysiące rolników z całego kraju przybyło do sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze na doroczne Dożynki Jasnogórskie, by gorliwą modlitwą dziękować za tegoroczne plony, a jednocześnie pokornie prosić o błogosławieństwo Królowej Polski na nowy siew i trud.

Uroczystej Eucharystii sprawowanej na wałach jasnogórskich przewodniczył ks. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, a homilię wygłosił ks. abp Józef Michalik, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski (KEP). Mszę św. koncelebrowali: ks. bp Edward Białogłowski, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Rolników, ks. bp Wacław Śmigiel, biskup diecezji pelplińskiej, ks. Stanisław Sojka, sekretarz Krajowego Duszpasterstwa Rolników, oraz diecezjalni duszpasterze rolników.

W tym roku starostami Dożynek są Katarzyna i Arkadiusz Kropidłowscy z Nowego Barkoczyna w diecezji pelplińskiej wraz z pięciorgiem dzieci. Na ręce kapłanów celebrujących Eucharystię starostowie złożyli tradycyjne dary: chleb wypieczony z tegorocznych zbiorów oraz sól. Chleb symbolizuje trud i radość ludzkiej pracy, całokształt ludzkiego życia: jego powszedniość, ale także odświętny charakter.

Solidarność ludzkich serc

Tysiące polskich rolników, prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, ministra rolnictwa, poczty sztandarowe, przedstawicieli kółek rolniczych i gospodyń wiejskich oraz wszystkich pozostałych przybyłych na Jasną Górę gości przywitał przedprzeor sanktuarium o. Sebastian Matecki.

- Witam z całego serca przybyłych dziś w tak licznej rzeszy rolników polskich, którzy składają owoce tegorocznej pracy, wdzięczność i radość, ale przynoszą również ze sobą wiele trosk, obaw i trudności, jakie stawia i dyktuje im codzienne życie. Kochani, te wspaniałe, przebogate wieńce dożynkowe utkane wdzięcznymi sercami, modlitwą i spracowanymi dłońmi polskich rolników, duże, pachnące, wypieczone bochny chleba, których zapach dziś pod niebo się wznosi, i płody polskiej ziemi składane dziś na jasnogórskim ołtarzu, to wielkie dziękczynienie Bogu Wszechmogącemu i naszej Matce za nieustanną pomoc i czuwanie nad rolnikami – powiedział o. Matecki.

Rozpoczynając uroczystą Eucharystię, metropolita częstochowski ks. abp Depo zaznaczył, iż nie wolno człowieka, który się modli, odłączyć od jego ziemi, z której zanosi modlitwę.

- W tym naszym dziękczynieniu, w tej modlitwie eucharystycznej zanosimy prośby do Boga, ażeby nigdy nie przeciwstawiano potrzeby chleba z potrzebą Boga i ewangelizacji. Jesteśmy tutaj po to, żeby wraz z Maryją, naszą Matką i Królową, którą otrzymaliśmy jako przedziwną pomoc i obronę, wypraszali solidarność ludzkich sumień i serc odpowiedzialności za sprawy Ojczyzny i Kościoła poprzez trud rolniczego zaangażowania i pracy – powiedział pasterz Kościoła częstochowskiego.

Słaba wieś oznaką słabego Narodu

- Przychodzimy na Jasną Górę zaczerpnąć Bożej mądrości i Bożej pomocy. Przychodzimy wyprostować nasze sumienia, poczuć obecność Chrystusa Boga w naszym życiu i Jego Matki - Maryi. Przychodzimy także, żeby poczuć obecność drugiego człowieka. Człowieka, pracownika, rolnika, który tak jak ja mającego swoje problemy. Przychodzimy zauważyć, że w tej jedności, w tym kontakcie z drugim człowiekiem odkrywamy nowe siły, inspiracje, nowe moce. Często są to inspiracje ludzkie i jest to potrzebne. (…) Przychodzimy poczuć inspirację Tego, który jest pośród nas – zauważył ks. abp Józef Michalik podczas homilii.

Przewodniczący KEP zwrócił uwagę na dramatyczną sytuację polskiej wsi, która – jak zaznaczył – dotyczy całego Narodu Polskiego.

– „Co z polską wsią?”. To pytanie jest bardzo ważne. To nie tylko chodzi o polską wieś, tu chodzi o Polskę. Jeśli będzie słaba jakakolwiek kategoria w Narodzie, to słaby będzie Naród, słaba Ojczyzna. Pytanie „co z polską wsią?", to pytanie „co z Polską?” – podkreślił metropolita przemyski.

Jak dodał, „trzeba mieć odwagę zauważyć i ocenić, a potem wyciągać wnioski”.

- Prawdziwą biedą Kościoła, Narodu i naszej wsi są ludzie duchowo chorzy. Jest niejednokrotnie to zniechęcenie, brak wyciągnięcia dłoni do drugiego człowieka, brak stanięcia w prawdzie, jest ten prywatny interes, ta prywata, że tylko o siebie mi chodzi – powiedział ks. abp Michalik.

Jak zaznaczył, „zdrowy polski rolnik, prawdziwy chrześcijanin na naszej ojczystej ziemi nigdy nie był sam”.

- Miał otwarte drzwi dla gościa, miał otwarte serce na pukającego sąsiada, podawał mu dłoń. Wszelki egoizm i akceptacja tego egoizmu w naszym prywatnym sąsiednim życiu, akceptacja egoizmu w życiu publicznym, akceptacja nadużyć w naszym sąsiedztwie i korupcji na ogólnopolską skalę musi niepokoić, musi budzić sumienia i stawiać pytania „co dalej?” – zaznaczył metropolita przemyski.

Jednocześnie wskazał, że istnieją w Polsce pewne środowiska, które promują antychrześcijańską, antyludzką modę. Chciałyby widzieć naszą Ojczyznę związaną złem, nieodpowiedzialną. Podkreślił, że ludziom tym daleko do wizerunku wolnej Polski.

– Oni chcieliby widzieć naszą Ojczyznę związaną grzechem, złem, nie wolną, nie odpowiedzialną. Oni chcieliby widzieć na swój wzór, a nie na wzór Boga ukształtowaną rodzinę i relacje między ludźmi – podkreślił.

Wyludnienie wsi - wyludnieniem Ojczyzny

Metropolita dodał, w słowie wypowiedzianym do licznie zebranym uczestników Dożynek Jasnogórskich, że nie trzeba się bać spojrzenia na trudne sytuacje w naszej Ojczyźnie, tylko należy o nich mówić.

Zauważył, że niezwykle istotną rolę odgrywają dobre relacje społeczne i związki, które będą wyrazem woli całej społeczności.

- Z jakim niepokojem patrzę dzisiaj na oderwanie się od polskiej ziemi. Oderwanie się rolnika. Z niepokojem muszę powiedzieć, bo czuję to wewnętrznie, patrzę na to, że dzisiejsze czasy uczą rolnika dystansu do ziemi. Na szczęście nie wszyscy mu się poddają – wyjaśnił polski hierarcha.

Arcybiskup zaznaczył, że ogromnym niepokojem, który wyraźnie jest zauważalny, jest wyludnienie się polskich wsi i Narodu naszego.

- Od lat szeregu wymieramy jako Naród. Jeśli dołączymy do tego emigrację, żadna sytuacja ekonomiczna nie uratuje emerytur czy świadczeń w przyszłości, jeśli zabraknie rąk do pracy. Jeśli zaniknie miłość do tej naszej, polskiej ziemi, do tej naszej Ojczyzny, jeśli zaniknie poczucie godności Polaka, poczucie honoru polegające na umiłowaniu wolności, jakie daje praca na roli, niezależności od różnych powiewów historii i różnych kolorów ideologicznych, które się będą i w historii i w przyszłości przejawiać nad naszą polską ziemią, droga do zachowania perspektyw szczęścia i radości będzie wyjątkowo trudna, a może nawet niemożliwa – zaznaczył przewodniczący KEP.

Dodał, że przyczyną wyludniania się wsi i Ojczyzny jest zanikanie miłości do dzieci i trudu. Nie jest to – podkreślił metropolita - przejaw zdrowego, chrześcijańskiego życia. – Nie jest to przejaw wiary rodzącej owoce – dodał.

Nie potrzeba państwa przywilejów

Ks. abp Michalik zwrócił także uwagę na tragiczną sytuację szkół, w które masowo zamykane są na wsiach, co jak podkreślił, jest lekkomyślnym działaniem. Ocenił, że wielkim błędem w strategii wychowania w Polsce jest ograniczanie nauki lekcji historii.

– Jeśli się nie będzie znać i kochać historii naszego Narodu, to przywiązanie do polskiej ziemi straci fundament – zaznaczył.

Arcybiskup zauważył, iż zamykanie szkół niszczy motywację do pozostawania na danych terenach Polski.

- Zlikwidowanie szkół, poczt, urzędów powoli powoduje wyludnienie wsi i wyludnienie Ojczyzny. To strategia samobójcza, przed którą trzeba się chronić – powiedział metropolita przemyski.

Przewodniczący Komisji Episkopatu Polski zwrócił uwagę na potrzebę zauważenia i szukania sposobów, by „demokratyczna wizja sprawiedliwości społecznej na wszystkich polach i we wszystkich sektorach naszego życia była jednakowa”.

– Nie możemy i nie chcemy domagać się dodatkowych przywilejów dla wsi, bo nie chcemy państwa przywilejów. Chcemy państwa mocnego zasadami wierności wobec zasad sprawiedliwości, zasad demokracji, szacunku wobec Pana Boga, Bożego prawa. Chcemy obecności Boga i Bożego prawa w życiu naszym indywidualnym, ale także w życiu społecznym, bo bez tego nasza Ojczyzna nie będzie mocna – powiedział pasterz Kościoła przemyskiego.

Łączność z Bogiem każdego dnia

Na zakończenie homilii ks. abp Michalik zwrócił uwagę, że warto przychodzić do polskiej Kany – na Jasną Górę, aby zaczerpnąć nowych sił i oddechu zdrowego wiarą, wymagającego posłuszeństwa Jezusowi.

- Jeśli chcemy stworzyć mocne relacje społeczne, jeśli chcemy tworzyć mocne fundamenty rodziny, jeśli chcemy odrodzenia naszej wsi i naszej Ojczyzny, to musimy pamiętać, że wewnętrzną siłą religii jest związek Boga z życiem codziennym. Związek mojej wiary, sumienia z tym, co robię, co mówię, jak się odnoszę do drugiego człowieka, jak konsekwentnie domagam się sprawiedliwości w moim życiu od siebie i od moich najbliższych, także od tych, których obdarzyłem zaufaniem, wybierając do parlamentu, samorządu, gminy. (…) Prawdziwa religia ma się opierać na tej wierności sumieniu i Panu Bogu – wyjaśnił ks. abp Michalik.

Zaznaczył, iż właśnie ta wierność jest siłą polskiego Narodu.

- Z Grobu Chrystusa, Bracia i Siostry, z Krzyża Pańskiego warto czerpać nadzieję do zmartwychwstania także w tych naszych słabościach, naszych dolegliwościach i naszych nadziejach - zakończył metropolita przemyski.

Tradycyjnie w pierwszą niedzielę września polscy rolnicy przybywają na Jasną Górę, by dziękować za zebrane plony i prosić o kolejne łaski. Dożynki Jasnogórskie są jedną z największych i najbarwniejszych tego typu uroczystości w kraju. Pierwsze Dożynki miały miejsce 5 września 1982 roku.

Izabela Kozłowska

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... -wsia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 06 wrz 2014, 06:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Dokąd zmierza polska wieś

Polska wieś i rolnictwo przeszły od 1989 roku gruntowne zmiany, które na pewno przyspieszyło wejście do Unii Europejskiej. Wzrósł znacznie przez te ostatnie dziesięć lat także eksport polskiej żywności, który długo był blokowany przez wysokie zaporowe cła nakładane przez UE, choć akurat w tym samym czasie unijne produkty zdobywały sobie łatwo znaczącą część polskiego rynku.

Niewątpliwie nasi rolnicy i sektor rolno-spożywczy znakomicie wykorzystali koniunkturę, jaka się wytworzyła na wspólnym europejskim rynku. Na wsi udało się nie tylko zwiększyć produkcję wielu towarów, ale także unowocześnić znaczną część gospodarstw. I to nie tylko dzięki funduszom unijnym, bo przecież zakup maszyn, urządzeń, budowa nowych obór, magazynów, musiała być w dużym stopniu sfinansowana z ich własnych funduszy. Albo kredytów bankowych, które przecież trzeba spłacić.

Niestety, patrząc na politykę rolną polskiego państwa, odnosi się często wrażenie, że sukcesy naszego rolnictwa następują niejako na przekór poczynaniom władz. Ministrowie, premierzy lubią chwalić się coraz lepszymi wynikami ekonomicznymi rolnictwa, ale często zdarza się, że gdy na właścicieli gospodarstw spadają jakieś problemy, pozostają oni z nimi sami. I żeby władze państwowe zaczęły reagować, przeciwdziałać kryzysowi, nie wystarczy wysyłanie listów, apeli do rządu, umawianie się na spotkania z tym czy innym urzędnikiem. Potrzebne są masowe, a przynajmniej bardzo głośne protesty rolników, które zwracają uwagę mediów, a co za tym idzie – zmuszają rządzących do podjęcia jakichś działań.

Z ostatniego tylko okresu wystarczy przypomnieć sprawę afrykańskiego pomoru świń, gdy przez wiele tygodni rząd nie był w stanie podjąć decyzji o wykupie tuczników ze strefy buforowej. I dopiero blokady dróg prowadzone przez rolników zmusiły rząd do działania, do uruchomienia skupu trzody.

Władze państwa były też bezradne, gdy pojawiły się problemy producentów owoców miękkich, dotkniętych katastrofalnie niskimi cenami skupu. Choć gołym okiem widać, że prawdopodobna jest tu zmowa cenowa, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie widzi powodów do interwencji. Tak samo zresztą było rok temu, gdy z kolei producenci zbóż i rzepaku skarżyli się na zmowę cenową przedsiębiorstw skupowych. UOKiK też nie dopatrzył się niedozwolonych praktyk.

Czy wszystko da się rzeczywiście wytłumaczyć prawami wolnego rynku? To dziwne, bo ceny płodów rolnych spadały w momencie, gdy nie było klęski urodzaju, więc nie można było mówić o nadmiernej podaży. Rolnicy w takich sytuacjach czują się pokrzywdzeni, mają poczucie, że państwo nie broni ich interesów, że ważniejsze są interesy firm przetwórczych, które często znajdują się w rękach zachodniego kapitału. Jak tu więc rozwijać gospodarstwa, jeśli po roku sytuacja ekonomiczna może się diametralnie odwrócić nie z winy rolnika, ale on będzie ponosił tego koszty.

Co więcej, nasi gospodarze wciąż są w gorszej pozycji niż zachodni farmerzy, którzy przez dziesiątki lat mogli w komfortowych warunkach ekonomicznych rozwijać swoje przedsiębiorstwa rolne, korzystając obficie z unijnych dotacji. My dostajemy już nieduży procent tej pomocy, którą oni otrzymywali.

Rolnictwo to specyficzny sektor gospodarki, bardzo podatny na wahania koniunktury, gdzie bardzo trudno jest osiągnąć stabilizację cenową w dłuższej perspektywie czasu. Ale jeśli Europa, Polska chcą zachować żywnościowe bezpieczeństwo i samowystarczalność, muszą niestety dotować produkcję rolną. I starać się stwarzać rolnictwu jak najlepsze warunki rozwoju. Chodzi przede wszystkim o to, aby w kraju rosła liczba gospodarstw towarowych, które zapewniają rodzinom rolniczym godziwe dochody.

Tak jak w całej gospodarce, podstawą zdrowego rolnictwa muszą być średnie gospodarstwa rodzinne, mające – wedle definicji – powierzchnię nieprzekraczającą 300 ha, choć w naszych warunkach za duże uznaje się te gospodarstwa, które mają już około 30-50 ha, bo średnie gospodarstwo to nieco ponad 10 hektarów.

Oczywiście, większość działań państwa w sferze rolnictwa jest ograniczanych przez unijne regulacje, rząd nie może np. samodzielnie uruchomić skupu interwencyjnego, nie może wypłacać rolnikom rekompensat za straty spowodowane rosyjskim embargiem. To są sprawy leżące w kompetencjach UE. Tylko że Unia nie za bardzo rozumie, czy raczej uznaje polskie interesy, kwota 125 mln euro na odszkodowania za embargo jest śmiesznie mała.

To pokazuje, jak wiele jeszcze musi zrobić ten i kolejne rządy, aby wzmocnić pozycję Polski w Unii Europejskiej. Żeby skorzystało na tym także rolnictwo.

Mamy w Polsce ogromny potencjał, wynikający nie tylko z dużych rezerw produkcyjnych w gospodarstwach rolnych, ale i z tego, że mamy w UE najwyższy odsetek młodych rolników, liczących mniej niż 40 lat, najlepiej wykształconych, myślących nowocześnie, rynkowo. Jeśli jednak nie dostaną odpowiedniego wsparcia od państwa – dotacje nie są tu najistotniejsze, ważniejsze jest otoczenie prawne, instytucjonalne – to ich entuzjazm szybko zgaśnie i przestaną rozwijać swoje gospodarstwa. A część może nawet porzuci uprawę ziemi albo zrobią to ich dzieci, które poszukają szczęścia gdzie indziej, tylko nie na roli.

Krzysztof Losz

http://www.naszdziennik.pl/mysl/95775,d ... -wies.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 09 wrz 2014, 07:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Lasy pełne grzybiarzy

Krzysztof Losz

Polska jest grzybowym potentatem w Europie. To w dużej mierze efekt pracy grzybiarzy zbierających borowiki, podgrzybki, kurki, maślaki i inne gatunki. Do tego dochodzi bardzo duża produkcja pieczarek na plantacjach.

Tegoroczna aura jest bardzo korzystna dla grzybów i dlatego grzybiarzy można spotkać praktycznie w każdym większym lesie. Znaczna część grzybów jest zbierana na własne potrzeby, część sprzedają oni przy drogach biegnących przy lasach lub na targowiskach. Tak jest choćby na odcinku drogi krajowej nr 12 między Radomiem i Zwoleniem, gdzie można spotkać – zwłaszcza w weekendy – wielu grzybiarzy oferujących kierowcom świeże grzyby. – Za kilogram w zależności od gatunku dostajemy średnio ponad 20 złotych. To dla wielu tutejszych rodzin spory zastrzyk gotówki, bo przecież dobry zbieracz może dziennie przynieść z lasu kilka kilogramów dorodnych borowików, koźlaków czy maślaków – mówi nam jedna z handlujących kobiet. Marek Kowalczyk z Lublina zawsze kupuje grzyby w takich miejscach. Dużo jeździ służbowo po kraju i ma wiele okazji do robienia grzybowych zapasów. Mówi, że praktycznie w całej Polsce można spotkać o tej porze grzybiarzy. Kiedyś walczyła z nimi policja, argumentując, że sprzedający stwarzają zagrożenie dla ruchu drogowego, gdyż stoją z grzybami za blisko szos. Sprzedawcy stoją jednak często w zatokach autobusowych lub po drugiej stronie przydrożnych rowów, więc w zasadzie tego zagrożenia nie powodują, więc i policja nie ma powodów do interwencji.

Nieco drożej trzeba zapłacić za grzyby na targowiskach, ale nie są to jakieś duże różnice cenowe. Dorota Ćwiklińska też sprzedaje grzyby, jednak nie te świeże, ale suszone. Teraz pani Dorota z rodziną zbiera surowiec, który następnie jest suszony i sprzedawany głównie przed świętami Bożego Narodzenia. – Z 10 kg świeżych robi się tylko kilogram suszonych grzybów, więc trzeba ich sporo zebrać. Mam już stałych odbiorców, którzy biorą grzyby, żeby je dodać do świątecznej kapusty czy bigosu. Ale jest też grupa klientów, którzy kupują suszone grzyby kilka razy do roku, bo mogą być one składnikiem wielu potraw – relacjonuje pani Dorota.

– Polskie lasy są bardzo bogate w grzyby – nie ma wątpliwości Stanisław Mikołajczak z Warszawy, który ma swoje ulubione miejsca na grzybobranie w lasach w okolicach Warki i Grabowa nad Pilicą. – Stamtąd pochodzi moja żona i od lat zawsze tam jeździliśmy. Co prawda teściowie już nie żyją, inni krewni żony się wyprowadzili, ale z Warszawy do Warki jedzie się pociągiem tylko ponad godzinę, więc wystarczy wstać wcześnie rano i po godzinie 6.00 już się jest w lesie. I tak będziemy pewnie spędzać z żoną każdą sobotę przynajmniej do połowy października – opowiada mężczyzna. – Żałuję, że nasze dzieci nie złapały tego bakcyla, ale już dwie wnuczki czasami z nami jadą na grzyby – dodaje. Pan Stanisław i inny grzybiarz, Karol Płachta, podkreślają, że nauka zbierania grzybów nie jest łatwa i krótka. Apelują do tych, którzy dopiero zaczęli zbierać grzyby, aby robili to z kimś doświadczonym. Sam „Atlas grzybów” może nie wystarczyć, bo niedoświadczony zbieracz może pomylić ilustracje i zabrać do koszyka trujący okaz. – W ubiegłym roku znajomy mojego syna poszedł na grzyby tylko z jakimś atlasem. Nikomu potem tych grzybów nie pokazał, przyrządził z nich sos, tylko że dwie osoby po jego spożyciu trafiły do szpitala. Na szczęście skończyło się na wymiotach i płukaniu żołądka, bo grzyb nie był mocno toksyczny – mówi pan Karol. – Zresztą rutyna może zgubić także doświadczonego grzybiarza. Ostrożności nigdy za wiele – dodaje.

Leśnicy nie przeszkadzają grzybiarzom, bo zbiory runa leśnego to już polska wieloletnia tradycja. Także polskie prawo pozwala na swobodny wstęp ludziom do lasów. – Ale tylko do państwowych – zastrzega prawnik Andrzej Pietrasik. – Żeby wejść do prywatnego lasu, trzeba mieć zgodę właściciela. Oczywiście w Polsce dominują lasy państwowe, ale jednak w wielu regionach istnieją też zazwyczaj nieduże prywatne lasy. I trzeba się liczyć z tym, że właściciel takiego zagajnika wyprosi nas z grzybobrania – dodaje prawnik. Z państwowego lasu nikt nas nie wyprosi, choć leśnicy apelują o rozsądek. Chodzi przede wszystkim o to, aby grzybów szukać ostrożnie, zakazane jest zwłaszcza niszczenie poszycia. Za takie zachowania grożą mandaty i grzywny.

Polska jest w UE potentatem w produkcji grzybów, zarówno leśnych, jak i pieczarek. Według ostatnich danych roczny eksport grzybów z Polski to 20 tys. ton o wartości około 200 mln złotych. W wielu sieciach handlowych za granicą świeże grzyby (poza pieczarkami) pochodzą tylko z Polski.

http://www.naszdziennik.pl/wp/96169,las ... iarzy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 06 mar 2015, 06:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Osiem lat straconych dla polskiego rolnictwa

Z Krzysztofem Jurgielem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, ministrem rolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W Pańskiej ocenie rząd PO – PSL podejmuje jakiekolwiek działania w celu poprawy opłacalności produkcji rolnej w Polsce?

O tym, czy i co w ogóle robi rząd, najlepiej świadczą protesty rolnicze. Postulaty protestujących zarówno na blokadach, jak i w Warszawie dotyczą spraw bieżących, które wynikają z braku polityki rolnej, której tak naprawdę nie ma. Rząd PO – PSL i minister Marek Sawicki poddali się czy też ulegli procesom globalizacji, które skutkują kryzysami na rynkach rolnych. Są one powodowane właśnie koncentracją kapitału, a także przejęciem własności przemysłu rolno-spożywczego. Działania, jakie w tej sytuacji podejmuje minister rolnictwa, nie są i nie mogą być skuteczne, bo nie mają oparcia w jasnych przepisach unijnych dotyczących koniecznych działań interwencyjnych. Przyjęty 17 grudnia 2013 r. pakiet rozporządzeń związanych z reformą Wspólnej Polityki Rolnej, szczególnie zaś rozporządzenie dotyczące jednolitej wspólnej organizacji rynków rolnych, nie wskazują rozwiązań w konkretnych obszarach np. na rynku wieprzowiny czy na rynku mleka, zwłaszcza w obliczu rosyjskiego embarga. Przyjęte na forum europejskim rozwiązania prawne, notabene zatwierdzone przez polskiego ministra rolnictwa, który teraz musi jeździć po proszonym, licząc na przypadek – dadzą czy nie dadzą – nie powinny w ogóle wejść w życie. Prawo powinno być jasne, czytelne i skutecznie rozwiązywać powstające problemy, a nie podlegać dowolnej interpretacji. W tej sytuacji Sawicki jest zagubiony i porusza się jak we mgle, po omacku próbując znaleźć punkt zaczepienia. Do tego dochodzi zbytnia pewność siebie czy wręcz buta ministra, który zasłania się unijnymi przepisami i decyzjami Brukseli. Natomiast zapomina, że przepisy ustalone przez UE sam współtworzył, akceptował i zatwierdzał. Skoro podnosił rękę, wyrażając zgodę na niekorzystne przepisy, szkodliwe dla Polski, to teraz nie ma prawa się oburzać.

W których obszarach jest najtrudniejsza sytuacja?

Niewątpliwie na rynku wieprzowiny. Wprawdzie cena niby drgnęła, ale przy kosztach produkcji 3,50 zł za kilogram żywca pokazuje, że do opłacalności wciąż jeszcze bardzo daleko. Pogłowie spada i jak tak dalej pójdzie, to rząd zafunduje nam uzależnienie od producentów zewnętrznych. Myślę, że potwierdzeniem tego są słowa ministra Sawickiego, który w jednym z wywiadów powiedział, że tak na dobrą sprawę wcale nie musimy produkować wieprzowiny na skalę przemysłową, a jedynie ograniczyć się do marginalnej produkcji. Widać taki jest zamiar rządu, który chce wykończyć polskich producentów, a dać zarobić zagranicznym hodowcom. Problem jest również na rynku mleka, gdzie cena spadła poniżej granicy opłacalności. Jeżeli do tego dodamy jeszcze kary dla kilkudziesięciu tysięcy rolników, to rynek mleka w Polsce przypomina pobojowisko. Nie lepiej jest też na rynku tytoniu. Dyrektywa tytoniowa wprawdzie wchodzi w życie dopiero w przyszłym roku, ale producenci już są przerażeni, bo nowe przepisy wymuszają stosowanie nowego sprzętu, nowych urządzeń, co niestety jest bardzo kosztowne i nie na kieszeń polskich plantatorów. Podobnie zła jest sytuacja na rynku rzepaku, którego produkcja też jest na granicy opłacalności. We wszystkich tych obszarach widać brak stabilności. We Wspólnej Polityce Rolnej mamy algorytm podziału środków, natomiast nie ma mowy o interwencji, która broniłaby nas przed rynkami zewnętrznymi. Rynki te, po pierwsze, nie muszą spełniać wszystkich wymagań w zakresie bezpieczeństwa, jakie są u nas, a po drugie, obce gospodarstwa są znacznie większe. To wszystko się kumuluje i jeśli dalej będziemy mieć do czynienia z taką nierówną konkurencją, to z produkcją żywności będzie krucho.

Co należałoby zrobić, aby zahamować tę niekorzystną dla naszych rolników tendencję?

Obecna sytuacja jest wynikiem ośmiu lat zaniedbań i uległości tego rządu. Nie da się jednak z dnia na dzień poprawić niekorzystnej dla nas sytuacji. Dojście do stabilizacji jest procesem, który trzeba niezwłocznie rozpocząć. Należy przygotować do przeglądu – o czym się niestety nie mówi – dokumenty dotyczące Wspólnej Polityki Rolnej. Mówiąc to, opieram się na opinii ekspertów w dziedzinie rolnictwa np. z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa i szeregu innych instytucji, gdzie naukowcy wyraźnie wskazują, że należy zmienić zasadę Wspólnej Polityki Rolnej. Powinna ona stawiać czoło zagrożeniom, o których mówiłem wcześniej. Rząd PO – PSL poddał polskie rolnictwo niezwykle groźnemu procesowi globalizacji ze wszystkimi tego konsekwencjami. Jeżeli nie nastąpi zmiana sposobu myślenia, to żadne doraźne czy wręcz nawet pozorowane działania nie przyniosą skutków oczekiwanych przez rolników.

Inaczej mówiąc, trzeba zacząć słuchać fachowców…

Opracowań, wskazówek mądrych ludzi jest dużo, ale ci, którzy podejmują decyzje, muszą odłożyć na bok własne ambicje i przyjąć mądre rozwiązania fachowców, których nie obowiązuje poprawność polityczna.

Czyli jakie…?

Przede wszystkim należy odbudować w Polsce hodowlę trzody chlewnej i poczynić kroki, aby uczynić ją opłacalną. Przecież nie jest tak, że polscy rolnicy pracują gorzej od swoich zagranicznych kolegów czy też mają mniejsze umiejętności, wprost przeciwnie. Problem jest w tym, że rząd PO – PSL w przeciwieństwie do innych krajów nie dba o interesy naszych rolników. Takie podejście należy bezwzględnie zmienić, a najlepiej zmienić ten rząd.

Podczas ostatniego posiedzenia połączonych komisji Gospodarki oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi postulował Pan o podjęcie niezwłocznych działań zmierzających do rozwiązania coraz trudniejszej sytuacji producentów rolnych….

Na posiedzeniu połączonych komisji wskazałem na obecny stan prawny w Polsce. Przypomniałem, że Konstytucja nakłada na rząd obowiązek prowadzenia efektywnej, a nie tylko pozorowanej polityki gospodarczej, natomiast na parlament nadzór i kontrolę nad działaniami rządu, a zatem odpowiedzialność. Sytuacja jest kryzysowa, rynki rolne są rozregulowane, rolnicy zaczynają wychodzić na ulice, w tej sytuacji powinnością parlamentu jest zabranie głosu. Odpowiednią do tego formułą byłoby przyjęcie rezolucji, w której zostanie przedstawione stanowisko Sejmu stosownie do okoliczności. Ta rezolucja wezwałaby rząd do podjęcia działań, które rozwiążą problemy dotyczące rynków rolnych, ale także zmuszą rząd do realizacji słusznych postulatów rolniczych.

Z jakim odzewem spotkał się Pana apel?

Posłowie koalicji PO – PSL, którzy mają przewagę liczebną, ale niekoniecznie mają rację, zdecydowali większością głosów o odłożeniu dyskusji. Niestety zabrakło konkluzji, którą mogło być skierowanie propozycji stanowiska parlamentu.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-pol ... ictwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 20 mar 2015, 06:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Plugastwo lewackie nauczyło się kraść wszędzie gdzie tylko się da i nie potrafi już żyć bez tego. Polska i Polacy dla tej lewackiej dziczy to frajerzy, którzy potulnie dają się wyzyskiwać.

Projekt PSL krytykuje nawet PO

Z Krzysztofem Jurgielem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, ministrem rolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Sejmowe komisje: Spraw Unii Europejskiej oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi zajmowały się na wczorajszym posiedzeniu PSL-owskim projektem ustawy regulującej obrót ziemią. Dlaczego jest to zły projekt?

Opinie ekspertów, ale także nasze odnośnie do tego projektu są negatywne. Propozycja PSL ma wprowadzić kompleksowe uregulowanie ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, ale zawarte w niej rozwiązania są niekorzystne. Po pierwsze wprowadzają nowe instytucje, jak chociażby rejestr nieruchomości rolnych, co spotkało się z negatywną oceną uniwersytetów i krytyką stowarzyszenia geodetów polskich. W Polsce mamy Rejestr ewidencji gruntów i budynków, a PSL chce wprowadzić w ramach Agencji Nieruchomości Rolnych nowy rejestr, który tworzy dodatkowy dokument. W ustawie nie jest to w sposób ścisły uregulowane, co z kolei może doprowadzić do bałaganu w całym systemie rejestracji nieruchomości. Dodatkowo projekt wprowadza instytucję pośrednika w obrocie nieruchomościami w Polsce. Naszym zdaniem wystarczą zapisy, jakie proponowaliśmy w naszym PiS projekcie ustawy, a mianowicie, że nabywcą powinien być rolnik indywidualny, osobiście uprawiać ziemię i przez 10 lat nie może zbyć tej nieruchomości, chyba że sąd na to zezwoli. W projekcie PSL skomplikowane jest także postępowanie decyzyjne, a o przenoszeniu własności nieruchomości ma decydować pośrednik na wzór francuski, co jest zbędną biurokracją. W naszej ocenie, jest to nic innego, jak próba stworzenia dodatkowych stanowisk w Agencji Nieruchomości Rolnych dla działaczy PSL-u.

Mamy zatem do czynienia z projektem robionym na kolanie, skoro krytykuje go nawet koalicyjna PO, a poseł Artur Dunin określił go jako „mocno niedopracowany”?

To, że jest niedopracowany, to za mało powiedziane, zresztą wynika to z opinii legislacyjnych i ekspertów pod kierunkiem prof. Beaty Jeżyńskiej z Katedry Prawa Rolnego i Gospodarki Gruntami Uniwersytetu Marii Curie‑Skłodowskiej w Lublinie, która znana jest na poziomie międzynarodowym ze swoich opinii dotyczących obrotu nieruchomościami. Widać Platformie też to nie odpowiada od strony merytorycznej. Natomiast PSL prowadzi grę wyborczą i chce pokazać rolnikom, że jest aktywny i wprowadza system, który ma niby ograniczyć dowolny obrót ziemią i uniemożliwić jej wykup przez cudzoziemców. To jest jednak zagrywka obliczona na pozyskanie głosów rolników.

A co z projektem przygotowanym przez PiS?

Sytuacja w Sejmie jest kuriozalna. Projekt PiS dotyczący stanu kształtowania ustroju rolnego i projekt PSL-u dotyczący zmian w przepisach dotyczących gospodarowania nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa, w których próbowano wprowadzić rozwiązania będące odpowiedzią na protesty w woj. zachodnio-pomorskim zostały przed dwoma laty przekazane do podkomisji. Jej przewodniczącym jest przedstawiciel PO, która ma większość. Tym samym projekty te celowo nie były procedowane ani uchwalane i w tzw. zamrażarce czekały na projekt rządowy. Teraz poseł Stanisław Kalemba przyniósł uzupełniony projekt, nad którym pracował jako minister rolnictwa i który, odchodząc, zabrał ze sobą i teraz próbuje go przeforsować jako projekt poselski. Z tego, co wiem, projekt ten od lipca był oceniany przez Prezydium Sejmu. Zdecydowano, aby rozpatrywała go sejmowa komisja ustawodawcza, której też zeszło parę miesięcy i dopiero jako druk sejmowy projekt ten trafił w styczniu do Sejmu. Projekty PiS oraz PSL-u zostały skierowane zaś do Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, natomiast Prezydium Sejmu zdecydowało, aby sprawą zajęły się połączone komisje: Spraw Unii Europejskiej oraz Rolnictwa i Rozwoju Wsi. To taka dziwna gra.

W sytuacji, kiedy niebawem wybory, czy nie lepiej byłoby, aby sprawą zajął się przyszły Sejm?

Rozsądna debata, co zrobić w tej ważnej kwestii, jest konieczna już dziś. Wszyscy chcą wprowadzać różne rozwiązania np. duńskie, szwedzkie czy niemieckie, natomiast nas blokuje jeden zapis, a mianowicie nie możemy wprowadzić zapisów, które pogarszałyby sytuację rolników z innych krajów Unii Europejskiej. Innymi słowy, nowe prawo nie może pogarszać czy ograniczać nabywania przez rolników nieruchomości rolnych. Przepisy obowiązujące w krajach tzw. starej Unii, a więc np. w Niemczech były wprowadzane w latach 60. i 70. W momencie podpisania traktatu o wstąpieniu Polski do UE stan był taki, a nie inny. Teraz każde nowe rozwiązanie nie może pogarszać sytuacji, jaka była przy rozszerzaniu Unii w maju 2004 r. Stąd jest problem z zastosowaniem u nas ograniczeń, jakie są w innych państwach. Nie możemy zatem wprowadzać rozwiązań, które pogarszałyby sytuację podmiotów zagranicznych, jeśli chodzi o nabywanie nieruchomości rolnych w Polsce. To oznacza, że nie ma mowy o zapisach, które zagwarantowałyby, że nabywcami polskiej ziemi będą tylko polscy rolnicy.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-pol ... et-po.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 18 kwi 2015, 06:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Sprawa istotna dla państwa

Obrazek
Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik


Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-pol ... nstwa.html

Z senatorem Jerzym Chróścikowskim, przewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Senat przyjął ustawę o sprzedaży bezpośredniej w takiej formie, jaką nakreślił Sejm…
– Zgłaszałem poprawki, lecz niestety nie uzyskałem poparcia Senatu. Chodziło mi szczególnie o to, aby przywrócić zasadę senacką, że wolna kwota od sprzedawanych produktów rolniczych powinna wynieść 30 tys. zł, oraz umożliwić sprzedaż także w nowoczesnych halach. Naprawdę nie widzę problemu w tym, dlaczego rolnicy mieliby sprzedawać produkty tylko pod gołym niebem z pominięciem hal targowych. Przecież nasze produkty już znajdują się w halach, tylko sprzedaje je ktoś inny. Nie jesteśmy zadowoleni z tej wersji ustawy.

To w związku z tym, co Pan planuje zrobić dalej w tej sprawie?
– Ta ustawa wchodzi w życie dopiero 1 stycznia 2016 r. Sejm i Senat jeszcze potencjalnie mogą nanieść na nią poprawki. Kluczowe jest jednak to, jak będzie wyglądał parlament po wyborach.

Postulat zablokowania sprzedaży ziemi obcokrajowcom od 1 maja 2016 r. pozostaje aktualny?
– Gdyby to nie był istotny postulat, to byśmy nie protestowali.

Pytam, gdyż minister Marek Sawicki stwierdził, że kupowanie ziemi przez obcokrajowców nie stanowi problemu…
– Minister Marek Sawicki cytuje swoje dane statystyczne, które mówią, że Niemcy, Francuzi czy przedstawiciele innych krajów kupują ziemie tylko w ramach uzyskanych pozwoleń. A ja odsyłam do rolników z województwa zachodniopomorskiego, którzy dobrze wiedzą, ilu mają sąsiadów i ilu jest wśród nich obcokrajowców. Ci obcokrajowcy są właścicielami ziemi, ale tego się urzędowo nie wykaże, bo oficjalnym właścicielem jest spółka z mniejszościowym kapitałem zagranicznym. Według prawa, spółka może kupować ziemie i nikt się nie pyta, skąd pochodzi kapitał. I kupują, a my chcemy to zatrzymać, bo obrona ziemi jest istotna dla przyszłości państwa.

OPZZ urządza jutro manifestację w Warszawie. Rolnicza „Solidarność” również weźmie w niej udział?
– To my jesteśmy pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, więc to do nas można się przyłączyć, a nie my do kogoś.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-pol ... nstwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 27 kwi 2015, 10:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/polityka/242215-gor ... asz-wywiad

Górale apelują o włączenie się do akcji „Nie rzucim ziemi”. Jachymiak: „Jeśli Polska straci ziemię, bezpowrotnie straci wolność”. NASZ WYWIAD
opublikowano: 2015-04-25 14:58:45 · aktualizacja: 2015-04-26 10:47:34


Fot. humanuniversity.pl


Każdy naród powinien pilnować swojej ziemi, bo to jest czynnik, który tworzy jego tożsamość. Chcemy budować świadomość Polaków, uświadamiać że dostaliśmy ziemię w spadku od ojców, którzy jej bronili. To jest nasze i mamy obowiązek o to dbać
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Wojciech Jachymiak – reżyser, założyciel Uniwersytetu człowieka „Ognik” i organizator kampanii „Nie rzucim ziemi”, której celem jest obrona polskiej ziemi przed niekontrolowaną sprzedażą obcokrajowcom. Patronem honorowym prof. Andrzej Nowak, a wspierającym prof. Jan Szyszko.
wPolityce.pl: Kampania „Nie rzucim ziemi” to oddolna akcja obywatelska, którą uruchomili górale – artyści. Skąd pomysł na taką inicjatywę?
Wojciech Jachymiak: Myślałem o tym od lat, ale teraz to ostatnia szansa na działania. Odsunąłem wszystkie projekty, nad którymi pracuję i przez ten rok poświęcam się tylko kwestii ratowania polskiej ziemi. Bo jeśli Polska straci ziemię, bezpowrotnie straci wolność. Zaborcę zawsze można wygonić, ale akty własnościowe to sprawa znacznie poważniejsza i będzie ciężko Polskę odzyskać. To było głównym powodem, żeby się zastanowić jak jeszcze obudzić w Polakach tę chęć podniesienia się i jak się zjednoczyć, by wspólnie znaleźć sposób na obronę polskiej ziemi.
Jaki jest cel waszej akcji?
Mamy dwa główne cele. Po pierwsze żądamy ustawy, która ochroni ziemię przed sprzedażą jej w ręce obcokrajowców. Chcemy, by Polska wprowadziła ustawę, która nie pozwoli na wyprzedaż polskich gruntów. Taką ochronę mają inne kraje UE: Bułgaria, Węgry, Słowacja, Litwa, ale także kraje zachodnie, jak Niemcy, Francja, Hiszpania, Dania. Nasze postulaty nie są fanaberyjnymi żądaniami Polaków, którzy znowu krzyczą w Europie. To są rzeczy podstawowe, za którymi idzie bezpieczeństwo wewnętrzne, bezpieczeństwo żywnościowe i najważniejsze bezpieczeństwo niepodległościowe, czyli to, że my wpływamy na kształt Polski. Spróbujemy znaleźć różne sposoby na to, by władza wprowadziła ustawę zabezpieczającą polską ziemię przed wykupem przez obcokrajowców. Chcemy, by rząd wprowadził dłuższy okres ochronny albo wrócił do zapisów z 1920 roku, kiedy dwa lata po odzyskaniu niepodległości Polacy wiedzieli, że muszą bronić ziemię. Ustawa wyznaczała bardzo restrykcyjne warunki zakupu ziemi przez cudzoziemców.
Taki postulat znalazł się we wniosku referendalnym, który prof. Jan Szyszko złożył w Sejmie. Mimo, że podpisało się pod nim 2,5 miliona Polaków, rząd nie wziął go pod uwagę. Czy zamierzacie w kampanii „Nie rzucim ziemi” wykorzystać ten potencjał?
Współpracujemy z prof. Janem Szyszko. Staramy się wykorzystać jego doświadczenie i ogromny wkład w ochronę polskiej ziemi i Lasów Państwowych. Będziemy szukać sposobu na to, by te 2,5 mln osób włączyło się w nasze działania.

CZYTAJ TAKŻE: Platforma łupi kolejne rodowe srebra. Pod osłoną nocy chce zmielić 2,5 mln podpisów w obronie Lasów.
http://wpolityce.pl/polityka/226315-pla ... bywatelska

A jaki jest drugi cel kampanii?
To kwestia budowa świadomości przywiązania do polskiej ziemi. To oczywiście kwestia długofalowa, będziemy szukać różnych pomysłów jak znaleźć w Polakach wspólnotę narodową, czyli to, co w przyszłości będzie uniemożliwiało wszelkie głupie pomysły na sprzedaż polskiej ziemi. Każdy naród powinien pilnować swojej ziemi, bo to jest czynnik, który tworzy jego tożsamość. Chcemy budować świadomość Polaków, to że dostaliśmy ziemię w spadku od ojców, którzy jej bronili. To jest nasze i mamy obowiązek o to dbać. Dotyczy to także Lasów Państwowych, bo jeśli jest ich 26 proc. powierzchni – i to jest nasze, Polaków - jeśli to zostanie sprywatyzowane, to nasze już nie będzie. Ta idea wspólnotowa zawiera się w tym, ze możemy pójść do lasu na grzyby, jagody i mamy swoją wspólną część Polski. Stracimy ją, gdy dojdzie do prywatyzacji. Już dziś mamy doniesienia o wykupach gruntów przez podstawione „słupy”. W Niemczech czy Danii są dofinansowania dla osób, które chcą w Polsce wykupić ziemię. Tamte państwa pomagają wręcz osobom prywatnym czy rolnikom w zakupie naszych gruntów.
Jak wygląda sytuacja na Podhalu? Docierają niepokojące informacje o próbach prywatyzacji tamtejszych gruntów. Sprawa prywatyzacji Polskich Kolei Linowych też przebiegała dramatycznie. Czy mamy do czynienia z próbą przejęcia ziemi na Podhalu?
Z prywatyzacją PKL był skandal, ponieważ tuż przed sprywatyzowaniem wyłączono 40 hektarów lasu z Parku Krajobrazowego. Gdyby tego nie zrobiono, nie udałoby się sprywatyzować PKL-u. Widać ewidentnie, że sprawa została tak wymyślona, by oddać koleje w obce ręce. Górale próbowali się przed tym obronić, ale okazuje sie, że inwestor który to kupił, dziwnym trafem jest powiązany z kapitałem wschodnim. Prawdopodobnie Rosja będzie miała kontrolę nad Polskimi Kolejami Linowymi.

CZYTAJ WIĘCEJ: Komorowski zadowolony ze sprzedaży PKL spółce z Luksemburga: „Trzeba było złożyć atrakcyjniejszą ofertę cenową!”
http://wpolityce.pl/polityka/242227-kom ... rte-cenowa

Co rusz pojawiają się też powolne próby eliminowania Krzyża z Giewontu. Można odnieść wrażenie, że on komuś przeszkadza. Może za bardzo manifestuje polskość?
Ten krzyż, który powstał w okresie, gdy Polska była pod zaborami, jest naszym fundamentem. Był mocnym spoiwem, które połączyło ludzi. Ciekawe, że w czasie, gdy byliśmy w niewoli, więcej było patriotyzmu, niż w okresie tuż po odzyskaniu niepodległości. Władysław Orkan wygłosił wówczas odezwę do górali, którą przypominamy w naszej kampanii. W 4 lata po odzyskaniu niepodległości, w 1922 roku wygłosił płomienną mowę do Związku Podhalan, bo już wtedy widział, że górale odchodzą od ducha walki o swoje. Zabrakło myślenia, że wolności trzeba nadal bronić.

https://www.youtube.com/embed/lBJDt4nmiFk

Porównuję to do odzyskania wolności w 1989 roku, kiedy wszyscy szybko zapomnieli o konieczności obrony wolności i niepodległości. To, co wydarzyło się przez ostatnie 25 lat sprawiło, że Polaków trudno teraz poderwać do obywatelskiego zrywu, a kwestia obrony ziemi jest najważniejsza w tym roku. Pojawia się pytanie, czy uda nam się przez tę kampanię zmobilizować Polaków, abyśmy wspólnie walczyli o nasze fundamenty.
Jaki jest plan?
Jeśli uda się pobudzić świadomość Polaków, przekonać że to wspólna sprawa, możemy zrealizować wiele inicjatyw. W rozmaite wydarzenia, które już są w Polsce, chcemy wpisywać postulaty, które mamy w kampanii. Nawiązujemy kontakty z organizacjami, które zajmują się budowaniem świadomości polskiej, aby przez ten rok mówiły jak najwięcej o polskiej ziemi, ponieważ w maju 2016 roku kończy się okres ochronny i będzie mogła zostać wyprzedana obcokrajowcom, jeśli nie zmienimy prawa. To będzie dla Polaków całkowicie nowa rzeczywistość. Mamy szerokie plany w zakresie działań budujących świadomość. Ich koordynatorem będzie Marcin Stawicki, który zajmie się realizacją działań edukacyjnych, konkursów. Powstaną materiały filmowe, krótkie spoty, w których znani Polacy będą mówić o trosce o ochronę polskiej ziemi. Mamy nadzieję, że nasza kampania będzie dowodem na to, że jesteśmy Polakami twórczymi, którzy potrafią się spotkać, zjednoczyć i w imię szczytnych idei stworzyć coś pięknego i pożytecznego. O wszystkim będziemy informować na bieżąco za pomocą portali społecznościowych.
Ruszacie 2 maja. Inauguracja kampanii „Nie rzucim ziemi” odbędzie się w Nowym Targu na Oleksówkach, tuż przy żółtym szlaku na Turbacz. Co planujecie?
Impreza składa się z trzech części: ma wymiar duchowy, artystyczny i merytoryczny. Część duchowa otworzy całą imprezę. Zaczynamy porządnie, po polsku, Mszą św. w intencji ochrony polskiej ziemi. Bardzo ciekawa będzie część artystyczna. Andrzej Dziubek z De Press skomponował utwór inauguracyjny, kampanijny, zbudowany na słowach Władysława Orkana – odezwy do Polaków w kontekście walki o niepodległość . W części artystycznej jest też koncert Katy Carr - Brytyjki polskiego pochodzenia, piosenkarki, która zainteresowała się polskimi bohaterami, szczególnie z II wojny światowej, z Podziemnego Ruchu Oporu. Poświęciła im płytę „Paszport”. Ta brytyjska gwiazda jest dla nas wskazaniem jak można być patriotą, nie będąc w Polsce i nie być w pełni Polakiem. Mamy piękną historię, z której powinniśmy być dumni, a ciągle jesteśmy atakowani i wprowadzani w kompleksy. Katy Carr pokaże nam, jakich wspaniałych bohaterów mamy i jak bardzo możemy być z nich dumni. Nie zabraknie też namacalnej historii. Będą dwie grupy rekonstrukcyjne – rycerzy i partyzantów. Będzie też kapela góralska, śpiewy patriotyczne i pieczenie barana.
Co w części merytorycznej?
Zaprosiliśmy ekspertów, z którymi będziemy mogli porozmawiać o zagrożeniach związanych ze sprzedażą polskiej ziemi. Będzie Jan Kosiakowski z Lasów Państwowych, Witold Gadowski – publicysta tygodnia wSieci i wPolityce.pl, Zygmunt Hortmanowicz - były minister ochrony środowiska. Będziemy mówić o tym co zrobić i jak działać, by uratować polską ziemię. Naszym duchowym wsparciem jest prof. Andrzej Nowak, który namawia Polaków do walki o polską ziemię. Jako jeden z najwybitniejszych historyków polskich, doskonale osadza nasze działania na przestrzeni naszych dziejów.
Do kogo kierowane jest zaproszenie? Kto może przyjechać?
Zaproszenie jest kierowane do wszystkich. Jeśli ktoś z Polski ma ochotę przyjechać w Gorce, serdecznie zapraszam. Impreza jest otwarta dla wszystkich. Im będzie nas więcej, tym będzie przyjemniej. Dobrze wiemy, że tyle wolności, ile własności. Ja zaczynam u siebie, na mojej gazdówce, gdzie są owce, pszczoły, tuż nad nami jest państwowy las. To jest miejsce, w którym człowiek może się poczuć prawie jak w raju. Będą wspaniali artyści, będzie ognisko, pieczony baran, śpiewanie pieśni góralskich, patriotycznych. Wszystkich, którzy chcą poczuć polskość i narodową jedność serdecznie zapraszam.

Rozmawiała Marzena Nykiel

CZYTAJ TAKŻE: Korwin-Mikke chce sprywatyzować lasy i pobierać opłaty za wstęp! „Całe puszcze muszą być sprzedawane miliarderom”
http://wpolityce.pl/polityka/241519-kor ... iliarderom

autor: Zespół wPolityce.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 27 cze 2015, 08:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Cztery miesiące czekania

Obrazek
Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik


Z senatorem Jerzym Chróścikowskim, przewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Ustawa o ustroju rolnym już jest. Posłowie PiS mówią, że jest słaba. Chyba nie takich zapisów prawnych oczekiwali rolnicy?
– Ustawa nie satysfakcjonuje w pełni rolników. Niestety, nie w pełni zabezpiecza obrót ziemią i sprzedaż z udziałem obcokrajowców. Co prawda takiej formuły prawnej nie może mieć, ale może dać pierwszeństwo nabycia Polakom, a szczególnie rolnikom, którzy mieszkają na danym terenie. Pewne zapisy są w tej ustawie, ale one nie zabezpieczają ziemi w pełni. Chcieliśmy także wstrzymania sprzedaży ziemi do czasu dobrych uregulowań. Ta ustawa jest nieszczelna i ma wiele luk, które można omijać. Wymaga więc dopracowania. Jest to jednak punkt wyjścia. Postulaty, które my głosimy i negocjowaliśmy z premier, zostały w części zrealizowane. Wiedzmy, że walka była trudna, ale się udało. Opracowaliśmy pewne rozwiązanie. Teraz oczekujemy poprawienia tej ustawy.

I związek będzie naciskał na te zmiany?
– Oczywiście. Już zapowiedzieliśmy, że będziemy monitorować to, co jest. Liczymy na to, że przyjdzie nowy rząd i spojrzy na sprawę z innej perspektywy. Wsłucha się także w głos rolników i uszczelni tę ustawę. Wiem, że wszystkiego nie da się idealnie zapisać, ale poprawki da się nanieść zawsze.

Ustawa trafi teraz do Senatu. Co zrobią Pana koledzy?
– Wydaje mi się, że przejdzie w tej wersji. Oczywiście ustawa trafi do prawników, aby ocenili ją pod względem legislacyjnym. Na to będzie szczególnie zwracana uwaga, bo jeżeli są błędy legislacyjne, to rząd powinien się zgodzić na poprawki. Jeżeli chodzi o kwestię merytoryczną, to wnioskuję, że skoro koalicja tyle nad ustawą dyskutowała i nie zgodziła się na żadną zgłaszaną przez opozycję poprawkę, a Platforma ma miażdżącą większość w Senacie, to w związku z tym arytmetyka mówi, że to, co uchwalili, przegłosują. Pamiętajmy, że nie ma pośpiechu. Ta ustawa wchodzi z okresem półrocznym, bo dopiero od 1 stycznia 2016 r., więc może również wrócić z poprawkami do Sejmu. Ale o wszystkim decyduje Platforma. PSL ma tylko dwóch senatorów, więc jego głos nie ma znaczenia.

Protest będzie trwał?
– Dzisiaj organizujemy manifestację przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Rozpoczniemy ją Mszą św. o godz. 11.00 sprawowaną przez Ojców Redemptorystów. W sobotę też przeprowadzimy dyskusję, w której będziemy podsumowywać realizacje naszych petycji. Będziemy oceniać stopień realizacji oraz zastanowimy się nad tym, czego możemy się jeszcze spodziewać, a czego żądać. Po dyskusji rozpoczniemy rozmowę z rolnikami, a także władzami regionalnych związków nad nowymi formami protestu. O tym, czy to będzie zawieszenie zielonego miasteczka, czy też zaostrzenie protestu, zdecydują rolnicy.

A Pan w stronę której opcji by się przychylił?
– Przyszedł moment, w którym można by podjąć decyzję o zawieszeniu miasteczka. Jednak chcę się wsłuchać w głos rolników. Pierwszy nasz postulat o ochronie ziemi został zrealizowany. Może nie w formie, którą byśmy chcieli, ale jest. Jest więc element, który pozwalałby na zawieszenie protestu i prowadzenie dialogu z premier. Szefowa rządu już apelowała do nas podczas pierwszego spotkania, żebyśmy zawiesili miasteczko. Powiedzieliśmy, że na razie miasteczko będzie trwało, a my sprawdzamy szczerość intencji rządu. Na dzień dzisiejszy wiarygodność rządu stoi pod dużym znakiem zapytania, bo trzeba było aż czterech miesięcy czekania rolników, w którym ponieśliśmy potężne straty, koszty, zdrowie, wysiłek, utracony czas, zaniedbanie w pracy w gospodarstwie. Ustawy o sprzedaży bezpośredniej i o ustroju rolnym są niesatysfakcjonujące. Musimy zatem mieć ograniczone zaufanie i mocno walczyć o swoje prawa. Mam także coraz więcej wątpliwości, czy za tej koalicji da się jeszcze coś dobrego uchwalić.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... kania.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 04 lip 2015, 08:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Czekając na program

Prawo i Sprawiedliwość i Zjednoczona Prawica rozpoczęły swoją konwencję wyborczą. Czekam z niecierpliwością na to, jakie rozwiązania systemowe zaproponują obie partie dla wsi. Jak wiemy, można mieć ziemię, a przy tym bankrutować. Potrzeba rozwiązań, które sprawią, że praca na roli będzie opłacalna. O to walczyliśmy podczas naszego bardzo długiego protestu.

Liczymy na to, że PiS przedstawi program, który będzie traktował wieś w sposób normalny. Nie chcemy szczególnego i uprzywilejowanego traktowania, ale tego, żeby rząd był dla nas przyjazny. Chcemy, aby jego działania wpisywały się w szeroko pojęty interes Polski. Dotyczy to m.in. sprawy Lasów Państwowych. Chcemy mieć pewność, że Lasy zostaną w polskich rękach.

Mamy nadzieję, że chroniona będzie ziemia. Obecna koalicja uchwaliła ustawę o kształtowaniu ustroju rolnego, ale ta wymaga poprawy. Oczekujemy także dobrej ustawy o sprzedaży bezpośredniej. Chcemy rozwiązań systemowych i przemyślanych. A nie takich jak dotychczas, które uważano za uprzywilejowany i kłócono w ten sposób środowiska. Na rozwiązania oczekuje rynek mięsa, mleka czy owoców miękkich.

Chcemy wiedzieć, jak wygląda nastawienie PiS do konsumentów. Co z tego, że rolnik wyprodukuje, jak nie będzie gdzie tego sprzedać, a konsument nie będzie miał za co kupić. Trzeba by wreszcie postawić na promocję naszych owoców i warzyw. Nasze produkty może jeść cały świat i zapewniam, że globalni konsumenci nie zawiodą się na jakości i smaku oferowanych przez nas produktów.

Chcemy wreszcie rządu, który przywiązuje dużą wagę do dialogu. O nim się dużo mówi, ale tej ścieżki rolnej nie ma. Były tylko zamysły powstania komisji dialogu społecznego, ale jej na razie nie ma. Ona co prawda istnieje, ale tylko w ramach związków pracowniczych. Ustawa nie pozwalała nam w niej uczestniczyć, gdyż założono, że rolnik jest właścicielem. Tak rolnik posiada ziemię, ale ustawa w swym założeniu była tak sformułowana, żeby nas wykluczyć. Liczę, że PiS to uwzględniło i że w ramach wsi i rolnictwa taka komisja powstanie. Każda forma dialogu pomaga w podejmowaniu decyzji.

Mogę zapewnić wszystkich, że „Solidarność” RI oferuje swoją pomoc każdemu rządowi w podjęciu działań zmierzających do poprawienia sytuacji na wsi czy też samopoczucie konsumentów. My tę pomoc oferujemy od lat.

Stefan Szańkowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ogram.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 15 lip 2015, 06:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Protest plantatorów owoców

Dziś producenci owoców miękkich z Podlasia, w ramach protestu, zablokują drogę krajową nr 19 w Kózkach nad Bugiem. Blokada została wymuszona skandalicznie niskimi cenami oferowanymi za owoce na skupie.

Protest producentów owoców miękkich z Podlasia rozpoczął się kilka dni temu, kiedy to rolnicy akcentowali swoją złą sytuację w Morszkowie i Bachorzy pod jednymi z największych zakładów przetwórstwa owoców w Europie.

Sytuacja producentów jest tragiczna. Koszt produkcji jednego kilograma porzeczek dochodzi do 1,8 zł, tymczasem skupy oferują im za kilogram 30-35 gr.

– Proponowane ceny za kilogram porzeczki na skupie są poniżej krytyki – mówi w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl Stefan Szańkowski, przewodniczący mazowieckiego NSZZ „Solidarność” RI

Skupy tłumaczą producentom, że niskie ceny są wynikiem zwiększonej podaży na rynku owoców. Stefan Szańkowski istotną część problemu widzi w imporcie zagranicznych owoców przez wielkie sieci handlowe.

– Duże sieci handlowe, które są głównie w rękach obcych, kupują owoce u swoich plantatorów. I tak Polak dostaje niemiecką porzeczkę, gdy nasza się marnuje – stwierdza przewodniczący mazowieckiej „Solidarności” RI.

Dlatego też rolnicy domagają się interwencji rządu, która by usankcjonowała rynek owoców miękkich. Jednakże w ich opinii, obecny sezon owoców już należy uznać za przegrany. Zależy im więc na tym, aby ministerstwo rolnictwa przygotowało program, który pomógł by im przetrwać okres do wprowadzenia istotnych zmian.

– Tegoroczne zbiory trzeba przeznaczyć na straty. Mleko się wylało. Teraz rząd powinien podjąć działania, które zabezpieczą nasz rynek w przyszłości. Myślę tu o niezbędnych regulacjach na rynku owoców. To, co można zrobić na dzisiaj, to pewne rozwiązania, które ułatwią spłatę kredytów bądź odłożą je w czasie – zauważa Stefan Szańkowski.

Producenci zapowiedzieli, że w przypadku braku podjęcia z nimi rozmów przez administrację Ewy Kopacz, w czwartek przyjadą protestować pod kancelarię premiera.

Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-pol ... wocow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 21 lip 2015, 07:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Kopacz napisze program dla wsi?

Z senatorem Jerzym Chróścikowskim, przewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Ewa Kopacz zapowiedziała, że we wrześniu Platforma przedstawi program dla polskiej wsi. To oznacza, że obecnie Platforma nie ma propozycji dla rolników czy może pracuje nad rewolucyjnymi zmianami?
– Gdyby premier miała program, to dzisiaj znalibyśmy rozwiązania na pewne bolączki wsi, a sytuacja rolnictwa nie byłaby aż tak tragiczna. Także my nie musielibyśmy wnioskować o rozwiązania systemowe oraz nie naciskalibyśmy na spotkania z premier. Wtedy to szef rządu sama by nas zaprosiła i przedstawiła nam program. Zakładam, że Ewa Kopacz stworzy program dla wsi po zapoznaniu się z pomysłami innych partii i dlatego mówi o nim w perspektywie czasu.

To, że resortem rolnictwa kieruje PSL, zwalnia Platformę z odpowiedzialności za sprawy wsi?
– Nie można zaprosić kogoś do koalicji i nie odpowiadać za to, co dzieje się w resortach koalicjanta. Platforma jest największą partią i jej odpowiedzialność za wieś jest większa niż PSL. Tak to już jest, że premier odpowiada także za koalicjanta.

Premier zawsze chwali Marka Sawickiego.
– Każda myszka swój ogonek chwali. Natomiast ocena rolników oraz czas trwania „zielonego miasteczka” pokazują wyraźnie, jakim ministrem jest Marek Sawicki. Co więcej, szef resortu rolnictwa nie był w stanie przekonać Ewy Kopacz do tego, żeby spotkała się z nami wcześniej. Osobiście mi powiedział, żebym próbował rozmawiać, bo on nie jest w stanie załatwić spotkania.

A jak wyglądała Pana współpraca z rządem jako przewodniczącego senackiej komisji rolnictwa?
– Parlament i rząd mają obowiązek współpracy. Nie wykracza to jednak poza to, co konieczne. Trafiają do mnie niezbędne dokumenty, projekty ustaw. Rząd wyraża do nich swoje stanowisko. Inną sprawą jest to, czy ja lub moi koledzy jesteśmy zadowoleni z tego, co twierdzi rząd. Czy proponowane rozwiązania posłużą poprawie sytuacji, czy jest to tylko pozorowanie? Często otrzymuję odpowiedzi: „Nie, bo nie”, „Nie jesteśmy w stanie”, „Nie podołamy finansowo” albo „Unia nie pozwala”. Otrzymuję więc odpowiedzi wymijające albo odmowne. To, że w ramach współpracy spotykamy się i dyskutujemy, nie oznacza, że wszystkie rozwiązania są dobre dla Polski.

Łatwiej jest kierować komisją senacką niż związkiem zawodowym?
– To nie ulega wątpliwości, na pewno jest łatwiej. Organy parlamentu mają narzędzia, które we współpracy z rządem muszą być realizowane. Z kierowaniem związkiem jest znacznie trudniej, gdyż jest to instytucja społeczna, która nie posiada środków finansowych czy tak znaczącej administracji. W większości wszystko musi być realizowane w oparciu o wolontariat. Jako szef związku zawodowego nie mam także możliwości współpracy z tak wieloma ekspertami. Warunki, w których pracują parlamentarzyści, są znacznie lepsze. I to jest zdrowe zjawisko. Nie wyobrażam sobie, aby parlament nie posiadał takich narzędzi.

W niektórych mediach pojawiają się twierdzenia, że znaleźć można liderów protestu, którzy na nim zarabiali.
– To jest drwina z ludzi. Zamiast im podziękować i przekazać wyrazy uznania, że potrafią walczyć, spotykają ich słowa szyderstwa. Ci ludzie doszli do swojej pozycji ciężką pracą. Decydowali się na powiększanie gospodarstw, na zakup nowych sprzętów, to odbywało się na kredyt, więc było obłożone ryzykiem. Teraz, gdy wysuwa się zarzuty pod adresem ludzi, którzy stawiali na innowację, to chyba ktoś czegoś nie rozumie. Szydzono także ze związkowców, których gospodarstwa przeżywały problemy ekonomiczne. Słyszymy wtedy, jaki on niezaradny, sam nie umie sobie poradzić, a chce troszczyć się o innych. To w końcu, co chcemy? Chcemy mieć zaradnych rolników, którzy walczą o dobrze funkcjonujący rynek rolny, czy ich nie chcemy? Skończmy z ośmieszaniem ludzi, którzy mają pomysł i inicjatywę.

Można także usłyszeć, że Prawo i Sprawiedliwość finansowało protest.
– Protest finansowało wiele osób i instytucji. Wspierano nas groszem i produktami. Pomagały nam m.in. zakłady przetwórcze czy rolnicy zrzeszeni w grupy producenckie. Protest kosztował kilkaset tysięcy złotych. Gdy spojrzymy na sponsorów protestu, były to osoby związane z rolnictwem. Natomiast Prawo i Sprawiedliwość jako partia nie finansowała protestu. Dostawaliśmy wsparcie finansowe od niektórych posłów czy senatorów. Robili to z własnych diet. Jeżeli ktoś chciał nam pomóc, robił to ze swoich pieniędzy, a nie z budżetu partii. Prawo i Sprawiedliwość w żaden sposób nas nie finansowało.

Protest jest tylko zawieszony. Istnieje ryzyko, że rolnicy wrócą pod Kancelarię Prezydenta?
– Na dzień dzisiejszy nic takiego nam nie grozi. W środę nad wynegocjowanymi zmianami będzie pracował Senat. Pewne propozycje będą dalej zgłaszane. Gdyby jednak Senat wstrzymał procedowanie uzgodnionych rozwiązań, a prezydent nie będzie chciał podpisać przyjętych ustaw, to wtedy, żeby nie psuć tego, co już zostało wypracowane na drodze kompromisu między rządem a związkiem „Solidarność”, może dojść do sytuacji, że protest będzie wznowiony. Rolnicy są przygotowani do tego, żeby w każdej chwili przyjechać i ponownie zaprotestować.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-pol ... a-wsi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 06 sie 2015, 06:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
PSL – grabarze polskiej wsi i lasów

Obrazek

Z prof. Janem Szyszko, posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz byłym ministrem środowiska, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Na obecnym posiedzeniu Sejmu posłowie zajmują się m.in. senackimi poprawkami do ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Według PO – PSL ustawa w proponowanym kształcie eliminuje spekulacyjny wykup ziemi, także przez obcokrajowców. Czy aby na pewno…?
– Przepisy, jakie funduje nam koalicja PO – PSL, nie spowodują blokady możliwości zakupu polskiej ziemi przez obcokrajowców, wprost przeciwnie będą mieli ułatwione zadanie m.in. przez podstawione tzw. słupy. Spośród 26 poprawek, jakie wprowadził Senat, zgodziłbym się z jedną, a mianowicie, że byli właściciele ziemscy, którym pozostało prawo do pierwokupu, będą mieć takie prawo zapewnione. Wprawdzie niektórzy uważają, że taki zapis spowoduje, że od tychże właścicieli będą wykupywane ziemie. Natomiast w mojej ocenie byli właściciele już dawno powinni odzyskać swoje ziemie i robić to, co nakazuje im fakt bycia Polakami i patriotyzm. Nie ulega bowiem wątpliwości, że byli właściciele ziemscy zostali pozbawieni swojej własności, a w tej chwili odmawia im się prawa pierwokupu.

W maju przyszłego roku wchodzi przepis, który mówi, że Polska będzie całkowicie wolna w kwestii obrotu polską ziemią leśną i rolną. Co to oznacza?
– To jest bardzo niebezpieczny zapis, przed którym ucieka rządząca koalicja, który de facto oznacza, że od 1 maja 2016 r. każda ziemia, która zostanie wystawiona do sprzedaży, będzie mogła być kupowana przez osoby, które mają pieniądze, obojętnie do jakiego państwa należą. Ponieważ siła nabywcza pensji przeciętnego Polaka w porównaniu z siłą nabywczą pensji obywateli starej 15 państw Unii Europejskiej jest zwykle niższa, to w prosty sposób nasza ziemia trafi w posiadanie obywateli obcych państw. Proszę jednocześnie pamiętać, że zapotrzebowanie na ziemię jest ogromne i istnieją uzasadnione obawy, że obszary polskiej ziemi będą w obcych rękach.

Czy z ław rządowych tak trudno dostrzec to zagrożenie?
– Niestety rząd koalicyjny PO – PSL nie widzi tego problemu, wręcz odwrotnie – starał się stymulować proces uruchomienia możliwości zakupu ziemi leśnej poprzez doprowadzenie do bankructwa Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe. Lasy Państwowe, które mają ponad 7,5 miliona ha powierzchni, poprzez nadleśnictwa prowadzą działalność gospodarczą, która w części jest deficytowa. Fundusz Leśny sprawia, że nadleśnictwa dochodowe utrzymują nadleśnictwa deficytowe, które dzięki racjonalnej gospodarce leśnej w przyszłości też będą przynosić zyski. Tymczasem PO – PSL zabrały Lasom Państwowym pieniądze na działalność gospodarczą, co w prostej linii prowadzi do bankructwa. Przypomnę tylko, że zgodnie z nałożonym haraczem w ubiegłym oraz w tym roku lasy są zmuszone wpłacić do kasy państwa łącznie 1,6 miliarda złotych, a w latach kolejnych 2 proc. od przychodu i to niezależnie od tego czy w danym roku osiągną zysk czy stracą. Drenaż kasy Lasów Państwowych sprawi, że zostaną one bez kapitału. To z kolei wymusi pożyczki, bo bez pieniędzy nie sposób realizować gospodarki leśnej. Takie działania sprawią, że Lasy Państwowe staną się bankrutem, a co robi się z bankrutem: sprzedaje się go. Przeciw takiemu grabieniu i niszczeniu lasów społeczeństwo polskie zaprotestowało, zbierając ponad 2 miliony podpisów jeszcze w maju 2014 r.

PO – PSL wciąż jednak blokuje obywatelski wniosek o referendum w sprawie przyszłości lasów i polskiej ziemi…
– Niestety, rządząca koalicja pozostaje niema na głosy ponad 2 milionów obywateli, lekceważąc zasady demokracji. Sejmowa zamrażarka jest pełna takich „uziemionych” inicjatyw obywatelskich. Wniosek jest jasny, PO – PSL chce doprowadzić do tego, aby ziemia leśna należąca do Lasów Państwowych stała się dostępna dla obcego kapitału.

Czy do sprawy będzie można wrócić po jesiennych wyborach?
– Nie tylko można, ale wręcz trzeba będzie wrócić. Wśród priorytetów programu wyborczego zarówno prezydenta Andrzeja Dudy, jak i programu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości jest m.in. zachowanie polskiej własności Lasów Państwowych. Wspieraliśmy tę obywatelską akcję, a tak duża liczba zebranych podpisów jest również zasługą zaangażowania członków PiS. Zachowanie formy organizacyjno-prawnej polskiego leśnictwa, jaką są Lasy Państwowe, jest jednym z priorytetów przyszłego rządu PiS. Oczywiście pod warunkiem, że Polacy powierzą nam zadanie naprawy państwa po ośmiu latach szkodliwych dla Polski rządów PO – PSL.

Skoro już mowa także o PSL, to czy to nie dziwne, że partia, która odwołuje się do tradycji polskiej wsi, ale także dziedzictwa, jakim są lasy, tak naprawdę działa na ich szkodę?
– To nie tylko dziwne, ale wręcz skandaliczne. Przecież to dzięki PSL-owi i za zgodą tego ugrupowania zostały zabrane pieniądze Lasom Państwowym. PSL, można powiedzieć ma we władaniu Komisję Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, gdzie funkcję przewodniczącego sprawuje poseł Stanisław Żelichowski, członek PSL, a wcześniej ZSL, który doprowadził do tego, że tak ważną ustawę o Lasach Państwowych przeforsowano nocą w ciągu zaledwie kilku godzin. Tym samym zabrano lasom pieniądze na ich bieżącą działalność gospodarczą. Wszystko to odbyło się za zgodą PSL i było to de facto rażące złamanie Konstytucji RP. Dlatego PiS złożyło skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Kiedy PSL zorientowało się, że zbieramy podpisy, a także że Trybunał Konstytucyjny zajmie się tą sprawą i że przegrają sprawę, wówczas postanowili zrobić unik i swojego rodzaju manipulację i pod pozorem ochrony dziedzictwa, jakim bez wątpienia są Lasy Państwowe, zmienić Konstytucję, wprowadzając tam zapis, że lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym z wyjątkiem uzasadnionego celu publicznego i z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie. Inaczej rzecz ujmując, chciano usankcjonować złamanie Konstytucji i ustawą oraz większością głosów w Sejmie regulować czy decydować, co można sprzedać, co można doprowadzić do bankructwa i komu można zabrać pieniądze. To na szczęście się im nie udało, bo PiS zaproponowało zapis, że lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym.

Podobno część majątków Lasów Państwowych już czekała, aby tylko je wpisać do ustawy?
– Owszem, takie sygnały docierały również do nas i należy przypuszczać, że stał za tym ktoś z rządzącej koalicji. Mieliśmy zatem – na szczęście udaremnioną – próbę uwłaszczenia na części majątku narodowego. Dzisiaj natomiast na przedwyborczych spotkaniach rozpowszechniają nieprawdziwą informację, że PiS nie chciało wpisania do Konstytucji ochrony Lasów Państwowych, co de facto jest brednią i manipulacją. Tymczasem w tej perfidnej grze nie podają, że sami złamali Konstytucję i że to PiS żądało twardego, a nie tylko pozorowanego zapisu, a mianowicie żeby Lasy Państwowe nie podlegały przekształceniom własnościowym. Nie możemy pozwolić, aby Polskie Lasy Państwowe – unikat w skali światowej, samofinansująca się jednostka gospodarcza, która zapewnia każdemu z nas świeże powietrze, trwałość występujących gatunków fauny i flory, a także drewno, które służyło i będzie służyć człowiekowi, co jest przykładem zrównoważonego rozwoju, żeby to wszystko zaprzepaścić, zniszczyć i zatracić. PSL swoimi działaniami chce wyludnić i zniszczyć polską wieś, która jest bazą naszego bezpieczeństwa żywnościowego. Przykładem m.in. GMO i sprawa lasów. Na to zgody nie ma i nie będzie, bo Polacy na to nie pozwolą. Lasy Państwowe powinny również stymulować rozwój obszarów wiejskich i można to zrobić, więcej – nawet trzeba.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... lasow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 28 paź 2015, 08:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Nie zawieść oczekiwań wsi

Podczas wyborów parlamentarnych połowa wyborców na wsi oddała głos na Prawo i Sprawiedliwość. Wynik jest o tyle satysfakcjonujący, że w ostatnich latach to głównie PSL jest kojarzone z wsią. Co stało za naszym zwycięstwem? Program? Nieudolność PSL? Myślę, że jedno i drugie.

Mieszkańcy wsi, którzy są nieufni wobec polityków, powoli przekonują się, że Prawo i Sprawiedliwość ich nie oszuka. Że ma pomysł na polską wieś, a przez to zapewni uczciwość w realizacji polityki rolnej. Chłopi zaczynają wierzyć, że PiS w przeciwieństwie do PSL nie rozpocznie polowania na stołki i etaty. I wreszcie, że interes rolników, także tych najmniejszych, będzie stanowił jeden z ważniejszych priorytetów przyszłego rządu.

Przy tym wieś pamięta nieudolność w dbaniu o sprawy chłopskie przez koalicję Platformy i PSL. Odchodzi więc władza, która nie miała pomysłu na rozwiązywanie problemów wsi. Najlepszym dowodem na to jest to, co działo się w związku z suszą.

W mojej ocenie to, co również zniechęciło rolników do PSL, to było wzajemne przerzucanie się odpowiedzialnością w ramach koalicji. Kiedy politycy PSL jechali na wieś, to „mrugali” oczami do rolników i mówili: „My byśmy chcieli prowadzić inną politykę rolną, korzystniejszą dla wsi, ale nie możemy! Bo ta paskudna Platforma nam nie pozwala!”. Kiedy rozmawialiśmy z politykami Platformy, którzy niezwykle rzadko, ale czasami pojawiali się na wsi, i pytaliśmy ich, dlaczego polityka rolna jest tak nieudolna, to w odpowiedzi słyszeliśmy: „My nic nie możemy, bo wszystko przejęło PSL”.

Wszystkie instytucje wsparcia rolnictwa, agencje rządowe, inspekcje, doradztwo rolnicze, nawet organizacja społeczna, jaką są izby rolnicze – to wszystko znalazło się pod panowaniem PSL. W związku z tym Platforma nie czuła się odpowiedzialna za sprawy wsi, bo wszystko pod swoją opiekę przejął koalicjant spod znaku zielonej koniczyny.

Z jednej strony o zdecydowanym zwycięstwie PiS na wsi przesądziło zaufanie i przekonanie rolników, że my jako partia uczciwej zmiany nie zapomnimy o rolnikach i ich nie oszukamy. Z drugiej strony w pamięci chłopów ciągle żywe były sytuacje, w których byli oszukiwani przez działaczy PSL.

Wiemy, że zadanie, które na nas spoczęło, nie jest proste. Przemodelowanie Wspólnej Polityki Rolnej na poziomie Unii Europejskiej czy też uzyskanie mocniejszej pozycji ze strony Polski nie będzie łatwe. Jest zbyt wiele rzeczy uzgodnionych na poziomie dotychczasowego rządu. Liczymy na średniookresowy przegląd tej polityki, który będzie za rok, że tam będzie można proponować pewne zmiany.

Polityka rolna nie może być realizowana tylko i wyłącznie przez ministra rolnictwa danego państwa. Ogromne uprawnienia i środki ma również samorząd województw, gdzie w 15 na 16 województw PSL trzyma łapę na sprawach wsi. Nie będzie łatwo, ale wierzę, że rolnicy nam zaufali i wierzę, że tego zaufania nie zmarnujemy.

Jan Krzysztof Ardanowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... n-wsi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska wieś
PostNapisane: 22 lis 2015, 11:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31714
Zakaz sprzedaży państwowej ziemi rolniczej

W ostatni piątek po odwołaniu przez ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych Leszka Świętochowskiego z PSL-u (jego obowiązki przejął zastępca), natychmiast pojawił się komunikat dotyczący obrotu ziemią.

Otóż oddziały terenowe wstrzymały do odwołania przeprowadzanie przetargów na sprzedaż i wydzierżawianie gruntów z zasobów ANR, a decyzja dotyczy nieruchomości rolnych na terenie całego kraju.

Ta błyskawiczna decyzja nowego ministra rolnictwa świadczy o poważnym traktowaniu zapowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy w kampanii wyborczej mówili o patologiach w obrocie państwową ziemią rolniczą mających miejsce w ostatnich kilku latach.

Przypomnijmy tylko, że w czerwcu tego roku w komisji rolnictwa PE był omawiany raport przygotowany przez Transnational Institute z Brukseli, dotyczący rozmiarów masowego wykupu gruntów rolnych w poszczególnych krajach UE w celach spekulacyjnych.

Generalnie raport skupiał się głównie na krajach Europy Środkowo – Wschodniej, przyjętych niedawno do UE i pokazywał, że zjawisko wykupu ziemi rolnej przez cudzoziemców z roku na rok narasta.

W raporcie wymieniono miedzy innymi Rumunię, gdzie około 10% użytków rolnych znajduje się już w rękach inwestorów z krajów trzecich, Węgry gdzie w drodze umów objętych tajemnicą handlową inwestorzy zagraniczni nabyli około 1 miliona hektarów, wreszcie Polskę gdzie głównie poprzez instytucję tzw. słupa, w ostatnich latach inwestorzy zagraniczni nabyli ponad 200 tysięcy hektarów ziemi rolnej.

Raport brukselskiego instytutu potwierdził powszechne przekonanie, że mimo obowiązującego w Polsce zakazu zakupu ziemi rolnej przez cudzoziemców na podstawie ustawy obowiązującej od 1 maja 2004 roku do 1 maja 2016 roku, która pozwala na taki zakup ale tylko po uzyskaniu zezwolenia MSW, trwa intensywny wykup polskiej ziemi na podstawione osoby.

Rządząca Platforma i PSL cały czas bagatelizowały ten proceder, twierdząc, że ma on charakter marginalny (tak przynajmniej wynikało z corocznych sprawozdań składanych przez szefa MSW przed Sejmem), choć Najwyższa Izba Kontroli (NIK) w raporcie z 2013 roku dostrzega już ten problem.

Komisja Europejska chciała zrobić podobnie ale głosy wielu europosłów z krajów Europy Środkowo-Wschodniej na posiedzeniu Komisji, tak mocno napiętnowały ten proceder, że brukselscy urzędnicy nie mieli innego wyjścia tylko zadeklarowanie, że się mu wnikliwie przyjrzą.

Razem z europosłem Januszem Wojciechowskim zabieraliśmy głos w tej debacie podkreślając, że w Polsce proceder wykupu ziemi na podstawione osoby fizyczne, bądź też spółki z udziałem kapitału zagranicznego jest w ostatnich latach szczególnie intensywny.

Przytaczaliśmy dane dotyczące rynkowych cen ziemi w naszym kraju i w krajach Europy Zachodniej (średnio ceny hektara ziemi w Polsce kilkakrotnie niższe niż na Zachodzie), a także dane dotyczące dochodowości w rolnictwie (3 euro za godzinę pracy rolnika w Polsce i 25 euro za godzinę pracy rolnika w Danii), które dobitnie potwierdzają, że polscy rolnicy nie mają szans na zakupy ziemi w naszym kraju jeżeli tylko wygaśnie zakaz zakupu ziemi przez cudzoziemców.

W tej sytuacji kraje Europy Środkowo-Wschodniej muszą się przed tym procederem bronić wprowadzając ograniczenia w dostępie do zakupów ziemi przez cudzoziemców, podobne do tych jakie mają takie kraje jak Francja czy Dania.

Europoseł Janusz Wojciechowski opisał to tak: „wprawdzie zgodnie z unijną zasadą swobodnego przepływu kapitału każdy obywatel UE ma prawo do zakupu ziemi we wspomnianej Francji czy Dani ale przepisy krajowe są skonstruowane tak, że mogą to zrobić tylko zasiedziali rolnicy francuscy albo duńscy”.

I w nawiązaniu do tego zapytał, czy w takim razie to polscy rolnicy będą nabywać ziemię w Danii bądź we Francji czy raczej odwrotnie to rolnicy duńscy czy francuscy będą nabywać ziemię w Polsce?

Naszemu krajowi nie pozostaje więc nic innego tylko jak najszybsze uchwalenie ustawy, która w zgodzie z unijną zasadą swobodnego przepływu kapitału, miałaby takie zapisy szczegółowe, które w praktyce umożliwiały zakup ziemi rolnej tylko polskim rolnikom.

Taki projekt jest już przygotowany, minister Jurgiel po odpowiednich konsultacjach z organizacjami rolniczymi w najbliższym czasie skieruje go do Sejmu, a do czasu jego uchwalenia, będzie obowiązywał wspomniany zakaz organizowania przetargów na sprzedaż bądź dzierżawę ziemi z zasobów ANR.

Po prostu mimo bezpardonowych ataków Platformy i całego mainstreamu konsekwentnie realizujemy zapowiedzi z kampanii wyborczej.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/ekonomia-pol ... iczej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 20 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /