Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Synod biskupów o rodzinie; Adhortacja Amoris laetitia
PostNapisane: 03 paź 2015, 08:36 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Jak wszystkim wiadomo, już w niedzielę 4 pażdziernika rozpocznie się w Watykanie Synod biskupów o rodzinie. Tematem przewodnim spotkania będzie – „Powołanie i misja rodziny w Kościele i świecie współczesnym”. W związku z tym Synodem pojawiają się obawy związane z fałszywym skoncentrowaniem debaty przedsynodalnej na kwestiach kontrowersyjnych, takich jak nieważność małżeństwa, czy dopuszczenie osób rozwiedzionych, żyjących w nowym związku do Komunii Świętej czy uznania związków homoseksualnych. Jest to zwyczajny atak masonerii na Kościół, Rodzinę. Z wiązku z powyższym do papieża Franciszka wystosowana była "Synowska prośba do Ojca Świętego Franciszka - O przyszłości rodziny wobec zbliżającej się sesji Synodu". http://www.ratujmyrodzine.pl/ Zebrano prawie milion podpisów (z nieoficjalnego źródła wiem, że niektóre Kurie zabroniły zbierania podpisów ... sic! Zabroniono również wyświetlania filmu "Październikowa Rewolucja - Co się stało na Synodzie?"...) Oddajmy jednak głos innym.


Kard. Müller przestrzega przed fałszywym ukierunkowywaniem synodu o rodzinie

Obrazek

Przed fałszywym ukierunkowywaniem problematyki podejmowanej przez obradujące w dniach 4-25 października XIV Zgromadzanie Ogólne Synodu Biskupów, przestrzegł kard. Gerhard Ludwig Müller.

Prefekt Kongregacji Nauki Wiary zabrał głos na ten temat 1 września w Ratyzbonie.

Zdaniem jednego z najbliższych współpracowników Ojca Świętego fałszywe jest skoncentrowanie debaty przedsynodalnej na kwestiach kontrowersyjnych. Kard. Müller zaznaczył, że kwestii dopuszczenia osób rozwiedzionych, żyjących w nowym związku do Komunii Świętej czy uznania związków homoseksualnych nie można uznawać za główne tematy posługi duszpasterskiej w przyszłości. Skrytykował on próby dekonstrukcji katolickiej nauki o małżeństwie, sprowadzające ją do pozycji zgodnych z oczekiwaniami społeczeństwa. Zauważył, że w takiej sytuacji mamy do czynienia ze zwalczaniem przez media osób wiernych nauczaniu Kościoła, a nawet oczernianiem ich jako przeciwników papieża. Tymczasem Ojciec Święty i wszyscy biskupi pozostający z nim w jedności mają być świadkami prawdy objawionej, która została im przekazana, by ją wiernie podawali wiernym. Nie ma więc być ona zaniżana przez człowieka do ludzkich proporcji.

– Musimy jasno potwierdzić sakramentalny charakter małżeństwa, jego nierozerwalność, jego otwartość na przyjęcie potomstwa i podstawową komplementarność obydwu płci. Duszpasterstwo musi mieć w widoku wieczne zbawienie – stwierdził prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Odrzucił zarazem pojęcia nowego rozumienia objawienia w sensie „rzeczywistości życia”. Sensus fidei Ludu Bożego nie oznacza nowego objawienia, ale mieści się w jednym i jedynym, raz na zawsze zbawieniu-objawieniu Boga w Jezusie Chrystusie. Jest ono skierowane do ludzi dnia dzisiejszego i jutrzejszego. Kard. Müller zaznaczył, że nie chodzi o dostosowanie objawienie do świata, ale o to, by pozyskać świat dla Boga.

Niemiecki purpurat kurialny zauważył, że nieuzasadnione są roszczenia tamtejszego Kościoła do przywództwa całemu Kościołowi powszechnemu. Zwrócił uwagę na dużą liczbę osób opuszczających Kościół, opuszczone konfesjonały, puste seminaria i domy zakonne w swej ojczyźnie. Przestrzegł przed próbami wyciągania konkluzji z sytuacji Kościoła w Europie dla jego przyszłości na innych kontynentach. Nie można obiecywać innym, że będą u nich miały miejsce niemożliwe do powstrzymania procesy dechrystianizacji. Wiara bowiem może góry przenosić. Prefekt Kongregacji Nauki Wiary wyraził przekonanie, że gorliwa nowa ewangelizacja może przeciwdziałać kryzysowi chrześcijaństwa w Niemczech

mm/idziemy.pl

http://www.fronda.pl/a/kard-mueller-prz ... 56366.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 03 paź 2015, 09:02 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Przyjrzyjmy się co dzieje się przed Synodem ...
Oto ujawnił się ks. Charamsa, który tuż przed Synodem ogłosił, ze jest ... gejem ...
Przypadek ? Chyba nie ... Przecież nie jest on gejem od dzisiaj czy od wczoraj. Dlaczego więc ogłasza to dopiero teraz, tu przed Synodem ? Moim zdaniem jest to celowe zagranie. Masoneria dobrze przygotowała się do tego Synodu, i możemy spodziewać się najgorszego. Wcześniej masoneria zaatakowała Kościół powołując Sobór Watykański II. Teraz przechodzi do kolejnego ataku. Tacy jak ks. Charamsa to są takie wtyczki, która mają napędzać tę całą machinę, rozgorzeje "dyskusja" w mediach, opanowanych przez żydomasonerię. I dalej już pójdzie jak z płatka ...



Judaszowy atak przed Synodem. Histeria ks. Charamsy to żałosna manipulacja tęczowego lobby



Mocne lewackie tąpnięcie przed Synodem było kwestią czasu. Środowiska lesbijsko-gejowskie od dawna zwierają szyki, by dopiąć swego i uzyskać błogosławieństwo Kościoła dla sodomskich fantazji. Nadszedł czas na ostry strzał. Wystawiono ks. Charamsę, który z teatralną dumą obnaża swój homoseksualizm. Co ma na celu ten żałosny popis zagubionego w pysze księdza? Przestrzelona manipulacja odniesie odwrotny skutek.



W histerycznym wystąpieniu ks. Krzysztofa Charamsy jest wszystko – tytuły naukowe, zaszczyty kościelne, koloratka, patriotyzm, wolność, gejostwo, pretensja, tęsknota i rozstrój nerwowy. Do czego ma nas przekonać człowiek z obłędem w oczach, którego tęczowe LGBT zaprzęgło do brudnej walki z Kościołem?

Twierdzi, że „rodziny homoseksualne” są bezkarnie ignorowane przez prezydenta, który powinien im służyć. Gdy mówi o samobójstwie Dominika z Bieżunia, niemal łka.

Kościół podle, ohydnie milczy, gdy Dominik z Bieżunia odbiera sobie życie, bo nie może wytrzymać homofobii, nienawiści. Kościół wtedy milczy i wszystko zostawia jakiejś tam prokuraturze

— krzyczy, nie dostrzegając jak daleko się zapędził w swoim szale. O czym ma świadczyć obrona czternastoletniego chłopca przed zarzutem homoseksualizmu? Doskonale znamy tę demagogię środowisk LGBT, które nie bacząc na łamania prawa, które dopuszcza aktywność seksualną powyżej 15 roku życia, chciałoby, by 14-letnie dzieci potrafiły już wskazać swoją orientację seksualną a nawet decydować o płci społeczno-kulturowej.

Ks. Charamsa wyraźnie się zapędził. Jego „coming out” jest fragmentem pełnometrażowego filmu dokumentalnego „Artykuł Osiemnasty”, realizowanego przez środowisko związane przez portal Queer.pl. Patronują mu też Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza, magazyn „Replika” i Fundacja Feminoteka. Występują w nim same lewicowe tuzy, które chcą przekonać opinię publiczną, że homoseksualiści tworzą takie same rodziny jak pary heteroseksualne i należy im się ochrona państwa.

„Artykuł osiemnasty to pełnometrażowy film dokumentalny, w którym stawiamy pytanie, dlaczego w Polsce nie udało się dotąd wprowadzić prawa umożliwiającego formalizację związków osób tej samej płci. Mimo 25 lat wolności i demokracji osoby homoseksualne nadal spotykają się z dyskryminacją, a politycy nie traktują ich problemów poważnie. Brak możliwości zawarcia związku partnerskiego lub małżeństwa jest dla wielu z nich nie tylko problemem utrudniającym normalne, zwykłe życie, ale także symbolem traktowania przez własną ojczyznę jak obywateli i obywatelek drugiej kategorii

— czytamy na stronie filmu. Pieniędzy na produkcję najwyraźniej brakuje, bo realizatorzy ogłosili zbiórkę publiczną. Jak na razie zainteresowanie marne. Według planu muszą uzbierać 50 tys. złotych. Jak na razie 184 osoby wpłaciły łącznie ponad 18 tys. zł. Wynika z tego, że na głowę przypada lekko ponad 110 zł. Jak na wsparcie koronnego dzieła niewiele.

Czy gejowska spowiedź ks. Charamsy pomoże? Skoro zna to środowisko tak dogłębnie, musi wiedzieć, że jego celem nie jest, bynajmniej, zbliżenie się Kościoła i wkupienie w jego łaski. Mimo rozemocjonowania i histerii, musi mieć świadomość, że swoim rozedrganym wystąpieniem daje przeciwnikom Kościoła narzędzie do walki. Sieje zamęt wśród wiernych, podważa wiarygodność innych kapłanów i w bardzo poważnie rozbija Wspólnotę. Dlaczego więc to robi? Jest jednym z agentów, którzy po przejściu błyskawicznej ścieżki kariery, uderzają od środka? A może zagubionym księdzem, na którego ktoś zebrał haki? Bez względu na przyczyny, skutek jest jasny.

Ks. Charamsa, niezależnie od tego iloma purpurackimi tytułami poprzedzi swoje nazwisko, stawia samego siebie poza nurtem nauczania Kościoła, wyłącza się ze Wspólnoty. Mam nadzieję, ze jego przełożeni podejmą właściwe decyzje, tak wobec niego, jak i wobec innych kpiących z kapłaństwa przebierańców. Z pewnością należycie oceni to Pan Bóg, który radził gorszycielom uwiesić sobie u szyi kamień młyński.

Jeszcze trzy lata temu ks. Charamsa głosił płomienną konferencję o wierze w pelplińskim seminarium, zachęcając do podejmowania „biegu naszej wiary, która wymaga wciąż nowego zahartowania, treningu, ascezy, modlitwy, pokonania siebie”.

Kto trenuje chodzenie na ruchomej bieżni, w rytm głośnej muzyki, pewnie usłyszał od swojego trenera, że zawsze musi trzymać rytm, nie tracić go. Z wiarą jest podobnie. Ona pomaga utrzymania rytmu wspólnoty wierzących, wspólnoty wszystkich kroczących, ludu Bożego. Ona wymaga bieżni drogi Kościoła, bez której wiara wychodzi na bezdroża. Co więcej, traci grunt pod nogami, można sobie nogi połamać

— mówił. Trzy lata po wygłoszeniu tej przestrogi, zgubił rytm, wypadł z bieżni, stracił grunt i połamał sobie nogi. Jego tęczowi „przyjaciele” triumfują, że udało im się znokautować Kościół. W końcu nie byle kto pojawił się w ich szeregach: „funkcjonariusz Kongregacji Nauki Wiary, drugi sekretarz Międzynarodowej Komisji Teologicznej, wykładowca Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego”. Tylko czekać aż ogłoszą kolejnych. Lada moment pojawi się jakaś zakonnica lesbijka albo inny nieobliczalny przypadek emocjonalny. Wszystko zgodnie z precyzyjnie rozpisaną gejowską strategią.

CZYTAJ WIĘCEJ: Abecadło homopropagandy, czyli 6 etapów manipulacji. Jak środowiska LGBT programują nasze myślenie?

Czy ks. Charamsa zdoła zaszkodzić Kościołowi? Rozpasani pychą organizatorzy tęczowej akcji z pewnością są przekonani o wygranej. Ale zwycięstwo leży w zupełnie innym miejscu. Po bolesnym zgorszeniu zostanie tylko kurz i głęboki niesmak zdrady. Chrystusowy Kościół przetrwał zdradę Judasza. Przetrwa i kolejne.

Marzena Nykiel

http://wpolityce.pl/kosciol/267276-juda ... wego-lobby

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 03 paź 2015, 09:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Ekskomunika powinna być w takim przypadku natychmiastowa i uroczysta. Szybkość ekskomuniki powie nam o stanie kościoła - im zdrowszy kościół, tym szybsza ekskomunika.
Brak ekskomuniki powie nam, że żydomasoneria zdobyła Rzym.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 03 paź 2015, 16:20 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Asindziej napisał(a):
Ekskomunika powinna być w takim przypadku natychmiastowa i uroczysta. Szybkość ekskomuniki powie nam o stanie kościoła - im zdrowszy kościół, tym szybsza ekskomunika.
Brak ekskomuniki powie nam, że żydomasoneria zdobyła Rzym.


Jeżeli Synod uzna związki homoseksualne, to już nie będzie co ekskomunikować.
Antychryst tak czy siak zasiądzie na tronie papieskim na okres 3,5 roku. Od tego nie uciekniemy - mówią nam o tym proroctwa, III Tajemnica Fatimska, proroctwa Daniela ze Starego Testamentu. Obawiam się, że te proroctwa będą właśnie teraz się spełniać ... Z jednej strony mamy ten Synod, z drugiej inwazję islamu na Europę. Coś mi się widzi, że w najbliższym czasie wydarzy się coś dotąd niespotykanego ...

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 13 paź 2015, 20:42 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Co przyniesie synodalny raban?

Obrazek

W najnowszym dwumiesięczniku „Polonia Christiana” m.i. wstrząsające wywiady z kardynałem Raymondem L. Burke i arcybiskupem Janem Pawłem Lengą.

- Dopuszczenie do Komunii rozwodników żyjących w nowych związkach byłoby równoznaczne z wyrzeczeniem się nauczania o nierozwiązywalności małżeństwa. Dlatego głoszenie, że homoseksualizm nie jest zaburzeniem bądź ma pozytywne aspekty, to jawna herezja – mówi kardynał Raymond L. Burke. Hierarcha wyjaśnia także sprawę głośnego wywiadu dla jednej z francuskich telewizji, która – manipulując materiałem video – zasugerowała, że kardynał pozostaje w konflikcie z papieżem Franciszkiem. - Nie stoję w konflikcie z papieżem Franciszkiem. Ojciec Święty nigdy mi nie powiedział, żebym nie nauczał czegoś, czego naucza Kościół. Gdyby jednak tak zrobił, to bym się sprzeciwił – wyznał hierarcha.

Porażające są również słowa arcybiskupa Jana Pawła Lengi: - Na synodzie okaże się, po której stronie jest papież. Jeśli przyjmie pozycję tych, którzy go podpuszczają do tego, żeby dawać Komunię rozwiedzionym – dojdzie do herezji w Kościele, a jeżeli tego nie podpisze, nastąpi schizma – mówi były biskup Karagandy. Duchowny ostrzega przed ideologią politycznej poprawności, która – jak zauważa – dosięgła już szczytów hierarchii Kościoła świętego.

http://www.pch24.pl/co-przyniesie-synod ... 995,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 13 paź 2015, 21:28 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Węgierski arcybiskup do ojców synodalnych: źródłem ataków na rodzinę jest szatan!
Data publikacji: 2015-10-13

Obrazek
By Jojojoe (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html)], via Wikimedia Commons

To szatan jest źródłem ataków na rodzinę, by się im przeciwstawić potrzebujemy walki duchowej – apelował w trakcie synodu arcybiskup Fülöp Kocsis, głowa Kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko-węgierskiego. Jak podaje voiceofthefamily.com, zdaniem węgierskiego hierarchy synod powinien wyraźnie wskazać na duchowe rozwiązanie problemów, z jakimi boryka się rodzina.

Arcybiskup Kocsis zauważył w trakcie interwencji synodalnej, że dokument, nad którym pracują biskupi, jest obciążony poważnymi brakami. W wielu punktach „Instrumentum Laboris” mówi o zmianie społecznej i nowych czasach, nazywając trudności podejmowane w trakcie synodalnych dyskusji „wyzwaniami”.

– Wydaje mi się, że tekstowi brakuje wyjaśnienia, które precyzyjnie dotyka początku, źródeł tych zmian. Skąd one pochodzą? Duża część z nich nie jest zgodna z planem Bożym, nie pochodzi od Niego. A jeśli tak, trzeba zapytać: skąd biorą się te zmiany? Skąd wynikają te trudności? – pytał arcybiskup Fülöp Kocsis.

– Musimy jasno powiedzieć, że w naszym niezwykle zepsutym świecie rodzina i ludzie dobrej woli są celem ataku, okrutnego i ogromnego ataku. I ten atak pochodzi od diabła. Musimy po imieniu nazwać te diabelskie siły, które w przypadku tych (omawianych – przyp. red.) zjawisk mają pewną rolę do odegrania. W ten sposób możemy odnaleźć wskazówki, dotyczące nawet poszukiwania możliwych rozwiązań – tłumaczył węgierski arcybiskup.

Następnie hierarcha przywołał nauczanie św. Pawła Apostoła z Listu do Efezjan: Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich (Ef 6,12).

– Możemy wyraźnie zobaczyć, że w naszych czasach w celu zwalczania ataków szatana potrzebna jest walka duchowa – kontynuował arcybiskup Kocsis. Jak zauważył, wskazanie na walkę duchową powinno pojawić się w ostatecznej wersji dokumentu, w której muszą zostać sformułowane wnioski i proponowane rozwiązania.

Fülöp Kocsis (ur. 1963) jest głową Kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko-węgierskiego, liczącego ok. 326 tysięcy wiernych. 20 marca 2015 eparchia Hajdúdorog, którą kierował biskup Kocsis, została podniesiona do rangi metropolii. Odtąd w jej skład wchodzi eparchia Miszkolcu oraz eparchia Nyíregyháza.

Tekst wystąpienia węgierskiego duchownego zaprezentował serwis voiceofthefamily.com.

mat

http://www.pch24.pl/wegierski-arcybisku ... 757,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 22 paź 2015, 08:08 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
http://www.pch24.pl/tv,kryzys--dokad-za ... od--,38081

Kryzys. Dokąd zaprowadzi nas synod?



Portal PCh24.pl przedstawia film na temat dramatycznego kryzysu w Kościele. Przed naszymi kamerami wystąpili między innymi kardynał Raymond Burke, arcybiskup Jan Paweł Lenga i biskup Athanasius Schneider, a także prof. Grzegorz Kucharczyk oraz redaktor naczelny magazynu „Polonia Christiana” Sławomir Skiba.

Hierarchowie wypowiadający się w filmie zauważają, że żyjemy w czasach ogromnego kryzysu Kościoła. Przejawia się on zarówno w kryzysie formacji kapłańskiej, w odejściu od pobożności wśród wiernych, ale także w dezercji wielu biskupów z pola walki ze współczesnością.

Bardzo mocne są wypowiedzi arcybiskupa Lengi, który mówiąc o swych braciach w biskupstwie używa wyjątkowo zdecydowanych słów – mówi o „wilkach w owczej skórze” oraz o pogodzonych ze światem „milczących baranach”. Twierdzi, że w Kościele nie panuje już dłużej duch Ewangelii.

Biskup Schneider zauważa natomiast, że żyjemy w czasach faktycznej schizmy w Kościele, gdyż wielu następców apostołów utraciło łaskę wiary. Przypomina, że Kościół należy do Chrystusa, do Tego przez Którego został stworzony, a nie do kapłanów, nawet najwyższych spośród nich.

Kardynał Raymond Leo Burke, znany ze stanowczego sprzeciwu podczas poprzedniej sesji synodu wobec dążeń biskupów niemieckich, mówi dlaczego czuł się w obowiązku zaprotestować. Przypomina także, że jeżeli ktoś twierdzi, iż „nie jest filią Rzymu” – a takie słowa padły z ust kardynała Reinharda Marksa – nie może dłużej nazywać siebie katolikiem.

Film – wyprodukowany przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej imienia księdza Piotra Skargi. Powstał dzięki hojności darczyńców portalu PCh24.pl, za co serdecznie im dziękujemy.

PCh24.pl presents “Crisis. Where will the synod lead us to?” – a documentary film on the dramatical situation of the Catholic Church in the eve of the final session of the synod. Is holy matrimony really endangered? German bishops will succeed in changing the Catholic Church? Who have the highest authority? In film produced by Father Skarga Society appeared cardinal Raymond Burke, archbishop Jan Paweł Lenga, bishop Athanasius Schneider, prof. Grzegorz Kucharczyk (political scientist, columnist of PCh24.pl) and Sławomir Skiba ( editor in chief of “Polonia Christiana” magazine).

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 25 paź 2015, 09:37 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Demokracja w Kościele ! Kto za, kto przeciw ? :roll:


Kontrowersyjny zapis o rozwiedzionych przyjęty! Przeszedł dwoma głosami!

Obrazek

Biskupi zebrani na Synodzie o Rodzinie przegłosowali większością głosów wszystkie 94 punkty zawarte w dokumencie końcowym, łącznie z tym mówiącym o udziale w życiu Kościoła rozwodników żyjących w nowych związkach.

Większością 2/3 głosów został przyjęty dokument końcowy Synodu o Rodzinie. Informację o tym przekazała francuska agencja I-Media oraz rzecznik grupy niemieckojęzycznej, publikując wpis na Twitterze. W ślad za tym poszła wieść, iż głosujący nie odrzucili kontrowersyjnego punktu mówiącego o subiektywnych zasadach dopuszczania rozwodników żyjących w nowych związkach do udziału w życiu Kościoła.

Zapis dokumentu – choć nie pada w nim dosłowne sformułowanie o dopuszczeniu rozwodników do Komunii Świętej – otwiera szerokie pole do interpretacji na gruncie praktyki duszpasterskiej poszczególnych episkopatów. "Ich udział może być wyrażony w różnych posługach kościelnych: trzeba zatem rozpoznać, które z różnych form wykluczenia obecnie praktykowanych w obrębie liturgii, duszpasterstwa, edukacji oraz w dziedzinie instytucjonalnej można przezwyciężyć. Nie powinni oni nie tylko czuć się ekskomunikowanymi, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła, odczuwając, że jest on matką, która ich zawsze przyjmuje, troszczy się o nich z miłością i wspiera ich w pielgrzymce życia i Ewangelii" – zapisano w punkcie 84.

Dwa głosy zaważyły o przyjęciu tego punktu. Liczba 178 głosujący „za” zadecydowała o przyjęciu wytycznych, które w łatwy sposób mogą być użyte przeciwko nauczaniu Kościoła, co akcentowali bardziej konserwatywni spośród zgromadzonych hierarchów. Przeciwko zagłosowało 80 biskupów.

Niektórzy biskupi dzielili się z prasą entuzjastycznymi, a zarazem wymijającymi opiniami. Podczas briefingu dla dziennikarzy kardynał Christoph Schönborn powiedział, że celem synodu było przede wszystkim pokazanie, iż rodzina nie stanowi przeżytku, nawet we współczesnym społeczeństwie. Austriacki hierarcha określił przesłanie Synodu jako „wielkie TAK dla rodziny”.

Kard. Schönborn uznał, że wynik Synodu stanowi owoc szerokiego konsensusu pomiędzy obradującymi hierarchami. Zaznaczył jednak, iż nauczanie o małżeństwie jako otwartym na życie związku mężczyzny i kobiety pozostaje niezmienne.

- Próbowaliśmy odkryć to, czego Bóg chce dziś dla rodziny na świecie, a także to, jak Kościół może wspomóc rodziny w ich codziennym borykaniu się z różnymi wyzwaniami – skomentował kardynał Raymundo Damasceno Assis z Brazylii.

Źródło: KAI

FO

http://www.pch24.pl/kontrowersyjny-zapi ... 969,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 26 paź 2015, 23:16 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Synod biskupów poświęcony zniszczeniu rodziny zakończony

Obrazek

W soborowej sekcie zakończył się tzw. „synod biskupów poświęcony rodzinie”. Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy to brak jednej i tej samej wiary wśród hierarchów posoborowego kościoła. Prawdziwy Kościół katolicki posiada cechę jedności, która polega na tym, że Kościół:

„Ma być jeden, jednością wewnętrzną t. j. niepodzielny w sobie. Jedność tę stanowią: jedność wiary, jedność społeczności i jedność rządu. Jedność wiary polega na tym, że wszyscy członkowie Kościoła w jedne i te same prawdy wierzą czy to wyraźnie (explicite) czy niewyraźnie (implicite). Jedność wiary, jako cecha, musi być zewnętrznie ujawniona przez jedno i to samo wyznanie”. (Ks. Sieniatycki, Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna, Krakow 1932, s. 321).

Obrady synodu pokazały nam, iż w soborowej sekcie jedności wiary, co do prawd już przez Kościół zdefiniowanych, nie ma. Część tzw. „liberalnych biskupów” wierzy w co innego niż tzw. „biskupi konserwatywni”. I tak „biskupi konserwatywni” wierzą, iż cudzołóstwo jest grzechem ciężkim, liberalni zaś wyznają, iż nie jest. Jedni wierzą, iż osoba żyjąca w grzechu ciężki (rozwodnik w nowym związku) może przystępować do sakramentu ołtarza, inni wierzą, że nie może. W Internecie w związku z tym pojawiły się opinie, iż ci „liberalni biskupi”, głównie z Niemiec i Europy zachodniej, znajdują się w herezji formalnej i do kościoła soborowego już nie należą. Jednak decydujący głos w tej materii ma papież, a tak się składa, iż aktualny przebieraniec zainstalowany przez żydów w Watykanie wyznaje herezję Piotra Iurieu z 1686, który twierdził, iż:

„Jedność wiary w Kościele Chrystusowym jest potrzebna, ale tylko co do prawd fundamentalnych. Kościół, jako jeden, według niego, obejmuje wszystkie sekty, które przyjmują fundamentalne prawdy wiary, choćby w nich poza tym panowały jak najróżnorodniejsze przeciwieństwa w wierzeniu”. (Ks. Sieniatycki, Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna, Krakow 1932).

Tego rodzaju pojęcie jedności wiary sprzeciwia się słowom Chrystusa, który każe wiernym wierzyć we wszystko, cokolwiek im objawił i do wierzenia przez Apostołów podał oraz sprzeciwia się samemu pojęciu wiary objawionej, która domaga się uznania za prawdę wszystkiego, co Bóg objawił, a Kościół Chrystusów do wierzenia podał.

To, że ta błędna wykładnia jedności Kościoła jest obowiązującą w soborowej sekcie podszywającej się pod Kościół katolicki wie każdy, kto na bieżąco śledzi poczynania i wypowiedzi antypapieża Bergoglio:

„Bolesne jest, że istnieją podziały, że są chrześcijanie podzieleni, podzieliliśmy się między sobą. Jednak wszyscy mamy coś wspólnego: wszyscy wierzymy w Pana Jezusa Chrystusa, wszyscy wierzymy w Ojca, Syna i Ducha Świętego, a wreszcie wszyscy idziemy razem, jesteśmy w drodze. Pomagajmy sobie nawzajem! Jeden myśli tak, drugi inaczej, ale we wszystkich wspólnotach są dobrzy teolodzy. Niech oni dyskutują, niech szukają prawdy teologicznej, bo to jest obowiązkiem, ale my idźmy razem, modląc się za siebie nawzajem i pełniąc dzieła miłosierdzia. To nazywa się ekumenizmem duchowym: iść drogą życia wszyscy razem w naszej wierze w Pana Jezusa Chrystusa”. (Katecheza wygłoszona podczas audiencji generalnej 08.10.2014).

Stąd widzimy, iż o żadnej herezji i ekskomunice mowy być nie może, gdyż w takim ujęciu nauki o jedności wiary, o ile „wierzy się w Jezusa”, chociażby przy tym wyznawało się największe błędy przeciwne doktrynie katolickiej, do kościoła należy się zawsze i odpaść od niego jest wręcz rzeczą niemożliwą. Dlatego też na koniec tzw. synodu Bergoglio powiedział:

„Pierwszym obowiązkiem Kościoła nie jest szafować wyroki skazujące czy anatemy, ale głosić miłosierdzie Boga, wzywać do nawrócenia i prowadzić wszystkich ludzi do zbawienia Pańskiego”.

Ponieważ, jak relacjonują media, końcowy dokument jest kompromisem pomiędzy postępowcami (z Bergoglio hej! do przodu) a konserwatystami (stoimy przy tobie Janie Pawle II) nie mogło w nim zabraknąć grubego kalibru herezji. Poniżej jego fragment:

„84. Osoby ochrzczone, które się rozwiodły i ponowie zawarły związek cywilny powinny być bardziej włączane we wspólnoty chrześcijańskie na różne możliwe sposoby, unikając wszelkich okazji do zgorszenia. Kluczem duszpasterskiego towarzyszeniu im jest logika integracji, aby nie tylko wiedzieli, że należą do Ciała Chrystusa, którym jest Kościół, ale mogli mieć tego radosne i owocne doświadczenie. Są ochrzczeni, są braćmi i siostrami, Duch Święty rozlewa w nich dary i charyzmaty, dla dobra wszystkich. Ich udział może być wyrażony w różnych posługach kościelnych: trzeba zatem rozpoznać, które z różnych form wykluczenia obecnie praktykowanych w obrębie liturgii, duszpasterstwa, edukacji oraz w dziedzinie instytucjonalnej można przezwyciężyć. Nie powinni oni nie tylko czuć się ekskomunikowanymi, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła, odczuwając, że jest on matką, która ich zawsze przyjmuje, troszczy się o nich z miłością i wspiera ich w pielgrzymce życia i Ewangelii. Ta integracja jest też potrzebna ze względu na troskę i chrześcijańskie wychowanie ich dzieci, które muszą być uznane za najważniejsze. Dla wspólnoty chrześcijańskiej, troska o te osoby nie jest osłabieniem swej wiary i świadectwa o nierozerwalności małżeństwa: przeciwnie w tej trosce Kościół wyraża właśnie swoją miłość”.

Dokument synodu zatem stwierdza, iż osoby rozwiedzione w prawodawstwie cywilnym (Kościół nie uznaje rozwodów), de facto żyjące w grzechu ciężkim cudzołóstwa, są żywymi członkami Kościoła. Przeczy to nauce Kościoła o usprawiedliwieniu i łasce uświęcającej, zgodnie z którą, warunkiem usprawiedliwienia i otrzymania łaski uświęcającej jest odpuszczenie grzechów, warunkiem zaś odpuszczenia grzechów jest sakrament pokuty, którego ważność uzależniona jest od żalu za grzechy, skruchy i mocnego postanowienia poprawy. Aby więc osoba rozwiedziona cywilnie, żyjąca w nowym związku czyli w cudzołóstwie, mogła otrzymać odpuszczenie grzechów, usprawiedliwienie i łaskę uświęcającą i tym samym stać się „żywym członkiem Kościoła”, warunkiem koniecznym jest aby w nowym związku nie żyła i albo wróciła do swojego rzeczywistego małżonka/małżonki albo żyła samotnie w czystości. Innymi słowy warunkiem usprawiedliwienia jest aby grzesznik przestał grzeszyć, za grzech swój żałował i nawrócił się ze swojej drogi.

„Przez łaskę poświęcającą stajemy się członkami żywymi ciała Chrystusowego. Atoli jest to widoczne, iż żywy członek może czerpać wiele dóbr i skarbów z bogactw głowy, jakie nie są dostępne dla członka umarłego, albo na pół tylko żywego. (…) Sami tylko sprawiedliwi mają przystęp do sakramentów żywych, przez które Chrystus zasług swoich nam udziela i jeszcze bardziej łaskę w nas powiększa, aniżeli tego moglibyśmy dopiąć zasługami naszymi. Sakramenty bowiem, a szczególniej najświętszy sakrament ołtarza są potokami, którymi nieustannie bez naszego trudu i mozołu płyną strumienie z niezmierzonego skarbu zasług Chrystusowych tak, iż potrzebujemy tylko z pobożnością zbliżyć się i stamtąd zaczerpnąć, a bogactwo łaski w duszy naszej stanie się większe i zupełniejsze. (…) Atoli, mój Chrześcijaninie, wszystkie skarby i bogactwa są stracone i zamknięte dla ciebie, jeżeli nie posiadasz łaski poświęcającej”. (Dr M. J. Scheeben, O. E. Nieremberg SI, Uwielbienia łaski Bożej, Tarnow, 1891).

Synod jednak naucza przeciwnie. Wg posoborowego kościoła cudzołożnik żyjący w nowym związku jest żywym członkiem Kościoła, czyli, innymi słowy, grzesznik żyjący w grzechu ciężkim jest równocześnie usprawiedliwiony i posiada łaskę uświęcającą. Być może ktoś zapyta: W jaki sposób dokonuje się to usprawiedliwienie? Ano dzięki miłosierdziu Bożemu! Wszak jak naucza synod:

„Dla wspólnoty chrześcijańskiej, troska o te osoby nie jest osłabieniem swej wiary i świadectwa o nierozerwalności małżeństwa: przeciwnie w tej trosce Kościół wyraża właśnie swoją miłość”.

Oczywiście, ta „miłość Kościoła” nie jest niczym innym niż wyrażoną przez Kościół „miłością Boga”, o czym daje świadectwo antypapież Bergoglio:

„Doświadczenie Synodu pozwoliło nam lepiej zrozumieć, że prawdziwymi obrońcami doktryny nie są ci, którzy bronią litery, ale ducha; nie idei, ale człowieka; nie formuł, ale darmowości miłości Boga i jego wybaczenia. To w żaden sposób nie oznacza obniżenia ważności formuł, prawa i przykazań Bożych, ale wyniesienie wielkości prawdziwego Boga, który nie odnosi się do nas według naszych zasług, ani według naszych czynów, ale wyłącznie według nieskończonej szczodrości swego Miłosierdzia”.

Ta fałszywa nauka posoborowego kościoła i jego najwyższego pasterza wypływa wprost z nauczania Lutra. Zdaniem Lutra istotą wiary jest ufność, za pomocą której ktoś ufa, że zostają mu przypisane zasługi Chrystusa. Mówiąc w wielkim skrócie, usprawiedliwienie u Lutra nie polega na tym, że grzechy po ich przebaczeniu zostają odpuszczone i ich nie ma, lecz na tym, że Pan Bóg je swoim miłosierdziem jak płaszczem przykrywa i w ten sposób ich nie liczy, chociaż faktycznie nadal istnieją. Ponieważ wg Lutra grzechy nie są wymazane, lecz jedynie zakryte, toteż grzesznik aż do godziny śmierci i sądu szczegółowego nie wie, czy został usprawiedliwiony i zbawiony czy też został nieusprawiedliwiony i potępiony. Dlatego jest on „równocześnie sprawiedliwym i grzesznikiem”. Stąd jedynym możliwym podejściem człowieka jest ufność w Boże miłosierdzie. Sam Luter mawiał: pecca fortiter, sed crede fortius – „grzesz mocno, ale wierz mocniej”.

I dokładnie tego rodzaju ujęcie wiary jako ufności zostało potępione jako heretyckie na Szóstej Sesji Soboru Trydenckiego (1545-1563):

„Jeśli ktoś twierdzi, że wiara usprawiedliwiająca jest tylko ufnością w miłosierdzie Boga, który odpuszcza grzechy ze względu na Chrystusa, albo że ta ufność jest jedynym źródłem usprawiedliwienia niech będzie wykluczony ze społeczności wiernych”. (DH 1562, BF VII. 88).

I dokładnie tego rodzaju ujęcie wiary jako ufności w Miłosierdzie boże wyznaje soborowa sekta antychrysta podszywająca się pod Kościół katolicki. Nie może zatem dziwić nazwanie osób żyjących w grzechu ciężkim „żywymi członkami Kościoła”. Wszak ci grzesznicy są usprawiedliwieni przez ufność w Miłosierdzie boże – są równocześnie w grzechu ciężkim i usprawiedliwionymi „żywymi członkami Ciała Chrystusowego”.

W konsekwencji tego, skoro grzesznik pozostający w grzechu ciężkim jest równocześnie usprawiedliwiony, nic nie stoi na przeszkodzie, aby takie osoby otrzymały przystęp do żywych sakramentów. I chociaż synod nie mówi wprost „o komunii dla rozwodników” to rację mają liberalne media twierdząc, iż dla tego typu praktyki duszpasterskiej „uchylono drzwi w duchu miłosierdzia”. Każdy wierny soborowego kościoła powinien zastanowić się dokąd te drzwi prowadzą, i czy chcę się tam znaleźć… na całą wieczność.

Apokalipsa św. Jana 18, 1-4.

A potem widział drugiego Anioła zstępującego z nieba, mającego moc wielką: i oświeciła się ziemia od chwały jego.

I zakrzyknął w mocy, mówiąc: Upadła, upadła Babilonia wielka i stała się mieszkaniem czartów i strażą wszego ducha nieczystego i strażą wszelkiego ptactwa nieczystego i przemierzłego.

Bo z wina gniewu porubstwa jej piły wszystkie narody, a królowie ziemie wszeteczeństwo z nią płodzili, i kupcy ziemscy z mocy rozkoszy jej bogatymi się stali.

I słyszałem drugi głos z nieba mówiący: Wyjdźcie z niej, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami grzechów jej, a żebyście nie odnieśli plagi jej.


Źródło: https://katolikintegralny.wordpress.com ... akonczony/

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/synod ... ny-2015-10

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 07 lis 2015, 09:49 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Obrazek

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 17 mar 2016, 21:22 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Kardynał Kasper o papieskiej adhortacji: „przewróci kartę historii”

Obrazek

Liberalny purpurat odniósł się do adhortacji papieża Franciszka, podsumowującej zeszłoroczny Synod poświęcony rodzinie. Papież podpisze dokument 19 marca. Niemiecki kardynał uważa, że będzie to ważne wydarzenie, a Kościół przewróci wreszcie kartę historii, aktualną od 1700 lat.

Papieska adhortacja ujrzy światło dzienne w najbliższych dniach. Kardynał Kasper uznał, że będzie to „milowy krok”, którego dokona Kościół. W obszernym dokumencie mamy znaleźć m.in. informacje na temat osób żyjących w związkach niesakramentalnych, a także wierzących rozwiedzionych, którzy starają się angażować w życie wspólnoty. Zdaniem kard. Kaspera, dzięki temu dokumentowi, Kościół "przewróci kartę historii trwającą 1700 lat". Niemiecki duchowny odwołał się także do obecności kobiet w życiu Kościoła, nie tylko jako wspólnoty wiernych, ale także jako instytucji.

- Nie możemy powtarzać formuł z przeszłości i barykadować się za murem ekskluzywności i klerykalizmu. Kościół musi żyć we współczesności i umieć interpretować współczesność. W tym znaczeniu koniecznym jest dowartościowanie roli kobiety i z tym związana konieczność powierzenia jej kluczowych zadań w administracji Kurii i diecezji – powiedział.

Warto zwrócić uwagę na symboliczną liczbę 1700 lat, o której wspominał purpurat. Prawdopodobnie kard. Kasper sięga do Soboru w Nicei z 325 r., gdzie poruszano kwestię ”katharoi”. W kanonie VIII Pierwszego Soboru Powszechnego z Nicei czytamy: „W sprawie tych, którzy nazywają samych siebie czystymi, święty i wielki sobór postanowił, że jeśli chcą powrócić do powszechnego i apostolskiego Kościoła, [...] konieczne jest przede wszystkim, aby oni przyobiecali na piśmie, że zgadzają się i będą posłuszni nauczaniu Kościoła powszechnego. Następnie, że pozostaną we wspólnocie z tymi, którzy dwa razy zawarli małżeństwo oraz z tymi, którzy upadli w czasie prześladowań, a którym został wyznaczony czas na odbycie pokuty i stosowna pora, aby uznali swe posłuszeństwo we wszystkim nauczaniu powszechnego i apostolskiego Kościoła.”

Wiele wskazuje na to, że komentarz zawarty w VIII kanonie Soboru z Nieci, kard. Kasper próbuje zestawiać z obecną sytuacją osób trwających w związkach niesakramentalnych.

Przypomnijmy, że kard. Kasper wielokrotnie deklarował poparcie dla pozwolenia na udzielanie Komunii Świętej osobom żyjącym w kolejnym partnerem, pomimo zawarcia wcześniej związku sakramentalnego. Opinie purpurata stoją w zdecydowanej sprzeczności z doktryną Kościoła katolickiego. Niemiecki duchowny proponował także stworzenie drugiego rodzaju małżeństwa, dostępnego dla osób rozwiedzionych, będących w nowych związkach.

Według argentyńskiego magazynu „La Razon”, papieska adhortacja będzie obszernym dokumentem zawierającym 323 punkty. Dziennikarze, którzy dotarli do tych informacji zapowiadają również, że adhortacja stylem pisania będzie nawiązywała do "teologii narracyjnej popularnej w Ameryce Łacińskiej".

Źródło: Deon.pl

POz

http://www.pch24.pl/kardynal-kasper-o-p ... 976,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 21 mar 2016, 10:03 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
No to czekajmyż. Zobaczymy co zrobi i podpisze Franciszek.
Czy okaże się obrońcą niezmiennej doktryny Kościoła, czy też otworzy furtkę modernistom i postępowcom.



Papieska adhortacja o rodzinie ukaże się po Wielkanocy

Obrazek

Papieska adhortacja apostolska o rodzinie, będąca podsumowaniem dwóch ostatnich zgromadzeń Synodu Biskupów, zostanie podpisana przez Ojca Świętego 19 marca, jednak ukaże się dopiero w drugim albo trzecim tygodniu po Wielkanocy.

O zmianach poinformował dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, ks. Federico Lombardi. Początkowo Watykan zapowiadał, że adhortacja zostanie opublikowana 19 marca – we wspomnienie świętego Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny i jednocześnie w trzecią rocznicę Mszy Świętej inaugurującej pontyfikat papieża Franciszka.

Rzecznik Watykanu wyjaśnił jednak, że owszem – papież tego dnia podpisze dokument – ale światło dzienne ujrzy on w drugim albo trzecim tygodniu po Wielkanocy.

Zamieszanie spotęgował fakt, iż jeden z bliskich współpracowników papieża Franciszka, kardynał Walter Kasper, zapowiedział kilka dni temu, że adhortacja ukaże się właśnie w sobotę. Niemiecki kardynał uważa, że będzie to ważne wydarzenie, a Kościół „przewróci wreszcie kartę historii, aktualną od 1700 lat”.

O papieskiej adhortacji pisał na naszych łamach Krystian Kratiuk, w tekście: „Co zrobi Franciszek?”

KAI, kra

http://www.pch24.pl/papieska-adhortacja ... 014,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 03 kwi 2016, 13:32 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Papieską adhortację przedstawi światu kardynał wspierający progresistów

Obrazek
Kard. Christoph Schönborn. Fot. GuentherZ (Own work) [CC BY 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/3.0)], via Wikimedia Commons

Watykan ogłosił, że oczekiwany z niecierpliwością dokument po-synodalny papieża Franciszka przedstawi już 8 kwietnia arcybiskup Wiednia. Portal liberalnych katolików amerykańskich cruxnow.com sugeruje, że ruch ten może oznaczać, iż papież stanie po stronie „postępowców” w niektórych spornych sprawach dotyczących życia rodzinnego. Kardynał Christoph Schönborn z Wiednia był jednym z tych duchownych, który podczas Synodu Rodziny poparł postulaty pro-homoseksualne i wspierające rozwodników.

Adhortacja apostolska Franciszka zawierać będzie wnioski z dwóch burzliwych Synodów o Rodzinie, które odbyły się w październiku 2014 i 2015 r. Tekst zatytułowany „Amoris Laetitia” z podtytułem "O miłości w rodzinie" przedstawi 8 kwietnia br. na konferencji prasowej w Watykanie kard. Schönborn wraz z kard. Lorenzo Baldisseri, sekretarzem Synodu i dwoma włoskimi naukowcami. Konferencja będzie transmitowana na żywo na stronie Radia Watykańskiego.

Mimo, że Stolica Apostolska nie ujawniła szczegółów dotyczących zawartości dokumentu, wielu watykanistów spodziewa się, iż znajdą się w nim wnioski, z dokumentu posynodalnego, przedstawione na zakończenie obrad biskupów dotyczące m.in. konieczności położenia nacisku na programy lepiej przygotowujące narzeczonych do małżeństwa i w większym stopniu wspierania rodzin, które starają się żyć zgodnie z katolicką wizją życia małżeńskiego.

Podczas synodów ujawniły się jednak wyraźne podziały wśród biskupów w trzech kluczowych kwestiach, to jest, w jaki sposób zintegrować z Kościołem rozwiedzionych katolików żyjących w nowych związkach cywilnych (były postulaty, by dopuścić ich do Komunii Świętej); czy Kościół nie powinien zmienić języka na „bardziej tolerancyjny” w odniesieniu do homoseksualistów, nie zmieniając nauczania Kościoła w tej sprawie i czy Kościół może uznać, iż nawet w tzw. związkach nieregularnych dostrzegalne są „pozytywne wartości moralne.”

Kardynał Schönborn podczas dwóch Synodów o Rodzinie zajmował stanowisko - jak się je określa – „umiarkowanego progresisty.” Należał do grupy niemieckojęzycznej, która zaproponowała stworzenie „wewnętrznego forum,” w celu rozwiązania kwestii udzielania Komunii katolikom, żyjącym w nieregularnych związkach (decyzję o przystąpieniu do Komunii świętej miałby podejmować wierny – biorąc to na swoje sumienie - po rozeznaniu osobistej sytuacji i zapoznaniu się z opinią w tej kwestii biskupa lub innego wybranego duchownego).

Podczas konferencji prasowej 26 października ubiegłego roku, arcybiskup Wiednia - którego rodzice rozwiedli się, gdy był nastolatkiem - powiedział dziennikarzom, że synod nie rozstrzygnął kwestii udzielania Komunii dla rozwodników w sposób jednoznaczny. - Nie ma czerni i bieli, prostego tak lub nie – przekonywał. Dodał, że sytuacje różnych ludzi są odmienne i dlatego musi pojawić się propozycja rozwiązania tego problemu ze strony Kościoła.

Austriacki kardynał jest zwolennikiem „bardziej włączającego podejścia” względem homoseksualistów. - Możemy i musimy respektować decyzje dotyczące tworzenia związków tej samej płci [i] poszukiwanie środków na gruncie prawa cywilnego w celu zapewnienia ochrony tego typu związkom – stwierdził duchowny w jednym z wywiadów. Kard. Schönborn mówił o homoseksualnym znajomym, który po wielu relacjach przelotnych związał się z jednym partnerem. – Dzieli życie, radości i cierpienia z innym partnerem. Oni pomagają sobie nawzajem. Należy zauważyć, że ta osoba uczyniła istotny krok dla własnego dobra i dobra innych, choć na pewno nie jest to sytuacja, którą Kościół mógłby uznać za zwykłą – przekonywał.

W trakcie synodu w 2014 roku, hierarcha austriacki argumentował, że Kościół może znaleźć „pozytywne aspekty moralne w innych nietradycyjnych relacjach", jak na przykład w związkach pozamałżeńskich.

Dla uzasadnienia swoich tez duchowny powołał się na dokument Soboru Watykańskiego II – „Lumen gentium”, który naucza, że istnieją "pierwiastki uświęcenia i prawdy" poza widzialnymi granicami Kościoła katolickiego. - Kim jesteśmy, aby ocenić i mówić, że nie istnieją żadne elementy prawdy i uświęcenia w tych relacjach – zapytywał w 2014 roku.

Kard. Schönborn był wymieniany jako ewentualny kandydat na papieża podczas konklawe w 2005 i 2013 r.

Źródło: crucnow.com., AS.

http://www.pch24.pl/papieska-adhortacje ... 302,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 08 kwi 2016, 20:41 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Po Amoris Laetitia. Kościół dwóch prędkości

Obrazek

Papieska adhortacja Amoris Laetitia powtarza pastoralne propozycje synodu biskupów. Choć papież Franciszek – wbrew oczekiwaniom postępowych hierarchów i liberalnych mediów – nie „zalegalizował rozwodów”, być może zrobią to za niego niektórzy duchowni. W sprawie rozwodników żyjących w nowych związkach dotychczasowa praktyka skrajnie postępowych duchownych i biskupów (szczególnie Zachodu) nie zmieni się. A biskupi wierni Chrystusowemu nauczaniu? Cóż, oni będą interpretować papieski dokument zupełnie inaczej.

Obserwując przygotowania do publikacji adhortacji o rodzinie, nie sposób było nie zauważyć, że Ojciec Święty stał na rozstaju dróg. Z jednej strony musiał bowiem brać pod uwagę stanowisko bliskich mu kardynałów Kaspera i Marxa, pragnących papieskiego przyzwolenia na udzielanie Komunii Świętej rozwodnikom żyjącym w nowych związkach. Sugerowali oni nawet, że Kościół niemiecki „nie jest filią Rzymu” i jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione, może dojść do schizmy. Z drugiej strony grupa biskupów wierna Chrystusowemu nauczaniu też stawiała sprawę jasno – podkreślając, że tego typu rozumowanie jest herezją! Papież wiedział więc, że jakiekolwiek twarde i jednoznaczne stanowisko zapisane w Amoris Laetitia spowoduje konflikt wśród kardynałów, schizmę lub oskarżenia o herezję. Choć trzeba zaznaczyć, że katolicy mieli prawo oczekiwać, że Franciszek wprost powtórzy nauczanie Chrystusa o nierozerwalności małżeństwa (a więc i niemożności przyjęcia Komunii Świętej przez rozwodników). Tak się jednak nie stało. Szkoda, bo kto jak kto, ale papież nie powinien się od takiej odpowiedzialności uchylać pod żadną groźbą, nawet groźbą schizmy.

Po publikacji dokumentu wiemy jednak, że papież wybrał inną ścieżkę – ścieżkę „synodalności”. Pół roku temu Ojciec Święty mówił, że „Bóg oczekuje od Kościoła w trzecim tysiącleciu drogi synodalności”. To także droga decentralizacji Kościoła, do której skłonność dostrzegamy śledząc obecny pontyfikat na każdym kroku. Widzimy ją również w opublikowanej właśnie adhortacji, szczególnie w rozdziale dotyczącym „praktyki duszpasterskiej” – papież powtarza bowiem wprost zapisy z dokumentu kończącego obrady synodu. To pierwszy objaw owej synodalności i decentralizacji. Drugim jest już sama treść powtórzonych akapitów.

Po ich publikacji w dokumencie końcowym synodu, wielu duchownych zwracało uwagę, że używane w nich słowa nie są przejrzyste w fundamentalnej kwestii wiary. Kardynał Burke podkreślał na przykład, że „integracja to nie jest termin teologiczny, co sprawia, że jego rozumienie może być niejednoznaczne”. - Nie rozumiem, jak może być ona „kluczem duszpasterskiego towarzyszenia rozwodnikom, którzy zawarli ponowny związek”. Kluczem ich duszpasterstwa powinna być przecież Komunia oparta na chrystusowej prawdzie o małżeństwie, nawet jeśli jedna ze stron małżeństwa została porzucona przez grzech drugiej strony – zauważał.

Jakby tego było mało, kiedy akapity te znalazły się w dokumencie końcowym synodu, obie strony sporu, zarówno biskupi progresiści jak i hierarchowie wierni nauczaniu Chrystusa ogłosili… swój triumf. Jak to możliwe, skoro spierali się bardzo ostro, a ich stanowiska wydawały się niemożliwe do pogodzenia? Wszystko jest kwestią użytego języka, powielonego teraz przez papieża w adhortacji.

I tak kardynał Kasper cytując wspomniane ustępy twierdził, że teraz, po odpowiednim „rozeznaniu” sytuacji, rozwodnicy żyjący w nowych związkach będą mogli przystępować do Komunii Świętej. To właśnie to oznaczają według niego sformułowania takie jak „logika integracji” czy „rozwodnicy nie mogą czuć się ekskomunikowani”.

Prawowierni biskupi po synodzie też ogłosili swoje zwycięstwo. Byli zadowoleni, że w końcowym dokumencie nie ma słowa o możliwości przystępowania do Komunii Świętej przez osoby żyjące w grzechu ciężkim, co oznaczało, że starania strony liberalnej zostały udaremnione. Uznali, że „większa integracja”, która wynikać musi z miłosierdzia, to po prostu większe włączenie do np. prac w radzie parafialnej i posłudze w trakcie Mszy Świętej.

Tyle, że zarówno w tamtym dokumencie, jak i w adhortacji Amoris Laetitia (choć rzeczywiście nie znalazły się słowa zezwalające na grzech świętokradztwa), nie zapisano również wprost, że do sakramentów przystępować im nie wolno. Jan Paweł II, gdy ogłaszał Familiaris Consortio, chcąc uniknąć jakichkolwiek nieporozumień napisał: Kościół jednak na nowo potwierdza swoją praktykę, opartą na Piśmie Świętym, niedopuszczania do komunii eucharystycznej rozwiedzionych, którzy zawarli ponowny związek małżeński. Nie mogą być dopuszczeni do komunii świętej od chwili, gdy ich stan i sposób życia obiektywnie zaprzeczają tej więzi miłości między Chrystusem i Kościołem, którą wyraża i urzeczywistnia Eucharystia. W adhortacji papieża Franciszka takiego jasnego, niepozostawiającego pola do interpretacji stwierdzenia brakuje.

Co może zatem z tego wynikać?

Wszystko wskazuje na to, że w następnych latach będziemy świadkami pogrążania się wielu Kościołów w stanie faktycznej, choć nieformalnej „rozwodowej schizmy”. Polscy biskupi, zdecydowanie broniący nauczania Pana Jezusa potwierdzonego w dokumentach Jana Pawła II, nadal będą przekazywać wiernym katolicką naukę i dbać o nienaruszanie dyscypliny duszpasterskiej w tej dziedzinie. Pozostanie tak, mimo iż Polacy zaliczają się do grona narodów borykających się z falą rozwodów. Tak jak polscy hierarchowie postąpią biskupi z Afryki, spora część duchownych ze wschodu Europy oraz pojedynczy biskupi Zachodu. Reszta ucieszy się, że papieski dokument skonstruowany jest tak, że mogą nadal wcielać w życie swoją własną interpretację Ewangelii, wedle której nie ważne jak i z kim żyjesz, nie ważne czy byłeś u spowiedzi, ważne, że chcesz przyjąć Komunię Świętą, więc powinniśmy ci jej udzielić.

Już podczas trwania synodu taką sytuację przewidywał poczytny anglojęzyczny portal „Voice of the Family” pisząc: „70 lat po zakończeniu II wojny światowej granica na Odrze i Nysie pomiędzy Niemcami a Polską zdaje się obecnie rozdzielać Kościół wzdłuż linii heterodoksji i katolicyzmu. Prosimy o modlitwę w tej krytycznej godzinie”.

Ciężko tej prośby dzisiaj nie powtórzyć. Tym bardziej, że papież Franciszek nie poprzestał w swej adhortacji wyłącznie na miłych, ciepłych i pokrzepiających słowach – co więcej, nietrudno sobie wyobrazić, że wiele spośród użytych przezeń sformułowań może być wykorzystanych przez progresistów jako swoisty bat na duchownych interpretujących dokument inaczej niż oni. W adhortacji papież zawarł bowiem cytaty z własnego wystąpienia kończącego synod. Franciszek pisze na przykład: W związku z tym duszpasterz nie może czuć się zadowolony, stosując jedynie prawa moralne wobec osób żyjących w sytuacjach „nieregularnych”, jakby były kamieniami, które rzuca się w życie osób. Tak jest w przypadku zamkniętych serc, które często chowają się nawet za nauczaniem Kościoła, aby „zasiąść na katedrze Mojżesza i sądzić, czasami z poczuciem wyższości i powierzchownie, trudne przypadki i zranione rodziny”.

Któż zechce być tym, kto rzuca kamienie w osoby bronione przez Ojca Świętego? I kto będzie teraz interpretował, co jest jeszcze postępowaniem „zgodnym z nauczaniem Kościoła” a co „rzucaniem kamieniami”? Gdyby komuś przyszło do głowy, że dokument w takim kształcie może powodować pewnego rodzaju zamieszanie – jeśli jest interpretowany ze złą wolą – odpowiedzi udziela sam papież:

Rozumiem tych, którzy wolą duszpasterstwo bardziej rygorystyczne, nie pozostawiające miejsca na żadne zamieszanie. Szczerze jednak wierzę, że Jezus Chrystus pragnie Kościoła zwracającego uwagę na dobro, jakie Duch Święty szerzy pośród słabości: Matki, która wyrażając jednocześnie jasno obiektywną naukę „nie rezygnuje z możliwego dobra, lecz podejmuje ryzyko pobrudzenia się ulicznym błotem” . Pasterze proponujący wiernym pełny ideał Ewangelii i nauczanie Kościoła, muszą im także pomagać w przyjęciu logiki współczucia dla słabych i unikania prześladowania lub osądów zbyt surowych czy niecierpliwych. Ta sama Ewangelia wzywa nas, byśmy nie osądzali i nie potępiali (por. Mt 7, 1; Łk 6, 37).

O Komunii Świętej nie ma tu ani słowa. Czy jednak tak jak my zrozumieją to biskupi Zachodu? Kardynał Kasper zdążył już wypowiedzieć się na temat Amoris Laetitia. Uznał ją za „milowy krok” w historii Kościoła.

Krystian Kratiuk

http://www.pch24.pl/po-amoris-laetitia- ... 476,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Synod biskupów o rodzinie
PostNapisane: 13 kwi 2016, 09:35 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7524
Lokalizacja: Podlasie
Przedstawiciele Kościoła w wielu komentarzach wypowiadają się pozytywnie na temat adhortacji Amoris Laetitia.
Tymczasem prawda jest taka, że ta adhortacja w sposób podstępny otwiera drzwi, które do tej pory były zamknięte przez Pismo Święte, Tradycję i Kościół. Operacja „podwójnej prawdy” jest ukryta w niejasnych, mylących i niejednoznacznych deklaracjach. To kolejny krok do obalenia prawa Bożego zawartego w Dekalogu oraz do przeprowadzenia kolejnej rewolucji w Kościele (po Soborze Watykańskim II). No bo czymże były Synody, jak nie przygotowaniem gruntu pod kolejną rewolucję ? Franciszek posłużył się tutaj Kasperem, Marxem i innymi wywrotowcami, aby tę rewolucję przeprowadzić.



Mocne słowa Antonio Socciego na temat papieskiej adhortacji Amoris Laetitia

Obrazek

Grzech śmiertelny zastąpiony grzechem społecznym, a drzwi do Komunii Świętej dla rozwodników żyjących w nowych związkach są otwarte. Prawdziwym grzechem jest teraz głównie ignorowanie biednych – pisze o sytuacji w Kościele po publikacji papieskiej adhortacji o rodzinie Antonio Socci.

Papież używa słów, z których wynikać ma, że nie zmienia doktryny. Fakty są jednak inne – otworzył on bowiem drogę zamkniętą do tej pory przez Pismo Święte i Kościół. Ta swoista operacja „podwójnej prawdy” jest ukryta w niejasnych, mylących i niejednoznacznych deklaracjach. Dlaczego? Czy ma to zamaskować „rewolucję”, skoro pamiętamy, że prawo Boże nie może zostać w Kościele obalone? Myślę, że tak właśnie jest - pisze Socci.

Według publicysty wobec Kościoła jest więc używana teraz strategia „gotowania żaby” – płaz ten, wrzucony do zbiornika z wrzątkiem natychmiast by z niego wyskoczył. Jeśli jednak umieści się go w garnku z letnią wodą, i stopniowo podgrzewa, prędzej czy później żaba ugotuje się nie będąc świadoma pułapki, w którą dała się schwytać. Takiego procesu jesteśmy świadkami od kilku miesięcy – ciągłego, choć stopniowego rozbioru katolickiej doktryny. Każdy dzień przynosi nowy cios. Na końcu tego procesu Kościół zostanie wmanewrowany w swego rodzaju "ONZ religii” z domieszką Greenpeace’u i Unii Pracy.

Socci pisze, że to kardynał Kasper był tym, który uczynił pierwszy krok na drodze ku tej rewolucji. To właśnie jego Bergoglio użył na konsystorzu 2014 roku, by „wrzucić temat” do kościelnej dyskusji. Było to wrzucenie bomby z opóźnionym zapłonem – bomby rozwodników żyjących w nowych związkach. Według watykanisty ta rewolucja kontynuowana jest poprzez anulowanie pojęcia „grzechu śmiertelnego”.

Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że największym wyrazem macierzyńskiej miłości Kościoła jest ostrzeganie swych dzieci przed grzechem i ryzykiem potępienia. To właśnie powinno być fundamentem misji papieża – mandat przyznany przez Jezusa Chrystusa Piotrowi opierał się na konieczności „utwierdzania braci w wierze”, a nie wprowadzania ich w błąd czy destabilizowanie podstaw ich wiary. (…) W przeciwieństwie do tego dziś w Kościele droga „dwutorowości” oraz „dwóch prawd” wydaje się wielu oczywistością – partia Bergoglio „na froncie domowym” stara się uspokajać wiernych twierdząc, że nic nie ulega zmianie, podczas gdy na zewnątrz Kościoła słyszymy fanfary i hasła o „epokowym przełomie” - czytamy w tekście Socciego.

Według Socciego w Watykanie obowiązuje dziś „podwójna prawda”. Mamy tego klarowny przykład w adhortacji. Aby przekonać nas, że w doktrynie rzeczywiście nic się nie zmieniło, Papież musiałby przywołać kluczowy fragment adhortacji Jana Pawła II Failiaris consortio, z którego wynika, że Kościół pozwala rozwodnikom żyć jak brat i siostra z inną osobą, ale wyłącznie pod warunkiem zachowania czystości – wszystkie inne formy nowych związków rozwodników są zakazane. To powinno być centralnym punktem tej adhortacji. Bergoglio nie wspomina jednak o tym zapisie w samym tekście, ale spycha go do przypisu (329), by zaraz potem obalić tą prawdę mówiąc, iż „jeśli brak pewnych wyrazów intymności nierzadko wierność może być wystawiona na próbę, a dobro potomstwa zagrożone” - pisze Socci.

Socci wnioskuje więc, że dla Franciszka nie ma już żadnej różnicy między rodzinami i parami nieregularnymi – przeciwnie, nie ma już żadnych nieregularnych sytuacji, w związku z czym żyjący w nich nie mogą być uważani za żyjących w stanie grzechu śmiertelnego. To kluczowa kwestia. W rzeczywistości więc, nawet jeśli nie zostało powiedziane, że taka para może być dopuszczona do Komunii sakramentalnej to zrozumiałe jest, że każdy przypadek otrzyma takie zezwolenie.

Autor zauważa, że adhortacja jest sprzeczna z literą i duchem dokumentów Soboru Trydenckiego, Konstytucji Soboru Watykańskiego II Lumen gentium i encykliki Jana Pawła II na temat moralności, Veritatis splendor. W rzeczywistości z jej zapisów nie wynika, że najważniejszym dla człowieka jest pozostawać w stanie łaski koniecznym do zbawienia duszy. Amoris laetitia w centralnym miejscu stawia względy społeczne, socjologiczne i sentymentalne, co jest zwodzeniem i oszukiwaniem wiernych, co stawia ich dusze w sytuacji śmiertelnego niebezpieczeństwa.

Watykanista stwierdza też, że papież unika mówienia o prawie moralnym, które Kościół od wieków przedstawia w skondensowanej formie dogmatów i dyspozycji kanonicznych, ale przedstawia je pogardliwie, jako coś „abstrakcyjnego”, co nie zawsze może być zastosowane w konkretnej sytuacji. Postępując w ten sposób kontestuje samego Jezusa i Jego postawę w starciu z faryzeuszami w kwestii rozwodu. Twierdzi, że „ideał teologiczny małżeństwa jest zbyt abstrakcyjny, skonstruowany niemal sztucznie, daleki od konkretnej sytuacji i rzeczywistych możliwości rodzin takimi, jakimi są” (Al 36). Według papieża to byłaby „nadmierna idealizacja”. Co więcej, Socci zauważa, że według papieża „nie należy zrzucać na dwie osoby mające swoje ograniczenia ogromnego ciężaru konieczności odtworzenia doskonałego związku między Chrystusem a Kościołem, ponieważ małżeństwo oznacza proces dynamiczny, przebiegający powoli przez stopniowe włączanie darów Bożych” (Al 122).

W zamian papież wprowadza nowe grzechy ciężkie. Tak zwanych „rygorystów” obwinia o to, że pamiętają o Bożych prawach, a przede wszystkim wini tych, którzy nie podzielają jego poglądów politycznych na kwestie społeczne - pisze Socci. Zaświadcza, że pamięta o przykazaniu świętego Pawła, wzywającego by przyjmować Ciało Chrystusa w sposób godny, gdyż „w przeciwnym przypadku pożywamy i pijemy swoje własne potępienie”. Jednak wyjaśnienie co oznacza „godny sposób” w adhortacji nie pada – nie mówi się bowiem o konieczności pozostawania „w stanie łaski”, o czym od zawsze uczył Kościół. Nie wybrzmiewa ostrzeżenie dla par żyjących w stanie grzechu śmiertelnego! W adhortacji przestrzeżono natomiast rodziny „zamykające się we własnym komforcie”, które obojętne są „w obliczu cierpienia biednych i potrzebujących rodzin”. To nowy grzech - dodaje publicysta.

Socci kończy tekst o adhortacji bardzo gorzkimi słowami: Grzechy moralne są więc redukowane. Wprowadza się za to grzechy socjalne (by nie rzec – socjalistyczne). Wydaje się więc, że osoby niepodzielające poglądów papieża na przykład na kwestię imigrantów, muszą mocno zastanowić się, zanim przyjmą Komunię Świętą.

Antonio Socci
„Libero”

http://www.pch24.pl/mocne-slowa-antonio ... 532,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /