Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 76 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 06 lut 2015, 07:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Zboczeńcy seksualni poprzez organa państwowe zaczynają coraz śmielej terroryzować nas Polaków. Czyżby teraz każdy dewiant miał prawo poniewierać naszą godność, naszą kulturę, naszą tradycję, nasz ład moralny?

Konstytucja genderyzmu

Z prof. Krystyną Pawłowicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości, członkiem sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, rozmawia Rafał Stefaniuk.

Decyzją członków połączonych sejmowych komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Spraw Zagranicznych ustawa ratyfikująca tzw. konwencją przemocową będzie poddana pod obrady Sejmu. Wielokrotnie podnoszone były głosy, że zapisy tego dokumentu są niezgodne z polską Konstytucją. W czym przejawia się ta niezgodność?

Konwencja niezgodna jest już z samą preambułą Ustawy Zasadniczej. Zapis wstępu Konstytucji mówi jasno, że jesteśmy wdzięczni naszym przodkom za wielowiekową kulturę i tradycję, która jest oparta na chrześcijaństwie. Jesteśmy też zobligowani do tego, żeby przekazać to dziedzictwo następnym pokoleniom. A co robi konwencja? Obala nasz system wartości. Konwencja wciąga także państwo w walkę ideologiczną ze społeczeństwem. Neguje więc zasadę neutralności i wolności przekonań.

Pojawiają się opinie, że konwencja podważa prawną ochronę rodziny...

Tak. Konwencja uderza w art. 18 Konstytucji, który definiuje, czym jest małżeństwo – związkiem kobiety i mężczyzny, i jako taki też ma być chroniony. Przepisy konwencji umożliwią swobodną deklarację płci. To się będzie przejawiało tym, że mężczyzna będzie mógł udać się do Urzędu Stanu Cywilnego, zadeklarować, że jest kobietą i wziąć legalny ślub z drugim mężczyzną. Widzimy tutaj ten ogrom obyczajowych i medycznych szaleństw, które konwencja niesie. Także zmiany w systemie edukacyjnym zmarginalizują rolę rodziców w wychowaniu dziecka. Uniemożliwi chociażby podjęcie interwencji przez Rzecznika Praw Dziecka wobec edukacji seksualnej. Dziecku będą podawane te treści, które życzy sobie urzędnik. Demoralizacja dziecka i obdzieranie go z poczucia wstydu jest uderzeniem w jego godność. Konstytucja z kolei w art. 30 nakazuje władzy ochronę godności każdego obywatela. Pozbywamy się więc tradycji i wartości na rzecz chorych i zideologizowanych pomysłów. Finał będzie taki, że przykładem niemieckim rodzice będą karani za niepuszczanie dzieci na lekcje demoralizacji.

Zwolennicy konwencji podkreślają, że ma ona walczyć z przemocą w rodzinie i wobec kobiet. Tymczasem według badań, w Polsce mamy jeden z najmniejszych w Europie współczynników przemocy.

Ta konwencja nie jest wymuszona realizmem, a jedynie ideologią. Gdy chcę przejść przez rzekę, buduję most, bo to jest mi konieczne, aby żyć i funkcjonować. W konwencji logiki nie znajdziemy, ponieważ zastąpiła ją ideologia wymyślona przy biurku. Pewnym grupom nie udało się zdobyć władzy ekonomicznymi czynnikami, to próbują objąć rząd dusz właśnie poprzez szczucie jednych grup przeciwko drugim. Nastawianie przeciwko sobie kobiet i mężczyzn, dzieci i rodziców itd.

A w czym Pani upatruje niski poziom przemocy domowej w Polsce?

Za niskimi wskaźnikami przemocy w Polsce stoją wartości chrześcijańskie, które uczą szacunku dla ludzi. Tylko ktoś, kto neguje prawidła natury, może twierdzić, że kobieta wychowująca dzieci i realizująca domowe obowiązki jest prześladowana. Przecież to naturalne, że kobieta i mężczyzna uzupełniają się w małżeństwie. Potwierdza to nie tylko religia, ale także rzetelne badania. Chrześcijaństwo wpaja potrzebę wspólnej współpracy kobiety i mężczyzny, przy obustronnym szacunku. Osobom, które uważają, że kobieta jest wrogiem mężczyzny, a mężczyzna kobiety, chrześcijańska wizja świata nie odpowiada.

Liczy Pani na refleksję nad zasadnością wprowadzenia konwencji po stronie posłów koalicji?

Konwencja jest konstytucją genderyzmu. Znaczna część posłów Platformy Obywatelskiej nie zna jej zapisów. Nie ma więc możliwości do chwili refleksji nad nimi. W tej sytuacji posłowie PO przyjmują za prawdy objawione to, co mówi premier Ewa Kopacz i minister Małgorzata Fuszara. Zawsze gdy społeczeństwo czy organizacje katolickie i społeczne przedstawiają jakieś stanowisko, to Platforma głosuje odwrotnie. Środowiska skupione wokół Kościoła są naprawdę bardzo mocno uzbrojone w argumenty, lecz strona rządowa nie chce słuchać. Z kolei władze PSL są silnie upolitycznione, więc zagłosują po myśli premier Kopacz. Wielu szeregowych posłów tej partii deklaruje się jako katolicy, a w kwestiach światopoglądowych wstrzymują się od głosowania. Nie wiem, z czego to się bierze, może boją się środowisk lewicowych? Powiedzmy to jasno – wstrzymanie się od głosu jest poparciem dla konwencji. Teraz sytuacja jest taka, że liczy się każdy głos. A jest to walka o tradycję i wartości.
Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ryzmu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 06 lut 2015, 07:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Atrapa demokracji

Z mec. Bartoszem Kownackim, członkiem sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Izabela Kozłowska

Bardzo burzliwe było dzisiejsze posiedzenie połączonych sejmowych komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Spraw Zagranicznych...

Sejm kolejny raz skompromitował się, biorąc pod uwagę tak kwestię proceduralną, jak i moralną. Dzisiejsze obrady połączonych komisji prowadziły się same. Za rządów Platformy Obywatelskiej wprowadzono fatalny zwyczaj unikania dyskusji. Jest to zły nawyk, który zamyka drogę do prezentowania swoich argumentów, nie pozwala na wygłoszenie swoich racji. Do głosu nie są dopuszczani posłowie, ale także strona społeczna. Niegdyś głos społeczeństwa był prezentowany. Dzisiaj PO z demokracji zrobiła atrapę. Owszem w polskim Sejmie mamy komisje, są obrady, lecz one nie służą dyskusji. A debata publiczna, jaką serwuje nam rządząca Platforma, nie ma nic wspólnego z prawdą. Jedynym celem przyświecającym posłom tego ugrupowania jest jak najszybsze przegłosowanie tego, co odgórnie narzucają władze partii.

Dzisiejsze głosowanie nad poprawką odrzucającą ustawę ratyfikującą obrazuje działania PO względem konwencji?

Posiedzenie komisji pokazało, że w Platformie Obywatelskiej nie ma jedności co do ratyfikacji tzw. konwencji przemocowej. Dlatego zdecydowano się, że debata poprzedzająca głosowanie będzie płytka, prawie żadna. PO musiała podjąć decyzję, po której stronie stanie. Część posłów tej partii chciała zachować się zgodnie ze swoim sumieniem, dlatego musiano jak najszybciej tę sprawę uspokoić, nie dopuścić do debaty – również wewnątrz PO – bowiem było ryzyko, że część jej członków zagłosuje przeciwko konwencji. Dlatego dzisiejsze spotkanie pozbawione było jakiejkolwiek merytorycznej rozmowy. Tymczasem Sejm powinien być miejscem, w którym jest możliwa wymiana myśli, gdzie troszczy się o dobro wspólne. Nasz pogląd jest zasadniczo różny od poglądu PO, SLD czy Twojego Ruchu, ale mimo wszystko mamy prawo wypowiedzenia swojej opinii. Tego prawa jednak dzisiaj nie mieliśmy, co tylko podkreśla to, że w PO demokracja się kończy.

Konwencja przemocowa wzbudziła sprzeciw polskiego społeczeństwa. Ten głos jest jednak przemilczany...

Konwencja dotyczy podstawowych praw człowieka, które są dorobkiem kultury, cywilizacji europejskiej, a które teraz próbuje się niszczyć. Aż dziw bierze, że może być tak duża liczba parlamentarzystów, która udaje, że tego nie widzi. Nie chcą też słyszeć sprzeciwu społeczeństwa.

To druzgocące. Skąd ten pośpiech w szeregach Platformy?

Podejrzewam, że PO boi się tego, że dłuższa debata nad konwencją, kolejne ekspertyzy, które jak do tej pory były druzgoczące dla forsowanej wersji Platformy, mogą doprowadzić do tego, że coraz więcej posłów będzie źle się czuło z tym, co robi, i zadecyduje inaczej, niż oczekiwałaby od nich Ewa Kopacz. Dlatego nie pozwolono chociażby na opinie lingwistyczne, na które dziś wskazywaliśmy. Tak naprawdę nie wiemy, nad czym głosujemy, bo treść przyjętej konwencji będzie różna od treści, którą może podpisać prezydent Bronisław Komorowski. To jest kwestia do wyboru, nie ma dla nich znaczenia, czy tłumaczenie przekazane posłom jest zgodne z rzeczywistością. By uniknąć ujawnienia wszystkich błędów przyśpieszono wszelkie prace.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... racji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 06 lut 2015, 13:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Szambo wybiło. Czy nas zatopi?

Sejm zgodził się na ratyfikację Konwencji „antyprzemocowej”. Co zrobi Komorowski?

Sejm RP przyjął ustawę o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011r. Jej uchwalenie nie oznacza jeszcze ratyfikowania konwencji, ale upoważnia do tego prezydenta RP.

Po emocjonalnej wymianie zdań posłowie przegłosowali ratyfikację genderowej konwencji. Politycy opozycji krzyczeli „hańba”. Przyjęcie konwencji o zapobieganiu przemocy wobec kobiet zostało przegłosowane liczbą 254 głosów za oddanych przez posłów PO, SLD, Twojego Ruchu i część klubu parlamentarnego PSL. Przeciw było 175 posłów 8 wstrzymało się od głosu.

Przeciwni ratyfikacji byli posłowie z klubów PiS i Sprawiedliwa Polska. Co ciekawe, za ratyfikacją opowiedziało się 11 posłów PSL przy 19 głosach "przeciw". Z gremialnie popierającego konwencję klubu PO wyłamało się 3 parlamentarzystów. Swój sprzeciw wyraziło także 11 posłów niezrzeszonych.

Polska jest 11 państwem Unii Europejskiej, które najprawdopodobniej przyjmie konwencję. Andrzej Duda zapowiedział, że zwróci się do prezydenta Komorowskiego, aby zawetował konwencję.

Premier Ewa Kopacz nie poświęciła wiele czasu reporterom oczekującym jej komentarza, w krótkiej wypowiedzi zdążyła jednak wyrazić zadowolenie z sukcesów swojej partii. – Platforma jako mocna drużyna idzie w ten rok wyborczy – powiedziała premier.

PiS komentuje, że nazwa konwencji wprawdzie jest szlachetna, ale jej treść stanowi próbę wprowadzenia w błąd prawodawców i opinii publicznej, poprzez sprzyjanie ideologii homoseksualnego i feministycznego lobby. Kontrowersje wzbudziło samo tłumaczenie słowa „gender”. Politycy opozycji podkreślali, iż oznacza ono po prostu „płeć”, podczas gdy zwolennicy postępowych ruchów chcą w widzieć w nim zabarwienie ideologiczne.

Uchwalenie ustawy o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011 r. nie oznacza jeszcze ratyfikowania konwencji, ale upoważnia do tego prezydenta RP.

Źródła: TVP Info, tvn24.pl

http://www.pch24.pl/sejm-zgodzil-sie-na ... 827,i.html

A "co zrobi Komorowski?"
To co mu każą. Nikt nie będzie się go pytał o to jakie on ma na ten temat zdanie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 06 lut 2015, 22:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
STOP antykobiecej Konwencji

Tak dla kobiet, tak dla rodziny, nie dla przemocy, nie dla Konwencji – kobiety znane z działalności w różnych organizacjach i środowiskach apelowały do posłów o głosowanie za odrzuceniem ratyfikacji tzw. konwencji przemocwej.

„W związku z zapowiedziami Pani Premier Ewy Kopacz o planowanych pracach nad ratyfikacją Konwencji Rady Europy o zwalczaniu i zapobieganiu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, my – kobiety, zwracamy się do wszystkich Posłanek i Posłów na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej o głosowanie przeciwko przyjęciu tej Konwencji” – czytamy w apelu.

Zależy nam na losie polskich rodzin, polskich kobiet i matek, dlatego zdecydowałyśmy się apelować do sumienia i rozsądku posłów. Konwencja, chociaż deklaruje chęć służenia kobietom, w podstawowych swych rozwiązaniach zajmuje wątpliwe stanowisko. Przede wszystkim rozmywa już sam sposób pojmowania kobiecości. W świetle Konwencji mężczyzna wcielający się w kobiece role społeczne i posługujący się kobiecymi atrybutami będzie traktowany jako kobieta. Wbrew szlachetnemu tytułowi, Konwencja Rady Europy nie chroni kobiecości ani macierzyństwa - powiedziała w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Magdalena Korzekwa z Fundacji CitizenGO.

Z Konwencją wiążą się istotne wątpliwości natury konstytucyjnej. – Rozwiązania konwencyjne są sprzeczne z art. 25 ust. 2 Konstytucji, który deklaruje bezstronność światopoglądową Państwa. Konwencja nie wprowadza nowych instrumentów pomocy ofiarom przemocy. Techniczne rozwiązania zawarte w Konwencji w ogromnej większości powielają obowiązujące już w Polsce przepisy oraz programy rządowe – dodaje.

Jak wskazuje Magdalena Korzekwa, unijny dokument pomija prawdziwe źródła przemocy. Według niego przemoc jest uwarunkowana płcią, podczas gdy lekceważy alkoholizm, pracoholizm czy seksualizację wizerunku kobiet. – Zapisy Konwencji wymagają od nas działań prowadzących do wykorzenienia zwyczajów i tradycji, opartych na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn oraz promocji niestereotypowych ról przypisanych płciom. Przepisy Konwencji drastycznie ograniczają prawo rodziców do wpływania na kształt prowadzonego nauczania, godząc w prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – tłumaczy.

Konwencja Rady Europy nosi bardzo szlachetny tytuł, lecz w rzeczywistości jest takim koniem trojańskim, który pod płaszczykiem walki z przemocą próbuje wprowadzić do polskiego prawa groźne normy. W rzeczywistości jest dokumentem antykobiecym, dlatego nie powinniśmy jej ratyfikować – mówi Magdalena Korzekwa.

„Nie chcemy, by odbierano nam naszą kobiecość i wynikające z niej naturalne role żony i matki w imię ideologicznego eksperymentu. W związku z powyższym apelujemy do wszystkich Posłanek i Posłów o głosowanie przeciwko ratyfikacji Konwencji antyrodzinnej” – piszą kobiety. Niestety, mimo wszystko posłowie zagłosowali za przyjęciem tzw. konwencji przemocowej.

Magdalena Pachorek

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... encji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 08 lut 2015, 11:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Lewicowy popis Platformy

Przyjęciu tzw. konwencji przemocowej towarzyszyła atmosfera terroru stosowa przez rząd Ewy Kopacz i środowiska lewicowe. Te skandaliczne przepisy wprowadzone zostały z pogwałceniem procedur legislacyjnych. Już sama praca nad Konwencją w komisjach sejmowych spotkała się z łamaniem podstawowych przepisów. Za takie należy uznać prawo do złożenia wniosku formalnego, którego nie uwzględnił poseł Robert Tyszkiewicz, prowadzący posiedzenie połączonych komisji sejmowych Spraw Zagranicznych i Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Jego decyzja i zachowanie pokazywały stopień desperacji osób lobbujących na rzecz Konwencji. Na wszystkich etapach prac przepychano ją kolanem. Łamanie tylu procedur może tylko cechować mafię prawną.

W podobny sposób przebiegało głosowanie nad nią. Marszałek Radosław Sikorski (PO) nie daruje sobie, jak nie pokusi się o jakąkolwiek docinkę. Zapomina, że nie ma prawa tego robić, że każdy poseł jest z nim równy, a on ma tylko prowadzić obrady. Niestety ośmieszające opozycję komentarze są nagminne. Każde wypowiedzenie słowa „chrześcijański”, „katolicki” czy „Kościół” spotykało się z rechotem środowisk lewicowych, przy zgodzie marszałka...

Posłów starano się także wprowadzić w błąd. Minister Artur Nowak-Far, gdy przemawiał, twierdził, że Konwencja jest zgodna z Konstytucją. Z jaką Konstytucją? Jako osoba znająca polskie prawo doskonale wiem, że dokument Rady Europy nie jest zgodny z naszą Ustawą Zasadniczą. Wystarczy spojrzeć na to, jak Konwencja definiuje płeć. Według niej są to role, do których człowiek się poczuwa. Jak odnosi się do neutralności państwa w kwestiach religijnych? Jak odnosi się do tradycji? Którą Konstytucję badał więc przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości?

Przed samym głosowaniem poprosiliśmy o oficjalny tekst Konwencji, żeby wiedzieć, nad czym będziemy głosować. Ku naszemu zdumieniu usłyszeliśmy, że doprecyzowana zostanie dopiero wtedy, kiedy… będzie ją podpisywał prezydent! To jest skandal! Posłowie mają głosować nad czymś, czego treści nie mogą poznać? Dopiero prezydenta ma spotkać wyjątek?

Mogę obiecać, że jak tylko obejmiemy władzę w Polsce, priorytetem stanie się wypowiedzenie tej Konwencji. Dla nas jest ona „non est”, czyli nieistniejąca! A to dlatego, że wokół niej doszło do wielu uchybień prawnych, a także jej treść uważamy za wyjątkowo szkodliwą. Godzi w podstawowe prawa, swobody, uderza w tradycję, a także w wolność wypowiedzi i przekonań. To nie jest więc Konwencja zwalczająca przemoc wobec kobiet, to jest Konwencja nakazująca przemoc wobec rodziny.

Po zakończeniu głosowania, gdy na tablicy zostały wyświetlone wyniki, utkwił mi w pamięci jeden obrazek. Jak rozanielona marszałek Wanda Nowicka podbiegła do premier Ewy Kopacz i obie Panie z uśmiechem na ustach podały sobie dłonie. Był to uścisk skrajnie lewicowej zwolenniczki aborcji z kobietą, która szukała po całym kraju szpitala dla dziewczyny do wykonania aborcji. To pokazuje jedno – ideologicznie obie panie są takie same.

Prof. Krystyna Pawłowicz

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... formy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 08 lut 2015, 22:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Narzucone zabłąkanie

Ratyfikacja Konwencji o zapobieganiu przemocy wobec kobiet to fakt smutny sam z siebie, dlatego, że wprowadza złe prawo, które rodzi zabłąkanych ludzi - powiedział ks. abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Dzisiaj wziął on udział w brefingu prasowym po swoim powrocie z Iraku.

Metropolita poznański zwrócił uwagę, że zadaniem tych, którzy dyrygują demokracją, jest szukanie dobrego prawa, czyli takiego, które pokazuje ludziom dobry kierunek i daje równocześnie możliwość realizacji tego dobra – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI). Jak dodał ks. abp Gądecki, teraz natomiast wprowadza się zabłąkanie i ideologię, która jest popierana przez mniejszość.

Praktycznie perspektywy dla demokracji są coraz słabsze. To nie jest jednak powodem do desperacji chrześcijan, dlatego że chrześcijanin, nie oglądając się na prawo, idzie za Ewangelią, to znaczy, że nie może popełnić zła. Natomiast dla ludzi słabych złe prawo wskaże zły kierunek – podkreślił przewodniczący polskiego Episkopatu.

W trakcie spotkania z dziennikarzami ks. abp Stanisław Gądecki odniósł się również do wprowadzenia w Polsce pigułki „dzień po” bez recepty i począwszy od 15. roku życia. Metropolita poznański przypomniał niedawno sformułowane stanowisko Kościoła, że jest to zakamuflowana walka z życiem. Jakkolwiek by jej nie nazywano, kupowana z receptą czy bez.

Gdy patrzyłem na irackie rodziny, które mają po kilkanaścioro dzieci, przypomniałem sobie stereotypowe twierdzenie, że biedni mają dużo dzieci, ale gdyby mieli pigułkę „dzień po”, to by ich nie mieli – podkreślił przewodniczący Episkopatu, dodając: tymczasem w Iraku również bogaci ludzie starają się o to, żeby mieć liczne potomstwo. – Jeżeli na kobietę przypada 1,3 dzieci, to nie ma możliwości odrodzenia, przetrwania narodu. I każdy, kto myśli trochę dalej aniżeli „dzień po”, z pewnością zauważy, jak nierozsądną rzeczą jest wprowadzanie rzeczy, które godzą w życie – zaznaczył ks. abp Stanisław Gądecki.

IK

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... kanie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 09 lut 2015, 10:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Szymański: Konwencja to sukces feministek i organizacji LGBT

Gdybyśmy wierzyli rozmaitym hasłom to dziś popieralibyśmy "pokojowe i humanitarne" transporty wysyłanie przez Rosjan do Donbasu – mówi w rozmowie z portalem Stefczyk.info Antoni Szymański, socjolog, członek Zespołu ds. Rodziny Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Polski.

Stefczyk.info: W piątek sejmowa większość przegłosowała ustawę ratyfikacyjną dla Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy. Jeżeli Senat i prezydent Komorowski podzielą wolę Sejmu, przepisy wejdą w życie. Jakie będą ich konsekwencja społeczno-prawne?
Antoni Szymański: Gdyby tak się stało, to będziemy mieć sytuację, w której prawdopodobnie – przemocy będzie więcej niż obecnie, a kontrola obywateli przez państwo będzie większa.

Dlaczego?
Ponieważ konwencja zmierza do ograniczenia roli wspólnot podstawowych – małżeństwa i rodziny – zmarginalizowania religii, czy pozytywnej tradycji. To droga do destrukcji życia spolecznego, która sprzyja przemocy w relacjach międzyludzkich.To co mówię jest w kontrze do tytułu ustawy, jednak on nie odzwierciedla jej treści – tytuł jest zwykłą manipulacją.

Konwencja nie będzie zapobiegać przemocy?
Tu chodzi o typowe zamazanie faktycznych treści przed opinią publiczną. A Konwencja za swoje zadanie uznaje przeprowadzenie ideologicznej rewolucji kulturowej. Ma zmarginalizować rolę tradycji, religii, małżeństwa i rodziny oraz samego wpływu rodziców na wychowanie dzieci. W ten sposób ograniczy naszą wolność, którą wszystkie wcześniej wymienione wartości chronią.

Czy odnosi Pan wrażenie, że w Polsce nie było prawdziwej i poważnej debaty nt. Konwencji?
Oczywiście, że nie było. Nikt nie wsłuchiwał się, albo nawet nie dał dojść do głosu drugiej stronie, reprezentowanej np. przez kościół katolicki czy organizacje rodzinne. Nie było wysłuchania publicznego w tej sprawie, a w Sejmie nawet nie skierowano ustawy do zaopiniowania przez Komisję Polityki Społecznej i Rodziny - podstawowej jeśli chodzi o jej tematykę. Symptomatyczne, że rząd konsultował konwencję z jednym stowarzyszeniem o nazwie Kongres Kobiet, którego poglądy jak wiemy są feministyczne i jest teraz zachwycone rezultatem głosowania w Sejmie. W Polsce istnieje tysiące organizacji prorodzinnych i kobiecych, ale konsultowano tylko z tym jednym.

Czyli ratyfikacja konwencji będzie ich sukcesem?
Sukcesem feministek i organizacji LGBT, ale nie dlatego, żeby uzyskiwały coś dla siebie – przecież mają swobodę w Polsce i mogą żyć po swojemu – tylko, że te rzeczy, które są dla nich ważne, będą narzucane całemu społeczeństwu. Radykalna mniejszość narzuca swoje wartosci większości i chce wpisania tego w system prawny. To stawia pod znakiem zapytania jakość naszej demokracji, skoro większość nie może decydować o zachowaniu swoich wartości.

Czy w Polsce takie przepisy są potrzebne?
Jestem przekonany, że powinniśmy posiadać dobre rozwiazania prawne i społeczne przeciwdziałajace przemocy wobec dzieci, osób starszych, kobiet i mężczyzn. Z tego punktu wiedzenia – ta konwencja nie jest potrzebna. W Polsce mamy przepisy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, który zostały niedawno poprawione. Podczas prac sejmowych byłem świadkiem, jak pani minister mówiła, że wprowadzane przepisy w ustawie o przemocy są optymalne. Jednak wielu fachowców podkreśla, że one są nadmierne.

W którym miejscu?
Np. Niebieską Kartę można założyć gdy występuje jeden przejaw przemocy, którym może być np.: ograniczanie kontaktu. Może to dotyczyć reakcji rodziców na spotkania ich dziecka z kolegami, którzy ich zdaniem mają na nie zły wpływ. To nie jest przecież przejaw przemocy ale rodzicielskiej odpowiedzialności. Tak samo jak nie każde krytykowanie członka rodziny jest przemocą, choć tak sugeruje Niebieska Karta. Tak więc jeśli mamy przepisy optymalne lub nawet nadmierne, to po co nam kolejne? Konwencja wymaga nowej struktury, jest kosztowna, powoduje podleganie kontroli międzynarodowego gremium GREVIO, które ma szerokie uprawnienia i może narzucać określone rozwiązania krajom, które ratyfikują konwencję. To utrata suwerenności w sprawach wartości i etyki – to nie powinno mieć miejsca.

W jaki sposób społeczeństwo sprzeciwiające się tym przepisom, może się bronić?
Trzeba na ten temat rozmawiać i nie ulegać temu podstawowemu hasłu, które jest wyrażone w tytule Konwencji. Gdybyśmy wierzyli rozmaitym hasłom to dziś popieralibyśmy "pokojowe i humanitarne" transporty wysyłanie przez Rosjan do Donbasu. Jeżeli chcemy wierzyć, że ciężarówki z białymi plandekami wiozą pomoc – to wierzymy. A jeżeli zajrzymy pod plandekę zobaczymy co faktycznie znajduje się w transporcie. Podobnie jest w przypadku Konwencji. Złe przepisy są nam serwowane pod przykrywką walki z przemocą. Zachęcam do zapoznania się ze znakomitym dokumentem na temat tej konwencji przygotowanym przez Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Rozmawiał Łukasz Żygadło

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 2957537550


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 17 lut 2015, 07:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Chrońmy nasze dzieci przed zboczeńcami lewackimi. Zapewnijmy im radosne i nie skażone zwyrodnieniami dzieciństwo. Bądźmy ich rodzicami, a nie bez mózgowymi kukiełkami rządzących zboczeńców. Wygnajmy lewackiego szatana z naszej Ojczyzny, z naszej szkoły, z przedszkola, z naszej rodziny, z naszego domu.

Chrońmy niewinność dzieci!

Obrazek

Polscy rodzice żądają pozostawienia im decyzyjności w sprawie uczestnictwa dzieci w zajęciach wychowania do życia w rodzinie (WDŻR). Petycję w tej sprawie skierowali do Joanny Kluzik–Rostkowskiej, minister edukacji.

Obecnie Ministerstwo Edukacji Narodowej analizuje argumenty z listu Małgorzaty Fuszary, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania, o objęcie wszystkich uczniów obowiązkiem lekcji WDŻR, które dotąd były zajęciami dobrowolnymi. Równocześnie nie wyklucza rozszerzenia tych lekcji o edukację seksualną. MEN wykonało pierwsze rozpoznania w tym kierunku – Instytut Badań Edukacyjnych prowadzi pilotażowe badania, które mają ustalić zapotrzebowanie na edukację seksualną w szkołach.

MEN przyzwyczaił nas do niespodzianek, zwłaszcza takich, na które rodzice nie wyrażają zgody. Obecnie trudno doszukać się jakichkolwiek informacji na temat poczynanych kroków. O realizowaniu badań IBE dowiedzieliśmy się niejako przez przypadek dzięki zaangażowaniu w sprawę publicystki, która ma łatwiejszą drogę komunikacji z ministerstwem niż statystyczny rodzic. Zatem decyzja MEN może nas zaskoczyć. Dlatego bardzo ważna jest mobilizacja rodziców w walce przeciw ustawowemu useksualnianiu dzieci, bo tak należy traktować permisywną edukację seksualną – powiedział w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Piotr Keller, rodzic pięcioletniego chłopca i działacz społeczny.

Rodziców zaniepokoiło to, że zarówno Fuszara, jak i całe środowisko feministyczne oraz edukatorzy seksualni byli zagorzałymi przeciwnikami zajęć WDŻR. Nagle okazało się, że rozpoczęli szturm o zmianę systemową z dobrowolności w przymus.

To pozwoliło nam domniemać, że za przymusem uczestnictwa w tych zajęciach stoi coś więcej niż wychowanie do życia w rodzinie. Te przypuszczenia potwierdziła rzecznik MEN, która nie wykluczyła zamiany WDŻR w permisywną edukację seksualną. Naturalną konsekwencją tej zamiany będzie odebranie praw rodzicom w kwestii pierwszeństwa do decydowania o kształcie tych lekcji, o zakresie treści i wykorzystywanych podręcznikach – mówi Katarzyna Kawlewska, publicystka, rodzic oraz działacz społeczny na rzecz rodzin i dzieci.

Niestety, zmiana dobrowolnych zajęć WDŻR na obowiązkowe lekcje edukacji seksualnej wiąże się z wieloma konsekwencjami i zagrożeniami dla naszych dzieci. Zachodnie statystyki wyraźnie wskazują, w jakim kierunku idzie ta zmiana. Skutkiem wprowadzania edukacji seksualnej typu B są lawinowo rosnące liczby nastoletnich ciąż, chorób przenoszonych drogą płciową, aborcji wykonywanych u nastolatek oraz sukcesywne obniżanie się wieku inicjacji seksualnej. Zwolennicy przekonują nas, że edukacja seksualna polega na uświadamianiu dzieci i młodzieży o skutkach podejmowania aktywności seksualnej, jednak wszystkie dostępne statystyki i badania temu przeczą – dodaje Kawlewska.

Nasi rozmówcy wskazują, że za „standardami edukacji seksualnej w Europie”, które są swoistą bazą programową, stoi największy na świecie koncern farmaceutyczno-aborcyjny – Planned Parenthood, posiadający 65 tys. „punktów usługowych”. Ten kombinat jest jednym z ekspertów z „dokumentu” WHO, stanowiącego swoistą listę życzeń edukatorów seksualnych, za które sygnatariusze zostawiający na tytułowej stronie swoje logo (WHO, BZgA i UNDP) nie ponoszą odpowiedzialności. A dokładniej nie ponoszą odpowiedzialności za szkody powstałe w wyniku wykorzystania informacji w nim zawartych.

Nie mniej niepokojąca jest zawarta w zaleceniach „nauka” naszpikowana ideologią gender, ze szczególnym promowaniem zachowań homoseksualnych. Autorzy duży nacisk położyli również na „autoseksualizm”, o którym można przeczytać w kolejnych zaleceniach dla każdej z grup wiekowych, wymienianych w standardach. Przy czym należy pamiętać, że standardy WHO przewidują edukację seksualną niemal od żłobka. Toksyczna dla dzieci broszura jest niczym innym jak zbiorem reklam klinik aborcyjnych, środowisk edukatorów seksualnych oraz feministyczno- genderowych „profesorów”. Trzeba natychmiast postawić tamę deprawacji w placówkach edukacyjnych, zanim MEN wprowadzi ją na stałe do planu zajęć. Dlatego żądamy od minister edukacji pozostawienia nam decyzyjności w sprawie uczestnictwa dzieci w zajęciach WDŻR – apeluje Katarzyna Kawlewska.

TUTAJ:
http://www.petycje.pl/petycja/11057/Żsdamy_pozostawienia_decyzyjnozci_rodzicom_w_sprawie_uczestnictwa_dzieci_w_zajeciach_wdŻr..html

można przeczytać całą treść petycji polskich rodziców, a także wesprzeć swoim podpisem tę inicjatywę.

MPA

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zieci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 18 lut 2015, 07:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Rządzący nami zboczeńcy widzą przemoc tam gdzie chcą ją zobaczyć, ale nie tam, gdzie ona faktycznie występuje.
"Cel uświęca środki"
Jaki więc cel mają rządowi zboczeńcy skoro walczą z normalnością, z kulturą, z tradycją, zamiast je wzbogacać?


50 twarzy przemocy

Wczoraj co najmniej 834 479 Polaków pozbawiło się możliwości krytyki lobbingu, przemocy domowej i nierównego traktowania kobiet. Tyle bowiem widzów zaliczył film 50 Twarzy Greya w polskich kinach, czyniąc zeń największy hit w historii premier filmowych w naszym kraju.
Ten tekst będzie złośliwie gorzki lub gorzki w swojej złośliwości. Dla przypomnienia oraz dla tych co nie wiedzą – „50 Twarzy Greya” to ekranizacja książki pod tym samym tytułem, będącej zwykłym pornosem przebranym w szaty romansidła, w którym obrzydliwie bogaty facet podczas seksu upokarza, leje i poniża pewną zafascynowaną nim kobietę. To naprawdę cała fabuła.

Więc tak, rację mają te panie i panowie, które uważają, że „Grey” gloryfikuje przemoc i upokorzenia wobec kobiet. Feministki w USA zareagowały ostrą krytykę, w Polsce, jako że feministek u nas nie ma (są tylko stare ciotki na listach płac tych i innych koncernów) zareagowały katoliczki. Widać komu naprawdę leży na sercu dobro kobiet.

Tymczasem film jest kasowym sukcesem, być może najpopularniejszym obrazem w historii (poczekamy do końca tygodnia) a do akcji promocyjnej przyłączono chyba samego Kamila Durczoka. W każdym razie – mamy porno-hit.
No i właśnie – ten tekst będzie złośliwy. Złośliwy, dlatego, iż wreszcie każda pańcia płakulkająca nad tym, że w polskich domach przemoc, a u polskiego pracodawcy – poniżanie i seks-mobbing, będzie musiała, pardon my French, zamknąć japę. Polecam zresztą następującą metodę. Przy dyskusji o tym, że buhuhu-przemoc i buhuhu-mobbing zapytać co sądzi o „Greyu”. Na dwieście-procent jest zachwycona, bo „wyzwolona literatura” i „kobieta świadoma swego ciała”. Wtedy przytoczyć opinię amerykańskich feministek o dziele, a na koniec, jak jest się naprawdę potworem złośliwości, zaznaczyć, iż bogate amerykanki płacą ciężkie pieniądze za „Grey Experience”(serio: http://wnas.pl/artykuly/7116-kobiety-go ... arzy-greya), podczas którego męska prostytutka leje je i poniża, więc polskie kobiety nie powinny narzekać, bo mają to samo, i to za darmo. Efekt gwarantuję, od wczoraj już kilka razy sprawdzałem.

Ale ten tekst jest też gorzki, ponieważ tak się dziwnie składa, że sam tematem przemocy psychicznej i seks-mobbingu oraz molestowania Polek w pracy zajmuję się od kilku lat (Choćby tutaj: http://wgospodarce.pl/opinie/4250-marsz ... z-mobbingu) i jakoś nigdy na wsparcie polskich ciotek feminizmu nie mogłem liczyć. A to problem poważny i stanowi prawdziwe tabu polskiego rynku pracy. Teraz jednak, tę samą metodę co ja powyżej, każdy obleśny szef zastosuje wobec swoich pracownic – bo przecież robi im „Grey Experience”.
Te same pańcie potępiające za seksizm Jarosława Kaczyńskiego czy wytykające Korwinowi jakieś głupkowate wypowiedzi o tym, że kobieta „zawsze udaje opór”, teraz pieją nad Greyem zachwyty, podniecone, że oto Polki chodzą na kino uświadamiające je na temat własnego ciała i lada chwila zaproponują w ramach Edukacji seksualnej wycieczki szkolne. To się nie nazywa „podwójnymi standardami” czy hipokryzją. Nie. Na moim rodzinnym osiedlu chłopaki mają lepsze i bardziej trafne określenie. To jest po prostu kur***wo. Więc skoro nie wy, to może tym tematem naprawdę już zajmie się ktoś inny.

Arkady Samulski

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 3033409011


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 26 lut 2015, 07:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Ktoś powie, jaki związek ma obecny nachalny genderyzm ze sprawami kształtowania ducha młodych ludzi?
Otóż ma. Młody człowiek ma być wychowywany już od dziecka na zboczeńca, a do tego niezbędne jest odrzucenie wiary i Boga.
Polską obecnie próbują sterować w kierunku zatopienia Jej, te same siły syjonistyczne, które Ją mordowały między 1944, a 1956 rokiem.
Te same łajdaki, które dziś na piedestał wynoszą zbrodniarzy, jak np. Jaruzelskiego, Wolińską, wróciły do władzy i ostro się biorą za totalne zniszczenie Polski, tak aby kamień na kamieniu po Niej nie pozostał, aby nie musieli tego odkładać na później.
Spora cześć narodu medialnie uśpiona nie dostrzega zagrożenia, ale ci co widzą muszą głośno o tym krzyczeć, aby obudzić śpiących i wyrwać Polskę z syjonistycznych szponów szatana.


Powrót do korzeni...

Związek Harcerstwa Polskiego opracowuje treść roty, w której nie znajdzie się już miejsca dla Boga. Związek przyznaje, że nowa rota jest nawiązaniem do tej obowiązującej w latach 1947-1957, a więc czasów stalinizmu. Takie inicjatywy najlepiej rozumieć wprost – jest to powrót do korzeni. Ludzie, którzy obecnie prowadzą taką, a nie inną politykę historyczną i wychowawczą, w stalinizmie widzą swoje ideały. Wielu z nich wyrosło w tamtej epoce, więc są do niej przywiązani. Wszystko, co jest w Polsce naturalne i tradycyjne, odbierają jako wstrętne. Widzimy to w sferze pomników, nazewnictwa ulic, w sferze wydawniczej czy w promocji szeroko rozumianej kultury. To wszystko jest nawrotem do tamtych antywartości, czyli odwrotem od normalności.

Okres stalinizmu nigdy nie został tak naprawdę potępiony. Co prawda na forum KC PZPR do potępienia doszło, ale to nie było potępienie w stricte tego słowa znaczeniu. Dygnitarze potępili praktyki stosowane przeciwko innym członkom partii. To była rozgrywka czysto wewnętrzna. Nie potępili systemu, nie potępiali zbrodni. Potępiali tylko to, że niektórym partyjnym działa się wtedy krzywda, a to odczucie krzywdy wzięło się stąd, że jedna frakcja górowała. Natomiast nigdy nie nastąpiło coś takiego jak całkowite rozliczenie i jednocześnie podsumowanie tamtej epoki. Wszystko, co z niej pozostało, należałoby wyrzucić poza nasze życie społeczne, tego niestety jeszcze nie ma. Wystarczy wyjść na ulice i rozejrzeć się wokoło i ta epoka stalinowska, mimo że formalnie nie istnieje, to jeszcze jest. A teraz powraca do harcerstwa w postaci roty.

Ze stalinizmem będziemy się tak długo mierzyć, jak długo będziemy się na to zgadzali. Wyrastają następne pokolenia, wychowywane według stalinowskich wzorców. Zaczyna się wpajać, że jeżeli ktoś był w partii, to to przecież nic złego! Twierdzi się także, że co prawda rodzice byli w Urzędzie Bezpieczeństwa, ale to nic nie może znaczyć, bo dzieci za rodziców nie odpowiadają! Ale gdy dzieci identyfikują się z rodzicami, przejmują po nich majątek, przejmują po nich całe dziedzictwo, bronią ich imienia, jeżeli coś się gdzieś na ich temat ukaże, to o jakim odrzuceniu możemy mówić? Jakie to jest odejście? Stalinizm ciągle trwa!

Na szczęście w społeczeństwie mamy teraz coraz więcej normalnych, świadomych ludzi, którzy wiele rozumieją. Są to głównie ludzie bardzo młodzi. To niestety nie jest pokolenie, które w tej chwili decyduje o wszystkim. Jednak niedługo wejdą w życie publiczne, wezmą na siebie odpowiedzialność za rozliczenie przeszłości i budowanie przyszłości. Oni na pewno zmienią system. To się powinno stać natychmiast po roku 1989. Życie społeczne powinno być zdekomunizowane w takim kształcie prawnym, żeby okres Bieruta i Gomułki nie powracał, nawet mentalnie. Przykład nazizmu niemieckiego pokazuje, że z tym można było sobie poradzić. Dlaczego nie może się udać z komunizmem, który był bardziej zbrodniczy, bardziej represyjny i spowodował więcej ofiar, niż było pod panowaniem nazistów.

Jednak – jak widzimy – nie każdemu podoba się, że młodzieży wpaja się tradycyjne polskie wartości. Nie wszystkim odpowiada Bóg w wychowaniu.

Leszek Żebrowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rzeni.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 05 mar 2015, 07:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Lista argumentem za konwencją?

Z poseł Elżbietą Rafalską z Prawa i Sprawiedliwości, senatorem VI kadencji, rozmawia Rafał Stefaniuk

Grupa byłych senatorów wystosowała list otwarty do obecnych z prośbą o głosowanie przeciwko ratyfikacji tzw. konwencji przemocowej. Pani również podpisała się pod tym listem.

Próbujemy różnych sposobów, aby doprowadzić do sytuacji, w której odrzucenie konwencji będzie decyzją Senatu. Jako że konwencja przeszła przez Sejm, swoje zdanie chcieli wyrazić również senatorowie, którzy nie zasiadają już w izbie wyższej. Z tą inicjatywą wyszedł senator Antoni Szymański. On też zmobilizował środowisko. Konwencja jest złym rozwiązaniem prawnym. Nasze obecne przepisy w wystarczający sposób zwalczają przejawy przemocy. List ten jest więc kolejnym narzędziem w powstrzymaniu ratyfikacji konwencji i mam nadzieję, że będzie ono skuteczne.

Znajdzie się odpowiednia liczba senatorów Platformy Obywatelskiej, którzy zagłosują zgodnie z sumieniem, a przeciwko decyzji partii i premier Kopacz?

Jak najbardziej w to wierzę. Po to jest Senat. Wszyscy mieli czas na zastanowienie się, na przejście burzy mózgów. Gdy opadają emocje po głosowaniu w Sejmie, Senat jest szansą na zmianę. Po stronie Platformy Obywatelskiej są posłowie o konserwatywnych poglądach. Wierzę więc, że liczba senatorów PO głosująca przeciwko konwencji będzie większa niż liczba posłów tej partii głosująca w ten sposób w Sejmie.

W Pani ocenie, jak bardzo prawdopodobne są pogłoski, jakoby parlamentarzyści Platformy byli szantażowani, że jeżeli zagłosują przeciwko konwencji, to nie znajdą się dla nich miejsca na listach wyborczych?

Używanie jakichkolwiek nacisków jest możliwe. Przecież w społeczeństwie istnieje takie zjawisko jak „łamanie sumień”. A na ile używanie argumentu wpisania na listę wyborczą jest realne, tego nie wiem. Ale wiem, że są senatorowie, którzy się takiej groźby nie przestraszą. Partia może karać, ale za to wyborcy mogą docenić wierność poglądom i głosowanie zgodnie z interesem narodowym i interesem Polski.

Zaskoczył Panią tak zdecydowany sprzeciw społeczeństwa wobec ratyfikacji konwencji?

Swój udział w tym z pewnością miały „Nasz Dziennik”, Radio Maryja i Telewizja Trwam. Ta sprawa została odpowiednio nagłośniona i rozpoczęto dyskusję. Pokazuje to, że społeczeństwo nie jest apatyczne. Widzi, że konwencja doprowadza do niedorzeczności. Kraje skandynawskie wprowadziły ją jako pierwsze, a dzisiaj wiodą prym w statystykach przemocy. Samo uzasadnienie podstaw przemocy zapisane w konwencji jest mało logiczne. A uzależnieni płci od kultury, a nie od biologii, jest kpiną. Społeczeństwo ma swój rozum. Ludzie szanują tradycję i są wierni wartościom przekazanym przez ojców. Jestem zadowolona, że to się spotkało z takim odzewem. Nie chcemy powielać błędów krajów zachodnich tylko dlatego, że ktoś kiedyś przyjął taką, a nie inną konwencję.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... encja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 05 mar 2015, 12:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prawy.pl/z-kraju/8670-uwaga- ... ieniu-plci

UWAGA: Ministerstwo Zdrowia popiera ideologiczny projekt ustawy o uzgodnieniu płci
Ordo Iuris środa, 04, marzec 2015 12:53

Projekt ustawy o uzgodnieniu płci przygotowany przez grupę posłów lewicy, nad którym pracowała wczoraj sejmowa podkomisja, realizuje najbardziej radykalne postulaty ideologii gender. W myśl przygotowanych regulacji procedura określenia płci ma się opierać na subiektywnym odczuciu pacjenta, a biologiczne uwarunkowania płci stracą znaczenie – ostrzega Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Możliwość zmiany płci mieliby posiadać pod pewnymi warunkami już 16-latkowie. Projekt, którego wnioskodawców reprezentuje Anna Grodzka, jest popierany przez Ministerstwa Zdrowia i posłów koalicji rządzącej. Ministerstwo deklaruje także chęć refundacji zabiegów zmiany płci.

Projekt zakłada uproszczenie procedury zmiany płci. Na posiedzeniu Podkomisji ustalono, że decyzja w tym zakresie ma być podejmowana w drodze nieprocesowego postępowania sądowego. Sądy mają dokonywać rozstrzygnięć na podstawie orzeczeń dwóch lekarzy, którzy potwierdzą, że u pacjenta występuje utrwalone ,,przeżywanie własnej płciowości" o innym charakterze niż płeć metrykalna. Członkowie podkomisji nie zgodzili się ze zgłoszonym podczas posiedzenia postulatem, by do zmiany płci konieczna była zgoda komisji lekarskiej.

Projekt w obecnej formie zakłada udostępnienie procedury uzgodnienia płci osobom już od 16. roku życia, czyli przed osiągnięciem pełnoletności. Jest to propozycja złagodzona - w pierwotnej wersji projektu przewidziane było umożliwienie zmiany płci od 13 roku życia. Pominięto całkowicie fakt, że zaburzenia identyfikacji płciowej mogą być na tym etapie rozwoju przejściowe i nie muszą towarzyszyć człowiekowi w dalszym życiu.

Poparcie dla proponowanej w projekcie granicy wieku wyraził obecny na posiedzeniu podkomisji wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki. Obawy co do skutków przyjęcia tak niskiej granicy wieku wyrażała część biorących udział w posiedzeniu lekarzy. Wiceminister zadeklarował równocześnie wstępną aprobatę dla pomysłu refundacji świadczeń medycznych związanych ze zmianą płci.

W trakcie dyskusji zgłaszane były także dalej idące postulaty. Zaproszeni przez prezydium komisji eksperci zwracali uwagę na potrzebę zajęcia się tematem dzieci mających problem z identyfikacją własnej płci w wieku przedszkolnym i szkolnym oraz stworzenia przepisów prawnych regulujących sytuację osób, które wielokrotnie zmieniają płeć.

Wiele spośród proponowanych rozwiązań budzi poważne wątpliwości w zakresie zgodności z polskim porządkiem konstytucyjnym. Wnioskodawcy odrzucili weryfikowalne medyczne metody określania płci na rzecz koncepcji tożsamości płciowej. Termin ten oznacza subiektywne odczucie własnej płciowości, które nie musi się zgadzać z płcią określoną biologicznie. W przypadku jego przyjęcia przeprowadzenie zabiegu zmiany płci zostanie w istotnym stopniu ułatwione. Zmiana płci metrykalnej będzie możliwa bez wcześniejszego wykonania jakichkolwiek zabiegów chirurgicznych. Oznacza to, że osoba, która zmieniła płeć metrykalną, będzie mogła zawrzeć związek małżeński z osobą o tej samej płci biologicznej. Rozwiązanie to budzi zasadnicze wątpliwości co do zgodności z art. 18 Konstytucji, chroniącym małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Wątpliwości w związku z zasadą bezstronności światopoglądowej władz publicznych (art. 25 ust. 2 Konstytucji) budzi także przyjęta w projekcie ideologiczna definicja ,,tożsamości płciowej".

Ordo Iuris


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 05 mar 2015, 21:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
V Kolumna składająca się z polskiego rządu, prezydentury i sporej części parlamentarzystów i wysługująca się kolonizatorom Polski wprowadziła kolejną patologię w życie naszego narodu.

Senat przyjął kontrowersyjną Konwencję Rady Europy

Senat przyjął kontrowersyjną konwencję Rady Europy, która pod pozorem walki z przemocą prawnie usankcjonuje w Polsce ideologię „gender”. Teraz dokument trafi do podpisu prezydenta. Ustawę w tej sprawie poparło 49 senatorów, przeciwnych było 38, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Senatorowi PiS-u chcieli odrzucenia ustawy. Mimo wielu próśb ich wniosek w tej sprawie został odrzucony.

- Panie marszałku, panie i panowie senatorowie nie ma wątpliwości, że my jesteśmy przeciw przemocy, ale jesteśmy także przeciw demoralizacji, rozbijaniu rodzin, odbierania rodzicom wpływu na wychowanie. Dlatego bardzo proszę panie i panów senatorów, także w imieniu mniejszości komisji, o odrzucenie ustawy ratyfikującej tę Konwencję – mówił przed głosowaniem senator Kazimierz Wiatr.

Senator Jan Maria Jackowski zwrócił uwagę, że Senat w obecnej kadencji po raz pierwszy stoi przed głosowaniem o znaczeniu fundamentalnym.

- W tej chwili głosujemy nad tym: czy pozostaniemy w naszym kręgu cywilizacyjnym, czy w wyniku szaleństwa ideologów będziemy zmierzać w krainę nieznaną, w krainę utopi? Jest takie powiedzenie: „Pan Bóg wybacza zawsze, człowiek czasami, natura nigdy”. O tym przekonały się te cywilizacje, które przestały istnieć; też były bardzo butne. Przypomnę, że komunizm uważał, że zawojuje cały świat. Dlatego warto się wsłuchać w głos instytucji, która od 2000 lat zmaga się ze słabościami ludzkimi, z różnymi systemami, ideologiami, która zdiagnozowała istotę zła w komunizmie, marksizmie a teraz w neo-marksizmie, które przychodzi do naszych „wrót” – zaznaczył senator Jan Maria Jackowski.

Senator przypomniał także słowa księży biskupów, że „Konwencja nie promuje zwalczania realnych przyczyn przemocy, którymi są alkoholizm, coraz szersze upowszechnianie brutalnej przemocy i pornografii w dostępnej kulturze masowej. Jej założenia wynikają ze skrajnej neo-marksistowskiej ideologii gender”.

Z realizacją narzuconej Konwencji Rady Europy, nie może się pogodzić senator Stanisław Kogut. Zwraca uwagę, że dzieje się to w 2015 roku, który został ogłoszony rokiem św. Jana Pawła II, obrońcy życia i rodziny. A to – akcentuje senator – zobowiązuje Polaków do realizowania Jego testamentu, zawartego w Encyklikach.

- Z bólem serca potwierdzam i mówię, że doznałem wczoraj szoku. Kiedy widzę, że katolicy występują i mówią, że oni są innymi katolikami w niedzielę, a innymi katolikami dla celów politycznych. Państwo drodzy, katolik jest katolikiem, albo przestrzega Dekalogu, zasad, albo szanuje Episkopat, albo nie. Drodzy państwo nie mówmy takich herezji w Parlamencie, w naszym Senacie i nie ogłupiajmy ludzi. Ja szanuję ateistów, którzy nie wierzą w Pana Boga, ale najgorszy jest ten, który zmienia zabarwienie jak kameleon. Raz jest czerwony, raz niebieski. (…) Człowiek jest największą wartością. (…) Apeluje o to, żebyście zagłosowali za odrzuceniem, tej nieludzkiej konwencji – mówił senator Stanisław Kogut.

Wszystkie te apele zostały jednak zignorowane i ostatecznie Senat zezwolił prezydentowi na ratyfikację konwencji. Głosowanie poprzedziło posiedzenie klubu senatorów PO z udziałem premier Ewy Kopacz, co mogło mieć duże znaczeni – mówi senator Jan Maria Jackowski z PiS-u.

- To świadczy o tym, że mamy do czynienia z próbą do tzw. przekonania czy właściwie nacisku na tych, którzy chcieliby głosować zgodnie z sumieniem. (…) Te naciski na senatorów, a wcześniej na posłów pokazują determinację z jaką premier Ewa Kopacz chce zrealizować neo-marksistowską ideologiczną konwencję „gender” dot. rodziny – mówił poseł Jan Maria Jackowski.

Ustawa trafi teraz do prezydenta i ostatecznie to on podejmie decyzję ws. ratyfikacji szkodliwej Konwencji Rady Europy. Bronisław Komorowski mówił po uchwaleniu ustawy przez Sejm, że nie przewiduje problemu z jej podpisaniem.

Przeciwko wprowadzeniu konwencji do polskiego porządku prawnego protestują księża biskupi a także środowiska pro-life, prorodzinne, patriotyczne i część prawniczego.

RIRM

http://www.radiomaryja.pl/informacje/se ... dy-europy/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 07 mar 2015, 06:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Gra Komorowskiego

Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Rafał Stefaniuk

Koalicja odrzuciła obywatelski projekt znoszący przymus szkolny dla 6-latków. Był to kolejny obywatelski projekt, który został wyrzucony do kosza.

Patrząc na sprawę w kategoriach tego parlamentu, trzeba się zastanowić nad sensem wszelkich inicjatyw obywatelskich. Żadna z nich nie została zrealizowana. Mamy pewną możliwość prawną, która jest z góry do wyrzucenia, więc jest martwa. Gdyby przeanalizować, która inicjatywa obywatelska została przeprowadzona, mimo zebrania ogromnej ilości podpisów, to zobaczymy, że takiej nie ma. Widocznie politycy koalicji wiedzą lepiej. Może skończmy więc z udawaniem, że mamy jakikolwiek wpływ na politykę.

Posłowie i senatorowie Platformy poparli ratyfikację tzw. konwencji przemocowej mimo niechęci społeczeństwa do tego dokumentu. Fakt ten będzie podkreślany w kampanii?

Podczas kampanii wyciąga się wszystko. Nie mam więc wątpliwości, że sprawa konwencji też będzie poruszana. Wszystkie sprawy ważne dla obywateli muszą być poruszane podczas kampanii i trzeba o nich głośno mówić.

Bronisław Komorowski podpisze konwencję przed wyborami prezydenckimi?

Zrobi jakieś konsultacje, poprosi o opinię, a może i zgłosi ją do Trybunału Konstytucyjnego, ale nie po to, żeby się upewnić o jej zgodności bądź niezgodności z Konstytucją, ale żeby zagrać na czas. Konwencja będzie więc odwlekana w czasie. Maj jest blisko, więc jest to do zrobienia.

Tydzień temu Bronisław Komorowski uraczył nas wpadką w parlamencie Japonii, a w ostatnią niedzielę domagał się oddania czci „ofiarom Żołnierzy Wyklętych”. Prezydent jest więc w formie…

Tak, trzeba to przyznać, prezydent jest w formie. Teraz zaczynam rozumieć, dlaczego przez 5 lat był chowany, dlaczego nie miał głosu i tak naprawdę nie istniał. Konieczne było przetrzymanie prezydenta na uboczu i przez 5 lat to się udawało. Teraz mamy nagle lawinę wpadek, które niestety dotyczą urzędującego prezydenta, który jest przedstawicielem Polski na zewnątrz. I w tym widzę największy problem.

Dlaczego więc wybaczane są mu te wszystkie potknięcia?

Bo my mamy taką świecką tradycję wybaczania prezydentom wszystkiego. Tego, że stoją pijani nad grobami polskich żołnierzy w Charkowie, wybacza się też kłamstwa odnośnie do tego, czy ma studia lub nie. My to akceptujemy. W Stanach Zjednoczonych prezydent może zostać pociągnięty do odpowiedzialności, stanąć przed komisją i się tłumaczyć, i przepraszać, u nas zaś jest nietykalną i nieomylną świętą krową.

Przy obecnej sytuacji politycznej i gospodarczej kraju co oznaczałaby reelekcja Komorowskiego?

Dla Platformy Obywatelskiej byłaby to sytuacja błogiego spokoju i gwarancji, że wszystko, co będzie przegłosowane w parlamencie, będzie podpisane.

A dla społeczeństwa?

Społeczeństwo jest zadowolone. W końcu skąd się biorą te słupki poparcia dla prezydenta? Przecież rząd nas przekonuje, że jesteśmy zieloną wyspą radości i dobrobytu, więc na ewentualną drugą kadencję Bronisława Komorowskiego nie możemy narzekać.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... kiego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Zboczeńcy w natarciu.
PostNapisane: 09 mar 2015, 09:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30802
Zadajmy sobie pytanie: Co rządząca światem dzicz lewacka zrobiła w kwestii faktycznej przemocy wobec kobiet?
Dlaczego szuka się przemocy w kulturze, w tradycji w wierze, w rodzinie, a całkowicie pomija się przemoc zorganizowaną, mafijną, korporacyjną, systemową?
Warto się nad tym zastanowić, gdyż przyjrzenie się sprawie pozwoli nam ujrzeć we właściwym świetle cele manipulacyjnej konwencji antyprzemocowej. Przemoc jest wszędzie tam, gdzie dzicz lewacka chce ją widzieć, a nie ma jej tam, gdzie naprawdę istnieje, ale dzicz lewacka sama jest zaangażowana w tę przemoc, w ten biznes …. przemocowy. O tej przemocy media milczą.


Niewolnicy w Europie

Barbara Gruszka-Zych

„Kobieta nie jest na sprzedaż” – to hasło projektu Stowarzyszenia Po-MOC sióstr Maryi Niepokalanej z Katowic. Ale też sygnał dotyczący poważnego problemu naszych czasów.

S. Anna Bałchan zwraca uwagę, że handel ludźmi odbywa się tuż obok nas 29 tys. – tyle osób stało się ofiarami przestępstw o charakterze seksualnym w Polsce w latach 2007–2009. źródło: dane Policji

Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że obok żyją kobiety, które przeszły prawdziwe piekło. Ich tragedia zaczęła się od tego, że chciały zarobić na utrzymanie rodziny. A wyjeżdżając za granicę, do pracy na czarno czy opieki nad starszymi i chorymi, zostały porwane przez machinę seksbiznesu albo wylądowały w obozach pracy. Według statystyk, liczba ofiar rozkłada się po połowie w jednym i drugim „sektorze” handlu ludźmi. Wiele ofiar, które sprzedawano za pieniądze, trafia do s. Anny Bałchan, szefowej Stowarzyszenia Po-MOC i pomysłodawczyni projektu „Kobieta nie jest na sprzedaż”, od lat zajmującej się prostytutkami. Kiedy każe im się przedstawić za pomocą rysunku, malują zwykle same duchy.

Bo ich ciało nosi złą pamięć doznanych upokorzeń. „Stowarzyszenie Po-MOC” postawiło sobie zadanie, że poskłada im duszę i ciało w jedno. – Nie udawajmy, że nas to nie dotyczy – mówi s. Anna Bałchan. – Wielu myśli, że handel ludźmi odbywa się daleko, gdzieś w krajach Trzeciego Świata czy Ameryce. A Polska dla krajów pozaunijnych jest takim lądem obiecanym. Ich mieszkańcy przyjeżdżają tu szukać dorywczej pracy. Żeby tylko cokolwiek zarobić. Takich przykładów nazbierałoby się sporo. Nie tak dawno w mediach było głośno o kobietach z Filipin zatrudnionych w polskiej pieczarkarni za bardzo marne pieniądze. – Czy Białorusinka pracująca u nas bez ubezpieczenia jako opiekunka do dzieci za jedynie 400 zł miesięcznie nie jest wykorzystywana? – pyta siostra. – Pracodawca żeruje na tym, że znalazła się sama z dzieckiem bez środków do życia. To też podpada pod paragraf „niewolnictwo”. Trzeba o tym mówić, żeby nakręcający biznes nie pozostali bezkarni. A poza tym, kiedy kupujemy coś za bardzo niską cenę, warto sobie uświadomić, że najtańszym ogniwem produkcji bywa właśnie niewolnicza siła robocza.

Miesiące w jednym pokoju

Werbownicy nie przychodzą znikąd. Często są znajomymi ofiar jeszcze ze szkoły i dlatego łatwo im pozyskać ich zaufanie. Nie mają skrupułów – dla nich liczy się tylko kasa. Czasem jedynie pośredniczą w dostarczeniu potrzebnej osoby i znikają, innym razem biorą udział w samym procederze. Nieraz poszukujący pracy i wsparcia trafiają na nich przez internet. – Kobiety łatwej się zakochują – opowiada s. Bałchan. – Wystarczą im słodkie słowa na odległość i wchodzą w niebezpieczny związek. A potem wszystko toczy się według podobnego scenariusza. Anna przeżyła kilkanaście miesięcy zamknięta w berlińskim motelu. Przez okno pokoju, w którym ją więziono, widziała tylko kawałek kamienistej drogi i kilka drzew. Jej „opiekunowie” decydowali, jaki miała kolor włosów, kiedy mogła wyjść do łazienki i co jadła. Siedziała w zamknięciu całe godziny, czekając na zbliżające się do drzwi kroki.

Umiała odróżnić niosącego posiłek i tego, który idzie, żeby uprawiać z nią seks. Miała 33 lata, trójkę dzieci i męża w Polsce. To dla nich wyjechała do pracy za granicę. Kiedy w kraju oboje z mężem stracili pracę, a na dodatek ich okradziono i wyczerpała się możliwość pożyczek od krewnych i znajomych, zaczęła szukać ogłoszeń o zatrudnieniu za granicą. Atrakcyjna wydała jej się oferta w Niemczech. W jakimś hotelu poszukiwano pomocy kuchennej. Myślała, że szybko odbije się od dna. W Berlinie mili panowie odebrali ją z dworca, ale po kolacji straciła przytomność. Kiedy ją odzyskała, nie miała już żadnych swoich rzeczy włącznie z telefonem. – Została zmuszona do prostytucji. Musiała robić to, co chcieli, bo inaczej była bita. Te miesiące zmieniły ją do niepoznania.
Handel ludźmi dotyczy też mężczyzn. Dwudziestokilkuletni Artur wyjechał do Hiszpanii zbierać winogrona. Na miejscu okazało się, że to obóz pracy, w którym cały dzień kazano im pracować w potwornym upale, zaś nocą nie dawano im spać. – Trudniej przetrwać bez snu niż jedzenia – podkreśla s. Anna. Artur nie przespał spokojnie ani jednej nocy. Nadzorcy budzili ich, krzycząc, że źle wykonali swoją pracę i będą winni poważnych strat. Kiedy później pytano go, dlaczego nie przerwał tej udręki i nie uciekł, tłumaczył, że marzył o jednym – żeby na chwilę usiąść i przysnąć. – Wrócił do kraju złamany – opowiada siostra. – Rodzina była przerażona jego stanem psychicznym. Dziś Artur już nie żyje, bo do tych ciężkich przeżyć przyplątała się poważna choroba. Często kobiety znajdują się w nieprzewidzianej dla nich sytuacji z powodu małżeństwa z obcokrajowcem z innej strefy kulturowej. – To dwa różne światy, w tym nowym Polki nie potrafią się znaleźć – twierdzi s. Anna Bałchan. W krajach arabskich mężowie muzułmanie traktują je jak własność. Dzieci należą do ojców i ich rodzin, w ten sposób zatrzymują przy sobie udręczone matki.

Prezenty w nowym domu

Projekt „Kobieta nie jest na sprzedaż” wymyśliło działające od 10 lat w Katowicach Stowarzyszenie Po-MOC. Pieniądze uzyskane z funduszy unijnych zostaną przeznaczone na kompleksową opiekę nad kobietami i ich dziećmi – ofiarami handlu ludźmi. Wiele kobiet nie wie, że mogą znaleźć jakąkolwiek możliwość pomocy, a i same wypierają traumatyczne przeżycia do podświadomości i nie identyfikują się z ofiarami. Uświadomienie im, że nimi są – to pierwszy etap wychodzenia z opresji. – Odcinają się od siebie, a żeby przeżyć, skupiają całą swoją uwagę na sprawcy – opowiada s. Bałchan. Cały program operacyjny szczegółowo przygotowywali przez dwa lata. Osoby zainteresowane, mieszkające na terenie województwa śląskiego mogą zgłaszać się do udziału w nim do końca maja, ale organizatorzy starają się o wydłużenie terminu. Na stronach stowarzyszenia: www.Po-MOC.pl można znaleźć informacje nie tylko o akcji pomocowej, ale i o tym, jak przygotować się do pracy za granicą. Najważniejsza jest znajomość języka, realiów życia kraju, ale też trzeba zwracać uwagę na to, by praca była legalna, a zatrudniający gwarantował ubezpieczenie. Zawsze należy zabezpieczyć się przed ewentualnym znalezieniem w opresji. Na przykład wyjeżdżające do pracy za granicą kobiety powinny umówić się z rodziną, że kiedy dzwonią do domu i nie mogą rozmawiać, bo znajdują się pod kontrolą, sygnałem, że znalazły się w niebezpieczeństwie, jest ustalone hasło, np. „Pozdrawiam ciotkę Hildę”. A wtedy uprzedzeni wcześniej bliscy mogą wszcząć alarm.

Upokorzonym kobietom, które już wpadły w sidła werbowników i zostały ofiarami handlu ludźmi, potrzebna jest pomoc specjalistów – psychologów, lekarzy, ale też prawników pomagających im prowadzić postępowanie sądowe, które oferuje im projekt. – Ważne, aby zmieniły życie, myślenie o sobie, odkryły własne talenty, znalazły pracę – wylicza koordynator projektu Andrzej Łopata. A wszystko to bez jakichkolwiek opłat. Żeby terapia odniosła powodzenie, osoby poszkodowane zamieszkują w ośrodku, o którym nie mogą wiedzieć nawet ich najbliżsi. Ważne, by zatrzeć wszelkie ślady przed dawnymi prześladowcami. – Uczymy je codzienności w domu, powtórnego znalezienia się w normalnym życiu, pracy i wypoczynku – wylicza siostra.

Zdarzają się sytuacje, kiedy pomoc „ziemskich” specjalistów nie przynosi efektów. Siostra Anna Bałchan powtarza, że nie wie, co by zrobiła, gdyby przeszła to, co jej podopieczne. – Charyzmatem Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej jest pomoc kobietom – tłumaczy. – Oferujemy im full serwis. Gdyby nie wiara w to, że Jezus je uzdrowi, nasza praca nie miałaby sensu. Staramy się dawać im najlepsze prezenty. Kiedy przychodzą do ośrodka, wyjaśniamy, że jego szefem jest Bóg – mówi. Niezależnie od tego, czy nowe mieszkanki deklarują się jako wierzące, siostry prowadzą je do kaplicy i każą siedzieć przed Najświętszym Sakramentem podświetlonym w otwartym tabernakulum. Same klękają obok. – To takie solarium łaski Bożej – opowiada. – Modlimy się o łaskę uzdrowienia dla nich i całych rodzin. Jedna z pań na pytanie: „Jak ty to wszystko przeżyłaś?”, odpowiedziała, że w krytycznych chwilach powtarzała dwa zdania: „Jezu, ufam tobie; Jezu, zmiłuj się nade mną”. Zwierzyła się, że podtrzymywała ją myśl z Ewangelii, iż nie należy się bać tych, co zabijają ciała, bo ducha zabić nie mogą.

Niekiedy zdarzają się sytuacje bez wyjścia. – Wielu naszych podopiecznych odprowadziliśmy na cmentarz, nie udało im się pomóc – mówi s. Bałchan. – Czasami ktoś sam idzie do śmierci i nie można go powstrzymać. Każdy niesie tajemnicę swoich doświadczeń i ostatecznie wybiera sam. Wiele ofiar pytało ją, dlaczego to je spotkało. – Sama mam cały zestaw pytań „dlaczego”– podsumowuje siostra. – Jak przejdę do Najwyższego, pewnie usłyszę odpowiedź

http://gosc.pl/doc/869304.Niewolnicy-w-Europie


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 76 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /