Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Postawy Polaków wobec szalejącego zła.

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Postawy Polaków wobec szalejącego zła.
PostNapisane: 29 wrz 2014, 08:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Odwaga pasterza

Ks. kard. Adam Stefan Sapieha

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Źródłem stałej psychozy, zdenerwowania i strachu całej ludności są stale powtarzające się aresztowania, deportacje i egzekucje. Masowe aresztowania na ulicach miast lub aresztowania wszystkich mieszkańców danego mieszkania lub dzielnicy i następujące wkrótce potem zawiadomienie o śmierci, takiego przypadkowego więźnia, wystawione przez władze obozu koncentracyjnego, stosowanie straszliwych zarządzeń wobec ludzi, których jedną przewiną jest często tylko to, że jako obywatele Państwa Polskiego przed wojną służyli swej ojczyźnie, liczne rozstrzeliwania ludzi za przewinienia pojedynczych jednostek, których przynależność do narodu polskiego nawet nie została stwierdzona – wszystko to są stale powtarzające się zjawiska. Żaden Polak, niezależnie od tego, do jakiej klasy społecznej się zalicza i jaki wykonuje zawód, nie może być pewny swej prywatnej własności, swej wolności osobistej i swego życia. Zgodnie z prawem obowiązującym w Generalnym Gubernatorstwie jego mienie może mu być w każdej chwili odebrane, on sam zaś aresztowany, deportowany, zastrzelony bez sądu, a nawet oskarżenia.

A niezliczone rodziny popadają w skrajną nędzę, gdyż ich żywiciele znajdują się w więzieniach i obozach koncentracyjnych, bądź już tam pomarli
.

Fragment pochodzi z memoriału „Do Adolfa Hitlera”, Kraków, maj 1941 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Jak trudno niektórym narodom jest wejść na drogę sumienia, zwłaszcza gdy pycha zasłania serce. Pycha i buta, które potrafią deptać godność człowieka, bo nie mieści się w ramach ideologii, czy to nazistowskiej, czy komunistycznej. Do kategorii takich nie-ludzi zaliczani byli Polacy, bo odmówiono im wszystkich praw. Jakąż więc odwagą trzeba było się wykazać, by o te prawa się upominać i to u samego herszta kierującego tym zbrodniczym systemem.

http://www.naszdziennik.pl/wp/100359,od ... terza.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Postawy Polaków wobec szalejącego zła.
PostNapisane: 17 paź 2014, 06:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Pomagała więźniom Auschwitz

Nie żyje Helena Datoń-Szpak, legenda Ruchu Oporu w Auschwitz.

Helena Datoń urodziła się 25 kwietnia 1922 roku w Chrzanowie, gdzie ukończyła szkołę powszechną, a następnie szkołę handlową. Należała do Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Ojciec zmarł przed wojną i wychowaniem trzech córek zajmowała się matka. Helena była najstarsza z rodzeństwa.

W 1940 roku, mając siedemnaście lat, podjęła pracę w kantynie przy kopalni „Brzeszcze”. Tu nawiązała pierwsze kontakty z więźniami KL Auschwitz oraz innymi osobami z Brzeszcz niosącymi im pomoc.

W 1942 roku powróciła do Chrzanowa i podjęła pracę na terenie przyobozowym w Oświęcimiu, w kantynie SS mieszczącej się w tzw. Haus 7. Budynek ten położony był w pobliżu obozu macierzystego (Auschwitz I). Mieściły się w nim również biura, w których pracowali więźniowie.

Łączniczka z wolnym światem
Ponadto do kantyny towar dowozili więźniowie pracujący w różnych magazynach obozowych. Przychodzili tam również więźniowie zabierający produkty żywnościowe dla esesmanów. Ten bardzo ruchliwy punkt, jakim był „Haus 7”, stwarzał Helenie Datoń, dwudziestoletniej wówczas dziewczynie, idealne warunki, by nieść pomoc więźniom KL Auschwitz, w czym bardzo pomocne były kontakty nawiązane przez nią wcześniej z konspiracyjną grupą PPS z Brzeszcz, która uczyniła z niej łączniczkę z wolnym światem.

Za pośrednictwem Heleny Datoń przekazywane były grypsy więźniów i potajemne przesyłki do obozu zawierające m.in. bezcenne lekarstwa ratujące życie osadzonym w obozie. Kontakty nawiązywane przez nią i pośredniczenie w dostarczaniu różnorodnych przesyłek były ułatwione jeszcze dzięki temu, że codziennie dojeżdżała do pracy z Chrzanowa do Oświęcimia, posiadając tzw. lagrowy Ausweis podpisany osobiście przez komendanta obozu Rudolfa Hőssa. Dzięki temu dokumentowi niewzbudzająca podejrzeń młoda dziewczyna mogła dość swobodnie poruszać się w silnie strzeżonej strefie przyobozowej, co jeszcze bardziej ułatwiało jej pośredniczenie w dostarczaniu nielegalnych przesyłek, ukrytych często w bułce, zapalniczce, etui do okularów czy w wiecznym piórze.

Niektóre wiadomości przekazywane z obozu za jej pośrednictwem docierały potajemnie do Londynu i informacje o zbrodniach SS były podawane w audycjach londyńskiego radia BBC. Datoń pomagała także w organizowaniu ucieczek więźniów. Politische Abteilung, czyli obozowe gestapo, nigdy nie wpadło na trop jej tajnej działalności, którą prowadziła do stycznia 1945 roku.

Obozowe grypsy
Po zakończeniu wojny pracowała w Ubezpieczalni Społecznej w Chrzanowie. Była również instruktorką rytmiki i tańca w tamtejszych szkołach. W 1946 r. wyszła za mąż za Stanisława Szpaka i urodziła córkę Małgorzatę. W 1976 r. przeszła na emeryturę. Była odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

We wrześniu 2010 r. uczestniczyłem w spotkaniu, które odbyło się z Heleną Datoń-Szpak i jej córką Małgorzatą Boroń w Chrzanowie. Obydwie panie udostępniły mi cenne pamiątki, które starannie przechowywały przez wiele lat w swoich rodzinnych zbiorach. Wśród nich były kartki okolicznościowe, misternie ozdobione rysunkami, często z pięknie napisanymi dedykacjami, wierszami i autografami, które Helena Datoń otrzymywała od więźniów z okazji swoich imienin, Nowego Roku czy innych świąt, a także dwie okupacyjne legitymacje. Udostępnione mi zostały także liczne obozowe listy-grypsy, które pisane były do niej przez więźnia Wilhelma Gawliczka. Na prośbę Heleny Datoń-Szpak i jej córki wspomniane pamiątki przekazałem do zbiorów Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

W mieszkaniu Heleny Datoń-Szpak pozostał na ścianie jej portret pięknie wykonany przez więźniów. Z tą pamiątką właścicielka nie chciała się rozstać. Zachowała również w swoich zbiorach obozowy portret Wilhelma Gawliczka, który był autorem wspomnianych listów-grypsów pisanych do niej w epoce pieców krematoryjnych.

Helena Datoń-Szpak powiedziała mi wówczas: „Każdy dzień pracy na terenie przyobozowym był dla mnie wielkim przeżyciem, bo już idąc do pracy, spotykałam całe kolumny żydowskich kobiet, mężczyzn i dzieci, które były prowadzone do komór gazowych w Birkenau. Oni nie wiedzieli o tym, ale ja wiedziałam i przechodząc obok nich, pa- trzyłam na przerażone oczy kobiet i mężczyzn […]. Widok ten ciągle mnie prześladuje”.

Było to moje pierwsze i ostatnie spotkanie z Heleną Datoń-Szpak, legendą Ruchu Oporu w KL Auschwitz, która zmarła 14 października 2014 roku. Miała dziewięćdziesiąt dwa lata.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się w sobotę, 18 października, o godz. 11.00 w kościele pw.św. Mikołaja w Chrzanowie.

Dr Adam Cyra

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... hwitz.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Postawy Polaków wobec szalejącego zła.
PostNapisane: 06 lis 2014, 06:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Macie propagandyści ten nasz antysemityzm, możecie go dostrzec nawet w postawie Rodziny Ulmów. Potraficie przecież wy lewackie karły moralne.

Niech także inni dowiedzą się, jak dzielnym i ofiarnym jesteśmy Narodem

Z Franciszkiem J. Spulą, prezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej i Związku Narodowego Polskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Prezesie, jakie wrażenie zrobiła na Panu wystawa „Samarytanie z Markowej. Ulmowie – Polacy zamordowani przez Niemców za pomoc Żydom”, której udzielił Pan gościny w Chicago?
– Muszę przyznać, że oglądając wystawę „Samarytanie z Markowej”, byłem głęboko poruszony. Bohaterstwo i poświęcenie rodziny Ulmów oraz innych polskich rodzin, które narażały, a często poświęciły swoje życie w obronie innych, jest dla mnie przykładem największej odwagi, bohaterstwa oraz prawdziwego chrześcijaństwa, które przejawia się w miłości bliźniego.

Ostatnio wystawę odwiedził gubernator stanu Illinois Pat Quinn. Czy rozmawiał Pan z gubernatorem po tym, jak obejrzał wystawę?
– Gubernator stanu Illinois, demokrata Pat Quinn – ubiegający się o reelekcję – odwiedził nas w ubiegłym tygodniu właśnie w związku ze zbliżającymi się wyborami. Przyjechał, bo zależy mu także na głosach Polonii, z którą utrzymuje kontakty od dawna. Zresztą nie była to jego pierwsza wizyta u nas, bo w siedzibie Związku Narodowego Polskiego bywał już wcześniej chociażby przy okazji Dnia Flagi. Brał także udział w paradach z okazji rocznic uchwalenia Konstytucji 3 Maja, w uroczystościach poświęconych bohaterowi dwóch narodów – polskiego i amerykańskiego gen. Kazimierzowi Pułaskiemu i wielu innych spotkaniach z Polonią. Gubernator Pat Quinn był również, o czym może nie wszyscy wiedzą, studentem legendarnego kuriera, emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego Jana Karskiego w Georgetown University. Wystawę „Samarytanie z Markowej. Ulmowie – Polacy zamordowani przez Niemców za pomoc Żydom” obejrzał z dużym zainteresowaniem, jednocześnie wyraził chęć wystawienia jej w budynku stanowym Thompson Center oraz, jeśli będzie to możliwe, w Senacie Stanu Illinois w Springfield.

Jakie jest zainteresowanie ekspozycją? Wystawę odwiedzają Amerykanie?
– Obecnie wystawę można oglądać w siedzibie Związku Narodowego Polskiego na 6100 North Cicero Avenue w Chicago. Jednak za jakiś czas mamy nadzieję przenieść ją do wspomnianego Thompson Center, aby mogli ją oglądać także Amerykanie oraz przedstawiciele innych narodowości. Wiosną następnego roku ekspozycja powinna znaleźć się w Muzeum Holocaustu w Skokie. Wydaje mi się, że jest to bardzo ważne, żeby przekazać innym, jak dzielnym jesteśmy Narodem, jak wiele poświęciliśmy i ucierpieliśmy w czasie II wojny światowej, a przykładem tego heroizmu jest właśnie rodzina Ulmów.

Czy i na ile Ulmowie i wieś Markowa, która jest w Polsce miejscem-symbolem odwagi i ofiary, jaką złożyli Polacy ratując Żydów, znana była już wcześniej wśród Polonii Amerykańskiej i jak na poszerzenie tej wiedzy może wpłynąć ta wystawa?
– Nie jestem pewien, czy tragiczna historia rodziny Ulmów znana jest całej Polonii Amerykańskiej, ale z drugiej strony wystawa „Samarytanie z Markowej” doskonale może tę wiedzę uzupełnić. Szczególnie że jest bardzo profesjonalnie zrobiona i że jest dostępna zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Za kilka dni Zrzeszenie Nauczycieli Polskich w Ameryce organizuje w naszej siedzibie warsztaty dla młodzieży i dla nauczycieli z wykorzystaniem tej wystawy. Będą je prowadzili przedstawiciele Instytutu Pamięci Narodowej z Warszawy. Jestem pewien, że wiedza o ofiarności Polaków w czasie II wojny światowej będzie rozszerzać swoje kręgi.

Często Polacy są oskarżani o antysemityzm, tymczasem ofiara Ulmów i nazwiska wielu innych naszych rodaków w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie dowodzą czegoś zupełnie innego…
– Istotnie, czasem Polacy są oskarżani o antysemityzm. Najczęściej dzieje się tak z powodu niewiedzy, potocznych opinii lub nieprzemyślanych wypowiedzi. Przykład rodziny Ulmów i wielu innych polskich rodzin, które narażały życie, aby ratować Żydów w czasie II wojny światowej, oraz fakt, że to właśnie w Polsce znaleźli oni bezpieczne schronienie w czasach, gdy Europa nie była wobec nich przychylnie nastawiona, świadczy dobitnie o tolerancji polskiego Narodu oraz dowodzi, iż jest on wierny idei chrześcijaństwa. Należy mieć nadzieję oraz robić wszystko, aby takie kataklizmy dziejowe jak II wojna światowa, która w wielu ludziach obudziła tyle zła, ale z drugiej jeszcze więcej dobra, nigdy więcej nie miały miejsca.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-polon ... rodem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Postawy Polaków wobec szalejącego zła.
PostNapisane: 29 sty 2015, 08:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Wdzięczność żydowska za pomoc i ratowanie im życia zagrożonego realizacją obłędnej ideologii nazistowskiej, przez niemieckich umundurowanych bandytów, jest bardzo stonowana. Pomijając już fakty propagandowe o wymowie antypolskiej jak "polskie obozy", czy "polski nazizm", to wyrażanie stonowanej wdzięczności poprzez nazwanie pomagających Żydom, określeniem "sprawiedliwi wśród narodów świata" jest wyraźną redukcją szacunku, uznania i zwykłej ludzkiej uczciwości.
Przecież pomagający i ratujący Żydów ryzykowali śmiercią całej swojej rodziny, a mimo to pomagali, szczególnie w Polsce.
Słowo "sprawiedliwi" niczego tu nie oddaje. Tu powinny być inne słowa, jak np: "szlachetni". czy "odważni" …. wśród narodów świata.
Ale czy Żydów stać na takie docenienie innych nacji? Czy stać ich w ogóle na jakąkolwiek wdzięczność?


Ponad 1000 polskich księży ryzykowało życiem pomagając Żydom

Obrazek
fot. fitzfotos / sxc.hu


Ponad 1000 polskich księży ryzykowało życiem, pomagając Żydom w czasie II wojny światowej. 30 z nich poniosło śmierć - wynika z badań przeprowadzonych przez ks. Pawła Rytla-Andrianika z diecezji drohiczyńskiej, współautora książki „Dam im imię na wieki. Polacy z okolic Treblinki ratujący Żydów”.

Z badań polskiego duchownego wynika też, że również 368 klasztorów żeńskich otwarło swe furty dla prześladowanych Żydów. Biorąc pod uwagę, że w każdym z nich mieszkało przynajmniej pięć sióstr, zatem co najmniej 1840 zakonnic było zaangażowanych w ratowanie życia Żydów, głównie dzieci.

Informując o tym agencja Zenit przypomina, że kierujący generalnym gubernatorstwem Hans Frank wydał 15 października 1941 r. rozporządzenie stanowiące, że osoby pomagające Żydom karane będą śmiercią. Mimo to „tysiące Polaków, w tym liczni księża, ryzykowali życie, by ocalić Żydów z obozów koncentracyjnych w Auschwitz, Treblince i innych”.

We wstępie do książki „Dam im imię na wieki. Polacy z okolic Treblinki ratujący Żydów”, historyk Antony Polonsky szacuje, że dzięki pomocy Polaków uratowało się między 40 tys. a 60 tys. Żydów. Z kolei w sieć polskiej pomocy zaangażowanych było między 160 tys. a 360 tys. ludzi. - Wszyscy oni ryzykowali życie własne i swoich bliskich, aby pomagać Żydom i ich ratować - podkreśla Polonsky.

Wśród pomagających byli księża, choć spośród 16 tys. polskich kapłanów w 1939 r., podczas okupacji niemieckiej około 4 tys. zostało uwięzionych w różnych obozach koncentracyjnych, a 2 tys. zamordowano w komorach gazowych. Niektóre diecezje (włocławska, gnieźnieńska i chełmińska) straciły około połowy swego duchowieństwa. Wielu innych mimo to potajemnie kontynuowało pomoc ludziom w potrzebie, w tym także Żydom.

KAI

http://www.pch24.pl/ponad-1000-polskich ... 632,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Postawy Polaków wobec szalejącego zła.
PostNapisane: 01 wrz 2015, 09:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Zofia Kossak: Podziemie, dzieci Zamojszczyzny, obrona Żydów.

"Każdy Polak w Generalnej Guberni chowa swojego Żyda, prócz endeka i oenerowca, którzy mają po dwóch Żydów".

[To wspomnienie napisała zaraz po wojnie jedna z najmądrzejszych pisarek, a również główna postać ŻEGOTY. Swą rolę w tej organizacji napisał zaś niejaki Bartoszewski dopiero po Jej śmierci. MD]

Zofia Kossak, „W Polsce podziemnej”, PAX 1999

[książkę można znaleźć w internecie – warto KUPIĆ md]

Kraj walczył jedyną bronią i jedyną metodą, jakie były dla niego dostępne. W walce tej wykazał męstwo, inicjatywę, poświęcenie. Wspomnienie łajdaków żerujących na konspiracji nie może zaćmić piękna epoki pełnej rozpaczy i nadziei, pogardy śmierci, doskonałej obojętności na straty materialne, dumy narodowej, wyegzaltowanego patriotyzmu, wielkości. Cokolwiek by ze strony obcych i swoich mówiono, krakano, pluto i szczuto, i osądzano, i wyśmiewano, i kryty­kowano - to była epoka niezaprzeczonej wielkości.

Zarazem epoka ta była konieczna. Trudno sobie wyobrazić, co stałoby się z krajem, gdyby pozostał "rozsądny". Gdyby walki nie było w ogóle. Gdyby Londyn, zamiast przysyłać rozkazy, pieniądze, zrzucać spadochroniarzy, nakazał ciszę, spokój, bierność, czeskie przetrwanie. Niewątpliwie, oszczędziłoby to wiele zniszczeń, wiele krwi, ale...

Ach, mimo woli, staje żywo w oczach pierwsze zebranie konspiracyj­ne, w jakim niżej podpisana miała zaszczyt brać udział, w październiku 39 r. Odbywało się w ruinach domu Związku Osadników przy ul. Myśliwieckiej, w zupełnej ciemności. Przez puste otwory okienne widać było czarne niebo. Schodzono się po omacku, wymieniając szeptem hasło. W ciemności głos niewidocznego człowieka pouczał, że wojna nie skończona, że pierwszy etap walki wypadł niepomyślnie, lecz nie wiadomo, co dalsze przyniosą, i że obecni mogą na wynik ich wpłynąć. Mogą i muszą. Jest to ich powinność. - Ogłaszam powszechną mobilizację - mówił - bez granicy wieku. Nie spodziewajcie się z walki ani korzyści, bo to będzie walka śmiertelna, ani sławy, bo nikt o was nie będzie wiedział, ale spełnicie swój obowiązek Polaków...



Mężczyzna, przemawiający wówczas, zginął dawno. Nic jednak nie zatrze w pamięci wrażenia, jakie słowa jego wywarły. Przyszli na zebranie sponiewierani, upokorzeni niewolnicy, nieszczęśliwi, załamani, zrozpaczeni. Zabrakło Ojczyzny pod ich stopami, runęło wszystko na głowy i nie mieli po co żyć. A teraz, stojąc wyprostowani, słuchali jako żołnierze biorący na siebie cały honor walki za nieobecnych lub poległych, lub pozostających w niewoli. I wierzyli, ufali, podnosili głowy. Gdy pojedynczo wymykali się z ruin na pogrążone w mroku, owładnięte przez wroga miasto - zdawało im się, że w ciemności dostrzegają bliski świt...

W Tetmajerowskim arcydziele Na Skalnym Podhalu znajduje się opowiadanie górala, który całe prawie życie spędził w więzieniu austriackim za udział w powstaniu chochołowskim. Udział ten zresztą ograniczył się do dołączenia do oddziału i przemaszerowania z nim kawałka drogi, gdyż wnet potem oddział został zlikwidowany przez Austriaków. Bohater powieści, wróciwszy z więzienia stary, schorowa­ny, nie zastaje ani żony, ani dzieci, ani domu. Nie ma nic, jest dziadem, żebrakiem. Ale krótkiej przynależności do powstania nie żałuje. "Bo ta kwila - powiada - to belo wszyćko..." .

"Okrutny i krwawy sen" według Jędrzeja Giertycha - w oczach uczestników mieni się pięknymi barwami. Zasadniczą cechą tego okresu była jedność - zespolenie całego narodu, prawdziwe, istotne. Dziedzic i chłop, rolnik, fabrykant, sprzedawca, kupujący, żołnierz, dowódca - jedna myśl, jeden cel, jeden duch. Bojownik Podziemia był przez Niemców tropiony, ścigany jak dzikie zwierzę, lecz wieleż radosnej siły dawało mu poczucie niezawodnego zaplecza! Domy, ludzie, wszystko mu sprzyjało, chroniło, wspomagało. O, wzruszające wspomnienia wędrówek po kraju, gdy nieznajomy robotnik zapytany, gdzie by można znaleźć nocleg, wskazując ręką gospodę, dodawał poufnie: "Politycznie ja za nich nie ręczę... Z polityką lepiej ostrożnie... Za to w tamtej chałupie, choć ciasno, ale o wszystkim mówić można... To Polacy murowani”...

Albo piaszczysty, senny mazowiecki trakt. Upał. Po obu stronach sosnowy las. Jedzie gościńcem chłopina szkapiną, wózczyną, obdarty, spłowiały, kudłaty, obojętny. Sądziłbyś, że nie wie nic o walce podziem­nej, o walce cywilnej, zna co najwyżej kontyngenty, nałożone przez Niemców na wieś. Jedzie, kiwa się miarowo, biczyskiem nad grzbietem szkapięcia wywija i mruczy coś pod nosem. Ni to śpiewa, ni mamrocze: "Na przystanku żandarmi rewidują... Na przystanku żandarmi rewidu­ją... Na przystanku żandarmi rewidują!..." Jedzie, jedzie, powtarza monotonnie swoją gadkę i niejeden z mijanych przezeń pieszych albo rowerzystów wsłucha się w tę powtarzankę, stanie, odkrzyknie: "Bóg zapłać, gospodarzu!" i hulnie w las, by bokami, ścieżkami ominąć niebezpieczny przystanek pobliskiej kolejki.

...Jedności, kto ciebie nie znał...
Dalsze cechy to były braterstwo i ludzkość. Tak, panie Jędrzeju. Nigdy i nigdzie nie spotkałbyś pan tyle przejawów dobroci, ofiarności, poświęcenia dla drugich, co w życiu Podziemia. Żyłam w tym środowis­ku długie cztery lata, widziałam, doznałam, stwierdzam. Przytoczę choć jeden przykład, nie wszystkim może czytelnikom znany,

- epizod dzieci z Zamojszczyzny.

Zamość w pierwszym roku wojny ofiarowany przez Hitlera Him­mlerowi, przezwany Himmlerstadt, został przeznaczony na bastion SS, stolicę nowej Marchii wschodniej. Całą ludność miasta oraz kilku­dziesięciu wsi okolicznych wysiedlono z właściwym tego rodzaju operacjom okrucieństwem. Ludność ta przeważnie wymarła z głodu, brudu i chorób w okropnym obozie podzamojskim, dzieci odebrano rodzicom i miano wywieźć do Niemiec. Wszystkie dzieci w wieku od 2 do 14 lat.

A była zima. Jedna z owych srogich, okupacyjnych zim, gdy mróz utrzymywał się stale poniżej 20 stopni. Pierwszy pociąg wiozący dzieci w zaplombowanych wozach przejechał przez Warszawę, zatrzymując się zaledwie godzinę. Obstawiony był wartą nie po­zwalającą zbliżyć się nikomu, niemniej kolejarze warszawscy zdołali doń dotrzeć i sprawdzić, że oszronione wagony wypełnione są trupami zamarzniętych dzieci. Z około tysiąca niewiniątek nie żyło żadne. Ze stosów sztywnych ciałeczek nie wydobywał się ani jeden jęk. Pociąg-trumna pojechał dalej ku któremuś z krematoriów, a kolejarze zaalarmowali miasto.

Zarazem kolejarze lubelscy dali znać kolegom, że następny transport wyrusza z Zamościa tejże nocy. I wtedy zaszedł fakt jedyny w swoim rodzaju. Bez niczyjego rozkazu, samorzutnie, odruchowo, cała stolica ruszyła na dworzec, by odbić dzieci i zabrać do domów. Zamknięto sklepy, przekupki porzuciły stragany, opustoszały warsztaty. Restauratorzy zamknęli swoje jadłodajnie, fryzjerzy zakłady. Kilkudziesięciotysięczny tłum obległ Warszawę Wschodnią, Warszawę Zachodnią i dworzec towarowy w Szczęśliwicach. W tłumie tym przeważały kobiety, każda z węzeł­kiem ciepłych szmat, butelką mleka, nierzadko zupą w garnuszku dla nakarmienia oczekiwanych. Postawa tego tłumu matek współczują­cych innym matkom była groźna, nowe fale napływały nieustannie ze śródmieścia i Niemcy szaleli z wściekłości. Jak zwykle wobec wypadku nieprzewidzianego, potracili głowy. Zaklinali przez megafon tłum, by się rozszedł, zapewniali, że żaden pociąg z dziećmi nie został wysłany, że to wszystko nieprawda. Nikt im nie wierzył. Grozili, że poczną strzelać. Nikt się nie poruszył. Nareszcie zatrzymali pociąg w Garwolinie o dwie godziny drogi przed Warszawą i tam na pół żywe z mrozu dzieci wyładowano.



Nie mniej wymowną była akcja ratowania Żydów, wciąż niedocenia­na, przemilczana lub nieznana. Najniebezpieczniejsze i najmniej wdzię­czne zadanie konspiracyjne, przeprowadzone do końca. Gdyby nie pomoc i poświęcenie Polaków, ani jeden Żyd nie zostałby żywy na ziemiach polskich. Oczywiście, że i tutaj zdarzały się szakale wykorzys­tujące tragedię żydowską, lecz ogół społeczeństwa narażał życie własne oraz swych rodzin bezinteresownie, z czystej miłości bliźniego.

Rzecz charakterystyczna, ci, co przed wojną nawoływali najzapalczywiej do bezwzględnej walki z Żydami, przodowali w tym dziele pomocy i powszechnie znane było powiedzonko: "Każdy Polak w Generalnej Guberni ma swojego Żyda, prócz endeka i oenerowca, którzy mają po dwóch Żydów".

A pomoc rodzinom rozstrzelanych, rodzinom więźniów, opieka nad więźniami! Słowo "Pawiak" pozostało we wspomnieniu nie tylko jako symbol śmierci i przemocy, lecz symbol braterstwa i narodowej wspólnoty. Każdy, kto się dostał w te nasiąkłe krwią mury, korzystał z czujnej, ofiarnej pomocy społeczeństwa, dostarczającego mu "gryp­sy", lekarstwa, pożywienie. Nawet gdy był osadzony w "izolatce", umiano do niego trafić z zastrzykiem i dobrym słowem. P. Giertych ma słuszność, mówiąc, że każdy akt podziemny wymagał wspólnictwa długiego łańcucha ludzi, jednako narażonych, jednako zainteresowa­nych losem nie znanego im więźnia, gdyż więzień ten był Polakiem, a to wtedy wystarczało...

[----]

P. Giertych, jak sam pisze, bawił w kraju krótko, i to w r. 1945, a więc w okresie likwidacji Podziemia i sporządzania bilansu minionych czterech lat. Bilans ten był niewesoły. Warszawa nie istniała i wielu mniemało, że nigdy już nie powstanie. Najlepsza, najszlachetniejsza młodzież poległa. Bohaterowie nie żyli, za to wyroili się masowo szabrownicy. Łobuzy i rzezimieszki podszywali się pod żołnierzy AK, prezentując legitymacje zrabowane zmarłym. "Las" partyzancki przekształcił się w las bandycki. Chwalebna gloria znikła, pozostały z niej czady snujące się nad ziemią. Był to okres powszechnego załamania, żalu do siebie i drugich, zajadłej, samobiczu­jącej krytyki. I wśród podobnego nastroju przybyszowi, nie znającemu poprzednich lat konspiracji, mogło się zdawać, że szkaradne nadużycia stanowiły treść Podziemia.

Zaprawdę, z ogromną ostrożnością i wielkim szacunkiem należy podchodzić do tej epoki, niepodobnej do żadnej innej i której praw­dziwie pojąć nie zdoła nikt, kto jej nie przeżył. Dopóki historia nie wypowie swego sądu, należy jej się przynajmniej - cisza. W nie­zliczonych mogiłach śpią gromadnie polegli, których zasadniczą cechą była młodość i którym nie śniło się nigdy, że Polak, rodak, nazwie ich kiedyś "zdziczałymi mordercami". Przeciwnie, ginąc wierzyli, że za­służyli się dobrze Ojczyźnie i że dusze ich powiedzie do Nieba św. Barbara, Patronka Podziemia.

"Życie" (Londyn) 1950, nr 21-22

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=80


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Postawy Polaków wobec szalejącego zła.
PostNapisane: 06 lut 2016, 10:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Ulmowie – przykład miłości, która zwyciężyła nienawiść

Obrazek

Z dr. Mateuszem Szpytmą, historykiem krakowskiego Oddziału IPN, pełnomocnikiem dyrektora Muzeum – Zamku w Łańcucie ds. Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej, krewnym Wiktorii Ulmy, rozmawia Mariusz Kamieniecki

17 marca nastąpi otwarcie Muzeum Rodziny Ulmów w Markowej. Uroczystość zapowiada się imponująco, chociażby z uwagi na listę gości, którzy potwierdzili swój udział w tym wydarzeniu…
– Organizatorem wydarzeń planowanych na 17 marca jest Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego w Rzeszowie i jak zapowiadają jego władze, uroczystości będą miały zdecydowanie ponadregionalny charakter. Jeśli chodzi o szczegóły, to najbardziej kompetentne w tej materii są władze samorządu województwa podkarpackiego. Mogę jednak powiedzieć, że został zaproszony prezydent Andrzej Duda. Ma uroczystość wpisaną do kalendarza, więc – jeśli oczywiście przeszkodą nie będą obowiązki – to weźmie w niej udział. Ponadto spodziewamy się wielu innych znamienitych gości z kraju i zagranicy.

Można powiedzieć, że wieloletnie starania zostają zwieńczone sukcesem...
– Ostatnie prace przy ekspozycji i wyposażaniu muzeum wciąż trwają. Montowana jest scenografia i urządzenia multimedialne i przed 17 marca wszystko będzie gotowe. Wraz z udostępnieniem placówki zwiedzającym zakończy się pewien etap, ale zarazem rozpocznie się kolejny, dotyczący rozwijania działalności tego muzeum i poszerzania wiedzy o rodzinie Ulmów oraz wielu innych Polakach ratujących Żydów. Tym samym z chwilą otwarcia placówka w Markowej wejdzie w nowy, istotny etap propagowania wiedzy o tych osobach, które niosły pomoc innym będącym w potrzebie. Oczywiście nie zapominamy o niezwykle ważnym etapie, jakim była budowa, która wymagała wielu sił, środków, a przede wszystkim zaangażowania ludzi, bez których nie byłoby mowy o realizacji zamierzeń, które teraz przybierają realny kształt.

Co stało u podstaw utworzenia tego muzeum?
– Pomysł pojawił się po tym, jak w 2004 r. w Markowej został odsłonięty pomnik upamiętniający bohaterstwo rodziny Józefa i Wiktorii Ulmów oraz ich dzieci, którzy 24 marca 1944 r. za ukrywanie Żydów zostali zamordowani przez żandarmerię niemiecką. Od tego czasu do Markowej zaczęły ściągać coraz liczniej pielgrzymki i wycieczki z Izraela. W rozmowie z obecnym wicemarszałkiem Podkarpacia Bogdanem Romaniukiem doszliśmy do wniosku, że skoro tak wiele osób interesuje się historią Ulmów, to może warto stworzyć muzeum i na przykładzie Ulmów pokazać, że takich ludzi było znacznie więcej. Okazało się również, że w Polsce nie ma miejsca, gdzie Polacy ratujący Żydów byliby w sposób godny – poza nielicznymi pomnikami czy tablicami – upamiętnieni. I tak zrodziła się pierwsza inicjatywa muzealna w Polsce poświęcona Polakom ratującym Żydów.

To – jak Pan zauważył – pierwsze muzeum w kraju poświęcone w całości upamiętnianiu bohaterskich postaw Polaków, którzy ratowali Żydów w czasie II wojny światowej. Czy jego zasięg będzie wykraczał także poza granice Polski?
– W październiku 2015 r. muzeum, które wcześniej ograniczało się do wymiaru regionalnego, zmieniło swoją nazwę na Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Wniosek marszałka województwa podkarpackiego Władysława Ortyla, który jest z Prawa i Sprawiedliwości, o rozszerzenie zasięgu muzeum pozytywnie zaakceptowała jeszcze minister poprzedniego rządu Małgorzata Omilanowska. To najlepiej świadczy, że ta inicjatywa ma wymiar ponadpartyjny i zyskała zrozumienie z różnych stron sceny politycznej. To inicjatywa stworzona ponad podziałami, co myślę, ułatwi muzeum w Markowej wyjście zdecydowanie poza region Podkarpacia, na całą Polskę. Mamy nadzieję, że poprzez fakt, iż do Markowej będą przyjeżdżać ludzie z całego świata, muzeum zyska także wymiar międzynarodowy. Zresztą z myślą o tym przygotowaliśmy prezentację w trzech językach: polskim, angielskim i hebrajskim.

Jak będzie wyglądało to muzeum także od strony wizualnej?
– Przede wszystkim jest to muzeum – pomnik. To wskazuje, że nie tylko jego scenografia jest istotna, ale również bryła, która wynurza się z ziemi i swoją ostrością sama już przemawia. Ma ona symbolizować miejsca, gdzie w czasie wojny byli ukrywali Żydzi. Zgodnie z ideowym zamysłem architekta muzeum ma kształt prostokąta zakończonego trójkątnym, ostrym dachem. Na zewnątrz są umieszczone tabliczki z nazwiskami Polaków zamordowanych za pomoc Żydom, co już samo w sobie buduje atmosferę tego, co czeka zwiedzającego wewnątrz. Sercem muzeum jest oświetlona witryna, przez którą można zobaczyć symboliczny, pulsujący zdjęciami szklany dom rodziny Ulmów. Autorem zdjęć Wiktorii i dzieci, a także ukrywanych Żydów z rodzin Didnerów, Grünfeldów i Goldmanów jest Józef Ulma. Wokół, na ścianach muzeum, można będzie się zapoznać ze scenografią przybliżającą czasy przedwojenne, realia niemieckiej okupacji oraz jak wyglądało ratowanie Żydów i co za to groziło. Można będzie zobaczyć poszczególne etapy tej historii. Pokażemy sylwetki szeregu Polaków, którzy ratowali Żydów pomimo zagrożenia utraty życia.

Jak się okazuje, takich odważnych ludzi nie brakowało…
– Jeśli weźmiemy pod uwagę, że każda, nawet najmniejsza forma pomocy Żydom była zagrożona śmiercią, to osób, które mimo to nie zawahały się im pomagać, było sporo. Oczywiście nie było możliwości, żeby pomóc wszystkim, ale z drugiej strony wiemy, że trudno też oczekiwać od każdego człowieka aktu bohaterstwa. Tym bardziej należy uznać i docenić poświęcenie tych, którzy wykazali się heroizmem. Wszyscy, którzy odwiedzą muzeum w Markowej, będą mogli zobaczyć, jak wyglądały relacje polsko-żydowskie przed i w czasie okupacji niemieckiej. Najwięcej miejsca będzie poświęcone oczywiście Polakom, którzy nie zważając na konsekwencje, poświęcali się, ratując Żydów. Szczegółowo zostanie pokazana historia rodziny Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów i ich dzieci.

Czego może spodziewać się osoba, która zdecyduje się odwiedzić muzeum w Markowej?
– Każdy, kto przyjedzie do Markowej, będzie mógł zobaczyć na przykładach konkretnych ludzi, że ich poświęcenie było naprawdę wyjątkowe. Tym zaś, którzy zdecydowali się na taki heroiczny krok, należy się hołd i pamięć. Ci ludzie na to zasługują, zasługują też na to, aby być dla nas przykładem, żeby w życiu kierować się miłością wobec drugiego człowieka, nawet jeśli ktoś taki jest innego wyznania czy innej narodowości.

Co było impulsem, który popychał Ulmów, ale także wielu innych Polaków, aby mimo grożącej kary śmierci ratować życie Żydom?
– Motywacje były bardzo różne. Byli tacy, którzy pomagali Żydom za pieniądze, czego też nie należy z góry negować czy tym bardziej potępiać, ale często była to pomoc bezinteresowna. Pomagano sąsiadom czy znajomym. Natomiast jeśli chodzi o motywację Ulmów, to była to chęć pomocy drugiemu człowiekowi w potrzebie. Ulmowie byli rodziną, która przed wojną przyjaźniła się z Żydami, stąd tym bardziej chcieli pomóc tym, których znali osobiście, a którzy zostali skazani na zagładę. Możemy to wnioskować chociażby na podstawie Biblii, która się zachowała, gdzie zaznaczone są fragmenty o miłosierdziu, o miłosiernym Samarytaninie.

Proszę powiedzieć, jakie uczucia towarzyszą Panu jako osobie bezpośrednio zaangażowanej w powstanie tego muzeum, a zarazem krewnemu Wiktorii Ulmy, w związku ze zbliżającym się otwarciem muzeum w Markowej?
– Przede wszystkim czuję satysfakcję, że wszystkie starania zakończyły się sukcesem. To muzeum jest niezwykle potrzebne i to nie tylko Markowej czy Podkarpaciu, ale potrzebne jest Polsce. Powinniśmy dbać o naszych bohaterów, pamięć o nich przekazywać następnym pokoleniom, ale także pokazywać i szczycić się nimi przed światem. Cieszę się i jestem dumny, że w tym dziele powstawania Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej mam również swoją cząstkę.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... awisc.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Postawy Polaków wobec szalejącego zła.
PostNapisane: 16 mar 2016, 07:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Ulmowie zasłużyli, aby poznał ich cały świat

Obrazek

Z Bogdanem Romaniukiem, wicemarszałkiem województwa podkarpackiego, jednym z pomysłodawców budowy Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

W czwartek w Markowej zostanie otwarte muzeum poświęcone rodzinie Ulmów. Jak zrodził się pomysł utworzenia tego typu placówki i jakie zadanie czy też misję ma spełniać?
– Pomysł zrodził się kilka lat temu. U podstaw powołania do życia tej placówki była przede wszystkim chęć przypomnienia i pokazania światu, że Polacy to Naród, który w szczególny sposób zasłużył się w ratowaniu przed zagładą ludności żydowskiej. Na przykładzie rodziny Józefa i Wiktorii Ulmów chcemy pokazać, że wbrew stereotypom tym, co popychało ludzi, aby mimo zagrożeń – włącznie z karą śmierci – nieść pomoc Żydom, była przede wszystkim miłość bliźniego wypływająca z wyznawanej wiary i wartości chrześcijańskie. Polacy potrafili się wznieść ponad własne słabości, obawę utraty życia i podać rękę innym zagrożonym ludziom. Cieszymy się, że to muzeum będzie miało charakter ponadregionalny, co oznacza, że będzie nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie głosić prawdę o zaangażowaniu i bezinteresownej pomocy, jaką wielu naszych rodaków niosło Żydom. Będzie to pomnik wystawiony w hołdzie tym, którzy w czasie okupacji niemieckiej swą odwagą zasłużyli na miano bohaterów.

A więc nie będzie to jedynie miejsce pamięci, ale także instytucja o charakterze informacyjnym i edukacyjnym…
– Rolą tej placówki będzie eksponowanie przykładów bohaterstwa Polaków ratujących Żydów, ale także badanie historii i docieranie do nowych faktów potwierdzających rolę, jaką nasz Naród odegrał w tym dziele. W tym zakresie placówka podejmie współpracę m.in. z Instytutem Pamięci Narodowej. Muzeum w Markowej będzie obiektem muzealnym, ale także miejscem, w którym będą prowadzone badania nad historią Polaków i Żydów. Jego zadaniem będzie budowanie płaszczyzn między religiami i dobrych relacji między narodem izraelskim i polskim poprzez historię Ulmów, ale też innych Polaków, którzy nieśli ratunek starszym braciom w wierze. To muzeum jest potrzebne, aby mówić prawdę o wydarzeniach sprzed lat i bohaterstwie Polaków, również tych anonimowych, bo – jak wiemy – nie wszyscy znaleźli się w gronie Sprawiedliwych wśród Narodów Świata odznaczonych przez Instytut Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie.

O randze uroczystości świadczy fakt, że weźmie w nich udział prezydent Andrzej Duda, ale lista gości nie ogranicza się tylko do przedstawicieli polskich władz…
– Otwarcie muzeum to jedno z najważniejszych wydarzeń w woj. podkarpackim. Można powiedzieć, że zainteresowanie uroczystościami przerosło nasze oczekiwania. Swoją obecnością zaszczyci nas prezydent Andrzej Duda. Obecni będą też marszałkowie Sejmu i Senatu, a także przedstawiciele rządu, m.in. wicepremier, minister kultury Piotr Gliński. Będą również delegacje środowisk żydowskich z całego świata, m.in. z Nowego Jorku, z Kanady, z Izraela czy z Niemiec.

Uroczystości nie ograniczają się jedynie do otwarcia muzeum w Markowej, ale ich wymiar będzie wykraczał poza Markową…
– Uroczystość otwarcia muzeum w Markowej będzie transmitowana w 40 polskich placówkach dyplomatycznych na całym świecie. Jednak już od rana w kilku miejscach Podkarpacia będą miały miejsce ważne wydarzenia religijne wprowadzające do głównej uroczystości. O godz. 10.00 na cmentarzu w miejscowości Jagiełła, gdzie spoczywają doczesne szczątki zamordowanych w Markowej 24 marca 1944 r. wraz z Ulmami żydowskich rodzin Didnerów, Grünfeldów i Goldmanów, odmówione zostaną modlitwy – żydowska i chrześcijańska. Z kolei o godz. 11.30 na cmentarzu w Markowej na grobie rodziny Ulmów zostanie odmówiona modlitwa chrześcijańska i żydowska. Następnie w kościele pw. św. Doroty zostanie odprawiona Msza św. pod przewodnictwem ks. abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Z kolei o godz. 12.30 w łańcuckiej synagodze odmówiona zostanie modlitwa w intencji Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W Muzeum-Zamku w Łańcucie prezydent Andrzej Duda spotka się z Polakami, którzy podczas okupacji niemieckiej zasłużyli się dla ratowania Żydów. Na wniosek IPN oraz marszałka województwa podkarpackiego wręczy im odznaczenia państwowe. O godz. 17.30 z udziałem prezydenta Polski oraz zaproszonych gości w Markowej odbędzie się centralna uroczystość otwarcia Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów. Temu wydarzeniu towarzyszą m.in. monodram Piotra Warszawskiego pt. „Lena” inspirowany historią Ulmów, który jutro (środa) o godz. 18.00 będzie można obejrzeć w Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie. W programie imprez towarzyszących są także filmy opowiadające o skali pomocy, jaką Polacy udzielali Żydom. Przewidziano też występy artystyczne w wykonaniu młodzieży.

Muzeum to idea i myśl przewodnia. Ale żeby powstał obiekt, który dziś możemy podziwiać, potrzebne były niemałe nakłady finansowe. Komu należałoby szczególnie podziękować za realizację tego projektu?
– Muzeum, choć bardzo nowoczesne jeśli chodzi o kształt i wyposażenie, tak naprawdę ma przypominać dawne chaty, jak ta, w której żyli Józef i Wiktoria Ulmowie ze swymi dziećmi. Obiekt o kształcie prostokąta zwieńczony trójkątnym, ostrym dachem, którego bryła niejako wynurza się z ziemi, ma symbolizować miejsca, gdzie w czasie wojny ukrywali się Żydzi. Obiekt muzeum powstał według koncepcji Studia Projektowego Nizio Design International Mirosława Nizio. Dodam tylko, że ta sama pracownia zaprojektowała m.in. Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie. Sercem obiektu jest oświetlona witryna, przez którą widać symboliczny dom Ulmów. Muzeum za pomocą także prezentacji multimedialnych będzie opowiadać o wielu innych Polakach, którzy ratowali Żydów. Ponadto będzie przedstawiać, jak wyglądały relacje polsko-żydowskie przed wojną i w czasie niemieckiej okupacji.

Muzeum to duże przedsięwzięcie, którego realizacja nie byłaby możliwa bez wsparcia wielu środowisk…
– To, co dzisiaj możemy zobaczyć, jest efektem wielkiego wysiłku Samorządu Województwa Podkarpackiego. Idea zrodziła się w 2007 r., a z konkretną inicjatywą budowy wyszedł w 2008 r. Klub Radnych PiS w Sejmiku Województwa Podkarpackiego. I tak naprawdę przez całe osiem lat trwała batalia, aby znaleźć środki na realizację tego przedsięwzięcia, które zamknie się kwotą ok. 10 milionów złotych. Największy udział finansowy ma budżet województwa podkarpackiego, dla którego – biorąc pod uwagę różne zadania, chociażby w ochronie zdrowia czy dotyczące rozwoju infrastruktury drogowej – budowa muzeum była niemałym wysiłkiem. Część środków pochodziła z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a część ze środków własnych Muzeum-Zamku w Łańcucie, którego muzeum Ulmów jest oddziałem. Dziś możemy powiedzieć, że to muzeum w Markowej jest również sukcesem, który wpisuje się w politykę historyczną Podkarpacia, która z kolei przekłada się na politykę historyczną państwam o czym najlepiej świadczy zainteresowanie tą inicjatywą władz centralnych różnego szczebla.

Zakładam, że przez skromność nie wymienia Pan siebie. Skądinąd wiem, że idea zrodziła się po 2004 r., kiedy w Markowej odsłonięto pomnik upamiętniający bohaterstwo rodziny Józefa i Wiktorii Ulmów oraz ich dzieci, a inspiracją były rozmowy Pana i dr. Mateusza Szpytmy…
– Rzeczywiście po tych uroczystościach w 2004 r., kiedy do Markowej zaczęły ściągać coraz liczniej wycieczki z Izraela, wraz z dr. Szpytmą zaczęliśmy się zastanawiać, jak to zainteresowanie przełożyć w trwały ślad i jak nadać mu realny kształt. Wówczas dość nieśmiało pojawiła się myśl o budowie placówki muzealnej, która z czasem coraz bardziej w nas dojrzewała; myśl, którą staraliśmy się zaszczepiać w innych ludziach. Zresztą w akcie wmurowania kamienia węgielnego, który pozostanie już na trwałe, jako inicjatorzy muzeum są wymienieni dr Szpytma i ja. Dziś dzięki Bogu możemy powiedzieć, że wysiłkiem m.in. marszałka Władysława Ortyla i wielu, wielu innych osób, się udało.

Idea muzeum została rozpropagowana nie tylko w Polsce. Czy są już sygnały świadczące o zainteresowaniu tą placówką?
– Tak jak wspomniałem wcześniej, obecność gości, którzy zapowiedzieli swój udział w uroczystości otwarcia muzeum – mam tu na myśli przedstawicieli środowisk żydowskich ze Stanów Zjednoczonych, z Izraela czy delegacje z Niemiec – najlepiej świadczy o tym, że ta placówka, a przynajmniej wiedza o niej, już funkcjonuje poza granicami Polski. Myślę, że również działania polskiego MSZ, a więc transmisja na żywo wydarzeń z Markowej w 40 placówkach dyplomatycznych naszego kraju na różnych kontynentach, że to wszystko spowoduje, iż o Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej będzie coraz głośniej na całym świecie. Mam też nadzieję, że w efekcie grono osób, które wyrażą chęć odwiedzenia Markowej, będzie się poszerzało. I o to nam chodzi, aby tę tragiczną i bolesną, ale z drugiej strony jakże przepiękną historię rodziny Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów oraz ich dzieci pokazać nie tylko Polsce, ale również światu.

Z tego, co wiem, dojrzewa też inicjatywa filmu poświęconego rodzinie Ulmów. Co może Pan powiedzieć na ten temat?
– To prawda, że oprócz muzeum w Markowej kolejnym projektem poświęconym rodzinie Ulmów jest film fabularny autorów obrazu „Popiełuszko. Wolność jest w nas”, Julity i Rafała Wieczyńskich. Obraz, który ma ukazać światu bohaterstwo rodziny z Markowej, zostanie zrealizowany w koprodukcji polsko-amerykańskiej. Film będzie kręcony m.in. w Markowej i będzie to duża produkcja z dużym budżetem. Z tego, co wiem, pierwsze środki na rozwój tego projektu ze Stanów Zjednoczonych już popłynęły.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... swiat.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Postawy Polaków wobec szalejącego zła.
PostNapisane: 24 cze 2017, 10:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Szkoda że duch obecnych lewackich czasów próbuje naszą świadomość kształtować na swoją modłę i do tego w duchu zakłamania.
Innymi słowy duch naszych czasów to nie tylko duch deprawacji, ale i duch zakłamania.
Dołóżmy z naszej strony, ze strony każdego z nas, na miarę tego ile damy radę, ile potrafimy, bo możemy wiele, dołóżmy naszych starań by odkłamać nasz świat i nakarmić go Prawdą, Dobrem i Pięknem. Pokażmy sobie i innym, że można.


Muzeum w Markowej pod opieką państwa

Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej przechodzi pod skrzydła Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Resort kultury będzie finansował w 95 procentach działalność placówki.

Obrazek

Umowę w tej sprawie podpisali w piątek w Markowej wicepremier i szef resortu kultury Piotr Gliński oraz przedstawiciele zarządu województwa podkarpackiego.

Otwarte w marcu 2016 r. przez prezydenta Andrzeja Dudę Muzeum w Markowej powstało z inicjatywy samorządu województwa podkarpackiego jako oddział Muzeum-Zamku w Łańcucie. Od 30 czerwca br. staje się samodzielną jednostką, nad którą pieczę będzie sprawował resort kultury. Umowa, która zakłada finansowanie z budżetu państwa, została zawarta na okres 10 lat. Resort kultury będzie przekazywał na działalność placówki dotację w wysokości jednego miliona złotych rocznie, z kolei samorząd województwa podkarpackiego dołoży 50 tys. zł.

Jak podkreślił wicepremier Gliński, muzeum w Markowej zasłużyło na państwową opiekę, bo pamięć o Polakach, którzy ratując Żydów, narażali się na represje, a często stawali się ofiarami niemieckich zbrodni, to obowiązek państwa polskiego.

– To jedyna taka placówka w naszym kraju, która nie tylko pokazuje prawdę o czasach Holocaustu w Polsce, ale także prowadzi edukację i organizuje wiele spotkań poświęconych historii polskich Sprawiedliwych – cichych bohaterów czasów II wojny światowej. Te działania są szalenie ważne dla tożsamości narodowej, ale zarazem jest to hołd złożony Polakom i polskim Żydom – ludziom, którzy w czasach największej próby zachowali człowieczeństwo – akcentował prof. Piotr Gliński.

Na przestrzeni kilkunastu miesięcy od otwarcia Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej, którego centrum jest odtworzony na podstawie materiału ikonograficznego w naturalnej skali dom rodziny Ulmów, odwiedziło ponad 50 tys. osób, w tym duża grupa z zagranicy. Na ekspozycji można zobaczyć m.in. książki z rodzinnego domu Ulmów, zeszyt szkolny córki Stasi, świadectwa oraz zdjęcia wykonane przez Józefa Ulmę. W Muzeum wykorzystano nowoczesne technologie ekspozycyjne, w tym narzędzia multimedialne, za pomocą których można zobaczyć poszczególne etapy historii życia i ukrywania Żydów przez Ulmów. Część ekspozycji została poświęcona zaangażowaniu Polaków, w tym również polskiego duchowieństwa w pomoc ludności żydowskiej. Prezentacje zostały przygotowane w trzech językach: polskim, angielskim i hebrajskim.

Historię rodziny Sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów oraz ich dzieci ukazuje także wystawa pt. „Samarytanie z Markowej”, która gościła w wielu miastach Polski i świata. Kolejne miejsce, gdzie będzie można ją zobaczyć, to Parlament Europejski w Brukseli – ekspozycja zostanie zaprezentowana tam w przyszłym tygodniu.

Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... nstwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Postawy Polaków wobec szalejącego zła.
PostNapisane: 30 wrz 2017, 07:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/09/2 ... w-zbrodni/

75 lat temu polski rząd, jako jedyny na świecie, powołał instytucję ratującą Żydów z Holocaustu. Mimo to i tak oskarżali nas o udział w zbrodni.
Posted by Marucha w dniu 2017-09-28 (czwartek)

Wczoraj przypadała 75. rocznica powołania Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom, polskiej organizacji podziemnej przekształconej w grudniu 1942 roku w Radę Pomocy Żydom (ŻEGOTĘ) – organizację humanitarną, która – będąc organem polskiego rządu na uchodźstwie – jako jedyna na świecie w latach 1942-1945 w sposób instytucjonalny organizowała pomoc dla Żydów prześladowanych i eksterminowanych przez Niemców.
Warto ten fakt przypominać wszystkim tym, którzy próbują przekonywać, że Polacy są współodpowiedzialni za Holocaust.
Tylko w Polsce niemieccy okupanci wprowadzili prawo, które przewidywało karę śmierci dla osób ukrywających Żydów. Głównie z tego powodu znalezienie schronienia dla nich nie było zadaniem łatwym. Aby skoordynować i usprawnić działania, których celem miało być ratowanie Żydów z Holocaustu, polski rząd na uchodźstwie zdecydował się powołać Radę Pomocy Żydom – organizację humanitarną, która jako jedyna na świecie w latach 1942-1945 w sposób instytucjonalny organizowała pomoc dla Żydów prześladowanych i eksterminowanych przez Niemców.
ŻEGOTA, bo tak w konspiracji nazywano Radę Pomocy Żydom, zajmowała się m.in. ratowaniem przed śmiercią żydowskich dzieci. Członkowie tej organizacji zajmowali się szukaniem polskich rodzin, domów dziecka czy placówek opiekuńczych, które były w stanie ukryć u siebie żydowskie dzieci, jak i załatwiały środki potrzebne na ich utrzymanie.
Warto odnotować, że w samej tylko Warszawie referat dziecięcy ŻEGOTY, kierowany od jesieni 1943 przez Irenę Sendlerową, udzielił pomocy ok. 2500 żydowskim dzieciom z warszawskiego getta. Około 1300 znalazło pomoc w polskich rodzinach, ok. 500 w zakładach prowadzonych przez zgromadzenia zakonne, ok. 500 w zakładach Rady Głównej Opiekuńczej, ok. 200 w Pogotowiu Opiekuńczym Miejskim w Domu ks. Boduena, a ok. 100 nastolatków w wieku 15-16 lat trafiło do polskiej partyzantki.
Co więcej, członkowie ŻEGOTY – we współpracy ze wspólnotami zakonnymi (między innymi marianami i urszulankami), zaopatrywali Żydów w katolickie metryki chrztu, które pomagały im ocaleć. Dzisiejsze szacunki mówią, iż w ten sposób wydano Żydom około 60 tys. fałszywych dokumentów, które mogły im pomóc przetrwać czas niemieckiego terroru [… a potem dostać się do elit władzy? – admin]
Mimo, iż ŻEGOTA była fenomenem na skalę świata (żadne inne państwo nie zdecydowało się powołać podobnej instytucji) i uratowała w niezwykle ciężkich warunkach (za pomoc groziła kara śmierci) dziesiątki tysięcy istnień ludzkich, to po wojnie znaleźli się „eksperci” i „historycy”, którzy twierdzili, że zorganizowany przez Niemców Holocaust nie byłby możliwy, gdyby nie postawa Polaków…

Źródło:
Rada Pomocy Żydom (Wikipedia)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rada_Pomocy_Żydom
Marcin Czapliński (Twitter.com)
https://twitter.com/czaplinskiii/status ... 7855797248
http://niewygodne.info.pl
http://niewygodne.info.pl/artykul8/0401 ... -Zydow.htm

Jest taka rosyjska bajka o chłopie i żmii, nad którą się ulitował. I jest też na podobnym tle osnuta bajka wieszcza Adama:
https://wolnelektury.pl/katalog/lektura ... 1177877447
Admin



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Postawy Polaków wobec szalejącego zła.
PostNapisane: 12 lut 2018, 17:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Ilu Żydów zabili Polacy podczas okupacji niemieckiej

W niedalekiej przyszłości znajdą się pióra dość nikczemne,
by najpierw zohydzić męczeńskie narody,
następnie zaryzykować rehabilitację katów Europy.

(Jan Parandowski, 1947 rok)


Motto notki pochodzi z artykułu „Muzeum hańby i zbrodni”, opublikowanego siedemdziesiąt lat temu w tygodniku „Odrodzenie”. Pisarz apelował w nim, aby w celu zachowania pamięci zakładać Muzea Hańby i Zbrodni w stolicach wszystkich krajów, które podczas wojny znalazły się pod niemiecką okupacją. Niestety tego apelu nie posłuchano i obecnie obserwujemy spełnienie przepowiedni Jana Parandowskiego – KL Auschswitz bywa określany jako „polnische KL”, a nowojorski tygodnik „Jewish Word” (21 stycznia 2005 r.) powołując się na brytyjskiego „Guardiana” napisał, ze spośród 6 500 esesmanów zatrudnionych w Auschwitz osądzonych zostało jedynie 750, a byli to w większości Polacy. Tytułem wyjaśnienia – informacja podana przez „Guardian” jedynie mówiła, ze owych 750 esesmanów zostało osądzonych przez Polaków. Trudno zresztą się dziwić takim „rewelacjom” podawanym przez „Jewish Word”, skoro jeszcze niedawno przewodników po obozie Auschwitz jeszcze niedawno obowiązywał zakaz opowiadania o „niemieckim obozie” czy „niemieckich zbrodniach”.

Po lekturze wypowiedzi wielu polityków i publicystów, mam wrażenie, że groźba, o której 20 lat temu pisał Andrzej Nowak w eseju „Westerplatte czy Jedwabne” właśnie zrealizowała się na naszych oczach – Westerplatte, Monte Cassino, Katyń, Powstanie Warszawskie są odsyłane do rekwizytorni „wygodnych masek Polaków”.

Nowelizacja ustawy o IPN przeprowadzona w styczniu 2018 r. wywołała ostrą ofensywę zwolenników narracji historiograficznej, którą kilkanaście lat temu zapoczątkował swoimi książkami Jan Tomasz Gross. W tej narracji wiele miejsca zajmują dzieje kolaboracji z niemieckim okupantem i rzekomo masowy współudział Polaków w zagładzie Żydów, natomiast brakuje miejsca dla Polaków jako ofiar II wojny światowej.

Wiele czynników składa się na tryumf tej narracji. Po pierwsze w Polsce brak ośrodka wydającego materialy żródłowe do II wojny światowej. Kwestia druga, to brak imiennej bazy strat obywateli RP w okresie II wojny światowej. Wprawdzie od 2006 roku realizowany jest projekt „Straty osobowe i ofiary represji pod okupacją niemiecką 1939 – 1945”, jednak nie został do tej pory ukończony. W wyniku dotychczas prowadzonych prac w bazie projektu znajdują się informacje o ponad 4.4 mln osób, a także informacje o przeszło 500 tys. anonimowych ofiar. Brakuje również bazy strat osobowych na terenach okupacji sowieckiej.

W tej sytuacji łatwe jest formułowanie zarzutów w rodzaju: „AK zlikwidowała więcej Żydów niż Niemców”. Na te zarzuty nie możemy odpowiedzieć konkretnymi liczbami, ponieważ nie zdołano ich jak dotąd ustalić.

W Książce „Złote żniwa” opublikowanej w 2010 r. , Gross podaje przybliżoną liczbę kilkuset tysięcy Żydów, których rzekomo mieli zamordować Polacy. W wywiadzie w TVP wycofał się z tego, twierdząc, że chodzi o kilkadziesiąt tysięcy. Zapytany dalej o podstawy tych szacunków, stwierdził, że opiera je m.in. na zapiskach Emanuela Ringelbluma w "Kronice Getta Warszawskiego", gdzie autor napisał, że polska granatowa policja zabiła kilkanaście tysięcy Żydów. Tego rodzaju stwierdzenie jest kuriozalne. "Kronika Getta Warszawskiego" Ringelbluma jest cennym dokumentem, szczególnie z uwagi na przeżycia autora i jego opisy życia codziennego, jest jednak także zbiorem wszelkich plotek i pogłosek, które krążyły po getcie i nie były w żaden sposób przez jej autora weryfikowane. W getcie po prostu nie było takich możliwości weryfikacji, a można podejrzewać, że po aryjskiej stronie także. W przypadku tego rodzaju szacunków, powoływanie się na takie źródło jest czymś niepoważnym.

W październiku 2011 roku, w wywiadzie udzielonym dziennikowi „Rzeczpospolita”, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, dr Paweł Śpiewak, powołując się na książkę o stosunku polskich chłopów do Żydów autorstwa Barbary Engelking (Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN) oznajmił: „z tych badań wynika, że z rąk Polaków zginęło w czasie wojny 120 tys. Żydów”.

Inny pracownik z Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, Alina Skibińska w rozmowie z Piotrem Zychowiczem opublikowanej w Rzeczpospolitej” 13 stycznia 2011 r. podała liczbę znacznie wyższą: 190 tysięcy, a jej pochodzenie wyjaśniła następująco:

Szacuje się, że około 10 % polskich Żydów znajdujących się pod okupacją niemiecką uciekło przed niemieckimi deportacjami. Albo zbiegło z gett podczas pacyfikacji, albo już z samych transportów do obozów. Daje to więc co najmniej 250 tysięcy osób. Spośród tych 250 tysięcy po wojnie w Centralnym Komitecie Żydów w Polsce zarejestrowało się nie więcej niż 60 tysięcy.

Wg Aliny Skibińskiej pozostali zbiegowie, czyli 190 tysięcy, mogli później zginąć z rąk Polaków lub na skutek polskich denuncjacji.

Miesiąc później, 10 lutego 2011 r. Barbara Engelking-Boni wyjaśniła dziennikarzowi PAP tajniki obliczeń: „historyk Szymon Datner oceniał, że było ich około 10 %, czyli około 250 tysięcy Żydów. 40 tys. z nich przeżyło wojnę”.

Zaintrygowany tymi rozbieżnościami prof. Bogusław Wolniewicz przeprowadził kwerendę biblioteczną publikacji dr Szymona Datnera i znalazł w artykule „Zbrodnie hitlerowskie na Żydach zbiegłych z gett” (Biuletyn ŻIH 1970 r.) następujące zdanie: „w jednej z prac liczbę ocalałych Żydów oszacowałem […] na ok. 100.000 osób. Równie orientacyjnie oceniamy, że co najmniej drugie tyle ofiar zostało wychwytanych przez organa okupacyjne i padło ofiarą zbrodni”.

W tym zdaniu Szymon Datner odwołuje się do swojej wcześniejszej publikacji „Las sprawiedliwych. Karta z dziejów ratownictwa Żydów w okupowanej Polsce” (Warszawa: KiW, 1968), w której na 5 stronie znajduje się zdanie: „Częstokroć zastanawiały mnie okoliczności, dzięki którym dziesiątki tysięcy Żydów uniknęły zagłady. Liczbę ocalonych [w Polsce] trudno sprecyzować. Przypuszczam, że najbliższą prawdy jest liczba między 80.000 a 100.000 osób”.

Komentarz prof. Wolniewicza:

Datner nie próbuje tu niczego oceniać procentowo, nie robi żadnych wyliczeń. Wypowiada luźne „przypuszczenie” i to wszystko. Z tego ogólnikowego i niezobowiązującego przypuszczenia zrobiono potem na kolanie konkretną i okrągłą liczbę „10 %”, nadzwyczaj poręczną propagandowo. Liczba ta jest czystym zmyśleniem, a branie jej za punkt wyjścia do jakichkolwiek wnioskowań czy dyskusji dyskwalifikuje je z góry metodologicznie. Prawdziwy historyk nie wychodzi od procentowych fikcji.

Trudno nie zgodzić się z tą opinią prof. Wolniewicza. Naukowcom z Centrum nie trzeba już nawet żadnych spreparowanych dowodów do miotania oskarżeń, wystarczą bowiem słowa bez żadnego pokrycia.

Tworząc swoje procentowe fikcje, owi naukowcy zupełnie nie uwzględniają istotnych okoliczności. Zdaniem prof. Jana Żaryna:

Obliczenia powojenne dotyczące uratowanych Żydów prowadzone przez stronę żydowską gubią kategorię Polaków żydowskiego pochodzenia, którzy dla Niemców byli Żydami, a z punktu widzenia Żydów nimi nie byli. Stąd też daleko idące kłopoty w dialogu pomiędzy historykami polskimi i żydowskimi. My obracamy się w kręgu relacji, które opowiadają nam o większej liczbie Żydów uratowanych, bo słowo Żyd oznacza to, co z perspektywy niemieckiej wówczas oznaczało, a z punktu widzenia Żydów jest to ta społeczność, która po wojnie zgłaszała się do Centralnego Komitetu Żydów Polskich jako uratowani z holocaustu. No to jaki procent Polaków żydowskiego pochodzenia zgłaszał się do obcej sobie struktury? To było dla nich obce stowarzyszenie, gdyż oni byli Polakami.

Według wiedzy Polskiego Państwa Podziemnego, w marcu 1944 r. na ziemiach polskich po stronie aryjskiej znajdowało się 250 tys. Żydów, być może są to jednak liczby zawyżone. Część z nich przebywała w oddziałach partyzanckich sowiecko-komunistycznych, które były określane jako bandyckie, gdyż napadały na wsie polskie. W związku z tym ich nie obejmowała działalność pomocowa Polskiego Państwa Podziemnego. Jednak zdecydowana większość Żydów to osoby, które żyły wśród społeczeństwa polskiego i były przez Polaków chronione.

Dużą grupę uratowanych stanowiły dzieci żydowskie przechowywane w żeńskich zgromadzeniach zakonnych, które były wychowywane w polskich warunkach. W związku z tym dziś wiele z tych osób nawet nie wie o swoim pochodzeniu. Były też dramaty rodzinne, gdyż krewni żydowscy zgłaszali się po wojnie do polskich rodzin o zwrot dziecka wychowanego przez nich jak własne.

Ponadto należy pamiętać, że spora liczba uratowanych w Polsce Żydów po zakończeniu wojny zdecydowała się na nielegalną emigrację do Palestyny. Również w tym przypadku brak jest ścisłych danych, gdyż Bricha (organizacja utworzona przez działaczy syjonistycznych, zajmująca się akcją emigracyjną) działała w sposób niejawny, stosowano fałszywe dokumenty etc. Szacuje się, ze ponad 48 tys. Żydów opuściło Polskę między sierpniem 1945 a czerwcem 1946 roku. Trudno ustalić ilu z nich zarejestrowało się przedtem w Centralnym Komitecie Żydów Polskich. Inne szacunki podają, ze w latach 1944 –1947 wyemigrowało z Polski około 150 tys. Żydów, co stanowiło dwie trzecie całej powojennej populacji żydowskiej w Polsce

Biorąc pod uwagę powyższe zastrzeżenia, trzeba wyraźnie powiedzieć, że liczby dotyczące Żydów uratowanych z Zagłady, podawane przez pracowników Centrum Badań nad Zagładą Żydów, nie mogą być traktowane jako podstawa do formułowania opinii mających rangę niepodważalnego dogmatu.



Przy pisaniu notki autorka korzystała z publikacji:

1. Jan Parandowski, Muzeum hańby i zbrodni, „Odrodzenie”, 18 maja 1947

2. http://archiwum.rp.pl/artykul/1012927-C ... wosci.html

3. Boguslaw Wolniewicz, Fikcyjne 10 procent, czyli ilu Żydów zabili Polacy, Najwyższy Czas!, 15 stycznia 2012, http://nczas.com/publicystyka/fikcyjne- ... li-polacy/

4. Szymon Datner, Las sprawiedliwych. Karta z dziejów ratownictwa Żydów w okupowanej Polsce , Wydawnictwo KiW, Warszawa, 1968

5. Polacy Ratujący Żydów. Tom I: Historie niezwykłe (red. J. Żaryn, T. Sudoł), Tom II: Słownik (red. Janina Hera) Wydawnictwo Neriton, Warszawa, 2014

6. https://www.ushmm.org/wlc/en/article.ph ... d=10005417

https://www.salon24.pl/u/nanofiber/8437 ... iemieckiej


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Postawy Polaków wobec szalejącego zła.
PostNapisane: 12 mar 2018, 10:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Cały świat pozna Ulmów

IPN planuje wydanie monografii na temat pomocy Polaków Żydom w każdym województwie podczas II wojny światowej.

O tych planach poinformował „Nasz Dziennik” dr Mateusz Szpytma, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Wprawdzie IPN co jakiś czas publikuje prace naukowe na ten temat, ale teraz stworzono dodatkowy podprojekt badawczy na temat pomocy Polaków Żydom w czasie II wojny światowej we wszystkich regionach Polski.

– Dzisiaj, mimo wieloletnich badań, wiedza jest dosyć wycinkowa, a pełną monografię w tym zakresie posiada tylko Rzeszowszczyzna. Chcemy, aby powstały książki na temat pomocy Żydom w każdym województwie – powiedział nam dr Szpytma. Wiceprezes IPN zapowiada, że oddziały Instytutu zostaną wzmocnione kadrowo pracownikami naukowymi, którzy skoncentrują się na badaniu tych zagadnień. Jest wiele materiałów archiwalnych na temat pomocy Polaków ludności żydowskiej, nad którymi mogą pracować historycy. – Mamy do dyspozycji dokumenty polskiego podziemia, powojenne materiały procesowe, sądowe i prokuratorskie, relacje świadków w wielu różnych językach. I to wszystko trzeba zebrać, przeanalizować i opisać. Sporo do odkrycia jest również w archiwach niemieckich – mówi dr Szpytma.

Oczywiście, działalność badawcza, edukacyjna IPN jest ukierunkowana na kraj, ale Instytut stara się też dotrzeć do odbiorców zagranicznych. Musimy im przede wszystkim pokazywać, jakie były realia II wojny światowej w Polsce. Społeczeństwa zachodnie, ale nie tylko one, nie wiedzą, że Polska była pierwszą ofiarą Niemiec. – Musimy przypominać, że podczas wojny polskie władze na uchodźstwie alarmowały aliantów o tym, co dzieje się w obozach koncentracyjnych i zagłady, że jest tam prowadzone całkowite unicestwienie narodu żydowskiego – argumentuje prezes Szpytma. – Polska była też jednym z nielicznych miejsc w Europie, gdzie za okazanie pomocy Żydom groziła kara śmierci – podkreśla Mateusz Szpytma.

Krzysztof Losz

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/195 ... ulmow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /