Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 116 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 08 cze 2013, 08:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
Dla Polski

Piotr Szubarczyk

Jest dziś szczególna okazja, by przypomnieć, że mamy Rok Powstania Styczniowego. 150 lat temu, 9 czerwca, doszło bowiem w Warszawie do akcji specjalnej na rzecz powstania.

Pracownicy Kasy Głównej Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu Królestwa Polskiego – ryzykując bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich – przekazali Aleksandrowi Waszkowskiemu, późniejszemu naczelnikowi powstania w Warszawie, skarb Królestwa Polskiego. Były to walory bankowe na sumę 24mln zł, czyli 3,6 mln rubli, depozyty zastawne etc.

W ryzykownej akcji udział wzięli główny kasjer Stanisław Janowski i główny kontroler Stanisław Hebda, cieszący się do tego stopnia pełnym zaufaniem swoich przełożonych, że posiadali klucze do skarbca. Do spisku wciągnęli trzech woźnych, razem z nimi wynosili worki z pieniędzmi. 14 czerwca zdobyte walory zostały przekazane Rządowi Narodowemu. Uczestnicy akcji bezpiecznie wyjechali za granicę.

Ta akcja pokazuje, jaką siłę i poważanie miał wśród Polaków powstańczy Rząd Narodowy. Gotowi byli na wszelkie ofiary, by go wesprzeć. Walory bankowe, zarekwirowane pamiętnego dnia, pozwoliły na zakup broni i kontynuację walki.

Komisja Rządowa Przychodów i Skarbu mieściła się przy obecnym placu Bankowym. Prawie wiek później komuniści postawili w tym miejscu pomnik Dzierżyńskiego – symbol sowieckiego panowania w Polsce. Oto historia Warszawy i Polski.

Warto pamiętać, zwłaszcza w Warszawie, o dzielnym naczelniku Waszkowskim. Jako 22-latek miał już za sobą brawurową akcję zajęcia rosyjskich map sztabowych na początku powstania. Aresztowany na ul. Elektoralnej w grudniu 1864r., został skazany na śmierć i powieszony na stokach Cytadeli 17 lutego 1865r., razem z Emanuelem Szafarczykiem. To była ostatnia publiczna egzekucja powstańców w Warszawie. Chwała bohaterom Powstania Styczniowego!

http://www.naszdziennik.pl/wp/35108,dla-polski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 30 sie 2013, 13:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wsercupolska.org/joomla/index.ph ... o&Itemid=4

Męczennicy narodowej Sprawy
Wtorek, 06 Sierpień 2013 18:38 Pamięć Walka i Męczeństwo

Obrazek
Romuald Traugutt


To był jeden z najsmutniejszych dni w historii Warszawy. W piątek, 5 sierpnia 1864 r., na stokach Cytadeli Rosjanie zamordowali na szubienicy przywódców Powstania Styczniowego, członków Rządu Narodowego: Romualda Traugutta, Jana Jeziorańskiego, Rafała Krajewskiego, Józefa Toczyskiego i Romana Żulińskiego. Zbrodnię obserwowało 30 tysięcy rodaków, na zmianę płacząc, modląc się i śpiewając „Święty Boże”…
Do tego traumatycznego wydarzenia będzie się odwoływał Józef Piłsudski – znawca historii Powstania Styczniowego, opiekun jego weteranów. Termin wymarszu z Krakowa I Kompanii Kadrowej (6 sierpnia 1914 r.) upamiętniał 50. rocznicę egzekucji.
Romuald Traugutt, ostatni dyktator Powstania, był najstarszy z zamordowanych, miał lat 38. Aresztowany przez policję rosyjską 10 kwietnia 1864 r. nie wydał tajemnic rządu. Przed śmiercią ucałował krzyż. Prymas Tysiąclecia był orędownikiem jego beatyfikacji. Sprawa jest otwarta.
Józef Toczyski miał lat 36, kierował Wydziałem Skarbu. Już jako 20-latek zesłany był na Sybir za działalność niepodległościową.
Roman Żuliński miał 30 lat, był nauczycielem i znanym już matematykiem.
Rafał Krajewski miał lat 29. Był absolwentem Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie, architektem, kierował Wydziałem Spraw Wewnętrznych. W śledztwie był bity, głodzony, zamknięty w lochu.
Jan Jeziorański miał 28 lat, kierował Wydziałem Komunikacji.
Mówimy dziś często o żołnierzach wyklętych, którzy przeciwstawiali się sowietyzacji Polski. Sposób, w jaki wyklęci traktowani byli przez komunistów, był nawiązaniem do rosyjskiej bezwzględności wobec Romualda Traugutta i innych członków Rządu Narodowego oraz tysięcy żołnierzy Powstania Styczniowego. To samo okrucieństwo, to samo obelżywe słowo „bandyci”… Ten sam „dół kryjomy” i próba zacierania śladów. Idźmy po tych śladach.

Piotr Szubarczyk

Za: http://www.radiomaryja.pl/informacje/me ... ej-sprawy/
Nadesłał: Jacek


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 04 wrz 2013, 07:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
Bitwa pod Panasówką

Piotr Szubarczyk

Trwa Rok Powstania Styczniowego. Przed 150 laty, 3 września 1863 r. pod Panasówką w powiecie biłgorajskim doszło do jednej z największych bitew powstania. Połączone oddziały legendarnego płk. Marcina Borelowskiego „Lelewela” i Kajetana Cieszkowskiego „Ćwieka” – razem około 1200 żołnierzy – pokonały 4-tysięczne zgrupowanie rosyjskie.

Rosjanom nie pomogły armaty i kawaleria. Zostali zaatakowani przez polską kawalerię i chłopów-kosynierów, którzy jak niegdyś w bitwie pod Racławicami, zaczopowali rosyjskie działa. W czasie walk poległo 35 powstańców, w szpitalu polowym zmarło jeszcze 17. Wśród Rosjan było ponad 360 zabitych i rannych. Po polskiej stronie wsławił się m.in. dowodzący konno oddziałem piechoty młody szlachetny Węgier, mjr Edward Nyáry, w latach 1848-1849 żołnierz gen. Józefa Bema. Ciężko ranny w czasie bitwy, zmarł następnego dnia. Został pochowany w oddzielnej mogile. Zbiorowa mogiła poległych w bitwie powstańców znajduje się przy wjeździe do Zwierzyńca od Biłgoraja.

Pułkownik Borelowski „Lelewel” poległ trzy dni później w bitwie na Sowiej Górze pod Batorzem, prowadząc atak na bagnety. W roku 1933 z inspiracji Marszałka Józefa Piłsudskiego usypano tam pamiątkowy kopiec, a na obelisku umieszczono napis: „Przechodniu, powiedz Ojczyźnie, że za ukochanie Jej tuśmy polegli”.

W liście do cara Mikołaja I jego syn, wielki książę Konstanty, namiestnik Królestwa Polskiego, pisał: „Dwóch Lelewelów zabito, a może nawet trzech, a mimo to Lelewel dowodzi bandą w guberni lubelskiej”… Warto przypomnieć, że zaledwie 80 lat później „bandytami” będą – w oczach Sowietów i ich komunistycznych kolaborantów – partyzanci opierający się sowietyzacji Polski, uczestnicy Powstania Antykomunistycznego, poszukiwani dziś na powązkowskiej Łączce i w innych miejscach. Tragiczne, polskie déjà vu…

http://www.naszdziennik.pl/wp/52802,bit ... sowka.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 28 wrz 2013, 16:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.onr.h2.pl/index.php?option=c ... informacje

Mija 150 rocznica zwycięskiej Bitwy pod Sędziejowicami
28 -September -2013 - 17:25

Obrazek
Zdjęcie przedstawia pomnik ku czci poległych powstańców w Sędziejowicach


Przedstawiamy pierwszą relacje naszych kolegów którzy uczestniczyli w obchodach 150 rocznicy zwycięskiej Bitwy pod Sędziejowicami.

26 sierpnia 1863 roku w czasie Powstania Styczniowego, wojska powstańcze dowodzone przez gen. Edmunda Taczanowskiego w sile 1500 żołnierzy rozgromiły na Sędziejowickich polach (teraz powiat Łaski) szwadron żołnierzy rosyjskich ok 90 żołnierzy (grodzieńskich huzarów i kozaków dońskich) rtm. von Grabbego. Oddział rosyjski został doszczętnie wybity, a pozostali żołnierze (5 osób) i dowódca zostali wzięci do niewoli. Polacy stracili 4 ułanów, którzy pochowani zostali w zbiorowej mogile. Na cmentarzu w Sędziejowicach postawiono pomnik upamiętniający polaków którzy zginęli w tej potyczce.

Maria Konopnicka pisała w wierszu "O Zarembie 1863 r. w sierpniu pod Sędziejowicami" :

„A w Sieradzkiej Ziemi
Łokietkowej ziemi
Zniósł tam Moskwę Taczanowski
Z kosyniery swemi”.

Z tej okazji w Sędziejowicach, odbyły się liczne uroczystości, podzielone na dwa dni 24 i 25 września.
1 dzień rozpoczął się mszą świętą w Kościele Parafialnym pw. Św. Marii Magdaleny, po mszy delegacje i mieszkańcy ruszyli w stronę głównego placu w Sędziejowicach, gdzie odsłoniono tablice upamiętniającą to wydarzenie z Powstania Styczniowego 1963 r., złożono pod nią również kwiaty.
Po tej uroczystości udano się na cmentarz w Sędziejowicach, gdzie odsłoniono odrestaurowaną mogiłę powstańców styczniowych, po salwach honorowych zakończono główną część wydarzeń.

Na stadionie gminnym odbyła się druga część dzisiejszych wydarzeń na których wystąpiły zespoły ludowe a także odbył się pokaz obozowiska wojskowego z czasów powstania Styczniowego przygotowany przez 32 Bazę Lotnictwa Taktycznego z Łasku

2 dzień rozpoczął się w godzinach południowych wyścigiem rowerowym „Wyścigiem Pamięci Powstańców. W tym samym czasie w samo południe w pobliskich lasach odsłonięto pamiątkowy obelisk z okazji tej rocznicy.

Kolejną uroczystością było nadanie Zespołowi Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Sędziejowicach, nowego patrona – im. Powstańców 1863 r. w Sędziejowicach. Również nadano imię gen. Edmunda Taczanowskiego jednemu z dębów rosnącemu przy mogile powstańczej.

Po tych głównych wydarzeniach na pobliskim stadionie gminnym w Sędziejowicach mogliśmy podziwiać występy ludowych zespołów z Węgier i Słowacji, a także kabaretu podwórkowego „Szadkowiacy”. Pod wieczór wystąpił zespół „NieBoNie”

Widać że w naszym regionie powraca się do ochrony historii, tradycji i kultury. Dużą uwagę kładzie się na wychowanie młodzieży w patriotycznym klimacie i pamięta się o tych co ponieśli życie za naszą wolność.

Wszystkim tym którzy polegli w obronie naszej ojczyzny w Powstaniu Styczniowym dziękujemy z całego serca za waleczność, wytrwałość i miłość do naszej Ojczyzny. Bóg zapłać.

Cześć i Chwała Bohaterom !!!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 30 wrz 2013, 07:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
Bitwa pod Mełchowem

Piotr Szubarczyk

W Roku Powstania Styczniowego przypominamy bitwę pod Mełchowem koło Lelowa (powiat częstochowski), stoczoną 30 września 1863 r. przez powstańców z silnego oddziału płk. Zygmunta Chmieleńskiego, naczelnika województwa krakowskiego – z piechotą i dragonami rosyjskimi. Rosjanie mieli też działa i rakietnice.

To była bitwa zwycięska, choć krwawa. Poległo ponad 100 żołnierzy wroga i prawie tylu samo powstańców. Starcie było niezwykle zacięte, o zwycięstwie decydowała walka wręcz, powstańcze bagnety. W bitwie polegli m.in. dzielny Węgier, kapitan huzarów Albert Esterhazy oraz płk Teofil Władyczański. Młodziutki dowódca, pułkownik Chmieleński (lat 28) zostanie potem aresztowany przez Rosjan i zamordowany w przeddzień Wigilii Bożego Narodzenia w Radomiu.

Ta bitwa warta jest naszej pamięci także dlatego, że został w niej ranny 18-letni żołnierz z powiatu miechowskiego Adam Chmielowski, któremu bez znieczulenia amputowano wtedy nogę. To był początek jego drogi ku świętości. Powstaniec, malarz, założyciel zgromadzenia albertynów i albertynek, opiekun i przyjaciel ubogich, czyli św. Brat Albert, został wyniesiony na ołtarze przez bł. Jana Pawła II 22 czerwca 1983 r. w Krakowie. Kanonizowany 12 listopada 1989 r. w Rzymie.

Błogosławiony polski Papież kochał Brata Alberta, widział w jego drodze ku Bogu podobieństwo do własnego życia. Obydwaj żyli sztuką, obydwaj porzucili ją dla służby Bożej. Karol Wojtyła poświęcił Bratu Albertowi dramat „Brat naszego Boga”, a w książce „Dar i tajemnica” napisał: „Dla mnie postać [św. Brata Alberta] miała znaczenie decydujące, ponieważ w okresie mojego własnego odchodzenia od sztuki, od literatury i od teatru, znalazłem w nim szczególne duchowe oparcie i wzór radykalnego wyboru drogi powołania”.

Służba Ojczyźnie, ofiara powstańcza, literatura i sztuka, służba Boża. „Zwyczajne” polskie drogi…

Obrazek
Krzyż na skraju Mełchowa upamiętnia poległych w bitwie powstańców


http://www.naszdziennik.pl/wp/55402,bit ... howem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 16 gru 2013, 23:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://narodowcy.net/polska/8253-odkryt ... yczniowych

Odkryto obozowisko powstańców styczniowych
Opublikowano: środa, 30, październik 2013 20:31

Powstańcze obozowisko zostało odkryte na terenie Puszczy Knyszyńskiej w rezerwacie Budzisk. W poszukiwaniach brali udział głównie historycy, leśnicy oraz pasjonaci ze Stowarzyszenia Collegium Suprasliense. Na terenie obozowiska znajdowało się wiele przedmiotów z czasów powstańczych.

Obrazek

Posługując się pamiętnikiem jednego z powstańców styczniowych, poszukiwacze znaleźli w głębi puszczy miejsce obozu powstańców styczniowych z 1863 roku. „Pod suchem wzgórzem okrytem jodłowym lasem leżała niewielka dolina, a strzegły jej z trzech innych stron sosny i brzozy. A wszędzie po lesie stoją szałasy w rzędy, z dachem ułożonym z kory, opuszczonym do ziemi, a bokami wyplecionymi z jedliny" - mówią słowa pamiętnika sporządzonego w 1865 roku przez białostockiego nauczyciela gimnazjum Ignacego Aramowicza, który brał udział w powstaniu styczniowym. Pamiętnik ten został wydany w Szwajcarii.
Odkryte obozowisko, w którym przebywało około 500 powstańców przez dwa tygodnie, zostało zbadane już przez specjalistów. Znaleziskami na terenie obozowiska były między innymi: guzik z munduru carskiego żołnierza z numerem 11, ołowiane kule, miejsca odlewnicze kuli, łyżkę, podkowy koni powstańców, noże oraz łańcuch kuty przez kowala i łączony ósemkowo, do spinania wozów. Wśród znalezisk znalazły się również monety, które pomogły celnie datować założenie obozu. Znaleziska potwierdzają autentyczność pamiętnika sprzed około 150 lat. „A w bok od szałasów mamy wozy i arsenał i kuźnię i rymarzy i nieco dalej jamy gotowe, dla ukrycia rzeczy, których byśmy nie mogli unieść" - pisze w swoim pamiętniku powstaniec.
W obozowisku mieli tymczasowe schronienie żołnierze z oddziału rozbitego w bitwie pod Waliłami. Oddział był dowodzony przez Walerego Wróblewskiego.
Do odkrycia przyczynił się leśnik Romuald Makarewicz, który wiedzę na temat obozowiska zdobył od swego dziadka, a ten zaś od swoich przodków.


źródło: kresy.pl
kredka


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 23 gru 2013, 16:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/artykuly/70109-ubio ... tyce.pl%29

Ubiory i biżuteria okresu żałoby narodowej doby Powstania Styczniowego


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 08 sty 2014, 23:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/artykuly/67182-lite ... tyce.pl%29

Litewsko-białoruska wystawa o powstaniu styczniowym w Grodnie
opublikowano: 15 listopada, 19:36

W grodzieńskim Starym Zamku otwarto białorusko-litewską wystawę „Powstanie 1863 r.: osoby, imiona, historie”, na której prezentowane są eksponaty ze zbiorów muzealnych z Litwy i Grodzieńskiego Muzeum Historyczno Archeologicznego.
Powstańcze losy
Organizatorzy podkreślają, że wystawa próbuje opowiedzieć o powstaniu przez pryzmat historii poszczególnych jego uczestników.
Na wystawie pokazywane są fotografie powstańców ze znajdującego się w Litewskich Szawlach muzeum „Auszros”, a także egzemplarze powstańczej broni, przedmioty wytworzone przez więźniów i katorżników.
Powstańcze pamiątki
Unikalnym eksponatem jest sztandar podziału Pawła Szymkiewicza (lit. Povilas Simkievicius) ze zbiór muzeum krajoznawczego Kielmach.
Wśród eksponatów jest również mszalnik rzymski należący do jednego z przywódców powstania na Żmudzi ks. Antoniego Mackiewicza (lit. Antanas Mackievicius), oraz rękopis wspomnień generała – gubernatora Michaiła Murawiowa. Sceny batalistyczne pokazują prace Artura Grottgera z cykli «Lituania» (1864—1866) і «Polonia» (1863).
Grodzieńskie muzeum zaprezentowało pamiętnik powstańca, pieczątki powstańczych organizacji i uzbrojenie z epoki.

mc,Biełsat


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 20 sty 2014, 08:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
Od wroga uznanie, od Borusewicza – pogarda

Niemcy, Szwajcarzy i Rosjanie, pełni uznania dla Powstania Styczniowego i dokonań Rządu Narodowego, skrupulatnie analizowali przebieg zmagań Polaków w latach 1863-1864. Dzisiejsze polskie władze bagatelizują powstanie lub, co gorsza, publicznie odnoszą się do niego ze wzgardą typową dla ignorantów. 22 stycznia przypadnie 151. rocznica wybuchu powstania. Warto wziąć udział w uroczystościach, które ten fakt upamiętnią.

„Powstanie w ówczesnym zaborze rosyjskim – nie w Galicji – ono się nie udało, było bardzo słabe. Takie obchody, jakie powstanie” – wypalił marszałek Senatu Bogdan Borusewicz w głośnej rozmowie z dziennikarką Radia Lwów w 2013 roku w odpowiedzi na pytanie, dlaczego zainaugurowane przed rokiem uroczystości w 150-lecie Powstania Styczniowego, objęte patronatem przez Senat RP, są tak skromne.

Marszałek Borusewicz, historyk z wykształcenia, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, działacz opozycji demokratycznej, współpracownik zasłużonego dla opozycji innego historyka z KUL Janusza Krupskiego i Wolnych Związków Zawodowych, w politycznej zapiekłości zdecydowanie się zapędził. Ledwo Senat RP ustanowił rok 2013 Rokiem Powstania Styczniowego, uznając doniosłość tego zrywu Polaków do niepodległości i jego wpływ na dalsze losy Ojczyzny, a tu taki kwiatek!

Jaki był powód lekceważącej oceny powstania z 1863 roku? Przecież choćby Józef Piłsudski uważał przez całe życie, że bez doświadczenia Powstania Styczniowego nie byłoby możliwe odrodzenie Polski niepodległej w 1918 roku i obrona jej suwerenności w latach wojny o granice, w kolejnych latach, aż po Bitwę Warszawską i kampanię niemeńską przeciw bolszewickiej Armii Czerwonej.

Co więcej, jak można wyczytać z dokumentów, fenomen Powstania Styczniowego i podziemnych struktur Rządu Narodowego zainspirował Szwajcarów, którzy narodową doktrynę obronną oparli na studiach nad dziejami Powstania Styczniowego, wskazując polski zryw jako wzór do naśladowania w warunkach szwajcarskich. Równie gorliwie i skrupulatnie dzieje Powstania Styczniowego i pracę państwa podziemnego w latach 1863-1864 studiowali najpierw Rosjanie, a potem Niemcy.

Jak pisał Stefan Melak w artykule pt. „Dla Polaków inspiracja, od wroga uznanie” w miesięczniku „Kombatant” nr 1/2010, historycy podczas kwerendy w Archiwum Akt Nowych w Warszawie odkryli, że w Zespole Naczelnego Dowódcy SS i Szefa Policji Niemieckiej znajduje się opracowanie Oddziału Wojenno-Naukowego Sztabu Generalnego Wojsk Lądowych Niemieckich Sił Zbrojnych zatytułowane „Metody polskie podjęte w przygotowaniu i przeprowadzeniu powstania przeciwko Rosjanom w 1863 roku. Sposób obrony rosyjskiej”. Wiadomo, że Niemcy zainspirowali się podobnymi opracowaniami, sporządzonymi przez Rosjan jeszcze w trakcie zmagań z powstańcami oraz w następnych latach.

Nauka na dziś i na przyszłość
Według dokumentów z lutego 1940 roku opracowaniem tym był osobiście zainteresowany naczelny dowódca SS Heinrich Himmler. Informował on w piśmie skierowanym 28 lutego 1940 roku z Berlina do szefa Urzędu do spraw Obrony Rzeszy, SS-brigadeführera Leo Petriego: „Uważam opracowanie za tak dobre, że osobiście pragnę je upowszechnić. Jednakże z góry proszę o informację, ile egzemplarzy mogę mieć dla SS. Myślę o ok. 100 egzemplarzach, ponieważ opracowanie chcę przekazać do wszystkich placówek aż do szczebla dowódców batalionów SS i Policji w Generalnej Guberni, do Okręgów SS ’Wisła’ i ’Warta’ oraz do placówek Policji Państwowej”.

Na polecenie Himmlera opracowanie dotyczące 1863 roku otrzymali: szef Policji Bezpieczeństwa, SS-gruppenführer Reinhardt Heidrich, szef Głównego Urzędu SS, SS-obergruppenführer August Heissmayer i szef Policji Porządkowej, SS-obergruppenführer Kurt Daluege.

Wnioski z tego niemieckiego opracowania dotyczącego 1863 roku wydają się interesujące także dziś, w kontekście lekceważących ocen powstania wypowiadanych przez przedstawicieli najwyższych władz III RP, zaniechań władz państwa w zakresie opieki nad miejscami spoczynku powstańców i upamiętnień wydarzeń z okresu powstania czy wreszcie kapitulacji, gdy chodzi o poważne obchody 150-lecia Powstania Styczniowego, których kulminacja nastąpi 5 sierpnia 2014 r. pod Krzyżem Traugutta, czyli w miejscu stracenia dyktatora powstania i członków Rządu Narodowego przez rosyjskiego okupanta.

Otóż autorzy niemieckiej pracy zauważają, że „podczas powstania 1830-31 Polacy dysponowali – pomimo panowania rosyjskiego – dobrze zorganizowanym, regularnym wojskiem narodowym. Taką regularną siłą zbrojną nie dysponowali w powstaniu 1863 r. Tym bardziej zdumiewa, że przy braku regularnego wojska i wewnętrznych sporach byli w stanie ponad rok walczyć z przeważającymi liczebnie i uzbrojeniem wojskami rosyjskimi. Organizacja i przeprowadzenie powstania przez Polaków, przeciwdziałanie rosyjskie i popełnione przez obie strony błędy dostarczają szeregu wniosków, z których płynie nauka na dziś i na przyszłość”.

Oceniając walkę partyzancką, autorzy raportu dostrzegli, że kluczową w niej rolę odgrywała ludność cywilna, a działanie oddziałów zależało od wsparcia mieszkańców. Z tego wynika waga organizacji cywilnej powstania. Z raportu wyłania się podziw dla Rządu Narodowego, który działał podczas całego powstania w stolicy zapełnionej rosyjskimi wojskami i funkcjonariuszami jawnej oraz tajnej policji – Ochrany, utrzymywał łączność z województwami, powiatami i okręgami. Utworzył własną pocztę, a ważne informacje przekazywali kurierzy, którymi często były kobiety. Dużą rolę przypisywano policji powstańczej.

Władza Rządu Narodowego rozciągała się także na polskich urzędników zatrudnionych w instytucjach rosyjskich. Szczególnie dotyczy to poczty i kolei, które wielokrotnie wykorzystywano do celów powstańczych. Przy pomocy polskich urzędników udało się m.in. 6 czerwca 1863 roku zrabować z rosyjskiej kasy skarbowej 3,6 mln rubli.

Lekcja z powstania
Zagadnienia wojskowe powstania były przez wiele lat przedmiotem studiów i wykładów Józefa Piłsudskiego oraz innych oficerów ze Sztabu Głównego Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego. Okazały się niezwykle przydatne wiele lat później. Gdy 28 września 1939 roku Niemcy i Związek Sowiecki przypieczętowały czwarty rozbiór Polski, mieliśmy już zalążki państwa podziemnego, zorganizowanego na wzór Rządu Narodowego z lat 1863-1864.

Wracając do Józefa Piłsudskiego, to na zesłaniu w Tunce spotkał się z członkiem powstańczego Rządu Narodowego Bronisławem Szwarcem, który przekazał mu cenne informacje o organizacji władz powstańczych i przygotowaniach do powstania. Dostrzegając wielkie wartości ideowe powstania 1863 roku, przyszły Marszałek podjął gruntowne studia nad jego historią. Wnioski przedstawił w formie wykładów w krakowskiej Szkole Nauk Społeczno-Politycznych w 1912 roku dla słuchaczy kursów oficerskich krakowskiego Strzelca. Wykład stenografował ówczesny uczeń, a późniejszy generał Julian Stachiewicz, jeden z najzdolniejszych sztabowców w Wojsku Polskim. Wykłady opublikowano jako „Zarys historii militarnej Powstania Styczniowego” w „Przeglądzie Historyczno-Wojskowym” nr 1 z 1929 roku, z inicjatywy i w opracowaniu gen. Juliana Stachiewicza.

W ocenach historyków, „Zarys” jest dotąd jednym z najlepszych opracowań na ten temat w dorobku historiografii polskiej. Praca była podręcznikiem historii wojskowości wykorzystywanym w edukacji przez kilka pokoleń oficerów.

Józef Piłsudski wielokrotnie potrafił zaszczepić ideę walki najbliższym towarzyszom z konspiracji. Odwołał się do tej idei, gdy zdecydował się ruszyć z Pierwszą Kompanią Kadrową z Krakowa na ziemie zaboru rosyjskiego 5 sierpnia 1914 roku, to jest w 50. rocznicę stracenia przez Rosjan Romualda Traugutta, dyktatora Powstania Styczniowego. W Krakowie odczytał „Odezwę Rządu Narodowego” datowaną na 3 sierpnia 1914 roku w Warszawie. Wydając odezwę w imieniu nieistniejących władz, pragnął podkreślić rangę podejmowanych przez siebie działań. Odezwa była sygnowana pieczęcią wzorowaną na pieczęci Rządu Narodowego 1863-1864 – z herbami Polski, Litwy i Rusi.

Jak widać na przykładzie Marszałka, wielcy Polacy mieli szacunek i uznanie dla powstania, z którego też wyciągali wnioski w pracy dla niepodległości Polski. Lekcja z powstania jest ważna także dziś. Trzeba tylko chcieć z niej korzystać.

Andrzej Melak, Komitet Katyński, Krąg Pamięci Narodowej Współpraca: Łukasz Kudlicki

http://www.naszdziennik.pl/mysl/65805,o ... garda.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 26 sty 2014, 12:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/rotmistrz-huragan

Rotmistrz „Huragan”
Napisano 2 miesiące temu | 1 komentarz

W Powstaniu Styczniowym 1863-1865 obok Polaków walczyło również kilkuset ochotników cudzoziemskich reprezentujących kilkanaście narodowości. Byli wśród nich Węgrzy, Czesi, Serbowie, Włosi, Francuzi, Niemcy, Austriacy, Anglicy, obywatele Szwecji, Norwegii, Luksemburga… Najliczniejszą grupę w szeregach naszej „legii cudzoziemskiej” stanowili dezerterzy z armii rosyjskiej. Było ich ogółem trzystu, w tym 47 oficerów i podoficerów. Wśród 274 przypadków w których udało się ustalić ich narodowość, najliczniej reprezentowani byli Rosjanie (187 osób), a także Rusini nieco ahistorycznie zaliczani dziś do Ukraińców (50) bądź Białorusinów (17).

Obrazek
Cytadela warszawska - rozstrzelanie„CZWARTEGO GRUDNIA 1866 ROKU W FOSIE CYTADELI WARSZAWSKIEJ ODBYŁA SIĘ OSTATNIA EGZEKUCJA UCZESTNIKA POWSTANIA STYCZNIOWEGO. JEDNAK TO NIE POLAK STANĄŁ TEGO DNIA PRZED PLUTONEM EGZEKUCYJNYM. OSTATNIM STRACONYM UCZESTNIKIEM ZRYWU BYŁ DAWNY WOJSKOWY ROSYJSKI, MITROFAN PODHALUZIN, JUNKIER (PODCHORĄŻY) 4. PUŁKU KOZAKÓW DOŃSKICH” !!!


*****

Ten sam łańcuch
Wielu okryło się sławą, jak kapitan Paweł Bogdanow (odznaczył się pod rozkazami Chmieleńskiego i Bosaka), porucznik Andriej Potiebna (poległ pod Pieskową Skałą), artylerzysta Paweł Jakobi (ranny w bitwie pod Nieznanicami), czy sztabskapitan Matwiej Bezkiszkin (autor memoriału do cara Aleksandra II O sposobach likwidacji wrogości między Polakami a Rosjanami,następnie oficer partii Mariana Langiewicza, potem Zygmunta Jordana, wreszcie dowódca samodzielnego oddziału partyzanckiego działającego aż do kwietnia 1864 roku w Sandomierskiem). W rosyjskich siłach zbrojnych zdarzały się też przypadki podawania się do dymisji oficerów sympatyzujących z Polakami, a nawet samobójstwa (w tym szczególnie głośne – pułkownika Korffa z garnizonu warszawskiego, po tym jak otrzymał on rozkaz wymarszu przeciw powstańcom).
Różne były motywy działań Rosjan walczących u boku Polaków. W grę wchodziły koneksje rodzinne (np. matka sztabskapitana Bezkiszkina była Polką), modne w niektórych kręgach rosyjskiej inteligencji polonofilstwo, sympatia dla narodu walczącego o wolność, ucieczka przed brutalnością panującą w armii carskiej albo też ideowy sprzeciw wobec caratu. Aleksander Hercen, nestor rosyjskiej emigracji politycznej, nawoływał z Londynu: Jesteśmy z Polakami, bo ten sam łańcuch nas skuwa.
Odsiecz znad Donu
Kozacy Dońscy uchodzili za najwierniejszych strażników imperium carów. Ich udział w akcjach represyjnych wobec polskich wystąpień niepodległościowych ściągnął na nich nienawiść naszych patriotów. Paradoksalnie wielu Dońców, choć bezlitosnych w walce, z szacunkiem traktowało Polaków za ich waleczność i umiłowanie wolności.
Nie wiemy, co zaważyło na wyborach Mitrofana Podhaluzina. Stacjonował w Królestwie Polskim od 1858 roku, co najmniej od 1861 współpracował z naszymi środowiskami patriotycznymi, m.in. współorganizując manifestację w Horodle. W maju 1863 r. jego pułk skierowano przeciw powstańcom.
Podhaluzin przy pierwszej okazji przeszedł na stronę polską. Zrazu wstąpił do „partii” pułkownika Dionizego Czachowskiego, naczelnika wojennego województwa sandomierskiego, jako zwykły szeregowiec. Szybko poznano się na jego umiejętnościach kawaleryjskich i skierowano go pod rozkazy rotmistrza Junoszy, dowodzącego oddziałem jazdy krakowskiej. Już wkrótce postawa Dońca zachwyciła jego towarzyszy broni.
Nieustraszonym męstwem, prawdziwie lwią odwagą i bez granic poświęceniem wprawił w podziwienie cały oddział…. – wspominał po latach jego przyjaciel, Ksawery Lipowski.
Podhaluzin szybko dosłużył się stopnia porucznika. Początkowo powierzono mu dowództwo plutonu konnego, następnie samodzielnego oddziału „kozaków powstańczych”. Miał pod komendą średnio od 40 do 60 kawalerzystów. Nie brakło wśród nich dezerterów z rosyjskich formacji dragońskich i kozackich.
Na jesieni 1863 roku oddział Podhaluzina powrócił pod rozkazy pułkownika Czachowskiego. Niestety, już 6 listopada nad ranem w Krępie Kościelnej siły polskie zostały zaskoczone przez rosyjskich dragonów. Zgrupowanie powstańcze zostało zniszczone. Pułkownik Czachowski poległ w trakcie odwrotu pod Jaworem Soleckim. Porucznik Podhaluzin odniósł ciężką ranę. Przez kilka tygodni ukrywał się, korzystając z pomocy ludności wiejskiej. Potem zdołał przemknąć się przez kordon graniczny i znaleźć schronienie w Galicji.
Znów w boju
Waleczny Doniec szybko wylizał się z ran. Rychło zapragnął powrócić na pole walki. Zgłosił się pod rozkazy generała Józefa Hauke-Bosaka. Otrzymał awans do stopnia rotmistrza oraz dowództwo nad szwadronem olkuskim w krakowskim pułku kawalerii powstańczej. Następnie wyróżnił się m.in. w bitwach pod Cisowem i Opatowem. Zdobył wiekopomną sławę jako rotmistrz „Huragan” („Uragan”).
Niestety, klęska insurekcji była przesądzona. Interwencja mocarstw zachodnich na którą liczyli patrioci nie nastąpiła. Oddziały powstańcze wykruszały się. Na miejsce poległych i wziętych do niewoli nie zgłaszali się już nowi ochotnicy. Coraz więcej uczestników zrywu wycofywało się z szeregów, próbowało wtopić się w miejscową ludność bądź ratowało się ucieczką za kordon.
Wszakże „Huragan” nadal kontynuował swą walkę. Dopiero w maju 1864 roku, niemal w rocznicę swego akcesu do sił powstańczych, wycofał się wraz ze swym oddziałem do zaboru austriackiego.
W Galicji Podhaluzin ukrywał się dzięki pomocy Polaków, pod nazwiskiem Jana Zalewskiego. Po jakimś czasie został jednak aresztowany i osadzony w więzieniu w Tarnowie, a następnie, w marcu 1865 roku wydany władzom rosyjskim.
Umieszczony w Cytadeli Warszawskiej z godnością zniósł długie śledztwo. Uznany winnym zdrady stanu, dezercji oraz udziału w godności oficera w różnych bandach buntowniczych, został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano 4 grudnia 1866 roku.
Mitrofan Podhaluzin był ostatnim powstańcem styczniowym, wobec którego zastosowano tak srogą formę represji. Spoczął w ziemi polskiej, obok około 50 sarmackich patriotów, wśród nich członków Rządu Narodowego z Romualdem Trauguttem na czele, straconych w Cytadeli Warszawskiej za udział w zrywie 1863 roku.
Bracia Moskale
Według niepełnych danych, podczas represji w zaborze rosyjskim w latach 1862-1866 rozstrzelano lub powieszono 669 uczestników wystąpień niepodległościowych. Znalazło się wśród nich aż 89 ochotników rosyjskich, rusińskich i innych, byłych wojskowych armii carskiej (ponad 13,30 proc. ogółu straconych!). Pierwsi zginęli współpracujący z Polakami konspiratorzy Łotysz Iwan Arhold i Rusin Piotr Śliwicki, rozstrzelani w Modlinie w czerwcu 1862 roku (na pół roku przed rozpoczęciem Powstania Styczniowego). Wśród straconych znalazł się również wspomniany wyżej sztabskapitan Matwiej Bezkiszkin, powieszony 17 maja 1864 roku w Radomiu (jego postacią zachwycił się m.in. Stefan Żeromski), również Jakób Lowkin służący pod Hauke-Bosakiem, rozstrzelany w Kielcach, i wielu innych. Zamyka tę tragiczną listę Mitrofan Podhaluzin, Kozak Doński.
Dla „przyjaciół Moskali” walka u boku Polaków była olbrzymim dramatem – wszak nawet ci z nich, którzy byli zdeklarowanymi przeciwnikami caratu, równocześnie uważali się za rosyjskich patriotów. Tymczasem Powstanie Styczniowe przybrało postać wojny między dwoma narodami. W tej sytuacji akces do powstańczych „partii” sytuował ochotników rosyjskich na pozycjach zdrajców własnej ojczyzny i ściągał na nich potępienie ogromnej większości ich rodaków. Również wśród Polaków spotykali się oni z podejrzliwością, a niekiedy odrzuceniem. Wyjątkowo tragicznie potoczyły się losy kapitana Nikiforowa, który wpierw zasłynął męstwem w bitwie pod Sosnowcem, a następnie, na skutek intryg niesłusznie oskarżony o szpiegostwo, został rozstrzelany przez powstańców. Również Aleksander Hercen bywał obrzucany obelgami przez niektórych naszych emigracyjnych radykałów (gorącogłowi krzykacze nie zdawali sobie sprawy, że są marionetkami w ręku policji rosyjskiej prowadzącej przeciw Hercenowi szeroką operację dezinformacyjną).
Dziedzictwo dwóch cieni
Dzisiaj, wiedząc jaką postać przybrała ostatecznie rewolucja w Rosji, skłonni jesteśmy dworować sobie z naiwnego idealizmu rosyjskich XIX-wiecznych burzycieli starego porządku. „Carskie więzienie narodów” wcale nie okazało się złem absolutnym, przeciwnie, to jego zburzenie w 1917 roku rozwarło wrota piekieł nad Rosją i znaczną częścią świata. Trzeba też podkreślić, że carski despotyzm, mimo całej swej bezwzględności, mimo predylekcji do knuta i nahajki, nigdy nie sięgnął u nas po metody tłumienia buntów stosowane choćby przez republikańskie reżimy w Europie Zachodniej. Represje po zdławieniu Powstania Styczniowego, aczkolwiek brutalne, nie dorównywały strumieniom krwi płynącym ulicami Paryża zaledwie kilka lat później, ani tym bardziej wcześniejszemu ludobójstwu w Wandei.
Tym niemniej trudno oprzeć się wzruszeniu czytając słowa Hercena składającego hołd polskiemu umiłowaniu wolności, w godzinie naszej klęski:
TAK, BRACIA POLACY, BEZ WZGLĘDU NA TO, CZY PRZYJDZIE WAM ZGINĄĆ W WASZYCH NIEPRZEBYTYCH MICKIEWICZOWSKICH LASACH, CZY WRÓCICIE JAKO LUDZIE WOLNI DO OSWOBODZONEJ WARSZAWY – ŚWIAT NIE MOŻE ODMÓWIĆ WAM PODZIWU. CZY ZAZNACIE NOWEJ ERY NIEZALEŻNOŚCI I ROZWOJU, CZY ŚMIERCIĄ SWOJĄ ZAKOŃCZYCIE ODWIECZNĄ, BEZPRZYKŁADNĄ WALKĘ – JESTEŚCIE WIELCY. BŁOGOSŁAWIONA OJCZYZNA WASZA – CHOĆ W CIERNIOWEJ KORONIE, MOŻE BYĆ DUMNA ZE SWOICH SYNÓW. SPLOTŁY SIĘ W WAS SZLACHETNIE I Z WDZIĘKIEM DWA WIELKIE DZIEDZICTWA DWÓCH CIENI WIELKICH – CZYSTOŚĆ, ENTUZJAZM I WIERNOŚĆ RYCERZA Z WALECZNOŚCIĄ I MOCĄ DAWNEGO RZYMIANINA. CHWAŁA WAM!

Andrzej Solak

http://konwentnarodowypolski.wordpress. ... z-huragan/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 10 lut 2014, 20:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/depesze/69788-aplik ... tyce.pl%29

Aplikacja poświęcona Powstaniu Styczniowemu - polecamy!
opublikowano: 18 grudnia, 13:58 | ostatnia zmiana: 18 grudnia, 18:39

Powstanie Styczniowe wybuchło 22 stycznia 1863 roku w Warszawie – sercu zaboru rosyjskiego. Serdecznie polecamy specjalną aplikację, która pozwoli się zapoznać z historycznymi szczegółami tamtych wydarzeń.
Aplikacja ta - przewodnik, umożliwia odwiedzanie w terenie miejsc pamięci związanych z ponad pięciuset lokalizacjami, będących istotnymi dla wydarzeń powstańczych. Wykonana została przez Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich w Warszawie przy finansowym udziale Muzeum Historii Polski.

Aplikację można zainstalować ze strony internetowej.
https://play.google.com/store/apps/deta ... 1863&hl=pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 22 mar 2014, 18:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://3obieg.pl/powstanie-styczniowe-z ... -dzielnych

Powstanie Styczniowe – Żuawi Śmierci najdzielniejsi z dzielnych!
Napisano 2 miesiące temu | Brak komentarzy

Nazwa “żuaw” pochodzi od arab. zuāwa – nazwy szczepu Kabylów. Nazwa żuawi śmierci wynikała ze składanej przysięgi, że nigdy się nie cofną ani nie poddadzą. Mogli tylko zwyciężyć albo zginąć. Pod twardą ręką Rochebrune’a, żuawi stali się jedną z doborowych formacji powstania, w której szczególnie widoczny był esprit de corps – “duch oddziału”, wyrażający się m.in. w odmiennym jednolitym umundurowaniu, dyscyplinie i ceremoniałach przyjęcia do żuawów.

Obrazek

ŻUAWI ŚMIERCI.
„ŻUAW ŚMIERCI, BIAŁE KRZYŻE na SWEJ PIERSI NOSI, ON o NASZA WOLNĄ POLSKĘ PANA BOGA PROSI” !!!
*****
Znaczenie nazwy
.
Nazwa “żuaw” pochodzi od arab. zuāwa – nazwy szczepu Kabylów. Nazwa żuawi śmierci wynikała ze składanej przysięgi, że nigdy się nie cofną ani nie poddadzą. Mogli tylko zwyciężyć albo zginąć. Pod twardą ręką Rochebrune’a, żuawi stali się jedną z doborowych formacji powstania, w której szczególnie widoczny był esprit de corps – “duch oddziału”, wyrażający się m.in. w odmiennym jednolitym umundurowaniu, dyscyplinie i ceremoniałach przyjęcia do żuawów.
.
Umundurowanie, broń, organizacja
.
Nosili koszule z surowego jedwabiu na którą nakładano płócienną bieliznę jako podkładkę pod ubiór z łosiowej skóry. Na ten płócienny pokrowiec zakładano właściwy mundur tego oddziału: czarną sukienną kamizelkę z naszywanym dużym białym krzyżem, surdut z czarnego sukna bez kołnierza, sięgające do kostek czarne sukienne bufiaste spodnie, wysokie buty z cholewami, szalik czarnobiały na szyi i obszyty białym barankiem czerwony fez z czarnym kutasikiem (ozdobny pęk z frędzli). Oficerowie nosili krótsze od surdutów czarne sukienne kurtki bez kołnierza zw. żuawkami a ich fezy były obszyte siwym barankiem i ozdobione polską kokardą z orłem. Oznaki stopni oficerskich noszono na rękawach w postaci wyszywanych skomplikowanych wzorów złotych, u podoficerów z żółtej tasiemki (należało to do ówcześnie panującej mody wojskowej).
.
Obrazek

W celu ochrony tego kosztownego ubioru żołnierze zakupili sobie guńki (ciepłe męskie odzienie wierzchnie noszone przez bogatych pasterzy) z brązowego sukna.
.
Ekwipunek żuawa śmierci stanowił tornister, pas z ładownicami, sztylet, manierka, karabin kapiszonowy z bagnetem (dł. 40-60 cm.) i rewolwer kapiszonowy. Jego ładowanie odbywało się w sposób następujący: nabój wkładano do kolejnych komór bębna od przodu i dociskano go pobojczykiem dźwigniowym umieszczonym zawiasowo pod lufą. Potem nakładano kapiszony na znajdujące się z tyłu bębna specjalne trzpienie-kanały połączone z kolejnymi komorami bębna i w ten sposób broń była gotowa do strzału (cały proces trwał ok. 3 minuty).
.
Skład sztabu
.
Obrazek

Franciszek Maksymilian Rochebrune (pułkownik)
Franciszek Kuttek (lekarz)
Emanuel hr. Moszyński (podporucznik sztabu, adiutant Rochebrune’a)
Jan Serafin Tomkowicz (podporucznik-chorąży, adiutant Rochebrune’a)
Cesar Manara (podporucznik-chorąży)
Karol Moszyński (kapral saperów)
Dr Bronisław Garwoliński (drugi lekarz, pomocnik major-lekarz)
Ochotnicy do oddziału musieli być zaakceptowani przez dowódcę, który osobiście interesował się swoimi podwładnymi. W zamian, mimo egzekwowania surowej dyscypliny, z karą śmierci za niesubordynację włącznie [!], żołnierze darzyli Rochebrune’a wielkim szacunkiem i oddaniem.
.
Znak oddziału
.
Była to czarna chorągiew z aplikowanym białym krzyżem, z narodowymi (białoczerwonymi) szarfami na których widniał napis: “W imię Boże – r. 1863″
.
Poczet sztandarowy tworzyli:
.
szeregowy Wierzbicki
chorąży Cywiński
kapitan Czaderski
.
Szlak bojowy
Pierwszy raz żuawi śmierci weszli do walki 17 lutego 1863 w bitwie pod Miechowem, w której, mimo utraty elementu zaskoczenia, Rochebrune poprowadził osobiście atak na bagnety na pozycje rosyjskie usadowione na miejscowym cmentarzu. Rozbitym i zszokowanym Rosjanom żuawi wyciągali wręcz karabiny z rąk. Jednak ponieśli ciężkie straty – ze 150 pozostało jedynie kilkunastu, w tym dowódca (polegli m.in. jego adiutanci: Jan Serafin Tomkowicz i Emanuel hr. Moszyński oraz szeregowiec – Horoch), lecz rozeszła się sława oddziału. Rochebrune następnie odtworzył formację, nazwaną Pułkiem Żuawów Śmierci, z ochotników w Krakowie (nie osiągnęła ona w rzeczywistości rozmiaru pułku).
.
Według części biografów, Rochebrune uczestniczył w bitwie pod Małogoszczem, lecz brak relacji o udziale formacji żuawów w tej bitwie. W tym okresie oddział osiągnął siłę batalionu liczącego 400 ludzi w dwóch kompaniach, dowodzonych przez Drzymałę (właśc. Tytus O’Brien de Lacy) i hr. Wojciecha Komorowskiego. Żuawi walczyli następnie 17 marca 1863 pod Chrobrzem, gdzie będąc w straży tylnej oddziałów polskich, odparli atak rosyjskich dragonów. W bitwie tej oddziałom polskim udało się wycofać, zadając poważne straty nieprzyjacielowi. Następnego dnia 18 marca oddział wziął udział w bitwie pod Grochowiskami, stanowiąc jądro oporu polskich sił, okrążonych i broniących się w lesie. Bitwa zakończyła się odparciem Rosjan, którzy ponieśli duże straty.
.
Po następującym później wyjeździe Rochebrune’a do Francji, nastąpił koniec oddziału. Dowodzony przez krótki okres przez Drzymałę, oddział pod koniec marca 1863 przekroczył granicę austriacką. Dwudziestu jeden ostatnich walczących w powstaniu żuawów poniosło śmierć w bitwie pod Igołomią 5 maja 1863 r.
.
Żuawi z sztuce
Pieśń o tej formacji pt. Marsz Żuawów napisał Włodzimierz Wolski. Do mniej znanych należą te poniżej:
.
“Żuaw śmierci już się zbliża
Za Polskę chce walczyć
Już nam Moskal nie ubliża
Francuz go przestraszył
Bo na wzór wojsk Bonapartych
Żuaw z nami mierzy
Wśród tradycji nie zatartych
Na Polsce wolnej mu zależy…”
“Żuaw śmierci, białe krzyże na swej piersi nosi
On o nasza wolną Polskę Pana Boga prosi
Krew przelewa za to, aby Polska była wolna
To jest nasza ojców ziemia, dzięki nim będzie spokojna…”..


Marsz Żuawów

Obrazek
Włodzimierz Wolski
XIX wiek

.
Nie masz to wiary, jak w naszym znaku,
Na bakier fezy, do góry wąsy ?
Śmiech ? i manierek brzęk na biwaku,
W marszu się idzie jak gdyby w pląsy;
Lecz gdy bój zawrze, to nie na żarty,
Znak i karabin do ręki bierzem,
A Polak w boju, kiedy uparty,
Staje od razu starym żołnierzem.
.
Marsz, marsz Żuawy!
Na bój, na krwawy,
Święty, a prawy !
Marsz Żuawy ! marsz!
.
Kiedy rozsypiem się w tyraliery,
Zabawnie z bronią pełznąć, jak krety;
Lecz lepszy ogień ? gęsty a szczery,
I lepszy rozkaz: marsz na bagnety!
Bo to sam bagnet w ręku aż rośnie,
Tak wzrasta zapał w dzielnym ataku,
Hura, hej hura! huczy radośnie;
Górą krzyż biały na czarnym znaku!
.
Marsz, marsz Żuawy!
Na bój, na krwawy,
Święty, a prawy !
Marsz Żuawy ! marsz!
.
Pamięta Moskwa, co Żuaw znaczy,
Drżąc sołdat jego wspomina imię;
Sporo, bo nakłuł carskich siepaczy
Brat nasz, francuski Żuawek w Krymie.
Miechów, Sosnówkę, Chrobrz, Grochowiska,
Dzwoniąc też w żęby, wspomni zbój cara ?
Krwią garstka doszła mężnych nazwiska,
Garstka się biła jak stara wiara.
.
Marsz, marsz Żuawy!
Na bój, na krwawy,
Święty, a prawy !
Marsz Żuawy ! marsz!
.
W śniegu i błocie mokre noclegi,
Choć się zasypia przy sosen szumie,
W ogniu rzednieją diablo szeregi,
Chociaż się zaraz szlusować umie,
A braciom ległym na polu chwały,
Mówimy: Wkrótce nas zobaczycie,
Pierw za jednego z was pluton cały
Zbójów, nam odda marne swe życie.
.
Marsz, marsz Żuawy!
Na bój, na krwawy,
Święty, a prawy !
Marsz Żuawy ! marsz!
.
Po boju spoczniem na wsi, czy w mieście,
Cóż to za słodka dla nas podzięka,
Gdy spojrzy mile oko niewieście,
Twarz zapłoniona błyśnie z okienka!
Bo serce Polek, bo ich urodę,
Żuaw czci z serca, jak żołnierz prawy,
I choćby z tę jedną nagrodę,
Winien być pierwszy wśród boju wrzawy.
.
Marsz, marsz Żuawy!
Na bój, na krwawy,
Święty, a prawy !
Marsz Żuawy ! marsz!
.
Nie lubim spierać się o czcze kwestie,
Ale nam marne carskie dekrety,
Jakieś konsesje, jakieś amnestie,
Jedna odpowiedź: marsz na bagnety!
By ta odpowiedź była dobitną,
Wystosowana zdrowo, a celnie,
Niech ją Żuawi najpierwsi wytną;
Bagnety nasze piszą czytelnie!
.
Marsz, marsz Żuawy!
Na bój, na krwawy,
Święty, a prawy !
Marsz Żuawy ! marsz!
.
Słońce lśni jasno, albo zza chmury,
Różne są losy nierównej wojny;
Żuaw ma zawsze uszy do góry,
Z bronią u boku zawsze spokojny.
Kiedyśmy mogli z dłońmi gołemi
Oprzeć się dzikiej hordzie żołnierzy,
To z bronią wyprzem ich z polskiej ziemi;
Nie do Żuawów, ? kto w to nie wierzy!
.
Marsz, marsz Żuawy!
Na bój, na krwawy,
Święty, a prawy !
Marsz Żuawy ! marsz!
.
za: http://komitetnarodowy.pl/
.
.
http://konwentnarodowypolski.wordpress. ... dzielnych/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 24 mar 2014, 15:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2014/01/24/ ... znia-1874/

Piotr Szubarczyk – Kalendarz polski codzienny: 24 stycznia 1874
Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2014-01-24

Obrazek
Męczennicy uniccy


Na obrazie: Carscy żołdacy zabijają Męczenników Podlaskich z Pratulina. Obraz Walerego Radzikowskiego (*1840 †1905), malarza i fotografa z Krakowa.
Unia biskupów prawosławnych Rzeczypospolitej z Kościołem rzymsko-katolickim została zawarta w Rzymie, w przeddzień Wigilii Bożego Narodzenia 1595 r. Ogłoszono ją uroczyście w Brześciu Litewskim, w cerkwi św. Mikołaja. Stąd pochodzi jej nazwa używana przez historyków: unia brzeska.
Unia była dziełem prawdziwie Bożym, ważnym wydarzeniem w dziele odbudowy jedności Kościoła. Miała też jednak swoich zapiekłych wrogów, inspirowanych przez Moskwę, która zawsze (także dziś!) traktowała Cerkiew prawosławną instrumentalnie, jako narzędzie polityki państwa. W unii brzeskiej widziała zagrożenie ze strony Stolicy Apostolskiej, która reprezentowała kulturę europejską, śródziemnomorską, kulturę wolnych ludzi, obcą moskiewsko-azjatyckiemu despotyzmowi. Z tych powodów kościół unicki stanie się w czasach zaborów kościołem męczenników, prześladowanych przez Moskwę, dążącą do wchłonięcia unitów przez cerkiew prawosławną. Rozniecano nienawiść prawosławnych do unitów. Jej ofiarą stał się m.in. św. Jozafat Kuncewicz, arcybiskup połocki (unicki), zamordowany w Witebsku (1623). I stał się cud! Moralny sprawca tej zbrodni, biskup prawosławny Melecjusz Smotrycki, przeprosił Pana Boga i złożył unickiemu biskupowi wileńskiemu katolickie wyznanie wiary!
W czasach zaborów carowie rosyjscy postanowili wykorzystać Cerkiew do rusyfikacji zabranych obszarów Rzeczypospolitej. Pierwszą ofiarą stał się kościół unicki i jego wierni.
Car Mikołaj I włączył bezprawnie po Powstaniu Listopadowym diecezje unickie do Cerwki prawosławnej (1839)! Na terenie Królestwa Polskiego pozostała jedna tylko diecezja unicka – chełmska. Stała się wkrótce diecezją męczenników.
Car, poprzez gorliwych czynowników i niegodnych tego miana duchownych prawosławnych żądał, by ze świątyń unickich usunąć wszystko, co ma związek z liturgią łacińską (np. konfesjonały, monstrancje, organy)! Carscy czynownicy, przy pomocy gróźb i szantażu, żądali od unitów przyjęcia prawosławia, czyli religii cara. Bo to car był w Rosji bogiem…
Unici z parafii w Ostrowiu Lubelskim godzili się na ruskie porządki, z obawy o swe dzieci, ale tylko do czasu. Znali granicę ustępstw. Zachował się w archiwum memoriał unitów z Ostrowia Lubelskiego do miejscowego carskiego kacyka. Dumny i piękny, godzien zachowania w źródłowych antologiach historii Polski:
Dotychczas słuchaliśmy was, bo byliśmy jak głupi, nie wiedząc czego od nas chcecie. Mówiliście nam oddajcie organy, bo to polskie i że więcej od nas nic nie chcecie. Usłuchaliśmy was i dla spokojności oddaliśmy wam nasze organy. Później powiedzieliście – wyrzućcie jeszcze polskie śpiewy, bo to nie wasze. Zaprzestaliśmy i religijnych śpiewów i pozwoliliśmy wyrzucić z cerkwi polskie książki nabożne. Kazaliście dalej usunąć z naszej cerkwi kazania polskie a wprowadziliście ruskie. Przystaliśmy i na to, chociaż nie rozumieliśmy ruskiej mowy, słuchaliśmy jednak waszych nauk. Teraz nam głosicie, że już nie będziemy mieć monstrancji, procesji, świąt dawnych, dawnego użycia mszału i dzwonków i każecie usuwać ołtarze z cerkwi, a wnosić wasze prestoły. Na to my już przystać nie możemy, bo już wiemy czego chcecie. Popa waszego weźcie sobie, on nie nasz ksiądz i do cerkwi go więcej nie wpuścimy. Powiadacie, że w naszej cerkwi wszystko polskie. A gdzież jest Boskie? Toć my w cerkwi nie Polskę ani Polaków czcimy, ale Boga. Toć my nie Żydzi jesteśmy, tylko Polacy, żyjemy i pracujemy na polskiej ziemi i po polsku chcemy modlić się jak nas ojcowie.
Bezczelny ruski kacyk odpowiedział po rusku. Odpowiedź ponadczasowa, godna bolszewika, enkawudzisty, ubowca:
Myślałem, że będę miał do czynienia z ludźmi. Widzę teraz, że jesteście bydłem zuchwałym i niewdzięcznym względem cara…
Kacyk nakazał wybatożyć obrońców wiary. Rusko-azjatycka, dobrze znana także nam, kultura knuta i zbrodni…
Ta „kultura” rodziła męczenników. Rodzina Koniuszewskich z parafii Horbów odmówiła ponownego chrzczenia swoich dzieci w Cerkwi prawosławnej. Carscy urzędnicy zabrali im wszystko, doprowadzili do nędzy. Koniuszewscy dokonali samospalenia, stali się męczennikami swego kościoła.
Męczennicy. W sobotę 24 stycznia 1874 r. – w okresie likwidacji przez Moskwę ostatniej diecezji unickiej – do wsi Pratulin w powiecie Biała Podlaska przybyła sotnia kozacka i zaczęła strzelać do wiernych z miejscowej parafii unickiej, broniących się przed wchłonięciem przez Cerkiew prawosławną. Obrońcy świątyni byli bezbronni, zabijano ich w pozycji klęczącej, w trakcie modlitwy błagalnej! Carscy żołdacy zamordowali w ten sposób 13 obrońców kościoła. Nazywa się ich męczennikami unickimi albo męczennikami podlaskimi.
Bł. Jan Paweł II, wyniósł Męczenników Podlaskich na ołtarze. W niedzielę 6 października roku 1996 (był to rok jubileuszowy 400- lecia unii brzeskiej) beatyfikował Wincentego Lewoniuka i jego 12 braci, męczenników z Pratulina. Błogosławieni Kościoła katolickiego, choć wierni Kościoła unickiego! Piękna idea! To oni swą przelaną krwią stali się symbolem jedności Kościoła, tak jak w roku 1596 była tym symbolem unia brzeska!
* * *
W roku 1905 car Mikołaj II – pod presją kłopotów wewnętrznych państwa – odegrał rolę dobrego batiuszki i wydał tzw. ukaz tolerancyjny, na mocy którego dawni unici mogli powrócić na łono Kościoła rzymsko-katolickiego. Unickiego już nie było… Carscy urzędnicy przewidywali, że ukaz przejdzie bez echa, bo świątyn unickich już nie ma a ludzie przywykli do Cerkwi prawosławnej. Głupcy! Wkrótce po ukazie 200 tysięcy dawnych unitów przeszło do Kościoła katolickiego! To była demonstracja polskości i oporu wobec moskiewskiej kultury knuta! Uświadomienie doznanych krzywd i męczeństwa – współbraci z Pratulina i wielu innych.
* * *
W Galicji, pod zaborem austriackim, nie prześladowano unitów. Władze austriackie udzielały im poparcia. Przyjęła się nazwa Kościół grekokatolicki. W odrodzonej Rzeczypospolitej stał się on kościołem ukraińskich katolików. Cieniem na ten kościół położyło się ludobójstwo dokonane przez Ukraińców na bezbronnych polskich kobietach i dzieciach – w ramach antypolskiej czystki etnicznej na Wołyniu, na Podolu i w Lubelskiem. Niestety, wielu „duchownych” grekokatolickich brało bezpośredni udział w tych zbrodniach, „święcili” kosy, siekiery i młotki, którymi ukraińscy zbrodniarze zabijali polskie dzieci. Są także dziś na Ukrainie tacy „duchowni”, którzy każa się modlić wiernym za Banderę i innych zbrodniarzy. Pan Bóg osądzi tych „kapłanów” diabła, którzy porzucili ducha miłości i braterstwa, zakorzenionego w męczeńskiej wspólnocie unickiej.

Piotr Szubarczyk
http://wolnapolska.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 05 sie 2014, 06:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
Zaszczyt dla mnie ginąć razem z Trauguttem

Na fotografiach ogromna stutysięczna rzesza warszawiaków wypełniająca plac przed Cytadelą i okoliczne ulice po horyzont. Nad przybyłymi wielki 6-metrowy dębowy krzyż z Chrystusem w cierniowej koronie udekorowany girlandami z zieleni. Był 5 sierpnia 1916 roku. Pięćdziesiąt dwa lata czekał Romuald Traugutt, który „wziąwszy na ramiona krzyż narodu swego, poszedł za idącym ziemią tą słupem ognistym i w nim zgorzał”, aby Warszawa mogła oddać mu hołd, stawiając i poświęcając krzyż w miejscu jego śmierci. Dzisiaj, mimo iż tyle razy podnoszono na niego rękę, stoi nadal przy ul. Zakroczymskiej.

Już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości rozpoczęto starania, aby otworzyć proces beatyfikacyjny Traugutta, czego orędownikiem był również Prymas Tysiąclecia ks. kard. Stefan Wyszyński.
Po stuletniej obecności w 1915 roku Rosjanie opuścili Warszawę, cofając się przed wojskami niemieckimi. Zmiana okupacji spowodowała, iż Polacy zyskali większą swobodę. Wyrazem tego była chociażby imponująca manifestacja narodowa 3 maja 1916 roku i wkrótce obchody 52. rocznicy stracenia dyktatora Romualda Traugutta i czterech członków Rządu Narodowego z okresu Powstania Styczniowego. „Warszawa umie i chce czcić pamięć tych, których dotychczas czciła tylko wspomnieniem.

W ostatnich miesiącach przybyło stolicy kilka takich pamiątek: krzyż na Woli, gdzie zginął rycerską śmiercią generał Sowiński, krzyż na Grochowie, kędy tysiące młodych istnień kładło się pokotem pod nutę »Jeszcze nie zginęła!«, a szykuje się wielki pomnik zbiorowy: kopiec poległych, co jak mogiła Kościuszki nad Krakowem, wzniesie się ponad Warszawą, świadcząc o nierozerwalnym związku dni dzisiejszych z krwawą wspaniałą przeszłością” – oddawała nastrój ówczesnego czasu prasa.

W miejscu szubienicy stanął krzyż
Nasi przodkowie nie odwracali się od przeszłości, jedynie tym, którzy walczyli o niepodległą Ojczyznę, gdy tylko pojawiała się taka możliwość, oddawali hołd. Tak też było 5 sierpnia 1916 roku, kiedy uderzono w dzwony w całej Warszawie, a główne uroczystości odbyły się w kościele św. Franciszka z udziałem rodzin, dzieci i wnuków poległych i straconych, wraz z córką Traugutta – Anną Korwin Juszkiewiczową.

Poniżej poświęconego krzyża umieszczono granitowy głaz z wyrytym napisem: „Członkom Rządu Narodowego: Romualdowi Trauguttowi, Rafałowi Krajewskiemu, Józefowi Toczyskiemu, Romanowi Żulińskiemu i Janowi Jeziorańskiemu. Tu straconym przez Moskali dnia 5 sierpnia 1864 roku. Lud Warszawski 5 sierpnia 1916 roku. Boże zbaw Polskę!”.

Podczas uroczystości ks. Gąsiorowski wspomniał „okrutne praktyki ciemięzcy rosyjskiego, który z zaciekłością schizmatyka dławił porywy ducha narodowego”, a przewodniczący rady miejskiej, rektor dr Józef Brudziński podkreślił, iż „czcimy miejsce, na którym przed laty ciemięzca i barbarzyńca popełnił zbrodnię – zamordował zwyciężonego przeciwnika w sposób okrutny, żałując dlań »garstki prochu«, aby tym haniebniejszą śmierć bohaterów uczynić, ale dziś oto po tylu latach przemówiła Nemezys dziejowa”. Swoje przemówienie zakończył okrzykiem: „Jeszcze Polska nie zginęła”, co podchwyciły rzesze zgromadzonych, a na końcu orkiestra odegrała „Z dymem pożarów”.

I gdy „nieprzejrzany tłum zaległ w skupieniu” i „zwrócił się sercem lud Warszawy ku pamięci tych męczenników idei narodowej i wszystkich, którzy jak oni zawiśli na słupach szubienic lub polegli na polach bitew, w szeregu deputacji pierwsi szli uczestnicy powstania roku 1863. Z głębokim wzruszeniem spoglądała publiczność na te czcigodne postaci. Powiało od nich bujnym tchem niezapomnianej przeszłości. I zdawało się chwilami, że ciągnie oto pochód bolesny. Pięć wózków z pięcioma skazańcami, kat na przedzie, łoskot bębnów, chrapliwe głosy komendy. A tam, na stokach Cytadeli, szubienica, symbol przemocy, grozy panującej nad stolicą i nad ziemią polską. Ale to już minęło na szczęście. I dziś na tym samym miejscu wyrósł z użyźnionej krwią świętą ziemi potężny krzyż, godło zmartwychwstania” – opisywali świadkowie uroczystości 1916 roku, przypominając obrazy 5 sierpnia 1864 roku, kiedy miejsce to również zapełniło się warszawiakami, chociaż nikt nie powiadomił ich o dacie i godzinie stracenia członków Rządu Narodowego. Też grała orkiestra, ale rosyjska, aby zagłuszyć modlitwy i śpiew suplikacji, a gdy to nie pomogło, kozacy chwycili za nahaje.

Troską jedyną przyszłość pokolenia niewoli
„Jeżeli sędziowie rosyjscy mniemali, że szubienica przeznaczona dla tych, którzy byli bojownikami za niepodległość Polski, obniży w oczach tłumów ich dostojeństwo, to takie rachuby najzupełniej zawiodły… Wrażenie, jakie tego rodzaju morderstwo wywołało w kraju, było wstrząsające. Skazanie członków ostatniego Rządu Narodowego na karę, w pojęciu katów hańbiącą, zrozumiał ogół jako wyrafinowaną jedynie zemstę, wywartą nad bojownikami ruchu wyzwoleńczego, którzy nie dla ambicji i rozgłosu, nie dla uroku piastowania władzy najwyższej w narodzie, w ciszy i odosobnieniu, nieznani najbliższym nawet z charakteru pełnionej przez nich majestatycznej misji, szli z przekonania i dla idei na spotkanie śmierci, która im nieustannie groziła. Według świadectwa towarzyszów ich więziennej w przedzgonnych chwilach doli – troską jedyną skazańców była myśl o przyszłości pokolenia, które miało jeszcze przed sobą długie męki niewoli” – pisał Aleksander Kraushar, adwokat, historyk, publicysta, redaktor powstańczej prasy.

Traugutt, który trwał nieugięcie do końca na swym stanowisku dyktatora, był człowiekiem żarliwej wiary. Przed kwietniowym aresztowaniem w 1864 roku ukrywał się w mieszkaniu nieistniejącego już domu przy ul. Smolnej w Warszawie.
„Modlitwa dłuższa lub krótsza, a zawsze korna, odbywana klęcząc, dzień zaczynała. Leżąca przy łóżku książka do nabożeństwa widocznie w częstym bywała użyciu, gdyż stopniowo kartki jej wyszarzaną przybierały postać” – notował sekretarz Traugutta Marian Dubiecki. Potem zaczynał się konspiracyjny dzień, spotkania, pisanie korespondencji. Do domu wracał około godz. 7.00-8.00 wieczorem. Po krótkim wytchnieniu spotykał się ze swym sekretarzem. Dubiecki zdawał sprawy, otrzymywał nowe polecenia. Około dziesiątej się rozstawali. „Lampa, postawiona wówczas na biurku dyktatora, przyświecała jego robocie z piórem w dłoni jeszcze trzy, cztery godziny.

W owych to nocnych godzinach powstawały te liczne depesze, odezwy, listy, instrukcje, które tak obficie za dni dyktatury wychodziły spod pióra Traugutta. O godzinach popółnocnych głuchej nocy zimowej gasła wreszcie lampa samotnika, który w modlitwie szukał ukojenia po znoju pracowitego czuwania, i myśl zwrócona ku przedwiecznej sprawiedliwości zamykała dobę trudu…”.
W wieczór poprzedzający wykonanie wyroku śmierci na członkach Rządu Narodowego Dubiecki, któremu niespełna tydzień wcześniej zmieniono karę śmierci na katorgę (po kolejnych amnestiach do Warszawy wrócił dopiero po 20 latach), „zastukał” do sąsiedniej celi, w której więziono dyktatora, i usłyszał: „Mam księdza”. Po paru godzinach, niedawny sekretarz znów zakołatał. „Odpowiedź po dłuższej chwili nadeszła: »Modlę się«”. Dubiecki cały dzień i noc czekał na jakikolwiek sygnał. „Ciszy nic nie przerywało… Straż tylko, żandarmi, odemknąwszy zupełnie okienko, znajdujące się we drzwiach celi, wciąż się wpatrywali w więźnia, jak gdyby chcieli zbadać, co się dzieje w jego zbolałej duszy… Powoli upływały godziny dnia, a jeszcze wolniej biegły godziny nocy; jutrzenka, zwiastun dnia strasznego, owego 5 sierpnia, weszła do celi więźnia i zastała go w tej pozycji, w jakiej zostawiło zachodzące słońce.

Ciszy spoza muru nic nie przerywało… Aż wreszcie około godziny ósmej z rana szybko wydzwoniło pukanie jeden wyraz… wyraz ostatni: ”Do widzenia…„. Po chwili rozległ się szczęk broni i przyspieszone ciężkie kroki wielu dały się słyszeć u drzwi celki oznaczonej nr 19. Tłum zbrojny szybko przeszedł, a echo przejścia wprędce umilkło w głębi budynku… Traugutt to szedł na śmierć”.

„W Bogu tylko cała nadzieja”
W ostatnim liście do żony Antoniny: „do Ciebie, mój Aniołku”, pocieszał: „W Bogu tylko cała nadzieja moja, że Ci raczył dać siłę i da wytrwanie do zniesienia wszystkiego, żeś przy tym pamiętała i nigdy, mój Skarbie najdroższy, nie zapominała, że cokolwiek Ojciec nasz Niebieski zsyła na nas, z zupełnym poddaniem się i z synowską wdzięcznością przyjąć winniśmy, i że to wszystko nie jest skutkiem ślepego przypadku, ale, wolą Bożą zrządzone, jest karą Jego za grzechy nasze, a zarazem i prawdziwym dobrodziejstwem, gdyż wszystko, co Stwórca czyni z nami, dla dobra naszego prawdziwego czyni. Poddanie się wszakże zupełne i ochocze Jego woli świętej jest koniecznym warunkiem, aby nam wszystko na prawdziwy pożytek się obracało. Nie zapominajmy, moje Dziecię, że Bóg, chociaż o szczęściu naszym doczesnym pamięta, przede wszystkim jednakże ma na celu szczęście nasze wieczne, do którego nas stworzył i przeznaczył… Taką to jedynie pociechę przesyłam Ci, Najdroższa moja, gdyż ta tylko człowiekowi w największym nieszczęściu i strapieniu prawdziwą być może. Z tego samego źródła i ja czerpię moc i ochotę”.

W celi chciał wyrzeźbić w chlebie głowę żony. „Napotykam tu mnóstwo trudności: najprzód sam materiał wysychając, pęka, potem brak jakichkolwiek pomocniczych narzędzi, a w końcu i co najważniejsze brak zupełny wszelkiego żywego, a chociażby i gipsowego modelu dla zauważenia ogólnych kształtów ludzkich twarzy. Służba więzienna, gdy się ukazuje, to tak przelotnie, że nie podobna przyjrzeć się choć trochę, przy tym są to twarze męskie. Tak więc psuję, poprawiam i znów psuję, ale wciąż robię i tak mnie to zajmuje, że czasem godziny niepostrzeżenie upływają… w ten sposób Ciebie, mój Aniele, mam ciągle obecną w mej wyobraźni, a z Tobą to jakoś koniecznie i Dziatki i cała Twoja i moja Rodziny się łączą… Trzynastego czerwca obchodziłem dzień ślubu naszego, a zarazem dzień Twoich imienin. Pomodliłem się więcej jak zwykle, poleciłem Was Bogu i Matce Najświętszej, prosząc, aby Wam byli pociechą, nadzieją i pokrzepieniem…”.

Pisząc o konieczności wykształcenia dzieci, wskazał: „Cokolwiek bądź ze mną się stanie, nieskończone dzięki składam codziennie Bogu, że Dziatki, pod bacznym okiem i czułą opieką takiej Matki jak Ty, będą wzrastać w łasce u Boga i u ludzi, tylko ich spod swego oka nie usuwaj dla jakich próżnych widoków świetnego wychowania. Pragnąłbym z duszy, aby one jak najlepsze wychowanie naukowe odebrały, ale przede wszystkim chodzi mi o to, żeby ich dusze i serca podobne twemu sercu i twej duszy były. Dobra jest i pożyteczna uczoność, naturalnie prawdziwa uczoność i gruntowna, a nie powierzchowna, ale ważniejsza nad to wszystko uczciwość. Prawdziwa poczciwość musi zawsze iść w parze ze zdrowym rozsądkiem i to jest dla człowieka bardzo wystarczającym i koniecznie potrzebnym. Tak więc bądźcie zawsze razem, gdzie Ty, tam i one, gdzie one, tam i Ty. Zamiłowanie porządku i czystości wpajaj najmocniej w Dziatki, mój Aniołku, niech się stanie ich nałogiem; powinno to być zewnętrznym odbiciem porządku moralnego i czystości duszy”.

Cześć męczennikom
Podobne świadectwa, niezwykłej Bożej ufności, próśb o modlitwę, troski o swych bliskich i przekonania, iż spotkają się po śmierci w życiu wiecznym, pozostawili pozostali członkowie Rządu Narodowego: Józef Toczyski, Roman Żuliński, Jan Jeziorański, Rafał Krajewski. Ten ostatni niemający jeszcze trzydziestu lat, gdy odwiedziły go po raz ostatni cztery ukochane siostry, powitał je słowami: „Żałujecie mnie, a ja szczęśliwy mam zgon. Wszakże prędzej czy później umrzeć muszę, a zatem czyż lepiej umrzeć z choroby?… Nie płaczcie po mnie…”.

Odpowiedziały, że nie będą płakać „jako Polki”, wtedy odrzekł: „To za mało, jako chrześcijanki. Wiem, gdzie i za co idę: nie żałuję tego, com zrobił i nie mam niechęci do nikogo, ani do Polaków, ani do Rosjan; mówię to szczerze, bo wszakże nie mam już nic do stracenia, gotów jestem wyciągnąć ręce do wszystkich Rosjan… Mój los też wcale nie jest nieszczęśliwy; dziękuję za niego Bogu, bo jakiż to zaszczyt dla mnie ginąć razem z Trauguttem: to święty człowiek”. Na koniec powiedział: „Nie sądźcie, moi drodzy, że mnie trwoży cierpienie; wierzcie, że wszystko, co się tyczy ciała, to marność, głupstwo wszystko, co cierpi ciało. Wierzcie mi, że każdy ból ciała, że każde uderzenie, to krzepi i dodaje mocy, doświadczyłem tego; ale co innego, jeśli zadadzą ból moralny – o, to boli”.

Nazajutrz w Warszawie ukazała się odezwa powstańczego naczelnika miasta Aleksandra Waszkowskiego. „Oddajmy cześć męczennikom i uświęćmy ich pamięć, nie łzą rozpaczy, lecz męskim postanowieniem wstępowania w ich ślady…”. 52 lata później przybyło ten hołd oddać im sto tysięcy warszawiaków. Ciał zamordowanych członków Rządu Narodowego na czele z Trauguttem nie udało się znaleźć do dzisiaj.

Dr Jarosław Szarek

http://www.naszdziennik.pl/mysl/89579,z ... uttem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Powstanie Styczniowe
PostNapisane: 05 sie 2014, 06:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31043
Pięć czaszek z Cytadeli

Jeśli chcesz dowiedzieć się prawdy o człowieku, nie pytaj jego przyjaciela. Dowiedz się raczej, co myśli o nim wróg. Zajrzyjmy zatem do rosyjskich dokumentów na temat przywódców Powstania Styczniowego, uwięzionych wiosną 1864 roku, skazanych na śmierć i powieszonych na stokach Cytadeli 5 sierpnia 1864 roku. Znajdziemy w nich odpowiedź, dlaczego należy pamiętać o Traugucie i Rządzie Narodowym!

Romuald Traugutt

„Lat 38, aresztowany pod nazwiskiem Michała Czarneckiego, dymisjonowany podpułkownik saperów, katolik, żonaty, mający dwie córki. W kwietniu 1863 roku wstąpił do oddziału buntowników i przyjął kierownictwo oddziałów na Litwie, w powiatach: kobryńskim, prużańskim i brzeskim. Wziął udział w siedmiu potyczkach z rosyjskimi wojskami i po przegranej pod Kołodną uciekł do Krakowa, a 10 października, posługując się paszportem rządu austriackiego, przybył do Warszawy jako agent handlowy pod nazwiskiem Michała Czarneckiego. Przejął główne kierownictwo w Rządzie Narodowym i działał zupełnie niezależnie jako dyktator do momentu aresztowania, tj. do 29 marca (10 kwietnia), lecz odmówił ujawnienia wspólników. Traugutta niejednokrotnie przyzywano na badanie i nie bacząc na wielokrotne perswazje Komisji, pozostawał nieprzejednanym, nie chcąc ujawnić swych wspólników i swoich stosunków z zagranicą, oświadczając przy tym, że przyjął udział w powstaniu i następnie wstąpił do Rządu Narodowego z przekonania, rozumiejąc, że tym przyniesie krajowi korzyść”.

Rafał Krajewski

„29 lat, katolik, kawaler. Komisja śledcza ujawniła, że był dyrektorem departamentu spraw wewnętrznych. W śledztwie zeznał: ’Choćbym miał być powieszony, jednak nikogo nie wydam’”.

Józef Toczyski

„Lat 37, buchalter administracji dróg szosowych, katolik, kawaler. W r. 1848 za wyrokiem sądu wojennego zesłany na Sybir w aresztanckie roty na 7 lat; na mocy amnestii wcześniej zwolniony, powrócił do kraju w roku 1857. W Rządzie Narodowym był dyrektorem departamentu skarbu”.

Roman Żuliński

„Lat 30, nauczyciel gimnazjum, katolik, kawaler. Komisja śledcza ujawniła, że był on dyrektorem rewolucyjnej ekspedytury. W badaniach wstępnych wykazał wyraźny upór, by choćby w najmniejszej mierze ujawnić swoje zbrodnie, potem jednak, doprowadzony wysiłkami Komisji do częściowego przyznania się, wyznał, że był dyrektorem ekspedytury, lecz wyjawił tylko tych ze swych wspólników, o których wiedziano już poprzednio. Ze względu na fanatyczny upór, jaki Żuliński wykazał w swych zeznaniach, Komisja uważa go za bardzo ważnego i szkodliwego politycznego przestępcę”.

Jan Jeziorański

„Lat 30, katolik. Żonaty, ma dwoje dzieci. Był kontrolerem w administracji tytoniu. Komisja ujawniła, że był on komisarzem rewolucyjnej organizacji stosunków z zagranicą i zachodnią częścią kraju. Jeziorański, przyznając się do wykonywania tych obowiązków, w sposób zdecydowany odmawiał ujawnienia wspólników i żadne sposoby przekonywania nie mogły go doprowadzić do zupełnego przyznania się. Komisja uważa Jeziorańskiego za nie mniej szkodliwego od Żulińskiego”.

Takie charakterystyki głównych aresztowanych podał w piśmie z 14 maja 1864 r. do carskiego namiestnika, hrabiego Fiodora Berga, podpułkownik Teodor Tuchołka, prezes Tymczasowej Wojskowo-Śledczej Komisji, powołanej do wstępnego rozpoznania „win” polskich spiskowców. Śledztwo było prowadzone w więzieniu na Pawiaku, okrytym złą sławą szczególnie później, w czasie okupacji niemieckiej 1939-1945. Po zakończeniu postępowania więźniowie wskazani wyżej zostali oddani pod sąd wojenny i umieszczeni w X pawilonie więzienia na Cytadeli. 19 lipca 1864 r. Sąd Polowy skazał pięciu przywódców Powstania Styczniowego na śmierć przez publiczne powieszenie. Wyrok zatwierdził Audytoriat Polowy 30 lipca 1864 roku. Tego samego dnia podpisał go, w imieniu cara Wszechrosji, generał adiutant hrabia Fiodor Berg, carski namiestnik, lokator Pałacu Namiestnikowskiego przy Krakowskim Przedmieściu (dzisiaj siedziba prezydenta RP).

Oszczędzimy Czytelnikowi detalicznego opisu egzekucji. Dość wspomnieć, że przy akompaniamencie marszów wojskowych, wygrywanych przez rosyjską orkiestrę kat powiesił pięciu bohaterów. Kilkadziesiąt tysięcy Polaków zgromadzonych pod szubienicznym wzgórzem padło w tym czasie na kolana, intonując suplikacje: „Święty Boże…”.

Nie udało się zabić pamięci
Po odrodzeniu państwa pierwsze obchody święta narodowego 3 maja odbyły się nie gdzie indziej, ale pod Krzyżem Traugutta, w miejscu męczeńskiej śmierci Rządu Narodowego. 120 tysięcy Polaków ze wszystkich stron scalonego z trzech zaborów państwa wzięło wówczas udział w uroczystościach, obok Naczelnika Józefa Piłsudskiego, ks. kard. Aleksandra Kakowskiego, generalicji i innych wysokich przedstawicieli władz państwowych.

Kolejny raz do tradycji Powstania Styczniowego nawiązali twórcy Polskiego Państwa Podziemnego i jego siły zbrojnej – Armii Krajowej. Warszawskie Dzieci poszły w bój do Powstania cztery dni przed 80. rocznicą stracenia Traugutta i jego współpracowników.

Polska komunistyczna miała problem z Powstaniem Styczniowym. Z jednej strony historycy dostali wolną rękę w opisywaniu kwestii społecznych, zajmowali się zatem walką o zmianę stosunków społecznych. Ale przeszkodą dla propagandzistów PRL był fakt, że Polacy poszli z bronią, a czasem i bez niej – przeciw zaborcy rosyjskiemu. Dlatego wskazywanie na niepodległościowy, wolnościowy, a więc antyrosyjski charakter powstania musieli wziąć na siebie społecznicy.

Ważną rolę odegrał wówczas, nie po raz pierwszy ani ostatni, Kościół. Kapelan Armii Krajowej, powstaniec warszawski, ks. prałat Wacław Karłowicz patronował niezależnym uroczystościom pod Krzyżem Traugutta. Przypominał postacie bohaterskich duchownych doby styczniowego zrywu: ks. bp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, o. Rafała Kalinowskiego i br. Alberta Chmielowskiego, czyli Adama Chmielowskiego (wszyscy trzej są już dzisiaj świętymi Kościoła), ks. Stanisława Brzóski i innych.

Pod auspicjami Prymasa Polski nawiązywał ks. Karłowicz do rozpoczętego w latach 20. procesu informacyjnego Romualda Traugutta jako kandydata na ołtarza. Po Prymasie Tysiąclecia sprawę przejął ks. kard. Józef Glemp, który osobiście włączał się w obchody, sprawując m.in. polowe Msze Święte pod Krzyżem Traugutta.

Potomkowie szukają grobów
Krąg Pamięci Narodowej z ks. Wacławem Karłowiczem i Stefanem Melakiem na czele oraz Cech Krawców i Włókienników Warszawskich, który opiekował się miejscem stracenia Rządu Narodowego i postawił tam okazały pomnik, gromadzili coraz więcej uczestników na rocznicowych uroczystościach. Zaczęli się na nich pojawiać i ujawniać także krewni bohaterów straconych 5 sierpnia 1864 roku. Byli wśród nich: prezydent RP Ryszard Kaczorowski, Michał Łakomski, krewny Rafała Krajewskiego; Jan Nowak Jeziorański – potomek Jana Jeziorańskiego; Zdzisław Toczyński – potomek Józefa Toczyskiego oraz rodzina samego dyktatora powstania Romualda Traugutta.

Krzyż Traugutta przy ul. Zakroczymskiej jest symbolicznym miejscem uroczystości ku czci straconych przywódców powstania. Do dziś bowiem nie udało się ustalić, gdzie spoczywają szczątki bohaterów.

Jerzy Wągrodzki, kustosz Muzeum X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej, mówi: – Nie wydano zwłok chyba żadnego ze straconych po Powstaniu Styczniowym. Rosjanie nie chcieli, żeby groby bohaterów stały się przedmiotem kultu. Miejsca pochówku równano z ziemią, nie mógł zostać żaden ślad. Już markiz de Custine pisał w relacji z Rosji w 1869 r.: „Zrozumiałem, że w Rosji ofiary nie mają grobów”.

– Tę metodę przejęli bolszewicy. Zacierali materialne ślady po ludziach, uważając, że tym łatwiej znikną z pamięci. Potem wzory ze Wschodu przejęli polscy komuniści – tłumaczył tygodnikowi „Niedziela” historyk prof. Wojciech Roszkowski.

Grobów zatem nie mają do dziś Romuald Traugutt, ostatni przywódca Powstania Styczniowego, i czterej jego najbliżsi współpracownicy powieszeni na stokach Cytadeli 5 sierpnia 1864 roku.

11 lat temu wydawało się, że odkryto właściwe szczątki. W kościele na Bielanach ekshumowano fragmenty kości i pięć czaszek z trumny, którą zakonnicy w okresie międzywojennym przenieśli tu spod Krzyża Traugutta. W trumnie znajdowała się kartka z napisem: „Tu znajdują się szczątki z powstania styczniowego – Traugutta i jego towarzyszy”.

Badania genetyczne prowadzone w 2003 r. przez dr. Piotra Kuźniara z Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie niewiele dały. – Zwłoki najpewniej przysypane były wapnem, wyługowano materiał genetyczny. Nie udało się wyodrębnić DNA – podsumował dr Kuźniar. Zabrakło funduszy na dalsze, kosztowne i pracochłonne badania.

Warto wrócić do tej sprawy dzisiaj, kiedy nauka jest bardziej zaawansowana, a w Polsce mamy tak wspaniałych specjalistów, jak ekipa naukowców współpracujących z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem z Instytutu Pamięci Narodowej, odpowiedzialnym za dotychczasowe osiągnięcia ekshumacji i identyfikacji szczątków Żołnierzy Niezłomnych na powązkowskiej Łączce i na Służewie.

Kiedy dzisiaj w Polsce trwa bezwzględna walka z pamięcią i tożsamością narodową, gdy władze stolicy wmawiają Polakom, że powstańcy warszawscy oddawali życie za prawa homoseksualistów, a do katalogu symboli powstańczych wpisywana jest bluźniercza homotęcza, ustawiona z diabelską premedytacją na placu Zbawiciela przed wejściem do świątyni Najświętszego Zbawiciela, potrzeba jednoznacznych reakcji i publicznych manifestacji przywiązania do prawdy, Boga, Honoru i Ojczyzny. Dlatego tak licznie gromadziliśmy się przed ponad rokiem, w 150. rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego, w katedrze polowej WP i na Marszu Pamięci pod Krzyż Traugutta, 22 stycznia 2013 roku.

Podobnie zgromadzimy się wyjątkowo licznie w 150. rocznicę stracenia przywódców powstania. Mszę Świętą odprawi i homilię wygłosi ks. bp Józef Zawitkowski. Zasadzimy Dąb Pamięci Romualda Traugutta. Będziemy czynić to konsekwentnie, aby przekazywać następnym pokoleniom pamięć o bohaterach, którzy byli i pozostają ucieleśnieniem najwyższych i najdroższych wartości: niezłomnej wiary w Boga i miłości do Ojczyzny.

Andrzej Melak, Łukasz Kudlicki, Krąg Pamięci Narodowej

http://www.naszdziennik.pl/mysl/89581,p ... adeli.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 116 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /