Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 22 mar 2014, 08:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Nasze korzenie

Narody znane były od czasów starożytnych, wtedy też pojawiały się różne teorie dotyczące ich powstawania. Znamy biblijny opis narodzin narodu wybranego, gdzie czynnik religijny był wręcz fundamentalny. Dla starożytnych Greków społeczność konstytuowała się zasadniczo wokół państw-miast i tak też dookreślana była tożsamość „narodowa”. Pojawiały się też koncepcje plemienne, gdzie naród kształtował się poprzez więź krwi.

Na gruncie europejskim współczesne rozumienie narodu w wielu krajach pojawiło się stosunkowo późno, gdyż dominujący był, rozumiany na sposób bizantyjski, czynnik przynależności państwowej. Tak np. w Niemczech wykształconą w pełni koncepcję narodu niemieckiego mamy dopiero w XIX wieku, budowaną przez mocno nacjonalistyczny pruski czynnik państwowy. Wcześniej tożsamość społeczną definiowano poprzez przynależność do któregoś z wielu państewek niemieckich. W łacińskim kręgu kulturowym możemy jednak mówić o bardzo głębokich, średniowiecznych wręcz korzeniach narodów.

Wspólnota moralna
W polskiej myśli historycznej toczył się spór o początki Narodu Polskiego, a także o przyczynę jego powstania. Poglądy były dość zgodne, że nasz Naród ukształtował się jako dojrzały byt podczas jednoczenia państwa po rozbiciu dzielnicowym.

Feliks Koneczny również dopatrywał się początków świadomości narodowej Polaków w XIV wieku, pokazując zaangażowanie całej społeczności, a szczególnie Kościoła, w zjednoczenie państwa. Dla Konecznego „jedynie w cywilizacji łacińskiej istnieją narody w sensie prawdziwym i właściwym, który implikuje cele moralne, cele spoza samej walki o byt materialny. We wszystkich cywilizacjach orientalnych nie było wystarczających warunków dla wytworzenia się narodów (…)”. Zatem cywilizacje gromadnościowe nie są w stanie z natury rzeczy wykreować narodu jako wspólnoty moralnej. Tam dominuje wódz lub biurokracja, społeczeństwo jest jakby masą poddaną procesom różnych decyzji politycznych. W rozumieniu łacińskim naród w odróżnieniu od państwa jest wspólnotą na wskroś etyczną, która mogła w pełni zaistnieć jedynie w cywilizacji zachodniej (w pełni oddolnej, wolnościowej). „Są (…) nadbudowy społeczeństwa – pisał Koneczny – mianowicie państwo jest nadbudową prawną, naród zaś – etyczną. Gdzie panuje bezetyczność, tam poczucie narodowe osłabia się, o ile przedtem istniało; im bardziej ktoś boi się etyki w życiu publicznym, tym niżej ceni idee narodowe”.

Z powyższego nasuwają się przynajmniej dwa wnioski. Pierwszy dotyczy faktu służebnego charakteru społeczeństwa (narodu i państwa) w stosunku do osoby ludzkiej. Drugi jest związany z tezą o wyższości wspólnoty narodowej nad państwową. Naród jest zrzeszeniem „dobrowolnym”, budowanym poprzez twórcze zaangażowanie ludzi pragnących zakorzeniać się i pomnażać dziedzictwo kulturowo-historyczne. Jako wspólnota naturalna, wytworzona organicznie, czerpie swą siłę właśnie z siły moralnej swoich członków.

Misja Polaków
Oczywiście pierwotnie Naród kształtował się na ziemiach polskich jako społeczność rycerska (szlachecka). Z biegiem czasu wokół tego narosła cała kultura prawna, zamykająca się w haśle tzw. złotej wolności szlacheckiej. Naród szlachecki miał nie tylko prawa, ale i obowiązki obrony Rzeczypospolitej, służby państwowej w wielorakim tego słowa znaczeniu. Odczytywano też misję dziejową Polaków jako obronę wolności i chrześcijańskiej wiary. Teoria „przedmurza chrześcijaństwa” – to właśnie wspólnotowa wizja misji, którą – jak twierdzono –przed Polakami stawiała Opatrzność.

W polskiej tradycji intelektualnej pojawiła się też niezwykle ważna teoria „ius gentium” wyrażona w postaci traktatu Pawła Włodkowica, wygłoszonego na soborze w Konstancji w 1414 roku. Prawa narodów to wybitnie polski wytwór intelektualny, znajdujący swoje mocne potwierdzenie w znacznie późniejszej myśli zachodniej.

Dla honoru ludzkości
Upadek Rzeczypospolitej w XVIII wieku wiązał się w dużej mierze z upadkiem i osłabieniem łacińskiego czynnika cywilizacyjnego na kresach Europy. Nie oznacza to jednak, że misja cywilizacyjna Narodu Polskiego się skończyła. Słynne hasło dziewiętnastowieczne „Za naszą wolność i waszą”, doskonale ilustrowało sens walk powstańczych. Olbrzymią rolę zarówno w utrzymaniu polskości, jak i łacińskiej kultury odgrywał Kościół rzymskokatolicki. Prześladowanie polskości było związane z prześladowaniem Kościoła. To silne splecenie się tych dwóch rzeczywistości ujawniło się bardzo mocno również po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

To właśnie do takich odniesień w czasie nawały bolszewickiej apelował Episkopat Polski. Nawoływał do ofiarności polskiego Narodu w obronie Rzeczypospolitej, a zarazem do obrony wiary. Biskupi polscy zwrócili się też do „episkopatu świata” o pomoc w zmaganiach z nawałą zagrażającą całej Europie. Bardzo ciekawie brzmi odpowiedź Episkopatu Belgii z 1920 roku. Czytamy: „Najmilsi Bracia! Dla honoru ludzkości, w imię wielkich moralnych zasad naszych dotychczasowych sprzymierzeńców, w imię wdzięczności należnej narodowi, który przez dziesięć wieków prawie zawsze sam powstrzymywał u naszych wrót azjatyckie hordy, w imię utrzymania w mocy Wersalskiego Pokoju i dla zapewnienia bezpieczeństwa Europy chcemy być wyrazem waszych życzeń i błagamy Wielkie Mocarstwa, ażeby nie pozwoliły na upadek Polski”. Ciekawie brzmią tu przede wszystkim słowa dotyczące wdzięczności dla Narodu Polskiego, który przez wieki całe „sam powstrzymywał u naszych wrót azjatyckie hordy”. Słowa te dokładnie odpowiadały temu, co zwiemy misją dziejową Polski jako „przedmurza chrześcijaństwa”.

Tak właśnie postrzegane były też relacje państwo-Kościół w okresie międzywojennym. Rządzący Polską dochodzili do prostej konstatacji: to Kościół katolicki na poziomie moralnym jest najważniejszym czynnikiem stabilizacyjnym dla państwa polskiego, to on broni Naród przed uleganiem ideologii komunistycznej, jest niezwykle propolskim czynnikiem kulturowym. Stąd dość harmonijna współpraca na tym gruncie w odrodzonej Rzeczypospolitej.

Odrodzenie dzięki Kościołowi
Czasy okupacji hitlerowskiej, a także epoka zniewolenia komunistycznego w czasie PRL łączyły się z próbą zniszczenia Kościoła katolickiego w Polsce i oderwania Narodu od religii. Zdawano sobie doskonale sprawę, że nasz Naród nie przetrwa jako byt kulturowy bez Kościoła katolickiego. Odrodzenie przyszło dokładnie w tej przestrzeni. Tak bowiem należy rozumieć w dużej mierze misję Prymasa Stefana Wyszyńskiego czy Jana Pawła II. Dodajmy, misja ta nie miała bynajmniej tylko wymiaru lokalnego. Dokładnie przekładała się na grunt Kościoła powszechnego, a zarazem wypływała z „misji dziejowej”, jaką przez wieki stawiał przed sobą Naród Polski.

Wydaje się, że można zaryzykować tezę, że Naród Polski konstytuował się przez wieki wokół dwóch zasadniczych osi: myślenia wolnościowego (rozumianego jako wolność obywatelska, a także jako wolność od obcej przemocy), a także wokół religii chrześcijańskiej, dającej również podstawowe zasady etyki porządkującej życie społeczne i państwowe. Obrona wolności i wiary to niejako dwa filary, które stanowiły o naszych celach narodowych zarówno w okresie świetności państwowej, jak i w czasach zaborów i zniewolenia totalitarnego. Wszystko to w prosty sposób spina się w tezie Konecznego o cywilizacji łacińskiej jako najbardziej narodowotwórczej w przestrzeni życia europejskiego.

Prof. Mieczysław Ryba

http://www.naszdziennik.pl/mysl/72169,n ... zenie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 27 maja 2014, 07:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Ameryka i Europa

Henryk Sienkiewicz

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Piszecie mi, żeby wrócić do Warszawy. Jużci wrócę, bo mi do swoich czasem tęskno, ale zresztą tak mi tu dobrze, tak zdrowo, tak kanibalsko błogo, Amerykanie są tak dzielni ludzie, tyle mający lojalności, prawości i cnót prawie niepojętych u nas, że przyzwyczaiwszy się do ich szorstkości, nie podobna się po prostu w nich nie rozkochać, a zarazem nie dojść do wcale nie egzaltowanego przekonania, jak nasza Europa się zestarzała, spodlała, zniewieściała i wyrodziła.

Tego się nie widzi na miejscu, ale widzi się to tu ze smutkiem. Rozkochałem się tu w ludziach, w naturze i w tym życiu zdrowym, potężnym, a tak wolnym, że nieraz mi się zdaje, że jestem ptakiem. Co to za skarb jest nieograniczona wolność, to znowu tylko tu można się przekonać. Z Ameryką jest tak: z początku wszystko mnie raziło, wszystko mi się nie podobało – teraz muszę się bronić sympatii, tym bardziej, że czuję, iż to nie są uczucia z góry powzięte, umówione, ale przeciwnie: mimo uprzedzeń szturmem biorące serce i rozum
.

Fragment pochodzi z listu do Edwarda Lubowskiego, listopad 1876 r.

--------------------------------------------------------------------------------

O Ameryce, a dokładniej mówiąc o Stanach Zjednoczonych, każdy z nas ma jakieś wyobrażenie, choćby dlatego, że musiał obejrzeć przynajmniej jeden film amerykański. A więc szerokie autostrady, wysokie wieżowce, wielkie miasta, społeczne kontrasty. Ludzie? Dość dużo klną i z byle powodu skaczą sobie do oczu lub mówiąc dosadniej: biją się po twarzach… w filmach. Bo w rzeczywistości Amerykanie zachowali dużo tych pięknych cech, o jakich pisał Sienkiewicz: są chętni, lojalni, słowni, energiczni, uśmiechnięci, pomocni, bardzo pracowici, tyle że Hollywood specjalizuje się w podtrzymywaniu czarnej legendy, ciągle dorabia Amerykanom kły. W ogóle ten Hollywood to dziwna instytucja. Ja bym jej nie wierzył.

http://www.naszdziennik.pl/wp/78462,ame ... uropa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 03 cze 2014, 06:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Ład społeczny, ład wewnątrzpaństwowy wymaga transparentnych, czytelnych i jednoznacznych działań sprawujących władzę polityków.
Tymczasem w obecnej Polsce gloryfikuje się i ziarno i plewy. Postacie bohaterskie, wartościowe i jednoznacznie samolubne karierowiczowskie, a przy tym zdradliwe i zaprzańskie gęby mają w III RP zbliżoną wartość.
Paradoksem jest jednak, że bohaterowie negatywni otrzymują większe honory niż bohaterowie pozytywni.
III RP to twór nie tylko zakłamany, ale nienaturalny, sztuczny, nie ludzki i obcy Polsce i Polakom.
Czas więc na zmiany.


Wybieram Pileckiego, nie Jaruzelskiego

Jaką miarą mierzyć życie Wojciecha Jaruzelskiego, pokazują uczestnicy akcji „ALTERNATYWA – zainspirujmy prawdziwym bohaterstwem!”, biorąc za wzór odwagi i wierności Witolda Pileckiego, Zdzisława Badochę „Żelaznego”, Danutę Siedzikównę „Inkę” i wielu innych bohaterów antykomunistycznego podziemia.

Nigdy nie zaprzedali swoich ideałów, nie byli tchórzami i karierowiczami – jak Jaruzelski – tłumaczą inicjatorzy akcji.

W ciągu kilkunastu godzin na profilu facebookowym Stowarzyszenia Studenci dla Rzeczypospolitej powstał projekt „ALTERNATYWA – zainspirujmy prawdziwym bohaterstwem!”. Chętni umieszczali na profilu zdjęcia, na których, trzymając kartkę z nazwiskiem bohatera narodowego, przeciwstawiali jego postać Wojciechowi Jaruzelskiemu. Najczęściej jednego z żołnierzy powojennego pod- ziemia antykomunistycznego, który stał się ofiarą systemu i terroru. A więc formacji, która już po wojnie była zwalczana m.in. przez Wojciecha Jaruzelskiego. Hasła w rodzaju: „Wybieram Pileckiego, nie Jaruzelskiego” lub „Wybieram Józefa ’Ognia’ Kurasia, nie Jaruzelskiego”, w niezwykle wymowny sposób zderzyły dwa światy uosabiane przez te postaci.

Zdradę przeciwstawiały wierności, odwagę – tchórzostwu, antykomunizm komunistycznej drodze, jaką szedł były I sekretarz PZPR.

Inicjatorzy akcji tłumaczą, że wyraża ona ich „nieprzejednaną postawę wobec honorowego pochówku Jaruzelskiego, który nie powinien mieć nigdy miejsca”.

Maciej Skotnicki, wiceprezes stowarzyszenia ds. mediów i promocji, ocenia, że jest grono ludzi, którzy chętnie identyfikują się z akcją i byli poruszeni tym, co stało się w piątek na wojskowych Powązkach.

– Akcja była wyrazem protestu wobec państwowego i honorowego pogrzebu Wojciecha Jaruzelskiego na wojskowych Powązkach w Warszawie. Natychmiast przysłało swoje zdjęcia około 100 osób. Ale mamy w planach kontynuację tego pomysłu – tłumaczy Skotnicki.

Stąd akcja „ALTERNATYWA – zainspirujmy prawdziwym bohaterstwem!”. Dlaczego wybrali tego, a nie innego bohatera, z którego nazwiskiem zamanifestowali swój sprzeciw wobec honorowania Jaruzelskiego wojskową asystą niedaleko miejsca, gdzie spoczywają szczątki zamordowanych przez UB i Informację Wojskową żołnierzy drugiej konspiracji?

Jakub wziął udział w akcji, bo jest przekonany, że prawdziwymi bohaterami są dzisiaj ci, którzy walczyli za wolność Ojczyzny i nigdy nie zaprzedali swoich ideałów. –Kosztowało ich to życie, ale umierali z godnością oraz honorem. Nie byli tchórzami i karierowiczami –jak Jaruzelski. Byli prawdziwi i jednoznaczni do końca. Jednak nie pamięta się o nich, nazywa bandytami i jak określiła pani Senyszyn z SLD, „dziwakami, którzy nie wiedzieli, że się wojna skończyła” –wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Dodaje, że niestety dziś w Polsce za wzór stawia się również morderców, tchórzy i karierowiczów – zamiast tych, którzy naprawdę oddali życie za wolność.

Sam sfotografował się z nazwiskiem podporucznika Zdzisława Badochy ps. „Żelazny”. Jak tłumaczy swój wybór?

– Zginął w obławie, był niewiele starszy ode mnie, jednocześnie w wieku Jaruzelskiego, jednak „Żelazny” wybrał słusznie i chwała mu za to. Niestety, Jaruzelski wybrał źle, dlatego cmentarz na Powązkach powinien być dla bohaterów, a nie zdrajców i morderców – podkreśla Jakub.

Maciej Walaszczyk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... kiego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 06 cze 2014, 07:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
O najdzielniejszym rotmistrzu

Joanna Szarkowa

Rotmistrz Witold Pilecki został nazwany jednym z sześciu najodważniejszych żołnierzy drugiej wojny światowej. Urodził się, gdy Polska była pod zaborami i nie istniała jako państwo, dlatego największym marzeniem małego Witka było, by odzyskała niepodległość.

Obrazek

Dziadek Witolda – Józef za udział w Powstaniu Styczniowym w 1863 roku stracił cały majątek i rodzina musiała wyjechać w głąb Rosji. I właśnie tam, na dalekiej północy w Karelii urodził się Witold Pilecki. Jego ojciec wrócił wtedy do Wilna, na dawne ziemie polskie, aby wychować syna w miłości do utraconej Ojczyzny. Kochać Polskę uczyła Witka także mama. Dzięki niej umiał na pamięć duże fragmenty „Trylogii” Henryka Sienkiewicza.
Kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa, która miała przynieść naszej Ojczyźnie wolność, Witek był za mały, żeby pójść do wojska. Założył więc zastęp harcerski, ale już pod koniec wojny jako siedemnastolatek bronił Wilna. Potem walczył z bolszewikami.
W niepodległej Polsce dalej był harcerzem i dużo się uczył. Zdał maturę i rozpoczął studia. Znał doskonale język francuski, niemiecki i rosyjski. Niestety nie miał pieniędzy, by dokończyć studia i musiał pracować. Tęsknił za wojskiem i co roku odbywał ćwiczenia w pułku ułanów. Był też strażakiem, pisał wiersze i malował obrazy.
Gdy wybuchła druga wojna światowa, oczywiście poszedł walczyć. Pod okupacją od razu zaczął działać w Polskim Państwie Podziemnym. Zgłosił się na ochotnika do wypełnienia niezwykłej misji. Niemcy aresztowali i rozstrzeliwali wszystkich, którzy nie zaprzestali z nimi walki. Więźniów zamykali między innymi w obozach koncentracyjnych, które budziły prawdziwą grozę. Jeden z nich znajdował się w Oświęcimiu, po niemiecku Auschwitz. Witold Pilecki postanowił dobrowolnie pójść do tego obozu, aby sprawdzić, co się w nim dzieje i czy można więźniom jakoś pomóc. Dał się więc aresztować i – jak się przekonał po przybyciu do Oświęcimia – trafił do piekła na ziemi. Więźniów szczuto psami, kopano, bito, w razie próby ucieczki strzelano bez ostrzeżenia. Pilecki założył w obozie tajną organizację i przekazywał raporty do Warszawy. Spędził w Oświęcimiu ponad dwa lata, po czym udało mu się z tego piekła uciec. Został awansowany do stopnia rotmistrza. Walczył m.in. w Powstaniu Warszawskim, broniąc tak zwanej reduty Witolda, która nie została przez Niemców zdobyta.
Ten niezłomny żołnierz i prawdziwy bohater został zamordowany po wojnie, 25 maja 1948 roku przez komunistów, którzy przejęli władzę w Polsce przy pomocy Sowietów. Dla nich ludzie, którzy walczyli o wolną Ojczyznę, byli największymi wrogami. Dlatego rotmistrz Pilecki musiał zginąć. Po przesłuchaniu i torturach, w czasie widzenia z żoną, szepnął: „Oświęcim to była igraszka”, to znaczy, że dla niego komunistyczne więzienie było większym piekłem niż niemiecki obóz koncentracyjny.
„Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę, tradycję własnego Narodu. Wyrośnijcie na ludzi honoru, zawsze wierni uznanym przez siebie najwyższym wartościom, którym trzeba służyć całym swoim życiem” – takie słowa przekazał Witold Pilecki swojej żonie i dzieciom.

http://www.naszdziennik.pl/wp/81348,o-n ... strzu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 03 lip 2014, 08:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Prawdziwa demokracja

Gilbert Keith Chesterton

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Jest o wiele bardziej prawdopodobne, że pierwotne społeczeństwo było bliskie czystej demokracji. Do dziś dnia stosunkowo proste społeczności wiejskie to ostoje demokracji w zdecydowanie najczystszej formie. Demokracja załamuje się zawsze w cywilizacjach skomplikowanych; jeśli się komuś podoba, może nawet ukuć stwierdzenie, że demokracja jest wrogiem cywilizacji. Musi jednak pamiętać, że niektórzy z nas naprawdę wolą demokrację od cywilizacji w tym sensie, że wolą demokrację od skomplikowania. W każdym razie rolnicy orzący swoje własne poletka mniej więcej w równości i zbierający się na bezpośrednie głosowanie pod drzewem na środku wsi są najbardziej samorządnymi z ludzi. Wcale niewykluczone, że ten prosty ideał istniał w pierwotnej formie u jeszcze prymitywniejszych plemion. Wizja despotyzmu wydaje się doprawdy przesadzona nawet wówczas, gdy człowiekowi odmawia się człowieczeństwa. Nawet jeśli przyjąć założenia najbardziej materialistycznej ewolucji, nie ma powodu twierdzić, że człowiek nie cieszył się przynajmniej takim poczuciem koleżeństwa jak wrony albo szczury.

Fragment pochodzi z: „Wiekuisty człowiek”

--------------------------------------------------------------------------------

Postęp jest naczelnym hasłem, jakie patronuje rządcom tego świata. Obejmuje on różne dziedziny życia, nie tylko technikę, ale i politykę. W ramach polityki za najwyższy ustrój uznaje się demokrację, w związku z tym przeszłość musi jawić się pod postacią różnych form zniewolenia, despotyzmu lub tyranii, niezależnie od tego, czy jest to zgodne z prawdą historyczną. Zazwyczaj nie jest, a dzisiejsza demokracja staje się coraz bardziej wyrafinowaną formą totalitaryzmu. A przecież również w historii obejmującej nasze pradzieje polskie, jak przypomina Feliks Koneczny („Dzieje administracji w Polsce”), spotykamy bardzo udane formy życia politycznego opartego właśnie na samorządzie, w które państwo nie ingerowało. To była polska droga do demokracji, prawdziwej, nieudawanej.

http://www.naszdziennik.pl/wp/83903,pra ... racja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 04 lip 2014, 07:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Współczesny człowiek dążąc do posiadania, do panowania, zatracił potrzebę i zdolność rozumienia. Rozumienie przestało go obchodzić, fascynuje się natomiast gromadzeniem i zarządzaniem.
Bez rozumienia w człowieku jest coraz mniej człowieczeństwa, zanika w nim chęć doskonalenia się, współodczuwanie, moralność, godność....
Jego wędrówka przez życie staje się jedynie dźwiganiem zdobyczy.
Współczesny człowiek żyje bez pasji życia.


Demokracja bez wartości

Joseph Conrad

prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Industrializm i komercjalizm – noszące w wielu językach wzniośle brzmiące miana (Welt-politik może służyć jako przykład), zbierają monety, idąc tropem srogiej i pogardliwej Nauki, której gigantyczne kroki poszerzyły nam horyzont wszechświata o parę cali – i trwają gotowe, prawie niecierpliwe, żeby chwycić za oręż w chwili, kiedy przyrost ludności skurczy naszą planetę o następny łokieć. A demokracja, która postanowiła uwierzyć w wyższość interesów materialnych, zmuszona będzie walczyć do ostatka o byle ochłap – chyba, że jakiś wybitny i cieszący się ogromnym poważaniem mąż stanu potrafi doprowadzić do międzynarodowej umowy, określającej granice stref handlowych na całym świecie, na wzór podziałów stref wpływów w Afryce, który powstrzymuje współzawodniczących o przywilej doskonalenia Murzynów od przedwczesnego rzucenia się sobie nawzajem do gardeł.

Fragment pochodzi z: „Szkice polityczne” (Autokracja i wojna, 1905)

--------------------------------------------------------------------------------

Demokracja grecka była próbą upowszechnienia ideałów arystokratycznych, co przejawiało się w kulturze zarówno materialnej (architektura), jak i duchowej (filozofia i wychowanie). Demokracja współczesna jest pochodną zupełnie innego systemu, w którym nie ma miejsca na dobra duchowe, liczy się produkcja i handel, posiadanie i dominacja, coraz więcej i więcej, lecz bez celu.

http://www.naszdziennik.pl/wp/84006,dem ... tosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 17 lip 2014, 07:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Prawa dziecka przed porodem

Zenon Baranowski

Dziecku na każdym etapie życia, także nienarodzonemu, przysługuje ochrona prawna – zwracają uwagę eksperci.

Rzecznik praw pacjenta Krystyna Barbara Kozłowska bada, czy dziecko, którego abortowania odmówił prof. Bogdan Chazan, po urodzeniu w Szpitalu Bielańskim miało zapewnione wszelkie niezbędne świadczenia zdrowotne. Informując o rozszerzeniu kontroli o ten wątek, rzecznik stwierdziła, że zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego każdy człowiek od chwili urodzenia ma zdolność prawną i jest tym samym podmiotem praw i obowiązków.

Eksperci z Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris dostrzegają w tej wypowiedzi sugestię, jakoby dziecko i jego prawa podlegały ochronie prawnej dopiero od momentu narodzin. Takie stawianie sprawy uważają za pozbawione podstaw prawnych.

Jako dowód przywołują przepisy Konstytucji, które zawierają gwarancje ochrony życia ludzkiego w każdej (także prenatalnej) fazie jego rozwoju, jak i gwarancje „ochrony zdrowia dziecka poczętego i jego niezakłóconego rozwoju”. W świetle odpowiednich artykułów ustawy o prawach pacjenta z 2008 r. pacjentem jest także dziecko nienarodzone, a lekarz, opiekując się matką oczekującą narodzin dziecka, ma obowiązek „w równym stopniu co matkę ciężarną otoczyć troską i dziecko”. Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka także nie pozostawia wątpliwości: „Od poczęcia mamy do czynienia z dzieckiem, a zatem i podmiotem praw dziecka”.

Prawnicy zauważają, że „w świetle Konstytucji oraz unormowań ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta” bezzasadne są przywołane stwierdzenia Rzecznika Praw Pacjenta. „Prawa dziecka, które korzysta ze świadczeń medycznych, zanim się urodzi, są prawami mającymi umocowanie konstytucyjne i znajdującymi swoje potwierdzenie i konkretyzację w regulacjach ustawowych” – akcentują eksperci.

Natomiast rzeczywiście jest problem z przepisami w kodeksie cywilnym z powodu „powstania luki prawnej”, która ignoruje „uzyskanie przez Rzeczpospolitą charakteru demokratycznego państwa prawnego”. Z czego jednak nie można, jak to zdaje się robić rzecznik pacjenta, „wyciągać wniosków pozbawiających najsłabsze dzieci ich praw, w szczególności praw pacjenta”.

Już w 1996 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził bowiem, że „zasada demokratycznego państwa prawnego obejmuje gwarancje ochrony życia ludzkiego w każdej fazie jego rozwoju oraz gwarancje ochrony zdrowia dziecka poczętego i jego niezakłóconego rozwoju”.

Ordo Iuris przywołuje regulacje międzynarodowe zajmujące analogiczne stanowisko. „Prawo międzynarodowe jasno wskazuje, że dziecku przysługują prawa do opieki medycznej na każdym etapie rozwoju. Konwencja Praw Dziecka ONZ z 1989 r. w art. 24 nakłada na Polskę obowiązek uznania prawa dziecka m.in. do maksymalnych udogodnień w zakresie leczenia oraz rehabilitacji, a za sposób realizacji tego prawa uznaje zapewnienie matkom odpowiedniej opieki również przed porodem. Podobnie Deklaracja Praw Dziecka ONZ z 1959 r. wzywa kraje do zapewnienia dziecku zdrowego rozwoju, m.in. poprzez szczególną ochronę i opiekę [przysługującą] dziecku i matce zarówno przed, jak i po urodzeniu”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/85927,pra ... rodem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 01 wrz 2014, 09:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Człowiek, aby mógł się odnaleźć w rodzinie i odnaleźć w zbiorowości narodowej musi być odpowiednio do tego przygotowany poprzez wychowanie i edukację.
Alternatywne wobec wychowania, antywychowanie, czyli tresura lewacka, jak i zubożona do praktycyzmu edukacja, uniemożliwiają młodemu człowiekowi w przyszłości odnalezienie się w rodzinie, przekazanie istotnych wartości swoim dzieciom, oraz wyobcowują go ze zbiorowości narodowej.
Człowiek bez świadomości i bez tożsamości to człowiek podatny na propagandę i uległy wobec władzy. To człowiek niepełnosprawny z okaleczonym umysłem, sercem i duchem. To człowiek z niewykształconą moralnością, wrażliwością, człowiek niezdolny do odróżnienia zła od dobra, brzydoty i tandety od piękna, prawdy od fałszu.
Dlatego o dominację nad wychowaniem młodych zabiegają wszystkie kolejne patologie ideologiczne, jakie się wyrodziły w całej historii dziejów ludzkich na Ziemi.


Nauczyciele pod obuchem

Ks. kard. August Hlond

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Mogę was zapewnić, moi drodzy księża, że Episkopat uważnie śledzi działalność Związku Nauczycielstwa Polskiego i nie siedzi z założonymi rękoma wobec tych jego kroków i zamierzeń, które są bezbożnicze, laicyzujące, a nawet komunizujące. Nieraz już w sprawie tej organizacji zabierał głos i jeżeli zajdzie potrzeba, przemówi ponownie z tym spokojem, a zarazem z tą dobitnością, które cechują jego odezwy. Tymczasem po parafiach dążyć trzeba do tego, by elementy dobre, zacne, religijne Związku zainicjowały od wewnątrz zmianę jego kierunku ideowego. Mimo że zdrowa i zaufania godna część nauczycielstwa zorganizowanego w Związku ma w nim liczebną przewagę, co uzasadnia nadzieję uzdrowienia tego, bądź co bądź, ważnego i możnego zrzeszenia zawodowego, trzeba przyznać, że dotychczas ona nie dochodziła do głosu. Jest sterroryzowana i trzymana pod obuchem. Jeżeli wyzwoliwszy się z postrachu i przymusu zaprowadzi porządek we władzach organizacyjnych, uważać by to należało za najlepsze wyjście ze szkodliwej sytuacji. Mam nadzieję, że czynniki nadzorcze pomogą do tego i że w ten sposób skończą się w ZNP terrorystyczne rządy wolnomyślicielskie. Naszym zadaniem jest wpływać dodatnio na nauczycielstwo po parafiach, utrzymując z nim dobre stosunki i skłaniając je do uczestnictwa w Akcji Katolickiej. Trzeba mieć z nauczycielstwem kontakt życzliwy, okazywać zrozumienie dla ich pięknego a trudnego zawodu, unikać błahych sporów, nie rozogniać dawnych ran. Ustać muszą uzasadnione w niektórych wypadkach skargi nauczycieli, że duchowieństwo parafialne traktuje ich z góry, nieprzyjaźnie, jakoby w nich upatrywało konkurentów o znaczenie i wpływy. Współpracy Kościoła i szkoły wyznaczyła Opatrzność szczególnie w Polsce wielkie zadanie.

Fragment pochodzi z przemówienia do księży asystentów Akcji Katolickiej archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej, 2 marca 1937 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Ze względu na szczególną rolę zawodu nauczyciela znajduje się on w centrum jakiejś wielkiej batalii o człowieka, który dziś jest dzieckiem, a jutro będzie dorosłym, a więc nie tylko tym, kto bierze, ale kto odpowiada za rodzinę, za naród, za państwo, za Kościół. Nic więc dziwnego, że różne siły lewicowe i ateistyczne starały się przejąć kontrolę nad związkiem nauczycieli, by kierować edukację coraz bardziej na lewo. Siły te stanowią mniejszość, a jednak potrafią być skuteczne, dawniej i dziś.

http://www.naszdziennik.pl/wp/94723,nau ... uchem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 13 wrz 2014, 10:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Pod jednym niebem

Ks. kard. Stefan Wyszyński

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Trudna jest Ewangelia, ale wyznanie Ewangelii jest podźwignięciem człowieka, rodziny i narodu. Dlatego też Kościół broni religii, broni wiary w Boga, wychowania religijnego, krytykuje wszelkie poczynania ateistyczne. Ale tego nie można nazwać zdradą, to jest obrona narodowej racji stanu. Podobnie moralność chrześcijańska, wybitnie wymagająca, niesie narodowi zdrowie. Ileż to razy słyszeliśmy, że chrześcijaństwo, moralność Chrystusowa, katolicka są zbyt trudne. Prawdą jest, że wymaga ofiary, wyrzeczenia się siebie, podporządkowania niższych popędów i skłonności rozumowi, sumieniu i nakazom Bożym. Człowiek musi zapomnieć o tym, co jest chwilowym jego upodobaniem, musi rządzić się zasadami moralności. Podobnie i naród, jeśli ma trwać, musi się rządzić zasadami moralnymi. Jeżeli bowiem ich zaniecha i zerwie z nimi, zanika harmonia życia i współżycia społecznego, rozpoczyna się bezład. I nie tylko miłość, ale sprawiedliwość i pokój nie są możliwe, bo nie ma w narodzie poczucia odpowiedzialności. Taki naród jest w błędzie, bo w każdym piśmie, które weźmie do ręki, głoszone są takie czy inne odmiany: co jest moralne, a co nie, co jest grzechem, a co już grzechem nie jest, co obowiązuje człowieka przyzwoitego, a co go nie obowiązuje.

Fragment pochodzi z kazania wygłoszonego 11.05.1975 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Troska o moralność życia narodowego świadczy nie tylko o codziennej kulturze danego społeczeństwa, ale również o jakimś głębszym wyczuciu sensu przebywania razem we wspólnym państwie i na wspólnej ziemi. Nam tu ma być dobrze, bo to jest nasze, bo to jest piękne, bo o tę ziemię i o to państwo walczyli nasi przodkowie od ponad tysiąca lat. Podszepty, że tu jest źle, że najlepiej stąd wyjechać, że musimy ciągle ze sobą się spierać, są podszeptami złego. Owszem, musimy naprawiać i odzyskiwać, bo to jest nasze i ma być nasze, ale zostawiać Polski nam nie wolno.

http://www.naszdziennik.pl/wp/97119,pod ... iebem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 27 lis 2014, 07:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Człowiek jest podstawowym "elementem" rodziny, a rodzina jest podstawowym "elementem" narodu. Zarówno człowiek, jak i rodzina i naród są żywymi organizmami ukształtowanymi przez współpracujące ze sobą naturę i kulturę.
Ludzie ukształtowani przez ideologie są wynaturzeni, gdyż ideologie są skonfliktowane z naturą. Podobnie jest z rodzinami. Naród oczyszczony z patologii ideologicznych to naród opierający się na fundamentach zdrowych duchowo rodzin, to naród silny duchowo i prężny organizacyjnie. Tam gdzie człowieka i rodziny kształtuje kultura tam panuje ład moralny i czysta przestrzeń dla życia, wolność.
Tam gdzie człowieka i rodziny kształtują mity ideologiczne tam panują bezprawie, nadużycia, zbrodnie i zniewolenie.


Rodzina – najmocniejsze ogniwo

Z ks. bp. Stanisławem Stefankiem, członkiem Papieskiej Rady ds. Rodziny, rozmawia Małgorzata Pabis

Małgorzata Pabis

Ojciec Święty Franciszek w Parlamencie Europejskim powiedział wprost: „Rodzina zjednoczona, płodna i nierozerwalna wnosi z sobą elementy fundamentalne, by dać nadzieję na przyszłość”.
– Ojciec Święty Franciszek pojechał do Strasburga, aby zawieźć Europie regułę życia, na której oparłaby się ta wielka organizacja i przynosiła owoce oraz dobro społeczeństwom zjednoczonym w UE. Papież wskazuje, że tylko wówczas, przy wcieleniu w życie tej reguły, będzie ona miała szanse na przetrwanie.

Wiemy z różnych analiz, które docierają do nas z Brukseli i ze Strasburga, że ten potężny kolos, jakim jest UE, ma różne duże kłopoty, żeby utrzymać równowagę. Wciąż wydaje się, jak gdyby przywódcy Unii widzieli tylko czubek góry lodowej i zajmowali się jedynie problemem ekonomii oraz próbowali przy tej ekonomii jakoś pogodzić współuczestników tej wspólnoty. Jednocześnie wiemy, to nie jest żadną tajemnicą, że tam ma miejsce tzw. przeciąganie liny, nieraz graniczące z oszustwem, a nawet i krzywdą. Decyzje, które zapadają, często oparte są na funkcjonujących przepisach prawnych, sprytnie interpretowanych, dostosowywanych przez wielkie kancelarie.

To wszystko stanowi poważne zagrożenie dla organizmu, który powstał po pierwsze po to, by uniknąć wojny światowej. Inny cel tej organizacji to przyniesienie obywatelom pokoju, a równocześnie danie możliwości łatwiejszego życia. Jak to wszystko jest kruche, widzimy aż nadto wyraźnie na przykładzie relacji Rosji z Ukrainą.

I takiej Europie Ojciec Święty rzuca koło ratunkowe. Nie daje swojej myśli politycznej czy swoich doradców, ale przedstawia odwieczną naukę, która jest sprawdzona. Wskazuje: ratunkiem dla Europy jest rodzina!

Wobec różnych manipulacji małżeństwa i rodziny Papież mówi, jaka ta rodzina ma być…
– Franciszek podkreśla, że rodzina to ogniwo podstawowe. Więź rodzinna, a więc rodzina trwała, rodzina otwarta na życie, rodzina otwarta na drugiego człowieka stanowi bardzo mocne ogniwo podstawowe, najmocniejsze, i dopiero z takiego ogniwa można budować większe łańcuchy, tzn. wiązać narody.

Papież Franciszek zajął się, można powiedzieć, elementarzem najważniejszych problemów, z którymi zmaga się Europa, i sięgnął po najbardziej sprawdzone metody, a taką metodą jest właśnie upomnienie się o rodzinę.

Trzeba zauważyć jeszcze jeden punkt – ukazanie znaczenia rodziny zaczyna się od ukazania wartości osoby ludzkiej w ogóle.

Podobnie jak św. Jan Paweł II, który swoje nauczanie opierał na zasadzie personalizmu, także Franciszek mówi, że trzeba uszanować godność człowieka, doinwestować człowieka, tzn. wydobyć z niego wszystko, co jest dobre, jego dorobek osobisty, a on, będąc wolnym, zaangażuje się na pewno w życie wspólne.

Ojciec Święty Franciszek powiedział także, że rodzina ma prawo do wychowywania swoich dzieci. Państwo, instytucje mają to umożliwić…
– Dziennikarze, którzy niekoniecznie zachwycają się nauką Kościoła, będą zwracać uwagę na to wyrażenie „w wierze” – „wychowanie w wierze”, i powiedzą: „To jest konfesyjne podejście do pedagogiki”, a przecież człowiek w społeczeństwach pluralistycznych, otwartych niekoniecznie musi kierować się zasadami wiary.

A taka jest przecież zasada kompetencji rodziców, kompetencji wychowawczej. Ona jest zasadą uniwersalną. Mówi się o stosowaniu prawa pomocniczości, a więc rodzice są zawsze na pierwszym miejscu i to oni decydują o wychowaniu dzieci. To właśnie stabilizuje rodzinę, daje prawo i równocześnie nadzieję na to, żeby rodzina mogła być sprawna, tzn. żeby młodzież weszła w funkcje dorosłych w sposób odpowiedzialny. Według tej zasady pomocniczości, wszystkie inne instytucje, m.in. szkoła, Kościół, różne organizacje i oczywiście państwo, pełnią funkcje pomocnicze, czyli przejmują te sektory, w których rodzice nie daliby sobie rady. Najważniejsze jest jednak to, że podstawowy kierunek wychowania, czyli ustalenie hierarchii wartości, w tym również wiary, zasad etycznych, należy do rodziców. Dopiero to stwarza bezpieczną współpracę, harmonijną i skuteczną z instytucjami pozarodzinnymi, a więc ze szkołą, związkami religijnymi i innymi środowiskami.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/115427,ro ... gniwo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 27 gru 2014, 10:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Polskie twarze

Dziewiętnasta rocznica powołania kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrowa, uświetniona pielgrzymką Rodziny Radia Maryja, to okazja powrotu pamięcią do tamtych dni. Ludzkim wspomnieniom towarzyszy wiele myśli, wyobrażeń i wzruszeń, ale ten powrót jest inny, głębszy, ponieważ to, co stało się przed dziewiętnastu laty, pozostawiło w naszej Ojczyźnie ślad, który nigdy nie będzie zatarty.

Dla nas, Polaków, dalszym ciągiem uroczystości rzymskich była pierwsza pielgrzymka Ojca Świętego do ziemi ojczystej. Mogliśmy wówczas popatrzeć na siebie innymi oczyma, nie poprzez system, który odebrał nam niepodległość, lecz z perspektywy naszych trudnych, ale przenikniętych miłością do Chrystusa i autentycznej wolności dziejów. Ojciec Święty bowiem przybył do nas nie tylko jako Papież, ale również jako Polak. Był znakiem tego nierozłącznego związku narodu polskiego z Chrystusem, związku trwającego już tysiąc lat.

Przeglądając albumy czy oglądając zrobione uczciwie filmy poświęcone pielgrzymkom Papieża do Polski, nigdy nie mogę się napatrzeć... na twarze ludzi. Na każdej twarzy, młodszej lub starszej, twarzy dziecka, dziewczyny, chłopaka, kobiety, mężczyzny, na twarzach osób starszych, na twarzach, z których każda jest inna, niepowtarzalna, widać mimo odciśniętego piętna życia, mimo zmartwień i trosk, czasami rozpaczy lub tragedii, widać jakiś dziwny blask, który sprawia, że każda z tych twarzy jest szlachetnie piękna. Można pomyśleć, że ludzie wyrwani z szarzyzny ówczesnego systemu promującego zło ulegają jakiejś przedziwnej metamorfozie i zaczynają promieniować dobrem. Czy to nie cudowne? Czy nie piękny jest polski naród? Ileż dobrego mógłby uczynić, gdyby poszedł tym tropem i pod takim przewodnictwem?

Niestety, zanim wyobraźnia podsunie odpowiedź na te pytania, przychodzi świadomość rzeczywistości, która skłania do kolejnych pytań: Ile musiało być zlej woli i pogardy dla polskiego narodu, skoro w czasach pokoju nie przebierano w środkach, uciekając się do kłamstwa, kradzieży, zdrad, więzienia i zabójstw. Ileż pogardy... Skąd się ona brała? Kto ją do naszej Ojczyzny wprowadził? Czy na pewno już jej nie ma? Jakiż przedziwny kontrast pomiędzy kornymi, ale i radosnymi twarzami uczestników pielgrzymek papieskich, a butą i zimną pogardą w twarzach rządzących...

Po tylu próbach odzyskiwania niepodległości oraz struktur państwa nasza sytuacja polityczna jeszcza nie jest klarowna. Dzieje się tak dlatego, że ideologia pogardy dla polskiego narodu przeniknęła do wielu mediów i do edukacji. W iluż gazetach, w ilu programach radiowych i telewizyjnych szydzi się bezpośrednio lub w podtekstach z naszego narodu. A gdy próbujemy się bronić, oskarżani jesteśmy o nienawiść i brak tolerancji. Nie tylko więc nie wolno nam być Polakami, ale także nie wolno nam się bronić. Zaiste, dziwne pomieszanie pojęć... Ale my wbrew wszystkiemu będziemy się bronić.

Tuż przed śmiercią Prymas Tysiąclecia przypominał: „Istnieje dziejowy wymiar mężów sławy w narodzie.

Człowiek w narodzie żyje nie tylko dla siebie i nie tylko na dziś, ale także w wymiarze dziejów narodu. Jeżeli powtarzano nam: Finita la Polonia, a glos Watykanu mówił: Polska nie chce umrzeć, to było to tylko potwierdzenie woli narodu. Polska może żyć własnymi siłami, własnymi mocami, rodzimą kulturą, wzbogaconą przez Ewangelię Chrystusową i przez czujne, rozważne działanie Kościoła. Polska może żyć tu, gdzie jest, ale musi mieć ku temu moc. Musi patrzeć i ku przeszłości, aby tym lepiej osądzać rzeczywistość i ambicję trwania w przyszłości. Naród jest jak mocne drzewo, które podcinane w swych korzeniach, wypuszcza nowe. Może to drzewo przejść przez burze, mogą one urwać koronę chwały, ale ono nadal trzyma się mocno ziemi i budzi nadzieję, że się odrodzi".

Teraz już wiemy, dlaczego twarze pielgrzymów tak jaśniały, przecież podczas spotkań i modlitw z Papieżem Polakiem korzenie nasze zapuszczaliśmy głęboko w tysiącletnie dziedzictwo i mogliśmy odzyskać, choćby na moment, tę naszą pradawną koronę chwały. Zróbmy wszystko, aby tę koronę odzyskać na zawsze.

Piotr Jaroszyński
"Patrzmy na rzeczywistość"

http://www.piotrjaroszynski.pl/felieton ... kie-twarze


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 26 mar 2017, 22:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Aby z poszczególnych ludzi wyłonił się naród, to muszą oni najpierw stworzyć rodzinę, rody, społeczności, aż w końcu dojrzeją do takiej jedności i do takiej wspólnoty, że staną się narodem.
Naród może być prężny, dojrzały, silny i twórczy tylko poprzez rodzinę. Bez rodzin nie ma narodu, bez rodzin jest jedynie zbiorowisko, gromada "singli", czyli ludzi nieudacznych, egoistów, narcyzów, prymitywów. Z nich może powstać jedynie gruzowisko społeczne, skazane na wieczne poddaństwo, uległość, upokorzenia, a nawet zagładę.
Tylko zdrowy, zdrową rodziną naród, potrafi przetrwać złe koleje losu i potrafi się przed złem, przed przemocą, przed upadkiem obronić.


Fundament w rodzinie

Minister Elżbieta Rafalska mówiła wczoraj na Stadionie Narodowym, na którym odbywał się już 13. Narodowy Kongres Rodziny, „że w rodzinie tkwi potencjał, który jest źródłem rozwoju naszego kraju. Chcemy go jak najlepiej wykorzystać, dlatego rodzina jest w centrum polityki społecznej państwa”.

I nawiązała do zmiany nazwy resortu, który obecnie nosi nazwę rodziny, pracy i polityki społecznej, przypominając, że kiedy była ona dokonywana, opozycja i wspierające ją media grzmiały, że to tylko hasło”.

Po blisko 18 miesiącach funkcjonowania rządu premier Beaty Szydło i realizowanym przez resort programie, wszyscy się już przyzwyczaili, że jest przede wszystkim ministerstwo rodziny.

Przyczynił się do tego przede wszystkim program „Rodzina 500+”, w ramach którego, jak poinformował wczoraj wiceminister Bartosz Marczuk, do końca lutego wypłacono już 21 mld zł, objętych nim jest 2,57 mln rodzin i 3,82 mln dzieci do lat 18.

Minister potwierdził, że podstawowe założenia tego programu nie ulegną zmianie, w dalszym ciągu 500 zł na pierwsze dziecko jest zależne od poziomu dochodu na głowę w rodzinie, natomiast środki na drugie i każde kolejne dziecko są już wypłacane bez dostarczania informacji o dochodach.

Przypomnijmy, że w całym tegorocznym budżecie na realizację programu „Rodzina 500+” zarezerwowano w budżecie państwa kwotę ponad 23 mld zł, co oznacza, że nie powinno być kłopotów z jego pełnym finansowaniem.

Po blisko 12 miesiącach realizacji programu „Rodzina500+”, jak podaje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, kończy się ubóstwo wśród dzieci w Polsce.

Według danych resortu liczba dzieci ubogich zmniejszy się z 718 tysięcy do 188 tysięcy, czyli o blisko 0,5 miliona i jest to wydarzenie bez precedensu w całym już blisko 27-letnim okresie przemian w naszym kraju.

W oczywisty sposób w wyniku realizacji programu znacząco poprawiła się także sytuacja rodziców wychowujących dzieci, skrajne ubóstwo w Polsce zostanie zmniejszone blisko o 50%, co oznacza, że takich osób (z dochodem miesięcznym poniżej 450 zł na osobę) będzie w Polsce mniej niż 4%.

Według danych resortu bieda wśród dzieci praktycznie znika, w ubóstwie skrajnym na koniec tego roku było mniej niż 2% dzieci, co jest dowodem na niezwykłą wręcz skuteczność programu „Rodzina 500+” w ograniczaniu biedy (ubóstwo skrajne według danych resortu zmalało o 98%).

Po raz pierwszy od wielu lat rodziny wielodzietne w miastach i na wsi stać na zakup nowej odzieży i obuwia dla dzieci, wyposażenia w przybory szkolne, a także na wspólny wyjazd, na chociaż krótkie wakacje, a obecnie ferie zimowe, poza miejsce swojego stałego zamieszkania.

W roku 2016 także zniknęły z oferty banków i instytucji pożyczkowych reklamy kredytów i pożyczek na wyprawkę szkolną dla dzieci, co oznacza, że także w ocenie tych instytucji program „Rodzina 500+” w znaczący sposób poprawił sytuację materialną szczególnie rodzin wielodzietnych.

Minister Rafalska zaprzeczyła także informacjom, że pieniądze wypłacane rodzinom w ramach programu „Rodzina 500+” są marnotrawione, nic takiego nie ma miejsca, nie ma również mowy o negatywnym wpływie tego programu na rynek pracy, szczególnie kobiet.

Jak podsumowała minister Rafalska program „Rodzina 500+” ma także ważny aspekt psychologiczny, dzięki niemu następuje odbudowywanie więzi rodzinnych i społecznych, a w rodzinach wychowujących dzieci, w tym w szczególności tych wielodzietnych, wzrasta poczucie godności, wysokiej samooceny, zaradności i bezpieczeństwa.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zinie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 12 gru 2017, 14:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Prawo narodów do własnej kultury

Człowiek w kulturze, nr 8, 1996 r.

Dziś, gdy mówimy o kulturze, to mamy najczęściej na myśli albo sztukę (pod wpływem romantyzmu), albo wykwintne maniery (człowiek kulturalny), albo tzw. kulturę materialną jako pozostałość po dawno umarłych ludach (garnki, broń, ozdoby), albo - naukowo rzecz ujmując - różne systemy wartości. Rzadko natomiast zdajemy sobie sprawę, że kultura jest tym co po prostu przenika w głąb duszy człowieka i z nim się stapia. Albowiem kultura w pierwszym i podstawowym sensie nie jest czymś na zewnątrz człowieka, na zewnątrz społeczności, na zewnątrz narodu, lecz KULTURA JEST SPOSOBEM OSOBOWEGO ŻYCIA CZŁOWIEKA. Nie ma osobowego życia człowieka bez kultury. Człowiek z natury pragnie chodzić, pragnie jeść, pragnie patrzeć, pragnie kochać, pragnie rozumieć, ale spełnia te czynności już nie w sposób czysto naturalny, ale właśnie kulturalny, nie zwierzęcy, ale ludzki, osobowy. Z tego też tytułu kultura istotnie musi wpisywać się w sposób wręcz bytowania człowieka: nie ma osobowego bytowania człowieka bez kultury. Dlatego też tak fundamentalne jest pytanie: jaka kultura, czyli jak bytuje człowiek, w swoim poznaniu, w swojej miłości, w swoich uczuciach? Z drugiej strony prawo do kultury jawi się jako główne prawo ludzkie, skoro to kultura decyduje o SPOSOBIE BYCIA CZŁOWIEKIEM.

https://docs.google.com/viewerng/viewer ... 8-1996.pdf

http://www.piotrjaroszynski.pl/czlowiek ... ej-kultury


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 07 lis 2018, 19:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Praca nad własnym człowieczeństwem

14 października 2018 r. w Centrum Religijno-Kulturowym przy klasztorze Ojców Bernardynów w Rzeszowie odbyło się sympozjum nt. „Odrodzenie Polski w 1918 r. wyzwaniem dla Narodu Polskiego XXI wieku”.

Ksiądz prof. Tadeusz Guz wygłosił wykład pt. „Permanentne odradzanie się Narodu Polskiego. Refleksje w kontekście stulecia odrodzenia Najjaśniejszej Rzeczypospolitej”. Ksiądz profesor podkreślił, że każdy z nas powinien przez całe życie – w każdej sekundzie swojego ziemskiego życia – pracować nad własnym człowieczeństwem. Wtedy się pracuje nad narodem, rodziną, nad własnym małżeństwem, powołaniem kapłańskim czy zakonnym, życiem społecznym, samorządowym, poselskim czy państwowym.



https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... stwem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowiek, społeczeństwo, naród, państwo
PostNapisane: 14 sty 2019, 16:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31256
Aby mogły zaistnieć naród i państwo, to najpierw musi być człowiek.
Tymczasem obsesje ideologiczne tego nie dostrzegają. Dla nich człowiek jest jednostką, naród zagrożeniem, a państwo prywatnym folwarkiem ferajny rządzącej.
I rządzą po lewacku niczym bajkowa sroczka: "temu damy, temu damy (w domyśle sobie damy), a temu łeb urwiemy", bo nam nie potrzebny.
Nowi lewaccy bogowie, decydenci.....
Człowiek jednostka może być co najwyżej częścią społeczeństwa.
Człowiek osoba jest nie tylko częścią społeczeństwa, ale i częścią narodu.
Dlatego z osobową wizją człowieczeństwa ta dzicz lewacka tak zajadle walczy.
Jednostkę można przecież unicestwić, gdy nie pasuje do ideologicznych wyobrażeń aktualnie rządzącej anty elity barbarzyńskiej.
Podejrzane o chorobę dzieci nie pasują do tych postempowych wizji, starzy i wymagający intensywniejszej opieki również nie pasują, katolicy nie pasują, zdrowo myślący nie pasują, patrioci nie pasują, narodowcy nie pasują, ludzie etyczni nie pasują, itd....
Tu pojawia się usprawiedliwiona ideologicznie pokusa uśmiercania nie pasujących i w sporej części jest już to realizowane.
Oficjalnie i nie oficjalnie, cichaczem, po kryjomu, jak np. Leper, Adwent, Wróbel, Lech Kaczyński i inni...
Ale świat nie musi być areną ideologicznych poczynań......, nie musi.


Prawo wszystkich praw

Bez zapewnienia prawa do życia od momentu poczęcia wszystkie inne prawa tracą sens.

To główny wniosek sformułowany przez uczestników interdyscyplinarnej konferencji naukowej „Dziecko w prawie kanonicznym i polskim”, która odbyła się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. Patronat honorowy nad sesją objął rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak.

Wśród sformułowanych wniosków prelegenci wskazali na konieczność przywrócenia wartości pojęciu „dobro dziecka” i ochrony nadrzędnego prawa, jakim jest prawo do życia od poczęcia.

Ksiądz prof. Mirosław Sitarz, przewodniczący Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół Wydziału Prawa KUL, przypomniał słowa Sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego, który apelował: „Nowa Polska nie może być Polską bez dzieci Bożych, Polską niepłodnych lub mordujących życie matek! Obyście nie poddali się wygodnictwu, egoizmowi i wrogości życia! Obyście nie naśladowali kobiet, wyśmiewających się z matek, które urodziły Polsce i Kościołowi trzecie, czwarte czy piąte dziecko. Matka ma prawo do swojego ciała, ale nie ma prawa do poczętego dziecka”. Prelegent wskazywał, że dziecko jest darem Bożym, największym skarbem i zadaniem nie tylko dla rodziny, ale dla Kościoła i Narodu.

Na fakt, że ochrona dziecka poczętego jest podstawą wszelkich praw, zwrócił uwagę ks. bp dr hab. Artur Miziński, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski. Podnosił, że dziecku przysługuje godność od początku. Analizując regulacje prawa kanonicznego, ks. prof. Mirosław Sitarz wskazał, że również w ich świetle dziecko jest człowiekiem od poczęcia, a zgodnie z KPK aborcja podlega ekskomunice. – Dziecko ma prawo, żeby się urodzić, ma prawo do otrzymania wychowania od rodziców – wyjaśnia ks. prof. Sitarz w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. I podkreśla, że troje zabijanych każdego dnia w polskich szpitalach dzieci to niemy krzyk, który woła do współczesnego człowieka o opamiętanie.

Mimo przerostu praw obywatelskich doszło do zdrady wobec życia w aspekcie prawodawczym i społecznym, zwrócił z kolei uwagę ks. dr Krzysztof Nykiel z Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie.

O konieczności społecznej presji w sprawie kształtowania i zmiany prawa mówił w sobotę Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina, którego wystąpienie cieszyło się szczególnym zainteresowaniem. Jak zauważył, polski ruch pro-life może być wzorem dla innych krajów. – Jest najbardziej prężny i najlepiej zorganizowany w całej Europie. Broni najbardziej fundamentalnego prawa, rozwija się i ewoluuje z małych grup aż do profesjonalnych organizacji – wskazał. Te z kolei formułują polityczne postulaty zmiany prawa.

Mit wahadła
Prawo do życia to prawo fundamentalne, mimo to wciąż jest łamane. Społeczeństwo jednak domaga się zmiany, pokazują to dobitnie inicjatywy ustawodawcze pro-life, pod którymi podpisuje się coraz więcej osób. – Jest ogromna dysproporcja pomiędzy tym, co zebrały w ostatnich latach środowiska pro-life, a tym, co zebrały ruchy feministyczne. Pod naszymi postulatami w ciągu kilku lat podpisało się 3,5 mln osób, a w analogicznym czasie pod postulatami feministycznymi tylko 430 tysięcy. Ze strony środowisk lewicowych były to trzy inicjatywy, a jedna z nich w ogóle nie spełniła wymogów formalnych – zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Krzysztof Kasprzak.

Podkreśla on również szkodliwość mitu tzw. wahadła politycznego. Obawiają się go politycy prawicy, którzy blokują w Sejmie projekt „Zatrzymaj aborcję”. Jak jednak wyjaśnia nasz rozmówca, czegoś takiego nie ma. Okazuje się, że w tych krajach, w których prawica była bierna w zakresie zmiany prawa, po niej przychodziły rządy lewicowe, które wprowadzały aborcję na życzenie. – Prawo i Sprawiedliwość dostaje żółtą kartkę, nie ma woli uchwalenia projektu, dlatego trzeba kierować poparcie do innych opcji politycznych, gotowych na zmianę prawa. Walka o prawa człowieka trwa, nie będziemy ustawać, zmiany muszą nastąpić. Inicjatywy ustawodawcze są coraz mocniejsze, ostatnia była rekordowa – przypomina Krzysztof Kasprzak.

O prawo do życia dla najbardziej bezbronnych upomina się również nowy Rzecznik Praw Dziecka. – Wielu ludzi pyta, dlaczego tak radykalnie odnoszę się do ochrony życia. Odpowiadam, że zobowiązuje mnie do tego ustawa – wskazuje Mikołaj Pawlak. Jak tłumaczy, w ustawie o Rzeczniku Praw Dziecka, gdy jest mowa o tym, że dzieckiem jest istota ludzka od poczęcia do osiągnięcia pełnoletniości, nie ma po przecinku zapisu „chyba że jakiś inny przepis stanowi inaczej”. – Skoro ustawa o planowaniu rodziny jest z 1993 roku, Konstytucja jest z 1997 roku, a ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka z 2000 roku, to znaczy, że ustawodawca późniejszy uznał taką zasadę za ważniejszą, i takie zdanie jako prawnik będę reprezentował – podkreśla Pawlak.

Jako dobro dziecka definiuje on rodzicielską odpowiedzialność, szacunek i obowiązek oparte na poszanowaniu wartości jego osoby i jego godności. – Dziecko z uwagi na postępujący rozwój emocjonalny, fizyczny, moralny, a jednocześnie całkowity brak doświadczeń, brak krytycznego myślenia opiera się na naszym działaniu, na naszym zobowiązaniu do prawidłowego nakierowania i odpowiednich wzorców. Musimy dać mu prawo do prawidłowego kształtowania siebie – uzasadnia Rzecznik Praw Dziecka.

Narażona niewinność
Jednym z dóbr dziecka powinno być prawo do zachowania przez nie swojej niewinności. Rodzice mają pełne prawo do ochrony swoich dzieci przed ideologią serwowaną przez edukatorów seksualnych. – Jeśli mówimy o wkraczaniu pewnych ideologii tam, gdzie one nie powinny wkraczać, to należy wskazać, że rodzice mają prawo decydować o tym, czego nauczane będą ich dzieci – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Mikołaj Pawlak zauważa, że w systemie edukacji nie ma kogoś takiego jak edukator. Rodzice mają prawo odseparować edukatorów od swoich dzieci.

Wychowanie jest dziełem społecznym, a podmiotem uprawnionym do opieki nad dzieckiem jest przede wszystkim rodzina, wskazała dr Agnieszka Romanko z KUL. To rodzice sprawują pierwsze posłannictwo wobec swojego potomstwa, kształtują myśl, wszczepiają ducha wiary. – Mają oni obowiązek wychowania zgodnie z własnymi przekonaniami – podkreśla dr Romanko. Wielkim zadaniem katolickich rodziców jest świadomość, że ich życie osobiste wpływa na dziecko. Mówił o tym w sposób jednoznaczny Sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński. – Jednym z podstawowych czynników zabezpieczenia państwa jest współdziałanie podmiotów uprawnionych do wychowania dziecka – rodziny, Kościoła i państwa – reasumuje dr Agnieszka Romanko.

Ogólnopolską konferencję zorganizowała Katedra Kościelnego Prawa Publicznego i Konstytucyjnego KUL ze Stowarzyszeniem Absolwentów i Przyjaciół Wydziału Prawa KUL.

Paulina Gajkowska, Lublin

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/204 ... -praw.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 75 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /