Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 27 kwi 2013, 06:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Mamy możliwości

Paulina Gajkowska

Bronić życia i umacniać je, czcić je i kochać – oto zadanie, które Bóg powierza każdemu człowiekowi”. W kontekście toczonej batalii o pełną ochronę życia ludzkiego – od momentu poczęcia do naturalnej śmierci – słowa bł. Jana Pawła II nabierają wyjątkowego wymiaru. To jest sprawa przez duże „S”. I cały czas przybywa ludzi, którzy jej realizację stawiają sobie jako punkt honoru.

Inicjatyw mających na celu uszczelnienie prawodawstwa tak, aby każde dziecko poczęte mogło się urodzić, jest coraz więcej. „Jeden z nas” – międzynarodowy projekt obejmujący kraje Unii Europejskiej, nad którym patronat objął „Nasz Dziennik”, to niezwykle ważna kampania. Dzięki niej zrodzi się szansa na zaprzestanie finansowania eksperymentów naukowych na ludzkich embrionach przez instytucje unijne oraz wycofanie grantów dla organizacji, które w krajach rozwijających się dokonują aborcji i promują antykoncepcję. Wystarczy milion głosów Europejczyków z krajów należących do Unii, aby odbyło się wysłuchanie publiczne projektu ustawy ujednolicającej prawo unijne w tym obszarze. „Jeden z nas” jest akcją organizowaną w ramach Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej, której celem – poza głównym – jest również promocja aktywnej postawy pro-life oraz zjednoczenie Europejczyków zatroskanych o życie nienarodzonych. Niemalże pewne wydaje się, że owoce tak ogromnego i wartościowego przedsięwzięcia będą przekraczały oczekiwania organizatorów. Na chwilę obecną jest już ponad 260 tysięcy głosów.

Tak zwany „kompromis” aborcyjny, w istocie będący bezdusznym pozwoleniem na zabijanie nienarodzonych obowiązujący w Polsce, budzi konsekwentny sprzeciw zarówno Kościoła, jak i wszystkich ludzi sumienia. Jeden z jego zapisów zawiera przesłankę eugeniczną, czyli prawo do pozbawienia dziecka życia, jeśli istnieje podejrzenie wady genetycznej. To jej zniesienie zawiera projekt ustawy, pod którą Mariusz Dzierżawski wraz z Fundacją PRO – Prawo do Życia i Komitetem Inicjatywy Ustawodawczej, zarejestrowanym 2 kwietnia, zbiera podpisy. Według niego, nie możemy pozwolić na to, aby odbierano prawo do życia konkretnemu człowiekowi tylko dlatego, że istnieje podejrzenie choroby. Inicjatorom tej akcji nie brakuje ani zapału, ani pomysłów. W drugiej połowie maja ruszą z intensywną kampanią promocyjną. Podpisy już są zbierane. Widząc, jak liczna jest frekwencja na marszach dla życia, możemy być spokojni. Zamierzony przez organizatorów milion podpisów jest możliwy. Zwłaszcza że we wszystkie najważniejsze nie tylko na polskim gruncie, ale również za granicą, aktywnie włączają się młodzi ludzie.

To z pokolenia dwudziesto- i trzydziestolatków rekrutuje się najwięcej wolontariuszy i koordynatorów inicjatyw pro-life. Napawa to szczególną radością i nadzieją, ponieważ to właśnie od młodych ludzi zależy nasza przyszłość. Ich mobilizacja ma wieloaspektowe podłoże. Po pierwsze młodym ludziom nie jest wszystko jedno. Są odważni, mają błyskotliwe pomysły, szczególną wrażliwość na krzywdę ludzką. Ponad wszystko jednak zależy im, aby zarówno w ich życiu osobistym, jak i społecznym zatriumfowała prawda o bezwzględnym i niezbywalnym prawie każdej istoty ludzkiej do życia, prawie fundamentalnym, którego obrona staje się dziś nie tylko świadectwem. Jest ona dla tysięcy młodych ludzi przede wszystkim bojem o respektowanie prawa naturalnego.

Podważanie podstaw naszej chrześcijańskiej cywilizacji doprowadzi nieuchronnie do jej upadku. Mając świadomość zagrożeń, tym bardziej należy głośno domagać się szacunku do pryncypiów. Jednym z nich jest obrona świętości życia. Aktywizacja młodych ludzi, jednoczących się w liczne duszpasterstwa, akcje, organizacje studenckie oraz ruchy pro-life jest również sygnałem do mobilizacji dla całego społeczeństwa.

Na co dzień być może spora jego część nie zdaje sobie sprawy, że mamy realne możliwości wpływania na zmianę prawa, które obecnie nie chroni najbardziej bezbronnych z nas. Oddając głos w Europejskiej Inicjatywie Obywatelskiej „Jeden z nas”, składając swój podpis pod projektem znoszącym przesłankę eugeniczną w obecnym prawodawstwie w Polsce oraz promując je w naszych środowiskach, partycypujemy w wielkich przedsięwzięciach. Dajemy świadectwo.

posting.php?mode=reply&f=9&t=843


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 11 lut 2014, 08:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Pokonać samotność cierpienia

Z ks. abp. Zygmuntem Zimowskim, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych, rozmawia Sławomir Jagodziński

Ojciec Święty Franciszek w Orędziu na tegoroczny Światowy Dzień Chorego zwrócił uwagę, że dowodem autentycznej wiary w Chrystusa jest szerzenie miłości bliźniego także wobec cierpiących, zepchniętych na margines. Czy w takich sytuacjach nie zdajemy najważniejszego egzaminu z naszego chrześcijaństwa?

– W tym roku obchodzimy XXII Światowy Dzień Chorego pod hasłem „Wiara i miłosierdzie: ’My także winniśmy oddać życie za braci’ (1 J 3, 16)”. Dzień ten ustanowiony przez Ojca Świętego Jana Pawła II, który przypada 11 lutego, w liturgiczne wspomnienie Matki Bożej z Lourdes, prowadzi nas do naśladowania Maryi, naszej Matki, kobiety o głębokiej wierze, w przyjęciu światła Bożego, które pozwoli nam patrzeć na każdego chorego brata i siostrę tak jak Ona, oczyma Chrystusa. W Orędziu Papież Franciszek na początku zwrócił się w sposób szczególny do ludzi chorych i cierpiących oraz wszystkich tych, którzy zapewniają im opiekę i leczenie. Napisał: „Kościół widzi w was, drodzy chorzy, szczególną obecność cierpiącego Chrystusa. Tak się dzieje: obok, a w rzeczywistości w obrębie naszego cierpienia jest cierpienie Chrystusa, który wraz z nami niesie jego ciężar i objawia jego sens. Kiedy Syn Boży wstąpił na krzyż, zniszczył samotność cierpienia i oświecił jego ciemności”. Dalej Papież przypomina nam, że na mocy chrztu i bierzmowania jesteśmy powołani, by upodabniać się do Chrystusa, Miłosiernego Samarytanina wszystkich cierpiących. Kiedy z czułością podchodzimy do osób potrzebujących leczenia, to niesiemy nadzieję i uśmiech Boga w przeci-wieństwa świata. Poprzez tajemniczy plan Bożej Miłości Trójca Przenajświętsza pragnęła, aby służba stworzeniu dokonywała się w sposób szczególny przez chrześcijan. Słowa Jana Ewangelisty są streszczeniem podstawy naszego działania: oddać życie za bliźniego nie znaczy tylko naśladować Chrystusa, ale przede wszystkim być w jedności z Nim w Duchu Miłości. Dlatego nie możemy patrzeć na krzyż z wiarą, nie czując potrzeby zaangażowania wszystkich naszych sił, aby ukazać Jego zwycięstwo nad grzechem i jego skutkami: bólem, chorobą i śmiercią.

Kościół wskazuje na wartość cierpienia, apeluje, aby nie zostawiać samych ludzi chorych, obdarzać ich miłosierną miłością i im pomagać. Świat na cierpienie, starość zaczął odpowiadać wykluczeniem czy nawet eutanazją…
– Pierwszym prawem człowieka jest prawo do życia. Bardzo często przypominał nam o tym bł. Jan Paweł II, Benedykt XVI, a obecnie Papież Franciszek. „Tylko szacunek dla życia może stanowić fundament i gwarancję najcenniejszych i najpotrzebniejszych dla społeczeństwa wartości, takich jak demokracja i pokój” – pisał Jan Paweł II w encyklice „Evangelium Vitae”. Niestety, jak powiedział obecny Papież do uczestników spotkania organizowanego przez Międzynarodową Federację Stowarzyszeń Lekarzy Katolickich, paradoks sytuacji w dzisiejszym świecie jest widoczny w tym, że podczas gdy człowiekowi przypisuje się nowe prawa, czasem domniemane, nie zawsze chroni się życie jako podstawową wartość i podstawowe prawo każdego człowieka. Temat ubiegłorocznej międzynarodowej konferencji, którą dorocznie organizuje Papieska rada ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych, „Kościół w służbie osób chorych w podeszłym wieku: opieka nad cierpiącymi na choroby neurodegeneracyjne” odzwierciedla wezwanie Papieża Franciszka do większego zaangażowania się w pomoc osobom w podeszłym wieku, w obronę prawa do godnego życia dla nich i do aktywnego uczestnictwa we wspólnocie kościelnej i społeczeństwa. W trzecim dniu konferencji Ojciec Święty spotkał się z chorymi w Auli Pawła VI. Wtedy też przypomniał, że osoby starsze miały zawsze ważną rolę w Kościele i mają ją nadal. Dlatego z całą stanowczością powtarzam za Papieżem Franciszkiem: „Naród, który nie szanuje osób starszych, nie ma pamięci ani przyszłości”.



Obserwujemy od samego początku tego pontyfikatu szczególną papieską wrażliwość na ludzi ubogich, chorych, niepełnosprawnych. Czy odczuwa Ksiądz Arcybiskup jakieś szczególne zainteresowanie Franciszka pracą „watykańskiego ministerstwa zdrowia”?
– Mamy obecnie Papieża Franciszka, który pragnie przyczyniać się do tego, by ludzie nie zamykali swoich serc na drugiego człowieka, który jest w potrzebie. Gest ucałowania sparaliżowanego mężczyzny na placu św. Piotra przed Mszą inauguracyjną jest dla nas jako Rady przypomnieniem doniosłości jej misji we współczesnym świecie, w którym szerzy się cywilizacja śmierci przeciwko kulturze życia. W adhortacji apostolskiej „Evangelii Gaudium” Ojciec Święty zwrócił uwagę na styl maryjny w działalności ewangelizacyjnej Kościoła: „Za każdym razem, gdy spoglądamy na Maryję, znów zaczynamy wierzyć w rewolucyjną moc czułości i miłości. W Niej dostrzegamy, że pokora i delikatność nie są cnotami słabych, lecz mocnych…”.

Taką moc w słabości pokazali nam chorzy na różne nowotwory mali pacjenci z Kliniki Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu. 30 listopada ub.r. przybyli do Watykanu specjalnie, by spotkać się osobiście z Papieżem Franciszkiem. Pielgrzymkę tę zorganizował prof. Krzysztof Bramorski, konsul honorowy w Lichtensteinie. Ojciec Święty wyraźnie wzruszony ich obecnością powiedział: „Dziękuję za tę wizytę i za waszą modlitwę w intencji Kościoła. Dajecie tak dużo dobra Kościołowi waszymi cierpieniami, których nie da się wytłumaczyć. Ale Bóg zna wszystko, również wasze modlitwy”. Profesor Alicja Chybicka, dyrektor kliniki, skomentowała to niezwykłe spotkanie w słowach: „Ja nie potrafię tego wytłumaczyć na gruncie naukowym, ale każde dziecko wraca w lepszej formie, podbudowane, i naprawdę te dzieci lepiej się leczą”.

Dziś także w Polsce mamy próby ograniczenia klauzuli sumienia dla lekarzy i pielęgniarek. Możemy się zgodzić na ten zamach na sumienia pracowników służby zdrowia?
– W odniesieniu do pracowników służby zdrowia prawodawstwo z zasady gwarantuje im odwołanie się do klauzuli sumienia (Kodeks Etyki Lekarskiej, art. 4). Z drugiej jednak strony dostrzegamy coraz bardziej natarczywe próby pozbawienia ich tego prawa. Zwolennicy tych prób zasłaniają się zwykle prawami pacjenta. Na przykład Rezolucja (2013/2040/INI) dotycząca tzw. zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego oraz praw w tej dziedzinie stwierdza: „Państwa członkowskie powinny regulować i monitorować korzystanie z prawa do odmowy działania sprzecznego z własnym sumieniem, aby zagwarantować przestrzeganie prawa jednostki do opieki zdrowotnej w zakresie reprodukcji, a także zapewnić dostęp do legalnych usług świadczonych na odpowiednim poziomie…”. To stanowisko zdaje się podzielać Komitet Bioetyki przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk, który uważa, że „klauzula sumienia nie może być używana jako instrument narzucania innym, a w szczególności pacjentowi, żywionych przez przedstawiciela zawodu medycznego przekonań moralnych” (Stanowisko Komitetu Bioetyki nr 4/2013 z dnia 12 listopada 2013 r. w sprawie tzw. klauzuli sumienia).

W tym kontekście pragnę wyrazić moją ogromną wdzięczność za zorganizowanie konferencji naukowej na temat: „Sprzeciw sumienia w praktyce medycznej – aspekty etyczne i prawne”, która odbyła się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II 28 listopada 2013 roku. W moim przesłaniu do uczestników tej konferencji przypomniałem odpowiedni zapis z Karty Pracowników Służby Zdrowia, którą opracowała nasza Dykasteria: „Człowiek nigdy nie może być posłuszny prawu, które samo w sobie jest niemoralne”. Oznacza to, że lekarze i pielęgniarki są zobowiązani do podniesienia sprzeciwu sumienia. Świadomość nienaruszalnego dobra życia i prawa Bożego, które go chroni, wyprzedza każde pozytywne prawo ludzkie. Gdy jest ono z nim sprzeczne, sumienie stwierdza swoje pierwotne prawo i prymat prawa Bożego: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29).

Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jest łatwo iść za głosem sumienia w przestrzeganiu prawa Bożego, że często trzeba heroicznego męstwa, by pozostać wiernym wymaganiom moralnym, ale jest to jedyna droga do autentycznego rozwoju osoby ludzkiej, a do tego są wezwani wszyscy wyznawcy Chrystusa. Błogosławiony, a niebawem święty, Jan Paweł II przypominał nam ciągle, abyśmy zawsze byli ludźmi sumienia, nie godząc się na zło, a pomnażając dobro. Czy możemy pozostać obojętni na jego słowa i przykład jego życia?

11 lutego to rocznica ogłoszenia przez Ojca Świętego Benedykta XVI rezygnacji. Czy poświęcenie się modlitwie i służenie w ten sposób Kościołowi nie jest wskazaniem na ważne miejsce ludzi starszych i cierpiących w Kościele?
– To był historyczny dzień: 11 lutego 2013 roku. Zwracając się do kardynałów zebranych na konsystorzu, Ojciec Święty Benedykt XVI zakomunikował im decyzję – jak to sam wyraził – o wielkiej wadze dla życia Kościoła. W pełni świadom swej decyzji zrezygnował z posługi Biskupa Rzymu, Następcy św. Piotra, powierzonej mu przez kardynałów 19 kwietnia 2005 roku. Uczynił to w pełnej wolności, po głębokim rozważeniu przed Bogiem, zyskując pewność, że z powodu podeszłego wieku jego siły nie są już wystarczające, aby w sposób należyty sprawować posługę Piotrową.

Gdy dzisiaj, po roku wspominamy tamte chwile, które serca milionów wiernych na całym świecie napełniły głęboką modlitwą i refleksją, warto dostrzec, że w swoim oświadczeniu Benedykt XVI podał krótką, ale jakże cenną pod względem teologicznym syntezę posługi Papieża w czasach współczesnych. Powiedział, że dzisiejszy świat podlega szybkim przemianom i jest niejako wzburzany przez kwestie o wielkim znaczeniu dla życia wiary. Dlatego posługa Piotrowa jest w swej duchowej istocie spełniana nie tylko przez czyny i słowa, ale w nie mniejszym stopniu przez cierpienie i modlitwę.

Dla nas, pracowników Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych, słowa Benedykta XVI zabrzmiały szczególnie, gdyż zostały wypowiedziane właśnie w kontekście modlitw za wszystkich cierpiących. Światowy Dzień Chorego z 11 lutego ubiegłego roku, który odbył się w Niemczech, w dniu rezygnacji, zapamiętamy więc także jako ogarniająca wiele narodów modlitwa za Benedykta XVI.

W tych dniach będę miał okazję odwiedzić Benedykta XVI i powiedzieć mu, że Kościół w Polsce otacza go nadal ogromnym szacunkiem, wdzięcznością za jego pontyfikat i modlitwą, zwłaszcza na Jasnej Górze i w wielu innych sanktuariach. Benedykt XVI służy całym sercem, całym oddanym modlitwie życiem świętemu Kościołowi Bożemu. Mogę powiedzieć, że czuję się świadkiem także tego etapu życia Benedykta XVI i codziennie modlę się w jego intencji.

Dziękuję za rozmowę.
Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... ienia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 21 lut 2014, 07:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Zastrzyk sumienia

Lekarz nie może zostać sprowadzony do roli zniewolonego dostarczyciela „medycyny życzeń”, bo oznacza to degradację tego zawodu – eksperci z bioetycznego zespołu Konferencji Episkopatu Polski bronią prawa do sprzeciwu sumienia.

Stanowisko Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN z 12 listopada 2013 r. sugerujące, że lekarze nadużywają prawa do sprzeciwu sumienia, zaprzecza istocie klauzuli sumienia i nie powinno być stosowane przez pracowników służby zdrowia oraz samorządy zawodów medycznych – nie ma wątpliwości Zespół Ekspertów KEP ds. Bioetycznych.

– W obszarze medycyny często mamy do czynienia z łamaniem sumień – alarmuje ks. abp Henryk Hoser. Posłuszeństwo sumieniu kosztuje. Dzieje się tak dlatego, że zalegalizowano wiele nieetycznych procedur. W zaprezentowanym wczoraj dokumencie specjaliści zwracają uwagę, że Komitet PAN, utożsamiając dbałość o tzw. zdrowie reprodukcyjne m.in. z dostępem do antykoncepcji i aborcji, w sposób nieuprawniony podnosi je do rangi praw człowieka.

W konsekwencji, podnoszą autorzy stanowiska zaprezentowanego w gmachu Episkopatu, Komitet PAN „arbitralnie rozstrzyga o obowiązku skorzystania [przez pracowników służby zdrowia – red.] z klauzuli sumienia tylko natychmiast po zgłoszeniu się pacjentki, jak również o powinności wskazania innego specjalisty lub podmiotu leczniczego, w których świadczenie zostanie wykonane”.
Poglądy organów europejskich i instytucji międzynarodowych nie są w sprawie klauzuli sumienia – na którą pracownicy służby zdrowia powołują się dziś najczęściej, gdy stawką jest życie nienarodzonych oraz osób w podeszłym wieku – jednolite, a sprawy nie ułatwia chaos pojęciowy. W ocenie Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych, w polskim prawie nie istnieje „prawo do aborcji”, a ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży uchyla jedynie w niektórych okolicznościach karalność naruszenia zakazu zabijania dzieci w prenatalnej fazie rozwoju zapisanego w kodeksie karnym.
Prawidłowa interpretacja klauzuli sumienia – czytamy w stanowisku – zakłada, że prawo do odmowy świadczenia zdrowotnego z powodu obiekcji sumienia wypływa z godności człowieka i wolności sumienia. Jest zasadą rangi konstytucyjnej. Powołany przez Episkopat zespół ekspertów wskazuje, że dopuszczalne ograniczenie klauzuli sumienia dotyczy wyłącznie niebezpieczeństwa utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, nie obejmuje natomiast „innych przypadków niecierpiących zwłoki” nieprecyzyjnie sygnalizowanych przez art. 39 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Skorzystać z klauzuli mogą zarówno poszczególni pracownicy służby zdrowia, jak i szpitale, które mogą zastrzec, że w danej placówce nie wykonuje się aborcji.

Racje odmowy

Dokument Komitetu PAN twierdzi, że klauzula sumienia nie może zwalniać lekarza z obowiązku wypisania recepty na środki antykoncepcyjne i poronne. Eksperci kościelni natomiast wskazują, że o ile lekarz powinien udzielać wszechstronnych informacji na temat płodności i planowania rodziny, w tym o sposobach i konsekwencjach stosowania antykoncepcji, to może, powołując się na brak celu terapeutycznego, odmówić wystawienia recepty na takie specyfiki.
– Sprzeciw sumienia w odniesieniu do zawodów lekarskich nie dotyczy ani rzeczy nieważnych, ani drugorzędnych, tu chodzi o bardzo podstawowe wartości – podkreślił podczas prezentacji stanowiska zespołu bioetycznego ks. abp Henryk Hoser. Ordynariusz warszawsko-praski wskazał, że prawo do sprzeciwu sumienia musi być gwarantowane, „aby nie zmuszać ludzi do działania wbrew sumieniu i nie stwarzać warunków, w których człowiek staje się niewolnikiem”. – Jest coraz większe napięcie między prawem moralnym a prawem stanowionym, to napięcie przejawia się zwłaszcza w zawodach lekarskich – podkreślił ksiądz arcybiskup.
Eksperci akcentują, że sprzeciw sumienia jest podstawą do powstrzymania się od wykonania świadczenia zdrowotnego. Nie chodzi tu tylko o aborcję. „Do zakresu świadczeń zdrowotnych, których dotyczy klauzula sumienia, należy zaliczyć także wystawianie recept (np. recept na wczesnoporonne środki antykoncepcyjne) oraz skierowań na badania specjalistyczne przy uzasadnionym przekonaniu, że stanowią one część procedury nakierowanej na zniszczenie dobra, a nie tylko służą uzyskaniu informacji o stanie zdrowia pacjenta” – uważają eksperci.
Podkreślają, że w takim przypadku lekarz może powołać się na klauzulę sumienia w oparciu o konstytucyjne gwarancje obowiązku ochrony i poszanowania godności i życia człowieka i „odmówić wystawienia recepty na środki postkoitalne”. Farmaceuta natomiast „może rozważyć odmowę ich sprzedaży mimo braku wyraźnego umocowania w przepisach ustawy”.

Nie chcemy zabijać

W dokumencie znajdujemy wskazanie, że obowiązek informowania pacjentki o stanie jej zdrowia i ewentualnych zagrożeniach dla życia i zdrowia związanych z kontynuowaniem ciąży nie stoi w sprzeczności z tym, że lekarz, powołując się na klauzulę sumienia, odmówi orzeczenia w sprawie istnienia wskazań do aborcji.
– Dlaczego my jako lekarze mamy być zmuszani do tego, aby zaburzać tę płodność? – pytał ginekolog dr Piotr Klimas, zwracając uwagę, że chorobą jest niepłodność, a nie płodność. – My jako młodzi lekarze nie chcemy wykonywać aborcji, my nie chcemy zabijać ludzi – zaznaczył.
– Polskie prawo nakłada swoiste ograniczenia, że lekarz musi wskazać możliwość realnego otrzymania takich świadczeń. Wydaje się, że to jest zbyt duże oczekiwanie prawodawcy, bo w jakiejś mierze zmusza do współuczestnictwa w tym działaniu – ocenił o. prof. Andrzej Derdziuk z KUL. Eksperci podkreślają, że są to tylko „dodatkowe obowiązki”.
Według prawników, przepisy wyższego rzędu gwarantują respektowanie klauzuli sumienia, a jej ewentualne ograniczenie wymaga konkretnych zapisów ustawowych.
– Jest regulacja konstytucyjna, prawo do odmowy wykonywania świadczeń medycznych w przypadku niezgodności z ich sumieniem. Można odmówić w szczególności zabiegu przerwania ciąży – podkreślił karnista prof. Zbigniew Cieślak.
„Stanowisko Komitetu Bioetyki przy Prezydium PAN prowadzi do degradacji zawodu lekarza, który w zakresie tzw. praw reprodukcyjnych, czyli oczekiwań związanych z regulacją poczęć i przerwaniem ciąży, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela »medycyny życzeń«” – ocenia bioetyczny zespół Episkopatu. „Nie do przyjęcia jest tworzenie kultury wykonywania zawodu medycznego, w której – poza absolutnie wyjątkowymi sytuacjami – jednostka traci swoją podmiotowość, zostaje zmuszona zaprzeczyć swojej tożsamości i brać udział w postępowaniu, które w osądzie jej sumienia jest złem moralnym” – czytamy w konkluzji dokumentu.

Deformacja pojęć

Etyk ks. prof. Ireneusz Mroczkowski z UKSWv wytknął stanowisku Komitetu PAN brak definicji sumienia. – Nie ma nawet próby definicji sumienia. A w zależności od tego, jaką przyjmie się definicję sumienia, zależą dalsze rozważania – podkreślił. – Ale co można powiedzieć o sumieniu, kiedy się człowiek naczyta Freuda czy Marksa, czy Nietschego – dodał. Etyk zwrócił uwagę na argumentację Komitetu PAN o różnorodności poglądów. – Rodzi się problem, jak możemy je pogodzić, czy w ogóle możemy znaleźć jakąś podstawę – zastanawia się etyk. Komitet wskazuje, że taką podstawą ma być obowiązujące prawo.
Po raz kolejny Kościół staje na straży godności ludzkiego sumienia, przypominając, że zapewnienie dostępu do świadczeń zdrowotnych to zadanie państwa, które nie może być przerzucane na poszczególnych lekarzy czy szpitale. – Stanowisko Zespołu Ekspertów KEP jest obszernym dokumentem wymagającym pogłębionej analizy. Jednak już pierwsze czytanie tekstu wskazuje na zasadnicze i istotowe różnice między stanowiskiem Komitetu Bioetycznego PAN a stroną katolicką – mówi „Naszemu Dziennikowi” ks. prof. Paweł Bortkiewicz, etyk, wykładowca WSKSiM i UAM w Poznaniu. Zwraca uwagę na dwie rozbieżności. – Pierwsza to kwestia ogólnych zasad i kontekstu etycznego. W stanowisku PAN daje się zauważyć akcent na pluralizm etyczny społeczeństwa demokratycznego, co dla autorów jest równoznaczne z relatywizmem regulowanym wyłącznie przez normy prawa unijnego. Taką normą są np. mocno akceptowane, choć absurdalne w istocie tzw. prawa reprodukcyjne. Stanowisko katolickie jest w tym zakresie inne – odwołuje się do godności osoby ludzkiej, a to ma swoje konsekwencje. Także gdy idzie o wizję praw człowieka: tu nie ma tzw. praw reprodukcyjnych – wyjaśnia ks. prof. Bortkiewicz. Sprawa druga to wizja samego sumienia. – W wizji Komitetu PAN sumienie jest zminimalizowane i pełni tylko funkcję negatywną – lekarz może unikać zła (choć musi wskazać możliwość wykonania czynu złego przez kogoś innego). Sumienie jest jednak powołane do decyzji i działań na rzecz dobra – lekarz, farmaceuta, pielęgniarka winni mieć to prawo zagwarantowane – podnosi etyk. To oznacza, że winni mieć prawo do informowania np. o tym, że konkretny środek antykoncepcyjny ma działanie poronne lub że nazywane leczeniem niepłodności techniki sztucznego rozrodu mają charakter niszczący życie i godność. Mogą i powinny być zastąpione naprotechnologią – dodaje ks. prof. Bortkiewicz.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ienia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 01 kwi 2014, 06:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Idąc z kartką wyborczą do urny, my jako naród, czy oddamy swój głos na normalnośc, czy na zwyrodnialców i ich zwyrodnienia?

Krok we właściwym kierunku?

Na obraz Boży go stworzył (Rdz 1, 27)

Święto Zwiastowania Pańskiego, Dzień Świętości Życia stał się okazją do wielorakiego przypomnienia świętości daru Bożego przez modlitwę, spotkania liturgiczne i marsze w obronie życia. Pojawiły się także dyskusje w mediach, zwłaszcza katolickich. Dodatkową okazją do dyskusji była kolejna próba uściślenia prawa chroniącego człowieka od momentu jego poczęcia. Tym razem troska projektodawców odnosiła się do sposobu dokumentowania diagnozy badań prenatalnych. Wyniki tych badań miałyby usprawiedliwić zabicie dziecka, czyli dokonanie aborcji. Nazwano tę próbę „krokiem we właściwym kierunku.”

Nie jest to ochrona prawna człowieka niewinnego przed agresją ze strony osób najbliższych, przed opinią, która pozwala na zabijanie nienarodzonych. Jest to tylko próba stworzenia dodatkowych wymagań formalnych, które ostatecznie można wypełnić i zabić niewinnego człowieka. Jest to próba zmniejszenia ilości zabójstw przez dodatkowe obostrzenia proceduralne. To nazywa się „krokiem we właściwym kierunku”. Sam fakt, że zabijanie człowieka będzie obwarowane dodatkowymi utrudnieniami, ma być niby postępem w rozwoju moralności społecznej. Tak jakby ktoś stawiał wymagania: możesz strzelać do drugiego człowieka, ale musisz mieć broń wyjątkowo kosztowną.

To jest sposób uspokajania sumienia, natomiast ta próba nie załatwia sprawy istotnej, nie pokazuje pełnego obrazu zła moralnego, które legalizujemy. Nie zmienia też oceny kompetencji Sejmu, uznając, że prawodawca i lekarz specjalista otrzymują upoważnienie do podejmowania i wykonania wyroku śmierci. Jakie są skutki takiej niby aktywności? Pozostaje zawsze możliwość zabicia, czyli pozostaje wąska szczelina, przez którą szybko, jak przez otwarte wrota, bez żadnych przeszkód, wchodzi procedura uzbrojona w takie słownictwo i w takie kompetencje parlamentarno-medyczne, które faktycznie pozwalają swobodnie zabić każde dziecko.

Ten mechanizm obserwujemy od początku, sięgając do historii w Polsce, od 1956 roku, czyli od pierwszej komunistycznej ustawy, która w istocie nie zmieniła się do dzisiaj. To jest pomnik zła moralnego, przywieziony z Moskwy, pomnik, którego troskliwe odnawianie przejęli na siebie liberałowie z Zachodu.

W polskim parlamencie, począwszy od Sejmu kontraktowego, podjęto próbę ustanowienia prawa, które w pełni zabezpieczy każdego człowieka. Nie podaję ani opcji politycznych przedstawicieli parlamentu, tym bardziej nazwisk, żeby tego głosu nie włączano w próbę kampanii wyborczej. Obserwuję te próby bardzo szczegółowo z osobistą rozmową w zespołach parlamentarnych.

W komisji nadzwyczajnej powstał projekt, który leży do dzisiaj w archiwum Sejmu i który językiem prawa stanowionego powtarza to, co zabezpieczył Stwórca, posyłając człowieka jako gospodarza na ziemię. Niestety, zawsze znalazła się jakaś grupa posłów – do dzisiaj ta opcja nie tylko funkcjonuje na terenie parlamentu, ale przez różne sposoby działania ma bardzo znaczący wpływ – która zawsze znalazła jakiś powód, aby zamącić jasną wodę. Zagubione umysły posłów podejmowały decyzje błędne, tzn. wprowadziły wyjątki. I tu jest źródło wszelkiego zła. Także dzisiaj mówi się powszechnie: jeśli masz pieniądze, możesz załatwić sobie „zabieg”. Formalności wymagane wyspecjalizowani lekarze zawsze potwierdzą. Wraca jak echo ta formuła: dopracowaliśmy się kompromisu, na który godzi się też strona kościelna.

Ks. bp Stanisław Stefanek TChr

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... runku.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 16 kwi 2014, 08:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Inaczej o zabijaniu?

Marcin Austyn

Rusza proces położnej, która odmówiła uczestniczenia w aborcji.

Sąd Rejonowy w Rzeszowie oceni, czy mówienie o aborcji jako o zabijaniu ludzi jest godzeniem w prawa aborterów.

Rozpoczynająca się dziś sprawa dotyczy położnej Agaty Rejman, która upubliczniła informację, że w rzeszowskim szpitalu Pro-Familia wykonywane są aborcje, a położne, które nie chcą w tym uczestniczyć, mają problemy z powołaniem się na klauzulę sumienia.

Szpital uznał, że sposób działania położnej nie był właściwy. Twierdzi też, że nazywanie aborcji zabijaniem ludzi narusza jego prawa. Władze placówki oceniły, że jeżeli przeprowadzana jest aborcja w przypadkach dopuszczonych przez prawo, nie można mówić o zabijaniu. Pracodawca zażądał od położnej przeprosin i wpłaty 50 tys. zł na cele charytatywne.

– Będzie to precedensowy proces określający granice wolności słowa. Czy wolno mówić, że – choćby zgodna z prawem – aborcja jest zabijaniem? Jeżeli sąd orzeknie, że nie wolno tego robić, w kolejnym kroku władze publiczne będą musiały pewnie np. zakazać drukowania encykliki Jana Pawła II „Evangelium vitae” o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego – zwraca uwagę senator Kazimierz Jaworski.

Jak zauważa, kłopoty położnej wskazały na problem z praktycznym wykorzystaniem klauzuli sumienia przez pracowników służby zdrowia. W efekcie zawiązało się Stowarzyszenie „Ręce Życia”, które wspiera osoby znajdujące się w podobnej sytuacji. Stowarzyszenie wystąpiło też z inicjatywą legislacyjną dotyczącą klauzuli sumienia pacjenta. Zaproponowane rozwiązania polegają m.in. na upublicznieniu informacji o aborcjach dokonywanych w placówkach medycznych. Chodzi o to, aby wybierając szpital, w którym będzie się leczył, pacjent wiedział, jakie standardy moralne w nim obowiązują.

– Inicjatywa ustawodawcza w sprawie klauzuli sumienia pacjentów została zgłoszona do marszałka Sejmu. Było to możliwe dzięki zebraniu pierwszych kilku tysięcy podpisów. Od zarejestrowania przez marszałka będziemy mieć trzy miesiące na zebranie 100 tys. podpisów – dodaje senator. W ocenie naszego rozmówcy, skompletowanie wymaganej liczby podpisów nie powinno przysporzyć problemów. Jest nawet plan, aby projekt przekazać do Sejmu, tak żeby wniosek mógł być rozpatrzony jeszcze przed wakacjami parlamentarnymi.

– Sytuacja zaistniała w Rzeszowie pokazuje, iż należy wreszcie zmienić przepisy. Legalizacja zabijania dzieci rodzi takie właśnie wewnętrznie sprzeczne poglądy, iż nie można nazywać rzeczy po imieniu, jeśli prawo dopuszcza zło. Ponieważ jednak polski Sejm od dawna nie może się zdobyć na decyzję w tej sprawie, trzeba przynajmniej stworzyć prawo każdego pacjenta do leczenia w szpitalu szanującym zasady moralne – uważa Rejman. Położna ma nadzieję, że „posłowie nie odmówią Polakom prawa do wiedzy o tym, co dzieje się w szpitalach”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/74725,ina ... janiu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 16 kwi 2014, 10:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Sama ta rozprawa sądowa zainicjowana przez masowych morderców jest wyjątkową bezczelnością. Sąd ma wyrokować o oczywistej oczywistości, wyrokować, czy mord jest mordem. Absolutnie niedopuszczalne - taki sąd już nie jest sądem. Stawia siebie w jednym rzędzie ze zbrodniarzami.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 06 cze 2014, 16:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Transplantologia zabija, świat milczy!


Z doktorem nauk medycznych o. Jackiem Norkowskim OP, autorem książek "Człowiek umiera tylko raz" i "Medycyna na krawędzi" rozmawia Agnieszka Piwar z Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy.

W Polsce od lat dziewięćdziesiątych obowiązuje definicja śmierci oparta na kryteriach mózgowych. Występuje Ojciec jako zdecydowany jej przeciwnik. Dlaczego?

O. Jacek Norkowski: Definicja ta jest przedmiotem mojej krytyki, z powodów etycznych i naukowych uważam ją za całkowicie niesłuszną. Definicja śmierci mózgowej zawarta jest w dokumencie harwardzkim. Jego kryteria sprowadzają się do umożliwiania orzekania śmierci człowieka na tej podstawie, że stwierdzono u niego śpiączkę określoną jako nieodwracalna i w ramach tej śpiączki bezdech oraz brak odruchów nerwowych w obrębie głowy.

W samym raporcie harwardzkim nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia dla uznania stanu śpiączki za stan śmierci człowieka. Jego autorzy podali jako uzasadnienie dla takiej decyzji to (nie było uzasadnienie od strony medycznej) brak miejsca w szpitalach, i że w przypadku chęci pobrania narządów brak takiej definicji śmierci powodowałby kontrowersje. Zatem do rozwiązania tych kontrowersji wprowadzono nową definicję śmierci. Potem tylko autorzy dokumentu podali, jak to technicznie wykonać, żeby postępowanie lekarza zmieściło się w ramach obowiązującego prawa. Generalnie nawet nie trzeba zmieniać prawa, ponieważ jeśli uznamy ten stan za śmierć, to on wchodzi w te rubryki prawne, które mówią o śmieci.

Kryterium tzw. śmierci mózgowej po raz pierwszy pojawiło się w 1968 r. Jakie były kulisy powstania tej definicji i kto ją zatwierdził?

To była stosunkowo nieduża, dwunastoosobowa grupa, powołana po zrobieniu pierwszego przeszczepu dokonanego w 1967 r. przez Christiaana Barnarda w Afryce Południowej. To była taka próba, żeby wykorzystać moment, kiedy cały świat się zachłysnął sukcesem Banranda – choć był to wątpliwy sukces, gdyż biorca bardzo szybko umarł. Zatem, żeby Banrand nie poszedł do więzienia, trzeba było wymyślić jakieś uzasadnienie prawne dla tego, co zrobił. Przecież zrobił to niezgodnie w prawem – nie można żyjącemu pacjentowi tak po prostu wyrwać serca z klatki piersiowej. A przynajmniej do niedawna jeszcze było to niemożliwe. Trzeba więc było wymyślić jakąś formułę. Wymyślono zatem formułę „śmieci mózgowej” i nazwano, że to jest zwykła śmierć. Dzięki temu nie potrzeba było zmieniać prawa. Jeżeli śmierć mózgowa jest jednym ze sposobów umierania, to w takim razie uznajemy, że poza tym, system prawny jest taki, jaki był. Sprowadzało się to do tego, że umożliwia to pobranie narządów od człowieka, którego serce bije, po uznaniu go uprzednio przez odpowiednią komisję za zmarłego.

Jakaś mała grupa ustala między sobą własne „prawo”, umożliwiające legalne wyrwanie serca czy wątroby żyjącemu jeszcze człowiekowi. Tymczasem przeciętny człowiek myśli, że transplantologia jest czymś pozytywnym i kojarzy się jedynie z ratowaniem czyjegoś życia. Czy świat medycyny przyglądał się temu bezkarnie? Gdzie byli etycy? Czy ktoś w ogóle to oprotestował?

Protestów trochę było. Poznałem osobiście dr. Paula Byrne’a, który jeszcze na początku lat 70-tych zaczął o tym pisać. Publikował artykuły i książki. Potem dołączyli do niego inni, Schewmon, Coimbra, Evans, Potts, Hill, Breul i grupa lekarzy japońskich (Watanabe, Abe, Shinzo, Morioka). Spośród filozofów: Seifert, Spaeman, Beckman. To oczywiście tylko wybrane nazwiska. W Polsce samotnym walczącym przez cale lata o prawdę na temat chorych z śpiączce i stanie wegetatywnym był prof. Jan Talar. To jest już w tej chwili taki międzynarodowy ruch ludzi, którzy domagają się prawdy na temat śmieci mózgowej. Niemniej jednak, to jest także sprawa mediów. To media powodują, że do ludzi docierają tylko pozytywne informacje na temat transplantacji, transplantologii oraz tego, że kryteria są absolutnie pewne, dobre i ścisłe. Na to odpowiadają ci lekarze, których przed chwilą wymieniłem. Np. Coimbra mówi, że jeśli zastosujemy te metody, które już medycyna od dość dawna ma, typu: kontrola ciśnienia śródczaszkowego, w tym hipotermia, kraniotomia, zastosowanie suplementacji hormonalnej, oprócz zadbania o ustabilizowanie krążenia u chorego, co zwykle jest robione, jeśli zacznie się leczyć pod tym kątem, to wtedy możemy uzyskać wyleczenia, powrót do normalnego stanu zdrowia – według różnych danych 50-70 proc. - u ludzi, którzy obecnie stają się dawcami na zasadzie kryteriów śmierci mózgowej.

Czy zna Ojciec osobiście jakiś przypadek, kiedy osoba zakwalifikowana do zostania dawcą obudziła się ze śpiączki i odzyskała zdrowie?

Takich przypadków jest dużo, także w Polsce. Osobiście znam Agnieszkę Terlecką, która była już kandydatką do zostania dawcą. Jej ojciec w pewnym momencie dowiedział się o prof. Janie Talarze, który wybudza chorych z uszkodzeniem mózgu. W ostatniej chwili rodzice Terleckiej zmienili decyzję i przewieźli córkę do kliniki prof. Talara w Bydgoszczy. Po pięciu dniach dziewczyna otworzyła oczy, a po kilku miesiącach rehabilitacji wróciła do całkowitego zdrowia.

Czy organy autentycznie martwego człowieka w ogóle nadają się do przeszczepu?

Po śmierci człowieka nie można pobrać narządów ukrwionych. Wszystkie takie narządy pobiera się od osoby z bijącym jeszcze sercem, która formalnie jest nazywana osobą zmarłą. W Polsce nie ma obowiązku znieczulenia takiej osoby, tylko podaje się jej środki zwiotczające, czyli powodujące, że człowiek nie będzie się ruszał. W każdym kraju procedury są inne. W Polsce są bardzo liberalne. W Niemczech natomiast, osobom przeznaczonym do pobrania organów, a więc formalnie martwym, podaje się środki znieczulające.

Po co „oficjalnemu trupowi” środki znieczulające?

Ponieważ może odczuwać on ból. Właściwie prawie nic nie wiemy na tema stanu jego świadomości; człowiek w śpiączce może rozumieć ludzką mowę, co wykazał Kotchoubey i co potwierdzają historie niektórych chorych. Jednym z nich był Zachariasz Dunlap w Stanach Zjednoczonych, który słyszał jak komisja lekarska orzekała, że on nie żyje. Jest z nim sporo wywiadów w internecie na ten temat, opublikowanych potem jak już wrócił do zdrowia.

Zatem wychodzi na to, że serce, wątrobę, nerkę itp. pobiera się tylko i wyłącznie od żywych jeszcze ludzi?

Tak. Oni są w śpiączce, sami nie oddychają i zostali zdiagnozowani jako nieżyjący w myśl obowiązujących kryteriów ale równocześnie osoby takie mogą być w tym stanie nawet przez 3 miesiące i reagują ma podawane środki lecznicze tak jak każdy inny chory. Mam tu na myśli kobiety oczekujące potomstwa i diagnozowane jako będące w stanie śmierci mózgowej, którym pozwolono żyć, aby mogły wydać na świat swoje dziecko. Często jednak pobiera się potem od nich narządy, choć mogłyby one przeżyć i tym potomstwem się cieszyć. Taki przypadek miał prof. Talar.

Jakie pieniądze kryją się za transplantologią?

W Stanach Zjednoczonych z jednego ciała ludzkiego można uzyskać kwotę w wysokości dwóch milionów dolarów. W cenę wliczane są narządy człowieka z bijącym jeszcze sercem: wątroba, nerki, płuca, serce itp. Następnie po śmieci, z martwych już zwłok pobiera się: skórę, ścięgna, powięzie, chrząstki, kości, soczewkę, rogówkę itp. To razem uruchamia potężny biznes. W Europie jedna nerka kosztuje do kilkudziesięciu tysięcy euro.

A co z biorcą?

Musi pobierać leki immunosupresyjne, aby jego organizm nie odrzucił przeszczepu. Ściśle biorąc jego organizm to w końcu zrobi, ale chodzi o spowolnienie tego procesu.

Ile wynoszą roczne koszty utrzymania takiej osoby?

Systemy ubezpieczeniowe płacą do kilkudziesięciu tysięcy euro roczne na jednego pacjenta.

Jeśli pomnożymy to przez ilość osób, którym przeszczepiono cudzy organ, i dodamy lata przez które takie leki będą im podawane, to sumują się nam potężne kwoty. Kto robi na tym największy interes?

Producenci i dystrybutorzy tych leków.

Kto za to płaci?

Ten, kto jest ubezpieczycielem, ale często oznacza to sięgnięcie po fundusze budżetowe.

Te wszystkie przerażające dane, które Ojciec przytoczył, z pewnością sprowokują u niejednej osoby pytanie: czy lekarze będą mnie ratować, kiedy ulegnę jakiemuś poważnemu wypadkowi! Czy możemy się jakoś zabezpieczyć przed spisaniem na straty?

Aby nie być potraktowanym jako dawca na zasadzie tzw. zgody domniemanej należy się zgłosić do Centralnego Rejestru Sprzeciwów na stronie Polstransplantu http://www.poltransplant.org.pl/crs1.html Formularz należy pobrać i wydrukować, wypełnić i wysłać na wskazany adres. To ważne, bo po wypadku można być uznanym za dawcę czasem nawet pomimo sprzeciwu rodziny. Chorych w śpiączce należy leczyć ( i rodzina zawsze powinna się tego domagać) a nie biernie obserwować jak pogarsza się ich stan a potem zabijać podczas pobierania narządów.

Dziękuję za rozmowę.

http://ksd.media.pl/aktualnosci/2195-tr ... iat-milczy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 10 cze 2014, 11:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Brawo, świadkowie Prawdy! Brawo, prof. Chazan!

Lecz położne bały się Boga i nie wykonały rozkazu króla egipskiego, pozostawiając przy życiu nowo narodzonych chłopców (Wj 1-17)

Faraon wydał rozkaz zamordowania wszystkich nowo narodzonych chłopców. Nakazał ich mordować położnym. Rozkaz wprawdzie wydał, ale położne nie poddały się temu dyktatowi, ponieważ bały się bardziej Boga niż ludzi. Wolały okłamać władcę, niż zabijać dzieci. Efekt tego był taki, że „Bóg dobrze czynił położnym, a lud [izraelski] stawał się coraz liczniejszy i potężniejszy. Ponieważ położne bały się Boga, również i im zapewnił On potomstwo” (Wj 1-20).

Jak bardzo pasują te słowa z Pisma Świętego do dzisiejszej sytuacji w Polsce, gdy oto władza i sprzymierzone media prowadzą zmasowany atak na dobrych, szlachetnych i prawych ludzi.

Wspaniała i godna naśladowania postawa lekarzy katolickich, którzy poszli pod prąd ideologii zła, doprowadzając do furii libertyńskich wrogów chrześcijaństwa i Kościoła, przynosi owoce. Niemal 31 tys. osób poparło już lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary (zob. tutaj). Polacy zaczęli się organizować. Tego nikt już nie zatrzyma, a na pewno nie rozwrzeszczana mniejszość ekstremistów.

Rozpętana przez „Gazetę Wyborczą” i podchwycona przez „Newsweek”, TVN czy „Wprost” nagonka na ekspertów i specjalistów, bez których trudno sobie wyobrazić dzisiejszą medycynę w Polsce, jest wspaniałą okazją do weryfikacji naszej własnej wiary. Jest możliwością do ustawienia się po właściwej stronie i zaświadczenia o Prawdzie.

Oczywiście wojna z chrześcijaństwem przynosi także trudne momenty, w postaci brutalnego ataku na odważnych i głośno przyznających się do Kościoła, zasad chrześcijańskich i Chrystusa ludzi sumienia.

Chrystus powiedział: „Tak jak Mnie znienawidzili, tak i was nienawidzić będą. Gdybyście byli z tego świata, świat by was kochał, ale ponieważ nie jesteście z tego świata, tylko należycie do Mnie, dlatego świat będzie was nienawidził”. To proroctwo w XXI wieku jest jeszcze bardziej aktualne niż w ubiegłych wiekach.

Gdyby chrześcijanie głośno pochwalali morderstwa nienarodzonych dzieci, akceptowali zboczenia w postaci homoukładów i związków jednopłciowych, nazywanych kłamliwie małżeństwami czy rodziną, gdyby popierali eutanazję i inne patologie postmodernistycznego hedonizmu, wówczas świat by ich niewątpliwie kochał. Jakżeż to wspaniała sytuacja dla chrześcijanina, gdy świat staje się wrogiem, gdy nie głaszcze i się do niego nie przymila.

Sytuacja, w jakiej znaleźli się dziś katoliccy lekarze, którzy podpisali deklarację sumienia, można określić jako błogosławioną.

„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami” (Mt 5,10-12).

Katolicy w Polsce, ba, chrześcijanie różnych denominacji są z nich dumni. Ten wspaniały gest i odważny wyraz uformowanej i głęboko przemyślanej wiary jest dla wielu świadectwem i zachętą. Dodaje otuchy i wzmacnia.

Dzisiaj ucisk przyjmuje postać białego męczeństwa, gdy prześladowanie dotyka wierzącego w Chrystusa w mediach, w pracy, kiedy człowiek wierzący atakowany jest przez dziennikarzy, polityków, rządzących, także przez Ministerstwo Zdrowia czy Naczelną Izbę Lekarską, które stają się tchórzliwymi marionetkami rozpasanej mniejszości.

Nie zgadzając się na zdradę Chrystusa i Ewangelii, wierzący będą opluwani, będą nazywani ultrakatolikami, dewotami, fundamentalistami, wsteczniakami, chociaż, jak w przypadku prof. Chazana, znaczą i stanowią, pod względem intelektualnym, moralnym i statusu zawodowo-naukowo-społecznego, więcej niż każdy z osobna i razem wzięty zaczadzony nienawiścią komentator, kontestujący jego humanistyczną postawę, która wierna przysiędze Hipokratesa chce bronić życia i zdrowia bezbronnych. W końcu do tego został powołany każdy lekarz, żeby leczyć, ratować, a nie żeby być rzeźnikiem. Lekarze o inklinacjach morderczych i rzeźniczych powinni zmienić zawód. Na pewno nie prof. Chazan. Śpię spokojniej, gdy wiem, że są jeszcze tacy dyrektorzy szpitali, jak prof. Bogdan Chazan.

I odwrotnie, myślę, że chrześcijanin, który nie napotyka na szykany, odrzucenie, niezrozumienie, powinien zastanowić się, w którym miejscu swojej relacji z Chrystusem się znajduje, czy jest ona rozwijana, czy zwijana.

Piekło na ziemi, które media socjalibertyńskie nieudolnie próbują zgotować lekarzom od deklaracji, oznacza, że się boją przyjaźni kogokolwiek z Chrystusem.

I nie muszę nawet dodawać, że dla chrześcijanina ta ostatnia relacja jest ważniejsza od jakiekolwiek peanu zgotowanego na jego cześć przez lewicowe czy liberalne media.

dr. Tomasz M. Korczyński

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... hazan.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 13 cze 2014, 06:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Prawo do urodzenia

Z prof. Joanną Szymkiewicz-Dangel, specjalistą kardiologiem-pediatrą, kierownikiem naukowym Poradni USG „Agatowa” przy Warszawskim Hospicjum dla Dzieci, rozmawia Izabela Borańska-Chmielewska

Na czym polega opieka nad matką i dzieckiem w hospicjum perinatalnym przed i po porodzie?
– Podstawową sprawą jest ustalenie jednoznacznej pełnej diagnozy oraz rokowania. Konieczna jest znajomość prenatalnej historii naturalnej choroby dziecka, możliwości lub braku możliwości leczenia po urodzeniu, przewidywanie długości życia, co często nie jest łatwe. U dzieci ze złożonymi wadami rozwojowymi często dochodzi do zgonu wewnątrzmacicznego. Wiele z tych noworodków umiera tuż po porodzie. W przypadku rozpoznania letalnej wady w Poradni USG „Agatowa” jest możliwość konsultacji psychologicznej. Jeśli wiemy wcześniej, że kobieta ciężarna ma wynik badania USG z podejrzeniem ciężkiej wady dziecka, psycholog jest dostępny podczas badania echokardiograficznego płodu. Poradnia USG jest referencyjnym ośrodkiem kardiologii prenatalnej, a wada każdego innego narządu jest wskazaniem do takiego specjalistycznego badania. Na podstawie skierowania z placówki, która ma podpisaną umowę z NFZ, badanie ECHO dziecka prenatalnego jest wykonywane w ramach kontraktu z NFZ. Konsultacje psychologiczne w całości są finansowane przez Fundację Warszawskie Hospicjum dla Dzieci.

Jakich informacji dostarcza to badanie?
– Podczas badania ECHO oceniamy anatomię wszystkich narządów, nie tylko serca. Lekarz wyjaśnia rodzicom wszystkie medyczne aspekty choroby, szanse dla dziecka, możliwości – lub brak możliwości leczenia. Próbuje odpowiedzieć na różne nurtujące rodziców pytania. Psycholog jest obecny podczas tej konsultacji, więc dokładnie zdaje sobie sprawę, jaką pomoc może rodzicom zaoferować. Jeśli przewidywany jest zgon płodu tuż po porodzie – jest to wsparcie dla rodziców w czasie ciąży i okresie okołoporodowym. Jeśli istnieje szansa, że dziecko przeżyje poród, ale choroba jest nieuleczalna – przedstawia zasady i możliwości domowej opieki paliatywnej po zabraniu dziecka do domu. Do pediatrycznej domowej opieki paliatywnej ma dostęp około 95 proc. polskiego społeczeństwa, a więc taka pomoc jest możliwa nie tylko na terenie Warszawy. Psycholog pozostaje w kontakcie z rodzicami do końca ciąży, o ile tego sobie życzą. Jeśli rodzice po naszych konsultacjach decydują się jednak na przerwanie ciąży, mogą potem również uzyskać pomoc psychologiczną.

Poza opieką psychologiczną i badaniem USG wiadomo, że ciąża musi być dalej prowadzona przez lekarza położnika. W Szpitalu Klinicznym im. Księżnej Anny Mazowieckiej przy ul. Karowej w Warszawie działa Poradnia Patologii Ciąży, w której opieką objęte są te kobiety ciężarne, u których dziecka stwierdzona jest wada rozwojowa.

Rodzice przed porodem spotykają się również z lekarzami neonatologami w celu ustalenia zasad postępowania okołoporodowego.

Dlaczego wsparcie rodziców jest tak ważne?
– Wsparcie rodziców jest niezbędne. Nikt nie jest przygotowany do tego, że jego rozwijające się, nienarodzone dziecko może umrzeć tuż przed lub tuż po porodzie. Należy zapewnić im komfort i poczucie bezpieczeństwa. W wielu sytuacjach nam się to udaje.

Skąd bierze się opinia, jakoby śmierć w wyniku aborcji miała być dla dziecka w takiej sytuacji „lepsza” niż opieka w hospicjum?
– Wydaje mi się, że problemem jest brak akceptacji śmierci naturalnej i brak zgody na cierpienie, jak również brak zrozumienia naturalnego przebiegu wielu nieuleczalnych chorób u dziecka w prenatalnej fazie życia. Zasad opieki paliatywnej nie naucza się studentów medycyny ani lekarzy w trakcie specjalizacji.

Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, DzU z 1993 r. nr 17, poz. 78 daje kobiecie prawo do przerwania ciąży w przypadku, gdy „badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”. Są coraz lepsze metody rozpoznawania wad chromosomowych, za pomocą różnych nieinwazyjnych testów. Po potwierdzeniu niepomyślnego rozpoznania kobiecie ciężarnej najczęściej proponowane jest przerwanie ciąży. Sporadycznie zdarza się, że lekarz przedstawia inną możliwość, z perinatalną opieką paliatywną włącznie. Niezależnie od klauzuli sumienia lekarze nie zadają sobie pytania, jak przerwanie ciąży wpłynie na dalsze losy i dalsze życie tej rodziny. Znam wypowiedzi różnych pań, które nie kryją się z dokonaniem aborcji i twierdzą, że nie mają z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Ale znam również kobiety, które badam w kolejnych ciążach i które mówią, że przerwanie ciąży nieuleczalnie chorego dziecka było największym błędem w ich życiu.

Jak odbiera Pani ostatnie ataki na lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary?
– W klasycznej przysiędze Hipokratesa jest napisane: „nie dam nigdy niewieście środka na poronienie”. Zostało to wykreślone. Lekarz nie ma obowiązku dokonywania zabiegów, z którymi się nie zgadza, nawet jeśli one są zgodne z obowiązującym prawem polskim.

Uważam, że niedyrektywna konsultacja kobiety ciężarnej, której nienarodzone dziecko jest nieuleczalnie chore, powinna przedstawiać możliwe drogi postępowania.

Słyszy się, że kobieta „ma prawo” do przerwania ciąży. Szkoda, że bardzo rzadko zarówno dziennikarze, jak i część lekarzy podkreślają, że ma ona prawo do kontynuowania ciąży niezależnie od ciężkości choroby dziecka.

Dziękuję za rozmowę.
Izabela Borańska-Chmielewska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zenia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 14 cze 2014, 05:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Wykładowca laickiego szariatu

ANALIZA

Nie przychodzi mi łatwo pisanie tych słów, szczerze mówiąc, wolałabym nigdy ich nie pisać. Ksiądz profesor Andrzej Szostek był moim wykładowcą, można rzec – mistrzem. To u niego składałam egzamin z etyki. Wciąż mam w pamięci jego pełne pasji, ale ujęte w karby żelaznej dyscypliny intelektualnej wykłady. Dlatego z coraz większym zdumieniem, ale i smutkiem czytam karkołomne i dezorientujące wywody byłego rektora KUL, niebezpiecznie balansujące na granicy idolatrii. Bo jak jeśli nie ubóstwieniem instytucji państwa nazwać uznanie prymatu prawa stanowionego nad prawem naturalnym?

Idąc tym tropem myślowym, chcąc zachować minimum logiki, nie pozostaje nam nic innego niż wysnuć wniosek, że Kościół i cała Pax Romana Christiana, a za nią Zachód powinny uznać prawo szariatu – bo jest przecież prawem państwowym w wielu republikach i monarchiach islamskich. Skoro państwo pozwala na mstę rodową, kamienowanie za cudzołóstwo, małżeństwa dziewczynek, skazuje na śmierć za konwersję na chrześcijaństwo, cóż pozostaje robić – dura lex, sed lex. To samo dotyczy praktyk eugenicznych i homoseksualnych ekscesów. Ale idźmy dalej: skoro niemiecka administracja państwowa na terenie Generalnej Guberni zobowiązywała wszystkich obywateli do denuncjacji swoich żydowskich sąsiadów i żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego, to bez szemrania trzeba było te zalecenia wykonywać, a ci, którzy nie chcieli tego robić, powinni się wyprowadzić na Księżyc.

Naprawdę nie trzeba szczególnej tężyzny intelektualnej, by dostrzec, że tego rodzaju tok rozumowania prowadzi na manowce absurdu. To niepojęte, jak wykładowca katolickiego uniwersytetu i jak się okazuje – cała uczelnia, otwarcie konfrontuje się z jasno wyrażonym w poniedziałek stanowiskiem prefekta watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary: „Rozwijające się teorie, że np. państwo może zmuszać lekarza – wbrew jego sumieniu – do zabijania dziecka nienarodzonego, i to jeszcze pod sankcją wyrzucenia z pracy, same są przestępcze i potworne”. Ksiądz kardynał Gerhard Müller nie mówił przecież jako obywatel Müller, ale ex cathedra, w imieniu całego Kościoła.

Nie sposób wreszcie logicznie wytłumaczyć, jak wykładowca akademicki po solidnych studiach filozoficznych i – uwaga – z misją kanoniczną może płynąć z nurtem popkultury, sugerując tożsamość prawa naturalnego z prawem wyznaniowym.

Prawo naturalne nie wyrasta z żadnej z doktryn religijnych, jest wobec nich rzeczywistością pierwotną i uniwersalną. Prawo naturalne to nie sztuka STANOWIENIA prawa (w przeciwieństwie do ius positivum), ale sztuka SPRAWIEDLIWOŚCI, nauka wyrastająca z uniwersalnego i obiektywnego rozpoznania, że istnieją rzeczy, które przysługują KAŻDEMU człowiekowi. I to nie z racji umów, konwencji, głosowań czy społecznych nastrojów, choćby były nie wiadomo jak demokratyczne, tylko z racji jego człowieczeństwa. Jednym z owych imponderabiliów jest niezbywalne prawo do życia. To nie Kościół katolicki stworzył prawo naturalne. Kościół dokonał jedynie jego pełnej recepcji, inkorporując prawnonaturalny depozyt prawdy o człowieku do swojego nauczania moralnego. To ze względu na ów depozyt, nie konfesyjność, Kościół był przez stulecia zawadą na drodze wszelkiego autoramentu ideologii i systemów politycznych. „Czyń dobro, zła unikaj” – od słynnej zasady synderezy zwykł rozpoczynać swoje wykłady ks. prof. Szostek. I niewykluczone, że dalej to robi.

Dwa błędy w jednym zdaniu
Jak pisał wybitny teoretyk prawa naturalnego Javier Hervada, tak jak dzieje nauki prawa naturalnego są historią wysiłku ludzkiego rozumu, by pojąć sprawiedliwość nieodłącznie związaną z osobą ludzką i jej godnością, tak też zanegowania tego prawa to historia przewagi jednych ludzi nad drugimi i ślepoty prawników, którzy nie chcieli zrozumieć, że osoba ludzka znajduje się ponad ideologiami, punktami widzenia czy subiektywnymi ocenami. Jakąż bowiem wartość mogą one mieć, skoro ten, kto je wyraża, nie ma wartości sam w sobie?

Historia zna wiele bolesnych finałów negacji prymatu prawa naturalnego nad prawem stanowionym, w postaci ofiar liczonych w miliony.

Ksiądz profesor Andrzej Szostek próbuje w tym kontekście podważać zasadność odwołań do historii III Rzeszy, twierdząc, że nie można czynić analogii do sytuacji, w której stanowienie prawa było wyłączone z debaty wolnościowej. Mamy tu dwa błędy w jednym zdaniu. Po pierwsze, oczywiste jest, że zewnętrzne okoliczności stanowienia prawa nie są czynnikiem łagodzącym, bo tak rzecz ujmując, nigdy nie będziemy w stanie dokonać konkluzywnego rozstrzygnięcia.

Po drugie, niemiecka NSDAP wyrąbywała sobie drogę do władzy na ścieżce w pełni demokratycznej, tryumfując najpierw w wyborach municypalnych, by w 1933 r. potwierdzić swoją przewagę nad innymi partiami w wyborach do Reichstagu, uzyskując 44-procentowe poparcie. A wraz z nim tekę kanclerza dla Adolfa Hitlera. Parlament nie głosował ustawy o specjalnych pełnomocnictwach zawieszających konstytucję weimarską pod bagnetami bojówek SA. Ustawa, która uczyniła z Rzeszy państwo w stanie permanentnego trybu wyjątkowego, przeszła większością 4/5 głosów. Nikt posłom ust nie krępował.

To nie brak wolnościowej debaty na temat granic prawa, jak chce ks. Szostek, był zaczynem totalitarnej rzeczywistości III Rzeszy. Jest odwrotnie. To dzięki wyposażonemu w konkretne instrumenty ustawowe redukcjonistycznemu pozytywizmowi prawnemu można było wykreować owo pandemonium. Właśnie z tego względu w Norymberdze na ławie oskarżonych posadzono grupę prominentnych prawników nazistowskich. Czyżby profesor Szostek sugerował, że padli ofiarą mordu sądowego?

Był wśród tych osób sekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości Rzeszy Franz Schlegelberger, który tak dbał o literę prawa, że w marcu 1942 r. na wnioski interwencyjne słane przez Goebbelsa w sprawie wprowadzenia ustawy przewidującej kary więzienia i śmierci dla każdego, kto wykroczy przeciwko „zasadom nazistowskiego przywództwa narodowego”, odpowiedział najbliższemu współpracownikowi Führera, że „nie ma takiej podstawy prawnej”.

Nawet w III Rzeszy system sprawiedliwości wykazywał do końca pewne impulsy, reakcje obronne przed naroślą narodowego socjalizmu. Do tego stopnia, że aparat nazistowski musiał w końcu powołać Narodowy Trybunał Rzeszy jako narodowosocjalistyczny organ prawa, bo normalne sądy nie spełniały oczekiwań partyjnej nomenklatury.

W optyce prezentowanej przez ks. prof. Andrzeja Szostka błogosławiony biskup Klemens August von Galen, wytykając nazistom legalizację eutanazji, w tym na ciężko rannych, niezdatnych do służby żołnierzach Wehrmachtu, był tylko – przepraszam za określenie – frajerem, który nie zrozumiał mądrości etapu władzy i ducha prawa stanowionego.

To samo można by rzec o generale Frido von Sengerze. Ten oblat benedyktyński odmówił w 1943 r. wykonania rozkazu Hitlera (który pod koniec wojny stał się jednoosobowym najwyższym ciałem prawodawczym) rozstrzelania włoskich żołnierzy wymawiających posłuszeństwo Rzeszy. Widać prosty żołnierz inaczej rozumiał prawo, i to czasów wojny, niż profesor katolickiego uniwersytetu im. Jana Pawła II AD 2014.

Katarzyna Orłowska-Popławska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... riatu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 16 cze 2014, 05:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Jakże upokarzające jest dla współczesnego człowieka przypominanie mu o tym, że jest człowiekiem, że ma sumienie, że jest istotą moralną.
Instalujące się w społeczeństwach od ok. dwu stuleci zbrodnicze ideologie i wypierające z życia ludzkiego i z życia społecznego kulturę, a tym samym redukujące człowieka do sprawnej ateistycznej maszyny, zrobiły swoje. Wielu ludzi uważa, że można usprawiedliwić mordowanie, jeżeli się to "właściwie" uzasadni. Banda ideologiczna osiągnęła wielki sukces w niszczeniu człowieczeństwa w człowieku.
Lecz sporo ludzi zachowało swoje człowieczeństwo i nie potrafi żyć poza moralnością, w świecie wynaturzonym przez bandyckie doktryny psychopatów. Więc co będzie dalej, jaki krok uczynią zbrodniarze ideologiczni? Czy wróci terror i przymus fizyczny? Przecież bandycki kołtun lewacki nie ustąpi. Oni muszą deprawować, okradać, kłamać, zabijać, prześladować, upokarzać. Lewacka choroba jest nieuleczalna, gdyż za nią stoi piekło.


Prawo dziecka – prawo życia

Pracownicy szpitala, któremu szefuje prof. Bogdan Chazan, piszą list otwarty w obronie profesora, solidaryzując się z lekarzem, który odmówił aborcji chorego dziecka.

Rzecznik Praw Pacjenta wyraża publiczne désintéressement dobrem pacjenta, jakim jest nienarodzone dziecko. – Ocena pani rzecznik jest niepełna, ponieważ zupełnie nie dotyczy praw dziecka, które także jest pacjentem – twierdzi prof. Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie. Każde dziecko, także dziecko niepełnosprawne, od chwili poczęcia jest podmiotem prawa. Jako takie jest prawem chronione. Zarówno przez prawo krajowe, jak i ratyfikowane przez Polskę konwencje międzynarodowe.

Profesor Chazan odniósł się w ten sposób do wypowiedzi rzecznika praw pacjenta Krystyny Kozłowskiej, która w piątek oświadczyła, że w placówce kierowanej przez niego prawdopodobnie doszło do naruszenia praw pacjenta do informacji i do dokumentacji medycznej. Konkluzja padła po wstępnej analizie dokumentacji szpitalnej.

– Rzeczywiście, przyszli do mnie pan i pani z Biura Rzecznika Praw Pacjenta. Zapytałem ich wtedy, czy przedmiotem ich zainteresowania będzie także ewentualne naruszenie praw pacjenta, jakim jest dziecko. Nienarodzone dziecko traktuje się bowiem w medycynie jako pacjenta. Pani odpowiedziała niegrzecznie, że nie przyszli tu, aby ze mną dyskutować – relacjonuje profesor w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. – W związku z tym uważam, że wstępna ocena pani rzecznik jest niepełna, ponieważ nie dotyczy prawa dziecka z wadami, które poczęło się po zapłodnieniu in vitro – ocenia.

Profesor Bogdan Chazan odmówił, powołując się na klauzulę sumienia, wykonania aborcji dziecka, u którego zdiagnozowano nieuleczalne wady rozwojowe.

Kontrolę w szpitalu Świętej Rodziny oprócz Rzecznika Praw Pacjenta prowadzą też stołeczny ratusz, rzecznik odpowiedzialności zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej, NFZ i resort zdrowia.

Speckontrola

Profesor Chazan podkreśla, że nie został poinformowany przez żadną instytucję prowadzącą kontrolę w szpitalu o zamiarze jej przeprowadzenia. A to – zaznacza – narusza przepisy ustawy o swobodzie działalności gospodarczej; chodzi o art. 79 ustawy, w myśl którego kontrolę wszczyna się nie wcześniej niż po upływie 7 dni i nie później niż przed upływem 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia o zamiarze jej wszczęcia.

W obronie prof. Chazana wystąpiły już jego pacjentki. W piątek pod szpital przyszło kilkaset osób.

W obronie lekarza wystąpili też internauci. Założyli fanpage na Facebooku „Popieram prof. Chazana”.

Głosy solidarności płyną też ze strony lekarzy, pielęgniarek i położnych. „Publiczne oskarżanie i zniesławianie lekarza za postępowanie zgodne z Przysięgą Lekarską, Kodeksem Etyki Lekarskiej oraz własnym sumieniem jest oburzające i niszczy zaufanie pacjentów do naszego zawodu. Atak medialny na prof. Chazana, specjalistę ginekologii i położnictwa, odbieramy jako atak na nas wszystkich, próbę obniżania prestiżu naszego zawodu oraz chęć zastąpienia etyki lekarskiej nieludzką procedurą prawną” – napisali w liście otwartym pracownicy szpitala, któremu szefuje prof. Chazan.

Lekarz zapewnia, że nie obawia się konsekwencji kontroli i nie sądzi, by wykazały one nieprawidłowości w jego szpitalu.

Podmiot prawa

Zdaniem prof. Krzysztofa Wiaka, kierownika Katedry Prawa Karnego KUL, w ustawodawstwie trzeba uściślić, że ochroną powinno być objęte życie nie tylko w sytuacji „przerwania ciąży”, ale w każdym przypadku „spowodowania śmierci dziecka poczętego”. – Unikamy wówczas dyskusji o tym, czy początkiem ciąży, a w konsekwencji początkiem ochrony prawnej, jest poczęcie czy też późniejszy moment – zauważa prof. Wiak.

Prawnicy przypominają, że dziecko, także dziecko niepełnosprawne, od chwili poczęcia jest podmiotem prawa i jest prawem chronione. Zarówno przez prawo krajowe: Ustawę Zasadniczą, kodeks cywilny i kodeks prawny, jak i prawo międzynarodowe ratyfikowane przez Polskę. Jest to kolejno: Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencja o prawach dziecka czy Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych, w której stwierdza się, że każda istota ludzka (w tym dziecko) ma przyrodzone prawo do życia i że strony Konwencji podejmą wszelkie niezbędne środki w celu zapewnienia osobom niepełnosprawnym skutecznego korzystania z tego prawa na zasadzie równości z innymi osobami.

W ocenie prawników, zapis w ustawie o zawodzie lekarza i lekarza dentysty obligujący lekarza do wskazania innej placówki, która zabieg aborcji miałaby przeprowadzić, stwarza ścieżkę, aby państwo mogło wykorzystywać pracowników służby zdrowia do realizacji niegodziwych, niszczących ludzkie życie praktyk. „Prawo do aborcji” wywodzone przez środowiska proaborcyjne z przepisów ustawy z 1993 r., które dopuszczają terminację ze wskazania zdrowotnego, eugenicznego bądź kryminalnego, należy odczytywać w odniesieniu do ogólnej reguły, którą jest ochrona życia człowieka od momentu poczęcia, gwarantowanej prawem krajowym i konstytucyjnym.

Jak zaznacza ks. dr hab. Piotr Kieniewicz, wieloletni pracownik naukowy KUL na wydziale teologii, żaden człowiek sumienia nie może przyjąć zasady bezwzględnego posłuszeństwa prawu stanowionemu. Ponad prawem państwowym jest jeszcze prawo moralne, wynikające z prawdy o człowieku i jego godności. Porządek etyczny jest niezależny i nie musi się legitymować prawem stanowionym. – Prawo dopuszczające zabijanie niewinnych jest ze swej natury niemoralne i nie obowiązuje w sumieniu. Nie wolno go popierać, nie wolno też mu się podporządkować. Nie ma tu znaczenia, czy zostało one narzucone siłą, czy powstało na drodze demokratycznych procesów legislacyjnych. Naruszając fundamentalne prawo do życia, samo staje się bezprawiem– tłumaczy profesor. Warto przypomnieć, że w sprawie ciągłości życia wypowiedział się też Trybunał Konstytucyjny, który w 1997 r. orzekł, że życie ludzkie jest procesem ciągłym, rozpoczynającym się w momencie poczęcia i trwającym aż do śmierci, a w całym tym okresie wartość ludzkiego życia podlega ochronie prawnej i nie może być różnicowana.

Anna Ambroziak

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zycia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 24 cze 2014, 07:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Świat aby mógł istnieć musi posiadać jakiś wewnętrzny ład. Człowiek jest częścią tego świata, a więc i częścią tego ładu.
Człowiek potrafi też ten ład rozumieć i potrafi w tym ładzie się odnaleźć. Ma wbudowane w swoją ludzką strukturę nie tylko intelekt, nie tylko uczucia, czy emocje, ale poczucie estetyki, piękna, ma wbudowane sumienie, wyposażony jest w moralność, współczucie, współodczuwanie, ma godność, honor, delikatność.
Ideologie zdają się tego nie dostrzegać. Dla nich człowiek to tylko organizm i umysł. Organizmowi według nich trzeba dać możność wyszalenia się, a umysł należy uformować, tak, aby był uległy, posłuszny, podporządkowany, niezbyt przenikliwy, jałowy.
Dlatego ideologie stawiają wyżej swoje widzenie świata niż autentyczny jego porządek. Ideologicznie ustanowione prawo, przez człowieka opętanego swoimi ideami fixe, stawiają one ponad wszystkim. Sumienia, moralności, godności w ogóle nie dostrzegają, staczając te wartości do poziomu ludzkich fanaberii. We wszelkich systemach stworzonych przez chorą i wyobcowaną z rzeczywistości wyobraźnię ideologów, człowiek jest zredukowany jedynie do tego, na co mu ideologia zezwala, lub do tego co mu ona nakazuje. Ideologowie stają się dla niego bogami, a on ma prawo żyć jedynie wówczas gdy okaże uległość wobec systemu.


Zbrodnia świętością?

Marek Czachorowski

W aktualnym sporze na temat Deklaracji Wiary złożonej przez część polskich lekarzy widoczne jest u ich przeciwników traktowanie prawa stworzonego przez ludzi jako świętości, której bezwzględnie należy być posłusznym, nawet jeśli żąda ono uczestniczenia w zbrodni. Zaskakuje jednak, że ten kult prawa stanowionego podzielają niektórzy dzisiejsi obrońcy Deklaracji.

Chociaż trafnie przyjmują, że lekarze niechcący uczestniczyć w zbrodniczych praktykach (m.in. aborcji) nie powinni informować o „usługach” aborterów, to jednak niektórzy utrzymują, że wyszukiwaniem aborcjonistów powinni się zająć odpowiedni urzędnicy, np. dyrektorzy administracyjni szpitali. Zakłada się zatem pozycję swoich przeciwników, traktując ustawę aborcyjną z 1993 roku jako świętość. Tymczasem każdy, kto w jakikolwiek sposób uczestniczy w możliwych krwawych skutkach tego prawnego bezprawia, staje się współuczestnikiem zbrodni. I to zbrodni najgorszej z możliwych, bo na człowieku najsłabszym i bezwzględnie niewinnym. Takie też znaczenie ma medialna wypowiedź przełożonego pewnej wspólnoty zakonnej, iż trzeba „przyjąć skutecznie uregulowania prawne oraz instytucjonalne, aby zapewnić pacjentom gwarantowane w prawie świadczenia”. Skoro takimi „prawnymi gwarancjami” otacza się dzisiaj zabijanie nienarodzonych dzieci, to duszpasterz oczywiście nie chciałby ich zabijania, ale tylko chciałby ich zabijania „po bożemu”, co jest jednak niemożliwe.

Czynienie świętością prawa stanowionego przez ludzi oznacza najpierw cywilizacyjny regres, bo ramy cywilizacji rozumu wykluczają rezygnację z posługiwania się rozumem w odniesieniu do prawa stanowionego. Ten fundament naszej cywilizacji wyakcentował Perykles – główny twórca wiecznotrwałej demokracji ateńskiej – „szacunek dla władzy i prawa” zastrzegając najpierw dla praw „niepisanych, które bronią pokrzywdzonych i których przekroczenie przynosi powszechną hańbę”.

Odejście od tego cywilizacyjnego wzoru widzimy w samousprawiedliwianiu się Juliusza Cezara – co przekazał potomności Cyceron – który miał ciągle na ustach słowa niesprawiedliwego syna Edypa z tragedii Eurypidesa (Fenicjanki): „Gdy trzeba krzywdzić, to krzywdzić dla władzy rzecz najpiękniejsza – resztę czyńmy zbożnie”. Ale już Horacy – poeta epoki Augusta – poszerzał tę listę źródeł (odpowiadającą nauce św. Jana o trzech pożądliwościach) wypaczających wiecznotrwałe i powszechne moralne prawo, bo mężczyźni łamią je nie tylko dla władzy, ale także w walce o pieniądze i kobiety. Także homoseksualiści biorą udział w tym ostatnim zmaganiu, bo jego szczególną postacią jest także heterofobiczna ucieczka z pola bitwy.

W ramach cywilizacji rozumu podejmowano nawet wojny w obronie wiecznotrwałego moralnego prawa przeciwko zbrodniczym ustawom. Tak było w przypadku zmagania Syrakuz – greckiej kolonii na terenie Italii – z Kartaginą, fenicką kolonią w Afryce. Gelon – władca Syrakuz – po pokonaniu Kartaginy zażądał w traktacie pokojowym zniesienia w tym mieście ofiar składanych Baalowi z własnych dzieci. Duszpasterze „w owczej skórze”, żądający respektowania zbrodniczego aborcyjnego „prawa”, aktywni są zatem w ramach starodawnego kultu Baala, rozpowszechnionego wśród potomków Kanaana, syna Chama, którymi byli Fenicjanie. Tegoroczne wykopaliska potwierdziły starożytne informacje o ofiarach z dzieci składanych w Kartaginie. Kult ten rozwija się prężnie dzisiaj, ale wedle nowoczesnego rytu, z udziałem polityków, głosujących za aborcją, niektórych „komitetów bioetycznych”, ale także duszpasterzy broniących „prawnych gwarancji” dla aborcjonistów. Krew niewinnych dzieci przelewa się jednak w ten sam sposób. Wykorzystanie sakralnej mocy katolickiego kapłana – mającego moc także świętokradczego Przeistoczenia – to najwyższy stopień wtajemniczenia w kult Baala. Przeszkodzić tu mogą tylko wyrzuty sumienia, stąd nieodzowna rola wszelakich usypiaczy sumienia, również za pomocą starej metody Kaina: „Czyż jestem stróżem mojego brata?”. Metody polegającej na milczeniu wobec zbrodni, a nie tylko zachęcaniu do zbrodni.

http://www.naszdziennik.pl/wp/82993,zbr ... oscia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 26 cze 2014, 09:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Cejrowski: Trzeba sumienie stawiać ponad prawem

Cejrowski: Trzeba sumienie stawiać ponad prawem „Słyszę głupawe komentarze, że naukowiec nie powinien sumienia stawiać ponad prawem” - pisze Wojciech Cejrowski.

Wojciech Cejrowski znów zabrał głos. Tym razem znany dziennikarz i podróżnik skomentował nagonkę, jaka spotkała prof. Bogdana Chazana i lekarzy podpisujących deklarację sumienia.

„Słyszę głupawe komentarze, że naukowiec nie powinien swojego sumienia stawiać ponad prawem. Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie - każdy naukowiec, czy to lekarz, czy fizyk jądrowy, czy producent gumy powinien kierować się najpierw wskazaniami swojego sumienia, a dopiero w drugiej kolejności wskazaniami przepisów prawa państwowego” - wskazuje Cejrowski.

Dodaje, że „każdy obywatel każdego państwa powinien najpierw kierować się wskazaniami swojego sumienia, a dopiero potem przepisami prawa”. „Bo... na przykład robienie mydła z ludzkiego tłuszczu było zgodne z przepisami prawa w Niemczech w latach 1940. Eksperymenty na ludziach też były zgodne z niemieckimi przepisami, a oficerowie niemieckiego wojska pobierali pensje za wyrywanie więźniom paznokci - i to też było zupełnie legalne” - przypomina Cejrowski.

Podróżnik wskazuje, że „dziś legalne jest wyrywanie żyjącego dziecka z łona matki i są lekarze, którzy biorą za to pensje”.

„Dlatego właśnie KONIECZNIE TRZEBA sumienie stawiać ponad prawem” - kończy swój tekst Cejrowski.

TK

http://www.stefczyk.info/wiadomosci/pol ... 0993557057


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 12 lip 2014, 07:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
To prawo jest dla życia, nie życie dla prawa!

Ks. bp Antoni Pacyfik Dydycz

Dawniej wszystko wyglądało przejrzyście. Wiadomo było, że życie ludzkie jest ponad wszystkim tym, z czym spotykamy się na ziemi, a już z pewnością było ponad prawem. Prawo stanowione miało stać na straży życia, każdego życia ludzkiego.

Niestety, nadeszły czasy pomieszania pojęć i zasad, rzeczywistości i złudzeń. Zaczęto podporządkowywać życie różnego rodzaju egoistycznym zamysłom, którym przypisywano znamiona prawa. Ale żadne prawo nie może być ponad życiem. Tak jest od początku ludzkich dziejów. Tak jest od śmierci Abla. Niestety, pamiętamy niezbyt odległe czasy. Znalazły się państwa, które zaczęły wydawać rzekome „prawa” do zabijania ludzi. Przeznaczano na śmierć niektóre rasy, względnie narody. Ale Norymberga odrzuciła te praktyki. Surowe kary nałożone na tych, którzy stanowili „prawo” o uśmiercaniu człowieka z tej racji, że jest człowiekiem, być może odmiennej rasy.

Wreszcie niektórzy wpadli na pomysł, aby człowieka zacząć dzielić. Najpierw na człowieka przed narodzeniem, następnie po narodzeniu i przed śmiercią. Skoro nie można było wydawać „prawa” przeciw życiu człowieka, to zaczęto je wprowadzać przeciw życiu, ale przed narodzeniem. Pamiętamy dobrze czasy komunistyczne. W latach po drugiej wojnie światowej w Związku Sowieckim nie wolno było nawet pomyśleć o aborcji. Tymczasem po jakimś okresie sytuacja się zmieniła. Zimą roku 1956 wprowadzono „prawo” do zabijania człowieka przed narodzeniem, czyli do aborcji. W parę miesięcy później za Związkiem Sowieckim poszedł sejm Polski Ludowej, z nominacji jedynie mający tę nazwę. Ale rzecz stała się nadzwyczajna. Otóż pięciu posłów z kręgów katolickich, niezrzeszonych w szeregach trzech partii służalczych, zawetowało. Świat oniemiał. To pierwszy i właściwie jedyny przypadek, aby w socjalistycznym państwie, w parlamencie pojawiły się głosy sprzeciwu.

Ale to był ważny znak. Tuż za nim nadszedł czerwiec i październik. Uwolnienie Prymasa Polski. Zrobiło się jaśniej. Odwaga pięciu posłów odniosła moralne zwycięstwo nad przeszło czterystu pozostałymi. Jednak próby zamachu na życie zaczęły się powtarzać. Nadejdzie moment, że niektóre kraje zaczną wprowadzać rzekome „prawo” do eutanazji, a więc w okresie końcowym. Zastanawiając się choć tak krótko nad tymi wysiłkami poddania życia ludzkiego jakiemuś „prawu”, widać wyraźnie, że brakuje temu rzekomemu „prawu” jakiejkolwiek moralnej i zasadniczej podstawy. Prawo nie może być ponad życiem. Prawo bowiem zostało ustanowione przez Pana Boga dla obrony życia, i to w całości, i to w pełni! Przed laty ks. abp Jan Paweł Woronicz, Prymas Królestwa Polskiego, pisał, kierując się w modlitwie ku Panu Bogu:

Tyś im sam dziewosłębił

szczęsne zrękowiny

i serca nitem harcił

w nierozjemnym życiu,

Że się ojcom podobne

rozwnuczały syny;

Jeszcze te niemowlęta

kwiliły w powiciu,

A już wodzowie owi

strachem drżeli,

Którzy z ich ręku pęta

przyjąć mieli.

Czy nie warto nauczyć się na pamięć tej zwrotki? I zapamiętać, że życie ludzkie jest ponad wszelkim „prawem”. Gdyż każde prawo, jeśli ma być prawem, musi bronić życia, i to w całości. Inaczej nie ma racji bytu!

http://www.naszdziennik.pl/wp/85052,to- ... prawa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 14 lip 2014, 06:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Czas próby sumień

Tej bitwy nie można przegrać. W Polsce trwa czas próby sumień. Z Jasnej Góry popłynęło mocne wsparcie dla lekarzy i wszystkich wierzących, aby pozostali wierni prawdzie o nienaruszalności ludzkiego życia.

Przyszły kształt naszego życia społecznego i państwowego zależy nie tyle od stanu finansowego obywateli, ale od stanu ich sumienia, przypomniał wczoraj w naszym narodowym sanktuarium ks. abp Zygmunt Zimowski z Watykanu. Stojący na czele Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych polski arcybiskup przewodniczył na jasnogórskim szczycie Mszy św., która była centralnym punktem dwudniowej pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę.

– Taki jest człowiek, jakie jest jego sumienie. I takie jest państwo, jaka jest jego troska o sumienie jego obywateli – mówił ks. abp Zimowski do około pół miliona słuchaczy Radia Maryja zgromadzonych na placu przed sanktuarium i milionów łączących się za pośrednictwem Telewizji Trwam i fal radiowych.

W czasie całej pielgrzymki nie zabrakło mocnego głosu sprzeciwu wobec próby łamania sumień polskich lekarzy i ich karania.

– Profesor Bogdan Chazan, dyrektor Szpitala Św. Rodziny w Warszawie, który kierując się prawem i obowiązkiem sumienia, odmówił zabicia oraz współdziałania w zabiciu dziecka nienarodzonego, żyjącego w łonie matki, urasta do rangi symbolu – symbolu zmagania się ciemności cywilizacji śmierci z kulturą życia – mówił już w sobotę na rozpoczęcie pielgrzymki ks. bp Stanisław Napierała z Kalisza.

Przypominał, że zmuszanie kogoś, zwłaszcza zaś lekarza, do łamania tego obowiązku, a w konsekwencji do zadawania gwałtu jego sumieniu i wykraczaniu przeciwko naturalnemu porządkowi, jest „działaniem w najwyższym stopniu nagannym i poważnym przestępstwem”.

– Nie ci, którzy podpisali i podpisują Deklarację Wiary, zasługują na naganę, lecz ci, którzy przeciw nim w jakikolwiek sposób występują – przestrzegał ks. bp Napierała. A ks. abp Zimowski podkreślał, że sumienia nie można zawiesić na wieszaku wraz z ubraniem, wchodząc do pracy, do biura, do szpitala. – Jest ono głosem Bożym, który rozbrzmiewa w naszych sercach – mówił z mocą.

Obecny atak na wolność sumienia katolików w Polsce wpisuje się w ogólną tendencję do spychania ludzi wierzących na margines życia społecznego. Temu służy ośmieszanie wiary, temu służy ofensywa „pseudoreformatorów”, którzy – jak zauważył ks. bp Napierała – celem swojego życia i aktywności uczynili walkę z istniejącym i powszechnie uznawanym porządkiem wartości.

– Wszystko wywracają do góry nogami. To, co normalne, nazywają nienormalnym, zło nazywają dobrem, prawdę – fałszem, kłamstwo – prawdą, piękno – brzydotą, brzydotę – pięknem – mówił ks. bp Napierała. Ci ideolodzy szczególnie wzięli na celownik ludzkie życie, małżeństwo i rodzinę. – Niekiedy ma się wrażenie, że większą wartość przypisuje się zwierzęciu niż człowiekowi poczętemu lub człowiekowi nieuleczalnie choremu – zauważał ks. bp Napierała. Zwracał uwagę m.in. na nachalną propagandę ideologii gender. Wszystko to ma zniszczyć normalne spojrzenie na kobietę, mężczyznę, na małżeństwo i rodzinę. – Związki jednopłciowe, dziś tak celebrowane, stanowią odchylenie od natury, które wymaga leczenia – wskazywał ksiądz biskup.

Jako katolicy nie jesteśmy bezbronni w tym ataku na wiarę i moralność chrześcijańską. – Tym lekarstwem jest świętość – podkreślał ks. abp Zimowski. – Wszyscy bez względu na wiek i stan są wezwani do czuwania, do otwarcia drzwi Chrystusowi – apelował. To zadanie dla każdego z nas. Bo – jak przypominał dyrektor Radia Maryja o. dr. Tadeusz Rydzyk CSsR, trzeba się przebudzić, aby nie być obojętnym i reagować na zło. – Do zwycięstwa zła potrzeba tylko, aby dobrzy nie byli aktywni – zwracał uwagę i prosił Królową Polski: Uzdolnij nas wszystkich, byśmy byli ewangelicznymi siewcami, by nikt nie stał z boku obojętnie, żeby nie zgadzał się na rozprzestrzenianie zła, żebyśmy zawsze zło dobrem zwyciężali.

Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... umien.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /