Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Pytanie o naszą moralność.

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 29 lip 2014, 06:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Siła argumentu czy argument siły?

Felieton

Wydaje się, że tak postawione pytanie jest pytaniem czysto retorycznym i odpowiedź na nie jest jednoznaczna. Przekonujemy argumentem w rozmowie z drugim człowiekiem, w podejmowaniu decyzji wspólnych, publicznych. Nigdy nie używamy siły; przekonujemy siłą argumentu, a więc prawdą, nigdy natomiast nie traktujemy przemocy jako jedynego argumentu. Teoretyczne pytanie, powtarzane od dawna w kręgu naszej cywilizacji. Już na Soborze w Konstancji (1414-1418) przedstawiciel Polski Paweł Włodkowic powiedział, że rozum jest ważniejszy niż siła (Plus ratio quam vis). Odnosiło się to do sposobu upowszechniania zasad Ewangelii.

Czasy współczesne, wydarzenia najnowsze każą nam wrócić do tego pytania, i to w sytuacji pozornie całkowicie przegranej. Ile razy nasza władza wrzuciła do kosza argumenty rozumu? Ile razy zlekceważyła to, na co się stale powołuje? Opinia społeczna, tysiące, nawet miliony głosów zlekceważone, sponiewierany rozum przez przemoc władzy. A co powiedzieć o wielkich deportacjach, o głodzie, o wojennych zbrodniach, o czystkach ludnościowych, o zamachach terrorystycznych, o zestrzeleniu samolotów pasażerskich? Wydawać się może, że bezradnie patrzymy na dokumenty, które prezentują pozbawione jakichkolwiek racji decyzje przeciwko życiu, niszczące najbardziej niewinnego prof. Bogdana Chazana.

Gdy przechodzimy na teren rodziny, wraca logika prawdy, czyli postulat, by we wzajemnych relacjach: mąż – żona, ojciec – matka, a zwłaszcza rodziców wobec dzieci, jak najgłębiej sięgać po argumentację, po wyjaśnienie. Stawia się znak zapytania nad każdym użyciem siły, chociażby nawet była ona tylko symboliczna – symboliczny klaps. Kara, a równocześnie dziecko otoczone miłością – ręka kochającej osoby kieruje się dobrem, chroni dziecko przed niechybnym nieszczęściem. Nawet w takiej sytuacji użycie siły zamiast przekonywania jest ciągle kontrolowane przez naszą pedagogikę rodzinną.

A co się dzieje publicznie? Mówił o tym w grudniu 1987 r. w rzymskim centrum Augustianum ks. kard. Józef Ratzinger, gdy podjął temat „Prawo do życia w Europie”. Zastanawiał się nad tym, co ustaliła jeszcze przedchrześcijańska myśl grecka i bardzo pogłębiona o nową motywację, opartą na Ewangelii, moralność chrześcijańska. Ostrzegał przed tym, co pojawiało się jako zjawisko nowe: szybkie zapominanie przemocy czasów drugiej wojny światowej i uruchamianie nowych metod użycia siły. To są metody, które szafują retoryką, terminologią demokratyczną, a w istocie są programem totalitarnego sposobu sprawowania władzy. „Państwo, które przywłaszcza sobie w sposób bezprawny tytuł decydowania o tym, kto jest, a kto nie jest podmiotem praw, które przyznaje jednym moc gwałcenia drugich w zakresie podstawowego ich prawa, jakim jest prawo do życia, samo przeciwstawia się ideałowi demokracji, do którego zarazem wciąż się odwołuje i w ten sposób samo rujnuje fundament, na którym stoi. Zaiste, państwo, które godzi się na systematyczne gwałcenie praw ludzi skrajnie bezsilnych, opowiada się przez to samo po stronie prymatu prawa siły nad siłą prawa” – mówił ks. kard. Ratzinger.

Jaka jest pułapka w tym pędzie współczesnych terrorystów do absolutnego zwycięstwa? Już starożytni zwracali uwagę na to, że bardziej należy współczuć agresorowi niż ofierze agresji. Gdy spojrzymy głębiej na istotę ludzkiego życia i gdy spojrzymy dalej w przyszłość, przewidując rozwój życia społecznego, widzimy zawsze opłakania godny koniec używania przemocy i niezmienną regułę: ofiary przemocy budują trwałe zręby wspólnego domu, agresor zostawia po sobie tylko ruiny i haniebną pamięć.

Kto ostatecznie poniósł klęskę? Ratusz czy prof. Chazan? Myśleniem przysłowiowego karła jest wyliczanie nie tylko fałszywych argumentów, ale jeszcze bardziej przeliczanie na złotówki wartości autorytetu władzy, radnych miasta, autorytetu człowieka. Ta samobójcza logika mówi, że wystarczy tylko siła jako argument, że nie musimy odwoływać się do rozumu, żeby przekonać drugiego człowieka. Taka logika jest przede wszystkim przedmiotem naszej troski; musimy ratować znaczenie takich słów jak: szacunek do człowieka, wolność, nie mówiąc już o politycznym rozumieniu demokracji, jeszcze bardziej samorządu obywatelskiego.

Nie chcemy, ażeby Polska została zepchnięta po równi pochyłej, aż rozsypie się na drobne grupki nawzajem zwalczających się interesów, nad którymi zapanuje siła obcych rąk. Chcemy dopuścić do głosu rozum, uczciwość, prawdę jako podstawę budowania wspólnotowego domu. W wydarzeniach ostatniego czasu musimy znaleźć mocny argument, ażeby popatrzeć na życie publiczne, by zapytać się, czy naszą siłą są argumenty, czy naszym argumentem jest siła?

Ks. bp Stanisław Stefanek TChr

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... -sily.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 11 paź 2014, 07:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Każdy powinien bronić życia

Z Mary Wagner, obrończynią życia z Kanady, rozmawia Izabela Kozłowska

W czasie dwutygodniowego pobytu w Polsce daje Pani świadectwo swojego życia i działalności w obronie dzieci poczętych. Za modlitwę przed klinikami aborcyjnymi była Pani więziona. Mimo tych wszystkich doświadczeń wciąż niestrudzenie walczy Pani o najmłodszych. Skąd ta siła?
– Swojej walki nie mogłabym prowadzić i kontynuować bez opierania się na mocy Pana Boga i na Jego łasce. To On nas posyła do różnych zadań. Jesteśmy niejako narzędziami w rękach Pana. Od Niego też płyną umocnienie i nadzieja.

W Polsce trwa batalia przeciwko wprowadzeniu Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Uderza ona w rodziny, ideologicznie dokonuje próby redefiniowania płci. Ten atak na rodzinę jest dziś nieprzypadkowy…
– Nie miejmy wątpliwości, że jest to celowe działanie. Bo to właśnie od rodziny otrzymujemy najwięcej; to, kim jesteśmy, jakimi kierujemy się wartościami, jakie cele sobie stawiamy. To wszystko wynosimy z domu. To rodzice, dziadkowie są dla nas wzorem. Z czasem, owszem, znajdujemy inne autorytety. Jednak dla dziecka to te osoby są najważniejsze.

A Pani rodzina jaki wpływ miała na wybór takiej drogi życiowej?
– Wychowanie, jakie otrzymałam w domu, to przede wszystkim miłość do Najświętszego Sakramentu. Wychowałam się w bardzo głęboko wierzącej katolickiej rodzinie. Postawa moich rodziców pomogła mi w odkryciu powołania do działalności na rzecz najsłabszych, nienarodzonych dzieci. Moja mama była w dwóch ciążach zagrożonych i raz niestety poroniła. Więc postawa rodziców wobec tych maleństw była dla mnie bardzo budująca. Oni w ogóle byli bardzo otwarci na każde życie. Oprócz biologicznych dzieci rodzice zdecydowali się na adopcję pięciorga dzieci, które są włączone do naszej rodziny i stały się zwykłymi jej członkami. Życie naszej rodziny wpłynęło na moją działalność i z niego też czerpię inspirację i wytrwałość.

Ta wytrwałość na pewno przydała się podczas uwięzienia. Podkreśla Pani jednak, że te dwadzieścia trzy miesiące spędzone w więziennej celi były bogate w cenne doświadczenia.
– Cały ten czas powierzyłam Panu Bogu i wiem, że On mnie w więzieniu nie zostawił. Jeśli chodzi o doświadczenie, to byłam zaskoczona dużą liczbą kobiet w więzieniu, które powiedziały mi, że dokonały aborcji. Było to nawet 90 proc. wszystkich spotkanych kobiet, z którymi miałam do czynienia w więzieniu. Więc ta tragedia odcisnęła mocne piętno na tych kobietach. Większość tych, z którymi miałam do czynienia, otwarcie przyznała mi się, że tego żałuje. Bardzo rzadko spotyka się kobiety w więzieniu, i poza więzieniem również, które otwarcie i z przekonaniem mówią, że to była dobra decyzja.

W więzieniu często miała Pani okazję poruszać temat wartości ludzkiego życia. Jak wyglądały te rozmowy?
– To były trudne rozmowy. Wiele z tych kobiet dopuściło się niejednej aborcji. Nie oceniałam ich, nie przekreślałam. Pragnęłam im ukazać wielkie miłosierdzie Boże. Dać nadzieję, że w dalszym ciągu mają szansę na nawrócenie, bo Pan Bóg je kocha i również otacza je swą miłością, czekając cierpliwie, aż odnajdą drogę do Niego.

Czy widziała Pani jakieś pozytywne reakcje tych kobiet?
– Mogę przytoczyć jeden taki przykład. Pewna kobieta pojawiła się nagle w więzieniu, a była w stanie błogosławionym. Niestety, podczas rozmowy z nią okazało się, że jest zdecydowana na aborcję. Później została przeniesiona do innej części więzienia. Po paru miesiącach dowiedziałam się, że zdecydowała się urodzić. Urodziła pięknego, zdrowego synka. Przyszedł on na świat w przeddzień Dnia Matki. Kobieta ta wraz z synkiem odwiedziła mnie 8 września w więzieniu, czyli w dniu urodzin Najświętszej Maryi Panny. Przyszła i podziękowała mi za rozmowy, dzięki którym odkryła w sobie miłość do dziecka. Jestem wdzięczna Panu Bogu, że wlał miłość w serce tej kobiety.

Przypomnijmy, że do więzienia trafiła Pani za modlitwę przed klinikami aborcyjnymi i wręczanie białych róż matkom przychodzącym do tych ośrodków jako symbolu niewinności. Zna Pani przypadki kobiet, które zdecydowały się urodzić swoje dziecko właśnie pod wpływem Pani działalności?
– Było kilka przypadków, kiedy kobiety opuszczały klinikę i najprawdopodobniej nie dopuściły się zabicia swych nienarodzonych dzieci.

Jak reagowali pracownicy klinik?
– Reakcje były różne. Podczas mojej ostatniej rozprawy dowiedziałam się, że kilkoro pracowników kliniki, w której mnie aresztowano, zwolniło się. Nie wiem niestety, czy decyzja ta wywołana była wyrzutami sumienia, czy po prostu zostali zwolnieni.

Wiem, że podczas Pani uwięzienia ludzie z różnych części świata przysyłali listy z wyrazami solidarności. Wśród tych osób byli zarówno duchowni, jak i świeccy.
– Za każdą formę pomocy i wsparcia pragnę bardzo podziękować. To także dodawało otuchy i siły. Za państwa pośrednictwem pragnę podziękować Polakom. Zdecydowana większość listów, które otrzymałam, była nadesłana przez Polonię kanadyjską oraz Polaków mieszkających w kraju. To cudowne, że moja historia dotarła tak daleko od Kanady i państwo zareagowali.

Chciałabym powiedzieć również krótko o pomocy ze strony duchownych. Kapłani odwiedzali mnie w więzieniu z sakramentami. Dzięki nim miałam możliwość spowiedzi, uczestnictwa we Mszy Świętej. Wsparcie otrzymywałam również od sióstr zakonnych, które otaczały mnie swą modlitwą. To wsparcie z ich strony było i wciąż jest dla mnie bardzo cenne. Cieszy mnie bardzo to, że po moim wyjściu z więzienia przychodzi tam diakon z wolontariuszami. To bardzo ważne. Cieszy mnie to, że kobiety, które tam pozostały, otrzymują wsparcie od Kościoła. Kiedy otrzymuje się wsparcie ze strony Kościoła, to dodatkowo dodaje skrzydeł i utwierdza w słuszności działania. Jest wielu wspaniałych kapłanów, sióstr zakonnych, którzy gorliwie angażują się w obronę nienarodzonych i Panu Bogu trzeba za nich dziękować, a jednocześnie prosić o tak święte powołania.

Odwiedza Pani Polskę w roku kanonizacji naszego wielkiego rodaka, niestrudzonego orędownika życia. Od początku swojego pontyfikatu św. Jan Paweł II mówił do nas: „Nie lękajcie się!”. Słowa te dotyczą każdej naszej działalności, ale wybrzmiewają w sposób szczególny do obrońców życia.
– Oczywiście. To wielka łaska i błogosławieństwo dla Polaków, że tak wspaniały i wielki człowiek był jednym z was. Ojciec Święty niestrudzenie wskazywał drogę obrońcom życia i ruchom pro-life, które powinny każdego dnia odwoływać się słów św. Jana Pawła II z początku jego pontyfikatu. Wezwał nas, byśmy nie lękali się w pełni zaufać Chrystusowi. I musimy o tym pamiętać. Powinniśmy również w pełni zdać się na Bożą wolę, bo my nie wiemy, jakimi drogami i poprzez jaką działalność On nas prowadzi do swojego zwycięstwa. Święty Jan Paweł II wzywał nas do budowania cywilizacji życia, przestrzegał przed niszczeniem człowieka, szczególnie tego najsłabszego. Wiemy, że można tego dokonać poprzez wytrwałą, gorliwą modlitwę i całkowite oddanie się pod opiekę Pana Boga, Chrystusa i Matki Bożej.

Odwiedziła Pani także Radio Maryja, Telewizję Trwam oraz Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, w której kształcą się m.in. przyszli dziennikarze i pracownicy mediów. Jaką rolę środki społecznego przekazu powinny pełnić w budowaniu cywilizacji życia?
– Rola środków przekazu, a szczególnie katolickich w szerzeniu cywilizacji życia, jest szczególna. Społeczeństwu potrzeba mediów odważnie głoszących prawdę i niebojących się stanąć po jej stronie, nawet jeśli pozostałoby się w odosobnieniu. Radio Maryja, Telewizja Trwam czy „Nasz Dziennik” muszą niezmiennie stać po stronie prawdy, muszą być wierne wartościom chrześcijańskim i nie ulegać ogólnie przyjętym trendom. To bardzo istotne zadanie, jakie przed państwem stoi. I życzę tej wytrwałości i wierności prawdzie, bo tylko ona nas wyzwoli.

Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska tłum. Michał Krupa

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zycia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 15 gru 2014, 09:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Święty Jan Paweł II - O ładzie moralnym

Stanowczy nakaz sumienia zabrania chrześcijanom, podobnie jak wszystkim ludziom dobrej woli, formalnego współudziału w praktykach, które zostały co prawda dopuszczone przez prawodawstwo państwowe, ale są sprzeczne z Prawem Bożym. Z moralnego punktu widzenia nigdy nie wolno formalnie współdziałać w czynieniu zła. […] Takiego współdziałania nie można nigdy usprawiedliwić, ani powołując się na zasadę poszanowania wolności drugiego człowieka, ani też wykorzystując fakt, że prawo cywilne je przewiduje i nakazuje: za czyny dokonywane osobiście przez każdego istnieje bowiem odpowiedzialność moralna, od której nikt nie może się uchylić i z której będzie sądzony przez samego Boga (por. Rz 2,6; 14,12).

Odmowa współudziału w niesprawiedliwości to nie tylko obowiązek moralny, ale także podstawowe ludzkie prawo. Gdyby tak nie było, człowiek byłby zmuszony popełniać czyny z natury swojej uwłaczające jego godności i w ten sposób jego wolność, której autentyczny sens i cel polega na dążeniu do prawdy i dobra, zostałaby radykalnie naruszona. Chodzi tu zatem o prawo podstawowe, które właśnie z tego względu powinno być przewidziane w ustawodawstwie państwowym i przez nie chronione. Oznacza to, że lekarze, personel medyczny i pielęgniarski oraz osoby kierujące instytucjami służby zdrowia, klinik i ośrodków leczniczych powinny mieć zapewnioną możliwość odmowy uczestnictwa w planowaniu, przygotowywaniu i dokonywaniu czynów wymierzonych przeciw życiu. Kto powołuje się na sprzeciw sumienia, nie może być narażony nie tylko na sankcje karne, ale także na żadne inne ujemne konsekwencje prawne, dyscyplinarne, materialne czy zawodowe.

Encyklika „Evangelium vitae”, nr 74

http://www.naszdziennik.pl/wp/118599,o- ... alnym.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 14 sty 2015, 17:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
W naszej cywilizacji łacińskiej całą sferę życia publicznego reguluje moralność i tylko moralność. Proces wychowawczy uczynił nas ludźmi świadomymi i odpowiedzialnymi za swój los i za los reszty społeczności. Prawo w sposób znikomy funkcjonuje tylko w tych dziedzinach życia publicznego gdzie jest ono niezbędne, ale warunkiem dopuszczającym je do regulacji społecznych jest absolutna zgodność z wewnętrznym głosem moralności.
W czasach obecnych cywilizacja łacińska (czyli nasze dusze) jest bestialsko mordowana przez prymitywne cywilizacje tkwiące jeszcze jedną, czy nawet obiema nogami w barbarzyństwie. Barbarzyństwo to jest uregulowane prawem i wyznawane jako poprawność polityczna.
Można odnieść wrażenie, że świat mordując cywilizację łacińską i wprowadzając swoje najnowsze ideologiczne urojenia stacza się coraz bardziej w otchłań barbarzyństwa, zamiast wzrastać, wznosić się i rozwijać. Zło ma coraz więcej do powiedzenia, a nawet przestaje już tylko mówić, a zaczyna działać.


Prawo bez moralności

Podstawą każdego porządku prawnego są zasady moralne, oparte na odróżnianiu dobra od zła.

Republika nie rozumie dziś pojęcia dobra i zła. Broni jedynie reguł prawa, ale nie jest w stanie powiązać ich z porządkiem moralnym – tak ocenił stan praworządności we Francji prezydent Nicolas Sarkozy. Choć sam nie jest może najlepszym wzorem moralnym do naśladowania, warto zastanowić się nad tym, co powiedział. Dobrze, że słowa te padły z ust prezydenta kraju, w którym tak zadbano o rozdział Kościoła od państwa, że skutecznie rozdzielono prawo od moralności, a pojęcia dobra i zła, leżące rzekomo w gestii religijnej, zepchnięto w domową prywatność, gdzie każdy może je sobie interpretować wedle własnego uznania i bez konsekwencji dla życia społecznego.

Dla wielu „postępowych” inteligentów polskich, a dla większości obywateli krajów zachodnioeuropejskich moralność sprowadza się dziś do przestrzegania prawa. Nie rozumieją oni, że podstawą każdego porządku prawnego są zasady moralne, oparte na odróżnianiu dobra od zła. Wyznawana przez współczesnych Europejczyków „moralność proceduralna” napotyka jednak rafy rzeczywistości społecznej, w której tworzy się przepisy prawa stojące w sprzeczności z moralnością lub wymyśla się niedefiniowane prawnie zasady typu „niedyskryminacja” lub „zbrodnia nienawiści”, które udają normy moralne, ale są interpretowane w zależności od woli demokratycznej większości, uformowanej najczęściej pod wpływem medialnych kampanii. Zbrodnią nienawiści może być więc brzydkie określenie homoseksualisty, ale nie spalenie kościoła. Nie wolno dyskryminować gejów lub kobiet w Kościele katolickim, lecz wolno bezcześcić krzyż. Ostatecznym arbitrem są nie tyle sądy, ile media, które lansują zasadę „róbta, co chceta”, a potem żyją z relacjonowania wynikających z tej zasady wynaturzeń.

Chaos myślowy, jaki powstaje w wyniku tych wszystkich zabiegów, dobrze ilustruje niedawna historia pewnej polskiej lekarki, która wypisywała bezdomnym fałszywe recepty, pozwalające im leczyć się za bezcen. Lekarka niewątpliwie popełniła przestępstwo, polegające na fałszowaniu dokumentów, które miały na celu wyłudzenie tanich lekarstw. Mimo to sąd umorzył sprawę. Pytanie: dlaczego? Co wzięto pod uwagę? Przecież zgodnie z literą prawa należała się jej kara. Otóż wzięto pod uwagę dobro moralne, jakie wedle sądu przeważyło nad przewinieniem lekarki. A więc jest coś poza prawem czy ponad prawem stanowionym, co należy brać pod rozwagę, jeśli ocenia się czyn człowieka.

Podstawą każdego porządku prawnego są zasady moralne, oparte na odróżnianiu dobra od zła.

Prawo bez moralności
Wojciech Roszkowski
Przykładów rozbratu prawa z moralnością oraz bezradności wymiaru sprawiedliwości wobec zaniku stosowania norm moralnych przez przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości jest w dzisiejszym świecie zachodnim bez liku. Oto w Niemczech jacyś „etycy” pragną zlikwidować umieszczane w budynkach szpitali lub organizacji religijnych okna nadziei, do których matki w kryzysie mogą wkładać swe niechciane niemowlęta. Argument, jakiego użyli owi „etycy”, jest doprawdy porażający.

Stwierdzili oni bowiem, że praktyka okien nadziei jest sprzeczna z prawem człowieka do informacji o swoim pochodzeniu. Wikłając się w porównania różnych praw stanowionych, owi moralni analfabeci stwierdzili pośrednio, że prawo człowieka do takiej informacji może być ważniejsze niż jego prawo do życia. A może przyświecała im „zbrodnia nienawiści” do życia? Obawiam się, że gdyby poddać tę ostatnią sugestię głosowaniu, to przepadłaby ona we wszystkich chyba parlamentach europejskich.

Skrajny przykład rozziewu między prawem a moralnością zanotowano ostatnio w Rosji. Ponieważ rosyjska milicja – licząca ponad 800 tysięcy armia bezkarnych funkcjonariuszy terroryzujących obywateli – coraz częściej dopuszcza się morderstw, gwałtów i grabieży, minister spraw wewnętrznych Federacji Rosyjskiej wezwał rodaków, aby stawiali opór naruszającym prawo milicjantom. Trudno o dobitniejszy przykład oficjalnego stwierdzenia bezradności prawa wobec sił, które tego prawa winny bronić, oraz bezsilności prawa wobec używania jego narzędzi przeciw prawu i moralności. Skąd ten dramatyczny apel rosyjskiego ministra? Otóż z praktycznej obserwacji, że siły prawa gwałcą sprawiedliwość.

Czy mamy robić to, co dyktuje prawo państwowe, czy to, co dyktuje sumienie? Coraz częściej mamy do czynienia z konfliktem między nimi. Czy rzeczywiście wolno robić wszystko, co nie jest prawnie zakazane? Czy rzeczywiście prawo stanowione wystarczająco dobrze reguluje życie społeczne? Dobre pytania w kontekście walki z krzyżem podjętej przez antychrześcijańskich oszołomów.

Wojciech Roszkowski

http://gosc.pl/doc/766030.Prawo-bez-moralnosci


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 23 sty 2015, 09:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Najważniejsza jest moralność

Królestwo Boże - królestwo prawdy, miłości, sprawiedliwości i pokoju - wyrasta stąd, z tej ziemi, bazuje na naszej ludzkiej egzystencji

Bardzo ważny dialog odbył się między skazanym na śmierć Jezusem a Piłatem. Dialog, w którym ukazany jest dramat walki o to, co najistotniejsze, z tym, co ważne z punktu widzenia ziemskiego. Takie dramaty nieobce są historii, a także współczesności. O taki dramat otarł się też niewątpliwie bł. ks. Jerzy Popiełuszko, decydując się na pokonywanie zła dobrem. Jego działalność miała tym samym całkowicie inny wymiar niż ten, za który sądzili go komuniści broniący królestwa swojej władzy ziemskiej. Gdy przegląda się dziś akta IPN-u, aż dziw bierze, jak wielu ludzi i na jak różne sposoby było zaangażowanych w obronę komunistycznego królestwa. Nie trzeba głębszych analiz, żeby się zorientować, iż chodziło o interes grup uprzywilejowanych, a nie o dobro wspólne, choć komuniści takimi hasłami szermowali. Dzisiaj wielu spośród ówczesnych aparatczyków czyni wszystko, byśmy o tym, co się wtedy działo, zapomnieli - przybierają nowe szaty postępu i nowoczesności, sądząc, że ludzie dadzą się zmanipulować. I po części rzeczywiście im się to udaje. Dlatego trzeba wciąż przypominać rzeczy podstawowe, szczególnie dla katolika.

Na rozdrożu
Nastąpiło dziś duże wymieszanie społeczne i polityczne, niektórzy spośród walczących kiedyś o sprawiedliwość, będących w Solidarności, znajdują się obecnie w obozie władzy i sprytnie wykorzystują to miejsce dla własnych celów. Zapomnieli, że demokracja kiedyś była dla nich demokracją o wymiarze chrześcijańskim, sprawiedliwość - sprawiedliwością chrześcijańską, solidarność - chrześcijańską solidarnością, bez podtekstów i tzw. nowomowy. Wszak chrześcijaństwo samo w sobie zawiera głębokie podstawy sprawiedliwości społecznej i demokratycznego myślenia.

Obecnie w to ludzkie myślenie wkrada się grzech nieprawości; mówi się np. o równości społecznej, a postępowanie osób zaangażowanych w ruch równościowy świadczy o tym, że nie szanuje się tu zasad demokratycznych, dochodzą też do tego różne ideologie, wprowadzane podstępnie i bez pytania ogółu. Zwyczajnej rodzinie, respektującej zasady Ewangelii, które sprawiają, że jej członkowie żyją wobec siebie uczciwie, małżeństwo jest trwałe, a dzieci wychowują się w miłości i szacunku wobec rodziców, liberalny filozof czyni zarzut, że brak w niej demokracji, że jest zbyt silna w swoich zasadach, a więc istnieją w niej przemoc i niesprawiedliwość. Takim rodzinom - dobrym, zgodnym i uczciwym - wypowiada się wojnę, twierdząc, że brak w nich wolności, że są niedemokratyczne. I kiedy mamy do czynienia z normalnością, kiedy powinniśmy się cieszyć, że najlepsze zasady wzajemnego współistnienia są zachowywane, w opinii tzw. nowoczesnych środowisk, m.in. feministycznych, okazuje się to złe i naganne. Tak jak nie bardzo się im podoba, że kobieta chce być matką, a mężczyzna ojcem. Pragnienie normalności i obowiązywalności prawa naturalnego jest czymś niewłaściwym i chce się je zniszczyć, wmawiając ludziom, że powinno być inaczej.

Jest to groźne tym bardziej, gdy weźmie się pod uwagę zmasowanie lansowanych opinii, a także stosunkowo niską refleksyjność współczesnego człowieka. Naprawdę jest się czego bać.

Prawda was wyzwoli
Wspomnę tu zmarłego niedawno ks. prał. Herberta Hlubka, duszpasterza akademickiego diecezji opolskiej, mojego serdecznego przyjaciela, człowieka niezwykłej prawości, dla którego prawda miała zasadnicze znaczenie w każdym aspekcie jego życia i postępowania. W latach 70. ubiegłego wieku, gdy byliśmy jeszcze duszpasterzami akademickimi, częściej chyba stawialiśmy pytania o prawdę, uczciwość. Nie zajmowaliśmy się polityką, nie chcieliśmy obalać władzy - nie mieliśmy z tym nic wspólnego, nawet jeśli posądzano mnie o współzakładanie KOR-u, ponieważ przyjaźniłem się z Haliną Mikołajską, wielką patriotką i aktorką sceny polskiej. Ale w naszych rozmowach przewijała się nieustannie potrzeba poszukiwania prawdy, uczciwości. Cieszyliśmy się, że kultura chrześcijańska jest tak mocno obecna w życiu narodu. Usiłowaliśmy dać młodzieży, która wchodziła w dorosłe życie, właściwą busolę; wyposażyć ją w to, co jest nieodzowne, by móc zawsze szczerze i serdecznie patrzeć w oczy drugiemu człowiekowi.

Zauważmy też naukę św. Jana Pawła II. Już pierwsze jego słowa zaraz po wyborze na papieża spowodowały, że ludzie zaczęli ze sobą rozmawiać bez obaw i lęku. Zobaczyli, że tak wiele możemy zrobić. I powoli Polska stawała się inna, przychodziło nowe. Jesteśmy przekonani, że zryw wolnościowy w Polsce miał głębokie korzenie moralne, które wypływały z Ewangelii, z niej czerpały siłę i zamyślenie. To nie jest zasługa jakichś sił politycznych. Ewangelia, którą jesteśmy jako naród przeniknięci, oraz świadomość godności człowieka - te siły spowodowały przewrót w Europie.

Aspekt moralny i chrześcijański to bardzo ważne sprawy, na które dzisiaj musimy się powoływać. To podstawa zdrowego rozwoju gospodarki, współżycia narodowego i międzynarodowego, zaufania obywateli do władzy i prawdziwej troski o człowieka. Nie można jednocześnie służyć Bogu i Mamonie (por. Łk 16, 13). Dopóki człowiekowi będzie przyświecała przede wszystkim troska o mamonę, to choć może da mu to zadowolenie i osiągnie on swoje zamierzenia - w dłuższej perspektywie przegra, odejdzie w niesławie i zostawi po sobie zgliszcza. Dość przykładów w naszej historii, by nie powielać takich błędów. Stąd i tak oczywista walka z różnymi ideologiami - m.in. gender - które starają się omamić człowieka, roztoczyć przed nim wizję lekkiego świata, bez hamulców. Nie łudźmy się, to fałszywa wizja, prowadząca na manowce.

Musimy ciągle wracać do tematyki moralnej. Zwłaszcza Kościół ma obowiązek zabierania stanowczego głosu w sprawach dotyczących moralności. Jej element jest zawarty w każdym działaniu publicznym, także w wielkiej polityce. Bezrobocie - przykładowo ma podłoże nie tylko organizacyjne, ale i moralne. Jeżeli bowiem dokonuje się pewnych przemian gospodarczych i przy okazji jedni zyskują ogromne pieniądze, a inni idą na bruk, to czyż nie ma to wymiaru moralnego? Jeżeli na uczelnie wprowadza się niewłaściwe systemy dotyczące kształcenia przyszłej inteligencji, to również jest tu element moralności, który trzeba zauważać.

Świat czeka na głos Kościoła
Kościół nie może być Kościołem milczenia, instytucją nic nieznaczącą. To byłoby sprzeczne z jego posłannictwem, bo przecież Chrystus powiedział: „Nauczajcie wszystkie narody” (por. Mt 28, 19). Świat czeka na głos Kościoła - komuż bardziej wierzyć, któż bardziej niż Kościół poznał prawdę?

Pamiętam rok 1980, chwilę, w której do kościółka akademickiego w Częstochowie przyszła p. Agata i powiedziała, że w Klubie „Ikar” rozpoczął się strajk i nie wiadomo, co robić, że wielu się załamuje. Poprosiłem ówczesnego biskupa Stefana Barełę o pozwolenie na pójście tam i odprawienie Mszy św. Ludzie czekali na Eucharystię, czekali też na głos Kościoła. Obecność kapłana wśród nich była i jest bardzo ważna - popatrzmy też, co działo się niedawno w Kijowie. Kościół ma obowiązek być tam, gdzie toczy się walka o moralność, i nie może tego swojego zadania w społeczeństwie zaniechać. Wierny temu zadaniu był bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Królestwo Boże - królestwo prawdy, miłości, sprawiedliwości i pokoju - wyrasta stąd, z tej ziemi, bazuje na naszej ludzkiej egzystencji. Trzeba, żeby rozkwitała ona jak najpiękniej, by dać „plon obfity” w życiu wiecznym.

Czas próby
Zbliżają się wybory samorządowe. Przyglądamy się ludziom, którzy mogą znaleźć się wśród radnych i na innych stanowiskach samorządowych. To ważne funkcje, gdyż we władzach zapadają decyzje dotyczące życia naszych miast i gmin. Nie jest rzeczą obojętną, jacy ludzie znajdą się u władzy. Warto więc zwrócić uwagę na to, co powiedzieliśmy powyżej. Na tych stanowiskach powinni znaleźć się ludzie o wysokich kwalifikacjach moralnych. To oni bowiem decydują o jakości szkoły, ośrodka zdrowia, o pomocy dla chorych i starszych, o prawdziwym rozwoju swojego regionu. Przypominijmy tu głośną i jakże ważną sprawę prof. Bogdana Chazana w Warszawie. Władze stolicy zadecydowały o usunięciu go z pracy, choć wykonywał obowiązki społeczne zgodnie ze swoim chrześcijańskim sumieniem. Na terenie samorządów podejmowane są ważne decyzje, dlatego chrześcijanie powinni pójść do urn i dokonać właściwych wyborów, pamiętając, że osoba, na którą głosujemy, ma być naszym przedstawicielem, naszym głosem społecznym.

Pójście do wyborów jest świętym obowiązkiem chrześcijańskim. Kształt naszego życia społecznego czy politycznego jest uzależniony od karty wyborczej. Jako katolicy zagłosujmy na tych, którzy są ludźmi wiarygodnymi i dobrze rokują.

http://www.niedziela.pl/artykul/115173/ ... -moralnosc


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 21 lut 2015, 08:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Etyka dla świata

ks. Tomasz Jaklewicz

Istnieją obiektywne i uniwersalne wartości moralne, które wynikają z samego człowieczeństwa. Powinny być one fundamentem porządku prawnego – przekonuje nowy dokument watykańskiej komisji teologicznej.

Obrazek
Studiując ludzkie ciało, można stworzyć kanon idealnych proporcji. Czy analizując ludzką naturę, można dojść do uniwersalnej etyki?


Wydawać by się mogło, że rozważania dokumentu, liczącego ponad 40 stron, są istotne tylko dla wąskiej grupy specjalistów. Nic bardziej mylnego. Dokument ten stawia pytania ważne dla wszystkich ludzi pod słońcem, dotyczą one w gruncie rzeczy przyszłości naszego świata. „Czy istnieją obiektywne wartości moralne zdolne do zjednoczenia ludzi i zapewnienia im pokoju i szczęścia? Które to są? Jak je rozpoznać? Jak urzeczywistnić je w życiu osób i wspólnot?” (1). Tak zaczyna się ten tekst. „Te odwieczne pytania dotyczące dobra i zła są dziś bardziej aktualne niż kiedykolwiek” – uważają teologowie, którzy proponują debatę wokół wartości wspólnych dla ludzi żyjących pod każdą szerokością i długością geograficzną.

Prawo wypisane w sercu

Dokument, zatytułowany „W poszukiwaniu etyki uniwersalnej: nowe spojrzenie na prawo naturalne”, ukazał się w połowie czerwca na watykańskiej stronie internetowej. Jest on efektem ostatnich prac Międzynarodowej Komisji Teologicznej, działającej przy Stolicy Apostolskiej. Jego autorzy bronią w nim idei „prawa naturalnego” i prezentują systematycznie jej odnowioną doktrynę. Ta idea mówi, że „osoby i wspólnoty ludzkie są zdolne w świetle rozumu do rozpoznawania fundamentalnych kierunków działania moralnego zgodnych z samą naturą ludzkiego podmiotu i do wyrażania tego w sposób normatywny w formie nakazów i zakazów” (9). Inaczej mówiąc, prawo naturalne jest zbiorem pewnych podstawowych reguł moralności, które wynikają z samej natury człowieka jako człowieka. Jest to prawo moralne wpisane w serce człowieka i ludzkości, które ludzie uświadamiają sobie coraz bardziej w miarę swojej historii.

W świecie i w Polsce trwa wiele gorących ideowych sporów dotyczących konkretnych etycznych problemów, na przykład aborcji, eutanazji, in vitro etc. Debaty te dotyczą relacji między etyką a polityką, etyką a prawem, etyką a gospodarką. Na dnie tych wszystkich dyskusji pojawia się pytanie o człowieka: o jego naturę, o jego godność, o źródło ludzkich praw. Watykański dokument nie porusza konkretnych „gorących” tematów, ale stawia pytania o ich zaplecze. Przekonuje, że istnieje etyka uniwersalna – niezależna od epoki, od kultury, od polityki, od takiego czy innego ustawodawstwa. Taka fundamentalna etyka wypływa z ludzkiej natury. Jeśli uznamy, że istnieje pewna podstawowa uniwersalna wspólnota wartości moralnych, wiele szczegółowych problemów na styku etyki i polityki zobaczymy w innym świetle.

Od relatywizmu do dyktatury

Dokument wskazuje na aktualność prawa naturalnego w kontekście zjawisk zachodzących dziś w świecie. Dzięki globalizacji ludzie bardziej niż kiedykolwiek w historii uświadomili sobie, że stanowią jedną światową wspólnotę, i dlatego konieczne jest wspólne, solidarne reagowanie na światowe problemy (ekologia, terroryzm, postępy biotechnologii itd.). Z drugiej strony zachodnia kultura tak bardzo gloryfikuje jednostkę, że przyznaje jej prawo decydowania o moralności w sposób całkowicie dowolny. Taka etyka, która jest tylko sprawą subiektywnego wyboru, traci swój wymiar społeczny. Między porządkiem moralnym a sferą polityki, ekonomii, prawa narasta dziś pęknięcie.

W przestrzeni publicznej o moralnych wartościach decyduje coraz bardziej chwiejna opinia publiczna (silnie podatna na sugestie mediów) lub władze ustanawiające prawa państwowe (wartości stają się podatne na manipulację). Tak zwany pozytywizm prawniczy głosił, że między prawem a moralnością nie ma żadnego związku, a ludzie powinni okazywać uległość ustawom tylko dlatego, że zostały one ogłoszone. Ścisłe trzymanie się tej zasady doprowadziło w XX wieku do powstania zbrodniczych totalitaryzmów. Od wielu dziesięcioleci kwestia etycznych podstaw prawa i polityki jest marginalizowana. Pod pretekstem, że wszelkie roszczenia do prawdy obiektywnej i uniwersalnej są przyczyną nietolerancji i przemocy, głosi się, że tylko relatywizm może chronić wartość pluralizmu i demokracji. W ten sposób otwiera się na nowo drzwi do dyktatury.

Komisja podkreśla, że w obliczu tych zjawisk konieczne jest odnalezienie podstawowej zgody, co do obiektywnych i uniwersalnych wartości moralnych, które zaspokajają najgłębsze aspiracje osób i ludzkich społeczności. Te wartości nie wynikają z przyjęcia określonej ideologii, kultury czy religii. Można je rozpoznać za pomocą rozumu w samym pojęciu człowieczeństwa. Autorzy dokumentu wskazują, że powstanie w 1948 roku Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka było udaną próbą skodyfikowania prawa naturalnego i jednym z największych przejawów ludzkiego sumienia w naszych czasach. W preambule tego dokumentu podkreślono, że praw człowieka nie przyznaje żaden ustawodawca, istnieją one przed decyzją ustawodawczą i wynikają z godności wszystkich członków rodziny ludzkiej. Przykładowo, moje prawo do życia nie wynika z tego, że zapisano je w Deklaracji ONZ-u czy Konstytucji RP, ono wynika z faktu, że jestem człowiekiem, z mojej wrodzonej godności.

Uniwersalny kod etyczny

„Chrześcijaństwo nie ma monopolu na prawo naturalne” (9) – czytamy w dokumencie. Autorzy przypominają, że idea naturalnego prawa moralnego, choć powstała na gruncie chrześcijańskim, ma wiele elementów wspólnych z innymi wielkimi tradycjami mądrości religijnej i filozoficznej. Dokument w pierwszym rozdziale wymienia te najważniejsze zbieżności, wskazując w ten sposób, że różne wielkie tradycje religijne i filozoficzne są świadkami istnienia wspólnego moralnego dziedzictwa. Według autorów świadczy to o tym, że w samym człowieczeństwie zakodowany jest uniwersalny etyczny przekaz, który ludzie potrafią rozszyfrować.

Dokument omawia historyczny rozwój koncepcji prawa naturalnego oraz współczesne trudności w jego zaakceptowaniu. W rozdziale drugim opisuje, jak się to dzieje, że osoba ludzka ujmuje w bezpośredni sposób niektóre podstawowe dobra moralne i formułuje przykazania prawa naturalnego. „Nie są one kompletnym kodeksem nienaruszalnych przepisów, lecz trwałą i normatywną zasadą inspiracji w służbie konkretnego życia moralnego osoby” (11). Kolejny rozdział omawia fundamenty filozoficzne, metafizyczne i religijne prawa naturalnego. Aby odpowiedzieć na niektóre zastrzeżenia współczesne, precyzuje rolę ludzkiej natury w działaniu osobowym i stawia pytania o możliwość stanowienia norm moralnych przez analizę ludzkiej natury. Rozdział czwarty wyjaśnia rolę prawa naturalnego w życiu politycznym. Tylko ostatni rozdział ma charakter ściśle teologiczny. Autorzy pokazują w nim, że prawo naturalne uzyskuje pełny sens w historii Zbawienia, ponieważ Jezus Chrystus jest pełnią wszelkich praw, On sam jest „żyjącym prawem”.

Bez etyki nie zbudujemy niczego

Dokument watykańskiej komisji jest rozwinięciem zasady głoszonej przez Jana Pawła II: „człowiek jest drogą Kościoła”. Zaprasza on wszystkich ludzi dobrej woli do zwrócenia uwagi na fakt, który bywa dziś ignorowany przez polityków i media. Nie da się zbudować świata bardziej sprawiedliwego i solidarnego bez wspólnego etycznego fundamentu, który będzie punktem wyjścia dla szczegółowych rozwiązań prawnych, społecznych, politycznych czy ekonomicznych. Idea prawa naturalnego jest pojęciem bardziej filozoficznym niż religijnym, odwołuje się bardziej do rozumu niż do objawienia. Dokument szuka więc przede wszystkim racjonalnych uzasadnień tej idei. Idzie raczej drogą rozumu niż drogą wiary, zaznaczając, że nie ma między tymi drogami sprzeczności. Autorzy kończą swój wywód apelem do etyków reprezentujących inne tradycje religijne i filozoficzne o podjęcie pytania o to, jakie wartości są fundamentalne dla naszego wspólnego człowieczeństwa.

Czy ten dokument przyczyni się do odnowienia idei prawa naturalnego? Być może. Gra nie toczy się jednak o takie czy inne pojęcie. Stawką jest człowiek i jego przyszłość. Jeśli uznamy, że moralność jest kwestią czysto arbitralną i nie ma żadnych uniwersalnych ludzkich wartości, to możemy do kosza wyrzucić wszystkie zbiory ludzkich praw. Godzimy się wtedy na to, że państwo może za pomocą ustaw dowolnie na nowo „definiować” ludzką naturę i prawa człowieka. (To faktycznie już się dzieje, kiedy odmawia się ludzkich praw ludziom nienarodzonym lub terminalnie chorym). Im powszechniejsze w świecie będzie przekonanie, że ludzka natura jest czymś nam „nadanym” i że w niej samej można i trzeba odnajdywać trwałą granicę między dobrem i złem, wtedy nadzieja na bardziej sprawiedliwy, bardziej ludzki świat jest większa.

Dokument na stronie: http://www.vatican.va

http://gosc.pl/doc/803055.Etyka-dla-swiata


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 03 mar 2015, 11:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Zabijanie to dochodowy biznes. Nawet są ludzie wśród ludzi, którym to nie przeszkadza, że jedni są mordowani, a inni są podretuszowywani odpadami ze zbrodni. Ohyda osiągnęła swój wielki rozkwit i dzięki lewackim degeneratom świat, a w raz z nim i ludzkość i cała kultura ludzkości są przesuwane w kierunku form kształtowanych na piekielnym rożnie.
Bezduszność to bodajże najcięższa choroba trawiąca człowieka.


Kosmetyki śmierci

Kiedy firma Neocutis zamieściła na swojej stronie internetowej informację, że niektóre jej kremy zawierają tkanki płodowe pobrane zaraz po aborcji, złamane zostało kolejne tabu. Amerykanki mogą dziś bez większego problemu korzystać z aborcji na żądanie, naukowcy zaś – z jej „medycznych odpadów”. Obecnie, dzięki „postępom nauki” wiele bogatych kobiet na całym świecie będzie mogło się odmłodzić. Na przeszkodzie temu stoi jedynie „staroświecka i niepraktyczna moralność”.

Przez lata rozmaite organizacje pro life w USA poszukiwały dowodu na wykorzystywanie w przemyśle kosmetycznym tkanek dzieci zabitych w wyniku aborcji. Sprawa nie była łatwa do udowodnienia, gdyż amerykańskie prawo nie wymagało podawania do wiadomości publicznej wszystkich składników kosmetyków. Dowód objawił się sam i jest do wglądu na stronie internetowej firmy Neocutis (nazwa oznacza: „nowa skóra”). Firma wyjaśnia tam swoją technologię, tłumacząc, że użyte tkanki pochodziły z banku komórek stworzonego do leczenia ran i oparzeń. Dowiadujemy się tam również, że „tylko” kremy Neocutis o nazwach: Bio-restorative Skin Cream, LUMIÈRE Bio-restorative Eye Cream, BIO-GEL Bio-restorative Hydrogel i JOUR­NÉE Bio-restorative Day Cream zawierają komórki uzyskane w wyniku aborcji, fachowo zwane proteinami skórnymi (PSP).

Artykuł w „Washington Times” z listopada 2009 roku wyjaśnia nam, że jednouncjowa (czyli około trzydziestogramowa) buteleczka JOURNÉE Bio-restorative Day Cream kosztuje 120 dolarów. Czytamy w nim ponadto, że firma przyznała, iż komórki użyte do produkcji kremów pochodziły z ciała czternastotygodniowego chłopca. Jednocześnie broniła swojego wynalazku, tłumacząc, że linia tych komórek powstała w sposób odpowiedzialny i etyczny. Co więcej, firma porównała się do uczonych, którzy stworzyli szczepionkę przeciwko polio, korzystając z uzyskanych w podobny sposób tkanek wątrobowych. Za to cytowana w artykule Debi Vinnedge z broniącej życia organizacji Children of God for Life wspomniała „osiągnięcia” nazistów wykorzystujących skóry Żydów do robienia abażurów.

Według firmy Neocutis, wykorzystanie tkanek płodowych może doprowadzić do zmniejszenia cierpienia, przyspieszenia leczenia, uratowania życia lub poprawienia zdrowia wielu pacjentów na świecie. Pozostaje więc postawić pytanie: dlaczego nie miałoby też poprawiać wyglądu, a tym samym samopoczucia?

Raport Life Dynamics

Wykorzystywanie tkanek płodowych przez firmy biotechnologiczne, farmaceutyczne i medyczne znane jest od lat – dzięki między innymi dwuipółrocznemu śledztwu organizacji Life Dynamics z Teksasu. W opublikowanym w roku 2000 i zaktualizowanym w roku 2007 raporcie, Life Dynamics wyjaśnia, w jaki sposób firmy te nabywają organy i tkanki zabitych dzieci. Większość informacji zawartych w raporcie pochodzi od Deana Alberty’ego zatrudnionego przez dwie „hurtownie”, które umiejscowiły go w jednej z klinik aborcyjnych – Comprehensive Health (Comp Health) w Overland Park w stanie Kansas – stanowiącej część największej sieci aborcyjnej należącej do organizacji Planned Parenthood. Dean Alberty nawiązał współpracę z Life Dynamics pod wpływem wydarzenia, którego był naocznym świadkiem – aborcjonista na jego oczach utopił w wiadrze nowo narodzone bliźniaki, aby umożliwić pobranie z nich organów. Dzięki temuż informatorowi Life Dynamics uzyskała między innymi kopie zamówień, listę zamrożonych organów przechowywanych na terenie kliniki oraz rachunki wystawiane firmom kurierskim.

Jak się handluje organami?

Life Dynamics wyjaśnia w swoim raporcie, że amerykańskie prawo zabrania handlu tkankami i organami ludzkimi, jednak proceder ten może zaistnieć, jeśli nazywa się „donacją”. Klinika aborcyjna teoretycznie może się pozbywać „odpadów medycznych”, oddając je w zamian za pokrycie kosztów ich uzyskania, transportu i przechowywania. W rzeczywistości jednak nie zawsze można mówić o takich kosztach, gdyż firmy skupujące organy i tkanki hurtowo de facto same się tym zajmują, umieszczając swojego pracownika w danej klinice. To, co płacą klinice, jest więc opłatą za „towar”, a nie za jego „uzyskanie”. Graczami na tym rynku są więc: firma pośrednicząca w realizowaniu zamówień, będąca „hurtownikiem”, dalej zamawiający naukowcy z instytutów medycznych, firm farmaceutycznych, biotechnologicznych czy instytucji rządowych, i wreszcie „producent towaru”, czyli klinika aborcyjna.

Jak wynika z analizy dokumentów poświadczających ów proceder, w praktyce wygląda to tak, że firma zajmująca się skupowaniem organów i tkanek zawiera umowę z kliniką aborcyjną, płacąc jej stałą opłatę miesięczną. Na podstawie tej umowy pracownik firmy może osobiście zajmować się pobieraniem tkanek (lub przeszkolić w tym celu pracownika kliniki aborcyjnej). Kiedy firma otrzymuje dokładne zamówienie, zostaje ono przefaksowane do pracownika czekającego w klinice aborcyjnej, gotowego do jego wykonania. Pobiera on organy i tkanki, pakuje je w specjalny woreczek foliowy i wysyła ekspresem przy pomocy prywatnej firmy kurierskiej. Z reguły przesyłka musi być dostarczona w ciągu dwudziestu czterech godzin. Transakcję rejestruje się jako „donację”, zarówno po stronie kliniki, jak i po stronie firmy kupującej. Kupujący zwraca potem „hurtownikowi” koszty uzyskania „towaru”, ten zaś zwraca koszty klinice. W sytuacji omawianej w raporcie wygląda to na czystą grę, gdyż pracownik pobierający organy jest zatrudniony przez firmy pośredniczące, a nie klinikę aborcyjną. Jak czytamy w raporcie: nikt niczego nie kupuje, nikt niczego nie sprzedaje. System jest całkowicie „legalny”. Wygląda także na to, że tak naprawdę żadna instytucja rządowa (czy to stanowa, czy federalna) nie jest nawet zainteresowana sprawdzaniem, czy cały proceder rzeczywiście przebiega całkowicie legalnie. Prawo nie reguluje ani użytych w schemacie miesięcznych opłat, których klinika wymaga w zamian za udostępnienie dostępu do „towaru”, ani refundacji kosztów jego uzyskania. Jak długo mają one jakąś rozsądną i uzasadnioną podstawę, uznane będą za niewygórowane.

Hurtownicy-pośrednicy

Raport Life Dynamics jako „hurtowników” wymienia głównie The Anatomic Gift Foundation (AGF) oraz Opening Lines (OL). The Anatomic Gift Foundation ma status non profit, tzn. cieszy się uprzywilejowaną sytuacją podatkową (podobną do tej, jaką mają Kościoły). Opening Lines – założona przez patologa doktora Milesa Jonesa – na ulotce reklamującej swoje usługi oferuje najświeższe tkanki płodowe, zebrane i wysłane według twego zamówienia tam, gdzie chcesz i kiedy chcesz, w ilościach, jakich potrzebujesz. Firma chwali się również wydajnymi i wygodnymi usługami bez biurokracji – nie wymaga od zamawiającego żadnego opisu badań, do którego potrzebny mu jest „towar”. Oferuje nawet specjalne upusty w przypadku, gdy organy są rozczłonkowane. Firma wyjaśnia, że stosuje się do wytycznych rządowej instytucji National Institutes of Health (NIH) – można więc uznać, że ma jej nieformalny atest.

Co więcej, Opening Lines proponuje przekonywanie kobiet ­przychodzących do kliniki, aby dokonać aborcji, żeby przemieniły ją w coś wspaniałego – oddając anonimowo i darmowo organy zabitego dziecka na badania, mogą pomóc w leczeniu raka, AIDS, chorób wątroby, oczu, cukrzycy, uszkodzeń kręgosłupa czy choroby Altzeimersa (pisownia oryginalna). Wystarczy podpisać zgodę.

The Anatomic Gift Foundation pozuje na firmę o wiele bardziej „szanującą się”, ponadto jest większa i więcej zarabia (oferuje droższe usługi). Nie stosuje ohydnych reklam, działa bardziej po cichu, skupiając się być może na drugim swym obszarze działalności – pozyskiwaniu ciał dorosłych w ramach „donacji”. Jedno z biur firmy miało swoją siedzibę w jednej z klinik aborcyjnych w Kolorado. Jak wyjaśnia w raporcie Life Dynamics, obie firmy miały bezpośrednie związki z organizacją National Abortion Federation. The Anatomic Gift Foundation była w roku 1998 jej członkiem, a udziałowcy Opening Lines wsparli ją finansowo w roku 1991.

Kto zamawia?

Na rachunkach, nierzadko będących umowami na dłuższą współpracę, wśród zamawiających organy i tkanki figuruje na przykład pracownica Unilever Research U.S. Inc. (ogromna korporacja produkująca m.in. kosmetyki, środki spożywcze i środki czystości), która zamówiła napletek dziecka rasy kaukaskiej. Z kolei lekarze pracujący dla firmy farmaceutycznej Zeneca Pharmaceuticals (obecnie AstraZeneca Plc) złożyli zamówienie na cały 16-22 tygodniowy mózg i wątrobę. Wśród zamawiających znaleźli się też naukowcy pracujący dla innych firm farmaceutycznych: SmithKline Beecham (obecnie GlaxoSmithKline plc), Boehringer Manheim Corp. (obecnie: Boehringer Ingelheim), Allergan Inc. (producent odmładzającego botoxu). Zamawiały nie tylko ogromne korporacje farmaceutyczne, ale także inne firmy biotechnologiczne (jak: Genentech, Inc. czy Invitrogen Corporation), a także biomedyczne centrum zajmujące się szczepionkami i rakiem (The Wistar Institute) oraz prywatne fundacje i instytuty (Agouron Institute, Southern Research Inst. czy Sansum Medical Research Foundation). Nie zabrakło w tym gronie oczywiście ludzi związanych z rozmaitymi uczelniami. Pracownica Diagnostic Virology UCHSC (Uniwersytetu Colorado w Denver) zażyczyła sobie przesyłki raz w tygodniu we wtorki, zaś lekarz z Uniwersytetu Chicago złożył zapotrzebowanie na 4-10 oczu dziennie. Wśród uczelni zgłaszających zapotrzebowanie na tkanki i organy były również NIH i nomen omen szpital dziecięcy w Filadelfii.

Organy z żywych płodów

Jak czytamy w raporcie, analiza specjalnych wytycznych, aby pobierać tkanki w kilka minut po śmierci płodowej, sugeruje, że mózgi mogły być pobierane z żywego człowieka. Richard Doerflinger z Krajowej Konferencji Biskupów wyjaśniał podczas dyskusji w NIH na temat transplantacji ludzkich tkanek płodowych, że tkanki płodowe, jeśli nie zostaną pobrane bardzo szybko, są bezużyteczne. Wskazywał on również na trudności z precyzyjnym określeniem śmierci mózgowej u dzieci poniżej tygodnia, nie wspominając o trudnościach w ocenie takiej śmierci u dzieci nienarodzonych.

Jak widać z dołączonych do raportu Life Dynamics zamówień NIH na tkanki, instytucja ta nie przejęła się zbytnio sposobem, w jaki traktuje się nienarodzonego człowieka, ani też faktem, że aborcje mogą być celowo przeprowadzane w momencie wygodnym dla danego naukowca.

Tezę, iż organy mogły być pobierane z żywych płodów, potwierdzają ponadto umieszczone na zamówieniach uwagi: no dig lub no digoxin (bez digoksyny). Oznacza to, że aborcjonista nie mógł uśmiercić dziecka przez wstrzyknięcie mu do serca digoksyny, co stanowi standardową procedurę stosowaną w drugim trymestrze ciąży, która – jak tłumaczą aborcjoniści – gwarantuje, że dziecko nie będzie czuło bólu i urodzi się martwe. Dean Alberty przyznaje, że zdarzało mu się pobierać organy z płodu, który po otwarciu klatki piersiowej miał wciąż bijące serce!

Dalsza analiza wytycznych zawartych w zamówieniach pokazuje, że naukowcom często zależy na informacji o płci ofiary i jakości „towaru” (nierzadko zdarzają się uwagi: bez anomalii lub bez wad wrodzonych). Za „jakość” trzeba jednak dodatkowo zapłacić.

Makabryczny cennik

Według cennika The Anatomic Gift Foundation, firma pobierała opłatę w wysokości 90-130 dolarów za próbkę z płodu w drugim trymestrze lub 220-260 dolarów za próbkę w trymestrze trzecim. Cena za próbkę świeżą była niższa, wyższa zaś za zamrożoną. Niektóre zwłoki krojono na części i wysłano do różnych „klientów”. Z zapisów firmy wynika, że 22 lutego 1996 roku sprzedała ona aż 39 części zwłok ludzkich.

Z kolei Opening Lines kazała sobie zapłacić za mózg 150 lub 999 dolarów, za wątrobę – 150 lub 125 dolarów, za rdzeń kręgowy 325 dolarów, za gruczoły płciowe – 550 dolarów, a za nienaruszony tułów (z członkami lub bez) – 500 dolarów.

I co dalej?

Według Life Dynamics procedura pozyskiwania tkanek i organów z aborcji trwa nadal. Możliwe, że niektóre instytucje zamawiające mogą omijać pośredników, oferując badania patologiczne w zamian za próbki. Nie udało się zatrzymać tego procederu ani po wyświetleniu stronniczego filmu w telewizji ABC News, ani w wyniku działań w Kongresie, gdzie udowodniono, że ­Alberty’emu zdarzało się kłamać, co jednakże nie zmienia prawdziwości istniejących na papierze dowodów. Co więcej, fakt, że żadna z instytucji widniejących na zamówieniach lub rachunkach nie pozwała Life Dynamics do sądu, oznacza, że zawierają one prawdę.

Niestety, nic z tego nie wynika, ponieważ – jak wyjaśnia Life Dynamics – nie ma ku temu woli politycznej. Demokraci dostają przecież pieniądze od organizacji aborcyjnych („sprzedawców”), a republikanie od firm farmaceutycznych („kupujących”). Warto także uzmysłowić sobie, że wymieniane w raporcie firmy powstały odpowiednio w roku 1994 i 1997, czyli krótko po zniesieniu przez Billa Clintona moratorium (styczeń 1993 roku) na finansowanie przez rząd federalny badań z wykorzystaniem tkanek płodowych uzyskanych w wyniku aborcji. Ta właśnie decyzja, połączona z aborcją na żądanie, dała idealne warunki rozwoju dla tego typu firm i instytucji.

Pamiętajmy więc, że aborcja nie jest żadną sprawą kobiet. Przedstawianie jej w ten sposób stanowi jedno z największych współczesnych kłamstw i manipulacji. Polskie prawo, dopuszczające aborcję w trzech przypadkach, to nic innego jak uchylona furtka, przez którą można taki rynek rozwinąć. Każda dyskusja na temat aborcji winna uwzględniać przede wszystkim rynek producentów sprzętu aborcyjnego, firmy farmaceutyczne i właścicieli prywatnych gabinetów ginekologicznych. Każde liberalne prawo (czy to aborcyjne czy in vitro), stanowi prezent przede wszystkim dla nich.

Natalia Dueholm

http://www.pch24.pl/kosmetyki-smierci,529,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 21 maja 2015, 06:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Wartość ma każde życie

Obrazek
Zdjęcie: http://www.pro-life.pl/ -


W listopadzie 2006 r. Gruzinka Lia Shioshvili, po pobiciu przez rosyjskich funkcjonariuszy, poroniła dziecko. Dziś w sprawie z jej powództwa przeciwko Rosji interweniuje ADF International, postulując przyznanie dziecku na prenatalnym etapie rozwoju szczególnej ochrony prawnej.

Pod koniec kwietnia 2014 r. ADF International przedłożył w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu swoją interwencję w sprawie Lii Shioshvili – Gruzinki, która w wyniku złego traktowania ze strony rosyjskich funkcjonariuszy poroniła. Jak podkreślił prawnik ADF International Robert Clark, na ochronę zasługuje każde niewinne życie, co potwierdza także prawo międzynarodowe. „Życie ludzkie posiada wartość zarówno przed, jak i po narodzeniu. ETPCz ma dziś możliwość potwierdzenia tego faktu, zgodnie z tym, co twierdzi już wiele systemów prawa międzynarodowego, które uznają życie nienarodzonych dzieci za wartość”.

Gruzince Lii Shioshvili nakazano opuszczenie Rosji po 3 latach pobytu, gdy była w ósmym miesiącu ciąży ze swoim piątym dzieckiem. W ciągu kolejnych kilku tygodni Shioshvili z dziećmi usiłowała przedostać się do Gruzji, doświadczyła jednak nieludzkiego traktowania ze strony rosyjskich funkcjonariuszy migracyjnych. Pozostawili ją oni na długo w zimnych pomieszczeniach, nie oferując jedzenia ani wody, zmuszając ją do wielogodzinnego stania w oczekiwaniu na zakończenie procedury sprawdzenia jej dokumentów. W rezultacie Shioshvili zachorowała, przeszła szereg ataków astmy i popadła w depresję. Kilka dni później urodziła martwe dziecko.

W sprawie Shioshvili przeciwko Rosji ADF International podnosi, że ochrona przyznana nienarodzonym dzieciom tak na poziomie narodowym, jak i w państwach członkowskich oraz liczne traktaty międzynarodowe wskazują, że ETPC powinien odnosić konwencyjną ochronę życia ludzkiego również do prenatalnego etapu rozwoju. W swej interwencj, ADF opiera się na przepisach prawa międzynarodowego, w tym Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 r., Konwencji Genewskiej z 1949 r. oraz Konwencji Praw Dziecka z 1989 r.

Jak wyjaśnia wicedyrektor ADF International Roger Kiska, przytoczone przez organizację wyraźne odniesienia zawarte w prawie międzynarodowym i regionalnych traktatach praw człowieka są dobrym argumentem na to, że międzynarodowe struktury prawne winny chronić życie ludzkie również w prenatalnej fazie rozwoju. „Mamy nadzieję, że ETPC podzieli nasze argumenty dla dobra Lii i jej zmarłego dziecka, a także dla dobra wszystkich kobiet i dzieci w całej Europie” – podkreśla prawnik.

Źródło: strona internetowa Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

http://www.naszdziennik.pl/swiat/137351 ... zycie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 07 lip 2015, 20:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Będziesz dawcą, nawet jeśli nie chcesz

Od środy 8 lipca 2015 r. w dobrych kioskach i salonach prasowych będzie można nabyć 45. numer najlepszego ilustrowanego magazynu dla katolików w Polsce – „Polonia Christiana”. Głównym tematem najnowszego wydania są patologie i nadużycia, na których żeruje współczesna transplantologia.

„Sielankowe obrazki, spokojna muzyka, wzruszające sceny – tak wygląda protransplantologiczna propaganda. Chodzi w niej tylko o jedno, małe TAK. Aby było ono możliwe, wątpliwości na temat wystarczalności kryterium śmierci mózgowej do stwierdzenia zgonu zostają skrzętnie przemilczane, a wyrażających je przedstawia się jako bandę zacofanych oszołomów” – tak rozpoczyna blok tekstów poświęconych tytułowemu problemowi Agnieszka Żurek. Dr Izabella M. Stępkowska poddaje analizie medyczno-prawnej nieludzki proceder pobierania organów od żyjących jeszcze pacjentów. „W Polsce narządy od osób w stanie tak zwanej śmierci mózgu pobiera się od trzydziestu lat. Przeszczepianie narządów nie jest prawdziwą sztuką lekarską. Prowadzi często do szybkiej śmierci biorcy, nawrotu choroby, z powodu której organ został wymieniony, rozwinięcia u biorcy choroby nowotworowej lub ciężkiej choroby zakaźnej. Jednak główną czarną kartą transpalnologii jest wprowadzenie w obszar medycyny wyimaginowanego pojęcia śmierci mózgu człowieka jako całości” – twierdzi autorka.

W tak poważnej sprawie na łamach nie mogło zabraknąć głosu Kościoła. Ojciec Jacek M. Norkowski przypomina nauczanie papieży w sprawie określenia śmierci człowieka i niezbywalnej godności jego ciała. Dominikanin przypomina, iż pobieranie narządów od chorych uznanych za zmarłych na podstawie kryteriów neurologicznych jest zaprzeczeniem zasady wspierania chorego aż do śmierci – a więc zasady od zawsze przyświecającej chrześcijaństwu.

W cyklu „antytransplantacyjnym” wyróżnia się także tekst Piotra Doerre - autor prezentuje interesującą perspektywę, w której dzisiejsza transplantologia jawi się jako kolejny etap rozwoju rewolucyjnej ideologii, dostarczając jej twórcom ideologiczne paliwo, dając im kolejną nadzieję na efektywne zarządzanie społecznymi nadziejami na lepsze jutro.

Publicyści „Polonia Christiana” komentują również bieżące życie społeczno-polityczne. Krzysztof Gędłek w artykule otwierającym najnowszy numer z katolickiego punktu widzenia przygląda się obietnicom i poczynaniom prezydenta-elekta Andrzeja Dudy. Krystian Kratiuk dokonuje zaskakującej inwersji i analizuje zjawisko buntu… „starych” (rozumianych tu jako przedstawicieli medialno-politycznego estabilishmentu III RP), Filip Obara z dystansem ocenia zaś Pawła Kukiza i budowany wokół niego ruch społeczny. Stanisław Michalkiewicz tłumaczy natomiast niuanse związane z planowaną zmianą ordynacji wyborczej.

Tradycyjnie już Czytelnicy znajdą w najnowszym numerze obszerne działy poświęcone historii i kulturze. Andrzej Solak opowiada w nich o heroicznych ofiarach wojny domowej w Hiszpanii, Mariusz Solecki śledzi literackie dokonania wypromowanej za sprawą filmu „Ida” komunistycznej zbrodniarki Julii Brystygierowej, Jacek Kowalski zaś rozpościera przed nami przepiękny kilim utkany z teologicznej głębi i artystycznej wartości tradycyjnych polskich pieśni kościelnych.

Nie zabrakło również felietonistyki autorstwa największych jej tuzów – Andrzeja Pilipiuka (który ostrze swej publicystyki wycelował tym razem w ekoterror) czy Grzegorza Brauna.

To wszystko – i wiele więcej – znajdą Państwo w najnowszym, stustronicowym, numerze magazynu „Polonia Christiana”. Gorąco zapraszamy już w środę 8 lipca na stronę za internetowej Księgarni Kontrrewolucji (wystarczy kliknąć tutaj), gdzie będzie można nabyć pismo.

Więcej informacji na temat bieżącego numeru oraz numerów archiwalnych, spisy treści i okładki dostępne są na portalu PCh24.pl w dziale Pismo. Link do strony: www.pch24.pl/pismo.

http://www.pch24.pl/bedziesz-dawca--naw ... 772,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 22 sie 2015, 08:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Zakażeni pornografią

Dzisiaj – w epoce wszechobecnej pornografii dorastają nam pokolenia ludzi, którzy na poziomie emocji, samokontroli, zdolności do rozsądnych wyborów, przyjmowania odpowiedzialności pozostaną na poziomie zbuntowanego nastolatka, działającego pod wpływem impulsów.

Jedni lubią horrory, inni kroniki policyjne, jeszcze inni filmy z kategorii XXX... Wiele osób nie widzi żadnego problemu w oglądaniu pornografii. Argumentują, że choć ktoś może mieć moralne dylematy w związku ze sposobem traktowania aktorek, to problem ten raz na zawsze rozwiąże cyfryzacja. Gdy na ekranie pojawi się hiperrealistyczne porno generowane komputerowo – nikt nie będzie mógł złego słowa na ten temat powiedzieć. A wszelkie próby ograniczania dostępu do tego typu produkcji to oczywiście walka z wolnością słowa.

Pornografia to współczesny handel ludźmi
Nieetyczność powstawania wulgarnych filmów to jedna sprawa. Ukrywanym sekretem branży jest fakt, że przemysł pornograficzny wykorzystuje jako aktorki i aktorów ofiary przemocy seksualnej, a „praca” ta oznacza dla większości uwikłanych w nią ludzi nałogi. Dla przykładu: była gwiazda porno Jersey Jaxin pisze: „Jesteś przedmiotem, nie człowiekiem. Ludzie sięgają po narkotyki, bo nie radzą sobie z tym, jak są traktowani. 75% aktorów i aktorek porno jest uzależnionych od narkotyków. Muszą się znieczulić. Z przemysłem tym są związani lekarze, którym zależy tylko na kasie, więc zapiszą bez problemu Vicodin, Viagrę, czy cokolwiek sobie zażyczysz. Jesteś numerem. Masz rany, masz podbite oczy, masz rozerwane części intymne.”[1] Natomiast ta sprawa ma zostać rzekomo rozwiązana dzięki cyfryzacji produkcji. Czy nawet najlepsze jakościowo podróbki cyfrowe rzeczywistości zastąpią autentycznych ludzi można dyskutować, jednak nie jest to jedyny problem.
Zwróćmy uwagę na przykład, że sięganie po pornografię przekłada się bezpośrednio na korzystanie z prostytucji. Konsumenci filmów +18 robią to dwukrotnie częściej niż reszta populacji. Często pokazują „córom Koryntu” porno jako ilustrację własnych oczekiwań.

„Alfonsi i handlarze ludźmi wykorzystują porno do wprowadzania swych ofiar w niewolnictwo seksualne[2]” mówi dr Janice Shaw Cruse, starszy wykładowca z Beverley LaHaye Institute. Zmuszanie do oglądania porno ma zmiękczyć ofiarę, znieczulić ją i nauczyć, czego będzie się od niej oczekiwać.

Porno uzależnia
Pornografia silnie uzależnia, podobnie jak narkotyki czy alkohol. Naukowcy – chociażby Norman Doidge czy Donald Hilton - opisują mechanizmy neurobiologiczne odpowiedzialne za ten stan rzeczy. W skrócie mówiąc, mózg człowieka jest tak skonstruowany, że wszelkie czynności sprzyjające przetrwaniu jednostki lub gatunku są nagradzane za pomocą zwyżki poziomu dopaminy – neuroprzekaźnika, dzięki któremu odczuwamy przyjemność i rozkosz. Co sprzyja przetrwaniu jednostki? Na przykład jedzenie. Przetrwaniu gatunku sprzyja z kolei współżycie seksualne, dzięki któremu dochodzi w naturze do prokreacji. W momencie gdy ktoś ogląda pornografię, mózg odbiera to na najbardziej prymitywnym poziomie, jako obraz partnerki gotowej do prokreacji, a zatem zachęca za pomocą dopaminy do podjęcia konkretniejszych działań. Potem na ekranie pojawia się kolejna potencjalna partnerka, i kolejna. Wszystko to razem powoduje szczyt dopaminowy, który różni się od normalnego napływu tego neuroprzekaźnika, towarzyszącego aktowi seksualnemu oraz jedzeniu. Jedzenie podnosi poziom dopaminy na chwilę, seks podnosi go dwukrotnie wyżej, jednak też na niezbyt długo. Podczas oglądania pornografii dopamina zalewa mózg tak długo, jak długo człowiek spogląda na ekran. To może trwać kilka godzin. Co więcej – wydzielana jest na poziomie o wiele wyższym niż w naturalnych warunkach.

Mózg nie radzi sobie jednak z tym nieustannym zalewem dopaminy i redukuje liczbę jej receptorów. A zatem, u nałogowca, mimo oglądania pornografii nie daje ona już takiej przyjemności jak wcześniej. Nałogowiec szuka więc ostrzejszych bodźców i zaczyna sięgać po nie dłużej – by uzyskać wcześniejszy poziom podniecenia i przyjemności. Jest to klasyczny mechanizm uzależnienia od substancji psychoaktywnych, tym niebezpieczniejszy, że nie dostarczamy żadnej obcej substancji z zewnątrz (jak w przypadku alkoholu i narkotyków) a zmuszamy mózg, by sam ją sobie produkował na zwiększonych obrotach[3].

Kolejne niebezpieczeństwa związane z uzależnieniem od pornografii to fakt, że może nastąpić warunkowanie - odczuwanie podniecenia seksualnego w odpowiedzi na treści połączone z przemocą lub akty zawierające sceny, które w osobie nieuzależnionej wzbudzają odruch obrzydzenia.

Problem jest jeszcze poważniejszy, gdy pornografię oglądają dzieci i nastolatki, ponieważ, po pierwsze – „wciągają się” o wiele szybciej, po drugie – uzależnienie upośledza rozwój mózgu, tak, że u młodych ludzi nigdy w pełni nie dojrzewają struktury odpowiedzialne za samokontrolę i podejmowanie racjonalnych decyzji[4].

Co ciekawe, dziewczęta wielokrotnie rzadziej niż chłopcy oglądają pornografię. Z kolei dojrzewanie mózgu u dziewcząt z jednakowym efektem (brak pełnej dojrzałości części odpowiedzialnych za samokontrolę i racjonalne decyzje) zaburza stosowanie przez nastolatki antykoncepcji hormonalnej[5].

W praktyce oznacza to, że dzisiaj – w epoce wszechobecnej pornografii dorastają nam pokolenia ludzi, którzy na zawsze na poziomie emocji, samokontroli, zdolności do rozsądnych wyborów, przyjmowania odpowiedzialności pozostaną na poziomie zbuntowanego nastolatka, działającego pod wpływem impulsów.

Biznes pornograficzny
Rzeczywista skala biznesu pornograficznego jest trudna do zbadania. Chociażby dlatego, że wiele produkcji realnie doń należących otrzymuje etykietę „sztuki”, „prowokacji artystycznej” czy „erotyki”. Tom Rhinelander, dyrektor departamentu badań z Forrester Research, twierdzi, że nie da się tego realnie wycenić[6].

Dla przykładu w 2007 roku szacowano globalny dochód światowego biznesu pornograficznego (biorąc pod uwagę wpływy ze sprzedaży i wypożyczania filmów video, sprzedaży internetowej, telewizji kablowej oraz czasopism) na 20 miliardów $[7], w 2011 już na „zaledwie” 10 miliardów ze względu na masowo pojawiającą się w internecie darmową pornografię.

Według badań opublikowanych w 2005 roku w „Journal of Internet Law”, pornografia stanowiła 69 procent płatnych usług multimedialnych dostępnych w sieci, bijąc na głowę wiadomości, sport i gry[8]! W 2010 roku badacze Ogi Ogas oraz Sai Gaddam naliczyli 42 337 unikalnych stron z treściami pornograficznymi[9].
Skoro jest to tak dochodowy biznes, trudno oczekiwać, że producenci poddadzą się jakimkolwiek ograniczeniom.
Dodatkowo, jak zwraca uwagę dr Gail Dines[10] (socjolog, specjalizująca się w badaniu społecznych konsekwencji pornografii) – marketing internetowy twardej pornografii (związanej z przemocą i wszelkimi perwersjami seksualnymi) ukierunkowany jest na nastolatków, a „zabezpieczenia” (jeśli w ogóle występują) polegają na zadeklarowaniu: „Tak, zdaję sobie sprawę, że zawartość strony przeznaczona jest dla dorosłych”. Oznacza to, że przemysł pornograficzny „wychowuje” sobie klientów, którzy już od czasu dorastania popadają w nałóg.

Sposoby pomocy
Pierwszy z problemów polega na tym, że, jak mówi wielu seksuologów – ludzie uzależnieni od pornografii trafiają do nich przyprowadzeni przez policję (gdy poszukiwanie coraz ostrzejszych bodźców doprowadziło ich do filmów o treści pedofilnej) lub przez żony grożące rozwodem. Co oznacza, że szukają pomocy na bardzo późnym etapie uzależnienia, w dodatku nie z powodu autentycznej chęci zmiany, co raczej dla uniknięcia konsekwencji społecznych uzależnienia.

Większość osób zakażonych pornografią (określenie autorstwa seksuologa Bogdana Stelmacha) nie przyznaje się do problemu.

Motywacja osób podejmujących walkę z nałogiem wcześniej najczęściej wynika z motywów religijnych, a ich szanse na wyjście z nałogu są najwyższe. Problem polega m.in. na zredukowanej liczbie receptorów dopaminy. Człowiek pozbawiony dopaminowej powodzi towarzyszącej oglądaniu pornografii subiektywnie odczuwa to, jakby jego życie było zagrożone. Zbyt niski poziom dopaminy (np. jej spadek, gdy jesteśmy głodni) wywołuje niepokój. Dlatego większość osób zmagających się z nałogiem doświadcza porażki przy pierwszych próbach wyjścia z uzależnienia.

Na poziomie neurologicznym celem jest powstrzymanie występowania nienaturalnie wysokich poziomów dopaminy i wyuczenie na nowo czerpania przyjemności z życia w zdrowy sposób. Niestety, ponieważ neuroprzekaźnik ten jest produkowany w mózgu pod wpływem obrazów, by uruchomić wyobraźnię często wystarcza zobaczenie zseksualizowanej reklamy, prowokacyjnie ubranej koleżanki czy internetowego spamu o sugestywnej treści. W praktyce terapeutycznej na początkowym etapie doradza się m.in. abstynencję seksualną (także dla osób pozostających w związkach małżeńskich). Abstynencja ta ma na celu przepracowanie wykrzywionej przez pornografię wizji seksu, nauczenie na poziomie emocji doświadczania prawdziwej intymności z drugą osobą. Ma też konkretne skutki na poziomie neurobiologicznym - obniża ogólny poziom dopaminy.

Czy w mózgu dochodzi docelowo do odbudowania liczby receptorów dopaminy, czy osoba uzależniona od pornografii jest skazana na to, że już nigdy nie będzie doświadczać prawdziwej codziennej przyjemności związanej z drobiazgami? Dr Donald Hilton (naukowiec, neuropsycholog specjalizujący się w badaniu skutków pornografii) w prywatnej rozmowie przyznał, że choć do tej pory nie prowadzono specjalnych badań na ten temat, inne, dotyczące neuroplastyczności sugerują, że to może nastąpić. Zdecydowanie potrzebny jest okres „detoksykacji” trwający nieprzerwanie 21 dni, po którym następuje okres rozpoczęcia pracy nad problemem. Pierwszy sukces można odnotować po 90 dniach (aczkolwiek praca psychoterapeutyczna trwa nawet kilka lat). Co się poleca w tym pierwszym okresie? Unikanie bodźców wyzwalających, wyciszenie, regularny, zdrowy tryb życia, cykliczne rozmowy z kimś zaufanym na temat problemu, wprowadzenie medytacji, zastanowienie się nad wartościami kierującymi życiem... Innymi słowy neuropsychologia poleca osobie uzależnionej (oczywiście nie wprost) klasyczne rekolekcje ignacjańskie, które obejmują wszystkie te elementy prozdrowotne, a którym towarzyszy wszak też wsparcie na poziomie środków nadprzyrodzonych – modlitwa, spowiedź, komunia. Co prawda współcześnie odstąpiono od prowadzenia rekolekcji ignacjańskich „jednym ciągiem”, wydaje się jednak, że byłaby to najlepsza propozycja dla osób zakażonych pornografią.

Bogna Białecka, psycholog

Darmowy poradnik samopomocy w uzależnieniu od pornografii w formacie pdf, epub i mobi można znaleźć pod adresem:
http://pytam.edu.pl/artykul/pierwsza-po ... i-poradnik



[1] Lubben, S. Interview with “Jersey Jaxin,” https://www.shelleylubben.com/former-po ... axin-story, cytat za: pytam.edu.pl
[2] Crouse, J. S. (2008). Pornography and Sex Trafficking. Statement at the National Press Club. Washington, D.C., May 19. cytat za: pytam.edu.pl
[3] Patrz np. Hilton, D. L., and Watts, C. (2011). Pornography Addiction: A Neuroscience Perspective. Surgical Neurology International, 2: 19;
Hilton, D. L. (2013). Pornography Addiction – A Supranormal Stimulus Considered in the Context of Neuroplasticity. Socioa ctive Neuroscience & Psychology 3:20767;
Doidge, N. (2007). Brain ffat Changes Itself. New York: Penguin Books,
[4] Straunch B. (2003) The Primal Teen-What the New Discoveries About the Teenage Brain Tell Us About Our Kids. Doubleday
Giedd JN „Structural magnetic resonance imaging of the adolescent brain” Annals of the New York Academy of Sciences (2004), 1021(1), s. 77-85 Sturman D. , Moghaddam B. „Striatum processes reward differently in adolescents versus adults” PNAS 2011 109/5 1719–1724,
[5] Petersen, N., Touroutoglou, A., Andreano, J. M. and Cahill, L. (2015), Oral contraceptive pill use is associated with localized decreases in cortical thickness. Hum. Brain Mapp., 36: 2644–2654.
[6] Dan Ackman, “How big is porn?” Forbes, May 25, 2001. http://www.forbes.com/2001/05/25/0524porn.html
[7] Matt Richtel, “For pornographers, Internet’s virtues turn to vices,” New York Times, June 2, 2007. http://www.nytimes.com/2007/06/02/techn ... l?hp=&_r=0
Paul M. Barrett, “The new republic of porn,” Bloomberg Businessweek, June 21, 2012. http://www.bloomberg.com/bw/articles/20 ... ic-of-porn
[8] Aldo Forgione, “The good, the bad, and the ugly: the frontiers of Internet law,” Journal of Internet Law, July 2005.
[9] Ogi Ogasa and Sai Gaddam, A Billion Wicked Thoughts: What the Internet Tell Us About Sexual Relationships. (New York: Plume, 2011).
[10] Wystąpienie podczas konferencji „Społeczne i rozwojowe konsekwencje pornografii”. 22.06.2015, Warszawa

http://www.pch24.pl/zakazeni-pornografia,37655,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 29 lis 2015, 08:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Antykoncepcja to przemysł na wielką skalę

- Dziś uprawia się seks bez płodności, a zapładnia bez płciowości, natomiast antykoncepcja to tak wielki przemysł, że można ją porównać do przemysłu samochodowego - mówił arcybiskup Henryk Hoser podczas swojego wystąpienia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Konferencja została podzielona na cztery sesje
Konferencję "Wartość życia. O współczesnych kontekstach czytania encykliki św. Jana Pawła II Evangelium vitae w dwudziestą rocznicę jej ogłoszenia" zorganizowały Instytut Jana Pawła II KUL, Katedra Prawa Karnego KUL, Centrum Jana Pawła II w Lublinie oraz Instytut Papieża Jana Pawła II w Warszawie.

Wśród prelegentów znalazł się m.in abp Henryk Hoser, który mówił o aksjologii płodności i promocji życia ludzkiego. Arcybiskup w swojej prezentacji pokazał, jak przeszliśmy od okresu, w którym płodność była wartością cenioną i poszukiwaną, do czasów kiedy nastąpił radykalny rozłam między płodnością a płciowością. - Kultura religijna i rodzinna kiedyś była propłodnościowa. W historii zbawienia płodność była błogosławieństwem. Zmieniły się jednak kultura i mentalność, i płodność została zdewaloryzowana - stwierdził abp Hoser.

Arcybiskup wskazał na przyczyny niszczenia płodności, jaką m.in są antykoncepcja, aborcja oraz zapłodnienie pozaustrojowe. - Antykoncepcja powoduje pojawienie się mentalności antykoncepcyjnej - mówił abp Hoser. - Dziś w każdej gazecie możemy znaleźć ogłoszenia gabinetów ginekologicznych, w których pojawia się informacja, że wykonywane są wszystkie usługi. Kilkadziesiąt lat temu prof. Fijałkowski wyliczył 16 czynników, które muszą ze sobą współgrać, by zaistniała płodność. Niszczenie tej płodności oznacza degradację zdrowia ludzkiego - zaznaczał biskup.

Przekonywał także, że kolejnym objawem rozdzielenia płodności od płciowości jest zapłodnienie pozaustrojowe. Zwrócił również uwagę na postępującą desakralizację płodności. - Dzisiejsza kultura odrzuca wszelkie ograniczenia, więc także i płodność jest odrzucana. Musimy jednak pamiętać, że płodność to dar od Boga, który trzeba szanować - zaznaczył biskup. Abp Hoser mówił też o konieczności odkrywania świadomości płodności szczególnie wśród młodych oraz o przywróceniu jej znaczenia właśnie wśród młodzieży.

Obecna na konferencji marszałek Senatu Alicja Grześkowiak wygłosiła wykład "Ustawodawca w służbie życiu na tle encykliki Evangelium vitae". Pani profesor przywoływała słowa św. Jana Pawła II dotyczące wartości i nienaruszalności życia ludzkiego, porównując je z dzisiejszym prawem stanowionym w wielu krajach Europy. - Ustawodawcy dziś przedstawiają się nie jako obrońcy ludzkiego życia, ale dysponenci prawa do życia. Uznają siebie za źródło praw i wolności człowieka - mówiła prof. A. Grześkowiak. - Przypisują sobie prawo do decydowania, kto ma żyć, a kto ma umrzeć. Przyczyniają się tym samym do tego, że człowiek traci zdolność odróżniania dobra od zła.

http://lublin.gosc.pl/doc/2845830.Antyk ... elka-skale


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 18 mar 2016, 07:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Jaką moralność mieliśmy, przed zarażeniem się chorobą nihilizmu liberalnego i bolszewickiego przyniesioną Polsce na bagnetach okupacji i co z tej moralności nam jeszcze pozostało?

Ulmowie – symbole męstwa i odwagi

Z senatorem prof. Janem Żarynem, historykiem, wykładowcą Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, przewodniczącym Komisji Programowej Muzeum im. Rodziny Ulmów w Markowej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Obrazek

W Markowej zostało otwarte Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Czym powinno być dla nas Polaków to wydarzenie?
– To bardzo ważne wydarzenie nie tylko dla mnie, ale myślę, że dla wszystkich Polaków. Jest to pierwsze muzeum poświęcone Polakom ratującym Żydów na terenie Polski. Ta inicjatywa jest niezwykle cenna choćby dlatego, że wciąż mało wiemy, w jaki sposób Polacy dzielnie, heroicznie zachowywali się w czasie II wojny światowej i to nie tylko na polu walki, nie tylko w polskich siłach zbrojnych, nie tylko tworząc Polskie Państwo Podziemne, ale także poprzez udział w cywilnym oporze wobec niemieckiego okupanta. W ramach tego cywilnego oporu istotne miejsce zajmuje pomoc udzielana Żydom, których Niemcy skazali na zagładę. Pomoc udzielana Żydom przez Polaków w dużej mierze jest częścią historii oporu społeczeństwa polskiego wobec okupanta i narzuconego przez niego represyjnego prawodawstwa, które zakładało, że za jakąkolwiek pomoc udzieloną Żydowi uciekającemu z getta na stronę aryjską należy się śmierć, podobnie zresztą jak Żydowi, który nie miał prawa przebywać na stronie aryjskiej.

Otwarcie Muzeum w Markowej to także okazja, żeby przypomnieć heroizm rodziny Ulmów, to, kim byli…
– Markowa to z jednej strony miejsce niezwykłe poprzez ofiarę Ulmów, a z drugiej strony jest to miejsce ilustrujące większą całość polskiego przekazu historycznego w czasie II wojny światowej. Niezwykłość tego miejsca wynika z niezwykłości rodziny Józefa i Wiktorii Ulmów, pięknej chłopskiej kochającej się rodziny, wspaniale, po katolicku wychowująca swoją gromadkę, szóstkę dzieci, które przychodziły na świat niemal rok po roku. Józef był przedsiębiorczym człowiekiem – jak na owe czasy, był mocno zaangażowany społecznie, co więcej można powiedzieć, iż był lokalnym autorytetem z wieloma pasjami, talentami. Był przecież fotografem – dokumentalistą życia, jakie toczyło się w Markowej, ale także świetnym innowacyjnym rolnikiem, który potrafił zarazić swoich sąsiadów nowinkami technicznymi. W czasie II wojny światowej ta wiejska rodzina próbuje ratować dwie żydowskie rodziny. Dochodzi do tragedii w marcu 1944 r. Niemcy dowiadują się, że u Ulmów jest przechowywana grupa Żydów. Ci, na co warto zwrócić uwagę stosunkowo młodzi wykonawcy tej zbrodni, bo ludzie dwudziestoparoletni, przyjeżdżają i mordują zarówno ukrywanych Żydów, jak i rodziców, a następnie całą gromadkę dzieci. Warto przypomnieć, że Wiktoria była w zaawansowanej ciąży i jak dzisiaj już wiemy, podczas tego traumatycznego wydarzenia poród się rozpoczął i nienarodzone jeszcze dziecko zginęło wraz z matką.

Jak ta zbrodnia na Ulmach i ukrywanych przez nich Żydach wpłynęła na postawy innych mieszkańców Markowej, bo jak wiemy, w innych domach także ukrywali się Żydzi?
– Mimo tej zbrodni, która niewątpliwie nie pozostała bez echa, w Markowej, w innych chałupach nadal ukrywano Żydów. Jak wiemy – dzięki ofiarności mieszkańców tej podkarpackiej miejscowości uratowało się 21 Żydów. Można powiedzieć, że jest to pewien fenomen, a jednocześnie pewna ilustracja polskich postaw, które wiążą się z pojęciem oporu cywilnego kierowanego przede wszystkim sercem, sumieniem podyktowanym wychowaniem chrześcijańskim i postawą wypływającą z Ewangelii, ale również umiejętnością konspirowania, pewnym patriotyzmem związanym z długim trwaniem polskiego społeczeństwa w oporze czy to wobec zaborców, czy okupantów. To muzeum ma jeszcze jedną wielką wartość: jest pierwszym, ale miejmy nadzieję, że nie ostatnim miejscem, w którym będzie uhonorowana poprzez imienną listę grupa Polaków ratujących ludność żydowską, w przypadku Podkarpacia było to ok. półtora tysiąca nazwisk, które zostaną przedstawione na ścianie przed wejściem do placówki. Mylę, że będzie to miejsce odwiedzane przez turystów nie tylko z woj. podkarpackiego czy z innych rejonów Polski, ale także z całego świata. Mam nadzieję, że Markowa i Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów będzie również miejscem dialogu polsko-żydowskiego.

Ulmowie są sztandarowym przykładem, ale Polaków, którzy nieśli pomoc Żydom, było dużo więcej. Wspomniał Pan o zinstytucjonalizowanej pomocy, proszę powiedzieć, jaką rolę w pomocy Żydom odegrał Kościół katolicki i duchowieństwo?
– Według dzisiejszego stanu badań, szczególnie jak podaje ks. Paweł Rytel-Andrianik oraz kilku innych historyków z kraju i zagranicy, zdecydowana większość biskupów, którzy w okresie okupacji pozostali i nie zginęli, nie zostali zamordowani przez Niemców, osobiście angażowała się w ochronę Żydów na terenach kurialnych czy na terenie pałaców biskupich. Takich biskupów było 13, pozostali byli albo na emigracji, albo w Dachau bądź w innych miejscach kaźni. Podobnie rzecz się ma z kapłanami. Setki, a być może nawet tysiące polskich kapłanów w taki czy inny sposób pomagało Żydom, chroniąc ich osobiście czy też będąc pośrednikami w przerzucaniu takich osób w dane miejsce. Pewną formą wsparcia były też kazania głoszone przez księży, którzy w wyraźnie sugestywny sposób zachęcali swoich parafian do postaw altruistycznych czy wręcz heroicznych wobec zagrożonej i cierpiącej ludności żydowskiej. Znamy też relacje ze spowiedzi przekazane przez penitentów, którzy byli zachęcani przez księży do świadczenia wsparcia wobec Żydów, czy też mając dylemat, czy pomagać, po spowiedzi wychodzili z przekonaniem, że jednak warto pomagać. Oczywiście mówiąc o pomocy Kościoła, ważne są postawy księży, jak chociażby ks. Marcelego Godlewskiego z Warszawy, ks. Juliana Gołębia z Krakowa i wielu, wielu innych, którzy powinni być przez nas honorowani, ale nie sposób zapomnieć o roli zgromadzeń zakonnych i sióstr, które przyjmowały do domów zakonnych, do burs dziewczynki i chłopców pochodzenia żydowskiego. Te dzieci u zakonnic spędziły całą okupację bądź trafiały do różnych rodzin, szczególnie wiejskich. Ta postawa Kościoła i jego przedstawicieli świadczy dobitnie o tym, że głównym motywem, jakim kierowali się Polacy, podejmując się ukrywania Żydów – mimo zagrożenia życia, było przykazanie miłości Boga i bliźniego.


Panie Profesorze, jak lista Sprawiedliwych wśród Narodów Świata odznaczonych przez Instytut Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie ma się do rzeczywistej pomocy udzielanej przez Polaków ludności żydowskiej?
– Historycy są zgodni co do tego, że lista ponad 6,5 tysiąca Polaków Sprawiedliwych wśród Narodów Świata uhonorowanych przez Instytut Pamięci Yad Vashem w Jerozolimie jest oczywiście tylko wierzchołkiem góry lodowej, która jeśli chodzi o liczby i znane nam nazwiska, jest dużo potężniejsza. Jeszcze większa liczba dotyczy tych anonimowych, nieznanych Polaków, o których heroicznych czynach możemy zaczerpnąć wiedzę jedynie z różnego rodzaju wspomnień – głównie żydowskich, w których istnieje informacja, że jakaś Polka czy Polak, jakiś chłop czy chłopka pomogli się im przedostać do lasu albo przynieśli im pożywienie. Czasy były trudne, dlatego w warunkach konspiracyjnych nikt się nie przedstawiał. W związku z tym te pomocne dłonie i serca prawdopodobnie pozostaną anonimowe, co nie znaczy, że ich nie było.

Dlaczego tak mało mówi się o pięknej karcie naszej historii, jaką była pomoc Żydom. Dlaczego dopiero teraz przy okazji otwarcia Muzeum w Markowej ten temat zaczyna głośniej wybrzmiewać?
– Niewątpliwie po odzyskaniu niepodległości, szczególnie w latach 90. poprzedniego stulecia – delikatnie rzecz ujmując – nie było odpowiedniego klimatu, aby to zacne polskie dzieło, jakim była ofiarność wielu naszych rodaków wobec Żydów, zostało należycie upowszechnione w świadomości naszego Narodu, a cóż dopiero w świadomości całego świata. Sam to zresztą z grupą znajomych przeżywam, bo od lat 90. staramy się o budowę pomnika ku czci Polaków ratujących Żydów na placu Grzybowskim w Warszawie i kłody pod nogi rzucały nam nie jakieś wrogie siły zewnętrzne, ale sami Polacy. Bardzo wielu było takich, którzy uważali, że jest to inicjatywa, której nie należy wspierać, a byli to niestety bardzo często wysocy urzędnicy państwa polskiego.

Teraz jest chyba dobry klimat, żeby sfinalizować ten projekt?
– Taką mam nadzieję, ale doświadczenia uczą mnie pewnej pokory, stąd wolałbym wystrzegać się hurraoptymizmu. Muzeum w Markowej pokazuje, że wysiłek, wytrwałość w dążeniu do celu, a przede wszystkim dobra wola w tym przypadku władz Samorządu Województwa Podkarpackiego i determinacja wielu ludzi skupionych przy pięknej idei mogą doprowadzić do celu. W takich sprawach trzeba odważnych ludzi, którzy nie lękają się, nie zniechęcają się trudnościami.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... dwagi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 13 lis 2016, 21:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Homilia ks. bp Ignacego Deca wygłoszona w katedrze świdnickiej w Święto Niepodległości

Filary ładu moralnego Rzeczypospolitej

Obrazek

Wstęp
Drodzy czciciele Pana Boga, miłośnicy Kościoła i Ojczyzny! Jako synowie i córki matki Kościoła i zarazem jako synowie i córki naszej matki Ojczyzny dzisiaj, w nasze narodowe i ojczyźniane święto, zastanowimy się – w świetle usłyszanego słowa Bożego – na jakich filarach winien wspierać się ład moralny naszej matki Ojczyny, Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Spośród wielu omówmy dwa ważne filary, jakimi jest prawda i sprawiedliwość.

Filar prawdy
Ewangelia dzisiejsza przypomniała nam Chrystusowe błogosławieństwa i była zakończona słowami: „Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie” (Mt 5,11-12). Kłamliwe przypisywanie komuś zła, a nawet dobra jest wykroczeniem przeciw ósmemu przykazaniu: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Mówimy, że kłamstwo ma krótkie nogi. Na kłamstwie nie da się zbudować sprawiedliwego ustroju społecznego. Na kłamstwie nie można budować pokoju w ludzkich sercach i w narodzie. Żaden normalny człowiek nie chce być okłamywany. Jeśli doświadczamy kłamstwa, czujemy się poniżeni i skrzywdzeni. Apostoł Jakub dzisiaj nas przestrzega: „Natomiast jeżeli żywicie w sercach waszych gorzką zazdrość i skłonność do kłótni, to nie przechwalajcie się i nie sprzeciwiajcie się kłamstwem prawdzie” (Jk 3,14). Sprzeciwianie się prawdzie kłamstwem jest częstą metodą walki politycznej.

Co dzisiaj jest do zrobienia w naszej Ojczyźnie na drodze powrotu do prawdy w życiu publicznym?

a) Należy odkłamać historię

W niektórych okresach naszej historii pisano tendencyjne podręczniki historii. Tak działo się np. w czasach powojennych, kiedy mieliśmy zawodowych kłamców, kłamców za pieniądze. Brakowało pieniędzy na biedne rodziny, brakowało pieniędzy na przyzwoite płace dla robotników, ale musiały być pieniądze na propagandę ideologiczną, na zakłamywanie historii i bieżącej rzeczywistości. Wiemy, jak długo było rozpowszechniane kłamstwo o Katyniu, o Golgocie Wschodu, o Armii Krajowej, o Żołnierzach Wyklętych. Niestety w czasie ostatniego dwudziestopięciolecia nie wszyscy historycy przeszli na drogę ukazywania prawdy historycznej, ulegali w danej chwili obowiązującej poprawności politycznej, która zawsze służy do ukrywania prawdy.

b) Należy wszystko robić, by media służyły szerzeniu prawdy, promocji dobra, wartości moralnych i patriotycznych

Nie będzie nigdy w naszym ojczystym domu dobrze, jeśli w mediach będzie trwać manipulacja prawdą, jeśli w opakowaniu prawdy będzie się karmić ludzi kłamstwem czy półprawdami. Ludzie nie pozwolą się mediom na dłuższą metę oszukiwać. Mieliśmy tego przykład w ubiegłorocznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych, a ostatnio w wyborach na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ludzie do końca nie dadzą się oszukiwać mediom. Cieszymy się, że w ostatnim czasie w mediach publicznych nastąpiły zmiany w dobrym kierunku.

c) Należy młode pokolenie: dzieci i młodzież wychowywać w prawdzie

Pomyślmy, czy w naszych rodzinach i w szkole wychowujemy dzieci w prawdzie. Niestety bywa tak, że to w naszych rodzinach i w szkole dzieci uczą się kłamania, zwykle od rodziców, czasem od nauczycieli, często od swoich rówieśników. Jest nad czym się zastanawiać i jest w tej dziedzinie wiele do zrobienia, by można było wychowywać młode pokolenie w prawdzie.

Filar sprawiedliwości
W Ewangelii dzisiejszej Chrystus powiedział: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt 5,6). Drodzy bracia i siostry, Bóg wszczepił w naszą naturę poczucie sprawiedliwości. To poczucie wpisane jest w nasze sumienie. Dochodzi ono do głosu, daje o sobie znać w momentach, gdy łamana jest sprawiedliwość. Słusznie mówimy, że sprawiedliwość jest podstawą życia społecznego. Do dziś na budynkach niektórych sądów można spotkać napis: „Iustitia fundamentum reipublicae” (Sprawiedliwość fundamentem Rzeczypospolitej). Historia nas poucza, że wszystkie protesty społeczne w Polsce powojennej wybuchały właśnie z powodu braku prawdy i sprawiedliwości. Zwykle tak bywa, że ci, którzy kłamią, stają się złodziejami i aferzystami, a więc depczą sprawiedliwość. W komunistycznej Polsce prości robotnicy nie mogli pogodzić się z przywilejami, którymi cieszyli się dygnitarze partyjni. W Polsce ostatnich lat czyż nie bywało tak, że interesy partyjne brały górę nad dobrem wspólnym Narodu? Ileż to razy próbowano kłamstwem ukryć niesprawiedliwość, różne afery korupcyjne.

Bracia i siostry, sprawiedliwość nakazuje oddać to, co się komu należy. Robotnicy zabiegają i upominają się o słuszną płacę. Rolnicy domagają się sprawiedliwej proporcji między cenami maszyn rolniczych i nawozów sztucznych a cenami skupu produktów zbóż i zwierząt hodowlanych. Uczniowie, studenci pragną być sprawiedliwie oceniani przez swoich nauczycieli i profesorów. Wnoszący sprawy do sądów spodziewają się sprawiedliwych wyroków.

Mimo tych wszystkich usiłowań, niestety, codzienne życie dostarcza nam dowodów, że sprawiedliwość nie jest przestrzegana, że bywa tak często naruszana w życiu społecznym i czyni to życie uciążliwym. Jest ważne, byśmy jednak nigdy nie akceptowali niesprawiedliwości, ale zawsze o nią zabiegali i jej pragnęli. To dążenie i pragnienie sprawiedliwości wypływa z dwóch źródeł: z prawa Bożego i z sumienia. W Piśmie Świętym jest wychwalana Boża sprawiedliwość i jest bardzo dużo wezwań do przestrzegania sprawiedliwości. Pragnienie sprawiedliwości jest wpisane także w nasze sumienie. Powinniśmy przeto je pielęgnować. Zauważmy także, że to nasze poczucie i pragnienie sprawiedliwości nie jest tu, na ziemi, zaspokojone. Tak jak nasza ziemska miłość jest kulawa, jak nasza wiara ma braki i zachwiania, tak i sprawiedliwość nie jest doskonała, co nas tu, na ziemi, trochę, a czasem bardzo boli. Musimy jednak być cierpliwi i mimo wszystko zaprowadzać i praktykować sprawiedliwość, gdyż zadał nam ją Pan i w swoim prawie objawionym, i w naszym sumieniu.

Pamiętajmy jednak, że ta wielka sprawiedliwość, sprawiedliwość społeczna, zaczyna się od sprawiedliwości w sercu i postępowaniu poszczególnego człowieka. Dlatego w tej chwili oceńmy przed Bogiem stan sprawiedliwości w naszym życiu. Jak ona wygląda? – najpierw wobec Pana Boga. Czy pamiętasz o tym, że Jezus przyszedł na świat, by zapłacić rachunek za twoje grzechy? Za twoje wszystkie wykroczenia zapłacił dobrowolnie wybraną śmiercią na krzyżu. Dlaczego więc Go tak mało kochasz? To On umarł za ciebie, abyś był oczyszczony z grzechów. Sprawiedliwość domaga się, abyś Go więcej kochał i był zawsze po Jego stronie, przyznawał się do Niego w życiu osobistym i publicznym.

A jak ma się twoja sprawiedliwość wobec ludzi? Zaciągnąłeś dług wdzięczności wobec wielu osób: najpierw wobec rodziców, którzy cię urodzili i wychowali. Czy pamiętasz o swojej mamie, tacie, babci, dziadziu? Czy w imię sprawiedliwości i miłości wyrównujesz zaciągnięty dług?

Z pewnością są także inni ludzie, którzy ci w życiu pomogli. Może to był twój sąsiad, kolega, koleżanka w pracy, jakiś dyrektor czy jeszcze ktoś inny. W imię sprawiedliwości umiej się odwdzięczyć: modlitwą, dobrym słowem, czynem miłości. Jeżeli komuś wyrządziłeś krzywdę, uniosłeś się gniewem, podniosłeś niepotrzebnie głos, może skrzywdziłeś kogoś, wystawiając mu niesprawiedliwą opinię i kogoś to bardzo bolało – w imię sprawiedliwości: przeproś, wyrównaj rachunki

Zakończenie
Drodzy bracia i siostry, gdy dzisiaj, w narodowe Święto Niepodległości, dziękujemy Bogu za dar wolności i niepodległości i modlimy się o pomyślność naszej Ojczyzny, chciejmy prosić, abyśmy wszyscy czuli się odpowiedzialni za nasz ojczysty dom. Módlmy się, abyśmy budowali naszą narodową przyszłość w oparciu o prawdę, sprawiedliwość i miłość, na bazie wartości chrześcijańskich i narodowych. Amen.

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... litej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 18 wrz 2017, 08:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Nienarodzony miarą Rzeczypospolitej

W dyskusji prawno-moralnej nad stanem naszego Państwa Polskiego pojawia się człowiek nienarodzony i to świadczy najpierw o dobrej kondycji intelektualnej, prawnej, moralnej Narodu Polskiego, większości społeczeństwa oraz samej instytucji naszego Państwa, które ma niezwykle poważny problem do rozwiązania, jeśli oczywiście Rzeczpospolita Polska pragnie w naszych pokoleniach nawiązać do najchlubniejszych tradycji porządku prawno-moralnego w naszej historii, w której każdy człowiek traktowany był na każdym etapie swojego osobistego rozwoju, począwszy od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci, jako człowiek o nietykalnej godności i bezwzględnym prawie do życia.

Dlaczego ta „nowa” dyskusja nad prawem do życia każdego w Polsce jest aż tak ważna, że aż po prostu konieczna?

Uwolnić prawo polskie od elementów prawa zbrodniczego przeciwko niektórym Nienarodzonym na drodze ku praworządności Polskiego Prawodawcy, Prezydenta i Rządu
Wiemy doskonale, że nasze Państwo, a zatem także i prawo polskie dzieliły wraz z Narodem Polskim w ostatnich wiekach dramat zniewolenia, deformacji, aż po narzucane siłą przez okupantów: niemieckiego i sowieckiego, prawo przerywania ciąży czy kary śmierci tylko dla Polaków np. za ratowanie Żydów w czasie II wojny światowej. Nadszedł najwyższy czas, aby na 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę oczyścić nasze Państwo i prawo od zbrodni w postaci uśmiercania niektórych nienarodzonych Polaków, co reguluje sprzeczna w swojej nazwie i treści Ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, która w art. 4a posiada następujący zapis: „Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy: 1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, 2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, 3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego”, czyli gwałtu.

Wprawdzie kilka lat później została uchwalona 2 kwietnia 1997 r. przez Zgromadzenie Narodowe Konstytucja RP, która w art. 38 zapewnia wszystkich Polaków, iż „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”, jednak pomimo wyższości Konstytucji nad ustawą z 1993 r. oraz pomimo orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 28 maja 1997 r. (OTK 1997/2/19), który powołując się na Konstytucję, orzekł, iż każde życie powinno być chronione, nic w tej materii nie uczyniono, aby ta sprzeczność prawna skutkująca śmiercią wielu dziesiątków tysięcy Nienarodzonych Polaków w majestacie prawa została usunięta z prawa polskiego. Jest to ewidentne nieposłuszeństwo prawne wszystkich dotychczasowych kadencji Sejmu i Senatu RP oraz wszystkich dotychczasowych Prezydentów i Rządów RP.

Trudno zatem komukolwiek z polityków polskich, tolerujących zbrodnię w Państwie Polskim, usprawiedliwić praworządność swojej sprzecznej ze słusznym prawem pozycji i to nie tylko ad extra naszego Państwa.

Przezacni Posłowie i Senatorowie RP, Wielce Szanowna Pani Premier wraz z Rządem RP, Wielce Szanowny Panie Prezydencie RP – uwolnijcie Prawo Polskie, a nade wszystko każde Dziecko poczęte w łonie Matki-Polki ze śmiertelnych dla nich kleszczy hitlerowskiego i komunistycznego „prawa” do zabójstwa dziecka nienarodzonego
Wielu Polaków ceni Państwa za wszelki pozytywny wkład w dobro wspólne wszystkich Polaków. Wielu Polaków miłuje Państwa chrześcijańską miłością bliźniego. Wielu Polaków popiera główne linie polityki Państwa i wiąże z Państwem niewyobrażalne nadzieje w tych dniach istnienia Rzeczypospolitej Polskiej. Wielu Polaków broni osobistego i instytucjonalnego honoru Państwa jako naszych Reprezentantów oraz zamierza to czynić, nawet za dość wysoką cenę w kraju i poza jego granicami, w obliczu niesprawiedliwych i sprzecznych z prawem europejskim i polskim ataków m.in. ze strony niektórych unijnych eurokratów i przeróżnych ideologów globu.

Jednak obecnie oczekujemy od Państwa męstwa politycznego i światłego oraz prawego rozumu, wolnego w kwestii obrony życia w Polsce od jakichkolwiek wpływów zbrodniczych ideologii niemieckiego hitleryzmu i sowieckiego komunizmu, które ongiś uśmierciły tyle milionów Polek i Polaków. Należy im powiedzieć zdecydowanie: PRAWNIE I POLITYCZNIE – NIE. I takiego stanowiska ze strony wszystkich Państwa, tzn. bezwzględnej i bezwarunkowej obrony każdego poczętego życia w łonie matki w Państwie i Prawie Polskim, oczekuje zdecydowana większość Narodu, w którego imieniu Państwo działacie i poświęcacie się sprawie polskiej. Zechciejcie być bohaterami narodowymi, ratującymi każdego w życiu i przed śmiercią, jak czynili to nasi bohaterscy praojcowie na przestrzeni wieków, którzy nie tylko nie ulegli lękom ziemskiego istnienia, lecz oddali całe swoje ziemskie życie, aby ratować każdego Polaka i każdą Polkę.

Bądźcie zatem Bohaterami, a nigdy i za żadną cenę współpracownikami (każdy prawodawca ustanawiający lub podtrzymujący prawo aborcji współpracuje formalnie w każdym realnym akcie zabójstwa dziecka nienarodzonego w swoim państwie) w najcięższych zbrodniach uśmiercania nienarodzonych ludzi w naszej Ojczyźnie. Jesteśmy z Państwem, modlimy się intensywnie za Państwa i mocno wierzymy, że postąpicie w świadomym i wolnym akcie usunięcia zbrodni aborcji z polskiego prawodawstwa tak, aby móc ze spokojem sumienia wyznać Narodowi naszemu – za naszą bohaterką narodową „Inką”: „Zachowaliśmy się, jak trzeba”.

Dziecko jako człowiek od poczęcia – ważniejszą racją, bo ontologiczną, aniżeli wszystkie argumenty prawne, przeciwko aborcji w Polsce
37 senatorów ówczesnej kadencji Senatu RP zaskarżyło powyższą Ustawę do Trybunału Konstytucyjnego z racji na to, iż przyznaje ona różny status ochrony prawnej w zależności od etapu rozwoju dziecka i to jest decydujący zarzut pod jej adresem. Za jej treścią może ukrywać się nie tylko prawna relatywizacja nietykalnego prawa do życia, jak stwierdza Konstytucja RP, „każdego człowieka”, lecz relatywizacja samego bytu dziecka jako prawdziwego człowieka.

Współczesna embriologia jako nauka nie pozostawia żadnych nieścisłości intelektualnych w kwestii statusu bytowego człowieka, co udowodnił naukowo najdoskonalej prof. Erich Blechschmidt w wieloletnich badaniach rozwoju embrionalnego człowieka: „Człowiek nie rozwija się, aby stać się człowiekiem, lecz jako człowiek. Człowiek jest człowiekiem od momentu poczęcia”. W całej historii embrionalnej osoby ludzkiej nie mamy do czynienia, wbrew niektórym opiniom ewolucjonistów, jak np. „niemieckiego Darwina” Ernsta Haeckla, z „przeskokiem bytowym od filodo ontogenezy”, czyli począwszy od statusu rośliny, poprzez status zwierzęcia, aż do statusu człowieka. Taki proces stawania się człowieka absolutnie wykluczył prof. Blechschmidt, który jako jedyny uczony świata dokonał medycznej i zarazem plastycznej rekapitulacji rozwoju człowieka w fazie embrionalnej w 64 stadiach jego rozwoju w łonie matki, co jest do dzisiaj do obejrzenia na Uniwersytecie w Getyndze, gdzie Blechschmidt przeprowadził część swoich bezcennych badań naukowych, uznanych m.in. przez Jana Pawła II i Państwo Watykańskie oraz Harvard University w USA.

Dekalog wpisany w każdego człowieka jako człowieka przez Boga w Trójcy Świętej Jedynego jako Stwórcę w akcie poczęcia w łonie matki – najważniejszą, bo Boską racją prawa naturalnego i przykazania: „Nie zabijaj”, które w sumieniu wiąże wszystkich ludzi świata: wierzących i niewierzących!
Pamiętajmy, iż kwestia Dekalogu jako części prawa naturalnego w każdym człowieku przynależy do natury ludzkiej, a nie do wiary w Boga. To Boski Stwórca, stwarzając każdego człowieka jako człowieka, wpisał w akcie poczęcia każdego w łonie matki w jego naturalny rozum, czyli w sumienie, bytowość Dekalogu. Nie mieszajmy zatem w argumentacji prawnej czy politycznej porządków natury i łaski, rozumu i wiary. Dekalog cały przynależy do naszej ludzkiej natury i dany jest każdemu z ludzi w momencie poczęcia w łonie swojej matki. I dlatego Dekalog jest prawnonaturalnym kryterium prawnym i moralnym, a nie religijnym.

Nie powtarzajmy nieprawdy o przynależności Dekalogu do sfery wiary i religii, ponieważ słusznie będziemy potraktowani jako ignoranci, tzn. tacy ludzie, którzy zawinili swoją niewiedzę prawno-moralną o Boskim pochodzeniu prawa naturalnego i tym samym Dekalogu, ale danego każdej osobie ludzkiej, bez względu na jej przynależność narodową, religijną, kulturową etc.

Braterska rada dla przedstawicieli „Pro-Life” w Polsce: nigdy i pod żadną postacią nie instrumentalizować dla swoich „prywatnych” względnie „instytucjonalnych” celów świętego i przez samego Pana Boga danego prawa do życia każdego poczętego w łonie matki człowieka
Niech wolno mi będzie zwrócić się do wszystkich Braci i Sióstr zaangażowanych w ruchach „Pro-Life” w Polsce. Jeden Pan Bóg wie, ile Polska Wam i Waszemu oddaniu zawdzięcza. Jednak ostatnie miesiące wykazały jak na dłoni, że niektórzy spośród Was przedłożyli ponad cele ochrony świętości każdego nienarodzonego dziecka swoje prywatne, względnie instytucjonalne cele. Taka praktyka czyni w świetle prawa moralnego, interpretowanego przez Urząd Nauczycielski Kościoła, każdego człowieka niewiarygodnym obrońcą życia poczętego i jeszcze nienarodzonego. Wtedy taki członek ruchu „Pro-Life” zdradza ideał ochrony życia każdego człowieka u samych podstaw i czyni siebie i swoje środowisko niewiarygodnym adwokatem sprawy ludzkiej, a tym samym usprzecznia sam niezwykle zasłużony ruch ogólnoludzki „Pro-Life”.

Ufam, jak wielu Polaków i Polek naszych dni, że wszyscy spod znaku „Pro-Life” faktycznie okażą się szczerymi, prawdziwymi i bezkompromisowymi przyjaciółmi każdego poczętego i nienarodzonego dziecka polskiego.

Postulat „niekaralności” sprawczyni zabójstwa dziecka nienarodzonego – przykładem relatywizacji prawa jako prawa i jego sprzeczność z Kodeksem Prawa Kanonicznego promulgowanym przez Jana Pawła II
Opinia lub żądanie „niekaralności” np. matki czy kogoś innego ze sprawców aborcji nie koresponduje z dotychczasowym nauczaniem Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, zwłaszcza z wyrażoną w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983 roku, promulgowanego przez Jana Pawła II, definicją kary za akt przerwania ciąży, którą w kanonie 1398 określił następująco: „Kto powoduje przerwanie ciąży, po zaistnieniu skutku, podlega ekskomunice latae sententiae”, czyli z samego wyroku za fakt popełnienia zbrodni. Jest to kontynuacja regulacji prawnych w Kościele Chrystusowym, zawarta w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1917 roku w kanonie 2350 § 1: „Wszyscy, nie wyłączając matki, którzy spędzają płód, popadają tym samym, z chwilą, w której skutek nastąpił, w ekskomunikę wiążącą siłą faktu, zastrzeżoną ordynariuszowi; duchowni mają być nadto deponowani”.

Te rozstrzygnięcia zawiera również Katechizm Kościoła Katolickiego, także promulgowany przez Jana Pawła II w dniu 15 sierpnia 1997 roku, który pod nr 2273 przypomina, iż „niezbywalne prawo do życia każdej niewinnej istoty ludzkiej stanowi element konstytutywny społeczeństwa cywilnego i jego prawodawstwa”. Zaś w kwestii określenia sankcji KKK powołuje się na Instrukcję Kongregacji Nauki Wiary „Donum Vita” (III) z 1987 roku: „Jako konsekwencję szacunku i opieki należnej dziecku, które ma się narodzić, począwszy od chwili jego poczęcia, prawo powinno przewidzieć odpowiednie sankcje karne za każde dobrowolne pogwałcenie jego praw”. W tym samym kierunku idzie interpretacja tekstów prawnych w różnych komentarzach polsko- i obcojęzycznych.

Naród Polski jako w większości katolicki nie może ulegać trendom ideologicznym, także w obszarze prawa i moralności, które są niezgodne z nauką katolicką o prawie i moralności, reprezentowaną przez Urząd Nauczycielski Kościoła, któremu podlegają nie tylko wszyscy katolicy jako duchowni i świeccy, lecz nadto wszystkie lokalne Episkopaty.

Dałby Bóg, aby Polska katolicka zdała dobrze egzamin z wierności Bogu, Kościołowi, Prawu Bożemu i każdemu nowo poczętemu życiu ludzkiemu w każdej Matce-Polce i znowelizowała prawo polskie, eliminując wszelkie bezprawie – także i to najokrutniejsze zabójstwa dziecka poczętego, a nienarodzonego, jako chorego, poczętego wskutek gwałtu i zagrażającego życiu matki.

Ks. prof.Tadeusz Guz

http://www.naszdziennik.pl/mysl/189235, ... litej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 11 sty 2018, 10:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Jeżeli potrafimy zabijać najmniejszych i bezbronnych, to zabijemy również każdego, który nie będzie pasował do naszej patologicznej wizji świata. Takie pojmowanie świata i uszczęśliwianie go swoimi bredniami rewolucyjnymi wyrażał np. Engels w swoich wypocinach intelektualnych spisanych w książki.
Tak się działo podczas zbrodniczej rewolucji francuskiej, na terenach okupowanych przez ogłupiałych nazistowsko Niemców, czy w bolszewickiej, sowieckiej Rosji, i w wielu innych miejscach świata.
Jeżeli chodzi o ludzi to tylko lewactwo i degeneraci moralni czują potrzebę (konieczność) zabijania.
Tylko niska świadomość, ta która dominuje w marginesie społecznym, jest w stanie mordować.


Ważny krok do pełnej ochrony życia

Apel Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w sprawie zatrzymania aborcji eugenicznej.

Wkrótce ma być procedowana obywatelska inicjatywa ustawodawcza „Zatrzymaj aborcję”, która zakłada usunięcie możliwości zabicia dziecka ze względu na podejrzenie niepełnosprawności bądź choroby (aborcja eugeniczna). Konferencja Episkopatu Polski od początku popiera tę inicjatywę jako ważny krok do pełnej ochrony życia i dziękuje ok. 830 tysiącom obywateli Polski, którzy złożyli podpis pod tym projektem.

Serdecznie prosimy wiernych o modlitwę w intencji ochrony życia dzieci nienarodzonych. Apelujemy do wszystkich parlamentarzystów, aby uszanowali prawo do życia każdego człowieka i przyjęli obywatelski projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję”. Przypominamy, że prawo do życia nie jest kwestią tylko religijną czy światopoglądową, ale wynika z prawa naturalnego i powszechnie uznanej godności człowieka. Tak jak niejednokrotnie podkreślaliśmy, zamiast aborcji zawsze można oddać dziecko do adopcji.

Przypominamy również, iż ci, którzy respektują prawa człowieka – a wśród nich pierwszym jest prawo do życia – nie powinni popierać projektów prawnych skierowanych przeciwko życiu.

W tym ważnym czasie pamiętajmy o słowach naszego rodaka – św. Jana Pawła II: „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”.

Abp Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

Abp Marek Jędraszewski, Metropolita Krakowski, Zastępca Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski

Bp Artur G. Miziński, Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, dnia 10 stycznia 2018 r.

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zycia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /