Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 16 sty 2018, 12:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Psychopaci, a wśród polityków jest ich najwięcej, nie mają w ogóle sumienia.
Spójrzmy jakimi pięknymi sloganami okadzali swoje łupiestwo, swoje zaprzaństwo, swoje zakłamanie, politycy PO, PSL, SLD, KLD, UW. Przemawiali do nas niczym łagodne, ciepłe baranki, a łupili nas niczym bezwzględne lisy, wilki i inne gadziny. Co znaczy dla takiego człowieka zabić innego, bezbronnego i zrobić to rękami innego człowieka?
Nic.
W ich rozumieniu ludzie są po to aby ich wyzyskiwać, wykorzystywać, okłamywać, okradać i zabijać.
Kto tego nie potrafi czynić bez skrupułów, ten nie nadaje się do ich gangu, zwanego partią polityczną.


Sumienie za drzwi

Obrazek

Dlaczego 58 posłów PiS podniosło rękę za projektem mordowania chorych dzieci?

Ostatnie głosowania w Sejmie nad dwoma projektami ustaw dotykających – całkiem dosłownie – kwestii życia i śmierci po raz kolejny pokazały, że linia podziału opinii w odniesieniu do tej fundamentalnej kwestii (tj. czy dać szansę żyć ludziom, których jeszcze nie widać, ale którzy już są i już cierpią bez żadnej swojej winy na pewne fizyczne ułomności) niekoniecznie pokrywa się ze znanym podziałem politycznym: rządzące Prawo i Sprawiedliwość oraz opozycja („totalna” i umiarkowana).

Kwestia życia lub śmierci
Czego więc dowiedzieliśmy się po środowych decyzjach wysokiej izby? Po pierwsze więc to, że dla obywatelskich i nowoczesnych ugrupowań, które na swoich sztandarach wypisują i wykrzykują na ulicach słowo „wolność”, ta ostatnia nie istnieje, gdy trzeba rozstrzygać sprawy życia i śmierci. Okazało się, że nie ma tu miejsca na takie wartości jak sumienie i postępowanie (w tym przypadku: głosowanie) zgodnie z jego wskazaniami. Sumienie ma być ściśle reglamentowane i podporządkowane podejmowanym zgodnie z wymogami „mądrości etapu” decyzjom partyjnych zarządów. Boleśnie o tym przekonało się troje posłów Platformy Obywatelskiej, którzy powołując się na swoje sumienie, zagłosowali za odrzuceniem w pierwszym czytaniu lewicowego projektu przewidującego możliwość zabijania ludzi bez żadnych ograniczeń (ze względu na „uwarunkowania społeczne”). Sankcje czekają również tych parlamentarzystów PO oraz Nowoczesnej, którzy doprowadzili do (jakże słusznego) wyrzucenia do kosza wspomnianego projektu w inny sposób (przez zorganizowaną na czas absencję).

Warto przypomnieć, że w tej samej sali, w której piętnuje się posłów za to, że w sprawie życia i śmierci kierują się swoim sumieniem, w 1999 roku św. Jan Paweł II wołał o „ludzi sumienia”, których przede wszystkim potrzebuje odradzająca się Rzeczpospolita. I przypominał, że „demokracja bez wartości wcześniej czy później przeradza się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”.

W pierwszym tomie opublikowanych niedawno przez IPN „Zapisków” Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego wśród mnóstwa głębokich refleksji i błyskotliwych analiz znajduje się jakże wymowne wyznanie Prymasa Tysiąclecia, że „nie ufa politykom, którzy chcą robić politykę na katolicyzmie”. Te słowa brzmiały mi w uszach, gdy patrzyłem na środowe zachowanie posłów Stefana Niesiołowskiego oraz Michała Kamińskiego, którzy w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku należeli do Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego i niejednokrotnie publicznie występowali w obronie życia, zbierając za to cięgi od całego „obozu postępu”. A w środę, występując z trybuny parlamentarnej przeciw obywatelskiemu projektowi chroniącemu życie osób nieuleczalnie chorych, używali argumentów zaczerpniętych wprost z wokabularza „Krytyki Politycznej”. Kiedy występowali w zgodzie z własnym sumieniem? W latach dziewięćdziesiątych czy teraz?

Partia nad życie
Oczywiście główna zasługa odrzucenia lewicowego projektu zwanego dla niepoznaki „Ratujmy kobiety” i wysłania do dalszych prac w komisji obywatelskiego projektu chcącego ratować życie dzieci nieuleczalnie chorych przypada posłom PiS. Jednak nie bez pewnego „ale”. Zdumiewająca bowiem była postawa blisko sześćdziesięciu posłów PiS, w tym przywódców partii rządzącej, którzy podnieśli rękę za skierowaniem do dalszych prac projektu zgłoszonego przez postkomunistów, feministki i tzw. nową lewicę.

Można by tłumaczyć takie postępowanie motywami politycznej taktyki i gry parlamentarnej: patrzcie, szanujemy projekt obywatelski, choć generalnie się z nim nie zgadzamy, ale w komisji już postaramy się o to, by nigdy w swojej pierwotnej postaci nie ujrzał światła dziennego.

Taktyka i gra parlamentarna byłaby całkiem zrozumiała, pozbawiona jakiegokolwiek „ale”, gdyby chodziło o projekt obywatelski dotyczący na przykład ograniczenia podwyższenia opłat za energię elektryczną w ramach walki ze smogiem albo wprowadzenia ustawowej dobrowolności szczepień lub jakiejkolwiek innej sprawy. Tylko nie sprawy dotykającej życia lub śmierci tysięcy ludzi. A nad tym posłowie głosowali w minioną środę.

Oczywiście, pojawiają się głosy, że wszystko okazało się „zręcznym manewrem politycznym”, który postawił opozycję w trudnej sytuacji. Ale czy naprawdę wszystko jest w porządku? Czy można nawet z przyczyn taktycznych pograć sprawą życia najsłabszych Polaków? Tym bardziej postawa tych 58 posłów PiS jest wątpliwa i budzi niesmak, że wielu z nich deklarowało wiele razy wcześniej, że są przeciw jakimkolwiek „radykalizmom” w kwestii ustawodawstwa mającego chronić życie. A teraz podnieśli rękę za najbardziej radykalną wersją lewicowej wizji świata, która głosząc slogany o inkluzywności i tolerancji, nie ma żadnej litości dla chorych dzieci, tych najsłabszych.

Prof. Grzegorz Kucharczyk

http://www.naszdziennik.pl/mysl/193567, ... drzwi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Pytanie o naszą moralność.
PostNapisane: 27 sty 2018, 19:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Co jest ważniejsze? Zabicie człowieka przeznaczonego na części (uznanie jego śmierci), czy uratowanie życia innemu, poprzez wymianę chorego organu na zdrowszy organ, pochodzący od wcześniej uśmierconego prawnie człowieka?
Dlaczego nie dba się o to aby człowiek przez całe swoje życie był zdrowy, a w krytycznych sprawach wymienia się mu narząd na pochodzący od innej pozbawionej możliwości dalszego życia (bądź ratowania życia) osoby?
To wszystko mocno śmierdzi, cuchnie i nie jest godne człowieka.
Tak postępują tylko ludzie wyzuci z godności, z moralności, z człowieczeństwa.


Ktoś musi umrzeć żeby żyć mógł ktoś

Izabela Brodacka

11 stycznia 2018 roku w Sali seminaryjnej KAI ( Katolickiej Agencji Informacyjnej) odbyło się spotkanie zatytułowane „ Lekarz w służbie życia”. Spotkaniu patronował biskup Henryk Hoser, a uczestniczyło w nim wielu lekarzy, przede wszystkim anestezjolodzy i transplantolodzy.

Solidarnie atakowali profesora Talara, legendarnego lekarza z Bydgoszczy, którego zasługą jest przywrócenie życiu wielu chorych w stanie śpiączki. Wśród nich jest Agnieszka Terlecka, u której po upadku z konia stwierdzono śmierć pnia mózgu czyli tak zwaną śmierć mózgową i zakwalifikowano ją do rozbioru na narządy. Ojciec dziewczynki wyrwał dziecko ze szpitala i oddał pod opiekę profesorowi Talarowi. Dziewczynka wybudziła się ze śpiączki, jest szczęśliwą matką uroczego malucha. Żyje. Gdyby nie postawa ojca obecnego zresztą na sali wykładowej obdarowałaby swymi narządami wiele oczekujących na przeszczep osób, ale straciłaby życie.

Dla wszystkich powinno być oczywiste, że zasadniczą sprawą jest definicja śmierci. Biskup Hoser uprzejmie pozostawił sprawę zdefiniowania śmierci nauce. Jednak pacjenci i ich rodziny nie mają wystarczającego zaufania do nauki i w szczególności do lekarzy pasjonujących się transplantologią. W imię nauki w historii dokonano już wielu zbrodni. Nikt nie miał zamiaru obrażać dostojnych gości, profesorów medycyny, którzy deklarowali, że motywem ich działania jest pasja naukowa i chęć pomocy ludziom, a nie pieniądze.

Nam zwykłym zjadaczom chleba te deklaracje jednak nie wystarczyły.

Ze swych intencji szanowni lekarze będą się tłumaczyć na Sądzie Ostatecznym, powinni jednak zrozumieć, że nikt nie chce być rozebrany na części zamienne nawet w szlachetnym celu to znaczy dla dobra nauki lub innego człowieka i z zachowaniem wszelkich procedur.
Przede wszystkim zaniepokoiło mnie, że biskup Hozer już w pierwszych słowach oddał sprawę definicji śmierci i związane z tym problemy etyczne nauce to znaczy profesorom. Nie mogę się oprzeć, żeby nie zacytować tu Bismarcka:
Dreimal 100 Advokaten – Vaterland, du bist verraten; acht und achtzig Professoren – Vaterland, du bist verloren!
(Trzy razy stu adwokatów - Ojczyzno, jesteś zdradzona; osiemdziesięciu ośmiu profesorów - Ojczyzno, jesteś zgubiona)

Najważniejsze jest jednak, że dla tak zwanego nieuprzedzonego słuchacza, jak i dla wielu obecnych na sali lekarzy innych specjalności, zupełnie nie do przyjęcia jest obowiązująca obecnie w medycynie definicja śmierci mózgowej, oraz nie budzą ich zaufania procedury stwierdzania tej śmierci mózgowej. Szkoda, że na sali nie było zapowiadanego OP Jacka Norkowskiego, który powiedział kiedyś wprost : „śmierć mózgowa to użyteczna fikcja”. Jacek Norkowski jest doktorem medycyny więc nie dałby się potraktować z góry jak traktowano innych dyskutantów. Otóż Jacek Norkowski stwierdził również, powołując się na statystyki światowe, że prawidłowe leczenie śmierci pnia mózgu, osiąga 65 procentową skuteczność, a śmierć mózgowa została wymyślona tylko po to, żeby można było pobierać organy.

„Śmierć mózgowa to rodzaj głębokiej śpiączki, połączonej z brakiem odruchów, w tym zdolności oddychania” - wyjaśniał, wskazując że pierwszy przeszczep serca w 1967 roku został przeprowadzony w RPA przez Christiaana Barnarda unikającego w ten sposób odpowiedzialności karnej, która spotkałaby go w Stanach Zjednoczonych. Jego koledzy z USA postanowili mu pomóc w rozszerzeniu działalności i wprowadzili nowe kryterium śmierci.
Obecni na Sali profesorowie powoływali się na stanowisko papieży w kwestii transplantacji przypisując jej akceptację zarówno Janowi Pawłowi II jak i Benedyktowi XVI no i oczywiście Franciszkowi. Zapomnieli jednak dodać, że choć Jan Paweł II w Evangelium Vitae napisał, że dzięki transplantacjom będzie mogło przeżyć więcej ludzi to jednak w 2005 roku, na dwa miesiące przed śmiercią poprosił o zbadanie zagadnienia jeszcze raz od początku. W akademii Pro Vita odbył się kongres podczas którego większość zebranych lekarzy wypowiedziała się przeciwko kryterium śmierci mózgowej.
Osobnym problemem są cierpienia osób od których pobiera się narządy. Ojciec Norkowski nazwał ich współczesnymi męczennikami. Obecni na Sali profesorowie, zwolennicy definicji śmierci mózgowej i entuzjaści transplantacji stanowczo zaprzeczyli, że podczas pobierania narządów znieczula się zwłoki. Twierdzili, że podaje się wyłącznie środki zwiotczające. Tymczasem wielu polskich lekarzy domaga się wprowadzenia znieczulania pacjenta od którego po śmierci mózgowej pobiera się narządy, aby wykluczyć ryzyko torturowania go w okrutny sposób. Oczywiście nikt nie formułuje tego w tak drastyczny jak ja sposób.

Specjalista transplantologii dr John Shea w artykule zatytułowanym „Dawstwo organów: niewygodna prawda” napisał jednak, że wielu dawców porusza się w czasie pobierania organów i wzrasta u nich ciśnienie krwi, co jest reakcją na nacięcie skóry, jak to się dzieje u żywych pacjentów, którym poda się niewystarczającą dawkę znieczulenia. Dlatego dr Shea uważa, że jest to powód wystarczający, by uznać, że pacjent jeszcze żyje, bo odczuwa ból. Obecnie jego zdaniem bardzo często podaje się jakąś formę znieczulenia, by unieruchomić mięśnie, gdyż pobieranie narządów od dawcy, który się rusza jest stresujące dla lekarzy i pielęgniarek.
Natomiast James Tibballs, specjalista w zakresie intensywnej opieki opublikował w 2008 roku w piśmie branżowym „The Journal of Law and Medicine” artykuł wzywający instytucje medyczne do rewizji wytycznych dotyczących pobierania organów, w taki sposób, by zapewnić potencjalnych dawców, że w pierwszej kolejności będzie się walczyć o ich życie.
Pacjent udaje się do szpitala aby go leczono- powiedział dr. Talar. I chciałby mieć pewność, że dokładnie ten sam cel przyświeca lekarzom.

Kilka lat temu zasłabł nagle pan Jurek, były pracownik toru wyścigowego. Ktoś troskliwy wezwał pogotowie. Tego samego dnia pan Jurek został po stwierdzeniu śmierci mózgowej rozebrany na części zamienne.

Jego pamięci poświęcam ten tekst.

Tekst drukowany w Warszawskiej Gazecie

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /