Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 25 paź 2009, 18:18 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 06 wrz 2009, 07:30
Posty: 1217
Lokalizacja: Polska
godziemba napisał(a):
może zamiast tego założyć wątek pt. propozycje lektur?

nie ma zbyt wielu prawicowych pozycji wśród tego co wtłaczane jest do głów naszej młodzieży, więc może czas stworzyć odpowiednią inicjatywę obywatelską?


Dobry pomysł, sugerowałbym też pozycje z kręgów narodowych, acz niekoniecznie te co Giertych klasyków umocowanych w PRL, w reżimie sowieckim, dlaczego wprost nie Dmowski, Konieczny, wielu innych zapomnianych przez naród z czasów II RP i przełomu XIX-XX wieku.

Asindziej napisał(a):
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=563

Michalkiewicz wierzy, że literatura może odrodzić naród. Zawarty w niej duch znów może opanować przyszłe pokolenia i odtworzyć to, co zdawało się już wymarłe.


Michalkiewicz ma tu w 100% rację, ale przed nim odkryły to niezliczone pokolenia polskich, katolickich elit gdzieś od ery druku już, wcześniej można było publice czytać (teraz też, w modzie audiobooki), w każdej pozycji pisze o tym Dmowski. Naród pod rozbiorami odrodził się głównie poprzez słowo pisane, arcydzieła poezji, prozy, kulturę, sztukę, muzykę. To jest wręcz istotą "Myśli nowoczesnego Polaka" Dmowskiego i wielu innych pozycji, dusza polska staje się kreatywna wtedy na inne działania, na praktykę, prozę życia narodu, większa wrażliwość społeczna.

Polacy nie czytają wskazówek elit, ale nasi wrogowie i OWSZEM!
Dlatego już z końcem II RP zaczęła się potężna ofensywa w słowie pisanym przeciw istocie polskości, zwalczano katolicyzm, duszę polską, konserwatyzm obyczajowy, moralność, czystość. To się nasiliło oczywiście za PRL i mamy apogeum w III RP, czas przełomu, jeżeli ONI wygrają, to przestaniemy być Polakami, katolikami, my nie, ale nasze dzieci, potomkowie, następne pokolenia.

Jesteśmy coraz bardziej odporni na NWO, moim zdaniem dlatego wymordują nas w końcu, albo będą dbać żeby nasz głos nie był słyszany szeroko w społeczeństwie. Metod jest tysiące na to. Trzeba podjąć walkę, kontynuować dzieło Dmowskiego, oraz alternatywnych patriotycznych linii konserwatyzmu narodowego, katolickiego. Na razie w ramach narzędzi demokracji, póki się da... a kiedy NWO przyciśnie, to TAKŻE etap ten co zwykle. Poczytać o taktyce "OGNIA" itd Do takich "ludzi" jak np Stefan Michnik to wzorem Mossadu nasze służby powinny zrobić wycieczkę i przywieźć gada do Polin żeby go osądzić, wyrok wykonają współwięźniowie jak sądzę z czystego patriotyzmu...

Inicjatywa obywatelska? Tak, uważam że lekturach obowiązkowych, dodatkowych i ZALECANYCH, POLECANYCH powinna zadecydować ustawa sejmowa, niech państwo się określi co właściwie wspiera, czy popieprzonych wykolejeńców przeważnie gejowskich, żydowskich, masońskich, lewackich jak Gombrowicz, czy perełki z każdej epoki coś wnoszące pozytywnego w budowę duszy polskiej i światopoglądu polskiego bezsprzecznie patriotycznego. 100 tys podpisów i jazda, ustawa do sejmu wraz z propozycją lektur od przedszkola po doktorantów.

Kto pomoże? Na pewno środowisko FRONDY i CHRS Kropiwnickiego, walczyli o święto Trzech Króli, bo respektujemy "prawo" Gomułki w tym zakresie. Oni są wstanie zebrać podpisy na cza i przeprowadzić procedurę. Tylko czy będzie miejsce wtedy na lektury święte dla narodowców, patriotów narodowych? Nie bardzo... każdy pcha swoich...

Dzieła Jana Pawła II też powinny być czytane przez dzieci, młodzież.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 03 lut 2010, 11:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2010/02/01/ ... dziczenia/

Czy uda się wydać dzieła Mackiewicza? Myślę, że nie powinno się dalej prowadzić tej zabawy, a książki winny być wydawane i rozprowadzane w sposób podziemny, tak jak to robiono w PRLu. Powinno się to robić i w Polsce, i za granicą.

Dziś można to robić także poprzez internet w formie tzw. e-booków.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 25 cze 2010, 11:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=23178

Dalszy ciąg walki z mściwą sądową cenzurą bolszewii wobec dzieł Mackiewicza.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 27 cze 2010, 12:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wirtualnapolonia.com/2010/06/26/ ... ckiewicza/

Zbrodnia katyńska wciąż trwa, bo Mackiewicz wciąż ocenzurowany - czy nie powinno się wydawać jego dzieł podziemną metodą?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 27 cze 2010, 13:15 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
POWINNO,
bo mamy KATYN II,a za chwile nie
wiadomo co Naprawdę nas czeka,ze strony obu "somsiadów"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 27 cze 2010, 14:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30962
Skoro Asindziej przywołał Józefa Mackiewicza to:

Józef Mackiewicz o Platformie Obywatelskiej

Na podstawie jednego tylko fragmentu twórczości Józefa Mackiewicza mogę wskazać takie oto zbieżności działań platformistów z komunistami:

1. Straszenie wcześniejszą epoką z użyciem kłamstw zniekształcających jej dawniejszy obraz (II RP w PRL i IV RP obecnie)

2. Śmiałość kłamstwa - nie delikatne konfabulowanie lecz nachalne wmawianie fałszu:(np. Kaczyński Lech był alkoholikiem, PiS to terror, niszczenie ludzi, państwo policyjne)

3. Nieustanność propagandy - bombardowanie nią na wszystkich odcinkach (od "Faktów", przez prasę, do piosenek (np. o Pospieszalskim).

4. Niemożność polemizowania z argumentami przeciwnika. Bo trzeba by udowadniać, że nie jest się wielbłądem....

Piszę o tym także w innych notkach - ten system się mutuje, jest coraz lepszy i sprawniejszy, choć te same sprawdzone i wiecznie działające metody zdają egzamin. Widać, że otoczenie platformistów jest wspierane propagandą wywodzącą się wprost z poprzedniej (czy raczej nie do końca poprzedniej, bo jeszcze trwającej) epoki.

Są jeszcze inne metody zbieżne z propagandą PRL, ale akurat tego u Mackiewicza nie ma, wszak fragment dotyczył pierszwej sowieckiej okupacji (1940 rok), dopiero później pojawiły się techniki porównywania opozycji do nazistów. W piosence Big Cyc o Pospieszalskim:

ksenofobia, nacjonalizm i pochwała szowinizmu,


prosta droga od prawicy do nowego prenazizmu

ten fragment to mniej lub bardziej świadome nawiązanie do porównywania AKowców do nazistów w koncu lat 40-tych.

Nie wierzycie? Gdy uwierzycie może być już za późno.


Józef Mackiewicz (podkreślenie moje, diagnozujące metody POlszewików, pogrubienie to mój komentarz).

Otóż bolszewicy doszli na podstawie studiów bardziej praktycznych niż teoretycznych, że skoncentrowane kłamstwo ludzkie posiada siłę, której granic na razie nie znamy, że można dokonać przewrotu gruntownego w takich dziedzinach, jak mowa ludzka, znaczeniesłów itd. - Tadeusz zatrzymał się pośrodku pokoju, uniósł głowę i wskazał palcem sufit:

- Jeżeli ty albo ja, albo ktoś z normalnych ludzi w normalnych warunkachzechce na przykład zełgać, że sufit jest nie biały, a czarny, to rzeczwyda się nam zrazu bardzo trudną. Zaczniemy od kołowania, chrząkania,wskazywania na cienie po jego rogach, będziemy tłumaczyć, że w istocieswej nie jest on już tak zupełnie czysto biały... Jednym słowem, będziemysię posługiwać skomplikowaną metodą, która zresztą nie doprowadzi w końcudo celu, bo nikogo nie przekona my, że sufit jest czarny. Co robiąnatomiast bolszewicy? Wskazują sufit i mówią od razu: "Widzicie ten sufit... On jest czarny jak smoła". Punkt, dowiedli od razu. Ty myślisz,że to jest ważne dla ludzi, że prawda jest odwrotna? Zapewne tak myślisz.

A oni się przekonali na podstawie praktyki, że to wcale nie ważne. Że wszystko można twierdzić i że twierdzenie zależy nic od jego treści, a odsposobu jego wyrażenia. I oto widzimy jak dochodzą do następnego etapu,powiadając do ludzi tak: "A teraz wyobraźcie sobie, że istnieją podlikłamcy, wrogowie wszelkiej prawdy naukowej, postępu i wiedzy, którzy taknisko upadli w swym nikczemnym zakłamaniu za pieniądze kapitalistów, że ośmielają się łgać w żywe oczy, że sufit jest biały!" (a teraz wyobraźcie sobie, że istnieją podli kłamcy, którzy twierdzą, że platformiści chcieli prywatyzować szpitale, ci kłamcy tak nisko upadli w swym nikczemnym zakłamaniu, że chcieli o 6:00 rano wywlekać ludzi z domów, niewinne kobiety popełniały samobójstwa, niewinne posłanki, zaszczute przez totalitarny system płakały przed kamerami) I zebrany tłum wyrazi swe oburzenie, wzgardę, a nawet śmiać się będzie i wykpiwać tak oczywiste kłamstwa tych wrogów prawdy... My sądzimy dotychczas, że oni mogą wyczyniać takie seanse zbiorowej hipnozy tylko u siebie po uprzednimzmaltretowaniu swoich obywateli. Nic podobnego. Oto przychodzą do nas iwydają na przykład broszurkę o tym, co u nas się działo. Dla nas o nas samych. Ja tobie zaraz pokażę. - Wyjął z podręcznej teczki małą, szarąksiążeczkę.

- Co to jest? - spytał Paweł, który wpółleżąc na kanapie i słuchając Tadeusza zabawiał się gładzeniem kota, a teraz wyciągnął rękę po broszurę.

Dziełko wydane zaraz po wkroczeniu armii czerwonej w granice wschodniejPolski w r. 1939, nosiło tytuł "Zapadnaja Biełaruś". Na odwrocie okładki:

"Państwowe wydawnictwo literatury politycznej. 18 drukarnia moskiewskiego trestu politgrafiki. Nakład 100 tysięcy".

- Widziałem to - rzekł Pawełzwracając.

- Czytałeś?

- Nie.

- To posłuchaj:(II RP u komunistsów jak IV RP u platformistów - służy jako straszak)"W Polsce istniało takie prawo, że gdy zaskrzypi koło u wozu chłopskiego, niepokojąc sen obszarnika, chłop musiał płacić 7 złotych sztrafu. Obszarnik miał prawo bić chłopa aż do utraty przytomności, zabrać odeń ziemię i cały inwentarz za długi - zupełnie bezkarnie i bez żadnego sądu... Robotnik pracował więcej niż 20 godzin na dobę... W armii panował system kar cielesnych, bito pałka mi... żydzi mogli chodzić tylko po niektórych ulicach, po innych nie mieli prawa..." (IV RP, czas terroru, antydemokracji, to miał być totalitaryzm)

Paweł roześmiał się szczerze.

- Ty się śmiejesz? Śmieje się może jeszcze kilku, do słownie. Ci, którzy jeszcze rozumują starymi kategoriami, kiedy to twierdziliśmy, że podobna lektura byłaby lekturą humorystyczną. W tym tkwił właśnie nasz błąd. To nie jest literatura humorystyczna. Oni to kolportują u nas masowo i... ludzie się nie śmieją. Nie do pomyślenia? - mówisz. - Owszem, to jakby naprzykład wydać w Londynie książkę, że przechodnie nie mieli prawa mijać pałacu królewskiego inaczej, jak na przykład na klęczkach albo coś w tymrodzaju. Zaręczam lobie, że też nie będą się śmiali, gdy zostanązagarnięci przez bolszewików. Zaręczam. "Nie do pomyślenia" może być coś jedynie póty, póki istnieje możliwość wytknięcia tego kłamstwa palcem. Zchwilą Jednak gdy palec zostanie sparaliżowany, wszystko staje się do pomyślenia. Oni o tym właśnie wiedzą.

- No, ale poza granicami...

- Co poza granicami?Zaprzeczenie każde stwarza jedynie sporność sprawy. I wiele milionów powie sobie: "Ostatecznie, nie ma dymu bez ognia"... Otóż bolszewicy stworzyli: dym bez ognia. To są rzeczy genialne, mój drogi! Stotysięcy nakładu dla rozpowszechnienia w naszym kraju, który jeszcze półroku temu wiedział, jak było naprawdę! -Schował broszurę i wyjął inną książeczkę, w czerwonej, płóciennej okładce.

- Co ty za bibliotekę wozisz ze sobą? - zażartował Paweł.

- A to, dla pewnych celów... misyjnych - odpowiedział Tadeusz tym samym tonem. - Ty może myślisz, że oni tak piszą tylko na najniższym szczeblu propagandy? - Ciągnął dalej. - Więc posłuchaj wielkiego pisarza Maksyma Gorkiego, jak on pisze o świecie niesowieckim: "...I cóżbyście robili, gdybyście nie umieli łgać?!... Ogromną zasługą władzy sowieckiej jeststworzenie takiej prasy, która szeroko zaznajamia ludność z życiem całegoświata i demaskuje kłamstwa tego życia... Fakt znamienny tego świata, to wrogi stosunek do myśli..."

- Oj, dosyć - Paweł zrobił ruch ręką.

- Ty możesz sobie na to pozwolić, żeby przerwać, ale miliony i milionymuszą słuchać podobnych rzeczy (czy nie przypomina to pewnej grupy medialnej dzisiaj?), muszą. W głowie zaczyna się kręcić. Jakaż może być dyskusja, gdy wszystko postawione jest właśnie do góry nogami. Słowa mają tu znaczenie odwrotne albo nie mają żadnego. Odbierz ludziom pierwotny sens słów, a otrzymasz właśnie ten stopień paraliżu psychicznego, którego dziś jesteśmy świadkami. To jest w swej prostocie tak genialne, jak to zrobił Pan Bóg, gdy chciał sparaliżować akcję zbuntowanych ludzi, budujących wieżę Babel: pomieszał im języki.

- Więc jakiż jest, twoim zdaniem, sposób przełamania tego zbiorowego paraliżu, wywołanego hipnozą kłamstwa?

- W każdym razie nie można go szukać na drodze polemiki. Sam fakt bowiem polemiki wciąga w orbitę i prze nosi nas w płaszczyznę bolszewickiego absurdu.

- Więc jaki? Powiedz.

cdn. tylko u Mackiewicza, albo ewentualnie pocztą wewnętrzną:-)

J. Mackiewicz, Droga donikąd.

http://polskijuzniema.salon24.pl/200035 ... watelskiej


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 27 cze 2010, 15:23 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
Swietny pomysł,brawo
Droga do NIKĄD........
ale to trochę za mało
jak na wiedzoodpornych,do nich
przemawiają raczej OBRAZKI
jak u pierwotnych....naskalne...
serd pozdr :)
z polskich drog......DO Polski wolnej od somsiadow
i niezależnej gospodarczo..........:)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 29 cze 2010, 09:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Oto, czego naprawdę pragnął Józef Mackiewicz odnośnie stworzonych przez Niego dzieł. Bo nam sądy i Karsov wmawiają, że Mackiewicz nie życzył sobie, by wydawać jego dzieła.


Oświadczenie, jakie Barbara Toporska w „Kulturze” umieszczała na książkach wydawanych przez wydawnictwo KONTRA:

„Zgodnie z wolą zmarłego Józefa Mackiewicza upoważnia się wszystkie nielegalne wydawnictwa w PRL do przedrukowywania jego książek, pod zasadniczym warunkiem niedokonywania żadnych skrótów, adiustacji, ani też opatrywania ich wstępami, komentarzami itp. Właściwym miejscem dla krytyki literackiej i politycznej są łamy czasopism.
Zgodnie z wolą zmarłego Józefa Mackiewicza zabrania się natomiast jakichkolwiek przedruków, nawet bez skrótów i zmian, wydawnictwom legalnym, jednoznacznie reżimowym, czy tylko koncesjonowanym, ale zależnym od bieżącej polityki wydawniczej komunistycznych władz. Mogłoby się bowiem zdarzyć, że w ramach taktycznej ‘liberalizacji’, ale także uprawianej za wzorem Kremla polityki likwidowania politycznych — niech pośmiertnie! — emigrantów przez drukowanie ich ‘wybranych’ utworów (w Sowietach np. rozpoczęto już druk Bunina), ktoś w najlepszej intencji i w przekonaniu, że coś tam dla kultury polskiej ocala, postarałby się o wydanie w jakimś ‘kameralnym’ wydawnictwie niepolitycznego Karierowicza czy kilku niepolitycznych nowel. A nawet, być to może, politycznej Kontry.
Józef Mackiewicz był człowiekiem skromnym. Józef Mackiewicz był w poglądach bezkompromisowy. Uważał, że jedyne godne miejsce dla emigranta politycznego w kraju rządzonym przez wroga jest więzienie. Co go, na szczęście, ominęło.

Z prośbą o przedrukowanie we wszystkich pismach emigracyjnych i nielegalnych w PRL. Kultura, Paryż, marzec 1985. Barbara Toporska Mackiewicz”


Ten obowiązek podziemnego wydawania Jego dzieł jest wciąż aktualny.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 21 mar 2011, 21:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30962
Józef Mackiewicz w londyńskich Wiadomościach

Poniżej zamieszczam linki do numerów londyńskich „Wiadomości” (red. Mieczysław Grydzewski) w których publikował swoje teksty Józef Mackiewicz. Numerów Wiadomości było niemało, jednakże Józef Mackiewicz nie pisał w każdym z nich. Stąd dla ułatwienia mała „ściąga”. Są to artykuły i korespondencja nadsyłana przez „Ptasznika z Wilna” do redakcji. Niestety poszczególne strony nie mają swoich „osobnych” linków, trzeba przejrzeć cały numer – co nie będzie stanowiło chyba większego problemu (numery Wiadomości liczyły kilka stron). Zresztą, czego się nie robi dla Mackiewicza.


http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17990&from=FBC
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=18008
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17889
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17897
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17901
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17972
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17976
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17990
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17719
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17719
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17835
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17845
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17633
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17657
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17667
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17671
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17681
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17699
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17487
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17427
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17455
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=15073
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=15085
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=15099
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=15113
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=15139
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=15310
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=14995
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=14997
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=15015
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=15051
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=14453
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=14749
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12910
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12922
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12942
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=13746
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=14242
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=14254
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=14270
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12742
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12746
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12762
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12768
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12770
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12188
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12214
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12220
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12272
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=12278
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=11581
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=10633
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=10092
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=10068
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=9323
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=9331
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=9080
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=8446
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=8300
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=8326
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=8272
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=8246
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=5805
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=6048
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=6050
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=5477
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=5507
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=5545
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=5649
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=5685
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4234
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4248
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4254
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4270
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4302
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4304
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4324
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4314
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4320
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4000
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4006
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4038
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=4002
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3754
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3938
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3948
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3956
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3962
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3968
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3752
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3782
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3936
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3664
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3606
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3628
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3630
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3646
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3648
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3670
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3674
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3432
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3436
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3484
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3492
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3520
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3446
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2772
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2774
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2802
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3042
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3052
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=3074
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2782
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2586
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2588
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2590
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2388
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2552
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2554
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2540
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2562
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=1810
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2202
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=2220
http://kpbc.umk.pl/dlibra/doccontent?id=17617

http://rotmistrz.salon24.pl/289377,joze ... domosciach


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 27 sie 2011, 07:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30962
"Lewa wolna" J.Mackiewicza. Polska 1920, Polska 2010

Wstyd się przyznać, ale to przeczytałem dopiero pierwszą książkę J.Mackiewicza. Już nawet się o niej jakby wypowiedziałem na FR http://rebelya.pl/discussion/15432/skan ... 0/#Item_55

Ale tutaj chciałbym na serio, bo rzecz jest warta przemyślenia.
W tamtym prowokacyjno-żartobliwym wątku zwróciłem uwagę na rzeczy, które mnie zdziwiły. Ale dla mnie w tej powieści i inne rzeczy były nowością, raczej nie fakty, a sposób w jaki autor je widzi. I szczerze mówiąc, udzielił mi się jego pesymizm.

1. W niewątpliwie oddającej prawdę o polskiej walce o wolność, książce, Polacy zostali jednak przedstawieni bynajmniej nie jako naród bohaterów i patriotów. Ułani to jakby tacy kresowi desperado, zdemoralizowani latami wojny, szukający w wojowaniu w sumie nie wiadomo, czego. Wiedzą tylko: bij bolszewika, bo chcą wrócić do domu albo nie mają lepszego pomysłu na swoje życie. Nie ma w nich krztyny romantyzmu. Scena, gdy w burdelu główny bohater zabija z powodu kobiety oficera polskiego wywiadu, a potem jego ciało utylizują i nigdy do tego nie wracają, jest mocna, bo pokazuje, jakiego typu to ludzie. Oczywiście, mają swój jakiś kodeks , jakieś zasady, ale są to zasady ludzi wojny. Przy tym wszystkim, oczywiście, Mackiewicz mimo to oddaje im hołd, bo takim ludziom II RP zawdzięczała wolność. Ludziom, których potem kopnęła w d... (skąd my to znamy!), zwłaszcza gdy nie byli dobrze społecznie ustosunkowani. Ostatnie sceny, z samobójstwem tego białoRosjanina i upadkiem alkoholowym Ruczetty, bardzo wymowne.

2. A na tyłach kwitnie dekownictwo, przestępczość (przemyt, narkotyki) i pieczeniarstwo. Innymi słowy, naród wchodzi w niepodległość tak skołowany i spatologizowany jak jest chyba dziś. A te patologie dotyczą zwłaszcza młodzieży. Skąd my to znamy?

3. Poputczikostwo, przedstawione w postaci wuja Stefana. Wielki patriota, walczy o kresy, kocha Piłsudskiego. A z drugiej strony, zapytany, co by było, gdyby wygrali Sowieci, mówi, że trzeba by uznać ich siłę i starać się naprawić to co by przynieśli. Bo, jak twierdzi, nie jest rewolucjonistą , tylko konserwatystą-realistą. Celnie mu odpowiada pozytywny bohater, wuj Hipolit, że to żadna wielka doktryna - realizm polegający na wyszukiwaniu, komu by tu silniejszemu służyć. Skąd my to znamy?

4. Przedstawienie przez Mackiewicza sprawy powstrzymania pochodu i pozwolenia bolszewikom na zniszczenie Wrangla.. To wielkie oskarżenie wszystkich - Piłsudskiego, endecji, socjalistów, wszystkich. Oskarżenie o kunktatorstwo i zdradę rodaków, którzy pozostali za linią rozjemczą. I to fakt, w 1937 doszło w zasadzie do ludobójstwa na nich. Ale też, nie wiem, czy Mackiewicz ma rację nie zgadzając się z ówczesnymi kalkulacjami Piłsudskiego, że dla Polski nie ma znaczenia, czy Rosja będzie biała czy czerwona. Bo dla Mackiewicza Sowdepia to coś zasadniczo innego niż Rosja. A to była prawda, tylko do 1941 roku. Obawiam się, że Mackiewicz, wychowany przecież w Petersburgu w najlepszym okresie dla Polaków w Rosji, chyba nieco idealizuje Rosję białą. Oczywiście, dla świata decyzja Piłsudskiego była fatalna, bo bolszewizm mógł wygrać. Ale dla Polski być może rzeczywiście nie byłoby większej różnicy. A nawet może gorzej, bo biała Rosja łatwiej by zrusyfikowała Polaków po ewentualnym powrocie do przedwojennych granic, a pewnie by to próbowała czynić. Ale nie wiem na pewno, może to jednak Mackiewicz ma rację.

5. Skrajna głupota nacjonalizmu i narodowego partykuralizmu. Polskiego, litewskiego, rosyjskiego, żydowskiego... Podzieleni ludzie z tych ziem byli bezradni w ostatecznym rozrachunku i w końcu zwyziężył bolszewizm. Który w końcu wszystkich załatwił "po odinoczkie". Tak jak nas dzisiaj postczekistowska Rosja załatwia "po odinoczkie". W sumie, to jest najbardziej chrześcijańskie u Mackiewicza (u którego trudno znaleźć, jeśli w ogóle to możliwe, odwołanie do chrześcijaństwa), to traktowanie ludzi jak ludzi z osobna, brak oceny tylko przez pryzmat "plakietki" narodowej czy ideolo. Nawet bolszewików opisuje jak ludzi. Ludzi zaczadzonych, zagubionych, opętanych przez zło, ale jednak ludzi.

6. Kwestia poboczna, ale moim zdaniem ważna. Mackiewicz odrysowuje też stan polskich rodzin, polskiej moralności, takiej codziennej. Zaprawionej dulszczyzną i serdecznością na zewnątrz, ale pod tym nie ma za dużo miłości, czułości, więzi. Jeżeli w takiej książce poświęca temu tyle miejsca, to myślę, że w kontekście tego co powyżej, jest to dla niego też ważne. Że jakby chciał powiedzieć, że ludzie wydrążeni emocjonalnie nie są w stanie być wolni. A nawet, o zgrozo, mogą się stoczyć, jak Wintowt, szlachcic, który został czekistą.

7. I na koniec, o walorach literackich. Cóż, mam ambiwalentne odczucia. Zabieg, by powieść, historię Krotowskiego, jego rodziny i jego pułku, przepleść historiografią, jest dość karkołomny i ciekawy. I pewnie obroniłby się, gdyby nie to, że gdy są te fragmenty czysto literackie, to Mackiewicz błyska niewątpliwym talentem. A potem są te fragmenty jak z podręcznika czy książki historycznej albo eseju, i na tym tle za często brzmią sztywno. Poza tym nie pozwalają rozwinąć skrzydeł epickości. Dużo więcej ciekawych rzeczy dowiedzielibyśmy się o bohaterach książki, dużo głębokich myśli byśmy dostali jako czytelnicy, gdyby skupić się na czystej literaturze. Ale cóż, tak wybrał

http://rebelya.pl/discussion/16214/lewa ... 10/#Item_0


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 16 lut 2012, 20:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30962
Wojciech Wencel

Śpiewne arcydzieło

Kto nie przeczytał jeszcze „Nadberezyńców” Floriana Czarnyszewicza, musi zrobić to natychmiast.

Felieton z cyklu "Listy z podziemia", "Gazeta Polska" 8 lutego 2012

Nie ma, że „gruba książka”, „posiadam umysł ścisły” czy „zrazy mi się przypalą”. Ta lektura, podobnie jak „Pan Tadeusz”, jest obowiązkowa dla każdego Polaka, który chce być świadomym członkiem narodowej wspólnoty. Posługując się piękną, kresową polszczyzną, Czarnyszewicz opisuje losy polskiej szlachty zagrodowej na ziemiach położonych między Berezyną a Dnieprem w latach 1911-1920. Jego bohaterowie żyją w zaściankach i leśnych chutorach, starając się zachować polską tożsamość. Po ponad stu latach zaborów są przetrzebieni, ale nadal „zdrowi w pniu” i „mocni w korzeniu”. Cieszą się, kiedy udaje im się wyprowadzić w pole carskiego urzędnika albo nauczyć dzieci pisania po polsku. Raz w roku pielgrzymują do Bobrujska, by z dumą wziąć udział w wielotysięcznej procesji Bożego Ciała, będącej jednocześnie manifestacją polskości. Choć nie potrafią odwrócić wyroków Opatrzności, utrzymują polskiego ducha, cierpliwie czekając na moment, w którym Bóg pozwoli im rozwinąć skrzydła. I gdy w okolicy roznosi się nieoczekiwana wieść o sformowaniu polskich legionów, są gotowi pójść za nimi choćby na koniec świata.

Czy czegoś to nam nie przypomina? Mimo wszystko trudno zestawiać carską administrację z III RP. Wciąż mamy swoich politycznych reprezentantów, potencjał wpływania na kształt państwa i wiarę, że obecna „dyktatura ciemniaków” to zjawisko przejściowe. Ale już współczesna kultura, jako źródło zbiorowego egoizmu, pęta nasz naród w sposób nie mniej trwały i bolesny niż czyniły to kajdany zaborców. Naszymi zaściankami są tradycyjne rodziny, a chutorami prowincjonalne miasteczka, naszym Bobrujskiem co miesiąc staje się Krakowskie Przedmieście. Czego możemy się nauczyć od uczestników „drugiego obiegu” sprzed stulecia? Na pewno odpowiedzialności za najmłodsze pokolenie. Średnia wieku na spotkaniach środowisk niepodległościowych odsłania skalę problemu. Nie ma co mydlić sobie oczu aktywnością kibiców czy obrońców internetowej anonimowości. Patriotyzm nie bierze się znikąd. Korzeń osłabnie, a pień uschnie, jeśli nie wychowamy naszych dzieci i wnuków tak, by myślały, odczuwały i działały po polsku.

Po lekturze powieści Czarnyszewicza zostaje w pamięci obraz ogromnej puszczy, która jest jak historia pisana przez Boga. Mieszkańcy maleńkiej Smolarni uznają jej potęgę, wiedzą, że nad nią nie zapanują, ale nie unosząc wzroku zbyt wysoko, potrafią rozpoznawać gatunki drzew, tropy zwierząt, rodzaj gruntu, a w konsekwencji odnajdować tajemne ścieżki i skróty prowadzące ku światłu. Trzeba więc budować relację z Najwyższym i uważnie czytać przeznaczone dla nas znaki. I najważniejsze: nie skarżyć się na los, nie popadać we frustrację. „Nadberezyńcy” to powieść o wielkiej miłości do wyśnionej ojczyzny, ale i do barwnego życia tu i teraz: kobiet, swojskości, śpiewnego języka, kościelnej liturgii, przyrody i przygody, humoru i ryzyka.

Książka Czarnyszewicza po raz pierwszy ukazała się w Buenos Aires w 1942 r. W tym samym mieście przebywał wówczas Witold Gombrowicz, któremu pewnie chodziła już po głowie idea przekłucia patriotycznego balonu. Zrealizował ją niedługo po wojnie w „Trans-Atlantyku”, gdzie miłość została wyparta przez cynizm, a ojczyzna przez „synczyznę”. Prowokacyjna dekonstrukcja narodowej tożsamości bardzo spodobała się peerelowskim „intelektualistom”, a w III RP zamieniła się w dogmat. Wyznawcom Gombrowicza zupełnie nie przeszkadza fakt, że ich idol to pasożyt, który nie istniałby bez sarmatyzmu i romantyzmu. Sens jego twórczości sprowadza się do negacji potężnej polskiej tradycji. Jest jak giez bydlęcy, uprzykrzający życie mlecznej krowie. Skoro Bóg stworzył insekty, trzeba jakoś znosić ich brzęczenie, ale nie należy zapominać, że to krowa daje mleko.

Również pod względem klasy artystycznej Gombrowicz ma wymiary gza (12-15 mm). Jego kunszt językowy polega na biegłości w przedrzeźnianiu. W porównaniu z nim Czarnyszewicz to gigant polszczyzny. Koledzy z uniwersytetów, najwyższy czas przewartościować wreszcie kanon literatury polskiej XX w. Wiem, że macie tam ostatnio niezły gender, ale nie dajcie się zwariować.

http://wojciechwencel.blogspot.com/2012 ... dzieo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 31 mar 2012, 22:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niezalezna.pl/26128-110-lat-temu ... mackiewicz

Józef Mackiewicz wciąż ocenzurowany.

Kopia artykułu:

110 lat temu urodził się Józef Mackiewicz

1 kwietnia 1902 roku urodził się Józef Mackiewicz, jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy minionego wieku, twórca wielkich epickich dzieł, kandydat do literackiej Nagrody Nobla.

Mackiewicz był naocznym świadkiem ekshumacji grobów katyńskich, przyczynił się do rozpowszechnienia na całym świecie prawdy o tej zbrodni i o jej sprawcach. Po powrocie z ekshumacji w "Gońcu Codziennym" ukazał się wywiad z nim wywiad pt. „Widziałem na własne oczy”, w którym zrelacjonował pobyt w miejscu kaźni polskich oficerów. Za ten wywiad PPR wydała na Józefa Mackiewicza wyrok śmierci.

W książce „Sprawa mordu katyńskiego” Józef Mackiewicz opisuje ze szczegółami, jak Moskwa zablokowała międzynarodowe śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej. Na wniosek strony polskiej i niemieckiej śledztwo prowadzić miał Międzynarodowy Czerwony Krzyż. Polska zabiegała o nie wówczas bez względu na pogróżki Moskwy.

Śp. prezydent Lech Kaczyński tak pisał o Mackiewiczu - "Jego książki uczyły raczej gorzkiej mądrości: pozwalały zrozumieć istotę czerwonego zniewolenia, sposoby, jakimi system sowiecki zakłamywał rzeczywistość i łamał wolę poszczególnych ludzi i całych grup społecznych. Józef Mackiewicz był człowiekiem bezkompromisowym. Nieprzejednany wróg bolszewizmu, w rubryce "narodowość" deklarujący prowokacyjnie: "antykomunista", nie godził się na żadne ustępstwa względem Związku Sowieckiego. Zarazem nie respektował jakiegokolwiek rodzaju politycznej poprawności. Swoje poglądy, niewygodne nie tylko dla zachodnich wyznawców komunizmu, lecz także dla wielu własnych rodaków przedstawiał w paryskiej "Kulturze", na łamach emigracyjnej prasy, w publikacjach i licznych książkach."

Mackiewicz słynął ze swojej bezkompromisowej postawy: "Z komunistami nie można rozmawiać, ich trzeba zabijać.", "Fałszujemy rzeczywistość, stawiając niekiedy znak równania między okupacją niemiecką i sowiecką. Niemiecka robi z nas bohaterów, a sowiecka robi z nas gówno. Niemcy do nas strzelają, a Sowieci biorą gołymi rękami. My do Niemców strzelamy, a Sowietom wpełzamy w dupę. To nie jest więc żadna analogia, lecz odwrotność." - pisał.

Uciekając przed ponowną okupacją sowiecką w 1944 r., J. Mackiewicz wraz z żoną przedostali się do Warszawy aby następnie w styczniu 1945 r. wyjechać do Rzymu gdzie opracował białą księgę o mordzie katyńskim – Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów z przedmową gen. Andersa, która ukazała się w roku 1948.

W latach 1946–1947 J. Mackiewicz zaczął regularnie publikować w kilku pismach emigracyjnych, m.in. w paryskiej Kulturze, londyńskich „Wiadomościach”, tygodniku „Lwów i Wilno”. W tym też czasie Mackiewiczowie przenieśli się do Londynu.

W 1971 r. prezydent August Zaleski odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Polonia Restituta.

W 1974 r. uniwersytet amerykański w Kansas zgłosił Mackiewicza do Nagrody Nobla.

Józef Mackiewicz zmarł 31 stycznia 1985 r., jego żona przeżyła go o niecałe pół roku. Prochy obojga małżonków spoczęły w Londynie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 12 maja 2012, 12:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=56580

Późno, bo późno, ale może w końcu twórczość Mackiewicza zostanie udostępniona.

Kopia artykułu:

Sprawa Mackiewicza: zwycięstwo prof. Trznadla!
Aktualizacja: 2012-05-10 9:18 pm

Nie naruszono prawa wydaniem zbioru tekstów Józefa Mackiewicza o zbrodni katyńskiej. Sąd oddalił pozew obecnej właścicielki praw autorskich do jego książek, która kwestionowała publikację z 1997 r. pt. “Katyń – zbrodnia bez sądu i kary”.
Sprawa Mackiewicza: zwycięstwo prof. Trznadla! - niezalezna.pl foto. z książki: B. Truchan, Józef Mackiewicz w mej pamięci, Warszawa, Nowy Jork 1998
Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew Niny Karsov-Szechter, właścicielki londyńskiego wydawnictwa Kontra. Pozwanymi byli prof. Jacek Trznadel, który opracował teksty Mackiewicza, córka pisarza Halina, wydawca książki, i Polska Fundacja Katyńska. Powódka żądała od nich po 20 tys. zł odszkodowania oraz przeprosin za wydanie tej publikacji bez jej zgody.
Pozwani wnosili o oddalenie pozwu, powołując się m.in. na fakt, że powódka wcześniej nie wydała tej książki (uczyniła to dopiero w 2009 r.).
Sąd uznał, że skoro książka ta nigdy nie była za życia autora wydana po polsku, to zgodnie z prawem autorskim, córka Mackiewicza – jako jego najbliższa żyjąca krewna – miała prawo zdecydować o jej wydaniu. “Skoro córce przysługują tu osobiste prawa autorskie, brak jest podstaw do stwierdzenia naruszenia praw powódki” – uzasadniła sędzia Anna Błażejczyk.
Szechter atakuje
Według sądu wydanie tej książki w Polsce było zasadne, bo autor opisał to, co widział w Katyniu w 1943 r. “Wolą autora byłoby aby – po upadku komunizmu – jego książki były czytane” - dodała sędzia. Zwróciła uwagę, że powódka nie wykazała, że publikacja przyniosła jej szkodę, a sama jej nie wydawała. Sędzia podkreśliła też, że powódka nie wykazała, aby pozwani osiągnęli korzyści materialne z publikacji, bo zyski miały być przeznaczone na budowę cmentarzy katyńskich.
Jeszcze w 1998 r. na wniosek Karsov-Szechter sąd zakazał rozpowszechniania książki – do prawomocnego wyroku w tym procesie. Jak powiedziała dziennikarzom mec. Ewa Szelchauz, pełnomocnik dwóch pozwanych, to, czy książka zostanie “zwolniona”, zależy od tego, czy powódka złoży apelację, czy też wyrok wkrótce się uprawomocni.
Pełnomocnik powódki mec. Andrzej Lagut zapowiedział apelację.
Wielki, wyklęty pisarz
Mackiewicz (rocznik 1902) brał udział w wojnie z bolszewikami w 1920 r. Potem jako reporter piętnował zacieranie kulturowego bogactwa Kresów Wschodnich. W 1943 r. za zgodą Niemców i za wiedzą AK uczestniczył w ekshumacji grobów w Katyniu, co opisał, przyczyniając się do rozpowszechnienia prawdy o zbrodni.
Od 1945 r. był na emigracji. Napisał m.in. głośne powieści: “Droga donikąd” opisującą Wileńszczyznę pod okupacją sowiecką, “Nie trzeba głośno mówić” – gdzie zarzucał AK współpracę z ZSRR, “Kontra” – o tragedii Kozaków walczących przeciw ZSRR w II wojnie światowej.
Był jednym z największych polskich prozaików, choć w PRL próbowano całkowicie wymazać jego nazwisko z pamięci Polaków.
Wiele o twórczości Józefa Mackiewicza można dowiedzieć się z filmu poniżej

Autor: wg, | Źródło: Niezalezna.pl, PAP,

http://niezalezna.pl/28122-sprawa-macki ... f-trznadla


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 21 lip 2012, 10:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30962
Zapomniana pisarka i patriotka - Zofia Kossak - Szatkowska

Zastanawiałam się bardzo ostatnio, zdewaluowało się słowo PATRIOTYZM . W jego definicji czytamy - postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar; pełna gotowość do jej obrony, w każdej chwili. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a także gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. Patriotyzm oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością.
Teraz mianem patriotyzmu określa się entuzjazm kibiców, gdy grają nasze drużyny w meczach międzynarodowych. Przybranie siebie i pojazdów w barwy narodowe w dniach rozgrywek i śpiew „Polska biało-czerwoni”. Młodzież coraz mniej rozumie ze zrywów narodowych, bo przykro to przyznać, ale nawet za komuny uczucia patriotyczne były bardziej pielęgnowane niż teraz.
By pokazać postawę prawdziwie patriotyczną, chcę przypomnieć postać Zofii Kossak nietuzinkowej pisarki skazana na zapomnienie przez komunę, której talent niektórzy porównują do największych prozaików.
To ona w 1940 r., gdy w Polsce niepodzielnie panowali hitlerowcy napisała DEKALOG POLAKA, którym do końca życia się kierowała.

Jam jest Polska, Ojczyzna twoja,
ziemia Ojców, z której wyrosłeś.
Wszystko, czymś jest, po Bogu mnie zawdzięczasz.


1. Nie będziesz miał ukochania nade mnie.
2. Nie będziesz wzywał imienia Polski dla własnej chwały, kariery albo nagrody.
3. Pamiętaj, abyś Polsce oddał bez wahania majątek, szczęście osobiste i życie.
4. Czcij Polskę, Ojczyznę, jak matkę rodzoną.
5. Z wrogami Polski walcz wytrwale do ostatniego tchu, do ostatniej kropli krwi w żyłach twoich.
6. Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem. Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem.
7. Bądź bez litości dla zdrajców imienia polskiego.
8. Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj, że jesteś Polakiem.
9. Nie dopuść, by wątpiono w Polskę.
10. Nie pozwól, by ubliżano Polsce, poniżając Jej wielkość i Jej zasługi, Jej dorobek i Majestat.

Będziesz miłował Polskę pierwszą po Bogu miłością.
Będziesz Ją miłował więcej niż siebie samego.


Pochodziła ze znanej rodziny Kossaków. Była wnuczką Juliusza, a jej stryjem był Wojciech – oni dzieje ojczyste malowali pędzlem – ona piórem. Ponadto jej stryjecznymi siostrami były - satyryczka Magdalena Samozwaniec i poetka Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.
Twierdziła, że „historię kocha atawistycznie, od dziecka” , myślę, że i patriotką była od najmłodszych lat. Wpływ na to miały lektury i malarstwo jej krewnych oraz specyficznego klimatu szlachecko-ziemiańskiego domu rodzinnego.
Tę patriotyczną atmosferą panującą w Kośminie nad Wieprzem, można znaleźć w napisanym wraz z mężem Zygmuntem Szatkowskim „Dziedzictwie”, zawierającym sagę rodu na tle losów narodu.
W latach międzywojennych była bardzo cenioną pisarką. W 1932 r. odznaczona była nagrodą literacką województwa śląskiego. Cztery lata później otrzymała Złoty Wawrzyn Akademicki Polskiej Akademii Literatury, a w 1937 r. została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Gdy wybuchłą II wojna światowa przeprowadziła się z Górek Wielkich, gdzie mieszała w dworku z mężem i dziećmi, do Warszawie, by prowadzić działalność konspiracyjną i charytatywną.
Przedwojenna Akcji Katolickiej przekształciła się we Front Odrodzenia Polski. To właśnie Zofia Kossak stanęła na czele tej tajnej organizacji katolickiej, współpracując jednocześnie z polityczno-wojskową katolicką organizacją podziemną Unia. Redagowała pierwsze pismo podziemne "Polska Żyje".

W tym roku mija 70 lat od może mało znaczącego wydarzenia, które jednak warto przypomnieć zwłaszcza w kontekście zarzucanego Polakom antysemityzmu. Zofia Kossak – Szatkowska w 1942 r. wystosowała protest wobec holocaustu, podpisany przez Front Odrodzenia Polski, na którego czele stała. Nie poprzestała na tym. Razem z Wandą Krahelską powołała Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom – późniejszą Radę Pomocy Żydom "Żegota" (za co po wojnie odznaczona została medalem "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata").
"Świat patrzy na tę zbrodnię, straszliwszą niż wszystko, co widziały dzieje i – milczy" - pisała w apelu do społeczeństw Zachodu, podczas zagłady Żydów z warszawskiego getta w sierpniu 1942 roku - "Rzeź milionów bezbronnych ludzi dokonywa się wśród powszechnego złowrogiego milczenia… Tego milczenia dłużej tolerować nie można… Kto milczy w obliczu mordu – staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia – przyzwala".
W 1943 r. przypadkowo aresztowana, trafiła na siedem miesięcy do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Tam również pokazała swoją wyjątkową postawę. Nad pryczą napisała „ W każdej chwili swego życia wierzę, ufam, miłuję”. W swoim bloku pomagała słabszym, zdobywała dla nich żywność i leki, organizowała codzienną modlitwę i pogadanki o polskiej historii i literaturze.
Po przeniesieniu do warszawskiego Pawiaka, została skazana na śmierć. Niemal cudem Polska Podziemna uwolniła ją w 1944 r. Zofia Kossak nie bacząc na zagrożenia wzięła udział w Powstaniu Warszawskim. W latach wojennych wywarła spory wpływ na Władysława Bartoszewskiego.
W powojennej Polsce nie była bezpieczna, by uniknąć aresztowania w 1945 r. wyjechała z Polskim Czerwonym Krzyżem do Londynu. Przez 12 lat gospodarowała wraz z mężem na farmie w Kornwalii. W Polsce wszystkie jej utwory od 1951 r. były zakazane przez cenzurę i natychmiast wycofywane z księgarń i bibliotek.

Wróciła do kraju w 1957 r. i ponownie zamieszkała w Górkach Wielkich(w domku ogrodnika, bo dworek spłoną w czasie wojny – dzisiaj jest tam Muzeum Zofii Kossak – Szatkowskiej) . Nie umiała żyć za granicą, bo jak powiedziała w wywiadzie dla londyńskich „Wiadomości” – „Wszystko jest dobre, co jest Polską”. Twierdziła, ze zawsze w Anglii czuła się, jak Twardowski na Księżycu.
Po powrocie współpracowała przede wszystkim z prasą katolicką i Wydawnictwem „PAX”, bo tylko ono zdecydowało się drukować jej dzieła mimo zakazu. Dzięki umiejętności barwnego obrazowania, dużym walorom poznawczym i potoczystej narracji większość jej powieści historycznych zyskała również popularność wśród dzieci.

W 1964 była jedną z sygnatariuszek „listu 34”, w którym przyłączyła się do protestu pisarzy w obronie swobody wypowiedzi. Wzmogło to ponownie niechęć do niej komunistycznych władz.
W 1966 r. próbowano ją „zneutralizować”. Wtedy to blokowano uroczystości milenijne i „aresztowano” peregrynującą po Polsce kopię Czarnej Madonny, a Zofię Kossak chciano nagle uhonorować literacką Nagrodą Państwową. Mogło to otworzyć jej progi wydawnictw, jej książki mogły wrócić do księgarń i bibliotek. Pisarka jednak stanowczo odmówiła, tłumacząc, „że rozdźwięk między lekceważeniem przez Władze Państwa uczuć religijnych ludności a równoczesnym przyznaniem przez te same Władze nagrody literackiej pisarce katolickiej jest tak wielki, że zdaje się być omyłka, nieporozumieniem”. Fakt ten odbił się szerokim echem w kraju, dodawał otuchy, kopie jej odpowiedzi krążyły po kraju, a jeden egzemplarz znajduje się w gablocie klasztoru na Jasnej Górze. Gdy kard. Stefan Wyszyński przeczytał ten list biskupom powitali go gromkimi brawami.

We wrześniu 1966 r. „nieznani sprawcy” pod nieobecność pisarki włamali się do ich domku. Zginął tylko list prymasa Stefana Wyszyńskiego, związany z tą odmową, prawdopodobnie wyrażający podziękowanie i aprobatę podjętej decyzji.
Ten sam Prymas, gdy dwa lata później pisarka zmarła żegnał ją tymi słowami - „Odeszła wielka pisarka, jedna z największych od czasów Henryka Sienkiewicza”. Redaktor Tygodnika Katolickiego „Niedziela” – ks. Antoni Marchewka tak powiedział o Zmarłej: „Jej zasługi na polu literatury katolickiej w Polsce są nieocenione i stanowią granitowy pomnik jej twórczości”.
Wielką pisarkę żegnał cały naród. Słowa uznania i kondolencje składały wybitne osobistości, m.in.: Kazimiera Iłłakowiczówna, Władysław Grabski, Jan Dobraczyński, Roman Brandstaetter, Jarosław Iwaszkiewicz. Na grobie godnych pamięci małżonków na cmentarzu parafialnym w Górkach Wielkich wyryto słowa z Ewangelii, w pełni obrazujące ich życie: „...niechaj mowa wasza będzie: tak – tak, nie – nie...”.
Na koniec chcę przypomnieć jej słowa powiedziane u schyłku życia - „Pisarstwo jest moim zawodem, otwierającym drogę do serc czytelników; w czasie wojny formą walki z nieprzyjacielem, w pracy fizycznej wytchnieniem; zawsze poczuciem służby społecznej”. Szkoda, że światowej sławy pisarka, której dzieła były tłumaczone na wiele języków, tak mało znana jest polskim czytelnikom, a powinna być dla nas wzorem.

http://www.niepoprawni.pl/blog/1386/zap ... szatkowska


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Literackie luki
PostNapisane: 21 sie 2012, 08:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30962
Wojciech Wencel

Krzyże i miecze

Ile pokoleń musi przejść, żeby Polacy usłyszeli wreszcie głos swojego wieszcza?

Felieton z cyklu "Listy z podziemia", "Gazeta Polska" 15 sierpnia 2012

Powody nieobecności Kazimierza Wierzyńskiego w kulturze PRL są oczywiste. Kronikarz Polski walczącej, który do śmierci w 1969 r. budował ducha emigracji, w kraju padł ofiarą komunistycznej cenzury. Trudniej pojąć, dlaczego jego najbardziej poruszające wiersze z tomu „Krzyże i miecze” (1946) do dziś funkcjonują w drugim obiegu. Jedyną edycją, w której można je znaleźć, są „Poezje zebrane”, opublikowane przez białostockie wydawnictwo Łuk w roku 1994 i od dawna niedostępne. Dla większości wykładowców i studentów polonistyki Wierzyński wciąż jest młodym skamandrytą, co to „zielono ma w głowie i fiołki w niej kwitną”. Powojenna poezja polska zaczyna się od „Niepokoju” Różewicza, później są Szymborska i Miłosz. Lepsze notowania od autora „Korca maku” ma nawet „awangardowy” Przyboś, pupil peerelowskiej krytyki. Spośród poetów wiernych niepodległościowej tradycji ostał się tylko Herbert, który oszukując cenzorów, przedstawiał polskie losy w antycznej scenografii. Nadal jednak nie brakuje naiwniaków, którzy widzą w nim turystę i pięknoducha, a nie pisarza politycznego.

Wierzyński nie szyfrował swoich uczuć. Miesiąc po wybuchu Powstania Warszawskiego pisał: „Jeśli padnie Warszawa, to nie miasto padnie, / I nie polska stolica w podziemiach swych skona, / Lecz wolność wszystkich ludzi, zdeptana gdzieś na dnie, / I prawda wszystkich czasów, przez wszystkich zdradzona”. Głęboko wierzył w sens zrywu warszawskiej Nike, która „umiera pokonana, umiera zwycięska”. I zamiast rozliczać dowódców Armii Krajowej, przysięgał generałowi, co „przezwał się dla innych Borem, / A dla nas – o Lwim Sercu pozostał legendą”, nieustającą pamięć narodu. Aby „Śród grobów, z których łuna nad światem wyrasta / Szedł nie regiment ruski, nie marszałek Żukow, / Lecz aby tam powstała, wierna do ostatka, / I, jak duch niewidzialny, szła pokoleniami / Miłość nasza raniona, wieczna nasza matka, / A imię jej niech będzie wciąż pomiędzy nami”.

Tej wiary w chrześcijańską moc polskości nie zmieniła bolesna świadomość sowieckich i ubeckich represji: „Za Warszawę, Warszawę, powstańcze zachcianki – / Specjalny oddział śledczy: „przyłożyć do ścianki”. Ani gorzka wiedza o zdradzie aliantów: „Aż trzasło! Targu dobili i gwałtu: / Raz Teheranem w łeb, drugi raz Jałtą / I kraj rozcięli, jak przedtem, z dwu stron”. Poeta nie miał złudzeń co do natury Moskali. „Bo cokolwiek się stanie, jak świat się pozmienia, / Niezmienna wasza przemoc i gwałt, i nienawiść” – pisał, komentując zbrodniczy proces szesnastu. Antycypował też układ okrągłego stołu i rzeczywistość posmoleńskiej Polski: „Dopiero gdy uskrzydlisz się wspólnym zwyczajem / I zrównasz do obłudy, która wszystkich brata, / Przywrócą ci honory i obdarzą krajem, / I taką świat cię znowu wprowadzi do świata”.

Wierszy z tomu „Krzyże i miecze” powinniśmy uczyć się na pamięć. Nie tylko dlatego, że wybrzmiewa w nich czysta poezja. Także po to, by odzyskać właściwe spojrzenie na narodową historię. Jeśli odnajdziemy się we frazach Wierzyńskiego, zrozumiemy bezkompromisowość tych wszystkich, którzy – na emigracji i w kraju – pozostali wierni sprawie, po ludzku, przegranej.

W rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego dotarła do mnie smutna wiadomość. W wieku 92 lat zmarła prof. Anna Sucheni-Grabowska. Była wybitnym historykiem, współtwórczynią Towarzystwa im. Stanisława ze Skarbimierza, stale współpracowała z dwumiesięcznikiem „Arcana”. Przede wszystkim jednak miała w sobie patriotyczną pasję, którą niestrudzenie inspirowała do działania zaprzyjaźnionych naukowców, dziennikarzy, artystów. Kilka lat temu miałem zaszczyt zredagować na jej prośbę antologię publicystyki „Polskie wyzwania naszego czasu”. Nie ingerując w dobór tekstów, Pani Ania poprosiła tylko o jedno: abym w książce umieścił blok materiałów o żywej tradycji Powstania ’44. Dla niej było to oczywiste, dla mnie niekoniecznie, bo w mediach spierano się wówczas głównie o kształt Unii Europejskiej, nowości cywilizacyjne, postmodernizm. Dziś wiem już, że gdybym nie spełnił tej prośby, popełniłbym grzech zaniechania. Jak pisał Wierzyński: „Powracają ojcowie, umarli podróżni, / Budzą synów – i walczą – polegli i żywi”.

http://wojciechwencel.blogspot.com/2012 ... iecze.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 15 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /