Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 201 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 08 sie 2015, 19:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.monitor-polski.pl/dr-aleksan ... zwoj-raka/

Dr Aleksandra Niedzwiecki: Leki przeciwnowotworowe powodują… rozwój raka
12 maja , 2015

Ważny wywiad z dr Aleksandrą Niedźwiecki, bliską współpracownicą dr Ratha) z 2013 roku, który warto przypomnieć. Dr Niedźwiecki tego wprost nie powie, ale zapewne doskonale wie, że jesteśmy truci i to z premedytacją. I nie chodzi tu o pieniądze, a o depopulację i sianie jak największego zniszczenia wśród narodów. W Polsce niestety, jest to szczególnie widoczne. „Epidemia” raka i nieskuteczne leczenie nie jest przypadkiem.

https://www.youtube.com/watch?v=yZqLVjC ... r_embedded

Miałem okazję osobiście poznać dr Niedźwiecki w 2012 roku i nagrać z nią reportaż oraz jej wykład.



Dr Aleksandra Niedzwiecki: Leki przeciwnowotworowe powodują… rozwój raka, czyli pacjent w matrixie

Dlaczego wciąż stosuje się chemioterapię, skoro wykazano jej skuteczność na poziomie zaledwie dwóch procent? Do tego jest wysoce toksyczna, szalenie droga i ma fatalne skutki uboczne. Leki nowotworowe powodują rozwój raka — wywiad z dr ALEKSANDRĄ NIEDZWIECKI z Instytutu Medycyny Komórkowej w Kalifornii o firmach farmaceutycznych, chemioterapii, dyskredytowaniu naturalnych leków i drenażu budżetów.

Aleksandra Niedzwiecki jest doktorem biochemii. Współpracowała z dwoma laureatami Nagrody Nobla — prof. Geraldem Edelmanem i dr. Linusem Paulingiem. W Instytucie Linusa Paulinga objęła kierownictwo badań nad chorobami serca. Wspólnie z dr. Matthiasem Rathem rozpoczęła tam badania nad rolą substancji odżywczych w chorobach serca i układu krążenia. Obecnie jest przewodniczącą zarządu i dyrektorem badań Instytutu Medycyny Komórkowej Dr. Ratha w Kalifornii, wiceprezydentem Fundacji Zdrowia Dr. Ratha i prezesem Dr Rath Humanities Foundation. Opublikowała ponad 90 naukowych prac badawczych w renomowanych międzynarodowych czasopismach naukowych, jest współautorką rozdziałów książek naukowych i popularnonaukowych. Dr Niedzwiecki jest członkiem American College of Nutrition, zasiada w naukowym zarządzie wydawniczym „International Journal of Oncology”, jest współredaktorką magazynu „Cellular Health Communications” i innych, jak i członkiem wielu organizacji zawodowych: American Heart Association, American Medical Women’s Association, Council on Arteriosclerosis, American Academy for the Advancement of Science.

„ZNAKI CZASU”: Zespół naukowców pod kierunkiem Pani i doktora Matthiasa Ratha dokonał rewolucyjnego odkrycia – poznaliście mechanizmy przerzutów raka i umiecie je kontrolować. Opracowaliście naturalny preparat hamujący metastazę. A to znaczy, że rak został pokonany i pacjent może żyć. To godne nobla, tymczasem ani nobla, ani nawet rozgłosu w mediach. Dlaczego?

ALEKSANDRA NIEDZWIECKI: Szczególna waga naszych badań w dziedzinie raka polega na tym, że skoncentrowaliśmy się na badaniach metastazy – czyli procesu, który jest najniebezpieczniejszym stadium raka. Co więcej, nasze badania nad kontrolą raka ukierunkowane są na biologiczną regulację tego procesu przy pomocy naturalnych substancji. Kierunek ten okazał się właściwy i opracowaliśmy specyficzny zestaw naturalnych składników odżywczych, który jest skuteczny w kontroli głównych mechanizmów raka. To, że rozpad tkanki otaczającej komórki raka jest niezbędny do migracji komórek i inwazji do innych organów, było znane już wcześniej. Myśmy wykazali, że specyficzny zestaw mikroelementów* pozwala kontrolować ten proces w sposób naturalny. Nie ma obecnie żadnej metody wykazującej tak skuteczne kompleksowe działanie.

Chyba nie jest to zaskoczenie, że prasa milczy. Gdyby podobne rezultaty mogły być osiągnięte przy pomocy leku farmaceutycznego, to sytuacja byłaby inna. Substancji naturalnych nie można opatentować i nie gwarantują one tak ogromnych zysków jak leki. A poza tym – czy firmy farmaceutyczne są rzeczywiście zainteresowane wyleczeniem raka? Zarabiają krocie na lekach chemioterapeutycznych i innych, które pacjenci muszą brać, by walczyć z dewastującym wpływem chemioterapii na organizm. Jest to zastanawiające, że chociaż metastaza jest odpowiedzialna za śmierć 9 na 10 pacjentów chorych na raka, to zainteresowanie badaniami metastazy jest znikome. Tylko pięć procent funduszy badawczych w raku jest dedykowane badaniom metastazy. Pytanie: dlaczego?

Jeśli chodzi o Nagrodę Nobla, to bardzo się ona zdewaluowała. Poza tym największą nagrodą dla każdego naukowca jest to, że wyniki badań przynoszą korzyść ludziom.

Medycyna naturalna, szczególnie terapie raka, bywa kojarzona z szarlatanerią. Lekarze uważają ją za nieskuteczną i przestrzegają pacjentów. W USA nawet zabronione są naturalne terapie raka. Dlaczego tak się dzieje?

– Jest to wynik wpływu ogromnego i potężnego lobby farmaceutycznego, które kontroluje medycynę, polityków, media i świat finansowy. Szkoły medyczne kształcą lekarzy w dziedzinie farmakologii, a nie roli żywienia. Młodzi lekarze nie mają dostatecznej wiedzy o tym, jak ważne są mikroelementy dla zdrowia. Poza tym poddani są presji, by nie odbiegać od ustalonych standardów. Spotkałam się ostatnio w USA z taką oto opinią lekarza zapytanego, czy mikroelementy są pomocne jako dodatkowa terapia w raku: „Nie wiem i ten temat mnie zupełnie nie interesuje”. Niestety, nie jest to odosobniona opinia. Może też przynosi psychiczny komfort, gdyż wiedząc, jak bardzo są pomocne naturalne metody, trudno byłoby rekomendować leki, szczególnie te, których działanie jest kwestionowane.

Należy również przyznać, że w dziedzinie medycyny naturalnej pojawiają się też osoby nieodpowiedzialne, promujące metody niepoparte naukowo. Jednak wraz z rozwojem tej dziedziny zostaną one wyparte przez naukowo udowodnione, skuteczne sposoby utrzymania zdrowia i walki z chorobami, bazujące na naturalnych, bezpiecznych i skutecznych związkach naturalnych.

Jakie są naukowe dowody skuteczności naturalnego podejścia do raka?

– Jest ich wiele. Nasza grupa naukowców opublikowała na ten temat ponad 70 prac naukowych, wskazujących, że naturalny zestaw mikroelementów jest skuteczny w kontroli głównych mechanizmów działania raka w ponad 40 różnych rodzajach komórek raka. Publikacje te są dostępne w PubMed – głównym źródle informacji medycznej i naukowej. Wiedza ta jest akceptowana w kręgach naukowych, jako że jesteśmy zapraszani przez redaktorów różnych książek naukowych, by publikować nasze osiągnięcia jako rozdziały w ich książkach.

Dlaczego ten naturalny kierunek nie jest promowany? 20 lat temu dr Rath pokazał światu, jak pokonać choroby serca i układu krążenia, włącznie z cofaniem zmian chorobowych — i to naturalnie! Nikt nie zakwestionował jego badań, a jednak świat medyczny nie wdrożył tych odkryć. W leczeniu nowotworów też macie naukowe dowody i też cisza…

– Dr Rath jasno przedstawił to w wielu swoich wypowiedziach i szeroko na łamach Fundacji Zdrowia Dr. Ratha – jest to biznes z chorób. Naukowo udokumentowane naturalne podejście do zdrowia – skuteczne, lecz niemożliwe do opatentowania – zagraża podstawom ekonomicznym tego biznesu. Nawet firmy farmaceutyczne akceptują wartość substancji naturalnych w zwalczaniu raka – obecnie jest prowadzonych ponad 100 badań klinicznych ze związkami naturalnymi w różnych aspektach tej choroby („Journal of Clinical Oncology” 2009, tom 27, s. 2712-2725). Oczywiście pomyślne rezultaty będą stosowane w sposób korzystny dla biznesu, czyli – chemiczna modyfikacja aktywnych składników, by je opatentować i mieć wyłączność ich sprzedaży za wysoką cenę. Jednoczesne prawne zabranianie dostępu do tych samych naturalnych związków to biznes z chorób.

Czy medycyna rzeczywiście leczy raka? Czy jest jakiś postęp?

– Niestety nie jest on realny, a właściwie postęp jest głównie w promowaniu i triumfalnym ogłaszaniu, że mamy nowy lek, który jest skuteczny w raku. Jednak potem zapada cisza, gdyż po jego wprowadzeniu okazuje się, że skuteczność jest niższa od oczekiwanej lub też żadna. Ale reklama pozwala ściągać nowe fundusze na dalsze badania, które idą w zasadzie w jednym kierunku: niszczenia komórek raka bronią chemiczną. Czas, by zaakceptować fakt, że rak pozostaje w dalszym ciągu drugą przyczyną śmierci i diagnoza raka stale rośnie. Nie można spodziewać się innych rezultatów, robiąc wciąż to samo. Jeśli chodzi o stosowanie chemioterapii jako udowodnionej i skutecznej metody leczenia, to statystyki mówią inaczej. Przegląd skuteczności chemioterapii w 22 rodzajach raka wykazał, że zwiększa ona szanse na pięcioletnie przeżycie tylko o 2,1 procent i w wielu rodzajach raka nie ma żadnej korzyści. Badanie to opublikowane zostało w „Clinical Oncology” 2004, tom 16, s. 549-560. Niestety ta informacja nie trafia do pacjentów, a raczej poddawani są oni presji psychicznej, by tę metodę zaakceptować. Niewiele osób z diagnozą tej choroby ma siłę i wiedzę, by się temu przeciwstawić.

Jak medycyna tworzy statystyki uleczalności nowotworów?

– Wyleczenie zastąpiono „przeżyciem pięciu lat”. Średnio tylko około 60% pacjentów przeżywa pięć lat od diagnozy raka. W raku żołądka jest to 25%, płuc – 17%, trzustki – 5%.

Sumy wydawane na badania nad lekami rosną i statystyki nowotworów też. W Polsce w ciągu 15-20 najbliższych lat przewidywany jest wzrost o 40%, na świecie – według raportu „Lancet Oncology” – aż o 70%. Dwukrotny noblista Linus Pauling, z którym zresztą Pani współpracowała, powiedział, że większość badań nad rakiem to wielkie oszustwo…

– Tak, i sam tego doświadczył, kiedy jego protokół badań klinicznych z witaminą C został zmodyfikowany i statystyczne wyniki zmanipulowane, by wykazać nieskuteczność tej metody. Trudno jest również wprowadzać zmiany metod leczenia, jeśli badania kliniczne z substancjami naturalnymi mogą być przeprowadzane na pacjentach w terminalnym stadium raka, gdy już wszystkie metody konwencjonalne zawiodły.

Jest coraz więcej leków onkologicznych na rynku, ale leczenie wcale nie stało się skuteczniejsze. Jaki jest mechanizm dopuszczania ich na rynek?

– Dopuszcza się leki, które wykazują minimalne skutki pozytywne w badaniach klinicznych na wyselekcjonowanej grupie pacjentów — gdy w badaniach klinicznych powodują zmniejszenie guza nawet o 30%, tylko przez 28 dni i tylko u połowy pacjentów. Jednak każdy pacjent myśli: o, to jest lek, który był testowany i jest skuteczny.

Dlaczego wciąż stosuje się chemioterapię skoro wykazano jej skuteczność na poziomie zaledwie dwóch procent? Do tego jest wysoce toksyczna, szalenie droga i ma fatalne skutki uboczne.

– Przynosi ogromny profit, a do tego generuje nowe choroby (działania uboczne leków), które potrzebują nowych leków. Jest to spirala zysku — leki przepisywane na leczenie jednej choroby generują nowe, które zwiększają zapotrzebowanie na nowe leki i procedury medyczne. Toksyczność chemioterapii uruchamia całą gamę chorób ubocznych, które leczone są wieloma środkami farmaceutycznymi i intensywnymi terapiami. Mówię o środkach przeciwbólowych łącznie z morfiną, sterydach i innych lekach przeciwzapalnych, antybiotykach, antydepresantach, transfuzjach krwi itd. Chemioterapia też generuje zmiany nowotworowe w komórkach, powodując rozwój nowych rodzajów raka. O tej epidemii i biznesie z chemioterapii piszemy szczegółowo na stronie

Co naprawdę trafia do krwi pacjenta poddanego chemioterapii?

– Najbardziej toksyczne związki chemiczne znane człowiekowi. Pierwszy specyfik stosowany w chemioterapii był pochodną gazu musztardowego, związku używanego podczas I wojny światowej jako broń chemiczna! Ciekłe pochodne tego śmiercionośnego gazu są do dzisiaj stosowane w leczeniu pacjentów chorych na raka: mechloroetamina, cyklofosfamid, chlorambucyl, ifosfamid. Istnieje także kilka innych grup wysoce toksycznych substancji aplikowanych pacjentom. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych związków jest to, że powodują one uszkodzenia DNA, w cząsteczkach dziedziczenia w jądrze komórkowym, oraz wpływają na inne podstawowe procesy biologiczne zachodzące w komórkach naszego ciała. W chemioterapii niszczone są wszystkie komórki w ciele pacjenta, też te zdrowe, stąd podejście to przypomina stosowanie broni masowego rażenia. Nawet pracownikom służby zdrowia mającym kontakt z lekami stosowanymi w chemioterapii przypomina się w zasadach BHP o ryzyku uszkodzenia DNA, wad wrodzonych u dzieci, rozwoju nowych nowotworów, uszkodzenia organów. Osoby te muszą nosić specjalne rękawice, okulary i fartuchy ochronne. Wyjątkowo narażeni na utratę zdrowia są członkowie rodziny pacjenta, opiekunowie i wszyscy, którzy mają z nim kontakt.

Dlaczego pacjenci dobrowolnie poddają się tak toksycznym procedurom i nie szukają innych rozwiązań? Z powodu niewiedzy? Z wiary w medycynę lekową?

– To wojna psychologiczna. Pacjent, który kojarzy diagnozę raka z najgorszym — ze śmiercią, automatycznie popada w stan strachu i rozpaczy. To z kolei sprawia, że staje się podatny na każdego rodzaju terapię — nawet gdy samo leczenie jest potencjalnie śmiertelne — o ile tylko oddali ona, choćby na krótki czas, perspektywę śmierci. Dopóki rak będzie traktowany jak wyrok śmierci, biznes inwestycyjny chemioterapii będzie kwitł. Jeszcze bardziej ponury jest fakt, że chemioterapia nie jest w stanie przedłużyć życia pacjentów cierpiących na pewne rodzaje nowotworów, np. raka prostaty, skóry (czerniaka), pęcherza moczowego, nerek, trzustki.

Są chyba granice absurdu. Leki na nowotwory powodują nowotwory. Ba, według amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia ponad 40% wszystkich preparatów farmaceutycznych jest potencjalnie rakotwórczych!

– Z raportów wynika, że 87% leków nowotworowych może powodować rozwój raka, rakotwórcze skutki uboczne może mieć 50% antybiotyków, składniki potencjalnie rakotwórcze zawiera 60% leków przepisywanych pacjentom chorym na depresję i cierpiącym na zaburzenia mentalne, prawie wszystkie immunosupresanty wspomagają rozwój raka. Wiele innych leków, jak te stosowane przy alergiach, jest zaliczanych do rakotwórczych. Źródłem tej patologii jest syntetyczne pochodzenie składników tworzonych drogą chemiczną, a nie ekstrahowanych z naturalnych substancji. Ludzki organizm nie rozpoznaje ich i nie potrafi ich skutecznie neutralizować i eliminować. Większość tych leków uszkadza DNA komórek, tym samym zapoczątkowując procesy nowotworowe.

Parę lat po wprowadzeniu leków na obniżenie cholesterolu — statyn — ukazała się publikacja w „Journalof the American Medical Association” z 2006 roku wskazująca, że wszystkie leki z tej grupy są rakotwórcze. Badania te były prowadzone na zwierzętach. Badania sponsorowane przez ich producentów starały się to zdementować. Ostatnio nawet zaczyna się promować statyny do prewencji raka, pomimo wielu badań klinicznych przeczących temu.

Czy leki estrogenowe to też przykład „synergii marketingowej”?

– Leki estrogenowe oferowane są milionom młodych kobiet w formie hormonalnych środków antykoncepcyjnych, a kobietom dojrzałym — w formie hormonalnej terapii zastępczej jako zapobiegającej osteoporozie i objawom menopauzy. Od 1941 roku jest wiadomo, że estrogen zwiększa ryzyko rozwoju raka. Pobudza m.in. działanie enzymów trawiących kolagen, które wspomagają wzrost i rozwój komórek rakowych. Długookresowe przyjmowanie takich leków zwiększa ryzyko form raka zależnych od estrogenów: piersi, macicy, szyjki macicy, jajników. Potwierdziły to badania Narodowego Instytutu Zdrowia w USA (NIH) na ponad 16 tys. kobiet biorących estrogenową terapię zastępczą. W tej mierze rynek leków estrogenowych napędza rynek leków przeciwnowotworowych.

Jak udało się przemysłowi farmaceutycznemu zmonopolizować biznes raka?

– Ogromna potęga finansowa i ogromne lobby. To największy i najbardziej dochodowy biznes inwestycyjny na świecie. A spośród wszystkich sprzedawanych leków farmaceutycznych leki onkologiczne są tymi, których sprzedaż przynosi największe zyski. Np. zysk ze sprzedaży tych leków za sam 2010 rok wyniósł aż 56 miliardów dolarów!

Lekceważenie naturalnych terapii nie tylko uderza w nasze zdrowie, ale i w budżety państw. Jak wygląda biznes raka w Polsce?

– Leki stanowią 27 procent budżetu służby zdrowia. Szczególnie wysoki jest wzrost wydatków na leki onkologiczne — 49 procent i krwiotwórcze — 21 procent, z których wiele stosuje się właśnie u chorych na raka. Zapotrzebowanie na leki onkologiczne w ciągu sześciu lat — od 2006 do 2010 roku — wzrosło na świecie o 232 proc.

Czasem się słyszy, że wręcz brakuje chemioterapeutyków. O co tu chodzi?

– Jak zwykle chodzi o zyski. Leki o wygasłych patentach są tańsze i nie przynoszą zysków, więc albo się je minimalnie modyfikuje — podnosząc ogromnie cenę — lub płaci firmom produkującym te leki o wygasłych patentach, by zaniechały ich produkcji na jakiś czas. Na przykład koszt paclitaxelu to 312 dolarów, podczas gdy podobny, ale patentowy lek abraxane kosztuje 5824 dolarów za dawkę; doxorubicin to 120 dolarów za jedną dawkę, ale liposomalny doxorubicin to już 5789 dolarów — a zmodyfikowano tu tylko sposób przenikania leku do komórki.

„International Herald Tribune” z marca 2003 roku zacytowała wypowiedź dyrektora koncernu farmaceutycznego wprowadzającego nowy lek na rynek: „Pierwsza tragedia — to jeżeli lek spowoduje śmierć. Druga tragedia — to jeżeli uzdrowi ludzi. Prawdziwie dobre leki to są te, które muszą być wciąż używane i to przez długi, długi czas”. Nawet tego się nie ukrywa…

– To jest przemysł inwestycyjny napędzany zyskami udziałowców. Wyleczenie chorób to cel drugoplanowy. Rynkiem zbytu dla tego przemysłu jest nasze ciało, ale nie wtedy, kiedy jesteśmy zdrowi, tylko wtedy, kiedy jesteśmy chorzy. Dlatego około 80 procent leków działa nie na przyczyny chorób, ale na symptomy. Jak długo ludzie i pacjenci będą tolerować taki stan rzeczy i działanie przeciwko ich własnym interesom, tak długo będzie ten stan kontynuowany. Edukacja w dziedzinie zdrowia jest kluczem do zmian.

Piszecie w książce Zwycięstwo nad rakiem — Pani i dr Rath — że aby zrozumieć skutki działania biznesu z chorób, trzeba przeanalizować historię przemysłu chemiczno-farmaceutycznego związanego z obiema wojnami światowymi.

– Niesławny IG Farben — kartel farmaceutyczno-chemiczny — to przykład udziału biznesu w nieetycznej, a nawet zbrodniczej działalności. Został on rozwiązany i aż 24 dyrektorów IG Farben stanęło przed Trybunałem Norymberskim. Kilku z nich skazano za zbrodnie przeciwko ludzkości. Wśród nich był Fritz Ter Meer, dyrektor jednej z firm, członek zarządu IG Farben, członek partii nazistowskiej i Ministerstwa Wojny III Rzeszy. Proszę sobie wyobrazić, że szef największej firmy farmaceutycznej, lider przemysłu, który się przedstawia jako służący ludzkości, został skazany za zbrodnie przeciw ludzkości.

Ale chyba jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że zbrodniarz wojenny, skazany przez Trybunał, po wyjściu na wolność został w roku 1956… prezesem tej samej firmy farmaceutycznej!

– Nie tylko on jeden, historia wskazuje, że wielu aktywnych działaczy firm w ramach IG Farben powróciło na kierownicze stanowiska w swoich macierzystych firmach. Nasze podręczniki historii informują, że śmiertelne w skutkach eksperymenty medyczne w obozach koncentracyjnych były przeprowadzane przez psychopatów. Ale dokumenty Trybunału Norymberskiego ukazują odmienny obraz. Większość eksperymentów nie stanowiła pojedynczych „doświadczeń”, lecz była częścią badań na ludziach na dużą skalę. Lekarzami przeprowadzającymi te eksperymenty nie byli wyłącznie członkowie SS, lecz także profesjonalni badacze leków farmaceutycznych, czasem nawet lekarze bezpośrednio zatrudnieni i opłacani przez niemieckie firmy farmaceutyczne. Leki były dostarczane z tych firm bezpośrednio do obozów, a wyniki często śmiertelnych w skutkach eksperymentów raportowane były bezpośrednio do zarządów tych koncernów. Zastanawiające jest, ile wysiłku włożono w to, by te fakty były pogrzebane przez ponad pół wieku. Wszystkie te informacje i dokumenty dostępne są obecnie online pod adresem: http://www.profit-over-life.org.

W tym samym 1956 roku powołano Komisję Europejską. Łączycie ją z polityką firm farmaceutycznych. Dlaczego?

– Pierwszym przewodniczącym Komisji Europejskiej został Walter Hallstein, nazistowski prawnik, mianowany później głównym architektem brukselskiej Unii Europejskiej. Przez następnych 10 lat, kierując administracją składającą się z kilku tysięcy biurokratów, realizował plan utworzenia „centralnego biura kartelu”, operującego poza jakąkolwiek demokratyczną kontrolą. O ile członkowie Parlamentu Unii Europejskiej są wybierani w wyborach powszechnych przez 500 milionów Europejczyków, o tyle Komisja Europejska działa z nadania. Ma do swej dyspozycji 54 tys. zawodowych technokratów i urzędników działających w ramach brukselskiej UE bez żadnych demokratycznych wyborów. Na każdego wybranego członka Parlamentu przypada 80 biurokratów Komisji trzymających ich pod kontrolą, reprezentujących interesy korporacji. Jednym z kluczowych celów Komisji była protekcja wielomiliardowych rynków zbytu na leki farmaceutyczne poprzez zdelegalizowanie naturalnych metod kontroli zdrowia.

Polityczna ochrona patentów?

– Do swojej dyspozycji Komisja ma różne ciała. Jedna z nich to Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Ustanawia on restrykcje dla naturalnych terapii pod pretekstem tzw. regulacji. Jak EFSA reguluje żywność? Na przykład dyrektywa suplementów diety z 2002 roku wprowadza restrykcje w dopuszczaniu składników naturalnych i ogranicza ich dawki w suplementach diety. By ukryć właściwe cele tych przepisów, utrzymuje się, że maksymalne dawki składników ustalane są w oparciu o metody naukowe w procesie tzw. naukowej ewaluacji ryzyka. Tymczasem większość tych proponowanych metod jest bezpodstawna lub całkowicie nienaukowa. Dowodzą tego m.in. statystyki w USA, gdzie suplementy nie są regulowane i są stosowane przez 68 procent społeczeństwa. Według „Annual Report Clinical Toxicology” 2008, 46, 927-1057, z powodu stosowania leków zanotowano w tym jednym roku prawie 50 tys. zgonów — w roku 2010 to już ponad 82 tys. zgonów — a życie blisko 320 tys. osób było zagrożone. Ile osób zmarło w tym czasie z powodu stosowania suplementów? Zero. To jest problem i o tym trzeba mówić, a nie o tym, że witaminy są niebezpieczne.

Inny przykład to dyrektywa produktów tradycyjnych ziół medycznych z 2004 roku. Wymaga ona, by wszystkie produkty zielarskie przechodziły bardzo kosztowne procedury rejestracji. Oczywiście mniejsze firmy nie są w stanie tych rejestracji przeprowadzić. Zioła bez licencji będą zabronione i usunięte z rynku. A przecież są to te same związki, które były legalnie dostępne w Europie od dziesięcioleci, nie powodując żadnych niepożądanych skutków dla zdrowia całych populacji. A co firmy farmaceutyczne robią w tym czasie? Pracują nad wyizolowaniem substancji aktywnych z tych ziół i ich chemiczną modyfikacją, aby mieć na nie wyłączność patentową. W ten sposób zastępowane są skuteczne, bezpieczne i niedrogie metody ochrony zdrowia przez kosztowne, bo patentowane, i niebezpieczne leki chemiczne o skutkach ubocznych.

Kolejna regulacja — z 2006 roku dotycząca związku pomiędzy zdrowiem a pożywieniem — zabrania wszelkich sugestii lub powiązań między pożywieniem lub jego składnikami a specyficznymi korzyściami dla zdrowia, nawet jeśli istnieją naukowe dowody na taki związek. Stwierdzenia, że np. płatki owsiane pomagają obniżyć cholesterol, muszą być autoryzowane przez Komisję Europejską.

Ile razy przemysł farmaceutyczny pozywał Was do sądu? Chyba żadne odkrycie w dziedzinie naturalnej terapii raka nie było tak zwalczane jak Wasze.

– Niezliczone razy – dokumentacja tych procesów zajmuje wszystkie półki w dużym pokoju u naszych adwokatów. Większość to personalne ataki na doktora Ratha, przez które opozycja stara się go zniszczyć i zmusić do milczenia. Za każdym razem dowody, jakie przedstawiliśmy, i fakty obroniły nas.

Jakie są ekonomiczne i polityczne konsekwencje epidemii raka?

– Według Światowego Forum Ekonomicznego z 2011 roku roczny koszt raka i innych nieinfekcyjnych chorób osiągnie w 2030 roku 47 bilionów dolarów. To trzykrotna wartość produktu krajowego brutto całej Unii Europejskiej. Bogactwa niektórych firm są trudne do wyobrażenia — na przykład firma Pfizer może kupić Polskę.

Polityczne konsekwencje przy nakręcaniu spirali kosztów to ruina gospodarcza państw prowadząca do międzynarodowego kryzysu gospodarczego, a w konsekwencji politycznej dyktatury UE. Grecja to dopiero początek. Inne kraje czekają w kolejce: Irlandia, Włochy, Portugalia, Hiszpania. Wysysanie gospodarek trwa. Ameryka też przeżywa kryzys. Barak Obama zrozumiał, że najlepszym sposobem, by zmniejszyć deficyt, jest zmniejszenie kosztów opieki zdrowotnej, o czym powiedział w marcu 2009 roku. Kluczem do niezależności ekonomicznej społeczeństw jest koniec biznesu z chorób.

O ile można by zmniejszyć koszty opieki zdrowotnej państw, gdyby zamiast drogich opatentowanych leków refundować naturalne terapie?

– Można i to znacznie. Kilka lat temu renomowana na skalę międzynarodową grupa konsultacyjno-badawcza w zakresie narodowej polityki i usług w dziedzinie zdrowia – The Lewin Group z Wielkiej Brytanii – ogłosiła wyniki badań w tej dziedzinie. Wykazały one między innymi, że w USA przez suplementację wapnia i witaminy D u seniorów można by zapobiec około 776 tys. hospitalizacji z powodu złamań stawu biodrowego, co równałoby się oszczędnościom ponad 16 miliardów dolarów w skali pięciu lat. Podobnie oszczędności związane z braniem 400 mcg kwasu foliowego przez kobiety w okresie rozrodczym wyniosłyby około 334 milionów dolarów już w pierwszym roku ich stosowania. Suplementacja kwasów omega-3 przez osoby starsze prowadziłaby do zaoszczędzenia około 43 miliardów poprzez zmniejszenie ryzyka zawałów serca i związanych z tym kosztów. Są to duże sumy, które mogą być przekazane w budżecie państw na poprawę rynku pracy, edukacji i wiele potrzebnych celów. Stosowanie naturalnych terapii prowadzi również do znacznego zmniejszenia nowych chorób i hospitalizacji wynikających z działań ubocznych leków przepisywanych na receptę. Jest to po chorobach serca, raku i udarach mózgu czwarta przyczyna śmierci. Tej przyczynie możemy w znacznym stopniu zapobiec, jeśli jesteśmy tego faktu świadomi i zaczniemy działać, by to zmienić. Ten problem dotyka nas wszystkich, niezależnie od zajmowanego stanowiska, wieku i stanu majątkowego, dotyczy każdego podchodzącego z receptą do okienka w aptece.

Walter Last, jeden z naukowców, zwolennik naturalnych terapii, proponuje, by zakazać finansowania przez firmy farmaceutyczne szkolnictwa medycznego oraz stosowania marketingu i reklamy ukierunkowanej na pacjentów i lekarzy. Przy takiej polityce traci przecież autorytet lekarza.

– Świadome tego środowisko medyczne zaczyna protestować. Dr Catherine D. DeAngelis, która była przez wiele lat redaktorem naczelnym najbardziej znanego pisma medycznego — „Journal of the American Medical Association”, napisała: „Wpływy, jakie firmy produkujące leki – te bazujące na zyskach – mają na każdy aspekt medycyny, są tak przejrzyste, że trzeba być głuchym, ślepym lub głupim, by tego nie widzieć”. Pod presją zrezygnowała z tego stanowiska w 2011 roku, ale w dalszym ciągu pracuje w John Hopkins School of Public Health.

Również była redaktorka naczelna „New England Journal of Medicine”, a obecnie wykładowca na Uniwersytecie Harvarda — dr Marcia Angell jest znana z ostrej krytyki działania przemysłu farmaceutycznego. Przedstawiła ją w znanej książce „Prawda o firmach farmaceutycznych — jak nas oszukują i jak możemy temu przeciwdziałać”, jak i w wielu innych publikacjach i wypowiedziach.

Jak widać, ten ruch sprzeciwu istnieje, i to również wśród prominentów medycyny.

Profesor Zygmunt Baumann powiedział, że wojna z kłamstwem jest nie do wygrania [a sam kłamie nt. swojej przeszłości – przyp. TAW], a jako socjolog obserwuje zanik społecznych mechanizmów dochodzenia do prawdy. Czy wierzy Pani w to, że uda się przekonać społeczeństwa i rządy do naturalnych terapii?

– To wszystko zależy od ludzi. My kontynuujemy nasze działania i szerzymy informacje i edukację. Strona organizacji World Health Alphabetization: http://www.wha-www.org stanowi otwarte źródło internetowe, dzięki któremu każdy może wziąć udział w zdrowotnym kursie edukacyjnym online. W języku polskim takie kursy są dostępne na stronie Koalicji Doktora Ratha w Obronie Zdrowia: www.dr-rath-koalicja.pl. Udostępniliśmy również w języku polskim nowy program interakcyjny BodyXQ — w internecie: eu.bodyxq.org oraz jako aplikacje na iPada czy iPhone’a. Pozwala on w trójmiarowym formacie zajrzeć w głąb naszego serca, zobaczyć, jak naturalne składniki odżywcze pomagają w jego funkcjach, np. normalizacji ciśnienia krwi, czy też w kontroli rozwoju raka. Nasza książka Zwycięstwo nad rakiem jest impulsem i motywacją do tego, aby teraz ludzkość skorzystała z szansy realizacji prawa do życia w świecie bez raka. Gdyby nie było odważnych ludzi, Ziemia byłaby wciąż płaska i mur berliński stałby nadal.

Rozmawiała Katarzyna Lewkowicz-Siejka

*Określenie mikroelementy dr Niedzwiecki stosuje w szerszym znaczeniu, niż przyjęto w Polsce. Rozumie przez to wszystkie substancje, których nasz organizm potrzebuje w mniejszych ilościach: witaminy, minerały, pierwiastki śladowe, aminokwasy, polifenole i inne substancje roślinne. Za makroelementy uznaje się w tym kontekście węglowodany, białka i tłuszcze.

[Artykuł pochodzi z miesięcznika „Znaki Czasu” 2/2013].

Za: https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpr ... -matrixie/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 15 sie 2015, 19:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.infonurt3.com/index.php?opti ... h-zachodu-

"Medyczna" likwidacja ludności w krajach Europy ,Ameryki Południowej i Afryki

Nazi era i depopulacja w wielkiej skali powraca przy braku wiedzy o niej; większość ludności zachodu nie zdaje sobie z tego sprawy. Potworności IIWŚ kontynuują swe istnienie dziś na wiele sposobów. Niemieccy i Japońscy lekarza poprzez swe "badania" zabili tysiące na nizinach Mandżurii w sekretnej wojnie fabryk broni. Chińscy i Koreańscy żołnierze mieli wszczepione zarazę morową, cholerę, syfilis, i inne zarazki aby porównać odporność organizmów różnych narodowości i ras na choroby. Wszyscy zmarli. Lecz była to oficjalna wojna. W Południowej Afryce podczas apartheidu " Dr. Śmierć" eksperymentował na czarnej ludności . Izraelici próbowali tego samego , aby rozwinąć choroby które miałyby tylko efekt na pewnej rasie - na Palestyńczykach, na arabskiej ludności.

Dla mnie jest to totalnie niezrozumiałe jak lekarze medycyny mogli brać udział w zabijaniu i szkodzeniu ludzkim istotom?

Oczywiście większość lekarzy w swej profesji są etyczni jeżeli nie pracują dla służb wywiadowczych lub Big Pharma Nie wszyscy są tam jeszcze skorumpowani. Anti Zensur Zeitung 1 lutego 2009 roku, w Szwajcarii pisał a także pisano w Belgii że zarówno pasywna jak i aktywna pomoc była udzielana w zabijaniu nowo narodzonych. Tylko w jednym roku od sierpnia 1999 do lipca 2000 roku wystąpiły 143 przypadki gdzie udzielono pomocy w umieraniu. 9% zabito lekarstwami. Ta praktyka jest nielegalna, lecz "bogowie w bieli" nie byli ukarani. Przypuszczalnie wierzyli że wykonują dobry serwis dla nowo narodzonych których uważali za "usuwalnych' i praktycznie nienormalnych. Informację tą podano najpierw w niemieckim żurnalu Deutsches Arzeblatt Nr 19, 13 maja 2005 roku.

Między 1 stycznia 2004 roku i 30 kwietnia 2004 roku ponad 10,000 starych ludzi zmarło bez znanego powodu- informuje studium rządu Holenderskiego. Wielu profesjonalnych pracowników medycznych w Holandii uważa że jest to normalne zabicie pacjenta w "zabiegu eutanazji" robiąc przy tym uprzejmość rodzinie. 38% zadanej śmierci ma miejsce gdy rodzina nie może już tego znieść. Wielu Starych chorych Holendrów nosi przy sobie kartę z prośbą : " Nie zabijaj mnie doktorze !" Jak doszliśmy do takiego stanu , kto powstrzyma dalszy tego rozwój? Pisał o tym 19 stycznia 2004 Westfalski Blatt oraz w styczniu 2005 r Zarówno w Austrii jak i w Finlandii gazety pisały o pielęgniarkach i ich pomocnikach którzy zabijali starych pacjentów zastrzykami lub dusili poduszkami. Nikt nie podejrzewał że być może oni należeli do pewnej organizacji i prawdopodobnie postępowali zgodnie z rozkazami agencji wywiadowczych z ich programem depopulacji " bezużytecznych zjadaczy"
Pan Kissinger także popiera sterylizację kobiet w Południowej Ameryce przy użyciu szczepionek. Norweska codzienna gazeta Dagladet pisała latem w 2002 roku że w Peru 285 000 kobiet zostało wysterylizowanych w latach 1996-2000 bez powiadomienia ich o konsekwencjach. Prezydent Fujimori wydał rozkaz wykonywania "kwot" ( ilości nakazanych) sterylizacji w poszczególnych częściach kraju. Większość byli to biedni ludzie którym obiecano żywność i pieniądze. Trzech kolejnych ministrów zdrowia akceptowało to ludobójstwo. Wszczepianie Polio w Ugandzie było ludobójstwem w akcji. W Tybecie lokalne władze mają "kwoty" wprowadzone przez Chiny dla sterylizacji kobiet. Jeżeli nie wykonają tych ilości sterylizacji zostają ukarani. Tak więc kobiety są sterylizowane be powodu a tylko dlatego aby wypełnić żądane " kwoty"/ W lutym w 1995 roku nadszedł rozkaz z Chin aby wysterylizować natychmiast kobiety w rejonie Amdon dla zmniejszenia ludności. Jeżeli kobieta zajdzie w ciąże bez zezwolenia władz musi zapłacić karę równą 7000 Yen, co jest równoznaczne z 5 letnimi zarobkami. Ponieważ poziom ekonomiczny jest tam niski - nie mają nawet szans aby to negocjować. Ludzkie okrucieństwo towarzysząc ludzkości wydaje się być nieograniczone! Tłumacz Info2.


Dr. Rauni-Leena Luukanen Kilde
BRIGHT LIGHT ON NDARK SHADOWS książka jeszcze do nabycia w redakcji www.infonurt3.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 21 sie 2015, 16:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prisonplanet.pl/kultura/krwa ... 1677745511

Krwawy biznes. Aborcja. Kanibalizm. Płody w formie maseczek.
Dr Jerzy Jaśkowski Polska 2015-05-05 Kultura

Obrazek

"W głupocie i ciemnocie
żyje się w szczęściu i cnocie." powiedzenie z XVIII w.

Jak wiadomo, od wielu lat toczy się krwawa wojna pomiędzy tzw. zwolennikami aborcji, czyli pospolicie mówiąc skrobanek, a przeciwnikami tego procederu. O szkodliwości skrobanek pisałem już kilka lat temu. Przypomnę:
„I tak nawet www.medexpres.pl z dnia 04 grudnia 2013 roku, zrobił prezent mikołajkowy kobietom. Opublikował mianowicie pracę opartą na metaanalizie 36 badań klinicznych. Wnioski są jednoznaczne. Kobita, która przeszła aborcję, ma 44% szansę zachorowania na raka piersi. Kobita, która przeszła dwie skrobanki, ma aż 76% szansę na zachorowanie na raka piersi. A kobieta, która przeszła 3 usunięcia płodów ma aż 89% szansę zachorowania na raka piersi. Czyli prawie pewność. Innymi słowy, chcesz mieć raka piersi, musisz się skrobać. I teraz zastanówcie się chwilę Drogie Panie, czy kiedykolwiek, jakikolwiek lekarz wam o tym przed zabiegiem skrobanki powiedział? Czy kiedykolwiek, jakakolwiek prasa zwana kobiecą o tym pisała?”

Oczywiście, ta informacja nie tylko nie znalazła się w sejmie podczas ustalania praw, ale nawet w magazynach kobiecych. Przecież nam chodzi o zupełnie co innego. Nam są potrzebne martwe płody, mówią ludzie trzymający władzę! Dlatego właśnie jest taki permanentny krzyk o wolność dysponowania swoim brzuchem i wprowadzanie pigułek poronnych dla dzieci. Dlatego odpowiednie osoby cały czas walczą o dowolność skrobanek. Nie da się ukryć, że dominują w tej walce partie noszące nazwę socjalistycznych. Jest to długa tradycja, ponieważ nie kto inny, tylko członek KC Helena Kołłontaj w 1918 roku, po rewolucji w Rosji, opracowała dekret, że wszystkie kobiety w wieku od 16 do 30 lat, stanowią własność wspólną [niestety dekret długo się nie utrzymał].

Stąd taka duża ilość tzw. organizacji kobiecych, nie wiadomo oficjalnie przez kogo opłacanych, jest za wolnością aborcji. Mamy takie zagorzałe feministki, jak p. Nowicka, na etacie marszałka Sejmu tego wesołego baraku nad Wisłą [J. Pietrzak], czy prof. Środę, a czy kiedykolwiek one wspominały o konsekwencjach fizycznych aborcji? Nie znam żadnego czasopisma tzw. kobiecego, które pisałoby, jakie są skutki prawidłowo przeprowadzonej aborcji. Podobnie, dziwnym trafem, brak tego w programach edukacji szkolnej. Sam musisz sobie odpowiedzieć, Czytelniku, dlaczego tak jest. Zamiast nauki o szkodliwości aborcji, nasi posłowie uczą dzieci, jak nakładać prezerwatywy. Tak więc widzicie, że cała ta szopka z feminizmem jest tylko i wyłącznie fałszywą flagą.

Stąd takie ukrywanie się pod pojęciem poprawności politycznej tych wszystkich urzędników. Doskonale to opisał ks. dr Mariusz Sztaba, w artykule pt: „W oparach nonsensu i absurdu”. Odsyłam do artykułu. PT Autor opisuje dewiacje umysłowe odnośnie prawdy. Skupię się na relatywizmie poznawczym, według którego prawda jest stopniowalna, zmienna i zależna od tego, kto i w jakich okolicznościach ją głosi.

Sprawy te opisał wyczerpująco Michael Jones w książce pod tytułem „Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej.” [wydawnictwo Wektory]. Więcej w artykule Jana Bodakowskiego Polskiclubonline z 23.09.2013. W wielkim skrócie, teoria ta sprowadza się do twierdzenia: „Państwo, poprzez przejęcie kontroli nad życiem seksualnym obywateli, zyskuje nad nimi władzę w sferze, która jest ich najsłabszym punktem. Kontrola ta jest skuteczna dlatego, że nie jest postrzegana jako kontrola, tylko jako wolność.” Jest to bez wątpienia prawda, co widać na rogach ulic, gdzie po 1990 roku, czyli przemianach „politycznych”, lawinowo wyrosły sklepy i sklepiki z pornografią, opisywaną przez zasłużonych ekspertów, jako dopuszczalna edukacja. Podobnie Ministerstwo Oświaty, wprowadzając tylnymi drzwiami edukację seksualną do szkół podstawowych, wpisuje się w realizację tego programu.

Ale to nie wszystko. Po skrobance w jamie brzusznej zostaje około 500 - 750 ml krwi. Krew ta musi się usunąć. Taki proces powoduje powstawanie stanów zapalnych w jamie otrzewnowej, co doprowadza do zrostów i następnie, po 10 - 20 latach, do zaburzeń przewodu pokarmowego, wątroby. O tym się także nie mówi.

Komu potrzebne są martwe płody?
To już dawno temu wyjaśniły raporty organizacji Life Dynamics. Natalia Dueholm przedstawiła całą sprawę w artykule z 20.08.2010 roku [www.dakowski.pl]. Cały program polityczny sprowadza się bowiem do tzw. aborcji na żądanie. Wprowadzenie takiego neologizmu prawnego daje nieograniczony dostęp do materiałów dla odpowiedniego przemysłu. Wyszło to na jaw, kiedy firma Neocutis [nowaskóra] opublikowała na swojej stronie internetowej informacje, że do produkcji kremów używa tkanek uzyskanych z płodów po aborcji.
Kremy te to: Bio-restorative Skin Cream, Lumbre Bio-restorative Eye Cream, Bio-Gel Bio-restorative Hydrogel, Journee Bio-restorative day Cream. Fachowo są one nazywane proteinami skórnymi. Na przykład krem Journee Bio - restorative day Cream kosztuje w pudełku 30 gramowym aż 120 dolarów i wyprodukowany został z dodatkiem komórek z ciała 14 tygodniowego chłopca. Life DYNAMISC W RAPORCIE Z 2009 ROKU WYJAŚNIA SZCZEGÓŁOWO, W JAKI SPOSÓB TE FIRMY NABYWAJĄ CIAŁA. Doskonale o tym mówi ks. Prof. Zwoliński. Takie poaborcyjne płody kosztują w Chinach tylko 75 dolarów za kilogram, a już we Francji cena wzrasta do 220 dolarów. Chińskie sądy wydają zgodę na taki handelek. Wiadomo, że w niektórych kantonach wolno kobiecie mieć tylko jedno dziecko, każde następne jest mordowane.

Ostatnio ujawniono o wiele więcej zapotrzebowań na płody ludzkie. Okazało się, że wiele firm spożywczych używa komórek płodowych do poprawy smaku. Takie firmy jak Kraft, PepsiCo, Nestle używają różnych substancji smakowych, wyprodukowanych z wykorzystaniem tkanek płodów ludzkich. Firma Senomyx z Kalifornii produkuje „fałszywe chemikalia” zmieniające poczucie smaku. Środki te są dodawane do wielu produktów spożywczych każdego dnia. Senomyx opiera się na preparacie HEK 293, otrzymanym właśnie z aborcyjnego płodu. Komórki są pobierane z nerek wyskrobanych płodów. A podobno kanibalizm jest karalny… A wszyscy korzystający z tych preparatów, to jak to jest naprawdę?

Ale to nie wszystko.
Właśnie ostatnio tak reklamowane szczepionki przeciwko odrze - MMR - również zawierają pochodne otrzymane z komórek aborcyjnych płodów. Podobnie komórki takie są zawarte w szczepionkach:
-MMR II (Merck)
-ProQuad (MMR + Chickenpox, Merck)
-Varivax (Chickenpox, Merck)
-Pentacel (Polio + DTaP + HiB, Sanofi Pasteur)
-Vaqta (Hepatitis-A, Merck)
-Havrix (Hepatitis-A, Glaxo SmithKline)
-Twinrix (Hepatitis-A and B combo, Glaxo)
-Zostavax (Shingles, Merck)
-Imovax (Rabies, Sanofi Pasteur)

I w innych lekarstwach:
-Pulmozyme (Cystic Fibrosis, Genetech)
-Enbrel (Rheumatoid Arthritis, Amgen).



Możesz zapytać swojego lekarza - szczepionkowca, czy cokolwiek o tym wie. Izby Lekarskie jakoś dziwnie nie są zainteresowane informowaniem swoich członków o tym fakcie. Ciekawe dlaczego? A jeżeli nie wie, to lepiej zmień lekarza, bo reszta jego wiadomości także może być niepełna. Za to cały czas reklamują szczepienia rozmaitej maści gremia feministyczne. Musisz także wiedzieć Dobry Człowieku, że te cząstki płodów ludzkich wstrzykiwane do krwioobiegu, posiadają ładunek elektryczny dodatni. Prawidłowy ładunek elektryczny komórek jest ujemny. Jeżeli dziecko dostaje duża ilość szczepionek, to te dodatnie ładunki „zaklejają” na przykład membrany kanalików nerkowych. A to się klinicznie nazywa niewydolnością nerek, lub cukrzycą młodocianych. Do 1960 roku dzieci otrzymywały koło 3 szczepionek, mniej więcej do roku 1980 liczba ta wzrosła do 10, a obecnie już około 26 szczepionek. Sam więc możesz policzyć, jak wzrosło zagrożenie uszkodzeniem nerek, czy trzustki.

Poniżej przytoczę parę przykładów produktów spożywczych, zawierających komórki uzyskane z płodów ludzkich. A podobno ludożerstwo istnieje tylko wśród dzikich.

PEPSI: Wszystkie napoje bezalkoholowe: Sierra Mist • Mountain Dew • piwo korzenne i inne bezalkoholowe • napoje No Fear • Ocean Spray • Napoje najlepsza kawa w Seattle • tazo • AMP Energetyczne • Aquafina woda • Aquafina aromatyzowane napoje • Napoje energetyczne DoubleShot • napoje Frappuccino • Lipton Ice Tea • napoje pobudzające • sobe • Gatorade • Fiesta Miranda • soki Tropicana

Nestle: Wszystkie śmietanki do kawy • Maggi Brand błyskawiczne zupy, kostki bulionowe, keczupy, sosy, przyprawy, makaron instant

KRAFT - Cadbury ADAMS: • Guma do żucia: Black Jack • Bubbaloo • Bubblicious • Chiclets • Clorets • Dentyne • Freshen Up • Wiśniowa • Kwaśne jabłk • Stride • Trident

Cadbury ADAMS CUKIERKI: • Wiśnia Blaster • Fruit Mania • Bassett likiery wszystkie rodzaje • guma Maynards Wino • Szwedzkie Ryby • Szwedzkie Jagody • Juicy Squirts • • Fuzzy Peach • Sour Chillers • Sour Patch Kids • Mini Fruit Gumy • CERT miętówki • Halls Dropsy

NEOCUTIS kosmetyki: Neocutis używa męskich komórek dziecka po 14-tygodniowym okresie ciąży do swoich kremów przeciwzmarszczkowych. Poniższe kremy, które sprzedają zawierają komórki płodowe, ale musimy bojkotować wszystkie ich produkty. • Bio-Żel Prevedem Journee • Bio-Serum Lumiere • Bio Krem regenerujący skórę.

SZCZEPIONKI: • MMR II (Merck) • ProQuad (MMR + Ospa wietrzna - - Merck) • Varivax (Ospa wietrzna - Merck) • Pentacel (Polio + DTaP + HiB - Sanofi Pasteur) • VAQTA (wirusowe zapalenie wątroby typu-- Merck) • Havrix (wirusowe zapalenie wątroby typu-- GlaxoSmithKline) • Twinrix (Hepatitis- A i B kombi - Glaxo) • ZOSTAVAX (Półpasiec - Merck) • Imovax (Wścieklizna - Sanofi Pasteur); innych leków: • PULMOZYME (Mukowiscydoza - Genetech) • Enbrel (reumatoidalne zapalenie stawów - Amgen)

I mamy kolejny problem. Oficjalnie w państwach tzw. cywilizowanych kanibalizm jest przestępstwem. Co do tego nikt chyba nie ma wątpliwości. A tutaj na rynek wpuszcza się produkty zawierające komórki ludzkie. Czyli pierwsza bariera została przełamana. Po cichu, ale wszyscy się zgodzili i nikt nie protestuje. Pytanie bowiem jest jedno: jeżeli wolno mi zjeść 10 - 1000 komórek ludzkich, to dlaczego nie 10 milionów. Przecież to jest to samo ciało ludzkie. Cała różnica polega tylko na ilości, bowiem co do jakości, już się zgodziliśmy.

I kolejne pytanie. Jeżeli wolno do pepsi, to dlaczego nie wolno do kiełbasy, czy jakiejś tam pasty do chleba? Jeżeli wolno dodawać do żywności płody dziecięce, to dlaczego nie wolno na przykład po eutanazji? A dlaczego tak prą do wprowadzenia eutanazji? A zobacz, jaka to ilość mięsa. Miałem pacjenta, który był dyrektorem produkcji w dużych zakładach mięsnych w latach 70. ubiegłego wieku. Powiedział mi kiedyś, że gdyby w tamtych latach tak przyrządzał wędliny, jak się to robi obecnie, to z więzienia długo by nie wychodził. A obecnie wszyscy się zgodzili, że to, co było dawniej odpadem, obecnie jest kiełbasą po 5 - 10 zł za kilogram. I jeszcze ludziki się cieszą, że tak tanio kupili. A przecież na żadnej wędlinie nie ma podanego składu, pomimo istnienia takiego wymogu prawnego. A jeżeli kilogram mięsa kosztuje 20 złotych, plus robocizna, to jak kiełbasa może kosztować 15 złotych?

https://www.youtube.com/embed/QpEtLgpU52A

I wszystko dzieje się zgodnie z prawem!
I najważniejszy problem: utrzymujemy, jako podatnicy, całe stada tzw. etyków, moralistów, filozofów, a czy kiedykolwiek, problem powyższy był przez nich publicznie poruszany? Czy na uczelniach, zwanych wyższymi, uczy się o tym studentów, że biorą udział w kanibalizmie, w celu wzrostu dochodów jakiegoś tam koncernu? Czy jakikolwiek pediatra, dermatolog, położnik, wspomniał o tym swoim pacjentom? Czy te wszystkie dezinformatorki głównego nurtu pisały o tych sprawach?

Jak widzisz więc, Dobry Człowieku, jest to kolejny dowód, że uczelnie zmieniono na pralnie mózgów i tresurę młodych ludzi w poprawnej, na danym etapie rozwoju, ideologii. Podobnie jak religie, w Europie żadna oficjalnie nie protestuje przeciw temu procederowi, przywiezionemu z Azji i Ameryki. A tylu mamy hierarchów! Na marginesie podam jeszcze jedną informację, ukrywaną przez media głównego nurtu dezinfomacji i te wszystkie dziennikareczki serwisów medycznych. Czy kiedykolwiek jakikolwiek pediatra poinformował Panie, że mleko sojowe przyczynia się do bezpłodności dziecka? Już w 1995 roku angielscy lekarze obliczyli, że dziecko spożywające produkty sojowe, na przykład mleko, w stosunku do swojej wagi dostaje 3-5 razy więcej fito estrogenów, aniżeli wielkości mogące zakłócać cykl menstruacyjny dorosłej kobiety. Zmienia to gospodarkę hormonalną noworodków, zmniejszając płodność. Ten nadmiar estrogenów może powodować także wzrost komórek rakowych, szczególnie raka piersi.

Francuska Agencja ds Bezpieczeństwa Żywności AFSSA odradza podawanie soi dzieciom do 3 roku życia. Od 2001 roku Francuskie Towarzystwo Pediatryczne również odradza podawanie mleka sojowego dzieciom. A w Polsce? W POlsce lekarze pediatrii właśnie zalecają mleko sojowe jako nie powodujące uczuleń!!! Dlaczego nie piszą o tym czasopisma medyczne? Zastanawiałyście się nad tym Szanowne Panie? A odpowiedź jest prosta: ponieważ są finansowane przez przemysł. Dodam, że 95% soi na rynku, to soja genetycznie modyfikowana! Same musicie sobie, Szanowne Czytelniczki, resztę dopowiedzieć.

Dlaczego uważam, że artykuł ten pasuje do cyklu: „Państwo istnieje formalnie”? A jaki gospodarz działa na szkodę swojego gospodarstwa? Masowe wybijanie ludzi tworzących dane państwo, jest na pewno działaniem na jego szkodę. Żadne prawdziwe państwo nigdy by sobie na takie zachowanie nie pozwoliło. Po prostu obywatele zbojkotowaliby takowe rozporządzenia. Przykładem może być sprawa przymusu szczepień w mieście Lancester w 1868 roku. Pisałem o tym wcześniej. I pomyśl, czy któryś z pretendentów wyborczych o tym wspominał? Zdaję sobie sprawę z tego, że co niektórym moje artykuły spać nie dają. Ale dlaczego tylko ja mam się męczyć w nocy?

Dr Jerzy Jaśkowski SFMRM Kontakt do autora: jjaskow@wp.p


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 28 sie 2015, 12:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://kmn.info.pl/?p=28752

Dopóki działa jedna komórka…
Informację zamieścił MarkD
Współtwórca Niepoprawnego Radia PL

Strona www MarkD

Jednym z najczęściej podnoszonych argumentów przez środowisko transplantologów, pragnących upowszechnić procedury pobierania i przeszczepiania organów, jest przekonywanie, że osoba, u której stwierdzono śmierć pnia mózgu, faktycznie jest martwa. Medycy oburzają się, gdy ktoś kwestionuje „powszechnie przyjęte kryteria medyczne” i „zgodne z prawem polskim” kryteria o orzekaniu śmierci pnia mózgu, a tych, którzy ten temat podnoszą określają mianem „odosobnionej opinii” (List otwarty transplantologów do redakcji pisma „Polonia Christiana”).

Uważają, że w tej kwestii jest zbyt dużo „uproszczeń i uogólnień” i nie potrzebnie zniechęca się społeczeństwo do altruistycznego dawstwa organów, ratujących życie osób, których szanse na dalszą egzystencję są znikome. Przyjrzyjmy się zatem, dlaczego pojawiają się wątpliwości, zgłaszane przez samych medyków oraz bioetyków i opisywane przez dziennikarzy.

Odpowiadając na argument o „odosobnionej opinii” warto zwrócić uwagę, że kwestia neurologicznych kryteriów śmierci budzi wielkie poruszenie w środowisku medycznym na całym świecie, o czym świadczy ilość artykułów na ten temat w pismach branżowych, ilość konferencji itp. Ja powołam się na znamienne opracowanie z sierpnia 2008 roku.

W magazynie „The New England of Journal Medicine” ukazały się artykuły wielu uczonych, w tym tekst autorstwa Roberta D. Truoga i Franklina G. Millera pod znamiennym tytułem: „The Dead Donor Rule and Organ Transplantation”. http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMp0804474 Dr Truog jest m.in. bioetykiem i anestezjologiem dziecięcym. Wykłada w Harvard Medical School. Współpracuje także z kliniką pediatryczną w Bostonie, specjalizującą się w leczeniu krytycznych przypadków. Z kolei Franklin Miller jest m.in. związany z amerykańskim Department of Bioethics National Institutes of Health (NIH). Jest też ekspertem National Institute of Mental Health Intramural Research Program. Szczegółowe biogramy specjalistów dostępne są w sieci. Dodam tylko, że obaj w swoich pracach koncentrują się na zagadnieniach bioetycznych w oparciu o doświadczenia kliniczne odnośnie kwestii stwierdzania tzw. śmierci mózgowej.

W swoim artykule uczeni odnieśli się do licznych badań innych specjalistów dotyczących dawstwa organów, a także do polemik bioetyków na ten temat.

Ach ta przeklęta „reguła martwego dawcy”

Truog i Miller stwierdzają, że „od momentu umożliwienia przeszczepów kierowano się nadrzędnym wymogiem etycznym zwanym regułą martwego dawcy, która po prostu stanowiła, że pacjenci muszą być uznani za zmarłych zanim pobierze się z ich ciała wszelkie ważne narządy do przeszczepu”.

I dalej: „Przed rozwojem nowoczesnej opieki nad pacjentami w nagłych wypadkach, diagnoza śmierci była stosunkowo prosta: pacjenci byli martwi, gdy ich ciało było zimne, niebieskie i sztywne. Niestety, narządy od takich tradycyjnie rozumianych zwłok nie mogły być stosowane do przeszczepu. Czterdzieści lat temu komitet ad hoc w Harvard Medical School pod przewodnictwem Henry Beechera zaproponował ponowne spojrzenie na definicję śmierci w taki sposób, by uczynić niektórych pacjentów z wyniszczającymi urazami neurologicznymi odpowiednimi do przeszczepienia narządów”.

Autorzy tekstu napisali: „Koncepcja śmierci mózgu służyła nam dobrze i była etycznie oraz prawnie uzasadniona w celu pozyskiwania organów i przeprowadzania tysięcy transplantacji ratujących życie. Mimo to, pozostawało uporczywe pytanie, czy pacjenci, u których stwierdzono rozległe uszkodzenie mózgu, bezdech oraz utratę odruchów pnia mózgu, są naprawdę martwi. Zwłaszcza, że pacjenci z urazami wewnątrzczaszkowymi, wyglądają jak żywi, są ciepli, różowi, a w organizmie odbywają się procesy trawienne, przebiega metabolizm, ma miejsce wydalanie, dojrzewanie płciowe, a nawet może dochodzić do reprodukcji. Dla przypadkowego obserwatora, wyglądają oni – podobnie jak pacjenci długotrwale wentylowani – jakby byli pogrążeni we śnie.”

Czytamy dalej: „Argumenty, dlaczego tych pacjentów należy uznać za zmarłych nigdy nie były w pełni przekonujące. Definicja śmierci mózgu wymaga całkowitego braku wszystkich funkcji w całym mózgu, ale wielu z tych pacjentów zachowuje zasadniczą funkcję neurologiczną, taką jak wydzielanie hormonów regulowane przez podwzgórze. Niektórzy sugerują, że pacjenci, powinni być uznani za martwych, ponieważ są nieświadomi (co jest prawdą), ale jeśli jest to uzasadnione twierdzenie, wówczas pacjenci w trwałym stanie wegetatywnym, którzy oddychają spontanicznie powinni być również zdiagnozowani jako martwi. Inni twierdzą, że pacjenci, u których zdiagnozowano śmierć mózgową są martwi, ponieważ ich uszkodzenie mózgu doprowadziło do trwałego zaprzestania funkcjonowania organizmu jako całości”. Na marginesie dodam, że takie uzasadnienie śmierci istnieje w prawie polskim.

Dalej czytamy: „Jednak dowody wskazują, że jeśli pacjenci są nadal leczeni po ostrej fazie choroby (co ma miejsce niezwykle rzadko), są w stanie przetrwać przez wiele lat. Niewygodne wnioski, jakie należy wyciągnąć z tej literatury są takie, że chociaż może istnieć doskonałe etyczne uzasadnienie dla pobierania ważnych organów do przeszczepu od pacjentów, którzy spełniają kryteria diagnostyczne śmierci mózgu, ze względów etycznych nie mamy pewności, iż oni naprawdę są martwi”.

Autorzy piszą, że w ostatnich latach poważnie została zakwestionowana pierwotna zasada orzekania śmierci sercowej. „Z protokołów poboru narządów wynika bowiem, że u pacjentów, którzy nie są w stanie śmierci mózgowej, ale którym wycofuje się aparaturę podtrzymującą życie, zgon następuje w ciągu 2 do 5 minut po wystąpieniu asystolii (brak czynności elektrycznej serca), a ich organy są szybko pobierane do przeszczepu”.

„Mimo, że wszyscy zgadzają się, że u wielu pacjentów może być przywrócone krążenie po upływie 2 do 5 minut, zwolennicy tego podejścia do dawstwa organów mówią, że ci pacjenci mogą być uznani za martwych, ponieważ została podjęta decyzja, aby nie podejmować prób reanimacji”.

Takie rozumienie śmierci jest więc problematyczne na kilku poziomach. Kardiologiczne określenie śmierci wymaga nieodwracalnego ustania funkcji krążenia. „Nieodwracalne” znaczy „niemożliwe do odwrócenia”. Uczeni zadają w związku z tym pytanie: dlaczego serca pacjentów, którzy zostali uznani za zmarłych na podstawie nieodwracalnej utraty czynności serca zostały przeszczepione i z powodzeniem funkcjonują w piersi innych? Dodają, że w związku z tym nie jest uprawnione twierdzenie, jakoby dawcy w tym wypadku byli martwi.

Bioetycy napisali, że „z perspektywy czasu, wydaje się jednak, iż oparcie się na zasadzie zmarłych dawców ma większy potencjał, aby podważyć zaufanie do transplantologii, niż je budować”. Według nich upieranie się przy zasadzie pobierania narządów od rzekomo martwego dawcy stworzyło przekonanie, że lekarze są „manipulatorami”. Co więcej zasada ta wprowadza ludzi w „błąd etyczny” i nie jest w stanie wytrzymać próby czasu ze względu na dane medyczne.

Z tekstu dowiadujemy się, że przyjęcie kryterium neurologicznego „w nowoczesnych jednostkach intensywnej opieki medycznej (…) jest już bezpośrednią przyczyną śmierci wielu pacjentów, na przykład wtedy, gdy wentylacja mechaniczna jest zaprzestawana”. Autorzy wprost stwierdzają, że organy od dawców, u których stwierdzono śmierć na podstawie kryteriów neurologicznych de facto są żywi. Sugerują jednak, że „nie ma nic złego w pobieraniu organów wewnętrznych przed śmiercią, pod warunkiem że ma się na to ważną zgodę od pacjenta lub surogata i poda się pacjentowi znieczulenie”. Tłumaczą, że w tej sytuacji pacjent nie umrze przynajmniej z powodu przerwania działań resuscytacyjnych.

Zasugerowali nawet, że kwestie związane z poszanowaniem ważnej zgody na dawstwo organów w przypadku znacznego stopnia uszkodzenia neurologicznego mogą mieć większe znaczenie dla ludzi, niż obawy o to, czy pacjent jest już martwy w momencie pobierania organów.

Autorzy artykułu w „The New England of Journal Medicine” doszli więc do wniosku, że należałoby odstąpić od zasady pobierania narządów od osób martwych. Ich zdaniem niepotrzebnie wywołuje ona zamieszanie i podważa definicję śmierci mózgowej.

Kryteria orzekania „śmierci mózgowej” nie są kryteriami pewnymi

Skoro lekarze, którzy na co dzień zajmują się leczeniem osób z ciężkimi urazami neurologicznymi, mają poważne wątpliwości, czy pacjent, u którego orzeka się śmierć na podstawie kryteriów neurologicznych, jest faktycznie martwy, nie można sugerować zwykłym obywatelom, jakoby kryteria orzekania tzw. śmierci mózgowej były „kryteriami pewnymi”, pozwalającymi bezsprzecznie i bez wątpliwości stwierdzić rzeczywistą śmierć pacjenta.

Zgodnie z ustawą z dnia 1 lipca 2005 r. i późniejszymi aktami prawnymi każdy z nas jest potencjalnym dawcą. Lekarze nie muszą pytać ani nas, ani naszych krewnych o zgodę na pobranie organów, chociaż – jak zapewniają transplantolodzy – zawsze to robią, o ile za życia nie wyraziliśmy sprzeciwu. Sprzeciw trzeba zgłosić osobiście lub listownie w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów w Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnym ds. Transplantacji w Warszawie na poprawnie wypełnionym formularzu, który można otrzymać w zakładach opieki zdrowotnej lub na stronie internetowej www.poltransplant.org.pl. Ma on jednak moc prawną dopiero od daty wpisu do rejestru.

Przepisy stanowią, że ważne jest również noszone przy sobie własnoręcznie podpisane oświadczenie sprzeciwu lub oświadczenie ustne złożone w obecności dwóch świadków i pisemnie przez nich potwierdzone. W przypadku dzieci sprzeciw muszą wyrazić ich opiekunowie.

Pamiętajmy jednak, że zgodnie z tym niedoskonałym prawem, lekarz nie ma obowiązku pytać bliskich o zgodę. Skąd więc będzie wiedział, że np. potencjalny dawca wyraził sprzeciw, jeśli nie będzie zarejestrowany w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów? Ze względu na ramy objętościowe artykułu, nie sposób podnosić tutaj wszystkich wątpliwości prawnych, ale ich lista może być bardzo długa.

Przyjrzyjmy się uzasadnieniu dla słuszności stosowanych w Polsce kryteriów odnośnie tzw. śmierci mózgowej, opracowanych przez komisję medyczną. W załączniku do obwieszczenia ministra zdrowia z dnia 18 kwietnia 2007 r. w sprawie kryteriów i sposobu stwierdzania trwałego i nieodwracalnego ustania czynności mózgu http://www2.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struk ... 042007.pdf (17 sierpnia 2007 r. ukazało się obwieszczenie, w którym usunięto pierwotną wersję, tłumaczącą „ewolucję pojęcia śmierci”) poznajemy motywację medyków, którzy wprowadzili nowe kryteria śmierci człowieka.

Zgodnie z opisem, przebyła ona 3 etapy „od nieodwracalnego ustania krążenia krwi, czyli śmierci człowieka jako całości, niekoniecznie oznacza ona natychmiastową śmierć wszystkich komórek ciała (definicja klasyczna)”, poprzez „nieodwracalne ustanie funkcji mózgu, oznacza ona śmierć człowieka jako całości, niekoniecznie oznacza to jednak natychmiastową śmierć innych układów (definicja tzw. nowa)” do „nieodwracalnego ustania funkcji pnia mózgu, oznacza śmierć mózgu jako całości. Niekoniecznie jednak oznacza natychmiastową śmierć wszystkich komórek mózgu (definicja tzw. nowa zmodyfikowana)”.

W załączniku stwierdzono, że „wszelkiego rodzaju rozpoznanie jest umową medyczną, stwierdzającą, że wystąpienie ustalonej ilości cech dynamicznych i statycznych stanowi zestaw kryteriów charakterystycznych dla konkretnej choroby lub stanu.” Dodano jednak, że „kryteria te również doznają typowej ewolucji, wynikającej z doświadczenia medycznego zebranego w upływie czasu i ze statystyki”.

Członkowie komisji medycznej przyznali więc, że kryteria ustalone w przypadku orzekania śmierci pnia mózgu są de facto kryteriami umownymi, opartymi na niepełnej wiedzy medycznej.

W załączniku do obwieszczenia napisano, że wraz z upływem czasu kryteria orzekania o śmierci były niewystarczające. Mimo to zrezygnowano z ich powiększania, uznając tylko te, które mają „znaczenie istotne.” Stąd mamy „ewolucję prawną definicji śmierci od całego człowieka do śmierci człowieka jak całości w wyniku definitywnego ustania krążenia, od śmierci człowieka jako całości do śmierci całego mózgu (nowa definicja) i od śmierci całego mózgu do śmierci mózgu jako całości w wyniku śmierci pnia mózgowego (tzw. definicja nowa zmodyfikowana)”.

Warto szczegółowo zapoznać się z załącznikiem, ponieważ znajdziemy tam także wyjaśnione, co oznaczają – wg medyków – pojęcia „śmierci całego organizmu” i „śmierci organizmu w całości”.

Śmierć tak zdefiniowana jest sprzeczna z podstawową zasadą etyczną, o której przypomniał medykom ks. prof. Tadeusz Guz na ubiegłorocznej konferencji zorganizowanej w Kurii Warszawsko-Praskiej na Wyższym Seminarium Duchownym. Zasada ta brzmi: jeżeli nie mam wiedzy, nie powinienem działać.

Podczas konferencji zwolennicy transplantologii przyznali, że lekarz nie jest w stanie precyzyjnie określić momentu śmierci, a tzw. śmierć mózgowa jest pewnym kompromisem, mającym umożliwić pobranie organów.

Abp Henryk Hoser podkreślił wówczas, że „Kościół katolicki nie godzi się na śmierć jednej osoby, by mogła żyć druga.” Dr hab. Tomasz Dangel mówił. że „śmierć mózgowa” jest „pewnym kompromisem pragmatycznym i ci katolicy, którzy akceptują transplantologię (…) muszą się zgodzić na ten kompromis”.

„Nie ma faktu śmierci, jak długo organy są żywe”

Ksiądz prof. Guz, wyjaśnił, że „fakt śmierci ma miejsce wtedy, kiedy następuje rozdzielenie duszy i ciała – takie jest stanowisko Magisterium Kościoła – śmierć jest aktem rozdzielenia duszy i ducha ludzkiego jako zasady życia ciała od ciała [już martwego, pojętego jako byt czysto materialny – przyp. AS]. Ks. Guz zaznaczył, że śmierć jest jednorazowym „aktem.” a nie „procesem”, nawet jeśli z medycznego punktu widzenia może się wydawać inaczej.

Dr hab. Tomasz Dangel, specjalista anestezjolog, założyciel Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci, polemizował z ks. prof. Guzem, mówiąc, że tzw. śmierć mózgowa jest „kompromisem pragmatycznym,” bo – jak zaznaczył – „ci katolicy, którzy akceptują transplantologię – a nie wszyscy ją akceptują – muszą się zgodzić na ten kompromis, bo nawet jeśli my stwierdzimy śmierć mózgu na oddziale intensywnej terapii, to nie możemy powiedzieć panu profesorowi, że nastąpiło oddzielenie duszy od ciała, bo my nie mamy żadnych możliwości pomiaru, czyli jest jakieś pole kompromisu, które zakłada, że ten stan się nie cofnie. Może ta dusza dalej jest w tym ciele, ale ten mózg jest tak daleko uszkodzony, że nie nastąpi powrót do – nie chcę powiedzieć świadomego – ale tego typu życia, gdzie możemy mieć jakiś kontakt z tym człowiekiem”.

Ks. prof. Guz sprzeciwił się temu. Podkreślił, że „zasadą życia człowieka jest obecność w nim duszy i ducha”. Wyjaśnił, że „tak długo dusza nie jest oddzielona od ciała, choć ono może być w sensie medycznym w bardzo, bardzo kiepskiej kondycji, ale tak długo nie ma faktu śmierci, jak długo poszczególne, czy niektóre organy są żywe”. Zwrócił uwagę, że „śmierć w organizmie może następować powoli i najmocniejsze organy mogą pracować najdłużej”, ale „jeżeli tak jest, że materia ludzkiego ciała jest żywa tylko dlatego, że w niej jest obecna zasada życia, zatem do momentu ustania życia w całym człowieku nie można go określić mianem martwego”.

Wykładowca z KUL- u dodał, że ma za sobą długie dyskusje z największymi sławami medycyny ze Szwajcarii, Niemiec, Austrii i innych państw. „Ani jeden z tych zwolenników śmierci mózgu – mówił – nie mógł nam, filozofom zaprezentować dowodu ewidentnego i definitywnego na fakt, że jeżeli mózg ustaje w swoim funkcjonowaniu, to człowiek nie żyje.” Ks. Guz wyjaśnił, że „ponieważ prawdą jest, że jeżeli obecność duszy decyduje o żywym ciele, to o żywych organach można mówić li tylko w tym przypadku, w którym jest realna obecność duszy w tym człowieku.”

Konstanty Radziwiłł z Naczelnej Izby Lekarskiej wsparł doktora Dangela, mówiąc, iż trudno jest ustalić dokładny moment śmierci. Nawet wiele godzin po „zgonie” niektóre tkanki, takie jak włosy czy paznokcie nadal rosną. Tłumaczył, że lekarzom od wieków powierzano zadanie orzekania o śmierci, a dzisiejsze kryteria wynikają nie tyle z „kompromisu,” co z doświadczenia i „muszą być stosowane.” Jego zdaniem przyjęcie kryterium orzekania śmierci zgodne z podejściem zaprezentowanym przez ks. prof. Guza doprowadziłoby do „obowiązku leczenia zwłok.” Podał przykład człowieka, który stracił w wyniku wypadku głowę, ale wciąż widać u niego przejawy życia w postaci rosnących paznokci. Szef Naczelnej Izby Lekarskiej mówił, że naprawdę trudno byłoby znaleźć kogoś, kto by twierdził, że jest to osoba żyjąca. Tłumaczył, że obecne kryteria orzekania śmierci nie są wymyślone przez transplantologów, lecz „przez tych, którzy nie mają wątpliwości, że dana osoba po prostu nie żyje.” Dodał, że medycy na razie nie mają pełnej wiedzy na temat śmierci i nie potrafią dokładnie określić „momentu odfrunięcia duszy od ciała,” dlatego stosują obecne kryteria „śmierci mózgowej”.

Ks. prof. Guz odrzucił takie podejście. Przypomniał, że podstawowa zasada w etyce brzmi, że „jeżeli nie mam wiedzy, nie mogę działać. Nie powinienem działać, czyli wtedy mogę być aktywny w medycynie, w filozofii, ekonomii i politycy, kiedy mam wiedzę”. Nie można stwierdzać zgonu człowieka, dopóki tli się w nim życie, choćby funkcjonowała jedna komórka. http://www.prawy.pl/z-kraju/7309-na-tra ... byc-zgody; http://diecezja.waw.pl/3760

Jan Paweł II i Benedykt XVI podczas swoich spotkań z transplantologami, mówili owszem o wspaniałym darze z siebie poprzez wyrażenie zgody na pobranie organów, ale tylko i wyłącznie odnosząc to do sytuacji, gdy nastąpi rzeczywista śmierć człowieka.

Stanowisko Kościoła w tej sprawie doskonale wyjaśnił dr hab. Joseph M. Seifert w artykule zatytułowanym „Śmierć mózgu nie jest śmiercią rzeczywistą. Filozoficzne argumenty”. Materiał został przygotowany na konferencję w Watykanie w 2005 r. http://www.academia.edu/6084549/On_Brai ... n_Equation

Seifert, rektor i wykładowca filozofii na International Academy of Philosophy w Granadzie pisze: „W ciągu pierwszych sześciu tygodni ciąży nasze ciało żyje bez mózgu, a tym samym nasze ludzkie życie nie zaczyna się w mózgu człowieka. Oczywiście, zarodek jest żywy, ale jego życie nie jest związane z funkcjonowaniem mózgu. Dlatego teza o śmierci mózgu jako rzeczywistej śmierci osoby – która wiąże ludzkie życie nierozerwalnie z funkcjonowaniem mózgu – sprzeciwia się faktowi biologicznemu: rozwój embrionalny organizmu dowodzi, że mózg nie może być po prostu siedzibą życia osoby ludzkiej lub duszy”.

Próba bezdechu prowadzi do nieodwracalnych zmian w mózgu

Przejdźmy do bardziej praktycznej kwestii kryteriów stwierdzania śmierci mózgu. Lekarze po wykluczeniu niektórych czynników i uznaniu istnienia innych wysuwają podejrzenie śmierci pnia mózgu. By ją potwierdzić przeprowadzają dwukrotnie w odstępie trzygodzinnym specjalne badania na nieobecność ruchów pniowych, bezdech itd. Próba bezdechu polega m.in. na odłączeniu badanego od respiratora na 10 minut i uważnym obserwowaniu mięśni klatki piersiowej.

W lutym 2009 roku podczas konferencji „Oznaki Życia” w Watykanie neurolog dr Cicero Coimbra, kierownik katedry Neurologii i Neurochirurgii na uniwersytecie w Sao Paulo w Brazylii tłumaczył, że próby bezdechu w przypadku pacjentów z mniejszymi urazami mózgu prowadzą do nieodwracalnych zmian i martwicy tego organu. https://www.lifesitenews.com/news/brain ... gist-to-ro Medyk powołał się na własne doświadczenie kliniczne. Obserwował u dziewczynki, u której stwierdzono śmierć pnia mózgu, reakcje po leczeniu hormonalnym, które wykluczały, by była martwa. Poprosił więc o anulowanie decyzji o rzekomej śmierci mózgowej dziecka. Lekarz OIOM-u napisał wówczas specjalne oświadczenie: „Jeśli kryteria diagnostyczne odnośnie śmierci mózgu są spełnione w określonym czasie, osoba jest prawnie zmarła bez względu na to, czy kryteria te nie są już spełnione później". (sic!)

Proces w sprawie „śmierci mózgowej” Jahi McMath

W 2013 roku w USA głośna była sprawa Jahi McMath, trzynastolatki, która poddana została operacji wycięcia migdałków w Szpitalu Dziecięcym Oakland w Kalifornii. https://en.wikipedia.org/wiki/Jahi_McMath_case

Dziewczynka cierpiała na bezdech senny. Po operacji doznała ogromnego krwotoku, miała atak serca i 12 grudnia 2013 r. stwierdzono u niej tzw. śmierć mózgu. 24 grudnia na wniosek rodziny specjalny biegły potwierdził, że nastolatka zgodnie z kryteriami „śmierci mózgowej” jest martwa. Mimo to sąd zgodził się, by nie odłączać dziecka od aparatury podtrzymującej życie do 30 grudnia, a potem przedłużył ten termin do 7 stycznia 2014 r. Rodzice odwołali się do sądu apelacyjnego, domagając się wypisania dziecka ze szpitala po przeprowadzeniu zabiegu tracheotomii, umożliwiającego oddychanie. Doszło do ugody. Rodzice mogli zabrać dziecko ze szpitala na własną odpowiedzialność. Nie wolno było jednak szpitalowi wykonać zabiegu, ułatwiającego oddychanie. Mimo zakazu rodzice wykonali zabieg w innym miejscu. Z doniesień mediów wynika, że dziewczynka trafiła do szpitala katolickiego w New Jersey i przebywała tam aż do sierpnia 2014 r., a potem trafiła do domu. W październiku 2014 roku prokurator Christopher Dolan podczas konferencji prasowej zapowiedział przedstawienie w sądzie dowodów, wykluczających śmierć mózgową nastolatki. Po zapoznaniu się z nimi biegły sądowy, który niespełna rok wcześniej uznał, iż dziewczynka jest martwa, odwołał swoje wcześniejsze ustalenia, mówiąc, że w świetle nowych dowodów nie może potwierdzić, iż dziecko jest w stanie śmierci mózgowej. W marcu 2015 r. rodzina Jahi złożyła pozew przeciwko szpitalowi w Oakland i dr Frederickowi Rosen.

I na koniec sprawa z „naszego podwórka”. W 2013 roku dwudziestolatek spadł z rusztowania. Po wypadku został przewieziony do szpitala w Limanowej na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej. Tam stan jego zdrowia poprawił się na tyle, że lekarze postanowili przenieść go na inny oddział. 23 maja mężczyzna nagle zmarł. Przyczyną jego śmierci było niedotlenienie mózgu.

Prokuratura Rejonowa w Limanowej na wniosek ojca mężczyzny wszczęła postepowanie przygotowawcze dotyczące domniemanego popełnienia błędu w sztuce lekarskiej przez lekarzy tamtejszego szpitala. Z kolei Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu prowadziła postępowanie odnośnie domniemanego przekroczenia uprawnień przez lekarza, zajmującego się koordynowaniem pobierania do przeszczepów narządów w limanowskim szpitalu.

Po zgłoszeniu zawiadomienia o możliwości domniemanego popełnienia błędu w sztuce lekarskiej, śledczy zabezpieczyli dokumentację medyczną i zarządzili wykonanie sekcji zwłok zmarłego. Prokurator rejonowy w Limanowej Janina Tomasik mówiła, że „szpital zwrócił się do nich z pismem, czy prokuratura nie ma zastrzeżeń do pobrania organów. Natychmiast też faksem przesłali pismo, że nie wyrażają na to zgody. Mimo, to procedura pobrania organów została rozpoczęta”.

Prokuratura Rejonowa w Nowym Sącz sprawę umorzyła. Jak później tłumaczono, „inicjatywa pobrania narządów od zmarłego 20-latka pochodziła od jego rodziny. Lekarz, mając zgodę bliskich młodego mężczyzny, uzyskał także wstępną, ustną zgodę prokuratora na pobranie narządów. Sytuacja uległa zmianie następnego dnia, gdy okazało się, że ojciec zmarłego 20-latka zawiadomił Prokuraturę Rejonową w Limanowej o możliwości ewentualnego popełnienia błędu w sztuce lekarskiej. Zanim do szpitala w Limanowej dotarła odmowa śledczych na pobranie organów od zmarłego mężczyzny, transplantolodzy pobrali z ciała 20-latka nerki i wątrobę”.

Po przeanalizowaniu wątku sprawy dotyczącego domniemanego przekroczenia uprawnień przez lekarza-koordynatora prokurator rejonowy w Nowym Sączu odmówił wszczęcia śledztwa z powodu braku znamion czynu zabronionego. http://www.sadeczanin.info/wiadomosci,5 ... dxcFvntmkq

Agnieszka Stelmach

Za pch24.pl
http://www.pch24.pl/dopoki-dziala-jedna ... 767,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 02 wrz 2015, 18:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
W obecnym degenerującym się świecie nawet śmierć staje się towarem i można na niej nieźle zarobić.

Sprzedaż organów – specjalność islamistów i… aborcjonistów

Obrazek
Sprzedaż organów – specjalność islamistów i… aborcjonistów
IBRAHEEM ABU MUSTAFA / FORUM


Kwestie handlu organami są obecnie na porządku dziennym. Podczas, gdy w Polsce zaczyna się dyskusja nt. śmierci mózgowej jako warunku transplantacji, w Stanach Zjednoczonych ujawniono bulwersujące filmy dotyczące procederu sprzedaży tkanek przez Planned Parenthood. Z kolei w ostatnim czasie światło dzienne ujrzały nowe raporty dotyczące działalności Państwa Islamskiego. Zdają się one potwierdzać tezę, że terroryści parają się handlem ludzkimi organami.

W ostatnich dniach ujawniono dyskusje zwolenników Państwa Islamskiego dotyczące sprzedaży ludzkich narządów. Na mediach społecznościowych zwolennik islamistów określał kawałki ludzkich organów jako "części zamienne". Prawdopodobnie chodzi o organy należące do niewolnic seksualnych. „Rozmowy z mediów społecznościowych ujawniają informacje o tym gdzie i w jakich warunkach kobiety są przetrzymywane, o ich cenach, a nawet sprawach z nimi związanych, takich jak możliwy przemyt ludzkich organów" – czytamy w raporcie Middle East Research Institute.

O handlu ludźmi dyskutowali francuscy zwolennicy Państwa Islamskiego na Facebooku. Dyskusja dotyczyła ceny niewolnic. Wśród wymienianych kwot padały sumy 350 lub 180 dolarów. Islamiści dowcipkowali, że kwotę 180 USD przeznaczyć można jedynie na brzydką kobietę. W pewnym momencie pojawił się też temat sprzedaży organów. - Za ile idą części zamienne? - pytał jeden z islamistów mający na myśli ludzkie narządy. - Sprawdź i zobacz czy możesz dostać nerkę lub wątrobę, jest na to popyt – pisał islamista cytowany na memri.org.

Pierwsze podejrzenia już w grudniu 2014 r.
Pierwsze niepotwierdzone jeszcze pogłoski o handlu organami przeprowadzanym przez Państwo Islamskie pojawiły się w grudniu 2014 r. Wówczas to irańska agencja informacyjna Al-Alam powołując się na twierdzenia dyrektora patologii sądowej z Uniwersytetu w Damaszku napisała o jego podejrzeniach dotyczących stosowania tego procederu przez islamistów. Źródłem organów byli zarówno członkowie organizacji, którym narządy odbierano tuż przed śmiercią szybko przewożąc do szpitali, jak i porwani ludzie nie mających z islamistami nic wspólnego. Główną przyczyną tego typu działań była chęć zarobku – przypomina Jay Hathaway na antiviral.gawker.com.

W lutym 2015 r. iracki ambasador w ONZ stwierdził z kolei, że Państwo Islamskie zmuszało lekarzy do przemytu organów. Pochodziły one z ciał zabitych ludzi. Następnie sprzedawano je, a pozyskane środki przeznaczano na działalność grupy terrorystycznej. Wobec lekarzy niechętnych do "współpracy" stosowano brutalne represje. Zdaniem ambasadora Mohamed Alhakima co najmniej tuzin lekarzy w Mosulu zostało z tego powodu zabitych.

Islamiści a Planned Parenthood
Tego lata w Stanach Zjednoczonych ujawniono także filmy ukazujące proceder sprzedaży organów abortowanych dzieci przez Planned Parenthood. Ukazują one sprzedaż części ciała przez ludzi należących do amerykańskiej "korporacji" aborcyjnej. Na jednym z nich doktor Deborah Nucatole podczas luźnej biznesowej rozmowy omawia tego typu transakcje. - Powiedziałbym, że wiele osób chce wątrobę – mówi lekarka z centrum Planned Parenthood w Los Angeles. - I z tego powodu, większość aborcjonistów wykonuje zabieg monitorując jego przebieg za pośrednictwem USG, by wiedzieć, gdzie umieszczać kleszcze. Tym co ogranicza szybkość procedury jest czaszka. Czaszka w zasadzie jest największą częścią – mówiła Nucatole.

Jako żywo przypomina to dyskusje bojowników Państwa Islamskiego, mówiących o popycie na wątroby i nerki…

Źródła: antiviral.gawker.com / memri.org / lifesitenews.com
mjend

http://www.pch24.pl/sprzedaz-organow--- ... 847,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 05 wrz 2015, 11:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2015/09/0 ... -mozgowej/

Zmienić kryteria śmierci mózgowej!
Posted by Marucha w dniu 2015-09-04 (piątek)

Obrazek

Śmierć mózgowa jest wtedy, kiedy pociąg przejedzie szyję i nie ma głowy. Absolutna śmierć mózgowa. Natomiast większość, zdecydowana większość chorych w śpiączce ze strukturalnymi uszkodzeniami mózgu i pnia mózgu, których będziemy skutecznie leczyć, wrócą do własnych domów, do rodzin, do pracy – uważa prof. dr hab. Jan Talar.
Próbował Pan sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wprowadzono pojęcie śmierci mózgowej? Po co to wszystko? Komu to służy?
Na to pytanie odpowiedział przewodniczący stworzonego ad hoc komitetu Uniwersytetu w Harvardzie profesor Beecher. „W nowej definicji „śmierci mózgowej” jest wielki potencjał dla ratowania życia, ponieważ, jeśli będzie ona zaakceptowana, doprowadzi do większej niż wcześniej dostępności istotnych narządów zdatnych do przeszczepu i dlatego niezliczona ilość istnień ludzkich, teraz nieuchronnie ginących, … będzie uratowana”.
Po latach pracy z chorymi w stanach krytycznych, których rodzinom nakazywano aby dali zgodę na pobranie narządów wydaje się to oczywiste po kilkudziesięciu latach od wprowadzenia konwencji harvardzkiej. Te rodziny, które nie uległy presji pracowników szpitali mają rodziny w komplecie i jak mówił Pan Janusz: „kwiatów na cmentarz nie noszę”. Tylko nieliczni na świecie zdali sobie sprawę z błędnej decyzji i jakim kosztem to się odbywa, kosztem innych ludzi u których zaniechano dalszego leczenia.
Ja mam takie wrażenie, że dopóki Pan Profesor sobie spokojnie i z sukcesami wybudzał, to był Pan bohaterem. Problemy zaczęły się wraz z zakwestionowaniem pojęcia śmierci mózgowej.
Tak, tak. Czy mogę powiedzieć prawdę? Śmierć mózgowa jest wtedy, kiedy pociąg przejedzie szyję i nie ma głowy. Absolutna śmierć mózgowa. Natomiast większość, zdecydowana większość chorych w śpiączce ze strukturalnymi uszkodzeniami mózgu i pnia mózgu, których będziemy skutecznie leczyć, wrócą do własnych domów, do rodzin, do pracy.
Zastanawia mnie także tak silne poparcie Kościoła dla transplantacji. Z czego może ono wynikać?
Kościół opiera się na opiniach lekarzy. Była konferencja w 2004 roku w Rzymie, na której było ponad sześćdziesięciu profesorów. Dziewięciu naukowców napisało protokół rozbieżności: „Brain death is not death”. Ale uszło to bez echa a podnosi się tezę „dar serca darem miłości”.
Angażował się Pan Profesor w sprawę Terri Schiavo, Amerykanki która ostatnie czasy swojego życia spędziła w trwałym stanie wegetatywnym. Walka o utrzymanie jej przy życiu – po decyzji o zaprzestaniu sztucznego odżywiania – wywołała szeroki oddźwięk na świecie.
Zaproponowałem – że podejmę się leczenia Terri. Okazało się, że prezydent skierował mnie do gubernatora Kalifornii, do brata, żeby on odpowiedział. I powiedział, że w świetle prawa mąż ma prawo do podejmowania decyzji. I jeżeli on się nie zgodzi, to nie ma takiej opcji. Rodzice prosili, błagali, występowali, że oni się zajmą córką. Mąż się nie zgodził jako prawny opiekun.
I proszę zobaczyć, jakie postawy reprezentują ludzie na świecie: Przez dwa tygodnie ludzie obserwowali, jak ta kobieta umierała z głodu i pragnienia. Umieranie z głodu i pragnienia to są nieludzkie techniki, bo nikt – mający odrobinę ludzkiego uczucia i rozumu takich rzeczy nie robi.
Kiedy Pan Profesor się spotyka z atakiem płynącym ze strony ludzi z branży, Pańskich kolegów, nie ma ochoty na jakąś mocniejszą i bardziej zdecydowaną reakcję?
Szkoda mojej energii. To są ludzie przez wiele lat niewłaściwie, nienowocześnie, zmienialnymi tezami szkoleni i pracujący z chorymi według tych wzorców, bojący się o własną przyszłość w chwili zmiany aktów prawnych sygnowanych przez Państwo. Również Państwu zależy na utrzymaniu status quo z obawy przed skutkami koniecznych zmian. Pracownicy służby zdrowia w szpitalach chcą zachować w świadomości, że pracowali zgodnie z nabytą wiedzą popartą obowiązującymi, tracącymi moc prawną aktami medycznymi. Kto chce żyć ze świadomością, że mógł postępować inaczej dla dobra i pożytku chorych.
Dla zachowania własnego sumienia wolą krytykować wszystko co jest inne używając np. nieeleganckich, pełnych hipokryzji stwierdzeń: Pan profesor Talar nie wybudził ani jednego chorego po sporządzeniu protokołu śmierci mózgu. Tak, nie wybudziłem, ponieważ żaden pracownik służby zdrowia, żaden szpital nie pozwoli aby kwestionować trzyosobowy „protokół śmierci mózgu”. Ponadto według prawa zajmowanie się chorym po stwierdzeniu „śmierci mózgowej” jest bezczeszczeniem zwłok podlegające nawet karze więzienia.
Padają niewiarygodne oskarżenia, że profesor nie leczył chorych ze strukturalnymi uszkodzeniami mózgu, a takich chorych była większość (dokumentacja Kliniki Rehabilitacji i moja dokumentacja), że profesor nie potrafi odróżnić chorego w tzw. „stanie wegetatywnym” od chorego w „śmierci mózgowej”. Widocznie ci, którzy nie zajmowali się wybudzaniem chorych ze śpiączki (bo ich nie wybudzali) tak myślą a ja od ponad 40. lat wybudziłem setki chorych.
Jeżeli jest tak dobrze w kwestii śmierci mózgowej w opinii Ministerstwa Zdrowia to dlaczego jest tak źle?
Według Ministerstwa Zdrowia w Polsce są najlepsze „procedury śmierci mózgu”. Uwzględniają one możliwość podtrzymywania funkcji życiowych osoby zmarłej – „śmierć mózgowa”, jeżeli wymagają tego względy pobrania narządów, zwłaszcza od osoby będącej w ciąży (cud ministerialny). Dla mnie te procedury pozbawione są prawdy i obiektywności, wiedzy i doświadczenia medycznego. Jak można podtrzymywać funkcje życiowe kobiety zmarłej – jeżeli tak to trzeba się przyznać, że śmierć mózgowa jest fikcją, a przestępstwem jest pobieranie narządów po długim czasie od kobiety, po urodzeniu dziecka. Dalej jak można prawnie zaniechać leczenia osoby żyjącej?
Takie działania wynikają z braku uwzględniania postępu w medycynie, są co kilka lat zmieniane, ale bez należnej korekty. Nawet najlepsze Obwieszczenie Ministra zdrowia z dnia 17 lipca 2007 r. w sprawie kryteriów i sposobu stwierdzenia trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu ma podlegać kolejnej zmianie, ponieważ 13 kwietnia 2015 r. powołany został 16. osobowy zespół roboczy do spraw opracowania projektu obwieszczenia w sprawie kryteriów i sposobu stwierdzenia trwałego nieodwracalnego ustania czynności mózgu (Dz. Urz. MZ z 2015 r., poz. 20).
Obok powoływania zespołu roboczego, który dokona retuszu zmian dotychczasowego prawa w ww sprawie powinno się tworzyć nowoczesne procedury leczenia chorych w śpiączce mózgowej a wtedy procedury „śmierci mózgowej” będą miały ograniczone zastosowanie, ponieważ większość chorych będzie wyleczona.
Aby zmienić niewłaściwą wiedzę i utrwalone nie zawsze aktualne metody leczenia chorych w śpiączce, należy publiczne skorygować wszystkie dotychczasowe akty prawne dotyczące kryteriów i sposobów rozpoznawania „śmierci mózgowej”, wprowadzić do systemu nauczania tysiące artykułów opisujących skuteczne metody leczenia chorych w śpiączce mózgowej lub zapoznać z urzędu wszystkich zainteresowanych z moją monografią faktograficzną będącą czterdziestoletnim doświadczeniem w wybudzaniu chorych z ciężkimi strukturalnymi uszkodzeniami mózgu i pnia mózgu.
Nie wybierałem kierunku swojej pracy i zainteresowań – ale jeżeli mnie dano szansę zrobienia czegoś dobrego dla ludzi w Polsce i na świecie, to będę to robił do końca życia.
Wspaniała puenta. Bardzo Panu Profesorowi dziękuję.

Rozmawiał Łukasz Karpiel

http://www.pch24.pl/zmienic-kryteria-sm ... 898,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 25 wrz 2015, 21:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://pracownia4.wordpress.com/2015/0 ... karmia-go/

Dlaczego lekarz nie powiedział mi, że chemioterapia zamiast niszczyć raka, dokarmia go?
16 Czerwiec 2015

F. William Engdahl
New Eastern Outlook
http://journal-neo.org/2015/06/03/why-d ... emo-kills/
3 czerwca 2015

Obrazek
„Ta śmiertelna trucizna niszczy system immunologiczny i rujnuje zdrowie – po niej poczuje się pan lepiej”. „Och, dziękuję, doktorze”. „Bardzo proszę”.


Robiąc codzienny przegląd prasy medycznej, natknąłem się na pewien raport, tak alarmujący, że postanowiłem od razu zainteresować jego treścią tych, którym zależy na życiu w dobrym zdrowiu, i odłożyć na później zaplanowaną na ten dzień pracę pisarską. Raport dotyczy jednej z podstawowych metod leczenia raka, jaką stosuje się we współczesnej medycynie, mianowicie – chemioterapii. Najnowsze badania pokazują, że chemioterapia nie tylko nie usuwa komórek nowotworowych z organizmu, ale w rzeczywistości niejako je dokarmia i pomaga im się namnażać.
Niekiedy można odnieść wrażenie, że przemysł medyczny pracuje bardziej niż na pełnych obrotach tylko po to, by wynajdywać nowe sposoby na robienie nam krzywdy, okaleczanie nas, a nawet zabijanie.
Peter Nelson z Centrum Badań nad Rakiem im. Freda Hutchinsona w Seattle, recenzując badania, których celem było znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego komórek nowotworowych wewnątrz żywego organizmu (in vivo) nie da usunąć się równie łatwo jak w laboratorium (in vitro), napisał, że zdrowe komórki, uszkodzone przez chemioterapię, zaczynają wydzielać więcej białka o nazwie WNT16B, które pobudza wzrost komórek rakowych i pomaga im przetrwać. „Wzrost produkcji białka WNT16B był dla nas całkowitym zaskoczeniem” – powiedział Nelson międzynarodowej agencji prasowej AFP.
Dodał też, że „wydzielane [przez zdrowe komórki] białko WNT16B wchodzi w interakcje z sąsiadującymi komórkami rakowymi, powodując ich wzrost, inwazyjność, a co najważniejsze, oporność na terapię na jej kolejnych etapach”. To tłumaczyłoby, dlaczego guzy nowotworowe, które początkowo dobrze reagują na chemioterapię, potem gwałtownie się rozrastają, aby ostatecznie się na nią uodpornić.
Owo badanie zostało przeprowadzone przez zespół naukowców z różnych centrów badań nad rakiem, z kilku uniwersytetów oraz z laboratorium naukowego przy Uniwersytecie Kalifornijskim (Lawrence Berkeley National Laboratories). Jego wyniki opublikowano w sierpniu 2012 roku w czasopiśmie Nature Medicine. Wśród alarmujących wniosków, jakie wyciągnięto z obserwacji, jest również taki, że „obecność białka WNT16B w mikrośrodowisku raka prostaty osłabiło działanie leków cytostatycznych (cytostatyków) in vivo, sprzyjając przetrwaniu komórek nowotworowych oraz progresji choroby”.

Toksyczny gaz musztardowy
Wyniki wspomnianych badań są wyjątkowo alarmujące, niemniej jednak jeszcze bardziej zatrważający jest całkowity brak intensywnych kroków w kierunku ponownego zbadania całej dziedziny medycyny, zajmującej się leczeniem nowotworów. Początki chemioterapii sięgają czasów I Wojny Światowej, kiedy to na polu walki testowano na żołnierzach skutki wpływu gazu musztardowego (iperytu siarkowego). Potem odkryto, że jest on silnym antagonistą produkcji białych krwinek. Podczas II Wojny Światowej naukowcy z Uniwersytetu Medycznego Yale w trakcie dalszych badań nad gazem musztardowym doszli do wniosku, że czynnik, który niszczy gwałtownie namnażające się leukocyty, może podobnie zachowywać się w stosunku do nowotworu. Kwestię, w jaki sposób dotrzeć wyłącznie do komórek rakowych, z nienaruszeniem zdrowych, oczywiście pominięto. W grudniu 1942 roku chemoterapeutyczny medykament podano po raz pierwszy dożylnie kilku pacjentom, cierpiącym na zaawansowaną postać chłoniaka (nowotwór układu limfatycznego i węzłów chłonnych). Poprawę ich stanu zdrowia uznano za niezwykłą, co przyciągnęło uwagę mediów, ale już o fakcie, że w niedługim czasie po zastosowaniu tej terapii wszyscy objęci nią pacjenci zmarli, media nie omieszkały poinformować.
Nastąpiła rewolucja w leczeniu raka – stosowanie chemioterapii ruszyło pełną parą. W latach 50. pierwszym chemoterapeutykiem wykorzystywanym komercyjnie był mustine (chlormetyna). Mustine występujący pod kryptonimem HN2 to toksyczny środek bojowy z grupy iperytów azotowych. Do skutków ubocznych jego stosowania należą również: „reakcje alergiczne, w tym anafilaksja, […] mdłości, wymioty oraz zastój w cyrkulacji uformowanych składników krwi […], żółtaczka, łysienie, zawroty głowy, brzęczenie w uszach i zaburzenia słuchu”.
Badania nad mustinem jako potencjalnym chemoterapeutykiem były prowadzone przez Corneliusa P. Rhoadsa, dyrektora Centrum Raka Memorial Sloan-Kettering, w tajemnicy, pod osłoną wojny, a ich wyniki zostały opublikowane tuż po wojnie, w 1946 roku. Rhoads trafił do wspomnianego ośrodka badawczego z Instytutu Badań Medycznych Rockefellera.
Pracując w nim w latach 30., Rhoads spędził 6 miesięcy na Portoryko – autonomicznej wyspie pod zwierzchnictwem Stanów Zjednoczonych, często wykorzystywanej do przeprowadzania potajemnych eksperymentów medycznych na ludziach z wykorzystaniem nowych leków. Rhoads, tak jak rodzina Rockefellerów, miał obsesję na punkcie eugeniki.
W trakcie pobytu na Portoryko w 1931 roku, Rhoads napisał w liście do swego przyjaciela z Bostonu, że „Portorykańczycy są bez wątpienia najbardziej niechlujnymi, leniwymi, zdegenerowanymi i złodziejskimi przedstawicielami rasy ludzkiej, jacy kiedykolwiek zamieszkiwali te tereny. Na tej wyspie potrzeba nie publicznej opieki zdrowotnej, la olbrzymiej fali pływowej lub czegoś, co wytępiłoby całą tutejszą populację. Robię, co w mojej mocy, by przyspieszyć proces ich eksterminacji; wykończyłem już 8 z nich, a kilku innym przeszczepiłem raka”.
Rzecznik prasowy rodziny Rockefellerów, Ivy Lee, zorganizował pierwszoligową kampanię społeczną, której celem było ograniczenie szkód związanych z wyjściem na jaw tego skandalu. Doprowadził nawet do tego, że Rhoads znalazł się na okładce amerykańskiego tygodnika „Time” i został przedstawiony w nim jako „ratujący życie” bohater.

Śmiertelne konsekwencje
Sukcesywne stosowanie od tego czasu toksycznej chemioterapii u milionów pacjentów cierpiących na raka okazuje się być mało zachęcające. Oficjalne skutki uboczne współczesnych chemoterapeutyków, których większość produkuje grupa Roche, są potworne. Należą do nich: „zniszczenie układu immunologicznego, często wskutek porażenia szpiku kostnego i w efekcie spadku ilości krwinek białych i czerwonych, a także płytek krwi. Anemia i małopłytkowość […], sepsa, a także lokalne wirusowe wykwity skórne, takie jak opryszczka, półpasiec i inne choroby wywołane wirusami z grupy herpes”.
To nie wszystko. U pacjentów z osłabionym przez chemioterapię układem immunologicznym często pojawia się zagrażające życiu powikłanie w postaci zapalenia jelita ślepego (typhlitis). Jest to ostre schorzenie jamy brzusznej, objawiające się między innymi mdłościami, wymiotami, biegunką, obecnością wolnego płynu w jamie otrzewnowej, gorączką, dreszczami, bólami i tkliwością brzucha. Typhlitis wymaga natychmiastowej hospitalizacji. Szanse wyleczenia tej choroby są niewielkie i niejednokrotnie kończy się ona śmiercią.
Chemioterapia może doprowadzić też do niepłodności zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Oprócz tego występuje dobrze już znane wypadanie włosów, suchość skóry, uszkodzenie paznokci, suchość w ustach (kserostomia), zatrzymanie wody w organizmie oraz impotencja.
W 2004 roku w Departamencie Radioterapii Onkologicznej w Północnym Centrum Raka w Sydney, w Australii, podano do wiadomości wyniki badań przeprowadzonych w latach 1990-2004, których celem było sprawdzenie, w jakim stopniu zastosowanie chemioterapii zwiększyło szanse na wydłużenie życia o 5 lat u dorosłych pacjentów. Chodziło o efekty leczenia 22 rodzajów raka. Rezultaty były szokujące: okazało się, że cytostatyki lecznicze i wspomagające zwiększyły okres przeżywalności o 5 lat tylko u 2,3% pacjentów z Australii i u 2,1% ze Stanów Zjednoczonych. „[…] wyraźnie widać, że szanse na przeżycie po chemioterapii są znikome. Aby znaleźć uzasadnienie dla dalszego finansowania zakupu leków cytotoksycznych i dla ich dostępności na rynku, trzeba w trybie pilnym przeprowadzić wnikliwą analizę relacji kosztów stosowania chemioterapii do jej skuteczności oraz ocenę jej wpływu na jakość życia”.
Chemioterapia jest niezwykle toksyczna; zabija szybko namnażające się komórki – nowotworowe i normalne. W 2013 roku najlepiej sprzedającymi się na całym świecie lekami na raka były trzy preparaty produkowane przez grupę Roche – Rituxan, Herceptin i Avastin. Całkowita wartość ich sprzedaży wyniosła ponad 21 miliardów dolarów… pomimo tego, że w 2012 roku Centrum Badań nad Rakiem im. Freda Hutchinsona udokumentowało rakotwórczy mechanizm działania leków antynowotworowych. W zależności od siły układu immunologicznego pacjentów oraz od zaaplikowanej im dawki leku, wielu z nich umiera w ciągu 5 lat po chemioterapii z powodu medykamentu, który zamiast zniszczyć raka i ocalić im życie, doprowadził do jego rozrostu i skutków ubocznych.
Kilka lat temu byłem w Pekinie z serią wykładów. Po długim locie dotkliwie bolały mnie plecy. Mój chiński wydawca umówił mnie na wizytę u lekarki, stosującej tradycyjne chińskie techniki medyczne. Była to wnuczka głównego lekarza na dworze ostatniego cesarza. Powiedziała mi, że jej dziadek, jeszcze w wieku 93 lat był rześki i radosny, i że dzielił się swoją wiedzą z nią i z jej bratem. Dodała, że na uniwersytecie medycznym w Pekinie, gdzie studiowała, mówiono studentom, że „jedna trzecia pacjentów umiera w wyniku emocjonalnego szoku, po tym, jak dowiadują się od lekarza, że mają raka. Kolejne około 30% umiera w efekcie skutków ubocznych chemio- i radioterapii. A pozostali po prostu umierają”.
Przydałoby się, by wszyscy czynni zawodowo lekarze ponownie przemyśleli podstawową zasadę etyki lekarskiej od czasów Hippocratesa – „primum non nocere” (po pierwsze nie szkodzić). W chwili obecnej dowody są obezwładniające i jednoznaczne – chemioterapia wyłącznie szkodzi. Czy onkolog zachęcający swoich pacjentów do chemioterapii sam by z niej skorzystał, jeśli to u niego zdiagnozowano by raka?

Komentarz Pracowni: Niektórzy lekarze, jak na przykład dr hab. n.med. Piotr Wysocki z Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu, uważa, że białko WNT16B to potencjalny nowy cel terapeutyczny. Innymi słowy, proponuje, by opracować lek blokujący wydzielanie WNT16B…

Komentarz SOTT: wyłącznym powodem powszechnego stosowania chemioterapii jest oczywiście aspekt finansowy – na produkcji i sprzedaży chemoterapeutyków koncerny farmaceutyczne i lekarze zarabiają mnóstwo pieniędzy. Istnieje wiele innych nietoksycznych, skutecznych metod walki z rakiem, lecz mało dochodowych. Większość z nich świat medyczny bądź ignoruje, bądź demonizuje, tylko po to, by nadal móc doić gotówko-dajną, chemiczną krowę, pomimo ogromu cierpienia, jakie milionom ludzi wyrządza ta barbarzyńska pseudoterapia.

Scientists cure cancer, but no one takes notice (Naukowcy leczą raka, lecz nikt na to nie zważa)
http://www.sott.net/article/228583-Scie ... kes-notice

Greed: Why an accepted „cure” for cancer won’t be found (Chciwość: dlaczego nie można odkryć uznanego, skutecznego „leku” na raka)
http://www.sott.net/article/267478-Gree ... t-be-found

Diet for cancer cure: Starving cancer ketogenic diet a key to recovery (Dieta lecząca raka: kluczem do odzyskania zdrowia jest dieta ketogeniczna, bo zagładza raka)
http://www.sott.net/article/255022-Diet ... o-recovery

Breast Cancer Virtually „Eradicated” with Higher Levels of Vitamin D (Rak piersi praktycznie „wykorzeniony” dzięki dużym dawkom witaminy D)
http://www.sott.net/article/202714-Brea ... -Vitamin-D

High dose IV vitamin C kills cancer cells (Wysokie dawki witamy C zabijają komórki rakowe)
http://www.sott.net/article/254526-High ... ncer-cells

97 Percent of the time, chemotherapy does not work! Bigpharma greed and profits assure it’s continued use, despite more effective and less toxic alternatives (W 97% przypadków chemioterapia nie działa! Chciwość i zyski Bigfarmy gwarantują jej dalsze stosowanie, mimo bardziej skutecznych i mniej toksycznych alternatyw)
http://www.sott.net/article/276832-97-P ... ternatives

Tłumaczenie: PRACowniA


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 21 paź 2015, 07:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Ich prawda nie boli, im prawda przeszkadza .....

Prawda boli, i to bardzo

Nie tak dawno na łamach portalu NaszDziennik.pl pisałem, że w Rzeszowie w najbliższym otoczeniu szpitala Pro-Familia zawiśnie billboard informujący o tym, że w tej placówce zabija się dzieci w wyniku aborcji. Billboard zawisł i… w nocy z 17 na 18 października 2015 r. ktoś go ukradł.

Billboard został ucięty. Został jedynie pasek szerokości 5 cm u jego góry. W tym przypadku sytuacji nie można spłycać jedynie do aktu wandalizmu. Billboard znajdował się za ogrodzeniem w otoczeniu innych. Niestety nie udało się złapać sprawców. Nie ma także dowodów, kto to zrobił. Pozostaje nam jedynie domyślać się, kto był sprawcą i komu najbardziej zależało, aby zniknął.

Sytuacja została zgłoszona na policję. Wiemy dobrze, jak organy ścigania działają w sytuacji, gdy nikt nikogo nie złapał za rękę, dlatego wkrótce w tym samym miejscu pojawi się nowy billboard. Powiem więcej, cała sytuacja tak na nas wpłynęła, że rozważamy powieszenie kolejnego w okolicy centrum miasta. A później możliwe, że pojawią się następne.

Są grupy proaborcyjne, którym wydaje się, że jeden czy drugi wyrok sądu sprawi, że nam zamkną usta. A rezultat jest zupełnie odwrotny od oczekiwanego przez aborterów. Podobnie jest w sprawie internautów, którym sprawę w sądzie założył dr Tomasz Łoziński, współwłaściciel Szpitala Pro-Familia w Rzeszowie. Przypomnę, że internauci krytycznie odnieśli się do polityki aborcyjnej szpitala. Ta próba cenzurowania wypowiedzi internautów niesie się szerokim echem w sieci i niekorzystnie wpływa na Pro-Familię.

To nie jest tylko sprawa zniszczonego billboardu. To jest dowód na to, jak niektórym środowiskom zależy na tym, żeby nie informować o tym, czym jest aborcja. Dlaczego tak jest? Bo to gra o miliony złotych! W zeszłym roku legalną aborcję przeprowadzono na 1812 kobietach. Legalną, czyli taką, która jest finansowana przez państwo. Każda aborcja kosztują minimum 1350 zł. Wychodzi niezła suma prawda? Ale to nie koniec, bo są jeszcze aborcje nielegalne. Te są droższe.

Od pielęgniarek wiem, że często dochodzi do zmowy między lekarzem a pacjentką. Kobieta przychodzi zabić dziecko, a lekarz wpisuje inny zabieg do jej kartoteki. Stąd chociażby samoistne poronienia. Kto inny o tym wie? Nikt. To zostaje między lekarzem a pacjentką. To jest potężny biznes.

A już na wiosnę ponownie spróbujemy zmienić prawo w Polsce tak, żeby życie było chronione w każdej sytuacji. Bardzo bym chciał, podobnie jak 1,5 mln osób popierających nasze inicjatywy ustawodawcze, aby Polska stała się pierwszym krajem w Europie, a może i na świecie, całkowicie zakazującym wykonywania aborcji.

Niech tylko ustąpią śniegi, to nasza inicjatywa obywatelska ożyje na nowo. Jesteśmy świadomi, że politycy, czy to z prawa, czy z lewa, sami z siebie nie wyjdą z taką inicjatywą. Parlamentarzyści wszystkich ugrupowań za bardzo patrzą na polityczną poprawność. Ale gdy obywatele przyniosą im projekt, to będą musieli opowiedzieć się po którejś ze stron.

Jacek Kotula

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ardzo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 29 paź 2015, 13:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.prisonplanet.pl/kultura/to_q ... 1061894383

To "świetny pomysł" by spalać dzieci jako paliwo.
Steve Watson, Prisonplanet.com USA 2015-10-28

Obrazek

Podczas gdy nadal trwa skandal handlu przez Planned Parenthood częściami ciał dzieci poddanych aborcji na światło dzienne wyszedł nowy materiał, w którym pracownik odrębnej instytucji sugeruje, że byłoby wspaniale by móc palić poronionymi płodami jak paliwem.

Komentarze rozpoczynają się od 23 minuty:

https://www.youtube.com/embed/WbekmwoEmaQ
https://www.youtube.com/embed/YUFMN_pN71o

Wcześniej niepublikowane nagrania, które pozyskała organizacja Center for Medical Progress, zostały ujawnione przez kogoś w grupie. Jak donosi gazeta Life News, film został nakręcony na konferencji Narodowej Federacji Aborcyjnej NAF, gdzie na rozmowy spotyka się przemysł aborcyjny. Do tej pory NAF próbował zablokować publikację tego materiału.

Film pokazuje Renee Chelian, właścicielkę sieci klinik aborcyjnych Northland Family Planning dyskutującą na temat dużej ilości pozostałości z poronionych płodów, z którymi nie wie co robić.

Chelian, której kliniki są odpowiedzialne za około 25 procent wszystkich aborcji w Michigan, zauważa, że firma recyklingu medycznego o nazwie Stericycle zatrzymała świadczenie usług dla klinik aborcyjnych, pozostawiając je bez możliwości pozbywania się płodów.

"Byłam tak zajęta tkanką płodową, że byłam gotowa by pojechać do górnego Michigan i rozpalić tam ognisko. I próbowałem się dowiedzieć, wiesz, gdzie muszę się zatrzymać i jak daleko pójść w las aby nikt nie widział ognia," Chelian powiedziała do zgromadzenia w NAF.

Później przyznała, że wierzy, że to "świetny pomysł", aby móc palić to co pozostało z poronionych dzieci zamieniając je na energię, ale z żalem przyznaje, że będzie to "PR-owy koszmar".

[...] Jak zaznacza gazeta Life News, dla zwolenników życia może się to wydawać ohydne jednak miało to już miejsce w przeszłości. W ubiegłym roku w Oregonie przyłapano zakład spalający poronne płody dostarczane z Kanady, jako sposób na wytwarzanie energii elektrycznej.

https://www.youtube.com/embed/_6ZVL0MokH0

Link do oryginalnego artykułu: LINK
http://www.prisonplanet.com/video-abort ... -fuel.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 19 kwi 2016, 11:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.polishclub.org/2016/04/17/dr ... h-inaczej/

Dr Jerzy Jaśkowski: Jeszcze wciąż mamy ok. 4% mądrych inaczej.
2016.04.17

Z cyklu: „52 stan” N-95.

Rządzenie ludźmi jest najbardziej dochodowym interesem na świecie!



Podstawowe pojęcia ulegają systematycznej zmianie, podobnie jak nazwy miejscowości. Jest to tak zwana nowomowa, szczególnie silnie rozwijana po 1920 roku w Sowietach. Utrudnia to znacznie odkrywanie wiedzy.

Musisz pamiętać Szanowny Czytelniku, że jedyną wartościową „rzeczą” jaką posiadasz jest czas. To, co naprawdę do Ciebie należy, to tylko i wyłącznie czas. Czas dla Ciebie jest wielkością bezwymiarową, to znaczy, posiadasz wiedzę o początku, ale na żadnym etapie nie znasz końca. Nie wiesz, czy będziesz żył 10 – 20 – 50 – 100 lat.

Właściwe gospodarowanie czasem prowadzi do odkryć, wynalazków itd. Ale Twoje gospodarowanie czasem wcale nie musi być akceptowane przez możnych tego świata. Otóż dla nich jedynym problemem jest takie zagospodarowanie Twojego czasu, abyś zachowywał się jak robot pracujący przy taśmie. Czyli, abyś był całkowicie przewidywalny.

W tym celu istnieje cała masa ludzików zajmujących się obecnie naukami humanistycznymi, a tak naprawdę wdrażających programy kradzieży Twojego czasu.

Ta kradzież może się odbywać na kilka sposobów.

Po pierwsze, mogą do tego stopnia obniżyć zasób Twojej kieszeni, że będziesz głodował i musiał walczyć tylko i wyłącznie o egzystencję.

Możesz to zaobserwować analizując historię XIX i XX wieku. Płatne trolle zapisały setki tysięcy stron papieru, aby udowodnić, że ustrój feudalny i pańszczyzna to było zło, a praca w kapitalizmie to jest dobro, ponieważ sam możesz sobie wybierać zajęcie.

Prawda jest natomiast zdecydowanie inna. Chłop średnio rocznie pracował około 6 godzin dziennie. Miał dodatkowo serwituty oraz własną działkę, a więc miał pożywienie. Po wyrzuceniu go z pańszczyzny musiał przenieść się do miasta i szukać zatrudnienia w fabryce. Był bezdomny i bez pracy. Praca w fabryce to 14 – 16 godzin dziennie.

Efektem tego była epidemia gruźlicy, krzywicy i generalnie powstanie chorób cywilizacyjnych. Średni czas życia robotnika w XIX-wiecznej Anglii wynosił 15 lat. Związane to było z masowym zatrudnianiem dzieci, które ulegały często wypadkom. Podobnie jest obecnie w krajach afrykańskich, czy azjatyckich, gdzie masowo zatrudnia się dzieci do prac w fabrykach dywanów, czy do wydobywania minerałów. Nawet syn sekretarza generalnego ONZ nie tylko posiadał fabrykę zatrudniającą podobno 50 000 takich dzieci, ale także burdele dziecięce dla ”znawców”. Burdele dziecięce znajdowały [znajdują] się w państwach Beneluxu i nikomu z Unii to nie przeszkadzało [przeszkadza]. I jak wiadomo, żadna wysoka komisja ONZ nic w tej sprawie nie czyniła. Podobnie jak w handlu kobietami.

Zauważ, że te sprawy, czyli jak chłopi tracili zdrowie po przeniesieniu się do miast, nie są opisywane. A jak piszą jacyś autorzy indywidualnie, to wielkie korporacje tego nie wydają. Dzięki temu po 100 latach można było „eksperyment” powtórzyć. Zlikwidowano w Polsce wszelkie fabryki, w których obowiązywał kodeks pracy. Wytworzono w ten sposób armię bezrobotnych, która musiała szukać pracy w KAPITALIZMIE NA ZACHODZIE, PRACUJĄC NIE PO 8 GODZIN, ALE PO 12 DO 14 i sypiając w piwnicach. Oczywiście „uczeni” zajmują się tylko poprawnie politycznie tematami. Sprawy wyzysku tych przyjezdnych wcale nie były analizowane przez „naukowców” krajowych, jak również nigdy nie były przedmiotem rozmów tzw. Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Obecnie w ten sam sposób niszczy się w Polsce rolnictwo i powstanie nowa armia bezrobotnych. Konsekwencją tego będzie uzależnienie się Biologicznych Robotów od dostaw żywności, czyli dalsze zniewolenie.

Widzimy to obecnie w Chinach.

Innym sposobem kontroli czasu ludzi jest obniżanie poziomu oświaty. Od prawie 40 lat jest to wykonywane w Polsce. Realizatorem tego programu jest Ministerstwo, nie wiadomo dlaczego, zwane Oświaty.

Takie obniżenie poziomu oświaty ułatwia kradzież czasu społeczeństwu. Odpowiednio wytresowany Robot Biologiczny zadawala się oglądaniem telewizji i piciem piwa, zresztą poza nazwą nic wspólnego z piwem niemającego.

Po tych 10 – 12 godzinach pracy i wypiciu butelki lub dwu piwa, spokojnie zasypia. Dzień zaliczony.

Proszę zauważyć, że wszelkiej maści …lodzy opisują to w sposób rozwlekły, ale żaden nie wspomni, że jest to po prostu realizacja kilku programów tajnych służb, takich jak MKultra, czy Operacja Drozd. Stworzono cała masę użytecznych idiotów [Goldman alias Lenin], którzy tworząc nowe pojęcia starają się jeszcze bardziej ukryć prawdę.

* http://www.polishclub.org/2015/09/14/dr ... imigranci/
* http://www.prisonplanet.pl/polityka/kry ... 1916667456
* http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=119
* https://gloria.tv/media/KrrUM9u6TXv

W celu szybszej kradzieży czasu zaprzestano kontroli zarówno środków spożywczych, jak i leków. Co chwilę słyszymy o wycofaniu takiego to a takiego leku, czyli dopuszczono leki nieprzetestowane, lub z założenia wadliwe, takie jak lek na reumatyzm zwany Vioxem. Chyba przez 10 lat był szeroko reklamowany na zachodzie jako najlepszy na świecie lek na reumatyczne dolegliwości. Dopiero 100 000 zgonów na serce doprowadziło do wycofania leku. Winnych nie ma.

Podobnie wprowadzono leki zwane statynami, których ewidentnym efektem działania jest demencja, zawały mięśnia serca, ślepota. Ale ograniczenie edukacji, także medycznej, pozwoliło w sposób łatwy przeprowadzić tą kuracje.

* http://www.polishclub.org/2015/02/07/dr ... pacjentom/
* http://www.polishclub.org/2015/06/19/dr ... la-laikow/
* http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_tech ... p299056270
* http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... aturzenie/

Innym sposobem kradzieży czasu, czyli skracania naszego życia, są szczepionki, które zawierają na przykład aluminium, które jest bardzo dobrze znaną neurotoksyną. Z kolei szczepionki przeciwko grypie zawierają rtęć.

Rtęć jest uznawana nie tylko za neurotoksynę.

Rtęć odgrywa istotna rolę w prawidłowym funkcjonowaniu DNA, a więc także w neurologicznym wzroście u niemowląt i dzieci. Mózg dziecka ulega stałemu wzrostowi do co najmniej 3 roku życia. Tzn. ilość połączeń w tym okresie najbardziej wzrasta. Rtęć jest związana z degradacją komórek nerwowych, a więc upośledzeniem funkcji mózgu. Już od 2004 roku wiadomo, że powoduje zaburzenia, jak to się obecnie ładnie nazywa, ze spektrum autyzmu [badania prof. R. Deth i wsp. Uniwersytet Nebraska oraz z J.Hopkins University].

Pomimo licznym doniesień, nawet w wielkonakładowych polskojęzycznych mediach niemieckich właścicieli, pod amerykańskim zarządem, nadal w Polsce jeszcze około 4 % społeczeństwa szczepi się przeciwko chorobie zwanej ogólnie grypą. W szczepionce tej nadal znajduje się nie tylko rtęć, ale i wiele innych toksycznych związków. A reklamówki wielkiej farmacji, na przykład Medycyna Praktyczna, cały czas apelują o szczepienie nawet kobiet w ciąży. A prokuratura, ani cały wymiar, nie wiadomo dlaczego, zwany sprawiedliwości, milczy. Pomimo istnienia paragrafów:

* Kto świadomie działa na szkodę zdrowia….
* Kto robi to z chęci zysku…..

No, ale po co zajmować się takimi sprawami, jest tyle weselszych tematów.

A jaki w ogóle jest cel takiego szczepienia?

W 99.9% przypadków grypą nazywamy zakażenie wirusowe, objawiające się tzw. ogólnym rozbiciem, podniesioną temperaturą, katarem, czasami kaszlem, łzawieniem.

Przypomnę, że nawet wyspecjalizowane instytucje państwowe od lat 80. ubiegłego wieku nie umieją rozdzielić grypy, od podejrzeń grypy. Można to samemu sprawdzić na stronie internetowej Narodowego Instytutu Zdrowi Publicznego.

Już wiele raz pisałem, że w Polsce od kilkuset lat żyli obok siebie, Litwini, Łotysze, Niemcy, Tatarzy i Żydzi. Kogo więc ten instytut tak naprawdę reprezentuje, po 1990 roku zmieniając nazwę, nie podano nigdzie. Jest to taka sama nazwa jak w USA. A w USA ten Instytut znany jest z dezinformacji społeczeństwa i przeprowadzania eksperymentów na ludziach.

Podobnie wyjaśniałem, że zdrowie zawsze jest indywidualną sprawą obywatela, a nie zbiorową hodowlą robotów. To metodę leczenia dobiera się do pacjenta, a nie pacjenta do wytycznych urzędnika, czyli procedur. Oczywiście tak postępuje lekarz, a nie diler.

Wpadł mi w ręce Raport Departamentu Sprawiedliwości USA z czerwca 2014 roku, dotyczący odszkodowań dla ofiar szczepień. Raporty takie, jak się okazuje, są publikowane co kwartał.

W Raporcie odnajdujemy informacje dotyczące 120 zgłoszeń o powikłaniach po szczepieniach. Z tych 120 zgłoszeń, w 78 przypadkach poszkodowani otrzymali odszkodowania.

Przypomnę, w USA obowiązuje zakaz ciągania po sądach firm produkujących szczepionki. W 1986 roku Kongres uchwalił ustawę zabraniającą oskarżania koncernów farmaceutycznych o odszkodowania. W 2011 Sąd najwyższy potwierdził to stanowisko. Koszt odszkodowań przerzucono na barki społeczeństwa. Przeprowadzono to w prosty sposób, podniesiono cenę szczepionek i z tych dodatkowych dolarów stworzono fundusz odszkodowawczy. Czyli zrobiono skok na kasę. Przecież Ty Czytelniku, musisz płacić podatek na ZUS – jest przymusowy. A co ZUS kupuje za te pieniądze, to nie Twoja sprawa.

Producent może nadal produkować byle co i byle jak. Nic nie zapłaci. Do dnia dzisiejszego nie ukarano żadnego z producentów szczepionek, chociaż na początku XX wieku szczepionki to było sproszkowany i suszony gnój roztarty na skórze cielaków. Te same firmy obecnie zamiast gnoju wstrzykują rtęć, aluminium, czy formaldehyd. Jest to czyste i nie śmierdzi.

Wprowadzony w USA system dodatkowo hamuje odszkodowania, ponieważ aby wystąpić przed takim sądem, adwokat musi uzyskać koncesję. Czyli jak będziesz się za bardzo mądrzył, to dobierzemy licencję i kwita. Takich kancelarii jest podobno na całe Stany – 320 milionów ludzi, tylko 140. Podobnie było u nas w stanie wojennym, przed sądami jako obrońcy mogli występować tylko swoi, po wpisaniu na listę przez huntę. Ale zawsze się obecnie mogą te ludziki tłumaczyć, że działali zgodnie z prawem.

Omawiany Raport z 15 czerwca 2015 roku wskazuje, że szczepionka przeciwko grypie jest najbardziej niebezpieczną szczepionką w USA. Z 78 przypadków przyznanych odszkodowań, aż 55 dotyczyło poszkodowanych przez szczepionkę przeciwko grypie. Najczęściej stwierdzanym powikłaniem był zespól Gulliana – Barre, przewlekła zapalna polineuropatia, demielinizacja, reumatoidalne zapalenie stawów, półpasiec, neuropatia splotu barkowego, porażenie Bella, ramienne zapalenie nerwu, poprzeczne zapalenie rdzenia kręgowego, wykwity liszajowate, narkolepsja – czyli uszkodzenie mózgu. Dokładny opis tych przypadków można znaleźć pod hasłem Adjudicated Settlements Raporting Period 2/16/14 – 5/15/14.

Może jeszcze dwa słowa co te jest ten zespól Guillaina – Barrego [GBS]. Poniżej podaję definicję:

GBS – uszkodzenie układu odpornościowego, komórek nerwowych, powodujące osłabienie mięśni, czasami paraliż.

A teraz dla porównania polio:

aseptyczne zapalenie opon mózgowych, ze sztywnością mięśni, paraliż kończyn.

Tak więc pomimo posiadanej wiedzy jeszcze ponad milion ludzi w Polsce działa przeciwko sobie, skutecznie niszcząc swój organizm.

Dlatego twierdzę, że największym „kawałem” jaki Pan Bóg nam zrobił jest pozostawienie wolnej woli. Wiesz, co Tobie szkodzi, ale sam wybierasz i jeszcze za to płacisz, stratą tego co masz najcenniejsze – CZASEM, czyli skracaniem swojego życia!

A w Polsce, tym „52 stanie”, znana warszawska znachorka p. mgr prof. Lidia Brydak, pracownica jak najbardziej państwowego Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, żąda przymusu szczepień przeciwko grypie, szczególnie pracowników Służby Zdrowia. Podobnie zresztą jak reszta sekty wakcynologów, wiernych wyznawców hinduskiej bogini MATH.

Podobnie zresztą w niektórych Uniwersytetach Medycznych wprowadzono dodatkowy przymus szczepień studentów przeciwko WZWB. Wygląda na to, że Rady Wydziałów tych uczelni wyalienowały się zupełnie z podstaw medycyny. Przecież podstawowym źródłem zakażenia WZW jest seks. Czyli dlaczego studentki medycyny, czy studenci, mają być uprzywilejowani, czy wręcz niszczeni, a studentki uniwersytetów, czy studenci politechnik mają być pozbawieni tej przyjemności? Przecież to i tak są ci sami obywatele? A podobno mamy równość wobec prawa.

Przypomnę, pomimo wiedzy naukowej, że zakażenia żółtaczką tzw. WZW B jest uznawane za chorobę weneryczną na całym cywilizowanym świecie, to w Polsce szczepi się w pierwszej dobie po urodzeniu. Z wyjątkiem degenerata Kisneya, który przeprowadzał takie eksperymenty, że 3 miesięczne dziecko kład na stole i „zawodowy” gwałciciel, po wyroku, je masturbował na oczach studentów, to każdy normalny człowiek seksu z niemowlakiem nie uprawia. Podobno odporność po takim szczepieniu utrzymuje się do 5 lat. Czyli sensu żadnego to szczepienie nie ma. Ale jaki zysk! W samej Polsce około 400 000 dzieci rocznie. Widzisz, ile to milionów do kieszeni prywatnej firmy dzięki dilerom wpływa? A wpadli na doskonały pomysł, aby dodatkowo szczepić na razie studentów medycyny. Nikt nie zaprzeczy, że studenci seks uprawiają. A to dodatkowy wielosettysięczny dochód. Podobno dwa miliony mamy studentów.

Widzisz więc Szanowny Czytelniku, jakie są mechanizmy działania w medycynie i dlaczego jesteśmy przysłowiowe 100 lat za murzynami, z całym szacunkiem dla Czarnoskórych.

„Szczepione są dzieci z rodzin biednych, niewykształconych z dzielnic lumpenproletariatu, kolorowi.
Nie szczepią się dzieci z rodzin bogatych, wykształconych, białych”.

Tak jest w USA!

A Ty Czytelniku, do jakiej grupy należysz?

Dr Jerzy Jaśkowski
jerzy.jaskowski@o2.pl
Gdańsk, 5 kwietnia 2016


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 30 kwi 2016, 06:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Każde życie jest bezcenne

Tysiące uczestników oraz ciepła, rodzinna atmosfera – tak wyglądać będą organizowane w całej Polsce Marsze dla Życia i Rodziny. Pochody organizowane przez Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny 15 maja przejdą ulicami 140 miast.

Tegorocznemu pochodowi będzie towarzyszyć hasło „Każde życie jest bezcenne”. Organizatorzy akcji – Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny – zwracają uwagę, że każdy człowiek, bez względu na stan fizyczny, duchowy czy materialny, jest nieocenioną wartością i nikt nie powinien pozbawiać go jego fundamentalnego prawa, czyli prawa do życia.

„Tymczasem na podstawie obowiązujących przepisów w Polsce legalnie pozbawia się życia ponad półtora tysiąca dzieci rocznie. W większości przypadków są to aborcje eugeniczne, przeprowadzane ze względu na chorobę dziecka w stanie prenatalnym” – informują organizatorzy marszu w przesłanym komunikacie.

Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny domaga się, aby dzieci, zarówno przed urodzeniem, jak i po urodzeniu, były traktowane z takim samym szacunkiem. – Uderza nas to, że w Polsce wciąż dokonuje się aborcji chorych dzieci, zamiast udzielać wsparcia i otaczać opieką rodziny, które podejmą się ich wychowywania – mówi Paweł Kwaśniak, prezes Centrum.

Marsze dla Życia i Rodziny to również doskonała okazja, aby dać świadectwo przywiązania do wartości rodzinnych. – Zapraszamy wszystkie osoby dumne ze swoich rodzin. Pokażmy, że dzieci, które posiadamy, są dla nas darem, a nie obciążeniem; że nasi współmałżonkowie są dla nas najważniejszymi osobami, z którymi budujemy naszą codzienność – zachęca do uczestnictwa w marszach Paweł Kwaśniak.

Podczas tegorocznej edycji, która odbędzie się 15 maja, pochody zwolenników ochrony życia poczętego przejdą ulicami 140 miast. Szczegóły dotyczące marszów w poszczególnych miejscowościach można znaleźć na stronie www.marsz.org.

Pierwszy Marsz dla Życia i Rodziny odbył się 2006 roku w Warszawie. Z każdym rokiem coraz więcej osób wychodzi na ulice, by manifestować swoje przywiązanie do wartości rodzinnych i szacunek dla życia.

Jak wskazują organizatorzy, marsze są przede wszystkim świętem rodzin – stanowią okazję do tego, by publicznie manifestować radość z posiadania rodziny, by spotkać osoby, z którymi dzielimy te same wartości, i zarażać innych swoim szczęściem.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... cenne.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 16 maja 2016, 14:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gosc.pl/doc/3150034.Eutanazja-ml ... lestowania

Eutanazja młodziutkiej ofiary molestowania
DODANE 11.05.2016 18:33

Dwudziestoparoletnia kobieta została w Holandii poddana eutanazji z powodu cierpień, wywołanych przez molestowanie seksualne.

Do napaści seksualnych dochodziło w okresie 10 lat, gdy była w wieku 5-15 lat. Wywołało to u niej zaburzenia psychiczne, ciężką anoreksję, chroniczną depresję i halucynacje. Dwa lata temu jej stan się poprawił na skutek intensywnych zabiegów lekarzy. Ostatnio jednak stwierdzili oni, że to przypadek beznadziejny. Podali jej zabójczy zastrzyk.
Jeden z członków lewicowej Partii Pracy stwierdził gorzko, że oto teraz ofiary molestowania seksualnego karane są śmiercią...

jdud /dailymail.co.uk


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 03 cze 2016, 06:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Bł. S. Papczyński patronem życia zagrożonego

Obrazek

Nasz syn miał rok, był bardzo ciężko chory, lekarze nie dawali mu szans, ale dzięki wstawiennictwu bł. Stanisława odzyskał zdrowie – w ten sposób zaczynają się setki świadectw na temat skuteczności modlitwy za przyczyną założyciela marianów w Stanach Zjednoczonych. Wynika z nich, że bł. Stanisław Papczyński jest postrzegany jako patron życia zagrożonego. W niedzielę, 5 czerwca, w Watykanie Papież Franciszek kanonizuje polskiego marianina.

Kult bł. Stanisława Papczyńskiego na kontynencie amerykańskim zaczął się rozwijać w ostatnich dziesięcioleciach dzięki kwartalnikowi „Marian Helper Magazine” i innym publikacjom Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich. Docierają one do setek tysięcy czytelników w całym świecie anglojęzycznym, np. w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Australii, na Filipinach i w Indiach. W każdym numerze zamieszczane są świadectwa osób, które doznały łask za przyczyną błogosławionego, którego 5 czerwca Franciszek ogłosi w Watykanie świętym.

Większość osób, które dziękują za otrzymane łaski, nie jest nawet w stanie wymówić nazwiska „Papczyński”, ale są przekonani o skuteczności jego wstawiennictwa. – Zdumiewająca jest liczba świadectw, które dotyczą zagrożonego życia. Piszą do nas rodzice, którzy nie mogli mieć dzieci; inni, którzy doświadczyli choroby swoich dzieci, szczególnie w okresie prenatalnym, dzieląc się radością z otrzymanych łask – podkreśla br. Andrzej Mączyński MIC, promotor generalny Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich. Dodaje, że założyciel zgromadzenia „jest rozpoznawany jako patron życia zagrożonego”.

Pierwsi marianie przybyli do Stanów Zjednoczonych w latach dwudziestych XX wieku i od początku prowadzili apostolat wydawniczy, szerzyli nabożeństwo do Niepokalanego Poczęcia NMP i do Miłosierdzia Bożego oraz wspierali posługę wspólnoty marianów na całym świecie. Siedziba prowincji znajduje się w Stockbridge w stanie Massachusetts, gdzie jest narodowe sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... onego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 09 cze 2016, 14:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Istnieje tylko prawo do życia

Kościół w Kanadzie nie składa broni w walce przeciwko projektowi nowego prawa o eutanazji. Dyskutuje nad nim obecnie tamtejszy Senat. Pierwotny projekt trafił tam w okrojonej formie, jednak część senatorów wszelkimi środkami dąży do rozciągnięcia „prawa do śmierci” także na dzieci, osoby upośledzone umysłowo i dotknięte chorobami degeneracyjnymi.

Nowa ustawa jest dyskutowana, ponieważ kanadyjski Trybunał Konstytucyjny uznał przed rokiem wcześniejszą ustawę o eutanazji za niekonstytucyjną. Jako że prace ustawodawcze przeciągnęły się poza wyznaczony przez Trybunał termin 6 czerwca, w Kanadzie nie obowiązuje obecnie żadne prawo dopuszczające eutanazję.

W tym kontekście metropolita Ottawy ks. abp Terrence Prendergast przypomniał, że sumienie żadnego lekarza nie może być łamane taką ustawą.

– Medycy składają przysięgę Hipokratesa, zobowiązując się do obrony ludzkiego życia, a uchwalając prawo o eutanazji, chce się z nich uczynić oprawców z licencją na zabijanie – podkreślił abp Prendergast.

Przypomniał zarazem, że nie istnieje żadne prawo człowieka do eutanazji czy do wspomaganej śmierci.

– Istnieje tylko prawo do życia i do bycia leczonym, a nie do zmuszania kogokolwiek do zabijania nas – stwierdził arcybiskup Ottawy. Wskazał jednocześnie, że krajowi, w którym lekarze stają się sługami śmierci, a nie życia, zaś wolność sumienia zupełnie się nie liczy, grozi śmierć moralna.

RP, KAI

http://www.naszdziennik.pl/swiat/159619 ... zycia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Cywilizacja śmierci.
PostNapisane: 04 lip 2016, 06:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Zapłacą, bo nie chcieli zabić

Katolicki dom opieki dla osób starszych w Diest w Belgii będzie musiał wypłacić odszkodowanie za odmowę wykonania eutanazji jednej ze swych pensjonariuszek.

Władze ośrodka nie pozwoliły w 2011 roku pacjentce na kontakt z lekarzem, gdyż istniało uzasadnione podejrzenie, że może on podać jej śmiertelny zastrzyk. 74-letnia wówczas kobieta, cierpiąca na chorobę nowotworową, została zatem przez rodzinę zabrana do własnego domu, gdzie wstrzyknięto jej truciznę.

Sąd Okręgowy w Louvain orzekł, że zarząd placówki złamał prawo. Orzekł też wypłacenie rodzinie pensjonariuszki odszkodowania w wysokości 6 tys. euro. W uzasadnieniu wyroku czytamy, że dom opieki nie miał prawa do odmowy wykonania eutanazji z powołaniem się na sprzeciw sumienia.

Ustawa o tzw. samobójstwie wspomaganym obowiązuje w Belgii od 2002 r. i jest najbardziej liberalną na świecie. Metropolita Mechelen-Brukseli ks. abp Jozef De Kesel oświadczył, że katolickie placówki służby zdrowia mają pełne prawo do odmowy wykonania tak aborcji, jak i eutanazji.

RS, Radio Watykańskie

http://www.naszdziennik.pl/wiara-przesl ... zabic.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 201 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 14 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /