Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Boze Narodzenie
PostNapisane: 24 gru 2009, 16:50 
Offline
Czytelnik

Dołączył(a): 18 paź 2009, 16:16
Posty: 22
Zycze Wam Wszystkiego tego, co Syn Boga zyczylby nam Wszystkim ludziom, ktorzy otworzyli i oddali swe serce dla Niego i Jedynego Syna Boga Najwyzszego. On Urodzil sie dla Nas i my urodzilismy sie dla Niego. Zyje dla nas i my zyjemy dla Niego.
Pomoz nam wszystkim Panie Boze w walce ze wszystkimi niegodziwosciami obecnego swiata, dodaj nam odwagi, cierpliwosci i Swej Nieskonczonej Madrosci w naszej tutaj czasowej pielgrzymce zycia na ziemi.

Blogoslawionych Swiat Bozego Narodzenia i Szczesliwego Nowego Roku Panskiego 2010.

zyczy
jasiek z toronto z rodzina

http://polskawalczaca.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 24 gru 2011, 11:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas

- J 1, 14



Z okazji Świąt Bożego Narodzenia
składamy naszym drogim Czytelnikom najserdeczniejsze
życzenia: miłości, pokoju i radości płynącej z narodzenia Pana.
Niech Boże Dziecię obdarzy każdego z Państwa wszelkimi
łaskami potrzebnymi do pełnienia posługi dla chwały
Boga, Kościoła i Ojczyzny.
Życzymy wszelkiej pomyślności
i błogosławieństwa Bożego
w nadchodzącym 2012 roku.

Redakcja "Naszego Dziennika"

http://www.naszdziennik.pl/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 24 gru 2011, 11:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Wszystkim naszym Forumowiczom wielu błogosławieństw Dzieciny Bożej w Święta i w Nowym Roku życzy Aerolit.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 24 gru 2011, 11:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Wszystkim forumowiczom życzę wszystkiego najlepszego z okazji świąt Bożego Narodzenia.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 24 gru 2011, 12:01 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
Zdrowych, radosnych i błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia Wam wszystkim życzę.
Niech nowonarodzony Chrystus napełnia nas radością, miłością i pokojem. Życzę abyśmy w sposób szczególny doświadczyli Jego obecności. Aby Niebo otwierało się nad nami.

Maranatha ! Przyjdź Panie Jezu !

Szczęść Boże wszystkim ludziom dobrej woli.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 24 gru 2011, 13:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://info.wiara.pl/doc/1039117.Aniol-prosto-z-kosmosu

Obrazek
Życzenia prosto z Nieba.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 24 gru 2011, 16:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Wojciech Wencel

Bóg się rodzi

Tu i teraz. W Polsce okaleczonej smoleńską tragedią. W państwie bez głowy, pozbawionym sprawnej armii, utaplanym w błocie i wystawionym na przetarg. W ciemności kłamstw rozpowszechnianych przez główne media. Pośród ludzi zmęczonych szyderstwami władzy i rechotem jej błaznów rodzi się Pan wszechświata.

Felieton z cyklu "Listy z podziemia", "Gazeta Polska" 21 grudnia 2011

Długo czekaliśmy, by zaprowadził porządek: ukarał zdrajców, zburzył posągi idoli, jednym gestem dłoni przywrócił Polsce godność. Ale On nie rodzi się we współczesnej kulturze. Współczesna kultura, zajęta gorączką świątecznych zakupów i telewizyjną ramówką, nawet Go nie zauważy. Przychodzi na świat w stajence, a więc w podziemiu, niejako w drugim obiegu, witany przez nielicznych. Zamiast zetrzeć na proch naszych prześladowców, staje się jednym z nas, chce dzielić z nami los, który wielokrotnie przeklinaliśmy. Ten osobisty i ten wspólnotowy.

O tym mówi napisana w końcu XVIII w., ale do dziś śpiewana w polskich kościołach kolęda Franciszka Karpińskiego „Bóg się rodzi”. Zwykle błędnie odczytujemy znaczenie słów „moc truchleje”, cedząc przez zęby pod adresem wrogów: – Bójcie się. Już On wam urządzi jesień średniowiecza! A przecież sformułowanie to dotyczy wszechmocy, z której rezygnuje Bóg, by objawić się w ludzkim ciele. Jego potęga truchleje podobnie, jak krzepnie Jego wieczny ogień i ciemnieje blask. Nieskończony dobrowolnie narzuca sobie granice, których dzisiejsi spece od eugeniki chcieliby się pozbyć. Widzicie Go? Tam, na Krakowskim Przedmieściu, pod zbitym z belek krzyżem. Wśród jakichś moherowych babć i emerytów, mozolnie przesuwających paciorki różańca, pełnych prostej wiary, że ich modlitwa już jutro, pojutrze odmieni Polskę. Przechodzi między nimi, bliźniaczo do nich podobny, opluty przez młodzież, niezidentyfikowany przez media. „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie”.

Taki jest najgłębszy sens Bożego Narodzenia. Każdego roku Zbawiciel przychodzi w liturgii Kościoła, by zdejmować jarzmo przekleństwa z naszych codziennych doświadczeń i zbiorowej historii. Choćby wszyscy urzędnicy państwowi odwrócili się od rodzin smoleńskich, On będzie mówił do ich serc na śnieżnej pustyni miasta: „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”. Znajdzie drogę do najwierniejszych żołnierzy „Solidarności”, prześladowanych w stanie wojennym, a w III RP zepchniętych na margines życia, często również pod względem materialnym. „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”. Wreszcie umocni duchem tych, którzy – według dzisiejszych standardów – kochają ojczyznę miłością zbyt naiwną, ze łzami w oczach wspominając narodowych bohaterów i wciąż upominając się o prawdę. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Nie zapomni o romantycznych patriotach, kombatantach, emigrantach, potomkach zesłańców, którzy za wschodnimi granicami Polski starają się przechować ojczystą kulturę.

Błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko nauczał: „Przez krzyż idzie się do zmartwychwstania. Innej drogi nie ma. I dlatego krzyże naszej Ojczyzny, krzyże nasze osobiste, krzyże naszych rodzin muszą doprowadzić do zmartwychwstania, jeżeli łączymy je z Chrystusem, który krzyż pokonał”. Ktoś powie, że Boże Narodzenie to czas spokoju i radości, więc cytowanie kazań o krzyżu jest nie na miejscu. Człowiek z natury rzeczy dąży do szczęścia już tu, na ziemi, i nie ma w tym nic złego. Oczywiście! Trzeba być masochistą lub sekciarskim deterministą, żeby nie starać się o godne życie dla własnej rodziny i nie walczyć o silną Polskę. Krzyża nie warto szukać na siłę, zawsze się jakiś znajdzie. Chodzi tylko o to, by w tych zapasach z losem dostrzec własne ograniczenia i zrobić miejsce dla Boga.

Wbrew pozorom, nie życzę ci, drogi Czytelniku, żebyś był ubogi, smucił się, by ci urągano, złorzeczono i mówiono o tobie kłamstwa. Wręcz przeciwnie. Ale tym, którzy w dzisiejszej Polsce doświadczają podobnych krzyży, z całego serca życzę, by podczas nadchodzących świąt spotkali nowonarodzone Dziecię. I napełnieni żywą wiarą zaśpiewali radośnie przy rodzinnym stole: „Bo kto zaufał Chrystusowi Panu/ I szedł na święte kraju werbowanie,/ Ten, de profundis, z ciemnego kurhanu/ Na trąbę wstanie”.

http://wojciechwencel.blogspot.com/2011 ... rodzi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 24 gru 2011, 22:39 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3181
Dla nas Polaków, czas oczekiwania Narodzenia Bożego Syna jest okresem największego daru, jakim zostaliśmy wyróżnieni wśród narodów świata, gdyż to właśnie wrażliwość i serca Polaków najbliższe są przeżywania czystej miłości do Boga i do bliźniego.
To tutaj najczęściej odwiedza nas Maryja, która jako młodziutka przecież dziewczyna wysłuchała z wiarą słowa Anioła o zapowiedzi jedynego Syna Bożego.
Poczęcia Syna Bożego w jej ciele.

Maryja przychodzi do ludu, który ją przyjmie z radością i pokorą. który ją wysłucha tak, jak niegdyś ona przyjęła słowa zapowiedzi o planach swojego stwórcy, Boga Ojca.

Maryja bez chwili zawahania przyjęła realizację planu bożego zapowiadanego przez proroków.
Wiedziała, że będzie to ogrom cierpienia, choć zapewne nie zdawała sobie sprawy z siły jego bólu.

Powiedzieć Bogu "Tak" i przyjąć do swojego dziewiczego łona dziecię Niepokalanego Poczęcia było zapewne radosnym wyzwaniem,
gdyż mimo zewnętrznych pomówień odnośnie poczęcia, pomocna dłoń Józefa wspierająca ją w tym wyzwaniu była najważniejsza.

We dwoje dużo łatwiej jest przebrnąć wszelkie trudności, stąd założona rodzina scementowana błogosławieństwem Bożym i miłością jest silna i oporna jak skała.

Maryja odwiedza wiele krajów, wszędzie szuka swoich dzieci, jak matka, która nie patrzy jakie są te dzieci, ale zwraca uwagę jedynie na to, czy ją przyjmą.
Otwiera ich serca i rozmawia jak prawdziwa troskliwa matka.
Mówi o zagrożeniach, przestrzega przed błędnymi wyborami, pociesza wypraszając oczekiwane łaski i napomina do wzajemnej miłości i poszanowania.

To Maryja brzemienna Słowem Bożym niesie nam to Słowo każdego dnia, ale cud narodzin i objawienie przyjścia Bożego Syna przypomina nam dzień wigilijny, kiedy to spotykamy się przy wspólnym stole.
Zrobione porządeczki w zakamarkach oczyszczają nasz dom tak samo, jak podane dłonie zagniewanych braci, dzieci, nieprzyjaciół zrywają wszelkie anse, oczyszczają serca.

To właśnie najważniejsze przesłanie Świąt Bożego Narodzenia, byśmy się wzajemnie miłowali,
czyli uczyli się patrzeć na drugich niepokornych i lekceważących prawidłowe współżycie ludzi tak, jak na tych, którzy idą za nami.
Niech przed nami zawsze będzie Słowo Boże, Jezus Chrystus...
zrozumienie, współczucie i pomijanie błędów, które pozostaną maleńkie o ile ich nie będziemy rozdzierać i powiększać swoją pychą.
Wszak każdy z nas grzeszny, każdy z nas błądzący i każdy z nas może powiedzieć...
"Może masz rację?"
i jeszcze raz przemyśleć...

Nawracajcie się ...
na drogę Praw Bożych, bo ona wywiodła nas ku żywotowi ludzkiemu i ona prowadzi ku żywotowi wiecznemu.

Szczęść Boże Wszystkim z opłatkiem w dłoni.

Jacenna

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 24 gru 2011, 22:45 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3181

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 25 gru 2011, 18:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Orędzie z groty Betlejemskiej


„Narodziłem się NAGI, mówi Bóg,
abyś ty potrafił wyrzekać się samego siebie.

Narodziłem się UBOGI,
abyś ty mógł uznać mnie za jedyne bogactwo.

Narodziłem się W STAJNI,
abyś ty nauczył się uświęcać każde miejsce.

Narodziłem się BEZSILNY,
abyś ty nigdy się mnie nie lękał.

Narodziłem się Z MIŁOŚCI,
abyś ty nigdy nie zwątpił w moją miłość.

Narodziłem się W NOCY,
abyś ty uwierzył, iż mogę rozjaśnić każdą rzeczywistość
spowitą ciemnością.

Narodziłem się W LUDZKIEJ POSTACI, mówi Bóg,
abyś ty nigdy nie wstydził się być sobą.

Narodziłem się JAKO CZŁOWIEK,
abyś ty mógł się stać synem Bożym.

Narodziłem się PRZEŚLADOWANY OD POCZĄTKU,
abyś ty nauczył się przyjmować wszelkie trudności.

Narodziłem się W PROSTOCIE,
abyś ty nie był wewnętrznie zagmatwany.

Narodziłem się W TWOIM LUDZKIM ŻYCIU, mówi Bóg,
aby wszystkich ludzi zaprowadzić do domu Ojca.”


Lambert Noben



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 26 gru 2011, 00:13 
Offline
Stażysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 wrz 2010, 22:07
Posty: 131
W dniu Bożego Narodzenia
niech odczuje każdy z Was
skry radości, blask spełnienia
bo to cudów, marzeń czas.
Niech ta piękna noc czarowna
rozproszy smutku mrok.
Atmosfera Świąt wymowna
daje sił na Nowy Rok.

Na te Święta życzę Wam dużo radości
no i w życiu pomyślności,
niech Dziecię nie skąpi łask
i Betlejemskiej Gwiazdy opromienia blask.
Na ten Dzień Bożego Narodzenia
składam najserdeczniejsze swoje życzenia!

_________________
"Taniec, to nie układ figur,
żeby go zatańczyć, trzeba zrozumieć ile
każda chwila jest warta."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 26 gru 2011, 15:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
NIE MA TAKIEGO DRUGIEGO KRAJU...

„Nie ma na świecie takiego drugiego kraju, gdzie by Boże Narodzenie tak wrosło w historię i było przeżywane z tak wielką dawką uczucia, jak w naszej Ojczyźnie. Boże Narodzenie to święto miłości, święto przebaczenia. Wieczór wigilijny potrafi często skruszyć serca najbardziej zatwardziałe w nienawiści.” – zanotował w swoich zapiskach ksiądz Jerzy Popiełuszko. Szczególnie on ma prawo powiedzieć nam, jaki jest sens tych najpiękniejszych, najbardziej polskich świąt.
Potrzeba nam tego wieczoru i doświadczenia Tajemnicy Bożego Narodzenia – również po to, by w czasach pogardy i zniewolenia nie zatracić człowieczeństwa i wiary w zwycięstwo. Z tej Tajemnicy czerpiemy siłę, nawet wówczas, gdy doświadczają nas ciężary, które trudno podźwignąć.

Nie trzeba wiele. Jak przypominał ksiądz Jerzy - „W wieczór Bożego Narodzenia wystarczyłoby podać sobie nawzajem dłonie, spojrzeć głęboko w oczy, ogarnąć uczuciem miłości siebie nawzajem. Zobaczyć łzy cierpiących. W myśli przytulić do serca niewinnie prześladowanych, ich rodziny. Przytulić do serca dzieci osierocone, żony owdowiałe przedwcześnie. Zaśpiewać kolędę. I to by wystarczyło.” Chciałbym życzyć wszystkim – znanym i nieznanym Przyjaciołom odwiedzającym ten blog, byśmy na przekór czasom hańby potrafili dokonywać tych rzeczy „niewielkich”:

czynić dobro, gdy wokół sieją nienawiść, mówić prawdę, gdy wokół milczą i przebaczać, gdy inni tego nie potrafią.

Błogosławionych Świąt i Szczęśliwego Nowego -2012 Roku.

Aleksander Ścios

http://bezdekretu.blogspot.com/2011/12/ ... kraju.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 09 sty 2012, 09:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Boże Narodzenie u grekokatolików

W uroczystość Narodzenia Pańskiego w Kościele greckokatolickim w cerkwi parafialnej pw. Zaśnięcia NMP w Legnicy odprawiano uroczystą Boską Liturgię św. Jana Chryzostoma. Eucharystię, której przewodniczył i homilię wygłosił ks. bp Włodzimierz Juszczak, ordynariusz diecezji wrocławsko-gdańskiej Kościoła greckokatolickiego, transmitowało Radio Maryja.

Ksiądz biskup Juszczak w homilii mówił, że współczesny świat próbuje odciągnąć wiernych od świętowania Bożego Narodzenia. - Życzę, aby ten świąteczny czas był wypełniony Bogiem. Abyśmy umieli odczytywać Bożą mądrość, która jest nam dziś tak przekazywana jak niegdyś Trzem Królom. Oni tę mądrość umieli dobrze odczytać i znaleźli Boga. Życzę więc, abyśmy i my umieli odczytywać tę mądrość w naszych sercach i umieli spotykać Boga w każdym człowieku. Niech Bóg błogosławi w nowym roku - mówił ks. bp Juszczak. Ordynariusz diecezji wrocławsko-gdańskiej Kościoła greckokatolickiego, zwracając się do słuchaczy Radia Maryja, prosił, by także poprzez tę transmisję przedłużać Boże Narodzenie w naszych domach.
Po homilii diakon odśpiewał Litanię Usilnego Błagania w intencji Ojca Świętego Benedykta XVI, zwierzchników Kościoła greckokatolickiego, całego duchowieństwa, wiernych Kościoła i wszystkich obecnych w cerkwi.

MP

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=wi11.txt


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 07 maja 2012, 13:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Gody. Lata ery chrześcijańskiej liczyły się od dnia narodzin Jezusa Chrystusa. W dniu więc Bożego Narodzenia styka się lato stare z nowem, czyli w mowie dawnych Słowian dwa „gody.” Stąd powstała nazwa pierwszego miesiąca po tych godach „stycznia,” i nazwanie świąt Bożego Narodzenia „Godami.” Jakoż naród polski przez długie wieki inaczej świąt tych nie nazywał, a choć klasy wyższe i literaci zaniechali używania tej nazwy w XVIII w., to jednak lud wiejski, jako największy konserwatysta w rzeczach narodowej mowy i obyczaju, dotąd Boże Narodzenie tylko Godami mianuje. Ze Słowian, oprócz Polaków, tylko Czesi i Łużyczanie Boże Narodzenie nazywają „hody.” U ludu naszego „Gody” znaczą czas od Bożego Narodzenia do Trzech Króli, w którym wszystkie wieczory nazywano „świętemi,” wystrzegając się podczas tychże wszelkiej pracy a tylko spędzając czas na wzajemnych odwiedzinach, ugaszczaniu i śpiewaniu prastarych pieśni, które duchowieństwo postarało się zastąpić jasełkami i kolędami o narodzeniu Jezusa Chrystusa. Wyrażenie „od god” znaczy w jednych stronach od Bożego Narodzenia a w innych od Nowego Roku. Mówi się też: „na gody,” „w gody,” „przed gody” i „po godach.” Ponieważ dwie takie uroczystości, jak Boże Narodzenie i rozpoczęcie nowego roku, uczyniły Gody najweselszą uroczystością doroczną, nietylko modlitwą ale i ucztowaniem obchodzoną, ucztowanie to zatem nazywano od godów „godowaniem,” a wyraz „gody” stał się synonimem każdej biesiady uroczystej, zwłaszcza weselnej, lubo w znaczeniu wesela „gody” u ludu naszego nie używają się. Adalberg w Księdze przysłów podaje 23 przysłowia, dotyczące Godów.

Zygmunt Gloger, "Encyklopedia staropolska"


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Boze Narodzenie
PostNapisane: 21 gru 2013, 10:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
O narodzeniu Jezusa historycznie i teologicznie

Ks. prof. Czesław S. Bartnik

Teksty Ewangelii mają tę niezwykłą właściwość, że posiadają dwie warstwy znaczeniowe: jedną prostą, niejako powierzchniową, a drugą głęboką, teologiczną. Pokazuje to bardzo wyraźnie tekst Łk 2, 1-20 o narodzeniu Jezusa.

I.„W owym czasie wyszedł dekret cesarza Augusta, aby spisać ludność całej ziemi” (Łk 2, 1). Mamy tu osadzenie narodzenia Jezusa w wielkiej perspektywie historycznej świata. To święte wydarzenie jest rzeczywiste i ściśle historyczne, gdyż dokonało się w czasie datowanym – wówczas czas datowano według panujących – oraz w konkretnym miejscu historycznym, w Betlejem. Mity o bogach nie miały nigdy rzeczywistego czasu ni miejsca. Cezar August Oktawian, syn siostrzenicy Juliusza Cezara, był pierwszym cesarzem pryncypatu Imperium Rzymskiego (27 przed Chr. – 14 po Chr.) i chyba najwybitniejszym imperatorem Imperium Rzymskiego, które obejmowało wówczas niemal cały świat śródziemnomorski z przyległościami i kształtowało ówczesną historię i kulturę. Dla każdego imperium istotna jest gospodarka, toteż „spis ludności całej ziemi” dotyczył podatków. Ale Opatrzność pisała na tym tle największe wydarzenie świata.

Cezar August, gdy obejmował władzę z rąk senatu, ogłaszał też swoją „ewangelię”, a mianowicie nową erę rządów i historii oraz program rządów. Istotnie, Oktawian zaprowadził erę pokoju wewnętrznego i zewnętrznego. Uśmierzył wojny domowe, które rozgorzały pod koniec republiki, zaniechał większych podbojów i starał się odrodzić, głęboko upadające, całe życie społeczne, moralne, duchowe, kulturalne i rodzinne. Historia ścieliła drogę Jezusowi i chrześcijaństwu. Wzniósł programowo Ołtarz Pokoju na Polu Marsowym w Rzymie i faktyczny pokój zwany Pax Augusti – a on wolał nazwę Pax Romana – trwał ok. 40 lat, co na owe czasy było bardzo długo. I tak z Opatrzności Pana Historii ścielił w pewnej mierze drogę Jezusowi jako „Księciu Pokoju” (Iz 9, 6), pokoju duchowego, moralnego i religijnego, polegającego przede wszystkim na pojednaniu z Bogiem i z drugim człowiekiem oraz na odrodzeniu całego życia, które bardzo podupadło zarówno wśród Żydów, jak i wśród obywateli rzymskich. Poza tym drogę chrześcijaństwu ścieliły warunki ogólne: rozległość i jedność jednego tworu wielkopaństwowego, wielka myśl i kultura grecka, wysoki poziom rozwoju ogólnego i szeroki zakres dwóch języków, greckiego i łacińskiego. Bez tych uwarunkowań chrześcijaństwo byłoby bardzo długo ciasną sektą judaistyczną. Wcielenie nie mogło mieć miejsca w jakimkolwiek punkcie historii.

II.„Szli więc wszyscy, aby zapisać się, każdy do swego miasta. Wyruszył też i Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, gdyż pochodził z domu i rodu Dawida” (Łk 2, 3-5). Mamy tu dalsze dane o realności tego wydarzenia: jest konkretna i realna postać Józefa, z zawodu cieśli, syna Jakuba (Mt 1, 16), i konkretna miejscowość Betlejem, gdzie św. Józef miał jakąś rodzinną posiadłość albo przynajmniej stamtąd pochodził, jak kiedyś Dawid. Potomkowi Dawida była złożona obietnica mesjańska (2 Sm 7, 12-16; 1 Krn 17, 11-14). O pochodzeniu Mesjasza z Betlejem prorokował Micheasz (Mi 5, 1-3; Mt 2, 6). I tak spis ludności spowodował narodzenie się Jezusa w Betlejem, chociaż Jego prawny Ojciec – to wystarczało – i Matka mieszkali w Nazarecie i zapewne nie wiedzieli, że w ten sposób wypełniają proroctwo Boże. Pod prostymi faktami historycznymi Duch Święty reżyseruje najwyższą historię zbawienia. Podobnie jest z historią każdego człowieka.

III. „…aby zapisać się wraz z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna” (Łk 2, 5). Na spis musiała udać się i Maryja, choć brzemienna. Została spisana jako obywatelka Palestyny, państwa podległego od roku 63 Rzymowi jako stowarzyszone, ale także jako Osoba wkraczająca na historyczną drogę rzymską, a przez to światową, a przede wszystkim betlejemską, mesjańską. Mimo że Józef był aktorem głównym drogi fizycznej, to Maryja w opisie przejmuje rolę duchową (Łk 2, 6.7.12.16.19), aby po urodzeniu „Niemowlęcia”, „Chłopca”, „Syna” (Łk 2, 6.12.16.17) Jego uczynić prima persona dramatis wobec ludu i świata.

IV.„A gdy tam przebywali, naszedł dla niej czas rozwiązania. Urodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2, 6-7). Nie było dla nich miejsca w gospodzie albo z powodu natłoku ludzi, albo z powodu nieposiadania odpowiedniej sumy pieniędzy, żeby zapłacić za specjalny pokój dla urodzenia dziecka. Łukasz raczej sugeruje coś trzeciego, a mianowicie złe ich potraktowanie przez zarządców gospody. Byłaby to już zapowiedź, że misja Mesjasza natrafi na wielki sprzeciw Izraela, co wyrazi potem Jan Ewangelista: „Na świecie było Słowo, świat dzięki Niemu zaistniał, lecz świat Go nie rozpoznał. Przyszedł do swojej własności, lecz swoi Go nie przyjęli” (J 1, 10-11). Z tego wiele by wynikało: że mianowicie świat żydowski na górze staje się otępiały religijnie, że słabnie oczekiwanie Mesjasza, że byłby przyjęty tylko Mesjasz potężny, bogaty i polityczny, że mimo upadku duchowego i moralnego świat żydowski nie chce Restauratora i Zbawcy religijnego oraz że w tej sytuacji Jezus ubogi z ubogich będzie się musiał zwrócić przede wszystkim do ubogich w sensie ewangelicznym, tzn. do ludzi zwykłych, niezatopionych w bogactwach materialnych, lecz pokornie służących Bogu i bogactwu duchowemu.

„Maryja urodziła swego Syna”. Oznacza to realizm człowieczeństwa Syna Bożego. Nie był to ani mit, ani idea, ani złudzenie. Syn Boży stał się prawdziwym i pełnym człowiekiem, Ciałem (J 1, 14) z Jej Ciała, z Jej Osoby ludzkiej. I jest to fakt empiryczny i historyczny. I jest to nieogarniona wielkość kobiety i Matki. I cały realizm człowieczeństwa Chrystusa jest zaświadczony wszystkimi warunkami urodzenia.

„Owinęła Go w pieluszki”. Znowu ten sam realizm, ten sam ogólnoludzki los Dziecięcia. A może też już zapowiedź czekającego Go całunu po ofiarnej śmierci za ludzi z wielkiej i realnej miłości. Matka owinęła Go w historię ludzką i w los ludzki.

„…i położyła w żłobie”. Łukasz nie mówi nawet, że była to grota za miastem, służąca za stajnię dla zwierząt: dla owiec i kóz, a może także dla wołów i osłów. I znowu tutaj dotykalny realizm. Musiał o tym wiedzieć rzymski cesarz Hadrian (117-138), który nakazał tę wielką grotę pod Betlejem, ok. 9 km od Jerozolimy, uczynić miejscem kultu bliskowschodniego boga Adonisa, boga życia i opiekuna stad zwierząt, który miał co roku umierać i znów zmartwychwstawać, w czym mogło być nawiązanie do motywu śmierci i zmartwychwstania Jezusa.

Żłób jest miejscem pokarmu dla stworzenia Bożego. Mogła to być zapowiedź, że Jezus będzie pokarmem z Nieba dla ludzi i świata, czyli, jak tłumaczyli niektórzy Ojcowie Kościoła, Chlebem Eucharystycznym. W każdym razie żłób oznacza Boski dar przyrody, który żywi.

„Urodziła swego pierworodnego…” Nie znaczy to, żeby Maryja miała mieć jeszcze inne dzieci. „Pierworodny” jest terminem starotestamentalnym: hebr. bekor, gr. prototokos, łac. primogenitus, i oznacza osobę, do której Bóg ma szczególne prawa i która z kolei jest Bogu poświęcona, i reprezentatywną osobę wobec Boga w imieniu innych. Stąd Jezus Chrystus jako pierworodny jest Nowym Adamem (1 Kor 15, 45), Głową całego stworzenia (Kol 1, 15; Ef 1, 10), pierwszym zmartwychwstałym po śmierci (Kol 1, 18) i w ogóle uzyskał pierwszeństwo we wszystkim (Kol 1, 18). Paradoks ten wspaniale oddał Franciszek Karpiński w kolędzie „Bóg się rodzi” – „Pan niebiosów obnażony…”. W każdym razie Jezus narodzony oznaczał najgłębszą przemianę świata i najwyższą erę ludzkości.

V.„Przebywali w tej okolicy pasterze. Kiedy nocą pilnowali swego stada, nagle ukazał im się anioł Pana i chwała Pana zewsząd ich oświeciła” (Łk 2, 8-9). Widzimy, że narodzenie nastąpiło w nocy. A pasterzy oświeciła chwała Pana. Noc jednocześnie symbolizuje stan historyczny Izraela i ludzkości, która odeszła lub odchodzi od Boga. Tę noc rozświeca chwała Pana, która oznacza objawienie się Misterium Bożego i która zwalczy noc i otworzy „dzień” ludzkości, nową erę, nową historię. Jednocześnie Jezus jest „Światłością” (J 1, 5.9); „chwała Pana” to chwała Jezusa jako Boga, bo terminem „Pan” (Kyrios) określano Syna Bożego. „Anioł Pana” może też oznaczać anioła posługującego Mesjaszowi. Jeśliby zaś odnieść ten termin i do Boga Ojca, to otrzymujemy sens, że narodzone Niemowlę jest Synem Boga Ojca. Objawienie to jest dane najpierw pasterzom, bo to prawi ubodzy, lud, który nie odrzuca Boga Izraelowego ani nie wypacza Prawa. Chrystus po latach powie, że „głoszenie Ewangelii ubogim” (Mt 11, 5) jest znakiem Jego Mesjańskiej Misji. I wreszcie Mesjasz objawia się najpierw pasterzom, bo właśnie On będzie „Pasterzem Dobrym” ludzkości (J 10, 11).



VI.„Wtedy ogarnął ich wielki lęk, lecz anioł powiedział im: ’Nie bójcie się! Oto bowiem ogłaszam wam wielką radość, która się stanie udziałem całego ludu. Dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, który jest Chrystusem Panem. A to będzie dla was znakiem: znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i położone w żłobie’” (Łk 2, 9-12). Mamy więc wyraźnie następną fazę Zwiastowania Maryi, tyle że tym razem jest to zwiastowanie ludowi Izraela, że Mesjasz się już narodził z Maryi. Tak samo anioł Gabriel powiedział do Maryi: „Nie bój się, Maryjo!” (Łk 1, 30). I na razie Ewangelię (evangelizo vobis) głosi anioł Mesjasza. Zarówno pasterze, jak i Maryja mają wielki lęk wobec tak niepojętej Tajemnicy Boskiej i ingerencji aniołów Bożych. Ale z łaski Pana winni mieć „wielką radość”, która ma ogarnąć też cały lud izraelski. Proroctwa mesjańskie spełniły się w prostej grocie dzięki wierze i posłuszeństwu Maryi. Narodzenie to otworzyło „dziś”, czyli już wieczny dzień, wieczną epokę światła Bożego. I anioł objawia, że narodził się właśnie Zbawiciel, Mesjasz i Bóg (Kyrios). Ale od razu wydaje się odrzucać nadzieje materialne i polityczne, jakoby to miał być jakiś imperator i triumfator doczesny Izraela. Właśnie „znakiem” tego będzie „Niemowlę owinięte w pieluszki i położone w żłobie”. „Poszli więc szybko [otwarci na wiarę mesjańską] – i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie” (Łk 2, 16) – w pasterskiej stajni, a nie w pałacu czy w domu jakiegoś wielmoży. Było to jednocześnie znowu empiryczne potwierdzenie słów anioła i faktyczności historycznej.

VII.„I zaraz przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów anielskich, które wysławiały Boga słowami „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom ’dobrej woli’” (Łk 2, 13-14). Wcielenie Syna Bożego to największa tajemnica, jaka mogła się dokonać. Dlatego aniołowie i ludzkość oddają Bogu chwałę. Ale chwała Boża jest tu w relacji do ludzi. Jest jednak problem, jak tłumaczyć wiersz 14. Jest tam kluczowe słowo greckie „eudokia”, które na pierwszym miejscu oznacza „dobrą wolę”, a na drugim „upodobanie”. Według starej tradycji, wyrażonej choćby w hymnie mszalnym „A na ziemi pokój ludziom dobrej woli”, chwała Wcielenia przyniesie pokój, czyli zjednoczenie z Bogiem, tym wszystkim, którzy mają „dobrą wolę”, żeby uznać Mesjasza. W ostatnich jednak czasach zaczyna przeważać tłumaczenie: „a na ziemi pokój ludziom Jego (Boga) upodobania”. Oba tłumaczenia mogą być źle rozumiane. Gdyby podkreślić tylko „upodobanie Boże”, to Bóg przynosiłby pokój tylko tym, „których sobie upodobał”, a więc Jezusowi i tylko niektórym wybranym przez łaskę ludziom, i byłby niesprawiedliwy, przecież Bóg ofiarowuje łaskę wiary każdemu człowiekowi. Nie można też za mocno podkreślać samej „dobrej woli” człowieka, bo wynikałoby, że człowiek może uwierzyć i zbawić się bez pomocy i łaski Bożej. Niemniej to drugie tłumaczenie jest bardziej poprawne, bo zakłada, że człowiek ma rozum, wolną wolę i twórczość także własną, jest osobą w analogii do Boga, choćby dalekiej, nie jest jakąś maszynką, którą Bóg ustawia w sposób do końca deterministyczny. Trzeba zatem oba te sensy połączyć: daje wiarę i zbawia tylko Bóg i On inspiruje osobę ludzką, by przyjęła Jego łaskę i działanie, ale jednak człowiek mający wolność może okazać złą wolę i odrzucić łaskę. W rezultacie umiarkowane sformułowanie „a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” jest lepsze, bardziej personalistyczne.

VIII.„Gdy aniołowie odeszli od nich [pasterzy] do nieba, pasterze mówili do siebie: ’Chodźmy do Betlejem i zobaczymy to, co się stało, a co nam Pan oznajmił’. Poszli więc szybko i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie. A gdy Je zobaczyli, opowiadali, co im zostało objawione o tym Chłopcu… [Potem] pasterze wrócili, chwaląc i wysławiając Boga za wszystko, co usłyszeli i zobaczyli, zgodnie z tym, co im zostało oznajmione” (Łk 2, 15-20). A zatem paterze przyjęli objawienie anielskie o Mesjaszu, podzielili się radością między sobą, poszli ochoczo, żeby „dotknąć” tej Tajemnicy osobiście, znaleźli stajenkę, w której byli Maryja, Józef, a przede wszystkim Niemowlę jako samowyniszczenie się Boga z miłości do ludzi, i zobaczyli własnymi oczyma to, co usłyszeli w orędziu anielskim. Bije z tego wielki autentyzm osobistego doświadczenia prawdy o Mesjaszu, co po wielu latach napisze i św. Jan Apostoł: „To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy słyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce” (1 J 1, 1). Jest tu autentyzm i dowodzenie realności wcielenia, gdyż w owych czasach bardzo trudno przebijała się prawda, że Bóg się wcielił w człowieka, bo ciało było oceniane negatywnie wobec spraw boskich (np. doketyzm).

IX.„A gdy Je [Niemowlę w stajence] zobaczyli, opowiadali, co im zostało objawione o tym Chłopcu. Wszyscy, którzy to usłyszeli, dziwili się temu, co pasterze im mówili. A Maryja zachowywała wszystkie te słowa i rozważała je w swoim sercu. Pasterze wrócili…” (Łk 2, 17-20). Komu pasterze mówili o tym, co im zostało objawione, kiedy jeszcze nie powrócili na pole? Czy Maryi i Józefowi? Czy może i innym ludziom z Betlejem, którzy mogli już też przyjść do groty? Czyżby mieli mówić o objawieniu anielskim samej Matce Bożej? Co znaczy fraza, iż „Maryja zachowywała wszystkie te słowa i rozważała je w swoim sercu”? Prawdopodobnie informacja ta wywodzi się z samej tradycji maryjnej. Maryja poddawała refleksji urodzenie Pana i słuchała słów anioła, podanych przez pasterzy, starając się zgłębić tajemnicę i przyszłość swego Syna, bo nie wszystko było Jej od razu dane w pełni. Jej wiara i wiedza święta zapewne rozwijały się w toku rozwijania się misji Chrystusa. Wyjaśnia to scena znalezienia Jezusa w świątyni jerozolimskiej: „’Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co jest mego Ojca?’ Oni jednak nie rozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi, wrócił do Nazaretu i był im posłuszny. A Jego Matka zachowywała wszystkie te słowa w swym sercu. Jezus wzrastał w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (Łk 2, 50-52). Prawdopodobnie pełna, radykalna i od momentu urodzenia wiedza o Synu własnym i Bożym uniemożliwiłaby normalne życie Maryi. Pełną świętą wiedzę otrzymała Maryja zapewne po Zmartwychwstaniu Jezusa i po Zesłaniu Ducha Świętego (por. Dz 1, 14; 2, 1).

Rodzina Święta z pewnością przebywała jeszcze kilka dni w Betlejem, zanim udała się do świątyni w Jerozolimie, i wtedy mógł być spisany i Jezus, choć to imię nadano Mu dopiero po ośmiu dniach w związku z obrzezaniem (Łk 2, 21). I tak Syn Boży byłby wciągnięty na oficjalną i historyczną listę ludzkości.

http://www.naszdziennik.pl/wp/63148,o-n ... cznie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /