Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 29 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 19 mar 2013, 15:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Kościół musi podnieść rękawicę

Kulisy wypowiedzi x. Grzegorza Śniadocha do “Rzeczpospolitej” były takie: dzwoniono z redakcji do róznych znanych księzy, także do tych “konserwatywnych”, jednak wypowiedzi wszystkich były zachowawcze i na tyle ostrożne, że zupełnie bez wyrazu. Dopiero x. Grzegorz Śniadoch dał wypowiedź, którą uznano za wyrazistą, rzeczową i wskazującą na uniwersalne oczekiwania i zadania Kościoła.

Nie możemy iść na kompromisy z liberalnym światem. Co innego dostosowywać środki 
do warunków: samochód papieża może być nowoczesny, Magisterium – nie

Przed nowym następcą św. Piotra stoją różne, mocno już nabrzmiałe, problemy. Pierwszym jest nieunikniona konfrontacja z wojującym ateizmem i de facto wspierającym go liberalnym chrześcijaństwem. Widać dziś wyraźnie, jak świat spycha nas i ustawia pod ścianą. Doszliśmy do momentu, gdy dalej już nie możemy się cofnąć bez zdrady katolickiego Magisterium.

Konfrontacja 
ze złem

I choć Kościół ze swej natury nie jest stroną atakującą (jest najwyżej ekspansywny poprzez ewangelizację), to gdy agresywny świat zaczyna z nami otwarcie walczyć, zmusza nas do konfrontacji. Nie mam pewności, jak będzie postępował nowy papież, ale mam nadzieję, że podniesie tę rzuconą rękawicę. Choć oczywiście trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że jeśli Kościół powróci do klarownego języka, przestanie owijać swoje przesłanie w bawełnę, to spotka się z furią liberalnego świata.

Jeśli jednak uda się zdyscyplinować kościelne szeregi, które się niestety mocno rozluźniły, to na czekający nas pontyfikat spojrzę z optymizmem. Pamiętajmy, że bez dyscypliny armią nie da się sprawnie dowodzić.

Kolejne wyzwania to zmierzenie się z doskonale zorganizowaną homoseksualną rewolucją, niszczącą resztki tradycyjnych społeczeństw, a także z agresywnym islamem i problemami demograficznymi. Benedykt XVI próbował się mierzyć z tymi kwestiami, ale nie był on typem wodza. A to takiego papieża dzisiejszy Kościół potrzebuje.

Nie przypadkiem używam takich pojęć jak konfrontacja, armia czy wódz. Sam Benedykt XVI przy okazji swoich 85. urodzin przypomniał pojęcie Ecclesia Militans, czyli Kościoła Wojującego, bo potrzeba walki z coraz lepiej zorganizowanym złem jest bardzo aktualna. Dlatego abdykację Benedykta XVI można rozumieć jako przekazanie władzy komuś, kto będzie miał siłę ująć ster łodzi Piotrowej zdecydowanie mocniej, kto lepiej skonsoliduje świat katolicki, porządniej go zorganizuje.

Św. Franciszek krzyżowiec

Laicki świat będzie oczekiwał, aby nowy papież poszedł za błędnym obrazem św. Franciszka z Asyżu i najlepiej sprzedał pałac watykański, a pieniądze rozdał biednym. „Dzisiejszy” święty Franciszek to bowiem patron ekologów, animalsów, pacyfistów, ekumenistów (tych w duchu Asyżu).

Tymczasem święty Franciszek jest najbardziej reprezentatywnym i ortodoksyjnym wytworem Kościoła czasu wypraw krzyżowych. Nie był prekursorem teologii wyzwolenia ani nie był heroldem chrześcijaństwa przesłodzonego, uproszczonego, ekologiczno-pacyfistycznego, ani kimś ciągle uśmiechniętym, wiejskim prostaczkiem rozmawiającym z ptakami i zawierającym przyjaźń z wilkami.

W rzeczywistości on poszedł z V wyprawą krzyżową nawracać muzułmanów swoim przykładem, słowem i bezkompromisowym oddaniem Chrystusowi. Takiej postawy oczekują prawowierni katolicy.

Niezmienna Prawda

Kościół nie może iść na kompromisy z liberalnym światem. Głos Kościoła to z natury głos Pana Boga, więc nie może dostosowywać się do świata. Co innego dostosowywać środki do warunków: samochód papieża może być nowoczesny, ale nie Magisterium. Ono jest niezmienne, tak jak i niezmienna jest natura człowieka.

Co prawda w czasach Soboru Watykańskiego II młody Joseph Ratzinger optymistycznie traktował zmiany w podejściu Kościoła do świata. Później jednak Benedykt XVI zbliżył się do myśli św. Jana Ewangelisty. A ta była teologią konfrontacji ze światem, bo my – Kościół – nie jesteśmy z tego świata, ale niesiemy w ten świat pochodnię prawdy.

Wspólnoty katolickiej nie konsolidowały idee liberalne, które są coraz bardziej rewolucyjne. Scala ją Prawda wyrażona w Tradycji i pewna konserwatywność formy, która jest środkiem do przekazywania treści. Jeżeli rewolucyjnie zmieniamy formę, zmienia się także treść. Traci na tym przekaz Prawdy. Widać to doskonale np. w liturgii, dlatego cieszę się, że Benedykt XVI, przywracając znaczenie – nigdy przecież nie zakazanemu – rytowi rzymskiemu, przypomniał zarazem całą teologię, którą on ze sobą niesie.

Chodzi o wiele kwestii: czym jest Kościół, kim są kapłani, a kim wierni, kim są poganie etc. Powrót liturgii rzymskiej poruszył szereg tych tematów, o których przez wiele lat nawet nie wspominano. Dlatego protestowali Żydzi i cały świat liberalny. Tak samo było po deklaracji „Dominus Iesus”, która podkreślała moc zbawczą jedynego Kościoła katolickiego.

To fakt, myśl soborowa była teologią optymizmu. 50 lat temu wydawało się, że po tak wielkiej rzezi, jaką była II wojna, świat dojrzał i podobne tragedie nigdy już się nie powtórzą.

Przywrócić 
dawny kształt

Dlatego Sobór Watykański II chciał odejść od konfrontacji. Ale świat w ogóle się nie zmienił, a „cywilizacja śmierci” rozwija się w najlepsze. Kościół zaś, dostosowując się do świata, stracił wyrazistość. Jeśli sól traci smak, to do czego i komu się przyda? Zostanie wyrzucona i podeptana przez ludzi. Dzisiaj to właśnie dzieje się z Kościołem – depczą nas i plują na nas, nie można dalej udawać i mówić, że deszcz pada.

Do św. Franciszka Pan powiedział: „Franciszku, odbuduj mój Kościół”. „Odbudować” to znaczy przywrócić mu dawny kształt. Nie chodzi więc o „wybudowanie” nowego liberalnego i kompromisowego chrześcijaństwa, ale „odbudowanie” dawnego bezkompromisowego, ofiarnego i wiernego Ewangelii Kościoła. Takie zadanie będzie stało przed nowym papieżem.

Grzegorz Śniadoch

Źródło: Rzeczpospolita

http://www.bibula.com/?p=67429


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 21 mar 2013, 08:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Homilia Papieża Franciszka podczas Mszy św. inauguracyjnejRadio Maryja

Drodzy bracia i siostry!

Dziękuję Panu za możliwość sprawowania tej Mszy Świętej na początku posługi Piotrowej w uroczystość świętego Józefa, Oblubieńca Maryi Panny i patrona Kościoła Powszechnego. Jest to okoliczność bardzo bogata w znaczenie, gdyż jest to także dzień imienin mojego czcigodnego Poprzednika. Jesteśmy blisko niego w modlitwie, pełnej miłości i wdzięczności.

Pozdrawiam serdecznie braci kardynałów i biskupów, kapłanów, diakonów, zakonników i zakonnice oraz wszystkich wiernych świeckich. Dziękuję za obecność przedstawicielom innych Kościołów i wspólnot kościelnych, a także przedstawicielom społeczności żydowskiej oraz innych wspólnot religijnych.

Kieruję serdeczne pozdrowienie do szefów państw i rządów, delegacji oficjalnych z wielu krajów świata oraz do korpusu dyplomatycznego.
Usłyszeliśmy w Ewangelii, że „Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie” (Mt 1, 24). W słowach tych jest już zawarta misja, którą Bóg powierza Józefowi, aby był custos, opiekunem. Opiekunem kogo? Maryi i Jezusa. Jest to jednak opieka, która obejmuje następnie Kościół, jak to podkreślił bł. Jan Paweł II: „Święty Józef, który z miłością opiekował się Maryją i z radością poświęcił się wychowaniu Jezusa Chrystusa, także dziś strzeże i osłania mistyczne Ciało Odkupiciela, Kościół, którego figurą i wzorem jest Najświętsza Dziewica” (Adhortacja ap. Redemptoris Custos, 1).

Jak Józef realizuje tę opiekę? Z dyskrecją, pokorą, w milczeniu, ale będąc nieustannie obecnym i w całkowitej wierności, także wówczas, gdy nie rozumie. Z troską i miłością towarzyszy w każdej chwili, od małżeństwa z Maryją, aż do wydarzenia z dwunastoletnim Jezusem w Świątyni Jerozolimskiej. Jest u boku Maryi, swej Oblubienicy w pogodnych i trudnych wydarzeniach życia, w podróży do Betlejem na spis ludności i w chwilach niepokoju i radości narodzin. W dramatycznej chwili ucieczki do Egiptu i rozpaczliwym poszukiwaniu Syna w Świątyni. Następnie w życiu codziennym domu w Nazarecie, w warsztacie, gdzie uczył Jezusa zawodu.
Jak Józef przeżywa swoje powołanie opiekuna Maryi, Jezusa, Kościoła? Nieustannie nasłuchując Boga, będąc otwartym na Jego znaki, gotowym wypełniać nie tyle swój, ile Jego plan. Tego właśnie wymaga Bóg od Dawida, jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu: Bóg nie pragnie domu zbudowanego przez człowieka, ale wierności Jego słowu, Jego planowi. To sam Bóg buduje dom, ale z żywych kamieni naznaczonych Jego Duchem. Józef jest „opiekunem”, bo umie słuchać Boga, pozwala się prowadzić Jego wolą i właśnie z tego względu jest jeszcze bardziej troskliwy o powierzone mu osoby, potrafi realistycznie odczytywać wydarzenia, jest czujny na to, co go otacza i potrafi podjąć najmądrzejsze decyzje. W nim widzimy, drodzy przyjaciele, jak się odpowiada na Boże powołanie – będąc dyspozycyjnym, gotowym.
Widzimy też jednak, co stanowi centrum powołania chrześcijańskiego: Chrystus! Strzeżemy Chrystusa w naszym życiu, aby strzec innych, strzec dzieło stworzenia!

Jednakże powołanie strzeżenia nie dotyczy wyłącznie nas chrześcijan, ma wymiar przekraczający, ogólnoludzki, dotyczący wszystkich. Chodzi o opiekę nad całą rzeczywistością stworzoną, pięknem stworzenia, jak nam to mówi Księga Rodzaju i jak to nam ukazał św. Franciszek z Asyżu: to poszanowanie każdego Bożego stworzenia oraz środowiska, w którym żyjemy. Jest to strzeżenie ludzi, troszczenie się z miłością o wszystkich, każdą osobę, zwłaszcza o dzieci i osoby starsze, o tych, którzy są istotami najbardziej kruchymi i często znajdują się na obrzeżach naszych serc. To troska jedni o drugich w rodzinie: małżonkowie wzajemnie otaczają siebie opieką, następnie jako rodzice troszczą się o dzieci, a z biegiem czasu dzieci stają się opiekunami rodziców. To szczere
przeżywanie przyjaźni, będących wzajemną troską o siebie w zaufaniu, w szacunku i w dobru. W istocie wszystko jest powierzone opiece człowieka i jest to odpowiedzialność, która dotyczy nas wszystkich. Bądźcie opiekunami Bożych darów!
A kiedy człowiekowi brakuje tej odpowiedzialności, kiedy nie troszczymy się o stworzenie i o braci, wówczas jest miejsce na zniszczenie, a serce staje się nieczułe. Niestety w każdej epoce dziejów są „Herodowie”, którzy knują plany śmierci, niszczą, oszpecają oblicze mężczyzny i kobiety.

Chciałbym prosić wszystkich tych, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska w dziedzinie gospodarczej, politycznej i społecznej, wszystkich mężczyzn i kobiety dobrej woli: bądźmy „opiekunami” stworzenia, Bożego planu wypisanego w naturze, opiekunami bliźniego, środowiska. Nie pozwólmy, by znaki zniszczenia i śmierci towarzyszyły naszemu światu! By jednak „strzec” musimy też troszczyć się o nas samych! Pamiętajmy, że nienawiść, zazdrość, pycha zanieczyszczają życie! Tak więc strzec oznacza czuwać nad naszymi uczuciami, nad naszym sercem, gdyż z niego wychodzą intencje dobre i złe: te, które budują i te, które niszczą! Nie powinniśmy bać się dobroci, ani też wrażliwości!
Dołączam do tego jeszcze jedną uwagę: troszczenie się, strzeżenie wymaga, by było ono przeżywane z wrażliwością. W Ewangeliach św. Józef jawi się jako człowiek silny, mężny, robotnik, ale w jego charakterze pojawia się wielka wrażliwość, która nie jest cechą człowieka słabego – wręcz przeciwnie – oznacza siłę ducha i zdolność do zwrócenia uwagi, współczucia, prawdziwej otwartości na bliźniego, miłości. Nie powinniśmy bać się dobroci, czułości!

Dzisiaj wraz z uroczystością świętego Józefa obchodzimy początek posługi nowego Biskupa Rzymu, Następcy Piotra, która pociąga za sobą także pewną władzę. Oczywiście, Jezus Chrystus dał władzę Piotrowi, ale o jaką władzę chodzi? Po potrójnym pytaniu Jezusa do Piotra o miłość, następuje potrójne zaproszenie: Paś baranki moje, paś owce moje. Nigdy nie zapominajmy, że prawdziwą władzą jest służba i że także papież, by wypełniać władzę musi coraz bardziej wchodzić w tę posługę, która ma swój świetlisty szczyt na krzyżu, musi spoglądać na pokorną, konkretną, pełną wiary posługę św. Józefa i tak jak on otwierać ramiona, aby strzec całego Ludu Bożego i przyjąć z miłością i czułością całą ludzkość, zwłaszcza najuboższych, najsłabszych, najmniejszych, tych których św. Mateusz opisuje w sądzie ostatecznym z miłości: głodnych, spragnionych, przybyszów, nagich, chorych, w więzieniu (por. Mt 25,31-46). Tylko ten, kto służy z miłością potrafi strzec!
W drugim czytaniu, św. Paweł mówi o Abrahamie, który „wbrew nadziei uwierzył nadziei” (Rz 4, 18). Wbrew nadziei mocny nadzieją! Także dzisiaj, w obliczu tak wielu oznak szarego nieba, musimy dostrzec światło nadziei i dać nadzieję samym sobie. Strzec stworzenia, każdego mężczyzny i kobiety, ze spojrzeniem czułości i miłości, to otworzyć perspektywę nadziei, to otworzyć promień światła pośród wielu chmur, to przynieść ciepło nadziei! Dla człowieka wierzącego, dla nas chrześcijan, jak Abraham, jak św. Józef, nadzieja, którą niesiemy ma perspektywę Boga, która nam została otwarta w Chrystusie, zbudowana jest na skale, którą jest Bóg.
Strzec Jezusa wraz z Maryją, strzec całego stworzenia, strzec każdej osoby, zwłaszcza najuboższej, strzec nas samych: to właśnie jest posługa, do której wypełniania powołany jest Biskup Rzymu, ale do której wezwani jesteśmy wszyscy, aby zajaśniała gwiazda nadziei: Strzeżmy z miłością tego, czym Bóg nas obdarzył!

Proszę o wstawiennictwo Maryję Pannę, Świętego Józefa, świętych Piotra i Pawła, Świętego Franciszka, aby ​​Duch Święty towarzyszył mojej posłudze, a wam wszystkim mówię: módlcie się za mnie! Amen.

Tłumaczenie: vatican.va

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/homil ... ontyfikat/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 24 kwi 2013, 18:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Kard. Burke: biskupi muszą walczyć z kulturą śmierci

- Biskupi świata są zobowiązani przejąć inicjatywę w walce z kulturą śmierci. Nie mogą czekać na rozmowy prowadzone podczas krajowych konferencji – powiedział w środę kardynał Raymond Leo Burke, arcybiskup Saint Louis, miasta w amerykańskim stanie Missouri.

Hierarchowie kościelni, którzy ponoszą indywidualną odpowiedzialność w tym zakresie, często nie chcą stać się liderami. Wolą przeczekać sprawę i ewentualnie odnieść się do niej na krajowych konferencjach swoich episkopatów. Kardynał Burke w wywiadzie dla lifesitenews.com przestrzegł przed takim postępowaniem, gdyż tak ważne sprawy jak ta, dotycząca cywilizacji śmierci nie powinny wchodzić w tryby kościelnej biurokracji.

Duchowny podkreślił, że zaangażowanie biskupów powinno być nieustanne, gdyż tylko taka forma walki z tą ideologią jest skuteczna. Biskupi Kościoła nie mogą ograniczać się jedynie do jednorazowych oświadczeń. Były abp. Saint Loius w USA, podkreślił również konieczność zachęcania wiernych do angażowania się w działania mające na celu wyparcie kultury śmierci z dzisiejszego świata. - Prawo moralne musi być przestrzegane – powiedział kard. Burke.

Kard. Burke podkreślił również ogromne znaczenie idei Marszów dla Życia, które rokrocznie są organizowane na całym świecie. - Wzrost liczby uczestników marszów w obronie życia, wskazuje na zmiany w postrzeganiu aborcji przez młodych ludzi. Aborcja jest czołową kwestią społecznej sprawiedliwości. Musimy bronić prawa do życia – zakończył Burke, który obecnie jest prefektem Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej.

Amerykański duchowny wspomniał również o problemie jakim są obawy wielu księży w kwestii marszów dla życia. Wielu z nich nie chce w nich uczestniczyć, uznając, że są to sprawy polityczne, w które nie powinny angażować się osoby konsekrowane. Kardynał Burke stanowczo skrytykował taką postawę, przywołując papieską encyklikę „Caritas in Veritate” mówiącą o konieczności obrony życia od poczęcia.

Paweł Ozdoba
Źródło: corrispondenzaromana.it

http://www.pch24.pl/kard--burke--biskup ... 359,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 05 lut 2014, 09:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Dzisiejszy Kościół, jak również rzesze wiernych, nie tyle powinien się bronić przed atakami opętańczych ideologii, ale sam powinien je zaatakować obnażając przed światem ich absurdalność i nieżyciowość, a przede wszystkim szkodliwość.
Zło wydało dobru wojnę i aby dobro zwyciężyło, zło musi być aż do gołego obnażone i ukazane światu.


Pułapki na kapłanów

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Ks. kard. August Hlond

Przeraźliwe zjawisko bratobójczej walki w Hiszpanii! Ileż bólu, tragizmu, ale i bohaterstwa w tej wojnie, której celem jest nie tyle władza, nie tyle ustrój, ile raczej przyszły duch iberyjskiego półwyspu! Historia wyświetli kiedyś zagmatwane czyny i zagadki tego kataklizmu. (…) Jak się to stać mogło, że duchowieństwo tak liczne i o takich tradycjach nie mogło przeszkodzić zbeżbożniczeniu wielkich połaci tego tak ongiś katolickiego kraju? Na to pytanie dał mi odpowiedź, gdy w powrocie z buenosairowskiego Kongresu eucharystycznego zatrzymałem się w Barcelonie, tamtejszy świątobliwy biskup, dzisiaj już chwalebny męczennik Chrystusowy. Zagadnięty przeze mnie o przyczyny masowego odwrotu od Kościoła w Hiszpanii republikańskiej, wyraził takie zapatrywanie: „Mam wrażenie, jakoby jedna z przyczyn w tym tkwiła, że my, księża hiszpańscy, straciliśmy poniekąd wspólny język z ludem. My nie rozumiemy należycie dzisiejszego Hiszpana, a on nie rozumie nas. Rozluźnia się psychiczny związek między kapłanem a duszą kapłańską. Nowa generacja wybiegła myślą i dążeniami daleko w wywrotną przyszłość, my pozostajemy w tyle. Zrywają się duchowe i serdeczne powiązania między pasterzami a owieczkami. Propaganda materialistyczna i bezbożnicza pogłębiła to, stworzyła przepaść, wypełniła ją nienawiścią. Tak przyszło do wstrętnych mordów księży Oviedo. A co jeszcze będzie z Hiszpanią, jej wiarą i Kościołem?”.

I my, polscy księża, powinniśmy pamiętać, że bez bezpośredniego duchowego kontaktu z ludem nie spełnimy posłannictwa, zwłaszcza wśród zawieruchy, która świat ogarnia. Wierni muszą czuć bliskość swego kapłana.


Fragment pochodzi z przemówienia z 2 III 1937 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Najświatlejsi z naszych pasterzy, tacy jak Prymas Hlond czy Prymas Wyszyński, doskonale zdawali sobie sprawę, że na Kościół zastawiane są różnorodne pułapki, w tym również na samych kapłanów, takie jak karierowiczostwo, splendor władzy czy popularność, wszystko, co łechce próżność. Niestety, kto temu ulegał, szybko tracił więź z narodem, by w końcu stać się marionetką w ręku możnych tego świata, narzędziem walki politycznej, ze wszystkimi tego konsekwencjami, jakże tragicznymi dla Kościoła. Taki błąd popełniła kiedyś Hiszpania, oby błędu takiego nie popełniła Polska.

http://www.naszdziennik.pl/wp/67309,pul ... lanow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 26 kwi 2014, 08:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Misja Bożego Miłosierdzia

Sławomir Jagodziński

Nic nie jest tak potrzebne współczesnemu człowiekowi jak Boże Miłosierdzie. Pewność, z jaką Jan Paweł II wypowiedział te słowa, a także poświadczył je całym swym świętym życiem i nauczaniem, w sposób szczególny wybrzmiewa w dniu Jego kanonizacji.

Dlaczego takie ważne było dla Jana Pawła II orędzie Bożego Miłosierdzia? Odpowiedź jest właściwie oczywista. Bo ważny był dla Niego Bóg i ważny był dla Niego człowiek, o którym powiedział, że jest „drogą Kościoła”. Te dwie rzeczywistości – Boska i ludzka, spotykają się właśnie w orędziu Miłosierdzia. Jeżeli w swym nauczaniu Ojciec Święty przestrzegał, abyśmy nie zastępowali Boga niczym innym, to wiedział, że to jedyna szansa, aby ocalić człowieka przed złem, grzechem i jego katastrofalnymi skutkami. W 1979 r. na krakowskich Błoniach mówił: „Gdy jesteśmy mocni Duchem Boga, jesteśmy także mocni wiarą w człowieka – wiarą, nadzieją i miłością: są one nierozerwalne i jesteśmy gotowi świadczyć sprawie człowieka wobec każdego, któremu ta sprawa prawdziwie leży na sercu”. Bez miłosierdzia ludzi względem siebie nie ma chrześcijaństwa. Bo na Sądzie Ostatecznym Chrystus nas zapyta: co uczyniliście tym braciom moim najmniejszym potrzebującym pomocy, i od tego zależeć będzie nasze zbawienie lub potępienie…

W Janie Pawle II w cudowny sposób objawiło się zawierzenie Matce Miłosierdzia Maryi „Totus Tuus” – cały Twój i Jej Synowi „Jezu, ufam Tobie”. Można by w tym miejscu przypomnieć, jakim wielkim apostołem Bożego Miłosierdzia był Papież Polak, jak szedł jego śladami od czasów młodości, gdy doświadczył pogardy człowieka do człowieka w czasie wojny; jak świadczył o nim jako ksiądz, biskup, kardynał, a następnie Papież; jak beatyfikował i kanonizował Siostrę Faustynę; jak ustanowił Święto Miłosierdzia Bożego i jak zawierzył całą ludzkość miłosiernemu Bogu. Ale dziś, w przeddzień kanonizacji Jana Pawła II, zapytajmy bardziej o siebie.

Bo gdy mówimy o Bożym Miłosierdziu, to w gruncie rzeczy mówimy o czymś, co dotyczy życia każdego z nas. Bo wszystko, co Bóg uczynił pięknego w życiu Ojca Świętego, w jakiś sposób czeka na realizację także w nas i wokół nas. Bez tego pozostaniemy jedynie kibicami i papieskiego nauczania, i Bożego Miłosierdzia, obserwatorami, którzy zupełnie nie rozumieją, że to nie o jednorazowe wzruszenie czy emocjonalne uniesienie tu chodzi, ale o zasadniczą treść naszego życia. Pan Jezus mówił Siostrze Faustynie, że z Polski wyjdzie iskra, która przygotuje ludzkość na ostateczne Jego przyjście. Niektórzy twierdzą, że to Jan Paweł II był tą iskrą… Ojciec Święty sam jednak zwrócił uwagę w czasie swej ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny w 2002 r., że tą iskrą powinien być każdy z nas, który poprzez modlitwę, cierpienie i „wyobraźnię miłosierdzia” będzie świadkiem wielkiej miłości Boga do człowieka. „Niech orędzie o Bożym Miłosierdziu zawsze znajduje odbicie w dziełach miłosierdzia ludzi”, apelował do nas.

Wydawać by się mogło, że takie piękne orędzie, jak to o Bożym Miłosierdziu, zdobędzie bez trudu popularność w dzisiejszym świecie, a ludzkość odczyta je jako ratunek i nadzieję na pokojową przyszłość. Dlaczego tak się nie dzieje? Bo orędzie Miłosierdzia ma cały czas zwiększającą się przeszkodę w sercach ludzkich. Jest nią utrata poczucia grzechu przez miliony ludzi na świecie. Związane to jest ze zdławieniem głosu sumienia, które człowiekowi mówi, co jest dobre, a co złe. A jak nie ma grzechu, to niepotrzebne jest jego odpuszczenie, jak nie ma grzechu, to niepotrzebne też jest ostatecznie Miłosierdzie Boże… Taki będzie człowiek, jakie będzie jego sumienie. Jakie będzie jego sumienie, taka będzie jego wrażliwość na grzech i zło oraz na potrzebę ratunku w Bożym Miłosierdziu. Ratowanie sfery ludzkiego sumienia to wielkie wyzwanie, które stawiał przed nami Jan Paweł II. Od czego zacząć? Jan Paweł II ustanowił Święto Miłosierdzia, odszedł do Domu Ojca w jego wigilię, został beatyfikowany, a teraz będzie kanonizowany także w to święto. Czyż to nie znak? Pan Jezus powiedział: „Pragnę, aby to święto miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie biednych grzeszników. Dusze giną mimo Mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto miłosierdzia Mojego. Jeśli nie uwielbią miłosierdzia Mojego, zginą na wieki”. Ze Świętem Miłosierdzia związane są szczególne łaski. Kto przystąpi w tym dniu do spowiedzi i Komunii Świętej, otrzyma łaskę odpuszczenia wszystkich win i kar. Niebo czeka w dniu kanonizacji bł. Jana Pawła II i bł. Jana XXIII z łaskami, które mogą przemienić nasze życie, Ojczyznę i świat. Wszystko zależy od nas, od naszej odpowiedzi. To szansa na nowy początek. „Nie zazna ludzkość pokoju, jeśli się nie zwróci do Mojego miłosierdzia” – mówi Pan Jezus. Nawrócenie narodów dokonuje się przez nawrócenie jednostek, zatem każdy z nas jest ważny.

http://www.naszdziennik.pl/wp/75640,mis ... rdzia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 28 paź 2014, 08:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Poznać, by stosować

Ks. bp Stanisław Stefanek TChr

Prawdę o miłości w małżeństwie poznać głębiej i pełniej stosować w życiu. Jest to zalecenie Soboru Watykańskiego II przekazane przez ks. kard. Karola Wojtyłę w ramach opracowania, do którego za chwilę się odniosę. Podejmujemy w odniesieniu do tej wypowiedzi dalszy ciąg rozmów na temat dokumentu końcowego Zgromadzenia Nadzwyczajnego Synodu o Rodzinie. Jest to tekst roboczy, nad którym mamy pracować przez cały rok w rozmaitych środowiskach, nad którym pochyli się Zgromadzenie Zwyczajne Synodu w październiku 2015 roku. Podany do publicznej wiadomości dokument jest równocześnie zaproszeniem, a nawet nakazem ze strony Ojca Świętego, skierowanym do wszystkich dzieci Kościoła, aby miały dostęp do przemyśleń dyskutowanych, aby miały też pogłębioną na ten temat świadomość.

Trzeba się odnieść również do innych źródeł, na których opiera się współczesna nauka kierowana do małżonków. Przede wszystkim encyklika bł. Papieża Pawła VI „Humanae vitae”, a także adhortacja apostolska św. Jana Pawła II „Familiaris consortio”. Do tych dwóch wiodących dokumentów chciałbym jeszcze dodać teksty, które powstały pod osobistym przewodnictwem ks. kard. Wojtyły w Krakowie. Najpierw „Memoriał krakowski”, czyli tekst posłany do bł. Papieża Pawła VI przed ogłoszeniem encykliki, a potem Wprowadzenie do encykliki „Humanae vitae”. „Memoriał” z lutego 1968r. i Wprowadzenie do encykliki rok po jej publikacji, w 1969 roku. Czytając te teksty, powinniśmy mieć na uwadze również katechezy środowe. W trzeciej części w tych katechezach Ojciec Święty podejmuje główne myśli encykliki bł. Pawła VI.

Bierzemy do serca prośby i zachętę Papieża Franciszka, aby stanąć przy rodzinach w ich realiach życiowych, aby ukazać piękno życia wspólnego w jego źródłach Bożych i towarzyszyć rodzinom, wskazując drogi wyjścia nawet z najbardziej powikłanych sytuacji. Jest to praca ze wszech miar pozytywna, budująca, nastawiona na najbardziej pilne potrzeby wszystkich rodzin obciążonych rozmaitymi niepowodzeniami.

Trzeba zwrócić uwagę jeszcze na dwie okoliczności. Po pierwsze, Ojciec Święty bł. Paweł VI wydał encyklikę „Humanae vitae” w kontekście Soboru Watykańskiego II, na którym ustalono, że problematykę małżeństwa i rodziny omówi Papież w osobnym dokumencie. Po drugie, nauczanie Kościoła odnosi się do bardzo trudnych przestrzeni ludzkiego życia.

Ojciec Święty naucza, że prawdziwa miłość małżeńska jest nieodłączna od powołania rodzicielskiego, jest w pełni ludzka i dotyka najbardziej wrażliwych sfer sumienia człowieka. Podejmuje także ocenę tej sprawności, którą nazywamy popędem seksualnym, patrząc na człowieka jako na osobę, która świadomie włada darem rodzicielstwa i dlatego ten dar wymaga etycznej regulacji.

Pisze Karol Wojtyła: „Światło encykliki wydobywa na jaw sprawy odwieczne i stawia je w kontekście współczesności. Wiele faktów i okoliczności przekonywa nas, że światło to przychodzi we właściwym momencie i dla umysłów, i dla sumień, i wreszcie dla tej wrażliwości na sprawy najbardziej ludzkie, jakie łączą się z dziedziną ludzkiej miłości w małżeństwie i z powołaniem rodzicielskim. A jeżeli komuś wydaje się, że to światło razi – to tym bardziej powinien starać się oswoić z jego błogosławionym oddziaływaniem” (Wprowadzenie do encykliki „Humanae vitae”).

Mamy też szczegółowe wskazania, kogo najbardziej razi jasne sformułowanie zasad moralnych małżeńskiego współżycia. Wszechstronna wymiana myśli, która dotyczy problemu przekazywania życia może okazać się niespodziewanie przeszkodą w budowaniu niektórych programów ekonomicznych. Nie tylko duszpasterze i same małżeństwa są zainteresowane tą nauką, ale i firmy produkujące preparaty chemiczne. W czasach Pawła VI zaczęto stosować hormonalne pigułki antykoncepcyjne, wprowadzone w latach 50. przez amerykańskiego lekarza Johna Rocka. Firmy farmaceutyczne spodziewały się, że Ojciec Święty zatwierdzi tzw. doustną „pigułkę katolicką”, hormonopodobne środki przeciwpoczęciowe, i przez to przyczyni się do ożywienia rynku. Nawet przygotowano, z wielkim nakładem kapitałów, nowe linie produkcyjne tych związków. Wpływowe grupy międzynarodowego przemysłu, które czerpią duże korzyści materialne z produkcji środków przeciwpoczęciowych, uruchomiły różne metody lobbingu na osoby, które podejmowały dyskusję, powołując się li tylko na argumenty moralne i na prawdziwą wiedzę o człowieku.

Dzisiaj także wokół Kościoła grasują dwie grupy bardzo groźnych „specjalistów”. Są to „ekonomiści”, których można by nazwać raczej oszustami; wyciągają pieniądze, nie licząc się ze zdrowiem ludzkim. Jest też druga grupa. To są terroryści, którzy próbują podłożyć materiał wybuchowy pod gmach Kościoła, aby go zniszczyć pod pretekstem niesienia ulgi człowiekowi.

Mając pełną świadomość takich zagrożeń, zajmiemy się przede wszystkim kolejnym wyjaśnianiem elementów nauki „Humanae vitae”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/105729,po ... sowac.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 04 lis 2014, 08:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Aby udzielić właściwej odpowiedzi

Na obraz Boży go stworzył (Rdz 1,27)

W przemówieniu zamykającym sesję nadzwyczajną synodu biskupów Ojciec Święty Franciszek wyznaczył program, który będziemy realizować, każdy według zakresu własnych obowiązków, w Kościele. Papież mówił: „Mamy teraz jeszcze rok na dojrzewanie, z prawdziwym rozeznaniem duchowym, zaproponowanych idei i znalezienie praktycznych rozwiązań wielu trudności i niezliczonych wyzwań, którym muszą stawić czoła rodziny, by dać odpowiedź na wiele zniechęceń, jakie zwodzą i gnębią rodziny”. Ta zachęta Ojca Świętego rozmaicie jest podejmowana przez medialnych komentatorów synodalnego zgromadzenia. Najbardziej aktywne są te ośrodki, które chcą widzieć w ostatnim wydarzeniu kościelnym nową erę w pełnieniu jego misji. Pojawiło się nawet takie sformułowanie: „zmiany zostały uruchomione, nie ma już odwrotu.” Przy tym sugeruje się metodę pracy typową dla nauk socjologicznych. Podstawowym źródłem wiedzy jest wywiad, sondaż, ankieta, czyli sięgnięcie do świadomości społecznej za pomocą analizy i socjometrycznych obliczeń opisujących ludzkie obyczaje. W odniesieniu do pracy Kościoła, nie czekając nawet na wyniki ewentualnych badań, autorzy tych komentarzy widzą cel, do którego opisane zmiany mają doprowadzić. Opinia publiczna więc przejęłaby kompetencje synodu, decyzje zapadłyby – jak się popularnie mówi – na dole, w oparciu o mniej czy bardziej uczciwie prezentowane wyniki tych dociekań.

A przecież rola Kościoła istotowo różni się od instytucji badających opinię publiczną, bo – mówił dalej Ojciec Święty: „Pan Jezus, Najwyższy Pasterz naszych dusz, chciał, aby kolegium apostolskie, a dziś biskupi, w jedności z Następcą Świętego Piotra, i kapłani, ich najcenniejsi współpracownicy, uczestniczyli w tej Jego misji, otaczając opieką lud Boży, będąc wychowawcami w wierze, dając wskazówki, bodźce i wspierając wspólnotę chrześcijańską, […] by każdy z wiernych został w Duchu Świętym doprowadzony do rozwoju własnego powołania według zasad Ewangelii. […] Duch Święty na przestrzeni dziejów zawsze prowadził łódź przez swoje sługi, nawet wtedy, gdy morze było bardzo wzburzone, a słudzy niewierni i grzeszni”. Taka jest metoda teologii w ogóle, a z tym związany jest styl pracy Kościoła. Źródłem jest Bóg, który poprzez Ducha Świętego zostawił nam światło oświecające nasze drogi, a nas ustanowił szafarzami i stróżami tegoż światła. Mamy zatroszczyć się, ażeby światło dotarło do każdego wątpiącego serca i wzmocniło każdą osłabioną ludzką świadomość.

Przy tym trzeba zaznaczyć, że prośba Ojca Świętego Franciszka nie jest pierwszą kierowaną do Kościoła prośbą Papieża. Już w czasie obrad Soboru Watykańskiego II św. Jan XXIII powołał specjalną komisję, nazwaną Papieską Komisją ds. Kontroli Urodzin, która miała przedstawić Ojcu Świętemu wyniki dociekań naukowych, a jej celem było gromadzenie opinii i postulatów na temat nowych zagadnień dotyczących życia małżeńskiego, a szczególnie etycznej regulacji poczęć. Komisja miała dostarczyć odpowiednich informacji, aby Nauczycielski Urząd Kościoła mógł udzielić właściwej odpowiedzi na oczekiwania, jakie w tej sprawie mieli zarówno wierni, jak i inni ludzie na całym świecie. Tak określił zadanie tejże Komisji następca św. Jana XXIII bł. Paweł VI. Encyklika „Humanae vitae”, którą w sposób szczególny powinniśmy się zająć w najbliższych miesiącach, jest owocem tej pracy. Rozeznanie potrzeb zleca się różnym specjalistom, a odpowiedź na te pytania jest odwiecznym obowiązkiem Nauczycielskiego Urzędu Kościoła. Temuż Urzędowi współczesne nauki pomagają przez przybliżenie języka i przez podsunięcie właściwych argumentów rozumowych zdolnych przekonać współczesnego człowieka co do moralnych zasad głoszonych przez Kościół katolicki, ale źródłem tychże zasad jest nauka Boża oświecająca zapisane w naszej naturze prawo powszechne.

Ojciec Święty bł. Paweł VI poszerzył tę Komisję, ponownie poinformowano ojców soborowych, że sprawa odpowiedzialnego rodzicielstwa – odstąpiono od terminu „regulacja poczęć” – będzie przedmiotem osobnego dokumentu. Wszystkie wnioski przekazane Ojcu Świętemu rozpoznali według metody właściwej naukom teologicznym specjaliści z zakresu nauk moralnych. W tym etapie pracy żywy udział wziął zaproszony przez Papieża kardynał Karol Wojtyła. Ponieważ nie mógł osobiście pojechać do Rzymu, bo władze komunistyczne nie zgodziły się na wydanie mu paszportu, „Raport”, który opracował w Krakowie we współpracy z zespołem teologów i specjalistów nauk medycznych, posłał do dyspozycji Pawła VI w lutym 1968 roku.

Praca, którą zadał nam w tych dniach Papież Franciszek, jest uczestniczeniem w głoszeniu Ewangelii przez wszystkich ochrzczonych w Kościele. Zawsze jednak z uwzględnieniem właściwej metody. Bo przecież nawet zjawisko występujące w skali epidemii nie ustanawia kryterium zdrowia ludności. Modelem zdrowia jest rozpoznanie właściwego funkcjonowania człowieka, a praca wychowawcza nad higieną i troską o zdrowie należy do wszystkich instancji medycznych. Tak trzeba także troszczyć się o prawdę w życiu człowieka według zamysłu Bożego.

Ks. bp Stanisław Stefanek TChr

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... iedzi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 29 lis 2014, 09:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
W dzisiejszych czasach Kościół nie tylko że musi szerzyć ewangelizację, ale musi też podjąć merytoryczną walkę z ideologicznymi deformacjami człowieka.
Ta walka toczy się o Prawdę i o Dobro. Podmiotem tej walki jest człowiek i jego godność.


Katolicy i prawda

Piotr Falkowski Toruń

O prawdzie jako naczelnej idei katolickiej tożsamości i zadaniu dla katolików w świecie dyskutowano podczas kongresu w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej.

Kongresy międzynarodowe organizowane corocznie przez toruńską uczelnię to jedno z najważniejszych wydarzeń intelektualnych w Polsce. Podejmują zawsze ważne dla katolików problemy związane przede wszystkim ze współczesnymi wyzwaniami cywilizacyjnymi w życiu publicznym. Kongres odbywa się już po raz siódmy, zawsze ma bardzo wysoki poziom i imponujący program. W tym roku jest trzynastu prelegentów. Wszyscy to czołowi katoliccy myśliciele posiadający międzynarodowy autorytet naukowy i moralny. Reprezentują sześć kontynentów.

Wydarzeniu patronuje ks. kard. Zenon Grocholewski, prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego, odpowiedzialnej za uczelnie katolickie na całym świecie. W tym roku szczególnym bohaterem jest ks. prof. Waldemar Chrostowski, który właśnie odebrał w Rzymie prestiżową Nagrodę Ratzingera.

Konferencję otworzył rektor założyciel WSKSiM o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR. Dyrektor Radia Maryja przywitał zebranych i przypomniał, jak wielkie znaczenie przywiązywał do prawdy św. Jan Paweł II. – Życzę wszystkim, by ten kongres pomógł każdemu z nas jeszcze bardziej zakorzenić się w prawdzie, żyć prawdą i bronić prawdy – powiedział o. Tadeusz Rydzyk, pomysłodawca cyklu sympozjów organizowanych we współpracy z Katedrą Filozofii Kultury i Sztuki KUL.

W wykładzie wprowadzającym ks. kard. Grocholewski nawiązał do przemówienia św. Jana Pawła II wygłoszonego na KUL w 1987 r., będącego fundamentalnym wykładem humanizmu chrześcijańskiego. Papież wskazywał na prawdę w związku z samą istotą człowieczeństwa. Prawda jest owocem samopoznania człowieka, refleksją nad tym, kim jest, ma więc ścisły związek z relacją wiary i rozumu. Zdolność do poznawania prawdy określa godność człowieka, „uczłowiecza” człowieka. Ksiądz kardynał przypomniał biblijne koncepcje prawdy. Stary Testament wskazuje na prawdę jako na cnotę, łączy ją z objawieniem Bożego przymierza i prawa, a następnie z mądrością. Całe Pismo Święte jest proklamacją wartości prawdy, czego kulminacją jest przyjście Jezusa Chrystusa, który sam jest prawdą i składa świadectwo prawdy. Prawda dla Kościoła to dar i zobowiązanie, domaga się wcielenia w życie, to przez świadczenie o prawdzie zbawczej Chrystus buduje swoje królestwo. Prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego podkreślił wspólnotowy aspekt głoszenia prawdy, a także jej absolutny charakter, tak że za niektóre prawdy trzeba oddać życie.

W tym kontekście pojawia się rola kultury, którą ksiądz kardynał przedstawił jako owoc komunikacji, dialogu z Logosem. Gdy to założenie jest pomijane, jak to się dzieje we współczesnej kulturze postmodernistycznej, prawda ulega deprawacji, jest traktowana jako towar. To stąd zamęt i problemy podstaw nauk humanistycznych, które nie są w stanie jasno zdefiniować nawet tego, czym (kim) tak naprawdę jest człowiek i rozpoznać jego godność. Ma to fatalne konsekwencje dla etyki, prawa i polityki.

W tej trudnej rzeczywistości zadaniem Kościoła jest bycie znakiem prawdy w „płynnej ponowoczesności rezygnującej z prawdy i odpowiedzialności za nią”. Dialog ze współczesnością kwestionującą prawdę jako taką jest trudny, ale konieczny. Należy go prowadzić w miłości, by pomóc wyjść z subiektywizmu odczuć i dojść do obiektywnej rzeczywistości.

Test rzetelności

Kongres odbywający się na uczelni kształcącej dziennikarzy nie mógł pominąć związku prawdy z mediami. Biskup Stanislas Lalanne jest pasterzem podparyskiej diecezji Pontoise. To jeden z najbardziej znanych francuskich biskupów, pełniący szereg funkcji we francuskim Episkopacie, przez długi czas jego rzecznik. Jest też członkiem Papieskiej Rady Środków Społecznego Przekazu.

Biskupowi Lalanne przyszło reprezentować Kościół katolicki w wyjątkowo trudnym środowisku mediów państwa urzędowego laicyzmu i niesłychanie zsekularyzowanego. Mówca oznajmił, że zachęcał francuskich biskupów do kontaktów z mediami pomimo ich słusznych obaw.

Najlepszą drogą do mówienia o Kościele i wierze jest tak naprawdę pokazanie własnego życia wiarą. Występując w mediach, nie można iść na kompromis z panującymi modami intelektualnymi i oczekiwaniami uprzedzonych do Kościoła i jego nauczania dziennikarzy. Zadaniem katolików jest wierność względem prawdy przede wszystkim w dziedzinie wiary, troska o jedność w wierze i odpowiedzialność za wspólnotę wiernych.

Prawdę należy przy tym wyrażać w języku rozmówcy, co oznacza konieczność tłumaczenia terminologii kościelnej i teologicznej na mowę potoczną. Trzeba pamiętać, że prawda medialna to najczęściej prawda przeobrażana, względna, traktowana jako coś płynnego, co dopiero się konstruuje i jest uzależnione od wielu czynników. Problemem jest szybkość, pościg za newsem, skutkujący fragmentaryzacją prawdy i niebezpiecznym redukcjonizmem. Ksiądz biskup Lalanne pamięta, że dziennikarze oczekiwali, że wypowie się w sprawie jakiegoś ważnego zagadnienia kościelnego w imieniu Episkopatu w ciągu 15-20 sekund. Dziennikarze dokonują uproszczeń, a wymóg obiektywizmu schodzi na dalszy plan.

We francuskich telewizjach rzadko się mówi o sprawach wiary, praktycznie nigdy poważnie, dochodząc do istoty. Kiedy nawet wypada zaprosić do studia jakiegoś biskupa (np. z okazji konklawe lub kanonizacji Jana XXIII i Jana Pawła II), to oczekują raczej kwestii anegdotycznych, a unikają społecznych. Traktują Kościół jak instytucję świecką – na przykład ostatni synod o rodzinie komentują podobnie do debaty w parlamencie. – Francuscy dziennikarze to ignoranci religijni, chociaż często myślą, że znają Kościół i podejmują się komentowania jego spraw – wskazał ksiądz biskup.

Paradoksalnie jednocześnie często odwołują się do czasów, gdy katolicyzm we Francji był masowy. Obecnie jest oczywiście zupełnie inaczej – katolikiem jest się na skutek osobistej decyzji i nie jest to wcale łatwe. Stąd pojawia się wyzwanie, jak zainteresować media prawdziwym życiem duchowym Francuzów, przybliżyć je w sytuacji, gdy brak w mediach specjalistów w dziedzinie wiary, zaś dziennikarze nie mają żadnego wykształcenia religijnego ani formacji w tym kierunku. Jak zauważył wykładowca, dziennikarze podejmujący tematy kościelne nie przygotowują się tak starannie jak chociażby dziennikarze sportowi.

Wreszcie wykonywanie zawodu dziennikarza jest wyzwaniem duszpasterskim. Pracownicy mediów żyją w „stresie etycznym” spowodowanym konkurencją zawodową, układami z politykami i ośrodkami kulturalnymi, naciskami ekonomicznymi, przy czym trudno zachować niezależność. – Kościół potrzebuje zawodowców, którzy byliby zdolni przedstawić prawdę o Kościele – zwrócił się do studentów WSKSiM ks. bp Lalanne.

http://www.naszdziennik.pl/wp/115857,ka ... rawda.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 01 gru 2014, 08:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Nazywajmy rzeczy po imieniu

Z JE ks. bp. Wiesławem Alojzym Meringiem, ordynariuszem włocławskim, rozmawia Izabela Kozłowska

Ksiądz kardynał Stanisław Dziwisz w homilii wygłoszonej w czasie obchodów XXIII rocznicy powstania Radia Maryja bardzo mocno sprzeciwił się różnym próbom dzielenia Kościoła w Polsce. Jak Ekscelencja odebrał wezwanie do jedności?

– Jestem głęboko wdzięczny księdzu kardynałowi za jego słowo, które zostało przyjęte z takim entuzjazmem, z taką radością, właśnie dlatego, że było bardzo przez nas wszystkich wyczekiwane. Zwróćmy uwagę na słowa księdza kardynała o tym, że pasterz nie powinien cofać się przed zabraniem głosu, „przed powiedzeniem prawdy”. Są one jak lekarstwo dla duszy. Wszyscy czekaliśmy na tak jasne i zdecydowane stanowisko ze strony ks. kard. Dziwisza, ponieważ jest to osoba, która chłonęła na co dzień blask świętego Jana Pawła II. On wiedział, jak wielkim zaufaniem Papież darzył Radio Maryja i jak wielkie pokładał w nim nadzieje. Bogu niech będą dzięki za to świadectwo św. Jana Pawła II. Mam nadzieję, że przyczyni się ono do realizacji tego, o czym mówił w homilii ks. kard. Dziwisz, czyli do rzeczywistego, a nie wyimaginowanego budowania jedności, umacniania jedności Kościoła w Polsce. Niczego nam tak dzisiaj nie potrzeba jak właśnie jedności.

Tym mocniejsze wydają się słowa metropolity krakowskiego, który mówił, że nie ma Kościoła łagiewnickiego i toruńskiego, jest jeden Chrystusowy Kościół.

– Naszym obowiązkiem jest nazywanie rzeczy po imieniu. Dlatego jasno należy powiedzieć, że jest to podział jedynie ideologiczno-polityczny. Podział na Kościół toruński i łagiewnicki nigdy nie miał nic wspólnego z rzeczywistością. Kościół był, jest i zawsze będzie jeden. To bardzo przeszkadza pewnym środowiskom, które za wszelką cenę próbują nam wmówić podziały. Owszem, naturalnym jest, że w sprawach mniej znaczących, nie tych zasadniczych, ludzie, nawet bliscy sobie, myślą inaczej. Każdy z nas ma do tego prawo, które wynika z godności, jaką obdarzył nas Pan Bóg. Widząc Kościół w aspekcie, który jest nam najbliższy, mamy go realizować i być w nim jako świadkowie Jezusa Chrystusa. Wszyscy jednakowo jesteśmy Jego uczniami. Nie można chcieć być w jakimś „Kościele krakowskim” czy „Kościele toruńskim”. Ja i my wszyscy chcemy być, pozostać i służyć w Kościele Chrystusa. Wszelkie dzielenie na Kościół „lepszy” czy „gorszy”, „prawdziwszy” i „mniej prawdziwy” jest działaniem złego ducha. Pan Jezus chce jedności, o tę jedność modlił się nieustannie. To zły duch jest ojcem podziałów. Ile razy ulegamy odruchom niechęci, tyle razy ulegamy pokusom złego ducha.

Słowa ks. kard. Dziwisza dały jasny sygnał, że nie ma zgody na atakowanie Radia Maryja, Kościoła, kapłanów w Polsce?

– Przeciwnicy Radia Maryja, Telewizji Trwam na swoich sztandarach mają wypisaną walkę o wolność i tolerancję. Ale jaką? Ta wolność i tolerancja mają być skierowane tylko i wyłącznie wobec nich. Ksiądz kardynał Dziwisz wskazał nam zupełnie inną perspektywę. Różnymi drogami dochodzimy czy próbujemy realizować te same cele. Jak wspomniałem wcześniej, mamy prawo do różnorodności. W żadnej innej religii, tylko w chrześcijaństwie, znajduje się tak wiele wzajemnego uznania i tolerancji dla różnorodności. Wszystko jednak zależy od tego, czy potrafimy patrzeć na to, co jest najistotniejsze, a nie tylko krótkowzrocznie.

Niechęci są umiejętnie podsycane przez media. Wspomniałem, że jestem bardzo wdzięczny ks. kard. Stanisławowi Dziwiszowi za jego mocne słowa. Wdzięczność swoją kieruję teraz również w stronę „Naszego Dziennika” za rolę, jaką pełni. „Nasz Dziennik” potrafi troszczyć się o to, co jest istotne. Chciałbym, aby inne gazety przekazujące wartości katolickie taką umiejętnością się wykazywały.

W sobotę z Torunia wypłynęła ogromna iskra dziękczynienia za Radio Maryja i wszystko to, co Polska i świat od niego otrzymują…

– W kilku słowach trudno określić, jak wiele zawdzięczamy temu wspaniałemu dziełu. Przez dwadzieścia trzy lata niezmiennie Radio Maryja jest blisko ludzi i dla nich. Dla mnie najistotniejsze jest to, że Radio Maryja tym biednym, prostym, często wyszydzanym i pogardzanym osobom zaoferowało to, co jest najważniejsze w rodzinie – modlitwę, miłość, szacunek, akceptację, jedność, wzajemną pomoc i solidarność. To wszystko jest na wagę złota, ponieważ szczególnie dzisiaj naszemu społeczeństwu jest to bardzo potrzebne.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... ieniu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 12 gru 2014, 09:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Ludzie pokroju Hartmana i inni obdarzeni brakiem zdolności poznawczych i umiejętności refleksji uważają, że Kościołowi Katolickiemu potrzebny jest nowy powiew, szersze spojrzenie, mniej wyraziste dostrzeganie i …. święty spokój od świeckich katolików i od pozostałych ludzi. Tymczasem najnowszą rolą Kościoła Katolickiego jest nic innego jak trzymanie się tego co głosił zawsze i prowadzenie wiernych po drogach które wskazał sam Chrystus. Tak było i tak pozostanie.

Kościół w ofensywie

Ks. kard. August Hlond

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Błędnie też pojmuje zadania katolicyzmu w chwili obecnej, kto sądzi, że Kościół powinien dbać przede wszystkim o to, by się ostać, i że w tym celu powinien się jak najmniej narażać, ograniczać swą działalność do spraw najistotniejszych, a z resztą jak najdalej uciekać od złości dzisiejszych czasów. Błądzą i ci, którzy mniemają, że Kościół powinien dziś całą uwagę i siły kierować ku obronie pozycyj, które ma w ręku, wylewając się w mniejszej mierze na inne akcje i odkładając na lepszą chwilę nowe przedsięwzięcia. Jedni chcieliby głos Kościoła tłumikiem oportunizmu przygłuszyć, aby oszczędzać tych, którzy zdrowej nauki nie cierpią, a drudzy pragnęliby go zamienić w wielki obóz warowny, odgrodzony zasiekami od świata, a tym jedynie zajęty, by napady odpierać i tak poprzez burzliwe czasy ocaleć. […] Za wiele jest w pewnych kołach katolickich nastawienia na obronę, a za mało zrozumienia zdobywczych zadań Kościoła. Skoro wywrót i bezbożnictwo coraz śmielej uderzają w chrześcijaństwo, musi być i obrona, i to obrona zwarta, dostojna, mocna w dowodach, którymi walczy, potężna pierwotnym duchem ewangelicznym. Ale obrona to nie wszystko. Nie wystarcza zasłaniać się i ciosy odbijać. Kościół ma odnieść i ustalić zwycięstwo, które zwycięża świat, a to zwycięstwo osiągnie tylko walną ofensywą na całym froncie katolickim.

Naczelnym nakazem dzisiejszej chwili jest uruchomienie powszechnej ofensywy katolickiej.


Fragment pochodzi z listu pasterskiego „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem”, 1932 r.

Prawdziwe męstwo wymaga umiejętnego odczytania granicy między koniecznością obrony a możliwością skutecznego ataku. Bo atak szaleńczy lub tchórzliwa defensywa wykraczają poza męstwo, a tym samym dają przyzwolenie na zło. Kościół zawsze miał mężów na trudne czasy, którzy potrafili tę granicę rozpoznać, nawet za cenę utraty własnego życia, mężów błogosławionych, mężów świętych. Za nimi szedł wierny lud.

http://www.naszdziennik.pl/wp/118231,ko ... sywie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 23 sty 2015, 09:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Kard. Burke: Kościół jest dziś łodzią bez steru

Istnieje poczucie, że Kościół jest łodzią bez steru - przestrzegł kard. Raymond Leo Burke w wywiadzie dla hiszpańskiego tygodnika „Vida Nueva”. Jednocześnie prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej zastrzegł, że nie chce uchodzić za głos sprzeciwu wobec papieża Franciszka.

Sprzeciwił się on natomiast propozycji kard. Waltera Kaspera w sprawie udzielania sakramentów osobom rozwiedzionym, które ponownie zawarły związki małżeńskie, gdyż „małżeństwo jest nierozerwalne” i „gdy kogoś poślubiłem, to nie mogę żyć z kimś innym”.

Jego zdaniem podczas III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Synodu Biskupów nt. rodziny manipulowano informacją wychodzącą z sali obrad, zaś dyskusja nad gorącymi tematami, takimi jak komunia dla rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach i duszpasterstwo dla homoseksualistów wprowadziła „zamieszanie”. - Od chwili, gdy kard. Kasper zaczął głosić swą opinię, część prasy tłumaczyła, że Kościół zamierza zmienić swą dyscyplinę. Wywołało to poważne kłopoty duszpasterskie - zaznaczył amerykański purpurat.

Podkreślił, że „filarem Kościoła jest małżeństwo”. - Jeśli nie nauczamy tej prawdy i nią nie żyjemy, jesteśmy zgubieni. Przestajemy być Kościołem - wskazał kard. Burke.

Odnosząc się do słynnego zdania papieża Franciszka: „Jeśli ktoś jest gejem i szuka Boga i ma dobrą wolę, kim jestem, by go sądzić?”, prefekt Trybunału podkreślił, że nie możemy osądzać osoby, natomiast powinniśmy osądzać jej czyny. - Nie uważam, by papież myślał inaczej. [Czyny te] są grzeszne i przeciwne naturze. Papież nigdy nie powiedział, że można w nich znaleźć elementy pozytywne. Nie można znaleźć pozytywnych elementów w złym czynie - stwierdził kardynał.

Zapewnił, że szanuje posługę Piotrową i nie chce sprawiać wrażenia, że jest „głosem przeciwko papieżowi”. Pragnie być „nauczycielem wiary”, mówiącym prawdę, „którą wielu dziś dostrzega”. Cierpią oni „na chorobę morską, bo według nich łódź Kościoła straciła busolę”. - Mamy niezmienną tradycję Kościoła, nauczanie, liturgię, moralność. Katechizm się nie zmienia - dodał purpurat.

Przyznał, że „papież słusznie mówi o konieczności wyjścia na peryferie”. Nie możemy tam jednak chodzić „z pustymi rękami”. Idziemy tam „ze słowem Bożym, z sakramentami, z cnotliwym życiem w Duchu Świętym”. - Nie mówię, że papież to robi, ale istnieje ryzyko złego interpretowania spotkania z kulturą. Wiara nie może dostosowywać się do kultury, ale ma ją wzywać do nawrócenia. Jesteśmy ruchem kontrkulturowym, a nie ludowym - podkreślił szef sądu najwyższego Kościoła katolickiego.

http://www.niedziela.pl/artykul/12267/K ... lodzia-bez


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 05 lut 2015, 08:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
W dzisiejszych czasach Kościół Katolicki ma niezwykle trudne zadanie stojąc na straży ludzkiej godności jak i w rozpowszechnianiu nauki Chrystusa. Jest to czas niszczenia człowieka, jego wiary, jego kultury, jego godności, jego inteligencji, jego szans na normalne życie.
Lewacki szatan, lub inaczej, szatan w postaci lewackiej wniknął nawet w struktury Kościoła i tam szerzy spustoszenie duchowe wśród ludzi mających być pasterzami prowadzącymi ku Dobru, ku Pięknu i ku Prawdzie. Nie można otwierać puszki Pandory, z lewackimi pomysłami na życie ludzkie, bo wszyscy skończymy w piekle, mimo iż z początku wygląda to nie groźnie.


Abp. Hoser: podczas Synodu czeka nas konfrontacja

Na Synodzie będzie konfrontacja z delegatami z krajów, gdzie jest już większościowa patologia rodzinna - rozpad rodzin, rodziny patchworkowe, niewielki procent trwałych, nierozerwalnych małżeństw. I postulat udzielania Komunii św. dla rozwiedzionych. Tkwi w tym błędne założenie, bo jest to postulat miłosierdzia Bożego bez sprawiedliwości, gdy tymczasem trzeba zacząć od tego, że w życiu małżeńskim i rodzinnym musi być zagwarantowana sprawiedliwość, czego zupełnie nie bierzemy pod uwagę – zauważa arcybiskup warszawsko-praski Henryk Hoser.

- Często cytuję słowa Jana Chrzciciela, który powiedział do cudzołożnego króla Heroda: „Nie masz prawa brać żony twojego brata”. To wymóg sprawiedliwości i za to też oddał życie. Pisze o tym Jan Paweł II - że miłość ma być sprawiedliwa, a my mamy być sprawiedliwi wobec Boga. Gdyż drugą stroną braku sprawiedliwości jest czyjaś krzywda. A o krzywdzie się nie mówi. O krzywdzie słabych się nie mówi, gdyż nastała epoka darwinizmu społecznego – stwierdził abp. Hoser pytany o drugą część obrad Synodu poświęconego rodzinie.

Zdaniem hierarchy „Kościół zdradził Jana Pawła II, bo praktyka duszpasterska dotycząca małżeństwa i rodziny nie poszła za głosem papieża, a nawet nie zapoznała się z jego nauczaniem”.

Abp Hoser przypomniał, że „nasze społeczeństwo jest społeczeństwem postaborcyjnym. Jest w nim ogromna trauma, zakodowana w pamięci somatycznej setek tysięcy osób, kobiet i mężczyzn. Po 1956 r., w wyniku ustawy legalizującej aborcję, wykonywano ok. 800 tys. aborcji rocznie. To przerażająca liczba. Owa trauma nadal funkcjonuje”.

- Długo sączona była propaganda przeciw rodzinom wielodzietnym, uważano je za patologię, zajmowały się nimi kabarety, które wykpiwały tych ludzi, śpiewały szydercze piosenki "Co rok to prorok". Teraz, gdy jest już za późno, pojawia się refleksja i podejmuje działania, żeby myślenie o dzietności odwrócić, ale wszystkie działania są w Europie podejmowane za późno – przestrzega arcybiskup warszawsko-praski.

Duchowny zauważył, że „wszystkie relacje osobowe zostały zerotyzowane, a to niesłychanie groźne zjawisko. Erotyzacja przyjaźni zniszczyła przyjaźń męską i kobiecą. Wszyscy są podejrzani o seksualne kontakty, także osoby z przeszłości, na przykład Maria Konopnicka i Maria Dulębianka. Mistrzowie podejrzeń - Karol Marks, Zygmunt Freud, Fryderyk Nietzsche, zbierają obfite żniwa. Genderyzm przeszedł w queer. Gdyby wczytać się w teksty rozmaitych teoretyków tego nurtu okaże się, że światem rządzi satysfakcja seksualna, a człowiek istnieje dla orgazmu. A jedna z najważniejszych autorek geneder, Judith Butler, dostała tytuł doktora honoris causa na uniwersytecie we Fryburgu, na uczelni, która określa się, jako katolicka! Genderyzm nie jest walką o równouprawnienie kobiet i mężczyzn: to walka ze wszystkimi konstytutywnymi strukturami społecznymi, określanymi jako stereotypy, na pierwszym miejscu z tradycyjną rodziną. Ma powstać społeczeństwo niezależnych osobników. Społeczeństwo zarazem aseksualne i panseksualne” - czytamy w wywiadzie udzielonym przez abpa Hosera - wywiad w całości dostępny jest TUTAJ.

KAI

http://www.pch24.pl/abp--hoser--podczas ... 739,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 27 wrz 2018, 19:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Historia naprawdę kołem się toczy. Ta świeżo upieczona nauka XIX i XX wieku z łatwością zarzucała Kościołowi wstecznictwo, zabobon i ciemnotę.
Dziś ciut światlejsi od ukształtowanego medialnymi farmazonami przeciętniaka, coraz wyraźniej widzą, że nauka nie jest już nauką. Jest biznesem, jest sposobem na ograniczenie rozwoju człowieka, ludzkości, jest drogą do zniewalania ludzi, społeczeństw, narodów, jest przyczyną utraty zdrowia przez ludzi (farmakologiczna medycyna, korporacyjne żarcie (czyli trutki i toksyny w paszy dla ludzi)).

Dzisiejsza tzw. nauka to dopiero zabobon, wstecznictwo, ciemnota.

Nie wszystka nauka i nie wszyscy uczeni, ale wiodąca jej część to zabobon, utopia, głupota, perfidia, cynizm, ideologia.
Najprostszy przykład to mamienie naiwnych naukowością zwykłego bajdurzenia o płciach kulturowych, społecznych itp.
Już Fredro pisał: ..."niech świat sobie baje, to co mu się zdaje"...
My musimy postrzegać i rozumieć ten świat potęgą naszego zdrowego rozsądku, a wówczas ukarze się on nam jako prawdziwy, a nie urojony.
Urojony przez tzw naukowców.
Prawdziwy bo postrzegany, a nie wymyślany.


Od „zbrodniczego zabobonu” do „pijaka i pedofila”. Historia antyklerykalizmu

Obrazek
FOT.OM/PCh24 (źródło:Pasja w reż. Mela Gibsona, kadr z filmu/Pożar Rzymu18 lipca 64, Hubert


Zwykle zaczynało się niewinnie – postępowi filozofowie krytykowali „ciemnotę kleru”, wąskie horyzonty, a Wiarę traktowali niczym zabobon. Intelektualiści sugerowali oczyszczenie duchowieństwa i całego Kościoła z błędów. I zawsze kończyło się tak samo. Historia nowożytnego antyklerykalizmu to historia zakrojonych na szeroką skalę ludobójstw, tworzenia ubrań z ludzkich skór, topienia, ścinania, profanacji cmentarzy i Najświętszego Sakramentu oraz prób łamania sumień. Ostrze nienawiści do Świętej Wiary w pierwszej kolejności kierowane było wobec katolickich kapłanów.

Nienawiść do chrześcijan i antyklerykalizm nie są jednak „wynalazkiem” czasów nowożytnych. Już Pan Jezus zapowiadał, że wiernych Jego Nauce czekać będzie niezrozumienie, a nawet nienawiść świata oraz cierpienie, jednak „kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”.

Brutalną przemoc wobec wyznawców Chrystusa stosowali już starożytni Żydzi oraz poganie w czasach Imperium Rzymskiego. Prześladowania naszych braci w wierze cechowały nie tylko panowanie Nerona, ale nawet epokę tak oświeconego i rozfilozofowanego władcy, jakim był Marek Aureliusz.

Rzymianie w pewnych okresach mordowali chrześcijan, ale agresja miała również charakter werbalny. Wyznawców Chrystusa oskarżano o straszne, a niekiedy absurdalne czyny. Niektóre z zarzutów dotyczyły sfery seksualnej – mimo że spora część rzymskich elit z moralnością miała niewiele wspólnego. Ależ to znajomo brzmi! Ileż razy słyszeliśmy z ust żyjących z n-tym partnerem „celebrytów”, jak to Kościół jest zły! Ileż razy zarzuty natury obyczajowej formułowali homoseksualiści.

Kościół przetrwał starożytne prześladowania oraz fale brutalnych oszczerstw. Wrogowie chrześcijaństwa wyciągnęli jednak wnioski. Wszystkich uczniów Chrystusa zamordować nie sposób – można natomiast próbować zniszczyć ich dusze, zabierając kapłanów. To nowożytna strategia wrogów Kościoła!

Sygnał do ataku na kapłaństwo dał nie kto inny jak Marcin Luter. Chociaż protestanci znają instytucję pastora, czyli duchowego przywódcy, to w heretyckich zborach nie ma mowy o funkcji kapłańskiej. Brak sukcesji apostolskiej wśród postreformacyjnych „biskupów”, zupełnie nieważne „święcenia” oraz fałszywa, nieuznająca sakramentu kapłaństwa i Eucharystii teologia. To wszystko powoduje, że pastor nie jest kapłanem. Dlatego też protestanci walczyli z księżmi. XVI i XVII wiek to wszak epoka wojen religijnych w Europie Zachodniej. To czasy – od dawna nieznanego w tych stronach – męczeństwa, śmierci za katolicką wiarę, prześladowań, wyszydzania i wykpiwania kapłanów oraz fałszywego oskarżania ich o potworne rzeczy.

Po uspokojeniu walk religijnych nadszedł czas na oświecenie, które – zupełnie wbrew nazwie – przyniosło epokę ciemnoty. Pod pozorem jasnego umysłu kryły się mroczne ideologie, które rychło zostały zamienione w czyn. Padło na Francję – najstarszą córę Kościoła, ojczyznę wielu świętych. To właśnie tam rewolucyjne władze z masońską kartą w życiorysie najpierw próbowały uwiązać Kościół – Mistyczne Ciało Chrystusa – na państwowym łańcuchu, później zaś wprowadzając pogański kult „Najwyższej Istoty”. Każdy, kto był przeciw, stawał się wrogiem Republiki. Kara zesłania, a potem kara śmierci stały się losem wielu duchownych. Antykatolicka furia dotknęła również prostego ludu, czyli grupy, która miała stać się beneficjentem laickiej republiki. Ofiarami agresji stał się przecież lud Wandei – eksterminowany w sposób planowy i wyjątkowo brutalny właśnie za wierność Kościołowi i monarchii. Nigdy nie powinniśmy zapomnieć, że to właśnie oświeceni wrogowie „zabobonu” i „katolickiej ciemnoty” zamieniali skóry swoich ofiar w ubrania, topili i ścinali Wandejczyków.

Szatański pęd do mordowania katolików nie ustał wraz z wygaszeniem rewolucyjnego pożaru we Francji. Ogień tlił się przez cały wiek XIX. Niedługo później nadszedł czas na męczeństwo Kościoła w bolszewickiej Rosji i na terenach najechanych przez „czerwonych” barbarzyńców.

Potworne rewolucyjne rozwiązania wcielali w życie również antykatoliccy postępowcy z Meksyku. Władze o masońskiej proweniencji dążyły do całkowitego wyrugowania religii z życia publicznego. Wszystko w imię demokracji. Antykatolicka furia spotkała się i tam – podobnie jak w Wandei – ze zbrojnym oporem. I chociaż chrześcijanie z Ameryki Południowej odnieśli pewien sukces, to siły wrogie Kościołowi znów udowodniły, że są gotowe do aktywności w każdej epoce i na każdym kontynencie.

Niedługo przyszło zresztą czekać na kolejny rozdział potwornej księgi antykatolickiej nienawiści. Rewolucjoniści wzięli na cel Hiszpanię. Antykatolickie prawa wprowadzano po obaleniu monarchii, za rządów środowisk progresywno-wolnomularskich. Gdy lewicowy terror przybrał na sile w roku 1936, doszło do wybuchu wojny domowej. Wtedy to siły rewolucyjne pokazały swoje prawdziwe oblicze, niszcząc i profanując świątynie oraz mordując tysiące duchownych oraz osób zakonnych. Wszystko dlatego, że katolicy stanowili (stanowią i stanowić będą) zaporę przeciw antyludzkim planom postępowców. Wojna domowa w Hiszpanii została przez lewicę przegrana, ale i tym razem koniec wojny nie oznaczał końca nienawiści.

Rok 1939 nie stanowił końca tragicznej antykatolickiej przemocy. Zakończenie działań zbrojnych na Półwyspie Iberyjskim tylko o kilka miesięcy wyprzedziło nową falę nienawiści. Wkrótce Europa Środkowa została podzielona między dwa wrogie Kościołowi reżimy: nazistowski i sowiecki. II wojna światowa to okres męczeństwa kapłanów na niespotykaną wcześniej skalę. Duchownych mordowano w imię budowy „nowego, lepszego świata”, świata „wolnego od przesądów”, świata dla jednej rasy lub jednej społecznej klasy.

Idea nienawiści do Wiary przeżyła jedną ze swoich emanacji – oto miejsce zwolnione przez bankrutujący nazizm zajął zdobywający kolejne zachodnie przyczółki komunizm. Niemców mordujących w Polsce księży zastąpili Sowieci i ich polskojęzyczne pachołki. Podobnie, a niekiedy nawet jeszcze gorzej, potoczyła się historia Kościoła w innych krajach Europy Środkowej.

Wrogowie katolicyzmu zaczęli jednak powoli pojmować, że morderstwa dokonywane na kapłanach nie przyspieszają ich celu. Coraz częściej zamiast dążenia do uśmiercenia ciała zaczęli realizować plan uśmiercania ducha, a to iście szatańska strategia. Wszak ksiądz zamordowany to męczennik, człowiek, którego Wiarę podziwiać mogą nawet niewierzący. Tymczasem kapłan pozbawiony społecznego szacunku – za sprawą fałszywych oskarżeń i krzywdzących stereotypów – straci nie tyle w oczach wrogów Kościoła, którzy i tak duchownych mają za nic, ile w oczach katolików.

Kampania niszczenia obrazu duchowieństwa przeszła przez niektóre kraje Zachodu. Dziś widzimy wyraźnie, że trudny czas nie ominie i Polski. Antyklarykałowie nie zdają sobie jednak sprawy, że kręcą bicz i na siebie.

„Kiedy chce się zniszczyć religię, zaczyna się od ataków na kapłanów, bo tam, gdzie nie ma kapłana, nie ma już ofiary i religii” – mówił proboszcz z Ars, święty Jan Maria Vianney. Nie sposób odmówić mu racji. Gdy zabraknie kapłanów – nieważne, czy zostaną zamordowani, czy braknie nowych powołań wskutek zniszczenia obrazu księży – nie będzie szafarzy sakramentów, nie będzie Komunii Świętej ani spowiedzi. Gdzie swoją duszę oczyszczą stojący u progu wieczności, gdy w konfesjonale hulać będzie wiatr? Dziś ta sprawa interesuje jedynie część katolików, jednak historia zna również wielu antyklerykałów wzywających na łożu śmierci kapłana. Do niejednego z nich ksiądz zdążył. Jednak gdy duchownych zabraknie…

Michał Wałach

https://www.pch24.pl/od-zbrodniczego-za ... 056,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nowa rola dla Kościoła Katolickiego
PostNapisane: 24 paź 2018, 13:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31120
Kościół powinien być światłem dla człowieka, prowadzącym go po ścieżce wiary ze świata ułomnego, doczesnego w świat ponaddoczesny, świat trwały, świat ponadczasowy, świat duchowy, świat wieczny.
Skoro rozmontowano Europie ducha, to Kościół powinien odtworzyć życie wewnętrzne i je ubogacić.
W żaden sposób Kościół nie powinien czerpać w swojej posłudze z antywzorca propagowanego przez współczesnych ideologów.


Kościół jest potrzebny współczesnemu światu

W poniedziałek – w liturgiczne wspomnienie św. Jana Pawła II – w sanktuarium na Białych Morzach została odprawiona Msza św. na zakończenie II Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił ks. kard. Stanisław Dziwisz.

Zebranych w świątyni przywitał kustosz sanktuarium ks. Mateusz Hosaja. Ksiądz kard. Stanisław Dziwisz na początku Eucharystii przypomniał, że jest ona sprawowana dokładnie w czterdziestą rocznicę rozpoczęcia pontyfikatu Jana Pawła II, kiedy na placu św. Piotra w Rzymie rozległy się słowa: „Nie lękajcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”. – Te słowa nie przestają inspirować chrześcijan, ich wspólnoty i dzieła apostolskie – zauważył.

W homilii ks. kard. Dziwisz podkreślał, że nie ma Kościoła bez Chrystusa i nie ma Chrystusa bez Kościoła. – Chrystus zbudował swój Kościół na wierze i miłości Piotra i pozostałych apostołów. To oni podjęli dzieło swego Mistrza i poszli na cały świat, aby głosić Ewangelię o zbawieniu. To niezwykłe dzieło, rozpoczynające się tak skromnie, trwa już dwa tysiące lat – mówił i dodawał, że żyjemy w czasach, w których Kościół jest bardzo krytykowany. – Wydobywa się słabości i grzechy ludzi Kościoła. To prawda. Kościół składa się z ludzi grzesznych. Również jego słudzy są ludźmi grzesznymi. Ale przecież wszyscy jesteśmy powołani do ciągłego nawracania się, do uwalniania się od grzechu, od pożądliwości, od chciwości, od egoizmu. Prawda o słabości Kościoła nie powinna nam przesłaniać innej prawdy, że jest również Kościół święty – święty świętością jego głowy, Jezusa Chrystusa, i święty świętością niezliczonych Jego uczniów, którzy żyli i nadal żyją, którzy kochali i nadal kochają, którzy służyli i nadal służą Bogu i człowiekowi. Takim był święty Jan Paweł II – wskazał.

Kaznodzieja z całą mocą mówił, że Kościół jest potrzebny, bo to on przechowuje Ewangelię i święte sakramenty. – Kościół jest potrzebny współczesnemu światu. Kościół jest potrzebny Europie. Kościół jest potrzebny Polsce – powiedział.
Ksiądz kard. Dziwisz przypominał, że podczas inauguracji pontyfikatu nowy Papież zwracał się z szacunkiem do wszystkich ludzi, nie tylko wierzących. – Jego głos rozległ się w całym świecie, ale szczególnie zabrzmiał tam, gdzie była deptana godność człowieka, gdzie skazywano go na życie w nędzy, gdzie odbierano mu podstawowe prawo do wyznawania wiary. Dlatego mógł wołać na placu św. Piotra, a jego głos usłyszano na wszystkich kontynentach. Prosił, błagał, aby Chrystus zajął należne mu miejsce w życiu człowieka i narodów. Wołał: „Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokie dziedziny kultury, cywilizacji, rozwoju! Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie!” – mówił i dodawał, że Janowi Pawłowi II, ogarniającemu pasterską troską wszystkie kontynenty, w sposób szczególny leżał na sercu los Europy. – Wielokrotnie zabierał głos w jej sprawie. Znał korzenie i duchowe bogactwo naszego kontynentu, który wniósł niepowtarzalny wkład w dziedzictwo całej ludzkości. W tym dziejowym procesie chrześcijaństwo odegrało zasadniczą rolę. Ojciec Święty dostrzegał również zagrożenia, jakie od dłuższego czasu zaczęły się pojawiać na horyzoncie Europy, usuwającej coraz bardziej Boga na margines życia społecznego. Dlatego Papież – Europejczyk tak bardzo podkreślał, że Europa powinna przede wszystkim pozostawać wspólnotą ducha. Powinna powracać do swych najgłębszych źródeł – do wartości, które uformowały jej tożsamość – zauważał.

Hierarcha podkreślał, że Europa nie powinna się bać Chrystusa, bo przecież On niczego człowiekowi nie zabiera, a wszystko daje. – Europa Christi – Europa Chrystusa była i powinna zawsze być krainą dobra i miłości, sprawiedliwości i solidarności, wolności i pokoju.
Biorąc pod uwagę to wszystko, co św. Jan Paweł II wniósł do duchowego skarbca naszego kontynentu, w wielu środowiskach dojrzewa pragnienie, aby został on ogłoszony patronem Europy. Niewątpliwie zasługuje w pełni na ten tytuł, bo swoim nauczaniem, swoją miłością i służbą, swoją świętością inspiruje Kościół w Europie do podążania za Chrystusem i życia zgodnie z Ewangelią – zauważył.

Małgorzata Pabis

https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... wiatu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 29 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /