Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Media - fabryka kłamstw

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 12 lip 2014, 06:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Czym się karmisz, tym żyjesz

O. Dariusz Drążek CSsR

Jak słusznie zauważył Eryk Mistewicz, żyjemy dzisiaj w „świecie skróconej perspektywy”. To sytuacja trudna dla chrześcijan, bo krótka perspektywa staje w opozycji do perspektywy, którą mają ludzie wierzący – wieczności. Krótka perspektywa jest pokusą, ale rodzi oderwane od siebie zdarzenia, decyzje, słowa. W tej perspektywie liczy się czas, skuteczność, natychmiastowy efekt. Tak działają media. Żywotność newsa jest krótka, za chwilę pojawia się kolejny, by przykryć poprzedni. Ludzie zapominają, dostają nowe igrzyska, nowe zabawki.

Świat skróconej perspektywy próbuje uprowadzić myślenie. Błyskawiczność okrada odbiorców z namysłu koniecznego do podejmowania roztropnych decyzji, do kojarzenia faktów, do wyciągania wniosków. Wnioski wyciągną medialni interpretatorzy, a odbiorca ma je przyjąć za swoje.

Skutki kłamstwa

Niedawno podczas audycji jeden ze słuchaczy opowiadał, jak to starszej kobiecie zakładał telewizję cyfrową. Akurat w Telewizji Trwam emitowano „Rozmowy niedokończone”, których gościem był ks. prof. Tadeusz Guz. Słuchacz zaproponował, by chwilę posłuchali razem. Na co starsza kobieta zareagowała: „A on jest za Rydzykiem? Jeśli tak, to nie chcę go słuchać!”. Gdy mężczyzna stwierdził – robiąc pewne doświadczenie: „Nie. On jest przeciw Rydzykowi. To największy wróg Rydzyka”, kobieta zgodziła się oglądać. Prosty eksperyment dowiódł, że kobieta nie potrafiła już myśleć samodzielnie, uprowadzono jej myślenie.

Inny przykład. Swego czasu, gdy w Toruniu zaczynaliśmy wiercenia geotermalne, jeden z ogólnopolskich dzienników w swej lokalnej mutacji pisał, że Toruniowi grozi zalanie – ojciec Rydzyk wierci. Niemała część mieszkańców Torunia przejęła się wizją katastrofy. W następnym tygodniu ten sam dziennik pisał o pustyni i braku wody. Dwie oczywiście sprzeczne ze sobą informacje. Ludzie o uprowadzonym myśleniu nie mają zdolności porównawczej, zatracili umiejętność wyciągania wniosków, falsyfikowania informacji nieprawdziwych. Powtarzają to, co akurat usłyszą. Przy czym obie informacje były nieprawdziwe: Toruniowi nie groziło zalanie, a o. Rydzyk dowiercił się do wody, która jest w ziemi. Mają rację Ojcowie Kościoła, którzy przekazują nam prostą receptę: „Czym się karmisz, tym żyjesz”. Karmisz się plotką – stajesz się plotkarzem, karmisz się kłamstwem – stajesz się kłamcą, karmisz się brudem – stajesz się brudny. Takie są konsekwencje.

Przeciwko Bogu i człowiekowi

Bez prawdy tymczasem nie ma wolności. Ten, który jest Prawdą, wyswobadza nas ku wolności. Widzimy to wyraźnie w sakramencie pokuty i pojednania, gdy przychodzimy uwikłani, zasupłani, a Prawda nas oswobadza, oczyszcza, tzn. odtruwa nasz organizm z toksyn i proponuje wartościową strawę i co ważne – odrzucenie dotychczasowego jedzenia. Bo „czym się karmisz, tym żyjesz”.

Ósme przykazanie mówi: „Nie będziesz dawał fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. Fałszywe świadectwo może mieć różną postać. Oczywistym zaprzeczeniem prawdy jest kłamstwo – polega ono na mówieniu nieprawdy z intencją oszukania. Pan Jezus przypomina, że kłamstwo jest dziełem diabła: „Wy macie diabła za ojca […] prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa” (J 8,44). Chrystus jest Słowem, jest Prawdą. Dlatego kłamstwo jest profanacją słowa, profanacją prawdy, jest przeciwko Bogu i jest antyludzkie. Słowo ma za zadanie komunikować innym poznaną prawdę, ogniskować wokół. W communicare zawarta jest intencja communion. Komunikowanie z istoty służy budowaniu opartemu na prawdzie. Komunikowanie nie polega na rozbijaniu, na atomizowaniu, na krótkiej perspektywie – bo tworzy relację. Nie da się nawiązać relacji z kłamcą. Podobnie Adam i Ewa, wchodząc w relację z demonem, popełnili śmiertelny błąd. Nie dyskutuje się z kłamcą, nie szuka kompromisu – to modne dzisiaj słowo, obszarów porozumienia. Kompromisem z kłamstwem jest tzw. półprawda, czyli całe kłamstwo. Zauważmy – wejście w relację z kłamcą zrywa relację z Prawdą.

List św. Jakuba Apostoła zawiera znamienne stwierdzenie, że „z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo” (Jk 3,10). A więc odniesienie do ludzkiego słowa – wypowiadanego osobiście lub zwielokrotnionego przy użyciu środków społecznego przekazu. Media są z natury „martwymi narzędziami” – to, czy będą służyć celom, dla których zostały nam dane, zależy w wielkiej mierze od mądrości i poczucia odpowiedzialności, z jakimi będziemy je wykorzystywać. By z wielu ust występujących w mediach osób wychodziło błogosławieństwo, muszą one kierować się „moralną wizją i etyczną odpowiedzialnością”. Jan Paweł II podkreśla, że „informacja nigdy nie jest neutralna, że zawsze, przynajmniej implicite i intencjonalnie, odpowiada zasadniczym wyborom. […] Zręczne podkreślenia, uwypuklenia, jak również dawkowane milczenie mają w przekazie ogromne znaczenie. Formy i sposoby, w jakich przedstawiane są wydarzenia i problemy, […] pośrednio lub wprost wpływają na kształtowanie opinii publicznej i na formowanie sposobu myślenia pokojowego lub nastawionego na rozwiązania przy pomocy siły”. Jakie zatem jest podstawowe kryterium zasadniczego wyboru, który później ma wpływ na informację w stadium jej powstawania, przekazywania i odbioru? Kryterium to Papież określa jako „obowiązki wobec prawdy, wobec odbiorców i wobec wspólnego dobra społeczeństwa”.

Kreatorzy mitów

Media w nowoczesnym rozumieniu tego słowa mają być strażnikami i gwarantami wolności obywatelskiej i społecznej. Wolność to hasło, którym media chętnie się posługują i na które jeszcze chętniej się powołują.

Jan Paweł II w orędziu z 2003 r., napisanym w czterdziestą rocznicę publikacji encykliki „Pacem in terris”, wskazuje, że „środki przekazu służą wolności poprzez służbę prawdzie; ograniczają one korzystanie z wolności, jeśli oddalają się od prawdy, rozpowszechniając kłamstwa albo pobudzając niezdrowe emocjonalne reakcje na wydarzenia. Ludzie mogą budować wspólne dobro i rozliczać władze publiczne z ich działalności jedynie wówczas, gdy posiadają swobodny dostęp do prawdziwych i wyczerpujących informacji”. Prawda jest wartością bezcenną na areopagu mediów, jest kryterium wyboru, jest warunkiem wolności.

Media czy to publiczne, czy prywatne są z natury instytucjami dobra publicznego i temu dobru winny służyć – „nie są jedynie domeną prywatnych interesów ekonomicznych ani narzędziem władzy i propagandy w rękach elit społecznych, gospodarczych i politycznych: istnieją po to, by służyć dobru społeczeństwa jako całości”. A to oznacza, że media nie są narzędziami w służbie ideologii, korzyści grupowych, nie są również akwizytorami, których zadaniem jest zachęcanie, przekonywanie i sprzedawanie. Choć zdarza się, że „środki społecznego przekazu traktują ludzi wyłącznie jako konsumentów lub jako rywalizujące ze sobą grupy interesów, albo też manipulują telewidzami, czytelnikami i słuchaczami jak martwymi liczbami, spodziewając się po nich określonych korzyści – poparcia politycznego czy też zwiększonej sprzedaży jakiś towarów”. Jan Paweł II stwierdza wprost, iż takie praktyki niszczą wspólnotę, zamiast ubogacać, izolują i wykorzystują.

Co jest kryterium funkcjonowania mediów komercyjnych? Oczywiście ZYSK. Tak jak sklep chce mieć zysk, szef chce mieć zysk, tak i właściciel mediów komercyjnych chce mieć zyski. Różnica jest tylko w towarze, towarem czy usługą jest tutaj informacja połączona z rozrywką. Często potrzeba zysku wyrasta poza prawdę i moralność. Jeśli nie kłamstwo wprost – to pochopne sądy, obmowy (kto bez obiektywnie ważnej przyczyny ujawnia wady i błędy drugiego człowieka osobom, które o tym nie wiedzą), oszczerstwa (kto przez wypowiedzi sprzeczne z prawdą szkodzi dobremu imieniu innych i daje okazję do fałszywych sądów na ich temat). Przypominam, ile oszczerstw padało i pada pod adresem dyrektora Radia Maryja. I o co chodzi w tych oszczerstwach? Chodzi o to, by podważyć autorytet, by obrzydzić, by odebrać dobre imię, by zablokować relację. Przecież mit maybacha w głowach wielu ludzi żyje do dziś. To jest działanie celowe. Dlatego uważajmy, komu dajemy wiarę, bo są tacy, którzy próbują wyprowadzić na manowce i od razu podają nam swoje stworzone marketingowo autorytety, byśmy szli za nimi.

Fabryka kłamstw

Chciałbym przypomnieć postać śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie wchodzę w to, czy ktoś się utożsamiał z jego polityką czy nie. Ale obraz, który prezentowały media, był fałszywy. Przekonaliśmy się o tym tuż po katastrofie. Nagle na półkach znalazły się zdjęcia uśmiechniętego prezydenta, poprawianie przez żonę prezydenta krawata mężowi nie było interpretowane jako niezaradność i – krótko mówiąc – obciach, ale jako troska żony o męża. I ludzie to zobaczyli i przez chwilę byli wściekli na media, które do tej pory sączyły jad i dzieliły Naród. Ale media znów przejęły kontrolę nad umysłami ludzi.

Ludzie szybko zapomnieli, że część mediów i polityków przed 10 kwietnia kłamała, oczerniała, wydawała pochopne sądy, obmawiała. Zapomnieli i znów dali się zwieść. A ci, którzy kłamali przed 10 kwietnia, szybko ułożyli narrację, którą wsączali w umysły ludzi: o prezydencie, który kazał lądować za wszelką cenę w Smoleńsku, o pilotach samobójcach – niezgranych, niedoświadczonych nieukach, którzy nie rozróżniali wysokościomierzów, o dowódcy Sił Powietrznych gen. Błasiku, który przejął dowodzenie samolotem, który był pijany, który wywierał presję na załogę, który przejął stery. Ten reżimowy nurt to był jeden chór wyśpiewujący często kłamstwa, oszczerstwa, posługujący się obmową i pogardą, prawdę mający za nic. I nawet na tym kłamliwym śpiewie przybito pieczątki z orłem w koronie w imieniu Rzeczypospolitej. Honoru żołnierza polskiego musiała bronić wdowa po generale, a Polska przejęła wiele z narracji Rosjan i nie upomniała się o swoich obywateli. Polskę stać było tylko na piękny pogrzeb. To za mało. Polsce potrzebna jest prawda! Zwierzchnik Sił Zbrojnych nie upomniał się o honor dowódcy i żołnierza polskiego. Awans szybko otrzymali ci, których rola w przygotowaniu i zabezpieczeniu wizyty państwowej nie jest jasna. A gdy polski ksiądz – oficer – w kazaniu z okazji Święta Niepodległości Polski upomniał się o prawdę, został zrugany przez prezydenta. W oczach opinii publicznej wszystko ma być bowiem czekoladowe – nawet orzeł. Komuniści zjedli mu koronę, a współcześni władcy chcą zjeść orła z piórami. I pozamiatać…

Przypominam naszą walkę o obecność Telewizji Trwam na cyfrowym multipleksie. Jeżeli ktoś boi się jednego kazania wygłoszonego w narodowe Święto Niepodległości, to przecież nie pozwoli, by szeroko działała telewizja, w której tych kazań będzie wiele i w której nie będzie się ich cenzurować i dostosowywać do kryteriów poprawności politycznej. Nic dziwnego, że jest lęk przed Telewizją Trwam i Radiem Maryja. A to, że w walce tej wykorzystuje się kłamstwo – też nie dziwi. Ale również nie można się dziwić, że ludzie, którzy kochają prawdę, będą o nią walczyć. A czy można się dziwić, że kłamstwo bywa bezczelne? Nie, bo pycha kroczy przed upadkiem i demon, który kusił Syna Człowieczego, też był bezczelny. Tylko pro memoria: jeżeli w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji mówią, że nie liczy się podpisów, tylko koperty, bo nie ma ludzi i pieniędzy – to jest prawdziwa bezczelność. Chcą społeczeństwa obywatelskiego? – to je widzieli.

Kto się boi prawdy

Już Herod posługiwał się kłamstwem i podstępem, by od trzech mędrców dowiedzieć się, gdzie narodził się Jezus. Już to nowo narodzone Dziecko było dla niego zagrożeniem, zagrożeniem dla władzy politycznej. Bo prawda jest zawsze zagrożeniem dla władzy opartej na kłamstwie i przemocy, dla władzy, która dyskryminuje i wyklucza. Herod z lęku przed utratą władzy nie wahał się dokonać rzezi niewiniątek, bo władza bez wartości rychło zamienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm i deprawuje, czasem deprawuje absolutnie, gdy ma się wszystkie urzędy w państwie – jest to władza absolutna.

Taka władza boi się nie tylko kazania na Święto Niepodległości, boi się nie tylko katolickich mediów – boi się nawet namiotu na Krakowskim Przedmieściu, boi się zniczy pod Pałacem Namiestnikowskim, boi się tulipanów na krawężniku, boi się kelnerów, boi się pomnika, boi się mostu, boi się Imienia – władza oparta na kłamstwie i przemocy musi żyć w strachu – bo tylko ten, kto żyje w prawdzie – jest wolny. I boi się krzyża – nie tylko tego na Krakowskim Przedmieściu – mówi, że krzyż dzieli, a tymczasem krzyż osądza i krzyż wzywa do nawrócenia, krzyż jest symbolem prawdy i miłości aż do oddania życia. Dlatego rozumiem, że bywa w pewnych miejscach niewygodny – bo wzywa do nawrócenia. Dlatego znikają krzyże, bo do głosu dochodzą bałwochwalcy.

W wyborze mediów – źródeł pamiętajmy: „Czym się karmisz, tym żyjesz”. Toksyczne media skracają nam perspektywę, próbując zabrać czas namysłu, i uprowadzają nasze myślenie, a w konsekwencji nasze decyzje, naszą wolność.

http://www.naszdziennik.pl/wp/85056,czy ... yjesz.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 23 sie 2014, 08:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
O zatruciu informacyjnym w mediach

Debata o mediach

Są tematy związane z działalnością mediosfery, których się celowo unika. Jednym z nich jest zatrucie informacyjne. Jego funkcjonowanie sprzyja kamuflowaniu prawdy i ułatwia jej instrumentalne wykorzystywanie. Przy czym wciąż aktualna jest prawidłowość, że ten posiada prawdziwą władzę, kto w pełni dysponuje informacją.

Zatrucie informacyjne jest więc wyjątkowo ważnym wyzwaniem stojącym przed użytkownikami mediów, które stały się główną platformą czerpania wiedzy przez człowieka. Poznanie najważniejszych mechanizmów zatruwania informacji jest dziś nieodzownym warunkiem prawidłowego odbioru mediów i ochrony przed manipulacją. Pozwala też krytycznie ocenić opinię publiczną i jej sondaże. Zatem tematu zatrucia informacyjnego nie może zabraknąć w trwającej na łamach „Naszego Dziennika” debacie o mediach.

Jak się zatruwa informację?
Ujmując najprościej – zatrucie informacyjne w mediach polega na tym, że o sprawach najważniejszych mówi się w taki sposób, jakby one były mało ważne albo nic nie znaczyły. I odwrotnie – o sprawach nieistotnych i mało znaczących mówi się tak jak o sprawach najwyższej wagi.

Ostatnio mechanizm ten można było zaobserwować w wielu mediach w związku z aferą podsłuchową. Punkt ciężkości w jej wyjaśnianiu przesuwano na sprawców podsłuchów, marginalizując samą treść i znaczenie podsłuchiwanych rozmów.

Specyficzną i dość wyrafinowaną postacią zatrucia informacyjnego jest niedopuszczanie do zaistnienia w mediosferze pewnych osób lub instytucji, choć mają one wiele do powiedzenia, czego dowiedli swoją bogatą i oryginalną twórczością. Mimo to eliminuje się je z dostępu do mediów komercyjnych, a nawet do mediów publicznych.

Znanym przykładem takiego wykluczenia było skazanie na ciszę medialną mediów nazywanych toruńskimi – tzn. Radia Maryja, Telewizji Trwam i „Naszego Dziennika”. Przez wiele lat, jeżeli je wspominano, to wyłącznie w świetle negatywnym, tworząc wokół nich czarny PR.

Mechanizmem, który dość skutecznie i skrycie prowadzi do zatrucia infosfery (środowiska informacji), jest różnych maści poprawność polityczna. Wtedy miarą oceny poszczególnych wydarzeń i zjawisk jest ich stosunek do norm obowiązujących aktualnie w obrębie poprawności politycznej. Praktyczne jej egzekwowanie jest wygodną formą cenzury.

Do publikacji w mediach kwalifikuje się to, co jest zgodne z poprawnością, a odrzuca to, co się z nią nie zgadza. W skali infosfery państwa mechanizm poprawności politycznej może doprowadzić wręcz do spustoszenia w obrazie przekazywanych informacji. Widać to najwyraźniej w systemach totalitarnych, gdzie mechanizmy dezinformacji pracują perfekcyjnie.

W krajach zachodnich wskazuje się na to zagrożenie, stosując określenia dosadne, takie jak „jarmark informacyjny”, „informacja przedawkowana”, „śmietnik informacji” czy „gangrena informacji”.

Kolejnym sposobem zatruwania informacji jest szum informacyjny. Wskutek zastosowania odpowiednich technik dochodzi do znacznego zniekształcenia przekazywanej informacji. Wtedy staje się ona wieloznaczna, niedokończona, wybiórcza i niezrozumiała.

W czasach PRL wzbudzanie szumu informacyjnego było zadaniem tzw. zagłuszarek, które miały uniemożliwić odbiór zachodnich radiostacji (Radia Wolna Europa, Głosu Ameryki itp.). Dziś w niektórych programach telewizyjnych polemiki są prowadzone w taki sposób, że widz przestaje rozumieć omawiane problemy albo rozumie je na opak, zwłaszcza gdy doświadcza nadmiaru informacji wzajemnie sprzecznych.

Od pewnego czasu sięga się w mediach po technikę, która z wyszukaną przebiegłością zatruwa informację w dziedzinie wartości. Jest nią banalizacja problemów, ważnych spraw i zjawisk. Technika ta szybko się upowszechnia. W publikacjach zachodnich mówi się już o „kulcie banału” (F. Jost).

Banalizować znaczy uznawać jakąś sprawę za coś mało wartościowego, zasługującego jedynie na zlekceważenie, a nawet na pogardę. W języku mówionym odbiciem tego zjawiska jest częste posługiwanie się komunałami i pustymi frazesami.

Banalizacja wyraża się też w niekontrolowanym komizmie, który może się stać platformą płytkiej i prymitywnej wesołkowatości człowieka. Ludzie tego typu tworzą społeczność wesołków, dla których zabawa i żart stają się główną wartością i sensem życia (F. L’Yvonnet). Sytuacja staje się poważna, gdy przedmiotem płytkich dowcipów i głupkowatych aluzji są wartości nadrzędne.

Przykłady tego typu można spotkać w niektórych programach rozrywkowych emitowanych w telewizji. Im niższy poziom one reprezentują, tym bardziej podobają się publiczności sztuczki, w których banalizuje się nawet wartości zasługujące na najwyższy szacunek. Widzowie śmieją się tam także z najbardziej niesmacznych i żenujących powiedzonek, gdyż trwanie w amoku banału pozbawia człowieka trzeźwego myślenia i dociekliwości intelektualnej.

Symptomy zatrucia informacyjnego
W świetle przywołanych przykładowo sposobów zatruwania informacji można pojąć, dlaczego media w Polsce nie miały odwagi gremialnie stanąć w obronie zagrożonej kultury ducha, która przecież jest duchem kultury. Bez niej kultura staje się wyjątkowo peryferyjna i nie oddziałuje twórczo na losy jednostki i narodu. Myślę o spektaklu „Golgota Picnic”.

Wymienione wcześniej czynniki zatrucia informacyjnego mają swoje odbicie w relacjach i komentarzach na ten temat w większości polskich mediów. Bełkot wpisany w tekst sztuki wyrażał się w bełkocie wypowiadanych argumentów i postulatów jej obrońców. Bo czy przejawem wolności jest buńczuczne podkreślanie prawa do bezkarnego obrażania chrześcijan? Albo infantylne przekonywanie społeczeństwa, że teatr nie jest przestrzenią publiczną, a więc można w nim robić wszystko, można bluźnić Bogu i Go obrażać, drwić sobie z wartości, które dla milionów są święte i stanowią fundament kultury narodowej. Dla których Polacy oddawali życie.

A szastanie prawem do wolności w takiej sytuacji nie tylko kompromituje jego rzeczników, ale przede wszystkim uderza w nich rykoszetem. We Francji, gdzie zrezygnowano z wystawienia „Golgoty Picnic”, od dawna funkcjonuje powiedzenie, którego tu nie można nie przytoczyć: Qui s’excuse s’accuse – Kto się usprawiedliwia, ten się oskarża.

Niepokój musi budzić przede wszystkim stan wrażliwości intelektualnej aktorów, którzy brali udział w publicznym pośmiewisku z Golgoty, tzn. z Chrystusa i Jego zbawczej śmierci na krzyżu. Świadomie pomijam wrażliwość religijną i moralną. Wszak wrażliwość intelektualna jest tym minimum, którego powinno się wymagać od ludzi mających ambicję bycia elitą kulturalną narodu. Tego pośmiewiska nie da się niczym usprawiedliwić. Tak jak nikt umysłowo przytomny nie będzie usprawiedliwiał swojego udziału w publicznym pośmiewisku z holokaustu czy z Koranu. A może chodzi o to, żeby w duchu nowej poprawności, w przestrzeni postępowej pseudokultury zbudować społeczeństwo wesołków i fircyków, w którym wszystko będzie wolno obśmiać i wyszydzić, wszystko, co chrześcijańskie, podeptać i zrealizować niespełnione do końca plany neomarksistowskich fundamentalistów. Zawsze przy akompaniamencie uszczęśliwionych konsumentów pseudosztuki.

Twory typu „Golgota Picnic” są bezczeszczeniem kultury i budują groźną antykulturę, która prowadzi do katastrofy. Niestety, człowiek zaślepiony obłąkańczą ideologią nie jest w stanie tego pojąć.

Zwiastuny nadziei
Podczas spotkania z przedstawicielami świata kultury w katedrze łódzkiej w 1987 r. Papież Jan Paweł II otrzymał najdłuższe oklaski wtedy, gdy dziękował im za to, że dotąd byli i pozostali sobą – jako ludzie, chrześcijanie i twórcy kultury – w czasach niełatwych dla odpowiedzialnych artystów i dla ludzi wierzących. Tak do nich mówił Ojciec Święty, który siedem lat wcześniej w paryskiej siedzibie UNESCO w przemówieniu do przedstawicieli wszystkich państw i narodów świata stwierdził: „Kultura jest tym, przez co człowiek jako człowiek staje się bardziej człowiekiem, bardziej ’jest’. Człowiek, i tylko człowiek, jest sprawcą i twórcą kultury; człowiek, i tylko człowiek, w niej się wyraża i w niej się potwierdza. Dlatego jako człowiek nie może się obejść bez kultury”. Wypowiedź tę należy rozumieć również jako wyraźną przestrogę przed widmem pseudokultury z jej etycznym relatywizmem oraz groźbą totalnej degradacji człowieka.

Niestety, to przesłanie Jana Pawła II, największego z Polaków, poety i aktora, a dziś świętego, skierowane do całego świata, zostało zlekceważone przez jego rodaków – akurat w roku tak bardzo oczekiwanej kanonizacji.

Dobrze się więc stało, że właśnie w Łodzi znalazł się odważny aktor, który postanowił pozostać sobą i zamanifestował swoją dezaprobatę wobec bełkotu obelżywej sztuki, solidaryzując się z grupą osób protestujących. W następstwie tej decyzji Marek Cichucki został wyrzucony z teatru. Należałoby życzyć, żeby jak najwięcej takich świateł pojawiło się w wyjątkowo mrocznym tunelu polskiej pseudokultury. Znaki nadziei zrodzonej ze świadectwa są nam wszystkim jak nigdy dotąd bardzo potrzebne.

Ks. bp Adam Lepa

http://www.naszdziennik.pl/mysl/92959,o ... diach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 30 sie 2014, 07:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Nie dać się zmanipulować

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

„Wiązanie umysłów” to książka, która – można powiedzieć – podsumowuje debatę na temat roli i znaczenia współczesnych mediów, jaką toczyliśmy i toczymy na łamach „Naszego Dziennika”.

Czytelnicy dostają do rąk syntetyczny materiał w postaci 25 artykułów, jakie zamieściliśmy w większości w tym roku, ale również w dwóch poprzednich latach, gdy trwała batalia o obecność Telewizji Trwam na cyfrowym multipleksie. Teksty opisują kondycję prasy, radia, telewizji, internetu. Nie tę ekonomiczną, ale o wiele ważniejszą, bo dotyczącą wartości, jakim media hołdują, jakie propagują i wtłaczają w umysły odbiorców. A ta kondycja nie jest dobra, wręcz trzeba stwierdzić, że jest bardzo zła. To doskonale widać w tekstach autorów książki, która od dziś jest do nabycia w księgarniach „Naszego Dziennika”.

Ksiądz biskup Adam Lepa – którego tekst otwiera „Wiązanie umysłów” – ma rację, gdy pisze, że media mają możliwości bardzo pozytywnego oddziaływania na człowieka, mogą go edukować, ewangelizować, jednak od tej misji wiele z nich już odeszło i „od pewnego czasu jednak obserwuje się, że coraz więcej mediów, również w Polsce, wykazuje szkodliwy wpływ na swoich odbiorców”. Przekazują ludziom treści, które nie są „czystym” przekazem, ale bardzo poważnie zmanipulowanym. Nie dzieje się to oczywiście bezwiednie, nie jest to „uboczna działalność” środków przekazu, ale ich celowa, z góry zaplanowana i realizowana kampania. Ta manipulacja czemuś musi służyć i służy: ma ona zmienić postrzeganie świata, postępowanie człowieka, a także całych społeczeństw i narodów.

Czyli media po prostu zniewalają człowieka, który często nawet nie zdaje sobie sprawy, że myśli, postępuje tak, jak sobie tego życzą media i stojące za nimi różne środowiska, lobby. A te w większości dążą do zniszczenia rodziny, osłabienia więzi narodowych, tradycji, ich celem jest też szczególnie walka z katolicyzmem. Wszystko to zaś dzieje się pod płaszczykiem tolerancji, budowania „społeczeństwa otwartego”, multikulturowego. Na mechanizmy tej manipulacji, do której posuwają się przede wszystkim media lewicowe, wskazują nasi autorzy.

Fałszywe autorytety
Sposobów wpływania na człowieka jest całe mnóstwo. Przeciętny czytelnik, widz, radiosłuchacz czy internauta nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest w zasadzie codziennie manipulowany, że to nie on samodzielnie i autonomicznie kształtuje swoje postawy, ale właśnie media robią to za niego. Media np. trąbią na lewo i prawo o tolerancji, ale dla nich tolerancja jest zarezerwowana dla środowisk homoseksualnych i innych różnych mniejszości, natomiast nie mogą liczyć na nią katolicy. Dla medialnych decydentów Kościół jest od dawna największym wrogiem.

W obecnych czasach to zwłaszcza telewizja i internet promują określone wzory zachowań, styl życia, to one kształtują też nasze potrzeby ekonomiczne. To bohaterowie seriali, różni celebryci stali się autorytetami dla ludzi, którzy chcieliby żyć tak jak oni. Na to raczej szans nie mają, ale mogą za to mieć podobne upodobania, pogląd na świat, sympatie polityczne. Ludzie nawet się nie zastanawiają, że taka „gwiazdeczka” często poziomem intelektu nie przerasta przeciętnego ucznia szkoły ponadgimnazjalnej, a przed kamerą klepie same bzdury i komunały, przeplatane agresją. Ale chłoną te treści i przyjmują za swoje.

To również skutek tego – na co też nasi autorzy zwracają uwagę – że media stały się autorytetem dla ludzi, zwłaszcza młodych. Kiedyś, gdy istniały tylko prasa i radio, telewizja raczkowała, a o internecie nikt nawet nie śnił, autorytetami dla nas byli rodzice, dziadkowie, oni mieli decydujący wpływ na formowanie młodego człowieka. Teraz tę rolę przejęły telewizja i sieć, co ułatwia im też dezintegracja społeczeństwa, upadek znaczenia i roli rodziny. Dlatego jednymi z najbardziej negatywnych skutków współczesnej cywilizacji dla człowieka są: uzależnienie od mediów, rozbijanie wspólnoty oraz niszczenie relacji międzyludzkich. W Polsce widać to choćby po tym, jak media potrafią skłócić Polaków albo podrzucać im różne tematy zastępcze, byle tylko za bardzo nie interesowali się tym, co dzieje się w ich Ojczyźnie, jak sprawuje się stojąca na czele kraju władza. I skutecznie robią to już od wielu lat. Tymczasem dziennikarze powinni kontrolować władzę, bo tego ma prawo od nich oczekiwać społeczeństwo. To przecież wolne media są gwarancją wolności człowieka. Tyle że one same są zniewolone, na co też zwracamy uwagę w tej książce.

Katolickie media
Rozważania uczestników debaty medialnej nie są częścią jakiejś czysto akademickiej, abstrakcyjnej dysputy. Punktem odniesienia dla nich jest nauka Kościoła katolickiego. O roli mediów i o tym, jakimi wartościami powinny się kierować, pisał św. Jan Paweł II, sporo miejsca poświęcił im Benedykt XVI. A Papież Franciszek ostrzegał ludzi przed grzechami popełnianymi przez media, z których trzy uznał za najpoważniejsze: dezinformację, oszczerstwo i obmowę.

Na szczęście jest prasa, radio i telewizja katolicka, które mogą tę sytuację zmienić. To prawda, że ich pozycja jest jeszcze słaba wobec mediów lewicowych, bo nie dysponują takimi funduszami jak one, ale trzeba wierzyć i ufać Bożej Opatrzności, że dzięki wytrwałej pracy, edukowaniu ludzi uda się nam skutecznie walczyć z tymi patologiami. Bo patologią jest to, że władzę nad społeczeństwem sprawuje nie rząd, nie ministrowie, ale media.

--------------------------------------------------------------------------------

Książkę „WIĄZANIE UMYSŁÓW” można nabyć w księgarniach „Naszego Dziennika”:

w Warszawie, al. Solidarności 83/89, tel. (22) 850 60 20, e-mail: ksiegarnia.wawa@naszdziennik.pl

w Krakowie, ul. Starowiślna 49, tel. (12) 431 02 45, e-mail: ksiegarnia@naszdziennik.pl e-mail: zamowienia@naszdziennik.pl

Krzysztof Losz

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... lowac.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 13 wrz 2014, 10:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Siła mediów

Krzysztof Losz

Czwarta władza – tak zwykło mówić się o mediach, choć bardzo często stają się one tą pierwszą władzą, najważniejszą, która ma największy wpływ na życie ludzi. Środki społecznego przekazu przestały już nimi być, bowiem nie zajmują się już tylko opisywaniem wydarzeń politycznych, procesów gospodarczych, społecznych, ale poprzez szereg manipulacji, celowych przeinaczeń, przemilczeń kreują te zdarzenia, sterują tym, co odbiorca ma myśleć, jakich wartości ma przestrzegać, według jakiego modelu ma budować życie rodzinne, zawodowe, społeczne.

Media mają ogromny wpływ na działania wybieranych w wyborach władz publicznych, są w stanie dokonywać „aksamitnych” zamachów stanu, dyskredytując jednych polityków, wynosząc do góry innych. Mogą też zachwiać rynkami finansowymi, wpędzić niejeden kraj w poważne tarapaty gospodarcze. Przykładów takich działań było w dalszej i bliższej przeszłości bardzo dużo, tak na świecie, jak i w Polsce.

Te cele jest łatwiej osiągać, bo ludzie uzależnili się od mediów, zwłaszcza od telewizji i internetu. Z nich czerpią wiedzę o otaczającym nas świecie, a ponieważ to, co dostają, jest ułomne, wykrzywione, wypaczone, zmanipulowane, to nie ma co się dziwić, że w ciągu ostatnich 20 lat doszło do kompletnego przeorania społecznej świadomości. To, co kiedyś dla większości ludzi było występkiem, teraz jest cnotą, to, co kiedyś było niemoralnym zachowaniem, perwersją, teraz jest uważane za coś normalnego, a wręcz szlachetnego.

Dożyliśmy takich czasów, że np. pornografia jest traktowana jako ciekawa i niewinna rozrywka. Programy, filmy, które jeszcze niedawno można byłoby kupić tylko w specjalnych sklepach lub na czarnym rynku ze względu na obsceniczne, wręcz obrzydliwe sceny, teraz są pokazywane w wielu telewizjach, i to wcale nie na kodowanych kanałach. A my do tego już tak przywykliśmy, łykamy lekko tę ideologię, że treści pornograficzne w telewizji przestają nam przeszkadzać. Z internetem jest jeszcze gorzej.

Ale ideologiczne patrzenie na świat przynosi też konkretne szkody w postaci tolerowania, przemilczania przez media zbrodni. Przykład z ostatniego czasu: od kilku miesięcy z przerażeniem patrzymy na zdjęcia z wojny w Iraku i Syrii, gdzie swoje wpływy rozszerza Państwo Islamskie, dopuszczając się potwornych zbrodni, zwłaszcza na chrześcijanach. Islamiści nie wypłynęli na powierzchnię nagle, znienacka, oni działali już od dawna, ale przez długi czas kreowano ich na szlachetnych bojowników walczących ze znienawidzonym i antydemokratycznym prezydentem Syrii Baszarem al-Asadem. I z powodu tej politycznej poprawności manipulacji społeczeństwa Zachodu nie mogły dowiedzieć się o prawdziwym obliczu islamistów.

Dożyliśmy takich czasów, że jeśli ktoś chce zmieniać świat, ludzi, to nie robi tego przez obejmowanie urzędów premiera czy prezydenta, posła albo senatora. Łatwiej i prościej jest kontrolować media, bo taka władza jest często realnie większa od mandatu wyborczego, a zapewnia też kompletną niezależność od woli społeczeństwa. To nie społeczeństwo decyduje o tym, kto staje się medialnym magnatem, i to nie społeczeństwo wpływa na to, jak kieruje on swoimi stacjami telewizyjnymi, portalami internetowymi, gazetami, tygodnikami, stacjami radiowymi, jakimi treściami je wypełnia. Jest wręcz odwrotnie – to medialni magnaci sterują ludźmi, wtłaczają im do głów wzorce zachowań, faszerują różnymi ideologiami.

Kiedy Adam Michnik w 1991 roku rezygnował z czynnego udziału w polityce, wiele postronnych osób pewnie się dziwiło, że rezygnuje z tej kariery, a przecież teoretycznie był osobą, która predestynowała do zajmowania bardzo wysokich stanowisk publicznych. Michnik jednak doskonale wiedział, że więcej osiągnie przez działalność w mediach, i się nie pomylił, bo „Gazeta Wyborcza” przez wiele lat była uważana za najbardziej opiniotwórczy tytuł prasy codziennej, zapewniając także swojemu naczelnemu ogromne wpływy, jakich pewnie by nigdy nie osiągnął jako poseł czy minister, a nawet premier.

Środowisko Michnika zyskało przez to ogromną władzę nad ludzkimi umysłami, kto podpadł „GW”, był skazany na cywilną śmierć, polityczny niebyt. Wystarczyło przypięcie mu łatki oszołoma, antysemity, antydemokraty, wplątanie go w wyimaginowaną aferę. „GW” była i jest w awangardzie „postępu”, broni „praw mniejszości seksualnych”, propaguje genderyzm, feminizm i inne szkodliwe ideologie.

„Gazeta Wyborcza” pokazała wiele razy, w jaki sposób można zniszczyć polityka z wrogiego obozu, a jak można chronić tych „swoich”, nawet jeżeli są nieudolni bądź zamieszani w mniejsze czy większe afery. I choć pozycja tego środowiska po aferze Rywina zaczęła słabnąć, to jednak pałeczkę przejęły od redaktorów z ul. Czerskiej inne media, gdzie pracują menedżerowie, dziennikarze, których można uważać za „wychowanków Adama Michnika”.

Mamy więc teraz do czynienia z taką oto sytuacją, że tzw. mainstreamowe media (głównego nurtu) utworzyły swoisty monopol idei. Mają różnych właścicieli, ale propagują te same idee, a do tego mainstreamu należą też niestety publiczne radio i telewizja, a od nich zwłaszcza mamy prawo żądać pluralizmu i unikania propagowania szkodliwych dla społeczeństwa ideologii.

Środki społecznego przekazu stały się niestety ważnym, a wręcz najważniejszym narzędziem deprawacji, niszczenia człowieka. Wiele z nich nie pełni już od dawna służebnej roli wobec społeczeństwa, wręcz przeciwnie – temu społeczeństwu najbardziej szkodzi. Najgorsze jest to, że wielu Polaków nawet sobie z tego nie zdaje sprawy.

http://www.naszdziennik.pl/wp/97143,sila-mediow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 19 wrz 2014, 07:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Manipulacja to brutalna agresja

Z ks. bp. Adamem Lepą, członkiem Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Sławomir Jagodziński

W najbliższą niedzielę Kościół w Polsce obchodzi Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. Ojciec Święty Franciszek w orędziu na ten dzień podkreśla znaczenie czujności i obecności Kościoła w świecie komunikacji, „aby rozmawiać ze współczesnym człowiekiem i prowadzić go na spotkanie z Chrystusem”. Katolik, który pracuje w mediach, nie powinien chyba nigdy tracić z oczu misji ewangelizacyjnej?
– Warto przypomnieć, że ten dzień jest błogosławioną pamiątką po Soborze Watykańskim II, na którym został uchwalony. Papieskie orędzia ogłaszane z tej okazji podejmują w sposób przekonujący aktualne zjawiska i problemy wynikające z funkcjonowania mediosfery, tzn. środowiska mediów. Papież kładzie nacisk na kulturę spotkania osób poprzez media i w mediach. Kultura ta pomaga we wzajemnym poznaniu się, do czego prowadzi gotowość do słuchania siebie nawzajem i uczenie się jedni od drugich. I tylko wtedy ludzie mogą się lepiej wzajemnie rozumieć. Ojciec Święty często posługuje się w orędziu słowem „bliskość” i stwierdza wprost, że ta bliskość może nadać przekazowi szczególną moc. Stawia też istotne i zasadnicze pytanie, co należy zrobić, żeby posługując się wraz z innymi światem mediów, nie utracić tej wzajemnej bliskości. Wszak kultura spotkania oparta na wzajemnym rozumieniu się i bliskości jest drogą, która przygotowuje do spotkania z Chrystusem.

Papież Franciszek stawia mediom wysokie wymagania. Oto świat mediów powinien przyczyniać się do wzrostu miłości między ludźmi. Nie może się stać jedynie siecią zimnych przewodów i technologii, lecz ma wyrażać czułość, która wraz ze świadectwem chrześcijańskim, dzięki sieci może doprowadzić „na egzystencjalne peryferie”.

Refleksja nad „wszechobecnością” mediów z konieczności prowadzi do pytania o udział katolików pracujących w mediach w dziele ewangelizacji. Należy tu przypomnieć o pewnej prawidłowości, która daje się zauważyć w Polsce i w innych krajach. Oto działalność ewangelizacyjna w mediach i przez media wtedy jest najbardziej skuteczna, kiedy stały się one przede wszystkim miejscem, a nie jedynie narzędziem czy środkiem ewangelizowania.

Jednak dostrzegamy ogromną dysproporcję pomiędzy ilością mediów laickich i katolickich, na niekorzyść tych ostatnich. Czy my jako katolicy nie za mało promujemy nasze katolickie środki przekazu?
– Tę dysproporcję widać wyraźnie, gdy weźmie się pod uwagę, że 90 proc. mediów w Polsce znajduje się w rękach środowisk liberalnych i lewicowych. Najwłaściwszą odpowiedzią na tę sytuację powinna być taka aktywność katolików, która prowadziłaby do upowszechnienia mediów katolickich oraz do tworzenia nowych. O tej powinności mówił już i do niej zobowiązywał Dekret o środkach społecznego przekazu ogłoszony na Soborze Watykańskim II w 1963 roku. Ojcowie Soboru wezwali wtedy do praktykowania różnorakich form apostolstwa w dziedzinie mediów katolickich. Przy czym najwięcej uwagi poświęcił Sobór „dobrej prasie”, którą powinno się popierać i rozwijać, „a wiernym należy przypominać o konieczności czytania i rozpowszechniania prasy katolickiej”. Dziś ta zachęta powtarzana jest przez światłych pedagogów w haśle: „Więcej czytać, mniej oglądać!” oraz w czytelnej przestrodze „Dzieci stają się tym, co czytają”. Gdy zaś czytają „na głos”, korzystają z lektury najpełniej. Natomiast sytuacja jest szczególnie groźna, gdy miejsce książki zajęła telewizja. 95. proc. dzieci w Polsce na pytanie „co robisz wspólnie z rodzicami”, odpowiada „oglądam telewizję”. W różny sposób duszpasterze zachęcają swoich parafian. Znam kapłanów, którzy jeszcze przed niedzielą dostarczają rodzinom za pośrednictwem „kolporterów” prasę katolicką, tak żeby w niedzielę mogli się odwołać do wybranych tekstów i innych zachęcić do przeczytania. Są proboszczowie, którzy osobiście przed kościołem rozprowadzają prasę katolicką z odpowiednią zachętą. Spotkałem też kilku proboszczów, którzy najciekawsze artykuły prasowe kserują i w takiej formie parafianie zabierają je do domu, żeby po przeczytaniu przekazać sąsiadom. Możliwości jest wiele.

Szczególnego chyba wsparcia potrzebują ogólnopolskie, a nawet ogólnoświatowe media katolickie?
– Szczególną troską katolików w Polsce powinny być otoczone dwa media katolickie: Radio Maryja i Telewizja Trwam. Wszak mają one zasięg ogólnoświatowy i mogą być odbierane w każdym zakątku kuli ziemskiej, a ponadto stały się one miejscem ewangelizowania i dlatego są w swojej działalności bardzo skuteczne. Nie trzeba tłumaczyć, że funkcjonowanie Radia Maryja i Telewizji Trwam wymaga ogromnych nakładów finansowych. Te media nie otrzymują jakichkolwiek dotacji, nie mają też oparcia w regularnym abonamencie, jak media publiczne. Zdane są wyłącznie na ofiarność polskich katolików.

Ojciec Święty Franciszek w orędziu zwraca też uwagę na inny problem: obecnie „szybkość informacji przekracza nasze możliwości refleksji i osądu”. Nie dziwi więc, że często słyszy się takie zdanie: „Nie wiem, co mam o tym myśleć”. Jakie niebezpieczeństwa łączą się z bezrefleksyjnym podejściem do medialnych doniesień?
– Opinia Papieża Franciszka na temat „szybkości informacji” jest wyjątkowo ważna i wciąż aktualna. Nowe technologie stosowane w przekazie informacji sprawiają, że człowiek nie może nadążyć za ich potężnym strumieniem i gubi się w ich gąszczu. Ojciec Święty podkreśla, że sytuacja taka utrudnia człowiekowi „poprawne wyrażanie siebie”, powoduje zamknięcie się wyłącznie w kręgu tych informacji, które są zgodne z jego poglądami i oczekiwaniami, a w końcu dezorientuje go. Dziś specjaliści nazywają to zjawisko przeciążeniem informacyjnym, które polega na tym, iż napływa tak wielka ilość informacji, że wręcz automatycznie uniemożliwia to człowiekowi ich przetworzenie. Ostatecznie prowadzi to do kryzysu rozumienia. Dlatego nagromadzenie wielkiej ilości wiedzy utrudnia jej wykorzystanie. Symptomem, który zwiastuje taką sytuację, jest zjawisko opóźnienia w rozumieniu informacji. Dlatego mówi się dziś, że media bombardują nas lawiną komunikatów, zamiast udzielać nam odpowiedzi, których od nich oczekujemy. Jest to jedna z przyczyn, dla których społeczeństwo informacji nie może się przeobrazić w społeczeństwo komunikacji. Jest to zadanie dla mediów katolickich, w których fundamentem funkcjonowania jest prawda, a ze strony dziennikarzy postawa służby będąca przeciwieństwem postawy najemnika.

Z kolei propaganda jest karykaturą informacji opartej na prawdzie, tym bardziej że kłamstwo stało się już zasadą polityki. Nic dziwnego, że wojna propagandowa toczona na wschód od Polski kojarzy nam się z czasami zimnej wojny i z jej katastrofalnymi skutkami.

Niestety, bardzo często dominującym celem komunikacji jest nakłonienie do konsumpcji lub manipulacja osobami. Papież porównuje to do gwałtownej agresji, której doznał człowiek z przypowieści o Samarytaninie…
– Papież ukazuje w orędziu podwójne oblicze mediów. Najpierw mówi o ich pozytywnym wpływie na człowieka, np. o pomocy w jego rozwoju, o informowaniu go na bieżąco, o zapewnieniu ludziom wzajemnej bliskości czy o pogłębieniu wiedzy. Jednocześnie Franciszek wskazuje na dwa bardzo groźne zjawiska, które utrudniają rozwój człowieka i przyspieszają degradację jego osobowości. Są to: dezinformacja prowadząca do dezorientacji czytelnika, słuchacza, telewidza i użytkownika internetu oraz manipulacja ludźmi, którą Papież nazywa brutalną agresją wobec jednostki i społeczeństwa. W związku z tym Ojciec Święty zachęca do spieszenia z pomocą ludziom zranionym złym wpływem mediów. Przede wszystkim poprzez dawanie wiarygodnego świadectwa o Kościele, który ma być domem wszystkich, gdyż „stał się zdolny rozgrzać i rozpalić serce”. Rodzi się w związku z tym refleksja, że do listy uczynków miłosierdzia chrześcijańskiego należy również wpisać takie jak: otwieranie bliźnim oczu na negatywny wpływ ze strony mediów, pomoc w powstawaniu z uzależnienia się od mediów, wspieranie młodego człowieka w zdobyciu nawyku selektywnego odbioru mediów czy nauczenie bliźnich sztuki takiego oddziaływania na media, które je skutecznie koryguje i doskonali.

Zadania, które nakłada na nas Następca św. Piotra, są trudne, a nawet coraz trudniejsze. Dlatego wymagają wspierania ich ufną modlitwą, w szczególności do Ducha Świętego, o którym Chrystus mówił, że On uczy nas w trudnej sytuacji, co mamy powiedzieć i jak się zachować (por. Łk 12,11-12).

Dziękuję za rozmowę.
Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/mysl/98531,m ... resja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 23 paź 2014, 08:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Jednym z największych absurdów naszych czasów jest fakt, że media istnieją i rozwijają się burzliwie po to aby ... kłamać.

W mediach szukam prawdy

Z Janem Józefem Kasprzykiem, prezesem Związku Piłsudczyków, rozmawia Beata Falkowska
Beata Falkowska

Należy Pan do osób, dla których wieczór z dobrą książką to wymarzona propozycja odpoczynku?
– Książka to nieodłączny element mojego życia. Brak dobrej lektury wywołuje u mnie jakąś pustkę, którą natychmiast staram się wypełnić. Sięgam więc na półki mojej biblioteki domowej, a wizyty w księgarniach stały się właściwie codziennym rytuałem. Czytam zazwyczaj po kilka książek równolegle. Jest więc miejsce na literaturę piękną, opracowanie historyczne, poezję czy literaturę pamiętnikarską.

Po jakie książki sięgnął Pan w ostatnim czasie?
– Jestem świeżo po lekturze dwóch znakomitych książek, które gorąco Państwu polecam. Pierwsza z nich to wznowione ostatnio wspomnienia płk. Wacława Lipińskiego „Szlakiem I Brygady. Dziennik żołnierski” – ujmujący zapis chwil walk o niepodległość sprzed wieku. Autor – wybitny oficer, historyk, zamordowany po wojnie przez komunistów – daje obraz pokolenia, które „rzuciło na stos swój życia los”. Druga książka to „Imperium zła. Rosja przeciw Polsce i Europie”, czyli wnikliwa analiza polityki rosyjskiej autorstwa nieodżałowanej pamięci prof. Józefa Szaniawskiego. Choć wydana przed trzema laty, nie tylko nie straciła na aktualności, ale wręcz potwierdziła tezy, które stawiane wtedy, wywoływały u krótkowzrocznych polityków czy dziennikarzy uśmiech politowania i niedowierzanie. Są też dzieła, do których wracam wielokrotnie, dzieła ujmujące pięknem języka i spostrzeżeń – poemat „Beniowski” Słowackiego, Sienkiewiczowska „Trylogia” i wreszcie ponadczasowe „Wesele” Wyspiańskiego.

Nietrudno się domyślić, że jest Pan wielbicielem książek historycznych. Jakie jeszcze pozycje z tego obszaru może Pan polecić naszym Czytelnikom?
– Gorąco polecam Państwu „Dzieje Polski” prof. Andrzeja Nowaka, których tom pierwszy ukazał się przed wakacjami. Dzieło, które finalnie ma mieć sześć tomów, to niezwykła panorama polskich dziejów, napisana przez jednego z najwybitniejszych współczesnych historyków polskich. Praca, która w sposób niezwykle barwny porządkuje naszą wiedzę o polskim doświadczeniu historycznym i naszym miejscu i wkładzie w dzieje Europy. To właściwie pierwsza od czasów pisarstwa Pawła Jasienicy tak udana próba spojrzenia całościowo na dzieje Polski, jej kulturę, na elementy budujące wspólnotę Narodu i państwa. Książka prof. Nowaka potwierdza starożytną maksymę, iż „historia jest nauczycielką życia”. Autor daje bowiem szereg przykładów na to, że właśnie w historii, nawet najodleglejszej, mogą tkwić odpowiedzi na pytania, bez których nie można współcześnie budować wspólnoty.

Z tego samego względu polecam czterotomowe wydawnictwo „Kościół na straży polskiej wolności” przygotowane pod redakcją Leszka Sosnowskiego, w którym autorzy Krzysztof Ożóg, Robert Kościelny, Martyna Deszczyńska i również Andrzej Nowak opisują związki Kościoła i Rzeczypospolitej od czasów chrztu Polski aż po Jana Pawła II. Dzieło bardzo ważne zwłaszcza dziś, gdy rozmaite „autorytety” podważają jeden z kluczowych fundamentów, na którym zbudowana jest nasza tożsamość – chrześcijaństwo. Praca ta zachwyca również pięknem swej edycji, wspaniałymi fotografiami Adama Bujaka. Powinna stać się nie tylko lekturą obowiązkową, ale także prezentem dla bliskich, choćby z okazji Bożego Narodzenia.

A czego szuka Pan w prasie? Informacji, rzetelnych analiz, osobowości, mistrzów słowa?
– To w wolnym kraju może wydawać się dziwne, ale szukam… prawdy i rzetelnych informacji. Odnoszę niestety wrażenie, że wielu dziennikarzy zapomina, że ich obowiązkiem jest podawanie sprawdzonych informacji, nie zaś narzucanie czy – jak to się teraz popularnie mówi – „budowanie narracji”, zwłaszcza takiej, która ma służyć rządzącym.

Sięga Pan regularnie po „Nasz Dziennik”? Które działy cieszą się Pańską największą sympatią?
– Czytam „Nasz Dziennik” codziennie, jeśli nie w wydaniu tradycyjnym, to zawsze w internecie. Bardzo cenię sobotnio-niedzielny magazyn, publicystykę, artykuły historyczne, felietony, od których zaczynam lekturę. Zawsze z ogromną uwagą czytam teksty ks. prof. Czesława Bartnika, a z racji pasji teatralnych recenzje Temidy Stankiewicz-Podhoreckiej. Z uznaniem czytam ostatni cykl ks. Łukasza Kadzińskiego „Litania Narodu Polskiego”, w którym przypomina on w oparciu o wezwania modlitewne świętych polskich, którzy tak mocno wpływali przez wieki na tożsamość Narodu.

Co znajduje Pan w „Naszym Dzienniku”, czego na pewno nie spotka Pan w innych tytułach?
– Znajduję to, o czym wspomniałem wcześniej: rzetelność przekazu informacyjnego i dążenie do prawdy. Dziennikarz nie może bać się tematów, które są niewygodne dla władzy. Jeżeli dziennikarz jedzie w rydwanie władzy, czerpiąc z tego tytułu profity, staje się „cynglem”, który strzela na „zadany temat”. Mam wielu znajomych dziennikarzy, którzy w rozmowach prywatnych mówią: „Wiesz, nie napiszę tego tak, jak widzę, bo stracę pracę, a mam rodzinę i kredyt do spłacenia”. Tak się rodzą „zniewolone umysły”. „Nasz Dziennik” należy pod tym względem do nielicznych i chlubnych wyjątków. Jest taki, jakimi winny być prasa i media: niezależny.

Niezależne katolickie media to odtrutka na zalew manipulacji i tandety w tzw. mainstreamie?
– Marszałek Piłsudski mawiał, że ludzie muszą „myśleć własnym mózgiem i patrzeć własnymi oczyma”. A w wyrabianiu własnego zdania pomagają ludziom właśnie niezależne media i rzetelne dziennikarstwo, które nie narzuca poglądów i które nie uważa, że ma monopol na prawdę, tak jak robią to niektóre tytuły i stacje tzw. głównego czy raczej mętnego nurtu. Górale powiadają, że zdrowa ryba płynie zawsze pod prąd, a z nurtem tylko śnięta. Niezależność to płynięcie pod prąd. Jest to trudne, ale zdrowe!

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/104823,w- ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 05 mar 2015, 08:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Media nie tylko fabrykują kłamstwa, ale usilnie starają się obniżyć poziom naszej kultury, za wszelką cenę starają się zepchnąć nas w przepaść erotyzmu, wyuzdania, odbierają nam szansę na rozwój duchowy, intelektualny, uczuciowy.
W towarzystwie mediów prymitywniejemy, dziczejemy. Rośnie też w ludziach niechęć do mediów, do takich mediów. Rośnie wstręt do nich.
W mediach jest coraz mniej programów edukacyjnych, rozwijających, zmuszających do myślenia, do poszukiwania, a coraz więcej wulgarnego prostactwa, wynaturzonego celebrytyzmu i pouczactwa.


Na przekór medialnemu obłędowi

Jak duży wpływ wywierają media na psychikę i moralność społeczeństw? Między innymi o tym oraz o fakcie, jak bardzo środowiska dziennikarskie odcinają się od wartości katolickich i jak zapalczywie wpajają odbiorcom lewicowe treści, pisze Teresa Tomeo w swojej książce, która ukazała się właśnie na polskim rynku.

Słynna amerykańska dziennikarka telewizyjna, która po 19 latach pracy przed kamerą porzuciła świeckie media i zajęła się ujawnianiem ich kulisów i społecznego wpływu oraz dzieleniem doświadczeniami powrotu do wiary katolickiej, wydała kolejną książkę przetłumaczoną teraz na język polski i zatytułowaną: „Twój nowy styl”. Przekonuje w niej, w jak dużym stopniu środki masowego przekazu kształtują mylne postrzeganie zagadnień związanych z najistotniejszymi dziedzinami życia. Autorka daje też recepty, jak w szumie informacyjnym nie zatracić własnej tożsamości.

W książce Teresy Tomeo można znaleźć odpowiedzi na trudne pytania dotyczące tzw. aborcji, antykoncepcji oraz współżycia przedmałżeńskiego, jednak zatrzymajmy się przez chwilę nad tym, co wydaje się jej głównym tematem - kształtowaniem moralności społeczeństw przez środki masowego przekazu.

Zacznijmy od dygresji. Nie od dziś wiemy, że sieczka płynąca z odbiorników telewizyjnych, przekłada się, niestety na poziom naszego życia. Seks, przemoc, narkotyki, cała lewicowa propaganda kipiąca zarówno z państwowych, jak i prywatnych stacji telewizyjnych nie znajduje dostatecznie silnego odporu. W Polsce od dłuższego czasu przyglądamy się sytuacji, kiedy zbulwersowani widzowie katolickiej telewizji wychodzą na ulice domagając się równego traktowania mediów związanych z Kościołem. Czy przyczyną jest wyłącznie nieprzyznanie konkretnej stacji miejsca na cyfrowym multipleksie? A może coraz więcej ludzi męczy to, co otrzymują od współczesnych nadawców „wyzwolonych” z „katolickich zabobonów”?

Istnieje wiele danych dowodzących stronniczości dziennikarzy – pisze Tomeo. – Jeszcze więcej badań ukazuje, w jaki sposób media regularnie atakują nauczanie Kościoła. Nawet, jeśli seriale komediowe i programy nadawane w czasie największej oglądalności nie wyśmiewają instytucji Kościoła bezpośrednio (…) to i tak bombardują nas kpinami z chrześcijańskich przekonań, szczególnie z chrześcijańskiego postrzegania małżeństwa i płciowości.

W czasach, kiedy wmawia się nam, że wolność słowa jest najważniejszym prawem obywatelskim, tej wolności - zauważmy - nie ma wcale. Rynek medialny został zawłaszczony przez środowiska niemające nic lub niewiele wspólnego z wartościami katolickimi, czy szerzej: chrześcijańskimi. Jak podaje Tomeo, w 2007 r. jedna z organizacji monitorujących stronniczość środków przekazu, Media Research Center, opublikowała analizę poglądów dziennikarzy. Wynikało z nich, iż od 25 lat po tamtej stronie odbiornika zasiadają osoby o poglądach znacznie bardziej liberalnych niż większość społeczeństwa.

Nie należy zapominać – dodaje Tomeo – że mówimy o ludziach, którzy przygotowują oglądane przez nas serwisy informacyjne i piszą czytane przez nas w prasie wiadomości. Czy rzeczywiście można sądzić, że jesteśmy rzetelnie informowani o tym, co się dzieje zwłaszcza w sprawach dotyczących wiary i moralności?

Jakie są tego skutki, chyba nie trzeba wykazywać. Jeśli dosyć wąska grupa osób kształtuje przekonanie milionów… W tym kontekście przerażające jest przypomniane przez Tomeo wyznanie nawróconego po latach aborcjonisty, doktora Bernarda Nathansona (jednego z założycieli NARAL), w którym przyznaje, że zwolennicy swobody zabijania nienarodzonych wprowadzali w błąd opinię publiczną, aby przyspieszyć legalizację tzw. aborcji i jej społeczną akceptację (twierdziliśmy, że 5 do 10 tysięcy kobiet rocznie umiera z powodu nieudanych aborcji. W rzeczywistości było to 200-300 przypadków. Twierdziliśmy także, iż w Stanach Zjednoczonych wykonywanych jest milion nielegalnych aborcji rocznie, podczas, gdy tak naprawdę było ich 200 tysięcy. A zatem byliśmy winni olbrzymiego oszustwa).

Stan mediów jest fatalny, a płynący zeń przekaz tak dalece kształtuje nasze codzienne życie, że już dawno stał się ogromnym zagrożeniem. Dziennikarze, z których prawie żaden nie przyznaje się do wiary w Boga, osoby układające program - oni wszyscy są odpowiedzialni chociażby za wynik raportu wydanego w 2010 r. przez Amerykańską Akademię Pediatrii, który podaje, że:

- 75 procent programu nadawanego w godzinach największej oglądalności zawiera treści erotyczne,
odniesienia do seksu pojawiają się nawet osiem do dziesięciu razy na godzinę;
- od lat osiemdziesiątych filmy dla nastolatków oznaczone kategorią „R” (dla widzów powyżej siedemnastego roku życia) zawierają co najmniej jedną scenę rozbieraną, a często kilka przedstawień współżycia seksualnego,
- tylko w latach 1997-2001 ilość treści erotycznych w amerykańskiej telewizji niemal się podwoiła.

Jak we współczesnym świecie (który może wątpliwie poszczycić się powyższymi statystykami) nie zatracić siebie i jak walczyć o swoje wartości, moralność, duszę, relację z Panem Bogiem, m.in. o tym pisze autorka „Twojego nowego stylu”.

Książka, której autorka niebawem gościć będzie w Polsce, ukazała się nakładem wydawnictwa Fronda, pod medialnym patronatem „Polonia Christiana” i PCh24.pl. Polecamy!

Magdalena Żuraw

http://www.pch24.pl/na-przekor-medialne ... 344,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 14 mar 2015, 09:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Płatna klaka reżimu

Sprawa Durczoka jak w soczewce skupia i ukazuje nam wyjątkową hipokryzję środowiska, z którego wywodzi się ta rzekoma ofiara. Ale na początek kilka wygłoszonych na antenie radia TOK FM wypowiedzi autorstwa salonowych obłudników:
Paweł Wroński: Nie jestem przyzwoitką Durczoka, nie chcę się wypowiadać na temat jego życia prywatnego, ale to, co się stało, to akcja polegająca na kompletnym zgnojeniu człowieka bez szans obrony. On się okazał bezbronny wobec gangsterskich metod
Piotr Kraśko: Stopień agresji w środowisku dziennikarskim jest nieporównywalny z jakąkolwiek inną grupą zawodową. Poza tym za dużo zajmujemy się sami sobą. I to niespecjalnie interesuje czytelników
Janusz Czapiński: Pamiętacie scenę z "Ojca chrzestnego", gdzie spotykają się gangsterzy i mówią: tu nie ma żadnej nienawiści, to tylko biznes. Redakcja chce zrobić zwykły biznes kosztem Durczoka
Janina Paradowska: Padają kolejne bariery i zastanawiam się, gdzie się zatrzymamy, bo o utracie wiarygodności słychać od dawna

Przypominam wam bando wyjątkowych hipokrytów, że reagujecie w ten sposób dopiero wtedy, kiedy padło na jednego z was, „krew z krwi, kość z kości” waszej. Nigdy nie mieliście podobnych moralnych rozterek, jeżeli chodziło o któregoś z księży, dziś oczyszczonego z zarzutów o pedofilię, na którego tygodniami szczuliście opinię publiczną, kierując się jedynie plotkami pomówieniami i insynuacjami. Przecież to wy sami, albo milczeliście dając przyzwolenie, albo braliście czynny udział w podobnych nagonkach posługując się „gangsterskimi metodami” i „gnoiliście człowieka bez szans obrony”. Czy tak szybko zapomnieliście waszą podłość, nikczemność i kłamstwa podczas nagonki na ofiary Smoleńska, gen. Błasika i mjr Protasiuka? Czy już nie pamiętacie, jak z drwiącymi minami przymykaliście oczy i przytykali uszy na kłamstwa mówiące, że śp. Lech Kaczyński jest alkoholikiem chorym na Alzheimera i cukrzycę? Czy zapomnieliście jak to wspieraliście Palikota w jego pomyśle, aby urzędującego prezydenta wysłać na badania lekarskie? Czy już zapomnieliście jak w trybie natychmiastowym złożono w sejmie projekt odpowiedniej ustawy, a wasz dzisiejszy pupil Komorowski, ówczesny marszałek sejmu przyklasnął i obiecał w ciągu dwóch, trzech tygodni skierować ustawę pod obrady sejmu? Gdzie się wówczas podziała wasza wrażliwość i dbałość o standardy? Prasa w tamtych dniach informowała: Palikot zdradził gazecie.pl, że projekty poparł szef klubu PO Grzegorz Schetyna, a marszałek Sejmu Bronisław Komorowski miał obiecać, że za dwa-trzy tygodnie zajmie się nimi sejm
Warto też przypomnieć, że kandydatem PO na prezydenta był wtedy wysportowany piłkarz amator, Donald Tusk. Kiedy tylko zagraniczni mocodawcy zadecydowali, że to nie on, ale Bronisław Komorowski wystartuje w prezydenckich wyborach cała akcja „przebadać Kaczyńskiego” została natychmiast zarzucona i zapomniana. Chciałoby się zapytać, – dlaczego? Ano z bardzo prostego powodu. Otóż tajemnicą Poliszynela było i jest, że Bronisław Komorowski cierpi na tachykardia ventricularis, czyli częstokurcz komorowy. Choroba ta jest potencjalnym zagrożeniem dla życia, ponieważ może przejść w migotanie komór. Każdy przypadek utrwalonego częstoskurczu komorowego jest wskazaniem do natychmiastowego leczenia. Częstoskurcz komorowy bez pulsu wymaga zastosowania szybkiej defibrylacji i rozpoczęcia natychmiastowej reanimacji.
Wypadałoby też zadać dzisiaj pytanie kandydatowi na prezydenta Palikotowi, dlaczego to domagał się kiedyś przebadania Lecha Kaczyńskiego w związku z wymyślonymi i nieistniejącymi u niego chorobami, a dzisiaj nie żąda tego samego od Komorowskiego, u którego ze zdrowiem delikatnie mówiąc nie jest najlepiej? Czyżby przyjaźń scementowana wspólnymi polowaniami i zasadzaniem się na głuszca w rosyjskich lasach w towarzystwie oficerów KGB nadal zobowiązywała?
Trwa kolejna już odsłona odwiecznej wojny „Chamów” z „Żydami”, a redaktor Durczok padł właśnie jej ofiarą. Żałosna jest sytuacja medialnej psiarni i „autorytetów”, którzy tym bandom się wysługują. Jak widzimy ich los i kariery nigdy nie leżały i nie leżą w ich własnych rękach. Można odbierać, co rok statuetki, podpisywać bajońskie kontrakty oraz udawać wpływowych moralistów i medialnych mędrców profesjonalistów. Niestety przychodzi taki moment, że dziennikarski lokaj czy medialna posługaczka dostaje nagle kopa w swój sprzedajny tyłek i leci na pysk z piedestału. Taki już los marnych trybików Systemu, które w swej megalomanii podobnie jak Durczok poczuły się kołami zamachowymi historii. Tak naprawdę niczym nie różnią się oni od jego dmuchanych lal. Po wydymaniu z każdego bardzo szybko można spuścić powietrze i potraktować jak zużytą jednorazową chusteczkę wyrzuconą do kosza.

Jest jednak dla okupantów Polski korzyść uboczna z tej całej sytuacji. Mamy rok wyborczy i teraz każdy sługus systemu musi poczuć się zdyscyplinowany i zrozumieć, że na każdego próbującego czmychnąć z tonącego okrętu znajdą się jakieś haki. Tylko dwa dni minęły od pamiętnego wywiadu, w którym Durczok obnażył zerowe kompetencje premier Kopacz, a już namierzyła go policja z kompromitującymi gadżetami. Przypadek czy przestroga? A więc równo i w rytm bębna wiosłować suto opłacani i poprzebierani w garnitury oraz garsonki galernicy i zawodowi obrońcy zdradziecko-złodziejskiego układu. To wy mimo szerokich uśmiechów, sowitych wynagrodzeń i błysku oświetlających wasze facjaty fleszy jesteście pozbawionymi genu wolności prawdziwymi niewolnikami tego Systemu, którzy za garść błyszczących koralików zrezygnowali z przyzwoitości, uczciwości i zasad. Miejmy nadzieje, że pójdziecie na samo dno wszyscy bez wyjątku, bo moralnego dna sięgnęliście już dawno temu

Tekst opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta
www.warszawskagazeta.pl

http://kokos.salon24.pl/635262,platna-klaka-rezimu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 18 kwi 2015, 15:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Telewizyjna zmowa milczenia a`la DTV

Nawet nie wiem, czy ta (wczorajsza) telewizyjna zmowa zmowa milczenia jest na poziomie DTV, to jest jakiś wyższy poziom, bliżej Phenianu. Przypomnijmy. Pod koniec marca br. aż huczy w tak zwanych polskich mediach (dla jasności Tomasza Lisa i Innych - polskie media to takie, które reprezentują polskie interesy, mogą nawet nadawać po japońsku) o tym, że "wybitni" eksperci odczytali na nowo taśmy z TU - 154 i wyszło im, że jednak generał Błasik był w kokpicie pewnie do końca lotu, a komenda "odchodzimy na drugi krąg" wypowiedziana na wysokości 100 metrów (wg. IES J. Sehna) zamieniła się w dochodzimy....... ( w domyśle do lądowania). No i lecą teksty a`la Żakowski, że pili na pokładzie piwo. Dosyć. Dosyć kretynizmów w mediach i ich powtarzania, bo nie o tym te kilka słów. Był więc szum tak wielki, że w Chicago zwalało wieżowce, a Berlinie spychało z ulic opancerzone samochody BND.

No i mamy teraz konferencję prasową Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza w sprawie zawiadomienia prokuratury o możliwości sfałszowania stenogramów rozmów z TU - 154, tych ostatnich, "przeciekowych", puszczonych w RFM FM. Swoją drogą słowo "przeciek" w polskich warunkach brzmi raczej wyciek z WSI, a nie dobra dziennikarska robota. Jasne, że konferencja PiS miała swoją oprawę medialną w TVP INFO czy TVN 24 (średnia oglądalność 200 - 250 tysięcy widzów). No bo coś powiedzą, a my w "prime - time" i tak puścimy to, co chcemy. Zupełnie jak nożyce z ulicy Mysiej. Jest jednak wieczór, koniec dnia, gdzie oglądalność skacze do 4-5 milinów widzów. I tu właśnie w TVP i TVN zaczyna się Phenian, Castro, Putin, słowo PRL chyba tu nie pasuje, bo to jest wyższa szkoła jazdy.

Po kolei."Panorama" o godzinie 18.00. Prowadzi Hanna Lis. Wiadomo, okrutne morderstwo w Calais, finał porwania dziewczynki z Wołczkowa. Mija 30 minut programu i nie ma ani słowa (!) o tym, że największa partia opozycyjna w kraju podważa ustalenia prokuratury, co więcej, zarzuca biegłym fałszerstwo. To wszystko dotyczy naszej nawiększej katastrofy po II wojnie światowej. Luzik. Nie ma przekazu, nie ma tematu. 18.50. Polsat. Zaczyna od spotkania Piotr Duda-Andrzej Duda. I dalej boksowaniu, strzelaniu do górników, ale może później cokolwiek było? Stary telewizor bez podglądu innego kanału, nie wiem, pora więc zobaczyć Phenian w pełnym wydaniu, czyli "Fakty" o 19.00. Nie ma nic na temat zawiadomienia PiS, ale Jarosław Kaczyński jest z tej konferencji poświęconej fałszerstwom biegłych! Czyli jednak nie Phenian, tylko Mińsk, co za ulga. Skutecznie, i TVN, i TVP, "wrabiają" Prezesa PiS w sprawę strzelania do górników przez Korwina - Mikkego. Co za "fajne" dziennikarstwo.

W każdym razie "Fakty", ani słowa o zawiadomieniu złożonym przez PiS w prokuraturze. No i stratuje złotousty Piotr Kraśko o 19.30. i jego "Wiadomości". Znowu tragedie dzieci, co zrozumiałe, znowu prezes PiS o JKM, o możliwości sfałszowania stenogramów rozmów z Tupolewa ani słowa. Rzecz jasna jest Kaczyński i znowu o Korwinie. Sumując, kilknaście milionów widzów tego dnia, którzy o godzinie 13 - tej byli w pracy, pozbawiono ważnej informacji. Bez względu czy ktoś jest pisiorem czy lemingiem, była to obok spotkania Duda- Duda, polityczna informacja dnia. To dziennikarskie abecadło. Ty się Żakowski utop w toni TOK FM, jeśli jesteś dziennikarzem. Przepraszam, ponosi mnie, ale sporo widziałem pracując dawno temu w mediach. Takich "powielkanocnych" jaj to jeszcze nie było. Więksi radykałowie stwierdzą, że nie ma się czemu dziwić, a ja sądzę, że od 16 kwietnia 2015 roku mamy znowu w Polsce cenzurę. Telewizyjna Zmowa Milczenia (TZM), to nowy standard. Może za mocno, ale to był dzień hańby polskiego dziennikarstwa. A Sobieniowski jak Zenon Kliszko. Jak Andrzej Duda "szarpany", że pozytytwnie ocenia wpis Piotra Dudy na Twitterze o daniu JKM w pysk, to znaczy, że popiera lanie po pysku. I tak się kręci "dziennikarski gnojek", bo gnój to dopiero będzie.

http://lubczasopismo.salon24.pl/alexy/p ... a-a-la-dtv


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 02 cze 2015, 18:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Media niechętnie o manifestacji normalności

Obrazek
[i]fot.FOT. MARIAN ZUBRZYCKI / FORUM[/i
]

Tegoroczne Marsze dla Życia i Rodziny to już historia. Jak będzie ona zapamiętana zależy w dużym stopniu od medialnych doniesień w tej sprawie. Czytelnikom czerpiącym wiedzę o Polsce i świecie z „Wyborczej” rodzinne świętowanie pozostanie w pamięci jako marsz… „przeciwko masturbacji”.

W ogólnokrajowej części papierowego wydania poniedziałkowej „GW” o wielotysięcznych Marszach nie znajdziemy oczywiście ani słowa. Dopiero na 4. stronie dodatku krakowskiego pojawia się mała notka, zatytułowana: „Rodziny przeciw masturbacji”… A więc to o to chodziło? W takim to celu blisko 2 tys. osób przyszło w niedzielne przedpołudnie na plac Matejki? Jak bardzo trzeba nienawidzić ideałów, które są bliskie uczestnikom Marszów dla Życia i Rodziny, by taki właśnie skonstruować obraz?

Z wielu haseł skandowanych przez uczestników „GW” postanowiła wybrać dwa: „Stop gender” oraz „Stop dewiacjom”. Zauważono także transparenty z hasłami: „Masturbacja 14-latków. Powstrzymaj ten obłęd” oraz „Rodzina Bogiem silna”. Wymowa relacji jest jednoznaczna – frekwencja niższa niż oczekiwano, radykalne hasła z rzadka nawiązujące do „rodziny”, wypisz wymaluj „ciemnogród”. Oczywiście nie odnajdziemy także jakiejkolwiek wzmianki, iż krakowski Marsz był jednym ze 140 pozostałych tego typu imprez odbywających się 31 maja w całym kraju. Również poniedziałkowa „Rzeczpospolita” postanowiła nie zwracać większej uwagi na Marsze, poświęcając im maleńką wzmiankę – utrzymanej w tonie depeszy agencyjnej – na szóstej stronie.

Na uwagę zasługują także doniesienia telewizyjne poświęcone Marszom dla Życia i Rodziny. W głównym wydaniu Wiadomości w pierwszym programie TVP poświęcono wydarzeniu całkiem sporo miejsca. Informacja ta przegrała jednak w starciu z - podawanymi na samym początku – doniesieniami z kongresu założycielskiego Stowarzyszenia NowoczesnaPL. Ciekawe, że impreza gromadząca ok. 3 tys. osób pokonała o wiele liczniejsze Marsze. Widać, że nie ważne co, lecz kto..

Także prowadząca Beata Tadla nie omieszkała napomknąć, wprowadzając materiał o Marszach, że nie udało się podczas nich „uciec od polityki prorodzinnej”. Trudno dociec dlaczego podczas marszów organizowanych także po to, by dać rodzinom szanse na artykułowanie swoich postulatów, należałoby uciekać od polityki. Marsze są znakomitą okazją nie tylko do spędzenia czasu z rodziną, ale nade wszystko do zwrócenia uwagi decydentów na problemy i zagadnienia, które nierzadko znikają z pola widzenia „wielkiej polityki”. Intrygującym kontrapunktem dla doniesień marszowych było pojawienie się tuż po nich urokliwego obrazka premier Kopacz w otoczeniu dzieci, opowiadającej, jak bardzo rząd troszczy się o najmłodszych i ich rodziców. W ramówce „Faktów” z wyraźnym trudem znaleziono miejsce dla wielotysięcznych Marszów dla Życia i Rodziny. Cóż, gdyby manifestowały mniejszości, relacja z pewnością trwałaby dłużej niż minutę, którą poświęcono rodzinnemu świętowaniu…

Widać wyraźnie jak bardzo potrzebne są Marsze dla Życia i Rodziny, jak konieczny jest ich dalszy rozwój. Stały się wydarzeniem, którego nie można przemilczeć. Ich wagę także paradoksalnie podkreśla cały mechanizm zaprzęgnięty do „właściwego” zaprezentowania ich opinii publicznej. Tym bardziej w przyszłym roku warto – nie bacząc na tegoroczne doniesienia mediów „głównego nurtu” – wziąć w nich udział. Wtedy każdy przekona się jaka jest prawda.

Łukasz Karpiel

http://www.pch24.pl/media-niechetnie-o- ... 129,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 10 lip 2015, 10:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
A dziś? O czym milczą media? Co ukrywają?

Prezentujemy tekst autorstwa elig-emerytki, jaki ukazał się na portalu naszeblogi.pl.

Czytam właśnie książkę "Most" Dariusza Wilczaka o tajnej operacji przerzutu Żydów ze Zwiazku Sowieckiego do Izraela przez Okęcie. Przetransportowano prawie 100 tys.osób w latach 1990-1992. Co ciekawsze, operacja ta była finansowana przez przekręty Art-B.

Dowiedzielismy się tego w tym roku [2015], gdy sprawa tej afery przedawniła sie {TUTAJ}, a jeden z jej sprawców, Andrzej Gąsiorowski przyjechał do Polski i uchylił rąbka tajemnicy. Okazało się, iż słynny "oscylator" był wynalazkiem izraelskim, a co najmniej kilka milionów dolarów z pieniędzy ukradzionych w Polsce przez Art-B poszlo na sfinansowanie przerzutu Żydów do Izraela [operacja o kryptonimie "Most"]. Tomasz Sommer {TUTAJ} tak o tym pisze:

"Wyobraźmy sobie, że w Izraelu polska firma, dzięki kryszy polskiego wywiadu, a także przekupionym przedstawicielom wywiadu izraelskiego, urządza przekręt finansowy, z którego część środków idzie na jakieś polskie cele. Wyobraźmy sobie, że ludzie, którzy urządzili ten przekręt, dzięki polskiej kryszy są praktycznie bezkarni. Wyobraźmy sobie, że ludzie ci po jakimś czasie przyjeżdżają do Izraela i chwalą się swoim przekrętem i zasługami dla wywiadu obcego państwa, pokazując, że okradali Izraelczyków dla dobra Polski. Wyobraźmy sobie, że izraelskie media temat ten relacjonują przy pomocy znaczącego milczenia...

Tak, wiem. To, co opisałem powyżej, jest po prostu niewyobrażalne. Żaden kraj nie pozwoliłby przecież sobie na taką hucpę w biały dzień. Bo jeśli nawet przekręt by się udał, to przecież jego wykonawcy byliby w tym kraju spaleni do końca życia. Ale w Polsce jest możliwe nawet to, co na zdrowy rozum jest niewyobrażalne. Bo przecież opisywana powyżej historia zdarzyła się, tyle że nie w Izraelu, lecz w kraju nad Wisłą, a oszuści, czyli szefowie firmy Art-B, którzy pracowali dla wywiadu obcego państwa, przyjechali właśnie do Polski, by pochwalić się jak ją okradali dla dobra Żydów. I włos im z głowy nie spadł.".

Ano właśnie. Mnie w tej sprawie interesuje owo milczenie polskich mediów. O Art-B pisano sporo, ale nikt się nawet nie zająknał o związkach tej afery z operacją "Most", na którą zgodę wyraził osobiście premier Mazowiecki. Ze strony polskiej zaangażowanych w nią bylo ok. 100 osób, a dowodził bezpośrednoi Jerzy Dziewulski. Gdyby nie Gąsiorowski - do dziś byśmy nic o tym wszystkim nie wiedzieli.

Przypomina mi to inną historię. W roku 2001 cała Polska nabijała się z Gasińskiego I Leppera mówiących o "talibach w Klewkach". Jednak już w 2006 roku pojawiły się na Zachodzie informacje na temat tajnego więzienia CIA w Polsce, w którym torturowano muzułmańskich więźniów. Polskie władze konsekwentnie zaprzeczały, ale więźniowie ci wygrali proces przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości i Polska musi im teraz płacić odszkodowania.

Więzienie takie bowiem rzeczywiście istniało, działało od 2001 do 2003 roku w Starych Kiejkutach, a jak doniósł "Washington Post", Kwaśniewski [ówczesny prezydent Polski] i Miller [ówczesny premier Polski] otrzymali od CIA "w podzięce" 15 mln USD zapakowanych w kartony {TUTAJ}. W zamian za tę łapówkę Kwaśniewski i Miller złamali równocześnie prawo polskie, prawo europejskie oraz prawo amerykańskie.

A polskie media milczały. Wróćmy do czasów obecnych. W poniedziałek, 29.06.2015, Józef Orzeł prowadził w Klubie Ronina Zastępczy Przegląd Tygodnia. Podczas niego:

"Orzeł spytał, ilu, zdaniem obecnych, jest w Polsce żołnierzy amerykańskich? Padały w odpowiedzi różne liczby, od 100 do 5000. Józef Orzeł zaskoczył wszystkich stwierdzając, że według jego ocen, jest ich w tej chwili w Polsce co najmniej ze 20 tysięcy. Zauważył, że sprawa ta jest starannie przemilczana przez media." {TUTAJ}.

Powiedział też, iż doszedł do tego oszacowania sumując dane z różnych źrodeł.

Wypowiedź Orła spotkała się z niedowierzaniem. Nie jest on jednak człowiekiem, który rzuca słowa na wiatr. Czyżby obecnie też coś przed nami ukrywano? Nie jest wykluczone, że za 10 lub 20 lat przeczytamy różne rewelacje na temat tego, co naprawdę robili Amerykanie w Polsce w roku 2015.

http://solidarni2010.pl/31375-a-dzis-o- ... ad541b421e


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 24 paź 2016, 08:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Od kłamstwa do przemocy

Obrazek

Kłamstwo przybiera dziś różne postaci, dlatego odnosi się wrażenie, że jest ono obecne wszędzie. Przyjmuje się np., że sama manipulacja jest już „kłamstwem zorganizowanym”. Jednocześnie głoszony jest pogląd, że kłamstwo stało się metodą stosowaną w polityce. Mówi się też coraz powszechniej, że ponieważ kłamstwo bywa coraz bardziej skuteczne, należy stwierdzić, iż możemy mieć do czynienia z „przemysłem zakłamania”.

Kłamstwo to więcej niż negacja prawdy

Katechizm Kościoła Katolickiego wymienia różnorakie wykroczenia przeciwko prawdzie. Począwszy od krzywoprzysięstwa i dawania fałszywego świadectwa, poprzez wydawanie pochopnych sądów o bliźnich, obmowy i oszczerstwa, a skończywszy na pochlebstwie i chełpliwości.

Jednakże szczególnie niebezpieczne są kłamstwa wypowiadane publicznie, np. w radio czy telewizji pod adresem przeciwnika politycznego. Żeby go ośmieszyć i spostponować w oczach opinii publicznej, stosuje się bardzo poważne zarzuty, zwłaszcza natury moralnej. Często mają one charakter pomówień.

Papież Franciszek w orędziu na Dzień Środków Społecznego Przekazu w 2014 roku stwierdził, że dwa groźne zjawiska występujące w mediach utrudniają rozwój ich odbiorcy. Są to dezinformacja prowadząca do dezorientacji czytelnika, słuchacza czy telewidza oraz stosowanie manipulacji ludźmi, którą Papież nazwał „brutalną agresją wobec jednostki i społeczeństwa”.

Tytuł niniejszego tekstu sugeruje wprost, że kłamstwo może prowadzić do działania opartego na przemocy. Dziś na Zachodzie Europy można znaleźć publikacje mające już w swoim tytule tezę, że pewne postaci kłamstwa prowadzą do przemocy. To niewątpliwie skutki pewnych mechanizmów w psychice człowieka, które są uruchamiane wskutek kłamstwa wypowiadanego i powtarzanego przez jego adwersarza. Mechanizm eskalacji wywołanej np. pomówieniami prowadzi u człowieka atakowanego do wzrostu zdenerwowania i co za tym idzie – do rewanżu w postaci ostrej riposty. A zatem kłamstwo powtarzane i bezwzględnie atakujące drugiego człowieka może prowadzić do różnych postaci przemocy.

Inwazja kłamstwa w mediach
Największym strumieniem przelewana jest do świadomości obywateli fala zakłamywania rzeczywistości w postaci świata reklam. Jest tak dlatego, że reklamy oparte są na iluzji, którą współtworzą dwa czynniki mające charakter magii: „magia słowa” i „magia obrazu”. Wskutek ich oddziaływania środowisko mediów (mediosfera) przeobraża się w środowisko reklamy. Wtedy nie jest łatwo człowiekowi uwolnić się od przemożnego wpływu ze strony świata reklamy. Jest ona groźna wtedy zwłaszcza, gdy staje się skutecznym narzędziem propagowania mentalności konsumpcyjnej i gdy faworyzuje postawę „mieć” kosztem postawy „być”. Perfekcyjnie wykonana reklama doprowadza do zjawiska, które nazywa się automanipulacją, a więc samookłamywaniem. Jest to najgroźniejsza forma zakłamywania, przede wszystkim dlatego, że jest bardzo skuteczna.

Najczęściej lekceważona jest prawda w medialnych wypowiedziach polityków. Widać to najwyraźniej w telewizji, gdy dochodzi do kłótni między przedstawicielami wrogich sobie ugrupowań. Stosuje się wtedy metody, które przeciwnika najbardziej irytują i prowadzą do działań nerwowych, nad którymi najtrudniej zapanować. Są to: metoda nieustannego ataku na przeciwnika oraz „metoda szukania dziury w całym”. Obydwie metody prowadzą do sytuacji, w której strona atakowana zmuszona jest do tłumaczenia się i wtedy wizerunkowo traci, gdyż uruchomiony zostaje mechanizm ujęty w słowach: „Kto się usprawiedliwia, ten się oskarża”. I o to właśnie chodzi stronie atakującej.

Wielki Świadek Prawdy
Papież Jan Paweł II zapytany kiedyś przez André Frossarda, które zdanie z Ewangelii uważa za wyjątkowo ważne, odpowiedział: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32). Frossard spodziewał się, że usłyszy inne zdanie, np. „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15,12). Tymczasem Papież położył nacisk na priorytet prawdy, gdyż bez niej nie ma zarówno prawdziwej wolności, jak i autentycznej miłości bliźniego.

W świetle nauki św. Jana Pawła II o prawdzie zupełnie zrozumiałe są jego słowa na temat roli prawdy w funkcjonowaniu mediów: „Kościół widzi w mediach przede wszystkim drzemiący olbrzymi potencjał ewangelizacyjny i szuka sposobów ich wykorzystania w działalności apostolskiej. Należy pamiętać, że właściwym celem i zadaniem środków społecznego przekazu jest służba prawdzie i jej obrona. Polega ona na obiektywnym i rzetelnym przekazywaniu informacji, unikaniu manipulacji prawdą i przyjmowaniu postawy nieprzekupnej wobec prawdy”.

Słowa te stanowią bardzo ważny punkt duchowego testamentu św. Jana Pawła II. Polacy powinni o tym pamiętać – gdy korzystają z mediów i gdy w nich występują. Tym bardziej że, jak mówił Papież, „gdzie przekazywana jest prawda, objawia się również potęga dobra i blask piękna, a człowiek, który ich doświadcza, nabywa szlachetności i kultury”.

Ks. bp Adam Lepa

http://www.naszdziennik.pl/mysl/168885, ... emocy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 25 paź 2016, 10:43 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Elżbieta Kruk: Dominacja obcego kapitału w mediach w Polsce to chora sytuacja.
"Musimy odejść od mentalności kolonialnej"


Obrazek

Musimy odejsć od mentalności kolonialnej i zacząć myśleć w interesie polskim

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Elżbieta Kruk, posłanka PiS, członkini Rady Mediów Narodowych.

wPolityce.pl: Pani poseł, co dalej z pomysłem na repolonizację mediów?

WIĘCEJ: NASZ WYWIAD. Bubula: Repolonizacja mediów? „Nie należy się oszukiwać, że krzyku nie będzie. Można tego uniknąć kopiując prawo z Niemiec”

Elżbieta Kruk, PiS, Rada Mediów Narodowych: Sejmowa komisja zajmowałą się kwestią kapitału zagranicznego na rynkach medialnych, a nie repolonizacją mediów. Oczywiście, zastanowimy się jednak - w listopadzie, na kolejnym posiedzeniu komisji -, jakich narzędzi brakuje, by organy państwowe mogły bardziej pilnować tej kwestii. Wiemy o dominacji kapitału niemieckiego na niektórych rynkach mediów papierowych, będziemy rozmawiać o informacjach uzyskanych od UOKiK, ministrów, ekspertów - zastanowimy się, jakich narzędzi brakuje, co można zrobić, by tę sytuację naprawić. Dominacja obcego kapitału to chora sytuacja - w starych krajach UE to sytuacja niespotykana.

Rozumiem, że jest za wcześnie, by mówić o konkretnych działaniach rządu w tej sprawie?

Za wcześnie. W połowie listopada będzie posiedzenie komisji, wtedy zajmiemy się tą kwestią - by, mam nadzieję, zainspirować pewne organy do działania. Wystąpimy do właściwych instytucji, by przedstawić pewną propozycję działań. Ale najpierw porozmawiajmy, zapytamy przedstawicieli tych instytucji, jakie działania zostały podjęte, jakie mogą być podejmowane.

Mówi Pani o chorej sytuacji z obcym kapitałem w polskich mediach. Ustawa antymonopolowa mogłaby zapobiec temu zdarzeniu?

Gdyby w ciągu III RP weszła w życie ustawa antymonopolowa, to nie znaleźlibyśmy się w dzisiejszej sytuacji z dominacją zagranicznego kapitału. Dziś odwrócenie tej sytuacji jest o wiele trudniejsze właśnie z powodu wielu lat zaniedbań. O ile w ogóle możliwe. Jeśli chodzi o media papierowe, nie ma żadnych reguł - w III RP nie było świadomości, nie było woli ochorny rynku. Przez lata próbowano nam wmawiać, że kapitał nie ma narodowości. Dziś wiemy, że jest inaczej. Czy uda się tę sytuację odwrócić? Musimy się nad tym zastanowić, nie możemy pozostawić tej kwestii.

Jest jeszcze jedna strona - mamy za mało świadomości wśród Polaków o skali problemu. Już sama debata publiczna to jest coś. Powiem szczerze, że gdy mijam kiosk, widzę na wystawie niemiecki tygodnik polskojęzyczny i czytam, że PiS walczy z Polską, to zastanawiam się, czyj punkt widzenia przedstawia takie pismo.

Zmiana tego stanu rzeczy wymaga jednak konkretnych działań. A przecież nawet teoretycznie polski kapitał moze być, jak Pani mówi, „antypolski”.

To prawda, choć tutaj rozmawiamy już o innym problemie - pracy u podstaw, sposobu prowadzenia debaty publicznej. Dziś i tak mamy inną sytuację; mamy trochę więcej mediów, dla których polski punkt widzenia jest ważny.

Reakcja Niemiec na działania w tej sprawie na pewno będzie głośna.

To prawda. Gdy tylko pojawiają się wypowiedzi na ten temat, słychać reakcję ze strony Niemiec. Musimy robić swoje, odejsć od mentalności kolonialnej i zacząć myśleć w interesie polskim. W listopadzie będzie odpowiednia - będziemy dalej rozmawiać, wtedy będziemy mogli mówić o szczegółach.

not. Kamil Kwiatek

autor: Zespół wPolityce.pl

http://wpolityce.pl/polityka/313087-nas ... olonialnej

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 13 maja 2017, 07:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Sondaż CBOS na temat wiarygodności mediów

(link is external)} ukazał się tekst "Sondaż CBOS: 53 proc. Polaków nie wierzy w bezstronne media". Przedstawiono w nim wyniki sondażu przeprowadzonego: "metodą wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo w dniach 30 marca - 6 kwietnia 2017 r. na liczącej 1075 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.". Dowiedzieliśmy się, że:

"Spośród osób, które zgodziły się ze stwierdzeniem, że przekaz w różnych mediach o tych samych wydarzeniach jest tak różny, że nie wiadomo, gdzie leży prawda 31 proc. zrobiło to zdecydowanie, a 48 proc. raczej się zgodziło. 13 proc. ankietowanych nie zgadza się z tym stwierdzeniem, z czego 11 proc. raczej się nie zgadza, a 2 proc. zdecydowanie się nie zgadza. 8 proc. badanych odpowiedziało "trudno powiedzieć".
Badani zostali też zapytani o stwierdzenie, że większość mediów w Polsce zachowuje bezstronność. Z tym stwierdzeniem zgadza się 32 proc. badanych, z czego 5 proc. zdecydowanie, a 27 proc. raczej się zgadza. Łącznie 53 proc. badanych nie zgadza się z tym stwierdzeniem, z czego 40 proc. raczej się nie zgadza, a 13 proc. zdecydowanie się nie zgadza. 15 proc. badanych odpowiedziało "trudno powiedzieć".
Ponadto CBOS zapytał ankietowanych o stwierdzenie, że aby wyrobić sobie zdanie na temat bieżących wydarzeń należy korzystać z różnych źródeł informacji. Zgadza się z tym łącznie 92 proc. badanych, z czego 49 proc. zgadza się zdecydowanie, a 43 proc. raczej się zgadza. 3 proc. ankietowanych nie zgadza się z tym stwierdzeniem. 5 proc. odpowiedziało "trudno powiedzieć".".

CBOS zbadał dystans z jakim respondenci traktują doniesienia mediów:

"43 proc. badanych we wszystkich trzech omawianych kwestiach wybrało odpowiedzi wskazujące na znaczny dystans wobec przekazu medialnego, 40 proc. w dwóch kwestiach odpowiedziała w sposób dystansujący się wobec przekazu medialnego, 13 proc. w jednej, a 4 proc. badanych nie zdystansowali się w żadnym z wymienionych wymiarów.".

Sondażownia zajęła się też oceną pracy dziennikarzy:

"CBOS zapytał również, czy ankietowani zgadzają się ze stwierdzeniem, że obecnie dziennikarze zamiast informować wyrażają własne poglądy. Z tym stwierdzeniem zgodziło się 64 proc. badanych, z czego 18 proc. zgodziło się zdecydowanie, a 46 proc. raczej się zgodziło. Łącznie 21 proc. badanych nie zgodziło się z tym stwierdzeniem, z czego 19 proc. raczej się nie zgodziło. 15 proc. ankietowanych odpowiedziało "trudno powiedzieć".".

CBOS poruszył sprawę własności mediów:

" Ze stwierdzeniem, że udział kapitału zagranicznego na rynku medialnym w Polsce jest zbyt duży, zgodziło się 50 proc. badanych, z czego 22 proc. zdecydowanie, a 28 proc. raczej się zgodziło. Nie zgodziło się z tym stwierdzeniem 17 proc. badanych (...) CBOS pytał również o stwierdzenie, że ważne jest, aby media funkcjonujące w Polsce należały do różnych właścicieli. Z tym stwierdzeniem zgodziło się 73 proc. badanych, z czego 31 proc. zdecydowanie, a 42 proc. raczej się zgodziło. 13 proc. nie zgodziło się z kolei z tym stwierdzeniem, CBOS pytał również o stwierdzenie, że ważne jest, aby media funkcjonujące w Polsce należały do różnych właścicieli. Z tym stwierdzeniem zgodziło się 73 proc. badanych, z czego 31 proc. zdecydowanie, a 42 proc. raczej się zgodziło. 13 proc. nie zgodziło się z kolei z tym stwierdzeniem".

Muszę powiedzieć, że sondaż ten wprawił mnie w dobry humor. Wynika z niego, że nie jest tak łatwo robić ludziom wodę z mózgu przy pomocy mediów. Z pewnością jest to trudniejsze, niż sądzą pracownucy mediów oraz właściciele tych środków przekazu.

http://emerytka.salon24.pl/778069,sonda ... sci-mediow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Media - fabryka kłamstw
PostNapisane: 15 maja 2017, 20:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Zażarta walka o tytuł Hieny Roku:

TVN, Polsat, czy Michał Krzymowski indywidualnie?

Manipulacje TVN (zwłaszcza Faktów TVN) i podobnych mediów

Filip Stankiewicz 14 May 2017

1 Według Faktów TVN słowa o „najgorszym sorcie” dotyczyły całej opozycji, a dotyczyły jedynie niesłusznie donoszących na Polskę zagranicę. Tutaj ta wypowiedź: https://www.youtube.com/watch?v=SKFgVD2KGXw

2 Według Faktów TVN Jarosław Kaczyński powiedział „prawdziwi Polacy dojdą do władzy”. Tymczasem powiedział „wolni Polacy”.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title, ... omosc.html


3 Fakty TVN zasugerowały, że Zbigniew Ziobro podważył działania policji w sprawie osób, które dokonały napisów na grobowcu Bieruta. Tymczasem uznał zatrzymanie i ich ukaranie za dobre. Uznał tylko, że zbędny jest areszt na 48 godzin.

4 Według TVN premier Szydło w USA nie spotkała się z żadnym światowym przywódcą - a spotkała się z sekretarzem generalnym ONZ.
5 Według TVN na spotkaniu u marszałka Sejmu z opozycji był tylko lider PSL. Tymczasem był jeszcze przedstawiciel partii KORWIN.

6 Fakty TVN powołując się na agencję Bloomberg podały jako fakt, że rok prezydentury Andrzeja Dudy kosztował Polskę 50 mld dolarów, bo tyle z giełdy wycofali inwestorzy. Tymczasem prezydent i w ogóle rządzący mieli niewielki wpływ na decyzje inwestorów. Powołanie się na jakieś źródło nie zwalnia dziennikarzy z oceny czy dana opinia jest obiektywna, powinni również umożliwić odniesienie się do tej krytycznej opinii prezydentowi lub przedstawicielom Kancelarii Prezydenta.
http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60 ... 66249.html

7 Szef MON powiedział, że aerokluby wesprą powstające wojska obrony terytorialnej. W 1939 samoloty bez uzbrojenia prowadziły rozpoznanie - nie muszą podlatywać blisko wroga. Fakty TVN stwierdziły, że chodzi też o balony, to wymysł:

https://pl.wikipedia.org/wiki/PWS-26

http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60 ... 70384.html
8 Fakty TVN podały, że rzecznik MON dostał medal „za odwagę bez walki” - czyli według ich to medal dla żołnierzy. Tymczasem medal ten otrzymało mnóstwo cywilów w tym dziennikarzy i dziennikarze TVN musieli o tym wiedzieć, nie wyjaśnili tego w kolejnych dniach.

9 TVN24 zobrazowała debatę o Polsce w europarlamencie zdjęciem na którym sala posiedzeń była pełna europosłów. Tymczasem naprawdę sala posiedzeń świeciła pustkami (było poniżej 70 europosłów).

http://niezalezna.pl/86023-tvn24-sobie- ... ali-stacje

10 Według TVN i Polsatu obowiązujące w Polsce prawo dopuszcza aborcję (czyli jak wynika z definicji medycznej zamordowanie dziecka) gdy „płód” jest upośledzony, chory - tymczasem prawo mówi tylko o podejrzeniu („badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo”) i są dzieci, które miały być chore, a rodzą się zdrowe. Nie podają tego jak sądzę celowo, aby ludzie popierali ten proceder.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Aborcja_w_Polsce
11 Premier Beata Szydło wraz z kilkoma ministrami przebywała z wizytą w Izraelu, omawiane były kwestie współpracy w różnych dziedzinach. Kilka aut z kolumny rządowej miało wypadek, ale nie było wśród nich auta Beaty Szydło, ani żadnego z ministrów. Wiadomości TVP 1 o 19.30 zrelacjonowały efekty wizyty i wspomniały o wypadku. Fakty TVN pominęły cele wizyty informując tylko o wypadku.
12 16 listopada 2016 była konferencja na temat dezinformacji w mediach. Wypowiadało się wielu ekspertów, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, ministrowie Macierewicz i Waszczykowski. Wiadomości TVP o 19.30 rzetelnie zrelacjonowały to wydarzenie (można obejrzeć pod poniższym linkiem). Natomiast Fakty TVN pokazały urywki wypowiedzi jedynie ministra Macierewicza, przypomniały jego stare wypowiedzi i taka to była dziwna relacja. TVN ma jakąś fobie na punkcie ministra Obrony Narodowej, może powinni się leczyć?
https://wiadomosci.tvp.pl/27495207/16112016-1930

13 Premier Beata Szydło w Rydze, przed szczytem Chiny-Europa Środkowo-Wschodnia, spotkała się z premierami Chin - Li Keqiangiem, Łotwy - Marisem Kuczinskisem, Serbii - Aleksandrem Vucziciem i z premierem Chorwacji. Podczas rozmowy z szefem chińskiego rządu poruszone zostały kwestie dotyczące m.in. współpracy gospodarczej i politycznej. Rozmowy dotyczyły realizacji konkretnych projektów z chińskimi partnerami w zakresie sektora technologicznego, transportu i logistyki, ochrony środowiska oraz gospodarki wodnej. Tematem rozmów z premierami Łotwy i Serbii była współpraca regionalna, w tym kwestie związane z bieżącą polityką Unii Europejskiej. Spotkanie z premierem Łotwy dotyczyło też rozbudowy infrastruktury w regionie, m.in. trasy Via Carpatia. W grupie "16+1", która spotkała się w Rydze, oprócz Chin znajdują się: Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria, Słowenia, Chorwacja, Serbia, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Albania i Macedonia. Fakty TVN pominęły to kompletnie - to chora cenzura!


Przypadków pomijania ważnych informacji było znacznie więcej - choćby w dniu 21.04.2017 Fakty TVN nie poinformowały o danych GUS o świetnym rozwoju gospodarczym Polski i konferencji premier Beaty Szydło z tym związanej dotyczącej również działań rządu, które przyspieszyły rozwój naszego kraju pod nazwą "Gospodarka +".


14 „Fakty” TVN (nieoceniony redaktor Sobieniowski) uznały (28.03.2017) za absurdalną wypowiedź wiceministra Obrony Narodowej Bartosza Kownackiego, że znaczenie śmigłowców wielozadaniowych dla losów ewentualnej wojny byłoby dziesięciorzędne. Tymczasem mamy 120.000 żołnierzy (dzięki powołaniu Obrony Terytorialnej będzie ich sporo więcej), 1000 czołgów, 2600 wozów opancerzonych i 440 dział samobieżnych. Potencjalny agresor czyli Rosja ma przynajmniej kilka razy więcej żołnierzy i sprzętu. Zaś śmigłowce wielozadaniowe których głównym zadaniem jest transport żołnierzy i /lub sprzętu (w liczbie 50, bo tyle chcieli kupić przepłacając zresztą) mogą przewieźć bliżej linii frontu tysiąc kilkuset żołnierzy (w kilku turach kilka tysięcy) uratować życie paruset żołnierzom (jeśli nie zostaną oczywiście zestrzelone, bo Rosja miałaby zapewne przewagę w powietrzu), ale nie zniszczą wrogiego samolotu, śmigłowca uderzeniowego czy czołgu. Zatem szansa, że od nich będzie zależało czy wygramy czy przegramy jest znikoma - i tu wiceminister ma w pełni rację. Zapewne też można pieniądze na nie przeznaczone wydać na bardziej potrzebny sprzęt zdolny zniwelować przewagę Rosjan w siłach pancernych czy w powietrzu - i z tego punktu widzenia brak tych śmigłowców, a kupno za zaoszczędzone pieniądze na przykład broni przeciwpancernej czy przeciwlotniczej wzmocni naszą obronność, a nie osłabi jak twierdzi TVN (i opozycja).
http://technowinki.onet.pl/militaria/po ... anie/m2e8y


Więcej manipulacji TVN pod tym linkiem:
http://www.citizengo.org/pl/37148-petyc ... -odebranie

Manipulacja „Newsweeka”:Krzysztof Światek o kuriozalnej relacji portalu tygodnika Lisa z gali 35-lecia "TS": Omamy Newsweek.pl. Relacja z gali 35-lecia „Tygodnika Solidarność”, zamieszczona na portalu newsweek.pl, stała się nieudolną karykaturą uroczystości – z nieprawdziwą tezą i informacjami. Autor tekstu ujrzał na gali Jarosława Kaczyńskiego, którego… w Teatrze Polskim nie było. „Tygodnik Solidarność. Jak PiS zakłamuje historię legendarnej gazety” – taki tytuł nosi relacja. A dalej teza, że „tak naprawdę była to rocznica przejęcia tego pisma przez Jarosława Kaczyńskiego w 1989 r.”. Tu się zatrzymajmy. Powyższą bzdurę mógł napisać tylko ktoś, kto nie wziął udziału w gali, ani nie obejrzał relacji w TVP1. A nawet nie przejrzał zdjęć z uroczystości, dostępnych choćby w serwisie PAP. Zobaczyłby wtedy wielki portret Tadeusza Mazowieckiego na ekranie z dopiskiem w jakich latach był redaktorem naczelnym „TS”. Podczas uroczystości uhonorowaliśmy bowiem wszystkich redaktorów naczelnych w historii pisma. O śp. Tadeuszu Mazowieckim, prowadząca galę dziennikarka Anna Popek, powiedziała: „Tadeusz Mazowiecki w najtrudniejszym, bo jeszcze komunistycznym okresie, zbudował zespół i wyznaczył linię pisma. Musiał też walczyć o papier – wtedy przydziałowy, oraz z cenzurą o przestrzeń dla wolnego słowa. Prowadził pismo od kwietnia 1981 r do stanu wojennego i ponownie – po roku 1989 roku, aż do momentu powołania go na stanowisko premiera”.

http://www.tysol.pl/a1175-Omamy-newsweek-pl


W zeszłym roku tytuł Hieny Roku przyznawany przez polskie środowisko dziennikarskie przypadł Tomaszowi Lisowi - w tym roku ten nie Polsatu chlubny tytuł może otrzymać pracujący dla kierowanego przez niego tygodnika „Newsweek” dziennikarz Michał Krzymowski. Do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wpłynął już wniosek w tej sprawie. Dotyczy artykułu „Wielki strach w fabryce dokumentów” z lipca tego roku. Dziennikarz atakuje w nim obecne władze Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych m.in. za to, że uczęszczają do kościoła - dziennikarz wysłał m.in. pytanie o to, którzy członkowie władz PWPW chodzą na „poranne bądź popołudniowe msze święte”. To jednak tylko jeden z zarzutów wystosowanych wobec artykułu zgłoszonego do antynagrody. Dziennikarz oparł swój tekst m.in. na anonimowym liście pracowników spółki do ówczesnego ministra skarbu Dawida Jackiewicza, ytykującym władze spółki. Według dziennikarza prezes Wojciechowski miał m.in. zwolnić sekretarkę samotnie wychowującą trójkę dzieci, choć naprawdę, jak wynika z wniosku, to ona sama podjęła decyzję o zmianie pracy. Podobny los, według słów Krzymowskiego, miał spotkać wdowca z trójką dzieci. „Owszem, taka osoba została zwolniona - redaktor zapomniał wspomnieć, że jest to wdowiec ponownie żonaty, a jego dzieci są już dorosłe” - czytamy we wniosku podpisanym przez władze spółki. To tylko niektóre z wymienionych przez wnioskodawców przekłamań, półprawd i manipulacji, którymi posłużył się redaktor Krzymowski.
http://niezalezna.pl/87601-faworytem-w- ... -newsweeka


Manipulacji „Gazety Wyborczej” nie będzie z braku czasu ;)


Tekst i komentarze do tekstu pod linkiem:

http://niepoprawni.pl/blog/filipstankie ... ych-mediow

Serdecznie pozdrawiam

Filip Stankiewicz

P.S. Proszę o przekazanie informacji ludziom, którym zależy na dobru naszego kraju.

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=100


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /