Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 29 kwi 2017, 08:05 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
Jeden ratuje Polskę przed protestantyzmem, a drugiego uciszają i nakładają zakaz mówienia o Lutrze ... :roll:
Kto dzisiaj rządzi w Kościele ? To kolejny dowód na to, że duch Franciszkowy nie jest boży ...



Księdza Guza problemy z ekumenizmem

Kilkanaście dni temu Internet obiegła informacja o rzekomym zakazie mówienia o Lutrze, wydanym ks. prof. Tadeuszowi Guzowi, znanemu specjaliście w tym temacie. I chociaż zakaz nie przybrał formy oficjalnej, to jednak odniósł skutek w postaci ograniczenia wypowiedzi ks. Guza na temat Reformacji i Lutra. Ekumenizm znów pokazał co potrafi: niby nic się nie stało, a jednak…

Zakaz – niezakaz

Rzecznik Prasowy Archidiecezji Lubelskiej, ks. dr Krzysztof Podstawka, powiedział mi w rozmowie telefonicznej, że ks. Tadeusz Guz nie otrzymał żadnego formalnego zakazu wypowiedzi. JE Ksiądz Arcybiskup Stanisław Budzik poprosił go jedynie, podczas osobistej rozmowy, o unikanie wypowiedzi „raniących naszych braci protestantów” i postępowanie zgodnie z duchem ekumenizmu „realizowanego przez Kościół katolicki od czasu Vaticanum II”. Była to więc tylko prośba, rodzaj dżentelmeńskiej umowy między księżmi, a nie oficjalny zakaz wypowiedzi.

Ten zakaz-niezakaz to upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu: z jednej strony spacyfikowano ks. Guza, a z drugiej uniknięto wydania oficjalnego zakazu, co znacznie stępiło ostrze protestów zwolenników ks. Guza.

Co ks. Guz takiego mówił?

Podczas licznych wykładów organizowanych w Polsce i za granicą, ks. Guz proszony jest o podejmowanie tematów związanych z Reformacją, tym, który ją rozpętał, czyli o Marcinie Lutrze, a także o ideologii lewicy i różnych aspektach wiary katolickiej. Te niezwykle ciekawe i przystępne przemowy, mimo trudnych tematów, których dotyczą, siłą rzeczy dotykają obszarów, które nie są wygodne dla liberalnego i lewackiego świata. Ks. Guz mówi bezpośrednio, ale zawsze z delikatnością i wyczuciem. Przesłuchałem dziesiątki godzin jego wykładów i w żadnym z nich nie znalazłem nic, co mogłoby razić uczucia protestantów czy zwolenników lewicy, o ile „obrażanie ich uczuć” można uznać w tym kontekście za coś złego. Należy zwrócić uwagę na sposób mówienia i zachowania ks. profesora. Nie jest to jakiś krzykacz, operujący ogólnikami, których nie ma czym podeprzeć. To nie łowca taniego aplauzu, przemawiający dla jakiegoś towarzystwa wzajemnej adoracji, którego bywalcy i tak wiedzą, co usłyszą, a słuchają jedynie dla podbudowania przekonania o tym, że mają rację. Ks. Guz to poszukiwacz prawdy i głosiciel prawdy. Może brzmi to nieco pompatycznie, ale trafia w sedno. Ks. Guz przez lata studiów nad pismami i poglądami Lutra odkrył zasady, które stały za jego błędami i postanowił wyniki swojej pracy przekazać innym. Tylko tyle i aż tyle. A przynajmniej wystarczająco, aby pobudzić do działania stróżów niezrozumienia, kustoszów mitologii dobrej Reformacji. Aby przestraszyć ich i popchnąć do tego, co lubią i potrafią dobrze: do zamazywania prawdy, przemilczania niewygodnych dla nich faktów i kontratakowania fałszem.

Ekumenizm – skąd to rodem?

Krytyka lewicy i mówienie skąd wyrosła jej ideologia z pewnością nie pozwala spać spokojnie wszystkim tym, którzy z niej czerpią i na niej zarabiają. Wykładanie zasad, na których opierają się poglądy Lutra, a więc w założeniu także i innych tzw. protestantów nie wpływa dobrze na obecną formę ekumenizmu – tutaj zgodzę się ze zwierzchnikami ks. Guza. Ale dlaczego właściwie ma na nią wpływać dobrze? Czy nie ważniejsze jest, aby działalność ks. Guza wpływała dobrze na katolicyzm?

Te dwa „izmy” będące teraz w centrum uwagi są bliskie sobie jedynie z pozoru. Tak jak miłosierdzie i brak kary śmierci; tak jak Biblia i protestantyzm; tak jak Luter i chrześcijaństwo. Różnice są wielkie, ba, trudno jest uchwycić punkty styczne. Jednak wielowiekowa propaganda oraz upadek moralny i intelektualny naszych biednych czasów stworzyły idealne warunki do przechowywania kłamstw i manipulacji pod płaszczykiem prawdy.

Zdefiniujmy na nasze potrzeby obydwa pojęcia: katolicyzm i ekumenizm. Katolicyzm to jedyna objawiona przez Boga religia. Jedyna, która mówi prawdę i jedyna, która prowadzi do zbawienia.

Aby zdefiniować ekumenizm, sięgnijmy do Unitatis Redintegratio, dekretu Soboru Watykańskiego II o ekumenizmie:

„W następnych zaś wiekach zrodziły się jeszcze większe spory, a niemałe Społeczności odłączyły się od pełnej wspólnoty (communio) z Kościołem katolickim, często nie bez winy ludzi z jednej i drugiej strony. Tych zaś, którzy obecnie rodzą się w takich Społecznościach i przepajają się wiarą w Chrystusa, nie można obwiniać o grzech odłączenia. A Kościół katolicki otacza ich braterskim szacunkiem i miłością. Ci przecież, co wierzą w Chrystusa i otrzymali ważnie chrzest, pozostają w jakiejś, choć niedoskonałej wspólnocie (communio) ze społecznością Kościoła katolickiego. Faktem jest, że z powodu rozbieżności utrzymujących się w różnej formie między nimi a Kościołem katolickim, czy to w sprawach doktryny, a niekiedy też zasad karności, czy odnośnie do struktury Kościoła, pełna łączność (communio) kościelna napotyka niemało przeszkód, częstokroć bardzo poważnych, które przełamać usiłuje ruch ekumeniczny.”[1]

Podsumowując, ekumenizm dąży do pełnej komunii „braci odłączonych” z Kościołem Chrystusowym. Kwestie jedności pełnej i niepełnej omówił w jednym z artykułów[2] pan Christopher Ferrara, więc nie będę go dublował. Teraz komunia odłączonych braci jest niepełna więc radośnie uprawiamy ekumenizm, aby komunię uczynić pełną.

Jednak jak to urzeczywistnić? Wiedząc, że Kościół katolicki to jedyny Kościół Chrystusa, powinniśmy postarać się dołączyć odłączonych braci do tegoż Kościoła. To chyba proste: oni błądzą, a my nie, więc powiedzmy im na czym polega ich błąd i niech wracają czym prędzej na łono Matki Kościoła bo inaczej zatracą swoje dusze w ogniu wiecznym. A tego dla naszych braci, choć odłączonych, nie chcemy! Takie postępowanie wyraźnie popierał papież Pius XI:

„Pracy nad jednością chrześcijan nie wolno popierać inaczej, jak tylko działaniem w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego, od którego kiedyś, niestety, odpadli. Powtarzamy, by powrócili do jednego Kościoła Chrystusa, który jest wszystkim widomy i po wsze czasy […] Mistyczna Oblubienica Chrystusa przez całe wieki pozostała bez zmazy i nigdy też zmazy doznać nie może.”[3]

Czy papież obraził tym, co napisał w encyklice Mortalium Animos, naszych braci odłączonych? Papież ten wyrażał się dosyć wyraźnie o jedności Kościoła i chyba nie interesowały go urojenia obraźliwych protestantów. Warto to wiedzieć, jeśli już mówimy o jedności z odłączonymi:

„I ten święty świadek [św. Cyprian – K.K.] słusznie się dziwił, jak ktoś wierzyć może, “że ta jedność, której fundamentem jest niezmienność Boga, której spoistość poręczona jest tajemnicą niebios, mogłaby być w Kościele zerwana i rozbita przez waśń poróżnionych ludzi”. Skoro to mistyczne ciało Chrystusa, Kościół, jedno jest, spojone i złączone jak ciało fizyczne, bardzo niedorzecznym człowiekiem okazałby się ten, kto by chciał twierdzić, że ciało mistyczne Chrystusa może się składać z odrębnych, od siebie oddzielonych członków. Kto więc nie jest z Kościołem złączony, ten nie może być Jego członkiem i nie ma łączności z głową – Chrystusem.”[4]

Jak mam to powiedzieć odłączonemu bratu w niepełnej jedności? Czy aby go to nie zaboli? Czy nie okazałbym się zbyt średniowieczny, integrystyczny i nieczuły na odmienne poglądy? A jeśli brat odłączony powie, że zbawienia nie daje Kościół katolicki i że wystarczy mu wiara w Chrystusa (o, jakże to często słyszane słowa!)? Znów sięgnę do Piusa XI:

Niechaj usłyszą, co mówi Laktancjusz: “Tylko… katolicki Kościół – wola on – przestrzega prawdziwej wiary. On jest świątynią Boga. Kto do niego nie wstąpi, lub go opuszcza, ten zdała od nadziei życia i zbawienia”.

No ale, powie ekumenista, bracia odłączeni są przecież w „jakiejś” jedności z Kościołem. Może trochę ona niepełna, taka prawie i nie do końca, ale zawsze to coś… Pius XI i na to ma odpowiedź:

W tym jednym Kościele Chrystusa jest i pozostanie tylko ten, kto uznaje autorytet i władzę Piotra i jego prawnych następców, słuchając i przyjmując ją. Czyż Rzymskiemu Papieżowi, najwyższemu Pasterzowi dusz, nie podporządkowali się przodkowie tych, którzy zaplątali się w błędne nauki Focjusza i tzw. reformatorów? Synowie opuścili – niestety – dom ojcowski, lecz dom się nie rozpadł i nie zginął, gdyż w nieustannej pomocy Boga ma swą ostoję. Niechajże powrócą do wspólnego Ojca, który ich przyjmie z całą miłością, nie pomnąc na krzywdy, jakie wyrządzili poprzednio Stolicy Apostolskiej.

Jeśli rozumiemy, co pisze Pius XI to już nie ma wątpliwości jak powinien działać ruch ekumeniczny. Jednak po Soborze Watykańskim II spojrzenie na ekumenizm uległo zmianie. I tu napotykamy przypadek ks. Guza.

Nie ranić braci odłączonych

Po chwili na temat samego ekumenizmu, wracamy do osoby ks. Guza. To, co spowodowało wydanie zakazu-niezakazu to troska o obrażone uczucia protestantów. Pytałem ks. dr Podstawkę czy jacyś protestanci zgłaszali się do ks. bp Budzika ze skargami na wypowiedzi ks. Guza. Nie było takich skarg. Wydaje się, że biskup lubelski bardziej dba o uczucia braci odłączonych niż oni sami. I nie dziwię się naszym odłączonym braciom, że się nie skarżyli, bo i nie ma na co. Ksiądz Guz w swoich wypowiedziach nie obrażał nikogo. Nie obrażał nawet samego Lutra. On poddawał rzeczowej krytyce jego pisma, pokazywał zasady jego filozofii. Demaskował błędy jego teologii, ale nie używał przy tym sformułowań obraźliwych. Rozumiem, że słuchając o pomysłach Lutra, wielu ludzi jest wstrząśniętych – jego poglądy przerażają. Ale pokazywanie tego powinno się spotkać z pochwałą: oto protestanci mogą poznać nędzę moralną i intelektualną tego, którego mają za swojego przewodnika. Mogą spojrzeć na niego z innej perspektywy i nawrócić się. Chyba że bardziej niż prawdę cenią sobie wygodę i swoje obrażone uczucia.

Czy gdyby jakiś protestant obraził się na słowa ks. Guza, nie mógłby wejść z nim w polemikę? Dlaczego nie wykazano ks. Guzowi, że się myli, mówiąc o Lutrze i jego poglądach? A jeśli ks. profesor mówi prawdę, to czym miałby się przejmować? Od kiedy to obrażanie się o mówienie prawdy jest czymś godnym uwagi? Od kiedy to mówiący prawdę miałby milknąć z powodu skarg tych, którym do prawdy daleko?

Ksiądz Guz ma nie lada problem. Jak mając wiedzę o Lutrze i jego filozofii uprawiać ekumenizm w znaczeniu posoborowym? Jedynie kłamiąc można mówić o Reformacji dobrze. Jeśli nie pozwala mu się mówić prawdy z całą siłą, to jedyne, co pozostaje to prawdę przemilczeć lub kłamać. Prawda po Soborze zdaje się mieć prawa jedynie wtedy, gdy podoba się ludziom. Już to gdzieś słyszeliśmy, czyż nie? „Twarda jest ta mowa i któż jej słuchać może?” (J 6, 60). Gdyby ks. Guz prowadził swoje wykłady za czasów Piusa XI, zostałby uznany za doskonałego ekumenistę, walczącego o powrót braci odłączonych do Kościoła. Po Soborze, niestety, należy schować prawdę pod korzec i nie pozwolić, aby ona kogoś wyzwoliła. To chyba mówi wystarczająco o pochodzeniu ekumenizmu w posoborowej postaci, nieprawdaż?

Czy katolicy nie mają obrażających się uczuć?

Nie chcąc wybiegać za daleko, nie ma tu na to miejsca, chciałbym tylko wspomnieć o jednej sprawie. Chodzi mi o film Luter z 2003 roku, który stawia Kościół katolicki w złym świetle. Sugeruje, że Kościół myli się, a, przynajmniej w czasach Lutra, przeżarty był przekupstwem, głupotą i niemoralnością. Jednoznaczny przekaz brzmi: zepsuty Kościół nie usłuchał zbawiennego głosu Lutra. Czy luteranie przeciwdziałali jego projekcji? Czy martwili się o naruszone uczucia katolików? Czy dbali o ekumenizm? Nie. Podobnie jak redaktorzy portalu ekumenizm.pl nie dbają o ekumenizm nazywając ks. Guza „kaznodzieją nienawiści”[5]. Pozostaje im współczuć, skoro prawda stała im się nienawistna. Jednostronny ekumenizm nie prowadzi do niczego poza ośmieszeniem i osłabianiem własnych szeregów. Niech na koniec zabrzmi znów Ojciec Święty Pius XI:

„Jeśli, jak to wciąż powtarzają, pragną z Nami i z naszymi się połączyć, dlaczegoż nie powracają jak najśpieszniej do Kościoła, “tej Matki i Mistrzyni wszystkich wierzących w Chrystusa?”.”[6]

Karol Kilijanek

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 22 maja 2017, 08:37 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
Rok reformacji? :roll:

Obrazek

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 01 cze 2017, 08:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://pl.sputniknews.com/swiat/201705 ... adz-robot/

Autor artykułu to wyjątkowy nieuk. U protestantów nie ma księży, tylko pastorzy, więc nie roboksiądz, ale robopastor. Nie ma tam kościołów, tylko zbory. Dodam jeszcze, że czekamy, kiedy w zborach pojawi się roboBóg i zacznie grzmieć.

Kopia artykułu:

W stolicy reformacji pojawił się „roboksiądz"
11:12 31.05.2017


Robot ksiądz BlessU-2
© Zdjęcie: LichtKirche


Kościół Ewangelicki w niemieckiej Wittenberdze opracował robota BlessU-2, który pełni funkcję kapłana, rozmawiając z parafianami i błogosławiąc ich, pisze gazeta The Mirror.
Wittenberga znana jest z tego, że 500 lat temu na drzwiach znajdującego się w niej kościoła zamkowego Marcin Luter przybił swoich „95 tez”. To wydarzenie jest uważane za początek reformacji.

„Jest to eksperyment, który powinien być podstawą do dyskusji (w Kościele)” — powiedział rzecznik Kościoła Ewangelickiego w Hesji i Nassau Sebastian von Guerin.
Robot zostanie wystawiony podczas obchodów rocznicy Reformacji. Składa się z metalowego pudełka z ekranem dotykowym, dwóch rąk po bokach, głowy z oczami i cyfrowych ust.

https://www.youtube.com/embed/4hbAPB2wxPs

Robot ksiądz „ciepło wita" wszystkich odwiedzającym świątynię, a także pyta, czy chcą otrzymać błogosławieństwo. Potem pyta wiernych, jakie błogosławieństwo chcą, a następnie podnosi ręce do nieba i czyta fragment z Biblii oraz mówi: „Bóg błogosławi i chroni Was”. Następnie parafianin może wydrukować biblijny cytat wypowiedziany przez robota.
Jednak ewangeliści tłumaczą, że roboty mimo wszystko nie powinny zastępować kapłanów. „W przyszłości błogosławiący parafian robot nie będzie obecny w każdym kościele” — powiedział von Guerin.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 05 cze 2017, 10:04 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
Obrazek

Biskup Eva Brunne :roll: :roll: :roll:

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 06 lip 2017, 07:23 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
Nowa książka prof. Grzegorza Kucharczyka o protestanckiej reformacji.


Grzegorz Kucharczyk - Kryzys i destrukcja. Szkice o protestanckiej reformacji

Obrazek

Opis

Profesor Grzegorz Kucharczyk z fachowością, sumiennością i jasnością intelektualną historyka przedkłada czytelnikowi gruntowną i opartą na najnowszych badaniach naukowych analizę reformacji Marcina Lutra i jego zwolenników. Pozwala upewnić się, względnie wyrobić sobie zdanie nie tylko o teologiczno-religijnym i eklezjalnym dramacie reformacji, lecz także o istotnie negatywnych kulturowych, tzn. naukowych, prawno-moralnych, politycznych czy historycznych skutkach protestantyzacji ducha ludzkiego, które ujawniały się raz po raz w wiekach nowożytnych. (...)

Zamiast zaradzać temu kryzysowemu i destrukcyjnemu stanowi rzeczy (patrz rozdział o życiu duchowym Niemiec w naszych czasach), świętuje się 500-lecie dramatu owej herezji, rozłamu jedności, zniszczenia tylu świętości na czele z wiecznie Świętym Bogiem jako Stwórcą i Zbawicielem wszechświata. Niech lektura tej książki przyczyni się do umocnienia naszej wiary katolickiej i miłości do Kościoła zbudowanego na św. Piotrze i Apostołach oraz do kontynuowania budowy prawdziwej kultury życia na ziemi, w oparciu o zasady katolickiego chrześcijaństwa.

Z recenzji ks. prof. dr. hab. Tadeusza Guza


Grzegorz Kucharczyk (ur. 1969), profesor w Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim oraz Instytutu Historii PAN, wykładowca akademicki, publicysta wielu czasopism, członek redakcji „Miłujcie się” i „Polonii Christiana” oraz autor kilkunastu książek. Wśród ostatnich prac należy wyróżnić: Pod mieczem Allaha. Nowe prześladowania i męczeństwo chrześcijan, Hohenzollernowie, a także dwie publikacji wydane nakładem Wydawnictwa Prohibita: Christianitas. Od rozkwitu do kryzysu oraz Christianitas między Niemcami i Rosją.

Grzegorz Kucharczyk o książce "Kryzys i destrukcja".


http://multibook.pl/pl/p/Grzegorz-Kucha ... macji/8282

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 09 lip 2017, 15:55 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
9 największych błędów Lutra

Obrazek

Niechęć do dekalogu, odrzucenie roli Bożej Łaski, przekonanie o nieodwracalnym zepsuciu człowieka – to tylko niektóre spośród tez Marcina Lutra, którym od pięciuset lat hołdują protestanckie wspólnoty. W roku pięćsetlecia reformacji warto poznać najważniejsze błędy heretyka z Wittenbergi.

Liczne błędy Marcina Lutra zostały przez pół tysiąclecia opisane już wielokrotnie. Jednak w roku, w którym wraca się do jego rewolty i nawet wewnątrz Kościoła katolickiego próbuje się usprawiedliwiać heretyckie tezy, trzeba je znów przypominać. Dokonał tego ostatnio Robert Siscoe z magazynu „The Remnant”.

Warto podkreślić, że propagowana przez Lutra doktryna „sola fide”, zgodnie z którą grzeszny człowiek może przyjąć Boże przebaczenie jedynie poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa sprowadza się do hasła „wiara bez uczynków”. Ponadto jest ona zakorzeniona w zupełnie innym niż katolicka, pojęciu wiary, która usprawiedliwia i może zbawić człowieka bez konieczności posłuszeństwa wobec prawa moralnego. Jak zauważa Robert J. Siscoe, na stronach portalu remnantnewspaper.com, błędy Lutra i jego następców zrodziły się z pogardy do świętej sprawiedliwości Boga oraz Jego prawa moralnego, a także w wyniku konsekwentnego zakłócania Bożego Miłosierdzia. Są to, zdaniem autora problemy, które współcześnie zainfekowały wielu wysokich rangą hierarchów Kościoła.

Należy pamiętać, że dla protestantów terminy takie jak wiara, łaska czy usprawiedliwienie mają inne znaczenie niż dla wiernych Kościoła Katolickiego. Watro uwzględnić ten fakt jeśli kiedykolwiek przyjdzie nam dyskutować z jakimś uczniem Lutra.

W celu właściwego zrozumienia błędów w logice Lutra warto najpierw zastanowić się nad znaczeniem terminów takich jak wiara, łaska czy usprawiedliwienie, tak jak nauczał o nich Bóg w swoim Kościele.

Nauczanie Kościoła Katolickiego

Siscoe wyjaśnia, że nadprzyrodzony akt wiary to intelektualna zgoda na prawdy ujawnione przez Boga i nieomylnie uznane przez Kościół jako konieczne do przyjęcia przez wiernych. Akt wiary jest prostym i uporządkowanym aktem, zakorzenionym w teoretycznym intelekcie. To właśnie poprzez intelekt Bóg ujawnia wszystko co chce nam ujawnić, jednak nie z powodu jakiejś wrodzonej prawdy postrzeganej jako naturalne światło rozumu, ale w obliczu autorytetu samego Boga, który nie może oszukać lub zostać oszukanym. Akt wiary sam w sobie nie usprawiedliwia więc człowieka. Dusza wprowadzana jest w stan usprawiedliwienia (na przykład przyjaźni z Bogiem) poprzez napływ uświęcającej łaski i nadprzyrodzonej życzliwości, które to prowadzą do duchowego odrodzenia (metafizyczna zmiana w duszy) oraz czynią człowieka „uczestnikiem Boskiej natury” (2 P, 1), a także „przybranym synem Jezusa Chrystusa” (Ef, 1, 5) oraz dziedzicami Nieba (Rz, 8, 17).

Ten stan usprawiedliwiania jest chroniony poprzez posłuszeństwo wobec prawa moralnego (Mt, 19:17), jednak może zostać zniszczony poprzez popełnienie jednego grzechu śmiertelnego (Hbr, 10:26) ale i odzyskany poprzez pokutę i spowiedź (1 J, 1,9; J 20,21-23). Osoba, które umrze w stanie nadprzyrodzonej łaski zostanie ocalona, jednak jeśli umrze bez niej – zostanie stracona. To właśnie uświęcająca łaska zarówno usprawiedliwia jak i ocala człowieka – a więc nie czyni tego wiara sama w sobie, nawet jeśli termin ten jest rozumiany poprawnie, czyli po katolicku.

Dobre uczynki nie sprowadzają człowieka do stanu usprawiedliwienia, ale dodatkowo usprawiedliwiają oraz dodatkowo uświęcają kogoś, kto i tak już jest w stanie łaski, jak możemy przeczytać w Apokalipsie: „a sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci!” (Ap 22, 11-12). Usprawiedliwienie, w tym wtórnym znaczeniu (na przykład potwierdzanie naszego życia w większej zgodzie z Wolą Bożą poprzez postępowanie zgodnie z podszeptami Ducha Świętego), jest tym znaczeniem, które powinniśmy odczytać z następujących słów: „Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary” (Jk, 2, 24).

Jest to zamknięte w pigułce katolickie nauczanie dotyczące wiary, usprawiedliwienia oraz zbawienia.

A oto kolejne błędy Lutra wynikające z jego podstawowego błędu:

1. Zbawienie przez powiernictwo - „Tylko wiara”

Należy przypomnieć, że błędy Lutra związane z koncepcją zbawienia wynikają z innego niż w Kościele Katolickim sposobu definiowania słów „łaska”, „usprawiedliwiane” czy „wiara”. Zgodnie z nauczaniem Lutra wiara nie jest intelektualną zgodą na prawdy objawione przez Boga, ale raczej „zaufaniem Bożej łasce”, połączonym z silnym przekonaniem, że jednostka otrzymała przychylność Boga i zostanie zbawiona. Takie pojęcie wiary, jak zauważa autor, nie jest zakorzenione w intelekcie (wierze w to, co Bóg objawił), ale w woli (zaufaniu wobec Boga). Taką postawę można raczej zaklasyfikować jako teologiczną cnotę nadziei, ale nie wiary. Wybitny tomista, filozof i teolog katolicki, ojciec Reginald Garrigou-Lagrange napisał: „większość protestantów utrzymuje, że wiara tkwi w woli, co jest zgodne z ich błędną definicją wiary jako zasadniczym zaufaniu w Boskie miłosierdzie dla odpuszczenia grzechów jednostki. Zaufanie jednakże, sprowadza się do nadziei, która w istocie pochodzi z woli”.

2. Usprawiedliwianie: jedynie „deklarowana prawość”

Zgodnie z tym co głosił Luter, usprawiedliwiona dusza nie stała się prawa, ani jej grzechy nie zostały prawdziwie zmazane. Luter nauczał, że akt usprawiedliwienia składa się z pochodzącego z zewnątrz przypisania sprawiedliwości Chrystusa, przez które to „wierzący” jest jedynie zadeklarowany jako prawy przez Boga (deklarowana prawość), w przeciwieństwie do wewnętrznego napływu łaski do ludzkiej duszy i prawdziwego zmazania grzechów, poprzez które jednostka naprawdę staje się prawa. W celu zobrazowania tej nowej, jak na tamte czasy, doktryny usprawiedliwiania Luter powoływał się na przykład „gnojowiska przykrytego śniegiem”. Usprawiedliwiona dusza, tak jak gnojowisko pokryte śniegiem, istnieje w stanie grzechu i jest jedynie przykryta przez sprawiedliwość Chrystusa. Będąc przykrytym przez sprawiedliwość Chrystusa, wierzący jest prawym poprzez taką deklarację (nie staje się prawym).

3. Błędy dotyczące pojęcia „łaski”

Jako, że Luter zaprzeczył, że dusza ludzka może się dogłębnie zmienić i zregenerować poprzez Ducha Świętego, odrzucił również doktrynę, zgodnie z którą łaska to „permanentna, nadprzyrodzona jakość duszy”. Zamiast tego utrzymywał, iż jest to „przychylność Boga” lub dobra wola Boga wobec człowieka. Luter wierzył, że łaska to jedynie dyspozycja Boga wobec człowieka – litość (a nie nadprzyrodzone życie), która jest wprowadzana poprzez duszę człowieka, która przekształca go od środka.

Chcąc w skrócie przedstawić nauczanie Lutra na temat usprawiedliwiania i zbawienia, zdaniem Siscoe, można byłoby użyć słów: „człowiek dokonuje aktu wiary (pokłada swoje zaufanie w zasługach Chrysusa); sprawiedliwość Chrystusa jest mu przypisywana i zakrywa jego grzeszność, bez dokonywania zmian w nim samym; Bóg spogląda wtedy na wierzącego przychylnie (łaską) i jest pewny jego zbawienia – niezależnie od grzechów jakie popełni w przyszłości”.

Wobec tych fałszywych tez Lutra wypowiedział się Sobór Trydencki (1545-1563): „Jeżeli ktoś twierdzi, że ludzie są usprawiedliwieni poprzez okrycie sprawiedliwością Chrystusa… z wyłączeniem łaski i życzliwości [dobroci], która wlewa się do ich serc przez Ducha Świętego (Rz, 5:5) i pozostaje w nich, lub łaska, poprzez którą jesteśmy usprawiedliwieni, jest jedynie dobrą wolą Boga, niech będzie wyklęty” (Sesja VI, Canon 11).

4. Całkowite i nieodwracalne zepsucie

Postulaty Lutra dotyczące usprawiedliwiania i łaski wynikały z jego przekonania, jakoby ludzka natura została tak mocno uszkodzona przez grzech pierworodny, że nie jest w stanie się zregenerować i zostać uświęconą: „Natura ludzka jest tak mocno zniszczona, że nigdy nie będzie w stanie się zregenerować i grzech pozostanie w duszy, nawet sprawiedliwych, na zawsze. Cała wszechmocna łaska Boga nie oczyszcza z grzechu. Wszechmogący nie zważa na grzechy ludzi. On obejmuje ich zasługami Chrystusa i nie przypisuje do [kategorii] grzesznika, którego wiara w cierpienia Odkupiciela jest manifestowana”.

Doktryna Lutra dotycząca całkowitego zepsucia została dobrze wyrażona w następujących słowach augustianina: „Stworzone w smutku i korupcji grzechy dziecka jeszcze w łonie matki, kiedy jeszcze jako zwykły płód, nieczysta masa materii, przed tym jak stanie się istotą ludzką, popełnia niegodziwość i sprowadza na sienie potępienie. Wraz z tym jak dorasta, wrodzony element zepsucia rozwija się. Człowiek powiedział wobec grzechu Tyś jest mój ojciec i każdy czyn, jaki podejmuje, stanowi obrazę wobec Boga; do robaków mówił jesteście moimi braćmi i czołga się jak one w bagnie i korupcji. On jest niedobrym drzewem i nie może produkować dobrych owoców, gnojowiskiem i może jedynie wydychać obrzydliwe odory. Jest tak dogłębnie uszkodzony, że całkowicie niemożliwym jest podejmowanie przez niego dobrych działań. Grzech jest jego naturą; nic nie uczyni popełniając go. Człowiek może czynić największa starania, by być dobrym, jednak jego każde działanie będzie w sposób nieunikniony złe; popełnia grzech tak często jak bierze oddech”.

Ponieważ Luter utrzymuje, że usprawiedliwiony człowiek pozostaje tak wewnętrznie uszkodzony, że nie posiada wolnej woli, zaprzecza tym samym konieczności posłuszeństwa wobec Boga poprzez podejmowanie dobrych uczynków (Mt 25: 31-46; Jk 2:24). Ponadto potwierdza, że posłuszeństwo wobec prawa moralnego nie jest do zbawienia wymagane. Zatem wszystko co potrzebne jest do zbawienia – to zaufanie Jezusowi Chrystusowi. Luter postulat ten opisał w tych słowach: „Bóg jedynie zobowiązuje cię byś wierzył i się przyznał. We wszystkich innych kwestiach pozostawia ci wolność, Pan i Nauczyciel, byś czynił cokolwiek chcesz bez zagrożenia dla twojego sumienia; wręcz przeciwne pewnym pozostaje, że jeśli o Niego chodzi, nie ma żadnej różnicy czy zostawiasz swoją żonę, uciekasz od swojego pana lub jesteś niewierny w stosunku do każdego zobowiązania. Cóż to dla Niego znaczy czy popełniasz lub nie popełniasz takich uczynków?”

5. Zafałszowanie Miłosierdzia Bożego

Kontynuując swój heretycki tok rozumowania Luter przedstawiał również zniekształcony obraz miłosierdzia Bożego – człowiek miał dostąpić miłosierdzia, nawet jeśli nie zdecydował się na porzucenie grzesznego życia. Grzech, w jego przekonaniu, nie separuje człowieka od Boga, niezależnie od tego jak jest ciężki i jak często popełniany. Pisał: „W czasie tego życia musimy grzeszyć. Wystarczy, że poprzez miłosierdzie Boże znamy Baranka, który gładzi grzechy świata. Grzech nas od niego nie odseparuje, nawet jeśli mielibyśmy popełniać tysiąc morderstw i tysiąc cudzołóstw na dzień”. W innych opracowaniach można znaleźć również takie oto słowa: „Mąż może oddalić swoją żonę, Boga to nie obchodzi”.

Siscoe zauważa jak bardzo w tej kwestii słowa Lutra różnią się od nauczania Chrystusa, który mówił: „jeśli chcesz wejść w życie, zachowaj przykazania”. Kończąc ten wątek, warto również przytoczyć słowa Świętego Jana Apostoła: „Kto mówi: znam Go, a nie zachowuje Jego przykazań, ten jest kłamcą i nie ma w nim prawdy” (1J, 2:4).

6. Czy zostałeś już zbawiony?

Siscoe zauważa, że większość protestantów nie zdaje sobie sprawy, iż idea zbawienia ludzkiej duszy poprzez pojedynczy „akt przyjęcia Chrystusa jako swojego osobistego zbawiciela” powstała na kanwie heretyckiej teologii Lutra dotyczącej deklarowanej praworządności oraz zaprzeczenia wolnej woli. Fałszywa doktryna, zgodnie z którą „raz zbawiony jest zawsze zbawiony” opiera się na błędnym wnioskowaniu Lutra, jakoby zasługi Jezusa miały przykryć grzeszną duszę (jak śnieg przykrywa gnojowisko) i nie zmieni tego nawet „tysiąc morderstw i tysiąc cudzołóstw na dzień”. W związku z tym jeśli jednostka dokona „aktu wiary” (będzie pokładać swą ufność w Chrystusie), zgodnie z przekazywanym błędnym nauczaniem, jej grzechy popełnione w przeszłości, obecnie i w przyszłości – zostaną przykryte przez praworządność Chrystusa, a po śmierci dostąpi ona szczęścia. Tak właśnie należy tłumaczyć charakterystyczne dla protestantów „wezwania ołtarzowe” i powtarzające się „modlitwy grzeszników”, których nie można znaleźć w Biblii oraz żadnych innych źródłach chrześcijańskich przez pierwsze 1500 lat jego istnienia.

7. Pogarda dla Prawa Bożego

W swojej herezji Luter oddziela zaufanie w zasługi dokonane przez Chrystusa od konieczności wiary w jego nauczanie i przestrzeganie prawa moralnego. Mało tego, gardzi sprawiedliwością Boga i wszystkim co mogłoby doprowadzić do nakładania na człowieka Boskiego prawa moralnego. Luter twierdził nawet, że sumienie człowieka, które wyrzuca mu łamanie prawa Bożego, jest „głosem Szatana”. Aby przeciwdziałać temu diabelskiemu podszeptowi człowiek, zdaniem Lutra, powinien „być grzesznikiem i grzeszyć śmiało” (esto peccator et pecca fortiter). Co ciekawe nawet „szczycenie się własną grzesznością wybija broń z rąk Diabła”.

Zgodnie z wypaczonym i zdemoralizowanym tokiem myślenia Lutra, jeśli jednostka odczuje, że jest rozdrażniona przez Diabła, powinna „popełnić jakieś grzechy z nienawiści i złości na Diabła, by nie dawać mu możliwości zakłócania naszego sumienia drobnostkami. Cały Dekalog powinien zostać usunięty sprzed naszych oczu i z naszych dusz, zabrany od nas, którzy jesteśmy tak prześladowani i molestowani przez Diabła”.

Luter nie rozumiał lub też nie chciał zaakceptować, że przyjście Chrystusa wiązało się w ustaniem starego prawa w kwestii ceremonialnej i sądowniczej. Jednak kwestie moralne obowiązują nadal stanowią część tego, co Święty Paweł nazywa „prawem Chrystusa” (1 Kor, 9, 21). Nasze sumienie, jest w związku z tym, świadectwem prawa moralnego, które odbiło swoją pieczęć w sercu człowieka i zawsze pozostanie częścią racjonalnej natury człowieka (Rz, 2, 14).

8. Zły nawyk Lutra – nieczystość

Zdaniem Siscoe, wymyślona przez Lutra fałszywa interpretacja Ewangelii, w połączeniu z błędnym i wypatrzonym rozumowaniem, były wymierzone w zły nawyk nieczystości, w który sam Luter był mocno zaplątany i nad którym podjął otwartą dyskusję: „płonę tysiącem płomieni w moim niezdobytym ciele, czuję się prowadzony wściekłością w stronę kobiet, co zbliża do szaleństwa. Ja, który powinienem być żarliwym duchem, jestem tylko żarliwy w nieczystości”. Kilka miesięcy po nałożonej ekskomunice w 1521 roku, Luter miał napisać do swojego ucznia Filipa Melanchtona: „W skrócie, ja który powinienem mieć żarliwego ducha, mam żar ciała, żar wyuzdania”.

9. Nienawiść do Boga

Każdy katolik wie, a przynajmniej powinien wiedzieć, że zarówno prawo naturalne (wybite w naszych sercach), jak i spisane prawo moralne pochodzi od Pana Boga. Spisanie prawa miało na celu objaśnić zasady prawa naturalnego, a także przeciwdziałać wypaczeniom, które mogły się w nim pojawić ze względu na brzemię grzechu pierworodnego, jak zauważa Święty Tomasz.

Jako, że spisane prawo moralne jest bardziej jasne, pewne i precyzyjne, Luter wykazywał w stosunku do niego większą pogardę niż do wewnętrznego prawa moralnego, które to łatwiej przekręcić lub przemilczeć, pisze Siscoe. Święty Paweł w Liście do Rzymian powiedział: „Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym” (Rz, 7,22). Z kolei Święty Jan podkreślał: „albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie” (1J, 5,3). Natomiast Luter nauczał jakoby Dekalog był: „niemożliwy do spełnienia i podżegał nie do miłości, ale do nienawiści wobec Boga”.

Luter swój atak na spisane Prawo Boże wycelował przeciwko Mojżeszowi, czyli narzędziu jakim posłużył się Bóg, aby przekazać ludziom swoje prawo. Heretyk pisał: „Jeśli Mojżesz będzie chciał was zastraszyć swoimi głupimi [sic!] Dziesięcioma Przykazaniami, odpowiedzcie mu wprost: ścigaj się z Żydami; na szubienicę z Mojżeszem!”

Źródło: „The Remnant”

malk

https://www.pch24.pl/9-najwiekszych-ble ... 613,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 27 lip 2017, 08:09 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
Protestantyzm pozostaje potępiony. Radosny ekumenizm nic tu nie zmieni

Obrazek

„Zmiana stylu i języka” dzisiejszego Kościoła względem protestantyzmu stwarza wiele problemów - jak choćby zakazywanie wybitnym katolickim intelektualistom głoszenia prawdy! Możemy jednak postarać się o zmianę tego stylu, poznając i promując postawę poprzednich pokoleń katolików. Ułatwi to nowe wydanie książki „Protestantyzm potępiony przez papieży”.

Nie jest łatwo być katolikiem w pięćset lat po rozpoczęciu procesu reformacji. Każdy bowiem, kto pragnie zachować nieskażoną błędem wiarę Chrystusowego Kościoła napotka w naszych czasach na opór… współwyznawców, którzy pozostając pod zgubnym wpływem promocji fałszywego ekumenizmu uważają, że między wspólnotami protestanckimi a katolikami nie ma żadnych istotnych różnic. To skrajna nieprawda. Święci, papieże i wielcy ludzie Kościoła udowadniali to przez pięć ostatnich stuleci.

Dziś jednak niejeden spośród katolickich pasterzy skłania się ku niektórym tezom Lutra, lub – w najlepszym wypadku – woli o błędach tego deformatora wiary milczeć. Odważni katolicy, którzy pragną przypomnieć, że poza Kościołem katolickim nie ma zbawienia, są dziś ostentacyjnie marginalizowani. Dotyczy to nie tylko „szeregowych katolików”, członków grup związanych z kościelną Tradycją, czy katolickich publicystów, ale także wybitnych naukowców w sposób niezwykły zasłużonych dla Chrystusowej Owczarni. Dość przypomnieć, że ksiądz profesor Tadeusz Guz został poproszony o niewypowiadanie się na temat protestantyzmu, aby któryś z wyznawców luterskich herezji nie poczuł się obrażony!

Zdumiewającego problemu, z którym borykają się katolicy w naszych czasach, nie mieli nasi przodkowie. Żyli bowiem w czasach papieży, którzy protestantyzm i jego błędy po prostu potępiali. Nie z powodu braku wrażliwości ekumenicznej, ale z troski o dusze tych chrześcijan, którzy z własnej woli lub zupełnie nieintencjonalnie podążyli za rozłamowcem z Wittenbergi.

Wiekopomne dzieła tych papieży wszyscy powinniśmy znać. Umożliwia nam to wydana właśnie książka „Protestantyzm potępiony przez papieży”. Publikacja ta udowadnia, że rację mają nieliczne dziś grupki katolików podnoszące sprzeciw wobec niezrozumiałego bratania się z przywódcami heretyckich grup nie mają żadnego poważnego uzasadnienia, a przeciwnie mogą przyczynić się do pogubienia licznych dusz. Pisali o tym bowiem papieże od Leona X po Piusa X, świadczyły o tym sobory, potwierdzali to wielcy ludzie Kościoła.

Nowe wydanie książki o katolickim podejściu do protestantyzmu zostało wzbogacone o wypowiedzi kapłanów, którzy rozumieli jak wielkim zagrożeniem jest herezja Lutra. Wśród tych tekstów znajdziemy między innymi słowa księdza Piotra Skargi o „heretyckim kąkolu” czy księdza Jakuba Wujka „o tym że zbory [protestantów] (…) nie są Kościołami Chrystusowymi, ale bożnicami szatańskimi”. Nikt już dziś tak nie pisze – ale przecież nie dlatego, że prawda się zmieniła. Prawda się przecież nie zmienia.

Wyjątkowym tekstem, napisanym w stylu porzuconym przez dzisiejszy Kościół, jest także piękny i jasny „Katechizm polemiczny” księdza Jana Jakuba Scheffmachera. Stworzony w formie pytań i odpowiedzi, stanowi przejrzysty wykład rozwiewający wszelkie wątpliwości dotyczące różnic między katolikami i protestantami, motywacji Lutra czy oceny jego nauki.

Są takie książki, o których mawia się, że stanowią „lekturę obowiązkową”. Nowe wydanie „Protestantyzmu potępionego przez papieży” stanowi jednak coś znacznie więcej. To katolicki „must have” – trzeba tą książkę nie tylko przeczytać, ale i mieć w swej bibliotece w łatwo dostępnym miejscu. Znajomość stosunku Kościoła do protestantyzmu jest dziś przecież katolikom ogromnie potrzebna – w dobie ogromnego chaosu informacyjnego i zamieszania doktrynalnego. To użyteczny podręcznik unikania błędów i wyprowadzania z nich tych, którzy zabłądzili.

W dobie postprawdy pojawia się książka pełna prawdy. Czy godzi się przejść obok niej obojętnie?

Krystian Kratiuk

Wydawnictwo: SKCH im. Ks Piotra Skargi, Rok wydania: 2017, Ilość stron: 320, Numer wydania: Wydanie II uzupełnione

Obrazek

https://www.pch24.pl/protestantyzm-pozo ... 244,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 31 lip 2017, 08:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.pch24.pl/marcin-luter--prawd ... z4oFm2iexv

Marcin Luter. Prawdziwe oblicze deformatora
Data publikacji: 2017-07-29 06:00
Data aktualizacji: 2017-07-31 07:37:00

Obrazek
fot. Schoening / Arco Images / FORUM


Rewolucjonista, za sprawą którego zachodnie chrześcijaństwo otrzymało potężny cios, doczekał się wielu opracowań. Marcinowi Lutrowi poświęcano artykuły i sążniste monografie. Czy jednak my, katolicy w Polsce, wiemy jak szkodliwe były tezy niemieckiego heretyka? Prawdę o twórcy protestantyzmu przybliża swoją książką pt. „Kryzys i destrukcja. Szkice o protestanckiej reformacji” profesor Grzegorz Kucharczyk. Publikujemy szerokie fragmenty I rozdziału pt. Doktor Marcin Luter odkrywa „prawdziwą Ewangelię”.

Droga Marcina Lutra do klasztoru

Marcin Luter, a właściwie Marcin Luder urodził się w 1483 roku w Eisleben (Saksonia) w chłopskiej, wielodzietnej rodzinie. (…) Konflikt między ojcem a synem wzmógł się tylko, gdy w 1505 roku, po ukończeniu studiów prawniczych i filozoficznych na erfurckim uniwersytecie, Marcin Luter zdecydował się na wstąpienie do klasztoru augustianów (…).

Przyczyny, które popchnęły Lutra do tego kroku należą do jednych z najgorętszych kontrowersji otaczających jego biografię. „Doktor Marcin” tłumaczył, że podjął decyzję pod wpływem impulsu wywołanego straszliwą burzą, która go zastała w drodze. Miał wtedy ślubować św. Annie, że jeśli Bóg ocali go od piorunów, wstąpi do klasztoru. Wśród biografów twórcy reformacji są jednak także ci, którzy wskazują, iż rzeczywistym motywem była chęć ukrycia się za murami klasztoru przed prawnymi konsekwencjami zabicia przez Lutra człowieka w pojedynku.

Jedno jest pewne. Decyzja o wstąpieniu do zakonu nie była w przypadku Marcina Lutra owocem dojrzałej, długotrwałej refleksji, ale raczej rezultatem działania pod wpływem impulsu. Jak sam mówił, do klasztoru został „nie tyle pociągnięty, co porwany”. Jeszcze bardziej wymowne słowa wyjaśnienia Lutra pochodzą z okresu, gdy już zerwał jedność ze wspólnotą Kościoła. Twórca reformacji mówił wówczas: „zostałem mnichem wbrew ojcu, matce, Bogu i diabłu”.

Jak można wstępować do klasztoru „wbrew Bogu”? Te słowa są traktowane jako pośrednie przyznanie się przez Lutra do tego, że właściwą przyczyną jego wstąpienia do augustianów była chęć uniknięcia odpowiedzialności za zabójstwo.

Tezę tę dodatkowo wspiera fakt, że za murami klasztoru Marcin Luter nie znalazł duchowego pokoju. Do wstrząsającego wydarzenia doszło w chórze klasztornym pewnego dnia podczas odczytywania fragmentu Ewangelii o wypędzaniu przez Chrystusa złego ducha z opętanego człowieka. W pewnym momencie Luter upadł na ziemię krzycząc po łacinie: „Non sum! Non sum!”, czyli „To nie ja! Tonie ja!”.

Wiara, czyli jak osiągnąć dobre samopoczucie

(…) Pod wpływem porażek odnoszonych w swojej walce duchowej (sądząc po wynurzeniach samego Lutra chodziło tutaj o grzechy związane z pożądliwością cielesną), Luter w okresie swojej klasztornej formacji nabiera przekonania o całkowitym zepsuciu natury ludzkiej przez grzech pierworodny, a trapiącą go pożądliwość cielesną identyfikował nie tyle z konsekwencjami grzechu pierworodnego, co raczej z nim samym. Bazując na własnych doświadczeniach duchowych stwierdzał, że żaden człowiek nie jest w stanie zachować Bożych przykazań. (…)

(…) Świętość – wbrew temu co odczuwał mnich Luter – nie jest dobrym samopoczuciem. W żywotach wielu świętych napotykamy długie okresy w ich biografiach, gdy targały nimi pokusy, gdy – jak sami mówili – przechodzili przez „duchową pustynię”, odczuwali jakby Bóg odwrócił się od nich. (…)

Im bardziej życie prowadzone przez Lutra dalekie było od ideału świętości jakiego nauczał Kościół (czyli otwartość na współpracę z Bożą łaską, czego wyrazem są dobre uczynki i życie modlitwą), tym gwałtowniej twórca protestanckiej reformacji atakował uznanych przez Kościół świętych. (…)

Incydent przy ołtarzu

Nic dziwnego więc, że Marcin Luter już przed 1517 rokiem utracił wiarę w największy, najcenniejszy tu na ziemi dowód działania łaski Bożego miłosierdzia we współpracy z człowiekiem, jakim jest Msza Święta. Przypomnijmy, że w katolickim nauczaniu Eucharystia jest uobecnieniem (w sposób bezkrwawy) ofiary Chrystusa. W tym dziele Zbawiciel posługuje się człowiekiem, czyli kapłanem, który występuje przy ołtarzu in persona Christi.

O tej prawdzie zwątpił Marcin Luter przystępując w 1507 roku do ołtarza podczas swojej prymicyjnej Mszy Świętej. W momencie, gdy słowami Te igitur clementissime Pater (Ciebie więc najłaskawszy Ojcze) rozpoczynał się Kanon, nowo wyświęcony ksiądz Marcin Luter odwrócił się od ołtarza i chciał od niego odejść. Świadkami tej wstrząsającej sceny była najbliższa rodzina neoprezbitera. W tym jego ojciec Hans, który, jak wiemy, nie był entuzjastą obrania przez jego syna drogi powołania duchownego. Obserwując scenę przy ołtarzu Hans Luter stwierdził, że jego syn musiał znaleźć się „pod działaniem złego ducha”. (…)

Po otrzymaniu święceń kapłańskich Marcin Luter – wiemy to z jego własnych listów i pism – zaniedbał regularne odprawianie Mszy Świętych i odmawianie brewiarza. Zasłaniał się przy tym licznymi obowiązkami kaznodziejskimi. (…)

Ponownie w tym kontekście nasuwa się porównanie z życiem św. Matki Teresy z Kalkuty, której trudno było przecież zarzucić odwracanie się od rozlicznych obowiązków. Zanim jednak każdego dnia podejmowała czynności związane z opieką nad chorymi i ubogimi, z kierowaniem założonego przez siebie zgromadzenia zakonnego, regularnie zaczynała dzień od Mszy Świętej i adoracji Najświętszego Sakramentu, uważając to za najważniejsze czynności dnia. Najpierw spotkanie z Chrystusem, potem spotkanie ze sprawami tego świata. U ks. Marcina Lutra było zupełnie na odwrót.

Zepsucie najlepszych

A przecież takich księży jak Marcin Luter było w krajach niemieckich na początku szesnastego wieku bardzo wielu. Opisane przez Lutra jego życie jako kapłana jest wyjaśnieniem jednego z najpoważniejszych czynników, które w znaczący sposób przyczyniły się do zwycięstwa reformacji w wielu regionach Rzeszy, czyli brak równowagi między życiem czynnym a kontemplacyjnym. Zarzucenie przez księdza Lutra i wielu jemu podobnych duchownych na początku szesnastego wieku swojego podstawowego powołania, czyli odprawiania Mszy Świętej i rezygnacja z własnego postępu duchowego (codzienna modlitwa brewiarzowa), wcześniej czy później musiało wydać fatalne owoce. (…)

Odrzucenie Kościoła i sakramentów

Kardynał Walter Brandmüller, wybitny historyk Kościoła epoki nowożytnej, analizując kwestię oceny działań Marcina Lutra zauważa, że aby tego dokonać, należy przede wszystkim wyjaśnić, co niemiecki mnich rozumiał pod pojęciem „reformy Kościoła” podejmując w 1517 roku swoją działalność. (…)

Jak podkreśla jednak kardynał Brandmüller, „gdy za każdym razem mówiono o reformie, rozumiano pod tym pojęciem starania, by jeszcze sumienniej wypełniać kościelne przepisy, względnie chodziło o ich dopasowanie do zmienionych warunków, jak również rozumiano pod tym pojęciem jeszcze bardziej usilne starania o cnotę i pobożność. Tak pojmowana reforma dotyczyła konkretnej zewnętrznej formy Kościoła, nigdy jednak treści wiary oraz opierającej się na sakramencie kapłaństwa struktury hierarchicznej, a w ten sposób samej istoty Kościoła. W istocie, reforma nigdy nie może mieć za cel sytuacji, w której zreformowany Kościół nie byłby identyczny z Kościołem, który miał być poddany reformie. Gdyby bowiem tak się stało, Kościół nie pozostałby sobą, ale stałby się zupełnie inny”.

Dokładnie z taką sytuacją – podkreśla kardynał Brandmüller – mamy do czynienia w przypadku Marcina Lutra. (…) Mamy już do czynienia nie z dążeniem do reformy Kościoła, ale właśnie z reformacją, czyli z dążeniem do stworzenia całkiem nowego Kościoła niż ten, który został założony przez Zbawiciela na Skale Piotrowej. Na tej drodze Luter musiał zburzyć (jak sam mówił) „trzy mury”. Pierwszym z nich był osobny stan kapłański w rozumieniu kapłaństwa sakramentalnego przekazywanego w drodze sukcesji apostolskiej. (…)

Drugim „murem”, za którego niszczenie zabrał się Luter, była władza nauczycielska Kościoła, którą twórca reformacji zastąpił „osądem sumienia”. (…)

Trzecim „murem” na drodze stworzenia nowego Kościoła, który Luter chciał zniszczyć, był prymat papieża ustanowiony przez samego Chrystusa wobec św. Piotra i jego następców. (…)

Leon X wydał bullę wzywającą Lutra do porzucenia takich oraz innych, godzących w Kościół poglądów. W odpowiedzi 10 grudnia 1520 roku Marcin Luter publicznie spalił „bullę ostatniego antychrysta”, jak nazwał papieski dokument. Jak podkreśla cytowany tutaj kardynał W. Brandmüller, akt ten był symbolicznym zerwaniem przez niemieckiego reformatora jedności z Kościołem, a nie dowodem jakiegoś personalnego konfliktu na linii papież – niemiecki augustianin. Luter bowiem oprócz bulli wzywającej go do posłuszeństwa nauczaniu Kościoła wrzucił w ogień księgę prawa kanonicznego, podręcznik dla spowiedników (Summa angelica autorstwa Angelusa de Clavasio) oraz pisma polemistów Lutra broniących katolickiego nauczania.

Protestancka reformacja całkowicie odrzuciła katolicką naukę o sakramentach świętych. Twórcy reformacji utrzymali właściwie tylko sakrament chrztu, pozostałych sześć, o których od początku nauczał Kościół katolicki, odrzucili. Dotyczyło to również sakramentu Ołtarza (Eucharystii), który jest „Źródłem i szczytem” duchowego życia Kościoła (konstytucja soborowa Sacrosanctum Concilium). (…)

Nie ma czegoś takiego jak „protestancka Msza Święta”, bo nie ma uznania przez uczniów Lutra i Kalwina nauki o cudownym uobecnieniu Ofiary Chrystusa za pośrednictwem kapłana, który staje przy ołtarzu, jako alter Christus.

Niejeden z tych, którzy po 1517 roku uważali, że odkryli „prawdziwą Ewangelię” wolną od „papistowskich zabobonów”, nie wahali się w tej ostatniej kategorii umieszczać katolickiej Mszy Świętej, którą Kościół odprawiał od początku swojego istnienia. W 1534 roku Francją wstrząsnęła tzw. noc plakatów, gdy pewnej październikowej nocy 1534 roku w Paryżu, Orleanie, Amboise, a nawet na drzwiach królewskiej komnaty pojawiły się plakaty zawierające, jak głosił nagłówek „Prawdziwe artykuły na temat okropnych, wielkich i ważnych nadużyć mszy papieskiej, wymyślonej specjalnie przeciw świętej Wieczerzy Jezusa Chrystusa”.

Później okazało się, że autorem tego pamfletu był protestancki pastor Antoni Marcourt z Neuchâtel. (…) Nie zabrakło również drwin z katolickiej liturgii. Protestancki autor pisał w tym kontekście o „dzwonieniu, wyciu, śpiewaniu, ceremoniach, światłach, okadzaniach, maskaradach i innych małpich popisach”. (…)

Co to jest czystość?

Reformacja w decydujący sposób przyczyniła się również do sekularyzacji (zeświecczenia) instytucji małżeństwa, a to poprzez odrzucenie jego sakramentalnego charakteru. Również pod tym względem prekursorem był Marcin Luter. Jak podkreślają badacze zajmujący się tym aspektem nauczania twórcy protestanckiej reformacji, jego spojrzenie na małżeństwo było w dużym stopniu pochodną wytoczonej przez Lutra walki z celibatem oraz ślubami zakonnymi. Z tym zaś związane jest specyficzne pojmowanie przez Lutra cnoty czystości i roli kobiety w rodzinie.

Twórca reformacji niejednokrotnie wyrażał się bardzo pogardliwie o kobietach. Twierdził więc, że „chwasty rosną szybko, dlatego też dziewczynki rosną szybciej niż chłopcy”. W czasie swoich „rozmów przy stole” (Tischreden) rozwijał ten temat w charakterystyczny dla siebie, dość obcesowy sposób: „Kobietom zbywa na sile i mocy ciała i na rozumie. Mężczyźni mają szeroką pierś i małe biodra, dlatego też mają więcej rozumu aniżeli kobiety, które z kolei mają wąskie piersi, a za to szerokie biodra i zadek. Co oznacza, że powinny pozostawać w domu, siedzieć tam cicho, zajmować się dziećmi. Dziewczynki nie powinny zabierać głosu publicznie”.

Począwszy od swojej wymierzonej w katolickie zakony rozprawy De votis monasticis (O ślubach zakonnych) z 1521 roku, Marcin Luter coraz wyraźniej akcentował swoje przekonanie, że składane przez zakonników i zakonnice śluby czystości oraz celibat księży są zaprzeczeniem Bożego planu, wedle którego ludzie powinni zawierać związki małżeńskie. Według niemieckiego reformatora Chrystus w Ewangelii nie zachęcał do życia w celibacie. Konsekwentnie też Luter nie szczędził obelg wobec wielu świętych Pańskich, począwszy od Ojców Pustyni („szaleni święci, którzy na pustkowiu chcieli złamać swoje naturalne skłonności”), którzy szli za ewangeliczną radą życia w celibacie i czystości. (…)

Koniec z nierozerwalnością małżeństwa jako sakramentu

W kazaniu z 1519 roku poświęconym małżeństwu Marcin Luter wymienił trzy dobra płynące z małżeństwa: fides (wiara), proles (potomstwo) i sacramentum. Z tym, że ten ostatni termin rozumie on tylko w sensie obrazowym/metaforycznym. Podobnie jak polanie wodą w czasie chrztu oznacza łaskę, tak i stan małżeński jest sakramentem, czyli „zewnętrznym znakiem złączenia w Chrystusie ludzkiej i boskiej natury”. W ten sposób – jak pisze – sakramentalny charakter małżeństwa w sensie dogmatycznym nie został wprost zakwestionowany, ale wyraźnie poddany w wątpliwość.

Ostateczne odrzucenie katolickiej nauki o sakramentach, w tym o sakramencie małżeństwa, nastąpiło u Lutra w 1520 roku w opublikowanym wówczas traktacie De captivitate Babylonica (O niewoli babilońskiej). W tym samym tekście twórca reformacji nie tylko wypowiedział posłuszeństwo papieżowi i biskupom, ale odrzucił idące od czasów apostolskich nauczanie Kościoła, że małżeństwo jako sakrament jest przyczyną, a nie jedynie oznaką (symbolem) łaski Bożej. Od 1520 roku w nauczaniu Marcina Lutra – a potem wśród kolejnych pokoleń jego uczniów – jest dokładnie odwrotnie: małżeństwo jest tylko symbolicznym znakiem łaski Bożej, a nie jej przyczyną w życiu małżonków. To jest fundamentalna różnica.

Konsekwentnie bowiem, wraz z odrzuceniem prawdy o sakramentalnym charakterze małżeństwa, znika w protestanckiej perspektywie prawda o nienaruszalności małżeństwa. „Obiektywne prawo małżeńskie zamienia się w subiektywną sprawę sumienia, w oparciu o które każdy może ostatecznie sam sobie udzielić dyspensy” (ks. Z. Baranowski).

Dyspensa na bigamię

Dyspensy udzielane przez Marcina Lutra nie miały li tylko charakteru ogólnych wskazań. Odnosiły się również do konkretnych przypadków. Jeden z najgłośniejszych dotyczył landgrafa heskiego Filipa, który radził się twórcy reformacji, czy może wstąpić w ponowny związek małżeński nie rozstając się ze swoją dotychczasową małżonką. Luter udzielił landgrafowi swojej dyspensy na bigamiczny związek uważając, że rozwód jest gorszy od poligamii (w tym przypadku bigamii). Powoływał się przy tym na księgi Starego Testamentu i opisane w nich wielożeństwo patriarchów i królów Izraela. Jednak sam do końca nie był przekonany do tej argumentacji, skoro w liście do Filipa heskiego z 1540 roku radził mu, by swój bigamiczny związek możliwie skrupulatnie trzymał w tajemnicy przed swoimi poddanymi. (…)

Jak już zaznaczono, decydującym krokiem podjętym przez Marcina Lutra w kierunku sekularyzacji małżeństwa, czyli odarcia go z sakralnego charakteru, było zanegowanie przezeń katolickiej nauki o sakramencie małżeństwa. Druga „zasługa” niemieckiego reformatora w tym względzie polegała na tym, że odrzucając autorytet hierarchicznego Kościoła, a tym samym również prawa kanonicznego, Luter oddawał władzy świeckiej (władzy państwowej) wszystkie sprawy dotyczące regulacji prawa małżeńskiego. (…)

Zeświecczenie instytucji małżeństwa, czyli tzw. małżeństwa cywilne oraz rozwody, wprowadziła do prawodawstwa europejskiego rewolucja francuska, a potem Napoleon. Należy jednak pamiętać o tym, że była to tylko kontynuacja procesu rozpoczętego za sprawą Marcina Lutra w epoce reformacji. (…)


*****

Fragmenty pochodzą z I Rozdziału książki profesora Grzegorza Kucharczyka pt. Kryzys i destrukcja. Szkice o protestanckiej reformacji.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 07 sie 2017, 07:32 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
Czy Luter naprawdę przetłumaczył Biblię na niemiecki? „Nieścisłość, by potwierdzić heretycką naukę”

Obrazek

Niektórzy traktują Marcina Lutra nie tylko jako religijnego rewolucjonistę, ale także ojca współczesnego języka niemieckiego. Czy mają rację? Sprawie „legendy” Lutra jako tłumacza przyjrzał się Timothy Lang z portalu ChurchMilitant.com. Z tekstu wynika porażająca prawda – twórca protestantyzmu celowo umieszczał w „swojej” Biblii nieścisłości, by udowadniać heretycką i nieznaną przez 1500 lat chrześcijaństwa naukę o zbawieniu.

Autor poddaje w wątpliwość legendę przypisującą autorowi ukończenie swego tłumaczenia w ciągu 10 tygodni oraz traktującą ojca protestantyzmu jako „niezwykle błyskotliwego uczonego i teologa”, uzdolnionego pod względem znajomości greki, hebrajskiego, klasyków i pism ojców Kościoła. Przede wszystkim zaznacza, że „istniało przynajmniej 26 niemieckich przekładów dostępnych w Niemczech przed tłumaczeniem Lutra”.

Przypominając, że świętemu Hieronimowi przekład Biblii na język łaciński (tzw. Wulgata) zabrał 15 lat, Lang pyta, jak to możliwe, że Luter przetłumaczył Nowy Testament w ciągu zaledwie 10 tygodni?

Szukając odpowiedzi na to pytanie, sięga m.in. po pracę... protestanckiego uczonego, dr Henry’ego C. Veddera, który podważa umiejętności językowe Lutra i wskazuje na brak odpowiedniego aparatu naukowego, co uniemożliwia dokonanie takiego dzieła w tak krótkim czasie. Stwierdza też, że „dzisiejszy pastor, który odbył kurs greki w college’u i seminarium, jest dużo lepszym uczonym od Lutra”. Wystarczy dokonać prostego eksperymentu: niech taki człowiek przetłumaczy jeden rozdział z Nowego Testamentu, a następnie czas, jaki na to poświęcił, pomnoży przez pozostałe rozdziały i zastanowi się, czy jest to w ogóle wykonalne.

Protestancki uczony sugeruje, że Luter nie dokonał samodzielnego tłumaczenia ani też nigdy nie twierdził, że to zrobił. Jest to jedynie legenda stworzona przez jego wyznawców.

Co ciekawe, wygląda na to, że ojciec reformacji posłużył się istniejącą wcześniej w języku niemieckim wersją Nowego Testamentu. Chodzi o Codex Teplensis, zawierający „siedem artykułów wiary”, za którymi najwidoczniej stoi heretycka sekta waldensów i wielu też przypisuje im autorstwo tego przekładu. „Ta stara niemiecka Biblia była tak pracowicie wykorzystana przez Lutra, że jedynym ścisłym opisem jego wersji jest nazwanie jej staranną redakcją starszego tekstu”.

Pytając, co motywowało Lutrem, Lang powołuje się na katolickiego uczonego, Hartmana Grisara, autora sześciotomowej biografii ojca protestantyzmu. Przytacza on wypowiedź współczesnego Lutrowi teologa, J. Emsera, wskazującego na wady tłumaczenia, ale również na to, że część z nieścisłości była dokonana z premedytacją. „Emser mówi o ponad 1400 fragmentach, które Luter oddał w fałszywym i heretyckim znaczeniu”.

Luter po prostu potrzebował potwierdzenia swojej nauki o zbawieniu tylko przez wiarę, „a więc znalazł ją wszędzie. Chciał, aby każdy inny też ją znalazł, a zatem wykorzystał każdą sposobność, zarówno w samym tekście, jak i w przedmowach do każdej księgi, by wymusić na Piśmie Świętym podtrzymanie jego radykalnej, heretyckiej, nigdy nie uczonej wcześniej wersji zbawienia”.

Nawet współczesny luterański profesor historii Kościoła, Eric Gritsch, pisze, że owa „Biblia była niewątpliwie Biblią Lutra. Przedmowy i przypisy czyta się jak rozwijający się katechizm teologii Lutra”, której istotę stanowi nauka o „usprawiedliwieniu jedynie przez wiarę”.

Zdaniem Langa Luter, który „został ekskomunikowany i wyjęty spod prawa”, ukrywając się na zamku w Wartburgu musiał coś zrobić, by jego doktryna, której wcześniej przez 1500 lat nikt w Piśmie Świętym nie dostrzegał, nie trafiła na śmietnik historii. „Tym czymś było wydanie Nowego Testamentu po niemiecku i napisanie przedmów do każdej księgi, które miały pomóc czytelnikom odkryć na nowo wszędzie zbawienie przez wiarę. Ani tłumaczenie, ani geniusz teologiczny nie zostały zastosowane do Pisma Świętego – jedynie herezja rozwijana i szerzona przez kogoś, kto miał dojmującą potrzebę pewności, niezwykle aroganckie podejście i żywił totalną nienawiść i brak szacunku dla każdego, kto się z nim nie zgadzał oraz dla prawowitego autorytetu”.


Źródło: ChurchMilitant.com

Jan J. Franczak

https://www.pch24.pl/czy-luter-naprawde ... 389,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 20 wrz 2017, 10:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=92651&utm_sour ... medium=rss

„Dobry uczynek jest grzechem powszednim”, czyli Marcin Luter w akcji
Aktualizacja: 2017-01-3 9:46 am

496 lat temu, dokładnie w ósmym roku swojego pontyfikatu, papież Leon X wydał bullę Decet Romanum Pontificem – Potępienie nauk i ekskomunika na Marcina Lutra i jego zwolenników. Była ona odpowiedzią na publiczne spalenie przez Lutra bulli Exsurge Domine, którego niemiecki mnich dokonał 10 grudnia 1520 roku.

Obrazek
Marcin Luter palący bullę papieża Leona X. Matthäus Merian the Elder
[Public domain], via Wikimedia Commons


W Exsurge Domine papież Leon X potępił działalność augustianina oraz odniósł się do 41 herezji znajdujących się w jego pismach, które bardzo ochoczo były głoszone przez wielu zwolenników reformacji.
Pierwszą część dokumentu z 1520 roku stanowi analiza Ojca Świętego dotycząca błędów popełnionych przez Kościół i jego hierarchów w przeszłości. Błędów, które rodziły herezje, m.in. Greków i Czechów, i głoszone były „przez miłujących złudną chwałę tego świata w ich dumnej ciekawości”. Błędów, które na początku XVI wieku powróciły „głoszone w sławnym narodzie niemieckim” i zrodziły nowe herezje. W końcu wreszcie: błędów, które zawsze były naprawione, a ich negatywne skutki przezwyciężone. W bulli czytamy: „Jako potwierdzenie możemy przywołać fakt potępienia i ukarania na soborze w Konstancji niewierności husytów i wiklefistów oraz Hieronima z Pragi. Można się także odwołać do tego, że niemiecka krew była tak często przelewana na wojnach z Czechami. Ostatnim zaś świadectwem jest zbicie, odrzucenie i potępienie – równie mądre, jak prawdziwe i święte – wielu spośród wspomnianych wyżej błędów przez uniwersytety w Kolonii i Lowanium, stanowiące najpobożniejszych i najgorliwszych robotników winnicy Pańskiej”.
Następna część pisma Leona X, to wymienienie 41 herezji, których ojcem i pierwszym propagatorem jest Marcin Luter. Ojciec Święty zastrzega przy tym, że są to tylko niektóre spośród wszystkich przekłamań rozpowszechnianych przez zakonnika.
Marcin Luter – jak zauważył papież – odrzuca w swych tezach zasady dobrej spowiedzi, twierdząc, że: „Nauka o trzech częściach pokuty (skrucha, wyznanie grzechów i zadośćuczynienie) nie ma oparcia ani w Piśmie Świętym, ani w pismach starożytnych Doktorów chrześcijańskich” i potępia gorliwych chrześcijan za ich wiarę: „Chcieć wyznawać wszystkie grzechy, to znaczy nie chcieć niczego pozostawić do przebaczenia Bożemu miłosierdziu”.
Leon X wskazuje też, że zastosowana przez Lutra krytyka odpustów nie ogranicza się tylko do ataku na duchownych niewłaściwie ich udzielających. Heretyk głosi bowiem, że: „Odpusty są potrzebne tylko z racji na publiczne przestępstwa, a należy ich udzielać jedynie zatwardziałym i odmawiającym skruchy”. Niemiecki zakonnik podważa sens odpustów twierdząc, iż „dopuszczalne, ale nie są stosowne”, a także wymienia tych, którzy jego zdaniem nie mają z nich pożytku, m.in. zmarłych, umierających i chorych.
Co więcej, herezjarcha bagatelizuje ekskomunikę i jej skutki: „Kary ekskomuniki są wyłącznie zewnętrzne i nie pozbawiają powszechnych duchowych modlitw Kościoła” –twierdzi Luter a swoje tezy uzasadnia bardzo sprytnie wyrwanymi z szerszego kontekstu cytatami z Pisma Świętego: „Słowa Chrystusa skierowane do Piotra: Cokolwiek rozwiążesz na ziemi… dotyczyły wyłącznie spraw związanych przez samego Piotra”.
Ponadto Luter gloryfikuje tureckie zbrodnie dokonane na chrześcijanach, twierdząc iż: „Wojowanie z Turkami jest niezgodne z wolą Bożą, bo to Bóg karze przez nich nasze nieprawości”. Augustianin odrzuca również istnienie wolnej woli z jednoczesnym uznaniem jej za czynnik stale obciążający chrześcijan grzechem ciężkim. Głosi on, iż „Wolna wola po grzechu pierworodnym jest tylko wolna z nazwy, a wszystkie jej własne uczynki są grzechami śmiertelnymi”.
Leon X w swoim piśmie potępia ogrom pychy, który przemawia przez augustianina tworzącego nową „teologię”. „Każdy zdrowo myślący człowiek łatwo stwierdzi, jak szkodliwe, przewrotne, gorszące i oszukańcze dla pobożnych i prostolinijnych umysłów są te różne błędy, jak dalece sprzeciwiają się one miłości i czci należnej świętemu Kościołowi Rzymskiemu, który jest matką wszystkich wiernych i nauczycielką wiary, jak szkodliwe są dla żywotności dyscypliny kościelnej, a mianowicie dla posłuszeństwa. Cnota ta jest źródłem i początkiem wszystkich cnót, a bez niej każdy może łatwo okazać się niewiernym” – pisze.
„Skoro zaś powyższe błędy, jak również szereg innych, zawartych jest w księgach i innych pismach Marcina Lutra, My zatem w podobny sposób potępiamy, wykluczamy i całkowicie odrzucamy księgi, pisma i kazania wspomnianego Marcina Lutra, spisane w języku łacińskim, jak również w innych językach, a zawierające wspomniane błędy, jak również niektóre spośród tych błędów i życzymy sobie, aby były uważane za całkowicie potępione, wykluczone i odrzucone” – dodaje papież.
W ostatniej fragmencie bulli Ojciec Święty wzywa buntownika i zwolenników głoszonych przez niego „prawd wiary” do opamiętania i zaprzestania szerzenia herezji. Papież wprost ostrzega Lutra przed czekającym go potępieniem.
„Jeżeli zaś Marcin Luter i jego zwolennicy, pomocnicy i ci, którzy mu towarzyszą, z wielkim dla Nas smutkiem, będą uporczywie odmawiać wypełnienia powyższych warunków, w przepisanym okresie czasu, wówczas – stosownie do nauczania świętego apostoła Pawła, który powiada, aby heretyka unikać po dwukrotnym upomnieniu – potępimy Marcina Lutra, jego zwolenników, pomocników i tych, którzy mu towarzyszą, jako nieurodzajną winorośl, która nie jest z Chrystusa, jako głoszących niegodną naukę, sprzeczną z wiarą chrześcijańską i obraźliwą dla Bożego majestatu, szkodliwą i haniebną dla całego Kościoła Chrystusowego i uszczuplającą władzę kluczy Kościoła, jako uporczywych i jawnych heretyków” – napisał Leon X.
Marcin Luter dokonując w Wittenberdze publicznego aktu spalenia papieskiej bulli wraz z papieskimi dekretami i z kodeksem prawa kanonicznego, po raz kolejny sprzeniewierzył się Kościołowi i papieżowi. W odpowiedzi Leon X w pierwszych zdaniach bulli Decet Romanum Pontificem przypomina mu, że to „papież rzymski został ustanowiony mocą Bożą do nakładania kar duchowych i doczesnych stosownie do okoliczności”.
„Celem tej władzy jest unieszkodliwianie niegodziwych zamysłów błądzących ludzi, którzy do tego stopnia opanowani przez fałszywe pomysły niegodnych planów, że zatraciwszy bojaźń Bożą wzgardzili postanowieniami kanonów i apostolskimi nakazami i ośmielili się ogłosić nowe i fałszywe nauki oraz wprowadzić zło rozłamu do Kościoła Bożego bądź też mieli czelność wspierać, pomagać i przyłączać się do tego rodzaju rozłamowców, którzy rozszarpują niepodzielną szatę naszego Zbawiciela i jedność prawdziwej wiary” – pisze Leon X.
Dalszy ciąg dokumentu zawiera stanowisko papieża dotycząceprzyszłych losów niemieckiego mnicha i pozostałych heretyków we wspólnocie katolickiej. „Niniejszym ogłaszamy, że jest on uznany za heretyka, podobnie jak pozostali, niezależnie od zajmowanego stanowiska lub godności, którzy wzgardzili troską o własne zbawienie i jawnie, w oczach całego świata, stali się zwolennikami niegodziwej i heretyckiej sekty Marcina Lutra, jawnie i otwarcie udzielając mu pomocy, rady i wsparcia, umacniając go w jego nieposłuszeństwie i zawziętości, albo utrudniając ogłoszenie Naszej bulli. Ludzie ci zaciągnęli kary ustalone w Naszej bulli i mają być słusznie uważani za heretyków i unikani przez wszystkich wiernych chrześcijan, stosownie do słów św. Pawła (Tt 3, 10–11)” – pisze papież.
„Nasza wola jest taka, aby słusznie zaliczyć tych ludzi, wraz z Marcinem Lutrem i innymi przeklętymi do grona heretyków i ekskomunikowanych. O ile zaś oni sami zaliczyli się do tego grona wskutek zawziętości w grzechu wspomnianego Marcina Lutra, to podobnie winni dzielić z nim jego kary i brać wszędzie od niego swe miano jako luteranie, którzy popadają w te same co on kary” – dodaje.
„Nasze poniższe postanowienia dotyczą Marcina Lutra i innych, którzy idą za nim w zawziętości jego niegodziwego i godnego potępienia zamysłu, a także przeciwko tym, którzy go bronią i ochraniają zbrojną ręką, nie lękając się wspierać go własnymi środkami, albo w inny sposób i odważyli się oraz nadal odważają proponować i dostarczać mu pomocy, rady i wsparcia. Chcemy, aby imiona, nazwiska i funkcje ich wszystkich, niezależnie jak wysokie i szokujące by nie były te stanowiska, były włączone do tego postanowienia z taką samą mocą, jak gdyby były tutaj kolejno wymienione jedno po drugim i powinny być wymienione podczas ogłaszania tego postanowienia, które musi być przeprowadzone z mocą dorównującą jego zawartości” – czytamy w papieskim dokumencie.
„Nakładamy na nich wszystkich karę ekskomuniki albo anatemy, wieczystego potępienia i interdyktu, pozbawienia godności, zaszczytów i dóbr, zarówno ich samych, jak i ich następców, a ponadto ogłaszamy ich jako niezdolnych do ich posiadania, a także karę konfiskaty dóbr oraz winnych zdrady. Stwierdzamy, że wszyscy ci ludzie popadają pod wyrok skazujący, podobnie jak pod inne postanowienia, cenzury i kary ustanowione w prawie kanonicznym wobec heretyków i określone we wspomnianej już bulli” – pisze papież.

Decet Romanum Pontificem to jednak nie tylko „Potępienie nauk i ekskomunika na Marcina Lutra i jego zwolenników”. Leon X zwraca się w swoim piśmie również do „patriarchów, arcybiskupów, i innych dostojników, którzy zostali ustanowieni we władzy Jeremiaszowej, aby likwidować rozłamy, aby w obecnym zamęcie, stosownie do powinności urzędu, stali się jak mur obronny dla ich ludu chrześcijańskiego”. Ojciec Święty wzywa ich do gorliwego głoszenia „słowa Bożego i prawdy wiary katolickiej przeciwko przeklętym naukom i wspomnianym wyżej heretykom”, a wszystkich wiernych Kościoła katolickiego do podjęcia działań kontrreformacyjnych.
„Zachęcamy także, na mocy ślubów posłuszeństwa, wszystkich razem i każdego z osobna przełożonych kościołów parafialnych, a także zwierzchników wszystkich zakonów, również żebraczych, zarówno uprzywilejowanych, jak i nieuprzywilejowanych, jako ustanowionych przez Pana, aby byli jak obłoki, rozlewające duchowe strumienie na lud Boży, nie lękając się szerokiego rozgłaszania potępienia zawartego w powyższych przepisach, stosownie do tego, jak tego wymaga ich powinność. Napisane jest, że doskonała miłość wyklucza strach. Niech więc każdy z was i wszyscy razem podejmą brzemię tych chwalebnych obowiązków z całkowitym poświęceniem, dając wyraz tak wielkiej dbałości w ich wypełnianiu, wyraz tak wielkiego zapału i gorliwości w słowach i uczynkach, aby z waszych wysiłków, z pomocą łaski Bożej, wynikły upragnione owoce, a wasze oddanie przyniosło wam nie tylko koronę chwały, która jest należną nagrodą dla wszystkich wypełniających Boże obowiązki, ale ponadto, aby przyniosło wam od Nas i od tej Stolicy Apostolskiej obfite pochwały, dla których wasza pilność stanie się zasługą” – konkluduje Leon X.

TG

http://www.pch24.pl/dobry-uczynek-jest- ... 480,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 24 paź 2017, 09:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://prawy.pl/59921-pozytywne-skutki- ... stantyzmu/

Pozytywne skutki katolicyzmu dla społeczeństwa i społeczna szkodliwość protestantyzmu
Jan Bodakowski Opublikowano 22 października 2017

Idee mają swoje społeczne konsekwencje. To czy żyje się bezpiecznie i komfortowo, czy cierpimy strach i nędzę, wynika z idei, jakie stały się fundamentem relacji społecznych, w których przyszło nam żyć. Założenia ideowe hinduizmu skutkują dyskryminacją kastową i brakiem pomocy potrzebującym (bo taka pomoc narusza cykl kolejnych wcieleń), islam skutkuje dyskryminacją kobiet. Podobnie swoje konsekwencje w życiu społecznym mają i inne wyznania czy ateizm.
Cechą katolicyzmu jest aktywność, zewnętrznym wyrazem wiary jest działanie. Jak celnie to zauważa James Papandrea w wydanej przez eSPe książce „Depozyt wiary. Jak Kościół katolicki zachował autentyczną doktrynę wczesnych chrześcijan”, „wiara i uczynki nie są dwoma odrębnymi sposobami wyrażania się religii chrześcijańskiej. W rozumieniu katolików wiara i uczynki to dwie strony tej samej monety”.
Zgodnie z nauczaniem świętego Piotra samymi dobrymi uczynkami nie zyskamy zbawienia. Do zbawienia potrzebna jest wiara, której wyrazem są dobre uczynki. Na zbawienie nie może liczyć ateista dobrze czyniący, ani wierzący, który tylko wierzy i dobrze nie czyni. Trzeba znaleźć więc równowagę, wierzyć i dobrze czynić.
Pozytywne społecznie skutki katolicyzmu wynikają właśnie z katolickiej nauki głoszącej, że „wiara bez uczynków jest bezowocna. (…) Uczynki są świadectwem prawdziwej wiary. (…) Wszystko, co dobrego robimy, jest rezultatem działania Boga w naszych sercach”. Dla katolików Jezus „był orędownikiem dobrych uczynków i miłości bliźniego”.
Kiedy katolicyzm skłaniał katolików do aktywności na rzecz realizacji dobra społecznego, to zwolennicy judaizmu błądzili pokładając nadzieje w rytuałach, a gnostycy – pokładając wiarę w gnozie czy rzekomej wiedzy tajemnej. którą miał im przekazać Jezus i która miała zapewnić tylko gnostykom zbawienie.
Katolicyzm ma pozytywne skutki społeczne dlatego, że autorytet urzędu nauczycielskiego Kościoła, nieistniejący wśród protestantów, motywuje katolików do dobrego czynienia. Autorytet Kościoła katolickiego tworzy wspólnotę, a w konsekwencji i relacje społeczne, dając wszystkim jedną wspólną uniwersalną etykę, jednolite nakazy i zakazy.
Protestanci pozostawiają subiektywny osąd każdemu, w wyniku czego nie ma wspólnych wartości i norm, co powoduje rozpad wspólnot i więzi społecznych, bo każdy ma swoją subiektywną etykę, swoje indywidualne przekonania, co jest dobre a co jest złe. W obliczu dezintegracji społeczeństwa zatrutego protestantyzmem, by nie doszło do anarchii, w życie społeczne musi ingerować państwo i narzucić swoje normy, relacje społeczne przestają być wynikiem wspólnoty kulturowej tylko stają się skutkiem dyktatu władzy, co prowadzi do kreacji życia post społecznego w duchu marksistowskiej tyranii.
Dodatkowo protestanci wierzą, że katolicy zbytnią wagę przywiązują do uczynków. Zdaniem protestantów rola człowieka jest bierna i nie ma on wpływu swoimi uczynkami na to czy zostanie zbawiony, podczas gdy katolicy wierzą, że Bóg daje nam szanse zbawienia i to od nas zależy czy skorzystamy z tej szansy, czy wykorzystamy łaskę daną od Boga, dobrze czyniąc, czy odrzucimy łaskę Boga, czyniąc źle. Katolicyzm więc w przeciwieństwie do protestantyzmu aktywizuje wiernych do aktywności na rzecz dobra wspólnego, podczas gdy protestantyzm skłania wiernych do bierności.
Dlatego polski patriota, chcący dobra Polski, musi opierać się na katolicyzmie i odrzucać protestanckie herezje.
Zwalczanie katolicyzmu, i promowanie herezji protestanckich, tak jak to robią np. w Internecie pastor Chojecki i Marian Kowalski, jest działaniem antypolskim i szkodliwym społecznie.

Jan Bodakowski

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 24 paź 2017, 19:43 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
Asindziej napisał(a):
Dlatego polski patriota, chcący dobra Polski, musi opierać się na katolicyzmie i odrzucać protestanckie herezje.
Zwalczanie katolicyzmu, i promowanie herezji protestanckich, tak jak to robią np. w Internecie pastor Chojecki i Marian Kowalski, jest działaniem antypolskim i szkodliwym społecznie.


Otóż to !!!

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 03 lis 2017, 08:30 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
Obrazek

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 03 lis 2017, 10:25 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7462
Lokalizacja: Podlasie
500 lat protestantyzmu: 35 absurdalnych cytatów z Marcina Lutra

Obrazek

Nie sposób zrozumieć godnych pożałowania owoców reformacji, jeśli nie zbadamy wpierw korzeni drzewa, które zrodziło tak zgniłe owoce.


Zatem zacznijmy od samego początku, a więc od tego co działo się w głowie Marcina Lutra. Ojciec protestantyzmu mówił i pisał bowiem rzeczy, w które do dziś wprost trudno uwierzyć.

Marcin Luter o godności i majestacie Boga

1. „Nie ma znaczenia, jak zachowywał się Chrystus – liczy się tylko to, czego nauczał” (źródło: Erlangen, tom. 29, s. 126).

Marcin Luter o Dekalogu

2. „Jedyny cel [Dekalogu] to pokazanie człowiekowi niemożności czynienia przez niego dobra i nauczenie go rozpaczania nad sobą” (źródło: Henri Denifle, Luther et Lutheranisme. Etude Faite d’apres les sources, tłum. J. Paquier, A. Picard, Paris 1912-13, tom. III, s. 364).

3. „Musimy usunąć Dekalog z oczu i z serca” (źródło: De Wette 4, 188).

4. „Jeśli dopuścimy, by on – Dekalog – miał jakikolwiek wpływ na nasze sumienie, stanie się on przykrywką całego zła, herezji i bluźnierstw” (źródło: Comm. ad Galat, s. 310).

5. „Ważniejsze jest strzec się przed dobrymi uczynkami niż przed grzechem” (źródło: Tischreden, wyd. wittenberdzkie, tom. VI, s. 160).

Marcin Luter i materialna konieczność dobrych uczynków

6. „Dobre uczynki są złe i są grzechem, jak pozostałe” (źródło: Henri Denifle, Luther et Lutheranisme. Etude Faite d’apres les sources, tłum. J. Paquier, A. Picard, Paris 1912-13, tom. III, s. 47).

7. „Nie ma zgorszenia większego, bardziej niebezpiecznego, bardziej jadowitego niż dobre życie zewnętrzne, objawiające się dobrymi uczynkami i pobożnym sposobem życia. Jest to wspaniała brama, droga, która wiedzie do potępienia” (źródło: Henri Denifle, Luther et Lutheranisme. Etude Faite d’apres les sources, tłum. J. Paquier, A. Picard, Paris 1912-13, tom. II, s. 128).

Obrazek

Marcin Luter o znaczeniu wolnej woli

8. „(...) jeśli chodzi o Boga i o wszystko, co wywiera wpływ na zbawienie lub potępienie, [człowiek] nie ma wolnej woli, ale jest jeńcem, więźniem i niewolnikiem pańszczyźnianym albo woli Boga, albo woli szatana” (źródło: esej Bondage of the Will, [w:] Martin Luther: Selections From His Writings, red. John Dillenberger, Anchor Books, 1962, s. 190).

9. „Człowiek jest jak koń. Bóg wskakuje w siodło? Koń jest posłuszny i dostosowuje się do każdego ruchu Jeźdźca i idzie tam, gdzie On chce. Bóg rzuca wodze? Wówczas szatan wskazuje na grzbiet zwierzęcia, które pochyla się, idzie i poddaje ostrogom i kaprysom swojego nowego jeźdźca. (...) Zatem konieczność, a nie wolna wola, jest kontrolującą zasadą naszego postępowania. Bóg jest autorem tego, co złe, jak również tego, co dobre; a jak obdarza szczęściem tych, którzy na to nie zasługują, tak również faktycznie potępia tych, którzy nie zasługują na swój los” (źródło: De Servo Arbitrio, 7, 113 seq., cyt. P.F. O’Hare, [w:] Facts About Luther, TAN Books, 1987, s. 266-267).

10. „Jego [Judasza] wola była dziełem Boga; Bóg swoją wszechmocą poruszał jego wolą, tak jak wszystkim, co jest na tym świecie” (źródło: De servo Arbitrio, przeciwko wolnej woli człowieka)

11. „Żaden dobry uczynek nie jest wynikiem czyjejś własnej mądrości, ale wszystko musi się dziać w otępieniu. (...) Rozum należy odrzucić, gdyż jest on wrogiem wiary” (źródło: Tischreden, Weimar, VI, 143, 25-35).

Marcin Luter o życiu chrześcijańskim

12. „Bądź grzesznikiem i niech twoje grzechy będą ogromne, ale niech twoja ufność w Chrystusa będzie silniejsza i raduj się w Chrystusie, który jest zwycięzcą nad grzechem, śmiercią i światem. Będziemy grzeszyć przebywając tutaj, gdyż to życie nie jest miejscem, gdzie mieszka sprawiedliwość. (...) Żaden grzech nie może nas od Niego odłączyć, nawet gdybyśmy mieli tysiące razy każdego dnia zabić czy popełnić cudzołóstwo” (źródło: Let Your Sins Be Strong, [w:] The Wittenberg Project, The Wartburg Segment, tłum. Erika Flores, [w:] Dr. Martin Luther, Sämmtliche Schriften, list nr 99, 1 VIII 1521. – por. także Henri Denifle, Luther et Lutheranisme. Etude Faite d’apres les sources, tłum. J. Paquier, A. Picard, Paris 1912-13, t. II, s. 404).

13. „Nie pytaj o nic swojego sumienia, a jeśli przemówi, nie słuchaj go; jeśli będzie nalegać, zdław je, zabawiaj się; jeśli to konieczne, popełnij jakiś dobry duży grzech, aby je odpędzić. Sumienie to głos szatana, a koniecznie należy zawsze robić coś wprost przeciwnego do tego, czego chce szatan” (źródło: J. Dollinger, La Reforme et les resultants qu’elle a produits, tłum. E. Perrot, Gaume, Paris 1848-49, tom. III, s. 248).

Obrazek

Marcin Luter o karze śmierci i miłosierdziu

14. „Jeśli ktoś uczyłby doktryn sprzecznych z artykułami wiary wyraźnie ugruntowanymi w Piśmie Świętym i w które wierzy cały świat chrześcijański, takimi jak artykuły, których uczymy dzieci w credo – na przykład, gdyby ktoś nauczał, że Chrystus nie jest Bogiem, ale zwykłym człowiekiem i podobnym innym prorokom, jak utrzymują Turcy i anabaptyści – takich nauczycieli nie należy tolerować, ale karać jako bluźnierców. (...) Według tej procedury nikogo nie zmusza się do wierzenia, gdyż może wierzyć w to, co chce; ale nie wolno mu nauczać i bluźnić” (źródło: Luther’s Works, tom. XIII, 61-62).

15. „To, że wywrotowe artykuły doktryny powinno się karać mieczem, nie wymaga dalszych dowodów. Jeśli chodzi o resztę, anabaptyści utrzymują zasady odnoszące się do chrztu niemowląt, grzechu pierworodnego i natchnienia, które nie mają związku ze Słowem Bożym i są w istocie mu przeciwne. (...) Władze świeckie są także zobowiązane powstrzymać i otwarcie karać fałszywe doktryny. (...) Pomyślmy bowiem: jaka klęska by nastąpiła, gdyby dzieci nie były chrzczone? (...) Poza tym anabaptyści oddzielają się od kościołów (...) i ustanawiają posługę i zgromadzenia własne, co jest także przeciwne przykazaniu Boga. Biorąc to wszystko pod uwagę, jasne się staje, że władze świeckie są zobowiązane wymierzać przestępcom karę cielesną. (...) Także, kiedy jest to przypadek utrzymywania jakiejś duchowej zasady, takiej jak chrzest niemowląt, grzech pierworodny i niekonieczna separacja, wówczas (...) konkludujemy, że (...) upartych sektarian należy uśmiercać” (źródło: pamflet z roku 1536, [w:] Johannes Janssen, History of the German People From the Close of the Middle Ages, 16 tomów, tłum. A.M. Christie, B. Herder, St. Louis 1910 [orgy. 1891], t. X, s. 222-223).

Marcin Luter o sprawiedliwości społecznej

16. „Chłopi nie lepsi są od słomy. Nie usłyszą słowa i są pozbawieni rozsądku; zatem należy ich przymusić do słuchania trzaskiem bicza i świstem kul i to jedyna rzecz, na którą zasługują” (źródło: Erlangen, t. 24, s. 294).

17. „Zabić chłopa to nie morderstwo; to pomoc w gaszeniu pożaru. Niech nie będzie półśrodków! Zmiażdżyć ich! Podciąć im gardła! Przebić ich. Nie zostawiajcie kamienia na kamieniu! Zabić chłopa to zniszczyć wściekłego psa!” – „Jeśli mówią, że jestem bardzo surowy i niemiłosierny, niech szlag trafi miłosierdzie! Niech każdy, kto może, dźga ich, dusi i zabija jak wściekłe psy” (źródło: Erlangen, t. 24, s. 294).

18. „Jak poganiacze osłów, którzy muszą nieustannie okładać osły kijem i batem, gdyż inaczej nie będą posłuszne, tak władcy muszą postępować z ludem; muszą pędzić go, bić, dławić, wieszać, palić, ścinać głowy i torturować, aby budzić lęk i hamować lud” (źródło: Erlangen, t. 15, s. 276).

Adolf Hitler Marcin Luter o miłowaniu Żydów

19. „Moja rada, jak powiedziałem wcześniej, jest taka: Po pierwsze, by spalić ich synagogi, a każdy, kto może, niech rzuca siarkę i smołę; byłoby dobrze, gdyby ktoś mógł także dorzucić nieco ognia piekielnego. (...) Po drugie, żeby wszystkie ich księgi – ich modlitewniki, ich pisma talmudyczne, a także całą Biblię – im zabrać, nie zostawiając ani kartki, a zachować je dla tych, którzy mogą się nawrócić. (...) Po trzecie, by zabronić im pod karą śmierci sławienia Boga, dziękczynienia, modlitwy i publicznego nauczania wśród nas i w naszym kraju. (...) Po czwarte, by zabronić im wypowiadania imienia Boga w zasięgu naszego słuchu. Albowiem nie możemy słuchać tego w dobrej wierze ani tolerować. (...) Ten, kto usłyszy to imię [Boga] wypowiedziane przez Żyda, musi poinformować władze albo obrzucić go świńskim łajnem, gdy go zobaczy i gonić go” (źródło: Martin Luther, On the Jews and Their Lies, tłum. Martin H. Bertram, Fortress Press 1955).

20. „Spalić ich synagogi. Zabronić im wszystkiego, o czym wspomniałem wyżej. Zmusić ich do pracy i traktować ich z wszelakiego rodzaju surowością, tak jak uczynił to Mojżesz na pustyni, gdy zabił trzy tysiące. (...) Jeśli to nie zadziała, musimy gonić ich jak wściekłe psy, aby nie stać się współuczestnikami ich wstrętnego bluźnierstwa i wszystkich ich przywar i po to, abyśmy nie zasłużyli na gniew Boga i nie zostali potępieni wraz z nimi. Wykonałem swoją powinność. Niech każdy zadba o wypełnienie swojej. Ja jestem usprawiedliwiony” (źródło: About the Jews and Their Lies, cyt. P.F. O’Hare, The Facts About Luther, TAN Books 1987, s. 290).

21. „Gdybym miał ochrzcić Żyda, zabrałbym go na most nad Łabą, powiesił kamień u jego szyi i zepchnął go ze słowami: Chrzczę ciebie w imię Abrahama” (źródło: Hartmann Grisar, Luther, t. V, s. 413).

22. „Żydzi zasługują na to, by wieszać ich na szubienicy siedem razy wyżej od zwykłych złodziei” (źródło: Weimar, t. 53, s. 502).

Obrazek

Marcin Luter na temat świętości i godności małżeństwa

23. „Jeśli mąż nie ma ochoty, jest inny, który ma; jeśli żona nie ma ochoty, wówczas niech przyjdzie pokojówka” (źródło: Of Married Life).

24. „Przypuśćmy, że doradziłbym żonie impotenta (za jego zgodą), by oddała się innemu, powiedzmy: bratu męża, ale by zachowała ten mariaż w tajemnicy i przypisała dzieci tzw. domniemanemu ojcu. Rodzi się pytanie: Czy taka kobieta jest w stanie, który gwarantuje zbawienie? Moja odpowiedź: z pewnością” (źródło: On Marriage).

25. „Nie jest sprzeczne z Pismem Świętym, by mężczyzna miał kilka żon” (źródło: De Wette, t. 2, s. 459).

26. „Słowo i dzieło Boga jest całkiem jasne, to znaczy, że kobiety są stworzone po to, aby być albo żonami, albo prostytutkami” (źródło: On Married Life).

27. „Mimo całego dobra, jakie mogę powiedzieć o życiu małżeńskim, nie przyznam naturze tyle, by poświadczyć, że nie ma w nim grzechu (...), żadna powinność małżeńska nie jest nigdy pozbawiona grzechu. Powinność małżeńska nigdy nie jest wypełniana bez grzechu” (źródło: Weimar, t. 8, s. 654. Innymi słowy dla Lutra akt małżeński jest „grzechem, który niczym się nie różni od cudzołóstwa”, ibid. Jaki jest zatem, możecie się spytać, cel małżeństwa dla Lutra? Luter stwierdza, że jest nim po prostu zaspokojenie swoich żądz seksualnych: „Ciało domaga się kobiety i musi ją mieć”, albo: „Małżeństwo jest lekarstwem na cudzołóstwo” – Hartmann Grisar, Luther, t. IV, s. 145).

Marcin Luter o równości i moralizowaniu

28. „Jakąż krzywdę mogłoby to wyrządzić, gdyby człowiek powiedział dobre, mocne kłamstwo w godnej sprawie i dla dobra kościołów chrześcijańskich?” (źródło: Lenz, Briefwechsel, t. 1, s. 373)

29. „Kłamać z konieczności albo dla wygody, albo usprawiedliwiając się – takiego kłamstwa nie będzie się traktować jako rzeczy przeciwnej Bogu; był On gotów wziąć takie kłamstwa na siebie” (źródło: Lenz, Briefwechsel, t. 1, s. 375).

Marcin Luter i pokora

30. „Św. Augustyn czy św. Ambroży nie mogą się ze mną równać” (źródło: Erlangen, t. 61, s. 422).

31. „To, czego nauczam i co piszę, pozostaje prawdą, nawet gdyby cały świat miał z tego powodu rozpaść się na kawałki” (źródło: Weimar, t. 18, s. 401).

Obrazek

Marcin Luter o wartości Pisma Świętego

32. „Moim zdaniem ona [księga Apokalipsy] nie nosi na sobie piętna charakteru apostolskiego ani prorockiego. (...) Każdy może ukształtować swój sąd o tej księdze; jeśli chodzi o mnie, to czuję do niej wstręt i jest to dla mnie wystarczający powód, by ją odrzucić” (źródło: Sammtliche Werke, 63, s. 169-170, [w:] P.F. O’Hare, The Facts About Luther, TAN Books, 1987, s. 203).

33. „Jeśli wasz papista drażni was tym słowem („sama” – Rz 3,28), powiedzcie mu wprost, że dr Marcin Luter tak uważa: papista i osioł to jedno i to samo. Ktokolwiek nie przyjmie mojego tłumaczenia, niech traktuje je lekceważąco: diabeł podziękuje temu, kto krytykuje je bez mojej woli i wiedzy. Luter tak to przyjmuje, a jest on doktorem przewyższającym wszystkich doktorów w całym papiestwie” (źródło: Amic. Discussion, 1, 127, [w:] P.F. O’Hare, The Facts About Luther, TAN Books 1987, s. 201. Por. także J. Dollinger, La Reforme et les resultants qu’elle a produits, tłum. E. Perrot, Gaume, Paris 1848-1849, t. III, s. 138).

34. „Historia o Jonaszu jest tak potworna, że całkowicie niewiarygodna” (źródło: P.F. O’Hare, The Facts About Luther, TAN Books 1987, s. 202).

35. „(...) list św. Jakuba jest listem pełnym słomy, gdyż nie zawiera nic ewangelicznego” (źródło: Preface to the New Testament, red. Dillenberger, s. 19. – Por. także Jean Janssen, L’Allemagne et la Reforme, tłum. E. Paris, Plon 1887-1911, t. II, s. 218.

David L. Gray

Źródło: saintdominicsmedia.com

Tłum. Jan J. Franczak

https://www.pch24.pl/500-lat-protestant ... 707,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 07 lis 2017, 22:44 
Offline
Czołowy Publicysta
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 wrz 2010, 16:02
Posty: 3181
Coltrane napisał(a):
Obrazek

Biskup Eva Brunne :roll: :roll: :roll:


Chyba BISKUPA Eva Brunne :o
Albo BISKUPKA
:lol:

_________________

Jaka nauka historii, taka lekcja przyszłości.

Jestem z tymi, którzy żeby lśnić, nie ubierają się w błyskotki kłamstwa. ;)




Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /