Polskie-Forum.pl | Polskie Forum Dyskusyjne | Niezależne Forum Dyskusyjne | Niezależne opionie polityczne | aktywność obywatelska | wolna dyskusja | wybory prezydenckie • Zobacz wątek - Reformacja

Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 08 lis 2017, 08:33 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
Jacenna napisał(a):
Chyba BISKUPA Eva Brunne :o
Albo BISKUPKA
:lol:


Może być i tak ;p
Nawet brzmi lepiej :D

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 13 lis 2017, 08:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/11/1 ... klamywano/

Szokująca prawda o Lutrze już na ekranach! Setki lat nas okłamywano.
Posted by Marucha w dniu 2017-11-12 (Niedziela)

[Mnie nie – admin]

Najnowszy film Grzegorza Brauna, powstały przy udziale wielu prywatnych darczyńców oraz Instytutu imienia Księdza Piotra Skargi, nosi znamiona i potencjał dużego skandalu. Tak właśnie jawi się dzisiaj, w kontekście utrwalanej przez stulecia pozytywnej propagandy luteranizmu, każde wydobycie na dzienne światło jego źródeł i rzeczywistego oblicza.



Jedno z kluczowych pytań, które stanęły u genezy filmu, to kwestia: co właściwie świętują tak hucznie wysocy hierarchowie katoliccy ramię w ramię ze swymi luterańskimi czy kalwińskimi odpowiednikami?
Dzisiaj poczta watykańska wydaje znaczek, na którym Luter i jego wpływowy stronnik Melanchton zastępują pod Krzyżem Zbawiciela Matkę Bożą oraz wiernego ucznia Chrystusowego, świętego Jana. Z kolei Papieska Rada ds. Jedności Chrześcijan podpisuje się pod wyrazami „głębokiej wdzięczności za duchowe i teologiczne dary reformacji”. W Niemczech oraz innych krajach Zachodu coraz trudniej odróżnić katolików od protestantów. Ze Stolicy Apostolskiej dochodzą zaś, najpierw nieoficjalnie, a później już całkiem donośnie, prognozy wcielania w życie kolejnych postulatów, które jeszcze niedawno zgodnie uznawane były za innowiercze.
W jubileuszowym obrazie, którego ideę sam Autor streścił w haśle: „Sto minut prawdy na pięćsetlecie zakłamania”, swoim dobrym zwyczajem Grzegorz Braun sięgnął do źródeł, przyczyn i mechanizmów. Z pomocą teologów, historyków, filozofów zeskrobał ozdobny ornament, którym armia propagandystów pokryła oblicze patrona bluźnierców i odstępców od prawdziwej wiary.
Jak przypomina w filmie filozof, prof. Massimo Viglione, zapowiedzią reformacyjnego przewrotu było „rozdarcie mentalne” ze światem średniowiecznym. Zostało ono zapoczątkowane na przełomie XV i XVI wieku za sprawą papieży-humanistów epoki renesansu. Wówczas liczącą sobie 1 200 lat bazylikę świętego Piotra – serce Kościoła, świątynię, której budowę zapoczątkował jeszcze cesarz Konstantyn – zrównano z ziemią, zaś w jej miejsce powstała nowa.
Wkrótce potem rozpoczął się proces dewastacji Christianitas, czyli przebogatej cywilizacji ufundowanej na ewangelizacyjnej pracy Kościoła. Przedtem, za sprawą katolików, duchownych i świeckich, powstawały przecież w ciągu wielu wieków nie tylko wspaniałe świątynie, ale i uniwersytety czy szpitale. Rosły huty, zakłady rzemieślnicze, tworzyła się bankowość. Katolicyzm niósł w świat naukę i postęp – zanim pojęcie to, jak wiele innych, wykradły kolejne generacje rewolucjonistów. Przede wszystkim jednak Kościół ofiarował człowiekowi moralny ład wywiedziony z Dekalogu, a także bogactwo sakramentów, dających ludziom wszystkie niezbędne środki do osiągnięcia zbawienia.
Tymczasem u źródeł buntu Lutra, jak dowodzi jego autentyczna biografia oparta na oryginalnych pismach i wieloźródłowych przekazach, nie leżała intencja naprawienia Kościoła. Ten, zarówno wówczas, jak i w każdej innej epoce, nie był wolnym od grzechu i błędów, nawet na szczytach hierarchii. Jednak jego doktryna i depozyt wiary pozostawały nienaruszone. Rewolta zapoczątkowana w 1517 roku okazała się w istocie przedsięwzięciem wymierzonym zarówno przeciwko Kościołowi, jak i samemu Panu Bogu.
– Mało co albo zgoła nic nie okaże się dokładnie tym, co nam wcześniej opisywano – mówi filmowy narrator w nawiązaniu do wielowiekowej legendy Lutra, fabrykowanej na polityczne zamówienie przeróżnych grup interesu. Były one i nadal są zainteresowane obaleniem Kościoła, głównie z powodu chęci pozbawienia go duchowej oraz materialnej potęgi.
Tak jak w przypadku Henryka VIII, u źródeł luterańskiego rozłamu leżał osobisty upadek buntownika. Zagrożony wyrokiem śmierci za udział w pojedynku, Luter schronił się w klasztornych murach nie mając ani powołania, ani szczerej intencji do życia duchownego.
Jak mówi w filmie ksiądz profesor Tadeusz Guz, po wstąpieniu do klasztoru rozpoczyna się permanentny dramat Lutra. W ślad za tym, jak uznał on Boże prawo za niemożliwe do dochowania przez człowieka, następowały kolejne heretyckie akty. Z jednej strony przekonanie o całkowitym zepsuciu ludzkiej natury, zaś z drugiej – o całkowitym usprawiedliwieniu przez samą wiarę. Dalej – o zupełnym ubezwłasnowolnieniu człowieka i wreszcie, o stuprocentowej predestynacji.
Augustianin rodem z Eisleben doszedł do przekonania, że zbawienie duszy zależy wyłącznie od Bożego uznania – niezależnie od popełnianego przez człowieka w życiu doczesnym zła bądź dobra.
Kluczowy dla zrozumienia intencji oraz głównej myśli Lutra jest przywołany w filmie przez prof. Almę von Stockhausen, filozofa i autorkę biografii ojca reformacji, cytat z jego listu do Erazma z Rotterdamu:
„Tylko ty, Erazmie, zrozumiałeś mnie prawidłowo. Nie chodzi mi o handel odpustami, ani o czyściec, ani o papiestwo, ale wyłącznie o zniewoloną wolę, która jest moim zasadniczym tematem. To nie biedny człowiek jest winny, lecz niesprawiedliwy Bóg. To Bóg spowodował, że Adam upadł. To Bóg sprawił, że Judasz stał się zdrajcą. Bóg jako stwórca dobra i zła”.
Jedynym sposobem, jaki Luter odnalazł dla uwolnienia się od poczucia własnego zła, okazało się uznanie za złego samego Stwórcy – oto, jak daleko może zawieść człowieka jego własna pycha.
Twórca rebelii konsekwentnie, do końca życia dodawał grzech do grzechu: podeptanie zakonnych ślubów, brnięcie w herezje, związanie się z zakonnicą, wielokrotne cudzołóstwo, notoryczne pijaństwo i łakomstwo, pochwała zbrodni i namawianie do niej, bezgraniczna nienawiść do katolickiego duchowieństwa i wszystkich, którzy pozostali wierni Kościołowi…
Herezja nie rozprzestrzeniłaby się tak szybko i nie przyniosła tak niszczącego plonu, gdyby nie wynalazek druku, którego jednym z pierwszych i największych beneficjentów był w swoich czasach Luter – autor pseudo-przekładu Pisma Świętego na język niemiecki. „Przekład” polegał w dużej mierze na usunięciu niewygodnych ksiąg, jak na przykład Listu świętego Jakuba z jakże niepasującym do nowej nauki stwierdzeniem: „Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków” (Jk 2, 26).
Błędy w doktrynie nie mogły pozostać bez wpływu na praktykę polityczną i życie społeczne. Bunt przeciwko papiestwu i kapłaństwu niósł negację sakramentów (spowiedzi, małżeństwa, w końcu Najświętszego Sakramentu), a także prawa własności (brutalna konfiskata kościelnych dóbr).
Porzucenie logiki i teologii na rzecz retoryki owocowało buntem przeciwko rozumowi, który Luter nazwał „prostytutką diabła”. W jego życiu całkowite poświęcenie się pracy nad reinterpretacją Pisma Świętego skutkowało porzuceniem modlitwy i praktyki odprawiania Najświętszej Ofiary.
Zgorszenie faktycznie obecnymi w życiu Kościoła nadużyciami (jak np. tym sztandarowym – handlem odpustami), które doprowadziło buntownika do negacji znaczenia kapłaństwa, okazało się jedynie pretekstem.
Z czasem Luter zakwestionował praktycznie całą naukę Kościoła. Decydującą siłą napędową jego rebelii były względy polityczne, w tym narastający w Niemczech od dłuższego już czasu bunt przeciw Rzymowi. Bez wsparcia możnowładców (np. elektora saskiego księcia Fryderyka Mądrego) Luter nie miałby szans w starciu ze Stolicą Apostolską – wskazuje norweski historyk, prof. Bernt Oftestad.
Powodzeniu buntu sprzyjało też początkowe niedocenienie jego znaczenia przez papieża Leona X. Władza świecka – książęta czy też rady miejskie – dostrzegła w szerzeniu rewolucyjnych tez drogę do zagarnięcia olbrzymiego kościelnego majątku.
Marcin Luter uruchomił niszczącą falę, widoczną nie tylko w trwających 150 lat wojnach religijnych i niezwykle brutalnych prześladowaniach Kościoła. Także w kolejnych przewrotach, których przywódcy odwoływali się do przywódcy tej pierwszej rebelii.
Angela Pellicciari, historyk i biograf Lutra mówi:
– Luter nie jest reformatorem. Luter jest pierwszym, najważniejszym rewolucjonistą drugiego tysiąclecia. Rewolucje, które nastąpią później: francuska, komunistyczna, będą miały jako prototyp, jako przykład rewolucję luterańską z 1517 roku.
– Każda z tych rewolucji rozpoczyna się i kończy atakiem na Kościół katolicki – dopowiada publicysta Michael Voris.
Także śmierć „antybohatera” filmu Grzegorza Brauna niosła za sobą wiele znaczeń i symboliki. Zanim nastąpiła, „ojciec reformacji” w swoich pismach coraz częściej odwoływał się do szatana, nieraz w odrażający sposób. Jego ciało zaś złożone zostało w Wittenberdze, w kościele pod wezwaniem Wszystkich Świętych, nazywanym za życia przez Lutra kościołem „wszystkich diabłów”. Jeśli więc za radą i przykładem niektórych wysokich hierarchów Kościoła mamy odnajdywać dary reformacji, nie możemy pośród nich pominąć przestrogi, jaką stanowią dzieje i konsekwencje owego straszliwego odstępstwa.

Roman Motoła

Luter i rewolucja protestancka, reżyseria Grzegorz Braun, wyst. m.in. ks. Tadeusz Guz, Grzegorz Kucharczyk, Radomir Maly, Roberto de Mattei, kard. Gerhard Mueller, John C. Rao, Michael Voris, Massimo Viglione, Angela Pellicciari. Prod. Włodzimierz Skalik, Fundacja Osuchowa. Braun Movies, 2017.

http://www.pch24.pl/szokujaca-prawda-o- ... z4yEXFv5rW


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 28 lis 2017, 06:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30849
Trudno świętować podział

Z Jego Eminencją ks. kard. Gerhardem Ludwikiem Müllerem, byłym prefektem Kongregacji Nauki Wiary, rozmawia Beata Falkowska.

Eminencjo, stwierdził Ksiądz Kardynał niedawno, że wielu wiernych Kościoła katolickiego ma zbyt entuzjastyczny stosunek do reformacji Marcina Lutra, co wynika z braku znajomości tego, co głosił. Jakie zatem były prawdziwe intencje Lutra, gdy upublicznił swoje 95 tez?
– Żeby to zrozumieć, trzeba cofnąć się do późnego średniowiecza. Wtedy dużo mówiło się o odnowie Kościoła, którego Chrystus jest Głową, a my – członkami. Chodziło więc o odnowę, reformę w kontekście duchowym, związaną z Ewangelią, tak jak to zrobił św. Franciszek. Słowo „reformacja” zostało wykreowane dopiero 200 lat po samym akcie Marcina Lutra z 1517 roku. W ówczesnych Niemczech, które były wtedy wielkim państwem, cesarstwem obejmującym wiele krajów, Kościół był bardzo zlaicyzowany, największy wpływ mieli na życie kościelne świeccy książęta, czyli ludzie władzy świeckiej, niemający wiele wspólnego z życiem Kościoła. To był istotny element mający wpływ na Lutra.

Kościół się tymczasem sam reformował. Taka reforma struktur, posługi biskupów i kapłanów miała miejsce na przykład w Hiszpanii. To działo się niezależnie od wystąpienia Lutra i jego skutków, a później zaowocowało dziełem soboru trydenckiego. Luter poszedł jednak w innym kierunku.

Święci odrzucali nadużycia i grzechy ludzi Kościoła, Luter odrzucił sam Kościół?
– Święci, ludzie dobrej woli, próbowali zwracać uwagę na błędy. W tamtych czasach wielu duchownych zostawało biskupami nie po to, żeby głosić Królestwo Boże, ale korzystać z przysługujących profitów i przywilejów. Jeśli ktoś zostaje kapłanem, powinien być zorientowany na Chrystusa i głoszenie Ewangelii, a nie na dochody. Kościół zawsze staje przed niebezpieczeństwem przewagi wymiaru materialnego nad duchowym. Papież Franciszek także bardzo często przestrzega przed górowaniem ludzkich ambicji, robieniem kariery w Kościele. Stąd ciągła potrzeba reformy, walki wewnętrznej, konfrontacji między dobrem i złem. Reformacja, którą zapoczątkował Luter, nie stanowiła jednak żadnego duchowego odnowienia. Kiedy już ukonstytuowały się odrębne wspólnoty protestanckie, okazało się, że dotychczasowe problemy Kościoła katolickiego stały się ich problemami. Ta sama konfrontacja stała się ich udziałem. Nie można było już powiedzieć, że to problemy tylko Kościoła katolickiego. Trzeba więc w Kościele mieć zawsze świadomość aktualności wezwania do oczyszczenia, nawrócenia, powrotu do Ewangelii, do Chrystusa, czyli tego, co jest najistotniejsze, czego chce od nas Pan.

Dochodzimy tu do sedna różnicy strukturalnej między wiarą katolicką a tezami postawionymi przez Lutra. Rozłam i powstanie nowej wspólnoty to skutek przede wszystkim myślenia teologicznego Lutra. To była jego odpowiedź na ocenę Papieża, przy czym nie chodziło mu o samą konkretną osobę, ale o cały Kościół katolicki. Mówił, że Papież wykorzystuje swoją misję duchową do zarabiania pieniędzy poprzez stypendia mszalne czy ofiary związane z odpustami. Lutrowi nie chodziło jednak o zreformowanie Kościoła, ale jego ukonstytuowanie na nowo. Stąd uznał istnienie dwóch sakramentów: chrztu i Wieczerzy Pańskiej (Eucharystii), które jednak zdefiniował po swojemu. W protestanckim znaczeniu Wieczerza Pańska jest obrzędem oczyszczenia z naszych osobistych grzechów. Luter twierdził, że Kościół sam wymyślił pozostałe pięć sakramentów, ponadto zakwestionował wszystko, co wiązało się z autorytetem kościelnym, a więc odrzucił papiestwo, naukę soborów itd.

Mamy pewność, że reformacja Marcina Lutra nie była dziełem Ducha Świętego?
– Nie można tego wydarzenia traktować w kategoriach działania Ducha Świętego. Tam, gdzie przychodzi Duch Święty, wzrastają wiara, nadzieja i miłość. Reformacja jako historyczne wydarzenie zaczęła się 500 lat temu i trwa do dziś. Nie należy jej łączyć z Duchem Świętym. Tak jak z Duchem Świętym nie należy łączyć wojen religijnych, które zaczęły się bezpośrednio po wystąpieniu Lutra i trwały wiele lat, także po pokoju w Augsburgu w 1555 r., jak na przykład wojna trzydziestoletnia. Pod natchnieniem Ducha Świętego nie mogło dojść do zanegowania pięciu z siedmiu sakramentów. Nie można powiedzieć, że Duch Święty nie chce jedności Kościoła, a przez reformację nastąpił wielki rozłam. Zadaniem dla nas jest, by analiza reformacji, jej początków sprzed 500 lat dopingowała nas do tego, żeby coś podobnego się nie powtórzyło, by nie nastąpił ponowny rozłam Kościoła. Wiedząc, co się zdarzyło w wymiarze historycznym, religijnym i społecznym, musimy wszelkimi siłami zabiegać, by ponownie nie było takiego wydarzenia. Jesteśmy zobligowani do życia tak, aby nikomu nie dać argumentu do zgorszenia naszą postawą. Szczególnie ważne to jest w Kościele hierarchicznym, żeby zło nie wchodziło do Kościoła.

Trzeba jednak w tym kontekście położyć nacisk na rozróżnienie między substancją wiary a formą. Nie mogę powiedzieć, że nie idę do kościoła, bo mój proboszcz nie wierzy, czy jest dla mnie zgorszeniem. Msza św. to nie tylko piękna celebracja, wspomnienie Ostatniej Wieczerzy, w której nie ma głębszej treści, ale realna obecność Chrystusa. Nie mogę powiedzieć, że nie idę do kościoła, bo Msza jest na przykład po łacinie, a nie po polsku, czy na odwrót. To wszystko kwestia formy.

Luter głosił zasadę „sola fide”, wskazując, że zbawienie można osiągnąć tylko przez wiarę, a nie przez uczynki. Jakie konsekwencje dla rozumienia moralności miała ta rewolucyjna teza?
– Oczywiście w wymiarze moralnym ma to ogromne konsekwencje. Dla Lutra najważniejsze jest to, że wierzymy w Chrystusa, natomiast nasze czyny nie odgrywają żadnej roli. Jeżeli mamy wiarę, to nasza wiara nas usprawiedliwia. Oddziałuje to na całą moralność. Nasze czyny powinny być oczywiście konsekwencją wiary, ale człowiek ma grzeszną naturę, więc sprzeciwia się swojej wierze. Protestanci zatem uznają celebrację Ostatniej Wieczerzy, podczas której grzechy są po prostu odpuszczane. To zupełnie nie zgadza się z koncepcją katolicką.

Możemy powiedzieć, że idee Lutra stanowią podłoże dzisiejszego relatywizmu?
– Luter nie był zwolennikiem relatywizmu takiego, jaki występuje dzisiaj. Wskazywał na konieczność moralnych punktów odniesienia dla naszego postępowania, ale cała konsekwencja usprawiedliwienia z wiary wydaje się do tego prowadzić. Już w społeczeństwie tamtych czasów pojawił się początek takiego sposobu myślenia, który współcześnie nazywamy relatywizmem. Zaczęto sobie wszystko ułatwiać, iść na skróty. Na przykład pojawiła się tendencja do odrzucenia dzieł miłosierdzia, bo po co pomagać biednym, skoro nie odgrywa to żadnej roli teologicznej, gdyż Luter odrzucił możliwość zasługi przez uczynki. A więc w konsekwencji zaczęto bardziej cenić gromadzenie pieniędzy i układanie sobie dostatniego życia niż dzielenie się dobrami z potrzebującymi. Przecież dążenie do Boga odbywa się jedynie za pośrednictwem wiary. Przestano traktować poważnie Dziesięć Przykazań, zaczęto je odsuwać. Od Lutra pochodzą znane zasady protestanckie „solus Christus”, „sola fide”, „sola gratia”, „sola Scriptura” (tylko Chrystus, tylko wiara, tylko przez łaskę, tylko Pismo Święte), od których zaczęło się zjawisko dziś określane jako relatywizm.

Błędne tezy Lutra szybko rozprzestrzeniły się w Europie. Abstrahując od poparcia politycznego, jakie pozyskały, dla wielu osób były i do dziś pozostają atrakcyjne. Dlaczego tak się dzieje?
– Ponieważ w przeciwieństwie do prostych zasad „sola, sola” (jedynie, jedynie) nasza wiara jest bardziej skomplikowana. Ale jest też bardziej zgodna, nawet w wymiarze antropologicznym, gdyż także nasze życie jest o wiele bardziej złożone, nie daje się opisać kilkoma prostymi formułami. Kościół katolicki musiał się przeciwstawić fałszywemu myśleniu Lutra. Dlatego mówi: wiara – tak, ale też uczynki. To wynika z Ewangelii: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). Człowiek wierzący ma relację z Chrystusem, ale nie można pominąć relacji ze światem, począwszy od pochylenia się nad drugim człowiekiem. Zgodnie z koncepcją katolicką nie można tego oddzielić. Są to dwie strony tej samej rzeczywistości, która jest nam dana i zadana.

Posłużę się przykładem z życia małżeńskiego – mężczyzna ma żonę, a żona ma męża, zaś małżeństwo jest jednością. Tak samo jest z wiarą i uczynkami. Takich nierozdzielnych związków mających analogię w małżeństwie odrzuconych przez Lutra jest więcej. Przede wszystkim związek Chrystusa i Kościoła jako Głowy i Ciała, następnie Pisma Świętego i Tradycji apostolskiej. Tradycja jest dopełnieniem Objawienia zawartego w Piśmie Świętym. Oczywiście obok wiary mamy też rozum, gdyż wiarą przyjmujemy Chrystusa jako Logos, czyli Słowo, a więc człowiek jest także powołany do tego, by wiarę wyrazić. Wiarę człowiek musi w sobie poukładać, a do tego potrzebuje rozumu. Wspomnijmy też jeszcze o jednej ważnej jedności: duszy i ciała, których nie należy rozpatrywać dualistycznie, jako byty sobie przeciwstawne, ale dostrzegając w nich jedność osoby ludzkiej.

Jakie elementy leżące u korzeni reformacji uważa Eminencja za najbardziej niebezpieczne z perspektywy współczesnych skutków?
– Najważniejsze jest to, że protestanci zaczęli myśleć o swojej osobistej relacji z Bogiem jako czymś wyłącznym. Protestant sam odnosi się do Boga poprzez swoją wiarę i nie musi się z nikim liczyć, tak jak katolik z Papieżem w Rzymie, przykazaniami, tradycją, soborami itd. Dla protestanta to nie jest istotne, w swoim fideistycznym indywidualizmie nie musi dostrzegać innego człowieka. To, być może, ma największe konsekwencje. Nie przeczymy temu, że każdy człowiek ma osobistą relację z Bogiem, ale nie możemy zapominać jak protestanci, że zostaliśmy stworzeni w pewnym kontekście, do którego należy także ciało, cała materialna struktura rzeczywistości. Badania naukowe pokazują, że nasze nawet najbardziej wzniosłe myśli powstają w mózgu, którego komórki są materialną tkanką ludzkiego ciała.

Żeby strona duchowa człowieka miała swój punkt odniesienia, potrzebna jest też część fizyczna, materialna. Do Boga Ojca dochodzimy przez Chrystusa, ale to dojście jest całą historią zbawienia, która dokonała się tutaj, na ziemi. U jej początku jest Wcielenie, czyli przyjście Chrystusa w ludzkim ciele. Nie można tego odrzucić. Nie można ograniczyć się do wymiaru wertykalnego (pionowego), ale trzeba uwzględnić też wymiar horyzontalny (poziomy), czyli to wszystko, co łączy nas ze światem i innymi ludźmi. Chrystus jest Głową, a my wszyscy tworzymy Jego Ciało. My z całym ciężarem naszej fizyczności.

W reformacji Lutra możemy dopatrywać się współczesnego kryzysu więzi wspólnotowych i afirmacji fałszywie rozumianego indywidualizmu?
– To nie jest skutek zamierzony przez Lutra, ale rzeczywiście zwolennicy indywidualizmu powołują się na Lutra i innych teologów reformacji. Nie można mieć relacji do Boga zupełnie wyizolowanej, zawsze istnieje ona w jakimś kontekście. Ma ważny wymiar społeczny. Wiele członków tworzy jedno Ciało Chrystusa. Koncepcje dominujące w protestantyzmie zasadniczo odnoszą się do jednostki, a Kościół katolicki uczy czegoś innego: tworzymy jedność, wspólnotę, gdzie każdy jest ważny i każdy zależy od drugiego. Jedność między członkami Kościoła jest bardzo ważna w wierze katolickiej.

Konsekwencją tego indywidualistycznego paradygmatu jest współczesny zamęt wokół rozumienia roli ludzkiego sumienia w rozróżnianiu dobra od zła, czego przykładem są kontrowersje wokół zapisów adhortacji „Amoris laetitia”.
– Sumienie człowieka musi się odnosić do przykazań Bożych i Bożego prawa. Nie ma innej drogi. Tak jak oko nie może zobaczyć samo siebie inaczej niż w lustrze, tak my powinniśmy widzieć nasze czyny w lustrze Bożym.

Jak rozumieć zatem ideę „wzajemnego ubogacenia”, która czasem pojawia się w kontekście dialogu ekumenicznego katolików i protestantów? To fałszywa koncepcja?
– Tutaj trzeba wyraźnie rozróżnić, że nie można mówić o żadnym ubogaceniu w zakresie doktryny. Te różnice nie mogą nas ubogacić właśnie dlatego, że to są różnice. Są to kości niezgody między wyznaniami chrześcijańskimi. Na przykład, prymat Piotra nie został zmyślony przez Kościół katolicki, ale jest czymś, co Chrystus ustanowił. Dzięki św. Piotrowi kontynuowana jest sukcesja apostolska obecna w biskupach i kapłanach. Papież jako Następca św. Piotra jest widocznym znakiem jedności Kościoła. Nie można tego zanegować. Z perspektywy katolickiej protestanci mogą nas ubogacić w taki sposób, że krytykują z zewnątrz pewne postawy w Kościele katolickim i ta krytyka może być uzasadniona, bo może wystąpić w Kościele dążenie do kariery, uparte trwanie przy własnym zdaniu. Nie można natomiast krytykować niezmiennych podstaw wiary katolickiej.

Co jest zatem celem dialogu ekumenicznego z protestantami?
– Celem nadrzędnym jest to, co zostawił nam Chrystus, który jako Dobry Pasterz opiekuje się swoją trzodą. Ta trzoda to my, najpierw Papież, który jest Następcą św. Piotra, potem biskupi i wszyscy inni członkowie Kościoła. Zabieganie o jedność jest tym, czego chciał Chrystus. „Aby byli jedno” (J 17,11.21). To jest też nadrzędny cel dialogu ekumenicznego. Protestanci nie muszą odrzucać swoich zasad „sola, sola”, tylko je rozszerzać i pogłębiać. Możemy się ubogacać nawzajem. Dziedzictwo liturgiczno-kulturalne wspólnot protestanckich jest godne zachowania. Weźmy muzykę kościelną, dzieła Jana Sebastiana Bacha, wszyscy możemy uczestniczyć w tym pięknie, które w szerokim sensie także należy do Kościoła. Pozwala to patrzeć w przyszłość, przede wszystkim widząc to, co nas łączy. Z przeszłości trzeba się uczyć. Kościół musi dbać o zachowanie poprawnego nauczania teologii, bo jedną z przyczyn reformacji było to, że powstało wiele nieporozumień, nieścisłości, niewiedzy odnośnie do prawd wiary. Podziały konfesyjne po reformacji były jeszcze większe. My, katolicy, musimy zadbać, by nasza wiara była spójna i poprawna, zgodna z nauczaniem Kościoła. Nie musimy się sobie starać przypodobać czy wysługiwać. Każdy z nas ma za co uderzyć się w piersi, także w kontekście dialogu. Jedynie Panu Bogu należy oddać cześć.

Pochodzi Eminencja z Niemiec, kraju, w którym od wieków koegzystują katolicy i protestanci.
– Z perspektywy Niemiec wynika potrzeba jedności między chrześcijanami, gdyż jest to społeczeństwo wielokulturowe i wieloreligijne. Według statystyk jest mniej więcej jedna trzecia katolików, jedna trzecia protestantów, a pozostała jedna trzecia to inne wyznania i ateiści. Mamy kilka milionów muzułmanów. Są tu zatem jeszcze większe różnice, które wskazują na konieczność współpracy.

A jakie są dopuszczalne dla katolików granice tej współpracy?
– Możliwe jest to, co odpowiada prawdzie wiary katolickiej. Jest to kryterium szerokie, ale jednoznaczne. Próbujemy zbliżać się, by się zrozumieć i pokonać różnice, które powstały na przestrzeni wieków. W Niemczech funkcjonuje szeroko rozumiany ekumenizm na różnych polach społecznych – w kulturze, edukacji, sprawach socjalnych. Już w czasach Trzeciej Rzeszy, za Hitlera, były takie próby. Obie wspólnoty widziały, co się dzieje, i doszły do wniosku, że odpowiedzią na doktrynę zła jest ofiara aż po męczeństwo za wiarę, za prawdy inne niż narzucone przez dyktaturę.

Wielu katolików obawia się dziś przenikania zasad luteranizmu do Kościoła katolickiego i protestantyzacji naszej wiary.
– W doktrynie ściśle teologicznej Kościół katolicki nie może przejąć niczego z luteranizmu. Dzisiejszy protestantyzm również bardzo różni się od tego, który zapoczątkował Luter. Po 500 latach zaszły zmiany, które niestety idą w kierunku laicyzacji. Ona jest także obecna w Kościele katolickim, choć nie w tak dalekim stopniu. Laicyzacja wdziera się do Kościoła wraz z innymi niebezpiecznymi współczesnymi trendami. Protestanci przejęli na przykład ideologię gender, akceptują tzw. małżeństwa homoseksualne, a ich pastorzy nie negują często takich zachowań. Związki homoseksualne nie są przez protestantów piętnowane, ale uznawane za normę. Kościół katolicki oczywiście nigdy na to się nie zgodzi, ale jest niebezpieczeństwo, że świadomie lub nie przejmujemy to. Dlatego trzeba ciągle zabiegać o czystość naszej wiary.

Pewien zamęt wniosło niedawno świętowanie także przez katolików 500-lecia reformacji.
– Za jakiś czas będziemy mieli tysięczną rocznicę Wielkiej Schizmy Wschodniej z 1054 roku. Można zapytać, czy powinniśmy to świętować, czy prawosławie też powinno to świętować? Zgodnie z Ewangelią trudno świętować podział. Tak jak w małżeństwie – należy np. świętować 50. rocznicę ślubu, ale nikt nie będzie świętował 50. rocznicy rozwodu. To tak zwane świętowanie w wymiarze indywidualnym dotyczyło wielu kwestii niezwiązanych z istotą wydarzenia, wiele osób wskazywało np., że bez reformacji nie byłoby demokracji. Ale dla mnie jako kardynała Kościoła rzymskokatolickiego najważniejsze jest pytanie o to, jaki ma być Kościół Jezusa Chrystusa.

Dziękuję za rozmowę.

Beata Falkowska

http://www.naszdziennik.pl/mysl/191873, ... dzial.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 20 gru 2017, 10:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2017/12/1 ... ie-lutrem/

Hitler inspirował się Lutrem
Posted by Marucha w dniu 2017-12-18 (poniedziałek)

Obrazek

Nie miałam wątpliwości, że to będzie bardzo mocny film. Dobrze znam warsztat Grzegorza Brauna i treść wykładów ks. prof. Tadeusza Guza, który od lat demaskuje prawdziwe oblicze ojca tzw. reformacji.
Na premierę dokumentu „Luter i rewolucja protestancka” poszłam więc już z pewnym wyobrażeniem tego, co za chwilę zobaczę.
Tymczasem mistrz gatunku przeszedł samego siebie. Jego najnowsze dzieło powali z nóg każdego. Po tym filmie postrzeganie świata już nigdy nie będzie takie samo.
Produkcji towarzyszy hasło: „100 minut prawdy, na 500-lecie zakłamania”. O jakie kłamstwo chodzi? Śmiem twierdzić, że o największe w historii ludzkości. Trwa od pięciu wieków i wciąż się rozrasta, siejąc niewyobrażalne spustoszenie na skalę globalną.
Szczególnie boli to, że uczestniczą w nim także niektórzy hierarchowie Kościoła katolickiego. Watykan nie był przecież bez winy, dlatego Braun nie wybiela niektórych przywódców Stolicy Piotrowej. Nie mam jednak wątpliwości, że jego dokument powstał z miłości do Kościoła katolickiego. Z miłością pochylono się także nad protestantami – ofiarami oszustwa wszech czasów. To nie jest film wymierzony w kogokolwiek, lecz gorzka pigułka mająca uleczyć zło tego świata.
Szatan jest ojcem kłamstwa, bardzo inteligentną bestią. I trzeba przyznać, że uknuł intrygę jakiej nawet najsprytniejszy człowiek nie byłby w stanie wymyślić. Lucyfer wybrał do swego dzieła mordercę, rozpustnika i egocentryka – którego znamy jako Marcina Lutra – a następnie poczekał na odpowiedni moment.
Dogodny czas nastał, kiedy Watykan – idąc z duchem humanizmu i odrodzenia – zerwał ze światem średniowiecznym, a pewien zachłanny biskup z Brandenburgii postanowił ubić interes życia na handlowaniu odpustami. Pretekst wydał się więc idealny. No właśnie, pretekst – bo w rzeczywistości nie o żadną reformę Kościoła chodziło, ale o odebranie Bogu panowania nad światem i zniszczenie całego chrześcijańskiego dziedzictwa.

Obrazek

Bunt Lutra zainspirował masową grabież cudzej własności, 150 lat wojen w Europie, rewolucję francuską, narodziny nazizmu, holokaust Żydów, rewolucję komunistyczną, bezwzględny wyzysk człowieka, ideologię gender i wiele innych katastrof.
Protestanci odrzucili rozum i logikę. W zamian dali światu antykoncepcję, rozwiązłość, aborcję, rozwody. Protestantyzm zawsze podlega mutacji, gdyż nie posiada żadnych nienaruszalnych zasad moralnych. Pod każdą kolejną postacią jest brutalniejszy i coraz bardziej przerażający w skutkach. Perfidia polega na tym, że wszystko ubrano w pięknie brzmiące słowa, na które do dziś nabierają się miliony naiwnych nieszczęśników.
„Kto prawdę mówi, ten niepokój wszczyna” – uważał Cyprian Kamil Norwid. Nasz wielki poeta doskonale rozumiał mechanizm, który najpewniej dotknie teraz twórców omawianego dokumentu. Ufam jednak, że dzieło Brauna obroni się. Choć przypuszczam, że film będzie bojkotowany i atakowany niemal z każdej strony, to wierzę, że ma szansę zmienić oblicze tego świata.
Wybitni filozofowie, teologowie, historycy, publicyści, duchowni i wreszcie biografowie Lutra – oni wszyscy przed kamerą Brauna nokautują logiczną argumentacją i udokumentowanymi faktami.
I wreszcie, ujawniają przed widzem wstrząsającą prawdę – twórca rewolucji protestanckiej odebrał człowiekowi wolną wolę. Tym samym usprawiedliwił grzech, zrzucając winę za całe zło tego świata na Boga, który – zdaniem Lutra – jest odpowiedzialny za naszą grzeszną naturę, gdyż takimi nas stworzył. To całkowite zaprzeczenie tego, że Bóg powołał nas do życia jako istoty wolne, pozostawiając nam wybór między dobrem a złem.
Luter przyczynił się do tego, że mordercy, grabieżcy, rozpustnicy i wszelkiej maści zbrodniarze poczuli się usprawiedliwieni. Czyż można wyobrazić sobie większą mistyfikację?
Wśród ponad 30 rozmówców, którzy wzięli udział w realizacji filmu, wypowiedzieli się między innymi były prefekt Kongregacji Doktryny Wiary kard. Gerhard Ludwig Müller, ks. prof. Tadeusz Guz, prof. Grzegorz Kucharczyk, Roberto de Mattei, Angela Pellicciari, John C. Rao, Alma von Stockhausen, Massimo Viglione i Michael Voris. Zdjęcia realizowane były w Austrii, Czechach, Niemczech, Norwegii, Polsce, Szwajcarii, Szwecji, Wielkiej Brytanii oraz Włoszech. Dokument uzupełnia oddająca ducha epoki animacja autorstwa Leszka Nowickiego i cudowna muzyka Szymona Kusiora.
Film Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka” jest inicjatywą całkowicie oddolną, sfinansowaną przez prywatnych darczyńców. Produkcji podjął się Włodzimierz Skalik, założyciel Fundacji Osuchowa, który zebrał potrzebne na realizację środki wśród samych Polaków. Partnerem strategicznym produkcji jest Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi. Premiera filmu odbyła się 12 listopada 2017 r. w warszawskiej Kinotece.

Agnieszka Piwar

http://mysl-polska.pl/1424


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Reformacja
PostNapisane: 11 sty 2018, 10:08 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7507
Lokalizacja: Podlasie
500 LAT AWARII CYWILIZACYJNEJ

Co protestantyzm dał światu? Niemało

– na początek stulecie wojen z modelową praktyką ludobójczej eksterminacji i systemowego wyzysku. Później sztandary zmieniały się – ale trwał i eskalował zamordyzm czerpiący legitymację z totalniackiej zasady „cuius regio eius religio” (proklamowanej przez heretyków w Augsburgu w 1555 roku, a przyjętej za podstawę „ładu międzynarodowego” pokojem westfalskim w 1648 roku). To pierwszy cios w fundament naszej cywilizacji: zniesienie rozdziału władzy duchownej i świeckiej – a więc ustanowienie monopolu, jedynowładztwa. Drugi cios, nie mniej ciężki, to wymazanie idei „bliźniego w każdym człowieku” – co oznacza rezygnację z etyki bezwzględnej, na rzecz sytuacyjnej.

Na gruncie fałszywej doktryny predestynacji dzielącej świat na „farciarzy” i „pechowców”, rodzą się nieludzkie koncepcje selekcjonowania „nadludzi” i „podludzi” – wszak i apartheid, i eugenika są w prostej linii ideowymi produktami protestantyzmu. W praktyce dziejowej protestantyzm to podbój bez litości (por. np. los rdzennej ludności obu Ameryk…) i eksploatacja bez skrupułów (por. zwł. tryumf lichwy jako recydywy niewolnictwa).

Bezlitosne pacyfikacje, polowania na katolików, klęski nędzy i głodu skutkowały eksterminacją (wg różnych szacunków badawczych) nie mniej niż 10/20% populacji krajów, w których tryumfowała rewolucja – w Anglii, Skandynawii, krajach szwajcarskich i niemieckich. Osobny rozdział to oczywiście inna protestancka specjalność…

Grzegorz Braun

Całość artykułu dostępna w najnowszym numerze Magna Polonia, do którego zakupu zachęcamy!

Czasopismo dostępne jest w wersji papierowej i elektronicznej, pod adresem www.magnapolonia.org/sklep

https://www.magnapolonia.org/500-lat-aw ... izacyjnej/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /