Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 02 wrz 2015, 14:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Zło wykazuje zawsze niezwykłą chęć niszczenia i wielkie zaangażowanie w walce z dobrem.
Już na początku XV wieku Polska prowadziła wielką wojnę z krzyżakami w obronie cywilizacji łacińskiej, w obronie swojej i przyległych narodów.
Potem tych wojen cywilizacyjnych było coraz więcej, a obecnie trwa permanentna bitwa cywilizacyjna o każdy skrawek normalności, o każdą ludzką istotę, o prawdę, o godność człowieka....


Kopernikański przewrót w polskiej historiografii. Walka z mitami trwa

Osoby żyjące pod władzą partii komunistycznej nie mogły usłyszeć w szkole o zwycięstwie nad bolszewikami z 1920 roku. Z kolei ludzie kształceni w publicznych placówkach w latach 90. i później poznawali sielankową wersję historii o bitwie warszawskiej. Czy jednak historia tych wydarzeń była czarno-biała? Zauważalny wśród prawicowych publicystów i historyków ferment intelektualny zrywa z prostym i jednoznacznym przekazem. Prowadzi nas ku prawdzie.

Chociaż obecna władza ma różne zakusy by penalizować niektóre segmenty polskiej debaty publicznej przy pomocy formuły „mowy nienawiści” to dyskusja o naszej historii toczy się bez poważniejszych problemów. Historycy i publicyści swoją ciężką pracą weryfikują panujące w naszych umysłach mity dotyczące dziejów. Część z przekłamań powstałych w czasach dyktatury komunistycznej udało się już obalić. Dziś w Polsce nikt, poza intelektualnym marginesem, nie uważa na przykład Katynia za zbrodnię niemiecką. Inną sprawą jest natomiast spora, a może nawet rozrastająca się grupa osób nieświadomych przeszłości Ojczyzny - z faktem tym musimy uporać się jako naród, bo licząc na reakcję władz, możemy się jej nigdy nie doczekać. Jest to tylko jedna strona medalu. Historiografia niekomunistyczna także dorobiła się spłyceń godnych poziomu szkoły podstawowej. Nadszedł czas by z tym walczyć. Sielankową wersję wydarzeń z wojny polsko-bolszewickiej w roku 2015 podważyli trzej ludzie.

Prof. Andrzej Nowak w książce pt. „Pierwsza zdrada Zachodu. 1920 – zapomniany appeasement” swoją tytaniczną pracą na źródłach udowodnił wielkie pokłady pogardy wobec Polski ze strony polityków Imperium Brytyjskiego. Przypomniał w ten sposób, że naiwnie licząc w 1939 roku na wywiązanie się Anglików z gwarancji, zapomnieliśmy o doświadczeniu sprzed dwóch dekad. Doświadczenie to było skrajnie negatywne – niespełna dwadzieścia lat przed Drugą Wojną Światową nasi sojusznicy uznali ułożenie się z komunizmem za korzystniejszą od istnienia wolnej Polski alternatywę. W 1920 roku byliśmy sami, pomogli nam jedynie Węgrzy. O antypolskim nastawieniu Litwinów i Czechów mówił prof. Nowak także w rozmowie dla Portalu PCh24.pl. Wszystko to zrywa z podręcznikową wersją wydarzeń i pokazuje, że historia nie jest czarno-biała. Nawet narody gardzące komunizmem nie były zainteresowane wspólną walką z bolszewikami, licząc, że na trupie Polski wzbogacą się o kilka przygranicznych powiatów.

Kolejną publikacją demaskującą panujące dotąd błędne interpretację roku 1920 jest książka dr Jarosława Szarka pt. „Przebudzenie Polaków. 1920 Prawdziwy Cud nad Wisłą”. Autor wyłuszcza tam bez cenzury poprawności politycznej, że walka z bolszewikami była nie tylko starciem o granice czy nawet ustroje państwowe. Rzecz szła o coś o wiele istotniejszego. Państwa wszak zmieniają granice, władze i systemy, ale rzeczą stałą pozostaje cywilizacja. Z biegiem lat odmienne jest jej technologiczne otoczenie, jednak świat podstawowych wartości panujących w życiu społecznym i publicznym jest niezmienny. Bolszewizm, będący praktycznym obliczem marksizmu, zrywał ze wszystkim co przedrewolucyjna Europa uznawała za normę. Nienawidził religii, godził w rodzinę, łamał prawo własności. Chciał stworzyć nowego człowieka, o czym doktor Szarek przypomniał także w rozmowie z Portalem PCh24.pl.

Również książka publicysty historycznego Piotra Zychowicza pt. „Pakt Piłsudski-Lenin. Czyli jak Polacy uratowali bolszewizm i zmarnowali szansę na budowę imperium” zrywa z dotychczasowym myśleniem o wojnie polsko-bolszewickiej. Autor szczegółowo analizuje okoliczności naszej polityki zagranicznej pierwszych kilkunastu miesięcy po odzyskaniu niepodległości. Dochodzi do zaskakujących i szerzej nieznanych dotąd wniosków. Polscy politycy, z Józefem Piłsudskim na czele, mieli popełnić fatalny błąd, przedkładając własną wizję geopolityczną nad walkę z komunizmem. Tą wizją miała być przewidywana słabość „czerwonej” Rosji w odróżnieniu od silnej i antypolskiej „białej". W konsekwencji takiego myślenia nasi przywódcy odrzucili możliwość współpracy z „białymi”, licząc, że sąsiedztwo z bolszewikami umocni pozycję naszego kraju. Redaktor Zychowicz dowodzi w ten sposób jak ważna jest umocowana ideologicznie chęć obrony cywilizacji, nawet za cenę ograniczenia potencjału własnego państwa. Przeciwko chcącym zniszczyć cały nasz dorobek współpracować należy nawet z tymi, od których dzieli nas wiele sprzecznych codziennych interesów. Winnym tej sytuacji, zdaniem Zychowicza, był Piłsudski, nad którym ciążyła socjalistyczna przeszłość, o czym szerzej można przeczytać także w wywiadzie jakiego autor udzielił Portalowi PCh24.pl.

Dlaczego te książki są istotne nie tylko dla naszej wiedzy o przeszłości, ale i dla Polski dzisiaj? Oprócz oczyszczania rodzimej historii z naiwnych błędów, podręcznikowych uproszczeń i wygodnych wygładzeń, pozwalają nam wyciągnąć wnioski na teraźniejszość i przyszłość, zgodnie z maksymą „Historia magistra vitae est”, czy też „Kto nie pamięta historii skazany jest na jej ponowne przeżycie”.

W panującej obecnie napiętej sytuacji w Europie wschodniej, wywołanej konfliktem ukraińsko-rosyjskim, wszyscy czujemy się zagrożeni. Musimy odrzucić jednak złudną nadzieję na stabilność zapewnianą nam przez międzynarodowe traktaty. Jeśli dojdzie do najgorszego, będziemy musieli sami stanąć oko w oko z zagrożeniem i nie zrobi za nas tego nikt inny, tak jak nie zrobili tego alianci w 1920 czy 1939 roku.

Ponadto wojowniczy marksizm nie umarł wraz z upadkiem Związku Sowieckiego. Największy ideologiczny wróg cywilizacji łacińskiej przybrał nowe, ale nie mniej niebezpieczne formy. Zgodnie ze wskazaniami włoskiego teoretyka marksizmu, Antonio Gramsciego, przeciwnicy fundamentów prawdziwej „europejskości” uderzają w nas już nie bagnetem, a indoktrynacją. I to od najmłodszych lat! To także działania przeciwko cywilizacji. Marksizm kulturowy jest przecież nie mniej groźny niż bolszewizm. Trudniej natomiast z nim walczyć, bo wykorzystuje on w walce z normalnością innego rodzaju amunicję.

Ponadto zapatrzenie tylko we własne, wąsko rozumiane geopolityczne racje uniemożliwia współpracę przeciwko wspólnemu wrogowi – złu. Niektóre narodowe konflikty interesów należy odłożyć na bok, by wspólnie walczyć czy to z totalitarnym zagrożeniem ze wschodu, czy płynącą z zachodu dywersją ideologiczną.

To nie przypadek, że to właśnie historycy i publicyści kojarzeni ze środowiskami patriotycznymi poruszają trudne tematy z naszych dziejów. Ich refleksja o przeszłości musi natchnąć nas do rozsądnego postępowania tu i teraz, z myślą o przyszłości. Budować można tylko na prawdzie.

Michał Wałach

http://www.pch24.pl/kopernikanski-przew ... 876,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 07 wrz 2015, 06:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Sumienie jest dodatkowym zabezpieczeniem człowieka przed jego niegodziwym działaniem.
Jeżeli człowiek nie czyni dobra z miłości, jeżeli czyni zło bo jest moralną pustką, to być może odezwie się w nim sumienie, które pozwoli mu na autorefleksję i próbę zmiany swojego postępowania, a nawet chęć naprawy wyrządzonego zła.
W dzisiejszym świecie świadomie nie budzi się międzyludzkiej empatii, aby w ludziach nie pojawiła się miłość, świadomie nie wykształca się moralności, aby ludzie nie odróżniali dobra od zła i świadomie nie budzi się sumień, a nawet tłamsi się je drogą nacisku medialnego i prawnego, po to aby ludzie mogli (musieli) czynić każdą nakazaną im niegodziwość.


Trudności przy korzystaniu z klauzuli sumienia

Klauzula sumienia przy wykonywaniu zawodu formalnie obowiązuje w większości państw, w praktyce jednak osoby odwołujące się do niej, np. jako lekarze czy farmaceuci, doświadczają często różnych utrudnień. Mówiono o tym na międzynarodowej naukowej konferencji prawniczej 5 września w Warszawie. Wzięli w niej udział teoretycy i praktycy – prawnicy, lekarze, pielęgniarki, aptekarze – m.in. z Polski, Belgii, Hiszpanii, Słowacji, Stanów Zjednoczonych i Szwecji.

Otwierając obrady prof. Aleksander Stępkowski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawa „Ordo Iuris” zaznaczył, że głównym powodem zwołania tej konferencji są problemy związane z przestrzeganiem i korzystaniem z tego prawa. Zarówno w naszym kraju, jak i za granicą raz po raz dochodzi do przypadków łamania sumień i dyskryminacji ludzi, którzy ze względu na swe przekonania, najczęściej religijne, uważają, że nie mogą wykonać jakiejś czynności.

Co robić, aby z jednej strony zapobiegać takim utrudnieniom i stawianiem ludzi w obliczu tego rodzaju wyzwań, z drugiej zaś, aby rzeczywiście w praktyce wymusić stosowanie klauzuli sumienia – oto podstawowy cel tego spotkania, powiedział profesor.

Swoje referaty przedstawiło łącznie 9 prelegentów z Polski i zagranicy. Zwracano uwagę, że sprzeciw sumienia, jakkolwiek formalnie dozwolony niemal we wszystkich cywilizowanych krajach, bywa rozmaicie ograniczany, i to zarówno w teorii, jak i – jeszcze bardziej – w praktyce. Najczęściej dotyczy to pracowników służby zdrowia: lekarzy, pielęgniarek i farmaceutów, którzy niemal na co dzień stają przed takimi wyzwaniami jak aborcja, eutanazja, antykoncepcja, środki wczesnoporonne, ostatnio coraz częściej zapłodnienie in vitro.

Każdy z tych problemów obraca się wokół szacunku dla życia ludzkiego – poczętego lub na różne sposoby cierpiącego – i tu lekarz, pielęgniarka czy aptekarka staje z konieczności przed trudnym wyborem moralnym i zawodowym. I chociaż teoretycznie może powołać się na własne sumienie i odmówić np. zabicia poczętego dziecka lub choćby tylko biernego udziału przy tym, to w praktyce najczęściej wymaga to niemałej odwagi i wiąże się to z dużym ryzykiem zawodowym. W ubiegłym roku przekonał się o tym dobitnie osobiście prof. Bogdan Chazan – uczestnik i gość specjalny tej konferencji – zwolniony dyscyplinarnie z pracy dyrektora szpitala warszawskiego właśnie za odmowę wykonania aborcji.

Postać profesora byłą zresztą jednym z ważnych punktów odniesienia całego spotkania. O jego postawie mówił m.in. słowacki prawnik Roger Kiska, reprezentujący amerykańską i międzynarodową organizację chrześcijańską Sojusz Obrony Wolności, przedstawiając prawne podstawy klauzuli sumienia oraz jej stosowanie w praktyce.

Zwrócił uwagę, że prawo międzynarodowe jest pod wieloma względami niekonsekwentne, uznając z jednej strony formalnie sprzeciw sumienia, z drugiej pozwalając w wielu przypadkach pracodawcom, ale też ustawodawcom działać w sposób sprzeczny z tą zasadą, zasłaniając się np. dobrem społecznym czy też kryterium równych praw dla wszystkich, niezależnie od ich przekonań.

Amerykanin William Saunders, wiceprezes do spraw prawnych organizacji Amerykanie Zjednoczeni dla Życia, podkreślił, że Polska ma do odegrania bardzo ważną rolę w międzynarodowym ruchu „pro vita”, ale musi aktywnie w nim uczestniczyć, gdyż nieobecni nie mają racji. Przypomniał też, że w ostatnich latach coraz częściej na forach międzynarodowych, zwłaszcza w ONZ, dochodzi do uzależniania pomocy gospodarczej i finansowej dla krajów słabiej rozwiniętych od wprowadzenia przez nie ustawodawstwa proaborcyjnego. W takich wypadkach bardzo ważny jest udział państw broniących życia w pracach różnych gremiów międzynarodowych, aby uniemożliwiać przegłosowywanie dokumentów dopuszczających czy wręcz zalecających formalne dopuszczanie aborcji.

O podobnych przypadkach łamania sumień na przykładzie Szwecji mówiła mec. Ruth Nordström – prezes stowarzyszenia Prawnicy Skandynawscy na rzecz Praw Człowieka. Wspomniała o sprawie pielęgniarki z Jönköpinga, która, nie chcąc uczestniczyć w „zabiegach” przerywania ciąży, trafiła do takiego oddziału szpitala, w którym ich nie wykonywano, później jednak, wskutek protestów kierownictwa placówki została zmuszona do udziału w tych praktykach, a gdy mimo to odmówiła tego, zwolniono ją z pracy.

Prelegentka zwróciła przy tym uwagę, że jej organizacja, broniąc poszkodowanej, skierowała sprawę do sądu, ale przegrała ją, przy czym argumentowano, że przekonania religijne nie mogą być podstawą do odmowy wykonywania obowiązków służbowych. Tymczasem zaledwie kilka dni wcześniej sąd rozpatrywał sprawę pewnego muzułmanina, oskarżonego o to, że ze względu na wyznawaną przez siebie religię odmówił podania ręki kobiecie w pracy. Tym razem sędziowie nie tylko przyznali mu rację, ale jeszcze nakazali pracodawcy wypłacenie mu wysokiego odszkodowania. „A w obu wypadkach mieliśmy do czynienia z powoływaniem się na religię i sumienie” – stwierdziła ze smutkiem szwedzka prawniczka.

Konferencję warszawską zakończyło spotkanie panelowe z udziałem sześciorga osób, które mówiły o takich zagadnieniach jak prawo lekarza do postępowania w zgodzie z sumieniem, klauzula sumienia w przypadku farmaceutów i diagnostów laboratoryjnych, związki między nią a prawami pracowników czy wpływ orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na stosowanie tej klauzuli w Polsce. Przeważało przekonanie, że warto i trzeba walczyć o praktyczne wcielanie w życie jej postanowień, a konferencja warszawska pokazała, że jest tu wspólne pole działania dla środowisk lekarskich i prawniczych.

Znamienne, że większość uczestników – zarówno słuchaczy, jak i prelegentów – stanowili ludzie młodzi bądź w średnim wieku, bardzo zaangażowani w obronę życia i sprzeciwu sumienia.

Głównym organizatorem spotkania był Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris (Porządek Prawny). Powstał on po przeprowadzonej w 2012 z dużym rozmachem konferencji międzynarodowej na temat ochrony życia poczętego.

Osoby zaangażowane w to przedsięwzięcie postanowiły dalej działać w obronie nie tylko poczętych dzieci, ale także innych tradycyjnych wartości zagrożonych przez różne współczesne ustawodawstwa, np. małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, rodziny, rodzicielstwa, obrony dzieci przed demoralizacją, szacunku dla dziedzictwa narodowego itp. W rok później powołano do życia fundację, a następnie Instytut w jego obecnym kształcie. Jego prezesem jest prof. Aleksander Stępkowski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ienia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 07 wrz 2015, 10:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Pociąg na zdjęciu symbolizuje Europę, a determinacja na twarzach islmistów zapowiada ... jej koniec.

Uchodźcy. Czyli kto?

Obrazek
REUTERS / FORUM


W prowadzonej przeciwko Kościołowi katolickiemu wojnie Rewolucja sięga po wszelkie możliwe narzędzia. Nie waha się użyć nawet „żywych tarcz” w postaci imigrantów. Jest to zbrodnia podła, ale niestety stawka jest wysoka. Perfidia lewicy polega na tym, że w boju z chrześcijaństwem próbuje grać kartą „chrześcijańską”.

Od kilku tygodni na łamach prasy lewicowej (w tym w organach prasowych katolewicy) wrze. Bojówkarze i cyngle dwoją się i troją, by pouczać katolików (nie pomijając biskupów) jak mają się zachować wobec „biednych” uchodźców. Z pozoru argumenty są mocne. Trzeba pomagać potrzebującym, wszak naucza tego Słowo Boże, m.in. w przypowieści Jezusa Chrystusa o miłosiernym Samarytaninie. Łatwo przecież wzbudzać wyrzuty sumienia grając na emocjach, które nie mają potwierdzenia w faktach. Lewica od rana do wieczora szaleje ze swoją fałszywie rozumianą tolerancją, narzekając na rzekome „polskie fenomeny”: islamofobię, nietolerancję, rasizm.

Atak lewaków skupia się oczywiście głównie na Kościele – nie wiedzieć czemu omijają oni jednak głównego gracza, który zapomniał o swoich współbraciach w wierze. Organizacja Współpracy Islamskiej (OIC) nie ruszyła bowiem palcem, aby wesprzeć tonących na morzach i oceanach wyznawców Mahometa. A warto pamiętać, ze to właśnie OIC pozostaje drugą, po ONZ, największą i najpotężniejszą finansowo strukturą organizacyjną świata.
Ani Arabia Saudyjska, ani Iran, ani Zjednoczone Emiraty Arabskie, ani Egipt, ani Tunezja, ani Maroko nie wydały się być gościnnym domem dla swoich współbraci w Allachu. I nikt nie pyta dlaczego! Mało to szejków leniwie leżakujących przy szybach naftowych? Nie znajdzie się miejsce dla potrzebujących na szerokich połaciach Półwyspu Arabskiego?

Dostaje się za to „niegościnnym” Polakom i Kościołowi. Ostatnio dziennikarz celebryta, niejaki Mikołaj Lizut wykazał się totalną ignorancją, gdy oskarżył polskich biskupów o brak informowania przez nich wiernych na temat uchodźców umierających na tratwach, zabijanych w Syrii, Iraku czy Somalii. To nie prawda – biskupi w Dzień Uchodźcy wystosowali list pasterski solidaryzując się z uchodźcami z państw zagrożonych konfliktem. Szach mat Panie Lizut.

Kolejna gwiazda mainstreamowego dziennikarstwa, Katarzyna Kolenda-Zaleska, wzywa do edukowania Polaków w kwestii islamu i uchodźców. Twierdzi, że jesteśmy zanurzeni w stereotypach z którymi trzeba walczyć. Ale jak tu walczyć ze stereotypami, gdy nawet na łamach „Gazety Wyborczej” oraz TVN-u spotykamy wstrząsające meldunki ze świata islamu, albo doniesienia o zamachach w miastach Europy? To wystarczające „edukowanie” opinii!

Odpowiedzialność zbiorowa?
Kilka dni temu sam także sam prezydent Niemiec pozwolił sobie upomnieć Polskę i Polaków. Powód? Oczywiście rzekoma „nieczułość” na los imigrantów. Cóż, jak do tej pory to nie my zamykamy przed imigrantami dworce kolejowe, nie wysyłamy żołnierzy i policjantów, aby kontrolowali eurotunele, nie redukujemy zasiłków dla imigrantów jak zrobiła to Dania, nie demonstrujemy masowo przeciwko przyjmowaniu muzułmanów, ani nie napadamy na ośrodki dla uchodźców jak dzieje się to w RFN.

Zdumiewające, że to właśnie oficjele z Niemiec pozwalają sobie na takie wycieczki wobec Polski – państwa, które doznało tylu krzywd ze strony sąsiadów, które zostało zrujnowane i zdeptane, które miało zostać zamordowane i nigdy się nie odrodzić. Zdumiewające jest i to, że syty bogacz z Zachodu, od lat rozwijający swoją gospodarkę na krzywdzie ludzkiej (imigrantów właśnie), który miał lepszy start w XXI wiek nie tylko za sprawą planu Marshalla, ale też za sprawą nazistowskich kont w Szwajcarii i rabunków jakie dokonywała III Rzesza na całym świecie, pozwala sobie upominać okradzionego, żeby ten oddał ostatnią koszulę. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że prezydent Joachim Gauck nie wykorzystał doskonałej okazji by milczeć.

Tolerancja versus odpowiedzialność
Solidarność, na którą tak lekkomyślnie powołują się lewacy nie ma oczywiście nic wspólnego z odpowiedzialnością sui generis. A odpowiedzialność to sprawa poważna, ponieważ nasze dzisiejsze decyzje będą rzutować na przyszłe pokolenia. Musimy więc opierać je na faktach.

Jakie są więc fakty? Otóż przybywający do Europy muzułmanie nie integrują się. Tworzą swoje mini-kalifaty, z których, co rusz wyrusza jakiś fanatyczny dżihadysta polujący na niewiernych.

Kolejne fakty? Za to wszystko, co się dzieje dziś z uchodźcami, pełną odpowiedzialność ponoszą Niemcy, Francja, Holandia, Hiszpania, Portugalia, Wielka Brytania, no i rzecz jasna numer jeden powszechnej zagłady i totalnych wojen Stany Zjednoczone. Czy powinniśmy więc wikłać Polskę w odpowiedzialność za wojenne rzezie kolonizatorskie, za eksploatację Afryki i Azji, za wyniszczanie bogatych w złoża naturalne regionów i za ludobójstwa, których się dopuścili pazerni Amerykanie, Anglicy, Francuzi czy Holendrzy?

Ale historia win Zachodu w Afryce i na Bliskim Wschodzie ma także świeższą odsłonę. Gdyby nie amerykańska inwazja roku na Irak, ISIS nigdy by nie zaistniało. A przynajmniej nie wyrządziłoby spustoszeń na masową skalę korzystając z infrastruktury amerykańskiej. Sponsorowana przez Zachód Arabska wiosna i NATO-wskie naloty na Libię spowodowały niespotykane dotąd spustoszenia – a mimo tego wolność nie nastała. Nastało powszechne zabijanie w imię Allacha. To właśnie opiewana w „Wyborczej”, tzw. arabska wiosna, za której wywołanie Zachód ponosi pełną odpowiedzialność, spowodowała dziki i niekontrolowany zalew Europy przez muzułmańskich imigrantów. A Stany Zjednoczone nadal mogą nadal pozwalać sobie na luksus bombardowań, ponieważ przez Atlantyk afrykańskie łódki nie przepłyną.

Mądry Polak przed szkodą
Na szczęście podnosząca raban lewica nie zdobywa poklasku wśród ludzi myślących racjonalnie. Polacy nie pozwalają otumanić się tanimi sloganami. Kiedy cyniczni politycy centrolewu, z Platformą Obywatelską na czele buczą, w sytuacji, gdy prezydent wspomina o głodnych dzieciach w Polsce, a skrajna lewica typu Ruch Palikota czy Zieloni propagują ulotki internetowe o Iranie, który otworzył granice dla polskich uchodźców, zwykły obywatel Polski widzi na co dzień, jak władza „dba” o jego dzieci. Tematy zastępcze coraz rzadziej odwracają uwagę wyborców od realnych problemów.

I to jest właśnie sedno sprawy – tematem uchodźców zajmują się politycy, a nie przeciętni ludzie. Ani „Wyborcza”, ani „Newsweek”, ani TVN nie wypalą na polskich duszach znamion wyrzutów sumienia, bo o losie muzułmanów decydują urzędnicy. Ci sami ludzie, którzy zajmują się sprawami codziennymi własnych współobywateli, rodzinami, w tym dziećmi, którymi, w imieniu i z nadania narodu rządzą. Dlatego tak bardzo oburza, gdy niegospodarni politycy koalicji PO-PSL, sprowadzający Polskę do podrzędnej roli zajmującej doły tabeli w całej UE, nagle tańcząc jak im zagrają Niemcy, Francuzi, czy Brytyjczycy zaczynają obiecywać wsparcie muzułmańskim imigrantom, kosztem polskich podatników. W sytuacji, gdy za naszą wschodnią granicą toczy się wojna, i w każdej chwili należy być przygotowanym na uchodźców z zatapianej we krwi Ukrainy.

Nastroje Polaków są w pełni racjonalne i zrozumiałe. Jeśli redaktor Kolenda-Zaleska jest w słowie pisanym taka ofiarna, to dobrze też, żeby ruszyła z obywatelską inicjatywą i sama zachęcając do tolerancji przyjęła pod swój dach Muhammada, Ismaila, czy innego wyznawcę islamu. W pierwszej kolejności ludzie lewicy powinni ofiarować swoje dobra i mienie (w końcu im własność prywatna jest przecież niepotrzebna), zanim zaczną dobierać się do publicznych pieniędzy i hojnie obdarowywać przybyszów. Czy są gotowi wziąć pełną odpowiedzialność za swoją solidarność, czy mają jedynie usta pełne frazesów?

Himalaje hipokryzji
Nie ma chyba większego tupetu, gdy ludobójca albo ten, który do ludobójstwa zachęca, ubierał się w kostium świętego. Lewica swoimi chorymi i zdeprawowanymi poglądami, służąc patologii Rewolucji przez realizację programów eutanazyjnych czy aborcyjnych prowadzi wprost do zabijania ludzi, nienarodzonych czy chorych. Masowo. Te podwójne standardy są na tyle wyraziste, że właściwie odbierają lewicy prawo do apelowania do sumień kogokolwiek.

Po drugie, ani razu nie usłyszałem od piewcy powszechnego otwarcia granicy dla muzułmanów – „Gazety Wyborczej” – aby wspominała cokolwiek o systemowym prześladowaniu chrześcijan w świecie islamu. O rzeziach wyznawców Jezusa w Nigerii, Pakistanie, Sudanie, o dyskryminacji, izolacji, sądach honorowych w ponad 30 krajach Allacha. Nie. W tym medium o tym nie usłyszymy.

Najbardziej potrzebującym, najbardziej wyniszczanym (rocznie to od 100 do 200 mln wyznawców Chrystusa) nie pomagają możni tego świata. Nie oznacza to, że nikt nie pomaga, ale faktycznie jest to garstka w porównaniu z potężną falą pomocy jaka dociera do muzułmanów za pośrednictwem, m.in. OIC, a także państw Zachodu.
Tylko pozarządowe organizacje, takie jak Pomoc Kościołowi w Potrzebie, Caritas, Open Doors czy Głos Prześladowanych Chrześcijan docierają z konkretnym wsparciem do najbardziej potrzebujących. I dobrze je wspierać nam, chrześcijanom, modlitwą i dofinansowaniem, bo to pieniądze wydane godnie i mądrze. Na pomoc potrzebującym – prześladowanym za wiarę w Chrystusa.

Dr Tomasz M. Korczyńsk

http://www.pch24.pl/uchodzcy--czyli-kto-,37984,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 12 wrz 2015, 06:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Powstrzymać dyktat ateistów

Rozmowa z JEm. księdzem kardynałem Gerhardem L. Müllerem, prefektem Kongregacji Nauki Wiary.

Obrazek
Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik


Eminencjo, już za kilka tygodni rozpocznie się synod biskupów poświęcony rodzinie. Jakich jego owoców spodziewa się Ksiądz Kardynał?
– Cały Kościół oczekuje, że dzięki synodowi zwołanemu przez Ojca Świętego małżeństwo stanie w centrum uwagi – małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety, z jego charakterystycznymi cechami, jak nierozerwalność czy otwartość na przekazywanie życia, oraz że przez to umocniona zostanie rodzina jako ośrodek życia wspólnotowego zarówno dla Kościoła, jak i dla społeczeństwa.

Ostatnio w Polsce odbyła się gorąca dyskusja wokół ustawy in vitro. Przewodniczący Epis- kopatu Polski ks. abp Stanisław Gądecki wraz z KEP zabierał zdecydowany głos w tej sprawie, podkreślając, że katolik w sprawach życia nie może iść na kompromisy. Czy Episkopat danego kraju powinien przedstawiać swoje stanowisko na kolejnych etapach wprowadzania takich ustaw przez instytucje państwowe, czy też powinien milczeć?
– Polska może być dumna ze swoich biskupów, kapłanów, osób zakonnych oraz zaangażowanych osób świeckich, gdyż bez Kościoła katolickiego Polska nie przetrwałaby ani rozbiorów, ani systemów totalitarnych, którym była poddana. Dlatego jest ważne, aby Polska była świadoma swojej tożsamości i odważnie się do niej przyznawała. Bez wiary katolickiej Polska by rzeczywiście zginęła. Polacy mogą więc być dumni z tego, że ich Episkopat tworzą bardzo pracowici i wierzący biskupi.

Co do zagadnienia, które poruszył ojciec w pytaniu: nie, w takich kwestiach nie można milczeć. Wprost przeciwnie – należy zabierać głos, gdyż jest to głos Boży, który ujmuje się za życiem. Każdy człowiek ma prawo być powołany do życia poprzez akt małżeński, w którym najpełniej wyraża się miłość pomiędzy ojcem i matką, pomiędzy mężczyzną i kobietą. Miłość ta wyraża się w każdym powołanym do życia człowieku nie tylko empirycznie, lecz również metafizycznie poprzez to, czego nie widać gołym okiem: to, że każdy człowiek jest stworzeniem Bożym, że jest osobą ukierunkowaną na Boga, że nosi w sobie obraz Stwórcy oraz że jest powołany do życia wiecznego.

Dzięki Bogu Polska jest krajem demokratycznym, stąd każdy obywatel oraz każda instytucja, szczególnie zaś Kościół katolicki, do którego należy 90 procent społeczeństwa, są odpowiedzialni za dobro wspólne. Państwu ani parlamentowi zaś nie wolno rozmywać ani dowolnie definiować podstawowych praw ludzkich. Parlament może formułować prawo pozytywne, obywatele mogą dyskutować, czy dany budynek należy pomalować na zielono lub niebiesko. Można też dyskutować na temat fundamentów, jednakże lekceważenie zasad ich funkcjonowania prowadzi do zawalenia się całej budowli. Polska jako państwo demokratyczne nie jest ani republiką ludową, ani zlepkiem partii, w którym jakaś grupa o ateistycznej proweniencji decyduje o państwie i jego funkcjonowaniu. Polska jest natomiast państwem, w którym wszyscy obywatele oraz wszystkie religie uznają podstawowe prawa człowieka, to, że każdy człowiek ma prawo być poczęty nie w probówce, lecz w akcie małżeńskim, poprzez swojego ojca i matkę.

Jak powinniśmy przeżywać politykę w przestrzeni Kościoła, który jest domem, rodziną otwartą dla wszystkich ludzi?
– Kościół jako wspólnota zbawienia oraz instytucja sakramentalna nie miesza się do konkretnej, codziennej polityki. Jest to zadanie świeckich – świeckich katolików, którzy wraz z ludźmi innych wyznań winni współdziałać dla dobra wspólnego. Można np. dyskutować, czy budowana ulica ma mieć pięć lub dziesięć metrów szerokości. Z dyskusji o dobru wspólnym można się wiele nauczyć. Pomagają one znaleźć wspólną drogę działania. Jednakże nad zagadnieniami o znaczeniu fundamentalnym nie można w taki sposób dyskutować, a Kościół, który jest zobowiązany do działania na rzecz dobra wspólnego, musi w pewnych sytuacjach podnosić swój proroczy głos, zwłaszcza tam, gdzie dzieje się niesprawiedliwość, nawet jeśli stroi się ona w piórka legalnych praw.

W dwudziestym wieku często byliśmy świadkami tego, że uchwalane prawa, formalnie nosząc znamiona legalności, miały na celu prześladowanie osób i grup społecznych, były przeciwko ludzkości. To odnosi się np. do Niemiec, gdzie dyktatorski parlament wydawał prawa, które okazały się zbrodnią przeciw ludzkości. W polskiej demokracji w dalszym ciągu musi obowiązywać jasna wizja podstawowych praw ludzkich oraz nienaruszalności godności osoby ludzkiej.

Oczywiście różne ugrupowania mogą na te tematy dyskutować, jednakże parlament nie jest jakimś zlepkiem zwaśnionych grup, lecz został wybrany, aby służyć dobru wspólnemu narodu, dlatego ma obowiązek walczyć o wspólne dobro mimo różnicy poglądów, a nie o interes poszczególnych partii czy osób.

Jaka winna być nasza postawa wobec uchodźców?
– Jako Europa udzielamy niejako pierwszej pomocy tym ludziom, którzy zostali wypędzeni ze swojej ojczyzny bądź znaleźli się w tak strasznej sytuacji, że nie widzą dla siebie możliwości normalnej egzystencji. Przykładem niech będą brutalne i krwawe prześladowania przez ISIS, których rozmiar i okrucieństwo są porównywalne jedynie z najstraszniejszymi tyraniami dwudziestego wieku. Wszystko to nie ma absolutnie nic wspólnego z wiarą czy religią, lecz jest najzwyklejszym terroryzmem posługującym się religijnymi formułkami.

Jesteśmy zobowiązani udzielić tym ludziom pierwszej pomocy. Wielu biskupów z Afryki wskazuje jednak na drugą stronę medalu, mianowicie na to, że ucieczka nie jest rozwiązaniem problemu. To, że tak wielu opuszcza swoją ojczyznę, powoduje, że sporo krajów się wyludnia. Młodzi, którzy mogliby odbudowywać kraj, uciekają. Stąd Europa, poza udzielaniem pierwszej pomocy, musi zatroszczyć się o pomoc w przezwyciężeniu przyczyn wypędzeń i ucieczek tak, aby w krajach ojczystych uchodźców kształtowały się warunki społeczne i gospodarcze umożliwiające pokojowe współżycie wszystkich obywateli.

Podobny problem mamy również na niedalekiej Ukrainie. W żaden sposób nie może być usprawiedliwione to, że jakieś państwo realizuje swoje mocarstwowe czy imperialistyczne cele kosztem tylu osób – ich życia, rodzin, domów, majątku. Nauką niech nam będzie historia dwudziestego wieku: w Europie nie jest możliwe wyznaczenie jednoznacznych granic między narodami. Granice są tylko jakąś linią, ale ta linia nas też łączy.

Jako Kościół katolicki wspólnie z Kościołem prawosławnym oraz ze wszystkimi chrześcijanami jesteśmy zobowiązani wspierać porozumienie między narodami. W Europie nie ma już żadnego jednonarodowego kraju. Wszędzie żyją jakieś mniejszości o odrębnej kulturze, posługujące się własnym językiem. Są one chronione prawem międzynarodowym. Odtwarzanie homogeniczności jakiegoś narodu nie jest dziś ani możliwe, ani pożądane. Jako Europejczycy zrastamy się coraz bardziej, stąd jest ważne, aby również takie kraje, jak Rosja, Ukraina czy Białoruś znalazły wspólne porozumienie pozwalające na współpracę w duchu wzajemnego szacunku.

Czy islam jawi się dzisiejszemu światu tylko jako zagrożenie?
– W swoich początkach islam pojmował siebie jako całkowite poddanie się Bogu, ale nie takiemu Bogu, jakiego wymyślili sobie ludzie, lecz Stworzycielowi świata i Ojcu wszystkich ludzi. Koran już na samym początku wysławia Boga jako miłosiernego i dobrego, który stworzył ludzi na swój obraz i podobieństwo. W tym względzie ma on wiele wspólnego z tradycją biblijną. Dlatego Sobór Watykański II mógł stwierdzić, że pomiędzy tymi dwiema tradycjami pomimo istotnych różnic istnieją też pewne podobieństwa, zwłaszcza jeśli chodzi o wiarę w jednego Boga oraz o bezwarunkowe uznanie godności człowieka.

Niedawno czytaliśmy o pewnym człowieku nazywanym przywódcą ISIS, który zgwałcił kobietę. Podeptał jej godność oraz prawa, a nim to uczynił, miał modlić się do Boga. To nie była modlitwa do Boga. To było oddanie czci diabłu. Jezus powiedział, że diabeł jest zabójcą i kłamcą, a tam, gdzie panuje kłamstwo i zabójstwo, nie ma Boga; nie wolno nigdy powoływać się na Boga, aby krzywdzić innych ludzi. Stąd byłoby bardzo ważne, aby ludzie honoru [wyznawcy islamu] na całym świecie, wstrząśnięci faktem, że ich muzułmańska wiara, ich religia jest wykorzystywana do terroryzmu i przemocy, powstali i powiedzieli: „To wszystko nie ma nic wspólnego z wiarą w jednego Boga; pragniemy żyć z innymi ludźmi, z innymi kulturami, z mającymi odrębną wiarę, we wspólnym państwie w pokoju i braterstwie, w państwie zbudowanym na fundamencie dobra wspólnego, a współdziałanie ludzi dla dobra wspólnego jest możliwe nie tylko w przypadku mniejszości [etnicznych], ale nawet wyznaniowych, tak jak tego przykład daje nam historia”.

W jaki sposób należałoby dzi- siaj proponować ideał chrześcijańskiej solidarności?
– Ojciec Święty jasno stwierdził, że przemoc, wojna oraz niesprawiedliwość nigdy nie przyczyniają się do rozwiązania problemów, lecz same w sobie są poważnym problemem. One to pchały ludzkość, i pchają ją nadal, na skraj przepaści. Wojny, wojny domowe, przemoc, nienawiść i wrogość naznaczały ludzką historię już od zarania dziejów i nigdy nie przyczyniły się do rozwiązania problemów, lecz zawsze napędzały spiralę przemocy. Jako chrześcijanie musimy powstać i jasno powiedzieć, że jesteśmy za pokojem.

Sobór Watykański II stwierdził, że Kościół-Sakrament jest narzędziem budowania wspólnoty ludzkiej z Bogiem oraz wspólnoty pomiędzy ludźmi. Dlatego Papież, biskupi oraz kapłani – gdziekolwiek żyją – mają również za zadanie stawiać dobro wspólne w centrum swojej działalności. Nie mogą stawać na czele żadnych nacjonalizmów, imperializmów i podkreślać wartości jedynie własnej religii, własnych tradycji czy narodu; winni oni promować współpracę dla dobra Europy i całej ludzkości. To jest nasze podstawowe zadanie.

W Roku Życia Konsekrowanego jak osobiście postrzega Ksiądz Kardynał specyficzny wkład osób konsekrowanych w życie Kościoła i społeczeństwa?
– W całej historii Kościoła widać w sposób jednoznaczny i Sobór Watykański II podkreślił to – już w dekrecie o życiu konsekrowanym, a dalej w konstytucji o Kościele „Lumen gentium” – że życie konsekrowane we wspólnotach zakonnych, w różnych wspólnotach, nie jest jakimś ozdobnikiem, czymś dodatkowym, ale czymś charyzmatycznym, należącym do istoty Kościoła, prowadzonym przez Ducha Świętego. Wyraża się to właśnie we wspólnotach zakonnych, w ślubach zakonnych, w życiu według rad ewangelicznych, które pochodzą od samego Jezusa. Wszyscy są powołani do zbawienia, ale w całym Ciele Chrystusa istnieją różne charyzmaty, zadania, których istotą jest życie według rad ewangelicznych.

Wkład wspólnot zakonnych: zakonników, zakonnic, samego życia konsekrowanego w ogóle w życie duchowe Kościoła, w wychowanie młodzieży, w służbę chorym i starszym ludziom, a także życie kontemplacyjne, poświęcenie wszystkiego modlitwie za Kościół – to wszystko budzi nasz podziw i uznanie. Czasami w Kościele musi być przezwyciężane małostkowe, utylitarystyczne myślenie albo materialistyczne nastawienie do życia. Człowiek jest istotą duchową, obdarzoną duszą; tutaj także dla chrześcijańskiego życia małżeńskiego ma znaczenie życie w stanie zakonnym, życie kapłańskie, ma znaczenie wymiana i możliwość bycia dla siebie nawzajem, wzajemnego wspierania się i budowania na wspólnej drodze do Nieba, do spełnienia się człowieka w miłości Boga.

Zbliża się Rok Miłosierdzia. W jakich kategoriach można mówić dzisiaj o miłosierdziu?
– Miłosierdzie Boże nie jest jakąś statyczną cechą Boga, lecz jest wyrazem Jego zwrócenia się do nas, ludzi, w sercu Jezusa. W języku łacińskim mówi się „misericordia”, ponieważ Bóg ma serce z nami. Bóg jest nie tylko dobrem, intelektem czy poznaniem, lecz także tym ciepłem miłości ludzkiej do nas. Widzimy to już w Starym Testamencie, w Objawieniu się Boga.

Ale punktem szczytowym jest Objawienie w Jezusie Chrystusie; Serce Boga zostało dla nas otwarte w Sercu Jezusa na krzyżu, którego wydał za nas jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy, abyśmy zostali pojednani z Bogiem. Podarował nam Ducha Świętego, abyśmy mogli żyć we wspólnocie z Bogiem. Wiemy, że istnieje niebezpieczeństwo szukania wygodnego życia i czynów, które zadowolą Boga. Bóg jednak nie usprawiedliwia grzechu, ale grzesznika, aby się nawrócił. Nie ma doświadczenia Bożego miłosierdzia bez dokonania przemiany, odnowy człowieka, żalu za grzechy; nie ma go bez gotowości ich naprawienia z postanowieniem niegrzeszenia i nieodłączania się od miłości Boga; nie ma go bez wyznania grzechów, bez wypełnienia wszystkich elementów składających się na sakrament pojednania i pokuty, który jest sakramentem miłosierdzia.

Ale nasza wiara nie byłaby poprawna, gdybyśmy miłosierdzie Boże odnosili tylko do grzeszników. Bóg jest miłosierny w ogólności dla nas, słabych ludzi żyjących na tym świecie, nawiedzanych przez cierpienie. Jak wiele nędzy i potrzeb istnieje, także kiedy np. jakaś matka straci dziecko w wypadku samochodowym, w którym być może nikt nie zawinił, ale mimo to dziecko utraciła. Także w sytuacjach, które po ludzku sądząc, są nie do przejścia; Boże miłosierdzie jest z ludźmi i pokazuje nam w Krzyżu Chrystusa drogę do zmartwychwstania, do nowego życia, ale także tę świadomość w nas, tę niezłomną wiarę, że śmierć, nędza i niesprawiedliwość, które istnieją na świecie, nie mają ostatniego słowa. Ostatnim słowem ponad wszystkim jest przebaczająca, miłosierna, odnawiająca miłość Boga, który nas wskrzesza do życia w nowym świecie, czyni nowe stworzenie, nowe niebo, nową ziemię we wspólnocie ze świętymi; spotkanie z tymi wszystkimi ludźmi, z którymi byliśmy złączeni, którzy nas kochają. Tym jest miłosierdzie Boga z nami.

25 lat temu w Polsce nauka religii powróciła do szkół. Dzisiaj nie brak głosów, które chcą ją wykluczyć ze szkół państwowych. Co Ksiądz Kardynał sądzi – na podstawie swojego doświadczenia – o obecności katechezy w szko- łach publicznych?
– Szkoły publiczne są szkołami państwowymi i powinny służyć pożytkowi publicznemu całej wspólnoty. Państwo, które daje wsparcie finansowe, jest właśnie zewnętrznym gwarantem edukacji i powinno zapewnić realizację zadania wychowania całego społeczeństwa. Naturalnie, winno ono wspierać szczególnie rodziców, którzy posiadają podstawowe prawo, by swoje dzieci wychowywać i kształtować w kontekście publicznym.

Dlatego też nauka religii jest podstawowym prawem ludzkim, prawem rodziców i dziecka, by także w tych ramach być kształtowanym i wychowywanym zgodnie ze swoją wiarą i sumieniem. Kto chce wyeliminować nauczanie religii ze szkoły z powodu swojej ateistycznej czy antyklerykalnej ideologii, depcze prawa rodziców.

Historia pokazuje, że zawsze istnieli ateistyczni dyktatorzy. U nas, w Niemczech: narodowy socjalizm, potem komunizm we wschodnich Niemczech czy w dawnych krajach bloku wschodniego pod sowieckim przywództwem. Usunęli oni religię i walczyli z nią w imię swej postępowej ideologii, swej ograniczonej i głupiej koncepcji nauki. Ci partyjni ideolodzy nie są zdolni dostrzec tego wielkiego związku kulturowego pomiędzy wiarą, filozofią czy religią, tego, jak wiara i rozum są ze sobą wewnętrznie związane i wzajemnie zależne. Dlatego takim tendencjom należy wyraźnie się przeciwstawić. Tutaj Kościół występuje w obronie nie własnych praw grupowych, lecz praw rodziców. Sekularyzm natomiast traktuje ten wewnętrzny światopogląd jako sprawę prywatną, który ludzie mogą mieć, ale nie mogą swoich prywatnych przekonań o wierze, kulturze, religii i wychowaniu niejako narzucać większości, obciążać ich patrzenia, kwestionować fundamentalnych praw innych osób. Ale jeśli przeprowadza się to przy użyciu przemocy, wtedy jest to akt przemocy, gdy ograniczane lub niszczone jest prawo rodziców do wychowania swoich dzieci we własnej wierze także w szkole.

W jakim duchu powinniśmy przeżyć najbliższy Światowy Dzień Młodzieży, który odbę- dzie się w Krakowie?
– Kraków jest cudownym miastem. Jest wielkim centrum kultury, historii i współczesności, miastem nauki, uniwersytetów, jak choćby słynny Uniwersytet Jagielloński czy wiele innych instytucji naukowych. Kraków ukazuje też całą historię Polski, naturalnie wraz z Warszawą, podkreślając jej historycznie ukształtowaną tożsamość podtrzymywaną aż do dzisiejszych czasów. Sądzę, że jest to znak Bożej Opatrzności, że spotkamy się właśnie w mieście Jana Pawła II, który był prześladowany jako młody katolik przez system nazistowski, a także później przez komunizm jako kapłan, duszpasterz, biskup i kardynał. Jako Papież całego Kościoła podkreślał on tę podstawową myśl i istotną cechę Boga: Jego miłosierdzie ukazane w krzyżu Jezusa Chrystusa.

To pięknie, że Papież Franciszek kontynuuje tę tradycję Jana Pawła II, dalej Benedykta XVI z jego encykliką „Bóg jest miłością”, a teraz sam wychodzi z tym wielkim tematem miłosierdzia. Obecnie nie jest wcale łatwo myśleć o jakimś spójnym programie; najpierw był ogłoszony I Światowy Dzień Młodzieży i potem przyszedł temat miłosierdzia, który tak cudownie wpisuje się w tę linię. Jest to istotny temat przepowiadania Papieża Franciszka. Jest wielu ludzi, którzy myślą, że nie mogą wierzyć w Boga ze względu na naukę, i uważają wiarę z jakichś etycznych powodów za coś przesadnego, tak jak według ideologii marksistowskiej religia miała być sprawą prywatną albo opium dla ludu. To przecież ta sama retoryka.

Ludzie jednak rozumieją, że wiara w Boga nie oznacza żadnego przejmowania jakiejś przestarzałej kultury, podejmowania czegoś wstydliwego, zmagania się z osobą duchowną czy czegoś podobnego; oznacza natomiast to, że Bóg ma z nimi coś wspólnego i oni jako ludzie mają do czynienia z Bogiem. Bóg jest jedyną nadzieją, którą człowiek może mieć. Także w partiach politycznych nie można liczyć na jakichś „mesjaszy”, którzy się pojawiają, stają na czele państw i na jakiś czas przez swoją władzę, przez swoją zewnętrzną okazałość zaślepiają ludzi i biorą ich w duchową niewolę. To przecież już tak wiele razy źle się skończyło. Końcowy zawód i rozczarowanie były znacznie większe. A przecież jest to takie proste. To może każde dziecko zrozumieć. Ja jako człowiek nigdy nie mogę pokładać swojej nadziei wyłącznie w ludziach, choćby nawet byli tak bardzo piękni, bogaci, pełni władzy i fascynujący. Nikt – nawet Napoleon, Aleksander Wielki czy Hitler, ani też żaden wielki naukowiec, uczony czy filozof – nie może zaspokoić nadziei człowieka, jego nieskończonej tęsknoty za miłością, bezpieczeństwem, miłosierdziem. Uczynić to może tylko Ten, który jako nasz Stwórca i Ojciec powołał nas do istnienia i jest naszym Odkupicielem w Chrystusie.

Dzień 1 września został ustanowiony przez Papieża Franciszka Światowym Dniem Modlitwy za Ochronę Stwo- rzenia. Dlaczego pośród tylu aktualnych ważnych spraw w świecie ten temat jest tak bardzo istotny?
– Temat stworzenia jest zawsze obecny, gdy głosimy naszą wiarę, bo jest to podstawa. Stworzenia nie można jednak ograniczać tylko do środowiska i żywiołów, roślin i zwierząt, niezależnie od ich piękna. We właściwym sensie człowiek jest stworzeniem całego jednego dnia stworzenia.

Ustanowiony dzień modlitwy jest nie tylko dniem środowiska, jego głównym tematem jest człowiek. Jest przypomnieniem dnia, w którym Bóg go stworzył, a środowisko i otoczenie mają być chronione. Człowiek jest przecież stworzeniem Bożym. Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Człowiek jest skierowany ku Bogu i powinien o tym pamiętać, szczególnie w obliczu tych ideologii, które głoszą, że stworzenie i wynikające z niego byty poszczególnych rzeczy i osób wymagają jeszcze formalnego samookreślenia – czyli np. mogę zdecydować, czy chcę być mężczyzną czy kobietą. Ojciec Święty wielokrotnie odrzucił ideologię gender jako groźny atak na tożsamość i godność człowieka. Każdy, kto narodził się ze swojej matki i pochodzi od swojego ojca, ma prawo do tego, co jego ciału, jego całej naturze zostało jakby z góry dane – jako mężczyzna lub kobieta. Także prawo do tego, by w procesie życia przyjąć to znowu jako mężczyzna i kobieta oraz w rodzinie, Kościele czy społeczeństwie rzeczywiście być dla innych.

Polaryzacja płci oraz ich komplementarność jest częścią człowieka, a jeśli się ją kwestionuje, wywołuje się tylko cierpienie. Wszystkie ideologie od czasów rewolucji francuskiej, jakobinizmu, potężnego liberalizmu i XIX wieku z jego walką kulturową przeciw Kościołowi, a także polityczne ideologie wieku XX i XXI przyniosły ludziom tylko nieszczęście i cierpienie. Ideologia gender jest diametralnym przeciwieństwem wiary w stworzenie, w to, że otrzymaliśmy od Boga człowieczeństwo i jego możliwości. Tylko w Bogu istnieje rzeczywistość i możliwość życia naszym życiem i dopełnienia go. Nigdy zaś przeciw naszej naturze.

I to podkreślił bardzo jasno Ojciec Święty w swej ostatniej encyklice w nr. 155 – wypowiedział się bardzo jasno przeciw temu urojeniu, które aktualnie dla Europy stanowi największe zagrożenie, bo niszczy antropologiczne podstawy istnienia człowieka. Moim zdaniem, przestępstwem jest powiedzieć dziecku, że samo ma zdecydować, czy jest dziewczynką czy chłopcem, czy jakąś inną wymyśloną płcią. Według jakich kryteriów ma to uczynić? W ten sposób dzieci zostają zranione w ich najbardziej wewnętrznej istocie i na całe życie są im wyrządzane szkody w najgorszy możliwy sposób.

I dlatego naszym zadaniem dla dobra wszystkich jest mówienie, także w tym dniu Modlitwy o Ochronę Stworzenia, że stworzenie jest rzeczą pozytywną. Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo i to jest właśnie dobre. To wyraz dobra, że jest mężczyzna i kobieta, że każdy w ramach swojej płci wzrasta, zyskuje tożsamość i nie jest wewnętrznie zagubiony. To dziś głęboko wstrząsa – raniona i niszczona jest tożsamość płciowa ludzi, masowo i brutalnie ograniczane są ich podstawowe prawa. Każdy bowiem ma prawo być tym, kim jest: mężczyzną i kobietą, i nikt nie ma prawa w jego imieniu poddawać go tej całkowicie absurdalnej, gnostycko-dualistycznej i wrogiej ludziom ideologii. Nie można patrzeć na człowieka jako formalne samookreślanie się w opozycji do jego cielesności, jego konkretnego sposobu istnienia tu i teraz, obojętne czy żyję w wieku XIV, czy XX, w rodzinie niemieckiej, polskiej czy jeszcze innej. Żyję w danym kontekście historycznym, społecznym i nie mogę być określany w oderwaniu od niego – wyłącznie jako czyste samookreślenie, według jakiejś ideologii, która formułowana jest jedynie na podstawie materialnej, ekonomicznej, by zapewnić ludzi, że ich określanie się jest najważniejsze, jest rzeczywistością, a nie mówić o tym, że są ofiarami czyichś interesów ekonomicznych.

Ludzie żyjący i zarabiający na handlu narkotykami, alkoholu, nadmiernym używaniu papierosów oraz na liczonym w miliardach euro przemyśle pornograficznym – wmawiają ludziom, że to nie jest szkodliwe i że nie jest ważne, czy żyją w stabilnych związkach małżeńskich, i że nie muszą rozwijać się jako mężczyźni i kobiety. Chodzi tu o warte miliardy dziedziny życia, programy, które mają na celu jedynie zysk i interes, a prowadzą do niszczenia godności człowieka i jego podstawowych praw. Temu trzeba się przeciwstawić i jako Kościół katolicki nie powinniśmy się dopasowywać. Nie możemy także pozwolić, aby nazywano nas reakcjonistami, konserwatystami lub zacofanymi. Obwoływali nas tak w Niemczech nie kto inny jak narodowi socjaliści. Nazywali katolików reakcjonistami, podobnie komuniści czynili z chrześcijanami. Ale bilans jest taki, że ci, którzy bronili praw człowieka, mieli rację, a ci, którzy je podważali, sprowadzili na ludzkość nieszczęście. I tak jest także tutaj.

Ideologia gender nie jest cichym, pokojowym ruchem, który chce znieść dyskryminację społeczną. W swej istocie chce zniszczyć podstawę ludzkiego istnienia – jako mężczyzna i kobieta. Z naszego punktu widzenia – opartego na naszym obrazie człowieka – społeczna dyskryminacja jest przezwyciężana najczęściej przez podkreślenie i stawianie w centrum osoby i godności człowieka.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmowę w Telewizji Trwam przeprowadził o. Zdzisław Klafka CSsR. Została wyemitowana 10 września br.

http://www.naszdziennik.pl/mysl/143609, ... istow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 16 wrz 2015, 06:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Póki nie jest za późno

Z prof. dr. hab. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, etykiem, kulturoznawcą, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Małgorzata Pabis

Obrazek

Imigranci to chyba dziś największe wyzwanie, z jakim zmaga się Unia Europejska. Jak Pan Profesor postrzega ten problem, dlaczego on wypłynął właśnie teraz?

– Największym problemem Europy jest zanik jej tożsamości: Europa nie wie, czym jest i do czego dąży. Poddawana jest ciągle jakimś utopijnym eksperymentom: a to walczy się z chrześcijaństwem, a to uderza się w normalną rodzinę, a to próbuje się wymieszać wszystkie rasy i narody – nic, tylko postępujący chaos, który, jak tak dalej pójdzie, faktycznie doprowadzi Europę do smutnego końca, przestanie się ona liczyć jako trzytysiącletnia cywilizacja, która ma na swoim koncie naprawdę wielkie osiągnięcia. Problem emigrantów stanowi część szerszego scenariusza przeprowadzanego w skali globalnej. Wydawało się, że człowiek Zachodu jest już tak uśpiony i bezwolny, że wszystko mu się wmówi i na wszystko się zgodzi. Ale, jak widać, realia tych ostatnich migracji jednak Europejczykami wstrząsnęły, zaczynają się budzić i nie przemawia do nich ta sentymentalna narracja, jaką podtrzymują media głównego nurtu, gdy na obrzeżach portali społecznościowych przekaz jest zupełnie inny. Trudno jednak przewidzieć, jak to wszystko się skończy, a więc kto uzna, że napięcia trzeba będzie na razie wygasić.

Rząd PO – PSL chce przyjmować uchodźców, a nie imigrantów ekonomicznych. Czy można to zrobić, a jeśli tak, to kto ma się tym zająć i jak ich oddzielić?

– To są tylko takie deklaracje prowadzone w ramach polemiki politycznej, gdy na państwach wymuszane są niechciane decyzje. Wtedy trzeba tak mówić, żeby zadowolić i decydentów z Brukseli, i uspokoić opinię publiczną w kraju. Realnie biorąc, operacja taka jest nie do przeprowadzenia, ponieważ mamy do czynienia z ludźmi, o których naprawdę nie wiemy, kim oni są i czego oni lub ich mocodawcy chcą; tym bardziej że mówią i piszą w nieznanym nam języku. W praktyce taki proces selekcji może mieć miejsce, ale tylko dlatego, że będą jakieś fundusze do podziału, a więc okazja, żeby coś zarobić.

Polacy w większości nie chcą uchodźców. Jak mówią, boją się. Jest czego?

– Oczywiście, że tak, ponieważ uchodźcy reprezentują zupełnie inną cywilizację, inną mentalność, inną religię, inną moralność – a ich pobyt w Polsce nie musi wynikać z miłości do Polski i chęci uszanowania jej gościnności, lecz może być podporządkowany innym celom, jakimi dalekosiężnie jest ekspansja ekonomiczna lub religijna. Polacy nie są nastawieni wrogo do obcych, a zwłaszcza tych, którzy są w potrzebie (świadczą o tym nasze dzieje), ale Polacy nie lubią, gdy ktoś na nich gościnność wymusza, bo to może być podejrzane. A w dzisiejszym świecie trzeba być podejrzliwym, bo naszym pierwszym obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa własnemu Narodowi.

Czy można powiedzieć, że to jest walka cywilizacji?

– To jest walka cywilizacji, jaka prowadzona jest wewnątrz Europy i to przez Europejczyków, na czym niestety pozaeuropejskie cywilizacje korzystają, a Europejczycy tracą. Europa przez brak wspólnej cywilizacji buduje tak kruchą, a może nawet pozorowaną jedność, że łatwo o konflikty i podziały. W historii ludzkości nie było cywilizacji bez religii, Europa postanowiła przeprowadzić ten zabójczy dla siebie eksperyment. Oby politycy europejscy się opamiętali, póki jeszcze nie jest za późno.

Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... pozno.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 20 wrz 2015, 19:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Komu w Polsce i poza Polską zależy na wprowadzaniu dyktatury relatywizmu i nihilizmu

POLSKA POWSTANIE, BY ŻYĆ W ŚWIETLE NIEBA

ks. Stanisław MAŁKOWSKI

Gazeta Warszawska, 18 - 24 września 2015 r.

W poprzednim tygodniu 8 września świętowaliśmy narodzenie Najświętszej Maryi Panny, obchodzone 9 miesięcy po Jej Niepokalanym Poczęciu i 12 września pamiątkę imienia Maryi w rocznicę zwycięstwa wiedeńskiego z roku 1683. W mijającym tygodniu, w dniu święta Podwyższenia Krzyża Świętego 14 września wspominaliśmy urodziny bł. ks. Jerzego Popiełuszki, a w dniu następnym – Matkę Bożą Bolesną, zaś w czwartek 17 września – św. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego i rocznicę napaści bolszewickiej w roku 1939, a w piątek 18 września obchodzimy święto patrona Polski św. Stanisława Kostki, który modli się za naszą ojczyznę i ukazał się nad Warszawą 15 sierpnia roku 1920, a wciąż oręduje za nami wobec kolejnych dziejowych doświadczeń i zagrożeń, gdy budzi się pytanie, czy Polska będzie, czy nie będzie.

Obecna inwazja islamu na Europę, zmierzającą ku pogaństwu i duchowemu samobójstwu, jest dla Polaków wezwaniem do powtórzenia w nowych warunkach victorii wiedeńskiej w obronie wiary i kultury, poprzez udział w krucjacie różańcowej za ojczyznę i wsparcie okazywane prześladowanym chrześcijanom i cierpiącym rodakom.

Kalendarz liturgiczny prowadzi ku świętu apostoła i ewangelisty św. Mateusza 21 września i ku wspomnieniu św. Ojca Pio 23 września. - Kto wierzy i modli się, nigdy nie jest sam – jak powiedział Ojciec Święty Benedykt XVI. Kościół pozwala nam doświadczyć wspólnoty nieba z ziemią, zmierzającej ku ostatecznemu zwycięstwu. Wyrzec się Kościoła to stanąć po stronie bezbożnych, których postawę ukazuje czytanie z księgi Mądrości w niedzielę 20 września: - Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom (Mdr 2,12). Ale Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników (w. 18). Boża pomoc przychodzi, gdy o nią prosimy, gdy się dobrze modlimy (por. drugie czytanie z Listu św. Jakuba Apostoła).

W Ewangelii niedzielnej Jezus ukazuje drogę wywyższenia: uniżyć się i być jak dziecko w pokorze i zaufaniu, przyjąć dziecko z miłością i wiarą. Dziecko jest mocne miłością ojca i matki, gdy nie polega na sobie, bo zna swoją słabość, ale zarazem wie, że jest kochane. Pogański lęk przed dziećmi wyraża się dzisiaj na wiele sposobów. Antykoncepcja w sposób agresywny odłącza doznania od rodzicielstwa. Aborcja traktuje dziecko jako niechciany i odrzucony produkt. In vitro sprowadza dziecko do przedmiotu na żądanie, przyjętego w sposób sztuczny na drodze selekcji, kosztem zabicia wielu istot ludzkich.

Spełnia się utopia Aldousa Huxleya Nowy wspaniały świat z lat 30. ubiegłego stulecia, w której ludzie wytwarzają w laboratoriach ludzi zaprogramowanych do udziału w machinie totalitarnego państwa. Współczesna konfrontacja życia ze śmiercią, prawdy z kłamstwem i dobra ze złem ma wymiar fizyczny i duchowy.

Okrutny i cyniczny sprzeciw wobec wiary i rozumu, nieliczenie się z rzeczywistością duchową i materialną ideologów, chcących projektować świat w sposób niewierny wobec Boga oraz irracjonalny wobec ludzkich zdolności poznawczych, prowadzi donikąd.

Gdy wicemarszałek sejmu III RP powiada, że wrażliwość jego i jemu podobnych jest zraniona przez nazywanie zabójstwa zabójstwem, a sprawa życia ludzkiego i samego człowieczeństwa jest kwestią poglądów, każdy, kto swoje życie i człowieczeństwo szanuje, powinien się bać i bronić.

Jacy ludzie znaleźli się u władzy w Polsce? Kto i dlaczego ich wybrał? A kto teraz chce kompromisu życia ze śmiercią? Komu w Polsce i poza Polską zależy na wprowadzaniu dyktatury relatywizmu i nihilizmu, niszczącej rozum i wolną wolę, sprowadzającej ludzi do przedmiotów manipulacji?

Pierwszym, który powiedział „nie będę służył”, jest zbuntowany anioł Lucyfer, czyli szatan. Jego naśladowcy i słudzy ani Bogu, ani ludziom służyć nie chcą na własną oraz ich poddanych zgubę. Po drodze do piekła ostatecznego zniszczenia dawane są różne atrakcje. Diabeł na razie płaci swoim podwykonawcom.

Natomiast drogą do nieba jest krzyż. Kto woli posiadanie, władzę, sukces, konsumpcję i chwilowe przyjemności od prawdy, ten staje się niewolnikiem księcia tego świata, mordercy i kłamcy od początku. Dlatego tak ważne są nasze świadome i mądre wybory.

Dlatego zdążajmy przez krucjatę różańcową ku intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski oraz tych narodów, które chcą powstać i żyć.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=46


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 29 wrz 2015, 07:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Rewolucja anty-francuska,Wandea, KGB a Uszkodzenia szczepionkowe.

Rodaku nie daj się ogłupiać ani truć!

Z cyklu: „52 stan z prawami dla ludności żyjącej w rezerwatach S-59”

dr J. Jaśkowski

„Jeżeli ludzie się zgodzą, żeby rząd kontrolował ich jedzenie oraz leczenie, to w krótkim czasie ich zdrowie będzie w podobnie opłakanym stanie, jak dusza niewolnika” Thomas Jefferson

Nie można zbudować wolnego ustroju, bazując na ignorancji i uprzedzeniach oraz zacieklej nienawiści. Fr.Guizot

Śledząc jako nauczyciel akademicki stałe obniżanie poziomu edukacji kolejnych roczników młodzieży, spowodowane celowo przez Ministerstwo, nie wiadomo dlaczego nazywane Oświaty, dochodzę do smutnego wniosku, że jest to likwidacja Narodu w sposób bezkrwawy, czyli znacznie tańszy. Odbywa się to za całkowitym przyzwoleniem tzw. warstw szlacheckich, czyli elit intelektualnych.

Nie są mi znane żadne protesty wyższych uczelni z powodu redukcji zarówno liczby godzin nauczania, jak i zmiany tematów, sprowadzającej się do likwidacji pewnych tematów, przedmiotów.

Typowym przykładem działań negatywnych, jest manipulacja faktami historycznymi. Nawet wydarzenia, które miały miejsce przed 100, czy 200 laty, nadal w Polsce są nie tylko marginalizowane, ale wręcz podawane w sposób zakłamany.

Takim tematem jest tzw. Rewolucja Francuska 1798 roku i pierwsze masowe mordowanie ludzi, bez względu na wiek, czy płeć, a tylko i wyłącznie z racji zamieszkania na pewnym terytorium - Wandea, Bretania - le populicide. Mordy Dyrektoriatu według obecnych kryteriów norymberskich noszą wszelkie cechy holokaustu. Dodatkowo potwierdza ten fakt manipulacja pamięcią tej zagłady - la memoricide.

W Polsce o tej „rewolucji”, czyli mordach, mówi się pozytywnie. Ale te same „rewolucje” występowały w Polsce - Rzezie galicyjskie 1846, a potem w 1917-20 na Kresach oraz w 1943-45 na WOŁYNIU. I podobnie jak we Francji, mądrzy inaczej tak manipulowali pamięcią narodową, że albo w ogóle starali się wymazać dany fakt albo przedstawiali te mordy jako słuszny gniew ludu.

Przypomnijmy wiec fragment Rzezi Wandei.

Tzw. Wojna Domowa, czyli bunt ludności Wandei, był zgodny z prawem. Przypomnę: Uchwalona w 1793 roku Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela mówiła: „Gdy rząd gwałci prawa ludu, powstanie stanowi - dla całego ludu i każdej jego części - najświętsze prawo i najbardziej niezbywalny obowiązek”

Nie jest to nic nowego, ponieważ już około 500 lat wcześniej zasady takie sformułował św.Tomasz z Akwinu.

Te same zasady dotyczyły na przykład strajków w 1956 roku, w 1970, czy 1980 roku w Polsce. Niestety, podobnie jak wcześniej we Francji, czy Austrii, sprawcy tych zbrodni, strzelania do ludności cywilnej, nigdy nie ponieśli żadnej kary.

Podobnie jak w Wandei, w Polsce zaczęto systematycznie „likwidować” pamięć zbiorową o tych wydarzeniach, przedstawiając je w zupełnie innym świetle.

Jak wyglądały mordy w Wandei, przypomnę na podstawie książki pt: „Czarna księga Rewolucji Francuskiej”, Dębogóra 2015. Wojna w Wandei trwała od marca do grudnia 1793 roku. Potem, przez ponad rok, trwało bezkarne mordowanie ludności Wandei. Właściwie działania wojenne zakończyły się po przegranej przez Wandejczyków bitwie pod Savenay, 21 grudnia 1793 roku. Następnie zaczęło się mordowanie ludności i palenie wsi.

Poniżej przytoczę fragment pisma gen. Westermanna do Dyrektoriatu:

„ Obywatele republikanie, nie ma Wandei, padła pod ciosami naszej wolnej szabli, wraz ze swymi kobietami i dziećmi. Właśnie ją pogrzebałem w błotach i lasach Savenay. Wypełniając rozkazy, które od was otrzymałem, zmiażdżyłem dzieci kopytami naszych koni i pozabijałem kobiety, choćby po to, by nie rodziły więcej bandytów. Nie mam sobie do wyrzucenia wzięcia nawet jednego jeńca, wszystkich zabiliśmy... Wszędzie na drogach leżą trupy. Jest ich tyle, że w wielu miejscach można układać piramidy. W Sevenay strzelaliśmy bez przerwy, bo co jakiś czas przychodzili bandyci, żeby się poddać. Nie bierzemy jeńców, bo trzeba by ich karmić, a litość nie jest cnotą rewolucji.”

Skąd my to znamy? I to robili rzekomo kulturalni Francuzi, podobnie postępowali równie kulturalni Austriacy w 1846 roku, płacąc za zabitego szlachcica 10, a za żywego tylko 5 talarów. Ledwo wspomnę o mordach po 1944 roku, kiedy to przybyła armia sowiecka i dla pewności, z oszczędności, mordowała Powstańców Lwowskich 1944, nożami podrzynając gardła [vide mordy w Turzy 3000 ludzi, z kobietami włącznie].

Plan wymordowania Wandei zapadł 4 kwietnia 1793 roku. Minister Barere osobiście zaproponował plan totalnego wyniszczenia Wandei ze względów militarnych. Dnia 1 sierpnia Konwent uchwalił wyniszczenie Wandei: puszcze, lasy i zagajniki, podobnie jak zboża, miały być wycięte, bydło, trzoda i grunty rolne skonfiskowane.

Dnia 1 października 1793 roku Konwent uchwalił ustawę o eksterminacji: „Żołnierze Wolności, należy do końca października przeprowadzić eksterminację bandytów z Wandei...”

„Wandea - krzyczał Turreau, głównodowodzący Armią Zachodu - musi stać się narodowym cmentarzem, przede wszystkim należy eliminować kobiety - rozrodczą glebę i dzieci, bo stają się przyszłymi buntownikami”.

Skoro Wandejczycy nie powinni się rozmnażać, sięgano po makabryczną symbolikę, z odciętych męskich genitaliów robiono kolczyki przypinając je do pasa, jako trofeum. Biada temu, kto chronił te wilczyce i wilczęta. Doświadczył tego kat Lamberty, aresztowany i skazany na śmierć za ukrywanie przed topieniem kilku dzieciaków. Burmistrz Mariteau pisze: „Zaczął się horror gen. Amey ruszył ze swoją kolumną i spalił wszystkie gospodarstwa od La Rochelle do Herbiers. W promieniu 3 mil kolumna niczego nie oszczędziła: mężczyźni, kobiety, a nawet niemowlęta i kobiety w ciąży. Wszystkich pozabijali. […] Siano palono w stodołach, zboża w spichlerzach, zwierzęta w oborach, a do biednych chłopów strzelano dlatego, że próbowali ratować swoje krowy. Strzelano salwami zabijając nawet uciekające zwierzęta.”

A my się dziwimy, że takie rzeczy działy się w Rosji po 1917 roku.

„Masowe topienia miały dłuższy przebieg; upychano ludzki załadunek na statek z przygotowanymi otworami, które wybijano siekierami, gdy był już pełen; woda wlewała się ze wszystkich stron, w ciągu kilku chwil statek nabierał wody i więźniowie topili się; tych którzy przeżyli natychmiast dobijano... Aby zagłuszyć krzyki topionych, wykonawcy starali się bardzo głośno śpiewać...

Wailluy, świadek jednego z masowych topień, dokładnie zrelacjonował to co widział:

„Dwie krypy pełne ludzi stanęły w miejscowości Le Praire aux Dues. Tam z moimi towarzyszami obejrzeliśmy najokropniejszą rzecz, jaką można sobie wyobrazić: ponad 800 osób wszelkiego wieku i obojga płci, nieludzko potopionych i porąbanych na kawałki. Słuchałem Fouqueta i jego przybocznych, jak mieli pretensje do swoich ludzi, że nie potrafią dobrze ciąć szablami i że sami im pokażą, jak trzeba to robić. Krypy nie chciały iść dość szybko na dno, więc zaczęli strzelać do tych, których jeszcze było widać. Straszny krzyk tych nieszczęśników jeszcze bardziej rozjuszył oprawców. Widziałem, jak wszystkich tych potopionych tej nocy rozebrano zawczasu do naga. Na próżno kobiety wołały żeby zostawić im koszule, wszystkiego im odmawiano i tak ginęły. Ci ludożercy zabierali im ubrania, ozdoby i pieniądze i sprzedawali to następnego dnia temu, kto lepiej zapłacił.”

To samo pokazuje film przedstawiający działania NKWD sto lat później.

Przedstawiciele Konwentu, w trosce o oszczędności [koszt topionej barki wynosił 200 liwrów] próbowali duszenia w statkach hermetycznie zamkniętych. Musieli jednak się z tego wycofać po interwencji władz miejskich. Powód: „Rzężenie umierających denerwuje ludzi mieszkających nad rzeką”.

W podobny sposób mordowano 100 lat później, w latach 1917-19. Właśnie poprzez zatopienie zamordowano ponad 5500 żołnierzy Polskiej Dywizji Syberyjskiej, sprzedanej przez Czechów za część złota Romanowych Czerwonym. Czesi po 1923 roku otworzyli sobie za to złoto dobrze prosperujące banki.

Dziwnym trafem, w Polsce o tym pisać nie wolno. Podobnie zamordowano ponad 7000 więźniów Ostaszkowa w 1940 roku [Zbrodnia na Morzu Białym 1940]. W podobny sposób, jeszcze w 1946 roku, mordowano portowców i stoczniowców na Zatoce Gdańskiej. Nigdy, w żadnym przypadku, wykonawców nie pociągnięto do odpowiedzialności, nawet symbolicznej. Nie umieszczono tych faktów w podręcznikach szkolnych, w rzekomo wolnej Polsce.

Inny opis:

„Okrwawione ciała dzieci noszono jako trofea, wbite na bagnety karabinów. Dziewczynę z la Chapelle oprawcy najpierw zgwałcili, potem powiesili na drzewie. Nogi przywiązali do oddzielnych gałęzi, rozciągając je jak tylko się dało. Wiszącą w tej pozycji, rozcięli szablami aż do głowy...”

Podobne sceny opisywał pastor Amii Amerykańskiej, który wjechał do Naubrandenburg drugiego dnia po wyjeździe Sowietów w 1945 roku. Kobiety zgwałcone powieszone na bramach z rozciętymi brzuchami.

Wcześniej widzieli to żołnierze Stefana Batorego, odbijając Połock z rąk Moskali.

Największe okrucieństwo, opisane przez samych „rewolucjonistów”, popełniono w Ponts - de -Ce, gdzie garbowano ludzką skórę na spodnie kawaleryjskie dla wyższych oficerów. A skórę z dłoni na rękawiczki. Była to delikatna technika, ponieważ ściąganie skóry musiało być dokładne, aby nie podziurawić jej. Z ludzkich ciał wytapiano tłuszcz dla woźniców i szpitali. Te metody były albo za kosztowne albo zbyt powolne i Konwent oraz Komitet Ocalenia Publicznego postanowili podejść do mordów w sposób naukowy i uruchomić skuteczniejsze środki masowej zagłady.

A tak na marginesie, w 1981 także powstał Rada Ocalenia Narodowego, co prawda z przymiotnikiem wojskowy. Ale widać wyraźnie, że ten typ ludzi lubi takie pojęcia.

Nie znalazł rozwiązania tego problemu A. Fourerory, jednego z najwybitniejszych chemików epoki, do którego zwrócono się o pomoc. Aptekarz z Angers nazwiskiem Proust, zaproponował broń chemiczną w postaci specjalnego zakwasu, który miał zatruwać powietrze w całej okolicy. Carrier rzucił pomysł zastosowania trucizny: „Robicie na pewno piękne rzeczy - mówił 9 listopada 1703 roku, ale co przez to osiągnie naród? Ale trucizna jest pewniejsza od całej waszej artylerii. I nie bójcie się jej użyć. Każcie zatruwać zbiorniki wodne”.

A my się dziwimy, że w czasie II wojny światowej robili to Niemcy? Przecież to masowe mordowanie wymyślili Francuzi i to w dodatku w stosunku do swoich rodaków. Niemcy w stosunku do obcych.

A jaki to ma związek z medycyną obecną?

Ano, pomyślcie sami.

Dokument, który przytaczam poniżej, to Code of Federal Regulations, tyt. 21, tom 4 Revised od 01 kwietnia 2014 roku CITE 21CFR201.323. Tytuł 21- Żywność i Leki, Rozdział I Food and Drug Adminstration Departamentu Zdrowia i Usług Społecznych

A. 201, 323 aluminium w dużych i małych porcjach podawane pozajelitowo w całkowitym żywieniu pozajelitowym.

B. Zawartość aluminium w produktach leczniczych podawanych pozajelitowo [czyli w zastrzykach] nie powinna przekraczać 25 mikrogramów /litr.

C. Ulotka musi zawierać informację, że produkt leczniczy nie zawiera więcej aniżeli 25 mikrogramów/litr. Informacje te muszą być zawarte w ulotce w części skład.

Zawartość powinna być określana: „Produkt zawiera nie więcej aniżeli.....mikrogramów/litr.

Po rozpuszczeniu, zgodnie z instrukcją ulotki, stężenie aluminium nie będzie większe, aniżeli....mikrogramów na litr.

Na produkcie powinno być ostrzeżenie następującej treści:

„Ostrzeżenie: Produkt ten zawiera aluminium, które może być toksyczne. Aluminium może osiągnąć toksyczne stężenie jeżeli funkcja nerek jest osłabiona. Wcześniaki i noworodki z małą wagą są szczególnie narażone na ryzyko, ponieważ ich nerki są niedojrzałe.”

Badania wskazują, że pacjenci z niewydolnością nerek, lub wcześniaki i noworodki z niską wagą urodzeniową, które otrzymują pozajelitowo aluminium w ilości większej, aniżeli 4-5 mikrogramów/kg/dzień, gromadzą aluminium w centralnym układzie nerwowym i kościach i może to być toksyczne dla organizmu.

Aluminium może powodować neurologiczne szkody. Aluminium przedawkowane u niemowląt i małych dzieci może prowadzić do śmierci pacjentów z osłabioną funkcją nerek, lub u wcześniaków. „Aluminium toksyczność u niemowląt i dzieci” [A.A.Pediatrics.Pediatria T 97, nr 03.03.1996.]

Według FDA:

Aluminium może osiągnąć toksyczny poziom. Badania wskazują, że u pacjentów z zaburzeniami czynności nerek, w tym u wcześniaków i małych dzieci, które otrzymują pozajelitowo aluminium w ilości większej od 4-5 mikrogramów /kg masy ciała na dzień gromadzi się on w mózgu i kościach w ilości toksycznej. U dziecka wielkość ta jest określona na 10 do 20 mikrogramów.

Dziecko o masie ok. 4 kg może otrzymać maksymalnie 18,16 mikrogramów aluminium.

Dziecko o masie ok .7.5 kg może otrzymać maksymalnie 34 mikrogramy aluminium.

Dziecko o masie ok. 15 kg może otrzymać maksymalnie do 68 mikrogramów aluminium.

Dziecko o masie ok. 25 kg może otrzymać maksymalnie ok. 113 mikrogramów aluminium.

„Nasi” pediatrzy podają o wiele większe dawki aluminium, twierdząc, że to jest nieszkodliwe. Czym to się różni od opisu powyższego? Formą!?

I tak:

W szczepionce Hib znajduje się 225 mikrogramów aluminium.

W szczepionce przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby B znajduje się 250 mikrogramów aluminium.

W szczepionce przeciw pneumokokom znajduje się 125 mikrogramów aluminium.

W szczepionce WZW A znajduje się 250 mcg aluminium.

W szczepionce Pentacel DTaP, Hib I polio znajduje się 330 mcg aluminium.

W szczepionce Pedaitrix DTaP, Hep B i polio, szczepionka typu combo, znajduje sie aż 850 mcg aluminium.

Dzieci w roku 1983 otrzymywały w sumie około 10 szczepionek.

Po wejściu do systemu amerykańskiego, jako 52 stan, zwiększono liczbę szczepionek, jaką dostają dzieci, do 70 dawek, w 50 wstrzyknięciach.

Żaden konsultant, ani pediatra, nie policzył sumarycznej dawki aluminium, jaką bezmyślnie wstrzykuje się dziecku.

Żaden pediatra przed wstrzyknięciem nie poinformował rodziców o tym zagrożeniu i obowiązujących normach.

Na żadnej ulotce, znajdującej się w opakowaniu szczepionki, nie ma składu ilościowego, a czasami nawet jakościowego sprzedawanego produktu. A przecież obowiązuje w Polsce ustawa o konieczności opisywania składu sprzedawanych produktów. GIS, zamiast kontrolowania produktów dopuszczanych do obrotu na rynku polskim, w tym badania informacji, jakie powinny być zawarte w ulotkach, zajmuje się reklamą szczepionek i szerzeniem dezinformacji o nieszkodliwości szczepionek.

Żaden rodzic nie może otrzymać prawdziwej informacji o składzie ampułki, pomimo, że ustawa o chorobach zakaźnych z 2008 roku nakazuje lekarzowi dokładne poinformowanie rodziców.

W żadnym przypadku przed szczepieniem nie wykonuje się badań wskazujących na aktualną funkcję nerek.

W żadnym przypadku, po urodzeniu, bezmyślni położnicy nie wykonują badań, szczególnie u wcześniaków, ani stanu nerek, ani posiadanych przez niemowlaka przeciwciał, tylko od razu podają szczepionki. Tłumaczeni nie wykonujemy ponieważ NFZ nie ma takich procedur jest infantylne.

To jest, wykonują tą czynność jakieś 300 000 razy w każdym roku! Lepiej i z większym rozmachem, aniżeli w Wandei.

A czym to się różni od postępowania Konwentu sprzed 200 lat.

Barwą.

EFEKT MOŻE BYĆ TEN SAM. Już poronienia samoistne przewyższają wielokrotnie liczbę porodów. Dzietność kobiet spadła do 1.2 - 1.1.

Moja Rada.

Po pierwsze, jeżeli osoba chcąca zaszczepić nasze dziecko nie zna składu ilościowego szczepionki, ani nie posiada odpowiednio oznakowanej ampułki, lub pudełka, nie wyrażać zgody na szczepienie.

Po drugie, natychmiast po przyjściu do domu napisać notatkę tzw. służbową o wydarzeniu i kopię przesłać do Izby Lekarskiej na danym terenie.

Może ona brzmieć:

W dniu..... gdy udawałam się na szczepienie, nie zostałam poinformowana o składzie szczepionki, ani nie udostępniono mi opakowania tej szczepionki. W związku z tym, że jest to jawne łamanie Ustawy z 2008 roku o Chorobach Zakaźnych, nie mogę poddać dziecka szczepieniu, nie wiedząc co znajduje się w ampułce.

Data. Podpis.

Błąd! Nieprawidłowy odsyłacz typu hiperłącze. z 08 marca 2015

www.naturalnews.com/048860 vaccines medical ethics informed

www.naturalnews.com/048861

www.naturalnews.com/048876

www.greenmedinfo/blog/plaque-brought-yo ... ons?page=2

Pub Med o toksyczności aluminium znajduje sie nie mniej aniżeli 4258 publikacji

http://www.polishclub.org/2015/07/10/dr ... wa-w-celu/

http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/ ... ia-rtecia/

http://czaryzdrowia.blogspot.com/2014/0 ... cia-w.html

http://czaryzdrowia.blogspot.com/2014/0 ... cia-w.html

https://www.youtube.com/watch?v=_ZowbHOOREY

http://www.polishclub.org/2015/06/22/dr ... epionkami/

https://forum.wybudzeni.com/index.php?topic=1952.0

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119

Gdańsk 27.09.2015r.

kontakt: jerzy.jaskowski@o2.pl

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 06 paź 2015, 06:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Strzeżcie wiary naszych ojców

„Świecka szkoła” uzyskała poparcie ponad 150 tys. osób. Twórcy akcji chcą tak zmienić prawo, aby nauczanie religii w szkole przestało być finansowane przez państwo. Projekt ustawy jest już w Sejmie.

To, co się dzieje teraz z krzyżem w Polsce, to przypomina mi czasy stalinizmu, gdy o losach naszej Ojczyzny decydowała Moskwa, a wolę Kremla wykonywały osoby, które za nic miały wolną Polskę. Jestem zdecydowanym zwolennikiem obecności religii i krzyża szkole. Ten krzyż przez wieki nie zrobił nikomu nic złego. Jedyna jego „wina”, że przypomina dziecku, że Bóg istnieje i że Jezus Chrystus cierpiał za nasze grzechy i winy oraz że nie możemy żyć tylko dla siebie.

A w czym może przeszkadzać katecheta w szkole? Obserwuję moich wnuków, gdy przychodzą zadowoleni do domu ze szkoły, bo podyskutowali z księdzem na ważne dla nich tematy. Ktoś ich wysłuchał, znał odpowiedź na nurtujące problemy i pomógł. Teraz wmawia się ludziom, że musimy budować państwo świeckie z szacunku dla mniejszości. Więc pytam, jakie państwo świeckie? A ja jako że jestem katolikiem, to nie jestem obywatelem Rzeczpospolitej? Państwo to kto? To już nie ja i inni katolicy? Przecież państwo to też Stanisław Kogut i miliony ludzi ochrzczonych, a nie wąska grupa feministek i ateistów! To są te osoby, które mają decydować, co się w Polsce dzieje?

Przypomnę tylko, że w Polsce ciągle obowiązuje konkordat, który reguluje kwestie współistnienia państwa i Kościoła. Dokument ten jasno określa, co gwarantuje państwo, a co Kościół. A po co działa wspólna komisja rządu i Episkopatu? Po to, aby wszystkie sprawy sporne były negocjowane na najwyższym szczeblu, przez kompetentne osoby.

Jestem zdecydowanie za tym, aby dzieci uczyły się religii, a krzyż święty był na ścianach szkół i urzędów. No chyba że ktoś wpisuje się w to, co robił Janusz Palikot, gdy rozpoczęła się obecna kadencja Sejmu. Wtedy to chciał ściągać krzyż z sali sejmowej. Sprawa trafiła w końcu do sądu, który stwierdził, że krzyż może znajdować się w parlamencie. Palikot znalazł wielu zwolenników swojego pomysłu. Oni wszyscy jednak zapomnieli, że ten krzyż dała parlamentarzystom mama bł. ks. Jerzego Popiełuszki – Marianna. Nikt już nie mówi i nikt nie pamięta, skąd ten krzyż wziął się w Sejmie.

Mam kręgosłup twardy i zdecydowany i powiem im wszystkim – strzeżcie wiary naszych ojców. A wieszcz narodowy Adam Mickiewicz powiedział cudowne słowa – „Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem”. Jeżeli tego nie znają, to niech przeczytają.

Stanisław Kogut

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ojcow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 28 paź 2015, 13:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Patologia lewacka mimo wyborczych retuszów na szczęście poległa, zatopiona we własnych wydzielinach homopatologii, feminigenderyzmu i antynaturalnego zła niszczącego duchowy dorobek pokoleń.

Pospieszalski: Samozaoranie lewicy

„Lewica, która liczyła, że antyklerykalizmem przyciągnie młodych, przeciera oczy ze zdumienia”.

Jan Pospieszalski komentuje na łamach „Gazety Polskiej” wybory parlamentarne. Wskazuje na porażkę lewicy. „Polacy zadecydowali, że w sejmie nie będzie lewicy. Znamienne, że do parlamentu nie dostały się ugrupowania, których najbardziej wyrazistym elementem programu była walka z chrześcijaństwem, projekt rewolty światopoglądowej i ideologia gender” - zauważa publicysta.

Dodaje, że „batalia o ochronę życia z mniejszą lub większą siłą powraca od lat, ale właśnie w minionej kadencji posłowie lewicy zadbali o to, by na agendę wprowadzić dodatkowo postulaty środowisk LGBT: projekty ustaw o związkach partnerskich, o uzgodnieniu płci, o innych przywilejach dla homoseksualistów, czyli ściganiu tzw. homofobii i mowy nienawiści”.

„Donald Tusk i Ewa Kopacz w tak wielu głosowaniach jako cichych koalicjantów potrzebowali ugrupowań lewicy, a jednocześnie tak bardzo zabiegali o przejęcie ich elektoratu, że w niektórych kwestiach światopoglądowych próbowali przelicytować Palikota i SLD” - zauważa Pospieszalski

Dodaje, że w niedzielę okazało się, że pomysły radykalnej lewicy „popiera skromna grupka wyborców”. „Za mała, by zdobyć choć symboliczną sejmową reprezentację. Lewica, która liczyła pewnie, że antyklerykalnym przekazem przyciągnie młodych, teraz przeciera oczy ze zdumienia, widząc, ilu młodych wykształconych zagłosowało na PiS” - zauważa Pospieszalski.

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 5218886337


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 22 lis 2015, 12:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
ONZ promuje perwersyjne praktyki seksualne

Fundusz Ludnościowy Narodów Zjednoczonych przekroczył kolejną granicę, publikując we wrześniu 2015 raport dotyczący występowania chorób wenerycznych oraz wirusa HIV w populacji mężczyzn współżyjących z innymi mężczyznami oraz z chłopcami.

Już we wstępie dokument definiuje kategorię „MSM” jako mężczyzn aktywnych seksualnie w relacjach z innymi przedstawicielami tej samej płci, precyzując, że pod tym terminem należy rozumieć także „osoby młode”, czyli liczące sobie pomiędzy… 10 a 24 lat. Oznacza to, że termin MSM obejmuje zarówno homoseksualistów, biseksualistów i heteroseksualistów podejmujących aktywność seksualną z mężczyznami z pobudek poza-seksualnych (np. prostytucja), lecz także homoseksualnych pedofilów oraz ofiary pedofilii – czyli nieletnich chłopców.

Tę, jakże zróżnicowaną przecież wewnętrznie grupę, raport obejmuje jednym terminem community, czyli wspólnota, społeczność. Jako jedno z narzędzi walki z problemami zdrowotnymi autorzy dokumentu polecają tworzenie systemu wsparcia wewnątrz owej „wspólnoty”. Różni jej przedstawiciele mają nawzajem się edukować. Przekładając z języka użytego w raporcie na praktykę oznacza to np. poparcie dla programów edukacyjnych, w których pedofile poinstruują dziesięcioletnich chłopców, w jaki sposób „uprawiać bezpieczny seks” z mężczyznami. Oczywiście, takiego zalecenia wprost nie znajdziemy w dokumencie, jednak poprzez zastosowane w nim szerokie formuły UNFPA pozostawia wystarczająco wiele pola do interpretacji w taki właśnie sposób.

Raport UNFPA daje do zrozumienia, że promiskuityzm oraz niebezpieczne dla zdrowia praktyki to wszechobecny element doświadczenia u mężczyzn współżyjących z innymi mężczyznami. Warto zwrócić uwagę, że te same stwierdzenia czy spostrzeżenia wyrażone wprost są piętnowane i ścigane sądownie jako „homofobiczna mowa nienawiści”, o ile pojawiają się w wypowiedziach grup prorodzinnych bądź chrześcijańskich.

Jednocześnie w raporcie na próżno szukać - wydawałoby się oczywistej - informacji, że ograniczenie liczby partnerów seksualnych sprzyja zmniejszeniu prawdopodobieństwa zarażenia groźnymi chorobami. W zamian pojawia się tylko sugestia, by używać prezerwatyw i lubrykantów.

Co ciekawe, w raporcie pojawia się natomiast wzmianka o tym, że „wśród MSM powszechne jest występowanie przemocy w kontaktach intymnych” oraz, że występuje u nich „większa częstotliwość korzystania z alkoholu i narkotyków niż w ogóle męskiej populacji”.

Jak to tłumaczą autorzy? Otóż alkohol i narkotyki mają „pomóc przełamać zahamowania społeczne i podnieść poczucie pewności siebie w poszukiwaniu partnerów seksualnych”, a także „zapewnić psychologiczne wzmocnienie doświadczeń seksualnych, pomóc osiągnąć zdolność do uprawiania seksu przez dłuższy czas oraz obniżyć poziom seksualnych zahamowań”. Narkotyki mogą również „pomagać w poradzeniu sobie z diagnozą HIV i uniknąć lęku przed odrzuceniem przez społeczność ze względu na pozytywny wynik HIV”.

Współautorem raportu jest Światowa Organizacja Zdrowia, a podpisało się pod nim wielu rzeczników „praw seksualnych” interpretujących prawa człowieka przez pryzmat „Zasad Yogyakarty”.

Bogna Białecka
http://www.unfpa.org/sites/default/file ... web%29.pdf

http://www.pch24.pl/onz-promuje-perwers ... 550,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 26 lis 2015, 07:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Udziel wsparcia ministrowi Glińskiemu

Sprzeciw ministra kultury Piotra Glińskiego wobec umieszczania elementów pornograficznych w sztukach teatralnych spotkał się z brutalnym atakiem na jego osobę. Po stronie wicepremiera stanęli internauci.

Na platformie CitizenGO uruchomiony został specjalny formularz, dzięki któremu internauci mogą wyrażać swoje poparcie dla ministra kultury Piotra Glińskiego. Profesor zaprotestował przeciwko promocji pornografii za publiczne pieniądze.

Elektroniczne podziękowania podpisało już ponad 800 osób. Jeżeli chcesz do nich dołączyć i wyrazić swój sprzeciw wobec promocji pornografii z naszych podatków, specjalny formularz znajdziesz TUTAJ:

http://citizengo.org/pl/fm/31366-dzieku ... -w-teatrze

Przedmiotem protestu ministra Piotra Glińskiego był spektakl w Teatrze Polskim we Wrocławiu. W przedstawieniu udział biorą aktorzy filmów pornograficznych. Bulwersujące w sprawie jest również to, że w przedstawieniu znaleźli się także nieletni wykonawcy. Co więcej, teatr finansowany jest z publicznych pieniędzy.

Przeciwko tej sytuacji zaprotestował minister Gliński, który stwierdził, że „działalność placówki finansowanej ze środków publicznych, w tym rządowych, nie może przekraczać norm powszechnie w naszym społeczeństwie obowiązujących”.

Taki stosunek do finansowania pornografii spotkał się z atakiem mediów mainstreamowych i części polityków opozycyjnych na wicepremiera. Nie można przejść obojętnie wobec nagonki na osobę sprzeciwiającą się pornografii.

RS

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... kiemu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 31 sty 2016, 21:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Owoce zatrutego drzewa

Izabela BRODACKA

Stawiamy sobie często pytanie czy mamy prawo zmieniać poglądy. Oczywiście, że tak. Ale jeżeli akceptując odrzucone potem poglądy popełnialiśmy zbrodnie, prześladowaliśmy innych i mordowali? Za wyborami politycznymi Baumana, Kiszczaka czy Jaruzelskiego kryła się tragedia wielu ludzi. Możemy Baumanowi przebaczyć, ale nie możemy czynić z niego wzorca czy idola. Przede wszystkim dlatego, żeby nie uczyć innych, że wystarczy zmienić poglądy, żeby za popełnione zbrodnie nie odpowiadać.

Znam przypadek osoby, która w ciągu swego długiego życia zdążyła być w Hitlerjugend, w ZMP, w PZPR a potem została prominentną działaczką Solidarności. Choć jest to świetny materiał na reportaż czy nawet film, nie przyszłoby mi do głowy ujawniać jej personaliów czy też opisywać jej historii w sposób, który mógłby te personalia odsłonić. Przyczyna jest bardzo prosta. Osoba ta schroniła się w prywatność, nikomu nie narzuca swoich poglądów, nikomu nie usiłuje przewodzić i nikt nie każe mi się do niej modlić jak do naszych wszystkich nawróconych świętych poczynając od Mazowieckiego poprzez Geremka do Kuronia.

Takie refleksje nasunęły mi się przy lekturze „Biografii odtajnionych” Joanny Siedleckiej. Na przykład Anna Kamieńska katolicka poetka, matka Pawła Śpiewaka przedstawiana jest w tej książce jako ofiara nie tylko SB lecz przede wszystkim swojej przyjaciółki Marty Tomaszewskiej. Marta Tomaszewska donosiła SB o jej depresjach i lękach, dręczyła ją psychicznie. Nie zmienia to faktu, że po śmierci Stalina ta sama Kamieńska szantażowała podobno swoich kolegów w tym Florę Bieńkowską nakłaniając ich do umieszczania w prasie łzawych epitafiów Słoneczka Dziejów . Przez ostrożność procesową zaznaczę, że mam spisane zeznania kilku osób na ten temat. Tego już Siedlecka nie odkryła, bo nie dotarła do tych dokumentów.

Wiele osób, w tym tak zwani twórcy, wspierało jednak system zbrodni wyłącznie ideologicznie, nie czynnie. To znaczy nie strzelali osobiście nikomu w tył czaszki. Czy faktycznie ich zaangażowanie w ten system powinno zostać bezkarne?

„ Nasza miłość do Józefa Stalina nie jest abstrakcyjna”- bezwstydnie łasił się Konwicki ( Nowa Kultura nr 11 1953 rok)

„ Nic nie pójdzie z Jego życia w zapomnienie - Jego partia rozgarnia mrok” -wtórowała mu Wisława Szymborska ( „ Pytania zadawane sobie” Wydawnictwo Literackie, Kraków 1954)

A potem Szymborska dostała Nobla, powieści Konwickiego stały na pólkach większości inteligenckich domów, a według powieści Szczypiorskiego, który donosił nawet na własnego ojca robi się dzisiaj widowiska teatralne.

Nie jest łatwo podjąć decyzję jak się mamy odnosić do twórczości osób splamionych instalowaniem w Polsce stalinowskiego reżimu, legitymizujących ten reżim, wypisujących ody na cześć generalissimusa i na cześć rodzimych bezpieczniaków. W cywilizowanym świecie istnieje zasada, że nie korzysta się z dorobku zbrodniarzy. Na przykład bezsporne osiągnięcia doktora Mengele w dziedzinie badań nad bliźniętami nigdy nie powinny być oficjalnie cytowane w pracach naukowych, a nawet nie powinno się z nich w jakikolwiek sposób korzystać. Są to tak zwane owoce zatrutego drzewa.

Generalnie chodzi o to, żeby zbrodnia była nieopłacalna, żeby nie hodować współczesnych Herostratesów. Zasada ta jednak często jest łamana. Przykładem jest choćby Truman Capote, który morderstwo uczynił tematem swojej powieści: ”Z zimną krwią” zapewniając w ten sposób dwójce bezmyślnych i bezwzględnych morderców przejście do historii. Capote sprzeniewierzył się tym nie tylko dobrym obyczajom lecz również oszukał i zawiódł nieszczęsnych zbrodniarzy gdyż w zamian za wyznania dotyczące szczegółów ich okrutnej zbrodni obiecał im starania w sprawie złagodzenia wyroku, czego nie zrobił i nie zamierzał zrobić. Mordercy trafili na szubienicę. (Na marginesie -dziś w Szwecji trafiliby zapewne do wygodnej celi z dostępem do Internetu i możliwością wizyt intymnych.)

Na opisach fikcyjnych zbrodni żerują niezwykle poczytne kryminały , a opisy faktycznie popełnionych przestępstw są gorącym tematem mediów. Zbrodnia fascynuje - to stwierdzenie jest zwykłym banałem. Jeżeli więc mamy prawo i możliwość zastanawiać się kto zabił Rogera Ackroyda a także śledzić w mediach losy słynnej mamy Madzi, dlaczego mamy zastrzeżenia wobec korzystania z dorobku artystycznego czy naukowego zbrodniarzy. To tabu zostało zresztą ostatecznie przełamane wydaniem ostatnio w Niemczech „Mein Kampf” Hitlera. Jest to jak zapewniają władze niemieckie eine kritische Edition . Teraz czeka nas jeszcze poszukiwanie akwarel tego niespełnionego artysty, zakompleksionego twórcy żałosnych bohomazów. Nie dość, że wymordował miliony ludzi to w dodatku był beznadziejnym pacykarzem. Na aukcjach obrazy Hitlera osiągną zapewne, jako kuriozum niebagatelne ceny. Jak sznur wisielca, czy czaszka spreparowana przez Papuasów. Nic nie poradzimy na to, że istnieją ludzie, którzy mają gust do podobnych gadżetów. Wyobraźmy sobie jednak, że Hitler nie przegrał wojny i że przez kilkadziesiąt lat obywatele Niemiec i całej Europy muszą studiować Mein Kampf na uniwersyteckich seminariach, powoływać się na te brednie w pracach naukowych, a w muzeach królują akwarelki Hitlera.

Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w krajach bloku sowieckiego. Pomijając rozprowadzane przymusowo w zakładach pracy dzieła Stalina i Lenina, mieliśmy czytać i podziwiać tych wszystkich Putramentów, Ważyków, Lewinów, a w najlepszym przypadku Iwaszkiewicza czy Andrzejewskiego. Trwający do dziś monopol stalinowskiej grupy interesu w sztuce i w nauce opłaciliśmy tragicznym zubożeniem naszego dorobku. Literatura czasów PRL zdominowana jest przez konwulsje światopoglądowe „małowiernych” wobec komunistycznej ideologii (jak ich nazwał Putrament, z tej samej zresztą stalinowskiej paczki). Kogo obchodzi dziś jednak Putrament? Kogo obchodzą metamorfozy Woroszylskiego?

Nie dość, że popierali komunizm w jego najgorszym okresie to w dodatku pisali kiepskie książki.

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 01 lut 2016, 01:04 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
Pani Izabela porusza bardzo ważny temat,a mianowicie...problem ludzi,którzy potrafili w swoim życiu przejść przez liczne metafory...od fascynacji Stalinem po Solidarność... Najważniejsze w takich tematach jest,jak zachowywali się póżniej,czy budowali swoje kariery na tych przejściach historycznych i sięgali po władzę,czy żyli jak normalni kowalscy... w przeciwieństwie do tych z rodzaju Mazowieckiego...
Myślę,że każdy z nas poznał w swoim życiu takie przypadki...problem tylko w tym,czy te "przypadki" nie starały się być "nauczycielami narodu" i jakie z tego "procederu " czerpały korzyści...
W moim przypadku mieliśmy w naszej Komisji Zakładowej taki właśnie przypadek,lwowianka,uciekająca przed prześladowaniami,póżniej członek PZPR,po oddaniu legitymacji partyjnej...współżałożycielka naszego "ciała związkowego",
osoba o ogromnym doświadczeniu konspiracyjnym,serdeczny i skromny przyjaciel...po przejściach..Kobieta,która była wyjątkowo zasłużona dla naszego lokalnego Ruchu,nigdy nie sięgająca po zaszczyty... Dzisiaj nie ma Jej już w śród nas...ale pamięć serdeczna pozostała i wdzięczność,za Jej cenne rady i oddanie...
Różne są drogi ludzkich życiorysów...jedni potrafili przejść je z godnością od Lwowa do Polski i Solidarności,inni jak GeremkoPOdobni...czy im podobni...zasłużyć tylko na pogardę i niesmak...ale co za życia ugrali dla siebie,to ich...jedno jest tylko sprawiedliwe,do grobu nic nie zabrali..a pamięć po sobie zostawili ...brzydką...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 07 mar 2016, 08:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Aby człowiek był chroniony

Parlament powinien podjąć pracę nad pełną ochroną prawną genomu człowieka w Polsce – podkreślili członkowie Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski.

Członkowie Zespołu zapowiedzieli wydanie specjalnego oświadczenia, w którym wskazane zostaną zgubne skutki manipulacji ludzkim genomem.

W Wielkiej Brytanii Komisja ds. Embriologii i Płodności wydała pozwolenie na eksperymentowanie na ludzkich embrionach, które pozostają z metody in vitro.

– Takie eksperymenty mogą zaburzać cały genom człowieka – ostrzega genetyk prof. Alina Midro. – Takie manipulacje na materiale genetycznym prowadzone na zarodkach mogą jednocześnie zaburzać cały genom człowieka. Jeżeli będzie przekazywanie z pokolenia na pokolenie takich zaburzeń, to zagraża to następnym pokoleniom – powiedziała prof. Midro.

Jak wyjaśnia, do manipulacji nad ludzkim genomem wykorzystuje się technikę biotechnologiczną CRISPR CAS 9, która jest techniką systemu edytowania genów będącą swoistym GPS-em po ludzkim genomie, czyli zbiorze genów i informacji regulujących te geny.

– Z naszego DNA wybierany jest pewien odcinek, który jest wycinany. Następnie albo to się zrasta, albo w to miejsce można wstawić inną informację genetyczną – tłumaczy członkini Zespołu. Zwraca uwagę, że celem tej metody jest nie tylko badanie funkcjonowania pewnych genów, ale również wykorzystywanie embrionów jako przedmiotu do uzyskania komórek macierzystych.

– To jest nie do przyjęcia. Takie działania są bioetycznie naganne – podkreśla prof. Midro.

W czasie obrad podjęto również kwestię negatywnych skutków stosowania metody in vitro. Zespół Ekspertów ds. Bioetycznych KEP obradował w Warszawie pod przewodnictwem ks. abp. Henryka Hosera.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... niony.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wojna patologii lewackiej z kulturą i z ludzkością
PostNapisane: 04 kwi 2016, 08:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Europa Zachodnia odwróciła się od chrześcijaństwa

Kilka tysięcy mieszkańców Wałbrzycha oraz innych rejonów diecezji świdnickiej uczestniczyło w sobotnich uroczystościach upamiętniających odejście do Domu Ojca św. Jana Pawła II.

Tegoroczne obchody połączono z Diecezjalnym Dniem Młodzieży, a towarzyszyły im symbole Światowych Dni Młodzieży: Krzyż oraz Ikona Matki Bożej. Mszy św. transmitowanej przez Radio Maryja i Telewizję Trwam przewodniczył ordynariusz świdnicki ks. bp Ignacy Dec.

Nawiązując w homilii do Słowa Bożego na sobotę, biorąc także pod uwagę fakt, że jest to celebracja w 11. rocznicę odejścia do wieczności św. Jana Pawła II , oraz obecność młodych na Diecezjalnym Dniu Młodzieży, ks. bp Ignacy Dec rozważył kilka wezwań, jakie kieruje do nas Zmartwychwstały Chrystus. Mówiąc o wezwaniu do głębokiej wiary, ordynariusz świdnicki podkreślił, że wiara, doświadczenie Pana Boga, przebywanie w jedności z Chrystusem, jest naszym wolnym wyborem, ale – dodajmy – wyborem niesionym, wspomaganym łaską Bożą, o którą trzeba się modlić. Powinniśmy również pamiętać, że wiary nie otrzymuje się raz na zawsze, tak jak nie otrzymuje się na zawsze miłości i wolności. Musimy jak najczęściej modlić się o dar wiary, o dar trwania przy Bogu.

Wskazując z kolei na wezwanie do posłuszeństwa Bogu, kaznodzieja odniósł się do dzisiejszego pierwszego czytania, w którym widzimy apostołów Piotra i Jana odważnie nauczających o Jezusie Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym.

– To, co działo się w Jerozolimie w okresie powielkanocnym, a potem w ciągu trzech pierwszych wieków chrześcijaństwa, powracało raz po raz na zegarze historii Kościoła. Agresja przeciwko Panu Bogu i Kościołowi nasiliła się w czasach nowożytnych, poczynając od rewolucji francuskiej pod koniec XVIII wieku. Ugruntowywała się w materialistycznych i nihilistycznych filozofiach XIX wieku, a potem w totalitaryzmach wieku XX, a dzisiaj odżyła w liberalizmie i w neomarksizmie, który stał się niestety ideową podstawą Unii Europejskiej – akcentował ks. bp Dec.

Pasterz Kościoła świdnickiego dodał w tym kontekście, że Europa Zachodnia wyraźnie odwróciła się od chrześcijaństwa.

– Wielu ludzi na Zachodzie straciło wiarę w wyniku nagłaśniania antychrześcijańskich mitów. Na mapie dzisiejszej Europy pozostała jeszcze Polska jako kraj, który w dużym stopniu pozostał jeszcze przy wartościach chrześcijańskich i narodowych. Doświadczamy, że są usiłowania pozbawić nas tej postawy, tego duchowego skarbu. Do niedawna nasze ekipy rządowe ulegały wpływom przywódców Unii i pod ich dyktando promowano system wartość bez Boga, czasem wmawiając nam, że są katolikami. Niewiele zrobiono, aby się przeciwstawić tym wszystkim, którzy chcieli zdechrystianizować Polskę. Dzisiaj ich zwolennicy szukają u nich poparcia w obronie w Polsce rzekomo zagrożonej demokracji – zauważył kaznodzieja.

Kończąc homilię, ksiądz biskup apelował, byśmy głosili Ewangelię w postawie radości.

Marek Zygmunt, Wałbrzych

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... nstwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 34 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /