Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Msza Trydencka
PostNapisane: 05 cze 2017, 08:08 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
Biskup Schneider: liturgiczna tradycja to zwrócenie się ku Panu

Obrazek

Kardynał Robert Sarah zaapelował do kapłanów o odprawianie Mszy Świętej ad orientem, czyli przodem do ołtarza. Na to wezwanie odpowiedziało niewielu duchownych. Dlaczego? Zdaniem biskupa Atanazego Schneidera jednym z powodów takiego stanu rzeczy są fundamentalnie różne podejścia do Mszy Świętej.

– Msza Święta jest modlitwą, jest uwielbieniem. Jeśli wspólnie trwamy w uwielbieniu, nie patrzymy sobie na-wzajem w oczy, lecz wspólnie patrzymy w tym samym kierunku – na dany przedmiot, na krzyż lub na monstrancję. W praktycznie wszystkich ludach i religiach jest to podstawowa zasada modlitwy, powiedziałbym, że jest to właściwie prawo naturalne: kiedy się modlimy, kierujemy wspólnie wzrok w tym samym kierunku – stwierdził bp Schneider.

Jego zdaniem układ liturgii, gdy ludzie patrzą sobie w oczy nie jest właściwy dla modlitwy. Ustawienie to, w opinii biskupa, odpowiada raczej dyskusji lub posiłkowi przy stole. Tymczasem „Msza Święta jest w swojej istocie Ofiarą złożoną na Golgocie. A czym jest Ofiara złożona na Golgocie? Jest ona przede wszystkim największą gloryfikacją Ojca, czyli uwielbieniem”.

– Dawniej i również dziś, w nadzwyczajnej formie Rytu Rzymskiego, aspekt uczty był wyrażony o wiele lepiej we Mszy Świętej, m.in. przez balaski, które w swojej górnej części były nieco rozszerzone, przypominając niewielki stół. Na balaskach była i często jest kładziona długa biała tkanina, służąca w pewnym sensie za obrus. Można było oprzeć się o balaski i klęczeć przy nich obok siebie po bratersku. Wyrażało to o wiele lepiej charakter Mszy Świętej jako uczty niż dzisiejsza, właściwie odwrotna praktyka. W momencie przyjmowania Komunii Świętej każe się ludziom stać w kolejce, jak w barze lub przy okienku dworcowym – nie ma w tym charakteru uczty, ale nieustanny ruch, podczas gdy dawniej istniała pewna statyka: klęczało się w oczekiwaniu, aż podejdzie kapłan i udzieli nam Komunii świętej. Był to moment, w którym można się było zgromadzić tworząc następującą wspólnotę: duzi i mali, przystępujący zgodnie do stołu Pańskiego – zauważył bp Atanazy Schneider w rozmowie z Tiffany Vassilatos oraz Dawidem Szmigielski z 2SPetrvs.

Hierarcha odniósł się również do koncepcji wzajemnego wzbogacania się obu form rytu rzymskiego. Jego zdaniem „tradycja ma priorytet – dlatego, ponieważ zachowana jest w formie rytu, która pielęgnowana była przez stulecia, przez ponad tysiąclecie i wydała wiele owoców. Święci żyli z tą formą liturgiczną, wzrastali w niej duchowo i dojrzewali do świętości przez ponad tysiąc lat. Ta forma Mszy Świętej nie została wprowadzona dopiero po Soborze Trydenckim – to twierdzenie jest całkowicie fałszywe i niehistoryczne. Stare manuskrypty z czasów papieża Innocentego III (ur. 1161, zm. 1216) dowodzą, że już na początku XIII wieku porządek Mszy Świętej był w istocie tożsamy z Mszałem trydenckim. Dlatego czcigodny ryt rzymski ma priorytet przy wzajemnym wzbogacaniu”.

Zdaniem bp Schneidera „nowy ryt, mówiąc obiektywnie, jest bardzo ubogi, faktycznie ubogi w znaki i sakralność”.

– Nie chcę powiedzieć, że jest on całkowicie bez znaczenia; również w nowej formie istnieją elementy, które są wartościowe i których można użyć. Ale przede wszystkim powinno się wcielić do nowej formy elementy tradycyjne. Byłoby to przede wszystkim zwrócenie się ku Panu, to jest kwestia zasadnicza – zauważył.

– Kolejne warte zachowania elementy rytu, który przetrwał ponad tysiąc lat, to modlitwa u stóp ołtarza i modlitwy ofiarowania. Nowe modlitwy ofiarowania nie mają tradycji w Kościele i były dosłownie wymyślone przy stole, w dodatku przez liturgistów inspirujących się żydowską ucztą paschalną, którą Mszą Świętą nie jest. Nie jest ona odnowieniem Ostatniej Wieczerzy, lecz dogmatycznie i w swej istocie jest Ofiarą złożoną na Golgocie w formie sakramentalnej. Stare modlitwy ofiarowania dobitnie wyrażają tę istotę – powiedział w wywiadzie opublikowanym na kanale 2SPetrvs na YouTube kazachski duchowny.

– Kolejnym punktem byłby powrót do jednego Kanonu, do jednej modlitwy eucharystycznej, która od dawien dawna wyróżniała ryt rzymski. Ryty orientalne mają więcej modlitw eucharystycznych, ale my nie jesteśmy Kościołem orientalnym. Kościół zachodni powinien nadal zachowywać swoje tradycje i nie mieszać ich z formami wschodnimi, w przeciwnym razie Kościół nie będzie już oddychał dwoma płucami. Jeśli istnieją dwa płuca, każde z nich powinno być tym, czym jest. Jeśli jest płucem bizantyjskim, niech będzie bizantyjsko-orientalne; jeśli jest płucem łacińsko-rzymskim, niech będzie łacińsko-rzymskie. Oba płuca nadają harmonii całemu Kościołowi – zauważył bp Schneider dodając, że „kilka sensownych kwestii z nowej Mszy mogłoby być przejęte przez formę tradycyjną”. Jako przykład podał chociażby bogactwo czytań. Nie miał jednak na myśli cyklu trzyletniego „gdyż to byłoby właśnie przeciwne rzymskiej Tradycji”. – Sensowny byłby również większy wybór prefacji i oracji, na przykład w dniach wspomnienia świętych – dodał hierarcha.

Odpowiadając na pytanie dotyczące jubileuszu 10 lat od opublikowania motu proprio „Summorum Pontificum” oraz planowaną pielgrzymkę tradycjonalistów katolickich do Rzymu stwierdził, że ta wizyta wiernych w Wiecznym Mieście „powinna być dziękczynieniem: okazaniem wdzięczności z głębi naszych serc za to, że od papieża Benedykta, Kościoła, Stolicy Apostolskiej otrzymaliśmy ten dar”. – W ten sposób została na nowo wprowadzona tradycyjna liturgia Kościoła rzymskiego, odzyskała ona swoją wolność – zauważył bp Atanazy Schneider.

– Od tego czasu możemy obserwować bardzo owocny rozwój sytuacji, dzięki któremu tradycyjna forma Mszy Świętej rozpowszechniła się na całym świecie – istotnie została ona przyjęta na całej kuli ziemskiej. Nie mam na myśli oficjalnych, konwencjonalnych struktur; niestety to nie one, ale zwykli ludzie, w szczególności młodzi ludzie świadczą o tym rozwoju. Wielu młodych ludzi, młode rodziny, młodzi seminarzyści i młodzi kapłani, którzy nie znali tej liturgii, odkryli ją jako prawdziwy skarb, jako coś zachwycającego, jako prawdę – stwierdził duchowny przekonując jednocześnie, że zainteresowanie tradycyjnymi formami katolickiej pobożności nie jest przejściową modą.

– W tym sensie pielgrzymka Tradycji „Summorum Pontificum” powinna być wielkim „Te Deum” oraz modlitwą do Boga, aby liturgia tradycyjna, ten skarb Kościoła, mogła coraz bardziej wzrastać i rozwijać się. Niech w duszach umacnia się prawda i miłość do prawdy naszego Pana, miłość do piękna Jego Domu, do Jego liturgii. To z pewnością odnowi Kościół. Uważam to za poruszenie Ducha Świętego, a ponieważ jest to po-ruszenie Ducha Świętego, ruch ten, dzięki Bogu, ostatecznie będzie nie do powstrzymania – powiedział w rozmowie z 2SPetrvs bp Schneider komentując sytuację w jednej z amerykańskich diecezji, gdzie miejscowy ordynariusz zakazał celebracji Mszy Świętej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (Msza trydencka), a nawet ad orientem.

– Od Soboru Watykańskiego Drugiego zwykło się mówić o różnorodności, nawet w liturgii. Ale w tym przypadku biskup zabrania formy tradycyjnej i celebracji „ad orientem”, rzekomo ze względu na jednolitość w liturgii. Jest to błędne podejście, ponieważ przypuszczalnie stoi ono w sprzeczności z jego zachowaniem i jego przekonaniami. W jego diecezji z pewnością istnieją rozbieżności, również bardzo istotne, w praktyce celebrowania Mszy Świętej według Novus Ordo między poszczególnymi parafiami. Zatem w kwestii liturgii nie ma tam jedności – zauważył bp. Atanazy Schneider.

Wywiad przeprowadzony został 25 lutego roku 2017 przez Tiffany Vassilatos i Dawida Szmigielskiego z 2SPetrvs. Całość dostępna jest na YouTube.

Tłumaczenie: Izabella Parowicz

Red.: MWł

https://www.pch24.pl/biskup-schneider-- ... 060,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Msza Trydencka
PostNapisane: 07 lip 2017, 14:43 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym pozostaje

Obrazek

Dziesięć lat temu Benedykt XVI „uwolnił” Mszę Świętą w tradycyjnym rycie rzymskim. „To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym pozostaje i wielkim także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe. Skłania nas to do tego, byśmy zachowali i chronili bogactwa będące owocem wiary i modlitwy Kościoła i byśmy dali im odpowiednie dla nich miejsce”.


LIST JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚCI BENEDYKTA XVI DO BISKUPÓW

Z OKAZJI PUBLIKACJI
LISTU APOSTOLSKIEGO MOTU PROPRIO
SUMMORUM PONTIFICUM
TRAKTUJĄCEGO O CELEBRACJI LITURGII RZYMSKIEJ
USTANOWIONEJ PRZED REFORMĄ ROKU 1970

Drodzy bracia Biskupi,

Z ufnością i nadzieją przesyłam do Was, Pasterzy, tekst nowego listu apostolskiego, "Motu Proprio" traktującego o celebracji liturgii ustanowionej przed reformą roku tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego. Dokument ten jest owocem długich refleksji, niezliczonych konsultacji i modlitwy.

Przedwczesne wiadomości w mediach i sądy wydawane bez dostatecznych po temu informacji były przyczyną niemałego zamieszania. Plan, którego treść w rzeczywistości była nieznana spotkał się w związku z tym z wieloma rozbieżnymi reakcjami, rozciągniętymi pomiędzy radosnym poparciem a twardą opozycją.

Niechęć i sprzeciw powodowane były głównie przez dwa lęki, do których chciałbym w tym liście odnieść się szczególnie.

Po pierwsze, lękano się, że dokument ten godzi w autorytet Soboru Watykańskiego Drugiego, którego jakoby jedna z ważniejszych decyzji, "reforma liturgiczna", zostałaby poddana w wątpliwość. Lęk ten jest całkowicie nieuzasadniony. Powinno być w związku z tym wyraźnie powiedziane, że Mszał opublikowany przez Pawła VI, a ponowiony w dwóch wydaniach przez Jana Pawła II w najoczywistszy sposób jest zwyczajną formą (Forma ordinaria) liturgii eucharystycznej i nim pozostanie. Ostatnia wersja Missale Romanum wydana przed Soborem autorytetem papieża Jana XXIII w 1962 roku, używana zresztą w trakcie trwania Soboru, będzie teraz możliwa do celebracji jako Forma extraordinaria liturgii. Nie jest czymś właściwym odnoszenie się do tych dwóch wersji Mszału Rzymskiego jako do "dwóch rytów". To raczej podwójne użycie jednego i tego samego rytu.

Jeśli zaś chodzi o używanie Mszału z roku 1962 jako Forma extraordinaria liturgii Mszy, chciałbym zwrócić uwagę na to, że ten Mszał nie został nigdy prawnie zniesiony i w konsekwencji, co do zasady, był zawsze dozwolony. W czasie, gdy wprowadzano nowy Mszał, oficjalne regulowanie możliwości użycia Mszału wcześniejszego nie wydawało się konieczne. Prawdopodobnie uważano, że pojedyncze tyczące tej sprawy przypadki nie wyjdą poza poziom lokalny i na nim, jeden za drugim, zostaną rozwiązane. Później okazało się jednak, że większa liczba wiernych pozostała w mocnym przywiązaniu do starszej wersji Rytu Rzymskiego, do którego była przyzwyczajona od dzieciństwa. Szczególnie widoczne było to w tych krajach, w których Kościół zapewniał wiernym znaczącą formację liturgiczną, co owocowało głęboką, osobistą znajomością wcześniejszej Formy celebracji Mszy. Wiemy też wszyscy, że w ruchu, któremu przewodził Arcybiskup Lefebvre trwanie przy starszym Mszale stało się zewnętrzną oznaką tożsamości i punktem samoidentyfikacji. Powodów rozbicia, które z tej sprawy wynikło, trzeba jednak szukać głębiej. Wielu ludzi, którzy zaakceptowali postanowienia Soboru Watykańskiego Drugiego i pozostali wierni Papieżowi i Biskupom, szukało także sposobu, by zachować drogą im formę świętej liturgii. Działo się to głównie dlatego, że w wielu miejscach odprawiano liturgię nie stosując się do wskazań nowego Mszału, które rozumiano wyłącznie jako przyzwolenie na kreatywność liturgiczną - a nawet jako wymaganie takowej. To często prowadziło do trudnych do zniesienia deformacji liturgii. Mówię o tym z doświadczenia, ja sam bowiem żyłem w tym okresie, w którym obok nadziei pojawił się zamęt. Widziałem, jak całkowicie dowolne zniekształcenia powodowały głęboki ból jednostek głęboko zakorzenionych w wierze świętego Kościoła.

Papież Jan Paweł II poczuł się więc w obowiązku określić zasady, na jakich można by było korzystać z Mszału roku 1962. Opisał je w swym Motu Proprio Ecclesia Dei (2 lipca 1988); w tym dokumencie jednak nie zawarł szczegółowych wskazań, odniósł się jedynie w sposób ogólnikowy do wspaniałomyślnej (szczodrobliwej?) odpowiedzi Biskupów na "uzasadnione aspiracje" tych wiernych, którzy prosili o stosowanie tej wersji Rytu Rzymskiego. W tym czasie Papież chciał głównie wspomóc Bractwo Świętego Piusa X, by odzyskało ono pełną jedność z następcą św. Piotra i by zagoić ranę sprawiającą coraz większy ból. Niestety, do pojednania nie doszło po dziś dzień. Mimo wszystko, pewna liczba wspólnot z wdzięcznością korzystała z możliwości wskazanych w Motu Proprio. Z drugiej jednak strony, wciąż pozostały pewne trudności tyczące użycia Mszału z roku 1962 poza tymi grupami. Jedną z przyczyn tego był lęk dużej części Biskupów, by nie podkopywać autorytetu Soboru Watykańskiego Drugiego. Zaraz po Soborze zakładano, że zapotrzebowanie na Mszał z roku 1962 ograniczy się do starszego pokolenia, które w tej formie liturgii wyrosło. W międzyczasie jednak okazało się z całą oczywistością, że młodsze pokolenie też może odkryć tę formę liturgiczną, poczuć jej piękno i odnaleźć w niej ten sposób spotkania z Tajemnicą Najświętszej Eucharystii, który byłby najlepiej do niego dopasowany. W związku z tym powstało zapotrzebowanie na jaśniejsze regulacje prawne, których nie uwzględniono w Motu Proprio z 1988. Nowe regulacje mają też za zadanie odciążyć Biskupów z obowiązku ciągłego rozpoznawania sytuacji i podejmowania odpowiednich do nich decyzji.

Po drugie, pojawił się dyskusjach o oczekiwanym Motu Proprio lęk o to, że możliwość szerszego korzystania z Mszału roku 1962 doprowadzi do niezgody a nawet podziałów wewnątrz wspólnot parafialnych. Brak podstaw do podobnych lęków również i tu mnie uderza. Celebracja według dawnego Mszału wymaga pewnego stopnia formacji liturgicznej i przynajmniej pobieżnej znajomości łaciny. Wielu nie spełnia tych warunków. Chociażby na tej podstawie widać wyraźnie, że nowy Mszał z pewnością pozostanie zwyczajną Formą Rytu Rzymskiego, nie tylko według norm prawnych, ale i ze względu na sytuację większości wspólnot wiernych. Prawdą jest, że niekiedy obecna była przesada w nastawieniu wiernych do starożytnych tradycji liturgii łacińskiej, że pewne zachowania społeczne nadmiernie się z nią wiązały. Wasze miłosierdzie i pasterska roztropność niech będą zachętą i wzorem. W tej materii obie Formy Rytu Rzymskiego mogą się przecież wzajemnie ubogacać: nowi święci i niektóre z nowych prefacji powinny zostać uwzględnione w starym Mszale. Komisja Ecclesia Dei, w łączności z organami poświęconymi usus antiquor będzie badać praktyczne możliwości w tym zakresie. Celebracja Mszy zgodnie z Mszałem Pawła VI będzie mogła mocniej niż kiedykolwiek wcześniej ukazać wiernym sferę sacrum, która tak ich przyciąga do wcześniejszej Formy Rytu Rzymskiego. Najmocniejsza gwarancja tego, że Mszał Pawła VI może jednoczyć parafialne wspólnoty i może być przez nie kochany tkwi w tym, że Forma ta jest odprawiana z wielką czcią i z dbałością o przepisy liturgiczne. Ukazane w ten sposób będą duchowe bogactwo i teologiczna głębia tego Mszału.

Dochodzę teraz do pozytywnych powodów, które uwarunkowały moją decyzję o wydaniu Motu Proprio, który by uzupełniał ten z 1988 roku. To sprawa wewnętrznego pogodzenia na łonie Kościoła. Gdy spojrzy się w przeszłość, na wszystkie rozłamy, które na przestrzeni wieków dotknęły Mistyczne Ciało Chrystusa, nie można oprzeć się wrażeniu, że w krytycznych momentach decydujących o podziale przywódcy Kościoła nie robili wszystkiego, co mogli, by przywrócić zgodę i jedność. Nie można oprzeć się wrażeniu, że zaniedbania ze strony Kościoła sprawiły, że miał On swój udział w tym, że podziały te mogły się utrwalić. Ta refleksja nad przeszłością nakłada na nas tu i teraz obowiązek, by dołożyć wszelkich starań potrzebnych do tego, by ci, którzy prawdziwie chcą jedności Kościoła mogli w tej jedności pozostać lub do niej powrócić. Mam tu na myśli zdanie z Drugiego Listu do Koryntian, gdzie św. Paweł pisze: „Usta nasze otwarły się do was, Koryntianie, rozszerzyło się nasze serce. Nie brak wam miejsca w moim sercu, lecz w waszych sercach jest ciasno. Odpłacając się nam w ten sposób, otwórzcie się i wy.” (2Kor,6,11-13) Św. Paweł z pewnością mówił to w innym kontekście, lecz jego nawoływanie może i powinno dotknąć także nas i to właśnie w sprawie tu omawianej. Otwórzmy szczodrze nasze serca i zróbmy tam miejsce na wszystko, na co zezwala nasza wiara.

Nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy tymi dwoma wydaniami Rytu Rzymskiego. W historii liturgii jest wzrost i postęp, nie ma za to żadnych zerwań. To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym pozostaje i wielkim także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe. skłania nas to do tego, byśmy zachowali i chronili bogactwa będące owocem wiary i modlitwy Kościoła i byśmy dali im odpowiednie dla nich miejsce. Zbędnym jest dodawać, że by doświadczyć pełnej jedności, kapłani wspólnot przywiązanych do starszej Formy nie mogą z zasady wykluczać odprawiania liturgii zgodnie z nowymi księgami. całkowite wykluczenie nowego rytu nie byłoby zgodne z rozpoznaniem jego jako cennego i świętego.

Na koniec, drodzy Bracia, chciałbym wyraźnie podkreślić, że nowe uregulowania w żaden sposób nie zmniejszają ani Waszego autorytetu, ani odpowiedzialności zarówno za liturgię, jak i za duszpasterską troskę o Waszych wiernych. Każdy Biskup w rzeczywistości przewodniczy liturgii sprawowanej w jego diecezji (Sacrosanctum Consilium, 22: „Sacrae Liturgiae moderatio ab Ecclesiae auctoritate unice pendet quae quidem est apud Apostolicam Sedem et, ad normam iuris, apud Episcopum”).

Nic zatem nie zostanie ujęte z autorytetu Biskupa, którego rolą pozostaje nieustanne czuwanie, by wszystko dokonywało się w pokoju i zgodzie. Jeśli wyniknie jakikolwiek problem, którego proboszcz nie będzie mógł rozwiązać, lokalny ordynariusz zawsze będzie mógł zainterweniować, jednak czynić to będzie w pełnej zgodzie z nowymi regulacjami opisanymi w Motu Proprio.

Co więcej, zachęcam Was, drodzy Bracia, do informowania Stolicy Apostolskiej o wszelkich Waszych doświadczeniach z tą sprawą związanych w trzy lata po tym, jak Motu Proprio wejdzie w życie. Jeśli powstaną jakieś naprawdę poważne trudności, będzie można poszukać sposobów ich pokonania.

Drodzy Bracia, z wdzięcznością i zaufaniem powierzam Wam i Waszym sercom strony i przepisy dokumentu Motu Proprio. Niech słowa Apostoła Pawła pod adresem prezbiterów Efezjan na zawsze pozostaną w naszej pamięci: „Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią.” (Dz, 20,28)

Powierzam te przepisy także potężnemu wstawiennictwu Maryi, Matki Kościoła i z całego serca udzielam apostolskiego błogosławieństwa Wam, drodzy Bracia, księżom parafialnym w Waszych diecezjach, wszystkim kapłanom, Waszym współpracownikom a także wszystkim Waszym wiernym.

Dan u świętego Piotra, 7 lipca r.P. 2007
Benedykt XVI


LIST APOSTOLSKI MOTU PROPRIO BENEDYKTA XVI

SUMMORUM PONTIFICUM

Najwyżsi Kapłani aż po czasy obecne zawsze czuwali, aby Kościół Chrystusowy sprawował przed Bożym Majestatem kult w sposób godny, „na cześć i chwałę Jego imienia” i „na pożytek całego Kościoła świętego”.

Od niepamiętnych czasów obowiązywała, jak również w przyszłości obowiązywać będzie „zasada, według której każdy Kościół partykularny winien się zgadzać z Kościołem powszechnym nie tylko w dziedzinie nauki wiary i znaków sakramentalnych, lecz także w odniesieniu do powszechnie przyjętych zwyczajów sięgających apostolskiej i nieprzerwanej tradycji. Zwyczaje te winny być zachowywane nie tylko dla uniknięcia błędów, lecz także w celu przekazywania nienaruszonej wiary, ponieważ zasada modlitwy Kościoła odpowiada zasadzie jego wiary” [1] (lex orandi legi credendi respondet).

Pośród Papieży żywiących tę troskę wyróżnił się św. Grzegorz Wielki, który był szczególnie wrażliwy na przekazanie nowym ludom Europy zarówno wiary katolickiej, jak i skarbów kultu i kultury zebranej przez Rzymian podczas poprzednich stuleci. Zarządził, aby ograniczyć i zachowywać formę świętej liturgii, Ofiary Mszy św. oraz Oficjum, do formy sprawowanej w Rzymie. Żywo zachęcał mnichów i mniszki, którzy pod Regułą św. Benedykta rozsławiali wszędzie swoim przykładem jednocześnie Ewangelię i ten nad wyraz zbawienny sposób życia zawarty w Regule, aby „niczego nie przedkładać ponad służbę Bożą” (RB, 43). W ten sposób liturgia sprawowana według zwyczajów Rzymu ożywiała nie tylko wiarę i pobożność, lecz również kulturę licznych narodów. Prawdą jest, że liturgia łacińska Kościoła w różnych formach w ciągu wieków chrześcijaństwa napędzała życie duchowe niezliczonej rzeszy świętych oraz że dzięki religii umocniła wiele narodów i ożywiła ich pobożność.

W ciągu wieków wielu innych Biskupów rzymskich w sposób szczególny zaangażowało się, aby liturgia prowadziła do tego celu jeszcze skuteczniej; pośród nich wyróżnił się św. Pius V, który z wielkim zapałem duszpasterskim, podążając za ustaleniami Soboru Trydenckiego, odnowił kult Kościoła, wydał poprawione księgi liturgiczne, „zreformowane zgodnie z wolą Ojców”, i przekazał je Kościołowi łacińskiemu do użytku.

Pośród ksiąg liturgicznych Rytu rzymskiego pierwsze miejsce przypada oczywiście Mszałowi Rzymskiemu, który rozpowszechnił się w Rzymie, a w następnych wiekach przybierał stopniowo formy podobne do tej obowiązującej w ciągu ostatnich pokoleń.

„Ten sam cel przyświecał w ciągu następnych wieków Biskupom Rzymu, którzy troszczyli się o odnowę lub dokładnie ustalali kształt obrzędów i ksiąg liturgicznych, a później, od początku naszego stulecia, podejmowali zadanie bardziej generalnej reformy”.[2] W ten sposób działali moi poprzednicy Klemens VIII, Urban VIII, św. Pius X[3] i bł. Jan XXIII.

W mniej odległej przeszłości, Sobór Watykański II wyraził pragnienie, aby obserwancja i szacunek należne kultowi Bożemu zostały zreformowane i przystosowane do wymogów naszych czasów. Ponaglany tym pragnieniem, mój poprzednik Najwyższy Kapłan, Paweł VI zatwierdził w 1970 r. odnowione księgi liturgiczne Kościoła łacińskiego; przełożone na całym świecie na liczne języki nowożytne zostały przyjęte z radością zarówno przez biskupów, jak księży i wiernych. Jan Paweł II zatwierdził trzecie wydanie Mszału rzymskiego. W ten sposób Biskupi rzymscy pracowali, aby ta „liturgiczna budowla... oczyszczona ze smutnych przejawów starzenia się, na nowo się ukazała się w splendorze swojej godności i harmonii”[4].
Niemniej w niektórych regionach liczni wierni przywiązali się i wciąż pozostają przywiązani z taką miłością i zaangażowaniem do wcześniejszych form liturgicznych, które głęboko naznaczyły ich kult i ich ducha, że Najwyższy Kapłan Jan Paweł II przynaglany troską o tych wiernych, w 1984 r. specjalnym indultem Quattuor abhinc annos Kongregacji Kultu Bożego przyznał prawo do korzystania z Mszału Rzymskiego wydanego w 1962 r. przez Jana XXIII; następnie w 1988 r. listem apostolskim Ecclesia Dei w formie motu proprio, Jan Paweł II wezwał biskupów do szerokiego i hojnego korzystania z tego prawa na rzecz wszystkich wiernych, którzy by o to prosili.

Wziąwszy pod uwagę prośby wiernych, które rozważał nasz poprzednik Jan Paweł II, wysłuchawszy opinii Ojców Kardynałów zebranych na Konsystorzu 22 marca 2006, głęboko rozważywszy wszystkie aspekty problemu, przywoławszy Ducha Świętego i zaufawszy w pomoc Bożą, ustalamy tym Listem Apostolskim co następuje:

Art. 1. Mszał Rzymski ogłoszony przez Pawła VI jest zwyczajnym wyrazem zasady modlitwy (Lex orandi) Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego. Jednakże, Mszał Rzymski ogłoszony przez św. Piusa V i wydany po raz kolejny przez bł. Jana XXIII powinien być uznawany za nadzwyczajny wyraz tej samej zasady modlitwy (Lex orandi) i musi być odpowiednio uznany ze względu na czcigodny i starożytny zwyczaj. Te dwa wyrazy zasady modlitwy (Lex orandi) Kościoła nie mogą w żaden sposób prowadzić do podziału w zasadach wiary (Lex credendi). Są to bowiem dwie formy tego samego Rytu Rzymskiego.

Jest przeto dozwolone odprawiać Ofiarę Mszy zgodnie z edycją typiczną Mszału Rzymskiego ogłoszoną przez bł. Jana XXIII w 1962 i nigdy nie odwołaną, jako nadzwyczajną formą Liturgii Kościoła. Zasady użycia tego Mszału przedstawione we wcześniejszych dokumentach Quattuor abhinc annis i Ecclesia Dei, zostają zastąpione na następujące:

Art. 2. W Mszach odprawianych bez udziału ludu, każdy ksiądz katolicki obrządku łacińskiego, diecezjalny czy zakonny, może używać Mszału Rzymskiego ogłoszonego przez bł. Jana XXIII w 1962, lub Mszału Rzymskiego ogłoszonego przez Pawła VI w 1970, i może to robić każdego dnia z wyjątkiem Triduum Wielkanocnego. Dla takiego odprawiania, przy użyciu któregokolwiek z Mszałów, ksiądz nie potrzebuje żadnej zgody Stolicy Świętej ani Ordynariusza.

Art. 3. Wspólnoty Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, czy to na prawie diecezjalnym czy papieskim, które pragną odprawiać Mszę zgodnie z edycją Mszału Rzymskiego ogłoszoną w 1962, podczas celebracji wspólnotowych lub konwentualnych w swoich oratoriach, mogą to czynić. Jeśli jedna wspólnota lub cały Instytut czy Stowarzyszenie pragnie wprowadzić takie celebracje często, zwykle lub stale, decyzja taka musi zostać odjęta przez Wyższego Przełożonego, zgodnie z prawem i ich własnymi dekretami i statutami.

Art. 4. W Mszach odprawianych zgodnie z przepisami art. 2 mogą uczestniczyć z własnej woli – zachowując wszystkie normy prawne – wierni, którzy wyrażą taką chęć.

Art. 5. § 1. W parafiach, w których jest stale obecna grupa wiernych przywiązanych do wcześniejszych tradycji liturgicznych, proboszcz powinien chętnie przyjąć ich prośbę o odprawianie Mszy św. w rycie wg Mszału Rzymskiego ogłoszonego w 1962 r. i zapewnić aby dobro tych wiernych stało w zgodzie ze zwykłą opieką duszpasterską w parafii i pod kierunkiem biskupa zgodnie z kanonem 392, unikając niezgody i wybierając jedność Kościoła.

§. 2. Celebracje zgodne z Mszałem bł. Jana XXIII mogą mieć miejsce w dni pracy podczas gdy w niedzielę i święta może odbywać się jedna taka Msza.

§ 3. Dla wiernych i księży którzy o to proszą, proboszcz powinien zezwolić na odprawianie dodatkowych ceremonii w nadzwyczajnej formie przy specjalnych okazjach takich jak śluby, pogrzeby czy w jednorazowych sytuacjach np. pielgrzymkach.

§ 4. Kapłani którzy używają Mszału bł. Jana XXIII muszą to umieć i nie mogą być obciążeni pod względem prawnym.

§ 5. W kościołach które nie mają charakteru parafialnego ani konwentualnego obowiązkiem rektora jest udzielanie wspomnianych wyżej pozwoleń.

Art. 6. Podczas mszy odprawianych w obecności ludu zgodnie z Mszałem bł. Jana XXIII, czytania mogą odbywać się w języku narodowym, zgodnie z wydaniami zatwierdzonymi przez Stolicę Apostolską.

Art. 7. Jeśli grupa wiernych świeckich nie otrzymała od proboszcza zgody na swoją prośbę, o której mowa w art. 5 par. 1 informuje o tym biskupa diecezjalnego, który jest usilnie proszony o spełnienie ich prośby. Jeśli biskup z jakiegokolwiek powodu nie może zapewnić takiej celebracji, sprawa kierowana jest do Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei”.

Art. 8. Biskup, który chce uczynić zadość takim prośbom wiernych świeckich, ale z różnych powodów nie jest w stanie tego uczynić może zwrócić się do Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei”, która zapewni mu radę i pomoc.

Art. 9. § 1. Proboszcz, po dokładnym rozważeniu wszystkich okoliczności może wyrazić zgodę na użycie starego rytuału przy sprawowaniu sakramentów: Chrztu, Małżeństwa, Pokuty, Namaszczenia Chorych, jeśli dobro dusz tego wymaga.

§ 2. Ordynariusz ma możliwość sprawowania sakramentu bierzmowania używając starego Pontyfikału Rzymskiego, jeśli dobro dusz tego wymaga.

§ 3. Duchownym posiadającym wyższe święcenia wolno używać także Brewiarza, promulgowanego w 1962 r. przez bł. Jana XXIII.

Art. 10. Wolno ordynariuszowi, jeśli uzna to za stosowne, erygować parafię personalną dla celebracji według starej formy rytu rzymskiego zgodnie z kan. 518 lub mianować rektora albo kapelana zgodnie z przepisami prawa.

Art. 11. Papieska Komisja „Ecclesia Dei”, powołana przez Jana Pawła II w 1988 r. zachowuje swoje obowiązki. Forma tej komisji, obowiązki i normy działania będą takie, jakie Ojciec Święty zechce jej przypisać.

Art. 12. Komisja ta, oprócz uprawnień które już jej przysługują, wykonuje władzę Stolicy Apostolskiej czuwając nad wprowadzaniem w życie powyższych przepisów.

Wszystko, co zostało postanowione przez Nas w niniejszym „Motu Proprio” ma być uznawane za postanowione i obowiązujące oraz rozkazujemy by obowiązywało od dnia 14 września tegoż roku od święta Podwyższenia Krzyża Świętego, wbrew wszelkim przeciwnym zarządzeniom.

Dan w Rzymie, u Świętego Piotra, 7 lipca roku pańskiego 2007, trzeciego Naszego pontyfikatu.
Benedykt XVI

przypisy
[1] Wprowadzenie ogólne do Mszału Rzymskiego, wyd. 3, 2002, n. 397.
[2] Jan Paweł II, List ap. Vicesimus quintus annus (4 grudnia 1988), n. 3 : AAS 81 (1989), s. 899.
[3] Ibidem.
[4] Motu proprio Abhinc duos annos (23 października 1913) : AAS 5 (1913), s. 449-450 ; por. Jan Paweł II, List ap. Vicesimus quintus annus, n. 3 : AAS 81 (1989), s. 899.

https://www.pch24.pl/to--co-poprzednie- ... 803,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Msza Trydencka
PostNapisane: 12 lip 2017, 08:12 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
Źródło najświętsze ciągle ignorowane

Obrazek

Nie „czują” tradycyjnej Mszy Świętej, bo nie ma na niej atrakcyjnej konferansjerki. Ksiądz nas nie zabawia.

Zrozumienie istoty Mszy Świętej w ostatnich pięćdziesięciu latach zostało rozwodnione skutecznie w skali masowej.

Trzeba pytać: Co to jest Msza Święta?

W Bibliotece ’58 znajdziemy odpowiedź katolicką, czyli prawdziwą.

https://verbumcatholicum.com/2017/07/11 ... gnorowane/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Msza Trydencka
PostNapisane: 07 sie 2017, 07:30 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
Znak czasów: niemiecka teolog bała się przyznać do zachwytu nad... tradycyjną liturgią katolicką

Obrazek

Na początku lipca w liberalnej niemieckiej gazecie „Die Zeit” ukazał się tekst stałej publicystyki, katolickiej teolog Aliny Oehler. Autorka zaskoczyła swoim artykułem wszystkich, gdy przyznała się, do zafascynowania tradycyjną katolicką liturgią!

Z czym obecnie kojarzy się określenie „niemiecki teolog katolicki”? Mniej więcej z tym samym, co „niemiecki kardynał”, czyli z próbą destrukcji tradycyjnego nauczania Kościoła, ba, nauczania samego Chrystusa w imię „nowej, duszpasterskiej troski” oraz „nowego paradygmatu Kościoła” (vide: dywersja kardynałów Kaspera i Marxa oraz wspierającej ich rzeszy teologów z niemieckich fakultetów teologicznych w sprawie utrzymania nauczania Kościoła o nierozerwalności sakramentu małżeństwa i godnego przyjmowania Komunii Świętej).

Czegóż więc można spodziewać się, gdy na łamach liberalnego, mainstreamowego tygodnika ukazującego się w Niemczech „panią od spraw Kościoła” jest niespełna trzydziestoletnia teolog? Kierując się racjonalnymi przesłankami płynącymi z ogólnego obrazu współczesnej, akademickiej teologii niemieckiej w szybkim tempie rozkładającej się na naszych oczach, można by oczekiwać tylko najgorszego. A tymczasem…

Na początku lipca na łamach liberalnego „Die Zeit” ukazał się artykuł stałej publicystki tego czasopisma, dyplomowanej pani teolog Aliny Oehler (26 lat) pod tytułem „W zanurzeniu”. Autorka zaraz na wstępie przyznaje, że temat „palił ją pod paznokciami od tygodni”, a wszystko przez to, co zobaczyła w jednym z angielskich, katolickich kościołów.

Scenę opisuje następująco: „Duchowni klęczą w gotyckiej świątyni. Widzę ich od tyłu na zdjęciach, które przywiozłam z Warrington. Wszyscy spoglądają na główny ołtarz, na którym wystawiona jest Hostia, wpasowana w to architektoniczne arcydzieło. Promienie słoneczne załamują się w szybach tak, że ich blask w niesamowity sposób wpada do prezbiterium. Dwóch mężczyzn z przodu ma na sobie krótsze ornaty. Kapłańska szata jest od pasa w górę przewiązana nicią. Ci dwaj zostaną tego dnia wyświęceni na kapłanów. Na końcu liturgii szaty kapłańskie są rozwinięte. Jednego z kandydatów do kapłaństwa poznałam w Niemczech. Przed swoim powołaniem był surferem w Irlandii. Na jednym ze zdjęć widzę jego namaszczone ręce związane lnianą chustą. Chustę zdejmuje jego matka. Kiedyś chusta ta spocznie w jej trumnie. Poruszyło mnie to. Jednak znaki te stały się dzisiaj obce. To nie było żadne zwyczajne wyświęcenie kapłanów, ale uroczystość przeprowadzona w tradycyjnym rycie. Takim, jaki był odprawiany przed Drugim Soborem Watykańskim”.

Żadnych wydziwiań i inkryminacji pod adresem „nostalgicznych rygorystów”, żadnego utyskiwania z powodu „archaicznych obrzędów dalekich od potrzeb współczesnego człowieka”. Tekst napisany w zupełnie innym stylu niż oczekiwalibyśmy od dyplomowanego teologa niemieckiego piszącego regularnie w liberalnym czasopiśmie. Co ciekawe autorka zdaje się mieć świadomość, że coś z nią jest „nie tak”. Pisze przecież: „Dlaczego bałam się o tym napisać? Dlatego, że już słyszę zarzuty: Nie powinnam uważać takiej formy liturgii za piękną, ponieważ w ten sposób zdradzam wszystko to, co osiągnął drugi sobór watykański. Ponieważ w ten sposób wspieram klerykalizm. Ponieważ jestem tradycjonalistką. Dlaczego jednak tak wielu nie chce słyszeć o tym, że właśnie uczestnicząc w takiej liturgii czuję się bliżej Boga?” – pyta.

Gdzież ta dziewczyna się wychowała? Jak uzyskała dyplom z teologii katolickiej we współczesnych Niemczech? I pisze takie rzeczy na łamach liberalnego tygodnika! I jej to drukują!

A pisze przecież rzeczy, które w żadnym z oficjalnych (urzędowych) katolickich czasopism nie miałyby żadnych szans się ukazać. Jak choćby i takie słowa o swoim uczestnictwie w tradycyjnej liturgii: „Dla mnie właśnie tam odczuwalny był inspirowany platonicznie obraz niebiańskiej liturgii. Ciągle chciałabym zanurzać się w jej głębię i spotykać Chrystusa. To daje mi siłę. I nie chodzi tylko o mnie. Wystarczy spojrzeć na ławki kościelne: piękno, cisza i powaga starej Mszy przyciąga wielu młodych ludzi, ponieważ tam – oddzieleni od czasu i codzienności – mogą spotkać Boga i modlić się do Niego. Bez względu na to, który ksiądz akurat odprawia Mszę, ponieważ niemal znika on za formą”.

I dalej jeszcze bardziej wymowne słowa brzmiące jak swego rodzaju „porażające wyznanie” wobec ducha tego świata: „Wielu – podobnie jak ja – chodzi do takich miejsc potajemnie. Postanowiłam nie robić tego więcej w ukryciu. Nie twierdzę przez to, że stary ryt jest jedyną, doskonałą formą liturgii (w nowym zawarłam małżeństwo), ale on daje mi to, czego często na próżno szukałam: ramy, w których mogę się modlić bez nastawiania się na jakieś niespodzianki, które by mnie rozpraszały. Jestem wdzięczna, że mamy wybór”.

Oczywiście można domniemywać, że redakcja „Die Zeit” potraktowała wyznania młodej pani teolog jako wakacyjne curiosum, które całkiem spokojnie można zamieścić w sezonie ogórkowym. Jak by nie było, jest jednak dziwnym, gdy u naszych zachodnich sąsiadów liberalna prasa krytykuje niemieckiego kardynała za wypieranie się krzyża (zeszłoroczna wizyta kardynała Marxa w Jerozolimie i reakcje „Spiegla” czy „Bilda” na tchórzliwe zdjęcie krzyża napierśnego przez niemieckiego hierarchę na Wzgórzu Świątynnym) oraz publikuje apologię starej Mszy – a więc porusza tematy o których konsekwentnie i skutecznie milczy urzędowa katolicka prasa w Niemczech.

Grzegorz Kucharczyk

https://www.pch24.pl/znak-czasow--niemi ... 390,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Msza Trydencka
PostNapisane: 28 sie 2017, 07:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30984
Msza św. to Misterium

Obrazek

Z ks. Pawłem Markowskim z duszpasterstwa Tradycji Katolickiej Archidiecezji Łódzkiej, rozmawia Małgorzata Pabis

Jak pokazały ostatnie badania, polscy katolicy są życzliwie nastawieni do Mszy św. trydenckiej…
– Z jednej strony można by powiedzieć, że w Polsce żyje wiele osób pamiętających Liturgię przedsoborową, bardzo przywiązanych do niej. Z drugiej, kiedy zobaczymy, w jakim wieku są uczestnicy Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, jesteśmy mile zaskoczeni. W zdecydowanej większości są to ludzie młodzi, urodzeni wiele lat po zmianach liturgicznych, jakie zostały wprowadzone po Soborze Watykańskim II.

Skąd ten swoisty renesans przedsoborowej Liturgii?
– Msza św. to coś więcej niż przywiązanie do dawnego obrządku. Pamiętajmy, że po soborze trydenckim św. Pius V nazwał ją Mszą wszech czasów. Ten święty Papież nie mógł wtedy wiedzieć, że można o Najświętszej Ofierze powiedzieć inaczej. To jest ten szacunek, którym wierni Tradycji współcześni katolicy otaczają Mszę Świętą. To, co było święte dla naszych przodków, i dla nas pozostaje święte i zasługujące na dalsze zachowywanie i najwyższy szacunek. Dzięki Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI i „Summorum Pontificum”, a także późniejszym dokumentom, na nowo ukazana czy odkryta wartość Mszy św. przynosi dzisiaj w Kościele wiele dobra.

Jakie znaczenie ma łacina w Kościele?
– Łacina oczywiście nie jest najważniejsza. Jednak w tym języku jest siła, ponieważ jest niezmienny dla każdego pokolenia, które odczytuje go na nowo i na nowo modli się w tym języku. Podobnie jest w Cerkwi, gdzie jeszcze (na szczęście) używa się języka starocerkiewnego, który miał przecież jednoczyć Słowian ochrzczonych w tradycji bizantyńskiej. Nie należy bać się, idąc na Mszę łacińską, nieznajomości języka. Msza Święta nie jest po to, by ją rozumieć, a co dopiero zrozumieć. Mszę Świętą trzeba przeżyć! To jest Misterium.

Czy także Msza św. posoborowa nie powinna być częściej w parafiach sprawowana po łacinie, w całości albo jej fragmenty?
– Należymy do Kościoła rzymskokatolickiego. To nas zobowiązuje do poznania naszego rytu i obrządku. Novus Ordo, czyli współczesna Msza św., jest także Mszą według obrządku rzymskiego. Posługujemy się Mszałem Rzymskim, chociaż w języku polskim. Upatruję głęboki sens uczenia wiernych śpiewów łacińskich części stałych. Są w Polsce parafie, gdzie tak się właśnie dzieje.

Zasadne jest sprawować Msze Święte po łacinie, ale w nowym rycie?
– W dużych miastach i wielkomiejskich parafiach z pewnością powinna być taka możliwość. Należy wcześniej jednak upewnić się, czy jest takie zapotrzebowanie ze strony wiernych. Pamiętajmy, że w Polsce dzięki życzliwości wielu rządców diecezji, księży biskupów, w licznych parafiach, zwłaszcza w stolicach diecezji, jest możliwość uczestnictwa we Mszy Świętej klasycznej, czyli tzw. trydenckiej.

Warto uczyć dzieci i młodzież modlitw po łacinie?
– Byłem długoletnim nauczycielem religii w szkołach ogólnokształcących. W pierwszych klasach o różnych profilach uczyłem na pamięć i oczywiście na ocenę „Pater noster”, „Ave Maria” i „Gloria Patri”. Muszę powiedzieć, że młodzież bardzo chętnie uczyła się tych modlitw i zaliczała je nie tylko z powodu oceny. To były bardzo radosne katechezy. Podobnie dzisiaj uczą się młodzi ministrantury. Bywają w naszej łódzkiej kaplicy, niedawno urządzonej i odrestaurowanej, takie Msze Święte, gdzie ministrantów nie można pomieścić przy ołtarzu. A to cieszy i raduje. „Introibo ad altare Dei, ad Deum qui letificavit iuventutem meam…” (Przystąpię do ołtarza Bożego, do Boga, który rozwesela młodość moją…).

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... erium.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Msza Trydencka
PostNapisane: 05 wrz 2017, 08:48 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
Msza "Trydencka"

Części stałe:
Modlitwy u stóp ołtarza IX w.
Psalm Iudica Me XI w.
Confiteor X w.
Kyrie VII w.
Introit V w.
Kolekta V w.
Gloria VI w.
Credo XI w.
Śpiew na offertorium VII w.
Modlitwy offertorium XIII w.
Kanon - co najmniej IV w. (papież Damazy), ostatnia zmiana przed Janem XXIII - VI w. (Grzegorz Wielki)
(w roku 538 papież Wigiliusz pisał do jednego z biskupów w Hiszpanii, w ariańskim państwie Swebów, w którym prowadzono wówczas ożywioną działalność misyjną: "przesyłamy ci tekst samego Kanonu w formie jaką, dzięki Boźej łasce, otrzymaliśmy poprzez Tradycję Apostolską")
Pater noster IV w.
Ostatnia Ewangelia XIII w.
Sobór Trydencki XVI w. - kanony zabezpieczające istniejącą Mszę św.
Pius V 1570 - kanonizuje Mszę w rycie rzymskim po wsze czasy

Novus Ordo
1 poł. XVI w. - "reformy" protestanckie Lutra i Cranmera stanowiące dekonstrukcję Mszy rzymskiej
1969 - Mszał Bugniniego pozostający bez zmian z ww. części właściwie jedynie Pater noster, Gloria i Credo

https://gloria.tv/article/VqUVDvS9S17s38tDJhKN1UzQB

P.S. I jeszcze jedna zmiana : w Credo zmieniono słowo "katolicki" na "powszechny".
Chodzi o zdanie : Wierzę w jeden, Święty, powszechny i apostolski Kościół.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Msza Trydencka
PostNapisane: 19 maja 2018, 08:19 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7532
Lokalizacja: Podlasie
Przygotowanie do Mszy Świętej

Już bierzemy udział tylko we Mszy Świętej w tradycyjnym rycie rzymskim.
Do Mszy Świętej przygotowujemy się pobożną modlitwą.
Poniższa modlitwa ukazuje cztery cele Mszy Świętej.
Skarb!


Obrazek

https://verbumcatholicum.com/2017/05/18 ... y-swietej/

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 22 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /