Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 21 sie 2015, 08:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Odbudujmy cywilizację wolności, sumienia i wspólnoty. W takiej kulturze żyli nasi Ojcowie i wróćmy do tej jakże naszej formy współistnienia i współżycia.
Wyrzućmy z siebie naleciałości ideologiczne, kolonialne, okupanckie, jakie wbudowali w nas nasi wrogowie i nadal nam wbudowują.
Jesteśmy narodem o własnej wspaniałej kulturze i duma mnie rozpiera, gdy myślę jak wiele osiągnęliśmy wspólnie wspierając się wzajemnie na drogach życia, na drogach kultury, na drogach historii.
Teraz jest dobry czas, intensywnie odbudowują się nasze elity, mamy już naszego prezydenta, wkrótce odbędą się wybory parlamentarne po których być może odzyskamy Polskę, nie zmarnujmy tej szansy.

Gra Złoty Róg, podnieśmy się z kolan, powstańmy ze snu, poczujmy się pełnowartościowymi ludźmi, obywatelami, stańmy się jak nasi Ojcowie Polakami i nie bądźmy już więcej naiwniakami złapanymi przez naszych wrogów na europejskość, na światowość, na nowoczesność, na postępowość..... , na naszą naiwność, niedouczenie i głupotę.


Nadchodzi czas wspólnoty narodowej

Z dr. Mirosławem Borutą, socjologiem, autorem kilkudziesięciu prac naukowych o Polakach za granicą, rozmawia Małgorzata Pabis

Obrazek

Jak Pan widzi dziś politykę rządu PO – PSL w stosunku do Polonii?
– Jedynie jako namiastkę polityki i chaos organizacyjny. Podobnie jak inne obszary działalności Platformy Obywatelskiej, tak i ten pozbawiony jest fundamentów. Prowadzić politykę trzeba po coś, trzeba mieć cel. A rządzący obecnie Polską „politycy” dryfują. Jedyne, co dla nich ważne, to być poklepywanym po plecach. Z taką klientystyczną mentalnością niczego nie da się dobrze zrobić. Jest jeszcze ideowa lewicowość, która też powoduje u nich paniczną ucieczkę od tematyki Narodu Polskiego i suwerennego państwa. Ciepła woda w kranie, grill i hasło „nie róbmy polityki”, i to całe nachalne udawanie wolności, i piękna III RP, której symbolem jest Wałęsa w klapkach obok wacianego orła...

Jak powinna wyglądać polityka w wykonaniu rządu? Wokół czego powinna się skupiać?
– Prowadzenie polityki musi być związane z wartością, jaką jest Polska, obecna zarówno w silnym państwie, jak i dumnym Narodzie. Podobnie Polacy za granicą muszą czuć więź z Ojczyzną i wsparcie płynące z kraju. Przede wszystkim ci najsłabsi, szczególnie skupiska polskie marzące o przyjeździe do Polski. Jeśli uda się nam im pomóc, musimy mieć także ofertę dla tych, którzy jako Polacy chcą pozostać poza granicami Rzeczypospolitej, i obie te decyzje należy uszanować. Organizować dla nich imprezy i polskie festiwale kulturalne, wysyłać artystów, organizować przeglądy polskiego filmu i teatru, pomagać w remontach czy budowie Domów Polskich, szkół, uczelni, a także siedzib polskich mediów w krajach osiedlenia. Podobnie należy ich zapraszać do Ojczyzny na festiwale, konkursy, kolonie i pielgrzymki czy zawody sportowe. Za tym powinna także pójść konkretna pomoc do poszczególnych, najgorzej sytuowanych środowisk czy nawet pojedynczych osób. W ich odnalezieniu szczególną rolę mogą odgrywać polscy księża pracujący przecież tak licznie w zagranicznych misjach czy parafiach...


Znam szkołę w Krakowie, która stara się pomagać Polakom na Kresach – uczniowie, odwiedzając Kresy, zawożą tam książki i inne potrzebne rzeczy. Czy to wystarcza?


– To kolejny przykład ostatecznego uwiądu państwa Platformy Obywatelskiej. Oczywiście, że nie ma nic zdrożnego w pomaganiu, rozwijaniu postaw altruistycznych, a przy tym patriotycznych, wśród dzieciaków, ale zapytam – a gdzie ambasady i konsulaty? Za co płacimy te ciężkie pieniądze, co robią trzeci konsulowie, tzw. polonijni, i kim są, skoro nie potrafią rozpoznać potrzeb rodaków i zawiadamiając odpowiednie służby, wysłać pomoc, jedno- lub wielorazową. Wysługiwanie się młodzieżą, parafiami, fundacjami to jednak ogromna porażka, nie wiem tylko na pewno, czy to działanie nieświadome, czy jednak celowe, już wyżej wspominałem o lewicowości środowiska rządzących.

Ile zrobiono w ciągu ostatnich 25 „lat wolności”, podał ostatnio dr Robert Wyszyński – do kraju, w ramach programu rządowego „Rodak”, zezwala się rocznie na przyjazd zaledwie ok. 20 rodzin, a 2400 osób wciąż ma „promesę migracyjną” i praktycznie żadnych szans na przyjazd do Polski. Jak ponury, „europejski” żart brzmi w tym kontekście wiadomość o natychmiastowym sprowadzeniu do Polski 2 tys. uchodźców z Afryki.


W Krakowie np. istnieje program dofinansowania wyjazdów młodzieży gimnazjalnej na Kresy, ale państwo w żaden sposób nie pomaga w takiej działalności. Co więcej, np. w ubiegłym roku to rodzice i sponsorzy w całości musieli pokryć tygodniowy pobyt polskich dzieci z Litwy w Krakowie. Czy państwo powinno włączać się w taką działalność?


– Oczywiście, że powinno. W tym pytaniu widzę także mocną krytykę przerzucania odpowiedzialności „za cokolwiek” z rządu centralnego na samorządy. Kiedy słyszę o braku wsparcia dla tak pięknych inicjatyw, cieszę się z tego, że ten rząd przetrwa jeszcze najwyżej dwa miesiące... Dajmy przykład z omówienia rządowego dokumentu: „poza Polską żyje 18-20 milionów Polaków i obywateli polskiego pochodzenia”, i dalej: „miarą zmiany podejścia był sam fakt przeprowadzenia dwumiesięcznych konsultacji społecznych programu, w ramach których napłynęło blisko 100 opinii i propozycji”. Czy nie jest to kompromitacja Platformy Obywatelskiej (sic!). Wskaźnikiem tej farsy jest poziom zainteresowania „miarą zmiany podejścia”, wynosi on 0,000005 (uwaga: to nie są dziesiętne, setne czy tysięczne, to jest pięć milionowych). Jaki program i konsultacje, taki i odzew...


Co dziś w polityce w stosunku do Polaków na Wschodzie oraz Polonii jest najważniejsze i w którą stronę powinna ona iść?

– Tematyka Polaków i polskości za granicą, tak wyraźne zaakcentowana przez prezydenta Andrzeja Dudę w jego inauguracyjnym przemówieniu, zaskoczyła elity. Elity rządzące, bo jest ona dla nich ogromnym zagrożeniem, i… elity opozycyjne, bo nadal nie wiedzą, w czym rzecz, nadal nie dotarło do nich, jak ta sprawa jest ważna. Wskaźnikiem tego zaskoczenia jest zupełna nieobecność tematu w mediach. A tu... nadchodzi czas wspólnoty narodowej. Wartości, która przylgnęła do nas 1050 lat temu i nikt nie jest w stanie nam jej odebrać. Warto być Polakiem, warto, by POLSKOŚĆ trwała...

Wiem, że instytucje nie są panaceum na wszystko, ale opowiadam się stanowczo za utworzeniem ministerstwa Polaków za granicą – to się tym 20 milionom ludzi od Polski, ich Ojczyzny, należy. Rozmywanie odpowiedzialności na kilkanaście czy kilkadziesiąt podmiotów – jak ma to teraz miejsce – kończy się zwykle nikłą efektywnością działań. Odpowiedniej rangi instytucja wraz z jej statutem, zebranie rozproszonej po różnych organizacjach, stowarzyszeniach i gremiach problematyki, a przede wszystkim wyznaczenia podmiotu odpowiedzialnego zdaje się być najlepszym pomysłem na wyjątkowe czasy. By przejąć władzę i dobrze rządzić, trzeba zaproponować dzisiaj dużo więcej niż dotychczas. Bo 20 milionów Polaków i osób polskiego pochodzenia żyjących za granicą to jest nasz narodowy skarb, narodowy skarb, „który nie może zaginąć”.

Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/polska-kresy ... dowej.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 25 sie 2015, 06:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Mądra decyzja wyborcza każdego z nas powoli, ale konsekwentnie przybliża nas do odbudowy naszej Ojczyzny, do odbudowy wspólnoty narodowej, do otrzeźwienia kulturowego, wreszcie do powrotu do naszej polskiej drogi cywilizacyjnej.

Mądry udział w wyborach parlamentarnych

Obrazek

Obrona życia człowieka obowiązkiem każdego z nas
Św. Jan Paweł II, największy z rodu Polaków, jakże często apelował o ochronę życia każdego człowieka od poczęcia po naturalny kres. W swej encyklice „Evangelium vitae” napisał wprost: „Bronić życia i umacniać je, czcić je i kochać – oto zadanie, które Bóg powierza każdemu człowiekowi”.

Wiele jest sposobów i możliwości obrony życia
Przypomnijmy cztery podstawowe sposoby obrony życia człowieka sformułowane przez nestora obrońców życia, śp. dr. med. J. Willkego:

I Modlić się,

II Uczyć się,

III Uczyć innych,

IV Pomagać.

Całkowicie zgadzam się ze wskazaniami tego wielkiego, amerykańskiego obrońcy życia człowieka.

Są w historii narodów okresy szczególne. Takim szczególnym okresem w historii Polski jest obecna kampania wyborcza do parlamentu. W październiku wybierzemy osoby, które będą decydować o składzie rządu, o tworzeniu ustaw: dobrych, złych czy wręcz zbrodniczych.

Kościół katolicki apelował i wciąż apeluje o udział w wyborach parlamentarnych i o mądry wybór osób, którym przekażemy duży udział we władzy. Musimy uczestniczyć w tych wyborach. Trzeba, abyśmy zachęcali także innych do udziału w październikowym głosowaniu.

Nasze głosy możemy oddać tylko na te partie i tych kandydatów, którzy będą bronić życia i praw rodziny
Doświadczenia z ostatnich lat rządów koalicji PO – PSL, która realizowała zbrodnicze ataki na życie człowieka i prawa rodziny, takie jak:

wprowadzenie śmiercionośnej pigułki „dzień po”, bez recepty, nawet dla piętnastoletnich dziewcząt,
ratyfikowanie wrogiej życiu i rodzinie tzw. europejskiej konwencji przemocowej,
wprowadzenie zbrodniczej ustawy o in vitro oraz blokowanie rzeczywistej, etycznej, skuteczniejszej i tańszej metody pomocy bezdzietnym małżonkom, jaką jest naprotechnologia,
absolutnie nakazują nam odrzucenie kandydatów z list PO – PSL. Oczywiście nie do zaakceptowania są politycy SLD i Ruchu Palikota.

Kryterium św. Jana Pawła II
Oceniając partie polityczne, konkretnych polityków, trzeba stosować różne kryteria; jest ich wiele, np. prawdomówność, właściwe czy niewłaściwe programy ekonomiczne, szacunek wobec historii Polski, właściwa polityka zagraniczna itp.

Święty Jan Paweł II 19 czerwca 1983 r. na Jasnej Górze wypowiedział słowa, które dla każdego katolika-Polaka winny być podstawowym kryterium oceny polityków, partii politycznych, dziennikarzy: „Nigdzie indziej Bóg nie uobecnia się we właściwym sobie działaniu wobec człowieka tak radykalnie i nigdzie indziej nie ujawnia się wobec człowieka tak namacalnie, jak w swoim stwórczym działaniu, czyli jako Dawca daru życia ludzkiego. Stąd stosunek do daru życia jest wykładnikiem i podstawowym sprawdzianem autentycznego stosunku człowieka do Boga i do człowieka, czyli wykładnikiem i sprawdzianem autentycznej religijności i moralności”.

Trzeba, żebyśmy nie tylko sami zastosowali to kryterium Papieża Polaka, ale zachęcali innych, aby posłużyli się tym kryterium w swych decyzjach wyborczych.

„Nie” dla tych partii politycznych, które zezwalają na świętokradzkie ataki na Pismo Święte i Krzyż Chrystusa
Czasy rządów koalicji PO – PSL przyniosły nasilenie różnorodnych ataków na wiarę katolicką, święty Kościół katolicki i jego Pasterzy, a także haniebne ataki na Pismo Święte i Krzyż Jezusa Chrystusa. Mógłbym wymienić bardzo długą listę tych otwartych lub bardziej zamaskowanych ataków. Z bólem przypomnę tylko trzy:

publiczne profanowanie Pisma Świętego przez „Nergala”, które nie tylko nie spotkało się z właściwą reakcją urzędów rządzącej koalicji PO – PSL, ale „nagrodzono” tego bluźniercę uczestnictwem w programach telewizji publicznej, sterowanej przez PO – PSL,
dopuszczenie przez władze PO – PSL do wielokrotnej profanacji Krzyża Chrystusowego przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie,
cała seria świętokradzkich, haniebnych czynów realizowanych w ramach bluźnierczego, „teatralnego” spektaklu „Golgota Picnic”. To straszliwe bluźnierstwo wspierali nie tylko lokalni działacze PO, ale sama minister kultury w rządzie PO – PSL!
Święty Jan Paweł II, wielki czciciel Krzyża Chrystusowego, prosił nas: „Brońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu społecznym czy rodzinnym” (Zakopane, 6 czerwca 1997 r.).

Jako wyznawcy Chrystusa, Syna Bożego, który na Krzyżu dokonał odkupienia każdego z nas, na Krzyżu zwyciężył śmierć, na Krzyżu otworzył nam bramy Miłosierdzia Bożego, musimy powiedzieć „nie” tym, którzy Krzyż Święty profanują i tym, którzy na te profanacje zezwalają.

Módlmy się o dobre decyzje wyborcze naszych rodaków
Wiemy, jak wielu Polaków modliło się o dobry wybór prezydenta RP. Trzeba także i dzisiaj modlić się o dary Ducha Świętego dla wszystkich Polaków, aby uczestniczyli w wyborach parlamentarnych i dokonali dobrego wyboru.

Więcej informacji na: www.pro-life.pl oraz www.facebook.com/psozc

dr inż. Antoni Zięba

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rnych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 07 wrz 2015, 12:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Największe zniszczenia naszej kultury nastąpiły w czasach zaborów i po 1939 r. kiedy to Polska dostała się w łapy ideologicznych wariatów, takich jak niemieccy naziści i sowieccy bolszewicy, a obecnie globalni ateiści, feminiści, homoseksualiści, genderyści i wszelka inna swołocz z szambem w głowach zamiast mózgu.
Doznane straty są do odbudowania, ale zależy tu wiele od naszych postaw, od naszego poświęcenia dla Boga, dla Honoru i dla Ojczyzny.
Kiedy zrozumiemy, że w Tych Trzech Słowach mieści się nasza polskość, nasz świat, nasza kultura, wiara, mądrość, nasz patriotyzm i nasza przedsiębiorczość, nasze umiejętności, nasze zaangażowanie i nasze rozumienie nas samych i rozumienie dobra wspólnego, to cywilizacja łacińska sama zacznie powstawać z gruzów i wzrastać aż poza horyzonty naszej wyobraźni.
Wtedy znów będziemy u siebie, a nie jak dotąd siedząc kątem na garnuszku naszych kolonizatorów i oprawców jednocześnie.
Ale przyjrzyjmy się faktom jak to było gdy nas niszczono, kto nas niszczył i dlaczego to robił.


Wypędzeni, wymordowani, wyszydzeni

Obrazek
Dawid Lasocinski/FORUM


Zniszczenie ziemiaństwa polskiego było bodaj najpotworniejszym, bo najbardziej nieodwracalnym cięciem w zbrodniczej lobotomii, której przed siedemdziesięciu laty poddano Polaków. Operacja ta wyeliminowała z szarej tkanki narodu nie tylko znaczną część ośrodków odpowiedzialnych za pamięć – ale także za zdolności motoryczne ogłuszonego pacjenta. Wściekły atak na ziemiaństwo był bowiem nie tylko atakiem na polską tradycję narodową w samym jej mateczniku, ale także, a może przede wszystkim, śmiertelnym ciosem w bazę materialną, bez której nie może być mowy o jakiejkolwiek indywidualnej niezależności, a więc w odniesieniu do narodu – o niepodległości.

Rola polskiego dworu nie ograniczała się bynajmniej – jak wielu dzisiaj sądzi – do funkcji dekoracyjno‑sentymentalnych. Owszem – dwór był nierzadko najpiękniejszym, bo najmniej prowizorycznym, a najbardziej stałym, nierzadko wręcz odwiecznym elementem polskiego pejzażu prowincjonalnego. Ale przecież jego estetyka ściśle odpowiadała funkcjonalności – ta zaś wynikała przede wszystkim z autentycznych potrzeb i realnych możliwości gospodarczych. Dwór polski zapisany w legendzie literackiej: Soplicowo, Nawłoć, Wierna rzeka czy Wilko – to obraz o tyle mało realistyczny, że stanowczo za mało w nim po prostu codziennej, ciężkiej pracy. Bo polski dwór był przede wszystkim ośrodkiem zarządzania przedsiębiorstwem rolno‑spożywczym. Zasada zastaw się, a postaw się na dłuższą metę tu nie działała – kto żył ponad stan, ten i ziemię tracił, i sam dwór wraz z nią. Ci zaś, co trwali, zapewniali podstawy materialne nie tylko własnemu klanowi – ale całemu narodowi.

Dobrze wiedzieli o tym wszyscy jawni wrogowie i fałszywi przyjaciele niepodległej Polski – dlatego dwór polski stawał się pierwszą ofiarą ich akcji zaborczych i pacyfikacyjnych. To ziemiaństwo – jako oczywistą ostoję i esencję polskości – brano na celownik podczas „legitymowania ze szlachectwa” prowadzonego przez władze carskie po kolejnych powstaniach. Notabene: kto inny te powstania prowokował – ale to ziemiaństwo przede wszystkim płaciło rachunki. Płaciło daniną krwi ziemian poległych, więzionych, zesłanych – i ruiną majątków, plądrowanych i konfiskowanych.

Wystarczy jeden przykład z historii poprzedniego stulecia: nie byłoby wszak żadnej partyzantki ani nawet konspiracji w terenie na większą skalę, gdyby nie właśnie ziemiańskie dwory – ogniwa akcji „Tarcza” (albo: „Uprawa”, „Ochrona”, „S1”), w ramach której koordynowano pracę zaplecza materialnego AK. Była to praca systematyczna i wymierna (w gotówce i w naturze) – i bynajmniej niepozbawiona najwyższego ryzyka.
Gdyby nie „Uprawa”–„Tarcza” – przyznawał po wojnie generał Bór‑Komorowski – Armia Krajowa nie mogłaby była spełnić wielu swoich zasadniczych zadań (…) opieka „Tarczy” uchroniła od głodu, demoralizacji i rabunku wiele oddziałów partyzanckich powstających jak grzyby po deszczu po 1943 roku.
Jaka była cena tego patriotycznego zaangażowania? Proszę wziąć do ręki i bodaj tylko przerzucić monumentalną, dwutomową Listę strat ziemiaństwa polskiego 1939–1945 opracowaną przez profesora Krzysztofa Jasiewicza…

Stara złodziejska doktryna
Władza komunistyczna nie przypadkiem właśnie „panów” i „obszarników” plasowała na czele listy przeznaczonych do eliminacji „wrogów ludu” – obok innej kategorii najgorszych burżujów‑wyzyskiwaczy: fabrykantów, kamieniczników, kułaków (tj. szczególnie gospodarnych chłopów) i klechów (tj. samowystarczalnych proboszczów lub przeorów). Ich wszystkich trzeba było obrabować pod pretekstem „przywracania ludowi jego własności”, by następnie zabrać się za wszystkich pozostałych.

Po posiadaczach znaczniejszych majątków stopniowo bowiem przychodziła pora na posiadaczy czegokolwiek. Na początek jednak trzeba było jednych poszczuć na drugich – najprościej: zachęcając do rabunku albo przynajmniej współuczestnictwa w paserstwie. Dokonano tego, sięgając do ugruntowanego repertuaru propagandy rewolucyjnej: ogłoszono tak zwaną „reformę rolną”. Komuniści sowieccy wcale nie musieli wykonywać tej pracy od podstaw – co najmniej połowę roboty wykonali za nich wcześniej rodzimi rzecznicy „postępu”. Już przed wojną poważne sukcesy odniosła wszak agitacja wśród „ludu pracującego miast i wsi” – prowadzona nie tylko przez sowiecką agenturę, ale i przez rodzimych szermierzy „postępu”. Chodziło o spektakularne zakwestionowanie prawa własności. A ziemiaństwo było idealnym, bo w gruncie rzeczy bezbronnym kandydatem na pierwszą ofiarę.

Komuniści mieli doskonałe wyczucie w tej sprawie – rozumieli, że ludzie zaproszeni do współuczestnictwa w grabieży staną się automatycznie zakładnikami „władzy ludowej”, która umożliwiwszy im chwilowe wzbogacenie, tym łatwiej będzie mogła ich samych wyzuć później z wszelkiej własności, zapędzając do kołchozów. W Polsce proces ten nie został na szczęście sfinalizowany z taką konsekwencją, jak w wypadku innych podbitych narodów. Ale puszczone wówczas w ruch mechanizmy propagandy judzącej przeciwko „dworom i pałacom” były identyczne. A jak trwałe, tego dowodzą do dziś pokutujące w propagandzie Post‑PRL‑u klisze propagandowe, które jeszcze po śmierci obrażają pamięć dobrych Polaków i dobrych gospodarzy – polskich ziemian.

Przede wszystkim zaś trwają – jako integralny element systemu prawa obowiązującego w Polsce – słynne „dekrety wywłaszczeniowe” PKWN. Bezprawie dokonane za PRL przez polskojęzyczną władzę sowiecką zostało po latach podżyrowane i opatrzone pieczęcią z orłem w koronie przez Post‑PRL.

Ziemię odebrano obszarnikom jak najzupełniej słusznie – możemy przeczytać na forum internetowym „Gazety Wyborczej” – obszarnicy bowiem, aby posiąść swoje latyfundia, musieli najpierw wydziedziczyć z tej ziemi chłopów, którzy pracowali na niej odwiecznie. Reforma rolna była po prostu aktem dziejowej sprawiedliwości. Tak więc i dziś zdaje się prawym dziedzicom idei Proudhona i Lenina, że własność to kradzież. Z tym fundamentalnym nonsensem nie będziemy tu szerzej polemizować. Zauważmy tylko, że o ile nabycie własności w dawnej Polsce wiązało się częstokroć z publicznymi aktami wierności Rzeczypospolitej, Koronie Polskiej, czy personalnie Królowi Jegomości – o tyle nabycie własności w PRL i Post‑PRL wiązało się z reguły z aktami niewierności, nielojalności, odstępstwa od idei i praktyki polskiej niepodległości. To fundamentalna różnica – na naszą niekorzyść, rzecz jasna.

Warto też wspomnieć, że przynależność do stanu rycerskiego bynajmniej nie była dawnymi czasy pojmowana jako li tylko przywilej. Bo to był przede wszystkim obowiązek wiernej służby – aż do ofiary z własnego życia, o majątku nie mówiąc, w wojennej potrzebie na każde Ojczyzny wezwanie. I był ten obowiązek pojmowany i realizowany bardzo dosłownie – aż do samoniszczącej przesady. Właśnie z tego powodu bynajmniej nie każdemu chłopu czy mieszczaninowi marzył się szlachecki klejnot – czego dziś nie pojmuje mentalność zdefektowana przez jakobińską i bolszewicką propagandę.

Niepowetowana szkoda dla całej Polski
Zagłada ziemiaństwa – czy to przez dosłowną, fizyczną eksterminację (zabójstwa, wywózki i więzienia), czy to przez deklasację (wypędzenie i szykanowanie) – dokonała się ze szkodą nie bynajmniej samych ziemian tylko. Jest to niepowetowana strata dla całego narodu i cios w najżywotniejsze ośrodki całej polskiej cywilizacji. Wyeliminowano bowiem jedyną w polskiej strukturze społecznej tak liczną grupę ludzi mimo wszystkich wyjątków jednak normatywnie pracowitych i pobożnych – a zarazem wolnych i na swą miarę niezależnych, bo niefundujących rodzinnej egzystencji na państwowym etacie czy zagranicznej dotacji. Ludzi niezależnych od kaprysów innych w dostatecznym stopniu, by przynajmniej przy własnym stole – czy za oknem rządzą akurat Moskale, czy Prusacy – mogli sobie pozwalać na fanaberię bycia Polakiem.

Ile jest dziś w Polsce takich rodzinnych kręgów, w których niepodległość może być podtrzymywana bez obawy, że zagrozi to karierze partyjnej lub korporacyjnej? Sytuacja rysuje się pod tym względem niewątpliwie bardziej tragicznie niż jeszcze przed stu laty – zanim (sic!) Polska odzyskała niepodległość.

W naładowanym faktografią, a zarazem łamiącym serce filmie dokumentalnym Andrzeja Gajewskiego Zagłada ziemiaństwa polskiego (prod. Film Open Group 2013) Rafał Ziemkiewicz przytacza mrożącą krew w żyłach anegdotę z okresu „transformacji” lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Oto pytany wówczas o sprawę tak zwanej reprywatyzacji, tj. możliwości zwrotu mienia zagrabionego przez komunistów prawowitym właścicielom Bronisław Geremek (1932–2008), jeden z czołowych wówczas demiurgów Post‑PRL‑u miał wyjaśnić, że nic takiego w żadnym wypadku nie nastąpi, bo to nie nasz elektorat. Nie dziwota więc, że na tak zaprojektowanym fundamencie wyrasta nam tu od ćwierćwiecza coś tak dalece odbiegającego od marzeń o wolnej Polsce. Marzeń, które przecież przez stulecia piastował i przechował właśnie polski dwór.

Grzegorz Braun

http://www.pch24.pl/wypedzeni--wymordow ... 946,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 03 paź 2015, 07:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Pisanie lokalnej historii

Jeden z kolegów zajmujący się naukowo teorią cywilizacji Feliksa Konecznego przekonywał mnie o dużym znaczeniu majątku trwałego w naszej łacińskiej cywilizacji. Gdy przykładowo kupujemy dom, wchodzimy w obszar różnorakich relacji: rodzinnych, sąsiedzkich, parafialnych itd. Dlatego tak ważna w naszej tradycji była „ojcowizna”, a więc miejsce, gdzie żyli i pracowali nasi przodkowie. Majątek trwały łączy się również, jak widać, z wchodzeniem w relacje z pokoleniami, które odeszły. To dlatego ludzie kupują i remontują stare dwory czy zwykłe drewniane, chłopskie domki.

Jednak żeby międzypokoleniowa relacja realnie zaistniała, potrzebna jest nasza wiedza o ludziach, którzy odeszli. W ostatnich latach, latach triumfu ideologii multikulturalizmu wiedza o przeszłości spychana była na margines lub na różne sposoby wykrzywiana. Równolegle jednak szedł proces mocnej kontestacji tej ideologii, objawiający się w młodym pokoleniu pracą w grupach rekonstrukcyjnych, czy też w pokoleniu starszym – pisaniem historii rodzimych miast, wsi czy parafii.

Miałem niedawno okazję uczestniczyć w dwóch bardzo ważnych wydarzeniach z tej dziedziny, i to w moich rodzinnych stronach. W poddukielskiej Iwli ksiądz Ryszard Szwast zorganizował promocję książki o dziejach tej miejscowości. Ta niemal benedyktyńska praca, zawierająca opisy historii wszystkich rodzin żyjących w Iwli, a także domostw, które tam zostały pobudowane, spotkała się z dużym uznaniem miejscowej społeczności. Tłumy ludzi, piękna uroczystość.

Niemal równolegle w niedalekiej parafii, gdzie wychowali się moi rodzice (w parafii Cieklin), z inspiracji księdza Franciszka Motyki pan Stanisław Królikowski napisał historię tutejszej wspólnoty. Wszystko to ma dla nas, ludzi związanych z tymi miejscowościami, olbrzymie znaczenie. Dzięki zapoznaniu się z przeszłością tym bardziej jesteśmy w stanie pokochać te małe ojczyzny. Kochając nasze miejsca urodzin, o wiele bardziej wchodzimy w relację z wielką Ojczyzną, Polską. Trzeba najpierw poznać to, co tę Ojczyznę stanowi, by móc to wszystko umiłować.

Tego typu dzieła, jak księdza Szwasta oraz pana Królikowskiego i księdza Motyki, mają olbrzymi ładunek wychowawczy także dla młodego pokolenia. Wszak wiedza o tym, kim byli przodkowie, buduje w młodym pokoleniu mocną relację z konkretnymi miejscowościami i z ludźmi, którzy żyli i żyją na danym terenie. W ten sposób zaczynamy być wspólnotą w pełnym tego słowa znaczeniu. Wspólnotą tych, którzy żyją obecnie, i pokoleń, które odeszły. Po prostu stajemy się w pełni narodem, który szanując tradycję, jest w stanie jako wspólnota kreślić plany na przyszłość.

Ciekawe, że tego typu inicjatywy wydawnicze wychodzą nader często od polskich kapłanów. Jest to z pewnością związane w faktem, że ludzie wiary patrzą na życie głębiej, widząc człowieka w perspektywie wieczności. Patrząc na rzeczywistość w tym wymiarze, wiemy, że ci, którzy odeszli, wciąż żyją, wszak jest świętych obcowanie. Niewątpliwie takie głębokie spojrzenie kapłanów jest w naszej tradycji ukorzenione. Jak można mówić o historii Polski bez kroniki Jana Długosza, dodajmy – też kapłana Kościoła katolickiego. To jego kroniki z piętnastego wieku pozwoliły ówczesnemu pokoleniu bardziej powiązać swoje losy z losami tych, którzy odeszli. I tak jak Długosz swoim dziejopisarstwem w dużym stopniu połączył całe ciągi pokoleń Polaków, tak dziś czynią to różni kapłani (a także świeccy) w wielu, małych wydawałoby się miejscowościach. Tak w Iwli, jak i w Cieklinie doświadczyłem takiego właśnie pogłębionego, kapłańskiego spojrzenia na przeszłość.

I znów to, co związane z losami Kościoła katolickiego, ściśle przeplata się z tym, co zwiemy naszą narodową historią. Autorzy i inspiratorzy tych historycznych publikacji wiążą wspólnoty lokalne w relacje międzypokoleniowe i międzysąsiedzkie. Podłożem kulturowym tej więzi jest religia katolicka, podłożem intelektualnym – spisane dzieje parafii, wiosek i gmin.

Warto zachęcać do takich inicjatyw ludzi z całej Polski, idąc niejako wbrew współczesnym ideologom, którzy starają się nam wmówić, że własnej historii powinniśmy się wstydzić, a potem, że powinniśmy się jej wyrzec.

Wpis dostępny na blogAID

Prof. Mieczysław Ryba

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... torii.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 17 paź 2015, 06:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Z radością podejmijcie trud poszukiwania prawdy

Pozdrowienie ks. kard. Zenona Grocholewskiego, b. prefekta Kongregacji Wychowania Katolickiego do społeczności akademickiej Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu z okazji XV Inauguracji Roku Akademickiego uczelni.

Czcigodny Ojcze Prowincjale, Rektorze-Założycielu, Ojcze Rektorze z Senatem, Wykładowcami, Pracownikami i Studentami Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej.

Czcigodni Bracia w biskupstwie i kapłaństwie, na czele z Metropolitą Gdańskim i Ordynariuszem Toruńskim, osoby życia konsekrowanego ze wspólnotą Ojców Redemptorystów.

Szanowni przedstawiciele świata polityki i nauki, Drodzy Państwo, uczestnicy dzisiejszej uroczystości.

Wyrażam wielką radość, że w rocznicę wyboru ks. kard. Karola Wojtyły na stolicę Piotrową i we wspomnienie liturgiczne pokornego redemptorysty Gerarda Majelli oraz w klimacie przeżywanego synodu biskupów o rodzinie Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej założona przez ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka i prowadzona przez polskich redemptorystów już po raz XV przeżywa uroczystą inaugurację nowego roku akademickiego. Losy tej Uczelni z zainteresowaniem śledziłem od samego początku jej istnienia jako prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego. Mogłem ją poznać z bliska choćby przez moje osobiste uczestnictwo w kongresach międzynarodowych poświęconych ważnym i bardzo aktualnym zagadnieniom życia społecznego i kościelnego.

Cieszę się, że Uczelnia ta stara się nie tylko o profesjonalne zawodowe przygotowanie młodzieży pochodzącej z Polski i spoza jej granic do odpowiedzialnej służby na polu mediów, polityki i kultury, ale czyni wszytko, aby w jej murach formowani byli ludzie o sumieniach wrażliwych na dobro, prawdę i piękno.

Gratuluję Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej dotychczasowych osiągnięć i z okazji przeżywanej inauguracji proszę Dobrego Boga, by pomagał jej w zgłębianiu piękna Bożej Mądrości. Szczególnie gorąco pozdrawiam studentów WSKSiM.

Życzę Wam Kochani, Młodzi Przyjaciele, abyście z radością podejmowali trud poszukiwania prawdy. Zawsze ją odnajdziecie, gdy tylko wielkodusznie pozwolicie, aby dotarło do Was owo Chrystusowe spojrzenie, które zaprasza nieustannie Was – młodych i pełnych ideałów – do porzucania wszystkiego, co sprzeczne jest z Prawdą i Dobrem.

Z serca wszystkich błogosławię z miejsca Grobów Apostołów na nowy rok akademicki 2015/2016.

ks. Zenon Kardynał Grocholewski, b. Prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego

Watykan, 16 października 2015

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 07 lis 2015, 07:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Inaczej mówiąc młodzi uwalniają swoje serca i swoje umysły od amoków rewolucyjnej propagandy i zaczynają zamiast bzdur dostrzegać rzeczywistość, i zaczynają rozumieć, że tylko realiów należy się trzymać, gdyż nie przemijają, bo nie są modą, bo nie są chaosem ideologicznym, bo nie są narracją cwaniaków. Rzeczywistość jest fundamentem na którym każdy z nas ma możliwość życia w obszarze Dobra, Piękna i Prawdy.
Godność człowieka wyrasta z korzeni karmionych rzeczywistością.
Nijakość człowieka wyrasta z korzeni karmionych chwilowością, modą, narracją ideologiczną, patologią zdegenerowanych systemów, mitami politycznymi, itp.
Młodzi zaczynają odrzucać wtłaczaną w nich nijakość i wybierają godność.


Młodzi skręcają na prawo

Obrazek
Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik


Wychowałam się w domu, w którym wszystkim leżało i leży na sercu dobro Polski i Polaków. Troska o prawdę historyczną.

Mam nadzieję, że po zmianie władzy wartości, które od wieków stanowiły o naszym Narodzie, budowały narodową jedność, nie będą deptane, a laicyzacja Polski zostanie zatrzymana. Wiara i wierność wartościom były zawsze ściśle związane z naszym państwem, nadawały kierunek i scalały Naród. To warunek naszego rozwoju i niezależności.

W swoich oczekiwaniach nie jestem odosobniona. Moi znajomi, z którymi się spotykam poza szkołą, m.in. związani ze Związkiem Harcerstwa Rzeczypospolitej, również starają się kierować wartościami katolickimi i tego oczekują od polityków.

To były pierwsze wybory parlamentarne, w których brałam udział.

Nie kryję, że wiążę nadzieje z nowym rządem. Choć nie wszystko mi odpowiada w programie partii rządzącej. W kwestiach fundamentalnych, jak obrona życia od poczęcia i zakaz aborcji, PiS niestety nie jest wierne nauce Kościoła.
Mam świadomość, że obietnice i zapowiedzi zweryfikują najbliższe lata. Liczę na zmianę wieku emerytalnego, likwidację gimnazjów, rozwój gospodarczy, a także na zmianę podejścia państwa do obywatela. Aby osoby z inwencją, przedsiębiorcze, nie były traktowane jak potencjalni przestępcy. By obrona fundamentalnych wartości nie była ścigana przez prawo, a dewiacje nie miały statusu normalności.

Maria Kołakowska

http://www.naszdziennik.pl/mysl/146659, ... prawo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 02 mar 2016, 09:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Z ich śmierci wyrosło dobro

Kombatanci, przedstawiciele instytucji państwowych i organizacji samorządowych oraz warszawiacy wzięli udział we wtorkowych obchodach Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Uroczystość odbyła się na tzw. Łączce na Wojskowych Powązkach.

Obrazek

Były żołnierz AK Józef Bandzo (ps. „Jastrząb”) podkreślił podczas uroczystości, że trzeba kultywować pamięć Żołnierzy Wyklętych, zwłaszcza w tym miejscu, na Łączce, gdzie nadal spoczywają nierozpoznani.

Bandzo w listopadzie 1944 roku został aresztowany przez NKWD, następnie uciekł i walczył m.in. w działającej na Podlasiu 5. Wileńskiej Brygadzie AK majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” i Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym. Po ujawnieniu się podczas ogłoszonej w 1947 roku amnestii był inwigilowany i prześladowany. Został także skazany na dożywocie, wiele lat spędził w więzieniu.

Prof. Wiesław Jan Wysocki zwrócił się do tych, którzy – jak mówił – noszą „blizny historii i obolałą pamięć”. – Armia Podziemna powraca i będzie wracała jeszcze długo – podkreślił. – Ci, którym marzyło się, by Polska była Polską, chcieli tutaj mieć krzyż, a nie na modłę europejską zbudowany panteonik. Chcemy, aby duch wolności – który mierzy się nie panteonikami, ale krzyżami – tu zatriumfował. Chcemy, żeby było to miejsce polskie – Campo Santo, na wzór Cmentarza Orląt – oświadczył.

Pełnomocnik prezesa IPN ds. poszukiwań nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego prof. Krzysztof Szwagrzyk ocenił, że obecność na Łączce w Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych jest „dowodem na to, że po raz kolejny chcemy w tym dniu pamiętać o naszych bohaterach i oddać im należne honory”.

Jak zauważył, wspominając o Żołnierzach Wyklętych należy także pamiętać i mówić o ich rodzinach. – Tych ludziach, którzy przez kilkadziesiąt lat pozbawieni byli informacji podstawowej, niezbywalnej dla każdego człowieka. Informacji niezbywalnej dla każdego człowieka, gdzie pochowano ich najbliższych – podkreślił.

Szwagrzyk przypomniał, że pod pomnikami (cmentarza) wciąż spoczywa ponad 90 bohaterów oraz że nadal nie zostali odnalezieni m.in. gen. August Emil Fieldorf, płk Łukasz Ciepliński i rtm. Witold Pilecki. Jego zdaniem, powinniśmy „spełnić swój obowiązek do końca i odnaleźć wszystkich bohaterów”.

Historyk przywołał także postać zamordowanego na Mokotowie w 1952 roku ppor. Zbigniewa Romera. – Wdowa po nim – Maria Romerowa – z dwojgiem dzieci w różnych urzędach w całej Warszawie usiłowała dochodzić informacji, gdzie są zwłoki jej męża. W Okręgowym Sądzie Rejonowym w Warszawie usłyszała (...), że „po takich zbrodniarzach ziemia musi być zrównana” – mówił.

– Z jednej strony wdowy, dzieci i osamotnione rodziny, z drugiej potężne państwo komunistyczne. Wydawałoby się, że ta walka może mieć tylko jeden wynik. A jednak dzisiaj to rodziny zwyciężyły. Po bardzo wielu latach mogą przyjść do tego miejsca i się pomodlić, a ci, którzy przez wiele lat im to uniemożliwiali, odchodzą w niebyt – dodał Szwagrzyk.

Modlitwę w intencji zamordowanych i poległych – tych, którzy „swoje życie złożyli w ofierze za Polskę wolną, niepodległą” – poprowadził ksiądz Stanisław Małkowski.

– Ich ofiara owocuje. Żołnierze Wyklęci wychodzą z podziemia wielką armią zwycięstwa, która z góry za nas się modli, a tutaj przyzywa naszej pamięci – mówił. – Pamięci zwanej świętą, czyli niekończącą się, nieustającą. (...) Pamięci tych, którzy wywołują z niepamięci Żołnierzy Wyklętych, i tych, którzy swoje życie oddali Bogu, honorowi, Ojczyźnie, i tym, którzy żyją – mówił ks. Małkowski. – Modlimy się dzisiaj, aby z tych ofiarnych śmierci Żołnierzy Niezłomnych, Żołnierzy Wyklętych, wyrastało dobro.

Wieńce przed Panteonem – Mauzoleum Wyklętych-Niezłomnych złożyli m.in. przedstawiciele rodzin Żołnierzy Wyklętych oraz Rady Ochrony Pomników Walk i Męczeństwa, Ministerstwa Obrony Narodowej, Instytutu Pamięci Narodowej, regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność”, Instytutu im. Marszałka Józefa Piłsudskiego i Fundacji „Łączka”.

Kwiaty złożyli reprezentanci warszawskiego obwodu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, Związku Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego, Polskiego Związku Więźniów Obozów Koncentracyjnych, Związek Strzelecki „Strzelec”, członkowie Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej itd.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych został ustanowiony w 2011 roku w hołdzie członkom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego państwa polskiego przeciwstawili się sowieckiej agresji i reżimowi komunistycznemu. Data 1 marca upamiętnia rocznicę stracenia z rąk funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa w więzieniu na Rakowieckiej kierownictwa IV Komendy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”.

RS, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... dobro.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 19 kwi 2016, 17:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Jeżeli Polacy odwrócą się od Boga, odrzucą swoją wielopokoleniową kulturę cywilizacji łacińskiej na rzecz liberalno - lewackiego płytkiego nihilizmu, to Polska zaginie gdzieś w mrokach przyszłości.
Co najwyżej przetrwa w sercach i umysłach ludzi niezłomnych, ludzi nieprzekupnych, ludzi moralnych.
Tyle tylko pozostanie ze wspaniałego dziedzictwa naszych przodków.
Czy tego chcemy?


Bez Boga nie byłoby Polski

Obrazek

Z ks. prof. dr. hab. Stanisławem Nabywańcem, kierownikiem Zakładu Historii Nowożytnej na Uniwersytecie Rzeszowskim, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Niedawno przeżywaliśmy uroczystości 1050. rocznicy Chrztu Polski. Pozostając w tej podniosłej atmosferze, może warto sięgnąć 50 lat wstecz i przypomnieć milenijne uroczystości. Jak one przebiegały, bo wiemy przecież, że były torpedowane…
– W związku z uroczystymi obchodami Milenium Kościół poddano krytyce ze strony ateistycznego państwa polskiego, rządzonego niepodzielnie przez reżim komunistyczny. Obchody milenijne, jak i każda inna aktywność Kościoła napotykała kontrakcję. Świętowanie Tysiąclecia Chrztu Polski, zaplanowane przez kard. Stefana Wyszyńskiego i zrealizowane przez Kościół w Polsce, stanowiło poważny problem dla ekipy partyjno-rządowej pod przewodnictwem towarzysza „Wiesława”, czyli Władysława Gomułki. Aby odciągnąć ludzi od pielgrzymek i udziału w nabożeństwach, organizowano w tym czasie mecze piłkarskie, emitowano w telewizji atrakcyjne filmy, proponowano w zakładach pracy wycieczki, ponadto w dniach uroczystych obchodów milenijnych zwiększano dyscyplinę partyjną. Ataki na Kościół wzmagały się w mediach. Serię antykościelnych wystąpień rządowych spowodował list Episkopatu Polski do biskupów niemieckich w grudniu 1965 r., zawierający pamiętne słowa: „przepraszamy i prosimy o przebaczenie”.

Jaka była reakcja komunistycznego reżimu wobec Kościoła?
– To zderzenie pomiędzy rządem a Kościołem na tle obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski spowodowało wielkie napięcie. Prymas Polski kard. Wyszyński nie otrzymał zgody na wyjazd do Rzymu, gdzie miał uczestniczyć w uroczystości inaugurującej Milenium Chrztu Polski. Władze partyjno-państwowe bacznie śledziły poczynania Kościoła i czyniły wszystko, aby nie dopuścić w okresie poprzedzającym jubileusz do ożywienia wiary i religijności wśród Polaków. Nie udało się jednak ograniczyć uroczystości kościelnych do obiektów sakralnych. Setki tysięcy ludzi często przekształcało udział w tych uroczystościach w wymowną demonstrację dezaprobaty wobec władzy komunistycznej. W trakcie przygotowań milenijnych w diecezji przemyskiej ks. bp Stanisław Jakiel – uczestnik Soboru Watykańskiego II podkreślał, że biskupi polscy w Rzymie byli oblegani przez biskupów z innych krajów w związku z wręczaniem im zaproszeń na uroczystości milenijne Chrztu Polski. Biskup podkreślał, że była to wielka „hosanna” dla Episkopatu Polski, która jednak zamieniła się w „ukrzyżuj”, kiedy biskupi wrócili do Polski, kiedy „władze polskie stworzyły taką atmosferę przeciwko prymasowi Wyszyńskiemu i biskupom polskim za »orędzie«, iż prawie przypisano nam miano zdrajców”.

Obchody Milenium Chrztu Polski to także zaaresztowanie kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej i prześladowania księży…
– Peregrynacja kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej była jednym z ważniejszych elementów obchodów Milenium Chrztu Polski. Po opuszczeniu aresztu w Komańczy kard. Wyszyński rozpoczął poszukiwanie symbolu obchodu jubileuszu, który zawierałby w sobie istotne elementy polskiej religijności, a zarazem nawiązywałby do tradycji narodowej i był sercem skupiającym wszystkich Polaków. Symbolem takim była Jasna Góra i cudowny Obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Kiedy ojcowie paulini zrelacjonowali mu wydarzenia z 26 sierpnia i powtórzyli głosy wiernych: „Matko, przyjdź do nas”, Prymasowi zrodziła się myśl o peregrynacji Obrazu Jasnogórskiego we wszystkich parafiach Polski. Myśl ta dojrzewała dość długo w sercu i umyśle Prymasa, gdyż podjęcie zadania peregrynacji Obrazu Jasnogórskiego po całym kraju wymagało zaangażowania ogromnych środków, mogło też wywołać zdecydowany sprzeciw ze strony rządu, podobnie jak sama Wielka Nowenna. Podczas obrad Konferencji Episkopatu w lutym 1957 r. wyjawił on swoją myśl o peregrynacji Matki Bożej Jasnogórskiej, oczekując opinii na ten temat od swych współbraci w biskupstwie. Biskupi z niewielkim entuzjazmem przyjęli propozycję, gdyż obawiali się, że nawiedzenie może prowadzić do praktyk zabobonnych wśród wiernych.

Ale ostateczna decyzja była pozytywna…
– Owszem, po głosowaniu okazało się, że nieznaczna większość biskupów jest za tą formą przygotowania Narodu na Milenium Chrztu Polski. Decyzję o peregrynacji ostatecznie podjęto i 11 kwietnia 1957 r., kiedy to Episkopat Polski zaakceptował nawiedzenie jako jedną z głównych form przygotowania i przeżywania Milenium. Peregrynacja stała się niejako odpowiedzią Matki Bożej Królowej Polski na Śluby Narodu złożone na Jasnej Górze 26 sierpnia 1956 r. i odnowione 5 maja 1957 r. we wszystkich polskich parafiach. Jej cel upatrywano w religijno-moralnym odrodzeniu całego Narodu Polskiego. Pierwszym etapem nawiedzenia była archidiecezja warszawska. Etap ten rozpoczął się 29 sierpnia 1957 r.

Jak doszło do aresztowania obrazu Matki Bożej?
– Po uroczystościach w katedrze lubelskiej 7 kwietnia 1966 r. Obraz został zatrzymany przez milicję i odwieziony na Jasną Górę. Stamtąd raz jeszcze wyruszył na uroczystości milenijne na Warmię. W drodze powrotnej milicja znów aresztowała Obraz i przewiozła go przed nieprzygotowaną na nawiedzenie archikatedrę warszawską, gdzie pozostał do 2 września. W tym dniu miał być przewieziony do Katowic, skąd 4 września miała się rozpocząć peregrynacja Matki Bożej w diecezji katowickiej. W drodze samochód-kaplica wiozący Obraz został zatrzymany przez milicję pod Będzinem i zawrócony na Jasną Górę. Tam przebywał do czerwca 1972 r. w kaplicy świętego Pawła Pustelnika, odgrodzony od wiernych metalowymi kratami. Decyzją Episkopatu Polski rozpoczął się nowy etap peregrynacji Matki Bożej Jasnogórskiej po polskiej ziemi – w symbolach nawiedzenia, którymi były: puste ramy, kwiaty, paląca się świeca i Ewangeliarz. Inspiratorem wywiezienia Obrazu z Jasnej Góry był ks. Józef Wójcik. Wtajemniczył on w swoje plany jedynie Prymasa Wyszyńskiego i kilka innych osób. Dokonał tego 13 kwietnia 1972 r. To właśnie dzięki niemu Obraz powrócił na szlak pielgrzymki 18 kwietnia 1972 r. podczas uroczystości w Radomiu.

Wbrew intencjom władz komunistycznych puste ramy i świeca symbolizująca Matkę Bożą jeszcze bardziej zjednoczyły Naród. Co dało nam, Polakom, Milenium?
– Przed głównymi uroczystościami do katolików w Polsce swoje orędzie skierował Papież Paweł VI. Odczytywano je w kościołach 20 marca 1966 r. Niektórzy księża po odczytaniu orędzia papieskiego przeprowadzili w kościele głosowanie przez podniesienie ręki, czy parafianie upoważniają ich do skierowania listu do Papieża z zaproszeniem na uroczystości milenijne w Polsce. Niestety, Papieża do Polski nie wpuszczono. Mimo tej, jak to komuniści określali, spektakularnej klęski Kościoła, Milenium przyczyniło się do zbioru obfitych plonów w wielu dziedzinach życia religijno-moralnego i społecznego. Były to plony duchowe, materialne i moralne. Obfitowały w nie wspólnoty Kościołów lokalnych, parafie i poszczególni wierni. Były to plony zarówno jednorazowe, krótkotrwałe, ale również wielopłaszczyznowe i długofalowe. Znakomitym komentarzem do tego, co dało Polakom Milenium i trwająca w ramach jego obchodów peregrynacja Jasnogórskiego Obrazu były słowa Papieża Jana Pawła II, który w swoim liście skierowanym na zakończenie pierwszej peregrynacji Matki Bożej po Polsce 12 października 1980 r. napisał: „Niełatwo ogarnąć myślą, a cóż dopiero wyrazić w ludzkich pojęciach i słowach to wszystko, czego dokonało Nawiedzenie Matki Bożej w naszym Narodzie. Duchowe dary i nadprzyrodzone moce łatwiej pojąć zmysłem wiary, a już chyba najprościej przełożyć je na język duszy, która raduje się w Bogu, gdyż wielkie rzeczy uczynił jej Wszechmocny, Ten, który obdarza mocą i wolnością dzieci Bożych. Cieszy nas ten Boży plon długoletniej peregrynacji Matki Bożej w naszych diecezjach i parafiach. Plon obfity w trwałe owoce, bo zrodzone z głębokiej przemiany wnętrza, pod działaniem łaski, w woli ochrony i rozwoju dobra, które staje się błogosławieństwem i siłą życia dla każdego, kto dobro to uznaje za wartość nadrzędną. Tej świadomości osobistej towarzyszy równocześnie powszechne przekonanie o tym, że umocniła się wiara ludzi opowiadających się za Chrystusem i że pogłębiła się więź braterstwa i jedności wśród Polaków – synów i córek wspólnej Ojczyzny i wyznawców tego samego Kościoła Chrystusowego. Na pewno wzrosło zaangażowanie w apostolstwo na rzecz własnego Narodu i spotęgowała się świadomość odpowiedzialności za obecność Chrystusa w życiu innych ludów i krajów”.

Jedno z haseł lansowanych przez komunistyczne władze podczas alternatywnych obchodów brzmiało: „Polska Ludowa ukoronowaniem tysiąclecia naszego państwa”, ale ludzie nie dali się zwieść i uroczystości kościelne zdecydowanie przebiły alternatywne, organizowane przez PRL-owskie władze…
– W latach obchodów Wielkiego Jubileuszu Tysiąclecia Chrztu celem ówczesnych władz komunistycznych było dokonanie jak największych podziałów w Narodzie, aby sam jubileusz nie stał się ogólnonarodową manifestacją wiary katolickiej, motywem jej ożywienia, dowodem na wierność Polaków Stolicy Apostolskiej, ale żeby jego przebieg miał wyłącznie świecki charakter i był wielkim jubileuszem istnienia państwowości na ziemiach polskich. Przejawem prób zeświecczenia uroczystości milenijnych było choćby hasło budowy 1000 szkół na tysiąclecie państwa. Pełne poparcie, w specjalnym liście do duchowieństwa, osób zakonnych i wiernych, dla rządowego programu obchodów 1000-lecia państwa polskiego wyraził prawosławny metropolita Tymoteusz, który podkreślał, że wydarzenie powstania państwa polskiego wiąże się z momentem przyjęcia chrześcijaństwa z dwóch kierunków – łacińskiego i grecko-słowiańskiego. Wezwał on też wszystkich prawosławnych do wspierania inicjatywy budowy tysiąca szkół na 1000-lecie państwa polskiego. Gomułka z wściekłością atakował Kościół katolicki i kard. Wyszyńskiego. W jednym ze swoich przemówień nazwał księdza Prymasa wojującym z państwem ludowym nieodpowiedzialnym pasterzem pasterzy, deklarującym, że nie będzie się korzył przed polską racją stanu, stawiającym swe urojone pretensje co do duchowego zwierzchnictwa nad Narodem Polskim wyżej niż niepodległość Polski. W swym wystąpieniu Gomułka insynuował też, że Polskę zgubił Kościół, a wyzwoliła ją „władza ludowa”. Organizowane z wielką nerwowością przez ekipę Gomułki obchody 1000-lecia państwowości miały przyćmić, zdyskredytować i stłumić obchody milenijne. Wydawało się to łatwe, gdyż Kościół nie dysponował takimi możliwościami jak państwo. Został jednak gremialnie, tłumnie i zdecydowanie wsparty przez katolicki Naród. Wysłuchane zostało przez Boga wołanie wielkiego Prymasa Polski kard. Augusta Hlonda, poprzednika Prymasa Tysiąclecia – da mihi animas! (daj mi dusze!). Walkę o rząd dusz wygrał Kościół katolicki w Polsce.

Jak Ksiądz Profesor wspomniał, mimo niesprzyjających okoliczności Polska pozostała wierna swemu chrześcijańskiemu dziedzictwu i komuniści przegrali to starcie o rząd dusz. Co o tym zdecydowało?
– Tak. Moralnym zwycięzcą w tym starciu okazał się bez wątpienia Kościół. Co o tym zdecydowało? Moc modlitwy! Wielka Nowenna – dziewięć lat modlitwy i głębokiej pracy moralnej – była czasem odnowy duchowej i upraszania u Boga, przez przyczynę Matki Najświętszej, łaski zwycięstwa wiary i wolności Kościoła. Swój duchowy wkład w przygotowanie i przebieg uroczystości milenijnych miały rzesze wiernych, jak również zakony i zgromadzenia zakonne. Warto tu przytoczyć przykłady: przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej w Przemyślu wezwała wszystkie siostry do modlitw w intencji spokojnego przebiegu Jubileuszu Tysiąclecia Chrztu Polski i do składania ofiar duchowych na intencję, by Prymas Polski oraz biskupi mogli przeprowadzić Naród Polski szlakiem Jasnogórskiej Pani w nowe tysiąclecie. Codziennie 2-3 siostry podejmowały post, dzieła miłosierdzia względem chorych lub potrzebujących, odmawiały Różaniec i odprawiały Drogę Krzyżową. Matka generalna Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP w Starej Wsi k. Brzozowa przekazała podległym swojej władzy siostrom kalendarz obchodów milenijnych w kraju, w Rzymie i w Chicago. Zgromadzenie włączyło się w te obchody poprzez katechezę, w której siostry katechetki uświadamiały dzieci o doniosłości przeżywanych chwil i wzywały do modlitwy. W okresie obchodów milenijnych przyjęła się praktyka peregrynacji obrazu Matki Bożej w rodzinach, nastąpiło również nasilenie ruchu pielgrzymkowego do Częstochowy. Z każdej niemal parafii wyruszali jubileuszowi pątnicy na Jasną Górę, mimo iż Służba Bezpieczeństwa bardzo interesowała się tym, kto, skąd i kiedy wyrusza na pielgrzymkowy szlak. Władza posiadała pełną kontrolę nad państwowymi środkami lokomocji, przede wszystkim nad koleją, a mimo tych utrudnień radość z sukcesu, że tylko część wiernych wyjedzie do Częstochowy była przedwczesna, co przyznały same służby bezpieczeństwa. Tylko z diecezji przemyskiej na uroczystości milenijne wyjechało ok. 1300 osób świeckich oraz 70 duchownych. Zdelegalizowana przez władze państwowe w 1949 r. Sodalicja Mariańska wznowiła swą działalność w okresie Wielkiej Nowenny przed Milenium Chrztu Polski. Członkami Sodalicji byli głównie nauczycielki i pracownicy administracji państwowej, a celem tej organizacji było „oddziaływanie na młodzież, pomoc w katechezie”. Podczas spotkań formacyjnych i rekolekcji sodaliski i sodalisi realizowali program milenijny zgodny z dorocznym hasłem Wielkiej Nowenny. W 1963 r. podjęli tematykę przygotowania społeczeństwa polskiego do oddania się Narodu w niewolę Matki Bożej. Wierni w ramach przeżywania uroczystości milenijnych Chrztu Polski w wielu miejscowościach masowo wznosili krzyże i kapliczki przydrożne bądź też odnawiali istniejące.

Dziś rok 966 to data najbardziej rozpoznawalna przez Polaków wierzących czy niewierzących. To chyba dobrze, że sięgamy w naszą przeszłość, pamiętając, kiedy się ona zaczęła.
– Chrzest Mieszka I i jego najbliższego otoczenia w 966 r. wprowadził plemię Polan i rodzące się państwo polskie do tysiącletniej wówczas wspólnoty religijnej, założonej przez Chrystusa – do Kościoła katolickiego. Przyczynił się do powstania państwa polskiego jako nowej wspólnoty politycznej, uformowanej ostatecznie przez Mieszka I w nowoczesny na tamte czasy organizm państwowy, obejmujący cały szereg plemion słowiańskich między Odrą, Wisłą i Bugiem. To państwo dzięki aktowi chrztu swego księcia weszło do wspólnoty międzynarodowej, budowanej w Europie od kilku wieków w oparciu o wartości kultury greckiej i rzymskiej, a wzbogaconej wartościami biblijnymi i ewangelicznymi, pozostając jednak zakorzenione w kulturze słowiańskiej. Temu młodemu, rodzącemu się państwu chrzest dał fundament niepodległości i gwarancje bezpieczeństwa. Chrześcijański książę zapewniał nienaruszalność granic Polski oraz w oparciu o uniwersalizm kulturowy i religijny nadał jej narodowy charakter. Już pierwsza struktura organizacyjna Kościoła pochodząca z 968 r. stała się zwornikiem jednoczącym wszystkie dzielnice kraju i zagwarantowała jego niezależność kościelną, a co za tym idzie – i polityczną, od arcybiskupów Magdeburga i margrabiów niemieckich – tę niezależność umocniła zbudowana w 1000 r. organizacja metropolitalna. Mieszko I, przyjmując chrzest, wprowadził swych poddanych w krąg kultury łacińskiej zbudowanej na myśli greckiej, prawie rzymskim i przenikniętej ideałami życia chrześcijańskiego. Konsekwencją chrztu Mieszka była wynikająca z miłosierdzia chrześcijańskiego troska o ubogich i cierpiących, nauczanie, troska o język polski – język modlitwy i przepowiadania Bożego Słowa.

Dziś mamy wolność, ale Europa w imię tzw. postępu czy źle pojętej tolerancji odchodzi od swoich chrześcijańskich korzeni, do trwania przy których zachęcał św. Jan Paweł II. Gdzie należy szukać odnowy, fundamentów naszej tożsamości, co może nas wzmocnić?
– Oddajmy może głos przywołanemu w pytaniu pana redaktora św. Janowi Pawłowi II, przytaczając jego wypowiedzi w tej sprawie: „Zrąb tożsamości Europy jest zbudowany na chrześcijaństwie. A obecny brak jej duchowej jedności wynika głównie z kryzysu tej chrześcijańskiej samoświadomości”. Jan Paweł II podkreślił też rolę, jaką może i powinna odegrać Polska w zahamowaniu podcinania przez Europę własnych, chrześcijańskich korzeni: „Naszej wiary, żywej i głębokiej, potrzebuje bardzo Zachód na historycznym etapie budowania nowego systemu wielorakich odniesień. Mocnego znaku zawierzenia Chrystusowi potrzebuje Wschód, duchowo spustoszony przez lata programowej ateizacji. Europa potrzebuje nas wszystkich zebranych solidarnie wokół Krzyża i Ewangelii”. Papież, gdy zapraszał młodych ludzi do udziału w Światowych Dniach Młodzieży w Paryżu, mówił do polskiej młodzieży: „Jak pojedziecie do tego Paryża, to wszystkim mówcie: my jesteśmy z Poznania, my jesteśmy stąd, skąd się Polska zaczęła, od Mieszka I i Bolesława Chrobrego”. W Europie, zwanej często postchrześcijańską, zdaniem Papieża Polaka, „coraz powszechniejsza i pilniejsza jest […] potrzeba radykalnej odnowy jednostek i społeczeństw, zdolnej zapewnić sprawiedliwość, solidarność, uczciwość i jawność”.

Jakie wyzwania dziś stoją z jednej strony przed Kościołem w Polsce, a z drugiej – przed państwem polskim?
– Myślę, że tym wyzwaniem jest przestrzeganie szacunku dla ludzi wierzących, dla wartości ponadczasowych i obiektywnych wynikających z prawa naturalnego, a dla chrześcijan także z pozytywnego prawa objawionego. Tym wyzwaniem jest także uszanowanie, promowanie i przekazywanie dziedzictwa narodowego, czyli wierność zawołaniu: Bóg – Honor – Ojczyzna!

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... olski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 13 maja 2016, 15:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://marucha.wordpress.com/2016/05/1 ... rycerstwo/

Czy Cervantes zabił rycerstwo?
Posted by Marucha w dniu 2016-05-11 (środa)

Obrazek
„Don Quixote” by Gustave Doré, wikicommons


Przed kilkoma dniami [22.04] minęła 400 rocznica śmierci słynnego hiszpańskiego autora. Odszedł wtedy Miguel de Cervantes Saavedra. Wkrótce ogłoszono go jednym z najlepszych pisarzy hiszpańskojęzycznych, jednak wieść o jego śmierci pozostała bez wpływu na społeczeństwo Kastylii.
Pogrzebowi renesansowego giganta zabrakło publicznych honorów czy narodowej żałoby.
Najsłynniejsza powieść Cervantesa, „Don Kichote z La Manchy”, stała się popularna już za jego życia oraz później, po śmierci. Po tłumaczeniach na francuski i angielski przełożono ją na kolejne języki. Niepowodzenia tytułowego Don Kiszota i jego pomocnika Sanczo Pansy stały się popularne w Europie i nie tylko. Don Kiszot naprawiający urojone krzywdy i walczący z fikcyjnymi wrogami personifikował idealizm oderwany od rzeczywistości. Od jego imienia utworzono słowo donkiszoteria oznaczające niepraktyczny idealizm.
Europejskie społeczeństwo dostrzegło w Don Kiszocie kpinę z rycerskich ideałów, porzuconych w następującym stuleciu. Don Kiszota uznano za pierwszą współczesną powieść, a jej wpływ sięgał daleko. Po czterech stuleciach pojawiają się pytania: czy Cervantes zniszczył ducha rycerskiego przez opublikowanie powieści o Don Kiszocie? A jeśli tak, to czy taka była jego intencja?

Pióro jako miecz

Obrazek

Miguel Cervantes urodził się w epoce rozkwitu renesansu w jego rodzinnej Hiszpanii. Król Filip II zbudował nową stolicę w Madrycie. Jego pałac zwany El Escorial stał się centrum sztuki, muzyki i kultury. Druk pozwolił na rozkwit popularnych dzieł. Wśród nich znalazły się średniowieczne romanse. Minęły czasy heroicznej epiki, takiej jak „Pieśń o Rolandzie” czy „Pieśń o Cydzie”. W epoce Cervantesa to literatura romantyczna stała się ostatnim krzykiem mody.
Plinio Corrêa de Oliveira opisał ten okres w „Rewolucji i Kontrrewolucji” w następujący sposób: „krok za krokiem, powaga i surowość poprzednich czasów traciły na wartości. Wszystko zmierzało ku wesołości, powabowi i świętowaniu. Serca zaczęły się odrywać od umiłowania poświęcenia, autentycznej czci dla Krzyża oraz dążenia do świętości i życia wiecznego. Rycerstwo, poprzednio jedno z najwyższych uosobień chrześcijańskiej surowości, stało się kochliwe i sentymentalne”.

Zgon rycerstwa mocno przesadzony
Cervantes parał się wieloma zawodami. Jak wielokrotnie powtarzał, największą dumę czerpał z kariery żołnierskiej. W 1571 r. jako młodzieniec wstąpił w szeregi żołnierzy Świętej Ligi i pożeglował na wschodnie Morze Śródziemne, by walczyć z muzułmanami. W wigilię Bitwy pod Lepanto dostał gorączki i pozostał po pokładem, gdy rozpoczęła się walka. Jednak nie mógł się oprzeć chęci wzięcia w niej udziału. Wstał i popędził na pokład, gdzie mężnie walczył z muzułmanami starającymi się dokonać abordażu. Pod koniec bitwy Cervantes został postrzelony w lewą rękę, którą następnie musiano mu amputować.

Bitwa pod Lepanto
Cervantes zawsze zachował najgłębszy szacunek dla idealizmu. Jego celem było zwalczanie pseudo-rycerstwa. Szkoda rycerskiemu ideałowi została uczyniona jeszcze przed jego czasami. Czy to Cervantes zabił rycerstwo? Nie – wielkie ideały są trudne do zabicia.
W XIX wieku autorzy tacy jak sir Walter Scott i lord Byron próbowali ożywić opowieści o rycerstwie porzucone od dłuższego czasu. Ich próby przypominały jednak bardziej historie ośmieszone przez Cervantesa, niż prawdziwą rycerską epikę. Wpływ tych neo-rycerskich romansów sięgał daleko. Szydercy, tacy jak Mark Twain, posunęli się nawet do twierdzenia, że Ivanhoe sir Waltera Scott’a stał się przyczyną Wojny Secesyjnej.
Dziś mało kto zgodzi się z tym twierdzeniem. Jednak książki mają niekiedy głęboki wpływ na społeczeństwo. Mogą ożywić ideały w sercach ludzi, ale także je uśpić. To właśnie wydaje się dokładniejszym opisem tego, co uczynił Cervantes: rycerstwo nie zostało przezeń uśmiercone. W rzeczywistości ono zasnęło.

Budząc ideał
Czego potrzeba, by prawdziwe rycerstwo się obudziło? Cztery stulecia po Cervantesie większość osób nie umie nawet zdefiniować czym ono jest. Pozostaje ono w uśpieniu.
Tymczasem nowoczesny człowiek chwyta się brzytwy, dążąc do egoistycznych celów oddalających go od prawdziwego heroizmu. Leon Gautier, w swojej monumentalnej pracy „Rycerstwo” opisuje korzenie raison d’etre rycerza. „Kościół powiedział do barbarzyńców XIX stulecia: połączcie odwagę z umiarem. Oni to uczynili i stopniowo ich dzikość stała się dzielnością. Nie ma rycerza bez męstwa – głosi stare przysłowie. Wszystkie inne cnoty są z nią związane – lojalność, hojność, umiarkowanie, dworność i ich ukoronowanie – honor. Cały kodeks rycerski zawiera się w tych sześciu cnotach”.
Obecnie żyjemy w epoce neo-barbarzyńskiej. Dzisiejszych barbarzyńców cechuje jednak nieumiarkowane tchórzostwo, a nie odwaga. Aby odpowiedzieć na kryzysy nękające współczesne społeczeństwo, ludzie muszą ponownie przyjąć mentalność rycerską. Oddanie i samopoświęcenie cechujące minione epoki, również zdeterminuje naszą obecną erę.
Jak pokazał Cervantes, z sentymentalizmem trzeba zerwać. To musi być pierwszy krok na drodze do restauracji zasady honoru – będącej jak zauważył Gautier – ukoronowaniem wszystkich rycerskich cnót. Gautier dedykuje swe wielkie dzieło chwalące rycerstwo sprzecznej postaci Miguela de Cervantesa. Cztery wieki po jego śmierci poniższe słowa trafnie go upamiętniają:
„Dedykuję tę pracę pamięci Miguela Cervantesa Saavedry, śmiejącego się z rycerstwa w swoich książkach, a jednocześnie prawdziwego rycerza w życiu. Dedykuję go największemu z hiszpańskich autorów i jednemu z najbardziej walecznych żołnierzy Hiszpanii – autorowi Don Kiszota – rannemu Rycerzowi Lepanto”.

Ben Broussard

Tłumaczenie: mjend
Źródło: tfp.org

http://www.pch24.pl/czy-cervantes-zabil ... z48IG18h1B


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 15 cze 2016, 19:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Cywilizacja Łacińska w punktach

To jest notka edukacyjna, która skrótowo charakteryzuje i definiuje Cywilizację Łacińską.

Grzegorz GPS Świderski

Lista znanych cywilizacji:

1. Inkaska – wymarła,
2. Aztecka – wymarła,
3. Chińska,
4. Egipska – wymarła,
5. Bramińska,
6. Żydowska,
7. Babilońska – wymarła,
8. Irańska – wymarła,
9. Syryjska – wymarła,
10. Tybetańska,
11. Punicka – wymarła,
12. Sumeryjska – wymarła,
13. Egejska – wymarła,
14. Numidyjska,
15. Turańska,
16. Spartańska – wymarła,
17. Ateńska – wymarła,
18. Hellenistyczna – wymarła,
19. Rzymska – wymarła,
20. Bizantyńska,
21. Łacińska,
22. Arabska.

Trzy fundamenty Cywilizacji Łacińskiej:

Rzymskie prawo.
Filozofia grecka.
Moralność chrześcijańska.

Podstawowe zasady Cywilizacji Łacińskiej:

Moralność zgodna z nauką Kościoła katolickiego.
Chrześcijański uniwersalizm. Moralność dotyczy wszystkich tak samo, a zatem wszyscy ludzie są równi wobec moralności. Nie istnieją żadne grupy ludzi jakoś wyróżnione przez moralność. Z tego wynika równość wobec prawa publicznego.
Nawet polityka i wojna nie są wolne od ograniczeń etycznych.
Wyższość moralności nad prawem - źródłem prawa jest moralność - nie znaczy to, że prawo to kodyfikacja moralności, ale że prawo musi być zgodne z moralnością, czyli mogą istnieć nieskodyfikowane prawa moralne, ale wszelkie ustawy muszą być zgodne z moralnością.
Indywidualizm. Za swoje czyny i grzechy każdy człowiek odpowiada osobno, samodzielnie, indywidualnie. Ludzie będą zbawieni pojedynczo, a nie grupowo. Chrześcijaństwo całkowicie odrzuca odpowiedzialność zbiorową i przechodzenie grzechów z pokolenia na pokolenie.
Każdy człowiek, bez wyjątków, nawet chory, młody, nierozwinięty, niedorozwinięty, ułomny czy nienormalny, posiada wolną wolę, a zatem zdolność do twórczości, do tworzenia nowych bytów, do samodzielnego inicjowania związków przyczynowo skutkowych. Chrześcijaństwo odrzuca determinizm.
Człowiek jest podmiotem, a nie przedmiotem.
Stale rosnące wymogi etyczne i doskonalenie prawa w oparciu o nie.
Władzę i poddanych obowiązują te same prawa moralne.
Władza hierarchiczna z silnym samorządem.
Zdolność społeczności do samoorganizacji, do samonaprawiania się, do oddolnego działania, czyli do pracy organicznej.
Różnorodność i dążenie do równania wzwyż, ku najbogatszemu, ku najmądrzejszemu, ku najlepszemu.
Dualizm prawa, które dzieli się na prywatne i publiczne. I tak samo władztwo nad terenem podzielone jest między właściciela i suwerena.
Relacja między prawem a wolnością polega na tym, że wolność każdego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się prawo drugiego.
Zwierzchnictwo władzy duchowej nad świecką.
Tolerancja religijna i rozdzielenie władzy cywilnej i duchowej.
Święte prawo własności – szczególnie ziemi i nieruchomości.
Samodzielność i niezależność ekonomiczna ludzi.
Małżeństwo monogamiczne kobiety i mężczyzny.
Nadrzędność rodziny, czyli ojca i matki z dziećmi nad rodem, czyli wszelkimi krewnymi.
Armia w postaci pospolitego ruszenia, czyli ochotnicza.
Czas jest dobrem, które trzeba szanować, zagospodarowywać, oszczędzać. Istnieje więź poprzez pokolenia, historyzm, współodpowiedzialność za przeszłość i przyszłość, wspólna świadomość historyczna.
Naród, jako naturalny związek duchowy, oparty na dobrowolności.

Klasyczny kanon edukacyjny Cywilizacji Łacińskiej – Siedem Sztuk Wyzwolonych:

Trivium:

Gramatyka,
Logika,
Retoryka.

Quadrivium:

Geometria,
Arytmetyka,
Astronomia,
Muzyka.

Najważniejsze wartości filozofii greckiej:

Prawda,
Dobro,
Piękno.

Zasady prawne Cywilizcji Łacińskiej - paremie łacińskie:

Accusare nemo se debet – Nikt nie musi oskarżać siebie samego. Nie można nikogo przymuszać do zeznawania przeciwko sobie.
Actor rei forum sequitur – Powód idzie do sądu (właściwego dla) pozwanego. Zasada określająca właściwość miejscową sądu.
Advocatorum error litigatoribus non noceat– Błąd adwokatów niech nie szkodzi stronom.
Aequitas sequitur legem– Sprawiedliwość idzie za prawem.
Alienus dolus nocere alteri non debet – Nikogo nie powinien obciążać cudzy podstęp.
Ambulatoria est voluntas defuncti usque ad vitae supremum exitum – Wola spadkodawcy może być zmieniona aż do ostatniego tchnienia.
Audiatur et altra pars –Niech będzie wysłuchana również i druga strona. Nie potępiaj bez wysłuchania wszystkich argumentów za i przeciw. Daj stronie oskarżonej szansę na skuteczną obronę. Nie feruj bezwzględnego wyroku, jeśli nie jesteś absolutnie pewien swoich racji.
Bellum nec timendum, nec provocandum–Nie trzeba ani bać się wojny, ani jej prowokować.
Bis de eadem re ne sit actio – Nie można procesować się dwa razy o to samo.
Carum est, quod rarum est – Drogie jest to, co rzadkie. To, co jest rzadkie, jest cenne.
Cedant arma togae – Niech oręż ustąpi przed togą.
Cessante ratione legis, cessat ipsa lex – Gdy ustaje przyczyna obowiązywania ustawy, traci moc sama ustawa.
Cogitationis poenam nemo patitur – Nikogo nie karze się za jego myśli. Nikt nie ponosi odpowiedzialności za swoje myśli. Myśli nie podlegają osądowi.
Commodum eius esse debet, cuius est periculum. – korzyść musi przypadać temu, kto ponosi ryzyko.
Consuetudo pro lege servatur. – zwyczaj jest traktowany jako prawo.
Cum in verbis nulla ambiguitas est, non debet admitti voluntatis quaestio – Gdy w słowach nie ma żadnej dwuznaczności, nie należy podnosić kwestii woli.
Delicta parentium liberis non nocent – Czyny niedozwolone rodziców nie obciążają dzieci.
Dolum malum facit qui ex aliena iactura lucrum quaerit – Działa podstępnie, kto próbuje osiągnąć zysk z cudzego niepowodzenia.
Dolus non praesumitur – Złego zamiaru nie domniemuje się.
Dura lex, sed lex – Twarde prawo, ale prawo.
Ei incumbit probatio qui dicit non qui negat – Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto twierdzi, a nie na tym kto przeczy.
Eius est nolle, qui potest velle. – ten tylko może nie chcieć, kto może chcieć.
Favorabiliores rei potius quam actores habentur – Korzystniejszą [sytuację procesową] mają pozwani niż powodowie.
Hominem causa omne ius constitutum sit – Wszelkie prawo winno być stanowione ze względu na człowieka.
Ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet – Nieznajomość prawa szkodzi, nieznajomość faktu nie szkodzi.
Impossibilium nulla obligatio est – Nie ma zobowiązania, gdy [świadczenie] jest niemożliwe.
In dubio pro reo – W razie wątpliwości [należy rozstrzygać] na korzyść pozwanego.
In legibus magis simplicitas quam difficultas placet – W prawie podoba się bardziej prostota niż zawiłość.
In omnibus quidem, maxime tamen in iure aequitas spectanda sit – We wszystkim, szczególnie jednak w prawie, należy mieć na względzie [zasady] słuszności.
In testamentis plenius voluntates testantium interpretamur – Wykładnia testamentów opiera się na wnikliwym badaniu woli testatorów.
Incivile est nisi tota lege perspecta una aliqua particula eius proposita iudicare vel respondere– Nieprawidłowe jest wydawanie wyroku lub opinii prawnej bez uwzględnienia całości ustawy, na podstawie jednego jej fragmentu.
Is damnum, dat qui iubet dare – Ten wyrządza szkodę, kto rozkazuje ją czynić.
Is fecit, cui prodest – Uczynił ten, komu przyniosło to korzyść.
Iura non in singulas personas, sed generaliter costituuntur – Prawa są stanowione nie ze względu na konkretne osoby, lecz dla wszystkich.
Iuris prudentia est divinarum atque humanarum rerum notitia, iusti atque iniusti scientia – Nauka prawa jest znajomością spraw boskich i ludzkich oraz wiedzą o tym, co sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe.
Ius civile vigilantibus scriptum est – Prawo cywilne jest tworzone dla osób starannych.
Ius est ars boni et aequi – Prawo jest umiejętnością stosowania tego, co dobre i słuszne.
Ius publicum privatorum pactis mutari non potest – Prawo publiczne nie może być zmieniane umowami [osób] prywatnych.
Iustitia est constans et perpetua voluntas ius suum cuique tribuendi – Sprawiedliwość jest niezmienną i trwałą wolą zagwarantowania każdemu jego prawa.
Legem bonam a mala nulla alia nisi naturae norma dividere possumus – Dobre prawo od złego możemy odróżnić miarą prawa natury.
Legem brevem esse oportet – Ustawa powinna być zwięzła.
Leges ab omnibus intellegi debent – Ustawy powinny być zrozumiałe dla wszystkich.
Leges bonae ex malis moribus procreantur – Dobre ustawy rodzą się ze złych obyczajów.
Lex posterior derogat legi priori – Ustawa późniejsza uchyla wcześniejszą.
Lex retro non agit – Ustawa nie działa wstecz.
Libera matrimonia esse antiquitus placuit – Z dawna już postanowiono, że małżeństwa są wolne.
Libertas inaestimabilis res est – Wolność jest rzeczą bezcenną.
Locus regit actum – Miejsce rządzi czynnością prawną.
Male nostro iure uti non debemus – Nie powinniśmy źle korzystać [z przysługującego] nam prawa.
Minime sunt mutanda, quae interpretationem certam semper habuerunt– Jak najmniej należy zmieniać to, co zawsze miało jednoznaczną interpretację.
Ne eat iudex ultra petita partium – Niech nie wychodzi sędzia ponad żądania stron.
Ne quis absens puniatur – Nieobecny niech nie będzie karany.
Neglegentia culpa est – Zaniedbanie jest winą.
Neminem captivabimus nisi iure victum– Nikogo nie uwięzimy, o ile nie zostanie pokonany prawem.
Nemo auditur propriam turpitudinem allegans – Powołujący się na własny występek nie będzie wysłuchany.
Nemo enim in persequendo deteriorem causam, sed meliorem facit – Dochodzenie sprawy przed sądem nie może pogorszyć, lecz jedynie polepszyć sytuację powoda.
Nemo est iudex in propria causa – Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.
Nemo ex suo delicto meliorem nam condicionem facere potest – Nikt nie może polepszyć swojej sytuacji w wyniku własnego czynu bezprawnego.
Nemo plus iuris ad alium transferre potest quam ipse habet – Nie można przenieść na drugiego więcej praw, niż ma się samemu.
Non ex regula ius sumatur, sed ex iure quod est regula fiat – Reguły nie tworzą prawa, lecz się z niego wywodzą.
Non exemplis, sed legibus iudicandum est – Należy orzekać na podstawie ustaw, a nie naśladować wcześniejsze rozstrzygnięcia.
Non numeranda, sed ponderanda sunt argumenta – argumenty należy oceniać nie według liczby, ale znaczenia.
Non omne quod licet honestum est – Nie wszystko, co dozwolone jest uczciwe.
Non omnis vox iudicis iudicati continet auctoritatem – Nie każda wypowiedź sędziego ma moc wyroku.
Nostrum est iudicare secundum allegata et probata – Powinniśmy sądzić zgodnie z przedłożonymi i pewnymi [dowodami].
Nulla pactione effici potest, ne dolus praestetur – Umową nie można wyłączyć odpowiedzialności za podstęp.
Nulla poena sine lege – Nie ma kary bez [stosownego przepisu] ustawy.
Nullus idoneus testis in re sua intellegitur – Nikt nie może być wiarygodnym świadkiem we własnej sprawie.
Nullus videtur dolo facere, qui iure suo utitur – Uważa się, że nie działa podstępnie ten kto korzysta ze swego prawa.
Nuptias non concubitus, sed consensus facit. – Nie fakt współżycia ale porozumienie czyni małżeństwo.
Omnis definitio in iure civili periculosa est: parum est enim, ut non subverti potest – Wszelka definicja w prawie cywilnym jest niebezpieczna, ponieważ rzadko się zdarza, by nie można było jej podważyć.
Onus est honos qui sustinet rem publicam – Obowiązek jest zaszczytem utrzymującym Rzeczpospolitą.
Optima est legum interpres consuetudo – Zwyczaj jest najlepszą wykładnią prawa.
Pacta sunt servanda –Umów należy dotrzymywać.
Placuit in omnibus rebus praecipuam esse iustitiae aequitatisque quam stricti iuris rationem – We wszystkich sprawach powinna mieć pierwszeństwo zasada sprawiedliwości i słuszności nad zasadą ścisłego prawa.
Prior tempore potior iure – Pierwszy w czasie lepszy w prawie.
Prius quam exaudias ne iudices –Nie sądź zanim nie wysłuchasz.
Qui munus publice mandatum accepta pecunia reperunt, crimine repetundarum postulantur – Dopuszcza się zdzierstwa ten, kto sprawując funkcję publiczną przyjmuje pieniądze od zainteresowanych.
Qui non facit quod facere debet, videtur facere adversarus ea, quia non facit – Jeżeli ktoś nie czyni tego, co czynić powinien uważa się, że czyni przeciwnie, ponieważ nie czyni.
Quid est enim civitas nisi iuris societas civium – Czym jest bowiem państwo, jeśli nie opartym na prawie związkiem obywateli.
Quod ad ius naturalre attinet, omnes homines aequales sunt – Zgodnie z prawem naturalnym wszyscy ludzie są równi.
Quod initio vitiosum est, non potest tractu temporis convalescere – To co od początku jest wadliwe, nie może być uzdrowione przez sam upływ czasu.
Quod omnes similiter tangit, ab omnibus comprobetur – Co wszystkich jednakowo dotyczy, winno być przez wszystkich zatwierdzone.
Reformatio in peius iudici appellato non licet – Sędziemu apelacyjnemu nie wolno zmieniać wyroku na niekorzyść odwołującego się.
Res iudicata pro veritate accipitur – Rozstrzygnięcie sądowe przyjmuje się za prawdziwe.
Reus excipiendo fit actor – Pozwany w zakresie zarzutu procesowego staje się powodem.
Salis populi suprema lex esto – Dobro Rzeczypospolitej niechaj będzie najwyższym prawem.
Satius enim esse impunitum relinqui facinus nicentis quam innocentem damnari – Lepiej pozostawić bezkarnym występek złoczyńcy, niż skazać niewinnego.
Scire leges non hoc est verba earum tenere, sed vim ac potestatem – Znać prawa to nie znaczy trzymać się słów ustawy, ale jej treści i mocy działania.
Secundum naturam est commoda cuiusque rei eum sequi, quem seuentur incommoda – Naturalne jest, aby ten czerpał korzyści z rzeczy, kto ponosi związane z nią ciężary.
Sententia facit ius inter partes – Wyrok tworzy prawo między stronami.
Si in ius vocat, ito – Kto został wezwany przed sąd, niech się stawi.
Silent leges inter arma – Milkną prawa w szczęku broni.
Summum ius summa iniuria – Najwyższe prawo [bywa] najwyższym bezprawiem.
Ubi eadem legis ratio, ibi eadem legis, dispositio – W takich samych okolicznościach należy stosować te same rozwiązania prawne.
Ubi lex, ibi poena – Gdzie jest prawo, tam jest i kara.
Vanae voces populi non sunt audiendae – Nie należy dawać posłuchu czczym głosom tłumu.
Venire contra factum proprium nemini licet – Nie wolno występować przeciwko temu, co wynika z własnych czynów.
Vim vi repellere licet – Siłę wolno odeprzeć siłą.
Volenti non fit iniuria–Chcącemu nie dzieje się krzywda.

Moralność chrześcijańska:

Dekalog:

Nie będziesz stawiał innych bogów obok Mnie.
Nie nadużywaj imienia Pana, twego Boga.
Pamiętaj o dniu odpoczynku, aby go świętować.
Czcij ojca i matkę.
Nie morduj.
Nie popełniaj zdrady małżeńskiej.
Nie kradnij.
Nie składaj przeciw drugiemu fałszywego zeznania.
Nie dąż do zdobycia cudzej żony.
Ani żadnej rzeczy, która należy do innego.

Siedem grzechów głównych:

pycha,
chciwość,
nieczystość,
zazdrość,
nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu,
gniew,
lenistwo.

Cztery cnoty kardynalne:

roztropność,
sprawiedliwość,
wstrzemięźliwość,
męstwo.

Uczynki miłosierdzia co do duszy:

grzeszących upominać,
nieumiejących pouczać,
wątpiącym dobrze radzić,
strapionych pocieszać,
krzywdy cierpliwie znosić,
urazy chętnie darować,
modlić się za żywych i umarłych.

Uczynki miłosierdzia co do ciała:

łaknących nakarmić,
pragnących napoić,
nagich przyodziać,
podróżnych w dom przyjąć,
więźniów pocieszać,
chorych nawiedzać,
umarłych grzebać.

Siedem darów Ducha Świętego:

mądrość,
rozum,
rada,
męstwo,
umiejętność,
pobożność,
bojaźń Boża.

Sześć prawd wiary:

Jest jeden Bóg,
Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobre nagradza, a za złe karze,
Są trzy osoby Boskie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty,
Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia,
Dusza ludzka jest nieśmiertelna,
Łaska Boska jest do zbawienia koniecznie potrzebna.

Trzy cnoty Boskie:

Wiara,
Nadzieja,
Miłość.

Ostateczne rzeczy człowieka:

Śmierć,
Sąd Boży,
Niebo albo piekło.

Najważniejsze dobre uczynki:

Modlitwa,
Post,
Jałmużna.

http://gps65.salon24.pl/256644,cywiliza ... w-punktach


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 06 maja 2018, 20:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Odkrycie istnienia podstawą realizmu i punktem zwrotnym w rozumieniu bytu - Piotr Jaroszyński


Odkrycie istnienia podstawą realizmu i punktem zwrotnym w rozumieniu bytu - Piotr Jaroszyński. Referat został wygłoszony podczas XX Międzynarodowego Sympozjum Metafizycznego z cyklu „Zadania współczesnej metafizyki” pt. Św. Tomasz z Akwinu i punkty zwrotne w wyjaśnianiu świata, człowieka i Boga. Z okazji dwudziestolecia powstania Polskiego Towarzystwa Tomasza z Akwinu - oddziału Società Internazionale Tommaso d’Aquino 7. grudnia 2017 r.

http://www.piotrjaroszynski.pl/filmy/17 ... ieniu-bytu


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 06 cze 2018, 17:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Prawo bez iluzji

Dlaczego Polska jest prawnie tak słaba? Dlatego że do chwili obecnej nie byliśmy w stanie Boga uczynić fundamentem prawa. Zwracał na to uwagę w niedzielne popołudnie ks. prof. Tadeusz Guz z KUL podczas spotkania zorganizowanego przez Akcję Katolicką przy parafii NMP Matki Kościoła w Świdniku.

Obrazek

– Dzisiaj nie musimy jak kiedyś oddawać swego życia za wolność, ale trzeba nam czuwać, aby jej nie utracić. Potrzeba więc stałej modlitwy za Polskę – powiedział, otwierając spotkanie „O duchowo-religijnej głębi polskiego patriotyzmu w kontekście odzyskania niepodległości przez Polskę”, dr Czesław Mazurek, historyk z KUL, członek Akcji Katolickiej.

W jednym ze swych przemówień Czcigodny Sługa Boży ks. kard. August Hlond powiedział: „Idź w nowe czasy, ze swym starym Bogiem, z Jego Prawdą i Prawem. Tym Bogiem zaznacz swą kartę konstytucyjną, Jego Prawo bierz na uwagę przy pisaniu swych ustaw, On Ci będzie duszą, światłem, ramieniem”.

– Jeżeli my, Polacy, nasze pokolenie dzisiaj, z inspiracji obecnego prezydenta RP napiszemy sobie nową Konstytucję, w której fundamentem nie będzie Bóg w Trójcy Świętej Jedyny, to już dzisiaj mówię i panu prezydentowi, i naszemu państwu: dajmy sobie święty spokój. Nie róbmy sobie nowych iluzji – podkreślał ks. prof. Guz. – Polaków karmi się z pokolenia na pokolenie coraz to nowymi iluzjami. Tak długo żyjemy jako Polska iluzjami w aspekcie prawa, jak długo Najwyższy, bo Boski Prawodawca, nie ma w porządku prawa polskiego swojego prawdziwego obywatelstwa – podkreślił wybitny filozof.

Nawiązując do nauczania ks. kard. Hlonda, gość spotkania stwierdził, że jeśli Pan Bóg objawiony nie będzie przez katolicki Naród uznany za swojego Najwyższego Prawodawcę, to niestety będziemy ciągle poniewierani także w naszej godności państwowej. – A ja się osobiście obawiam, czy my ją możemy w przyszłości ocalić, bez wierności Dekalogowi, prawu naturalnemu, Bogu Objawionemu jako Najwyższemu Prawodawcy – wskazywał ks. prof. Guz. I dodał, że tyle będzie Polski i państwa polskiego w przyszłości, ile będzie Boga Przenajświętszego w państwie polskim i prawie polskim.

Monika M. Zając

https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... luzji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 11 sie 2018, 11:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Najwyższe zasady państwa i prawa

Bóg objawiony jako ostateczna Racja każdego państwa i prawa.

Kształt obecnej dyskusji w naszej Ojczyźnie nad systemem prawa, na forum Unii Europejskiej nad praworządnością w naszym państwie, w USA nad ustawą nr 447, a w szczególności nad pojęciem „mienia bezspadkowego” oraz nad wspólną „Deklaracją” międzypaństwową Polski i Izraela nie tylko inspiruje, lecz w sumieniu zobowiązuje nas, Polaków, do podjęcia systemowej analizy najwyższych zasad jako uniwersalnych, obiektywnych i wiążących wszystkich ludzi prawego rozumu i dobrej woli, które w cywilizowanym państwie i prawie XXI wieku powinny określać najnowocześniejsze i najbardziej twórcze postaci państwa i prawa nie tylko w Polsce, lecz także i na całym okręgu ziemskim. Poniżej skupimy się zaledwie na kilku decydujących argumentach o słuszności powyższej tezy o Boskim pochodzeniu bytu państwa i prawa.

„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,27) jako przyczynę materialną państwa

Boski Kreator dokonał aktu stworzenia człowieka jako mężczyzny i człowieka jako kobiety z nicości, tzn. Bóg podarował każdemu jego podmiot osobowy wraz z materialnym ciałem, duszą i duchem. W duchu ludzkim Bóg umieścił rozum, pamięć duchową i wolną wolę duchową, aby człowiek był zdolny do poznania i myślenia, zapamiętywania i miłowania, co jest konieczne do utworzenia własnego państwa jako instytucji mającej na celu takie uporządkowanie życia ludzkiego, aby ono było godne nie tylko samego człowieka jako nietykalnej bytowości, lecz nade wszystko, aby było godne Boga Stworzyciela. Materialność i duchowość człowieka stanowią podstawy do zrealizowania kształtu życia w państwie „na obraz Boży”. Skoro każdy człowiek nie jest produktem ewolucyjnego rozwoju materii jako materii, lecz Osobowy Bóg Biblii powołał go do istnienia swoim „słowem” („Bóg rzekł”, Rdz 1,26) i „na swój obraz”, to najważniejszą misją człowieka na ziemi jest pozostać i rozwinąć się jako „obraz Boży”, mówiąc za św. Augustynem, wielkim uczonym chrześcijańskim, w „państwie ziemskim” („civitas terrena”) jako instytucji przygotowującej każdego człowieka w porządku natury do przejścia do „państwa Bożego” („civitas Dei”) w sensie „Królestwa Niebieskiego” jako wiecznego. Tenże Pan Bóg jest zatem najwyższą Miarą zarówno materii człowieka, a tym samym materii państwa, jak też i najwyższą Miarą ducha i duszy ludzkiej, czyli formy człowieka, a tym samym i formy państwa w postaci prawa i władzy, o czym m.in. pisze św. Apostoł Paweł, a przed nim w metafizyce greckiej: Platon i Arystoteles.

Po stworzeniu ludzi „Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: »Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi«” (Rdz 1,28)
Prawe i sprawiedliwe państwo jako państwo jest realnie możliwe, ponieważ jest ono, formalnie patrząc, tj. od strony genezy prawa i władzy, bezpośrednio pochodzenia Boskiego. Tymi słowami Księgi Rodzaju Pan Bóg realnie przekazał pewną przestrzeń swojej Boskiej władzy ludziom, aby „panowali” nad narodami i światem. Powstanie państwa jako instytucji stało się z ustanowienia władzy przez Boga objawionego w Chrystusie możliwe. Tak też dzieje się z każdym aktem wyborów naszych władz państwowych, samorządowych i pozostałych np. w Polsce, że ludzie stanowią przyczynę materialną wskazania na kandydatów, natomiast Pan Bóg w Trójcy Świętej Jedyny osobiście przekazuje władzę w sensie formalnym, co zaakcentował św. Paweł Apostoł w słowach, iż „każda władza pochodzi od Boga”. Podobnie należy rozumieć Boskie pochodzenie władzy rodzicielskiej, nauczycielskiej i każdego innego typu.

Przez wiele wieków w starożytności i w średniowieczu tak rozumiano władzę, państwo i prawo jako formalnie bezpośrednio pochodzące od Boga. Dopiero reformacja niemiecka odcięła wprost umysły współczesnych pokoleń ludzkości od takiego rozumienia państwa i doprowadziła nie tylko do całkowitej relatywizacji tej prawdy o Boskim pochodzeniu wszelkiej władzy, prawa i państwa od Boga objawionego np. u protestanckiego myśliciela H. Grocjusza („prawo i państwo” nie są bezpośrednim dziełem Boga, chociaż oparte są na „Woli Boga” i jego „nakazie”, lecz są „dziełem człowieka i wynikają koniecznościowo z rozumnej natury człowieka”), lecz co więcej, wystąpiła z protestem przeciwko temu Bogu i dlatego państwo np. w pojęciu Hegla wstawiła w miejsce Boga chrześcijańskiego, co uprzyczynowiło socjalizm, komunizm, socjalizm rasistowski III Rzeszy Niemieckiej i obecny neokomunistyczny globalizm jako nie tylko odrzucenie państwa, prawa i wszelkiej władzy, lecz także Pana Boga jako Boga. Ksiądz kard. Joseph Ratzinger zauważa, że we współczesnej dobie „nie istnieje nic na górze”, tzn. żaden „Absolut”, ponieważ według niego nie istnieją „kierunki” rozumienia prawa i państwa oparte na „prawdziwych kryteriach”, lecz „na naszych decyzjach”, jak np. u Benthama, a ostatecznie na „użyteczności”. Ale utylitaryzm jako jedna z form etyki „relatywistycznej”, w której „każdy sam określa własne kryteria” moralne, staje się „nihilistyczny”.

Wniosek jest bardzo prosty: Władza pojęta po Bożemu prowadzi do dobrobytu wszelkiego rodzaju – ostatecznie do wiecznego dobrobytu, a nie do śmierci, jak czynią to reprezentanci różnych ideologii, odcinający współczesne państwa i ich prawodawstwa od Boga Starego i Nowego Testamentu. Ich ostatnie słowo, tzn. ubóstwo, posunięte aż do granic nihilizmu, jest skutkiem odrzucenia tego Boga jako Praracji wszelkiej władzy.

Pan Bóg Biblii jako Prawo Wieczne i zarazem Najwyższy Prawodawca – Stwórcą prawa naturalnego w sumieniu każdego człowieka, także nieochrzczonego: „…ci, którzy Prawo wypełniają, będą usprawiedliwieni. Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem. Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach” (Rz 2,13-15)

Sokrates wraz z Platonem i Arystotelesem są pierwszymi uczonymi w dziejach nauki o państwie i prawie, którzy w sposób systemowy poznali „Boga” jako ostateczną rację „prawa” i „państwa”. Tę trafną tezę potwierdziło i rozwinęło Objawienie chrześcijańskie, zapisane przez Apostoła pogan w Liście do Rzymian, w którym św. Paweł stwierdza, iż „treść Prawa wypisana jest w ich (wszystkich ludzi) sercach”. Bóg Stwórca w akcie stworzenia człowieka podarował mu i dosłownie „wpisał” w jego sumienie, tzn. w rozum praktyczny, odpowiedzialny ład prawno-moralny w człowieku oraz względem innych: Boga, anioła i każdego drugiego człowieka jako „bliźniego”, który słusznie nazywamy prawem naturalnym.

Skoro zatem Pan Bóg chrześcijański w jego interpretacji Urzędu Nauczycielskiego Kościoła opartego na św. Piotrze jest obiektywnie Stwórcą wszystkich sumień ludzkich, a zatem i jednego uniwersalnego, obiektywnego i absolutnie wiążącego wszystkich ludzi (tzn. wszystkich ras, języków, kultur i religii) prawa naturalnego, to oznacza, że każde państwo i prawo danego państwa powinno opierać się na tym prawie naturalnym i co więcej, powinno ono stać się formą państwa, na której to można tworzyć prawo stanowione przez człowieka-obywatela danego państwa, w formach ustrojowych, określonych w swoim rozumie i w swojej wolności przez wspólnotę danego państwa i tak np. Rzeczpospolita Polska stanowi prawo polskie. Ponieważ prawo naturalne mieszka w rozumie człowieka (sumienie jest jego częścią), to dlatego istnieje ścisły związek pomiędzy prawdą i prawością, o czym naucza Sługa Boży Prymas Tysiąclecia Stefan kard. Wyszyński: „Prawość wywodzi się z prawdy. Im człowiek więcej ma w sobie ducha prawdy, tym więcej ma prawości”. Miarą więc prawości jest miara prawdy, a ta jest zasadniczo osiągalna dla każdego szczerze poszukującego ją rozumu ludzkiego – także tego nieochrzczonego. Ojciec Mieczysław Albert Krąpiec OP ubolewa w swoich pismach, że taka rzeczywistość jak „Bóg” czy „prawo wieczne” przez wielu współczesnych „zaliczana” jest wyłącznie „do dziedziny teologii czy wierzenia, a nie racjonalnego poznania”. Także zdecydowana większość polityków w Polsce, pomimo ich przynależności do społeczności katolickiej, myśli jak wielu niewierzących, że Bóg objawiony, Jego władza i Jego prawo nie mają nic wspólnego z państwem i prawem polskim dzisiaj, co wymaga zdecydowanej korekty, jeśli pragniemy stać się państwem prawdziwym, tzn. prawdziwie prawym i prawdziwie sprawiedliwym na gruncie prawdziwego Boga chrześcijańskiego i Jego wiecznego prawa jako transcendentnego Architekta prawa naturalnego, do czego zachęca nas Cyprian Norwid w słowach: „Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom, A Prawdom kazać, by za drzwiami stały”.

W tak zrozumianym prawie naturalnym istnieją następujące najwyższe imperatywy dla obiektywnej prawości państwa i jego obywateli, jak np.: „czyń dobro, a unikaj zła”, „dochowaj umowy”, „oddaj każdemu, co mu się należy” oraz Dekalog

Skoro rozum człowieka poznaje istotę prawdy o Bogu, człowieku i świecie, stąd poznaje również istotę dobra oraz jego negację, czyli zło, a także poznaje istotę umowy czy sprawiedliwości itd. Każdy zatem polityk wie obiektywnie, co czyni, jeżeli w sposób świadomy i wolny sprawuje powierzoną mu osobiście przez Boga władzę.

Dekalog biblijny jest tylko przypomnieniem ludzkości, iż jest on częścią norm prawa naturalnego i przynależy do każdego sumienia człowieka od momentu jego poczęcia, a nie od momentu chrztu św. czy od jakiegoś etapu edukacji lub formacji jego sumienia. Dekalog jest realnie obecną treścią w sumieniu każdego, stąd także wiążącą go we wszystkich decyzjach osobistych oraz w sprawowaniu każdej władzy, począwszy od domu rodzinnego, a skończywszy na państwie, stanowieniu czy orzekaniu w prawie i również w Kościele.
Do tego dochodzi podwójne prawo miłości prawdziwego Boga i miłości drugiego człowieka jako bliźniego: siostry i brata. Jest ono wiążące wszystkich bez względu na płeć, narodowość, wiek, wyznanie religijne, wiedzę czy majątek duchowo-materialny. Spełnienie tego prawa miłości jest ukoronowaniem prawości osoby ludzkiej, czyli jej ostatecznym spełnieniem.

Akceptacja chrześcijańskiego Boga Osobowego stanowi więc dla nas, Polaków, najgłębszy i najdoskonalszy fundament bytowy dla państwa, władzy i prawa w Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ to ten Pan Bóg jest ich najwyższą obiektywną Racją, Miarą i Celem w porządku natury. Innymi słowy: taką będzie Polska jako państwo jutra, jaki będzie stosunek jej polityków i obywateli do pozycji Boga w państwie i prawie polskim

Daj Boże, aby nasze pokolenia Polaków miały odwagę światłego rozumu i odwagę wolnej woli do przyjęcia każdej władzy jako daru Bożego oraz prawa i państwa jako zakorzenionych w Bogu Ojcu, Synu i Duchu Świętym. Niech nasze obywatelstwo w Państwie polskim w 100. rocznicę odzyskania niepodległości będzie nierozerwalnie wpisane w realną obecność Boga jako Kreatora w szeroko pojętym porządku władzy i prawa polskiego. Niech taką samą samoświadomość posiadają wszyscy nasi obecni i przyszli reprezentanci polityczni. Od spełnienia tego warunku zależeć będzie nasza polska pozycja prawna, państwowa czy majątkowa w kontekście wyzwań nadmienionych na wstępie, a które albo istotnie, albo dalece godzą w ład i porządek, który sam Bóg ustanowił dla świata i Polski w postaci prawa naturalnego i którego nikomu z cywilizowanych i rozumnych społeczeństw globu łamać nie wolno – także Izraelowi, Unii Europejskiej i USA.

Za tydzień kolejna część cyklu ks. prof. Tadeusza Guza „Najwyższe zasady państwa i prawa”.

ks. prof. Tadeusz Guz

https://naszdziennik.pl/mysl/200085,naj ... prawa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 18 sie 2018, 20:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Najwyższe zasady państwa i prawa cz. 2

Człowiek jako osoba i jego pierwotne wspólnoty: małżeństwo jednej kobiety z jednym mężczyzną, rodzina, naród, społeczeństwo

Po Bogu Osobowym i w Trójcy Świętej Jedynym, który w nowej Konstytucji RP powinien być zamieszczony w rozdziale 1 jako Najwyższy Prawodawca, Właściciel Polski (Boski Stwórca Polski jest jej Właścicielem w ścisłym tego słowa znaczeniu) oraz ostateczny Dawca wszelkiej władzy w Narodzie i Państwie Polskim, drugim co do ważności kryterium oraz miarą Konstytucji, prawa i Państwa jest każdy człowiek jako osoba ludzka. Człowiekowi zatem niech przysługuje pozycja nr 2 w przyszłej prawej i sprawiedliwej Konstytucji naszego Państwa, tzn. rozdział 2.
Obecna Konstytucja RP niestety nie zachowuje tego obiektywnego porządku bytowego i dlatego wymaga koniecznej zmiany, ponieważ Rzeczypospolitej Polskiej przypisuje najwyższe prawo bytu i pierwszeństwo bytowe zarówno przed Bogiem, jak i przed człowiekiem, co jest jej istotnym błędem i zarazem przyczyną szeregu nieprawych ustaw, które skutkują – w niektórych regulacjach prawnych – brakiem obiektywnej sprawiedliwości w naszym Państwie i w tym względzie uniemożliwiają osiągnięcie celu, jakim jest obiektywne dobro Boga prawdziwego i obiektywne dobro wszystkich Polaków w postaci obiektywnego dobra wspólnego. Inną kwestią są subiektywistyczne zarzuty niektórych przedstawicieli Unii Europejskiej przeciwko rzekomej „niepraworządności” Państwa Polskiego, które są zasadniczo błędne, ponieważ wyrastają z gleby fałszywie pojętego prawa i państwa, tzn. z gruntu ideologii pozytywizmu prawnego i państwowego, który wyklucza Boga jako Stwórcę człowieka i prawa naturalnego oraz konsekwentnie redukuje człowieka do bycia produktem prawa i państwa. Co jest zatem najważniejsze w reformie naszego porządku konstytucyjnego?

Odzyskać w pełni człowieka jako nietykalne w swojej podmiotowości i substancjalne indywiduum, to znaczy także odkryć prawdziwe oblicze państwa: istnieć ze względu na osobę ludzką

Każde państwo jest w sensie ontologicznym bytem relacyjnym, tzn. złożonym z wielu ludzi, powstaje m.in. dlatego, że istnieje człowiek, który istnieje w sobie. Czyli państwo istnieje ze względu na człowieka, a sam człowiek jest ze względu na niego samego. Państwo jest zatem służebne wobec każdej osoby ludzkiej od poczęcia aż do naturalnej śmierci, ponieważ byt każdego państwa natrafi na swój kres w śmierci ludzi, ostatnich obywateli. Ten kres jest wyznaczony przez Dzień Ostateczny, będący ostateczną granicą istnienia państw. One są po to, aby dopomóc ludziom w porządku natury dotrzeć do Królestwa Niebieskiego jako definitywnej, tj. wiecznej wspólnoty szczęśliwych i błogosławionych ludzi. Takie prawa i ambicje powinno posiadać praworządne państwo.

Obecna Konstytucja RP nie artykułuje człowieka w taki sposób. Owszem, mówi o „wolnościach, prawach i obowiązkach człowieka i obywatela” (art. 30) oraz „zapewnia każdemu prawną ochronę życia” (art. 38) z wyjątkiem dzieci nienarodzonych i zarazem niepełnosprawnych, poczętych wskutek gwałtu i zagrażających życiu matki, chociaż nie uczynili żadnego zła. Natomiast więźniom, którzy złamali prawo i otrzymali słuszną karę, ta sama Konstytucja RP zapewnia „traktowanie w sposób humanitarny”! (art. 41,4). Dopuszczenie zatem zabójstwa zupełnie niewinnego dziecka poczętego, a nienarodzonego, stoi w jaskrawej sprzeczności do państwa jako państwa, które z natury swojej jest dla człowieka, a nie człowiek dla państwa, i nawet jednego człowieka nie wolno żadnemu sprawiedliwemu państwu skazać w majestacie prawa na śmierć, bo jest to ewidentne zaprzeczenie siebie jako państwa, czyli jako bytowości, która istnieje ze względu na dobro każdego człowieka. Takie państwo traci zasadniczą wiarygodność, jeżeli zabija swoich obywateli, tzn. jeżeli podcina korzenie, z których ono wyrasta. A może byt prawa stanowionego jest mocniejszy aniżeli byt osoby ludzkiej?

Prawo naturalne i każde prawo stanowione przez państwa są również bytami relacyjnymi, tzn. istnieją ze względu na człowieka jako substancję: prawo jest dla człowieka, a nie człowiek dla prawa

Przy pytaniu o wyższość bytowości należy mocno podkreślić, że w relacji pomiędzy człowiekiem i prawem mamy tutaj bezwzględny priorytet bytowy człowieka przed prawem. Pan Bóg stworzył bowiem człowieka ze względu na niego samego, natomiast prawo jako bytowość pomocniczą dla każdej osoby ludzkiej, aby dzięki prawu mogła stać się w pełni dobrą i jako taka doskonałą. Państwo prawe troszczy się o prawo słuszne i sprawiedliwe. Państwo nie czyni zatem żadnej łaski swoim obywatelom, jeżeli ustanawia, orzeka i osądza swoich obywateli na podstawie prawa słusznego, ponieważ jest to jego podstawowym obowiązkiem.

Ta kwestia jest jednak niejasna w naszym polskim prawie. Artykuł 30 Konstytucji RP brzmi następująco: „Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych”. Po pierwsze, człowiek nie dlatego jest podmiotem wolności i prawa, że posiada godność, lecz dlatego, że jest człowiekiem i jako taki podmiotem rozumnym i wolnym, i dlatego posiada godność jako ważną właściwość. Po drugie, określanie przez polskiego Prawodawcę godności jako „źródła wolności i praw” jest zasadniczym spłyceniem człowieka do „właściwości”, czyli do przypadłości, tzn. drugorzędności w relacji do prawa polskiego. Człowiek bowiem nie dlatego jest podmiotem wolności i praw, że ma taką właściwość, nazwaną godnością, lecz dlatego, że jest substancją, czyli istnieje w sobie, a nie w państwie, ani też i w prawie. W tym punkcie nasze prawo polskie, a poprzez nie i całe Państwo nasze jest zasadniczo chore i wciąż pojmuje człowieka jako najzwyklejszą satelitę Państwa i prawa polskiego, czyli jako przypadłość, tzn. coś, co podporządkowuje wszystkich obywateli polskich pod siebie zamiast istnieć ze względu na obywateli; a to już stanowi wyższą, bo obiektywną kulturę państwa i prawa, do której my jeszcze jesteśmy w drodze. Co się w takim układzie prawnym dzieje z podstawowymi bytowościami, jak: małżeństwo, rodzina, naród i społeczeństwo?

Czy Państwo Polskie i jego prawo stanowione, pojmujące wciąż każdego człowieka nie jak suwerenną substancję, lecz jako przypadłość, czyli coś drugorzędnego w relacji do naszego Państwa i prawa, są w stanie ocalić małżeństwo monogamiczne, rodzinę, naród i społeczeństwo?

Pytanie to brzmi dość zaskakująco, bo przecież możemy powiedzieć, że Polska jako Państwo pragnie być przyjazna rodzinie, narodowi i społeczeństwu. Program „500+” i inne wysiłki polskiej polityki są tego pewnym dowodem. Dziękujemy dobrym politykom, że stać ich na rzetelność. Warto jednak zapytać o bardziej decydujące rozstrzygnięcia, które określa prawo.

Stabilność prawną bytowości małżeństwa w Polsce relatywizuje zasadniczo instytucja „rozwodu”, przeciwko której opowiedział się zdecydowanie Episkopat Polski jeszcze za czasów Sługi Bożego Prymasa Augusta kard. Hlonda. „Rozwód” godzi bowiem w jedną z najwyższych zasad prawa naturalnego: „pacta sunt servanda” („umów należy dochowywać”) i dlatego zagraża istotnie zarówno samemu małżeństwu, jak i rodzinie. Nawet najbogatsze państwa świata popadają w wielorakie kryzysy – także gospodarcze – właśnie poprzez sprzeczną z prawem naturalnym instytucję rozwodu. Także stabilność „monogamii” w małżeństwie trudno będzie Państwu Polskiemu zachować, jak długo jako Państwo nie wypowiemy Radzie Europy Konwencji Stambulskiej, która m.in. popiera ideologię gender, a tym samym związki jednopłciowe jako legalne i posiadające te same prawa, jakie posiadają prawdziwe małżeństwa. Skoro ratyfikowaliśmy tę konwencję, to trudno mówić o zabezpieczeniu prawnym stabilności rodziny, która wraz z legalnym rozwodem zostaje zrelatywizowana u samych podstaw swojej bytowości: jedności rodziców, tj. matki, ojca i dzieci. To już jest faktem u naszych bratnich Narodów Zachodu: „rodzic A” (mężczyzna albo kobieta), „rodzic B” (mężczyzna albo kobieta) oraz dzieci z próbówki bez tożsamości i poczęte na setkach grobów innych dzieci poczętych przy okazji ich realnego zaistnienia. Perspektywa zatem zachowania bytowości narodowej jest w takim procesie relatywizacji prawa małżeńsko-rodzinnego z oczywistych racji znikoma.

Jeżeli nasze polskie prawodawstwo nie wystąpi jako prawdziwy, mądry, sprawiedliwy i odważny mecenas nierozerwalnego wskutek zawartej umowy i opartego na miłości małżeństwa monogamicznego oraz stabilności rodziny, wbrew sprzecznym z prawem żądaniom Rady Europy, to o Narodzie Polskim już dzisiaj należy powoli, ale skutecznie zapominać. Należy to czynić także i z tej racji, aby przypadkiem, szanując swoją reputację, nie zostać nazwanym faszystą i nazistą, bo przecież architekci ideologiczni neokomunistycznego gender w sensie globalnym właśnie tylko tego oczekują. Czyż jednak możemy się zgodzić na to, aby w nowej Konstytucji RP nie było tego jakże wprawdzie w takim brzemieniu wymagającego uściślenia, ale pomimo to wzniosłego zapisu o tym, iż „władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu” oraz że „Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”? (art. 4). Nasza państwowa zgoda na zasadniczą ideologizację prawa o małżeństwie, rodzinie i narodzie będzie niestety skutkować ich relatywizacją, co doprowadzi do zrelatywizowania samego Państwa Polskiego, bo ono istnieje tylko dzięki polskim małżeństwom, polskim rodzinom, polskiemu Narodowi i polskiemu społeczeństwu jako wspólnocie obywateli.

Człowiek jako substancja i jego naturalne (małżeństwo monogamiczne, rodzina i naród) oraz kulturowe społeczności (wspólnota państwa) powinny mieć priorytet bytowy w praworządnym państwie także przed wszelką rzeczą. Jak powinniśmy rozumieć wysiłki wokół nowej Konstytucji dla Polski?

Nowa Konstytucja RP jako szansa na odzyskanie człowieka w jego indywidualnym i narodowo-społecznym istnieniu?

Nowa Konstytucja Państwa Polskiego będzie mieć o tyle sens, o ile umieści człowieka na drugim miejscu po Bogu i każdą zasadę, normę i pozostałe akty oraz wszystkie regulacje prawne w szczególności w odniesieniu do małżeństwa, rodziny, narodu i całego społeczeństwa będzie mierzyć nietykalną i unikatową bytowością osoby ludzkiej jako jednostki i zarazem istoty społecznej. Tylko wtedy będzie istnieć Polska jako Naród rozumnych i wolnych ludzi i zarazem światła kulturowo społeczność – tylko wtedy Polska jako Państwo ma nadzieję w chrześcijańskim Bogu na trwanie i tworzenie swojej niepodległej, rozumnej i ukierunkowanej na dobro i piękno podmiotowości i przyszłości cywilizacyjnej we wspólnocie pozostałych narodów i państw ziemi, powołanych przez tego samego Boskiego Stwórcę do istnienia oraz do tego samego celu ostatecznego, którym jest właśnie ON – Trójosobowy Pan Nieba i Ziemi – i to na wieki nasz BOSKI KRÓL.

KS. PROF. TADEUSZ GUZ, Wydział Matematyki, Informatyki i Architektury Krajobrazu KUL

https://naszdziennik.pl/mysl/200271,naj ... -cz-2.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Odbudujmy naszą cywilizację, cywilizację łacińską.
PostNapisane: 25 sie 2018, 19:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31044
Najwyższe zasady państwa i prawa (cz. 3)

Rozum, pamięć duchowa i wolna wola jako realne warunki bytowe prawdy, nadziei i miłości Boga oraz człowieka.

Dlaczego w widzialnym kosmosie tylko człowiek jako substancja wraz z jego wspólnotami jako relacjami: małżeństwa, rodziny i narodu organizuje się w państwo oparte na prawie, które są również bytami relacyjnymi? Kim jest zatem podmiot bytowy osoby ludzkiej, że stać ją na tworzenie prawa i państwa? Po prostu dlatego, że człowiek posiada bezpośrednio przez Boga Kreatora stworzoną i w momencie poczęcia w łonie matki podarowaną mu na wieki osobistą duszę i ducha wraz z rozumem, pamięcią i wolną wolą, które nawet po śmierci ciała pozostają nieśmiertelne. Chodzi nam przy tym o wskazanie na wewnętrzne racje istniejące w samym człowieku, które decydują o jego naturalnej zdolności do tworzenia społeczności prawno-państwowej, ponieważ zewnętrzną rację i człowieka, i prawa, i państwa stanowi wspomniany Pan Bóg, objawiony w Jezusie z Nazaretu, którego nadmieniliśmy w części pierwszej jako Boską, czyli nadprzyrodzoną przyczynę każdego państwa i jego prawa stanowionego. Powstaje pytanie, dlaczego prawo i państwo powinny być oparte na rozumie i to na jakim rozumie?

Rozum prawy jako bytowy warunek prawdy o prawie i państwie godnych człowieka
Z pozycji klasycznego (w sensie metafizyki greckiej) i chrześcijańskiego pojęcia rozumu należy stwierdzić, iż jest on taką władzą naszego ludzkiego ducha, który służy każdemu z nas w poznaniu prawdy o wszystkim, co istnieje. Rozum nasz jest więc warunkiem dla zgodnego z rzeczywistością poznania m.in. Boga, drugiego człowieka i siebie oraz państwa i prawa. Skoro zatem państwo powstaje tylko dlatego, że osoba ludzka posiada rozum i ten inspiruje nas do jednoczenia się w społeczność (człowiek to obok wyjątkowego charakteru także istota społeczna), to ta ostatnia powinna mieć charakter racjonalny, czyli zgodny z rozumem słusznym, bo tylko na fundamencie takiego rozumu wspólnota państwowa jest ładem i porządkiem („ordo”), w przeciwnym razie, jeśli jakaś społeczność sprzeciwia się rozumowi prawemu, to nie zasługuje ona na bycie państwem i takim w rzeczywistości nie jest, nawet wtedy, gdy się tak nazywa. Zarówno prawo, jak też i państwo są ze względu na człowieka: jego prawdę i jego dobro, a także dla człowieka, tzn. są mu z natury służebne i podporządkowane. I dlatego jeden człowiek jako substancja jest większy od jego państwa jako bytu relacyjnego, a nawet od całej wspólnoty wszystkich państw całego globu, ponieważ wspólnota międzynarodowa jest również bytem relacyjnym i jako taka podległa każdemu człowiekowi jako substancji.

A zatem każdy Polak jest silniejszy bytowo od naszego Państwa polskiego, a to ostatnie jest po to, aby służyć wszystkim Polakom. To jest racjonalne stwierdzenie i dlatego jest prawdą godną nie tylko poszczególnego Polaka jako obywatela RP, lecz także naszego Państwa, które w jego przedstawicielach: Sejmie, Senacie, Prezydencie, Radzie Ministrów, Samorządzie terytorialnym, Sądach, Trybunałach i innych wraz ze wszystkimi urzędnikami, powinno mieć taką właśnie świadomość odpowiedzialnej służebności prawnej i państwowej. Czy tak jest naprawdę? Gdzie tkwi przyczyna wielu (czasami istotnie) negatywnych przejawów w naszym Państwie?

Konieczność powrotu polskiego prawa i państwa do prawdy o Bogu jako najwyższym Prawodawcy i Pierwszym Źródle prawa oraz do prawa naturalnego w kontekście konstytucyjnej prawdy o „źródłach prawa” w Polsce jako zasadniczo zbrakowanej i brzemiennej w negatywnych skutkach z powodu aplikacji ideologii pozytywizmu prawnego i prawniczego


Trudno dziwić się wielu nadużyciom prawnym i prawniczym w RP, jeżeli Konstytucja RP w art. 87 stanowi, iż „źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia”. To oznacza, iż cały nasz porządek państwowo-prawny jest ustawiony subiektywistycznie, ponieważ pozytywizm prawny jest radykalną formą subiektywizmu w rozumieniu państwa i prawa.

Nasza Konstytucja posiada na szczęście niektóre regulacje zgodne z prawem naturalnym, a tym samym i z wiecznym Prawem Boga, tak jak np., że „każdy ma prawo do ochrony zdrowia” (art. 68), ale cóż z tego, skoro wciąż jest w mocy rozporządzenie Ministra Zdrowia RP o udostępnieniu (na receptę) środków antykoncepcyjnych, przy czym niektóre działają przecież wczesnoporonnie, czyli szkodzą zdrowiu, bo uśmiercają życie nowo poczętego dziecka w łonie matki. Ewidentna sprzeczność z Konstytucją RP!

Podobnie jest z reformą wymiaru sprawiedliwości w aspekcie sądownictwa, tak zasadniczo krytykowaną przez wewnętrznych i zewnętrznych nieprzyjaciół Polski, łącznie z przedstawicielami Komisji Europejskiej. Przecież nasza Konstytucja stanowi jednoznacznie, że np. „ustrój, zakres działania i tryb pracy Krajowej Rady Sądownictwa oraz sposób wyboru jej członków określa ustawa” (art. 187,4). Analogiczne regulacje dotyczą Trybunału Konstytucyjnego RP: „organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa”, ponieważ te instytucje są instytucjami Państwa polskiego, a nie stoją ponad czy poza naszym Państwem, jak chcieliby tego ci, którzy są jego polskimi czy zagranicznymi wrogami. Dlatego też polski Prawodawca ma prawo regulować te kwestie. Protesty Komisji Europejskiej przeciwko Polsce, które niekiedy przybierają formę totalitaryzmu pozytywistycznego, są przejawem dyskryminacji podmiotowości prawnej RP i nie mogą być zaakceptowane przez racjonalnie myślących Polaków ani też przez racjonalnie myślących parlamentarzystów Unii Europejskiej oraz Narody Europy. Wręcz przeciwnie, za takie próby łamania suwerenności prawnej państw członkowskich UE tacy nieprawi w nadmienionym sensie przedstawiciele Komisji Europejskiej powinni zostać zdymisjonowani, bo swoją nieprawością zagrażają stabilności naszego Kontynentu. Niemniej jednak należy podkreślić, że nasze polskie i europejskie problemy z prawem wynikają z zasadniczo zbrakowanych „źródeł prawa” i Polska faktycznie potrzebuje nowej Konstytucji, aby przezwyciężyć relatywizm w polskim prawie i powrócić do jego prawdy, o której światli ludzie powinni pamiętać.

Zakorzenienie pamięci o prawie i państwie polskim w prawdzie polską racją stanu i zarazem nieśmiertelną nadzieją
Ksiądz kard. Karol Wojtyła uczy nas, że pamięć duchowa człowieka odgrywa decydującą rolę w samostanowieniu się każdego człowieka jako osoby. Innymi słowy, w tym człowieku, w którym wzrasta prawda, tam doskonalszym i bardziej twórczym staje się człowiek w swojej podmiotowości. A zatem jeżeli osłabiamy ducha prawdy w osobie ludzkiej, to osłabia się prawda w jej narodzie jako widzialnym suwerenie tworzonego państwa. Dlaczego obecnie atakuje się nas, Polaków, za: „polskie obozy śmierci”, „powszechny antysemityzm”, „brak solidarności z UE w kwestii uchodźców”, „homofobię”, a nawet za „tradycyjny katolicyzm”? Czyni się to z jednego głównego powodu, aby zniszczyć naszą pamięć polską zakorzenioną w prawdzie i czyni się to wręcz z szatańską konsekwencją poprzez rozprzestrzenianie kłamstw o Polsce jako Polsce. A przecież prawda jest następująca: Polska jest pierwszą ofiarą III Rzeszy Niemieckiej; Polska jest najbardziej „sprawiedliwą pośród Narodów świata”, bo uratowała jako Państwo i jako Naród najwięcej Żydów przed śmiercią z rąk niemieckich nazistów; Polska dała Europie i całej ludzkości „Solidarność” – także jako „zasadę życia społecznego” (Jan Paweł II);
Polska podtrzymuje nadal dalece wierność prawdzie o małżeństwie jako związku jednego mężczyzny z jedną kobietą, co wyartykułowało już prawo rzymskie; Polska wierność tradycji w wierze i moralności katolickiej rozumie na gruncie oficjalnego nauczania Urzędu Nauczycielskiego w Kościele Chrystusowym. Może nikt inny, aniżeli nasi polscy nieprzyjaciele, nie wyostrza dzisiaj naszej pamięci na zachowanie, podtrzymanie i wierność prawdzie, ponieważ tylko wtedy, gdy będziemy edukować naszą polską pamięć na fundamencie prawdy, będziemy światłym, mądrym, prawdziwym, dobrym i suwerennym Narodem i Państwem.

Zanikają całe Narody i Państwa, które zatracają pamięć o swojej tożsamości, bo kłamstwo prowadzi ku śmierci, natomiast ku życiu wiedzie wszystkich i wszystko jedynie prawda, o czym naucza bł. Kapelan „Solidarności” Polskiej ks. Jerzy Popiełuszko: „Prawda, podobnie jak sprawiedliwość, łączy się z miłością, a miłość kosztuje. Prawdziwa miłość jest ofiarna, stąd i prawda musi kosztować. Żyć w prawdzie, to być w zgodzie ze swoim sumieniem. Prawda zawsze ludzi jednoczy i zespala. Wielkość prawdy przeraża i demaskuje kłamstwa ludzi małych, zalęknionych. Od wieków trwa nieprzerwanie walka z prawdą. Prawda jest jednak nieśmiertelna, a kłamstwo ginie szybką śmiercią”. Tylko w pamięci bogatej prawdą rodzi się, trwa, pomimo nawet bardzo trudnych wyzwań historycznych, oraz owocuje bogactwem życia duchowo-materialnego w narodzie i państwie nadzieja jako korona pamięci. Droga ducha naszego Narodu i Państwa wiedzie od rozumu bogatego prawdą do nieugiętej pamięci o niej, aby móc żyć w nadziei, co gruntuje gmach naszej polskiej niepodległości i to w szerszym sensie aniżeli tylko czasowym (Unia Horodelska pomiędzy Polską a Litwą z 1413 r. mówi wprost: „Na wieczną pamięć” i taka pamięć charakteryzuje współczesne pokolenia prawych i chrześcijańskich Polaków). Czy jednak miłość do prawdy nie jest dla nas, Polaków, czymś największym?

Wolność człowieka i narodu jako warunki do praktykowania dobra i miłości w prawie i Państwie polskim: wolność jako duchowy warunek osobowego spełnienia się wszystkich Polaków

Człowiek jest stworzony przez Boskiego Ducha jako istota wolna i to jest naszą substancją, a nie tylko przypadłością, jak definiuje to obecna Konstytucja RP, iż „godność człowieka stanowi źródło wolności” (art. 30). Cenny jest respekt litery i „ducha” prawa polskiego względem naszej ludzkiej wolności, ale wyraźnie brakuje w naszym porządku konstytucyjnym jednoznacznego określenia celu wolności, bowiem wolność jako wolność nie jest celem samym w sobie, lecz podstawą tego celu, czyli warunkiem jego urzeczywistnienia. Stąd stanowienie Konstytucji, iż np. „każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji” jest natury liberalistycznej i konieczne jest doprecyzowanie tego art. 54,1 np. w następującej formie: „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów, o ile są one zgodne z prawdą obiektywną, oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji obiektywnie prawdziwych”. Konstytucja, która nie określa jednoznacznie celu wolności, rozmija się nie tylko z naturą wolności, lecz także z naturą prawa i państwa, ponieważ te bytowości są po to, aby człowiek wolny urzeczywistnił swoją wolność jako dobry i miłujący z tej racji, iż umiłowanie Boga i człowieka jest szczytem prawa i zarazem szczytem ambitnego oraz prawego państwa.

A zatem nie wystarczy ukazanie samej wolności jako wolności, co jest wprawdzie postępem w odniesieniu do komunistycznego rozumienia wolności jako „uświadomionej konieczności” w ideologicznie określonej rzeczywistości, ale postępem niewystarczającym ze względu na poważne mankamenty regulacji prawnych w kwestiach celowości prawno-państwowych, które jednoznacznie powinny zdefiniować je jako dobro, w przeciwnym razie wolność jest trudna do odróżnienia od samowoli, chaosu i nieprawości, czego jesteśmy również dzisiaj świadkami i co się będzie chyba jeszcze bardziej potęgować. Scena relacji pomiędzy polskimi partiami politycznymi nie jest jedynym tego wyznacznikiem. Ksiądz kard. Karol Wojtyła pisze w swoim dziele „Osoba i czyn” o „przygodności osoby”, która „może być dobra lub zła”. Ten „fakt […] wypływa z wolności” i ją „potwierdza”. Osoba ludzka, według niego, „nie jest ani absolutnie w dobru zakorzeniona”, ani absolutnie „pewna wolności”, którą stale posiadając, stale musi zdobywać. Jan Paweł II w czasie swojego przemówienia do młodzieży z 18 czerwca 1983 r. powiedział: „Nie można zaś być prawdziwie wolnym bez rzetelnego i głębokiego stosunku do wartości”. I dodał: „Nie pragnijmy takiej Polski, która by nas nic nie kosztowała. Natomiast czuwajmy przy wszystkim, co stanowi autentyczne dziedzictwo pokoleń, starając się wzbogacić to dziedzictwo. Naród zaś jest przede wszystkim bogaty ludźmi. Bogaty człowiekiem. Bogaty młodzieżą! Bogaty każdym, który czuwa w imię prawdy, ona bowiem nadaje kształt miłości… Powiedz mi, jaka jest Twoja miłość – a powiem Ci, kim jesteś”.

O dramacie realizacji dzisiaj wolności Narodów i Państw daje wyjątkowo wstrząsające świadectwo belgijski misjonarz Dries van Coillie, który wiele lat przeżył w więzieniu w komunistycznych Chinach. Potem przybył do Belgii i napisał te słowa: „Powróciłem do krajów zachodniej cywilizacji. Tam znalazłem w przeciwieństwie do Wschodu świat pełen dobrobytu i konsumpcji. Świat tak wypełniony bogactwem, nauką i żądzą konsumpcji, że czuł się wystarczająco silnym, aby móc się pozbyć Boga. Świat rozdarty przez spór o jeszcze więcej pieniędzy, jeszcze więcej władzy, jeszcze więcej luksusu, jeszcze więcej przyjemności. Świat, który pęka z powodu nadmiaru i rozpada się na kawałki przez niezadowolenie. Wschód likwiduje wolność. Zachód nadużywa swojej wolności. Jedynie prawdziwa droga leży w posiadaniu tamtej wolności, która stała się udziałem dzieci Bożych, oraz w darze ćwiczenia się w miłości bliźniego na bazie sprawiedliwości. Prawdziwe szczęście leży w zbieraniu takich owoców, które sam wyhodowałeś i możesz ich używać w zaufaniu, że Bóg błogosławi twoją pracę oraz które możesz zbierać miłującą dłonią, aby dać z tego twojemu bratu. Twojemu bratu? To jest człowiek”, któremu każdy z nas oraz nasz Naród i nasze Państwo polskie powinniśmy dopomóc na gruncie sprawiedliwego prawa, aby pozostał albo stał się dobrym człowiekiem i poprzez dobro jako dobro ocalił swoją niepowtarzalną wolność w czasie i w wieczności istnienia osobowego. Niech Polska w oparciu o prawnonaturalne i chrześcijańskie rozumienie prawa i państwa kontynuuje swoje wielowiekowe tradycje umiłowania rozumu, pamięci i wolności jako warunków bytowych naszego polskiego umiłowania prawdy, umiłowania nadziei, umiłowania miłości Boga i każdego człowieka jako naszego bliźniego.

ks. prof. Tadeusz Guz

https://naszdziennik.pl/mysl/200577,naj ... -cz-3.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 46 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /