Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 80 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 21 maja 2016, 16:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (28)

Obrazek

Ze względu na dość szeroko nawet, jak zauważa św. Jan Paweł II pośród znacznej grupy współczesnych „teologów moralistów”, rozpowszechnianą tezę o autonomii sumienia, warto przyjrzeć się bliżej temu poważnemu zagadnieniu. Czy można zgodzić się z tezą, że to sam człowiek, a nie Pan Bóg, tworzy sobie zasady i normy sumienia, a to oznaczałoby, że sam człowiek, jak twierdzą m.in. Hegel, Marks i Engels, jest „produktem swojej własnej pracy”? Ale nawet niektórzy zakładają wprawdzie, że człowiek pochodzi od Boga, to czyżby pierwotnie człowiek otrzymał od Boskiego Stwórcy puste sumienie bez prawa naturalnego, czyli bez najwyższych zasad i norm moralnych, jak myśli m.in. Immanuel Kant, czyli bez jakiegokolwiek dostępu do porządku prawno-moralnego, ustanowionego przez Najwyższego Prawodawcę, którym zarówno w świetle prawego rozumu starogreckiej i starorzymskiej metafizyki jest Pan Bóg, jak też i w świetle wiary katolickiej, z tą różnicą w stosunku do poznania rozumowego, że Boski Prawodawca istnieje jako Trójca Święta?

Czyżby zatem Kościół Chrystusowy mylił się aż tak istotnie przez te 2000 lat swojego nauczania o prawie i moralności, które przenikają głębię naszych sumień ładem Bożym w postaci obiektywnego, absolutnie wiążącego każdego człowieka jako człowieka oraz niezmiennego naturalnego prawa moralnego? Kto ma zatem rację: prawy rozum i Kościół katolicki czy upadły świat, który odrzucił Boga chrześcijańskiego?

Wezwanie Jana Pawła II do powrotu rozumnego
i wolnego ducha ludzkiego do Boga jako wiecznego i doskonałego Prawodawcy oraz do przyjęcia tradycji nauczania Kościoła świętego w kwestii realnego prawa moralnego wpisanego w wolne sumienie każdego człowieka rodziny ludzkiej wszystkich pokoleń i czasów – także w wolność każdej Polki i każdego Polaka od momentu poczęcia


Papież Polak dostrzega wielki problem sumień ludzkich w ich coraz bardziej rozluźniającej się relacji względem prawdziwego Boga oraz względem prawa naturalnego jako praktycznego i codziennego udziału ludzkiego sumienia w Prawie Wiecznym Osób Boskich. Dlatego też naucza, iż „w tym kontekście absolutnie konieczne jest wyjaśnienie – w świetle Słowa Bożego i żywej Tradycji Kościoła – podstawowych pojęć dotyczących ludzkiej wolności i prawa moralnego, a także głębokich, wewnętrznych powiązań między nimi. Tylko w ten sposób będzie można dać odpowiedź na uzasadnione roszczenia ludzkiego rozumu, przyjmując słuszne elementy niektórych nurtów współczesnej teologii moralnej, nie dopuszczając jednak, aby tezy oparte na błędnym pojęciu autonomii naruszyły dziedzictwo nauczania moralnego Kościoła”.

Bóg jako Dawca doskonałego ludzkiego życia jest również doskonałym Dawcą prawa, aby każdy człowiek mógł je dzięki swojemu sumieniu odczytać i według niego kształtować wszystkie relacje z Bogiem, aniołami i ludźmi. Prawo naturalne nie tylko nie stoi w sprzeczności względem naszej wolnej woli, lecz wprost przeciwnie, to ono nadaje kierunek i dopomaga człowiekowi w doskonałym byciu wolną istotą. Natomiast szerzące się pośród różnych pokoleń rodziny ludzkiej poglądy relatywizujące i odrzucające naturalne prawo moralne w człowieku, ponieważ rzekomo godzi ono w wolność człowieka, nie uwzględniają jednej koniecznej prawdy o Bogu, który jako wiecznie Wolny jest zarazem wiecznie Prawem, tzn. wiecznym Ładem i samą Doskonałością. Stąd też, skoro w samym Bogu Stwórcy i Zbawicielu świata Prawo i Wolność są realnie jedną i tą samą Świętością Najwyższego, to dlatego podobnie jest w człowieku, że wolność potrzebuje prawa, a prawo wolności, aby każdy człowiek mógł się zrealizować w tym życiu ziemskim w pełni i w pełni przeżywać siebie jako myślącego i wolnego, tzn. w swoim ludzkim duchu i w swoim ludzkim ciele. Zapomnienie czy niedocenienie tej życiodajnej nauki wielu myślicieli minionych wieków, a nade wszystko brak akceptacji nauki Urzędu Nauczycielskiego Kościoła zbudowanego na św. apostole Piotrze jest przyczyną tego głębokiego kryzysu sumień.

Polska racja stanu w aspekcie kształtowania
sumień wszystkich Polaków na gruncie prawa naturalnego tkwi w przyjęciu „Mądrości Bożej” poprzez prawno-moralne nauczanie Kościoła katolickiego w Polsce, które od czasów reformacji usiłuje się w Rzeczypospolitej Polskiej na różne sposoby osłabiać i tym samym przyprawiać nasz porządek w Państwie i Kościele o różne kryzysy – czas postawić im tamę, a promować postać wolności i prawości polskiej na gruncie doskonałego Prawa Bożego Polek i Polaków, jeżeli faktycznie nie chcemy utraty czy ponownego „rozbioru” naszej okupionej nawet krwią wielu synów i córek państwowości


Papież z Polski nie ma wątpliwości, iż wszelkie kryzysy, a nawet rozpady cywilizacyjne nie tylko państw, lecz także wymieranie narodów i ludów biorą się z niszczących prób odcinania prawa i moralności człowieka od Boga Objawionego. Usuwanie Pana Boga i Jego Prawa na margines wolności ludzi, pojętej jako samowola, prowadzi do ich destrukcji aż po samounicestwienie się. Dlaczego? Jan Paweł II tłumaczy to tak: „Ponieważ jednak zapomniano o zależności rozumu od Mądrości Bożej oraz o konieczności – w obecnym stanie upadłej natury – Bożego Objawienia w poznaniu prawd moralnych, także tych, które należą do porządku naturalnego, doszło do powstania teorii całkowitej suwerenności rozumu w dziedzinie norm moralnych służących właściwemu uporządkowaniu życia w tym świecie. Normy te miałyby stanowić obszar moralności wyłącznie ’ludzkiej’, to znaczy wyrażać prawo, które człowiek autonomicznie nadaje samemu sobie i którego wyłącznym źródłem jest ludzki rozum. Nie można by w żaden sposób uznać Boga za Autora tego prawa, co najwyżej w tym sensie, że rozum ludzki korzysta ze swej prawodawczej autonomii na mocy pierwotnego i nieograniczonego mandatu udzielonego człowiekowi przez Boga. Otóż te właśnie kierunki myślowe doprowadziły do negacji prawdy – zawartej w Piśmie Świętym i w niezmiennym nauczaniu Kościoła – iż naturalne prawo moralne ma Boga za twórcę i że człowiek przez swój rozum uczestniczy w odwiecznym prawie, którego sam nie ustanawia”.

Odnowa naszej Konstytucji w Polsce jest koniecznością, ponieważ to ona wyraża taki pogląd, który zasadniczej krytyce poddaje Papież, a mianowicie, iż jedynym „źródłem” prawa jest stanowione prawo polskie. Z tej racji wskazanie, choćby w dyskusji wokół dziecka nienarodzonego, na prawo naturalne jako wiążące wszystkich w Rzeczypospolitej natrafia na tak znaczne przeszkody – nawet pośród polityków-katolików, co jest przejawem głębokiego kryzysu kultury prawnej w Polsce. Dzisiaj droga do powrotu świetności prawnej Polski tkwi w powrocie Polaków od relatywnego prawa pozytywistycznego do Boga chrześcijańskiego jako obiektywnego i jedynie prawdziwego Źródła prawa. Nie, prawi Polacy nie zwariowali, tzn. nie potracili ani naturalnych, ani ochrzczonych rozumów, domagając się powrotu Państwa Polskiego do prawdziwych, bo Boskich i naturalnych fundamentów prawa, a tym samym i do najzdrowszych fundamentów państwowości, które stanowi jedno i to samo Prawo Boga Najwyższego.

Jeżeli jednak Polacy, zamiast powrócić w aspekcie prawa do Boga, będą hołdować subiektywiście niemieckiemu Kantowi i jego autonomii sumienia albo jeszcze gorzej, jak czynią to reprezentanci KOD-u, którzy kwestionują istnienie jakiegokolwiek sumienia, a tym samym i sensowność prawa jako prawa, ponieważ pozwolili się porwać Marksowi, Engelsowi, Freudowi i neokomunistom ze Szkoły Frankfurckiej i dążą do „totalnej opozycji”, czyli do totalnej negacji Boga, negacji prawa, negacji sumienia, negacji państwa i negacji wszelkiego ładu. KOD – to jest faktycznie artykulacja ewidentnego „zamachu na demokrację” i samostanowienie katolickiego Narodu Polaków na gruncie obiektywnego prawa i ładu moralnego, do którego powołuje nas Boski Stwórca Polski poprzez Kościół katolicki.

Święty Jan Paweł II mówi dzisiaj do nas już z „okna”
(J. kard. Ratzinger) Królestwa Niebieskiego, że te antyboskie i antykościelne tendencje ideologiczne, artykułujące się obecnie jako KOD, są sprzeczne z prawem Boskim i kościelnym: „Trudno nie zauważyć, że taka interpretacja autonomii ludzkiego rozumu oznacza przyjęcie tez niezgodnych z nauką katolicką”. Przyszłość Polski i jej wielkość oraz dobro wspólne Rzeczypospolitej i Kościoła w naszej Ojczyźnie zależą właśnie od przyjęcia Boskich imperatywów jako np.: „czyń dobro, a unikaj zła”, „zachowaj sprawiedliwość”, „dotrzymaj umowy” i norm jak np. „Dekalog”, ale zależy również od odrzucenia absolutnej autonomii sumienia jako godzącej w Majestat Boskiego Prawodawcy


Papież zdaje sobie dobrze sprawę z wagi postulatów o autonomii sumień ludzkich, czyli o ich niezależności od Boga Objawionego i z negatywnych skutków tych zawirowań. O to właśnie chodzi upadłemu duchowi świata, aby Polskę i ludzkość odizolować na płaszczyźnie prawa i moralności od Prawa Boskiego, a samego człowieka postawić w miejsce Pana Boga, o czym z niepokojem i ubolewaniem ducha pisze Jan Paweł II: „Aby jednak życie moralne pozostało osadzone w kontekście chrześcijańskim, niektórzy teologowie moraliści wprowadzili wyraźne rozgraniczenie – sprzeczne z nauką katolicką – między porządkiem etycznym, który miałby pochodzić od człowieka i odnosić się wyłącznie do świata, a porządkiem zbawienia, dla którego istotne byłyby jedynie pewne wewnętrzne intencje i postawy wobec Boga i bliźniego.

W konsekwencji doszli do stwierdzenia, że Boże Objawienie nie zawiera żadnej konkretnej i określonej treści moralnej, trwale i powszechnie obowiązującej: Słowo Boże miałoby moc wiążącą jedynie jako zachęta, ogólnikowe napomnienie, które później tylko autonomiczny rozum musi sam wypełnić konkretną treścią, ustanawiając normy moralne rzeczywiście ’obiektywne’, tzn. dostosowane do określonej sytuacji historycznej.

Oczywiście, taka koncepcja autonomii prowadzi też do odrzucenia szczególnej kompetencji doktrynalnej Kościoła i jego Magisterium w odniesieniu do norm moralnych dotyczących tzw. ’dobra człowieka’, które jakoby nie są zawarte w Objawieniu i same w sobie nie mają znaczenia w porządku zbawienia”. Stało się to możliwe tylko dlatego, że wspomniani teologowie sięgnęli po fałszywe, czyli po ideologiczne, a nie filozoficzne podstawy. Jest to ewidentne u niektórych niemieckich teologów katolickich, którzy zamiast po Arystotelesa czy św. Tomasza z Akwinu sięgnęli po Kanta, Hegla, Schellinga, Marksa, Engelsa czy wspomnianych neomarksistów. Dlatego zaproponowali sprzeczną z katolickim nauczaniem o prawie i moralności „autonomię” wszystkich zasad i norm prawno-moralnych dla ich relatywistycznej „etyki katolickiej”.

Owszem, istnieją jeszcze i inni teologowie moralni, którzy postanowili pozytywnie wykorzystać próby ideologizacji katolickiej nauki moralnej. Papież pisze o nich tak: „Współczesny postulat autonomii wywarł wpływ także na katolicką teologię moralną. Choć oczywiście nie zamierzała ona nigdy przeciwstawiać ludzkiej wolności prawu Bożemu ani podważać istnienia ostatecznego religijnego fundamentu norm moralnych, to jednak została pobudzona do głębokiego przemyślenia roli rozumu i wiary w określaniu tych norm, dotyczących konkretnych zachowań ’wewnątrz światowych’, to znaczy tych, poprzez które człowiek zwraca się ku samemu sobie, ku innym i do świata rzeczy”. Nie oznacza to jednak, jakoby św. Jan Paweł II akceptował pewne nurty modernizmu etycznego, lecz posługując się zasadą oddzielania prawdy od fałszu, poszukuje tego, co prawdziwe w myśli drugiego człowieka i wyznaje w stosunku do niektórych twierdzeń prawno-moralnych: „Trzeba przyznać, że u źródeł tych przemyśleń odnaleźć można szereg cennych idei, należących zresztą w dużej mierze do najlepszej tradycji myśli katolickiej. Zgodnie z zachętą Soboru Watykańskiego II zamierzano rozwinąć dialog ze współczesną kulturą, ukazując w pełnym świetle charakter racjonalny – a więc powszechnie zrozumiały i przekazywalny – norm moralnych, które należą do dziedziny naturalnego prawa moralnego. Starano się także podkreślić wewnętrzny charakter wymogów etycznych, które wypływając z tego prawa, nie narzucają się woli człowieka jako powinność inaczej, jak tylko na mocy uprzedniego uznania ich przez rozum ludzki, a dokładnie – przez indywidualne sumienie”. Tego typu sytuacje ideowe Papież Polak wykorzystuje do podjęcia twórczego dialogu w celu zdobycia drugiego (obiektywnie lub być może będącego w błędzie) człowieka dla Boga i dla ustanowionego przez Niego porządku.

Skoro każda osoba ludzka, to także i cała Polska jest i będzie tylko na fundamencie Prawa Boga Polską. Duch świata nie potrafi zaoferować Polsce niczego innego poza bezprawiem. Dlatego tak istotne dla praworządności Polski w sensie Bożym jest to, aby doszło do usunięcia z Prawa Polskiego bezprawia w postaci „prawa” do zabójstwa niektórych dzieci poczętych, a nienarodzonych. To jest aktualnie najważniejsze kryterium dla pytania o kierunek polskiego prawodawstwa. Dałby Bóg na Niebie, aby nasz ziemski kierunek prawno-moralny Rzeczypospolitej Polskiej był Boży, prawnonaturalnie przyjazny względem każdego nienarodzonego człowieka i katolicki – tzn. absolutnie PRO-LIFE, a nie jak to ma miejsce u prawodawców-przeciwników Boga i człowieka – CONTRA-LIFE. Nasze pokolenia w Polsce oraz nasze Państwo stać na mądrość i męstwo bycia PRO-LIFE, tj. na miarę doskonałego człowieczeństwa i praworządnego państwa.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/158405, ... ii-28.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 28 maja 2016, 10:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (29)

Obrazek

Wielu ludzi Kościoła „jednego, świętego, katolickiego i apostolskiego” (Credo): duchownych i świeckich, ale także wielu chrześcijan innych wyznań, którzy do niego nie przynależą, pyta o kwestię sumienia. Czy wszyscy chrześcijanie posiadają z natury istotnie dobre sumienia? Czy wszyscy chrześcijanie posiadają ten sam Dekalog? Czy wszyscy chrześcijanie mają te same zasady prawnonaturalne, jak np.: „czyń dobro, a unikaj zła”, „dochowaj umowy”, „zachowaj sprawiedliwość”? Czy w aspekcie kształtowania sumień ludzkich w oparciu o obiektywne dobro dialog ekumeniczny należy czy można prowadzić? Czy prawda, czy nieprawda powinna być jego podstawą? Czy jedność chrześcijan może uzyskać priorytet przed prawdą o Chrystusie i Jego Kościele? Czy moralność chrześcijańska jest „ekumeniczną”, tzn. jakąś wyłącznie ludzką i z racji na istnienie tysięcy odłamów wyznań chrześcijańskich kompromisową umową co do zasad i wartości prawnomoralnych? Jaka jest zatem nauka św. Jana Pawła II na ten jakże ważny temat koegzystencji sumień różnych chrześcijan na okręgu ziemskim?

„Wspólne szukanie” i „głoszenie” „prawdy
o Kościele” – podstawą dla prawego w sensie ściśle chrześcijańskim, czyli dla zgodnego z duchem Ewangelii Jezusa Chrystusa i uroczystym nauczaniem prawnomoralnym Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, „kształtowania sumień” wszystkich chrześcijan


Papież Polak nie ma wątpliwości co do prawdziwej i zgodnej z Wolą Boskiego Mesjasza postaci dialogu ekumenicznego, że powinien on być oparty na gruncie Prawdy, a dokładniej Prawdy o Osobowym Bogu w Trójcy Świętej Jedynym. Dopiero w świetle tej Prawdy jako Boskiego Źródła wszystkich prawd kosmicznych chrześcijanie mogą odnaleźć prawdę o Kościele, wierze, religii, a także o nich samych i o świecie: „W myśli Soboru dialog ekumeniczny ma charakter wspólnego szukania prawdy, w szczególności prawdy o Kościele. Prawda bowiem kształtuje sumienia, nadając kierunek postępowaniu na rzecz jedności”. Jakże jest to konstruktywne dla wszystkich spotkań chrześcijan z Bogiem i ze sobą samymi, że tylko w prawdzie chrześcijanie tworzą prawdziwą relację osobową z Bogiem i z drugim człowiekiem. Bez prawdy czy wbrew prawdzie nie dochodzi do spotkania osób nawet wtedy, jeśli taka deklaracja jest, co więcej nawet, jeśli osoby różnych wyznań chrześcijańskich faktycznie są zgromadzone w tym samym czasie i na tym samym miejscu. Dlatego św. Jan Paweł II usilnie zachęca, aby nie tylko dążenie do jedności wszystkich chrześcijan, ale jednoczenie całej rodziny ludzkiej odbywało się poprzez „Dia-Logos”, tzn. poprzez jednoczenie siebie i innych z Logosem Boga Ojca, który z Serca Niepokalanej Matki Bożej Maryi stał się również prawdziwym „Synem Człowieczym”, co jest prawdopodobnie najkrótszą definicją ekumenizmu i jednoczenia wszystkich narodów z Tym, w Kim „wszystko zostało stworzone, i to, co na ziemi, i to, co w Niebiosach, byty widzialne i niewidzialne…”, aby poprzez Wcielony Logos jednoczyć innych i siebie z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym. Jak to konkretnie praktykować? Innymi słowy, jak żyć na co dzień prawdziwym „Duchem jedności” z innymi chrześcijanami i ludźmi?

Akceptacja Dekalogu przez sumienia wszystkich
chrześcijan – podstawą prawnomoralną i koniecznym warunkiem dla rzetelności drogi ku jedności godnej Pana Boga i człowieka. W porządku natury każdy człowiek jako człowiek, czyli także wszyscy chrześcijanie, posiadają ten sam Dekalog i to samo prawo naturalne, tzn. to samo poznanie istnienia jednego prawdziwego Boga i Jego najwyższych nakazów, takich jak: „Czyń dobro, a unikaj zła” oraz wszystkie przykazania Dekalogu


Nauczanie moralne Kościoła św. uwrażliwia nas na to, że grzech pierworodny nie zniszczył istotnie dobra naszej natury, tzn. także i dobra sumienia, które zostało jedynie zranione, a nie unicestwione, jak twierdzą nasi bracia i siostry protestanci pod pojęciem „natura corrupta”. Stąd z katolickiego punktu widzenia w rozumieniu sumienia możliwe jest zjednoczenie z każdym chrześcijaninem, o ile on na płaszczyźnie prawnomoralnej uzna ten status bytowy jego osobistego sumienia, dzięki któremu poznaje on zarówno istnienie prawdziwego Boga, jak i obiektywne fundamenty prawnomoralne życia ludzkiego, wpisane przez Stwórcę w każde ludzkie „serce”, czyli w „sumienie”. Dlatego też rozumiemy zaangażowanie części anglikańskich, prawosławnych i protestanckich chrześcijan w obronę życia nienarodzonego, chorego czy sędziwego. Oni czynią to z pozycji swojego naturalnego sumienia, niezależnie, czy sobie to uświadamiają, czy też nie. Tutaj możliwa jest nie tylko intensywna współpraca w obszarze Pro-Life, lecz także w nauce, gospodarce, polityce i w całej kulturze. Trudno sobie jednak wyobrazić twórczy dialog ekumeniczny w tej przestrzeni poza Dekalogiem czy wbrew Dekalogowi. Uznanie zatem Dekalogu jest pewnym minimum dla sensowności podejmowanego trudu ekumenicznego. Co jest dalej ważne dla formacji sumień w aspekcie budowania jedności chrześcijan z Panem wszechrzeczy?

Wydoskonalenie wrażliwości sumień
chrześcijan na świętość Łaski Bożej i na konsekwentną współpracę z nią – wyższym etapem jednoczenia się wszystkich wyznawców Jezusa Chrystusa: Otwórzmy sumienia chrześcijańskie na nieskończone, bo wieczne bogactwo ŁASKI PANA


Święty Jan Paweł II zdaje sobie z tego sprawę, że dla uzyskania prawdziwej jedności nie wystarczy nawet największy wysiłek naszej natury, że po prostu potrzeba łaski. Jak ją zdobyć? Papież z Polski naucza, że „prawda ta zarazem poddaje sumienia i czyny chrześcijan – rozdzielonych braci – Chrystusowej modlitwie o jedność. Modlitwa i dialog wzajemnie się umacniają. Głębsza i bardziej świadoma modlitwa sprawia, że dialog przynosi obfitsze owoce. Modlitwa stanowi z jednej strony warunek dialogu, równocześnie zaś staje się – w postaci coraz dojrzalszej – jego owocem”. Modlitwa to nic innego jak takie spotkanie z Trójcą Przenajświętszą, które błaga o łaskę. Jest to zresztą jedna z definicji modlitwy. Powstaje pytanie, komu właściwie zostaje udzielona łaska? Czy każdemu? Owszem, patrząc od strony Woli Boga, tak. Pan Bóg pragnie każdemu podarować stosowną łaskę. Można zapytać, to dlaczego wielu twierdzi, że jej nie otrzymało. Dlatego że zablokowali swojego ducha na Boga, tzn. albo zablokowali rozum, albo pamięć, albo swoją wolną wolę, albo siebie jako osobę, albo siebie całego. Stąd Jan Paweł II woła niezapomnianie do wszystkich ludzi dobrej woli o otwarcie „drzwi Chrystusowi”, czyli wzywa ludzi o otwarcie sumień na łaskę, która dopełni szlachetnych wysiłków naturalnych chrześcijan na drodze ku jedności z Bogiem oraz z braćmi i siostrami w porządku natury. Co realnie wyraża takie przepracowanie sumień chrześcijan, aby były wrażliwe na działanie Boże w nas i przez nas?

Chrześcijaństwo – naturalnie po stronie
ludzi chrześcijan – potrzebuje permanentnego „rachunku sumienia”, „aby być jedno” z Bogiem, aniołami i świętymi. Uznanie osobistej winy i szczere przejęcie za nią konsekwencji moralnych i religijnych w pokorze sumienia – istotnym zbliżeniem chrześcijan do jednego Tronu Łaski Boga Najwyższego, okupionego zbawczą Krwią Boskiego „Odkupiciela człowieka”


Przyczyna podziału chrześcijaństwa jest najpierw po stronie złego sumienia wielu chrześcijan, ale nade wszystko po stronie „ojca kłamstwa” i zarazem „ducha nieprawości”, czyli szatana. Jemu należy się sprzeciwić jako ostatecznej racji rozdziału stworzenia od Boskiego Stwórcy i Odkupiciela oraz jako ostatecznej racji podziału na „Ciele Mistycznym”, tzn. Kościele Chrystusowym. Stąd zasadna jest nauka Jana Pawła II, iż niezbędny jest gruntowny „rachunek sumienia” wierzących w Chrystusa, aby nie stracić Jego jako tej jedynej „Drogi” ku Bogu Ojcu w Niebie, a jeśli istnieje taka konieczność, to nawrócić się ku Niemu, aby móc odzyskać na nowo dar łaski uświęcającej: „Jeśli możemy mówić o większej dojrzałości wspólnej i wzajemnej modlitwy dzięki dialogowi ekumenicznemu, to dlatego, że dialog ten spełnia zarazem funkcję rachunku sumienia. W tym miejscu wypada przypomnieć słowa Pierwszego Listu św. Jana: ’Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, [Bóg] jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości’. Jan idzie dalej jeszcze, gdy stwierdza: ’Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki’. Takie radykalne wezwanie do uznania własnej grzeszności powinno kształtować też ducha dialogu ekumenicznego. Jeżeli nie staje się on rachunkiem sumienia, poniekąd ’dialogiem sumień’, czyż możemy wówczas liczyć na to, o czym w dalszym ciągu zapewnia ten sam List? ’Dzieci moje, piszę wam to dlatego, żebyście nie grzeszyli. Jeśliby nawet kto zgrzeszył, mamy Rzecznika wobec Ojca – Jezusa Chrystusa sprawiedliwego. On bowiem jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy, i nie tylko za nasze, lecz również za grzechy całego świata’. Jeśli grzechy całego świata zostały ogarnięte odkupieńczą ofiarą Chrystusa, to – wśród nich – również i wszystkie grzechy przeciwko jedności Kościoła: grzechy chrześcijan, grzechy pasterzy w tej samej mierze co grzechy wiernych. Zjednoczenie chrześcijan – także po wszystkich grzechach, które przyczyniły się do historycznych podziałów – jest możliwe. Warunkiem jest pokorna świadomość, że zgrzeszyliśmy przeciw jedności i przekonanie, że potrzebujemy nawrócenia. Zgładzone i przezwyciężone muszą być nie tylko grzechy osobiste, ale także grzechy społeczne, poniekąd ’struktury’ grzechu, które przyczyniły się i nadal mogą się przyczyniać do podziału i do jego utrwalenia”. Dzisiaj potrzeba jakichś globalnych rekolekcji dla całego chrześcijaństwa, aby wszyscy wkroczyli w święty „dialog sumień” ze Zbawicielem z Golgoty, gdzie nastąpiło definitywne zwycięstwo Boga nad „księciem ciemności”, zwycięstwo łaski nad grzechem, zwycięstwo miłości nad nienawiścią, zwycięstwo jedności nad dramatem podziałów. Tylko święta realizacja prawa „miłości Boga i miłości bliźniego”, którą jest i której dokonał Chrystus na Krzyżu zbawienia, jest w stanie pokonać podział chrześcijan. Kim są ci, którzy naśladują swojego Mistrza w budowaniu „jedności” na miarę planu Bożego?

Prawdziwi architekci jedności chrześcijan
na miarę Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Jezusa to miłośnicy i świadkowie Jego Krzyża – aż do przelewu własnej krwi, jak święci: Jan Sarkander i Andrzej Bobola


W nauczaniu papieskim o sumieniu w kontekście ekumenicznym pewne jest, że jego wzorami są ci, którzy nie tylko nie dzielą dzieci Bożych, lecz wprost przeciwnie – na różnych płaszczyznach podejmują świadome i dobrowolne cierpienia za swoich odłączonych braci i siostry. Jan Paweł II w przemówieniu o św. Janie Sarkandrze, jakże chlubnej wizytówce naszego Narodu w składaniu ofiary aż do śmierci za Chrystusa, Jego Kościół i jedność chrześcijan, w Skoczowie wyraża wielki podziw ducha i serca za dar męczeństwa jako najradykalniejsze świadectwo miłości do jedności: „Świadectwo męczenników jest dla nas zawsze jakimś wyzwaniem – ono prowokuje, zmusza do zastanowienia. Ktoś, kto woli raczej oddać życie, niż sprzeniewierzyć się głosowi własnego sumienia, może budzić podziw albo nienawiść, ale z pewnością nie można wobec takiego człowieka przejść obojętnie. Męczennicy mają nam więc wiele do powiedzenia. Jednak przede wszystkim oni pytają nas o stan naszych sumień – pytają o naszą wierność własnemu sumieniu”. Przy Krzyżu Pańskim na Golgocie rozstrzyga się definitywnie kwestia jedności człowieka i jego społeczności przez zwycięstwo Dobrego Boga nad złym duchem. Dlatego też w tym samym miejscu pozytywnie rozstrzyga się też sprawa jedności wszystkich chrześcijan w Chrystusie i Jego Kościele. A zatem przyjęcie Chrystusa i Jego Krzyża jest miarą prawdziwej jedności, jej światłem i jej nieprzezwyciężalną mocą, co uwidoczniło się w czczonej przez wiele Narodów ofierze za jedność chrześcijan św. jezuity polskiego Andrzeja Boboli – Patrona naszej Ojczyzny. Papież Polak uzależnia jedność Polaków w sensie wiary chrześcijańskiej, a także jedność narodową i państwową od jedności Polski z Krzyżem Chrystusa, do której nas usilnie inspiruje: „Na tym wielkim wirażu ojczystej historii, kiedy decyduje się przyszły kształt Rzeczypospolitej, papież – wasz rodak, nie przestaje was prosić, abyście to dziedzictwo Chrystusowego krzyża na nowo z wiarą i miłością przyjęli. Abyście krzyż Chrystusa na nowo, w sposób wolny i dojrzały wybrali, tak jak wybrał go kiedyś św. Jan Sarkander i tylu innych świętych i męczenników. Abyście podjęli odpowiedzialność za obecność krzyża w życiu każdego i każdej z was, w życiu waszych rodzin i w życiu tej wielkiej wspólnoty, jaką jest Polska. Brońcie go!”. Duchowe i całościowe odrodzenie ku doskonałości i wierności sumień chrześcijańskich w porządku natury i łaski względem Syna Bożego, Jego Ewangelii, Jego Kościoła oraz św. Piotra i jego następców jest zatem najbardziej życiodajną glebą dla wzrostu jedności chrześcijan w naszych pokoleniach, aby stać się kiedyś zgodnie z Wolą Bożą „jednym Ludem Bożym”.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/158829, ... ii-29.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 04 cze 2016, 05:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (30)

Obrazek

Nieocenionym wsparciem dla kształtowania sumienia każdego człowieka jako istoty rozumnej, wolnej i obdarzonej pierwotną godnością osobową jest misja różnych nauk, a w szczególności filozofii, z której przecież wyrosły wszystkie pozostałe nauki, generalnie podzielone na: teologiczne, humanistyczne i przyrodnicze. Interdyscyplinarne spojrzenie na ludzkie sumienie dopomaga odnaleźć jego pełną treść: jego Boską genezę, niezwykłą zdolność do odróżniania dobra od zła, moc do trwania w dobru jako dobru oraz moc do przezwyciężenia wszelkiego zła jako zła i ostateczne przeznaczenie do życia niebiańskiego całego prawego i dobrego człowieka z duchem (tj. także z prawym i dobrym sumieniem), duszą i uwielbionym cia- łem poza tym kosmosem istnienia ziemskiego.

Czyż zatem filozofia zobowiązana względem prawdy i dobra nie powinna przeniknąć wielopłaszczyznowej edukacji pokoleń naszego Narodu Polskiego? Czyż tak rozumiana filozofia nie powinna na nowo zadomowić się w systemie polskiej edukacji w każdym jej wymiarze, począwszy od żłobków, a skończywszy na uniwersytetach w Polsce? Czyż może dojść do odnowy sumień naszych pokoleń w Rzeczypospolitej Polskiej i wewnątrz Kościoła św. w naszej Ojczyźnie bez wprowadzenia filozofii godnej człowieka w samo serce kształcenia i wychowania naszego Narodu i Społeczeństwa?

Służebna rola „właściwie uformowanej filozofii” względem katolickiej teologii moralnej opartej na nauczaniu Urzędu Nauczycielskiego Kościoła św. zbudowanego przez Jezusa Chrystusa na św. Piotrze o sumieniu – najdoskonalszym domem i zarazem szkołą sumień ludzkich

Jedną z najmocniejszych linii nauczania św. Jana Pawła II było wskazanie na bezcenną wartość filozofii dla nauki Kościoła, w tym także dla rozumienia moralności w świetle Objawienia chrześcijańskiego w interpretacji katolickiej. Tym w sensie nauki zajmuje się „teologia moralna”, która wprawdzie dla rzetelnego formowania sumień w duchu Ewangelii Jezusa z Nazaretu potrzebuje pomocy różnych nauk, ale „jeszcze bardziej może potrzebuje wsparcia filozofii. W Nowym Przymierzu bowiem życie ludzkie jest regulowane przepisami w znacznie mniejszym stopniu niż w Starym. Życie w Duchu Świętym prowadzi wierzących do wolności i odpowiedzialności, które wykraczają poza samo Prawo. Niemniej Ewangelia i pisma apostolskie zawierają zarówno ogólne zasady chrześcijańskiego postępowania, jak i przepisy szczegółowe. Aby stosować je w konkretnych okolicznościach życia osobistego i spo- łecznego, chrześcijanin musi umieć posługiwać się w pełni swoim sumieniem i wykorzystywać swą zdolność rozumowania. Oznacza to, innymi słowy, że teologia moralna musi odwoływać się do właściwie uformowanej filozoficznej wizji natury ludzkiej i społeczeństwa, a także ogólnych zasad rządzących wyborami etycznymi”.

Jak Naród Polski może dzisiaj dokonywać wyborów na miarę swojej godności, skoro filozofia nauczana jest w szczątkowej formie i dla niezwykle wąskiego grona uczniów czy studentów? Wiele dylematów etycznych rzesz Polaków powstaje na gruncie braku podstawowego wykształcenia filozoficznego. Niestety, wiele z nich przekształca się w przejściowy, a nierzadko również w permanentny dramat osobistej, małżeńskiej, rodzinnej, a także ogólnospołecznej egzystencji. Trudno wyobrazić sobie prawdziwą odnowę moralną całego Narodu bez świadomego powrotu do prawdziwych fundamentów filozoficznego myślenia. Dałby Bóg, aby reforma szkolnictwa w Polsce poszła m.in. w kierunku rehabilitacji filozofii jako życiodajnej nauki po wielowiekowej zapaści i degradacji filozofii do ideologii zniewalania sumień i ucisku totalitarnego pod zaborami, okupacją niemiecką czy sowiecką.

Sumienia ludzkie zyskują w epoce zasadniczych deprawacji ducha i życia ludzkiego „orientację” dzięki „filozofii” zobowiązanej względem naturalnej i nadprzyrodzonej „prawdy o dobru”

Papież Polak zaskoczył ludzkość m.in. swoim umiłowaniem filozofii i nieustannym przywoływaniem jej głębokiego sensu duchowego w tłumaczeniu prawd wiary jako wlanej w rozum ludzki łaski światła Bożej Prawdy. To zaskoczenie wynikało z faktu jego pochodzenia z „dalekiego Kraju”, w któ- rym panowała marksistowsko-leninowska ideologia. Nie zdołała ona jednak złamać Jego osobistego rozumu ani rozumu wielu Polaków i stąd to wspaniałe zadziwienie ks. kard. Karolem Wojtyłą od dnia Jego wyboru na Stolicę Piotrową, wzywającym ze swego filozoficznego umysłu ludzkość do wolności od „lęku” i do otwartości ducha i serca na Prawdę Bożą oraz na wszelką prawdę o Kościele, człowieku i kosmosie na gruncie filozofii. Stąd, według Niego, „powrót do filozofii jest konieczny także w sferze rozumienia prawd wiary, które dotyczą postępowania wierzących. W obliczu współczesnych wyzwań społecznych, ekonomicznych, politycznych i naukowych sumienie człowieka traci orientację. W Encyklice »Veritatis splendor« stwierdziłem, że wiele problemów występujących we współczesnym świecie związanych jest z »kryzysem wokół zagadnienia prawdy. Zanik idei uniwersalnej prawdy o dobru, dostępnym poznawczo dla ludzkiego rozumu, w nieunikniony sposób doprowadził także do zmiany koncepcji sumienia: nie jest już ono postrzegane w swojej rzeczywistości pierwotnej, czyli jako akt rozumowego poznania dokonywany przez osobę, która w określonej sytuacji ma zastosować wiedzę uniwersalną o dobru i tym samym wyrazić swój sąd o tym, jaki sposób postępowania należy uznać tu i teraz za słuszny. Powstała tendencja, by przyznać sumieniu jednostki wyłączny przywilej autonomicznego określania kryteriów dobra i zła oraz zgodnego z tym działania. Wizja ta łączy się z etyką indywidualistyczną, według której każdy człowiek staje wobec własnej prawdy, różnej od prawdy innych«”.

Kompasu etycznego Polska i glob nie znajdą tak długo, jak długo nie powrócą do zdrowej refleksji filozo- ficznej, która powinna zadomowić się w każdej rodzinie polskiej oraz we wszystkich rozstrzygnięciach pań- stwowych, politycznych, ekonomicznych i eklezjalnych nie tylko naszej Ojczyzny, lecz także pozostałych spo- łeczności ludzkich w Europie i na świecie. W naszych dniach utrata właściwego ducha filozoficznego w sensie etycznym dezorientuje Unię Europejską zarówno w jej relacji do Polski, ale także w jej relacji do poważnego problemu kryzysu arabskiego czy w kontaktach z Rosją. Tutaj mają swoje korzenie nieraz kardynalne błędy merytoryczne i moralne niektórych reprezentantów Unii Europejskiej, stające się przyczyną coraz głębszego kryzysu na Starym Kontynencie, który coraz bardziej zagraża nawet samemu istnieniu Europy.

Fałszywa „filozofia”, tzn. ideologia albo dalece redukcjonistyczna postać filozofii, nie dopomoże Polsce i Europie – ojczyźnie filozofii – w zachowaniu, względnie w odzyskaniu na nowo swojej wielkości i świętości sumień

Jan Paweł II nie ma wątpliwości w swoim namyśle nad doskonałością człowieka i jego sumienia, że „filozofia o charakterze zdecydowanie fenomenalistycznym czy relatywistycznym nie byłaby w stanie dopomóc w poznawaniu bogactw” – także moralno-etycznych – „zawartych w słowie Bożym. Pismo Święte bowiem zakłada zawsze, że człowiek, choć splamił się nieuczciwością i kłamstwem, jest w stanie pojąć czystą i prostą prawdę” i powrócić na drogę realizacji siebie poprzez zawsze konstruktywne dobro moralne, nawet za cenę wielkich ofiar i wyrzeczeń. „W świętych księgach, a zwłaszcza w Nowym Testamencie znaleźć można teksty i stwierdzenia dotyczące kwestii w ścisłym sensie ontologicznych. Natchnieni autorzy pragnęli bowiem zawrzeć w nich twierdzenia prawdziwe, to znaczy takie, które wyrażają obiektywną rzeczywistość. Nie można utrzymywać, że tradycja katolicka popełniła błąd, interpretując niektóre teksty św. Jana i św. Pawła jako twierdzenia dotyczące samego bytu Chrystusa. Teologia, gdy próbuje zrozumieć i wyjaśnić te stwierdzenia, potrzebuje zatem pomocy jakiejś filozofii, która nie zaprzecza, że możliwe jest poznanie obiektywnie prawdziwe, nawet jeśli zawsze można je nadal doskonalić.

Wszystko, co tu powiedzieliśmy, dotyczy także osądów sumienia, co do których Pismo Święte zakłada, że mogą być obiektywnie prawdziwe”, pod warunkiem, że każdy człowiek zada sobie samemu wystarczająco trudu, aby je uformować na gruncie obiektywnego prawa moralnego, wpisanego przez Boga Stwórcę w każde sumienie ludzkie, które zabezpiecza ludzki rozum na mądrościowej drodze przez życie.

Zainspirować Polskę, Europę i świat „filozofią” jako „autentyczną i prawdziwą wiedzą”, aby nie tylko jako jednostki i narody mogły kroczyć drogami wolnymi od zła, lecz co więcej, aby móc kroczyć drogami mądrości oraz nabudowanymi na niej drogami mądrego, prawego i sprawiedliwego sumienia

Ojciec Święty z Polski, która wielokrotnie traciła wolność i przeżywała różnorakie zniewolenia, ale również wiele razy powstawała do życia w mądrości i suwerenności moralnej, zapewne otrzymując specjalne błogosławieństwo Boga Najwyższego, pragnie na nowo wskazać na „wiedzę” filozofii, którą określa jako „autentyczną i prawdziwą”. Skąd wynika taka moc ducha fi- lozoficznego i jego owocu, zdumiewającego do dzisiaj każdego wrażliwego intelektualnie i moralnie poszukiwacza prawdy i mądrości? Święty Jan Paweł II naucza, iż „tej roli mądrościowej nie mogłaby ponadto odgrywać filozofia, która sama nie byłaby autentyczną i prawdziwą wiedzą, to znaczy taką, która interesuje się nie tylko szczegółowymi i relatywnymi aspektami rzeczywistości – funkcjonalnymi, formalnymi lub praktycznymi – ale także jej prawdą całkowitą i ostateczną, to znaczy samym bytem przedmiotu poznania. Dochodzimy tu zatem do drugiego postulatu: należy wykazać, że człowiek jest zdolny dojść do poznania prawdy; chodzi przy tym o poznanie, które dociera do prawdy obiektywnej poprzez adaequatio rei et intellectus, o której mówią Doktorzy Scholastyki. Ten wymóg, właściwy dla wiary, został jednoznacznie potwierdzony przez Sobór Watykański II: »Umysł bowiem nie jest zacieśniony do samych zjawisk, lecz może z prawdziwą pewnością ująć rzeczywistość poznawalną, mimo że w następstwie grzechu jest częściowo przyciemniony i osłabiony«”.

Tworzyć „Polskę opartą na wiedzy” jako „Naród” czy „Społeczeństwo oparte na wiedzy” można tylko poprzez uszlachetnienie obecnych pokoleń Polaków „wiedzą prawdziwą”, którą jest u samych podstaw edukacji narodowej „filozofia… prawdziwa”. Co więcej, przecież nauczanie Kościoła Chrystusowego zakłada „prawdziwą naturę”, czyli m.in. rozum ludzki bogaty prawdą, sumienie ludzkie bogate dobrem i wolną wolę bogatą miłością Boga i każdego człowieka jako bliźniego. Można zaryzykować tezę, iż w pewnym sensie taka będzie Polska, jaka będzie jej wiedza filozoficzna: im ta ostatnia będzie bogatsza, tym bogatsze w każ- dym wymiarze stanie się nasze Państwo i Kościół w Polsce.

1050. rocznica Chrztu Polski – nadprzyrodzonym apelem Łaski Bożej i wołaniem Ducha Świętego przez usta Kościoła w naszej Ojczyźnie o filozofię narodową dla Rzeczypospolitej Polskiej na miarę chrześcijańskiej bytowości sumień Polaków

W swojej encyklice „Fides et ratio” Papież Polak wyraża pewną syntezę ducha filozoficznego godnego przyjęcia skarbu Łaski, aby wspiąć się jako osoba ludzka na szczyty swoich możliwości ludzkich – także moralnych: „W całej Encyklice podkreśliłem wyraźnie podstawową rolę prawdy w dziedzinie moralności. W kontekście większości najpilniejszych problemów etycznych prawda ta musi się stać przedmiotem wnikliwej refleksji podjętej przez teologię moralną, która będzie w stanie wyraźnie ukazać jej korzenie tkwiące w słowie Bożym. Aby wypełnić tę misję, teologia moralna winna posłużyć się etyką fi- lozoficzną, która odwołuje się do prawdy o dobru, a więc nie jest ani subiektywistyczna, ani utylitarystyczna. Taki typ etyki implikuje i zakłada określoną antropologię filozoficzną i metafizykę dobra. Opierając się na tej jednolitej wizji, która jest w sposób oczywisty związana z chrześcijańską świętością oraz z praktyką cnót ludzkich i nadprzyrodzonych, teologia moralna będzie umiała lepiej i skuteczniej podejmować różne problemy należące do jej kompetencji, takie jak pokój, sprawiedliwość społeczna, rodzina, obrona życia i środowiska naturalnego”.

A zatem słuszne jest powyższe nauczanie św. Jana Pawła II, aby w rozumieniu i przeżywaniu rocznicy Chrztu św. Mieszka I jako Chrztu Polski nasz Naród powrócił do prawdziwej meta- fizyki, prawdziwej antropologii i prawdziwej etyki filozoficznej jako naturalnych fundamentów „wszystkiego, co Polskę stanowi”, tzn. aby na prawdzie o Bogu, człowieku i dobrej moralności Polska budowała swój doczesny i wieczny byt sumień odkupionych w Chrystusie oraz aby Polsce w tym budowaniu tej ziemskiej Ojczyzny towarzyszyła permanentnie Łaska z tamtej niebiań- skiej – z „Królestwa Niebieskiego”.

Warto na zakończenie naszych rozpraw nad sumieniem – za których publikowanie pragnę wyrazić Redakcji „Naszego Dziennika” najserdeczniejszą wdzięczność, zaś Panu Tadeuszowi Malejce ze Skoczowa dziękuję z głębi serca za inspirację tego tematu, a wszystkim Czytelnikom za twórczy współudział – przytoczyć słowa Jana Pawła II z Jego przemówienia o sumieniu wygłoszonego w Skoczowie, mieście rodzinnym bohaterskiego kapłana i męczennika Jana Sarkandra za ład chrześcijańskiego sumienia w Polsce i w ościennych Narodach: „I oto staje przed nami, przy końcu tego rozważania, Chrystus z Apokalipsy św. Jana: Chrystus – Dobry Pasterz, a zarazem Chrystus – Baranek Boży, który życie swoje położył za swoją owczarnię. To ten Chrystus był Mistrzem Jana Sarkandra! To On nauczył go życie kłaść za własną owczarnię. Oto teraz przyjmuje swojego wiernego ucznia w tajemnicy Świętych Obcowania. Ogarnia go wiekuistą światłością obcowania z Bogiem – Ojcem, Synem i Duchem Świętym – twarzą w twarz. Prowadzi go do najgłębszych źródeł życia. My zaś, którzy uczestniczymy w tej Eucharystii – w tym uroczystym dziękczynieniu za dar jego kanonizacji, pragniemy do tych samych źródeł życia dojść, wpatrując się w jego wzór i ufając w jego orędownictwo”. Niech święty i niebiański już los tego Mę- czennika sumienia podzielą wszystkie dotychczasowe, obecne i przyszłe pokolenia Narodu Polskiego. Polsko, bądź Ojczyzną prawych sumień wszystkich Polaków, aby stać się Polską wiecznego Nieba. l

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/159275, ... ii-30.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 04 paź 2016, 07:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Nie ma większego daru niż ludzkie życie

Nie ma większego daru niż ludzkie życie – podkreślił ks. abp Henryk Hoser. Tymczasem – zauważył – rocznie ginie w wyniku aborcji co najmniej 50 mln niewinnych istnień ludzkich. – Za ten dramat świat będzie musiał kiedyś zapłacić – ostrzegł. W katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika na stołecznej Pradze modlono się o prawe sumienia i światło Ducha Świętego dla wszystkich decydujących w Polsce o prawnej ochronie życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci.

W katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika na warszawskiej Pradze modlono się o prawe sumienia i światło Ducha Świętego dla wszystkich decydujących w Polsce o prawnej ochronie życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci.

W homilii ks. abp Hoser podkreślił, że ludzkie życie jest święte i nietykalne.

– Każdy człowiek, bez względu na jego pochodzenie, przynależność, wyznanie, kulturę oraz na to, kiedy i gdzie się urodził oraz w jakich okolicznościach zaistniał, jest obdarzony nieśmiertelnym tchnieniem. Jest tym, na którym Bogu zależy, stąd szacunek dla życia jest hołdem oddanym człowieczeństwu – zaznaczył ksiądz arcybiskup.

Przestrzegł przed zgubnymi skutkami kwestionowania lub relatywizacji wartości ludzkiego życia.

– Szacunek dla jego istnienia jest podstawą naszego życia osobowego i społecznego oraz porządku międzynarodowego. Jeżeli bowiem choć raz zakwestionujemy czy zrelatywizujemy wartość ludzkiego życia i prawo każdego człowieka do istnienia, wówczas wszystko staje się możliwe, łącznie z piekłem na ziemi – ostrzegł ks. abp Hoser. Przypomniał, że historia jest pełna takich epizodów. – O nich pamiętamy, zwłaszcza w naszym kraju – dodał kaznodzieja.

Biskup warszawsko-praski zwrócił też uwagę, że w całym dyskursie publicznym o aborcji brakuje odniesienia do dziecka, które w końcu jest przecież podmiotem samej debaty.

– Wszystko się liczy: dramaty, oczekiwania, emocje, tylko nie ma dziecka, bo nie daje się mu prawa do życia – stwierdził.

Ks. abp Hoser podkreślił, że w wyniku aborcji rocznie ginie co najmniej 50 mln niewinnych istnień ludzkich.

– Tym dzieciom nie jest dane ujrzeć światło dzienne i doświadczyć miłości w tym życiu. Są zabite tam, gdzie miało być najbezpieczniejsze miejsce, a więc pod sercem matki. Tam, gdzie początek życia miał mieć swój dalszy ciąg – ubolewał ksiądz arcybiskup.

Przywołując słowa Matki Teresy z Kalkuty, podkreślił, że za ten dramat przyjdzie ludziom kiedyś odpowiedzieć przed Bogiem. „Nic tego nie zmieni, żadne ideologie, żadne gimnastyki słowne i semantyczne, żadne próby odmawiania człowieczeństwa człowiekowi od pierwszych chwil jego istnienia tego nie zmienią”. – Ten świata za to zapłaci – ostrzegł ks. abp Hoser.

Arcybiskup zaapelował o modlitwę w intencji tych, którzy niszczą poczęte życie. Nazwał ich podwójnymi ofiarami swoich decyzji.

– Wielu z tych, którzy pobłądzili w swoim życiu, w tym pobłądzeniu popełniają jeszcze większe błędy, nie znajdując innego wyjścia jak to, które będzie dla nich dożywotnim przekleństwem, bo pamięć o takim akcie jest nie do wymazania – zauważył ks. abp Hoser.

Podkreślił też, że pamięć związana z dokonaniem aborcji jest pamięcią trwałą, ponadczasową. Dlatego – stwierdził – trzeba bronić przed tym każdą kobietę, dziewczynę, każdą matkę i każdego ojca, by nie byli spadkobiercami takich czynów i ich konsekwencji.

– Modlimy się za wszystkich, którzy wyobrażają sobie, że można swoje problemy załatwiać kosztem życia niewinnego istnienia ludzkiego; że można kosztem czyjegoś życia poprawiać status swojego życia – powiedział biskup warszawsko-praski.

Przypomniał również o odpowiedzialności tych, którzy powołują ludzkie życie, za okoliczności, w jakich jest ono poczynane.

Jako odpowiedź na dramat wielu poczętych dzieci i ich rodziców wskazał duchową adopcję.

– Człowiek został stworzony, by w tym świecie żył, a nie umierał, dlatego prośmy o Boże Miłosierdzie w solidarnej modlitwie za wszystkich, a więc za podwójne ofiary aborcji, jakim są dziecko, matka i ojciec, wszystkich, którzy są odpowiedzialni za ten największy dar, jaki człowiek otrzymał od Boga, czyli jego własne istnienie – zakończył ks. abp Hoser.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... zycie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 12 paź 2016, 08:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Prawa od poczęcia

Z dr. Filipem Ciepłym, karnistą z KUL, rozmawia Zenon Baranowski.

W jakim kierunku powinna rozwijać się prawnokarna ochrona dzieci nienarodzonych?
– Należy dowartościować status ludzki człowieka w prenatalnej fazie rozwoju. Uznanie człowieczeństwa w polskim systemie prawnym nie jest tożsame ze zdolnością do odczuwania bólu czy uzyskania samoświadomości, czy innymi tego typu kryteriami, które pojawiają się w debacie publicznej. Wyraźnie zapisane jest w Konstytucji RP, że to godność człowieka jest źródłem wolności i praw człowieka i obywatela, i właśnie ta godność, która jest przyrodzona, ona wskazuje na ludzki status. Jej charakter jest inkluzywny, tzn. musi ona obejmować wszystkich ludzi bez żadnych wyłączeń. Pojawiają się takie interpretacje, że ona nie jest przyrodzona, ale to jest zupełnie błędna interpretacja. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że godność przysługuje komuś, kto jest w prenatalnej fazie rozwoju.

Nie wszyscy chcą jednak uznawać dziecko poczęte za człowieka.
– Jest to podstawowy problem – dehumanizacja. Mówi się, że to jakiś zlepek komórek, jakaś tkanka, wyłącznie embrion. Ale to jest embrion ludzki, człowiek. Nie można wyłączać spod ochrony ze względu na wczesną fazę, w sensie prawnym wyłącza się człowieka. To nie jest problem jakiegoś światopoglądu, problem filozoficzny, tylko wyraźnie jest napisane w Konstytucji, że kryterium statusu człowieka w sensie prawnym to jest kryterium godności człowieka, która ma charakter najszerszy, niedopuszczający żadnych wyłączeń według jakiegoś wymyślonego, nowego kryterium. Bez względu na to, jaka to jest faza rozwoju, dziecko poczęte posiada genom człowieka, a to już jest godność ludzka w sensie prawnym, i posiada związane z tą godnością prawa, czyli prawo do ochrony życia, prawo do ochrony zdrowia itp. Wewnętrzna, przyrodzona godność to nie jest jakiś przedmiot, o którym my decydujemy, że od nas czy od państwa, od organów, które stanowią prawo, zależy zakres ochrony. Jeżeli sobie to uświadomimy, że człowiek od poczęcia ma już wrodzone prawa związane z jego godnością.

Ale uzasadnieniem często jest stan zdrowia dziecka, a konkretnie wady genetyczne.
– Jeżeli chce się ograniczyć tę podstawową wartość, czyli życie, i stan jego zdrowia jest takim argumentem za, to jest to zupełnie niewspółmierne, jeśli chodzi o konstytucyjny system wartości. Stan zdrowia zwiększa jeszcze tę ochronę, ponieważ nakłada szczególne obowiązki troski o osoby niepełnosprawne. I nie może być argumentem, który uzasadnia ograniczenia praw płodu ludzkiego, czyli człowieka w prenatalnej fazie rozwoju. Ci, którzy mają w tym względzie wątpliwości, rozumują całkowicie poza naszym systemem kulturowym. W Europie, w całej naszej kulturze to godność człowieka jest taką podstawą. Jest ona wpisana do Konstytucji, ma walor normatywny, nie może być wyłączeń, choć niektórzy próbują to robić, ale robią to bezpodstawnie.

A może wpisać ochronę życia do Konstytucji?
– Ewentualnie w Konstytucji mogłoby się znaleźć takie doprecyzowanie, że życie człowieka jest chronione od poczęcia do naturalnej śmierci. Ze względu na toczący się spór to mogłoby być dobre. Ale to byłoby doprecyzowanie tego, co już jest wpisane w Konstytucję o godności człowieka. Orzeczenie TK z 1997 r. mówi o godności człowieka, która się rozciąga na fazę rozwoju prenatalnego. Jeżeli godność, to i prawa związane z godnością, czyli życie. Jeżeli życie, to ochrona zdrowia.

Dziękuję za rozmowę.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zecia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 22 lut 2017, 11:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Rugujmy grzech z życia polskiego (1)

List pasterski ks. kard. Augusta Hlonda ”O katolickie zasady moralne”, Poznań, 29 lutego 1936 r.

Obrazek

Od Redakcji:

W II RP walka z katolicyzmem przybiera jawne i ukryte oblicze. Wypróbowaną metodą działania wrogów Kościoła jest osłabianie moralności i etyki katolickiej. Prymas August Hlond główne zagrożenie upatruje w zgubnej dzia- łalności środowisk pracujących na rzecz laicyzacji życia publicznego: masonerii, licznie reprezentowanej w kolejnych rządach, oraz komunistach, mających silne wpływy w mediach i w kulturze. Zatroskany o dobro powierzonych sobie dusz wydaje 29 lutego 1936 roku porywający list pasterski „O katolickie zasady życia moralnego”. Wskazuje w nim, jak katolik ma żyć po Bożemu w rodzinie i w Narodzie.

Mili Diecezjanie

Anarchia moralna pustoszy świat. Jakieś nieprzestrzenne siły łamią sumienia. Bolszewizacja umysłowości podważa wszelkie zasady etyczne. Dusze dziczeją. Zwierzęcieje człowiek. Pod pozorem kultury i postępu rozprzestrzenia się satanizacja życia.

Tak jest gdzie indziej, a nie powiem wam nic nowego, utrzymując, że się tak poczyna dziać i u nas. Jakby jakieś burzycielskie demony gnały przez kraj, dławiąc poczucie etyczne i siły moralne narodu. Ułatwiają im robotę prądy antykościelne, propaganda wywrotu i stosunki gospodarcze. Ogół, zaniepokojony wtargającym barbarzyństwem, staje w obronie zdrowia moralnego i coraz zapalczywiej strzeże obyczajów chrześcijańskich. Ale powstają szkody. Mętnieją i ścichają sumienia. Kurczy się uczciwość. Zbrodniczość podnosi głowę. Nie ma szkół dostatecznych, a trzeba rozbudowywać więzienia.

Nie spełniłbym powinności pasterskiej, gdybym to przemilczał lub zamazywał. Czekacie, Diecezjanie kochani, na prymasowskie odezwanie się, na słowo żadnym względem nie stłumione, które by jako „miecz obosieczny” uderzyło w moralną gangrenę. Zadanie to ma spełnić niniejszy wielkopostny list pasterski. Wiążą mnie niestety rozmiary i charakter orędzia i stąd poprzestanę na nielicznych szczegółach, zaczynając od kilku uwag o zasadniczej nauce Kościoła w tym przedmiocie.

To przypomnienie zasad katolickich jest tym potrzebniejsze, że, poza zanikiem moralności, z jednej strony wzmaga się propaganda innych systemów etycznych, a z drugiej odzywają się poza kołami katolickimi głosy o „etykę chrześcijańską”. Mamy obowiązek oddzielić się od błędów, a zarazem powinniśmy usuwać nieporozumienia. Jeżeli „etyka chrześcijańska”, zaznaczana w ideologiach politycznych i zrzeszeniowych, jest to samo, co etyka katolicka, znajdzie ona w tym liście swoje potwierdzenie. W innym wypadku odniesiemy się do niej z należytym zastrzeżeniem.

Znamiennym objawem chwili bieżącej jest m.in. powstawanie organizacyj, mających za zadanie naprawę obyczajów i odrodzenie moralne. Jedne wprowadzają etykę sprzeczną z nauką Kościoła i przed tymi przestrzegam. Drugie chciałyby pod protektoratem Biskupów umoralniać naród na zasadach Chrystusowych. Otóż z niniejszego listu pasterskiego wywnioskujecie, moi Diecezjanie, że taka liga obyczajowa już dawno istnieje i działa, a jest nią Kościół katolicki. Ma on do tego mandat Zbawiciela, poparcie Bożego autorytetu i pomoc Ducha Świętego. Kościołowi zawdzięczać należy, że Europa dawno nie zginęła w orgiach barbarzyństwa. Jeżeli i tym razem Kościół nie wyprowadzi narodów chrześcijańskich z potopu zdziczenia, na nic nie zdadzą się ligi naprawy obyczajów. Nie tylko te lub owe grupy, ale wszyscy powinni przyłożyć ręki do odrodzenia moralnego narodu w duchu Chrystusowym. Ale przebóg! nie twórzcie nowych organizacyj! W końcu trzeba będzie i te umoralniające ligi umoralniać. Nie zrzeszeń trzeba, ani statutów, ani regulaminów. Trzeba pracy! Współpracujcie z Kościołem! Do pracy zbiorowej macie wszelkie możności w Akcji Katolickiej.

Ale przystąpmy już do tematu.

I - Z zasad etyki katolickiej
1 „Bój się Boga!”. Tak brzmi w potocznym życiu życzliwa przestroga przed złym uczynkiem. Wypowiada się w niej instynkt katolicki i instynkt ludzki. Jeden i drugi wiąże obowiązki moralne z Bogiem. Jeden i drugi uważa autorytet Boży za źródło i podstawę powinności etycznej. Jeden i drugi odwołuje się do Boga, gdy chodzi o rację, dlaczego należy czynić to, co dobre, a unikać tego, co złe.

„Bój się Boga!” znaczy, że człowiekowi żyć nie wolno według swego upodobania, lecz zgodnie z nadaną mu przez Stwórcę naturą ludzką. A więc nie tak, jak gdyby nie miał duszy, rozumu i wolnej woli. Nie tak, jak zwierzę żyje. Nie wedle swego kaprysu, nie wyłącznie dla przyjemności lub z przyzwyczajenia. Wszystko to, czego człowiek świadomie pragnie, co świadomie czyni i mówi, powinno odpowiadać powszechnej ludzkiej zasadzie postępowania, która tkwi w duszy normalnego człowieka. Nazywamy ją prawem przyrodzonym. Święty Paweł pisze o nim, że nawet „poganie… okazują treść zakonu, wypisaną na sercach swoich, której przyświadczy i własne ich sumienie, gdy różne ich myśli zaczną wzajemnie oskarżać się lub bronić” (Rz 2,15).

„Bój się Boga!” znaczy dalej, że chrześcijanin poza prawem przyrodzonym przestrzegać powinien objawionego prawa Bożego, czyli Dekalogu i moralnych zasad Chrystusowych. Więc katolik nie powinien tak żyć, jak gdyby nie było Objawienia, dziesięciorga przykazań Bożych i tych przepisów, które Boski Zbawiciel odkupionej ludzkości podał. Odkąd Chrystus oświadczył: „Jam jest światłość świata” (J 8,12), nie może ludzkość pomijać Chrystusa jako prawodawcy, a życie chrześcijan nie może się układać moralnie bez Ewangelii.

„Bój się Boga!” znaczy, że należy żyć tak, jak sumienie każe. A głos sumienia, o ile ono nie jest wypaczone lub przymglone, to raz zachęta i pochwała, raz ostrzeżenie i wyrzut, zależnie od tego, czy czyn jest dobry lub zły. Tego głosu nie wolno tłumić. Biada człowiekowi, który zgłuchł na głos sumienia lub z sumieniem się targuje. Człowiek bez sumienia to barbarzyniec lub szaleniec. Sumienie katolickie, owo „dobre sumienie”, o którym często wspomina św. Paweł, czyli sumienie światłe, prawidłowe, czujne, a wolne od skrupułów, jest niezawodną wykładnią prawa moralnego i pewną postawą etyczną człowieka.

„Bój się Boga!” znaczy wreszcie, że każdy człowiek ulega odpowiedzialności moralnej za siebie wobec Boga. Z własnego wyboru jest człowiek dobry lub zły, cnotliwy lub zdrożny. Swobodą swej decyzji stanowi sam o wartości swojej. Postanawiając aktem wolnej woli takie lub inne postępowanie, odpowiada osobiście przed Bogiem za zgodność tego postanowienia z prawem moralnym. Taki jest wychowawczy sens Pisma świętego, że przytoczę tylko znane słowa Eklezjastyka: „Bóg od początku stworzył człowieka i zostawił go w ręce rady jego. Przydał prawa i przykazania swoje: jeśli będziesz chciał prawa zachować i na wieki wiarę miłą trzymać, zachowają cię. Położył przed tobą ogień i wodę: do czego chcesz wyciągnij rękę swoją. Przed człowiekiem żywot i śmierć, dobro i zło: co mu się podoba, będzie mu dane” (Syr 15,14-18).

2 Wypływa stąd, że prawo moralne to prawo Boże, nie prawo przez Kościół stworzone. Jedynym zakonodawcą i gwarantem prawa moralnego jest Bóg. Kościół nie jest tu autorem, lecz nauczycielem, tłumaczem, stróżem. Kościół jest od tego, by Boże prawo moralne podawać, głosić, wyjaśniać, do warunków i zagadnień zastosowywać. Posłannictwem Kościoła jest wymagać, by katolicy prawa moralnego przestrzegali. Dlatego budzi sumienie, upomina błądzących, karci gorszycieli. Obowiązkiem Kościoła jest stać na straży czystości i prawidłowego przystosowywania prawa moralnego w poszczególnych wypadkach. Spełnia to z autorytetem, z powagą i naciskiem, świadom swej władzy i posłannictwa.

Dalszym wnioskiem z powyższych zasad jest, że etyka katolicka nie jest etyką sprzeciwiającą się człowiekowi, poniżającą go lub pomijającą jego istotę. To nie etyka, która by nie uwzględniała jego prawdy życiowej i realnych warunków, zapominała o jego ciele i organizmie, kłóciła się z jego duszą i psychologią. Przeciwnie! Etyka katolicka to etyka prawdziwego, żywego, całego człowieka. Każe mu być człowiekiem tam, gdzie go postawiła stwórcza wola Opatrzności. Każe mu być gospodarzem własnej duszy, gospodarzem swego ciała, gospodarzem siebie. Sprowadzając do jedności moralnej wszystkie odruchy ludzkie i harmonizując całość człowieczą, etyka katolicka jest naprawdę człowieczą orientacją życiową. Uszlachetnia nie tylko zewnętrzne władze ludzkie, ale daje człowiekowi panowanie nad sobą, wewnętrzną wolność i odpowiedzialność za siebie. Uczłowiecza człowieka.

Etyka katolicka nie jest etyką europejską, rasową, narodową, klasową, okresową, lecz etyką powszechną, ogólnoczłowieczą, wieczną i niezmienną, jak niezmienna jest ludzka natura. Etyka katolicka jest zawsze i wszędzie ta sama niespożyta, nieugięta, bezkompromisowa. Nie uznaje topliwości zasad, nie dopuszcza elastyczności przepisów. Zachodzą niekiedy błędy w zastosowywaniu jej do poszczególnych problemów, ale ponieważ nawet wtedy nie narusza się zasady, prędzej czy później błąd bywa za błąd uznany i zostaje naprawiony.

3 Mylnie pojmuje etykę katolicką, kto w niej upatruje etykę zakazów. Wprawdzie zakazuje tego, co złe, ale zarazem nakazuje to, co dobre. Treścią etyki katolickiej jest nie tylko alarm przed upadkiem, ale i przykaz wartości moralnych; nie tylko wojna z grzechem, ale także kult cnoty. Nie tłumi więc wartości, nie uboży, lecz uposaża. Nie zapora to w życiu, nie lęk przed decyzją, lecz inicjatywa do produktywnego działania. Duch etyki katolickiej to duch twórczy, duch zdobywczy, duch postępu i rozwoju w nieskończoność boskiej doskonałości: aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiej dobrej sprawy wyćwiczony (2 Tm 3,16). Nie ścieśnia więc człowieka w jego człowieczeństwie, a pobudza go do mistycznej żywotności w świecie nadprzyrodzonym, aby człowiek żył jako mąż doskonały, w mierze pełnego wzrostu dojrzałości Chrystusowej (Ef 4,13).

Nie jest też etyka katolicka etyką bierności, nie jest prawem słabości ani kwietyzmu, lecz etyką pracy, opanowania siebie i zmagania się ze sobą. Kosztem wysiłku i walki zdobywają sobie wysubtelnienie ducha wszyscy, ale zwłaszcza natury bogate, jednostki silne i namiętne. Niemałą jest rzeczą pokonywać wytrwale swą słabość, zwyciężać zmienność i opanowywać wszystkie odruchy niższe. Łatwo jest rzeczy wielkie i święte postanawiać, ale żeby je przeprowadzić i osiągnąć, trzeba napinać całą energię woli. Gdy pokusa szaleje, gdy wewnętrzna więź moralna niby pajęczyna słabnie, gdy podniebne wzloty zniżami się kończą, gdy po zdobyczach następują porażki, a po bohaterstwach objawia się człowiekowi upokarzająca mdłość woli, jakiż to męczenny trud znaczy wzrost moralny człowieka. Jakim, jak bohaterskim wysiłkiem stanęli na wyżynach święci. Prawdziwe to olbrzymy woli i energii, geniusze dobra, elita mocarna ducha ludzkiego, niepohamowani gwałtownicy niebiescy, rewolucjoniści Boży wśród przyziemnego tłumu!

Tytuł pochodzi od redakcji.

Za tydzień, 1 marca, kolejna część listu pasterskiego.

http://www.naszdziennik.pl/mysl/176799, ... ego-1.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 10 lut 2018, 18:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Kod narodów

Z ks. prof. Tadeuszem Guzem, filozofem z KUL rozmawia Piotr Falkowski

Obrazek

Mówienie o narodach i narodowości bywa często krytykowane. Pojawia się pogląd, że ważniejsze jest obywatelstwo czy też szeroko rozumiane poczucie przynależności.
– Trzeba bardzo mocno podkreślić, że kategoria narodu nie jest kategorią socjologiczną czy polityczną, ale kategorią biblijną, to znaczy należy do porządku stworzenia, którego dokonuje Bóg Stwórca. Kategorii narodu nie da się zastąpić przez żadne inne pojęcie: ani obywatelstwa, ani społeczeństwa, bo one są wyprowadzone z płaszczyzny państwowej, czyli są związane z zewnętrzną organizacją społeczności. Natomiast przychodzę na świat z określonym kodem genetycznym, który jednoznacznie – jak to wyjaśnia współczesna chemia i biologia – ukazuje nam naszą pozycję w łańcuchu rodziny ludzkiej. Nawet człowiek, który nie ma żadnej samoświadomości narodowej, od jakiegoś narodu pochodzi, może też mieć pochodzenie wielonarodowościowe.

Często właśnie temu zaprzeczają Żydzi. Mówią, że na przykład Żyd komunista już nie jest Żydem. A więc zrzucają ze swojego narodu odpowiedzialność za licznych zbrodniarzy, przykład funkcjonariuszy UB w PRL.
– W sensie religijnym ktoś może nie spełniać wymogów judaizmu i przestać być żydem, ale człowiek nigdy nie jest w stanie zanegować swojej linii rodowej, bo o tym mówi jego DNA.

Można jednak stracić poczucie związku ze swoim narodem, jak wielu komunistów, którzy uznali się za internacjonalistów.
– Takie przypadki, że ktoś zatraca swoją świadomość narodową, wynikają z tego, że równolegle z zatratą Boga jako Kreatora dokonuje się utrata samoświadomości narodowej. Ten, kto zachowuje wiarę w Boga objawionego, dba też o swoją linię rodową. Utrata prawdy o Bogu skutkuje negatywnie w rozumieniu swojego narodu, jak i całym splotem negatywnych rzeczy, które człowieka dotykają.

Często też Żydzi ukrywają swoje pochodzenie, a mówienie o nim odbierają jako dyskryminację.
– Tu musimy sięgnąć po dziedzictwo wielkiej myśli św. Tomasza z Akwinu, który nierzadko posługiwał się pojęciem „distinguo” (odróżniam). To znaczy, że jeśli ktoś uznałby wyznanie Żyda, że jest Żydem, za podstawę do oskarżenia, to z całą pewnością jego postawa nie koresponduje z dziedzictwem nauki biblijnej i Kościoła rzymskokatolickiego. Jeżeli ktoś mi mówi, że należy do narodu żydowskiego, to dla mnie jako katolika oznacza to: wspaniale, pochodzisz od Boga i twój naród pochodzi od Boga. I ja wtedy mogę powiedzieć: ja jestem Polakiem, mój naród także pochodzi od Boga.

Przyznanie się do tożsamości narodowej to wręcz wymarzona podstawa do prowadzenia dialogu. Zdarza się, że są opory, nadużycia interpretacyjne, gdy, jeśli ktoś powie „ja jestem Żydem”, to ten drugi go nie akceptuje. Albo gdy powiem „ja jestem Polakiem”, to może się zdarzyć taki Niemiec czy taki Żyd, który mnie nie akceptuje. Sam pamiętam pewnego niemieckiego kolegę, który bał się powiedzieć, jakiej jest narodowości, bo sądził, że ja pomyślę o nim, iż jest nazistą. Ale ja mu powiedziałem, żeby nie bał się przyznać do swojego narodu. To, że twoi przodkowie mogli wyrządzić jakieś nawet zbrodnie, nie znaczy, że masz zerwać ze swoją tradycją rodzinną. Dlatego że kategoria narodu niemieckiego pochodzi od Boga, tak samo jak żydowskiego, polskiego itd. Zatem dbaj o to, a ja nie będę ciebie utożsamiać z nazizmem. Tak chcieliby zwolennicy Szkoły Frankfurckiej, którzy odrzucili kategorię narodu, ponieważ pogardzili Bogiem chrześcijańskim, a na miejsce narodu wprowadzili ideologię.

Podobnie w marksizmie kategoria narodu jest zakwestionowana – pojęcie to pojawia się jedynie w sprzężeniu dialektycznym z państwem komunistycznym. Narodowi wolno zachować swoje istnienie tylko przejściowo, na pewnym etapie budowy komunizmu. Docelowo naród musi być unicestwiony, gdyż w przeciwnym razie nie powstanie bezklasowe społeczeństwo komunistyczne, co w języku ideologicznym Karola Marksa oznacza, że materia nie uzyska najwyższego poziomu swojego rozwoju w postaci samoświadomości. Wynika to z tego, że Marks przypisywał materii jedynie cechy ogólne, a naród jako byt jednostkowy byłby tego negacją. Więc w systemie marksistowskim żaden naród, także żydowski, z którego się ten filozof wywodził, nie może zachować swojego realnego istnienia. Natomiast nauka katolicka mówi, że nawet po śmierci, w Królestwie Niebieskim bogactwo narodów zostanie zachowane.

Trzeba przyznać, że naród żydowski to historyczny fenomen. Udało mu się przez tyle wieków zachować odrębność bez własnego państwa, choć wyraźnie kosztem sporej samoizolacji.
– Zauważamy, że Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie powołuje do istnienia narody, czyli rodziny rodzin. Pośród narodów powołany jest jeden naród specjalny, naród wybrany, dlatego że Pan Bóg w swojej pedagogii, żeby doprowadzić wszystkie narody do Siebie, wybiera jeden naród, żeby ukazać swoją bliskość i potwierdzić, że On jest Stwórcą. Rozumiemy, że załamanie się przyjaźni człowieka stworzonego z Bogiem, czyli załamanie się raju, jest negatywnym skutkiem także w rozumieniu relacji pomiędzy człowiekiem jako stworzeniem a Bogiem jako Stwórcą.

W Starym Przymierzu Pan Bóg wybiera jeden naród, ale to przymierze jest oczywiście zapowiedzią przymierza ze wszystkimi narodami ziemi. Pan Bóg nie stworzył narodów ziemi po to, żeby jeden wybrać do wiecznego szczęścia, a inne potępić. Otóż Stare Przymierze uczy naród wybrany miłości Boga i bliźniego, wychowuje go i kształtuje, żeby ten naród był niejako wzorem przyjaźni Boga z człowiekiem i ze wszystkimi narodami. Pan Bóg wybrał naród żydowski nie dlatego, że jest on najlepszy, najdoskonalszy, ale dopiero miał taki zostać z łaski Boga, nie ze względu na jego żydowską naturę, tylko dlatego, że Bogu podobało się, żeby go obdarzyć szczególnymi łaskami. Izrael otrzymał olbrzymią porcję łask i darów Bożych. Plan Boży był taki, że za pomocą narodu wybranego pokaże, jakim jest cudownym Stwórcą, jak cudowna jest Jego mądrość Boska, prawo Boskie, sprawiedliwość Boska, miłość Boska, miłosierdzie Boskie. Tak cały szereg atrybutów Boga zostało ukazanych na różnych etapach historii Izraela w ramach tej przyjaźni Boga i narodu żydowskiego. To pewne zamknięcie narodu wybranego jest nadinterpretacją Starego Przymierza.

Na czym ono polega?
– Na tym, że gdy człowiek otrzymuje od Boga jakiś dar, to ten dar ma wymiar indywidualny, ale też zawsze wymiar społeczny. Czyli dar dany jednemu narodowi odnosi się do tego narodu, ale i do innych. W związku z tym ze względu na specyfikę Starego Przymierza mogło się wkraść niezrozumienie ze strony narodu żydowskiego, że skoro Bóg wybrał nas, to musimy się odseparować od innych, zamknąć się. Takich przykładów w Starym Przymierzu było wiele, choćby wędrówka narodu wybranego przez pustynię. Pan Bóg prowadził naród wybrany 40 lat, choć tę odległość można pokonać w ciągu kilku dni. Ale Pan Bóg w swojej absolutnej mądrości, prawdzie i wiedzy dostrzegł, jakie braki posiada naród Izraela, że nie rozumie przesłania Boga. Dlatego ćwiczył ten naród intelektualnie, moralnie, w jego zdolnościach pamięci.

I pojawia się apogeum w dziejach świata. W narodzie wybranym zostaje wybrana Maryja, Niepokalana Dziewica i jest przygotowywana, żeby stać się Matką uniwersalnego Mesjasza, który nie tylko jest Bogiem Izraela, ale wszelkiego stworzenia, to znaczy wszystkich narodów. Jezus swoją naturę ludzką dziedziczy po linii narodu wybranego, ale Jego człowieczeństwo i Jego Bóstwo ukazuje w sposób wyjątkowy, kim jest Bóg, a także czym jest stworzenie. Że wszystkie narody jako narody pochodzą od Boga i potrzebują zbawienia. Naród wybrany nie może sprawiać wrażenia, jakoby on nie potrzebował zbawienia, czyli nie potrzebował uświęcenia. Inne narody, tak zwane pogańskie, potrzebują innych darów, ale tej samej łaski Zbawienia potrzebuje zarówno Izrael, który był do tego przez wieki przygotowywany, jak i inne narody.

Naród żydowski wydał wielu znaczących myślicieli, których czasem trudno było jednoznacznie ocenić, bo zdawali się głosić hasła bardzo pozytywne, jak na przykład wyzwolenie robotników u Marksa. Wśród wielu katolików popularna jest też myśl Martina Bubera, głosiciela filozofii dialogu.
– To pojęcie materii, które ma Karol Marks, posiada jeszcze znamiona absolutu takiego, w jaki wierzy naród wybrany. Nawet neomarksiści ze Szkoły Frankfurckiej zarzucają mu, że de facto przemyca, choć na swój materialistyczny sposób, element mesjanizmu. Natomiast Martin Buber dalej rozwija tę ideę jako myśliciel żydowski i proponuje „dia-logos”, czyli tradycja Logosu jako Logosu jest dalej przekazywana. Ale ta postać judaizmu przyjmuje egzystencjalistyczną postawę filozoficzną. Polega ona na uznaniu bytu za proces.

Martin Buber jest tym myślicielem żydowskim, który imię Boga „Jestem, który Jestem” tłumaczy egzystencjalistycznie „stanę się tym, kim się stałem”. Pojęcie stawania się (niem. werden) wprowadza w miejsce bycia (niem. sein). Jeżeli zaś z bytu Boga jako Absolutu i pełni istnienia wprowadza pojęcie procesu i wprowadza je w miejsce najwyższego Imienia Boga, to nie mamy już Boga Izraela, czyli Boga Starego Testamentu, gdyż tam Bóg jest pełnią bytu, nie musi się „stawać” i się wiecznie nie staje. I nie mamy też Boga Nowego Testamentu, bo kiedy mówimy o Jezusie z Nazaretu, że Syn Boży stał się człowiekiem, to nie twierdzimy, że w Bóstwie Jezusa Chrystusa jako drugiej Osoby Trójcy Przenajświętszej coś, czyli Bóstwo się „staje”, czyli zmienia. Święty Augustyn i święty Tomasz w swoich traktatach o Bogu jedynym w trzech odrębnych Osobach Boskich jednoznacznie mówią, że gdybyśmy do pojęcia Boga jako pełni bytu dodali pojęcie czasu, to byłby to koniec Boga.

Dlatego interpretacja Martina Bubera pokazuje, że jeżeli podłożymy paradygmat filozofii procesu w postaci egzystencjalistycznej Martina Heideggera pod samo sedno bytu, w szczególności bytu Boga, to mamy Boga jako proces, czyli nie mamy Boga. I jednocześnie tracimy nawet ten element mesjanizmu, który pozostał choćby zdeformowany u Marksa. Później grupa żydowskich myślicieli współtworzy Szkołę Frankfurcką, są tam m.in. Max Horkheimer, Theodor Wiesengrund, zwany później Adorno, Franz Pollock, Erich Fromm, Herbert Marcuse czy Ludwig Marcuse. Tutaj mamy do czynienia już z zatraceniem wszelkich śladów myśli o Mesjaszu, zatraceniem kontaktu z transcendentnym Bogiem. Ten dramat się w Szkole Frankfurckiej jako Nowej Lewicy niestety dokonał. Miało miejsce zerwanie. Adorno twierdził, że po Auschwitz każde słowo teologiczne traci sens. To oznacza, że w tej linii myślenia w pokoleniach żydowskich zatracona jest myśl o Bogu i o tym, że rzeczywistość pochodzi od Niego.

Dla wielu współczesnych Żydów historia ostatnich dwóch tysiącleci to właściwie dzieje prześladowań ich narodu.
– Każdy naród ma prawo do własnych interpretacji historii, ale pamiętajmy, że o całej historii także narodu żydowskiego istnieje tylko jedna prawda. Od strony Boga istnieje tylko jedna prawda. Były okresy, kiedy Izrael w swoich dziejach był wierny Bogu objawionemu, współpracował z Bogiem, przestrzegał Jego prawa, czego mamy wiele przykładów, jak patriarchowie, królowie, prorocy czy starzec Eleazar i siedmiu braci machabejskich, i ich matka, którzy wybrali Boga jako Boga, a wybierając Boga, wybrali śmierć swojego ciała, będąc pewni, że nie umrą, ponieważ ten Bóg jest Bogiem żywych. A więc ta wiara Izraela żyje w Reszcie Izraela. Dzieje Starego Przymierza są w sumie dziejami przyjaźni Boga z Resztą Izraela, bo całe gros narodu wybranego odchodzi od Boga, przeżywa różnorakie kryzysy wiary w Boga.

W dalszych dziejach naród żydowski jest rozproszony, ale w Europie znajduje swoje schronienie, a w szczególności w naszym kraju. Można zauważyć, że naród żydowski zadomawiał się najchętniej tam, gdzie chrześcijaństwo rozkwitało, bo tam powstawała też nowa cywilizacja, czyli szeroko pojęte życie kulturowe, naukowe, polityczne, gospodarcze, artystyczne. Jeśli patrzymy, gdzie są największe osady Żydów w czasach średniowiecznych i nowożytnych, to okazuje się, że wybierają oni miejsca, gdzie chrześcijaństwo rzymskokatolickie jest najmocniejsze. Są więc duże gminy żydowskie w Portugalii, w Hiszpanii, w Rzymie i całej Italii, w Germanii, gdzie była siedziba cesarza, potem oczywiście w Polsce. Święta Teresa z Ávila i święty Jan od Krzyża byli pochodzenia żydowskiego. Później do Karmelu trafiła też Żydówka Edyta Stein, czyli św. Teresa Benedykta od Krzyża.

Dlaczego Żydów tak przyciągała Polska?
– Polska odgrywa pierwszorzędną rolę w dziejach narodu żydowskiego, począwszy od średniowiecza, ponieważ tutaj wytworzyła się po przyjęciu chrześcijaństwa przez nasz Naród jakaś przedziwna synteza wyrażająca się w takim ukształtowaniu naszej kultury, duchowości, pobożności, które doprowadziło nas do rozumienia kategorii narodu w sensie biblijnym. To u nas wykształciły się szczytowe postaci rozumienia wolności. To, co dziś w sensie pozytywnym mówi się globalnie o wolności, polska duchowość i racjonalność wypracowała parę wieków wcześniej i wprowadzaliśmy je do polityki, literatury, sztuki, po prostu do naszej codzienności. Stąd też w Narodzie Polskim nie było wojen religijnych. Kiedy w XVI wieku szalała rewolucja protestancka, do Polski masowo przybywali luteranie i kalwiniści, i inne odłamy, a także Żydzi. Polska jako I Rzeczpospolita stała się najwspanialszą, wymarzoną oazą dla Żydów. Do tego wielkiego królestwa Żydzi chętnie przybywali, osiedlali się, tworzyli swoje gminy. W moim rodzinnym Roztoczu czymś naturalnym było, że tu mieszkają Polacy, tam Żydzi, tam Rusini, gdzie indziej Ormianie. Typowe miasta kresowe, takie jak Lwów czy założony przez hetmana Jana Zamoyskiego renesansowy Zamość, były świadomie zaplanowane tak, że istniały dzielnice dla Polaków z kościołem, dla Żydów z synagogą, dla Ormian ze świątynią obrządku ormiańskiego. Te tradycje były u nas pielęgnowane.

A czego nas uczy holokaust?
– Jeżeli patrzymy w sensie biblijnym, a taka perspektywa jest dla nas najważniejsza, to eksterminacja Żydów przez niemiecki socjalizm III Rzeszy ukazuje dramat człowieka, który odcina się od Boga objawionego w Starym Przymierzu i w Nowym Przymierzu, czyli od Boga prawdziwego, świętego, od Boga jako Stwórcy i Odkupiciela, i od pełni miłości, prawdy, sprawiedliwości, czyli prawa. To oznacza, że człowiek, który odrzuca Boga, jest zdolny tylko do odrzucenia własnego człowieczeństwa, do pogardy wobec innych ludzi, narodów i całej rzeczywistości. Krótko mówiąc, pogardzenie Bogiem chrześcijańskim, co uczynił Hitler i jego socjalistyczno-rasistowska III Rzesza Niemiecka, prowadzi do pogardy człowiekiem, a pogarda człowiekiem prowadzi do nihilizmu, do niebytu.

Nie tylko wspomniany Adorno, ale i wielu innych Żydów postrzega holokaust jako punkt zwrotny historii, tak ogromne zło, że nie da się go przezwyciężyć.
– Na nasze szczęście istnieje jedynie prawdziwy Mesjasz, Jezus Chrystus, Jego Ojciec i Duch Święty jako Stwórca, Odkupiciel i absolutny Gwarant istnienia naszych narodów i kosmosu. Do Niego powinniśmy się wszyscy – także cały naród żydowski i Izrael jako państwo – z całą świadomością, wolnością, czyli miłością, wiarą i ufnością naszego bytu osobistego i narodowego zwrócić, aby budować pokój na miarę naszych narodowych godności, a nade wszystko na Miarę wszystkich miar, czyli na miarę wiecznego Pokoju, którym jest Bóg Starego i zarazem Nowego Testamentu, do którego wolno nam wspólnie jednym głosem i jednym sercem w duchu przyjaźni biblijnej wołać: „Abba, Ojcze”, aby już tutaj przeżyć przedsmak tego, co nadejdzie w wieczności Domu Nieba…

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Falkowski

https://naszdziennik.pl/mysl/194339,kod-narodow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 21 mar 2018, 09:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Oblicza jedności

Wtedy grupa będzie stanowić jedność, kiedy każdy jej członek będzie prawdziwie zjednoczony z Bogiem – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz.

W poniedziałek, 30 października 2017 r., po raz kolejny ks. prof. Tadeusz Guz gościł w klasztorze Sióstr Loretanek w Rembertowie, aby wygłosić jednodniowe rekolekcje dla redakcji „Naszego Dziennika”.

– Arystoteles i Platon doszli do wniosku, że musi istnieć jeden absolut, który stanowi ostateczną rację dla wszystkiego, co jest różnorodne. A my doskonale wiemy, że ten absolut ma konkretne imię: Boga. Jeden Pan Bóg, w swojej wiecznej i najdoskonalszej jedności, jest ostateczną racją, czyli fundamentem jedności wszystkiego ze sobą – powiedział podczas homilii ks. prof. Tadeusz Guz.

Całą homilię znajdziesz tutaj;



https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 22 mar 2018, 15:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Prawo oparte na rozumie

Racją prawa musi być prawy rozum – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz.

W poniedziałek, 30 października 2017 r., po raz kolejny ks. prof. Tadeusz Guz gościł w klasztorze Sióstr Loretanek w Rembertowie, aby wygłosić jednodniowe rekolekcje dla redakcji „Naszego Dziennika”.

– W dyskusji nad wetami prezydenckimi ws. ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym rzadko kiedy dotyka się płaszczyzny rozumu. To znaczy, że w debacie nad sądownictwem w Polsce poruszamy się w przestrzeni irracjonalnej – ostrzega ks. prof. Tadeusz Guz.



https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... zumie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 23 mar 2018, 08:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Mądrość w Bogu

Nie ma skuteczniejszej drogi do doskonalenia naszego rozumu jak sam Bóg i jego boska mądrość – stwierdza prof. Tadeusz Guz.

W piątek, 27 października 2018 r., w Warszawie odbył się Kongres dla Życia. Podczas niego konferencję wygłosił ks. prof. Tadeusz Guz.

– Dlaczego w Polsce – wśród świeckich i w Kościele – nie wszyscy rozumieją kwestię zabójstwa dziecka nienarodzonego? Dlatego że mamy niedoskonałe pojęcie o Bogu – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz.



https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... -bogu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 24 mar 2018, 14:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Wieczny Bóg

Nasz Pan Bóg jest wiecznym życiem, wiecznym istnieniem – powiedział ks. prof. Tadeusz Guz.

Mieszkańcy Ostrołęki mieli okazję spotkać się z ks. prof. Tadeuszem Guzem. W niedzielę, 22 października 2017 r. kapłan wygłosił homilię w kościele pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny.

– Wyznajemy wiarę w narodziny Syna w wieczności. Należy to jednak rozumieć tak, że ani Bóg Ojciec, ani Syn Boży nie mają żadnego początku. Obydwaj są wiecznymi osobami boskimi – przypomina ks. prof. Guz.






https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... y-bog.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 26 mar 2018, 11:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Cudowny kreator

Bóg jest tak cudownym kreatorem, że każdego człowieka stworzył wyjątkowym – powiedział ks. prof. Tadeusz Guz.

W poniedziałek, 23 października 2017 r., ks. prof. Tadeusz Guz w Ostrołęckim Centrum Kultury spotkał się z młodzieżą. Była to okazja do poruszenia tematów, które nurtują młodych ludzi.

– Tylko w Boskiej miłości możemy odnaleźć przyjaciela, który jest nam wiecznie przyjazny. I nigdy swojej przyjaźni z nami nie zerwał, nie zrywa i nie zerwie. Taki cudowny jest Bóg i On powołał świat do istnienia – stwierdza ks. prof. Guz.



https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... eator.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 27 mar 2018, 08:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Rozum w nauce Jana Pawła II

Człowiek nawet na katolickim uniwersytecie może spotkać poglądy sprzeczne z rozumem i wiarą – powiedział ks. prof. Tadeusz Guz.

W poniedziałek, 23 października 2017 r., ks. prof. Tadeusz Guz w Ostrołęckim Centrum Kultury spotkał się z mieszkańcami Ostrołęki. Temat spotkania to: „Czym jest rozum chrześcijański w świetle nauki św. Jana Pawła II”.

– Jan Paweł II w sposób wyważony, dostojny, harmonijny ciągle zestawia rozum i wiarę, czyli naturalną prawdę, do której sami dochodzimy, i tę nadprzyrodzoną, którą nam Bóg wlewa, jak np. fakt, że Pan Bóg istnieje w trzech osobach – stwierdza ks. prof. Guz.



https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... la-ii.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 28 mar 2018, 11:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Dialog międzykulturowy a prawda

Jak w obliczu niedoskonałości człowieka obronić doskonałość boskiego intelektu? – pyta ks. prof. Tadeusz Guz.

Od 26 do 27 października 2017 r. w Kujawsko-Pomorskiej Szkole Wyższej w Bydgoszczy odbywał się Kongres: „Jeden świat – wiele kultur”. Pierwszego dnia wykład pt. „Dialog międzykulturowy a prawda w perspektywie filozoficznej” wygłosił ks. prof. Tadeusz Guz.

– Nie ma drugiego wyznania, pośród całej historii religii w dziejach świata, które byłoby w tak pasjonujący sposób zatroskane o płaszczyznę natury, czyli racjonalności jak chrześcijaństwo katolickie – powiedział ks. prof. Tadeusz Guz.



https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... rawda.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 29 mar 2018, 16:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31054
Bóg albo nic

Tragizmem współczesnej nauki jest traktowanie Boga jako zabobon – stwierdza ks. prof. Tadeusz Guz.

W sobotę, 28 października 2017 r., w Domu Pielgrzyma „Amicus” ks. prof. Tadeusz Guz wygłosił wykład pt. „Bóg albo nic. Wyzwania ideologiczne naszych czasów”. Spotkanie było połączone z promocją książki ks. kard. Roberta Saraha „Bóg albo nic”.

– Ksiądz kard. Robert Sarah twierdzi, że „dzisiaj trwa konfrontacja i bunt przeciwko Bogu. Zorganizowana bitwa przeciwko Chrystusowi i jego Kościołowi”. Nie mogę zaprzeczyć takiej tezie ks. kard. Saraha – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz.



https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... o-nic.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 80 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /