Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 07 sty 2015, 08:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Świat uporządkowany

Analogiczne rozważania zamieściłem w temacie dotyczącym naszych korzeni, dotyczącym konieczności powrotu naszej polskiej kultury do ładu moralno – prawnego wypracowanego przez wszystkie pokolenia Polaków: viewtopic.php?f=9&t=3772&p=113110#p113110e

Nie może tak pozostać, że bolszewickie niedouki z marginesu moralnego narzucą narodowi z ponad tysiącletnią kulturą, swój nihilistyczny styl bycia i zniszczą i naród, i cały jego dorobek duchowy. Kim byśmy byli, gdybyśmy na to pozwolili aby lewacki chlew wydziedziczył nas Polaków i z naszej kultury, i z naszej godności?


Wyobraźmy więc sobie, że dużo podróżujemy turystycznie, a z każdego miejsca przywozimy spore ilości zdjęć. Po każdym powrocie do domu zdjęcia przerzucamy do komputera, aby móc w każdej chwili wygodnie je oglądać.
Wstawiając je do komputera możemy je posegregować w zależności od miejsca pobytu, a w drugiej kolejności w zależności od wycieczki w danym miejscu pobytu.
Tworzymy więc siatkę katalogów, opisujemy je i przenosimy do nich zdjęcia z naszego aparatu i również opisujemy je.
W tak uformowanym zapisie widać sens, celowość, racjonalność, ład, schludność i logikę.

Jednakże te same zdjęcia można wprowadzić do komputera wstawiając je wszystkie z różnych wypraw, w dodatku nieopisane, do jednego folderu.
Przy takim zapisie nie można już mówić o sensowności, o celowości, o racjonalności, o ładzie, o schludności i o logice.
Zapis zdjęć stał się mimo wszystko faktem, jednak jest on w najwyższym stopniu chaotyczny.
Poruszanie się w tak uformowanym zapisie nie jest wygodne, wręcz trudne i zaciera przekaz informacyjny jaki zawierają w sobie zdjęcia.

Z chaosu trudno jest wydobyć informację, uzyskać wiedzę, nie można się na nim oprzeć w realizacji jakiegoś przekazu z naszych wypraw.

Jednak patrząc z mniej racjonalnego punktu widzenia wprowadzenie zdjęć do komputera w obu przypadkach jest faktem. Zostało dokonane.
Podobnie jest z wiedzą, można ją w sposób uporządkowany przekazać młodym umysłom, ale też można ją przekazać w pełnym zakresie, lecz nieuporządkowaną, nieusystematyzowaną.

Ogólnie chaos jest stanem, który nie niesie informacji praktycznych, nie ma w nim celowości, jest nieracjonalny i mimo że zawiera w sobie całą wiedzę, to jednak czyni on ją nieczytelną, niepoznawalną, nie dostępną, bardzo trudną w użyciu. Trudno jest z chaosu wydobyć sensowność, trudno każdemu, tym bardziej trudno młodemu człowiekowi wkraczającemu poprzez edukację i wychowanie do świata kultury.

Przenieśmy teraz nasze doświadczenie myślowe do świata realnego i zastanówmy się, czy otaczający nas świat, jest dla nas czytelny, czy jest dla nas poznawczo dostępny, czy niesie nam poprzez swoje istnienie jakiś przekaz, czytelny przekaz, wzór, wskazania.

Przypatrzmy się jak obecnie w procesach edukacyjno – wychowawczych przekazywana jest nam wiedza. Mam tu na myśli edukację szkolną, ale i edukacje pozaszkolną, czyli np. multimedialną.
Dziś niemal wcale nie przywiązuje się wagi do porządkowania pojęć, do tworzenia siatki podziału wiedzy w umysłach młodych adeptów dzisiejszych szkół. Nie buduje się młodym ludziom w ich umysłach przestrzennej struktury magazynów wiedzy (komputerowych folderów, katalogów), powiązanych ze sobą ścieżkami logicznego transmisyjnego ładu, pozwalającymi na szybkie i łatwe docierania do sedna wiedzy z różnych dziedzin i łatwego łączenia jej w użyteczną formę.

Uczniom i studentom przekazuje się nadal sporą porcję wiedzy, ale wpychana jest ona do nieuporządkowanego przestrzennie umysłu, co nie daje możliwości sprawnego i racjonalnego korzystania z niej i tworzy wrażenie nadmiernego obciążenia umysłu treściami nieużytecznymi. Można śmiało powiedzieć że proces nauczania zamiast uaktywnić umysłowo i duchowo młodego człowieka powoduje u niego przeciążenie umysłu i zniechęcenie, stwarzając mu wrażenie bezsensowności nauki.
Organizatorzy takiej formy edukacji osiągają w ten sposób swój zamierzony cel.
Udają że edukują, a produkują bezmyślne i nieporadne istoty ludzkie, które po ukończeniu procesu edukacji nie są zdolne do samodzielnego myślenia, samodzielnego oceniania i samodzielnego rozumienia przekazu informacyjnego, do samodzielnej oceny rzeczywistości. Potrzebny jest im tłumacz upraszczający fakty do poziomu wbudowanego w systemie edukacji w ich umysły, poziomu rozregulowania, rozkodowania procesów poznawczych.
W ten sposób system kształcący młodzież dla swoich ideologicznych potrzeb, świadomie i celowo tworzy jednostki ludzkie o sporej niepełnosprawności umysłowej, o ograniczonych zdolnościach percepcji i rozumienia.

Innym sposobem tworzenia niepełnosprawności umysłowych człowieka jest wbudowywanie mu do świadomości wiedzy okrojonej, przeinaczonej, zakłamanej, fałszywej, zmanipulowanej, odrealnionej, czy wynaturzonej. W tej niechlubnej dziedzinie najwięcej do powiedzenia mają również ideologie, gdyż celem ich bytowania jest redukowanie człowieka do postaci narzędzia użytecznego dla ich utopijnych potrzeb.

Człowiek wewnętrznie uporządkowany, od podstaw wykształcony jest dla ideologii nie tylko nie przydatny, ale wręcz zagraża jej bytowaniu.

Natomiast człowiek zmanipulowany nie rozumie samego siebie, a przez to nie rozumie społeczności w której żyje i funkcjonuje, nie czuje więzów międzyludzkich, nie rozumie otaczającego go świata, ani nie rozumie ładu który jest naturalny, przyrodzony, celowy, uprzyczynowany i jest wszechobecny w całym kosmosie.
Człowiek zmanipulowany funkcjonuje zgodnie z tym jak dana ideologia go zaprogramowała, odwzorowuje jej zasady swoim życiem, swoim pojmowaniem, swoim wyrażaniem się.
Ład przychodzi do nas z natury. Jego kod wyrażany w postępowaniu człowieka ucywilizowanego jest odbiciem kodu natury.
Nieład, chaos przychodzą do nas nie z natury, ale od innych ludzi, z ich wyobraźni, z ich rojeń, z rojeń ludzkiej małości pragnącej zastąpić innym Boga.
Ład dynamizuje nas do poznawania, do etycznego życia, do artystycznego wyrażania się, do poszukiwania sensu naszego istnienia.
Nieład czyli świadomość uformowana na zgliszczach kultury, dynamizuje nas do niszczenia, wyzwala w nas nienawiść, zawiść, zbrodniczość, wynaturzenia, deformuje nas i redukuje do poziomu znacznie niższego niż minimum uznawane za przejaw człowieczeństwa.
Ideologie tworzą człowieka fragmentarycznego, a człowiek fragmentaryczny, czyli nie dostosowany, nie przystosowany do wyzwań natury, do wyzwań kultury jest człowiekiem wybrakowanym, nie zdolnym do realistycznej oceny życiowych sytuacji i przez to stanowiącym zagrożenie dla innych, ale i dla siebie samego.
Człowiek wybrakowany jest dla innych tak samo groźny jak groźne jest dla człowieka zwierzę będące drapieżnikiem, gdyż poziom rozumienia, poziom empatii, moralności człowieka wybrakowanego jest bliższy drapieżnikowi niż człowiekowi kompletnemu.

Człowiek funkcjonujący w ramach ideologii mimo wszystko odzwierciedla swoim zachowaniem, postępowaniem też jakąś formę ładu, jaką jest ideologia, gdyż stanowi ona obszar wewnętrznie uporządkowany według określonych zasad mieszczących się w wyobrażeniowym, utopijnym pojmowaniu świata. Powiązanie tych zasad z porządkiem naturalnym jest tylko częściowe, niepełne i nie oddaje pełnego obrazu potencjalności ludzkich.
Ład wewnątrz ideologiczny nie jest jednak odbiciem, czy nawet cząstką ładu naturalnego. Jest on porządkiem narzuconym wyobraźnią oderwanych od rzeczywistości umysłów, rozkołysanych fantazją utopijnych rojeń. Często jest w opozycji do ładu naturalnego, jak na przykład w genderowskich rojeniach o niekompatybilności płci z rodzajem żeńskim, czy męskim.

Ponieważ rzeczywistość będąc niezmiennym ładem, jest jednocześnie inną niż utopijne wizje, stąd w sposób naturalny, organiczny powstaje konflikt między „utopistami”, a „naturalistami”. „Naturaliści” stoją wówczas na straży świata realnego i próbują wyjaśnić „utopistom” ich obłęd. „Utopiści” natomiast z braku rzeczowych argumentów stosują argumenty pokrętne, przekłamane, a gdy i to nie pomaga uciekają się do siły, do przemocy, do zastraszania, do terroru, do sądów, do więzienia ludzi (argumentem aborcjonistów wobec Mary Wagner jest jej uwięzienie), do zbrodni.

Tak po krótce wygląda życie ideologii i życie w ideologii. Jest ono niczym innym jak burzeniem ładu naturalnego i bezwzględnym promowaniem ładu ustanowionego przez człowieka, bądź grupę ludzi aspirujących samoistnie do bycia równym Bogu, albo bycia jedynym i wyłącznym bogiem dla reszty ludzi.
Problem ideologów praktyków leży tylko w tym aby jak największa ilość ludzi dała się nabrać na ideologiczne brednie, aby dała się wciągnąć do wnętrza ideologii i w niej znalazła dla siebie warunki wystarczająco spełniające ich systemowo zredukowane oczekiwania i wymagania. Inaczej mówiąc najpierw niszczy się procesy wychowania i edukacji, aby uniemożliwić uformowanie suwerennego, wykształconego, wolnego i podmiotowego człowieka, obywatela, a następnie wdraża się go w tryby strukturalne procesów nakręcanych presją polityczną, prawną, gospodarczą, ekonomiczną i medialną.
W doktrynalnie uformowanym obszarze życia ludzi, ich los zależy od pozycji jaką zajmą w strukturach społecznych zideologizowanego świata. Zdeklarowanych ideologów wywyższa się do poziomu strażników obozowych, nadając im rangę urzędników państwowych, a resztę ludzi traktuje się jak masę niewolniczą służącą do pracy i dla uciechy cwaniaczków ideologicznych, brylujących w systemie przez nich uformowanym i będącym niczym innym jak ich wyłącznym żerowiskiem.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 22 sty 2015, 08:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Kiedy w Europie rozwijała się cywilizacja łacińska, to wszystkie dziedziny życia społecznego, państwowego, samoistnie się porządkowały.
Z wojów stopniowo, z pokolenia na pokolenie wyrastali rycerze. Wojownik w coraz mniejszym stopniu był żołnierzem, awanturnikiem, zbójem, czy bandytą, a w coraz większym stopniu świadomym swojego posłannictwa rycerzem odpowiedzialnym nie tylko za bezpieczeństwo państwa, ale i za ład społeczny, i za ład kulturowy.
Maria Rodziewiczówna w chwilach agonii Powstania Warszawskiego powiedziała znamienne dla współczesnych czasów słowa: "tylko my pozostaliśmy rycerzami".


Świat rycerstwa

Co wyznaczało zasięg łacińskiej christianitas? Romańskie i gotyckie katedry, łacina jako język liturgii i nauki, prawo rzymskie i rycerstwo. To ostatnie – jak wszystkie pozostałe cechy istotne christianitas jako cywilizacji – wyrosło z chrześcijaństwa. Jak pisze Maurice Keen w niedawno opublikowanej w języku polskim książce „Rycerstwo” (PIW, 2014) było ono „etosem, w którym stopiły się wątki należące do sfery obyczajowości wojowników, idei arystokracji oraz religii chrześcijańskiej”.

Najważniejszy był ten ostatni impuls. To chrześcijaństwo wysublimowało etos wojownika, tak że stał się rycerzem. Jak podkreśla brytyjski historyk rycerstwo istniało przed wykrystalizowaniem się idei krucjatowej, ale to właśnie ta idea pozwoliła na ostateczne uczynienie z wojowników rycerzy. Od zaistnienia zbrojnych pielgrzymek, to właśnie „udział w wyprawie krzyżowej stanowi ostateczną próbę rycerskich przymiotów”.

Jak pisał trzynastowieczny krzyżowiec Tybald król Nawarry i hrabia Szampanii: „ślepy jest ten, kto choć raz w życiu nie wyrusza na wyprawę z odsieczą Bogu i z tak niewielkiej przyczyny traci chwałę świata”. To dlatego największym honorem dla rycerza było odbycie pasowania przy bazylice Grobu Świętego.

Zmarły w 2012 roku brytyjski historyk wiedzie czytelnika przez wspaniały świat, którego odejście opłakiwał u progu rewolucji francuskiej Edmund Burke: „czasy rycerstwa przeminęły. Nastały czasy sofistów, ekonomistów i kalkulatorów, a chwała Europy zgasła na zawsze”.

Od dwunastego wieku chwała chrześcijańskiej Europy błyszczała także blaskiem rycerstwa. Najmniej w książce Kerna można znaleźć informacji stricte odnoszących się do historii wojskowości, choć zauważa on przełomowe znaczenie, jakie dla ukształtowania się rycerstwa jako nowego rodzaju formacji zbrojnej miało stosowanie od przełomu jedenastego i dwunastego wieku nowego sposobu atakowania – szarży zwartej formacji ciężkozbrojnej konnicy. To w ten sposób „Frankowie” odnosili wspaniałe zwycięstwa w czasie pierwszej krucjaty i na długie lata byli postrachem Saracenów.

Jednak to idee mają konsekwencje i M. Keen o tym doskonale wie. Dlatego zaczyna swoją książkę rozważaniami o idei rycerstwa, której istotę określa jako dążenie do złączenia dwóch celów: zdobycia doczesnej sławy i osiągnięcia zbawienia po śmierci. Nigdy to pierwsze nie mogło być osiągnięte kosztem tego drugiego.

Na kartach książki brytyjskiego historyka otwiera się przed nami świat z własną obrzędowością (pasowanie), symboliką ( czy ktoś jeszcze wie co to jest blazonowanie?) i dziejopisarstwem (w tym przypadku cykl arturiańskich powieści jest tylko drobnym ułamkiem przebogatej twórczości). Świat, który śmiało sięgał w zamierzchłe wieki inkorporując jako swoich nie tylko bohaterów Starego Testamentu, ale również herosów wojny trojańskiej, Aleksandra Wielkiego i Juliusza Cezara.

Jeśli ktoś uważa – mimo wielu innych świadectw (por. kolejne renesansy w średniowieczu, odkrycie Arystotelesa) – że starożytność przywróciło Europie dopiero tzw. szesnastowieczne odrodzenie, niech poczyta sobie u Keen’a o generowanych przez średniowiecznych rycerzy Dziewięciu Bohaterach.

Ale przecież tam jest o wiele więcej. Autor szczegółowo analizuje genealogię pasowania rycerskiego, metamorfozy rycerskich turniejów (w latach 1130 – 1316 potępianych przez Kościół jako zbyt krwawe!), odmiany świeckich zakonów rycerskich – z najsłynniejszymi w całym świecie chrześcijańskim Zakonem Podwiązki i Zakonem Złotego Runa.

To przejażdżka przez zaginiony świat, w którym „świątynie stanowiły mauzolea rycerskości, gdzie znajdowały się rycerskie insygnia i chwalebne pamiątki. W tych miejscach, w kamieniu, szkle i na panelach z wyobrażeniami herbów, rycerstwo przekazuje ostatnia naukę, głoszącą, że człowiek, który urodził się z powołaniem do orężnej profesji, może zbawić swą duszę chwalebnie wypełniając rycerski obowiązek”.

To świat ludzi, którzy otrzymywali miecz spoczywający na ołtarzu i błogosławiony słowami „Pobłogosław ten miecz […], aby stał się obroną dla kościołów, wdów sierot oraz wszystkich sług bożych przed furią pogan”.

Tak kiedyś błyszczała chwała Europy.

Grzegorz Kucharczyk

http://www.pch24.pl/-swiat-rycerstwa,33018,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 20 lut 2015, 08:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Dobro trzeba umieć czynić

O 10-leciu istnienia Akcji Katolickiej oraz Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży z prezesem AK Stanisławem Rzeźniczakiem, prezesem KSM Marcinem Szczęsnym oraz asystentem kościelnym - ks. Zbigniewem Kucharskim rozmawia Barbara Dziadura

Barbara Dziadura: - Świętowanie 10-lecia Akcji Katolickiej i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w naszej diecezji to powód do dumy czy kolejne wyzwanie?

Stanisław Rzeźniczak: - Na początku warto podkreślić, że jest to wspólny jubileusz AK i KSM-u, że obydwa te stowarzyszenia, mające specyficzny charakter, razem obchodzą tę uroczystość. Jest to także związane z ich współdziałaniem - od ponad 3 lat mają np. wspólnego asystenta kościelnego. Dobrze się dzieje, gdy młodzież może uczyć się od starszych, a starsi mogą czerpać energię od młodszych. Ta współpraca umożliwia także płynne przechodzenie z KSM do AK, gdyż działalność w KSM kończy się w wieku 30 lat. Jest to wielka sprawa, więc i duma, że ta współpraca istnieje już 10 lat. A równocześnie trzeba powiedzieć, że myślimy o kolejnym kroku do przodu. Sam fakt obchodów 10-lecia ma pobudzić do myślenia innych, że takie organizacje istnieją i dobrze byłoby się nimi zainteresować.

Marcin Szczęsny: - Dla nas jest to duma, gdyż przez 10 lat prowadziliśmy systematyczną, planową i celową działalność. Systematycznie staramy się prowadzić pracę u podstaw, zarówno w diecezji, a już obecnie i w kraju. Wszystko co przez ten czas udało nam się zrobić: Szkoła Liderów Promocji Zdrowia, Szkoła Języków Obcych „eMKa”, działalność wydawnicza, jak również szereg rekolekcji, szkoleń, obozów językowych, które prowadzimy nie tylko w naszych ośrodkach, ale także w ośrodkach na terenie całego kraju - wszystko jest dla nas powodem do dumy, podobnie jak współpraca z innymi organizacjami w parafiach, np. przy świetlicach.

- Od 10 lat pełni Ksiądz posługę asystenta kościelnego KSM, od niecałych 4 - także AK. Na czym polega ta funkcja?

Ks. Zbigniew Kucharski: - Przede wszystkim asystent jest przedstawicielem biskupa wobec stowarzyszenia oraz pośrednikiem i koordynatorem działań między świeckimi a biskupem. Pełni więc funkcję kapelana, sprawując opiekę duchową nad świeckimi, i równocześnie jest zobowiązany do czuwania nad zgodnością działalności stowarzyszenia. Oznacza to, że asystent kościelny z mandatu Kościoła jest obecny w pracach i działalności stowarzyszenia, troszcząc się o to, aby świeccy rozwijali się i formowali ku najskuteczniejszemu apostołowaniu. Tak więc asystent nadaje kształt duchowemu obliczu stowarzyszenia.
Po 50 latach przerwy, po pół wieku komunizmu, wracamy do źródeł, czyli tej duchowości katolików świeckich, którzy czują się odpowiedzieli za Ewangelię, za Kościół. Mamy dziś satysfakcję, że coraz większa liczba ludzi świeckich angażująca się w KSM czy AK charakteryzuje się zdolnością do podejmowania odpowiedzialności za Kościół w sposób czynny. Nie poprzez wyrażanie pragnień, życzeń, pretensji czy krytyki, ale poprzez podejmowanie czynu katolickiego, czyli pomnażanie dobra, które musi się dokonywać przede wszystkim we wspólnocie lokalnej, w parafii.
Ważną rolą asystenta jest to, żeby budzić zrozumienie, że te stowarzyszenia mają być prawdziwą pomocą biskupom i proboszczom w prowadzeniu duszpasterstwa w diecezji i w parafii.

- Abp Józef Michalik powiedział, że Akcja Katolicka ma wychowywać ludzi dla Kościoła i godnego życia. Co te słowa tak naprawdę znaczą?

S. RZ.: - Podstawowym środowiskiem działalności AK jest parafia. Trzeba zacząć od ludzi, którzy tworzą Kościół parafialny. Trzeba pracy u podstaw, pracy w parafii. Żeby ludzie chcieli żyć Kościołem, rozumieli sytuację Kościoła i wspomagali Kościół, muszą przeżywać go we wspólnocie parafialnej, w której bezpośrednio działają. Te słowa abp. Michalika są tak ważne, bo stawiają przed nami zadanie, by działać na samym dole i budzić w ludziach świadomość bycia nie tylko człowiekiem, ale bycia katolikiem, bycia parafianinem, bycia członkiem konkretnego Kościoła lokalnego.

Ks. Z. K.: - Przez całe lata w Kościele nauczyliśmy się, księża i świeccy, że o Kościele się czyta, że o Kościele się mówi, że do Kościoła się przychodzi, żyje się sakramentami, natomiast wymiar wspólnotowy życia w parafii jest uszczuplony i zubożony. Dopiero teraz większa grupa ludzi świeckich zaczyna podejmować się konkretnych zadań, mając świadomość tego, że jest to ich powołanie. I my odważnie mówimy o tym, że człowiek świecki musi mieć powołanie do AK czy do KSM-u, to jest bowiem pewna misja w Kościele. Warto pamiętać o tym, że prezesi tych organizacji są osobami pełniącymi urząd z mandatu biskupa, a KSM i AK są instytucjami kościelnymi, organizmami strukturalnymi Kościoła. Prezesi pełnią urząd kościelny, tak jak np. katechiści z urzędu nauczają w imieniu Kościoła, działają w nim.

M. SZ.: - Udaje się nam osiągnąć z młodzieżą w diecezji to że młodzi ludzie nabierają odpowiedzialności za parafię, za Kościół. Manifestują swoją wiarę nie tylko w grupie, w stowarzyszeniu, na spotkaniach formacyjnych, ale - angażując się w życie bieżące parafii, szkoły, środowiska, w którym żyją - i tam również starają się głosić Dobrą Nowinę i prowadzić pracę u podstaw: wydają gazetki szkolne, gazetki parafialne, prowadzą świetlice dla dzieci.

- Celem KSM-u jest kształtowanie dojrzałych chrześcijan: ma objąć całego człowieka, jego osobowość, tzn. sferę ducha, intelektu, charakteru, uczuć. Dlaczego potrzebna jest tak wszechstronna formacja?

M. SZ.: - Dla nas istotne jest to, żeby młodzież oraz dorośli mieli świadomość bycia dojrzałym chrześcijaninem. A jest nim osoba, która m.in. czuje się odpowiedzialna za życie Kościoła, bierze odpowiedzialność za funkcjonowanie parafii, czyli taka, która widząc pewne trudności czy problemy w parafii, stosować będzie zasadę KSM-u i AK: „widzieć - osądzić - działać”. Widząc pewien problem, oceniamy go i rozwiązujemy. Tak działa dojrzały chrześcijanin.

- Zarówno AK, jak i KSM dążą do tego, by wychowywać i kształtować świadomych Polaków, katolików. Kim powinien być zatem świadomy członek Kościoła, jaki powinien być? Czego współczesnym chrześcijanom brakuje?

S. RZ.: - Większość ludzi, zwłaszcza starszych, utożsamia Kościół z księdzem proboszczem czy z budynkiem świątyni, natomiast nie ma świadomości współtworzenia Kościoła parafialnego jako żywego Kościoła. Trzeba więc tę pracę u podstaw prowadzić w tym kierunku, żeby ludzie zrozumieli, że Kościół to my wszyscy, że proboszcz jest kimś, wokół kogo gromadzą się ludzie w parafii i pod jego przewodnictwem w niej współdziałają.

Ks. Z. K.: - KSM i AK mają być autentycznym wsparciem duszpasterstwa inicjatyw katolickich w parafii. Nie wolno więc AK i KSM-owi zawężać się do pewnego wybranego fragmentu życia parafialnego, odstawiając na bok inne. Zasada: „widzieć - ocenić - działać” polega na tym, że przyglądamy się w parafii temu, co się w niej dzieje, oceniamy, co jest nam potrzebne, co jest ważne i w związku z tym konstruujemy plany i podejmujemy działania w porozumieniu z asystentem, proboszczem. Były np. takie sytuacje, że oddziały parafialne KSM-u czy AK doszły do wniosku, że w parafii nie ma Caritasu, a jest on potrzebny, i w związku z tym dążono do tego, by został powołany Parafialny Zespół Caritas. AK czy KSM nie mają w parafii robić wszystkiego same, one mają ożywiać życie w parafii. Tu chodzi o inicjowanie, budzenie.

- Mówił Ksiądz o podejmowanych inicjatywach na szczeblu parafialnym. A czy są inicjatywy podejmowane przez AK czy KSM na szczeblu diecezjalnym?

Ks. Z. K.: - Są i dotyczą one dwóch wymiarów: formacji i edukacji. Kształtowanie i formowanie ludzi ma swoją specyfikę w parafii, ale żeby było ono głębsze, szersze, to trzeba podpierać je strukturą diecezjalną. Druga sprawa to edukacja. My zbyt często zapominamy o takim darze Ducha Świętego, jak dar umiejętności, i mamy wielki problem w Kościele, mamy ludzi pobożnych, dobrych, tylko że niestety czasami nieumiejętnych. Katolik, jeśli prawidłowo się rozwija, powinien wykazywać zatroskanie o to, żeby stawać się człowiekiem coraz bardziej umiejętnym w czynieniu dobra, bo dobro trzeba umieć czynić. Dlatego w AK i KSM kładziemy wielki nacisk na to, żeby członkowie tych stowarzyszeń szkolili się, by podnosić swoją zdolność umiejętności czynienia dobra w parafiach. To jest ogromnie ważna sprawa. Na tym m.in. koncentrują się inicjatywy na szczeblu diecezjalnym. W ciągu minionego roku przeprowadziliśmy też ok. 20 dni skupienia AK w parafiach, w których wzięło udział ok. 500 osób. Prowadzimy też rekolekcje adwentowe i wielkopostne, poświęcone aktywności ludzi świeckich w parafiach.

- W ilu parafiach w diecezji obecne są oddziały KSM-u i AK?

M. SZ.: - Średnio co roku powoływanych jest 12 oddziałów, dziś mamy w diecezji 120 oddziałów, w tym 3 koła akademickie i kilka kół szkolnych. Jedne działają bardzo dobrze, właściwie wzorowo, np. KSM Kożuchów, jedne słabiej, a niektóre nie poradziły sobie z rzeczywistością. Warto przy tej okazji zaznaczyć, że KSM, oprócz działalności w parafii, ma także koła środowiskowe. Koła akademickie prowadzą np. obozy integracyjne dla studentów, uwrażliwiają swoich rówieśników, że czas studiów to nie tylko czas nauki, ale także czas nabywania umiejętności organizacyjnych. Zależy nam na tym, żeby studenci, którzy kończą studia i wracają do parafii, włączali się twórczo w pracę KSM-u i wykorzystywali swoje umiejętności nabyte w trakcie studiowania.

S. RZ.: - W ciągu ostatnich lat liczebność oddziałów Akcji Katolickiej wzrosła o 100%. Obecnie są one w 54 parafiach. Nie jesteśmy jednak zdania, że oddział AK należy zakładać szybko. Ludzie najpierw muszą poczuć, że to od nich zależy, to oni muszą chcieć zaistnieć w Kościele głębiej niż tylko przez uczestniczenie we Mszy św. Temu właśnie służą dni skupienia, o których już tu była mowa. Zapraszamy na nie wszystkich, którzy są zainteresowani działalnością w Kościele, żeby zobaczyli, jakie możliwości otwiera przed nimi AK czy KSM. Jeżeli wyrażą oni pragnienie utworzenia oddziału, przy aprobacie księdza proboszcza, jest on wówczas powoływany, po odpowiednim przygotowaniu osób poprzez szkolenie.

- Podsumowując naszą rozmowę, spróbujmy krótko odpowiedzieć na pytanie, kim powinien być dojrzały chrześcijanin?

S. Rz.: - Powinien być najpierw dojrzałym człowiekiem, potem dopiero można być dojrzałym chrześcijaninem. Dojrzały chrześcijanin to człowiek, który żyje życiem Kościoła. Bp Piotr Jarecki, pierwszy asystent krajowy AK, mówił, że wiara powinna stawać się życiem, do tego właśnie powinniśmy dojrzeć.

Ks. Z. K.: - Jak ktoś kocha, to chce czynić dobro osobie, którą kocha. Prawdziwa miłość chrześcijanina do Pana Boga objawia się tym, że człowiek ze względu na Pana Boga chce czynić dobro i je pomnażać wielokrotnie i jak najlepiej, ale i odważnie walczyć ze złem. Zawsze jednak zgodnie z ewangeliczną zasadą „zło dobrem zwyciężaj”.

M. Sz.: - Zawołanie KSM mówi: „Przez cnotę, naukę i pracę służyć Bogu i ojczyźnie”. Z miłości do Pana Boga, w czystości i prawości chcemy służyć Bogu i ojczyźnie w odpowiedzialności, czyli chcemy być odpowiedzialni za nasze decyzje i całą działalność prowadzić świadomie i celowo, z serdecznością i miłością ku drugiemu człowiekowi.

- Dziękuję za rozmowę.

http://www.niedziela.pl/artykul/34766/n ... iec-czynic


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 04 mar 2015, 09:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
W świecie uporządkowanym wszystko jest na swoim miejscu. Idiota też jest na swoim miejscu. W świecie rozregulowanym, odartym z humanizmu, przypominającym perski targ, wszystko jest ważne, każda bzdura jak np. "płeć społeczna" też jest ważna i idiota, i to co ma on do powiedzenia też są ważne. Świat nie przyhamował w swoim rozwoju. Świat zawrócił i zamiast się rozwijać w przestrzeni kultury, zaczął się realizować na poziomie zwierzęcym, czyli w instynktach, popędach, w wyobraźni, w doznaniach zmysłowych i w emocjach.
Zawęził się do ekonomii, a jego ekonomia to grabież i oszustwo.


Triada: Prawda, Dobro, Piękno, utracona?

Współczesna kultura została porażona subiektywizmem i relatywizmem. Ofiarą padła klasyczna triada obejmująca Prawdę, Dobro i Piękno. Prawda nie jest już uzgodnieniem poznania z rzeczywistością, lecz "moim poglądem". Dobro nie jest celem, który domaga się spełnienia, lecz "moją zachcianką". Piękno nie jest już doskonałością i ładem, lecz "moim gustem".

Każdy ma jakoby swoją prawdę, dobro i piękno, obiektywnie nie ma nic. A więc i nikomu nie można nic narzucać, niczego nie można żądać, można co najwyżej wyrazić swój pogląd, co uważam za prawdę, dobro i piękno. Tego wymaga współczesna kultura bycia, zarówno w rozmowach prywatnych, jak i w środkach społecznego przekazu, a także w dysertacjach naukowych.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby takie status quo dało się realnie utrzymać. Jest przecież różnica, czy spaceruję po jednym ze Starych Miast, nie mówiąc o Rzymie lub Akropolu, czy też wjeżdżam w nowoczesną dzielnicę złożoną z dwudziestopiętrowych bloków, których geometria przypomina obozowe baraki, tyle że ustawione na sztorc. Wtedy pytam, czy architekt miał jakiekolwiek zrozumienie dla tego, kim jest człowiek, co to jest rodzina, jak tworzy się społeczność. Bo w takich bryłach deformacji ulega człowiek, nie zawiązuje się rodzina i powstaje antyspołeczność. "Blok", "klatka", "kraty" - już te słowa oddają realia współczesnego budownictwa. I wtedy uświadamiamy sobie, że to nie jest prawdziwy dom, bo nie jest dobry dla człowieka, zamiast zachwycać - odpycha, bo jest brzydki.

Nie wszystko jest względne i nie wszystko jest moim "widzimisię". Żyjąc jako ludzie, żyjemy poprzez kulturę, która stanowi bogactwo i dorobek wielu pokoleń. Z faktu, że nikomu nie wolno narzucać swoich poglądów, nie wynika, że niczego nie mogę od kogoś się nauczyć. Choć jestem wolny w wyborze celu, to po skutkach decyzji mogę się przekonać, że nie każdy wybór dobrze się przysłużył, bo mogłem siebie lub kogoś skrzywdzić. A nawet mój gust, dopóki nie skonfrontuję go z arcydziełami, jakże jest wiotki. Potrzeba triady wpisana jest w ludzką naturę, na niej musi być budowana prawdziwa kultura, która pomaga człowiekowi stawać się coraz bardziej człowiekiem.

Relatywizm i subiektywizm jest na rękę głównie leniom lub nieukom, a promują go najczęściej filozoficzni dyletanci. Człowiek mądry wie, że z Prawdy, Dobra i Piękna zrezygnować nie wolno. Musimy ich ciągle się uczyć, by w ich świetle trafnie poznawać, podejmować prawidłowe decyzje i kształtować smak. Nie zawsze jest to łatwe, wymaga cierpliwości, ale na pewno przyniesie zdrowe owoce, bo uchroni nas przed nihilizmem - tą zmorą czasów współczesnych - pozwalając odzyskać wiarę w głębszy sens życia.

prof. dr hab. Piotr Jaroszyński,
kierownik Katedry Filozofii Kultury KUL,
członek Komitetu Naukowego PEF

http://www.piotrjaroszynski.pl/felieton ... o-utracona


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 20 mar 2015, 07:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
"Na początku było słowo". Bez słowa nie było by człowieka. Człowiek wyrasta ze słowa, dlatego słowo tak wiele znaczy w kształtowaniu człowieka.
Mądre słowo wypowiadane z miłością.
Dzisiaj słowo zastąpił bełkot. Bełkot medialny, bełkot polityczny, bełkot edukacyjny. Bełkot nie jest w stanie uformować człowieka. Bełkot może mu jedynie odebrać szansę na wykształcenie się w nim człowieczeństwa.
Dzisiaj często mamy pełne głowy i puste serca, gdyż bełkot wypowiadany jest bez miłości, bez troski o nas, o naszą przyszłość, o naszą ostateczność. Wychowanie napełnia nie tylko nasze umysły, ale i nasze serca. Bełkot jedynie tworzy nam bałagan w głowach.
Człowiek o pełnej głowie i pustym sercu nie wie jak spożytkować swoją wiedzę, nie wie co ma z nią zrobić, nawet wtedy gdy jest intelektualistą.


Logosfera

Krzysztof Nagrodzki

Obrazić się, zabrać swoje zabawki i z nadąsaną miną celebrować własne ego - to zwykły obrazek. W przedszkolu. Później, z upływem lat rośnie - powinna rosnąć - świadomość wspólnoty. Budowana - w normalnym środowisku - wiedza o świecie i człowieku, o jego losie, powinnościach i dążeniach. Również o pokusach czyhających na człowieczą ułomność. „Za każdym krokiem w tajniki stworzenia” pokornieje dusza, rozwija się intelekt, i wzmacnia wola. Tak przynajmniej wznoszona była, mimo wszystkich niedoskonałości wynikających z ludzkiej natury, nasza, łacińska, cywilizacja - „metoda ustroju życia zbiorowego”.

W powstawaniu i kształtowaniu świadomości, podstawowe znaczenie zajmuje informacja. A jest nią wszystko. Dotyk i pierwsze słowa matki, ale również plugastwo, o które przychodzi potykać się w świecie. Wszystko jest informacją i każdy jest jej przekazicielem kształtującym otoczenie. I za jakość tego przekazu odpowiada. W różnym zakresie, to oczywiste. W analizie sensu i wiarygodności komunikatu, w weryfikacji zapowiedzi skutkami, wykształca się przekonanie o prawdzie i fałszu, mieści szansa ubogacenia mądrości. Ale to tylko szansa. Porozumienie i łączność może nastąpić, jeśli posługujemy się słowami, których znaczenie tak samo rozumiemy. A w razie dostrzeżonych kłopotów potrafimy jak najszybciej usunąć rozbieżność. Do tego potrzebny jest jednak bezpośredni dialog. Jeżeli odrzuci się go, jeżeli pozwoli na wejście między nas „tłumaczy”, w dodatku arogancko przekonanych o nieomylności, dysponujących skutecznymi - obrazkowymi - środkami hipnotyzującymi „objaśnianego”, oddziałującymi przeważnie na emocję i głuszącymi intelekt - wtedy będziemy musieli płacić cenę owego „przekładu”. Wyrzeczenie się logosfery - obszaru bezpośredniego ubogacania słowem informacji, komentarza, analizy, wniosków, argumentów czy po prostu wspólnej zadumy, refleksji - kosztuje. Jak wszystko. Może to być cena wolności, jakości codzienności. I życia. Bez złudzeń.

http://www.niedziela.pl/artykul/74933/nd/Logosfera


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 31 mar 2015, 06:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Kochanych rodziców mam

Zamyślenia wielkopostne 2015 „Wiarą znudzonemu”

Wielki Wtorek

Białej gorączki dostaję, gdy jakiś tam gej

wciska mi ciemnotę, że dwóch chłopów

może wychować dziecko, że dwie lesbijki

mogą być rodzicami. To aż tak nisko upadliśmy?



Będzie gorzej.

Geje będą prezydentami,

rodzice będą partnerami,

a tęcza gejowska będzie szyderstwem

na placu naszego Zbawiciela.

Diabelska to rzecz i diabli wszystko wezmą.

A ja będę śpiewał za panią Urszulą…

Cudownych rodziców mam.

Nie mam, bo już odeszli.

Modlę się za nich, całuję ich zdjęcia,

proszę, aby przyszli choć we śnie,

i przychodzą.



Mama, jaka Ty byłaś śliczna.

Kochałem Twoje długie warkocze,

jakie Ty miałaś duże, niebieskie oczy,

a gdy ubrałaś się w pasiak od święta,

to byłaś dla mnie jak pani z obrazu.

Jednego tylko mi nie powiedziałaś:

Gdy ludzie wyszli z kościoła,

to tak długo klęczałaś przed obrazem

Świętej Anny. O co się wtedy modliłaś?



Dziś już wiem.

Oj, mamuś, mamuś!

Jak Ty mi teraz jesteś potrzebna.



Tata kochany! Taki jesteś przystojniak

na tym zdjęciu w mundurze.

Lubiłem Cię, gdy się modliłeś.

Taki byłeś wtedy cieplutki i dobry.



A wiesz, za co najbardziej Ci dziękuję?

Za to, żeś mnie tak wysoko podniósł,

abym zobaczył, jak dziadziuś

prowadził księdza w procesji,

bo Pan Jezus był taki ciężki.

Pewnie dlatego tak lubię

Boże Ciało w Łowiczu.



I jeszcze pamiętam, jak po śmierci mamy

pokazałeś nam obraz Matki Boskiej

i powiedziałeś:

Teraz Ona będzie naszą Mamą.


I tak się stało.


http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... w-mam.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 07 kwi 2015, 07:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Świat jest dziełem Myśli Bożej i ludzkiej mądrości i pracy.
Ale gdy człowiek zaczyna sobie roić, że świat jest dziełem jego myśli to ten świat zaczyna napełniać się różnymi bestialstwami, dewiacjami, obrzydliwościami, kłamstwami, terrorami, despotyzmami, cierpieniami, oszustwami, eugenikami, eutanazjami, aborcjami, feminizmami, genderyzmami, itd. a w dodatku zaczyna on wszystką swoją ohydę legalizować.


Z prawdą się nie wygra!

W Ewangelii przewidzianej na drugi dzień Świąt Zmartwychwstania Pańskiego mamy christofanię dla niewiast, które w poranek wielkanocny przybyły do Grobu Pana Jezusa. On Je pozdrowił, mówiąc „Witajcie”. I zlecił im takie orędzie paschalne, żeby o tym widzeniu, o spotkaniu z Nim poinformowały uczniów. To jest ciekawe i niezwykle ważne, że niewiasty zostały włączone w głoszenie Zmartwychwstania Pana Jezusa.

W tej Ewangelii zawarty jest również wątek dalszej walki z Jezusem Zmartwychwstałym. Okazało się, że wrogowie Chrystusa, Kościoła nie spasowali i dalej prowadzili walkę. Posłużyli się pieniądzem do przekupienia strażników, po to, by oni ogłaszali, że Jezus nie zmartwychwstał, że Jego ciało zostało wykradzione. Tutaj pojawił się wyraźnie mechanizm sprzedawania prawdy za pieniądze, który niestety do tej pory jest widoczny w dziejach Kościoła, świata, naszej Ojczyzny. Dzisiaj widzimy, jak ludzie za pieniądze sprzedają swoje przekonania, a niekiedy również swoją wiarę. Po prostu prawdę.

To jest taka przestroga, żeby tego nie czynić. Bo z prawdą się nie wygra. Jezus Zmartwychwstały nam potwierdza, że ostatnie słowo należy do prawdy, a nie do kłamstwa, do miłości, a nie do nienawiści, do życia, a nie do śmierci.

Ks. bp Ignacy Dec

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... wygra.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 17 kwi 2015, 20:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Moralność jest ponad prawem, przynajmniej w naszej łacińskiej cywilizacji.
Życie społeczne i narodowe reguluje etyka, a prawo jedynie uzupełnia tę regulację.
Etykę wysysa się z mlekiem Matki i uczy się jej od urodzenia.
Tam gdzie nie ma etyki jest gender, jest grabież, jest cwaniactwo, jest feminizm, jest zamordyzm, jest zakłamanie, jest aborcja, eutanazja i eugenika.


Nie ma medycyny bez etyki

Technika nie może uzupełniać braków ludzkiej dojrzałości – w ten sposób ks. abp Henryk Hoser skomentował wprowadzenie do publicznego obiegu pigułki postkoitalnej.

Podczas spotkania z dziennikarzami ordynariusz warszawsko-praski stwierdził, że dopuszczenie produktu hormonalnego bez kontroli medycznej jest absolutnym wyjątkiem. Bez recepty bowiem nie można kupić żadnych leków hormonalnych. Przypomniał, że pigułka ta ma działanie aborcyjne, a dopuszczanie do niej dzieci jest uczeniem ich nieodpowiedzialności.

Ksiądz arcybiskup odniósł się również do głosowań nad projektami ustaw o in vitro. Podkreślił, że zadaniem polityków jest szukanie jak najlepszych etycznie rozwiązań. Jak stwierdził, przede wszystkim należy doprowadzić do tego, żeby projekty ustaw były na jak najlepszym poziomie etycznym.

Niestety, dotychczas nic podobnego nie miało miejsca. Projekt rządowy nie spełnia żadnych standardów etycznych. Jest to projekt czysto techniczny – mówił ks. abp Hoser.

Tymczasem medycyna nie istnieje bez etyki. W przeciwnym razie grozi jej stanie się zootechniką – dodał.

Komentując ratyfikowaną przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Konwencję Rady Europy, ks. abp Hoser powiedział, że stanowi ona powtórzenie wszystkich dotychczasowych. A główny cel jej ratyfikacji ma charakter polityczny. Chodzi bowiem o wprowadzenie nowych pojęć prawno-społeczno-kulturowych, jakimi jest zdefiniowanie płci człowieka oraz dekonstrukcja wszystkich dotychczasowych ustalonych tradycją i wielowiekowym doświadczeniem instytucji społecznych, zwłaszcza rodziny.

MJ, KAI

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... etyki.html

Bez etyki nie ma życia. Dlatego coraz bardziej pochłania nas cywilizacja śmierci, gdyż jesteśmy w stanie zabijać to co nie jest nasze, albo to co nam przeszkadza. Następnym krokiem będzie wszechobecne zabijanie. Zabijanie to współczesny sposób na rozwiązywanie ludzkich problemów podsunięty człowiekowi przez szatana, a realizowany przez lewactwo.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 01 maja 2015, 07:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Dziennikarz sługą prawdy

Jeżeli człowiek zrozumiał jakąkolwiek prawdę, to ona w sensie moralnym jest dla człowieka zobowiązaniem. Czyli względem prawdy musimy się stosownie zachować – powiedział ks. prof. Tadeusz Guz podczas wykładu wygłoszonego dla redakcji „Naszego Dziennika”.

W poniedziałek, 20 kwietnia 2015 r., w redakcji „Naszego Dziennika” ks. prof. Tadeusz Guz wygłosił wykład dla dziennikarzy i pracowników.

W swoim wykładzie ksiądz profesor wyjaśniał, jakie twierdzenia filozoficzne leżą u podstaw ideologii panujących w Europie Zachodniej.

„Z kimkolwiek byśmy się nie zmierzyli na sposób słowa telewizyjnego, prasowego czy radiowego, to ten, o którym piszecie, ma jakieś absolutne odniesienie. Dopiero wtedy potrafimy rozkodować dany system i go rozpracować na czynniki pierwsze, kiedy dojdziemy do jego kodu absolutu, czyli jakie ostateczne odniesienie przyjmuje ten intelekt dla swojego rozstrzygnięcia rozumowego. W ideologii gender tym kodem odniesienia do wszystkiego jest seksualność”.

Cały wykład można zobaczyć TUTAJ: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1361 ... rawdy.html

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 20 maja 2015, 05:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Wolność w miłości do Boga i człowieka

To, w czym kulminuje duch człowieka, to jest to wolna wola – stwierdza ks. prof. Tadeusz Guz podczas homilii dla prezbiterów.

9 kwietnia 2015 r. w Domu Rekolekcyjno-Formacyjnym na Bielanach w Warszawie ks. prof. Tadeusz Guz wygłosił homilię dla księży, w której skupił się na pracy nad rozsądnym korzystaniem z wolnej woli.

„Dzięki nadziei, że prawda Boska zwycięży, i my jesteśmy pewni i ugruntowani w tym, że kroczenie drogą Bożą doprowadzi nas na niebiański brzeg naszego istnienia. Nawet jeżeli w naśladowaniu Mistrza mamy tyle przeszkód do pokonania, to my je lekko przeskoczymy, gdy jesteśmy mocni nadzieją”.

Całą homilię możesz wysłuchać TUTAJ: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1372 ... -cz-8.html

RS

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... wieka.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 23 maja 2015, 06:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Lekarz ma jedno sumienie

W auli Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie odbyła się konferencja naukowa pod hasłem „Polska, Europa; o miejsce dla klauzuli sumienia”. Wzięli w niej udział znani kapłani, lekarze, prawnicy. Gościem honorowym spotkania był prof. Bogdan Chazan, który w czasie swojego wystąpienia podkreślił, że lekarz ma jedno sumienie i nie można go rozdzielać w zależności od pełnionej funkcji.

– Dziękuję za podjęcie tego ważnego tematu w czasie, kiedy sumienia, szczególnie lekarzy i farmaceutów, są wystawiane na próbę – mówił, witając zgromadzonych, ks. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski, a zarazem wielki kanclerz UPJPII. Ksiądz kardynał Dziwisz dodawał, że dziś Polsce potrzebni są „ludzie sumienia”.

Pasterz Kościoła krakowskiego przywołał w tym kontekście słowa św. Jana Pawła II, jakie wypowiedział 22 maja 1995 r. w Skoczowie. „Nasza Ojczyzna stoi dzisiaj przed wieloma trudnymi problemami społecznymi, gospodarczymi, także politycznymi. Trzeba je rozwiązywać mądrze i wytrwale. Jednak najbardziej podstawowym problemem pozostaje sprawa ładu moralnego. Ten ład jest fundamentem życia każdego człowieka i każdego społeczeństwa. Dlatego Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia”.

Swoje słowo do zgromadzonych skierował również o. Janusz Sok CSsR – przewodniczący KWPZM w Polsce. Jak mówi redemptorysta, sumienie człowieka jest łatwo uśpić, ale nigdy nie można na to pozwolić.

– Instytucjom tego sumienia nie wolno łamać - zaznaczył i dodał, że nie ma takiej sytuacji, w której człowiek mógłby postępować wbrew swojemu sumieniu – zauważył o. Janusz Sok.

Jako jeden z pierwszych w części naukowej wystąpił Aleksander Stępkowski, prawnik z Ordo Iuris. – Klauzula sumienia jest punktem oporu społeczeństwa obywatelskiego w sytuacji, gdy prawodawca chciałby nadużywać swych kompetencji – mówił.

Bardzo ważne wystąpienie miał prof. Bogdan Chazan, dyrektor warszawskiego Szpitala Świętej Rodziny, który za odmowę aborcji stracił pracę w placówce. Opowiadając o tej sytuacji, lekarz powiedział: – Oskarżono mnie, że dbając w sposób egoistyczny o swoje sumienie, naraziłem matkę i narodzone dziecko na cierpienie. Ja zaś jedynie przeciwstawiłem się nieprawemu prawu. Był to akt obywatelskiego nieposłuszeństwa. Lekarz ma jedno sumienie i nie można go rozdzielać w zależności od pełnionej funkcji – zaznaczył i dodał, że lekarz ma być adwokatem życia dziecka, życia człowieka starego i niedołężnego.

– Nie powinniśmy się zgadzać na rozszerzanie kompetencji lekarzy tak, by stawali się sędziami lub katami. Nie jest moim zadaniem organizowanie aborcji w Polsce. Niech jednak zajmują się tym może jedynie niektóre placówki, np. te, które już teraz zajmują się inwazyjnymi metodami badań prenatalnych, uwalniając pozostałe od konieczności czynienia tego, co rodzi konflikt sumienia – zaznaczył prof. Chazan.

Głos zabrał również prof. Andrzej Zoll, który w swym wystąpieniu odniósł się do obecnie obowiązujących przepisów o zawodzie lekarza, który nakazuje poinformowanie pacjentki, gdzie można dokonać aborcji. W jego ocenie, ten zapis koniecznie trzeba zmienić.

– To nie lekarz powinien udzielać takich informacji – powiedział prof. Zoll. Prawnik zaznaczył jednocześnie, że istnienie klauzuli w prawie polskim jest bardzo ważne, gdyż klauzula sumienia pozwala rozwiązać konflikt między nakazem wynikającym z normy prawnej i zakazem wynikającym z normy etycznej. – Wolność sumienia nie wymaga podstawy prawnej. Takiej podstawy wymaga dopiero ograniczenie tej wolności – zauważył.

Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ienie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 30 maja 2015, 06:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
W świecie uporządkowanym wszystko ma swoje miejsce. W świecie zideologizowanym nic nie jest pewne.

Rodzina nadzieją Kościoła

Zakończył się pierwszy dzień Międzynarodowego Kongresu „Ewangelia Małżeństwa i Rodziny” odbywającego się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

Prelegentów, zgromadzonych gości, wykładowców oraz studentów powitał o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR. Założyciel Radia Maryja podkreślał znaczenie organizowania kongresów o rodzinie.

– Myślę, że teraz to już nie jest bitwa, a wojna o rodzinę – stwierdził o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR

Pierwszy wykład „Nadzieja Kościoła dla rodziny” wygłosił ks. kard. Gerhard Ludwig Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Ksiądz kard. Müller podkreślał znacznie rodziny w dziele ewangelizacji oraz nadzieje, jakie Kościół pokłada w rodzinie.

– Nadzieją Kościoła jest rodzina ewangelizująca samą siebie, własne otoczenie i całe społeczeństwo. Przyszłość ewangelizacji zależy wręcz w dużej mierze od rodziny. Jest to prawdziwe do tego stopnia, iż można powiedzieć, że dzisiaj w dziele ewangelizacji nastał wyjątkowy czas rodziny – mówił ksiądz kardynał. Dodał, że świat potrzebuje małżeństw i rodzin, które wierzą w swoje powołanie, żyją nim i są z tego powodu szczęśliwe.

Jako kolejny prelegent głos zabrał ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, który wystąpił z referatem „Chrystusowe wezwanie od początku – wzorem duszpasterstwa Kościoła”. Ksiądz arcybiskup sięgnął do biblijnych początków stworzenia kobiety i mężczyzny oraz przybliżał relacje, jakie powinny między nimi panować.

– Ukazując zamysł Stwórcy powołującego do istnienia człowieka jako mężczyznę i jako kobietę, w ich wzajemnej komplementarności, w wyłącznej, nierozerwalnej i płodnej jedności, w której uzupełniają się powołani do bezinteresownego wzajemnego obdarowywana się sobą, odkrywamy, że właśnie ta relacja staje się doświadczeniem sakramentalnym, doświadczeniem obecności Boga – stwierdził przewodniczący KEP.

Ostatnim prelegentem była dr In Hye Colomba Kim pochodząca z Korei Południowej. Wygłosiła ona wykład pt. „Małżeństwo drogą świętości. Rodzina małym Kościołem i obrazem Trójcy Przenajświętszej w życiu i myśli Sługi Bożego Igino Giordaniego”.

W swoim wykładzie zwróciła szczególną uwagę na rodzinę jako wspólnotę miłości.

– W dzisiejszym społeczeństwie, wobec destrukcyjnych nacisków, które ciągle mu zagrażają, Giordani podnosi instytucję rodziny, zachęcając ją do pełnienia swego powołania, tj. do przynoszenia owoców heroicznego, osobistego i grupowego wyboru jako wspólnota miłości – podkreślała dr In Hye Colomba Kim.

Pierwszy dzień kongresu zakończy się nową sztuką w wykonaniu studenckiego teatru „Dobry Wieczór”. Pod okiem Jerzego Zelnika oraz o. Dariusza Drążka CSsR studenci przygotowali fragmenty „Wyzwolenia” Stanisława Wyspiańskiego. Jutro kolejny dzień kongresu.

Joanna Wudyka

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... ciola.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 04 cze 2015, 19:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Porządek w świecie jest dziełem Boga i dziełem człowieka zapatrzonego w Boga.
Chaos, nieład w świecie jest dziełem szatana i dziełem człowieka służącego szatanowi.


To jest Ciało moje, to jest moja Krew

Obrazek
Joan de Joanes [Public domain], via Wikimedia Commons


Skoro Chrystus sam powiedział o chlebie: to jest Ciało moje, któż odważy się powątpiewać? I skoro sam zapewnił: to jest Krew moja, któż będzie w to wątpił? – pyta w jednej z katechez święty Cyryl Jerozolimski. A jednak tylu wątpi – nie tylko w szeregach zwykłych owieczek, ale i w gronie wyświęconych pasterzy.

Potrzebujemy cudów, gdyż utwierdzają nas one w przekonaniu, że istnieje świat nadprzyrodzony. Cudowne znaki dodają nam otuchy i przymnażają wiary, bo przekonują, iż nie jesteśmy na tym świecie sami. Te niezwykłe zdarzenia to oczywisty dowód, że Bóg nie tylko istnieje, ale też się nami interesuje – bo wkracza w nasze życie.

Ojciec nasz niebieski wie, czego nam potrzeba do wzrostu duchowego. Jezus powiedział przecież: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie (J 4, 48). Poprzez cuda eucharystyczne chce On wzmocnić w nas pewność wiary. Ciągle nam przypomina: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! (Mt 14, 27).

Dzisiejsza nauka może potwierdzić autentyczność cudów eucharystycznych. Nie jest w stanie ich wyjaśnić, ale może powiedzieć z całą pewnością: chleb i wino przemieniły się w Ciało i Krew. Wiara podpowiada zaś, czyja to Krew i czyje Ciało…

Wielokrotnie i na różne sposoby Boża Opatrzność potwierdzała i przypominała prawdę o realnej obecności Jezusa Chrystusa w Eucharystii – Kościół katolicki w całej swej historii uznał już ponad sto trzydzieści takich cudów.

Nadprzyrodzone znaki eucharystyczne przybierały najrozmaitsze formy: komunikanty przemieniały się w Ciało, a mszalne wino – w Krew Pańską; konsekrowane hostie pozostawały w nienaruszonym stanie przez całe wieki; z kolei inne bez uszczerbku przechodziły próbę ognia lub wody; niektóre obficie krwawiły, jeszcze inne unosiły się w powietrzu…

Zaradź memu niedowiarstwu!
Wzorcowy – można powiedzieć – cud eucharystyczny dokonał się we włoskim Lanciano w pierwszej połowie VIII stulecia. Pewien mnich w tamtejszym klasztorze, powątpiewający w prawdziwość eucharystycznego Przeistoczenia, odprawiał kiedyś Mszę Świętą, gdy nagle, podczas wypowiadania słów konsekracji, hostia w jego ręku zamieniła się w okrągły kawałek ludzkiego ciała, a wino w kielichu – w krew. Wstrząśnięty do głębi zakonnik zwrócił się do swych współbraci słowami:

– Błogosławieni świadkowie, którym Bóg Najwyższy dał się poznać przed ich oczyma, aby pomieszać moją niewiarę.

W istocie w Lanciano Bóg uczynił dwa cuda: nie tylko eucharystyczny, ale również cud przemiany duchowej. Odtąd nic już nie było w stanie zachwiać wiary rzeczonego mnicha w realną obecność Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie.

Nic tak bowiem nie smuci Dobrego Pasterza jak chłód i zobojętnienie czy zwątpienie wkradające się w serca i umysły powołanych przezeń pasterzy Jego ziemskiej Owczarni. Wówczas nie pozostaje Mu nic innego jak nadprzyrodzona demonstracja na potwierdzenie ewangelicznej zapowiedzi:

Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28, 20).

Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem (J 6, 54–55).

W sierpniu 1996 roku w jednym z kościołów Buenos Aires kobieta znalazła porzuconą hostię. Poinformowała o tym kapłana, który ją podniósł, a że była bardzo pobrudzona, umieścił w naczynku z wodą, które schował do tabernakulum. Po ośmiu dniach ksiądz ów ze zdumieniem odkrył, że hostia zamieniła się w krwistą substancję. Przez kilka lat przechowywano ją w tabernakulum, utrzymując całą sprawę w tajemnicy, ponieważ jednak hostia nie ulegała najmniejszemu rozkładowi, ostatecznie postanowiono ją poddać naukowym procedurom.

Wynik badania pobranej z niej próbki, wykonanego w nowojorskim instytucie medycyny sądowej, do którego przesłano materiał (nie informując uczonych – celowo, aby niczego nie sugerować – o jego pochodzeniu) zrelacjonował krótko doktor Frederic Zugibe, kardiolog i patolog medycyny sądowej:

– Widzimy tu obecność nienaruszonych krwinek białych. Mięsień jest w stanie zapalnym. Niedawno doszło do urazu. Tak to wygląda, gdy ktoś zostanie dotkliwie pobity w okolicach klatki piersiowej. Białe krwinki są w stanie egzystować jedynie karmione przez żywy organizm. W momencie pobierania próbki ten człowiek był żywy.

Zaiste, ten Człowiek był żywy!
Argentyński cud potwierdza nie tylko niezbitą prawdę o realnej obecności Jezusa Chrystusa w Eucharystii, ale też – odwieczną naukę Kościoła, że Ofiara Mszy Świętej stanowi powtórzenie Ofiary Krzyżowej Zbawiciela.
Z kolei Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, stąd umocniony Duchem Świętym może czynić rękoma swych wybranych członków cuda podobne do tych, jakich dokonywał Zbawiciel w swym ziemskim życiu.
W święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny roku 1847 święty Jan Bosko odprawiał Mszę Świętą dla niezwykle licznego zgromadzenia młodzieży. Do spowiedzi przystąpiło bowiem z górą sześciuset uczniów i tyluż miało przyjąć Komunię Świętą. Założyciel zgromadzenia salezjanów rozpoczął celebrację w nadziei, iż w tabernakulum znajduje się odpowiednia liczba komunikantów, niestety, cyborium było prawie puste, a zakrystian zapomniał postawić na ołtarzu drugie, pełne – do konsekracji.

Ksiądz Bosko zorientował się w sytuacji dopiero, gdy młodzież ruszyła do Stołu Pańskiego. Cóż było robić? Z wiarą podniósł oczy do Nieba i westchnąwszy głęboko, zaczął rozdawać Komunię Świętą, dając wszystkim, jak gdyby nic się nie stało, a komunikanty rozmnażały się w jego rękach, tak że mógł wszystkim udzielić Ciała Pańskiego, nie łamiąc ani jednej hostii!

Zapytany po Mszy przez chłopców, jak tego dokonał, odpowiedział spokojnie:

– Czyż na skutek niedopatrzenia zakrystiana miał być poszkodowany Jezus, który tak bardzo pragnął przyjść do waszych serc?

Któż nie uwierzy wobec takich dowodów? Nie bez przyczyny Ewangelia do końca świata przypominać będzie postać Tomasza Apostoła, który uwierzył, ponieważ zobaczył. Współczesny Kościół pełen jest jego godnych następców. Bo choć wiemy, że błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli (J 20, 29), to jednak czyż nie pocieszają nas bardzo słowa świętego Grzegorza Wielkiego, iż więcej pomaga naszej wierze niewiara Tomasza niż wiara Apostołów? Ten bowiem uwierzywszy wskutek dotykania ran Pańskich, odjął nam wszelką wątpliwość i utwierdził nas w wierze.

Dziś, po dwóch tysiącach lat od doświadczenia Tomaszowego obecny w Eucharystii Jezus Chrystus znów daje nam okazję do usunięcia wszelkiej wątpliwości i utwierdzenia w wierze. A jednak, pomimo niezliczonych dowodów na prawdziwość chrześcijaństwa, w czasach obecnych dodatkowo potwierdzanych empirycznie, nasza wiara – wskutek duchowego lenistwa, podszeptów diabelskich czy innych kryzysów – ciągle poddawana jest próbie.

Dobrze jest w chwilach słabości czy dręczących wątpliwości przywoływać na pamięć słowa świętej Teresy z Avila: Nie mogę wątpić w Twą realną obecność w Eucharystii. Obdarzyłeś mnie tak żywą wiarą, że gdy słyszę, jak inni mówią, iż chcieliby żyć, gdy Ty chodziłeś po ziemi, tylko się uśmiecham, bo wiem, że posiadam Cię teraz w Najświętszym Sakramencie tak samo, jak ludzie w tamtym czasie, i dziwię się, czegóż jeszcze można pragnąć?


Bogusław Bajor

Powyższy tekst jest tylko FRAGMENTEM artykułu opublikowanego w magazynie "Polonia Christiana".

http://www.pch24.pl/to-jest-cialo-moje- ... 3,pch.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 16 cze 2015, 21:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Pamiętajmy o wychowaniu do życia w rodzinie

Oba typy edukacji prezen­tują całkowicie inne pode­jś­cie do kwestii sek­su­al­ności. Typ A pro­muje wstrzemięźli­wość i wychowuje do odpowiedzial­ności, zaś typ B jest swoistą instrukcją do upraw­ia­nia seksu.

Niedawno, pod­czas wyborów prezy­denc­kich byliśmy świad­kami żałos­nego ataku na Andrzeja Dudę. Zaatakowano go poprzez ukazy­wanie nieprawdzi­wych i zma­nip­u­lowanych infor­ma­cji na temat pro­ce­dury in vitro. Obóz władzy wyko­rzys­tał niewiedzę naszego społeczeństwa. My, katol­icy, powin­niśmy wiedzieć, czym jest in vitro oraz mieć świado­mość, że oprócz tej bez­dusznej metody mamy ety­czną, pozy­ty­wną, tańszą i skuteczniejszą metodę pomocy bezdziet­nym małżonkom, jaką jest napro­tech­nolo­gia. Son­daże mówią, że jeszcze więk­szość społeczeństwa wierzy tym nieprawdzi­wym infor­ma­cjom, nie wiedząc, że ponad 90 proc. poczy­nanych tą metodą dzieci ginie. Nie wiedzą, jak wysoce groźny jest wzrost wad wrod­zonych u tych nielicznych dzieci, które urodzą się żywe. Tę niewiedzę społeczeństwa obóz władzy wyko­rzys­tał, żeby osłabić szanse wybor­cze Andrzeja Dudy.

Boję się, że podobny zabieg cyn­iczny i poli­ty­czny będzie wymier­zony w edukację sek­su­alną. Mam wiele spotkań na tere­nie całego kraju. Niestety, mimo tych naszych licznych audy­cji, dzi­ałań apostolsko-edukacyjnych, licznych artykułów w prasie katolick­iej, a także w prasie cen­tro­praw­icowej, więk­szość społeczeństwa nie wie, że mamy w naszej oświa­cie skuteczną i dobrą edukację sek­su­alną. Jest ona real­i­zowana w naszych szkołach w przed­mio­cie wychowanie do życia w rodzinie. Zgod­nie z ter­mi­nologią naukową i ped­a­gog­iczną wyróż­nia się dwa rodzaje edukacji sek­su­al­nej: typ A i typ B. Ten podział został dawno wprowad­zony w Stanach Zjed­noc­zonych przez Amerykańską Akademię Pedi­atrii. Taki podział stosowali amerykańscy prezy­denci Bill Clin­ton czy George W. Bush.

Typ A edukacji sek­su­al­nej (abstinence-only sex edu­ca­tion) oznacza ucze­nie młodzieży czys­tości przed­małżeńskiej, odrzuce­nie antykon­cepcji i mówie­nie o nor­mal­nym, wiernym małżeństwu. Typ B (bio­log­i­cal sex edu­ca­tion) to typ złej i demor­al­izu­jącej edukacji sek­su­al­nej, która real­izuje się poprzez ucze­nie dzieci i młodzieży tylko fizjologii i biologii, bez etyki i zasad. Warto tu przy­toczyć słynne powiedze­nie „róbta, co chc­eta”. Dziś pro­muje się i roz­daje za darmo wsze­lakiego rodzaju środki antykon­cep­cyjne, a w niek­tórych kra­jach 11-letnim dziew­czę­tom także środki wczesno­poronne, bez zgody i wiedzy rodz­iców. W Polsce mamy typ A edukacji sek­su­al­nej, co owocuje wspani­ałymi wynikami w porów­na­niu z Zacho­dem. Pamię­ta­jmy, że wbrew temu, co mówią nierzetelne, potężne postko­mu­nisty­czne czy lib­er­alne media, mamy w Polsce dobrą edukację sek­su­alną typu A - wychowanie do życia w rodzinie.

Szwecja jako pier­wsza w Europie w 1955 roku wprowadz­iła demor­al­izu­jącą edukację sek­su­alną typu B, która deprawuje tam dzieci i młodzież. Według ofic­jal­nych danych, nielet­nie szwedzkie uczen­nice będące przed maturą dokonują od 6 do 7 tys. abor­cji rocznie. Mimo roz­dawanych środ­ków antykon­cep­cyjnych Szwedzi mają prz­er­aża­jącą liczbę dokony­wanych abor­cji. W Polsce, 4 razy więk­szym kraju w sen­sie liczeb­ności, jest zare­je­strowanych tylko od 20 do 40 przy­pad­ków abor­cji rocznie, przy edukacji sek­su­al­nej typu A. Mamy trzy razy mniej chorób przenos­zonych drogą płciową.

Rządzący naszym kra­jem chcą zniszczyć te doko­na­nia, okła­mu­jąc społeczeństwo, że nie mamy w Polsce edukacji sek­su­al­nej. Mil­czą na temat naszych znakomi­tych rezul­tatów. Może ktoś chce zaro­bić na sprzedaży środ­ków antykon­cep­cyjnych i wczesno­poron­nych, a może komuś zależy, aby zde­mor­al­i­zować nasze dzieci i młodzież, zniszczyć moral­ność naszego młodego pokole­nia już na początku jego edukacji.

Musimy tą prawdą dzielić się z innymi, a wszys­t­kich zapraszam na naszą stronę inter­ne­tową — www.pro-life.pl. Zna­jdą tam Państwo wiele wycz­er­pu­ją­cych informacji.

Wpis dostępny na blogAiD.

Dr inż. Antoni Zięba

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zinie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 03 sie 2015, 06:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30423
Nie ma wolności bez prawdy

- Bez prawdy odniesionej do Boga nie ma prawdziwej wolności – mówił w homilii ks. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który późnym popołudniem 1 sierpnia przewodniczył Mszy św. w kościele pw. Najświętszego Imienia Maryi w Częstochowie, w 71. rocznicę Powstania Warszawskiego.

We Mszy św. wzięli udział m.in. przedstawiciele władz miejskich, parlamentarzyści ziemi częstochowskiej, przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręgu Częstochowy, kombatanci, młodzież, harcerze.

W homilii ks. abp Depo podkreślił, że „chcemy Bogu dziękować za tych, którzy do śmierci wytrwali w miłości Boga i do tej matki, której na imię Polska”.

Odnosząc się do czytań mszalnych, ks. abp Depo przypomniał, że „głoszenie Dobrej Nowiny jest znakiem sprzeciwu”. – Głoszenie Dobrej Nowiny o zbawieniu i godności człowieka i potrzebie wierności Bożym prawom nawet wobec królów i panujących nie jest nigdy neutralne. Wobec problemów, które spotyka człowiek, Słowo Boże zajmuje stanowisko jednoznaczne - mówił ks. abp Depo i pytał: „czy mamy odwagę zaangażować się tak jednoznacznie na rzecz prawdy, sprawiedliwości i moralności na podobieństwo samego Jezusa, który przyszedł, aby dać siebie samego na świadectwo prawdzie?”.

Metropolita częstochowski przywołał postać św. Jana Chrzciciela, który „nie tylko wskazał na Jezusa, ale położył swoją głowę za prawdę, którą głosił”. – Dzisiaj ten obraz odnosimy do wszystkich, którzy z odwagą i poświęceniem 71 lat temu nie tylko trudzili się z narażeniem własnego życia, ale poprzez osobiste cierpienie i śmierć dali swoje życie na świadectwo miłości, która często streszczała się w słowach: Bóg, honor, Ojczyzna – mówił ks. abp Depo.

Arcybiskup przypomniał kapłanów i kapelanów Powstania Warszawskiego, siostry zakonne, sanitariuszy, m.in. ks. Stefana Wyszyńskiego.

– Heroizm stolicy w czasie Powstania miał wyraźne znamię chrześcijańskie. Wszędzie z pośpiechem stawiano krzyż, bo bez krzyża nie ma odpowiedzi na pytania o sens walki i dla kogo – kontynuował arcybiskup i zaapelował: „Byśmy w codziennym trudzie pamiętali o krwi i cenie życia żołnierzy, powstańców”.

Ks. Mariusz Frukacz, Archidiecezja Częstochowska

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /