Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 80 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 06 lut 2016, 08:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (15)

Obrazek
Sandro Botticelli - Madonna del Magnificat Zdjęcie: / -


Po kryterium najwyższym, bo Boga samego, następnym co do ważności kryterium wartości każdego ustroju – także demokracji – jest dla naszych sumień jego stosunek do człowieka jako nietykalnego w swoim życiu i jego godności podmiotu osobowego, jednostkowo-społecznego, dysponującego naturą duchowo-cielesną oraz istniejącego ze względu na niego samego, a ostatecznie przeznaczonego do wiecznego uwielbienia Objawionego Boga jako Stwórcy i Odkupiciela.

Przywołując naukę św. Augustyna o pierwszym obowiązku człowieka do „miłości Boga” w „porządku przykazania”, ale w „porządku wykonania” stanowi go „miłość bliźniego”, można postawić tezę, że to właśnie w porządku konkretnego działania ludzi, organizujących swoje państwo np. w kształcie ustroju demokratycznego, ich pierwszym kryterium czynu państwowego jest relacja do ludzi jako osób i zarazem nietykalnych podmiotów prawno-moralnych. Innymi słowy: „Powiedz mi, jaki jest twój ustrój względem człowieka, a ja ci powiem, jaka jest jego obiektywna wartość”. A zatem człowiek jest w porządku funkcjonowania bytowości państwa pierwszą rzeczywistością, którą niezależnie od pochodzenia, stanu zdrowia, rasy, wykształcenia, zamożności duchowo-materialnej i przynależności kulturowej należy w każdym państwie i sumieniach wszystkich rządzących i obywateli absolutnie zaakceptować, wspierać w jej wszechstronnym rozwoju i chronić ją aż do naturalnej śmierci, wyznaczonej przez Boskiego Stwórcę jego bytu, a nigdy przez drugiego człowieka jako przecież nie-stwórcę jego życia.

Demokracja w „sprzeczności” względem życia „państwem tyrańskim”

Analiza tego centralnego w nauczaniu św. Jana Pawła II zagadnienia, którym jest człowiek w sensie chrześcijańskim i jego nietykalne prawo do życia, prowadzi do jednoznacznego wniosku, iż „…właśnie problematyka szacunku dla życia pozwala dostrzec, jakie dwuznaczności i sprzeczności – a w ślad za nimi przerażające konsekwencje praktyczne – kryją się za” „relatywizmem etycznym” jako „warunkiem demokracji”. Otóż wielu uważa, że istnieje tylko prawo stanowione, dokładnie tak, jak mniemali Adolf Hitler i Józef Stalin, i że wszystko – także najważniejsza kwestia ludzka – może być li tylko przedmiotem regulacji prawa stanowionego w państwie lub w strukturach kontynentalnych jak np. w Unii Europejskiej. Dla tych nie istnieje żadne prawo wieczne Boga Objawionego i żadne prawo naturalne wpisane w naturę rozumną każdej osoby ludzkiej.

Papież Polak nawiązujący z jednej strony do tradycji prawa naturalnego, a z drugiej do tradycji biblijnej i chrześcijańskiej, jednoznacznie określa te tendencje jako sprzeczne zarówno z prawym rozumem ludzkim, do którego odwołały się już wcześniej m.in. kultury prawne starożytnych Grecji i Rzymu, jak i z Bożym porządkiem prawno-moralnym: „Otóż to właśnie ma dziś miejsce także na scenie polityki i państwa: pierwotne i niezbywalne prawo do życia staje się przedmiotem dyskusji lub zostaje wręcz zanegowane na mocy głosowania parlamentu lub z woli części społeczeństwa, choćby nawet liczebnie przeważającej. Jest to zgubny rezultat nieograniczonego panowania relatywizmu: ’prawo’ przestaje być prawem, ponieważ nie jest już oparte na mocnym fundamencie nienaruszalnej godności osoby, ale zostaje podporządkowane woli silniejszego. W ten sposób demokracja, sprzeniewierzając się własnym zasadom, przeradza się w istocie w system totalitarny. Państwo nie jest już ’wspólnym domem’, gdzie wszyscy mogą żyć zgodnie z podstawowymi zasadami równości, ale przekształca się w ’państwo tyrańskie’, uzurpujące sobie prawo do dysponowania życiem słabszych i bezbronnych, dzieci jeszcze nienarodzonych, w imię pożytku społecznego, który w rzeczywistości oznacza jedynie interes jakiejś grupy”, ongiś NSDAP w Trzeciej Rzeszy Niemieckiej czy Partii Komunistycznej w ZSSR, a dzisiaj partii neokomunizmu zachodniego, czyli partii neosocjalistów, neokomunistów, zielonych i liberałów oraz części chadeków np. w Niemczech, którzy wydają rocznie ok. 200 mln euro na promocję ideologii gender na wielu uczelniach i w placówkach oświatowo-wychowawczych Niemiec. Podobne poglądy mają w Polsce partie: Platforma Obywatelska, Nowoczesna oraz części SLD i PSL. Czy człowiek ma „prawo” do pozbawienia kogokolwiek niewinnego życia?

„Prawo” do zabijania dzieci, chorych i starszych ludzi zbrodnią

Prawo jest taką bytowością, że pochodzi od Boga i jest w samej osobie ludzkiej, aby dopomóc jej być w pełni sobą, czyli prawo jest dla dobra człowieka i nigdy nie może być użyte przeciwko jego życiu. Święty Jan Paweł II jako bez wątpienia „Papież życia” niestrudzenie działał i apelował do ludzkich sumień i ludzkiej wolności w głębokiej trosce o człowieka: „Dlatego działanie, które podejmujemy jako ’lud życia i dla życia’, domaga się właściwego zrozumienia i przychylnego przyjęcia. Kiedy Kościół stwierdza, że bezwarunkowe poszanowanie prawa do życia każdej niewinnej osoby – od poczęcia do naturalnej śmierci – jest jednym z filarów każdego cywilizowanego społeczeństwa, ’pragnie po prostu przyczyniać się do budowy państwa o ludzkim obliczu’. Państwa, które uznaje za swą podstawową powinność obronę fundamentalnych praw człowieka, zwłaszcza człowieka słabszego”, który w sensie swojej podmiotowości prawnej jest równouprawniony z każdym innym człowiekiem.

Demokracja byłaby zbrodniczą tyranią, gdyby odmówiła prawa do życia jakiemukolwiek niewinnemu człowiekowi i złamałaby przez to istotę samego prawa jako „dla”, a nigdy „przeciwko” dobru i szczęściu ludzkiemu, ponieważ „prawo” do zbrodni jest bezprawiem, tj. antyprawem, czyli negacją prawa, a nie prawem. Papież Polak wzywa nasze sumienia do całkowitego uwrażliwienia ich na drugiego jako „bliźniego”: „Tak więc w trosce o przyszłość społeczeństwa i rozwój zdrowej demokracji trzeba pilnie odkryć na nowo istnienie wartości ludzkich i moralnych, należących do samej istoty i natury człowieka, które wynikają z prawdy o człowieku oraz wyrażają i chronią godność osoby: wartości zatem, których żadna jednostka, żadna większość ani żadne państwo nie mogą tworzyć, zmieniać ani niszczyć, ale które winny uznać, szanować i umacniać”. Tylko sumienie ukształtowane na gruncie bezwarunkowego szacunku względem prawa do życia swojego i bliźniego jest prawe i absolutnie wszystkich w sumieniach wiążące prawo człowieka do życia jako ustanawiane, orzekane i interpretowane posiada status prawa i nie jest bezprawiem.

„Zamach na demokrację”, ale względem kogo?

Aktualna rozprawa niektórych eurokratów z Polską ujawnia prawie sedno dramatu Europy naszych pokoleń. Zarzuca się Polsce, dążącej jako Państwo do traktowania prawa na gruncie klasycznie pojętego prawa naturalnego, tzn. aby zawsze było prawem, a nigdy bezprawiem, że dokonuje „zamachu na demokrację”. Dobrze się stało, że z ust neokomunistycznie myślącego przewodniczącego PE padły te słowa, ponieważ one uzewnętrzniły status quo sprzecznego w sobie w wielu regulacjach prawa europejskiego oraz praw niektórych państw członkowskich, szczególnie tych, które mają w swoim prawodawstwie „prawo przerywania ciąży” i „prawo do eutanazji”.

Jan Paweł II osądza tego typu prawo jako zbrodnicze i ono rzeczywiście jest jako obiektywne bezprawie „zamachem na demokrację” oraz skutkuje łamaniem sumień, sprawiedliwości jako owocu prawa i samego ustroju, czyli demokracji, oraz prowadzi ludzkość ku „śmierci”: „Rewindykacja prawa do przerywania ciąży, dzieciobójstwa i eutanazji oraz prawne jego uznanie jest równoznaczne z przyjęciem ’wynaturzonej i nikczemnej wizji ludzkiej wolności’: z uznaniem jej za ’absolutną władzę nad innymi i przeciw innym’. To jednak oznacza śmierć prawdziwej wolności: ’Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu’ (J 8,34)”. A zatem kto ustanawia takie „prawo” zbrodnicze, jest tym, który dokonuje faktycznego zamachu na życie niewinnych istot dzieci, chorych i starców i zniewala swoje państwo i cały kontynent, a tym samym „zamachu na demokrację” (ustrój demokratyczny powinien być zawsze dla ludzi, a nigdy przeciw nim), ale przeciwko takim zbrodniom nie występuje ani przewodniczący Schulz, ani wiceprzewodniczący Timmermanns, który jako Holender posiada w Holandii „prawo do eutanazji”, wskutek którego wiele tysięcy Holendrów rocznie jest pozbawianych życia. Dlaczego tak się dzieje?

Otóż Papież z Polski jest zdania, że przyczyny tego bezprawia i zbrodni tylu tysięcy, a w skali globu już dalece ponad miliarda istnień ludzkich na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci tkwią w głębszej strukturze ideologicznej aniżeli tylko w nadużyciu wolności: „Poszukując najgłębszych korzeni walki między ’kulturą życia’ a ’kulturą śmierci’, nie możemy uznać za jej jedyną przyczynę wspomnianej wyżej, wynaturzonej idei wolności. Trzeba dojść do sedna dramatu, jaki przeżywa współczesny człowiek: jest nim ’osłabienie wrażliwości na Boga i człowieka’, zjawisko typowe w kontekście społecznym i kulturowym zdominowanym przez sekularyzm, którego wpływy przenikają nawet do wnętrza wspólnot chrześcijańskich i wystawiają je na próbę. Kto poddaje się oddziaływaniu tej atmosfery, łatwo może się znaleźć w zamkniętym kole, które wciąga go niczym straszliwy wir: ’tracąc wrażliwość na Boga, traci się także wrażliwość na człowieka’, jego godność i życie; z drugiej strony, systematyczne łamanie prawa moralnego, zwłaszcza w poważnej materii poszanowania życia ludzkiego i jego godności, prowadzi stopniowo do swoistego osłabienia zdolności odczuwania ożywczej i zbawczej obecności Boga”. Kryzys Boga doprowadził Stary Kontynent do tak zasadniczego kryzysu „demokracji”, który poprzez „aborcję” i „eutanazję” zdradza wszystkie swoje ideały w odniesieniu do człowieka i staje się raz po raz współczesnym europejskim „terrorystą” przeciwko osobie ludzkiej.

Całkowita eliminacja aktów aborcji pierwszą po Bogu racją stanu suwerennej Polski

Najważniejszym zadaniem po oddaniu czci Bogu w porządku prawa, a zatem i praworządności w Rzeczypospolitej naszych dni powinna być jak najszybsza nowelizacja polskiego prawa, aby w jego majestacie nie dokonywano żadnych aktów zabójstwa dzieci nienarodzonych, a poczętych wskutek gwałtu, czy w niebezpieczeństwie śmierci matki (medycyna i prawo mają ratować w równej mierze obydwa istnienia i nie wolno nikomu przedkładać życia matki nad życie dziecka lub odwrotnie, ponieważ nie ma takiego prawa jako słusznego), czy też w przypadku nieuleczalnej choroby dziecka. Te przypadki świadczą o niewinności prawno-moralnej nienarodzonego człowieka, a jako taki nigdy nie może być przedmiotem kary, i to kary śmierci! Dopiero na takiej drodze absolutnego szacunku Rzeczypospolitej Polskiej względem każdego człowieka jako człowieka będzie można w pełni powiedzieć, że jesteśmy krajem praworządnym.

Nasz Rodak na Stolicy Piotrowej podkreślał „decydujące znaczenie dla formacji sumienia”, które „ma ponowne odkrycie konstytutywnej więzi łączącej wolność z prawdą. Jak już wielokrotnie stwierdzałem, oderwanie wolności od obiektywnej prawdy uniemożliwia oparcie praw człowieka na solidnej bazie racjonalnej i stwarza sytuację, w której w społeczeństwie może zapanować anarchiczna samowola jednostek albo zabójczy totalitaryzm władzy”. Podczas pielgrzymki do Polski w Skoczowie Jan Paweł II pytał nasz Naród Polski o kondycję naszych sumień – także w kwestii obrony życia poczętego w łonie matki, które w pewnej mierze są aktualne dla naszych pokoleń: „Dzisiaj, kiedy Polska kładzie podwaliny pod swój wolny i suwerenny byt – po tylu latach doświadczeń totalitaryzmu – trzeba… zrobić… dogłębny rachunek sumienia: Dokąd idziemy? W którą stronę podążają sumienia?”.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/151879, ... ii-15.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 13 lut 2016, 08:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (16)

Obrazek
Ambrogio Lorenzetti Effects of Good Government in the city Zdjęcie: / -


Dlaczego wewnątrz Unii Europejskiej i właściwie w globalnej dyskusji odbywa się tak zasadniczy spór o człowieka i jego ludzkie życie indywidualne, o małżeństwo jednej kobiety z jednym mężczyzną i o rodzinę, o społeczeństwo i państwo, czyli o życie wspólnotowe? Zapewne z jednej racji głównej, a mianowicie, że na osobie ludzkiej i jej wspólnocie rozstrzygają się przecież losy całego świata, losy państw i kontynentów, losy kultury, czyli losy: nauki, sztuki, gospodarki, polityki, prawa, moralności, a także w jakiejś mierze religii w sensie pozytywnym bądź negatywnym. Ostatecznie w tej problematyce istnieją dwie wykluczające się opcje: budującego człowieka dobra albo niszczącego jego samego i dalece kosmos zła.

Wyostrzyć sumienia na „prawdziwą demokrację” jako ustroju dobrego i konstruktywnego dla życia

Europejska debata nad Polską odsłania nam istotę ustrojów demokratycznych, które można generalnie sprowadzić do „prawdziwych” i „fałszywych”. Tę pierwszą Papież Polak opisuje w ten sposób: „Ewangelia życia jest przeznaczona dla całej ludzkiej społeczności. Działać na rzecz życia znaczy przyczyniać się do odnowy społeczeństwa przez budowanie wspólnego dobra. Nie można bowiem budować wspólnego dobra, jeśli się nie uznaje i nie chroni prawa do życia, na którym się opierają i z którego wynikają wszystkie inne niezbywalne prawa człowieka. Nie może też mieć solidnych podstaw społeczeństwo, które – choć opowiada się za wartościami takimi jak godność osoby, sprawiedliwość i pokój – zaprzecza radykalnie samemu sobie, przyjmując i tolerując najrozmaitsze formy poniżania i naruszania życia ludzkiego, zwłaszcza życia ludzi słabych i zepchniętych na margines. Tylko szacunek dla życia może stanowić fundament i gwarancję najcenniejszych i najpotrzebniejszych dla społeczeństwa wartości takich jak demokracja i pokój”.

Z myśli papieskiej można wyprowadzić wniosek, iż tylko taki ustrój demokratyczny jest „prawdziwy”, który respektuje dobro życia każdego człowieka w szerokim tego słowa znaczeniu, bo przecież życie to „myślenie”, „chcenie”, „spostrzeganie”, „odżywianie się” itd., jak uczy Arystoteles. Człowiek żyje duchem i żyje materią swojego ciała i każdy typ demokracji ma służyć tak rozumianemu życiu ludzkiemu. Pointa św. Jana Pawła II jest prosta: „Nie może bowiem istnieć prawdziwa demokracja, jeżeli nie uznaje się godności każdego człowieka i nie szanuje jego praw”.

Realną podstawą niepokoju wielu Polaków jest fakt, że to „przesłuchanie” Polski na forum Parlamentu Europejskiego odbywało się bez odpowiednich podstaw prawnych i – co więcej – bez uprzednich rzetelnych dwustronnych rozmów pomiędzy Komisją i Parlamentem Europejskim a rządem RP, które mogłyby wyjaśnić obecne kierunki „myśli” polskiej, „woli” polskiej, „spostrzeżeń” polskich i żywej egzystencji nas, Polaków, w naszym państwie czy w strukturze UE. To oznacza, że najważniejsze instytucje Unii przystąpiły do rozprawy z Polską, nie szanując dobra wspólnego Polski ani naszej godności na forum Europy i świata, nie pytając nas nawet o głos, lecz oceniając nas a priori negatywnie przez Komisję Europejską, co jest istotnie prawnym i moralnym skandalem. Jeśli dodatkowo uwzględnimy kontekst Europy, w którym dochodzi do złamania prawa europejskiego w kwestii uchodźców przez kanclerz Niemiec Angelę Merkel, to rozumiemy, że cała UE powinna była zająć się prawdziwym zagrożeniem dla praworządności w Europie, której przyczyną stała się polityka naszego zachodniego sąsiada. Gros mediów polskojęzycznych, których właścicielami są podmioty niemieckie i niemieckojęzyczne (ponad 80 proc. wszystkich mediów), wraz z niektórymi polskimi politykami zdradzającymi polską rację stanu przerzuciło podstępnie akcent polityki europejskiej na odbudowujące swój Naród i swoją Ojczyznę w oparciu o prawo naturalne państwo polskie. To świadczy o procesie zafałszowywania zarówno demokracji w Europie, jak i prawdziwego oblicza naszego „Narodu” jako prawego „suwerena” w Rzeczypospolitej, co pomnaża destrukcję, zamiast na fundamencie „prawdziwej demokracji” w konstruktywnej koegzystencji z państwami-sąsiadami budować dobro narodów i państw Unii.

Troska o prawdziwą „praworządność” sumień troską o „bycie” „ideału demokratycznego”

W kwestii pojęcia „praworządność” należy też podkreślić, że może być ono prawdziwe albo fałszywe. Prawdziwa jest „praworządność” wtedy, gdy prawo artykułuje tylko dobro Boga i ludzi oraz gwarantuje tym samym porządek realizowania się sprawiedliwości w państwie i ochrania go odpowiednimi środkami. Istnieje także „praworządność” fałszywa, która z różnych racji po prostu zatraca te treści, które zostały nadmienione, czyli dobro i sprawiedliwość, a poprzez to rujnuje wszystkie struktury godnie zorganizowanych ludzi.

Papież Polak dostrzega ten problem i poddaje go gruntownej krytyce: „Można odnieść wrażenie, że wszystko odbywa się z pełnym poszanowaniem praworządności, przynajmniej w tych przypadkach, gdy prawa dopuszczające przerywanie ciąży lub eutanazję zostają przegłosowane zgodnie z tak zwanymi zasadami demokratycznymi. W rzeczywistości mamy tu jednak do czynienia jedynie z tragicznym pozorem praworządności, zaś ideał demokratyczny – który zasługuje na to miano tylko wówczas, gdy uznaje i chroni godność każdej osoby – zostaje zdradzony u samych podstaw: ’Czyż można mówić o godności każdej osoby, kiedy pozwala się na zabijanie tej najsłabszej i najbardziej niewinnej? W imię jakiej sprawiedliwości poddaje się osoby najbardziej niesprawiedliwej dyskryminacji, uznając niektóre z nich za godne obrony, a odmawiając tej godności innym?’. Pojawienie się takich sytuacji oznacza, że działają już mechanizmy, które prowadzą do zaniku prawdziwego ludzkiego współżycia i do rozpadu samego organizmu państwowego”. Faktycznie, skutkiem działania upozorowanej „praworządności” jest destrukcja i rozpad ludzkich relacji oraz tworzonych przez nie instytucji. Tylko prawdziwa „praworządność” chroni człowieka i wszystkie jego wspólnoty. A zatem rzetelna troska o praworządność godną osoby ludzkiej jest również wspieraniem „ideału demokracji”. W przeciwnym razie, pomimo zapewnień o praworządności, zostaje on – jak zaznacza Papież – „zdradzony u samych podstaw”, czego niestety smutną ilustracją jest w szczególności postawa niektórych europosłów z Niemiec.

Bytowy priorytet prawego sumienia przed prawem cywilnym

Z czego wynika pierwszorzędność ludzkiego sumienia przed prawem stanowionym? Z faktu, iż w widzialnym kosmosie nie byłoby prawa, gdyby nie istniał człowiek jako jego podmiot, czyli ten, dzięki któremu prawo stanowione zawdzięcza swe realne istnienie. To znaczy prawo cywilne jest wtórne względem osoby ludzkiej i jest ze względu na jej dobro, a nie odwrotnie, jak chcieliby tego np. pozytywiści prawni czy legaliści, nie mówiąc już o socjalistach czy komunistach, dla których priorytetem jest najczęściej materia, względnie państwo komunistyczne. Dlatego też Jan Paweł II zajął stanowisko względem tych zawirowań ideologicznych przedkładających prawo stanowione nad człowieka: „Nie ulega wątpliwości, że zadanie prawa cywilnego jest inne niż prawa moralnego, a zakres jego oddziaływania węższy. Jednak ’w żadnej dziedzinie życia prawo cywilne nie może zastąpić sumienia ani narzucać norm, które przekraczają jego kompetencje’, do których należy ochrona wspólnego dobra osób poprzez uznanie i obronę ich podstawowych praw, umacnianie pokoju i moralności publicznej. Zadaniem prawa cywilnego jest bowiem ochrona ładu społecznego opartego na prawdziwej sprawiedliwości, tak abyśmy ’mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością’ (1 Tm 2,2)”. Prawo cywilne jest po to, aby ułatwić osobie ludzkiej regulację jej relacji w celu osiągnięcia jakiejś pełni życia indywidualnego i społecznego, do której sam Bóg Stwórca powołał każdego. A zatem prawo cywilne jest „ze względu” i „dla” życia ludzkiego jako życia, nigdy nie może go ono osłabiać, a tym bardziej mu szkodzić.

Papież kontynuuje swój wykład, kładąc nacisk na najważniejsze prawo życia: „Właśnie dlatego prawo cywilne musi zapewnić wszystkim członkom społeczeństwa poszanowanie pewnych podstawowych praw, które należą do natury osoby i które musi uznać i chronić każde prawo stanowione. Wśród nich pierwszym i podstawowym jest nienaruszalne prawo do życia każdej niewinnej ludzkiej istoty. Chociaż władza państwowa może niekiedy powstrzymać się od zakazania czegoś, co – gdyby zostało zabronione – spowodowałoby jeszcze poważniejsze szkody, nigdy jednak nie może uznać, że jest prawem jednostek – nawet jeśli stanowiłyby one większość społeczeństwa – znieważanie innych osób przez łamanie ich tak podstawowego prawa, jakim jest prawo do życia. Prawna tolerancja przerywania ciąży lub eutanazji nie może więc w żadnym przypadku powoływać się na szacunek dla sumienia innych właśnie dlatego, że społeczeństwo ma prawo i obowiązek bronić się przed nadużyciami dokonywanymi w imię sumienia i pod pretekstem wolności”. Jeżeli prawodawca nie broni podmiotu prawa, któremu prawo zawdzięcza swoje istnienie, to zdradza zarówno samego człowieka, jak i naturę prawa jako bytu dla osoby ludzkiej, a ostatecznie swoją bytowość prawodawcy, czyli obrońcy słusznego porządku życia człowieka. Wtedy właśnie, gdy osoba ludzka jest krzywdzona, można i należy mówić o łamaniu prawa i łamaniu praworządności, ale nie wtedy, gdy np. polski prawodawca szuka prawych sposobów na wzmocnienie prawa i praworządności w naszym państwie.

Protesty większości obecnej opozycji politycznej, która w ostatnich latach setki razy złamała porządek prawny w Polsce, są nie tylko merytorycznie nieuzasadnione, lecz – co więcej – są wołaniem o kontynuację nieładu i chaosu w polskim prawie, aby określone lobby krajowe czy zagraniczne mogło dalej nadużywać polskości do realizowania swoich nieprawości. Jakaż wielka szkoda, że część instytucji europejskich oparła się w swoich opiniach o aktualnym stanie prawnym państwa polskiego na tak fałszywych manipulacjach polityczno-medialnych.

Sprzeciw prawego sumienia przeciw ideologii nienawiści i traktowania drugiego jako „wroga”

Nasze ludzkie sumienie jest prawidłowo ukształtowane, gdy staje się dla człowieka niejako filtrem dla jego prawych decyzji rozumu oraz dla prawych aktów i postaw naszej wolnej woli, czyli gdy stoi na straży prawdy i miłości jako gwarantów prawości i praworządności, co eo ipso oznacza odrzucenie wszelkiego fałszu i kłamstwa oraz wszelkiej nienawiści, nawet do politycznych konkurentów czy obiektywnych nieprzyjaciół naszego jestestwa, ponieważ one są siłami zła i niszczenia, a nie dobra.

Papież Polak od dziecięcych lat wychowywany w wysokiej kulturze katolickiej wolności jako „wolności do” prawdy, dobra i piękna dostrzega konieczność prawego sumienia dla kształtowania się prawych relacji międzyludzkich i negatywnie osądza fałszywe rozumienie rozumu czy wolności postrzegające człowieka jako „wroga”: „Ta koncepcja wolności prowadzi do głębokiego zniekształcenia życia społecznego. Jeżeli promocja własnego ’ja’ jest pojmowana w kategoriach absolutnej autonomii, prowadzi nieuchronnie do negacji drugiego człowieka; jest on postrzegany jako wróg, przed którym trzeba się bronić. W ten sposób społeczeństwo staje się zbiorowością jednostek żyjących obok siebie, ale niepołączonych wzajemnymi więzami: każdy pragnie zrealizować swoje cele niezależnie od innych czy wręcz dąży do własnych korzyści kosztem innych. Jednakże fakt, że także inni mają podobne dążenia, zmusza do poszukiwania jakiejś formy kompromisu, jeżeli społeczeństwo ma zagwarantować każdemu możliwie jak najwięcej wolności. W ten sposób zanika wszelkie odniesienie do wspólnych wartości i do prawdy absolutnej uznawanej przez wszystkich: życie społeczne zostaje wystawione na ryzyko całkowitego relatywizmu. ’Wszystko staje się wówczas przedmiotem umowy i negocjacji’; także owo pierwsze z podstawowych praw, jakim jest prawo do życia”, czego jesteśmy świadkami w postawie obecnej opozycji politycznej w Polsce, która po dokonaniu tak olbrzymich nadużyć wszelkiego rodzaju, a nade wszystko po prawie totalnym uprzedmiotowieniu człowieka jako obywatela i „suwerena”, czyli naszego „Narodu”, ma jeszcze „honor” występować na forum Sejmu czy Senatu RP oraz instytucji unijnych w Europie jako „obrończyni demokracji”.

Cyprian Norwid ma trafne określenie dla takiej postawy zaprogramowanej nienawiści do Polaków i traktowania ich jako „wrogów”. Nazywa ją plagą „gałgaństwa” zwalczającego rząd RP i państwo polskie, a nie „prawdziwą demokracją” czyniącą wszelkie dobro dla drugiego jako „bliźniego”. Dla prawego sumienia każdy drugi: przyjaciel czy nieprzyjaciel, jest naszym „bliźnim”. Takich sumień potrzebuje Polska i Europy i tylko na takich sumieniach można ocalić, względnie zbudować Polskę i Europę jako krainy prawdziwej „miłości Boga” i prawdziwej „miłości bliźniego”.

Ks. prof. Tadeusz Guz

http://www.naszdziennik.pl/mysl/152239, ... ii-16.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 20 lut 2016, 10:35 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7533
Lokalizacja: Podlasie
Marny ich los

Obrazek

Należy współczuć młodemu pokoleniu. Jeśli bowiem zanik szacunku dla starszych osób będzie dalej postępował w tak zastraszającym tempie, to aż strach pomyśleć jaką przyszłość zgotują współczesnym „małolatom” ich wnuki.

Widok okupujących siedzące miejsca w tramwajach i autobusach młodych ludzi, niechcących dostrzec stojących obok nich osób starszych, na stałe zagościł w polskim krajobrazie. Uporczywe wpatrywanie się w szybę lub smartfona ma stanowić „alibi” dla niegodnego zachowania. Powoli jednak i to się zmienia. „Nie ustępuje i co mi ktoś zrobi?!” - zdają się bowiem już mówić zawadiackie spojrzenia. Na nic zdają się kampanie społeczne zachęcające do okazywania życzliwości i szacunku ludziom starszym czy chorym. O podobnej znieczulicy „komunikacyjnej” opowiadają także kobiety w stanie błogosławionym.

Jeszcze w latach 90. wyjeżdzający na tzw. Zachód ze zdziwieniem konstatowali, że w tamtejszych środkach masowej komunikacji nie hołduje się przesadnie zwyczajowi ustępowania miejsca bardziej wiekowym pasażerom. Wiele z tych przejawów dobrego wychowania oraz zwykłej przyzwoitości spotykał się z trudno skrywanym zdziwieniem, połączonym jednak z dużą dozą wdzięczności. Można śmiało stwierdzić, że w tym aspekcie doszlusowaliśmy do „zachodnich standardów” i jesteśmy już w faktycznie w Europie!

Na naszych oczach tak oczywiste i naturalne zjawisko jakim zdawało się być ustępowanie miejsca osobom starszym staje się rzadkością. Obserwując młodych ludzi odwracających wzrok od wsiadających na kolejnych przystankach osób w podeszłym wieku, trudno oprzeć się refleksji o naturze „prognostycznej”: co dalej? Jeśli młodzi ludzie nie są w stanie podnieść tzw. czterech liter z siedzenia, by mógł na nim spocząć biegunowo odległy od nich w latach staruszek, to co mogą chcieć zrobić współczesnym „pięknym dwudziestoletnim” ich potomni?

Nie trzeba zbytnio wysilać wyobraźni aby odpowiedzieć na to pytanie: wystarczy z uwagą wysłuchać opowieści pracowników szpitali i ośrodków pomoc mówiących o staruszkach zostawianych w ich placówkach w okresie świątecznym, czy w czas wakacyjnej kanikuły. Jeśli przypomnieć sobie również prawdziwe oblicze horroru skrywającego się pod łagodnie brzmiącym określeniem „eutanazja”, wtedy z pewnością poczujemy dreszcz niepokoju.

Ktoś powie: przesada! Jednak warto dmuchać na zimne, rugowanie z zachowania przejawów daleko posuniętego egotyzmu stawiającego siebie w centrum świata zdaje się istotnym zadaniem wychowawczym. Można rozpocząć od ustępowania miejsca, bo jak mówi chińskie porzekadło „nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku”. Z pewnością warto rozpocząć tą podróż, pamiętając że szacunek do starszych stanowi jedną z podstaw naszej cywilizacji i jego obowiązek wynika z IV przykazania.

Dla wszelkiej maści rewolucjonistów godne potępienia i pogardy jest wszystko co stare i wiążące się z przeszłością. Te „zamierzchłe czasy” są bowiem milczącym wyrzutem z łatwością ukazującym miałkość dokonań nurzającej się w egoizmie „współczesności”. Usunięcie sprzed oczu „reliktów” ma utorować drogę ku świetlanej przeszłości. Schorowani i niedołężni starcy z pewnością nie będą do niej pasowali…

Łukasz Karpiel

http://www.pch24.pl/marny-ich-los,41156,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 20 lut 2016, 10:55 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2570
"Swiat uporządkowany" ?
ten czarny obraz nie do końca jest taki czarny...a mówię to z pozycji pasażera miejskich tramwai,bo nasze miasto ,to horror komunikacyjny szczególnie w godzinach tzw"szczytu"
Kilka miesięcy temu ,złamałam prawą rękę...gips i jazda w tramwajach...i cudowne objawienie...tyle życzliwości ile wtedy spotkało mnie ze strony młodych ludzi..doprowadzało mnie nie raz do łez...:) cudowne Dziewczęta i Chłopcy..zrywający się z tramwajowych siedzisk,kasujący mi bilet bez proszenia i łapiący mnie ,gdy tramwaj brał za szybko zakręt...:)Te dorastające Dzieciaki były po prostu...Cudowne, a więc ? nie jest tak żle ,ale warto na zimne dmuchać...by się nie zmieniło na złe...
serdeczne pozdrowienia sobotnie :)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 05 mar 2016, 08:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (17)

Obrazek
Bóg Ojciec, Fra Bartolomeo, 1509 r., Muzeum Palazzo Mansi, Lukka Zdjęcie: / -


Istotną, jeśli niekiedy nie najważniejszą rolę w różnych współczesnych nurtach rozumienia nie tylko ustroju demokracji, lecz, co więcej, całej rzeczywistości oraz kultury wraz z nauką, prawem, sztuką, gospodarką czy polityką odgrywa kategoria „większości” lub „mniejszości” jako przecież „ilości”. Nie zrozumiemy sposobu myślenia wielu współczesnych ludzi, jeżeli najpierw nie zrozumiemy pojmowania przez nich „ilości”. Czym jest w gruncie rzeczy to pojęcie i co ono właściwie oznacza? Skąd wypływa takie dominujące znaczenie ilości jako ilości? Najpierw jednak warto przypomnieć sobie naukę o „kategorii ilości” w filozofii Arystotelesa, który po raz pierwszy w historii usystematyzował naukę o kategoriach. Dlaczego według niego istnieje realnie „ilość”?

Istnienie Boga i różnorodnego kosmosu – podstawą istnienia kategorii „ilości”

Według Stagiryty, „ilość” istnieje realnie tylko dlatego, że istnieje konkretna rzeczywistość, np. „mowa” człowieka, ale także „linia, powierzchnia, ciało, a ponadto czas i miejsce”, które składają się z wielu części, a ich przeliczenie daje właśnie „ilość”. Nie ma zatem dla Arystotelesa „ilości” jako substancji, czyli czegoś, co istnieje wyłącznie w sobie, lecz „ilość” pojawia się w każdej rzeczywistości ze względu na jej złożenie z różnych elementów, jak np. mowa ludzka składa się z wielu słów, sylab itd., natomiast linia z wielu punktów, a czas ze swoich odcinków. Różnorodność i złożoność świata prowadzi zatem tego filozofa do poznania kategorii „ilości”, która zawsze pozostaje po prostu „ilością” i jako taka jest wprawdzie czymś przypadłościowym, tzn. drugorzędnym, ale jednocześnie ważnym ze względu na realne istnienie tejże wielości, którą systematycznie badają m.in. nauki filozoficzne i matematyczne. Gdzie jest ostateczna racja dla tej kategorii?

„Jeden Bóg” –„jedyną Przyczyną” dla kosmicznej „ilości” bytów

Już w myśli metafizyki greckiej pojawia się niezwykle cenna dla naszej debaty intuicja poznawcza dla prawdy o tym, że wielość w kosmosie, względnie „porządek i harmonia wszelkich rzeczy” uwarunkowana jest istnieniem „jednego” „Boga”, tzn. „że wszystko, co istnieje, pochodzi od Boga i przez Boga zostało ustanowione, że natomiast nie istnieje nic, co z siebie czerpałoby suwerenność, co byłoby pozbawione tego trwania, które od Boga pochodzi” jako „jedynej Przyczyny” dla „zgodnej harmonii bytów”, które słusznie nazywają się „wszechświatem”, czyli „porządkiem (kosmosem), nie zaś bezładem (akosmosem)”. Tenże „Bóg” Arystotelesa jako „Pan i Rodzic wszechrzeczy” jest w „swej potędze najpotężniejszy, w cnocie – najdoskonalszy, w piękności najbardziej wzniosły, w życiu – nieśmiertelny” i zamieszkuje w „niebie”. A ostatecznie On jako „Bóg jest dla nas prawem najdoskonalszym, które nie ulega jakimkolwiek zmianom czy doskonaleniu”, ponieważ tenże Pan Bóg wiecznie „jest jeden”. Jakżeż ta myśl filozoficzna koresponduje z myślą chrześcijańską o jednym Boskim Stwórcy i zarazem jednym Boskim Zbawicielu upadłego kosmosu, który sam, będąc absolutnie Jednym w Naturze Boskiej, istnieje jako Trójosobowy i dlatego stanowi obiektywnie tak idealnie jedną wieczną i absolutnie doskonałą Prarację bez żadnej zmiany i żadnego procesu w Nim jako Absolucie dla jedności i zarazem różnorodności całego świata.

Kłamstwo Hegla: Na początku była „ilość” jako „duch absolutny”

Poprzez utożsamienie „Boga” Objawionego w Jezusie Chrystusie ze „światem” Hegel odrzuca zarówno naukę biblijną o absolutnej doskonałości Jednego Boga, jak też i naukę o tym, że On jest Stwórcą kosmosu, a tym samym „ilości”, charakterystycznej dla opisu złożoności wszechświata z wielości. W miejsce Boskiego Stwórcy i Zbawcy w interpretacji katolickiej Hegel forsuje „dialektykę” zakłamania prawdy o Bogu jako „duchu absolutnym”, polegającego na tym, że jest on według Hegla tylko sumą części, czyli, że jest on co do swojej rzekomo boskiej natury wielością, pierwotnie nawet przez tegoż „ducha absolutnego” nieuświadomioną. Dopiero poprzez „stwarzanie” jako wewnętrzny proces, tzn. „uzewnętrznianie” swoich „części”, bóg Hegla „staje się” „samoświadomym” absolutem. A zatem „ilość” jest nie tylko, jak pisze Hegel, „prawdą jakości”, względnie „wartości”, lecz co więcej – „ilość” w sensie wielości, a dokładniej całość wszechświata konstytuuje według tego niemieckiego idealisty samą naturę tegoż „absolutnego ducha”, czyli rzekomą prawdę o istocie Boga chrześcijańskiego. A zatem „ilość” wszystkich rzeczy tego świata zajmuje ostatecznie miejsce Substancji Boga Objawionego, czyli wchodzi w miejsce Boga jako Boga. Na przykład dopiero dzięki rozumowi wszystkich ludzi rozum boga Hegla staje się „samoświadomym”, czyli boskim! Najważniejszą „częścią” tegoż absolutu jest „diabeł” jako według Hegla „pierwszy syn boga” i tylko dzięki niemu następuje w procesie boga w czasie i przestrzeni świata najwyższy „rozwój”. Stąd nieprzypadkowo Hegel pisze o „ewolucji boga” w „jego przejściu poprzez świat” jako wielość części. Hegel zamienił zatem „ilość” na samego Boga i Pana wszechrzeczy i tym samym zanegował Stwórcę i Odkupiciela, określając Jego Wieczny i Święty Byt „sumą przypadłości”. Tak dochodzi do zasadniczego zakłamania pytania o początek wielopostaciowego świata, który ma stanowić niedoskonały i zniewolony bóg Heglowski.

Kłamstwo Marksa i Engelsa jako następstwo kłamstwa Hegla: Na początku była „ilość” jako „materia” absolutna

Prawdę mówi Marks, gdy stwierdza, że cały jego wysiłek ideologiczny dotyczy postawienia dialektyki Hegla „na nogi”, czyli odwrócenia jej z dialektyki idealistycznej na dialektykę materialistyczną, czyli z rozumienia Boga chrześcijańskiego jako „ducha absolutnego” u Hegla na utożsamienie Boga Objawionego z „materią”, względnie z „przyrodą” jako dialektyczną jednością wszystkich części świata. Co do formalnej strony, to nic się tutaj nie zmienia. U Marksa i Engelsa „materia”, a nie jak u Hegla jakiś „duch”, jest też sumą części, która dla uzyskania przez nią „świadomości” musi się „wyobcowywać”, czyli „uzewnętrzniać” swoje części w postaci „świata”, aby następnie poprzez ich „negację”, czyli w przypadku człowieka poprzez „uśmiercenie”, „pojednać się” ze sobą samą. Zupełnie tak samo, jak czynił to „duch” Heglowski. „Państwo demokratyczne” jest według Marksa najdoskonalszą postacią materii i zastępuje „Chrystusa jako Pośrednika”, ponieważ to „państwo” jako także – ze zrozumiałych racji – „ateistyczne” zapewnia „materii” najdoskonalszy rozwój. Prawdę o Bogu Stwórcy należy odrzucić, jak też i prawdę o Bogu Zbawicielu, ponieważ skoro „materia” otrzymuje atrybuty boskości, to ona sama stwarza siebie i doprowadza siebie z „wyobcowania” do samozbawienia jako dialektyczna jedność wielości, co dokonuje się w „państwie komunistycznym” jako dialektycznej „jedności” materii z jej „wielością”. Dlatego też koniecznym w tym procesie zakłamywania pojęcia „demokracji” w materialistycznym totalitaryzmie jest uśmiercenie jednostkowości człowieka i jego narodów, ponieważ prawda o nich jest taka, że są oni tylko „częściami gatunku”, a ten ostatni jest częścią całości materii, której początkiem jest właśnie „ilość”.

Heglowskie, względnie Marksowskie zakłamanie, tzn. totalitarne pojmowanie „większości” i „mniejszości”

Niestety, ale wielu współczesnych intelektualistów, a także rzesze polityków cierpią na to faktyczne „ukąszenie Heglowskie” dialektyką, która zasadniczo determinuje myślenie wszystkich środowisk lewicowych, postmodernistycznych, genderowych, kapitalistycznych i liberalistycznych, o czym nadmienia św. Jan Paweł II w swoim nauczaniu o sumieniu, iż „po upadku w wielu krajach ideologii, które wiązały politykę z totalitarną wizją świata – przede wszystkim marksizmu – pojawia się dzisiaj nie mniej poważna groźba zanegowania podstawowych praw osoby ludzkiej i ponownego wchłonięcia przez politykę nawet potrzeb religijnych, zakorzenionych w sercu każdej ludzkiej istoty: jest to ”’groźba sprzymierzenia się demokracji z relatywizmem etycznym’, który pozbawia życie społeczności cywilnej trwałego moralnego punktu odniesienia, odbierając mu, w sposób radykalny, zdolność rozpoznawania prawdy. Jeśli bowiem ’nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza. Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm’„, który najbardziej uzewnętrznia się w niszczeniu człowieka jako indywidualnej i zarazem społecznej osoby. W ten proces niszczenia Polaków i Polski oraz Europejczyków i Europy wpisują się wszyscy organizujący się wokół KOD-u i innych środowisk skrajnie zakłamujących rzeczywistość na gruncie ideologii Hegla i Marksa. Propozycja ideologiczna ”ulicy„ w Polsce i ”większość„ lub ”mniejszość„ w strukturach UE są pułapkami tego zakłamanego ducha, którego naturą jest ”dekonstruować„ rzeczywistość, zamiast ją reformować w rozumny i bogaty łaską Bożą sposób do najdoskonalszych kształtów na miarę Boga w Trójcy Świętej Jedynego i na miarę nietykalnej godności człowieka.

Kłamstwo ”demokracji„ Heglowsko-Marksowskiej – systemowym zamachem na istoty ludzkie i wszystkie narody

Papież z Polski, bogaty w negatywne doświadczenia z dialektyką niemieckiego idealizmu i materializmu w czasie II wojny światowej i panowania socjalizmu rasistowskiego w Trzeciej Rzeszy Niemieckiej i w sowieckim socrealistycznym PRL-u, nie ma wątpliwości: ”Tak więc nowoczesny totalitaryzm wyrasta z negacji transcendentnej godności osoby ludzkiej, będącej widzialnym obrazem Boga niewidzialnego i właśnie dlatego z samej swej natury podmiotem praw, których nikt nie może naruszać: ani jednostka czy grupa, ani też klasa, naród lub państwo. Nie może tego czynić nawet większość danego społeczeństwa, zwracając się przeciw mniejszości, spychając ją na margines, uciskając, wyzyskując czy usiłując unicestwić„, z czym zmaga się dzisiaj niestety Polska w jej dążeniu do pełniejszego upodmiotowienia w ramach struktur UE. Ojciec Święty Jan Paweł II dostrzega wciąż niebezpieczeństwo kryzysu sumienia i kryzysu prawa w aplikowaniu tak istotnie fałszywej koncepcji demokracji jako antyboskiego i antyludzkiego systemu: ”We współczesnej kulturze demokratycznej szeroko rozpowszechnił się pogląd, wedle którego porządek prawny społeczeństwa powinien ograniczać się do utrwalania i przyswajania sobie przekonań większości i w konsekwencji winien być zbudowany wyłącznie na tym, co większość obywateli stosuje i uznaje za moralne. Jeśli następnie uważa się wręcz, iż prawda wspólna i obiektywna jest w rzeczywistości niedostępna, to szacunek dla wolności obywateli – którzy w systemie demokratycznym uchodzą za prawdziwych suwerenów – nakazywałby w zakresie prawnym uznanie autonomii sumienia jednostki, to znaczy, że ustanawiając te normy, które w każdym przypadku są niezbędne dla współżycia społecznego, należałoby kierować się wyłącznie wolą większości, jakakolwiek by ona była„, co przecież zrodziło olbrzymie dramaty wielu milionów istnień ludzkich w XX wieku. Totalitarnie nie może działać także żadna ideologiczna mniejszość w stosunku do większości, czego rozliczne próby mamy obecnie w ramach niektórych praktyk polityczno-administracyjnych Unii Europejskiej w postawie np. ugrupowań homoseksualnych.

Nie ”większość„ i ”mniejszość„ jako ”ilość„, lecz Pan Bóg i dobre ”jakości„ chrześcijańskie – fundamentem ludzkiego sumienia i prawdziwościowego rozumienia ”ilości„

Pismo Święte Starego Testamentu jednoznacznie przestrzega człowieka przed ”większością„ i ”mniejszością„ opowiadającymi się za jakością ”zła„, ponieważ w żadnym przypadku osoba ludzka nie powinna się kierować w swoich postawach i decyzjach moralnych kategorią ilości, lecz jakością dobra jako dobra oraz innymi ideałami chrześcijańskimi. W Księdze Wyjścia czytamy: ”Nie kieruj się zdaniem większości, gdy opowiada się ona za złem, i nie naginaj zeznań do opinii większości, aby doprowadzić do niesłusznego wyroku„, co swoje apogeum osiągnęło na procesie Jezusa i w niesprawiedliwym wyroku przeciwko Niemu zarówno w świetle ówczesnego prawa żydowskiego, jak i rzymskiego. Kajfasz i Piłat są symbolami zdrady prawa jako prawa. Słowo Boże mówi także: ”Nie będziesz stronniczy nawet na korzyść ubogiego, gdy wniesie skargę„, co oznaczałoby błąd lub zło sumienia, ulegającemu niesprawiedliwej mniejszości – dzisiaj artykułującej się jako LGBT. W przeciwieństwie do tego sumienie kierujące się nauką Bożą, tzn. prawdą, sprawiedliwością i wszelkim Dobrem Boga samego jest pewne, dobrze uformowane i nie pozwoli nikomu sobą manipulować. Ono stoi na straży prawdy o Bogu jako Kreatorze człowieka i każdej ”ilości„ jako pochodzącej od Boga i tylko w Bogu Objawienia chrześcijańskiego urzeczywistniającej się w doskonały sposób.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/153487, ... ii-17.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 12 mar 2016, 07:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (18)

Obrazek

Z Panią Mary Wagner, bohaterską obrończynią życia ludzkiego w łonie matki, spotkałem się 2 marca 2016 r. w więzieniu dla kobiet w Milton (Kanada). Została tam osadzona bez prawomocnego wyroku, czego prawo kanadyjskie nie stosuje nawet w odniesieniu do najpoważniejszych przestępców. Pozbawiono ją wolności tylko dlatego, że inspirowana w swoim sumieniu Duchem Świętym weszła do pewnej prywatnej kliniki dokonującej rozlicznych aktów zabójstw dzieci nienarodzonych (dozwolonych w Kanadzie przez prawo!) i wręczając róże matkom w stanie błogosławionym, błagała je o ocalenie życia ich własnych dzieci, ratując niektóre przed okrutną śmiercią w samej wiośnie istnienia.

Pani Wagner przekazuje swoje najserdeczniejsze podziękowania dla Polski i wielu Polaków, którzy pamiętają o niej w swoich modlitwach, przysyłają listy wsparcia w jej, jak sama wyznała, „bardzo trudnej sytuacji” i odwiedzają. Jest ona bez wątpienia jednym z najwspanialszych świadków sumienia na całym globie i swoją głęboko chrześcijańską postawą moralną dodaje odwagi nie tylko członkom organizacji pro-life, lecz wszystkim ludziom dobrej woli do mężnego poświęcenia się dla sprawy człowieka, która dzisiaj dla setek milionów dzieci nienarodzonych jest pierwszorzędnej wagi.

Jak konieczna jest ta ofiara Pani Wagner, mówią niektóre statystyki: w Chinach rocznie uśmiercanych jest około 45 mln dzieci nienarodzonych, zaś w USA codziennie traci życie średnio 2800 dzieci. Ileż zatem milionów absolutnie niewinnych istot ludzkich doświadcza rok w rok zabójstwa w sercach ich matek? Co mamy czynić, aby przeciwdziałać tym najokrutniejszym zbrodniom naszych czasów?

„Powszechna mobilizacja sumień” do obrony każdego życia ludzkiego

Święty Jan Paweł II wzywa nie tylko nas, chrześcijan, ale też ludzi o wrażliwym sumieniu do odnowy, względnie tworzenia struktur wspierania i ochrony życia człowieka: „Potrzebna jest powszechna mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, aby wprowadzić w czyn wielką strategię obrony życia. Wszyscy razem musimy budować nową kulturę życia: nową, to znaczy zdolną podejmować i rozwiązywać istniejące dziś, a dawniej nieznane problemy związane z ludzkim życiem; nową, to znaczy bardziej zdecydowanie i czynnie przyjętą przez wszystkich chrześcijan; nową, to znaczy zdolną pobudzić do poważnej i śmiałej konfrontacji kulturowej z wszystkimi. Nagląca potrzeba tej odnowy kultury wynika z sytuacji dziejowej, w jakiej obecnie żyjemy”, czyli w epoce neokomunistycznej, ateistycznej i antyludzkiej ideologii gender – zasadniczo zagrażającej nie tylko dziecku w łonie matki, lecz każdemu dziecku i każdemu pokoleniu rodziny ludzkiej, ponieważ przedmiotem tej ideologii jest zniszczenie człowieka jako takiego oraz zniszczenie kultury jego życia. Stąd ta rewolucja nazywa się także kulturową, dlatego że za cel obrała sobie – po unicestwieniu człowieka – zniszczenie każdego jego dzieła, które razem wzięte stanowi o jego kulturze.

To wspólne powołanie do tworzenia „kultury życia” godnego człowieka „jest przede wszystkim zakorzenione w samej misji ewangelizacyjnej powierzonej Kościołowi. Ewangelia bowiem zmierza do ’przemienienia od wewnątrz i odnowienia ludzkości’; jest jak zaczyn, który zakwasza całe ciasto i dlatego ma przenikać wszystkie kultury i ożywiać je od wewnątrz, aby wyrażały całą prawdę o człowieku i o jego życiu”. Chrystus, którego „Ciałem mistycznym” jest Jego „Kościół”, pragnie, abyśmy byli i pozostali bezkompromisowymi adwokatami życia, w przeciwnym razie zagraża naszej katolickiej moralności albo jakieś współuczestnictwo, albo obojętność na współczesne zbrodnie przeciwko życiu człowieka jako darze Boga Stwórcy, tzn. rozpad prawno-moralny.

Konieczność „wewnętrznej” „odnowy kultury życia” w postawach chrześcijan

Wielowiekowe oddziaływania ideologiczne przeciwko człowiekowi sprawiają, że gubi się nawet w sercach wielu katolików podstawowa prawda o tym, że wiara św. jako łaska wlana w rozum ludzki powinna być przeżywana i urzeczywistniana w każdym czynie. Niepokojące procesy odrywania życia człowieka od wiary są przecież procesami wypędzania Boga i pogardzania Nim w przestrzeni kultury jako syntezy wszystkich dzieł ludzkich. Są one w wierze katolickiej niedopuszczalne, ponieważ zazwyczaj skutkują grzechem śmiertelnym i tym samym niszczą realną obecność Boga w człowieku wierzącym.

Dlatego Papież Polak apeluje najpierw do naszych sumień katolickich: „Należy rozpocząć od odnowy kultury życia wewnątrz samych wspólnot chrześcijańskich. Zbyt często ludzie wierzący, nawet ci, którzy uczestniczą czynnie w życiu Kościoła, ulegają tendencji do odrywania wiary chrześcijańskiej od jej wymogów etycznych dotyczących życia, co prowadzi do subiektywizmu moralnego i do pewnych niedopuszczalnych zachowań. Musimy zatem z całą jasnością i odwagą postawić sobie pytanie, jaka kultura życia jest dziś rozpowszechniona wśród poszczególnych chrześcijan, rodzin, stowarzyszeń i wspólnot w naszych diecezjach. Równie jasno i zdecydowanie musimy określić działania, jakie mamy podjąć, aby służyć życiu w świetle pełnej prawdy o nim”, co jest wykluczone w duszach tych ludzi, którzy wprawdzie twierdzą, że wierzą, ale ze sfery swoich uczynków i postaw moralnych wyrzucili Pana Boga jako Przenajświętszego Prawodawcę i Króla wszechświata, któremu podległy jest każdy człowiek w swoim sumieniu, czyli w życiu i każdym działaniu.

Inspirować „wszystkich” – także „niewierzących” – do obrony życia ludzkiego

Nie ulega wątpliwości, że w zróżnicowanym pod względem religijnym i światopoglądowym świecie istnieje wielu ludzi dobrej woli, których możemy zdobyć dla tego największego celu w porządku natury, aby szanować i ratować każdą osobę ludzką, niezależnie od stadium jej rozwoju oraz stanu zdrowia itp. Dlaczego? Ponieważ każdy pochodzi od Boga i może w sumieniu rozeznać nietykalną wartość człowieka, o ile tylko w swojej wolnej woli tego zechce.

My, katolicy, powinniśmy, jak czyni to dzisiaj z wielkim oddaniem i poświęceniem Pani Mary Wagner, myślą, słowem i wszelką działalnością zdobywać wszystkich i czynić ich prawdziwymi adwokatami człowieka, co wyraża Jan Paweł II Wielki w swoim nauczaniu i jakże niepowtarzalnym świadectwie dla życia i za życiem: „Jednocześnie powinniśmy rozwijać poważny i głęboki dialog z wszystkimi, także z niewierzącymi, na temat podstawowych problemów ludzkiego życia i prowadzić go w ośrodkach twórczości intelektualnej, w różnych środowiskach zawodowych oraz tam, gdzie przebiega codzienne życie każdego z nas”. To może być jedna ze skuteczniejszych płaszczyzn np. zbliżenia religijnego chrześcijan, gdy jako ludzie rozłączeni w wierze praktykują jedność moralną w służbie ochrony życia nienarodzonego czy sędziwego człowieka przed zabójstwem.

Miłość względem życia drugiego „najprawdziwszym sensem życia i wolności człowieka”

Wielu zwolenników zabójstwa dzieci nienarodzonych lub sędziwych pokoleń uważa, że człowiek ma „wolny wybór” do akceptacji bądź negacji życia swojego lub drugiego. Wprost przeciwnie – w świetle klasycznej etyki, a także katolickiej nauki moralnej człowiek posiada wprawdzie „wolną wolę” zdolną do „wolnego wyboru”, ale tylko opcja wyboru dobra jako dobra jest potwierdzeniem i szacunkiem dla wolności i w sensie ścisłym wolnego i właściwego wyboru dokonuje wyłącznie człowiek wybierający dobro, np. dobro życia każdego człowieka. Negując życie nienarodzone, niepełnosprawne lub sędziwe, człowiek taki nadużywa swojej wolności do wyboru zabójstwa jako zawsze zła moralnego i dlatego staje się niewolnikiem, ponieważ każde zło jako zło zniewala człowieka.

Ojciec Święty przypomina fundamenty katolickiej moralności: „Pierwszym i podstawowym krokiem w kierunku tej odnowy kultury jest kształtowanie i uwrażliwianie sumienia na niewymierną i nienaruszalną wartość każdego ludzkiego życia. Sprawą najwyższej wagi jest ponowne odkrycie nierozerwalnej więzi między życiem a wolnością. Są to dobra nierozdzielne: naruszenie jednego z nich prowadzi do naruszenia także drugiego. Nie ma prawdziwej wolności tam, gdzie nie przyjmuje się i nie miłuje życia; pełnia życia jest możliwa tylko w wolności. Obydwie te rzeczywistości mają też wspólny aspekt, wrodzony i szczególny, który łączy je nierozerwalnie: powołanie do miłości. Ta miłość pojmowana jako bezinteresowny dar z siebie stanowi najprawdziwszy sens życia i wolności człowieka”. Opowiedzenie się, przyjęcie w wolności ducha i świadome rozwijanie życia drugiego jest zarazem najpewniejszą inwestycją we własne życie oraz najdoskonalszą afirmacją siebie i swojej wolności.

Uznać siebie i drugiego jako „stworzenie Boże” – bytowym fundamentem ochrony życia

Trudności w tej najdelikatniejszej sferze ochrony życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci biorą się m.in. stąd, że, jak np. Karol Marks, odrzuca się „życie” ludzkie jako „stworzone” przez Boskiego Kreatora, czyli że człowiek „żyje z łaski” Boga, co Marks chce wykorzenić ze „świadomości ludu”, aby móc wtedy bez reszty manipulować ludzkością.

Nie zaskakuje zatem w rozprawie św. Jana Pawła z marksizmem-leninizmem fakt, że jego nauczanie dąży do systematycznego zrozumienia tej prawdy, że człowiek nie jest produktem ewolucji materii, lecz „dzieckiem Bożym”, stworzonym, wiecznie świadomym i wiecznie wolnym aktem Boga w Trójcy Świętej Jedynego: „Jest zatem konieczne, aby człowiek uznał swoją pierwotną i niezaprzeczalną kondycję stworzenia, które otrzymuje od Boga, istnienie i życie jako dar i zadanie: tylko akceptując tę przyrodzoną zależność swego bytu, człowiek może realizować w pełni swoje życie i wolność, a zarazem szanować dogłębnie życie i wolność każdej innej osoby. Tutaj przede wszystkim ujawnia się, że ’osią każdej kultury jest postawa człowieka wobec największej tajemnicy: tajemnicy Boga’. Kiedy odrzuca się Boga i żyje tak, jakby On nie istniał, albo nie szanuje się Jego przykazań, łatwo odrzuca się lub podważa godność ludzkiej osoby i nienaruszalność jej życia”. W myśli bez Boga albo wbrew Bogu Objawionemu nie można ostatecznie zabezpieczyć bytu każdej istoty osobowej, lecz tylko w najściślejszej współpracy z Boskim Stwórcą można zagwarantować każdemu prawo do życia. Czy jest to możliwe w epoce daleko idącej negacji Boga i negacji człowieka?

Permanentna „praca wychowawcza” nad sumieniem człowieka w aspekcie życia w rodzinie, państwie i w Kościele św.

Papież nie ma wątpliwości, że nasze czasy wymagają wszechstronnej edukacji człowieka i jego relacji względem życia, którą powinny spełniać zarówno rodzina, jak też i państwo oraz Kościół św.: „Z formacją sumienia łączy się ściśle praca wychowawcza, która pomaga człowiekowi stawać się coraz bardziej człowiekiem, wprowadza go coraz głębiej w prawdę, kształtuje w nim coraz większy szacunek dla życia, wychowuje go do prawidłowych relacji międzyosobowych”. Ze względu na to, iż rodzina, państwo i Kościół mają różne misje i różne możliwości, stąd też konieczna jest współpraca pomiędzy tymi instytucjami, aby dzieciom i młodzieży, a nawet starszym pokoleniom zapewnić takie rozumienie i kształtowanie życia, które jest godne człowieka „stworzonego na obraz i podobieństwo Boga”.

Jan Paweł II zwraca szczególną uwagę – w kontekście seksualnej rewolucji kulturowej neomarksizmu światowego – na katolicką koncepcję ludzkiej płciowości, stojącej z natury swojej w służbie życia, ponieważ cały byt osoby ludzkiej jest „darem” Bożym i jednocześnie przez tegoż Boga dany jako zadanie do umiłowania, przekazania i ochrony życia każdego: „Należy zwłaszcza wpajać szacunek dla wartości życia, i to poczynając od samych jego korzeni. Złudne jest przekonanie, że można budować prawdziwą kulturę ludzkiego życia, nie pomagając młodym w pojmowaniu i przeżywaniu płciowości, miłości i życia zgodnie z ich prawdziwym znaczeniem i w ich ścisłej współzależności. Płciowość jest bogactwem całego człowieka, ’ujawniającym swe głębokie znaczenie w doprowadzeniu osoby do złożenia daru z siebie w miłości’. Banalizacja płciowości jest jednym z głównych czynników, które stoją u początków pogardy dla rodzącego się życia: tylko prawdziwa miłość umie strzec życia. Nie można zatem uchylać się od obowiązku zapewnienia – przede wszystkim młodszej i starszej młodzieży – autentycznego wychowania do płciowości i miłości, formacji zawierającej wychowanie do czystości jako cnoty, która sprzyja osiągnięciu osobowej dojrzałości i uzdalnia do poszanowania ’oblubieńczego’ znaczenia ciała”.

Potwierdza się prawda klasycznej nauki moralnej Kościoła św., iż warunkiem nie tylko powołania kapłańskiego i zakonnego, lecz także małżeńskiego i rodzinnego jest cnota czystości ducha i ciała, czyli takiego zjednoczenia człowieka z Bogiem, aby mógł on swoją duchowo-cielesną naturą spełnić Wolę Boga Stworzyciela w postaci doskonałego planu stworzenia. W ludzkiej płciowości rozgrywa się więc wielkość i świętość przyjęcia i życia tym planem świętym Pana wszechrzeczy i dlatego uświęcenie płciowości jest dzisiaj warunkiem odnowy kultury życia i jego bezwzględnego szacunku. Dobre wychowanie tworzy zatem stabilną bazę kultury ochrony życia na miarę wyzwań i dramatów naszej epoki dalece wrogiej życiu, a Osoba Pani Mary Wagner, katolickiej obrończyni życia, jest tego wyśmienitym wzorem.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/153859, ... ii-18.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 19 mar 2016, 18:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (19)

Obrazek
Fragment fresku Narodziny Chrystusa, Giotto di Bondone, 1304-1306, Kaplica Scrovegnich, Padwa Zdjęcie: / -


Jakże trudno jest obronić każde życie ludzkie od poczęcia aż do naturalnej śmierci, jeżeli człowiek jako obywatel swojego państwa natrafia na ustawy legalizujące zbrodnie w postaci „prawa przerywania ciąży” czy „prawa do eutanazji”, które nie są żadnymi prawami, lecz ewidentnym bezprawiem zabójstwa niewinnej osoby, ale dokonanego na gruncie prawa stanowionego w państwie i dlatego też niekaralnego. To jest także największy problem prawa polskiego w obydwóch obszarach: cywilistyki i karnistyki, dopuszczającego zabójstwo dziecka poczętego w łonie matki, ale poczętego wskutek gwałtu lub zagrażającego życiu matki, albo też takiego dziecka, u którego stwierdzono – zasadniczo wątpliwą do określenia z medycznego punktu widzenia – niepełnosprawość. Jak naucza o tym problemie prawno-moralnym Papież Polak?

„Przerywanie ciąży” – „w całkowitej i nieusuwalnej sprzeczności z nienaruszalnym prawem do życia”

Jan Paweł II zajmuje zdecydowanie negatywne stanowisko względem ustawodawstwa państwowego dopuszczającego nieograniczone bądź ograniczone „prawo” do zabijania dzieci nienarodzonych, ponieważ „nie uznaje” ono „podstawowego i pierwotnego prawa każdego człowieka do życia. Tak więc ustawy, które dopuszczają bezpośrednie zabójstwo niewinnych istot ludzkich, poprzez przerywanie ciąży i eutanazję, pozostają w całkowitej i nieusuwalnej sprzeczności z nienaruszalnym prawem do życia, właściwym wszystkim ludziom, i tym samym zaprzeczają równości wszystkich wobec prawa. Można by wysunąć zastrzeżenie, że nie dotyczy to eutanazji, gdy zostaje ona dokonana na w pełni świadome żądanie zainteresowanego. Jednakże państwo, które uznałoby takie żądanie za prawomocne i zezwoliłoby na jego spełnienie, usankcjonowałoby swoistą formę samobójstwa-zabójstwa, wbrew podstawowym zasadom, które zabraniają rozporządzać życiem i nakazują ochraniać każde niewinne życie”.

Rzeczpospolita Polska i Kościół w Polsce, inspirujące Naród i społeczeństwo polskie do świętowania 1050. rocznicy chrztu Polski, stają zatem w porządku natury przed najważniejszym zadaniem w sensie prawno-moralnym, tzn. przed usunięciem z prawodawstwa polskiego, mającego w minionych dziejach – poza Kodeksem karnym II Rzeczypospolitej z 1932 roku, który dopuścił aborcję w polskim prawie, jeśli ciąża była wynikiem przestępstwa lub istniało zagrożenie dla życia i zdrowia matki – ogromnie chlubne rozstrzygnięcia prawne, zbrodniczych pozostałości nazizmu niemieckiego i komunizmu sowieckiego, ponieważ to socjalistyczno-narodowa III Rzesza Niemiecka i komunistyczny ZSRS poprzez PRL po raz pierwszy w historii Polskiego Państwa wprowadziły na drodze ustawy prawną i materialną zbrodnię na dzieciach nienarodzonych. Czy taka nowelizacja prawa w Polsce jest dzisiaj realnie możliwa?

Ochrona prawno-moralna każdego dziecka poczętego najważniejszym warunkiem wiarygodności polskiego katolicyzmu i praworządności Rzeczypospolitej w porządku natury

Zarówno Kościół w Polsce, jak też i Państwo Polskie mają wspólną misję troski o życie wszystkich Polaków. Przedmiotem tej troski jest każdy Polak – narodzony czy nienarodzony, ponieważ jeżeli dobrze rozumiemy życie człowieka, to każdy pochodzi ostatecznie od Boga Stwórcy i w chrzcie św. otrzymuje uwolnienie od grzechu pierworodnego oraz łaskę uświęcającą jako realny dar do wiekuistej przyjaźni z Panem Bogiem, aniołami i świętymi. Jednak o życiu nadprzyrodzonym w osobie ludzkiej można mówić dopiero wtedy, gdy narodzi się, przyjmie chrzest św. i będzie prowadzić życie sakramentalne jako podstawę dla przygotowania się na życie wieczne.

Najpierw jednak zadaniem Kościoła, jak też i Państwa Polskiego jest zadbać o prawo każdego nienarodzonego do godnych człowieka narodzin, co jest także po 1989 roku poważnym problemem, ponieważ nasza umiłowana Rzeczpospolita ma na sumieniu państwowym, ale także narodowym i kościelnym tysiące zbrodni na niewinnych Polakach. Dlaczego? Ze względu na dopuszczalność prawną zabójstwa dzieci nienarodzonych oraz z racji na to, że z pozycji Narodu i Kościoła – chyba – nie uczyniliśmy wszystkiego, co było przecież po rozpadzie PRL dla nas, Polaków katolików, najzwyczajniej realnie możliwe. Nauka naszego Rodaka na Stolicy Piotrowej nie pozostawia żadnych wątpliwości: „W ten sposób zmierza się do osłabienia szacunku dla życia i otwiera drogę postawom niszczącym zaufanie w relacjach społecznych. Prawa, które dopuszczają oraz ułatwiają przerywanie ciąży […], są zatem radykalnie sprzeczne nie tylko z dobrem jednostki, ale także z dobrem wspólnym i dlatego są całkowicie pozbawione rzeczywistej mocy prawnej. Nieuznanie prawa do życia, właśnie dlatego, że prowadzi do zabójstwa osoby, której społeczeństwo ma służyć, gdyż to stanowi rację jego istnienia, przeciwstawia się zdecydowanie i nieodwracalnie możliwości realizacji dobra wspólnego. Wynika stąd, że gdy prawo cywilne dopuszcza przerywanie ciąży […], już przez ten sam fakt przestaje być prawdziwym prawem, moralnie obowiązującym”.

Istnienie zatem takiej sprzeczności w prawie polskim godzi nie tylko w dobro samego Narodu, lecz także w konsekwencji godzi w dobro Kościoła, z mandatu samego Jezusa Chrystusa stróża każdego – bez wyjątku – życia ludzkiego, który powinien wraz z Państwem Polskim uczynić wszystko, a tym bardziej w obecnej strukturze politycznej Rządu Prawa i Sprawiedliwości, zobligowanego nie tylko swoim sumieniem katolickim, lecz także imieniem partii, aby skutkiem słusznego prawa w Rzeczypospolitej nastała w Polsce w sferze najwrażliwszej, bo dotyczącej pomocy i ochrony prawnej oraz moralnej dla najbardziej potrzebujących Polaków, tzn. dla istniejących już wprawdzie pod sercami swoich matek, ale jeszcze oczekujących na swoje upragnione narodziny do życia na przepięknej ziemi polskiej pośród prawych Polaków już wcześniej narodzonych, aby razem z nimi tworzyć prawy i szlachetny oraz katolicki Naród o ponadtysiącletnim rodowodzie, a także współbudować prawe Państwo, które ustanawia ustawy godne wszystkich Polaków i pomnaża dobrobyt ziemski wszystkich mieszkańców, oraz stać się przez chrzest św. katolikiem w celu uwielbienia Imienia Boga w Trójcy Świętej Jedynego w Kościele Chrystusowym i razem z Nim przygotowania się na zamieszkanie w „wiecznej” Polsce Królestwa Niebieskiego. Co jest więc koniecznością bytową Polski katolickiej?

Zerwanie z Kainową zbrodnią „przerywania ciąży” – polską racją stanu Narodu, Kościoła i Rzeczypospolitej

Ojciec Święty jako „Syn naszego Narodu” stał się niedoścignionym „Apostołem życia” i tym samym wskazał nam drogę naszego poświęcenia i zaangażowania na rzecz każdego życia ludzkiego jako nietykalnego – nie tylko u nas w Polsce, ale także w Europie i na całym globie. Wierzył głęboko, że jako Polacy o tak świętej, dumnej i wielkiej historii staniemy do odnowy ludzkości poprzez wzorowy stosunek prawno-moralny do życia człowieka na każdym etapie jego istnienia – od poczęcia aż do naturalnej śmierci, bardzo precyzyjnie określonego jako od początku ludzkie, poprzez rozliczne badania naukowe.

Jan Paweł II stale uwrażliwiał nasze sumienia, iż „przerywanie ciąży […] jest zatem zbrodnią, której żadna ludzka ustawa nie może uznać za dopuszczalną. Ustawy, które to czynią, nie tylko nie są w żaden sposób wiążące dla sumienia, ale stawiają wręcz człowieka wobec poważnej i konkretnej powinności przeciwstawienia się im poprzez sprzeciw sumienia. Od samych początków Kościoła przepowiadanie apostolskie pouczało chrześcijan o obowiązku posłuszeństwa władzom publicznym prawomocnie ustanowionym (por. Rz 13,1-7; 1 P 2,13-14), ale zarazem przestrzegało stanowczo, że ’trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi’ (Dz 5,29). Już w Starym Testamencie znajdujemy wymowny przykład oporu wobec niesprawiedliwego rozporządzenia władz – i to właśnie takiego, które było wymierzone przeciw życiu. Żydowskie położne sprzeciwiły się faraonowi, który nakazał zabijać wszystkie nowo narodzone dzieci płci męskiej: ’nie wykonały rozkazu króla egipskiego, pozostawiając przy życiu [nowo narodzonych] chłopców’ (Wj 1,17). Trzeba jednak zwrócić uwagę na głęboki motyw takiej postawy: ’położne bały się Boga’ (tamże). Właśnie z posłuszeństwa Bogu – któremu należy się bojaźń, wyrażająca uznanie Jego absolutnej i najwyższej władzy – człowiek czerpie moc i odwagę, aby przeciwstawiać się niesprawiedliwym ludzkim prawom. Jest to moc i odwaga tego, kto gotów jest nawet iść do więzienia lub zginąć od miecza, gdyż jest przekonany, że ’tu się okazuje wytrwałość i wiara świętych’ (Ap 13,10)”.

Głębokie zakorzenienie niewiast żydowskich w świętej wierze ojców dało im jasność rozumu, odwagę wolności i gotowość do złożenia ofiary ze swego osobistego życia za ocalenie dzieci Izraela w niewoli pogańskiego Egiptu. Czy na takie męstwo życia stać Polaków-katolików w 1050. roku od chrztu św. naszych bogobojnych piastowskich Praojców, i to w okresie panowania różnych ideologii neopogaństwa czy radykalnie antyboskiego i antyludzkiego neokomunizmu globalnego w postaci rewolucji kulturowej artykułującej się jako ideologia gender i dążącej do totalnego unicestwienia człowieka, jego społeczności oraz widzialnego kosmosu? Czy nasze pokolenia Polaków stać, aby pozostać lub stać się wzorem naszego świętego Papieża „apostołami życia” – nawet za cenę utraty reputacji pośród prawodawców kontynuujących w ich systemach prawnych zbrodnie Kaina?

Kościół i Państwo Polskie – inspiratorami i adwokatami drogi Narodu po śladach biblijnego Abla

Czy współczesną Polskę z Episkopatem na czele, który w ostatnim czasie na Synodzie Biskupów poświęconym małżeństwu i rodzinie w Rzymie odegrał wielką rolę w kontynuowaniu świętej nauki katolickiej o sakramentalności i nierozerwalności małżeństwa jednego mężczyzny z jedną kobietą, oraz z Rządem Prawa i Sprawiedliwości stać na męstwo uwrażliwienia sumień wszystkich Polaków na bezwarunkowe przyjęcie, pomoc w rozwoju i ochronę wszelkiego typu, nie tylko prawno-moralną, wszystkich poczętych pokoleń naszego Narodu? Odpowiedź jest jednoznacznie pozytywna, pod warunkiem, że Kościół i Państwo będą przed katolickim Narodem mieć niebudzące wątpliwości stanowisko świętego szacunku do każdego ludzkiego życia. Otwarte pozostaje jednak pytanie, czy nasz Naród ma na tyle mądrości i determinacji ducha z jego rozumem i wolną wolą, ażeby być w tym względzie posłusznym? Odpowiedź pozytywną odnajdujemy na kartach naszej przebogatej historii; wygrywaliśmy nie tylko bitwy, lecz co więcej, te wojny – nawet światowe – podczas których słuchaliśmy Boga, Kościoła i naszych mądrych rządzących, jak np. Mieszka I, króla Jana Kazimierza czy króla Jana III Sobieskiego.

Niech zatem sprawiedliwy i święty Abel i jego wierny naśladowca z naszej Ojczyzny, także święty, Jan Paweł II Wielki będą wzorami dla naszych narodowych, eklezjalnych i państwowych roztrzygnięć – w szczególności tego pierwszego w porządku natury, a mianowicie, aby każdy poczęty Polak w łonie swojej matki znalazł w naszym wspólnym domu ojczystym miłujących i pełnych poświęcenia rodziców lub opiekunów, prawych prawodawców, chroniących każde ludzkie życie stosownie do przysięgi mędrca Hipokratesa lekarzy i pielęgniarki oraz iście Chrystusowych kapłanów, którzy je ochrzczą w Imię wszystkich imion Jezusa Chrystusa – Kapłana, Proroka i Króla. Tylko bowiem droga biblijnego Abla prowadzi wszystkich Polaków do wiekuistego szczęścia w Niebie. W tym kontekście nasuwa się naszemu chrześcijańskiemu sumieniu nieodparty wniosek; jakże warto tworzyć na co dzień naszą Polskę jako wspólnotę narodową braci i sióstr i zarazem wspólnotę dzieci Bożych niebiańskiego Króla, który swoim Życiem, Męką, Krzyżem, Śmiercią, ale także chwalebnym Zmartwychwstaniem i Wniebowstąpieniem utorował nam zbawienną drogę do Domu Ojca.

ZA TYDZIEŃ

Kontynuacja cyKlu artyKułów Ks. prof. tadeusza Guza o sumieniu chrześcijańsKim w nauczaniu św. jana pawła ii

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Ks. prof. Tadeusz Guz

http://www.naszdziennik.pl/mysl/154261, ... ii-19.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 02 kwi 2016, 06:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
SUMIENIE chrześcijańskie w nauczaniu św. Jana Pawła II (20)

Obrazek
Chrystus ukazuje się Marii Magdalenie, Aleksander Iwanow, 1834-1836, Muzeum Rosyjskie w Petersburgu Zdjęcie: / -


Objawienie się Jezusa Miłosiernego w Polsce jest w swojej naturze jakimś drugim po Objawieniu się Syna Bożego w postaci ludzkiej z Niepokalanego Serca Maryi jako Matki Bożej w Ziemi Świętej faktem historycznym bez precedensu, którego świętym świadkiem jest nasza rodaczka siostra Faustyna Kowalska – wielka Apostołka Miłosierdzia Bożego i mistrzyni sumienia uformowanego na fundamencie Miłości miłosiernej naszego Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana. Słowa wypowiedziane przez Chrystusa do tej „córki polskiego ludu” (Jan Paweł II) oznaczają także misję dla wszystkich Polaków katolików, abyśmy dorastali do miana misjonarzy miłosierdzia i rozsławiali je myślą, słowem i czynem po całym okręgu ziemskim: „Córko moja, pragnę, aby serce twoje było siedliskiem miłosierdzia mojego. Pragnę, aby to miłosierdzie rozlało się na świat cały przez serce twoje”, czyli przez serce Narodu i Ojczyzny Polski. Głosić i żyć tym „najwspanialszym przymiotem” Boga Najwyższego i jedynie Prawdziwego jest z pewnością szczytem polskości w sensie misji i wielkości oraz godności Narodu, Państwa i Kościoła w naszym kraju oraz w relacjach Polski do całej ludzkości i całego świata.

Miłosierdzie Boże jako dar dla sumienia człowieczego „nie oznacza nigdy zniekształcenia ani zafałszowania miary dobra i zła”

Może na pierwszy rzut oka wydawać się, że jeżeli wiecznie Święty Pan Bóg gotowy jest do wybaczenia każdego grzechu – nawet największej zbrodni, jeżeli tylko jego sprawca, który obiektywnie zaciągnął winę na miarę wiecznego potępienia i odrzucenia na wieki od Boskiego Stwórcy, spełni znane nam warunki sakramentalnego pojednania ze swoim Mesjaszem – to „Odkupiciel człowieka” może jawić się niektórym jako w pewnym sensie naiwny albo nawet paradoksalnie „grzeszny” Bóg. Tak postuluje m.in. Marcin Luter, a ostatnio nawet ten francuski i radykalnie antyboski tygodnik „Charlie Hebdo”, który, nawiązując do reformacji niemieckiej, chrześcijańskiego Pana Boga określa brutalnie „mordercą” i ukazuje naszego Boskiego Mistrza z karabinem maszynowym na plecach, z zakrwawionymi od przemocy i zbrodni rękoma oraz w postawie polowania na niewinne istoty, co jednoznacznie czyni Go odpowiedzialnym za terror na świecie i wszelkie zło.

Nauczanie św. Jana Pawła II stoi w sprzeczności do tych antychrześcijańskich poglądów, które z Jezusa Chrystusa czynią „największego grzesznika” (M. Luter) w dziejach kosmosu, który właśnie załamał się w swojej dobroci ze względu na upadek jego rozumnych i wolnych istot, jak niektórzy aniołowie i ludzie z wyjątkiem Matki Najświętszej Maryi. Tylko jednak ci ostatni dostąpią Boskiej Miłości miłosiernej, ponieważ oni w przeciwieństwie do upadłych aniołów nie dokonali grzechu w definitywności wyższych duchów: „W tym kontekście otwiera się odpowiednia przestrzeń dla Bożego Miłosierdzia wobec grzechu człowieka, który się nawraca, oraz dla wyrozumiałości wobec ludzkiej słabości. Ta wyrozumiałość nie oznacza nigdy zniekształcenia ani zafałszowania miary dobra i zła w celu dostosowania jej do okoliczności”. Gdyby tak było, to samo Boskie Źródło Dobra byłoby zamącone brakiem czy nawet złem, jak to ma miejsce w Koranie opowiadającym o Allahu, który jest zarówno dobry, jak i zły, co jest wykluczone w pojęciu Boga chrześcijańskiego, ponieważ sprzecznością jest teza o „grzesznym” Bogu, który wprost przeciwnie – jest prawdziwie i wiecznie „Święty”, a więc kimś doskonalszym, aniżeli tylko istota bezgrzeszna, którą jest Maryja oraz posłuszni i święci aniołowie.

Dobro Pana wszechrzeczy pozostaje zawsze Dobrem absolutnym, Sprawiedliwością absolutną i tylko z racji na wielką miłość do rozumnego stworzenia to Dobro i Sprawiedliwość Najwyższego mają charakter świętego Miłosierdzia, czyli Pan Bóg lituje się nad tymi, którzy nie zasłużyli ani na Jego Dobro, ani na Jego Sprawiedliwość, ani na Jego Miłość, a jednak człowiek wyznający, żałujący, nawracający się, zadośćczyniący i postanawiający się poprawić doświadcza Boskiego Miłosierdzia jako największej Łaski w Niebie i na Ziemi.

Bóg wybaczający ze swojego „nieskończonego Miłosierdzia” nie przestaje być najwyższym kryterium prawości, dobroci, sprawiedliwości i miłości

Niektórzy myślą, że skoro Pan Bóg lituje się nad grzesznymi ludźmi, to w jakimś sensie upodabnia się do nich, a tym samym zaciera się jednoznaczna granica Istnienia Bożego i bytowości człowieka, co skłania niektórych do stawania się samemu kryterium dobra i zła, prawa czy sprawiedliwości, czyli de facto do ulegania pokusie „bycia jak Bóg”.

Papież Polak demaskuje postawę samousprawiedliwiania się jako fałszywą i detronizującą Pana Boga oraz Jego Prawo i Jego Miłość: „Podczas gdy bardzo ludzka jest postawa człowieka, który zgrzeszywszy, uznaje swą słabość i prosi o przebaczenie winy, to nie sposób zgodzić się z rozumowaniem kogoś, kto z własnej słabości czyni kryterium prawdy o dobru, tak że może czuć się usprawiedliwiony przez samego siebie bez uciekania się do Boga i Jego miłosierdzia. Tego rodzaju postawa prowadzi do rozkładu moralności całego społeczeństwa, ponieważ podaje w wątpliwość obiektywność prawa moralnego w ogóle i neguje absolutny charakter moralnych zakazów dotyczących określonych czynów ludzkich, a ostatecznie wprowadza zamęt w dziedzinę wszelkich sądów o wartościach”. To jest typowy proces relatywizacji Prawa Bożego, Miłości Bożej, a tym samym relatywizacji samego Stwórcy, z czym jesteśmy niestety – także częściowo w Polsce – konfrontowani, co rodzi kryzys moralno-religijny w naszym Narodzie Polskim uwidaczniający się m.in. w kryzysie powołań nie tylko do stanu kapłańskiego i zakonnego, lecz także do stanu małżeńskiego i rodzinnego. Jeżeli Prawda o Świętym Bogu staje się względna, to młody człowiek nie potrafi już więcej dostrzec sensu i wartości w poświęceniu się na wyłączną służbę Bożą w tym czy w innym powołaniu.

„Celnik” jako przykład „sumienia” odrzucającego relatywizm i otwierającego się na Boskie Miłosierdzie

„Faryzeusz” uległ procesom relatywizacji i pomimo posiadania jakiejś reszty wiary w Boga zdecydował się na drogę samozbawienia się poprzez samousprawiedliwienie. Jan Paweł II nawiązuje do tego zagadnienia i za Jezusem Miłosiernym preferuje postawę moralno-religijną celnika: „Należy raczej przyjąć przesłanie ewangelicznej przypowieści o faryzeuszu i celniku. Celnik mógłby może znaleźć jakieś usprawiedliwienia dla popełnionych grzechów, które zmniejszałyby jego odpowiedzialność. Jednak w swojej modlitwie nie wspomina o nich, ale wyraża własną niegodność wobec nieskończonej świętości Boga: ’Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!’. Faryzeusz natomiast usprawiedliwił się sam, znajdując być może jakieś wytłumaczenie dla swoich uchybień. Stajemy w ten sposób wobec dwóch odmiennych postaw sumienia spotykanych u ludzi wszystkich czasów. Celnik stanowi przykład sumienia ’skruszonego’, które jest w pełni świadome swojej natury i swoich niedostatków – jakiekolwiek mogłyby być ich subiektywne usprawiedliwienia – widzi potwierdzenie tego, że potrzebuje odkupienia. Faryzeusz natomiast to przykład sumienia ’zadowolonego z samego siebie’, żywiącego złudzenie, że może przestrzegać prawa bez pomocy łaski i przekonanego, że nie potrzebuje miłosierdzia”, czyli że nie potrzeba pomocy Boga, aby osiągnąć zbawienie i szczęście wieczne.

„Faryzeusz” jest być może w trudniejszej sytuacji moralnej i religijnej aniżeli starogrecki „Prometeusz”, ponieważ ten pierwszy ma ambicje znajomości i służby „Bogu” Objawionemu, a jednak pomimo to rozmija się z Nim i co więcej, wydaje Go na „śmierć krzyżową”, sięgając po najważniejsze narzędzia diabła: pychę, kłamstwo i nienawiść, deformujące zasadniczo sumienia.

Uwrażliwić sumienia Polaków na doskonałość Boga chrześcijańskiego i Jego przesłania o Boskim Miłosierdziu – wielką racją stanu Rzeczypospolitej

Pierwsze rozstrzygnięcia współczesnej Polski, Europy i całej rodziny ludzkiej dokonują się w sumieniach. Od jakości sumień zależy kształt ludzkości i kształt dziejów świata w naszych pokoleniach. Stąd rodzi się w Polsce, gdzie objawił się Jezus Chrystus w swoim Miłosierdziu św. Faustynie, jakiś wielki apel o „ludzi sumienia” na miarę miłosiernego Sumienia samego Mesjasza. Jeżeli Polacy naszych pokoleń przyjmą jakieś inne kryterium aniżeli „Sumienie” Zbawiciela, to z pewnością rozminiemy się i z naszą misją, powołaniem, godnością, a tym samym z Polską jako Polską i Europą jako Europą. Bo przecież w „Sumieniu” Jezusa potrafimy odnaleźć nie tylko „Wzór”, lecz także „Moc” do faktycznego bycia miłosiernymi w naszych czasach i w przestrzeni nie tylko Europy, lecz i świata całego.

Dlatego jakże ważnym słowem jest to papieskie przesłanie, wzywające nas, dzieci polskiej ziemi, do „czuwania” nad sumieniami, do „kształtowania” sumień polskich na najwyższą Miarę, tj. samego Chrystusa, aby móc być prawdziwymi, mądrymi, prawymi, sprawiedliwymi i miłosiernymi Polakami, w przeciwnym razie staniemy się przedmiotem pogardy ze strony innych: „Wszyscy muszą zachować wielką czujność, aby nie przesiąknąć postawą faryzejską, która stara się usunąć z sumienia świadomość własnych ograniczeń i grzechów, i której wyrazem są dziś próby przystosowania normy moralnej do własnych możliwości i interesów albo wręcz odrzucenia samego pojęcia normy. Natomiast uznanie ’dysproporcji’ między prawem a ludzkimi możliwościami, to znaczy możliwościami samych tylko sił moralnych człowieka pozostawionego samemu sobie, rozpala pragnienie łaski i przygotowuje na jej przyjęcie. ’Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci?’ – pyta apostoł Paweł. I odpowiada wyznaniem pełnym radości i wdzięczności: ’Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego’”.

Droga do dalszego życia Polaków i Polski wiedzie poprzez intensywną i chrześcijańską pracę nad sumieniami naszego Narodu, ponieważ ten szlak pielgrzymi nie zasłania nam oczu ani na naszą godność polską, ani na nasze wady narodowe, z którym musimy i możemy się uporać, ale tylko w potędze miłosiernej łaski naszego Pana z Nieba, który na nowo objawił się światu – tym razem przez Polkę Faustynę – wielką Orędowniczkę Miłosierdzia Bożego i zapewne w świętym kształcie naszych polskich sumień w miłosiernej szkole Boga-Człowieka, Jezusa z Nazaretu. To jest najpewniejsza droga Polski do jej ostatecznego zmartwychwstania, o czym pisze nasz Papież z Wadowic, nawiązując do sentencji św. Marka Ewangelisty, iż Chrystus „nie jest […] bowiem Bogiem umarłych, lecz żywych”: „W swoim zmartwychwstaniu Chrystus objawił Boga miłości miłosiernej właśnie przez to, że jako drogę do zmartwychwstania przyjął krzyż. I dlatego – kiedy pamiętamy o krzyżu Chrystusa, o Jego męce i śmierci – wiara i nadzieja nasza koncentruje się na Zmartwychwstałym… Oto Syn Człowieczy, który w swoim zmartwychwstaniu w sposób radykalny doznał na sobie miłosierdzia: owej miłości Ojca, która jest potężniejsza niż śmierć. I zarazem ten sam Chrystus, Syn Boży, który u kresu – a poniekąd już poza kresem – swego mesjańskiego posłannictwa okazuje siebie jako źródło niewyczerpalne miłosierdzia: tej samej miłości, która w dalszej perspektywie dziejów zbawienia w Kościele ma się potwierdzać stale jako potężniejsza niż grzech. Chrystus paschalny: definitywne wcielenie miłosierdzia. Jego żywy znak: historiozbawczy i eschatologiczny zarazem. W tym też duchu liturgia okresu wielkanocnego wkłada w usta nasze słowa psalmu ’Misericordias Domini in aeternum cantabo’ (Na wieki będę wyśpiewywał Miłosierdzie Pana)”.

Niech zatem Miłosierdzie Jezusa stanie się najpiękniejszą treścią dla szeroko pojętej duchowości sumień Polaków i całej duszy polskiej oraz najświętszą szatą naszej Polski zewnętrznej, abyśmy mogli zainspirować współczesnego człowieka globu do przyjęcia i realizacji najwspanialszego ideału człowieka jako człowieka miłosierdzia.

Ks. prof. Tadeusz Guz, KIEROWNIK KATEDRY FILOZOFII PRAWA KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/155033, ... ii-20.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 04 kwi 2016, 05:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (21)

Obrazek

Zbliżająca się 1050. rocznica Chrztu Mieszka I i jego najbliższych jako także rocznica Chrztu Polski uświadamia nam, Polakom i katolikom, fundamentalny wkład Kościoła Chrystusowego w życie naszego Narodu, w kształtowanie się naszej państwowości i kultury narodowej jako istotnie chrześcijańskiej. Trudno ogarnąć umysłem i sercem, jak wielkie znaczenie odgrywa Kościół rzymskokatolicki na Ziemi Polskiej, stanowiąc źródło mocy jej życia nadprzyrodzonego. Nasza Ojczyzna zawdzięcza właśnie Kościołowi wprowadzenie jej na drogę przyjaźni z Objawionym Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym, co znalazło swój wyraz w Konstytucji 3 Maja; na drogi prawdy i mądrości poprzez założenie Akademii Krakowskiej i edukacji na wszystkich poziomach wiedzy; etosu prawa i moralności, kulminujących się w dwóch największych przykazaniach: miłości Boga i miłości każdego człowieka jako bliźniego, co stało się treścią choćby wielkiego aktu prawnego pomiędzy Polską i Litwą w Horodle nad Bugiem w 1413 roku.

Tenże Kościół św. jako dzieło samego Jezusa Chrystusa, a także Boga Ojca i Ducha Świętego, stał się jedyną nieprzerwaną ostoją dla Polaków i wszystkich mniejszości narodowych Rzeczypospolitej Polskiej na przestrzeni minionych wieków. Dzięki Kościołowi Naród Polski stał się zdolny do przelewania krwi „za naszą i waszą wolność” i stał się nieporównywalnym bohaterem pośród wszystkich Narodów świata w kwestii ratowania Żydów, wiedząc przecież, że grozi wyłącznie im za to jako Polakom – w czasie okupacji Polski przez Trzecią Rzeszę Niemiecką – kara śmierci. Kim jest zatem tenże Kościół jako Ciało Mistyczne Chrystusa Zmartwychwstałego w relacji do sumień Polaków?

Kościół wraz z Jego Nauką świętą –- najwspanialszym Nauczycielem Narodu Polskiego

Jan Paweł II nie ma wątpliwości co do faktu, iż pierwszym Nauczycielem i Obrońcą Prawdy – także o Polakach i Polsce – jest Kościół Jezusa z Nazaretu. Kościół w sensie stanowiących go ludzi na czele z Apostołami nie jest samozwańczym szaleńcem, który głosi, co chce i manipuluje sobie Prawdą w ludzkich umysłach i sumieniach na wszystkie strony. Wprost przeciwnie, „Kościół i jego Magisterium” jako powołani przez Boga Objawionego, czyli „Prawdę” Najwyższą, bo Boską, wiecznie doskonałą i niezmienną, „bardzo pomaga chrześcijanom w kształtowaniu sumienia, o czym tak pisze Sobór: ’Chrześcijanie zaś w kształtowaniu swego sumienia powinni pilnie baczyć na świętą i pewną naukę Kościoła. Z woli bowiem Chrystusa Kościół katolicki jest nauczycielem prawdy i ciąży na nim obowiązek, aby głosił i autentycznie nauczał Prawdy, którą jest Chrystus, a zarazem powagą swoją wyjaśniał i potwierdzał zasady porządku moralnego, wynikające z samej natury ludzkiej’”.

Wprawdzie pierwszą misją w nauczaniu eklezjalnym jest nauczać w porządku wiary, czyli łaski, ponieważ Kościół otrzymał ten mandat od samego Chrystusa: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Ale nauczanie katolickie nie ogranicza się wyłącznie do porządku wiary, wprost przeciwnie, dotyczy ono także porządku natury, czego niedoścignionym dowodem jest to, że Kościół katolicki stał się architektem i założycielem instytucji uniwersytetu w Europie i na całym świecie jako najważniejszej instytucji naukowej.

W jakim zatem porządku nauczania należy zrozumieć „Komunikat Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w sprawie pełnej ochrony życia człowieka” z 30 marca 2016 roku, który przejdzie zapewne do najważniejszych dokumentów w najnowszej historii Polski?

Prawno-naturalny, a nie religijny apel Episkopatu Polski w kwestii „pełnej ochrony życia człowieka” w Rzeczypospolitej Polskiej
Papież Polak utożsamia się ze słowami Soboru Watykańskiego II, który naucza, iż na „Kościele katolickim […] ciąży […] obowiązek, aby […] powagą swoją wyjaśniał i potwierdzał zasady porządku moralnego, wynikające z samej natury ludzkiej”. W tym duchu należy zinterpretować całą treść Komunikatu KEP: „Życie każdego człowieka jest chronione piątym przykazaniem Dekalogu: ’Nie zabijaj!’. Dlatego stanowisko katolików w tym względzie jest jasne i niezmienne: należy chronić od poczęcia do naturalnej śmierci życie każdego człowieka”.

Decydującym w tej rozumowej argumentacji Episkopatu jest przywołanie Dekalogu, który nie jest pierwszorzędnie sprawą wiary bądź religii, lecz rozumu ludzkiego jako takiego, czyli rozumu każdego człowieka jako człowieka, niezależnie od pochodzenia narodowego, religijnego czy kulturowego. Dlaczego? Ponieważ Dekalog stanowi istotną treść prawa naturalnego, które jest „wpisane w każde ludzkie serce”, jak uczy św. Paweł Apostoł w Liście do Rzymian, czyli treść Dekalogu jest w każdym ludzkim rozumie. Co więcej, tak też uczył słynny, ale przecież pogański uczony Hipokrates: „Przysięgam”, że „nikomu, nawet na żądanie, nie dam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka poronnego. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją” (Przysięga Hipokratesa).

Stąd słusznie naucza się, iż prawo naturalne w swojej istocie jest „obiektywne, niezmienne i absolutne”, czyli wiążące każdego człowieka jako istotę rozumną w sensie absolutnym, a nie arbitralnym, tzn. pozostawiającym decyzji ludzkiej dowolność. Kimże byłby Bóg Stwórca, który uzależniłby poznanie prawa naturalnego od łaski chrztu świętego? Zapewne niesprawiedliwym, a to stoi w sprzeczności z wiecznie Świętym i wiecznie Sprawiedliwym, bo Miłującym Panem wszechrzeczy i Najwyższym Prawodawcą.

Sklasyfikowanie Komunikatu KEP jako kwestii „religijnej” lub „światopoglądowej” jest kardynalnym błędem rozumu, a powtarzanie go największym niebezpieczeństwem wewnętrznym dla praworządności Państwa Polskiego i prawości sumień Polaków

Skoro prawo naturalne, którego integralną częścią jest Dekalog, istnieje w każdej Polce i każdym Polaku od momentu poczęcia w łonie matki, to obiektywnym obowiązkiem prawnym, a nie religijnym (ten jest faktycznie osobistym aktem każdego Polaka wierzącego) Prawodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, tzn. Sejmu, Senatu i Prezydenta RP, jest znowelizować obowiązujący stan prawny w kwestii ochrony życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci, który niestety nie jest w pełni prawy, ponieważ niektórych Polaków i Polki pozostawia bez ochrony ich nietykalnego i niezbywalnego prawa do życia, które przecież gwarantuje Konstytucja RP w art. 38: „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”.

Użycie przez Prawodawcę Polskiego kwantyfikatora ogólnego „każdemu” nie dopuszcza jakiejkolwiek dowolności interpretacyjnej tegoż najważniejszego „prawa do życia” wszystkich nienarodzonych i narodzonych Polaków.

Także art. 32 określa jednoznacznie, iż „wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne”. Ponowne użycie przez Prawodawcę Polskiego kwantyfikatora ogólnego „wszyscy” oznacza, iż każdy wyjątek, tzn. dziecko poczęte „wskutek gwałtu”, „niepełnosprawne” czy „zagrażające życiu matki”, jest ewidentnym łamaniem porządku konstytucyjnego, a zatem praworządności w Polsce.

Z tych i innych zapisów konstytucyjnych wynika jasno, iż sam Prawodawca ma pełne rozeznanie, co jest w ochronie prawa do życia w Polsce prawe, a co nieprawe i wymaga koniecznej nowelizacji. Stąd odwoływanie się niektórych Polaków po ogłoszeniu Komunikatu KEP wyłącznie do swojego sumienia religijnego, a nie prawnego, jest kardynalną pomyłką, a trwanie w niej oznacza – w przypadku Prawodawcy, czyli obecnej, tak jak poprzednich kadencji Sejmu, Senatu i Prezydenta RP, istotnie formalną współpracę w zbrodni dzieciobójstwa nienarodzonego w Rzeczypospolitej.

Komunikat KEP najważniejszym aktem dla ratunku rozumności i praworządności wszystkich Polaków w przededniu rocznicy Chrztu Polski

Stosownie do swojej misji, nadmienionej powyżej słowami Soboru Watykańskiego II i naszego Rodaka na Stolicy Piotrowej św. Jana Pawła II w sprawie Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, Prezydium Episkopatu Polski w głębokiej trosce apostolskiej o wolność wszystkich Polek i Polaków od udziału w zbrodni przerywania ciąży w katolickiej Ojczyźnie inspiruje do uwiarygodnienia sprzecznego w aspekcie „prawnej ochrony życia” prawa polskiego i wyeliminowania, prawno-naturalnie oceniając, niedozwolonego „kompromisu”, który kosztuje nasz Naród i całe społeczeństwo tysiące istnień ludzkich: „W kwestii ochrony życia nienarodzonych nie można poprzestać na obecnym kompromisie wyrażonym w ustawie z 7 stycznia 1993 roku, która w trzech przypadkach dopuszcza aborcję. Stąd w roku Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski zwracamy się do wszystkich ludzi dobrej woli, do osób wierzących i niewierzących, aby podjęli działania mające na celu pełną prawną ochronę życia nienarodzonych. Prosimy parlamentarzystów i rządzących, aby podjęli inicjatywy ustawodawcze oraz uruchomili programy, które zapewniłyby konkretną pomoc dla rodziców dzieci chorych, niepełnosprawnych i poczętych w wyniku gwałtu”.

Ale pojawiają się w publicznej dyskusji nad tym tematem głosy obawiające się, czy to nie ogranicza w jakimś sensie wolności Polek i Polaków. Co jest w tej materii prawdą?

Apel Kościoła, aby bronić nienarodzone pokolenia Narodu, jest „służeniem sumieniu”

To życiodajne i jakże konstruktywne słowo Pasterzy Kościoła w naszej Ojczyźnie nawiązuje do najznamienitszych wzorów Polaków-bohaterów takich jak: święci Wojciech i Stanisław, królowie św. Jadwiga i Jan III Sobieski, św. Jan Paweł II i Prymas Tysiąclecia Stefan kard. Wyszyński, bł. ks. Jerzy Popiełuszko i cała rzesza polskich Świętych i Błogosławionych. Święty Jan Paweł II naucza przy tym: „Tak więc władza Kościoła, gdy wypowiada się w kwestiach moralnych, nie narusza w żaden sposób wolności sumienia chrześcijan: nie tylko dlatego, że wolność sumienia nie jest nigdy wolnością ’od’ prawdy, ale zawsze i wyłącznie ’w’ prawdzie, lecz także dlatego, iż Magisterium nie wprowadza do chrześcijańskiego sumienia prawd mu obcych, a tylko objawia prawdy, które sumienie powinno już znać i rozwijać je, wychodząc od pierwotnego aktu wiary. Kościół pragnie jedynie służyć sumieniu, pomagać mu, aby nie poruszał nim każdy powiew nauki na skutek oszustwa ze strony ludzi i aby nie odchodziło ono od prawdy o dobru człowieka, ale by – zwłaszcza w sprawach trudniejszych – mogło pewną drogą dojść do prawdy i w niej trwać”.

Kościół okazuje się zatem najwierniejszym sługą prawości polskich sumień i przypomina niestrudzenie prawdy, które paradoksalnie są realnie obecne w naszych sumieniach, jak ta o absolutnej konieczności ochrony życia każdego nowo poczętego życia – najmłodszych Polek i Polaków w Rzeczypospolitej. Czyż ta prawda nie powinna być bezdyskusyjna? Czyż nie nadszedł czas zrzucenia jarzma ideologii ateistycznej i komunistycznej Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, którzy chcieli nam wmówić, że m.in. „prawo” czy „religia” oraz nietykalność każdego indywidualnego ludzkiego życia należą do ideologicznej „nadbudowy” będącej chimerami i absurdami i jako takie przeznaczone są do śmierci, ponieważ wszystko jest li tylko materią jako „bazą” – łącznie z osobą ludzką jako jej pełną i uprzedmiotowioną własnością? Co powie na nasze bezsensowne dyskusje Matka Boża Maryja jako Królowa Polski, której przecież w tylu pokoleniach Narodu ślubowaliśmy wierność każdemu życiu ludzkiemu?

Wspólna misja Państwa Polskiego i Kościoła w Ojczyźnie: „Dar życia uważać […] za największą łaskę Ojca wszelkiego życia i za najcenniejszy skarb Narodu”

Wówczas, tj. 26 sierpnia 1956 roku, w samym sercu naszej narodowej tragedii w komunistycznej PRL uciekaliśmy się z naszymi Praojcami po ratunek do Królowej Polski i przyrzekaliśmy wypełnić Śluby Jasnogórskie Narodu m.in. względem ochrony każdego nowego życia: „Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady! Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w Żłóbek Betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia. Walczyć będziemy w obronie każdego dziecka i każdej kołyski, równie mężnie, jak Ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc obficie krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli zadać śmierć bezbronnym. Dar życia uważać będziemy za największą łaskę Ojca wszelkiego życia i za najcenniejszy skarb Narodu. Lud mówi: Królowo Polski, przyrzekamy!”.

Czyż wypełnienie tych Ślubów nie powinno być bezwzględnym warunkiem do godnego państwowo-kościelnego aktu 1050. rocznicy Chrztu Polski? Czy jakikolwiek rozumny i wolny od ideologii komunistycznej Polak, nie mówiąc o Prawodawcy Polskim, może opowiedzieć się przeciwko choćby jednemu bezbronnemu, absolutnie niewinnemu życiu w łonie Matki-Polki i zarazem iść, aby aktywnie świętować rocznicę przyjaźni Narodu Polskiego z Bogiem Przenajświętszym? Czyżby według niektórych Polacy zbyt mało przelali krwi, że potrzeba tej najsubtelniejszej i najniewinniejszej w osobach dzieci poczętych, a jeszcze nienarodzonych w Polsce? Jakiej reformy pragnie dokonać nasze umiłowane Polskie Państwo, jeżeli pozwala sobie zakrwawić pracowite dłonie i sumienia taką krwią? Jaki ideowy przekaz damy pozostałym Narodom Ziemi, jeżeli „Reprezentanci” naszego „Narodu” jako „suwerena” zamiast obronić każdego w Narodzie, pozwalają skazać na niewinną śmierć niektórych Rodaków? Czyżby w Polsce obowiązywało prawo do skazania kogokolwiek na śmierć bez prawomocnego wyroku?

Prośba o modlitwę –- jedynym religijnym akcentem Komunikatu KEP

Tylko ten fragment tego epokowego dokumentu jest natury religijnej, w którym Prezydium KEP zwraca się do ludzi religijnych o modlitewne wstawiennictwo przed Obliczem Bożym w tej obecnie dla prawodawstwa polskiego najbardziej palącej sprawie: „Wszystkich Polaków prosimy o modlitwę w intencji pełnej ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci zarówno w naszej Ojczyźnie, jak i poza jej granicami”.

Wielka wdzięczność dusz i serc rodzi się w wielu Polakach, że Kościół w Polsce ocalił bezcenną prawdę o człowieku jako „obrazie i podobieństwie Boga”, którą należy prawnie absolutnie ochronić, aby zasłużyć na miano Człowieka, Narodu i Państwa prawa i móc Bogu Życia spojrzeć – nie tylko jubileuszowo – twarzą w Twarz.

Ks. prof. Tadeusz Guz

http://www.naszdziennik.pl/mysl/155149, ... ii-21.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 09 kwi 2016, 09:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (22)

Obrazek
Chrystus przekazujący klucze św. Piotrowi, Lorenzo Veneziano, 1380, Museo Correr, Wenecja Zdjęcie: / -


Każdy człowiek – wierzący w Boga i niewierzący – posiada w swoim naturalnym rozumie praktycznym, nazwanym sumieniem, dar prawa naturalnego, czyli posiada najwyższe zasady prawno-naturalne, m.in. takie jak: „dobro należy czynić, a zła unikać”, „dać każdemu, co się jemu należy” czy „dochować umowy” oraz najważniejsze normy prawno-naturalne w postaci Dekalogu. To oznacza, że zarówno człowiek jako jednostka osobowa, jak też jego podstawowe wspólnoty małżeńsko-rodzinne i społeczne, a także każde państwo i nawet Kościół św. jako instytucje są w ich podmiotach prowadzących zobowiązane wszelkie rozstrzygnięcia prawno-moralne opierać najpierw na tym „obiektywnym, powszechnym i absolutnym” gruncie prawa naturalnego. W jakim celu?

Prawo naturalne jako najdoskonalsze źródło dla prawa Rzeczypospolitej Polskiej

Państwo Polskie powinno bazować na tym prawie i uczynić je najważniejszym źródłem prawa stanowionego, aby móc zrealizować dobro wspólne wszystkich Polaków – najważniejszy cel swojej bytowości państwowej. A zatem wyłącznie na fundamencie respektowania przez samo Państwo Polskie nadmienionych zasad prawa naturalnego i Dekalogu jako wiążącego dla wszystkich sumień i wszystkich decyzji zarówno Obywateli polskich, jak i Rządu oraz całego Zgromadzenia Narodowego na czele z Prezydentem RP Rzeczpospolita Polska może być nie tylko praworządna, ale też postępowa w szerokim tego słowa znaczeniu, ponieważ rzetelna droga do dalszego rozwoju naszej społeczności prowadzi poprzez realizację dobra i tylko dobra. Jaka jest zatem struktura prawno-moralna prawodawstwa eklezjalnego – także w Kościele w Polsce już od 1050 lat?

Prawo miłości Boga i miłości bliźniego – najwyższym prawem Kościoła św.

Z jednej strony sytuacja prawno-moralna Kościoła w naszej Ojczyźnie jest analogiczna do Państwa Polskiego, ponieważ akceptacja prawa naturalnego jest punktem wyjścia dla porządku prawnego wewnątrz Kościoła, a tym samym wewnątrz sumień katolików, ale z drugiej strony człowiek Kościoła jako Instytucji Bosko-ludzkiej jest ponadto związany w swoim sumieniu religijnym stanowionym prawem Boskim oraz prawem Kościoła, które przez Jezusa Chrystusa zostało zawierzone św. Piotrowi Apostołowi pod Cezareą Filipową: „Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w Niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w Niebie”. Władza zatem Kościoła św. respektuje nie tylko prawo naturalne wpisane przez Boga Stwórcę w sumienie każdej osoby ludzkiej, lecz także najwyższe prawo objawione w Osobie Boskiej Jezusa z Nazaretu, Wcielonego Syna Bożego w ludzką naturę z Niepokalanej Matki Najświętszej Maryi, noszącej z Woli samego Boga tytuł Królowej Polski i tym prawem jest prawo miłości Boga w Trójcy Świętej Jedynego i miłości każdego człowieka jako bliźniego właśnie w Chrystusie, będącym „Celem” prawa jako prawa, jak uczy św. Paweł Apostoł: „Finis legis est Christus”.

Dobro wspólne wszystkich Polek i Polaków – nieredukowalnym celem Państwa w Polsce

Święci Papieże: Jan XXIII i Jan Paweł II przypominają stanowisko nauczania społecznego Kościoła w kwestii dobra wspólnego: „W Encyklice ’Pacem in terris’ Jan XXIII pisał na ten temat: ’Podkreśla się dzisiaj, że prawdziwe dobro wspólne polega przede wszystkim na poszanowaniu praw i obowiązków ludzkiej osoby. Wobec tego głównym zadaniem sprawujących władzę w państwie jest dbać z jednej strony o uznawanie tych praw, ich poszanowanie, uzgadnianie, ochronę i stały ich wzrost, z drugiej zaś strony to, aby każdy mógł łatwiej wypełniać swoje obowiązki. Albowiem ‘podstawowym zadaniem wszelkiej władzy publicznej jest strzec nienaruszalnych praw człowieka i dbać o to, by każdy mógł z większą łatwością wypełniać swe obowiązki’. Dlatego, jeśli sprawujący władzę nie uznają praw człowieka, albo je gwałcą, to nie tylko sprzeniewierzają się powierzonemu im zadaniu; również wydawane przez nich zarządzenia pozbawione są wszelkiej mocy obowiązującej’”.

Ta nauka prawno-moralna Następców św. Piotra nie pozostawia żadnych niejasności, a mianowicie, jeżeli choćby jeden człowiek został skazany na śmierć niewinną, to takie państwo nie realizuje dobra wspólnego, czyli dobra wszystkich. Stąd w aktualnej debacie nad życiem nienarodzonym w Polsce nie można przejść do porządku dziennego i uspokajać sumień „praworządnością” Rzeczypospolitej Polski, jak długo sprawa „przerywania ciąży”, a de facto zabójstwa dziecka poczętego jako nienarodzonego, w Polsce nie znajdzie zgodnych z nietykalnym prawem do życia każdego człowieka w łonie matki regulacji prawnych. Państwo Polskie jest nie tylko zdolne, lecz co więcej, zobligowane prawnie do respektowania każdej Polki i każdego Polaka, bo tylko wtedy będzie można mówić o konsekwentnej reformie prawa polskiego i realizować najważniejszy cel naszej państwowości – dobro wszystkich obywateli polskich.

Ufamy, że obecną koalicję rządzącą Zjednoczonej Prawicy stać na to, aby spełnić obietnicę „służenia Narodowi”, co stanie się ostatecznie wiarygodnym dopiero wtedy, gdy dojdzie do znowelizowania „Ustawy o planowaniu rodziny…” z 1993 roku. Dlaczego to jest aż tak istotne?

„Słuszne prawo” w Rzeczypospolitej – filarem bytowym dla prawych decyzji wszystkich w naszym Państwie

Papież Polak w encyklice „Evangelium vitae” wyraża głęboką troskę o człowieka w sytuacji wszelkich konfliktów sumienia, a nade wszystko tych uprzyczynowionych przez bezprawie samych prawodawców, tworzących zamiast „słusznego” i „sprawiedliwego” „złe prawo”, które nie skutkuje ładem i porządkiem w sumieniach i w państwie, lecz nieprawością i niesprawiedliwością, co oznacza, iż takie prawo jest sprzeczne w sobie i nie ma mocy obowiązującej, a władza państwowa traci wtedy naturalnie na autorytecie: „Wprowadzenie niesprawiedliwych ustaw prawnych stawia często ludzi moralnie prawych przed trudnymi problemami sumienia dotyczącymi kwestii współpracy, a wynikającymi z obowiązku obrony własnego prawa do odmowy uczestnictwa w działaniach moralnie złych. Decyzje, które trzeba wówczas podjąć, są nieraz bolesne i mogą wymagać rezygnacji z osiągniętej pozycji zawodowej albo wyrzeczenia się słusznych oczekiwań związanych z przyszłą karierą. W innych przypadkach może się zdarzyć, że wykonywanie pewnych działań, ze swej natury obojętnych albo wręcz pozytywnych, przewidzianych przez ustawy prawne globalnie niesprawiedliwe, pozwala na ratowanie zagrożonego życia ludzkiego. Z drugiej jednak strony można się słusznie obawiać, że gotowość do wykonywania tych działań nie tylko wywoła zgorszenie i przyczyni się do osłabienia niezbędnego sprzeciwu wobec zamachów na życie, ale doprowadzi niepostrzeżenie do coraz powszechniejszego ulegania permisywnej logice”, tzn. obiektywnie nie tylko do relatywizacji prawa, lecz także i relatywizacji sumień i życia moralnego ludzi, co jest przecież relatywizacją samego człowieka, narodu i państwa.

Dlatego najżywotniejszym celem naszego Państwa powinno być ustanawiać „prawo słuszne”, które jako jedyne prowadzi do sprawiedliwości Polski, do uszlachetniania wszystkich Polaków, aby dorastać faktycznie do formatu, mówiąc za panią premier Beatą Szydło, „Championa” na arenie międzynarodowej. Porządkowanie zatem prawa do życia jest tego pierwszym i najważniejszym warunkiem.

Kategoryczny zakaz współpracy dla sumień chrześcijan ze sprzecznym prawodawstwem państwa – olbrzymim zyskiem Polski

Człowiek czy naród tworzący instytucję państwa ma słuszne oczekiwanie uzyskania pomocy w prawym uregulowaniu swojej egzystencji. Takie nastawienie mają z pewnością także i Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej w swoich sumieniach. Ale przy pytaniu o „pełną ochronę życia poczętego” (Prezydium KEP) w Polsce istnieje zasadnicza nieprawość ze strony samego Polskiego Prawodawcy, który niektóre dzieci poczęte w sercach matek skazuje na śmierć w pierwszych miesiącach swojego istnienia na ziemi, do czego nie ma absolutnie prawa. Wprost przeciwnie, jako Państwo Polskie ma święty obowiązek stania na straży każdego nowego życia Polek i Polaków.

Co mówi na temat postaw prawno-moralnych w tym względzie św. Jan Paweł II, „Apostoł życia”? W „Ewangelii życia” naucza: „Aby wyjaśnić tę trudną kwestię moralną, należy przypomnieć ogólne zasady dotyczące współudziału w złych czynach. Stanowczy nakaz sumienia zabrania chrześcijanom, podobnie jak wszystkim ludziom dobrej woli, formalnego współudziału w praktykach, które zostały co prawda dopuszczone przez prawodawstwo państwowe, ale są sprzeczne z Prawem Bożym. Z moralnego punktu widzenia nigdy nie wolno formalnie współdziałać w czynieniu zła. Takie współdziałanie ma miejsce wówczas, gdy dokonany czyn – już to z samej swej natury, już to ze względu na określony kontekst kształtujących go okoliczności – ma charakter bezpośredniego uczestnictwa w działaniu przeciwko niewinnemu życiu ludzkiemu albo też wyraża poparcie dla niemoralnej intencji głównego sprawcy. Takiego współdziałania nie można nigdy usprawiedliwić ani powołując się na zasadę poszanowania wolności drugiego człowieka, ani też wykorzystując fakt, że prawo cywilne je przewiduje i nakazuje: za czyny dokonywane osobiście przez każdego istnieje bowiem odpowiedzialność moralna, od której nikt nie może się uchylić i z której będzie sądzony przez samego Boga”.

Jeżeli Państwo Polskie, a wraz z nim cała znaczna rzesza matek, rodzin czy personelu medycznego nie będzie już dłużej prawnie, materialnie czy w innych aspektach partycypować w zbrodni na „dziecku poczętym wskutek gwałtu”, „niepełnosprawnym” czy „zagrażającym zdrowiu i życiu matki”, to całe nasze Państwo zyska nieprawdopodobnie na forum publicznym u swoich prawych Obywateli, a w przypadku naszych „Reprezentantów” Rządu i Zgromadzenia Narodowego uwolni się od, niestety, ale jak na razie permanentnie zaciąganej i ciężkiej winy obecności w naszym Prawie Polskim prawa zbrodniczego, co skutkuje prawno-moralną współwiną obecnego Prawodawcy w Rzeczypospolitej, począwszy od aktu zaprzysiężenia. Dalsze trwanie takiego stanu rzeczy może doprowadzić nasze Państwo do istotnego kryzysu istnienia, a być może, jak stało się to faktem w historii Izraela, na setki lat zniewolenia.

„Odmowa współudziału” w bezprawiu zabójstwa dzieci nienarodzonych – „obowiązkiem moralnym” i „podstawowym ludzkim prawem” (Jan Paweł II) każdego Polaka

Papież z naszej Ojczyzny, która w XX wieku wielokrotnie była uciemiężona bezprawiem zaborów, a później niemieckiego nazizmu i sowieckiego komunizmu, ma wyostrzoną duchową wrażliwość na kwestię prawości sumień, narodów i państw. W swojej nauce o prawie jednoznacznie ukazuje nietykalne prawo człowieka do „odmowy” względem nieprawości, niezależnie od źródła jej pochodzenia, ponieważ według Niego „odmowa współudziału w niesprawiedliwości to nie tylko obowiązek moralny, ale także podstawowe ludzkie prawo. Gdyby tak nie było, człowiek byłby zmuszony popełniać czyny z natury swojej uwłaczające jego godności i w ten sposób jego wolność, której autentyczny sens i cel polega na dążeniu do prawdy i dobra, zostałaby radykalnie naruszona.

Chodzi tu zatem o prawo podstawowe, które właśnie z tego względu powinno być przewidziane w ustawodawstwie państwowym i przez nie chronione. Oznacza to, że lekarze, personel medyczny i pielęgniarski oraz osoby kierujące instytucjami służby zdrowia, klinik i ośrodków leczniczych powinny mieć zapewnioną możliwość odmowy uczestnictwa w planowaniu, przygotowywaniu i dokonywaniu czynów wymierzonych przeciw życiu. Kto powołuje się na sprzeciw sumienia, nie może być narażony nie tylko na sankcje karne, ale także na żadne inne ujemne konsekwencje prawne, dyscyplinarne, materialne czy zawodowe”, czego przykładem w Polsce jest nie tylko historia zawodowa prof. Bogdana Chazana, lecz także wielu innych osób, nie mówiąc o bohaterskim świadectwie Mary Wagner jako współczesnego Świadka obrony dzieci poczętych w Kanadzie i na całym świecie, za które odbywa niesprawiedliwą w świetle prawa naturalnego karę więzienia.

1050. rocznica Chrztu Polski – świętą bramą Rzeczypospolitej Polskiej do całkowitej wolności od zbrodni na dziecku nienarodzonym i świętą drogą prawości naszych pokoleń do prawdziwej wolności i solidarności z drugim jako bliźnim na miarę XI wieku naszego istnienia narodowego, kościelnego i państwowego

Trudno wyobrazić sobie dogodniejszy kontekst duchowy, narodowy, społeczny, prawny, moralny, religijny – i polityczny – do zagwarantowania w Polsce „pełnej ochrony życia” ponad wszelkimi podziałami w polityce i społeczeństwie polskim. Ufamy, że tak się stanie z dobrej woli wielu Polaków. Ufamy, że Prawo i Sprawiedliwość w swoich szlachetnych Przedstawicielach doprowadzi nasze Państwo do formatu zgodnego z treścią tych wielkich pojęć, pod którymi zapewniało Polskę w czasie wyborów do Sejmu i Senatu RP, że „da radę” uporządkować nasz wspólny dom ojczysty. Ufamy, że Partnerzy obecnej koalicji Zjednoczonej Prawicy zdadzą egzamin ze wspólnej i odpowiedzialnej troski o prawą i sprawiedliwą Ojczyznę dla wszystkich Jej Mieszkańców – także nienarodzonych i nie ulegną żadnej ideologii w tym względzie, lecz przyjmą w pełni nauczanie św. Jana Pawła II za swoje osobiste.

Ufamy w wielkie i wspólne zwycięstwo prawego Narodu i wszystkich ludzi dobrej woli w Polsce, prawej Rzeczypospolitej Polskiej i Kościoła św. Ufamy, że takimi aktami spełnimy m.in. te słowa przyrzeczeń z Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego względem Matki Bożej Maryi jako Królowej Polski: „Matko Chrystusowa i Domie Boży. Przyrzekamy Ci stać na straży nierozerwalności małżeństwa, bronić godności kobiety, czuwać na progu ogniska domowego, aby przy nim życie Polaków było bezpieczne. Przyrzekamy Ci umacniać w rodzinach królowanie Syna Twego Jezusa Chrystusa, bronić czci Imienia Bożego, wszczepiać w umysły i serca dzieci ducha Ewangelii i miłości ku Tobie, strzec Prawa Bożego, obyczajów chrześcijańskich i ojczystych. Przyrzekamy Ci wychować młode pokolenie w wierności Chrystusowi, bronić go przed bezbożnictwem i zepsuciem i otoczyć czujną opieką rodzicielską. Lud mówi: Królowo Polski – przyrzekamy!”.

Ks. prof. Tadeusz Guz

http://www.naszdziennik.pl/mysl/155489, ... ii-22.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 16 kwi 2016, 07:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (23)

Obrazek
Dwie Trójce, Murillo Bartolomé Esteban, 1675-1682, National Gallery, Londyn Zdjęcie: / -


W kontekście 1050. rocznicy Chrztu Polski pytamy jako Polacy, a z nami wielu ludzi globu, kim jest Kościół Chrystusowy w odniesieniu do prawa i moralności sumienia człowieka? Czy zdajemy sobie sprawę z polskości i tego, co ona ma do zawdzięczenia tej Instytucji Bosko-ludzkiej, założonej przez samego wiecznego i w „pełni czasu” Wcielonego w Sercu Niepokalanym Matki i Królowej Polski Maryi Syna Bożego, który wrósł w katolicki Naród i Ojczyznę Polskę jako nie tylko ziemski, lecz ponadto jako prawdziwie niebiański „dąb” (ks. P. Skarga). Czy normy prawno-moralne np. Dekalogu głoszone nieustannie i z miłością do Polek i Polaków wszystkich pokoleń nie są, jak niektórzy dzisiaj mniemają, „na wyrost”, „nie na czasie” lub w jakimś sensie „zacofane” dla obecnego i „wysokiego” poziomu rozwoju kulturowego w Polsce, przekraczając tymi wymaganiami prawdę o naszej naturalnej kondycji prawno-moralnej? Czyż Kościół Boży nie powinien się ostatecznie ograniczyć do wygłoszenia pewnej liczby „formuł wiary” o li tylko kultowym względnie tradycyjnym znaczeniu, ale merytorycznie „pustych” dla racjonalności i wolności ludzi „wysoko” wykształconych w XXI wieku?

Kościół Jezusa Chrystusa w Polsce – św. Stróżem,
Adwokatem i Gwarantem prawości i dobrej moralności wszystkich pokoleń Polaków


Kościół Chrystusowy, począwszy od naszych pra-Piastów, okazuje się pośród wszystkich instytucji w historii Rzeczypospolitej Polskiej najmądrzejszym, najwierniejszym i najstarszym Nauczycielem prawa i moralności oraz najświętszym Obrońcą sumienia polskiego. Nikt ani też jakakolwiek społeczność nie może stanowić alternatywy dla praworządności Polaków wewnątrz i poza granicami naszego Państwa. Nikt nie przeprowadził naszych sumień polskich w minionych dziejach przez nawet największe dramaty narodowo-państwowe, jak uczynił to Chrystus Pan ze swoją społecznością dzieci Bożych. Tylko dzięki zasadniczej determinacji nauki Kościoła uniknęliśmy takiej hańby nie tylko państwowej, lecz także narodowej, jaką zaciągnęły narody na zachód, wschód i południe od nas, będąc sprawcami olbrzymich zbrodni przeciwko ludzkości i naszemu polskiemu Narodowi. W tym też duchu troski o prawość sumień Polaków działa Prezydium Konferencji Episkopatu Polski, apelując w czasie wielkiego Jubileuszu Chrztu do Rzeczypospolitej Polskiej o „pełną ochronę życia”, bez której Polska nie będzie w pełni Polską, a Państwo naszego Narodu nie będzie w pełni praworządne.

Powstaje pytanie, dlaczego Chrystus jako Bóg i zarazem Człowiek, a za Nim Jego św. Kościół są tak zdeterminowani w nauczaniu prawa i moralności jako struktury prawych rozstrzygnięć sumień Polaków? Ponieważ od „słusznego prawa” zależy „prawa moralność”, która chroni, wspiera i ocala życie osoby ludzkiej. Święty Jan Paweł II naucza, iż „doktryna Kościoła, a zwłaszcza stanowczość, z jaką broni ona uniwersalnej i wieczystej ważności norm, które zakazują aktów ze swej istoty złych, jest nierzadko oceniana jako przejaw nieprzejednania, którego nie sposób zaakceptować, zwłaszcza w niezwykle złożonych i konfliktowych sytuacjach życia moralnego dzisiejszego człowieka i społeczeństwa: to nieprzejednanie miałoby się rzekomo sprzeciwiać macierzyńskiej naturze Kościoła, o którym mówi się, że okazuje w ten sposób brak wyrozumiałości i współczucia”. To nie ma nic z niedojrzałością Boga czy Kościoła do czynienia. Skoro Boski Stwórca i zarazem Odkupiciel jest wiecznie doskonały, a Jego Kościół jest właśnie dlatego święty, że jest założony i zamieszkały realiter przez Niego, naszego Boskiego Pana i Króla, czyli Władcę, to chodzi przy tym o ziemskie i wieczne szczęście Polaków, które są tylko tam, gdzie panuje prawość sumienia. Chrystus dlatego zabrania nam, ochrzczonym Polakom, wszelkiego zła, aby nas zachować przy życiu, bo życie prawdziwe jest tylko tam, gdzie jest sam Bóg, a Pan Bóg jest tam, gdzie jest dobro i prawość, tzn. także wolność od zła.

Święta, stabilna i niezmienna nauka
prawno-moralna Kościoła – wyrazem Jego świętej miłości do Polski


Prawdziwa Miłość Boga do Polski wyraża się m.in. w tym, że Stwórca głosi nam ustami Kościoła jako wspólnoty wiernych ludzi zawsze prawdę. Bez doświadczenia Prawdy Bożej Polacy nie mogliby doświadczyć Miłości Bożej. Wzorem Pana Boga postępuje Kościół św. w Polsce i dlatego permanentnie naucza nasz Naród dróg Prawdy i Miłości Bożej na gruncie prawa i moralności chrześcijańskiej, okazując tym samym eklezjalne umiłowanie naszej wspólnoty narodowej i społecznej: „W rzeczywistości jednak macierzyńskości Kościoła nie można nigdy odłączać od jego misji nauczania, gdyż musi ją zawsze wypełniać jako wierna Oblubienica Chrystusa, który jest Prawdą: ’Jako Nauczyciel [Kościół] nieustannie głosi normę moralną […]. Nie jest bynajmniej autorem tej normy ani jej sędzią. Kościół, posłuszny prawdzie, którą jest Chrystus i którego obraz odbija się w naturze i godności osoby ludzkiej, tłumaczy normę moralną i przedkłada ją wszystkim ludziom dobrej woli, nie ukrywając, że wymaga ona radykalizmu i doskonałości’”.

Spełnienie się wszystkich Polaków możliwe jest realnie tylko na gruncie nauki prawa wiecznego i naturalnego jako daru Boskiego Prawodawcy. Czyż możliwe jest pełne wyznanie wiary przez nasze pokolenia polskie po 1050 latach od Chrztu św. bez pełnej akceptacji prawa Boga samego wpisanego w każde polskie sumienie? Wiemy zbyt dobrze, że jest to wykluczone, a postawa taka naraziłaby nas, Polaków katolików, nawet na ośmieszenie na arenie wspólnoty narodów świata, że co innego głosimy i w wierze katolickiej wyznajemy, a co innego zewnętrznie reprezentujemy – także podczas tego wielkiego Jubileuszu Chrztu Polski.

Polsko, Narodzie i Ojczyzno – bądźcie katoliccy,
bądźcie wierni Prawom Dekalogu, czyli mocni prawym chrześcijańskim sumieniem, a nie staniecie się „sędzią omylnym” w swojej czy obcej sprawie


Papież Polak w swoim niedoścignionym nauczaniu papieskim nas, swoich rodaków, nieprzerwanie inspiruje do czerpania z Nauki Bożej i formowania całokształtu naszego polskiego życia w sumieniu na tym świętym gruncie. Przywołując sentencję św. Pawła: „Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe”, podkreśla, iż „tym napomnieniem Paweł pobudza nas do czujności i przestrzega, że w osądach naszego sumienia kryje się zawsze niebezpieczeństwo błędu. Sumienie nie jest sędzią nieomylnym: może zbłądzić. Błąd sumienia bywa skutkiem niewiedzy niepokonalnej, to znaczy takiej, której sam podmiot nie jest świadom i od której nie może się o własnych siłach uwolnić”. Tylko nauka katolicka – także ostatecznie w odniesieniu do nauczania o osobie i naturze ludzkiej – prezentuje najwyższą jakość oceny prawno-moralnej całej rzeczywistości widzialnej, ponieważ tylko „Kościołowi” Chrystus Pan zapewnił „Dar” „Ducha Świętego, który doprowadzi was do całej Prawdy”. To znaczy, że ostatecznym „Światłem” sumień Polaków jest Chrystus i Jego Nauka głoszona przez Kościół św. w Ojczyźnie.

Kto dopomoże współczesnemu człowiekowi w wyzwoleniu z zagubienia prawno-moralnego i wyzwoleniu sumień z wszelkich zawikłań w zło jako zło?

Polsko, bądź Domem dla Jezusa Chrystusa
– jedynego Zbawiciela, bądź rodziną narodową prawych sumień wszystkich Polaków: błądzących nieświadomie i świadomie


W akcie Chrztu św. praojca Mieszka I Polska znalazła prawdziwą drogę do wyzwolenia ze zła i umocnienia sumień w dobru jako dobru. Ojciec Święty Jan Paweł II tłumaczy kwestię uwikłanego sumienia w zło w następujący sposób: „W przypadku, gdy ta niepokonalna niewiedza nie jest zawiniona, sumienie – jak przypomina Sobór – nie traci swej godności, ponieważ nawet gdy kieruje naszym postępowaniem w sposób faktycznie niezgodny z obiektywnym porządkiem moralnym, nie przestaje przemawiać w imieniu owej prawdy o dobru, której człowiek ma szczerze poszukiwać”. Błędne sumienie wynika z osłabionej natury ludzkiej przez grzech pierworodny i zdarza się nieraz, że w konkretnych decyzjach błądzi. Błąd naszego sumienia może być świadomy, ale i nieświadomy. Jeżeli błąd jest drugiego typu, to chociaż człowiek obiektywnie błądzi, to jednak taka osoba ludzka nie ponosi odpowiedzialności prawno-moralnej do czasu zdobycia pełnej świadomości o tym, że to jest złem. Warto podkreślić, iż człowiek powinien zawsze i „szczerze” szukać pełnej prawdy o wszystkim i dobra jako dobra.

Polsko, pozwól się Chrystusowi
Zmartwychwstałemu jako Boskiemu „Odkupicielowi człowieka” wyzwolić z zaciągniętej winy np. aktu dzieciobójstwa w sercach Matek Polek


W przypadku jednak, gdy „sumienie jako ostateczna instancja osądzająca konkretny czyn sprzeniewierza się swojej godności, gdy jest błędne z winy człowieka, to znaczy ’gdy człowiek niewiele dba o poszukiwanie prawdy i dobra, a sumienie z nawyku do grzechu powoli ulega niemal zaślepieniu’. Na to właśnie niebezpieczeństwo zniekształceń sumienia zwraca uwagę Jezus, gdy napomina: ’Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność!’”. Dlatego Jezus czyni wszystko poprzez swój Kościół św., aby darować wszystkim ludziom i naszemu Narodowi wyzwolenie ze zła zawinionego, którego przyczyną jest w człowieku najpierw jego błędne sumienie.

Zauważamy, że już wielowiekowa indoktrynacja polskich sumień przez wrogie Bogu, Kościołowi św. i Polsce ideologie doprowadziła do głęboko sięgających w strukturę naszej bytowości polskiej rany sumienia. Potrzeba nam, wszystkim Polakom: duchownym i świeckim, zatem pełnego otwarcia się na oczyszczającą moc Prawdy i Miłości Chrystusa w Kościele, aby osiągnąć świętość polskich sumień. Ad Jesum Christum – oto polska droga do dojrzałości sumień w sensie naturalnym i nadprzyrodzonym, a tym samym do pełnej wolności od winy i kary w sensie obowiązującej prawdy głównej naszej wiary: „Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze”.

Chrzest Mieszka I w Imię Jezusa Chrystusa jako
Kapłana, Proroka i Króla – świętym początkiem formacji i wielkiej pracy Polaków katolików nad sumieniem Narodu i sumieniami innych ludzi jako naszych „bliźnich”


Pierwsze spotkanie z Bogiem Świętym wprowadza ochrzczonych na drogę permanentnej pracy nad sumieniem i jego formację w oparciu o Boskie prawo wpisane w nasze życie ducha. O tym naucza nasz Papież Polak: „W przytoczonych wyżej słowach Jezusa znajdujemy także wezwanie do formacji sumienia, tak by stało się ono przedmiotem nieustannego nawracania ku prawdzie i dobru. Analogiczny sens ma zachęta Apostoła, by nie brać wzoru z tego świata, lecz przemieniać się przez odnawianie umysłu… W rzeczywistości to właśnie ’serce’ nawrócone ku Bogu i ku miłości dobra jest źródłem prawdziwych osądów sumienia. Istotnie, aby umieć ’rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe’…, ogólna znajomość prawa Bożego jest konieczna, ale nie wystarczająca: niezbędna jest swego rodzaju współmierność (connaturalitas) człowieka z prawdziwym dobrem. Ta ’connaturalitas’ jest zakorzeniona w cnotach samego człowieka i dzięki nim się rozwija: w roztropności i innych cnotach kardynalnych, a przede wszystkim w teologalnych cnotach wiary, nadziei i miłości. Taki jest sens słów Jezusa: ’Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła’”.

Sumienie prawe i dodatkowo oświecone łaską Chrystusa nie wartościuje ludzi w zależności od: poczęcia czy narodzenia, stanu zdrowia czy choroby, pochodzenia krwi czy wiary, wykształcenia czy stanu zamożności materialnej. Polska była, jest i będzie wielka, ale wyłącznie wtedy, gdy będzie absolutnie Polską służącą każdemu życiu ludzkiemu, gdy będzie sprawiedliwa i będzie bronić praw każdej osoby ludzkiej bez żadnego wyjątku, który aktualnie w prawie o „planowaniu rodziny…” dopuszcza, i to w trzech przypadkach.

Polska droga do wielkości nigdy nie była łatwa, ale jako taka przecież jedynie słuszna i przyniosła ogrom dobra dla Polski, Europy i całego globu. Czy ta niekiedy nawet bardzo trudna i mozolna droga pracy nad sumieniem polskim, poddawanym w tych dniach zmasowanej krytyce zdeprawowanych rozumów i ich sumień w niektórych przedstawicielach innych Narodów Unii Europejskiej jest pomimo to opłacalna? Czy Polska nie straci coś ze swego dobra, gdy świadomie i z wolnego wyboru pozostanie na szlaku ku pełnej prawości i pełnej katolickości?

Największym bogactwem prawno-moralnym
Rzeczypospolitej: prawość i dobroć sumień wszystkich Obywateli Polski – każde zło, a w szczególności zbrodnia aborcji i eutanazji: największą stratą Narodu, Ojczyzny, Państwa i Kościoła


Z pozycji prawa i moralności w sensie prawno-naturalnym i chrześcijańskim łatwo jest oszacować zasadnicze zyski i straty Polski. Wszystko zatem, co jest dobre, jest zyskiem Rzeczypospolitej i wprost przeciwnie, wszystko, co jest złe, jest obiektywną stratą wszystkich Polaków w Państwie. Dlatego też Jan Paweł II przypomina nam naukę Soboru Watykańskiego II o zysku osiąganym przez każdego – także przez Polskę – dzięki prawu i moralności: „Owocem prawego sumienia jest przede wszystkim nazywanie po imieniu dobra i zła, jak to czytamy w tejże samej Konstytucji duszpasterskiej: ’[…] wszystko, co godzi w samo życie, jak wszelkiego rodzaju zabójstwa, ludobójstwa, spędzanie płodu, eutanazja, dobrowolne samobójstwo; wszystko, cokolwiek narusza całość osoby ludzkiej, jak okaleczenia, tortury zadawane ciału i duszy, wysiłki w kierunku przymusu psychicznego; wszystko, co ubliża godności ludzkiej, jak nieludzkie warunki życia, arbitralne aresztowania, deportacje, niewolnictwo, prostytucja, handel kobietami i młodzieżą; a także nieludzkie warunki pracy, w których traktuje się pracowników jak zwykłe narzędzia zysku, a nie jak wolne, odpowiedzialne osoby’. Nazwawszy w ten sposób po imieniu wielorakie grzechy naszej współczesności, Sobór dodaje: ’wszystkie te i tym podobne sprawy i praktyki są czymś haniebnym; zakażając ludzką cywilizację, bardziej hańbą tych, którzy się ich dopuszczają, niż tych, którzy doznają krzywdy, i są jak najbardziej sprzeczne z czcią należną Stwórcy’”.

Trudno nawet próbować określać wysokość strat tam, gdzie dzieje się aż taka nieprawość. Z tej racji trudno jest dzisiaj sprawiedliwie oszacować straty poniesione przez Polskę przez prawie 6-letnią okupację ze strony Trzeciej Rzeszy Niemieckiej. Gdyby nawet Niemcy zainwestowali cały majątek materialny, który dzisiaj posiadają, to nie byliby w stanie spłacić strat personalnych Rzeczypospolitej Polskiej w liczbie ok. 6 mln Obywateli jako w swojej istocie ludzkiej bezcennych. Stąd umysł prawdziwie ekonomiczny i nastawiony na prawdziwy zysk człowieka – nie tylko w kontekście historycznym, lecz także i wiecznym – skupiony jest na realizacji dobra jako dobra, ponieważ tylko w dobru Polska zyskuje, natomiast każde zło, a w szczególności zło pozbawienia niewinnego człowieka jego życia w łonie matki, jest największą stratą Polski.

Dałby Bóg w Trójcy Świętej Jedyny, abyśmy po zrozumieniu wielkości i świętości Chrztu Narodu w roku 966 budowali nasze Państwo na największym bogactwie Boga w Niebie, Kościoła Chrystusowego w Niebie i na Ziemi oraz na także bezcennym bogactwie każdej Polki i każdego Polaka od ich poczęcia w sercach matek aż do naturalnej śmierci ciała.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/155991, ... ii-23.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 23 kwi 2016, 06:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (24)

Obrazek

Permanentna i systematyczna praca nad sumieniem naszego katolickiego Narodu w Polsce jest niezwykle aktualna, co najwyraźniej uwidacznia kształt debaty w Kościele i w Państwie Polskim oraz w mediach, a nawet wewnątrz naszych rodzin nad „pełną ochroną prawną życia”. Okazuje się, że problematyczna w sumieniach wielu Polaków niewierzących, a także wierzących po katolicku stała się nie tylko ocena prawno-moralna samego życia ludzkiego, lecz także kwestia oceny prawno-moralnej zabójstwa dziecka poczętego i nienarodzonego.

Ponownie z pomocą nauki moralnej spieszy nam, Polakom, Następca św. Piotra, Papież Franciszek, który podczas ostatniej audiencji generalnej w dniu 20 kwietnia 2016 r. powtórzył nauczanie Magisterium Kościoła, że dzieciom Bożym nie wolno zawierać „żadnego kompromisu z grzechem”. Czy nasze pokolenia stać na takie męstwo chrześcijańskie, aby wypowiedzieć w naszych indywidualnych sumieniach oraz w sumieniu Narodu świadomą i wolną walkę przeciwko każdemu grzechowi śmiertelnemu i jego ostatecznemu sprawcy, czyli szatanowi? Czyż koncentracja naszego narodowego wysiłku w trosce o życie ludzkie w Polsce na „karalności” lub „niekaralności” śmiertelnego grzechu dzieciobójstwa, podlegającemu przecież według Kodeksu Prawa Kanonicznego, podpisanemu przez naszego Papieża-Polaka Jana Pawła II, spontanicznej ekskomunice jako sprawiedliwej karze, nie jest przypadkiem zasadniczo błędnym kierunkiem dla zapewnienia wszystkim dzieciom nienarodzonym w Matkach-Polkach prawa do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci? Czyż w samym centrum debat nie powinno stać w sensie pozytywnym życie ludzkie jako nietykalne w swojej godności, w swoich prawach, a w szczególności pierwszego w porządku natury prawa do życia, zaś w sensie negatywnym dramat zbrodni, czyli grzechu najcięższego względem dziecka poczętego, bo pozbawiającego go życia, i zarazem dziecka niewinnego w świetle prawa stanowionego w prawie polskim? Czyż Prawodawca Polski może być określony jako prawy, sprawiedliwy czy miłosierny, jeżeli swawolnie będzie selekcjonował ludzi na zdrowych, pięknych fizycznie czy biologicznie oraz poczętych w godnych jego osobowego jestestwa warunkach, tzn. poczęty bez gwałtu? Czymże istotnie różni się taka argumentacja oraz nabudowana na niej postawa prawno-moralna od koncpecji selekcji ludzi w komunistycznym Związku Sowieckim i Trzeciej Rzeszy Niemieckiej?

Dlaczego św. Jan Paweł II naucza, że „sam Duch
Święty-Pocieszyciel ’przekonywa o grzechu’ zawsze w relacji do Chrystusowego Krzyża”?


„Krzyż” Jezusa Chrystusa jest dowodem na to, że Syn Boży i zarazem Syn Człowieczy, narodzony z Niepokalanej Matki Bożej Maryi, dokonał ze swojej nieskończonej Sprawiedliwości i Miłosiernej Miłości Bożej aktu wyzwolenia nas od naszych grzechów i ich skutków. Czymże są nasze grzechy? One są świadomymi i dobrowolnymi aktami przekroczenia prawa Boga Najwyższego, czyli złamania porządku życia, które od Boga Stwórcy pochodzi i tylko w Nim może być ukształtowane w Sprawiedliwości i Miłości Boga oraz miłości bliźniego, aby zasłużyć na życie wieczne.

Rzeczywistość grzechu obejmuje zatem dwa wymiary: wymiar zaciągniętej winy grzechowej i połączony z nim wymiar sprawiedliwej kary jako naturalnego skutku złamania prawa Bożego istniejącego w każdym sumieniu ludzkim jako ludzkim. Jezus z Nazaretu jako Zbawiciel i jako Odkupiciel jest jedynym prawdziwym Wyzwolicielem zarówno od winy, jak i od kary za nasze ludzkie grzechy. Próba zatem relatywizacji kary dla sprawcy zła (świadomie odstępuję od sprawcy jako wyłącznie „matki”, ponieważ uważam ten kontekst za ideologicznie usytuowany w obecnej szeroko pojętej debacie w Polsce), np. grzechu dzieciobójstwa w łonie matki, jest de facto próbą relatywizacji św. Krzyża naszego Ukrzyżowanego Pana, ponieważ wtedy Jezus – częściowo – umarłby nadaremnie. Rozumienie grzechu jako tylko „ściągającego” na sprawcę winę, ale bez sprawiedliwej kary, jest niestety jednostronne i wymaga istotnego poszerzenie o realny i sprawiedliwy, owszem, pełen miłości miłosiernej, ale nie poniżający sprawiedliwości wymiar kary.

Duch Święty wprowadza nas w cały wymiar dramatu zła grzechowego i ukazuje go jako winę i karę. Uwielbiajmy Krzyż Pański, adorujmy Pana na Nim Ukrzyżowanego, pielęgnujmy nabożeństwo Drogi Krzyżowej, jeśli nie chcemy zagubić prawdy o Chrystusie Ukrzyżowanym i Jego zbawiennej Zasłudze dla naszego osobistego zbawienia i odkupienia od każdej winy i każdej kary grzechu życia ziemskiego. Ocalenie katolickiego rozumienia winy i kary jest paradoskem ocalenia depozytu wiary Kościoła założonego właśnie przez Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana, czyli wiary „jednej, świętej, katolickiej i apostolskiej” (Credo). Czy w obliczu głębokiego kryzysu postaw moralnych wielu współczesnych, w tym także niekiedy znacznego kryzysu samej teologii katolickiej na świecie, a także relatywizacji faktu grzechu i jego skutków Polska katolicka może przyczyniać się do ocalenia tego dziedzictwa prawno-moralnego nauczania Magisterium Kościoła w Polsce i poza Jej granicami?

Sobór Watykański II „słusznie widzi grzech jako
czynnik rozbicia” (Jan Paweł II) i dopiero jego przezwyciężenie w sensie winy i kary stanowi uzasadnioną nadzieję na ponowne zjednoczenie się Polaków z Bogiem Ojcem i Duchem Świętym w Chrystusie Zmartwychwstałym


Naród katolicki w naszej Ojczyźnie może wraz z Episkopatem Polski wygrać to wielkie zmaganie, nieoszczędzające także najnowszych dziejów Polski po II wojnie światowej, kiedy mamy na sumieniu polskim miliony przypadków dzieciobójstwa w sercach matek, czego obecny stan demograficzny jest głównym skutkiem. Zwycięstwo Polski jest jednak uwarunkowane naszym „Polonia semper fidelis” oraz naszą prawością w tej najdelikatniejszej materii „pełnej ochrony prawnej życia”. Kościół od początku swojego istnienia, a także na ostatnim Soborze przypomniał nam, katolikom, prozaiczną prawdę o konieczności zmagania ze złem w stanie łaski uświęcającej, bo tylko ona jest gwarantem naszego prawno-moralnego zwycięstwa.

Papież z Polski całym sercem zatroskany o nasze moralne zwycięstwo, bazując na nauczaniu Kościoła i naszych wielkich Mężów Bożych jak np. Sługa Boży Prymas Stefan kard. Wyszyński, naucza o eklezjalnej drodze ku szczęściu ziemskiemu i wiecznemu: „’Ciężka walka przeciw mocom ciemności; walka ta, zaczęta ongiś u początku świata, trwać będzie do ostatniego dnia, według słów Pana’ – uczy Sobór. Jednakże ’sam Pan przyszedł, aby człowieka uwolnić i umocnić’. Człowiek więc, ’wplątany’ w tę walkę, w zmaganie się z grzechem w oparciu o głos własnego sumienia, ’wciąż musi się trudzić, aby trwać w dobrym i nie będzie mu dane bez wielkiej pracy oraz pomocy łaski Bożej osiągnąć jedności w samym sobie’. Sobór słusznie widzi grzech jako czynnik rozbicia, który ciąży zarówno nad życiem osobistym, jak i społecznym człowieka. Równocześnie zaś niestrudzenie przypomina możliwość zwycięstwa”.

Jeżeli Prawodawca Polski zezwoli w majestacie prawa polskiego na pozbawienie życia choćby jednego niewinnego człowieka w łonie matki poprzez tolerowanie aborcji czy udostępnianie „pigułki” wczesnoporonnej, to niestety, nie tylko zaciąga osobistą winę prawno-moralną, ale co więcej, mówiąc w duchu Soboru i Papieża Jana Pawła II, „rozbija” stabilność i bezpieczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej u samych podstaw, czyli w samym sercu Narodu. Wszystkie inne przecież wielokrotnie podejmowane cenne wysiłki będą miały, obiektywnie patrząc, drugorzędne znaczenie i nie utworzą wielkiej Polski, a tym samym nie wzmocnią Unii Europejskiej – pogrążonej w głębokim kryzysie ducha, ponieważ przez takie fundamentalne nadużycie prawa każdego człowieka do życia zabiorą jej wewnętrzną moc istnienia. A przecież przed zaledwie kilkoma dniami Episkopat, Prezydent RP, Przedstawiciele Rządu, Sejmu i Senatu wraz z naszym Narodem ponownie wyznali wolę przynależności do Boga w Trójcy Świętej Jedynego oraz wyrzekli się w narodowym credo szatana i wszystkich spraw jego, czyli wszelkiego zła grzechowego. Czyż w obliczu 1050. rocznicy Chrztu Polski nie nadszedł czas na zerwanie z wszelkimi zbrodniami na naszej polskiej Ziemi, aby spełnić śluby Króla Jana Kazimierza i Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego autorstwa Prymasa Tysiąclecia?

Polsko, nasza umiłowana Ojczyzno – bądź katolicką
w swoim sumieniu i odrzuć wszelki grzech zbrodni na niewinnych Polakach: „poczętych wskutek gwałtu”, „niepełnosprawnych”, „zagrażających życiu i zdrowiu matki” i unicestwianych w pierwszych dniach wskutek aplikacji śmiercionośnej „pigułki”, bo tylko wtedy będziesz Polską na miarę Boga, Krzyża Chrystusowego, Kościoła św. i swojej pierwotnej oraz od samego Stwórczego Ducha Boskiego otrzymanej godności


Nauczanie papieskie zmierza w tym kierunku, aby uświadomić nam, że jakakolwiek relatywizacja grzechu ma u swoich podstaw relatywizację wiary w Boga oraz Jego Słowa, Przykazania i Sakramentu św. Stąd należy wykorzenić z naszych umysłów wszelkie naleciałości ideologicznych oddziaływań na naszą polską duchowość i katolickość. One nie umożliwiają nam, katolikom, przyjęcia światła Ducha Świętego, który jako Jedyny ukazuje nam pełnię dramatu zła moralnego, degradującego zawsze jednostki i społeczności. Zło nigdy nie jest konstruktywne. Nikt nie buduje swojej tożsamości indywidualnej czy narodowej na złu, ponieważ grzech niszczy, destruuje, a nawet zabija. Czyż śmierć naszego ciała jako kara za grzech pierworodny jest dla nas jeszcze zbyt małym ostrzeżeniem, aby nie deformować prawdziwej nauki Magisterium Kościoła, że kara obiektywna za każdy grzech istnieje i że nikomu nie wolno jej lekceważyć i jej relatywizować, ponieważ zagraża to pełnemu życiu łaski w nas, dzieciach Bożych? Czyż wciąż nie rozumiemy, że Pan Bóg osobiście zesłał kary, aby okazać nam swoje nieskończone miłosierdzie? Wszystko bowiem, co od Boga pochodzi, jest święte. Czemu opieramy się działaniu Jezusa Miłosiernego na naszej Polskiej Ziemi, który wciąż na nowo mówi nam, że Jego kary są wyrazem Jego Miłosiernej Miłości?

Święty Jan Paweł II głosi z wielką mocą swojej osobistej wiary Piotrowej: „Działalność Ducha Prawdy, zmierzająca do zbawczego ’przekonywania o grzechu’, spotyka się w ten sposób z wewnętrznym oporem człowieka, jakby nieprzenikliwością sumienia, ze stanem duszy, która jakby utwierdziła się w wolnym wyborze: Pismo Święte zwykło nazywać to ’zatwardziałością serca’. Takiemu nastawieniu umysłu i serca odpowiada poniekąd w naszej epoce utrata poczucia grzechu, której szereg swych kart poświęca Adhortacja Apostolska ’Reconciliatio et paenitentia’. Już Papież Pius XII stwierdził, iż ’grzechem tego wieku jest utrata poczucia grzechu’. Idzie ona w parze z ’utratą poczucia Boga’. Czytamy w Adhortacji: ’W rzeczywistości Bóg jest początkiem i ostatecznym celem człowieka, który nosi w sobie Boże ziarno. Dlatego właśnie rzeczywistość Boga odsłania i rozjaśnia tajemnicę człowieka. Nie można zatem spodziewać się, że umocni się poczucie grzechu w odniesieniu do człowieka i wartości ludzkich, jeśli zabraknie poczucia obrazy wyrządzonej Bogu, czyli prawdziwego poczucia grzechu’”. Przedziwnym zbiegiem okoliczności dziejowych Polska staje dzisiaj przed alternatywą przyjęcia pełnej albo dalece zredukowanej nauki o zbawieniu świata przez Jezusa Chrystusa, a także przed alternatywą pełnej nauki Boga i Kościoła św. o prawie i moralności albo dalece zredukowanej, co będzie mieć dokładnie adekwatne skutki świętości i wspaniałości albo nędzy i upadku wielu Polaków. Wybór należy do nas, Polaków i w większości katolików. W tym akcie rozumności i wolności polskiej nikt nas nie wyręczy. Wydaje się jednak czymś pewnym, że bezsprzecznie polską racją stanu po 1050 latach istnienia jako katolicki Naród i dalece na katolickich zasadach utworzone na nim Państwo Polskie jest totalne przyjęcie i wprowadzenie – bez żadnych oporów serc polskich – w Kościele i Państwie w Rzeczypospolitej Polskiej nauki samego Boga i zarazem nauki Magisterium Kościoła św., bo tylko ta nauka zasługuje na miano „doctrina sacra” i gwarantuje Polsce pełne Błogosławieństwo.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/156433, ... ii-24.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 30 kwi 2016, 06:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (25)

Obrazek

Wzorem prawości i sprawiedliwości dla nas, Polaków katolików, w obliczu realności ludzkiej słabości i ludzkich zmagań ze złem grzechów jest Opiekun Jezusa z Nazaretu, Patron Kościoła św. i zarazem Patron robotników, św. Józef, którego wspomnienie zapewne za zrządzeniem Opatrzności Trójjedynego Pana wszechrzeczy rozpoczyna każdy miesiąc maj jako miesiąc poświęcony także specjalnemu kultowi Najświętszej Matki Bożej Maryi, jedynej Osoby ludzkiej, która jako Niepokalana istnieje od momentu poczęcia w łonie świętych rodziców: Anny i Joachima bez jakiegokolwiek grzechu. Nasz Naród katolicki i Ojczyzna, Państwo Polskie i Kościół na naszej ziemi „od Bałtyku po gór szczyty” mają więc w tych Osobach Maryi jako Królowej Polski i Józefa pośród wszystkich pokoleń ludzkości najświętsze przykłady prawych sumień i sprawiedliwych postaw. Rozważmy ten fragment naszych rozpraw nad sumieniem na gruncie kształtu osobistego sumienia św. Józefa.

Ukierunkowanie za św. Józefem woli
wszystkich Polaków, tzn. także woli Państwa Polskiego i woli Kościoła św. w Polsce na Wolę Boga Ojca i Syna, i Ducha Świętego, będącą wieczną „Miłością” – najdoskonalszą opcją wolności polskiej na dobro Miłości Boskiej i ludzkiej oraz najskuteczniejszym antidotum nie tylko na unikanie, lecz także na przezwyciężenie wszelkiego zła w Rzeczypospolitej


Święty Jan Paweł II naucza w encyklice o Duchu Świętym, iż „wedle świadectwa początku, grzech w swoim pierworodnym wymiarze kształtuje się w woli – oraz w sumieniu – człowieka przede wszystkim jako ’nieposłuszeństwo’, czyli jako sprzeciw woli człowieka wobec woli Boga”. Praca duchowa Państwa i Kościoła w Rzeczypospolitej nad wolą ludzką swoich obywateli i wiernych jest istotna i konieczna, jeśli pragniemy przynależeć do narodów i społeczeństw o najwyższym poziomie kultury prawno-moralnej. Co stanowi fundament tego niezbędnego i jakże owocnego wysiłku ducha naszego Narodu? Pierwszą i decydującą kwestią jest ustawienie wolnej woli człowieka na wieczną Wolę Boskiego Stwórcy. Dlaczego? Ponieważ Pan Bóg jako wieczna „Miłość” chciał nas, Polaków, w swojej odwiecznej Woli, będącej zarazem wieczną „Miłością”, umiłował nas i stworzył nas z „Miłości” oraz dla „Miłości” wiecznej jako ten Naród. Stąd Polska była i jest wtedy wielka, kiedy swoją narodową wolność traktuje jako drogę ku Miłości Boskiej oraz ku miłości bliźnich, czego przykładem jest fragment preambuły Unii Horodelskiej jednoczącej Królestwo Polskie z Wielkim Księstwem Litewskim w 1413 roku na najdoskonalszej, czyli najbardziej godnej człowieka i zarazem najbardziej twórczej i bezpiecznej zasadzie miłości: „Wiadomo wszystkim, że nie dostąpi łaski zbawienia, kto nie będzie wspierany tajemnicą miłości, która nie działa opacznie, która promienieje własną dobrotą, zwaśnionych godzi, pokłóconych łączy, odmienia nienawiście, uśmierza gniewy i dodaje wszystkim pokarm pokoju, rozproszone zbiera, znękane krzepi, nierówne gładzi, krzywe prostuje, wszystkie cnoty wspomaga, a żadnej nie szkodzi, miłuje wszystko i, jeśli kto pod jej skrzydła się schroni, znajdzie bezpieczeństwo i nie będzie się obawiał znikąd napadu; przez nią prawa się tworzą, królestwa rządzą, miasta porządkują i stan Rzeczypospolitej do najlepszego końca dochodzi; ona się we wszystkich cnotach wybornie mieści, a kto nią pogardzi, ten wszystko utraci”. Także naszym pokoleniom Polaków najbardziej potrzeba odwagi miłości jako niewyczerpanego źródła wszystkich pozostałych ideałów – w tym też i sprawiedliwego prawa polskiego, które jest na dobrej drodze, aby po totalnym zakazie aborcji jako najtragiczniejszego aktu nienawiści względem niewinnego dziecka poczętego w sercu swojej matki uczynić Polskiego Prawodawcę wzorem dla pozostałych Prawodawców globu. Takie męstwo wykazał św. Józef, który „był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał” Maryi, swojej Małżonki, która poza wiedzą Józefa, wskutek działania Ducha Świętego, okazała się brzemienną, „narazić na zniesławienie” i dlatego „zamierzał oddalić Ją potajemnie”. Na pomoc decyzji dobrej wolnej woli głęboko wierzącego Józefa wychodzi sam Bóg poprzez anioła, który oznajmia mu narodziny „Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. Odwieczny Pan wychodzi naprzeciw tylko woli ludzkiej, która poszukuje, realizuje i broni Boskiej Woli i Jej planów. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Bożą Wolą dla Polski dzisiaj jest całkowite zerwanie ze zbrodnią na dzieciach poczętych i jako takich niewinnych w łonach matek polskich. Tylko w takim Państwie może następnie realizować się prawo, sprawiedliwość, dobro wspólne i miłość na miarę Boga i na miarę człowieka. Tylko w tak urządzonej wolnościowo i prawnie Rzeczypospolitej Polskiej rodzi się sam Bóg w sercach Polaków, podobnie jak w sercach Maryi i Józefa, których wolność permanentnie zakorzeniona jest w Najwyższym. Przyjście zaś Jego w granice naszych wolnych serc i naszego suwerennego Państwa w akcie Chrztu Polski w osobie Mieszka I oznacza przyniesienie naszemu Narodowi „zbawienia”, które tylko ON jeden może Polsce ofiarować, co doskonale rozumieli i konsekwentnie wcielali w codzienność ówczesnej Rzeczypospolitej św. Królowa Polski Jadwiga wraz ze swoim mężem Władysławem Jagiełłą i wiele pokoleń ochrzczonych synów i córek naszej rodziny narodowej.

Wykorzenić z polskich dusz wszelkie formy
odrzucenia Prawdy Boskiej objawionej najpełniej w Synu Bożym i zarazem Człowieczym Jezusie Chrystusie, aby powrócić jako Polacy katolicy do „odwiecznego Prawa” Boga – „źródła wszelkich praw, jakie rządzą światem” (św. Jan Paweł II), aby ocalić Polskę


Papież Polak nie ma wątpliwości, że warunkiem dobrego i godnego człowieka prawodawstwa i prawa jest pełny powrót człowieka grzesznego w swoim rozumie, sumieniu, wolności i całej osobie do Świętego Zbawiciela Jezusa, ponieważ „to pierworodne nieposłuszeństwo zakłada odrzucenie – a co najmniej odsunięcie prawdy, zawartej w Słowie Bożym, stwarzającym świat. Jest to zarazem Słowo, które było ’na początku […] u Boga’, które ’było Bogiem’, i bez którego ’nic się nie stało, co się stało’: albowiem ’świat stał się przez Nie’. Jest to Słowo, będące również odwiecznym Prawem, źródłem wszelkich praw, jakie rządzą światem, a zwłaszcza czynami ludzkimi”. Polska zatem jest dziełem tegoż Boskiego Kreatora i nie można jej doprowadzić do doskonałości prawno-moralnej na innej drodze jak tylko w Jezusie Chrystusie, będącym zarazem „Źródłem” i „Celem” prawa jako prawa. To oznacza, iż tylko w posłuszeństwie Prawu, którym jest sam Bóg, człowiek, naród i państwo mogą osiągać swoje doskonałości prawno-moralne. Każdorazowa próba odrywania prawdy o Polsce, prawie polskim czy prawdy o poczętym dziecku a nienarodzonym i jego nietykalnym prawie do życia – darze Boskiego Prawodawcy jest próbą załamania wszelkiego porządku w polskiej państwowości, która tylko dlatego przeżywa swój kryzys konstytucyjny, gdyż wielu polskich prawników usiłuje dzisiaj oderwać prawo polskie od Boskiego źródła prawa i niejednokrotnie w stanowieniu i orzekaniu o prawie odrzuca normy Dekalogu jako wielki dar prawny dla wzrostu moralnego Polaków w doczesności, ale służącej ostatecznie ich życiu i szczęściu wiecznemu, co przecież ojcowie Unii Horodelskiej postawili sobie jako najważniejszy cel Państwa: „[…] niech się nie zdaje, że starając się tylko o pożytki doczesne, zaniedbujemy największego szczęścia; niech nie doznamy zatracenia tam, gdzie darów błogosławieństwa i nagrody wiecznej czekamy; […] Należy pilnie uważać, aby dając ludziom cielesne dobrodziejstwa, rozmyślali i nad tym, jakbyśmy mogli dać i niebieskie pokarmy i wskazać drogę wiecznej szczęśliwości temu, komu udzielamy na tym świecie obfitości w rzeczach przemijających, by mogli i tutaj doznać pomocy naszej szczodrobliwości i jednocześnie dostąpić w wykonaniu naszych wskazówek przyszłej chwały w zbawieniu świata”. Jednym z koronnych dowodów świadomego i wolnego ukierunkowania się Prawodawcy Polskiego na Boskie Prawo będzie zagwarantowanie każdemu Polakowi i każdej Polce, począwszy od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci, prawa do życia, a to oznacza konieczność wyeliminowania przypadków legalnej aborcji. Prawda o każdym człowieku pochodzi od Stwórcy i o każdego upomni się Pan Bóg w wieczności u każdego państwowego prawodawcy. Polscy Parlamentarzyści, nie lękajcie się afirmować pełni prawdy o Bogu i pełni prawdy o człowieku oraz nigdy nie odrzućcie którejkolwiek z nich, bo załamiecie prawdę o prawie do życia każdego, a tym samym załamiecie marsz polskich pokoleń ku niebiańskiemu szczęściu i popełnicie zbrodnię na swoim Narodzie, któremu zobowiązaliście się „służyć”, co dość często słusznie podkreślacie i wyznajecie. Miejcie Maryję i Józefa z Nazaretu za Świętych, dla których żyć oznaczało pełnić „Wolę Pana” na świętej służbie. Jeżeli jednak nie będziecie mieć wystarczająco męstwa do znowelizowania prawa polskiego, aby zakazywało absolutnie aborcji, to niestety, ale rozminiecie się istotnie ze swoją przysięgą poselsko-senatorską i narazicie obiektywnie swoje osobiste i narodowe losy wraz z całym Państwem Polskim na dramat upadku, a nawet rozpadu nie tylko samej struktury Państwa, lecz także dobra samego Narodu.

Przyjęcie łaski wiary w Chrystusa Pana
w Chrzcie św. Mieszka – dodatkową pomocą Boga dla Polski na drodze do pełnej doskonałości życia, prawa i państwa, zaś niewiara podstawą zakłamania i zniewolenia polskiej racjonalności, wolności, prawości, sprawiedliwości w Narodzie i Państwie, skutkujących m.in. zabójstwem niektórych dzieci poczętych w Polsce


Maryja – nasza Królowa, a także Józef okazują się ludźmi wielkiej wiary i poprzez wiarę tym bardziej prawdziwi, wolni, prawi i święci, ponieważ wiernie współpracują z łaską, która nimi we wszystkim kieruje. Dlatego też Ojciec Święty Jan Paweł II ukazuje grozę niewiary jako skutek duchowego nieładu człowieka w jego rozumności, wolności i prawie, co nazywa złem „grzechu”: „Kiedy więc Chrystus mówi w przeddzień swojej męki o grzechu tych, którzy ’nie uwierzyli w Niego’, wówczas ta Jego wypowiedź, pełna bólu, jest również jakby dalekim echem nowego grzechu, jaki swym pierworodnym kształtem wpisuje się ponuro w tajemnice stworzenia. Mówi bowiem tak nie tylko Syn Człowieczy, ale równocześnie Ten, który jest ’Pierworodnym wobec każdego stworzenia’, ’w Nim (bowiem) zostało wszystko stworzone […] przez Niego i dla Niego’. W świetle tej prawdy rozumiemy, że ’nieposłuszeństwo’ zakłada w tajemnicy początku poniekąd tę samą ’niewiarę’: to samo ’nie uwierzyli’, jakie powtórzy się w odniesieniu do tajemnicy paschalnej. Oznacza ono bowiem odrzucenie, a przynajmniej odsunięcie prawdy zawartej w Słowie Ojca. Odrzucenie to wyraża się w czynie jako ’nieposłuszeństwo’ dokonane na skutek pokusy, która pochodzi od ’ojca kłamstwa’. U korzenia ludzkiego grzechu leży więc kłamstwo jako radykalne odrzucenie prawdy zawartej w Słowie Ojca, poprzez które wyraża się miłująca wszechmoc Stwórcy. Jest to wszechmoc i zarazem miłość ’Boga Ojca, Stworzyciela nieba i ziemi’”. Z tej nauki św. Jana Pawła II jasno wynika, że u samych podstaw zła względem drugiego człowieka stoją zdeprawowane: rozum, sumienie ludzkie, wolność oraz wszystkie skutki ludzkiego, ale zdeprawowanego działania – łącznie z prawną odmową do zaistnienia wielu Polaków poczętych w sercach swoich matek. Taka postawa jest nie tylko odrzuceniem i pogardą dla wielkiej i nietykalnej godności nienarodzonych pokoleń naszego Narodu, lecz jest to również pogarda dla Boga, pogarda dla Ojczyzny jako domu dla wszystkich Polaków, pogarda dla prawdy o Kościele, pogarda dla prawa, ponieważ „prawo aborcji” jest skutkiem istotnie zdeprawowanego umysłu i istotnie zdeprawowanej wolności deprawatorów. Państwo Polskie jako dzieło ludzkie i wsparte Boską łaską od ponad 1000 lat jest państwem dla wszystkich Polaków – nie tylko dla narodzonych. Tę świadomość Boskiego pochodzenia władzy naszego Narodu w Państwie reprezentuje we wspomnianym dokumencie Władysław Jagiełło, „z bożej łaski król polski”, który wiedząc, iż Polska „po przejęciu z natchnienia Ducha Świętego światła wiary katolickiej dostąpiła korony Królestwa Polskiego”, nade wszystko „dla pomnożenia chrześcijańskiej wiary oraz dla dobra i pożytku ziem naszych”, nie tylko sam osobiście przyjął ten dar Boży w postaci wiary katolickiej, ale też jako dobry władca troszczył się o niego w duszy naszych narodów: litewskiego i polskiego i bronił go z gotowością do ofiary życia. Ta kultura rozumienia polskości, tzn. prawa i państwowości, jest na wskroś katolicka i bazuje na syntezie natury i łaski jako pełni życia narodowego i państwowego i dlatego też król wyznaje dalej: „Szczodrobliwą dłonią zlewając łaski na podległe naszemu panowaniu ziemie litewskie i ich mieszkańców, usiłowaliśmy zawsze stan i warunki ich bytu poprawić; gorąco pragnęliśmy utwierdzić i ugruntować ich na zawsze w wierze przyjętej, aby Najwyższy, za którego zrządzeniem, a przez nasze staranie otrzymali światło wiary, wzmocnił ich łaską swoją ku chwale i czci imienia swego i pomnożeniu swej wiary katolickiej. Jak dawnej zasilaliśmy ich często darami szczodroty naszej, tak obecnie chcemy duchownymi łaskami ich ożywić, a prawem i pracą tym pewniej ich ująć”. Polska katolicka to Polska, która zarówno w porządku natury, jak też i w porządku łaski Bożej opowiada się za prawem Bożym wpisanym w każde polskie sumienie ochrzczone i nieochrzczone, aby służyło życiu ludzkiemu od poczęcia aż do naturalnej śmierci, jak czynili to Matka Najświętsza i św. Józef, narażając życie, aby ratować cudowne „Dziecię Jezus” przed okrutnym i dążącym do zabicia Syna Bożego jako niemowlęcia Herodem. Niech Polska będzie zawsze Chrystusowa. Niech katolicka Polska nigdy nie opowie się za opcją Heroda, czyli za śmiercią drugiego jako niewinnego niezależnie od jakiegokolwiek etapu jego istnienia i rozwoju jako człowieka. Prawodawco Polski, usuń z prawa polskiego Herodowe prawo śmierci dla niektórych nienarodzonych, ponieważ pochodzisz od Chrystusa, a nie od obciążonego licznymi zbrodniami króla Heroda. Niech Polska otwiera się na łaskę Boga i współpracuje z nią, przyjmując każde nowe życie Polek i Polaków, karmi je jak dobra matka, rozwija je jak najlepsza nauczycielka i wychowawczyni oraz chroni je przed wszelkim niebezpieczeństwem, jak czynią to polskie orły ze swoimi pisklętami, a wszystko w tym celu, aby katolicka Polska była „rzeczywistym królestwem” Jezusa Chrystusa jako Króla Nieba i Ziemi, w tym także Polski, oraz Maryi jako Królowej Polski z Jasnej Góry i św. Opiekuna Polski Józefa z Kalisza.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/156895, ... ii-25.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 07 maja 2016, 07:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (26)

Obrazek

W czym tkwi tajemnica wielkości i doskonałości sumień ludzkich? Na jakiej drodze dochodzi do oczyszczenia nieprawości sumienia człowieka? Czy istnieje konieczność usunięcia zła z rozumu praktycznego ludzi, nazwanego sumieniem, a tym bardziej z rozumu człowieka, względnie narodu ochrzczonego takiego jak Polska w 1050. rocznicę Chrztu Polski? Czy stać nasze pokolenia Narodu na życie godne Ofiary i Krzyża Jezusa Chrystusa jako Odkupiciela, co oznacza również mężne zerwanie ze złem śmiertelnym – w tym także z szatańskimi aktami dzieciobójstwa w sercach polskich Matek?

Otworzyć Polskę na zbawienną łaskę Chrystusa Zbawiciela – fundamentem polskiej drogi w naszym Państwie i Kościele ku Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu oraz ku doskonałej wolności od „martwych uczynków”, a w szczególności od wielomilionowego zabójstwa dzieci poczętych w polskich Matkach

Polska ochrzczona potrzebuje konkretyzacji życia Prawdą Chrystusa w sensie Jego odkupieńczej Ofiary Krzyżowej, dzięki której Syn Boży poprzez Ducha Świętego uwolnił wraz z Bogiem Ojcem wszystkie pokolenia naszego Narodu od takiego zła grzechowego, które zdeprawowało nasze polskie sumienia. Dlatego św. Jan Paweł II w swoim nauczaniu o sumieniu katolickim przywołuje tę Prawdę, że Chrystus ze względu na przebłaganie Ojca w Niebie w mocy Ducha Świętego oczyszcza sumienia, aby na nowo stały się godne przyjaźni z wiecznie Dobrym Bogiem i Panem: „Wartość odkupieńczą ofiary Chrystusa wypowiedział w bardzo znamiennych słowach Autor ’Listu do Hebrajczyków’; odwoławszy się do ofiar Starego Przymierza, w których ’krew kozłów i cielców […] sprawia oczyszczenie ciała’, dodaje: ’o ileż bardziej krew, Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu?’. Jakkolwiek zdajemy sobie sprawę z innych możliwości interpretacji, to jednak rozważania o obecności Ducha Świętego w całym życiu Chrystusa pozwalają nam dostrzec w tym tekście jakby zachętę do refleksji nad obecnością tegoż Ducha w odkupieńczej ofierze Słowa Wcielonego”.

Z jednej strony świadome i wolne odrzucenie zła jest wyrazem mądrości Polaków, polegającej na uszanowaniu i uwielbieniu Świętej Krwi Chrystusa Zbawiciela jako racji uwolnienia Polski ze zła niewoli grzechowej, a z drugiej strony jest uznaniem kształtu sumienia ludzkiego jako zaprzyjaźnionego z Chrystusem za wzorcowe i godne Polaków katolików. Czy zatem jakikolwiek mądry, prawy i sprawiedliwy Polak może wtedy ocalić nieskazitelność sumienia, za które Wcielony Syn Boga Ojca i Niepokalanej Matki Maryi – Królowej Polski – oddał swoje Bosko-ludzkie Życie, gdy godzi się, co więcej ustanawia, względnie zachowuje w polskim prawodawstwie prawo uśmiercania niewinnych dzieci poczętych? Czyż ta postać „prawa” jako największego bezprawia w porządku natury w Rzeczypospolitej Polskiej nie woła o „pomstę do Nieba” i nie jest najgłębszym zranieniem samego Boskiego Odkupiciela i pozbawieniem życia niewinnych Polek i Polaków w łonie swoich Matek?

Papież Polak woła dzisiaj już nie z placu Zwycięstwa w Warszawie z 1979 roku, lecz z „okna Domu Ojca” (Joseph kardynał Ratzinger) w Królestwie Niebieskim jakże aktualnymi słowami: „Niech zstąpi Duch Twój, niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze Ziemi, tej Ziemi!”

Permanentnie, począwszy od pierwszej encykliki „Redemptor hominis”, aż po ostatnie tchnienia jego ziemskiego życia i dopełniania się jego osobistej ofiary, Jan Paweł II nie ustaje w głoszeniu Chrystusa, który jako jedyny jest Mesjaszem świata i Polski. Kto zatem usiłuje w jakikolwiek sposób, a także prawnie i moralnie „omijać” Zbawiciela i Jego Boskie prawo: „Nie zabijaj”, ten rozmija się sam z Najwyższym Panem, a jeżeli kieruje Państwem czy Kościołem, to nadmienione społeczności rozmija z Bogiem i tym samym z własnym narodem. Pozwólmy, inspirowani życiodajną nauką Papieża z Polski, skoncentrować nasze sumienia polskie na świętym darze odpuszczenia grzechów, ale i na uwrażliwieniu, wychowaniu sumień polskich, aby oświecone Duchem Boga Ojca i Syna Bożego nie wybierały opcji zła jako opcji sprzecznej z wiecznie Dobrym Bogiem i zarazem opcji sprzecznej z dobrem wspólnym wszystkich Polaków: „Wypada naprzód skupić się na pierwszych słowach, które mówią o tej ofierze, z kolei zaś osobno na ’oczyszczeniu sumień’, jakiego ona dokonuje. Jest to bowiem ofiara złożona ’przez (= za sprawą) Ducha wiecznego’, który z niej ’czerpie’ moc zbawczego ’przekonywania o grzechu’. Jest to zaś tenże sam Duch Święty, którego zgodnie z obietnicą daną w Wieczerniku Jezus Chrystus w dniu swego Zmartwychwstania ’przyniesie’ Apostołom w ranach ukrzyżowania i ’da’ im Go ’dla odpuszczenia grzechów’: ’Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone’”.

Czyż Polska katolicka 1050 lat po swoim narodowym chrzcie św. nie powinna zerwać ze śmiertelnym złem grzechu? Skoro dalej prawdą jest, że przeżyliśmy też nasze narodowe bierzmowanie, to czyż wolno nam sprzeciwiać się Światłu Bożemu Ducha Niebios, który pragnie w tych dniach oczyszczenia sumień Polaków z wstrząsu serc i umysłów przez wiele lat trwającego w PRL zniewolenia rozlicznymi zabójstwami dzieci nienarodzonych? Ma się jednak wrażenie, że wielu Polaków dzisiaj jeszcze nie zrozumiało, czyli jeszcze zwleka z pozwoleniem Duchowi Świętemu na oczyszczenie ich sumień z zaciemnienia grzechowego, które przeszkadza im zrozumieć, że akt zabicia dziecka także „poczętego wskutek gwałtu”, „niepełnosprawnego” czy też akt zabicia dziecka „zagrażającego życiu i zdrowiu matki”, jest realnym aktem zbrodni i żadnemu państwu ani prawu stanowionemu nie wolno legalizować takiej wielkiej zbrodni na człowieku niewinnym. Ufamy, że polska polityka stanie na wysokości powierzonej jej przez Boga w Niebie i nasz Naród na ziemi misji pełnej prawnej ochrony życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Jeżeli ktokolwiek z polskich Polityków ma wątpliwości, to niech otworzy się na Słowo Jezusa: „Weźmijcie Ducha Świętego”, aby poznać w Jego Świetle prawdę o każdym dziecku poczętym i jego nietykalnym prawie do życia oraz o dramacie pozbawienia takiego dziecka jego prawa do istnienia – i to w majestacie polskiego prawa, co może ponownie kosztować całą Polskę niewolę na wiele stuleci, nie mówiąc o utracie Boga żywego! Polsko, przyjmij każde nowe życie ludzkie, jeśli chcesz być Państwem-Domem dla Ducha Świętego Boga Ojca i Boga Syna, którego wybłagało Ci tyle wiernych pokoleń naszego Narodu, nazwanego słusznie „Polonia semper fidelis”, a także Państwem Prawa Bożego i Sprawiedliwości Bożej, w przeciwnym razie, uśmiercając w mocy zbrodniczego prawa niewinne dzieci polskie, będziesz obiektywnie niesprawiedliwym Państwem tyrańskim i żadna racja nie usprawiedliwi Twoich nieprawości.

Zdumiewa w tym kontekście delikatność działania Bożego Ducha przeciwko grzechowi ludzkiemu, polegająca na tym, że stale uczy nas ona świętości odkupienia przez wielkie zwycięstwo Jezusowej Ofiary: „Tak więc ze strony Ducha Świętego ’przekonywać o grzechu’ – to znaczy zarazem objawiać wobec stworzeń ’poddanych zepsuciu’, a nade wszystko w głębi ludzkich sumień, jak ten właśnie grzech zostaje przezwyciężony w ofierze Baranka Bożego, który stał się ’aż do śmierci’ posłusznym Sługą, który naprawiając nieposłuszeństwo człowieka, dokonuje odkupienia świata. W ten sposób Duch Prawdy, Pocieszyciel, ’przekonywa o grzechu’”. Polska nie będzie tak długo przeżywać pełni swojego zwycięstwa, jak długo wykazywać się będzie prawnomoralnym nieposłuszeństwem Prawdzie Bożej i prawdzie o każdym człowieku – także tym w łonie matki.

Papież Polak wzywa nasz Naród w Państwie i Kościele do odwagi i podjęcia „trudu” pracy nad sumieniem, aby było gotowe do „nawrócenia” z wszelkiej nieprawości – w tym także od tej największej: dzieciobójstwa w majestacie prawa polskiego, jeśli pragniemy jako Polacy prawdziwego wyzwolenia ze zła, a nie tworzenia sobie nawzajem nowych iluzji o odnowie czy reformie Rzeczypospolitej

Tylko w wiekuistej Mocy Ducha Miłości Bożej człowiek ochrzczony rozumie i podejmuje w swojej wolnej woli decyzję odnowy i reformy swojego człowieczeństwa, aby stawało się dzień po dniu godnym Boga i wiecznego życia w szczęśliwości, co nie jest wolne od większych lub mniejszych trudów naszej osoby, ducha, ciała i naszego sumienia.

Tylko chrześcijański człowiek realista dostrzega ten problem i to zadanie do spełnienia, ale podejmuje je ze względu na wartość prawdy o jego życiu, które trzeba przecież nie tylko ocalić, lecz co więcej rozwinąć, jeśli chce się być prawdziwym człowiekiem, zorientowanym na wiekuistą przyszłość z Bogiem, czego przykładem jest Osoba i dzieło Jana Pawła II: „Duch Prawdy, który ’przekonywa świat o grzechu’, spotyka się z owym trudem sumienia ludzkiego, o którym tak sugestywnie mówią teksty soborowe. Ów trud sumienia wyznacza zarazem drogi ludzkich nawróceń: odwrócenie od grzechu, by odbudować prawdę i miłość w samym sercu człowieka.

Wiadomo, że uznanie zła w sobie samym wiele nieraz kosztuje. Wiadomo, że sumienie nie tylko nakazuje i zakazuje, ale sądzi w świetle swoich nakazów i zakazów. Ono jest także źródłem wyrzutów: człowiek cierpi wewnętrznie z powodu zła popełnionego. Czy to cierpienie nie jest jakby dalekim echem tego ’żalu’ z powodu stworzenia człowieka, który w języku antropomorficznym Księga święta przypisuje Bogu? Tego ’wyrzutu’, który wpisując się w ’serce’ Trójcy Świętej mocą odwiecznej miłości, wyraża się bólem Krzyża, w Chrystusowym posłuszeństwie aż do śmierci? Kiedy Duch Prawdy dozwala ludzkiemu sumieniu uczestniczyć w tamtym bólu, wówczas cierpienie sumień staje się szczególnie głębokie, ale też szczególnie zbawcze. Wówczas też, przez taki akt doskonałego żalu, dokonuje się prawdziwe nawrócenie serca: ewangeliczna ’metanoia’”. Zerwanie ze złem grzechu zawsze połączone jest z jakimś „bólem”, ponieważ sumienia nikt z ludzi nie może totalnie zakłamać, ale zjednoczenie tego trudu walki ze złem z Ofiarą i Krzyżem Jezusa daje człowiekowi prawemu moc ducha do przezwyciężenia go. To obiektywne cierpienie pracy nad uszlachetnieniem sumienia nie może być porównane z radością i szczęściem jego wielkich owoców. Polska potrzebuje męstwa w kroczeniu ku pełni nawrócenia sumień Polaków, aby spontanicznie rozsądzali dobro od zła i opowiadali się za dobrem, aby rozsądzali prawo od bezprawia i opowiadali się za prawem, aby rozsądzali sprawiedliwość od niesprawiedliwości i opowiadali się za sprawiedliwością, czyli aby opowiedzieli się za Prawem Wiecznym Boga Objawionego w Chrystusie; za prawem naturalnym, tkwiącym w każdym sumieniu polskim oraz za prawem stanowionym w Rzeczypospolitej Polskiej, ale wyłącznie jako wiernym obrazie tych dwóch poprzednich praw, nigdy sprzecznym z Bogiem i godnością człowieka, każdego człowieka, jak to ma niestety jeszcze miejsce w Ustawie o planowaniu rodziny… z 1993 roku. „Ewangeliczna ’metanoia’” nie jest poniżeniem godności zagubionego pośród jakiejś nieprawdy i zła człowieka, lecz charakteryzuje każdego człowieka katolika, z wyjątkiem Maryi, Matki Bożej i Królowej Polski jako od poczęcia aż po wieki wieków Niepokalanej, każdego jako prawdziwie rozumnego i wolnego, prawego i sprawiedliwego, tzn. światłego w sensie etosu Ewangelii Jezusa Chrystusa, obywatela Państwa Polskiego w porządku natury i zarazem dziecka Bożego Kościoła św. w porządku łaski.

Integralne, czyli obejmujące całe jestestwo wszystkich Polaków nawrócenie ku Bogu Ojcu w Niebie przez Jezusa Chrystusa w mocy Ducha Świętego jest polską racją stanu, fundamentem odnowy i reformy Rzeczypospolitej Polskiej, a także podstawą odnowy Narodów Europy i świata, za które Polska ponosi współodpowiedzialność od momentu Chrztu swojego Praojca Mieszka I. Dopiero Polskę takiego formatu i wierną Świętej Nauce Jezusa z Nazaretu w myśli i sumieniu, słowie i czynie stać będzie nie tylko na przynależność osobową do Boga i Kościoła, lecz także na oczyszczenie Państwa, aby było godne jako praworządne w relacji do każdego człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci do nieustannego czerpania z nieskończonych darów i łask Nieba, dzięki bezcennej i zbawczej Ofierze Krzyżowej Syna Bożego. Skoro Polska w wiecznym Synu Bożym została pomyślana i stworzona przez Boga Ojca wraz Synem i z Duchem Świętym, to odnowa naszego Narodu i Ojczyzny oraz Państwa i Kościoła św. w sensie nas, Polaków katolików, może się realnie dokonać i od ponad 1000 lat faktycznie dokonuje się tylko w tej Boskiej Praracji naszego polskiego istnienia. Trwajmy w Niej, aby być Polską na miarę Boga i Jego Prawa, bo tylko wtedy będziemy też Polską na miarę człowieka jako „obrazu i podobieństwa Boga”.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/157349, ... ii-26.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 14 maja 2016, 09:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31047
Sumienie w nauczaniu św. Jana Pawła II (27)

Obrazek
Pięćdziesiątnica, Jean II Restout, 1732 r. Zdjęcie: / -


Jedną z najważniejszych linii nauczania Kościoła Chrystusowego w Polsce, począwszy od Chrztu Mieszka I aż po Dzień Ostateczny, było i pozostaje głoszenie Prawdy o Duchu Świętym jako Trzeciej Osobie Boskiej. Wszystkim pokoleniom Pasterzy Kościoła w Polsce chodzi przy tym o to, aby nasz Naród katolicki i pozostałych Polaków otworzyć na życiodajne działanie Ducha Boga Ojca i Syna Bożego, którym jest w istocie wprowadzić nas w pełnię Prawdy Objawionej w Osobie i dziele Jezusa z Nazaretu. Można zatem powiedzieć, iż aktualną miarą wiary, nadziei i miłości Polaków ochrzczonych do Jezusa Chrystusa jest ich miara wiary, nadziei i miłości do Ducha Świętego. Czy więc możemy jako Polacy i zarazem katolicy mieć inną miarę Boga, aniżeli tę w Osobie i dziele Ducha Świętego? Czy wolno nam mieć inną miarę świętości, aniżeli tę stale proponowaną przez Świętego Ducha wiecznie Świętego Ojca i wiecznie Świętego Syna Bożego? Czy powinniśmy szukać innej miary Prawa i Prawości, aniżeli tę stale nam i całej Polsce na nowo oferowanej przez Osobę Ducha Świętego jako wespół z Ojcem i Synem Najwyższego Prawodawcy Boskiego? Czyż Sprawiedliwość Ducha Świętego nie powinna w sposób świadomy stać się najdoskonalszą miarą sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej? Czy może nam się powieść sprawa odnowy Państwa, nauki, polityki, ekonomii czy ładu moralnego bez światła i pomocy Ducha Świętego? Czy możemy przezwyciężyć oznaki kryzysu wiary i religii w naszej Ojczyźnie, dystansując się wskutek oddziaływań ideologicznych wewnątrz np. naszej myśli teologicznej czy edukacji nowych pokoleń duchowieństwa względem Tego „Ducha”, który z Woli Bosko-ludzkiej Jezusa ma także sługi Boże Kościoła św. w Narodzie Polskim „wprowadzić w całą Prawdę”?

Wielkie i wciąż aktualne wołanie św. Jana Pawła II o to, aby po bierzmowaniu narodowym każda Polka i każdy Polak był „człowiekiem sumienia”, ale w jego szczytowym formacie, tzn. w Duchu Świętym, jak przeżywa to Matka Boża Maryja jako Królowa Polski

W swoim niezapomnianym przemówieniu w Skoczowie, poświęconym niezwykle ważnej kwestii sumienia, Ojciec Święty z Polski wskazał na właściwy kształt życia człowieka na fundamencie sumienia i wołał o ludzi sumienia w naszej Ojczyźnie, Państwie i Kościele, aby Polska była bogata sumieniem dobrym: „Być człowiekiem sumienia, to znaczy wymagać od siebie, podnosić się z własnych upadków, ciągle na nowo się nawracać. Być człowiekiem sumienia, to znaczy angażować się w budowanie królestwa Bożego: królestwa prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju, w naszych rodzinach, w społecznościach, w których żyjemy, i w całej Ojczyźnie; to znaczy także podejmować odważnie odpowiedzialność za sprawy publiczne; troszczyć się o dobro wspólne, nie zamykać oczu na biedy i potrzeby bliźnich, w duchu ewangelicznej solidarności: ’Jeden drugiego brzemiona noście’. Pamiętam, że powiedziałem te słowa w Gdańsku podczas odwiedzin w 1987 r. na Zaspie”.

Z nauczania papieskiego wynika, że nie można zrealizować jakiegokolwiek ideału czy zasad prawego państwa, jeżeli nie będzie mieć ono ludzi sumienia, jeżeli nie postawi ono w całej rozciągłości swojego bytowania na opcję prawych sumień. Tacy w rzeczywistości są dopiero „owocami” św. sakramentu bierzmowania, czyli zesłania na nich osobiście Ducha Świętego, bez którego nie ma człowieczeństwa, nauki, państwa, prawa stanowionego, polityki, gospodarki i kultury na miarę Boga prawdziwego. Ilustracją tej prawdy jest pamiętne Zesłanie Ducha Świętego na Apostołów i Matkę Najświętszą, Maryję, która jako jedyna od swojego poczęcia aż na wieki w Niebie pozostaje „Oblubienicą Ducha Świętego”, czyli zawsze pozostaje w miłości i przyjaźni z Trzecią Osobą Boską. Historia Polski unaocznia tę prawidłowość, że Naród, który pozwolił się na Wzór Maryi, naszej Królowej Polski, kształtować w sumieniu we wszystkim Duchowi Świętemu, stawał się bohaterem całego globu na oczach rodziny ludzkiej, natomiast wtedy, kiedy odchodził od inspiracji, łaski i nauki Ducha Świętego, popadał w wewnętrzną albo zewnętrzną niewolę. Żadnego ze zwycięstw, także zwycięstwa Solidarności Polskiej nad szatańską ideologią komunizmu zachodnio-wschodniego, pomimo jej olbrzymich zasług, nie można ostatecznie przypisać Polakom, ponieważ zwycięskie pokolenia naszego Narodu otrzymały stosowną łaskę Wszechmocnego Ducha Niebios, przywołanego na naszą „Ziemię” przez Papieża Polaka. Także nasze pokolenia stają przed tym najistotniejszym dylematem, czy współistnieć z Duchem Przenaj- świętszym, czy na własną modłę, a nawet wbrew Duchowi Bożemu tworzyć życie w Polsce, jak czyni to m.in. KOD, dążąc na gruncie anarchistycznej ideologii nihilizmu do odizolowania Polski od Boga, Kościoła i wszelkiego ładu oraz sensu istnienia w Rzeczypospolitej. Ta głęboka „rana” KOD na duchowości współczesnej Polski ukazuje jasno, jak konieczna jest dalsza praca nad sumieniem, aby nie popaść w niewolę szatana – największego przeciwnika Ducha Świętego i zarazem najtragiczniejszego deprawatora sumień. Jak się można zatem przed nim skutecznie obronić?

„Trud sumienia” to świadomy i wolny zwrot człowieka i narodu od zniewolenia przez upadłego i potępionego ducha świata ku „zbawczej miłości” Ducha Świętego. Pozwólmy się jako Polska ochrzczona porwać Temu Duchowi Ojca i Syna, aby być Polską pełną Boga, Polską Kościoła Chrystusowego, Polską godną, Polską mądrą, Polską wolną, Polską prawą, Polską miłości w solidarności, Polską szlachetnej podmiotowości, Polską silnego i sprawiedliwego Państwa, Polską pielgrzymującą ku wieczności szczęścia

Papież z naszego Narodu w swoim nauczaniu Piotrowym nie ukrywa, iż droga ludzkiego sumienia przez ten świat ku Bogu i Niebu jest trudna i znojna, i to dla każdego: duchownego i świeckiego chrześcijanina, ale nie ma żadnych wątpliwości co do jej nieprzemijającej wartości i wprost niebiańskiej sensowności. Dlaczego? Święty Jan Paweł II argumentuje następująco: „Trud ludzkiego serca, trud sumienia, pośród którego dokonuje się owa ’metanoia’, nawrócenie, jest zarazem odzwierciedleniem tego procesu, w którym wyrzut przemienia się w zbawczą miłość, która umie cierpieć. Utajonym szafarzem tej zbawczej siły jest Duch Święty: On, którego Kościół nazywa ’Światłością sumień’, przenika i zarazem wypełnia ’głębię serc’ ludzkich. Przez takie nawrócenie w Duchu Świętym człowiek otwiera się w stronę przebaczenia, w stronę odpuszczenia grzechów.

W całej tej wspaniałej dynamice nawrócenia – odpuszczenia, potwierdza się prawdziwość tego, co św. Augustyn pisze o tajemnicy człowieka, dając komentarz do słów Psalmu ’Abyssus abyssum invocat’ (’Głębia przyzywa głębię’). W stosunku do tej właśnie ’przepastnej głębi’ człowieka, sumienia ludzkiego, wypełnia się posłannictwo Syna i Ducha Świętego. Duch Święty ’przychodzi’ za sprawą Chrystusowego ’odejścia’ w tajemnicy paschalnej: przychodzi w każdym konkretnym fakcie nawrócenia – odpuszczenia, w mocy ofiary krzyżowej; w niej bowiem ’krew Chrystusa oczyszcza sumienia z martwych uczynków’, abyśmy ’służyć mogli Bogu żywemu’”. Ileż fascynujących dla ducha treści kryje się w tym fragmencie encykliki Ojca Świętego o Duchu Świętym! Okazuje się, że człowiek sumienia jest człowiekiem „głębi”, „przebaczenia”, „miłości”, a nade wszystko człowiek sumienia jest człowiekiem opcji Boga i „służby” Bogu i bliźniemu, do czego wprowadza go brama rzetelnego „nawrócenia”. Na tym człowiek dobrej woli niczego nie traci, wręcz przeciwnie – przeżywa zysk, który przechodzi wszystkie jego oczekiwania i tęsknoty, ponieważ jest to zysk wieczny poprzez zdobycie na nowo w sakramentalnie doświadczonym nawróceniu Ducha Świętego jako Ducha-Stwórcę aniołów i ludzi, całego kosmosu i wszystkich istot, czasu i wieczności. Czyż cała polska racja stanu może być inna aniżeli racja Osoby i dzieł Ducha Ojca Niebios i zarazem Ducha wcielonego Syna Bożego i Człowieczego, w którym Polska uzyskuje pełnię swojej godności, poznaje pełnię Mądrości, doświadcza pełni Wolności, przeżywa pełnię Prawa, otrzymuje pełnię Miłości solidarnej Miłosiernego Pana-Zbawiciela oraz zapowiedź pełni polskiego szczęścia w Królestwie Niebieskim?

Obronić wszystkie sumienia Polaków przed odrzuceniem Boga, czyli przed grzechem przeciw Duchowi Świętemu – być może najważniejszą misją polskiego systemu obronnego

Zarówno dla Państwa Polskiego, jak i dla Kościoła świętego w Polsce budowanie solidnego systemu obronnego – także, ale nie wyłącznie w sensie militarnym – jest czymś przynależnym do istoty polskości dzisiaj. Dlaczego? Z jednej strony świadomość nietykalnej wartości np. każdej osoby ludzkiej i całego Narodu, a z drugiej strony istnienie szeregu niebezpieczeństw w postaci różnorodnego zła dla ich bytowości z wewnątrz i zewnątrz obligują Państwo i Kościół w Rzeczypospolitej Polskiej do odpowiedzialności za to wielkie dobro i Boga, i ludzi, i całej Ojczyzny. Jednak u samych podstaw wszystkich zagrożeń razem wziętych stoi wystąpienie niektórych Polaków przeciwko Duchowi Świętemu. Czym ono właściwie jest? Jan Paweł II naucza, że taki protest przeciwko Bogu „jest to stan duchowego upadku, gdyż bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu nie pozwala człowiekowi wyjść z samozamknięcia i otworzyć się w kierunku Boskich źródeł oczyszczenia sumień i odpuszczenia grzechów”. Czyż sprawa pełnej ochrony prawnej dzieci poczętych w Polsce nie należy do tego typu zagadnień? Czyż zwątpienie wielu Polaków w pełne, nietykalne i niezbywalne prawo do życia każdego bez wyjątku dziecka poczętego w sercach polskich Matek w Rzeczypospolitej nie jest jedną z postaci grzechów przeciwko Duchowi Świętemu, który na przestrzeni wieków podarował Polsce wszelkie poznanie prawdy o człowieku w łonie matki i dlatego ma On prawo oczekiwać od Polskiego Prawodawcy nowelizacji ustawy zezwalającej na zabójstwo dziecka poczętego. Pozwólmy Duchowi z Nieba oczyścić nasze polskie sumienia i nie zamykajmy się na Jego Boskie działanie w tym i innych względach, abyśmy tworzyli Polskę Ducha Świętego, tzn. Polskę czystych sumień, Polskę wolną od grzechu, czyli od zła wbrew wszelkiej logice naszego rozumu, a nade wszystko przeciwko Rozumowi Ducha Ojca i Ducha Syna. Tylko w Mocy Ducha Świętego Polska jest i pozostanie bezpieczną: wewnętrznie i zewnętrznie, natomiast Polska obciążona wewnętrznie jakąkolwiek zbrodnią przeciwko niewinnym istotom będzie niestety, pomimo wzrastającej siły politycznej i militarnej, Polską narażoną na szereg niebezpieczeństw, w tym także na największe niebezpieczeństwo utraty Państwa.

Kościół Chrystusowy w naszej Ojczyźnie – Najwspanialszym Orędownikiem polskiej sprawy przed Tronem Ducha Świętego, najlepszym Przyjacielem wszystkich sumień Polaków i wiernym Sługą pełnego życia Polaków i Polski w Bogu w Trójcy Przenajświętszej

Święty Jan Paweł II przypomina nam prawdę o Kościele, który bezpiecznie przeprowadza pokolenia naszego Narodu ku Bogu i Niebu. Słowiański Papież naucza o Kościele jako strażniku prawości dzieci Bożych: „Kościół przeto nie przestaje błagać Boga o tę łaskę, ażeby nie zanikała prawość ludzkich sumień, aby nie tępiała ich zdrowa wrażliwość na dobro i zło. Prawość i wrażliwość jest głęboko związana z wewnętrznym działaniem Ducha Prawdy. W tym świetle szczególnej wymowy nabierają takie wezwania Apostoła, jak: ’Ducha nie gaście’, ’nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego’. Nade wszystko jednak Kościół nie przestaje z największą żarliwością błagać o to, ażeby w świecie nie narastał ten grzech, który Ewangelia nazywa bluźnierstwem przeciw Duchowi Świętemu; ażeby, przeciwnie, grzech ten cofał się w duszach ludzkich – a pośrednio w całych środowiskach i w różnych społeczeństwach – ustępując miejsca otwartości sumień, nieodzownej dla działania Ducha Świętego. Kościół błaga, aby ten groźny grzech przeciw Duchowi Świętemu ustępował miejsca świętej gotowości przyjmowania misji Pocieszyciela, gdy przychodzi On, by ’przekonywać świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie’”.

Ci, którzy w Polsce spychają pozycję Kościoła świętego na margines życia społecznego i kulturowego, a nawet poniżają go i godzą w jego świętość, usiłując go całkowicie usunąć z Rzeczypospolitej, popełniają wielkie zło kłamstwa i niesprawiedliwości oraz zamykają wielu uległym tym i innym ideologiom Polakom drogę do doskonałości sumienia, która bez stałej pomocy i współpracy człowieka z Kościołem jest nieosiągalna. Nie pozwólmy marginalizować Kościoła, bo to byłaby marginalizacja samego Ducha Świętego, a ta byłaby podstawą nowych dramatów Polski i Polaków. Przecież bez Boga Stworzyciela nie zaistniałaby Polska i Polacy! Dlatego też koncepcja Polski bez Kościoła świętego jest próbą zniszczenia Polski. Aby nie ulec tym pokusom ponownej satanizacji Polski, wsłuchajmy się uważnie w tegoroczną uroczystość Zesłania Ducha Świętego w niebiański głos Następcy św. Piotra z naszej Ojczyzny Polski, który wybrzmiał we wspomnianym Skoczowie, i zrealizujmy go jak najdoskonalej, aby Polska była prawdziwą Polską Ducha Świętego, a Polak prawdziwym Polakiem Ducha Świętego: „Czas próby polskich sumień trwa! Musicie być mocni w wierze! Dzisiaj, kiedy zmagacie się o przyszły kształt życia społecznego i państwowego, pamiętajcie, iż zależy on przede wszystkim od tego, jaki będzie człowiek – jakie będzie jego sumienie. Dlatego wołamy:

’Przybądź, Duchu Święty […].
Przyjdź, Światłości sumień! […]
Obmyj, co nieświęte,
oschłym wlej zachętę.
Rozgrzej serca twarde,
prowadź zabłąkane […].
Przyjdź, Światłości sumień!’”.

Ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Prawa KUL

http://www.naszdziennik.pl/mysl/157851, ... ii-27.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 80 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /