Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Świat uporządkowany
PostNapisane: 05 wrz 2014, 19:47 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Znamy powiedzenie, "gdy Bóg jest na pierwszym miejscu wszystko inne jest na właściwym miejscu".
Świat może być uporządkowany, tylko wtedy gdy jest rozumiany jako całość. Całość to znaczy część przyrodzona i część nadprzyrodzona.
Słowo "część" użyłem tylko dla lepszego zrozumienia świata jako całości przyrodzonej i nadprzyrodzonej.
Oba światy przyrodzony i nadprzyrodzony tworzą organiczną całość, są jednością, nie ma podziału.
Obecnie istniejący podział jest wynikiem pośredniowiecznych doktryn i ma na celu odsunięcie tego co nadprzyrodzone zarówno od tego co przyrodzone, jak i od naszej świadomości.
Od czasu Renesansu mnożą się jak grzyby po deszczu doktryny przewracające naturalny ład świata i wprowadzające coraz to inne ograniczenia, zaciemnienia, przeinaczenia.
W coraz mniejszym stopniu żyjemy w świecie rzeczywistym, a coraz bardziej świat w którym żyjemy ma przebarwienia ideologiczne.
Coraz mniej jest ładu, a coraz więcej obłędu. Przypomnijmy sobie najbardziej znane obłędy ideologiczne: nazizm i komunizm, a obecnie relatywizm, genderyzm, feminizm i wszelkie zwyrodniałe homokombinacje.
Ideologie nie są potrzebne ludziom, bo po co?
Za ideologiami optują głównie potężne grupy zorganizowane w różne loże masońskie i wszelkiego rodzaju potężne gospodarczo - ekonomiczne lobby.
To one są odpowiedzialne za nieład i bezsens współczesnego świata.


Ile boskości, a ile cesarskości w polityce?

Autor: CzarnaLimuzyna, 18 sierpnia 2014

Jakiś czas temu przez przypadek natrafiłem w sieci na ciekawy artykuł. Zawarte w nim treści wykraczają poza schemat przyjętych potocznie stereotypów, dystansując jakością poppolityczny bełkot. Autor napisał go zainspirowany debatą odbytą pomiędzy marcem a majem 2011 r. pomiędzy politycznym mentorem Władimira Putina, kremlowskim guru Aleksandrem Duginem a profesorem Olavo de Carvalho, dyrektorem The Inter-American Institute.

O ile Aleksander Dugin stał się bardziej znany od momentu rozpoczęcia wojny na Ukrainie, o której mówił kilka lat temu, o tyle profesor Olavo de Carvalho pozostaje do dziś nieznanym myślicielem.

Z powodu, który czytelnik znajdzie na końcu tekstu, postanowiłem uczynić z fragmentu artykułu motto mojego wpisu oraz dodać polski kontekst.

„Jednym z takich przestarzałych aksjomatów, którego kurczowo trzymają się politolodzy, jest geopolityka, a właściwie jej absolutyzacja w pewnych, dość skądinąd znaczących, kręgach. Geopolityka – o ile może trafnie opisywać aktualny stan rzeczy – popada w prowadzący na manowce pseudonaukowości błąd, polegający na nadawaniu bytom stricte geograficznym – państwom, narodom, imperiom itp. – podmiotowości politycznej, czy wręcz statusu ontycznego. Jest to podejście – zdaniem brazylijskiego profesora – całkowicie błędne. Ani państwa, ani narody, ani imperia, ani tym bardziej klasy społeczne nie są podmiotami polityki. Polityka międzynarodowa czy realna geopolityka jest efektem działania struktur o wiele trwalszych aniżeli struktury o charakterze prawnomiędzynarodowym czy geograficznym.

Najważniejszy jest oczywiście czynnik ludzki, czyli kto konkretnie na danym terenie sprawuje władzę. Stąd, warunkami niezbędnymi dla uznania danej organizacji politycznej czy grupy interesu za podmiot historii i podmiot polityki są: posiadanie długofalowych bądź stałych celów politycznych, zdolność realizacji celów politycznych, która przekracza czas biologicznego życia swoich indywidualnych uczestników, umiejętność dostosowania strategii politycznej do zmiennych warunków otoczenia i wreszcie – zdolność do zapewnienia ciągłości kadrowej, do reprodukcji własnych struktur organizacyjnych. Powyższe warunki spełniają tylko: religie uniwersalne, organizacje inicjacyjne i ezoteryczne (loże masońskie itp.), dynastie królewskie i arystokratyczne, ruchy i partie o charakterze ideologiczno-rewolucyjnym. I last, but not least, byty duchowe – Bóg, anioły i demony”. (1)

Pytania o Polskę

W tym momencie, wracając do spraw polskich, zacznę od pytania: jakim rodzajem bytu była, i na jakim fundamencie wyrosła I Rzeczpospolita? Co uczyniło z niej część składową podmiotu historii i podmiotu polityki?

Co stanowiło istotę polskości i dzięki czemu polskość, nie tracąc nic ze swojej istoty, została przekroczona, stając się częścią uniwersalnego kodu cywilizacyjnego na ogromnym obszarze Europy Środkowo-Wschodniej?

Czy odwołanie do Boga (lewicowa mantra: „wtrącanie się Kościoła do polityki”) dziś kłopotliwe, wstydliwe i niezrozumiałe, a wówczas normalne, odnawiane w codziennych inwokacjach, miało wpływ na rzeczywistość, w tym polityczną?

Jaki sens mają słowa papieża Franciszka: „Kto nie modli się do Boga, modli się do diabła”?

Trudno odwoływać się do Boga w polityce oraz trudno to zrozumieć, szczególnie tym politykom, którzy nie odwołują się do niego w życiu prywatnym. Rytualny pozór: „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek” został zastąpiony nową demoliberalną tradycją: Diabłu świecę, a Bogu co najwyżej prywatny ogarek.

Pytanie o Boga budzi konsternację, ponieważ jest pytaniem docierającym najgłębiej. Jest pytaniem nie tylko o sens polityki, lecz o sens życia w ogóle, a ten mamy przecież ułożony w niewolniczy algorytm w oparciu o zasadę, która według słów Thomasa Molnara jest „wolnością świni do spróbowania wszystkiego”.

„Kiedy Kościół przyjął status lobby, nie tyle przyjął równość, co otworzył drzwi dla religijnego statusu innych lobbies. W każdym społeczeństwie istnieje pewien centralny kult i jeśli pozycji tej nie zajmie Kościół, to zajmie ją jakieś inne lobby”.

„W skrócie: jeśli centralnej pozycji w społeczeństwie nie zajmie Kościół katolicki, to postara się ją zająć inny system religijny: światopogląd humanistyczny, światopogląd wolnomularski, światopogląd sekciarski, światopogląd liberalny czy socjalistyczny”. /Thomas Molnar/

Myślę, że w tym można znaleźć odpowiedź, dlaczego Polska straciła status podmiotu, a tym samym możliwość wpływu na swój los.

Ile boskości, a ile cesarskości w polityce?

Thomas Molnar, którego cytaty zaczerpnąłem z książki „Bilans u schyłku wieku”, zwraca uwagę, że cesarz Konstantyn „wybierając” między religiami imperium właśnie w religii Chrystusa dostrzegł najbardziej realną gwarancję przetrwania cesarstwa, co w późniejszej praktyce okazało się uniwersalną formułą, pożyteczną dla europejskiej kultury i wolności, wbrew nienawistnym rojeniom i konfabulacjom lewicy.

„Trzeba zatem położyć kres owemu złudnemu przekonaniu, które narodziło się w ubiegłym stuleciu, że Kościół wygrał dzięki temu, że odseparował się – pod przymusem! – od świata polityki i przez to oczyścił się moralnie. Twierdzą tak na ogół te koła kościelne i świeckie, w których interesie leży, by Kościół był słaby, a państwo kierowane ideologicznie”.

Wychodzi na to, że dotychczasowe strategie przystosowawcze i obronne uprawiane w stosunku do szalejących odmian „władzy tego świata” – obłąkanego fanatyzmu oraz demona liberalizmu i kryjących się za nim światowych sekt kryptokracji – okazały się nieskuteczne.

__________________________________________________

1. Źródło artykułu: http://naszeblogi.pl/12747-wokol-debaty ... nstitute-1

2. Grafika: http://www.pch24.pl

http://www.ekspedyt.org/czarnalimuzyna/ ... ityce.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 06 wrz 2014, 07:54 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Chociażby sama matematyka świadczy o tym, że świat jako dzieło Boskie jest sam w sobie ładem.
Człowiek świata nie jest w stanie stworzyć, ale jest w stanie stworzyć albo ład kulturowy, albo bałagan na świecie.
Bałagan pojęciowy, bałagan filozoficzny, bałagan kulturowy, bałagan społeczny, bałagan medyczny, bałagan przemocy i tak można się rozdrabniać aż do każdej dziedziny ludzkiej egzystencji i ludzkiej działalności.
Świat stworzony przez ludzi to świat kultury.
Świat stworzony przez grupy interesu to świat antykultury, to świat utopii, to świat ideologii, to świat rewolucyjnych przekształceń, zastępujących dobro złem i nazywających to zło ... dobrem.


Racja stanu

Ks. kard. Stefan Wyszyński

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Kościół w naszej ojczyźnie, za wzorem swoich najwyższych pasterzy, od wieków staje w obronie ludzi pokrzywdzonych nadużyciami ze strony władz. Dlatego też Kościół polski staje w obronie narodowej racji stanu. Oznacza to coś więcej aniżeli polityczna racja stanu. Albowiem polityczna racja stanu zmienia swoje wymiary, natomiast naród – trwa, ma swoją wiarę, swoje zasady moralne, swoją kulturę religijno-narodową, obyczaj narodowy i stoi na straży tych wartości, które nie od razu powstają i zniszczyć się od razu nie dadzą. Jeżeli Kościół w ojczyźnie naszej staje w obronie Ewangelii, w obronie kultury religijnej, w obronie wolności człowieka, ładu moralnego i chrześcijańskiej moralności, to jednocześnie – chociaż zadanie jego w wymiarze religijnym, nadprzyrodzonym przekracza granice tej ziemi – staje też w obronie narodowej racji stanu.

Fragment pochodzi z kazania wygłoszonego 11 maja 1975 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Politycy, dążąc do poszerzenia swojej władzy, pragną wszystko upolitycznić, by dzięki temu o wszystkim decydować. Tymczasem takie kategorie, jak moralność, naród, religia, z istoty swojej nie są polityczne, to znaczy nie powstają mocą politycznych decyzji, lecz są wynikiem Boskiego ustanowienia, Boskiej mocy stwórczej. I dlatego właśnie wiążą człowieka w sumieniu, którego należy bezwzględnie słuchać i którego za żadne skarby nie wolno nikomu łamać.

http://www.naszdziennik.pl/wp/95741,racja-stanu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 27 wrz 2014, 09:31 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Każdy zdrowo myślący człowiek powinien zastanowić się, czemu z taką konsekwencją i z nienawiścią odrzucana i niszczona jest droga, którą wskazał nam Chrystus. Przecież nie stoi za tym żaden człowiek z osobna. Człowiekowi jako jednostce nauka Chrystusa może być co najwyżej obojętna. Stoją za tym instytucje, czyli zorganizowane grupy nacisku i ucisku. Kto stoi z tymi grupami?

Wolność dla Chrystusa

Ks. kard. Stefan Wyszyński

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Episkopat Polski, prowadząc rozmowy z odpowiednimi władzami, postuluje: my nie tylko tu jesteśmy, ale my pracujemy, służymy narodowi. Chcemy mieć wolność służby narodowi, wolność wychowywania w duchu Ewangelii.Nie chcemy przywilejów – podkreślam to na każdym kroku! – nie chcemy pensji, uposażeń, orderów, odznaczeń. To wszystko nam niepotrzebne. Nam jest jedno potrzebne: aby Chrystus miał wolność w naszej ojczyźnie i nie był wyganiany z książek i podręczników szkolnych. Ma do nich wstęp niejedna miernota, a nie wolno wspomnieć o Tym, który jest Zbawcą świata i który ma odwagę stanąć przy każdym grobie i każdemu powiedzieć: Łazarzu, wyjdź z grobu. Mamy nadzieję, ponieważ wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, że i nasze władze, gdy się przekonały, że niejednego problemu moralno-społecznego nie zdołają o własnych siłach rozstrzygnąć, przekonają się również o tym, że trzeba przyzwać na pomoc ducha Ewangelii, aby pomóc rodzinie, narodowi i pogłębić ład społeczny. […] Kościół ma swoje istotne zadanie, które polega na tym, aby głosić całemu światu, że dla wszystkich ludów i narodów Chrystus jest drogą, prawdą i życiem. Chcemy się do Niego przyznawać prywatnie i publicznie, bez względu na to, jakie prowadzimy prace. Pragnęlibyśmy, aby taką odwagę „bezkarną” mogli okazywać wszyscy pracujący w urzędach państwowych, w służbie ładu społecznego, w obronie narodu, pracujący zaszczytnie i owocnie w różnych dziedzinach życia naukowego; aby i oni nie wstydzili się imienia Chrystusa, nie lękali się uczynić znaku krzyża świętego, nie musieli jeździć z dziećmi do chrztu i pierwszej Komunii świętej na drugi kraniec Polski. Kiedyś tego rodzaju trudności nazywaliśmy dyskryminacją.

Fragment pochodzi z kazania wygłoszonego 16.03.1975 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Przywileje, jakie ofiaruje władza polityczna, mogą na początku wyglądać imponująco: błyszczący medal, finansowe wsparcie, wielka feta, przydatne kontakty, obecność w mediach. Z czasem jednak okazuje się, że im więcej złota, tym więcej uzależnień, aż w końcu na każdy ruch potrzebna jest czyjaś zgoda lub czyjś nakaz. O wolności można zapomnieć. Ale w takich warunkach nie da się głosić Ewangelii. Dlatego Prymas Tysiąclecia ostrzegał wiernych, a zwłaszcza kapłanów, przed pułapką państwowych przywilejów.

http://www.naszdziennik.pl/wp/100011,wo ... stusa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 17 paź 2014, 10:49 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Zachodnioeuropejska religijność a polski katolicyzm

Moja niedawna wizyta we Włoszech w parafii pod Asyżem prowadzonej przez polskiego księdza Ryszarda Szwasta nasuwa cały szereg refleksji na temat kondycji Kościoła w różnych częściach naszego kontynentu. Przez wiele lat starano się Polakom wmawiać, że ich pobożność jest zbyt ludowa, a przez to nader płytka.

W opinii modernistów, masowe uczestnictwo Polaków w nabożeństwach wynika z przywiązania do tradycji, a nie z głębokiej wiary. Dla przeciwieństwa pokazywano Kościół zachodnioeuropejski jako wprawdzie ograniczony liczebnie, ale za to pogłębiony w praktykowaniu swej wiary. Tymczasem bliższe przyjrzenie się tej zachodniej „pobożności” bardziej szokuje, niż buduje. W parafii księdza Szwasta, dodajmy: duszpasterza niezwykle oddanego swej kościelnej posłudze, na sześćset osób przynależących do wspólnoty, na niedzielną Mszę św. chodzi około czterdziestu osób.

Co ciekawe, chodzą wtedy, gdy nie przeszkadza im w tym jakaś uroczystość rodzinna lub przedłużający się obiad, sjesta albo zwykłe lenistwo. Kult jedzenia, jego celebracja w tej kulturze przypomina coś z pogańskich obyczajów starożytnego Rzymu, trudno zaś się tutaj dopatrzeć odniesień chrześcijańskich. Twierdzenie, jakoby ci nieliczni praktykujący katolicy mieli wielkie wyrobienie teologiczne, jest opowieścią całkowicie bajkową. Ponieważ na lekcjach religii nie wykłada się katechezy, lecz coś w rodzaju religioznawstwa (wiedzy o różnych religiach świata), rozumienie wyznawanej wiary jest żadne. Ksiądz, pytając parę przygotowującą się do małżeństwa (dodajmy: parę należącą do grona ludzi w rozumieniu zachodnim „pobożnych”), czy słyszeli o Dziesięciu Przykazaniach, uzyskał odpowiedź, że nie bardzo.

Zatem ci rzekomo pogłębieni zachodnioeuropejscy katolicy nie mają pojęcia, co to jest grzech, dlaczego potrzebny jest sakrament pokuty. Trzeba ich uczyć niczym dzieci pierwszokomunijne Dekalogu oraz przykazań kościelnych. Trzeba, ale z uwagi na kult żywności i zabaw – nie bardzo chcą słuchać.

Niektórzy, bardziej nowocześni duszpasterze na Zachodzie starają się uspokajać. Twierdzą, że wprawdzie jest kryzys wiary, ale że ów kryzys jest „siłą Kościoła”. Na czym miałaby polegać ta siła, tego już nie sposób usłyszeć. Chyba że na wyprzedaży świątyń, zwijaniu parafii i udawaniu, że szerzące się rozwody, homoseksualizm, aborcje, ideologia gender to nie żaden problem duszpasterski, lecz jakaś ukryta „siła” zachodniego Kościoła. I tak zaprzestaje się spowiadać, przestaje się mówić o konieczności pokuty i przestrzeganiu podstawowych zasad chrześcijańskich, uznając, że i tak wszyscy się zbawią (przecież, jak się twierdzi – piekła nie ma). Oczywiście liberalny obserwator powie, że wszystko jest dobrze – bo tak wygląda „katolicyzm otwarty”. Pytanie tylko: otwarty na co?

Gdy się to wszystko widzi, aż strach bierze, że niektórzy chcieliby polski Kościół zreformować na modłę zachodnią, twierdząc, że polscy katolicy są zbyt maryjni, zbyt ludyczni i za mało pogłębieni teologicznie. Opowiadanie tych mitów nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Wspólnota, która odchodzi od tradycji, zatraca zwykle swoją tożsamość i jak zwietrzała sól przestaje być komukolwiek potrzebna. Jeśli ktoś chce zobaczyć, dokąd prowadzi droga modernizmu, niech pojedzie na Zachód i dotknie owoców nowoczesności.

Dobrze, że są tacy kapłani jak ksiądz Szwast, którzy nie zrażają się trudnościami i pełnymi garściami czerpiąc z polskiego dziedzictwa kościelnego, starają się budzić sumienia Włochów, Francuzów czy Niemców. Patrząc na naszych kapłanów, mogą się te zachodnie wspólnoty wiele dobrego nauczyć.

Chrońmy zatem naszą tradycję katolicką, tak bardzo maryjną i tak mocno zrośniętą z naszą narodową kulturą. Jest w niej bowiem nieopisana głębia, której pozazdrościć nam mogą często wypłukane ze swojego katolickiego dziedzictwa społeczeństwa zachodnioeuropejskie.

Wpis dostępny na blogAID

Prof. dr hab. Mieczysław Ryba

Kierownik Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX w. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... icyzm.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 22 paź 2014, 08:49 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
W normalnym świecie, świecie realistycznym panuje ład międzyludzki. Ten ład tworzy kultura czerpiąca z najlepszego wzorca jakim jest sama natura. Lecz świata tego już tak jakby nie ma.
W świecie który jest zaprzeczeniem realizmu, czyli w świecie tworzonym nam ludziom przez tych co mają materialną i polityczną władzę nad nami, ład międzyludzki ustępuje wzbudzanym sztucznie: chęci dominacji, wyścigowi szczurów, wzajemnej niechęci, zazdrości, nienawiści, zawiści, przestępczości.
Praca, współpraca, donosicielstwo, służalstwo, stają się jedynymi sposobami na jako takie życie.
Jeżeli chcemy zachować godność, to pozostajemy tylko przy pracy, ale wówczas musimy jej mieć dużo aby nam pozwoliła na wystarczająco dostatnie życie.
Ale aby swoją godność pielęgnować, rozwijać, aby wzrastać intelektualnie, duchowo już nie mamy sił i brakuje nam czasu.
Ale czy tylko po to żyjemy, aby się napracować, a w konsekwencji najeść, wystroić i zejść z tego świata schorowanym?
Ile wymiarów ma życie, ludzkie życie, a w ilu wymiarach my na co dzień funkcjonujemy, przebywamy, istniejemy?
Ideologia marksistowska wmawiała nam, że najwyższym dobrem człowieka jest praca. Wmawiali nam to i cieszyli się, że harujemy. Stworzono nam religię pracy i wywyższono instytucje którym tę pracę mieliśmy zawdzięczać. Obecnie odebrano nam możliwość normalnego dostępu do pracy i znów posiadanie jej stało się najwyższym naszym dobrem.


Ład pracy

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Jeżeli stwarza się ludziom pracującym sytuację, gdzie – aby utrzymać kilkuosobową rodzinę – muszą brać dodatkowe etaty lub pracować w niedzielę, dokonuje się mordu na ludzkich sumieniach. Niszczy się rodziny. Okrada się dzieci z czasu, który rodzice powinni im poświęcić. Za godziwą pracę musi być godziwa zapłata, sprawiedliwa zapłata. Aby zarobić więcej, górnik idzie do pracy w niedzielę, kosztem Mszy Świętej, kosztem czasu należnego rodzinie, kosztem własnego wypoczynku. Czy będzie bez wypoczynku dobrze pracował w poniedziałek? I pyta górnik, który za pracę w niedzielę otrzymuje co najmniej podwójną stawkę, pyta sam siebie: „Wydobyłem w niedzielę tyle samo węgla, co w piątek, a może i mniej, a zapłatę otrzymałem wyższą. Kiedy więc zostałem oszukany – w piątek czy w niedzielę?” […] Wysiłek, praca, wymagają wewnętrznego ładu, zdrowych zasad moralnych, a nawet bodźców i motywów religijnych, aby dobrze służyły człowiekowi. Ekonomia gospodarcza wymaga pomocy sił moralnych. Pracodawca musi kierować się sprawiedliwością. Człowiek nie może być pozbawiony pracy czy wyższego stanowiska dlatego tylko, że myśli inaczej, że jest dla kogoś wyrzutem sumienia, że ma inny od narzuconego pion polityczno-moralny, dlatego że aktywnie działał w „Solidarności”. To wszystko nie pomaga wychodzić z kryzysu gospodarczego, ale śmiem twierdzić, że go jeszcze pogłębia.

Fragment pochodzi z kazania wygłoszonego 24 kwietnia 1983 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Czas wolny nie jest czasem zmarnowanym. Czas wolny jest celem, jest czasem ważniejszym od pracy. To właśnie w czasie wolnym od pracy człowiek ma czas, aby obudzić w sobie wyższe stany ducha, obejmujące wiarę, rozumienie i miłość, a więc to wszystko, co jest w nas tak bardzo ludzkie. Praca jest środkiem, wiara i miłość są celem. Są więc granice pracy, których przekroczenie uderza w ludzką godność, w życie narodowe, rodzinne i religijne. Żadna zapłata – ani podwójna, ani pięciokrotna – nie jest w stanie wyrównać krzywd wyrządzonych człowiekowi, któremu odbiera się czas wolny, niezależnie od tego, czy pod przymusem, czy podstępem.

http://www.naszdziennik.pl/wp/104651,lad-pracy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 31 paź 2014, 06:50 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Przed Wszystkich Świętych

Najnowszy wpis Filipa Frąckowiaka na blogAiD

W komunizmie patrioci bronili naszej Ojczyzny przed laicyzacją bolszewicką. Dziś przed laicyzacją wynikającą z bezmyślnego hedonizmu sytych i bogatych mieszkańców Zachodu. Z punktu widzenia katolika to jest bardzo dobry czas, aby zaangażować się społecznie dla innych. Chrześcijanie muszą dawać odpór temu, co nieludzkie.

Nieludzkie są próby zaprzyjaźniania się ze złem przez Halloween. W szkołach organizowane są niby niewinne warsztaty wycinania dyń. Już sam pomysł, żeby wycinać złe buzie, jest absurdalny. Nie wspominając o głębszych konotacjach. Tylko myśl, że człowiek ma panowanie nad wszystkim, może skłaniać do oswajania przejawów zła.

Być może łatwiej wtedy używać słowa „aborcja”. Unikając tym samym słowa „zabijanie”. Myśl, że już nic człowiekowi nie grozi, że nie ma konsekwencji żadnych czynów, na pewno to upraszcza. Dlatego chrześcijanie przeciwstawiają się zabijaniu bezbronnych i nienarodzonych. Ogromna rzesza ludzi chciałaby sprowadzić takie czyny do banalnego zażycia tabletki.

O ile bezpieczniej jest przyjąć, że jest się jedynie małym, lecz ważnym podmiotem w tym całym Boskim planie, jakim jest wszechświat. To wspaniałe uczucie, gdy już nie trzeba się ścigać ze sobą, bo ma się pewność, że Bóg i tak ma swoje plany. To porządkuje wizję świata, gdy nie zakłada się, że to człowiek rządzi tym, co go otacza. Ani nawet nie rządzi sobą.

Uświadomił mi powszechny i bezrefleksyjny antropocentryzm przyjaciel. Zapytałem go, wiedząc, że jest niewierzący, kiedy ostatnio klęczał. Nawet nie przed Bogiem. Chociażby przed żoną lub rozmawiając z dzieckiem. Nie pamiętał kiedy. To utwierdziło we mnie prawdę słyszaną w homiliach wielokroć: człowiek odrzucający wyższość Boga staje się egoistyczny i stawia siebie w centrum i na piedestale. Sądzi, że nie ma już komu służyć.

Wpis dostępny na blogAID

Filip Frąckowiak

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... etych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 17 lis 2014, 19:46 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Wędrując przez życie przedzieramy się nie rzadko przez gąszcz problemów, z których nie wszystkie, a właściwie większość są mało istotnymi sprawami jak np. forma ubrania, rodzaj spinki do włosów, czy uczestnictwo w medialnym plotkarstwie.
Dlatego musimy umieć ocenić wagę naszych problemów i starać się mierzyć z tymi, które są najistotniejsze dla nas, dla naszego życia, dla naszego człowieczeństwa.
Jest w nas pierwiastek Boski, więc warto to dostrzec i starać się odkryć w sobie te przestrzenie, w których stanowimy duchową jedność z naszym Ojcem, który jest w niebie.


Zagłuszana prawda

Z prof. dr. hab. Arturem Andrzejukiem z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie rozmawia Izabela Kozłowska

Pierwsze spotkanie w siedzibie Fundacji Dobrej Edukacji Maximilianum, które odbyło się tydzień temu, okazało się sukcesem. Z jakimi pytaniami ze strony słuchaczy Pan się spotkał?

- Po pierwszej serii wykładów najwięcej pytań wywołał temat Boga w filozofii. Według Tomasza z Akwinu bowiem, istnienie Boga nie jest dla nas oczywiste i to istnienie musimy dowodzić, analizując dostrzegalne w świecie skutki. Sam Tomasz uważa, że Bóg jest bezpośrednią przyczyną istnienia każdego bytu, co dowodzi, analizując strukturę poznawalnych przez nas bytów jednostkowych.

Wydaje mi się, że źródłem niepokoju uczestników były różnice pomiędzy metodologią nauk współcześnie obowiązującą a arystotelesowską sylogistyką, którą stosował Akwinata i z której dziś także korzystamy w filozofii klasycznej. Sprowadza się to do mniejszego dzisiaj zaufaniu do rozumowania i wobec tego jego wynik nazywamy dziś co najwyżej hipotezą. Za udowodnione uważamy jedynie to, co stwierdzone na drodze pomiaru fizycznego (zmierzone, zważone) lub obliczeń matematycznych. Dla Tomasza prawidłowo przeprowadzone rozumowanie prowadziło także do udowodnienia czegoś.

Dzisiaj wieczorem poprowadzi Pan drugi wykład o metafizyce klasycznej. Czego będzie on dotyczył?

- Drugą serię wykładów dla Fundacji Dobrej Edukacji Maximilianum pomyślałem jako przedstawienie podstawowych zagadnień tomistycznej filozofii człowieka. W pierwszym wykładzie przedstawię strukturę bytu ludzkiego, tak jak ją św. Tomasz opisuje w tzw. Traktacie o człowieku. Podstawowym wnioskiem tego ujęcia jest teza, że do istoty człowieka należy posiadanie zarówno duszy, jak i ciała. Człowiek więc nie jest połączeniem tych dwóch elementów, gdyż połączenie zakłada, przynajmniej hipotetycznie, możliwość rozłączenia.

Tymczasem człowiek jest jednością duszy i ciała, które w nim nie łączą się jako dwa osobne elementy, lecz od początku stanowią jedność, „coś trzeciego”. Wynika z tej tezy wiele konsekwencji – nie tylko to, że śmierć człowieka nie jest prostym rozłączeniem duszy i ciała, lecz „uszkodzeniem” tej duchowo-cielesnej jedności, którą jest człowiek, i wobec tego „domaga się” zmartwychwstania ciała. Ujęcie człowieka przekłada się także na koncepcję etyki, pedagogiki, także pedagogiki religijnej. Nie jest więc nieważne, jak rozumiemy strukturę człowieka. Wykład drugi poświęcę relacjom osobowym – najważniejszym związkom, w jakie ludzie wzajemnie wchodzą.

Dlaczego powinniśmy znać kluczowe zagadnienia filozofii klasycznej?

- Pierwsza odpowiedź na to pytanie jest taka: bo mamy intelekt. Trzeba to nieustannie przypominać, bo żyjemy tak, jakby zapomnieliśmy o tym, że jesteśmy bytami rozumnymi i poznawanie prawdy jest najbardziej naturalną potrzebą człowieka. Tak samo więc jak nie kwestionujemy potrzeby wolności człowieka, to czymś tak samo naturalnym jest pragnienie prawdy. Oczywiście dzisiaj jest ono zagłuszane zalewem nieistotnych często informacji, a nawet zwykłymi plotkami – ale pokazuje to, że w ogóle chcemy wiedzieć. A jeśli tak jest, to przecież warto znać rzeczy najważniejsze – wielkie tematy, nazywane dziś „egzystencjalnymi” – istnienie Boga, strukturę człowieka, sens jego istnienia, miejsce człowieka wśród innych bytów i w całym świecie. Jeśli z kolei chcemy poznać te tematy, to najlepiej w najpoważniejszych wersjach – te wersje znajdujemy w filozofii klasycznej.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rawda.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 21 lis 2014, 07:59 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Kontemplacja to próba nakarmienia naszego wnętrza pokarmem (mocą) duchowym. Kontemplacja to również potężna siła wewnętrzna porządkująca nasz świat duchowy, nasze człowieczeństwo, a przez to tworząca ład społeczny. Tam gdzie więcej Boga, tam więcej ładu, tam gdzie Boga wypiera z serc ludzkich szatan, tam powstaje chaos i zwątpienie, a w tym bałaganie rodzi się wyzysk, cierpienie, podłość, egoizm, prywata, zbrodnia.

Skarb kontemplacji

Małgorzata Bochenek

Poświęcając życie modlitwie, podtrzymują świat w istnieniu. Dziś, we wspomnienie liturgiczne Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, obchodzimy Światowy Dzień Życia Kontemplacyjnego.

Do dziękczynienia za świadectwo życia klauzurowego oraz do duchowego i materialnego jego wsparcia zachęcał Papież Franciszek podczas środowej audiencji ogólnej. – To właściwa okazja, by podziękować Panu za dar wielu osób, które w klasztorach i pustelniach poświęcają się Bogu na modlitwie i w pracowitym milczeniu – wskazywał Ojciec Święty, nawiązując do obchodów Dnia Życia Kontemplacyjnego.

Mówiąc o roli zakonów kontemplacyjnych w życiu ludzi świeckich, o. Kazimierz Malinowski OFMConv, sekretarz generalny Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce, przywołuje biblijny obraz Mojżesza wznoszącego ręce nad ludem, który toczy walkę o odzyskanie Ziemi Świętej. – Kiedy Mojżesz wznosił ręce, Izraelici wygrywali, kiedy ręce opadały mu ze zmęczenia, przegrywali. To jest obraz znaczenia także modlitwy zakonów kontemplacyjnych, zakonników, zakonnic klauzurowych w Kościele. Oni, wznosząc ręce w imieniu nas wszystkich do Boga, wypraszają potrzebne łaski – podkreśla o. Kazimierz Malinowski. – Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że dzięki nim otrzymujemy mnóstwo Bożych darów. Poświęcając życie modlitwie, podtrzymują świat w istnieniu – zaznacza o. Malinowski.

Męskim zgromadzeniem kontemplacyjnym w Polsce są kameduli, którzy mają swoje eremy na Bielanach pod Krakowem i w Bieniszewie k. Konina. Zgromadzenie męskie zakonne o charakterze kontemplacyjnym to również Mali Bracia od Karola de Foucauld. Natomiast według statystyk z roku 2013, w Polsce są 84 domy klauzurowe zgromadzeń żeńskich, w których żyje blisko 1350 sióstr.

Od kilku lat akcję „Cicha i wierna obecność” mającą na celu wspieranie zakonów kontemplacyjnych prowadzi polska sekcja Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Jej dyrektor ks. Waldemar Cisło zwraca uwagę, że, niestety, często zapominamy o bezcennym darze, jakim jest skarb życia kontemplacyjnego. – W wielu świątyniach, kaplicach klasztornych trwa nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu. Siostry i bracia z zakonów kontemplacyjnych modlą się w dzień i w nocy, wypraszając dla naszego świata Boże Miłosierdzie – zaznacza ks. Cisło. Zwraca uwagę, że nasza troska o zakony klauzurowe jest jak wymiana darów. – Oni modlą się za nas, my także powinniśmy im coś ofiarować, zatroszczyć się o ich godne warunki życia – mówi.

Siostry z zakonów klauzurowych modlą się i pracują: szyją habity i sutanny, haftują szaty liturgiczne, wypiekają komunikanty. Niestety, często żyją w bardzo trudnych warunkach, przeważnie w starych, zniszczonych klasztorach wymagających remontów. Z pracy własnych rąk nie są w stanie sprostać ich utrzymaniu. By mogły godnie żyć i funkcjonować, konieczne jest nasze wsparcie.

Dawniej, gdy w klasztorze kontemplacyjnym brakowało jedzenia, dzwoniono w specjalny dzwon, który uświadamiał to okolicznej ludności. Wtedy przynoszono do klasztoru żywność. – Dziś w zgiełku świata pewnie tego dzwonu nikt by nie usłyszał. Stąd musimy zabierać głos w ich imieniu i prosić o pomoc – podkreśla ks. Cisło.

Tegoroczny Dzień Życia Kontemplacyjnego przypada u progu Roku Życia Konsekrowanego, który uroczyście zainaugurowany zostanie w I niedzielę Adwentu, 30 listopada, i potrwa do 2 lutego 2016 roku.

http://www.naszdziennik.pl/wp/114335,sk ... lacji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 22 lis 2014, 11:39 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Życie ludzkie nie jest tylko ot tak sobie. Materia staje się biologią, biologia psychiką, a potem wszystko znów staje się materią.
Życie ludzkie w odróżnieniu od życia zwierzęcego ma swój osobowy cel. Każde ludzkie życie ma swój indywidualny cel. Odczytanie tego celu jest naszym życiowym zadaniem. Kiedyś było to proste, gdy żyliśmy w kulturze łacińskiej. Teraz gdy kultury się poplątały, zostały przeniknięte i nasączone ideologicznym, a przeto cząstkowym pojmowaniem świata, to jasne odczytanie celowości naszego życia staje się coraz większym naszym problemem. Jednak czy wszyscy staramy się ten cel odczytać? Tu wyraźną przeszkodą stają się krążące w publicznej przestrzeni poglądy, podpowiedzi, zachęcenia, nakazy ideologiczne, a przez to prawne, wskazujące na to że życie albo nie ma celu w ogóle, albo ma w pracy, w wojnie, w przyjemnostkach, w dewiacjach, w sukcesach, w posiadaniu władzy, pieniędzy itp. Problem ostateczności, celowości naszego życia przeniesiony został przez zateizowanych twórców systemów społeczno - politycznych tylko i wyłącznie do codzienności, do doczesności. Zamknięto ludziom "dach nad głową" i wygnano transcendencje z ich życia. Współczesny człowiek w myśl tych systemów nie musi być dobrym, szlachetnym, cechować się kulturą osobistą, zdobić honorem. Współczesny człowiek powinien być operatywny, sprawny w wykonywaniu obowiązków i ograniczony w zakresie zdrowego rozsądku, aby niewolniczo funkcjonować w przestrzeni poprawności politycznej. Wiara już nie jest mu potrzebna, ale … powinien wierzyć, że główny ideolog ma rację.


Niebo istnieje

ks. Paweł Siedlanowski

Uroczystość Chrystusa Króla to ostatnia niedziela roku liturgicznego. Splatają się w niej dwa nurty: pierwszy z nich to ukazanie konsekwencji życiowych wyborów, relacji, jakie codziennie nawiązujemy z bliźnimi, naszego rozumienia odpowiedzialności za wzajemne współistnienie, drugi – ich odniesienie do tego, co ostateczne. W Jezusie Chrystusie i w perspektywie całkowitej przemiany świata oba aspekty zostaną zespolone. Nie będzie to nowość w sensie absolutnym – w Dniu Sądu dopełni się wszystko, co stało się dostępne wcześniej przez wiarę.

W ikonografii i sztuce dzień Sądu Ostatecznego często przedstawiany jest jako dies irae – dzień gniewu. Widać tu głęboką inspirację średniowieczem, jego artystycznymi wyobrażeniami, teologią i kulturą, chodzi też o ukazanie bezwzględności i nieuchronności sprawiedliwości, która się wtedy dopełni. Źródłem gniewu nie będzie Przedwieczny Sędzia – nie chodzi również o jakikolwiek stan emocjonalny czy poruszenie znane nam z realiów naszego życia. Będzie miał on charakter immanentny – zostanie skierowany ku sobie, że tyle okazji do odkrycia obecności Boga w drugim człowieku zostało zmarnowanych. Tyle zaproszeń zignorowanych. I że tyle lekkomyślności, pustki, krzywdy i niesprawiedliwości za nami pozostało. Przyczyną radości zbawionych stanie się spotkanie Boga „twarzą w twarz”, którego obecności doświadczali w bliźnich. I fakt, iż ich nadzieja zamieniła się w błogosławioną pewność.

Fundamentalną prawdą, która wybija się na pierwszy plan w Liturgii Słowa uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata, jest przypomnienie, że będziemy sądzeni z miłości. Nie wedle którejś z jej – często obiegowych i zafałszowanych egoizmem – definicji, ale miłości, której wzór postawił nam sam Jezus Chrystus. Troszczący się o zdrowych i chorych, odnalezionych i zagubionych, obecny w dziejach narodów i historii każdego człowieka. Opis Sądu jest przypomnieniem, że Niebo istnieje naprawdę – nie jest to wymyślony mit czy obraz „ku pokrzepieniu serc”, ale też przestrogą: finałem życia zbudowanego na pogardzie, obojętności, nienawiści może stać się piekło. Choć wielu w nie nie wierzy, ono także jest realne.

http://www.naszdziennik.pl/wp/114547,ni ... nieje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 01 gru 2014, 09:59 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Świat uporządkowany to świat w którym upodmiotowiony człowiek jest obiektem szczególnej troski społecznej, a więc kultury, a w niej edukacji, religii i prawa. W świecie uporządkowanym nie odbiera się człowiekowi szansy, czy możliwości takiego wewnętrznego rozwoju, który otworzyłby go na świat ponad doczesny, który transcendentowałby go do życia wiecznego. W świecie uporządkowanym wręcz przekonuje się człowieka, że droga do Boga jest nadrzędnym celem ludzkiego życia, któremu wszystkie inne cele powinny być podporządkowane.
Boga znajduje się w modlitwie.


XVII Międzynarodowe Sympozjum Metafizyczne „Spór o początek i koniec ludzkiego życia”

LUBLIN
11 grudnia 2014 r.
godz. 10.00-18.30
czwartek


Obrazek

W czwartek, 11 grudnia 2014 r., Katedra Metafizyki KUL wraz z Polskim Towarzystwem Tomasza z Akwinu (oddział Società Internazionale Tommaso d’Aquino) organizują XVII Międzynarodowe Sympozjum Metafizyczne na temat „Spór o początek i koniec ludzkiego życia” z cyklu „Zadania Współczesnej Metafizyki”. Sympozjum rozpocznie się o godz. 10.00 na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II.

Program sympozjum:

Część I Międzynarodowa: O ŻYCIU I ŚMIERCI W OGÓLNOŚCI

Obrady plenarne, Aula im. Kard. St. Wyszyńskiego, prowadzenie: ks. dr Tomasz Duma

10.00 – Otwarcie sympozjum – Rektor KUL

10.15-10.40 – O życiu i śmierci? – archiwalna wypowiedź multimedialna o. prof. dr. hab. Mieczysława A. Krąpca

10.40-11.10 – Czym i dlaczego jest życie? Analizy metafizyczne – ks. prof. dr hab. Andrzej Maryniarczyk SDB (KUL)

11.10-11.40 – Spór o człowieka: embrion – komórka czy człowiek? – refleksje historyczne z perspektywy filozoficzno-teologicznej – ks. prof. dr hab. Andrzej Muszala (Uniwersytet Papieski Jana Pawła II)

11.40-12.00 – Dyskusja

12.00-12.45 – „Der Tod gehört zum Leben”. Kritische Anmerkungen zur neuen Thanatologie mit Martin Heidegger und Josef Pieper („Śmierć przynależy do życia”. Krytyczne uwagi o nowej tanatologii na kanwie myśli Martina Heideggera i Józefa Piepera) – prof. dr hab. Berthold Wald (Theologische Fakultät, Paderborn, Niemcy)

12.45-13.30 Principio y Fin de la Vida Humana. La Bondad Divina (Źródło i cel ludzkiego życia. Boża dobroć) – prof. Enrique Martinez (Universitat Abat Oliba CEU, Barcelona, Hiszpania)

Część II Ogólnopolska: ŻYCIE I ŚMIERĆ: DYSPUTY PROBLEMOWE

Obrady w sekcjach (15.00-16.20)

Sekcja I. ŻYCIE I ŚMIERĆ W PERSPEKTYWIE BIOTECHNOLOGICZNEJ

Sala 213, prowadzenie: dr Justyna Herda

15.00-15.20 Modyfikacje genetyczne człowieka. Nowe stworzenie? – dr hab. Zbigniew Wróblewski (KUL)

15.20-15.40 Technologia przedłużania życia. Szansa na życie wieczne? – ks. prof. dr hab. Tomasz Kraj (Uniwersytet Papieski Jana Pawła II)

15.40-16.00 Życie sztuczne? Postczłowiek. Szansa czy iluzja? – prof. dr hab. Marian Wnuk (KUL)

Sekcja II. ŻYCIE I ŚMIERĆ W PERSPEKTYWIE TEOLOGICZNO-FILOZOFICZNEJ

Sala 208, prowadzenie: prof. dr hab. Włodzimierz Dłubacz

15.00-15.20 Jakie ciało zmartwychwstanie? Koncepcje teologów wczesnochrześcijańskich – ks. prof. dr hab. Mariusz Szram (KUL)

15.20-15.40 Życie po śmierci ciała. Hipoteza anima separata. Refleksje filozoficzne – dr Reet Otsason (Estonia)

15.40-16.00 Niebo – piekło. Stany realne ludzkiego wiecznego życia. Refleksje teologiczno-filozoficzne – ks. prof. dr hab. Krzysztof Guzowski (KUL)

Sekcja III. ŻYCIE I ŚMIERĆ W PERSPEKTYWIE ETYCZNEJ

Aula im. Kard. St. Wyszyńskiego, prowadzenie: dr Wojciech Daszkiewicz

15.00-15.20 In vitro i eutanazja. Nowy paradygmat początku i końca życia? – ks. dr hab. Grzegorz Hołub (Uniwersytet Papieski Jana Pawła II)

15.20-15.40 Śmierć jako ostateczna decyzja życia osobowego człowieka – prof. dr hab. Piotr Stanisław Mazur (Akademia Ignatianum, Kraków)

15.40-16.00 Zabójstwo – samobójstwo – eutanazja. Dylematy moralne – dr Marek Czachorowski (KUL)

Część III Ogólnopolska: W TROSCE O KULTURĘ ŻYCIA

Obrady plenarne, Aula im. Kard. St. Wyszyńskiego, prowadzenie: dr hab. Paweł Skrzydlewski

16.45-17.15 Lekarz w służbie życia czy śmierci? Prawdziwa czy fałszywa alternatywa? – o. dr med. Jacek Norkowski (Angelicum, Rzym)

17.15-17.45 Godność ludzkiego życia i umierania – ks. prof. dr hab. Tadeusz Biesaga (Uniwersytet Papieski Jana Pawła II)

17.45-18.15 Kultura śmierci czy kultura życia? Przyszłość ludzkiej cywilizacji – prof. dr hab. Piotr Jaroszyński (KUL)

http://www.naszdziennik.pl/zaproszenie/ ... zycia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 02 gru 2014, 09:25 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Bóg stworzył świat, mówiąc po naszemu, z matematyczną perfekcją. Ludzie natomiast z jednej strony naśladując perfekcję Bożą i tworząc świat kultury tworzą zręby ładu społecznego, a z drugiej strony otumanieni podszeptami szatana burzą ten ład i wprowadzają chaos, lub jak to rzekł jeden z nich wprowadzają odmęty szaleństwa. Świat ma możliwość rozwijania się, bądź zwijania, a wszystko to zależy od nas ludzi, po której stronie się opowiemy.

Duch Święty duszą Kościoła

Homilia Ojca Świętego Franciszka wygłoszona w czasie Mszy św. w katedrze Ducha Świętego w Stambule 29 listopada 2014 r.

Człowiekowi spragnionemu zbawienia Jezus w Ewangelii przedstawia się jako źródło, z którego można zaczerpnąć, skałę, z której za sprawą Ojca wytryskują strumienie wody żywej dla tych wszystkich, którzy w Niego wierzą (por. J 7,38). Wraz z tym proroctwem, ogłoszonym publicznie w Jerozolimie Jezus zapowiada dar Ducha Świętego, który otrzymają Jego uczniowie po Jego uwielbieniu, czyli po Jego śmierci i zmartwychwstaniu (por. w. 39).

Duch Święty jest duszą Kościoła. On daje życie, rozbudza różne charyzmaty wzbogacające lud Boży, a przede wszystkim tworzy jedność wśród wierzących: z wielu tworzy jedno ciało, ciało Chrystusa. Całe życie i misja Kościoła zależy od Ducha Świętego; On dokonuje wszystkiego.

Samo wyznanie wiary, jak nam przypomina w pierwszym dzisiejszym czytaniu św. Paweł, jest możliwe tylko dlatego, że podpowiada je Duch Święty: „Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: ’Panem jest Jezus’”(1 Kor 12,3b). Kiedy modlimy się, to dlatego, że Duch Święty rozbudza w naszym sercu modlitwę. Kiedy przełamujemy krąg naszego egoizmu, wychodzimy z naszych ograniczeń i podchodzimy do innych, aby ich spotkać, słuchać, pomagać im, to dzieje się tak dlatego, że pobudził nas Duch Boży. Gdy odkrywamy w sobie niezwykłą zdolność do przebaczania, miłowania tych, którzy nas nie kochają, to dzieje się tak, bo porwał nas Duch. Kiedy wychodzimy poza konwencjonalne słówka i zwracamy się do braci z tą czułością, która rozpala serce, to z pewnością dotknął nas Duch Święty.

To prawda, że Duch Święty rozbudza różne charyzmaty w Kościele. Pozornie zdaje się to tworzyć nieład, ale w istocie, pod Jego kierownictwem, stanowi ogromne bogactwo, ponieważ Duch Święty jest Duchem jedności, która nie oznacza jednolitości. Tylko Duch Święty może wzbudzić różnorodność, wielość, a jednocześnie dokonywać jedności. Kiedy to my chcemy tworzyć różnorodność i zamykamy się w naszych partykularyzmach i ekskluzywizmach, to wnosimy podział; a kiedy my chcemy tworzyć jedność, według naszych ludzkich planów, to w końcu doprowadzamy do ujednolicenia i homologacji. Jeśli natomiast pozwalamy się prowadzić Duchowi Świętemu, to bogactwo, różnorodność, odmienność nigdy nie stają się konfliktem, ponieważ On nas pobudza, by żyć różnorodnością w komunii Kościoła.

Mnogość członków i charyzmatów znajduje swoją zasadę harmonizującą w Duchu Chrystusa, którego posłał Ojciec i którego nadal posyła, by dokonywać jedności wśród wierzących. Duch Święty sprawia jedność Kościoła: jedność w wierze, jedność w miłości, jedność w spójności wewnętrznej. Kościół i Kościoły są wezwane, by dać się prowadzić przez Ducha Świętego, przybierając postawę otwartości, gotowości uczenia się i posłuszeństwa. To On harmonizuje Kościół. Przychodzi mi na myśl to piękne powiedzenie świętego Bazylego Wielkiego: „Ipse harmonia est” – On sam jest harmonią.

Chodzi tu o perspektywę nadziei, ale jednocześnie perspektywę mozołu, ponieważ zawsze jest w nas pokusa, aby opierać się Duchowi Świętemu, bo miesza, rusza z miejsca, każe chodzić, przynagla Kościół, by szedł naprzód. A zawsze łatwiej i wygodnej zasiąść na swoich statycznych i niezmiennych pozycjach. W rzeczywistości Kościół okazuje się wiernym Duchowi Świętemu, na tyle, na ile nie usiłuje Go uregulować i oswoić. Kościół okazuje się wiernym Duchowi Świętemu, kiedy oddala pokusę patrzenia na siebie. A my, chrześcijanie, stajemy się prawdziwymi uczniami-misjonarzami, zdolnymi do budzenia sumień, jeśli zrezygnujemy ze stylu defensywnego, aby pozwolić się prowadzić Duchowi Świętemu. On jest świeżością, wyobraźnią, nowością.

Nasze obrony mogą się przejawiać przez przesadne przywiązanie do naszych idei, sił własnych – jednak w ten sposób popadamy w pelagianizm – lub przez postawę ambicji i próżności. Te mechanizmy obronne uniemożliwiają nam zrozumienie naprawdę innych i otwarcie się na szczery dialog z nimi. Ale Kościołowi, zrodzonemu z Pięćdziesiątnicy, powierzony jest ogień Ducha Świętego, który nie tyle wypełnia umysł ideami, ile rozpala serce; uderzył w niego wiatr Ducha, który nie przekazuje władzy, ale zdolność do posługi miłości, język, który każdy może zrozumieć.

Im bardziej pozwolimy się pokornie prowadzić Duchowi Pańskiemu na naszej drodze wiary i życia braterskiego, tym bardziej będziemy przezwyciężać nieporozumienia i spory, podziały i kontrowersje oraz staniemy się wiarygodnym znakiem jedności i pokoju. Wiarygodny znak, że Pan zmartwychwstał, że żyje.

Z tą radosną pewnością obejmuję was wszystkich, drodzy bracia i siostry: katolickiego patriarchę syryjskiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu, wikariusza apostolskiego, bp. Pelâtre, pozostałych biskupów i egzarchów, kapłanów i diakonów, osoby konsekrowane i wiernych świeckich, należących do różnych wspólnot i różnych obrządków Kościoła katolickiego. Pragnę pozdrowić z braterską miłością patriarchę Konstantynopola, Jego Świątobliwość Bartłomieja I, metropolitę syryjsko-ortodoksyjnego, wikariusza patriarchalnego ormiańsko-apostolskiego oraz przedstawicieli wspólnot protestanckich, którzy zechcieli z nami się modlić podczas tej celebracji. Pragnę im wyrazić moją wdzięczność za ten braterski gest. Serdeczną myśl kieruję ku patriarsze ormiańsko-apostolskiemu Mesrobowi II, zapewniając o mojej modlitwie.

Bracia i siostry, skierujmy naszą myśl ku Najświętszej Maryi Pannie, Świętej Matce Bożej. Wraz z Nią, która w Wieczerniku modliła się z apostołami w oczekiwaniu Pięćdziesiątnicy, prośmy Pana, aby zesłał swego Ducha Świętego do naszych serc i uczynił nas świadkami Jego Ewangelii na całym świecie. Amen!

http://www.naszdziennik.pl/wp/116335,du ... ciola.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 06 gru 2014, 08:42 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Niedziela jest Boża

Małgorzata Pabis

Niedzielna Eucharystia, w której uczestniczy cała rodzina, jest fundamentem, centrum życia rodziny chrześcijańskiej – podkreślił podczas pierwszoczwartkowego spotkania w intencji rodzin i obrony życia poczętego w sanktuarium św. Józefa w Kaliszu ks. bp Rudolf Pierskała, biskup pomocniczy diecezji opolskiej.

W homilii ks. bp Pierskała podkreślił, że każda rodzina potrzebuje domu. – A dom powstaje tam, gdzie domownicy się kochają. Musi to być miłość wzajemna – podkreślił. Ksiądz biskup wskazał, że skałą, która cementuje wspólnotę Kościoła domowego, jest niedzielna Eucharystia. Ponieważ, jak zaznaczył, prawdziwą, duchową wspólnotę tworzy ta rodzina, która żyje miłością Boga i miłością wzajemną, na wzór samego Chrystusa. Kaznodzieja zwrócił uwagę, że w Eucharystii Jezus daje nam światło, jak żyć według Ewangelii, w Eucharystii także otrzymujemy ciepło łaski Komunii Świętej. – Trzeba naszym rodzinom więc nowej zachęty, że niedzielna Eucharystia to największy skarb, dar, jaki nam Pan Jezus zostawił – podkreślił. Dlatego, jak mówił kaznodzieja, do niedzieli trzeba się przygotować. Stwierdził gorzko, że wielu dziś rezygnuje z niedzielnej Mszy św., spędzając czas na zakupach w hipermarketach. – Rodzice, dajcie dobry przykład przeżywania tego dnia swoim dzieciom. Od was zależy udział naszych rodzin w niedzielnej Eucharystii – przekonywał.

Następnie ks. bp Pierskała udzielił kilku praktycznych wskazań, jak przeżywać niedzielę: „Idźmy rodzinnie na Mszę Świętą. Tak wypoczywajmy, jakbyśmy już całą pracę wykonali. Podziwiajmy wokół siebie piękny świat. Sprawmy radość w niedzielę przynajmniej jednemu człowiekowi, a konieczną krytykę innych zostawmy na dni powszednie. Budujmy wspólnotę życia małżeńskiego i rodzinnego. Znajdźmy czas dla przyjaciół, na lekturę, wspólną modlitwę, a przede wszystkim dla siebie nawzajem. Pamiętajmy, że niedziela jest najpierw Boża, a dopiero potem nasza. Jak Bóg będzie na pierwszym miejscu, to niedziela też będzie na właściwym miejscu”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/117131,ni ... -boza.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 09 gru 2014, 07:31 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Metafizyka jest oknem przez które wpadają promienie rozumienia rzeczy ostatecznych, sensu naszego życia i sensu całej rzeczywistości w której żyjemy.

Metafizyka o życiu i śmierci

Z ks. prof. dr. hab. Andrzejem Maryniarczykiem, kierownikiem Katedry Metafizyki KUL, rozmawia Adam Kruczek

Tematem tegorocznego Międzynarodowego Sympozjum Metafizycznego jest „Spór o początek i koniec życia ludzkiego”. Trudno nie skojarzyć tej problematyki z masowym zabijaniem dzieci poczętych, rozwojem technik zapłodnienia in vitro czy z legalizacją eutanazji. Co takiego dzieje się we współczesnej kulturze, że staje się zdiagnozowaną przez św. Jana Pawła II cywilizacją śmierci?

– Jako jedną z przyczyn należałoby wymienić traktowanie życia jako pewnego produktu technicznego. Tak jak produkujemy samochody, wytwarzamy jakieś rzeczy, tak też zaczynamy patrzeć na życie. Biotechnologia czy inżynieria genetyczna to nowe słowa, które weszły do powszechnego użycia, kształtując nasze myślenie. Wydaje nam się, że możemy już produkować rośliny i zwierzęta i w ten sposób zaczynamy patrzeć na życie jako takie. Stąd tylko krok do stechnicyzowania początków ludzkiego życia przez wprowadzenie techniki in vitro czy aborcji i analogicznie – końca życia, śmierci w wyniku eutanazji. Ta mentalność, która się dziś upowszechnia, sprawia, że zamiast pielęgnować, kultywować i rozwijać kulturę życia, zaczynamy brnąć w kulturę śmierci.

Jakie są „zadania współczesnej metafizyki”, bo tak brzmi nazwa całego cyklu odbywających się już od 17 lat konferencji, wobec tak niepokojących tendencji?

– Spotykając się w dzisiejszej kulturze z materialistycznym i naturalistycznym widzeniem życia, chcemy pokazać drogę powrotu do pewnych kulturowych korzeni, zastanowić się, czy rzeczywiście życie w ogóle, a życie człowieka w szczególności, stanowi tylko jakiś „wybryk” rozwoju materii, czy jednak za tym życiem nie stoi Ktoś. Tak jak odkrywamy, że świat jest przygodny, niekonieczny, a w związku z tym jego racją jest właśnie Stwórca, tak samo możemy wykazać, że ostatecznym źródłem życia, które jest też przygodne, bo jest utracalne, jest Creator.

W tej całej bioróżnorodności życie ludzkie jest czymś wyjątkowym.

– W przypadku życia człowieka spotykamy się z czymś specyficznym, odróżniającym i stawiającym je na wyższym poziomie niż życie zwierząt. W ich przypadku życie jest przedłużane i zachowywane przez proces rodzenia. W przypadku życia ludzkiego rodzice są jakby powoływani do współstwarzania życia, dzięki czemu życie ludzkie nabiera niesamowitego znaczenia. Jest niespotykaną wartością, dlatego że jest – można powiedzieć – cudem stworzenia. Bo tym, który daje początek każdemu ludzkiemu życiu, jest właśnie Bóg poprzez stworzenie duszy.

Jak metafizyka, która jest dyscypliną racjonalną, dochodzi do przyjęcia istnienia Boga?

– Dociekania metafizyczne charakteryzują się tym, że dla badanych faktów poszukuje się ostatecznych przyczyn. W historii pierwszym wielkim prekursorem tego rodzaju metody był grecki myśliciel Arystoteles. Nie był człowiekiem wierzącym w naszym pojęciu. Nie mógł być chrześcijaninem, gdyż żył w IV wieku przed narodzeniem Chrystusa. On pierwszy pokazał, że jeśli chcemy wyjaśnić istnienie świata, musimy odnieść się do tzw. pierwszego motoru, Pierwszego Poruszyciela, a więc w sposób konieczny odwołać się do istnienia Boga. W przeciwnym razie nie wyjaśnimy, dlaczego świat istnieje i dlaczego zachodzą w nim obserwowalne przez wszystkich zmiany, takie jak np. ruch. Czyli rozpoczynając od poznawania rzeczy, a w przypadku problematyki naszej konferencji – życia biologicznego, sensytywnego, a w szczególności ludzkiego – poszukując jego przyczyn, wyjaśnienia „skąd i dlaczego?”, z konieczności musimy wyjść poza ten świat. Na drodze tych analiz dochodzi się do wniosku, że ostatecznym źródłem i jedynym wyjaśnieniem życia jest Istota, która daje istnienie światu i życie poszczególnym bytom. Jest nią Bóg.

Dlaczego tak trudno jest dzisiejszej kulturze przyjąć tę prawdę?

– Ponieważ dzisiaj tkwimy w swoistym dyktacie nauk przyrodniczych. To one narzucają paradygmat ewolucyjnego wyjaśniania życia. Sprowadza się on do tezy, że życie jest skutkiem naturalnego rozwoju materii. Nie ma żadnej tajemnicy życia, gdyż jest ono tylko i wyłącznie przeformułowywaniem się materii w różne układy. Mamy więc tu próbę ukazania świata jako ateistycznego w tym sensie, że nie potrzebuje do swojego wyjaśniania Boga, albowiem sam się wyjaśnia. Rozumując w ten sposób, przyjmuje się, że tak samo życie wyjaśnia się samo.

Ale przy analizie metafizycznej okazuje się, że rozumowanie to jest wewnętrznie sprzeczne. Zawiera paradoksy, gdyż stara się wyjaśniać coś doskonalszego przez niedoskonałe, coś, co jest niematerialne, przez coś materialnego. Takich absurdów jest tam bardzo wiele. Świat, dajmy na to kultury, jest światem humanistycznym, niezrozumiałym bez odwołania się do człowieka. Gdy analizujemy jakieś przedmioty, to widzimy, że to, co jest wytwarzane, jest niezrozumiałe bez przywołania człowieka. Analogicznie gdy patrzymy na świat przyrody, który bez wątpienia nie jest dziełem człowieka, okazuje się, że jest on teistyczny, bo czytamy wszędzie ślady Stwórcy. Tak jak na krzesłach, domach, samochodach czytamy ślady ich twórcy w postaci człowieka, tak w świecie przyrody widzimy i odczytujemy ślady Tego, od którego pochodzi, a więc jej Stwórcy.

Dzisiaj ścierają się w kulturze te dwa wyjaśniania widzenia świata. Albo będziemy postrzegać świat jako ateistyczny, bez Boga, a więc niepotrzebujący wyjaśnienia Boga, albo odkrywamy go jako świat teistyczny, który jest dziełem stworzenia i w związku z tym jest pewnym darem ofiarowanym człowiekowi. Wtedy życie w tym świecie, tak jak istnienie każdej rzeczy, jest cudem, jest darem, wielkim dobrodziejstwem, które winniśmy cenić, chronić i umieć z niego racjonalnie korzystać.

Jak w obliczu konfrontacji z naporem myślenia ateistycznego widzi Ksiądz Profesor przyszłość filozofii i metafizyki?

– Tylu już myślicieli, jak np. Kant, Schopenhauer czy Nietzsche, ogłaszało bezskutecznie definitywną śmierć metafizyki, że jestem o jej przyszłość dziwnie spokojny, choć przydałby się większy wpływ tego myślenia na naszą dzisiejszą kulturę. Stąd zresztą zrodziła się przed 17 laty inicjatywa tych sympozjów. Dziś chciałbym tą drogą skierować moją prośbę o jak najliczniejszy w nim udział. A debatować będą 11 grudnia br. oprócz filozofów z KUL również goście z różnych ośrodków filozoficznych z Polski i zagranicy. Rozważane będą również bardziej szczegółowe problemy, te dyskutowane właśnie dzisiaj, jak np. problematyka życia w perspektywie biotechnologicznej, kwestia, czy modyfikacje genetyczne można uznać za nowe stworzenie. Chcemy też pochylić się nad szczegółowymi problemami z dziedziny teologii i filozofii, takimi jak np. problem zmartwychwstania ciała, jak rozumieć życie po śmierci, na czym by ono polegało, czy też problem nieba i piekła jako stanów ludzkiego życia. Będziemy też rozpatrywać kwestie in vitro, eutanazji, samobójstwa i zabójstwa w perspektywie etycznej, a także zastanawiać się nad statusem lekarza w kontekście troski o kulturę życia – czy współczesny lekarz pozostaje w służbie kultury życia czy kultury śmierci. Przykład profesora Bogdana Chazana dowodzi, że jest to dziś priorytetowy problem deontologii lekarskiej.

Dziękuję za rozmowę.

Adam Kruczek

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... ierci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 12 gru 2014, 08:35 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Człowiekiem jest się od poczęcia

Monika M. Zając Lublin

Fundamentalnym prawem człowieka jest prawo do życia, zajmujące najwyższe miejsce w hierarchii dóbr chronionych prawem. Jednocześnie faktyczny stopień tej ochrony wskazuje na poziom kultury i humanizmu danego społeczeństwa. Podkreślili to uczestnicy sympozjum metafizycznego, które wczoraj odbyło się na KUL.

Kluczowym zagadnieniem, które bardzo często powraca w publikacjach i dyskusjach, jest pytanie o ludzką wolność w zakresie decydowania o początku i końcu ludzkiego życia – tak własnego, jak i cudzego. Stąd też obok licznych debat na temat sztucznego zapłodnienia in vitro czy aborcji jako jeszcze bardziej fundamentalne pojawia się pytanie o status ludzkiego embrionu: czy to tylko komórka – jak głoszą np. aborcjoniści, czy to już człowiek, jak naucza Kościół katolicki? Jakie zatem kryterium wyznacza początek jego człowieczeństwa?

Nad tymi problemami pochylili się uczestnicy XVII Międzynarodowego Sympozjum Metafizycznego zatytułowanego „Spór o początek i koniec ludzkiego życia”. Już od starożytności przyjmuje się, że embrion jest bytem ludzkim poczętym w łonie matki. Chociaż pytania, od którego momentu embrion jest człowiekiem, podmiotem praw, kiedy zaczyna się życie, od którego momentu człowiek posiada duszę, towarzyszyły ludzkości od zarania dziejów. Jednak debata na temat statusu embrionu ludzkiego zaczęła się tak naprawdę w wieku XX, kiedy to Thomas Morgan opublikował teorię genów. Dziś pod pojęciem embrionu rozumie się rozwijającą się istotę ludzką w pierwszej fazie jej istnienia do końca 8. tygodnia ciąży. Jest to jednak definicja umowna, która wskazuje, że 8. tydzień wyznacza przejście do drugiej fazy życia prenatalnego, tj. do życia płodowego.

Jak podkreślił ks. dr hab. Andrzej Muszala z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, kluczowe dla tego tematu jest rozumienie duszy ludzkiej. – Dusza nie jest odrębną substancją. Człowiek cały się poczyna i cały umiera – mówił ks. dr hab. Muszala. Zwrócił na to uwagę także ks. prof. dr hab. Andrzej Maryniarczyk, kierownik Katedry Metafizyki KUL. – Dusza jest aktem istnienia w człowieku. Nie istnieje embrion ludzki, który nie ma w sobie aktu istnienia. Dusza jest od początku w człowieku. Od początku musi być określony jeden akt istnienia. Nie może być kwadratowego koła – wskazywał ksiądz profesor.

W ścisłym związku z podjętą tematyką pozostaje także problem zapłodnienia in vitro. – W tym przypadku mamy dostęp do embrionu od poczęcia. Jest to człowiek czy nie? Zwolennicy kryterium implantacji przyznają mu jedynie „miękkie” prawo do życia. Embrion można unicestwić, bo jest poza organizmem matki – wskazuje ks. dr hab. Muszala. – Takie rozumienie jest wykorzystywane także przez wielkie koncerny farmaceutyczne, które rozmywają prawdę o człowieku. Jeśli embrion nie jest człowiekiem, wiele można z nim zrobić – ubolewał prelegent.

Tymczasem życie ludzkie jest darem udzielonym wraz z istnieniem, pomyślanym i chcianym przez Stwórcę, a zatem bytem, który posiada rozum i wolę. Każde życie od początku jest odkreślone pod względem treści i celu, tj. jakie ma być oraz po co i dlaczego ma być. Życie człowieka jest współstwarzane, jest efektem prokreacji dokonywanej przez Boga i człowieka, stąd jego ogromna i niepodważalna wartość, której nikt nie może odebrać czy chociażby podważyć, na jakimkolwiek etapie jego istnienia. – Każdy byt partycypuje w istnieniu Stwórcy jako Przyczynie Sprawczej, Stwórczej, Celowej i Wzorczej. Tylko Żyjący może być źródłem życia, tylko Istniejący może być źródłem istnienia – podkreślił ks. prof. Maryniarczyk.

http://www.naszdziennik.pl/wp/118193,cz ... zecia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat uporządkowany
PostNapisane: 31 gru 2014, 09:16 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30731
Skarb filozofii

Najstarszą dziedziną poznania naukowego jest filozofia. Jej początki sięgają przełomu VII i VI w. przed Chr. Pojawiła się na wybrzeżach Azji Mniejszej, a konkretnie w Milecie, mieście zdominowanym przez greckich Jończyków, ale otwartym na różne prądy ideowe, które docierały z odległych stron, gdyż Milet leżał na przecięciu licznych szlaków handlowych. Za pierwszego filozofa uznaje się Talesa, właśnie z Miletu. Za nim idzie szereg imion takich Miletczyków jak Anaksymenes czy Anaksymander. Ale w roku 494 Persowie podbili i spalili Milet, który już nie odzyskał swojej świetności, za to od połowy V w. ośrodkiem kultury stały się Ateny. Tam też powstały dwie najsłynniejsze szkoły filozoficzne: Akademia Platona i Liceum Arystotelesa. I tam przez następne wieki tętniło, mimo zmieniających się warunków politycznych, życie kulturalne, tam było centrum intelektualne świata, bo tam ciągle uprawiano filozofię.

Ale dziś człowiekowi Zachodu coraz trudniej przychodzi sobie wyobrazić, na czym polega smak filozofowania i dlaczego filozofia jest tak ważna w kulturze. Nie dziwota, bo z jednej strony nasze życie stało się bardzo konsumpcyjne, wręcz żarłoczne, a z drugiej cała kultura nastawiona jest na produkcję, do tego stopnia, że nawet absolwenta szkoły wyższej nazywa się z urzędu „produktem”. Takie to czasy, chciałoby się powiedzieć, nie tylko płytkie, ale wręcz głupie.

O jakiej filozofii mówimy? W Polsce w czasach PRL była jedna filozofia, lub raczej pseudo-filozofia, marksizm, wykładany przymusowo na wszystkich uczelniach wyższych, z wyjątkiem KUL-u. I od tamtego czasu przeciętny inteligent nabrał jak najgorszego mniemania o filozofii, nawet jeśli studiował już po roku ’89, bo marksiści wykładali nadal. A przecież prawdziwa filozofia to skarb, perła, diament, tylko że właśnie…
„Więc kiedy tak od filozofii odpadają ci, którym jest ona najbliższa, nie troszcząc się o jej osierocenie i los, wtedy oni sami pędzą życie ani stosowne, ani prawdziwe, a ona zostaje jak sierota, którą opuścili krewni. Wtedy się do niej zbliżają inni, niegodni – stąd i stamtąd – i przynoszą jej wstyd, i ściągają na nią obmowy, które i ty przytaczasz za plotkarzami, że kto tylko do niej przychodzi, ten albo nic nie wart, albo też to po większej części typy z wielu względów ujemne.” Tak mówił Sokrates (Platon, Państwo 495C), z czego wynika, że już wtedy, gdy filozofia była bardzo młoda, czyhało na nią szereg niebezpieczeństw. Na przykład, gdy nie zajmują się nią ci, którzy są uzdolnieni i którzy byliby dobrymi filozofami. Szkodzą sobie, bo jeśli już zaczęli filozofować, to później ta chętka wraca przez całe życie. A i dziś spotkać można dawnych studentów, którzy nie czują się spełnieni, jeśli praca zawodowa jest tylko pracą zarobkową, jeśli nie mogą poświęcić czasu na medytacje z Sokratesem lub św. Tomaszem z Akwinu. I zdarza się, że „jak inni ludziska widzą, że to pole filozofii leży odłogiem i puste, a pełno na nim pięknych słów i wywieszek, robią tak, jak ci, którzy z kryminałów uciekają do świątyń; łatwo jaki taki ciska swój fach a przerzuca się do filozofii, co który sprytniejszy na swoim zagoniku specjalnym. Bo chociaż tak jest z filozofią źle, to jednak w porównaniu do innych specjalności otacza ją pewien nimb wspaniały. On pociąga wielu, choć ich natura do tego nie dorasta, rzucają się dno niej typy fizycznie wykoszlawione, pod wpływem swoich specjalności i robót ręcznych i duchowo połamane, i rozmienione na drobnie przez swoje rzemiosło poprzednie” (ibid.).

W tym krótkim fragmencie spotykamy nieomal wszystko, co przydarza się filozofii po dziś dzień. A więc przyciąga problematyką, bo przecież tu dyskutuje się na temat sensu ludzkiego życia, na temat słuszności naszego postępowania, na temat źródeł i racji istnienia całej rzeczywistości, dyskutuje się racjonalnie o Bogu. Ale za te tematy może ktoś zabrać się nieumiejętnie, będzie filozofował jako fizyk, chemik, przyrodnik, czy nawet zwykły konsument mediów, narzucając w ten sposób swój ograniczony punkt widzenia. Tego już Platon nie lubił, to go denerwowało. Ostrzegał równocześnie przed jednostkami duchowo lub psychicznie pękniętymi, gdy filozofem chce być ktoś, kto nie może wewnętrznie się pozbierać, ktoś ko-go potocznie nazywa się nawet lekko „zbzikowanym”. Od takiego wielu stroni, choć myślą, że przyczyną tego stanu jest sama filozofia. Nic podobnego. Filozofia sama w sobie jest cudowna, daje niezwykłe rozkosze ducha, gdy człowiek zaczyna głębiej rozumieć siebie, świat, rzeczywistość, i otwiera się na Boga. Gdy mimo płycizny intelektualnej świata współczesnego, potrafi dotrzeć do dzieł ludzi mądrych, choćby napisano je przed tysiącem lat. Gdy potrafi coś przemyśleć i mówić jak istota myśląca. To wszystko daje filozofia, więcej niż nauka, więcej niż telewizor.

Piotr Jaroszyński
Nasza Polska, 3.07.2012 r.

http://www.piotrjaroszynski.pl/felieton ... -filozofii


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /