Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 12 maja 2015, 05:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Tajemnica zła

Obrazek

Nasze życie nabożeństwem do Niepokalanego Serca jest koniecznym zaczynem przemian.

Kiedy Matka Jezusa ukazała się w Fatimie, masoński rząd prześladował w Portugalii Kościół, pierwsza wojna światowa osiągała krwawe apogeum, a za moment miała wybuchnąć rewolucja w Rosji. Czy miały nadejść czasy panowania nad światem księcia ciemności? Nie, ponieważ Bóg zesłał do Fatimy swą Wysłanniczkę Maryję, by działaniu zła przeciwstawić orędzie nadziei. Maryja przychodzi, bo „wielu ludzi idzie na potępienie”. Chce nas nauczyć, jak możemy uratować ich i siebie samych przed piekłem. Daje nam broń, której szatan nie przeciwstawi niczego!

Serce Maryi przezwycięża zło
Jaka broń jest skutecznym środkiem do pokonania zła? Maryja ogłasza, że Bóg pragnie obdarzyć świat łaską za pośrednictwem nabożeństwa do Niepokalanego Serca: „Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca” – mówi. To dlatego odwołuje się do niego św. Jan Paweł II w akcie poświęcenia z 1984 r.: „O Serce Niepokalane! Pomóż nam przezwyciężyć grozę zła, które tak łatwo zakorzenia się w sercach współczesnych ludzi – zła, które w swych niewymiernych skutkach ciąży już nad naszą współczesnością i zdaje się zamykać drogi ku przyszłości”.

To dlatego stoi ono w centrum nabożeństwa pierwszych sobót.

To Serce jest ucieczką od zła i schronieniem przed zakusami szatana. Jest drogą, która prowadzi do Boga. „W nim – pisze Siostra Łucja – czuję się bezpieczna”. To Serce jest gwarancją zwycięstwa nad złem: „Na koniec moje Niepokalane Serce zwycięży” – ogłasza Maryja. A Papież Polak tłumaczy, że zwycięstwo zacznie się w ludzkich sercach, stamtąd rozszerzy się na świat.

To dlatego w orędziu fatimskim każdy z nas znaczy tak wiele. Nasze życie nabożeństwem do Niepokalanego Serca jest koniecznym zaczynem przemian, które zmienią nas, nasze rodziny, Polskę, cały świat.

Wsłuchani w głos dobiegający z Fatimy patrzymy w naszą przyszłość ze spokojem i nadzieją. Widzimy, że blask Maryi pada na dzieje wszystkich ludów i narodów, na losy całego ziemskiego globu. Bo „moc poświęcenia – uczy Jan Paweł II – trwa po wszystkie czasy”. Zło już przegrało, choć jeszcze kąsa jak bestia w agonii.

Wiemy, że na świecie trwa duchowe zmaganie dobra ze złem. I że strony bitwy zostały ustalone od początku. Po jednej znajduje się Niewiasta i Jej potomstwo, po drugiej – szatan i jego sprzymierzeńcy.

My stajemy po stronie zwycięskiej – przy Maryi.

W Fatimie Niebo ogłasza zwycięstwo Maryi, wybór jest więc dla nas oczywisty. Poza słownym orędziem otrzymujemy jeszcze kilka znaków, mówiących, że potęga zła jest tylko pozorna.

Zło, choć głośne i jaskrawe, jest w rzeczywistości słabe i ślepe. Kiedy nocą z 23 na 24 października 1917 r. „wycięto dąb”, na którym ukazywała się Maryja, wykonawcy zamysłów zła (diabeł zwykle posługuje się ludźmi) pomylili drzewa! A kiedy 6 marca 1921 r. przeprowadzono zamach na kaplicę zbudowaną w miejscu objawień, nie udało się zniszczyć cudownej figury, bo jej tamtej nocy (tylko tamtej!) nie było.

Gniew sił ciemności jest bezradny tam, gdzie jest światło Boże (w nim jest – dodaje Franciszek – „Nasza Pani i Bóg”). Tam zło potyka się o własne nogi i nie jest w stanie wyrządzić nam krzywdy.

Pod opieką Niepokalanej
Kolejny symbol zawarty w pozawerbalnym przekazie fatimskim zapewnia nas, że tam, gdzie jest Boskie światło, tam zło nie ma nad nami władzy. Nieprzypadkowo piekło z wizji lipcowej zaczyna się w miejscu, gdzie kończy się światło emanujące z Maryi. To znak, że gdzie jest opieka Matki Bożej, tam siły piekła nie mają do nas dostępu. Żyjmy więc nabożeństwem do Niepokalanego Serca, które jest nam ratunkiem i obroną, a będziemy bezpieczni.

Nie znaczy to jednak, że zło zniknie z naszego życia. Wiemy, że po zakończeniu objawień Bóg zezwolił szatanowi ujawnić swą obecność wobec bł. Franciszka. Było to dla niego bardzo trudne doświadczenie: „Drżał z trwogi […]. Głosem na wpół stłumionym ze strachu powiedział: ’Tu było jedno z tych zwierząt piekielnych, które pluło ogniem na mnie’”.

Franciszek rozpoznał w tej wizji jednego z diabłów, których oglądał w lipcowym obrazie piekła. To znak, że diabły nie tylko przebywają w piekle; one są wśród nas, marząc o tym, by naszym udziałem stało się ich cierpienie.

Odpowiedzią na ich obecność jest wzywanie Maryi i rozszerzenie na cały świat nabożeństwa do Niepokalanego Serca. Wówczas szatan może nas co najwyżej straszyć jak bł. Franciszka, nie jest jednak w stanie wyrządzić nam żadnej krzywdy. Jesteśmy chronieni łaską, którą obdarza nas pełna łaski Maryja.

Rosja się nawróci
Fatima ogłasza, że nabożeństwo do Niepokalanego Serca czyni świat bezpiecznym wobec ataków zła. To tzw. znaki ponadczasowe. Są jednak i takie, które dotyczą historycznych wydarzeń. W takim kontekście Matka Boża mówi o Rosji.

Siostra Łucja wyraźnie odróżnia zło obecne w Rosji od samej Rosji. O tej ostatniej mówi z miłością i nadzieją. W końcu to jedyny obok Portugalii kraj, o którym wiemy, że na koniec stanie po stronie Boga i że przetrwa czasy wojen i prześladowań. Decyzje i losy innych narodów stoją pod znakiem zapytania…

Zło w Rosji przegra. Ostatecznie przejdzie ona na stronę dobra. To właśnie wtedy szatan zostanie pokonany i wybije godzina triumfu Niepokalanego Serca Maryi.

Przyspieszamy tę chwilę. Pomagamy Niebu, by w dzieje świata weszła fatimska obietnica pokoju. Praktykujemy nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi, a w naszych sercach jest wiele modlitwy i ofiary w intencji Rosji. Fatima pokazała nam, jak pokonać zło.

Dr Wincenty Łaszewski

http://www.naszdziennik.pl/mysl/136839, ... a-zla.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 19 maja 2015, 11:55 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
XI Kongres Konserwatywny

Prawda, dobro i piękno w przestrzeni publicznej



Psychologiczny wymiar dechrystianizacji



O psychologicznym wymiarze dechrystianizacji i rewolucji w tendencjach mówi Julio Loredo - prezes włoskiego Stowarzyszenia Obrony Tradycji.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 26 lip 2015, 21:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Problem szatana

Skąd jest diabeł, jeśli zło nie pochodzi od Boga? Co na to odpowiemy? Że do rozwiązania tej kwestii wystarczy rozumowanie przedstawione na temat złości w ludziach. Skąd bowiem człowiek jest zły? Ze swego własnego wyboru. A skąd diabeł jest zły? Z tej samej przyczyny: on też ma życie obdarzone własną wolą i od niego samego zależało albo pozostanie przy Bogu, albo oddalenie się od dobra. Gabriel jest aniołem i nieustannie pozostaje przy Bogu. Szatan jest aniołem i całkowicie wypadł z właściwego rzędu. Jednego wolna wola zachowała w niebie, a drugiego strącił w dół wolny wybór postanowienia. Także ów pierwszy mógł odstąpić i ten drugi nie upadać, ale jednego ocaliła nienasyconość miłości do Boga, a odejście od Boga skazało drugiego na odrzucenie. Tym właśnie jest zło: oddaleniem się od Boga.

Mały obrót oka sprawia, że jesteśmy albo w słońcu, albo w cieniu własnego ciała. Jeśli kto spojrzy ku górze, wystawia się na światło, gdy zaś zwróci się do cienia, musi być zaciemniony. Podobnie szatan jest zły, ponieważ ma zło z wolnego wyboru, a nie dlatego że jego natura jest przeciwieństwem dobra.

Dlaczego szatan toczy walkę z nami?
Skąd więc bierze się u szatana chęć toczenia wojny z nami? Stąd, że będąc naczyniem wszelkiego zła, przyjął on też chorobę zawiści i pozazdrościł nam godności. Nie mógł bowiem znieść naszego życia bez smutku w raju. Oszukał człowieka podstępami i knowaniem, i by go uwieść wykorzystał jego pragnienie upodobnienia się do Boga. Pokazał człowiekowi drzewo i obiecał, że jedzenie z niego zapewni mu podobieństwo do Boga. „Jeśli bowiem będziecie jeść, mówi Pismo, będziecie jako bogowie, wiedzący dobre i złe" (Rdz 3,5).

Szatan nie został więc stworzony jako nasz nieprzyjaciel, ale z zazdrości stał się naszym wrogiem. Widząc bowiem, że sam został strącony spośród aniołów, nie zniósł, ażeby człowiek, ulepiony z ziemi, przez postęp [duchowy] wzniósł się do godności aniołów.

Skoro więc szatan stał się naszym nieprzyjacielem, Bóg zachował w nas wrogość wobec niego, wypowiadając do służącego mu węża jako pogróżkę słowa: „Położę nieprzyjaźń między tobą i między nasieniem jej" (Rdz 3,15). Rzeczywiście bowiem szkodliwe są porozumienia ze złem, gdyż prawo przyjaźni zwykło zachodzić przez podobieństwo między tymi, którzy się łączą. Stąd słusznie napisano: „Wskutek złych rozmów psują się dobre obyczaje" (1 Kor 15,33 ).

Jak bowiem w niezdrowych okolicach wdychane powietrze powoli wnosi w tych, którzy tam mieszkają, skrytą chorobę, tak towarzystwo złych przynosi duszom wielkie zło, nawet jeśli szkoda nie zostanie natychmiast spostrzeżona. Z tej racji nieprzyjaźń z wężem jest nieubłagana. Jeśli zaś narzędzie [wąż] zasługuje na taką nienawiść, to jak powinniśmy nienawidzić tego, co się nim posługuje?

Św. Bazyli Wielki, O tym, że Bóg nie jest sprawcą zła, w: Bóg i zło, Wyd. M, Kraków 2004, s. 48-50.

http://www.pch24.pl/problem-szatana,6950,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 25 sie 2015, 07:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Oblicze zła XXI wieku

Tomasz M. Korczyński

Biada ziemi i biada morzu - bo zstąpił do was diabeł, pałając wielkim gniewem, świadom, że mało ma czasu /Ap 12,12/

Obrazek
fot. Amiran White/ZUMA Press/FORUM


Według nauczania katolickiego zło zaistniało od momentu wejścia na świat stworzenia, które posiadając wolną wolę, nie będąc przy tym doskonałym jak jego Stwórca pobłądziło odrzucając Bożą miłość. Bóg nie jest ani pośrednio, ani bezpośrednio przyczyną zła moralnego (zob. KKK 309-314). Z Pisma Świętego dowiadujemy się, że anioł światłości dopuścił się buntu przeciwko Bogu, a na dno czeluści piekielnych pociągnął ze sobą nie tylko innych zbuntowanych aniołów, ale także i ludzi. Przez jego podstęp raj został utracony, a człowiek zanurzył się w grzechu i zawsze zaznaje śmierci.

Nie sposób prześledzić w tak krótkim tekście losów zła, jego kolejnych przeobrażeń i wreszcie konsekwencji jakich doznała od wroga Boga i ludzi cała ludzkość. Wydaje się jednak, że dopiero dziś, w XXI wieku zło zatryumfowało z całą swoją brutalną otwartością i dzikością. Nie skrywając się już, chlubi swą potęgą zanurzając świat w czeluściach grzechu. Zło stało się jawne, bezkarne, buńczuczne. Ci, którzy się go dopuszczają celebrują je, chwalą się nim, obnoszą się nim przed innymi, są z niego dumni.

Wystarczy spojrzeć na high-life „elit władzy”. Kolejne mega-gwiazdy obnoszą się ze swoimi zdradami, rozwodami, zabiegami, promując grzechy cudzołóstwa i wszeteczeństwa jako cnoty. Wydaje się, że uprawianie sodomii to jakaś nadludzka działalność, sodomia się opłaca, bo otwiera drzwi do sukcesu. Kłamstwo staje się prawdą, złodziejstwo pragmatyzmem, morderstwo normą. Przed wyborami znana polska aborcjonistka całuje pierścień Papieża, żeby zostać premierem, a pocałunek ma dowodzić jej głęboką więź z katolicyzmem, prezydent podpisujący niemoralną i niezgodną z nauczaniem Kościoła ustawę o in vitro przystępuje potem publicznie do Komunii Świętej siejąc zgorszenie i chaos wśród wiernych, koalicja rządząca ośmielająca się reprezentować w Parlamencie Europejskim chadecję (co za cynizm!) podtyka polskim nastolatkom pigułkę poronną, a główna antykatolicka gazeta w Polsce wyjaśnia Pisma i poucza Kościół jaki ma być. Wszystko w światłach fleszy i kamer.

Horror diabelski
Niedawno „Gazeta Wyborcza” radowała się wraz satanistami z odsłonięcia w Detroit statuy Bafometa. Po odsłonięciu bluźnierczego wizerunku diabła w jego „świątyni”, dwaj półnadzy sodomici połączyli się „w namiętnym pocałunku”, mogliśmy przeczytać na portalu gazeta.pl. Umieszczono też krótki film z tej ponurej ceremonii. Elementy homoseksualne w tym kontekście chrześcijanina nie dziwią. Akty sodomii są jednoznacznie potępione przez Słowo Boże. W uszach chrześcijańskich aktywistów w Stuttgarcie walczących o podstawowe prawa rodziny, do dziś brzęczą echa wrzasków nienawistnych działaczy LGBT, którzy ich napadli skandując hasło: „Wasze dzieci należą do nas. Będą takie same jak my”. Dlatego też w jakiś sposób symboliczne jest umieszczenie pod wizerunkiem kozła z Detroit klęczących przed nim chłopca oraz dziewczynki. Jest to tym szokujące, że organizacja „Świątynia szatana” obiecuje, że zawsze będzie wspierać zabijanie nienarodzonych oraz związki homoseksualne.

Myślę, że najordynarniejsze oblicze zła, jakie stało się dziś faktem, to właśnie składanie w ofierze diabłu dzieci. Brutalność zła, jego patologia i dewiacja są wprost proporcjonalne do wzrostu przemocy i gwałtu jaki się dokonuje na niewinnych istotach. W odległych nam cywilizacyjnie muzułmańskich krajach Bliskiego Wschodu, Afryce, czy Azji, ale i na terenie postchrześcijańskiego Okcydentu. Na tych narodzonych, ale i tych nienarodzonych. Głównymi źródłami są tu relatywizm moralny na Zachodzie oraz brutalność i butność demonów islamizmu.

Jednym tchem można wymienić patologie zła jakie się dziś szerzą, a które uderzają w dzieci: aborcja, eutanazja, adopcje przez pary homoseksualne, horror jaki gotuje dzieciom ISIS, mordując je, albo wykorzystując na nieświętej wojnie (dzieci zmuszane są do dokonywania egzekucji, ścinania bezbronnych jeńców, a dziewczynki samobójczynie wysadzają się na targach i w środkach transportu publicznego). Wciąż istniejący proceder rekrutowania do armii i partyzantek dzieci żołnierzy, które zamiast spędzać w niewinności swoje dzieciństwo muszą zabijać swoich rówieśników z wrogich oddziałów. Handel żywym, jak i martwym towarem, niewolnicza praca dzieci w fabrykach chińskich, wietnamskich, bengalskich, indyjskich, czy birmańskich. Konkretnych przykładów jest na tyle dużo, że samo ich wymienienie mogłoby stanowić treść tego artykułu. Skupię się zatem na fundamentalnych wydarzeniach, które nieco szkicują główny problem.

Afera feministycznej organizacji Planned Parenthood, która jak się okazuje handlowała narządami zabitych dzieci nie wstrząsnęła zanadto Ameryką. Pierwszym obrońcą nazistów XXI wieku został nie kto inny, ale prezydent USA. Baracka Obama nie cofnie publicznych dotacji dla PP, bo to organizacja, która „oferuje ważne i potrzebne usługi dla kobiet w całym kraju”. W Wielkiej Brytanii dziennikarze powiadomili opinię publiczną o makabrycznej zbrodni. Szpitale wykorzystywały zwłoki nienarodzonych dzieci do ogrzewania swoich budynków. W Belgii rząd libertynów wprowadził eutanazję dla dzieci. W Danii problem dzieci z zespołem Downa zniknął, ponieważ stosuje się tam standardowo mordy eugeniczne, wedle zasady „Wykryjesz? Zapobiegaj!”.

Kolejny przykład, znów z naszego podwórka pozornie nie pasuje do tej całej ohydnej maszynerii zła. Przyznam, że program „Mali Giganci” mnie szokuje. To taki współczesny cyrk, gdzie dzieci wcielają się w rolę tresowanych zwierząt. Przy dopingu i zachęcie swoich rodziców brykają zachwycając słynnych z innych mainstreamowych spektakli jurorów. Jakimś strasznym chichotem szatańskim stała się przy tym tragedia rodzinna głównego konferansjera żenującego spektaklu, który stracił niedawno swoje dziecko. Kiedy rodzina opłakiwała tę wielką stratę, w tym samym czasie na nagranych odcinkach „Małych Gigantów” prowadzący program wygłupiał się, żartował i skakał po scenie. Czy nie budzi to uzasadnionego pytania o granice rudymentarnej przyzwoitości? Jak widać decydentów wtłoczonych w robienie pieniędzy przez przedsiębiorstwa srebrnego ekranu, tragedia osobista swojego pracownika nie wzrusza.

W jakiejś mierze fascynujące jest i to, że mordercy dzieci nienarodzonych są wskazywani przez media głównego nurtu jako wzory do naśladowania, traktowani jak celebryci i eksperci, zapraszani do stacji telewizyjnych, a ich głos jest donośny dzięki zapleczu socjalistów i libertynów na łamach prasy. Obrońcy życia przeciwnie. Ci są wsadzani do więzienia, zwalniani z pracy, publicznie lżeni i piętnowani. Rozsądek podpowiada, że ci, którzy dopuszczają się mordów na człowieku powinni siedzieć w więzieniach, a nie ci, którzy walczą o przeżycie najsłabszych.

Ktoś powie, no dobrze, ale tak było od zarania dziejów. Zło wydaje się zawsze głośniejsze, a dobro słabsze, bo jest cichsze. Zapewne. Z tą jednak różnicą, że, po pierwsze, dziś dokonywanie wspomnianych spustoszeń jest szybsze i skuteczniejsze. Dzięki rozwojowi technologii owoce zła produkowane są na masową skalę. Po drugie, niegdyś zło było ukrywane, przemilczane. Turcy do dziś negują ludobójstwo Ormian, niemieccy naziści chowali dowody swoich zbrodni w obozach koncentracyjnych, Stalin i jego następcy także produkowali kłamstwo katyńskie. Inżynierowie zagłady robili wszystko, żeby ukryć dzieła swoich panów. Obecnie jest inaczej. Grzech, jak wspominałem staje się powodem do chluby. Jego nosiciele manifestują i obnoszą się swoim plugastwem.

Muzułmanie z ISIS, aktywiści Planned Parenthood, politycy i liderzy rządy krajów Unii Europejskiej nie kryją się ze swymi praktykami. Państwo Muzułmańskie czyni ze swoich mordów spektakle w amfiteatrach, wrzuca do sieci krwawy show. Feministki z Planned Parenthood bagatelizują rzeź niewiniątek i sprzedaż ich organów. Rządy UE zasłaniają się fałszywym dogmatem o prawie do wolności, zbrodnie są oficjalnie wspomagane przez wielkich tego świata na wielu poziomach naraz, w światłach jupiterów. Po trzecie, celem nigdy nie były dzieci jako takie.

Szatan uderza najcelniej jak się tylko da. Na końcu czasów pozostało mu przeprowadzenie masowej zagłady niewinnych, co uczynił już rękami siepaczy Heroda, gdy na świat przyszedł Mesjasz. To najcięższy grzech wedle słów naszego Pana Jezusa Chrystusa: „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie!” (Łk 17,1-2). Władca tego świata chce dopełnić krwawego widowiska rozszarpując niewinne, by pławić się w ich krwi. Bo cierpienie dzieci jest największą krzywdą. Ona boli Boga najdotkliwiej.

Tomasz A. Korczyński

http://www.pch24.pl/oblicze-zla-xxi-wieku,37721,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 16 wrz 2015, 07:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Wiemy, że to jest zło. I milczymy!

Radykalni islamiści zwierają szyki, przypuszczają wzmożony atak na chrześcijan. Wielu z nich podąża w stronę Europy, wśród tej masowej imigracji uchodźców. Zamaskowani dżihadyści są wśród nich – powiedział wczoraj biskup senior sandomierski ks. bp Edward Frankowski na Świętym Krzyżu. W świętokrzyskim sanktuarium odbywa się Tygodniowy Odpust Podwyższenia Drzewa Krzyża Świętego.

Obrazek

W homilii podczas Mszy św. w liturgiczne święto Podwyższenia Drzewa Krzyża Świętego ks. bp Frankowski mówił m.in. o współczesnych zagrożeniach i atakach na Kościół oraz chrześcijan. Zwrócił uwagę, że jesteśmy przejęci i poruszeni, gdy na naszych oczach zdziera się krzyż – znak miłości, pokoju i przebaczenia – ze ścian, z wież kościelnych i poniewiera się nim.

– Dziś wielu naszych barci i sióstr w wierze umiera w obronie Chrystusa i Jego krzyża. W Pakistanie, Egipcie, Iraku i krajach Afryki wielu ludzi jest poddawanych torturom. Tam radykalni islamiści zwierają szyki, przypuszczają wzmożony atak na chrześcijan – mówił kaznodzieja.

– Boimy się także o nasz los. Bo wielu z nich podąża w stronę Europy, wśród tej masowej imigracji uchodźców. Zamaskowani dżihadyści są wśród nich – czekają, kiedy uderzyć. Grożą, że zdobędą Rzym, grożą atakami terrorystycznymi. Dziś Niemcy i Austriacy uszczelniają granice swoich państw. Umiarkowany islam rozpanoszył się, uderzają w nas poprzez imigrację, demografię – liczne, wielodzietne rodziny. Będą budować meczety, szkoły koraniczne – dodał.

Ks. bp Frankowski zwrócił uwagę, że rodzi się w nas lęk przed tym wszystkim, gdyż w naszej Ojczyźnie są siły laickie, bezbożne, libertyńskie i układają się też przeciw nam, katolikom.

– Siły te robią wszystko, by rosło pogaństwo. Wróżki, wróżbici mają rocznie 3 mln klientów. Wiele osób czyta regularnie horoskopy. Wielu wokół nas burzycieli Bożego ładu i porządku. Demontowany jest nasz kraj. A jazgot mediów ogłupia, demoralizuje dzieci i młodzież – wyliczał biskup.

– I my wiemy, że to jest zło. I milczymy! Złem jest aborcja, eutanazja, pigułka „dzień po”. Piekłem jest „rodzina” jednopłciowa, wolna miłość. To jest zło, a my milczymy, boimy się jako katolicy odezwać. Wybieramy do parlamentu takich, którzy nie potrafią opowiedzieć się po stronie prawdziwych wartości – Bożych, świętych. Dlatego trzeba nam, duchownym, kapłanom, podnosić głos. My nie możemy się bać – apelował.

Zdaniem księdza biskupa, potrzeba nam odwagi proroka Eliasza, a w Polsce – nowych proroków na miarę św. Jana Pawła II, bł. ks. Jerzego Popiełuszki, ks. abp. Tokarczuka.

– Wszyscy mamy upominać błądzących, pobudzać sumienia tych, którzy są uśpieni, w letargu. By zwyciężyć to wielkie zło i jego siłę, trzeba żarliwej i gorliwej modlitwy. Tylko Bóg i Jego mądrość. Takich ludzi wybierać do parlamentu, dla których Polska jest ważna i jej przyszłość, a nie konto bankowe – zaapelował ks. bp Frankowski.

Dzisiaj na świętokrzyski odpust przybędą pielgrzymi indywidualni na Msze św. o godz. 12.00 i 17.00. W środę we wspólnej modlitwie uczestniczyć będą małżonkowie oczekujący potomstwa i rodzice z małymi dziećmi.

W czwartek pielgrzymować będą kapłani z diecezji sandomierskiej, kieleckiej i radomskiej. Będzie to dzień modlitwy o uświęcenie prezbiterów. Mszy św. w intencji duchowieństwa przewodniczyć będzie biskup kielecki Jan Piotrowski. Na piątek oblaci zaprosili do wspólnej modlitwy młodzież.

W sobotę, 19 września, pielgrzymować będą rolnicy, ogrodnicy i sadownicy. Tego dnia Sumie odpustowej będzie przewodniczył biskup senior diecezji łowickiej Józef Zawitkowski.

Odpust zakończony zostanie 20 września. Mszy św. w intencji ludzi starszych i chorych przewodniczyć będzie biskup senior diecezji kieleckiej ks. bp Kazimierz Ryczan. Udzielony będzie także sakrament namaszczenia chorych na wszystkich sprawowanych Mszach św.

Święty Krzyż to najstarsze polskie sanktuarium. Przechowywane są w nim relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Od X w. do kasacji opactwa w 1819 r. gospodarzami sanktuarium byli Benedyktyni, obecnie opiekę nad nim sprawują Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.

RP, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... czymy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 30 lip 2016, 06:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Wspierajmy młodzież w poszukiwaniu dobra

Obrazek

Z ks. abp. Adamem Szalem, metropolitą przemyskim, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Księże Arcybiskupie, jak połączyć dwa obrazy: z jednej strony entuzjazm i radość Papieża wynikające ze spotkania z młodymi w ramach Światowych Dni Młodzieży, a z drugiej cisza i zaduma w Auschwitz-Birkenau?
– Ten entuzjazm Ojca Świętego wynikający ze spotkania z młodzieżą całego świata jest jak najbardziej uzasadniony. Ta młodzież często bardzo spontaniczna jest pięknym obrazem Kościoła, który jest zjednoczony wokół Ołtarza Pańskiego i wokół osoby Papieża – Namiestnika Chrystusowego. Jest to powód do wielkiej radości. Natomiast Auschwitz-Birkenau jest miejscem związanym z cierpieniem. Cisza oddaje atmosferę tego miejsca i Papież Franciszek uczynił bardzo wymowny gest, przybywając tam właśnie w milczeniu. Zresztą jest to zgodne z tym, co swego czasu powiedział Ojciec Święty, że w niektórych sytuacjach, kiedy zawodzą słowa bądź kiedy słowa są niewystarczające lub najzwyczajniej trudno znaleźć odpowiednie słowa, żeby wyrazić to, co czuje serce, po prostu trzeba zapłakać. To bardzo wymowna wypowiedź, zwłaszcza w odniesieniu do tego, co mogliśmy zobaczyć dzisiaj. Milczenie też może być głosem, często nawet bardziej doniosłym niż słowa. Ten głos milczenia Papieża zachęca nas do głębszej refleksji, do zadumy nad tym, do jakiej tragedii może prowadzić brak wierności przykazaniom Dekalogu. Sądzę, że ten przekaz poszedł w świat i oby tylko – zwłaszcza w obliczu zagrożeń i niepokojów, jakie przeżywa ludzkość – został właściwie odebrany.

Ojciec Święty Franciszek przemawia poprzez słowa, ale także poprzez gesty. Który z tych języków bardziej dociera do młodych?
– Myślę, że jest tu pewna analogia, nawiązanie do samego Pana Jezusa. Kiedy czytamy Ewangelię, to widzimy, że podobnie postępował Chrystus Pan. Uczył, ale nie poprzestawał na słowach, tylko za słowami szły czyny. Jest to zresztą droga, którą powinien podążać każdy chrześcijanin, bo wiara bez uczynków jest martwa. Trudno powiedzieć, co jest ważniejsze – czy słowa, czy czyny, ale istotą jest to, żeby słowa współgrały z czynami i odwrotnie – żeby czyny korelowały ze słowami. Byłoby źle, gdyby inną drogą szły słowa, a inną czyny człowieka. Nie oceniałbym jednak, co jest ważniejsze, co bardziej chwyta młodzież – czy słowa, czy czyny. Słowa są ważne, bo tworzą pewną rzeczywistość, a wypowiadane przez Papieża Franciszka wywołują wśród młodzieży euforię. Ale z drugiej strony młodzież jest doskonałym obserwatorem i nie da się nabrać na puste gesty. U Ojca Świętego młodzi dostrzegają, że słowa idą w parze z czynami i dlatego to akceptują.

Co sprawia, że młodzież tak lgnie w końcu do starszego człowieka, jakim jest Franciszek? Co więcej – lgnie do człowieka, który stawia jej bardzo konkretne wymagania...
– Proszę zwrócić uwagę, że podobnie było ze św. Janem Pawłem II, ale także z Benedyktem XVI. We wszystkich tych przypadkach młodzież dostrzega autentyzm ojców i przewodników w wiarze. Zresztą Ojciec Święty Franciszek mówił o tym w przesłaniu do księży biskupów w katedrze wawelskiej, że każdy biskup, ale i kapłan powinien towarzyszyć swoim wiernym w tej owczarni, w której jest pasterzem. Myślę, że pięknie pasuje tu określenie, że powinien być zawsze – czasem z przodu, czasem z boku, a czasem z tyłu, być z tymi, którzy może się ociągają, a może po prostu nie nadążają. I to towarzyszenie jest w mojej ocenie bardzo istotne i ono również przemawia do młodzieży. W tej roli Papież pokazuje się nam jako nie ten z piedestału, ale jako ten, który chce być blisko ludzi, oczywiście w miarę możliwości, bo trudno Ojcu Świętemu być fizycznie blisko każdego niejako na wyciągnięcie ręki, ale zawsze można mu towarzyszyć. Do tej bliskości przyzwyczaił nas już św. Jan Paweł II, który wiele razy przybywał do swojej Ojczyzny i za każdym razem pociągał za sobą ludzi. I chyba wielu z nas ta jego bliskość się udzieliła, wielu z nas pomógł na drodze życiowych wyborów, na drodze wiary właśnie poprzez te pielgrzymki i swoją obecność wśród nas. Bardzo podobnie jest z Papieżem Franciszkiem, który do nas przybywa, z nami jest i do nas kieruje przesłanie. Co więcej – nie lukruje, ale stawia konkretne wymagania.

Wśród komentarzy wydarzeń z Krakowa i podróży Franciszka na Błonia pojawił się również taki, że papiestwo przeszło od lektyki do tramwaju…
– To są komentarze dziennikarzy, którzy zawsze starają się dostrzec niekoniecznie to, co jest najważniejsze, i swoje przekazy budują na czymś w rodzaju sensacji. Lektyka, która dziś może dziwić, na pewnym etapie historii Kościoła była czymś bardzo istotnym. Jej zastosowanie wynikało z bardzo prostego powodu – mianowicie w tamtych czasach nie było kamer, telebimów czy telewizji, a wielu ludzi chciało zobaczyć Ojca Świętego, stąd pojawiła się lektyka, podwyższenie, na którym lepiej było go widać. Dziś Papieże nie używają też tiary – potrójnej papieskiej korony, która trafiła do muzeum. Zmieniła się także Liturgia. To wszystko razem świadczy o żywotności Kościoła. I w takim duchu zrozumienia epoki trzeba podejść do czasów, w których takie tradycje czy też wydarzenia miały miejsce. Często pojawia się pokusa, żeby do czasów minionych dostosowywać naszą współczesną mentalność czy w ogóle naszą kulturę, ale wprost jest to niemożliwe. Trzeba też zrozumieć, kim jest Papież jako Biskup Rzymu, jako Głowa Kościoła, ale też Głowa Państwa Watykańskiego. Dopiero kiedy pochylimy się nad tym wszystkim, łatwiej będzie nam zrozumieć to, co widzimy, a co tak naprawdę nie jest istotą rzeczy. Istotą jest to, że Papież jest Głową Kościoła, przewodnikiem, który prowadzi nas do Pana Boga. Ta cała otoczka jak lektyka czy tramwaj, którym Franciszek przybył na krakowskie Błonia, to są tylko narzędzia.

Franciszek, zwracając się do zebranych pod oknem papieskim, podał prostą, ale jakże ważną receptę na udane małżeństwo, zamykającą się w trzech słowach: proszę, dziękuję, przepraszam. Tylko tyle i aż tyle…
– Słowa te skierowane były, owszem, do małżonków czy narzeczonych, ale także odnosiły się do naszego życia wspólnotowego. Te trzy słowa: proszę, dziękuję, przepraszam, jeśli tylko uczynimy je swoim mottem, spowodują, że nasze życie nie będzie traumą czy przepełnione egoizmem, ale będzie bardziej życzliwe i bardziej ludzkie. Jest to zatem recepta uniwersalna na życie małżeńskie, rodzinne, ale też w ogóle na życie wspólnotowe. Zresztą ten wątek często pojawia się podczas rekolekcji, a wszystko po to, żeby w życiu widzieć nie tylko czubek własnego nosa, ale pójść znacznie dalej, przybierać postawę altruistyczną i być otwartym na innych ludzi.

Co Księdza Arcybiskupa uderza w dotychczasowych wypowiedziach Ojca Świętego Franciszka?
– Kiedy wczoraj wieczorem wsłuchiwałem się w słowa Papieża Franciszka wypowiadane na krakowskich Błoniach, to pomyślałem sobie, że niezależnie od naszego powołania do życia w rodzinie, w kapłaństwie czy zakonie, warto, abyśmy zawsze mieli w sobie pasję, która będzie nas prowadziła, uzdalniała i pobudzała do działania. Ojciec Święty mówił o młodych, którzy poddają się bez walki i stają się „przedwczesnymi emerytami”, są zmęczeni, przepracowani, a przez to smutni. I to, co niezwykle ważne – żebyśmy w sobie potrafili odkryć taką pasję, żebyśmy nasze życie, nasze powołanie przeżywali z pasją, z energią. Oczywiście nie oznacza to, że każdy, kto odnajdzie w sobie pasję i będzie ją realizował, automatycznie uniknie życiowych problemów, konfliktów czy niepowodzeń, ale ważne, żeby odkryć w sobie taką pogodną pasję. To, co również przykuwa moją uwagę, to coś, co w zasadzie obserwujemy od pierwszych chwil pontyfikatu Ojca Świętego Franciszka, który zaraz po wyborze na Stolicę Piotrową prosił o modlitwę w jego intencji. Te słowa: „Proszę, módlcie się za mnie”, które słyszymy też podczas jego pielgrzymki do Polski są w mojej ocenie potrzebą Franciszka, a jednocześnie zachętą do wzajemnej duchowej łączności z tym Papieżem i wspieraniem go w niełatwej posłudze Piotra naszych czasów. Reasumując – to, co zwraca moją szczególną uwagę w przekazie Papieża Franciszka do nas wszystkich, nie tylko do młodych, to po pierwsze potrzeba odnalezienia w sobie pasji w posłudze kapłańskiej, biskupiej czy w życiu świeckim, a drugie to duchowe zaplecze wyrażone w łączności modlitewnej.

Młodzież w tych dniach spotyka się z Papieżem, ale już wkrótce ŚDM się skończą i młodzi powrócą do swoich krajów, środowisk. Czy tych kilka dni w Polsce wystarczy im do przemiany serc?
– Do przemiany serca czasem wystarczy moment. Ale wydaje mi się, że na ŚDM do Krakowa przybyła młodzież z całego świata, piękna młodzież – zarówno w relacji do Pana Boga, jak i do innych ludzi. Cechuje ją entuzjazm i radość. Ci ludzie wiedzą, po co przybyli na spotkanie z Ojcem Świętym. Czy tych kilka dni im wystarczy? Myślę, że w dużej mierze zależy to od środowisk, z których przybyli i do których powrócą. A więc czy mają to niezbędne zaplecze i środowisko, gdzie ten ogień, który w nich zapalił Pan Bóg podczas tych dni skupienia, modlitwy, ale i radości, będzie mógł płonąć. Czy wystarczy im zapału? Tylko Pan Bóg zna odpowiedź na to pytanie. Podczas ŚDM w trakcie spotkań z Ojcem Świętym, podczas katechez, uczestnicząc w Eucharystii i nabożeństwach, otrzymują pewne wskazówki – można powiedzieć – talenty, ale jednocześnie wskazanie, żeby ten talent pomnażać. Byłoby idealnie, gdyby młodzież wróciła do swoich środowisk, do grup duszpasterskich, do swoich parafii i odnalazła tam duszpasterzy, którzy pomogą jej te wartości utwierdzić w sobie i w tych wartościach wzrastać. Jest to zatem zadanie dla młodzieży, ale też wezwanie dla duszpasterzy, animatorów, aby pomogli tym ludziom być i trwać bliżej Pana Boga. Przyglądając się uczestnikom ŚDM, dostrzegam w tych młodych ludziach duży potencjał. Buduje zwłaszcza to, jak potrafią z jednej strony się radować, bawić, ale z drugiej skupić się na modlitwie. To jest piękne, jak na chodniku czy na trawniku młodzi się gromadzą i się modlą.

A zatem w młodzieży jest potencjał…
– Młodzież to nadzieja Kościoła i świata, jak mówił św. Jan Paweł II. I tu się nic nie zmieniło. Młodzież – co raz jeszcze chcę podkreślić – jest piękna i to jest optymistyczne także dla nas, starszych, którzy często może nawet zbyt pochopnie narzekamy na ludzi młodych. Ale – jak sądzę – należałoby sobie życzyć, żeby takiej młodzieży, jaką w tych dniach obserwujemy na ulicach Krakowa, było jak najwięcej w Polsce i na świecie. Módlmy się o to do Pana Boga. Módlmy się także za rodziców, aby wspierali młodzież w poszukiwaniu dobra, bo – jak wiemy – konkurencja, aby objąć rząd dusz, często nieprzebierająca w środkach, jest dzisiaj bardzo duża. Zawalczmy o młodzież, bo ona jest nadzieją nie tylko dla nas, ale także dla przyszłych pokoleń.

Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... dobra.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 09 sie 2016, 22:05 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Uprzejmość diabła

„A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe,
które Pan Bóg stworzył” (Rdz 3, 1).


Diabeł nie zawsze pokazuje rogi. Diabeł potrafi być dość uprzejmy. Nawet uzdrowi chorego i inne humanitarne usługi świadczy człowiekowi potrzebującemu. Potrafi także prowadzić dialog, w którym perswazja zwodzenia zakamuflowana jest formą uprzejmą.

Była taka piosenka żołnierska, w której wybrzmiewały takie słowa: „Co ci przypomina, co ci przypomina widok znajomy ten?”.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 25 paź 2017, 17:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Dobro, zło i opinia współczesna

Malachi Martin. Zakładnicy diabła. Exter 1993

Najpewniejszym skutkiem opętania - najbardziej oczywistym i uderzającymi, możliwym do zaobserwowania u wszystkich opętanych, zarówno podczas egzorcyzmów, jak i w oderwaniu od nich - jest ogromny ubytek wartości ludzkich, człowieczeństwa. Ciekawe, że fakt, iż trudno jest dzisiaj mówić o opętaniu i opisywać jego przebieg oraz efekty, niewiele ma wspólnego z niesamowitymi, dziwacznymi i „niewyobrażalnymi”zdarzeniami, które niekiedy towarzyszą temu zjawisku. Trudność ta jest owocem uporu obecnych kręgów opiniotwórczych, twierdzących, że prezentowany przez religię pogląd na dobro i zło stał się anachroniczny, że osobowość każdej kobiety, mężczyzny i dziecka to tylko krzyżówka pojedynczych cech i uwarunkowań , których poziom najlepiej wyrażają wyniki testów psychologicznych i że najprawdziwszych i najczystszych wzorców naszego zachowania należy szukać u „zwierząt niższego rzędu” i „człowieka naturalnego" - mitycznej istoty, która nigdy nie istniała i której nie sposób sobie wyobrazić. Trudność tę pogłębiają czynniki dodatkowe. Coraz powszechniejsza staje się opinia, że religię, wszelkie formy wierzeń i wszystkie idee odwołujące się otwarcie do moralności chrześcijańskiej należy odseparować od instytucji publicznych, opierających się na podatnikach - i że jest to działanie na rzecz „obiektywizmu"i „demokracji”.

Kultura masowa - kino, telewizja, literatura i teatr - nie prezentuje już bohaterów i konkretnych koncepcji dobra i zła, działania słusznego i niesłusznego. Pokazuje nam życie ludzkie jako wybór pomiędzy mdłą rozpaczą a desperackim zmaganiem z banalnymi przeciwnościami, podczas którego polegać możemy jedynie na sobie i na naszych siłach. Ale światopogląd chrześcijański nadal jest światopoglądem większości. Nadal stanowi gwarancję, że my wszyscy, każde z nas, jesteśmy pełnowartościowymi osobami, a nie pęczkami pojedynczych reakcji, które można poddać sekcji i badaniom granic wytrzymałości w wywróconym na opak świecie.

Sednem chrześcijańskiego światopoglądu w odniesieniu do poszczególnych ludzi jest to, że nasze człowieczeństwo - nasz rdzeń i nasza wartość jako pełnowartościowych ludzi obdarzonych indywidualnością - jest cenione przez Jezusa Chrystusa i znajduje się pod Jego opieką.
To właśnie dlatego egzorcysta chcący odbudować to człowieczeństwo i jego integralność mówi otwarcie, że występuje w imię Jezusa i jego władzy. Czyni siebie zakładnikiem w walce o wartość człowieka - podobnie jak zrobił to Jezus w odniesieniu do nas wszystkich. Zwyciężyć może jedynie dzięki sile swej wiary w Niego i w oparciu o związek swej indywidualnej woli z faktem Zbawienia. Zdrowy rozsądek i opinia publiczna nakazują dokonywać rozróżnienia pomiędzy człowiekiem i człowieczeństwem.

Mamy do czynienia z powszechną zgodą na to, że czynnikami decydującymi o zaliczeniu kogoś do kategorii istot ludzkich są wygląd zewnętrzny i umiejętność funkcjonowania. Pewna forma fizyczna odziedziczona po innej istocie ludzkiej obdarzonej zbliżonymi cechami. Pewien zasób normalnych czynności: jedzenie, spanie, chodzenie, rozmawianie, śmianie się, myślenie, chcenie, umieranie. Pewne zdolności: możliwość uczenia się, dorastania, rozwiązywania problemów, planowania, współczucia itd. Czegoś może komuś brakować, coś może być niedostatecznie rozwinięte, ale już fakt istnienia u kogoś jakiejś sumy tych cech pozwala nam zaklasyfikować go jako człowieka.
Jak wynika z pewnych przypadków opisanych w tej książce, a także z wielu innych, które znamy, opętani są w stanie, przynajmniej przez jakiś czas, w miarę skutecznie występować w pracy i w swym środowisku jako pełnowartościowe istoty ludzkie. Co więcej, im pełniejsze jest to opętanie, tym mniej prawdopodobna staje się możliwość, że zakłóci ono funkcjonowanie owej osoby na planie czysto ludzkim. Jay Beedem, u którego ojciec Mark doszukiwał się idealnego opętania, był wzorem chłodnej skuteczności.

Nigdy jednak nie utożsamiamy owego poziomu cech ludz- kich z tym, co z braku odpowiedniejszej nazwy określamy mianem człowieczeństwa.
Pod tym pojęciem rozumiemy zespół cech odnoszących się do „człowieka wewnętrznego" i w dużym stopniu powiązanych z zewnętrznymi przejawami życia i działania. Cechy te, traktowane łącznie, tworzą powszechnie odczuwalną aurę, polor, przydają człowiekowi uroku i wartości. U niektórych z nas ta sfera człowieczeństwa osiąga niezwykłą pełnię. Wydaje się wówczas, że wzbogaca nasze kontakty z otoczeniem o pewną wibrującą „poświatę", sprawiając, że wszyscy czują, iż w naturze naszej leży entuzjastyczne reagowanie na najdrobniejsze na- wet, ale i-najcenniejsze wartości.

Człowieczeństwo jest łaską, nie zawsze jest piękne, lecz nigdy nie szpetne; nie zawsze jest świętością w odczuciu wierzących - lecz nie ma nic wspólnego z wulgarnością; nie musi być podbudowane „kulturą wyższego rzędu”, lecz zawsze jest na swój sposób wyrafinowane; nie musi dominować ani imponować, lecz samo też nie ulega zdominowaniu. Czyni tego, który je posiadł, spójną istotą ludzką, dla jednych urzekającą, dla innych żywą, zawsze obdarzoną pewną dozą majestatu. Taki człowiek kocha siebie, ale wolny jest od nikczemnego egotyzmu, który czyniłby go ślepym; kocha innych, ale jako że nie nienawidzi siebie samego, nigdy nie stanie się dla nich igraszką lub pionkiem. Czasami myślimy, że nie wszyscy jesteśmy nim obdarzeni. Wydaje nam się, że niektórym jego nieco brakuje. Ci, którzy otrzymali ten dar posiadając go w różnym stopniu, nie zawsze potrafią z niego korzystać, od czasu do czasu mogą zawieść. My sami, nawet gdy „zrobiliśmy, co mogliśmy” i pocieszamy się, mówiąc, że „w takich okolicznościach nie mogliśmy spisać się lepiej”, uświadamiamy sobie, że stać nas na więcej, że bliżej nam do doskonałości i że powinniśmy postąpić o wiele doskonalej. Dla chrześcijan źródłem człowieczeństwa wszystkich ludzi, tych, którzy niegdyś istnieli, i tych, którzy żyją obecnie lub dopiero pojawią się na świecie, jest Jezus z Nazaretu.

Wszelkie formy opętania, od zniewolenia częściowego po idealne, widzieć należy jako atak zarówno na to źródło, czyli na Jezusa Chrystusa [Zbawiciela] , jak i na człowieczeństwo każdej istoty ludzkiej. Proces opętania opiera się na podkopywaniu wartości danych nam przez Jezusa. Aby wyjaśnić, w jaki sposób się to odbywa, musimy odpowiedzieć na kilka pytań. Czym jest zły duch w odniesieniu do Chrystusa i do nas samych? Czym jest człowieczeństwo Jezusa? Na jakiej zasadzie jest On dla nas wszystkich źródłem człowieczeństwa? Jak wyjaśnimy to w odniesieniu do tych ludzi, którzy żyli przed nim i po nim? Ściślej mówiąc: jak zwyczajni ludzie mogą otrzymać od Jezusa dar człowieczeństwa lub go utracić? I wreszcie: na czym polega to podkopywanie człowieczeństwa Jezusa - innymi słowy, czym jest proces opętania przez Diabła?
Pytania te zadawały i głowiły się nad nimi najtęższe umysły w historii. Część z nich daleko zaszła w poszukiwaniu odpowiedzi - równie daleko, co trzeba przyznać, jak ludzie parający się nauką, odpowiadając na pytania dotyczące ich dziedziny.

I choć nasze rozwinięcie tych pytań o Jezusa i Lucyfera w znacznym stopniu ograniczone będzie przestrzenią, którą możemy na to poświęcić, uczynimy jeszcze jedno spostrzeżenie, nie uważając go za wygodny frazes: współcześni prorocy i zwiastuni dnia sądnego zdolni są jedynie do ignorowania tych kwestii i mówią nam, byśmy postąpili tak samo. Nie potrafią dowieść, że pojmujemy je fałszywie, a mimo to nie szczędzą wysiłków, by wmówić nam, że tak jest. I wkładają w to tak wiele trudu, że nie będą w stanie naprawić szkód, jakie czynią tym naszemu człowieczeństwu.

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... &Itemid=46


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 18 cze 2018, 07:16 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Grzechy wołające o pomstę do nieba

Obrazek

Pytanie: Jakie grzechy i dlaczego wołają o pomstę do nieba? Odpowiedź: Są cztery grzechy wołające o pomstę do nieba: umyślne zabójstwo, grzech sodomski, uciskanie ubogich, wdów i sierot oraz zatrzymywanie zapłaty robotnikom.

Skąd wiemy, że te grzechy obrażają Boga w sposób szczególny?

Mówi nam o tym Pismo Święte. Na przykład w Księdze Rodzaju (Rozdz. 4,10) Bóg mówi do Kaina wkrótce po tym, jak ten zamordował swego brata Abla: „Krew twego brata głośno woła do mnie z ziemi!”

Morderstwo zatem w sposób szczególny woła z ziemi do nieba, domaga się kary Bożej. Bóg nie może pozostać na to wołanie obojętny, stąd „przeklina” On Kaina: „Bądź więc teraz przeklęty na tej roli, która rozwarła swą paszczę, aby wchłonąć krew twego brata, przelaną przez ciebie” (Rodz. 4,11).

Kiedy Bóg odwiedza Abrahama, oznajmia mu: „Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega, bo występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie...” (Rodz. 18,20).

Sodomici popełniali wiele grzechów, jednakże Pismo Święte opisuje tylko jeden z nich jako najbardziej drastyczny. To grzech nieczystości popełniany względem osób tej samej płci, tak modny dzisiaj w niektórych kręgach homoseksualizm. W 19. rozdziale Księgi Rodzaju aniołowie przybywają zniszczyć Sodomę i ocalić Lota jako jedynego sprawiedliwego. Pan Bóg chce nam przez to powiedzieć, że grzechy nieczyste nie są wcale takie „niewinne”, jak to się dziś powszechnie przedstawia. Skoro dla tych grzechów Bóg zstępuje z nieba, aby sprawdzić, czy skarga jest prawdziwa, znaczy to, że grzechy te naruszają coś bardzo istotnego dla człowieka, jakąś wielką wartość, podobną do wartości życia ludzkiego.

Pomyślmy, jak wielka jest cierpliwość Boża i w naszych czasach, kiedy grzechy nieczyste przeciw naturze usiłuje się przedstawić jako normalny, choć odmienny styl życia. Jak długo będzie Pan Bóg okazywał Swoją nieskończoną cierpliwość?

Pismo Święte przestrzega przed wszelką nieuczciwością względem pracowników. Skarga uciskanego pracownika również woła do Boga o ukaranie nieuczciwości. „Tegoż dnia oddasz mu zapłatę, nie pozwolisz zajść nad nią słońcu...., by nie wzywał Pana przeciw tobie...” (Pwt24,15).

Bóg jest szczególnie wrażliwy na ludzką biedę, spowodowaną przez innego człowieka. Stąd zatrudniający robotników muszą pamiętać nie tylko, by dać godziwą zapłatę swoim pracownikom, ale także mają ją dać w terminie. Nie mogą odwlekać uzgodnionego wcześniej wspólnie czasu zapłaty.

Obok pracowników bierze Pan Bóg w Swoją szczególną opiekę sieroty i wdowy, jako szczególnie narażone na złe traktowanie przez obcych. „On wymierza sprawiedliwość sierotom i wdowom, miłuje cudzoziemca...” (Pwt 10,18). Ci zatem, o których prawa nie ma kto zadbać na ziemi, mają swego szczególnego Obrońcę w Bogu. Jest to dla nas wskazówka, ze niezależnie od ustroju politycznego, Prawo Boże jest niezmienne i obowiązuje jednakowo wszystkich, bez przywilejów wynikających z posiadanego majątku czy sprawowanych godności.

Kiedy obserwujemy życie codzienne w naszej Ojczyźnie, musimy ze smutkiem przyznać, że grzechy wołające o pomstę do nieba są popełniane nagminnie. Jako grzechy społeczne wołają o pomstę, która może dotknąć cały Naród. Dlatego powinniśmy błagać Boga o miłosierdzie, by powściągnął Swój gniew, grzeszników przywiódł do prawdziwej pokuty, a nas wszystkich zachował w pełnieniu Jego świętej woli.

Ks. Adam Martyna

https://www.pch24.pl/grzechy-wolajace-o ... 977,i.html

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /