Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 18 lis 2014, 11:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Wiara rodzi dobro, głosi prawdę, tworzy piękno. Zideologizowany wojujący ateizm walczy z wiarą, gdyż walczy z dobrem, z prawdą, z pięknem. A co oferuje w ich miejsce?
Oczywiście zło we wszelkiej postaci, fałsz, obłudę, kłamstwa i ohydę brzydoty.
Człowiek (ludzkość) wyjałowiony z wiary to człowiek wyjałowiony z naturalnej potrzeby moralności, to człowiek odarty z sumienia, to człowiek zaprogramowany, skażony wirusem zideologizowanej etyki, która dopuszcza fałsz, grabież, zwyrodnienia seksualne, mordowanie starych, nienarodzonych, chorych, nazywając to wszystko kreatywnością, postępem, profesjonalizmem, nowoczesnością.
Jak łatwo jest człowieka pogubić (zagubić) w słowach, gdy się nimi miesza w ludzkim mózgu, a w szczególności gdy się ten mózg (umysł) tworzy w procesie patologicznej edukacji.


Życie bez wiary traci sens

Prof. Piotr Jaroszyński

W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny księża biskupi przestrzegali przed pokusą prywatyzacji wiary. Wykluczenie zasad wiary z życia publicznego prowadzi nie tylko do ateizacji społeczeństwa, ale również do głębokich przemian kulturowych, cywilizacyjnych i moralnych. Dlatego jeśli Naród Polski odrzuci Boga, to nie będzie to już ten sam Naród i w ogóle to już nie będzie Naród Polski. Odrzucenie Boga to nie jest to samo, co odrzucenie takiego czy innego polityka, a odrzucenie Dekalogu co odrzucenie programu jakiejś partii. Wiara zawiera najbardziej podstawowe prawdy dotyczące racji i sensu ludzkiego istnienia. Bez wiary życie ludzkie staje się bezsensowne.
Ten, kto nas pcha w niewiarę, wyraźnie dąży do tego, żebyśmy stali się istotami bezmyślnymi i niemoralnymi, bo przecież w prawdach wiary zawarte są również podstawowe zasady postępowania. Ich odrzucenie kończy się skrajnym libertynizmem, a jedynym prawem staje się prawo silniejszego. To powrót do stanu ludzi dzikich, tyle że uzbrojonych w nowoczesne środki technologiczne, ale w środku, wewnątrz, ci nowocześni a bezbożni politycy, dziennikarze, biznesmeni to są bardzo niebezpieczni barbarzyńcy. Propagując, coraz bardziej nachalnie, świat bez Boga i bez wiary, chcą zwykłych ludzi uczynić bezbronnymi, bo przecież bez Boga zwykły człowiek nie znajdzie sił, by oprzeć się złu i by w ogóle rozeznać, co jest dobre, a co złe, ponieważ wszystkie pojęcia i słowa są celowo mieszane (subiektywizm, relatywizm). W takim zamieszaniu ludzie wierzący mogą zwrócić się do Objawienia, do nauczania Kościoła, by odnaleźć porządek i ład, prawdę i dobro. A co będzie, gdy od wiary odejdą? Kto będzie dla nich wyrocznią? Kto pomoże im się odnaleźć? Stalin, Hitler, a może upadła piosenkarka? Musimy w tym wszystkim zachować zdrowy rozum, który wyraźnie nam podpowiada, że inną rangę posiada potwierdzone autorytetami dziedzictwo liczące tysiące lat, a inną doraźna propaganda, której źródeł ani autorów tak naprawdę do końca nie znamy. Na pewno jednak dobrze nam nie życzą, raczej chcą nas mocniej zniewolić, dlatego właśnie chcą nas pozbawić najważniejszego dla nas oparcia, jakim jest wiara w Boga.

http://www.naszdziennik.pl/wp/7474,zyci ... -sens.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 24 lis 2014, 07:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Sumienie jest naszym wewnętrznym hamulcem, gdy zapuszczamy się w obszary zła. Jeżeli brakuje nam świadomości czynienia zła, jeżeli moralność nam nie dyktuje co dobre, a co złe, to jest jeszcze jedno zabezpieczenie przed czynami nie godnymi człowieka. Tym zabezpieczeniem jest nasze sumienie chroniące nas przed destrukcją zła.
Jesteśmy wolni i potrafimy być ludźmi podłymi, okrutnymi, fałszywymi, bezwzględnymi, ale nie musimy takimi być, gdyż zło dezorganizuje nas samych i społeczność w której żyjemy. Przed złem chronią nas świadomość (wychowanie) etyka (wychowanie) i sumienie (głos naszego wnętrza).


Święty Jan Paweł II O wolności sumienia

W ustrojach totalitarnych i autokratycznych została doprowadzona do ostateczności zasada pierwszeństwa siły przed rozsądkiem. Zmuszono człowieka do poddania się światopoglądowi narzuconemu siłą, a nie wypracowanemu przez wysiłek własnego rozumu i korzystanie z własnej wolności. Należy tę zasadę odwrócić i uznać w całości prawa ludzkiego sumienia, związanego tylko prawdą, czy to naturalną, czy też objawioną. Uznanie tych praw stanowi pierwszą zasadę wszelkiego porządku politycznego prawdziwie wolnego. Tę zasadę trzeba potwierdzić z wielu powodów:

a) dlatego, że występujące w różnych formach totalitaryzm i autokratyzm nie zostały jeszcze całkowicie przezwyciężone, a nawet istnieje niebezpieczeństwo, że odżyją na nowo: wymaga to wytężonej współpracy i solidarności wszystkich krajów;

b) dlatego, że w krajach rozwiniętych prowadzi się niekiedy przesadną propagandę wartości czysto utylitarnych, rozbudzając instynkty i niepohamowaną chęć natychmiastowego zaspokojenia wszystkich pragnień, co utrudnia uznanie i poszanowanie hierarchii prawdziwych wartości ludzkiej egzystencji;

c) dlatego, że w niektórych krajach pojawiają się nowe formy fundamentalizmu religijnego, który w sposób zawoalowany czy nawet otwarcie uniemożliwia mniejszościom wyznaniowym pełne korzystanie z przysługujących im praw obywatelskich czy religijnych, utrudniając im udział w życiu kulturalnym, ograniczając prawo Kościoła do przepowiadania Ewangelii i prawo ludzi słuchających tego przepowiadania do przyjęcia go i nawrócenia się do Chrystusa. Żaden autentyczny postęp nie jest możliwy bez poszanowania naturalnego i pierwotnego prawa człowieka do poznania prawdy i kierowania się nią w życiu. Z prawem tym wiąże się inne, będące jego zastosowaniem i pogłębieniem, mianowicie prawo do odkrycia i przyjęcia w sposób wolny Jezusa Chrystusa, który jest prawdziwym dobrem człowieka.

Encyklika „Centesimus annus”, nr 29

Odmowa współudziału w niesprawiedliwości to nie tylko obowiązek moralny, ale także podstawowe ludzkie prawo. Gdyby tak nie było, człowiek byłby zmuszony popełniać czyny z natury swojej uwłaczające jego godności i w ten sposób jego wolność, której autentyczny sens i cel polega na dążeniu do prawdy i dobra, zostałaby radykalnie naruszona. Chodzi tu zatem o prawo podstawowe, które właśnie z tego względu powinno być przewidziane w ustawodawstwie państwowym i przez nie chronione. Oznacza to, że lekarze, personel medyczny i pielęgniarski oraz osoby kierujące instytucjami służby zdrowia, klinik i ośrodków leczniczych powinny mieć zapewnioną możliwość odmowy uczestnictwa w planowaniu, przygotowywaniu i dokonywaniu czynów wymierzonych przeciw życiu. Kto powołuje się na sprzeciw sumienia, nie może być narażony nie tylko na sankcje karne, ale także na żadne inne ujemne konsekwencje prawne, dyscyplinarne, materialne czy zawodowe.

Encyklika „Evangelium vitae”, nr 74

http://www.naszdziennik.pl/wp/114845,o- ... ienia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 24 lis 2014, 07:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Formalni katolicy

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz TChr

Pierwszy tekst papieski dotyczy krytyki totalitaryzmu w jego jawnej i zakamuflowanej postaci. Jan Paweł II, wychowany w atmosferze kultury określonej dewizą „Plus ratio quam vis” (łac. Więcej znaczy rozum niż siła), wypisaną na portalu w Collegium Maius w Krakowie, wskazuje dobitnie na radykalne odwrócenie tej zasady w totalitaryzmie, w którym „została doprowadzona do ostateczności zasada pierwszeństwa siły przed rozsądkiem”.

Wyrazem tego ordynarnego prymatu siły były działania komunizmu i nazizmu. Problem polega na tym, że we współczesnym systemie politycznym pojawia się lekko zakamuflowana postać prymatu siły przed racjonalnością czy rozsądkiem. Na przykład narzucanie związków homoseksualnych jako równorzędnych małżeństwom, narzucanie seksualizacji dzieci w szkołach, określanie ideologii mianem nauki. To narzucanie wbrew racjonalności (nie jest racjonalne równanie statusu małżeństwa i dowolnej konfiguracji ludzkiej), wbrew rozsądkowi (nikt chyba nie wiąże rozsądku z zakwestionowaniem płciowości ludzkiej) dokonuje się z pomocą siły.

Niektórzy jednak przeczą tej tezie, przyznając prawo do samostanowienia – o tzw. prawach do legalizacji związków homoseksualnych czy tzw. prawach reprodukcyjnych – sumieniu. Zdają się zatem mówić, że skoro sumienie podpowiada komuś prawo do wejścia w homozwiązek albo „prawo do aborcji”, to jest to zobowiązujące. Jan Paweł II tymczasem przypomina, że chodzi o sumienie związane prawdą i tylko prawdą, a nie opinią czy kłamstwem.

Zatem obowiązujący jest model życia społeczno-politycznego w myśl zasady „Plus ratio quam vis”, ale owo „ratio” (rozsądek) nie jest kwestią szumu ogłuszonego sumienia, ale kwestią głosu sumienia wsłuchanego w prawdę.

Sumienie jest głosem prawdy w człowieku, która nakazuje: dobro należy czynić, zła unikać… Dramatem sumienia jest współdziałanie w złu. „Takiego współdziałania nie można nigdy usprawiedliwić ani powołując się na zasadę poszanowania wolności drugiego człowieka, ani też wykorzystując fakt, że prawo cywilne je przewiduje i nakazuje”. To zdanie Jana Pawła II stanowi kryterium w ocenach postępowania urzędników państwowych, którzy mienią się katolikami, a przyczynili się na przykład do znalezienia szpitala dla celów zabójstwa nienarodzonego dziecka tzw. Agaty, czy wydali decyzje szykanujące i karzące lekarza odmawiającego aborcji (przypadek prof. Chazana).

Stąd fundamentalnie ważny jest apel o ludzi sumienia – pewnego i prawdziwego, aktualny w początkach nowej Polski po 1989 roku. Ten apel dziś zyskał swoją aktualność, zwłaszcza w dobie formalnych katolików, będących anonimowymi ateistami.

http://www.naszdziennik.pl/wp/114843,fo ... olicy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 25 lis 2014, 07:59 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Liberalny po lewacku urządzany dla nas świat, coraz zuchwalej wkracza na obszary dotąd uważane z złe i zaczyna je kolonizować, przystosowywać dla nas nazywając je dobrymi.
Niczym iluzjoniści lub hochsztaplerzy wyciągają nam ze swoich chorych głów, kolejne pomysły na niszczenie nas, naszej kultury i naszej cywilizacji. W jupiterach medialnej agitacji próbują przeprowadzić nas poza granicę dobra i wprowadzić na tereny na których panuje zło, łagodząc jak na razie ten fakt poprzez sztuczki werbalne. Zamiast "zbrodnia" mówią np. "pomoc przy umieraniu".
Jakież to patologicznie szlachetne, nieprawdaż?


Eutanazja a dobro

Marek Czachorowski

Nasi zachodni sąsiedzi przyszykowują w tempie ekspresowym legalną eutanazję. Może też zechcą się z nami podzielić tym jakoby „dobrodziejstwem”, jak to już uczynili kilkadziesiąt lat temu. Nie chcą jednak dzisiaj używać słowa „eutanazja”. Uruchamia się im bowiem przykre myślenie o przeszłości, kiedy to nazywali „eutanazją” mordowanie chorych pod kontrolą tamtejszych profesorów medycyny. Dzisiaj to samo nazywają „pomocą w umieraniu”, co brzmi w ich uszach już szalenie humanitarnie. „Pomoc” komuś to przecież szukanie jego dobra, a cudzej śmierci to wszyscy powinni niekiedy pragnąć, bo to jakoby dobro. Czy można jednak komuś życzyć śmierci, a zwłaszcza uznać za „dobro” odebranie komuś życia? Czy jest to dobrem dla społeczeństwa?

Ludzkość ma za sobą już kilka tysiącleci myślenia na ten temat. Sformułowano rozmaite argumenty za i przeciw eutanazji. Trzeba je dzisiaj rozumieć, przyjąć właściwe i nimi poprawnie się posługiwać. Dzisiaj życie społeczne wymaga etycznej dojrzałości od wszystkich obywateli, bo debaty moralne angażują każdego. Należy jednak nie tylko trafnie identyfikować zło eutanazji, ale także dbać o poprawne uzasadnienie tej oceny.

Święty Tomasz z Akwinu wyróżnił trzy poprawne argumenty przeciwko eutanazji samobójczej. Zajmę się tu tylko dwoma. Po pierwsze, samobójca ma wykraczać przeciwko obowiązkowi miłowania samego siebie. Odebranie sobie życia jest brakiem miłości samego siebie. Dlaczego? Tutaj św. Tomasz zakłada pewne rozstrzygnięcie, oczywiste dla tzw. zdrowego rozumu, ale już nieoczywiste dla rozumu wypaczonego, czyli źle funkcjonującego. Dla zdrowego rozumu oczywiste jest, że miłowanie kogokolwiek oznacza najpierw uszanowanie tego, kim on jest, i tego, że jest. Jakże można miłować człowieka (także samego siebie), zabijając go? Natomiast myślenie wypaczone nie widzi wewnętrznej sprzeczności w traktowaniu eutanazji jako aktu miłowania samego siebie. Jeśli dobrze funkcjonujący rozum odczytuje realną rzeczywistość i stara się z nią uzgodnić własne działanie, to wszelakie odloty rozumu naginają realny świat do pragnień człowieka. Przez „miłość” („pomoc”) obrońca eutanazji rozumie zatem zespół subiektywnych pragnień, które nie liczą się z realnym światem.

Drugi argument św. Tomasza z Akwinu przeciwko samobójstwu traktuje je jako wyrządzenie krzywdy społeczeństwu. Już od kilku stuleci aż do dzisiaj krytycy tego ostatniego argumentu wyrażają zdumienie, iż Arystoteles i Tomasz posługiwali się tym argumentem. Ma być oczywiste, że zabijanie nieuleczalnie chorych służy dobru społeczeństwa. Tak przekonuje się – za pieniądze polskich podatników – w publikacji jednego z naszych ośrodków naukowych, pozytywnie zrecenzowanej w pewnych katolickim naukowym czasopiśmie. Jakoby będzie lepiej dla wszystkich, jeśli odejdą z tego świata nieuleczalnie chorzy i wszyscy inni nieudacznicy, którymi społeczeństwo musi się opiekować.

Ten sposób rozumowania zdaje się odpowiadać panującej dzisiaj mentalności. Można odnieść wrażenie, że inni wcale tak bardzo nie pragną naszego dalszego pozostania z nimi. W wielu „polskich” ośrodkach opieki społecznej wprowadza się starsze osoby w nieustanną śpiączkę, aby już przynajmniej nie przeszkadzali, a emerytom i przedemerytom organizuje się „próby zimnej wody” (ordalia), germańskiego pochodzenia. Jeśli przeżyją zimę za 26,5 zł, to dobrze, a jeśli nie przeżyją, to też dobrze, bo ma się dowody ich winy. Chyba zatem tak bardzo nie pragnie się naszej dalszej obecności na tej ziemi. Pragnie się naszej obecności tylko wtedy, jeśli będą z tego jakieś korzyści. W tym morowym powietrzu coraz trudniej przeżywać siebie jako nieusuwalną i niezastępowalną cząstkę społeczeństwa. Tak oto zanika poczucie sensowności drugiego argumentu św. Tomasza z Akwinu przeciwko eutanazji.

http://www.naszdziennik.pl/wp/115011,eu ... dobro.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 11 sty 2015, 12:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Pod pozorem dobra

Gdy poniewczasie żałujemy, że byliśmy szczerzy, gościnni, otwarci, że przez to zaszkodziliśmy nie tylko sobie, ale i całemu narodowi, to wówczas pytamy siebie: Dlaczego tak się dzieje? Co mamy robić? Czy mamy zmienić naszą naturę i przestać być sobą? Aby na te pytania odpowiedzieć, musimy najpierw uświadomić sobie, na czym polega fenomen działania zła. Otóż zło nigdy nie pociąga jako zło, lecz stwarza pozór dobra. Co więcej, zło najczęściej umiejscawia się w jakimś dobru, z którego - niczym robak w jabłku - żyje. Sprzedawca narkotyków na przykład, aby zachęcić do spróbowania ich, nie pokazuje człowieka, który już znalazł się na dnie i jest w takim stanie, że nie można nań patrzeć. Sprzedawca uwodzi tym, że przedstawia kogoś, kto znajduje się niby w lepszym świecie, pozbawionym problemów. Uwodzi więc złem, któremu nadaje pozór dobra. Następnie, korzystając z naiwności klienta, uzależnia go od narkotyków, a tym samym sięga po jego portfel. Tak właśnie działa zło: pod pozorem dobra i w dobru. I właśnie dlatego jest aż tak groźne. „Bo zło - jak zauważa Feliks Koneczny w Harmiderze etyk - samo z siebie siły twórczej nie wytwarza i jest pod tym względem jałowe. Runęłoby też od razu w gruzy, gdyby mu się nie powiodło wyprowadzić w pole odpowiedniej ilości bezinteresownych, którzy naiwnie uwierzą, że chodzi o dobro".

Kiedy więc mówimy o pięknych cechach Polaków, to musimy mieć świadomość, że są oni podatni na różne pozory dobra, a więc w rzeczywistości na zło. Jeżeli bowiem człowiek jest łagodny, to może nie bronić się przed napaścią agresywnego, jeżeli jest otwarty, może wpuścić złodzieja, który go okradnie, jeżeli jest szczery, może zdrajcy wyjawić tajemnicę, jeżeli jest gościnny, może przyjąć wroga, który zajmie jego ziemię i dobytek etc. A więc te wszystkie - wydawałoby się - zalety mogą obrócić się przeciwko nam. I to jest właśnie nasz problem narodowy: Co zrobić z tak pięknymi cechami jak dobroć, otwartość, szczerość, gościnność i tyle innych, żeby ich nie stracić, a jednocześnie nie uczynić podstawą wykorzystywania nas? Jest tylko jedna droga - właściwe używanie rozumu, bo nie ma nic gorszego - jak powie Feliks Koneczny - niż „dobre intencje głów pomylonych".

Niekoniecznie zresztą musimy być aż pomyleni, wystarczy, że będziemy nie dość roztropni, a już nasze cechy wykorzystane zostaną przeciwko nam. Złodziej nie potrzebuje drzwi otwartych na oścież, wystarczy, że są one lekko uchylone albo nie zamknięte. A my mamy przepiękne narodowe cechy, ale bez zamka roztropności; każdy złodziej wchodzi do naszego kraju, do naszych szkół, urzędów i domów, a nawet do naszej duszy, i nas po prostu okrada. Dlatego dziś, w tak trudnych dla naszego państwa i Narodu okolicznościach, zastanówmy się nad sobą, pomyślmy o naszej roztropności. Czy łatwowierność, naiwność i emocjonalność nie zaciemniają nam rozumu? Czy drzwi do Polski nie są otwarte na oścież i każdy może grabić, co mu się żywnie podoba? Jeżeli będziemy roztropni, to nasze piękne polskie cechy staną się tarczą, która ochroni nas i naszą Ojczyznę przed wszelkiego rodzaju złem przybierającym pozór dobra.

Piotr Jaroszyński
"Jasnogórska droga do Europy"

http://www.piotrjaroszynski.pl/felieton ... orem-dobra


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 14 sty 2015, 09:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Odróżnić dobro od zła

Ks. Tomasz Pełszyk

„Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra i zła, bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak liczny?”
(1 Krl 3, 9)

Optymistyczne teorie dotyczące natury człowieka podkreślają, że jest on zdolny do dobra bez pomocy łaski, a grzech pierworodny niczego w sposób istotny nie naruszył, poza daniem tzw. złego przykładu. Widać jednak gołym okiem, jak dalekie jest to od rzeczywistości… Wprawdzie człowiek faktycznie zawsze podąża za jakimś „dobrem”, tyle, że oznacza ono nieraz moralne zło! Wystarczy tu przypomnieć cytat z Sienkiewicza: „Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy, to jest zły uczynek. Dobry, to jak Kali zabrać komu krowy”. Zaraz za tym następowała smutna refleksja autora, że podobne poglądy wygłaszają politycy i całe narody…

Spodobało się Panu rozmawiać z Salomonem we śnie. Młody król, który zapewne intensywnie myślał o tym, jak ma dorównać w rządach Dawidowi, z pokorą wypowiedział przed Bogiem swoje najgłębsze pragnienia. Autentyczna troska o lud sprawiła, że błagał o zdolność kierowania Izraelem, by wskazać mu właściwą drogę postępowania. Bóg obiecał królowi – zgodnie z jego prośbą – „serce mądre i rozsądne”. Wydaje się, że jednym z najważniejszych zadań i obowiązków władcy jest wskazywanie i uczenie poddanych tego, co dobre i godne, oraz piętnowanie i eliminowanie każdego zła. Odczytując w tym kontekście przypowieści o skarbie ukrytym w roli i o perle, trzeba zrozumieć prostą zasadę: prawdziwe dobro zawsze wiele kosztuje – czasami chodzi o „oddanie” lub „sprzedanie wszystkiego”, co nie jest Boże, co utrudnia lub uniemożliwia zbawienie. Przypowieść o sieci i o rybach, które trzeba posortować, dodaje bardzo istotny punkt: zło zostanie ostatecznie oddzielone od dobra, a ten definitywny osąd będzie całkowicie sprawiedliwy. Skarby Starego Przymierza ukazują swój blask i wartość, kiedy odczyta się je w świetle opisanego w Ewangelii odkupieńczego dzieła Jezusa Chrystusa. Św. Paweł widzi tu fundament współdziałania z Bogiem dla dobra człowieka. Kresem tej współpracy jest chwała nieba.

Nawet tzw. zdrowy rozum i dobrze uformowane sumienie nie od razu wskazują najlepsze rozwiązanie. Ważne jest, by odróżniania dobra od zła uczyć się od wczesnego dzieciństwa, wprawiać się w nim dzięki pomocy rodziców oraz zaufanych wychowawców i duszpasterzy. Najistotniejsze jest jednak błaganie o łaskę roztropności i mądrości – szczególnie wtedy, gdy stykając się z grzechem, tracimy na moment światło rozeznania. Bóg nie poprzestaje na pouczeniu, co jest grzechem, a co nie, lecz daje zdolność i moc do wybierania tylko tego, co szlachetne, budujące i święte.

http://www.niedziela.pl/artykul/113372/ ... bro-od-zla


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 23 sty 2015, 09:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Być nieprzemakalnym na zło

O skutkach fascynacji wróżbami, o demonach i o tym, dlaczego trudno wypędzić Szatana, mając pełny brzuch – z o. Marcinem Ciechanowskim OSPPE, egzorcystą, rozmawia ks. Marek Łuczak

KS. MAREK ŁUCZAK: – Niektórzy myślą, że zabawa we wróżby nie jest groźna, a przecież jeśli zaczynamy polegać na gwiazdach, to przestajemy polegać na Bogu...
O. MARCIN CIECHANOWSKI OSPPE: – Prawdą jest, że zło osobowe istnieje. I trzeba to wyjaśniać. Gdy ludzie nie wiedzą, że mają wroga, przestają używać broni, aby z nim walczyć. Kiedy przychodzą do mnie ludzie zniewoleni czy opętani, którzy chodzili do wróżek lub wywoływali duchy i czynili inne praktyki okultystyczne, często mówią: „Ale my to robiliśmy dla zabawy” albo: „Ja nie wiedziałem, że to złe”. Mówię wtedy: Mam taką zasadę – jeśli nie jestem pewien, czy to nie jest trucizna, to nie piję.
Wiele osób nie uważa wróżb za odwoływanie się do Szatana. Dla nich jest to tylko zwykła zabawa. Ale Biblia mówi, że wróżbici niszczą ducha wiary i moralność narodu oraz ściągają nań przekleństwa. Czy mamy odwagę odrzucić Objawienie? Nawet zabawa nie daje bezpieczeństwa, bo zły duch wcale na żartach się nie zna. Zwłaszcza gdy wchodzimy na jego teren, gdy „dotykamy” rzeczy zakazanych przez Boga, gdy przekraczamy pewne granice. Św. Tomasz z Akwinu pisał, że magia zakłada wysyłanie zaproszenia do demonów poprzez różne znaki, gesty czy symbole.
Tymczasem choćby z praktyki egzorcystycznej widzę, że wiele osób traktowało chodzenie do wróżki czy wywoływanie duchów jako zabawę, a kończyło się na zniewoleniach duchowych. Nękać ludzi mogą tylko złe duchy, które często imitują duchy zmarłych, co jest zresztą typowe dla spirytyzmu.
Biblia bardzo surowo ocenia wróżbiarstwo. Nazywa je „splugawieniem”, „nierządem”, „obrzydliwością”. Potwierdza to wyraźnie znany biblista bp prof. Roman Pindel w swojej książce pt. „Magia czy Ewangelia?”. To nie tylko grzech bałwochwalstwa, ale także duchowe oszustwo, którego ostatecznym celem jest utwierdzenie ludzi w grzechu i odwiedzenie ich od sakramentów, więc od drogi zbawienia.
Chodzenie do wróżbitów i jasnowidzów doprowadza tylko do spotęgowania trudności, a nie ich rozwiązania. Wróżbici, jeśli nie są oszustami wykorzystującymi ludzką łatwowierność dla pieniędzy, działają z wykorzystaniem mocy Szatana i mogą jedynie szkodzić. Oni nigdy nie zdejmą uroków, gdyż działają mocą diabła, i z pewnością go nie wypędzają, ale raczej wpędzają. Mogą na jakiś czas powstrzymać jego działanie, ale tylko po to, żeby oszukać swoje ofiary i odciągnąć je od zbawienia.
Diabeł zna prawa przyrody i środki zaradcze, których nauka jeszcze nie odkryła, dlatego za sprawą wróżbitów i okultystów może również wyleczyć niektóre choroby. Ale pamiętajmy, że gdy wyleczy ciało, odbiera pokój duszy, gdyż za jego „dary” zawsze płaci się wysoką cenę. Po krótkiej uldze problem występuje dalej i albo jest poważniejszy, albo przybiera inną postać. Jednak krótka poprawa sprawia, że wróżbita staje się wiarygodny i klient chętnie wydaje dużo pieniędzy, aby dokończyć „uzdrowienie”, lekceważąc to, że w krótkim czasie duchy znów zaczną go dręczyć jak dawniej albo jeszcze bardziej.

– Jak się bronić przed działaniem Szatana?

– Mogę porównać zło do wody. Jeśli wodę wyleję na blachę, to ona jej nie przyjmie. Ale jeśli tę samą wodę wyleję na gąbkę, ta wchłonie wszystko. Od materiału zależy podatność na przyjęcie wody. Św. Paweł mówi: „Przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa” (Rz 13,14). Czyli po Komunii św., gdy jestem w łasce uświęcającej – jestem obleczony w Chrystusa. I gdy jakieś zło na mnie „trafi”, to obleczony w Chrystusa tego nie przyjmę. „Spłynie” to po mnie jak po blasze. Ale jeśli nie jestem obleczony w Chrystusa, to jak gąbka mogę wchłonąć wszystko zło. Widzimy więc, że to od trwania w łasce uświęcającej, od życia wiarą i sakramentami zależy moja podatność na wpływy zła.
Dlatego spowiedź i Komunia św. – to największa nasza obrona przed złem. Kilka razy widziałem, jak Bóg uwolnił osobę zniewoloną poprzez spowiedź i już żadne egzorcyzmy nie były jej potrzebne. Spowiedź przywraca przyjaźń z Bogiem. Egzorcyzm uwalnia tylko ciało od diabła – a spowiedź uwalnia duszę, co jest najważniejsze. I nie będzie owocny egzorcyzm, gdy dusza człowieka jest w grzechu.

– Czym różni się egzorcyzm liturgiczny od prywatnego?

– Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy egzorcyzmem a modlitwami o uwolnienie. Egzorcyzm jest rozkazem skierowanym do złego ducha, aby odszedł w imię Jezusa, i taki rozkaz może wydać tylko egzorcysta. Modlitwa o uwolnienie jest natomiast błaganiem skierowanym do Pana, by uwolnił od diabła daną osobę. Ani osoba świecka, ani kapłan nieposiadający wspomnianego zezwolenia nie mogą sprawować egzorcyzmów, a jedynie odmawiać modlitwy o uwolnienie. Gdyby sprawowali egzorcyzmy, byłaby to wielka pycha, że coś mogą uczynić. A ja nie czynię tego w swoim imieniu. Gdyby ktoś odprawiał egzorcyzmy bez zezwolenia biskupa, to czyniłby to tylko w swoim imieniu – więc diabeł mógłby się na tej osobie zemścić. A mając dekret od mojego arcybiskupa Wacława Depo, nie odprawiam egzorcyzmów w swoim imieniu, tylko w imieniu Kościoła. Jestem więc bezpieczny.
Zresztą szczytem wołania o wyzwolenie jest Eucharystia, ponieważ Jezus przez swoją ofiarę uwolnił nas od grzechu i od Szatana. Nie ma nic ważniejszego od Eucharystii, dlatego zabronione jest włączanie w nią modlitw zwanych modlitwami o uwolnienie, aby nie budzić u wiernych fałszywego przekonania, że istnieją jakieś specjalne modlitwy. Msza św. ma nieskończoną wartość. Gdy ją dobrze przeżywamy, jest ona uwolnieniem w najwyższym stopniu.

– Dlaczego, Ojca zdaniem, w ostatnich latach mówi się o większej aktywności Szatana?

– Słowo Boże mówi, że naczelnicy Judy, kapłani i lud mnożyli nieprawości, naśladując obrzydliwości narodów pogańskich. Słyszymy dziś, że na Zachodzie coś już dawno zaistniało, dlatego trzeba, by i Polacy poszli tymi samymi śladami. Tak się argumentuje związki homoseksualne, in vitro, aborcję, eutanazję.
Dziś ludzie zamiast medalika czy szkaplerza noszą talizmany i amulety. Zamiast klęczeć na modlitwie, przy konfesjonale i przed przyjęciem Komunii św. – leżą na leżankach u psychoanalityków lub chodzą do wróżki. Dzieci zamiast krzyżyków noszą w kieszeniach pokemony. Młodzi rozczytują się w „Harrym Potterze”, który otwiera ich na magię. Reklamy zapraszają ludzi na medytacje transcendentalne, które za jedyne 50 zł obiecują przeniesienie w inny wymiar.
Dlaczego tak się dzieje? Brak wiary w Boga przekłada się na wiarę w bożki. Fascynacje okultyzmem, alternatywna medycyna, homeopatia, uzdrowienia magią, spirytyzm, hipnoza, bioenergoterapia, radiestezja, transy, znachorstwo, wróżbiarstwo, jasnowidztwo, medytacje wschodnie i wiele innych bezdroży duchowych wpycha człowieka w wielką pustkę i upadek. I jeszcze wahadełko nad kiełbasą, sprawdzające, czy jest duchowo pozytywna. Zamiast wołania do Boga o zbawienie dusz mamy wywoływanie duchów, zamiast modlitwy – zaklęcia, zamiast religii – magię. Halloween wypiera uroczystość Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny w świadomości wielu dzieci. Ich stosunek do świata zmarłych przestaje być kształtowany przez dogmaty wiary, które ulegają zbanalizowaniu. Nie ma wtedy świętych obcowania, nie ma modlitwy za zmarłych – jest beztroska zabawa i igranie z ogniem. Dlaczego więc mielibyśmy obchodzić jako swoje święto pogańskie i satanistyczne?
W efekcie tego wszystkiego ludzie nie mogą spać, nie mogą jeść, męczy ich życie; niewyjaśnione depresje, nieobliczalne zachowania, niekontrolowane pożądanie, seksualne deformacje, złość nie do powstrzymania, obsesyjne myśli i uczucia, nieustanny strach, niepokój, nerwowość, myśli samobójcze, obojętność wobec spraw duchowych, bluźniercze myśli przeciwko Bogu, wstręt do sakramentów i wreszcie do siebie samego. Nie każda duchowość jest od Ducha Świętego.

– Czy można się dziwić, że w Polsce mamy dwa razy więcej egzorcystów niż 10 lat temu? Czy można się dziwić, że jesteśmy przeciążeni i oblężeni przez przerażonych penitentów?

– Patrząc jednak na Ewangelię, widzę, że Nikodem przyszedł do Jezusa w nocy i rozmawiał z Nim w ciemnościach. On był w ciemnościach. Właściwie to ciemności zmusiły go do poszukiwania Jezusa. To, co przymusza nas do nawrócenia, to zniewolenie ciemnością i zewnętrzne działanie sił mroku.
Wielu ludzi powraca do Boga dopiero wtedy, gdy bezbożność doprowadza ich do takiej męki, że życie staje się dla nich nie do wytrzymania. Jak z tego wyjść? Pierwsza rzecz – powrócić do Jezusa Chrystusa!

– Pan Jezus zalecał post i modlitwę w walce z Szatanem. Może warto wrócić do tych metod?

– Kiedyś podczas egzorcyzmu, który nieoczekiwanie sprawowałem wezwany nagle po obiedzie, diabeł ustami opętanej zawołał, drwiąc: „Z pełnym brzuchem mnie nie wyrzucisz” (śmiech). Nie wierzę w to, co mówi, ale rzeczywiście – post, poskramianie swoich zmysłów, otwiera duszę na Boga i człowieka, osłabia i powściąga negatywne skłonności. Jezus modlił się i pościł, aby przezwyciężyć pokusy złego. Objawił On swoim uczniom, że niektóre złe duchy można wypędzić tylko modlitwą i postem. Jeśli jednak jakiś egzorcysta jest słaby albo chory, powinien jeść i w większym stopniu wykorzystywać do walki inne narzędzia, takie jak modlitwa.

http://www.niedziela.pl/artykul/114406/ ... nym-na-zlo


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 10 lut 2015, 07:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Dlaczego zło w świecie dobrego Boga

Polski Katechizm Poetycki

Jan Kulowski

Dopuszczenie przez Boga zła fizycznego i zła moralnego jest tajemnicą. Bóg ją wyjaśnia przez swojego Syna, Jezusa Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał, by zwyciężyć zło. Wiara daje nam pewność, że Bóg nie dopuściłby zła, gdyby nie wyprowadzał z niego dobra drogami, które poznamy w pełni dopiero w życiu wiecznym” (KKK 324).

Zło pozostaje tajemnicą, zwłaszcza w zestawieniu z prawdą o Bogu Stwórcy – Mądrym, Dobrym i Miłosiernym. Tajemnica jest pierwszą przyczyną zła – jej motywy i cele, ku którym prowadzi. Lepiej znamy i dokumentujemy historię zła – cierpień, wojen, kłamstw, zbrodni, uzależnień i skłonności. „Mysterium iniquitatis” inspirujące współczesny film, teatr, plastykę i muzykę – szczególnie nastawioną na masowego odbiorcę. Trudniej w takim świecie wierzyć, że jest on Bożym dziełem. Ale też tylko wiara jest jedyną pomocą w zrozumieniu tajemnicy świata bez Boga. Ten świat fałszu i zła na Golgocie wchłonął w siebie – w przestrzeń śmierci – Syna Bożego. I to był ostatni akt panowania zła nad światem. Odtąd, od Chrystusowego Zmartwychwstania, zło zostało wchłonięte w ekonomię Bożego planu zbawienia dla ludzi i świata. „Gdzie obfitował grzech, tam jeszcze obficiej objawiła się niezasłużona Boża łaska” (por. Rz 5, 20).

Sebastian Grabowiecki (ok. 1543 – 1607),
„Octonarius”
Boże mój, o Boże mój,
tożeś jest cierpliwy,
Gdy Cię ja gniewem grzesząc,
Tyś z łaską chętliwy.
Boże mój, o Boże mój,
tożeś dobrotliwy,
Gdy śmierci przez złość szukam,
Tyś zdrowie dać chciwy.

Boże mój, Ojce (sic!) łaski,
cóż człowiek złośliwy
Możeć oddać za dzięki,
gdyś tak lutościwy?

Twa dobroć niech Cię sławi,
chwały Tobie wieczne
Niech wszystkie dni me dają
i siły serdeczne.

Tylko wierząc w Bożą Opatrzność nad światem, w którym łany dobra rosną razem z kąkolem, można pojąć i uczynić swoją dewizą życiową sugestię poety – znajdować Boga przez bóle i cierpienia:

Wincenty Pol (1807-1872)
„Szukać Cię trzeba przez bole i ciernie”
Szukać Cię trzeba przez bole i ciernie,
W dziejach i życiu, na ziemi i w niebie;
Szczęśliwy, kogo Ty ukochasz wiernie,
Ale szczęśliwszy, kto ukochał Ciebie.

Tym, który w szczególny sposób angażuje się w naznaczony złem świat, jest Duch Święty. On od Zwiastowania po każdą Ofiarę Eucharystyczną uobecnia w świecie i w historii Syna Bożego – Zwycięzcę nad złem. On gwarantuje obfitość Bożej łaski wszędzie tam, gdzie dźwięczą liturgiczne hymny. Ale jeszcze bardziej w środowisku zła, gdzie toczy się życie, jakby Boga nie było.

Józef Ruffer (1878 – 1940)
„Hymn do Ducha Świętego”
(...) Na świat i ziemię naszą pełną Złości,
Racz zesłać Dar Mądrości,
Niechaj w swych sercach wiemy,
Jakie są Prawda i Żywot, i Droga
Do Boga.

Darem Rozumu nas oświeć łaskawie,
Byśmy umieli stawać w każdej sprawie:
W sądzie, w urzędzie, w szkole, w sklepie
w warsztacie, na roli –
Dóbr swej Ojczyzny roztropni włodarze,
Rozum daj w darze
Na rozproszenie swawoli. (...)

Duchu Święty, Gołębico Boża –
Skupione:
z Bożego Przestworza,

Z powietrza, z Ziemi i z Ognia, i z Wody
W łagodny gołębicy lot
Niech spłyną na nas Dary Twoich Łask
Miłością, jako oczu macierzyńskich blask,
Nie zaś jak z burzy grzmot
Na nas i na ziemskie narody.

http://www.niedziela.pl/artykul/116450/ ... brego-Boga


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 20 lut 2015, 08:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
O wolności wyboru dobra

O woli i wyborze z ks. Januszem Czarnym - filozofem, antropologiem rozmawia Mateusz Kozera

Mateusz Kozera: - Czym jest wola?
Ks. Janusz Czarny: - Wola jest źródłem chcenia, źródłem, które jest w nas, jest stałą instancją. Tak jak intelekt poznaje, tak też wola chce. Można mówić, że wola pożąda, pragnie, że dąży ku czemuś. W tym sensie trudno spotkać człowieka, który by czegoś nie chciał. Zazwyczaj akt chcenia ma swój cel, a jest nim jakieś dobro. Wola zawsze nastawia się ku dobru, tak jak igła kompasu wychyla się na północ. Przedmiotem chcenia jest zawsze dobro.

- Skoro więc jest tak dobrze, to dlaczego czasami jest tak źle z naszym chceniem?
- Najkrócej mówiąc - jest tak, że często przedmiotem naszych pragnień jest dobro źle odczytane. Jest bowiem jeszcze druga część definicji woli - jest ona zawsze pożądaniem dobra, ale dobra ukazanego, ujętego przez rozum w jego funkcji praktycznej. Trzeba zaznaczyć, że wola jest „ślepa”. Wola nie poznaje, tylko reaguje na przedstawione, ukazane dobro, które musi być wcześniej rozpoznane przez rozum. Dlatego wszystko, co najważniejsze jest tutaj po stronie rozumu praktycznego. A tu może dojść do wielu różnych błędów poznawczych spowodowanych zaburzeniami czasami zdeprawowanego rozumu praktycznego. I w rezultacie to odczytane niby „dobro” obiektywnie jest złem.

- Bardzo to skomplikowane...
- Obiektywne zło, przez kogoś, kto dokonuje wyboru, może być widziane jako dobro. Mówi się, że zło ma naturę koguta: krzykliwe, kolorowe, często także atrakcyjne. Przecież nie jest tak, że złodziej czy włamywacz idąc do swojej „pracy” czyni to z głębokim, nieprzepartym wstrętem. Nie, on to robi dlatego, że to jest po prostu dla niego dobro. On tego chce. Tak rozpoznał ten cel jego rozum praktyczny, zdeformowany, i zawsze subiektywny.

- Skąd to się wszystko bierze?
- Jeżeli, podejmując akt chcenia, nie konfrontujemy tej czynności - duchowej, wewnętrznej - z rzeczywistością obiektywną, z normami przykazań, prawa naturalnego, które jest w nas, to wówczas pożądamy „dobra”, które obiektywnie jest złem.

- Co w takim razie jest istotą dobra, czym jest dobro?
- Istotą dobra jest działanie zgodne z naturą. Już Arystoteles powiedział, że dobro jest kresem działania zgodnego z naturą. Ojciec Święty w swoim nauczaniu bardzo często wraca do hasła - „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. W obrębie prawdy, czyli w obrębie porządku obiektywnego, człowiek jest wolny, a chodzi tu o prawdę o rzeczywistości, o obiektywnym porządku moralnym. Z chwilą, kiedy go przekracza, w imię często swoich tylko subiektywnych wyobrażeń, po prostu popada w niewolę zła.

http://www.niedziela.pl/artykul/34962/n ... boru-dobra


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 23 lut 2015, 09:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Bastion zła istnieje gdzieś poza postrzeganym przez nas światem i teoretycznie nie ma dostępu do świata ludzkiego. Jednak wielu ludzi w swoim życiu wybiera drogę mamony, sukcesu, władzy, przyjemnostek, okrucieństwa i są one doskonałymi mediami odbierającymi instrukcje ze świata pozaludzkiego i realizujący te polecenia. Zło przenika do świata człowieka poprzez ludzi. Można nawet rzec, że są okresy w dziejach ludzkości, że zło zdominowuje świat człowieka i narzuca swoją rzeczywistość światu ludzkiemu.
Gdzie jest źródło zła?
Skąd ono do nas przychodzi?
W każdym przypadku zło wnika do naszego świata poprzez ludzkie istoty schizofreniczne, czyli potrafiące oscylować między ludzkim światem, czyli światem realnym, a światem w którym istnieje zło. Problemem tym zajmują się nie tylko religie, ale również psychologia. Wystarczy na naszym forum poczytać o ponerologii politycznej: viewtopic.php?f=9&t=1837

Pomysły schizofreników, te najokrutniejsze, czyli ideologie wdrażają inni słudzy zła, czyli psychopaci.
Każdy z nas jest w jakimś stopniu schizofrenikiem i psychopatą, choć świadomość tego faktu nie pozwala złu zbyt daleko wniknąć w nasze życia, a wiara i życie religijne, stanowi dla nas osłonę przed wpływami zła. Nawet święci byli kuszeni przez zło, więc jak widać problem zła, jest problemem każdego z nas. W naszej kulturze zło ma swój bastion w piekle, a roznosicielami zła w świecie ludzkim są demoniczne istoty zwane szatanami. Czyli piekło przenika w nasze życia i deformuje wielu z nas, ale niektórych z nas wzmacnia, poprze inspirację określaną jako "zło dobrem zwyciężaj". Czyli piekło choć odgrodzone od naszego świata wyraźną granicą między złem a dobrem, praktycznie rzecz ujmując ma wpływ na nasze życia, na nasz świat i to ono tworzy bałagan kulturowy, historyczny, religijny, duchowy, mentalny, uczuciowy, społeczny.
Zwróćmy w tym miejscu uwagę na fakt jak ważne dla młodych edukowanych i wychowywanych ludzi, jest określenie im wyrazistej granicy oddzielającej zło od dobra. Dzisiejsze genderowskie ambicje lewackiego potwora starają się starannie zatrzeć tę różnicę i zrelatywizować nie tylko dobro, ale również prawdę i piękno.


Kto wymyślił zło?

Celta

„Król Ciemności ujrzał z oddali, na granicy między Ciemnością a Światłością, świat Światłości, jak ogień na szczycie gór wysokich, jak gwiazdy świecące na firmamencie.... Zadumał się w swoim sercu, wpadł w furię... i rzekł: Jeśli istnieje taki świat, na cóż mi to mieszkanie ciemności?... Wzniosę się ku owej ziemi świetlistej i wydam wojnę jej Królowi”. Tak rozpoczęła się - według mandejczyków - odwieczna walka pomiędzy dobrem a złem. Ale nie jest to jedyna próba odpowiedzi na pytanie o to skąd się wzięło zło, bowiem każda z wielkich religii na swój sposób docieka tajemnicy cierpienia i śmierci; destrukcji i nieprawości. Najprostszym zdawało by się rozwiązaniem, z którego inspiracje czerpał między innymi gnostycyzm, dysponują zaratusztrianie. Wyznawcy tej niegdyś bardzo popularnej religii irańskiej wierzą, że zarówno zło jak i dobro istniały od zawsze jako równoważne siły. Według zaratusztrian, inaczej niż w chrześcijaństwie, rajski okres w ogóle nie istniał i od zarania ścierają się ze sobą siły złego boga Arymana i boga szlachetnego - Ormuzda. Do człowieka zaś należy wybór, po której stanąć stronie. Wyraz temu daje zaratusztriańska Yasna: „Słuchajcie uszami tego, co jest najlepsze i patrzcie na to z jasnym uczuciem, by wybrać jedną z dwóch wiar(...). Dwa duchy, które od początku objawiły się przez wyobrażenie senne jako para bliźniąt, są to Dobro i Zło - w myśli, w słowie i uczynku: pomiędzy nimi wybór właściwy uczynili mądrzy a nie głupi”
Bunt przeciw pełnemu zła światu wyraża cała mitologia gnostycka z manicheizmem na czele. Nierzadko owa niezgoda na niedoskonałość świata wyraża się w niechęci do tego co materialne. Sama materia, w tym też i ciało człowieka, pojmowana jest jako więzienie ducha, świetlistej pneumy, duchowej esencji. Stąd tak charakterystyczna dla gnostyków pogarda dla świata, odmowa jakiejkolwiek wartości wszelkim ludzkim staraniom na tym łez padole. Nic dziwnego, że Plotyn zarzucał gnostykom: „Nic zaiste nie jest dla nich piękne w tym świecie, a dopiero coś innego, do czego będą dożyć w przyszłości”.
Jednym z najbardziej znanych manichejczyków, a później (po swym nawróceniu), zażartym przeciwnikiem gnostycyzmu był św. Augustyn. On również pytał: Gdzież więc zło? Skąd i w jaki sposób do tego świata się wkradło? Jaki jest jego korzeń? Co jest jego nasieniem? A może zło w ogóle nie istnieje? Twierdził, że najgorszym rodzajem zła, mieszczącym w sobie wszystkie grzechy, nie jest materia, ani żadna inna przyczyna zewnętrzna, lecz odwrócenie się od Boga, odejście od trwałych dóbr ku zmiennym i niepewnym, swoista „zdrada transcendencji” na rzecz tego, co niższe; zdrada, za którą ponosimy odpowiedzialność. Augustyńska wizja zła, jako braku dobra, na trwałe naznaczyła dzieje chrześcijańskiej teologii: bo przecież Bóg stworzył wszystkie rzeczy, a będąc dobry stworzył je jako dobre.
Już w Księdze Rodzaju czytamy, że początkiem wszystkiego jest dobry Bóg a to, co uczynił „było bardzo dobre”. Zło wkracza zatem na arenę nieco później, znacząc ludzką historię fatalnym wyborem, którego skutki odczuwamy do dzisiaj. Od wygnania z raju Drzewa Życia strzegą cheruby i połyskujące ostrze miecza, co symbolizuje niemożność powrotu do stanu rajskiego o ludzkich siłach. Stąd tęskne wyczekiwanie na Zbawiciela, na Mesjasza, którego spodziewają się Żydzi; na Chrystusa, w którego uwierzyli chrześcijanie i na Bożą Łaskę. Sami bowiem niewiele możemy zdziałać. Doświadczenie większości z nas pokazuje trudną prawdę - chcemy dobrze, a wychodzi źle, tęsknimy za Bogiem, a bratamy się z szatanem. Św. Paweł pisał wprost: „Znajduję więc to prawo: gdy chce czynić dobro, zło mnie się trzyma” (Rzym 7,19-21).
Zło kusi lub napawa lękiem, wzbudza pożądanie, ale i przestrasza. Zdaje się być wszechwładne i przybiera najróżniejsze maski. Zło, cierpienia, choroby i śmierci; zło jako nasza wina i jako wina innych; zło jako brak dobra i możliwość jego pomniejszenia; jako pokusa i upadek, wewnętrzny dramat i zdarzenie zewnętrzne. Zło wreszcie osobowe - upadły anioł, z którym przychodzi się mierzyć każdemu chrześcijaninowi i szukać odeń ucieczki w słowach „ale nas zbaw ode złego”.

http://www.niedziela.pl/artykul/30406/n ... myslil-zlo


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 24 lut 2015, 14:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Zło stara się coraz głębiej wniknąć w naturę człowieka. Idąc w głąb naszej ludzkiej istoty kolejnymi ścieżkami wydeptanymi przez omamy schizofreników, zwane ideologiami, zło nie tylko krzywdzi, zabija i deprawuje. Zło stara się również i o to aby taki stan degeneracji życia społecznego zalegalizować i wprowadzić jako obowiązek dotyczący każdego z nas.
Mieliśmy stworzyć sobie świat na miarę człowieka, a wychodzi nam ten świat na miarę szatana.

Obudźmy się, bo za chwilę strumień rozpędzonego szamba porwie i utopi również nas.
Jeszcze jest czas by powstrzymać plugastwo. Ocknijmy się tylko z amoku i weźmy się ostro do roboty.


A zło pełznie, pełznie…

Ks. Ireneusz Skubiś

Niektórzy ludzie uważają, że właściwie wszystko jest względne. Nawet Dekalog, który można potraktować wybiórczo: to, co uważam za słuszne i możliwe do wypełnienia, będę przestrzegał, a to, co zbyt trudne, jakoś ominę. I tym sposobem także prawo moralne, moralna norma, która wydaje się naturalnie stabilna, stała, zaczyna się chwiać. Dotychczasowe wartości stają się zwykłymi pustymi pojęciami, często mocno utrudniającymi życie - nie ma większego sensu bycie dobrym, szlachetnym, uczciwym itp.

Stajemy wobec najbardziej podstawowych problemów etycznych. Weźmy np. przykazanie „nie zabijaj!”. Już mamy furtki otwarte, bo do prawodawstwa wielu krajów wpisana została aborcja, którą zaczęli kiedyś propagować bolszewicy. Kiedyś samo myślenie o tym budziło dreszcz. Potem nastał Hitler, przyszły nowe wywrotowe teorie i dzisiaj mamy problem zabijania nienarodzonych, istniejący na całym świecie, zwłaszcza w tzw. cywilizowanych krajach - w niektórych z nich można zabić dziecko nienarodzone praktycznie całkowicie już ukształtowane w łonie matki. Gdzieś zapodziały się normy, które każą szanować każde poczęte życie.

I zło pełznie dalej. Powszechne już prawie staje się na świecie prawo do eutanazji. Widzimy, co dzieje się w Holandii, w Belgii, gdzie starzy ludzie nie ufają lekarzom, bojąc się o swoje życie. Dochodzi do eutanazji dzieci chorych, niepełnosprawnych - są rodziny, które chcą adoptować polskie dzieci niepełnosprawne, bo takich nie ma już w ich krajach. W tych wysoko rozwiniętych krajach nawet zmęczenie życiem można uznać za dostateczny powód eutanazji.

I tak podążamy dalej - aż do absurdu. Paradoks polega na tym, że ludzie stają się coraz bardziej inteligentni, mają ogromną wiedzę, talenty, i wykorzystują to wszystko, prowadząc świat do klęski. Bo zbyt wygodne życie prowadzi do odczłowieczenia, wynaturzenia, niezrozumienia istoty życia. Widzimy, co dzieje się ze Starym Kontynentem. Europa wymiera, rodzi się w niej coraz mniej dzieci, toteż sprowadza się tu ludzi z innych części globu - ludzi innych kultur, innych tradycji i obyczajów. Martwimy się więc o los cywilizacji chrześcijańskiej, która ulega zniszczeniu. (Bardzo ciekawie przedstawił ten problem goszczący niedawno w Polsce prof. Rocco Buttiglione.)

Problemem dnia dzisiejszego, przyczyniającym się również do powiekszania zła, jest u nas nagłaśniana przez media w ostatnim czasie sprawa posiadania narkotyków. Gdzie jest granica małej i większej ilości tej używki? Jesteśmy zbulwersowani propozycją niekaralności za posiadanie ich na tzw. własny użytek. To chyba jakieś nieporozumienie. Młody człowiek być może nie widzi w tym problemu moralnego. Ale zastanawiające jest, że nie widzi tego rząd, minister, ludzie odpowiedzialni za naród. To, że wśród młodych jest dużo narkomanów, że państwo nie radzi sobie z tym problemem, nie tłumaczy takich decyzji prawnych. Czyż złodziejstwo można eliminować przez liberalizację prawa i przyzwolenie na mniejsze kradzieże? Nie zdajemy sobie sprawy, że zło samo w sobie jest przecież złem. Kto więc odpowie później za tych, którzy dzisiaj będą mieć małe ilości narkotyku - na użytek własny, a jutro czy pojutrze będą potrzebować ilości coraz większych - aż do tragedii dotykających nie tylko pojedyncze osoby, ale całe grupy społeczne. Gdzie nasza odpowiedzialność?

Musimy wszyscy oprzeć swoje myślenie i swoje oceny sytuacji na normach moralnych - stałych i stabilnych. My, chrześcijanie, ludzie wierzący, widzimy te normy w postaci przykazań, Dekalogu. Powtarzam raz jeszcze: jeżeli zniszczy się Dekalog, to jego odłamki zawsze boleśnie uderzą w człowieka. Pamiętajmy: na zło nie można przyzwalać. Najwyższym prawodawcą jest Pan Bóg i Jego prawa są najważniejsze. Od zachowywania tych praw nikt nie może nas dyspensować, nikt nie może tworzyć praw społecznych przeciwnych prawu Bożemu. Bo Boże prawo zawsze ma na celu dobro człowieka - i tego, którego bezpośrednio chroni, i tego, który trudzi się, by go przestrzegano nawet wtedy, gdy wydaje się irracjonalne. Warto, byśmy o tym pomyśleli i zweryfikowali nasze postawy.

http://www.niedziela.pl/artykul/38550/n ... ie-pelznie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 27 lut 2015, 08:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Skąd sumienie wie, co jest dobre, a co złe

ks. Tomasz Jaklewicz religia@goscniedzielny.pl

WIELKI POST 2007 - KATECHEZA II Ludzie przestają uznawać obiektywną prawdę na temat dobra i zła. Powtarza się jak refren zdanie: „każdy ma swoją prawdę”. Człowiek sam chce decydować, co jest dobre, a co złe. To bodaj najgroźniejsza choroba współczesnych sumień.

W książce „Fundamenty wiary” Josh McDowell przytacza rozmowę z nastolatką: – Czy seks przedmałżeński jest czymś złym? – pada pytanie. – No cóż, myślę, że dla mnie jest – odpowiada dziewczyna. Kiedy McDowell pyta, czy nie uważa, że to jest złe dla każdego, słyszy odpowiedź: – Wiem, że jest zły dla mnie i zdecydowałam się nie uprawiać seksu przed ślubem, ale nie sądzę, że mogę oceniać to, co robią inni ludzie.

Cóż to jest prawda?

Wypowiedź dziewczyny, pozornie poprawna, świadczy o tym, że jej sumienie zostało już „sformatowane” przez tzw. relatywizm moralny. Głosi on, że prawda jest czymś subiektywnym, a dobro i zło są względne. Prawda jest właściwie opinią człowieka. Jest tyle prawd, ilu ludzi. Coś, co jest dobre dla mnie, nie musi być wcale dobre dla ciebie. Nie ma bowiem zasad moralnych obowiązujących zawsze i wszystkich. Jeżeli człowiek sam ustala, co jest dobre, a co złe, to konsekwentnie nie ma prawa oceniać postępowania innych.
Relatywizm stał się we współczesnej kulturze swego rodzaju świeckim dogmatem.

Świadomie lub nieświadomie jest propagowany przez media. Migające ekrany telewizorów i komputerów serwują obraz świata pocięty na fragmenty, rozbity na tysiące zmieniających się obrazów. To wszystko stwarza wrażenie chaosu, w którym wszystko jest względne: jednakowo ważne lub nieważne, prawdziwe lub nie. Obowiązująca w mediach poprawność polityczna zakazuje oceniania, wartościowania kogokolwiek i czegokolwiek. Kto próbuje odwołać się do obiektywnych norm moralnych, zostaje okrzyknięty człowiekiem nienowoczesnym, fanatykiem, ciemnogrodem lub skrajną konserwą.

Czy istnieje prawda o dobru i złu, prawda obiektywna, nadrzędna, „do odkrycia”, a nie „do wytwarzania” przez człowieka? Czy też każdy człowiek ma swoją prawdę? Od odpowiedzi na te pytania zależy bardzo wiele. Dwie koncepcje moralnej prawdy prowadzą bowiem do różnych koncepcji polityki, wychowania, rodziny, także sensu życia i w ogóle człowieka. To nie jest spór czysto akademicki. Dialog Jezusa z Piłatem mógł przez moment wyglądać jak rozmowa dwóch filozofów wymieniających poglądy. Symbolem postawy Piłata stało się pytanie: „Cóż to jest prawda?”. Sceptycyzm strojący się w piórka intelektualnej zadumy jest pociągający. Okazuje się jednak zabójczy dla sumienia. Droga Piłata od chwiejności do łajdactwa okazała się bardzo krótka.

Boży przepis na szczęście

Chrześcijańska odpowiedź na tytułowe pytanie brzmi: prawda jest z Boga. Granice między dobrem i złem są niezmienne. Prawo moralne, czyli wszelkie normy postępowania, ma swoje źródło w mądrości Bożej. Prawo moralne to Boży przepis na szczęście, to azymut wyznaczający drogę ku dobru, ostrzegający przed ścieżkami prowadzącymi donikąd. Sumienie działa jak kompas. Jego zadaniem nie jest tworzenie prawa moralnego, ale jego odczytywanie i odnoszenie go do konkretnych życiowych sytuacji, wyborów, działań.

Prawo moralne dociera do człowieka dwoma ścieżkami. Jedną z nich jest droga objawienia. Bóg wchodząc w historię ludzi i zapraszając ich do wspólnoty miłości, objawił jednocześnie zasady moralnego postępowania. Te zasady zostały zapisane w Biblii (np. Dziesięcioro Przykazań, Kazanie na Górze). Nowością Ewangelii jest to, że Jezus wskazuje na siebie samego jako na „żywą normę” postępowania. „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” – mówi o sobie Chrystus, czyli: „To Ja swoim życiem wskazuję wam właściwą drogę, zostawiam wam najdoskonalszy wzór człowieczeństwa”.

Drugą drogą, po której dociera do nas Boże prawo, jest rozumna natura człowieka. Chodzi o tzw. prawo naturalne. To prawo nie zostało zapisane na papierze, jest „wypisane w sercu”. To jest jakaś podstawowa intuicja moralna, która pozwala człowiekowi rozpoznawać dobro i zło. „W głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny i którego głos, wzywający go zawsze tam, gdzie potrzeba, do miłowania i czynienia dobra, a unikania zła, rozbrzmiewa w sercu nakazem: czyń to, tamtego unikaj.

Człowiek bowiem ma w swym sercu wypisane przez Boga prawo, wobec którego posłuszeństwo stanowi o jego godności i według którego będzie sądzony” – stwierdza Sobór Watykański II. Przykładem prawa naturalnego są zasady: „Oddaj każdemu, co mu się należy”, „za dobry czyn należy się nagroda, za zły kara”, „czyń dobrze”, „unikaj zła” itd. Prawo naturalne pozwala sformułować podstawowe ludzkie prawa i obowiązki, np. prawo do życia, do wolności, do szacunku itd.

Ks. Tischner porównuje prawo naturalne do zasad działania na przykład radia. Do natury radia należą zasady jego działania, które trzeba respektować, tzn. podłączyć do prądu, zamontować antenę, nie zanurzać w wodzie itd. W samym urządzeniu można odkryć zasady obchodzenia się z nim. Zasady obsługi opisuje instrukcja, ale większości z nich człowiek domyśla się sam. Dekalog jest taką „instrukcją obsługi” człowieka, ale w samej ludzkiej naturze człowiek odczytuje te same zasady. Na przykład przekonanie, że zabójstwo jest złem, jest wprost zapisane w Dekalogu, ale jest także elementem prawa naturalnego, czyli wie o tym każdy człowiek, nawet taki, który nigdy nie słyszał o 10 przykazaniach.

Katechizm Kościoła zwraca uwagę, że prawo naturalne jest uniwersalne, czyli odnosi się do wszystkich ludzi mimo różnorodności kultur (KKK 1957). Jest niezmienne, choć „istnieje wśród zmieniających się poglądów i obyczajów” (KKK 1958). Ponadto prawo naturalne „ustanawia niezbędną podstawę moralną do budowania wspólnoty ludzkiej” (KKK 1959). Wszystkie prawa stanowione przez władze w państwie czy w innych społecznościach człowieka powinny mieć swój fundament w prawie naturalnym. Aby jakiekolwiek ustanowione prawo obowiązywało w sumieniu, musi być zgodne z prawem natury!

Idę się rozerwać… na minie

Czy wyobrażamy sobie ruch drogowy bez przepisów ruchu? Łatwo przychodzi nam zrozumieć, że na drogach potrzebny jest ład obowiązujący wszystkich dla dobra każdego z kierowców. Dlaczego tej prostej zasady nie przenosimy na moralność, która reguluje wszystkie sfery życia? Tu jest dokładnie tak samo: obiektywny ład moralny służy dobru zarówno społeczeństwa, jak i jednostki, służy bezpiecznemu poruszaniu się po życiowych drogach.

Ci, którzy odrzucają prawdę o stałych granicach między dobrem i złem, mówią często, że czynią to w imię wolności człowieka. Jan Paweł II na każdym kroku przypominał, że jest dokładnie na odwrót. Wolność, która nie wiąże się z prawdą, obraca się przeciwko człowiekowi. Młodzi ludzie zwykle najgłośniej wołają, że są wolni i nie chcą, by im cokolwiek zakazywać lub nakazywać. W odpowiedzi na te protesty opowiadam im przypowiastkę o człowieku idącym przez pole minowe. Widzi on tabliczki z napisem: „Nie wchodzić! Miny! Grozi śmiercią!”. Te ostrzeżenia wyznaczają bezpieczną drogę. Powinien być wdzięczny tym, którzy je ustawili. Ale może powiedzieć sobie, że takie zakazy ograniczają jego wolność. Jesteś wolny, możesz zlekceważyć zakaz. Naprawdę chcesz „się rozerwać”?

Antoine de Saint-Exupéry pisze: „Każda droga jest przymusem, gdyż ogrodziłem ją z obu stron płotem. (…) Czy wolnością nazwiesz prawo błąkania się po pustkowiu? Ilekroć powstaje przymus jakiejś drogi, powiększa się wolność!” („Twierdza”). Prawo moralne nie jest zamachem na wolność. Etyczne nakazy i zakazy wyznaczają drogę rozwoju człowieka. Wolność, która przybiera formę: „nic nie muszę”, „wszystko jest dla ludzi” itd. skazuje człowieka na błąkanie się po bezdrożach. Dojrzała wolność to zgoda na drogę, to wierność odkrytej prawdzie. Wierność zasadom moralnym jest ostatecznie wiernością komuś, a nie czemuś. To wierność sobie, innym, Bogu. Kompas sumienia pomaga człowiekowi nie zagubić się, daje mu szansę bycia kimś, wyznacza drogę dojrzewania.

Przekonanie o istnieniu obiektywnej prawdy zakotwiczonej w Bogu nie oznacza ani fanatyzmu, ani aroganckiej postawy posiadacza prawdy. Alternatywa „fanatyzm albo relatywizm” jest fałszywa. Chrześcijanin jest pokorny, bo wie, że prawda jest większa od niego, a on stale do niej nie dorasta, wciąż na nowo ją odnajduje i wciąż jej szuka kompasem sumienia. Wie, że swoje życie ma naginać do prawdy, a nie odwrotnie.

http://gosc.pl/doc/793767.Skad-sumienie ... e-a-co-zle


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 26 mar 2015, 09:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Dobro wynika z wolności

Dlaczego Pan Bóg stworzył człowieka jako istotę wolną? Żeby to zrozumieć, najpierw poszybujemy w naszych myślach ku samemu wiecznie wolnemu Bogu – powiedział ks. prof. Tadeusz Guz.

W dniach 8-12 marca 2015 r. ks. prof. Tadeusz Guz wygłosił rekolekcje dla środowisk inteligenckich i twórczych oraz wiernych z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy. Podczas trzeciego dnia rekolekcji w homilii ksiądz profesor skupił się na znaczeniu wolności w życiu człowieka.

„Pan Bóg jako wiecznie wolna istota jest wiecznie dobrym Bogiem. Wszystko to, co w Panu Bogu jest wolne, a cały byt Boga jest wiecznie wolny, to cała bytowość Boga wiecznie jest samym dobrem. Ponieważ Pan Bóg nie zawdzięcza nikomu swojej wolności, dlatego nie musi się realizować w oparciu o dobre myśli, dobre słowa, dobre czyny. Bóg jako wieczna wolność jest jednocześnie wiecznym dobrem”.

„Pan Bóg w Jego wolności i zarazem dobroci, z nieskończonej dobroci swojego istnienia postanawia stworzyć wolnego człowieka, który jest nie tylko zdolny poznać prawdę, lecz w swojej wolności powiedzieć każdej prawdzie – tak, chcę Ciebie. To jest najkrótsza definicja dobra. Chcieć każdej, choćby najmniejszej prawdy”.

Homilię z trzeciego dnia rekolekcji, 10 marca 2015 roku, można zobaczyć TUTAJ.
http://www.naszdziennik.pl/galeria/1338 ... nosci.html

Homilia z drugiego dnia rekolekcji – Pamięć częścią duszy – dostępna jest TUTAJ.
http://www.naszdziennik.pl/galeria/1338 ... edzie.html

Rozważanie wygłoszone drugiego dnia rekolekcji – dostępne jest TUTAJ.
http://www.naszdziennik.pl/galeria/1338 ... edzie.html

Homilia z pierwszego dnia rekolekcji – Wiara podparta rozumem - dostępna jest TUTAJ.
http://www.naszdziennik.pl/galeria/1333 ... zumem.html

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 13 kwi 2015, 07:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Zło jest zawsze gotowe by niszczyć, by ciemiężyć, by demoralizować.
Zło jest siłą fizyczną i siłą umysłu.
Dobro jest siłą ducha i siłą serca.
Im więcej umysłu w życiu społecznym, tym więcej patologii, przemocy, destrukcji, a więc zła.
Im więcej serca w życiu społecznym (indywidualnym też) tym więcej prawdy, miłości, piękna, a więc dobra.
Umysł to wymysły, wyobraźnia, ideologia (choć są też pozytywne aspekty działania umysłu, ale my tu omawiamy to co złe w człowieku), podłość, bezwzględność, okrucieństwo.
Serce to etyka, sumienie, szlachetność, honor....
Umysł i serce w aspekcie dobra to ład, to świat uporządkowany, zhierarchizowany, w którym wszystko ma swoje miejsce.
Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wtedy wszystko inne jest na właściwym miejscu.
Gdy Boga nie ma to w umysłach jest chaos, a w sercach pustka.
Gdy nie ma Boga człowiek najczęściej staje się wtedy potworem, degeneratem, cwaniakiem, zakłamańcem, zbrodniarzem, wyzyskiwaczem, lichwiarzem .... politykierem....
Gdy nie ma Boga i serce jest puste, to człowiek nie wie co ma zrobić z tym co ma w umyśle. Wtedy mogą dziać się rzeczy okrutne i często (za często) tak jest. Katyń i Smoleńsk są najlepszymi przykładami tego.


Dokonała się zbrodnia smoleńska przeprowadzona i zakłamana przez ludzi zaprzedanych piekłu.

JEZU, UFAM TOBIE !

W sobotę – modlimy się za dusze oziębłe, do trupów podobne.

Ks. Stanisław Małkowski

Warszawska Gazeta 10 - 16 kwietnia 2015 r. KOMENTARZ TYGODNIA

Miłosierdzie jest miłością zwycięską w spotkaniu ze złem duchowym i cielesnym, osobistym i społecznym, każdym. Miłosierdzie to współczucie i wierność, wrażliwość na nędzę ludzką, ukazanie się wobec nieszczęścia, nędzy i grzechu, obrona ubogich, skrzywdzonych, słabych, chorych, to wytrwała cierpliwość. Granicą miłosierdzia jest zatwardziałość, pycha, przekonanie o własnej bezgrzeszności i sile. Miłosierdzie wyrzeka się zemsty, żywienia urazy, braku przebaczenia. Święty Łukasz Ewangelista jest szczególnym piewcą Bożego miłosierdzia, „scriba mansuetudinis Christi” będziemy sądzeni u kresu czasów według miary miłosierdzia (Mt 25, 31-46).

Druga niedziela wielkanocna zw. Przewodnią jest z woli Jezusa i Kościoła świętem Bożego Miłosierdzia. Słowa Jezusa wyrażające pragnienie ustanowienia tego święta znajdujemy w „Dzienniczku” św. Faustyny Kowalskiej, napisanym w latach 1935-38, np.: „Córko Moja, powiedz, że święto miłosierdzia Mojego wyszło z Moich wnętrzności dla pociechy całego świata (…). Grzesznicy dostąpią usprawiedliwienia, a sprawiedliwi w dobrym utwierdzenia” (nr 1517 i 1520). Pierwsza lekcja w tę niedzielę mówi o wspólnocie miłości uczniów Chrystusa: „Jeden duch, jedno serce ożywiały wszystkich wierzących” (Dz 4, 32). Ta jedność prowadziła do wzajemnej troski i dzielenia się dobrami na zasadzie „każdemu według potrzeb”; tę zasadę wyrwaną z kontekstu przyjął komunizm jako swoje zakłamane hasło.
Ewangelia mówi o ustanowieniu sakramentu miłosierdzia i pojednania: „Którym odpuścicie grzechy są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,23). Święto poprzedza nowenna odprawiana od Wielkiego Piątku. W ósmym dniu nowenny, czyli w piątek 10 kwietnia powierzamy Bożemu Miłosierdziu dusze w czyśćcu cierpiące; a w dziewiątym dniu – w sobotę – modlimy się za dusze oziębłe, do trupów podobne.
W piątek 10 kwietnia czytamy Ewangelię o cudownym połowie ryb na słowa Jezusa: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi” (J 21, 1-14). Liczba 153 złowionych ryb oznacza społeczność miłości. W sobotę 11 kwietnia czytamy Ewangelię o ukazaniu się Jezusa najpierw Marii Magdalenie, „z której wyrzucił siedem złych duchów” (Mk 16, 9-14).
Wspólnoty miłości nie stworzy się bez Jezusa, bez prawdy i prawa, co oznacza prawa strona łodzi. Polska może stać się podobna do św. Marii Magdaleny po jej nawróceniu, jeżeli pozwoli, aby Jezus wyrzucił z kraju złe duchy kłamstwa i zbrodni.

W wigilię święta Bożego miłosierdzia 10 kwietnia 2010, pięć lat temu dokonała się zbrodnia smoleńska przeprowadzona i zakłamana przez ludzi zaprzedanych piekłu. Modlimy się o wieczny pokój dla zabitych i o nawrócenie tych, którzy złu służą, na zło się zgadzają i je popierają w kolejnych wyborach złoczyńców, tych oszukanych, którzy na razie gardzą Bożym i ludzkim miłosierdziem, uciekają przed sprawiedliwością i trwają w kłamstwie.

Miłosierdzie tak jak każdy dar może być przyjęte albo odrzucone. Polsce potrzebne jest do odrodzenia i odbudowy narodowe nawrócenie, bo tylko ono może dać pojednanie w obronie prawdy i życia. Początkiem i skutkiem nawrócenia jest ufność i posłuszeństwo wobec pełnej dobroci i miłosierdzia władzy Chrystusa, który chce być królem Polski za zgodą Polaków.
Innego wyboru nie mamy: albo panuje nad nami Jezus Chrystus, który skutecznie pragnie naszego dobra, jeżeli poddajemy się Jego władzy, albo ojczyzna umiera i pustoszeje, gdy władzę sprawują wspólnicy złych duchów, podwykonawcy diabła. Złe wspólnictwo bywa kamuflowane fałszywym przyznaniem się do katolicyzmu oraz odróżnianiem sumienia błędnie rozumianego jako pogląd („jestem katolikiem”) od decyzji publicznych sprzecznych z prawdą i wiarą.
Owi obłudnicy są gorsi od Piłata, który był tylko tchórzem skazując Sprawiedliwego, bo odmawiają miłosierdzia i sprawiedliwości ludziom -budując na gruzach Polski państwo okrucieństwa, pogardy i bezprawia. Szczególnie gorsząca jest przy tym udawana pobożność fałszywych katolików u władzy.

Zwycięstwo dobra ma dokonać się przy naszym udziale. Nie każdy będzie w nim uczestniczył; nie ten kto tego nie chce. Świadectwo miłosierdzia łączy się w dziejach Kościoła i historii świętych z ukazaniem grozy potępienia zw. wieczną śmiercią. Miłosierdzie ratuje tych, którzy chcą żyć. A ta dobra wola może ujawnić się już miesiąc po rocznicy drugiego Katynia.
Niech rozum i wiara idą w Polsce razem.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=46


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 23 kwi 2015, 07:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Złote myśli



Dobro nie walczy ze złem, a leczy je.

[ Charles Baudelaire ]




Nie należy sądzić, że diabeł kusi jedynie ludzi genialnych. Gardzi zapewne głupcami, ale nie lekceważy ich pomocy. Przeciwnie, pokłada w nich wielkie nadzieje.

[ Charles Baudelaire ]




Nie chowaj nienawiści po wieczne czasy, ty, który sam nie jesteś wieczny.

[ Arystoteles ]




Sumienie nie powstrzymuje od grzechów,
przeszkadza tylko cieszyć się nimi.

[ Jean Cocteau ]




Nie taki diabeł straszny, jak ci go malują.

[ Urszula Zybura ]




Jesteśmy dobrzy dla drugich, aby się sobie więcej podobać.

[ Magdalena Samozwaniec ]




Nić życia jest mieszanym włóknem,
dobro i zło przewijaja się razem.

[ William Shakespeare ]




Życie nie jest ani lepsze, ani gorsze od naszych marzeń,
jest tylko zupełnie inne.

[ William Shakespeare ]




Tylko szlachetne czyny sa trwałe.

[ Sofokles ]




Kto szuka dobra, z trudem je odnajduje,
zło natomiast i bez szukania można znaleźć.

[ Demokryt ]




Człowiek hołduje chętniej dobru niźli złu,
ale warunki nie sprzyjaja mu.

[ Bertold Brecht ]




Osiągnięcia często przesłaniają złe czyny.

[ Demostenes ]




Kiedy ludzie stają się naprawdę źli, jedynym uczuciem,
jakie im pozostaje, jest radość z cudzej krzywdy.

[ Johann Wolfgang von Goethe ]




Dobro nie walczy ze złem, a leczy je.

[ Eugeniusz Kolda ]




Oszukać diabła nie grzech.

[ Daniel Defoe ]




Nieznajomość zła nie jest cnotą, lecz głupota;
zachwycanie się nią to jakby nagradzanie za uczciwość człowieka, który nie ukradł ci zegarka, bo nie wiedział,
że go masz.

[ George Bernard Shaw ]




Kto sieje zło, zbiera nieszczęście.

[ Salomon ]




Głupota nie zawsze czyni złym, złość zawsze czyni głupim.

[ Francoise Sagan ]




Pierwsza mowa szatana do rodu ludzkiego zaczęła się najskromniej od słowa: dlaczego?

[ Adam Mickiewicz ]




Bezwzględne zło wywołuje konieczność istnienia bezwzględnego dobra.

[ Aldous Huxley ]




Zły początek zły koniec przynosi.

[ Eurypides ]




Czy nielepiej byłoby, zamiast tępić zło, szerzyć dobro?

[ Antoine de Saint-Exupery ]


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /