Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Dobro i zło
PostNapisane: 18 cze 2014, 07:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Od dawna myślałem o założeniu tego wątku. Problemy dobra i zła są obecne na naszym forum, jednak omawiane są w różnych wątkach.

Nam ludziom przyszło żyć w przestrzeniach wyznaczonych przez dobro i przez zło. Przestrzeń dobra jest przestrzenią naturalną, obszarem w którym człowiek poznaje samego siebie, rozwija się i doskonali. W tym obszarze człowiek umacnia się w swoim człowieczeństwie i przygotowuje się do życia wiecznego.
Przestrzeń zła jest przestrzenią obcą naturze człowieka, jest przestrzenią agresywną, narzuconą podstępem człowiekowi, przez istoty sprytniejsze, cwańsze, okrutne i bezwzględne. Zło rodzi się poza człowiekiem, jest mu podsuwane, narzucane, obezwładnia ono człowieka i czyni go swoim niewolnikiem.
Zło wyzwala się w człowieku w którym nie wykształciło się dobro, w człowieku u którego rozumienie człowieczeństwa jest zredukowane, banalne. Człowiek z wbudowanym od dzieciństwa kodem kulturowym cywilizacji łacińskiej jest z reguły odporny na zło i podejmuje wysiłek życia w obszarze dobra, jak również stara się aby i inni mogli również żyć w tym obszarze.
Troska o innych wpisana jest w kulturę cywilizacji łacińskiej, cywilizacji obywającej się bez zła, odrzucającej zło.


Zło dobrem zwyciężaj

Ks. kard. August Hlond

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Błąd i fałsz będziemy uważali za błąd i fałsz, zbrodnię za zbrodnię, grzech za grzech, przewrotność za przewrotność, apostazję za apostazję, bolszewizację za bolszewizację. Przeciwstawiać się będziemy każdej złej propagandzie. Zwalczać będziemy legalnymi środkami wszelkie zamachy na Boga, wiarę, moralność, naród, państwo. Bolszewizmowi i pogaństwu sprzeciwiajmy się walnie. Ale, ale nawet bolszewików, jako ludzi, a ludzi błądzących, będziemy kochać i będziemy ich jako bliźnich i braci polecać Bogu i Jego miłosierdziu. Boskie Serce Jezusa wszystkich obejmuje. Rozprzestrzeńmy swoje małe ludzkie serca!

Fragment pochodzi z listu pasterskiego
„O katolickie zasady moralne”, 1936 r.


--------------------------------------------------------------------------------

W chrześcijaństwie pojawia się fenomen niespotykany w innych religiach czy cywilizacjach. Z jednej strony zło jest nazywane po imieniu, niezależnie od tego, czyim jest udziałem, a więc niezależnie od tego, czy popełnili je „swoi” czy „obcy”, podczas gdy w wielu systemach tylko swoi mają patent na dobro. Z drugiej zaś strony zło nie jest sprowadzane do jakiejś siły absolutnej, która wyrastałaby ponad dobro. Zło jest brakiem dobra, ale w dobru. Dlatego właśnie nienawiść do zła nie może być pierwszą zasadą postępowania, ponad złem jest zawsze dobro, a miłość ponad nienawiścią.

http://www.naszdziennik.pl/wp/82519,zlo ... iezaj.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 21 cze 2014, 06:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Duszy zabić nie mogą

ks. Paweł Siedlanowski

Ewangelia czytana w XII niedzielę zwykłą stanowi fragment większej całości, zwanej Mową misyjną. Jezus, posyłając uczniów z misją głoszenia Dobrej Nowiny o zbawieniu, ukazuje im, że napotkają trudności, staną się znakiem sprzeciwu, wyrzutem sumienia – poruszą zmurszałe fundamenty toksycznych układów, zdemaskują gry pozorów, obnażą pustkę i kłamstwo, nazwą po imieniu fałszywych bogów. Wielu ludzi będzie pragnąć ich upadku bądź śmierci. To może napełnić trwogą! Dlatego wypowiada znamiennie słowa: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało”. Dlaczego? Ponieważ nie ono jest najważniejsze. Bo tak naprawdę życie – w perspektywie wieczności – to tylko chwila…

Podobnie jak kiedyś, tak i dziś pozornie zło w świecie zwycięża. Karmi się obojętnością tych, którzy winni mu się zdecydowanie przeciwstawiać. Jest hałaśliwe, bezwzględne – słudzy Złego sięgają po wszelkie metody służące niszczeniu Prawdy, nienawidzą imienia Bożego. Tworzą skomplikowane destrukcyjne struktury, nie cofają się przed okrucieństwem i zbrodnią. To wszystko jest krzykiem bezradności, głosem pokonanego – wszak „duszy zabić nie mogą”! Prawdy o człowieku, stworzonym przez Boga, odkupionym przez Jezusa i nieustannie prowadzonym, uświęcanym przez Ducha Świętego nie są w stanie przykryć żadną, najbardziej kuszącą ideologią. Łatwo jest zdemaskować ukryte cele ich wysiłków. „Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć” – mówi Jezus. To moc zrealizowanej w Chrystusie Obietnicy i skuteczność działania Słowa Bożego sprawia, że Boże światło wcześniej czy później rozjaśni ciemności.

„Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i niezapomnianą hańbą” – modli się doświadczający prześladowań prorok Jeremiasz. Niech te słowa pomogą nam wzmocnić omdlałe ramiona i pokrzepić wypełnione trwogą serca. Niech staną się światłem naszych oczu i zaproszeniem do dawania świadectwa wiary innym.

http://www.naszdziennik.pl/wp/82755,dus ... -moga.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 27 cze 2014, 08:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Zło mieszka i żyje w człowieku. To człowiek szerzy je pomiędzy ludźmi. Pochodzi jednak ono od złych duchów. To szatan deprawuje nieuformowanego człowieka i zaszczepia w nim bakcyl zła. Człowiek w szerzeniu zła zaczyna dostrzegać własne korzyści, więc coraz zachłanniej je propaguje i rozwija. Formy zła stają się coraz bardziej przemyślne, zuchwałe, bezwzględne i okrutne, oraz zakamuflowane.
Redukowanie człowieka do poziomu organizmu z intelektem, jest skutecznym sposobem na pozyskanie go dla ciemnej strony ludzkiego bytowania. Bełkot ideologiczny wydobywający się z odmętów medialnych, nie ułatwia człowiekowi orientacji w tym co dobre, a co złe.
Wychowanie w kulturze cywilizacji łacińskiej, uczącej odróżniać dobro od zła przestało funkcjonować. Pozostał nam jedynie Kościół Katolicki i prawdziwe elity polskie oraz dorobek naszej kultury na przestrzeni wieków.
Lewactwo jako narzędzie szatana stara się zniszczyć Kościół Katolicki, elity morduje lub ośmiesza, a od dziedzictwa kulturowego skutecznie nas odgradza.
Nie pozostało nam nic innego jak samodzielna praca od podstaw i odrodzenie naszej wspaniałej, cywilizowanej kultury.


Nie przemogą

Ks. kard. August Hlond

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Jesteśmy świadkami zaciętej walki między civitas Dei [państwem Bożym] a civitas diaboli [państwem diabła]. Wprawdzie walka ta stale się toczy bez zawieszenia broni, walka najdłuższa i najpowszechniejsza. Dziś jednak na oczach naszych toczy się ona tak zawzięcie jak nigdy. Z jednej strony odbywa się zdobywczy pochód Królestwa Chrystusowego, z drugiej zaś strony ciąży nad światem łapa szatana, tak zachłannie i perfidnie, jak to jeszcze nigdy nie bywało. Nowoczesne pogaństwo, opętane jakby kultem demona, odrzuciło wszelkie idee moralne, wymazało pojęcie człowieczeństwa. Upaja się wizją społeczeństwa, w którym już nie rozbrzmiewa imię Boże, a w którym pojęcia religii i moralności chrześcijańskiej są wytępione bezpowrotnie. Wynik tej rozgrywki między civitas Dei a civitas diaboli nie nastręcza żadnej wątpliwości. Kościół ma zapewnione zwycięstwo: „Portae inferi non praevelabunt adversus eam” [Bramy piekielne go nie przemogą].

Fragment pochodzi z: „Daj mi dusze” (audiencja dla ks. Ignacego Posadzego, przełożonego generalnego Towarzystwa Chrystusowego, 16 sierpnia 1948 r.)

--------------------------------------------------------------------------------

Wielu katolików ciągle nie zdaje sobie sprawy, że w świecie toczy się jakaś nieprawdopodobna walka przeciwko chrześcijaństwu. A nie zdaje sobie sprawy dlatego, że stosowane metody potrafią uśpić czujność do tego stopnia, że nawet wskazywanie na fakty nie odnosi żadnego skutku. Fakty takie jak popierane przez władze bluźnierstwa w imię wolności sztuki czy bezkarna zmasowana nagonka na księży pod fałszywymi zarzutami przyjmowane są jako coś normalnego albo nawet zdarza się, że chrześcijanie popierają wrogów Kościoła. Metoda jest prosta: każde ludzkie uchybienie, zwłaszcza najmniejsze, powiększyć do rozmiarów kosmicznych, a winą za nie obarczyć Kościół. To zaś, co szkodzi Kościołowi, chwalić i nagradzać. Aż znajdziemy się w świecie odwróconych wartości, czyli w państwie diabła. Ale nie musimy się znaleźć, bo to nie jest nasze państwo.

http://www.naszdziennik.pl/wp/83347,nie-przemoga.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 01 lip 2014, 06:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Zło nawet na chwilę nie da odetchnąć dobru. Jest wciąż w natarciu. Nośnikiem zła wśród ludzi jest przede wszystkim zdeprawowane lewactwo i wszelkiej maści przestępcy. Gdyby świat nie był chroniony przez dobro, to by nie przetrwał. Im mniej jest w nas dobra, im mniej jest ludzi czyniących dobro, tym większe zagrożenie dla świata. Jeżeli świat nie przetrwa, jeżeli zginie to będzie oznaczało, że najpierw wyginęło, nie przetrwało w nim dobro.

Zwyciężajmy zło dobrem

Małgorzata Jędrzejczyk

Tak jak błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko jesteśmy zobowiązani, by przeciwstawiać się złu. Ofiara z życia, jaką złożył niezłomny kapłan, zobowiązuje nas do przeciwstawiania się bluźnierczym pokazom męki Chrystusa – mówił o.Gabriel Bartoszewski OFMCap, który w niedzielę wieczorem w sanktuarium bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie przewodniczył on Mszy św. za Ojczyznę.

Nawiązując do uroczystości Świętych Apostołów Piotra i Pawła, kaznodzieja przypomniał, że „ci dwaj książęta Kościoła przekazali swą wiarę pokoleniom Kościoła”. – Tej wiary nie zabrakło wielu Polakom. Legitymował się nią niezłomny Prymas Tysiąclecia Stefan kardynał Wyszyński. I ją głosił przez całą działalność publiczną aż do śmierci męczeńskiej bł. ks. Jerzy Popiełuszko – wskazał o. Bartoszewski. Jak mówił, ks. Jerzy nieustannie pamiętał o słowach św. Pawła: „Nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia”. Ksiądz Jerzy dla Ewangelii podejmował trudy i znosił przeciwności. Kapłan wskazał, że silna wiara, Eucharystia pomagały ks. Jerzemu w znoszeniu cierpień i dawały „wewnętrzną energię”, która pozwalała dochować wierności aż do końca. – Dzisiaj, z perspektywy 30 lat po męczeńskiej śmierci, lepiej widzimy, że dzięki takiej sprawie, dzięki takiemu męczeństwu zło straszliwie zostało wyhamowane –wskazał o. Bartoszewski.

Podkreślił, że konieczne jest uczestnictwo w życiu państwa. – I w tym tkwi szansa Polski –wskazał. – Czy ks. Jerzy umarł na darmo? – pytał kaznodzieja. – Co powiedziałby dzisiaj ks. Jerzy Popiełuszko, gdyby był wśród nas, patrzył na niszczące społeczeństwo bezrobocie, na nędzę setek tysięcy ludzi i na rzesze niedożywionych dzieci, na korupcję, krętactwa, na spiski przeciw Kościołowi tych, którym Naród oddał władzę nad sobą? Co by powiedział, gdyby oglądał pełne nienawiści do religii katolickiej, pełne wszelkiego moralnego plugastwa spektakle? – wyliczał o. Bartoszewski. Nie akceptowałby rozprzestrzeniającego się „lewackiego, nowego marksizmu”, który występuje z otwartą wrogością wobec wiary i moralności chrześcijańskiej. Znów stanąłby w obronie Bożej sprawy. Patrząc jednak na to, co się dzieje, nie powinniśmy popadać w pesymizm – wskazał o. Bartoszewski. Zwrócił uwagę, że ks. Jerzy, patrząc na obecną polską rzeczywistość, która różni się od obrazu Polski, o której marzył, z pewnością nie uznałby swej ofiary za zmarnowaną, lecz „dostrzegłby miliony uczciwych, zmagających się z różnymi problemami, ale nie zdradzających polskich rodzin, wspaniałą polską młodzież, której jest na pewno więcej niż tej, która sens życia widzi w alkoholu, narkotykach”. I aby zmieniać obecną rzeczywistość – akcentował o. Gabriel Bartoszewski – bł. ks. Jerzy wykorzystałby nie tylko ambonę, ale też media katolickie. – Ksiądz Jerzy byłby szczęśliwy, patrząc na możliwości każdego z nas, że żyjemy w wolnym kraju, że możemy wprost powiedzieć „nie” złu, że mamy prawo wybierać między dobrem i złem, także w życiu społecznym i politycznym.

http://www.naszdziennik.pl/wp/83688,zwy ... obrem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 04 lip 2014, 06:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Tarcza przeciw złu

Wynagradzanie Bogu za grzechy to droga naprawiania tego, co zniszczyliśmy poprzez zło. Podjęcie nabożeństwa pierwszych piątków miesiąca jest najszlachetniejszym wymiarem miłości oraz odpowiedzialności za świat i człowieka.

Trwa nowenna pierwszych piątków miesiąca, która rozpoczęła się 6 czerwca br., a zakończy 6 lutego przyszłego roku. Nabożeństwo można rozpocząć również dziś, w pierwszy piątek lipca. To nasze przygotowanie do 250. rocznicy ustanowienia przez Papieża Klemensa XIII na ziemiach polskich liturgicznego święta Najświętszego Serca Pana Jezusa. Dokonało się to 6 lutego 1765 r. w odpowiedzi na Memoriał Episkopatu Polski i polskich władców skierowany do Stolicy Apostolskiej. Kościół w Polsce odegrał zatem istotną rolę w krzewieniu kultu Serca Jezusowego, a to staje się zobowiązaniem dla nas także dziś.

Widzimy, że proces odrzucania Boga i Jego prawa szybko postępuje także w naszej Ojczyźnie. Już nie tylko fascynacja grzechem, łamanie norm moralnych i prawa naturalnego, ale też powielane na ogromną skalę bluźnierstwa ukazują, że mamy do czynienia z otwartym buntem przeciw Bogu. Czy nie pokazały tego wydarzenia związane choćby z pseudosztuką „Golgota Picnic”? To była jedna z tych sytuacji w życiu każdego chrześcijanina, gdy otwarcie powinien przyznać się do Chrystusa. Zareagować słowem, czynem, postawą wobec panoszącego się zła, przeciw profanacji. Ta reakcja ma wymiar albo opowiedzenia się za Chrystusem, albo zaparcia się Go przed światem. Zareagować trzeba też modlitwą wynagradzającą.

– Grzech rodzi niegodziwość, niszczy człowieka, rodzinę, całe społeczeństwo. Wynagrodzenie Bożej sprawiedliwości za grzechy nasze i całej ludzkości jest powrotem do samego źródła miłości w Sercu Jezusa. Jest „reperowaniem” tego, co zostało zniszczone przez brak miłości i destrukcję, jaką czyni zło w rodzinie, w państwie, w świecie – podkreśla ks. Mariusz Bernyś z Warszawy, współorganizator pierwszopiątkowych czuwań w intencji Ojczyzny. Nabożeństwo pierwszych piątków miesiąca, które jest rozwinięciem uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa, ma właśnie wymiar wynagradzający. Podjęcie go to bardzo silna broń przeciw tym, dla których Ewangelia jest głupstwem, a krzyż obiektem drwin. Dlaczego? – Odniesienie do Boga, wielkie akty zawierzenia Jana Pawła II chroniły nas przed masową destrukcją, przyczyniały się do pokojowej, twórczej przemiany świata bez przelewu krwi. Wzór takich aktów zawierzenia jest w kulcie Serca Pana Jezusa, które chroni nas jak tarcza przed cywilizacją śmierci – podkreśla ks. Bernyś.

Wbrew nachalnie głoszonej politycznej poprawności chrześcijanin nie może nigdy zrezygnować z głoszenia prawdy, nie może zejść z drogi świętości. A doskonałym drogowskazem na tej drodze jest nabożeństwo pierwszych piątków miesiąca. Stańmy się apostołami Serca Jezusowego. Odnówmy pamięć o Bożej Miłości.

Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... w-zlu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 05 sie 2014, 06:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Złemu zależy, aby milczeli prawi ludzie

Na obraz Boży go stworzył (Rdz 1,27)

Trwa dyskusja o znaczeniu ludzkiego sumienia, a faktem wywołującym poruszenie dosyć licznych środowisk są wydarzenia związane z osobą prof. Bogdana Chazana i Szpitalem im. Świętej Rodziny w Warszawie. Obserwujemy niespotykaną manifestację zła i pogardy dla przyjętych w życiu społecznym zasad moralnych. W ten program włączono skorumpowaną wrażliwość moralną administracji, przedstawicieli mediów, głosy różnych ekspertów i środowisk niby odpowiedzialnych za życie ludzkie, wreszcie decyzje sądowe i całkowite zlekceważenie takiego pojęcia jak głos sumienia.

Jeden z lokalnych dzienników w tym samym numerze w bezpośrednim sąsiedztwie podał dwie wiadomości, najpierw o lekarzu ginekologu, który oszukał trzysta kobiet, a potem o prof. Chazanie i zespole Szpitala im. Świętej Rodziny. Ginekolog, który oszukał, uwolnił się wcześniej od krępujących go zasad moralnych, czyli zrezygnował z odpowiedzialności przed sumieniem. Prokuratura będzie badać tylko, czy naruszył prawo, które rządzi wykonywaniem jego zawodu. Natomiast postawę prof. Chazana zaliczono jedynie do jego poglądów religijnych. Przy okazji wyjaśniono, że różne są religijne zakazy. Na przykład wyznawcom islamu nie wolno korzystać z agencji towarzyskich. Z tego wynikałoby, że religia chrześcijańska zachęca, a przynajmniej jest obojętna na fakt łamania szóstego przykazania.

Taki zamęt informacyjny i pojęciowy kumuluje się w fakcie najbardziej groźnym. Dwa dni po zwolnieniu dyrektora Szpitala im. Świętej Rodziny w placówce zabito dziecko. Ten czyn można nazwać: „mordem rytualnym”. To się odnosi do różnych sytuacji, w których nie tylko pozbawia się człowieka życia, ale dokonuje się to z motywów szczególnych. Chodzi o wyraźny sprzeciw wobec Stwórcy Życia i odebranie człowiekowi najpierw ludzkiej godności, a potem zabicie go. Tak się działo przy wszystkich gwałtach zadawanych masowo czy indywidualnie ludziom, których pragnie się usunąć z pamięci społecznej. Tam, gdzie rządziła przemoc, rozszerzano jej działalność na wszystkie wymiary ludzkiego życia. A więc zbezczeszczenie szpitala nie tylko w ogólnym rozumieniu, przecież zabijanie to nie jest leczenie, ale tym razem podjęto atak na Patrona szpitala, na Dom Święty w Nazarecie i Jezusa Słowo Wcielone. Największej godności doznał człowiek, gdy Bóg stał się człowiekiem, i ten fakt „rytualnym mordem człowieka” usiłuje się zniweczyć. Ten zmasowany i rozpisany na wiele sektorów (np. ateizacja szkół) program niszczenia umysłów ludzi uczciwych otworzył nowy front po kanonizacji Jana Pawła II. Nauczyciel uniwersalny, jego głosu słuchały z wielką aprobatą serca różnych kultur i religii na całym świecie, ten głos usiłuje zagłuszyć ateistyczna centrala.

Spotkałem jeden klasztor, obecnie odzyskany, odbudowany i od nowa poświęcony Bogu, w którym w czasie, gdy został zajęty przez władzę komunistyczną, urządzono szpital. W kaplicy tego klasztoru urządzono salę operacyjną do wykonywania aborcji. Jest nawet dokumentacja mówiąca o liczbie dzieci zamordowanych w „kaplicy”. Kojarzy się ta zbrodnia z niewinną krwią ofiary Jezusa Chrystusa.

Dlaczego jest to możliwe, że wśród cywilizowanego narodu, już nie mówiąc o chrześcijańskim i kojarzonym bardzo często z życiem religijnym społeczeństwie, dzieją się takie rzeczy? Irlandzki filozof i polityk, żyjący w XVIII w. Edmund Burke (1729-1797), powiedział: „Aby zło zatryumfowało, wystarczy, żeby dobrzy ludzie nic nie robili”. W obliczu komunistycznej propagandy zabijania nienarodzonych do zaangażowanych w duszpasterstwo rodzin ks. kard. Karol Wojtyła skierował podobnie słowa: „Najbardziej winni tego stanu rzeczy są ci, którzy to widzą i doskonale wszystko rozumieją, ale milczą i nic nie robią, aby się temu przeciwstawić. Złemu zależy, aby milczeli prawi ludzie”.

Na szczęście nie wszyscy milczą. Mamy bardzo szeroką reprezentację tych, którzy odważnie stanęli w obronie życia, godności ludzkiej i osoby wybranego jako tarczę do obstrzału prof. Bogdana Chazana. A przecież nie pokona Goliata Dawid, jeśli będzie tylko mierzył swoje siły na skuteczność procy i kamyczków podjętych z potoku. Musi pójść w Imię Pana na spotkanie ze złem, a tu potrzebna jest wrażliwość sumienia w całej rozciągłości naszego życia (por. 1 Sam 17,40-45).

Tolerancja wobec zdrad małżeńskich, wobec praktyk antykoncepcyjnych, przymrużenie oka na tzw. związki partnerskie, uleganie naciskowi chwili i środowiska, ukrywanie swoich zasad moralnych za parawanem tzw. języka uniwersalnego, który unika jakiegokolwiek odniesienia do Pana Boga i moralności, lekceważenie elementarnych zasad wychowania dzieci do trzeźwości, do dojrzałej miłości i odpowiedzialnego życia emocjonalnego – to nasze tchórzostwo i unikanie prawdy! Zanim dojdzie do zbrodni dzieciobójstwa, do „mordu rytualnego”, pojawiają się w naszym życiu „małe ustępstwa”. Zły ma swoje studium psychologii społecznej i próbuje sprawdzić przez agentów już zniewolonych, na ile może pozwolić sobie na publiczne lekceważenie wszystkiego, co jest wiernością Bogu i szacunkiem dla człowieka.

Ks. bp Stanisław Stefanek TChr

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... udzie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 08 sie 2014, 17:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Dobro wyłania się z człowieka moralnego i ze społeczeństwa ucywilizowanego. Nośnikiem dobra jest kultura oparta na cywilizacji łacińskiej.
Zło wyłania się z ludzi zdegenerowanych, oderwanych o rzeczywistości, z ludzi którzy postrzegają świat przez pryzmat egoizmu.
Nośnikiem zła są herezje, apostazje, sprzedajność, zdrada, zaprzaństwo, nieuczciwość, nielojalność, oszustwo, ale nade wszystko najbardziej istotnym, najlepiej zorganizowanym i najgroźniejszym nośnikiem zła są ideologie.


O godność kobiety i dumę mężczyzny

To, co możemy zaobserwować w dzisiejszej rzeczywistości, a jednocześnie stanowi wypadkową ideologii lewicowo-liberalnej, trapiącej cywilizację łacińską od kilkudziesięciu lat możemy nazwać - par excellence - kryzysem płciowości. Zupełnie niezgodne z duchem naszego dorobku społeczno-kulturowego, będące zaprzeczeniem jasnych i przejrzystych zasad, pełne chaosu i moralnego rozprężenia anarcho-prikazy opanowują kolejne sfery życia publicznego.

Jedną z nich niewątpliwie jest identyfikacja płciowa. Od zarania sprawa była niezwykle klarowna. Mężczyzna synonim siły, bezpieczeństwa i solidności, będący człowiekiem czynu, autorytetem i przewodnikiem, potrafiący stanąć w fizycznej obronie swojej rodziny, jak również wartości przez nią wyznawanych. Jednocześnie surowy i wymagający, często bezkompromisowy. Kobieta – strzegąca domowego ogniska, roztropna, czuwająca nad kondycją duchową i moralną rodziny, dbająca o właściwe wychowanie pociech. Ze wzglądu na kult maryjny obecny w naszej cywilizacji, zajmująca niezwykle ważne miejsce w społeczeństwie. Ciesząca się niespotykanym w innych kręgach kulturowych szacunkiem i uznaniem. Czyż wyżej wymieniony model nie jest czytelny i poukładany? Czy jest jakikolwiek sens w odwracaniu do góry nogami podstawy, na której oparte jest dziedzictwo przekazane przez naszych przodków? Odpowiedź jest pozytywna, ale wiemy nie od dziś, że bolszewicką hałastrę, czy to tę nadciągającą ze wschodu czy z zachodu nigdy nie cechowała zdolność logicznego myślenia.

Tu nie chodzi o dyskryminacje, przedmiotowe traktowanie czy nierówne szanse. Tutaj kwestia dotyczy pewnego kodu cywilizacyjnego, kodu znajdującego swoje podstawy w rodzinie, która to czerpie swoją moc i energię z różnorodności i wielozadaniowości swoich członków. Jeżeli chcemy, żeby rodzina jako podstawowa komórka życia społecznego nadal pełniła swoje funkcję, to nie możemy sobie pozwolić na jakiekolwiek eksperymenty związane ze zmianą jej struktury, tym bardziej w imię bliżej nieokreślonego postępu, gdyż może to doprowadzić (a może już doprowadziło?) do unicestwienia naszej cywilizacji.

Całkowitą aberrację stanowią poglądy obyczajowo liberalne, stawiające dobro jednostki i jej wolność ponad życie zbiorowe społeczeństwa. Sprzeczne są one z logicznym traktowaniem zbiorowości, gdyż ludzie od zawsze na zawsze organizowali się, organizują i będą się organizowali w pewnego rodzaju wspólnoty, czy to rodowe, plemienne czy narodowe, które bardzo często były wyrazem pewnego kompromisu, współpracy, rezygnacji z indywidualnych i materialnych korzyści, kosztem wspólnotowych idei. Dlatego wszystkie doktryny mówiące o tym, iż wolność jednego może być ograniczona tylko i wyłącznie przez wolność drugiego, uderzają wprost w dziedzictwo cywilizacji łacińskiej, opartej na de facto zasadach wiary chrześcijańskiej, a de jure na prawie rzymskim. Trzeba mieć świadomość, że linia fałszywej wolności wciąż ulega przesuwaniu w stronę absurdu, zwanego przez nowomowę normalnością. Świat, gdzie problemem jest zdefiniowanie pojęcia płci, a tolerancja najwyższą wartością jest światem degrengolady i chaosu, gdyż jak pisał ponad dwa tysiące lat temu Arystoteles: „tolerancja i apatia to ostatnie cnoty umierającego społeczeństwa.”

Wszelkie środowiska domagające się tzw. równości płci, w rzeczywistości plują na godność kobiety i szydzą z dumy mężczyzny. Wymuszają pewne rodzaje zachowań, które w żadnej mierze nie odzwierciedlają piękna i delikatności dam oraz siły i odwagi mężczyzny. Cech, które zostały wykształcone w toku ewolucji dziejowej, w odpowiedniej dla nas cywilizacji. Cywilizacji, opartej na zasadach wyrzekających się przedmiotowego traktowania kogokolwiek, a przejawy pozbawiania możliwości do rozwoju duchowego, fizycznego czy intelektualnego oraz szacunku do którejkolwiek z płci są oznaką naleciałości innych kręgów kulturowych, ideologii sprzecznych z europejskimi obyczajami bądź przekonaniom opartym na błędnej interpretacji śródziemnomorskich zasad.

Jakże znamienna jest metoda stosowana naszych wrogów. Uderzenie w instytucję małżeństwa jako swego rodzaju przeżytku społecznego, anachronizmu; propagowanie moralnej wolności i braku ograniczenia na gruncie obyczajowym i oczywiście wszechobecna kontrkultura rozpowszechniania przez aparat medialny. Można również przytoczyć dezawuowanie i otwartą walkę z Kościołem Katolickim, ale ten przypadek jest niejako wpisany w samą istotę Wspólnoty i nie można go zaliczyć do charakterystycznego dla naszych czasów. Przykłady tego rodzaju można mnożyć i analizować, lecz w gruncie rzeczy dojdziemy do jednego wniosku, mianowicie, wszystko to po to, żeby zatomizować społeczeństwo, pozbyć się wszelkiego rodzaju więzi międzyludzkich, doprowadzając do swobodnej manipulacji i sterowania ludnością.

Siły wywrotowe pojawiały się, pojawiają i będą to robić. Kwestia polega tylko na tym jak silnie jesteśmy zakorzenieni w naszych obyczajach i kulturze. Jak bardzo szanujemy naszą historię i religię. Walka z pozoru dotycząca błahej sprawy – równości płci jest bojem zasadniczym. Albo fundamenty cywilizacyjne zostaną utrzymane, albo dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, kolejne cegiełki z dorobku będę usuwane przez wrogie żywioły. Parafrazując twórcę polskiego obozu narodowego, Romana Dmowskiego, można stwierdzić, iż Wielka Cywilizacja, musi nosić wysoko sztandar swego dorobku. Musi go nosić tym wyżej w chwilach, w których władze jego państw nie noszą go dość wysoko, i musi go dzierżyć tym mocniej, im wyraźniejsze są dążności do wytrącenia mu go z ręki. Zatem nośmy je!

Szymon Wiśniewski – członek Młodzieży Wszechpolskiej, redaktor portalu Narodowcy.net.

http://www.myśl24.pl/spoleczenstwo/1786-o-godnosc-kobiety-i-dume-mezczyzny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 25 sie 2014, 08:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Dobro i zło to dwa zupełnie oddzielne obszary wyraźnie graniczące ze sobą.
Lewaccy ideologowie relatywizując zło i dobro starają się oba obszary naciągnąć na siebie tak, aby zniszczyć granicę między dobrem a złem.
W efekcie dążą oni do wyparcia tych pojęć z naszej świadomości, tak abyśmy nie byli w stanie samodzielnie nazwać dobra dobrem, a zła złem.
Wówczas oni nam powiedzą co jest słuszne, a co niepokojące.
Kradzież jest złem nie tylko dlatego, że jest wymierzona w drugiego człowieka, ale również dlatego, że niszczy moralność samego złodzieja, u którego nikną uczucia wyższe, a w zamian pojawia się nikczemna rutyna, bezduszność i bezwzględność, oraz rozrasta się egoizm.


Nie kradnij

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Trzeba dzieci nauczyć, ażeby się powstrzymywały od jedzenia poza godzinami. Niektóre dzieci nie mogą przejść przed nakrytym stołem, ażeby czegoś z niego nie wzięły, folgując łakomstwu i popełniając tym pewną nieuczciwość. Trzeba młodych nauczyć, ażeby z zasady nigdy od nikogo, o ile to możliwe, pieniędzy nie pożyczali. Są zapewne wypadki, w których uniknąć tego niepodobna; ale bądź co bądź o tyle tylko na to pozwolić sobie można, o ile jest pewność spłacenia długu w określonym czasie. Z braku takiej pewności, a wobec istotnej i gwałtownej potrzeby, należy wyznać rzeczywistą prawdę i nie brać zobowiązań, których nie będzie można dotrzymać. Grzeszy przeciwko siódmemu przykazaniu, kto pożycza, nie mając zamiaru lub możności uiszczenia długu, lub w takichże warunkach wyłudza poręczenie przy zaciąganiu długu, a potem całą troskę wypłaty poręczycielowi zostawia. Grzeszy, kto sobie przywłaszczy znalezione przedmioty, nie troszcząc się o odszukanie właściciela, kto opóźnia zapłatę należną sługom, robotnikom, którzy z pracy swojej żyją, kto wyzyskuje cudzą biedę, ażeby kupować lub roboty żądać po zniżonej cenie. Grzeszy się, szafując cudzą własnością jakby swoją.

Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”

--------------------------------------------------------------------------------

Poszanowanie cudzej własności leży u podstaw moralno-religijnych chrześcijaństwa i kultury klasycznej. Wprawdzie były i są religie, cywilizacje, narody czy ideologie sankcjonujące grabież zarówno obcych, jak i swoich, ale tą drogą nie mogą zrealizować celu, jaki przyświeca naszej tradycji: a jest nim prawidłowy i pełny rozwój człowieka. Właśnie dlatego nie wolno kraść, bo choć kradzione może do czegoś się przydać, to w ostatecznym rozrachunku jest działaniem skierowanym przeciwko innej osobie, której praw nie uszanowaliśmy.

http://www.naszdziennik.pl/wp/93359,nie-kradnij.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 22 wrz 2014, 08:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Dobro i zło to nie tylko problem człowieka, czy społeczeństw. Zarówno dobro, jak i zło mogą się zinstytucjonalizować np. tworząc państwowość opartą na nich.
Nie wiele jest w historii przypadków, gdy państwowość była budowana na wartościach uznanych za pozytywne, za dobre.
Natomiast znacznie więcej jest państw których systemy oparte są na negatywach, czy wręcz na fundamentach odrażająco złych.
Nasza Ojczyzna niestety położona jest w sąsiedztwie państw wyjątkowo zwyrodniałych, w których zło jest samą esencją ich funkcjonowania.


Wojna światów

Józef Konrad Korzeniowski

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Prawdziwa wielkość państwa […] opierać się musi na logicznym rozwoju, na wierze i odwadze, a swoje natchnienie czerpie z twórczych instynktów narodu rządzonego mocną ręką zbiorowego sumienia, wyrażanych w mądrości i radach ludzi, którzy rzadko zbierają owoce uznania. Wiele było państw potężnych, ale chyba żadne z nich nie posiadało cech prawdziwej wielkości – jak dotychczas. Prawdą jest, że postawę danego państwa wobec metod moralnych jego rozwoju można ujrzeć jedynie w perspektywie historycznej. […]

Nie jest wykluczone, że przeznaczeniem naszym jest zupełnie odmienny rodzaj błogostanu, polegający na trwałym ogłupieniu fałszywymi pozorami. Jakiekolwiek by jednak były złudzenia polityczne, które przyszłość gotuje ku naszemu lękowi lub podziwowi, można śmiało powiedzieć, że żadne nie dorówna antyhumanitarnym ogromem zjawie, którą udało się teraz wypędzić ze świata grzmotem tysięcy dział; żadne nie będzie z tak bezwstydną prostotą szukać podpory w równie niegodziwych metodach: w rozkładzie moralnym i ciemnocie umysłowej niewolnictwa, w brutalnej sile liczb.

Już sama nikczemność takiego zaślepienia powinna w pełni przemówić do serc i rozumów, ukazując, że upadek potęgi Rosji jest nieunikniony. Żyła ona jak widmo i znika jak widmo, nie pozostawiając po sobie wspomnienia ani jednego wielkodusznego czynu albo przysługi wyświadczonej – choćby mimowolnie – innym państwom. Istniały już rozmaite despotyzmy, ale żaden z nich nie zrodził się z tak ponuro fantastycznej nikczemności i żaden nie upadł w tak makabrycznie haniebny sposób. Zadziwiające, że mit jego nieprzepartej siły umiera tak powoli.


Fragment pochodzi z: „Autokracja i wojna”, 1905 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Państwo może czerpać swą siłę z siły społeczeństwa, jeśli na pierwszym planie znajdują się wartości moralne, takie choćby jak uczciwość, ofiarność, sprawiedliwość, płynące z dobrej i wolnej woli. Ale są państwa, które potrafią budować swą potęgę na ludzkiej słabości, takiej jak donosicielstwo, tchórzostwo, egoizm. Jedno i drugie dzieli przepaść, choć mogą leżeć na tym samym kontynencie, mogą ze sobą sąsiadować i powoływać się na wspólnotę słowiańskich przodków. Należą jednak do innych światów, a jednemu z nich nigdy nie wolno wierzyć.

http://www.naszdziennik.pl/wp/98971,wojna-swiatow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 29 wrz 2014, 07:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Dobro wyraża się poprzez zalety, zwane (dawniej) cnotami.
Wychowanie, gdy było wychowywaniem, czyli napełnianiem młodego człowieka podstawami życia w ładzie społecznym, wprowadzało do jego świadomości i do tożsamości elementy tego ładu zwane cnotami.
Dzisiejsza edukacja nie wychowuje, więc działa na szkodę człowieka i na szkodę społeczeństwa, oraz na szkodę narodu.
Ład społeczny zastąpiono bałaganem myślowo - pojęciowym, który ukierunkowano na "rubta co chceta".
Młody człowiek bez busoli kulturowej coraz częściej dryfuje przez resztę życia marnując największy i najpiękniejszy dar Boży jakim jest człowieczeństwo. Honor, godność, miłość, Bóg, ojczyzna, człowieczeństwo, łaska, kultura, ... stają się dla niego pustymi słowami. Słowami bez wyrazistej treści. Wyrazistą treść natomiast uzyskują słowa: kasa, zysk, sukces, przyjemność, władza, siła .... itp.


Pokora znaczy szczęście

Aleksandra Gąsowska, Madryt

– Jest jedna cnota, którą biskup Álvaro del Portillo praktykował w sposób nadzwyczajny, uważając ją za niezbędny środek świętości i apostolstwa: to cnota pokory – powiedział ks. kard. Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, podczas beatyfikacji pierwszego prałata Opus Dei. Ten następca i wierny kontynuator dzieła św. Josemaríi Escrivy został ogłoszony w sobotę w Madrycie błogosławionym.

W uroczystości na madryckim Valdebebas uczestniczyło ponad dwieście tysięcy osób z całego świata. Mszę św. pod przewodnictwem ks. kard. Angelo Amato koncelebrowało 18 kardynałów i 150 biskupów, w tym ks. bp Javier Echevarría, prałat Opus Dei. W liście do zgromadzonych Ojciec Święty Franciszek przypomniał jeden z ulubionych aktów strzelistych błogosławionego ks. bp. Álvaro: „Dziękuję, przepraszam, pomagaj mi więcej!”. „Słowa te przybliżają nam jego życie wewnętrzne i jego obcowanie z Panem. Mogą one i nam pomóc nadać nowy impuls naszemu życiu wewnętrznemu” – napisał Papież.

W homilii ks. kard. Amato szczególną uwagę zwrócił na cnotę pokory prałata Opus Dei. Podkreślił, że choć ks. bp del Portillo był człowiekiem wybitnie utalentowanym, o bardzo bogatej osobowości, to, jak wspominają ci, którzy go znali, był „uosobieniem pokory”. Przytoczył relację jednego z księży kardynałów, który powiedział, że dzięki bł. Álvaro zrozumiał i doświadczył, że pokora to nie nieosiągalny ideał, ale cnota, którą każdy może praktykować. Stało się tak, ponieważ jego zachowanie nie było wymuszone ani przesadne, nie zwracało uwagi, było serdeczne i radosne.

W uroczystości uczestniczył Chilijczyk José Ignacio Ureta Wilson – cudownie uzdrowiony za orędownictwem błogosławionego ks. bp. Álvaro. W sierpniu 2003 r. kilka dni po urodzeniu dostał silnego krwotoku połączonego z zatrzymaniem akcji serca, wskutek czego był bliski śmierci. Jego rodzice, nie tracąc wiary, gorąco modlili się za wstawiennictwem ks. bp. del Portillo i ku zdumieniu lekarzy chłopiec odzyskał zdrowie. Dziś José jest zdrowym jedenastoletnim chłopcem cieszącym się pełną aktywnością. To wydarzenie zostało uznane za cud konieczny do zamknięcia procesu beatyfikacyjnego.

Na beatyfikację przybyli wierni z 80 krajów, wśród których byli liczni przedstawiciele Europy, Ameryki Południowej, Ameryki Północnej, a nawet Afryki i Azji. Większość stanowiły osoby uczestniczące w formacji duchowej Opus Dei, ale przyjechali tam także ludzie korzystający z inicjatyw społecznych organizowanych przez członków prałatury, w tym również niewierzący. Podkreślali, że przesłanie głoszone przez naśladowców św. Josemaríi Escrivy i bł. ks. bp. Álvaro del Portillo jest na tyle uniwersalne, że może być inspirujące dla wszystkich ludzi dobrej woli.

Wczoraj na uroczystej Mszy św. na madryckim Valdebebas dziękowano za nowego błogosławionego. Uroczystości przewodniczył prałat Opus Dei ks. bp Javier Echevarría, który w wygłoszonej homilii przypomniał słowa błogosławionego bp. Álvaro, że dobre wykorzystanie darów otrzymanych od Boga jest najlepszym sposobem na okazanie Mu swojej wdzięczności.

http://www.naszdziennik.pl/wp/100339,po ... escie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 14 paź 2014, 07:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Prawda, podobnie jak piękno lokalizuje się po tej samej stronie co dobro. Nie ma dobra bez prawdy, ani nie ma piękna bez prawdy. Bez prawdy nie ma miłości, zanika honor, rozsypuje się człowieczeństwo, wyłania się niczym z mroku cwaniactwo, wyścig szczurów, nieuczciwość, niechęć, nienawiść, zawiść, zło i wszystko to co w sobie ono zawiera.
Prawda tworzy dobro, a dobro pielęgnuje prawdę. Prawda jest bramą do godnego życia i jest jego treścią. Człowiek żyjący w prawdzie to człowiek któremu można ufać. Człowiek kłamliwy, manipulujący prawdą, to człowiek bezwzględny, okrutny, podły, to taki człowiek jak ten który dziś panuje nad nami w naszej, nie naszej polityce i w naszych, nie naszych mediach, oraz pragnie się usadowić w systemie edukacji, aby siać w ludziach od samego początku niechęć do bycia dojrzałym, mądrym i uczciwym, a w szczególności normalnym człowiekiem.


Prawda wyzwala

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w prawdzie to dawanie świadectwa na zewnątrz, to przyznawanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą. Na tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu na co dzień. Nie prostujemy go, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu. Odważne świadczenie prawdy jest drogą prowadzącą bezpośrednio do wolności. Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu. Gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, gdyby ta większość nie zapominała, co było dla niej prawdą jeszcze przed niespełna rokiem, stalibyśmy się narodem wolnym duchowo już teraz. A wolność zewnętrzna czy polityczna musiałaby przyjść prędzej czy później jako konsekwencja tej wolności ducha i wierności prawdzie.

Fragment kazania z 31 października 1982 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Droga wolności rozpoczyna się od poznania prawdy. Jeśli człowiek nie zna prawdy, jego wolność obrócić się może przeciwko niemu, gdy np. zje trującą roślinę w przekonaniu, że jest zdrowa. Nie brakowało takich wśród nas, również katolików, którzy za dobrą monetę brali komunizm, choć prowadził on do coraz większego ubóstwa i zniewolenia. Ale nie wystarczy znać prawdę, trzeba za nią iść i o niej świadczyć. A to wymaga odwagi, heroizmu, czasem nawet świętości. Wtedy dopiero widać, po czyjej stronie leży wolność, rozpoznana i spełniona.

http://www.naszdziennik.pl/wp/103115,pr ... zwala.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 14 paź 2014, 11:02 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Aerolit napisał(a):
Człowiek kłamliwy, manipulujący prawdą, to człowiek bezwzględny, okrutny, podły, to taki człowiek jak ten który dziś panuje nad nami w naszej, nie naszej polityce i w naszych, nie naszych mediach, oraz pragnie się usadowić w systemie edukacji, aby siać w ludziach od samego początku niechęć do bycia dojrzałym, mądrym i uczciwym, a w szczególności normalnym człowiekiem.


A efektem tego jest upadek moralny całego społeczeństwa. Tylko trwając w prawdzie możemy przetrwać jako naród. Trwając w Prawdzie, wybierając Dobro i odrzucając Zło, stajemy się narodem odpornym na manipulację. Nie ma też wolności bez Prawdy i męstwa. A więc naród który nie trwa w Prawdzie, który odrzuca Dobro i wybiera Zło - jest narodem zniewolonym.

Warto o tym pamiętać przy okazji kolejnych wyborów, czy to samorządowych czy parlamentarnych. Trzeba wybierać tych, którzy w życiu kierują się Prawdą i Dobrem.

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 16 paź 2014, 07:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Zło zawsze jest wymierzone w człowieka. Tak jest również gdy zło np. niszczy przyrodę, dewastuje ją, to konsekwencje ponosi również człowiek. Zło pojawia się w naszym świecie poprzez ludzi, poprzez ich zachowanie, działanie, poprzez sposób w jaki egzystują, poprzez ich presje, poprzez ich kłamstwa, poprzez ich manipulacje. Źródło zła leży jednak poza człowiekiem, opętując go wnika w niego i staje się treścią jego życia. Najczęściej zło stara się zdominować człowieka poprzez umysł, wniknąć w jego szare komórki i zawładnąć nimi. To pierwotne zło, które pochodzi od szatana. Szatan gdy zdominuje sobie odpowiednią ludzką „armię” opętanych złem, może już liczyć na ich współpracę w niszczeniu człowieka. Teraz opętani działają w imieniu szatana i patologizują człowieka. Szczególną moc ma patologizacja dzieci, gdyż „czym skorupka za młodu nasiąknie, to na starość trąci”.
Instrukcja patologizacji człowieka zawiera się w różnych ideologiach i wciąż zmienia się poszukując optymalnej mocy i zwiększenia skuteczności.


Nie ma „mniejszego zła”

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Dzieci są szczególnie wrażliwe na wszelką niesprawiedliwość, której nie są w stanie pojąć. Świat dziecka jest rzeczywistością bardzo delikatną. Tym większe spustoszenie w psychice dziecka czyni zło, im bardziej jest ono gwałtowne i okrutne. Dlatego nie mogło nie wywrzeć wstrząsu w psychice dziecka spotkanie z brutalnym złem i nienawiścią, które przeszły przez wiele naszych domów rodzinnych na początku stanu wojennego, i nie tylko. Dość mamy dzieci osieroconych, przebywających w domach dziecka, dzieci samotnych i smutnych. Czyje sumienie obciążymy dziećmi osieroconymi w czasie stanu wojennego? […] Stan wojenny został określony przez tych, którzy go wprowadzili, jako zło konieczne, zło mniejsze. Ale przecież zawsze zło. Dlatego też ich siew wyda złe owoce. Złe plony zbierać będą. Niech zadeklarowanie modlitewne naszej sympatii i solidarności z tymi, którzy cierpią, są poniewierani, oszukiwani, niech nasze upominanie się o wolność dla uwięzionych, o przywrócenie do pracy jej pozbawionych, o radosne dzieciństwo dla dzieci, będzie jednocześnie wielkim wołaniem o wolność w Ojczyźnie. O wolność opartą na sprawiedliwości, dobroci i miłości.

Fragment pochodzi z kazania z 27 czerwca 1982 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Systemy totalitarne ze szczególną premedytacją kierują swoją uwagę w stronę dzieci. Fachowcy od inżynierii społecznej wiedzą bowiem, że to, czego dzieci doświadczą za młodu, pozostanie w nich na całe życie. Nie tylko to, co dobre, ale i to, co złe. Zwłaszcza to, co złe. Wiedzieli o tym dawniej, wiedzą i dzisiaj. Więc psują nam dzieci, w szkole i w przedszkolu, zabierają się nawet za żłobki.

http://www.naszdziennik.pl/wp/103509,ni ... o-zla.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 20 paź 2014, 06:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Nie głaskać zła

W 30. rocznicę męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki popłynęła przestroga, aby nigdy nie głaskać zła, bo to wychowuje „politycznie uświadomione bestie”

Rzesze wiernych z całej Polski wraz z cudownie uzdrowionym za przyczyną bł. ks. Jerzego Popiełuszki z raka krwi François Audelanem przybyło do Włocławka, by modlić się o rychłą kanonizację kapelana „Solidarności”. Modlitwa trwała przy tamie, gdzie 30 lat temu oprawcy wrzucili do Wisły męczennika komunizmu.

– Rodzice, Nauczyciele, Księża, uważajcie! Tu trzeba przychodzić z dziećmi i młodzieżą i odchodzić mądrzejszym. Abyście nie głaskali zła, bo wychowacie politycznie uświadomioną bestię – przestrzegł w homilii ks. bp Józef Zawitkowski z Łowicza. Wyznał, że bycie dla niego na tamie we Włocławku w 30. rocznicę śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki to wielka łaska i honor. – Bojaźnią przejmuje mnie to miejsce. Czy to tutaj są czeluście śmierci i odmęty piekła? Czy to tu bramy piekła z nienawiścią razem, i krew, i woda, nienawiść i kłamstwo wydały wyrok: zabić księdza? Tak, to tu – mówił ksiądz biskup. – O Boże, i Ty patrzyłeś na to i milczałeś? Spiętrzyły się wody Wisły, zacisnęły się sznury, kneble, kamienie, wieże katedry zamknęły oczy, umilkły dzwony. Wrzucili. Wykonało się. I śmierć się stała – dodał. W bardzo wzruszającym, poetyckim kazaniu ks. bp Zawitkowski przypomniał życie ks. Jerzego. Wzywał do modlitwy o kanonizację patrona „Solidarności”. – Rośnie kościół na włocławskiej tamie, my wołamy do Boga: Jurku błogosławiony, bądź szybko świętym! I przyjedź z rzeszą polskich mocarzy wiary i wtedy zagra róg, bo nic nad Boga! I któż jak Bóg? – wołał. Zwracał uwagę, że pomoc duchowa naszej Ojczyźnie jest dziś szczególnie potrzebna. – Polska ginie, bo nie ma dzieci, szkoły mamy chore, wsie wymierają, w szpitalach zabijają, a karzą tych, co życia bronią – ubolewał ks. bp Zawitkowski.

Mszy św. przed kościołem Matki Bożej Fatimskiej – sanktuarium bł. ks. Jerzego Popiełuszki, koncelebrowanej przez wielu biskupów i kapłanów, przewodniczył ordynariusz włocławski ks. bp Wiesław Mering. Witając uczestników modlitwy, podkreślił, że bł. ks. Jerzy walczył o wolność, w którą Bóg wyposażył człowieka, że walczył o prawdę, o godność, o sprawiedliwość społeczną. – Walczył orężem, wydawałoby się najbardziej kruchym z możliwych – dobrem, swoim młodzieńczym zapałem, wiernością kapłańskiej służbie, którą dopiero co zaczął. Nic dziwnego, że mrok tamtego dnia stał się gęstszy, bardziej przytłaczający niż zwykle – mówił ksiądz biskup, nawiązując do tragicznych wydarzeń sprzed 30 lat.

Pełny tekst homilii ks. bp. Józefa Zawitkowskiego w najbliźszy czwartek w „Naszym Dzienniku”

Piotr Czartoryski-Sziler, Włocławek

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... c-zla.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dobro i zło
PostNapisane: 20 paź 2014, 08:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Zło zawsze istniało i zawsze starało się zniszczyć to co dobre. Jednak nigdy dotąd zło nie przybrało formy tak zorganizowanej jak obecnie. Zło jest w świecie realizowane nie tylko poprzez złych ludzi, ale poprzez instytucje stworzone przez tych ludzi. Zło jest dziś siłą uformowaną i onieśmiela, przeraża, zastrasza, terroryzuje, morduje, deprawuje, niszczy, otumania....
Źródłem dzisiejszego zła, zła zorganizowanego, są przede wszystkim ideologie, czyli systemy pseudo filozoficzne, pseudo naukowe, pseudo kulturowe, udające troskę i dobro i przez to dość łatwo wdzierające się do ludzkich świadomości i obezwładniające je.


Lęk ośmiela zło

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku. Lęk rodzi się przecież z zagrożenia. Lękamy się, że grozi nam cierpienie, utrata jakiegoś dobra, utrata wolności, zdrowia czy stanowiska. I wtedy działamy wbrew sumieniu, które jest przecież miernikiem prawdy. Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężamy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: „Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą” (Łk 12,4). Ty, święty Maksymilianie, byłeś wierny temu pouczeniu Chrystusa. Nie bałeś się pojechać w nieznane do Japonii, by głosić prawdę o Chrystusie. Nie bałeś się cierpienia i utraty życia. Dzięki temu twój wolny duch żyje i przynosi owoce.

Zmarły Prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński, przebywając w więzieniu za prawdę, w swoich notatkach w dniu 5 października 1954 roku pisał, że „największym brakiem apostoła jest lęk […], on ściska serce i kurczy gardło. […] Każdy, kto milknie wobec nieprzyjaciół sprawy, rozzuchwala ich. […] Zmusić do milczenia przez lęk, to pierwsze zadanie strategii bezbożniczej. […] Milczenie tylko wtedy ma swoją apostolską wymowę, gdy nie odwraca oblicza swego od bijących…”. Tyle ksiądz Prymas w „Zapiskach więziennych”.

Fragment pochodzi z kazania wygłoszonego 31 października 1982 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Zastraszanie przybrało dziś formę zorganizowaną. Nosi miano terroryzmu. Jest sposobem na paraliżowanie społeczeństwa, by nie tylko nie mówiło prawdy, stając w obronie dobra lub piętnując zło, lecz by w ogóle bało się nawet pomyśleć, że prawda istnieje, że zło i kłamstwo niszczy człowieka i narody. To jest właśnie najwyższy przejaw terroryzmu, gdy ze strachu milknie nawet sumienie.

http://www.naszdziennik.pl/wp/104277,le ... a-zlo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 39 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /