Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 93 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 08 paź 2014, 07:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Gender: ale dlaczego cywilizacja śmierci?

Prof. Piotr Jaroszyński

Gender jest cywilizacją śmierci. To nie ulega wątpliwości, ponieważ legalizuje i promuje różne formy odbierania życia lub uniemożliwienie jego przekazywania. Wysuwanie na plan pierwszy ochrony kobiet przed przemocą, promowanie związków jednopłciowych czy odwoływanie się do tolerancji jest tylko przykrywką.
Tak jak komunistom nie chodziło o to, żeby uszczęśliwić proletariat, lecz żeby użyć go przeciwko konkurentom politycznym wywodzącym się z arystokracji, szlachty lub duchowieństwa, tak i teraz chodzi o to, żeby wykorzystać kobiety i ludzi pozostających w związkach jednopłciowych do zniszczenia normalnej rodziny z jej funkcją obejmującą właśnie przekazywanie i zachowanie życia.
Gdy więc proletariat zrobił swoje, sam stał się przedmiotem ataków: chłopi stracili ziemię, a robotników zamieniono w niewolników. Podobnie i teraz, gdy kobiety stracą instynkt macierzyński, a normalni ludzie zaczną eksperymentować ze swoją płcią, jedni i drudzy pozbawią się oparcia we własnej rodzinie, której przecież nie założą – więc będą zdani wyłącznie na decyzje obcych ludzi, którzy w każdej chwili będą mogli z nimi się rozprawić, zmieniając projekty, plany i prawo. Bo cywilizacja śmierci obejmuje również tych, którzy dziś mają jeszcze prawo żyć, ale tylko dlatego, że są jej narzędziem. Potem plany się zmienią, zapadną inne decyzje, mafia przecież nieraz usuwała tych, którzy jako pierwsi wykonywali zlecenie.
Dlatego właśnie ci, którzy tak ochoczo włączają się w propagowanie gender, muszą głęboko zastanowić się nad tym, co robią. Samo podniecanie się napięciem walki lub bezpośrednie czerpanie korzyści to jeszcze za mało, żeby odpowiedzialnie patrzeć w przyszłość.
Dlaczego więc gender? Ideologia ta, mając zasięg globalny (bo przecież wpisana została do programu światowych organizacji takich jak ONZ czy WHO), ma cele globalne: chodzi o ograniczenie, a wręcz zredukowanie liczby ludności na świecie. Jest to program zwany neomaltuzjanizmem (od nazwiska Tomasza Malthusa, 1766-1834). Zwolennicy tego programu uważają, że zbyt duża liczba ludności świata to główna przyczyna kryzysu w zakresie ekonomii i ochrony środowiska naturalnego. Aby więc uratować światową ekonomię i środowisko naturalne, trzeba „kontrolować” liczbę ludności. A co to znaczy „kontrolować”? To znaczy robić wszystko, co pozwala zatrzymać przyrost naturalny. A co znaczy „wszystko”? Wszystko, co jest skuteczne, niezależnie od moralności.
Dlatego właśnie w imię neomaltuzjanizmu narusza się podstawowe prawa człowieka, takie jak prawo do życia i prawo do przekazywania życia. Promuje się przecież aborcję i eutanazję, rozbija normalną rodzinę, tak by miano rodziny nadać związkom, które ze swej istoty nie mają zdolności prokreacyjnych, a przez wczesną demoralizację niemowlaków, dzieci i młodzieży niszczy się nawet pragnienie prawdziwej miłości jako związku osobowego między kobietą i mężczyzną, który miałby trwać w postaci małżeństwa przez całe życie.
Oto gender bez otoczki kłamliwych haseł w postaci tolerancji, postępu i wolności. Gender jako cywilizacja śmierci, jako kulminacja neomaltuzjanizmu. W takim razie, jeśli nie rozbroi się ideologii neomaltuzjanizmu, dyskusja na temat gender nigdy nie dotknie istoty problemu. Tymczasem za neomaltuzjanizmem kryje się wielka manipulacja.

http://www.naszdziennik.pl/wp/102087,ge ... ierci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 17 paź 2014, 08:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Genderyzm można sobie wyobrazić jako woła zaprzężonego do wozu na którym jedzie cała ludzkość. Panuje sodomia genderowska, więc nikt się nie martwi o kierunek jazdy. Róbta co chceta, wszystko dozwolone, więc wół ciągnie wóz po drogach, dróżkach i bezdrożach, wszyscy się bawią, jak nakazuje postemp, nikt nie pilnuje woła. Wszystko jest cool, trendy, wypasione, a tymczasem wół dojechał do miejsca za którym jest przepaść i jedzie dalej.
I tak kończy się sodomia, o której nie wspomni już nawet historia, bo niby kto miałby wspominać, skoro wóz zleciał razem ze wszystkimi wspaniale bawiącymi się ludźmi.


Gender: Malthus by się przeraził

Prof. Piotr Jaroszyński

Za gender stoi neomaltuzjanizm. Jest to nazwa ideologii, która za swego protoplastę uważa Thomasa Roberta Malthusa. Aby więc zrozumieć, na czym polega neomaltuzjanizm i czy rzeczywiście ma tu miejsce kontynuacja, musimy najpierw zobaczyć, kim był i co twierdził Malthus. Urodził się w roku 1766, był jednym z ośmiorga dzieci Daniela Malthusa. Studiował w Cambridge, gdzie zdobył tytuł magistra sztuk wyzwolonych (matematyka i humanistyka) i gdzie przez pewien czas był profesorem. Był również profesorem historii i ekonomii na East India Compagny College i członkiem prestiżowego Royal Society. Ale poza tym był również duchownym anglikańskim.

W roku 1798 wydał anonimowo książkę pt. „Esej o zasadzie populacji”. To właśnie ta książka, której pierwsze wydanie jest dziś nie do zdobycia, stała się zaczynem dyskusji, która po pewnym czasie przerodziła się w program ekonomiczno-polityczny i ideologię. Cały liberalny nurt w ekonomii czerpał właśnie z tej książki.

Malthus wyszedł z założenia, że człowiek ma dwa popędy – pierwszy, żeby się odżywiać, a drugi to popęd seksualny. Nie jest to, oczywiście, wielkie odkrycie. Słuchajmy więc dalej. Popęd seksualny, twierdził Malthus, jeśli nie napotka przeszkód, prowadzi statystycznie do geometrycznego (przez podwojenie) wzrostu ludności. Na przykład po 200 latach z jednego małżeństwa urodzi się sukcesywnie 256 dzieci. Jeśli jednak będzie to ciąg arytmetyczny (przez dodanie pierwszej wartości), to tylko dziewięcioro. Gdy więc populacja Wielkiej Brytanii i Szkocji wynosiła w 1800 r. 10 mln, to przy postępie geometrycznym (podwojenie tej sumy w każdym pokoleniu) powinna w roku 1950 wynosić 672 miliony. Właśnie taka perspektywa wzrostu geometrycznego, ale w odniesieniu do całego świata, zaczęła budzić przerażenie ekonomistów i polityków. Miliony zaczęły zamieniać się w miliardy, a państwa, kontynenty i cała ziemia wydawały się za małe, by wkrótce pomieścić nas wszystkich, zabezpieczając nasz byt.

Przez wieki głównym środkiem hamującym wzrost populacji były głód, bieda, epidemie i wojny. Ale człowiek bronił się przed śmiercią, choćby dzięki rozwojowi medycyny i coraz efektywniejszej gospodarce żywnościowej. Wskutek tego liczba ludności zaczęła wzrastać. Tu Malthus zadał pytanie, w jaki sposób można ją przyhamować i ograniczyć? Odpowiedź była zupełnie inna, niż to ma miejsce dzisiaj. Malthus uważał, że nie wolno stosować środków niemoralnych, a więc np. antykoncepcji. Można natomiast, zachowując wstrzemięźliwość, założyć rodzinę później, i to tylko wtedy, gdy ma się na to odpowiednie środki materialne. Sam dał przykład: zawarł związek małżeński, mając lat 38, doczekał się trojga dzieci, choć uważał, że optymalne w ówczesnych warunkach byłoby sześcioro.

Dziś dominuje antykoncepcja i aborcja, a za wzór małżeństwa uchodzą związki homoseksualne. Nawet Malthus przewraca się w grobie.

http://www.naszdziennik.pl/wp/103751,ge ... razil.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 23 paź 2014, 06:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Gender: fatalna pomyłka Malthusa

Prof. Piotr Jaroszyński

Malthus uważał, że w momencie gdy liczba ludności będzie wzrastała w postępie geometrycznym, nastąpi krach ekonomiczny, ponieważ zabraknie żywności. Po prostu ludzi będzie za dużo, aby ich wyżywić. Ten brak uderzy przede wszystkim w biednych. Bogaci nie będą w stanie pomóc biednym, dlatego biedni nie mają prawa żądać od bogatych, aby zapewnili im pracę i wyżywienie. Co pozostaje? Malthus odpowiada: niech każdy troszczy się o siebie, jak potrafi. To indywidualna sprawa każdego, czy jest na siłach, aby zabezpieczyć byt rodzinie, czy nie. Na to pytanie musi mu odpowiedzieć jego rozum. A jeśli postąpi wbrew rozumowi, to może winić tylko samego siebie. Nie może liczyć na czyjąkolwiek pomoc, nawet na pomoc parafii, której drzwi powinny być dlań zamknięte. Ktoś taki powinien wiedzieć, że zakładając rodzinę przy braku wystarczających środków, łamie prawo natury, które jest prawem Bożym. Jest to prawo niezmienne (J.M. Poursin, G. Dupuy, T. Malthus, Paris 1972, s. 33).

Wyrok ten brzmi strasznie, zwłaszcza w ustach osoby duchownej, bo przecież Malthus był pastorem anglikańskim. Tym bardziej należy wyrokowi temu przyjrzeć się bliżej. Zacznijmy od prawa natury i prawa Bożego. Prawo natury, rozumiane klasycznie, nie mówi nic o konieczności posiadania środków do utrzymania rodziny, mówi natomiast, że każdy człowiek ma prawo do założenia rodziny i posiadania dzieci. Ale tu widzimy skutki deformacji sensu prawa naturalnego w środowisku liberałów, a Malthus był liberałem.

O ile bowiem w tradycji rzymskiej mówiono właśnie o prawie do przekazywania życia, czyli posiadania potomstwa, jako o prawie naturalnym (Cyceron), o tyle liberałowie, z Johnem Lockiem na czele, na plan pierwszy wysunęli wolność i własność prywatną. W konsekwencji prawo naturalne zamieniono w prawo do egoizmu, a relacje międzyludzkie do walki egoizmów. Wówczas jednostka słabsza, pozbawiona zabezpieczenia majątkowego była od razu na pozycji straconej nie tylko w sensie społecznym czy zawodowym, ale również w sensie rodzinnym. Prawo naturalne w wydaniu liberalnym odbierało takiej osobie prawo do założenia rodziny, a tym samym prawo do posiadania dzieci. Więc dzieci mogli posiadać tylko zamożni.

Taki wyrok miał być wymogiem prawa naturalnego, choć faktycznie takim nie był, bo prawo naturalne nie może zmieniać hierarchii dobra: prawo do posiadania dzieci jest przecież czymś bardziej podstawowym niż prawo do posiadania własności, bo dzieci są ludźmi, a własność to tylko rzeczy. Nie dość tego, Malthus włącza tu również prawo Boże, jakby nie wiedział, że prawo Boże dotyczy respektowania Dekalogu, w którym nie ma mowy o tym, że nie wolno mieć dzieci, jeśli się nie ma wystarczających środków na utrzymanie rodziny. Jednym słowem, za Malthusem stoi nie tylko ideologia liberalizmu, ale też jakaś błędna czy wręcz obłędna teologia, która nie ma nic wspólnego ani z Dekalogiem, ani z Ewangelią. Taki błąd, oparty na fałszywej teologii, może być w skutkach bardzo groźny.

http://www.naszdziennik.pl/wp/104891,ge ... thusa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 27 paź 2014, 10:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://niepoprawni.pl/blog/prawymsierpo ... ych-czasow

Gender - zło naszych czasów
prawymsierpowym.pl - 26 Października, 2014 - 16:15

Obrazek

Ideologie, które przynosiły zgubę ludzkości miały jedną niedoskonałość – były kierowane do ludzi już ukształtowanych, w kwiecie wieku. Gender wchodzi ze swoimi brudnymi i śmierdzącymi buciorami od kołyski. Zagląda do pokoiku dziecięcego i czatuje na kolejną ofiarę, która podda się jej „urokowi”.
Zło jest jak rak, który gdy jest nie leczony rozwija się do takich rozmiarów, że albo pozostaje chemia, albo śmierć. Zło kiełkuje pomału, wpada na podatny grunt, usadawia się, mości sobie odpowiednie poletko i rozwija się niepostrzeżenie. Tym złem jest również gender, które kojarzyć należy ze środowiskami lewackimi (gejami, transami i innymi wynaturzeniami). Pod płaszczykiem nowoczesności próbują te środowiska wprowadzić nowinki do tradycyjnie pojmowanych wartości. Pomału wchodzą do naszego życia, ale nie do życia nas, dorosłych, ale do życia najmłodszych. Ideologie, które przynosiły zgubę ludzkości miały jedną niedoskonałość – były kierowane do ludzi już ukształtowanych, w kwiecie wieku. A przecież żeby zdobyć rząd dusz trzeba wartości (w tym wypadku antywartości) wpajać od najmłodszych lat. I to się dzieje teraz, na naszych oczach, a swoistym eksperymentom poddawane są nasze dzieci. Już w przedszkolach dzieci poddawane są „praniu mózgu”.
Jedyną instytucją, która zauważa problem jest Kościół. Wydaje się, że atak lewackich środowisk na tę instytucję wynika głównie z faktu obrony tradycyjnych wartości, które nijak się mają do antywartości proponowanych przez genderyzm. Jednak i w łonie samego Kościoła pojawiają się osoby, które bagatelizują zło. Jako przykład może posłużyć wystąpienie ks. Sowy w programie Tomasz Lis na żywo, gdzie powiedział, że „nie taki gender straszny jak go malują” i co prawda dodał, że gender to problem, o którym Kościół mówił już w latach 80-tych ubiegłego stulecia, to jednak w świat poszły słowa, że ten gender nie jest taki straszny. Ks. Sowa, znany celebryta brylujący w TVN24, od wielu lat szkodzi Kościołowi, nie dość ostro krytykując zło. Zarówno on, jak i ks. Boniecki puszczają oko do zła, zamiast jawnie i zdecydowanie się temu złu przeciwstawić. Szkodzi to całemu Kościołowi, tym bardziej, że media chętnie zapraszają takich księży, którzy prezentują nurt liberalny Kościoła. Na szczęście jest to margines, ale w Polsce tak już jest, że didaskalia są ważniejsze od tekstu głównego (czy to nie mniejszość gejowska rządzi większością heteroseksualną?). Margines Kościoła, przy ogromnym udziale mediów, wyznacza jak należy żyć. Dzięki Bogu, hierarchia ma zupełnie odmienne zdanie na ten temat i przestrzega wiernych przed zagrożeniami płynącymi z tej niecnej ideologii.
Nie wdając się zbytnio w szczegóły tej ideologii warto zauważyć jej cechę dominującą. Otóż gender dąży do tego, żeby zniszczyć rodzinę. Neguje podstawowe wartości wypracowane przez wcześniejsze pokolenia a zatem godzi w to co jest podstawą, bazą wszystkich rodzin. Gender zagląda pod kołdrę dziecka i za wszelką cenę chce, żeby jego ręce znalazły się pod nią, bo przecież od najmłodszych lat należy poznawać siebie i swoje ciało. To, co kiedyś było zarezerwowane wyłącznie dla dorosłych, teraz nagle staje się dostępne dla wszystkich. Rodzina mogła bronić się przed tym, ale dziś coraz trudniej o to, ponieważ seksualizacja de facto rozpoczyna się już w przedszkolu. Bardzo często rodzice spychani są na margines i nie mają wpływu na to co wpajane jest dzieciom w przedszkolach. A te, dostają dofinansowanie z Unii Europejskiej i albo podporządkują się wymaganiom unijnym (które po cichu wprowadzają w życie tę perfidną ideologię), albo stracą unijne dotacje. Perfidia tego procederu jest aż nadto widoczna, bo UE daje pieniądze, ale nic nie jest za darmo. Dziś za pieniądze dygnitarze europejscy chcą zdobyć rząd dusz, a całą grę zaczynają już od kolebki. Nad uchem dziecka brzęczą monety europejskie. Słyszą to rodzice, dla których każda pomoc jest na wagę złota. W tym momencie oddają duszę diabłu i wciągnięci zostają w wir zła. Zrównywanie kobiet i mężczyzn wbrew oczywistym różnicom biologicznym jest zamachem na godność zarówno kobiety, jak i mężczyzny. W życiu codziennym zauważyć można, że role do tej pory odgrywane przez mężczyzn coraz częściej spełniają kobiety i na odwrót. Po co ingerować w to, co od wieków było oczywiste? Obie płcie są równe, ale każda z nich ma do wykonania swoje zadania. I nikt nie powinien tego podważać.
Gender wywodzi się z ruchów feministycznych. Gdy feministki (umówmy się, że od tej pory synonimem tego słowa będzie słowo „babochłopy”) wywalczyły równe prawa z mężczyznami poszły o krok dalej. Zaczęły walczyć z mężczyznami i rodziną. To one miały przejąć kontrolę nad reprodukcją i jeśli tego sobie zażyczyły to mogły nie mieć dzieci a jeśli zaszły w ciążę to mogły ją przerwać kiedy tylko chciały. Oczywiście mężczyzna, potencjalny ojciec dziecka nie miałby w tej kwestii nic do powiedzenia, bo to jej ciało i to ona jest jego dysponentem. Polską odpowiedzią na tego dziwoląga jest hasło „róbta co chceta”, które od blisko dwudziestu lat lansowane jest przez jąkającego się „dobroczyńcę w czerwonych spodniach”. Co prawda gender to głównie koalicja babochłopów, ale poszukuje ta ideologia wsparcia „pożytecznych idiotów”, którzy „luźnymi hasłami i luźnym podejściem do życia” ma zmiękczać zatwardziałą skorupę zatwardziałych konserwatystów.
O różnicach biologicznych między kobietą a mężczyzną nie ma co pisać, bo one są oczywiste, ale przecież są też różnice kulturowe, fizyczne, umysłowe. Kobieta to ta bardziej delikatna istota, nie babrająca się w gównie. Kobieta to ta słabsza istota, której pomaga się nosić ciężkie zakupy, otwiera się drzwi, ustępuje miejsca. Kobieta to ta bardziej wrażliwa na piękno, widząca więcej kolorów niż mężczyzna. Na pozór wydaje się, że to kobieta jest lepsza, ale nie jest tak, bo przecież dla mężczyzny (takiego prawdziwego a nie jakiejś cioty!) pomoc w noszeniu ciężkich rzeczy to czysta przyjemność, ustąpienie miejsca to żaden dyshonor, ale obowiązek. „Brudna robota” to co prawda średnia przyjemność, ale przecież nie może tego robić kobieta. Obie płci różnią się między sobą i niech tego nikt nie zmienia, bo do tej pory jakoś wzajemnie współistniały na tym świecie i obyło się bez większych zgrzytów.
Na koniec tego nieco przydługiego wywodu oddaję głos Dale O’Leary, amerykańskiej specjalistce od ideologii gender, która specjalnie dla tygodnika Niedziela mówiła, że: Kościół katolicki nie może być neutralny, gdy dla „dobra” kobiet atakuje się rodzinę, małżeństwo, macierzyństwo, ojcostwo, moralność w życiu płciowym i nienarodzone życie. Gdy społeczeństwo zachęca do współżycia płciowego poza małżeństwem, do aborcji, rozwodów i proponuje mentalność antykoncepcyjną, to pierwszymi ofiarami tych poczynań są kobiety. Niekończąca się walka „klas płciowych” (sex-class struggle) nie doprowadzi do autentycznego wyzwolenia kobiety. Błędna antropologia, która neguje różnice między płciami, pozostawia kobiety w sytuacji nie do pozazdroszczenia: albo próbują one naśladować zachowanie mężczyzn, albo tracą energię, by uczynić z mężczyzn „pseudokobiety”. Trwonione są wielkie zasoby finansowe, aby zwalczać naturalne pragnienie kobiety bycia matką. Jest oczywiste, że ideologia gender prowadzi w ślepy zaułek.
Solidarność między mężem a żoną w rodzinie, między kobietą a mężczyzną w społeczeństwie jest konieczna, by owocnie działać dla dobra wszystkich. Kobieta, która jest świadoma różnic między płciami, jest wolna i może współpracować z mężczyznami bez ryzyka utraty swej osobistej tożsamości. Popieranie małżeństwa i rodziny, ojcostwa i macierzyństwa w żaden sposób nie zagraża prawom, godności i zasadniczej równości kobiet (Niedziela Ogólnopolska 49/2005 , str. 12).

prawymsierpowym.pl - blog


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 30 paź 2014, 07:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Gender: Malthus i socjalizm

Prof. Piotr Jaroszyński

Malthus pozostawił biednych samym sobie. Uznał bowiem, że sami są sobie winni, jeśli zakładają rodziny i mają dużo dzieci, nie mogąc rodziny utrzymać. Co więcej, twierdził, że przeciwko takiej postawie jest prawo naturalne i prawo Boże. W ten sposób zupełnie pogrążył ludzi biednych, zwłaszcza proletariat, czyli tych, którzy w poszukiwaniu pracy opuścili rodzinne wioski. Nie dał im bowiem nadziei na to, że ktokolwiek zlituje się nad ich rodzinami. A własna rodzina dla takich lokalnych emigrantów miała znaczenie wyjątkowe w perspektywie alienacji, jaka musiała towarzyszyć komuś, kto opuścił rodzinne strony. Gdy od tej rzeszy ludzi odwracał się Kościół anglikański, w którym Malthus był duchownym, nowa ideologia dostrzegła w tym szansę dla siebie. Był to socjalizm.

Właśnie socjalizm wykorzystał ludzką potrzebę nadziei na lepszą przyszłość w sytuacji, w której i nauka (ekonomia), i religia (anglikanizm) tej nadziei nie dawały, skazując olbrzymie rzesze proletariatu na bezwzględną walkę o przetrwanie. Wtedy pojawił się socjalizm z hasłem lepszego jutra dla robotników i ich rodzin. A to lepsze jutro będzie opierało się na tym, że nowy system ekonomiczny, oparty na wspólnej własności, dostarczy efektywniej środków do życia, zwłaszcza że nie brakuje ziemi pod uprawę. Taki był właśnie kontekst powodzenia ruchów socjalistycznych w drugiej połowie XIX wieku. Miał on podłoże nie ideowe (religijne), ale czysto ekonomiczne. Proletariat nie odrzucał religii w imię rozumu lub nauki, ale dlatego że ta religia, z jaką się stykał, nie dawała nadziei na przyszłość dla rodzin robotniczych. A takie nadzieje dawał socjalizm. Czy można wobec tego się dziwić, że socjalizm zdobywał coraz więcej zwolenników wśród rzesz ludzi wierzących?

Gdy więc Zachód wszedł na drogę neomaltuzjanizmu, dążąc do tego, by ludzi było coraz mniej, komunizm stanął, choć tylko na pierwszy rzut oka, w obronie rodzin. To prawda, że Lenin zadeklarował walkę z tradycyjnym modelem rodziny, ale już Stalin z takiego stanowiska się wycofał. Doszło nawet do tego, że w roku 1947 przedstawiciel Stalina, zabierając głos przed Komisją ds. Ludności ONZ, grzmiał: „Uważam to za barbarzyństwo, żeby Komisja dążyła do ograniczenia liczby zawieranych małżeństw lub dzieci urodzonych z prawego związku, w jakimkolwiek kraju i w jakimkolwiek czasie. Przy właściwej organizacji społeczeństwa można zapewnić warunki dla jakiegokolwiek wzrostu ludności” (W. Petersen, Malthus, Mexico 1984, s. 334).

I proszę, kapitalizm okazał się większym wrogiem rodziny niż komunizm. Przynajmniej w deklaracjach. Bo już wcześniej jeden z głównych ideologów marksizmu, Karl Kautsky, wyznawał z całą szczerością: „Nie jest problemem to, czy można czy nie można kontrolować przyrost ludności, lecz kiedy i w jaki sposób” (ibid., s. 335). I komu tu wierzyć?

http://www.naszdziennik.pl/wp/106131,ge ... alizm.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 12 lis 2014, 08:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Gender: Malthus i Darwin

Prof. Piotr Jaroszyński

Karol Darwin z wielkim uznaniem przyjął tezy zawarte w książce Tomasza Malthusa poświęconej prawom demografii. Twórca ewolucjonizmu przyznaje, że tezy Malthusa zgadzają się z teorią walki o byt („Autobiografia”). Teoria ta głosi, że walka o byt reguluje liczebność danej populacji, pozwalając na zachowanie przy życiu osobników najsilniejszych, a odrzucając najsłabsze. Dzięki temu dany gatunek może coraz bardziej się doskonalić. Jeżeli więc Malthus uznał, że w środowisku ludzkim muszą być metody redukowania populacji, to Darwin włączył tu swoją teorię walki o byt, bo ta teoria wyjaśnia, jakie są mechanizmy redukcji i jaki jest ich cel. W ten sposób darwinizm wyszedł naprzeciw maltuzjanizmowi.

W obu wypadkach uderza biologiczne podejście do człowieka i społeczeństwa: człowiek jest jednym ze zwierząt i dlatego podlega prawom biologii. A to prawo nie uznaje prawa do życia jednostki jako jednostki, ponieważ liczy się tylko prawo do życia całego gatunku i to w jego ewolucji ku formom coraz doskonalszym. Jednostka żyje tymczasowo, a im jest słabsza, tym żyje krócej. W przypadku człowieka jest to prawo, z którym człowiek musi się pogodzić. Pogodzić, czyli walczyć, a jeśli zginie, to dlatego że był słabszy. Przed śmiercią musi to przynajmniej zrozumieć, bo jest to prawo od niego silniejsze.

Teoria walki o byt ma sankcjonować – i to dzięki nauce! – immoralizm relacji międzyludzkich. Teoria ta wręcz eliminuje jakąkolwiek moralność. Prawo idzie za silniejszym, słabszy nie ma nic do powiedzenia – oto prawo biologii przeniesione na człowieka i ludzkie społeczeństwo.

Jednak taka ekstrapolacja zawiera poważny błąd. Źródłowym punktem wyjścia dla moralności nie są bowiem prawa biologii, ale wyjątkowy status człowieka jako osoby. To właśnie status osoby daje człowiekowi określone uprawnienia i wzajemnie łączy ludzi w taki sposób, aby te uprawnienia respektowali i szanowali. Bez osoby nie ma moralności.

Przeniesienie praw biologicznych na całego człowieka jest wyrazem redukcjonizmu i niezrozumienia różnicy między człowiekiem a światem przyrody. Przecież wartość człowieka ma znaczenie nie tylko biologiczne i nie tylko jako egzemplarza gatunku. Człowiek w swej wartości wyrasta ponad biologię. Biologicznie słabszy od innych może okazać całą paletę uzdolnień i talentów. Beethoven pod koniec życia był głuchy i z punktu widzenia biologicznego powinien po prostu zginąć, a przecież jego wyobraźnia muzyczna była genialna i jedyna, dał ludzkości więcej niż miliony, które dysponowały słuchem absolutnym.

Ale niezależnie od uzdolnień każdy człowiek, nawet ten, który specjalnie się nie wyróżnia, który jest przeciętny, i tak jest jeden jedyny. Takiego drugiego nie było i nie będzie. Bo człowiek jest osobą. Każdy człowiek jako osoba posiada tylko swoje ciało, tylko swoją duszę i tylko swoje istnienie. A to oznacza, że przysługuje mu prawo bycia i prawo istnienia wyrastające ponad walkę o byt. Prawa Malthusa i prawa Darwina zatrzymują się na poziomie praw zwierząt. Nie są to prawa dla ludzi. A więc w wymiarze ludzkim nie są to w ogóle prawa.

http://www.naszdziennik.pl/wp/112583,ge ... arwin.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 20 lis 2014, 08:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Gender: Od antykoncepcji do homoseksualizmu

Prof. Piotr Jaroszyński

W ramach walki z grożącym ludzkości domniemanym przeludnieniem zaczęto stosować głównie dwie metody: antykoncepcję – która ma zapobiegać poczęciu nowego życia, oraz aborcję – która niszczy życie już poczęte. Obie te metody mogły, dzięki rozwojowi technologii, być stosowane w skali masowej, stąd właśnie na nich skupiły uwagę środowiska neomaltuzjanistyczne. Bo faktycznie, gdy czyta się artykuły poświęcone neomaltuzjanizmowi, to mowa jest przede wszystkim o antykoncepcji i aborcji. Podejście takie różni się od maltuzjanizmu, który walcząc z przeludnieniem, nie uznawał jednak obu tych metod jako niemoralnych i przeciwnych religii.

Choć do walki z przeludnieniem włączyć można także sterylizację, którą przeprowadzano w wielu krajach (USA, Kanada, Szwecja, Chiny, Japonia, Związek Sowiecki i Rosja, III Rzesza Niemiecka oraz Czechosłowacja), to dokonywano jej głównie z racji eugenicznych. Musiała oczywiście pociągać za sobą obniżenie liczby ludności, skoro niszczyła ludzką zdolność prokreacji. Także eutanazja przyczynia się stopniowo do realizacji planu neomaltuzjańskiego, mimo że jest zalegalizowana w kilku tylko krajach. Wobec sterylizacji i eutanazji istnieją ciągle opory moralno-psychologiczne w wielu społeczeństwach, dlatego metody te nie są zbyt mocno lansowane.

Inaczej jest w przypadku nowego sprzymierzeńca neomaltuzjanizmu, o którym rzadko się jednak mówi w kontekście walki z nadmiernym przyrostem ludności świata. A chodzi tu o homoseksualizm. Zjawisko to jest bardzo starej daty. W ramach objawienia judeochrześcijańskiego uznawane jest za wyjątkowo groźny występek przeciwko przykazaniom Bożym, co symbolizuje kara, jaka spotkała mieszkańców Sodomy i Gomory. Z tego też tytułu pederastię i zoofilię określa się mianem sodomii. Dlaczego homoseksualizm i w ogóle sodomia są na rękę neomaltuzjanizmowi? Dlatego że promują takie związki, które ze swej istoty nie są związkami prokreacyjnymi. To przecież jest oczywiste. Z tych związków nie rodzą się dzieci. Jeśli więc chodzi o to, żeby ludzi było mniej, a nie więcej, to trzeba promować takie związki, które zahamują wzrost demograficzny. Oto konkluzja suchej logiki, bez emocji, traktatów o tolerancji i manifestów o przemocy domowej.

Ale aby ta sucha logika mogła być zaakceptowana w szerszej czy nawet masowej skali, to trzeba ją odpowiednio ubrać, „unaukowić” i zalegalizować. Trzeba ubrać tak, jak tego wymaga moda, np. panów w żółte lub różowe ciżemki, panie w drelichowe, bezkształtne spodnie. Unaukowić, to znaczy ogłosić z katedry uniwersyteckiej, choć bez naukowego uzasadnienia. Zalegalizować to znaczy przegłosować większością głosów i zapisać pod postacią prawniczych artykułów. Potem trzeba to wprowadzić do podręczników szkolnych, do telenoweli i na estrady lub areny całego świata. Wówczas neomaltuzjanizm zamieni się w gender i będzie łatwiejszy do strawienia niż sterylizacja czy eutanazja. Będzie tylko modą, wyborem, na topie. Czy tylko?

http://www.naszdziennik.pl/wp/114169,ge ... lizmu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 09 kwi 2015, 06:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
III RP zgodnie ze światowymi trendami walczy z Kościołem Katolickim, z kulturą, z rodziną, z polskością, z edukacją, z ładem moralnym, z przyzwoitością, a w miejsce obalanych wartości stawia ołtarze i świątynie swoim wydumanym i scherlałym patologiom, takim jak homoseksualizm, feminizm, genderyzm, ateizm, antypolonizm,...
Gdyby to nie było tragiczne, byłoby śmieszne, gdyż upieranie sie przy istnieniu płci społecznej, czy zachęcaniu do homoseksualizmu dzieci świadczyło by o całkowitym porażeniu umysłowym głosicieli tych absurdów.
A jednak właśnie na fundamencie tych absurdów, tego porażenia umysłowego, zarządcy III RP budują nam naszą teraźniejszość i naszą przyszłość.


Temat dla Barei

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji odpowiedziała pozytywnie na apel pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Małgorzaty Fuszary w sprawie promowania tematyki równościowej wśród nadawców.

Tematy równouprawnienia czy też orientacji seksualnych są tymi, które gdyby zniknęły z polskiej przestrzeni społecznej i medialnej, to byśmy nie odczuli ich braku. Tak bardzo one nas interesują.

Skoro pojawiają się tego typu pomysły, jak ten minister Fuszary, i kładzie się na nie nacisk, jest to świadomy element polityki. Debata o stereotypach i równouprawnieniu jest wprowadzana dlatego, że rząd i ministrowie odpowiedzialni za gospodarkę wolą, żeby społeczeństwo było karmione tematami zastępczymi niż zadawało pytania o sprawy niewygodne.

Bo nasz rząd nie umie mówić o problemach, nie potrafi debatować. Widzimy potężne deficyty w komunikacji z obywatelami. Tu na pomoc rządowi przychodzą środowiska, które lubują się w równouprawnieniu, a wspierają ich media. Prekursorem odwracania uwagi był Janusz Palikot. Obecnie jego gwiazda przygasa, lecz to nie znaczy, że nie może wzejść nowa.

KRRiT zadeklarowała, że zamierza realizować Krajowy Program Działań na rzecz Równego Traktowania na lata 2013-2016. Jednym z jego głównych celów jest przeciwdziałanie dyskryminacji w mediach ze względu na płeć czy orientację seksualną. Sprawa jest poważna, bo podparta liczbami. Według monitoringu głównych wydań serwisów informacyjnych przeprowadzonego przez PRESS-SERVICE Monitoring Mediów w styczniu 2013 r., w serwisach informacyjnych częściej pojawiają się wypowiedzi mężczyzn niż kobiet! Ta przewaga jest zdecydowana, bo wynosi 76 proc. wobec 24 proc.! KRRiT powalczy więc o parytety?

Stanisława Bareję i jego filmy znamy. Potrzebny jest nam nowy reżyser, który umiałby tę rzeczywistość opisać i zdefiniować. A to wszystko po to, żebyśmy mogli się z tego pośmiać. Poważne patrzenie na tę grę nie może być brane pod uwagę. To brzmi trochę jak świat George'a Orwella i wspomnianego już naszego Barei.

Gorąco oczekuję na to, że nasi ministrowie, przecież wpisani do Konstytucji, opiszą nam świat, który chcieli by nam stworzyć. W końcu to my ich utrzymujemy.

Gdy zajrzymy do wytycznych misji telewizji Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Niemiec, jednym z podstawowych punktów jest uwzględnienie woli odbiorców. To jest fundament! W Polsce obserwujemy, że tworzy się system, który jest zaprzeczeniem wszelkich ideałów. Warto może, żeby KRRiT równie chętnie jak do pism minister Fuszary zaglądała do statutów telewizji innych krajów, w których panuje system pluralistycznej informacji. Radziłabym też poświęcić chwilę na pogłębioną refleksję, bo to, co proponuje KRRiT, jest drogą absurdu.

Chyba że próbujemy wdrożyć model północnokoreański. Być może w Phenianie są wzorce? Może raz w tygodniu przewodniczący Jan Dworak na zmianę z minister Fuszarą będą nam urządzać godzinną pogadankę? Będziemy mogli wtedy posłuchać, o czym marzą… Myślę, że to by było w jakimś stopniu interesujące…

Dr Hanna Karp

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... barei.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 04 cze 2015, 18:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Prorodzinna genderyzacja?

Po zwycięstwie Andrzeja Dudy mogło się wydawać, że ludzie wreszcie zrozumieli, iż przez ostatnie lata polityka państwa była zdecydowanie antyrodzinna. Tymczasem z różnych stron pojawiają się głosy, że to Bronisław Komorowski i sprawująca władzę Platforma Obywatelska wprowadzili wyjątkowe działania promujące rodzinę. W ostatnich dniach kampanii prezydenckiej uporczywie upowszechniano tezę, że Bronisław Komorowski ma zasługi dla polskich rodzin, gdyż wprowadził Kartę Dużych Rodzin i możliwość odliczeń podatkowych na wychowywanie dzieci. Chyba niektórzy w to uwierzyli. Pojawiają się nawet wypowiedzi ludzi Kościoła powtarzające tę tezę.

O czym my w ogóle mówimy? Po latach rządów PO i prezydentury Bronisława Komorowskiego mamy w Polsce kilkaset tysięcy głodnych dzieci, chyba najwięcej w UE. Rodziny dramatycznie zbiedniały. Na urodzenie i wychowanie dziecka wielu ludzi po prostu nie stać. Polska wymiera, ale podwyższono podatek VAT na ubranka dziecięce. Wysokie bezrobocie spycha rodziny poniżej granicy ubóstwa. Bardzo biednym rodzicom odbierane są dzieci. Nigdy nie mieliśmy tylu porzuconych dzieci na skutek emigracji zarobkowej rodziców. Uzyskanie rozwodu jest ułatwione. Próg dochodowy uprawniający do zasiłku rodzinnego przez lata nie wzrastał, chociaż mamy kryzys finansowy. W końcu podwyższono go o zaledwie 35 zł, co powoduje stały spadek liczby dzieci mających uprawnienie do zasiłku rodzinnego. Płace mamy jedne z najniższych w Europie, uniemożliwiające założenie i utrzymanie rodziny, a tym bardziej zakup mieszkania. Rodziny nie mają oszczędności i są dramatycznie zapożyczone. Sześciolatki wysłano przymusowo do szkoły, nie słuchając głosu rodziców. Już piętnastolatki mogą kupić szkodliwy dla zdrowia środek wczesnoporonny bez konsultacji z lekarzem i wiedzy rodziców. Nie wspomaga się wystarczająco rodziców dzieci niepełnosprawnych. Ta lista nie ma końca.

W tym kontekście propozycja Bronisława Komorowskiego, aby zmienić pracę i wziąć kredyt, jest bulwersującą groteską.

Zaledwie miesiąc temu Bronisław Komorowski w świetle telewizyjnych kamer podpisał wyjątkowo niebezpieczną, antyrodzinną Konwencję Rady Europy CAHVIO. Dla podkreślenia swojego stanowiska udał się w tym celu do siedziby organizacji feministycznej Centrum Praw Kobiet. Wielokrotne prośby organizacji rodzinnych o spotkanie oraz o otwartą debatę społeczną na ten temat były ignorowane zarówno przez rząd, jak i przez prezydenta.

Przypominam, że konwencja ta zmusza Polskę do wprowadzenia w życie zmian społecznych opartych na tzw. płci społeczno-kulturowej. Promuje więc postulaty środowisk LGBT, nakazując programowe „wykorzenianie związków stereotypowych” (czyli m.in. zwyczajnych, tradycyjnych rodzin), a także polskiej tradycji i kultury. Konwencja narusza przepisy Konstytucji RP, promując neomarksistowską ideologię gender, negując małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny oraz prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. Platforma Obywatelska z dużym zaangażowaniem i pod presją pani premier przegłosowała tę niezwykle szkodliwą dla Polski konwencję w Sejmie i w Senacie, a Bronisław Komorowski chętnie, szybko i z uśmiechem ją ratyfikował.

Teza o zasługach prezydenta Komorowskiego dla polskich rodzin jest tym bardziej szokująco nieprawdziwa, że Karta Dużych Rodzin nie przyniosła rodzinom wielodzietnym znaczącej pomocy, a na pewno nie obciążyła budżetu państwa, całą odpowiedzialność spychając na gminy.

Bronisław Komorowski chwalił się również wprowadzeniem odpisu podatkowego na dzieci, z którego mogły skorzystać także ubogie rodziny. W tegorocznym rozliczeniu podatkowym można było otrzymać zwrot ulgi za dzieci, nawet jeżeli nie występował podatek, od którego można byłoby tę sumę odliczyć. Wiele osób nie wie jednak, jaka pułapka została tutaj założona na najbardziej ubogie rodziny wielodzietne. Uzyskane w ten sposób środki są wliczane do dochodu, a tym samym łatwo można przekroczyć próg dochodowy, uprawniający do zasiłku i więcej stracić, niż zyskać. W ten sposób jedną ręką się daje, a drugą odbiera w niezwykle upokarzający sposób.

Trzeba też jednoznacznie podkreślić, że Polska nie ma żadnego centralnego programu prorodzinnego, a prowadzona od lat polityka ma charakter wyjątkowo antyrodzinny, co nas negatywnie wyróżnia w całej Unii Europejskiej.

Jeżeli chcemy coś w Polsce zmienić, powstrzymać dramatyczne ubożenie polskich rodzin, nakarmić tysiące głodnych dzieci i uchronić je przed genderową deprawacją, nie dajmy się zwodzić i nie powtarzajmy propagandowych tez zwolenników Platformy Obywatelskiej i ustępującego prezydenta.

Ewa Kowalewska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zacja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 14 sie 2015, 11:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Gender. Dyżurny Psychiatra Kraju

Ta szatańska ideologia, wzięła się jakby znikąd. Niby te i podobne szaleństwa biorą się z morowego powietrza. Ot, antychryst puścił bąka i mamy coś nowego. Najpierw aborcja, później eutanazja, in vitro i uznanie zboczeń seksualnych jest już czymś normalnym. Następnie w kolejności jest zalegalizowanie małżeństw pederastów. Niemcy już odkryli, że związki kazirodcze też są czymś wspaniałym. Zapewne niebawem jakiś parlament zalegalizuje związki partnerskie z pawianami!

Obrazek

I tak, to tu, to tam, jakiś parlament legalizuje coś, co jest sprzeczne z prawem naturalnym, a więc prawem Boskim. Wystarczy, że jeden parlament zalegalizuje jakiś zbrodniczy pomysł i zaczyna się lawina. Mamy przecież „demokrację”, więc nie wszędzie od razu. Wybrańcy narodów muszą przecież „przedyskutować” i „przegłosować” nowe ustawy. W telewizorniach pojawiają się natychmiast „autorytety” z piekła rodem, wylansowane przez żydo-masonerię i wychwalające „korzyści” płynące z nowoczesnych rozwiązań prawnych. Lud niegdyś Boży, słucha tych bredni i w końcu ulega znużeniu. Część uznaje, że trzeba iść z „postępem” i nie protestuje, reszta wychodzi z założenia, że i tak wszelkie protesty na nic się zdadzą, bo ONI i tak zrobią co chcą. I tak to się kręci.

Jako Dyżurny Psychiatra Kraju nie nadążam, bo w moich podręcznikach psychiatrii, wszystkie zboczenia są po prostu zboczeniami, które należy leczyć. Natomiast ci, którzy wprowadzają tę patologię w życie, powinni być izolowani na zawsze od ludzkości. To niebezpieczni kryminaliści, którzy niszczą rodzinę, całe społeczeństwa i cywilizację tworzoną tysiące lat. Niszczą ludzkość. Skąd się to bierze? Ano takie dyrektywy, nazywane Nowym Porządkiem Świata, tworzy tzw. Rząd Światowy. To najbardziej zbrodnicze gremium w dziejach świata, stanowiące zorganizowane grupy przestępcze z różnych krajów, nawet z Polski. To oczywiście żydo-masońskie bandy, Grupa Bilderberg, tzw. Komisja Trójstronna i inna swołocz, finansowana i praktycznie zarządzana przez najbogatszych banksterów. Oni to ustalają wytyczne, którym muszą podporządkować się rządy narodowe. Chazarski bolszewizm, nazizm i syjonizm razem wzięte, to mały pikuś do współczesnej Ideologii satanistycznych zbrodniarzy. Trzeba dodać, że wymienione wyżej trzy zbrodnicze chazarskie ideologie, tworzone były w opozycji do Pana Boga, którego istnienie odrzucały. Teraz członkowie rządu światowego mają boga. Jest nim lucyfer, czyli baphomet, któremu składają rytualne ofiary z ludzi.

To, co te kanalie zamierzają zrobić z ludzkością, jest wyraźnie wypowiedziane przed kamerą w wywiadzie zatytułowanym „Goj musi służyć, oraz przyjąć religię”. Wywiadu udzielił znany bankster i arcyzbrodniarz David Rockefeller, który dzięki Bogu zdechł w czerwcu br. W internecie można znaleźć wywiady z innymi wyznawcami lucyfera, więc nie będę się nadto rozpisywał. Kto chce mieć wiedzę, niech czyta. Kto chce żyć w błogiej nieświadomości, niechaj dalej ogląda seriale dla debili.

Głównym celem rządu światowego, jest depopulacja, to znaczy drastyczne zmniejszenie ludności świata. Na początek, postanowili wymordować 6,6 miliarda (!) ludzi. (66, to liczba szatana – przypominam). Aby to osiągnąć, najpierw oprócz trucia nas z powietrza (chemtrails), stosowania zatrutej wody fluorem, zatrutej żywności GMO i innymi świństwami, oraz specjalnymi „szczepionkami” niosącymi śmierć, postanowili zdemoralizować ludzkość doprowadzając ją do zezwierzęcenia. To obszerny temat na inną okazję, ale żydo-masońskie plugastwo doszło do wniosku, że aby osiągnąć zamierzony cel, ludzi należy ogłupiać i demoralizować praktycznie od niemowlęctwa. Mają setki lat doświadczeń ze swoim tresowanym potomstwem, bowiem dzieci żydowskie od niemowlęctwa uczone są nienawiści do Gojów. Tak powstała również ideologia gender. A więc w przedszkolach dzieci są najpierw nauczane wyzbywania się wstydu do publicznego okazywania swej nagości.

Na spotkaniu autorskim w jednym z warszawskich przedszkoli, naprzeciw sali, w której prowadziłem zajęcia, była koedukacyjna toaleta. Dzieci z niej korzystające, miały zakaz zamykania drzwi, które muszą tam być otwarte na całą szerokość. Swoje potrzeby muszą załatwiać na oczach innych dzieci i osób obcych. Na moje pytanie – dlaczego, pani odpowiedziała, że mają taką instrukcję z zewnątrz. Chodzi o to, by dziecko nie uległo wypadkowi.(!)

U nas, to dopiero początek, bo jesteśmy „zacofani”, ale na bardziej oświeconym (bo bez Boga) Zachodzie, uczy się dzieci masturbacji. W Polsce, to dopiero zadanie dla nowego Sejmu, który uchwali odpowiednią ustawę, a który Państwo wybierzecie na jesieni.

Nie określa się płci. Dziewczynka może być chłopczykiem, chłopczyk dziewczynką. Nie ma różnicy. Ukuto już nowy wyraz „chłopczynka”, który ma określać dziecko.

To, co w Polsce jest ostatnio najbardziej widoczne, to brak dobrych książek dla dzieci. Mimo tysięcy tytułów, w ogromnej ilości zagranicznych autorów, gór różnego kolorowego dziadostwa, wyrażającego niezrozumiały bełkot chorej wyobraźni autorów, nie ma książek mądrych, wesołych, interesujących, uczących jak niegdyś prawidłowych zachowań, rozwijających w sposób prawidłowy dziecko. Dzieci są przyzwyczajane do bezwartościowej szmiry, tak jak dorosłych przygłupów karmi się tasiemcowymi serialami o niczym, by zniszczyć indywidualizm i szerzyć bezmyślność. Dzieje się tak, ponieważ polskie wydawnictwa można policzyć na palcach. Te które są, mają stałe kłopoty finansowe. Drukują w Polsce, mają problemy ze zbytem, a żydowskie hurtownie płacą im tylko ok. 50% ceny detalicznej książki. A więc polskie wydawnictwo musi zapłacić honorarium autorowi i ilustratorowi, za druk, wynajem lokalu i podatek, od którego obce wydawnictwa są zwalniane. Czyli musi zmieścić się w wydatkach 50% z ceny detalicznej. Duże wydawnictwa w łapskach Chazarów, są z założenia antypolskie. Promują obcych autorów kupując drogie licencje zagraniczne, nie przyjmują prac nawet wysokiej wartości literackiej polskich autorów. Chodzi o całkowite unicestwienie polskiej twórczości i kultury jako takiej. Swoje książki drukują za granicą, głównie w Chinach, co doprowadziło dziesiątki polskich drukarni do bankructwa. Mają również dotacje ministerstw i takich sponsorów jak TV, Gazeta Wyborcza, Fundacja Batorego i innych antypolskich ośrodków.

Mnie od 2004 do 2006r. wydano ok. 25 książek. Później zaczęły się kłopoty, bo trafiłem na „czarną listę” z powodów politycznych ale wznawiano niektóre tytuły i robiono dodruki, bo książki były chętnie nabywane przez czytelników. W ciągu następnych 3 lat, niejako z rozpędu wydano mi jeszcze 3 książki, a od dwóch lat ani jednej. Nie ma w Polsce jednego wydawnictwa dziecięcego, do którego nie wysłałbym tekstów, a mam ponad 70 bajek różnej objętości tekstowej do wydania. Moje bajki mają wspaniałe recenzje najwybitniejszych polskich twórców i specjalistów z dziedziny literatury. Ale przede wszystkim podobają się zwykłym ludziom, a więc czytelnikom.

Dzwoniłem do niektórych wydawców i usiłowałem dowiedzieć się dlaczego odrzucają moje propozycje, które przyniosłyby dochód, a drukują szmirę. Odpowiedź jakiej udzieliła mi redaktorka jednej z oficyn, była taka: – Proszę pana, nie wydamy pańskich bajek, bo są mało nowoczesne. Zbyt staroświeckie…- Jak to – zapytałem. Przecież w moich bajkach są samochody, telewizory, noktowizory nawet! – Możliwe – powiedział głos w słuchawce, ale to nie ten trend. Pisze pan nieźle, rytmicznie, więc mam dla pana propozycję – jeśli napisze pan bajkę o dziewczynce, którą wychowują dwie mamusie, to my dobrze zapłacimy! A dalej, jeśli będzie pan pisał w tym stylu dla nas, to my pana wypromujemy. Będzie pan częstym gościem w telewizji, otrzyma pan Order Uśmiechu, w sumie będzie pan sławny i bogaty!

W maju br., będąc na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie, znalazłem wydawnictwo Tako z Torunia, do którego kilka razy wysyłałem swoje bajki (bez odpowiedzi). Nim podjąłem rozmowę, zauważyłem serię książeczek jakiegoś zachodniego oczywiście autora. Tytuł pierwszej, to: „Czy Julka ma siurka?”, opatrzonej obrzydliwymi ilustracjami na poziomie malowideł sztuki ludowej w niektórych gminnych wychodkach. Druga książeczka nosi tytuł „Julka chce mieć dzidziusia”. Instrukcja jak się robi dzidziusia jest dość jasna i precyzyjna, a czysto pornograficzne ilustracje rodem, dopełniają kwintesencję wiedzy, jaką powinien uzyskać przedszkolak. Podobnych dzieł literacko – szkoleniowych z tej dziedziny było tam znacznie więcej, ale zapamiętałem tylko te dwa tytuły. Na moje pytanie – kto te świństwa kupi, pan z działu handlowego odpowiedział, że książeczki są dotowane przez Ministerstwo Edukacji i Ministerstwo Kultury, więc on się nie martwi. To muszą wziąć przedszkola i nie ma gadania!

Moich książek Ministerstwo Edukacji na pewno dotować nie będzie. Ministerstwo Kultury też. Bo moje książki uczą zupełnie czego innego. Gloryfikują dobro pod wszelką postacią, przyjaźń i miłość, a napiętnują zło (w znaczeniu chrześcijańskim). Są wesołe, więc dzieci uwielbiają słuchać tych bajek. Jednakże w wielu bajkach popełniam zbrodnię niewybaczalną. Przemycam wartości chrześcijańskie, a co gorsza patriotyczne. To straszne.- On śmie uczyć miłości do Boga, a co gorsza do Ojczyzny! Takiego to wsadzić do pierdla, albo w szabas ukatrupić! W każdym razie nie wydawać pod żadnym pozorem , ani pretekstem!

Jako przykład niepoprawności politycznej w bajkach, posłużę się fragmentem książki wydanej w 2008 przez wydawnictwo Felberg. Stanowi ona część cyklu „Podróże kosa i Szczurka – wyprawa balonem”. Bohaterowie tej książki, dwaj wielcy przyjaciele zbudowali balon i zwiedzają południową Polskę. Balon startuje w Opolu i z wiatrem zwierzaki lecą na wschód do Krakowa, który będą zwiedzać. Po drodze przelatują nad Częstochową. Ponieważ bajka jest długa, musiałem podzielić ją na części, którym nadałem podtytuły. Oto fragment:

CZĘSTOCHOWA

O, już widać – coś się dymi!

W dali huty są kominy.

Gdy minęli dymów chmurę,

to ujrzeli Jasną Górę.

Po strzelistej poznać wieży,

gdzie to święte miejsce leży.

Już zielone widać blachy,

co klasztorne kryją dachy.

Kos już bywał w Częstochowie,

wiec o mieście tym opowie.

– Tu, w klasztorze paulinów,

rocznie milion jest pielgrzymów.

Wszyscy wierni i pątnicy

podążają do kaplicy.

Najpiękniejsza jest tu w świecie,

Matka Boska na portrecie.

Każdy pragnie z czci wyrazem,

zmówić pacierz przed obrazem

Panny Świętej i Dziewicy,

której cudów nikt nie zliczy.

Z uwielbienia oczy płoną

przed cudowną ta ikoną,

a gdy klęknie pątnik pieszy,

Matka Boska go pocieszy.

Balon zawisł nad klasztorem

w odpowiednią widać porę.

Już fanfary w dole grają,

znak, że obraz odsłaniają.

A w historii z tym obrazem,

jest związanych wiele zdarzeń.

Raz za Jana Kazimierza,

Polskę podbić Szwed zamierzał

i niewiele brakowało,

aby mu się to udało.

Miasta w Litwie i Koronie,

legły w gruzach poniszczone.

Szwedzkie wojsko kraj zalało,

wszędzie czyniąc krzywd niemało,

więc ten żywioł zwano potem –

nie inaczej – jak potopem.

Lud w opiekę Matki Boskiej,

klasztor oddał częstochowski.

Ksiądz Kordecki murów nie dał

i powstrzymał pochód Szweda.

Mężny przykład Częstochowy,

tchnął w rycerstwo duch bojowy.

Kraj Madonnie powierzony,

został śmiało wyzwolony.

Od tej pory w Częstochowie,

miejsce kultu jest Królowej,

bo Maryja, Matka Boska –

to Królowa nasza polska! (…)

Podobnych fragmentów swoich bajek, mógłbym przytoczyć multum, nawet zaprezentować całe utwory, ale Wolna Polska nie jest forum na ich prezentację. Nie narzucam nikomu swojej literatury, myślę jednak, że byłaby ona częściowym antidotum na otaczające nas zewsząd zło i wpłynąć w pewnym stopniu na prawidłowy rozwój polskich dzieci. Ale jest to bardzo źle widziane. O tym jakie książki mają być dla dzieci publikowane, decyduje m. in. Kazimiera Szczuka, znana z programów Lisa, gdzie twierdziła, że Polacy zatłukli w czasie okupacji hitlerowskiej kijami i widłami 80 000 żydów z niskich pobudek. Sama też prowadziła różne programy telewizyjne. Podczas jednego z nich, w tel. Polsat, naśmiewała się i przedrzeźniała Madzię Buczek, niepełnosprawną dziewczynkę prowadzącą Kółko Różańcowe dla Dzieci w Radio Maryja. Obecnie Szczuka pracuje w Instytucie Badań Literackich PAN i wykłada GENDER w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. A więc gender jest już w Polsce nauką!

Nie mam najmniejszych szans, aby w Polsce wydało jakiekolwiek wydawnictwo moje Bajki. Mogę to zrobić tylko na własny koszt. Do druku jest przygotowanych 12 książeczek. Jednakże jestem odcięty od jakiegokolwiek źródła dochodu. Na bogatych sponsorów nie liczę, bo prawdziwi Polacy nie mają majątków. Na mój poprzedni apel o finansowe wsparcie projektu wydania na początek 6 książeczek, z wielotysięcznej rzeszy naszych czytelników, odpowiedziały 3 osoby: pp. Izabela Wiktoria Furman, Dominik Niewadzisz i Zapasek Remigiusz. Wszystkie te osoby wpłaciły po 100 zł. Serdecznie dziękuję za ten dar serca. Jednakże na honorarium dla ilustratora i kolorowy druk potrzeba jest ok. 18 000 tys. zł. Myślę, że gdyby każdy z naszych Czytelników wpłacił po złotówce, czy po 2 zł, to program ten mógłby być zrealizowany. Dlatego ponawiam apel o pomoc w wydawaniu antygenderowskich książek.

Dyżurny Psychiatra Kraju,

Cezary Piotr Tarkowski

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/gende ... ju-2015-08


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 22 sie 2016, 07:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Gender niszczy dzieci

Zaburzenia tożsamości płciowej mają charakter psychiczny, nie są wrodzone i nie mają związku z ciałem danej osoby – wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z Amerykańskiego Kolegium Pediatrów (American College of Pediatricians – ACP). Przeczy to głównym tezom ideologii gender i wskazuje na zagrożenia, jakie może powodować jej propagowanie wśród nieletnich.

Naukowcy amerykańscy powołują się na największe jak dotąd badania wśród transseksualnych bliźniaków jednojajowych. Okazało się, że tylko w co piątym przypadku zaburzenia tożsamości płciowej występują u obu bliźniaków. Nie można więc mówić, że mamy do czynienia z tendencjami wrodzonymi, bo w tym wypadku obie osoby mają identyczne DNA i te same okoliczności rozwoju prenatalnego.

Ponadto z innych badań wynika, że zaburzenia tożsamości płciowej są o wiele rzadsze, jeśli dziecko nie było zachęcane do uosabiania się z płcią przeciwną. Okazuje się, że to właśnie zachęta do otwartości na zmianę płci i eksperymentowanie na tym tle są główną przyczyną zaburzeń.

Amerykańscy pediatrzy powołują się na te terapie, którym są poddawane dzieci z zaburzeniami tożsamości płciowej. Pokazują one, że istotny wpływ na rozwój i utrzymywanie się takich problemów mają czynniki społeczne, psychopatologie rodzinne oraz presja ze strony mediów głównych nurtów i społecznościowych.

Co ciekawe, ogłoszenie wyników badań ACP zbiegło się w czasie z bardzo krytycznymi uwagami Franciszka pod adresem ideologii gender. Choć mówił on o tym w Krakowie podczas spotkania z biskupami, jego słowa wzbudziły też szerokie echo w Stanach Zjednoczonych. Środowiska LGBT nie kryły rozgoryczenia. Raport amerykańskich pediatrów pokazał jednak, że papieskie obawy o dobro dzieci poddawanych ideologicznej kolonizacji znajdują też mocne potwierdzenie w badaniach naukowych.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/swiat/164771 ... zieci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 23 sie 2016, 08:08 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7564
Lokalizacja: Podlasie
Świat schodzi na psy ...


Gender i olimpiada

5 dowodów na to, że debata na temat płci wpłynęła na tegoroczne Igrzyska.

Gdy w starożytnej Grecji odbywały się Igrzyska Olimpijskie (776 p.n.e. - 393 n.e.) kobietom zabraniano startowania w zawodach, a niezamężne dziewczyny nawet nie mogły ich oglądać. Gdy w 1896 roku po 1503-letniej przerwie pojawiła się współczesna odsłona Olimpiady, uczestniczyć w niej mogli tylko mężczyźni. Ten zakaz zniesiono w 1900 roku, gdy wystąpiły 22 kobiety... na 997 sportowców.

W 2016 roku kobiety w świecie sportu wciąż niesprawiedliwie szykanuje się i wyśmiewa za posiadanie tradycyjnie „męskich" cech fizycznych, dlatego nic dziwnego, że transpłciowi i niebinarni sportowcy przyprawiali Międzynarodowy Komitet Olimpijski o zawroty głowy. Ale jak udowadniają Igrzyska w Rio — robimy postępy. Interseksualnych ludzi, którzy utożsamiają się z płcią żeńską, nie określa się już mianem „hermafrodytów" czy „obojniaków". Dzięki rewolucyjnej modelce, Lei T, transpłciowa społeczność mogła zobaczyć swoją przedstawicielkę na ceremonii otwarcia.

Oto pięć przykładów, pokazujących, jak debata na temat płci wpłynęła na tegoroczne Igrzyska.

Lea T przeszła do historii jako pierwsza transpłciowa kobieta, która wzięła udział w ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich.
Modelka i muza Givenchy, Lea T, niedawno została pierwszą transpłciową kobietą, która stała się twarzą wielkiej marki urodowej. Teraz przełamała kolejną barierę, biorąc udział w ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich. Lea poprowadziła drużynę ze swojego rodzinnego kraju, Brazylii. „Wszyscy jesteśmy ludźmi, częścią społeczeństwa. Moja rola podczas ceremonii pomoże podkreślić to przesłanie", Lea powiedziała wcześniej BBC. „Gdy Rio de Janeiro i Brazylia znajdą się w centrum uwagi świata, to ważne, żeby pokazano również zróżnicowanie. Brazylia jest wielkim krajem, a jego różne oblicza powinny w jakiś sposób zostać zaprezentowane podczas tego wydarzenia". Udział Lei jest bardzo ważny, szczególnie że Brazylia ma bardzo jeden z najwyższych wskaźników morderstw osób transpłciowych na świecie.

Nowe wytyczne
W 2015 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski wydał nowe wytyczne, które rozluźniły poprzednie zakazy, dotyczące transpłciowych sportowców przed operacją korekty płci. Nowe rekomendacje pozwalają im brać udział w Igrzyskach, co otworzyło drzwi większej liczbie transpłciowych i interseksualnych atletów. Nie zabrakło też kontrowersji — komitetowi oberwało się, bo poziom testosteronu miano wnikliwie badać tylko u osób stających się z mężczyzny kobietami, ale już nie wśród kobiet przechodzących tranzycję w drugą stronę. Poprzednie zalecenia z 2003 roku wymagały od sportowców pełnej operacji korekty płci i dwuletniej terapii hormonalnej. Dopiero po tym mogli zostać zakwalifikowani do udziału w Olimpiadzie.

W Olimpiadzie 2016 bierze udział więcej kobiet, niż kiedykolwiek
To ogromny postęp od wielkiej przepaści dzielącej płcie na Igrzyskach z 1900 roku, na których kobiety stanowiły zaledwie 2,2% sportowców. Na tegorocznych Igrzyskach walczy 4700 kobiet na 10444 sportowców, czyli stanowią 45% zawodników. Wpłynęło na to m.in. dodanie do listy dyscyplin rekordowej liczby kobiecych sportów. Do łask wrócił także golf, jedna z pierwszych dyscyplin, w których kobiety wzięły udział podczas Igrzysk z 1900 roku. Jak jednak zaznacza Vox, mimo przełomowej liczby atletek, za kulisami nie jest równie dobrze. W maju 2014 roku jedynie 24 na 106 członków Komitetu Olimpijskiego stanowiły kobiety.

Wykreślenie obowiązkowego testowania płci
Południowoafrykańska biegaczka na średnich dystansach, Caster Semenya, stała się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci Igrzysk 2016 roku. Nawet po zniesieniu limitu dotyczącego naturalnie występującego testosteronu u atletek przez IAAF (Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych), ocenianie i osądzanie jej ciała nie ustało, a nawet się pogorszyło. Semenya identyfikuje się jako kobieta, nie-interseksualna osoba, chociaż właśnie tak się ją często określa. Nazywa się ją też transpłciową i hiperandrogeniczną, co oznacza, że jej ciało produkuje nadmierną ilość testosteronu. W 2009 roku, gdy była jeszcze nastolatką i wygrała złoty medal za bieg na 800 metrów, poddano ją długim i upokarzającym procedurom, mającym ustalić jej płeć. Mimo że przeszła testy, jej ciało nadal jest wykorzystywane w debacie dotyczącej tego, kto może startować wśród kobiet na Igrzyskach. Jej przypadek nie jest jedyną taką sprawą z ostatnich lat. W 2014 roku sprinterka Dutee Chand chciała odwołać się od decyzji, która zabraniała jej udziału w zawodach. Wszystko przez indyjski oddział IAAF, który stwierdził, że poziom jej męskich hormonów przekracza normę. Wśród testów, jakim ją poddano, znalazła się analiza chromosomów, rezonans magnetyczny oraz badanie ginekologiczne, w tym mierzenie jej łechtaczki, warg sromowych i pochwy, a także ocenianie rozmiaru jej piersi i włosów łonowych na ilustrowanej, pięciostopniowej skali. Na szczęście podczas tegorocznej olimpiady jeszcze żadnej kobiety nie poddano takim upokarzającym badaniom.

Chris Mosier zostaje pierwszym transpłciowym atletą drużyny USA

Obrazek

Chris Mosier zaczął karierę jako kobieta, ale w 2010 roku postanowił przejść korektę płci. W tym roku biatlonista i aktywista na rzecz praw LGBT+ został pierwszym, nieukrywającym swej transpłciowości sportowcem, zakwalifikowanym do drużyny Stanów Zjednoczonych. „Rzadko mnie całkiem zatyka, ale gdy dostałem pocztą zestaw drużyny USA, zabrakło mi słów", Mosier napisał w artykule dla magazynu ESPN. „Możliwość reprezentowania kraju jako atleta i transpłciowa osoba, jest dla mnie bardzo ważna. To wielki moment w mojej sportowej karierze, ale wiem, że to także wielka chwila dla transpłciowych sportowców".

https://i-d.vice.com/pl/article/gender-i-olimpiada

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 26 sie 2016, 10:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Gender to taki nie tyle genetycznie modyfikowany seks, czyli GMS (analogia do GMO), ale politycznie modyfikowany seks, czyli PMS.
Jest to ideologia stworzona przeciwko człowiekowi, ku uciesze zboczeńców, uzasadniona frazesami o konieczności równości prawnej kobiet obojga płci i mężczyzn obojga płci.
I kto tu wariat? Zastanówmy się, bo to ważne pytanie.


Co to do cholery jest gender i co o tym sądzić?

Nie ukrywajmy: wiadomo, że to musiało prędzej czy później nastąpić. Dziś na blogu będzie o gender.

Specjalnie zostawiłem sobie ten temat na chwilę, w której akurat o tym strasznym słowie nie będzie głośno w mediach. Żeby podejść do niego z nieco mniejszymi emocjami. Dlaczego? Bo cała ta afera jest z dupy. Nie sądziłem, że coś takiego w ogóle jest możliwe.

„Gender” to słowo, które stało się w naszym kraju synonimem… wszystkiego. Mało kto z dyskutujących na ten temat zdaje się faktycznie wiedzieć co to znaczy, więc wrzuca do niego wszystko czego nie lubi. Od feministek po homoseksualistów. Problem w tym, że faktyczna znajomość tego terminu sprawia, że wiele dyskusji automatycznie okazuje się być bez sensu.

Spotkałem jakiś czas temu starą znajomą, mocno wierzącą. Gadaliśmy o tym o owym aż nagle temat zszedł na gender.

Gender jawi się jako jakieś nieokreślone, niemoralne zagrożenie ze strony nieznanej grupy ludzi.
– Paweł, a co myślisz o tym gender?
– Nic nie myślę. Co mam myśleć?
– No nie boisz się?
– Czego?
– Tego, że oni nam wszystkim narzucą swoją ideologię!
– Kto?
– No, ludzie, dla których wszystko to jest moralne!

Wydaje mi się, że to całkiem nieźle pokazuje poziom świadomości społeczeństwa na temat tematu. Jawi się on jako jakieś nieokreślone, niemoralne zagrożenie ze strony nieznanej grupy ludzi. A prawda jest znacznie mniej emocjonująca.

Co to w sumie jest gender?
Zacznijmy od podstaw. Czym w ogóle ten stwór jest? Postaram się Wam to wyjaśnić w możliwie prosty sposób.

Istnieje coś takiego jak płeć. Jesteście w tym wieku, że powinniście o tym wiedzieć. Wiąże się ona z różnymi cechami biologicznymi o których też powinniście wiedzieć. Ale na całą tożsamość płciową składa się nieco więcej elementów. Jednym z nich jest gender, czyli płeć społeczno-kulturowa.

Inaczej mówiąc: to zbiór wszystkich cech, które wiążemy z kobietami lub mężczyznami, a które wynikają nie z biologii tylko z wychowania w danej kulturze. Małym chłopcom kupuje się niebieskie pidżamki a dziewczynkom różowe, kobiety w Afganistanie noszą burki a mężczyźni nie… i tak dalej i tak dalej. To wygląda oczywiście inaczej w różnych częściach świata.

Pewnie robiliście ten modny od lat w internecie test na płeć mózgu. I co, stało się coś?
No i tyle. Koniec. To ten straszny gender.

W tym momencie pojawia się mój pierwszy problem, to znaczy: ludzie, którzy „nie zgadzają się z gender”. No bo co to w zasadzie znaczy? Cechy płci narzucane przez kulturę i społeczeństwo po prostu istnieją, co najwyżej od niedawna zaczęło się je u nas nazywać anglojęzycznym określeniem. Zresztą zapewne wielu z Was robiło sobie modny od lat w internecie „test na płeć mózgu”. No i co, jakaś krzywda Wam się stała?

Mam wrażenie, że zdanie „nie zgadzam się z gender” ma semantycznie mniej więcej tyle sensu co „nie zgadzam się z orientacją seksualną”. To znaczy: trudno tu z czymkolwiek dyskutować bo to nic nie znaczy.

Jeszcze bardziej z dupy jest sprzeciwianie się „ideologii gender”. Bo nie ma czegoś takiego. To znaczy: nie ma jednej. Jest wiele ideologii mających zupełnie inne podejście do społecznej roli płci. Tradycyjna ideologia gender uznaje, że kobiety powinny zajmować się domem a mężczyźni pracować na jego utrzymanie. Liberalna: że powinni mieć równe prawa. No to jak ktoś walczy z „ideologią gender” to w sumie co do cholery ma na myśli?

Gender mainstreaming
Zabawię się jednak w adwokata diabła i trochę pomogę „przeciwnikom gender”. Może po prostu mówiąc „ideologia gender” mają na myśli coś, co nazywa się gender mainstraming? Bo to już jest coś, co wiąże się z pewnymi działaniami, a nie jest wyłącznie określeniem jednego z elementów tożsamości płciowej.

Pójdę na łatwiznę i zacytuję Wam tutaj Wikipedię.

Zgodnie z definicją Rady Europy gender mainstreaming polega na (re)organizacji, poprawie, rozwoju i ewaluacji procesów decyzyjnych po to, aby umożliwić osobom obojga płci biorącym udział w życiu politycznym równoważne spojrzenie na kobiety i mężczyzn we wszystkich dziedzinach i na wszystkich płaszczyznach.

Gender mainstreaming to promowanie tego, żeby politycy ustanawiając prawo upewniali się, że będzie ono równo traktować kobiety i mężczyzn. Straszne.
Czyli, upraszczając: gender mainstreaming to promowanie tego, żeby politycy ustanawiając prawo upewniali się, że będzie ono równo traktować kobiety i mężczyzn. No cholera, to jest nawet mniej kontrowersyjne niż feminizm i Teletubisie! No serio, czy ktoś się z tym nie zgadza? Czy ktoś uważa, że prawo powinno traktować ludzi w nierówny sposób zależnie od płci? Mam nadzieję, że wśród moich czytelników nie.

Teraz ciekawostka: Komisja Europejska wyprodukowała podręcznik dotyczący „włączania równości płci w główny nurt polityki”. W roku 2008. To jest sześć lat temu! Jak widać świat jeszcze nie upadł.

Podsumowując…
…w sumie to nie wiem co powiedzieć. To znaczy: temat gender jest wzięty z tak głębokiej dupy, że stał się dla mnie symbolem tego w jaki sposób politycy marnują swój czas zajmując się bzdurami. Jeśli po przeczytaniu tego tekstu poszukacie sobie ich wypowiedzi na opisany temat to dojdziecie do wniosku, że to co mówią nie ma żadnego sensu. Nie dlatego, że mają głupie poglądy (a przynajmniej: nie tylko dlatego), ale dlatego, że używają słów których nie rozumieją.

Przed opublikowaniem wpisu zapytałem Was na moim fanpage jakim zdjęciem powinienem go zilustrować. Absolutnie każdy z komentarzy był jakimś kretyńskim żarcikiem w stylu „Hy hy hy, napisałeś gender!”. Mniej więcej do tego doprowadziła cała „dyskusja” na ten temat. Nawet w miarę rozsądne grono ludzi (za takie uważam moich czytelników) zaczyna się przy nim zachowywać jak banda buraków.

Liczę, że stać Was na więcej. To znaczy: na używanie mózgu.

http://www.opydo.pl/2014/08/co-to-jest-gender/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 28 sie 2016, 11:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
GENDER
CYWILIZACJA ŚMIERCI
HISTORIA IDEOLOGII GENDER, JEJ TWÓRCY, PODSTAWOWE ZAŁOŻENIA IDEOLOGII GENDER ORAZ PRÓBY JEJ WDRAŻANIA W POLSCE


http://www.oswiadczenierodzica.pl/O_GEN ... Polsce.pdf


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Prawda o gender
PostNapisane: 29 cze 2017, 06:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Gender i rozpad współczesnych społeczeństw

Gender jest najprawdopodobniej najgorszą ideologią, którą mógł zaserwować ludzkości duch tego świata – stwierdza ks. prof. Tadeusz Guz.

Kolejnym punktem na trasie wędrówki ks. prof. Tadeusza Guza z wykładami było Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. Kapłan odwiedził to miejsce w środę, 24 maja 2017 r. Tematem prelekcji, którą wygłosił dla misjonarzy, był zgubny wpływ ideologii gender na współczesne pokolenia.

– Umysły, które są formowane w nurcie ideologii rewolucji francuskiej, są całkowicie odcinane od Boga. Dzisiejsza Francja jest tego najlepszym przykładem. Jest to jedno z najbardziej zsekularyzowanych państw świata. […] Co to znaczy? Że w tej kulturze nie ma jakiegokolwiek miejsca dla Boga. Co więcej, kto się opowie za Bogiem, to w świetle ich kultury jest najbardziej godną pożałowania bytowością – akcentuje ks. prof. Tadeusz Guz.

Cały wykład znajdziesz TUTAJ: https://www.youtube.com/watch?v=gfEA0t2tUyw

http://www.naszdziennik.pl/mysl/184501, ... enstw.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 93 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /