Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 165 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Papież Franciszek
PostNapisane: 22 mar 2013, 07:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Szukacie Chrystusa ukrzyżowanego

Homilia ks. kard. Jorge Mario Bergoglio wygłoszona podczas Wigilii Paschalnej 7 kwietnia 2012 r.

O świcie wyszły ze swego domu, zmierzając w stronę grobu. Wcześniej nakupiły wonności, aby namaścić ciało Jezusa. Zajmując się przygotowaniami, noc spędziły właściwie na czuwaniu, czekając, aż rozjaśni się na tyle, by mogły wyruszyć, gdy tylko wzejdzie słońce.

My też tej nocy czuwamy, ale nie po to, by namaścić ciało Pana, tylko wspominając Boże cuda w dziejach ludzkości. Przede wszystkim przypominamy sobie, że tamtej nocy wielkiego cudu On czuwał: „Tej nocy czuwał Pan nad wyjściem synów Izraela z ziemi egipskiej” (Wj 12, 42). Wigilia ta jest odpowiedzią na nakaz wyrażenia wdzięczności: „Dlatego noc ta winna być czuwaniem na cześć Pana dla wszystkich Izraelitów po wszystkie pokolenia” (ibid.).

Ucieczka od grobu

Możliwe, że nasze dzieci, nasi przyjaciele spytają podobnie do Izraelitów, dlaczego obchodzimy tę wigilię. Odpowiedź powinna płynąć z najgłębszych zakamarków naszej pamięci narodu wybranego przez Pana: „Pan ręką mocną wywiódł nas z Egiptu, z domu niewoli” (Wj 13, 14). Tak było: „Właśnie tej nocy Pan wyzwolił z Egiptu naszych ojców, synów Izraela i sprawił, że przeszli oni przez środek Morza Czerwonego po suchej ziemi” (Wj 14, 22). „A Pan szedł przed nimi podczas dnia, jako słup obłoku, by ich prowadzić drogą, podczas nocy zaś jako słup ognia, aby im świecić, żeby mogli iść we dnie i w nocy” (Wj 13, 21).

Noc, podczas której my, grzesznicy, jesteśmy obdarowani łaską. „Noc, kiedy Chrystus zerwał więzy śmierci i wyszedł zwycięsko z przepaści”. To właśnie jest noc umocnienia wolności. Dlatego też „noc ta jest jasna jak dzień”.

Dzięki światłu płynącemu od Tego, którego w tę wigilię czcimy, życie nasze będzie podążało naprzód, a to, co przydarzyło się naszym ojcom na pustyni, przydarzy się również nam. Bardzo często trudności lub to, co nas rozprasza w czasie drogi, bóle i smutki, mogą przysłonić radość, a nawet pewność otrzymanej wolności, i może dojść do tego, że będziemy z rozrzewnieniem wspominać „piękne rzeczy”, którymi się cieszyliśmy w czasie niewoli, „czosnkiem i cebulą” w Egipcie (Wj 11, 4-6); łącznie z tym, że możemy stać się niecierpliwi i będziemy natychmiast żądali bożków (Wj 32, 1-6).

W tamtych momentach wydawało się, że słońce zaszło i zapadła noc, a otrzymana wolność uległa zaćmieniu. Dla Marii Magdaleny, Marii z Santiago i Salomei wraz z nowym dniem zapadła inna noc, noc strachu, „one wyszły i uciekły od grobu” (Mk 16, 8).

Pan czuwa

Wyszły i uciekły, nikomu nic nie mówiąc. Strach sprawił, że zapomniały o tym, co przed chwilą usłyszały: „Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu”.

Strach sprawił, że zaniemówiły i nie mogły rozpowiadać nowiny. Strach sparaliżował ich serca i zamknęły się jak ślimak w swej muszli w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa, zamiast otworzyć się na nadzieję, tę, która im mówiła: idźcie do Galilei, tam Go zobaczycie.

To samo przydarza się nam: tak samo jak one boimy się nadziei i wolimy zamykać się we własnych ograniczeniach, chciwości i grzechu, wątpliwości i zaprzeczeń, którym, na dobre czy na złe, pozwalamy, aby nami kierowały. Kobiety przybyły, żałobnie zawodząc, przybyły, aby namaścić ciało… i tak już pozostały. Tak jak uczniowie z Emaus zamknęli się w rozczarowaniu (Łk 24, 13-24). W głębi bali się radości (Łk 24, 41).

Historia się powtarza. W naszych nocach, nocach strachu, nocach kuszenia i próby, nocach, podczas których chce powrócić pokonana niewola, Pan w dalszym ciągu czuwa, tak jak to czynił tamtej nocy w Egipcie.

Posługując się słodkimi i ojcowskimi słowami, mówi do nas: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się” (Łk 24, 39), lub czasami z większą energią: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?” (Łk 24, 25-26). Pan Zmartwychwstały zawsze jest przy nas.

Głosić Chrystusa innym

Za każdym razem, kiedy Bóg objawiał się Izraelicie, starał się rozproszyć jego obawy: „Nie obawiaj się”, mówił. Tak samo czyni Jezus: „nie obawiaj się”, „nie bój się”. Tymi słowami zwraca się anioł do tych trzech kobiet, które ze strachu zdecydowały się na czuwanie.

Tej nocy wigilijnej powiedzmy jedni do drugich: nie bój się, nie obawiajmy się. Nie unikajmy pewności, która jest nam dana, nie odrzucajmy nadziei. Nie wierzmy w bezpieczeństwo grobu, gdyż w tym przypadku nie chodzi o pusty grób, tylko o grób pełen natrętnych śmieci naszych grzechów i naszego egoizmu. Otwórzmy się na dar nadziei. Nie bójmy się cieszyć ze zmartwychwstania Chrystusa.

Tej samej nocy Ona, Matka, również czuwała. W głębi czuła bliskość tamtego życia, które poczęła w Nazaretcie, a wiara wzmacniała Jej przeczucie. Prosimy Ją, pierwszą uczennicę, by nauczyła nas, jak przeżyć wigilię, by nam towarzyszyła w cierpliwości, aby umocniła naszą nadzieję. Prosimy Ją także, aby doprowadziła nas do spotkania ze swym Zmartwychwstałym Synem. Prosimy Ją o to, aby uwolniła nas od strachu, tak abyśmy mogli usłyszeć wieści od anioła i również wyjść i uciec… ale nie ze strachu, tylko aby głosić nowinę innym, w tym Buenos Aires, które tak bardzo tego potrzebuje.

Tłumaczenie Piotr Jaroszyński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... anego.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 23 mar 2013, 07:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Wybrał miłość do Boga

Z Marią Eleną Bergoglio, siostrą Ojca Świętego Franciszka, rozmawia Agnieszka Gracz

Od chwili wyboru Pani brata ks. kard. Jorge Mario Bergoglio na Następcę św. Piotra Pani życie także bardzo się zmieniło…
– Tak, zmieniło się ogromnie. Właściwie od chwili ogłoszenia, że arcybiskup Buenos Aires został Papieżem Franciszkiem, zaczęło się wielkie zainteresowanie mediów moją osobą. Cały czas z wielu stron świata przyjeżdżają dziennikarze, aby się spotkać i porozmawiać. Ciągle dzwoni telefon. Jedynie w nocy jest trochę spokojniej, ale już od rana znów dzwoni i nie przestaje do późnego wieczoru. Ale muszę powiedzieć, że choć po tylu dniach staje się to już bardzo męczące, to cieszę się, że mogę zawsze powiedzieć kilka słów o moim bracie, Papieżu. To Pan Bóg daje mi siłę.

Kiedy Pani dowiedziała się, że brat został wybrany na Papieża?
– Gdy jestem w domu, często mam włączony telewizor. Wówczas, w to popołudnie 13 marca br., wykonując codzienne prace domowe, śledziłam wiadomości z Watykanu. Jak wiemy, po godz. 15.00 [19.00 czasu europejskiego] podano informację, że pojawił się biały dym nad Kaplicą Sykstyńską i wybrano Papieża. Zbliżyłam się do telewizora, ale wtedy nawet przez myśl mi nie przeszło, że Jorge, mój brat, mógł zostać wybrany. Oczekując na pojawienie się Ojca Świętego, rozmawiałam z moim najstarszym synem. Oczywiście miałam swoje oczekiwania. Mając na uwadze nasz kontynent, miałam na myśli raczej wybór kardynała z Brazylii.

Jaka była Pani reakcja, gdy okazało się, że Papieżem został ks. kard. Jorge Mario Bergoglio?
– Kiedy na balkonie bazyliki watykańskiej pojawił się jeden z kardynałów i ogłaszał imię nowego Papieża, jedyne, co usłyszałam, to „Jorge Mario”, dalej ze wzruszenia już nic nie mogłam usłyszeć, ani nazwiska, ani też imienia, jakie wybrał. Rozpłakałam się i nie wiem, jak długo to trwało. Radość przeplatała się z refleksją. W pierwszej chwili nawet pomyślałam: „Biedny on, że to go spotkało, Kościół w całym świecie będzie na jego głowie”. Ale wierzę, że Pan Bóg da mu siłę. Jednak muszę jeszcze raz przyznać, że nawet nie sądziłam, iż mój brat mógłby zostać wybrany na Ojca Świętego.

Poznajemy Papieża Franciszka jako człowieka modlitwy, bardzo wrażliwego, wspaniałego kapłana i arcybiskupa. Jaką rolę w kształtowaniu tych cech w Państwa dzieciństwie odegrali rodzice?
– Przede wszystkim nasi rodzice przekazali nam solidną wiarę, zawsze byli bardzo blisko Kościoła. Każde z nich swoim przykładem życia, zaangażowaniem w nasze wychowanie wskazywało, jak jesteśmy dla nich ważni. Moi bracia angażowali się w posługę we wspólnocie parafialnej, tak jak rodzice w życie parafii. Patrząc z perspektywy czasu, widzę, że najistotniejsze znaczenie miał dla nas przykład kochających się rodziców.

Jakim dzieckiem i nastolatkiem był Pani brat?
– Między nami jest dość znaczna różnica wieku, 11 lat. Nie wiem więc z własnego doświadczenia, jakim dzieckiem był Jorge, tylko trochę z opowiadań rodzinnych. Ale pamiętam go jako młodzieńca. Był normalnym chłopakiem, miał swoją grupę przyjaciół, gdy chodził do szkoły. Cechowało go duże poczucie humoru i zawsze był radosny. Bardzo lubił piłkę nożną i to pozostało do dziś. Jako dobry Argentyńczyk jest też kibicem sportowym. Jego ulubiony klub to San Lorenzo z Buenos Aires.

Jak zrodziło się powołanie kapłańskie Ojca Świętego Franciszka? Kiedy podjął decyzję o wstąpieniu do Towarzystwa Jezusowego?
– Z racji młodego wieku była to dla mnie jedynie informacja. Wiedziałam, że to oczywiście jego suwerenna decyzja. Byłam dużo młodsza, dlatego oznaczało to dla mnie w praktyce, że nie będzie go z nami w domu. Pozostała część rodziny przyjęła tę decyzję dobrze. Jorge wstąpił do jezuitów po zakończeniu szkoły i uzyskaniu tytułu technika chemika. Ponieważ nauka w tej szkole była związana z przemysłem, trwała rok dłużej. Do zakonu wstąpił, gdy miał 22 lata. Jorge opowiada o tym doświadczeniu drogi do kapłaństwa w jednej ze swoich książek.

Chciałam podkreślić, że mój brat był otwartym młodzieńcem, miał kolegów, przyjaciół. Zakochał się w jednej z dziewczyn i była to odwzajemniona miłość. Ale widocznie plany Pana Boga były inne. 21 września, kiedy w naszym kraju wszyscy świętowali nadejście wiosny, mieli spotkać się na pikniku. Jorge najpierw poszedł do kościoła w parafii, aby się pomodlić. Tam usłyszał głos powołania do kapłaństwa. Tego dnia – jeśli się nie mylę – rozmawiał również ze swoją koleżanką, ale na piknik już nie poszedł. Dokonał wyboru. Wybierał między miłością do Boga a miłością do kobiety. I wybrał miłość do Boga.

A czy Ojciec Święty miał jakiegoś patrona, którego otaczał szczególnym kultem?
– Jorge jest wielkim czcicielem św. Józefa. Pod wezwaniem Opiekuna Świętej Rodziny była parafia, do której należeliśmy, w dzielnicy Flores. To była też pierwsza parafia Jorge. Być może stąd zrodził się ten kult obecnego Papieża do św. Józefa.



Widzimy też, że Ojciec Święty jest gorliwym czcicielem Matki Bożej…
– To prawda. Każdego roku odwiedzał sanktuarium Matki Bożej w Luján, to nasze narodowe sanktuarium. Jednak sądzę, że wizerunek Matki Bożej, który najgłębiej pozostał w jego sercu i który wywarł wpływ na jego posługę i maryjną pobożność, to obraz Santa María Desatadora de Nudos (Matki Bożej Rozwiązującej Węzły). Ta ikona doskonale odzwierciedla miłość Maryi do każdego z nas; Maryi, która daje nadzieję i rozwiązuje wszelkie problemy człowieka, zarówno te duchowe, jak i materialne.



Jaką osobą i jakim kapłanem jest Pani brat?
– Poza głęboką wiarą, miłością i delikatnością, jaka go charakteryzuje, jest również osobą bardzo konkretną, konsekwentną w tym, co robi. Nasze korzenie są we Włoszech, w Piemoncie, stamtąd pochodził nasz ojciec. Mimo że tam nie wróciliśmy, mój brat zawsze pamiętał o ziemi naszych ojców. To było zawsze ważne w kształtowaniu naszej tożsamości. Kiedy tylko mógł, spotykał się z naszymi krewnymi w Piemoncie.

My również jako rodzina zawsze byliśmy bardzo blisko siebie, nawet wówczas, kiedy nie mogliśmy się widzieć. Mój brat zawsze mógł na nas liczyć, tak jak my na niego. Niestety, rzadko mogliśmy się spotykać, ale często rozmawialiśmy przez telefon. Uroczystości i święta to czas posługi kapłanów i biskupów. Często chodziliśmy na Msze Święte, które celebrował, i po nich czasem była okazja do osobistego kontaktu.

W czasie swojej posługi w Buenos Aires ks. kard. Bergoglio zajmował się przede wszystkim ubogimi. Skąd ten impuls troski o tych pozostawionych na marginesie społecznym?
– Sądzę, że ta miłość do najsłabszych i wrażliwość na drugiego człowieka, który cierpi, ma swój początek w naszym rodzinnym domu, a później w pracy duszpasterskiej, gdzie dzielił z innymi ich trudne doświadczenia. Opuszczeni i potrzebujący są zawsze pośród nas, ale my często nie chcemy ich po prostu widzieć. On natomiast nie tylko ich dostrzegał, odnajdywał, ale potrafił dzielić z nimi ich troski i cierpienie.

Ojciec Święty w każdym z nich widzi cierpiącego Chrystusa…
– Kontakt z każdym człowiekiem, szczególnie tym cierpiącym, jest dla niego bardzo ważny, istotne znaczenie ma obecność Kościoła wśród ubogich. Niestety dziś żyjemy w szczególnym świecie, gdzie nie jest łatwo zaszczepić wartości takie jak miłosierdzie i troszczyć się o tych wypchniętych na margines społeczeństwa. Ale mimo to mój brat nigdy się nie poddał. Trwał i pomagał opuszczonym, chorym, biednym. Daje nam wiele przykładów do naśladowania. Jestem pewna, że jako Papież nadal będzie tak postępował. Ale to już od nas zależy, czy przyjmiemy te przykłady i odpowiemy na nie pozytywnie, czy w cierpiących dostrzeżemy Chrystusa. My także musimy się zmienić.

Jak przyjęła Pani wybór imienia Franciszek przez swojego brata?
– To jest bardzo wymowne. Wskazuje na to wszystko, co czynił w czasie swojej posługi duszpasterskiej i arcybiskupiej, podczas całego swojego życia. Wszyscy potrzebujemy przemiany. Widzę, że nowy Papież jeszcze szerzej otwiera drzwi Kościoła na ubogich. Ale to my wszyscy potrzebujemy przemiany, wrażliwości, zaangażowania na rzecz innych. Bo inaczej wszelkie apele i gesty mogą pozostać bezowocne.

Czego możemy życzyć Ojcu Świętemu?
– By doświadczył, że my, zwykli ludzie, chcemy i dokonujemy naszej wewnętrznej przemiany. Byśmy – tak jak mówi – wszyscy wzięli krzyż i nieśli go wspólnie. Byśmy pamiętali o modlitwie, bo bez niej jesteśmy bezsilni.

Dziękuję za rozmowę.
Agnieszka Gracz

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... -boga.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 02 kwi 2013, 06:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Nie bądź bierny

Boża miłość jest silniejsza niż zło, a nawet śmierć. Może ona przemienić wszystkie przestrzenie naszego życia osobistego, rodzinnego i społecznego, naucza Ojciec Święty Franciszek.

To były pierwsze Święta Wielkanocne z Ojcem Świętym Franciszkiem. Nic więc dziwnego, że miliony wiernych z całego świata z wielką uwagą oczekiwały na to, co będzie mówił nowy Następca św. Piotra, na co zwróci szczególną uwagę.

Papież w swoim nauczaniu bardzo mocno podkreślał, że zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią i grzechem musi potwierdzać się w naszych konkretnych czynach.

– Moc Zmartwychwstania to przejście z niewoli zła do wolności dobra, musi dokonywać się zawsze, w konkretnych przestrzeniach naszego istnienia, w naszym codziennym życiu – mówił w Niedzielę Zmartwychwstania w orędziu wielkanocnym.

A wczoraj, w Poniedziałek Wielkanocny, Ojciec Święty dodał, że zarówno chrzest, który czyni nas dziećmi Bożymi, jak i Eucharystia jednocząca nas z Chrystusem „winny stać się życiem, tzn. przeobrazić się w postawy, gesty, wybory”. Ojciec Święty wskazywał, że łaska zawarta w sakramentach paschalnych jest ogromnym potencjałem odnowy życia osobistego, życia rodzin i relacji społecznych.

– Przesłanie Papieża Franciszka wynika bardzo głęboko z przesłania biblijnego, z Listu św. Jakuba, który stwierdza, że „wiara bez uczynków martwa jest” – zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. prof. Paweł Bortkiewicz, etyk.

Zwraca uwagę, że Ojciec Święty apeluje do wrażliwości naszych sumień, abyśmy nie zadowalali się biernością, nie zamykali się w sobie, ale by zwycięstwo Chrystusa potwierdziło się w życiu każdego z nas.

– Jeżeli spojrzymy choćby na polską rzeczywistość, dotkniętą bezrobociem, przymusową emigracją, na te zagrożone rozpadem rodziny, pary żyjące bez ślubu, to możemy z pewnością powiedzieć, że wśród nas jest wielu ludzi ubogich i materialnie, i duchowo. I oni szczególnie wymagają naszego zaangażowania i świadectwa ewangelicznego. To olbrzymie pole ewangelizacji – wskazuje ks. prof. Bortkiewicz.

Ojciec Święty Franciszek wzywał w czasie świąt, aby każdy z nas stał się narzędziem Miłosierdzia Bożego, aby pozwolił Jezusowi wejść w swoje życie jak przyjacielowi.

– Jeśli dotąd byłeś od Niego daleko, zrób mały krok – przyjmie cię z otwartymi ramionami. Jeśli jesteś obojętny – zaryzykuj: nie rozczarujesz się. Jeśli zdaje ci się, że trudno za Nim iść, nie lękaj się, powierz się Jemu, bądź pewien, że On jest blisko ciebie, jest z tobą i obdarzy cię pokojem, którego szukasz, i siłą, by żyć tak, jak On chce – mówił Franciszek w czasie Liturgii Wigilii Paschalnej.

Niezwykle wymowny był też wielkanocny apel Ojca Świętego o pokój. Wymieniając liczne miejsca konfliktów i napięć, Papież dokonał swoistej diagnozy problemów, jakich doświadcza dziś świat. Należą do nich: podziały spowodowane chciwością tych, którzy poszukują łatwych zysków, egoizm zagrażający życiu ludzkiemu i rodzinie, handel ludźmi, przemoc związana z narkotykami i nieuczciwą eksploatacją zasobów naturalnych.

– Prośmy więc zmartwychwstałego Jezusa, który przemienia śmierć w życie, aby przemienił nienawiść w miłość, zemstę w przebaczenia, wojnę w pokój – wzywał Ojciec Święty.

Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... ierny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 14 kwi 2013, 13:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Wojciech Wencel

Klucz do Europy

Franciszek będzie papieżem apostolskim, a nie biurokratą, na którego czekali medialni prorocy.

Felieton z cyklu "Listy z podziemia", "Gazeta Polska" 20 marca 2013

Zmuszony przez tzw. życie, od południa łażę po sklepach z meblami i wyposażeniem wnętrz. Jest w czym wybierać. Tysiące rozmiarów, kształtów i kolorów, a wszystko funkcjonalne i prosto z Londynu. Jedyne, co się nie zmienia, to tłuste, łyse figurki w dziale z dekoracjami. To chyba Budda. Raz jest uśmiechnięty, innym razem skupiony. Przypomina trochę rzecznika komunistycznego rządu, co to „sam się wyżywi”. Liczne mutacje Buddy zachowują się jak stwory z filmu „Gremliny rozrabiają”. Gapią się na mnie z półek, kryją się w bambusowych koszach albo wyłażą spod lady.

Zastanawiam się, dlaczego nikogo to nie dziwi. Przecież postać quasi-religijna jaskrawo kontrastuje z obowiązującym w sklepach minimalizmem. Przed Wielkanocą próżno szukać tu odwołań do chrześcijaństwa. Są tylko poprawne politycznie stada zajączków i kurczaczków. A pomiędzy nimi spokojnie siedzi sobie władca obcego świata. Po co Polakom ten Budda? Chcą się do niego modlić czy jak? Istnieją wprawdzie w Europie sławni buddyści, ale to raczej wśród aktorów, którzy swego nie znają. Kościół katolicki kojarzy im się z zacofaniem, a nie z głęboką mistyką. Co innego Tybet. Tam jest źródło mocy i tajemnica wszechświata.

W przypadku sklepowych figurek chodzi chyba jednak o niezobowiązujący gadżet, symbol egzotyki. Jedynie takim reakcjonistom jak ja wydaje się, że jeśli człowiek stawia sobie w mieszkaniu przedmiot nawiązujący do jakiejś tradycji duchowej, to daje wyraz swojej wiary. Dziś niemal nikt już niczego nie praktykuje. Praktykowanie jest passé. Liczy się moda, czyli kopiowanie europejskich wzorców, bez pytania o ich głębszy sens.

Po powrocie do domu dowiaduję się, że w Watykanie ukazał się biały dym. Pierwszy raz od wielu tygodni włączam telewizor. Reżimowi dziennikarze mówią, że nowy papież będzie musiał poradzić sobie z problemem pedofilii w Kościele oraz złagodzić stosunek do homoseksualizmu. Jakiś zaproszony do studia tzw. autorytet przekonuje, że prawa kobiet nie wymagają, by przedstawicielka płci pięknej już jutro została papieżycą. Na początek może stanąć na czele Kongregacji Nauki Wiary. Nie sądziłem, że tak bardzo odzwyczaiłem się od logiki mediów.

Wreszcie jest! Pojawia się w oknie i prosi o modlitwę. Skromny, naznaczony przez Ducha Świętego. Od razu widać, że będzie papieżem apostolskim, a nie biurokratą, na którego czekali medialni prorocy. Reżimowi dziennikarze są oburzeni. Tego nazwiska nie było w rankingach przed konklawe! Ktoś narzeka, że to policzek dla Europy. Ja myślę, że szansą dla Europy jest właśnie pielgrzym z kontynentu, gdzie nie została zerwana ciągłość między symbolem a wyznaniem, deklaracją a praktyką. Wbrew pozorom to nie egzotyczny Argentyńczyk. To pasterz zdolny zjednoczyć cały świat hiszpańskojęzyczny i tym kluczem otworzyć Europę dla Chrystusa. Cokolwiek czeka nas w najbliższych latach, Franciszku, prowadź!

http://wojciechwencel.blogspot.com/2013 ... uropy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 19 kwi 2013, 12:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.nacjonalista.pl/2013/04/07/p ... egocjacje/

Papież Franciszek: W kwestiach wiary nie ma miejsca na negocjacje
Ostatnia aktualizacja: 7 kwietnia 2013 | 32 Komentarzy | 676 Odsłon

W kwestiach wiary nie ma miejsca na negocjacje, kompromisy czy przemilczenia – mówił Papież Franciszek na porannej Mszy w sobotę 6 kwietnia. Przypomniał, że chrześcijanie zawsze stali przed pokusą, by nieco zredukować własną wiarę, być jak inni, nie być aż tak bardzo radykalni. „Jednakże, kiedy zaczynamy «przycinać» naszą wiarę, negocjować, przeżywać ją tanim kosztem, wchodzimy na drogę apostazji, niewierności względem Pana Boga” – podkreślił Papież. Zaznaczył on, że wzorem odwagi w wyznawaniu wiary jest Piotr oraz inni męczennicy. Aby ich spotkać, nie musimy schodzić do rzymskich katakumb. Również dziś chrześcijanie są prześladowani za wiarę. W niektórych krajach nie mogą nawet nosić krzyżyka – powiedział Ojciec Święty.
Poranną Eucharystię Franciszek odprawił w Domu św. Marty, swej aktualnej rezydencji. Towarzyszyła mu argentyńska rodzina i zakonnice z dwóch zgromadzeń.

Na podstawie: Radio Watykańskie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 24 kwi 2013, 18:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wobroniewiaryitradycji.wordpress ... -ludziach/

Ojciec Święty Franciszek: Oszczerstwo niszczy dzieło Boże w ludziach. Rodzi się bowiem z nienawiści, która z kolei jest dziełem szatana
Posted on 15 Kwiecień 2013 by wobroniewiary

Oszczerstwo niszczy dzieło Boże w ludziach – takie stwierdzenie znalazło się w dzisiejszej papieskiej homilii podczas porannej Eucharystii w kaplicy Domu św. Marty.
Franciszek: Dziś jest więcej męczenników niż w pierwszych wiekach

Obrazek
Pod Twoją obronę uciekamy się…


Franciszek nawiązał w ten sposób do sceny fałszywego oskarżenia Szczepana przed Sanhedrynem, którą zawiera liturgiczne pierwsze czytanie. W Mszy wzięli udział m.in. watykańscy telefoniści i obsługa internetu.
Zdaniem Ojca Świętego, oszczerstwo jest czymś gorszym od grzechu. Rodzi się bowiem z nienawiści, która z kolei jest dziełem szatana. A to można poznać po kłamstwie, którym się szatan posługuje dla swoich celów.
Po drugiej stronie sceny z Dziejów Apostolskich stoi z kolei Szczepan. Papież zwrócił uwagę, że ów dzielny świadek Chrystusa nie próbuje się bronić w podobny sposób, jak jest oskarżany. Jest natomiast posłuszny prawu Bożemu i Chrystusowej prawdzie. Tak działo się i później w dziejach Kościoła, gdy liczni męczennicy dawali świadectwo Ewangelii.
„Jednak czasy męczenników nie przeminęły – stwierdził Franciszek. – I tak dziś możemy powiedzieć, że rzeczywiście Kościół ma więcej męczenników niż w pierwszych wiekach. W Kościele jest wielu ludzi, których obrzuca się oszczerstwami, których się prześladuje, których się morduje z nienawiści do Jezusa. Jednego zabito, bo uczył katechizmu, drugiego, bo nosił krzyżyk… Dzisiaj w tak wielu krajach się ich pomawia, prześladuje… A to są nasi bracia i siostry, którzy cierpią w tych czasach męczenników”.
Ojciec Święty przypomniał, że są to też czasy „tak wielu duchowych zawirowań”. Stąd, nawiązując do wschodniej ikony „Pokrowy”, wizerunku Matki Bożej okrywającej swym płaszczem Lud Boży, przypomniał o potrzebie modlitwy o jej wstawiennictwo: „Pod Twoją obronę uciekamy się, Matko i opiekunko Kościoła”.

****************
Poniedziałek 15 kwietnia – Ewangelia dla nas – kliknij
Dzieje Apostolskie 6,8-15. Szczepan pełen łaski i mocy działał cuda i znaki wielkie wśród ludu. Niektórzy zaś z synagogi, zwanej synagogą Libertynów i Cyrenejczyków, i Aleksandryjczyków, i tych, którzy pochodzili z Cylicji i z Azji, wystąpili do rozprawy ze Szczepanem. Nie mogli jednak sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał. Podstawili więc ludzi, którzy zeznali: «Słyszeliśmy, jak on mówił bluźnierstwa przeciwko Mojżeszowi i Bogu». W ten sposób podburzyli lud, starszych i uczonych w Piśmie. Przybiegli, porwali go i zaprowadzili przed Sanhedryn. Tam postawili fałszywych świadków, którzy zeznali: «Ten człowiek nie przestaje mówić przeciwko temu świętemu miejscu i przeciwko Prawu. Bo słyszeliśmy, jak mówił, że Jezus Nazarejczyk zburzy to miejsce i pozmienia zwyczaje, które nam Mojżesz przekazał». A wszyscy, którzy zasiadali w Sanhedrynie, przyglądali się mu uważnie i zobaczyli twarz jego podobną do oblicza anioła.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 24 kwi 2013, 18:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wobroniewiaryitradycji.wordpress ... ksualnych/

Niemiecka KAI ostrzega przed satanistami: sekta sprzedaje dzieci członków do usług seksualnych, a do rytuałów usiłuje wykorzystać kościoły.
Posted on 15 Kwiecień 2013 by wobroniewiary

Brigitte Hahn, ekspertka w sprawach sekt z Münster ostrzega w wywiadzie dla niemieckiej Katolickiej Agencji Informacyjnej przed zagrożeniem ze strony satanistów. bW ich ceremoniach wykorzystuje się dzieci w aktach ekstremalnej przemocy m.in. seksualnej, przestrzega szefowa Komisji Przemocy Rytualnej przy diecezji Essen, Münster i Osnabrück.
Hahn przypomina wyniki ankiety przeprowadzonej w 2005 roku pośród 1000 psychoterapeutów ze szpitali w Münster oraz Zagłębia Ruhry. 120 z nich przyznało, że miało do czynienia z klientami, którzy brali udział w satanistycznych rytuałach. Jej zdaniem te dane to zaledwie poszlaka wskazująca na poważną skalę problemu.
- Sekta uważa siebie za wybraną rasę, elitę społeczną, która oddaje hołd szatanowi – mówi ekspertka. – Wszystkie rytuały odbywają się na jego cześć. W ich centrum zawsze stoi przemoc: im więcej cierpienia i przemocy, tym bardziej wyznawcy zbliżają się do szatana – podkreśliła. – Przede wszystkim odbywają się one w domach prywatnych, twierdzach i zamkach oraz lasach – ciągnie dalej – Niestety, sataniści usiłują też wykorzystywać kościoły do swoich rytuałów – ubolewała.
Dalej przypomina, że choć w takiej sekcie na pierwszym miejscu stoją ideologia i szatan, to sataniści nie poprzestają tylko na takiej działalności. – Sekta robi też interesy na nielegalnych machinacjach. Wykorzystuje dzieci swoich członków w ramach sprzedaży usług seksualnych, a także uczestniczy w handlu narkotykami i ludźmi – powiedziała Hahn. Zwróciła też uwagę na to, na podstawie jakich objawów można powziąć podejrzenie, że uczeń należy do sekty. – Wysoki odsetek nieobecności, przemęczenie, poczucie poplątania, zapominalstwo, białe plamy, seksualizowane zachowanie – wyliczała.
- Musimy zacząć przykładać większą wagę do tego tematu – wzywa Brigitte Hahn. – Satanistyczne sekty mają na celu zniszczenie naszego demokratyczno-chrześcijańskiego systemu wartości – alarmuje. – Potrzebujemy politycznej woli, by wyjść naprzeciw temu problemowi. Dla byłych członków sekt potrzebujemy fachowych terapeutów oraz lekarzy, a także przeszkolonych policjantów – powiedziała.
Zapytana o rolę Kościoła katolickiego w walce sektami, Brigitte Hahn odpowiedziała, że dysponuje on szeroką ofertą pomocy. – Duszpasterze, pracownicy społeczni, lekarze, psycholodzy i doradcy w różnoraki sposób wspierają byłych członków sekt – powiedziała. Przypomniała też o wyjątkowo agresywnym stosunku satanistów do Kościoła, który stoi w centrum ich uwagi. – Według nich nasze wartości takie jak miłość bliźniego, współcierpienie, godność człowieka i obrona praw człowieka, powinny zostać zniszczone – zwróciła uwagę. – Satanistyczne sekty kradną hostie, kielichy i inne przedmioty. Potem wykorzystują je dla swoich obrzydliwych czynów – stwierdziła.

Za: Fronda.pl
http://www.fronda.pl/a/ekspertka-ostrze ... 27505.html

Źródło na Kath.net – Sektenexpertin über Pädophilie und Gewalt in satanischen Sekten
http://kath.net/news/40674

**************************

Przypomnijmy:
Ta sama niemiecka KAI ostrzega przed rozbijającą Kościół od środka sektą “Marii z Irlandii” - kliknij
http://wobroniewiaryitradycji.wordpress ... dykta-xvi/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 26 kwi 2013, 20:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wobroniewiaryitradycji.wordpress ... po-trosze/

Papież: Wiara jest wiarą w Boga osobowego a nie w jakiegoś «boga rozproszonego», który miałby być wszędzie po trosze
Posted on 18 Kwiecień 2013 by wobroniewiary

Jak zwrócił uwagę Ojciec Święty, wielu uważa, że wierzy w Boga. Ale w jakiego Boga? „To «bóg rozpylony», «boski opar», który jest po trosze wszędzie, ale nie wiadomo, czym jest – mówił Papież. – A my wierzymy w Boga, który jest Ojcem, Synem i Duchem Świętym
Wiara to dar, który wyrasta ze spotkania z konkretną osobą Jezusa, a nie z jakimś nieokreślonym „boskim oparem”. Mówił o tym Papież Franciszek podczas porannej Mszy w kaplicy Domu św. Marty. Tym razem uczestnikami liturgii byli włoscy policjanci czuwający nad bezpieczeństwem wokół Watykanu.
Punktem wyjścia papieskiej homilii było dzisiejsze liturgiczne czytanie z Ewangelii św. Jana, w którym Jezus mówi: „Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne”. Jak zwrócił uwagę Ojciec Święty, wielu uważa, że wierzy w Boga. Ale w jakiego Boga? „To «bóg rozpylony», «boski opar», który jest po trosze wszędzie, ale nie wiadomo, czym jest – mówił Papież. – A my wierzymy w Boga, który jest Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Wierzymy w Osoby i gdy rozmawiamy z Bogiem, rozmawiamy z Osobami: z Ojcem, z Synem albo z Duchem Świętym. Taka jest wiara”.
A wiara, spotkanie z Bogiem, daje radość. Jako dowód Franciszek wskazał na bohatera pierwszego czytania, dworzanina etiopskiej królowej. Porównał go do współczesnego ministra gospodarki. Po spotkaniu z Filipem, który wyjaśnił mu w ewangelicznym kluczu proroctwo Izajasza, poprosił on o chrzest i, jak powiadają Dzieje Apostolskie, „jechał z radością swoją drogą”. A taki człowiek nie był przecież kimś zwyczajnym – zauważył Papież. Można sądzić, że zapewne lubił pieniądze, że był to rodzaj karierowicza. A jednak, gdy słyszy Dobrą Nowinę, odczuwa radość i każe się ochrzcić.
„Kto ma wiarę, ma życie wieczne, ma życie – kontynuował Ojciec Święty. – Ale wiara to dar, który daje Ojciec. I musimy dalej iść tą drogą. Jednak, kiedy nią idziemy, niesiemy ze sobą nasze sprawy, bo przecież wszyscy jesteśmy grzesznikami i zawsze jest z nami coś nie tak. Ale Pan nam przebacza, gdy Go o to prosimy, i idziemy dalej bez mitręgi. A wtedy na tej drodze zdarzy się nam to samo, co owemu ministrowi gospodarki”.

http://pl.radiovaticana.va/news/2013/04 ... ka_msza_u_św._marty:_spotkanie_z_osobowym_bogiem_daje_radość/pol-684197


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 28 kwi 2013, 15:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wobroniewiaryitradycji.wordpress ... ej-handel/

Papież Franciszek: “karierowicze w Kościele to złodzieje i zbóje” a nie może być mowy o religii przypominającej handel
Posted on 22 Kwiecień 2013 by wobroniewiary

Papież Franciszek ostro wypowiedział się w poniedziałek o karierowiczach w Kościele nazywając ich “złodziejami i zbójami”, którzy “okradają Jezusa z chwały” i myślą tylko o zyskach dla siebie.
- Także we wspólnotach chrześcijańskich są karierowicze. Udają, że wchodzą do niej, ale to złodzieje i zbóje okradający Jezusa z chwały – powiedział cytowany przez Ansę papież w homilii podczas porannej mszy, jaką codziennie odprawia w watykańskim Domu świętej Marty, gdzie mieszka. Dodał, że karierowicze “chcą tylko zysku dla samych siebie”.
Franciszek stwierdził, że nie może być mowy o religii przypominającej handel.
- To byłaby religia jak ze sklepu. Ja dam ci chwałę, a ty dasz ją mnie – podkreślił.
Wezwał wszystkich w Kościele, by postępowali zgodnie z błogosławieństwami, wskazanymi przez Jezusa w Kazaniu na Górze: “jesteś pokorny, ubogi, cichy, sprawiedliwy”.
- Kiedy przedstawiają ci inną propozycję, nie słuchaj jej – apelował papież.
Następnie zauważył: “Jest wiele ścieżek, być może bardziej korzystnych, ale nie są one prawdziwe”.
- Drogą jest tylko Jezus. Ktoś z was powie: “Ojcze jesteś fundamentalistą”. Nie, to po prostu powiedział Jezus: “Ja jestem bramą”- mówił papież Franciszek.

Za: deon.pl
http://www.deon.pl/religia/serwis-papie ... zboje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 29 kwi 2013, 15:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://info.wiara.pl/doc/1532401.Franci ... rganizacja

Franciszek: Kościół to dzieje miłości, a nie organizacja biurokratyczna
DODANE 2013-04-24 13:38

Kościół nie jest organizacją biurokratyczną, ale historią miłości - powiedział Ojciec Święty podczas porannej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty.

Obecni byli na niej między innymi pracownicy Instytutu Dzieł Religijnych (IOR) - tzw. "banku watykańskiego", zaś jednym z koncelebransów był kard. Javier Lozano Barragán, były przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia.
Papież nawiązał do dzisiejszych czytań liturgicznych, mówiących o dziejach pierwszej, rozwijającej się wspólnoty chrześcijańskiej. Wzrastała liczba jej członków. Ojciec Święty zauważył, że jest to samo w sobie dobre, choć może pobudzać do paktowania, aby przybywało jeszcze bardziej "uczestników tego przedsięwzięcia". Tymczasem droga, jakiej Jezus chciał dla swego Kościoła jest inna. Jest to droga trudności, krzyża, prześladowań. Ta droga każe się nam zastanowić: czym jest Kościół, który nie jest ludzkim dziełem? Bowiem to nie uczniowie tworzą Kościół - oni są jedynie posłanymi przez Jezusa, zaś Chrystus, został posłany przez Ojca. Widzimy więc, że Kościół zaczyna się w sercu Ojca, który umiłował. Rozpoczął owe tak długie dzieje miłości, które jeszcze nie zostały zakończone. "My, ludzie Kościoła, jesteśmy pośród historii miłości: każdy z nas jest ogniwem tego łańcucha miłości. A jeśli tego nie rozumiemy, nie rozumiemy nic z tego, czym jest Kościół" - podkreślił papież Franciszek.
Ojciec Święty zauważył, że istnieje pokusa, by rozwijać Kościół nie podążając drogą miłości. Pokazuje to historia chrześcijaństwa, próby głoszenia ewangelii siłą, wojny religijne. Ale nie są to dzieje miłości. My także, krytycznie patrząc na nasze błędy uczymy się dróg owej historii miłości. Rozwija się ona jak ziarnko gorczycy, jak zaczyn w cieście, bez rozgłosu. Kościół rośnie "od dołu, powoli" - zauważył papież. Dodał, że kiedy Kościół chce się pochwalić liczbą swoich członków, tworzy organizacje, urzędy i staje po trosze biurokratyczny, to traci swoją zasadniczą substancję i grozi jemu przekształcenie się w organizację pozarządową. "Kościół nie jest jakąś organizację pozarządową. Ale wśród nas są pracownicy Instytutu Dzieł Religijnych ... wybaczcie mi! Wszystko jest potrzebne, biura są potrzebne, tyle że do pewnego punktu: jako pomoc do tej historii miłości. Kiedy jednak na pierwszy plan wysuwa się organizacja, miłość schodzi na dalszy plan, a nieszczęsny Kościół staje się organizację pozarządową. Nie tędy droga!" - powiedział papież Franciszek.
Nawiązując do sławnego pytania Stalina, "ile czołgów ma papież?" Ojciec Święty zaznaczył, że Kościół nie wzrasta przy pomocy środków militarnych, lecz mocą Ducha Świętego, bo nie jest on organizacją. Jest Matką.
"Tak, Kościół jest Matką. Tutaj, na tej Mszy św. jest tak wiele matek. Co czujecie, jeśli ktoś mówi: « Czy jest pani organizatorką swojego domu? – Nie, ja jestem matką». Także Kościół jest Matką. A my jesteśmy pośrodku historii miłości, która rozwija się mocą Ducha Świętego, i wszyscy razem jesteśmy rodziną w Kościele, który jest naszą Matką" - powiedział papież Franciszek. Ojciec Święty zakończył swoją homilię prosząc Matkę Bożą, by obdarzyła swe dzieci radością duchową, by podążać w owych dziejach miłości.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 30 kwi 2013, 16:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.niedziela.pl/artykul/4726/Pa ... odlitwy-za

Papież Franciszek wzywa do modlitwy za Kościół

"Kościół zeświecczony staje się słaby" - stwierdził Ojciec Święty podczas dzisiejszej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu św. Marty. Wzięli w niej udział pracownicy Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej (APSA). Papież Franciszek zachęcił do modlitwy za Kościół, powierzania Panu Bogu osób starszych, chorych, dzieci i młodzież, byśmy nie utracili wiary i nadziei. Podkreślił, że od ludzkiego zaangażowania ważniejsze jest zbawcze działanie Boga.
Mówiąc o trosce o Kościół Ojciec Święty podkreślił znaczenie działania ludzkiego, wskazując zarazem, iż ważniejsze jest działanie Chrystusa: "Tylko Pan może złu spojrzeć w twarz i je zwyciężyć. Przychodzi władca tego świata, ale nic nie może zdziałać przeciw Bogu. Jeśli chcemy, aby książę tego świata nie wziął Kościoła w swoje ręce, musimy go powierzyć Jedynemu, który może pokonać księcia tego świata. Tu pojawia się pytanie: czy modlimy się za Kościół, ale za cały Kościół? Za naszych braci, których nie znamy na całym świecie? Kościół Pana i my w naszej modlitwie mówimy do Pana: Panie, spójrz na swój Kościół... jest on Twój. Twoim Kościołem są nasi bracia. Jest to modlitwa, którą musimy wznosić z serca, coraz bardziej - stwierdził Ojciec Święty.
Papież Franciszek zaznaczył, że łatwo jest się modlić, prosząc o łaskę Pana, dziękując, lub kiedy czegoś potrzebujemy. Znaczenie kluczowe ma jednak modlitwa za wszystkich, za tych, którzy otrzymali ten sam chrzest, mówiąc: "Twoimi są, są naszymi, strzeż ich".
"Zawierzenie Kościoła Panu jest modlitwą, która sprawia, że Kościół wzrasta. Jest to także akt wiary. My nic nie możemy, wszyscy jesteśmy ubogimi sługami Kościoła: ale On może prowadzić Go naprzód, strzec Go, sprawić by wzrastał, uświęcać, bronić Go, bronić przed księciem tego świata i tego, który chciałby, aby Kościół stał się mniej czy bardziej zeświecczony, kiedy ma w sobie ducha świata, kiedy ma ów pokój, który nie jest pokojem Pana mówiącego «Pokój mój zostawiam wam, pokój mój wam daję», nie tak jak daje świat. Kiedy Kościół ma ten pokój doczesny, jest Kościołem słabym, który zostanie pokonany i niezdolny do niesienia właśnie Ewangelii, orędzia krzyża, skandalu krzyża... Nie może go zanieść dalej, jeśli jest zeświecczony" - powiedział papież.
Ojciec Święty kilka razy podkreślił znaczenie modlitwy, by zawierzyć Kościół Panu, co jest drogą do pokoju, którym jedynie On może obdarzyć.
"Powierzenie Kościoła Panu, zawierzenie osób starszych, chorych, dzieci, młodzieży... «Strzeż Panie, Twojego Kościoła»: jest On Twój! Dzięki tej postawie da On nam pośród cierpień tego pokoju, którego jedynie On może udzielić. Tego pokoju, którego świat dać nie może, tego pokoju, którego nie można kupić, tego pokoju, który jest prawdziwym darem obecności Jezusa pośród swego Kościoła. Powierzyć Kościół przeżywający udręki: są wielkie cierpienia, prześladowanie... Ale są też małe udręki: małe udręki choroby lub problemów rodzinnych... powierzyć to wszystko Panu: strzeż swojego Kościoła w ucisku, aby nie utracił wiary, aby nie utracił nadziei" - wskazał Ojciec Święty.
Papież Franciszek zachęcił, by w naszej modlitwie zawierzać Kościół Panu, co da wielki pokój nam i Kościołowi, nie wyrwie nas z udręk, ale uczyni nas mocnymi w cierpieniach.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 02 maja 2013, 16:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://wpolityce.pl/wydarzenia/52443-pa ... tyce.pl%29

Papież Franciszek do bierzmowanych: "Młodzi, zaryzykujcie życie dla wielkich ideałów!"
opublikowano: 28 kwietnia, 15:44 | ostatnia zmiana: 28 kwietnia, 16:11

Bóg „daje nam odwagę, by iść pod prąd” - mówił papież Franciszek udzielając sakramentu bierzmowania 44 osobom na placu św. Piotra.

Nie ma takich trudności, ucisków, niezrozumienia, które mogłyby nas przerażać, jeśli trwamy zjednoczeni z Bogiem
- zaznaczył.

Poniżej pełny tekst papieskiej homilii:
Drodzy bracia i siostry! Drodzy kandydaci do bierzmowania! Witajcie!

Chciałbym wam zaproponować do rozważenia trzy proste i krótkie myśli.

1. W drugim czytaniu usłyszeliśmy piękne widzenie św. Jana: niebo nowe i ziemia nowa, a dalej Miasto Święte zstępujące od Boga. Wszystko jest nowe, przekształcone w dobro, piękno, w prawdę: nie ma już więcej płaczu, żałoby... Jest to działanie Ducha Świętego: przynosi On nam Bożą nowość. Przychodzi do nas i sprawia, że wszystko staje się nowe, zmienia nas. Duch nas zmienia! A wizja św. Jana przypomina nam, że wszyscy jesteśmy w drodze do niebiańskiej Jerozolimy, ostatecznej nowości dla nas i wszystkiego, co istnieje, szczęśliwego dnia, w którym będziemy mogli oglądać oblicze Pana - to cudowne, tak piękne oblicze Pana Jezusa - będziemy mogli być z Nim na zawsze, w Jego miłości.

Jak widzicie nowość Boga nie jest podobna do nowości doczesnych, które wszystkie są tymczasowe, mijają i nieustannie szuka się ich coraz bardziej. Nowość, jaką Bóg obdarza nasze życie jest ostateczna, nie tylko w przyszłości, kiedy będziemy wraz z Nim, ale także dzisiaj: Bóg czyni wszystko nowym, Duch Święty przemienia nas naprawdę i chce przemieniać świat w którym żyjemy, także poprzez nas. Otwórzmy Duchowi drzwi, dajmy się Mu prowadzić, pozwólmy, aby nieustanne działanie Boga uczyniło nas nowymi ludźmi, ożywianymi Bożą miłością, którą daje nam Duch Święty! Jakże byłoby to piękne, gdyby każdy z was, mógł wieczorem powiedzieć: dzisiaj w szkole, w domu, w pracy prowadzony przez Boga, uczyniłem gest miłości wobec kolegi, rodziców, osoby starszej! Jakże piękne!

2. Druga myśl: w pierwszym czytaniu Paweł i Barnaba stwierdzają, że „przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego” (Dz 14, 22). Droga Kościoła, a także nasza osobista droga chrześcijan nie zawsze jest łatwa, napotyka na trudności, uciski. Naśladowanie Pana, pozwolenie, aby Jego Duch przekształcał nasze strefy cienia, nasze zachowania, niezgodne z wolą Bożą i obmył nasze grzechy, jest drogą, która napotyka wiele przeszkód, poza nami, w świecie, a także w naszym wnętrzu, w sercu. Ale trudności, uciski są częścią drogi dojścia do chwały Bożej, tak jak w przypadku Jezusa, który został uwielbiony na krzyżu. Napotkamy je zawsze w życiu! Nie zniechęcać się! Mamy siłę Ducha Świętego do przezwyciężenia tych ucisków!

3. I tu dochodzę do ostatniego punktu. Jest to wezwanie, które kieruję do was, mających otrzymać bierzmowanie, i do wszystkich: trwajcie na drodze wiary z mocną nadzieją w Panu. Na tym polega tajemnica naszej drogi! On daje nam odwagę, by iść pod prąd. Nie ma takich trudności, ucisków, niezrozumienia, które mogłyby nas przerażać, jeśli trwamy zjednoczeni z Bogiem, tak jak latorośle są złączone z winnym krzewem, jeśli nie utracimy przyjaźni z Nim, jeśli dajemy Mu coraz więcej miejsca w naszym życiu. Powinno to mieć miejsce także, wręcz nade wszystko, jeśli czujemy się biedni, słabi, grzeszni, ponieważ Bóg daje siłę naszej słabości, bogactwo naszemu ubóstwu, nawrócenie i przebaczenie naszemu grzechowi. Pan jest tak miłosierny, zawsze przebacza, gdy idziemy do Niego. Ufajmy w działanie Boga! Z Nim możemy czynić wielkie rzeczy. Sprawi On, że odczujemy radość, iż jesteśmy Jego uczniami, Jego świadkami. Postawcie na wielkie ideały, na wielkie sprawy. My chrześcijanie nie zostaliśmy wybrani przez Pana dla błahostek, idźcie zawsze dalej, do wielkich spraw. Młodzi, zaryzykujcie życie dla wielkich ideałów!

Nowość Boga, ucisk w życiu, trwanie w Panu. Drodzy przyjaciele, otwórzmy na oścież drzwi naszego życia na nowość Boga, którą daje nam Duch Święty, aby nas przekształciła, uczyniła nas silnymi w uciskach, umocniła naszą więź z Panem, nasze mocne trwanie w Nim: to będzie prawdziwa radość! Niech się tak stanie.

kai/ansa


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 04 maja 2013, 11:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.niedziela.pl/artykul/4710/Pa ... age-by-isc

Papież Franciszek: Bóg daje odwagę, by iść pod prąd

Bóg daje nam odwagę, by iść pod prąd. Nie ma takich trudności, ucisków, nieporozumień, które mogłyby nas przerażać, jeśli trwamy zjednoczeni z Bogiem - powiedział papież Franciszek w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. na placu św. Piotra. Podczas liturgii udzieli 44 osobom sakramentu bierzmowania.
Wskazał, że „Duch Święty przemienia nas naprawdę, chce przemieniać świat w którym żyjemy, także poprzez nas”. - Otwórzmy mu drzwi, dajmy się Jemu prowadzić, pozwólmy, aby nieustanne działanie Boga uczyniło nas nowymi ludźmi, ożywianymi Bożą miłością, którą daje nam Duch Święty! Jakże było by to piękne, gdyby każdy z was, mógł wieczorem powiedzieć: dzisiaj w szkole, w domu, w pracy prowadzony przez Boga, uczyniłem gest miłości wobec kolegi, rodziców czy osoby starszej! - zachęcał papież.
Zaznaczył, że „droga Kościoła, a także nasza osobista droga chrześcijan nie zawsze jest łatwa, napotyka na trudności, uciski”. - Naśladowanie Pana, pozwolenie, aby Jego Duch przekształcał nasze strefy cienia, nasze zachowania, niezgodne z wolą Bożą, i obmył nasze grzechy, to droga, która napotyka wiele przeszkód, poza nami, w świecie, w którym żyjemy, często nas nie rozumiejącym, a także w naszym wnętrzu, w naszym sercu. Ale trudności, uciski są częścią drogi, aby dotrzeć do chwały Bożej, tak jak miało to miejsce w przypadku Jezusa, który został uwielbiony na krzyżu. Napotkamy je zawsze w życiu! - przestrzegł papież.
Prosił bierzmowanych i wszystkich wierzących, by trwali „na drodze wiary z mocną nadzieją w Panu”, gdyż „na tym polega tajemnica naszej drogi”. - On daje nam odwagę, by iść pod prąd. Nie ma takich trudności, ucisków, nieporozumień, które mogłyby nas przerażać, jeśli trwamy zjednoczeni z Bogiem, tak jak latorośle są złączone z winnym krzewem, jeśli nie utracimy przyjaźni z Nim, jeśli dajemy Jemu coraz więcej miejsca w naszym życiu - tłumaczył Franciszek.
Wskazał, że „powinno to mieć miejsce także, wręcz nade wszystko, jeśli czujemy się biedni, słabi, grzeszni, ponieważ Bóg daje siłę naszej słabości, bogactwo naszemu ubóstwu, nawrócenie i przebaczenie grzechów”. - Ufajmy w Boże działanie! Z Nim możemy czynić wielkie rzeczy. Sprawi On, że odczujemy radość, iż jesteśmy Jego uczniami, Jego świadkami - apelował Biskup Rzymu.
- Otwórzmy na oścież drzwi naszego życia na nowość Boga, którą daje nam Duch Święty, aby nas przekształciła, uczyniła nas silnymi w uciskach, umocniła naszą więź z Panem, nasze mocne trwanie w Nim: to jest prawdziwa radość - zakończył Franciszek.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 07 maja 2013, 09:00 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.niedziela.pl/artykul/4789/Pa ... ozwala-nam

Papież Franciszek: Duch Święty pozwala nam poznać Jezusa

"Duch Święty jest naszym przyjacielem i towarzyszem podróży, mówi nam, gdzie jest Jezus" - powiedział podczas dzisiejszej Eucharystii sprawowanej w kaplicy Domu Świętej Marty papież Franciszek. Ojciec Święty podkreślił także znaczenie dla życia chrześcijańskiego codziennego rachunku sumienia. We Mszy św. wzięli w niej udział pracownicy Administracji Bazyliki św. Piotra (tzw. Fabbrica di San Pietro), którym towarzyszył jej przewodniczący, kard. Angelo Comastri oraz ks. prał. Pablo Colino.
W swojej homilii papież, komentując czytania liturgiczne poniedziałku VI tygodnia wielkanocnego, skoncentrował się na osobie Ducha Świętego, który daje świadectwo o obecnym w nas Jezusie Chrystusie. Podkreślił, iż Duch Święty opiekuje się nami. Wskazują na to słowa samego Pana Jezusa, który nazywa Go Parakletem, to znaczy tym, który nas broni, który jest nieustannie u naszego boku, aby nas wspierać.
"Życia chrześcijańskiego nie można zrozumieć bez obecności Ducha Świętego: nie byłoby ono w takim przypadku chrześcijańskie. Byłoby jakimiś życiem religijnym, pogańskim, pobożnym, osoby wierzącej w Boga, ale pozbawionym witalności, jakiej Jezus pragnie dla swoich uczniów. A tym, który daje witalność jest Duch Święty, obecny w nas" - stwierdził papież.
Ojciec Święty podkreślił, że Duch "daje świadectwo" o Jezusie, abyśmy my z kolei mogli je dać innym:
"W pierwszym czytaniu, jest piękna scena: owa kobieta słuchająca Pawła, imieniem Lidia. Powiada się o niej, że Pan otworzył jej serce, aby przyjęła słowa Pawła. Tego dokonuje Duch Święty: otwiera nasze serce, abyśmy poznali Jezusa. Bez Niego nie możemy poznać Jezusa. Przygotowuje On nas na spotkanie z Jezusem. Pozwala nam iść drogą Jezusa. Duch Święty działa w nas przez cały dzień, przez całe życie, jako świadek, który nam mówi, gdzie jest Jezus" - wskazał Ojciec Święty.
Papież zachęcił do modlitwy jako drogi, by w każdej chwili cieszyć się łaską "owocności paschalnej". Podkreślił, że możemy korzystać z tego bogactwa dzięki Duchowi Świętemu. Wskazał też na znaczenie codziennego rachunku sumienia. Pozwala on nam bowiem uświadomić sobie, czego w naszym sercu dokonał Bóg.
"Prośmy o łaskę przyzwyczajenie się do obecności tego towarzysza drogi, Ducha Świętego, tego świadka Jezusa, który nam mówi, gdzie jest Jezus, jak znaleźć Jezusa, co nam Jezus mówi. Prośmy o łaskę pewnej zażyłości - wszak jest to przyjaciel. Jezus powiedział: «Nie zostawiam Ciebie samego, pozostawiam tobie Mojego Ducha». Jezus daje Go nam jako przyjaciela. Czy mamy zwyczaj, zanim zakończy się dzień by postawić sobie pytanie: «Czego dokonał dziś we mnie Duch Święty? Jakie świadectwo mi dał? Jak do mnie mówił? Co mi zasugerował?» . Jest to bowiem Boża obecność, która pomaga nam iść naprzód w naszym chrześcijańskim życiu. Prośmy dziś o tę łaskę. Sprawi ona, jak prosiliśmy w modlitwie, że łaska, którą czerpiemy z wielkanocnych misteriów przyiesie owoce w ciągu całego naszego życia. Niech się tak stanie" - zakończył swoją homilię papież Franciszek.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Papież Franciszek I
PostNapisane: 07 maja 2013, 11:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.niedziela.pl/artykul/4750/Pa ... osciele-sa

Papież Franciszek: podziały w Kościele są konsekwencją zamknięcia na działanie Ducha Świętego

Kościół jest wspólnotą afirmacji, ponieważ zrodzony jest z miłości Chrystusa - powiedział papież Franciszek podczas Mszy św. sprawowanej dziś w kaplicy Domu Świętej Marty. Zaznaczył, że podziały w Kościele są konsekwencją zamknięcia na działanie Ducha Świętego. W Eucharystii, koncelebrowanej z kardynałem Albertem Malcolmem Ranjithem Patabendige - arcybiskupem największego miasta Sri Lanki - Kolombo, wzięła udział grupa pracowników Muzeów Watykańskich.
Ojciec Święty nawiązał do pierwszego dzisiejszego czytania z Dziejów Apostolskich, mówiącego o początkach Kościoła, który po Zesłaniu Ducha Świętego poszedł, by głosić Ewangelię na "peryferie wiary". Papież zauważył, że Duch Święty z jednej strony pobudza i "stwarza problemy", ale także tworzy zgodę w Kościele. W Jerozolimie, między pierwszymi uczniami było wiele opinii w sprawie przyjmowania pogan do Kościoła. Byli przeciwnicy jakiegoś porozumienia, ale także ludzie otwarci: "Był tam Kościół mówiący «nie, nie można, musisz» i był też Kościół mówiący «tak, ... pomyślmy, bądźmy otwarci, jest wszakże Duch, Który otwiera nam drzwi». Duch Święty musiał wypełnić swoje kolejne dzieło: uzgodnić te różne stanowisk, sprawić zgodę Kościoła, między tymi w Jerozolimie, jak i między nimi a poganami. Duch Święty zawsze wykonuje w historii dobrą robotę. Ale kiedy nie pozwalamy mu działać, rozpoczynają się podziały w Kościele, sekty, wszystkie te rzeczy ... bo jesteśmy zamknięci na prawdę Ducha Świętego" - powiedział papież.
Zastanawiając się nad słowem kluczowym tego sporu w pierwotnym Kościele Ojciec Święty przypomniał natchnione słowa Jakuba, biskupa Jerozolimy, który podkreślił, że nie należy nakładać na uczniów jarzma, "którego ani ojcowie nasi, ani my sami nie mieliśmy siły dźwigać": "Kiedy służba Panu staje się tak ciężkim jarzmem, zamknięte są podwoje wspólnot chrześcijańskich: nikt nie chce przyjść do Pana. Natomiast my wierzymy, że jesteśmy zbawieni dzięki łasce Pana Jezusa" - podkreślił Ojciec Święty. Mówiąc o tym, co znaczy dzisiaj w Kościele nieść jarzmo, papież przypomniał, że Pan Jezus wzywa nas, abyśmy trwali w Jego miłości. Właśnie z tej miłości rodzi się przestrzeganie przykazań Bożych, to właśnie jest chrześcijańska wspólnota afirmacji, trwająca w miłości Chrystusa, która mówi "nie", bo jest owo "tak"." To właśnie ta miłość prowadzi nas do wierności Panu"..."Ponieważ kocham Pana, bo nie robię tego czy owego:
"Jest to wspólnota «tak», a «nie» są konsekwencją owego «tak». Prośmy Pana, aby Duch Święty zawsze nam pomagał w stawaniu się wspólnotą miłości, miłości do Jezusa, Który tak bardzo nas umiłował. Wspólnotą owego «tak». Wychodząc od «tak» wypełniamy przykazania. Stajemy się wspólnotą otwartych drzwi. Niech Pan nas broni od pokusy, aby stać się być może purytanami, w etymologicznym sensie tego słowa, od dążenia do czystości para-ewangelicznej, od wspólnoty «nie». Ponieważ Jezus żąda od nas najpierw miłości, miłości względem Niego i trwania w Jego miłości" - powiedział papież.
Kończąc homilię Ojciec Święty zaznaczył, że kiedy wspólnota chrześcijańska żyje w miłości, wyznaje swoje grzechy, wielbi Pana, przebacza krzywdy. Dodał ponadto, że miłosierdzie wobec innych ukazuje miłość i poczuwa się do obowiązku wierności Panu, aby tak czynić, jak nakazują przykazania.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 165 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /