Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 30 wrz 2014, 09:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Mężnie działać dla Polski

Agnieszka Paprocka-Waszkiewicz

Potrzebni są nam nowi święci, którzy w naszych czasach i swoim życiu pokażą, jak naśladują Chrystusa. Podkreślił to ks. Bogdan Liniewski, przyjaciel ks. Jerzego Popiełuszki, w czasie Mszy św. za Ojczyznę w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.

Wieczorną Eucharystię w ostatnią niedzielę miesiąca poprzedziło procesyjne wniesienie do świątyni relikwii bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Za wstawiennictwem męczennika zebrani modlili się o jedność Polaków i wierność Ewangelii. – Na czym polegała wielkość ks. Popiełuszki czy kard. Wyszyńskiego? Byli wielcy, bo byli mądrzy, ale mądrość była obecna też w ludziach, którzy chcieli ich słuchać – zwracał uwagę w homilii ks. Bogdan Liniewski. – To co nam zostało? Mamy tylko patrzeć i podziwiać świętych? I nic więcej? – pytał. – To, że jakiś święty już był, to nie znaczy, że wszystkie możliwości zostały wyczerpane. Ty jeszcze nie pokazałeś, jak naśladujesz Chrystusa, twoje pole jest wolne, nie masz żadnych ograniczeń do działania – przekonywał ks. Liniewski. Kapłan zaznaczył, że Bóg przez swoich świętych wzywa nas do nawrócenia. Podkreślał jednocześnie, że dziś potrzebni nam są nowi święci, bo czas próby ludzkich sumień trwa. Każdy ma określoną historię życiową, przygotowuje się do małżeństwa, życia konsekrowanego lub jest samotny. Każdy ma swój krzyż. Jakakolwiek jest nasza sytuacja, zawsze możemy w tej sytuacji żyć, naśladując Chrystusa. – Żyjesz tu i teraz i pokaż, jak tu i teraz naśladujesz Jezusa Chrystusa. A gdy podejmiesz ten trud, to Bóg ci pomoże – mówił ks. Liniewski.

Uczestnicy Mszy Świętej modlili się, aby pamiętając o bohaterstwie Polaków walczących o wolność Polski, nadal budować naszą narodową tożsamość. – Prawda kosztuje dużo, lecz wyzwala, módlmy się, abyśmy umacniali solidarność serc i umysłów – prosili wierni. Na zakończenie została odmówiona litania do bł. ks. Jerzego, po czym wierni przeszli do grobu ks. Jerzego, gdzie delegacja NSZZ „Solidarność” złożyła kwiaty. Comiesięczne spotkanie zwieńczył koncert.

http://www.naszdziennik.pl/wp/100521,me ... olski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 04 paź 2014, 07:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Przywrócić nadzieję

Zapewne wielu z nas niepokoją bezpardonowe ataki na Kościół, na wartości moralne, zwłaszcza związane z naszą tradycyjną kulturą i patriotyzmem. Siły komunistyczne i skrajnie liberalne znalazły wspólny front, bezwzględnie atakując Kościół i związane z nim wartości. Bezczelnie profanuje się symbole religijne, opluwa się księży i pasterzy Kościoła. Coraz śmielej padają oskarżenia, że za całe zło tego świata odpowiedzialne jest chrześcijaństwo. Ataki te zapewne będą narastały, aby definitywnie zniszczyć w pierwszej kolejności naszą ostoję moralną, Kościół, wprowadzając pod płaszczykiem relatywizmu, tolerancji i absolutnej, niczym nieskrępowanej wolności osobistej, ideologię gender. Należy zerwać ze starym, propagandowym, komunistycznym hasłem, że Kościół nie może mieszać się do polityki! Otóż może! Dlaczego np. komunista ma prawo głosu w debacie politycznej, a ksiądz jest pozbawiony tego prawa?

Żyjąc w demokratycznym państwie, każdy ma prawo głosu. Ja, jako chrześcijanin, jestem zobowiązany do przestrzegania zwięzłej, jasnej i naturalnej konstytucji Bożej, czyli Dekalogu, dziesięciorga danych nam przez Boga przykazań, głosu sumienia każdego człowieka. Oczekuję więc, że w nauczaniu Kościoła znajdę odpowiedź na swoje wątpliwości związane z polityką społeczną, gospodarczą i innymi problemami. Kościół nie tylko może, a nawet powinien zabierać głos w tak istotnych sprawach. Dlaczego takie prawa mają media? Dlaczego to one mają prawo oczerniać jednych, a drugich gloryfikować? […] A zatem w czyim interesie one działają? Moim? Z pewnością nie! Przypuszczam, że w interesie środowisk polityczno-biznesowych!

Jeśli obecnie nie podejmiemy wyzwania, nie wyjdziemy z apatii, licząc, że Kościół sam jakoś się obroni, za lat kilkanaście staniemy się bezwolnym, bałwochwalczym tłumem. Musimy więc jako wierzący wziąć odpowiedzialność za wszystkie liczące się dla społeczeństwa podmioty, za los Kościoła, Narodu i państwa. Takim istotnym czynnikiem byłoby zdobycie władzy politycznej w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. […]

Zwracam się do Czytelników z apelem. Zacznijmy już teraz manifestować własnym przykładem naszą wiarę! Tak! Jestem chrześcijaninem, jestem moherowym beretem! Czemu mam się wstydzić swojej wiary w kraju podobno katolickim? Miejmy odwagę publicznie przeżegnać się przy krzyżu! Wzmocnimy duchowo słabszych. W dysku- sjach, gdy padają oskarżenia pod adresem Kościoła, należy postawić Chrystusowe pytanie: „Szawle, dlaczego mnie prześladujesz”? Przecież atakując wartości chrześcijańskie lub księży, najczęściej bezpodstawnie, atakujesz mnie osobiście jako członka Kościoła. A gdy trwa w swoim uporze, zapytać wprost: jesteś komunistą? Zwalczasz wiarę? Zwalczając zaś wiarę, zwalczasz Chrystusa!

Niech Duch Święty natchnie nas swoją odwagą i mądrością!

Edward Celestyn, Racibórz

http://www.naszdziennik.pl/wp/101315,listy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 31 paź 2014, 06:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
O prawdę i dobro w samorządach

Władza jest istotną strukturą człowieka i występuje zaraz po funkcji życiowej. Są różne postacie władzy – nad sobą samym oraz nad innymi ludźmi i nad światem rzeczy. Ale ten sam człowiek jest zarazem na różne sposoby poddany władzy zewnętrznej, co bywa często uciążliwe, a nawet i złączone z utratą swojej sprawiedliwej wolności. Dlatego w życiu społecznym są ustawiczne dążenia do humanizacji władzy społecznej, politycznej i państwowej. Ma temu służyć m.in. samorząd.

Władza i wolność
Władza jest formą każdej ludzkiej społeczności zwartej, choć ma różne postacie, natężenia i znaczenia. Są ludzie, którzy nie chcą posiadać władzy bardziej znaczącej, najwyżej konieczną do normalnego życia. Ale to są wyjątki. Z zasady człowiek o silniejszej osobowości ma popęd do posiadania władzy nad rzeczami, ludźmi i swoimi losami. Wtedy władza posiadana, nawet w mniejszym zakresie, podnosi samopoczucie, spełnia człowieka i daje smak życia. Przy tym z reguły wyższa władza zmienia człowieka. I jeśli jest dobrze i moralnie sprawowana, to podnosi zdolności, wyzwala cały potencjał duchowy i otrzymuje charakter swoistego charyzmatu społecznego, nieraz genialnego, co widzieliśmy u św. Jana Pawła II, który też przemienił władzę w ewangeliczną służbę innym.

Ale na drugim biegunie władzy występuje posłuszeństwo, podległość, recepcja. Każda władza, nawet sprawiedliwa, wywołuje u podwładnego poczucie ograniczenia wolności. Normalnie człowiek jakoś harmonizuje podleganie słusznej władzy ze swoją wolnością. Ale mimo wszystko władza, nawet święta, jak w Kościele, może wywoływać pewien lęk, opór i ciężar. A jest już fatalnie, kiedy nasz piastun władzy jest nam wrogi, nienawidzi nas, kiedy jest człowiekiem ciemnym, głupim lub niemoralnym, kiedy jest okupantem, despotą, totalitarystą. Ale nawet zwyczajna władza legalna ma swój ciężar, może być w błędzie lub nietrafnie jest wykonywana. Dlatego musi być humanizowana i personalizowana.

W całej historii społeczeństw i państw dokonuje się pewna humanizacja władzy, ale nadal niepełna i raz po raz następują barbarzyńskie nawroty. Na przykład w prastarych państwach ojciec mógł swoje dziecko nie tylko bić do krwi, ale także sprzedawać, zabijać, składać bogom w ofierze. Dla ludzi płytko myślących dziś to przeminęło. Tymczasem znowu w jakiejś postaci powraca: sprzedawanie dzieci, rodzenie dla innych, zabijanie chorych, zastawianie za długi, aborcja, in vitro, a także narzucanie zbrodniczych ideologii itp. A co pokazują dzisiejsze totalitaryzmy, łącznie z liberalistycznym?

Na skalę państwową zderzenie władzy i wolności obywatela ma być łagodzone przez instytucję samorządów. Ale musi tu występować doskonała symbioza. Bowiem władza państwowa spełniająca wszystko w państwie, na górze i na dole, łatwo popada w totalitaryzm i brak adekwatności do problemów, a same instytucje samorządowe rozbijają państwo na autonomie lokalne.

A zatem państwo musi mieć prymat, bo daje jedność, rozwiązuje problemy fundamentalne, całościowe i centralne, ale korzysta z samorządów jako niezbędnego dopełnienia lokalnego. Tak jak w organizmie ciśnienie krwi jest centralne i dopełniane jest przez ciśnienie obwodowe. Inaczej mówiąc, zachodzi tu zasada podwójnej pomocniczości: władza ogólnokrajowa i centralna wspiera pewne określone prawem koncesjonowane autonomie lokalne, a samorządy lokalne wyręczają w pewnym zakresie władzę centralną.

Obecny samorząd lokalny w Polsce
Polska, która nie zaznała nigdy rodzimego absolutyzmu, słynęła z pewnych instytucji samorządów lokalnych od początku: od instytucji opola, przez sejmiki lokalne, aż do form samorządowych za czasów zaborów. W nawiązaniu do tradycji rozwinęły się samorządy w latach 1919-1939. Wznowienie ich przez komunę w latach 1944-1950 było tylko pozorowane. Prawdziwe samorządy ukonstytuował dopiero premier Tadeusz Mazowiecki w roku 1990. Ale instytucja ta podlega ciągłym reformom, gdyż jest w rzeczywistości bardzo skomplikowana.

Jaką mamy sytuację przed wyborami 16 listopada? Otóż mamy: sejmik wojewódzki z marszałkiem na czele, jako reprezentację gmin, radę powiatową ze starostą (od roku 2002) i radę gminną z wójtem (w mieście powyżej 100 tysięcy – z prezydentem, a do 100 tysięcy – z burmistrzem). Rada jest organem uchwałodawczym, organem wykonawczym jest zarząd, któremu przewodniczą: marszałek, starosta, wójt (prezydent, burmistrz).

Kandydatów do sejmiku zgłaszają tylko partie, do rady powiatowej mogą zgłaszać partie oraz mogą startować osoby prywatnie, personalnie, a do rady gminnej tylko personalnie i indywidualnie (choć partie pchają swoich incognito lub pozapartyjnych, ale w ich imieniu). I tu jest duże pole do nadużyć i manipulacji. Marszałka wybiera sama rada wojewódzka, podobnie starostę rada powiatowa, natomiast wójta (prezydenta i burmistrza) wybiera się imiennie, bezpośrednio. W tym roku po raz pierwszy w gminach będą wybierani radni jednomandatowi, co przyczyni się do zmniejszenia liczby radnych. Tak dla porównania: w Warszawie (2 mln mieszkańców) było 700 radnych, a w Nowym Jorku (8 mln) 70. Jednomandatowych okręgów będzie w kraju 37 tys. 842. Ale poza tym z 1,5 mln głosów zrobią „nieważnych”.

Wójt, prezydent i burmistrz stoją też na czele zarządu rady i posiadają władzę niemal monokratyczną: polityczną, gospodarczą, administracyjną i kulturalną. Sprzyja to sprawności działania, ale i niekiedy rządom autokratycznym (prof. S. Wójcik). W rezultacie samorząd gminny kieruje wszystkimi publicznymi sprawami lokalnymi, jeśli tylko nie są zastrzeżone dla innych. Poza tym może wykonywać też zadania zlecone. Może też rozwijać współpracę z innymi gminami i ze społecznościami lokalnymi innych państw.

Wobec tego odpowiedni wybór wójta, prezydenta lub burmistrza jest sprawą pierwszej wagi i może kandydować na to stanowisko tylko człowiek o wysokich kwalifikacjach umysłowych, moralnych, duchowych, kompetencyjnych i osobowościowych. W jego bowiem rękach jest cząstka Polski, jej dobra i godności. Jest to konieczne szczególnie obecnie, kiedy Polska jest niszczona gospodarczo, politycznie, moralnie, kulturowo przez pewne czynniki centralne i nam obce.

Wartości i słabości samorządu
Samorząd terytorialny, który „uczestniczy w sprawowaniu władzy publicznej” (Konstytucja 16 ust. 1), ma wielką wartość społeczną, gospodarczą, ludzką, a także patriotyczną i moralną. Przyczynia się bardzo do rozwoju postaw społecznych indywidualnych i wspólnotowych i dynamizuje twórczość we wszystkich dziedzinach. Daje udział we władzy publicznej, możliwość szerszej działalności i realizacji zadań, nie tylko społecznych, ale też politycznych, kulturalnych i duchowych. Uczy współpracy międzyludzkiej, zaradza podstawowym potrzebom, ociepla relacje międzyludzkie, uczy postaw prospołecznych, altruizmu i ofiarności, a także patriotyzmu, nie tylko w zakresie małej ojczyzny, ale i wielkiej. Poza tym rzecz znamienna, że w Polsce samorządy lokalne nie ulegają tak łatwo demagogicznym i obłędnym ideologiom Zachodu, zachowują roztropność, mądrość, tradycję i zdrowie duchowe. Jest to bardzo doniosłe, gdyż na forum centralnym coraz liczniejsze grupy ulegają różnym, modnym degeneracjom i kryzysom moralnym i duchowym. Można powiedzieć, że „w terenie” Polska jest jeszcze normalna i polska.

Ale są też wyraźne słabości, niedoskonałości i błędy, zarówno w poglądach, postawach, jak i w działaniu. Osoby zarządu, jeśli są długoletnie, stają się nieraz monokratyczne i despotyczne, wymiary lokalne często zasłaniają horyzont ogólnopaństwowy. Radni bywają podatni na nepotyzm i klientelizm, tak że wokół nich tworzy się wielka otoczka „swoich”. U młodych zaś nie ma odpowiedniego doświadczenia. Brakuje dobrych specjalistów, np. do zagospodarowania przestrzeni. Występują też trudności z odpowiednim wykorzystaniem subwencji, w rezultacie samorządy w Polsce mają, podobno, 130 mld zł zadłużenia zewnętrznego.

Pełni troski o stan samorządów w Polsce są naukowcy z tej dziedziny. „W samorządach – pisze profesor Stanisław Wójcik – zachodzą też zjawiska, na które zwróciła uwagę również publicystyka samorządowa, ukazując skalę, zakres i skutki błędnych nieraz decyzji, rozrzutność władz samorządowych, a nawet niedozwolonych działań samorządów i ich spółek, nietrafionych inwestycji, nadmierny rozrost administracji. Ponieważ rząd PO i PSL przerzuca coraz więcej ciężarów finansowych na samorządy, szereg powiatów i gmin walczy o przetrwanie. Z braku pieniędzy zamykane są szkoły, biblioteki, przychodnie, małe szpitale, placówki pocztowe, komendy policji, rośnie zadłużanie się samorządów i podwyższanie opłat i podatków.

Krytycznie ocenia się nadmierne upartyjnienie, niemal na dawną modłę. Trzeba pamiętać, że u nas ruch samorządowy nie był ruchem oddolnym, pochodzącym od społeczeństwa. Cele i plany rozwoju samorządności władza centralna brała z Zachodu. Społeczeństwo zaś nie było gotowe do samorządzenia się, było nieufne wobec władz z powodu trwającego w zasadzie do dziś chaosu prawnego, politycznego i ideowego.

Toteż mimo pewnych wyraźniejszych postępów, zwłaszcza w niektórych regionach, panują warunki wciąż niskiego stanu moralności społecznej, a także niektórych czynników władz państwowych, jak i samorządowych. Nie przestrzegają one prawa albo go nadużywają i nie stosują norm etycznych. Stąd stronniczość, korupcja, brak zmysłu społecznego, nepotyzm, walki z osobistymi nieprzyjaciółmi, brak tolerancji, brak zmysłu sprawiedliwości i poczucia odpowiedzialności, egoizm, chciwość, karierowiczostwo i inne.

Wszystko to należy zwalczać poprzez kontrolę zarówno ze strony władzy centralnej, jak i samorządowej, przez wymiar sprawiedliwości oraz obywateli, oraz rozwijać rosnącą aktywność społeczności lokalnych, chcących coraz efektywniej realizować dobro wspólne” (S. Wójcik, Samorząd, mps s. 8-9. Por. tenże, Samorząd i państwo, Lublin 2013).

W rezultacie z powodu zrzucania przez niegospodarny rząd wszystkich ciężarów finansowych na samorządy doszło do sytuacji, że do 20 października 1693 okręgi wyborcze mają tylko po jednym kandydacie, a do 80 w ogóle nikt się nie zgłosił. Jest to bardzo smutne i niebezpieczne dla kraju, gdyż miejsca te mogą zostać obsadzone przez szkodliwe dla Polski partie lub ośrodki. W takiej sytuacji marnieje nie tylko samorządność, ale także całe życie Polski. Żeby jej nie opanowały elementy destrukcyjne.

Konieczność etyki
Po czasach komunizmu i w czasie ateizującego liberalizmu występuje w życiu publicznym głęboka alergia na normy etyczne. Są one częściowo zachowywane z tradycji chrześcijańskiej, ale raczej jakby w podświadomości, i o nich się nie mówi, nie pisze i nie bierze się ich pod uwagę w argumentacji co do środków naprawy życia indywidualnego i społecznego. Obecnie w Polsce taka alergia etyczna ciągle się nasila, zwłaszcza w życiu publicznym, albo stosowane są różne pseudoetyki. Ciekawe, że np. niemal przez całe ostatnie 25-lecie w dysputach na tematy publiczne nigdy się nie wspomina o czynniku etyki. Na przykład roztrząsa się przyczyny przestępstw i ekscesów młodzieży szkolnej, a nigdy się nie poda, że przynajmniej jedną z przyczyn jest wielki brak wychowania moralnego, etycznego.

Bardzo słuszne jest zatem ustanowienie 11 października 2002 roku przez premiera „Kodeksu etyki służby cywilnej”. Kodeks ten jest precyzyjny i wzniosły, tylko że jest zupełnie zapomniany i praktycznie niestosowany. Ale może się odnosić doskonale i do wszystkich członków rady, i zarządu samorządów. Konstytucja bowiem stanowi: „Samorząd terytorialny uczestniczy w sprawowaniu władzy publicznej. Przysługującą mu w ramach ustaw istotną część zadań publicznych samorząd wykonuje w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność” (art. 16 ust. 2). Został on zredagowany na podstawie etyki chrześcijańskiej. Dla dobra samorządów i całej Polski powinien być przestrzegany.

Punktem wyjścia jest zasada chrześcijańska, że władza jest służebna w stosunku do obywateli i prawa w ogóle. Funkcjonariusz ma mieć zawsze na względzie dobro Rzeczypospolitej Polskiej, jej ustroju demokratycznego i chronić uzasadnione interesy każdej instytucji i każdej osoby (personalizm). Działa on zatem praworządnie, pamięta o służebnym charakterze swej pracy i wykonuje ją z godnością i przez pracę daje świadectwo o Polsce, przedkłada dobro publiczne nad interesy własne i innych środowisk.

Dalej: pracuje sumiennie, jest twórczy i aktywny, odpowiedzialny, rozważny, uczciwy, racjonalny, lojalny i dyskretny. Następnie doskonali się w pracy, rozwija swoją wiedzę, zagłębia się w problemy i potrzeby, korzysta z doświadczeń i pomocy innych, merytoryczny, życzliwy i ludzki.

Jest też nieprzekupny, sprawiedliwy, niekumoterski, przejrzysty, otwarty, słowny i nieurazowy. A wreszcie jest neutralny, obiektywny, niestronniczy, nienarzucający swych poglądów, nie wiąże się z żadną partią polityczną i nie podejmuje żadnych akcji przeciwko swojej instytucji.

Jeśli się nie przyjmuje tegoż kodeksu, to przecież kluczem do doskonałości zawodowej jest zawsze mądrość, rzetelność, uczciwość, bezinteresowna życzliwość dla ludzi, pracowitość, dążenie do doskonalenia swej pracy i zachowywanie Dekalogu, choć nie jest on formułowany w żadnym kodeksie.

Nowe zadanie: obrona przed ateizacją
Instytucje świeckie nie mogą pełnić funkcji religijnych, ale też nie mogą służyć za narzędzie do ateizacji Polski. A nasilają się zakusy ku temu, choć ludziom bezkrytycznym mówi się jednocześnie, że to katolicy chcą ukościelnić państwo polskie.

Oto jeden z nowszych haniebnych przykładów. Grupa piętnastu znanych skądinąd profesorów uniwersyteckich, wykształconych w większości jeszcze za PRL, choć niektórzy są i katolikami (z katolewicy), wystosowała 18 października 2014 r. („Gazeta Wyborcza”), z obawy, że PO przegra wybory samorządowe, apel do władz państwowych „w sprawie klerykalizacji kraju”.

Oczywiście wyrażenie „klerykalizacja” jest podstępne, bo chodzi nie o księży, lecz o cały Kościół katolicki i katolików, żeby zostali usunięci z życia publicznego w Polsce, gdyż wszelka religia, a szczególnie katolicka, musi być prywatna i ograniczona tylko do świątyni lub nawet do samych piwnic. Słowo „klerykalizacja” zostało użyte najpierw w roku 1863 przez ateistyczną masonerię francuską, a w roku 1903 wypowiedziano jej wojnę w państwie pod hasłem „antyklerykalizacji”. I płynęło to właśnie z wielkiej nienawiści do całego Kościoła katolickiego we Francji. I tę postawę antykatolicką podejmuje wciąż także wielu polskich masonów z inteligencji lewicowej czy prawicowej.

„Kościół – piszą autorzy apelu – jak każda legalnie działająca organizacja ma pełne prawo wyrażania swych poglądów w rozmaitych kwestiach, zwłaszcza moralnych, oraz do podejmowania działań w celu wprowadzenia w życie swych postulatów, ale w granicach obowiązującego prawa. Z tego jednak nie wynika, że owe postulaty – wszystkie i zawsze – mają być akceptowane i realizowane przez władze publiczne. Takie też jest stanowisko sporej i stale zwiększającej się liczby Polaków”.

Według tego zatem wolno Kościołowi, czyli katolikom, wyrażać swoje poglądy, ale tylko „w granicach obowiązującego prawa”. Gdzie tu wolność, nawet wolność myśli i słowa? Akurat tak za komuny wolno było budować kościoły i czynić zgromadzenia publiczne, tylko że „za uprzednim zezwoleniem”, którego właśnie na podstawie prawa nie wydawano. I sygnatariusze legitymizują swoje żądania tym, że „takie też jest stanowisko… stale zwiększającej się liczby Polaków”. Ejże, liczba Polaków maleje, a więc im chodzi o to, że zwiększa się liczba liberałów, katolewaków i ateistów.

Z tego wynika, że o wolności słowa i działania decyduje liczba podmiotów. W każdym razie nie wolno nam uważać, że gender, in vitro czy zabijanie dzieci z zespołem Downa jest złem, któremu nie wolno sprzyjać w oparciu o sam rozum ludzki, bo to już jest poza „granicami prawa”. I rzeczywiście, już u nas karani są przez sądy lub urzędy ludzie, którzy głoszą obronę życia. Sygnatariusze chcą m.in. cywilizacji śmierci w Polsce, jak to się dzieje na „Dzikim Zachodzie”.

3

Następnie uczeni sygnatariusze wysyłają do władz „sygnał, aby ściśle przestrzegały zasady neutralności światopoglądowej państwa zagwarantowanej w Konstytucji RP”. Doprawdy, aż serce boli człowieka, że tacy społecznie wyrobieni profesorowie nie znają Konstytucji, która na ten temat stanowi: „Władze publiczne w RP zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym” (art. 25 ust. 2). „Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego” (Konstytucja, art. 25 ust. 3).

A zatem „bezstronność” nie jest tym samym co „neutralność”, bo po prostu neutralność wobec religii, wobec Boga, oznacza, że się Go nie przyjmuje, a więc ateizm, i w konsekwencji budowanie państwa ateistycznego. A autonomia państwa i Kościoła to nie wykluczanie się wzajemne, lecz według Konstytucji podstawa „współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego”. Jest to rozdział wzajemnie życzliwy.

Sygnatariusze apelu zarzucają z kolei władzom RP, że „są nadmiernie uległe wobec roszczeń Kościoła w sprawach finansowych, edukacyjnych, blokowania inicjatyw legislacyjnych w tzw. gorących materiach prawych i społecznych (np. związki partnerskie, przemoc w rodzinie) czy demonstracyjnego eksponowania symboli religijnych w instytucjach publicznych”.

O co tu chodzi? Ano, żeby Kościół nie otrzymywał pomocy od katolików na budowę Świątyni Opatrzności wbrew temu, co postulowała Konstytucja 3 maja, żeby nie starał się odzyskać zrabowanego mu mienia, podarowanego mu kiedyś przez wiernych, żeby nie byli opłacani katecheci, a na ich miejsce żeby byli angażowani i opłacani głosiciele propagandy liberalnej i lewackiej, żeby w szkołach dać wolną rękę nauczycielom samogwałtów już od 4. roku życia, żeby wychwalać związki homoseksualne, a sakrament małżeństwa uznać za przemoc, no i żeby np. umierający w boleściach katolik nie mógł spojrzeć na krzyż na ścianie szpitalnej. Przecież to są wszystko postulaty po ludzku potworne.

Profesorowie zżymają się nawet i na to, że „uroczystości o charakterze państwowym mają przede wszystkim charakter religijny, a władze publiczne stają się dodatkiem do hierarchów kościelnych […] Prowadzi to do degradacji państwa i obniżenia jego prestiżu w skali krajowej, a nawet międzynarodowej”. Tak! Jest to niewątpliwie atak na prezydenta Bronisława Komorowskiego, że np. uroczystość odzyskania niepodległości 11 listopada zaczyna od kościoła, gdzie biskup udziela mu Komunii Świętej, albo że prezydent tak samo zaczął od Mszy Świętej państwowy pogrzeb generała, byłego prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego. Podobnie „hańbi się” obecna premier, tak samo poniżają państwo liczni ludzie władzy, którzy uczestniczą we Mszy Świętej i poświęceniu plonów w dożynkach państwowych itp.

Oznacza to też, że wiara w Boga i etyka chrześcijańska przynoszą władzy wstyd i hańbę. Rzeczywiście, obecność duchownego lub biskupa na uroczystości państwowej bardzo degraduje władzę i państwo w oczach Twojego Ruchu. Trzeba z tym wreszcie skończyć. Albo bardzo poniża naszych przywódców państwowych „w skali międzynarodowej”, że mają po kościelnemu po jednej żonie, a nie po kilka po kolei, jak gdzie indziej.



Rugowanie katolików
Nie wiedzieliśmy też, że my, katolicy, duchowni i świeccy, jesteśmy chuliganami i elementem przestępczym w państwie polskim, „kolidującym z prawem, łamiącym prawo w postaci wzywania do naruszenia prawa, gróźb pod adresem osób rezygnujących z katechezy w szkole, zmuszania uczniów do uczestniczenia w obrzędach religijnych, domagania się przez szkoły ujawniania przez rodziców lub uczniów swojego światopoglądu, obrażania ludzi niewierzących w publicznych wypowiedziach czy nawet deprecjonowania najwyższych przedstawicieli władz państwowych”.

Tak, łamiemy prawo, gdy nam, w 90 proc. obywatelom katolikom w Polsce, narzuca się nowe „prawa” antykatolickie. I same przestępstwa! Jakiś katecheta na Śląsku śmiał powiedzieć uczniowi, że porzucenie nauki religii bez wiedzy rodziców jest grzechem. Ktoś inny zapytał ucznia, dlaczego porzucił lekcje religii. Jeszcze ktoś inny „zaatakował” ucznia pytaniem, czy jest wierzący i czy jego rodzice są wierzący. Jeszcze inny popełnił wykroczenie, bo zachęcił uczniów do uczestnictwa we Mszy Świętej, a wśród nich był jeden niewierzący i poczuł się zniewolony. Niewierzący dziś to jak nowe bóstwo – tajemne.

Dobrze, że profesorowie, wśród których jest też jeden eksksiądz, nie wyjawili społeczeństwu, że mamy wielkie tysiące jakże oburzających łamań prawa liberalnego, kiedy to każdy duchowny dokonujący chrztu dziecka pyta rodziców chrzestnych, czy wierzą w Boga w imieniu dziecka. I jeszcze większe zło się dzieje i bezprawie, że duchowni i świeccy katolicy nie chwalą ateizmu państwowego i nie zachęcają, żeby go przyjmować. Popełniają też wielkie przestępstwo „laesae maiestatis” ci duchowni i świeccy katolicy, którzy „deprecjonują najwyższych przedstawicieli władz państwowych” będących bogami państwowymi. Czynili tak niestety katoliccy Żołnierze Wyklęci, Prymas Stefan Wyszyński, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, a teraz wielu księży biskupów oraz liczni świeccy katolicy, też Kościół.

Władcy, zwłaszcza ateizujący społeczeństwo katolickie, winni być wychwalani za postęp polityczny i w ogóle jako wyższy rodzaj ludzi. Doskonale to zrozumiał jeden z sygnatariuszy apelu, który za czasów stalinowskich napisał doktorat o Józefie Wissarionowiczu Stalinie, stwierdzający, że miał on idealną osobowość. Każda wyższa władza lubi być wychwalana.

I wreszcie katolicy, broniący wiary w życiu publicznym, niszczą „spójność społeczną”, którą daje ateizm społeczny. Trzeba więc podjąć „działania mające na celu pełne urzeczywistnienie ustrojowych podstaw państwa polskiego i jego porządku prawnego”. Tak! Spójność społeczna, ustrój demokratyczny i porządek prawny będą zachowane tylko wtedy, kiedy na publicznej scenie polskiej nie będzie katolików jako takich, zrzeszonych w Kościół. W głębi apelu jest postulat, by w wyborach samorządowych nie popierać katolików, którzy są nimi i na zewnątrz.

My, katolicy świeccy i duchowni, nie narzucający innym w państwie niczego, co byłoby tylko dla nas, a tylko broniący w moralności samego rozumu ogólnoludzkiego, nie spodziewaliśmy się, że po roku 1989 będziemy mieli tak dużo nowych gnębicieli i zdrajców rozumności.

Tak smutno człowiekowi, że kiedy „Polska ginie, bo nie ma dzieci, szkoły mamy chore, wsie wymierają, w szpitalach zabijają, a karzą tych, co bronią życia” (ks. bp Józef Zawitkowski), to nasi nowi mędrcy „liberalizujący” marksizm sprowadzają wszystko właściwie tylko do jednego: żeby nie pytać nikogo, czy wierzy w Boga, w Jego obecność w życiu Polski, no i żeby samorządy nie wsparły w niczym tej wiary, w obszarze życia państwowego, chociaż z drugiej strony może rzeczywiście dotknęli niechcąco problemu najważniejszego – właśnie problemu społecznej wiary w Boga. I sygnatariusze bezsprzecznie w swoim żądaniu deklerykalizacji kraju nawiązali świadomie do zasady: „Uderzę pasterza, a rozproszą się owce” (Mk 14,27. Por. Za 13,7).

Ks. prof. Czesław S. Bartnik

http://www.naszdziennik.pl/mysl/106243, ... adach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 05 lis 2014, 08:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Polska nie jest ojczyzną dewiantów lewackich. Oni nic duchowego nie wnieśli do Jej dorobku kulturowego.
Oni co najwyżej ten dorobek niszczyli i nadal niszczą.
Niszczą też nas Polaków i materialnie (okradając) i duchowo (walcząc z naszą kulturą).
Ich ojczyzną jest ideologia, brednie heglowsko - marksistowskie. Motywem ich działania jest nienawiść, zawiść, władza i bogactwo.
Dlatego nie dajmy się tym pasożytom pouczać jacy mamy być. Szaleńcy lewaccy nie mogą decydować o tym jakim ma być bogaty duchowo naród o ponad tysiącletniej tradycji i ogromnym dorobku kulturowym.


Módlmy się za Ojczyznę

Małgorzata Pabis

Prośmy o to, by Ojczyzna nasza pozostała wierna Bogu, krzyżowi i Ewangelii – apelował w parafii Matki Bożej Królowej Polski w Otwocku ks. Marian Twardawa MSR. W poniedziałek wieczorem w czasie spotkania Rodziny Radia Maryja Mszy św. przewodniczył ks. dziekan Kazimierz Gniedziejko.

Człowiekowi potrzebne są znaki, które jego wiarę potwierdzają. – Dlatego karty Pisma Świętego, zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu, usiane są takimi znakami Bożej obecności w świecie – zwracał uwagę w kazaniu ks. Marian Twardawa. – I my dzisiaj też nie lekceważymy znaków Bożej obecności w świecie. Takim znakiem dla nas jest to, że Kościół istnieje prawie dwa tysiące lat, mimo tylu prześladowań, mimo tylu męczenników – dodał. I wskazywał, że takim znakiem dla nas z pewnością jest dziś to, że istnieją Radio Maryja i Telewizja Trwam. – Mimo tylu przeciwników, mimo tylu prześladowań Radio Maryja i Telewizja Trwam ciągle istnieją i możemy usłyszeć ten głos – głos polskiej prawdy – podkreślał.

Kaznodzieja przypomniał, że dziś na świecie jest wiele problemów, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. Jest wiele spraw, których nie rozumiemy. Nieraz wobec trudnych sytuacji stajemy bezradni i nie wiemy, jak postąpić. – Różne ideologie obiecują człowiekowi zbawienie. Obiecują nawet raj na ziemi, a często mówią: porzuć Boga, a będziesz szczęśliwy. Porzuć Boga, a my na ziemi zbudujemy raj bez Niego, a nawet wbrew Niemu. A my jesteśmy ludźmi historii. Uczymy się na doświadczeniach i wiemy, jak to budowanie raju i szczęścia na ziemi bez Boga się kończy – ostrzegał. Kończąc homilię, kapłan prosił wiernych, by swoje trudności, cierpienia ofiarowali za trudne sprawy w naszej Ojczyźnie. – I prośmy o to, by Ojczyzna nasza pozostała wierna Bogu, krzyżowi i Ewangelii – apelował.

W połączeniu telefonicznym o. dr Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja, zwrócił uwagę na potrzebę religijnej formacji młodego pokolenia. – Dziś młodzieży trzeba dać Pana Jezusa. Oni poniosą Go dalej. Dalej poniosą Ewangelię i Polska, i świat będzie wtedy piękny – zaznaczył. Rodzinie Radia Maryja życzył, by ewangelizowała świat. Przypomniał, że św. Jan Paweł II liczył na Rodzinę Radia Maryja. – Warto wszystko robić dla Chrystusa – podkreślił o. dr Tadeusz Rydzyk. Zaprosił też wszystkich na kolejną rocznicę powstania Rodziny Radia Maryja do Torunia.

http://www.naszdziennik.pl/wp/107063,mo ... zyzne.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 10 lis 2014, 09:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Polsko, żyj w świętości

Otwarcie na Boga przynosi obfite błogosławieństwo i uzdrowienia. Dlatego w Polsce dokonuje się ich tak wiele – mówi hinduski charyzmatyk o. James Manjackal MSF
Piotr Czartoryski-Sziler

Rekolekcje prowadzone przez charyzmatycznego kapłana od soboty w Centrum Targowo-Kongresowym w Warszawie gromadzą codziennie ponad 7 tys. osób. Hasłem modlitewnego skupienia, które zakończy się jutro, są słowa z Ewangelii św. Łukasza: „Wypłyń na głębię”. Patronat nad wydarzeniem sprawuje „Nasz Dziennik”.

Ojciec James Manjackal w tym roku już po raz drugi odwiedza nasz kraj. – Zadaję sobie pytanie, dlaczego tak wiele uzdrowień dokonuje się w Polsce, więcej niż w innych krajach. Znam przyczynę. Bo wy, Polacy, otwieracie swoje serca na Słowo Boga – rozpoczął rekolekcje o. James Manjackal. – Żyjesz, Chryste, we mnie, więc nie ma we mnie miejsca na smutek, na żal. Jest we mnie dziękczynienie i uwielbienie. […] Biorę z Nieba radość, miłość i pokój i nikt nie ma prawa nam tego odebrać. W Jezusie mamy dostęp do Boga Ojca – powiedział podczas modlitwy uwielbienia. Charyzmatyk podkreślił, że Bóg zmienia „starego człowieka” na „nowego” – odnowionego powiewem Ducha Świętego.

Centralnym punktem pierwszego dnia rekolekcji była uroczysta Msza Święta, po której odbyła się adoracja i modlitwa o uzdrowienie.

Tym, co oddziela nas od uzdrawiającej mocy Boga, jest grzech – mówił w homilii o. James. Leczy nas Boża łaska, dlatego potrzebujemy nawrócenia w sakramencie pokuty. – Jedną z konsekwencji grzechu jest choroba. Kiedy grzeszymy, tkwimy w potępieniu, jesteśmy oddaleni od Boga, należymy do szatana, a nasza dusza umiera. Wtedy tylko, kiedy nasze serce jest święte, Jezus może nas uzdrowić – podkreślił kapłan. To dlatego, jak zwrócił uwagę charyzmatyk, w Polsce jest tak wiele uzdrowień. – Wy, Polacy, naprawdę głęboko się spowiadacie, a potem podejmujecie mocną decyzję o życiu w świętości. Dlatego Pan Bóg wylewa na was tyle błogosławieństw, uzdrowień i uwolnień – mówił. – I dlatego tak bardzo lubię przyjeżdżać tutaj, do Polski – dodał o. James. Kapłan modlił się za wszystkich polskich biskupów, seminarzystów. Podkreślał potrzebę modlitwy w intencji dusz cierpiących w czyśćcu.

Podczas rekolekcji z o. Jamesem Pan Bóg dokonuje uzdrowień fizycznych i duchowych. Charyzmatykowi towarzyszy dr Ricardo Febres Landauro – jego mama została cudownie uzdrowiona ze stwardnienia rozsianego w czasie rekolekcji o. Jamesa, a on sam się nawrócił. Lekarz stwierdził, że 30 procent populacji Europy cierpi dziś na depresję, 15 proc. z powodów różnych fobii i lęków, a 75 procent małżeństw obecnie kończy się rozwodem. To skutek oziębłości, odejścia od Boga. Jak mówił, leczenie zaczyna się od modlitwy. – Wielu z pacjentów wybucha płaczem, inni trzęsą się ze strachu, z paniki. Mówię im: „Krew Chrystusa spływa teraz na ciebie i twe problemy” – opowiadał. Skutek nieraz jest natychmiastowy. Ludzie, którzy przed chwilą płakali z rozpaczy, płaczą z radości. Razem modlą się do Jezusa – mówił dr Richi. To za sprawą modlitwy następują zmiany na lepsze. Wówczas odczuwamy miłość Chrystusa. Stwierdził, że od świętych różni nas to, że oni otwierali swoje serca na działanie Bożej miłości, modląc się codziennie około trzech godzin. – Bycie kochanym przez Boga przez godzinę dziennie przez 365 dni w roku naprawdę zmieni to, kim jesteś – podkreślił dr Richi.

http://www.naszdziennik.pl/wp/112263,po ... tosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 11 lis 2014, 18:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Jesteśmy odpowiedzialni za Ojczyznę

Podczas uroczystej Mszy św. w katedrze wawelskiej ks. kard. Stanisław Dziwisz wskazał na rolę Kościoła w debacie publicznej oraz nawoływał do czynnego udziału w wyborach samorządowych jako wyrazu odpowiedzialności za losy kraju.

Na wstępie ks. kard. Dziwisz przypomniał, że katedra wawelska to najbardziej właściwe miejsce, by pochylać się nad dziejami polskiego Narodu i dostrzegać w nich głębszy sens – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI). – Ta świątynia była i jest świadkiem wiary uczniów Jezusa Chrystusa, dla których to On jest Panem losów świata i człowieka, bo dzierży w ręku te losy – podkreślił.

Hierarcha uwrażliwiał zebranych, że nie należy zapominać, że dar wolności politycznej i pokoju jest kruchy. Stwierdził, że tym bardziej trudno to zauważyć, gdy przywykło się do życia w wolnej ojczyźnie. – Ale przecież kiedyś, przez sto dwadzieścia trzy lata, gdy nie było Polski na mapach Europy, nasi rodacy nie mieli większego wspólnego marzenia niż odzyskanie niepodległości. Podejmowali różnorodne działania, by chociaż przez chwilę „dotknąć” czegoś, co Polskę uosabiało – przypomniał.

Kardynał podkreślił, że wobec trudnych losów odzyskanej wolności – od czasów integracji społeczeństwa w dwudziestoleciu międzywojennym, poprzez okrucieństwo II wojny światowej, aż do narzuconego narodowi bezbożnego i totalitarnego systemu komunistycznego – należy czuwać, aby nie dochodziło do groźnych i tragicznych sytuacji, jakich choćby świadkami jesteśmy obecnie na Ukrainie. Metropolita zaapelował o modlitwę w intencji szybkiego zakończenia konfliktu na terenie wschodniego sąsiada Polski.

Ks. kard. Dziwisz wskazał też na istotną rolę „Solidarności” w kreowaniu ostatecznych zmian społeczno-politycznych i niepodległościowych w Polsce i uznał, że jest ona nadal potrzebna – jej przesłanie i duch. Stwierdził, że może ona uwrażliwiać ludzi władzy na obszary biedy czy budzące niepokój – emigrację młodzieży i dramatyczną sytuację demograficzną naszego społeczeństwa. – Patrząc z uwagą na sytuację polską, trzeba uczciwie przyznać, że w minionym ćwierćwieczu dokonało się wiele dobra w naszym kraju i dar wolności nie został zmarnowany. Ale stajemy przed nowymi wyzwaniami, dlatego musimy o nich mówić i mobilizować się wzajemnie, aby im stawiać skutecznie czoło – podsumował.

Purpurat zaznaczył, że chrześcijanie powinni szukać prawdziwych źródeł wolności i pokoju w Chrystusowej Ewangelii. Przyznał, że aktualne pozostaje pytanie, jak realizować Ewangelię w życiu osobistym i rodzinnym, ale także społecznym, ekonomicznym i politycznym. Wezwał do zakończenia jałowych i zniechęcających sporów, wynikających z pluralizmu poglądów politycznych, na rzecz wspólnego budowania dobra Polski.

– Nie ulega wątpliwości, że powinniśmy budować życie społeczeństwa w oparciu o odpowiedni system wartości (…). W debacie publicznej uczestniczy na swój sposób Kościół, oferując to, co ma najbardziej wartościowego do przekazania: dzieląc się prawdą o Bogu i człowieku, o godności osoby ludzkiej, stworzonej na obraz i podobieństwo Boże – ks. kard. Dziwisz tłumaczył rolę Kościoła w życiu publicznym.

Metropolita krakowski zachęcił także do udziału w zbliżających się wyborach samorządowych. Podkreślił, że rolą duchowieństwa nie jest agitacja wyborcza: „Trzeba uszanować wolność i mądrość wyborców. Ale zawsze można i trzeba zachęcać do oddania głosu, a także oddania go zgodnie z własnym sumieniem i własnymi przekonaniami, bo przecież to od nas zależy, komu powierzymy los naszych miast i wiosek, powiatów i województw, los wszystkich obywateli”.

Jak informuje KAI, hierarcha odwołał się do słów św. Jana Pawła II wypowiedzianych 15 lat temu w polskim Sejmie. Przypomniał, że Papież Polak wyraźnie powiedział, że to od obywateli zależy, jaki kształt będzie przybierać w Polsce wolność i demokracja.

Purpurat wskazał, że to zadanie nie tylko dla parlamentarzystów, ale dla wszystkich, którym losy Polski leżą na sercu. Dodał, że wspiera Polaków w tym działaniu Maryja Królowa Polski, św. Stanisław oraz św. Jan Paweł II. – Nie lękajmy się więc i – odpowiadając na jego apel – otwierajmy przed zbawczą władzą Chrystusa przestrzenie naszego życia osobistego i społecznego. Bo tylko On, Jezus Chrystus, ma słowa życia wiecznego – zakończył ks. kard. Dziwisz.

MPA

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... zyzne.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 13 lis 2014, 08:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Polska to nie sen

Agnieszka Paprocka-Waszkiewicz

Przetrwają tylko te narody, które mają najsilniejszą tożsamość. Polskę należy poszerzać o przestrzeń tych serc, które straciły poczucie swego dziedzictwa. Z parafii św. Klemensa na warszawskiej Woli popłynęła modlitwa za Ojczyznę i mądrość dla Polaków, aby nie zapominali o swych korzeniach.

– Stawiamy sobie pytanie, czy byśmy byli, gdyby naszych dziejów nie rozświetlało światło Chrystusowej Ewangelii, gdyby nie wspomożenie Tej, która nas zna: Bogurodzicy Dziewicy. Stawiamy sobie pytanie, gdzie byśmy się znaleźli, gdybyśmy jako wspólnota Narodu odwrócili się od Krzyża – mówił w homilii o. Waldemar Gonczaruk CSsR. Wierni, którzy przybyli wieczorem w Święto Niepodległości na uroczystości, otrzymali przy wejściu do kościoła kokardy narodowe wykonane przez dzieci z Oratorium na podstawie uchwały Sejmu z 1831 roku. Projekt odnalazła Ewa Maruszewska.

W czasie Mszy św. dziękowano Bogu za wierność, za wszystko, co czyni w polskim Narodzie. Podkreślano potrzebę pokazania światu, że to Chrystus jest fundamentem tożsamości Polaków. Ojciec Gonczaruk podkreślił, że współczesnym zagrożeniem jest sączenie opinii i poglądów, które służą rozchwianiu tożsamości narodowej. Polacy muszą znać swoje kredo. Dzięki temu można obronić zarówno historię, jak i przyszłość narodową. Niewidzialną tkanką narodu jest kultura, duch narodu, który tworzy wspólnotę. – Niektórzy chcą sprywatyzować religię, a nawet przedstawić ją jako zagrożenie wolności. Tymczasem religia prowadzi nas do szacunku. Ojciec Święty Benedykt XVI wzywał świeckich, aby przyczyniali się do wspierania mądrości i wizji wiary na forum publicznym. Nie bójcie się pełnić służby dla swoich braci i sióstr – apelował o. Gonczaruk. I zwracał uwagę, że Polska nie może być snem. Musi być najambitniejszym zadaniem. Trzeba docierać do młodych przez media, przez programy dydaktyczne. Modlitwę wiernych poprowadziła Grupa Rekonstrukcyjna „Radosław”. Po Mszy Świętej wszyscy zebrani uczestniczyli w koncercie „Ojczyzno ma”. Wierni pomodlili się słowami księdza Piotra Skargi w intencji Polski. Odczytała je aktorka Halina Łabonarska. Drugą część dziękczynnego spotkania poprowadził Jan Kasprzyk, aktor „Naszego Teatru”, wraz z orkiestrą koncertową Gloria z Otwocka.

http://www.naszdziennik.pl/wp/112777,po ... e-sen.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 25 lis 2014, 08:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Polska się odrodzi

Zygmunt Krasiński

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Zawsze i wszędzie to samo: dopóki demagogii stanie, dopóty Polski nie będzie! To moja dewiza! Kazałbym sobie na hełmie wyryć, kazałbym sobie i na pałaszu! Ale zważ, jaka opatrzna łaska Boża nad nami. Gdyby w lutym burza poczęta była przeszła aż do lodów północy, gdyby od razu na całej ziemi polskie nastąpiło powstanie, ach! O, Władysławie, już byśmy dotąd byli w nicości! Ogłoszona rzeczpospolita przez naszą drobną szlachtę, która sobie wyobraziła, że jest demokracją, a która demagogią jest, już by była wyrżnięta wszędzie przez chłopów, dowodzonych przez niedobitki królów i książąt europejskich. Polski by i śladu już nie było – oto dopiero byłby się zdarzył ostateczny rozbiór: rozbiór chemiczny cząstek narodu! Ale Bóg chce Polski, żąda Polski, wymaga po nas Polski, tak jak się jej domagamy od Niego, wymaga zaś jej przez czyny zacne, porządne, wielkie, nasze, bo to prawem wiekuistym Boga, że inaczej stanąć ona nie może! więc do czasu doświadczenia różne spuszcza na nas. Dozwala krajowi skosztować po trosze owoców Centralizacji i przypatrzyć się rozkładowi społecznemu Europy. Stawia nas w położeniu spartańskich dzieci, którym efory pokazywały pijanych ilotów. Cząstkowe plagi też spuszcza na nas i prób nam dopuszcza pewnych próbowanie, i tak się musi stać, że kiedy Europa dojdzie do największego nierozumu, my do rozumu przyjdziem i będziem jedynym porządnym narodem na ruinach świata!

Fragment pochodzi z listu do Władysława Zamoyskiego, Baden-Baden, 18 grudnia 1848 r.

Za słowami Krasińskiego nie kryje się ani narodowa megalomania, ani tym bardziej nacjonalizm, ponieważ wielkość Polski ma zasadzać się na czynniku moralnym. Chodzi o heroizm w dobru, a nie o potęgę władzy politycznej lub bogactwo materialne traktowane jako cele same w sobie. Dobro moralne jest jeszcze większe, ale i najtrudniejsze, bo tylko ono potrafi pokonać egoizm, tylko ono pozwoli Polsce przetrwać, odrodzić się i rozwijać.

http://www.naszdziennik.pl/wp/115081,po ... rodzi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 06 gru 2014, 09:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Tu w Polsce jest nasze miejsce i nie możemy sobie dać tego naturalnego prawa odebrać. Zamiast uciekać od problemów i emigrować za lepszym życiem, musimy naszą Ojczyznę uwolnić od więzów kolonializmu i w niej budować sobie nasz polski dobrobyt.

Godna praca i płaca

Ks. kard. Stefan Wyszyński

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Wiadomo, że wychowanie człowieka jest dzisiaj niesłychanie kosztowne. Dlatego słuszną jest rzeczą, żeby społeczność publiczna pomogła matkom i licznym rodzinom, ograniczając wymagania w ich pracy zawodowej, a nie ograniczając ich potrzeb rodzinnych. W ten sposób przywróci się rodzinie matkę.

Jeżeli się to nie stanie, daremne będą wszystkie uchwały, które podejmowane są w różnych komisjach edukacji narodowej. Wszystkie programy będą chybione i nie wydadzą swojego rezultatu, jeżeli będzie zniszczona rodzina. A dzisiaj ojciec czy matka zatrzymywani są poza rodziną nie tylko dla pracy etatowej, ale – jak się to dzisiaj mówi – i na godziny nadliczbowe. Jeżeli człowiek pracuje rzetelnie, to w granicach swego etatu powinien zapracować tyle, aby wystarczyło na godne utrzymanie rodziny. Wtedy nie trzeba będzie mówić o godzinach nadliczbowych, nie będzie problemu, że są ludzie, którzy pracują na trzech etatach, podczas gdy inni włóczą się po ulicach bezrobotni, albo też wyjeżdżają za granicę – zwłaszcza inteligencja specjalistyczna – by tam poszukiwać dla siebie pracy. Jest to zjawisko powszechne, z którym spotykam się w ramach duszpasterstwa Polonii zagranicznej. Dziesiątki tysięcy polskiej inteligencji specjalistycznej znajduje się już dzisiaj w różnych krajach. Inteligencja ta nie zawsze mogła znaleźć w naszej Ojczyźnie należyte warunki pracy.


Fragment pochodzi z homilii wygłoszonej 9 marca 1975 r. w Warszawie.

Odpływ inteligencji z Polski nie rozpoczął się po roku 89, lecz miał miejsce również w czasach PRL. Co to znaczy? To znaczy, że dziś kontynuowany jest ten sam kierunek co dawniej. Zmieniły się nieco metody, dawniej chodziło o ekonomię i wolność, dziś tylko o ekonomię. I co dalej? W Polsce pozostaną ludzie mniej zdolni i starzy. Dzięki temu państwo się wyludni i będzie tak słabe, że nie zdoła ocalić swojej suwerenności.

http://www.naszdziennik.pl/wp/117171,go ... placa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 09 gru 2014, 10:07 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Warto być Polakiem

Ks. kard. Stefan Wyszyński

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Naród nie jest na dziś ani też na jutro. Naród jest, aby był! Jak ongiś Bóg do Adama, tak do nas o naszej ziemi dzieje powiedziałyby: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”. O ten skrawek ziemi, by była nasza, serdecznej ziemi stołecznej, walczył bohaterski prezydent [Stefan Starzyński] „miasta nieujarzmionego”, na którego cześć odsłaniamy dzisiaj to epitafium. Polska nie pożywi się ani alienacją narodową, ani odejściem od kultury historycznej, twórczej, literackiej. Polska nie pożywi się ani „Argumentami”, ani groteskową laicyzacją, ani uwstecznioną ateizacją. Polska nie pożywi się odzieraniem dusz młodzieży z kultury narodowej, z własnych dziejów. Pamiętajmy: Polskę sprzedano raz – nie w Warszawie, ale na Sejmie Grodzieńskim, przed dwoma wiekami. My nie chcemy więcej handlu Polską! O to troszczy się nasza młodzież. Walcząca o społeczną sprawiedliwość wieś rzeszowska upomniała się o rehabilitację naszej rodzimej kultury, naszych dziejów, literatury ojczystej, upomniała się o wolność umysłu, woli i serca. To jest uzdrowieńcze wołanie. Jak na Sejmie Czteroletnim wołano słowami Konstytucji 3 Maja, tak dzisiaj wołamy o wolność narodu w jego granicach. Chociaż były w dziejach naszych boleści i męki, chociaż niekiedy płynęła obficie krew, jak w powstaniu warszawskim: na Starym Rynku, na placu Zamkowym, na Krakowskim Przedmieściu i na tylu bastionach obrony, chociaż zdawałoby się, że niczego nie zdołaliśmy dokonać, jednak te cierpienia i ofiary zapadły w duchowość narodu i stały się jego niezaprzeczalną własnością. Dlatego nie potępiamy ich, ale dziękujemy Bogu, że taką moc dał narodowi.

Fragment pochodzi z homilii wygłoszonej 1 marca 1981 r. w Warszawie

Życie narodu nie toczy się w próżni, toczy się na konkretnej ziemi, na przestrzeni własnych dziejów, w sercu własnej kultury i wiary uznanej za własną. Wtedy Polak, który to rozumie i wie, co to znaczy i dlaczego warto być Polakiem – pozostanie nim na zawsze, nawet jeśli będzie to wymagać heroizmu i ofiary.

http://www.naszdziennik.pl/wp/117655,wa ... akiem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 22 gru 2014, 10:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
„Choćby na smokach wojska latające…”, czyli marsz wolnych Polaków

Podczas Marszu 13 grudnia najbardziej młodzieńczym mówcą był Jarosław Kaczyński. Porwał młodych – starych nie trzeba było porywać, za dużo wiedzą. Przełożył też Pieśń Konfederatów Juliusza Słowackiego na język współczesnego wytrawnego mówcy. Mówił Słowackim.

Głównym tematem jego przemówienia przy pomniku Józefa Piłsudskiego była obecność strachu w duszy ludzkiej. I brak strachu – w duszy innego rodzaju. W duszy wolnej, swobodnej i dumnej.

Obrazek

Jarosław Kaczyński pokazał uczestnikom Marszu tych, którzy żyją strachem. Ludzi obecnej władzy i jej medialnych sojuszników. Nazwał ich elegancko i adekwatnie: workiem kamieni, który dźwigają na swoich plecach Polacy.

Poświęcił kilka celnych zdań tym, którzy są wolni od strachu.

O kim mówił?

Tu, pod Belwederem przeważali mężczyźni. Szły grupki przyjaciół, ludzi hałaśliwych, skłonnych do żartów, dowcipnych. Widziałam też starsze panie. Zamyślone, zasłuchane. Szykowne jak tylko potrafią być Polki. Przyszły same, albo z paroma koleżankami. Byli młodzi chłopcy i młode dziewczęta. Z rodzicami albo z rówieśnikami. Wszyscy mieli w oczach ten sam błysk, a kącikach ust zaczajony ten sam zadziorny uśmiech.

Coś podobnego miał w twarzy Jarosław Kaczyński..

Zmęczeni, niedospani, bo przecież większość musiała wstać bardzo wcześnie, nawet w środku nocy.

Duch obywatelski
„Jest to pochód zwycięstwa”, zauważył Jarosław Kaczyński. Ale wymienił nie tylko przewagę w wyborach. Uchwycił coś bardziej podstawowego. To mianowicie, że

„…W Polsce odradza się poczucie obywatelskości, duch obywatelski, który był zawsze zaprzeczeniem bierności i apatii, który był zawsze gotowością do działania. Ten pochód jest pochodem obywatelskim…”.

To nic innego, jak polska demokracja szlachecka, która tu istniała przez setki lat. A której potrzeba daje dziś o sobie znać ze zdwojoną siłą. Bo my jesteśmy Respublica… 13 grudnia 2014 r. w Warszawie był dniem wielkiej manifestacji wskrzeszonej polskiej tradycji republikańskiej. Jej duch jest w Polakach silny – pomimo wojny, zniszczenia ziemiaństwa i inteligencji, komunizmu i całej perfidii gry pozorów transformacji. Pomimo umiejętnego, wielopłaszczyznowego zastraszania społeczeństwa. Pomimo naukowej wręcz demagogii sączącej się z nieprzeliczonych szmatławców i szczekaczek. Tego ducha obywatelskiego, poczucia odpowiedzialności za Polskę nie zabili. Im mocniej się starają, tym on bardziej krzepnie.

Obrazek
Wojciech Kossak – Orlęta lwowskie (Obrońcy Lwowa)


Jarosław Kaczyński to rozumie. Dlatego jest przywódcą.

Do ludzi, którzy szli w Marszu – i tych, którzy popierali tę manifestację protestując przeciw fałszom wyborczym – zwracał się jak do obrońców cennego dobra, którzy

„….Przede wszystkim chcą obronić to najbardziej podstawowe prawo do wyłonienia władzy w drodze wyborów, do oceniania władzy i do tego, by władzę odwołać…”.

Tak było w Polsce zawsze, od czasu jej chrztu. Władzy patrzono na ręce. Czy jest wierna zasadom przyjętym pospołu z narodem. Bo te zasady to sprawa poważna, najpoważniejsza. Czy to, co czyni władza jest zgodne z aktem założycielskim polskiego państwa. A tym aktem było przyjęcie Chrystusa i Jego prawa. W Polsce nie było typowej monarchii. Nie było nigdy władzy absolutnej. Władzy, która wyprawiała co chciała. W Polsce nie było feudalizmu. Nie było wojen religijnych. Polska była krajem wolnych i równych obywateli. Nadużycia wobec bliźnich, zamach na prawo Ewangelii były piętnowane i korygowane. Zdawano sobie sprawę z tego jak groźnym naruszeniem zasad ewangelicznych jest stosunek do chłopów. Niestety, nie wypełnione zostały w tym względzie Śluby Jana Kazimierza… Polska jednak nie dokonywała nigdy podbojów w celu grabieży cudzych ziem, nie ustanawiała dominacji. Innym krajom proponowała unię, opartą o zasady chrześcijańskie. Jej przykład pociągał, był wzorcotwórczy. Polski nie obawiano się jako wroga, który może zagrozić jakiemuś dobru. Co najwyżej zazdroszczono. Chciano, chciano za wszelką cenę być czymś do Polski choć trochę podobnym.

Jarosław Kaczyński doskonale rozumie, czym jest to duchowe bogactwo Polaków, tak rzadkie dziś w świecie: silna świadomość własnej historii. To ożywczy strumień przepływający przez umysły dzisiejszych Polaków. To ten właściwy fundament naszych wyborów.

Instrumentem dzisiejszej kontroli nad władzą nie jest sejmik szlachecki, lecz powszechne wybory. Dlatego jednak, że mamy taką właśnie, a nie inną historię należy się nam prawo wyboru władz, jakie chcemy mieć.

„To prawo daje nam kartka wyborcza. I tę kartkę chcą nam wyrwać. Dlaczego teraz? Bo rysuje się perspektywa zwycięstwa, waszego zwycięstwa!”, mówił Kaczyński.

Dlatego sięgnięto po pomoc podpory władz stanu wojennego: oskarżyciela bł. księdza Jerzego Popiełuszki. „Kampania w stylu Urbana i z udziałem Urbana… Kampania obrażania grubiańskiego i wulgarnego… Kampania, którą można określić tylko jednym słowem: Hańba!” To nazwisko jest właśnie wizytówką ludzi, których serca przeżarte są strachem.

A Polacy chcą „uczciwej i sprawiedliwej władzy, która szanuje polską rację stanu, która szanuje godność Polaków…”. Władza, która nie będzie z istoty swej chrześcijańska, czyli służebna wobec społeczeństwa, nigdy nie będzie uczciwa. Przypominają się słowa kardynała Pie, biskupa Poitiers, wielkiego antymodernisty:

Jeśli nie nadszedł czas, aby Jezus Chrystus panował, to nie nadszedł również czas na to, by rządy trwały….

Obrazek
Maksymilian Gierymski – Adiutant sztabowy


„…Próbowano ten marsz zahamować. Nie udało się! I nie dają rady!”, podsumował Jarosław Kaczyński wysiłki tych, którzy żyją wciąż w paraliżu wielkim strachem. Strach ten odbiera rozum. Mąci w głowach ludziom, którzy nie są wewnętrznie wolni.

„…O co tutaj chodziło? Chodziło o to, by obywatele nie mogli się dowiedzieć prawdy. To się nie uda! Tak, zwyciężymy. I przyjdzie ta Polska, o której marzymy. Polska wolnych i równych Polaków. Polska, która będzie oazą wolności w Europie…”.

Zrozumieć, kim jesteśmy
Nikt tak do Polaków nie przemawiał od 1939 roku. Nikt tak nie zwracał się do nas. Rozumiejąc głęboko i wnikliwie, kim jesteśmy i jaka jest nasza rola w Europie, w świecie. Podkreślając, że nie ma dla Polaków wyzwań, których nie mogliby podjąć, które są za trudne, przeszkód, których nie mogliby pokonać. To jest stwierdzenie mądre i prawdziwe.

Zakwestionować je mogą tylko ideolodzy. Ci, którzy mają głowy wypchane słomą kłamstw. Ci, którzy na wszelkie możliwe sposoby, na wszelkich możliwych płaszczyznach chcą nas ukazać jako kompletnych nieudaczników. Chcą, byśmy sami uwierzyli, że do niczego się nie nadajemy. Jesteśmy słabi, beznadziejni, niewydolni, ograniczeni… Dajemy się nabijać w butelkę. Tak chcą nas widzieć wrogowie Polski. (Smutne, że utożsamili się z ich wizją nawet niektórzy wysocy hierarchowie, których do Polski przysłano. Nie chcą oni przyjąć prawdy, kim Polacy są, odrzucają ją. Wolą fikcję. Nie tak zachowywał się nuncjusz apostolski Achilles Ratti w 1920 roku! Był jednym z dwóch dyplomatów, którzy nie uciekli z obawy przed bolszewikami. Został w stolicy podczas Bitwy Warszawskiej, by modlić się i wspierać Polaków; potem, już jako papież Pius XI kazał ozdobić kaplicę w Castelgandolfo freskiem Jana H. Rozena przedstawiającym Cud nad Wisłą).

Obrazek
Warszawa (prawdopodobnie 1921 r.) Naczelnik Państwa Józef Piłsudski, prymas Aleksander kard. Kakowski i nuncjusz apostolski abp Achilles Ratti


Cywilizacji nie trzeba powtórnie odkrywać, nie trzeba budować nowego społeczeństwa na obłokach. To zostało już dokonane. Jest nim chrześcijańska cywilizacja i katolickie społeczeństwo. Należy je tylko ustanawiać i bezustannie przywracać, w oparciu o naturalne i boskie podwaliny, przeciwko wciąż odradzającym się atakom niezdrowych utopii, buntów i bezbożności: „omnia instaurare in Christo” (św. Pius X: Notre charge apostolique). Te słowa zostały w tym miesiącu przypomniane w Parlamencie Europejskim, przy okazji wizyty biskupa Bernarda Feleya, który przybył poświęcić bożonarodzeniowy Żłóbek.

Słabi, beznadziejni, żle wykształceni, otumanieni, przeżarci konsumpcjonizmem… Naprawdę? Sto tysięcy ludzi, w ich rękach róże i flagi! Tylko dwa kolory… Przecież ci ludzie mówią właśnie to samo, co mówili inni Polacy 150 lat temu i potem wiele razy: Nigdy z wrogami nie będziem w aliansach! Nigdy!…

Jest zupełnie inaczej z Polakami niż chce cała ta brudna propaganda. Propaganda w stylu goebbelsowskim, która swe brudy sieje nie tylko w Polsce. Jest inaczej, bo istnieją u nas naturalne i boskie podwaliny. Istnieje żywe wspomnienie w polskiej duszy, niezatarta tradycja katolickiego społeczeństwa, cywilizacji chrześcijańskiej. „…Nie lękajcie się!”, wzywał tego grudniowego popołudnia przy pomniku Marszałka Jarosław Kaczyński, powtarzając wezwanie innego, znanego na całym świecie Polaka… Człowiek wolny, człowiek ochrzczony nie boi się powiedzieć złu, że jest złem. Złem, dla którego nie ma miejsca w państwie wolnych obywateli, które traktują oni jak własny dom, i nie boją się domagać wysprzątania go. Ludzie podli zwyciężają najczęściej tylko dlatego, że dobrzy są nieśmiali i tchórzliwi. Odstarasza ich szyderstwo, boją się tego ryku zjednoczonych sił postępu, od których trzęsą się biurowce, gdzie urzędują zaprzedane redakcje, tej gotowości płatnych agentów pióra, by natychmiast wyśmiać każde pojawiające się dobro, by zrobić z bohaterów kolaborantów i kapusiów, jak próbowano to wobec prof. W. Kieżuna. Bezskutecznie… Tak jak bezskuteczna jest symfonia zniesławień Jarosława Kaczyńskiego, coraz bardziej brutalna. (W rocznicę zabójstwa prezydenta Gabriela Narutowicza wypada przestrzec przed tą zaślepioną nienawiścią, która pojawia się i z lewej i z prawej strony…). „Nie lękajmy się, a zwyciężymy!”, zakończył prezes PiS. To tak jakby wypowiadał te właśnie strofy Słowackiego, które dźwięczały podczas całego Marszu, i które podchwytywali idący, nucąc i śpiewając:

Nigdy z królami nie będziem w aliansach,

Nigdy przed mocą nie ugniemy szyi,

Bo u Chrystusa my na ordynansach,

Słudzy Maryi!

Obrazek

Więc choć się spęka świat i zadrży słońce,

Chociaż się chmury i morza nasrożą,

Choćby na smokach wojska latające,

Nas nie zatrwożą… (…) *)

Marsz Prawa i Sprawiedliwości przebił liczebnością Marsz Niepodległości. Tego ostatniego nie organizowali wolni Polacy.

____

*) Juliusz Słowacki – Pieśń Konfederatów

http://ewapolak-palkiewicz.pl/chocby-sm ... h-polakow/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 01 sty 2015, 12:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Ziemia Lachów

Wiosna to czas intensywnego przygotowywania ziemi, aby wydała plon. Na polach, w przydomowych ogródkach czy na działkach możemy zobaczyć pochylone, a nawet klęczące postacie. Ziarna czy nasion nie można rzucić byle gdzie i byle jak, najpierw glebę trzeba dokładnie przygotować. Zapach wiosennej ziemi rozgarnianej dłonią w cieple wiosennego słońca jest niepowtarzalny.

Ziemię trzeba nie tylko spulchnić czy w razie potrzeby nawieźć, ale trzeba ją również wypielić. Chwasty rosną szybciej niż szlachetne rośliny, więc bez pielenia nie ma co się spodziewać dobrych plonów. A najgorszy jest perz. Korzeń ma tak długi, że kto nerwowo szarpnie, urwie niewielki kawałek, a reszta nie tylko że zostanie w ziemi, ale wyda - jakby w zemście - jeszcze więcej pędów, niż było na początku. Perz więc trzeba wyrywać spokojnie i w całości.

A cóż za widok ziemi wyplewionej i spulchnionej, w której czekają na wzejście różne szlachetne nasiona! Po kilku lub kilkunastu dniach pojawiają się zielone punkciki; tu rośnie seler, tam pietruszka, tu ogórki, a tam marchewka. Jakżeż to wszystko cieszy oko! Ale niestety, po pewnym czasie znowu trzeba pielić, bo chwasty nie dają spokoju, same się wysiewają i rosną, i chcą zagłuszyć to, co szlachetne. Jednak kto kocha ziemię, ten lubi pracę, nawet uciążliwą, i będzie pielił wiele razy.

Pracę związaną z uprawą ziemi lubią w szczególności Polacy. Nasza nazwa pochodzi przecież od pól. Polanie tym słynęli wśród okolicznych plemion, że chętnie uprawiali ziemię. W tym celu wdzierali się w nieprzebyte lasy, karczowali je i przygotowywali zdobyty teren pod uprawę rolną. Taki teren określany był mianem lędów, dlatego nazywano nas również Lachami. Polacy od zawsze więc kochają ziemię i nie boją się trudów związanych z jej uprawą. Nic zatem dziwnego, że przez kilka wieków byliśmy spichlerzem Europy, że dzięki pieczołowicie uprawianemu zbożu kraj nasz cieszył się dostatkiem. Dla Polaków ziemia, polska ziemia, ma niewymowny czar; kto z Ojczyzny wyjedzie, ten najbardziej tęskni do widoku tych pól zielonych i miedz, i dzikich grusz. A choć dziewiętnastowieczna tak zwana industrializacja sprawiła, że rozrósł się przemysł, Polacy mieszkający w miastach robią wszystko, by mieć jakąś babcię na wsi, choćby przyszywaną. A wakacje spędzone tam, gdzie można oglądać prawdziwe kury, kaczki, gęsi, indyki, a także krowy, konie i owce, to lekcja polskości, szczególnie dla dzieci.

Gdy dziś ważą się losy Polski, gdy różni decydenci siedzą w swoich gabinetach oszołomieni od komputerów, telefonów komórkowych i faksów, odcięci od realnego świata, skupieni na bezdusznych statystykach, na obliczaniu zysków i na telewizyjno-gazetowych mirażach, samo nasuwa się pytanie: Co oni rozumieją z Polski? Kim jest dla nich pradawny polski Naród? Czy oni tak naprawdę kochają polską ziemię?

Już pod koniec swojego życia nauczyciel i wychowawca Polaków, kard. Stefan Wyszyński, Prymas Polski, w jednym z kazań świętokrzyskich tak mówił: „Całe pokolenia, ujarzmione przez obce ludy, walczyły o prawo do własnej ziemi. Stąd szczególny charakter obronności ziemi. Nie tylko sama armia broni terenów ojczystych, ale i ludzie, którzy na niej żyją jak trawy wśród jałowców i gęstych lasów - bronią jej nienaruszalności. Wiemy, co znaczy wiatr od morza zmagający się z ziemią u wybrzeży. I tę psychikę obronności cenimy. Polska mimo rozbiorów uratowała się tylko dlatego, że wieś, rolnicy bronili zębami każdego kawałka ziemi, by jej nie oddać obcym. Ziemia ojczysta, zwłaszcza w naszym układzie geopolitycznym, jest elementem tak doniosłym, że musi być należycie obsłużona".

Tak mówił Prymas Tysiąclecia w czasie, gdy rodziła się „Solidarność". Ogarniając ponad tysiącletnie dzieje Ojczyzny, cierpliwie i po ojcowsku przypominał i tłumaczył, jak żyć, aby Polska nie była państwem sezonowym, ale milenijnym, aby Naród nasz mógł trwać kolejne tysiąc lat. Który z dzisiejszych działaczy, tak chętnie powołujących się - ale tylko w tym celu, by zebrać głosy wyborców i wspinać się coraz wyżej po kolejnych urzędniczych szczeblach - na wartości chrześcijańskie i na katolicką naukę społeczną, pamięta o tych słowach Prymasa? Czy je słyszał? Czy je czytał? Czy rozumie, że bez własnej, dobrze uprawionej ziemi, Naród nie przetrwa? Że szczególnie w naszych warunkach geopolitycznych trzeba bronić każdego zagonu, nawet najmniejszego? Bo jak trawa ułatwia wzrost drzewom, tak on zabezpiecza niepodległość Polski, a tym samym suwerenność Narodu. Na to wskazują nasze tysiącletnie dzieje. Kto się w nich nie zakorzenia, w kim nie ma miłości do polskiej ziemi, kto nie wie, że my, Polacy, od łęgów pochodzimy, niech się lepiej za politykę nie zabiera. A nawet jeśli chce to robić, to go nie wybierajmy, bo sprowadzi nam do Polski różnych treuhandlerów, z których Naród nasz już się nie wyżywi, bo z Polski wszystko wywiozą.

Prymas Tysiąclecia podczas dożynek w Łowiczu 30 sierpnia 1970 roku mówił: „Naród polski, naród rolniczy, nie może całkowicie zrywać z płodną ziemią chleba. Musi wzrastać w Polsce głęboki szacunek dla pracy rolnej i dla ludu rolniczego zajmującego się wydobywaniem chleba z serca ziemi (...). Trzeba w dalszym ciągu pokornie pochylić się nad matką żywicielką - ziemią. Trzeba jej łono miłośnie rozorać pługami. Trzeba ją ucałować, jak całował ją umierający Boryna. Trzeba z wielką czcią chodzić po Bożej ziemi, bo z tej Bożej ziemi jest zboże. A sam wyraz wskazuje, że zboże oznacza wzięte z Bożego".

Takie było nauczanie społeczne Prymasa Tysiąclecia, nauczanie katolickie i polskie, skierowane do Polski na kolejne tysiąclecie. Nie zapominajmy więc jego treści.

Piotr Jaroszyński
"Jasnogórska droga do Europy"

http://www.piotrjaroszynski.pl/felieton ... mia-lachow


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 12 sty 2015, 09:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Jakiego patriotyzmu potrzebujemy?

Katarzyna Dobrowolska

Patriotyzm jeszcze rok temu był marginalizowany i niemodny. Liczyła się europejskość, tak bardzo podkreślana na szczytach władzy. Dziś, w zmieniającej się dynamicznie międzynarodowej sytuacji dyskusja o patriotyzmie jest ze wszech miar potrzebna i na miejscu.

Cnota patriotyzmu
Jakiego patriotyzmu potrzebuje Polska i Polacy? Czy szkoła z okrojoną, nową podstawą programową z historii może sprostać jeszcze zadaniu kształtowania postaw patriotycznych u młodego pokolenia? Dlaczego kompetencje społeczne i obywatelskie mogą być w przyszłości siłą demokracji? Na te i wiele innych pytań próbowali szukać odpowiedzi uczestnicy pierwszej ogólnopolskiej konferencji naukowo-dydaktycznej zatytułowanej „Rola nauczania historii najnowszej w kształtowaniu patriotyzmu i postaw obywatelskich”, zorganizowanej w październiku przez Ośrodek Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej oraz Instytut Historii UJK.

Czy każdy patriotyzm jest cnotą? Na pewno nie taki, który degraduje innych, traktuje wszystkich innych jako potencjalnych wrogów. Prof. Tadeusz Sławek nazwał go patriotyzmem „trybalnym”, który przejawia się w np. postawą kibiców, którzy „buczą” kiedy przy piłce nie jest drużyna narodowa, a przeciwnik. Opowiada się za patriotyzmem tzw. „punktowym”, który pomaga tworzyć wspólną nadzieję, by budować świat, w którym życie byłoby godniejsze.

Nauka historii stanowi dziś dla nauczycieli, zwłaszcza w szkołach średnich, wielkie wyzwanie. Bo jak przekazać solidną wiedzę i zbudować postawę patriotyczną, dysponując mniejszą ilością godzin? Słychać było żale, że historia została zdegradowana jako przedmiot, opisany jako dodatkowy. Jeśli uczeń wybiera inną specjalizację, z historią żegna się po roku czasu. – My, nauczyciele, dziś jesteśmy współczesnymi siłaczami, którzy walczą, by przekazać jak najwięcej wiedzy i zainteresować ucznia historią – mówiła jedna z nauczycielek z IV LO w Kielcach. – A właśnie kluczem do budowania patriotyzmu u młodego pokolenia jest wiedza historyczna, tej wiedzy jest zbyt mało w szkole – podkreślała.

Historia w szkole
Współczesna historia, jaką poznają uczniowie szkół średnich, wymaga odpowiedniego warsztatu i metodologii ze strony nauczyciela. Zdaniem prof. Antoniego Dudka, trudności i kontrowersje rodzą się w ocenie wydarzeń z historii. Należy dążyć, by uczniowie samodzielnie dochodzili do oceny wydarzeń historycznych, ale również nakierowywać ich właściwymi argumentami. Taka metoda możliwa jest poprzez krytyczną analizą źródeł na lekcji, różnych danych i przekazów.

Prof. Jolanta Choińska-Mika z UW, współodpowiedzialna za przygotowanie nowej podstawy programowej z historii, przekonywała, że historii najnowszej warto nauczać nie przez opowiadanie i wykład, ale przez dyskusję, debaty, pracę z różnymi typami źródeł: relacjami świadków, filmem dokumentalnym fabularnym, ulotką, projekty spotkania ze świadkami historii czy wizyty w muzeach i miejscach pamięci. Zmusza to uczniów do stawiania pytań i szukania odpowiedzi.

Kondycja demokracji
– W dobie kryzysu więzi patriotyzm nie może się ostać w takim kształcie, w jakim był udziałem dawnych społeczeństw – przekonywał prof. Bogusław Śliwerski z Chrześcijańskiej Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Wskazywał na pogłębiającą się atomizację społeczeństwa. Sama demokratyczna władza wydaje się być z dala od prawdziwych problemów społeczeństwa. Z niechęcią patrzy na oddolne inicjatywy obywatelskie. Dość powiedzieć o tym, co dzieje się z projektem przeciwko edukacji sześciolatków. Dwa miliony podpisów trafiły do kosza. W ten sposób zaufanie społeczne do władzy spada i nie dziwi fakt tak niskiej frekwencji wyborczej.

Europa zdaje sobie sprawę z niskiej kondycji demokracji. Tam gdzie brak demokracji uczestniczącej, nie ma protestów, wyrażania głosu przez społeczeństwa, nie może być mowy o silnej demokracji. Rośnie za to ogromnie niezadowolenie społeczne, które może eksplodować w sposób niekontrolowany. Parlament Europejski boi się takiego scenariusza, dlatego stawia na kształtowanie wiedzy, postaw patriotycznych i obywatelskich w nauczaniu.

Dr Olga Napiontek – specjalistka od rozwoju kompetencji obywatelskich u uczniów tłumaczyła, że w edukacji powinno to oznaczać większy nacisk na umiejętności społeczne, które mają skutkować szerszym udziałem młodych w procesach podejmowania decyzji, wyrażaniem swojego głosu, a także kontruktywnym zaangażowaniem w życie swojej społeczności oraz zdolnością dostrzegania niesprawiedliwości i przeciwdziałania jej.

Czy to jednak wystarczy, by kształtować dojrzałe postawy patriotyczne?

Nowe wyzwania
Konferencja stała się w pewnym sensie forum wymiany myśli w gronie wybitnych specjalistów, historyków, publicystów, ludzi nauki i kultury z drugiej zaś strony poprzez towarzyszącą jej formułę warsztatów dostarczyła dawkę konkretnej wiedzy i umiejętności nauczycielom i wychowawcom, którzy na co dzień pracują z młodzieżą. Może żal, że nie było na niej studentów historii, którzy przecież za parę lat staną przed dylematem, jak uczyć patriotyzmu.

Żywe dyskusje i wymiana doświadczeń między nauczycielami historii i WOS podczas warsztatów pokazywały nowatorskie inicjatywy realizowane w warunkach szkolnych, jak choćby grupa rekonstrukcji historycznej w Liceum w Małogoszczu. Spotkanie było też z pewnością impulsem do stawiania ważnych pytań o miejsce patriotyzmu we współczesnym, zmieniającym się świecie – w dobie globalizacji i międzynarodowych problemów, z jakimi dziś mierzyć musi się świat, zwłaszcza w kontekście konfliktu na Ukrainie, odradzających się separatyzmów oraz niepokojących wieści z Bliskiego Wschodu.

http://www.niedziela.pl/artykul/115218/ ... trzebujemy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 06 mar 2015, 08:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Polska jest jedna, jest nasza. Drugiej takiej nigdzie nie ma i nie będzie. Jeżeli pozwolimy lewackiemu plugastwu Ją zniszczyć, to zniknie i już Jej nie będzie. Nie będzie naszej Matki, naszej Ojczyzny, nie będzie Polski. Czy o to nam chodzi, tego chcemy?
Dziesiątki pokoleń Polaków zabiegało o Jej wybudowanie, o Jej przetrwanie, o Jej wspaniały blask. Nic piękniejszego nie może nas spotkać w naszych życiach jak życie w Rodzinnym Domu zwanym Polska. W tym domu jesteśmy wolni, suwerenni, upodmiotowieni , dojrzali i roztropni. Dom Polski nam to zawsze gwarantował i będzie tak nadal, gdy tego zapragniemy. Skończą się wtedy bezprawie, cwaniactwo, korupcja, fiskusostwo, dewiacje, bieda, fałsz, medialne wyprowadzanie na manowce zguby.
Zacznie się wychowanie, edukacja, ład moralny, ład społeczny, życzliwość, uczciwość, poszanowanie, godność, prawda, troska, wiara, kultura, wolność, sprawiedliwość, bezpieczeństwo, dobrobyt.
Polak może być szczęśliwy i spokojnie żyć tylko w Polsce. W Niej jest wszystko co jest nam do życia niezbędne. Jest przestrzeń, jest ziemia, są wsie i miasta, są lasy, jest rolnictwo, jest przemysł, są szkoły, kościoły, jest kultura, jest pamięć historyczna, jest szacunek wzajemny i wiara w nasze POLSKIE MOŻLIWOŚCI, w nasz potencjał.
Odsuńmy od Polski lewackiego nowotwora, przywróćmy Jej zdrowie i pokochajmy ją tak jak Ją kochali Nasi Ojcowie, Nasi Przodkowie.
Miłość jest najpiękniejszym darem Boga. Miłość do Ojczyzny jest najpiękniejszą drogą prowadzącą nas przez całe nasze życie.


Zakochana w Polsce

Polska jest jej największą pasją. Barbara Wachowicz podąża śladami naszych wielkich rodaków i ocala od zapomnienia całe pokłady przepięknej polszczyzny.

Obrazek
EAST NEWS/JERZY STALEGA
Barbara Wachowicz podczas kwesty na warszawskim cmentarzu Powązkowskim


Jest wybitną i kto wie, czy nie najwybitniejszą popularyzatorką polskości w Polsce. Bo w Polsce mało kto umie pisać o polskości tak, żeby to było zrozumiałe, pełne wdzięku i żeby nie ocierało się o kicz. Poza tym z jej pracowitych i pracochłonnych książek można się niezwykle wiele nauczyć i niemało razy wzruszyć. To jest taki przewodnik po duszy polskiej, taka rozmarynowa biblijka – tak o Barbarze Wachowicz i jej twórczości napisała kiedyś Agnieszka Osiecka. Bogatą działalność, nie tylko pisarską, autorki „Wigilii polskich” doceniło również ostatnio jury nagrody Totus, przyznawanej przez Fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Laur w kategorii: osiągnięcia w dziedzinie kultury chrześcijańskiej otrzymała za propagowanie polskiego patriotyzmu, wiary, postawy honoru i prawości.

Strażnicy grobu

Skąd u Barbary Wachowicz ta pasja krzewienia polskości? Szukając jej źródeł, pisarka powraca myślą na Podlasie, miejsce swojego pochodzenia. Do prapradziadka Władysława Kuleszy, podporucznika w powstaniu styczniowym, który jako jedyny z pięciu braci ocalał podczas walk. Krzyż powstańczy zawieszony mu na szyi przez matkę przetrwał do dziś i jest czule przechowywaną pamiątką. Wachowicz opowiada też o mamie i wujku – bohaterach Armii Krajowej oraz ojcu – podchorążym 2. Pułku Ułanów Grochowskich. – Wojna zdruzgotała świat naszych rodziców, a nasze pokolenie rzuciła w pustkę i mrok lat stalinowskich – wspomina w krótkim filmie dokumentalnym „Basia z Podlasia”, zrealizowanym przez Telewizję Polską. – I nagle, pewnego dnia, przyszło do nas olśnienie. Do gromadki dzieci AK-owskich, w ponurym Piastowie pod Warszawą – brzydkiej osadzie, która śmierdziała gumą – dotarła książeczka. „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego – wielki fundament braterstwa i służby. Pamiętam ten moment, kiedy uciekliśmy na wagary do Pęcic. Tam były stawy, kwitły kaczeńce, a w pięknym, podruinowanym dworze z wypisaną sentencją: „Jam jest dwór polski, co walczy mężnie i strzeże wiernie”, była filia szpitala dla nerwowo chorych w Tworkach. Baliśmy się troszkę tych dziwnych postaci w szlafrokach. Oczywiście potem się okazało, że bardzo często są to ludzie, których tam ukrywano, by ich ubecja nie dopadła. Nagle z bocznej ścieżynki wyłonił się człowiek w obszarpanym szlafroku, spojrzał na nas bardzo przytomnym okiem i powiedział: „Idźcie tam”. Myśmy poszli tą ścieżyną i znaleźliśmy się na polance. Stał tam ogromny grób z orłem unoszącym skrzydła i napisem: „Polegli na polu chwały”. Stanęliśmy, czytaliśmy pseudonimy i wiek – czternaście, piętnaście, szesnaście lat. To byli nasi rówieśnicy.

I to było moje pierwsze spotkanie z batalionem „Zośka”. Bo tam, w Pęcicach, 2 sierpnia 1944 r. zginął prawie cały pluton 3. kompanii batalionu „Zośka”. Staliśmy się strażnikami tego grobu.

Świętych obcowanie

Tamto młodzieńcze przeżycie naznaczyło zapewne jej pisarską drogę. W cyklu „Wierna rzeka harcerstwa” Barbara Wachowicz pisać będzie o harcerzach Szarych Szeregów, bohaterach „Kamieni na szaniec” i ich autorze – Aleksandrze Kamińskim. Ale przede wszystkim fascynować ją będzie Polska, o którą walczyli ci młodzi bohaterowie. Szukać jej będzie w biografiach wielkich rodaków, którym poświęci kolejne książki: Mickiewicza, Słowackiego, Sienkiewicza, Żeromskiego, Kościuszki. Podąży śladami swoich bohaterów – z Mickiewiczem odwiedzi Litwę, ze Słowackim – Krzemieniec, a z Orzeszkową uda się nad brzeg Niemna. W poszukiwaniu polskich śladów wyprawi się też dalej: do Włoch, Wielkiej Brytanii, Norwegii. Jej książki łączą w sobie cechy różnych gatunków – są w nich elementy reportażu, znajdziemy też fragmenty eseistyczne. Kwiecisty styl, pełen archaizmów i umiejętnie wplatanych cytatów, wydaje się trochę nie z tej epoki. Ale dzięki temu pisarka ocala od zapomnienia całe pokłady przepięknej polszczyzny – takiej, która dziś w zastraszającym tempie zanika. Nic więc dziwnego, że ma na koncie takie nagrody jak Złoty Mikrofon, przyznawany przez Polskie Radio, czy tytuł Mistrza Mowy Polskiej Vox Populi. Autorka „Malw na lewadach” pięknem ojczystej mowy „maluje” opisywane przez siebie krajobrazy. Trafnie ujął to historyk literatury prof. Ryszard Przybylski, pisząc, że „Barbara Wachowicz ma bardzo rzadki dar – czuje istotę pejzażu historycznego. Krajobraz jest w swej istocie zjawiskiem niemal religijnym. Skupia w sobie cały czas umarłych przodków. I kiedy stajemy w tym samym miejscu, co oni, pejzaż wiąże nas z nimi. (…) To jest takie świętych obcowanie w kulturze. Ogromna większość historyków literatury powinna zazdrościć tego daru. Przez cały czas narracji wielcy zmarli są ciągle obecni. I w ten sposób wkraczają w nasze życie. Mówią do nas tak, jak każdy z naszych współczesnych. To jest naprawdę zdumiewające”.

Ludzki adres

To obcowanie z wielkimi zmarłymi dokonuje się także w innych dziedzinach, którymi zajmuje się Barbara Wachowicz – fotografik, scenarzysta, dziennikarz, filmoznawca, słowem: prawdziwy człowiek renesansu. Warto przypomnieć ogromną wystawę fotograficzną i album „W Ojczyźnie serce me zostało”, poświęcone pejzażom Mickiewiczowskim, czy inscenizację „Wigilii polskich”, która okazała się wielkim sukcesem na deskach Teatrów Wielkich w Łodzi, Warszawie i Poznaniu. O tym, jak bardzo potrzebne są to dokonania, świadczy szeroki odzew na konkurs „Gość Wigilijny”, zorganizowany przy okazji spektaklu. Okazało się wówczas, że najchętniej na pustym miejscu przy wigilijnym stole Polacy posadziliby Adama Mickiewicza. Napłynęło też mnóstwo korespondencji od widzów dziękujących za przedstawienie. Barbara Wachowicz bardzo ceni sobie te głosy. Na swojej stronie internetowej napisała do czytelników: „Cieszy mnie każdy Wasz list, każde z Wami spotkanie. (…) Piszcie swój adres także w liście, nie jedynie na kopercie, a jeśli już przysyłacie te maile, niech w nich nie będzie tylko wrrrrrrr@brrr – ale jakiś ludzki adres i telefon, na który można Wam odpowiedzieć…”. Taka chęć bezpośredniego kontaktu nie jest częstym zjawiskiem wśród osób, które tworzą. Ale lektura książek Barbary Wachowicz nie pozostawia cienia wątpliwości: autorka „Wigilii polskich” kocha rozmawiać. Zwłaszcza jeśli przedmiotem rozmowy jest Polska.•

http://gosc.pl/doc/1336424.Zakochana-w-Polsce


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 13 mar 2015, 08:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30419
Choćby tu przyszły poganów tysiące, Choćby na smokach wojska latające, Mnie nie zwojujesz!

Henryk Sienkiewicz, POTOP, tom II, tuż przed oblężeniem Jasnej Góry, 8 listopada 1655 roku

...Wtem zdarzyła się i nowa wróżba; za oknem refektarza rozległ się niespodzianie drżący i stary głos żebraczki kościelnej Kon­stancji śpiewającej pieśń pobożną:


Próżno przegrażasz mi, husycie srogi,

Próżno diabelskie wzywasz w pomoc rogi,

Na próżno palisz i krwie nie żałujesz,

Mnie nie zwojujesz!

Choćby tu przyszły poganów tysiące,

Choćby na smokach wojska latające,

Nic nie wskórają miecz, ogień ni męże,

Bo ja zwyciężę!



- Oto dla nas przestroga - rzekł ksiądz Kordecki - którą nam Bóg przez usta starej żebraczki zsyła. Brońmy się, bracia, bo za­prawdę takich auxiliów nigdy jeszcze oblężeni nie mieli, jakie my mieć będziemy!

- Z radością gardła damy! - zawołał pan Piotr Czarniecki - Nie ufajmy wiarołomnym!

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=80


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /