Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 18 mar 2015, 08:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Słowo JE Ks. Bpa Pawła Sochy do uczestników II Konferencji POWSTAŃ POLSKO, która odbyła się w Niepokalanowie 14.03.2015

Do Sióstr i Braci Polaków, kochających Boga i Ojczyznę

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie!

Nie mogę przybyć na wspólna modlitwę i rozważanie słowa Bożego, dlatego jako pasterz i patriota przekazuję kilka słów do przemyślenia.

Pozdrawiam Was, zgromadzonych w Niepokalanowie na modlitwie za Ojczyznę i Konferencji Powstań Polsko. Dobrze, że podejmujecie obrady pod opieką wielkiego czciciela Maryi Niepokalanej, św. Maksymiliana Kolbe, wielkiego Polaka i męczennika.

Jako Polacy wierzący w Chrystusa uświadamiamy sobie, że naszym obowiązkiem jest uobecniać w świecie prawdę o godności każdego człowieka i miłość ofiarną we wszystkich sektorach życia społecznego. Bowiem stajemy dzisiaj wobec zagrożenia zniewoleniem, które uniemożliwia nam samodzielne myślenie. Jesteśmy świadkami kompleksu niższości pewnych elit, które widzą Polskę i Polaków w kategoriach prymitywizmu, antysemityzmu, głupoty i wszelkiego zła, jakie tylko może człowiek wymyślić.

To, czego jesteśmy świadkami, a także ofiarami, to planowe działania przeciw duchowej mocy Polaków. Szyderstwa z patriotyzmu, umniejszanie autorytetów i zasług bohaterów, prywata, korupcja, pogarda dla ludzi ciężko pracujących w kopalniach, na roli i w różnych sektorach gospodarki. Boli nas pogardliwe traktowanie ludzi kochających Boga i Ojczyznę, a przede wszystkim wszechobecne zakłamanie.

Nie zapominajmy, że Naród czerpie moc i siłę z wiary w Chrystusa Pana, pozostając. pod opieką Maryi, Królowej Polski. Dzięki wierze i macierzyńskiej opiece. Maryi duch Narodu Polskiego cechuje prymat osoby ludzkiej jako najwyższego bytu stworzonego, rozumnego, godnego, współtworzącego świat, dążącego do nieśmiertelności. Wiara uczy nas, że osoba nie jest sama dla siebie, ale jej racją jest bycie dla innych. Takie osoby nie tworzą zespołu jednostek, singli, lecz społeczność osobową, rodzinną, sąsiedzką, narodową, opartą na miłości, etyce 10 przykazań, prawie natury i na Ewangelii, która nadaje nowy wymiar naszemu życiu indywidualnemu i społecznemu.

Prawdziwi Polacy uznają odmienności innych. Co więcej rozmawiają z każdym przeciwnikiem, nie stosują przemocy, darzą przeciwników szacunkiem, stronią od zakłamania, jadu nienawiści i zdrady. Dotrzymują też słowa i są wiarogodni.

W sercu każdej córki i każdego syna Ojczyzny wpisane jest wrażliwe wyczucie jej potrzeb. Ojczyzna jest naszym naczelnym obowiązkiem zbiorowym w doczesności. Dla Ojczyzny okładamy na bok prywatę, swary, kłótnie, interesy osobiste i tylko takich ludzi pragniemy promować do władz i przewodniczenia wspólnocie narodowej

Jako Polacy wierzący nigdy nie byliśmy cieśni i religijnie sekciarscy. Wierzących niekatolików, niechrześcijan i niewierzących oceniamy według człowieczeństwa, a nie według wiary czy niewiary..

Natomiast męczy nas, Polaków, skryty czy jawny ateizm polityczny w stylu komunistycznej walki z Bogiem i wierzącymi, czy ateizm ideologiczny, który dzisiaj staje się najbardziej nietolerancyjny i ma zapędy totalitarne. Tego typu ateiści wymagają od nas akceptowania postaw i działań sprzecznych z podstawowymi prawami natury i z Ewangelią świętą. Męczą Polaków propagandziści moralnego zniewolenia i pogardy dla wierzących i inaczej myślących..

My, Polacy mamy bardzo ważne posłannictwo wobec świata. Chcemy służyć naszym człowieczeństwem mądrym i odpowiedzialnym, naszą bogatą kulturą, świadectwami poświęcenia i ofiary oraz bohaterstwa za wolność naszą i waszą. Wystarczy wspomnieć zwycięstwo pod Wiedniem i ocalenie Europy przed zalewem muzułmanów, zwycięstwo pod Warszawą w 1920 r. i powstrzymanie komunizmu bolszewickiego przed podbojem Europy, czy zryw solidarności i zwycięstwo nad ideologią marksistowską , której celem było totalitarne zniewolenia ludów Europy wschodniej całego świata.

Tymi wartościami pragniemy służyć światu, świadomi, że sami mamy także od naszych braci z krajów Europy i świata uczyć się wielu wartości i bogactwa kultury, jakie niosą z sobą. Jest to służba, i otwartość na innych, na wartości, a nie megalomania, czy szowinizm. Nie chcemy tylko służyć „obcym bogom”, narzucanym nam czasem bardzo intensywnie przez ludzi obcej proweniencji.

Mamy winy i słabości. Bóg leczy nas z nich i wiemy, ze będziemy ciągle kuszeni łatwizną, kultem dóbr materialnych i innych bożków. Ale naszym ideałem jest: człowiek człowiekowi bratem, solidarność nie przeciw komuś, ale solidarność z każdym człowiekiem dobrej woli. Naszymi bohaterami narodowymi nie są zaprzańcy, zdrajcy, mordercy duchowi i polityczni – chociaż tacy byli w historii, także w najnowszej – ale ludzie prawi, dobrzy, głęboko moralni, oddający życie za swoich, a nawet za obcych, np.. dla ratowania Żydów w czasie wojny – za co groziła kara śmierci dla całej rodziny.

Polaków cechował zawsze optymizm, ufność, nadzieja, co do sensu życia, szczególnie nadzieja nadprzyrodzona, wiara w życie wieczne, a także pogoda, humor i dowcip. Polacy – co ukazały wydarzenia lat osiemdziesiątych – żyją zasadą solidarności rodziny, istnienia, losu, drogi dziejowej, wspólnego polskiego Domu. Do Europy włączyliśmy się po odzyskaniu suwerenności politycznej z pokorą, otwartością, szacunkiem dla wartości, jakie reprezentują poszczególne narody. Bogatą duszą polską, w imię prawdy, miłości i solidarności społecznej rozbiliśmy zmurszałe ustroje, zwłaszcza Europy Wschodniej, zbutwiałe i zdeprawowane struktury władzy. Gdzie pojawi się inteligentny, rozumny i prawy Polak, tam obnaża się od razu biurokrację, nieżyciowe i zniewalające przepisy, zwykłą głupotę.

Wielkie znaczenie w budowaniu ducha narodowej zgody i współpracy, poczucia godności i wierności dla stałych zasad moralnych miał w historii i ma dzisiaj Kościół święty.. Chrystus przynosi nam wolność od grzechu i prawdę, już tu na ziemi i to w konkretnych strukturach politycznych, gospodarczych, kulturowych. Dlatego dla Kościoła świętego nie jest obojętne, czy konkretne środowisko polityczne, kulturalne, gospodarcze jest korzystne dla człowieka wierzącego, czy też buduje struktury antyludzkie, niszczycielskie, zakłamane, promujące walkę wszystkich z wszystkimi, promujące zło i deprawację.. Na tego typu działania Kościół święty ma obowiązek reagować. Ma przypominać podstawowe prawa człowieka: do prawdy, do wolności, sprawiedliwości społecznej, do uczciwości. Uznaje on fakt istnienia i działalności różnych partii politycznych. Ale bliższe mu są duchowo ludzie tych partii, które bardziej są zatroskani nie tylko o dobrobyt materialny, ale także o doskonalenie moralne i duchowe osoby ludzkiej.

Do misji zbawczej Jezusa należy obrona człowieka przed zniewoleniem duchowym i fizycznym. Coraz bardziej jesteśmy świadomi – jako wierzący – że obecnie jedynym obrońcą człowieka przed człowiekiem zideologizowanym pychą, egoizmem i zakłamaniem jest Jezus Chrystus. W duchu tej wiary mamy świadomość odpowiedzialności za Ojczyznę i świat, ale bez pychy i buty, lecz w pokorze ducha i zdecydowanym działaniu na rzecz dobra wspólnego w dziedzinie duchowej i materialnej.

Modlimy się do Chrystusa, przez wstawiennictwo Maryi Królowej Polski z Jasnej Góry i przez wstawiennictwo św. Jana Pawła II oraz patrona Solidarności bł. Jerzego Popiełuszki, byśmy działali w duchu prawdy i miłości Ewangelicznej dla dobra Ojczyzny naszej.

Na czas modlitwy i obrad pełnych zatroskania o dobro Ojczyzny, z serca błogosławię, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen

Zielona Góra 10.03.2015 r.
Bp Paweł Socha

http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/?p=2976#more-2976


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 23 mar 2015, 19:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Wojciech Wencel

Dwie czarne legendy

Żeby spłacić dług żołnierzom wyklętym, musimy wydobyć spod ziemi nie tylko ich kości, ale i sny o wolnej Polsce.

Felieton z tygodnika "Gość Niedzielny" nr 10/2015

W czwartkowy wieczór 1 marca 1951 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie kaci z Urzędu Bezpieczeństwa zamordowali strzałem w tył głowy pułkownika Łukasza Cieplińskiego i sześciu jego współpracowników z IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. W 60. rocznicę tej daty ustanowiono Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, który nadspodziewanie szybko zapuścił korzenie w sercach i umysłach Polaków. W tegorocznych marszach ulicznych, biegach „tropem wilczym”, rekonstrukcjach historycznych i na wernisażach wystaw dominowały osoby młode i bardzo młode, z zasady przecież nieufne wobec oficjalnego języka. To znak, że tradycja antykomunistycznego podziemia jest żywa i może stać się fundamentem nowej, naprawdę niepodległej Rzeczypospolitej.

Punktem kulminacyjnym tegorocznych obchodów okazała się wiadomość o zidentyfikowaniu szczątków Danuty Siedzikówny „Inki”. Legendarna sanitariuszka 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, została zastrzelona przez komunistów w 1946 r. i zagrzebana na terenie cmentarza garnizonowego w Gdańsku, gdzie jesienią ubiegłego roku rozpoczęły się prace ekshumacyjne pod kierunkiem prof. Krzysztofa Szwagrzyka. Szkoda tylko, że Instytut Pamięci Narodowej podał przełomową informację podczas spotkania z Bronisławem Komorowskim, który już wielokrotnie dowiódł, że ma kłopoty z ortografią, nie wspominając o wiedzy historycznej. Tym razem prezydent w krótkim przemówieniu podkreślił potrzebę pamięci „o ofiarach, które były ofiarami właśnie tych żołnierzy wyklętych”. Fakt, iż głowa państwa nawołuje Polaków do uczczenia funkcjonariuszy NKWD, UB, partii komunistycznej oraz cywilnych donosicieli, wywołał pewną konsternację w środowiskach niepodległościowych. Na szczęście rzecznicy prezydenckiego majestatu szybko wyjaśnili, że eto była prosta oszybka.

Przez prawie pół wieku czerwona propaganda budowała wokół żołnierzy wyklętych „czarną legendę”. Ostatni po wojnie zbrojni obrońcy Niepodległej, często – jak wspomniany już Łukasz Ciepliński czy rotmistrz Witold Pilecki – przeżywający swoją chrześcijańską wiarę w sposób głęboko mistyczny, byli przedstawiani jako „zaplute karły reakcji”, bandyci, zdrajcy narodu, antysemici i złodzieje. Dopiero po 1989 r. stało się jasne, choć nie dla wszystkich, że ten propagandowy bohomaz został namalowany po to, by zneutralizować duchową siłę najbardziej wartościowych, ideowych i odważnych Polaków, jacy pozostali w kraju po wojnie. Trzeba było poczekać kolejną dekadę, by świeżo utworzony IPN rozpoczął poszukiwania potajemnie grzebanych szczątków, wypełniając poetycki testament Zbigniewa Herberta: „jak trudno ustalić imiona/ wszystkich tych co zginęli/ w walce z władzą nieludzką// a przecież w tych sprawach/ konieczna jest akuratność/ nie wolno się pomylić nawet o jednego// jesteśmy mimo wszystko/ stróżami naszych braci// musimy zatem wiedzieć/ policzyć dokładnie/ zawołać po imieniu/ opatrzyć na drogę”.

W ostatnich latach odnaleziono szczątki wielu ofiar komunistycznego terroru, w tym Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Mimo to mam wrażenie, że bohaterowie antykomunistycznej partyzantki opornie wychodzą z podziemia. Może czekają, aż III RP stanie się takim państwem, o jakie walczyli? Może pamiętają, czym kończyły się komunistyczne amnestie, i nie chcą przedwcześnie się ujawniać? Może w swoich gliniastych kryjówkach powtarzają za emigracyjnym poetą, Stanisławem Balińskim: „Moją ojczyzną jest Polska Podziemna,/ Walcząca w mroku, samotna i ciemna”?

Oczyma wyobraźni (jak to się dawniej mówiło) widzę tych chłopców, którzy w dzieciństwie wsparli stopy na Chrystusowym czarnym kamieniu. Gdzieś głęboko, w duchowej przestrzeni maszerują przez dantejski las. Na ich piersiach kołyszą się ciężko ryngrafy z Czarną Madonną. To jest ich autentyczna czarna legenda, którą my, żywi, nosimy w sobie. Dosłownie, bo walka o niepodległość rozgrywa się w naszych sumieniach, coraz mniej odpornych na pokusy tego świata. Kto próbuje dorosnąć do wiary, codziennie staje przed wyborem: wytrwać w mniejszości, bez szans na doczesną nagrodę, albo zaakceptować „ historyczną konieczność” i pójść drogą oprawców, zdrajców, donosicieli.

Jesteśmy grzesznikami, więc w każdym z nas tkwi kawał ubeka. Ale właśnie przeciwko tej części naszej natury posłani są żołnierze wyklęci, żeby swoim świadectwem ufności wobec Boga rozsadzać nasze kajdany. To właśnie stamtąd, z głębi naszych sumień, dobiega głos siedemnastoletniej „Inki”: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba”. To tam leśne oddziały przedzierają się przez bagno mojej pychy i twojego konformizmu, mojego lenistwa i twojego lęku, byśmy obaj powstali do nowego życia. Swoim zwyczajem będą bić się do końca naszych dni i nigdy nie wywieszą białej szmaty.

Dlaczego tak bardzo im na nas zależy? Czemu nie zastygną w „umarłe formuły”, by odpocząć po heroicznej walce? Odpowiedź kryje się w jednym z grypsów, które pułkownik Łukasz Ciepliński napisał w celi śmierci do żony i synka: „Pytam – czy ofiary nasze nie pójdą na marne, czy niespełnione sny powstaną z mogił, czy Andrzejek będzie kontynuował idee ojca? Wierzę – nie pójdą, sny wstaną, syn zastąpi ojca, Ojczyzna niepodległość odzyska”.

Żeby spłacić dług żołnierzom wyklętym, musimy wydobyć spod ziemi nie tylko ich kości, ale i sny o wolnej Polsce.

http://wojciechwencel.blogspot.com/2015 ... gendy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 01 kwi 2015, 06:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Ojczyzno moja

Zamyślenia wielkopostne 2015 „Wiarą znudzonemu”

Wielka Środa

Rok 2015 jest też rokiem

poświęconym rodzinie.

Wczoraj wspomniałem rodziców,

powinienem wspomnieć dziadków i babcie

– Czcigodnych, rodzeństwo kochane, ale to też za mało.

Mam wielką rodzinę,

która się nazywa Kościół.

Tak bardzo lubię to powiedzenie – Matka Kościół.

To ta Matka nauczyła mnie wiary

i modlitwy. To są rodzice, dziadkowie,

nauczyciele, profesorowie i wszyscy, którzy mnie uczyli

mądrości i dobroci.

To jest moja Ojczyzna!



Jedno też muszę zauważyć,

że uczeni i święci to wyrastali

w wielodzietnych rodzinach.

Święta siostra Faustyna – było ich jedenaścioro.

Błogosławiony o. Honorat – też jedenaścioro.

Beethoven, Einstein, Matejko

– to wszyscy ludzie z licznych rodzin.



Mam jeszcze drugą matkę,

której na imię Polska.

To moja Ojczyzna.

Bo Ojczyzna moja to ta ziemia droga,

gdziem ujrzał Słońce i uwierzył w Boga,

gdzie ojciec, bracia i gdzie matka miła

w polskiej mnie mowie pacierza uczyła.

(M. Konopnicka)



Polsko Ty moja!

Wszak myśmy z Twojego zrobili

nazwiska pacierz, co płacze

i piorun, co błyska. (J. Słowacki)



To tylko Ojciec Święty całował

ziemię, bo kochał Polskę

jak matkę rodzoną.

Ginie Polska. Wyprzedany majątek,

pustoszeją wioski, nikt nie mówi

o Ojczyźnie.

Została nam globalna wioska.

Górnicy, rolnicy, kolejarze wołają o pracę, o zapłatę.

Okradli nas.

Stoimy u drzwi Europy jak żebracy.

Tak chcieliście!



A Ty trudna Polsko! (H. Sucharski)

Przecież się zmieni.

Przecież mamy Królową.


Ks. bp JÓZEF ZAWITKOWSKI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... -moja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 08 kwi 2015, 06:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Ojciec i matka czy dom publiczny i alfons?

Zawsze przy okazji obchodów jakiejś kolejnej historycznej rocznicy patriotycznego zrywu Polaków pojawia się grupka dyżurnych medialnych niepoprawnych optymistów, którzy twierdzą, że nie ma powodów do niepokoju, bo według nich dzisiejsze młode pokolenie zachowałoby się identycznie jak ich bohaterscy przodkowie i co do tego nie można mieć żadnych wątpliwości.
Najczęściej ci optymiści ujawniają się każdego roku w miesiącu sierpniu, kiedy oddajemy hołd Powstańcom Warszawskim. Zastanawiam się zawsze, na jakiej podstawie opiera się ten optymizm? Jak można być pewnym tego, że dzisiejsi Polacy wykazaliby się podobnym bohaterstwem i patriotyzmem jak pokolenie międzywojenne? Przecież tamta Rzeczpospolita poczytywała sobie za wielki obowiązek wychowywanie młodzieży w duchu umiłowania ojczyzny i gotowości oddania za nią życia. Zresztą przykład szedł z góry gdyż elitę władzy tamtej Polski stanowili w dużej mierze legioniści Piłsudskiego, którzy sami byli żywymi przykładami poświęcenia i patriotyzmu. Oni nie tylko wywalczyli wolną Polskę, ale potrafili ją wraz z polskim narodem obronić goniąc bolszewika w 1920 roku.

W III RP, jeżeli już ktoś podejmie się trudu kształtowania postaw patriotycznych młodych ludzi to niestety musi to robić wbrew państwu i jego łże-elitom, narażając się przy tym na oskarżenia o faszyzm, nacjonalizm i fanatyzm religijny. W takim etykietowaniu najbardziej wyspecjalizowało się towarzystwo skupione wokół „Gazety Wyborczej”. Gdyby założyć, że ci dyżurni optymiści mają rację to należałoby z taką samą pewnością przyjąć, że polityka państwa, model edukacji oraz promowane postawy i wzorce nie mają żadnego wpływu na zachowania młodych ludzi w obliczu zagrożenia ojczyzny.
Jednym słowem według tej logiki, bez znaczenia jest fakt czy ktoś wychowywał się w patriotycznym domu rodzinnym i uczył się w przyzwoitej szkole, czy też pobierał nauki w domu publicznym. Według salonowych optymistów w obliczu zagrożenia ojczyzny każdemu przyjdzie zostać bohaterem. Mamy zatem uwierzyć, że nie ma znaczenia czy kogoś wychowywali kochający ociec patriota i matka Polka czy służący systemowi III RP rodzice zastępczy, czyli lewacka burdel mama i różowy alfons.

I oto w ubiegłym tygodniu wchodzę sobie na stronę internetową „Polska The Times” i znajduje tam opublikowane wyniki sondażu Fundacji Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS, z których jasno wynika, że w razie napaści na Polskę przez obce państwo tylko niecałe 30 procent dzisiejszych moich rodaków stanęłoby do walki. Cała reszta poszłaby w ślady premier Kopacz i zaryglowałaby się we własnych domach, albo zaszyła się gdzieś w Polsce „B” lub czmychnęła za granicę. Ale nie to było dla mnie najbardziej interesujące. Przytoczę fragment: Z badań wynika, że im większa jest wiedza historyczna badanych, tym chętniej deklarują czynny udział w obronie kraju. Zaś w grupie osób w wieku 18- 60 lat, które w przypadku zagrożenia suwerenności Polski same zgłosiłyby się do formacji ochotniczych, zdecydowanie dominują osoby praktykujące religijnie. (86 proc.) Wśród ateistów odsetek ochotników wojennych wynosi zaledwie 11 proc. Jednocześnie, wśród osób niepraktykujących religijnie największy jest procent osób deklarujących ucieczkę z kraju w razie zagrożenia wojną- 32 proc. Natomiast 58 proc. osób niereligijnych, w razie zagrożenia zadeklarowało chęć schronienia się w miejscu zamieszkania lub w innym miejscu Polski. Zaś jedna czwarta z nich w pierwszej kolejności zadbałaby o swój majątek. ( 25 proc.).

Mamy oto jak na dłoni kolejny dowód na to, do czego z premedytacją doprowadziły Polskę magdalenkowe łże-elity i czemu tak naprawdę służy walka z Kościołem, tradycyjną rodziną i okrajanie programów nauczania historii. Widzimy, do czego prowadzi czekoladowo-kotylionowy pseudo patriotyzm promowany przez Komorowskiego wspieranego przez reżimową dziennikarską psiarnię. Widzimy, do czego prowadzi promowanie pseudo idoli i słodkich idiotek typu Anna Mucha mówiąca: Kiedyś wydawało mi się, że gdyby wybuchła wojna to moim obowiązkiem jest walka z wrogiem. I pewnie zginęłabym od pierwszego strzału... Dziś mam w głębokim poważaniu kamienice i ulice... (brzydkie zresztą) […] Moim naczelnym obowiązkiem jest ochronienie moich dzieci, mojej rodziny, moich bliskich. Za wszelką cenę. I w nosie mam „boga, honor i ojczyznę!”. Ważniejsze jest to, żeby przeżyli ci, których kocham
Albo żałosna Maria Peszek wyśpiewująca:
Gdyby była wojna byłabym spokojna
Nareszcie spokojna wreszcie byłabym
Nie musiałabym wybierać
Ani myśleć, jak tu żyć
Tylko być, tylko być
Po kanałach z karabinem nie biegałabym
Nie oddałabym ci, Polsko
Ani jednej kropli krwi
Jeżeli dodamy do tego zorganizowany 11-go listopada w Święto Niepodległości marsz lewaków, podczas którego jakieś rozchichotane idiotki niosły transparent, na którym namalowano zakrwawiona podpaskę z napisem, Jedyna krew, jaką przelewam, to otrzymujemy wyjaśnienie, dlaczego zacytowane wynik badań są takie, a nie inne. Maria Peszek deklaruje, że „po kanałach nie biegałaby”. Myślę jednak, że zarówno ona, jak i jej podobni gdyby żyli w II Rzeczpospolitej to jednak po tych kanałach musieliby trochę pobiegać gdyż chodząc ulicami narażaliby się na to, że każdy przyzwoity Polak splunął by im pod nogi, albo prosto w ich celebryckie nadęte gęby.

Pamiętajmy, że sam rodowód potwierdzający, że wywodzimy się z bohaterskiego wielkiego narodu niczego nam nie zapewnia i nie gwarantuje. Zasługi naszych przodków, ich bohaterstwo i patriotyzm nie są tak wprost dziedziczne. Najlepszym podsumowaniem niech będą te słowa wielkiego Polaka i powstańca styczniowego, Bronisława Deskura, który u schyłku życia spisał swój patriotyczny testament zatytułowany, „Do moich wnuków”, w którym czytamy: Kochane Wnuki! Nie będę was pouczał o miłości Ojczyzny, bo to uczucie wyssaliście z piersi matek waszych, przypomnę wam tylko, że: kto nie poczuwa się do obowiązków Polaka, kogo więzy niewoli nie palą wstydem a męstwo nie porwie do czynu, ten nie wart stąpać po tej świętej ziemi naszej, przesiąkniętej krwią męczenników za wolność. […]
Szlachetność przeto jest wyłączną własnością jednostki, jej życiowych zasług moralnych i pracy, ale nie przechodzi w krew i kości jej potomstwa […] Niech więc was nie wbijają w pychę zasługi i zaszczyty przodków waszych, bo te należą do historii, nie do was, wy macie je zdobyć dopiero swym życiem w społeczeństwie, które was otacza.
Nie jestem na tyle naiwny by wierzyć, że te słowa dotrą do owych optymistów, którzy znieczulają społeczeństwo tymi swoimi nieuzasadnionymi zapewnieniami. Przed nami wielkie zadanie odzyskania Polski i wieloletnia mozolna praca u podstaw z młodymi pokoleniami Polaków.

http://kokos.salon24.pl/639298,ojciec-i ... y-i-alfons


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 16 kwi 2015, 07:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Stanisław Krajski, Przyszły ustrój Polski

stron 152, cena 25,00 zł (razem z kosztami wysyłki)

Nie dyskutujemy o przyszłym kształcie Polski. Nie zastanawiamy się nad tym jaki ustrój powinno mieć nasze państwo w optymalnych warunkach. Nie rozmawiamy o Polsce naszych marzeń. A może obraz takiej Polski jeszcze nie pojawił się w naszych umysłach?

Powinniśmy go mieć. Powinniśmy być gotowi by, gdy przyjdzie „ten moment”, pojawi się nowa szansa, zacząć natychmiast budować taką Polskę z jakiej dumni byliby nasi przodkowie, z jakiej dumne byłyby nasze prawnuki, z jakiej i my bylibyśmy dumni.

Ta książka ma być głosem w tej dyskusji, postawieniem problemów, zespołem propozycji, ale i prezentacją całościowej wizji, wizji, której każdy element może być oczywiście przedmiotem do dyskusji, ma taką dyskusję inicjować.

Spis treści:

Wstęp

Rozdział I. O jakiej Polsce marzymy?

1. Dlaczego nie rozmawiamy o kształcie ustrojowym Polski?
2. Potrzebna nam polska filozofia polityczna
3. Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy? – perspektywa wolności
4. Wolność „po polsku”
5. Polskość jako zespół wartości
6. Przeciwko niewoli i przeciwko niewolnictwu
7. Podstawowe zasady ustrojowe
Rozdział II. Państwo – zasady, sens i cel

1. Pochodzenie władzy państwowej od Boga
2. Państwo jako instytucja narodu
3. Państwo jako instytucja dbająca o dobro wspólne
4. Realizacja przez państwo zasady pomocniczości
5. Realizacja przez państwo zasady sprawiedliwości
6. Realizacja przez państwo zasady solidaryzmu
7. Obowiązkiem państwa jest strzeżenie interesów swoich obywateli
8. Porządek obywatelstwa
9. Porządek interesów gospodarczych – zagraniczne przedsiębiorstwa
10. Porządek interesów gospodarczych – import i eksport
11. Państwo i kształt gospodarki
12. Podstawowe zapisy w konstytucji
Rozdział III. Ustrój polityczny państwa

1. Ustrój polityczny musi pasować do społeczeństwa
2. Ustrój polityczny państwa – jego forma i treść
3. Podstawowe warunki, które musi spełniać dobry ustrój polityczny państwa
4. Monarchia, arystokracja czy rzeczpospolita?
5. Rzeczpospolita dla Polski
6. Trzeba pozbyć się politycznej oligarchii
7. Trzeba przyjąć jeden stały system wartości
8. Ustrój polityczny państwa wyrasta z filozofii przyjętej w państwie
9. Zasada suwerenności i niepodległości
10. Konsekwentna realizacja długofalowych planów
11. Ścisłe rozdzielenie władzy ustawodawczej, wykonawczej, sądowniczej i organów kontrolnych
Rozdział IV. Władze ustawodawcze i kontrolne w przyszłej Polsce

1. Zakres kompetencji władzy ustawodawczej
2. Patologia władzy ustawodawczej
3. Jak uniknąć tej patologii?
4. Sejm Konstytucyjny
5. Senat
6. Sejm Zwykły i sejmiki samorządowe
7. Sejm Polonijny
8. Sejm Korporacyjny
9. Uprawnienia ustawodawcze innych organów państwa
10. Władze kontrolne państwa
Rozdział V. Władza wykonawcza w przyszłej Polsce

1. Prezydent
2. Premier, rada ministrów i wojewodowie
3. Korpus Służby Cywilnej
Rozdział VI. Władza sądownicza

1. Filozofia władzy sądowniczej
2. Sądy samorządu terytorialnego
3. Sądy korporacyjne
4. Sądy państwowe
5. Korpus Służby Sprawiedliwości
6. Trybunał Konstytucyjny
7. Trybunał Stanu
Rozdział VII. Podstawy ustroju gospodarczego

1. Gospodarka w porządku wolności
2. Gospodarka i własność prywatna: małe i średnie przedsiębiorstwa
3. Wielkie przedsięwzięcia gospodarcze
4. Osobowość prawna w gospodarce – firmy, fundacje i stowarzyszenia
5. Firmy zagraniczne w gospodarce przyszłej Polski
6. Import i eksport
7. Preferowanie małych i średnich firm
8. Prawo gospodarcze powinno być stanowione przez podmioty gospodarcze
9. Eliminacja spekulacji i hazardu
10. Rozwiązanie kwestii ubezpieczeń
Rozdział VIII. Ustrój korporacyjny

1. Podstawowe cele korporacjonizmu
2. Istota korporacjonizmu
3. Korporacjonizm demokratyczny
4. Katolicki integralny korporacjonizm demokratyczny
5. Porządek stowarzyszeń pracowników i pracodawców
Rozdział IX. Zadania korporacji

1. Podstawowe zadania korporacji
2. Społeczne zadania korporacji
3. Gospodarcze zadania korporacji
Rozdział X. Korporacje jako instytucje prawno-ustrojowe

1. Uprawnienia prawno-ustrojowe korporacji
2. Podział korporacyjny społeczeństwa
3. Organy korporacyjne
4. Organy ponadkorporacyjne
Rozdział XI. Czy korporacje są modyfikacją cechów?
1. Cechy i ich filozofia
2. Znaczenie cechów
3. Korporacjonizm jako nowoczesna realizacja ustroju cechowego
4. Realizacja filozofii cechu w ustroju korporacyjnym
Rozdział XII. Ustrój finansowy w przyszłej Polsce

1. Zły pieniądz
2. Podstawowa rola pieniądza i jego patologie
3. Jaki powinien być pieniądz?
4. Pieniądz, złoto, moralność
5. Czy dzisiaj jest możliwe przywrócenie standardu złota?
6. Złoto i stabilność cen
7. Złotówka kruszcowa
8. Złotówka transferowa
9. Złotówka inwestycyjna
10. Bony
11. Sposób funkcjonowania walut polskich
Rozdział XIII. Przepływ pieniądza, kredyt, ustrój bankowy
1. Ogólne przepisy finansowo- bankowe
2. Banki prywatne
3. Banki pozostałe
4. Pożyczki i kredyty poza systemem bankowym
5. Sprzedaż ratalna
6. Listy zastawne
7. Weksle
8. Niektóre zastosowania weksli
Rozdział XIV. System podatkowy i system ubezpieczeń społecznych

1. Podatki i tanie państwo
2. Samofinansowanie państwa
3. Ograniczenie wydatków państwa
4. Podatki samorządowe
5. Podatki państwowe
6. System ubezpieczeń społecznych – ubezpieczenia zdrowotne
7. System ubezpieczeń społecznych – ubezpieczenia emerytalne
Rozdział XV. Punkt „zero” i okres przejściowy

1. Czy każde państwo jest państwem?
2. Czy ta struktura, która nazywana jest dzisiaj państwem polskim jest państwem?
3. Czy obecne państwo polskie jest tworem legalnym?
4. Czym jest punkt „zero”?
5. Kiedy i w jaki sposób osiągniemy punkt „zero”?
6. Realizacja punktu „zero” – etap I: powrót do stanu prawnego z dnia 1 września 1939 r.
7. Realizacja punktu „zero” – etap II: do uchwalenia nowej konstytucji
8. Okres przejściowy
Zakończenie

Dodatek: Korporacjonizm i liberalizm

1. Podejście do gospodarki
2. Gospodarka i motywacje człowieka
3. Podejście do człowieka i jego wspólnot
4. Podejście do państwa
5. Podejście do wolności
6. Podejście do „praw dżungli”
7. Korporacje i koncerny
Bibliografia

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=100


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 21 kwi 2015, 06:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Polska musi być katolicka

Nie ma rozumu mądrzejszego od tego, który w Bogu odnajduje źródło istniejącego wszechświata – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz podczas trzeciego dnia rekolekcji wielkopostnych dla Polonii kanadyjskiej w Calgary.

Od 22 marca do 26 marca ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, głosił rekolekcje wielkopostne dla Polonii kanadyjskiej w parafii Matki Bożej Królowej Pokoju w Calgary.

Tematem rekolekcji było hasło: „Idźmy przez nasze życie katolickie drogą duchowo-religijną wyznaczoną niezwykle aktualnym nauczaniem Sługi Bożego Księdza Prymasa Augusta kardynała Hlonda”. Głównym tematem homilii trzeciego dnia rekolekcji była katolickość Polski i Polaków.

„Nierzadko napotkacie na katedrach uniwersyteckich współczesnego świata uczonych, którzy rozpoczną swoje wykłady od tego, żeby poniżyć rozum człowieka, który wierzy w Boga. Który jest przekonany o tym, że On istnieje. Ale pamiętajcie - to z nauką nie ma nic wspólnego! Ponieważ najwięksi uczeni w dziejach ludzkości byli absolutnie przekonani, że tylko wtedy możemy coś absolutnie prawdziwego o świecie powiedzieć, jeżeli przyjmiemy, że Bóg istnieje”.

Homilia z trzeciego dnia rekolekcji TUTAJ: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1355 ... -cz-3.html

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... licka.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 04 maja 2015, 06:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii

Świdnica, dnia 30 kwietnia 2015 r.

Obrazek
Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik


Z modlitwą różańcową zbudujemy Polskę wierną Bogu i Kościołowi

List pasterski Biskupa Świdnickiego w sprawie odnowy Krucjaty Różańcowej

1. Trwanie w Chrystusie warunkiem naszego owocowania

Umiłowani diecezjanie! Zawitał nam maryjny, wiosenny i kwiecisty miesiąc maj. Na progu tego miesiąca przeżywamy piątą niedzielę wielkanocną, która w tym roku zbiegła się z uroczystością Matki Bożej Królowej Polski. Chrystus Pan, w Ewangelii tej niedzieli, ilustruje swoją życiową więź z nami obrazem winnego krzewu. Nazywa siebie krzewem winnym, a nas latoroślami. Latorośl nie wyda nigdy owocu sama z siebie, lecz tylko wtedy, gdy trwa w winnym krzewie. Podobnie i człowiek, który przyznaje się do Chrystusa, nie przynosi owocu, jeżeli nie jest egzystencjalnie z Nim złączony. Chrystus wyraźnie mówi: „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15,5b). Kto myśli, że stanie się doskonały o własnych siłach, że osiągnie sukces duchowy bez Chrystusa, ten jest w wielkim błędzie. Wszelkie dobro w naszym życiu rodzi się za sprawą Pana Boga, który działa w nas przez Chrystusa w Duchu Świętym. Jeżeli więc chcemy osiągać dobre owoce naszego życia, to trzeba nam trwać w Chrystusie. To trwanie w Chrystusie jest szczególnie ważne w chwilach cierpienia, w godzinach niesienia krzyża. Wiedział o tym dobrze św. Paweł, który powiedział: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13). To umocnienie czerpał od Chrystusa w czasie niebezpiecznych podróży, w różnych przeciwnościach, prześladowaniach, aż do męczeńskiej śmierci. Siłę i wsparcie u Chrystusa znajdowali wszyscy męczennicy Kościoła.

Czytelnym znakiem naszego trwania w Chrystusie jest wypełnianie Bożych przykazań. Jasno to stwierdził św. Jan we fragmencie Listu: „Kto wypełnia Jego przykazania, trwa w Bogu, a Bóg w nim; a to, że trwa On w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał” (1 J 3,24). Pełnienie dobra, z motywów religijnych, wypełnianie przykazań, na czele z przykazaniem miłości, jest widzialnym znakiem i owocem naszego trwania w Chrystusie.

2. Wspomnienie Konstytucji 3 maja w uroczystość Matki Bożej Królowej Polski

Drodzy diecezjanie! Na progu miesiąca maja, w uroczystość Matki Bożej Królowej Polski, od lat wracamy do daty 3 maja 1791 r., kiedy to Sejm Pierwszej Rzeczpospolitej uchwalił Ustawę Zasadniczą, która przeszła do historii pod nazwą Konstytucji 3 maja. Dramatyczne okoliczności towarzyszyły uchwaleniu tego dokumentu. Rzeczpospolita chyliła się ku upadkowi. Była już częściowo rozebrana, okrojona. W bliskiej perspektywie unosiło się widmo następnych rozbiorów. Patriotyczna część naszych parlamentarzystów chciała ratować tonącą Rzeczpospolitą. Udało się uchwalić wspaniałą Ustawę, ale jak wiemy, nie udało się obronić niepodległości upadającego państwa. Wkrótce nastąpił drugi i trzeci rozbiór Polski. Polska znikła na ponad 120 lat z mapy Europy. Jednakże Konstytucja 3 maja przyświecała wszystkim późniejszym zrywom wolnościowym. Do niej odwoływały się wszystkie siły patriotyczne naszego Narodu. W niektórych okresach historii nakazywano milczenie o tym wydarzeniu. Dzisiaj znowu głośno mówimy o ideach tej Konstytucji, by wszystkich synów i córki naszej Ojczyzny pobudzać do odpowiedzialności za nasz wspólny ojczysty dom, zwłaszcza tych, którzy zostali wybrani przez Naród, by Ojczyzną nie kupczyli, ale dbali o prawdziwe jej dobro i pomyślną przyszłość.

W dniu, w którym wspominamy Konstytucję 3 maja, kierujemy nasze myśli i serca ku Jasnej Górze, gdzie jest czczona Matka Boża jako nasza Matka i Królowa. Wiemy, że Maryja jest najlepszą cząstką i zarazem Matką całego Kościoła. Weszła w historię Ludu Bożego Nowego Przymierza. Szczególną cześć i miłość znalazła w Narodzie Polskim, który Ją sobie obrał za Królową. Chciał, by można było Ją nazywać Królową Polski. I tak jest do dziś. Codziennie, każdego wieczoru Jej śpiewamy: „Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam”. Ta Matka swoim spojrzeniem z Jasnej Góry obejmuje od 70 lat także Dolny Śląsk, gdzie znaleźli się, po zawierusze wojennej, synowie i córki Narodu Polskiego. Chcemy nadal przy Niej trwać, Ją czcić i Jej słuchać.



3. W obliczu zagrożeń Matka Boża wzywa nas do modlitwy różańcowej

Drodzy bracia i siostry! Za dwa lata będziemy obchodzić trzechsetną rocznicę koronacji Jasnogórskiego Wizerunku i zarazem setną rocznicę objawień Matki Bożej w Fatimie. W naszej diecezji przygotowujemy się do tego ważnego wydarzenia przez peregrynację figury Matki Bożej Fatimskiej. W czasie peregrynacji przybliżamy sobie treść orędzia fatimskiego, którego ważną częścią jest wezwanie Maryi do modlitwy różańcowej. Przypomnijmy, że modlitwa różańcowa towarzyszyła Kościołowi w czasie różnych zagrożeń. Jest to widoczne w historii naszego kontynentu. Na różańcu modlono się podczas klęsk żywiołowych, podczas epidemii nieuleczalnych chorób, podczas zagrożeń ze strony islamu. Wielkie krucjaty różańcowe miały miejsce zwłaszcza w XVI i w XVII wieku, gdy Europa była zagrożona przez wyznawców Mahometa. Kościół jest przekonany, że zwycięstwo odniesione pod Lepanto w roku 1571 i pod Wiedniem w roku 1683 zawdzięczamy wstawiennictwu Maryi, za sprawą modlitwy różańcowej.

Drodzy diecezjanie! Dzisiaj jesteśmy świadomi nowych zagrożeń, jakie czyhają na Europę i Polskę. Na kontynencie europejskim postępuje laicyzacja i sekularyzacja. Coraz częściej jest ustanawiane prawo niemające zakorzenienia w prawie Bożym: naturalnym i objawionym. Zagrożona jest rodzina przez bezbożną ideologię gender. W parlamentach krajów europejskich nie może się przebić ustawa chroniąca życie ludzkie od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Niepokojące zjawiska mają miejsce w naszym ojczystym domu. Jeden z naszych katolickich dziennikarzy, uważny obserwator życia publicznego, napisał ostatnio: „Zamiast merytorycznej dyskusji funduje się nam kampanię nienawiści – również wobec Kościoła, bo Kościół znowu wypowiada się na drażliwe społeczne tematy. Tymczasem to nie Kościół zdecydował o graniu w kampanii wyborczej sporem wokół in vitro, tabletki wczesnoporonnej, związków partnerskich czy ratyfikacji genderowej konwencji. Jest to efekt cynizmu szczególnie tych polityków, którzy jako trzymający władzę decydują o politycznym kalendarzu. W nakręcaniu sporów światopoglądowych widzą szansę odwrócenia uwagi społeczeństwa od znikających emerytur, rosnącego zadłużenia państwa, kryzysu rodziny, braku perspektyw dla młodzieży czy od pokus rozliczania rządzących z niespełnionych obietnic. A Kościół nie może zaprzestać stawania po stronie godności i praw człowieka. Podobnie zresztą jak na czas kampanii nie zamyka jadłodajni dla ubogich, hospicjów czy przedszkoli” (ks. H. Zieliński, „Idziemy”, nr 16 z 19 kwietnia 2015, s. 2).

Drodzy bracia i siostry! W obliczu tych zagrożeń nie wystarczą dyskusje, petycje, protesty czy inne jeszcze formy zatroskania o pomyślność duchową i doczesną naszej Ojczyzny. Potrzebna jest wzmożona modlitwa, zwłaszcza modlitwa różańcowa.



4. Praktyczne wskazówki do podjęcia Krucjaty Różańcowej

Z tej racji, świadom siły i skuteczności Różańca świętego zwracam się do Was, umiłowani diecezjanie, z apelem o włączenie się w tym momencie polskiej historii w znane już niektórym dzieło Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę. Od kilku lat z inicjatywy ojców paulinów, kustoszów jasnogórskiego sanktuarium Maryi Królowej Polski, propagowana jest codzienna modlitwa jedną dziesiątką Różańca z intencją: „Z Maryją, Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu”.

Z pewnością większość z nas ma świadomość, że szansa na przystąpienie do Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę w naszej diecezji nadarza się po raz drugi. Na zaproszenie, jakie skierowałem do diecezjan w październiku 2011 r., odpowiedziało ponad cztery tysiące osób, które wyraziły na piśmie wolę włączenia się w to modlitewne dzieło. Byłem, i jestem nadal, wdzięczny i zbudowany ówczesną reakcją tak wielu na moją zachętę do zaangażowania się w tę różańcową krucjatę. Zebrane wówczas deklaracje członkowskie zostały odesłane do Ogólnopolskiego Sekretariatu Krucjaty na Jasnej Górze. Dzisiaj, z jeszcze większym przekonaniem, ponawiam to szczególne zaproszenie modlitewne, z nadzieją na przyłączenie się wielu nowych osób, które ufając w skuteczne i sprawdzone wstawiennictwo NMP Królowej Polski zasilą szeregi modlących się na różańcu w intencji Ojczyzny potrzebującej naszego duchowego wsparcia. Bogaci o wcześniejsze doświadczenia, z myślą o rozwoju właściwej struktury formacyjnej, tym razem utworzymy diecezjalny sekretariat Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę. W sekretariacie, zanim złożone deklaracje odeślemy na Jasną Górę, wcześniej, w specjalnej księdze zostaną odnotowane wszystkie osoby, zarówno te, które odnowią swoją wyrażoną już kiedyś przynależność do Krucjaty, jak również te, które przystąpią do niej w tych dniach po raz pierwszy.

Do każdej parafii naszej diecezji dotarły deklaracje przystąpienia do Krucjaty oraz specjalnie przygotowane okolicznościowe dziesiątki różańca, z biało-czerwonymi paciorkami oraz z wizerunkiem Pana Jezusa Miłosiernego i św. Jana Pawła II. Gorąco zachęcam i proszę wszystkich, którym leży na sercu sprawa duchowego odrodzenia Polski, wszystkich, którym nie jest obojętny teraźniejszy i przyszły los naszej Ojczyzny, zbudowanej na pewnym fundamencie niezmiennych Boskich przykazań, o zabranie ze sobą i wypełnienie dzisiaj lub w najbliższym czasie deklaracji i przesłanie jednej z jej części, indywidualnie lub grupowo, na wskazany w deklaracji adres diecezjalnego sekretariatu. Proszę o uważne zapoznanie się z treścią deklaracji, czytelnie wypełniając właściwe pola. Liczę, że znakiem szczególnym naszej diecezjalnej przynależności do Krucjaty będzie posiadanie okolicznościowej dziesiątki różańca, który odtąd znajdzie się codziennie w naszych rękach. Zachęcam wszystkich, by dzisiaj, z potrzeby serca przepełnionego miłością do Boga i Ojczyzny, sięgnęli po deklarację i nabyli u swoich duszpasterzy złączony z nią wyżej wspomniany różaniec.

Umiłowani bracia i siostry! Mam nadzieję, że poprzez modlitwę różańcową będziemy ze sobą jeszcze bardziej w duchowej łączności, zawierzając Bogu za wstawiennictwem Maryi, Naszej Matki i Królowej, sprawy naszych Rodaków i umiłowanej Ojczyzny. Ze względu na jej bieżące bolączki, skutkujące m.in. brakiem jedności społecznej, biedą, problemem nasilającej się emigracji, brakiem miejsc godziwej pracy, a co za tym idzie zapaścią demograficzną i coraz większą liczbą rozbitych rodzin czy nieprzewidywalnym w skutkach rozkładem moralnym, potrzeba tym bardziej i niezwłocznie naszego modlitewnego szturmu wspartego pokutą i osobistym nawróceniem.

Wszystkim, którzy włączają się poprzez modlitwę, ofiarę, a także przez aktywne zaangażowanie na polu społecznym w tworzenie współczesnych kart polskiej historii, z serca błogosławię.


+ Ignacy Dec

Biskup Świdnicki

Diecezja Świdnicka

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... gelii.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 22 maja 2015, 21:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
„Usunąć ten naród, będzie wreszcie spokój i porządek”, czyli dlaczego warto głosować na Andrzeja Dudę

Posted on 18.05.2015 by Ewa Polak-Pałkiewicz in Porządkowanie pojęć

Jednym z najskuteczniejszych narzędzi polityki Rosji względem Polaków było ustawienie od połowy XVIII w. i umacnianie stronnictwa realistów, entuzjastów ugody, i ich oponentów, rzeczników innego zdania, jako insurekcjonistów, histeryków, głupców. (Wojciech Stanisławski, Fronda).

Debata czyli zakłamany język

Gatunkiem czego jest przedwyborcza debata telewizyjna? Dziennikarstwa? Polityki? Teatru? Sportu? Sztuk walki? Metod psychomanipulacji, w których liczy się przede wszystkim „mowa ciała”? Atrakcyjnym widowiskiem, któremu towarzyszą emocje jak podczas pogańskich igrzysk? Popisem odporności psychicznej? Teleturniejem, w którym nagroda ma przypaść temu kto jest bardziej opanowany? A może agresywny?
Najzabawniejsze, że wkrótce po zakończeniu debaty Duda – Komorowski w portalach lewicowych i prorządowych rozpoczął się długi ciąg przepytywań ekspertów: no kto zwyciężył? Gadajcie! Oczy i uszy widzów i słuchaczy nie dawały pewności – bo nie mogły, gdyż cały pomysł tego typu starć oparty jest na wywoływaniu silnych emocji. Jak na meczu piłkarskim, jak na corridzie. Silne emocje zaciemniają umysł – oczy i uszy mogły się mylić, więc wynik jest niejasny, werdykt „opinii” zawieszony. Kto zna odpowiedź, kim jest zwycięzca? Trzeba powołać nowy autorytet, niech on to wyjaśni, my zawieszamy sąd. I te odpowiedzi: „Był słabszy…”, „Poległ”, albo reminiscencje z poprzednich debat, kiedy to „Tusk rozjechał Kaczyńskiego”. „Jak wypadli?” Właśnie, wypadli. Bo istniało domniemanie, że obaj „wypadli” z normy zachowań międzyludzkich przyjętych tu, w Polsce. To byłby dopiero news. „Odpadli” od zasad normalnych ludzi, którzy dyskutują, nawet ostro. Ale w tym wypadku, ponieważ reprezentują najwyższy urząd państwa – pan Komorowski – i dużą część społeczeństwa o patriotycznych, tradycyjnych i katolickich przekonaniach – pan Duda – to dyskusja powinna toczyć się na najwyższym poziomie kultury. Niestety, nie była taka. Dlatego tak wielu ludzi po zakończeniu debaty mówiło o pierwszym wrażeniu: „Porażająca różnica, to było zderzenie dwóch światów, dwóch kultur”.

Debata „polsko-polska”, czyli dzikość, nokaut i cios

Starcie dwóch mężczyzn w pojedynku o najwyższą stawkę ma długą tradycję. Mężczyźni walczyli w turniejach na kopie, pojedynkowali się przy użyciu białej broni, albo nawet pistoletów – przez Kościół i wiele rządów tego typu pojedynki były jednak zakazane – publicznie stawali w szranki dysput teologicznych i filozoficznych. Ale nigdy nie mogło być mowy o używaniu demagogii, czy argumentów ad personam, o kłamstwach na użytek lepszego efektu, ani też o insynuacjach typu:„Siedzisz pan na dwóch posadach a walczysz o biednych”. Tego rodzaju zachowania były dyskwalifikujące.

Obrazek
Ilustracja z XVI- wiecznego traktatu o szermierce Joachima Meyera (za portalem Onet)


W wojnie polsko-polskiej (nazwa została starannie obmyślana i wykuta w semantycznych kuźniach) stroną posługującą się prowokacją i atakującą ad personam jest obecny prezydent RP. I o to chodziło Katarzynie II w jej dalekosiężnej wizji dotyczącej przyszłości naszego kraju. Caryca wiedziała bowiem dobrze, że sam zabór naszych ziem nie rozwiąże sprawy, nie gwarantuje uporania się z polskością. A to polskość jest groźna. Polskość to siła duchowa, to wiara katolicka. To także kultura, takt, kurtuazja. W Instrukcji, dotyczącej postępowania wobec Polski, której autorstwo jej właśnie się przypisuje, padają następujące zalecenia:
Trzeba rozłożyć ten naród od wewnątrz, zabić jego moralność. Jeśli nie da się uczynić zeń trupa, należy przynajmniej sprawić, żeby był jak chory ropiejący i gnijący w łożu. Trzeba mu wszczepić zarazę, wywołać dziedziczny trąd, wieczną anarchię i niezgodę. Trzeba nauczyć brata donoszenia na brata, a syna skakania do gardła ojcu. Trzeba ich skłócić tak, aby się szarpali, zawsze szukając arbitra. (…) Stworzymy tam nową oligarchię, która będzie okradać własny naród nie tylko z godności i sił, ale po prostu ze wszystkiego, głosząc przy tym, że wszystko co czyni, czyni dla dobra ojczyzny i obywateli. (…)

Nie utonąłem, nie uwierzyłem…

W normalnym kraju niektóre rzeczy powinny być zabronione. Zabronione powinno być skakanie sobie do oczu osób publicznych ubiegających się o najwyższy urząd w państwie na oczach społeczeństwa. Granie na emocjach widzów, upokarzanie, obrażanie, podważanie intencji konkurenta. „Ja mogę teraz wszystko wygarnąć…”, ośmieszanie, szydzenie. Cierpi na tym autorytet państwa. Nie tak się zwycięża. Nie zwycięża się będąc „mocnym w gębie”. Mocny w gębie podczas jednej czy dwóch godzin spektaklu, przy obecnych możliwościach technicznych, nie musi być wcale mocny na umyśle i sercu. Nie musi być bystry i posiadać szybki refleks.
Człowiek, którego zadaniem jest bronić autorytetu, godności i powagi państwa, bo ma je reprezentować, musi być natomiast, co do manier, rycerzem. Bo jesteśmy w Polsce. W Polsce, gdzie wciąż najpopularniejszą książką jest „Trylogia” Henryka Sienkiewicza.
O autorze „Trylogii” pisze Bolesław Wieniawa-Długoszowski w swoich wspomnieniach z czasu odwiedzin patrolu Beliny – Prażmowskiego w Oblęgorku Sienkiewicza w 1914 roku, gdy kilku legionistów wjechało w kraj okupowany przez Rosję, jako pierwsza jaskółka zapowiadająca rychły powrót polskiego wojska:
„Przez niego brałem dwóje z niemieckiego i greki, przez niego przesiedziałem tyle razy w karcerze za czytanie tych rycerskich opowieści podczas nauki, ale dzięki niemu – przede wszystkim dzięki niemu – nie utonąłem w szarzyźnie i miałkości uczuciowej, nie uwierzyłem, że najpiękniejszym czynem patriotycznym jest podwojenie dochodów, a jedynie mądrymi radami są wskazania w tak popularnych u nas przysłowiach, jak te, które uczą, że pokorne ciele dwie krowy ssie, (a ćpały nas wtedy trzy świnie), że czasem i diabłu trzeba zapalić świeczkę – i w to rozgrzeszające wszystkie podłości i wszystkie słabości trudno, mój kochany, cóż robić – życie to jest życie”. *)
Był to czas wyjątkowy. Beliniacy byli pierwszymi polskimi żołnierzami na naszych ziemiach od czasów powstania styczniowego. Z tego powodu doświadczali niewysłowionego szczęścia. Jak pisze Wieniawa, „radości z tego powodu i prostej, zrozumiałej dumy, że my właśnie, byliśmy pierwszymi żołnierzami zmartwychwstałej z grobu niewoli Polski, nie odbierze nam nikt, a zazdrościć nam będą wszyscy, zwłaszcza zaś… ale niech ich tam – Bóg z nimi”. To zawieszenie głosu, bo nie chce się zmieszać z błotem innego Polaka, brata, który błądzi, to właśnie jest kultura. Kultura polska – nie do podrobienia. Nie znają jej stepy Azji.

Obrazek
Józef Simmler – Szlachcic z papugą


Nie zapomnieć, że tu Polska

Świat, w którym odbyło się starcie Andrzeja Dudy i Bronisława Komorowskiego – w zamyśle coś na kształt meczu bokserskiego, tyle, że panowie są w garniturach i krawatach, a mecz jest starciem na słowa: zaczepki, podkopywania, chwytania za słówka – jest obcy, z niczym dobrym się nie kojarzy. Jeśli z czymś, to ze starannie zakomponowanym i dobrze ukrytym kłamstwem. Jeden uczestnik starcia czuje się tu jak u siebie w domu, drugi jest lekko spięty, bo do tego domu go się nie zaprasza. Ta sytuacja jest wymuszona. Jest tu nowy. Nie przyjmowany życzliwie.
Widowisko ma być odpowiednio atrakcyjne. Publiczność liczy na zakrwawione nosy i przetracone szczęki. Jak ktoś tak ułożony jak Andrzej Duda miałby tego dokonać?
Dlatego w sposób nieunikniony pojawia się zarzut ze strony spragnionych mocnych wrażeń: „Był za grzeczny”. „Zbyt nerwowy… Nie zmiażdżył rywala”. Oczekiwano igrzysk, otrzymano dyskusję, żywą, ale nieustannie temperowaną – o wiele bardziej przez zasady kandydata PiS na urząd prezydenta niż wcinanie się prowadzących.
Czy debata prezydencka mogła w tych warunkach stać się swobodną, poważną dyskusją o problemach państwa polskiego? Nie, bo była medialnym produktem technologicznym, wystawionym na sprzedaż. Bo terytorium, na którym się toczyła nie było terytorium neutralnym. Bo interlokutor nie przebierał w środkach, nie liczył się z powagą i godnością urzędu, który sprawuje.
Deficyt uczuć, brak akceptacji, pragnienie miłości bliźniego, tęsknota za zwykłą życzliwością to dzisiejsza najpoważniejsza i najbardziej rozpowszechniona choroba. Żle się czujemy w tym społeczeństwie, często także źle we własnych rodzinach. Pamiętamy ze swojego życia, wiemy, że może być inaczej. Doświadczyliśmy kiedyś życzliwości, bezinteresowności, pomocy – także w dobrze funkcjonujących instytucjach państwowych, które zawdzięczały to uczciwości, patriotyzmowi pracujacych tu ludzi.
Oni, nasi przeciwnicy – nie tylko polityczni, ale duchowi – wykorzystują z wielką wprawą zło, wszelkie jego odmiany – jako swój arsenał. My powinniśmy wykorzystać dobro.
Interes Rosji to rozbudzić w Polakach wzajemną nienawiść, posługując się hasłami typu: grożą nam Żydzi, marzenia o wolnej i silnej Polsce to rzecz godna pogardy, prywata PiS-u jest nie mniejsza niż PO, polityka to brud, wszystko jest medialną i wizerunkową grą, wszyscy politycy to aktorzy, pazerność na władzę, wpływy i pieniądze to ich jedyna motywacja.
Jak przeczytać można dalej w Instrukcji przypisywanej carycy Katarzynie II: (…) Trzeba ogłupić i zdeprawować, zniszczyć ducha, doprowadzić do tego, by przestali wierzyć w cokolwiek oprócz mamony i pajdy chleba. (…) Niższe szczeble tych krwiopijców [oligarchii – EPP] będą uzależnione od wyższych w nierozerwalnej strukturze formalnej i nieformalnej piramidy. Trzeba będzie starać się, by w piramidę był wpisany każdy zdolny i inteligentny człowiek, by zechciwiał w niej i spodlał. Niedopasowanych szaleńców, nieuleczalnych fanatyków, nałogowych wichrzycieli i każdą inną wartościową jednostkę wyeliminujemy operacyjnie. Polska zniknie w samych Polakach wtedy właśnie, gdy będzie im się wydawało, że mają wolność.
Interes nas, Polaków, to szukać w innych dobra, szukać przyjaciół – wszędzie, także w szeregach nieprzyjaciół. (Albo tych, którzy nie potrafią zachować się jak przyjaciele, bo brakuje im duchowej kultury). Ludzi traktować jak bliźnich. Niezależnie od tego, jak bywają przykrzy, jak bardzo błądzą. Jak bardzo potrafią dokuczyć. (A może są tylko nieludzko zmęczeni, może wszystko im się zawaliło, może się boją…)

Obrazek
Leon Wyczółkowski – Powrót z pola


Kazimiera Iłlakiewiczówna już w latach 30. XX wieku była świadoma jak niszczy nas to napadanie na siebie przy byle okazji. I jak łatwo, niezwykle łatwo rozniecić można u nas – od czasów zaborów, gdy szerzenie antagonizmów wewnętrznych było tajną bronią przeciwko znienawidzonym Polakom – wzajemną zawiść, złość, niechęć, strach jednych przed drugimi. Oto znamienna scenka ze wspomnień Poetki: w czasie pogrzebu Marszałka Piłsudskiego znalazła się wśród tłumu w Alejach Ujazdowskich; uczynny żandarm z Ministerstwa Spraw Wojskowych wyniósł jej krzesło, na którym mogła stanąć, by zobaczyć kondukt. Musiała wszakże przejść na drugą stronę ulicy do tego krzesła. Pomachała legitymacją do posterunkowego. Tłum był zbity jak beton, nie puszczał. „Przebijałam się jak przez skałę. Ustępowali każdy o pół milimetra, żyd chałaciarz, robociarz, baba, gruba, w chustce, z koszykiem. Przeszłam.
Dziękuję, panie władzo.
N a m pani podziękuj – warknęła baba – że my panią puścili.
Pokłoniłam się jej i jej sąsiadom prawie w pas:
Dziękuję z całego serca, dobrzy ludzie.
No to już dobrze – zakiwała z nagłą dobrocią, głową i ręką, baba i zapłakała”. (K. Iłlakowiczówna, Ścieżka obok drogi)
Dlaczego ta scenka staje przed oczami po wczorajszej debacie w studio telewizyjnym?
Jednym z bohaterów debaty był człowiek, który – jak zgrabnie ujął to jeden z Czytelników tej strony, autor poniższej Rymowanki – jest zdania, jak wszystko na to wskazuje:
(…) że najlepszą Polski siłą
jest więc to by jej nie było
(…) jest tu koncept przemyślany
bo od dawna omawiany
że odnaleźć masz swe serce
w zagranicznej poniewierce
by umocnić w tym twą wolę
wszystkie znane ci symbole
w tym i orła co był w bieli
wykonywać będą chcieli
byś zrozumiał raz swą małość
z czekolady oraz z guano… **)
„Księża na księżyc”, godło Polski z rozmazującej się lepkiej substancji wystawiony w narodowe święto przez pierwszą osobę w państwie, młodzi i starzy Polacy na emigrację – bo przeszkadzają władzy… Te wszystkie pomysły mają jedno źródło. To źródło zakłada, że mamy sami sobą pogardzać. Polska ma zniknąć w samych Polakach. Pan profesor od mediów i socjologii wypowiedział po pierwszej turze wyborów, w chwili nagłej szczerości, intencję, która zapewne towarzyszy nie jednemu i nie jednej z obozu władzy: Niech młodzież jedzie masowo na emigrację, będzie wreszcie w kraju porządek. Takie hasła nie są niczym nowym, transformacja wszak na tym polega, by było nas mniej i byśmy byli lepszymi niewolnikami. A dobrym niewolnikiem człowiek się staje, gdy zapomina o swojej wierze. Zapomina, że po tych „moich własnych” pięciu minutach na ziemi przychodzi cała wieczność: w niebie albo w piekle. I gdy potrafi plunąć na święte symbole. Na krzyż. Na orła w koronie. I potrafi zachować się jak zwierze wypuszczone z klatki, wtedy, gdy każą. Gdy się to komuś opłaca. Albo, gdy się po prostu zapomni. Zapomni, że tu Polska. Tak jak zapomniała przez chwilę baba z koszykiem w Alejach Ujazdowskich.

Obrazek
Juliusz Kossak – Generał Dąbrowski, dowódca Legionów Polskich


Andrzej Duda, człowiek, który w studio telewizyjnym – a było ono niczym arena, na którą wypuszcza się dzikie zwierzęta, by się kąsały i szarpały – nie zmienia swoich zasad, jest kulturalny, uprzejmy i szanuje drugiego człowieka, z którym przyszło mu toczyć spór, niezależnie od tego kim jest ten człowiek – szanuje go i jako prezydenta i jako człowieka – już zwyciężył. Pokazał, że nikt nie może dyktować mu reguł zachowania. Jeśli regułą jest tu wściekła szarpanina, a prowadzący tylko udają, że do tego nie dopuszczają, to on tę regułę łamie. Pozostaje sobą.
Takiego prezydenta warto mieć, gdy jest się Polakiem.
Na takiego człowieka warto zagłosować.
Ten głos nie będzie stracony.

*) Bolesław Wieniawa-Długoszowski, Wymarsz i inne wspomnienia. Zebrał Roman Loth, LTW. Wytłuszczenia w cytacie – EPP
**) Dziękuję Panu Wojciechowi za nadesłanie Rymowanki.

http://ewapolak-palkiewicz.pl/usunac-na ... zeja-dude/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 02 sie 2015, 18:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Dziś idę walczyć – Mamo!

Homilia arcybiskupa metropolity łódzkiego Marka Jędraszewskiego wygłoszona w bazylice archikatedralnej łódzkiej podczas Mszy św. w 71. rocznicę Powstania Warszawskiego.

Obrazek
Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik


W ludziach niemal wszystkich czasów i epok tkwiło pragnienie powrotu do utraconego niegdyś, w zamierzchłych czasach, ładu i harmonii. Pojawiało się ono między innymi w mitycznych ideach złotego wieku, który miał mieć miejsce za czasów panowania Kronosa. W przeciwieństwie do pogańskich mitologii w Starym Testamencie pragnienie powrotu do pierwotnej sprawiedliwości miało charakter jak najbardziej realistyczny. Przyjmowało bowiem postać świętej instytucji Roku Jubileuszowego, o którym mówiło dzisiejsze pierwsze czytanie mszalne z Księgi Kapłańskiej. Obchodzono go raz na pięćdziesiąt lat. Wyrównywano wtedy najbardziej bolesne społeczne nierówności: każdy Izraelita mógł bowiem powrócić do swej własności i do swego rodu (por. Kpł 25, 10). Obchodom Jubileuszu przyświecały dwie zasady, zawsze wprawdzie obecne w judaizmie, ale które wtedy, w tym roku szczególnym nabierały niezwykłego blasku. Odnosiły się one do relacji z drugim człowiekiem i do relacji z samym Bogiem. Przyjmowały kształt następujących wezwań, jednego wyrażonego w postaci zakazu, a drugiego w postaci nakazu: „Nie będziecie wyrządzać krzywdy jeden drugiemu. Będziesz się bał Boga twego, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz!” (Kpł 25,17). W Nowym Testamencie zostały one uszlachetnione i wyniesione do rangi dwóch przykazań miłości Boga i bliźniego (por. Mt 22,37-40).

W listopadzie 1918 roku dla zdecydowanej większości Polaków nie ulegało najmniej wątpliwości, że odzyskana przez Polskę niepodległość, potwierdzona pokojem wersalskim w czerwcu 1919 roku, była swego rodzaju przejawem sprawiedliwości dziejowej, przezwyciężeniem krzywdy rozbiorów i powrotem do pierwotnego ładu panującego w Europie, a na pewno wyrazem Bożej Opatrzności, która nigdy, nawet w najbardziej trudnych chwilach, Polaków nie opuściła. Z kolei ani Niemcy, ani sowiecka Rosja nie chciały się z tym pogodzić. Uważały, że trzeba za wszelką cenę powrócić do granic z roku 1914, sprzed wybuchu Wielkiej Wojny. Kilkakrotnie podejmowane między nimi negocjacje w tej sprawie trwały właściwie już od czasu zawarcia pokoju w Wersalu, jednakże najbardziej złowieszczą postać przyjęły w podpisanym Moskwie w dniu 23 sierpnia 1939 roku układzie Ribbentrop-Mołotow. To właśnie wtedy wypito toast z okazji bliskiej już śmierci bękarta pokoju wersalskiego, jak wtedy nazwano Polskę. Nie dziwmy się, że obydwom państwom totalitarnym, niemieckiej III Rzeszy i Rosji radzieckiej, niezwykle daleko było do ducha żydowskiego Roku Jubileuszowego czy, tym bardziej, od chrześcijańskich przykazań miłości – to znaczy od gotowości uznania krzywd, jakie poprzez rozbiory Niemcy, Rosja wraz z Austrią wyrządziły w XVIII wieku Polsce i jakie przez cały wiek XIX pogłębiały, krwawo tłumiąc kolejne polskie zrywy powstańcze. Zarówno hitlerowskie Niemcy, jak też Rosja Lenina i Stalina były bowiem w swych najbardziej fundamentalnych założeniach antychrześcijańskie. Bezpośrednim skutkiem układu Ribbentrop-Mołotow stał się napad na Polskę w dniu 1 września 1939 roku ze strony Niemiec oraz w dniu 17 września ze strony Rosji sowieckiej.

Obydwóm państwom totalitarnym bynajmniej nie chodziło tylko o militarne pokonanie państwa polskiego. Chodziło im bowiem o fizyczne zniszczenie Narodu Polskiego w jego warstwie duchowej i kulturowej i sprowadzenie go do roli ciemnych, ledwo wykształconych niewolników. Jeden z oficerów Wehrmachtu, hrabia Klaus von Stauffenberg, we wrześniu 1939 roku tak pisał o Polsce w liście do swej żony: „Co najbardziej rzuca się w tym kraju w oczy to zaniedbanie. Nie tylko bezgraniczna bieda i nieporządek, lecz wrażenie, że wszystko, co wcześniej widziało lepsze czasy, dziś podupadło. Sytuacja na wsi i reforma rolna przyczyniły się w dużej mierze do pauperyzacji większych posiadaczy ziemskich. Miejscowa ludność to niewiarygodny motłoch, bardzo dużo Żydów i mieszańców. Naród, który aby się dobrze czuć, najwyraźniej potrzebuje bata. Tysiące jeńców przyczynią się na pewno do rozwoju naszego rolnictwa. Niemcy mogą wyciągnąć z tego korzyści, bo oni są pilni, pracowici i niewymagający”.

Tej postawie pogardy wobec Polaków, której wymownym wyrazicielem stał się wtedy Stauffenberg, towarzyszyło prawdziwie niemieckie, systematyczne niszczenie polskiej kultury. Bynajmniej nie przez przypadek obiektem niemieckich bombardowań we wrześniu 1939 roku stał się, niejako symbolicznie, Zamek Królewski w Warszawie. Samo zaś to miasto miało – w myśl hitlerowskich planów – zatracić swój charakter stolicy i stać się prowincjonalnym miastem Rzeszy, po lewej stronie Wisły zamieszkałym jedynie przez Niemców, a po prawej przez niewielką populację 30-80 tysięcy Polaków sprowadzonych do roli niewolników. Wprawdzie budowa niemieckiego Warschau miała być podjęta dopiero po zwycięskiej dla III Trzeciej Rzeszy wojnie, jednakże przygotowania do wzniesienia tego „nowego niemieckiego miasta” zaczęto już późną jesienią 1939 roku. Polegały one na systematycznie prowadzonym przez hitlerowców procesie eksterminacji mieszkańców Warszawy. Do chwili wybuchu Powstania Warszawskiego straty jej ludności wynosiły około 680 tysięcy osób.
Ostrze walki z Polakami i z polskością było wymierzone w pierwszym rzędzie przeciwko polskiej inteligencji. Tworzenie jej nowych pokoleń stało się zatem być albo nie być polskiego Narodu. Stąd podziemne państwo polskie, które zrodziło się w czasach okupacji, wraz z swym zbrojnym ramieniem, jakim była przede wszystkim Armia Krajowa, ogromną wagę przywiązywało do tajnego kształcenia dzieci i młodzieży na wszystkich jego poziomach – od szkoły podstawowej po uniwersytet. Wraz z wielkim wysiłkiem edukacyjnym szło w parze heroiczne zmaganie o polską kulturę. Działalność konspiracyjnego Teatru Rapsodycznego w Krakowie, założonego w 1941 roku przez Mieczysława Kotlarczyka, w którym szczególnie wyróżniał się młody aktor, jeszcze niedawno student polonistyki UJ, Karol Wojtyła, może być tego najlepszym przykładem i równocześnie symbolem. W czasach okupacji, naznaczonych tak bezwzględną walką z kulturą polską, doskonale zdawano sobie sprawę z tej prawdy, której w 1980 roku, 36 lat po Powstaniu Warszawskim, dał świadectwo na forum UNESCO w Paryżu, odwołując się również do osobistych doświadczeń, Ojciec Święty Jan Paweł II. Wyznawał on wtedy: „Jestem synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, który wielokrotnie był przez sąsiadów skazywany na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako naród – nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg” (Jan Paweł II, Przyszłość człowieka zależy od kultury. Przemówienie wygłoszone 2 czerwca 1980 roku w UNESCO, n. 14).

W czasach okupacji za wszystko groziła śmierć: że się było polskim inteligentem, że się było Żydem, że się należało do podziemia, że się pomagało Żydom, że się uczęszczało na tajne komplety, że konspiracyjnie kultywowało się polską kulturę, że się dało pochwycić Niemcom podczas ulicznej łapanki... Tę listę „za co groziła śmierć” można by wydłużać niemal w nieskończoność – a to dlatego, że u podstaw jej tworzenia znajdowała się brutalnie demonstrowana przez „rasę panów” pogarda dla Untermenschów – dla „podludzi”: pogarda bez granic. Odpowiedzią na nią mogło być tylko jedno: honor, który trzeba było wywalczyć i wybronić wraz ze słowem „Polska” na ustach i ze słowem „Bóg” w sercu. Mający zaledwie 21 lat młody poeta, a równocześnie członek Grup Szturmowych Szarych Szeregów, później żołnierz oddziału „Agat”, „Pegaz” i „Parasol”, Józef Andrzej Szczepański, ps. „Ziutek”, w noc sylwestrową 1943 roku po raz pierwszy zadeklamował przed gronem kolegów swój słynny wiersz, zatytułowany: Dziś idę walczyć – Mamo!

„Dziś idę walczyć – Mamo!/ Może nie wrócę więcej,/ Może mi przyjdzie polec tak samo/ Jak, tyle, tyle tysięcy/ Poległo polskich żołnierzy/ Za Wolność naszą i sprawę,/ Ja w Polskę, Mamo, tak strasznie wierzę/ I w świętość naszej sprawy/ Dziś idę walczyć – Mamo kochana, /Nie płacz, nie trzeba, ciesz się, jak ja,/ Serce mam w piersi rozkołatane,/ Serce mi dziś tak cudnie gra./ To jest tak strasznie dobrze mieć Stena w ręku /I śmiać się śmierci prosto w twarz,/ A potem zmierzyć – i prać – bez lęku/ Za kraj! Za honor nasz! /Dziś idę walczyć – Mamo!”.

Kiedy Jan Nowak-Jeziorański w 1944 roku przybył do Warszawy, aby przekazać dowództwu AK, iż nie ma co się łudzić odnośnie do pomocy z Zachodu i że jakiekolwiek powstanie zbrojne nie ma sensu, szybko zrozumiał, iż jest ono po prostu nieuniknione. Taka była, z jednej strony, niszczycielska moc hitlerowskiej pogardy i terroru i taka była, z drugiej strony, ogromna determinacja Polaków, zwłaszcza młodych, by choć na krótko doświadczyć błogosławieństwa wolności. Wiersz „Dziś idę walczyć – Mamo!” był swoistym Credo pokolenia ówczesnych dwudziestolatków.

Józef Andrzej Szczepański ps. „Ziutek” poszedł walczyć, a wraz z nim tysiące członków AK, we wtorek, 1 sierpnia 1944 roku, gdy wybiła Godzina „W”. Powstanie miało trwać zaledwie kilka dni – a trwało długich dni 63. Każdy z nich był czasem heroizmu i bezprzykładnego bohaterstwa. 4 sierpnia, pośród gradu niemieckich kul, „Ziutek” ułożył tekst pieśni „Pałacyk Michla”, który szybko stał się hymnem Powstania Warszawskiego. Na przekór dramatycznych sytuacji budził optymizm wszędzie tam, gdzie go wtedy nucono: na barykadach, w piwnicach, w polowych szpitalach, na podwórkach. „Każdy z chłopaków chce być ranny,/ sanitariuszki morowe panny./ A gdy cię trafi kula jaka,/ poprosisz pannę, da ci buziaka w nos!/ Hej! Czuwaj wiara i wytężaj słuch,/ pręż swój młody duch,/ pracując za dwóch!/ Czuwaj wiara i wytężaj słuch,/ pręż swój młody duch/ jak stal!”.

Z czasem, gdy liczba ofiar pośród powstańców i ludności cywilnej, jak również rozmiar materialnych strat Warszawy przerażająco rosły, a pomoc z Zachodu rzeczywiście nie nadchodziła, optymizm powoli słabł. Najbardziej wszakże bolał cynizm wojsk radzieckich, które na rozkaz Stalina stanęły na linii Wisły, biernie patrząc z daleka na łuny ognia i dymu unoszące się nad miastem. Stalin nie chciał widzieć wolnej Warszawy w roku 1920 podczas wojny bolszewickiej ani tym bardziej nie chciał być witanym w roku 1944 – w wyniku szczęśliwie przeprowadzonej przez AK akcji „Burza” – przez wolnych gospodarzy stolicy Polski. Dlatego też zatrzymał ofensywę swych armii. Wolał, aby w dziele niszczenia Warszawy i Polski wyręczył go Hitler. 29 sierpnia 1944 roku bard Powstania, „Ziutek” Józef Andrzej Szczepański, napisał wiersz „Czerwona zaraza”. Trzy dni później, 1 września, podczas ewakuacji powstańczych oddziałów ze Starówki został ciężko ranny. Koledzy go nie zostawili. Kanałami przenieśli do Śródmieścia, gdzie 10 września zmarł w szpitalu przy ul. Marszałkowskiej. Pozostał jednak jego wiersz, pełen bólu a równocześnie powstańczej godności:

„Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam Kraj przedtem rozdarłwszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą. (...)

Miesiąc już mija od Powstania chwili,
łudzisz nas dział swoich łomotem,
wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.

Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,
dla naszych rannych – mamy ich tysiące,
i dzieci są tu i matki karmiące,
i po piwnicach zaraza się szerzy.

Czekamy ciebie – ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz, i my wiemy o tym.
Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

Nic nam nie robisz – masz prawo wybierać,
możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić...
śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska – zwycięska narodzi.
I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
czerwony władco rozbestwionej siły”.


Powstanie Warszawskie było największym zrywem wolnościowym w historii drugiej wojny światowej. Poległo w nim około 16 000 powstańców i około 150 000 ludności cywilnej. Tysiące osób zostało rannych. Po jego upadku około 650 000 ludności cywilnej udało się z Warszawy do obozu przejściowego w Pruszkowie, a stamtąd 150 000 do przymusowej pracy w Niemczech, około 50 000 do obozów koncentracyjnych.

Ze względu na ogrom strat osobowych, a także bezmiar zniszczeń materialnych dokonywanych przez Niemców także po jego upadku, od samego początku Powstanie było różnie komentowane i oceniane. Niekiedy wyrażano wykluczające się wręcz opinie: jednym jawiło się ono jako heroiczny zryw, przez drugich jako przejaw politycznej głupoty i skrajnej nieodpowiedzialności. Niejednokrotnie nie brano pod uwagę tego, czego w 1944 roku doświadczył Jan Nowak-Jeziorański. Częstokroć przy ferowaniu wyroków brano całkowicie w nawias wydźwięk moralny tego dramatycznego wydarzenia. Tymczasem – jak mówił Jan Paweł II na forum UNESCO w 1980 roku – „istnieje podstawowa suwerenność społeczeństwa, która wyraża się w kulturze narodu. Jest to ta zarazem suwerenność, przez którą równocześnie najbardziej suwerenny jest człowiek” (tamże, n. 14). Przy tym dodawał: „nie ulega też wątpliwości, że pierwszym i podstawowym wymiarem kultury jest zdrowa moralność: kultura moralna” (tamże, n. 12). Inaczej mówiąc, nie ma kultury bez moralności, jak nie ma moralności bez prawdy – zarówno historycznej, jak i antropologicznej. Powstania Warszawskiego nie można uczciwie ocenić bez uwzględnienia wymiaru moralnego, który od samego początku dogłębnie go przenikał. Podobnie jak nie możemy – po tylu już latach – nie patrzeć na Powstanie jako wielkie zobowiązanie moralne, które spoczywa na kolejnych pokoleniach Polaków, aby strzec tego, co najważniejsze w życiu poszczególnych ludzi i całego naszego Narodu.

Patrząc na wydarzenia ostatnich tygodni i dni, z bólem trzeba nam, niestety, stwierdzić, że pewne osoby, które z demokratycznego mandatu aktualnie sprawują władzę w naszym kraju, tego moralnego zobowiązania albo nie dostrzegają, albo je w pełni świadomie lekceważą. W dniu 8 lipca tego roku prezydent RP włączył się w niemieckie obchody poświęcone uczczeniu wspomnianego wcześniej płk. Klausa von Stauffenberga. To prawda, był on sprawcą, nieudanego zresztą, zamachu na Hitlera w dniu 20 lipca 1944 roku, ale przecież nie wyrzekł się wtedy swych poglądów na temat Polaków i ciągle domagał się, aby po zakończeniu drugiej wojny światowej granice wschodnie Niemiec były dokładnie takie same, jak granice z czasów zaborów, sprzed wybuchu pierwszej wojny światowej. W naszym powszechnym odczuciu zrównanie przez prezydenta RP „polskiego zrywu niepodległościowego 1 sierpnia 1944 roku” z niemiecką „tradycją zamachu na Hitlera” uwłacza pamięci tych, którzy mieli dość traktowania siebie jako „podludzi” i którzy właśnie dlatego chcieli „śmiać się śmierci prosto w twarz”, a potem ze Stenów „prać bez lęku” w „aryjskich nadludzi” – „za kraj, za honor nasz!”.
Jak berlińskie wystąpienie prezydenta RP podważyło prawdę historyczną o Powstaniu Warszawskim, tak ostatnio uchwalone przez polski parlament i podpisane przez prezydenta RP: tak zwana konwencja antyprzemocowa i ustawa o in vitro oraz przyjęta przez Sejm ustawa „o uzgodnieniu płci” mogą być uznane jako zdrada wobec tych wartości moralnych, dla których Powstanie w ogóle wybuchło. W 1980 roku na forum UNESCO Jan Paweł II przestrzegał przed taką formą alienacji człowieka, która polega na tym, że przyzwyczaja się on do tego, iż „jest przedmiotem wielorakiej manipulacji”: ideologicznej, politycznej, medialnej, ekonomicznej. Dotyczy to zwłaszcza sfery ludzkiego życia, jego godności i jego poszanowania. Celem tej manipulacji jest odebranie człowiekowi jego podmiotowości i „nauczenia” go życia jako także swoistej manipulacji samym sobą. Jak mówił Papież, zwłaszcza społeczeństwa „o najwyższej cywilizacji technicznej (...) stoją wobec swoistego kryzysu człowieka polegającego na rosnącym braku zaufania do własnego człowieczeństwa, do samego sensu bycia człowiekiem, do płynącej z tego afirmacji i radości, która jest twórcza. Cywilizacja współczesna stara się narzucić człowiekowi szereg pozornych imperatywów, które jej rzecznicy uzasadniają prawem rozwoju i postępu. (...) W tym wszystkim wyraża się pośrednio wielka systematyczna rezygnacja z tej zdrowej ambicji, jaką jest ambicja bycia człowiekiem. Nie łudźmy się, że system zbudowany na fundamentach tych fałszywych imperatywów, system takich podstawowych rezygnacji, może tworzyć przyszłość człowieka i przyszłość kultury” (tamże, n. 13).

W świetle tych papieskich stwierdzeń nie ulega żadnych wątpliwości: powstańcy warszawscy nie rezygnowali z prawdy o swoim człowieczeństwie i nie chcieli budować przyszłości Polski na fałszywych imperatywach. Odnosząc natomiast przemówienie Jana Pawła II do wspomnianych ustaw, trzeba uznać je jako jedno wielkie kłamstwo o człowieku, jako poważny błąd antropologiczny, wynikający z odrzucenia klasycznej prawdy o człowieku na rzecz współczesnych, skrajnych, lewackich ideologii. Nawiązując do wiersza Józefa Andrzeja Szczepańskiego pod tytułem „Czerwona zaraza”, będącego jednym wielkim oskarżeniem czerwonego bolszewizmu, musimy jednoznacznie stwierdzić: obecnie przychodzi do nas lewacka zaraza. Dlatego też z całą powagą musimy zadać sobie szereg pytań inspirowanych utworem bohaterskiego „Ziutka”: Ilu z nas widzi w tej zarazie zbawienie dla siebie, a ilu „wita ją z odrazą”? Ilu z nas wie, jak „znowu będzie strasznie potem i powie sobie, że znów z nas zakpili”? Ilu z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak przerażający w skutkach jest jej zamiar, „byśmy legli tu wszyscy pokotem”? Ilu jeszcze naprawdę wierzy, że „nowa zwycięska Polska [mimo wszystko] się narodzi”?

Patrząc na medialną przemoc stosowaną wobec nas i na powszechny głos tak zwanych autorytetów, można niekiedy zwątpić w dobrą przyszłość naszego Narodu. Pozostaje nam jednak ostateczny fundament – wiara w Boga, który jest Panem dziejów i historii. Naszą refleksję zakończmy więc wierszem księdza Tadeusza Burzyńskiego, który zginął dokładnie 71 lat temu, 1 sierpnia 1944 roku, dosłownie w pierwszej godzinie Powstania Warszawskiego, gdy szedł z posługą kapłańską do rannych powstańców i którego relikwie od roku spoczywają w naszej łódzkiej katedrze – wierszem „Bezsilny ból”: „Wzlecę na skrzydłach w tę dal wysoką/ wzlecę w te błędne, niezmierzone strony/ w zawrotny bezmiar, gdzie mi wskaże oko/ gdzie bytu zagadka – Ten Nieskończony./ Wiara i miłość skrzydłami mi będą/ w locie do słońca, w niebieskie przestworze/ przemierzę przestrzeń w szalonym zapędzie/ przed Tobą padnę, wiekuisty Boże”.

„Jeszcze Polska nie zginęła, póki my...”.

Archidiecezja Łódzka

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... -mamo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 07 sie 2015, 06:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Jesteśmy odpowiedzialni za wspólny dom

Obrazek

Upraszajmy dla prezydenta ducha miłości i ducha pokory - zwrócił się do wiernych zgromadzonych w archikatedrze warszawskiej ks. abp Stanisław Gądecki. Właśnie tam została odprawiona Msza św. inaugurująca prezydenturę Andrzeja Dudy. W Eucharystii, która sprawowana jest w święto Przemienienia Pańskiego, wzięli udział biskupi i arcybiskupi, nuncjusz apostolski w Polsce ks. abp Celestino Migliore, przedstawiciele Kościołów i związków wyznaniowych, a także liczni politycy oraz rodzina prezydenta Dudy.

Mszy Świętej przewodniczył ks. abp Stanisław Gądecki, a homilię wygłosił Prymas Polski, arcybiskup gnieźnieński Wojciech Polak.

Na początku ks. abp Stanisław Gądecki powiedział: – Kierujemy teraz nasze myśli ku Bogu, prosząc Go o wszelkie błogosławieństwo dla pana prezydenta, a razem z nim o wszystkie konieczne dary Ducha Świętego, aby mógł on jak najowocniej w obszarze swoich specyficznych zadań angażować się ze wszystkich swoich sił w poszukiwanie i urzeczywistnianie tego, co służy dobremu funkcjonowaniu całej wspólnoty obywatelskiej naszej Ojczyzny, abyśmy wszyscy mogli żyć w szczęściu i pokoju dla Boga i Ojczyzny.

Przewodniczący KEP podkreślił, że rządzącego powinny cechować dwie cnoty: umiłowanie ludu i pokora. – Każdy człowiek, który podejmuje się sprawowania władzy, winien postawić sobie te dwa pytania: „Czy kocham mój lud, aby mu jak najlepiej służyć?”, „Czy jestem na tyle pokorny, ażeby wysłuchać opinii innych i wybrać dla niego najlepszą drogę?” – mówił ks. abp Gądecki.

Przewodniczący Episkopatu Polski zapewnił nowego prezydenta, że kiedy Kościół w czasie jego urzędowania zabierze głos w sprawach związanych z życiem społecznym i politycznym, to nie w tym celu, by sprawować władzę polityczną albo odbierać komukolwiek prawa do wolności opinii w konkretnych sprawach.

– Kościół pragnie jedynie kształtować i oświecać sumienia wiernych – a zwłaszcza tych, którzy poświęcają się działalności politycznej – by ich wysiłki przyczyniały się zawsze do integralnego postępu człowieka i dobra wspólnego. Przez swoje nauczanie społeczne Kościół nie pragnie uczestniczyć w rządzeniu Polską. Niewątpliwie natomiast nakłada na wiernych moralny obowiązek wierności przekonaniom; obowiązek wpisany w ich sumienie, które jest jedno i niepodzielne – wyjaśnił ks. abp Gądecki.

Kończąc swoje słowo, przewodniczący KEP powiedział: – Nie zapominajmy wreszcie i o tym, że początek jest w naszych rękach, ale koniec jest w rękach Boskich. Dlatego każdy rządzący winien zakładać, że kiedyś będzie musiał oddać urząd swojemu następcy. Niech więc zawczasu zabiega o to, by zapewnić sobie miejsce w Niebie i w dobrej pamięci przyszłych pokoleń.

W homilii ks. abp Wojciech Polak podkreślił, że troska o dobro wspólne domaga się pokoju społecznego, poczucia bezpieczeństwa i stabilności. – Nie wolno ich narażać przez nieprzemyślane działania, a zwłaszcza przez uleganie pokusie postępowania w sposób niegodny człowieczeństwa – powiedział, dodając, że pokoju społecznego trzeba strzec i wykluczać wszystko to, co może „powodować społeczne frustracje i rodzić przemoc”.

Ks. abp Polak zaznaczył, że oprócz bezwarunkowego szacunku dla osoby ludzkiej troska o dobro wspólne „domaga się również szczególnej troski o rodzinę”. – Tylko w ten sposób można przecież patrzeć w przyszłość. Każda rodzina, przypomniał nam Papież Franciszek, jest komórką społeczeństwa, ale rodzina wielodzietna jest komórką bogatszą, bardziej żywotną, i inwestowanie w nią jest w pełni korzystne dla państwa – mówił ks. abp Polak.

Zwracając się do prezydenta Dudy, Prymas powiedział: – Wypełnianie zobowiązań wynikających z przysięgi złożonej przed Zgromadzeniem Narodowym staje się dla pana prezydenta praktycznym wyrazem troski o wspólne dobro, służbą dobru wspólnemu, a przez to – jak mówił Papież Franciszek – „doskonałą formą miłości”.

Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... y-dom.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 03 paź 2015, 08:13 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Wiecznie żywe ideały

Z dr. Jerzym Bukowskim, rzecznikiem Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, rozmawia Rafał Stefaniuk

71 lat temu upadło Powstanie Warszawskie. Historia odnotowuje opór wobec najeźdźcy na taką skalę jak zbrojny zryw stolicy Polski z 1944 r.?
– Powstanie Warszawskie było bezprecedensowym wydarzeniem militarnym w najnowszych dziejach. Dwumiesięcznych walk na tak dużą skalę w wielkim mieście nie da się z niczym porównać. Również ogromne straty w ludziach, żołnierzach Armii Krajowej i cywilach, oraz gigantyczne zniszczenia struktury miejskiej czynią je czymś wyjątkowym.

Od lat toczy się spór o zasadność Powstania.
– Zarówno powstańcy, jak i ludność Warszawy była i jest podzielona w ocenie zasadności wybuchu i tak długiego kontynuowania walk. Różnice w historycznych i w politycznych osądach nigdy nie wpływały jednak na wielki szacunek, jakim niezmiennie cieszyli się i cieszą uczestnicy sierpniowego zrywu z 1944 r. Powstanie zawsze funkcjonowało jako jeden z symboli polskiego bohaterstwa i gotowości poświęcenia życia dla niepodległości Ojczyzny.

Po wyzwoleniu z okupacji niemieckiej przyszła sowiecka. Wiele osób zdecydowało się na kontynuowanie walki. Idea Powstania nie upadła z datą 2 października 1944 r.?
– Powstanie Warszawskie było częścią ogólnopolskiej akcji „Burza”, która miała dwa aspekty: militarny – walkę z Niemcami oraz polityczny – demonstrowanie wkraczającym od wschodu na terytorium II Rzeczypospolitej od stycznia 1944 r. Sowietom, że prawdziwymi gospodarzami kraju są struktury Polskiego Państwa Podziemnego, w tym Armii Krajowej. Idea walki o wolność, całość i suwerenność Rzeczypospolitej nie upadła ani w momencie zakończenia walk o Warszawę, ani 8 maja 1945 r., kiedy większość krajów zachodniego świata cieszyła się odzyskaniem niepodległości. Antysowiecka konspiracja trwała w Polsce jeszcze przez wiele lat i często brali w niej udział oraz ginęli także powstańcy warszawscy, by wspomnieć tylko rotmistrza Witolda Pileckiego i Jana Rodowicza „Anodę”.

W zeszłym tygodniu na Łączce uroczyście pochowano 35 bohaterów zamordowanych przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa. Ilu z nich czeka jeszcze na przywrócenie ich pamięci Polaków?
– Mam nadzieję, że Instytut Pamięci Narodowej zdoła ustalić pełną listę Żołnierzy Niezłomnych, którzy ponieśli śmierć z rąk sowieckiego reżimu. Co pewien czas dowiadujemy się o znalezieniu kolejnych grobów bądź dołów, do których – jak na powązkowskiej Łączce – anonimowo wrzucano zwłoki bohaterów walki podziemnej z sowieckimi organami bezpieczeństwa oraz z wysługującymi się im rodzimymi zdrajcami. Każdy pogrzeb ekshumowanych Żołnierzy Niezłomnych powinien być wielką patriotyczną manifestacją, a z alej i z kwater zasłużonych polskich cmentarzy należy usunąć groby ich oprawców – zdrajców polskiej racji stanu.

Gdy obserwuje Pan scenę polityczną, a także społeczeństwo, to mógłby Pan stwierdzić, że pozostało nam coś z ideałów, które przyświecały powstańcom Warszawy i Żołnierzom Wyklętym?
– Te ideały są wiecznie żywe, ponieważ narodowe imponderabilia są nieśmiertelne, a przelana w ich obronie krew gromko woła z przeszłości, wzywając nas do nieustającej pracy (w każdych warunkach) dla dobra Polski.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... dealy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 10 lis 2015, 10:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Do Polski trzeba dorastać

Z Joanną i Jarosławem Szarkami rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Od lat wydają Państwo książki dla dzieci przybliżające w atrakcyjny sposób historię Polski. Jak zachęcać dziś młode pokolenie do tego, by poznawało i wzorowało się na postawach wielkich Polaków, dumnych z naszej historii?
Joanna Szarkowa: – Prymas Tysiąclecia Stefan Wyszyński mówił, żeby wydobywać z dziejów to, co jest szlachetne, i pokazywać te rzeczy, z których możemy być dumni, byśmy mogli je później naśladować. Żeby Ojczyznę pokochać, trzeba ją najpierw poznać. Niestety, w III RP wmawiało się nam jak najgorsze rzeczy, co dobrze określa termin „pedagogika wstydu”. W swoich książkach dla dzieci i młodzieży staramy się pokazywać bohaterów, którzy mogą być dla nich dobrymi przykładami i wzorami. Takich postaw trzeba uczyć od najmłodszych lat, kształtować charaktery. Jeżeli nie przekażemy najmłodszym elementarnych wartości, to później może być z tym problem. Gdy pytamy podczas spotkań dzieci z klas I-III, co jest w życiu najważniejsze, to odpowiadają: rodzina, wiara, prawda, ale już w gimnazjum, że pieniądze. Jarosław Szarek: – Trzeba odbudować dumę z bycia Polakiem. Przez ponad stulecie nie było nas na mapach Europy, która zaakceptowała bezprawny gwałt, jaki dokonało na nas trzech naszych sąsiadów, a my przetrwaliśmy. Przez ponad wiek byliśmy germanizowani, rusyfikowani, a ludzie, którzy przyjeżdżali tutaj, aby nas wynarodowić, często sami lub ich dzieci stawały się Polakami. Nie istniało państwo, ale trwał Naród ze swą kulturą. Polskość była atrakcyjna, ona przyciągała. Podobnie w czasach PRL. Mieliśmy Prymasa Wyszyńskiego, Jana Pawła II, „Solidarność”. Zniewolona Polska nie pogodziła się z wyrokiem, jaki na nią wydano. Dysydenci w Związku Sowieckim, Czechosłowacji, NRD, na Węgrzech uczyli się języka polskiego, aby czytać książki, ukazujące się w PRL poza zasięgiem cenzury albo oficjalnie. Polszczyzna była językiem wolności. Cieszyliśmy się większą swobodą nie dlatego, że mieliśmy lepszych komunistów, ale o tę wolność stale się upominaliśmy i inspirowaliśmy innych. W III RP nastąpiło kompletne odwrócenie tej sytuacji. Nagle wszelkimi sposobami środowiska opiniotwórcze, które zawładnęły świadomością w okrągłostołowej republice, czyniły wszystko, aby zabić w nas poczucie dumy, skolonizować, a z polskości uczynić skarlałą karykaturę. Nastała „moda” na duchową „ucieczkę od Polski”, czemu poddała się większość środowisk artystycznych, intelektualnych. W sferze destrukcji narodowej tożsamości III RP ma większe osiągnięcia niż PRL. Wtedy był jeszcze jasny podział między dobrem a złem. Współczesny relatywizm rozmył te granice, zło pięknie opakował i miał czym kusić. Dzisiaj już rozpoznaliśmy ten system i skuteczniej się bronimy, czego dowodem są wybory Polaków w 2015 roku. Ale jeszcze w końcu pierwszej dekady XXI wieku wydawało się, że III RP zwyciężyła. Stąd pomysł, aby zacząć od początku, od kształtowania i wychowania najmłodszych Polaków.

Praca u podstaw?
Jarosław Szarek: – Tak, w sensie próby odbudowania duchowej wrażliwości na Polskę. Zachęcał nas do tego i tak też to rozumiał śp. Janusz Kurtyka. Chodzi o budowanie Narodu na pozytywnym micie, na umiłowaniu wolności i sile ducha płynącej z katolicyzmu, z istniejącej od 1050 lat ochrzczonej Polski. Joanna Szarkowa: – Nawiązujemy do dobrych i sprawdzonych XIX-wiecznych wzorów, kiedy Polski nie było, a Naród istniał bez państwa, a dzisiaj też funkcjonuje ono tylko teoretycznie. Mimo trudnej sytuacji politycznej Polacy potrafili się jednoczyć i podtrzymywać na duchu, co pozwalało im przetrwać i pozostać Narodem. Jeden z legionistów – Józef Herzog opowiadał, że gdy chodził do gimnazjum przed I wojną światową, nie uczono ich nienawidzić Polski, lecz ją kochać. Mimo że była to szkoła pod zaborami, oni wszyscy czytali Sienkiewicza, romantyków, klasykę, którą w III RP wyrzucało się ze szkoły.

Dziś z podstawy programowej wycięto wiele z tych lektur, które przed wojną wchodziły do ścisłego kanonu.
Jarosław Szarek: – Musimy przywrócić szkole polską literaturę i kulturę, bo dziś nierzadko jej absolwenci nie mają pojęcia o elementarnych faktach, nazwiskach, miejscach, czego efektem jest zerwanie międzypokoleniowego kodu kulturowego. Młody człowiek chce, żeby było łatwo i przyjemnie, czyli jak najmniej obowiązków, lektur, nauki, to jest naturalne i tak było zawsze. Ale od tego są pedagodzy, nauczyciele, od tego jest szkoła, żeby to wyegzekwować, a nie obniżać wymagania. Argumenty, że skoro młodzież nie czyta, to likwidujemy lektury, są absurdalne, chyba że komuś potrzebna jest tania siła robocza. Dzisiaj jednym z najważniejszych wyzwań, przed jakimi stoimy, jest odbudowa polskiej szkoły w sferze wychowawczej, duchowej, przekazywania nie tylko wiedzy, ale fundamentalnych wartości i ojczystego kodu kulturowego.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Czartoryski-Sziler

http://www.naszdziennik.pl/mysl/146807, ... astac.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 13 lis 2015, 09:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Prof. Żaryn: To my tworzymy tę Polskę

Obrazek

„Rośne młode pokolenie, które chce pozostać Polakami i manifestować swój patriotyzm”.

Prof. Jan Żaryn jak co roku wziął udział w Marszu Niepodległości. „Jako Polak i historyk cieszę się, że jest nas tutaj z roku na rok coraz więcej. Jesteśmy razem z Marszem Niepodległości, żeby manifestować swój patriotyzm” – mówił na scenie przed Stadionem Narodowym prof. Żaryn.
„Marsz Niepodległości to przesłanie, które brzmi: My jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy Polakami i tak ma pozostać” – oświadczył. „Dzisiaj możemy powiedzieć, że święcimy pierwsze radosne triumfy tej dobrej przemiany, w której powoli zaczynamy żyć” – dodał.

„Od tej pory już zawsze będziemy dumni z naszej Ojczyzny, a w Marszu Niepodległości będziemy uczestniczyć i za rok i za dwa, i za trzy” – mówił przyszły senator RP. Prof. Żaryn stwierdził, że rośnie dziś młode pokolenie, które chce pozostać Polakami i manifestować swój patriotyzm. „To zdolność do obywatelskiej manifestacji, która mówi, że to my tworzymy tę Polskę” – powiedział. „My, czyli naród, jesteśmy podmiotem. Bardzo Wam dziękuję, że jesteśmy narodem, a nie przypadkowym zbiorem osób, które zapomniały, że istnieje wartość - Polska. Bardzo serdecznie Was wszystkich pozdrawiam” – zakończył historyk.

http://www.stefczyk.info/publicystyka/o ... 5348443037


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 07 gru 2015, 07:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Bóg – Honor – Ojczyzna, co znaczą

Obrazek

Bóg –Trójca Święta, Trójca Przenajświętsza, podstawowy dogmat i największa z tajemnic wiary przeważającej części wyznań chrześcijańskich, głosząca, że jest jeden Bóg w trzech Osobach, które stanowią: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Honor – poczucie godności osobistej, dobre imię; cześć. Ojczyzna – kraj, w którym się ktoś urodził, którego jest obywatelem lub, z którym jest związany więzią narodową.

Kiedyś te słowa razem czy osobno były używane przez cały czas. Zwroty „na honor, w imię honoru, honorowy” czy „walczyć za ojczyznę, przelewać za nią krew” coś znaczyły a nie były czczym gadaniem. O „Bogu” już nie wspominam, ponieważ to słowo jest używane na okrągło nawet przez ludzi nie wierzących – „O Boże”. Te trzy słowa są ze sobą ściśle związane.

Czymże byłby honor bez Boga i na odwrót, a ojczyzna bez ludzi honoru i wierzących. „Jestem człowiekiem, wychowanym na patriotę, ale muszę stwierdzić z przykrością, że w swoim życiu od niewielu ludzi, słyszałem te słowa, o moich rówieśnikach nie wspomnę, gdyż tylko ci, wychowani w duchu patriotyzmu, o tym mówią.” Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego rzeczy tak ważne dla Polaków zaczęły zanikać? Czy jest to komuś na rękę? Czy jest to uwarunkowane odgórnie?

Obrazek

Czy Polacy naprawdę mają tak krótką pamięć, że nie pamiętają, jakie było życie kilkanaście lat temu? Nad tym pytaniem, sami pomyślmy!

https://polskobudzsie.wordpress.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Polska to nasz kraj, nasza Ojczyzna.
PostNapisane: 23 kwi 2016, 16:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30438
Ks. Międlar: O żołnierzach niezłomnych, rozliczeniu zdrajców, dekomunizacji Polski oraz drodze polskich nacjonalistów

Mariusz Matuszewski

Obowiązek pamięci

NON POSSUMUS. Nie możemy zapomnieć o ofierze Polaków i Polek walczących za „wolność naszą i waszą”. Nie możemy! To chrześcijańska postawa wobec biblijnej Pamięci זִכָּרוֹן (zikkaron). Pamięci nie będącej jedynie pamięcią bierną, magazynem informacji, ale PAMIĘCI będącej KATALIZATOREM w budowaniu cywilizacji wolności, w budowaniu suwerennego narodu, który był marzeniem tych Niezłomnych, Żołnierzy Podziemia Niepodległościowego, których na czele z Majorem Witoldem Szpatowiczem dziś wspominamy. Bohaterów, którzy są godni narodowych panteonów, gdyż zawsze Polskę mieli w serce, na myśli i na bagnetach.

Słodko i zaszczytnie jest umrzeć dla Ojczyzny

kartka z brewiarzemStrzegąc PAMIĘCI – będącej swoistym narodowym sacrum, świadczącym o dojrzałości wspólnoty – spotykamy się w katolickiej świątyni, by oddać cześć i złożyć Bogu najwyższe wyrazy dziękczynienia za życie majora Witolda Szpatowicza oraz wszystkich, którzy nie szczędzili swej młodości, kariery, prywaty i indywidualizmu w obronie największej miłości, rodziny – narodu polskiego. Jesteśmy tu, by oddać cześć tym, którym przyświecało hasło, które niegdyś na kartce zapisała mi moja matka i włożyła do brewiarza, bym nigdy o nim nie zapomniał: „Dulce et decorum est pro patria mori” („Słodko i zaszczytnie jest umrzeć dla Ojczyzny”). Wspomnienie tego faktu oraz dziesiątek godzin rozmów z moim dziadkiem – lwowskim ND-kiem, sprawia że moje serce coraz mocniej bije, a ze wzruszenia roni się łza.

Witold Szpatowicz – zapamiętajcie to imie i nazwisko

Tym hasłem żył kierował się przez całe swoje zycie major Szpatowicz. Jego przyjaciel, towarzysz broni, żołnierz NSZ ppłk Janusz Słociński, ps. „Konus”, wspomina go jako człowieka „wspaniałego, dobrego, serdecznego i życzliwego bohatera o siermiężnych zasadach. Był ostatnim komendantem okręgu częstochowsko-kieleckiego NSZ, twórca i pierwszy prezes związku NSZ okręgu dolnośląskiego. Major Witold Szpatowicz – zapamiętajcie to imię i nazwisko, niech powraca jak mantra. Bo to imię i nazwisko wielkiego Polaka. Imię i nazwisko bohatera, dzięki któremu możemy się spotkać na uroczystości we względnie wolnej Polsce.

W tym miejscu pozwolę sobie zacytować jedno ze wspomnień majora Szpatowicza:

„Z rozkazu gen. Boguckiego musiałem zostać w kraju. Dostarczałem zasiłki pieniężne rodzinom tych, którzy zginęli lub zostali aresztowani. 28 czerwca w Kielcach zostałem „upolowany”. Obskoczyli „mnie na ganku. Było ich siedmiu. Jednego z nich bardzo dobrze pamiętam – nie był Polakiem. Miał na sobie koszulę bez kołnierzyka, zapinaną na niebieski guzik, tzw. obszywkę. Usłyszałem, że decyzją sądu zostałem skazany na karę śmieci i padł pierwszy strzał. Dostałem w brodę, ale mnie nie przewróciło. Drugi pocisk ugodził mnie powyżej skroni i wyszedł uchem. Trzeci trafił w potylicę. Obok domu przejeżdżali żołnierze. Widząc strzelaninę pomiędzy cywilami – jak pomyśleli nie widząc mundurów – wkroczyli do akcji. Tak trafiłem do celi w kieleckim więzieniu. Przeżyłem tam dwukrotnie śmierć kliniczną… W celi mówili mi, że mnie to bić nie będą. Każde uderzenie równałoby się mojej śmierci, a ja miałem stanąć przed sądem i zostać skazany. Siedziałem tam w nie byle jakim towarzystwie, m.in. z Zygmuntem i Janem Zamoyskimi… 4 sierpnia 1945 roku murami więzienia wstrząsnęły detonacje. Oddział AK pod dowództwem "Szarego" zaatakował i zdobył więzienie. Ich głównym celem było uwolnienie pułkownika „Klina”. Zmarł na moich rękach w kilka godzin po uwolnieniu… Podczas amnestii w 1947 r. ujawniłem się.

Narodowy profetyzm

Witold Szpatowicz, podobnie jak cała rzesza niezłomnych żołnierzy, niczym prorok Jeremiasz bezkompromisowo wkroczył na drogę Bożej sprawiedliwości, sumienia i honoru, na drogę obrony uciemiężonych, na drogę walki z ideologią pozostawiającą po sobie swąd siarki do dnia dzisiejszego. Do walki z chorym, ateistycznym, bandyckim, czerwonym, komunistycznym światopoglądem, zostawiającym po sobie jedynie śmierć, tortury, kłamstwo, gwałty i wyzysk.

Aktywizm w budowaniu Wielkiej Polski

Niezłomni, Żołnierze Leśni niczym profeci nie pozostawali bierni, nie stali z boku z założonymi rękami, lecz jak prawdziwi mężczyźni-chrześcijanie, brali sprawy w swoje ręce, twardo stąpając po ziemi, krocząc drogą wiary, ewangelicznego radykalizmu, spełniając przy tym szczytne marzenie: budowanie ze zgliszczy, z ruin Wielkiej Polski! Ich walka o wielką, suwerenną Polskę nie opierała się na pustych sloganach, lecz na radykalnym, narodowym aktywizmie, będącym po dziś dzień wielką inspiracją dla mnie i ogromnej, szlachetnej armii młodego pokolenia. Armii polskich nacjonalistów i patriotów, od których zależy przyszłość Kościoła i Ojczyzny.

Inspiracja niczym łaska Ducha

Żołnierze Niezłomni są nam natchnieniem, inspiracją, niemalże łaską Ducha Świętego, z której będziemy czerpać. Dzięki nim wiemy za czym podążać, jaką podążać drogą. To skarb. Bezcenna perła, o którą z pieczołowitością winniśmy dbać.

Nieustraszeni

Niezłomni, Żołnierze Drugiej Konspiracji, a wśród nich Witold Szpatowicz, wbrew ujadaniu czerwonych hien, tuby propagandowej, tj. sowieckiego Kominternu, obrażającego inwektywami typu: faszyści, potomkowie Hitlera, zdrajcy i mordercy nie zatrzymali się, gdyż towarzyszyła im wiara. Wiara ugruntowana na Chrystusie. Wiara ugruntowana na obiektywnej prawdzie, że obrana przez nich droga brawurowej walki o wolna Polskę jest drogą słuszną, co więcej – jest ich obowiązkiem!

Nie straszne im było odarcie z godności, odarcie z dobrego imienia, uznanie za zdrajców, pozbawienie pogrzebu czy spotkania z najbliższymi! Walczyli dzielnie i brawurowo za Ojczyznę. Wielu zginęło, niczym prawdziwi męczennicy, po torturach w ubeckich katowniach czy kazamatach NKWD. Zginęli śmiercią niesprawiedliwą. Lecz oni zdawali sobie sprawę, że być może nie będzie dla nich miejsca na grób. Że nikt na ich grobie nie postawi krzyża i nikt obok ich grobu nie się nie zatrzyma i nie odmówi „Wieczne odpoczywanie…”. Lecz oni na to się zgodzili,, gdyż na bok odłożyli prywatę i indywidualizm. Dla nich priorytetem był Kościół i suwerenna Polska. To szczyt bohaterstwa. To szczyt profetyzmu. Za ich życie winniśmy odśpiewać uroczyste Te Deum.

Tułaczka narodowców trwa do dziś

Tułaczka, której podjęli się niezłomni nie zakończyła się w 1963. Tułaczka narodowców trwa do dziś, gdyż komunistyczna zaraza, wroga Kościołowi i Ojczyźnie ideologia wciąż sieje zamęt w umysłach i sercach Polaków oraz przestrzeni publicznej, czego w chwili obecnej mamy przykład podczas manifestacji postkomunistycznych KODów, podczas których obserwujemy Himalaje hipokryzji. To niezłomna walka o niepodległość, niezależność wobec zachodnich i wschodnich okupantów. Aż wreszcie to niezłomna walka z kłamliwą, postkomunistyczną, a więc postkominternowską ideologią, która wkradła się do jądra III RP.

Wstyd za III RP

My Polacy, katolicy, wyznawcy i naśladowcy Chrystusa, który est veritas, mamy w obowiązku powiedzieć światu Prawdę, że III RP, o którą walczą pseudodemokratyczne środowiska, to nie jest Polska naszych marzeń! Bo to Polska, w której pluje się na wiarę w Jezusa Chrystusa. To Polska, w której wciąż jest miejsce na perfidne kłamstwo. Co więcej, za III RP, w której wciąż do władzy próbują dostać się spadkobiercy najbardziej zbrodniczej w świecie, bandyckiej ideologii komunistycznej, jest nam po prostu wstyd! Gdyż do władzy chcą dojść potomkowie tych, którzy służyli w katowniach i chcieli odebrać życie tym, którzy walczyli o naszą niepodległość.

Obietnica nacjonalistów i patriotów

Majorze Witoldzie Szpatowiczu (wszak wierzę, że nas słyszysz), wielcy bohaterowie – w imieniu młodych polskich nacjonalistów i patriotów mogę Wam obiecać, że w imię Prawdy i Ewangelii, zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby Polski naród, nasze dziedzictwo ustrzec przed czerwoną SCHEDĄ, z którą Wy dzielnie, bezkompromisowo walczyliście! Zrobimy wszystko co w naszej mocy, by godnie kontynuować rozpoczętą przez Was walkę, by niczym prorok Jeremiasz kroczyć tą drogą, którą Wam było dane kroczyć i którą kroczycie nadal! Obiecuję Wam, że zrobimy wszystko, aby wypełnić Testament, który nam został przekazany.

„Naród jak lawa”

Adam Mickiewicz: „Nasz Naród jak lawa z wierzchu zimna i plugawa lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi. Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”. Słowa aktualne do dziś.

Będziemy plwać, będziemy krzyczeć tak głośno, aż zbrodniarze zostaną rozliczeni, aż motywująca biblijna pamięć zikkaron o narodowych bohaterach zostanie w pełni przywrócona. Aż kłamstwa w przestrzeni medialnej staną się przeszłością. Aż marzenie o Wielkiej Polsce Katolickiej, marzenie dziesiątek pokoleń przekuje się w rzeczywistość.

Obóz Wielkiej Wiary

Wobec Chrystusa Pana, Maryi – Królowej Polski, wobec wszystkich narodowych bohaterów, którzy odeszli już na wieczną wartę oraz tych żyjących, złóżmy obietnicę, że odrzucając diabelski kosmopolityzm, quasi-wolnościowe ideologie, będziemy kroczyć drogą słuszną, drogą ku wolności, drogą narodowo-chześcijańskiego radykalizmu, gdzie jest „tak, tak, nie nie”. Gdzie króluje Chrystus i Prawda. Radykalizmu, którego nie zabrakło wielkiemu bohaterowi, majorowi Witoldowi Szpatowiczowi. Tym sposobem zbudujemy polski Obóz Wielkiej Wiary, wiary w Jezusa Chrystusa, jedynego Pana – Odkupiciela człowieka.

Ks. Jacek MIędlar CM (https://twitter.com/jackass_44)

http://myslkonserwatywna.pl/ks-jacek-mi ... ezlomnych/


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /