Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 28 lis 2013, 09:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Prawda jako dobro

Wojciech Reszczyński

Największym wyzwaniem w naszym życiu społecznym jest obrona prawdy, rozumianej jako dobro, i przeciwstawienie się kłamstwu, które jest oczywistym złem. Niestety mamy wrażenie, że w naszym życiu publicznym kłamstwo jest już powszechne, szczególnie po tragedii smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku. Za kłamstwem podąża zawsze egoizm, brak szacunku dla drugiego człowieka i coraz częściej nienawiść i pogarda dla niego.

Nie ma już w naszym kraju urzędu cenzury, ale „cenzorskie zapisy” na ludzi, tematy, słowa, zachowania, obowiązują, obejmując coraz to większe przestrzenie. Nawet nie wolno już publicznie wątpić, na przykład w oficjalną wersję katastrofy smoleńskiej. Jeszcze nie zdążyliśmy odkłamać tego wszystkiego, co przyniósł nam narzucony siłą komunizm, niestety zaakceptowany przez wielu Polaków, a znowu musimy zmagać się z nowymi kłamstwami w mediach, kulturze, polityce, ekonomii, w zasadzie w całej przestrzeni publicznej.

Czy rzeczywiście nie wolno nam wyrażać swojego sprzeciwu wobec oczywistego zła, jakim jest coraz częstsza w naszym kraju obraza uczuć religijnych, niszczenie dobrych obyczajów, powszechne kłamstwo. Na to pytanie coraz więcej Polaków odpowiada dziś w duchu poszanowania i aktywnej obrony prawdy. Stąd godne zachowanie Krucjaty Różańcowej w Centrum Sztuki Współczesnej, gdzie doszło do bluźnierstwa wobec Chrystusowego krzyża, gwizdy i okrzyki „hańba” w Starym Teatrze w Krakowie, będącym ponoć „sceną narodową”. Ludzie przyzwoici, czujący odpowiedzialność za kraj, jego przyszłość, za własną rodzinę, przestają być biernymi obserwatorami zakłamywania Polski. Ruszyli się i będzie ich coraz więcej, aż fala powszechnego kłamstwa zostanie powstrzymana. Niech nie dziwią się tzw. twórcy, że dojrzewa myśl całkowitego zreformowania mediów publicznych, gdyż przestały już one służyć społeczeństwu. Jeden program „Bliżej” redaktora Jana Pospieszalskiego w telewizji publicznej to zbyt mało, aby instytucja ta mogła być uznana za wiarygodną. Każdy dzień blokowania przez prezesa TVP Juliusza Brauna wejścia Telewizji Trwam na MUX-1 pomniejsza wiarygodność telewizji publicznej. Podobnie należy oceniać KRRiT, „stojącą na straży wolności słowa”, jako tzw. regulator mediów.

Kłamstwo demoralizuje i nie stawia sobie żadnych granic w zakłamywaniu. Żadne kłamstwo, nawet gdy jest ubrane w najpiękniejsze słowa, nawet gdy jest tak umiejętnie podane, by sprawiało wrażenie, że jest prawdą, nie stanie się dobrem. Olbrzymia większość Polaków jest czuła na manipulację i bez trudu odnajduje fałsz, zakłamanie, manipulację, może nie od razu, może po pewnym czasie, toteż dopiero teraz widzimy na transparentach w czasie różnych marszów protestacyjnych napisy „Telewizja kłamie”. To znaczy, że dla wielu z tych ludzi nie ma już różnicy między stacjami prywatnymi a publiczną TVP. I nic dziwnego, bo wolność mediów, tak jak wolność zatrudnionych w nich dziennikarzy, nie polega na mówieniu nieprawdy.

„Człowiek jest wolny, człowiek jest wolny także, ażeby mówić nieprawdę. Ale nie jest naprawdę wolny, jeżeli nie mówi prawdy” – nauczał nas Jan Paweł II w swojej homilii wygłoszonej w Olsztynie w 1991 roku. Kiedy mówimy, że nie ma prawdziwej wolności bez głoszenia prawdy, myślimy zwykle o tych, którzy funkcjonują w życiu publicznym, a więc także o dziennikarzach. Jeżeli odrzucają oni tę fundamentalną dla człowieka prawdę, nie chcą korzystać z autentycznej osobistej, wewnętrznej wolności, prędzej czy później stają się zniewoleni. I jako tacy są już tylko narzędziami, za pomocą których możliwe jest szerzenie medialnej przemocy. Porzucenie dążenia do prawdy, rezygnacja z tego wyzwania, tej wielkiej wartości w życiu każdego cywilizowanego narodu, toruje drogę totalitaryzmowi, „jawnemu lub ukrytemu”, przed czym ostrzegał nas już wiele lat temu bł. Jan Paweł II.

http://www.naszdziennik.pl/wp/60842,pra ... dobro.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 03 gru 2013, 09:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Prawda wyzwala

Ks. bp Roman Marcinkowski, płocki biskup pomocniczy

Książka „Zamach na Arcybiskupa” opisuje wydarzenia, które rozegrały się w związku z oskarżeniem ks. abp. Stanisława Wielgusa o współpracę ze służbami bezpieczeństwa PRL. Jest wciąż wiele niewyjaśnionych kwestii z tamtych dni. Publikacja ta wydaje się dobrze udokumentowaną rekonstrukcją wydarzeń sprzed blisko 7 lat. Czytelnik będzie mógł wyrobić sobie własny osąd o tym, co się wówczas działo. Dlatego podkreślam, że poznanie prawdy może tylko oczyścić i pomóc. Mówi się, że lepsza gorzka prawda niż słodkie kłamstwo. Ona pobudza do refleksji i ma moc podnoszenia człowieka nawet wtedy, gdy w swych sądach i działaniach się pogubił.

Głosy krytyki zawsze mogą się pojawić. Dziś albo się krytykuje, że ktoś nic nie robi, albo że coś robi… Skrytykować można zawsze, a w obecnym świecie najłatwiej jest wszystkim wszystko krytykować. I choć ta książka może się spotkać z krytyką, to nie może być tak, że ktoś ponosi krzywdę, ta krzywda staje się dla niego wyrokiem potępienia i nic się z tym nie robi. Poznajcie Prawdę, a prawda was wyzwoli – to przecież naczelne hasło Ewangelii. Dobrze, abyśmy się wreszcie dowiedzieli prawdy o wydarzeniach i o ludziach, którzy uczestniczyli w tym ataku na ks. abp. Wielgusa. Sądzę, że nie ma się czego obawiać. Chcemy po prostu poznać prawdę. To tak samo jak w historii państw, narodów, Kościoła chcielibyśmy wiedzieć, co było przyczyną pewnych zjawisk, dlaczego one potoczyły się tak, a nie inaczej, jakie były tego mechanizmy. Jeszcze dzisiaj nie znamy pełnej prawdy na przykład o II wojnie światowej i wydarzeniach, które nastąpiły po niej. Historycy starają się to wszystko wyjaśniać. Podobnie i w tej sprawie. Pokazanie każdej prawdy nie jest atakiem na kogokolwiek, lecz pomocą. Nawet najboleśniejsza prawda jest lepsza niż kłamstwo. Bo ona może człowiekowi uświadomić błąd i pomóc szukać wyjścia z tego, aby wyrządzone zło naprawić. Tak jest w chrześcijaństwie: upadamy, grzeszymy, jesteśmy słabi, ale powstajemy, bo najwyższą prawdą jest Bóg. Taka jest droga.

http://www.naszdziennik.pl/wp/61353,prawda-wyzwala.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 04 sty 2014, 10:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Duch Prawdy prowadzi człowieka naturalną drogą rozwoju, rozwoju kultury osobistej i kultury wspólnotowej.
Natura nie jest dziełem człowieka. Jest dziełem Boga.
To co jest ludzkie w świecie, jest dziełem człowieka.
To co jest dziełem człowieka i jest nie sprzeczne z naturą jest kulturą.
To co jest dziełem człowieka, a jest zaprzeczeniem natury jest antykulturą, jest antycywilizacją, jest ideologią, jest warte tyle co funt kłaków. Niszczy i degraduje człowieka. Uzależnia go od panującego aktualnie ideologicznego obłędu.


PRZEMYŚL I DZIAŁAJ

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

O. prof. Mieczysław A. Krąpiec

Nie ma niewinnych kłamstw

Nie ma kłamstw niewinnych, wszystkie bowiem uderzają w człowieka (także w naród), pozbawiając podstaw związania jego życia z rzeczywistością. Tam, gdzie jest kłamstwo (a każda manipulacja prawdą jest jakimś kłamstwem), tam jest zerwanie więzi z rzeczywistością i Źródłem – Twórcą tej rzeczywistości, z Bogiem. Nie na darmo mówił Chrystus Pan, że „prawda was oswobodzi”, bo prawda jest związaniem myśli ludzkiej z rzeczywistością i ostatecznie z Bogiem. Dlatego
występujące w kulturze uderzenie w prawdę, jej deformacja (a ta deformacja dokonuje się lawinowo na różne sposoby) jest uderzeniem w człowieka, w podstawę jego bytowania i w jego przeznaczenie.
Stąd służba prawdzie jest ostatecznie służbą Bogu i człowiekowi. Gdy dostrzegamy wielostronnie kłamstwa w różnych formach informacji – bądźmy uważni, bo tu chodzi o to, by ostatecznie nie tylko nas ogłupić, ale by poprzez ogłupienie, będące zideologizowaniem prawdy, zideologizowaniem nauki, zideologizowaniem informacji pozbawić ostatecznie człowieka tego, co jest podstawą i celem jego życia. Musimy powrócić do rzetelnej kultury, która charakteryzuje chrześcijaństwo i w której to kulturze powstał, okrzepł i zwyciężał zło polski naród.


Fragment pochodzi z: Sens kultury chrześcijańskiej

Postulat wierności prawdzie nie jest ani hasłem demagogicznym, ani hasłem pustym, lecz przeciwnie, posiada swój ciężar rzutujący na życie każdego człowieka i każdej społeczności. Prawda bowiem to rzeczywistość, na ile jest przedmiotem naszego poznania, a następnie naszej miłości i naszej twórczości.
To właśnie bez prawdy wpadamy w pustkę, czyli w nie-rzeczywistość. Dlatego systemy totalitarne, chcąc człowiekiem zawładnąć, odrywają go od prawdy, podsuwając mu fałszywe ideologie, natomiast religia chrześcijańska, stając w obronie człowieka, podkreśla, że tylko prawda daje wolność i zbawienie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 25 sty 2014, 19:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Aktorzy czy komedianci i lokaje Salonu?

Dzisiaj chciałbym rozpocząć od krótkiej retrospekcji i przywołania wydarzenia, które niemal cztery lata temu wstrząsnęło antypolską hołotą zwaną salonem III RP i wywołało jej bezpardonowe i histeryczne ataki. Takie przypomnienie wydarzeń z bliższej lub dalszej przeszłości zawsze pozwala lepiej, a co najważniejsze trzeźwiej spojrzeć na teraźniejszość.

26 kwietnia 2010 roku o godz. 20: 27 w TVP1 wyemitowano reportaż autorstwa Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego zatytułowany „Solidarni 2010” stanowiący poruszający zapis rozmów prowadzonych przez ludzi zgromadzonych na Krakowskim Przedmieściu podczas żałoby narodowej, jak i uczestników uroczystości pogrzebowych Pary Prezydenckiej w Krakowie. Największą siłą tego obrazu było całkowite oddanie głosu tak zwanym zwykłym ludziom, lekceważonym dotąd przez mainstream oraz odkrycie, jak to później nazwano, pięknego, a momentami wzruszającego i wstrząsającego „świeckiego języka wyrażania żałoby”.

Mimo, że reportaż został wyemitowany bez wcześniejszych zapowiedzi i nie widniał w żadnym programie telewizyjnym zgromadził przed ekranami 1,6 mln widzów. Miesiąc później płytkę z filmem dołączono do wydania „Rzeczpospolitej” w nakładzie 180 tysięcy egzemplarzy, a jego projekcje odbyły się trzykrotnie w Chicago oraz zaprezentowano „Solidarnych 2010” na pokazie w Brukseli.
To jednak nie szczerze okazywany żal po poległych najbardziej przeraził antypolskie „elity” III RP. Ich wystraszył przede wszystkim widok jednoczącego się w bólu i w obliczu niewyobrażalnej zbrodni Narodu oraz jego odporność na obowiązującą kłamliwą wersję zdarzeń, którą najlepiej obnażył ujawniony przez śp. generała Sławomira Petelickiego sms rozesłany przez grupę trzymająca władzę do polityków PO z zaordynowaną odgórnie polsko-rosyjską wersją zdarzeń nakazującą mówienie, że: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił.” Zanim jeszcze doszło do tajemniczej śmierci generała Petelickiego zdążył on ujawnić, że autorami tego sms-a były „najważniejsze osoby w Platformie”.

Wśród medialnych sowieciarzy z TVN, TVN24 i Gazetą Wyborczą na czele, uruchomiono burzę mózgów i główkowano jak tu podważyć wiarygodność płynącego z filmu piorunującego przekazu oraz jak tu uderzyć w twórców. W końcu postanowiono wykorzystać fakt, że w reportażu wypowiadali się także tacy aktorzy jak: Katarzyna Łaniewska, Halina Rowicka i Mariusz Bulski. Zabranie głosu przez ludzi tej profesji i to na temat bezprecedensowego dramatu w naszej historii miało świadczyć zdaniem biorącej w tej haniebnej nagonce polityczno medialnej psiarni, o tak zwanej ustawce i wyreżyserowaniu wzruszeń.

Nie będę tu przytaczał dziesiątków kompromitujących wypowiedzi salonowych lokajów i pajaców, ale słów pewnego wyjątkowego faryzeusza i obłudnika nie sposób pominąć, zwłaszcza, że pozuje on dzisiaj na platformerskiego Lota, jedynego sprawiedliwego w Sodomie zarządzanej przez Tuska, który opuścił to miasto grzechu.

Jarosław Gowin na portalu Gazety Wyborczej: Kontrowersyjny reportaż "Solidarni 2010" miał być zapisem reakcji zwykłych ludzi na katastrofę w Smoleńsku. Jednak jak się okazało, wystąpili w nim również zawodowi aktorzy. - Jeżeli doszło do manipulacji, to wtedy dyskredytowałoby całkowicie wartość tego filmu

Chodziło o to by ludziom wbić w głowy, że w tym jednym jedynym przypadku aktorzy nie mają prawa do szczerych wzruszeń oraz do wyrażania swoich poglądów gdyż wśród tysięcy żałobników płaczących albo złorzeczących na Tuska i Putina oni grają tylko swoje kolejne w karierze role tylko po to, aby wzmocnić cały przekaz.

Niedługo miną cztery lata od pierwszej emisji „Solidarnych 2010” i ci sami funkcjonariusze systemu nazywani w III RP dziennikarzami oraz „autorytety” o moralności zwykłych alfonsów przez cały ten czas całymi garściami w sprawie Smoleńska czerpią z usług komediantów i salonowych lokajów uprawiających zawód aktora i to uprawiają w sposób, w jaki wykonuje się najstarszą profesję świata. Prostytuują się przed kamerami oraz na łamach gadzinowej prasy wynajęci przez sektę pancernej brzozy, a tym samym hipokrytom, którzy zaatakowali reportaż Ewy Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego w ogóle nie przeszkadza, że te wszystkie Nehrebeckie, Olbrychscy, Barcisie, Grabowscy, Kociniaki, Opanie, Chyry i Stuhry to przecież aktorzy i być może tylko grają, a mówiąc wprost okazują w ten sposób uległość i poddaństwo wobec salonowych dyspozytorów i pryncypałów.

Mało im aktorów, więc zaganiają jeszcze do propagandowej roboty reżyserów typu Andrzej Wajda i Agnieszka Holland. Jakże wiarygodne były dla nich aktorki i „słodkie idiotki”, Anna Mucha, Małgorzata Socha i Katarzyna Zielińska urządzające sobie wesołe happeningi pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. To, co miało w przypadku „Solidarnych 2010” dyskredytować i przekreślać, od niemal czterech lat jest używane niemal codziennie i jakoś nikomu już nie przeszkadza. Powód jest jeden. Oni doskonale widzą, że widz woli wierzyć, że Daniel Olbrychski to takie dwa w jednym, Jędruś Kmicic i Azja Tuchajbejowicz, a nie żałosny klaun fikający na zawołanie Salonu kozły w końskim łajnie z trocinami. Jacek Poniedziałek to dla nich bardziej ksiądz z „Boiska bezdomnych” niż prywatnie, wojujący pederasta plujący na Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Słabość charakteru, zdrada i lewackość w patrzeniu na świat to od lat cechy częściej występujące w środowiskach artystycznych niż w innych grupach społecznych. Najbardziej uwidoczniło się to w podbitej przez Niemców Francji, ale również, choć na mniejszą skalę w okupowanej Polsce.

Nie utożsamiajmy aktorów z kreowanymi przez nich postaciami, bo wtedy umyka nam taka oto smutna prawda, że na przykład Gérard Depardieu to zwykły lewacki tchórzliwy dupek, a nie Edmond Dantes z „Hrabiego Monte Christo” czy Portos z „Człowieka w żelaznej masce”. Chwała Bogu, że i w tym zawodzie uchowała się jeszcze całkiem niemała grupka osób z kręgosłupem i doskonale zdająca sobie sprawę co oznaczają słowa Bóg Honor Ojczyzna.
Tekst opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

http://kokos.salon24.pl/563451,aktorzy- ... aje-salonu

Kiedy ujrzymy prawdę i zrozumiemy ją, to stanie się w nas cud przemiany. Z ludzi niepewnych, zagubionych, zasłuchanych w głosy i odgłosy innych, zapatrzonych w tych, którym wypadałoby wierzyć, staniemy się ludźmi niesterowalnymi, odpornymi na propagandę, na kłamstwo, na dezinformację, na manipulację na mitologizację rzeczywistości.
Oni nas wtedy stracą. Polska zyska w nas Polaka, rozumnego patriotę.
Tego te lewackie pomioty boją się najbardziej. Boją się utraty kontroli nad naszymi umysłami, sercami i duszami. Bez tej kontroli oni zostają sami i wtedy będzie ich można „na palcach” policzyć, tylu ich jest. Tak niewielu włada poprzez kłamstwo i manipulację wieloma.
Fałsz i nieprawda to ich oręż, a nasze unicestwienie. Prawda to nasz oręż, a ich unicestwienie.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 27 sty 2014, 09:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Jan Paweł II

O prawdzie

Trzeba dodać, że totalitaryzm rodzi się z negacji obiektywnej prawdy: jeżeli nie istnieje prawda transcendentna, przez posłuszeństwo której człowiek zdobywa swą pełną tożsamość, to nie istnieje też żadna pewna zasada gwarantująca sprawiedliwe stosunki pomiędzy ludźmi. Istotnie, ich klasowe, grupowe i narodowe korzyści nieuchronnie przeciwstawiają jednych drugim. Jeśli się nie uznaje prawdy transcendentnej, triumfuje siła władzy i każdy dąży do maksymalnego wykorzystania dostępnych mu środków, do narzucenia własnej korzyści czy własnych poglądów, nie bacząc na prawa innych. Wówczas człowiek jest szanowany tylko na tyle, na ile można się nim posłużyć do własnych egoistycznych celów. Tak więc nowoczesny totalitaryzm wyrasta z negacji transcendentnej godności osoby ludzkiej, będącej widzialnym obrazem Boga niewidzialnego i właśnie dlatego z samej swej natury podmiotem praw, których nikt nie może naruszać: ani jednostka czy grupa, ani też klasa, naród lub państwo.

Już w Starym Przymierzu spotykamy się z godnymi podziwu świadectwami wierności wobec świętego prawa Bożego, aż do dobrowolnego przyjęcia śmierci. Ich symbolem może być historia Zuzanny: dwaj niesprawiedliwi sędziowie, którzy grożą jej śmiercią, ponieważ nie chce ulec ich nieczystym żądzom, słyszą odpowiedź: „Jestem w trudnym ze wszystkich stron położeniu. Jeżeli to uczynię, zasługuję na śmierć; jeżeli zaś nie uczynię, nie ujdę waszych rąk. Wolę jednak niewinna wpaść w wasze ręce, niż zgrzeszyć wobec Pana” (Dn 13, 22-23). Zuzanna, która wolała „niewinna wpaść” w ręce sędziów, daje świadectwo nie tylko wiary i zaufania do Boga, ale także posłuszeństwa wobec prawdy i absolutnych wymogów porządku moralnego: swoją gotowością przyjęcia męczeństwa głosi, że nie należy czynić tego, co prawo Boże uznaje za złe, aby uzyskać w ten sposób jakieś dobro. Wybiera dla siebie „lepszą cząstkę”: przejrzyste, bezkompromisowe świadectwo prawdzie dotyczącej dobra oraz świadectwo Bogu Izraela; w ten sposób przez swoje czyny ukazuje świętość Boga.

Występując u progu Nowego Testamentu, Jan Chrzciciel nie chciał pomijać milczeniem prawa Pańskiego i nie zgadzał się na kompromisy ze złem: dlatego „życie dał za prawdę i sprawiedliwość”, stając się zwiastunem Mesjasza także przez męczeństwo (por. Mk 6, 17-29).

Jezus Chrystus wychodzi na spotkanie człowieka każdej epoki, również i naszej epoki, z tymi samymi słowami: „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32); uczyni was wolnymi. W słowach tych zawiera się podstawowe wymaganie i przestroga zarazem. Jest to wymaganie rzetelnego stosunku do prawdy jako warunek prawdziwej wolności. Jest to równocześnie przestroga przed jakąkolwiek pozorną wolnością, przed wolnością rozumianą powierzchownie, jednostronnie, bez wniknięcia w całą prawdę o człowieku i o świecie. Chrystus przeto również i dziś, po dwóch tysiącach lat, staje wśród nas jako Ten, który przynosi człowiekowi wolność opartą na prawdzie, który człowieka wyzwala od tego, co tę wolność ogranicza, pomniejsza, łamie u samego niejako korzenia, w duszy człowieka, w jego sercu, w jego sumieniu. Jakże wspaniałym potwierdzeniem tego byli i stale są ci wszyscy ludzie, którzy dzięki Chrystusowi i w Chrystusie osiągnęli prawdziwą wolność i ukazali ją, choćby nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia.

I w tej dziedzinie Chrystusowe słowa „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” stają się istotnym programem. Młodzi mają – jeśli tak można się wyrazić – wrodzony „zmysł prawdy”. Prawda zaś ma służyć wolności: młodzi mają także spontaniczne pragnienie wolności. A co to znaczy być wolnym? To znaczy: używać swej wolności w prawdzie – być „prawdziwie” wolnym. Być prawdziwie wolnym – to nie znaczy, stanowczo nie znaczy: czynić wszystko, co mi się podoba, na co mam ochotę. Wolność zawiera w sobie kryterium prawdy, dyscyplinę prawdy. Bez tego nie jest prawdziwą wolnością. Jest zakłamaniem wolności. Być prawdziwie wolnym – to znaczy: używaj swej wolności dla tego, co jest prawdziwym dobrem. W dalszym ciągu więc: być prawdziwie wolnym – to znaczy być człowiekiem prawego sumienia, być odpowiedzialnym, być człowiekiem „dla drugich”.
--------------------------------------------------------------------------------

Encyklika „Centesimus annus” nr 44 Encyklika „Veritatis splendor” nr 91 Encyklika „Redemptor hominis” nr 12 Parati semper. List apostolski do młodych całego świata z okazji Międzynarodowego Roku Młodzieży (1985) nr 13

http://www.naszdziennik.pl/wp/66408,o-prawdzie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 12 mar 2014, 08:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Prof. Henryk Kiereś to wielki polski filozof stojący na realistycznym podłożu i trzymajacy się faktów poznanych, stwierdzonych, zrozumianych.
Jego myśli nie są urojeniami wyobraźni jak w przypadku filozofii zideologizowanej. Jest uczniem prof. Krąpca i kontynuatorem Jego filozofii realistycznej. Z Jego myśli wyłania się Duch Prawdy, Piękna i Dobra. Przybliża nam Boga.


Jubileusz prof. Henryka Kieresia

Profesor dr hab. Henryk Kiereś, kierownik Katedry Filozofii Sztuki KUL oraz profesor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, w miniony poniedziałek otrzymał jubileuszową księgę. Jest ona wyrazem uhonorowania profesora przez środowisko naukowe z okazji 70. urodzin i 30-lecia jego pracy naukowej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W czasie uroczystości jubilat wygłosił wykład zatytułowany „Sztuka a świat realny”.

http://www.naszdziennik.pl/wp/70942,jub ... resia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 26 kwi 2014, 08:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Twardo mówić prawdę

Jolanta Tomczak Rzym

Obrona kultury życia według modelu Jana Pawła II stała się wypróbowaną metodą działania ruchu pro-life nie tylko w płaszczyźnie lokalnej, ale i międzynarodowej –podkreślają uczestnicy rzymskiego sympozjum.

O tym, jakim uznaniem cieszą się wciąż wysiłki Jana Pawła II na rzecz obrony praw człowieka, w tym prawa do życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci, świadczy fakt, że dwa dni przed kanonizacją właśnie o tym postanowili rozmawiać naukowcy, myśliciele i liderzy społeczni z wielu krajów. Ito nie tylko w formie przeglądu wkładu Jego pontyfikatu w upominanie się na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych o prawa rodziny i szacunek dla osoby ludzkiej z racji jej godności, ale również z myślą o wymaganiu od rządzących dziś i w przyszłości wywiązywania się z obowiązku ochrony życia.

Papież udowodnił, że dla tej sprawy można pozyskać rozmaite środowiska. Ten temat zbliża do siebie chrześcijan różnych wyznań, a także wyznawców różnych religii. Dziś wszyscy czują się Jego dłużnikami.

Sympozjum w Papieskim Uniwersytecie Santa Croce zorganizował nowojorski instytut badawczy Catholic Family and Human RightsInstitute (C-FAM), który współpracuje z watykańskimi dykasteriami, a także stowarzyszenie Life DefendingFreedom, monitorujące w trybunale strasburskim m.in. głośną sprawę Lautsi przeciw Włochom. – Celem naszej konferencji jest uczczenie wielkiego człowieka, który w niedzielę zostanie wyniesiony na ołtarze. Wszyscy ludzie zaangażowani w przygotowanie tego spotkania zostali przez Jana Pawła II w jakiś sposób odmienieni. Usłyszeliśmy kiedyś Jego wezwanie, żeby wziąć udział w pracach Organizacji Narodów Zjednoczonych jako głos sprzeciwu. To Papież wykreował globalny ruch obrony życia człowieka przed atakami ideologii zwanej cywilizacją śmierci – powiedział „Naszemu Dziennikowi” szef C-FAM dr Austin Ruse.

W 1979 r. Papież wygłosił historyczne przemówienie do Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Jak zauważył prof. George Weigel z Waszyngtonu, ustawił wtedy obronę praw człowieka w centrum agendy światowej, wskazując na kluczową rolę prawa do życia i prawa do wolności, w tym wolności wyznawania własnej religii. W 50. rocznicę powstania organizacji (5 października 1995 r.) Ojciec Święty powrócił do tematu uniwersalności praw człowieka w kontekście właściwego korzystania z daru wolności, którą odzyskały narody zniewolone komunizmem.

Argumenty kontra ignorancja
Jak chronić świętość życia człowieka przed antyludzkim prawem w sytuacji, gdy lobby aborcyjne dysponuje jeszcze większymi środkami niż podczas konferencji kairskiej na temat zaludnienia i rozwoju w 1994 roku? Dokładnie 20 lat temu Jan PawełII, wielki autorytet moralny, protestował przeciwko forsowaniu przez administrację Billa Clintona zabijania dzieci poczętych jako „bezpiecznej metody regulacji urodzeń”, i to pod szyldem nowego prawa człowieka. Dzięki moralnej sile argumentów Stolicy Apostolskiej, wykładanym m.in. w liście Ojca Świętego do rządzących państwami i podczas cotygodniowych audiencji, nie doszło wtedy do poszerzenia powszechnego katalogu praw człowieka o „prawo do aborcji”, lecz w tej sprawie państwa miały decydować samodzielnie. Jak wspomina John Klink, negocjator z ramienia Stolicy Apostolskiej uczestniczący w dyskusjach tego okresu, opłacani przez lobby aborcyjne ideolodzy forsujący „prawa reprodukcyjne” kompromitowali się publicznie brakiem rozeznania spraw, o których mówili. Przedstawiciele C-FAM ostrzegają jednak, że na forum ONZ raz po raz podejmowane są próby powrotu do pierwotnych zamierzeń konferencji kairskiej, wzmacniane chociażby narzucaniem indywidualistycznej wizji seksualności.

Znak nadziei
Zapytany przez nas, jakie nadzieje w dziedzinie walki o respektowanie prawa do życia i praw rodziny wiąże z kanonizacją autora „Evangelium vitae”, prof. George Weigel spodziewa się toczenia jej z nowym impetem. Znakiem nadziei jest fakt, że marsze w obronie nienarodzonych stają się „coraz większe i coraz młodsze”. – Osoba Jana Pawła II zobowiązuje nas do twardego mówienia prawdy o fundamentalnym prawie człowieka, jakim jest prawo do życia. Wzorem Papieża musimy publicznie przypominać, że nie ma ludzi „zbędnych” – powiedział. – To prawdziwa szansa dla zdynamizowania wysiłków obrońców życia, nie tylko katolików, na całym świecie – dodał biograf założyciela Papieskiej Akademii Życia.

Również dr Gabriele Kuby, która często powraca do lektury encyklik Jana Pawła II, podziwia Jego odwagę mówienia prawdy o naturze ludzkiej w świecie podzielonym przez ideologie, w tym szerzący się błąd genderyzmu. – Przyzwyczailiśmy się mówić o ruchu obrony życia jako ruchu skierowanym przeciw aborcji. Ale myślę, że problem jest jeszcze głębszy. Dziś atakowana jest prawda o tym, kim jest człowiek, kim jest mężczyzna i kobieta –zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

W trakcie konferencji medalem św. Maksymiliana Kolbego został uhonorowany ks.kard. Renato Martino, który za pontyfikatu Jana Pawła II przez 16 lat realizował z wielkim talentem i odwagą Jego wizję w ONZ jako nuncjusz apostolski, a następnie koordynował prace nad przygotowaniem „Kompendium nauki społecznej Kościoła”, przetłumaczonym na kilkadziesiąt języków.

http://www.naszdziennik.pl/wp/75620,twa ... rawde.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 08 maja 2014, 07:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Pasja Prawdy

Krzysztof Losz

Rozum nie stoi w opozycji do wiary. Co więcej, jeśli człowiek ma źle uformowany rozum, to nawet wiara nie pomoże mu w poznaniu prawdy objawionej przez Boga – mówił ks. prof. Tadeusz Guz, filozof prawa z KUL, podczas spotkania z misjonarzami.

Naukowiec prowadził wczoraj konferencję dla słuchaczy Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. Księża, siostry zakonne, osoby świeckie przez dziewięć miesięcy przechodzą w Centrum intensywne przygotowanie do pracy na misjach. Ksiądz Jan Fecko, dyrektor CFM, powiedział „Naszemu Dziennikowi”, że program kursu obejmuje wiele godzin nauki języków obcych, kultury krajów, gdzie trafią misjonarze, słuchacze mają też zajęcia np. z medycyny tropikalnej. Czyli uczą się tego wszystkiego, co będzie miało praktyczne znaczenie w ich działalności. Ale ważne miejsce w tych przygotowaniach do pracy w Afryce, Azji czy Ameryce Południowej zajmuje również formacja duchowa. I temu właśnie służyło wczorajsze spotkanie misjonarzy z ks. prof. Guzem.

Filozof nie krył podziwu dla misjonarzy, którzy mimo wielu trudów starają się przekazywać innym ludziom prawdę objawioną o człowieku, świecie, o Bogu. –To ogromne bohaterstwo, aby chcieć jechać do człowieka, aby głosić mu prawdę – podkreślił ks. prof. Tadeusz Guz. – Z wielką pasją będziecie głosić naukę Chrystusa – nie miał wątpliwości.

I właśnie wokół poznawania, dochodzenia do prawdy i jej głoszenia koncentrowały się rozważania księdza profesora. Przekonywał on, że prawda i wiara korespondują ze sobą. Już tylko dzięki rozumowi człowiek może sobie uświadomić, że Bóg istnieje. Taki wniosek może wysnuć każdy, gdy widzi, że istnieje świat, kosmos, człowiek. Jednak już tę prawdę, że Bóg jest w Trzech Osobach, poznajemy przy pomocy światła wiary. – Po to mamy rozum, aby z jego pomocą zgłębiać prawdę. Jak docieramy do granic poznania prawdy, Pan Bóg światłem wiary nam ją rozszerza w nieskończoność – mówił ks. Tadeusz Guz. Uświadamiał przez to słuchaczom, że dzięki rozumowi człowiek może poznać „duży wymiar prawdy”, ale jeśli opieralibyśmy się jedynie na rozumie, to „nie moglibyśmy poznać zupełności prawdy” – do tego bowiem niezbędna jest właśnie wiara. – A wiara to prawda wlana przez Boga w nasz rozum – argumentował ksiądz profesor. I dlatego wiara katolicka – którą będą głosić misjonarze – to objawiona prawda. – Jak głoszę wiarę, to głoszę prawdę objawioną – zaznaczył ks. prof. Guz.

Profesor zwrócił uwagę na to, że powinniśmy pracować nad rozumem i jest to zadanie dla każdego. Bez tego bowiem nie będziemy w stanie otworzyć się na łaskę wiary. – Jak rozum będzie niewykształcony albo zdeformowany przez ideologię, to nawet jeśli Bóg nas obdarzy wiarą, nie będziemy mieli rozumu zdolnego do poznania prawdy, jej obrony, a nawet oddania za nią życia – podkreślił ks. Tadeusz Guz.

Jego zdaniem, tych problemów uniknęlibyśmy, gdyby lepiej funkcjonowała edukacja. Bo ucznia, studenta nie uczy się sztuki myślenia, nie wpaja mu się „fascynacji prawdą”, ale celem kształcenia jest przekazanie jak największej porcji wiedzy. To błędne podejście, które skutkuje tym, że młodzi ludzie nie są przygotowani do wyzwań, jakie stawia im życie, nie potrafią radzić sobie z problemami, bo nikt ich do tego nie przygotowuje. Dlatego np. po studiach wiele osób zamiast zakładać własne firmy, idzie do urzędu pracy po zasiłek, bo nie wiedzą, jak się zabrać do biznesu. – Gdy absolwent idzie do urzędu pracy, to jest to zawalona edukacja, to nie jest edukacja w sensie przekazywania sztuki myślenia. Miliony bezrobotnych to porażka polskiej edukacji – powiedział ks. Guz.

Ważne miejsce podczas konferencji zajęła kwestia szerzenia się szkodliwych ideologii, w tym gender. To skutek tego, że teraz neguje się prawdę i wolność człowieka, bo przy pomocy kultury, filmu, a zwłaszcza mediów prowadzi się ogromne procesy manipulacyjne, które mają zmienić człowieka. Ten cel próbuje się osiągnąć przez jego zniewolenie. Bo człowiek poddany takiej czy innej błędnej ideologii jest pozbawiony np. prawa do swobodnego wygłaszania poglądów, ograniczana jest jego wolna wola. Skutkiem takiego manipulowania człowiekiem jest także ideologizacja nauki.

http://www.naszdziennik.pl/wp/76633,pasja-prawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 16 cze 2014, 06:44 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Tam gdzie jest prawda, tam są ludzie. Ludzie gromadzą się wokół prawdy.
Tam gdzie jest fałsz, zakłamanie tam są potwory człekokształtne.
Potwory budują swój świat na oszustwie, na kłamstwie, na przemocy, na krzywdzie....
Człowiek buduje swój świat na prawdzie, na pięknie, na miłości, na dobru.


Prawda wyzwala

Feliks Koneczny

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Prywatne życie, czy publiczne, jednako ma być poddane wymogom moralności. Tego wymaga etyka katolicka, która jest etyką cywilizacji łacińskiej, a zatem zarazem i przez to samo rodzimej kultury polskiej. Dwoistość etyki nie da się pogodzić ani na chwilę z cywilizacją łacińską, bo jest niezgodna z etyką katolicką. Zaczęło się przypuszczać wprawdzie możliwość takiej dwoistości pod wpływem bizantynizmu, gdy zaczęto podkopywać powagę Kościoła. Jest to zasadniczo sprzeczne z katolicyzmem, gdyż w dwoistości takiej tkwi kłamstwo, a katolicyzm stawia kult prawdy wysoko na świeczniku swej nauki. Przed prawdą ma korzyść nie tylko jednostka, ale także społeczeństwo, naród, państwo.

Fragment pochodzi z: „O cywilizację łacińską”

--------------------------------------------------------------------------------

Nam, Polakom, jako należącym do cywilizacji łacińskiej, trudno jest zrozumieć, dlaczego w życiu publicznym, a zwłaszcza w mediach i w polityce, a więc tam, gdzie w sposób szczególny oczekiwalibyśmy prawdy i prawdomówności – jest tyle kłamstwa. Najczęściej składamy to na barki osobistych słabości albo sytuacji bez wyjścia. Jakiś polityk kłamie, bo tak jest łatwiej albo ktoś wyżej postawiony każe kłamać. Owszem, i tak bywa. Ale głównym źródłem kłamstwa w życiu publicznym jest cywilizacja: środowiska, które opanowały nasze życie publiczne i je kontrolują, narzucając swoje standardy, należą do innych cywilizacji. Bo tylko cywilizacja łacińska stawia na prawdę i wymaga prawdy w każdej sferze życia, osobistego, społecznego, religijnego. Jeśli coraz bardziej powszechna staje się inna praktyka, i to bez poczucia jakiejkolwiek winy czy wstydu, to znaczy, że nie rządzą nami łacinnicy, więc tak naprawdę duch naszego Narodu jest im obcy.

http://www.naszdziennik.pl/wp/82323,prawda-wyzwala.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 20 sie 2014, 07:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Prawo do prawdy

Jadwiga Zamoyska

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Jakie pojęcie może mieć o prawdzie dziecko, które słyszy, jak piastunka jego mija się z prawdą wobec matki; matka wobec ojca, wobec lekarza, wobec gości; jak ojciec mija się z prawdą wobec rządu, policji, chlebodawców w przeróżnych zajściach.

Wyznawanie prawdy jest czasami bardzo trudne, czasami niebezpieczne, czasami po prostu niemożliwe. Jakże więc sobie radzić, jeżeli kłamać nie wolno, a prawdy mówić nie można?

Czytamy we wspomnieniach generała Zamoyskiego, że kiedy 1 marca 1828 roku został mianowany adiutantem Wielkiego Księcia Konstantego, naczelnego wodza wojsk Królestwa Polskiego, rozumiejąc, że trudno mu będzie wobec natarczywych indagacji Wielkiego Księcia pogodzić ścisłe przestrzeganie prawdy z bezpieczeństwem rodaków, ażeby ich jakimś słowem nie narazić na mściwe gniewy Wielkiego Księcia, postanowił usilnie Boga prosić, ażeby przysparzając mu potrzebnej ostrożności w mowie, uchronił go od wszelkiego mijania się z prawdą. Wówczas niewątpliwie ułożył, przynajmniej w głównym zarysie, modlitewkę, którą do końca życia powtarzać lubił, a którą tu przytaczamy: „Daj mi, o Boże, dość siły i odwagi, bym wszędzie i zawsze prawdę mówił i słowa używał rozważnie, pomnąc, że Ty sam, mój Boże, jesteś Prawdą i Słowem”.


Fragment pochodzi z: „O wychowaniu”

--------------------------------------------------------------------------------

W większości kultur i cywilizacji prawdomówność obowiązuje tylko wobec członków własnego rodu, klanu czy wyznania; innych nie tylko można, ale należy oszukiwać. Chrześcijaństwo zasadę prawdomówności rozciąga na wszystkich ludzi, przez co ukazuje uniwersalny wymiar swojego przesłania (bo każdy człowiek ma prawo do prawdy), ale równocześnie podnosi poziom wymagań moralnych, nawet do granic heroizmu, gdy za prawdę lub milczenie trzeba zapłacić największą ofiarę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/92343,pra ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 03 wrz 2014, 08:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Uczmy prawdy

Małgorzata Bochenek

Roli prawdy w odpowiedzialnym wychowaniu będzie poświęcony IV Tydzień Wychowania, obchodzony w Polsce w dniach 14-20 września br. Odkrywanie ostatecznej prawdy o świecie, człowieku i Bogu ukształtuje społeczeństwo, w którym ludzie będą kierowali się wewnętrzną uczciwością, prawością i rzetelnością – podkreślają biskupi w liście pasterskim z tej okazji.

W liście biskupi przestrzegają przed dyktaturą relatywizmu. „Współczesny świat próbuje narzucić ludziom przekonanie, że nie ma żadnej obiektywnej prawdy, a każdy człowiek rozumie i stosuje ją na swój własny, indywidualny sposób. […] W takiej sytuacji przestają obowiązywać wszelkie stałe wartości. Przyjmuje się wtedy, że nie ma żadnych niepodważalnych punktów odniesienia, a zatem wszystko jest niestałe i zmienne” – zauważają biskupi. Wskazują jednocześnie, na czym polega wychowanie do prawdy. „Polega ono na tym, aby na wszystkich etapach procesu wychowawczego – dokonującego się w domach, w przedszkolach i szkołach – rodzice, nauczyciele i wychowawcy ukazywali wartość odkrywania ostatecznej prawdy o świecie, o człowieku i o Bogu” – czytamy. Biskupi podkreślają, że dzieci i młodzież wychowani w prawdzie są gwarantem dobrze ukształtowanego społeczeństwa. „Tylko wtedy będziemy mogli z ufnością patrzeć w przyszłość, mając pewność, że dzięki temu ukształtuje się społeczeństwo, w którym ludzie będą kierowali się wewnętrzną uczciwością, prawością i rzetelnością” – czytamy.

Biskupi zwracają uwagę, że człowiek to istota obdarzona nie tylko ciałem, ale i duszą. A rozpoznawanie woli Bożej w naszym życiu to nic innego jak poszukiwanie prawdy. „Tylko życie w prawdzie pozwala właściwie osądzić stan swojego ducha, a zarazem zdobyć się na wysiłek wewnętrznej przemiany”. Zaznaczają, że katecheza szkolna i parafialna umożliwia wsłuchiwanie się w głos Chrystusa, który prowadzi ku pełnej prawdzie o Bogu i o nas samych. Z kolei życie w świecie prawdziwych wartości i świadczenie o nich pozwala doświadczyć autentycznej wolności. Dlatego biskup zwracają się z apelem do nauczycieli, wychowawców, katechetów, duszpasterzy: „Nie bójcie się prawdy! Dążcie do niej z odwagą i zapałem! Uczcie jej innych! Wychowujcie do niej wszystkich, których Wam Pan Bóg powierzył! Nie dajcie się zwieść namiastkami prawdy czy półprawdami! Brońcie się przed manipulacją ze strony tych, którzy są niechętni Chrystusowi i Jego Kościołowi”.

List pasterski „Wychowywać do prawdy” będzie odczytywany w kościołach w niedzielę, 7 września 2014 roku.

http://www.naszdziennik.pl/wp/95103,uczmy-prawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 29 lis 2014, 07:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Służyć Bogu oznacza "czynić prawdę"

Zakończył się pierwszy dzień VII Międzynarodowego Kongresu w Toruniu, który w tym roku odbywa się pod hasłem „ Katolicy i prawda: szanse i zagrożenia”. Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej gościła prelegentów z Azji, Ameryki Płn. i Ameryki Płd, Australii, Afryki oraz różnych zakątków Europy. Kongres potrwa do soboty.

Tradycją w WSKSiM jest już, że każde wydarzenie rozpoczyna się Mszą Świętą. Dzisiejszą celebrował ks. bp Józef Szamocki, biskup pomocniczy diecezji toruńskiej.

Wszystkich prelegentów, zgromadzonych gości, wykładowców oraz studentów powitał o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR. W powitaniu przytoczył słowa Ojca Świętego Benedykta XVI, podkreślając, że „Radość musi być dzielona z innymi. Miłość musi być dzielona z innymi. Prawda musi być dzielona z innymi. Kto doznał olbrzymiej radości, nie może jej po prostu zatrzymać dla siebie. Musi ją przekazać dalej. To samo dotyczy daru miłości i daru wglądu w prawdę”.

Złożono także gratulacje ks. prof. dr. hab. Waldemarowi Chrostowskiemu, który tydzień temu otrzymał prestiżową Nagrodę im. Josepha Ratzingera.

Część wykładową rozpoczął prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego ks. kard. Zenon Grocholewski, który wygłosił referat pod tytułem „Kościół w służbie prawdy”. Rozważał on to pojęcie w czterech aspektach, rozpoczynając od człowieka. Pierwsza część wykładu nosiła tytuł „Zrozumieć tajemnicę człowieka”.

– Przenikanie się wiary i rozumu jest bardzo znaczące dla istoty i tożsamości chrześcijaństwa. Zwłaszcza gdy w ten sposób próbuje się zrozumieć tajemnicę człowieka – mówił prelegent. W dalszej części ksiądz kardynał odniósł się do prawdy w Piśmie Świętym. – Całe Pismo Święte jest proklamacją wartości prawdy, ponieważ Bóg jest samą Prawdą. W Starym Testamencie prawda jest ukazana jako cnota człowieka wierzącego, a pragnienie prawdy utożsamia się z dążeniem do doskonałości. Nie jest ona pojęciem filozoficznym, lecz religijnym, a swoją podstawę ma w Przymierzu z Bogiem. Służyć wiernie Bogu oraz postępować zgodnie z prawem oznacza „czynić prawdę” – powiedział.

W kolejnym wystąpieniu mogliśmy wysłuchać doświadczeń francuskiego członka papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu ks. bp. Stanislasa Lalanne na temat dziennikarzy, prawdy oraz przekazywania prawdy w mediach.

Profesor José Manuel Chillón z Hiszpanii mówił o mediach, dziennikarzach oraz kształtowaniu przez nich światopoglądu wśród słuchaczy. Zaznaczył, że media narodziły się na ideał wolności, a Kościół powinien analizować wpływ mediów na ludzi.

Profesor Edward Macierowski ze Stanów Zjednoczonych podjął zagadnienie „Prawdy i demokracjai”. Podkreślał, że „osoba jest zawsze osobą”, a człowiek nie żyje dla rynku finansowego, lecz rynek istnieje dla człowieka, aby mógł się rozwijać.

Ksiądz prof. Waldemar Chrostowski analizował pojęcie prawdy przez pryzmat Pisma Świętego. Tematem jego wystąpienia były „Biblijne perspektywy prawdy”. Pierwszą część swojego wykładu oparł na drugim rozdziale Księgi Rodzaju, przytaczając fragmenty ze stworzenia człowieka, mężczyzny, któremu podarował wszystko: drzewa, kwiaty góry, zwierzęta oraz pierwsze przykazanie. Przykazanie dające życie, od którego pochodzi wszelkie życie.

– Bóg nie ogranicza człowieka, lecz zabezpiecza go przed tym, co złe. Nie do człowieka należy rozstrzyganie, co jest dobre, a co złe, lecz do Boga – tłumaczył, że jeśli człowiek zacznie rozstrzygać, co jest dobre, a co złe, to poniesie klęskę. – Adam i Ewa nie zostaliby wyrzuceni z Edenu, gdyby nie to, że zaczęli pertraktować ze złem – powiedział ks. prof. Chrostowski.

W drugiej części ksiądz profesor nawiązał do fragmentu z Nowego Testamentu o przesłuchaniu Jezusa przez Piłata oraz dochodził, czym jest prawda.

- Potrzeba prawdy to jest potrzeba pewności. Człowiek potrzebuje prawdy i nie może poprzestać na domysłach. Piękną rzeczą jest poszukiwanie, ale prawdziwą radość daje znalezienie prawdy. Nieszczęściem jest to, gdy chrześcijanie, włączając się w nurt świata, robią wrażenie tych, którzy jakby nie znali prawdy. Prawdy przez duże „p”, a nie przez małe „p” – stwierdził prelegent.

Dalsze referaty wygłosili m.in. hinduski profesor George Karuvelil z Papieskiego Instytutu Filozofii i Rligii Jnana- Deepa Vidyapeeth w Pune. Wygłosił wykład na temat katolików w Indiach. Prześladowaniach i morderstwach chrześcijan. Wykład nosił tytuł „Prawda religijna: wyzwania i szanse w kościele hinduskim”. Profesor Mounir Farage z Kairu przybliżał sposób, w jaki zapatrują się wyznawcy islamu na prawdę i rodzinę na podstawie Koranu. Doktor In Hye Colomba Kim z Instytutu Mystic Corporis, Loppiano w Korei Południowej wypowiadał się na temat prawdy ewangelicznej w Korei. Profesor Demetri Marco de Luca, przewodniczący Międzynarodowej Międzyparlamentarnej Komisji wspólnej ds. Kultury i Polityki, wypowiadał się na temat prawdy a religii w kontekście dialogu międzyreligijnego.

Po wygłoszonych referatach odbyła się dyskusja. Pierwszy dzień kongresu zakończy się częścią artystyczną. Podczas półtoragodzinnego koncertu przygotowanego przez studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej prelegenci usłyszą aranżacje utworów gwiazd światowej sceny muzycznej.

Jutro ostatni dzień kongresu. Swoje referaty wygłoszą jeszcze prelegenci z Włoch, Niemiec, Kolumbii i Tajwanu. VII Międzynarodowy Kongres poprzedza 23. rocznicę powstania Radia Maryja. Główne uroczystości odbędą się jutro na hali widowiskowo-sportowej przy ul. gen. Józefa Bema w Toruniu.

Joanna Wudyka, Toruń

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... rawde.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 01 gru 2014, 09:39 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Odważny głos prawdy

Piotr Falkowski, Toruń

Dążenie, by prawdę zdjąć z cokołu, za największe zagrożenie naszych czasów uważał św. Jan Paweł II. O tym, jak dziś jej bronić w różnych cywilizacjach, rozmawiali uczestnicy kongresu w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej.

Zakończone w sobotę spotkanie miało charakter międzynarodowy. Hiszpański filozof prof. José Manuell Chillón skoncentrował się na roli przekazu medialnego w promocji prawdy. Zwrócił uwagę, że relacja mediów z Kościołem jest podobna do relacji z systemami politycznymi: pozytywna, ale świadoma ich ograniczeń. – W sytuacji nowoczesnej kultury prawda jest mnożona, ale jednocześnie wyjałowiona – stwierdził. To skutek globalizacji, która niesie ze sobą wartości pozytywne (np. pozwala docenić powszechne powołanie Kościoła), ale także może powodować, że głos katolicki traci siłę oddziaływania na rzeczywistość społeczną. Globalizacja unaocznia, że informacja to władza. Stąd katolicy muszą zachować czujność, aby nie dać się wchłonąć przez świat mediów.

Chillón wyróżnia trzy formy rzeczywistości tworzące przekaz medialny. Po pierwsze – jest rzeczywistość realna, bez której nie ma mowy o ładzie medialnym, gdyż zadaniem mediów nigdy nie jest tworzenie rzeczywistości; gdyby tak się działo, mielibyśmy do czynienia z fabrykowaniem informacji i naruszeniem prawa do informacji. Drugi aspekt to rzeczywistość zjawiskowa, czyli dokonany przez dziennikarza wybór, sposób uchwycenia, skomentowania, powiązania tematów. Na trzecim miejscu jest dopiero rzeczywistość emitowana, przekazywana w medium jako informacja w określony sposób pod względem konwencji i kontekstu. Sama transformacja rzeczywistości nie jest zła, jest procesem konstruktywnym, koniecznym, i jej dokonywanie jest zadaniem dziennikarzy. Jednak, zastrzegł myśliciel, na każdym etapie możliwe są manipulacje stanowiące degradację rzeczywistości.

Ofensywa deprawacji

W oryginalny sposób rolę prawdy w demokracji przedstawił prof. Edward Macierowski, amerykański filozof i językoznawca z Benedictine College w Atchison. Pokazał, jak w ciągu ponad stu lat w demokracji USA dokonano aksjologicznego zwrotu wobec prawdy o człowieku. Prezydent Abraham Lincoln w 1863 r. rozpoczął jedno z najważniejszych przemówień od słów: „Lat temu 87 nasi ojcowie ustanowili na tym kontynencie nowy naród poczęty z wolności i przekonania, że wszyscy ludzie są równi”. Był to język wzorowany na stylistyce biblijnej, afirmujący przejście ze śmierci do życia i poszanowanie człowieka.

Tymczasem zasady te podważa tzw. Raport Kissingera z 1974 r., powstały w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego USA. Jego autorem nie był jednak ówczesny sekretarz stanu, lecz bankier David Rockefeller, który de facto kierował komisją przygotowującą dokument. Rockefeller wsławił się powiedzeniem: „Prawa człowieka – tak, ale handel na pierwszym miejscu”. Macierowski uważa, że Raport Ki- ssingera jest odpowiedzią na encyklikę bł. Pawła VI „Humanae vitae” (1968). Określa on przyrost ludności świata jako wyzwanie i zagrożenie, postuluje, by wszystko, co sprzyja urodzeniom, zostało wyeliminowane, a władza państwowa ma kontrolować ludzką prokreację. Raport zawiera też szereg postulatów ekologicznych.

Ustalenia z 1974 r. rozpoczęły światowy zwrot w kierunku walki z przeludnieniem i zmianami klimatu. Efekt? Globalna promocja „kontroli urodzeń”, aborcji, antykoncepcji itd. Tam początek bierze także wielka ofensywa deprawacji młodzieży, przywilejów dla mniejszości sek- sualnych oraz ideologia gender. Raport Kissingera pozostawał tajny do 1990 roku. Mówca zwrócił uwagę na język, którym posługują się propagatorzy tej ideologii. Przemawiają uwodzicielsko, przerysowują aspekt przyjemności, zasłaniając się nauką i tolerancją.

Gdy sól traci swój smak

Spojrzenie ks. dr. Ralpha Weimanna, wykładowcy Międzynarodowego Uniwersytetu Dominikańskiego Domuni w Brukseli, było przede wszystkim teologiczne. Prawda o Jezusie nie jest brutalna ani natarczywa, ale bywa gorsząca, ponieważ pretenduje do wskazywania prawdziwej drogi życia, wymaga zaangażowania całej osoby i dawania świadectwa. Tysiące chrześcijan oddało za prawdę życie. Ale nie wszyscy żyją zgodnie z zasadami wiary. Już św. Jan Chryzostom w IV wieku mówił: „Nie byłoby pogan, gdybyśmy byli prawdziwymi uczniami Chrystusa i żyli tak, jak powinniśmy”. Także w epoce Starego Testamentu naród wybrany z trudem akceptował swoją odmienność i wiele razy odchodził od jedynego Boga, chcąc być „jak inne narody”.

To w czasach prześladowań Kościół wydawał największe owoce. –A jak zachować wiarę w czasach pokoju i dobrobytu? – zastanawiał się ks. dr Weimann. Przypomniał mitologiczną opowieść o kuszącym głosie syren z „Odysei” Homera. Odyseusz chciał ich słuchać, ale zabezpieczył się – kazał się przywiązać do masztu okrętu. Tak samo dziś syreny bogactwa i „ducha czasu” bałamucą chrześcijan. Relatywizm i synkretyzm mówią, że można się obyć bez Boga. Jak wskazał mówca, powinniśmy być świadomi siły tego głosu i „przywiązać się” do Chrystusa oraz Kościoła.

Świat usiłuje przekonywać, że prawda prowadzi do fundamentalizmu, stąd trzeba jej unikać; że wywołuje sprzeciw, a sami chrześcijanie nie chcą jej przyjmować, bo chcą być „jak wszyscy inni”. W sytuacji Niemiec, skąd pochodzi ks. Weimann, ludzie, którzy nie idą za tymi głosami, są wręcz odsuwani na margines. Istnieje silna presja, aby Ewangelię „złagodzić”. Miałaby nie wymagać zmiany życia i przyjęcia krzyża. – Jakże się to różni od nauki apostołów, której przyjęcie narażało nie tylko na niewygodę, ale śmierć – zwrócił uwagę prelegent.

Dążenie, by prawdę zdjąć z cokołu, za największe zagrożenie uważał św. Jan Paweł II, który poświęcił walce z relatywizmem niezliczone wystąpienia i dokumenty. Chcąc dać Kościołowi obiektywny punkt odniesienia, wydał Katechizm Kościoła Katolickiego. Spotkał go za to sprzeciw środowiska grupy intelektualistów, którzy woleliby „szyfrować” prawdy wiary – prowadzić dialog ze wszystkimi, być obecnymi i uznanymi w społeczeństwie. W Kościele niemieckim stawia się na „usuwanie zgorszenia” i filantropię, co oznacza, że niemal w całej tamtejszej wspólnocie „sól straciła swój smak”. Prawda interpretowana wyłącznie w kryteriach socjologicznych nie ma siły oddziaływania, co widać w debatach bioetycznych. Utrzymywany z państwowego podatku niemiecki Kościół cieszy się wprawdzie dobrą sytuacją ekonomiczną, ale – jak zauważył prelegent toruńskiego kongresu – biskupi i księża (w tym wykładowcy teologii) nierzadko przyjmują mentalność działacza społecznego, a lokalny Kościół utracił autorytet i zaufanie.

Przywiązani do łodzi Kościoła

Świadomy tego ich rodak Papież Benedykt XVI głośno mówił o „dyktaturze relatywizmu” i zalecał „odświatowienie” Kościoła. Obecnie nastawienie misyjne Ojca Świętego Franciszka również krytykuje trendy biurokratyczne i przesadną koncentrację na sprawach ekonomicznych. Papież stawia na ujęcie chrystocentryczne, podkreśla, że Kościół to „Oblubienica Chrystusa, a nie międzynarodowa pozarządowa organizacja charytatywna”.

Ksiądz profesor Waldemar Chrostowski z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie przeprowadził analizę dwóch perykop Pisma Świętego mówiących o prawdzie. Omawiał słowo po słowie opowiadanie o zakazanym owocu i kuszeniu Ewy oraz opis sądu Piłata nad Jezusem w Ewangelii św. Jana. Szatan używa zręcznej manipulacji, odwołuje się do uśpionych emocji Ewy, stawia ją przed pytaniem bez odpowiedzi. Kuszenie uczy nas – wskazał biblista – że Bożą wolę trzeba przekazywać wiernie i precyzyjnie, a głos sprzeciwu odważnie odrzucić. Sąd Piłata to z kolei przykład poddania prawdy polityce, potraktowania jej w sposób funkcjonalny. Przestrzega nas przed stawianiem urzędu i pragmatyzmu ponad człowiekiem.

Kilkoro gości kongresu dzieliło się z uczestnikami doświadczeniem trudności w głoszeniu prawdy w innych cywilizacjach – Indiach czy Korei. W tych krajach chrześcijanie są w mniejszości. W Indiach jest jedynie 2,3 proc. wyznawców Chrystusa, w tym połowę stanowią katolicy (trzech obrządków). Ksiądz prof. George Karuvelil SJ mówił o trudnościach w głoszeniu wiary chrześcijańskiej w środowiskach posiadających własną, liczącą tysiące lat tradycję. Problemy te skłaniają niektórych katolików do tak daleko idącej interpretacji nauki Kościoła o wolności religijnej i dialogu między religiami, że własną wiarę postrzega się jako jedną z wielu, a jej cechy specyficzne (jak centralne znaczenie osoby Jezusa Chrystusa w chrześcijaństwie) podlegają eliminacji. Tymczasem dominująca religia –hinduizm – wcale nie zamierza rezygnować w Indiach ze swoich zasad. Na polu debaty publicznej, rzekomo neutralnej światopoglądowo, głosi się przewagę hinduizmu. Mówca wskazał, że hinduizm jest doktryną politycznego nacjonalizmu w przeciwieństwie do chrześcijaństwa mającego charakter uniwersalny. Państwo, chociaż zewnętrznie posiada liberalny ustrój demokratyczny, funkcjonuje według modelu relacji społecznych przejętego z hinduizmu. Widać to w tolerancji dla nierówności społecznych, pozostałości po formalnie nielegalnym systemie kast. Łatwo jest też prześladować mniejszości religijne jako nie w pełni hinduskie.

Korea Południowa jest państwem zderzenia wielu typowych dla Azji prądów myślowych: buddyzmu, konfucjanizmu i taoizmu. Chrześcijaństwo trafiło tam na podatny grunt przeobrażeń w interpretacjach konfucjanizmu, które przestały pasować do relacji społecznych. Początkowo Kościół rozwijał się w Korei za sprawą świeckich, pierwsi kapłani pojawili się znacznie później. Jednocześnie od początku rozwojowi wspólnoty wierzących towarzyszyły prześladowania, gdyż katolicy nie akceptowali systemu nierówności społecznych i rozbudowanego kultu przodków. Kościół cieszył się oficjalną wolnością od 1837 r., ale wkrótce cały kraj dotknęła plaga wojen, a potem bolesnego podziału państwa.

Doktor In Hye Colomba Kim mówiła wiele o różnicach między mentalnością Azji a myślą zachodnią. Mądrość tej części świata opiera się raczej na życiowych wskazówkach niż spójnym systemie filozoficznym. Jednak można w oparciu o typowo orientalną myśl dojść do niektórych prawd chrześcijańskich i w tym języku je przekazać, co też czynią misjonarze.

http://www.naszdziennik.pl/wp/116175,od ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 26 lis 2015, 07:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Prawda wygra walkę o młode pokolenie

Z Janem J. Kasprzykiem, historykiem, publicystą, radnym warszawskiego samorządu, rozmawia Rafał Stefaniuk

Biało-czerwone flagi będą tłem konferencji prasowych po posiedzeniach rządu – powiedziała Beata Szydło. Zniknęły więc flagi unijne. Jak ocenia Pan tę zmianę?
– To bardzo pozytywna zmiana. Żyjemy w Polsce, nasz kraj jest członkiem Unii Europejskiej, natomiast prymat nad wszelkimi innymi znakami wspólnot międzynarodowych ma polska flaga. Należy być tylko dumnym z faktu, że premier rządu Rzeczypospolitej oraz jej ministrowie będą przybliżać swoje plany właśnie na biało-czerwonym tle. Jest to kwestia jedynie symboliczna, ale bardzo ważna. Bo ponad wszystko jesteśmy Polakami, a dopiero potem członkami Unii Europejskiej.

To jest sygnał, za którym powinny iść samorządy i urzędy?
– Samorządy same z siebie są samorządne. Jednak przykład idący z rządu, choć niewymuszający, powinien dawać do myślenia. Przez długi czas można było obserwować prymat symboli unijnych nad symbolami Rzeczypospolitej. Takie sygnały docierały właśnie z samorządów od ludzi mieszkających na zachodzie Polski. Tam bardziej promowano symbolikę związaną z Unią niż Rzeczpospolitą. To było zjawisko bardzo niepokojące. Teraz rząd wysłał jasny sygnał, że flaga powinna być na pierwszym miejscu.

Jaką rolę odgrywa flaga Polski współcześnie? Są miejsca w naszych miastach, w których flagę częściej można spotkać na meczach reprezentacji niż podczas świąt państwowych…
– Na szczęście w moim przekonaniu rzecz zmienia się na plus. Flagi w polskich domach pojawiają się coraz częściej i zdobią okna w dniu 3 maja, 15 sierpnia czy 11 listopada. Przez wiele lat istnienia III RP mainstream i środowisko, które chciało zawładnąć rządem dusz Polaków, uważało, że odwoływanie się do symboli narodowych to przywiązanie do zaściankowego pojmowania patriotyzmu i wyraz nacjonalizmu i ksenofobii. Takie przekonanie próbowano ugruntować w społeczeństwie. Na szczęście to się zmienia. Flaga zaczyna być obecna w polskich domach i nikt tego nie traktuje jako elementu obciachu czy przywiązania do zaściankowości. Symbole narodowe pojawiają się licznie wśród młodych ludzi, urodzonych po 1989 r. i to nie tylko na meczach, ale również na odzieży patriotycznej. Kto z nas nie widział koszulki z symbolem Polski Walczącej, flagi czy Orła? Renesans przechodzą organizacje takie jak harcerstwo, które wprost odwołuje się do tej symboliki. To pokazuje, że środowisko mainstreamowe i środowisko „Gazety Wyborczej” przegrało walkę o rząd dusz. Wywieszenie polskiej flagi odczytywałbym jako element wstawania Polaków z kolan.

Co jest powodem renesansu środowisk patriotycznych?
– Wiele osób wyczuło fałsz lansowanych w latach 90. poglądów, jakoby patriotyzm był nienowoczesny. Młodzi ludzie dostrzegają w mówieniu o sobie, że się jest patriotą, nie element wsteczny, tylko postępowy, element pewnej dumy. Dlaczego się tak dzieje? Myślę, że zaczyna wzrastać pokolenie, które nie jest obciążone dziedzictwem PRL i obrzydliwą pedagogiką wstydu, którą środowiska mainstreamowe próbowały forsować przez wiele lat. Młodzi ludzie chcą być dumni, a więc z dumą eksponują nasze symbole. W ostatnim czasie polityka historyczna funkcjonowała w umiarkowanej formie, ale pewne oddolne inicjatywy, jak kult Żołnierzy Niezłomnych, Powstania Warszawskiego, spowodowały, że młodzi ludzie zobaczyli, że ta nasza historia to jest coś, z czego można być dumnym. A więc najprostszą diagnozą takiego zjawiska jest odrzucenie fałszu i brak obciążeń.

To by nie było możliwe bez nowych mediów, takich jak internet.
– Zaryzykowałbym tezę, że środowiska mainstreamowe przegrały walkę o rząd dusz dlatego właśnie, że pojawił się potężny oręż, jakim jest internet, który jest poza kontrolą głównego nurtu. To w nim środowiska patriotyczne górują. Mamy portale społecznościowe, media niezależne. To jest to coś, czego nie da się kontrolować. To jest sfera wolności. Jest to także jeden z powodów, dla których prawda wygra walkę o młode pokolenie.

Dziękuję za rozmowę.
Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... lenie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 22 cze 2017, 07:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Na szczęście świat jest tak urządzony, że prawdy ani nie da się zlekceważyć, ani pominąć, ani zastąpić fałszem, ani zabronić, ani wyśmiać, ani zakrzyczeć, ani .... itd.
Prawda zawsze wróci do nas i ukaże nam ogrom nikczemności człowieka.

Tłumienie prawdy

Z wojewodą lubelskim dr. hab. Przemysławem Czarnkiem, wieloletnim pracownikiem KUL, rozmawia Piotr Falkowski

Jak atak na ks. prof. Tadeusza Guza ma się do kwestii wolności nauki?
– Oczywiście środowiska atakujące ks. prof. Tadeusza Guza kompletnie nie respektują wolności nauki. Zresztą te ataki nie polegają, zauważmy, na polemice z argumentami podnoszonymi przez Księdza Profesora, tylko przede wszystkim na przeinaczaniu i fałszowaniu tych argumentów, a to już świadczy samo o sobie.

Gdzie tkwi, Pańskim zdaniem, sedno manipulacji środowisk tzw. ekologów treścią wykładu ks. prof. Guza?
– To nie ekologowie atakują ks. prof. Guza, tylko zwolennicy nurtu nazwanego przez Księdza Profesora ekologizmem, czyli ideologii podszywającej się pod ekologię. Ksiądz prof. Guz w swoim naukowym wywodzie precyzyjnie wyjaśnia, że w dzisiejszym świecie dochodzi do animalizacji człowieka i humanizacji roślin i zwierząt. Rzekomi obrońcy przyrody, którzy nie dostrzegają, że najważniejszą częścią tej przyrody jest człowiek, w gruncie rzeczy opowiadają się przeciwko przyrodzie i żadnymi ekologami nie są. Doskonale zresztą wyjaśnił to ks. prof. Guz i myślę, że ta obnażająca prawda najbardziej ich zabolała – „W ideologii ekologizmu jako zielonego, ateistycznego, materialistycznego i nihilistycznego neokomunizmu dokonywana jest radykalna negacja Boga jako Stworzyciela Polski, Polaków i Polek, zwierząt i roślin. Neomarksistowski nurt myślenia przechodzi dalej od totalnej opozycji względem Boga Objawionego do przejściowej animalizacji człowieka”.

W jaki sposób władze uniwersytetu powinny stanąć w obronie Księdza Profesora?
– Ja nie sądzę, aby władze uniwersytetu musiały stawać w obronie tego czy innego naukowca, który w ramach przysługującej mu wolności nauki wygłasza swoje tezy i je prawdziwie argumentuje. Wystarczy, aby władze uniwersytetu lub ich przedstawiciele, tacy jak rzecznik prasowy, nie ulegały presji ze strony środowisk i mediów lewicowych, które – jak w tym przypadku – manipulują przekazem ks. prof. Tadeusza Guza.

Środowisko naukowców z KUL solidaryzuje się z Księdzem Profesorem? Ma Pan takie sygnały?
– Ogromnie wiele. Pracuję od wielu lat na KUL, rozmawiam z naukowcami z mojego wydziału prawa, ale także z naukowcami z innych wydziałów oraz pracownikami administracji. Na KUL zawsze obecni byli również przedstawiciele nurtów lewicowych, co nie zmienia faktu, że w moim przekonaniu oni byli i są zdecydowaną mniejszością. Ich nadaktywność medialna w ostatnim dwudziestoleciu kreuje fałszywy przekaz, że oto cały Katolicki Uniwersytet Lubelski to lewica. To nieprawda i takie stawianie sprawy jest krzywdzące dla większości pracowników KUL, obecnych i byłych. Zresztą po moim czwartkowym wystąpieniu na antenie Telewizji Trwam otrzymałem od nich wiele telefonów i SMS-ów z gratulacjami i podziękowaniami. Myślę, że to też świadczy o ich poparciu dla ks. prof. Tadeusza Guza.

Czy na nowym urzędzie doświadcza Pan jako wojewoda np. takiego szantażu ekologicznego lub innych nieuzasadnionych, manipulacyjnych ataków ze strony lewicowych oponentów?
– Owszem, to się zdarza, ale kompletnie się tym nie przejmuję. To, że nieraz garstka krzykaczy manipuluje moimi wypowiedziami i definiuje je jako „mowę nienawiści”, nie ma żadnego znaczenia. Zresztą to charakterystyczne, że środowiska lewicowe, lewackie, postkomunistyczne i neomarksistowskie każdą prawdę na swój temat nazywają „mową nienawiści”. Co do szantażu ekologicznego – nie mogę wymóc na Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej ani wycinki drzew na międzywalu wiślanym, ani pogłębienia koryta Wisły, bo przeciwstawiają się temu właśnie przedstawiciele ekologizmu, skutecznie wydłużając w nieskończoność procedury administracyjne. A to, że w przypadku dużej fali na Wiśle mogą być zagrożeni przez to ludzie, no to co to ich obchodzi – przecież człowiek w ich mniemaniu zdaje się nie być częścią środowiska.

Uniwersytety, szczególnie katolickie, muszą być gotowe na coraz częstsze ataki bazujące na kłamstwie ze strony środowisk lewicowych?
– Dechrystianizacja Europy trwa. Siłą rzeczy proces ten polega na ataku na podstawy chrześcijaństwa i kulturę chrześcijańską, a atak ten dokonywany jest za pomocą manipulacji, kłamstwa. Dechrystianizacja Europy, w tym naszej Ojczyzny, może nastąpić tylko poprzez odseparowanie uniwersytetów, w tym zwłaszcza katolickich, od prawdy. Jestem tu jednak optymistą – w Polsce nie wydaje się to możliwe.

Katolickie uczelnie stoją przed ciężką próbą, która może zdecydować o ich tożsamości?
– Katolickie uczelnie odbijają w sobie jak w zwierciadle obraz Kościoła katolickiego. W uczelniach tych, tak jak w Kościele, jest miejsce dla wszystkich. Uczelnie te, tak jak Kościół, nikogo nie mogą wykluczać. Chyba że ktoś otwarcie walczy z Kościołem i jego nauczaniem – wtedy wyklucza się sam. Ale też w uczelniach tych, tak jak w Kościele widać doskonale pewną prawidłowość. Tam gdzie środowiska katolickie przesiąkły nurtami lewicowymi, tam gdzie nastąpił proces przez niektórych słusznie nazywany „protestantyzacją” Kościoła, tam Kościół jest słaby i opuszczony przez wiernych. Doskonale to widać w Europie Zachodniej. Mocno w tej sprawie głos zabrał Benedykt XVI, który pokazał nam proces postępującego kryzysu w Kościele w „Ostatnich rozmowach”.

Uczelnie katolickie muszą z tego czerpać naukę dla siebie – im bardziej będą nasiąkały nurtami lewicowymi, lewackimi, im bardziej będą się „protestantyzowały” i odchodziły od twardego nauczania Kościoła katolickiego bazującego na Ewangelii, na Piśmie Świętym, na wielowiekowym nauczaniu papieskim; im bardziej będą się poddawały lewicowej i lewackiej nowomodzie, tym bardziej będą się stawały niekatolickie. I to odnosi się do wszystkich katolickich uczelni, w tym także do mojego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Uniwersytetu, o którym święty jego patron 30 lat temu mówił, że z jednej strony posiada on „wszystkie cechy uniwersytetów w ogóle”, ale równocześnie „poznawczy trud uniwersyteckiej wspólnoty jest zarazem organicznie odniesiony do tego, co pochodzi ze Słowa Bożego Objawienia. Związany z wiarą wyznawaną i nauczaną przez Kościół”.

Obrona ks. prof. Guza wpisuje się także w szerszą kwestię obrony autorytetów, które dziś są szargane, poddawane nieuzasadnionym medialnym linczom?
– Bez wątpienia tak. To jest nasz chrześcijański obowiązek.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Falkowski

http://www.naszdziennik.pl/mysl/184187, ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /