Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 04 gru 2017, 08:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Wierni prawdzie

W Toruniu dziękowaliśmy za wielkie dobro, jakie Radio Maryja niesie Kościołowi i Polsce.

Do Torunia w sobotę przybyły tysiące wiernych, którzy w łączności z milionami zgromadzonymi przed radioodbiornikami i telewizorami wyśpiewały wielkie dziękczynienie Bogu i Matce Najświętszej za dar Radia Maryja.

– Radiu Maryja należy się wdzięczność za budzenie miłości do Ojczyzny, a także trudną sztukę uczenia służby Ojczyźnie, przedstawiania jej prawdziwej historii oraz nieustępliwą troskę o kulturę i narodowe dziedzictwo. Radio Maryja uczy także miłości do Europy i Kościoła – mówił w homilii ks. bp Wiesław Mering. Ordynariusz włocławski dziękował za odważną służbę prawdzie, którą od 26 lat pełni toruńska rozgłośnia. – Człowiek bez prawdy żyć nie potrafi – podkreślał ks. bp Mering. Wskazał, że walka o prawdę zdominowała polskie życie, bo kłamstwo dotyka wszystkich istotnych dziedzin: małżeństwa, rodziny, szkoły, uniwersytetu, Kościoła, kultury oraz samego rozumienia człowieka, jego ducha, jego sumienia, a nawet jego ciała.

Uczestnicy uroczystości nie mieli wątpliwości, że tylko ocalenie prawdy ratuje nas przed klęską. – Radio Maryja jest radiem duchowym dla polskiego wierzącego społeczeństwa, ukierunkowuje nas na dobro, na wszystkie pozytywne wartości w sensie wiary i uczynków – wyznał Bogusław Marciniak ze Szczecina. Pracuje w Polskiej Żegludze Morskiej – w przedsiębiorstwie, którego miało już nie być. Batalia o PŻM została wygrana dzięki interwencjom medialnym Radia Maryja i Telewizji Trwam. – Radio Maryja nagłośniło temat i pomogło w walce, kiedy – najpierw za SLD, potem za PO – rządy chciały zamknąć dobrze prosperującą państwową firmę – wspomina.

Takie przykłady ukazują, jak ważne jest wezwanie ks. bp. Meringa także do polityków, aby w swych działaniach ponad wszelkie inne interesy przedkładali troskę o dobro wspólne, o wspólną sprawę, której na imię Polska. – Za sprawujących władzę trzeba się modlić codziennie, po to, aby nie gardzili prostym człowiekiem, aby pamiętali o jego niezbywalnej ludzkiej godności, by nauczyli się trudnej sztuki kochania tych, którymi rządzą – apelował ksiądz biskup. Radio Maryja to apostolski głos, który w świecie zdominowanym przez środowiska libertyńsko-lewicowe uczy chrześcijańskiego życia i żarliwego patriotyzmu. – Trzeba iść dalej. Trzeba iść do tych, którzy może zagubili się, a może nie usłyszeli Ewangelii, także w Polsce i w Polonii – wzywał dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk CSsR. Podkreślił, że Polska jest jedna i zawsze jest ona tam, gdzie są polskie serca.

Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... wdzie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 26 lut 2018, 14:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Przekazać prawdę następnemu pokoleniu

W hołdzie heroicznemu bohaterstwu Partyzantów i Żołnierzy Polskich Puszczy Solskiej i Roztocza w bitwie pod Osuchami w 1944 r.

„Na biłgorajskiej ziemi nad Tanwią i nad Sopotem wiódł krwawe walki z okupantem. W nierównej walce zginął partyzant i Matka Ziemia go utuliła. Przelaną partyzancką krew pił piach pod Osuchami, Tanew z Sopotem płakały krwawymi łzami i paprocie zakwitły krwią partyzantów”. Te słowa poezji wyrażają z jednej strony godny podziwu heroizm, a z drugiej strony dla setek w większości młodych chłopców i dziewcząt, około dwudziestoletnich, dramat przelania własnej krwi w obronie Narodu i Ojczyzny podczas bitwy pod Osuchami w dniach 24-25 czerwca 1944 r.

Kontekst bitwy w postaci totalnej eksterminacji Polaków w południowej części Lubelszczyzny
Zamojszczyzna i ziemia biłgorajska przeżyły jak w pigułce hekatombę cierpień całego Narodu Polskiego, pierwszej ofiary socjalizmu rasistowskiego III Rzeszy Niemieckiej. Teren ten był zgodnie z m.in. propozycjami Erharda Wetzla i Günthera Hechta zawartymi w memoriale „Traktowanie ludności byłych obszarów Polski z punktu widzenia polityki rasowej. Na polecenie Urzędu ds. Polityczno-Rasowych NSDAP” (Berlin, 3 grudnia 1939 r.), przeznaczony do totalnego zniemczenia i głosił wprost: „Nadający się do zniemczenia Polacy otrzymają niemieckie nazwiska po przejściu całkowitego procesu germanizacji […]. Dążeniem naszym jest zgermanizowanie w jak najszybszym czasie całej nadającej się do tego ludności […]. Należy wysiedlić element zdecydowanie polski […]. Nie wolno odprawiać nabożeństw w języku polskim […]. Spośród ludności przeznaczonej na wysiedlenie należy wybierać dzieci rasowo wartościowe w wieku najwyżej 8-10 lat i umieścić je w Rzeszy […]. Z krewnymi polskimi nie wolno im utrzymywać żadnych kontaktów”.

Rozporządzeniem Heinricha Himmlera z 12 listopada 1942 r. o „pierwszym niemieckim obszarze nasiedleńczym w Generalnej Guberni na Zamojszczyźnie” Niemcy skonkretyzowały swoje okupacyjne i eksterminacyjne plany poprzez pacyfikacje całych miejscowości (Aleksandrów, Majdan Kasztelański, Różaniec, Sochy, Szarajówka i szereg innych, w sumie 300 wsi), rozliczne egzekucje w miejscach zamieszkania – samych dzieci zginęło ponad 10 tys., wywózkę ok. 30 tys. dzieci na ogólną liczbę wysiedlonych ok. 110 tys. osób, wraz z całymi rodzinami kierowanych najpierw do obozów przejściowych w Biłgoraju, Frampolu, Majdanie Starym, Lublinie, Puszczy Solskiej, Zwierzyńcu, Zamościu, a następnie albo do niemieckich obozów koncentracyjnych na Majdanku i do Auschwitz, albo na przymusowe roboty, albo do zgermanizowania w Rzeszy hitlerowskiej. Co mówią na ten temat oficjalne dokumenty ówczesnych polskich władz?

Depesza gen. Stefana Roweckiego ,,Grota„, posługującego się także pseudonimem ”Kalina„, do rządu z dnia 23 grudnia 1942 r. – potwierdzeniem rozmiaru prześladowań niemieckich na Lubelszczyźnie
Generał Rowecki, świadom rozmiaru tragedii narodowej, wystosowuje depeszę do Rządu Polskiego w Londynie w celu podjęcia działań wspierających potężny ruch oporu w okupowanej Ojczyźnie przez Zachód: ”Niemcy realizują doraźnie plan kolonizacyjny, tworzący wał niemieckiego osadnictwa, obramowujący GG od wschodu. Zaczęto od powiatów: zamojskiego, lubelskiego, puławskiego, krasnostawskiego i hrubieszowskiego. Najsilniejsza eksterminacja trwa w Zamojszczyźnie. Od 28.XI do dnia dzisiejszego wysiedlono z zamojskiego ok. 30 wsi całkowicie, inne częściowo, w sumie ok. 10.000 gospodarstw. Akcję prowadzi SS, za próby sprzeciwu rozstrzeliwania. Osiedlają przeważnie Niemców rumuńskich. Chłopów spędzają do obozów wojennych, skąd część idzie na roboty, część zostaje przesiedlona, inni wprost przepędzeni. Rodziny rozbijają. Dzieci, zwłaszcza małe do lat 6 zabierają do Rzeszy. Zabijają matki nie chcące oddać dzieci. Starców, chorych wywożą w niewiadomym kierunku. Jeden transport do Oświęcimia, pewnie dla ich zniszczenia. Ludność masowo ucieka do lasów. Liczne wypadki podpalania zagród przez wysiedlonych i wybijania inwentarza. Zarządziłem akcję czynnego oporu oraz szerokiej akcji dywers. na terenie Lubelszczyzny. Konieczna pomoc od Was, czekam na wiadomość, kiedy mogę liczyć na udział w naszej akcji obronnej przynajmniej kilku waszych bombowców. Cele podam. Kalina 1123. 23.XII.„.

Jaki był skutek tych słusznych starań o wsparcie państw alianckich dla walczącego Narodu w Polsce?

Notatka z konferencji z udziałem: gen. Klimeckiego, bryg. Gubbinsa, ppłk. Protasewicza, ppłk. Wilkinsona, odbytej w Hotelu Rubens dnia 25 XII 1942 r., na której przekonywano rząd brytyjski o rozmiarze zniszczeń ludności polskiej na Lubelszczyźnie
Z uwagi na fakt, iż Anglicy według relacji ppłk. Wilkinsona z dnia 26 XII 1942 r. skierowanej do ppłk. Protasewicza sądzili, że ”akcja w Lubelskim jest przez nas celowo wyolbrzymiana„, strona polska mocno podkreśliła, iż ”nie ma wątpliwości, że Niemcy rzeczywiście rozpoczęli akcję eksterminacyjną„. W ”Notatce„ czytamy również: ”Generał Klimecki zawiadomił, że wysyła obecnie telegram do Generała Sikorskiego, w którym prosi o nawiązanie kontaktu z lotnictwem amerykańskim, co do możliwości przeprowadzenia nalotów odwetowych na Niemcy„ i ”prócz tego potrzebna jest pomoc dla powstańców pod postacią zrzutów materiałów wybuchowych, broni i sprzętu w rejonach ognisk walki„, ”w przeciwnym razie wartość istnienia Armii Krajowej byłaby pod znakiem zapytania„ (”Zeszyt Osuchowski„, nr 10 (2013), s. 22-25), co niestety w pewnym sensie spełniło się w dramacie bitwy pod Osuchami, podczas której pomoc była zbyt mała, aby przezwyciężyć w niej 10-krotnie większą armię wroga niemieckiego, wspieranego oddziałami ukraińskimi.

Partyzanci AK i BCh w bitwie pod Osuchami – po Panu Bogu jedynymi, skromnymi, choć heroicznymi obrońcami Narodu: ”Ja tam nie chcę być bohaterem, dobrym Polakiem byłem„, wyzna partyzant Bronisław Łukasik (dwóch jego braci tam zginęło) – więzień Majdanka za aktywny udział w walce
Partyzanci AK stali się, najpierw pod dowództwem mjr. Edwarda Markiewicza ”Kaliny„, obrońcy Lwowa z 1918 r., żołnierza w wojnie bolszewickiej 1920 r., a następnie Konrada Bartoszewskiego ”Wira„, wsparci oddziałami BCh dla tamtego zakątka Ojczyzny ostatnią naturalną nadzieją na wyzwolenie uciemiężonego i z dnia na dzień stającego nad przepaścią śmierci biologicznej Narodu. Pod Osuchami przyszło im zmierzyć się w liczbie ponad 1100 żołnierzy z 30-tysieczną armią niemiecką, zgromadzoną tam do przeprowadzenia akcji ”Sturmwind II„ po akcji ”Sturmwind I„ w Lasach Janowskich, w celu ostatecznego przezwyciężenia tamtejszego ruchu oporu.

Podporucznik Franciszek Mielniczek ”Jeż„ tak relacjonuje tamte wydarzenia w swoim artykule: ”Z tamtych lat… Wspomnienia Ak-owca z Zamojszczyzny„: ”Oddziały wyczerpane do ostateczności przegrupowują się w kierunku na Osuchy już pod dowództwem ’Wira’. Świtem 25 czerwca 1944 r. partyzanci zgrupowania uderzyli na umocnione linie niemieckie. W wyniku zaciętych walk, jedynie oddział ’Wira’ zdołał przełamać linie wroga, przechodząc na tyły nieprzyjaciela. Rozproszone grupki partyzanckie prowadziły jeszcze beznadziejną walkę w różnych punktach puszczy, aż do tragicznego końca. Ludobójcy niemieccy w poszukiwaniu partyzantów przeszukali każdy skrawek lasu, młode zagajniki, krzewy, potężne świerki i jodły, na których próbowali ukryć się partyzanci. Spenetrowali i bagna. Przy pomocy psów i drucianych szpili wykrywali ziemne schrony z ludnością. Wszystkich na miejscu mordowano. Przed pacyfikacją do lasu schroniło się sporo ludności z przyleśnych wsi, często z całym inwentarzem żywym. Nikogo nie szczędzono i tylko nielicznym udało się przetrwać w jakiej kryjówce„ (ZO nr 14 (2017), s. 69).

Jeden z nielicznych uratowanych partyzantów tamtej bitwy, czyli ”Jasio Senderek ’Orzeł’ przychodzi niespodziewanie pod wieczór któregoś z końcowych już dni czerwca do zagrody Rogowskiego. Wymizerowany nie do poznania, ale cały i zdrowy. Uściskaliśmy się serdecznie. ’Mów, jak tam było’. Popatrzył na nas zmęczony. ’Wróciłem jeszcze wczoraj, spałem ponad dobę. Jak było? No to było piekło prawdziwe. Strzelanina, ciągłe marsze, bagna, bez snu, brak wody, jedzenia. Bardzo dużo poległo, tylko nasz oddział ‘Wira’ zdołał przebić się pod Osuchami. Taki jestem zmęczony i słaby, a jaki szczęśliwy, że mogę z wami być, pogadać, popatrzeć na wszystkich. Mam wiele do opowiedzenia’. Z późniejszych wypowiedzi ’Wira’ i innych uczestników walk wynika, że nasze lasy, zwane Puszczą Solską, otoczyli Niemcy 18 czerwca, obejmując obszary pomiędzy miejscowościami: Zwierzyniec – Biłgoraj – Tarnogród – Lubliniec – Ruda Różaniecka – Krasnobród„ (ZO nr 14 (2017), s. 68).

Ofiar było bardzo dużo – szczególnie pośród partyzantów, spośród których wielu nie było w stanie przebić się przez pierścień wojsk niemieckich. ”Władze niemieckie w Biłgoraju zezwoliły naszemu PCK na pogrzeb zabitych w lesie. Przez szereg dni ekipa PCK i miejscowa ludność zbierała poległych, grzebiąc ich na cmentarzu partyzanckim przy wsi Osuchy. Pochowano około 900 partyzantów i ludności cywilnej. Jest to największy cmentarz partyzancki w Polsce„ (ZO nr 14 (2017), s. 70).

Osuchy za swoją bohaterską postawę zostały uhonorowane Krzyżem Grunwaldu III klasy, zaś mjr Edward Markiewicz ”Kalina„ Virtuti Militari V klasy.

Ta jedna z większych tragedii narodowych woła o dalsze badania oraz o stosowne upamiętnienie tamtego martyrologium partyzantów, żołnierzy i ludności cywilnej, które niestety nie zakończyło się wraz z końcem II wojny światowej, lecz było kontynuowane w socrealistycznym PRL-u, w postaci ”Centrum„ względnie ”Muzeum Partyzanckiego„ w Osuchach
Śp. prof. Jerzy Markiewicz, prawnik i historyk, który z jakimś niepowtarzalnym pietyzmem badał ten ogromny rozdział bohaterstwa partyzantów oraz męczeństwa Lubelszczyzny – część z tego opublikował w cenionych pozycjach, jak np.: ”Partyzancki kraj„ (1985); ”Paprocie zakwitły krwią partyzantów. O wielkich bitwach w Puszczy Solskiej w czerwcu 1944 roku„ (1987), pisze: ”Mimo upływu prawie 70 lat od zakończenia II wojny światowej trwają intensywne badania naukowe nad dziejami Rzeczypospolitej, szczególnie lat 1944-1956. Ukazuje się terror, okrucieństwo, bezprawie i bezwzględność władzy, walkę i cierpienie, narodowe działania niepodległościowe i antykomunistyczne oraz przywraca pamięć, szacunek i godność prześladowanym i bohaterom. Przekazywanie społeczeństwu całej prawdy o tym tragicznym czasie jest podstawowym obowiązkiem obywatelskim i narodowym. Podobnie na Zamojszczyźnie wiedza o okresie powojennym jest wysoce niezadowalająca. Odnosi się to również do żołnierzy bitwy pod Osuchami w czerwcu 1944 r. Nie mogą pozostawać obojętnymi ich decyzje samoobrony i motywy walki oraz los każdego z tych żołnierzy AK i BCh. Wiedza o nich winna być sukcesywnie uzupełniana„ (ZO, nr 10 (2013), s. 3).

Obecna rozprawa nad odparciem jakże wprost haniebnie niesprawiedliwych zarzutów ze strony Izraela, Ukrainy czy różnych środowisk międzynarodowych w postaci kłamstwa historycznego o współudziale Polski jako Narodu i jako Państwa w eksterminacji Żydów w czasie II wojny światowej powinna nam, Polakom naszych pokoleń, na nowo uświadomić, że naszym obowiązkiem jest o wiele bardziej cenić naszych bohaterów narodowych oraz upamiętniać miejsca ich prawdziwego i heroicznego świadectwa aż do przelewu krwi poważnymi oraz nowocześnie zorganizowanymi ”Centrami„. To są nasze atuty prawdy o WIELKICH DZIEJACH NARODU, które należy przekazać następnym pokoleniom, ponieważ z całą pewnością będą one jeszcze bardziej konfrontowane z manipulacjami prawdą o historii aniżeli nasze.

Mając jednak pośród nas świadków tamtych tragedii, ocalmy to bezcenne dziedzictwo narodowe patriotyzmu, okupione ludzką krwią milionów naszych Rodaków-Męczenników – tym bardziej przy obecnej pozytywnej konstelacji Władz Województwa w Lublinie, IPN oraz Rządu Rzeczypospolitej Polskiej w Warszawie jako dbających o dobre imię Narodu. Dałby Pan Bóg, aby Osuchy w Puszczy Solskiej – wierny świadek martyrologium Narodu Polskiego – wraz ze Stowarzyszeniem Rodzin Żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego ”Osuchy 1944„ doczekały się takiego konkretnego wsparcia… dla dobra wszystkich Polaków.

Ks. prof. Tadeusz Guz, Wydział Matematyki, Informatyki i Architektury Krajobrazu KUL

https://naszdziennik.pl/mysl/194839,prz ... leniu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 20 kwi 2018, 08:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Obszary prawdy

Prawdę trzeba kontemplować i adorować – mówi ks. prof. Tadeusz Guz.

W dniach od 7 do 11 lutego 2018 r. odbywała się pielgrzymka do Fatimy, której przewodniczył ks. prof. Tadeusz Guz.

– Pan Jezus i Matka Najświętsza dali nam przykład, w którym pokazują, że stałe przebywanie z Bogiem jest możliwe, ale przez modlitwę – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz.



https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 02 paź 2018, 18:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Prymat rozumu

„Człowiek w nauce św. Tomasza i ideologii Karola Marksa” – to tytuł seminarium, jakie poprowadził ks. prof. Tadeusz Guz w dniach 1-2 września 2018 r. w Przemyślu.

Polska edukacja powinna być uzupełniona o istotny wymiar nauczania Polaków. To bardzo istotne, żeby filozofia została wprowadzona do każdego etapu kształcenia. Dziś Polaków poprzez scenę publiczną zniewala się emocjami. Takie działanie nie przyczynia się do dobra, tylko najczęściej służy do ukrywania prawdziwych aktów, prawdziwych działań. Tak odwraca się uwagę – wyjaśnił ks. prof. Guz. Przemyśl, cz. 9.



https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w ... ozumu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 17 paź 2018, 11:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
O Janie Pawle II można powiedzieć, że jest dla nas esencją Prawdy, jest ... Duchem Prawdy.

Człowiek wielkiego zawierzenia

Obrazek

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Profesorze, co było największym atutem Jana Pawła II, w czym tkwiła wyjątkowość Papieża Polaka, którego 40. rocznicę wyboru dzisiaj obchodzimy, i co sprawia, że wciąż o nim pamiętamy?
– Przede wszystkim decyduje o tym świętość, wyrazistość tej wielkiej postaci – człowieka heroicznie oddanego Kościołowi, heroicznie oddanego Panu Bogu i Matce Najświętszej. I to wydaje się kluczowe dla tej postaci – człowieka świętego i całkowicie oddanego misji, do której został powołany przez Boga. Z nauczania św. Jana Pawła II przebija to wszystko, co zwiemy myślą klasyczną, trzeba też zaznaczyć, że ten człowiek czerpał też ze skarbca kultury narodowej Polski. Jego maryjność, „Totus tuus” w herbie, dokładnie oddają czy też wskazują na źródła, z których wyrastał.

Co z perspektywy czasu w nauczaniu papieskim wzbudza Pana największe uznanie?
– Trudno to ująć w krótkiej formie. Proszę bowiem pamiętać, że mamy tu do czynienia z Głową Kościoła katolickiego, a więc to jego nauczanie jest kompletne. To za pontyfikatu Jana Pawła II powstał Katechizm Kościoła Katolickiego i Kompendium Nauki Społecznej Kościoła zbierające całe Magisterium. Trudno jednak wartościować w tym całym zbiorze obejmującym posługę Papieża Polaka na Stolicy Piotrowej przez blisko 27 lat.

Natomiast z całą pewnością jest to Papież, który dotykał spraw społecznych – tak jak jego poprzednicy, a szczególnie Leon XIII. Te sprawy społeczne przekładały się później na pewne zjawiska polityczno-społeczne, jak chociażby powstanie ruchu społecznego „Solidarność”, jak upadek bloku komunistycznego, a więc nie był to Papież, który uciekał od tych trudnych kwestii, ale starał się siłą swojego nauczania wpłynąć na rzeczywistość i bieg historii.

Pamiętajmy, że Jan Paweł II, który był Głową Kościoła, starał się również uspokoić pewien zamęt teologiczny, który powstał w latach 60. i 70. ubiegłego stulecia – zwłaszcza na Zachodzie, gdzie pojawiły się bardzo radykalne ruchy teologiczne, do tego dał się zaobserwować duży kryzys w Kościele i Jan Paweł II siłą swojego charakteru, siłą swojego autorytetu starał się to wszystko porządkować, także swoim nauczaniem, które zaowocowało też zapisami katechizmowymi jednoznacznie potwierdzającymi doktrynę Kościoła katolickiego.

Można zatem powiedzieć, że Jan Paweł II był darem Pana Boga na trudne czasy, nie tylko dla nas, Polaków, ale także dla świata?
– Oczywiście był darem dla Polski, dla świata, a przede wszystkim był darem dla Kościoła. Tak jak wspomniałem, Kościół w tamtym czasie przeżywał bardzo głęboki kryzys, zresztą nie inaczej jest dzisiaj, zauważył to już Papież Paweł VI w ostatnią niedzielę ogłoszony świętym, który mówił o swądzie szatana, który się wdarł w szczelinę Kościoła Bożego. Mieliśmy do czynienia ze spadkiem powołań kapłańskich i zakonnych, z odchodzeniem od kapłaństwa wielu tysięcy księży, mieliśmy też do czynienia z ruchami związanymi z teologią wyzwolenia i to nie tylko w wydaniu południowo-amerykańskim, ale także w wymiarze europejskim.

Były zapędy, żeby w jakimś stopniu sprotestantyzować Kościół i Jan Paweł II był tym, który nie tyle dyscypliną kościelną, co raczej swym autorytetem Głowy Kościoła, swoją siłą oddania Panu Bogu i zawierzenia Matce Najświętszej, te procesy powstrzymywał, a zarazem był w stanie – przy swojej misyjności, bo przypomnijmy, że był to Papież Pielgrzym – oddziaływać bardzo szeroko na wszystkie kontynenty.

Z perspektywy Polski jest to oczywiście postać niezwykła i wiele znacząca, bo Jan Paweł II na każdym kroku przyznawał się do polskości. Co więcej, promieniował nią świadom tysiącletniego dziedzictwa naszych dziejów związanego z chrześcijaństwem. Pamiętajmy też, że był to niejako uczeń, następca Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, zresztą sam siebie w ten sposób określał był też świadkiem i uczestnikiem obchodów milenijnych i on z tą szkołą modlitwy, szkołą duszpasterstwa rodem z Polski szedł w świat i w tym świecie był bardzo czytelny. Nie wstydził się korzeni, z których wyrósł. Co więcej, starał się rozbić mur państwa totalitarnego, ateistycznego, co mu się – jak wiemy – udało.

Skąd czerpał siłę, bo to, że był człowiekiem licznych talentów, to wiemy, ale sam talent to za mało.
– Jan Paweł II był przede wszystkim człowiekiem wielkiej wiary i zawierzenia. I to jest główny atut, główna siła tego człowieka. Wszystkie talenty były rzeczą pochodną, a On starał się je wykorzystać dla tej misji, do której został powołany, i stąd też to jego „Totus tuus”, które dokładnie ilustruje postawę Papieża Wojtyły.

Człowiek modlitwy, człowiek zawierzenia – to przede wszystkim, ale też człowiek, który potrafił wykorzystywać to wszystko, czym Bóg go obdarzył. Pamiętajmy, że Jan Paweł to także wielki uczony, myśliciel, etyk, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego odnoszący się do filozofii klasycznej. Miał więc wszelkie podstawy intelektualne, ale na pierwszym miejscu u niego zawsze była wiara, i stąd czerpał wielką siłę.

Młodzi ludzie znają Jana Pawła II tylko z opowieści, wspomnień. Czy św. Jan Paweł II może być także autorytetem dla współczesnej młodzieży, tak jak był dla nas?
– Powinien być wielkim autorytetem. Dzisiaj mamy ciągłe dążenie, szukanie, wręcz pęd ku nowoczesności, ale to do niczego nie prowadzi. Nasz katolicyzm przez cały czas jest niestety mocno emocjonalny, co sprawia, że św. Jana Pawła II sprowadziliśmy do „kremówki”, pomijając całe jego głębokie w treści nauczanie. Pamiętajmy, że dzisiaj, w dobie rewolucji seksualnej, teologia Jana Pawła II działa. Aktualny jest też cały aspekt papieskiego nauczania o rodzinie, o kobiecie i mężczyźnie, a więc są to wszystko rzeczy, które intelektualnie należy zgłębiać i uzbrajać katolików w to intelektualne narzędzie. Wiara jest racjonalna, a nie tylko emocjonalna, stąd sprowadzenie wszystkiego do emocji czyni nas bezbronnymi w relacji do rozmaitych rewolucyjnych procesów, które zagrażają nam równie jak totalitaryzm komunistyczny.

Które ze słów Papieża Polaka są, mogą być myślą przewodnią dla nas, współcześnie żyjących?
– Nie skupiałbym się tutaj na hasłach, choć słowa są także ważne. Hasła czasem są tylko zawołaniem bardziej emocjonalnym, natomiast w przypadku Jana Pawła II chodzi o integralne nauczanie Kościoła. Mamy wspomniany wcześniej Katechizm Kościoła Katolickiego – zwróćmy uwagę, że w Radiu Maryja jest on wykładany jako katecheza codzienna, jest to zatem coś, co daje narzędzia, podwaliny rozumienia swojej wiary, daje też narzędzia do obrony naszej wiary, jest też doskonałym i skutecznym narzędziem do obrony człowieka i cywilizacji zagrożonych różnymi ideologiami.

I to jest to, co nade wszystko powinno nas, Polaków i ludzi wierzących, mobilizować i gromadzić czy zrzeszać w różnych grupach duszpasterskich. Ten czynnik emocjonalny często tak dominuje, że kiedy pojawiają się realne zagrożenia, potrafimy – co najwyżej – zamknąć się w swoim własnym gronie, nie reagując na nic, ale to nie jest postawa Jana Pawła II. Nasz Papież był wszędzie tam, gdzie człowiek go potrzebował, i wykorzystywał wszelkie narzędzia, żeby tego człowieka wyzwolić ze strachu, z różnych uzależnień, także tych zewnętrznych. To jego zawołanie z inauguracji pontyfikatu „Nie bójcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi” to jest coś, co niesie przekaz, konkretną treść, nie tylko treść „kremówkową”.

Katechizm, a więc podstawy…
– Nauczanie, po prostu nauczanie. Poznanie naszych prawd wiary jest nade wszystko rozumowe, a następnie potwierdzenie tego wszystkiego w życiu konkretnymi czynami, aktami woli. Oczywiście człowiek jest istotą duchowo-cielesną, w związku z czym cała sfera emocjonalna jest również istotna, stąd różne koncerty będące wyrazem pamięci itd. wzmacniają, integrują piękno Liturgii. I to jest jasne. Natomiast nie możemy wszystkiego sprowadzać li tylko do kwestii czysto emocjonalnych.

A zatem jeśli się jednoczymy, to musimy wiedzieć dlaczego, w odniesieniu do czego się jednoczymy. Odpowiedź jest jasna, tylko w odniesieniu do prawdy można się jednoczyć, a stąd wynikają późniejsze działania w określonym celu, ale w kontekście zapoznanej prawdy.

Jakie przesłanie dzisiaj Jan Paweł II kieruje do nas, Polaków?
– Przesłanie Kościoła rzymskokatolickiego jest stałe i niezmienne, to jest nauczanie wiary w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, nauczanie o zbawieniu człowieka przez Jezusa Chrystusa, i to jest podstawa. Oczywiście w każdym czasie to nauczanie wymaga pewnych nowych metod, dróg, sposobów z wykorzystaniem współczesnych środków komunikacji typu internet itd. Natomiast w istocie i treści jest i zawsze będzie niezmienne. Jeśli więc ktoś chce podmienić nie metody, a treść nauczania Kościoła, dostosowując ją do nowych czasów, to wtedy się pogubi. I w tym znaczeniu postać św. Jana Pawła jest niezwykła, bo pokazuje nam, jak trzymanie się Dekalogu i zasad wiary oddziałuje i jak może wyzwolić człowieka, wyzwolić całe narody spod dominacji obcych sił i wrogich ideologii.

To wszystko, co zamyka się w nauczaniu i postaci św. Jana Pawła II, powinno nas tylko wzmacniać. Pamiętajmy też, że z myśli i nauczania tego Wielkiego Papieża – Polaka możemy czerpać w różnych aspektach, mogą czerpać różni ludzie, pod warunkiem żeby nie wchodzić płytko w to, co głosił, ale wgłębić się w treść. Stosując się do tych prostych zasad, możemy wiele zyskać.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

https://naszdziennik.pl/polska-kraj/202 ... zenia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Duch Prawdy
PostNapisane: 02 gru 2018, 21:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31125
Obowiązek poszukiwania, głoszenia i obrony prawdy

Z ks. prof. Tadeuszem Guzem z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II rozmawiają Ewa Nowina Konopka, redaktor naczelny „Naszego Dziennika”, i ks. infułat dr Ireneusz Skubiś, honorowy redaktor naczelny Tygodnika Katolickiego „Niedziela”

Księże Profesorze, jak Ksiądz ocenia oświadczenie wydane przez Rzeczników Prasowych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Archidiecezji Lubelskiej w związku z listem Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów?
– Żyjemy w dramatycznych okolicznościach celowo nakręcanych przez różnych ideologów, których konsekwencji nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Moja sprawa stała się fragmentem wielkiej walki z tym, co Boskie, katolickie, polskie, narodowe, naturalne, naukowe i normalne, a nawet z tym, co europejskie i światowe. Nasza epoka jest przecież świadkiem neomarksistowskiej „globalnej rewolucji kulturowej” (prof. M.A. Peeters). Oświadczenie wydane przez Rzeczników Prasowych KUL i Archidiecezji Lubelskiej, dr Lidię Jaskułę i ks. dr. Adama Jaszcza, jest dla mnie bardzo bolesne, w zdecydowanej większości niemające uzasadnienia w faktach. Jest przejawem profesjonalnej niekompetencji. Głównym zadaniem rzecznika prasowego jest informowanie opinii publicznej o faktach, stanowisku i zamierzeniach podmiotu, który reprezentuje (Rektor KUL, Arcybiskup Lubelski).

Faktem jest moje wystąpienie i donos na mnie do moich Przełożonych dokonany w liście Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów bez uprzedniego poinformowania mojej osoby, jako człowieka, któremu postawiono tak poważne oszczerstwa. W takiej sytuacji rzecznik powinien stwierdzić, że „pozauniwersytecka działalność wykładowa ks. prof. Guza jest aktywnością podejmowaną i prowadzoną przez niego na własną rękę i własną odpowiedzialność, a głoszone tezy nie są stanowiskiem jego przełożonych. […] dlatego zostanie on poproszony o szczegółowe wyjaśnienie w sprawie swojej aktywności na temat Żydów i judaizmu. Po złożeniu wyjaśnień przełożeni księdza profesora zdecydują o dalszych krokach w sprawie”. I na tym powinni Rzecznicy poprzestać. Tymczasem Rzecznicy, posiadając tylko stopień doktora nauk prawnych i bez zasięgnięcia mojej opinii, dokonali osądu w sposób urzędowy i podważyli nie tylko moje kompetencje naukowe uznane na forum krajowym i międzynarodowym, poparte ponad 530 publikacjami w kilku językach, za które zostałem wielokrotnie wyróżniony przez gremia skupiające wybitne autorytety naukowe o różnych światopoglądach (pośród nich przez Uczonych żydowskich i protestanckich) oraz przy każdej okresowej ocenie pracowników naukowo-dydaktycznych na KUL-u otrzymywałem również wyróżnienia uniwersyteckie. Wymienię chociażby publikacje pt.: „Filozofia prawa III Rzeszy Niemieckiej”, wydane przez Towarzystwo Naukowe KUL, a za które Lubelskie Towarzystwo Naukowe przyznało mi w 2014 r. nagrodę tzw. Nobla Lubelskiego. Członkami tych Towarzystw, liczących po kilkaset osób, są wybitni specjaliści krajowi i zagraniczni reprezentujący wiele dyscyplin naukowych i utożsamiający się z różnymi opcjami politycznymi i narodowymi. Nie jest dobrze, gdy młody Doktor ocenia Profesora i bez żadnych badań stwierdza, że wyniki wieloletnich, źródłowych badań „nie są głosem naukowca prowadzącego rzetelne, krytyczne badania źródłowe”. Ja nie ośmieliłbym się nigdy podważyć opinii wielu Recenzentów mojego dorobku naukowego, w tym Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów, na której wniosek Prezydent RP dr Andrzej Duda przyznał mi tytuł profesora. W ten sposób Rzecznicy podważyli kompetencje Prezydenta RP, Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów, a także poszczególnych Rad Wydziałów, które wnioskowały o nadanie poszczególnych stopni i tytułów naukowych i powierzali mi kierowanie na kilka kadencji Wydziałem na KUL-u, a także w Gustav-Siewerth-Akademie w Niemczech oraz naruszyli przysługujące z prawa Bożego prawo do dobrego imienia, którego „nikomu nie wolno bezprawnie naruszać” (Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r., kan. 220), a które jest także zagwarantowane w Konstytucji RP (art. 47: „Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym”) i kodeksie cywilnym (art. 23: „Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach”. Art. 24 KC: „§1. Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. §2. Jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych. §3. Przepisy powyższe nie uchybiają uprawnieniom przewidzianym w innych przepisach, w szczególności w prawie autorskim oraz w prawie wynalazczym”). W tym też duchu wypowiada się orzecznictwo polskie.

Czy Ksiądz Profesor kiedykolwiek wyznał publicznie, co twierdzą Rzecznicy KUL i Archidiecezji Lubelskiej, że jest „głosem osoby reprezentującej Kościół w Polsce lub stanowisko Archidiecezji”?
– Zarzut, że uzurpuję sobie prawo do reprezentowania Kościoła w Polsce lub stanowiska Archidiecezji Lubelskiej, jest całkowicie chybiony. Jestem w pełni świadomy, że prawo do reprezentowania KUL-u przysługuje Rektorowi, a Archidiecezji Lubelskiej – Arcybiskupowi Metropolicie Lubelskiemu. Zresztą dałem temu wyraz w rozlicznych sytuacjach, gdy kierowano do mnie pytania podczas publicznych spotkań w kraju i poza jego granicami np. na temat „ideologii gender na KUL-u”. Natychmiast odpowiadałem, iż „w tej materii może się wypowiadać tylko Ksiądz Rektor Dębiński albo Jego Rzecznik. Ja mogę Państwu mówić tylko o tym, jakie jest moje stanowisko względem tej ideologii”. Z mojej strony jest to tylko prezentacja wyników moich rzetelnych, źródłowych badań zmierzających do poznania prawdy o badanej rzeczywistości, których dotychczas nikt na świecie w sposób racjonalny i zgodny z faktami nie zakwestionował. Moje publikacje są obecne w bibliotekach całego globu – wiele z nich w Bibliotece Kongresu USA. Prezentowanie wyników badań jest zagwarantowane zarówno przez prawo świeckie (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP: „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”), jak i Kodeks Prawa Kanonicznego. Jan Paweł II, promulgując Kodeks, w kan. 218 stwierdził: „Ci, którzy zajmują się świętymi naukami, korzystają ze słusznej wolności poszukiwania, jak również roztropnego wypowiadania swojego zdania w sprawach, w których są specjalistami, z zachowaniem jednak posłuszeństwa należnego Nauczycielskiemu Urzędowi Kościoła”, co jest wręcz moją pasją życia kapłańskiego i naukowego, a nie tylko formalistycznym i płytkim rysem. Papież przypomniał także: „Wszyscy ludzie obowiązani są szukać prawdy dotyczącej Boga i Jego Kościoła, a poznane mają obowiązek i prawo z mocy prawa Bożego przyjąć i zachowywać” (kan. 748 §1). Skoro wszyscy ludzie (omnes homines) z prawa Bożego mają obowiązek: 1) szukać prawdy, 2) przyjąć prawdę, 3) według poznanej prawdy żyć, to ja, jako kapłan katolicki i naukowiec, nie mogę postępować inaczej. Natomiast jeśli są wątpliwości co do efektów moich badań, zwłaszcza tego, czy są zgodne z prawdą historyczną, z faktami i nauką głoszoną przez Magisterium Kościoła, jestem gotów do naukowej debaty weryfikującej prawdziwość moich tez, o czym permanentnie publicznie zaświadczałem zarówno w kwestii protestantyzmu, jak również ostatnio w kwestii żydowskiej. Ponadto mam w zwyczaju, aby wszystkich moich słuchaczy – nie tylko profesjonalistów – prosić o korekty moich myśli, o ile byłyby one niezgodne z prawdą. Każdy, kto wysłuchał przynajmniej jednego mojego wykładu, może dość łatwo odkryć tę naturę mojej postawy naukowej.

Wydanie wyroku przez Rzeczników bez solidnego zbadania stanu sprawy, zgodnie z zasadą audiatur et altera pars, naruszyło moje prawo do obrony (kan. 221) i miało na celu niszczenie mojej osoby w ocenie opinii publicznej oraz wpisuje się w szeroko zakreśloną walkę z tymi, którzy mają odwagę głosić prawdę na forum kościelnym, państwowym oraz w przestrzeni Nauki Polskiej i światowej.

Jaka jest naukowa specjalizacja Księdza Profesora, ponieważ Rzecznicy KUL i Archidiecezji Lubelskiej podnoszą tę kwestię?
– Jedną z moich specjalizacji habilitacyjnych jest „historia filozofii”, a więc nauka interdyscyplinarna, która obejmuje swoją treścią, czyli przedmiotem badań, zarówno kwestie ściśle filozoficzne, ale również i historyczne. O tym świadczy także metodologia tej nauki i jej celowość, kulminujące oczywiście w prawdzie jako zgodności intelektu ludzkiego z poznawanymi faktami.

Skoro jesteśmy przy tych ostatnich, czy zatem pytanie o mord rytualny, który w pewnych środowiskach wywołuje tyle kontrowersji, jest możliwe do udowodnienia?
– W tym wyraża się wielkość nauki jako nauki, nie tylko historii jako nauki, filozofii jako nauki, lecz każdej nauki, że człowiek jest pewien czegoś dopiero wtedy, gdy dostarczy dowodu naukowego.

Co stanowi ten dowód w kwestii historyczności czy ahistoryczności mordu rytualnego?
– I Rzeczpospolita Polska była jednym z najbardziej cywilizowanych państw świata, z którego my, Polacy, i zapewne wszyscy światli obywatele różnych mniejszości narodowych z tamtego czasu, jesteśmy bardzo dumni, i zupełnie słusznie. Dlaczego? Między innymi dlatego, iż prawomocny wyrok sądowy był wyrazem jego kultury prawnej i prawniczej. Taki właśnie dokument pragnę opinii publicznej przedłożyć wedle zainteresowania z Roku Pańskiego 1747, opublikowany w dniu 18 maja, w którym kilku Żydów (Mortke Maiorowicz, Gierszon Haskielowicz, Moszko Szulimowicz, Lejba Mortkowicz, Abramko Orunowicz, Berek Aurusiowy, Moszko Majorowicz, Moszko Jankielowicz, Berko, arendarz zakrusiecki, Ikiew) zostało skazanych na karę śmierci za dokonanie „okrutnego morderstwa na osobie chrześcianina Antoniego”, a jeden z nich, Zoruch Lejbowicz, został przez Sąd oczyszczony z zarzutów i uwolniony. Dekret ów został rozesłany następnie do: Króla Augusta III Sasa, księcia Sanguszki, kancelarii w Krzemieńcu oraz do drukarni, aby wydrukować tę sentencję „słowo w słowo” (Zenon Guldon/Jacek Wijaczka, Procesy o mordy rytualne w Polsce w XVI-XVIII wieku, Kielce: Wydawnictwo DCF 1995, s. 130-147). Warto w tym kontekście podkreślić, że miały też wówczas miejsce w odniesieniu do innych przypadków wyroki uniewinniające Żydów, posądzanych niesłusznie o dokonanie mordu rytualnego. Więc to świadczy o dojrzałości sądownictwa I Rzeczypospolitej Polskiej, której po kilkuset latach istnienia nie można ani relatywizować, ani w inny sposób podważać, jeżeli ktoś naturalnie pragnie być traktowany jako duchowo i cywilizacyjnie poczytalny.

W tym kontekście niektórzy podnoszą zarzut „antysemityzmu”. Czy katolik może być antysemitą?
– To byłaby typowa sprzeczność. Dlaczego? Ponieważ my, katolicy, zgodnie z nauką Kościoła, akceptujemy, miłujemy, solidaryzujemy się i respektujemy pozostałe Narody ludzkości, w tym także Naród żydowski, które przynależą do kategorii stworzenia Bożego, czyli są dziełem Boga Osobowego. Odsłanianie prawdy o swoim Narodzie i każdym innym jest naszym ludzkim i chrześcijańskim prawem i obowiązkiem danym bezpośrednio każdemu z ludzi przez Pana Boga. Czynimy to zawsze w duchu miłości i Boga, i bliźniego. Nigdy nie powinniśmy odrywać prawdy od miłości, nawet wtedy, kiedy przychodzi nam nazwać ją w sensie np. „morderstwa” po imieniu. My nie czynimy tego z ducha zemsty, lecz miłości, aby takie przestępstwo nigdy w naszym i innych Narodach się nie powtórzyło. Tak się przecież zachowuje Naród żydowski w kwestii eksterminacji wielu Żydów w czasie II wojny światowej. Jeżeli niektórzy Żydzi odmawiają nam, Polakom, prawa do badania i głoszenia prawdy w sensie historycznym, np. w odniesieniu do I RP, to na jakiej podstawie prawnej nasi Bracia i Siostry Żydzi mówią o okresie II wojny światowej? Czyż sami nie pozbawiają się taką postawą podstawowej uczciwości prawnej i moralnej i nie podcinają sobie własnych korzeni do prawdy? Co ciekawe, że moje – dotychczas najważniejsze książki naukowe – zostały wydane przez Żydów i Protestantów Europy Zachodniej. Jakaż szkoda, że niektórzy Żydzi czy Protestanci polscy nie mają ich obiektywizmu ducha, wrażliwości serca i otwartości na współpracę w rozumieniu mojej działalności naukowej i postawy moralnej w Polsce.

Księże Profesorze, na temat działalności naukowej Księdza Profesora, na łamach „Gazety Wyborczej” i w innych mediach, głos zabrał ks. prof. Alfred Wierzbicki. Jak Ksiądz ocenia Jego stanowisko?
– Nie zapoznałem się z tym stanowiskiem, ponieważ nie czytam tego dziennika. Wiem tylko, że ks. prof. Wierzbicki pełni urząd wikariusza biskupiego w Archidiecezji Lubelskiej. Zgodnie zatem z kan. 480 Kodeksu Prawa Kanonicznego, „Wikariusz generalny i wikariusz biskupi powinni ważniejsze sprawy, tak zamierzone, jak i wykonane, referować biskupowi diecezjalnemu. Nie powinni też nigdy działać wbrew woli i zamierzeniom biskupa diecezjalnego”. Mogę tylko domniemywać, że zaprezentował stanowisko Arcybiskupa, a ocena biskupów nie należy do mnie, ale należy do „kompetencji Stolicy Apostolskiej” (kan. 1405).

Dziękujemy serdecznie za rozmowę.
– Niech Dobry Pan Bóg błogosławi Państwa wraz z tak zasłużonymi dla Polski i Kościoła św. w naszej Ojczyźnie Redakcjami oraz niech tenże sam Boski Stwórca i Odkupiciel błogosławi całej Rodzinie ludzkiej na drodze ku Prawdzie, a w szczególności dwom Narodom: polskiemu i żydowskiemu, z którego wyszedł przecież poprzez Niepokalaną Matkę Bożą Maryję Mesjasz Pan, Jezus z Nazaretu w porządku natury Jego ludzkiego Ciała.

https://naszdziennik.pl/mysl/203659,obo ... rawdy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /