Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 114 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 27 paź 2012, 06:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Australijskie szkoły będą promowały dewiację

„Heteroseksualizm” nie jest normą – to jedno z założeń znajdujących się w najnowszym programie pilotażowym „Proud Schools” obejmującym wybrane szkoły w Australii. Docelowo program ma obowiązywać we wszystkich tamtejszych placówkach.

Autorzy programu – zauważa portal LifeSiteNews – podkreślają, iż „heteroseksualizm” nie jest normą w relacjach międzyludzkich i nie należy go tak przedstawiać. W myśl programu taka wizja rzeczywistości ignoruje i dyskryminuje osoby „nieheteroseksualne”, także ich relacje i interesy. Jednocześnie autorzy „Proud Schools”, którego początki zaakceptowano 22 marca 2011 roku, stawiają na równi „heteroseksualizm” z „homofobią” i nazywają je plagami, które należy wyeliminować ze szkół. A dodatkowo „heteroseksualizm” „karmi homofobię”.

Oprócz indoktrynowania dzieci nauczyciele i pedagodzy zdaniem autorów programu powinni kontrolować także place zabaw by eliminować język „heteroseksistowski” używany przez dzieci i młodzież.

Pilotażowy program „Proud Schools” kosztował australijskie ministerstwo edukacji aż 250 tys. dol. Na wstępie będzie on sprawdzany w dwunastu publicznych placówkach w Nowej Południowej Walii. Docelowo nowym projektem mają być objęte dzieci od 12 roku życia.

Jak wyjaśnia LifeSiteNews program ten został zainicjonowany w 2010 roku przez byłą już labourzystowską minister edukacji Verity Firth. Natomiast Adrian Piccoli, obecny szef resortu w Nowej Południowej Walii go wdrożył. Minister zaznaczył, iż priorytetowym celem podległego mu ministerstwa będzie wyeliminowanie „homofobicznej przemocy”. To nie pierwszy tak skandaliczny program wprowadzany do australijskich szkół. Wcześniej zaczęto realizować projekt „Safe Schools Coalition” w Wiktorii. Jego zasadniczym celem jest „wspieranie różnorodności seksualnej”.

Projekt wywołał oburzenie w różnych środowiskach, także parlamentarnych. Przykładem, który podaje LifeSiteNews, jest wypowiedzieć Freda Nile’a, który „Proud Schools” nazwał „propagandą”. Ponadto parlamentarzysta zwrócił się do australijskiego rządu, by ten wstrzymał środki przeznaczone na ten projekt.

- Jestem całkowicie przeciwny praniu mózgu uczniom, zwłaszcza gdy przechodzą okres dojrzewania – powiedział Nile cytowany przez Mirande Devine, która w „Sydney Telegraph” podjęła ostrą krytykę dla ministerialnego programu.

Barry O’Farrell, premier Nowej Południowej Walii, bronił wprowadzanego programu i zastrzegał, iż nie zostanie on wstrzymany. – Jakakolwiek dyskryminacja, czy to na podstawie płci, orientacji seksualnej, rasy, czy czegoś innego jest nie do przyjęcia – powiedział.

Izabela Kozłowska

http://www.naszdziennik.pl/swiat/13410, ... iacje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 27 paź 2012, 14:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
W Norwegii odbyła się dziecięca „parada sodomitów”

Europa coraz głębiej tonie w otchłani szaleństwa i bezbożności. Zboczeńcy przeniknęli już do wszystkich sfer norweskiego społeczeństwa i zaczęli w sposób zorganizowany deprawację i demoralizację dzieci wykorzystując je, w tym celu, do promocji swoich rozpustnych zboczeń.

Jak pisze „Rossijskaja Gazieta” w numerze z dnia 18 października, ulicami miasta Bergen, drugiego co do wielkości i znaczenia miasta zachodniej Norwegii, swego czasu nawet jej stolicy, przejechała ciężarówka z dziećmi trzymającymi transparenty i flagi LBGT ( ruch jednoczący lesbijki, sodomitów, biseksualitów i transseksualistów). Zboczeńcy twierdzą, że „sodomicka parada” w której uczestniczą dzieci jest nieodzowna do „rozpowszechniania tolerancji w społeczeństwie”. Norwegowie nie żałują środków na demoralizację dzieci. Przy Ministerstwie ds. Dzieci, Równości i Integracji Społecznej utworzone jest Centrum zajmujące się programami „edukacyjnymi”. Jednym z głównych zadań jego pracowników jest nauczanie dzieci, że „bycie gejem jest dobre”. W tym celu do podręczników matematyki włącza się zadania w których opowiada się o „rodzinie z dwoma tatusiami” a książki w rodzaju „Gay kids” (Dzieci geje) wszelkimi sposobami są popularyzowane i używane jako podręczniki.

Od 1993 roku w Norwegii jest możliwe rejestrowanie „jednopłciowych związków partnerskich” a w 2002 roku pary sodomickie dostały prawo adopcji dzieci. Teraz pederaści i lesbijki wychowują ponad 20 tysięcy dzieci a 70% społeczeństwa popiera taką praktykę adopcji.

Źródło: http://www.rusimperia.info/news/id14598.html

Data publikacji: 24.10.2012

Tłum. RX

http://www.bibula.com/?p=62440


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 05 lis 2012, 09:40 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Sąd piętnuje normalność

Catholic Care, ostatni katolicki ośrodek w Wielkiej Brytanii, który zajmował się m.in. adopcją, zostanie zamknięty. Po trwającej pięć lat batalii o możliwość funkcjonowania placówki na zasadach zgodnych z prawem naturalnym brytyjski Sąd Najwyższy orzekł, że ośrodek nie ma prawa odmawiać adopcji osobom żyjącym w gejowskich hybrydach.

Ośrodek Catholic Care działający na obszarze diecezji Leeds znany jest w Wielkiej Brytanii już od blisko 150 lat. Oprócz kwestii związanych z opieką nad dziećmi oraz pośrednictwem w procesie adopcyjnym instytucja pomaga również kobietom oczekującym narodzin dziecka, które znalazły się w trudnej sytuacji, a także całym rodzinom, którym trudno jest związać koniec z końcem.

Szczególną troską otacza dzieci i dorosłych dotkniętych upośledzeniem umysłowym, podejmuje również wysiłki mające zapobiegać wykluczeniu osób starszych z życia społecznego. Niestety, działalność ośrodka już wkrótce wygaśnie. Powód? Sąd Najwyższy orzekł, że katolicka placówka nie może odmawiać adopcji osobom żyjącym w relacjach jednopłciowych.

W ten sposób zakończono ciągnący się od 2008 r. proces apelacyjny, w którym CC domagało się prawa do zachowania swojego statutu. A statut oparty jest na wartościach katolickich, ośrodek ściśle współpracuje z Konferencją Episkopatu Anglii i Walii w kwestiach pomocy społecznej oraz promocji życia i rodziny rozumianej jako wspólnota tworzona przez mężczyznę, kobietę oraz dzieci.

Zapisy te jednak od dawna były solą w oku gejowskiego lobby. Mimo że tak naprawdę stanowi ono niewielką grupkę, to jednak z uwagi na wprowadzone w 2007 r. przepisy zobowiązujące wszystkie placówki adopcyjne do otwarcia swych drzwi osobom o zwichrowanej orientacji seksualnej doprowadziło do zamknięcia wszystkich katolickich placówek adopcyjnych niegodzących się na niszczenie osobowości dzieci poprzez umieszczanie ich w gejowskich środowiskach.

Wyjątkiem było Catholic Care, które postanowiło wtedy złożyć apelację i domagać się prawa do zachowania swojej tożsamości w imię dobra adoptowanych dzieci. Sąd jednak zignorował interes wielu tysięcy dzieci oczekujących z utęsknieniem na ciepły, normalny dom i orzekł, że dobrem nadrzędnym jest uprzywilejowanie mniejszości seksualnej. Po ogłoszeniu wyroku przedstawiciele CC poinformowali, że będą zmuszeni zaprzestać działalności.

Anna Bałaban

http://www.naszdziennik.pl/swiat/14191, ... lnosc.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 07 lis 2012, 08:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Australijskie szkoły będą promowały dewiację

„Heteroseksualizm” nie jest normą – to jedno z założeń znajdujących się w najnowszym programie pilotażowym „Proud Schools” obejmującym wybrane szkoły w Australii. Docelowo program ma obowiązywać we wszystkich tamtejszych placówkach.

Autorzy programu – zauważa portal LifeSiteNews – podkreślają, iż „heteroseksualizm” nie jest normą w relacjach międzyludzkich i nie należy go tak przedstawiać. W myśl programu taka wizja rzeczywistości ignoruje i dyskryminuje osoby „nieheteroseksualne”, także ich relacje i interesy. Jednocześnie autorzy „Proud Schools”, którego początki zaakceptowano 22 marca 2011 roku, stawiają na równi „heteroseksualizm” z „homofobią” i nazywają je plagami, które należy wyeliminować ze szkół. A dodatkowo „heteroseksualizm” „karmi homofobię”.

Oprócz indoktrynowania dzieci nauczyciele i pedagodzy zdaniem autorów programu powinni kontrolować także place zabaw by eliminować język „heteroseksistowski” używany przez dzieci i młodzież.

Pilotażowy program „Proud Schools” kosztował australijskie ministerstwo edukacji aż 250 tys. dol. Na wstępie będzie on sprawdzany w dwunastu publicznych placówkach w Nowej Południowej Walii. Docelowo nowym projektem mają być objęte dzieci od 12 roku życia.

Jak wyjaśnia LifeSiteNews program ten został zainicjonowany w 2010 roku przez byłą już labourzystowską minister edukacji Verity Firth. Natomiast Adrian Piccoli, obecny szef resortu w Nowej Południowej Walii go wdrożył. Minister zaznaczył, iż priorytetowym celem podległego mu ministerstwa będzie wyeliminowanie „homofobicznej przemocy”. To nie pierwszy tak skandaliczny program wprowadzany do australijskich szkół. Wcześniej zaczęto realizować projekt „Safe Schools Coalition” w Wiktorii. Jego zasadniczym celem jest „wspieranie różnorodności seksualnej”.

Projekt wywołał oburzenie w różnych środowiskach, także parlamentarnych. Przykładem, który podaje LifeSiteNews, jest wypowiedzieć Freda Nile’a, który „Proud Schools” nazwał „propagandą”. Ponadto parlamentarzysta zwrócił się do australijskiego rządu, by ten wstrzymał środki przeznaczone na ten projekt.

- Jestem całkowicie przeciwny praniu mózgu uczniom, zwłaszcza gdy przechodzą okres dojrzewania – powiedział Nile cytowany przez Mirande Devine, która w „Sydney Telegraph” podjęła ostrą krytykę dla ministerialnego programu.

Barry O’Farrell, premier Nowej Południowej Walii, bronił wprowadzanego programu i zastrzegał, iż nie zostanie on wstrzymany. – Jakakolwiek dyskryminacja, czy to na podstawie płci, orientacji seksualnej, rasy, czy czegoś innego jest nie do przyjęcia – powiedział.

Izabela Kozłowska, NDz

http://wirtualnapolonia.com/2012/11/05/ ... -dewiacje/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 28 lis 2012, 16:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
ONZ chce likwidacji "okien życia

Komitet Praw Dziecka ONZ chce likwidacji „okien życia”, które pozwoliły uratować setki dzieci w całej Europie. Jednocześnie komitet ten promuje legalizację aborcji.

„Okna życia” to miejsca, gdzie matka może anonimowo pozostawić dziecko. Ratują one życie niemowląt w całej Europie.

Jednakże Komitet Praw Dziecka (CRC) będzie domagał się od Unii Europejskiej ich delegalizacji, gdyż zdaniem działaczy organu monitorującego wypełnianie przez państwa postanowień Konwencji o Prawach Dziecka „okna życia” naruszają m.in. prawo dziecka do poznania swoich rodziców.

– „Okna życia” nie służą najlepszemu interesowi dziecka lub matki – stwierdziła Maria Herczog z CRC.

Jak jednak zauważa konstytucjonalista Piotr Kwiecień, komitet ONZ instrumentalnie manipuluje zapisami Konwencji, gdyż prawo do życia jest prawem bezwzględnym i nie można mu przeciwstawiać prawa do poznania rodziców.

- Przede wszystkim prawo do świadomości pochodzenia, czyli prawo poznania wiedzy o swoich rodzicach, jest naturalnym, podmiotowym prawem każdego człowieka – jest to jedno z tak zwanych praw stanu, takich praw, które są niezbywalne, i to jest punkt wyjścia działaczy ONZ. Natomiast manipulacja tą sytuacją ma miejsce, kiedy prawo stanu do poznania swojej tożsamości rodzinnej przeciwstawia się prawu do życia – mówi w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl mec. Piotr Kwiecień.

Jak dodaje, trzeba jasno podkreślić, że prawo do życia jest prawem bezwzględnym.

– Każde działanie służące realizacji prawa do życia ma nadrzędny charakter nad innymi prawami. Manipulacja ONZ w tej sprawie przede wszystkim ma ten wymiar, że posługując się argumentem prawa stanu do poznania rodziców, neguje się prawo dziecka do życia. Ta pozorność i „pornografia intelektualna”, którą się urzędnicy ONZ posługują w tej sprawie, jest oczywista – dodaje Piotr Kwiecień.

- W tym kontekście należy także zauważyć, że pełna adopcja uniemożliwia dziecku poznanie naturalnych rodziców – zauważa prawnik.

Komentując zapowiedź Herczog, że CRC zwróci się z prośbą do Parlamentu Europejskiego o wprowadzenie zakazu „okien życia”, mecenas Kwiecień zauważa, że przyjęcie takiego rozwiązania prawnego byłoby bezprawiem legislacyjnym, gdyż dobro naczelne i niezbywalne, jakim jest prawo do życia, zostałoby obalone przez manipulacyjne stosowanie innego rodzaju dobra stanu, jakim w tym przypadku jest prawo do poznania własnej tożsamości.

W całych Niemczech funkcjonuje obecnie około 100 takich okien, w Polsce jest ich ponad 40, niemal tyle samo w Czechach, po mniej więcej 10 – we Włoszech, na Litwie, Rosji, Słowacji, Szwajcarii i Belgii.

Pierwsze "okno życia" w Polsce, które powstało u Sióstr Nazaretanek w Krakowie, pozwoliło uratować życie 14 niemowlętom.

O próbie delegalizacji „okien życia” informował już 13 czerwca br. „Nasz Dziennik” w artykule „»Okna życia« przeszkadzają ONZ”.

Marta Milczarska

http://www.naszdziennik.pl/swiat/16346, ... zycia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 28 lis 2012, 17:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
ONZ jawnie przekształciła się w organizację zbrodniczą, ludobójczą. Tym samym straciła prawo do istnienia i od tego momentu obiektywnie jest organizacją nielegalną i jeśli wciąż funkcjonuje, to tylko dzięki przemocy, czyli wyłącznie po bandycku. Tak jak III Rzesza do chwili likwidacji. Teraz narody winny dążyć do zniszczenia ONZ, tak jak dążono do zniszczenia hitleryzmu i tak jak powinno się dążyć do zniszczenia komunizmu i wielkiej finansjery. Każdy prawy i uczciwy człowiek ma obowiązek sprzeciwiać się działaniom tej zbrodniczej szajki.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 07 gru 2012, 15:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Poprawni

Ewa Polak-Pałkiewicz

Wydarzenia w Poznaniu – nielegalna manifestacja środowisk, które chcą, by ich preferencje seksualne były traktowane jako „poglądy”, i by w imię szanowania owych „poglądów” pozwalano im robić to, co chcą, na ulicach polskich miast – pokazują, jak aktualne są, skądinąd nie najświeższej daty, pomysły, by coś zrobić z naszą kulturą. Z kulturą i obyczajami, które mają swoje odwieczne źródło w prawie naturalnym. Prawo naturalne raz na zawsze ustanawia porządek społeczny. Hierarchię społeczną, normy. Początek tej hierarchii wyznacza ojciec w rodzinie. Ojciec jest symbolem Ojca w niebie. Ojciec oznacza również władzę. Jest źródłem sprawiedliwości. Miłość między małżonkami oraz między rodzicami a dziećmi dopełnia relacje rodzinne, sprawia, że rodzina jest prawzorem organizacji i wszelkich relacji w społeczeństwie. Otóż, ten właśnie prawzór, te relacje tak przeszkadzają dzisiejszym ideologom. W ich miejsce chcą wprowadzić potworka o nazwie poprawność polityczna. Nie rodzina – bo ona jest pogardliwie napiętnowana jako instytucja, którą popiera większość, i w związku z tym postawiona zostaje poza nawiasem – ale propozycje relacji międzyludzkich, które są złośliwą karykaturą, małpim naśladownictwem rodziny, miałyby być przez państwo chronione i stawiane za wzór. To właśnie zamierzają osiągnąć inspiratorzy wydarzeń nazywanych myląco marszami czy paradami równości. Owa „równość”, czyli postawienie na tej samej płaszczyźnie – prawnej i kulturowej – rodziny i związków będących drwiną z rodziny, byłaby w istocie rzeczy zamachem nie tylko na rodzinę, ale i na społeczeństwo. Wprowadziłaby w życie wymarzone przez marksistów społeczeństwo zatomizowanych jednostek, bezładne, choć zdalnie sterowane przez wysoce sprawne ośrodki, które jeden z najzdolniejszych kontynuatorów myśli „nowoczesnego” marksisty Antonio Gramsciego, Herbert Marcuse nazwał społeczeństwem wielopostaciowej perwersji.

Pisałam niedawno o przygodach z savoir-vivrem w rzeczywistości PRL-u i o popularności prowadzonej przez Jana Kamyczka rubryki w dawnym Przekroju, zwanej Demokratyczny Savoir-Vivre. Zofia Starowieyska-Morstinowa, próbując przed laty ów fenomen popularności DSV zinterpretować – w epoce bądź co bądź rozkwitu ideałów socjalizmu, zwanej małą stabilizacją – zauważyła, że ludzie zwracający się o radę do tej rubryki, wciąż pytając, „co wypada”, co „nie wypada”, ogarnięci niepokojem, wątpliwościami, negowali w ten sposób pozorną równość zadekretowaną przez socjalizm. „Rzecz szczególna: w epoce, która szczyci się, że wyzwoliła z więzów konwenansów, która wszystkich zrównała, najczęściej pytania owe dotyczą właśnie hierarchizowania, jakiegoś ustalania drabin ludzkich sytuacji, rozpoznawania, kto pierwszy i ważny, a kto mniej ważny. (...) zdają się one wypływać z obawy, czy w danym wypadku lub okoliczności godność osobista i pozycja nie zostały narażone na szwank. Czy czyjeś zachowanie nie oznacza lekceważenia” (Z. Starowieyska-Morstinowa, Patrzę i wspominam, Znak). Autorka zwracała uwagę na paradoks: w socjalizmie z pogardą odnoszono się do drobnomieszczańskiego, jak to się nazywało, stylu życia – w istocie chodziło o kulturę bycia właściwą warstwom o wyższym statusie społecznym, czyli o prawdziwą, normalną kulturę, wyrastającą z prawidłowo rozeznanego prawa naturalnego – tymczasem Przekrój ujawniał głód rzeszy zwykłych obywateli respektowania prawdziwej hierarchii i ich „lęk, by jej etykiecie w niczym nie uchybić”.

Z. Starowieyska-Morstinowa, która swoje rozważania snuła w najgorszych czasach rozpanoszenia się w Polsce „kultury socjalistycznej”, niby to dość lekceważąco wypowiadając się o tych dylematach ludzi – często pozbawionych szansy, by spotkać się z prawdziwą kulturą, by nauczyć się dobrych manier w domu, w szkole – w innym miejscu swojej książki podkreślala jednak, że przez całe pokolenia to właśnie ów „obyczaj, przyjęty w jakimś czasie i środowisku, te proste i dość głupio wyglądające «tak się robi» albo «tak się nie robi», był najsilniejszym hamulcem moralnym społeczeństw”, który wstrzymywał wielu ludzi od pewnych wykroczeń.
Istotnie, normy kultury i moralności, ukształtowane w Europie przez chrześcijaństwo i kulturę starożytnego Rzymu i Grecji, wyglądają nader głupio w oczach ludzi, którzy mają wciąż w głowach wizję całkowicie innego człowieka – innego niż ten, dla którego wyzwaniem jest problem jego godności – oraz innego społeczeństwa. Społeczeństwa, które – jak to się określało – „kiedyś nadejdzie”, „społeczeństwa przyszłości”, kierującego się absolutnie innymi normami i kryteriami, mającymi za punkt odniesienia wyłącznie to, co tu, na ziemi, ludzie zjedzą, zbudują, czym się nacieszą do woli, nasycą po brzegi, po czym wydalą to, porzucą i odejdą w „niebyt”, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu poza kupką zmurszałej odzieży.

Poprawność polityczna i jej marzenia przenoszą nas zatem w rzeczywistość nader swojsko pachnącą starą utopią, której już zaznaliśmy, choć rzecz – na użytek dzisiejszej publiczności – została odpowiednio odczyszczona, otrzepana, posypana pozłotką i ugarnirowana.

http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedz ... 0549&nr=21


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 11 gru 2012, 10:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Zakaz pedałowania

Osoba tej samej płci, którą łączyła więź uczuciowa, fizyczna i gospodarcza z osobą mieszkającą w wynajmowanym mieszkaniu, przejmuje po jej śmierci najem mieszkania tak samo jak konkubina czy żona” - uznał w uchwale Sąd Najwyższy


Właśnie tak wygląda demokracja – trzech „niezależnych” sędziów z SN naturalnie „zgodnie z prawem” może wywrócić cały konstytucyjny porządek państwa ! Rzygać się chce, na takie” prawo”,różnej maści zboczeńcy wynoszeni są na piedestały, tylko w imię chorej, nienawistnej chrześcijaństwu ideologii.Jeśli w następnych wyborach Naród nie odsunie tej hałastry od władzy, to dojdzie do tego, że np. świnie uznane zostaną osobami i na podstawie więzi uczuciowych, fizycznych i gospodarczych będą miały prawo dziedziczenia po swych gospodarzach. Tu naprawdę nie ma się z czego śmiać, sprawa jest bardzo poważna, masoneria uderza w podstawy funkcjonowania narodów, w nasz kod moralny i genetyczny, po to aby nad społeczeństwami wyzutymi z moralności przejąć totalną kontrolę.Zobaczcie jak łatwo można otumanić ludzi, jeszcze 20 lat temu nikt nie odważyłby się zrównać w prawach zboczeńców z rodzinami, dzisiaj przechodzi to cicho, łatwo i gładko.Nikt nie protestuje, bo przez te 20 lat dokonano operacji na naszych mózgach wycinając „dobro”, a w to miejsce wstawiając „zło. Jako społeczeństwo staliśmy się bezwolną masą dowolnie manipulowanych baranów.

http://mirekkabala.pl/?p=552


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 18 gru 2012, 11:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Papieska „mowa nienawiści”?

Specyfiką klasy politycznej PRL-u była całkowita dyspozycyjność wobec aktualnego ośrodka władzy. Po tej epoce niektórym ta służalczość pozostała.

Plany ministra Boniego ścigania przy pomocy aparatu państwa posługujących się „mową nienawiści” pewnie zatem zgodne są ze światowymi wytycznymi. Już przecież zaczęto tropienie „mowy nienawiści” – a być może nawet „nienawistnego myślenia” – u samego Benedykta XVI.

Papież ma jakoby dostarczać narzędzia „homofobom”. W ogłoszonym orędziu na Światowy Dzień Pokoju Ojciec Święty postawił tezę, że związki inne niż małżeństwo mężczyzny i kobiety – promowanie w państwie takich związków – stanowią zagrożenie dla pokoju.

Zamiast starać się zrozumieć to pasterskie pouczenie, z góry potraktowano je jako nie do przyjęcia. Tymczasem całe dzieje ludzkości pokazują, że z homoseksualizmem łączy się właśnie zagrożenie dla pokoju.

Zwracał na to uwagę Arystoteles w „Polityce”. Wymienił tutaj kilka przewrotów politycznych będących skutkiem homoseksualnego poniżenia. Dokładnie z tego powodu Pauzaniasz zamordował Filipa Macedońskiego.

Do spisku przeciw Periandrowi w Ambracji doszło dlatego, że chcąc go upokorzyć, zapytał on „swego oblubieńca, czy zaszedł w ciążę za jego sprawą”.

Derdas zabił Amyntasa Małego dlatego, że ten ostatni twierdził, iż utrzymywał z Derdasem związek homoseksualny. Dlaczego w tych związkach nie ma mowy o wzajemnym szacunku, wyjaśnił Sokrates w Ksenofontowej „Uczcie”.

W wygłoszonym długim wykładzie o homoseksualizmie – czyli praktykach tych, którzy „w wyuzdania błocie się tarzają” i z tego powodu w Atenach takie stosunki „uchodzą za wielką hańbę” – na przyjęciu zorganizowanym przez Kaliasza ojciec etyki twierdził, że te związki nie mogą osiągnąć poziomu przyjaźni, a nawet są czymś przeciwnym przyjaźni.

Tak oto widzimy, w jaki sposób promocja w państwie związków homoseksualnych prowadzi do zasiania w obywatelach wzajemnej wrogości. Drogą zrównywania homoseksualizmu z małżeństwem rozprzestrzenia się tylko konsumpcyjne postawy wobec innych.

Potwierdza to nieodległa historia Trzeciej Rzeszy. Zdaniem Ericha Fromma, stworzono ją na bazie zniszczonej niemieckiej rodziny, co miało miejsce w Republice Weimarskiej.

Tamtejsza prasa reklamowała seksualne zboczenia, włącznie z homoseksualizmem. Badania poważnych historyków pokazują, że Trzecia Rzesza to prawdziwie homo-Rzesza, jak w szczegółach pokazuję w swojej książce „Heterofobia”.

Polskie duszpasterstwo wykazuje nikłe zainteresowanie tą książką. Czy zatem mamy intelektualne narzędzia do obrony Benedykta XVI?

Marek Czachorowski

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... wisci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 05 sty 2013, 07:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Homoseksualizm jest przestępstwem wobec ludzkości

MP, KAI

– Uznanie związków homoseksualnych za małżeństwo jest poważnym przestępstwem wobec ludzkości – uważa ks. abp Simon-Victor Tonyé Bakot, metropolita Jaunde w Kamerunie. Hierarcha wezwał wiernych do obrony wartości, które leżą u podstaw autentycznego małżeństwa i rodziny przed międzynarodowymi aktywistami gejowskimi. – Musimy stawić czoło i walczyć z całych naszych sił – zaznaczył ks. abp Bakot. Obecnie zachowania homoseksualne w Kamerunie są nielegalne. Sodomitom grozi za nie kara do pięciu lata więzienia. W 2011 roku jednak Unia Europejska wsparła kwotą 300 tys. euro trzy kameruńskie organizacje, które starają się zmienić ustawodawstwo tego kraju.

http://www.naszdziennik.pl/wp/20012,hom ... kosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 19 sty 2013, 08:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Rada Europy narzuca aborcję

Dr Grégor Puppinck

Czy na kraj, który trzykrotnie odrzucił w referendum aborcję, można wywierać presję, aby zalegalizował ją w imię Konwencji, która nie obejmuje prawa do aborcji?

W Europie Irlandia jest symbolem sprzeciwu wobec aborcji. Niemniej jednak jest ona bliska poddaniu się zorganizowanej presji ze strony Rady Europy oraz lobby proaborcyjnego.

Irlandczycy zawsze stanowczo sprzeciwiali się aborcji. Począwszy od lat osiemdziesiątych trzykrotnie odrzucili projekt legalizacji aborcji, jednocześnie przyznając nienarodzonemu dziecku ochronę konstytucyjną równą tej, którą cieszy się matka. Aborcja jest w związku z tym zakazana z wyjątkiem sytuacji, gdy lekarze stwierdzą, że zagrożone jest życie matki.

Mimo to Rada Europy prowadzi obecnie kampanię, której celem jest odgórne narzucenie aborcji w drodze zabiegów na forum międzynarodowym z pominięciem społeczeństwa, które w ramach demokratycznych procedur trzykrotnie odrzuciło tego typu projekty poddawane pod głosowanie w trybie referendum – w 1983 r., 1992 r. i 2002 roku.

Należy zaznaczyć, że Rada Europy została stworzona po to, by bronić demokracji oraz praw człowieka. Rola Europejskiego Trybunału Praw Człowieka stanowiącego część Rady Europy polega na zapewnieniu przestrzegania przez kraje członkowskie RE praw człowieka oraz fundamentalnych wartości zawartych w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Państwa powinny postępować zgodnie z orzeczeniami wydanymi przeciwko nim przez Trybunał. Mają one swobodę w wyborze najwłaściwszych środków mających na celu usunięcie naruszeń prawa wskazanych przez Trybunał i nie są zobligowane do przyjęcia środków sugerowanych przez Trybunał w jego orzeczeniach. Wykonywanie orzeczeń jest nadzorowane przez Komitet Ministrów składający się z ambasadorów 47 państw członkowskich.

Proces o prawo do aborcji

16 grudnia 2010 roku w sprawie A, B i C przeciwko Irlandii Trybunał potępił Irlandię za regulacje prawne dotyczące aborcji, mimo iż Konwencja nie zawiera prawa do aborcji. Trybunał stwierdził, że irlandzkie regulacje prawne dotyczące aborcji są niejasne, ponieważ nie pozwalają kobiecie, która chciałaby dokonać aborcji, dowiedzieć się, czy kwalifikuje się ona do aborcji zgodnie z wyjątkiem (w celu uratowania życia matki). Stan faktyczny w sprawie A, B i C przeciwko Irlandii dotyczył kobiety, która wcześniej, chorując na raka, bała się, że ciąża mogłaby znacznie wpłynąć na jej zdrowie. Myśląc, że nie uzyska zgody medycznej na aborcję, wyjechała do Anglii, gdzie jej dokonała.

A, B i C przeciwko Irlandii oraz Tysiąc przeciwko Polsce z 20 marca 2007 r. (nr5410/03) są precedensowymi sprawami dotyczącymi aborcji dla Irlandii oraz Polski. Kobiety skarżyły niemożność przeprowadzenia aborcji głównie z powodu odmowy lekarzy. Dwie przedstawione sprawy są wynikiem zderzenia się dwóch stanowisk dotyczących tego problemu. Według pierwszego, kobieta może domagać się aborcji, jak gdyby było to jej indywidualne prawo. Drugie przedstawia tezę, iż lekarze oraz państwo poddają wniosek o dokonanie aborcji obiektywnej ocenie dotyczącej w szczególności życia i zdrowia matki.

Zawoalowane narzucanie aborcji

W obu tych sprawach Trybunał starał się zdecydowanie stawać po stronie wolności kobiet, unikając jednak bezpośredniego konfrontowania jej z prawem państwa do poddawania aborcji ostrym ograniczeniom. W tym celu Trybunał wyraził opinię, że jeśli państwo decyduje się dopuścić aborcję, nawet jako wyjątek od zasady, powinno stworzyć spójne ramy prawne oraz procedurę, które razem pozwolą kobietom efektywnie egzekwować ich „prawo” do aborcji. W ten sposób dopuszczenie aborcji nie jest bezpośrednio nakazywane Polsce i Irlandii, ale czyni się to w zawoalowany sposób poprzez sugestię wprowadzenia proceduralnego wymogu, który gwarantuje nie właściwe prawo do aborcji, ale procedurę dającą prawo do informacji na temat tego, kiedy dana kobieta wypełnia przesłanki uzasadniające dostęp do aborcji. Takie proceduralne podejście zobowiązuje Irlandię jedynie do „wyjaśnienia”, jakie są konkretne warunki dostępu do aborcji, jednakże w praktyce może prowadzić to znacznie dalej niż jedynie proceduralne zobowiązanie.

Werbalnie Trybunał uznaje fakt, że w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka brak jest prawa do aborcji, i unika konfrontacji z zakazem aborcji funkcjonującym w prawie irlandzkim. W celu wprowadzenia wspomnianego zobowiązania proceduralnego wystarczy jednak posłużyć się istniejącym wyjątkiem od zakazu aborcji podyktowanym zagrożeniem życia matki, by stwierdzić istnienie prawa do skorzystania z tego wyjątku, z którego w następnej kolejności uczyniono by „prawo do aborcji”, na straży którego stać miałaby Konwencja.

Rozmywanie odpowiedzialności

W celu wykonania orzeczeń Trybunału w sposób przez niego rekomendowany (postępowanie zgodnie z taką rekomendacją nie jest obowiązkowe) Irlandia1 i Polska powołają organy decyzyjne, do których kobiety chcące dokonać aborcji będą wnosić swoje żądania. Irlandia prawdopodobnie pójdzie śladem Polski, która w celu wykonania wyroku Tysiąc przeciwko Polsce powołała „komitet ekspertów”, którego zadaniem jest decydowanie, czy w konkretnym przypadku warunki dokonania aborcji zostały spełnione. Komitet z pewnością będzie musiał intepretować i zmieniać te warunki. Skład takiego komitetu ma decydujące znaczenie i podlega debacie w Radzie Europy: lobby proaborcyjne2 chciałoby zredukować liczbę lekarzy w takim komitecie na rzecz innych grup zawodowych i środowisk (prawników, reprezentantów organizacji pozarządowych). Takie żądanie zostało wsparte przez specjalnego przedstawiciela ONZ do spraw zdrowia, który potwierdza, że komisja złożona wyłącznie z przedstawicieli służby zdrowia stanowi błąd strukturalny, który może szkodzić jej bezstronności3. Ta problematyka jest istotna, ponieważ lekarze mają naukowe, obiektywne i konkretne podejście do przypadków uzasadniających potencjalną aborcję. W przeciwieństwie do nich prawnicy oraz organizacje polityczne patrzą na aborcję w sposób abstrakcyjny, przyjmując za punkt widzenia osobiste wolności. W debacie na temat składu wspomnianych komitetów kluczowym zagadnieniem jest definicja natury aborcji. Z jednej strony jest ona postrzegana z konkretnego, medycznego punktu widzenia, natomiast z drugiej strony jest pojmowana w sposób abstrakcyjny jako osobista wolność. Jeśli aborcję pojmować jako manifestację autonomii kobiety, jej wykonywanie w sposób nieunikniony zderza się z oceną lekarzy, którzy postrzegają ją jako uśmiercenie płodu. Ta konfrontacja jest jeszcze bardziej spektakularna, kiedy lekarze odmawiają dokonania aborcji w oparciu o klauzulę sumienia.

Co więcej, powierzenie komitetowi decyzji na temat autoryzacji aborcji czyni ją wspólną i tym samym powoduje rozmycie się odpowiedzialności zarówno prawnej, jak i moralnej, i w konsekwencji przeniesienie jej z poszczególnych osób na komitet jako organ kolegialny.

Decyzje „komitetu ekspertów” powinny być wydawane w możliwie krótkim czasie, sprawnie oraz w formie pisemnej, aby mogły być poddane kontroli sądowej. W ten sposób ostateczna decyzja o dopuszczeniu aborcji nie będzie już należała do lekarzy ani nawet do gremium specjalistów, ale do sędziego, który dokona ostatecznej interpretacji warunków dopuszczalności aborcji. W chwili obecnej nie zaproponowano żadnej procedury kontroli sądowej warunków dostępu do aborcji.

W praktyce jedynie decyzja odmowna komitetu poddana zostanie sądowej kontroli. Czy nienarodzone dziecko będzie miało prawnika, który będzie je reprezentował i bronił przed tym komitetem? Nie ma zabezpieczeń przed nadużywaniem przez komitet proaborcyjnej interpretacji prawnych warunków dostępu do aborcji. Niemiej jednak nacisk na prawne dopuszczenie aborcji jest bardzo silny, zwłaszcza ze strony instytucji europejskich i międzynarodowych4.

Sąd zastąpi sumienie

Tym samym ostateczna kompetencja w zakresie interpretowania warunków dostępu do aborcji zostanie przekazane władzy sądowniczej i ostatecznie Europejskiemu Trybunałowi Praw Człowieka. Przy użyciu mechanizmu jak ten opisany powyżej Trybunał w niedługim czasie znów zostanie wezwany do wydania orzeczenia dotyczącego powodów decyzji odmownej komitetów zajmujących się oceną dopuszczalności aborcji w danym przypadku. Taka sytuacja stanowić będzie nową okazję do wywierania nacisku w celu wprowadzenia prawa do aborcji w Irlandii. W efekcie kontrola nad strukturą przeprowadzania aborcji zostanie odebrana prawodawcy i lekarzowi. Jeśli chodzi o prawodawcę, decyzja o dopuszczeniu lub zakazie aborcji nie będzie już należała do państwa i jego obywateli, ponieważ wystarczy, aby ETPC stwierdził, że istnieje „prawo do aborcji” w Irlandii, żeby zainspirować nowy sposób interpretowania irlandzkiej konstytucji. Co do lekarzy, to ich władza zostanie przekazana sędziemu kreowanemu na gwaranta poszanowania praw człowieka.

Podczas spotkania, które miało miejsce 6 grudnia 2012 roku, członkowie Komitetu Ministrów zachęcili Irlandię, aby odpowiedziała na problem „ogólnego zakazu aborcji w prawie karnym”, który „znacząco zniechęca kobiety oraz lekarzy z uwagi na ryzyko skazania w procesie karnym oraz kary pozbawienia wolności”. Komitet Ministrów zachęcił również „władze irlandzkie do przyspieszenia implementacji orzeczenia Trybunału (…) tak aby mogło być jak najszybciej zastosowane”5. Temat wykonania wyroku Trybunału przez Irlandię zostanie podjęty ponownie najpóźniej podczas następnego spotkania Komitetu Ministrów, które odbędzie się w marcu 2013 roku.

Pojawia się wiele pytań. Dlaczego taki nacisk wywierany jest na Irlandię i Polskę, podczas gdy należą one do światowej czołówki pod względem zapewniania pomocy matkom, wyprzedzając Francję i Stany Zjednoczone?6. Dlaczego przekazywać sędziom odpowiedzialność lekarzy, podczas gdy ocena zasadności potrzeby przerwania ciąży jest zadaniem lekarza, który powinien wykazywać się obiektywną wiedzą medyczną? Dlaczego tak nagląca jest potrzeba legalizacji aborcji? Dlaczego Komitet Ministrów Rady Europy decyduje się dać „pierwszeństwo” sprawom aborcji, kiedy tak wiele spraw dotyczących tortur, zniknięć i morderstw jest rozpatrywanych w normalnej procedurze? Może dlatego, że aborcja głęboko definiuje kulturę kraju – jej legalizacja ma walor rytuału postnowoczesnej inicjacji, gdyż pozwala ona na dominację indywidualnej woli silniejszego nad życiem słabszego, subiektywizmu nad obiektywizmem.

Ten proces nie jest nieunikniony. Zależy od siły politycznej woli rządów Irlandii oraz Polski, które mogą przypomnieć Radzie Europy, że ratyfikowanie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przez te kraje nigdy nie stanowiło wyrażenia przez nie zgody na legalizację aborcji, ponieważ aborcja nie jest prawem człowieka, lecz pozbawieniem go prawa do życia. To ostatnie prawo natomiast, w przeciwieństwie do rzekomego „prawa do aborcji”, Europejska Konwencja Praw Człowieka rzeczywiście poświadcza7.

--------------------------------------------------------------------------------

1 Raport oficjalnej grupy ekspertów powołanej przez rząd Irlandii w celu przedstawienia sposobów wykonania orzeczenia Trybunału, opublikowany w listopadzie 2012 r.: http://www.dohc.ie/publications/pdf/Jud ... f?direct=1.
2 Zobacz communication of

Autor jest dyrektorem European Centre for Law and Justice. Tekst przygotowało Centrum Prawne Ordo Iuris – tłum. Grzegorz Wodyński. Tytuły i śródtytuły pochodzą od redakcji.

http://www.naszdziennik.pl/wp/21393,rad ... orcje.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 25 sty 2013, 12:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Masoni apelują o poparcie homozwiązków ...

W lewicującym dzienniku Le Monde ukazał się apel loży „Braterstwa Masońskiego Między Obediencjami” wzywający Francuzów do masowego udziału w planowanej na 27 stycznia manifestacji zwolenników legalizacji tzw. małżeństw homosekualnych.

“Republikanie oburzmy sie, kiedy niektórzy sprzeciwiają się równości praw dla wszystkich obywateli. Oburzmy się, kiedy manipulacja nielicznych ma na celu zerwanie paktu republikańskiego!” – napisano w odezwie.

Masoni apelują, by “przeciwstawić inteligencję i postęp przesądom”, które chciały już przeszkodzić takim osiągnięciom cywilizacji zachodniej jak rozwody, antykoncepcja czy aborcja. Chcą, by Francuzi “poparli prawo, które chroni wszystkie dzieci w ten sam sposób. Prawo, które pozwoli wszystkim kobietom i mężczyznom w pełni korzystać z ich obywatelskich praw”. „Republikanie, manifestujmy dla obrony laickości. Nie pozwolimy instytucjom religijnym narzucić nam ich praw, które z łatwością są obalane są przez argumenty antropologii i historii” – piszą wrogowie Kościoła spod znaku cyrkla i węgielnicy.

Wolnomularze przekonują, że „formy kontaktów społecznych nie są ustalone ani w naturze ani w niebie: to od wielkości człowieka należy wybór z kim chce on żyć”. Dlatego ich zdaniem trzeba „powstać przeciw systematycznemu uciekaniu się do biologii, kiedy każdy postęp chce się z niej uwolnić".

27 stycznia ulicami Paryża ma przejść marsz poparcia dla legalizacji sprzecznych z naturą zboczeń i przyznania homoseksualistom uprawnień małżeństw – a więc i adopcji dzieci. Marsz jest odpowiedzią na największą od kilkudziesięciu lat manifestację sprzed tygodnia, która zgromadziła na ulicach stolicy 800 tys. ludzi.

FLC, kra

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=47


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 04 lut 2013, 07:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Platforma nie odpuszcza

Czy rząd planuje wprowadzenie tylnymi drzwiami zmian legislacyjnych zakładających prawne przywileje dla homoseksualistów?

Mimo że parlament odrzucił w głosowaniu wszystkie projekty o związkach partnerskich, rząd nie zasypia gruszek w popiele. Premier wezwał do ponownej debaty sejmowej w tej sprawie. Opozycja obawia się, że rząd planuje wprowadzenie tylnymi drzwiami zmian legislacyjnych zakładających prawne przywileje dla homoseksualistów.

– Parlament jest po to, aby dyskutować nad pewnymi problemami, a nie dyskusję zamykać. Niezależnie od tego, jakie się ma poglądy – stwierdził szef rządu, odnosząc się do kwestii odrzucenia przez Sejm projektów w sprawie związków partnerskich.

Jego zdaniem, warto wrócić do dyskusji nad nimi „z poszanowaniem dla każdej propozycji”.

W niemal pojednawczym tonie Donald Tusk ocenił, że „dzisiaj w Polsce nie jest potrzebna wojna polityczna dotycząca związków partnerskich”. W podobny sposób wypowiadał się ostatnio w tym temacie prezydent Bronisław Komorowski, co pokazuje, że ta konkretna sprawa nie jest obojętna dla interesów obozu władzy.

Premier stwierdził, że należałoby skłonić parlamentarzystów, aby pozwolili na dyskusję w komisji nad wszystkimi bez wyjątku projektami, które się pojawią, pod warunkiem, że „spełniają elementarne wymogi”. Posłowie opozycji uważają, że apele zarówno Tuska, jak i prezydenta odsłaniają, jak istotny jest to problem dla wizerunku rządu.

– Nie oszukujmy się: Platforma będzie robiła wszystko, aby projekt o legalizacji związków partnerskich – mówiąc kolokwialnie – przepchnąć tylnymi drzwiami. Choć temat powinien już być uznany za zamknięty i skończony, Donald Tusk ciągle go podtrzymuje. Pytanie, jaki ma interes, wydaje się retoryczne – stwierdza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jan Dziedziczak (PiS).

Jak ocenia, formacja Donalda Tuska nie jest formacją ideową, dlatego ich głównym interesem jest wypełnianie dyrektyw unijnych i działania, które mieszczą się w poprawności politycznej.

– To jest jakiś absurd, że pomimo iż Sejm już jednoznacznie wypowiedział się w kwestii związków partnerskich, okazuje się, że prawdopodobnie będziemy mieli jeszcze jedną debatą na ten temat. Należy podkreślić, że legalizacja takich związków przyniosłaby bardzo negatywne skutki dla naszego kraju. Jednak – jak widać – jest to sprawa ważna dla obecnej władzy, która musi wpisać się w ten zachodnioeuropejski nurt rewolucji obyczajowej, którego skutki już obserwujemy w niektórych państwach – uważa Dziedziczak.

Jak podkreśla, Prawo i Sprawiedliwość nie zmieni swojego stanowiska, nawet jeśli zostanie sformułowany jakiś „kompromis”. – W takich sprawach nie można godzić się na kompromisy, ponieważ w gruncie rzeczy oznaczają one akceptację zła – podsumował nasz rozmówca.

Tusk przyjął wyjaśnienia ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, jak również stwierdził, że dopuszcza bardziej „konserwatywny” projekt w sprawie związków partnerskich. W obecnej sytuacji zaskakuje poziom zaangażowania premiera. Platformy nie stać było na takie gesty troski o „każdą ze stron sporu”, jak trwała debata na temat refundacji zapłodnienia pozaustrojowego.

Jeśli chodzi o legalizację związków partnerskich, a docelowo związków jednopłciowych, Platforma ugina się, licząc na poparcie lewicowego elektoratu i pochwały z Brukseli, pod postulatami aktywistów homoseksualnych. Ostatnia ekspansja medialna, wzmożona jednocześnie przez ich ataki na prof. Krystynę Pawłowicz, przyniesie skutki, jeśli debata, do której wzywa Tusk, się odbędzie.

Paulina Gajkowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... szcza.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 06 lut 2013, 07:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Światowe dewianctwo przybrane w różne formy zakamuflowane w natarciu.

Homozwiązki dzielą partię Camerona

Izba Gmin wstępnie przyjęła ustawę zrównującą małżeństwa ze związkami jednopłciowymi. Za jej przyjęciem opowiedziało się 400 posłów zarówno z Partii Pracy, Liberałów, a także rządzących Konserwatystów. 175 było przeciw.

Przeciwko tego typu inżynierii społecznej opowiedziało się jedynie 132 torysów, lecz – jak komentują media na Wyspach – i tak jest to ogromny rozłam wewnątrz liczącego 303 posłów ugrupowania premiera Davida Camerona.

W sumie przeciwko projektowi zrównania układów jednopłciowych z małżeństwami opowiedziało się 175 parlamentarzystów. „Rozłamowców” z Partii Konserwatywnej wsparła mała grupka laburzystów.

Zdaniem premiera Camerona, przyjęcie tej ustawy to dobre posunięcie i „ważny krok w przód, który wzmocni społeczeństwo”.

Projekt ustawy zrównującej status związków jednopłciowych z małżeństwami przedłożyła Partia Konserwatywna, choć większość jej działaczy jest wobec niej krytyczna. Orędownikiem rewolucji społecznej jest premier David Cameron, dla którego kwestia nadania układom homoseksualnym praw małżeńskich „mieści się w etosie broniących wartości rodzinnych i równouprawnienia konserwatystów”. Słowa te wywołały oburzenie wśród większości konserwatywnych posłów. Tym bardziej że dotychczas Cameron kreował się na obrońcę tradycyjnych wartości.

Trzej najbliżsi współpracownicy premiera: minister finansów George Osborne, minister spraw zagranicznych William Hague i szef resortu spraw wewnętrznych Theresa May, wystosowali na dzień przed debatą specjalny list otwarty, w którym lobbują za homozwiązkami. Ich stanowisko ukazało się we wczorajszym „The Daily Telegraph”. Ministrowie dowodzą, że choć „partnerstwo cywilne dla par homoseksualnych było wielkim krokiem naprzód” (wprowadzone w 2004 r.), to jednak instytucja małżeństwa miała jakoby ulec w ostatnich latach „naturalnej ewolucji”, z którą trzeba się pogodzić. „Ważne jest, abyśmy mieli sprawiedliwe podejście do kwestii małżeństwa. Sam fakt bycia osobą homoseksualną nie może odbierać człowiekowi prawa do małżeństwa” – utrzymuje Miller. Cała trójka twierdzi przewrotnie, że otwarcie instytucji małżeństwa dla osób homoseksualnych nie tylko jej nie osłabi, ale nawet wzmocni. Ministrowie powołują się też na opinię społeczną, która ma popierać zrównanie praw osób pozostających w związkach jednopłciowych z małżeństwami.

Premier szkodzi partii

Innego zdania jest jednak ponad 20 byłych i obecnych przedstawicieli regionalnych kół Partii Konserwatywnej, którzy na dwa dni przed zaplanowanym głosowaniem zanieśli na Downing Street 10 list, w którym ostrzegli premiera, że ustawa może odebrać partii twardy elektorat. „Decyzji o głosowaniu w parlamencie nie poprzedziła odpowiednia debata ani konsultacje z członkami partii oraz ze społeczeństwem” – napisali politycy z rozgoryczeniem, wzywając Camerona do opóźnienia podjęcia decyzji w sprawie układów jednopłciowych. Część torysów jest zdania, że forsowana przez Camerona ustawa może znacznie zaszkodzić Partii Konserwatywnej w czasie przygotowań do wyborów w 2015 roku. Ich obawy potwierdza także petycja w sprawie wycofania ustawy o legalizacji związków jednopłciowych, pod którą podpisało się 600 tys. obywateli Wielkiej Brytanii. Powołując się na petycję, szef skupiającej przeciwników ustawy organizacji „Koalicja na rzecz Małżeństwa” Colin Hart wzywał rząd, by pozwolił w tej sprawie zadecydować obywatelom w referendum. Podobne postulaty wysuwają inni konserwatyści.

Razem z większością członków Partii Konserwatywnej małżeństwa broni Kościół katolicki, podkreślając, iż jest to działanie przeciwko prawu naturalnemu. Katolicy obawiają się także, że pomimo zapewnień premiera prędzej czy później dojdzie do łamania wolności religijnej. Do takiej sytuacji doszło już w 2006 r. przy pracach nad ustawą o równouprawnieniu homoseksualistów, gdy – pomimo wcześniejszych deklaracji Tony’ego Blaira –bezpardonowo uderzono w działalność katolickich agencji adopcyjnych, w konsekwencji czego wszystkie zostały zamknięte. Postawę Camerona lobbującego za homozwiązkami skrytykował podczas zaprzysiężenia nowy anglikański arcybiskup Canterbury Justin Welby.

Pierwsze czytanie projektu odbyło się w ubiegłym miesiącu. Obecnie po przegłosowaniu przez Izbę Gmin prace nad nią rozpocznie Izba Lordów. Brytyjski premier liczy jednak, że sprawę legalizacji związków jednopłciowych uda się sfinalizować jeszcze wiosną.

Marta Ziarnik

http://www.naszdziennik.pl/swiat/23130, ... erona.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Dyktatura dewiantów
PostNapisane: 08 lut 2013, 08:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30672
Skauci bronią się przed gejami

Marta Ziarnik

Do maja organizacja Boy Scouts of America (BSA) odłożyła decyzję w sprawie ewentualnego zniesienia zakazu członkostwa gejów.

Jak wyjaśniają przedstawiciele organizacji skautowskiej, powodem przesunięcia decyzji jest „złożoność sprawy”, która dzieli BSA, i w związku z tym wymaga szerokich konsultacji. „Po zbadaniu i przedyskutowaniu tej kwestii w gronie naszej skautowskiej rodziny organizacja uznała, że z powodu złożoności tego problemu potrzebujemy więcej czasu, by bardziej świadomie zrewidować zasady członkostwa” – czytamy w komunikacie rady administracyjnej BSA wystosowanym po środowym spotkaniu, podczas którego miała zapaść decyzja w tej sprawie. Ze względu na rangę problemu powinna ona zostać podjęta przez grono 1,4 tys. członków Narodowej Rady BSA. Rzecznik amerykańskich skautów Deron Smith poinformował, że głosowanie nad zniesieniem zakazu członkostwa w BSA gejów przeniesiono na maj. Wtedy w Dallas w Teksasie odbędzie się krajowy zjazd zarządu skautów.

Zakaz członkostwa zdeklarowanych gejów w organizacji amerykańskich skautów istnieje od 35 lat. Homolobby robi wszystko, by wymóc na skautach – w imię poprawności politycznej – zniesienie tego ograniczenia. W 2000 r. Sąd Najwyższy orzekł, że skauci – jako organizacja prywatna – mają prawo wykluczać homoseksualistów ze swych szeregów. Kilka miesięcy temu, po dwuletnich rozważaniach, BSA podtrzymała zakaz. Ale naciski lobby homoseksualnego zaczynają przybierać na sile. Ostatnio geje przedstawili w Irving w Teksasie, gdzie obraduje Narodowa Rada BSA, petycję podpisaną przez 1,4 mln osób, w której naciskają na zniesienie zakazu. W miniony weekend petycję poparł prezydent Barack Obama. Inne zdanie wyraził natychmiast gubernator Teksasu Rick Perry, który w młodości był aktywnym skautem, podkreślając, że wieloletnia tradycja dotycząca zakazu członkostwa zdeklarowanych gejów w organizacji skupiającej młodych chłopców jest jedyną właściwą drogą. Przeciwnicy zniesienia zakazu członkostwa gejów w organizacji skautowskiej ostrzegają, iż ewentualne ustępstwa mogą przyczynić się do tego, że zaniepokojeni rodzice przestaną zapisywać do organizacji swoje dzieci.

Założona w 1910 r. organizacja Boy Scouts of America skupia ponad milion dorosłych i około 2,7 mln dzieci i młodzieży.

http://www.naszdziennik.pl/wp/23335,ska ... ejami.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 114 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /