Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 14 cze 2013, 05:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Pod prąd

Nareszcie możemy oddawać należną cześć żołnierzom wyklętym, o których – jak chcieli komuniści – „historia miała długo milczeć”, i wypełnić prośbę poety – żołnierza AK Zbigniewa Herberta: „Nie dajmy zginąć poległym”.

Wkład prof. Krzysztofa Szwagrzyka w odkrywanie śladów zbrodni komunistycznych jest nie do przecenienia, zarówno w wymiarze naukowym, jak i moralnym. Dzięki prowadzonym przez niego pracom można dopisać ostatni rozdział do historii wielu osób – bohaterów, których miejsca pochówku, a czasem nawet losy do tej pory nie były znane, ale też dopełnić dzieje rodzin boleśnie pokrzywdzonych przez komunistyczny aparat represji.

Listy niewysłane

Na początku lat dziewięćdziesiątych młody historyk podczas pisania pracy doktorskiej natknął się we wrocławskim archiwum na listy pożegnalne osób skazanych na karę śmierci. Zatrzymane przez więzienną cenzurę, nigdy nie dotarły do rodzin. Listy były w zaklejonych i zalakowanych kopertach, ale mimo zakazu Krzysztof Szwagrzyk je otworzył. Nie tylko otworzył, ale też wysłał rodzinom – za co spotkały go nieprzyjemności ze strony archiwum.

Jeden z tych listów stał się inspiracją do powstania scenariusza spektaklu Sceny Faktu pt. „Golgota Wrocławska”. Był to list pisany do żony i córek przez skazanego na śmierć Henryka Szwejcera, przedwojennego przemysłowca, powstańca śląskiego, a po wojnie dyrektora państwowego przedsiębiorstwa.

Gdy po 50 latach dotarł do rodziny Henryka Szwejcera, jego żona już nie żyła, a jedna z córek była tak wzruszona, że zamierzała zakopać go w grobie matki. Był rok 1994 r., ale jak się okazało, pomimo zmiany ustroju bezpieka miała się jeszcze całkiem dobrze, bo Krzysztof Szwagrzyk był zastraszany, dostawał głuche telefony i anonimowe listy z pogróżkami.

Wśród korespondencji, której rodziny nigdy nie otrzymały, historyk z Wrocławia znalazł też i przekazał rodzinie list Henryka Urbanowicza ps. „Zabawa”, skazanego na śmierć żołnierza 5. Wileńskiej Brygady AK dowodzonej przez mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, harcerza wileńskiej „Czarnej 13”.

Twarze bezpieki

– Działania podejmowane przez Krzysztofa Szwagrzyka – mówi prof. Piotr Niwiński z Uniwersytetu Gdańskiego – których owocem jest odnajdowanie miejsc pochówku osób zamordowanych przez komunistyczny aparat represji, są bardzo ważne, bo każdy, bez względu na poglądy polityczne, musi okazać szacunek zmarłym oraz zapewnić im godny pochówek. Równie ważne są jego badania, dzięki którym dokładnie poznaliśmy komunistyczny aparat represji – dodaje historyk.

Profesor Szwagrzyk jako jeden z pierwszych zajął się tematami tabu w III RP, omijanymi szerokim łukiem przez innych badaczy. Pokazał sylwetki funkcjonariuszy aparatu represji, a w szczególności sądownictwa, w efekcie czego nie tylko poznaliśmy ich tożsamość, ale zdobyliśmy także wiedzę, jak funkcjonował „wymiar sprawiedliwości” w komunistycznej Polsce, gdzie władza sądownicza była całkowicie podporządkowana władzy wykonawczej.

Dzięki badaniom wrocławskiego historyka udało się w pewnym sensie dokonać tego, czego nie zrobiły sądy III RP na skutek grubej kreski i braku oczyszczenia wymiaru sprawiedliwości. Dziś oprawcy komunistyczni nie są anonimowi, bo oddziałowe biura IPN zaczęły tworzyć i prezentować wystawy pt. „Twarze bezpieki”.

Pierwszą taką ekspozycję, upubliczniającą wizerunki i personalia funkcjonariuszy stalinowskiego bezprawia w Polsce, przygotował w 1997 r. Krzysztof Szwagrzyk – jeszcze przed powstaniem Instytutu Pamięci Narodowej, jako pracownik Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Prezentowana we Wrocławiu od października 1998 r. do lutego 1999 r. ekspozycja wywołała niemałe oburzenie mediów liberalnych, ale także adwokatów, bo właśnie środowisko palestry zasilali opuszczający stalinowski aparat represji funkcjonariusze.

Wystawa nosiła tytuł „Winni? Niewinni?”. Obejrzało ją ponad 14 tysięcy osób, ale niestety, po interwencji Generalnego Inspektora Danych Osobowych kazano autorowi zasłonić czarnymi opaskami oczy prezentowanych na wystawie sędziów i prokuratorów wojskowych, odpowiedzialnych za represje i zbrodnie na Polakach.

Michnik i inni

Dzięki informacjom ujawnionym przez Krzysztofa Szwagrzyka dowiedzieliśmy się, że tak „szanowani” ludzie, jak Zbigniew Domino, znany literat, dziś już były członek Związku Sybiraków, to pułkownik Ludowego Wojska Polskiego, były prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej, który uczestniczył przy egzekucjach oficerów podziemia niepodległościowego w latach 50.

W ważnej książce profesora Szwagrzyka „Prawnicy czasu bezprawia. Sędziowie i prokuratorzy wojskowi w Polsce 1944-1956” poznajemy nie tyle anonimowy, zbrodniczy system, co konkretnych ludzi, będących w świetle faktów zbrodniarzami. Zasługą historyka IPN jest ujawnienie, że „seryjnie” wydawali wyroki śmierci na polskich bohaterów tacy zbrodniarze w togach, jak np. Filip Barski (Badner) – 198 wyroków śmierci, z czego rozstrzelano 98 osób; Filip Feld – 69 wyroków śmierci, Wiktor Adamski (Altschüler) – 46 wyroków śmierci, Aleksander Warecki (Józef Warenhaupt) – 39 wyroków śmierci.

Wiele największych tajemnic PRL ujrzało światło dzienne dzięki dociekliwości i odwadze prof. Szwagrzyka. Szerokim echem odbiło się ujawnienie przez niego szczegółowej biografii Stefana Michnika, brata Adama, sędziego Wojskowego Sądu Rejonowego, tajnego współpracownika zbrodniczej Informacji Wojskowej, który wydał co najmniej dziewięć wyroków śmierci na niewinnych ludzi.

– Bardzo ważne jest to, że profesor Szwagrzyk ujawnił personalia oraz twarze ubeków, bo ujawnianie tego jest naszym obowiązkiem wobec wszystkich, którzy zostali zamordowani, czy przeszli przez ubeckie katownie – podkreśla Józef Bandzo ps. „Jastrząb”, żołnierz 3. i 5. Wileńskiej Brygady AK.

Od kilku lat prof. Szwagrzyk koordynuje projekt badawczy IPN dotyczący aparatu represji w PRL, jego struktur i kadry. Ustalił, że w latach 1944-1956 na 450 osób pełniących najwyższe funkcje w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (od naczelnika wydziału wzwyż) 167 było pochodzenia żydowskiego (37,1 proc.). W tym czasie wśród 107 szefów i zastępców szefów wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa pochodzenie takie miało 22 oficerów (20,5 proc.). Również na czele poszczególnych departamentów i wydziałów MPB w większości stały osoby pochodzenia żydowskiego. W ścisłym kierownictwie wojskowego „wymiaru sprawiedliwości” lat 1944-1956 nie było osoby narodowości polskiej.

W tym czasie Żydzi stanowili 1 proc. społeczeństwa, byli więc zdecydowanie nadreprezentowani w strukturach aparatu represji, stąd określenie „żydokomuna” w odniesieniu do kadr bezpieki jest jak najbardziej zasadne, uważa profesor Szwagrzyk.

– Krzysztof Szwagrzyk skupia w sobie takie cechy jak rzetelność i profesjonalizm oraz poczucie misji i przekonanie, że te projekty, które realizuje, są bardzo ważne. Gdyby nie on, nie byłoby projektu poszukiwania mogił i nie byłoby ekshumacji na Łączce – mówi dr Marcin Stefaniak, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Szczecinie. Przywraca nie tylko pamięć zbiorową, odkrywając prawdę o bohaterach i zbrodniarzach, ale przede wszystkim zwraca bezimiennym ich tożsamość i historię.

Anna Kołakowska

http://www.naszdziennik.pl/mysl/35667,pod-prad.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 26 cze 2013, 07:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Podnieśmy głowy

„Wara od akowców!” – krzyczą plakaty na polskich ulicach Anno Domini 2013. Aż chce się powiedzieć: nareszcie! Niestety, wiszą one w odpowiedzi na niemiecką propagandę, kłamstwo i tchórzostwo.

Stanąć w prawdzie przed samym sobą jest najtrudniej. Szczególnie gdy własny naród chciał zamordować wszystkich wokół, uważając siebie za „nadludzi”.

Właśnie z takim przekonaniem Niemcy rozpętali II wojnę światową. Odpowiedzialni są za mordowanie Żydów. Polska wraz z całym swoim wielokulturowym społeczeństwem była ofiarą Niemców, którzy demokratycznie opowiedzieli się za złem w postaci Adolfa Hitlera i polityką lewicowego, narodowego socjalizmu prowadzącego do przemysłu śmierci, jakim była II wojna światowa.

Założenia tej polityki wykonywały miliony Niemców. Wydaje się, że dzisiejsi Niemcy, w tym twórcy serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”, to tchórze. W przeciwieństwie do kanclerza Willy’ego Brandta czy kanclerza Helmuta Kohla.

Oczywiście, w ich pokoleniu nie brakowało Niemców uchylających się od odpowiedzialności, ale przynajmniej się z tym ukrywali. Tymczasem fałszując historię, znieważyli wspaniałą, piękną część naszej polskiej historii – Armię Krajową. Nikt tak odważnie nie podniósł głowy w Europie przeciwko barbarzyńcom jak akowcy.

Mimo całej ówczesnej beznadziei żołnierze polskiego podziemia stawili czoło niemieckiemu najeźdźcy. Podnieśliśmy się od razu i trwaliśmy w sprzeciwie do końca na wszystkich frontach, bo mieliśmy honor, o którym mówił minister Beck. Za ten honor nas tak nienawidzili. A Niemcy wciąż go nie mają. Ten właśnie honor i dziś pozwala nam się podźwignąć na przykład po tym, jak piszą o polskich obozach koncentracyjnych.

To nasz narodowy honor i etos sprawiają, że stajemy w obronie akowców, nawet gdy rządzący zmuszają Polaków do oglądania niemieckiego kłamstwa w TVP, a prawdziwie polską Telewizję Trwam odbierają obywatelom. Ale mamy honor i podniesiemy się z największego nawet upadku moralnego rządzących.

Nawet gdy premier broni Zygmunta Baumana, który otwarcie przyznał już w 2007 r., że komunizm był najlepszą polityczną alternatywą dla Polski po 1945 roku.

Gdy Platforma Obywatelska w ekscytacji broni Zygmunta Baumana, który ścigał byłych akowców 70 lat temu i porównał ich do współczesnych terrorystów. Na to władza jest głucha.

Natomiast pracę prowadzonego przez Mariusza Kamińskiego CBA, które próbowało rozbić układy zamknięte, sądy porównują do stalinowskich metod.

Podźwigniemy się także z tej niesprawiedliwości, gdy władza Platformy nie chce nazwać ludobójstwem rzezi wołyńskiej w imię dobrego samopoczucia Ukraińców.

I z tego, gdy już jest tak beznadziejnie, że władza sądownicza nie znajduje winnych Grudnia ’70, stanu wojennego, śmierci Grzegorza Przemyka i wielu, wielu innych. Nie będzie już kary dla tych, którzy służyli Sowietom. Za to po śmierci polskiego prezydenta w Rosji rząd oddaje śledztwo w ręce Rosjan. Podźwigniemy się i z tego upadku, jakim jest marnotrawienie publicznych środków, korupcja.

Garnitury, cygara, sukienki… Już w Starym Testamencie było o zawłaszczaniu środków publicznych. Tak Bóg przemówił do Ezechiela: „Władcy nie wolno nic zabrać z dziedzictwa ludu, odzierając go gwałtem z jego własności. Ze swojej własności może on dać dziedzictwo swoim synom, tak jednak, aby nikt z mego ludu nie został pozbawiony swej własności”.

Polacy powstaną przeciwko moralnemu upadkowi władzy, by tworzyć lepszy kraj, nawet gdy wydaje się to już beznadziejne. My, Polacy, mamy honor. Wyjątkowo nas drażni, gdy ktoś swoją arogancją narzuca nam swoją nieprawdziwą i nieuczciwą narrację. Pięknie wtedy się bronimy. Tak uratował honor polskiego żołnierza i bezpieczeństwo Polski płk Ryszard Kukliński. Stanął przeciwko sowieckiej, totalitarnej machinie śmierci w najlepszy i najbardziej honorowy sposób w chwili największej beznadziei.

Filip Frąckowiak

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... glowy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 13 lip 2013, 07:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Z mocą wiary

Sławomir Jagodziński

– Będziemy modlić się, abyśmy coraz bardziej byli ewangelicznymi siewcami, abyśmy mieli wiarę silną i tę wiarę przekazywali innym – podkreśla o. dr Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja. Dziś rozpoczyna się 21. Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę.

To będzie radosne święto wiary nas wszystkich, Rodziny Radia Maryja, którą łączy w wyjątkową wspólnotę miłość do Boga i Matki Najświętszej. – Zaniesiemy przed tron Królowej Polski nasze „dziękuję” za wszelkie łaski. Także za ten zryw milionów ludzi pragnących wolności dla Kościoła, wolności w Ojczyźnie i dla katolickich mediów – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR. – Dziękować będziemy również za ten pierwszy krok do zwycięstwa, abyśmy mieli miejsce na multipleksie. To się dokonuje dzięki modlitwie i ogromnej pracy rzeszy ludzi, dzięki wparciu Episkopatu, ruchów i stowarzyszeń, naukowców, samorządów, wielu parlamentarzystów, Polaków w Ojczyźnie i na świecie – dodaje dyrektor Radia Maryja.

Wśród intencji polecanych Bogu będzie prośba o wolność mediów w Polsce, o niedyskryminowanie katolików w dostępie do nowych technologii. – Pomimo tej pierwszej decyzji o koncesji dla Telewizji Trwam, do nadawania na cyfrowym multipleksie jeszcze daleka droga. Do kwietnia różne rzeczy mogą się dziać. Może być jakaś ustawa przesuwająca terminy czy chęć przeciągnięcia sprawy za wybory parlamentarne. Dlatego walka o wolne media się nie skończyła – podkreśla redaktor Wojciech Reszczyński. – Wolne media – wolne słowo. Ten cel nadal przyświeca wielu ludziom, którzy mają zastrzeżenia do funkcjonowania demokracji w Polsce, czego zewnętrznym wyrazem było skandaliczne potraktowanie Telewizji Trwam przez KRRiT w pierwszym konkursie – zwraca uwagę.

Hasłem dwudniowej pielgrzymki Rodziny Radia Maryja, która odbywa się w Roku Wiary, będą słowa „Mocni wiarą”. – Być mocnym wiarą to być wiernym przymierzu z Bogiem, zaprosić Go do swojego życia, kierować się przykazaniami, które są dla nas drogą – podkreśla ks. abp Wacław Depo, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP. Wskazuje na potrzebę świadectwa i spójności codziennego życia z tym, w co się wierzy. Metropolita częstochowski wygłosi homilię w czasie głównej Mszy św., której w niedzielę o godz. 11.00 przewodniczyć będzie ks. abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański. Już o godzinie 8.00 rozpoczną się koncerty i świadectwa. Pielgrzymkę na Jasną Górę zainauguruje dziś o godz. 18.00 Msza św., której przewodniczył będzie i homilię wygłosi ks. bp Ignacy Dec, ordynariusz świdnicki.

Lipcowa Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę od lat jest największą w roku. – To najlepiej zorganizowana pielgrzymka i bardzo dobrze przygotowana. Nie ma tam improwizacji, ale jest dobra formacja, konkretny temat, który jest w Radiu Maryja pogłębiany – zwraca uwagę o. Zachariasz Jabłoński, definitor generalny zakonu paulinów.

http://www.naszdziennik.pl/wp/47921,z-moca-wiary.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 16 lip 2013, 06:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Nie będziemy żyć na kolanach

O. Janusz Sok CSsR, prowincjał Prowincji Warszawskiej Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela

Kochany Ojcze Święty Franciszku, jakże Ci wdzięczni jesteśmy za to błogosławieństwo i słowa wsparcia. Gdybyś nas jeszcze mógł zobaczyć tutaj, na tym wzgórzu jasnogórskim, to zobaczyłbyś ludzi przeżywających wiarę tak, jak zachęcasz, z radością i uśmiechem. A skądże nam ta radość i uśmiech? A słuchamy twoich słów, by kochać Boga, by kochać Kościół i kochać każdego człowieka, ale mamy jeszcze jedną tajemnicę… Ostatnio tak dobrze wyglądamy, coraz lepiej, i coraz bardziej jesteśmy uśmiechnięci, bo ostatnio często chodzimy na długie spacery na świeżym powietrzu…

Jeśli ktoś myślał, że trudności nas zniechęcą i zrażą, to się zdziwił, bo trudności umacniają naszego ducha i jedność między nami. Nie chcemy żyć na kolanach. My, ludzie wierzący i kochający Pana Boga, wiemy, że nie można żyć na kolanach i nie będziemy przed nikim padać na kolana: przed żadną redakcją, przed żadnym przedstawicielem jakiejś instytucji. Nikt nas do upadania na kolana nie zmusi.

My sami często upadamy na kolana, ale tylko przed Bogiem. I jeśliby ktoś chciał nas widzieć właśnie tak upokorzonych, na kolanach i przepraszających wszystkich za wszystko, zarzucającym nam w sposób cyniczny tak wiele grzechów wymyślanych, to nas nie zobaczy.

Nas nie trzeba zachęcać do wyznawania grzechów, do pokornej postawy, ale wiemy, gdzie to robić. Tam, w tym miejscu, gdy spotykamy się z miłosiernym Bogiem, nikt nie depcze naszej godności. Wręcz przeciwnie, powstajemy zawsze mocniejsi, lepsi.

Nas nie trzeba zmuszać do klękania na kolana, bo klękamy do modlitwy, jakże często wiemy, co to znaczy ból kolan podczas modlitwy. Ale nawet wówczas nie można pozostać w tej postawie, trzeba powstać i odejść do życia. Tak jak dzisiaj tutaj, przed Matką Częstochowską Najświętszą, na kolana padamy, modlimy się, powierzamy Jej nasze tajemnice, ale odejdziemy stąd do naszego życia, do spraw rodzinnych, zawodowych, publicznych, by tam wyznawać naszą wiarę. Nie można żyć na kolanach!

Dziękujemy wam, księża arcybiskupi tu obecni, ks. abp. Wacławie, ks. abp. Sławoju Leszku, na wasze ręce składamy podziękowanie całemu Episkopatowi za tyle znaków poparcia. Jakże to było ważne dla nas wszystkich tworzących Rodzinę Radia Maryja i Telewizji Trwam. Dziękujemy wam, księża biskupi, za to, że wasze słowa nie upokarzają, ale dodają otuchy i podnoszą. Dziękujemy nade wszystko za postawę, że nie boicie się policzkowania w sprawach Bożych. Z całego serca dziękuję Ojcom Paulinom za – jak zawsze – gościnność dla nas, pielgrzymów, i za takie kochanie Matki Bożej, które widać w waszej modlitwie i twarzach. Bóg zapłać, ojcze.

Bardzo dziękujemy osobom duchownym, kapłanom. Dziękujemy osobom życia konsekrowanego za waszą modlitwę siostrzaną, braterską, za wasze świadectwo życia konsekrowanego. Bardzo dziękujemy wszystkim wam, siostry i bracia tworzący Rodzinę Radia Maryja.

Ksiądz abp Sławoj Leszek Głódź powiedział, że to redemptoryści są tak mocni, bo są razem, bo wspierają, prowadzą od każdej strony, radzą sobie z trudnym wyznaniem, jakim jest Radio Maryja i Telewizja Trwam. Cóż byśmy bez was zrobili? Cóż my znaczymy bez was? Przecież to dla was i dzięki wam te media trwają.

Dzisiaj wszyscy razem dziękujemy, również Matce Bożej dziękujmy, że niedługo Telewizja Trwam będzie nadawać w sposób jeszcze bardziej nowoczesny, lepiej, dalej, więcej, do każdego domu będzie sięgać. Jakże jesteśmy Panu Bogu za to wdzięczni.

Wychodziliśmy sobie to, wymodlili. Potrzeba jeszcze ducha, ale o to się nie martwimy, bo go przecież mamy. Niezłomnego ducha i serce, które tę martwą technologię ożywią. Nie bardzo rozumiemy, o co było to całe zamieszanie. Przecież to tylko jedna telewizja. Nic więcej. Czego tu się bać? Ale za to jaka telewizja! Ktoś niedawno, pewnie na pociechę, powiedział mi: jak ktoś ma ładne włosy, to nie musi ich mieć dużo. Jak jest porządna telewizja, a zwłaszcza tak bardzo nas umacniająca, starczy. Starczy nam, póki co, ojcze. Tak? Na koniec bardzo serdecznie dziękuję ojcom pracującym w Radiu Maryja, w Telewizji Trwam, wszystkim pracownikom. Za to, że tak często widzę na waszych twarzach zmęczenie, ale o nim nie słyszę. I za to, że tak bardzo kochacie Pana Boga i każdego człowieka. Niech te dzieła rozwijają się na chwałę Bożą i ku naszej wielkiej radości.

Przemówienie wygłoszone podczas XXI pielgrzymki Rodziny Radia Maryja, Jasna Góra, 14 lipca 2013 r.

http://www.naszdziennik.pl/wp/48151,nie ... anach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 30 lip 2013, 06:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Karykatura polskości według „Wprost”

Paulina Gajkowska

Czy są granice ośmieszania ważnych dla Polaków rocznic? Wiele wskazuje na to, że ich przekraczanie stanowi istotę antypolskiej propagandy lewicowych tygodników. Bo jak inaczej niż rynsztokowym pluciem na trudne karty naszego dziedzictwa należy nazwać skandaliczną okładkę tygodnika „Wprost”? Czy redaktorom tytułu prezentującego żałośnie niski poziom w 69. rocznicę Powstania Warszawskiego do głowy przychodzi tylko wyszydzenie jego ofiar poprzez karykaturę powstańca?

Na okładce widzimy wizerunek Myszki Miki wkomponowany w powstańcze tło i tytuł sugerujący mitologizację wydarzenia sprzed prawie 70 lat. To nie jest już tylko tabloidyzacja, skandalizowanie czy marketing. Mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem znacznie poważniejszym. To systemowe, zamierzone na dalekosiężne skutki działanie, którego celem jest obrzydzenie Polakom Polski. Czekoladowy orzeł bez korony, różowe baloniki zamiast biało-czerwonej flagi, wysyp bluźnierczych artykułów i okładek, emisja skandalicznego serialu szkalującego dobre imię żołnierzy Armii Krajowej, promocja byłych funkcjonariuszy KBW, relatywizowanie takich pojęć jak „oprawca” i „ofiara” – czy naprawdę trzeba wymieniać dalej? Oto narzędzia napędzanej obecnie przez mainstreamowe media nagonki.

Wszystko to w imię wmówienia Polakom, że zasługują już tylko na różowe baloniki. To ciągłe biadolenie polityków partii rządzącej i wtórujących im dziennikarzy, że Polaków nie stać na dystans, na śmiech z własnych ułomności, a nawet tragedii. Ten rzekomy dystans to karykatura za pomocą Myszki Miki dramatyzmu powstańczej historii i sprowadzenie jej przez taki prostacki zabieg do poziomu popkulturowego mitu.

Czy nieliczni żyjący jeszcze bojownicy z powstania w getcie warszawskim przeszliby obojętnie, gdyby w 70. rocznicę tak drogiego im wydarzenia jakiś tygodnik w podobny sposób wyśmiał ich ból i zadrwił z tego, co dla nich ważne? Polacy natomiast permanentnie zmuszani są do przeżywania jakiegoś absurdalnego, sterowanego przez antypolskie ośrodki pseudokatharsis.

http://www.naszdziennik.pl/wp/49493,kar ... prost.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 22 sie 2013, 05:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Łączka pod kreską

Z dr. Witoldem Mieszkowskim, synem komandora Stanisława Mieszkowskiego, dowódcy floty, zamordowanego w więzieniu mokotowskim, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Dziś IPN ogłosi kolejne nazwiska osób pogrzebanych na powązkowskiej Łączce. Drugi etap prac ekshumacyjnych nie spotkał się jednak z jakimś specjalnym zainteresowaniem dziennikarzy.
– Myślę, że spowodowane jest to tym, iż w ostatnim czasie wiele miejsca poświęcono dociekaniom dotyczącym obławy augustowskiej czy rzezi wołyńskiej, a sam profesor Krzysztof Szwagrzyk oprócz badań na Łączce prowadzi także wiele innych, m.in. w Białymstoku czy Opolu, dlatego zainteresowanie tymi pracami trochę jakby siadło. Brak zainteresowania Łączką jest jednak niekorzystny, dlatego że jest to wyjątkowe miejsce. To nie tylko miejsce pochówku żołnierzy wyklętych, przecież w stolicy wykonano wyroki na wielu światłych obywatelach II Rzeczypospolitej. Dlatego myślę, że powinno być ono szczególnie uhonorowane.

W jaki sposób?
– Łączkę powinno się uhonorować jakimś większym memoriałem w przyszłości. Wprowadzić ją niejako w obieg pierwszych miejsc w historii i tradycji narodowej. Myślę, że rola Łączki jako miejsca pamięci walk i męczeństwa dopiero się zaczyna, a nie kończy. Trzeci etap prac ekshumacyjnych, które czekają nas prawdopodobnie w przyszłym roku, właściwie otworzy dopiero sprawę upamiętnienia tego miejsca na poważnie. Myślę, że rodziny straconych, których nazwiska zostaną ujawnione dzisiaj na konferencji prasowej IPN, będą o to się dopominały. Jestem architektem urbanistą, wyobrażam więc sobie, że zostanie ogłoszony jakiś ogólnopolski konkurs na uświęcenie tego miejsca. Oczywiście trzeba zgromadzić odpowiednie środki, nie można tego przecież czynić, stojąc wyłącznie z kapeluszem pod kościołem.

Pieniądze powinno wyłożyć państwo?
– O to właśnie chodzi. To nie może być wdowi grosz, to musi być wysiłek III Rzeczypospolitej, by po tych 60-65 latach nareszcie zdano egzamin z patriotyzmu i niepodległości państwa.

Wcześniej planował Pan pogrzeb ojca na Oksywiu?
– Jeżeli Łączka zostanie uświęcona jako pierwsze miejsce tragedii, do których doszło w latach 40. i 50. XX wieku, to oczywiście stoję na tym samym stanowisku, co profesor Szwagrzyk, że ponowne pochówki powinny odbyć się w tym miejscu. Wcześniej faktycznie mówiłem, że chętnie pochowałbym ojca i dwóch komandorów: Zbigniewa Przybyszewskiego i Jerzego Staniewicza na Oksywiu. Miałem bowiem swego czasu umowę z moim nieżyjącym już przyjacielem panem Horacym Unrugiem, synem admirała Unruga, że jeżeli podwładni admirała – komandorzy Mieszkowski, Przybyszewski i Staniewicz – zostaną pochowani na Oksywiu, to wtedy on sprowadzi na ten sam cmentarz zwłoki admirała i jego małżonki z Montrésor we Francji. Nie wiem, czy dzieci Horacego obstają nadal przy tym pomyśle. Osobiście nie miałbym jednak nic przeciwko temu, by dwie kosteczki ojca zostały pochowane razem z admirałem. Dziś jednak jestem raczej zwolennikiem tego, żeby z Łączki, jak mówiłem, zrobić pierwsze miejsce pamięci narodowej, w którym znaleźliby się wszyscy odnalezieni przez profesora Krzysztofa Szwagrzyka, a zidentyfikowani przez pana doktora Andrzeja Ossowskiego.

Sprawa jest jednak trudna, bo w grę wchodzi także kwestia odzyskania tych terenów, na których nasi bohaterowie zostali pochowani. To byłoby zupełnie nowe rozwiązanie przestrzenne, musiałby być naruszony układ 18 na 18 metrów. Jednocześnie pomnik-mur mokotowski, który zbudowaliśmy tam w latach 1991-1992, musiałby zostać odtworzony i wkomponowany w to większe przedsięwzięcie przestrzenne. Trzeci etap prac ekshumacyjnych, na który muszą znaleźć się w tym kraju środki, będzie jednak bardzo trudny ze względu na pochówki, które później, pod osłoną stanu wojennego, pojawiły się w tym miejscu. Trudność będzie polegała na tym, że tutaj nie może zostać użyta metoda odkrywkowa. Trzeba będzie użyć metod nowocześniejszych, może nawet górniczych, bo te poszukiwania będą musiały być prowadzone pod istniejącymi nagrobkami przy zachowaniu godności wszystkich tam pochowanych: zarówno tych, którzy dziś spoczywają w tym miejscu w grobach, jak i tych, którzy zostali pod nimi pochowani pierwsi, a właściwie zagrzebani. Mnie się wydaje, że mój ojciec znajduje się właśnie w takiej mało komfortowej sytuacji. Zresztą nie tylko on, przypuszczam, że również generał Emil Fieldorf „Nil”.

Dziękuję za rozmowę.
Piotr Czartoryski-Sziler

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... reska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 10 wrz 2013, 06:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Akowcy zrównani z czerwonoarmistami

Zamęczeni w sowieckim kompleksie obozów w Borowiczach żołnierze Armii Krajowej mają się znaleźć na wspólnej tablicy z żołnierzami Armii Czerwonej i Wehrmachtu.

Środowisko Borowiczan dostało ankietę, a w niej treść upamiętnienia, które ma zostać umieszczone w dawnym szpitalu obozowym w Jogle koło Borowicz (Rosja). Tekst głosi, że zmarło tam ponad 8 tys. żołnierzy Armii Czerwonej, którzy wyzwalali Europę Wschodnią, a także jeńców z Wehrmachtu i innych armii z Węgier, Rumunii oraz żołnierze Armii Krajowej.

– Zaprotestowaliśmy przeciwko takiej formie tablicy – mówi Jadwiga Rojek.

– W tej propozycji chodzi o to, aby podkreślić rolę Armii Czerwonej w rzekomym wyzwoleniu Europy Wschodniej – uważa.

Środowisko Borowiczan domaga się upamiętnienia AK-owców na osobnej tablicy. Tymczasem przedstawiciele polskiej dyplomacji oświadczyli, że taka treść została już uzgodniona ze stroną rosyjską.

– Cały czas tłumaczono nam, że taka tablica powinna być, że to musi być zatwierdzone, a my twardo cały czas zgłaszaliśmy sprzeciw – podkreśla Rojek.

– Konsul z Sankt Petersburga powiedział, że psujemy stosunki polsko-rosyjskie, dlatego że to jest międzynarodowa sprawa, wobec powyższego mamy się zgodzić na tę Armię Czerwoną i ten Wehrmacht – relacjonuje „Naszemu Dziennikowi” spotkanie z dyplomatą Jadwiga Rojek.

Pytane o tę sprawę Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiada nader oględnie, przypominając, że w „Borowiczach i okolicach istnieją trzy upamiętnienia żołnierzy AK – w Jogle, Bobrowiku i Ustje”.

– Zostały one ustanowione staraniami Stowarzyszenia Borowiczan (przede wszystkim jego długoletniego prezesa Romana Bara), Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Konsulatu Generalnego RP w Sankt Petersburgu, a także miejscowych władz. Miejsca są otoczone opieką i systematycznie odwiedzane – wylicza MSZ.

Jednak resort nie tłumaczy rozmów i ustaleń, które były prowadzone ze stroną rosyjską przez polskiego dyplomatę, konsula z Petersburga Piotra Marciniaka. MSZ zasłania się dyskusją w gronie środowiska i z innymi organami państwowymi.

– Dalsze upamiętnienia są przedmiotem namysłu i dyskusji w Stowarzyszeniu Borowiczan. Konsulat generalny w Sankt Petersburgu wspiera działania Stowarzyszenia, pozostaje też w stałym kontakcie z Urzędem ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych oraz Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – wyjaśnia Biuro Rzecznika Prasowego MSZ.

Większość członków Stowarzyszenia Borowiczan nie kryje oburzenia z powodu ustaleń. Chcą wiedzieć, kto imiennie za nimi stoi.

– Konsul oświadczył, że to jednak zostało uzgodnione ze stroną polską. Ale pani przewodnicząca, która była w tej delegacji, do tego się nie przyznaje, były prezes też nie przyznaje się do tej sprawy. Konsul jeszcze raz dzwonił z Petersburga, że strona rosyjska czeka na potwierdzenie i pieniądze. To z pieniędzy polskich, naszych pieniędzy ma być – mówi Rojek.

– Wszystko jest dopiero w fazie początkowej, na razie nie ma o czym mówić – przekonuje były prezes Roman Bar.

Podobnie uważa prezes Dorota Adach. Bar reprezentuje stanowisko ugodowe.

– W szpitalu na terenie monastyru pw. Świętego Ducha niezależnie od Polaków byli Niemcy, Włosi, Francuzi i inni, byli również żołnierze Armii Czerwonej, to jest fakt bezsporny. Do szpitala przyjmowano niezależnie od formacji, kryterium była choroba – argumentuje.

– Nasza filozofia jest taka, żeby tablica w ogóle była, a to nie jest takie proste. Ale wszystko można załatwić dopiero na podstawie rozmów. Na terenie Rosji trzeba rozmawiać z gospodarzami – mówi były prezes.

Roman Bar raz podkreśla, że rezultat uzgodnień zależy od decyzji Urzędu ds. Kombatantów i Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, a innym razem wskazuje na konsula.

– Przedstawicielem jest konsul. On jest upoważniony do rozmów i [wiążące będzie] to, co on ustali, uwzględniając sugestie, które my jako środowisko Borowiczan wysuwamy. Konsul bierze to pod uwagę, ale musi też brać pod uwagę stanowisko władz miejscowych – wskazuje Bar.

Dociekamy, czy wypracowano jednolite stanowisko, skoro są liczne protesty członków stowarzyszenia, i jakie ono jest.

– Wspólne stanowisko w zasadzie jest, ale ono jeszcze wymaga ostatecznej… My mamy swoje stanowisko, ale to nie znaczy, że będzie ono akceptowane w ostatecznych rozmowach między stroną polską a rosyjską, to jest stadium zawieszenia – mówi. – To jest niepotrzebnie przez panią Rojek i inne osoby nagłaśniane. Rosjanie wysunęli swoje propozycje, ale nie znaczy, że my musimy się na to wszystko zgodzić. Trzeba z nimi rozmawiać – dodaje.

– Zwraca się nam uwagę na ostrożne działanie, ponieważ to szkodzi stosunkom polsko-rosyjskim, z czym osobiście się nie zgadzam – podkreśla Rojek.

Razem czy osobno

Upamiętnienie nie jest związane z polskimi cmentarzami na Wschodzie, ale Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa stoi po stronie Borowiczan, którzy nie chcą wspólnej tablicy z czerwonoarmistami.

– My jesteśmy doradczo w to zaangażowani. Kiedy się do nas zwrócili Borowiczanie, żeby żołnierze AK byli odrębnie upamiętnieni, napisaliśmy do konsula, że popieramy to środowisko, żeby była to jednak oddzielna tablica – mówi naczelnik Wydziału Zagranicznego Rady Maciej Dancewicz.

– W naszym interesie nie jest to, żeby żołnierze Armii Krajowej byli wypisani na jednej tablicy z Niemcami czy Węgrami, nie chcemy być w tym towarzystwie. Chodziło o to, żeby jeńcy z Armii Krajowej zostali odrębnie upamiętnieni – podkreśla.

Jednak konsul uznał, że to jest rozpoczynanie konsultacji od nowa, a wcześniej na taką formę zgodził się były prezes Bar.

Odpowiedzi w tej sprawie nie udziela Urząd ds. Kombatantów, który według naszych informacji poparł wersję wspólnej tablicy.

– Trzeba patrzeć w tym przypadku przez pryzmat rodzin, które chcą upamiętnić zmarłych tam czy pomordowanych konkretnych żołnierzy AK. Oczywiście system sowiecki ma na sumieniu dziesiątki milionów istnień ludzkich, ale w tym morzu te konkretne rodziny interesuje upamiętnienie tych konkretnych ludzi, i to trzeba zrozumieć i uszanować – podkreśla historyk prof. Grzegorz Kucharczyk (UAM).

– Władze rosyjskie rozgrywają to zręcznie propagandowo, pytając się, o co Polakom chodzi, podnosząc, że to była tragedia czasów stalinowskich. Owszem, system sowiecki mordował wiele nacji, ale są szczególne miejsca, jak np. Katyń – dodaje historyk.

Protest członków Stowarzyszenia przeciwko tym ustaleniom spowodował na razie zawieszenie całej sprawy.

– Zawiadomiono nas z urzędu kombatantów, że sprawa została odłożona do września przyszłego roku. Ale nie wiadomo, jak oni dalej postąpią. Problem cały czas ciąży. Czekają, że może umrzemy i że wobec powyższego łatwo wtedy będzie to przeprowadzić? – zastanawia się Jadwiga Rojek.

– Prawdopodobnie pojedzie specjalnie delegacja polska, żeby tę sprawę załatwić – informuje Bar.

Tablica ku czci zmarłych AK-owców, także w szpitalu obozowym (było ich 134), wisiała już wcześniej w miejscowej cerkwi w Jogle. Została ona tam umieszczona w latach 90. – Przyszedł nowy pop w 2011 roku i mu się nie spodobała. Kazał ją zabrać, nie wiem, gdzie ona teraz jest – ubolewa Rojek.

W Borowiczach w obwodzie nowogrodzkim znajdował się kompleks łagrów NKWD (podobozy były w Jogle, Szybatowie, Ustie i Opocznie). Zostało tam internowanych w latach 1944-1949 blisko 4,9 tys. żołnierzy Armii Krajowej, którzy wśród 16 tys. innych więźniów stanowili najliczniejszą grupę. Zmarło lub zostało zabitych 641 żołnierzy AK.

Zenon Baranowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... stami.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 11 paź 2013, 07:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Sumienie Narodu

Jest człowiekiem, któremu środowisko opozycji antykomunistycznej w PRL bardzo wiele zawdzięcza. Jego jednoznaczna postawa – zarówno w czasach, kiedy odwaga miała określoną cenę, jak i po 1989 r. – każe mu stawać po stronie prawdy oraz uczciwości.

Obok takich adwokatów, jak Władysław Siła-Nowicki czy Jan Olszewski, Piotr Łukasz Andrzejewski był jednym z najbardziej zaangażowanych obrońców więźniów politycznych stanu wojennego. Po Okrągłym Stole nie zmienił ani poglądów, ani stosunku do minionej epoki.

Sztuka i prawo

Urodził się w 1942 r. w okupowanej Warszawie, w rodzinie o tradycjach patriotycznych, związanej z niepodległościowym nurtem PPS oraz z chrześcijańską demokracją, w której działał jego ojciec. Babcia Piotra Andrzejewskiego była członkiem Frakcji Rewolucyjnej PPS i znała dobrze Józefa Piłsudskiego, a matka senatora jeszcze jako dziewczynka bywała w Sulejówku. Brat babci ze strony ojca, hallerczyk i lekarz wojskowy w stopniu pułkownika, został zamordowany przez Sowietów w Katyniu. Troje przyrodniego rodzeństwa Piotra Andrzejewskiego zginęło w Powstaniu Warszawskim.

Przed wojną państwo Andrzejewscy mieszkali w Gdyni, do której powrócili w 1945 r., ale wkrótce zostali wyrzuceni z rodzinnego domu. Udało się go odzyskać po 1956 roku. Prawnicza profesja mecenasa Andrzejewskiego również wynika z tradycji rodzinnych, bo bliskim krewnym jego matki był Wacław Makowski, wybitny karnista i konstytucjonalista, współautor kodeksu karnego z 1932 r. oraz Konstytucji Kwietniowej, ostatni marszałek Sejmu II Rzeczypospolitej. Kontynuując te tradycje, Piotr Andrzejewski podjął studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, które ukończył w 1964 r., a w 1971 rozpoczął praktykę adwokacką. Uzyskał też absolutorium z historii sztuki.

W obronie więźniów sumienia

W latach 70. współpracował z opozycją demokratyczną. Zbigniew Romaszewski wspomina, że jako prawnik związany z zespołem mecenasa Władysława Siły-Nowickiego Piotr Andrzejewski zawsze, gdy była taka potrzeba, służył pomocą osobom represjonowanym.

Gdy w sierpniu 1980 r. rozpoczęły się strajki, także pospieszył z pomocą i został konsultantem prawnym Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego z siedzibą w Hucie Katowice.

Po 13 grudnia 1981 r. bez wahania stanął w obronie aresztowanych i prześladowanych działaczy „Solidarności”. Wystąpił jako obrońca w pierwszym po 13 grudnia procesie politycznym, w którym skazano w trybie doraźnym przywódców strajku w Instytucie Badań Jądrowych na Żeraniu. Na sali sądowej nie wahał się jednoznacznie ocenić stanu wojennego i jego twórców, bez ogródek mówił o deptaniu przez władze praw człowieka: „Następnemu pokoleniu – przemawiał na jednym z procesów w grudniu 1981 r. – nie zostało oszczędzone to, co łączy się ze stanem wojennym: stuk podkutych butów na schodach, walenie nocą w drzwi, rozpaczliwe krzyki kobiet, zabieranie członków ’Solidarności’, ładowanie do bud milicyjnych odjeżdżających w noc… Noc łowów na ludzi. Tego się nie da zapomnieć!”.

Jego odważne wystąpienia skutkowały licznymi karami dyscyplinarnymi wymierzanymi przez sąd – w sumie został ukarany aż osiem razy. Podczas procesu Adama Słomki w 1986 r. sąd zarzucił mec. Andrzejewskiemu nadmierne zaangażowanie w sprawy swojego klienta, w związku z czym nałożył na niego kolejną karę dyscyplinarną.

– Mecenas Andrzejewski w grudniu, zanim ruszył mój proces, napisał do prezesa sądu, że sąd ma obowiązek prowadzić nadzór nad stanem zdrowia więźnia. Chorowałem wówczas na gruźlicę płuc. Pismo było w ostrym i stanowczym tonie, a na dodatek mecenas przekazał informacje o moim stanie zdrowia korespondentom zachodnich rozgłośni radiowych. Z tego powodu został zawieszony, ale szczególną wściekłość władz wywołał, gdy na krajowym zjeździe adwokatury w obecności Jaruzelskiego powiedział, że nie leczą mnie w więzieniu, choć wymaga tego mój zły stan zdrowia, i że w Polsce nagminnie łamane są prawa człowieka – opowiada opozycjonista.

Już wcześniej, na I Krajowym Zjeździe Adwokatury w 1983 r. Piotr Andrzejewski apelował o zaprzestanie łamania praw człowieka i mówił o prawie Polaków do korzystania z tego, co przez wieki wytworzyła cywilizacja europejska. W procesie internowanych z Kwidzyna, którzy zostali pobici przez służbę więzienną i oddziały prewencji, ale zasiedli na ławach oskarżonych jako sprawcy buntu (proces odbył się w Elblągu 13 maja 1983 r.), wykazał kłamstwa i matactwa prokuratury oraz funkcjonariuszy, mówił o prowokacji ze strony władz więziennych i celowym wywołaniu przez nie buntu internowanych. Jego mowa obrończa w istocie była aktem oskarżenia nie tylko funkcjonariuszy służby więziennej z Kwidzyna, ale także panującego w Polsce systemu. Miał odwagę, aby na sali sądowej przestępcami nazwać tych, którzy w brutalny sposób pobili internowanych, i pytać, dlaczego funkcjonariusze, którzy dopuścili się przestępstwa, są chronieni przez sąd. Wtedy sąd kolejny raz ukarał mecenasa Andrzejewskiego, zawieszając go na rok w czynnościach służbowych.

Przeciwko łamaniu praw człowieka

Piotr Andrzejewski angażował się nie tylko w sprawy swoich klientów, ale także w to, co działo się w tym czasie w Polsce. Andrzej Gwiazda wspomina, że na jedno z widzeń w więzieniu na Rakowieckiej adwokat przyniósł napisane w jego imieniu oświadczenie. – Mieliśmy z moim obrońcą to samo zdanie, tylko że ja nie mogłem w więzieniu niczego napisać, więc on przyniósł już gotowe oświadczenie, w którym nie godziłem się na to, aby moje ewentualne uwolnienie było kartą przetargową w naciskach na Tymczasową Komisję Koordynacyjną w celu zmuszenia jej do samorozwiązania. Wtedy cały czas były naciski na TKK, że jeśli się rozwiąże, to władza wypuści więźniów – przypomina Gwiazda.

Oprócz udziału w procesach w charakterze obrońcy czy pełnomocnika był także członkiem Komitetu Helsińskiego w Polsce, który rejestrował przypadki łamania praw człowieka przez władze komunistyczne. Opracowywane przez jego członków raporty były nagłaśniane i przekazywane do instytucji oraz organizacji międzynarodowych, takich jak np. Komisja Praw Człowieka ONZ czy Międzynarodowa Organizacja Pracy.

Należał także do zespołu redakcyjnego podziemnego pisma „Praworządność”, w którym zamieszczano artykuły dotyczące łamania prawa w Polsce, publikowano listy więźniów politycznych, osób zaginionych w latach 1982-1986, opisywano przypadki łamania praw człowieka w innych krajach bloku komunistycznego i opisywano okoliczności śmierci osób jawnie lub skrytobójczo zamordowanych przez Służbę Bezpieczeństwa. W 1988 roku za tę działalność i walkę w obronie praw człowieka Piotr Andrzejewski otrzymał nagrodę duńskiej Fundacji Paula Lauritzena. W 1989 r. był członkiem-założycielem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Po stronie prawdy

Również po Okrągłym Stole wspierał NSZZ „Solidarność”, pomagając związkowcom w ponownej rejestracji aż 40 zakładowych komitetów założycielskich związku.

Powszechny szacunek i zaufanie, jakimi cieszył się w środowisku działaczy opozycji, a przede wszystkim struktur „Solidarności”, pozwoliły mu objąć mandat senatora w 1989 roku. Przedstawiciele NSZZ „Solidarność” z huty i kopalni w Bełchatowie, których bronił i wspierał w stanie wojennym, zwrócili się do Piotra Andrzejewskiego nie tyle z propozycją, ile z prośbą, aby kandydował na stanowisko senatora w wyborach uzupełniających po śmierci Grzegorza Białkowskiego. Sprawował godność senatora przez sześć kadencji, aż do 2011 r., kontynuując działania na rzecz przestrzegania przez państwo elementarnych zasad: uczciwości i sprawiedliwości.

Jako przewodniczący Stowarzyszenia Norymberga II dążył do powołania międzynarodowego trybunału dla osądzenia zbrodni komunistycznych popełnionych na Narodzie Polskim od 17 września 1939 roku. Jedncześnie zabiegał o dekomunizację. – Przygotowywał odpowiednie statuty i regulacje prawne, ale w postkomunistycznej III RP realizacja tych zamierzeń okazała się niemożliwa – wspomina Zbigniew Romaszewski, który razem z senatorem Andrzejewskim próbował na początku lat 90. przeprowadzić weryfikację funkcjonariuszy służb mundurowych i dekomunizację państwa.

Ponowną próbę przeprowadzenia dekomunizacji podjął w 2006 r. i w 2008 r., przygotowując projekt ustawy dekomunizacyjnej i dezubekizacyjnej, zgodnie z którą wysocy funkcjonariusze PZPR oraz pracownicy i współpracownicy peerelowskiej bezpieki nie mieliby prawa pełnić kierowniczych funkcji w administracji państwowej i samorządach. Zakładał on także zmianę nazw ulic noszących imię komunistycznych „bohaterów”, usunięcie pomników upamiętniających „utrwalaczy władzy ludowej”, obniżenie ubeckich emerytur do minimum. Jednocześnie projekt ten nakładał na samorządy obowiązek upamiętnienia żołnierzy podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego oraz miejsc związanych z ich walką przeciwko komunistycznej okupacji Polski.

Doktor hab. Sławomir Cenckiewicz uważa, że senatorowi za to, co robił, należy się wielki szacunek. – Jest sumieniem Narodu oraz środowiska prawniczego, konsekwentnie stającym po stronie prawdy i uczciwości. Jego działania mają elementarne znaczenie dla państwa polskiego i dla tego, czym to państwo ma być – czy ma to być kontynuacja i transformacja PRL, czy państwo nowe i niepodległe. Dopóki zbrodnie komunistyczne – o co dopomina się i walczy senator Piotr Andrzejewski – nie zostaną potępione i rozliczone, Polska ciągle będzie kontynuacją PRL.

Anna Kołakowska

http://www.naszdziennik.pl/mysl/56473,s ... arodu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 14 paź 2013, 08:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Dzień Nauczyciela

Piotr Szubarczyk

14 października obchodzimy w Polsce Dzień Nauczyciela. Nie słychać jednak, by tego dnia na apelach szkolnych przypomniano młodzieży, że był taki czas, gdy w ciągu zaledwie dwóch miesięcy zamordowano ponad tysiąc polskich nauczycieli! W Lesie Katyńskim, w Charkowie i w Twerze – w ramach zbrodni katyńskiej. Kiedy mamy o nich pamiętać, jeśli nie 14 października?

Nigdy wcześniej ani nigdy później nic podobnego nie wydarzyło się w historii Polski, a pewnie i świata. Zabijano wykształconych Polaków, którzy mogliby działać na rzecz niepodległej Polski, a tego okupanci nie chcieli.

Wśród 4410 oficerów zamordowanych w Lesie Katyńskim jest aż 535 nauczycieli. Gdyby dodać listy z Tweru i Charkowa oraz z więzień na Kresach, doliczylibyśmy się pewnie półtora tysiąca nauczycieli. Poświęćmy im na apelach szkolnych 14 października chociaż 5 minut.

Gdzie jest nauczycielska lista katyńska? Gdzie są nauczycielskie memoriały ich zamordowanych starszych kolegów? Dużo do zrobienia miałby zwłaszcza organ Związku Nauczycielstwa Polskiego „Głos Nauczycielski”, który wysługiwał się kiedyś propagandzie komunistycznej. Zamieszczał scenariusze akademii z okazji rocznic rewolucji bolszewickiej. Teraz czekamy na listy zamordowanych przez NKWD nauczycieli i wspomnienia o nich.

Dobry przykład dała Gdynia. Radni nadali rondu w Gdyni-Obłużu imię por. Tomasza Łączewnego. Był oficerem rezerwy i nauczycielem Szkoły Powszechnej nr 6 na Obłużu. Zmobilizowany w roku 1939, dotarł pod Kowel, dostał się do niewoli sowieckiej. Miał lat 26, gdy strzelano mu w tył głowy w Lesie Katyńskim.

Niech każdy Dzień Nauczyciela będzie dniem pamięci o nim i o jego kolegach. Módlmy się każdego dnia za polskich nauczycieli. To od nich w dużej mierze zależy przyszłość naszego Narodu.

http://www.naszdziennik.pl/wp/56751,dzi ... ciela.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 02 gru 2013, 08:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Kapłani, obudźcie się!

Bez odważnych kapłanów, biskupów Polska się nie obroni przed zalewem zła. Potrzeba przebudzenia, aby ktoś jeszcze raz powiedział „non possumus”. Bardzo mocne wezwanie ks. bp. Józefa Zawitkowskiego może stać się przełomowe dla Ojczyzny i Kościoła w Polsce.

Na takie porywające słowa czekały miliony katolików w Polsce, także dziesiątki tysięcy pielgrzymów, którzy przybyli w sobotę do Torunia, aby uczcić 22. rocznicę powstania Radia Maryja. – Obudźcie się, ludzie nauki, ludzie kultury, prawnicy, profesorowie! Obudźcie się, księża, biskupi, nauczyciele! Obudź się, Polsko! Niech ktoś stanie na areopagu i powie jeszcze raz: „non possumus”! – wołał z mocą w homilii ks. bp Józef Zawitkowski. Przestrzegł przed bezbożnictwem, życiem „jakby Boga nie było” i rewolucją gender. W proroczych słowach zapowiedział nawrócenie tych, którzy walczą z Bogiem, Kościołem i ze wszystkim, co polskie, co święte. Wezwał do miłości nieprzyjaciół. – Ucichną wichry i burze. Nam trzeba iść! Zwycięstwo przyjdzie przez Maryję – podkreślał, nawiązując do profetycznego przesłania wielkich Prymasów: ks. kard. Augusta Hlonda i ks. kard. Stefana Wyszyńskiego.

Ale to się nie dokona bez mądrych przewodników, świętych i mężnych pasterzy. I wiedzą to doskonale ci, którzy chcą zniszczyć autorytet kapłana w Polsce. Dlatego tak ważny jest głos solidarności, który w Toruniu popłynął w stronę kapłanów z całego kraju. – Co by z Polską było, gdyby takich księży nie było? – pytał z troską o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, dyrektor Radia Maryja. I wzywał tak atakowanych w ostatnim czasie duchownych: nie dajcie się przestraszyć i uciszyć! Do nagonki na księży nawiązywał też ks. bp Zawitkowski. – Zrobiliście wielką krzywdę tysiącom księży pracujących uczciwie. Lustracja wam się nie udała, może wam się uda pedofilia. Zobaczymy… – podkreślał łowicki biskup pomocniczy. – Współczuję zakonowi, który wychował takie telewizyjne monstrum, co ujada na arcybiskupa – ubolewał nad gorszącymi wypowiedziami niektórych duchownych w liberalnych mediach. – Synuś wyświęcony, gdzieś ty chodził do szkoły, kto cię uczył czytania i grzeczności? – pytał ksiądz biskup.

O modlitwie i duchowym wsparciu dla naszych biskupów i kapłanów od 22 lat pamięta Rodzina Radia Maryja. Podczas Mszy Świętej dziękczynnej w darze ołtarza złożyła w sobotę tysiące deklaracji modlitwy o powołania kapłańskie i zakonne, a także o świętość kapłanów i sióstr zakonnych.

Radio Maryja ks. abp Wacław Depo, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski, nazwał twierdzą rozumu i wiary. Ono ewangelizuje, uczy, jak być dobrym chrześcijaninem i Polakiem. – Zobacz, Matko, to Radio Maryja nosi Twoje imię. Wokół Radia Maryja ludzie uczynili wielkie dzieła, dzieła nauki, wychowania i słowa. Kocham to Radio, bo w nim jest tyle „Zdrowaś”. To Radio jest tak proste jak modlitwa mamy, czyste i proste jak pierwsze kochanie, a ludzie w nim są piękni – podkreślał ks. bp Józef Zawitkowski.

W czasie rocznicowej Mszy św. sprawowanej przez 14 biskupów i ponad 100 kapłanów zanoszona była modlitwa za rządzących, świat pracy, prześladowanych za wiarę, o prawdę w mediach i odwagę dla katolików oraz o multipleks dla Telewizji Trwam. Wszystkim, którzy przyczynili się do rozwoju Radia Maryja, dziękował jego założyciel o. Tadeusz Rydzyk. Wskazał na tajemnicę wszelkich sukcesów: trzeba Bogu i Jego natchnieniom mówić „tak” – jak Maryja. Dyrektor Radia Maryja, dziękując na zakończenie za udział w sobotnich uroczystościach, wytyczył też zadanie dla każdego i każdej z nas. – Od dzisiaj niech wszyscy z Rodziny Radia Maryja, kiedy gdzieś wyjdą, uśmiechną się do człowieka, nie będą ponurzy. Nawet jeśli jest coś trudnego, uśmiechnij się! – zachęcał o. Tadeusz Rydzyk. – Tam, gdzie już jest złość, tam jest diabeł, tam jest zło, tam trzeba Pana Jezusa, tam trzeba błogosławić – wskazywał. – Błogosławmy, nie złorzeczmy – podkreślał.

Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... e-sie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 17 gru 2013, 10:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Krzywienie polskich dróg?

Polskie drogi niełatwo prostować, nawet w Adwencie, bo od razu biegnie ekipa specjalistów od ich ponownego zakrzywiania.

Ledwie zbiorowym wysiłkiem uświadomiliśmy sobie śmiertelne zagrożenie następnego pokolenia przez ideologię gender, a zaraz zorganizowano akcję metodycznego niweczenia tego wysiłku.

Kiedy wreszcie udało się nam głośno krzyknąć molestatorom naszych dzieci: „dosyć!”, to pewien nowy tygodnik polskiej prawicy – nazwę go XYZ – zaprosił w ostatnim numerze do patriotycznych i religijnych zwierzeń znanego handlarza publicznymi kobietami, wieloletniego „naczelnego” polskiej gałęzi pierwszego w USA legalnie wydawanego czasopisma pornograficznego.

Przy jego pomocy wychowano nie tylko w tym kraju kilka pokoleń seksualnych maniaków i zbrodniarzy, na czele z głośnym Tedem Bundym, skazanym na śmierć seryjnym gwałcicielem i mordercą kobiet.

Przed wykonaniem wyroku zdążył jeszcze opowiedzieć, że tych zbrodni poduczyło go właśnie pornograficzne czasopismo, prezentujące na ładnym papierze tylko instrumentalne traktowanie kobiet, zgadzających się na to za odpowiednią opłatą.

A nad Wisłą z powagą słuchamy porad niedawnego naczelnego tego handlu, jak zbudować Polskę Bogiem silną, szanującą każdego obywatela, a w szczególności kobiety. Niewątpliwie on sam zadba o to, aby nikomu u nas nie zabrakło świerszczyków, bo przecież na tym niewątpliwie się zna.

Czy zna się na szacunku wobec kobiet? Niewątpliwie – nie. Pornografia to kłamstwo na temat erotyki, kłamstwo na temat naszego bytowego początku, ale także kłamstwo na temat kobiet, bo przecież nie każda jest publiczna.

Wychowawcą Pana Redaktora – bo wpierw wychowawcą samego twórcy tego pornograficznego czasopisma – był Alfred Kinsey, o którym w ostatnich miesiącach prawie codziennie u nas mowa, z racji jego szczególnego znaczenia w światowej metodycznej deprawacji seksualnej, w tym także ekspansji ideologii gender. Ioto wchodzi do naszych domów – za nasze pieniądze wydane na patriotyczny tygodnik – w szacie obrońcy Ojczyzny czołowy polski wychowanek Kinseya…

Nawet jeśli nie pokazywał fotek ze swojej stajni „króliczków”, to efekt będzie ten sam. Następne pokolenie, przejmujące w tej chwili odpowiedzialność za Ojczyznę, po uwiarygodnianiu handlarza kobietami niestety będzie budować Polskę wedle logiki myślowej pornograficznego czasopisma. Chyba że jeszcze zdążymy wyprostować te znów pokrzywione polskie drogi…

I drugi przykład ich aktualnego krzywienia. W tych samych patriotycznych środowiskach ostatnio zaproszono do głosu na temat ideologii gender i pornografii deprawatora kilku pokoleń Polaków, długoletniego, wysokiej rangi funkcjonariusza międzynarodowej sieci edukatorów seksualnej zabawy człowiekiem, czyli IPPF (Międzynarodowej Federacji Planowanego Rodzicielstwa).

Czyżby nie wiedziano, że Pan Prezes, Pan Profesor przez wiele lat występował w prokuraturach i sądach jako ekspert w sprawach o oczywistą pornografię i zawsze diagnozował, że to sztuka erotyczna, a nie pornografia? Może zatem już niedługo słuchać będziemy Pana Profesora w naszych świątyniach, bo przecież jakoby krytykuje ideologię gender i konsumpcję pornografii przez mężczyzn…

Życzymy Panu Naczelnemu i Panu Profesorowi jak najlepiej –czyli najpierw głośnego odcięcia się od deprawacji seksualnej na skalę całego naszego społeczeństwa. Właśnie dlatego nie wpuszczamy ich do domu, nie zostawilibyśmy z własną córką, a zwłaszcza nie radzimy się ich w sprawie gender, pornografii i szacunku dla kobiet. Ten szacunek – jak pisał Norwid w „Emancypacji kobiet” – „nie znosi ręki rubasznej”.

Marek Czachorowski

http://www.naszdziennik.pl/mysl-felieto ... -drog.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 23 gru 2013, 10:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Jan Paweł II

O roli rodziców

Bezpośrednimi wychowawcami w stosunku do swoich dzieci pozostają zawsze na pierwszym miejscu rodzice. Rodzice mają też w tej dziedzinie pierwsze i podstawowe uprawnienia. Są wychowawcami, ponieważ są rodzicami. Jeśli zadanie to rodzice z kolei dzielą z innymi ludźmi, a także z instytucjami, na przykład z Kościołem i państwem, to zawiera się w tym prawidłowe odzwierciedlenie zasady pomocniczości. Rodzice nie są w stanie zaspokoić wszystkich zapotrzebowań całościowego procesu wychowawczego, zwłaszcza gdy chodzi o wykształcenie, ale również gdy chodzi o całą szeroką dziedzinę uspołecznienia. W tych dziedzinach, gdzie rodzina nie może skutecznie działać sama, zasada pomocniczości wspiera miłość rodzicielską, odpowiada dobru rodziny. Pomocniczość dopełnia w ten sposób miłość rodzicielską, a równocześnie potwierdza jej fundamentalny charakter. Wszyscy inni uczestnicy procesu wychowawczego działają poniekąd w imieniu rodziców, w oparciu o ich zgodę, a w pewnej mierze nawet ich zlecenie.

Teraz chciałbym powiedzieć wam o jeszcze jednym konkretnym problemie i wezwać was do uzdrowienia sytuacji, które są źródłem ogromnych frustracji i cierpień w wielu rodzinach na całym świecie. Rodzice i starsi czują nieraz, że stracili z wami kontakt, i są tym zaniepokojeni, tak jak martwili się Maryja i Józef, kiedy spostrzegli, że Jezus zgubił się w Jerozolimie. Z naszej winy wielu starszych rodziców odczuwa osamotnienie. Jest tak czy nie? Nie powinno tak być! Powinno być inaczej! Ale czasem tak się dzieje. (…) Pamiętajcie jednak zawsze, że zawdzięczacie swoim rodzicom życie i wychowanie. Pamiętajcie o długu, jaki macie wobec swoich rodziców, i o czwartym przykazaniu, które bardzo zwięźle wyraża nakazy sprawiedliwości wobec nich (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 2215). W większości przypadków to oni zadbali o wasze wykształcenie, nie szczędząc ofiar. Dzięki nim zostaliście wprowadzeni w dziedzictwo kulturowe i społeczne waszej wspólnoty, kraju, ziemi rodzinnej. Mówiąc ogólnie, to wasi rodzice byli dla was pierwszymi nauczycielami wiary. Rodzice mają zatem prawo oczekiwać od swoich synów i córek dojrzałych owoców swoich trudów, podobnie jak dzieci i młodzież mają prawo oczekiwać od rodziców miłości i opieki, które zapewnia im zdrowy rozwój. Wszystko to jest zawarte w czwartym przykazaniu. Czwarte przykazanie jest bardzo bogate. Zachęcam was do rozważenia czwartego przykazania Bożego z Dekalogu. Wzywam was, byście budowali mosty dialogu i porozumienia ze swoimi rodzicami. Nie trwajcie w wyniosłym odosobnieniu! Porozumienie! Miłość! Wywierajcie zdrowy wpływ na społeczeństwo, pomagając mu obalać bariery, które wyrosły między pokoleniami. Żadnych barier! Żadnych barier! Wspólnota pokoleń, wspólnota rodziców i dzieci! Wspólnota!

To rodzice w pierwszym rzędzie mają prawo i obowiązek wychowywać swoje dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Nie oddajcie tego prawa instytucjom, które mogą przekazać dzieciom i młodzieży niezbędną wiedzę, ale nie są w stanie dać im świadectwa wiary, świadectwa rodzicielskiej troski i miłości. Nie dajcie się zwieść pokusie zapewniania potomstwu jak najlepszych warunków materialnych za cenę waszego czasu i uwagi, które są mu potrzebne do wzrastania w „mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (Łk 2, 52). Jeżeli chcecie – wy, rodzice – obronić wasze dzieci przed demoralizacją, przed duchową pustką, jakie proponuje świat przez różne środowiska, a nawet szkolne programy, otoczcie te dzieci ciepłem waszej rodzicielskiej miłości i dajcie im przykład chrześcijańskiego życia.
--------------------------------------------------------------------------------

List do rodzin z okazji Roku Rodziny 1994, nr 16 Przemówienie kończące X Światowe Dni Młodzieży, Manila, 1995 r. Przemówienie do dzieci pierwszokomunijnych w kościele Świętej Rodziny, Zakopane, 7 czerwca 1997 r.

http://www.naszdziennik.pl/wp/63247,o-r ... zicow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 14 sty 2014, 10:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
O wyższość ducha

Ks. kard. August Hlond
Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Te narody będą uczestniczyły w odbudowie ludzkości, które zdecydowanie podejmą się realizacji Bożych zasad we własnym życiu. Ludy wplątane w kult materii pozostaną na marginesie nowej kultury. Dobrobyt doczesny nie da im szczęścia, a postęp techniczny tęsknot dusz nie zaspokoi. Przodować można tylko wyższością ducha. Polska ma zdrowe i niezawodne wyczucie swego wielkiego jutra. Wie, że jej miejsce nie na tyłach dziejów. Dlatego Polska staje po stronie Boga. Dlatego upornie trzyma się duchowej zasady życia. Dlatego chce zaznaczyć swój pochód wiedzą, postępem, cywilizacją, geniuszem plemiennym, ale nade wszystko Bożą prawdą, objawionym prawem etycznym i kulturą chrześcijańską. Dlatego Polska pragnie zmartwychwstać duchowo w Chrystusie. Dlatego skuteczniej niż inne narody opiera się pokusie czasu. Dlatego dźwiga swe życie na wyżyny starego dekalogu. Dlatego garnie się do kościelnych źródeł nadprzyrodzonego życia. Dlatego wyrzeka się nienawiści i zbrodni. Dlatego szuka zjednoczenia i natchnienia w miłości i braterstwie chrześcijańskim.

Fragment pochodzi z kazania wygłoszonego do młodzieży akademickiej w kościele św. Anny w Warszawie, 16 marca 1947 r.

Rozwój współczesnej cywilizacji, z której ludzkość bywa tak dumna, posiada też swą ciemną stronę, a jest nią upadek kultury duchowej. Owszem, cywilizacja niesie ze sobą niespotykane wcześniej możliwości i udogodnienia. Równocześnie jednak jak nigdy przedtem potrafi być zaborcza i niszczycielska, potężna i bezwzględna, zwłaszcza wtedy, gdy jest pozbawiona hamulców moralnych i zasad prawdziwej religii. Do takiej cywilizacji nie może należeć przyszłość. Przetrwają narody wierne duchowemu posłannictwu – takiemu posłannictwu musi być wierna Polska.

http://www.naszdziennik.pl/wp/65207,o-w ... ducha.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 25 sty 2014, 10:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Prosimy – wymagamy – żądamy

Ks. kard. Stefan Wyszyński

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Wbijamy w ziemię polską głazy zasad moralnych i religijnych, po których można bezpieczną stopą przejść do upragnionej, lepszej przyszłości. Te głazy to krzyż i Ewangelia, to służba Kościoła, miłość, ofiara i szacunek dla człowieka, to obrona praw ludzkich, ilekroć zajdzie tego potrzeba. Kościół święty i w dziejach ludzkości, i w naszej Ojczyźnie jest właśnie taki. Idziemy więc po kamieniach milenijnych, po tych Bożych światłach, od Dobrawy, Mieszka, świętego Wojciecha, Bolesława Chrobrego, od Gniezna, Krakowa, Wrocławia, Kołobrzegu, od Stanisława i Jadwigi aż po krzyż króla Zygmunta na placu Zamkowym w Warszawie i wołamy wszystkim, że trzeba raczej Boga słuchać aniżeli ludzi. To, czego nam dzisiaj potrzeba, dzieci Boże, to odwagi i męstwa. Nie tylko my – biskupi, ale i wy – rodzice, macie obowiązek upominać się o uszanowanie waszej pracy, waszego sumienia i waszej wolności, prawa do wypoczynku świątecznego, do wychowania chrześcijańskiego waszych dzieci i młodzieży, do sprawiedliwej zapłaty. Jest to wasz moralny obowiązek. Jeśli liczycie, że zrobią to biskupi, a wy jesteście wolni, to wybaczcie, ale jest to zwykłe tchórzostwo i brak odwagi, co jest największą szkodą w życiu i współżyciu społecznym. Obywatel zastrachany, tchórzliwy, milczący wyrządza największą krzywdę nie tylko sobie, ale i tym, którzy nim kierują.

Fragment homilii wygłoszonej podczas uroczystości św. Stanisława Kostki w Krakowie 12 maja 1974 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Gdy jedni oskarżają Kościół, że wtrąca się do polityki, to inni mają pretensję, że nic nie robi. Sytuacja patowa, z jednej strony cyniczny polityk, z drugiej wygodnicki obywatel. A tymczasem i jeden, i drugi powinien ogarnąć monumentalne dzieje Polski, odczytać znaki, rozpoznać fundamenty, na których należy budować życie społeczne i prywatne. Kościół nie zastąpi polityków, ale nie zastąpi też nas, zwykłych obywateli, bo to my mamy upominać się o nasze prawa, prawa człowieka, rodziny i Narodu.

http://www.naszdziennik.pl/wp/66308,pro ... adamy.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: O naszą polską godność
PostNapisane: 10 lut 2014, 08:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Godzina Radia Maryja

O. dr Tadeusz Rydzyk CSsR

W niedzielę mieliśmy już wyjeżdżać z kraju, bardzo chciałem zobaczyć się z moją siostrą. Miałem nadzieję, że znajdę godzinę na rodzinne spotkanie. W klasztorze u siostry Faustyny, wieczorem, chciałem odprawić Mszę Świętą i wówczas wyszła siostra przełożona i prosiła mnie: – Czy ojciec może poczekać z godzinę, po to by wszystkie siostry przyszły na tę Mszę Świętą? Tak bardzo chciałem pojechać do domu, porozmawiać z moją rodzoną siostrą, tak się ucieszyć chociaż trochę, pobyć chwilę z najbliższymi. A tu siostra zakonna mówi mi: „Jeszcze godzinę”. Odpowiedziałem: – Dobrze. Ale w sercu powiedziałem: „Panie Jezu, Ty wszystko ode mnie chcesz, nawet tę godzinę z ukochaną rodziną. Ale cóż, nie mogę Ci jej nie dać”.

Wtedy właśnie, 10 lutego 1990 r., w tej właśnie godzinie stało się – zdecydowałem się na Radio Maryja! Podczas oczekiwania na siostry, Angelo mówi do mnie: – Proszę ojca, dlaczego ojciec nie zrobi Radia Maryja. Jest taki ksiądz we Włoszech. – Wiem, że jest. – No to niech ojciec podejmie inicjatywę, ja pomogę. Ale nie bardzo wierzyłem jakoś w jego pomoc, to wszystko było dla mnie bardzo odległe, nierealne.

Poszliśmy na Mszę Świętą i podczas jej odprawiania powiedziałem: – Proszę o modlitwę, bo podjąłem pewną decyzję, kiedyś może siostry się dowiedzą, o co chodzi, dziś jednak bardzo proszę o modlitwę. Myślałem sobie potem: „Radio Maryja mi odpowiada, Radio Maryja zawsze, bo przez Maryję wiedzie nasza droga do Jezusa. Matka Boża, Ona nas prowadzi. I Polska tego szczególnie doświadcza, ja również”.

Fragment pochodzi z: „Życie jest ciekawe. Z Ojcem Tadeuszem Rydzykiem CSsR rozmowy niedokończone”, 2011

--------------------------------------------------------------------------------

Ingerencja Boga w ludzkie plany i projekty może sprawiać wrażenie przypadku. Po prostu coś opóźniło się o godzinę, tylko o godzinę, a poza tym wszystko miało przebiegać tak, jak zostało zaplanowane: spotkanie z rodziną, wyjazd za granicę, praca jak dawniej. A właśnie w tej dodatkowej godzinie przyszedł pomysł i przyszła decyzja. Za decyzją ruszyła wkrótce lawina skutków, powstały i powstają dzieła, które w realiach dzisiejszego świata wydają się wręcz niewyobrażalne. A jednak są. Więc planując nasze życie, musimy zawsze być otwarci na taką godzinę, a może nawet minutę, gdy opromieni nas światło Łaski, i nie będzie jak dawniej, będzie więcej i będzie lepiej.

http://www.naszdziennik.pl/wp/67760,god ... aryja.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /