Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Materialistyczne kuglarstwo zwane filozofią
PostNapisane: 25 mar 2014, 19:51 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
O Mordechaju Marksie, znanym jako Karol

Jako że ze zdumieniem dostrzegam próby (niepozbawione literackiego wdzięku) heroizacji i uwznioślenia postaci urodzonego dokładnie 195 lat temu Mordechaja (od chrztu luterańskiego: Karla Heinricha) Marxa, czuję się zobowiązany powiedzieć kogo jak w nim widzę:

Otóż - małego burżuja, który aby dać upust podwójnemu, dławiącemu go resentymentowi: nienawiści do chrześcijańskiego Boga (którą tak plastycznie wyraził zwłaszcza w młodzieńczych, satanistycznych wierszach) oraz żydowskiej samonienawiści, wymyślił diabelskie perpetuum mobile do zniszczenia świata, który go tak w dwójnasób "alienował", używając jako mięsa armatniego proletariuszy, których los w rzeczywistości nic go nie obchodził.

Wymarzyć sobie świat, w którym przez morze krwi zniesieniu ulegnie wszelkie zróżnicowanie tylko po to, aby on, Marx, nie musiał odczuwać dyskomfortu z powodu możliwości bycia nazwanym Żydem - Bogobójcą albo Żydem - lichwiarzem, to mieszczański egocentryzm tak monstrualny, że "Jedyny i dla Jedynego" Stirnera zdaje się dyszkantem grzecznego gimnazjalisty.

Nie będę już znęcał się nad tym, kim był w życiu rodzinnym i w stosunkach (głównie jednostronnie finansowych) z innymi ludźmi, ani nad licznymi plagiatami (które zacierał wymyślając tym, z których przepisywał), ani nad dyletanctwem jego pseudoteorii ekonomicznej, bo tę zmiażdżył dawno Böhm-Bawerk (któremu jestem niezmiernie wdzięczny także dlatego, że próbowałem chyba trzy razy przeczytać "Kapitał", ale za każdym razem musiałem skapitulować po kilkunastu stronach, a "żeby samemu ocenić książkę - jak mówi de Maistre - trzeba ją przeczytać, a przez sen dokonać tego niepodobna"). Wspaniałomyślnie przyznam natomiast, że chwilami niezły był z niego socjolog polityki, jak choćby w "18 brumaire'a Ludwika Napoleona".

Jeśli ktoś uważa, że nie dość skutecznie dobiłem upiora osinowym kołkiem, to proszę mnie poprawić.

Autor:

Jacek Bartyzel publicysta, działacz społeczny i wykładowca akademicki.

http://www.prawica.net/34265


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Materialistyczne kuglarstwo zwane filozofią
PostNapisane: 22 maja 2014, 09:19 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Bajki o ewolucji

Gilbert Keith Chesterton

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Postrzeganie człowieka jako wytworu natury wcale nie jest naturalne. Nazywanie go zdrowym elementem wiejskiego lub nadmorskiego pejzażu jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Widzenie w nim zwierzęcia nie dowodzi jasności widzenia. Nie dowodzi nawet przytomności umysłu. Jest to grzech przeciwko światłu; przeciwko jasnemu światłu, jakim jest podstawowa zasada realizmu – zachowanie właściwych proporcji. Popełnia się ten grzech przez naciąganie faktów, fałszowanie argumentów, przedstawianie rzeczy w sztucznej grze świateł i cieni, wyciąganie na wierzch pomniejszych lub mniej znaczących zjawisk, które przypadkiem pasują do teorii. Czymś zupełnie innym jest solidny, skąpany w słońcu fakt, który można obejść dookoła i obejrzeć ze wszystkich stron. Okazuje się wówczas, że jest to fakt całkiem niezwykły, a oglądany z coraz to innych stron, zyskuje jeszcze na niezwykłości. Zdecydowanie nie wynika on ani nie wypływa w sposób naturalny z czegokolwiek innego. Gdybyśmy wyobrazili sobie nieludzką lub nieosobową inteligencję, która potrafiłaby pojąć od początku ogólny charakter pozaludzkiego świata i przewidzieć formy, do jakich rzeczywiście doprowadziła ewolucja, w całym świecie natury nie znalazłoby się nic, co mogłoby ją przygotować na tę niespodziankę, jaką jest człowiek. Inteligencja ta nie mogłaby go uznać po prostu za jedno z setki bydląt, które znalazło lepszą paszę, albo za jedną z setki jaskółek, która spędziła lato pod nowym niebem.

Fragment pochodzi z: „Wiekuisty człowiek”

--------------------------------------------------------------------------------

Teoria ewolucji jest przykładem, jak bardzo ideologia potrafi zdominować naukę, a sama nauka – w takim wydaniu – jak bardzo potrafi nie liczyć się z faktami (albo z ich brakiem!). Celem teorii ewolucji nie jest dociekanie prawdy, ale udowodnienie, że Pan Bóg nie stworzył wszechświata, że Pan Bóg nie stworzył człowieka, że w ogóle Pana Boga nie ma. A że w teorii ewolucji są potężne luki, że szereg faktów jest naciąganych, że ważnych faktów się nie uwzględnia – to mały kłopot, bo przecież oponentów można zagłuszyć lub wykpić, a naiwnym wystarczy komputerowa animacja. Ale wówczas zamiast dostojnie brzmiącej teorii naukowej, mamy po prostu bajkę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/77974,baj ... lucji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Materialistyczne kuglarstwo zwane filozofią
PostNapisane: 23 maja 2014, 07:33 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Socjalizm w przebraniu nauki

Zanim przejdę do wykładu, chcę wyrazić moją radość z powrotu do Polski i możliwości wystąpienia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim podczas tego szczególnie ważnego sympozjum poświęconego Janowi Pawłowi II i totalitaryzmom. Sympozjum to jest znaczące z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że Jan Paweł II rozumiał, być może lepiej niż ktokolwiek z jemu współczesnych, jak istotny związek zachodzi między rozumieniem nauki przez organa polityczne a kulturą przez te organa propagowaną; po drugie dlatego, że swoje rozumienie tego związku w dużej mierze zawdzięczał Papież wpływom lubelskiej szkoły tomistycznej i osoby o. Mieczysława Alberta Krąpca.

Moim zdaniem, przez znaczną część XX i XXI wieku większość zachodnich szkół wyższych i uniwersytetów pełniła i nadal spełnia funkcje obozów reedukacji socjalistycznej, posiadających przeważnie nieuświadomione skłonności do rozpowszechniania wśród niczego niepodejrzewających studentów metafizycznych zasad oświecenia, podszywających się pod różne teorie wiedzy i wspaniałe historyczne systemy świadomości (jak np. russoizm, kantyzm, heglizm czy marksizm).

Bajki rewolucjonistów

W rozumieniu klasycznym metafizyka jest królową nauk, ponieważ odkrywa przed nami to, co większość ludzi zwykle nazywa prawdą zdroworozsądkową, czyli powszechnie znaną przez wszystkich ludzi (z wyjątkiem oczywiście wielu pracowników naukowych, przedstawicieli administracji akademickiej i utopijnych polityków socjalistycznych) normą prawdziwości, przy pomocy której oceniamy wszystkie inne sposoby poznania, łącznie z akademickimi dyscyplinami i naukami. Przykładem takiej zdroworozsądkowej prawdy jest to, że coś, co istnieje, nie może jednocześnie nie istnieć, że rzeczy, które nas otaczają, mają swoją naturę (czyli zbiór wewnętrznych przyczyn, które organizując rzeczy, nadają im ich własną tożsamość), że nasze poznawcze władze są wiarygodne na tyle, aby umożliwić nam poznanie tych rzeczy i przyczyn, które organizują je od wewnątrz, oraz że to, co jest prawdziwe, nie może być jednocześnie fałszywe.

W XX wieku na niemal całym Zachodzie klasyczne nauki metafizyczne, takie jak te, które przed chwilą opisałem, zostały odrzucone i zastąpione metafizycznymi baśniami, stworzonymi głównie przez architektów rewolucji francuskiej. Według tych luminarzy, metafizyka nie jest nauką ani o zdroworozsądkowej prawdzie o naturach rzeczy, ani o ludzkich władzach poznawczych, które pozwalają nam te natury zrozumieć. Ich zdaniem, metafizyka jest „historią” (jak nazwałby ją Kant, Hegel czy Marks) o wyłanianiu się ludzkiej świadomości na drodze przejścia od wcześniejszych etapów zniewolonej świadomości religijnej, która błędnie utożsamia prawdę z intelektualnym aktem rozumienia wewnętrznej organizacji tworzącej naturę rzeczy, do wieku czystego rozumu, w którym prawda odnajduje swoje ostateczne rozumienie jako istotna właściwość NAUKOWO OŚWIECONEJ OGÓLNEJ (tzn. socjalistycznej) WOLI.

W tej metafizycznej fantazji utopijnego socjalizmu całość nauki jest podzielona na dwie części: na nauki o człowieku (czyli nauki społeczne, składające się z różnych wersji tej historycznej bajki o ludzkiej świadomości, którą przed chwilą opisałem) oraz na nauki o fizycznym wszechświecie, o możliwości zastosowania matematyczno-fizycznych teorii o fizycznym wszechświecie w celu zmuszenia natury do uległości wobec pragnień ludzkiej woli.

Pochód socjalizmu

Z uwagi na swoją wyjątkową pozycję w sowieckim bloku, głównie pod wpływem o. Krąpca i lubelskiej szkoły tomistycznej, studenci KUL byli w większości wolni od tej propagandy występującej w przebraniu nauki i od konieczności tolerowania wydziałów nauk społecznych i tzw. socjologów, którzy na tych wydziałach rzekomo nauczali. Biorąc pod uwagę niedawną śmierć o. Krąpca, KUL w krótkim czasie prawdopodobnie podzieli ten sam los, co większość zachodnich wyższych szkół i uniwersytetów. Prawdziwa filozofia, nauka, zostanie usunięta i zastąpiona przez oświecone nauki społeczne, w których intelekt, wola i emocje studentów nie będą już wychowywane do aktywności i dociekliwości w rozumieniu sposobów osiągania szczęścia. Zamiast tego intelekt będzie urabiany do pasywności i bezkrytyczności, a wola i emocje studentów stymulowane, zwłaszcza poprzez pomnażanie codziennych komunikatów informacyjnych, do zrezygnowania ze swoich starych, nietolerancyjnych sposobów myślenia i przyjęcia oświeconych, tolerancyjnych poglądów należących do oświeconych, pełnych troski i wrażliwości socjologów.

Mówiąc krótko, uważam, że cała nowożytna i współczesna nauka, tak jak jest ona potocznie rozumiana i powszechnie propagowana wśród studentów zachodnich wyż- szych szkół i uniwersytetów, jest nierozerwalnie połączona i zasadniczo zależna od utopijnego socjalizmu, będącego historyczno-politycznym substytutem metafizyki, którego zadanie polega na usprawiedliwianiu fałszywego twierdzenia, iż wszelka prawda jest zawarta w szeroko rozumianej nauce nowożytnej. Twierdzę również, że jeżeli ten metafizyczny bałagan nie zostanie rozszyfrowany i zwalczony, to niczym epidemia rozprzestrzeni się w polskich instytucjach edukacyjnych i kulturalnych, dokładnie tak, jak uczynił to na pozostałym obszarze Zachodu.

Zaćmienie rozumu

Aby przeciwdziałać rozwojowi tego metafizycznego i moralnego nieładu, wszyscy przedstawiciele Zachodu muszą zrozumieć, że w dobie współczesnej, głównie pod wpływem architektów rewolucji francuskiej i ich najbardziej zagorzałych uczniów, statystyczny mieszkaniec Zachodu nie uważa już prawdy za właściwość intelektu. Dzisiaj statystyczny mieszkaniec Zachodu ma tendencję do identyfikowania prawdy z właściwościami matematycznie, socjalistycznie i mechanicznie kontrolowanej woli. Poza tym nauka nie jest już uważana za sprawność ludzkiej duszy, za intelektualno-moralną cnotę. Zamiast tego gwałtowne, mechaniczne nakazy i zakazy wydawane przez scentralizowanych biurokratów, specjalistów od liczb, zmierzają do zajęcia miejsca nauki jako cnoty intelektualno-moralnej.

Prawdziwość powyższego twierdzenia potwierdzają słowa wielkiego fizyka Alberta Einsteina z jego artykułu pt. „Obowiązki naukowca”, w którym zauważył on, że współcześni uczeni padli ofiarą niewolniczej zależności od świata polityki.

Przyczyna, dla której współczesny fizyk ma z konieczności predyspozycję do bycia zniewolonym, jest łatwa do zrozumienia. Kiedy bowiem zastąpimy intelektualno-moralną cnotę, jako główną, bezpośrednią, wewnętrzną zasadę nauki o człowieku, przez socjalistycznie oświeconą i matematycznie regulowaną aktywność woli, wówczas to, co było prawdziwą nauką, zostaje zupełnie oddzielone od naturalnego dążenia do dobrego człowieczeństwa, do ludzkiego szczęścia i jest w pierwszej kolejności podporządkowane arbitralnym układom utopijnych socjalistów, a w konsekwencji: szczerym, oświeconym uczuciom, które pewna samozwańcza elita intelektualna (złożona np. z socjologów, prezydentów i polityków) zgadza się podzielać.

Tego rodzaju nauką ludzie nie mogą być zainteresowani w sposób naturalny. Nauka i „naukowo oświecona wolność” muszą być nam narzucone, wbrew naszym naturalnym predyspozycjom, przez zbiorowe polityczne „fiat”, przez zbiorowo określone i matematycznie regulowane mechanizmy przymusu i bezpardonowej propagandy medialnej.

Nowy porządek świata

W trakcie usuwania prawdy z intelektu i przenoszenia jej w sferę socjalistycznej woli-mocy (czyli woli socjalistycznie oświeconej i matematycznie kontrolowanej), musi zajść dramatyczna zmiana w sferze instytucji edukacyjnych. Tradycyjne sztuki wyzwolone powstały przede wszystkim na potrzeby filozofii spekulatywnej, zwłaszcza metafizyki, czyli tych sprawności poznawczych, które najskuteczniej uwalniają człowieka od niewiedzy i propagandy. Natomiast szkolenie woli do posłuszeństwa oświeconym despotom, do poddania się propagandzie, nie jest zgodne z tym, do czego przeznaczone są tradycyjne sztuki wyzwolone, filozofia klasyczna, a zwłaszcza metafizyka. Szkolenie to jest jednak tym, czego domagają się oświecone uczelnie nowego porządku światowego.

Celem tego szkolenia jest „tolerancja”, która ma niewiele wspólnego z klasycznie pojętą moralnością. Tolerancja ta nie jest kategorią moralną w klasycznym tego słowa znaczeniu. Nie ma ona nic wspólnego z klasyczną moralną cnotą sprawiedliwości, którą ktoś narusza, kiedy traktuje inną osobę w sposób występny. W swoim socjalistycznie oświeconym rozumieniu „tolerancja” jest metafizyczną, hermeneutyczną jakością szkolenia woli i ludzkich emocji, z którymi wola jest dziś głównie utożsamiana (i gdzie została przeniesiona prawda, a wraz z nią także nauka), szkolenia do biernego akceptowania wszystkiego, co utopijni socjaliści (którzy jako jedyni determinują naukę, prawdę i wolność) mówią nam o rzeczywistości, a zwłaszcza o tym, jak czytać historię i rozumieć politykę.

Jest tak, ponieważ w nowym porządku świata metafizyka jest zredukowana do jakości woli, która chętnie akceptuje narracje (baśnie) utopijnych socjalistów, że całość nauki jest historycznie ustopniowanym projektem wyłaniania się ludzkiej świadomości i wolności z zacofanych stanów religijnych i ich przejścia na poziom oświeconych stanów wszechobecnego uczucia, miłości dla utopijno-socjalistycznej wizji ludzkości. I nie ma usprawiedliwienia dla bigotów, dla tych, którzy nie akceptują tej narracji.

W tym nowym porządku świata nie ma miejsca na klasycznie zorientowane akademie sztuk wyzwolonych, na uniwersytety takie jak KUL czy szkoły takie jak lubelska szkoła tomistyczna. Z perspektywy nowego porządku świata takie instytucje są zacofane, nienaukowe, średniowieczne. Ten nowy, globalny system „oświeconych” szkół i uczelni potrzebuje instytutów zawodowo uczących tego, jak osiągnąć sukces, oczywiście sukces w sensie utopijno-socjalistycznym.

Najważniejsza zasada

Niestety żadna wiedza, która rezygnuje z poszukiwania mądrości i duchowego rozwoju osoby poznającej, nie może być nauką. Taka wiedza jest głupotą. Jeżeli nauka ma być systemem społecznym, powstałym na fundamencie podzielanych uczuć utopijno-socjalistycznej elity, i jeżeli nauka ta ma poprzedzać posiadanie prawdy i wolności oraz zdolność do błędu i kłamstwa, to łatwo możemy zrozumieć, dlaczego ten fałszywy sposób myślenia prowadzi do surrealistycznych aktów masowej zbrodni: do wychodzenia na ulice z pistoletem w ręce i strzelania na chybił trafił do tłumu; do rozbijania samolotów o World Trade Center w Nowym Jorku czy do bombowych ataków samobójczych…

Jeżeli żaden indywidualny człowiek nie posiada prawdy i wolności, jeżeli prawda i wolność polegają na społeczno-systemowych uczuciach oświeconej woli ogólnej, to miał rację Pelagiusz, mówiąc, że nikt z nas nie nosi w sobie skutków grzechu pierworodnego. Wszelkie zło, które dana osoba może popełnić, jest czymś całkowicie zdeterminowanym i spowodowanym przez zachodni system społeczny i w ogóle Zachód. Jeżeli tylko uczeni i ich oświecona wola posiadają prawdę i wolność, to tylko uczeni są przyczyną wszelkiego kłamstwa, wszelkiego zła, wszystkich form zniewolenia.

Aby bowiem skłamać, czyli odmówić powiedzenia prawdy, lub popełnić inne zło moralne, czyli odrzucić wybór dobra, dana osoba musiałaby najpierw znać prawdę i dobro. A jeżeli tak, to jedyną przyczyną wszelkiego nowożytnego zła, Wielkim Szatanem, musi być zachodni „system” społeczny, jako pierwsza zasada całej nowożytnej nauki i naukowej kultury. Dlatego też strzelanie na ślepo do tłumu i atakowanie Zachodu przez muzułmańskich ekstremistów stają się całkowicie zrozumiałe, mają logiczny sens.

Mówiąc właściwie, ludzka siła, siła ludzkiej nauki, nie jest brutalną siłą zwierzęcą, ani też przemocą wobec matki natury. Nie jest siłą słonia w składzie porcelany. Nie polega na rozstawianiu ludzi po kątach, ani na zdolności przymuszenia natury do wyjawienia swych sekretów – jak uważał Franciszek Bacon. Siła ludzkiej nauki polega nie na despotyzmie, lecz na współdziałaniu z naturą rzeczy tak, aby ta ujawniła swoje tajemnice. Nie jest ona makiawelizmem stosowanym wobec fizycznego wszechświata, nawet jeśli miałby on być pokierowany szczerym oświeceniowym uczuciem.

Wielkie oszustwo

Nowoczesny socjalizm nie jest ani polityczną, ani ekonomiczną teorią, która generuje naukowy pozytywizm. Nowoczesny socjalizm, czyli socjalizm utopijny, jest przede wszystkim metafizyczno-historyczną baśnią o stopniowej ewolucji ludzkiej świadomości z zacofanych stanów religijnych, a także świadomości filozoficznej, która usiłuje racjonalnie uzasadnić współczesny redukcjonizm naukowy przez wyparcie prawdziwego opisu postępu naukowego, który jest konsekwencją naturalnej skłonności człowieka do wyzwalania się z ignorancji na drodze doskonalenia sprawności poznawania przyczyn wyższych. Nierozpoznanie tego, czym jest nowoczesny socjalizm (tego, że jest on metafizycznym, a nie gospodarczym czy politycznym, oszustwem, które od wieków jest główną przyczyną nowoczesnych totalitaryzmów), jest jednym z najbardziej niebezpiecznych błędów popełnionych przez współczesną kulturę zachodnią.

Mam nadzieję, że moi koledzy z lubelskiej szkoły tomistycznej będą nadal walczyć z tym błędem, również – jak wielokrotnie czynił to Papież Jan Paweł II – przy pomocy nowych medialnych możliwości obejmujących swym zasięgiem cały świat. Jedną z takich możliwości jest przygotowanie sfilmowanych wykładów i włączenie ich w program akademicki oferowany przez telewizję i internet w takich uczelniach, jak np. Holy Apostles College and Seminary w USA, z którą to sam od niedawna współpracuję. Mam nadzieję, że moja propozycja znajdzie pozytywny oddźwięk. Bądźmy wytrwali w tej walce o dobrą sprawę.
--------------------------------------------------------------------------------

Wykład wygłoszony podczas XIII sympozjum „Przyszłość cywilizacji Zachodu”, które podjęło temat „Jan Paweł II wobec totalitaryzmów”, KUL, 12 maja 2014 r.
Prof. Peter Redpath, tłum. ks. dr Paweł Tarasiewicz

Autor jest rektorem Adler-Aquinas Institute w USA, byłym członkiem New York Press Club

http://www.naszdziennik.pl/mysl/78061,s ... nauki.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Materialistyczne kuglarstwo zwane filozofią
PostNapisane: 26 maja 2014, 07:32 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Odpór marksizmowi

O. prof. Mieczysław A. Krąpiec

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Myśmy wtedy zaczęli sobie uświadamiać, szczególnie ze [Stefanem] Swieżawskim i [Jerzym] Kalinowskim, często rozmawiając i dyskutując, że nie należy prowadzić bezpośredniego dialogu z marksistami. Raczej należy go prowadzić w sposób pośredni, ugruntowując odpowiednią organizację studiów uniwersyteckich, a przez to odpowiednie kształcenie. Trzeba po prostu przedstawiać alternatywną wizję kultury, wyrastającą na podłożu odmiennym niż to proponowane przez zideologizowaną filozofię. Dlatego bardzo świadomie weszliśmy w swoiste „getto” intelektualne i społeczne w stosunku do państwowych uczelni, w porównaniu do których prezentowaliśmy niezależność i wyraźną odmienność. Uważaliśmy przy tym, że to właśnie państwowe uniwersytety znajdują się w intelektualnej izolacji, my natomiast próbowaliśmy wchodzić w ciąg myśli europejskiej, ciąg bardzo stary, bo nawiązujący do kulturowych odkryć greckich. Marksizm nie miał zresztą znamion systemu naukowego. Angażowano wówczas polityków – nie będę dzisiaj wymieniał ich nazwisk – jako marksistów do prowadzenia tzw. wykładów zleconych. Niektórzy z nich zajmują obecnie wysokie urzędy państwowe.

Fragment pochodzi z: „Porzucić świat absurdów. Z Mieczysławem A. Krąpcem OP rozmawia ks. Jan Sochoń”, Lublin 2002

--------------------------------------------------------------------------------
Gdy po II wojnie światowej Polska z nakazu Moskwy została poddana komunizmowi, rozpoczął się kolejny etap walki z Narodem i Kościołem. Walka ta prowadzona była w sposób systematyczny i bezwzględny, bo tak właśnie działa totalitaryzm. Jedyną instytucją, która mogła nas jeszcze bronić, był Kościół katolicki. I tak się szczęśliwie złożyło, że ten właśnie Kościół miał do dyspozycji własną uczelnię, czyli miejsce kształcenia własnych elit, które mogły służyć nie tylko Kościołowi, ale i Narodowi. Tą instytucją był KUL, założony u progu niepodległości w roku 1918. I właśnie na KUL, tuż po wojnie, zawiązało się środowisko filozoficzne, które dało odpór marksizmowi, oficjalnej ideologii wykładanej z urzędu na wszystkich uczelniach. Odpór tak skuteczny, że dawni marksiści lub ich potomkowie nie mogą KUL-owi tego wybaczyć, więc się mszczą. A ponieważ intelektualnie nie dorastają naszym mistrzom do pięt, więc próbują odbierać im dobre imię.

http://www.naszdziennik.pl/wp/78362,odp ... zmowi.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Materialistyczne kuglarstwo zwane filozofią
PostNapisane: 04 paź 2014, 07:04 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Zdziczenie podparte atrapą nauki, jako gotowy produkt dla ogłupiania i redukowania ludzi i ich zdolności poznawczych, twórczych, ich godności i ich moralności.
Gusła lewackie przedstawiane jako nauka. Dziesięć płci, brak różnicy między chłopem, a babą. Psychika określająca płeć niezależnie od anatomii i fizjologii. Tylko lewus może być aż tak zidiociały, żeby w to uwierzyć.
Widzicie lewusy, że u was ta wyśmiewana przez was wiara zwyciężyła wasz wątły rozum.
Wasze wiara w wasze gusła ideologiczne.


Antycywilizacja w natarciu

Jan Maria Jackowski

W jednej z gazet – znanej z relatywizmu i rozmiękczania zbudowanej na fundamencie chrześcijaństwa tradycji kultury polskiej – ukazał się znamienny tekst pod krzykliwym tytułem „Szczęśliwe związki homo”. Jego autorka z entuzjazmem donosi, że związki homo są szczęśliwsze od rodzin tradycyjnych. Powołując się na badania Joanny Mizielińskiej – przedstawionej jako „profesorka w Instytucie Psychologii PAN” – podkreśla, że związki homo dzielą się obowiązkami, jest w nich mniej przemocy, są bardziej partnerskie relacje i jest w nich więcej satysfakcji.

Badania, a także artykuł napisany na ich podstawie, odwołują się do ideologii gender w czystej postaci. Homozwiązki są szczęśliwe, „bo lepsze relacje w związkach jednopłciowych to efekt tego, że nie działają w nich stereotypy społecznych ról płci”. Co prawda takie związki są krótkotrwałe i niestabilne, średnio według tych badań trwają zaledwie cztery lata, ale partnerzy bardziej się samorealizują, ponieważ tworzą relacje opierające się na własnych potrzebach, a nie na „dyktowanych tradycją schematach”. Zasada „razem lub na zmianę” obowiązuje w „rodzinach z wyboru” także przy opiece nad dzieckiem, gdyż partnerzy w 60-70 proc. w podobnym stopniu (razem lub na zmianę) zajmują się mieszkającym z nimi dzieckiem.

Badania „profesorki” z PAN nie powstały na podstawie ankiet i wywiadów w obrębie reprezentatywnej grupy, ale przy udziale osób rekrutowanych w internecie, które się same wzajemnie polecały. Nie mają zatem rzetelnej naukowej podstawy metodologicznej. O tyle to nie dziwi, że ideologia gender nie ma wiele wspólnego z nauką. W czasach PRL odwoływano się do marksizmu, a przymusową ateizację uzasadniono „naukowym światopoglądem”, co było oczywistym idiotyzmem i zabobonem, bo jeśli naukowy, to już nie światopogląd.

Genderyzm to żadna nauka, to po prostu nowa postmarksistowska wersja „światopoglądu naukowego” i zabobon, czyli – według encyklopedycznej definicji – „bezpodstawna, uparcie żywiona i niewrażliwa na argumentację wiara w istnienie związku przyczynowo-skutkowego między danymi zdarzeniami”. Ludzkość jest nieszczęśliwa, bo funkcjonują stereotypy płci, więc je zlikwidujmy i nastanie „świetlana przyszłość”. Znane jest zjawisko polegające na tym, że doktrynerzy, ideolodzy czy fanatycy nie potrafią rzetelnie badać rzeczywistości. Dla osiągnięcia swoich celów posługują się insynuacjami i manipulacjami, a w miejsce faktów wprowadzają własne wyobrażenia, pragnienia lub uprzedzenia.

Artykuł „Szczęśliwe związki homo” jest zapowiedzią kampanii na rzecz adopcji dzieci przez homozwiązki zgodnie z socjotechniką stopniowania zmian i oswajania z nimi. Już niedługo zapewne zostaną przeprowadzone w Polsce „badania” – podobne do tych, jakie miały miejsce kilka lat temu w Wielkiej Brytanii – z których będzie wynikało, że dzieci, które są wychowywane przez dwie panie lub dwóch panów, są bardziej ambitne i mają wyższe aspiracje. Lepiej też radzą sobie w życiu, a to dlatego, że pary tej samej płci są „lepszymi rodzicami, ponieważ dzieci w takich związkach są zazwyczaj planowane i chciane. Decyzja o posiadaniu potomstwa jest przemyślana, łączy się też z poszukiwaniem odpowiedniego dawcy nasienia”. Konkluzją badań angielskich było stwierdzenie, że według corocznego brytyjskiego raportu na temat postaw społecznych już ponad jedna trzecia osób wierzy, że pary homoseksualne sprawdzają się równie dobrze w roli rodziców, jak te heteroseksualne.

Ideologia gender to śmiertelnie groźny wirus oznaczający antycywlizację. Pokrzepiające jest jednak to, że zdecydowana większość Polaków odwołuje się do sprawdzonych od pokoleń wzorców. Uznaje naturalną rodzinę oraz rodzicielstwo za naczelną wartość w swoim życiu i nie daje sobie wmówić, że czarne jest białe.

http://www.naszdziennik.pl/wp/101319,an ... arciu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Materialistyczne kuglarstwo zwane filozofią
PostNapisane: 07 lis 2014, 08:46 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Kilka słów o tym jak z jedynie słusznego materializmu dialektycznego, z tej prawdy objawionej nam przez Marksa, Engelsa i Lenina, a zakorzenionej w Heglu, po odwróceniu kota ogonem wyrosła nam kolejna jedynie słuszna prawda objawiona przez kolejnych lewackich objawiaczy, czyli genderyzm, zwany potocznie genderopatią, lub też genderpatologią, a poprzez analogię fonetyczną błęderyzmem.

Gdzie ci „marksiści”?

Stanisław Michalkiewicz

Kiedy w październiku 1965 roku jako student pierwszego roku Wydziału Prawa UMCS w Lublinie przyszedłem na pierwszy w życiu uniwersytecki wykład, prof. Grzegorz Leopold Seidler, który wykładał nam encyklopedię prawa, rozpoczął w te słowa: „My marksiści”. Powiedział to tonem wykluczającym nie tylko jakiekolwiek wątpliwości co do własnych, marksistowskich przekonań, ale nawet co do tego, że i wśród słuchaczy nie ma prawa być nikogo, kto by marksistą nie był. Strasznie mnie to przygnębiło, bo nie tylko nie byłem żadnym marksistą, ale w dodatku uważałem, że ten cały marksizm, to blagierstwo, intelektualna tandeta forsowana w naszym nieszczęśliwym kraju przez Sowieciarzy, którym nie wystarczało, że sami zostali oduraczeni przez cwanych mełamedów, więc oduraczali podbite narody, by w ten sposób doprowadzić je do jeszcze większej bezbronności. Na szczęście okazało się, że nie wszyscy byli marksistami, a po 1990 roku, kiedy okazało się, że na marksizm nikt już nie wybula („poeci będą wyli, że księżyc jest jak kula. Darmo – nikt od tej chwili za ’kulę’ nie wybula”) przestali nimi być również ci, którzy przedtem byli. Oczywiście natura nie znosi próżni, więc pozbawieni finansowej kroplówki koryfeusze marksizmu-leninizmu zaczęli rozglądać się za nowymi tematami do duraczenia, kierując się nieomylnym tropizmem na dziedziny sponsorowane, a przynajmniej rokujące nadzieję na sponsoring. Pierwszym takim odkryciem został „uniwersalizm”. Niektórzy czołowi marksiści z dnia na dzień stali się tedy „uniwersalistami”. Ten uniwersalizm, pretensjonalna i przystrojona w naukowy kostium edycja „ogólnej teorii wszystkiego”, zyskał wprawdzie sponsorów, ale niezbyt hojnych, wobec czego inni przedstawiciele myśli niezależnej przerzucili się na „etykę”, z dnia na dzień stając się w tej dziedzinie wybitnymi specjalistami i jako tacy zaczęli obejmować różne posady przy Umiłowanych Przywódcach – przeważnie w charakterze Doradców Doskonałych. Ale to był tylko rodzaj chałupnictwa, bo kiedy komuniści w ramach „długiego marszu przez instytucje” opanowali władze Unii Europejskiej, czego symbolem był Józef Emmanuel Barroso, przebrany na tym etapie w kostium reprezentanta „umiarkowanej prawicy”, i postanowili przyspieszyć tresowanie mniej wartościowych europejskich narodów do komunizmu, przed raczkującymi „uniwersalistami” i specjalistami od „etyki” otworzyły się świetlane perspektywy nie tylko finansowe, ale przede wszystkim – prestiżowe. Mówię oczywiście o genderactwie – nowoczesnej formie starego, poczciwego łysenkizmu – który socjotechnikowie od komunistycznej rewolucji uznali za najlepsze narzędzie duraczenia mniej wartościowych narodów tubylczych. I podobnie jak za pierwszej komuny „marksiści” opanowali uniwersytety, zawalając makulaturą biblioteki, tak teraz, dzięki systematycznej i nieustępliwej presji swoich protektorów, kontynuują marsz triumfalny przez uczelnie, hojnie obsypujące ich złotem zrabowanym niczego nieświadomym podatnikom. Jeden przez drugiego zapewniają dookoła o naukowym charakterze swego procederu, dzięki czemu opinii publicznej suflowane jest wrażenie, że z tą naukowością to wszystko naprawdę. Ale przecież za pierwszej komuny było tak samo. Ileż to nasłuchaliśmy się bajań o naukowym charakterze „materializmu dialektycznego”, ileż opasłych tomów napisali na ten temat w ramach doktoryzowań i habilitacji rozmaici, obecnie utytułowani hebesowie? Dzisiaj żaden nie przyznaje się do autorstwa, a większość życiorysów i bibliografii rozpoczyna się od roku 1990. I szkoda, że tak się nie stało naprawdę, że w ramach transformacji ustrojowej nie poddano weryfikacji wszystkich tytułów naukowych uzyskanych za komuny, zwłaszcza w dziedzinie humanistyki, gdzie kryteria siłą rzeczy są bardziej rozmyte niż w naukach ścisłych. Teraz oczywiście już na to za późno, ale czy lekarstwem na duraczenie nie byłaby likwidacja państwowego monopolu edukacyjnego wraz z mediami i przemysłem rozrywkowym stanowiącego element piekielnej triady. Wtedy duraczyłby się tylko ten, kto by chciał, w dodatku – za własne pieniądze, a nie za nasze.

http://www.naszdziennik.pl/wp/107483,gd ... sisci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Materialistyczne kuglarstwo zwane filozofią
PostNapisane: 19 kwi 2017, 13:10 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Negacja Mszy św. w ideologii Hegla, Marksa i Engelsa

Dla Marksa, Engelsa i Hegla nie ma Boga i świata. Jest tylko świat – podkreśla ks. prof. Tadeusz Guz.

W poniedziałek, 20 marca 2017 r., na zaproszenie szczecińskiego oddziału Civitas Cristiana, ks. prof. Tadeusz Guz wygłosił wykład pt. „Negacja Mszy św. w ideologii Hegla, Marksa i Engelsa” w siedzibie tego katolickiego stowarzyszenia. Wydarzenie odbyło się w ramach comiesięcznych spotkań z cyklu „Msza trydencka – mity i prawda”.

– Marksizm i heglizm to nie są „jakieś” ideologie. To są ideologie, które są opracowane po to, żeby zniszczyć największe skarby naszej wiary świętej rzymskokatolickiej i apostolskiej. […] Mamy do czynienia z bardzo trudnymi systemami ideologicznymi, jeżeli nie najtrudniejszymi, stworzonymi przez umysł człowieka. A zdaje się, że heglizm i marksizm są inspirowane przez złe siły upadłego świata – akcentował profesor filozofii prawa.

Cały wykład znajdziesz TUTAJ: https://www.youtube.com/watch?v=aCCe53qssNA

RS

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... gelsa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Materialistyczne kuglarstwo zwane filozofią
PostNapisane: 04 maja 2018, 17:25 
Online
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31133
Klucz do współczesności?

Stary marksizm skupił się na tym, żeby zdekonstruować katolickie rozumienie rzeczywistości – mówi ks. prof. Tadeusz Guz.

W środę, 17 stycznia 2018 roku, w Akademickim Klubie Myśli Społeczno-Politycznej VADE MECUM w Lublinie gościnny wykład wygłosił ks. prof. Tadeusz Guz. Temat spotkania to: Marksizm kulturowy – klucz do współczesności?

– Stary marksizm próbował odciąć racjonalność człowieka od Boga kreatora i od Boga redemptora. Zaproponował za to, żeby stworzenie i zbawienie świata dokonywało się wewnątrz materii. I tak Ducha zredukowano całkowicie do materii – podkreślał ks. prof. Tadeusz Guz.



https://naszdziennik.pl/polska-kraj/197 ... i.html?d=1


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Aerolit i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /