Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Wtórne barbarzyństwo
PostNapisane: 04 gru 2018, 17:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Szokujący „poradnik” ZNP dla szkół przed Świętami Bożego Narodzenia! "Zamiast szopki choinka, zamiast opłatka poczęstunek”

Obrazek

Jakże podobne pomysły ma dzisiaj skrajna lwica do tych, które niegdyś proponowali komuniści! W „Głosie Nauczycielskim”, organie prasowym ZNP, opublikowano szokujący „poradnik” przedświąteczny. Lewacka publicystka i „trenerka” ostrzega przed nazbyt religijną oprawą bożonarodzeniowych imprez szkolnych. „Boi” się, by żydowskie lub muzułmańskie dzieci nie poczuły się urażone!

Artykuł autorstwa Magdaleny Goetz, pod pretekstem „troski” o dzieci wychowane w innej wierze, proponuje rozwiązania rodem z PRL lub z lewackiego snu, który dziś staje się normą we Francji, czy Niemczech. Autorka proponuje kilka rozwiązań, które mają na celu (tak naprawdę) wyrugowanie religii z polskich szkół. Autorce przeszkadza m.in. szopka, symbole religijne (oczywiście te katolickie), jasełka oraz sama nazwa Świąt Bożego Narodzenia.

Obrazek

Poniżej prezentujemy najważniejsze tezy i „rekomendacje” zwarte w gazecie wydawanej przez Związek Nauczycielstwa Polskiego.
Zamiast obchodzenia w klasie świąt religijnych – zajęcia integracyjne lub twórcze zorganizowane wokół tematyki zimy i Nowego Roku. Obchody religijne mogą odbyć się wtedy na katechezie.
Zamiast jasełek – przedstawienie odnoszące się do zimy czy Nowego Roku.
Zamiast uroczystości w duchu jednej religii – zabawy, prezentacje, rozmowy czy zajęcia plastyczne przybliżające dzieciom z równym szacunkiem różne wyznania i światopoglądy. Można tu włączyć informacje związane z wierzeniami starosłowiańskimi (22 grudnia przypada przesilenie zimowe związane ze Świętem Godowym).
Zamiast sformułowań typu „Święta Bożego Narodzenia są dla nas wszystkich szczególnym przeżyciem”, lepiej powiedzieć/napisać: „wszystkim tym, którzy obchodzą święta Bożego Narodzenia, składamy serdeczne życzenia.”
Świąteczne dekorowanie szkoły i klasy – z umiarem, bez wyraźnie religijnych motywów (np. mniej kontrowersji może budzić choinka niż szopka – warto to omówić) lub też z udziałem symboli różnych religii; a najbezpieczniej – neutralnie (np. płatkami śniegu, watą, szyszkami, lampkami, gałązkami drzew iglastych, zimowymi scenkami z bajek itp.).

Obrazek
Obrazek
Obrazek


Mało absurdalne? Autorka idzie jeszcze dalej, proponując „alternatywne” święta, które warto obchodzić w klasie.
Interesująca może być też informacja, że w afrykańskiej diasporze świata zachodniego obchodzone jest tygodniowe święto Kwanzaa, upamiętniające afrykańskie dziedzictwo w kulturze amerykańskiej, wiążące się z potem i obdarowywaniem prezentami. (…). Może się okazać (o zgrozo - red.), że w klasie jest 100 proc. Dzieci o wyznaniu rzymskokatolickim.(…). Nawet wtedy jednak należy dać dzieciom i młodzieży niereligijną alternatywę. Szkoły publiczne to instytucje świeckie, a dziec i młodzież mają prawo do wolności sumienia.
– przekonuje autorska artykułu.
CZYTAJ RÓWNIEŻ:Czego boi się ZNP? Żołnierzy wyklętych, odzieży patriotycznej i siebie
Małgorzata Goetz ma pisze swoje banały w duchu tolerancji i rzekomego poszanowania „religijnej wolności sumienia”. Nawet nie widzi (lub robi to celowo), że dyskryminuje te dzieci, które wychowane są w religii rzymskokatolickiej. Dla tej psycholog stanowią one wyraźny problem i stanowią wręcz zagrożenie. Coś co najbardziej poraża, to fakt, że gazeta finansowana przez ZNP chce instruować nauczycieli w duchu terroru światopoglądowego i zwykłej nietolerancji.
WB

https://wpolityce.pl/polityka/423945-na ... w-szkolach


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wtórne barbarzyństwo
PostNapisane: 01 lip 2019, 20:43 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
"Z popiołu powstałeś i w popiół się obrócisz" słyszymy w środę popielcową.
Można to sparafrazować: z barbarii wyrosłeś i w barbarię się obrócisz.

A droga prowadzi poprzez odrzucenie dorobku kulturowego pokoleń i poprzez powrót do instynktów.


Homorewolucja 2030. Tak się skończy bierność PiS?

Wiosna roku 2030. Medialny gigant oferujący ludziom na całym świecie dostęp do atrakcyjnych w formie seriali wypuszcza nową produkcję. To ckliwa, ale nakręcona z rozmachem historia homoseksualisty, który w jednym z większych europejskich państw nie może zarejestrować swojego związku z partnerem. Co prawda nazwa kraju w serialu nie pada, ale wszyscy wiedzą, że budynek wielokrotnie prezentowany w produkcji to nie Wieżowiec Akademii Nauk Łotwy, a Pałac Kultury w Warszawie. Chodzi więc o Polskę – ostatni duży kraj w Unii Europejskiej, który nie zalegalizował związków partnerskich. Wydarzenia wyraźnie przyspieszają.

Społeczność międzynarodowa na fali emocji wywołanych serialem postanawia wywrzeć presję na polityków rządzących nad Wisłą. Włodarze Unii Europejskiej są wyraźnie bardziej zdeterminowani niż w przypadku sporu o praworządność czy „kwoty” imigrantów. Strumień dotacji – choć nie odgrywają one takiej roli jak przed laty – zostaje zakręcony.

To jednak nie boli Rady Ministrów tak mocno jak wycofanie się z Polski amerykańskich żołnierzy, co na konferencji prasowej zapowiedział Sekretarz Stanu USA. To coś więcej niż li tylko cios wizerunkowy. To uderzenie w fundamenty polityki zagranicznej Prawa i Sprawiedliwości.

Jakby mało było problemów międzynarodowych, to na antyrządową narrację liberałów i zagranicy podatni zdają się być bardzo liczni Polacy, w tym nawet „twardy elektorat” partii. Warto jednak pamiętać, że ta grupa w niczym nie przypomina wyborców z roku 2015 – obecnie nie skupia się już na wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej czy zabezpieczeniu kraju w obliczu transkontynentalnego marszu imigrantów z krajów islamskich. W roku 2027 wyborcy interesowali się niemal wyłącznie programami socjalnymi, w sprawach światopoglądowych nie różniąc się zbytnio od zwolenników liberałów. Analizy Narodowego Ośrodka Badania Narodowej Opinii Publicznej wyraźnie pokazały, że zwolennicy PiS z roku 2027 generalnie popierali legalizację homoseksualnych związków partnerskich, chociaż kwestię traktowali jako trzeciorzędną (co w ostatnich tygodniach uległo zmianie). Partia nie ma więc obecnie żadnego interesu, by bronić tradycyjnie rozumianej rodzin, co jeszcze około 10 lat temu było politycznie opłacalne (mimo że „działania” ograniczały się wtedy wyłącznie do retoryki, za którą nie szły konkretne, oczekiwane przez środowiska katolickie i konserwatywne, zmiany legislacyjne).

Tymczasem dziś o obyczajowym konserwatyzmie większości Polaków nie może być mowy, co jednak nie dziwi, gdy przypomnimy sobie, że podległe partii media publiczne przez lata szły wyznaczanymi przez międzynarodowych potentatów ścieżkami propagowania rewolucji LGBT+. W 3908 odcinku serialu „Kolory radości” lesbijka, która jako surogatka urodziła dziecko parze homoseksualnych mężczyzn, wraz ze swoją partnerką wprowadziła się do dwóch panów, aby wspólnie wychowywać pociechę. Na protesty katolików odpowiedział rzecznik Patriotycznej Rady Polskich Mediów Narodowych twierdząc, że serial prezentuje... „tradycyjne wzorce”, bowiem bohaterowie kojarzeni przez widzów zdecydowanie pozytywnie zadbali, by dziecko miało nie tylko męskie, ale też kobiece wzorce. Promowania nielegalnej w Polsce surogacji nie skomentował. Warto przy okazji przypomnieć, że rzecznik nie podzielał także zastrzeżeń widzów, którzy już od kilku lat skarżyli się na negatywne prezentowanie w serialach bohaterów żyjących w sakramentalnych małżeństwach. Rzecznik oraz inni włodarze mediów nie musieli jednak martwić się o swoje stanowiska, gdyż serwisy informacyjne spełniały wszystkie życzenia partii, a kolejne produkcje telewizji publicznej cieszyły się wysoką oglądalnością.

Z jednej strony zagraniczne seriale, z drugiej – patriotyczne media. Wszędzie homoseksualiści prezentowani wyłącznie jako bohaterzy pozytywni. Ciężko się więc dziwić, że na sfinansowany przez organizację liberalnego filantropa z zagranicy protest zwolenników legalizacji związków partnerskich przyszło w Warszawie kilkanaście tysięcy osób. Wielu z nich nie ukrywało, że w roku 2027 głosowało na PiS, a od wprowadzenia rejestrowanych układów jednopłciowych uzależniają poparcie partii w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych 2031.

Widząc międzynarodową presję i znając społeczne nastroje PiS podjęło decyzję. Partia poparła projekt ustawy zgłoszonej przez jednego ze swoich homoseksualnych posłów. Chociaż kilkunastu parlamentarzystów formacji rządzącej było przeciw, to stanowisko większości oraz głosy liberałów wystarczyły, by wprowadzić w Polsce związki partnerskie oraz surowe kary za krytykę homoseksualnego stylu życia. Decyzji towarzyszył zachwyt nie tylko lewicowo-liberalnych, ale także prorządowych mediów publicznych i prywatnych, które przekonywały nawet, że legalizacja jednopłciowych układów to działanie... konserwatywne, gdyż buduje narodową jedność, co jest szczególnie istotne w sytuacji zagrożenia rosyjską ekspansją. Z kolei będący w mniejszości przeciwnicy nowych przepisów dowiedzieli się, że atakując rządzący obóz za wypełnienie oczekiwań lobby LGBT+ służą Moskwie. Rząd tymczasem mógł odtrąbić sukces dotyczący reagowania kryzysowego, gdyż za sprawą legalizacji związków partnerskich USArmy pozostała nad Wisłą. Przywrócono ponadto unijne dotacje, a do debaty wróciło (zapomniane od czasu wybudowania Nord Stream 4) pojęcie europejskiej solidarności.

Próba „konserwatywnego wyjaśnienia” legalizacji związków jednopłciowych nie była jednak autorskim pomysłem rządowych speców od PR. To narracja zapożyczona od brytyjskiej Partii Konserwatywnej, z którą Prawo i Sprawiedliwość współpracowało przez lata – także po brexicie. Wszak kilka dekad temu jej ówczesny lider David Cameron stwierdził przy okazji debaty na temat „małżeństw” homoseksualnych, że jest to rozwiązanie „konserwatywne”, gdyż „Konserwatyści wierzą w więzy, które nas łączą; wierzą, że społeczeństwo jest silniejsze, kiedy składamy sobie nawzajem przysięgi i wspieramy jeden drugiego”. Ślad tamtych słów wyraźnie wybrzmiał w głównym wydaniu serwisu informacyjnego mediów publicznych w Polsce. Innowacją było natomiast powoływanie się polskich polityków na słowa zachodnich hierarchów katolickich, którzy od lat rozwadniali nauczanie Kościoła na temat homoseksualizmu. Nie było to jednak koniecznością, gdyż chrześcijaństwo (nawet w wersji dostosowanej do wymogów politycznej poprawności) w ostatnich latach zaczęło w Polsce przegrywać ze „standardami” rodem z seriali.

Możemy oczywiście mówić, że prohomoseksualny zwrot Prawa i Sprawiedliwości to efekt nacisków Brukseli oraz Waszyngtonu, że Polska została zdradzona przez sojuszników, którzy wykorzystali do ideologicznych nacisków naszą międzynarodową zależność. To wszystko prawda. Problem w tym, że przed kolejne kadencje partia rządząca nie zrobiła niczego, by chronić naród przed trwającą od dekad ideologiczną infiltracją. Chociaż rząd PiS od pierwszej aż do czwartej kadencji chętnie odwoływał się do historii Polski sprzed roku 1939, to nie powołał odpowiadającego na aktualnego zagrożenia odpowiednika Korpusu Ochrony Pogranicza. Dlatego też do naszego kraju bez żadnych przeszkód docierały zagraniczne miliardy od różnych lewicowo-liberalnych filantropów, które w rękach zawodowych aktywistów wspierały rewolucyjny przekaz płynący z popularnych, także w Polsce, serwisów z filmami i serialami. Rządzący od 2015 roku nie zakazali (ani nawet nie utrudnili) organizacji gorszących „parad równości”, zaś organizacje homoseksualne, w oparciu o nieustannie obowiązującą genderową Konwencję stambulską, na stałe zagościły w szkołach z comiesięcznymi „tęczowymi piątkami”. W ten sposób przekaz LGBT+ zagościł w domu i w zagrodzie. W wyniku lat zaniedbań, przymykania oczu na zagrożenia i rewolucyjnego przekazu w mediach publicznych, „tęczowa” narracja stała się stale obecna w przestrzeni publicznej. Spełnienie pierwszych homoseksualnych żądań było więc tylko formalnością, gdyż wątpliwości nie zgłaszał ani elektorat PiS-u, ani sami politycy.

Natomiast natychmiast po wprowadzeniu związków partnerskich lewicowo-liberalna opozycja przystąpiła do ofensywy przekonując, że decyzja parlamentu to dopiero pierwszy krok, gdyż wiele krajów Unii Europejskiej już dawno temu wprowadziło „małżeństwa” homoseksualne z prawem do adopcji dzieci włącznie. Argument dystansu do „europejskości” po doświadczeniach ze wstrzymanymi dotacjami musiał podziałać, bo rzecznik partii rządzącej przyznał, że PiS jest gotowy do „merytorycznych rozmów”.

Formacja jednak z pewnością bardziej obawia się odpływu wyborców, którzy na fali popularnego serialu oraz głośnych demonstracji zaczęli przywiązywać większą wagę do rewolucji obyczajowej. Dobrze poinformowani komentatorzy prorządowego tygodnika „W Pajęczynie” przekonują zresztą, że prawdopodobnie Sejm rozpocznie prace nad ustawą „małżeństwo dla wszystkich” jeszcze w obecnej kadencji. W ten sposób rządząca formacja chce zapewnić sobie bezpieczne zwycięstwo w kolejnych wyborach parlamentarnych. Czas pokaże, czy Komitet Polityczny partii zdecyduje się na ten krok. Wiele zależy od wyniku analiz Narodowego Ośrodka Badania Narodowej Opinii Publicznej, jednak zapewne większość ankietowanych poprze pomysł. Wskazuje na to zdominowanie w ostatnich dniach polskojęzycznego Twittera przez hasztag „Małżeństwo plus”.

***

Przyznacie Państwo, że perspektywa legalizacji związków partnerskich przez PiS jest przerażająca. Czy to jednak wyłącznie czarnowidztwo? Niestety nie. Jeśli rządzący nie rozpoczną prawdziwej kontrrewolucji, to niesiony międzynarodowymi prądami polski okręt prędzej czy później wyląduje na moralnej mieliźnie, a chcący utrzymać władzę politycy zaczną wprowadzać kolejne rewolucyjne pomysły.

Alternatywny scenariusz to przejęcie władzy przez lewicę i liberałów, co oznaczać będzie, że homoseksualna rewolucja zostanie nad Wisłą zadekretowana w trybie co najmniej natychmiastowym. Patrząc jednak na obecną politykę bardziej prawdopodobnym jest, że przez kilka najbliższych lat rządzić będzie Prawo i Sprawiedliwość. Możemy rozważać taką hipotezę, gdyż dotychczasowe poczynania postępowej opozycji pokazują, że nikt po tamtej stronie nie ma pomysłu na przekonanie do siebie większości Polaków. Ta sztuka udaje się natomiast formacji Jarosława Kaczyńskiego.

Jednak brak realnych działań kontrrewolucyjnych oznacza, że PiS szybko może stracić możliwość kreowania życia publicznego. Wtedy stanie się zakładnikiem emocji i nastrojów nieustannie formowanych przez popkulturę, zaś polska scena polityczna zacznie przypominać sceny Zachodniej Europy, gdzie różnice w podejściu do zagadnienia homoseksualizmu między centroprawicą a centrolewicą można żartobliwie skwitować: jedni chcą, żeby był popierany i promowany, drudzy – żeby był obowiązkowy.

Michał Wałach

https://www.pch24.pl/homorewolucja-2030 ... 238,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wtórne barbarzyństwo
PostNapisane: 07 wrz 2019, 21:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31579
Jeżeli z jakichś powodów, osobistych, czy rodzinnych (niska kultura domu rodzinnego), ktoś nie dorósł do przeciętnego poziomu wypracowanej przez wieki kultury, to łatwo może być przechwycony przez siły ideologizujące nasz świat i strącony ze ścieżki rozwoju i wzrastania w otchłań niebytu, zacofania, prymitywizmu, czyli w barbarzyństwo, w to samo z którego ludzkość przynajmniej w swoich dojrzałych przedstawicielach dawno wyrosła.
Niestety ale systemy ideologizujące człowieka sprawiły, że zamiast rozwijać się ludzkość masowo zaczęła się uwsteczniać i ... zwijać, a człowieczeństwo zaczyna być wartością coraz rzadziej spotykaną. A powinno być odwrotnie, czyż nie?
Czemu dziczejemy? Spróbujmy to zrozumieć, przyjrzeć się temu procesowi z pewnej perspektywy pozwalającej nam dostrzec wszystkie aspekty tego problemu.
Czy damy radę?
Musimy, jeżeli chcemy oprócz ludzkich kształtów zachować również człowieczeństwo.


Barbarzyńcy wczoraj i dziś

Dzikus wcale nie odszedł w niebyt wraz z powszechnym cywilizowaniem się świata. Jeszcze go sporo w kulturach, których nie dotknęło chrześcijaństwo, a we współczesnych Europejczykach ostatnio jakby się obudził. I coraz śmielej sobie poczyna.

Barbarzyństwo, czyli zachowanie nielicujące z godnością człowieka cywilizowanego to zjawisko stare jak świat. O ile jednak barbarzyńcy byli, są i do końca świata będą między nami, o tyle samo barbarzyństwo na przestrzeni wieków występowało w różnych formach. Bywali barbarzyńcy, których czyny wynikały niejako z przymusu, z trudnej sytuacji. A także tacy, którzy zostali zwiedzeni przez kult fałszywych bożków. I wreszcie, tacy, których w barbarzyństwo popchnęły niemal zwierzęce odruchy: strach, wygodnictwo, hedonizm.

Różnice pośród barbarzyńców szczególnie dobrze widać w ich podejściu do życia ludzkiego u jego początku i kresu. Barbarzyńca morduje dzieci i starców: ale jego działania mogą być dla cywilizowanego człowieka mniej lub bardziej zrozumiałe w zależności od motywacji. Można też przypuszczać, iż Bóg jako Sędzia Sprawiedliwy, inaczej osądza tych, którzy mordowali w poczuciu przymusu, a inaczej tych, którzy mordowali dla wygody. Tymczasem, wraz z rozwojem cywilizacji ludzkiej, barbarzyństwo bynajmniej nie łagodnieje i nie zanika. Wprost przeciwnie…

Barbarzyńcy‑nomadzi
Gdy pośród ludzkości dominował tak zwany łowiecko‑zbieracki styl życia, ludziom – co może być zaskoczeniem – żyło się przeważnie łatwo i wygodnie. Wiemy to dziś na podstawie badań wśród ostatnich istniejących u progu współczesności ludów łowiecko‑zbierackich, takich jak australijscy Aborygeni. Antropolodzy badający te ludy skonstatowali, iż Aborygeni, nawet żyjący w pustynnych regionach, nie mieli trudności z pozyskaniem pożywienia. Zwykle zdobycie i przygotowanie pożywienia zajmowało kobietom około czterech godzin dziennie; po tym czasie, można powiedzieć półżartem, przychodziło dolce far niente – życie obozowe, uzupełnianie skromnego zestawu narzędzi, śpiewy, tańce, opieka nad dziećmi, i tak dalej.

Mężczyznom polowanie zajmowało nieraz więcej czasu, zwłaszcza gdy trzeba było przygotować sidła na zwierzynę albo gdy w pewnych porach roku zwierzęta były mniej dostępne. Jednak również mężczyźni nie narzekali na przepracowanie. Łowiecki tryb życia, uniemożliwiając gromadzenie materialnych dóbr, sprawiał, że ich potrzeby materialne były małe i łatwo zaspokajalne.

Sielankę ludów prymitywnych regularnie przerywały jednak rozmaite dramaty. Nieoczekiwane warunki pogodowe, przedłużające się susze czy ulewy mogły utrudnić zdobycie pożywienia, popychając grupę na skraj głodu. Powszechne były konflikty z innymi grupami. Według historyków śmiertelność tych konfliktów pośród Aborygenów potrafiła sięgać kilkunastu procent w skali rocznej – to poziom strat ludzkich porównywalny do strat ponoszonych przez społeczeństwa Europy w latach wojen światowych. Przy czym, nawet śmierć paru osób w kilkunastoosobowej grupie mogła pociągnąć za sobą dalsze trudności i straty, choćby dlatego, że niektóre rany stanowiły faktycznie wyrok śmierci.

Toteż dla Aborygenów i podobnych im ludów najwyższą wartością była możliwość błyskawicznej ucieczki: ona to decydowała o życiu i śmierci wspólnoty. Kobieta mogła jednocześnie opiekować się dwójką małych dzieci – jedno niosła, drugie prowadziła za rękę. Kolejne, jeśli się urodziło, zanim jedno z pozostałych podrosło, musiało zginąć lub być pozostawione na pastwę żywiołów. Nie dlatego że było niechciane lub niekochane. Jego śmierć musiała przeszywać matkę ogromnym bólem – ale tak nakazywało surowe prawo, które gwarantowało przetrwanie całej grupy. Analogicznie starców pozostawiano na śmierć głodową, gdy nie mogli już samodzielnie spożywać jedzenia lub nie potrafili się poruszać o własnych siłach.

Barbarzyństwo zawsze jest niegodne. Mordowanie „nadliczbowych” dzieci w takich okolicznościach było pójściem na łatwiznę, ucieczką od problemu, którego twórcze i etyczne rozwiązanie mogłoby stanowić bodziec do podniesienia się całej grupy na wyższy poziom życia. Jednak poczucie konieczności, dramat trudnego życia tych ludów sprawia, iż potępiając ich czyny, jednocześnie im współczujemy.

Barbarzyńcy‑rolnicy
Wraz z pojawieniem się rolnictwa, a więc bardziej stabilnej produkcji pożywienia, mordowanie dzieci lub starców przestało być postrzegane jako konieczność. Jednak w tym momencie zauważamy rzecz dziwną: jak gdyby nie wierząc własnemu szczęściu, ludzie dalej mordują. Już nie z konieczności, ale na ofiarę krwawym, szatańskim bożkom, które mają im zapewnić dobrobyt. Pismo Święte opisuje kult Molocha, któremu składano w ofierze pierworodne dzieci. Podobne zwyczaje mogły też istnieć w Ur Chaldejskim, skąd wywodził się Abraham. Ten bowiem, wystawiony na próbę przez Pana, był zasmucony, ale nie zaskoczony nakazem zabicia swego syna. Zaskoczeniem dla niego było dopiero, gdy okazało się, iż jego syn nie musi zginąć. Dla Abrahama radosnym szokiem było odkrycie, że Pan, jako Bóg prawdziwy i dobry, nie domaga się krwawych ludzkich ofiar! W przyszłości zaś sam pośle swego Pierworodnego, Jedynego Syna, aby dobrowolną ofiarą odkupił ludzkość.

Podobne krwawe ofiary miały jednak miejsce nie tylko na starożytnym Bliskim Wschodzie, ale we wszystkich częściach globu, gdzieniegdzie wręcz aż do współczesności. Francuski misjonarz, ojciec André Dupeyrat, przebywający na południu Papui‑Nowej Gwinei w latach 1930–1950, relacjonuje, jak pewnego razu zobaczył grono kobiet, w tym jedną u kresu ciąży, odchodzących w dżunglę. Po jakimś czasie wróciły, ale nie widać było już ani ciąży, ani dziecka. Zbadawszy sprawę, odkrył przerażającą rzecz: zwyczaj nakazywał, aby kobieta zabiła swe pierworodne dziecko zaraz po urodzeniu, rozłupując jego główkę o skały, a zwłoki miała zjeść przyprowadzona w to miejsce maciora, po czym jedno z prosiąt maciory zastępowało niemowlaka, karmione piersią przez kobietę, a gdy w przyszłości dorosłą już świnię ubijano na ucztę, ta sama kobieta opłakiwała swą „stratę”. Myliłby się jednak ten, kto by powiedział, iż te kobiety były nieczułe na swój straszliwy czyn. Misjonarz drążąc temat, usłyszał, iż widząc swe pierworodne dziecko, doświadczały one, jak wszystkie matki, wielkiej fali miłości. Po czym chwytały za piętę i uderzały ukochanym dzieckiem o skałę, gdyż tak nakazywał szatański kult…

Również u kresu życia obyczaje nakazywały zabójstwo. Ojciec Dupeyrat opowiada, jak jeden z tubylców pokazywał mu wiszące w jego chacie kości rodziców. Tłumaczył z dumą, jak dobrze spełnił swą synowską powinność: gdy byli w podeszłym wieku, zgodnie ze zwyczajem uprosił, aby sąsiedzi z innej wioski zaprosili rodziców na ucztę, jakie nieraz się odbywały, po czym, gdy ci wyruszyli w drogę, sąsiedzi zamordowali ich w dżungli. Uczta była – z rodziców. Potem dostarczano synowi kości, ten zaś je czyścił i troszczył się o nie.

Nic nie może usprawiedliwić takiego barbarzyństwa, gdyż widzimy tu ludzi, którzy mogliby zmienić swoje obyczaje – i robili to z radością i łatwością pod wpływem misjonarzy. Niemniej pozostawali w jakiś sposób zniewoleni okrutną tradycją. Ta straszna niewola szatańskich kultów stanowi zarówno potępienie całego społeczeństwa, jak i łagodzącą okoliczność dla poszczególnych osób, które dopuszczały się straszliwych mordów na swoich ukochanych bliskich, przekonane, że muszą to uczynić. Zaiste, gdyby stawiali opór, ich społeczność by ich do tego przymusiła…

Barbarzyńcy‑hedoniści
I tak oto dochodzimy do współczesności. Dziś nikt nie musi zabijać własnego dziecka dla przetrwania społeczeństwa. Nie ma już kultu Molocha i innych bożków, których kapłani mamiliby ludzi obietnicą dobrobytu za ofiarę czy karą zagłady za jej brak. Jeśli dziś istnieje przymus, widzimy go tylko u tych kobiet, które otoczenie przymusza do dzieciobójstwa: gdy ich mężowie czy „partnerzy”, ale nieraz też rodzice i bliscy wywierają okrutną presję psychiczną, grożąc rozmaitymi konsekwencjami za nieposłuszeństwo.

Jednakże większość przypadków dzieciobójstwa – do którego dziś, w przeciwieństwie do dawnych czasów, dochodzi przed porodem, przez co dodatkowo naraża się kobietę na fizyczną traumę, dokonując gwałtu na jej ciele – nie odbywa się pod przymusem. Tam zaś, gdzie występuje przymus, nie wynika on nawet z pobudek fałszywej religii, która mogła nadać zbrodni złudzenie wyższej wartości. Wynika ze strachu przed poświęceniem i niewygodą, z hedonistycznej chęci zapewnienia sobie życia bez obowiązków i bez stresu. Wynika z pogoni za zyskiem u lekarzy‑morderców oraz wspierających ich mediów i korporacji. Wynika z dziwacznego wygodnictwa, które nie dopuszcza nawet myśli, aby urodzić poczęte dziecko i drogą adopcji oddać je komuś innemu na wychowanie. Bowiem zabicie dziecka jeszcze w trakcie ciąży ma pomóc kobiecie uniknąć również bólu rozstania z własnym dzieckiem i pokusy, że usłyszawszy jego płacz, szczęśliwa matka jednak nie odda swego dziecka. O ile łatwiej jest je zabić jeszcze ukryte i w jakiś sposób abstrakcyjne.

Również starców uśmierca się dzisiaj dla zwykłej hedonistycznej wygody. Nie nazwiemy przecież koniecznością oszczędności finansowych, które motywują europejskie społeczeństwa do promowania „dobrej śmierci”. Śmierć chorych i starców jest zwykłą ekonomiczną oszczędnością dla społeczeństwa, a dla rodziny możliwością pozbycia się rodzinnych obowiązków. W porównaniu ze współczesnymi Europejczykami, Papuas, dumnie troszczący się o kości swoich zamordowanych i zjedzonych rodziców, jawi się jako bardziej odpowiedzialny…

Barbarzyństwo było z nami zawsze i tak pozostanie aż do dnia Sądu Ostatecznego, gdyż wynika z prymitywnych instynktów potęgowanych przez podszepty diabła. Czyż nie jest jednak przerażające to, iż patrząc wstecz na rozmaite prymitywne ludy o okrutnych, barbarzyńskich obyczajach, widzimy więcej powodów do współczucia, a nawet częściowego usprawiedliwienia ich okrucieństwa niż w przypadku naszych współczesnych?

Jezus Chrystus przypomina: A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie (Mt 11, 23–24). Doprawdy, nawet dawnym ludożercom lżej będzie w dzień sądu niż współczesnej Europie…

Jakub Majewski – twórca i badacz gier komputerowych, miłośnik historii i teologii.

https://www.pch24.pl/barbarzyncy-wczora ... z5yqgLLoOX


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /