Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 20 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 30 lip 2012, 08:24 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Leksykon wiedzy o aniołach i demonach

Nakładem wydawnictwa M ukazała się leksykon wiedzy o aniołach i demonach autorstwa Petera Kreefta wykładowcy akademickiego z USA. „Aniołowie i demony. Co tak naprawdę o nich wiemy?” przybliża czytelnikom wiedzę o aniołach i demonach w postaci szeregu pytań i odpowiedzi (szkoda tylko że publikacja nie ma ani imprimatur, ani wstępu np. innego z autorów publikujących w wydawnictwie M takich jak ojciec Aleksander Posacki).

Anioły są istotami stworzonymi przez Boga. Pozbawionymi ciała duchami (w związku z brakiem ciał nie mają płci, mogą mieć jednak męską tożsamość). Bytami niematerialnymi (nie mogą więc umrzeć ani zostać zniszczone). Bytami wyposażonymi w inteligencje i wolną wolę. Anioły myślą, działają intencjonalnie i racjonalnie. Aniołowie aktów woli dokonują linearnie, jeden po drugim. Mają odmienne osobowości. Nie odczuwają pragnień cielesnych. Nie odczuwają: żądzy cielesnej, zauroczenia, miłości romantycznej, sympatii, współczucia czy przyjaźni. Odczuwają pragnienie dobra wobec innych. Aniołowie mają bezpośredni kontakt z Bogiem. Są Bogu posłuszni. Przekazują ludziom wole Boga. Mogą przybrać postać cielesną i oddziaływać na materie. Wobec ludzi mają zdolność wpływania na ludzkie emocje, ale nie wolną wole. Oddziałując na ludzkie zmysły w taki sposób by narodziła się w nich ich materialna wizja. Znajdują się poza czasem i materią, nie nalezą do naszego świata. Panuje wśród nich hierarchia ważności i mają odmienne zadania. Nie mają wiedzy o przyszłości.

Bóg stworzył anioły przed stworzeniem świata (albo w momencie stworzenia świata). W momencie stworzenia anioły dysponowały pełnią wiedzy o konsekwencjach swoich czynów, i w tym momencie część z nich dokonała buntu. Cześć aniołów świadoma konsekwencji swoich czynów zbuntowała się i świadomie została demonami skazanymi na wieczne potępienie. Nie odczuwając żalu, demony nie mogą się nawrócić, i nie będą nigdy zbawione. Inne anioły świadomie wybrały wierność Bogu. Prowodyrem buntu był Lucyfer (będący wówczas najważniejszym aniołem). Powodem buntu Lucyfera była niechęć wobec wywyższenia przez Boga ludzi. Powodem upadku Lucyfera była jego pucha, chęć bycia równym Bogu.

Demony mają te same moce jak aniołowie. Stworzone przez Boga jako anioły same wybrały byt demonów. Mogą jak anioły sugestiami wpływać na myśli ludzi. Mogą wzbudzać emocje i sztucznymi emocjami manipulować ludźmi. Zwodzić ludzi fałszywymi objawieniami [tak jak w Medjugorie]. Kusić wykorzystując wyobraźnie lub uczucia ludzi [warto pamiętać o tym gdy posoborowcy promują odrzucenie rozumu wolnego od wpływów demonów, i poddanie się w praktykach religijnych irracjonalnym emocjom którymi demony mogą manipulować]. Celem demonów jest deprawowanie ludzi poprzez skłanianie ich do nienaturalnych zachowań. Legendy głoszą że demony mogą kopulować z ludźmi wykorzystując sztuczne ciała (tak zmaterializowanego demona nazywa się inkubem lub skubem). Demony odczuwają satysfakcje gdy nie docenia się ich szkodliwości albo przecenia się ich siłę. Demony mają moc: oddziaływania na materie, opętać tych którzy praktykami okultystycznymi otwierają się na demony, kuszenia. Demony kuszą poprzez umieszczanie w naszej świadomości fałszywych wizji szczęścia które można osiągnąć poprzez czynienie zła. Inną metodą kuszenia jest relatywizowanie dobra i zła by ludzie nie mieli oporów przed czynieniem zła.
Wśród wielu tematów poruszanych w „Aniołowie i demony. Co tak naprawdę o nich wiemy?” znalazły się też kwestie: filozoficznych dowodów na istnienie Boga, przyczyn katolickiego nauczania o aniołach, relacji ludzi z aniołami, relacji Boga z aniołami, relacji między aniołami, zakresu obowiązków aniołów, hierarchii między aniołami, symboliki wizerunków aniołów, realiów pracy egzorcystów, realnej siły modlitwy, obecności aniołów w rożnych filozofiach, wyznaniach i kulturach, nauczaniu katolickim, popkulturowych herezjach o aniołach (np. że ludzie po śmierci zostają aniołami). Publikacje kończy spis miejsc w Biblii które wspominają o aniołach i demonach.

Jan Bodakowski

http://www.nacjonalista.pl/2012/07/29/l ... -demonach/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 02 paź 2012, 11:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Odkryjmy aniołów!

„Będąc katolikiem nie sposób nie wierzyć w aniołów, w Credo mówimy przecież „Wierzę w jednego Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych” – mówi ks. Piotr Prusakiewicz CSMA w rozmowie w PCh24.pl.

Jaka jest rola aniołów w wierze chrześcijańskiej? W obcowaniu świętych?

W centrum naszej wiary znajduje się Jezus Chrystus, aniołowie pełnią funkcje pomocnicze. Czytając Pismo Święte, wcześniej czy później każdy trafi na aniołów, którzy otaczali Pana Jezusa. Spotkanie z aniołami prowadzi więc zawsze do czegoś głębszego.

Będąc katolikiem nie sposób w anioły nie wierzyć, w Credo mówimy przecież: „Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela (…) wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych”. Wyznajemy wiarę w istnienie duchów niebieskich, które, jak uważamy, są niewidzialne – podobne do księżyca bijącego blaskiem odbitym od słońca. Zarówno Pismo Święte, Tradycja jak i liturgia ukazują aniołów, wzywają do korzystania z ich wstawiennictwa. Święto 29 września – Święto Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała – a później święto Aniołów Stróżów wzywają nas do odkrycia na nowo istnienia obok nas niewidzialnych istot, z którymi możemy nawiązać kontakt i korzystać z ich pomocy.

Nie ma wiary bez aniołów?

Z całą pewnością. Wierzymy w końcu w to, co zostało nam objawione dla naszego zbawienia i szczęścia. Można iść przez życie nie korzystając z pomocy aniołów. Można też uruchomić ten „kapitał duchowy” we właściwym jego rozumieniu. Są święci, którzy mieli duże nabożeństwo do aniołów, są tacy, którzy nie mieli. Miarą naszej chrześcijańskiej dojrzałości nie jest widzenie aniołów, czy rozmawianie z nimi, a siła naszej wiary i miłości.

Skąd w kulturze popularnej taki infantylny obraz aniołów, oderwany od chrześcijańskiego objawienia?

„Instytucja” aniołów pojawia się również w innych kulturach. Dzisiaj także istnieje na nie swoista „moda”, łatwo to sprawdzić choćby przez przeglądarkę internetową. Współczesny człowiek zatracając ducha, wybiera z tego świata wiary jedynie to, co wydaje mu się łatwe i niezobowiązujące. Dotyczy to także aniołów. Widzimy więc, że człowiek nawet w zlaicyzowanym świecie szuka kogoś, z kim mógłby nawiązać kontakt, kto zaspokoi jego, istniejące wciąż przecież, potrzeby duchowe. Taki magiczny „aniołek” na egzamin, sobotę i randkę, stworzony na kształt człowieka. Prawdziwych aniołów objawia nam Biblia – u podstaw takiego zainteresowania aniołami trzeba więc widzieć jednak coś pozytywnego.

Wiara w anioły, wyrwana z kontekstu chrześcijaństwa, odgrywa rolę zastępczą?

Tak, sprowadza się do pewnej namiastki, oferującej taką „rozpuszczoną” duchowość, uznającą, że jakiś tam świat duchów istnieje. Tymczasem, prawdziwa duchowość prowadzi do nawrócenia, przemiany życia, prowadzi do Boga. Jako kapłan ze Zgromadzenia Michalitów, wydając czasopismo „Któż jak Bóg!”, chcę tymczasem ukazywać właśnie ten świat dobrych aniołów w ich biblijnym rozumieniu.

Czy za wzrostem zainteresowania duchami niebiańskimi idzie także większa świadomość istnienia aniołów upadłych?

Gdy chodzi o wiedzę, to większe jest zainteresowanie właśnie aniołami upadłymi niż dobrymi. Wynika to z ludzkiej ciekawości co do tego obszaru duchowości. Możemy zorganizować konferencję o Chrystusie – Zbawicielu i przyjdzie sto osób. Na konferencję o szatanie i jego metodach działania przyjdzie pięć tysięcy. To kwestia pewnej fascynacji złem, ciekawości. Również publikacje demonologiczne są interesujące dla wielu jako pewien materiał „akcji”. Sama wiedza niczego jednak nie daje, bez właściwej motywacji trudno się złu opierać.

Wiara w aniołów została więc sprowadzona do popkulturowej rozrywki…

Po części tak, ale nie mamy na to wpływu, kultura nie zawsze jest chrześcijańska. Zadaniem Kościoła jest głoszenia prawdy o aniołach, tak jak są objawieni. Świat może tu tworzyć własne sposoby przedstawiania, także samego Boga. Naszym zadaniem jest ukazywanie prawdy, wybór należy już do poszczególnych osób. Ten problem zawsze był, jest i będzie obecny, w przeszłości funkcjonował nawet przesadny kult aniołów.

Istnieje wyobrażenie, według którego kult ten łączy się szczególnie z dzieciństwem…

Kryje się za tym dobre skojarzenie, ponieważ każde dziecko szuka opieki i ochrony. Samo Pismo Święte w Ewangelii św. Mateusza wskazuje na takie słowa Chrystusa: „Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego”. Podkreśla to właśnie rolę aniołów w życiu małych dzieci. Dzisiaj ludzie wyrastają z nabożeństwa do aniołów jak z ubranka do Pierwszej Komunii. Tymczasem aniołowie są nam dani aż do końca naszego życia. Wchodzimy tu w tajemnicę świętych obcowania.

Aniołowie mają zresztą sprawować pieczę nie tylko nad jednostkami, ale i nad społecznościami, o tym jednak nie mówi się niestety zbyt wiele. Tym niemniej powstał nawet w Miejscu Piastowym pomnik Anioła Stróża Polski. W trakcie objawień w Fatimie, objawiający się anioł, przedstawił się jako Anioł Stróż Portugalii. Sama prawda o aniołach stróżach narodów ma charakter biblijny, dzisiaj niektóre społeczności podnoszą ją na nowo. Powstała nawet zresztą Sodalicja Anioła Stróża Polski. Aniołów jest bardzo wielu, ale kojarzymy ich na ogół z tymi, którzy są obok nas, a jest ich przecież dziewięć chórów. Niektórzy z nich mają właśnie za zadanie czuwanie nad społecznościami.

Wiąże się to z przekonaniem o nadprzyrodzonym ostatecznym celu narodów…

Tak, trzeba pamiętać, że zadaniem aniołów jest prowadzenie człowieka do szczęścia wiecznego, przy poszanowaniu jego wolnej woli. Niebo jest przedstawiane jako ludzie różnych języków, ras i narodów, tworzących wspólnotę zbawionych. Aniołowie próbują wpływać na swoich podopiecznych, by opowiadali się za Bożą sprawą. Św. Hilary z Poitiers przyrównał Anioła Stróża do wychowawcy, który poucza i wskazuje drogę, któremu chodzi o wyższe wartości: wiarę, miłość, nadzieję, dobro i prawdę.

Ks. Piotr Prusakiewicz CSMA – członek Zgromadzenia św. Michała Archanioła, rekolekcjonista, redaktor naczelny dwumiesięcznik „Któż jak Bóg!” oraz kwartalnika „The Angels”.

Rozmawiał Mateusz Ziomber.

http://www.pch24.pl/odkryjmy-aniolow-,6 ... z28840nuql


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 02 lis 2012, 08:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Pomiędzy Bestią a Barankiem

Czy bezosobowe przedmioty i żywioły tego świata oddziałują negatywnie na duszę i ciało człowieka? I czy rzeczywiście chodzi tu tylko o siły bezosobowe?

Fetyszyzm i fatalizm

Światopoglądy fetyszystyczne upatrują "boską" siłę w przedmiotach, czczą świat przedmiotowy, materialny. Światopoglądy fatalistyczne natomiast wskazują na absolutną siłę i oparcie w pewnych materialnych żywiołach kosmosu, w siłach bezosobowych, którym trzeba się z konieczności - jako siłom "boskim" i na sposób religijny - podporządkować.

Obydwa światopoglądy sprzeciwiają się personalistycznej, a szczególnie chrześcijańskiej wizji świata. Zakładają bowiem swoiste zawierzenie bezosobowym, a nawet materialnym siłom.

Fetyszyzm jest powiązany z fatalizmem, bo przeważnie używa talizmanów i amuletów, przez które działają siły czy energie kosmiczne.

Fatalizm łączy się z kolei z ideą "przeznaczenia" i wróżbiarstwem. Mimo intelektualnych błędów już dawno przezwyciężonych przez chrześcijaństwo, są to spójne systemy, które utrwalają niewolę ducha, są czymś więcej niż tylko przemyśleniami ludzkimi.

Światopoglądy te są na pozór bardzo spójne, ale jednocześnie bardzo natarczywe i gwałcące wolność. Wolność człowieka, ale też wolność Boga. Dlatego właśnie są tak bardzo antypersonalistyczne.

Wciąż jednak powracają w różnych, a nawet niezliczonych formach. A jeśli połączyć to z magicznym myśleniem, z duchem legalizmu, strachu, bojaźni - wcale nie Bożej, to wtedy wychodzi istna mieszanka wybuchowa.

I bywa że wszystko tak bardzo się kumuluje, iż może przygnieść do tego stopnia, że odreagowanie przychodzi nawet w postaci choroby psychicznej. Ponieważ mamy tu do czynienia z niszczeniem spójności naszej wiary, czasami też pojawiają się zniewolenia demoniczne, bo nie mówimy tu tylko o zwykłych intelektualnych błędach, ale także o grzechach. I to dużego formatu.

Amulety i talizmany

Fetysze jako amulety i talizmany były masowo używane przez pogan, szczególnie przez Chaldejczyków i Asyryjczyków, skąd zostały zapożyczone także przez Żydów.

Stary Testament zabraniał wszelkiej magii, w tym również używania amuletów (Wj 22, 28; Kpł 20, 27; Pwt 18, 10-11), lecz mimo to Izraelici z nich korzystali (Rdz 35, 4; Ps 3, 18). Chrześcijaństwo, które rozwijało się wśród ludów pogańskich, nie zdołało całkowicie usunąć wiary w amulety, jakkolwiek wiele przedmiotów służących za amulet wypełniło nową treścią.

Przeciw wierze w amulety Kościół występował na synodach w Laodycei (344-363), w Akwizgranie (789 r.) i we Frankfurcie nad Menem (794 r.). Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że jest "naganne noszenie amuletów" (2117), stwierdza, że "zabobon jest wypaczeniem postawy religijnej oraz praktyk, jakie ona nakłada. Może on dotyczyć kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu, np. gdy przypisuje się jakieś magiczne znaczenie pewnym praktykom, nawet uprawnionym lub koniecznym. Popaść w zabobon [Mt 23, 16-22] - oznacza wiązać skuteczność modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają" (2111).

Korzystanie z fetyszów magicznych jest traktowane dziś (podobnie jak od początku w religioznawstwie bazującym na oświeceniowym redukcjonizmie) jako przesąd czy zabobon. Przesąd dotyczy rozumu, zabobon - woli.

Przesąd dotyczy "błędu" (filozofii), zabobon "grzechu" (teologii). Fetyszyzm i fatalizm są jednym i drugim. Brak tego rozróżnienia przyczynia się do lekceważenia tych zagrożeń czy zniewoleń duchowych. Tymczasem słowo "zabobon", z teologicznego punktu widzenia, nie oznacza przesądu (w sensie całkowitego braku racjonalności czy realizmu).

Przykładowo, typowe dla magii realne "układanie się z duchami" (św. Tomasz z Akwinu) posiada strukturę rozumną, gdyż zakłada racjonalny system znaków i symboli w komunikacji z nimi.

Zabobon to fałszywa orientacja ducha. To jest realistyczne i poważne. Według Tomasza z Akwinu (Summa teologiczna, 2-2, q. 94, a. 1-2), zabobon to niewłaściwa postawa religijna owocująca grzechem idolatrii, który otwiera na ingerencje demoniczne - jak np. magia. W tym sensie z chrześcijańskiego punktu widzenia oznacza grzech bałwochwalstwa, czyli idolatrii.

Paranormalne oddziaływanie

Współczesna parapsychologia i psychotronika potwierdzają działanie przedmiotów materialnych w magii oraz parapsychologii (psychometria, punkt kontaktowy, medialny punkt oparcia), wyjaśniając je mechanizmem tzw. bioinformacji (tym samym, który działa rzekomo w bioenergoterapii).

Odwieczna praktyka egzorcystyczna Kościoła dotyczy z tej racji również egzorcyzmu przedmiotów (w tym także miejsc), a nie tylko osób (por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1673).

Przedmiot oddziałuje dlatego, że staje się zmaterializowanym symbolem, znakiem przynależności człowieka do określonego świata duchowego. Stąd tego rodzaju symbolika w świecie przedmiotów jest czymś realistycznym i ma ścisły związek z doświadczeniem inicjacji, czyli dobrowolnym otwarciem na duchowy świat. Oznacza też konkretne zaproszenie, a nawet przywoływanie określonych mocy duchowych do własnego życia.

Jakich mocy? Według znawcy okultyzmu niemieckiego i doświadczonego duszpasterza, który przebadał tysiące ludzi, dr. Kurta Kocha, magia (jako swoista "religia diabła") usiłuje wszędzie "kopiować świat wiary taki, jaki jest omawiany w Biblii.

Istnieje liturgia związana z magią, która jest odpowiednikiem właściwego sposobu oddawania czci Bogu objawionemu w Piśmie Świętym. Tak jak akt czci Boga składa się z pewnych elementów, tak również z podobnych elementów zbudowany jest akt magii" (K. Koch, "Pomiędzy wiarą a okultyzmem").

Według K. Kocha, istnieją cztery zasadnicze składniki, które są konieczne do zaistnienia aktu magii: przywoływanie, zaklinanie, symboliczny akt, użycie fetyszu; np. symboliczny akt podkreśla i popiera zaklęcie, imitując takie biblijne czy liturgiczne czynności, jak nałożenie rąk lub klęczenie.

Posługiwanie się fetyszem, tj. magicznie naładowanym obiektem, odpowiada być może posługiwaniu się wodą w czasie chrztu oraz chlebem i winem w przypadku Wieczerzy Pańskiej. Jakikolwiek przedmiot, który został poddany magicznemu zaklęciu i w ten sposób magicznie naładowany, może być użyty jako fetysz.

Niebezpieczeństwo duchowe związane z tymi praktykami świetnie znają katoliccy egzorcyści (pisał o tym wiele czołowy egzorcysta ks. Gabriel Amorth).

Pomimo tych argumentacji i ostrzeżeń wielu chrześcijan korzysta z fetyszy w postaci amuletów i talizmanów, noszonych "na szczęście" lub w celu obrony przed "złymi energiami".

Nie mają pojęcia, że dokonują poważnego aktu kontrinicjacji (na biegunie przeciwnym inicjacji chrzcielnej), w którym głupota (przesąd) miesza się z grzechem idolatrii (zabobon). Przykładem jest plaga noszenia pierścienia Atlantów, która szerzy się także wśród naiwnych katolików.

Według K. Kocha, magia (jako swoista "religia diabła") usiłuje wszędzie kopiować świat wiary taki, jaki jest omawiany w Biblii. Fetysze to imitacje świętych znaków naszej wiary, które nigdy nie działają własną mocą, ale wskazują na Boga, bez którego nic nie mogą.

Takim właśnie fetyszem, talizmanem i amuletem jest właśnie, ciągle modny w Polsce, pierścień Atlantów, a jego noszenie to głupota i grzech jednocześnie (pomijając fakt, że sama głupota może być grzechem).

Jeżeli zaś popełnia się grzech idolatrii i pieczętuje się go poprzez intymne symboliczne działania (a noszenie pierścienia na palcu jest działaniem intymnym na poziomie serca), to przywołuje się nie błogosławieństwo, lecz przekleństwo, w biblijnym sensie tego słowa.

Ktoś może zdobyć bogactwa, wygrać na loterii czy stać się sławny. Pozornie wszystko jest w porządku. Dopiero gdy np. w niewyjaśnionych okolicznościach czy w wypadku ginie mu bliska osoba, pojawia się pytanie: Dlaczego to się stało? Kto za tym stoi? Na pewno nikt, komu zależy na ludzkim szczęściu. Przekleństwo w końcu się odkryje, ale często bywa już wtedy za późno. Człowiek staje się ofiarą Wroga Zbawienia, staje się łupem zwodniczej przebiegłości śmiertelnego "wroga natury ludzkiej" (św. Ignacy Loyola).

Amulety i talizmany są przyczyną nieszczęść, ponieważ ich noszenie (przyjęcie do serca) jest wyrazem grzechu idolatrii, kontrinicjacji, niewierności czy zdrady. Mówi o tym wyraźnie Apokalipsa, której istotą - jak zauważa wielki teolog i komentator tego dzieła, jakim jest ks. Hans Urs von Balthasar - jest ostateczny i jednoznaczny wybór Boga w Chrystusie.

Wybór Baranka przeciwko Bestii musi być jasny i wyraźny, także w przestrzeni symbolicznej. Wyraża się to w opozycji znaków świętych i nieświętych. W wizjach Apokalipsy widzimy dwoistość symboliki sakralnej i profanicznej. Albo ktoś jest opieczętowany świętym znakiem Boga-Baranka na czole (Ap 7, 3), a wtedy kary Boże (nieszczęścia, przekleństwa, potępienie) nie mogą mu wyrządzić żadnej szkody, albo zamiast tego znaku ma symboliczne znamię Bestii "na prawej ręce lub na czole" (Ap 13, 16) i wtedy ginie razem z Bestią (Ap 19, 20). Jest to symboliczny język alternatywy czy też wyboru duchowego, o którym mówi Ignacy Loyola w swoich "Ćwiczeniach duchowych".

Jak pisze Balthasar, "w całej Apokalipsie widoczny jest niewątpliwie podział, zgromadzenie dwóch obozów wojska przed stoczeniem ostatniej bitwy (...). W tym końcowym objawieniu chrześcijanin powinien realistycznie spojrzeć w oczy rzeczywistości, że znajduje się pośrodku walczących ze sobą wyższych od niego mocy (...), jednak walka ta nie toczy się gdzieś ponad jego głową i nie wolno mu oczekiwać jej wyniku w postawie neutralności. Wymaga ona również jego osobistej decyzji: jeżeli opowie się za Bogiem, wtedy Bóg uczyni go uczestnikiem swego zwycięstwa, które odnosi w Jezusie Chrystusie" (H. Urs von Balthasar, "Księga Baranka. Medytacje nad Apokalipsą św. Jana", wyd. WAM, Kraków 2005, s. 102-103).

Ks. prof. dr hab. Aleksander Posacki SJ

http://www.naszdziennik.pl/mysl/13970,p ... nkiem.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 20 mar 2013, 14:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Anioł w filozofii św. Tomasza z Akwinu

Za najsumienniejszego, najbardziej zasłużonego i największego angelologa uważa się – nie bez przyczyny zresztą – św. Tomasza z Akwinu (XIII w.), filozofa, który po śmierci uhonorowany został nawet oficjalnym tytułem Doktora Anielskiego (doctor angelicus). Dzięki Akwinacie nauka o aniołach zyskała wreszcie rangę filozofii, mimo że znakomita większość wcześniejszych rozważań angelologicznych również posiadała niezależną od religii i teologii wartość filozoficzną. Angelologia św. Tomasza wyróżnia się jednak na tym tle wszechstronnością ujęcia tematu, drobiazgową analizą i wirtuozowskim użyciem rozmaitych kontekstów: metafizycznego, teoriopoznawczego, eschatologicznego, a także antropologicznego.

Aniołowie nigdy nie byli dla twórcy „Sumy teologicznej” dodatkiem, zagadnieniem fakultatywnym lub tematem uzupełniającym – wręcz przeciwnie: stanowili immanentną część Tomaszowego świata i tomistycznej filozofii: „(...) w doktrynie, w której ostateczna racja bytów tłumaczy się przeważnie miejscem przypadającym im we wszechświecie, nie można pominąć całego porządku stworzeń bez obawy naruszenia równowagi systemu. Dodajmy (...), że nauka św. Tomasza o aniołach była końcowym wynikiem stopniowego procesu rozwojowego, którego przebieg znaczony był oddziaływaniem wzajemnym i uzupełnianiem się różnorodnych pierwiastków, jednych pochodzenia czysto religijnego, innych natomiast – czysto filozoficznego” – jak pisał Stefan Gilson.

Św. Tomasz – wzorując się zarówno na klasykach myśli greckiej, jak i na Ojcach Kościoła, wczesnej scholastyce oraz średniowiecznej myśli arabskiej – dokonał rzeczy fundamentalnej dla zrozumienia struktury bytowej aniołów: opisał ich „od wewnątrz”, zbadawszy ich metafizyczną istotę, i „od zewnątrz”, umieściwszy ich w planie całego stworzonego wszechświata. Mówiąc zatem o aniołach św. Tomasza – należy wyjść od sprecyzowania struktury bytowej tych stworzeń oraz odtworzenia wyjątkowego oglądu rzeczywistości, jakim dysponował Akwinata.

Uporządkowanie statusu ontologicznego anioła
Gdy Arystoteles wskazywał na strukturę bytu – wskazywał na formę, materię pierwszą (możność materialną), oraz na materię drugą (ciało). Ten powodujący wiele nieścisłości ontologicznych podział funkcjonował w scholastyce aż do czasu św. Tomasza. Opierało się na nim między innymi założenie Awicebrona o strukturze bytowej istot anielskich. Żydowski filozof, zakładając złożenie anioła z formy i materii (w rozumieniu możności materialnej), upatrywał zasadniczych różnic metafizycznych między bytem anielskim a bytem ludzkim głównie w kwestii cielesności, czyli posiadaniu lub nieposiadaniu ciała.

Ujęcie takie rodziło jednak istotny problem – po pierwsze bowiem, jak wykazuje św. Tomasz, możność materialna nie może istnieć niezależnie od ciała, gdyż jest możnością przypisaną temu jednemu konkretnemu bytowi – oczywistością jest przecież, że możność do czegoś nie może istnieć bez tego czegoś. Dla Awicebrona natomiast materia była wspólna wszystkim bytom, odróżniała je tylko forma. Św. Tomasz starał się udowodnić, iż rozumowanie żydowskiego filozofa opierało się na błędzie logicznym: „(...) okazuje się niemożliwe, żeby materia istot duchowych i cielesnych była jedna. Nie jest bowiem możliwe, żeby forma duchowa i cielesna była przyjęta w jednej i tej samej części materii; gdyby tak było, wtedy jedna i ta sama liczbowo rzecz byłaby zarazem cielesną i duchową. Pozostaje więc, że inną jest część materii, która przyjmuje formę cielesną, a inną, która przyjmuje formą duchową (I ST, q. 50, a. 2.).

Awicebron sądził także, że gdyby całkowicie pozbawić aniołów materii, byliby oni czystymi formami, czyli czystymi aktami – odmieniłoby to zatem diametralnie ich status bytowy, ponieważ czystym aktem jest tylko i wyłącznie Bóg. W tym miejscu św. Tomasz wskazuje więc na inne jeszcze złożenie – z aktu i możności; wskazanie to (na samo istnienie anioła oraz na formę, będącą w stosunku do tego istnienia możnością) otwiera, zdaniem Akwinaty, drogę do właściwego rozumienia struktury wszelkiego bytu: aniołów, człowieka oraz Boga. Złożenie z aktu i możności nie jest bowiem złożeniem z formy i materii, ale z istnienia i z istoty: „U anioła nie ma złożenia z formy i materii, jest za to rzeczywistość (actus) i możność. (...) Nawet gdy się oderwie materię i przyjmie, że sama forma istnieje (nie w materii), zostaje nadal stosunek formy do samego istnienia – jako możności do rzeczywistości. I takiego też złożenia trzeba dopatrywać się u anioła. I taki też sens ma powiedzenie niektórych, mianowicie że anioł jest złożony z „że jest” i „co jest”; lub według Boecjusza: z „istnienia” i „co jest” (...)”.

Św. Tomasz wyjaśnia ponadto, że skoro w strukturze bytowej anioła nie ma złożenia z materii (możności materialnej) – jest to równoznaczne z brakiem możności posiadania przez anioła ciała. Polemika z awicebrońskimi przekonaniami o złożeniu aniołów z materii i formy doprowadziła Akwinatę do poglądu, że anioły składają się z formy, którą jest ich dusza, oraz z samego aktu istnienia, bez którego nie można byłoby mówić o nich, że w ogóle istnieją.

Uzasadnienie jakościowych różnic między aniołami
Według św. Tomasza – anioł, który nie posiada przecież w swym złożeniu materii, nie może różnić się od anioła w ten sam sposób, w jaki byt posiadający materię różni się od innego stworzenia posiadającego materię – np. tak jak człowiek różni się od człowieka. Dlaczego?

Św. Tomasz z Akwinu tłumaczy to za pomocą przykładu: mówi mianowicie, że niemożliwą rzeczą jest wskazać wiele białości czy człowieczeństw – ponieważ białość podobnie jak człowieczeństwo występują jako jedne i mogą być mnożone jedynie wtedy, gdy zawierają się w materii drugiej – dlatego też można mówić o człowieczeństwie konkretnego człowieka, lecz nie można powiedzieć, że jest tyle człowieczeństw, ilu istniejących ludzi. To właśnie ciało, wnoszące do „człowieczeństwa” w sensie ogólnym przypadłości konkretnego człowieka, przydaje temu ogólnemu pojęciu indywidualizację, wprowadzając tym samym rozróżnienie pomiędzy człowieczeństwem dwojga ludzi.

W przypadku istot anielskich nie można mówić o zachodzeniu podobnych różnic, gdyż – jako byty złożone z aktu istnienia oraz formy – muszą one różnić się od siebie gatunkowo; wynika to też z tego, że gatunek przypisany jest formie, zaś rodzaj – materii. Dlatego też byty różniące się w możności, i posiadające materię drugą, różnią się także w rodzaju, natomiast anioły – jako pozbawione możności materialnej, a przede wszystkim powłoki cielesnej – muszą różnić się w gatunku. Zatem, jak wnioskuje św. Tomasz, istnieje tyle gatunków aniołów, ilu jest aniołów, i każdy z nich jako odrębny gatunek musi być mniej lub bardziej doskonałym od drugiego. Anioły jednak nie różnią się tak jak różni się człowiek od posiadającego mniej władz umysłowych zwierzęcia, czy tak jak zwierzę od nieposiadającej zmysłów rośliny. Zróżnicowanie między aniołami wynika z faktu umiejscowienia ich bliżej lub dalej od boskiego oblicza, a o stopniu doskonałości anioła decyduje tylko i wyłącznie doskonałość poznania intelektualnego, w jakie został wyposażony. Stąd bierze się właśnie konieczność istnienia hierarchii anielskiej, której rozkład byłby uszeregowaniem tych stopni. Te z aniołów, które znajdują się bliżej Boga, ogarniają i poznają więcej przez brak mnogości poznania i przez brak wielu postaci intelektualnych – poznają bowiem więcej od innych przez ujęcie większej ilości rzeczy poznawanych w doskonalszej od innych aniołów jedności.

Warto jeszcze dodać kilka słów o zapatrywaniach św. Tomasza na mnożenie się aniołów. Wychodząc z prostego założenia, że jako coś ogólniejszego „dobro gatunku jest ważniejsze od dobra jednostki” – uznał on, że doskonała natura anielska wymaga mnożenia gatunków, a nie jednostek w obrębie gatunku. Jest to charakterystyczna różnica między aniołami a ludźmi – gatunek ludzki potrzebuje bowiem mnożenia jednostek, by doskonalić gatunek.

Konieczność i niezniszczalność bytów anielskich jako jeden z ważniejszych aspektów wyższości aniołów nad ludźmi
Św. Tomasz z Akwinu dokonał w swej metafizyce podziału na byty możliwe (czyli posiadające możność materialną) oraz konieczne (czyli owej możności nie posiadające). Do pierwszej grupy przynależą ludzie, do drugiej: aniołowie i Bóg, przy czym istoty anielskie jako byty konieczne posiadają jednak przyczynę konieczną z zewnątrz – musiał bowiem nastąpić moment nadania im konieczności.

Aniołowie – jako byty konieczne i nie posiadające materii – są niezniszczalne; zniszczenie dokonuje się bowiem poprzez rozpad struktury bytowej. Ale nawet człowiek – pomimo faktu, że jego materia ulega zniszczeniu poprzez odłączenie się od reszty bytu – ulega zniszczeniu tylko w tym materialnym aspekcie, jego dusza jest zaś nieśmiertelna. Skoro więc człowiek, będący przecież czymś ontologicznie mniej doskonałym od anioła, posiada nieśmiertelną duszę, tym bardziej anioł, jako forma aktualizowana istnieniem, jest niezniszczalna: „Istnienie (...) z charakteru swego przysługuje formie; każda bowiem rzecz jest bytem rzeczywistym przez to samo, że ma formę. Co do materii, to ona jest bytem rzeczywistym poprzez formę. A więc skład materii z formą przestaje istnieć jako rzeczywistość przez to, że forma oddzieli się od materii. Jeśli zaś sama forma bytuje swoim własnym istnieniem – co jak wyżej powiedziano, zachodzi właśnie u aniołów – istnienia tego nie może utracić. Sama więc niematerialność anioła jest powodem, dla którego anioł co do swej natury jest niezniszczalny” (I ST, q. 50, a. 2.).

Zniszczenie anioła mogłoby więc nastąpić jedynie wtedy, gdyby oddzieliło się jego formę od aktu istnienia – co należy wykluczyć tak samo, jak wyklucza się możliwość oddzielenia krągłości od koła. Człowieka konkretyzuje jego forma, materia i przypisane jej przypadłości, bez których nie byłby tym właśnie człowiekiem – anioła konkretyzuje zaś sama jego forma, dzięki której jest on tym właśnie gatunkiem anioła. Forma ta jest również tożsama z jego naturą. Oddzielenie zatem konkretyzacji bytu od wskazywanego bytu jest niemożliwe – jak bowiem mogłoby istnieć coś, co pozbawione jest swej natury? Koło pozbawione kolistości nie byłoby wszak kołem, tak samo jak człowieczeństwo pozbawione człowieka nie mogłoby być człowieczeństwem. Jeżeli coś należy do istoty bycia czymś, nie może być tego czegoś pozbawione – inaczej nie mogłoby składać się właśnie na ten byt. Istnienie aktualizuje istotę, a forma materię – i obydwie wskazują na ten właśnie, a nie inny byt. Dlatego też konkluzja św. Tomasza brzmi następująco: „(...) istnienie anioła zależy od Boga jako przyczyny. Jeżeli zaś o jakiejś rzeczy mówi się, że jest zniszczalna, to nie dlatego, że Bóg może ją przywieść do nieistnienia, przestając ją zachowywać, ale z tej racji, że w samej sobie ma jakiś zaczyn rozkładu, czy też przeciwieństwo lub przynajmniej możność materii” (I ST, q. 50, a. 4.).

Anioł jako forma „subsistens”, nie posiadająca w swej istocie złożenia z materii, wyklucza tym samym przejście z możności do aktu – materia bowiem jako możność ma w sobie możność zaistnienia, a tym samym posiada również możność przeciwstawną - nieistnienia. Anioł pozbawiony tej materii pozbawiony jest złożenia z przeciwstawności – nie może w jego istocie zajść zmiana polegająca na przejściu z możności do aktu – wykluczony jest zatem „ruch substancjalny”.

O ile więc anioł nie może ulec zniszczeniu – może być unicestwiony przez przyczynę swojej konieczności, czyli przez Boga. I wyłącznie w tym znaczeniu można mówić o jego „śmierci”.

Liczba aniołów – in quadam multitudine maxima sunt
Tomaszowy argument „ze świata stworzonego” mówi, że skutek musi w jakiś sposób odpowiadać swojej przyczynie, a że skutek jako coś wtórnego jest gorszy na poziomie ontologicznym od przyczyny – anioł jest mniej doskonały od Boga, a człowiek od istoty anielskiej. Ażeby mówić o doskonałości świata – musi w nim występować porządek odpowiedni rzeczom materialnym, gdzie to, co jest doskonalsze ontycznie, stoi ponad tym, co mniej doskonałe. Człowiek jest najdoskonalszym bytem materialnym, zaś doskonalszym od niego jest byt nie posiadający materii – anioł. Żeby zaś zachować „porządek” w szeregu skutków i przyczyn – aniołów musi być o wiele więcej niż ludzi oraz wszelkich innych substancji materialnych – coś doskonalszego musi bowiem istnieć w większej liczbie, zbliżając się tym samym do tego, co najbardziej doskonałe. Inaczej nie moglibyśmy mówić o przyczynie sprawczej jako przyczynie tych właśnie bytów.

Zamierzona doskonałość świata opiera się na doskonałości istnienia – gdzie doskonalszym nazwiemy to, co bardziej upodobnionym jest do swojej przyczyny, co tym samym dowodzi konieczności istnienia doskonalszych od ludzi (oraz każdej substancji materialnej) aniołów w większej liczbie. Świat będzie doskonały tylko wtedy, gdy istnienie doskonalszych bytów będzie liczebnie przewyższało istnienie bytów mniej doskonałych (taki sam proces przeprowadzić można w odniesieniu do samego człowieka – człowieczeństwo będzie doskonałe, gdy będzie więcej ludzi doskonalszych duchowo niż tych mniej doskonałych): „Ponieważ tym, co Bóg w stwarzaniu rzeczy szczególnie ma na uwadze, jest doskonałość wszechświata, dlatego im jakieś byty są bardziej doskonałe, tym w większej nadmierności czy obfitości są stwarzane przez Boga. Jak zaś nadmierność ciał oceniamy według wielkości, tak nadmierność rzeczy niecielesnych możemy oceniać według wielości.

Widzimy zaś, że ciała niezniszczalne – a są one doskonalsze wśród ciał – górują bodajże bez porównania pod względem wielkości nad ciałami zniszczalnymi; wszak cała sfera, w której panują siły działające i odbierające, jest czymś znikomym liczebnie wobec ciał niebieskich. Stąd słuszny wniosek, że jestestwa niematerialne górują pod względem wielości poniekąd bez porównania nad jestestwami materialnymi” (I ST, q. 50, a. 3).

Ilu jest aniołów? „Aniołowie istnieją w jakiejś wielkiej liczbie” – twierdzi św. Tomasz. Możemy sobie tę „wielką liczbę” wyobrazić w odniesieniu do całości rzeczy materialnych, ale dokładnie nie da jej się określić – aniołowie istnieją bowiem w ilości o wiele większej od znanej nam „wielości substancji materialnych”.

Magdalena Żuraw

http://www.pch24.pl/aniol-w-filozofii-s ... 317,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 02 paź 2013, 06:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Otoczeni opieką Aniołów

Z s. Joanną i s. Iwoną ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów rozmawia Małgorzata Pabis

Anioł Stróż często kojarzony jest jedynie z dziećmi. A przecież dużo tracimy przez to, że w życiu dorosłym tak łatwo o nim zapominamy.
– Ze względu na nieustanne towarzyszenie człowiekowi i stałe opiekowanie się nim na drogach do wieczności asystencja Anioła nie przestaje być nigdy aktualna. Często w naszym życiu zapominamy o tej prawdzie i najwyżej pamiętamy o Aniele Stróżu w dzieciństwie, a później żyjemy tak, jakby go nie było. A przecież on jest z nami ciągle od naszego poczęcia w łonie matki aż do śmierci. Zna nas bardzo dobrze, zna nas lepiej niż matka, więc może nam bardzo skutecznie pomagać, ostrzegać, oświecać, podpowiadać, wskazywać, a wszystko to ze względu na nas, byśmy byli szczęśliwi – to znaczy doszli do Nieba i razem ze wszystkimi aniołami uwielbiali Boga wiecznie.

Nasza codzienna, świadoma rozmowa z niebieskim przyjacielem jest otwarciem się na przyjaźń, współpracę. Anioł szanuje naszą wolę i mimo że jest przy nas zawsze, to często może mieć „skrzydła związane”, gdyż nie pozwalamy mu na działanie w naszym życiu. Święty Jan Bosko powiadał, że pragnienie Anioła Stróża, żeby nam pomagać, jest o wiele większe, aniżeli my tego pragniemy.

Czytając życiorysy świętych, widzimy, że wielu z nich miało kontakt ze swoim Aniołem Stróżem.
– Niewątpliwie w życiu świętych Anioł Stróż odegrał niemałą rolę. Wielu z nich żyło w bardzo bliskiej i zażyłej relacji ze swoim Aniołem, niektórzy mieli również łaskę widzenia go. Ta przyjaźń owocowała w ich życiu. Dla nas święci są świadectwem tego, jak skuteczna, a czasem niezastąpiona jest pomoc tych niebieskich towarzyszy, nie tylko jeśli chodzi o sprawy duchowe, ale również codzienne, zwyczajne i ludzkie. Święty Ojciec Pio miał zwyczaj wysyłania swego Anioła do różnych ludzi. Znamy wydarzenie, w którym jeden z penitentów Ojca jechał samochodem i zasnął – kiedy się obudził, był na miejscu spotkania. Gdy zaskoczony opowiadał o tym, Ojciec Pio miał powiedzieć, że to właśnie jego Anioł szczęśliwie doprowadził go do celu podróży. Świadectwa świętych Kościoła przekonują, że Aniołowie wypełniają swoje zadania z ochotą i radością, są przyjaciółmi ludzi, ich niezawodnymi pedagogami, skutecznymi obrońcami, godnymi zaufania przewodnikami.

Czy Siostry osobiście doświadczają opieki Aniołów Stróżów?
– Anioł Stróż pomaga w skupieniu na modlitwie, w pracy, w rozmowie z ludźmi, w załatwianiu spraw, w odnajdywaniu odpowiedzi na trudne pytania, a nawet wiele razy doświadczyłam jego łagodnego budzenia rano, bym nie zaspała. I opowiem o ostatnim takim mocnym doświadczeniu. Gdy przechodziłam przez pasy, widząc, że spokojnie zdążę przed zbliżającym się samochodem, weszłam śmiało na drogę. Nagle poczułam, jakby ktoś popchnął mnie do przodu, bym przyspieszyła kroku, a moja spódnica otarła się o pędzący samochód. Okazało się, że to samochód policyjny, który ścigał jakiś samochód i jechał z ogromną prędkością. Pani, która stała obok na przystanku, gdy podeszłam do niej, powiedziała, że zamknęła oczy, gdyż była przekonana, że samochód mnie przejechał. Odpowiedziałam jej, że uratował mnie mój Anioł Stróż, gdyż idąc, odmawiałam koronkę do Aniołów Stróżów i uwielbiałam w niej Boga.

Opieka i troska Aniołów rozciąga się nie tylko na pojedynczego człowieka, ale na całą ludzkość. Wielu Ojców Kościoła głosiło, że każdy naród, państwo ma swojego Anioła Stróża, aby strzegli i pilnowali powierzone sobie poszczególne narody.

Co jest istotą kultu Aniołów Stróżów?
– Przede wszystkim wiara w Opatrzność Bożą, a także łączenie się z nimi w oddawaniu chwały Bogu i naśladowanie ich w służbie człowiekowi. Nasz Anioł Stróż jest uosobieniem Opatrzności Bożej w stosunku do każdego z nas osobno. Od pierwszej chwili naszego życia na ziemi do niego należy przewidywanie i usuwanie rozlicznych niebezpieczeństw, które zewsząd nam zagrażają, a które mogłyby nam przeszkodzić w osiągnięciu celu, dla którego zostaliśmy stworzeni. Zanoszą nasze modlitwy do Boga i wstawiając się za nami, przyczyniają się do naszego zbawienia. Gdy jednak mimo tak czułej opieki człowiek upadnie, Anioł Stróż nie opuści go, ale będzie błagał Boga o łaskę nawrócenia. Anioł Stróż bowiem niczego tak nie pragnie, jak naszego nawrócenia.

Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Pabis

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... iolow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 02 lis 2013, 08:25 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30608
Przesłanie dusz czyśćcowych

Eucharystia, spowiedź i Komunia Święta, modlitwa, post, jałmużna, dobre uczynki ofiarowane w intencji zmarłych są im bardziej potrzebne niż najokazalsze wieńce, znicze i lamenty – wynika z przesłania, jakie kierują do nas dusze przebywające w czyśćcu. Przypominają one żyjącym o nieuchronności śmierci i odpowiedzialności za ziemskie postępowanie, a także wzywają do pokuty i uświęcania się w perspektywie czekającego Nieba.

Jakkolwiek Kościół bardzo ostrożnie podchodzi do źródeł, które informują o obcowaniu ludzi żywych z duszami czyśćcowymi, traktując je jako objawienia prywatne, to jednak daleki też jest od ich lekceważenia.


Kontakty świętych z zaświatami

Choć pojęcia „czyściec” nie ma na kartach Ksiąg Objawionych, to wiara w istnienie po śmierci człowieka stanu oczyszczenia poprzedzającego zbawienie jest w Kościele bardzo silna od jego zarania. Od początków chrześcijaństwa istniał też zwyczaj modlenia się za zmarłych, o czym świadczą choćby napisy nagrobne w katakumbach. Nauka Kościoła o czyśćcu została sformułowana na trzech soborach: średniowiecznych – lyońskim i ferraro-florenckim, oraz trydenckim.


Ksiądz profesor Walerian Słomka, nestor polskiej teologii duchowości, zwraca uwagę, że istnienie czyśćca wiąże się z koniecznością oczyszczenia dusz, by osiągnąć świętość i wejść do radości Nieba.


– Święty Jan od Krzyża mówił, że poprzez szczególny etap ascezy, mistyki, tzw. noce zmysłów, noce ducha można osiągnąć taki stopień doskonałości i świętości, że w momencie śmierci jesteśmy już gotowi do oglądu tajemnicy Boga w blasku Jego świętości – zaznacza ks. prof. Słomka. – Jeżeli nie dopracowaliśmy się w naszym życiu takiej doskonałości, iż bylibyśmy kompatybilni z doskonałością i świętością Boga, to wtedy musimy przeczekać i wejść w ten okres dostosowywania się do doskonałości i świętości Boga.


Ksiądz profesor Słomka wskazuje na sformułowaną w Credo łączność duchową między wszystkimi etapami życia ludzi: i na ziemi, i w czyśćcu, i tych, którzy już są na etapie świętości spełnionej. Dzięki tej łączności możemy naszą modlitwą wspierać dusze na etapie ich dostosowywania czy nawet odpokutowania za niedoskonałości w czasie życia ziemskiego.

– My możemy, ale i dusze w czyśćcu, choć same sobie nie mogą już pomóc w zadośćuczynieniu Bogu, mogą wstawiać się z kolei za nami, ofiarować za nas swoje cierpienie, bo czyściec, dlatego że nie jest jeszcze oglądem uszczęśliwiającym, jest cierpieniem – zaznacza teolog.

Historia Kościoła odnotowuje w żywotach wielu mistyków i świętych doświadczenia wizji czyśćca i kontaktu z duszami czyśćcowymi. Jednym z nich był św. Grzegorz Wielki, Papież żyjący na przełomie VI i VII wieku, który dał początek tradycji odprawiania przez miesiąc Mszy św. za zmarłych, zwanych od jego imienia „Mszami gregoriańskimi”.

O ich skuteczności święty przekonał się, zanim został Papieżem, gdy jako opat klasztoru Benedyktynów, by pomóc zmarłemu współbratu w oczyszczeniu się z grzechów, nakazał odprawiać w jego intencji Msze Święte przez kolejne 30 dni. Po odprawieniu ostatniej zmarły mnich ukazał się i powiadomił o wybawieniu od mąk czyśćcowych. „Gregorianki” są do dziś niezwykle popularną formą modlitwy za zmarłych.

Wiele spotkań z duszami zmarłych odnotowała w swoim dziele pt. „Objawienia” św. Gertruda z Turyngii, benedyktynka żyjąca w drugiej połowie XIII wieku. Jedno z nich szczególnie wskazuje na charakter cierpień, jakim poddane są dusze w czyśćcu. Gdy pewnego razu św. Gertruda modliła się za zmarłą młodo zakonnicę z jej klasztoru, ta ukazała się jej stojąca przed tronem Bożym w olśniewających szatach. Wyglądała na smutną i zatroskaną, wzrok kierowała w dół, jakby wstydziła się spojrzeć w oblicze Boga, a gdy na prośbę Gertrudy Jezus gestem przywołał ją do siebie, ta cofnęła się.

– Cofasz się, gdy nasz Pan cię woła? Ty, któraś przez całe swe życie pragnęła bliskości Jezusa, odchodzisz teraz, gdy On wyciąga ręce, by cię przyjąć? – zapytała zdziwiona święta, na co otrzymała znamienną odpowiedź: „Nie jestem godna stawać przed Niepokalanym Barankiem. Noszę jeszcze kilka plam, jakimi zbrukałam się na ziemi. Ażeby zbliżyć się do Słońca Prawości, trzeba być czystą jak światło. Nie osiągnęłam jeszcze tego stopnia czystości, jakiego wymaga On od swoich świętych”.

Święta Gertruda złożyła akt heroicznej miłości za dusze czyśćcowe, czyli ofiarowała zmarłym cierpiącym w czyśćcu wszystkie swoje czyny i akty pokuty, nie zostawiając sobie nic, czym mogłaby zadośćuczynić za swoje grzechy. Gdy pod koniec życia lękała się o zbawienie, usłyszała od Jezusa: „Te wszystkie dusze, które uratowałaś, wkrótce spotkają się z tobą, by zaprowadzić cię do Raju”.

Poruszyć dusze żyjących

Dar osobowego kontaktu z duszami czyśćcowymi i doświadczania ich cierpień posiadała również św. Małgorzata Maria Alacoque z Zakonu Sióstr Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny (wizytek), żyjąca w drugiej połowie XVII wieku. O wielu takich przypadkach pisze w swoim „Pamiętniku duchowym”. Wspomina tam m.in. o pewnej zmarłej zakonnicy, która wyznała jej, że cierpi z powodu lenistwa i niedbalstwa w zachowaniu reguł i niewierności względem Boga.


– Proś Boga za mną, ofiaruj Mu swoje cierpienia w łączności z cierpieniami Jezusa Chrystusa, by ulżyć moim – mówiła zmarła, prosząc o przystępowanie w jej intencji do Komunii Świętej.


„Gdy przyjęłam Komunię św., o którą mnie prosiła, powiedziała mi, że jej straszliwe męczarnie znacznie się zmniejszyły, gdyż w jej intencji odprawiono Msze św., ku czci Męki Pańskiej, jednak została jeszcze długo w czyśćcu, w którym cierpiała męki należne duszom, które były oziębłe w służbie Bożej” – zanotowała św. Małgorzata.

Święta Katarzyna Adorno z Genui z Trzeciego Zakonu Świętego Franciszka z Asyżu, żyjąca w latach 1447-1510, też wiele mówiła o czyśćcu i przebywających w nim duszach, zastrzegając, że „tego, com poznała w tym świetle nadprzyrodzonym, językiem wyrazić nie potrafię. Widzenie, jakie dał mi Bóg, głęboko wyryło się w mą pamięć; opowiem je, jak zdołam, a którym Bóg zechce oświecić umysł, zrozumieją”.

Ta genueńska arystokratka, która przywdziała habit tercjarski i poświęciła się posługiwaniu chorym, na podstawie przeżytych mistycznych wizji sformułowała w „Rozprawie o czyśćcu” swoiste przesłanie dusz skierowane do osób żyjących, świadczące o ich trosce o bliźnich na ziemi. Zawiera ono ostrzeżenie przed lekceważącym traktowaniem woli Bożej i uleganiem grzesznemu pożądaniu w kunktatorskim liczeniu na Bożą dobroć i uwolnienie się jeszcze za życia od grzechów poprzez spowiedź i odpust.

„Obym miała grzmiący głos, dość silny, aby trwogą przerazić ludzi, żyjących na ziemi, i powiedzieć im: O nieszczęśliwcy, dlaczego pozwolicie oślepiać się przez ten przemijający świat? Dlaczego wzrok wasz nie jest skierowany na te dręczące potrzeby, jakie pojawią się waszym oczom w chwili skonu, dlaczego jesteście tak nieprzezorni i nie zaradzacie ostatecznym potrzebom? – brzmi przestroga duszy czyśćcowej. – Nie miej zuchwałości mówić: wyspowiadam się, potem postaram się o uzyskanie odpustu zupełnego; w ten sposób zupełnie uwolnię się od swych grzechów i bez przeszkody wejdę wprost do nieba. Rozważ bowiem, że nie tak łatwo o dobrą spowiedź i o akt skruchy, konieczne do uzyskania odpustu zupełnego. Gdybyś wiedział, jak o to trudno, drżałbyś z lęku i byłbyś raczej przeświadczony, że nie dostąpisz odpustu, niż żywił pewność, że możesz go uzyskać” – pisała św. Katarzyna z Genui.


Choć to głównie z wieków średnich pochodzą najliczniej notowane przypadki osobistych kontaktów z duszami czyśćcowymi – powstają wówczas liczne stowarzyszenia i bractwa dla niesienia im pomocy – to i współcześnie znane są świadectwa świętych i mistyków posiadających dar obcowania ze zmarłymi. Należą do nich: św. Gemma Galgani, św. Faustyna Kowalska, św. Ojciec Pio z Petrelciny, Teresa Neumann czy Maria Simma. Jednym z walorów współczesnych świadectw jest możliwość ich pewnej weryfikacji.

Tak było w przypadku spotkania Ojca Pio z duszą czyśćcową, która prosząc o odprawienie w swojej intencji Mszy św. umożliwiającej jej wejście do Nieba, przedstawiła się jako Pietro Di Mauro, zmarły w 1908 r. w czasie pożaru klasztoru, zamienionego wtedy na hospicjum. Ojciec Pio opowiedział to wszystko przeorowi, prosząc o pozwolenie odprawienia Eucharystii. Przeor o. Paolino sprawdził dane podane mu przez świętego w biurze rejestracji ludności w San Giovanni Rotondo. Okazało się, że rzeczywiście we wrześniu 1908 r. w pożarze hospicjum zginął Pietro Di Mauro.

Solidnie udokumentowane i sprawdzone są relacje ze spotkań z duszami zmarłych Niemki Marii Simmy (1915-2004). Zostały one opublikowane w książce „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi”, której nakład w 19 wydaniach niemieckich i 8 francuskich sięga setek tysięcy. Ich weryfikacją zajął się m.in. ks. Alfons Matt, proboszcz z Sonntag, który w sprawozdaniu dla biskupa sufragana Tschanna napisał: „Wiarygodność opisanych zjawisk można do pewnego stopnia ustalić, sprawdzając zgodność tego, co zgłaszała Maria Simma na prośbę zmarłych, z relacjami ich żyjących bliskich. Większości przypadków wszak zupełnie nie znała”. Okazało się, że te relacje pokrywały się, a wydawca książki zapowiedział, że w razie stwierdzenia przez kogokolwiek fałszu zrezygnuje z publikacji.

Dusze zaczęły się ukazywać Marii Simmie w 1940 r., a apogeum tego fenomenu przypadło na 1954 r., który był Rokiem Maryjnym. Kontaktowały się z nią setki dusz. Okazało się, że w wielu przypadkach pomoc udzielana duszom na ich prośbę miała zbawienne skutki również dla ich bliskich. Tak było w przypadku pewnego nieżyjącego mężczyzny, który prosił mistyczkę, aby skontaktowała się z jego żoną. Mężczyzna ów wyznał, że był bluźniercą i podeptał w złości krzyż, myśląc, że gdyby Bóg istniał, nie pozwoliłby na to. – Pan Bóg nie pozwolił drwić z siebie i na miejscu zostałem sparaliżowany. To było moim ratunkiem – mówił mężczyzna. Wizyta i słowa Marii Simmy zrobiły ogromne wrażenie na jego żonie, która uwierzyła mistyczce, gdyż o znieważeniu krzyża wiedziała tylko ona i mąż. Pod wpływem tego zdarzenia kobieta wróciła na łono Kościoła.

Właśnie potwierdzenie tego rodzaju relacji legło u podstaw dużego zaufania, jakim cieszyła się za życia mistyczka, choć oczywiście nie brakowało też jej krytyków.
Zdaniem Simmy, dusze czyśćcowe więcej wiedzą o nas i o tym, co się z nami dzieje, niż nam się wydaje. Zdają sobie sprawę, kto bierze udział w ich pogrzebie i czy autentycznie się modli.

– Dla umarłych pobożne wysłuchanie Mszy św. ma większe znaczenie aniżeli towarzyszenie zwłokom na cmentarz. Wiedzą również dusze czyśćcowe, co się o nich mówi i co się dla nich robi – podkreślała mistyczka.

Miłość silniejsza od śmierci

Kościół bardzo ostrożnie traktuje wszystkie objawienia prywatne, także te, w których ujawniają się kontakty osób żyjących z duszami czyśćcowymi. Nie zalicza ich do depozytu wiary, a co najwyżej dopiero po dokładnym zbadaniu aprobuje niektóre z nich. Nigdy treści takich objawień nie podaje jako przedmiotu wiary, lecz stwierdza jedynie, że nie sprzeciwiają się one wierze katolickiej, dobrym obyczajom czy też karności kościelnej. Z tego zaś wynika, że mogą służyć ku pożytkowi i zbudowaniu wiernych.

Kościół przypomina nam o obowiązku modlitwy za zmarłych, ustanawiając 2 listopada Dniem Zadusznym. O wadze tej modlitwy świadczy zezwolenie księżom na celebrowanie w tym dniu trzech Mszy Świętych za dusze zmarłych oraz ustanowienie całego listopada jako czasu szczególnej modlitwy za dusze czyśćcowe.

„Miłość ofiarowująca się za drugich należy do samej istoty chrześcijaństwa” – stwierdza w książce „Eschatologia – śmierć i życie wieczne” ks. prof. Józef Ratzinger, późniejszy Papież Benedykt XVI. „Nauka o czyśćcu mówi, że śmierć nie stanowi granicy dla tej miłości. Możliwość pomagania drugim, obdarzania drugich nie gaśnie dla chrześcijanina z chwilą śmierci, obejmuje całą »Communio sanctorum« po tej i po tamtej stronie”.

Adam Kruczek

http://www.naszdziennik.pl/mysl/58482,p ... owych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 18 maja 2014, 13:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.myslkonserwatywna.pl/religia ... tem-wiary/

Czyściec jest dogmatem wiary
redakcja | 17 marca 2014 | 0 Komentarzy

Obrazek
Czyściec


Wątki Przywileju Sobotniego, trzydziestu Mszy Gregoriańskich oraz odpustów miały na celu ukazanie korzyści, jaką dają w uwalnianiu dusz z Czyśćca. Poniżej w sposób bardziej szczegółowy prezentujemy ten – w dużym stopniu zapomniany, jeśli nie odrzucony – dogmat o Czyśćcu, to jest miejscu, w którym dusze członków Kościoła Cierpiącego odpokutowują swoje grzechy.

Święty Franciszek Salezy (1567 – 1622) ubolewał nad tym, jak zapominano o zmarłych, pisząc: „Zdaje się, że pamięć o nich przemija wraz z dźwiękiem dzwonów na pogrzebie.” Jak z kolei stwierdza w swojej znakomitej książce pt. „Czyściec w świetle legend i żywotów świętych” o. François Xavier Schouppe SJ, „głównymi przyczynami tego zapomnienia są ignorancja i brak wiary; nasze pojęcie Czyśćca jest zbyt mgliste, zaś nasza wiara zbyt słaba.”

Aby naprawić te braki, Jezuita przedstawia trzy źródła mogące wyjaśnić wiernym wielką doniosłość tego zagadnienia: doktrynę Kościoła, nauczanie Doktorów Kościoła oraz teologów, a także objawienia świętych.

Dogmatyczne nauczanie na temat Czyśćca

Kościół podaje tu dwie prawdy, jasno określone mianem dogmatów wiary: po pierwsze, Czyściec istnieje; po drugie, dusze czyśćcowe mogą doznać wspomożenia od wiernych, szczególnie poprzez Ofiarę Mszy Świętej.

W odpowiedzi na rewolucję protestancką Sobór Trydencki potwierdził nauczane już przez Sobór Lyoński II istnienie Czyśćca. Nakazano również biskupom, by zdrowa doktryna Kościoła o Czyśćcu była wszędzie nauczana, tak aby katolicy się jej trzymali i wyznawali ją.

Oto pięć istotnych kanonów Soboru Trydenckiego:

Ponieważ Kościół katolicki – pouczony przez Ducha Świętego, w oparciu o Pismo Święte oraz starożytną tradycję Ojców, podczas świętych soborów, a ostatnio na tym powszechnym soborze – nauczał, że istnieje czyściec, a dusze w nim zatrzymane wspierane są wstawiennictwem wiernych, szczególnie zaś miłą [Bogu] ofiarą ołtarza, święty sobór nakazuje biskupom pilną troskę o to, by chrześcijanie wierzyli, zachowywali, byli nauczani oraz by wszędzie głoszono zdrową naukę o czyśćcu, przekazaną przez świętych ojców i święte sobory.
Gdyby ktoś mówił, że po otrzymaniu łaski usprawiedliwienia każdy pokutujący grzesznik uzyskuje takie odpuszczenie winy i zmazanie wiecznej kary, że nie podlega już żadnej karze doczesnej do odpokutowania w tym świecie lub w przyszłym w Czyśćcu, zanim będzie mógł wejść do Crólestwa Niebieskiego – niech będzie wyklęty.

Z doktryny tej jasno wynika, że wiara w istnienie Czyśćca jest dogmatem Kościoła Katolickiego i ci, którzy ją odrzucają nie mogą nazywać się katolikami.

Wartość objawień prywatnych

Objawienia dane świętym, zwane prywatnymi, nie należą do Depozytu Wiary, który Pan Nasz Jezus Chrystus przekazał Swemu Kościołowi. Są one faktami historycznymi, opartymi na ludzkich świadectwach, w które wolno nam nie wierzyć bez popadania w grzech przeciwko wierze. Jednak gdy potwierdza się ich prawdziwość, nie możemy odrzucać ich nie popadając w konflikt z rozumem, który wymaga, by uznawać prawdę gdy jest odpowiednio ukazana.

Są dwa rodzaje objawień prywatnych: wizje i pojawienia. Wizje to doświadczane subiektywnie światło odkrycia tajemnic Bożych, udzielane przez Boga rozumieniu wybranych osób. Taki charakter miały wizje wielu proroków i świętych, mające za cel w sposób nadprzyrodzony przekazać człowiekowi prawdy duchowe.

Pojawienia się zaś to obiektywne zjawiska, których można dowieść na podstawie materialnych dowodów zewnętrznych względem osób ich doznających. Pojawienia się dusz będących w Czyśćcu są częste, a ich dowód stanowią ogniste znaki wypalone na przedmiotach, których dotknęły. W życiu świętych spotykamy wiele takich objawień.

Konkretne, namacalne dowody pozostawione przez te dusze zostały zebrane w XIX wieku przez kapłana, ojca Victora Jouet i złożone w specjalnym Muzeum Dusz Czyśćcowych w Rzymie.

Bóg pozwala na takie objawienia by ulżyć owym duszom oraz by zachęcić nas do współczucia im i modlitwy za nie. Służą one także temu by podkreślić, jak straszne są rygory Jego Sądu nad tymi przewinami, które nieopatrznie uznajemy za błahe.

Najświętsza Maria Panna pociesza Dusze Czyśćcowe

Dusze Kościoła Cierpiącego od zawsze błagają członków Kościoła Walczącego o wstawiennictwo. Nasze modlitwy i ofiary w ich intencji są dla nich źródłem wielkiej ulgi. Dla żyjących zaś to środek w dążeniu do większej świętości.

Ogromnym pocieszeniem dla dusz w Czyśćcu są wizyty Błogosławionej Dziewicy Maryi. W Objawieniach świętej Brygidy, Królowa Niebios nazywa samą siebie pięknym imieniem „Matki Dusz Czyśćcowych, Matką wszystkich będących w miejscu odkupienia”. Dodaje też: „Modlitwy moje łagodzą kary nałożone na grzeszników za ich winy.”

Pani nasza okazuje swe miłosierdzie w Czyśćcu szczególnie w soboty i w różne jej uroczystości, które w Czyśćcu stają się świętami. Jak wynika z objawień wielu świętych, w dniu szczególnie jej poświęconym – Sobotę, Maryja zstępuje do lochów Czyśćca by odwiedzić i wesprzeć oddanych jej. Zgodnie z pobożnym wierzeniem, uwalnia ona dusze ludzi, którzy nosili za życia jej szkaplerz i zasługują na Przywilej Sobotni, a następnie niesie ulgę i pocieszenie innym duszom, które praktykowały szczere oddanie Jej.

[Pewnej soboty wpadła ona w ekstazę i w duchu została przeniesiona do Czyśćca, który zamienił się w napawający zachwytem raj, skąpany w jasnym świetle, a nie w ciemności. Potem zaś ujrzała Królową Niebios otoczoną przez aniołów, którym nakazała uwolnić owe szczególne dusze i przyprowadzić je do Nieba.

Wydaje się, że w Święto Jej chwalebnego Wniebowzięcia szczególnie liczne dusze dostępują uwolnienia. Święty Piotr Damiani stwierdza, że w ten dzień Błogosławiona Matka wybawia kilka tysięcy dusz. Jest tak dlatego, że Maryja znajduje przyjemność w przedstawianiu swym dzieciom chwały Niebieskiej w dniu, w którym Ona sama doświadczyła błogosławiącej Ją wizji.

Oprócz wsparcia od Najświętszej Marii Panny dusze czyśćcowe otrzymują również pocieszenie od świętych Aniołów, a w szczególności swoich Aniołów Stróżów. Doktorzy Kościoła uczą, że ochronna misja anioła stróża kończy się dopiero w momencie, w którym jego podopieczny wchodzi do Nieba.

Jeśli w momencie śmierci dusza w stanie łaski nie jest jeszcze godna by oglądać oblicze Boga anioł stróż prowadzi ją do miejsca pokuty, w którym pozostaje razem z duszą, by dostarczać jej wszelkiej pomocy i pocieszenia jakie są w jego mocy. Celem anioła stróża jest pomoc będącej pod jego opieką duszy w dojściu do jej domu w Niebie.

W objawieniu udzielonym świętej Małgorzacie z Kortony w czasie, gdy modliła się za dusze pozostające w Czyśćcu, Nasz Boski Odkupiciel rzekł jej: „Wielkie jest cierpienie, którego doświadczają, lecz byłoby nieporównanie większe, gdyby nie odwiedzali ich i nie pocieszali Moi Aniołowie, których widok wspomaga ich w cierpieniach i daje orzeźwienie w oczyszczeniu.”

Objawienia te są zupełnie zgodne z nauczaniem Kościoła. Zdaniem wielu Doktorów Kościoła, Aniołowie Stróże informują dusze czyśćcowe o tym, kim są ich dobroczyńcy i nawołują do modlitwy za nich.

Błogosławiona Agnieszka od Jezusa, która żyła w nieustannej i zażyłej łączności ze świętymi Aniołami dała świadectwo wielu objawień, w których ujrzała Aniołów Stróżów wstawiających się za swymi podopiecznymi, niosących im pocieszenie pośród płomieni, w których cierpieli i prowadzących ich do Nieba gdy kończyła się ich ekspiacja.

Nasza Pani i Aniołowie Święci to naturalni pośrednicy między Czyśćcem i ziemią, tak samo jak między Czyśćcem a Niebiosami. Jakże wielką jest to pociechą dla tych, którzy za życia pokazali oddanie Błogosławionej Dziewicy i swym Aniołom Stróżom!

dr Remi Amelunxen
tłum. Igor Pokora


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 08 sty 2015, 15:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gloria.tv/media/QY96iPruEBw

STRĄCENIE LUCYFERA
Slawek 2014-09-29 21:58:05

Obrazek

MARIA Z AGREDY "MISTYCZNE MIASTO BOŻE"
Następnie Bóg objawił aniołom, że chce stworzyć naturę ludzką, tj. obdarzone rozumem stworzenia niższego rzędu, aby i one miłowały i czciły Boga jako swego Stwórcę i odwieczne Dobro, oraz żeby się Go bały. Oznajmił także, że obdarzy tę naturę ludzką wielkimi łaskami oraz że druga Osoba Trójcy Przenajświętszej sama przyjmie tę naturę i zjednoczy ją osobiście z Bóstwem. Aniołowie będą musieli tę Osobę, to jest tego Boga-Człowieka, nie tylko, jako Boga, ale i jako człowieka uznać za swoją Głowę i oddawać Mu cześć pokorną i hołd Boski; pod względem godności i łaski będą niższymi od Niego i będą Jego sługami. Bóg oświecił także aniołów, jak słusznym, sprawiedliwym i rozumnym jest to poddanie się, albowiem łaskę, którą posiadali i chwałę, którą otrzymać mieli wysłużyły im przewidziane zasługi tegoż Boga-Człowieka. Aniołowie, jako też wszystkie inne stworzenia, stworzeni zostali ku Jego uwielbieniu, bo On to będzie Królem całego stworzenia. Wszystkie istoty, posiadające zdolność poznania Boga i służenia Mu, mają być Jego narodem i jak gdyby członkami Jego Ciała, aby Go, jako Głowę swoją uznawać i czcić mogły. Następnie aniołowie otrzymali nakaz, aby tegoż Boga-Człowieka uznali, jako Głowę swoją. Aniołowie święci i posłuszni poddali się wszyscy temu rozkazowi i okazywali całą siłę swej woli, i w pokorze miłością pałającego serca, najzupełniejsze posłuszeństwo. Natomiast Lucyfer, powodowany pychą i zazdrością, sprzeciwił się i wezwał aniołów, którzy za nim poszli, aby uczynili tak samo. Tak też rzeczywiście uczynili, połączyli się z nim i odmówili Bogu posłuszeństwa. W zamian książę ciemności przyrzekł im, że on będzie ich głową i że panować będzie osobno, niezależnie od Chrystusa. Tak więc zazdrość, duma i niecne pożądliwości stały się przyczyną, dla której dżuma grzechu zaraziła niezliczoną liczbę aniołów. Wtedy rozpoczęła się owa wielka walka w Niebie, którą w swym objawieniu opisuje św. Jan. Święci i posłuszni aniołowie zapłonęli bowiem, chęcią bronienia wspaniałości Najwyższego i czci Wcielonego Słowa; dlatego też prosili Pana o pozwolenie wystąpienia przeciw smokowi i walki z nim. Pozwolenie to otrzymali. Powinnam wspomnieć o jeszcze jednej sprawie, która miała miejsce w tym samym czasie. Wraz z rozkazem okazywania posłuszeństwa Wcielonemu Słowu aniołowie otrzymali polecenie uznania za swoją Monarchinię tej „niewiasty", w której łonie Jednorodzony przyjąć miał ciało ludzkie. Niewiasta ta, bowiem będzie ich Królową i Panią wszystkich stworzeń pod względem łask i chwały przewyższać będzie Ona wszystkich aniołów i ludzi. Równocześnie Wszechmocny ukazał aniołom Najświętszą Maryję Pannę w znaku, czyli w obrazie. Dobrzy aniołowie w największej pokorze przyjęli ten rozkaz Pański i sławili potęgę Najwyższego i Jego tajemnice. Przy objawieniu tej tajemnicy i tego przykazania Lucyfer z gromadą swoich zwolenników uniósł się jeszcze większą dumą i pychą, bluźniąc straszliwie. W niepohamowanej złości, wzywając swych zwolenników, zwrócił się przeciwko Stwórcy tych wielkich cudów wołając: „Niesprawiedliwe są te rozkazy. Przynoszą ujmę mej wielkości. Dlatego tę Istotę, na którą Ty, Panie, spoglądasz z taką miłością, którą chcesz obdarować takimi wspaniałościami, ja będę prześladował i zniszczę Ją. Użyję w tym celu całej mojej siły i chytrości. Niewiastę tę, Matkę Słowa, strącę z wysokości, na którą zamierzasz Ją wynieść, a zamiar Twój w rękach moich w proch się obróci". Straszliwa ta pycha pobudziła Gniew Pański i Bóg rzekł do Lucyfera: „Niewiasta ta, której uczcić nie chciałeś, zetrze twoją głowę. Ona cię zwycięży i zniszczy twą władzę. I chociaż przez pychę twoją świat pozna śmierć, to jednak przez pokorę tej Niewiasty śmiertelnicy otrzymają życie i Zbawienie. Oni odbiorą zapłatę i otrzymają koronę, którą ty utraciłeś". Zaledwie smok usłyszał te wyroki Boga, odpowiedział pełen złości i pychy, wygłaszając groźby przeciwko całemu rodzajowi ludzkiemu. Jednak dobrzy aniołowie uznali sprawiedliwy Gniew Najwyższego okazany Lucyferowi i innym upadłym aniołom, i walczyli z nimi bronią rozumu, rozsądku i prawdy. Wymawiając owe słowa, którym nic nie zdoła się oprzeć , „Kto jest, jako Bóg!" święty książę Michał strącił z Nieba zamienionego w smoka Lucyfera i jego stronników.
Niewdzięczni aniołowie stali się przez swoje grzechy niegodni wiecznego oglądania Boga; pamięć ich została wymazana z Jego Ducha, w którym na mocy udzielonych im darów była zapisana. Stracili oni prawo do miejsc, które — gdyby się okazali posłuszni — były przeznaczone dla nich; prawo to przeszło na ludzi, którym przekazane zostały teraz te miejsca. Wszelki ślad po upadłych aniołach został zupełnie zatarty i nic już po nich w Niebie nie pozostało. O nieszczęśliwa złości, która zasłużyłaś na taką straszną karę! Natomiast dobrzy aniołowie w nagrodę za swą wierność otrzymali możliwość oglądania Boga i zyskali wieczną chwałę.

Św.Michał Archanioł w służbie Najwyższego Boga na ziemi ma wielkie zasługi.
Jako przykład szczególnej Jego obrony jest Klasztor Jasnogórski który obronił przed najazdem szwedzkim wraz ze swoim Wojskiem Niebieskim i ziemskim.
Na głównej bramie Jasnogórskiej możemy zobaczyć Jego figurę jako znak że Jasna Góra jest niezwyciężona


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 02 maja 2015, 19:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://gloria.tv/media/e5WsJRpxGdB

Jak można duszom Czyśćcowym pomagać?
woda 15.1.2015 12:55

1) Przede wszystkim przez ofiarę Mszy św., której nie można niczym zastąpić.
2) Przez cierpienie. Każde cierpienie czy to fizyczne czy duchowe ofiarowane za dusze w czyśćcu przynosi im ulgę.
3)]Różaniec po mszy św. stanowi najskuteczniejszy środek pomocy duszom czyśćcowym. Przez modlitwę różańcową co dzień wiele dusz zostaje wybawionych, które musiałyby jeszcze długie lata cierpieć.
4)Droga Krzyżowa również może przynieść wielką ulgę.
5)Dusze czyśćcowe powiadają, że nieocenione są odpusty. Są one przyznaniem im zadośćuczynienia, które złożył Jezus Chrystus Ojcu Niebieskiemu. Kto za życia często uzyskiwał odpusty dla dusz czyśćcowych, otrzyma w godzinę śmierci więcej łask niż inni ludzie, zwłaszcza uzyska w pełni odpust zupełny. Jest okrucieństwem, nie używać skarbów Kościoła dla dusz czyśćcowych. Gdzieniegdzie ustaje powoli zwyczaj modlitw odpustowych. Należy ludzi zachęcać do zdobywania odpustów dla dusz czyśćcowych.
6)Jałmużny i dobre uczynki, zwłaszcza na misje.

7) Palenie świec także pomaga duszom czyśćcowym, ponieważ najpierw jest to akt pamięci i miłości, a po wtóre są one poświęcone i rozjaśniają ciemność dusz czyśćcowych. Jedenastoletnie dziecko z Kaisers prosiło Simmę o modlitwę. Jest w czyśćcu, ponieważ w dniu zadusznym gasiło świece na grobach, a ukradzionym woskiem bawiło się. Poświęcone światło posiada dużą wartość dla dusz czyśćcowych. W uroczystość Matki Bożej Gromnicznej musiała Simma na prośbę pewnej duszy zapalić dwie świece i w tym czasie cierpiała zastępczo za nią.

8)Kropienie wodą święconą również łagodzi cierpienia. Pewnego razu wychodząc z domu kropiła Simma wodą święconą i usłyszała głos: "więcej".

Rady wg. Marii Simmy

http://czysciec.npx.pl/forum/viewthread ... read_id=50


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 30 wrz 2016, 09:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2 ... -i-rafala/

29 września – Święto świętych archaniołów Michała, Gabriela i Rafała
Opublikowano 29 Wrzesień 2016 by ewangeliadlanas

(Dn 7,9-10.13-14)
Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła – płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał od Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi. Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.
lub

(Ap 12,7-12a)
Nastąpiła walka na niebie: Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem. I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie, ale nie przemógł, i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło. I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka i dzięki słowu swojego świadectwa i nie umiłowali dusz swych – aż do śmierci. Dlatego radujcie się, niebiosa i ich mieszkańcy!

(Ps 138,1-5)
REFREN: Wobec aniołów psalm zaśpiewam Panu
Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
bo usłyszałeś słowa ust moich,
Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.
I będę sławił Twe imię za łaskę Twoją i wierność,
bo ponad wszystko wywyższyłeś Twoje imię i obietnice.
Wysłuchaleś mnie, kiedy Cię wzywałem,
pomnożyłeś moc mojej duszy.
Wszyscy królowie ziemi bądą dziękować Tobie, Panie,
gdy usłyszą słowa ust Twoich,
i będą opiewać drogi Pana:
„Zaprawdę, chwała Pana jest wielka”.

(Ps 103,21)
Błogosławcie Pana, wszyscy Jego aniołowie, wszyscy słudzy, pełniący Jego wolę.

(J 1,47-51)
Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu. Powiedział do Niego Natanael: Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym. Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela! Odparł mu Jezus: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to. Potem powiedział do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego.



ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

OREMUS
W swojej walce ze złem człowiek pewnie byłby bezsilny, gdyby nie pomoc aniołów. To ich Bóg posyła, by pomagali nam w osiąganiu zbawienia. Pośród tych istot niebieskich szczególne miejsce zajmują trzej archaniołowie: Michał, Gabriel i Rafał, których święto Kościół właśnie dziś obchodzi. Nie zapominajmy w naszych modlitwach o tym, by zwracać się o wsparcie ze strony aniołów, mogących przecież bezpośrednio oglądać samego Boga.

Michał Piotr Gniadek, „Oremus” wrzesień 2008, s. 117


Duch pocieszyciel
Duchu Święty, napój mnie sobą, abym cieszył się Twoimi owocami radości i pokoju (1 Kor 12, 13; Ga 5, 22)
Chrześcijanin doznaje radości i pokoju Ducha Świętego w tej mierze, w jakiej naprawdę ulega Jego działaniu nie stawiając Mu zgoła oporu. „Nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego” (Ef 4, 30), poleca prawie błagając Apostoł. Praca Ducha w sercu wierzącego jest tak delikatna, że trzeba wielkiej duchowej wnikliwości, by ją rozpoznać, Jego wewnętrze słowo zaś tak subtelne i słodkie. Że można je zrozumieć tylko w skupieniu. Hałas, roztargnienia, ciekawość lub niepotrzebna gadanina, a także podniecenie wynikające z nieopanowania namiętności, tłumią ducha człowieka przeszkadzając mu przyjąć głos i światło Ducha Świętego. Utrudniają mu również odróżnienie prawdziwych natchnień od pobudek natury, od osobistych bodźców pochodzących często z pychy lub ducha stronniczego.
Duch nie sprzeciwia się nigdy sobie samemu. Jest On zawsze jeden i ten sam, „sprawca wszystkiego we wszystkich” (1 Kor 12, 6). Dlatego Jego natchnienia nigdy nie sprzeciwiają się Pismu świętemu, urzędowemu nauczaniu Hierarchii, nauce Kościoła, słowu papieża. Każdy dar lub charyzmat Ducha Świętego został dany „dla wspólnego dobra” (tamże 7), a zatem po to, aby jednoczyć, nie zaś dzielić, „Bóg bowiem nie jest Bogiem zamieszania, lecz pokoju” (tamże 14, 33). Dlatego ludzie nie tylko nie powinni zazdrościć darów jedni drugim, lecz wszyscy mają być ulegli władzy Kościoła. Antagonizmy między braćmi lub między wiernymi a Hierarchią nie pochodzą z natchnienia Ducha Świętego. Św. Teresa, ubogacona charyzmatami, zawsze poddawała je kontroli Kościoła. Twierdzi, że dusza „niezachwianie utwierdzona w prawdzie… chociażby niebo ujrzała nad sobą otwarte, nie pozwoli się odwieść od jednego najmniejszego punktu nauki Kościoła” (Ż. 25, 12).
Tylko w takiej perspektywie wierzący może zaufać wewnętrznemu przewodnictwu Ducha, nie lękając się błędu. I tylko w ten sposób może, jak pierwsi uczniowie, zostać „napełniony weselem i Duchem Świętym” (Dz 13, 52), może pomagać dobru wspólnoty i współdziałać, aby Kościół postępował „pełen pociechy Ducha Świętego” (Dz 9, 31).
O Duchu Święty, jesteś obecny we wszystkich rzeczach w sposób niematerialny, bez kształtu, bez zmiany. Nie przestajesz trwać w nich w sposób niewysłowiony, panując razem z Ojcem i rozlewając się wszędzie, i wszystko ogarniając, i we wszystkich rzeczach mieszkając oddzielny, wnikasz w nasze myśli i w byty dla nas niewidzialne, i wszystko badasz, chociaż wszystko znasz, i bez głosu dajesz się słyszeć, i słuchasz dusz, które wewnętrznie wołają w milczeniu, i nad wszystkimi we wszystkim natychmiast się litujesz, umacniasz je i udzielasz niewysłowionej radości wszystkim bytom, gdziekolwiek są.
Ty ogarniasz całokształt tego wszechświata i wszystkie stworzenia masz pod sobą, oświecasz je boskim światłem i obsypujesz dobrodziejstwami dzięki swojemu działaniu i dobroci (Dydym Ślepiec).
Wszechmogący Duchu Pocieszycielu, najłaskawszy pocieszycielu strapionych, przeniknij wnętrze mojego serca swoją potężną mocą; blaskiem swojej jaśniejącej światłości rozraduj, o litościwy gościu, każdy ciemny zakątek mojej duszy i nawiedzając ją, użyźnij obfitością swojej rosy to, co długa posucha osłabiła i zniszczyła… Ugaś moje pragnienie w potoku Twojej miłości, abym niczego już nie chciał kosztować z marnych słodyczy świata… Naucz mnie wypełniać Twoją wolę. Ty bowiem jesteś Bogiem moim…
zczęśliwy ten, kto zasługuje na to, by Cię gościć! Przez Ciebie zakładają swoje mieszkanie w nim Ojciec z Synem. Przyjdź więc, najłaskawszy Pocieszycielu duszy udręczonej, pomocy w utrapieniach. Przyjdź, Ty, co oczyszczasz z grzechu i leczysz rany. Przyjdź, mocy ułomnych, podporo tych, co upadają; przyjdź, nauczycielu pokornych, Ty, co uniżasz do ziemi pysznych. Przyjdź, słodki ojcze sierot, litościwy obrońco wdów. Przyjdź, nadziejo ubogich, orzeźwienie słabnących.
Przyjdź, gwiazdo żeglarzy, porcie rozbitków. Przyjdź, szczególna ozdobo każdego żyjącego, jedyne zbawienie umierających (św. Anzelm).

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 265


Święci Archaniołowie Michał, Rafał i Gabriel
Aniołowie są istotami ze swej natury różnymi od ludzi. Należą do stworzeń, są nam bliscy, dlatego Kościół obchodzi ich święto. Do ostatniej reformy kalendarza kościelnego (z 14 lutego 1969 r.) istniały trzy odrębne święta: św. Michała czczono 29 września, św. Gabriela – 24 marca, a św. Rafała – 24 października. Obecnie wszyscy trzej archaniołowie są czczeni wspólnie.

Obrazek
Archanioł Michał depcze bestię

W tradycji chrześcijańskiej Michał to pierwszy i najważniejszy spośród aniołów (Dn 10, 13; 12, 1; Ap 12, 7 nn), obdarzony przez Boga szczególnym zaufaniem.
Hebrajskie imię Mika’el znaczy „Któż jak Bóg”. Według tradycji, kiedy Lucyfer zbuntował się przeciwko Bogu i do buntu namówił część aniołów, Archanioł Michał miał wystąpić i z okrzykiem „Któż jak Bóg” wypowiedzieć wojnę szatanom.
W Piśmie świętym pięć razy jest mowa o Michale. W księdze Daniela jest nazwany „jednym z przedniejszych książąt nieba” (Dn 13, 21) oraz „obrońcą ludu izraelskiego” (Dn 12, 1). Św. Jan Apostoł określa go w Apokalipsie jako stojącego na czele duchów niebieskich, walczącego z szatanem (Ap 12, 7). Św. Juda Apostoł podaje, że jemu właśnie zostało zlecone, by strzegł ciała Mojżesza po jego śmierci (Jud 9). Św. Paweł Apostoł również o nim wspomina (2 Tes 4, 16). Jest uważany za anioła sprawiedliwości i sądu, łaski i zmiłowania. Jeszcze bardziej znaczenie św. Michała akcentują księgi apokryficzne: Księga Henocha, Apokalipsa Barucha czy Apokalipsa Mojżesza, w których Michał występuje jako najważniejsza osoba po Panu Bogu, jako wykonawca planów Bożych odnośnie ziemi, rodzaju ludzkiego i Izraela. Michał jest księciem aniołów, jest aniołem sądu i Bożych kar, ale też aniołem Bożego miłosierdzia. Pisarze wczesnochrześcijańscy przypisują mu wiele ze wspomnianych atrybutów; uważają go za anioła od szczególnie ważnych zleceń Bożych. Piszą o nim m.in. Tertulian, Orygenes, Hermas i Didymus. Jakopraepositus paradisi ma ważyć dusze na Sądzie Ostatecznym. Jest czczony jako obrońca Ludu Bożego i dlatego Kościół, spadkobierca Izraela, czci go jako swego opiekuna. Papież Leon XIII ustanowił osobną modlitwę, którą kapłani odmawiali po Mszy świętej z ludem do św. Michała o opiekę nad Kościołem.
Kult św. Michała Archanioła jest w chrześcijaństwie bardzo dawny i żywy. Sięga on wieku II. Symeon Metafrast pisze, że we Frygii, w Małej Azji, św. Michał miał się objawić w Cheretopa i na pamiątkę zostawić cudowne źródło, do którego śpieszyły liczne rzesze pielgrzymów. Podobne sanktuarium było w Chone, w osadzie odległej 4 km od Kolosów, które nosiło nazwę „Michelion”. W Konstantynopolu kult św. Michała był tak żywy, że posiadał on tam już w VI w. aż 10 poświęconych sobie kościołów, a w IX w. kościołów i klasztorów pod jego wezwaniem było tam już 15. Sozomenos i Nicefor wspominają, że nad Bosforem istniało sanktuarium św. Michała, założone przez cesarza Konstantyna (w. IV). W samym zaś Konstantynopolu w V w. istniał obraz św. Michała, czczony jako cudowny w jednym z klasztorów pod jego imieniem. Liczni pielgrzymi zabierali ze sobą cząstkę oliwy z lampy płonącej przed tym obrazem, gdyż według ich opinii miała ona własności lecznicze. W Etiopii każdy 12. dzień miesiąca był poświęcony św. Michałowi.
W Polsce powstały dwa zgromadzenia zakonne pod wezwaniem św. Michała: męskie (michalitów) i żeńskie (michalitek), założone przez błogosławionego Bronisława Markiewicza (+ 1912, beatyfikowanego przez kard. Józefa Glempa w Warszawie w czerwcu 2005 r.).
Św. Michał Archanioł jest patronem Cesarstwa Rzymskiego, Papui Nowei Gwinei, Anglii, Austrii, Francji, Hiszpanii, Niemiec, Węgier i Małopolski; diecezji łomżyńskiej; Amsterdamu, Łańcuta, Sanoka i Mszany Dolnej; ponadto także mierniczych, radiologów, rytowników, szermierzy, szlifierzy, złotników, żołnierzy. Przyzywany jest także jako opiekun dobrej śmierci.
W ikonografii św. Michał Archanioł przedstawiany jest w tunice i paliuszu, w szacie władcy, jako wojownik w zbroi. Skrzydła św. Michała są najczęściej białe, niekiedy pawie. Włosy upięte opaską lub diademem. Jego atrybutami są: globus, krzyż, laska, lanca, miecz, oszczep, puklerz, szatan w postaci smoka u nóg lub skrępowany, tarcza z napisem: Quis ut Deus – „Któż jak Bóg”, waga.

Obrazek
Archanioł Gabriel zwiastuje Maryi wolę Bożą

Gabriel po raz pierwszy pojawia się pod tym imieniem w Księdze Daniela (Dn 8, 15-26; 9, 21-27). W pierwszym wypadku wyjaśnia Danielowi znaczenie tajemniczej wizji barana i kozła, ilustrującej podbój przez Grecję potężnych państw Medów i Persów; w drugim wypadku archanioł Gabriel wyjaśnia prorokowi Danielowi przepowiednię Jeremiasza o 70 tygodniach lat. Imię „Gabriel” znaczy tyle, co „mąż Boży” albo „wojownik Boży”. W tradycji chrześcijańskiej (Łk 1, 11-20. 26-31) przynosi Dobrą Nowinę. Ukazuje się Zachariaszowi zapowiadając mu narodziny syna Jana Chrzciciela. Zwiastuje także Maryi, że zostanie Matką Syna Bożego.
Według niektórych pisarzy kościelnych Gabriel był aniołem stróżem Świętej Rodziny. Przychodził w snach do Józefa (Mt 1, 20-24; 2, 13; 2, 19-20). Miał być aniołem pocieszenia w Ogrójcu (Łk 22, 43) oraz zwiastunem przy zmartwychwstaniu Pana Jezusa (Mt 28, 5-6) i przy Jego wniebowstąpieniu (Dz 1, 10). Niemal wszystkie obrządki w Kościele uroczystość św. Gabriela mają w swojej liturgii tuż przed lub tuż po uroczystości Zwiastowania. Tak było również w liturgii rzymskiej do roku 1969; czczono go wówczas 24 marca, w przeddzień uroczystości Zwiastowania. Na Zachodzie osobne święto św. Gabriela przyjęło się dopiero w wieku X. Papież Benedykt XV w roku 1921 rozszerzył je z lokalnego na ogólnokościelne. Pius XII 1 kwietnia 1951 r. ogłosił św. Gabriela patronem telegrafu, telefonu, radia i telewizji. Św. Gabriel jest ponadto czczony jako patron dyplomatów, filatelistów, posłańców i pocztowców. W 1705 roku św. Ludwik Grignion de Montfort założył rodzinę zakonną pod nazwą Braci św. Gabriela. Zajmują się oni głównie opieką nad głuchymi i niewidomymi.
W ikonografii św. Gabriel Archanioł występuje niekiedy jako młodzieniec, przeważnie uskrzydlony i z nimbem. Odziany w tunikę i paliusz, czasami nosi szaty liturgiczne. Na włosach ma przepaskę lub diadem. Jego skrzydła bywają z pawich piór. Szczególnie ulubioną sceną, w której jest przedstawiany w ciągu wieków, jest Zwiastowanie. Niekiedy przekazuje Maryi jako herold Boży zapieczętowany list lub zwój. Za atrybut służy mu berło, lilia, gałązka palmy lub oliwki.

Obrazek
Archanioł Rafał prowadzi Tobiasza

Rafał przedstawił się w Księdze Tobiasza, iż jest jednym z „siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański” (Tb 12, 15). Występuje w niej pod postacią ludzką, przybiera pospolite imię Azariasz i ofiarowuje młodemu Tobiaszowi wędrującemu z Niniwy do Rega w Medii swoje towarzystwo i opiekę. Ratuje go z wielu niebezpiecznych przygód, przepędza demona Asmodeusza, uzdrawia niewidomego ojca Tobiasza. Hebrajskie imię Rafael oznacza „Bóg uleczył”.
Ponieważ zbyt pochopnie używano imion, które siedmiu archaniołom nadały apokryfy żydowskie, dlatego synody w Laodycei (361) i w Rzymie (492 i 745) zakazały ich nadawania. Pozwoliły natomiast nadawać imiona Michała, Gabriela i Rafała, gdyż o tych wyraźnie mamy wzmianki w Piśmie świętym. W VII w. istniał już w Wenecji kościół ku czci św. Rafała. W tym samym wieku miasto Kordoba w Hiszpanii ogłosiło go swoim patronem.
Św. Rafał Archanioł ukazuje dobroć Opatrzności. Pobożność ludowa widzi w nim prawzór Anioła Stróża. Jest czczony jako patron aptekarzy, chorych, lekarzy, emigrantów, pielgrzymów, podróżujących, uciekinierów, wędrowców i żeglarzy.
W ikonografii św. Rafał Archanioł przedstawiany jest jako młodzieniec bez zarostu w typowym stroju anioła – tunice i chlamidzie. Jego atrybutami są: krzyż, laska pielgrzyma, niekiedy ryba i naczynie. W ujęciu bizantyjskim ukazywany jest z berłem i globem.

https://www.youtube.com/embed/3t5G6F4LHGc

Zobacz także:
• Święty Szymon Ruiz de Rojas, prezbiter
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-29b.php3
• Błogosławiony Ludwik Monza, prezbiter
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-29c.php3
• Rachela, żona Jakuba
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-29d.php3
• Bazylika katedralna diecezji warszawsko-praskiej
http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/09-29e.php3

*****

Biblia w rok – czytania na 29 września
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/b ... -wrzesnia/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 03 paź 2016, 09:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2 ... strozow-3/

2 października – wspomnienie Świętych Aniołów Stróżów
Opublikowano 2 Październik 2016 by ewangeliadlanas

(Ha 1,2-3;2,2-4)
Dokądże, Panie, wzywać Cię będę, a Ty nie wysłuchujesz? Wołać będę ku Tobie: Krzywda (mi się dzieje)! – a Ty nie pomagasz? Czemu każesz mi patrzeć na nieprawość i na zło spoglądasz bezczynnie? Oto ucisk i przemoc przede mną, powstają spory, wybuchają waśnie. I odpowiedział Pan tymi słowami: Zapisz widzenie, na tablicach wyryj, by można było łatwo je odczytać. Jest to widzenie na czas oznaczony, lecz wypełnienie jego niechybnie nastąpi; a jeśli się opóźnia, ty go oczekuj, bo w krótkim czasie przyjdzie niezawodnie. Oto zginie ten, co jest ducha nieprawego, a sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności.

(Ps 95,1-2.6-9)
REFREN: Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie
Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.
Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze,
zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.
Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

(2 Tm 1,6-8.13-14)
Przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez włożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga! Zdrowe zasady, któreś posłyszał ode mnie, miej za wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie! Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka.

(1 P 1,25)
Słowo Pana trwa na wieki, to słowo ogłoszono wam jako Dobrą Nowinę.

(Łk 17,5-10)
Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna. Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać.



ROZWAŻANIA DO CZYTAŃ

OREMUS

Nieraz jak prorok Habakuk wołamy do Boga: Oto ucisk i przemoc… Krzywda mi się dzieje, a Ty nie odpowiadasz. Pan zachęca proroka, ale też każdego z nas, by w obliczu cierpienia wytrwać w wierze, złożyć w Nim całą nadzieję. Dla tego, kto wierzy, naprawdę nie ma nic niemożliwego: „Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej górze: «przesadź się w morze», a byłaby wam posłuszna”. Wiara przeprowadza nas przez sytuacje, których po ludzku nie rozumiemy i przeciw którym się buntujemy. Kiedy przechodzimy je z Bogiem, w zawierzeniu Jemu, nie tylko nas nie zabijają, ale ostatecznie prowadzą nas do pełni życia, która jest w Chrystusie zmartwychwstałym.

Bogna Paszkiewicz, „Oremus” październik 2007, s. 32


„Przymnóż nam wiary”

Kiedy Apostołowie prosili Chrystusa: „Przymnóż nam wiary”, to prawdopodobnie nie wiedzieli, o co prosili. I to chyba chciał im uświadomić Jezus – jak wielką moc mogą otrzymać do swej dyspozycji. Oczywiście, siła ta w żadnym wypadku nie powinna służyć popisywaniu się sztuczkami typu: „Morwo, przesadź się w morze”. Chrystus to nie David Coperfield: nie chce nas zabawiać, lecz zbawiać. I tak samo Kościół: nie jest instytucją rozrywkową ani magiczną pałeczką, lecz środowiskiem życia duchowego i drogą do Boga
W tym życiu i drodze, czynnikiem najważniejszym jest właśnie wiara. To dzięki niej możemy przebyć dystans nieporównanie większy i bardziej nieprawdopodobny, niż z parku na środek morza. Albowiem przepaści między doczesnością, a wiecznością nie da się pokonać w żaden dostępny człowiekowi sposób. Tylko Bóg może nas tam przenieść. O tym cudzie myślał Jezus, ale by się on urzeczywistnił, trzeba wiary o wiele większej niż ziarnko gorczycy. I to wiary właściwie rozumianej.
Zauważmy, że Jezus nawet u Apostołów nie znalazł takiej wiary. Chociaż przebywali oni z Nim na stałe, słuchali Jego nauk, byli świadkami Jego cudów – nie wystarczyło to jednak nawet na jedno ziarenko wiary. W porównaniu z nimi, my bylibyśmy zupełnie bez szans. A więc widocznie nie o taką wiarę chodzi, bo nikogo nie byłoby na nią stać. Nie ma być ona naturalnym osiągnięciem czy zasługą człowieka, lecz darem Bożym. Dopiero po Zesłaniu Ducha Świętego stała się ona udziałem Apostołów.
I na takiej samej zasadzie może być naszym udziałem. Bóg daje ją każdemu, kto chce. Ale trzeba wyraźnie Bogu okazać swoją wolę przyjęcia daru wiary. Po prostu, człowiek musi zadecydować, że chce wiary, że potrzebuje Boga i Jego daru. Pierwszy impuls pochodzi zawsze od Boga i jest udziałem każdego, komu tylko przyjdzie do głowy choćby cień myśli o Bogu. Decydujące znaczenie ma wtedynasza reakcja: jeśli odpowiemy pozytywnie, rozpocznie się proces przymnażania wiary; jeśli człowiek swoją decyzją odrzuci Boży dar, wtedy łaska wiary zmarnuje się, jak ziarno, które pada na skałę.
I dlatego człowiek ponosi odpowiedzialność za to, co zrobi z darem wiary: wykorzysta go czy zmarnuje. Jeśli wykorzysta, i to pierwsze ziarenko wiary zakorzeni się w jego sercu, rozpoczyna się proces ugruntowania i wzrostu wiary. W procesie tym najważniejsza jest modlitwa. I to w różnorakim znaczeniu: jako czytanie, rozważanie i studiowanie Słowa Bożego, jako osobista rozmowa z Bogiem, trwanie we wspólnocie modlitwy czyli uczestnictwo w zgromadzeniu eucharystycznym, ufne przedstawianie Mu swoich potrzeb, szczególnie w zakresie dóbr nadprzyrodzonych.
Wejście na tę drogę pomnażania wiary jest obowiązkiem każdego wierzącego. W przeciwnym razie wiara – pozbawiona wzrostu i rozwoju – staje się martwa. Niestety, wielu chrześcijan trwa w stagnacji, poprzestając w zasadzie tylko na chrzcie i formalnych, pobożnościowych gestach. W dodatku wydaje się im, że to bardzo dużo, że i tak robią Panu Bogu wielką łaskę, że Bóg ani Kościół nie mają prawa wymagać niczego więcej, tylko cieszyć się z tego, co jest.
A może i my należymy do ich liczby? Może i nam wydaje się, że to Pan Bóg powinien biegać koło nas i dostosować się do naszych życzeń i rozmaitych „ale”, że to my możemy dyktować warunki, a Pan Bóg ma je spełnić, jeśli Mu na nas zależy? Warto się zastanowić, kto w naszym życiu jest ważniejszy: moje „ja” czy Bóg? Od tego zależy wszystko.

Ks. Mariusz Pohl


Świętych Aniołów Stróżów

Obrazek

Aniele Boży, Stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój.
Rano, w wieczór, w dzień i w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy.
Strzeż duszy i ciała mego
I doprowadź mnie do żywota wiecznego.
Amen.


Obrazek
Anioł Stróż


Chociaż może ta modlitwa kojarzy się z dzieciństwem i dziećmi, przekonanie o istnieniu i obecności Aniołów, w tym również Aniołów Stróżów, jest jednym z ważnych elementów naszej wiary. Aniołowie są duchami stworzonymi przez Boga dla Jego chwały i pomocy ludziom. Ci, którym Bóg zleca opiekę nad ludźmi, są nazywani Aniołami Stróżami. Opieka ta trwa przez całe nasze ziemskie życie. Każdy z nas ma swojego, „osobnego” Anioła Stróża.
Pismo Święte nie pozostawia wątpliwości co do istnienia aniołów, posłańców Bożych, którzy uczestniczą w dziejach zbawienia człowieka. Te czysto duchowe istoty pośredniczą między Bogiem a ludźmi. Nauka o nich jest oparta przede wszystkim na dwóch fragmentach Biblii. W psalmie 91 czytamy:
Niedola nie przystąpi do ciebie, a cios nie spotka twojego namiotu, bo swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień.
Natomiast św. Mateusz przekazuje nam w swojej Ewangelii m.in. takie słowa Jezusa:
Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie.
Nie są to bynajmniej jedyne teksty Pisma świętego wskazujące na to, że Bóg posługuje się aniołami dla dobra rodzaju ludzkiego lub poszczególnych ludzi. Wystarczy przypomnieć o opiece anioła nad Hagar i jej synem, Izmaelem (Rdz 16, 7-12); anioł powstrzymuje Abrahama, by nie dokonywał zabójstwa swego pierworodnego syna, Izaaka (Rdz 22, 11), anioł ratuje Lota i jego rodzinę (Rdz 19), anioł ratuje trzech młodzieńców od śmierci w piecu ognistym (Dn 3, 49-50) i Daniela w lwiej jamie (Dn 6-22), żywi proroka Eliasza i ratuje go od śmierci głodowej (1 Krl 19, 5-8), wyprowadza Apostołów z więzienia (Dz 5, 19-20) i ratuje św. Piotra z rąk Heroda (Dz 12, 7-23).

Obrazek
Anioł Stróż


Aniołowie byli obecni w nauczaniu Kościoła już od pierwszych wieków, w dziełach wybitnych myślicieli chrześcijańskich. W pismach ojców Kościoła naukę o Aniołach Stróżach spotykamy już w pierwotnych dokumentach chrześcijaństwa. Św. Cyprian (+ 258) nazywa aniołów naszymi przyjaciółmi. Św. Bazyli (+ 379) widzi w nich naszych pedagogów. Św. Ambroży (+ 397) uważa ich za naszych pomocników. Św. Hieronim (+ ok. 420) twierdzi: „Tak wielka jest godność duszy, że każda ma ku obronie Anioła Stróża”. Św. Bazyli idzie dalej, gdy pisze: „Niektórzy między aniołami są przełożonymi nad narodami, inni zaś dodani każdemu z wiernych”. Podobnie pisze św. Augustyn (+ 430): „Wielkim jest staranie, jakie ma Pan Bóg o ludzi. Wielką nam miłość okazał przez to, że ustanowił aniołów, aby nas strzegli”.
Wśród świętych, którzy wyróżniali się szczególnym nabożeństwem do Aniołów Stróżów, należałoby wymienić: św. Cecylię (+ w. III), św. Franciszkę Rzymiankę (+ 1440) i bł. Dalmacjusza, dominikanina z Gerony (+ 1341), którzy mieli szczęście często przestawać ze swoim Aniołem Stróżem, jak głoszą ich żywoty; św. Stanisława Kostkę, naszego rodaka, patrona Polski, który z rąk anioła miał otrzymać cudownie Komunię świętą, gdy był w drodze do Dyllingen; św. Franciszka Salezego, który miał zwyczaj pozdrawiać Anioła Stróża w każdej miejscowości, do której przybywał; oraz św. Jana Bosko, którego Anioł Stróż kilka razy uratował od niechybnej śmierci w czasie czynionych na niego zamachów, kiedy posyłał mu tajemniczego psa ku obronie.

Obrazek
Anioł Stróż


Aniołom oddawano cześć już w liturgii starochrześcijańskiej. Wprawdzie pierwotne chrześcijaństwo walczące z wszelkimi przejawami pogaństwa nie rozwinęło kultu aniołów, podobnie jak powstrzymywało się od publicznego kultu Matki Bożej i świętych, jednak pierwsze wzmianki o kulcie aniołów spotykamy już u św. Justyna (+ ok. 165) w jego pierwszej Apologii. Od IV w. wyróżnia się kult św. Michała Archanioła. Aniołowie są wymieniani często w różnych liturgiach jako oddający chwałę Panu Bogu. W ikonografii spotykamy aniołów już w katakumbach (w. III).
Osobne święto pojawiło się dopiero w XV w. na Półwyspie Iberyjskim, zwłaszcza na terenie Hiszpanii oraz we Francji. W roku 1608 Paweł V pozwolił obchodzić to święto w pierwszy dzień zwykły po św. Michale. Na stałe do kalendarza liturgicznego dla całego Kościoła wprowadził je Klemens X w roku 1670. Żywą wiarą w Aniołów Stróżów wyróżniał się m.in. bł. Jan XXIII, który jeszcze jako nuncjusz apostolski przed każdym ważnym spotkaniem prosił swego Anioła Stróża o pomyślny przebieg rozmowy i jej dobre owoce.
Niech dzisiejsze wspomnienie uświadomi nam, że Aniołowie Stróżowie realnie istnieją, opiekują się nami, chroniąc przed złem i prowadząc ku dobru, a wiara w nich nie jest zarezerwowana tylko dla dzieci. Nie zapominajmy o częstej modlitwie do naszych duchowych opiekunów.

*****

Biblia w rok – czytania na 2 października
https://ewangeliadlanas.wordpress.com/b ... dziernika/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 27 gru 2016, 15:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://cudajezusa.pl/lekarz-potwierdzil ... c-na-nowo/

Lekarz potwierdził mój zgon. Anioł : Zabieram cię do nieba. Kiedy zaczniesz mocno wierzyć i się nawracać na nowo?



Lekarz potwierdził mój zgon. Anioł : Zabieram cię do nieba. Kiedy zaczniesz mocno wierzyć i się nawracać na nowo?
Ks. Jose Maniyangat jest obecnie proboszczem w kościele katolickim p.w. św. Maryi Matki Miłosierdzia w Macclenny na Florydzie. Poniżej przedstawiamy jego osobiste przeżycia.

* * *
Urodziłem się 16 lipca 1949 r. w Kerala w Indiach jako syn Józefa i Teresy Maniyangat. Jestem najstarszym z siedmiorga rodzeństwa: Jose, Mary, Theresa, Lissama, Zachariah, Valsa i Tom.
W wieku lat 14 wstąpiłem do niższego seminarium duchownego św. Maryi w Thiruvalla, gdzie rozpocząłem studia przygotowujące do kapłaństwa. Cztery lata później wstąpiłem do głównego seminarium pontyfikalnego pod wezwaniem św. Józefa w Alwaye w Kerala, gdzie kontynuowałem moją dalszą formację kapłańską. Po odbyciu siedmioletnich studiów na wydziale filozofii i teologii, 1 stycznia 1975 r. otrzymałem święcenia kapłańskie, aby posługiwać jako misjonarz w diecezji Thiruvalla.

Obrazek

W niedzielę 14 kwietnia 1985 r., w święto Miłosierdzia Bożego, podczas przygotowań do odprawienia Mszy św. w kościele misyjnym w północnej części Kerala, miałem śmiertelny wypadek. Jechałem motocyklem, kiedy zderzyłem się czołowo z jeepem prowadzonym przez mężczyznę w stanie nietrzeźwym po festiwalu hinduskim. Niezwłocznie zostałem przewieziony do szpitala oddalonego około 35 mil. W drodze moja dusza wyszła z ciała i doświadczyłem przeżycia śmierci. Natychmiast spotkałem się z moim Aniołem Stróżem. Zobaczyłem moje ciało i ludzi, którzy wnosili mnie do szpitala. Słyszałem ich płacz i modlitwy za mnie. W tym samym czasie, mój anioł powiedział mi: „Zabieram cię do Nieba, bo Pan chce spotkać się z tobą i porozmawiać”. Powiedział mi również, że po drodze chciałby pokazać mi piekło i czyściec.

Piekło
Na początku anioł zaprowadził mnie do piekła. To był straszny widok! Zobaczyłem szatana i diabły, i ogień nie do ugaszenia o temperaturze około 2000 stopni Fahrenheita [1093 oC], pełzające robaki, ludzi krzyczących i walczących, podczas gdy inny byli torturowani przez demony. Anioł powiedział mi, że wszystkie te cierpienia były spowodowane przez nieodżałowane grzechy śmiertelne. Później zrozumiałem, że jest siedem stopni cierpienia lub poziomów, w zależności od liczby i rodzajów grzechów śmiertelnych popełnionych w czasie ziemskiego życia. Dusze wyglądały bardzo brzydko, okrutnie i przerażająco. To było straszne przeżycie. Widziałem ludzi, których znałem, ale nie wolno mi ujawnić ich tożsamości.



Grzechy, które skazały ich, były to głównie grzechy aborcji, homoseksualizmu, eutanazji, nienawiści, nieprzebaczenia i świętokradztwa. Anioł powiedział mi, że gdyby żałowali za nie, mogliby uniknąć piekła i zamiast tego pójść do czyśćca. Zrozumiałem również, że niektórzy ludzie, którzy żałowali za te grzechy, mogą być oczyszczeni na ziemi przez swoje cierpienia. W ten sposób mogą ominąć czyściec i pójść prosto do nieba.
Zdziwiło mnie, kiedy zobaczyłem w piekle nawet księży i biskupów, których bym się nigdy nie spodziewał tam zobaczyć. Wielu z nich było tam, ponieważ zwiedli ludzi fałszywymi naukami i złym przykładem.

Czyściec
Po wizycie w piekle mój Anioł Stróż zaprowadził mnie do czyśćca. Tutaj również jest siedem stopni cierpienia i nieugaszony ogień. Ale jest dużo mniej dotkliwy niż w piekle i nie było tam zarówno kłótni jak i walk. Głównym cierpieniem tych dusz jest ich odseparowanie od Boga. Część z tych, którzy są w czyśćcu, popełniło wiele grzechów śmiertelnych, ale zdążyli oni pojednać się z Bogiem przed swoją śmiercią. I chociaż te dusze cierpią, jednak cieszą się pokojem i zrozumieniem, że pewnego dnia zobaczą Boga twarzą w twarz.

Obrazek

Miałem okazję porozumienia się z duszami w czyśćcu. Prosiły mnie o modlitwy za nie i aby powiedzieć ludziom, żeby również się za nie modlili po to, by mogły wejść do nieba szybciej. Kiedy modlimy się za te dusze otrzymujemy ich wdzięczność poprzez ich modlitwy, a kiedy wchodzą do nieba, ich modlitwy stają się jeszcze bardziej chwalebne.
Jest mi bardzo ciężko opisać, jak piękny jest mój Anioł Stróż. Jest świetlisty i jasny. Jest moim nieustannym towarzyszem i pomaga mi we wszystkich moich posługach, a zwłaszcza uzdrowicielskich. Doświadczam jego obecności wszędzie, gdzie idę i jestem mu wdzięczny za jego opiekę w moim codziennym życiu.

Niebo
Następnie mój anioł zaprowadził mnie do nieba, przechodząc przez wielki, oślepiający, biały tunel. Nigdy nie doświadczyłem tak wiele pokoju i radości w moim życiu. Później natychmiast niebo się otworzyło i usłyszałem najbardziej zachwycającą muzykę, jakiej nigdy przedtem nie słyszałem.

Obrazek

Anioły śpiewały i oddawały chwałę Bogu. Widziałem wszystkich świętych, zwłaszcza Najświętszą Panienkę i św. Józefa, i wielu oddanych świętych biskupów i księży, którzy świecili jak gwiazdy. I kiedy stanąłem przed Panem, Jezus powiedział: „Chcę żebyś wrócił na ziemię. W twoim ‘drugim’ życiu będziesz instrumentem uzdrawiania i pokoju dla Moich ludzi. Pójdziesz do obcego kraju i będziesz mówił obcym językiem. Z Moją łaską wszystko dla ciebie będzie możliwe”. Po tych słowach Najświętsza Maria Panna powiedziała mi: „Zrób, cokolwiek ci powie. Ja ci pomogę w twoim duszpasterzowaniu”.
Słowa nie mogą wyrazić piękności nieba. Tam znajdziemy tak dużo pokoju i szczęścia, co przekracza miliony razy nasze wyobrażenia. Nasz Pan jest dużo bardziej piękniejszy, niż może to ukazać jakikolwiek wizerunek. Jego twarz jest promieniująca i świetlista, i dużo bardziej piękniejsza niż tysiąc wschodzących słońc. Obrazki, które widzimy w naszym świecie, są tylko cieniem Jego wspaniałości. Najświętsza Maria Panna stała obok Jezusa; była bardzo piękna i promieniująca. Żadnego z wizerunków, jakie znamy na świecie, nie można porównać z Jej prawdziwą pięknością. Niebo jest naszym prawdziwym domem; wszyscy jesteśmy stworzeni, aby osiągnąć niebo i cieszyć się Bogiem na wieki. Później, wraz z moim aniołem wróciłem na ziemię.
Kiedy moje ciało było w szpitalu, lekarz potwierdził mój zgon po zakończeniu wszystkich badań. Przyczyną śmierci było wykrwawienie.
Moja rodzina została powiadomiona, a ponieważ byli oni daleko stąd, pracownicy szpitala postanowili przenieść moje martwe ciało do kostnicy. Ponieważ szpital nie posiadał klimatyzacji, istniało podejrzenie, że ciało mogłoby się szybciej rozkładać. W czasie przenoszenia mojego ciała do kostnicy, moja dusza wróciła do ciała. Poczułem rozdzierający ból ze względu na tak wiele ran i połamanych kości. Zacząłem krzyczeć i wtedy ludzie wystraszyli się i krzycząc, uciekali. Jeden z nich poszedł do lekarza i powiedział: „To martwe ciało krzyczy”. Lekarz przyszedł, żeby jeszcze raz zbadać moje ciało i stwierdził, że żyję. Powiedział: „Ksiądz żyje, to jest cud! Zabierzcie go z powrotem do szpitala”.

Obrazek

Teraz już w szpitalu, przeprowadzono mi transfuzje krwi i zabrano mnie na stół operacyjny, aby poskładać połamane kości. Zajęli się moją dolną szczęką, żebrami, kością miednicową, nadgarstkami i prawą nogą. Po dwóch miesiącach zostałem wypisany ze szpitala, ale mój ortopeda powiedział, że nigdy nie będę mógł chodzić. Wtedy mu odpowiedziałem: „Pan, który dał mi z powrotem moje życie i wysłał mnie na ziemię, uleczy mnie”. Kiedy znalazłem się w domu, modliliśmy się wszyscy o cud. Po miesiącu, po ściągnięciu gipsu nie byłem w stanie się poruszyć. Ale pewnego dnia podczas modlitwy poczułem niezwykły ból w okolicach kości miednicowej. Po krótkiej chwili ból ustąpił całkowicie, a ja usłyszałem głos, mówiący: „Jesteś uzdrowiony. Wstań i idź”. Poczułem pokój i uzdrawiającą moc w moim ciele. Natychmiast wstałem i chodziłem. Chwaliłem Boga i dziękowałem mu za ten cud.
Przekazałem mojemu doktorowi wieści o moim uzdrowieniu, które wprowadziły go w zdumienie. Powiedział: „Twój Bóg jest prawdziwym Bogiem. Muszę pójść za Nim”. Doktor był Hindusem i poprosił mnie, abym przekazał mu wiedzę o naszym Kościele. Po nauce o naszej wierze, ochrzciłem go i tak oto stał się katolikiem.
Podążając za przekazem mojego Anioła Stróża, 10 listopada 1986 r. przybyłem do Stanów Zjednoczonych jako ksiądz misjonarz… Od czerwca 1999 r. jestem proboszczem w katolickim kościele św. Maryi Matki Miłosierdzia w Macclenny na Florydzie.

ks. Jose Maniyangat
(Tłumaczenie redakcyjne z wersji angielskiej, którą można znaleźć na stronie internetowej:
http://www.stmarymacclenny.com/fatherJstory.htm).

za Fronda.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 07 sty 2017, 09:48 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.bibula.com/?p=92751&utm_sour ... medium=rss

Wzorem Trzech Króli – Św. Józef Sebastian Pelczar
Aktualizacja: 2017-01-5 10:30 pm

Trzej Królowie święci rządzili małymi pokoleniami w ziemi arabskiej czy perskiej, gdzie od dawna obiegała przepowiednia Balaama: Ujrzę Go, ale nie teraz; zobaczą Go, ale nie z bliska. Wznijdzie gwiazda z Jakuba i powstanie laska z Izraela, i pobije książęta z Moabu, i spustoszy wszystkich synów Seta (Lb 24, 17). Był to głos Boży, jakoż Mędrcy poznawszy go postanowili iść za nim bez zwłoki.

Obrazek
Trzej Królowie – mozaika w bazylice Sant’Apollinare Nuovo w Rawennie


Wnet jednak dał się im słyszeć głos inny, głos rodzin zaklinający ich z płaczem, by ich nie narażali na smutne sieroctwo; głos ludów, błagających u stóp tronu, by ich nie zostawiali na pastwę nieprzyjaciół; głos żądz zżymających się na podobne przedsięwzięcia. „Jak to – zawołała do nich pycha – wy, królowie znaczni, idzie­cie z hołdem do jakiegoś narodzonego dopiero co Króla; wy, Mędrcy tak sławni, spieszycie pokłonić się dziecięciu i to za światłem zwodniczej gwiazdy, a to istne szaleństwo”. Pysze pomagało lenistwo: „Cóż to, wybieracie się w drogę tak dale­ką, wiodącą przez puszczę i kraj obcy; a czy nie lękacie się kłów dzikich zwierząt, strzał ukrytych nieprzyjaciół lub przynajmniej trudów podróży? Jeżeli zaś ko­niecznie podjąć ją chcecie, poczekajcie, aż zima przeminie”. Podszeptom żądz wtórowały namowy i szyderstwa sąsiadów. Mędrcy słyszą te głosy, lecz zamiast się chwiać lub trwożyć, żegnają czym prędzej swe rodziny, siadają na wielbłądy i puszczają się w podróż.
I nam świeci gwiazda Pańska, którą Bóg sam zapalił łaską swoją i przy pomocy Kościoła osadził na firmamencie duszy, by nas wiodła do Niego. Tą gwiaz­dą zaś wiara święta. Promienie jej rozpraszają ciemność otaczającą nas wokoło i wskazują nam drogę do Boga, lecz na tej drodze niejedna spotyka nas próba. Nauka Chrystusa jest przede wszystkim prawidłem życia i nie tylko każe ukorzyć hardy umysł przed Objawieniem Bożym, ale nadto poddać niesforną wolę pod jarzmo prawa; stąd zaprzeć siebie, wziąć krzyż swój i iść za Chrystusem, jako powiedział nasz Boski Prawodawca: Kto chce iść za Mną, niech zaprze samego siebie, a weźmie krzyż swój na każdy dzień i niech idzie za Mną (Łk 9, 23).

Tym­czasem żądze oburzają się na wszelkie jarzmo, miłość własna wzdryga się przed upokorzeniem, lenistwo ucieka przed pracą lub walką; stąd właśnie pochodzi opór przeciw przepisom wiary, dochodzący u wielu do tego stopnia, iż zamykają oczy, aby nie widzieli światłości i miłują ciemność, dlatego iż uczynki ich są złe. O najmilsi, nie bądźcie z ich liczby, nie miłujcie ciemności, owszem, zamiast poddawać się żądzom, narzućcie im wędzidło rozumu wiarą oświeconego, za­miast słuchać podszeptów miłości własnej, słuchajcie natchnień Ducha Święte­go, zamiast folgować lenistwu, pracujcie i walczcie przez całe życie, dążąc ciągle do Boga, choćby droga wasza szła przez puszczę, gdzie by nie było ni cienistego drzewa, ni źródła wody, ale tylko tumany spieczonego piasku i ryk srogich zwie­rząt. Słowem, idźcie tak ochotnie do Chrystusa, jako szli Mędrcy za gwiazdą.
Bł. Józef Sebastian Pelczar, Kazanie na Uroczystość Trzech Króli, w: Mowy i kazania 1877-1899, Kraków 1998.

Za: PoloniaChristiana - pch24.pl (2017-01-05)
http://www.pch24.pl/wzorem-trzech-kroli,48605,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 09 sie 2017, 19:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
http://www.pch24.pl/dziewiec-faktow-o-t ... z4PH9lNXH8

Dziewięć faktów o tym, kim są aniołowie
Data publikacji: 2016-10-24 12:00
Data aktualizacji: 2016-10-24 12:20:00

Obrazek
Fot. Filip Blazejowski/FORUM


Aniołowie to nie żadne dobre duszki otaczające człowieka, nie pucułowate maluchy, których radosne oblicza rozweselają smutne chwile, i nie na wpół zaspane panny o tajemniczych obliczach. Kim zatem są?

Dziewięć faktów o tym, kim są aniołowie

1. Stworzenia nieśmiertelne
Święty Augustyn mówi na ich temat: „<> oznacza funkcję, nie naturę. Pytasz, jak nazywa się ta natura? - Duch. pytasz o funkcję? - Anioł. Przez to, czym jest, jest duchem, a przez to, co wypełnia, jest aniołem”. W całym swoim bycie aniołowie są sługami i wysłannikami Boga. Ponieważ zawsze kontemplują „oblicze Ojca... który jest w niebie” (Mt 18, 10), są wykonawcami Jego rozkazów, „by słuchać głosu Jego słowa” (Ps 103, 20).

Jako stworzenia czysto duchowe aniołowie posiadają rozum i wolę: są stworzeniami osobowymi i nieśmiertelnymi. Przewyższają doskonałością wszystkie stworzenia widzialne. Świadczy o tym blask ich chwały.
Katechizm Kościoła Katolickiego, 329 - 330

W liturgii Kościół łączy się z aniołami, by uwielbiać trzykroć świętego Boga 188; przywołuje ich obecność w liturgii pogrzebowej (…) oraz czci szczególnie pamięć niektórych aniołów (św. Michała, św. Gabriela, św. Rafała, Aniołów Stróżów).

Życie ludzkie od dzieciństwa początku aż do zgonu śmierci jest otoczone opieką i wstawiennictwem aniołów. "Każdy wierny ma u swego boku anioła jako opiekuna i stróża, by prowadził go do życia". Już na ziemi życie chrześcijańskie uczestniczy - przez wiarę - w błogosławionej wspólnocie aniołów i ludzi, zjednoczonych w Bogu.

Katechizm Kościoła Katolickiego, 335 - 336

2. Aniołowie a zbawienie
Wypada nam poświęcić nieco uwagi prawdzie, należącej również do Objawienia Bożego: o stworzeniu istot czysto duchowych, które Pismo Święte określa mianem „aniołów” (…). Dzisiaj, podobnie jak w przeszłości, dyskutuje się na temat owych bytów duchowych z większą lub mniejszą znajomością rzeczy. Trzeba przyznać, że czasem powstaje przy tym duże zamieszanie, które pociąga za sobą ryzyko przyjęcia za wiarę Kościoła o aniołach tego, co do tej wiary w ogóle nie należy, lub odwrotnie — pominięcia ważnych aspektów prawdy objawionej. Istnieniu owych bytów duchowych, które w Piśmie Świętym noszą zwykle nazwę aniołów, przeczyli już w czasach Chrystusa saduceusze (por. Dz 23,8). Przeczyli temu również materialiści oraz racjonaliści wszystkich czasów. A przecież, zgodnie z przenikliwym stwierdzeniem pewnego współczesnego teologa, „aby pozbyć się aniołów, trzeba poświęcić całe Pismo Święte, a z nim całe dzieje zbawienia”. Cała Tradycja jest w tej sprawie jednomyślna.

Katecheza Jana Pawła II w cyklu „Wiara w Boga, Stworzyciela rzeczy widzialnych i niewidzialnych”
Audiencja generalna, środa, 9 lipca 1986

3. Orszak Boga
Prawda o aniołach jest poniekąd treścią „uboczną”, niemniej wydaje się ona nieodłączną od centralnej treści objawionej — i to zarówno gdy chodzi o objawienie majestatu Stwórcy i Jego chwały w całym bogactwie stworzenia („stworzenie widzialne i niewidzialne”), jak też gdy chodzi o zbawcze działanie Boga w dziejach człowieka. Aniołowie nie znajdują się wprawdzie na pierwszym planie tej rzeczywistości Objawienia, niemniej do tej rzeczywistości w pełni przynależą, a w pewnych momentach spełniają zadania wręcz kluczowe, w imieniu samego Boga. (…)

Opatrzność jako miłująca Mądrość Boga objawiła się przede wszystkim w stworzeniu istot czysto duchowych, których podobieństwo do Boga przerasta wszystko, co stworzone w świecie widzialnym, razem z człowiekiem, który jest niezniszczalnym obrazem Boga. Wobec Boga, który jest Duchem absolutnie doskonałym, świat stworzeń duchowych jest z natury, tzn. z racji swojej duchowości, o wiele bliższy, aniżeli świat stworzeń materialnych. Stanowi on jakby najbliższe „środowisko” Stwórcy. Pismo Święte daje dosyć wyraźne świadectwo tej bliskości aniołów wobec Boga. Mówiąc o nich posługuje się takimi przenośniami, jak „tron” Boga, Jego „zastępy”, Jego „niebiosa”. Przez całe stulecia chrześcijaństwa poezja i sztuka czerpały z Pisma Świętego natchnienie, przedstawiając nam aniołów jako „orszak Boga”.

Katecheza Jana Pawła II w cyklu „Wiara w Boga, Stworzyciela rzeczy widzialnych i niewidzialnych”
Audiencja generalna, środa, 9 lipca 1986

4. Stworzenia czysto duchowe
Kościół oświecony światłem płynącym z Pisma Świętego wyznaje na przestrzeni dziejów prawdę o istnieniu aniołów jako istot czysto duchowych, stworzonych przez Boga. Czyni tak od początku w słowach Symbolu Nicejsko-Konstantynopolitańskiego. Tę samą prawdę potwierdza Sobór Laterański IV (1215 r.), którego sformułowanie przejął Sobór Watykański I, wykładając naukę o stworzeniu: Bóg „od początku czasu stworzył z nicości podobnie jeden i drugi rodzaj stworzeń, istoty duchowe i materialne, tj. aniołów i ten świat, a na koniec, jakby jednocząc jedno i drugie, stworzył naturę ludzką złożoną z duszy i ciała”. Tak więc Bóg od początku stworzył obie rzeczywistości: duchową i cielesną, świat ziemski i świat anielski (…).

Wiara Kościoła, oprócz istnienia aniołów, uznaje pewne charakterystyczne cechy ich natury. To, że świat anielski jest natury czysto duchowej, oznacza przede wszystkim ich niematerialność i nieśmiertelność. Aniołowie nie są „ciałem” (nawet jeśli ze względu na misję pełnioną wobec człowieka „przyjmują” w pewnych momentach postać widzialną), a zatem nie odnosi się do nich to prawo zniszczalności, które jest udziałem całego świata materialnego. Chrystus powie kiedyś, odwołując się do życia przyszłego po zmartwychwstaniu ciał: „umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom” (Łk 20,36).

Katecheza Jana Pawła II w cyklu „Wiara w Boga, Stworzyciela rzeczy widzialnych i niewidzialnych”
Audiencja generalna, środa, 6 sierpnia 1986

5. Byty osobowe
Jako stworzenia natury duchowej, aniołowie posiadają rozum i wolną wolę w stopniu doskonalszym niż człowiek, niemniej w stopniu skończonym. Skończoność należy bowiem do istoty wszystkich stworzeń. Aniołowie są więc bytami osobowymi i w tym znaczeniu także oni stanowią „obraz i podobieństwo” Boga. Pismo Święte mówi o aniołach, używając nie tylko nazw indywidualnych (takich jak imiona własne: Rafał, Gabriel, Michał), ale także nazw „zbiorowych” (takich jak Serafini, Cherubini, Trony, Potęgi, Moce, Panowania, Księstwa); rozróżnia wreszcie pomiędzy Aniołami a Archaniołami. Choć język Pisma Świętego ma charakter analogiczny i opisowy, można wnosić, że te byty osobowe łączą się z sobą w pewne jakby społeczności — według stopnia doskonałości lub według szczególnych zadań, jakie są im właściwe. Pisarze starożytni i sama liturgia mówią również o chórach anielskich (9 chórów według Pseudo-Dionizego Areopagity). (…)

Temat ten może wydawać się „dalszy” czy też „mniej istotny” dla umysłowości współczesnego człowieka. Niemniej jednak Kościół, głosząc otwarcie całą prawdę o Bogu, także Stworzycielu aniołów, wierzy, że w sposób istotny służy człowiekowi. Człowiek żywi przekonanie, że w Chrystusie, Człowieku – Bogu, to on właśnie (a nie aniołowie) znajduje się pośrodku Objawienia Bożego. Tym niemniej, spotkanie w religii ze światem istot czysto duchowych staje się dlań cennym odkryciem, że on sam jest w swojej istocie nie tylko ciałem, ale i duchem i że jest częścią prawdziwie wielkiego i skutecznego planu zbawienia w obrębie wspólnoty bytów osobowych, które dla człowieka i z człowiekiem służą opatrznościowym zamysłom Boga.

Katecheza Jana Pawła II w cyklu „Wiara w Boga, Stworzyciela rzeczy widzialnych i niewidzialnych”
Audiencja generalna, środa, 6 sierpnia 1986

6. Zjednoczeni z Bogiem
Aniołami nazywa Pismo Święte oraz Tradycja te czyste duchy, które w podstawowej próbie wolności wybrały Boga, Jego chwałę oraz Jego królestwo. Są one zjednoczone z Bogiem przez uświęcającą miłość, która płynie z jasnego i uszczęśliwiającego widzenia Trójcy Przenajświętszej. „Aniołowie […] w niebie — mówi Chrystus — wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie” (Mt 18,10). Owo „wpatrywanie się w oblicze Ojca” jest najwyższym przejawem adoracji Boga. Można powiedzieć, że w nim spełnia się owa „niebiańska liturgia” w imieniu całego kosmosu, z którą nasza ziemska liturgia Kościoła łączy się stale, a zwłaszcza w swoich momentach szczytowych. Wystarczy przypomnieć akt, w którym Kościół na całym świecie, codziennie i o każdej porze, przed rozpoczęciem Modlitwy Eucharystycznej w centralnym punkcie Mszy św., odwołuje się do Aniołów i Archaniołów, by śpiewać chwałę Boga po trzykroć Świętego, jednocząc się z tymi pierwszymi adoratorami Boga w oddawaniu czci i w miłosnym poznaniu niewypowiedzianej tajemnicy Jego świętości.

Uczestnicząc w życiu Trójcy poprzez światło chwały, aniołowie są — wedle świadectwa Objawienia — powołani także do tego, aby w momentach określonych planem Bożej Opatrzności uczestniczyć w dziejach zbawienia ludzi. „Czyż nie są oni wszyscy duchami przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawienie?” — pyta autor Listu do Hebrajczyków (1,14). W to wierzy i tego naucza Kościół, w oparciu o Pismo Święte, z którego dowiadujemy się, iż zadaniem dobrych aniołów jest ochrona ludzi i troska o ich zbawienie.

Katecheza Jana Pawła II w cyklu „Wiara w Boga, Stworzyciela rzeczy widzialnych i niewidzialnych”
Audiencja generalna, środa, 6 sierpnia 1986

7. Miłujący dobro
W doskonałości swojej duchowej natury aniołowie powołani są od początku — na mocy posiadanego rozumu — do poznania prawdy i miłowania dobra, które znają w sposób pełniejszy i doskonalszy, aniżeli może je znać człowiek. Miłość ta jest aktem wolnej woli, bowiem także w przypadku aniołów wolność oznacza możliwość wyboru pomiędzy działaniem na rzecz znanego im Dobra, czyli Boga, lub wbrew Niemu. (…) Stwarzając czyste duchy jako istoty wolne, Bóg w swojej Opatrzności nie mógł nie przewidzieć również możliwości grzechu aniołów. Ponieważ zaś Opatrzność jest odwieczną Mądrością miłującą, Bóg sam wie, jak z dziejów tego grzechu, nieporównanie radykalniejszego jako grzechu czystego ducha, wyprowadzić ostateczne dobro całego stworzonego wszechświata.

Katecheza Jana Pawła II w cyklu „Wiara w Boga, Stworzyciela rzeczy widzialnych i niewidzialnych”
Audiencja generalna, środa, 23 lipca 1986

8. Dokonujący wyboru
Wybór, jaki się dokonał na podstawie prawdy o Bogu, poznanej przez czyste duchy w wyższym stopniu dzięki jasności ich umysłu, podzielił świat czystych duchów na dobrych i złych. Dobrzy wybrali Boga jako dobro najwyższe i ostateczne, poznane przez rozum oświecony objawieniem. Wybrali Boga, to znaczy zwrócili się do Niego całą wewnętrzną mocą swojej wolności, a moc ta nazywa się właśnie „miłość”. Bóg stał się całkowitym i ostatecznym celem ich duchowej egzystencji. Drudzy natomiast odwrócili się od Boga, wbrew prawdzie poznania, która ukazywała w Nim dobro najwyższe i ostateczne. Wbrew objawieniu tajemnicy Bożej i Jego łasce, która zapraszała do uczestnictwa w życiu Trójcy, do wiecznej przyjaźni z Bogiem, do zjednoczenia z Nim przez miłość. Na gruncie swojej stworzonej wolności dokonali wyboru podobnie radykalnego, podobnie nieodwracalnego, jak aniołowie dobrzy; był to jednakże wybór diametralnie przeciwny: zamiast pełnego miłości przyjęcia Boga — Jego odrzucenie w złudnym poczuciu samowystarczalności, w duchu sprzeciwu, czy wręcz nienawiści, która przerodziła się w bunt.

Katecheza Jana Pawła II w cyklu „Wiara w Boga, Stworzyciela rzeczy widzialnych i niewidzialnych”
Audiencja generalna, środa, 23 lipca 1986

9. „Przez pychę zaczęło się zło”
Jak pojąć rację tego sprzeciwu i buntu wobec Boga u istot obdarzonych tak żywym rozumem i tak bogatych w światło? Jaki może być motyw owego radykalnego i nieodwracalnego wyboru wbrew Bogu? Owej nienawiści zbyt głębokiej, by nie wydawała się być jedynie owocem szaleństwa? Ojcowie Kościoła i teologowie mówią bez wahania o „zaślepieniu” doskonałością własnego bytu, które przesłoniło całkowicie wyższość Boga, wymagającą przecież aktu posłusznego oddania. W zwięzły sposób zdają się to oddawać słowa: „Nie będę służyć!” (Jr 2,20), które mówią o radykalnej i nieodwracalnej odmowie uczestnictwa w kształtowaniu królestwa Boga w stworzonym wszechświecie. „Szatan”, duch zbuntowany, chce mieć własne królestwo, które nie jest królestwem Bożym i mianuje się pierwszym „przeciwnikiem” Stwórcy, przeciwnikiem Opatrzności, antagonistą Mądrości miłującej Boga. Z buntu i grzechu szatana, tak jak z buntu i grzechu człowieka, winniśmy wyciągnąć odpowiednie wnioski, przyjmując mądre słowa z Pisma Świętego: „przez pychę zaczęło się zło” (por. Tb 4,13).

Katecheza Jana Pawła II w cyklu „Wiara w Boga, Stworzyciela rzeczy widzialnych i niewidzialnych”
Audiencja generalna, środa, 23 lipca 1986



Wybór: Magdalena Żuraw


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Świat pozamaterialny
PostNapisane: 21 sie 2017, 09:14 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
https://forumdlazycia.wordpress.com/201 ... krzyzowej/

WIELKI ZNAK z NIEBA – apokaliptyczna nawałnica nie uszkodziła ani jednego Krzyża, ani jednej świętej figury, ani jednej Stacji Drogi Krzyżowej
Opublikowano Sierpień 19, 2017 by emjot

Obrazek

Nawałnica, która nawiedziła Kaszuby dotknęła również klasztor Sióstr Franciszkanek w Orliku — zniszczyła ogromną powierzchnię lasu, cały park łącznie z cmentarzem, zostały naruszone ogrodzenia klasztorne…
Jednak przewracające się drzewa nie uszkodziły ani jednego Krzyża, ani jednej figury Matki Bożej i Świętych, ani jednej stacji Drogi Krzyżowej, — na przywalonych drzewami grobach na przyklasztornym cmentarzu stoją nienaruszone Krzyże nagrobne!

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Stacja Drogi Krzyżowej
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Cmentarz przyklasztorny
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Wszystkie zdjęcia zrobiła Siostra Mirona Turzyńska ze Zgromadzenia Franciszkanek od Pokuty i Miłości Chrześcijańskiej z Orlika: więcej zobacz: http://www.siostryzorlika.pl/
W tej apokaliptycznej scenerii widać, że Niebo odcisnęło świętą pieczęć swojego nienaruszalnego panowania nad siłami natury i wszelkim stworzeniem — z nieskończonego Bożego Miłosierdzia — może po raz ostatni — został nam dany ZNAK…
Ludzie głodni cudów i znaków — jakiego jeszcze ZNAKU wyglądać będziecie? — czy ta potworna siła, która przetoczyła się przez jedną trzecią terytorium Polski, która skosiła domostwa i lasy jak zboże… ta sama siła oszczędziła skrupulatnie omijając święte Krzyże, figury Świętych, Stacje Drogi Krzyżowej?
Jesteśmy w 100-letnim roku po Objawieniach Matki Bożej w Fatimie! … Jesteśmy już w „po-czasie”…
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię…
1 Objawienie Jezusa Chrystusa,
które dał Mu Bóg,
aby ukazać swym sługom, co musi stać się niebawem1,
a On wysławszy swojego anioła
oznajmił przez niego za pomocą znaków
słudze swojemu Janowi.
2 Ten poświadcza, że słowem Bożym
i świadectwem Jezusa Chrystusa
jest wszystko, co widział.
3 Błogosławiony, który odczytuje, i którzy słuchają słów Proroctwa,
a strzegą tego, co w nim napisane,
bo chwila jest bliska.
(…)
7 Oto nadchodzi z obłokami,
i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili.
I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi5.
Tak: Amen.
8 Jam jest Alfa i Omega6, mówi Pan Bóg,
Który jest, Który był i Który przychodzi,
Wszechmogący.
Apokalipsa św. Jana 1: 1-3; 7-8;
______________________________
m.jasińska

Ps. Jak poseł Jolanta Szczypińska opublikowała na swoim twitterze zdjęcie ocalonego Krzyża z Pasyjką na tle uszkodzonego przez nawałnicę domu i napisała, że jadąc przez tereny dotknięte kataklizmem zwracają uwagę nieuszkodzone Krzyże i kapliczki przydrożne — spotkała się z takimi epitetami i niewybrednymi komentarzami, że nie warto ich tutaj przytaczać: — sprowadzały się one wszystkie właściwie do jednego: — że niby o czym to ma świadczyć, niech idzie i powie to tym poszkodowanym, nawiedzona it.d.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 20 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /