Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 38 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 16 mar 2013, 11:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
PRZYBĄDŹ, DUCHU ŚWIĘTY

Ks. Stanisław Małkowski

Od niedzieli 17 marca do czwartku 21 marca czytane są w liturgii słowa Mszy Świętych fragmenty ósmego rozdziału Ewangelii według św. Jana. Jezus przebacza cudzołożnej kobiecie, przedstawia siebie jako „Światłość świata”, mówi o sobie JESTEM, a do uczniów: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8, 32); ostrzega Jezus przed niewolnictwem jako skutkiem trwania w grzechu, nazywa diabła „kłamcą i ojcem kłamstwa” oraz „zabójcą od początku”.

Odróżnia Jezus tych ludzi, którzy jako Jego uczniowie odwracają się od grzechu, kłamstwa, nienawiści, pychy, zabójstwa, a tym samym dzięki Bożemu miłosierdziu i przebaczeniu zrywają więzi z diabłem, od tych, którzy są dziećmi diabła. Nie sposób więc jednych z drugimi pogodzić, sadzając wszystkich przy wspólnym stole; różnią się przecież stosunkiem do prawdy i życia. Kto kłamie i zabija oraz popiera zło indywidualne i społeczne, a zarazem walczy z dobrem i dobrymi, ten nie jest zdolny do wspólnoty i pojednania. Zbrodniczego wspólnictwa nie da się przemienić we wspólnotę.

W drugiej części artykułu „Kto niszczy polski Kościół?” („Tygodnik Powszechny” z 10 marca 2013) o. Ludwik Wiśniewski OP pyta: „gdzie my jesteśmy?” i przytacza szereg słusznych opinii ośmiu biskupów, których wzywa, aby swoje wypowiedzi dodatkowo uzasadnili lub odwołali i wytłumaczyli się z „języka agresji”. Jest to typowe „odwracanie kota ogonem”. Stroną agresywną wobec Kościoła i Polski są liczni przedstawiciele państwowych instytucji oraz ich sojusznicy. Posługiwanie się w obronie prawdy różnymi formami inwektywy ma oparcie w Piśmie Świętym („wy macie diabła za ojca” – mówi Jezus, J 8, 44) i tradycji Kościoła.

Czym innym jest wielokrotnie wyrażana pogarda wobec prawdy i jej świadków. Obelgi wobec prawdy i jej świadków różnią się zasadniczo od inwektyw w obronie prawdy i życia. Pamiętam z lat licealnych broszurę „pożytecznego idioty” Bertranda Russela „Dlaczego nie jestem chrześcijaninem?”. Oburzało jej autora m.in. to, że Jezus był „niegrzeczny” wobec kulturalnych faryzeuszów i uczonych w Piśmie.

O. Ludwik nie ma za złe władzom III RP kłamstw, zabójstw i złodziejstw, natomiast walczy z publicznym sprzeciwem, narodową obroną i nazywaniem zła po imieniu.

Podstawą wspólnoty jest prawda i miłość. Podstawą wspólnictwa jest interes, który może być godziwy albo niegodziwy, przestępczy. Niegodziwym interesem jest metodyczne niszczenie Polski i rozbijanie wspólnot, poczynając od małżeństwa i rodziny („W tym szaleństwie jest metoda” – Shakespeare). O. Ludwik chce zamazać różnice pomiędzy wspólnictwem a wspólnotą, kończy swój tekst wizją – marzeniem wielkiego (okrągłego) stołu, który przypomina stół biesiady wieńczącej „Folwark zwierzęcy” George Orwella, gdy twarzy człowieka nie dało się już odróżnić od ryja świni. Powszechne ześwinienie się jest formą porozumienia, ale jakim kosztem.

Żyjemy w czasach konfrontacji Kościoła z Antykościołem, Chrystusa z Antychrystem, ewangelizacji z anty-ewangelizacją, cywilizacji życia z anty-cywilizacją śmierci, kształcenia i budzenia prawych sumień z przerabianiem sumień na poglądy oderwane od prawdy i dobra.

We wtorek 19 marca obchodzimy uroczystość św. Józefa, Oblubieńca i Małżonka Maryi. Właśnie św. Józefowi powierzył obronę Kościoła przed bezbożnym komunizmem papież Pius XI w encyklice „Divini Redemptoris” (1937). Utopijne przerabianie narodów i społeczeństw na zbiorowisko ludzi wykorzenionych, samotnych, pozbawionych godności i wspólnoty trwa w nowej formie.

Kto miałby żyrować taki projekt? Czyżby polscy biskupi posłuszni wezwaniom i radom o. Ludwika?

Bogu dzięki, jest nadzieja, która zawieść nie może, bo sam Duch Święty broni nas przed totalitarnym upadkiem i odnawia oblicze człowieka na ziemi, a zarazem ratuje Kościół oparty na fundamencie św. Piotra i jego następców.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=46


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 25 mar 2013, 07:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Medialne konklawe, czyli swąd szatana

„Medialne konklawe”, z jakim mieliśmy do czynienia w czasie tego właściwego odbywającego się w Watykanie swoją formą w iście tragikomicznym stylu, doprowadziło mnie do pewnych przemyśleń, a te z kolei do jedynie słusznego wniosku.

Jeżeli Polskę zamieszkuje 90 procent katolików to te pozostałe 10 procent, co do sztuki musi być zatrudnionych w wiodących mediach i to na dodatek większość, jako „wybitni watykaniści”.

Redakcja Warszawskiej Gazety zaraz po rezygnacji Benedykta XVI zadeklarowała, że nie weźmie udziału w spekulacjach i przypominających zakłady bukmacherskie dyskusjach.

Dotrzymaliśmy słowa, ale nawet w najczarniejszych scenariuszach nie przewidywaliśmy poziomu dziennikarskiej głupoty połączonej z megalomanią, brakiem jakichkolwiek moralno-etycznych zasad, podstawowej wiedzy nie mówiąc już o profesjonalizmie.

Medialny, pełen bełkotu amok z ewidentnym i z trudem skrywanym antykościelnym zacietrzewieniem doprowadziły na koniec do tak wielkiej zawodowej i czysto ludzkiej kompromitacji, że na miejscu tych wszystkich uczestników podłego „medialnego konklawe” zapadłbym się pod ziemię i nigdy już nie pokazał publicznie.

Te wszystkie miedziane czoła jednak to „wyjątkowi twardziele” i póki trwa III RP z wystawionym dla nich pełnym korytem, oni nigdy nie odejdą, przypominając pijaka, który będzie kiedyś zdziwiony, że jest wyprowadzany siłą z eleganckiej restauracji tylko z tego błahego powodu, że wypił odrobinę za dużo z cudzych kieliszków i załatwił obok stolika swoje fizjologiczne potrzeby.

Drodzy czytelnicy, bombardowani byliśmy zapowiedziami bardzo długiego konklawe, gdyż „jak wiadomo” konkurują między sobą liczne wśród kolegium kardynalskiego sitwy, kliki i układy.

„Pasibrzuchy z kurii rzymskiej” i „lobby pedofilskie” zapewne połączą się w koalicję przeciwko „postępowym reformatorom”, którzy mają już gotowe, napisane na Czerskiej i Wiertniczej plany zalegalizowania aborcji, związków jednopłciowych, zniesienia celibatu i wyrażenia zgody na kapłaństwo kobiet oraz likwidacji Radia Maryja, TV Trwam wraz ze spaleniem ojca Tadeusza Rydzyka na stosie pod siedzibą Agory, ewentualnie na ulicy Wiertniczej przed budynkiem TVN-u w czasie emisji kolejnego wydania „kropki nad i”, autorskiego programu „wybitnej watykanistki” Moniki Olejnik.

Padały nazwiska tych bardziej lub mniej pewnych kandydatów z wirtualnych „sitw” i „frakcji”, a cała plejada „watykanistów” i „znawców Kościoła” to między innymi Jarosław Gugała, Kamil Durczok, Katarzyna Kolenda-Zaleska, Jacek Pałasiński, Justyna Pochanke, Monika Olejnik, Tadeusz Bartoś, Jan Hartman, Magdalena Środa, Adam Szostkiewicz, Jarosław Kuźniar, Katarzyna Wiśniewska, Jan Turnau no i oczywiście ksiądz Kazimierz Sowa.

Jak widzimy ta koalicja szatana to dobrane i tylko z pozoru egzotyczne i wymieszane stado. Lewacy, libertyni, postępowi katolicy, ateiści, agnostycy, księża patrioci, upadli duchowni i przedstawiciel żydowskiej loży B'nai B'rith, utworzyli nowe PO, czyli Platformę Opętanych nienawiścią do Kościoła.

Nie zapominajmy też o niezwykle błyskotliwym dziennikarzu „watykaniście”, Andrzeju Morozowskim, który z uporem maniaka, jakby na komendę wydawaną mu do słuchawki umieszczonej za uchem, co jakiś czas z tą samą od lat miną markującą wybitną inteligencją nabytą po przodkach, dukał w kierunku niemal każdego zaproszonego do studia gościa: Aaa… prezerwatywy? Aaa… celibat?

Jak się na koniec okazało, wybór padł na kardynała, którego ani jeden z „watykanistów” nawet półgębkiem nie wymienił. Trzymając się ich logiki skoro, żadna z „sitw” nie przeforsowała swego kandydata to musiało paść na tak wyczekiwanego przez nich reformatora.

Skąd, więc ten natychmiastowy ryk wściekłego szatana i jeszcze tego samego dnia próba lustracji papieża Franciszka na stronie internetowej Gazety Wyborczej, która jak wiemy lustracją i grzebaniem w życiorysach się brzydzi? Cóż takiego się stało, że kontynuują dziki atak nie odczekawszy choćby dla przyzwoitości kilku dni?

Po pierwsze, „medialne konklawe” miało za cel przedstawianie Kościoła, jak instytucji czysto ludzkiej z mechanizmami i patologiami identycznymi jak w wielu światowych korporacjach.

Wybór papieża Franciszka utwierdził jednak wiernych, że Kościół to sprawa bosko-ludzka, a fakt, że Ojcem Świętym został jezuita, czyli przedstawiciel zakonu do zadań specjalnych rozwścieczył Złego, który od razu zrozumiał, że po dotychczasowych pasterzach Duch Święty powołał na Stolicę Piotrową prawdziwego wojownika, odczytując bezbłędnie znaki czasu.

Wspierajmy papieża Franciszka szczerą i gorącą modlitwą oraz obserwujmy wściekłość szatana objawiającą się najbardziej medialną nadaktywnością zwłaszcza tych, którzy zrzucili sutanny i habity nie zdając egzaminu z wierności Kościołowi. To głównie oni będą teraz promowani, jako najwyżej cenieni „watykaniści”.

Ojciec Święty Franciszek to papież czasu wojny i z dzisiejszej perspektywy jakże jasne i zrozumiałe są słowa Benedykta XVI wypowiedziane do kardynałów 21 maja 2012 roku:

"Pojęcie Ecclesia militans - Kościoła wojującego - nie jest dziś modne. W rzeczywistości jednak coraz lepiej rozumiemy, że jest prawdziwe, oddaje coś z prawdy. Widzimy, że zło chce opanować świat i konieczne jest podjęcie walki ze złem. Widzimy, że zło posługuje się w tym wieloma sposobami: okrutnymi, uciekając się do różnych form przemocy, ale też udaje dobro i w ten sposób narusza moralne fundamenty społeczeństwa. Św. Augustyn powiedział, że cała historia jest walką dwóch miłości: miłości własnej, aż do pogardzania Bogiem, i miłości Boga, aż do pogardzania sobą w męczeństwie.”

A na wojnie jak to na wojnie, obowiązują krótkie jasne oraz precyzyjne komendy i rozkazy.

Papież Franciszek:

- Podążać, budować Kościół, wyznawać wiarę, zawsze z krzyżem Chrystusa

- Kiedy idziemy bez krzyża, jesteśmy docześni; możemy być biskupami, księżmi, kardynałami, ale nie jesteśmy uczniami Pana

"Kto nie modli się do Boga, modli się do diabła"

Jednym słowem im bardziej się wściekają i miotają tocząc pianę tym bardziej bądźmy pewni, że 13 marca 2013 to Duch Święty dokonał najlepszego z możliwych wyboru.

Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

http://kokos.salon24.pl/495866,medialne ... ad-szatana


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 20 kwi 2013, 08:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
MANE, TEKEL, FARES - czas jest policzony!

Ks. Stanisław Małkowski

Warszawska Gazeta 19 - 25 kwietnia 2013 r.
KOMENTARZ TYGODNIA

Święty Łukasz w Dziejach Apostolskich pisze o pierwszych chrześcijanach: „trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie” (Dz 2,42) oraz: „jeden duch, jedno serce, ożywiały wszystkich wierzących” (Dz 4,32). Owocem tej jedności było „rozdzielanie dóbr każdemu według potrzeby” (Dz 2,45 i 4,35). Duchowa jedność we wspólnocie wiary, modlitwy i Eucharystii ożywionej przez Ducha Świętego i miłość Bożego Serca prowadziła do troski o potrzeby wierzących. Komunistyczne hasło „każdemu według potrzeb” wzięte jest z Pisma Świętego, ale wyrwane z kontekstu i pozbawione duchowego sensu.

Człowiek jako istota cielesno-duchowa powołany jest do wspólnoty z Bogiem w jedności międzyludzkiej. Oddzielanie człowieka od Boga, a następnie ciała od duszy w człowieku prowadzi do bezsensu i niespełnienia. Błąd komunistycznej teorii w połączeniu z ideologicznym kłamstwem nieuchronnie prowadził do materialnej katastrofy jako skutku duchowego kłamstwa. Narzędziem zakłamania stały się utopijna iluzja i przemoc.

Twórcą podziałów jest diabeł, który z pomocą wykonawców swojej woli buntuje ludzi przeciwko Bogu, wzbudza społeczne konflikty, rozbija wspólnoty, poczynając od małżeństwa i rodziny, szerzy nienawiść, niszczy jedność duchowo-cielesną w człowieku popierając fałszywą cielesność jako bałwochwalstwo przyjemności, korzyści użycia, posiadania oraz fałszywą duchowość jako sekciarstwo, okultyzm, spirytyzm, wróżbiarstwo, magię. Diabelski system edukacji oraz informacji (a raczej dezinformacji) medialnej propaguje rozwiązłość seksualną, prostacką rozrywkę, wulgarny sposób wypowiadania się, zwyczajne chamstwo, a zarazem różne formy deprawacji ludzkiego ducha.

Rozerwanie więzi między pokoleniami powiększa wykorzenienie i samotność młodych bez autorytetów i hierarchii, a jednocześnie ludzi starszych bez pomocy i wsparcia. Trzeba więc obudzić świadomość, kto nas, nasze rodziny, wspólnoty, naród, Kościół i państwo wzmacnia i ratuje, a kto nas osłabia i niszczy. Być albo nie być – oto jest pytanie i zadanie, zwłaszcza teraz, gdy tendencje i skłonności samobójcze przybierają w Polsce postać zbiorową.

23 kwietnia obchodzimy u św. Stanisława Kostki w Warszawie imieniny bł. ks. Jerzego Popiełuszki – obrońcy życia każdego człowieka od naturalnego poczęcia, rodziny, Kościoła i narodu, męczennika za wiarę i prawdę. Trzydzieści lat temu, 24 kwietnia 1983 roku, w ostatnią niedzielę miesiąca w czasie Mszy świętej za Ojczyznę ks. Jerzy odniósł się do słów Jezusa w Ewangelii: „Pójdźcie do Mnie wszyscy obciążeni i utrudzeni, a Ja was pokrzepię”. „Pójść do Jezusa to znaleźć sposób wyjścia z pułapki zastawionej w myśl zasady >>divide et impera<< - dziel i rządź! Bo im bardziej społeczeństwo jest podzielone, tym łatwiej nim rządzić i poniewierać. Dlaczego człowiek jest tylko robotem i musi wykonywać plany z zamkniętymi ustami?” – pyta ks. Jerzy i odpowiada: -„Brak Boga, przykazań, moralności i modlitwy; brak sprawiedliwości i prawdy, niesprawiedliwość i zakłamanie, brak wolności, brak poszanowania ludzkiej godności, brak miłości i męstwa”. „Bądźmy silni miłością, męstwem i nadzieją” – wzywa bł. Jerzy, „bo przyjdą czasy, gdy nasze trudy – dzisiaj bezowocne – będą owocowały dla dobra naszej umiłowanej ojczyzny”.

Podobnie, jak w czasie stanu wojennego, obecne władze w Polsce robią swoje ku krzywdzie i zgubie, nie licząc się ani z Bogiem, ani z ludźmi. Ale czas jest policzony, uczta Baltazara kończy się wraz ze słowami: „Mane, tekel, fares” (Daniel 5). Siewcy kłamstwa i śmierci doświadczą wkrótce sami skutków swojego złego siania i wyboru. Chrystus Król zwyciężył i zwycięża.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=46


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 24 kwi 2013, 18:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Szło zło przez świat…

Czytając literaturę obozową niemal zawsze mamy do czynienia z pewnym schematem.

Rampa, wyładunek, potworny strach, przerażenie.

Mijają dni, zło jest tak wszechobecne, że więzień powoli się do niego przyzwyczaja, staje się otępiały, a wszystkie zmysły skierowane są na to, aby przetrwać, zaspokoić nieustający głód i nie podpaść nadzorcom, zarówno tym w pasiakach, jaki esesmańskich mundurach.

Otaczające obóz kolczaste druty po napięciem oraz liczne wieżyczki strażnicze powodują, że upodlone ofiary nawet nie myślą o buncie. Sukcesem i zwycięstwem jest przeżyta kolejna godzina, dzień czy cudem zdobyty jakiś dodatkowy kęs chleba.

Jeżeli panowanie bezkarnego zła stopniowo i sukcesywnie postępuje ludzie na nie obojętnieją.

W takiej sytuacji znalazła się dzisiejsza Polska, która wpadła w ręce ludzi do szpiku kości złych.

W tym roku minie jedenaście lat od „afery Rywin-Michnik”, która rzeczywiście wstrząsnęła ówczesną Polską.

Dzisiaj widzimy jak o wiele potężniejsze skandale, korupcyjne przekręty, przykłady skrajnej głupoty i nieodpowiedzialności rządzących, a nawet jawna zdrada własnego państwa i narodu przechodzą już bez większego echa. Oswojono nas ze złem i zaprzaństwem, a psychologiczny mechanizm, który doprowadził nas do tego otępienia jest identyczny z tym obozowym przykładem przytoczonym na wstępie.

Symbolem stanu mojej ojczyzny, która dostała się w szpony niebywałych wprost szkodników jest dla mnie powracający ciągle przed oczyma obraz roześmianej gęby Komorowskiego, który dowcipkuje sobie z Tuskiem na płycie lotniska, podczas oczekiwania na samolot lądujący z trumnami poległych w Smoleńsku.

Ja tego obrazu już nigdy nie zapomnę. Przypominam też moim Szanownym Rodakom, że nie jesteśmy otoczeni ogrodzeniem z drutu kolczastego pod napięciem i nie ma też wznoszących się nad nami wieżyczek z wartownikami gotowymi do strzału.

Wystarczy otrzeźwieć, dostrzec panoszące się w naszej ojczyźnie zło i raz na zawsze pogonić tę hołotę o wrażliwości i moralności prymitywnej dziczy rodem ze wschodnich Dzikich Pól.

Czy stać nas na to? Ile w nas pozostało jeszcze z poczucia honoru, godności oraz bohaterstwa, jakimi wykazywali się przez wieki nasi przodkowie?



Szło zło przez świat

Miało zwykłą twarz

Ludzie się mylili

A zło jak zło

Wybaczało błąd

W chwili, gdy nie żyli



Szło zło przez świat

Miało zwykłą twarz

Bardzo dbało o to

Kto fałsz ten znał

Ale kryć go chciał

Zło zamieniał w złoto



Ale tak jak po nocy dzień

Tak za złem idzie dobra cień

Jak czerń i biel

Jak tyran i błazen

Razem

Na śmierć



Taki los bracie

Niecierpliwy gdzieś gna

I karze grać

O śmierć



Taki los bracie

Niecierpliwy sam gra

I karze bić

Za śmierć

(Jacek Cygan)

http://kokos.salon24.pl/502847,szlo-zlo-przez-swiat


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 25 maja 2013, 05:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Polityka miłości a polityka kłamstwa i nienawiści

ŻYĆ W MIŁOŚCI I PRAWDZIE

Ks. Stanisław Małkowski

Warszawska Gazeta 24 - 30 maja 2013 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

Bóg jest miłością. Dlatego miłość jest przykazaniem i powołaniem, ale najpierw jest ona objawieniem i darem, wezwaniem do przyjęcia jej i wzajemności. Pozwólmy ogarnąć się miłości Boga w Trójcy Świętej jedynego. „Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” – mówi św. Paweł (Rz 5,5). Wiara w Trójcę Świętą daje oparcie Bożemu rozumieniu miłości. Przekonanie, że Bóg jest jednoosobowy (w Islamie lub u Świadków Jehowy) albo niewiara w Boga, pozbawia ludzką miłość źródła i podstaw.

Maryja, Matka Pięknej Miłości mówi do swoich dzieci: „Kochani, nadszedł czas łaski, czas przemiany, czas odnowy mojego Królestwa, odejdą ci, którzy za nic mieli dobro narodu, odejdzie to, co nic nieznaczące. Wieczernik oczekiwania, wieczernik modlitwy, wieczernik narodu napełnił się Duchem Świętym. Duch Święty w swojej mocy ogarnął ogniem miłości serca mojego narodu. Zaczyna się nowy czas. Kochani, to jest czas błogosławiony, wymodlony przez was. Wszystko okaże się nowe”.

Dlatego polityka miłości oznacza troskę o wspólne dobro i o każdego człowieka od poczęcia po naturalną śmierć. Zaś polityka kłamstwa i nienawiści nie ma z nią nic wspólnego. Zakłamana polityka sprowadza ludzi do przedmiotów obróbki, selekcji i manipulacji. Takiej polityce służy wzniecanie konfliktów, które bliskich ludzi dzielą i zwracają przeciwko sobie.

Trójca Święta jest wzorem i mocą jedności. Osoby Boskie są różne i odrębne, a zarazem są jednym Bogiem. Takiej jedności i wspólnocie sprzeciwia się w świecie ludzkim totalitarny kolektywizm oraz liberalistyczny indywidualizm. Oba te systemy są przeciwne miłości a przejście od jednego do drugiego i z powrotem okazuje się możliwe i rzeczywiste, czego właśnie doświadczamy w Polsce. Zabija zarówno totalitarne zimno, jak i indywidualistyczna gorączka. „Nic nie wolno” i „Wszystko wolno” mają wspólny mianownik: oderwanie wolności od sensu i życia, od prawdy i dobra. Czas zniewolenia zbiega się z czasem samowoli. Propagowanie dowolności ma siłę zniewalającą. Temu właśnie służy terror politycznej poprawności oraz ideologia gender, poprzez przymusowe eliminowanie kategorii obiektywnej prawdy.

„Na początku stworzenia Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę” – mówi Jezus (Mk 10,6). Natomiast nowe ideologie mówią: „Człowieku, stwarzaj siebie sam, jak chcesz” i „Samokreację lub autodestrukcję uznaj za podstawowe prawo”. W ten sposób uczłowieczenie lub odczłowieczenie, życie na żądanie lub śmierć na życzenie, stają się uzurpacją i próbą zajęcia miejsca Boga Stwórcy i Zbawcy. Zbuntowana istota ludzka chce stworzyć i zbawiać samą siebie, a to prowadzi do bałwochwalstwa ludzkich możliwości.

Bóg złamał niegdyś potęgę chaosu morza i rzekł: „Aż dotąd, nie dalej! Tu zapora dla twoich nadętych fal” (Hiob 38,11). Współcześni rzecznicy chaosu chcą stworzyć nowy porządek (novus ordo) w myśl masońskiego hasła „dissolve et coagula”. W tym bezbożnym i nieludzkim projekcie zawiera się rozbicie wszelkich autentycznych wspólnot, poczynając od małżeństwa i rodziny i zastąpienie ich różnymi postaciami wspólnictwa lub partnerstwa.

Rocznicę trzystuletnią powstania masonerii (1717-2017), przeciwnicy Bożego ładu chcą obchodzić na gruzach cywilizacji chrześcijańskiej.

Jest to również stuletnia rocznica objawień fatimskich i słów Maryi „Moje Niepokalane Serce zwycięży”. Maryja zniweczy zamiary przeciwnika i da nam udział w swoim zwycięstwie.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=46


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 08 cze 2013, 08:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Antykatolickie ostrze

Małgorzata Rutkowska

W podręcznym zestawie haseł lewicowego intelektualisty słowa „antysemityzm” i „chrześcijaństwo”, a zwłaszcza „katolicyzm” funkcjonują jako synonimy, pojęcia tożsame. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z opisem rzeczywistości, bo tym środowiskom obce są kategorie prawdy, uczciwej dyskusji. Nie taki jest też cel przewrotnej manipulacji – prostacki znak równości między katolicyzmem a antysemityzmem stał się elementem poprawności politycznej i wygodnym narzędziem walki politycznej z „wrogiem” środowisk, którym przeszkadza katolickie oblicze Polski. Stempel „antysemity” oznacza dziś na Zachodzie publiczną śmierć, zamknięcie w swoistym leprozorium.

W ten sposób wyświechtane tezy propagandy komunistycznej oskarżające Polaków in gremio i Kościół o antysemityzm wcale nie zniknęły po 1989 r., ale zostały wydatnie wzmocnione przez przyjęcie „nowinek” ze świata. Profesor John Radzilowski zwraca uwagę, że neostalinowscy historycy, którzy zdominowali uczelnie i najważniejsze media w USA, uważają Kościół katolicki za „główny inkubator antysemityzmu w życiu polskim, a więc instytucję ponoszącą główną winę za rzekomy współudział Polaków w holokauście”. Jadowicie antykatolickie poglądy głównych liderów tej szkoły historycznej, zwłaszcza Daniela Jonaha Goldhagena, obarczają chrześcijaństwo większą odpowiedzialnością za zagładę Żydów niż nazizm.

Gdy trzymający się naukowego reżimu wykład oparty na faktach zastępuje swobodna „narracja”, zaczerpnięta z żydowskiej haggady (opowieści), przesycona emocjami i umownością, każde kłamstwo może zyskać status prawdy. Dlatego Jan T. Gross rzuca bezkarnie w swoich książkach oskarżenia, że ,„Kościół stawał się faktycznie wspólnikiem w morderczych napaściach polskich katolików przeciwko ich żydowskim sąsiadom”, bo wie, że nienawiść do chrześcijaństwa jest najważniejszym elementem lewicowego dyskursu. Tu naprawdę nie chodzi o dość w sumie zaciemniające pojęcie chrystianofobii (łac. phobia – strach, lęk), bo kto kogo się lęka.

Jak w soczewce charakter „postulatów” grup kierujących się uprzedzeniami ujawniły ataki na obecność chrześcijańskich znaków i symboli na terenie i w pobliżu niemieckiego obozu KL Auschwitz w intencji zatarcia prawdy o martyrologii Polaków i katolików w tym miejscu będącym przecież Golgotą wielu narodów, nie tylko żydowskiego. Pod pręgierzem znalazł się klasztor Sióstr Karmelitanek i krzyż na Żwirowisku; dziś już mało kto pamięta, jak nowojorski rabin Avi Weiss w 1989 r. dokonał napaści na klasztor, a po stanowczej obronie sióstr przez ks. kard. Józefa Glempa zamierzał nękać Prymasa Polski na drodze sądowej. Adwokat rabina A.M. Dershowitz w książce „Chutzpah” zaatakował jako rzekomych „polskich antysemitów” największe postaci polskiego katolicyzmu księży kardynałów: Augusta Hlonda, Stefana Wyszyńskiego i Józefa Glempa.

Oprócz wynikającej z wielowiekowej wrogości judaizmu rabinicznego wobec chrześcijaństwa Kościół katolicki w Polsce jest stygmatyzowany epitetem antysemityzmu z powodu swej integracyjnej i patriotycznej roli w społeczeństwie. Zwornik Narodu zawsze przeszkadzał zaborcom i okupantom. Ta niechęć nie zniknęła, a jak ujawnił bliski Kremlowi ideolog rosyjski Aleksandr Dugin, syn generała GRU, Kościół jest wciąż na celowniku. „Trzeba rozkładać katolicyzm od środka, wzmacniać polską masonerię, popierać rozkładowe ruchy świeckie, promować chrześcijaństwo heterodoksyjne i antypapieskie. Katolicyzm nie może być wchłonięty przez naszą tradycję, chyba że zostanie głęboko przeorientowany w kierunku nacjonalistycznym i antypapieskim” – mówił Dugin. Dlatego rzucanie anatemy na polskich katolików pod pretekstem „walki z antysemityzmem” będzie miało kolejne odsłony.

http://www.naszdziennik.pl/wp/35080,ant ... strze.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 15 cze 2013, 11:52 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Dyktatura relatywizmu – tak i nie zarazem, tak ale nie, nie ale tak


Źli ludzie, którzy zdobyli w Polsce władzę podstępem i przemocą

są rzecznikami śmierci duchowej i fizycznej Polski i Polaków




ORA ET LABORA

Ks. Stanisław Małkowski

Warszawska Gazeta 14 – 20 czerwca 2013 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

„Twoja wiara Cię ocaliła”, mówi Jezus do nawróconej grzesznicy (Łk 7,50), a św. Paweł powie: „Człowiek osiąga usprawiedliwienie nie za pomocą uczynków, lecz jedynie przez wiarę w Jezusa Chrystusa” (Ga 2,16). Natomiast św. Jakub pisze w swoim liście: „Wiara bez uczynków martwa jest sama w sobie” (Jk 2,17). Wypowiedzi św. Pawła w liście do Rzymian i do Galatów, iż wiara zbawia nie uczynki, wydają się sprzeczne ze słowami św. Jakuba – uczynki zbawiają nie wiara. Tymczasem inne znaczenie mają wiara i uczynki u obu Apostołów. Jest wiara żywa i martwa. Diabły też wierzą, fałszywi katolicy również (są uczynki martwe i żywe, płynące z miłości). Tak więc żywa wiara ma łączyć się z żywymi uczynkami.

Źli ludzie, którzy zdobyli w Polsce władzę podstępem i przemocą są rzecznikami śmierci duchowej i fizycznej Polski i Polaków. Niszczenie Polski duchowe i materialne trwa. O ile w czasie stanu wojennego wypędzono z Polski ok. miliona młodych ludzi, o tyle III RP sprawiła dwu-i-półmilionową emigrację, uzasadnianą często: w tym kraju nie da się żyć. Pozostałych Polaków, zwłaszcza dzieci i młodzież poddaje się indoktrynacji rozumu, wiary i wolności. Uratować nas może benedyktyńskie wezwanie – módl się i pracuj (ora et labora).

Obrona ojczyzny i miłość do niej ma wyrazić się na wiele sposobów: przez niezależną od kłamstwa kulturę i edukację, przez społeczne działanie w duchu budowania wspólnoty, przez wierność polskiej tradycji i tożsamości. W tych działaniach uczestniczy i je wspiera Kościół dając wymiar modlitwy i wiary. Takie było i jest orędzie bł. męczennika ks. Jerzego Popiełuszki oraz niezliczonych polskich bohaterów i męczenników.

Wciąż jeszcze większość Polaków sądzi, że aneksja przez UE jest dla Polski korzystna. W swoim czasie przekonało mnie świadectwo śp. Filipa Adwenta, Carla Bedermanna i Władimira Bukowskiego, ostrzegające przed Unią. Te przestrogi były jednak wołaniem na puszczy.

Myślenie wyraża się w mowie. Słowa i rozum są wzajemnie od siebie zależne. Przed skażeniem i zakłamaniem języka ostrzega Jezus „niech mowa wasza będzie: tak-tak, nie-nie, a co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5,3). Ludzkie słowa mają wyrazić różnice między prawdą a kłamstwem, dobrem a złem, miłością a nienawiścią, światłem a ciemnością.

Od złego ducha pochodzi chaos pojęć niezdolnych dać poznanie Boga i stworzonej rzeczywistości. Szatan mówi „tak” śmierci i kłamstwu, „nie” –życiu i prawdzie. Jego metodą jest dyktatura relatywizmu – tak i nie zarazem, tak ale nie, nie ale tak. Wtedy wszystko może być zakwestionowane. Patronem takiego krętactwa jest znany polityk, który jest „za a nawet przeciw, dla którego „są plusy dodatnie i ujemne.

Powszechnym skażeniem mowy jest przeklinanie, używanie brudnych słów. Pierwszym, który przeklął Boga, ludzi i siebie, jest diabeł, dlatego przekleństwa są modlitwą do niego, a on przychodzi, skoro jest wezwany i szkodzi a następnie nie chce odejść. Modlitwa do Boga włącza nas w wielką wspólnotę, łączącą ziemię z niebem. „Kto wierzy i modli się, nigdy nie jest sam”, powiedział Benedykt XVI. Gdy środki ziemskie są niewystarczające dla zwycięstwa dobra nad złem, sięgamy po tę pomoc, która przychodzi z wysoka.

Dlatego podejmujemy Krucjatę Różańcową oraz modlimy się o uznanie społecznego panowania Jezusa w Polsce i o ofiarowanie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=46


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 29 cze 2013, 06:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Nowy czas katakumb

Beata Falkowska

Niedziela jest od początku dziejów Kościoła ośrodkiem życia duchowego chrześcijan i jednocześnie kamieniem obrazy dla wrogów Mistrza z Nazaretu. „Nie możemy żyć bez niedzieli. Nie starczyło by nam sił na walkę ze złem” – odpowiedziało oskarżycielom 49 członków niewielkiej gminy chrześcijańskiej gromadzącej się w tajemnicy, pod groźbą kary śmierci, na Eucharystii w czasach prześladowań cesarza Dioklecjana. Zginęli w 304 roku na terenie obecnej Tunezji. Odważny głos kapłana Saturnina, stojącego na czele małej parafii z Abiteny, lektora Emeritiusa czy jednej z męczenniczek Wiktorii, spokojnie tłumaczących prokonsulowi Kartaginy Anulinusowi znaczenie niedzielnej Mszy św. dla chrześcijan, już na wieki zapisał się w pamięci Kościoła jako wzór wypełnienia do końca trzeciego przykazania Bożego. „Późne cesarstwo” Dioklecjana pod wieloma względami przypomina naszą „nowoczesność”. Dekadencja i ruina rzymskiego porządku ratowanego potęgowaniem absolutnej władzy cesarza-boga musiała zderzyć się z żarliwością wyznawców Jezusa. Historycy podejrzewają, że bezpośrednią przyczyną tych jednych z najokrutniejszych prześladowań w historii mogło być wprowadzenie ceremoniału „adoratio”. Odmawiając oddania boskiej czci cesarzowi, nasi bracia w wierze obficie przelali swoją krew. My dziś częstokroć nie potrafimy zrezygnować z niedzielnego pokłonu przed złotym cielcem konsumpcji, wysuwając żałosny argument braku czasu na zakupy w tygodniu. Czy naprawdę wierzymy, że niedziela to kulminacyjny moment dziejów, w którym Kościół obchodzi pamiątkę Zmartwychwstania naszego Pana?

Siedmiodniowy cykl tygodnia wyznaczający rytm czasu i odpoczynku chrześcijanie przejęli ze Starego Testamentu. Jak poucza nas Biblia (Mt 28, 1; Mk 16, 2.9, Łk 24, 1), Dzień Pański jest jego pierwszym dniem. To w pierwszym, nie ostatnim dniu tygodnia Chrystus Zmartwychwstał, czyniąc wszystko „nowe”. Przykazanie „czczenia dnia świętego” znajduje się na samym początku Dekalogu, wcześniej niż „nie zabijaj” i „nie kradnij”.

Po raz pierwszy w historii siedmiodniowy cykl tygodnia zanegowała rewolucja francuska. W tzw. kalendarzu republikańskim tydzień zastąpiono dziesięciodniową dekadą, która funkcjonowała przez dziewięć lat (1793-1802). Potem tym tropem poszli Sowieci.

W latach 1929-1940 posługiwano się kalendarzem z cyklem pięcio-, a następnie sześciodniowym. Kościół katolicki na Soborze Watykańskim II oficjalnie zadeklarował, że nie sprzeciwia się reformom kalendarza w celu wyrównania długości miesięcy lub wprowadzenia stałej daty Wielkanocy, ale pod warunkiem, że zaproponowany system „zachowuje i zabezpiecza siedmiodniowy tydzień z niedzielą, nie wtrącając żadnych dni poza tygodniem, tak aby następstwo tygodni pozostało nienaruszone”. Ale reformatorom nie chodziło wcale o wygodę obywateli.

Czas wolny czy święty?

Za każdym razem zniesienie siedmiodniowego tygodnia miało na celu brutalne wyeliminowanie niedzieli jako Dnia Pańskiego i całej związanej z nim kultury chrześcijańskiego przeżywania czasu. W PRL nie zlikwidowano tygodnia, ale atakowano niedzielę. Urządzano tego dnia rozmaite „czyny” społeczne, partyjne itp. Wszystko po to, by oderwać tego dnia ojców od rodzin, a rodziny od Kościoła.

Dzisiejsza desakralizacja niedzieli to nie tylko kwestia ulegania pospolitemu konsumpcjonizmowi, ale konsekwencja długofalowych przemian sekularyzacji cywilizacji.

– W epoce nowożytnej zaczął dominować kult pracy, wspierany przez pewne nurty religijne, jak kalwinizm, w którym praca staje się podstawowym miernikiem oceny człowieka, także z punktu widzenia jego szans na zbawienie – mówi prof. Jacek Bartyzel.

Rozwój kapitalizmu, liberalizmu na pierwszym miejscu stawia pracę i wydajność. Pierwszoplanową rolę traci czas sakralny, a przejmuje wyznaczający rytm życia czas pracy. Czas, kiedy się nie pracuje, nie jest już czasem świętym, ale po prostu jest czasem odpoczynku od pracy.

– Doskonale obrazuje to powszechnie funkcjonujące pojęcie „czas wolny”, które nie ma żadnej pozytywnej treści, nie niesie w sobie nic substancjalnego poza tym, że jest to negatywne określenie stanu, kiedy się nie pracuje – dodaje prof. Bartyzel.

Rozbita Christianitas

– We Włoszech bardzo popularna była kiedyś dziecięca piosenka „Iść w niedzielę na Mszę św., trzymając rodziców za rękę”. Niedziela dla Włochów oznaczała Eucharystię i „pranzone”, czyli rodzinny obiad w wielopokoleniowym gronie, gromadzący nawet do 30 osób. Dziś zostało to zniszczone – opowiada włoski publicysta Julio Loredo.

Do upadku wielowiekowej tradycji przyczyniła się degradacja rodziny, rozwody, załamanie demograficzne, tak banalne sprawy jak zmiana nawyków żywieniowych, a nade wszystko kryzys wiary. Gdy nie istnieje więź z Bogiem, niedzielę wypełniają inne rozrywki obficie oferowane przez świat. Włoska religijność nie znikła zupełnie, ale przyjmuje mniej lub bardziej nieoczekiwane formy.

– Na przykład ciągle pełne są sanktuaria, zwłaszcza maryjne. Dzięki Bogu, że tak jest, ale okazyjne korzystanie z „intensywnej” religijności sanktuariów nie powinno zastępować codziennej duchowości parafialnej, a tak się niestety dzieje – dodaje Loredo.

W Hiszpanii w niedzielę sklepy są zamknięte, ale – jak mówi nam dr Pablo de La Fuente, hiszpański historyk pracujący w Polsce – większość ludzi wybiera restaurację, kino, mecz piłki nożnej, a nie Mszę Świętą.

Dechrystianizacja, a co za tym idzie, odchodzenie od sakralnego wymiaru świętowania niedzieli odbywało się w Hiszpanii stopniowo na przestrzeni ostatnich czterdziestu lat. Konstytucja z 1978 r. ustanowiła Hiszpanię jako państwo świeckie. Wykorzystując to jako pretekst, lewica zaczęła atakować wszystko, co związane z chrześcijaństwem, usuwając jednocześnie jego przejawy z życia publicznego. Nie łudźmy się, że globalna dechrystianizacja jest zjawiskiem całkowicie „spontanicznym”.

– Ważny wpływ na ten proces w Hiszpanii miała obecność i działania masonów, pełniących ważne funkcje w mediach i rządach socjalistów. Wymienić tu można na przykład Fernanda Ledesmę, byłego ministra sprawiedliwości w rządzie Felipe Gonzaleza (1982-1988). Jest to o tyle ważne, że to właśnie Ministerstwo Sprawiedliwości zajmuje się kwestiami związanymi z religią – mówi dr de la Fuente.

Jeszcze trudniejsza jest sytuacja w USA. Chociaż katolicy to największa grupa wyznaniowa w kraju, to jedynie 24 proc. z nich uczestniczy we Mszy św. przynajmniej raz w tygodniu. Zdaniem prof. Thomasa Michauda (West Liberty University), wśród wielu przyczyn podobnych na całym świecie do „odłączania się” wiernych od wspólnoty kościelnej przyczynia się niejednoznaczna postawa dużej części duchownych.

– Ufają postępowym rozwiązaniom socjalnym, zamiast dawać mądre wskazówki w życiu duchowym i jasno stawiać sprawę w budzących kontrowersje politycznych tematach mających znaczenie moralne – tłumaczy.

Przykładem może być program powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych prezydenta Obamy (tzw. Obamacare). – Wspierają go w imię „sprawiedliwości społecznej” i konieczności pomocy biednym, a przy tym naiwnie nie dostrzegają, że niesie on też finansowanie kontroli urodzeń przez katolików – komentuje Michaud.

Wspólnota Christianitas została rozbita w całej Europie, nie istnieje coś na kształt publicznej ortodoksji dotyczącej świętowania niedzieli. Fakultatywnie ludzie robią różne rzeczy – pobożni udają się do Kościoła, inni na zakupy do hipermarketu. Dlaczego tak wielu wybiera właśnie zakupy? Zdaniem prof. Bartyzela, jeżeli rytm życia wyznaczany jest przez czas pracy, czas produkcji, najbardziej efektywną funkcją czasu wolnego jest realizacja celu produkcji, jakim jest konsumpcja. Mentalność, w której procesem finalnym tygodnia pracy jest rodzinny rytuał pójścia do hipermarketu, to logiczna konsekwencja podziału na czas pracy i czas wolny. – Konsumpcja w hipermarkecie zamyka pewien obieg cyklów produkcji, który możemy nazwać metabolicznym – puentuje prof. Bartyzel.

Dla Boga i braci

Kościół naucza zupełnie inaczej. Wyznacza czas nie tyle „wolny”, co „święty”. – To jest kwestia właściwego ustawienia naszej relacji do Pana Boga. Jeśli się wierzy, kocha, jest się zafascynowanym Panem Bogiem, to czas święty jest obecny w każdym dniu, także w dniu roboczym. Czas modlitwy, akty strzeliste uświęcające każdy dzień. Ale dzień święty ma znaczenie szczególne – wyjaśnia ks. abp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński.

Niedziela zabezpiecza, by nie oddawać Panu chwały w pośpiechu i pośród innych zajęć, ale żeby się całym sobą „rozradować Panem Bogiem”.

– Nikt nie zna lepiej struktury duchowej człowieka niż sam Pan Bóg, który człowieka stworzył. I Pan Bóg najlepiej wie, jak ważne jest dla naszego zdrowia duchowego, dla ludzkiej kondycji, byśmy byli nieustannie w relacji do Pana Boga, byli otwarci, chłonęli Bożą miłość i Bożą moc. Niedziela to czas dany nam z góry. O tym mówi trzecie przykazanie Boże – wskazuje ks. abp Dzięga.

Pogrążające się w letargu konsumpcji społeczeństwa zachodnie są dla nas jak memento. Pokazują, że dobra materialne nie dają szczęścia, a ogniska życia tlą się na Zachodzie właśnie w żyjących Bogiem rodzinach, małych wspólnotach.

Dzień Pański to budowanie wspólnoty z Bogiem, ale także z braćmi i siostrami w wierze – dawania i otrzymywania. Czerpiemy od Kościoła nieustannie ochronę modlitewną, pomoc łaski, błogosławieństwo i modlitwę wstawienniczą. Sami także powinniśmy coś z siebie dawać – dzielić się, otaczać modlitwą i pomocą innych, spełniać uczynki miłosierdzia, na które w zabieganym tygodniu pracy może brakować czasu.

Pod znakiem świadomej wiary

Na moim rodzinnym Pomorzu Zachodnim jak w soczewce ogniskują się tendencje, które dotykają innych rejonów Polski. Odnotowuje się tu jeden z najniższych odsetków uczestnictwa wiernych w niedzielnej Mszy Świętej. Jest to po części związane z dużą liczbą ludności napływowej, niezakorzenionej. Z drugiej strony ludność, która przybyła na te ziemie z Kresów Wschodnich, przekazała silną wiarę następnym pokoleniom. Dziś owocuje to dużą liczbą inicjatyw religijnych, popularnością wspólnot i ruchów modlitewno-formacyjnych. Można stwierdzić, że Szczecin to miasto żywej wiary. Tu organizowany jest jeden z największych w Polsce Marsz dla Życia, działa znane w całym kraju Bractwo Małych Stópek. Z drugiej strony, gdy wychodzę na szczecińską ulicę, widzę, jak wielu jest tych, którzy w Kościele nie są. Tu rodzi się przestrzeń do apostolstwa i stawiania pytań. Czy to efekt kryzysu, małej wiary, braku wiary czy wiary tradycyjnej, która wywietrzała?

W Szczecinie liczba osób uczestniczących we Mszy św. wzrosła po protestach robotniczych w 1970 roku i powstaniu „Solidarności”. Wtedy szukano w Kościele miejsca wolności, możliwości wyrażenia trosk i nadziei związanych z sytuacją polityczno-społeczną kraju. Dziś do świątyń przychodzą przede wszystkim ludzie świadomi wiary, młodzi wielodzietni rodzice chcący wychowywać w niej swoje dzieci. Gromadzą się na niedzielnej Eucharystii nie z powodu przymusu, mody czy ideologii. Stanowią bardzo widoczny, czytelny zaczyn, ale są mimo wszystko mniejszością. To zjawisko jest charakterystyczne także dla innych dużych polskich miast.

Ksiądz arcybiskup Andrzej Dzięga zgadza się, że znakiem czasów powoli stają się małe grupy razem pogłębiające wiarę, pomagające w jej ożywieniu, związaniu innych spraw życiowych z Ewangelią. Wspólnota to także wsparcie wychowawcze, tworzenie środowiska wzrostu dla dzieci, które spotykają tam wierzących rówieśników. To niezmiernie ważne, by nie postrzegały one pójścia na niedzielną Mszę św. jako straszną karę, podczas gdy koledzy i koleżanki udają się na zakupy do hipermarketu. A presja jest potężna – wierzące rodziny mają przeciw sobie państwo, otoczenie, kulturę masową. Świadome i zaangażowane życie duchowe bardzo często związane jest zatem z byciem we wspólnocie, chociaż przynależność do takiej czy innej zorganizowanej grupy nie jest konieczna.

– Dla pewnej grupy cała parafia jest taką wspólnotą. Życie duszpasterskie w obszarze programów duszpasterskich, katechez, wydarzeń jest zorganizowane tak, że każdy, kto zwyczajnie uczestniczy w życiu parafii, jest prowadzony duchowo, otaczany modlitwą, katechezą, adoracją. Ma to znaczenie szczególnie w bardzo małych parafiach, gdzie trudno o podział na małe grupy, lub jak na Pomorzu Zachodnim w autonomicznych wspólnotach eucharystycznych na tzw. filiach duszpasterskich – mówi ks. abp Dzięga.

Liczba powołań kapłańskich niestety też jest na ziemi szczecińskiej niska, ale ci, którzy posługują, są bardzo ofiarni. Niektórzy księża co niedziela pokonują kilkadziesiąt kilometrów, by dotrzeć do odległych wsi, których mieszkańcy chcą uczestniczyć we Mszy Świętej, ale nie stać ich na dojazd do kościoła parafialnego.

O zakaz handlu

Moi rozmówcy podkreślają, że ocalamy się zawsze tak naprawdę indywidualnie. Nie zadekretujemy odgórnie świętowania niedzieli, ale pomysł zakazu handlu jest bardzo dobry, gdyż obowiązkiem państwa neutralnego, ale sprawiedliwego, jest zabezpieczenie katolickiej większości obywateli możliwości świętowania zgodnego z założeniami ich religii. Państwo nie robi tu żadnej łaski.

Od nas świętowanie niedzieli wymaga także odświeżenia form spędzania czasu, nie „wolnego”, ale właśnie „świątecznego” – umiejętności zatrzymania się, bycia razem, ucieszenia się pięknem stworzenia, wysiłku ofiarowanego na przygotowanie agapy. Zapracowani rodzice gromadki dzieci wezwani są wręcz do heroizmu, by nie sprowadzić niedzieli do „czasu wolnego”. Ale żadna rodzina nie jest pozostawiona sama sobie. Imprez organizowanych przez grupy parafialne wychodzących naprzeciw potrzebom rodzin jest naprawdę multum. Parafialna niedziela z tatą, wspólnotowe ognisko w lesie i podchody – to tylko niektóre inicjatywy, o jakich ostatnio słyszałam. Nikt za nas ich nie zorganizuje. Razem możemy więcej. I niech w naszym świętowaniu nieobecna pozostanie jedna rzecz: telewizor.

http://www.naszdziennik.pl/wp/42288,now ... akumb.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 08 lip 2013, 08:22 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lip 2009, 10:40
Posty: 7536
Lokalizacja: Podlasie
Porażka nienawiści

W dniu, w którym na Stadionie Narodowym odbywały się największe w Polsce rekolekcje Kościoła katolickiego ostatnich lat (z udziałem o. Johna Bashobory), zaproszono mnie do porannego programu „Pytanie na śniadanie” w TVP. Choć od lat współpracuję z mediami, nigdy nie doświadczyłem tak przerażającego poziomu nienawiści. Nigdy.

Zaproszono mnie do programu, zapewniając na wstępie, że pozostałymi gośćmi będą ksiądz oraz rodzina z chorym dzieckiem, która wybierała się tego dnia na rekolekcje z o. Bashoborą. Gdy pojawiłem się w studiu, księdza zamieniono na główną aborcjonistkę III RP Marię Czubaszek, a rodzinę na prof. Zbigniewa Mikołejkę, który pojawił się w studiu z okultystycznym pierścieniem Atlantów na palcu. Dwoje prowadzących nie trzymało się żadnych standardów. Zamiast być gospodarzami programu, stali się jedną ze stron sporu i wraz z Marią Czubaszek oraz prof. Mikołejką próbowali obrzydliwie szydzić z praktyk Kościoła katolickiego. Nie cofali się przed kłamstwem. Jednak kilka godzin później okazało się, że szyderstwa oraz kłamstwa nie zmienią rzeczywistości. 60 tys. ludzi uwielbiło Jezusa tego dnia, a owoce tego wydarzenia okazały się potężne. Za rok kolejne spotkanie na Stadionie Narodowym!

Autor: Dominik Tarczyński
Żródło: Gazeta Polska Codziennie

http://niezalezna.pl/43322-porazka-nienawisci

_________________
"W ciągu całego naszego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych którzy pragnęli Ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 31 maja 2014, 09:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Celem działania szatana jest walka o zniszczenie boskości w człowieku, o uczynienie go równym zwierzętom.
Kościół oświeca człowieka i rozwija jego duszę, czyli Boską cząstkę człowieka. Instytucje stworzone przez człowieka, a działające przeciw człowiekowi, jako dzieła szatana, usilnie dążą do ateizacji człowieka, do odebrania mu tej cząstki tożsamości Bożej, jaką jest jego dusza.
Natarczywa perswazja intelektualna, antyedukacja, nie dały rady odebrać większości ludziom ich wewnętrznej łączności z Bogiem.
Instytucje stworzone przez złych ludzi, przeciw człowiekowi, przystąpiły więc do deprawacji ludzkości, do niszczenia duszy ludzkiej poprzez próbę stworzenia atrapy ludzkiej duszy, czyli emocjonalnego torbiela wypełnionego potrzebą nieokiełznanego seksu, dzikości erotycznej.
Dodatkowo zaczęto wprowadzać do ludzkiej świadomości zburzenia postrzegania rzeczywistości, wmawiając wielu ludziom, że ich płeć to tylko złudzenie. Walka antykościoła ideologicznego z Kościołem Katolickim jest więc w konsekwencji walką o .... człowieka, o ... władzę nad jego umysłem.


Na straży suwerenności

Ks. kard. Stefan Wyszyński

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Nie możemy pogodzić się z myślami, że dla pogłębienia życia katolickiego w Ojczyźnie naszej trzeba je oderwać od konkretnych związków z życiem narodowym, z tradycją i zwyczajami religijnymi, które są u nas bardzo liczne i przenikają całe nasze życie religijne. Wprost przeciwnie, Bóg chce zbawiać ludzi w konkretnych warunkach i właściwie te konkretne warunki muszą być odmieniane i uświęcane. Dlatego chociaż Kościół nie organizuje życia materialnego, gospodarczego i politycznego, ma jednak na to życie wpływ uboczny, zamierzony przez samego Boga, bo „Domini est terra et plenitudo eius – Confiteantur Tibi populi, Deus, confiteantur Tibi populi omnes” [do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia; wychwalajcie Pana wszystkie ludy]. A więc chwalić Boga musi nasz Naród. Należy stanowczo odepchnąć wszelkie próby odizolowania Kościoła Chrystusowego od konkretnych form istnienia naszego narodu: form życia rodzinnego, ekonomicznego i gospodarczego. Gdyby się to kiedykolwiek stało, Kościół zawisnąłby w przestworzach, w jakiejś idealnej próżni. Nie mogłoby wówczas być prowadzone dzieło uświęcania i odmieniania doczesności.

Fragment pochodzi z kazania z 3 VIII 1962 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Ponawiane ciągle próby wykluczenia Kościoła z życia państwa i Narodu zarówno w czasach PRL, jak i dziś nie są podyktowane troską o pomnożenie dobrobytu, w czym Kościół miałby przeszkadzać. Kościół przecież w swoim nauczaniu apeluje o pracowitość, uczciwość i solidarność, a więc o takie wartości, które pomagają budować dobrobyt i to nie jednych kosztem drugich. Ale nie o dobrobyt tu chodzi, lecz o rząd dusz. Tylko Kościół stoi na straży suwerenności każdej osoby ludzkiej, a właśnie tę suwerenność przeciwnicy Kościoła chcą za wszelką cenę w człowieku zniszczyć, tak jak podważają naszą godność i łamią nasze naturalne prawa. Jeśli Kościół zawiśnie w społecznej próżni, to tym bardziej w próżni takiej znajdzie się człowiek.

http://www.naszdziennik.pl/wp/78897,na- ... nosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 11 cze 2014, 07:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Nasza polska kultura, to dzieło wyrosłe na gruncie cywilizacji łacińskiej, najbliższej człowiekowi, ludziom, narodom.
Cywilizacja łacińska to ład ludzki, oparty na ładzie Bożym. Człowiek w naszej kulturze jest istotą wolną, rozwijającą się. Inne cywilizacje w których człowiek jest bardziej przedmiotem, niż podmiotem, czują się w swoich elitach zagrożone wzorem kulturowym emanującym z Polski.
Dlatego z taką zaciekłością starają się one zniszczyć nasz ład kulturowy, poprzez ideologie, poprzez mierną edukacje, poprzez ośmieszanie Polaków i polskości, poprzez stanowione prawo, poprzez zbrodnie, poprzez szerzenie w naszym społeczeństwie swoich patologii, poprzez zakłamywanie dziejów, kultury, sztuki, poprzez odbieranie nam Polakom godności.


Starcie cywilizacji

Feliks Koneczny

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

W Polsce zachodzi fatalna mnogość cywilizacji (łacińska, bizantyńska, turańska, żydowska). Państwo, jako takie, nie może być cywilizowane aż na cztery sposoby. Wdając się w mieszankę, może stać się tylko acywilizacyjne, a wtedy grozi mu rozkład na wszystkie cztery strony. Państwowość polska musi przede wszystkim urządzić swój stosunek do społeczeństwa według wymogów cywilizacji łacińskiej, przeciwko temu nie powinno być nawet opozycji ze strony ludności innych cywilizacji. Nikt nie jest skrzywdzony, jeśli mu przydano! Gdyby atoli urządzono państwo według metody np. bizantyjskiej lub turańskiej, opozycja ludności polskiej niezawodna – bo cała podstawa traci rację bytu, i któż będzie do niej przywiązywać wagę? Będzie jakby korzenie, nie mogące zdobyć się na wydanie łodygi, i same przy tym wysychające, czy raczej gnijące.

Fragment pochodzi z: „O cywilizację łacińską”

--------------------------------------------------------------------------------

Dlaczego mnogość cywilizacji jest fatalna? Dlatego że każda cywilizacja opiera się na innych zasadach, stosuje inne metody i dąży do innych celów, czasami wręcz przeciwstawnych. Gdy państwo jest zlepkiem różnych cywilizacji, to mamy w efekcie chaos i dominację prawa silniejszego, reszta to tylko pozory, w tym pozory demokracji i pozory państwa prawa. Nie może być ładu tam, gdzie każda cywilizacja dąży do innego celu, wysługując się choćby partiami politycznymi. Komuniści to przykład turańców, liberałowie to przykład bizantyńców – jedni i drudzy mają inne cele, ale wspólny front: chcą odebrać Polsce największy skarb, jakim jest cywilizacja łacińska.

http://www.naszdziennik.pl/wp/81801,sta ... zacji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 23 cze 2014, 15:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Widmo teatralnego ścieku wciąż krąży nad Polską. Przepełnione ohydą szambo ma chęć wylać się na Polskę.
Lewackie zwyrodnialstwo nie odpuszcza. My też musimy dać im odpór i wybić z głowy kolejne próby wylewania swojej ohydy na naszych scenach. Niech wystawiają sobie swoje świństwa w samym piekle u Lucyfera. Tam jest najwłaściwsze miejsce dla ich sodomizmu.


CIĄGŁA AKCJA, „nowa” akcja !!

ZBOCZEŃCY w anty- kulturze knują !

Musimy wesprzeć decyzję o dowołaniu "Golgota picnic", bo w lokalnych, wielkopolskich mediach dyr. Festiwalu Malta powiedział, że spektakl będzie wystawiony w innym miejscu i w innym czasie. Do tego ze wszystkich stron naciskają środowiska homo-lewackie i antykatolickie, żeby przywrócić spektakl.

Prosimy więc o następujące działanie:


1. Wysyłanie sms na poniższe nr. tel. (na stacjonarne też dojdzie sms) o Treści: Jestem obywatelem państwa polskiego, płatnikiem podatków i wyborcą. Żądam bezwzględnego wycofania spektaklu Golgota picnic. (lub podobnej treści).


2. Wysyłania listów email o treści podobnej do treści sms na poniższe, zmienione adresy email (są tu też adresy do sponsorów i Grobelnego)

Prosimy o tysiące maili i sms. Jeśli jedna osoba wyśle kilka maili dziennie i kilka sms, nasz głos i protest będzie bardziej słyszalny. Walczmy tak jak możemy, wkładając w to nasze pełne zaangażowanie.

Za 2 grosze nie odzyskamy Wolnej Polski!!!

Krucjata

R. Grobelny 601 703 053
M.Merczyński 601 703 068
FM +48 61 62 31 866, +48 536 085 059
UM 61 8785306, 603 608 135

agroteam@agroteam.pl, info@vilmoringarden.pl,
e-sklep@vilmoringarden.pl, kulturapoznan@wm.poznan.pl, marketing@aquanet.pl, stanislaw.tamm@wp.pl, pawel.klepka@wp.pl, pawel.klepka@wp.pl, pawel.klepka@wp.pl, beata_kociecka@um.poznan.pl, ewa.pancerzynska@aquanet.pl, zyga21@poczta.onet.pl, maciej.draszkiewicz@aquanet.pl, ryszard.zurek@aquanet.pl, prezydent@um.poznan.pl, r.grobelny@gmail.com, ryszard.grobelny@gmail.com, enea@innervalue.pl
gielda@enea.pl, enea@enea.pl

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... Itemid=100


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 27 cze 2014, 05:56 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Polska, o ile ma być Polską musi być wolna od patologii zwyrodnień, wolna od zdziczenia lansowanego przez lewackiego światowego kołtuna.

Serce Jezusa, odnów nas

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa jest przede wszystkim okazją do oddania Mu czci, ale i ekspiacji za grzechy bluźnierstwa.

Kult Najświętszego Serca Pana Jezusa to skuteczny środek ożywienia w rodzinach i narodach wiary, przywrócenia pobożności, odnowy obyczajów. Polska odegrała doniosłą rolę w zaprowadzeniu liturgicznego kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kościele. To na prośbę polskich biskupów i władców, popartą specjalnym „Memoriałem”, Papież Klemens XIII ustanowił na ziemiach polskich liturgiczne święto Najświętszego Serca Pana Jezusa. Wkrótce, 6 lutego 2015 roku, będziemy obchodzić jubileusz 250-lecia podjęcia tej decyzji. „Nasz Dziennik” włączył się w przygotowania duchowe Kościoła w Polsce do tego jubileuszu. Od czerwca rozpoczęliśmy nowennę pierwszych piątków miesiąca. Zakończy się ona dokładnie 6 lutego. Gorąco zachęcamy do podjęcia tego nabożeństwa. Można je rozpocząć również w pierwszy piątek lipca, gdyż cały przyszły rok jest rokiem jubileuszowym.

Dziś, w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, kiedy w Ojczyźnie naszej i na całym świecie szerzy się bluźnierstwo, kiedy występuje się przeciwko prawu Bożemu wypisanemu w sercu każdego człowieka, zwróćmy się do Serca Jezusowego. Wynagradzajmy Bogu za grzechy własne i świata. Uczyńmy to szczególnie gorliwie wobec świadomego bluźnierstwa, jakim jest projekcja bluźnierczego spektaklu „Golgota Picnic”. Ma się ona odbyć w wielu miastach w Polsce. Gromadźmy się na wspólnej modlitwie różańcowej, uczestniczmy w Mszach Świętych, przyjmijmy Komunie Święte wynagradzające. Zachęcają nas do tego księża biskupi.

Mieszkańcy Wrocławia będą modlić się dziś o godzinie 15.00 Koronką do Bożego Miłosierdzia w kościele św. Wojciecha. Ksiądz arcybiskup Józef Kupny, metropolita wrocławski, przewodniczący Rady ds. Społecznych Episkopatu Polski, członek Rady Stałej, zachęca również do modlitwy w intencji osób zaangażowanych w promocję „Golgota Picnic”.

– Sam Jezus modlił się za swoich prześladowców. Modlitwa nigdy nie jest przeciwko komuś. Jest dla kogoś. To nie jest forma protestu. To wyraz troski o zbawienie osób, które w naszym odczuciu popełniają grzech – zaznacza ks. Rafał Kowalski, rzecznik kurii wrocławskiej. „Zachętę do modlitwy ekspiacyjnej za zniewagę Jezusa Chrystusa” kierują również kurie w Warszawie, Łodzi, Krakowie.

Niech nasza odpowiedź będzie tak wyrazista, jak Francuzów w 2011 roku. Gdy odbywały się tam przedstawienia „Golgota Picnic” w Paryżu 8 grudnia, w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, na prośbę księży biskupów w czuwaniu modlitewnym w katedrze Notre Dame uczestniczyło kilka tysięcy katolików. Składano też białe kwiaty.

Małgorzata Jędrzejczyk

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... w-nas.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 23 lip 2014, 18:31 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
Przestrzeń kultury, a więc przestrzeń normalności wciąż się nam kurczy. Miejsce kultury zajmuje wygodnictwo, konformizm, bylecajstwo, przebiegłość, nieuczciwość, zakłamanie, sensacje, tandeta, zwyrodnienia.... itd.
Jest to jakaś forma kultury, ale raczej niskiego lotu, zwanej masową, czy też igrzyskami dla gawiedzi.
Ojcowie nasi tworzyli fakty kulturowe, fakty kulturotwórcze, pokolenia weryfikowały tę twórczość i karmiono nią szczególnie dusze dorastającej młodzieży.
Dziś kulturę tworzą celebryci na tzw. "tu i teraz". Tworzą ją również dewianci, cwaniacy, dla kasy, dla sukcesu, ale i dla określonych celów politycznych.
Z przestrzeni publicznej w różny sposób stopniowo usuwa się resztki egzystującej jeszcze kultury wysokiej, resztki wiary, resztki religii, resztki dobrego obyczaju, resztki moralności, sumienie, prawdę, dobro i piękno.
Czy nas całkowicie wyjałowią z naszego dziedzictwa duchowego?
Czy zapomnimy przeszłości, naszych korzeni?
Czy z Polaków staniemy się jedynie ludźmi, zgrają, a może nawet tylko stadem złożonym z identycznej różnorodności?
Najwyższy czas spojrzeć trzeźwo i dostrzec co oni planują z nami uczynić.
Z nami bezwolnymi istotami ogołoconymi z człowieczeństwa.


Wojciech Wencel

Zanim rzucą nas lwom na pożarcie

Chrześcijanie protestują, rząd robi swoje.

Felieton z tygodnika "Gość Niedzielny" nr 29/2014

Reakcja Kościoła na głośny spektakl „Golgota Picnic” i państwową nagonkę na prof. Bogdana Chazana ma niewątpliwie wymiar ewangelizacyjny. W całej Polsce chrześcijanie wychodzą na place i ulice, żeby bronić życia i rodziny, upominać się o prawo lekarzy do stosowania klauzuli sumienia, protestować przeciwko bluźnierczym tendencjom w kulturze, a przy okazji świadczyć o darmowej miłości Boga. Niestety, są to już tylko manifestacje mniejszości, która przez ogół społeczeństwa jest postrzegana jako grupa fanatyków lub dziwaków.

Gdy w połowie lat 90. XX wieku jedna z niemieckich gazet z okazji kolejnej rocznicy pontyfikatu Jana Pawła II opublikowała reportaż o polskim katolicyzmie ludowym, jego tytuł brzmiał: „Tam, gdzie Bóg ma jeszcze swoją ojczyznę”. Dziś sytuacja chrześcijan nad Wisłą nie różni się zasadniczo od położenia naszych braci na Zachodzie. Mamy swoje organizacje pro-life i liderów posługujących się retoryką przejętą od amerykańskich pastorów-aktywistów. Podpisujemy setki listów otwartych, rozpaczliwie upominamy się o swoje „prawa”, ale mury, które przed nami postawiono, wciąż „rosną, rosną, rosną”, jak w piosence Jacka Kaczmarskiego. Przestrzeń naszej „wolności religijnej” skurczyła się do rozmiarów getta i z każdym rokiem będzie mniejsza. Żarliwe protesty spowalniają ten proces, ale go nie zatrzymają.

Choć postmodernistyczna rewolucja zaczęła się w Polsce z lekkim opóźnieniem w stosunku do krajów Zachodu, to posiada ten sam mechanizm. Służy jej przede wszystkim metoda małych kroków i programowego stopniowania zła. Gdy trwają jeszcze dyskusje nad jedną transgresją kulturową, np. nad zdefiniowaniem homoseksualizmu jako „orientacji seksualnej”, w przestrzeń publiczną zostaje wrzucony kolejny „kontrowersyjny” projekt, np. powszechne prawo kobiet do aborcji. Wskutek protestów katolików ten drugi pomysł udaje się czasowo zablokować, ale większość z nas ustępuje w pierwszej sprawie, która wobec zabijania nienarodzonych wydaje się błahostką. Kiedy jednak pojawia się temat adopcji dzieci przez „gejów”, wielu katolików, zwłaszcza nominalnych, jest skłonnych zaakceptować kompromisowe ustawodawstwo w sprawie aborcji. Dziś jesteśmy dumni z faktu, że zdołaliśmy powstrzymać ideologów gender przed ingerencją w tożsamość płciową przedszkolaków. A genderyści się cieszą, że w konsekwencji mniej poważnie traktujemy kwestię seksedukacji i popularyzacji antykoncepcji w szkołach.

Ta manipulacja powtarza się jak wątek zdrady małżeńskiej w telenoweli. To dzięki metodzie małych kroków Polacy obojętnieją na in vitro, odbieranie dzieci rodzicom oskarżonym o „chłód emocjonalny”, a niedługo bez większych oporów pogodzą się pewnie z „prawem” do eutanazji, które w praktyce oznacza eksterminację ubezwłasnowolnionych staruszków. Niedawno usłyszałem relację kobiety w stanie błogosławionym, która poddała się w Skandynawii badaniom USG. Na proste pytanie: „Chłopiec czy dziewczynka?”, szwedzki lekarz odpowiedział jej: „Tego przecież nie można stwierdzić. Chyba nie sądzi pani, że organ zewnętrzny determinuje tożsamość płciową”. Czy w Polsce takie „doradztwo medyczne” jest niemożliwe? Poczekajmy kilka lat, a wtedy przekonamy się, że jest nie tylko możliwe, ale i nakazane przez prawo.

Ktoś powie, że nie powinniśmy byli wstępować do Unii Europejskiej, która narzuca barbarzyńskie tendencje w kulturze. Jan Paweł II uważał inaczej. Miał nadzieję, że „przyjęcie nowych państw członkowskich wzbogaci nasz kontynent o wspaniałe dziedzictwo tradycji kulturalnych i religijnych”. Ale wzywał nas jednocześnie do wykonania pewnej pracy duchowej w kulturze, bez której dążenia polityczne nie mogą wydać spodziewanych owoców. Tej pracy w wymiarze powszechnym nie wykonaliśmy. Papież brał pod uwagę również taką ewentualność. Wielokrotnie przestrzegał, że „demokracja bez wartości zamienia się w jawny lub ukryty totalitaryzm”. Żyjemy właśnie w takim systemie, dziś już bardziej jawnym niż ukrytym. Obecna władza nad Wisłą od lat realizuje dwa programy: antypolski i antychrześcijański, obsadzając instytucje kultury tęczowymi rewolucjonistami. Ale wielu chrześcijan nadal nie widzi związku między polityką państwa a własną sytuacją. Niektórzy są w stanie nawet popierać rząd aferzystów, porównując Donalda Tuska do zagubionej jawnogrzesznicy.

Protesty są oczywiście potrzebne, zwłaszcza gdy towarzyszy im ewangelizacja. Świadectwa na placach tworzą pomost między żywym Chrystusem a pojedynczymi ludźmi. Aby ewangelizować cały kontynent, trzeba jednak odtworzyć kulturę narodową, która będzie chronić wartości duchowe, wolność sumienia i pamięć o poświęceniu przeszłych pokoleń. A tego z kolei nie da się osiągnąć bez zaangażowania społecznego i politycznego, włącznie z masowym i odpowiedzialnym głosowaniem w wyborach. Być może jest już za późno na odzyskanie państwa. W takim wypadku czeka nas lub nasze dzieci perspektywa dalszych protestów, stopniowe poddawanie się prześladowaniom, wreszcie osobiste spotkanie z lwami na Stadionie Narodowym („Nie róbmy polityki, budujmy stadiony”). Ma to swój głęboko ewangeliczny sens. Czy jednak nie okazujemy się sługami gnuśnymi i nieużytecznymi, już dziś ustawiając się w kolejce do wybiegu? I czy nie popełniamy grzechu zaniechania, rezygnując z walki o wolną Polskę?

http://wojciechwencel.blogspot.com/2014 ... arcie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Siły zła wokół Polski
PostNapisane: 08 sie 2014, 15:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 31128
POZNAJMY PRAWDĘ, BO TYLKO ONA NAS WYZWOLI Z ODMĘTU KŁAMSTWA I BEZSENSU

Warszawska Gazeta 08 – 13 sierpnia 2014 r.

KOMENTARZ TYGODNIA

Ks. Stanisław Małkowski

Bóg objawia się prorokowi Eliaszowi na górze Horeb, czyli Synaj z łagodnością i mocą, jak czytamy w niedzielnej liturgii słowa 10 sierpnia (1 Krl 19, 11-13). Prześladowany za wierność przymierzu z Bogiem chce Eliasz umrzeć, ale oto dostaje nowe zadania wraz z pocieszeniem.

Z podobną łagodnością zwraca się do nas 5 sierpnia, w rocznicę poświęcenia w roku 432 rzymskiej Bazyliki Najświętszej Maryi Panny, Matka Boża Śnieżna, która niegdyś przez cud śniegu w środku lata wskazała miejsce wzniesienia Bazyliki ku Jej czci. Mówi Maryja Śnieżna, Córka Boga Ojca, Matka Boga Syna i Oblubienica Ducha Świętego:

“Bóg chce być otoczony ufnością swoich dzieci, serce Ojca rozczula się, kiedy Jego dzieci z ufnością zwracają się do Niego nawet w najdrobniejszych sprawach. Dobry Ojciec chce uczestniczyć w życiu swoich dzieci, pomagać w kłopotach, cieszyć się z ich radości, smucić się z nimi i weselić. “Któż nas może odłączyć od miłości Ojca”, powie apostoł św. Paweł, chyba, że my sami odwracamy się od Niego, ale nawet wtedy Ojciec czeka z utęsknieniem na powrót swoich dzieci. Bądźcie z Ojcem we wszystkim. Niech Jego obecność będzie w waszym życiu codziennością; niech każda modlitwa, każdy czyn będzie z Nim. Módlcie się o tę jedność dla was i dla wszystkich dzieci Bożych”.

W Ewangelii Jezus przychodzi, krocząc po wodzie do uczniów, którzy płyną łodzią miotaną falami i walczą z przeciwnym wiatrem; dodaje im odwagi: “Ja Jestem. Nie bójcie się”. Syn Boży Stwórca panuje nad chaosem morza, Syn Boży Zbawca ucisza wiatry. A gdy Piotr na słowo Jezusa wychodzi z łodzi, idzie po falach, ale zaraz lęka się i tonie, woła: “Panie ratuj mnie!”, Jezus natychmiast wyciąga rękę, chwyta Piotra, upomina go, wprowadza do łodzi i wiatr ucisza (Mt 14, 22-23).

Tak jest dzisiaj z naszym Kościołem, z Ojczyzną; topią nas fale zbudzone przez przeciwne wiatry, przez chwilę jakby toniemy, ale gdy wołamy wraz ze św. Piotrem – Jezu, ratuj!, ocalenie mocą wiary przychodzi. Czyli bez Jezusa i mocnej wiary w Boży ratunek pochłonęłyby nas wody chaosu.

Usuwanie Jezusa i wiary z życia publicznego jest aktem samobójstwa. Bezład niszczycielskich poczynań siewców nihilizmu dotyka skutecznie wtedy, gdy brak wiary i odwagi, gdy tchórzliwe poddanie się wiatrom ze Wschodu i Zachodu, jak to czynią ludzie bezwolni i bezrozumni, prowadzi do utonięcia wraz z ojczystą łodzią.

Czy Polska utonie, czy nie utonie, zależy więc od Jezusa i od Polaków. Swoją wolę ocalenia a nawet wywyższenia Polski Jezus wyraził mocno i jednoznacznie w przesłaniach do sługi Bożej Rozalii Celakówny i św. Faustyny Kowalskiej. Potrzebne jest współdziałanie Polaków w sprawach małych i dużych, codziennych i świątecznych, lokalnych i państwowych, społecznych i narodowych, prywatnych i publicznych, materialnych i duchowych. Każdy zgodnie ze swoim powołaniem może stać się Bożym pomocnikiem i współpracownikiem w prawdzie i miłości.

W kazaniu wygłoszonym 24 września 1980 roku w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie sługa Boży ks. prymas Stefan Wyszyński wołał: “Nieprawda wobec Boga i zasad moralnych chrześcijaństwa rzutuje na życie rodzinne, społeczne, na obowiązki gospodarcze i życie całego narodu (…) Podważanie zasad moralnych i religijnych musiało doprowadzić do relatywizmu, do postawy względności w każdym niemal człowieku, który się temu poddał, choćby tylko oficjalnie, a prywatnie wierzył. Kto wie, czy nie jest nawet jeszcze gorsza w następstwach taka dwulicowość i dwutorowość, jak gdyby człowiek chciał służyć Bogu i mamonie – zwłaszcza, gdy taka sytuacja utrwali się. Gdy dzisiaj bolejemy nad tym, że w kraju katolickim upowszechnia się obyczaj rozbijania rodzin i niszczenia życia, zapytajmy, skąd się to wzięło, czy nie z tej dwulicowości, która tak się zadomowiła – z lęku, z obawy, z wyrachowania, z fałszywej roztropności człowieka współczesnego?”.

Ks. Wojciech Lemański w tych dniach podważył autorytet biskupów, przemawiając na Woodstock schlebiał owsiakowej młodzieży, wsparł in vitro, a tym samym znalazł się w stanie ekskomuniki i wystawił swoje kapłaństwo na pośmiewisko mediów głównego ścieku. Jest więc zło prześladowań wobec Kościoła zewnętrzne, ale jest też zło w Kościele, jako swąd szatana wspomniany już przez Pawła VI. W odpowiedzi wyznajmy wiarę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół, nieporównanie lepszy od poszczególnych ludzi, bo w tej łodzi jest Chrystus Król.

http://dakowski.pl//index.php?option=co ... &Itemid=46


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 38 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /