Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 18 cze 2012, 15:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Użyłem w tytule słowa topienie jedynie przez analogię do słowa utopia. Powinno być raczej niszczenie, czy wyjaławianie, albo jeszcze jakoś inaczej. Ale do rzeczy:

Utopia, czyli życie poukładane

Dość powszechne jest traktowanie utopii jako czegoś niemożliwego do urzeczywistnienia – co zresztą usprawiedliwia etymologia tego słowa (ou-topos znaczy przecież „nigdzie”). Takie podejście jest jednakowoż błędne, bo nie ma takiego pomysłu obłąkanych reformatorów, którego tak czy inaczej nie zrealizowano.

Przykładów bez liku dostarcza zwłaszcza historia komunizmu, gdzie próbowano nawet (Czerwoni Khmerowie w Kambodży) urzeczywistnić najskrajniejszy wariant egalitaryzmu, znany z ideologii Sprzysiężenia Równych z okresu rewolucji francuskiej, a wyrażający się zasadą „każdemu tyle samo i to samo”. Piekielne kolumny Pol-Pota literalnie potraktowały także dewizę skleconego przez Sylvaina Maréchala Manifestu Plebejuszy: „Pragniemy rzeczywistej równości albo śmierci”. Co paryscy grafomani wymyślą, zawsze podchwycą jacyś „alterglobaliści” z Tiers-monde.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że utopijne zakusy upadły wraz z „socjalizmem realnym”. Czymże innym, na przykład, zajmują się demolibertyńskie mass media, jeśli nie nieustannym powielaniem „kroniki nocy” w falansterze utopisty nad utopistami – Charlesa Fouriera, czyli odczytywanego rano sprawozdania z tego, kto z kim danej nocy spał? Podczas nocy, skądinąd niedługiej, bo trwającej od 22:00 do 3:00 nad ranem (w falansterze nikt nie miał prawa się zmęczyć, co też zapewniała „naukowa” organizacja pracy).

Warto przypomnieć całodobowy rozkład dnia, drobiazgowo opracowany przez tego najbardziej szalonego z socjalistów. Godzina 3:00 – pobudka, mycie się i ogólne „pucowanie”. 4:00 – odczytywanie wspomnianej „kroniki nocy”, dla zaspokojenia „zdrowej” (zdaniem pomysłodawcy) ciekawości. 4:30 – pierwsze (lekkie) śniadanie, a po nim „parada przemysłu”. 5:00 – polowanie. 7:00 – łowienie ryb (jak widać Marks nawet i te szczegóły przyjemnego życia w komunizmie po prostu splagiatował). 8:00 – drugie (solidne) śniadanie. 9:00 – każdy dostaje do czytania gazetę. 10:00 – nabożeństwo, a po jego skończeniu podziwianie bażantów. 11:00 – praca w bibliotece. 13:00 – główny i wykwintny posiłek, przygotowany przez „gastrozofów”. 15:00 – pobyt w szklanych domach, pełnych egzotycznych roślin i stawów z pluskającymi się rybami. 16:00 – praca (ale bez przemęczania się i przy zastosowaniu zmienności wykonywanych zajęć, co wdzięcznie nazwano „motylkowaniem”). 18:00 – biesiada z szampanem, po czym odwiedzanie merynosów. 20:00 – sprawdzanie notowań giełdowych (dla liberałów jednak też coś przyjemnego). 21:00 – kolacja i tańce. 22:00 – zawiązywanie ad hoc związków partnerskich i udanie się do łóżek. Krótko mówiąc, życie poukładane jak narzędzia w torbie hydraulika.

Z pewnością nieprzypadkowe jest też to, jak wiele uwagi wszyscy reformatorzy społeczni poświęcają drobiazgowemu obmyśleniu systemu penitencjarnego w postulowanym idealnym społeczeństwie (Jeremy Bentham ze swoim sławnym Panopticonem nie jest tu wcale wyjątkiem). I również nie jest przypadkiem, że idzie to zazwyczaj w parze z ich humanitarną niechęcią do kary śmierci. Znamienne wreszcie co, ich zdaniem, stanowi najcięższą kategorię przestępstw. Taki na przykład Morelly (o którym poza tym, że napisał Kodeks natury, nic nie wiemy, nie znamy nawet jego imienia), na „śmierć cywilną” skazuje w paragrafie III, 2 Kodeksu tych „zbrodniarzy”, którzy próbowali złamać święte prawo zakazujące posiadania własności prywatnej; mieli oni przebywać dożywotnio w więzieniach wzniesionych... pośrodku cmentarzy. Trzeba przyznać, że sadystyczna wyobraźnia reformatorów jest bardzo wybujała.

I wreszcie, bodaj najbardziej złowroga sfera zainteresowań uszczęśliwiaczy ludzkości – czyli dzieci. Fourier wpadł na pomysł rozwiązania przy ich pomocy najmniej przyjemnej strony codziennej egzystencji, jaką są czynności asenizacyjne, dochodząc drogą obserwacji do przekonania, że to zajęcie w sam raz dla dzieci, ponieważ te lubią bawić się w nieczystościach. Ale i ten pomysł został dziś przelicytowany: gdy Janusz Palikot obdarował je w Dzień Dziecka prezerwatywami. Podobno „brały je garściami”. Dziadek Mróz, jak widać, nie umarł wraz z socjalizmem: odrodził się jako libertyński Dziadek Kondom.

Jacek Bartyzel

http://www.pch24.pl/utopia--czyli-zycie ... z1y92f023x


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 21 lip 2012, 09:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Bankructwo utopii multi-kulti

Multikulturalizm jako idea rozwinął się na Zachodzie na skutek rewolucji kulturowej lat 70. i 80. Rozpowszechniana ona była przede wszystkim przez Partię Zielonych i inne grupy lewackie funkcjonujące na Zachodzie. Zjawisku temu towarzyszyła wszechobowiązująca wręcz teza o równości kultur i cywilizacji.

Od strony merytorycznej twierdzenie to nie wytrzymuje krytyki, gdyż specyficzne systemy kulturowe zostały też wytworzone przez totalitarne ideologie, a nikt wszak nie twierdzi, że komunizm czy narodowy socjalizm to tak samo dobre systemy kulturowe jak kultura łacińska. Widzimy zatem, że wprost narzuca się rozróżnienie i hierarchia różnych kultur i cywilizacji, a miarą ich oceny jest dobro człowieka (zdefiniowane choćby poprzez prawo naturalne czy też poprzez możliwości rozwoju osoby ludzkiej).

Relatywizm u podstaw

Tymczasem wspomniana idea multikulturalizmu nie zasadza się jedynie na uznaniu oczywistego faktu, że ludzie żyją i rozwijają się w różnych kulturach. U podstaw tej ideologii stoi swoisty relatywizm. Na bazie tegoż relatywizmu wyznawcy postmodernistycznego multi-kulti z dużą niechęcią odnoszą się do spuścizny narodowej i chrześcijańskiej w Europie. Uznano wręcz, że są to dwa pierwiastki kulturowe, które sprowadziły na świat różnorakie wojny i nieszczęścia.

Wraz z tym wszystkim pojawiła się propaganda regionalizmu, a to wszystko w imię rozbijania jedności wspólnot narodowych. Dla postmodernistów naród zalicza się do tych bytów społecznych, które zniewalają, więc trzeba je osłabić lub wręcz zlikwidować.

Wszystko to komponowało się doskonale z ideą budowania państwa europejskiego, którego istnienie ściśle było wiązane z upadkiem tradycyjnych więzi narodowych. I tak naród, a za tym państwa narodowe, jak twierdzono, stoją w sprzeczności z ideą budowy Stanów Zjednoczonych Europy.

Uważano, że tożsamość europejską można budować na wzór amerykańskiej, przy jednoznacznym osłabieniu przywiązania do dziedzictwa narodowego. Stąd pojawił się pomysł sprowadzenia ogromnej liczby emigrantów z krajów nieraz odległych Europie kulturowo.

Uważano, że owych emigrantów da się bardzo szybko zasymilować na bazie postmodernistycznego konsumpcjonizmu. W ten sposób ludzie nieraz z najdalszych zakątków świata bardzo szybko mieli stać się "multikulturalnymi" Niemcami, Francuzami czy Brytyjczykami. Tak miał się tworzyć nowy "naród europejski" na wzór "nowoczesnego, wielokulturowego narodu amerykańskiego".

Niezasymilowani imigranci

Wszystko to okazało się fikcją, a efektem tego typu działań (dokonywanych na poziomie edukacyjnym, medialnym, politycznym, prawnym itp.) było jedynie potężne spustoszenie starych kultur narodowych i potężne problemy z emigrantami (brak asymilacji).

Najbardziej jaskrawym przejawem kryzysu stały się zamachy terrorystyczne, od zamachu na World Trade Center poczynając, poprzez zamachy na londyńskie i madryckie metro, a kończąc na zamieszkach narodowościowych w Paryżu czy Londynie. Świat zachodni nagle zdiagnozował bankructwo idei multi-kulti i zaczął się bronić przed napływem emigrantów, w szczególności z krajów islamskich.

Ostatnio potężne problemy z emigracją po tzw. rewolucjach arabskich przeżywały kraje południowej Europy. Włochy wręcz deklarowały w tej mierze bezradność. Tamtejszy rząd domagał się od Unii Europejskiej pomocy w tym zakresie. Chodziło o środki na utrzymanie napływających uchodźców oraz na patrole do pilnowania wybrzeży włoskich. Włoski minister spraw wewnętrznych Roberto Maroni oświadczył na spotkaniu unijnych szefów MSW: "Europa nic nie robi, by powstrzymać napływ ludzi. Włochy pozostawiono samym sobie, choć polityczne trzęsienie ziemi w Maghrebie może mieć destrukcyjne skutki dla nas wszystkich".

Wszystko to potwierdza olbrzymi problem, jaki przeżywają kraje Europy Zachodniej. Bardzo wymownie potwierdził to premier Wielkiej Brytanii John Cameron, zabierając głos podczas konferencji na temat bezpieczeństwa zorganizowanej w Monachium.

"Nie udało nam się stworzyć wizji takiego społeczeństwa - stwierdził - w jakim ludzie chcieliby uczestniczyć. Tolerowaliśmy nawet te społeczności, które działały w sposób sprzeczny z naszymi wartościami. Tymczasem kluczem do osiągnięcia prawdziwej spójności społecznej jest stworzenie silnego poczucia tożsamości narodowej i lokalnej".

W jeszcze bardziej jednoznaczny sposób zabrała głos Angela Merkel, która powiedziała do członków organizacji młodzieżowej CDU (październik 2010 r.) następujące słowa: "Próba zbudowania w Niemczech społeczeństwa wielokulturowego zupełnie się nie powiodła. Imigranci powinni dążyć do integracji, a pierwszy ku temu krok to nauka języka niemieckiego". Horst Seehofer, lider bawarskiej CSU, wprost uznał, że "multi-kulti jest martwe".

W jeszcze ostrzejszej formie o całym problemie zaczęli się wypowiadać niektórzy publicyści, podkreślając w szczególności problemy z mniejszościami islamskimi. Anthony Browne na łamach "The Spectator" pisał: "W krajach chrześcijańskich ludzie, którzy przestrzegają przed islamizacją (...), podlegają sankcjom prawnym. Z kolei w krajach muzułmańskich ci, którzy nawołują do islamizacji świata, stają się gwiazdami telewizji" ("Forum" 6-12 września 2004 r.).

Odwrotna krucjata

Wielkim echem w świecie odbiła się książka Thilo Sarrazina zatytułowana "Deutschland Schaff sich ab - Wie wir unser Land aufs Spielsetzen" ("Niemcy niszczą się same - o tym, jak własnymi rękami wystawiamy nasz kraj na niebezpieczeństwo"). Ten znaczący niemiecki urzędnik bankowy podniósł w tej książce problem niezasymilowanej mniejszości tureckiej, twierdząc, że Turcy podbijają Niemcy w taki sam sposób, jak kosowscy Albańczycy zdobyli Kosowo (brak asymilacji, ogromny przyrost naturalny).

Jego tezy brzmią nieraz bardzo radykalnie. Czytamy: "Nie muszę żywić szacunku dla kogoś, kto żyje na koszt państwa, nie uznaje tego państwa, nie dba o sensowne wykształcenie swoich dzieci i produkuje non stop nowe małe dziewczynki w chustach na głowie". Dla elity polityczno-społecznej Niemiec książka ta była szokująca. Po pierwsze z uwagi na fakt, że napisał ją bardzo poważny finansista, po drugie, że jest to człowiek lewicy, związany z SPD (wydawałoby się pozbawiony uprzedzeń narodowych).

Równie mocno w powyższej kwestii wypowiedziała się zmarła nie tak dawno, słynna, włoska dziennikarka Oriana Fallaci. Jej książka "Wściekłość i duma" odbiła się szerokim echem w świecie. Tezy przez nią prezentowane brzmiały wręcz szokująco. Czytamy: "Ludzie, obudźcie się, obudźcie się! Zastraszeni perspektywą płynięcia pod prąd, bojąc się wyjść na rasistów (...), nie rozumiecie lub nie chcecie zrozumieć, że toczy się już Odwrotna Krucjata.

Zaślepieni krótkowzrocznością i głupotą Politycznie Poprawnych, nie zdajecie sobie sprawy lub nie chcecie zdać sobie sprawy, że toczy się już wojna religijna. Wojna, którą oni nazywają dżihadem. Wojna, która może doprowadzić do podboju naszych dusz i zlikwidowania naszej wolności. Wojna, która jest prowadzona po to, by zniszczyć naszą cywilizację, nasz styl życia i umierania, modlenia się lub niemodlenia, jedzenia, picia i ubierania się, i studiowania, i cieszenia się życiem.

Otępieni propagandą fałszu nie przyjmujecie do wiadomości lub nie chcecie przyjąć do wiadomości, że jeśli nie zaczniemy się bronić, jeśli nie będziemy walczyć, dżihad zwycięży. Zwycięży, tak, i zniszczy świat, który w ten czy inny sposób udało nam się zbudować". Istotny jest fakt, że słowa te napisała osoba o bardzo liberalnych poglądach, której nie sposób zaliczyć do kategorii "fanatyków religijnych" i do kategorii "nacjonalistów".

Oczywiście w powyższej kwestii głos zabierali również ludzie związani blisko z Kościołem, jak chociażby profesor Roberto de Mattei. W książce "Turcja w Europie. Dobrodziejstwo czy katastrofa" pisze: "Ideolodzy islamizmu wyrażają otwarcie nadzieję, że wchodząc do Unii, uda im się opanować europejską przestrzeń społeczną, gdyż dzięki podwójnemu obywatelstwu zgodnie z prognozami liczba 90 milionów Turków może ulec podwojeniu".

Odrzucenie wiary

Ta plejada różnorakich wypowiedzi polityków, dziennikarzy, ludzi znanych z życia naukowego czy społecznego obrazuje ogromny kryzys społeczny, jaki pojawił się na zachodzie Europy po długotrwałym realizowaniu projektu pt. multi-kulti. Oczywiście sama diagnoza kryzysu nie skutkuje znalezieniem prostego lekarstwa.

Wydawać by się mogło, że najbardziej logiczną drogą byłby dla Europejczyków powrót do korzeni narodowych i chrześcijańskich Starego Kontynentu. Wszystko to prosto wygląda w teorii, w praktyce jednak dzieło zniszczenia było o wiele łatwiejsze niż odbudowa z ruin klasycznego kośćca kulturowego Europy. Mało tego, niektórzy miast cofnąć się z drogi wojny wydanej kulturze chrześcijańskiej, kroczą tą samą drogą destrukcji.

Sam Harris, pisząc na łamach "The Spectator", jako lekarstwo na islamizację Zachodu zalecał odrzucenie wszelkich religii, z chrześcijaństwem włącznie. "Czas przyznać - pisze - że przekonania religijne wiążą się z konsekwencjami. Człowiek działa na podstawie tego, w co wierzy. Wystarczy mu wiara, że za zadanie śmierci niewiernym czeka go wieczność pośród niewyobrażalnych rozkoszy, a szybko zasiądzie za sterami samolotu wycelowanego w jakiś budynek. Wystarcza wiara w to, że życie zaczyna się w chwili poczęcia, by z entuzjazmem blokować badania medyczne, które mogłyby zapobiec cierpieniom milionów ludzi" ("Forum" 6-12 września 2004 r.).

Widzimy zatem, że autor zaliczył chrześcijańskich obrońców życia dzieci nienarodzonych do tej samej kategorii co terrorystów mordujących tysiące niewinnych ludzi. Jakie zatem miałoby być, wedle autora, lekarstwo na kryzys postmodernistycznej kultury? Zdławienie wszystkich religii z chrześcijaństwem włącznie, gdyż to one stanowią zarzewie fanatyzmu. Nie muszę nikogo na łamach "Naszego Dziennika" przekonywać, że są to zachęty iście samobójcze. Bo jak wiemy, w wielu krajach postmodernistom udało się wypchnąć chrześcijaństwo z przestrzeni życia publicznego, jednakże nijak nie przekłada się to na marginalizację religii islamskiej w napływowych społecznościach z Bliskiego Wschodu czy z Afryki Północnej. Wszystko to zatem wygląda na gaszenie pożaru poprzez dolewanie oliwy do ognia.

Postmodernistyczna walka z chrześcijaństwem

Otóż tak naprawdę problem polega na kompletnym niezrozumieniu istoty rzeczy. Zasadniczą kwestią nie jest to, że ludzie różnych kultur żyją obok siebie (zobacz: I Rzeczpospolita). Tak było od wieków. Problem polega na tym, że nie da się żyć wszystkimi kulturami naraz, po prostu człowiek "multikulturalny" nie istnieje lub jest on totalnym relatywistą wyzutym z konkretnych treści. Dochodzi do czegoś, co Feliks Koneczny określił mianem mieszanki cywilizacyjnej. Społeczności cywilizowane na wiele sposobów ulegają autodestrukcji. Widać to wyraźnie choćby po zapaści demograficznej, jaką przeżywa bogata przecież Europa. Życie wspólnotowe w takiej mieszaninie przestaje istnieć, zaczyna się chaos.

Wedle nauki Konecznego w mieszance cywilizacyjnej z czasem wewnętrzną wojnę wygrywa cywilizacja najbardziej prymitywna. Czytamy: "Jeżeli cywilizacje mieszczą się obok siebie w obojętnym spokoju, widocznie obie pozbawione są sił żywotnych. Wypadek taki kończy się często kompromisem w jakiejś mieszance mechanicznej, w której nastaje obopólna stagnacja, a z niej wytworzy się z czasem istne bagnisko cywilizacyjności. Z reguły walka cywilizacji trwa długo. Sąsiadujące cywilizacje zachodzą jedna na drugą i pierwiastki tej mogą przechodzić w tamtą, wytwarzając mieszankę cywilizacyjną w stopniu mniejszym lub większym.

Cywilizacja słabnąca przyjmuje coraz więcej składników cywilizacji o mocniejszym naporze. Jest to wprowadzenie ciała obcego we własny organizm, z czego muszą nastąpić schorzenia. Ani społeczeństwo nie może być urządzane równocześnie według rozmaitych struktur społecznych, ani państwo zaprowadzić u siebie rozmaitych państwowości. Gdy zabraknie współmierności, upaść musi wszelkie zrzeszenie, od najdrobniejszych do największych, od rodziny aż do cywilizacji. Musi zachodzić jednolitość metody zrzeszenia; mieszanka psuje strukturę. Świadczy o tym cała historia powszechna" ("O ład w historii").

O wojnie cywilizacji pisał zmarły niedawno znany amerykański politolog Samuel Huntington ("Zderzenie cywilizacji"). Huntington twierdził, że konflikty cywilizacyjne będą się nasilać, w szczególności ze światem islamu, choć nie tylko. Powyższe tezy autor mocno osadzał w kontekście historycznym, nawiązując do rekonkwisty iberyjskiej, do ataków Turków na Europę itp. W swojej książce "Kim jesteśmy? Wyzwania dla narodowej tożsamości Ameryki" (2004) pisał również o problemach USA związanych z napływem ludności latynoskiej. Twierdził, że Stany Zjednoczone mogą się "podzielić do dwóch narodów, dwóch kultur i dwóch języków". Widzimy zatem, że idea multikulturalizmu upada dziś na naszych oczach, gdyż u jej źródła stoi postmodernistyczna ideologia skrajnie niechętna tradycji chrześcijańskiej i narodowej, dodajmy stanowiących podstawę tożsamości europejskiej. W imię utopii skutecznie niszczono wielowiekową tradycję.

Nowa ideologia w Polsce

Do Polski owa ideologia dotarła z opóźnieniem, w sytuacji, gdy bardzo wielu polityków zachodnich ogłosiło jej bankructwo. Z naiwnością dziecka wydano u nas walkę z klasyczną, chrześcijańską kulturą narodową, czego przejawem są różnorakie inicjatywy partii Palikota czy wypychanie lekcji historii z programów szkolnych.

O tragicznych skutkach zepchnięcia chrześcijaństwa z przestrzeni publicznej wielokrotnie pisaliśmy. Wielce tragiczne jest również niszczenie tradycji narodowej w imię dawno przebrzmiałej utopii. Walka z tysiącletnią tradycją wielkiego Narodu musi wszak skończyć się katastrofą.

Równie niezrozumiała jest zażarta walka z ideą państwa narodowego jako rzekomo tworu ksenofobicznego, generującego różne wojny i konflikty. Warto na koniec powołać się na słowa ojca Jacka Woronieckiego, który cytując św. Tomasza z Akwinu, tak pisał o tym problemie: "Doświadczenie pokazuje, że państwa narodowe dzięki wewnętrznej jednorodności cieszą się większą zgodą oraz jednością i radzą sobie lepiej zarówno w sprawach zewnętrznych, jak i wewnętrznych. Stąd też św. Tomasz (...) poucza: "Państwo powinno raczej składać się z jednego narodu, ponieważ jeden naród posiada jeden obyczaj i jedną moralność, które z racji swego podobieństwa wzbudzają wśród obywateli przyjaźń. Stąd też państwa, które składają się z różnych narodów, z powodu nieporozumień dotyczących różnicy obyczajów, uległy zniszczeniu, ponieważ jakaś część [takiej społeczności - przyp. M.R.] przez nienawiść żywioną ze strony innej części przyłączała się do wrogów". Przykładem potwierdzającym tezy ojca Jacka Woronieckiego są choćby tragiczne wydarzenia II wojny światowej związane z waśniami narodowościowymi na terenach Rzeczypospolitej (przykł.: mordy UPA na Wołyniu, niemiecka V kolumna w 1939 r. itp.).

Podsumowując, trzeba stwierdzić, że ideologia multi-kulti zbudowana na postmodernistycznym nihilizmie doprowadziła do ogromnego kryzysu cywilizacyjnego w Europie, z którego wyjście jest możliwe tylko poprzez powrót do kulturowych korzeni chrześcijańskich i narodowych naszego kontynentu. Można nawet zaryzykować tezę, że albo elity europejskie ten problem zobaczą, albo stara Europa podzieli los wielu znaczących, historycznych cywilizacji, czego najlepszym przykładem jest upadek starożytnego Rzymu, który się dokonał przed wiekami.

--------------------------------------------------------------------------------

Autor jest kierownikiem Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku KUL, wykładowcą w WSKSiM w Toruniu.

Prof. Mieczysław Ryba

http://www.naszdziennik.pl/mysl/5202,ba ... kulti.html

Moim zdaniem polityka tzw. multi-kulti jest celowo i świadomie realizowana w celu przyszłościowego skonfliktowania ludów europejskich z ludami islamskimi, na "śmierć i życie".


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 10 sie 2012, 06:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Bratnia pomoc masonerii

Ostatnio jesteśmy świadkami prób reklamowania masonerii w Polsce jako siły kulturotwórczej pod hasłem "Zasługi masonerii dla kultury polskiej". Tej myśli ma być poświęcona wystawa w Muzeum Narodowym w Warszawie w 2013 roku.

Pojawiają się kolejne pozycje książkowe o historii masonerii oraz edycje źródłowe zawierające ujawnione dokumenty masońskie. Niektóre z tych publikacji ukazały się dzięki dotacji Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, jak np. edycja XVIII-wiecznych konstytucji brytyjskiej masonerii.

Wskazywanie na udział masonerii w toczącej się obecnie w świecie zachodnim kolejnej odsłonie "wojny o kulturę" jest dla tych, którzy tak twierdzą, pewną niemal przepustką do grona "oszołomów", "ludzi opętanych spiskową teorią", "chorobliwych nienawistników". Tako rzecze powszechnie panująca opinia w stadzie niezależnych umysłów nadających ton w mediach tzw. głównego nurtu.

Ale przecież dla każdego, kto śledzi historię Europy Zachodniej w ciągu ostatnich dwustu lat (od rewolucji francuskiej), wspomniany wyżej wpływ wolnomularstwa jest łatwy do wskazania. Pozostając przy "wojnach o kulturę" w ich XIX-wiecznej odsłonie, w takich krajach jak Francja, Włochy czy Portugalia udział masonerii jako czynnika inspirującego i do pewnego stopnia kierującego antykatolicką polityką kolejnych liberalnych ekip rządowych był niewątpliwy.

Sami wolnomularze nawet się z tym specjalnie nie kryli. I nie kryją. Gdy w 2005 roku cała "postępowa Francja" świętowała stulecie uchwalenia ustawy o rozdziale Kościoła od państwa, na stronie internetowej Grand Orient de France (Wielki Wschód Francji) - największej loży wolnomularskiej w tym kraju, ukazały się teksty wprost opisujące wspomnianą ustawę jako rezultat "dobroczynnego" wpływu Wielkiego Wschodu na francuską politykę przełomu XIX i XX wieku.

Francja i Wielka Brytania: ujawnić masonów

Ale przecież wpływ ten nie ograniczył się bynajmniej do tej epoki. W styczniu 2011 roku francuski liberalny tygodnik "Le Point" opublikował artykuł pod znamiennym tytułem "Masoni. Niewidzialna ręka", w którym alarmował, że lobby masonów ma decydujący wpływ na podejmowanie kluczowych decyzji w polityce, wymiarze sprawiedliwości oraz biznesie prowadzonym nad Sekwaną.

W tym samym tekście znalazły się ponadto informacje o nasyceniu masonami szeregów francuskiej elity władzy. Periodyk wymienił nazwiska kilku ważnych ministrów w ówczesnym francuskim rządzie i postacie znajdujące się w najbliższym otoczeniu byłego prezydenta Nicolasa Sarkozy´ego.

"Le Point" - należący przecież do tzw. mainstreamowych mediów - przypomniał swoim czytelnikom, że tak liczna obecność członków tajnego stowarzyszenia (jakim jest masoneria) na szczytach władzy zagraża sprawnemu funkcjonowaniu państwa.

W tym kontekście autorzy wspomnianego artykułu zwrócili uwagę na głośną we Francji w 2008 roku sprawę skandalicznego wyroku sądu, który przyznał Bernardowi Tapie, biznesmenowi znanemu ze swoich - mówiąc eufemistycznie - niezbyt jasnych interesów (np. jako prezes piłkarskiego klubu Olympique Marsylia był skazany za "kupowanie" meczów), bardzo wysokie odszkodowanie z kasy państwowej. Tygodnik wprost stwierdził, że wyrok ten można łatwo wyjaśnić faktem, że zarówno Tapie, jak i sędziowie ze składu orzekającego byli masonami.

Obawy co do destrukcyjnego wpływu masonerii na życie publiczne nie ograniczają się bynajmniej do Francji. W 1997 roku raport brytyjskiego Home Office (ministerstwa spraw wewnętrznych) - a więc już w okresie, gdy rządziła lewicowa Labour Party Tony´ego Blaire´a - zalecił, by wszyscy sędziowie i policjanci obowiązkowo składali deklaracje o swojej przynależności (lub nie) do masonerii.

W 1998 roku laburzystowski minister spraw wewnętrznych Jack Straw wydał stosowne rozporządzenie, zobowiązujące, by nowo przyjmowani do służby w policji i wymiarze sprawiedliwości składali obowiązkowe deklaracje, natomiast zatrudnieni na tych stanowiskach przed wejściem w życie rozporządzenia - dobrowolne.

Jak po paru latach doniosła brytyjska prasa, to rozporządzenie szefa Home Office zostało faktycznie zbojkotowane przez wymienione grupy zawodowe.

Jak widać, masoneria nie jest bynajmniej obsesją ludzi patrzących na świat przez pryzmat teorii spiskowych, nie stanowi przedmiotu dociekań "starszych, mniej wykształconych, z małych miast", ale traktowana jest jako poważny problem natury państwowej w najważniejszych krajach Unii Europejskiej. Nieprzejrzystość struktur masonerii utajniającej swój skład osobowy i sposób działania stanowi realne niebezpieczeństwo dla sprawnego funkcjonowania tak ważnych gałęzi aparatu państwowego jak policja czy wymiar sprawiedliwości.

Powstaje bowiem zasadnicze pytanie (i wątpliwość) - wobec kogo jest tak naprawdę lojalny wysoko postawiony urzędnik (sędzia): wobec prawa państwowego czy wobec rodzimej loży. Skandal, który wybuchł we Włoszech w latach 80. ubiegłego wieku na tle funkcjonowania tzw. loży P2 (korupcja), był potwierdzeniem tego typu podejrzeń. Dodajmy, że taki, można powiedzieć, propaństwowy wzgląd kierował władzami II Rzeczypospolitej, które w 1938 roku na mocy dekretu prezydenta RP zakazały funkcjonowania na obszarze Polski wolnomularstwa.

Rzecz najważniejsza: "właściwy" wizerunek

Czy obserwowane działania promujące masonerię są rezultatem zorganizowanego, zakulisowego działania lóż działających w Polsce? Nie wiem. Wolnomularstwo jest stowarzyszeniem tajnym, strzegącym swoich tajemnic, a ujawniającym tylko tyle, ile chce i kiedy chce. Dysponujemy jedynie śladami, odpryskami prawdziwych intencji i planów. Na przykład w postaci prasowych wywiadów.

Warto sięgnąć choćby do rozmowy, którą ponad dwadzieścia lat temu z przedstawicielem Wielkiego Wschodu Francji przeprowadził tygodnik "Wprost" ("Bracia w fartuszkach" - wywiad z Didierem Śniadachem z Wielkiego Wschodu Francji, "Wprost", 20 stycznia 1991, nr 3). Wywiad ciekawy z dwóch powodów. Po pierwsze, widoczna jest w nim, w sposób modelowy, taktyka oswajania polskiego czytelnika z wolnomularstwem. Jak mówił bowiem przedstawiciel Grand Orientu: "My, wolnomularze, nie chcemy rewolucji, dążymy jedynie do polepszania człowieka poprzez jego wszechstronny rozwój. (...) Najważniejsza dla nas jest indywidualna praca jednostki nad własnym rozwojem".

A więc masoneria jako kółko samokształceniowe, chociaż z ambicjami misyjnymi. Francuski wolnomularz podkreślał bowiem, że "najistotniejsze jest przecież, żeby nasze [masońskie] idee przenikały za pośrednictwem wolnomularzy do różnych środowisk". Ale spokojnie. Nie grozi to żadnymi wstrząsami, zwłaszcza dla Kościoła. Aby to udowodnić, przedstawiciel francuskiej masonerii "kreatywnie" podszedł do prawdy historycznej, zauważając, że "wolnomularze w czasie rewolucji francuskiej ochraniali księży i pomagali im, bo naszą ideą jest braterstwo" (sic!!!).

Propozycja nie do odrzucenia?

Czytelnik niezorientowany w "zasługach" masonerii na rzecz odgórnie narzucanej od czasów rewolucji francuskiej polityki laicyzacyjnej byłby skłonny widzieć w lożach niewinne stowarzyszenia osób, które do wszystkich odnoszą się z miłością, szacunkiem i respektem. Takiego efektu oczekiwano. Przecież wspomniany wywiad ukazał się w 1991 roku, gdy apogeum osiągała walka środowisk liberalno-lewicowych o państwo "neutralne światopoglądowo", a "Wprost" wraz z "Gazetą Wyborczą", "Trybuną" i "Nie" był w awangardzie walki z czyhającym wszędzie "państwem wyznaniowym".

Czytelnik z tych tekstów oczywiście nie dowiedział się o papieskich orzeczeniach w sprawie masonerii, potępiających sposób działania oraz ideologię masońską. A nawet jeśli o nich wiedział, brał to za kolejny dowód "katolickiego obskurantyzmu". Mógł jednak czerpać pociechę z faktu, że do walki z tym ostatnim nadciąga pomoc - fachowa, z niemal dwustuletnim doświadczeniem na polu walki o postęp, tolerancję i braterstwo.

W cytowanym wywiadzie znalazły się bowiem znaczące zapowiedzi, nie tylko pomocy Polakom w organizowaniu nad Wisłą lóż masońskich. Przedstawiciel Wielkiego Wschodu zapowiadał również, że "chcemy pomóc Polakom dostać się do Wspólnego Rynku".

Jaka była skala tej pomocy, jakich sfer polskiego życia publicznego dotknęła szczególnie mocno - tego nie wiemy. Jednak z masońską deklaracją "pomocy" Polsce u progu tzw. transformacji po 1989 r. jest podobnie jak z deklaracją Breżniewa złożoną po powstaniu "Solidarności" w sierpniu 1980 roku o tym, że "nie pozostawimy socjalistycznej Polski samej w potrzebie i pomożemy naszym polskim towarzyszom". Lepiej z niej nie korzystać.
--------------------------------------------------------------------------------

Autor jest kierownikiem Pracowni Historii Niemiec i Stosunków Polsko-Niemieckich Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, opublikował m.in. ksiażki : „Czerwone karty Kościoła”, „Pierwszy holocaust XX wieku”, „Kielnią i cyrklem. Laicyzacja Francji w latach 1870-1914”.

Prof. Grzegorz Kucharczyk

http://www.naszdziennik.pl/mysl/6987,br ... nerii.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 15 wrz 2012, 09:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Utopia, czyli życie poukładane

Dość powszechne jest traktowanie utopii jako czegoś niemożliwego do urzeczywistnienia – co zresztą usprawiedliwia etymologia tego słowa (ou-topos znaczy przecież „nigdzie”). Takie podejście jest jednakowoż błędne, bo nie ma takiego pomysłu obłąkanych reformatorów, którego tak czy inaczej nie zrealizowano.

Przykładów bez liku dostarcza zwłaszcza historia komunizmu, gdzie próbowano nawet (Czerwoni Khmerowie w Kambodży) urzeczywistnić najskrajniejszy wariant egalitaryzmu, znany z ideologii Sprzysiężenia Równych z okresu rewolucji francuskiej, a wyrażający się zasadą „każdemu tyle samo i to samo”. Piekielne kolumny Pol-Pota literalnie potraktowały także dewizę skleconego przez Sylvaina Maréchala Manifestu Plebejuszy: „Pragniemy rzeczywistej równości albo śmierci”. Co paryscy grafomani wymyślą, zawsze podchwycą jacyś „alterglobaliści” z Tiers-monde.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że utopijne zakusy upadły wraz z „socjalizmem realnym”. Czymże innym, na przykład, zajmują się demolibertyńskie mass media, jeśli nie nieustannym powielaniem „kroniki nocy” w falansterze utopisty nad utopistami – Charlesa Fouriera, czyli odczytywanego rano sprawozdania z tego, kto z kim danej nocy spał? Podczas nocy, skądinąd niedługiej, bo trwającej od 22:00 do 3:00 nad ranem (w falansterze nikt nie miał prawa się zmęczyć, co też zapewniała „naukowa” organizacja pracy).

Warto przypomnieć całodobowy rozkład dnia, drobiazgowo opracowany przez tego najbardziej szalonego z socjalistów. Godzina 3:00 – pobudka, mycie się i ogólne „pucowanie”. 4:00 – odczytywanie wspomnianej „kroniki nocy”, dla zaspokojenia „zdrowej” (zdaniem pomysłodawcy) ciekawości. 4:30 – pierwsze (lekkie) śniadanie, a po nim „parada przemysłu”. 5:00 – polowanie. 7:00 – łowienie ryb (jak widać Marks nawet i te szczegóły przyjemnego życia w komunizmie po prostu splagiatował). 8:00 – drugie (solidne) śniadanie. 9:00 – każdy dostaje do czytania gazetę. 10:00 – nabożeństwo, a po jego skończeniu podziwianie bażantów. 11:00 – praca w bibliotece. 13:00 – główny i wykwintny posiłek, przygotowany przez „gastrozofów”. 15:00 – pobyt w szklanych domach, pełnych egzotycznych roślin i stawów z pluskającymi się rybami. 16:00 – praca (ale bez przemęczania się i przy zastosowaniu zmienności wykonywanych zajęć, co wdzięcznie nazwano „motylkowaniem”). 18:00 – biesiada z szampanem, po czym odwiedzanie merynosów. 20:00 – sprawdzanie notowań giełdowych (dla liberałów jednak też coś przyjemnego). 21:00 – kolacja i tańce. 22:00 – zawiązywanie ad hoc związków partnerskich i udanie się do łóżek. Krótko mówiąc, życie poukładane jak narzędzia w torbie hydraulika.

Z pewnością nieprzypadkowe jest też to, jak wiele uwagi wszyscy reformatorzy społeczni poświęcają drobiazgowemu obmyśleniu systemu penitencjarnego w postulowanym idealnym społeczeństwie (Jeremy Bentham ze swoim sławnym Panopticonem nie jest tu wcale wyjątkiem). I również nie jest przypadkiem, że idzie to zazwyczaj w parze z ich humanitarną niechęcią do kary śmierci. Znamienne wreszcie co, ich zdaniem, stanowi najcięższą kategorię przestępstw. Taki na przykład Morelly (o którym poza tym, że napisał Kodeks natury, nic nie wiemy, nie znamy nawet jego imienia), na „śmierć cywilną” skazuje w paragrafie III, 2 Kodeksu tych „zbrodniarzy”, którzy próbowali złamać święte prawo zakazujące posiadania własności prywatnej; mieli oni przebywać dożywotnio w więzieniach wzniesionych... pośrodku cmentarzy. Trzeba przyznać, że sadystyczna wyobraźnia reformatorów jest bardzo wybujała.

I wreszcie, bodaj najbardziej złowroga sfera zainteresowań uszczęśliwiaczy ludzkości – czyli dzieci. Fourier wpadł na pomysł rozwiązania przy ich pomocy najmniej przyjemnej strony codziennej egzystencji, jaką są czynności asenizacyjne, dochodząc drogą obserwacji do przekonania, że to zajęcie w sam raz dla dzieci, ponieważ te lubią bawić się w nieczystościach. Ale i ten pomysł został dziś przelicytowany: gdy Janusz Palikot obdarował je w Dzień Dziecka prezerwatywami. Podobno „brały je garściami”. Dziadek Mróz, jak widać, nie umarł wraz z socjalizmem: odrodził się jako libertyński Dziadek Kondom.

Jacek Bartyzel

http://www.pch24.pl/utopia--czyli-zycie ... z26WQrFflF


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 07 lis 2012, 11:19 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Retoryka III RP i całego globalnego wariatkowa zaciemnia rzeczywistość, zamiast ją rozjaśniać. Miesza niczym Gargamel, w jednym tyglu, dobro ze złem i tworzy medialną papkę jako pokarm dla nieuformowanych umysłów. Karmi nią miernoty intelektualne, które sama produkuje w powierzchownym systemie kształcenia i cieszy się, że ma władzę nad człekokształtnymi atrapami ludzi.
I tak człowieczeństwo zamiast się rozwijać, koroduje, niszczeje i rozsypuje się wegetatywno - emocjonalny proszek marki "trendy".
Ku chwale rechoczących z ludzi globalnych właścicieli ludzkich dusz.
Cóż można zrobić z człowiekiem? Można wiele. Na szczęście wszystkich ludzi nie da się wytresować na idiotów.


Nowomowa

Ewa Polak-Pałkiewicz

Cóż znaczy w naszym języku określenie „kontrowersyjny”? Wiadomo: budzący wątpliwości, wywołujący opór, nie do zaakceptowania przez wszystkich, sporny. Czym innym jednak jest prawdziwe znaczenie, czym innym sposób używania tego słowa przez media. Określenie „kontrowersyjny” jest w języku polskim nacechowane niepokojem, kontrowersja często nie przyciąga, a właśnie odpycha. Jaki użytek robią z tego media? Coraz częściej używają tego słowa w jednym tylko, bardzo osobliwym i niezgodnym z jego prawdziwym sensem znaczeniu; w języku mediów, „kontrowersyjny”, znaczy zaangażowany w obronę życia.

21 lipca Rzeczpospolita, pisząc o kandydacie do Sądu Najwyższego USA nominowanym przez prezydenta Busha, umieściła nad tekstem nagłówek: Kontrowersyjna nominacja. Co jest „kontrowersyjnego” w sylwetce Johna Robertsa, wieloletniego adwokata, obecnie sędziego sądu apelacyjnego w okręgu waszyngtońskim? To, że jest obrońcą życia. „Jesteśmy wyjątkowo rozczarowani tym, że prezydent Bush wybrał tak kontrowersyjnego kandydata” – cytuje gazeta oświadczenie organizacji zwolenników prawa do aborcji NARAL. Na tej samej stronie, tuż obok, dziennik umieścił informację o losach projektu zorganizowania w Rydze „parady” homoseksualistów, opatrzoną wyjątkowo odrażającym, godzącym w poczucie dobrego smaku zdjęciem. Naturalnie, bez komentarza, nie widząc w tym nic „kontrowersyjnego”. Powyżej doniesienia o „kontrowersyjnym” kandydacie – całkowicie „neutralny”, nieobrażający niczyich uczuć i poglądów artykuł Prezerwatywa droższa od kobiety, o tym, że polscy żołnierze na misjach pokojowych korzystają z usług prostytutek bez odpowiednich zabezpieczeń i w związku z tym stają się nosicielami wirusa HIV i zapadają na groźne choroby.

Dziesięć dni wcześniej lubelski dodatek Gazety Wyborczej na pierwszej stronie doniósł ostrzegawczym tytułem Kontrowersyjna wystawa, o ekspozycji fotografii pt. Wybierz życie. „Kilkanaście wielkoformatowych plansz zawiera zdjęcia dokumentujące efekty aborcji, które sąsiadują z fotografiami wielkich tragedii. Np. strażak niosący zakrwawione roczne dziecko – ofiarę wybuchu bomby w Oklahoma City w 1995 r., a obok ręka chirurga w białej rękawiczce, zaciskająca się na 22-tygodniowym płodzie. Pod zdjęciem pierwszym napis – «wielka sensacja», pod drugim – «wielka kasa»” – pisze gazeta. Przytacza też protesty: młodzieżówki partii demokraci.pl, radnej SLD (złożyła wniosek do prokuratury o ściganie autora wystawy Łukasza Wróbla, studenta warszawskiego Collegium Civitas) oraz publikuje komentarz szefa lubelskiej Partii Demokratycznej, który jest „poważnie zaniepokojony” i również straszy prokuratorem, gdyż „zmuszanie kogokolwiek, a tym bardziej dzieci, do oglądania tak drastycznych scen absolutnie nie powinno mieć miejsca”. Oto logika, żywcem zaczerpnięta ze wzorów leninowskich, gdzie to, co dobre i piękne, z definicji służyło partii, a to, co odrażające i złe („zapluty karzeł reakcji”), jej nie służyło, a nawet ją zwalczało. Pamiętam, jak kilkanaście lat temu jedna z moich znajomych usiłowała zniechęcić mnie do poruszania w mediach tematu obrony życia nienarodzonych, argumentując, że „to takie nieestetyczne”. Dziś swoista kariera słowa „kontrowersyjny” w odniesieniu tylko do tej jednej, wybranej kwestii pokazuje, że ambicją mediów jest zatarcie znaku dobra i zła przy zabójstwie niewinnego nienarodzonego człowieka, a przeniesienie całego odium na tych, którzy o tym mówią publicznie, którzy nie milczą dyskretnie wobec zbrodni. To oni mają być winni niepokoju czytelników masowej prasy, to oni niszczą błogi nastrój konsumentów najbardziej perwersyjnych ilustracji i doniesień z frontów, które mają być codziennym lekkostrawnym pożywieniem, nieangażującym większych emocji i niezmuszającym umysłu do jakiegokolwiek wysiłku. Czerwone światło ma się zapalać dopiero przy kwestii zabijania nienarodzonych. Tu czytelnik ma być oburzony „kontroweresyjnością” tematu i najlepiej, żeby prokurator i sędzia usunął mu sprzed oczu ten „drastyczny” wątek.

Rzecz cała mogłaby być tylko śmieszna i – jak każda manipulacja językiem, pojęciami – wcześniej czy później odkryta i odrzucona, gdyby nie mały szczegół, ujawniający kolejne piętro zamysłu, by pracować w języku nad „poprawianiem” myślenia ludzkiego. Oto podręcznik do języka polskiego pt. Jutro pójdę w świat, autorstwa Hanny Dobrowolskiej (WSiP) przynosi na str. 132 i 133 ilustrowany podział na „Świat rzeczywisty” i „Świat wyobrażony”. „Świat wyobrażony” to smoki i różne postaci z bajek, „Świat rzeczywisty” to miasto, las, zwierzęta, dzieci jedzące jabłka i... Gazeta Wyborcza. Tak oto, dzięki inwencji pedagogicznej ambitnej autorki, jedna z najbardziej politycznych gazet, zaangażowana ideologicznie w nowy marksizm, prowadząca wyrafinowaną walkę z Kościołem katolickim – karząc niepoprawnych, nagradzając postępowych – w podręczniku dla dziesięciolatków stała się symbolem „rzeczywistości” (w odróżnieniu od fikcji). Cóż, widać przyszedł czas na nową definicję „rzeczywistości”, a jaka rzeczywistość, taki człowiek. I taka dla człowieka propozycja polityczna.

http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedz ... 0532&nr=26


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 05 sty 2013, 16:17 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Bolszewizm i nazizm już raz zawojowały świat. Nazizm potępiono, komunizm zlekceważono, starano się go nie tykać. Teraz komunizm znów się odradza, ale już pod inną postacią. Jednak ludzie wciąż są ci sami, więc skoro wprowadzają komunizm w nowej zmutowanej formie, to jednocześnie nawiązują do jego pierwotnej postaci. Wpajają nam szaraczkom jego beztroską z lekka zakręconą ideologię, nie wspominając o dziesiątkach milionów ludzi przez niego wymordowanych i o kolejnych dziesiątkach, czy nawet setkach milionów ludzi sprowadzonych do roli bezwolnych trybów w kolektywnej maszynie.
A takie przypominanie bolszewickich bohaterów, to jednocześnie ich promowanie i … zawężanie szaraczkom świata, do granic które akceptuje (zaleca) ideologia.


"FASZYZM WSCHODU" ZIONIE W REKLAMIE "HEYAH"

Jest taki artykuł kodeksie karnym 256:

: "Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2."

Ja wiem że cwaniacy medialni go sprytnie ominęli ,by wnieść zrelatywizowane treści para faszystowskiego nurtu lewacko-liberalnego myślenia o komunizmie jako o "softpomyłce" ,która wymaga niewielkich poprawek aby ją tylnymi drzwiami do UE wprowadzać. Do polskich mediów widać już weszły i głoszą młodzieży propagandę na bazie niegroźnego leninizmu tu patrz "kupuj minuty za 1 zł" w podtekście "kupuj czerwoną zarazę ,która jest śmiesznością".
To by było nawet śmieszne gdyby nie było prawdziwe. Faszyzm wschodu zabił najwięcej ludzi na globie i wyprodukował najwięcej zwyrodnialców.
Dzisiaj chcą to obśmiać i zapomnieć ,by pod nowymi szyldami wprowadzić NOWY PORZADEK EUROPY pro putinowski. Bez bagażu komunizmu.

Oooo! NIE!.......wybaczamy nie zapominamy ...a śmiać z tej reklamy mogą się tylko głupki.

Przepraszam głupków.
Jeśli głupek nie rozumie ,to niech wyobrazi sobie zamiast symboliki gwiazdy swastkę .Zamiast Lenina Hitlera .Zamiast rewolucji ze sztandarem marsze brunatnych koszul i płonący Reichstag.

Jeśli dalej głupkowi wszystko jedno, to go nie przepraszamJ

http://42nolas.salon24.pl/476764,faszyz ... amie-heyah


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 11 sty 2013, 18:26 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Prelekcja o Greenbaumie: Program kontroli umysłu

Poniższy transkrypt nadesłany został przez pragnącego zachować anonimowość czytelnika z USA, znanego z publikowanego już na Loży tekstu “Konspiracja Zimnej Wojny“. Chciałbym mu serdecznie podziękować za kawał dobrej roboty – Radtrap

_______________________________________________________________________________________

Wstęp od tłumaczącego

Wszystkie moje komentarze mają inną czcionkę i kolor – dla odróżnienia od oryginalnego, przetłumaczonego tekstu. Doradzam przeczytanie wszystkich moich komentarzy (większość jest umieszczona pod tekstem) przed lekturą “Prelekcji o Greenbaumie”. Wierzę ze moje komentarze pomogą Wam poprawnie zrozumieć i docenić to historyczne przemówienie. Respektując Waszą wolność wyboru umieściłem je pod tekstem aby nikogo nie zmuszać do sugerowanej kolejności czytania.


Ten monumentalny wykład jednego z najlepszych i najsławniejszych psychologów świata jest po raz pierwszy w historii dostępny po polsku. Nie jestem psychologiem z zawodu. Ta prelekcja jest naukowym wywodem jednego specjalisty dla innych specjalistów i słownictwo jest bardzo specyficzne. Proszę mi wybaczyć jeśli czasami nie użyłem poprawnej zawodowej nazwy tylko zastąpiłem ją opisowym tłumaczeniem.

Zacznę od tego kto to jest Doktor Hammond. Lista jego tytułów – tłumaczona ze wstępu do “Prelekcji o Greenbaumie” (Jest to dokument z początku lat 90-tych więc niektóre rzeczy mogły się już zdezaktualizować):


■Tytuł Doktora Nauk z Uniwersytetu Stanu Utah.

■Dyplomowany Psycholog.

■Profesor Medycyny Fizycznej i Rehabilitacji w Akademii Medycznej Stanu Utah.

■Dyrektor i założyciel Kliniki Terapii Seksualnej i Małżeńskiej w Uniwersytecie Stanu Utah.

■Adiunkt Psychologi Naukowej na Uniwersytecie Stanu Utah.

■Redaktor “The American Journal of Clinical Hypnosis”.

■Redaktor/Doradca i jeden z założycieli “The Ericsonian Monograf Referee, The Journal of Abnormal Psychology”.

■Dyplomowany Hipnotysta Kliniczny (Amerykańska Rada Hipnotystow Psychologicznych).

■Dyplomowany Terapeuta Seksualny (Amerykańska Rada Seksuologi).

■Kierownik Zajęć Klinicznych i Inspektor Kontroli, Amerykańska Rada Seksuologii.

■Dyplomowany Terapeuta w Problemach Małżeńskich i Seksualnych (Amerykańska Rada Psychologi Rodziny).

■Dyplomowany Terapeuta Problemów Rodzinnych (Stan Utah).

■W 1989 otrzymał prezydencką nagrodę za zasługi od Amerykańskiego Towarzystwa Hipnozy Klinicznej.

■Obecny Prezydent Amerykańskiego Towarzystwa Hipnozy Klinicznej.


Wkrótce po tym wykładzie Doktor Hammond, z pewnością zastraszony, wszystko co powiedział 25 Czerwca 1992 roku publicznie odwołał. Jedyną przyczyną może być tylko i wyłącznie chęć ocalenia kariery i….prawdopodobnie życia. Serdecznie doradzam wszystkim skopiowanie całego wykładu na własny komputer – nie wiadomo jak długo jeszcze będzie dostępny w Internecie…..

—————————————————————————

WSTĘP

Poniżej zamieszczony jest wykład D.C. Hammonda, oryginalnie zatytułowany “Hipnoza a zaburzenia dysocjacyjne tożsamości: Tortury Rytualne” ale dziś powszechnie znany jest jako “Prelekcja o Greenbaumie”. Był wygłoszony podczas Czwartej Dorocznej Konferencji Wschodnioregionalnej dotyczacej zagadnień Tortur i Rozdwojenia Osobowości w Psychologi, w Czwartek, 25 Czerwca 1992 roku w Mark Center, Radisson Plaza Hotel w Alexandrii, Stan Virginia, U.S.A. Konferencja była sponsorowana przez Centrum Rekuperacji Ofiar Tortur i Odzyskiwania przez nich Samokontroli przy Waszyngtońskim Instytucie Psychiatrii. Nagrania i Transkrypty z Konferencji były wczesniej dostępne odpłatnie z firmy Audio Transcripts, Alexandria, Virginia (telefon: 800-338-2111). Nagrania i Transkrypty innych prelekcji są nadal w sprzedaży, ale ten, ze zrozumiałych względów, juz nie! Poniższy Transkrypt był zrobiony z prywatnego nagrania wykładu.

——————————————————————————————

PRELEKCJA O GREENBAUMIE

Mamy dzisiaj rozległy temat do dyskusji. Pozwólcie mi wpierw przedstawić z grubsza zarys tego w co będziemy się zagłębiać. Po pierwsze, ilu z was miało juz zajęcia z hipnozy? Proszę podnieść rękę. Świetnie. To ułatwi moją pracę. Okej. Chcę zacząć od omówienia treningu wchodzenia w trans i używania fenomenu hipnozy dla pacjentów cierpiących na rozdwojenie jaźni. Także trochę o bezświadomej eksploracji, o metodach jej przeprowadzania, o użyciu wyobraźni i techniki wyobrażonych symboli dla kontrolowania fizycznych symptomów schorzenia, o przeciążeniu informacją – wszystkich rzeczach tego typu. Pod koniec wykładu chce przeznaczyć trochę czasu na dyskusję o czymś ważnym, lecz ciągle pomijanym w temacie chorób dysocjacyjnych. Chodzi o metody uspokajania i kontrolowania automatycznych (i niekontrolowanych) emocjonalnych wybuchów pacjentów, które były w ich osobowość “wszczepione”. Spędzimy dużo czasu mówiąc o cofaniu się w czasie do dzieciństwa pacjenta (regresja) i o rozładowywaniu (oczyszczaniu i gojeniu) nagromadzonych, ukrytych emocji. Pokażę wam jak ja pracuję na przykładzie sesji z nie-dysocjacyjnym pacjentem i omówię różnice i podobieństwa z pacjentami dysocjacyjnymi. Przyczyną tego jest to, że przez lata stalem sie bardzo wrażliwy na punkcie używania dysocjacyjnych pacjentów do jakiejkolwiek prezentacji – oni juz wycierpieli wystarczająco. Teraz wiecie dlaczego prawie nigdy świadomie nie filmuję mojej pracy z pacjentami.


Pomówimy także sporo o współczesnej strategii użycia hipnozy w prewencji nawrotów choroby i o terapii po-integracyjnej. I wreszcie, mam nadzieję znaleźć dzisiaj około godziny czasu aby porozmawiać wyłącznie o torturach rytualnych, programach kontroli umysłu i praniu mózgu – jak jest to robione i jak to zgłębić. Jest to temat na który nie chciałem publicznie rozmawiać w przeszłości (robiłem to tylko w małych grupach i podczas konsultacji) ale ostatnio zdecydowałem, że już najwyższa pora aby to zrobić. Omówimy to dzisiaj szczegółowo.


OKLASKI


Podczas pierwszego międzynarodowego kongresu w Chicago, gdy dyskutowano na temat tortur rytualnych, pamiętam, że myślałem: “Jakie to wszystko dziwne a zarazem interesujące…”. Przypadek tego typu był omawiany; pomyślałbyś: “Jaki niepowtarzalny, rzadki przypadek” a tu wszyscy potem podchodzą i mówią: “Co, ty też masz takiego pacjenta? Ty jesteś z Seattle….a ja z Toronto, a ja z Florydy, a ja z Cincinnati“. Stanąłem jak wryty.


Niedługo potem znalazłem ofiarę tortur rytualnych w moim “starym” pacjencie – po prostu do tej pory jeszcze nie zagłębiliśmy sie wystarczająco w jego psychikę. Ten przypadek skierował moja uwagę na to jak są używane techniki kontroli umysłu, hipnozy i prania mózgu. Zacząłem więc zgłębiać problem prania mózgu, czytać naukową literaturę i nawet zaznajomiłem sie z autorem jednej z lepszych książek na ten temat.


Wtedy zdecydowałem się na eksperyment (czy raczej badanie statystyczne). Wybrałem spośród członków Międzynarodowego Towarzystwa do Badań Rozszczepienia Osobowości i Dysasocjacji około półtora tuzina terapeutów mających największą ilość tego typu pacjentów i zacząłem wywiady. Pytania które zadawałem wywolały u wszystkich bez wyjątku tą samą reakcję. Odparli: “Nie znamy odpowiedzi na twoje pytania. Zadajesz pytania bardziej specyficzne niż my kiedykolwiek zadawaliśmy naszym pacjentom“. Wielu dodało: “Zadam te pytania pacjentom i wrócę z odpowiedziami“. Wielu nie tylko wróciło z odpowiedziami ale też dodało: “Musisz sam z tym czy z tamtym pacjentem porozmawiać“. Skończyło się na setkach dolarów wydanych na rozmowy telefoniczne z tymi pacjentami.


Owocem tej pracy było zrozumienie różnych metod prania mózgu używanych na ofiarach w całym kraju. Zacząłem wyłapywać podobieństwa. Mimo ze początkowo nie zdawałem sobie sprawy jak powszechne to jest, to przynajmniej zrozumiałem, ze skoro tak wielu ludzi podaje tak zbliżone do siebie informacje, to musi być pomiędzy nimi jakiś związek.


Jakieś dwa i pół roku temu w moje ręce wpadł całkiem nowy materiał. Ktoś podał mi nowe informacje o technikach prania mózgu. Większość już znałem, ale kilka było absolutnie nowych. Szukałem potwierdzenia u trzech moich ówczesnych pacjentów a zarazem ofiar tortur rytualnych. Dwie osoby z trzech potwierdziły ich prawdziwość, a były przecież pytane bardzo ostrożnie – bez sugerowania o co mi naprawdę chodzi. Co jest fascynujące – podczas kolejnej rozmowy telefonicznej z terapeutką z innego stanu której udzielałem konsultacji już od paru miesięcy, poprosiłem ją aby zrobiła wywiad wśród swoich pacjentów. Chciała wiedzieć dlaczego wypytuję o pewne detale ale powiedziałem że jest to niemożliwe – nie chcę żeby odpowiedzi od pacjentów były w jakikolwiek sposób zasugerowane. Zadzwoniła po dwóch godzinach mówiąc: “Właśnie skończyłam podwójną sesje z pacjentem i jedna z jego osobowości powiedziała: “To wspaniale, jesteśmy tacy szczęśliwi – teraz wiesz jak kultowi programiści dostają sie do środka. Terapia będzie teraz znacznie przyśpieszona.”


Wielu innych pacjentów słysząc jej pytania chciało raczej zmoczyć majtki ze strachu niż myśleć, że moje odkrycie to dobra rzecz.


No i wtedy terapeutka spytała mnie o to czego nie chciałem powiedzieć jej wcześnie. Co do słowa zgadzało to się z jej odpowiedziami od pacjentów. Od tego czasu powtórzyłem ten sam manewr podczas konsultacji w całym kraju. Udzieliłem konsultacji w 11 stanach USA i raz za granicą, czasami przez telefon, czasami personalnie, czasami mówiąc koledze terapeucie o co chodzi (prosząc tylko, żeby nie sugerował odpowiedzi pacjentom), czasami nie mówiąc nic.


Gdy zaczniesz odkrywać ten sam, okryty głęboką tajemnicą wzór po całych Stanach Zjednoczonych, od Florydy do Kalifornii, a także za granicą – zaczynasz rozumieć, że cos ogromnego i skoordynowanego dzieje się bez naszej wiedzy. Tak to przekształciłem się z osoby obojętnej i nie wiedzącej co na ten temat myśleć w osobę przekonaną, że rytualne tortury istnieją. Osoby twierdzące że nie istnieją, są albo bardzo naiwne (jak ludzie, którzy nie chcieli wierzyć w Holocaust), albo….sami są częścią spisku.


OKLASKI


Od tego momentu, przez długi czas, mówiłem o tym wybranym grupom terapeutów których znałem i ufałem prosząc: “Rozpropagujcie to bez używania mojego nazwiska. Tutaj są szczegóły. Podzielcie sie nimi z innymiterapeutami jeśli uważacie że mam rację. Będę wdzięczny za odzew i komentarze“. Ludzie zaczęli dyskutować, dociekać prawdy – wyraźnie głodni wiedzy. Ja i kilku moich zaufanych kolegów pozostaliśmy w cieniu z obawy o karierę i w związku z pogróżkami. Wreszcie zdecydowałem: “W cholerę z nimi“. Jeśli mnie mają zabić to i tak zabiją. Pora podzielić sie informacją z terapeutami. Częściową przyczyną jest też to, że posuwamy sie zbyt ostrożnie i pomału mimo że wciąż znajdujemy wszędzie to samo. Więc teraz wytłumaczę wam na czym polega programowanie poprzez tortury rytualne. Oczywiście nie mogę w 45 czy 50 minut powiedzieć wszystkiego, ale dam wam narzędzia do zgłębienia problemu i rozpoczęcia pracy na nowym, wyższym poziomie.


Szczerze mówiąc nie wiem jaki procent pacjentów na to cierpi. Zaryzykuję stwierdzenie że ponad połowa, może nawet trzy-czwarte ofiar tortur rytualnych może to mieć. Jaka jest typowa charakterystyka? Jeśli byli wychowani od urodzenia w typowym kulcie lub (jeśli żaden z rodziców nie był w kulcie) kult miał dostęp do nich we wczesnym dzieciństwie – mogą to mieć. Widziałem więcej niż jednego pacjenta który miał praktycznie wszystkie znane mi symptomy ofiary rytualnej. Są wiarygodni. Mówią o wszystkich tych rzeczach które usłyszysz w rozmowie pomiędzy członkami tej grupy, ale nie widać w nich żadnego działającego programu nawet po długim testowaniu. Wierzę że w jednym przypadku którym sie zajmowałem, pewna kobieta była buntowniczką która sie odłamała, uciekła i nie miała więcej kontaktu z grupą.


PAUZA


Oto jak wygląda historia tego wszystkiego. Pod koniec drugiej wojny światowej Allen Dulles i ludzie z wywiadu byli już w Szwajcarii i kontaktowali się z nazistowskimi naukowcami. Gdy wojna dobiegała końca, wyciągneli nie tylko specjalistów od rakiet ale też nazistowskich lekarzy którzy przeprowadzali w obozach koncentracyjnych doświadczenia nad kontrolą umysłu.


Sprowadzili ich do U.S.A. Przybył z nimi młody chłopiec, nastolatek, wychowany w żydowskiej tradycji Chasydów. Miał on wykształcenie w kabalistycznym mistycyzmie. To się bardzo podobało ludziom z kultu – Aleister Crowley wprowadził kabalizm do nauk satanizmu na przełomie wieków (a prawdopodobnie było to robione nawet wcześniej). Podejrzewam że ten fakt był przyczyną rodzącej się między nimi nići porozumienia. Chłopiec uratował swoją skórę dzięki kolaboracji i byciu asystentem przy eksperymentach w obozach koncentracyjnych. Przyjechał z nimi do U.S.A.


Zaczęli chodzić po amerykańskich szpitalach wojskowych I przeprowadzać eksperymenty kontroli umysłu dla wywiadu wojskowego. Ludzie którzy przybyli, nazistowscy doktorzy, byli satanistami. Z czasem chłopiec zmienił nazwisko, trochę go zamerykanizował, zdobył dyplom lekarza medycyny i kontynuował pracę która jest dzisiaj podstawą kultowego programowania ofiar. Jego nazwisko jest znane pacjentom w całym kraju.


PAUZA


Zaczynają pracę bardzo wcześnie. Wybierają dziecko. Dziecko ma rozszczepioną osobowość już w wieku 2,5 lat. Czynią je dysocjacyjnym nie tylko poprzez tortury, w tym gwałt, ale również poprzez praktyki typu wkładanie paluszków dziecka w pułapkę na myszy. Instruują rodziców: “Nie zbliżaj sie do dziecka dopóki samo nie przestanie płakać. Dopiero wtedy możesz iść i zdjąć to z palców“.


Zaczynają z podstawowymi formami w wieku mniej więcej dwa i pół roku i kiedy dziecko ma 6-7 lat, wtedy zaczynają już na całego, kontynuując przez cały okres dojrzewania a potem robiąc już tylko “okresowe przeglądy” w wieku dorosłym.


Praktycznie do programowania dziecko leży na łóżku i ma podłączona kroplówkę. Jest nagie i przywiązane. Ma czujniki przymocowane do głowy i podłączone do monitora aby obserwować aktywność mózgu. Światło w pokoju będzie pulsowało, najczęściej jest czerwonego koloru ale czasami też białe lub niebieskie. Dzieci dostają dawki DEMEROLU (PETYDYNA po polsku.Preparat, od którego przedawkowania zmarł Michael Jackson – co za “zbieg okoliczności”). Czasami używają innych preparatów – zależy od typu programowania. Oczywiście wszystko jest naukowo opracowane – wiedzą dokładnie jaka dawkę dawać co 25 minut aż programowanie będzie skończone.


Pacjenci mówią o uczuciu bólu w jednym uchu (zwykle prawym), gdzie została włożona igła; wtedy słyszą w tym uchu dziwne dezorientujące dźwięki, jednocześnie będąc poddawani wzrokowej stymulacji światła pulsującego w częstotliwości wymaganej do wprowadzenia mózgu ofiary w pożądaną częstotliwość fal mózgowych. Jest to trochę podobne do efektów wywoływanych przez specjalne gogle dostępne teraz w sklepach “Sharper Image” i innych. Wtedy, gdy częstotliwość fal mózgowych ofiary jest w pożądanym zakresie – zaczynają programowanie w kierunku samounicestwienia się ofiary i złamania jej osobowości (upodlenia).


Na ofiarze która wtedy miała około 8 lat (i doświadczyła dużej ilości programowania wcześniej) robiono to w obiekcie wojskowym. To jest często spotykane. Leczyłem i uczestniczyłem w leczeniu przypadków, które ocalały z oryginalnych programów kontroli umysłu prowadzonych często w bazach wojskowych. Znajdujemy też dużo powiązań z C.I.A. Wspomniana pacjentka jest teraz w szkole należącej do kultu, szkole prywatnej gdzie jest poddawana kilku sesjom tortur na tydzień.


Ona będzie wchodziła do pokoju i będzie podłączona. Będą też robić różne inne rzeczy. Gdy będzie w odpowiednim stanie, nie ma już potrzeby kontrolowania jej encefalografem. Ma już podłączone elektrody. Jedna w pochwie, na przykład, i cztery na głowie. Czasami w innych miejscach. Zaczną ją pytać: “Czy jesteś zła na kogoś w tej grupie?” Ona odpowie: “Nie” i oni porażą ją prądem. Będą kontynuować aż ona przestanie dawać negatywne odpowiedzi.


Będą dalej pytać: “Ponieważ jesteś zła na kogoś w grupie – zrobisz sobie krzywdę?“. Ona odpowie:”Nie” i zostanie znowu porażona. Powtórzą: “Czy zrozumiałaś?“. “Tak, ale nie chcę tego zrobić” – znowu porażenie prądem aż do momentu gdy przestanie zaprzeczać. Wtedy dodają: “I wtedy zrobisz sobie krzywdę kalecząc sie nożem. Zrozumiałaś?“. Załóżmy odpowiedziała: “Tak” ale oni znowu porażą ja prądem mówiąc: “Nie wierzymy ci – zacznij od początku“. To jest typowy scenariusz tortur. Pacjentka mówiła, że po około pół godzinie robią przerwę na papierosa i zaczynają od nowa. Mogą powtarzać to samo albo iść do przodu z programem. Sesje trwają od minimum pół godziny do trzech godzin, przeciętnie trzy razy w tygodniu.


Programowanie pod wpływem leków psychotropowych i przy określonej częstotliwości fal mózgowych, ze specyficznymi dźwiękami w prawym uchu i programatorem mówiącym do lewego ucha (połączonego z prawą pokulą mózgową) wymaga nieludzkiej koncentracji aby słowo w słowo powtarzać instrukcje programatora i uniknąć dodatkowego bólu. Tak wygląda większość programowania.


Czasami używają też typowych technik prania mózgu. Czasami też będą to standardowe techniki hipnozy. Będzie też deprywacja sensoryczna, która jak wiemy ułatwia uleganie sugestiom. Moje badania wykazały: “Całkowita deprywacja sensoryczna = łatwiejsze uleganie sugestiom”. Nierzadko używają tego, włącznie z komorami deprywacyjnymi, przed pewnymi rodzajami programowania.


PAUZA


Pozwólcie że teraz, ponieważ nie mamy zbyt dużo czasu, dam wam maksimum praktycznych informacji.


Metodą której używam do pytania pacjenta czy przeszedł opisane wcześniej programowanie, jest sprawdzanie jego odruchowych (bezwiednych?) sygnałów nadawanych czubkami palców (fachowa nazwa: “ideo-motor”?). Kiedy przygotujecie pacjenta do rozmowy, wtedy ja bym zaczął w ten sposób: “Chcę aby wasz Trzon Centralny objął kontrolę nad czubkami palców“. Nie próbujcie rozmawiać z osobą w transie. Gdy macie do czynienia z kontrolą umysłu to musicie komunikować sie z Trzonem Centralnym. Ten trzon został stworzony przez kult. I dalej: “I chcę aby Trzon Centralny objął kontrolę nad czubkami palców u tej ręki i nad sygnałami – aby na “Tak” czubki palców unosiły się do góry. Chce zapytać Trzon Centralny czy jest tam część was, część Marii (imię pacjentki), która wie cos na temat Alfa, Beta, Delta lub Theta”.


Jeśli otrzymacie potwierdzenie, to niech to będzie alarmem dla was że macie pacjenta po intensywnym programowaniu. Wtedy bym powiedział: “Chcę tą część, która cos wie o Alfa, Beta, Delta czy Theta abyprzyszła na poziom gdzie możemy porozmawiać i kiedy przybędzie niech powie “Jestem tutaj“. Nie pytałbym czy ta część chciałaby rozmawiać – oczywiście nikt nie jest chętny do rozmowy o nieprzyjemnych sprawach. Zażądajcie: “Chcę tą część, która może mi o tym powiedzieć, aby sie zbliżyła“. Wtedy, bez sugerowania niczego, pytajcie ich czym są te rzeczy. Miałem konsultację w której udało mi sie dostać do środka. Czasami otrzymywałem odpowiedz “Tak” ale po dłuższej rozmowie wiedziałem, że osoba tylko z grzeczności potakiwała a w rzeczywistości nic tam nie było lub (w 2-3 przypadkach) były oznaki wstępnego etapu tortur rytualnych ale nic więcej.


A więc tak -wyobraźcie sobie że cały pierwszy rząd widowni to ofiary rozszczepienia jaźni. Ta pani tutaj ma drugą osobowość o imieniu Maria, ta pani o imieniu Monika, ta Gertruda, ta Elżbieta itd. Wszystkie te drugie osobowości mogą być zaprogramowane dokładnie tak samo – gdy osoba z kultu na przykład powie “Alfa zero, zero dziewięć” lub wykona jakiś umowny znak – ze wszystkich tych osobowości siedzących w pierwszym rzędzie wyjdzie na wierzch dokładnie taka sama cześć.


Litera Alfa jest oznaczeniem wstępnego, ogólnego programowania. Bety to programy seksualne. Na przykład programują jak odbywać stosunki oralne, jak uprawiać seks w rytuałach kultu, rzeczy związane z pornografią dziecięcą, reżyserię pornografii dziecięcej i prostytucję. Delta to mordercy trenujący podczas ceremonii kultowych. Jest to wymieszane z programowaniem samobójczym, zamachami i morderstwami. Theta to telepatyczni mordercy.


Uwierzcie mi, nigdy przedtem w życiu nie słyszałem o takich rzeczach. Nigdy nie przyszło mi do głowy “Telepatyczni mordercy” ale kiedy po całym kraju terapeuci pytają “Co to jest Theta?” i dostają tą samą odpowiedź “Telepatyczni mordercy” – zaczynasz podejrzewać, że coś realnego, systematycznego i bardzo rozpowszechnionego ma miejsce.


Myślę że kult wierzy w telepatyczne możliwości, włączając w to telepatyczne porozumienie z “Matką” a także możliwość spowodowania wylewu krwi do mózgu i uśmiercania. Theta ma tez bardziej futurystyczne części programowania.


No i jeszcze jest Omega. Zwykle na początku nie pytam pacjenta o Omegę, bo to może ich jeszcze bardziej przerazić. Omega to ostatnia litera greckiego alfabetu, czyli “Koniec” – to jest programowanie samobójcze i samookaleczeniowe.


Gamma wygląda na program bezpieczeństwa sytemu (czyli dezinformacja, dywersja, półprawdy itd).


Mogą też być inne litery greckiego alfabetu. Radzę wziąć ze sobą cały grecki alfabet i pytać Trzon Centralny po kolei. Błagam tylko – NIC PACJENTOM NIE SUGEROWAĆ! Na przykład nigdy nie pytajcie: “CzyDelta to zabójcy?“. Czekać na odpowiedzi od nich samych. Po prostu kiedy macie potwierdzenie o Alfa, Beta, Delta i Theta, wtedy weźcie grecki alfabet i pytajcie (na przykład): “Czy jest tam w srodku program o nazwie Epsilon?“. Może coś być związane z innymi literami, jakiś system, czego ja nie wiem. W jednej osobie na przykład znalazłem, że Zeta byla do produkcji filmów pornograficznych gdzie tę osobę używano. U innej osoby Omikron znaczył kontakty z mafią, wielkim biznesem, politykami i szmuglem narkotyków. Więc myślę, jest w tym wszystkim trochę indywidualizmu.


Niektóre programy są to typowe “Wróć do nas”, “Wróć do domu”, “Wróć do kultu“.


Cały system ma jeden słaby punkt. W programy są wbudowane kody do wyłączania programu i do jego wymazywania – na przypadek gdyby zaszła taka potrzeba. Te kody to niepowtarzalne zwroty, rymowanki, powiedzonka czy banalne przyśpiewki. Czasami będą to numery zakończone wyrazem. Ta część jest bardzo indywidualna. Początkowo miałem nadzieje, że gdy znalazłem jeden to będzie on działał na innych ofiarach – oho, nie tak prędko! Jest bardzo nieprawdopodobnym, żeby ten sam kod działał na dwóch osobach, chyba, ze należeli do tej samej małej grupy i przechodzili programowanie razem. Z tego co sie dowiedziałem, programatorzy mają laptopy gdzie trzymają kompletną informację o każdej osobie którą programowali: wspomniane kody, imiona osobowości w środku, typy programów “zainstalowanych” itd. Trzymają tą calą informację, nawet sprzed 20-30 lat.


Więc co możecie zrobić, to zdobyć kod wymazujący dany program; i zawsze wpierw pytajcie: “Jeśli podam ten czy tamten kod – co się stanie?”. Lepiej nawet sprawdzić podwójnie pytając: “Czy jest w środku cześć, która mainną informację na ten temat?”. Obserwujcie ruchy czubkami palców! Z mojego doświadczenia wiem że jest możliwym wymazać programy przez podawanie odpowiednich kodów, ale potem musicie z pacjentem przetrawić całą sprawę i rozładować jego zakumulowane napięcie emocjonalne. Szczególnie jest to ważne przy wymazywaniu programu Omega, a od tego ja zwykle zaczynam bo Omega jest najniebezpieczniejsza dla ofiary. Po tym jak usunę Omegę, czy raczej osobowości typu Omega wszystkie razem, aby móc potem rozładować nagromadzone napięcie i zwrócić pacjentowi pamięć związaną z programowaniem Omega (i wszystkimi jego częściami) przez segmentowe przetrawianie doświadczeń i rozładowywanie nagromadzonych napięć.


Często programatorzy używają metafory – metafory Robota. Wmawiają ofiarze, że skorupa robota pokrywa całkowicie jedną z osobowości dziecka i czyni go robotem. Czasami w waszej pracy z pacjentami będziecie konfrontowac roboty w środku. Co doświadczyłem bardzo często i zrozumiałem że pomaga przyspieszyć cały proces, to polecenie Trzonowi Centralnemu: “Trzon, chcę abyś się rozejrzał wkoło. Mamy robota blokującego naszą pracę. Obejdź go od tyłu i przyjrzyj sie tyłowi jego głowy i szyi – co widzisz?”. Jak zwykle, pytam bez sugerowania. Często otrzymuję odpowiedz, że trzon widzi druty czy jakiś wyłącznik. Wtedy mowię: “Wyciągnij druty czypstryknij wyłącznik i to powinno unieruchomić robota – daj znać gdy tak sie stanie”. Wkrótce potem dostaję sygnał: “Tak”. “Świetnie! Teraz kiedy robot jest wyłączony, zajrzyj do środka i powiedz co widzisz”. Zwykle znajdują jedno lub więcej dzieci. Polecam wypuścić dzieci a potem wziąć laser i “wyparować” robota. Pacjenci są zwykle mile zaskoczeni, że było to takie łatwe, wielu terapeutów też!


PAUZA


Największym problemem jest to, że mamy do czynienia z tak wieloma warstwami programowania. Przejdę do projektora i pokażę – co my tu mamy to niezliczone ilości osobowości (wcieleń).


Powiem wam jedną z najbardziej fascynujących historii, której byłem świadkiem. Jakiś rok temu odwiedzałem gabinety dwóch być może najlepszych terapeutów w kraju, aby spotkać sie z najcięższymi przypadkami rozdwojenia jaźni. Pracowaliśmy i ja obserwowałem niektórych pacjentów. Pamiętam jedną kobietę – była już zamknięta w klinice przez trzy lata i ciągle brak postępu. Kolejna była zamknięta przez rok i próbowano wszystkich najlepszych metod: rozładowywanie nagromadzonego napięcia emocjonalnego, integrację, wsparcie kooperacji, terapię przez sztukę, pisanie dziennika itd. Potem była kolejny rok pacjentka dochodząca i mająca 2-3 godziny terapii tygodniowo. Wykryliśmy, że w obu przypadkach probowaliśmy leczyć jedną ze stworzonych osobowości i nawet nie dotknęliśmy programów kontroli umysłu! Aktualnie wykryliśmy że ta dochodząca pacjentka była cały czas kontrolowana przez matkę telefonującą do niej z innego stanu i…. miała w sobie instrukcje zabicia terapeuty w przyszłości.


Więc radzę dokładnie sprawdzić, spytać Trzon Centralny: “Czy jest tam jakaś część mająca kontakt z kimś z kultu? Czy jest tam jakaś część chodząca na spotkania czy rytuały? Czy jest urządzenie nagrywające w środku Marii (jeśli to imię pacjentki)? Czy jest ktoś kto przesłuchuje którąś z części na temat tego co sie dzieje podczas terapii?“. Mam przykre doświadczenia z przeszłości – duża porcja ofiar w tym kraju ma swoje terapie monitorowane.


Pamiętam kobietę, około 24 lat, która przyszła twierdząc że jej ojciec jest satanistą. Jej rodzice rozwiedli sie gdy miała sześć lat. Od rozwodu do lat piętnastu była przez ojca brana na rytuały kiedykolwiek go odwiedzała. “Od piętnastego roku życia juz więcej tam nie chodziłam” powiedziała terapeucie i on uwierzył. Usiedliśmy w moim gabinecie. Zrobiliśmy dwugodzinne badanie z użyciem hipnozy. Odkryliśmy zainstalowane programowanie. Znaleźliśmy także potwierdzenie, że wszystkie poprzednie sesje były monitorowane i aktualnie powiedziano jej aby byla chora i nie przyszła na spotkanie ze mną.


Inna ofiara była poinformowana, że ja jestem z kultu i jeśli spotka sie ze mną wbrew zakazowi, to ja ja ukażę. Jaki pożytek dla monitorowanego pacjenta? Z tego co wiem dostają wstrząsy elektryczne – co możesz zrobić poza byciem dobrym, rozumiejącym i współczującym? Ja bym nawet nie próbował z poważnym odprogramowywaniem, bo będą tylko bardziej torturowani. Jedyne rozwiązanie to zamknięcie pacjenta na długi okres czasu w bezpiecznym miejscu gdzie można zacząć terapię.


Mam przeczucie że jeśli to zbadamy, to okaże się że ponad 50% pacjentów gdzie przynajmniej jedno z rodziców jest w kulcie, będzie non-stop monitorowanych. Teraz, jeśli pójdziemy głębiej niż w istniejące osobowości, znajdziemy Alfa, Beta, Delta itd, a potem dojdziemy do awaryjnych programów. Zwykle będzie istniał kod wymazania dla nich. Często programy awaryjne są spakowane razem i mają jeden kod do ich wymazania. Dlatego gdy dostanę kod do wymazania Omegi zadziała on i na awaryjne wersje Omegi. Po tym gdy spytam: “Co sie stanie gdy podam taki a taki kod?” – podaję ten kod i pytam: “Co czujesz?“. Często opowiadają, ze słychać buczący komputer, eksplozje, bardzo interesujące rzeczy. Miałem terapeutów wracających do mnie z komentarzem: ” Mój Boże, nic nie wspomniałem pacjentowi o robotach a on mówi coś o wyparowywujących robotach!“.


Pamiętam terapeutkę która skontaktowała się ze mną mając problem z jednym przypadkiem. Powiedziałem aby dowiedziała sie na temat Alfa, Beta, Delta itd. Zrobiła to i dostała potwierdzenie. “Co to jest?” spytała. Odpowiedziałem, że jej nie powiem – niech sie wpierw dowie od pacjenta. Po dwóch tygodniach mówi: “Spytałam co to Theta i odpowiedział, że to telepatyczni zabójcy. Spytałam o Delta i mówi, że to mordercy“.

Wtedy zgodziłem sie z nią spotkać na konsultację i więcej wytłumaczyć.


Później dzwoni i mówi: “To brzmi zbyt fantastycznie. Słuchałam ciebie myśląc, że coś z tobą mentalnie nie w porządku. Gdybym cię nie znala profesjonalnie pomyślałabym, że zwariowałeś. Dokładnie według twoich instrukcji pytałam pacjenta. Spytałam też jedną z moich pacjentek ale ona tego nie miała“. Opowiedziała jak z nim pracowała, jak udało sie jej wymazać programy, jak slyszała opowieści pacjenta o robotach wyparowujących itd. W tym jest caly problem. Stworzono wiele rożnych warstw programowania myśląc, że my będziemy na zawsze krążyć wkoło bez postępu. Myśleli, że w większości przypadków nigdy nie dostaniemy sie głębiej, poniżej tych osobowości oni dla nas “do znalezienia” umyślnie stworzyli.


Sposób w jaki kreujesz “Manchurian Candidate”(po polsku będzie “śpioch” a nawet “matrioszka”) to rozdwajanie osobowości. To jest to co wywiad chciał rozpracować. Jeśli chcesz mieć zabójcę, chcesz znaleźć kogoś kto by to zrobił bez wahania – rozdwajasz osobowość. Fascynują mnie sprawy takie jak zabójstwo Roberta Kennedyego, gdzie Bernard Diamond badający Sirhana Sirhana wykrył, że on ma totalną amnezję i nie pamięta zabijania, chyba że pod hipnozą. Po seansie hipnozy znowu nie pamiętał co zrobił. Bardzo bym chciał zbadać go osobiście.


Wygląda na to, że pod tym mamy następne warstwy. Wygląda na to że jedna nazywa sie “Programowanie Greena”. Interesujące, że nazwisko doktora jest Green (po polsku Zielony). Tak więc, po tym jak odkryję że pacjent to ma, zadaję pytanie, bez sugerowania niczego: “Czy jest jakiś doktor związany z tym programem? Czy jego nazwisko ma zwiazek z jakimś kolorem? Jeśli tak to z jakim?”


Od czasu do czasu mam pacjentów (może 3-4 total), którzy próbowali zgadywać (tak myślę) ale nie dałem się nabrać. W jednym przypadku znalazłem doktora o nazwisku związanym z innym kolorem. Ta pacjentka mówiła prawdę – doktor ten bral udział w jej programowaniu i okazało sie, że 30 lat wcześniej byl studentem Dr. Greena. Inna pacjentka nie mogla sobie skojarzyć żadnego nazwiska więc kontynuowaliśmy z innymi tematami. Nagle, po paru minutach, podskoczyła i mówi: “Green! Czy miałeś na myśli Dr. Greena?” Znajdujemy jego nazwisko w pacjentach z całych Stanów Zjednoczonych.


Wygląda na to że jeszcze głębiej jest Programowanie Greena i podejrzewam, że szukając głębiej znajdziemy mniejszą, ale bardziej scentralizowaną grupę programów. Wszystkie programy Greena: Ultra Green (Ultra Zielony) i Green Tree (Zielone Drzewo). Kabalistyczny mistycyzm jest w to wszystko wmieszany. Jeśli ktoś planuje pracować nad takimi przypadkami, musi zdobyć kilka książek o Kabale. Jedna napisana przez Pana Diona Fortune ma tytuł “Qabala” z litera “q”, Dion Fortune. Kolejna, przez Ann Huffer-Heller i nazywa sie “The Kabbalah“. Nic nie wiedziałem o Kabale. Bylo to interesujące. Dwa lata temu pacjent siedział u mnie w poczekalni, przyszedł dużo wcześniej, i narysował w pełnych kolorach Drzewo Kabały. Zajęło mi 2 miesiące aby zrozumieć co to było.


Pewnego dnia pokazałem ten rysunek komuś, kto odparł: “Wiesz co? Wygląda jak Drzewo Kabały”. To mi przypomniało ezoteryczne rzeczy w jednej starej książce i ją odszukałem. To była własnie specjalność Dr. Greena. Green Tree (Zielone Drzewo) to Greenbaum po niemiecku – oryginalne nazwisko Dr. Greena. Miałem pacjentów którzy wyraźnie nie wiedzieli, że oryginalne nazwisko doktora bylo Greenbaum, ale sami z siebie przyznali posiadanie części zwanych Pan Greenbaum. Dam wam informacje co do części, co może być pomocne jeśli chcecie dowiadywać sie na temat tych rzeczy – ponieważ z mojego doświadczenia wiem że istnieje jedna część dająca informacje i albo całkiem się opróżni, albo zacznie się bronić, lub też wystraszy się i zamilknie. Wtedy musicie nacierać do przodu, podejść z innej strony i znajdziecie kolejna część. Podam kilka części, o które powinniście spytać czy istnieją. Aha, i kiedy badam pacjentów, dorzucam garść pytań “zmyłkowych” – na przykład: “Czy jest w środku cześć o nazwisku Iksiński?” po to aby zobaczyć czy nie tworzą bajek. Na przykład pytam: “Czy poza Trzonem Centralnym jest część pod nazwą Mądrość?” Mądrość jest częścią Drzewa Kabały – gdy znaleziona w pacjencie, będzie źródłem wielu informacji. Pytam: “Jest tam w środku Diana? Jest tam Zelda?” itd., itp. aby zobaczyć jakie odpowiedzi dostanę. Aktualnie z Dianą musimy być ostrożni. Diana jest częścią Drzewa Kabały i jest związana z częścią zwaną Foundation (Fundament lub Baza po polsku). To was pewnie zainteresuje. Pamiętacie Process Church? Rodzina Mansona, która zamordowała żonę Polańskiego i wiele innych osób, była związana z Process Church. Kupę osobistości Hollywoodu było związanych z Process Church. Książki mówią, że około 1978 ukryli się i ślad po nich zaginął. Nie prawda. Żyją szczęśliwie i bezpiecznie na południu stanu Utah. Mamy w Departamencie Bezpieczeństwa Stanu Utah grubą teczkę z aktami mówiącymi, że kupili na północ od Monument Valley rancho do robienia filmów; wyremontowali, znacznie rozbudowali, pozmieniali nazwiska i żyją. Rancho jest pod ścisła ochroną – niewiele osób wychodzi na zewnątrz i nikt obcy nie ma prawa wstępu.


Kluczowym słowem jest “Foundation” (Fundament lub Baza po polsku). Foundation jest częścią Drzewa Kabały. Więc spytajcie: “Czy jest w środku coś o nazwie Foundation?” ale też wrzućcie trochę “zasłony dymnej” w postaci pytań: “Czy jest tam coś zwane Piwnicą?” czy “Czy jest tam w środku coś zwane Ścianami?” itp. Często też znajduję część zwaną “Black Master” i drugą “Master Programer” – i w środku tej ostatniej będą operatorzy komputerów. Ilu z was już znalazło komputerowe rzeczy w osobowościach pacjentów? Typowym jest znalezienie operatorów komputerów: Computer Operator Black, Computer Operator Green, Computer Operator Purple. Czasami mają numery zamiast nazw, czasami są nazywani System Information Directors. Wtedy możecie szukać ich szefa. On będzie źródłem informacji. Jeśli spytacie: “Czy jest tam cześć Dr. Green?” to prawie zawsze znajdziecie – wiem z doświadczenia. Zwykle, z odrobiną wysiłku, możecie pomóc im zrozumieć, że są tylko częścią dziecka i teraz, skoro są w pełni bezpieczni, mogą przestać grać tę rolę.


Spytajcie: “Jeśli Kult by się dowiedział, że ty sie dzielisz tymi tajemnicami ze mną – co by się stalo?”. Podkreślajcie, że jedyna droga ucieczki w bezpieczne miejsce wiedzie przez was, przez co oni muszą z wami kooperować i pomóc wam w pomaganiu im samym. W ten sposób możecie dostać więcej informacji.


Oczywiście Kult próbował zabezpieczyć programowanie bardzo dokładnie. Oto przykład z Ultra Green. Myślałem, że jest ten program zarezerwowany tylko dla dzieci rodzin z kultu ale, wpierw, z pewnymi zmianami, znalazłem go w dzieciach z rodzin nie należących do kultu. Zwykle nie znajdziecie tak głębokiego programowania jak Ultra Green czy nawet Green Programing w ludziach spoza kultu. Niemniej pozwólcie że opowiem co znalazłem najpierw w ofiarach spoza kultu, a dopiero potem w ofiarach z rodzin należących do kultu.


Terapia pacjentki szła bardzo dobrze, zbliżaliśmy sie do końcowej, pełnej integracji, gdy raptem zaczeła mieć halucynacje, jej palce tłukły w stoł jak młotki itd. Użyłem “affect-bridge”(po polsku chyba Łącznik Emocjonalny) i cofnęliśmy sie w czasie. Okazało sie, że gdy miala 8 lat ulegla sugestii, że gdy kiedykolwiek sie jej stan psychiczny polepszy, to….automatycznie straci zmysły. Dali jej LSD, przywiązali i wypytywali co czuje. Gdy opowiedziała, potem użyli jej własnych komentarzy i w stylu hipnozy Miltona Ericsona połączyli efekty stanu narkotycznego z silną sugestią: “Jeśli kiedykolwiek osiągniesz ten stan, to zwariujesz. Jeśli kiedykolwiek będziesz zintegrowana i polepszy sie twój stan, wtedy zwariujesz i będziesz zamkniętą w klinice psychiatrycznej do śmierci”. Powtarzali tę sugestię wielokrotnie. W końcu też zasugerowali: “Ażeby czemuś takiemu zapobiec lepiej popełnić samobójstwo”. Później, robiąc to samo z pacjentką z rodziny należącej do kultu, spotkałem się z tymi samymi symptomami i z tym samym programem.


Nazywa się to “Green Bomb” (Zielona Bomba). Tyle różnych wariacji od nazwiska Pana Greenbauma. Różnicą było tylko to, ze było to jej zrobione w wieku 9 lat i sugestią była amnezja: “Jeśli będziesz cos pamiętać o Ultra-Green i o Green Tree to zwariujesz. Staniesz sie jak roślinka i będziesz zamknięta na zawsze”. I oczywiście końcowa sugestia: “Będzie łatwiej dla ciebie jeśli sie zabijesz, niż masz tak cierpieć z powodu pamiętania”.


Trzy lata później, gdy miała 12 lat, użyli coś podobnego do Amytalu (Amobarbital – lek psychotropowy)aby spróbować przełamać jej “wbudowaną” amnezję lecz bez powodzenia. Została znowu związana, sparaliżowana jakimś preparatem, dali jej znowu LSD (więcej niż za pierwszym razem) aby umocnić “wbudowaną” sugestię. Powtórzyli w wieku lat szesnastu. A więc to jest przykład pułapki którą możecie napotkać po drodze.


Jest wiele przypadków gdzie użyto mocnych medykamentów tego typu, plus sugestię aby zabezpieczyć tego typu głęboko ukryte rzeczy.


I gdzie jest dno? Tyle wiem co i wy. Miałem wielu terapeutów zniechęconych przypadkami, których nie byli w stanie rozwiązać. Aktualnie jedna osoba z tej sali dostała dwa miesiące temu podstawowe informacje i była w stanie otworzyć przeróżne rzeczy w pacjencie z Ohio, z którym nie było żadnego progresu wcześniej. To się zdaża często. Myślę, że gdy wejdziemy głębiej, na niższe poziomy, to zlikwiduje problemy powyżej. Nie wiemy tego jeszcze w 100%. W kilku pacjentach mieliśmy do czynienia z programowaniem najwyższego kalibru. Chcę powiedzieć jak to bylo zrobione. Bierzemy i wymazujemy jeden system typu Omega. Wtedy mamy potężne rozładowanie emocjonalne związane z pamiętanymi wydarzeniami i odczuciami – w segmentowym rozładowywaniu dla części mających do czynienia z wymazaniem.


Zazwyczaj powiem wtedy: “Teraz, kiedy skończyliśmy, czy ciągle jest jakaś część pamięci czy uczuć, które są częścią Omega?”. Odpowiedz jest zwykle: “Nie”. Wtedy mówie: “W tym momencie widze większość a może wszystkieczęści, które były Omega, nie maja chęci ani potrzeby być inne i chcą wrócić do Marii i połączyć sie z nią”. “Iść z powrotem skąd przyszły” to inne stwierdzenie używane. “Czy są tam jakieś części Omegi, które nie są pewne i mają wątpliwości co do tego?”. Jeśli tak jest to musimy z nimi rozmawiać, przekonać. Niektóre mogą odmówić integracji. Z mojego doświadczenia prawie zawsze wszystkie będą zintegrowane i możemy zintegrować nawet 25 części naraz w skomplikowanym, wielorozszczepionym pacjencie.


Myślę że jest niezwykle ważne aby rozładować emocje pacjenta zanim przejdziemy do następnego etapu. W większości pacjentów kolejność wymazywania nie gra roli ale są wyjątki. Jeśli wybór należy do mnie, to zaczynam z Omegą i Deltą ponieważ obie niosą potencjalne fizyczne niebezpieczeństwo; potem Gamma aby pozbyć się samozaklamania. Co bym zrobił zaraz po wymazaniu Omegi i pokazaniu ofiarze, że pomoc i ulga jest możliwa, to spytałbym ją: “Pytam Trzon Centralny, przez odpowiedz czubkami palców, czy istnieje specjalna kolejność do wymazywania programów?” W większości przypadków odpowiedz jest: “Nie” ale w kilku przypadkach było: “Tak”. Polecam robić to często bo wzmaga to optymizm i ulgę w pacjencie. Ale także proponowałbym zacząć zagłębianie sie na niższe poziomy znowu pytając o kolejność wymazywania i porady. Pytania?


Pytanie: Jaki jest typowy wiek i płeć ofiar?


Dr. Hammond: Spotkacie mężczyzn i kobiety. Ja spotykałem I leczyłem w większości kobiety. Znam przypadki kilku mężczyzn. Dawno temu rozmawiałem gdzieś z grupą terapeutów opowiadając im to co mówię wam teraz. Obserwowałem jedna kobietę która zawodowo opiekuje się trudnymi i opóźnionymi dziećmi – zrobiła się blada jak ściana. Spytałem co się stalo. Odpowiedziała, że pracuje z 5 letnim chłopcem i niedawno cos jej mowil o Dr. Greenie. Kontynuowałem mój wykład i ta kobieta znowu trzęsie glowa. “Co się dzieje?” pytam. Mówi: “To dziecko samo z siebie opowiadało mi o robotach i o Omega”. Oczywiście od czasu do czasu oni zmieniają parę detali ale fundamentalnie to jest ciągle to samo. Widziałem pacjentów po czterdziestce włącznie z dziećmi ludzi postawionych bardzo wysoko w C.I.A. itp. Kilku pacjentów bylo ofiarami oryginalnego programu Monarch – programu prowadzonego przez wywiad.

Pytanie? Osoba na tyle?


P: Ja ciągle nie mogę pojąc jak zacząć, jak znaleźć metodę na wymazywanie. Jak Pan zdobywa te informacje?


Dr.H: Powiedziałbym: ” Chcę Trzon Centralny, jeśli jest to konieczne; aby użył swoich telepatycznych umiejętności”, ponieważ oni wierzą w te rzeczy i trzeba tego użyć, uczyłem sie technik Ericsona, “do zdobycia kodów dowymazania wszystkich programów Omega. Gdy zdobędziesz daj znak palcami”. Gdy przyjdzie potwierdzenie wtedy polecam aby mi powiedzieli: “Czy są też programy awaryjne Omegi?”. “Tak”. “Okej, ile?”. “Sześć” pada odpowiedź (powiedzmy – bywają rożne ilości). “Czy są kody wymazywania dla nich?” “Nie”. “Czy jest kod wymazania dla wszystkich programów awaryjnych połączonych razem?”. “Tak”. “Zdobądź ten kod i daj mi znać”. Mogę iść do przodu nawet tak szybko jeśli nie ma oporów czy pułapek. Pytanie?


P: Tak, może Pan powiedzieć co Pan wie o ryzyku dla terapeuty? (śmiech na sali)


Dr.H: Jakie dokładnie jest Pana pytanie?


P: Taaak, chciałbym wiedzieć. Jaka jest statystyka z Pana doświadczenia z tak wieloma pacjentami? Chodzi nie tylko o pogróżki ale także o obrażenia fizyczne, problemy dla rodziny terapeuty itp. To jedno pytanie. Drugie – czy zna Pan kogokolwiek leczonego z takiego poziomu dysasocjacji i przeżyć, kto został wyleczony? Zintegrowany? Cały i szczęśliwy?


Dr.H: Okej, mam jedną ofiarę – z rodziny nie należącej do kultu ale sąsiedzi i lekarz (wielu lekarzy jest w tym) mieli do niej dostęp. Oni wysyłają swoich na studia medyczne, żeby mieć zabezpieczoną flankę – ofiary są widziane przez “swoich” lekarzy, którzy przepisują leki i nigdy “nie widzą niczego podejrzanego”. Wszystko oficjalnie wygląda świetnie.


Aktualnie dwóch było złapanych w Utah. Teraz mamy dwóch detektywów w biurze Prokuratora Generalnego Stanu Utah, którzy pracują wyłącznie nad sprawami tortur rytualnych.


OKLASKI


Okej? W wywiadzie opinii publicznej przeprowadzonym w stanie Utah w styczniu przez poważną gazetę i jedną stację TV udowodniono, że 90% obywateli Utah uważa tortury rytualne za bardzo realne i istniejące. Nie wszyscy wierzą, ze jest to bardzo rozpowszechnione, ale częściowo ma to źródło w dwóch latach pracy Gubernatorskiej Komisji do Badania Tortur Rytualnych – wywiadów, rozmów, spotkań, zbierania danych.


Teraz gdy ludzie mowią: “Nie ma żadnych dowodów. Nie znaleziono ciała” odpowiadam ze to bzdura. W stanie Idaho znaleziono ciało dziecka. Ostatniego lata w Detroit była sprawa gdzie skazano dwójkę ludzi za morderstwo po znalezieniu rok wcześniej palca i głowy nastoletniej dziewczyny w ich lodowce. Były ciała i były sprawy.


Wracając do ryzyka dla nas. Nie znam terapeuty, który byłby zraniony. Ale pacjenci informują nas, że w przyszłości mogą być niektórzy zaprogramowani aby zabić w pewnym momencie wskazaną osobę, nawet członka własnej rodziny. Możemy tylko spekulować czy to się kiedyś stanie. Kto wie na pewno? Być może, nie myślę jest to bez absolutnie żadnego ryzyka dla nas. Pytanie z tyłu sali?


P: Wygląda na to że jest wiele podobieństw między tymi rodzajami programowania i tym co opowiadają ludzie twierdzący, że byli porwani przez istoty pozaziemskie – badani, przeprogramowani itp. Cape Canaveral jest ode mnie po drugiej stronie Florydy i nie myślę, że ostatnio mówiono o wizytach latających spodków. Po prostu jestem ciekawy czy jest jakieś powiązanie.


Dr.H: Podzielę się spekulacją, która aktualnie pochodzi od osób trzecich. Nie mialem do czynienie z takimi przypadkami. Niemniej, znam terapeutę, któremu mogę ufać i którego jakieś dwa lata temu poinformowałem o moich odkryciach. Ta osoba wierzy, że to tylko kolejny program “wbudowany” w niektóre ofiary tortur rytualnych – w ten sposób ofiary opowiadające o latających spodkach same sie zdyskredytują w oczach otoczenia. Kto by wierzył w opowieści takiej osoby w przyszłości? Tak to typowa niedorzeczność może powodować, że ludzie będą wytykać palcami prawdziwe osoby tortur na równi z opowiadaczami bajek o spodkach.


Ostatnio dawałem konsultacje telefoniczne jednej terapeutce. Podczas piątej czy szóstej rozmowy pyta: “Czy wiesz cos na temat spodków i porwań?” Mówię, że nie. Okazuje się, że ona ma takiego pacjenta. Poradziłem jej po prostu rozmawiać z Trzonem Centralnym tak jak u każdej ofiary tortur rytualnych, pytać o Alfa, Beta, Theta itd., i zobaczyć co się stanie. Po jakimś czasie dzwoni: “Trafione w dziesiątkę. Jest w środku cześć o nazwieDr. Green. To jest ten program. Tak?”


P: Jaka jest różnica między tym programowaniem, kultowymi torturami i satanistycznymi torturami w kultach gdzie palą świece i…………..


Dr. H: Ten typ programowania jest robiony w kultach ze świecami itd. Według mnie robią to wszystkim do kogo mają dostęp i dzieciom z własnych rodzin. Własne dzieci to generacja wybrańców. Inni są przeznaczeni na stracenie – będą użyci i umrą bez polepszenia swojej sytuacji. Znajdziecie w nich zainstalowane pułapki – kiedy poczują sie lepiej to popełnią samobójstwo. Wierzę że niektóre osoby były torturowane w kulcie ale nie byly programowane, ale to mniejszość nie należąca do głównego nurtu. Satanizm jest w calej tej filozofii i panuje nad wszystkim.


Ludzie pytają: “Jaki jest cel tego wszystkiego?”. Domyślam się że chcą mieć armię Manchurian Candidates – Mandżurskich kandydatów (“Śpiochy” lub “Matrioszki”), dziesiątki tysięcy mentalnych robotów do pracy w prostytucji, dziecięcej pornografii, szmuglu narkotyków, międzynarodowym szmuglu broni – przeróżnych lukratywnych rzeczach. Ewentualnie megalomaniacy na szczycie myślą, że stworzą Satanistyczny Porządek, który zawładnie światem. Ostatnie pytanie. Potem dam wam kilka detali i musimy przyspieszyć.


P: Pan zasugerował, że było w pewnym momencie poparcie na szczycie rządu amerykańskiego dla rzeczy tego typu. Ja wiem, że mamy mało czasu ale może Pan powiedzieć kilka słów na temat jakie dowody mamy na poparcie takiej teorii?


Dr.H: Nie mamy wiele. Mamy głównie zeznania świadków, którzy narażali życie. Co jest interesujące to fakt, że wszyscy ludzie mówią dokładnie o tym samym scenariuszu (zeznania sie pokrywają), i że wiele ofiar ma członków rodziny w N.A.S.A., C.I.A. i wojsku, nawet na samym szczycie.


Mam kolegę po fachu, który zastawił pół stołu w swym gabinecie pudłami z odtajoną dokumentacją dotycząca doświadczeń z kontrolą umysłu. Wzięło mu jakieś 20 lat aby to dostać od rządu i przeczytać. Dwa tygodnie temu właśnie wysłał podanie o odtajnienie dokumentów z Projektu Monarch abyśmy się dowiedzieli więcej.


Chce powiedzieć że z doświadczenia z kilkoma pacjentami wiem – czasami może być za późno na pomoc. Zdaje sobie sprawę, że wpycham w was tyle wiadomości tak szybko. Niektóre rzeczy mogą być dla was tak obce, że możecie pomyśleć: “Boże, czy to może być prawda?”. Proszę pytać jeśli macie wątpliwości. Szukajcie tego w swoich pacjentach; może będziecie mieć szczęście i nic nie znajdziecie. Gdzieś głębiej, na niższych poziomach możecie wpaść na rzeczy tego typu – pokaże wam…..jeśli znajdę mój marker,….system w jednym pacjencie. To jest mój pacjent od dłuższego czasu i pochodzi z rodziny nie należącej do kultu.


Wygląda że z nią odnieśliśmy sukces i skończyliśmy integrację. Przyszła sama do mnie na początku zeszłego roku mówiąc, że ma kilka symptomów dysocjacji. Zacząłem badanie. Znalazłem część, którą zintegrowałem ale część mówi: “Są inne rzeczy ja nie mogłam ci powiedzieć a ty nas zintegrowałeś i jamusze się znowu odłączyć”. Zacząłem od nowa – pytając teraz rutynowo o Alfa, Beta itd. Znalazłem je. Więc pytam tą od nowa odłaczoną część: “Dlaczego nie powiedziałyście mi tego wcześniej?”. Odpowiada: “Próbowałyśmy ci podpowiedzieć ale nie słuchałeś. Przepraszamy, widziałyśmy, że ty nie wiesz wystarczająco aby nam pomoc ale teraz widzimy, ze możesz”. Wtedy poszliśmy do przodu z terapia. Interesujące.


Wytłumaczyła mi cały system. O ile pamiętam wygląda tak. Ten krąg reprezentuje systemy robienia sobie krzywdy. Jest to zbiór osobowości, których zadaniem jest robienie krzywdy ofiarze: Zespół Münchhausena, samookaleczenia itp. Każdy z tych trójkątów reprezentuje całkiem inny system. Ta cześć skomentowała: “Z wyjątkiem mnie, tej jednej części, ty pracowałeś tylko z tym co jest w kręgu bez dotykania całej reszty”.


Okej. W centrum tego wszystkiego jest ciągle kolejny system w formie Drzewa Kabały, o którym wiecie – wygląda jakoś tak, z liniami pomiędzy. W przybliżeniu. To reprezentuje następny system. Kiedy przejdziemy przez ten system, ona mówiła o kolejnym, który jakoś obejmuje wszystko – obejmuje i przypomina klepsydrę. Za każdym razem myślałem, że dochodzimy do finałowej integracji i…..znajdowałem kolejna cześć. Jej mąż ma dar do obserwacji i pomógł szybko wykrywać symptomy nawrotów i kolejnych dysocjacji. Więc za każdym razem w kilka dni wiedzieliśmy o następnym problemie, korygowaliśmy i szliśmy do przodu. Wreszcie będąc ciągle oszukiwany przez jedną część pytam: “Dlaczego kłamiecie?” Odpowiedziała: “Ponieważ nie rozumiesz. Ty spowodowałbyś naszą śmierć”. Przedyskutowaliśmy ten temat i usłyszałem: “Jest zaprogramowane, że jeśli ci się uda i myślisz, że się udalo, to przegrasz. Jest to tak skonstruowane aby się bawić z tobą w kotka i myszkę. Jeśli naprawdę kiedyś nas zintegrujesz to my umrzemy”.


Ta część kontynuowała: “Jestem jedną z 12 apostołów i widziałam to samo w nich wszystkich, 12 apostołów w klepsydrze, którzy pamiętają swoją lekcję bazowaną na Satanizmie – filozofię jak “bądź dobra dla ludzi krzywdzących cię i nienawidź ludzi będących dla ciebie dobrymi” itp. Istnieją 2-3 zdania o każdym aspekcie, które musimy znać na pamięć”.


Mówi: “Jesteśmy jak ziarna piasku w klepsydrze i kiedy ostatnie ziarno spadnie, przyjdzie Śmierć”. Pytam: “Czy Śmierć jest odrębną częścią?”. “Tak. Kiedy ostatnie ziarnko spadnie obudzi się Śpiący Gigant”. Śpiący Gigant to śmierć, która ich zabierze pierwszego lub szóstego dnia jeśli pewne rzeczy nie będą zrobione, ale myśmy niektóre zrobili.


Także znaleźliśmy siostrę Śmierci istniejącą jako program awaryjny, używany z lustrzanym odbiciem aby wykreować siostrzaną część… Śmierć, jako część, wymaga specjalnych tricków do integracji. Powiedziałem: “Bez przesady, oni cię okłamali”. Odpowiedziała: “Poczekaj – to jest dokładnie co oni mi powiedzieli, że ty powiesz. Powiedzieli, że żaden doktor nigdy nie uwierzy, że to może być tak ekstremalnie skomplikowane i dlatego nigdy niczego nie znajdą”. “Hmm,…. powtórz zatem jeszcze raz” odparłem.


“Musze być ubrana na czerwono. Muszę mieć ze sobą Demerol, muszę zażyć Demerol. Muszę otrzymać kod w kompletnie ciemnym pomieszczeniu. To musi się stać w pierwszym lub szóstym dniu po obudzeniu tej części”.


Co miałem do stracenia? Poprosiłem psychiatrę aby dał jej trochę Demerolu. Użyliśmy Kod. Mój gabinet nie ma okien – to było łatwe. O, i były cztery świece zapalone. Świetnie. Wszystko poszło dobrze. Być może byłoby tak samo dobrze bez robienia tego wszystkiego ale chciałem podejmowac zerowe ryzyko i po prostu ufać co ona mówi. Więc, kontynuujemy i znajdujemy kolejną część. To jest Śmierć i Zniszczenie – kolejny program awaryjny z kolejnym siostrzanym odbiciem, którymi trzeba było się zając. O ile pamiętam były jeszcze dwa programy awaryjne. Interesujące, że ostatnia znaleziona część była ekstremalnie przyjazna, stworzona pewnie jako przynęta aby jej nie likwidować i zostawić w pacjentce. Wtedy, po zintegrowaniu tej części odkryliśmy, że emocje i uczucie ciemności (czarności) pozostają dalej. Co odkryliśmy? Kurtynę.


Powiedziała: “Oni przewidywali, że możesz dojść do tego punktu”. I po drodze znaleźliśmy LSD, programowanie Green Bomb. Mówi: “Jest tutaj kurtyna i wszystkie zebrane emocje i przeżycia są za nią. Nie możesz odsunąć tej kurtyny na środku, musisz tak jak kurtynę teatralną ale to bylo niemożliwe aż integracja będzie skończona”. Oni myśleli, że my nigdy nie osiągniemy tego etapu. Póki co wygląda na to że integracja podzialala. A więc znalazłem Śmierć i Zniszczenie a także Klepsydrę w osobie nie z rodziny w kulcie.


“Drzewo i Klepsydra” poinformowała mnie, “byly zrobione z piachu ponieważ my powinniśmy umrzeć. My jesteśmy przeznaczeni do stracenia – generacja odrzuconych”.


Słyszałem rożne rzeczy: kryształy albo krew w klepsydrze dla potomków rodzin z kultu, “wybrańców”. Aktualnie można zrobić bardzo prostą rzecz, położyć klepsydrę na boku i “zatrzymać czas” aby bez nerwów kontynuować pracę z pacjentem. Kolejne to rozsypać ziarna na plaży aby nie można było ich zliczyć. To pomysł od jednego pacjenta widzianego przez innego terapeutę.


Podsuwam kilka dodatkowych pomysłów, które mogą być pomocne. Rozmawiamy o bardzo trudnych rzeczach i tak w głębi, wydaje mi się, że daje to nam dwa zyski. Po pierwsze daje mi nadzieję ponieważ dowiadujemy się czegoś i to pozwala na postęp w leczeniu jak nic do tej pory. Po drugie, powoli demoralizuje to mnie, przez co pozwala mi widzieć i rozumieć do jakiego stopnia to programowanie przez tortury posunęło się.


Chcę wrócić do tamtego pytania. Ile z ofiar ma szansę na wyleczenie?


Nie wiemy. My pracujący z problemami umysłowymi, akceptujemy, że w najlepszym wypadku dwie trzecie, maximum 70% pacjentów poprawi swój stan umysłowy. My mamy bardzo mało do dyspozycji jeśli chodzi o takie problemy. Tragiczne jest to, że wielu pacjentów nigdy nie polepszy swojego stanu. Osobiście wierzę, że oni muszą zerwać kontakt z grupą która ich torturowała.


Znam pacjentów którzy wyjechali do innych stanów ale pewnego dnia jedna z głęboko schowanych osobowości zatelefonowała do kultu aby ją odebrali. To się nadaje tylko do leczenia w zamknięciu i to na długo. Jeśli oni pozostają w tej samej okolicy i mają kontakt z kultem, my nie mamy szans ich leczenia poza humanitarną opieką i wsparciem.


Wiele terapeutów nie chce tego słyszeć. To jest moja opinia. Wierzę, że jeśli oni mają szczęcie i są bogaci to mogą mieć ochronę, mogą uciec w inne miejsce i wtedy możemy z nimi pracować bez przeszkód – wtedy mają szansę wrócić do prawie normalnego życie po intensywnej terapii. Myślę, że w tym kraju nie ma jeszcze jednej ofiary po takim programowaniu, która bylaby w 100% zdrowa. Kilka osób jest na dobrej drodze. Ja mam dwójkę, która bardzo sie stara i zrobiła ogromne postępy ale wyraźnie nie są oni jeszcze zdrowi.


P: Co Pan myśli o relacji pomiędzy tymi rzeczami a zdobywającymi popularność grami jak “Dungeons and Dragons” itp?


Dr.H: Mamy wiele rzeczy dających publiczności do zrozumienia. Chcecie obejrzeć dobry, interesujący film, który dużo sugeruje? Obejrzyjcie “Trancers II”. Można pożyczyć w sklepie video. Pojawił sie ostatniej jesieni. Pewnego wieczoru, piątek, dziewiąta godzina, szukam czegoś ciekawego w sklepie video. Wszystkie dobre filmy juz wypożyczone. Z desperacji biorę dwa z brzegu i jednym był ten własnie film. Fascynujące. Mówią o Green World Order (Zielony Porządek Swiata). Tak – “Trancers II”. I kto jest producentem? Full Moon Productions (Produkcje Księżyca w Pełni). Nie zauważyłem za dużo sugestii w “Trancers I” ale kto był producentem? Alter Productions (Produkcje Innych Osobowości). Mamy wiele rzeczy wkoło nas dających do myślenia.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 11 sty 2013, 18:28 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
ciąg dalszy:


Była w latach sześćdziesiątych jedna interesująca osoba mówiąca o Iluminatach. Czy ktoś z was słyszał o Iluminatach w związku z Kultem? Pacjent wspominał mi o tym dwa lata temu. Mamy teraz więcej takich informacji od innych pacjentów. Wygląda na to że jest to nazwa grupy rządzącej światem. Wygląda na to, że oni mają swoje rady w kilku krajach świata i jedną na cały świat. To nazwa kierownictwa Kultu. Czy to prawda? Nie wiem. Interesujące, że mamy ludzi którzy probują nigdy nie ulegać sugestiom (plotkom?) ale też mówią podobne rzeczy. W późnych latach sześćdziesiątych był sobie jeden starszy pan mówiący o infiltracji Hollywoodu przez Iluminatów.


Z pewnością to, co niektórzy pacjenci mówią brzmi jak rzeczy o upiorach , horrorach, opętaniu i wszystkim innym co przez ostatnie 20 lat bylo popularyzowane przez Hollywood w celu odwrażliwienia społeczeństwa aby, gdy Satanistyczny Porządek obejmie kontrolę, ludzie przyjęli to bez szoku. Czy to prawda?


Nie mogę w 100% stwierdzić że tak. Co mogę na pewno stwierdzić to to, że programowanie przez tortury rytualne, które spotkaliśmy w tym kraju i w jednym poza granicami U.S.A, jest rozpowszechnione, systematyczne, bardzo dobrze zorganizowane i bazowane na tajnych informacjach nigdzie nie publikowanych, i nikt o tym nigdy nie wspomniał ani w literaturze ani w TV.


Jeszcze dwa pytania i musze iść dalej z materiałem. Tak?


P: Czy ma Pan jakiś sposób na upewnienie sie czy pacjent jest dalej kontrolowany?


Dr. H: Pytałbym kilka części, z którymi rozmawiam – Trzon, Diana, Mądrość, Master Programer na ten temat i powtarzał bym to co jakiś czas. Jeśli posuniecie się do przodu, znowu spytać. Pytanie z tylu sali?


P: Ciekaw jestem czy Pan słyszał o pochodzeniu rodziny Marcina Lutra.


Dr. H: Czy co?


P: Czy oni byli w Kulcie?


Dr. H: Nic na ten temat nie wiem. Dobra rada. Proszę spytać go o kod identyfikacyjny. Ludzie ci mają kod identyfikacyjny. Jest w tym data urodzenia. Także może być miejsce gdzie był programowany, numer pokazujący, którym z kolei dzieckiem był, jak “02″ gdy był drugim. Także będzie numer pokazujący ile pokoleń przed nim bylo w kulcie. Juz widziałem nawet do 12 pokoleń.


P: Zaobserwowałem w moich pacjentach wiele z tych rzeczy co Pan opisał. Chciałbym spytać o Siedem Systemów. Wspominał Pan o systemach. Czy to są te Siedem Systemów?


Dr.H: To było w kilku pacjentach, tak, Siedem Systemów.


P: Może Pan powiedzieć o tym albo narysować?


Dr.H: Uczciwie rzecz biorąc nie wiem wystarczająco. Myślę, że to może być od Siedmiu Drzew Kabały.


P: Czy ma Pan jakieś dowody że te ofiary były znaczone, jakieś znaki na ciele, szczególnie na narządach płciowych?


Dr.H: Niektórzy mają tatuaże czy cos tego typu, nawet niektóre rzeczy są w dokumentacji danego przypadku, ale nie wyciągałbym daleko idących wniosków – być może zrobili to sami sobie. Ostatnie pytanie i musimy zacząć nowy materiał, bo nigdy przez to nie przebrniemy. Proszę was zachowajcie resztę pytań na następna okazję.


P: To nie pytanie ale chcę w imieniu swoim i być może innych też, chcę serdecznie podziękować za podzielenie sie z nami pańskimi odkryciami.



OKLASKI



P: Czy chcecie państwo powstać aby dać owację na stojąco za ten materiał? To było wspaniałe.



DŁUGOTRWALE OKLASKI




Dr.H: Mój drogi przyjaciel, który był na szczycie w naszej profesji, któremu jak wiem grożono śmiercią, i który walczył aby utrzymać zawodową reputację a jednocześnie nie przestać wierzyć w to że rozszczepienie osobowości istnieje, który był okrutnie krytykowany za nawet podejrzewanie tego 10-15 lat temu, walczył o to ryzykując karierę. Wiem, że w głębi serca on wiedział, że to prawda ale zawsze mawiał: “Nie byłbym zaskoczony jeśli bym odkrył jutro, że to międzynarodowa konspiracja ale też nie byłbym zaskoczony gdyby wszystko okazało sie plotką i bajką”.


On próbuje być ekstremalnie bezstronnym. To dlatego że sprawa jest kontrowersyjna i z powodu zaczętej już kampanii dyskredytującej, która głosi, że wszystko co pacjenci pamiętają jest fałszywe (nawet kazirodztwo itp) i wywołane przez “Oprah”(program TV) i książki typu “The Courage to Heal”(Odwaga Wyzdrowieć) oraz przez naiwnych terapeutów używających hipnozy. Bardzo kontrowersyjne.


Moja własna opinia została uformowana, że jeśli mają mnie zabić to mnie zabiją. Ogromna ilość informacji zobaczy światło dzienne i będzie rozesłana do dziennikarzy i agencji detektywistycznych, jeśli coś by mi się stało, i mam nadzieję że ogromna ilość ludzi takich jak wy, gdybym kiedykolwiek miał wypadek, będzie naciskało żądając poważnego dochodzenia.


Myślę że musimy sie obudzić i stanąć przeciwko temu w formie zbiorowego poczucia sumienia, i ja próbowałem czekać aż będę miał wystarczająco potwierdzenia z niezależnych źródeł aby mieć 100% pewność, że to jest szeroko rozpowszechniony problem. Wiem, gnaliśmy jak by sie paliło próbując wepchać ile tylko mogłem materiału. Mam nadzieję, że dałem wam cos do myślenia, trochę nowych idei i jestem wdzięczny za wasze przybycie.


DŁUGIE OKLASKI

————————————————-


KOMENTARZ TŁUMACZĄCEGO

1) Dr. Hammond użył słowo “Kult” z braku lepszego. Możemy spędzić wieczność dyskutując to czy powinniśmy użyć słowa “Kult”, “Iluminaci”, “Masoni”, “Żydzi”, “Mafia” itd., itp. On użył słowa “Kult” i musimy to zaakceptować. Proszę nie mylić tego z powszechnie używaną poniżająca “etykietą”: “Ach, ten Kult!”. Granica pomiędzy kultem i religią jest bardzo niewyraźna. Często uczciwi ludzie są nazywani “kultem” dokładnie tak jak najlepsi polscy patrioci byli w czasach stalinowskich nazywani “zaplutymi karłami reakcji” – rozumiemy się? W tym samym momencie wiele grup oficjalne uznanych za religie jest niczym innym tylko wprost diabolicznymi organizacjami.


2) Ten tekst nie może być dla każdego. Wiele osób odbierze go jako “kompletny bełkot pseudonaukowy”. Rozumiem to i respektuję. Proszę tylko nie atakować tego artykułu z prostej przyczyny, że Pan czy Pani nie może go w 100% zrozumieć. Był to wykład wygłoszony przez jednego z najlepszych i najsławniejszych psychologów świata, więc chyba wiedział co mówi……(?) Fakt, że został “uciszony” i sprawa tortur rytualnych zatuszowana tylko potwierdza historyczną wartość jego wystąpienia. Z pewnością każdy może zrozumieć z tej prelekcji, że bazą do tortur rytualnych i rozszczepiania osobowości jest i była żydowska Kabała.

Skoro nauki kabalistyczne istnieją od setek jeśli nie tysięcy lat, czy oznacza to że torturowanie dzieci i rozszczepianie ich osobowości jest też praktykowane od niepamiętnych czasów? Jeśli tak, czy znajomość tego faktu pomoże nam zrozumieć lepiej niektóre wydażenia z historii?…… Aha – proszę pamiętać, ze “kabała” znaczy podanie z ust do ucha, nigdy do zapisania. Książki o Kabale są napisane przez ludzi z zewnątrz, którzy odkryli kilka szczegółów, to wszystko. Uczeni w Kabale są to starsi, sprawdzeni i wtajemniczeni członkowie grupy, którzy będą wyłącznie ustnie przekazywać swoją wiedzę następnemu pokoleniu. Młody Greenbaum, jako nastolatek, mogł znać tylko podstawy całej tajemnej nauki i proszę ile diabolicznego zła z tym zrobił! Czy mamy prawo podejrzewać, że to co widzimy to tylko czubek góry lodowej?


3) Biorąc pod uwagę, że niektóre osoby mogą widzieć przedstawione zagadnienia jako cos absolutnie podobnego do opowiadań o “zielonych ludkach” – daję link do znanej (i respektowanej) polskiej strony “ABC Zdrowie”(http://portal.abczdrowie.pl/rozdwojenie-jazni)

gdzie znajdziecie poniższy cytat:

Przyczyny osobowości wielorakiej

Mechanizm powstawania zaburzeń dysocjacyjnych nie jest do końca znany. Zakłada się, że rozszczepienie osobowości wynika z traumatycznych przeżyć, kryzysów i głębokich urazów w okresie wczesnego dzieciństwa, np. molestowania seksualnego lub permanentnie doświadczanej przemocy domowej. Sposobem radzenia sobie dziecka może być zepchnięcie do nieświadomości uczuć i zachowań, z których z czasem rozwijają się alternatywne osobowości.


4) Z trochę lżejszej nuty. Znamy jeden przykład rozszczepienia osobowości przedstawiony w literaturze – Doktor Jekyll i pan Hyde. Prosze przeczytac: http://pl.wikipedia.org/wiki/Doktor_Jek ... 8nowela%29


5) Przygotowując się do bycia zaatakowanym przez ludzi, którzy są opłacani aby zniszczyć każde źródło prawdy, chcę Państwu polecić przeczytanie bardzo popularnej pracy “25 rules of Disinformation”(25 Zasad Dezinformacji). Niestety jest tylko po angielsku. Być może pewnego dnia znajdę czas aby to przetłumaczyć. Ta praca to lista wszystkich chwytów używanych przez wspomnianych delikwentów – bardzo pouczająca lektura! Gdy oni zaatakują ten artykul (czy jego tłumacza) – z pewnością użyją coś z tej listy. Podaje 3 linki (na wypadek jeśli zaczną znikać z Internetu):

http://newworldordersurvival.yolasite.c ... mation.php http://www.911review.org/Wiki/RulesOfDi ... tion.shtml http://vigilantcitizen.com/latestnews/t ... formation/

6) Najsmutniejszym faktem jest to jak niewiele wiemy o tej prelekcji w ponad 20 lat po jej wygłoszeniu. Aktualnie wiemy coraz mniej. Oczywiście, Dr. Hammond ryzykował karierę i życie mając nadzieję, że jego “wychylenie się” spowoduje eksplozję – inni pójdą jego drogą odkrywając więcej dowodów i ewentualnie przestępcy będą schwytani i ukarani za swoje zbrodnie. Dr. Hammond się mylił. Ludzie, którzy mają nas za niewolników, mieli rację: jesteśmy gojami – tymi prymitywnymi bydlakami z ludzką twarzą. Gojów nie można obudzić, nauczyć o prawdzie, skłonić do akcji. Dla gojów musi być tylko codzienna rutyna: “jedzonko, kupka, seks, spanie, powtórzyć!“

_______________________________________________________________________________________

Zobacz także:

Wywiad ze Svali

Świat kontroli umysłu widziany oczyma artystki o 13-tu osobowościach

Jullian Assange i nazistowska sekta

Więcej tekstów o praniu mózgu


Co wspólnego mają słynne amerykańskie strzelaniny w szkołach z programowaniem umysłu? (materiały po angielsku)

http://aangirfan.blogspot.com/2013/01/s ... lower.html

http://aangirfan.blogspot.com/2012/12/n ... tings.html

http://aangirfan.blogspot.com/2012/07/d ... ladio.html

http://aangirfan.blogspot.com/2012/12/c ... oting.html

http://radtrap.wordpress.com/2013/01/09 ... li-umyslu/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 01 lut 2013, 18:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Lewaccy psychopaci, dla rewolucyjnych swoich (przecież, nie naszych) celów, tzn. zdobycia absolutnej władzy nad całym światowym motłochem, dwoją się i troją wynajdując różne sposoby odbierania nam ludziom: rozumu, godności, stanu posiadania i zdrowia, oraz zacieśniając nam naszą życiową przestrzeń do z góry wyznaczonych, przez nich samych, granic. My natomiast mamy za zadanie niczego nie dostrzegać, bo w innym przypadku rozdepczą nas (na razie tylko medialnie) jako antysemitów, nienawistników, czy moherowych oszołomów.
Najlepiej mamy to przyjmować z utęsknieniem, wiarą nowego typu, czyli wiarą w postęp i sami się o ten postęp dopraszać.
Po prostu mamy się cieszyć z każdego oplucia nas, z każdego uderzenia, a jak trzeba to i z radosnym zaśpiewem poddać się prawnie ustalanemu dla nas eutanazyjnemu przeznaczeniu.


Sodomici w pułapce

Jak wiadomo, nasi Umiłowani Przywódcy uprawianie prawdziwej polityki mają zakazane, więc mogą tylko odrabiać pensa, zadane przez starszych i mądrzejszych z Brukseli. Tam zaś, realizując nieśmiertelne przykazania klasyków marksizmu co do nieubłaganego postępu, rozkazano, by w całym kołchozie nastąpiła urawniłowka między znienawidzoną rodziną burżuazyjną, a związkami partnerskimi, przekraczającymi nie tylko bariery płciowe, ale chyba i gatunkowe. Dlaczegóż to bowiem „prawami reprodukcyjnymi” mają być obdarzone tylko szowinistyczne świnie z gatunku ludzkiego, a reszta gatunków ma po staremu jęczeć w cęgach reżymu? Toteż z dnia na dzień rosną szeregi Ruchu Wyzwolenia Zwierząt. Przeforsował on już uznanie ich za „istoty czujące”, a więc coś w rodzaju ludzi - ale to dopiero pierwszy krok na drodze do pełnego braterstwa.

Dlaczegóż to tylko „wszyscy ludzie będą braćmi”, a takie na przykład kozy - już nie? Wyłączenie kóz z powszechnego braterstwa nie tylko nie da się obronić na gruncie nieubłaganego postępu, ale ponadto wywołuje w koziej populacji zrozumiałe rozgoryczenie. Wszystko zatem jeszcze przed nami - ale z uwagi na głębokie zakorzenienie przesądów światło ćmiących jest rozkaz, żeby unikać ostentacji i posługiwać się metodą małych kroczków. Toteż nasi Umiłowani Przywódcy skierowali do Sejmu aż trzy projekty ustaw w sprawie „związków partnerskich” - jeden śmielszy od drugiego, ale żaden z nich nie uzyskał wymaganej większości i wszystkie wylądowały w koszu. No cóż; miłe są tylko złego początki, a poza tym choćby na tym przykładzie widać, jak w miarę postępów socjalizmu zaostrza się walka klasowa. Najważniejsze, że na stronę nieubłaganego postępu przeciągnięty został sam pan premier Tusk, nawołując swoją trzódkę, by poparła chociaż jeden projekt, przez co umożliwi sodomitom i gomorytkom „godniejsze życie”.

Pragnienie dogodzenia sodomitom i gomorytkom bardzo się oczywiście panu premieru Tusku chwali - ale czy przypadkiem jak zwykle się on nie myli? Dlaczegóż to instytucjonalizacja konkubinatów, czy par sodomskich lub gomorskich miałaby ich życie uczynić „godniejszym”? Mam wrażenie, że na stanowisku pana premiera zaciążył biurokratyczny sposób widzenia świata, zgodnie z którym urzędowa rejestracja jest aktem nobilitującym. Ciekawe, że podobnie myśleli zatwardziali komuniści - co w swoim „Dzienniku 1954” przypomina Leopold Tyrmand: „pastwiono się nad niejakim Konwickim - młodym literatem i oddanym członkiem partii i wszelkich jej młodzieżowych przybudówek. Napisał opowiadanie o miłości. Z wszystkimi akcesoriami, jak trzeba: szlachetny oficer UB, kochankowie pierdolą się niemal pod kontrolą podstawowej organizacji partyjnej, nigdy przeciw, zawsze za i ze Związkiem Radzieckim”.

Dlaczegóż to sodomitom i gomorytkom tak zależy na rejestracji w urzędzie? Żeby spółkować pod kontrolą podstawowej organizacji partyjnej? Gdyby bez takiej rejestracji, albo bez takiego nadzoru nie można było osiągnąć orgazmu, to rozumiem - ale chyba można, nieprawdaż? Niech no pan dr Zbigniew Lew Starowicz powie, czy akt notarialny albo metryka to rzeczywiście są jakieś afrodyzjaki? Bo jeśli nie są - to o co chodzi? Jeszcze w połowie lat 90-tych, jako działacz UPR, rozmawiałem z sodomitą reprezentującym ichnią organizację „Lambda”, który usiłował mi wmówić, że chodzi o dziedziczenie. Ja na to, że przecież mogą sobie nawzajem zapisać majątki w testamencie, a wtedy on - że owszem - ale skoro nie są rodziną, to muszą płacić wyższy podatek spadkowy. Na to ja: tak mi pan mów! My chcemy zlikwidować podatek spadkowy, więc śmiało możecie na nas głosować!

Myślę jednak, że to całe dziedziczenie i informacja medyczna to tylko mizerne preteksty, bo tak naprawdę, to chodzi o ruszenie z posad bryły świata poprzez stopniową likwidację normalnej rodziny, stanowiącej wszak jeden z fundamentów znienawidzonej przez postępactwo „kultury burżuazyjnej”, to znaczy - cywilizacji łacińskiej. Ona rzeczywiście wymaga od ludzi pewnej dyscypliny, między innymi - umiejętności panowania nad naturalnymi odruchami, podczas gdy postępactwo próbuje zniszczyć tę cywilizację pod sztandarem powrotu do natury. Że to niby naturalne jest piękne. Ano - nie zawsze - wyobraźmy sobie jak taki miłośnik natury załatwia naturalną potrzebę na dywanie u pana prezydenta Komorowskiego. Myślę, że nawet wyrozumiały pan Lityński by się na to obruszył, więc nie przesadzajmy z tą naturalnością.

Zresztą - czy pod sztandarem naturalności wypada skupiać się akurat sodomitom, czy gomorytkom? No, a przede wszystkim - co wspólnego z naturalnością ma urzędowa rejestracja? Toż to sprzeczność sama w sobie! Oto jak antycywilizacyjna propaganda spycha sodomitów i gomorytki w pułapkę. Nietrudno się przecież domyślić, że skoro zaczną ich rejestrować, to prędzej czy później pojawią się próby wyciągnięcia od nich pieniędzy, a w najgorszym razie - również represjonowania według listy - bo z socjalistami nigdy nic nie wiadomo. To znaczy wiadomo - że będą rabowali, bo oni już tak mają. Nie bez powodu jeszcze w głębokiej starożytności przewidział ich grecki filozof Epikur, bo czyż w przeciwnym razie nawoływałby: „żyj w ukryciu!”? Co się dzieje z tymi sodomitami i gomorytkami, że zapominają o swoim naturalnym filozofie? Najwyraźniej pod wpływem propagandy tracą poczucie rzeczywistości.

Ciekawe, że z jakiegoś tajemniczego powodu coś podobnego przytrafiło się chyba również ministrowi Radosławowi Sikorskiemu. Na wieść o możliwości wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej minister Sikorski w biały dzień publicznie powiedział, że w takiej sytuacji miejsce Wielkiej Brytanii w gronie decyzyjnym mogłaby zająć Polska. Znaczy - że może zająć w Europie pozycję Wielkiej Brytanii. Ponieważ wiemy, że nasi Umiłowani Przywódcy uprawianie prawdziwej polityki mają surowo zakazane, to ta okoliczność, tłumaczy wszystko - również deklarację pana ministra Sikorskiego, któremu ostatnio nawet niezawisły sąd przyznał prawo bezkarnego mówienia różnych rzeczy.

Stanisław Michalkiewicz

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2733


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 18 lut 2013, 08:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Gender groźniejsze od marksizmu

Z JE ks. abp. Henrykiem Hoserem, przewodniczącym Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski, ordynariuszem warszawsko-praskim, rozmawia Małgorzata Jędrzejczyk

Księże Arcybiskupie, coraz głośniej mówi się o ideologii gender. Z czym ona się wiąże, jakie są jej korzenie?
– Ideologia gender pojawiła się w kręgach bardzo radykalnego feminizmu w latach 70., 80., aczkolwiek dojrzewała od lat 50. ubiegłego stulecia (J. Money). Właśnie to środowisko, związane z nim organizacje feministyczne i stowarzyszona z nimi Międzynarodowa Federacja Planowanego Rodzicielstwa (IPPF) – której przedstawiciele działają w Polsce – zaproponowały tę ideologię podczas światowej konferencji ludnościowej w Pekinie w 1995 roku. Po niej, 5, 10 lat później, odbyły się kolejne konferencje, które miały kontrolować i nadzorować wprowadzenie ideologii gender do polityki społecznej i ekonomicznej poszczególnych krajów. Dziś mija więc prawie 20 lat aplikacji tej ideologii. Widzimy, że ideologia gender nie wzięła się znikąd, nie jest spontanicznym wykwitem ludzkiej twórczości, ale jest to bardzo konsekutywny program. Narzuca tzw. gender mainstreaming – swego rodzaju strumień działań medialnych, ekonomicznych, politycznych, których zadaniem jest ugruntowanie tej ideologii w społeczeństwie poprzez zaakceptowanie jej, by potem stanowić podstawę działań polityczno-społecznych i przekształcać podstawowe więzi międzyosobowe. Znaczenie określenia gender jest niechętnie definiowane nawet przez jego protagonistów. Przeważają twierdzenia opisowe, które dowodzą, że nie płeć biologiczna determinuje to, czy dana osoba jest mężczyzną, czy kobietą, ale „rodzaj” – gender oznaczający tożsamość psychiczną, kulturową, wybraną, a nie zdeterminowaną przez poczęcie i urodzenie. Prowadzi to do idei zamienności płci, do zmniejszania różnic płciowych, skoro są to tylko wyuczone role. Ta konstrukcja myślowa ścieli łoże przekonaniu o równości i równorzędności wszystkich orientacji seksualnych, w tym homo- i transseksualnych, jako nowych komponentów i form „rodziny”.

Drastycznym przykładem obrazującym zastosowanie tej ideologii jest pomysł kanadyjskiej rodziny, która postanowiła zataić przed otoczeniem i przed swoim dzieckiem jego płeć, by ono, gdy dorośnie, samo mogło zadecydować, czy chce zostać kobietą, czy mężczyzną…
– Jest to jeden z wielu przykładów zastosowania tej ideologii i otumanienia ludzi. Musimy sobie uświadomić, że ideologia gender pojawiła się dużo wcześniej, bo podczas ewolucji cywilizacji atlantyckiej, przynajmniej od oświecenia, do dzisiaj. Jej celem jest zniwelowanie wszystkich zewnętrznych determinantów człowieka. Odbywa się to przez usunięcie Boga, a następnie natury. (Specyficzna natura człowieka odbiega od świata zoologicznego w sposób zupełnie nieprawdopodobnie daleki; dostrzegają to również genetycy). O człowieku, który pozostaje ogołocony z Boga, z wymiaru transcendentnego, ogołocony z pojęcia natury ludzkiej, która jest wspólnym mianownikiem całej ludzkości, ma decydować kultura, w której żyje. A kultura jest często czynnikiem różnicującym ludzkość, nie zawsze łączącym. Kultura może tworzyć kręgi kulturowe, ale te kręgi są czasami bardzo wąskie. W związku z tym kultura jest wytworem człowieka – człowiek może sam siebie produkować. I w ten sposób dochodzimy do ideologii gender, która jest przykładem licznych schizoidalnych sytuacji. Tymczasem człowiek powinien być całością wewnętrznie skomponowaną, zawierającą wszystkie elementy potrzebne do jego istnienia. Tym komponentem – jeśli sięgniemy do antropologii biblijnej – jest ciało, dusza i duch, które powinny ze sobą współgrać, działać integralnie oraz ukazywać całe bogactwo istoty i osoby ludzkiej. A dzisiaj obserwujemy ich rozszczepienie. Największe rozszczepienie zachodzi pomiędzy ciałem a świadomością człowieka. Z kolei ciało, gdy nie jest zintegrowane ze świadomością, jest traktowane jako swego rodzaju surowiec, który możemy kształtować według swoich upodobań. Stąd mamy do czynienia z taką sytuacją, kiedy oderwano człowieka od jego determinacji płciowej. Ideologia gender odrzuca tę determinację i uważa, że decydująca powinna być płeć kulturowa, czyli ta determinacja, którą sami tworzymy.

W gender ciało traktuje się jako materiał, który można zmienić poprzez technikę np. operacyjną – operacje plastyczne, interwencje chirurgiczne, ingerencje hormonalne. Każda ideologia ma swój przekład w pedagogice i nauczaniu, podobnie było z propagandą marksizmu i leninizmu. Proces wychowania powinien iść w kierunku właśnie integracji osoby zgodnie z jej płcią wrodzoną. Dzisiaj mamy studia genderowe, tzw. queer studies, które z powagą uniwersytecką są wykładane na różnych uczelniach. Wywodzą się z dawnego nurtu psychoetnosocjologii, która opisywała psychikę kobiety, mężczyzny, ich podobieństwo oraz różnice. Natomiast queer studies powodują, że te psychiki mogą być przedmiotem wyboru nawet w zaawansowanym okresie życia, że między kobietą i mężczyzną zachodzi tylko specyficzna różnica psychiczna.

Kłopotliwe stereotypy
Co najmniej 8 polskich uczelni prowadzi wykłady z gender. Jedna ze zwolenniczek tej ideologii, dr inż. Zofia Łapniewska z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Warszawskiego, nie ukrywa, że celem gender jest „obalenie stereotypów dotyczących płci”, które – jak twierdzi – „są podstawą do uprzedzeń społecznych”.
– Obalanie stereotypów jest narzędziem przekształcania społeczeństwa. Jako wielki i kłopotliwy stereotyp ogłasza się dzisiaj tradycyjną rodzinę złożoną z ojca, matki, dzieci, które poczęli, zrodzili i wychowali. Taką rodzinę niektórzy uważają za strukturę opresyjną, która wprowadza człowieka w jakieś sztywne ramy i nie daje mu możliwości rozwoju. W związku z tym jest to dalsza konstrukcja „wolnych elektronów”, ludzi, którzy ewoluują zupełnie niezależnie od innych i którzy nie są zdolni do tworzenia trwałych relacji wynikających z ich dziedzictwa biologicznego, kulturowego, społecznego. Obiektywnie jest to niewątpliwie okaleczenie człowieka w jego całym bogactwie i stałości jego struktury, rozwoju, dynamiki życia.

Gender najbardziej uderza w kobietę. Według założeń tej ideologii kobiety są pokrzywdzone, bo „skazane” na wykonywanie swojej roli matki, żony…
– Ideologia gender jest pochodną marksizmu i nie wolno zapominać, że jest to nowy sposób walki klas. Z tym że klasami stają się kobiety i mężczyźni. Proletariatem są kobiety, a mężczyźni są posiadaczami, kapitalistami, którzy proletariat uciskają. Największą krzywdę, jaką radykalny feminizm wyrządza kobiecie, jest jej maskulinizacja. W efekcie sprowadza się kobietę do tego, by mogła zastąpić mężczyznę. Jest to niezgodne z jej naturą. Maskulinizacja istniała w marksizmie. Była bardzo silną cechą ideologii stalinowskiej. Dzisiaj ogłasza się z triumfem, że kobiety mogą działać w jednostkach bojowych armii, uczy się je zabijać ludzi. A to przecież mija się z powołaniem kobiety, by dawać życie, a nie żeby je niszczyć.

Ideologia gender wychowuje ludzi, którymi łatwo manipulować. Do takiego wykorzystywania ludzi dążył marksizm, który definiował człowieka jako produkt stosunków społeczno-ekonomicznych. Czy gender nie jest groźniejsze od marksizmu?
– Gender jest groźniejsze, bo idzie dalej niż marksizm. Marksizm nie wnikał aż tak głęboko w naturę człowieka. Próbował go tylko poddać kontroli państwowej, dlatego też były próby przejęcia wychowania dzieci przez państwo. Wówczas proklamowano rodziców jako pokolenie wsteczne, konserwatywne, reakcyjne. W ideologii gender z kolei dokonuje się dekonstrukcja poprzez obalanie tzw. stereotypów, dotycząca między innymi relacji między starszym a młodszym pokoleniem. Chodzi o to, by starsze pokolenie nie miało wpływu na wychowanie młodszego, a młodzi byli wychowywani przez swoich rówieśników. I ten proces właśnie obserwujemy. Autorytet rodziców dla młodych jest coraz mniejszy z wielu względów. Między innymi dlatego, że rodzice dzisiaj nie wiedzą, do czego wychowywać, są zdezorientowani, a ich dzieci pozostają głównie pod wpływem wychowawczym czy raczej antywychowawczym mediów i środowiska, nad którym rodzice nie panują.

Na ratunek rodzinie
Co więc robić, by nie wychowywać pokolenia zwolenników gender?
– Często powtarzam, że w rodzinie tym, co wychowuje, jest relacja męża do żony, żony do męża i relacja wzajemna rodziców, czyli małżeńska miłość. Dzieci, którym zapewniono poczucie bezpieczeństwa, uczą się wierności jako owocu zaufania drugiej osobie. Zaufanie, wzajemna miłość w rodzinie są dzisiaj najważniejsze. Jeśli uratujemy relacje małżeńskie i rodzicielskie, wówczas uratujemy również młodzież, która w rodzinnym, pełnym miłości domu, czuje się bezpieczna, akceptowana i nie ucieka z domu, lecz chętnie do niego wraca.

Wydaje się, że wobec tych wszystkich zagrożeń ocaleniem może być na nowo powrót do teologii ciała w ujęciu Jana Pawła II.
– Musimy odkryć teologię ciała, a nie do niej powracać, bo jej nie znamy. Teologia ciała była słusznie nazywana przewrotem kopernikańskim, ale niestety za jej upowszechnianiem nie poszła działalność duszpasterska Kościoła. I to był może największy cień pracy duszpasterskiej kapłanów w czasie pontyfikatu Jana Pawła II, który był kontynuatorem Papieża Pawła VI w tej dziedzinie. Niestety, różne uwarunkowania ideologiczne, inercja spowodowały, że nie sięgaliśmy do tej nauki, nie wprowadzaliśmy jej w życie, w nasze praktyki katechetyczne, pastoralne. Do dzisiaj wielu katechetów i księży nie potrafi mówić o tak ważnych sprawach.

Jak Kościół traktuje transseksualistów, ofiary ideologii gender? Jak powinniśmy się do nich odnosić? Jak im pomóc?
– Kościół traktuje tych ludzi jako wymagających szacunku, życzliwości i pomocy, jako ludzi zagubionych. Oni często twierdzą coś przeciwnego, że dopiero co odkryli swoją tożsamość, ale w istocie są zagubieni. Wszystkie zaburzenia orientacji seksualnej są groźnym zjawiskiem i tym groźniejszym, że się je promuje. Przecież wykluczenie pewnych zaburzeń orientacji seksualnej z listy chorób było działaniem czysto ideologicznym, np. usunięcie homoseksualizmu z listy chorób WHO nie polegało na nowych odkryciach i nowych faktach naukowych, lecz było wynikiem niezbyt jednogłośnego głosowania w towarzystwach psychiatrycznych. To ustalenie niczego nie zmienia, powinniśmy pomóc odnajdywać każdemu człowiekowi jego wewnętrzną jedność z innymi ludźmi i z Bogiem. Od tego zależy szczęście człowieka.



Oswajanie z gender
Zjawisko transseksualizmu czy homoseksualizmu istniało od dawna. Najgroźniejsze są pewne formy usankcjonowania prawnego. I to obecnie obserwujemy.
– Tak, to jest znowu ogromny temat roli prawa. Prawo w tradycji rzymskiej było normatywne, czyli stawiało pewne normy obowiązujące wszystkich obywateli. Prawo rzymskie wprowadziło pojęcie osoby ludzkiej i jej podmiotowości, której niestety byli w znacznej mierze pozbawieni niewolnicy. Prawo stawiało pewne normy społeczne, które należało respektować dla dobra wspólnego całego społeczeństwa. Dzisiaj domaga się (nie jestem specjalistą od filozofii prawa), żeby wymogi stawiane prawu były takie, aby uprawomocniło bieżące praktyki społeczne bez ich oceniania. Ta ocena jest tylko socjologiczna, i to przekłamana, bo problem homoseksualizmu w zależności od statystyk dotyczy około 4 proc. ludności, a wydaje się, że jest to ideologia coraz bardziej dominująca i w tej chwili mniejszości dyktują prawa, którym ma się podporządkować większość społeczeństwa. Tu jest niewątpliwie bardzo poważny spór o rolę prawa i uważam, że legislatorzy, prawodawcy ponoszą ogromną odpowiedzialność za to, co się w społeczeństwie dzieje. Dla przeciętnego człowieka to, co jest dozwolone prawnie, powinno być też moralnie dobre. Tymczasem prawo w warunkach reglamentacji życia przestrzennego społeczeństwa jest coraz bardziej wymagające. Wszyscy znamy ostrzeżenia: „dotknięcie, wejście grozi śmiercią lub kalectwem” przez jakieś nieodpowiedzialne zachowanie. Są przecież znaki zakazu w kodeksie drogowym, ale w osobowym życiu społecznym odchodzi się od takich zachowań ostrożnościowych i zapobiegawczych. Nie stawia się takich znaków ostrzegawczych. A zatem nasze społeczeństwo powinno być świadome dokonujących się procesów i stąd trzeba mówić w sposób, w jaki przemawiali prorocy, którzy widzieli dalej i mogli na czas ostrzegać współczesnych. Ostrzeganie przed niebezpieczeństwem, jakim jest np. gender, nie jest bynajmniej negatywizmem, ale przestrogą przed realnym niebezpieczeństwem, które może przynieść nieodwracalne skutki.

Jak wobec tego oceniać działania rządzących zmierzające do uznania tzw. związków partnerskich?
– Na pewno wiele rzeczy, które wynikają z faktu wspólnoty domowej, można regulować rozporządzeniami czy nowelizacjami jakichś szczegółowych praw, niewymagającymi żadnych strukturalnych zmian. Zrównanie tzw. związków partnerskich z małżeństwem, a zwłaszcza zrównanie związków heteroseksualnych z homoseksualnymi, to poważny zamach właśnie na to, co jest podstawą każdego społeczeństwa, czyli rodzinę w klasycznym tego słowa znaczeniu. W końcu ludzkość nie pojawiła się dzisiaj. Jedyną instytucją, która przetrwała we wszystkich okresach historii, we wszystkich reżimach i ustrojach, jest rodzina. Dzisiejsze manipulacje, by to zmienić, są postawą daleko idącej nieodpowiedzialności społecznej. Tak to należy widzieć. Jest to zarazem obraza Pana Boga, Stwórcy człowieka. Dla nas, wierzących, musi być jasno powiedziane: rodzina jest absolutnie pierwotną instytucją społeczną.

Próbuje się nas oswoić z ideologią gender. Na piedestale medialnym stawia się transseksualistów, dając im najwyższe funkcje państwowe.
– Chodzi o część długofalowej strategii, a nie o spontaniczne działanie, chodzi o bardzo precyzyjnie określoną socjotechnikę. Są podręczniki owej socjotechniki. To, co obserwujemy, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Kryje się za nią cały system. Zawsze dziwię się, że ludzie są tak łatwowierni i biorą wszystko za dobrą monetę. Należy sobie uświadomić, że w drodze do przeforsowania pewnych ideologii następuje pewien proces oswajania ze zjawiskiem, a dopiero później wprowadza się radykalne zmiany. Francja jest tego najlepszym przykładem. Byłem we Francji, kiedy powstawał „pakt socjalny”, który miał sankcjonować związki partnerskie, satysfakcjonując tych, którzy z jakichś powodów nie chcą zawierać małżeństwa. Natomiast dzisiaj, wbrew bardzo dużej części społeczeństwa, wprowadza się prawo pozwalające na zrównanie związku małżeńskiego heteroseksualnego i homoseksualnego erzacu.

Jak więc zabezpieczyć się przed zakrojoną na tak szeroką skalę socjotechniką?
– Mamy już dostępne w języku polskim opracowania tych zagadnień. Problemem jest to, że żyjemy w tzw. szumie medialnym i ludzie nie są w stanie znaleźć już tego, czego poszukują, są też niedoinformowani. Nadmiar informacji powoduje niedoinformowanie. I to jest ciekawe zjawisko, którego jesteśmy świadkami, dlatego powinniśmy ułatwiać ludziom dostęp do potrzebnej wiedzy. Nie wystarcza ograniczyć się tylko do wydania książki. Ona jest przedmiotem martwym, dopóki się jej nie przeczyta. Należy ułatwiać jej lekturę, a zwłaszcza trzeba się spotykać z ludźmi przy rozmaitych okazjach i ukazywać nie tylko powierzchnię, ale również dno całej sprawy. Dopiero wówczas, gdy w takim pogłębionym spojrzeniu ludzie odkryją te wszystkie przemiany, którym ulegają, wówczas moim zdaniem zmądrzeją. Bo najbardziej deficytową rzeczą dzisiaj jest mądrość. Nad tym ubolewali już prorocy Starego Testamentu.

Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Jędrzejczyk

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... sizmu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 06 mar 2013, 19:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Zboczenia seksualne w służbie kolejnej rewolucji....

Seks w służbie rewolucji

NEOBOLSZEWIA „BUNT ZMYSŁOWOŚCI”

Gdy zadaję pytanie miłośnikom „postępu” o źródła „wspaniałej” idei wyzwolenia ludzkiej seksualności ze stanu ciemiężenia przez obłudną i represyjną tradycyjną kulturę, w odpowiedzi najczęściej słyszę, że to lata 60., bunt hipisów, ewentualnie kraje skandynawskie. Tymczasem pierwsze parady lesbijek i gejów miały miejsce w początkowanej fazie rewolucji bolszewickiej w Rosji.
Maciej Mazurek

Ilekroć słyszę te wszystkie postulaty dotyczące wyzwolenia w sprawach seksu, widzę ataki homoterrorystów na poznańskim uniwersytecie, nie mogę nie przywołać bolszewickiej rewolucji. Lenin, ten geniusz manipulacji i socjotechniki, stworzył pojęcie „bunt zmysłowości”, a na długo przed rewolucją jeden z głównych mózgów rewolucji, Trocki, opracował nową teorię stosunków płciowych. W 1904 r. Lenin zauważył, że potencjał energii seksualnej nakierowanej dotąd na wartości rodzinne (i w ten sposób tłumionej i utrzymywanej w ryzach obyczaju) przyczynić się może do zwycięstwa socjalizmu. Należy tylko omamić ludzi wizją nieskrępowanego tradycyjną moralnością spełnienia seksualnego.

Seks i ucisk

W 1911 r. Trocki pisze do Lenina: „Bez wątpienia seksualny ucisk jest głównym środkiem zniewolenia człowieka i tak długo jak ten ucisk będzie trwał, nie może być mowy o prawdziwej wolności. Rodzina jako burżuazyjna instytucja całkowicie przeżyła się. Trzeba szczególnie intensywnie opowiadać o tym robotnikom”. Lenin odpowiada: „I nie tylko rodzina. Wszystkie zakazy odnoszące się do seksualności powinny być zniesione. Możemy uczyć się od sufrażystek. Nawet zakaz miłości tej samej płci musi być usunięty”. Wraz ze zwycięstwem rewolucji bolszewicy zaczęli zamieniać teorię wyzwolenia seksu spod więzi burżuazyjnej rodziny w praktykę. W grudniu 1917 r. Lenin uchwalił dekret „O zniesieniu małżeństwa”.

Parady miłości

W grudniu 1918 r. w rocznicę uchwalenia dekretu o zniesieniu małżeństwa odbył się w Moskwie marsz lesbijek. Trocki w swoich wspomnieniach zanotował, że na wiadomość o tym marszu Lenin zareagował entuzjastycznie: „Tak trzymać, towarzysze, tak trzymać”. Niesiono transparenty „Precz ze wstydem”. To hasło pojawiło się wcześniej, w czerwcu 1918 r., kiedy kilkuset przedstawicieli obu płci przeszło przez centrum Piotrogrodu nago z transparentami. Trudno nie zobaczyć w tzw. paradach miłości w Polsce i w Europie, z hasłami w rodzaju „Pierdolę, nie rodzę”, kontynuacji tej tradycji. W ramach walki ze wstydem w Moskwie i Piotrogrodzie grupy 6–10 osób obojga płci chodziły bez ubrań do kin, cerkwi, stołówek, jeździły komunikacją miejską. Kobiety miały na sobie tylko buty i torebki. O tym wydarzeniu pod datą 12 września pisze w swoim „Dzienniku” Bułhakow, wskazując na niezadowolenie normalnych ludzi, a samą inicjatywę określając mianem „ataku przemocą symboliczną”, mającą na celu rozbicie tradycyjnego obrazu świata.

Autor: Maciej Mazurek

http://gpcodziennie.pl/17776-seks-w-slu ... lucji.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 23 sie 2014, 09:04 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Ile żyć ludzkich pozwolimy psychopatom lewackim zniszczyć? Ile krzywdy ludzkiej musi się wydarzyć zanim zareagujemy?
Czy gdy nas dostaną krótko, będzie jeszcze komu przeciwstawić się im? Czy lewackie karły moralne i ich zboczone wizje, muszą zatruwać nam nasze życia, naszą kulturę, nasze zaufanie do innych ludzi?


Kreowanie człowieka bez tożsamości

To my […] kontrolujemy życie, każdy jego wycinek. […] to my kształtujemy ludzką naturę. Człowiek jest nieskończenie podatny na formowanie – wyjaśniał Winstonowi Smithowi buntowniczy protagonista z powieści George’a Orwella pt. „Rok 1984”. Winston jest pracownikiem Ministerstwa Prawdy, departamentu rządu Wielkiego Brata, który ma za zadanie ciągłe pisanie historii na nowo, tak aby wciąż zmieniana i narzucana szerokiej masie wersja „dopasowywała” się do „prawdy” panującego reżimu. Znając już dystoniczną powieść Aldousa Huxleya pt. „Nowy wspaniały świat”, Orwell wiedział, że aby przejąć kontrolę nad masami, trzeba zająć się fałszowaniem ich postrzegania, cenzurując informacje niewygodne i nakłaniając lud do przyjmowania postaw, jakie chce się mu narzucić.

Również dzisiaj w czasach głębokiego kryzysu politycznego, ekonomicznego i duchowego wydaje się, że Zachód jest ofiarą kolejnej „rewolucji kulturowej” narzuconej przez Niewidzialną Władzę: mowa tu o ideologii gender. Celem ataku – w tym przypadku – jest ludzka tożsamość w jej uznanym od zawsze jako naturalnym dymorfizmie, czyli byciu mężczyzną lub kobietą.

Sztuczny model człowieka
Ideologia gender twierdzi, że różnice płciowe między mężczyzną a kobietą dotyczą jedynie morfologii, budowy, ale w istocie rzeczy nie mają żadnego znaczenia. Zgodnie z tym „nowym” punktem widzenia różnica: męski – żeński jest przede wszystkim kulturowa, czyli mężczyźni są mężczyznami tylko dlatego, że zostali wychowani na mężczyzn, kobiety zaś są kobietami tylko dlatego, że na kobiety zostały wychowane.

Podjęliśmy próbę zrozumienia, dlaczego obecnie chce się wypaczyć klasyczny obraz człowieka i narzucić nową wizję płci społecznie skonstruowanej i oderwanej od jakiegokolwiek „naturalnego” dziedzictwa. To z tych zapytań powstała książka pt. „UNI SEX. La creazione dell’uomo senza identità?” opublikowana we Włoszech.

Obecnie jesteśmy świadkami wyraźnej „kulturalizacji” ciała w sposób zamierzony mającej wykraść je temu, co przynależy do jego stanu naturalności, uczestniczymy w procesie mającym zakończyć się stworzeniem sztucznego modelu człowieka wyśnionym przez transhumanizm.

Jeszcze bardziej niepokojący jest fakt, że ojcowie ideologii gender: John Money i Alfred Kinsey, snuli marzenia o takiej demokracji, w której pedofilia i pedoseksualność byłyby zalegalizowane jako niemożliwe do odrzucenia elementy „wyzwolenia seksualnego” rodzaju ludzkiego. W „wysokich sferach” popleczników świata gender pedofilia – co udokumentowaliśmy w naszej książce – nie jest w ogóle uważana za obrzydliwe przestępstwo, ale właśnie za element konieczny, za nieunikniony postęp ludzkiej moralności.

Propagatorzy dewiacji
„Wojujące ramię” ideologii gender reprezentowane jest przez szereg ruchów gejowskich i homoseksualnych, tj. grup niegdyś całkowicie mniejszościowych, które w ostatnich latach –mogąc liczyć na prawdziwy strumień bezzwrotnych pieniędzy ze środków publicznych i prywatnych oraz na wsparcie instytucji i lobby najwyższej rangi – opanowały media i rynki całego świata zachodniego, narzucając opinii publicznej własne „wymogi”, jak np. domaganie się możliwości celebrowania „ślubów” czy adopcji dzieci.

Z całą pewnością nie przypadkiem zatem w ostatnich latach genderowe modele dosłownie skolonizowały telewizję, kino, modę, świat muzyki, zapełniając każdą możliwą „niszę” po to, ażeby wpływać na postrzeganie ogółu, a w szczególności tych najmłodszych. Zresztą celebryci należą do tej kategorii osób, których zachowania są postrzegane jako akceptowalne przez większą część społeczeństwa ze względu na ich „charyzmat”; nawet to, co w przypadku „zwykłych śmiertelników” byłoby piętnowane i klasyfikowane jako dewiacja czy szaleństwo, w przypadku gwiazd staje się dobrze widziane. Są one zatem najodpowiedniejszym „narzędziem” nowej „globalnej rewolucji” niejasnej płci.

Tego rodzaju kwestie zostały przyjęte również przez przedstawicieli partii politycznych zarówno rządzących, jak i opozycyjnych oraz przez fundusze hedgingowe (fundusze inwestycyjne). Doprowadziło to do sytuacji, w której na dalszy plan zepchnięte zostały sprawy pierwszorzędnej wagi, jak np. kryzys ekonomiczny, rosnące bezrobocie, klęska „arabskiej wiosny”, konflikty na Bliskim Wschodzie itd.

Niektórzy badacze wyrazili przypuszczenia, że za owym „filantropijnym” impulsem kryje się przyczyna czysto finansowa: według ekonomicznych oligarchii „gejowskie małżeństwa” mogłyby pozytywnie ożywić będącą w stagnacji zachodnią gospodarkę, przysparzając jej spory obrót handlowy.

W tej perspektywie może być interpretowane upowszechnianie reklam, których głównymi bohaterami są pary gejowskie, a robią to firmy od Ikei po Findus. Jednocześnie we Włoszech wytacza się paradoksalny medialny proces przeciwko Guido Barilli [przyp. tłum.: szefowi spółki o zasięgu międzynarodowym działającej w branży spożywczej: sosy, makarony itp.], który został uznany za winnego tylko dlatego, że ośmielił się stwierdzić, iż jego firma nigdy nie nakręciłaby spotu reklamowego z udziałem homoseksualistów, ponieważ wartości jego przedsiębiorstwa od zawsze opierały się na tradycyjnym modelu „klasycznej rodziny”.

Sponsorzy gender
Hipoteza ekonomistyczna może jednak wyjaśnić tylko niektóre wybory, nie daje natomiast wytłumaczenia dla gruntownego i niespotykanego poparcia publicznego dla ideologii gender, która wykorzystuje media i politykę. W samych tylko Stanach Zjednoczonych (dane z 2008 r.) organizacje homoseksualne mogą się pochwalić swoimi głównymi sponsorami, na których czele stoi miliarder i globalista George Soros – ten sam, który sfinansował „arabskie wiosny” i prozachodnie i antyrosyjskie rewolucje w niektórych wschodnich krajach poprzez Open Society Institute (150 tys. dolarów rocznie), MacArthur Foundation (600 tys. dolarów) oraz The Ford Foundation (1 mln 200 tys. dolarów).

Warto wymienić również fundacje takie jak Goldman Fund z San Francisco (która w 2000 r. przekazała organizacjom gejowskim ponad 2 mln dolarów), Rockefeller Foundation (blisko 60 tys. dolarów rocznie), nie wspominając o innych niezliczonych „strumieniach” dziesiątek tysięcy dolarów regularnie płynących od takich grup jak: Kodak, Hewlett-Packard, American Airlines, Apple, AT&T, BP, Chevron, Citigroup, Credit Suisse First Boston, Daimler Chrysler, Dell, Deutsche Bank, Ernst & Young, Estée Lauder, Intel, IBM, JP Morgan Chase & Co, Johnson & Johnson, Levi Strauss & Co, Merril Lynch, MetLife, Microsoft, Nike, Pepsi, Toyota, Ubs, Xerox i – przede wszystkim – Motorola oraz Playboy Foundation (która od dziesięcioleci finansuje organizacje gejowskie).

Tego rodzaju bezzwrotne wsparcie finansowe nie pozostawia jednak obojętnym wobec prawdziwych przyczyn takiej mobilizacji, która zresztą dokonuje się przy jednoczesnym bezprecedensowym przeeksponowywaniu głównych liderów politycznych (demokratycznych i konserwatywnych) oraz najbardziej reprezentatywnych instytucji świata zachodniego – od Obamy po rodzinę Bushów, od Hollande’a po Camerona.

Język „poprawności politycznej”
By uniknąć sytuacji, w której tego rodzaju roszczenia pozostałyby bez odzewu, różnego rodzaju instytucje przyjmują strategie wszelkiego typu. Zmieniają na przykład podstawę programową kształcenia, wprowadzają sankcje administracyjne i karne, a nawet przenicowują powszechnie używany język, który przynajmniej publicznie ma stać się częścią kanonów „poprawności politycznej” piętnujących jako dyskryminujące i „seksistowskie” nawet te sformułowania, które funkcjonują w kulturze językowej od niepamiętnych czasów (np. „kobieta w stanie błogosławionym” czy „mama i tata”).

Jeden z kluczowych punktów genderowej propagandy tkwi tak naprawdę w umiejętności tworzenia nowych słów mających powodzenie medialne, dokładnie tak jak czynił to Wielki Brat w powieści „1984”. Będąc nośnikiem całkowicie nowej, bezprecedensowej wizji człowieka i natury, ideologia gender została niejako zmuszona, by zająć się kwestią języka celem jego zmiany.

Terminowi „gender” dzień po dniu w sukurs przychodzą nowe neosłowa o zapewnionym powodzeniu, jak np. transgender czy cisgender (czyli ten, którego wrodzone cechy płciowe „są zbieżne” z płcią tożsamościową). W kontekście publicznego zatwierdzenia tego nowego języka tzw. nowomowy nie zabrakło jednakże działań „represyjnych”, zwieńczonych wyeliminowaniem czy przynajmniej ograniczeniem słów określonych jako „niepoprawne”. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii na celowniku znalazły się szczególnie powszechnie stosowane wyrażenia, takie jak „mama i tata”, które z punktu widzenia gender mogłyby być uznane za dyskryminujące względem gejów.

W prawodawstwie federalnym Kanady przygotowano zastąpienie terminu „rodzic biologiczny” sformułowaniem „rodzic prawny”. W Massachusetts, jednym z pierwszych stanów Ameryki otwartych na zalegalizowanie związków gejowskich, w akcie zawarcia małżeństwa widnieją już nie: „żona” i „mąż”, ale „strona A” i „strona B”. Terminy „matka” i „ojciec” nie figurują już także w paszportach stanu Waszyngton od ponad dwóch lat, a wszystko po to, „ażeby dostosować się do możliwości dostępnych dzięki nowym technologiom reprodukcyjnym”.

Na gruncie europejskim myślał już o tym Zapatero w Hiszpanii w 2006 r., kiedy zatwierdził prawo zezwalające na zawieranie związków małżeńskich przez osoby tej samej płci i adoptowanie przez nie dzieci. W aktach urodzenia wprowadzono sławetne już sformułowania: „rodzic A” i „rodzic B”, które zastąpiły „ojca” i „matkę”. „Rewolucja semantyczna” nawiedziła następnie Francję Hollande’a, gdzie w pierwszej linijce artykułu 1.181 kodeksu cywilnego określenia „ojciec, matka” zastąpiono sformułowaniem: „jeden z rodziców”.

Gender – koń trojański
Wszystko to dzieje się dlatego, że ideologia gender sprawia obecnie wrażenie konia trojańskiego, którego niektórzy ze sprawujących Niewidzialną Władzę wydają się zdecydowani użyć w „celach” wykraczających dalece poza „homoseksualne żądania”. Zmierzają oni – bez cienia wątpliwości – do manipulowania samą naturą ludzką po to, ażeby stworzyć „nowego człowieka”, człowieka dającego się z łatwością pogodzić z coraz to bardziej zaawansowanym projektem nowego porządku świata.

Globalistyczna ideologia – jeszcze przed budowaniem strategii „materialnego” podboju świata przez angloamerykański Zachód i jego sprzymierzeńców czy poddanych – dąży przede wszystkim do stworzenia „nowego człowieka”: bytu zresetowanego i gotowego do homologacji, stereotypowego i bezpaństwowego, doskonałego „pustaka” zdatnego do użytku przy budowie nowego porządku.

Z tego punktu widzenia globalizacja rozgrywa się szczególnie na płaszczyźnie „obyczajowości”, „mód”, „sposobów myślenia” poprzez kreowanie „globalnego postrzegania”, które wpływałoby na wybory podejmowane przez szerokie masy. Jednym z celów globalnego działania ma być m.in. postępowanie zmierzające do zabicia „starych” tożsamości (czy to społecznych, czy to religijnych, politycznych, czy kulturowych), które mogłyby – w jakiś sposób – stanowić przeszkodę w globalnej homologacji.

Innym celem, w który należy uderzyć, jest oczywiście instytucja rodziny – również ona widziana jako „przeszkoda” w stworzeniu człowieka pozbawionego jakichkolwiek punktów odniesienia, uczuciowo rozchwianego, a więc łatwego do wykorzystania w formie zarówno „doskonałego konsumenta”, jak i anonimowego „elementu społecznego” łatwego do manipulacji.

To właśnie w tej perspektywie zrozumiałe staje się wsparcie udzielane ideologii gender przez niewidzialną władzę na Zachodzie. Ideologia ta, czyniąc niejasnym i niejednoznacznym nawet ten podstawowy wymiar, jakim jest tożsamość płciowa, staje się składnikiem niezbędnym do stworzenia nowego człowieka: człowieka, który ma być pogubiony, niejednoznaczny, dosłownie amorficzny. Bez tożsamości – jak głosi podtytuł naszej publikacji.

Ideologia gender w sposób nieubłagany przybliża naszą przyszłość do tej opisanej przez Aldousa Huxleya w „Nowym wspaniałym świecie”, gdzie pozbawiona wszelkiego dziedzictwa przeszłości istota ludzka żyje pod władzą „globalnego rządu”, gdzie każdy aspekt życia jest poddany homologacji w chwili narodzin, gdzie reprodukcja przebiega w sposób sztuczny i oderwany od sfery seksualnej i gdzie jakiekolwiek osobiste dążenia, jakakolwiek kreatywność i jakakolwiek duchowość są „zatopione” w narkotykach albo przyjemności zarówno tej hetero-, jak i homoseksualnej, zażywanej bez ograniczeń wiekowych czy prawnych. W takim świecie „osoba” jako taka już nie istnieje, wyrugowano z niej wszelką „tożsamość”, a jednostka jest doskonale amorficzna i „zresetowana”, niczym samotny rozbitek na oceanie nonsensu.
--------------------------------------------------------------------------------

Enrica Perucchietti – mieszka i pracuje w Turynie jako dziennikarz i pisarz. Ukończyła z wyróżnieniem filologię i filozofię, zrezygnowała z kariery uniwersyteckiej na rzecz dziennikarstwa prasowego i telewizyjnego.

Gianluca Marletta – mieszka i pracuje w Rzymie jako profesor nauk humanistycznych i badacz w zakresie antropologii. Jest autorem wielu esejów, które zapewniły mu sukces.

Gianluca Marletta, Enrica Perucchietti - tłum. Anna Bałaban

http://www.naszdziennik.pl/mysl/93055,k ... mosci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 30 wrz 2014, 13:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Wizje ideologiczne i związane z nimi wymagania masowej akceptacji tych wszystkich sloganowych teorii świata, życia i człowieka, są narzucane z taką medialno - polityczną mocą, że psychopatom ideologicznym nie mieści się w głowie, że są jeszcze ludzie i to w całkiem dużej liczbie, dla których narzucane doktryny są jedynie bełkotem. Ich chore wizje rodem z psychiatryka nie dotyczą. Żyją oni w świecie zakorzenionym w wielowiekowej tradycji, w kulturze wytworzonej współpracą niezliczonej liczby pokoleń ludzkich i wysublimowanej do najczystszej postaci duchowych wartości.
Tych to ludzi lewacki kołtun ośmiela się nazywać wariatami i przypisuje im, też wydumane, jednostki chorobowe.
Lewacki kołtun sam chory psychicznie, ostatnio na zwyrodnienia seksualne, przypisuje stany chorobowe przedstawicielom naturalnie powstałej kultury. Świat został przez dzicz lewacką postawiony na głowie. Pocieszające jest to iż stanie na głowie nie należy do wygodnych pozycji i ludzkość będzie musiała wrócić do bardziej naturalnych pozycji.


Już wiemy: posiadanie własnych poglądów to choroba psychiczna

Współczesna psychiatria jest nauką politycznie skorumpowaną. Typowym przejawem tej korupcji jest demonizowanie ludzi mających inne poglądy i próba traktowania ich jak chorych umysłowo.

Uderza to w oczy w najnowszym wydaniu „Diagnostycznego i statystycznego podręcznika chorób umysłowych” (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, DSM), który jako umysłowo chorych określa ludzi nie zgadzającym się z tym, co władze dekretem ogłaszają jako normalne.

Tak więc jeśli osoba zachowuje się niekonformistycznie, nie idzie w stadzie, oznacza to, iż cierpi na przypadłość zwaną „Oppositional Defiant Disorder” [ODD, kolejny paruliterowy skrót "chorób" wymyślonych przez pseudonaukowe dziwki - admin]. Nowy podręcznik DSM definiuje ją jako „trwale przejawiające się wzorce nieposłusznego, wrogiego i prowokującego zachowania”. „Choroba” ODD należy do tej samej kategorii, co „Attention Deficit Hyperactivity Disorder” (osławiona ADHD, zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi), o której jej twórca, dr Leon Eisenberg sam przyznał na łożu śmierci, iż jest zmyślona.

Jak można się spodziewać, zgodnie z powyższą definicją prawie każde zachowanie, postrzegane przez kogoś innego jako dziwne lub niepożądane, może być zakwalifikowane jako ODD. Dzieci, które wpadają w złość lub pobiją się z rodzeństwem mogą być uznane za chore psychicznie, podobnie jak dzieci, które wyrażają sprzeciw wobec rodziców lub nauczycieli.

Nieposłuszeństwo i sprzeciwianie się to typowe dla małych dzieci zachowania, które rodzice od dawna traktowali przez wymaganie odpowiedniej dyscypliny. Zresztą nie wszystkie przypadki nieposłuszeństwa i sprzeciwu są naganne; zależy kto i czego wymaga. Uczeń, któremu nauczyciel zakazuje wygłaszania niepopularnych poglądów i który nie respektuje tego zakazu, może po prostu korzystać z prawa do swobodnego wyrażania swej niezgody.

Problem z wtłaczaniem w ramki pozbawionych precyzji definicji takich „chorób”, jak ODD, polega na tym, że każde niekonwencjonalne zachowanie, burzące aktualne status quo, można będzie określić mianem chorobliwego. Wielkie umysły, jak np. Thomas Edison albo Alexander Graham Bell, których pomysły wydawały się w ich czasach szalone, mogli by dziś zostać zaliczeni do osób chorych na ODD lub inną, podobną chorobę.

Jeszcze większym niebezpieczeństwem jest zagrożenie dla wolności słowa i prawa do posiadania własnych poglądów politycznych. Rząd federalny już próbował zadeklarować jako „politycznych paranoików” osoby, które sprzeciwiają się, lub nawet tylko kwestionują jego dyktatorskie posunięcia.

Charakteryzowanie nonkonformizmu jako choroby psychicznej jest cechą reżymów totalitarnych (np. byłych Sowietów). Dzisiejszym lekarstwem dla nonkonformistów są substancje psychotropowe, zmieniające świadomość człowieka i mające fatalne skutki uboczne.

Oto, co pisał na temat nadużyć psychiatrii w dawnym ZSRR i Chinach znany Journal of the American Academy of Psychiatry and the Law w roku 2002:

Zamykanie w zakładach psychiatrycznych zdrowych osób jest jednoznacznie rozumiane jako szczególnie groźna forma represji, ponieważ używa się potężnych środków medycznych jako narzędzi karania – i jest obelgą wobec praw człowieka, opartą na oszustwie i podstępie.
Lekarze, którzy pozwalają, aby używać ich do takich celów… zdradzają zaufanie, jakim obdarza ich społeczeństwo i łamią najbardziej podstawowe zasady etyki zawodowej.

Więcej można przeczytać tu: http://jaapl.org/content/30/1/136.full.pdf

Źródła:
http://breakingdeception.com
http://www.naturalnews.com
http://rense.com
http://jaapl.org
http://science.naturalnews.com

Za http://www.naturalnews.com
Autor: Jonathan Benson
Wolne tłumaczenie: gajowy Marucha

http://www.bibula.com/?p=74498


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 30 wrz 2014, 13:41 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 12:02
Posty: 37605
Nie ulega wątpliwości, że psychologia to zwykła szarlataneria, żydowska pseudonauka której początkowym celem był atak na sakrament pokuty, czyli odciągnięcie ludzi od konfesjonałów, by zamiast księżom ludzie spowiadali się psychologom. Pozwoliło to naszym wrogom zebrać materiał badawczy, który pozwolił znaleźć sposoby na manipulowanie milionami ludzi. Teraz w swym szaleństwie posunęli się już do megaabsurdów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Topienie żyć ludzkich w psychopatycznych utopiach
PostNapisane: 30 wrz 2014, 13:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30982
Asindziej napisał(a):
Nie ulega wątpliwości, że psychologia to zwykła szarlataneria, żydowska pseudonauka której początkowym celem był atak na sakrament pokuty, czyli odciągnięcie ludzi od konfesjonałów, by zamiast księżom ludzie spowiadali się psychologom. Pozwoliło to naszym wrogom zebrać materiał badawczy, który pozwolił znaleźć sposoby na manipulowanie milionami ludzi. Teraz w swym szaleństwie posunęli się już do megaabsurdów.

Właśnie. Psychologowie wyparli kapłanów i zajęli ich miejsce w wielu społecznościach.
Psycholog to najczęściej kapłan ideologii.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /