Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 101 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 02 gru 2014, 08:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Nauka całego Kościoła

Ks. bp Stanisław Stefanek TChr

Czytamy encyklikę „Humanae vitae” ze świadomością, że jest to dokument wydany przez Papieża Pawła VI. Z pojęciem autora tekstu kojarzymy poglądy tej osoby, sposób wypowiadania się, wykorzystanie odpowiedniej argumentacji, a także dobór źródeł. Stąd też łatwe było uruchomienie szerokiego nacisku medialnego czy nawet kontestacji niektórych środowisk katolickich skierowanych imiennie do osoby bł. Pawła VI. Z tym kojarzeniem autorskiej odpowiedzialności za tekst łatwo połączyć myśl, że inny Papież może mieć poglądy przeciwne, tak jak to bywa z autorami w innych dziedzinach. Jest dyskusja między specjalistami na tym samym poziomie.

Każdy Papież ma zwyczaj podawać źródła, z których korzystał. A powstałe w ten sposób opracowania nie są tylko osobistymi przemyśleniami, ale sięgają głębiej, do tradycji nauki Kościoła. Jednakże źródło nigdy nie podważa rozumienia autorstwa, czyli ostatecznie zostaje jeden autor, tym razem Papież Paweł VI. Na pewno znał poglądy różnych środowisk, bo taki jest charakter Nauczycielskiego Urzędu Papieża. Rozeznaje nie tylko potrzeby, ale i próby zaradzenia tym potrzebom najbardziej aktywnych środowisk. Przede wszystkim bardzo głęboko zapoznaje się z poglądami, które są rozwinięciem i sprecyzowaniem nauki kolegialnej głoszonej przede wszystkim na Soborze.

W wypadku „Humanae vitae” Paweł VI utrzymywał stały, chociaż dyskretny kontakt nie tylko z biskupami świata, ale też innymi środowiskami, które w sposób odpowiedzialny zajmują się sprawą rodziny. Dlatego nie jest to wypowiedź Papieża jako osoby wyizolowanej z Kościoła. Jest to nauka całego Kościoła, której walor zabezpiecza właśnie Urząd Nauczycielski Kościoła i charyzmat Papieża, aż do przywileju nieomylności wtedy, kiedy w sposób uroczysty formułuje jakąś prawdę z zakresu wiary i zasad moralnych.

Podobny charakter mamy w wypowiedzi Papieża Jana Pawła II w encyklice „Evangelium vitae”, w której Papież w najważniejszych problemach związanych z wartością życia trzykrotnie daje świadectwo metodzie dochodzenia do ostatecznych sformułowań: osobiste studium, głęboka narada z biskupami, sięgnięcie po opinię teologów, a szczególnie modlitwa. W poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem formułuje ostatecznie przekazywane prawdy.

Zwyczajne nauczanie Papieża określają trzy kryteria. Po pierwsze, sam charakter dokumentu wskazuje na to, że Papież występuje jako upoważniony przez Boga nauczyciel w sprawach wiary i moralności. Właśnie encyklika ma rangę najwyższą z wszystkich wypowiedzi papieskich. Po drugie, nauka ta musi być często powtarzana w wielu wypowiedziach nauczania kolejnych Papieży, a więc potrzebna jest ciągłość doktrynalna tegoż nauczania. Wreszcie po trzecie, sam sposób wyrażenia tej nauki musi wskazywać na to, iż Ojciec Święty podejmuje temat bardzo ważny i przekazuje go w ostatecznej wersji nauczania zwyczajnego. Prace ekspertów uzupełniają przez swoje opinie głosy biskupów i pozwalają na lepsze rozeznanie szczegółowych kwestii.

Trzeba zwrócić uwagę na to, że wypowiedź papieska jest przede wszystkim wolna od nacisków koniunktury czy innych względów ludzkich. Papież jest w swoim nauczaniu absolutnie wolnym człowiekiem. Ponadto, prawdy przekazywane mają do dyspozycji wyniki wszechstronnego studium na poziomie specjalistów, biskupów i duszpasterzy. To właśnie biskupi, „choć wzięci indywidualnie, nie posiadają przywileju nieomylności, to jednak głoszą oni nieomylną naukę Chrystusową wówczas, gdy nawet rozproszeni po świecie, ale z zachowaniem więzów łączności między sobą i z Następcą Piotra, nauczając autentycznie o rzeczach wiary i obyczajów, jednomyślnie zgadzają się na jakieś zdanie, jako mające być definitywnie uznane” (Konstytucja Dogmatyczna o Kościele, 25). W tym sformułowaniu objawia się świadomość Kościoła, który cieszy się darem obecności Ducha Świętego.

Encyklika „Humanae vitae” powstawała w kontekście dopiero co zakończonego Soboru, a więc zawiera naukę popartą prawie jednomyślną akceptacją episkopatów świata. Ci biskupi, którzy nie przyjęli nauki „Humanae vitae”, należą do bardzo nielicznych wyjątków, a motywy tego nieprzyjęcia są dalekie od myślenia teologicznego. Opierają się na argumentach praktycyzmu funkcjonowania na poziomie społecznym. Trzeba dodać, że ta kontestacja, mimo iż jest zjawiskiem o stosunkowo niewielkim zasięgu, gra o tyle rolę pozytywną, o ile prowokuje do dalszego studium poruszonego tematu, do szukania wyjaśnień i argumentów tak, ażeby opór umysłu doznał ze strony Kościoła oświecającego wsparcia. Jest to dar Ducha Świętego przekazany przez Następcę św. Piotra w łączności z Kolegium Apostolskim. Taka kwalifikacja encykliki będzie podstawą do wyjaśnień kolejnych zdań z tegoż nauczania.

http://www.naszdziennik.pl/wp/116373,na ... ciola.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 06 gru 2014, 07:35 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Nadeszła godzina świadectwa

Z JE ks. abp. Stanisławem Gądeckim, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, metropolitą poznańskim, rozmawia Sławomir Jagodziński

„Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” to hasło rozpoczętego wraz z Adwentem nowego roku duszpasterskiego Kościoła w Polsce. Jakie są zasadnicze cele tego programu przygotowanego przez Komisję Duszpasterstwa KEP, na czele której stoi Ksiądz Arcybiskup?

– Wkroczyliśmy w drugi rok czteroletniego programu duszpasterskiego, który w związku ze zbliżającą się 1050. rocznicą chrztu Polski prowadzi nas drogą duchowości chrzcielnej. W centrum jest osoba Jezusa Chrystusa, dlatego hasło tego programu brzmi: „Przez Chrystusa, z Chrystusem, w Chrystusie. Przez wiarę i chrzest do świadectwa”. Mamy za sobą pierwszy rok: „Wierzę w Syna Bożego”, w którym proponowaliśmy głoszenie kerygmatu, odnowienie katechezy dorosłych przed chrztem dziecka i ożywienie biblijne duszpasterstwa. Tam, gdzie próbowano te cele osiągnąć, przekonaliśmy się, że należy je kontynuować, gdyż są one elementem dłuższego procesu, na który składają się np. rekolekcje ewangelizacyjne z głoszeniem kerygmatu w parafiach. Nie da się przeprowadzić takich rekolekcji w ciągu jednego roku we wszystkich parafiach. Dlatego czyniąc drugi krok – tym razem ku nawróceniu – bardzo świadomie mówimy o kontynuacji działań z pierwszego roku. Przed nami pozostają rok chrztu (2015/2016) i misji (2016/2017).

W tym roku chcemy pogłębiać naszą wiarę, nawracać się i odkrywać źródła radości i nadziei. Potrzebne są nam działania służące pogłębieniu wiary ludzi dorosłych. To jeden z trzech priorytetów, jakie stawia tegoroczny program. Tu ważną rolę odgrywa kontynuacja działań duszpasterskich minionego roku.

Odpowiedzią człowieka na spotkanie z Jezusem, z łaską, jest nawrócenie…

– Drugim priorytetem tegorocznego programu duszpasterskiego jest nawrócenie, począwszy od budzenia świadomości grzechu, poprzez pogłębione przeżywanie sakramentu pojednania i pokuty, po zadośćuczynienie i wynagrodzenie za grzechy. Wdzięczni jesteśmy Bogu za to, że spowiedź w Polsce jest dla wielu ludzi wierzących czymś naturalnym, ale chcemy podjąć działania, by jeszcze bardziej odkrywać Boże Miłosierdzie i łaskę odnowy życia wiary, jakie daje nam Bóg w tym sakramencie. To wyzwanie dla wszystkich, zarówno dla spowiedników, jak i dla penitentów, z zaznaczeniem, że ci pierwsi są także penitentami. Program proponuje ubiblijnienie sakramentu pojednania, także przez wprowadzanie w parafiach nabożeństw pokutnych przygotowujących do spowiedzi oraz celebracji Słowa Bożego z indywidualną spowiedzią. Są to rzadko wykorzystywane formy duszpasterskie w Polsce. Wymaga to zmiany mentalności duszpasterzy i wiernych. Nie należy przy tym rezygnować z tradycyjnych w Polsce całodziennych spowiedzi przed świętami, tylko zachowując to, co stare, odkrywać nowe formy duszpasterskie, znane w świecie od wielu lat.

Nawrócenie pozwala nam odkrywać prawdziwe źródła radości i nadziei. Człowiek, który zapłacze nad swoim grzechem i pozwoli działać Bożemu Miłosierdziu, doświadcza radości i wzrasta jego nadzieja na życie wieczne.

Pragniemy radować się i dziękować Bogu za osoby życia konsekrowanego, w związku z rokiem im poświęconym. Chcemy także z radością oczekiwać Światowych Dni Młodzieży i wykorzystać czas przygotowania do spotkania w Krakowie w 2016 roku na ożywienie duszpasterstw młodzieży w naszych parafiach.

Ważne jest nawrócenie w wymiarze osobistym, każdego z nas. A w jakich sferach widzi Ksiądz Arcybiskup potrzebę nawrócenia w przestrzeni społecznej, narodowej, państwowej?

– Fundamentalne znaczenie ma nawrócenie osobiste, ponieważ tylko człowiek zmieniający swoje myślenie na Boże myślenie staje się posłuszny Bogu i chce realizować Jego wolę. Znowu należy przypomnieć, że Pan Bóg pierwszy wychodzi do człowieka i zaprasza, by ten w wolności odkrył, że nie ma lepszej wizji życia od tej, którą proponuje Stwórca. Człowiek, który pozwala, że myśli Boga stają się jego myślami, a drogi Boga jego drogami, wpływa na środowisko, w którym żyje. Tak zaczyna się nawrócenie w przestrzeni społecznej, narodowej i państwowej. Ludzie, którzy wiedzą i wierzą, że Bóg jest Panem historii i w Jego rękach są losy świata, stają się „Bożymi aktorami” na scenie społecznej. Swoim życiem wiary, w myśl wezwania Jezusa, by być solą ziemi i światłem świata, podejmują działania, by czynić świat bardziej ludzkim i bardziej Bożym. Nie będzie odpowiedzialnej troski o Naród i naszą państwowość bez ludzi szlachetnych, uczciwych i prawych, świadomych korzeni, z których wyrastają. Program duszpasterski nawiązujący do chrztu Polski, czyli do początków chrześcijaństwa i państwowości polskiej, ma nam pomóc w budzeniu świadomości tych korzeni i mądrej troski o nie.

Nowy rok duszpasterski będzie jednocześnie czasem refleksji na temat małżeństwa i rodziny. Wezwał do tego Ojciec Święty Franciszek przed kolejnym synodem biskupów. Czy nie ma Ksiądz Arcybiskup odczucia, że takie wartości jak wierność, nierozerwalność małżeństwa są dziś przedstawiane bardziej jako jakieś ograniczenie, problem, a nie coś pozytywnego i cennego dla człowieka oraz społeczeństwa?

– Wszystko zależy od tego, kto i dlaczego mówi o małżeństwie i rodzinie. Znam bardzo dużo środowisk w Polsce i poza jej granicami, które intensywnie pracują na rzecz wspierania małżeństw i rodzin, ukazując sens wierności i nierozerwalności małżeństwa. Tego nie można nie dostrzegać. Te środowiska robią to z wielkim zaangażowaniem i poświęceniem. Równocześnie mnożą się sytuacje kryzysowe, rozpada się wiele małżeństw i rodzin. Część osób po rozwodzie zawiera kolejne, niesakramentalne związki. Tego też nie można nie zauważać. Mamy sporo środowisk, które towarzyszą ludziom przeżywającym tego rodzaju problemy życiowe. Zarówno pierwsze, jak i drugie działania duszpasterskie trzeba nagłaśniać, wspierać i pomnażać. Na to wszystko nakładają się współczesne trendy kulturowe, którym nie zawsze zależy na wspieraniu małżeństw i rodzin, oraz takie, które robią wszystko, by ośmieszyć czy wręcz zniszczyć tę tradycyjną komórkę społeczną, jaką jest rodzina. Nierzadko są to działania bardzo sprytnie zaplanowane i ukryte pod płaszczykiem takich sformułowań, jak: tolerancja, równość, prawa człowieka… Działania te docierają do umysłów ludzkich głównie za pomocą mediów, które mają dziś ogromny wpływ na sposób myślenia i styl życia ludzi. Warto podkreślić za jednym z europejskich socjologów, że „eksperymentowanie przy rodzinie” stwarza w przyszłości konieczność zbudowania bardzo drogiego państwa, ponieważ będzie ono musiało być policyjne albo terapeutyczne. Z „chorych” środowisk będą wychodzić ludzie nieprzystosowani do życia w społeczeństwie.

Sądzę, że trzeba wielkiej pracy, by ukazywać małżeństwo i rodzinę jako piękną propozycję, którą Stwórca daje nam, stworzonym na Jego obraz i podobieństwo. Nadszedł czas wielkiej godziny świadectwa, jaką winni dawać szczęśliwi małżonkowie i szczęśliwe rodziny wobec tych, którzy nie wierzą, że taka droga życiowa może się udać.

Temat nawrócenia bardzo współbrzmi z wezwaniem Matki Bożej w Fatimie do pokuty. Do parafii trafiły materiały przygotowane na rozpoczynający się rok duszpasterski, w których znalazły się artykuły o orędziu fatimskim, Wielkiej Nowennie Fatimskiej, nabożeństwie pierwszych sobór miesiąca. Jakie znaczenie ma wskazanie i księżom, i wiernym na Fatimę?

– Nie można mówić o nawróceniu bez dostrzeżenia tego, co Bóg mówi do nas przez objawienia Matki Bożej w Fatimie. Wezwanie do modlitwy, pokuty i zadośćuczynienia za grzechy stoi w centrum tego przesłania. Przygotowujemy się do 100. rocznicy objawień fatimskich, która przypadnie w 2017 roku. Wiele wspólnot parafialnych pielęgnuje nabożeństwa fatimskie 13. dnia miesiąca od maja do października każdego roku. Przypominamy w programie o drodze wynagrodzenia Bogu za grzechy przez wstawiennictwo Niepokalanego Serca Maryi w pierwsze soboty miesiąca. Wezwanie do modlitwy różańcowej o odnowę świata, o pokój i za rodziny, jak wzywał św. Jan Paweł II, ciągle pozostaje aktualne.

Jaką rolę w owocnej realizacji programu duszpasterskiego mają do spełnienia katolickie środki przekazu?

– Powinny one informować o tym, że Kościół katolicki w Polsce ma konkretną wizję pastoralną, że planuje swoje działania, słuchając tego, co Duch Boży mówi, oraz analizując to, co dzieje się na świecie i jak żyją ludzie. Media katolickie winny żyć tym, czym żyje Kościół, przybliżając treści programu, towarzysząc ważnym wydarzeniom duszpasterskim i opisując ciekawe sposoby realizacji programu. Niestety, nie zawsze tak jest. Kiedy organizowaliśmy I Krajowy Kongres Parafialnych Rad Duszpasterskich z udziałem 1200 osób ze wszystkich diecezji w Polsce, niektóre z katolickich mediów nie odpowiedziały na zaproszenie, by tym bardzo istotnym wydarzeniem duszpasterskim się zainteresować. Jest więc wiele do zrobienia w tej kwestii.

W przyszłym roku 6 lutego przypada 250. rocznica ustanowienia liturgicznego święta Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ważne miejsce na mapie kultu Serca Jezusowego zajmuje też Poznań. Czy ożywienie różnych form tego kultu w całej Polsce nie byłoby doskonałym znakiem dokonującego się nawrócenia – odnowienia pamięci o Bożej miłości?

– Kult Najświętszego Serca Pana Jezusa jest w naszych parafiach mocno powiązany z przeżywaniem pierwszych piątków miesiąca, z regularną spowiedzią dzieci, młodzieży i dorosłych, z adoracją Najświętszego Sakramentu i nabożeństwem do Serca Pana Jezusa, gdzie modlimy się, by Jezus kształtował nasze serca według swego Boskiego Serca. To piękna tradycja ucząca systematyczności w procesie nawracania się. Widzimy w wielu częściach Polski, że maleje liczba dzieci i młodzieży idących tą drogą pobożności. Trzeba ożywiać tę tradycję, czynić ją bardziej zrozumiałą i bliską współczesnemu człowiekowi. Warto widzieć duchowość Serca Pana Jezusa w kontekście wszystkich obietnic, jakie w swych wizjach otrzymała św. Małgorzata. W Poznaniu trwają starania o odbudowę pomnika Najświętszego Serca Pana Jezusa, który stał kiedyś w centrum miasta, a został zburzony przez niemieckiego okupanta.

Wraz z nowym rokiem kościelnym rozpoczął się ogłoszony przez Ojca Świętego rok życia konsekrowanego. „Jeśli życie zakonne ma się odrodzić, musi być poddane radykalnej reformie. Nie można bronić przeciętności i ’letniego’ sposobu życia, które nie odbiega wiele od życia w świecie, życie konsekrowane wiąże się z poświęceniem” – podkreślał Ksiądz Arcybiskup w jednej z homilii. Świadectwo takiego konsekwentnego życia wiarą na co dzień jest bardzo potrzebne także świeckim i chyba kluczowe dla nowej ewangelizacji?

– Przeżywaliśmy rok poświęcony kapłanom, teraz przyszedł czas na życie konsekrowane. Trzeba dziękować Bogu, że ciągle powołuje ludzi do takich form życia i że ciągle nie brakuje tych, którzy pozytywnie na te zaproszenia odpowiadają. Potrzeba światu i Kościołowi takich znaków, ludzi, którzy pokazują, że dla Królestwa Bożego nie rezygnują z własnej wolności, ale oddają ją w Boże ręce w duchu posłuszeństwa. Wybór życia konsekrowanego w posłuszeństwie Bogu i przełożonym nie jest rezygnacją z wolności, ale szczytową formą wolności, w której człowiek inwestuje ją w budowanie Królestwa Bożego. Chcemy prosić Pana Boga, by dalej powoływał ludzi do takiej formy życia oraz by powołani usłyszeli ten głos i pozytywnie na niego odpowiedzieli. Krajobraz naszej Ojczyzny byłby o wiele uboższy, gdyby nie cicha posługa wielu osób konsekrowanych, zwłaszcza wobec chorych, ubogich i potrzebujących wsparcia. Ewangelizacja zaczyna się tam, gdzie ludzie ubodzy czują się w Kościele jak u siebie w domu (Jan Paweł II, Novo millennio ineunte).

Dziękuję za rozmowę.

Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... ectwa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 15 gru 2014, 09:16 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Serce gwarantem przemiany

Małgorzata Jędrzejczyk

Wiatr wolności, który jest specyfiką regionu gdańskiego, nie zgasł – zapewnił ks. abp Sławoj Leszek Głódź. Wczoraj po raz pierwszy po ciężkiej chorobie metropolita gdański odprawił publiczną Mszę św. w pojezuickim kościele pw. św. Ignacego Loyoli na Starych Szkotach w Gdańsku.

Ksiądz arcybiskup apelował, byśmy powrócili do wartości, które jednoczą Naród, podjęli trud przemiany ku dobru i prawdzie – „wartości, w których Polska trwa – chrześcijańska, wierna Chrystusowi”. Nawiązując do obchodzonej wczoraj III niedzieli Adwentu, ks. abp Głódź wskazał na postawę nawrócenia, poszukiwania dojrzałej relacji z Bogiem, której wyrazem jest dojrzałe chrześcijaństwo – „świadome należnego mu miejsca, znaczenia, praw i powinności, nie tylko w Kościele, także we wspólnocie narodu, w tkance państwa”. Powołując się na adhortację „Ewangelii gaudium” Papieża Franciszka, zwrócił uwagę na papieskie wezwanie do duszpasterskiego nawrócenia, do przeniknięcia jego duchem misyjnym i ewangelizacyjnym. Jak stwierdził metropolita gdański, wezwanie Franciszka jest „rzuceniem rękawicy tendencjom współczesnego świata, różnego rodzaju relatywizmom, moralnym destrukcjom, ranom zadawanym człowiekowi przez ideologie, programy, projekty, które starają się odłączyć go od Chrystusa, wyzwolić od poczucia grzechu, winy, a co za tym idzie – od osobistej odpowiedzialności”.

Ksiądz arcybiskup Głódź wskazał, że „droga nawrócenia wiedzie przez ludzkie serce”. Natomiast jeśli serce ludzkie jest pozbawione wartości „ludzkich i Bożych”, warto „spojrzeć na serce Ojczyzny” i zapytać, dlaczego w nim tyle niepokoju. Podkreślił, że adwentowy trud nad przemianą i oczyszczeniem daje nadzieję na lepszy czas Ojczyzny. – Podejmijmy ten trud przemiany ku dobru, prawdzie, wartościom, w których Polska trwa: chrześcijańska, wierna Chrystusowi – dodał.

Metropolita gdański przywołał wydarzenia historyczne z Pomorza, takie jak grudzień 1970 czy sierpień 1981 roku. – Czas, kiedy stąd, z Wybrzeża, powiał na Polskę wiatr „Solidarności”. Niósł pragnienie wolności, przemiany serc, uzdrowienia polskiej pracy, powrotu do źródeł narodowej tożsamości – mówił ks. abp Głodź. Podkreślił, że „jego powiew jest potrzebny w sytuacji konfliktów, napięć, jakie nurtują środowisko polskiej pracy”, że na tej drodze stawiamy bł. ks. Jerzego Popiełuszkę, patrona „Solidarności”, który jest „patronem na jej nowy czas, na jej służbę polskiej pracy i wartościom ojczystym”.

Ksiądz arcybiskup Głódź prosił, byśmy w adwentowym oczekiwaniu pamiętali o bezdomnych, opuszczonych, wyrzuconych na margines życia, o ofiarach wojennej agresji na Ukrainie, a także o chorych.

Po raz kolejny podziękował za opiekę, gdy przebywał w szpitalu, jak też za modlitwę w intencji powrotu do zdrowia.

Na zakończenie metropolita gdański powiedział: – Idźmy z ufnością drogami Adwentu na spotkanie Pana. Unikajmy wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Ducha nie gaśmy.

http://www.naszdziennik.pl/wp/118629,se ... miany.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 02 sty 2015, 07:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Objawienie i źródło wiecznej Miłości

Obrazek

Święty Jan Paweł II mówi o tym, jak bardzo głęboko Serce Jezusa powinno wniknąć w życie chrześcijanina.

Wśród Papieży, którzy wciągu dwóch ostatnich stuleci nauczali na temat Najświętszego Serca Jezusa i podkreślali znaczenie Jego kultu, św. Jan Paweł II zajmuje miejsce szczególne. Wychodząc od osobistego doświadczenia, o którym już wspomnieliśmy, na początku swojego długiego pontyfikatu, 1 czerwca 1980 r., w bazylice Najświętszego Serca Jezusa w Paryżu mówił o tym, jak bardzo głęboko Serce Jezusa powinno wniknąć w życie chrześcijanina: „Przychodzimy tutaj kontemplować miłość Pana Jezusa.

[…] Kontemplujemy Jego Serce gorejące miłością do Ojca, w pełności Ducha Świętego. Kontemplujemy Jego nieskończoną miłość, miłość Syna wiekuistego, który nas prowadzi aż do samej tajemnicy Boga […]. Nie zostaliście wezwani tylko do rozważania i kontemplowania tej tajemnicy miłości Chrystusa, ale do uczestniczenia w niej. Jest to tajemnica Najświętszej Eucharystii, która jest punktem ośrodkowym naszej wiary, ośrodkiem kultu, jaki oddajemy miłosiernej miłości Chrystusa, objawionej w Jego Najświętszym Sercu”. Przez cały pontyfikat św. Jan Paweł II pozostał wierny temu przesłaniu, z którego chcemy zaczerpnąć w naszych rozważaniach. Sięgając do komentarza papieskiego do poszczególnych wezwań z Litanii do Najświętszego Serca Jezusa, zwrócimy uwagę na niektóre wątki jego nauczania na temat Serca Jezusa.

Wielkość i bliskość Serca Jezusa

W niedzielę, 16 czerwca 1985 r., Papież Jan Paweł II, nauczając o Sercu Jezusa, podkreślał Jego Boską wielkość zniżającą się do człowieka: „Oto nieskończony majestat Boga ukryty w ludzkim Sercu Syna Maryi. To Serce jest naszym Przymierzem. To Serce jest największą bliskością Boga względem ludzkich serc i ludzkich dziejów. To Serce jest przedziwnym »zstępowaniem« Boga: Serce ludzkie, które bije Życiem Bożym – Życie Boże, które bije w sercu ludzkim. W Przenajświętszej Eucharystii odkrywamy »zmysłem wiary« to samo Serce – Serce nieskończonego Majestatu, które bije nadal ludzką miłością Chrystusa, Boga-Człowieka”. To Serce – podkreślał Papież – „jest dla każdego człowieka »domem Bożym i bramą niebios«. Domem: oto przez Komunię eucharystyczną Serce Jezusa rozprzestrzenia swoje mieszkanie do każdego z serc ludzkich. Bramą: oto w każdym z tych serc otwiera perspektywę wiecznego zjednoczenia z Trójcą Przenajświętszą”.

Kilka lat później, w niedzielę 9 lipca 1989 r., św. Jan Paweł II, jakby kontynuując przywołaną wyżej myśl, podkreślał: „Wezwanie »Serce Jezusa« przywodzi na myśl człowieczeństwo Chrystusa i podkreśla bogactwo uczuć: współczucie chorym, umiłowanie ubogich, miłosierdzie wobec grzeszników, czułą miłość do dzieci, odwagę w demaskowaniu hipokryzji, pychy i przemocy, łagodność wobec przeciwników, gorliwość w szerzeniu chwały Ojca i radość z Jego tajemniczych i opatrznościowych planów łaski”.

Możemy powiedzieć, że Papież Jan Paweł II szczególnie zachwycał się boskością Serca Jezusa, o której przypomina Litania do Serca Jezusa. W niedzielę, 15 września 1985 r., mówił: „Zatrzymujemy się przy poszczególnych wezwaniach i rozważamy to wielkie bogactwo treści, jakie w nich się zawiera. Wielkie źródło inspiracji dla naszego życia wewnętrznego: dla naszego obcowania z tajemnicą Jezusa Chrystusa”. W Jego Sercu „»mieszka cała pełnia Bóstwa«. Tajemnica Chrystusa, Boga Człowieka, posiada szczególną wymowę, gdy patrzymy na krzyż: oto Człowiek! Oto ukrzyżowany! Oto wyniszczony do końca Człowiek. Oto Człowiek starty »za złości nasze«. Oto »zelżywościami nasycony« Człowiek. Mieszka w Nim cała pełnia Bóstwa. Współistotny Ojcu! Bóg z Boga, Światłość ze Światłości! Zrodzony, a nie stworzony. Przedwieczne Słowo. Jeden w Bóstwie z Ojcem i z Duchem Świętym”.

Serce udzielające Boga

Niemal spontanicznie możemy więc widzieć w Sercu Jezusa pulsowanie doskonałego życia łaski, świętości i sprawiedliwości, którego źródłem jest Trójca Przenajświętsza. W niedzielę, 14 czerwca 1985 r., św. Jan Paweł II podkreślał w swoim nauczaniu: „To Serce jest – podobnie jak każde ludzkie serce – ośrodkiem, jest siedliskiem, w którym tętni szczególnym rytmem życie duchowe.

Serce: niezastąpiony rezonans wszystkiego, czym żyje ludzki duch. Każde zaś serce ludzkie wezwane jest do tego, by tętniło rytmem sprawiedliwości i miłości. Wedle tego mierzy się prawdziwa godność człowieka. Serce Jezusa tętni tym samym rytmem sprawiedliwości i miłości na miarę Bożą! Jest to wszakże Serce Boga-Człowieka! W Nim ma się wypełnić do końca wszelka sprawiedliwość Boga wobec człowieka, a także poniekąd człowieka wobec Boga. W ludzkim Sercu Syna Bożego zostaje ofiarowana ludzkości sprawiedliwość Boga samego. Sprawiedliwość ta jest równocześnie darem Miłości. Przez Serce Jezusa wkracza ona w dzieje ludzkości jako Miłość”.

Z racji tego bogactwa wewnętrznego Serce Jezusa jest przedmiotem upodobania Boga Ojca. Rok później, 22 czerwca 1986 r., św. Jan Paweł II nauczał: „Serce Jezusa, w którym sobie Ojciec upodobał. Idziemy nad brzeg Jordanu. Idziemy na górę Tabor. […] Odwieczne upodobanie Ojca idzie za Synem, kiedy stał się On człowiekiem, kiedy podjął mesjańskie posłannictwo wśród świata. Kiedy mówił, że pokarmem Jego jest pełnić wolę Ojca. Kiedy wolę tę ostatecznie wypełnił, stając się posłuszny aż do śmierci krzyżowej. Wówczas owo odwieczne upodobanie Ojca w Synu, które należy do wewnętrznej tajemnicy Boga-Trójcy, stało się cząstką dziejów człowieka. Sam bowiem Syn stał się Człowiekiem, a jako Człowiek miał Serce, którym miłował i odpowiadał na miłość. Przede wszystkim na miłość Ojca.

W przytoczonych tekstach z nauczania św. Jana Pawła II na temat Najświętszego Serca Jezusa otrzymaliśmy pierwszy charakterystyczny rys. Serce Jezusa jest Sercem objawiającym tajemnicę Trójcy Przenajświętszej, przede wszystkim tajemnicę Boga Ojca. W Sercu Jezusa ta tajemnica ukazuje się jako wieczna Miłość, którym Osoby Boże żyją i którym dzielą się łaskawie z człowiekiem właśnie przez Serce Jezusa, które tą wieczną Miłością pulsuje i którą rozlewa na każdego człowieka. Celem tego objawienia jest wprowadzenie człowieka na drogę zbawienia, przede wszystkim przez uczestniczenie w tej miłości może dojść do uszczęśliwiającego spotkania z Bogiem.

ks. prof. Janusz Królikowski

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... losci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 13 sty 2015, 08:15 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Humanizm a godność człowieka

Przez termin „humanizm” (łac. humanus – ludzki) najczęściej rozumie się prąd umysłowy, zwłaszcza artystyczny, a po części także filozoficzny, który zapanował w Europie doby XIV–XVI w. Podstawowym jego znamieniem było odwołanie się do kultury antycznej oraz wyakcentowanie godności człowieka wynikające z jego twórczych zdolności. Po renesansowym humanizmie w dziejach kultury europejskiej pojawiały się kolejne, m.in. oświeceniowy, idealistyczny (XIX w.), ateistyczny czy różne humanizmy XX w.

Cechą charakterystyczną każdego humanizmu jest wyakcentowanie pozycji człowieka, związane z jego szczególną rolą i godnością pośród istniejących w świecie bytów naturalnych. Jednocześnie każdy z humanizmów niesie ze sobą określony paradygmat w rozumieniu świata i człowieka, który z przestrzeni umysłowej przenoszony jest w sferę życia indywidualnego i społecznego. Tak więc określony rodzaj humanizmu jest następstwem takiej a nie innej wizji człowieka, którą można odczytywać w szerszym kontekście historyczno-kulturowym. Choć ten ostatni nie stanowi kryterium rozstrzygającego o prawdziwości bądź fałszywości określonej wizji człowieka, to jednak pozwala dostrzec praktyczne jej następstwa, stąd refleksję nad humanizmem należy uznać za mądrościowe dopełnienie wyjaśnienia bytu ludzkiego.

W dzieje kultury a także w dzieje filozofii zawsze wpisana jest jakaś forma humanizmu, a więc widzenia człowieka i widzenia ludzkich spraw. Dowodzi tego i kultura antyczna, akcentująca rozumność człowieka i chrześcijaństwo, które już na początku wskazało, że ludzka godność płynie z faktu stworzenia człowieka przez Boga, jako bytu osobowego, który jest przedmiotem szczególnej troski Boga. Ten klasyczny, grecko-rzymsko-chrześcijański humanizm miał charakter integralny, gdyż spójny z rzeczywistością, z naturą ludzką i z Objawieniem. Na jego kanwie odczytywanie natury człowieka i jego godności osobowej dokonywało się w świetle Boga uznawanego za źródło rzeczywistości i jej cel ostateczny. W szczytowym okresie średniowiecza Tomasz wskazywał na człowieka jako najdoskonalszy byt w materialnym świecie, twórczy i autonomiczny podmiot działań indywidualnych i społecznych, który ostatecznie spełnia się w relacji do osobowego Boga poprzez poznanie i miłość.

Równie wzniosłe, co humanizm teistyczny, były niektóre odmiany humanizmu nowożytnego, w tym ateistyczny, reprezentowany m.in. przez L. Feuerbacha (także przez F. Engelsa i K. Marksa czy F. Nietzschego), który z uwagi na znaczenie człowieka nie wahał się twierdzić, że „człowiek człowiekowi Bogiem”. Zarazem jednak podkreślenie wielkości człowieka i wzniosłości jego powołania do urzeczywistnienia siebie (ludzkości) wiązało się z redukcją transcendentnego wymiaru jego istnienia. Człowiek zepchnięty został w doczesność i absurd (J.-P. Sartre) lub też wtłoczony w kontekst klasy społecznej, w której znikał jego niepowtarzalny osobowy sposób istnienia (marksizm). W rezultacie tego zdeformowania wizji człowieka w kulturze europejskiej zadomowił się antyhumanizm, kwestionujący dziś czy to podmiotowość samego człowieka, czy w ogóle znaczenie ludzkiego sposobu bytowania.

Gdy zatem humanizm klasyczny piął się od odkrycia rozumności człowieka do dostrzeżenia w nim bytu osobowego, humanizm nowożytny przeszedł drogę od wyniesienia człowieka do godności Boga, aż po jego konsekwentną depersonalizację (strukturalizm i postmodernizm), z pozbawieniem go wszelkich lub większości atrybutów bytu osobowego, co niesie dziś gorzkie i niebezpieczne konsekwencje w życiu społecznym z aborcją, eutanazją, eksperymentami na embrionach czy testowaniem alternatywnych form życia społecznego. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych poczynań jest podstawowa rozbieżność pomiędzy wzniosłymi hasłami a idącą za nimi praktyką, która zagraża wprost już nie tylko postrzeganiu człowieka przez samego siebie, ale często i jego fizycznemu istnieniu.

dr hab. Piotr S. Mazur
fragment książki “W kręgu pytań o człowieka”

http://ien.pl/index.php/archives/1801


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 19 sty 2015, 07:54 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Runęły mury

TADEUSZ J. REGIEWICZ

Stojąc na Placu św. Piotra, pośród widocznych i zazwyczaj licznie zgromadzonych pielgrzymów z Polski, którzy przyjechali do serca Europy, aby modlić się z Papieżem, trudno oprzeć się wrażeniu, że Ojciec Święty czuje się jakoś lepiej wśród rodaków; że przewodząc na Stolicy Piotrowej Kościołowi powszechnemu, otaczając jednakową troską i miłością wiernych na wszystkich kontynentach, czuje się jakby mocniejszy, gdy ma swoje "wojsko za murami", rozmodlone, entuzjastyczne i wierne.
Spotkać można na włoskiej ziemi również inne wojsko - mężnie i ufnie poległe na zboczach Monte Cassino podczas zdobywania klasztoru św. Benedykta, budowniczego łacińskiej Europy. Paradoks historii, a może dowód na osobliwą rolę, jaką Polakom wyznaczyła w swych planach Opatrzność.

Polska w swej historii niejednokrotnie broniła najpiękniejszych i najważniejszych wartości w Europie, począwszy od obrony chrześcijaństwa przed zbrojnym zalewem pogan. Broniła ideałów wolności, suwerenności i praw jednostki, zagrożonych azjatyckim typem despotyzmu. I zwykle czyniła to wtedy, gdy Europa (Zachód) o nich zapominała, kiedy je zdradzała. Nie zawsze spotykaliśmy się z wdzięcznością, a bywało i tak, że przez nasze poświęcenie stawaliśmy się kłopotliwym sojusznikiem. Zbyt serio bowiem traktowaliśmy sprawy, a zwłaszcza umowy, których inni zwykle nie zamierzali dotrzymywać.
Jedni upatrują w tym naszej słabości, inni zaś siły, z której czerpią nadzieję na odrodzenie katolicyzmu i wiary w Europie.
U progu trzeciego tysiąclecia Europa - której nienaturalny podział został przezwyciężony i - jak powiedział Ojciec Święty - " możemy wreszcie odetchnąć głęboko obydwoma płucami, w atmosferze odzyskanej wolności..." - aby pozostała wierna sobie, musi umieć zebrać wszystkie żywotne siły kontynentu, uznając jednocześnie niepowtarzalność charakteru każdego regionu i odnajdując w swoich korzeniach wspólnego ducha. Europa to - zdaniem Papieża - nie tylko dziewięć państw jej środkowej części, lecz również wszystkie kraje kultury chrześcijańskiej, i dlatego chrześcijaństwo musi podjąć na nowo swój udział w kształtowaniu duchowej Europy. Same racje ekonomiczne i polityczne jej nie ukształtują. Wobec tego otwiera się ogromne pole działania dla Kościoła w kierunku jedności narodów europejskich. Pilnym działaniem Kościoła staje się ponowne głoszenie mieszkańcom Europy posłania Ewangelii. Nowa ewangelizacja nie jest programem - jak zauważa Specjalne Zgromadzenie Synodu Biskupów poświęcone Europie - tak zwanej restauracji Europy czasów minionych, lecz bodźcem do odkrywania własnych korzeni chrześcijańskich i tworzenia cywilizacji głębszej, a zatem również bardziej ludzkiej.

Cywilizacja łacińska (europejska), która przez wieki formowała Europę, ukształtowana została na dorobku myśli klasycznej, a więc greckiej filozofii i właściwego Grekom stosunku do prawdy, prawie rzymskim i skale chrześcijańskich wartości. W Europie chrześcijańskiej obowiązywał naturalny porządek ważności dziedzin, w którym polityka była podporządkowana prawu, prawo - etyce, a etyka - filozofii i teologii. Wiedziano, że prawo stanowione musi być ograniczane przez porządek wyższy, na który człowiek nie ma wpływu. Dzięki normom etycznym obowiązującym w życiu publicznym nietrudno było rozróżnić dobro od zła, sprawiedliwość od niegodziwości i ucisku. Z czasem, gdy pojawiła się dominacja polityki utożsamianej z "inżynierią społeczną", pomijająca milczeniem bądź wprost negująca Boga i Jego prawo, zniszczona została - łącząca narody cywilizacji łacińskiej - struktura "christianitas", a kultura chrześcijańska stała się jedynie światopoglądem wierzących w Boga chrześcijan, ignorowanym przez państwo laickie.

Rzecz jasna nie brakowało w tamtych czasach problemów, wojen i nieprawości, o których tak chętnie przypominają dzisiaj Kościołowi zwolennicy postępu, ale przecież wszystkie one razem wzięte nie stanowią nawet ułamka tych tragedii, które przyniósł ludzkości cywilizowany wiek XX, w którym z liberalnych koncepcji oświecenia i "ideałów" rewolucji francuskiej wywiodły swój niszczycielski pochód bezbożny komunizm i pogański faszyzm.

Runęły mury dzielące narody, do państw rządzonych niegdyś przemocą i strachem zawitała demokracja. Ludzie powoli odzyskują jakby radość życia i poznają wszystkie barwy nieznanego wcześniej świata. Marzenia o wolności zetknęły się z nową rzeczywistością, która jednak dla wielu jeszcze stanowi zagadkę i trochę obcy, a niekiedy brutalny świat. Pojawiły się również nowe problemy, zagrożenia i pytania. Czy wystarczy dzisiaj dobrej woli, aby wyciągnąć wnioski z historii? Czy odpowiedzialni za kształt jednoczącej się Europy i losy świata zrozumieją przesłanie kierowane ze Stolicy Piotrowej, że zwycięstwo natury moralnej stanowi istotę odnowy narodów i najtrwalszy fundament dla sukcesu podjętego dzieła? Wreszcie pytanie dla nas najważniejsze: Czy naród polski zdoła wpisać się twórczo do wspólnoty państw i narodów, zachowując przy tym własną tożsamość, i potwierdzi - przyczyniając się do duchowej jedności Europy - że stanowi nadal owo "wojsko" i w dalszym ciągu, w jakimś sensie "myśl Bożą w dziejach"?

http://www.niedziela.pl/artykul/63525/nd/Runely-mury


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 05 lut 2015, 08:55 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Synowska Prośba do Ojca Świętego Franciszka

„Słowo Waszej Świątobliwości to naprawdę jedyny sposób, by wyjaśnić zamęt narastający pośród wiernych. Słowo Ojca Świętego zapobiegłoby rozmywaniu nauczania Jezusa Chrystusa i rozproszyło ciemności przesłaniające przyszłość naszych dzieci” – piszą sygnatariusze listu do Ojca Świętego papieża Franciszka, wystosowanego przed zbliżającą się sesją synodu ds. rodziny.

Katolicy na całym świecie podpisują list do Papieża Franciszka, w którym proszą Go o interwencję w związku z posynodalnym zamieszaniem. Niektórzy duchowni, zgromadzeni na ostatnim synodzie, twierdzili, że można zmienić nauczanie Chrystusa.

„Wobec zbliżającej się kolejnej sesji Synodu ds. Rodziny, która ma się odbyć w październiku 2015 roku, z synowskim oddaniem zwracamy się do Waszej Świątobliwości, by wyrazić zarówno nasze obawy, jak i nadzieje dotyczące przyszłości rodziny. Nasze obawy wynikają z doświadczeń całych dekad rewolucji seksualnej, promowanej przez sojusz potężnych organizacji, sił politycznych oraz mediów, które ustawicznie działają przeciwko samej istocie małżeństwa jako podstawowej komórki społecznej. Począwszy od tzw. Rewolucji roku 1968, doświadczamy stopniowego narzucania praw i zwyczajów moralnych przeciwnych w tym względzie zarówno prawu naturalnemu, jak i Bożemu" – piszą autorzy synowskiej prośby do papieża Franciszka.

"Wasza Świątobliwość, za sprawą informacji rozpowszechnianych podczas ostatniego Synodu, z bólem zauważamy, że dla milionów wiernych katolików światło tej latarni zostało przyćmione przez wpływ rozmaitych lobby, promujących antychrześcijański styl życia. Zauważamy ogólne zamieszanie spowodowane wrażeniem, jakoby w nauczaniu Kościoła powstał wyłom, który mógłby doprowadzić do zaakceptowania cudzołóstwa poprzez dopuszczenie osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach cywilnych, do Komunii Świętej. Nie dość tego, sugeruje się nawet, jakoby Kościół mógł w przyszłości zaakceptować jednoznacznie potępione, jako sprzeczne z Prawem Bożym i naturalnym, praktyki i związki homoseksualne" - czytamy.

W tej sytuacji zdecydowana interwencja mogłaby zakończyć zamęt narastający wśród wiernych. „Słowo Ojca Świętego zapobiegłoby rozmywaniu nauczania Jezusa Chrystusa i rozproszyło ciemności przesłaniające przyszłość naszych dzieci. Błagamy Cię, Ojcze Święty, o takie słowo! Czynimy to z sercem przepełnionym oddaniem dla Waszej Świątobliwości oraz wszystkiego, co Wasza Świątobliwość reprezentuje. Mamy pewność, że słowo Biskupa Rzymu nigdy nie wprowadzi rozdziału pomiędzy duszpasterską praktyką, a nauką ustanowioną przez Jezusa Chrystusa i przekazywaną przez Jego namiestników, bowiem to tylko powiększyłoby panujący chaos. Wszak nasz Zbawiciel nauczał z całą jasnością, iż musi istnieć zgodność pomiędzy głoszoną prawdą i praktyką życia . Przestrzegał nas także, że jedynym sposobem by nie upaść, jest wcielanie w życie Jego nauki (Mt 7, 24-27) – piszą sygnatariusze listu.

Synowski apel podpisali już m.in. kard. Jorge Medina Estévez, kard. Raymond Burke, kardynał Walter Brandmüller, arcybiskup Wolfgang Haas, biskup Atanazy Schneider, książę Armand de Merode, książę Michel de Rostolan, profesor Roberto de Mattei, dr Adolpho Lindenberg i dr Caio Xavier da Silveira (przewodniczący Federacji Pro Europa Christiana) i generał Carlos Alfonso Tafur Ganoza – były głównodowodzący peruwiańskiej armii.

Synowski apel do Ojca świętego podpisać można za pomocą strony internetowej. Do tej pory zrobiło to już ponad 59 tysięcy osób.

mat

http://www.pch24.pl/synowska-prosba-do- ... 633,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 16 lut 2015, 08:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Św. Ludwik z Grenady

O obowiązkach właściwych rozmaitym stanom

Inne są powinności zwierzchników, inne podwładnych, inne osób żyjących w małżeństwie, inne zakonników, inne gospodarzy itd.

Obowiązki przełożonych

Przełożonym zaleca św. Paweł troskliwość i pilność względem podwładnych. Synu mój, mówi Mądrość, jeślibyś ręczył za przyjaciela twego, uwiązałeś u obcego rękę twoją i pojmanyś własnymi słowami. Biegaj, spiesz się, wzbudź przyjaciela twego. Nie dawaj snu oczom twoim i niech nie drzemią powieki twoje (Prz 12, 1). Te słowa Mędrca nie powinny nas dziwić. Ludzie mierzą swoją troskliwość i swoje starania według wartości rzeczy sobie powierzonej i szkody, jaką przyniosłaby jej strata. W prowadzeniu dusz obie te okoliczności wyrażają się w stopniu tak wysokim, że ani żadna wartość nie byłaby w stanie okazać się wyższa, ani żadna szkoda nie może być większa. Nie ma więc obowiązku, który by wymagał więcej gorliwości i starania.

Obowiązki podwładnych

Podwładny z kolei powinien uważać przełożonego nie za człowieka, ale za Boga. Powinien go szanować, wypełniać jego rozkazy z poświęceniem takim samym, jak gdyby pochodziły one od samego Boga. Jeżeli pan, u którego służę, każe mi słuchać swego rządcy, to czy będąc posłuszny rządcy, nie słucham samego pana? Jeżeli więc Bóg chce, żebym był pod posłuszeństwem przełożonego, to czy pełniąc jego wolę, nie spełniam woli samego Boga? Jeżeli św. Paweł żąda, żeby niewolnik był poddany swemu panu nie jako człowiekowi, ale jako Chrystusowi Panu, to czego będzie żądał od podwładnego względem przełożonego, któremu ten jest poddany prawem chrześcijańskiego posłuszeństwa?

Cnota ta posiada trzy stopnie: posłuszeństwo czynu, posłuszeństwo czynu i serca oraz posłuszeństwo czynu, serca i ducha. Są tacy, którzy wypełniają otrzymane rozkazy, ale w sercu je potępiają i niechętnie się do nich stosują. Są inni, którym rozkazy się podobają i nie mają do nich wstrętu, ale sądzą, że godzi im się przyganić. Są wreszcie tacy, którzy poddając rozum pod jarzmo Chrystusowe, przyjmują te rozkazy jako pochodzące od samego Boga i wypełniają je wiernie, ochotnie i z pokorą, nie pozwalając sobie sądzić tych, którzy mają prawo być ich sędziami.

Staraj się więc, miły bracie, być we wszystkim posłuszny twemu przełożonemu, albowiem jest napisane: Kto was słucha, Mnie słucha: a kto wami gardzi, Mną gardzi (Łk 10, 16). Nie pozwalaj sobie na żadną przyganę co do użytku, jaki może on czynić z swojej władzy, bo ten mógłby ci powiedzieć: ani przeciwko nam jest szemranie wasze, ale przeciwko Panu (Wj 16, 8). Strzeż się tworzyć sobie o nim niekorzystnej opinii, bo mógłby Pan do niego powiedzieć: „Wzgarda ich na Mnie, a nie na ciebie spada i przeciw Mojej własnej władzy oni powstają." Niech w twoich stosunkach z przełożonym nie będzie nigdy cienia fałszu ani obłudy; powiedziano by ci bowiem: Nie skłamałeś ludziom, ale Bogu (Dz 5,4) i mogłoby ci się przytrafić to, co tym, o których w Piśmie Świętym mowa, że opłacili swój grzech nagłą i straszliwą śmiercią.

Obowiązki kobiet

Niewiasta niech się przykłada do należytego rządzenia domem, niech pilnie opiekuje się dziećmi, niech się stara podobać mężowi – jednym słowem, niech wypełnia wszystkie obowiązki swego stanu. To jej pierwsza powinność. Dopiero potem może, jeżeli zostanie jej trochę czasu, oddawać się pobożnym ćwiczeniom.

Obowiązki ojców

Ojcowie powinni mieć nieustannie przed oczami okropny los, jaki ściągnęło na Helego jego niedbalstwo w nauczaniu i karceniu synów. By go ukarać za ten występek, Bóg nie tylko zesłał na niego i synów nagłą i niespodziewaną śmierć, ale odebrał na zawsze jego pokoleniu najwyższe kapłaństwo. Pamiętaj, że winy dziecka są winami ojca. Kto spłodził dziecko do życia ziemskiego, niech dokłada wszelkiego starania, aby je zrodzić do życia w niebie! Niech je karci, niech mu daje dobre rady, chroni je od złego towarzystwa, niech mu dobiera cnotliwych nauczycieli, przyzwyczaja do pobożności, niech od samej kolebki wpaja w nie bojaźń Bożą, niech nagina, niech ujarzmia jego własną wolę, aby był ojcem jego duszy, tak jak jest ojcem jego ciała. Zwierzęta żywią swoje młode i dbają o ich przetrwanie; na tym kończy się cała ich miłość, cała troskliwość. Ale ty, istota rozumna! Czy wysoka godność ojca nie wkłada na ciebie innych obowiązków? Jesteś człowiekiem, jesteś chrześcijaninem, jesteś sługą Bożym. Staraj się, żeby twoje dzieci były dziećmi Bożymi, dziedzicami nieba, a nie stały się, broń Boże, niewolnikami szatana i obywatelami królestwa ciemności!

Obowiązki pracodawcy

Pracodawcy niech pamiętają tę groźbę Apostoła: Jeśli kto o domowych pieczy nie ma, zaprzal się wiary i jest gorszy niźli niewierny (1 Tm 5, 8). Niech pamiętają, że pracownicy to trzoda powierzona ich straży i że nadejdzie dzień, w którym zostanie im powiedziane: Gdzie jest stado, które tobie dano, zacny dobytek twój? (Jer 13, 20). Zastanów się nad tym wyrażeniem: zacny dobytek. Jest ono doprawdy słuszne! Tak jest, nader zacny to dobytek, i z powodu ceny, jaką został okupiony, i z powodu Świętego Człowieczeństwa Jezusa Chrystusa, za sprawą którego nie ma tak podłego niewolnika, który nie byłby wolny i wywyższony do najwyższego szlachectwa. Niech więc bogobojny chrześcijanin wypędzi ze swego domu nienawiść, przekleństwa, bluźnierstwa i wszelkie występki. Niech się stara, żeby wszyscy domownicy znali jego chrześcijańską naukę, żeby zachowywali przykazania Boże i kościelne, szczególnie zaś te, które dotyczą obowiązków niedzielnych, świątecznych i wstrzemięźliwości.

Św. Ludwik z Grenady Przewodnik Grzeszników, VIATOR, Warszawa 2002, s. 547-551.

http://www.pch24.pl/o-obowiazkach-wlasc ... 242,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 30 mar 2015, 07:06 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Do męstwa powołał Cię Bóg

W dniach 8-12 marca 2015 r. ks. prof. Tadeusz Guz wygłosił rekolekcje dla środowisk inteligenckich i twórczych oraz wiernych z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy. Podczas ostatniego dnia rekolekcji ksiądz profesor prowadził rozważanie, w którym rozwinął temat męstwa w życiu człowieka.

„Czasami znajdujemy się w takim kontekście życia, że wydaje się, że ratunku znikąd nie otrzymamy. Jest to doświadczenie każdego z nas. Ale jak człowiek sobie przez chwilę uświadomi: Boże, jeżeli w tym trudnym położeniu pozostanę Ci wierny i będę mężnie trwał w depozycie Twojej nauki, którą mi objawiłeś, to nic z najgłębszych i najwspanialszych radości nie utracę”.

„Najwspanialszym pokarmem i wzmocnieniem naszego ciała jest Chleb Eucharystyczny. Dlaczego? Ponieważ w Eucharystii otrzymujemy Ciało Pańskie. A Ciało Pańskie, tak jak ciało Niepokalanej, było bez grzechu. W związku z tym to Ciało daje człowiekowi łaskę bycia uczestnikiem Bożego życia”.

Całe rozważanie można zobaczyć TUTAJ.

http://www.naszdziennik.pl/galeria/1341 ... e-bog.html

Homilię z piątego dnia rekolekcji, 12 marca 2015 roku, można zobaczyć TUTAJ.

http://www.naszdziennik.pl/galeria/1340 ... zechu.html

Homilię z czwartego dnia rekolekcji, 11 marca 2015 roku, można zobaczyć TUTAJ.

http://www.naszdziennik.pl/galeria/1339 ... ielka.html

Homilię z trzeciego dnia rekolekcji, 10 marca 2015 roku, można zobaczyć TUTAJ.

http://www.naszdziennik.pl/galeria/1338 ... nosci.html

Homilia z drugiego dnia rekolekcji – Pamięć częścią duszy – dostępna jest TUTAJ.

http://www.naszdziennik.pl/galeria/1338 ... edzie.html

Rozważanie wygłoszone drugiego dnia rekolekcji dostępne jest TUTAJ.

http://www.naszdziennik.pl/galeria/1338 ... edzie.html

Homilia z pierwszego dnia rekolekcji – Wiara podparta rozumem - dostępna jest TUTAJ.

http://www.naszdziennik.pl/galeria/1333 ... zumem.html

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... e-bog.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 22 kwi 2015, 07:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Ład Boży w obyczajach narodu

Dopóki istnieje Ziemia, czyli planeta, gdzie rozgrywa się historia zbawienia, dopóty każdy człowiek będzie wiedziony na pokuszenie – przypomniał ks. prof. Tadeusz Guz podczas czwartego dnia rekolekcji wielkopostnych dla Polonii kanadyjskiej w Calgary.

Od 22 marca do 26 marca ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, głosił rekolekcje wielkopostne dla Polonii kanadyjskiej w parafii Matki Bożej Królowej Pokoju w Calgary.

Tematem rekolekcji było hasło: „Idźmy przez nasze życie katolickie drogą duchowo-religijną wyznaczoną niezwykle aktualnym nauczaniem Sługi Bożego Księdza Prymasa Augusta kardynała Hlonda”. Głównym tematem homilii czwartego dnia rekolekcji był ład obyczajowy w społeczeństwie.

„Niestety rzadko my, ludzie duchowi, żyjemy duchem na co dzień. A wszystko, kim jesteśmy, co czynimy i co tworzymy, to to powinno być przesiąknięte całkowicie tą wielką potęgą nieśmiertelnego ducha”.

Homilia z czwartego dnia rekolekcji TUTAJ: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1356 ... -cz-4.html

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... arodu.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 28 kwi 2015, 06:27 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Doskonałość wypływająca z łaski

Każdy człowiek i anioł potrzebuje łaski Bożej, aby móc doskonale istnieć – zauważa ks. prof. Tadeusz Guz podczas pierwszej homilii siódmego dnia rekolekcji wielkopostnych dla Polonii kanadyjskiej w Calgary.

Od 22 do 28 marca ks. prof. Tadeusz Guz, kierownik Katedry Filozofii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, głosił rekolekcje wielkopostne dla Polonii kanadyjskiej w parafii Matki Bożej Królowej Pokoju w Calgary.

Tematem rekolekcji było hasło: „Idźmy przez nasze życie katolickie drogą duchowo-religijną wyznaczoną niezwykle aktualnym nauczaniem Sługi Bożego księdza Prymasa Augusta kardynała Hlonda”. Ksiądz profesor Guz siódmego dnia rekolekcji podczas drugiej homilii kontynuował temat: „Sakramenty święte, a nade wszystko Eucharystia i życie nadprzyrodzone muszą być punktem wyjścia”.

„Żeby być doskonałym człowiekiem, a do tego dąży każdy człowiek posiadający rozum, potrzeba nam jeszcze innej rzeczywistości, która nazywa się łaską. Dlaczego człowiek potrzebuje natury i łaski?”.

Homilia z siódmego dnia rekolekcji TUTAJ, cz. 2.: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1359 ... laski.html


Homilia z siódmego dnia rekolekcji TUTAJ, cz. 1.: http://naszdziennik.pl/galeria/135929,b ... ntach.html


Homilia z szóstego dnia rekolekcji TUTAJ, cz. 2.: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1358 ... aplan.html


Homilia z szóstego dnia rekolekcji TUTAJ, cz. 1.: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1358 ... szego.html


Homilia z piątego dnia rekolekcji TUTAJ, cz. 2.: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1357 ... 6.html?t=9


Homilia z piątego dnia rekolekcji TUTAJ, cz. 1.: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1356 ... -cz-5.html


Homilia z czwartego dnia rekolekcji TUTAJ.: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1356 ... -cz-4.html


Homilia z trzeciego dnia rekolekcji TUTAJ.: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1355 ... -cz-3.html


Homilia z drugiego dnia rekolekcji TUTAJ.: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1355 ... -cz-2.html


Homilia z pierwszego dnia rekolekcji TUTAJ.: http://www.naszdziennik.pl/galeria/1354 ... -cz-1.html


http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... laski.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 20 maja 2015, 06:03 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Nie można przekreślać człowieka

95. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II, 18 maja, uczczono w katedrze świdnickiej Mszą św. koncelebrowaną pod przewodnictwem metropolity seniora archidiecezji wrocławskiej ks. kard. Henryka Gulbinowicza.

Uroczystą Mszą św. diecezja świdnicka chciała również uczcić piękne tegoroczne jubileusze księdza kardynała Henryka Gulbinowicza: 65-lecie święceń kapłańskich (18 VI 1950), 45. rocznicę otrzymania sakry biskupiej (8 II 1970), 40-lecie nominacji na metropolitę wrocławskiego (15 XII 1975) i 30. rocznicę przyjęcia purpury kardynalskiej (25 V 1985).

W okolicznościowej homilii ordynariusz świdnicki ks. bp Ignacy Dec wskazał – jak to określił – na cudy Ducha Świętego związane ze św. Janem Pawłem II i ks. kard. Henrykiem Gulbinowiczem. Zajuważył, że pierwszym cudem był wybór kard. Karola Wojtyły na Biskupa Rzymu. Przez kilka wieków Stolica Apostolska była zawsze obsadzana włoskimi kardynałami. Drugim cudem było ocalenie życia Jana Pawła II w zamachu 13 maja 1981 r. Natomiast trzecim „papieskim” cudem był upadek komunizmu.

– Nikt, nawet sam Jan Paweł II, nie przypuszczał, że komunizm uda się rozmontować bez wojny, przelewu krwi. To Duch Święty natchnął Papieża, aby na placu Zwycięstwa w Warszawie podczas pierwszej pielgrzymki do Polski wypowiedzieć jakże znamienne słowa „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. Od polskiej ziemi zaczęła się odnowa i upadek komunizmu. A Papież pokazywał nam, jak musimy tą naszą odzyskaną wolność zagospodarować – mówił ks. bp Dec.

Wśród cudów Ducha Świętego związanych z osobą kard. Henryka Gulbinowicza kaznodzieja wskazał na: okoliczności towarzyszące objęciu przez niego rządów nad archidiecezją wrocławską, wybranie przez Papieża Wrocławia na miejsce 46. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego oraz piękny, długi (ponad 27 lat) i bogaty „dolnośląski” pontyfikat księdza kardynała Gulbinowicza.

Zabierając głos na zakończenie Eucharystii kard. Henryk Gulbinowicz, odwołując się do postawy najpierw ks. prof. Karola Wojtyły, potem Jana Pawła II podkreślił, że tak jak czynił to nasz Papież, nie można nigdy przekreślać człowieka, ani też zrywać z Matką Najświętszą.

Rocznicowa Msza św. kończyła również tegoroczne zorganizowane już po raz dziesiąty Świdnickie Dni Papieskie, objęte od samego początku honorowym patronatem ks. kard. Henryka Gulbinowicza i ks. bp. Ignacego Deca. W ramach dni papieskich odbyło się wiele spotkań, wystaw, konkursów i koncertów.

Marek Zygmunt

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... wieka.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 04 cze 2015, 18:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Niedziela to nie weekend

Obrazek
Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik


Od chrześcijan oczekuje się, by nie mylili świętowania niedzieli, które powinno być prawdziwym uświęceniem dnia Pańskiego, z tzw. zakończeniem tygodnia, weekendem, rozumianym zasadniczo jako czas odpoczynku i rozrywki. Bardzo potrzebna jest tutaj autentyczna dojrzałość duchowa, która pomoże chrześcijanom „być sobą” – mówił podczas procesji Bożego Ciała w Poznaniu ks. abp Stanisław Gądecki.

Metropolita poznański w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa poprowadził procesję eucharystyczną z kościoła Bożego Ciała do katedry w Poznaniu. Wzięło w niej udział kilka tysięcy wiernych, wśród nich licznie zgromadzeni kapłani, siostry i bracia zakonni, klerycy, kawalerowie i damy maltańskie, wykładowcy uniwersyteccy, parlamentarzyści i władze samorządowe, barwnie ubrane bamberki oraz harcerze.
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zwrócił uwagę, że aby zrozumieć sens odpoczynku człowieka w niedzielę, trzeba zwrócić uwagę na „odpoczynek” Boga po skończeniu procesu stwarzania świata.

Ksiądz arcybiskup Gądecki przypomniał, że chrześcijanie postanowili świętować odpoczynek pierwszego dnia po szabacie, w którym dokonało się zmartwychwstanie Pana. Podkreślił, że świętowanie niedzieli potrzebne jest ludziom, a nie Panu Bogu, bo „przez nasze świętowanie nie pomnażamy w niczym Jego wielkości i chwały”.

− Żaden człowiek ani żadna wspólnota nie mogą istnieć na dłuższą metę bez świętowania. Kto nie świętuje, ten z czasem marnieje − stwierdził przewodniczący KEP. Zaznaczył, że świętowanie uwalnia człowieka od ciągłych nacisków, otwiera czas i przestrzeń na swobodę i regenerację, a przez to umożliwia postawienie pytania o sens i ponowne przeorientowanie swojego życia. Przypomniał, że człowiek jest nie tylko istotą produkującą (homo faber), ale także istotą świętującą (homo festivus) oraz bawiącą się i wypoczywającą (homo ludens).

Metropolita poznański podkreślił, że niedziela jest duszą całego tygodnia, a sercem niedzieli jest uczestnictwo w Eucharystii, która stanowi źródło i szczyt życia chrześcijańskiego.

− Z pewnością Msza Święta stanowi najważniejszy i centralny punkt po chrześcijańsku przeżywanej niedzieli, tej „małej Wielkanocy”. Świętując niedzielę i uczestnicząc w pełny sposób w Eucharystii – to znaczy przyjmując Słowo Boże i Ciało Pana – umacniamy w nas życie nieśmiertelne i „przygotowujemy” szczęśliwą wieczność w Niebie − podkreślił ks. abp Gądecki.

Zauważył, że doświadczenie Pana Boga w górach, nad oceanem nigdy nie będzie porównywalne z doświadczeniem Boga podczas Mszy św., „ponieważ we Mszy św. Chrystus jest obecny rzeczywiście, sakramentalnie”.

Przewodniczący KEP zwrócił też uwagę na współczesne trudności, jakie pojawiają się we właściwym przeżywaniu niedzieli.

− Wszyscy pamiętamy, że jeszcze stosunkowo niedawno świętowanie niedzieli było ułatwione w krajach o tradycji chrześcijańskiej przez liczny udział rzesz wiernych i niejako przez samą organizację społeczeństwa, w którym odpoczynek niedzielny stanowił trwały element prawodawstwa dotyczącego różnych form pracy − mówił ks. abp Gądecki.

Zaznaczył, że dzisiaj jednak, nawet w krajach, w których świąteczny charakter tego dnia jest zagwarantowany ustawowo, „ewolucja sytuacji społeczno-ekonomicznej doprowadziła w wielu przypadkach do głębokich przemian w zachowaniach zbiorowych i w konsekwencji także w samym charakterze niedzieli”.

Ksiądz arcybiskup Gądecki podkreślił, że powszechna stała się praktyka „weekendu”, rozumianego jako cotygodniowy czas odpoczynku, przeżywanego nieraz z dala od stałego miejsca zamieszkania i związanego często z udziałem w różnych formach aktywności kulturalnej, politycznej lub sportowej, które zwykle są organizowane właśnie w dni świąteczne.

− Jest to zjawisko społeczne i kulturowe, w którym nie brak z pewnością elementów pozytywnych, jeśli tylko przyczynia się ono, w duchu poszanowania autentycznych wartości, do rozwoju człowieka i do postępu życia społecznego jako całości − mówił ks. abp Gądecki.

Stwierdził jednak, że gdy niedziela zatraca pierwotny sens i staje się jedynie „zakończeniem tygodnia”, zdarza się czasem, że horyzont człowieka staje się tak ciasny, że nie pozwala mu dojrzeć „nieba”.

Metropolita poznański zaznaczył, że z różnych przyczyn od 1990 r. w Polsce, w kraju, który mieni się katolickim, nie udało się zakazać handlu w niedzielę. Upatrując przyczyn tego zjawiska, zwrócił uwagę na specyficzny zwyczaj robienia zakupów w niedzielę czy wręcz rodzinnych wizyt w hipermarketach.

− Po okresie komunistycznej ascezy konsumpcyjnej próbujemy nadrobić utracony czas. Poza tym chyba zachłysnęliśmy się wolnością, zapominając, iż przy okazji tracimy coś bardzo cennego, właśnie z wolnością związanego − stwierdził przewodniczący KEP.

Podkreślił potrzebę powrotu do niedzieli jako dnia wolnego od pracy po to, by nabrać dystansu do tego, co się robi, zastanowić się nad sensem swego działania. Zaznaczył, że argumentując na rzecz wolnej niedzieli, można odwołać się do Konstytucji, zwłaszcza jej preambuły, oraz artykułów, w których mowa o godności człowieka i wolności jako jej wyrazie.

− Człowiek jako istota wolna, obdarzona godnością, będąc homo religiosus, tęskni za czymś, co go przekracza, kieruje się ku transcendencji. Poczucie sensu znajduje poza sobą. Długofalowo ma to także pewne znaczenie gospodarcze − mówił ks. abp Gądecki.

Metropolita poznański zaznaczył, że postulat niedzieli wolnej od pracy w debacie publicznej powinien opierać się na argumentach, które trafią nie tylko do katolików. − Walcząc o wolną niedzielę, musimy wiedzieć, że już od średniowiecza tzw. służby publiczne są wyłączone z nakazu świętowania − podkreślił ks. abp Gądecki.

Przewodniczący KEP przypomniał, że został zainicjowany ruch na rzecz wolnej niedzieli. Funkcjonuje „Przymierze na rzecz wolnej niedzieli”, w diecezji legnickiej działa „Społeczny Ruch Świętowania Niedzieli”, ideę popiera Akcja Katolicka.

− Potrzeba wielu działań współpracujących ze sobą duchownych i świeckich, które będą budować i kształtować kulturę niedzieli i będą miały na celu zarówno ukazywanie istoty świętowania niedzielnego, jak też przyczyniały się do właściwego przeżywania tego dnia. Nie można pozostawić rzeczy w takim stanie, w jakim są obecnie − zaznaczył metropolita poznański.

Podkreślił, że jeśli nie znajdziemy w sobie miejsca odpoczynku, odbijającego Boski spoczynek, zostaniemy zredukowani do wymiaru zwierzęcego, przemijającego.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... ekend.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 20 lip 2015, 08:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Ten Duch jest nam dany

Dzisiaj tak wielu wyznaje zaprzeczenie Dekalogu, a przecież dekalog to też Słowo Boże – powiedział ks. abp Henryk Hoser SAC. W sobotę, 18 lipca 2015 r., odbyły się ogólnopolskie rekolekcje „Jezus na Stadionie”.

Centralnym punktem rekolekcji była Msza św., której przewodniczył i homilię wygłosił ks. abp Henryk Hoser SAC, ordynariusz warszawsko-praski.

Ksiądz arcybiskup na początku homilii przypomniał, jak ważne jest, aby człowiek czcił miłosierdzie Boga. Podkreślał, że Stwórca zawsze odpowiada na wołanie człowieka.

– Sławmy na wieki miłosierdzie Pana. Ponieważ ono jest nam zawsze dane, zawsze dostępne, zawsze na wyciągnięcie ręki. Ilokrotnie się do Niego zwrócimy, Bóg miłosierny odpowiada. Odpowiada miłością, miłosierdziem, przywraca to, co utracone, naprawia krzywdy. Bo przecież miłość i miłosierdzie sprawiedliwości nie znoszą, a dopełniają – stwierdził ks. abp Henryk Hoser SAC.

Człowiek powinien być świadomy tego, że jego życie umocnione jest działaniem Ducha Świętego, którego otrzymał w sakramencie chrztu i bierzmowania, a którego obiecał nam sam Jezus.

– Jezus obiecywał nam Ducha Świętego. Mówił, że pożyteczne jest Jego odejście w cielesnej postaci, poprzez zmartwychwstanie i wniebowstąpienie, bo będzie nam mógł wysłać Ducha Świętego. Właśnie tego Ducha, który jest Trzecią Osobą Trójcy Świętej, który jest Bogiem i wykonuje rzeczy nadzwyczajne. Ten Duch jest nam dany – podkreśla ordynariusz warszawsko-praski.

Aby kroczyć pewną drogą ku Niebu, człowiek powinien korzystać z darów Ducha Świętego. Jeden z nich – mądrość – pomaga w odróżnianiu dobra od zła.

– Dar mądrości pomaga nam odróżnić to, co jest złe, od tego, co jest dobre. Coraz częściej nie odróżniamy dobra od zła. To jest nieszczęście naszej epoki, to swego rodzaju odrzucenie wartości – zauważa ksiądz arcybiskup.

W drugich ogólnopolskich rekolekcjach „Jezus na Stadionie” na Stadionie Narodowym w Warszawie udział wzięło ponad 40 tys. wiernych z całej Polski i około 500 księży. Spotkanie przebiegało pod hasłem: „Przychodzę, aby dać Ci życie w obfitości”. Jednym z organizatorów była kuria warszawsko-praska.

Rafał Stefaniuk

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... -dany.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Ład Boży, czy ludzkie (o)błędne koło?
PostNapisane: 04 sie 2015, 19:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30913
Pan Bóg dał dzieciom matkę...

Najnowszy wpis mec. Janusza Wojciechowskiego na blogAiD

Dla sądu w Nisku dom dziecka jest oazą szczęścia, miłości i zrozumienia. Pewnie dlatego tak chętnie tym domem dzieci uszczęśliwia.

1. Małoletnie dzieci potrzebują szczególnej ochrony i pomocy ze strony dorosłych, środowiska rodzinnego, atmosfery szczęścia, miłości i zrozumienia w trosce o ich harmonijny rozwój i ich przyszłą samodzielność życiową...

Wzruszyłem się, czytając te słowa, które kierownik Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie skierował do sądu w Nisku, prosząc o umieszczenie w domu dziecka dwojga rodzeństwa w wieku 7 i 5 lat. Szczęścia, miłości... Pięknie napisane!

Sąd uwzględnił prośbę kierownika i dodał własne, też jakże piękne słowa – że to zapewni dzieciom ciepło i domową atmosferę, co jest ważne ze względu na ich wiek i prawidłowy rozwój.

2. Bóg nie może być wszędzie, dlatego wynalazł matkę – napisał Matthew Arnold.

W postanowieniu sądu matki nie ma, sąd o tym wynalazku Pana Boga nawet się nie zająknął.

A matka jest, tyle tylko, że Bóg ją dzieciom dał, a sąd zabrał.

Matkę zabrano dzieciom kilka miesięcy wcześniej. Sąd umieścił dzieci w domu dziecka, chociaż matka w żaden sposób nie krzywdziła ani nie zaniedbywała swoich dzieci. Owszem, sama była ofiarą przemocy ze strony jej partnera, ale dzieci kochała, psycholodzy z RODK stwierdzili między matką i dziećmi „wzajemnie pozytywną więź emocjonalną”.

Tej matce dzieci zabrano najpierw do domu dziecka odległego o 15 kilometrów od domu. Zrozpaczona kobieta odwiedzała swoje dzieci codziennie, okazyjnymi samochodami jeździła tam nawet w zaawansowanej ciąży z kolejnym dzieckiem. I błagała, by jej oddać dzieci.

Wtedy, w celu zapewnienia dzieciom szczęścia, miłości i zrozumienia, dla dostarczenia im ciepła i domowej atmosfery – dzieci zostały umieszczone w domu dziecka odległym 80 kilometrów od domu. Teraz matka – ten przedziwny wynalazek Pana Boga – bierze na ręce najmłodsze niemowlę, zatrzymuje okazyjne samochody i jedzie do swoich dzieci, mimo wszystko jedzie. Płacze, czasem wyje z bezsilności – ale jedzie.

Być może wkrótce i najmniejsze dziecko jej zabiorą. Uznają, że się z nim szlaja, zatrzymuje w lesie samochody...

Matka błaga sąd w Nisku, żeby jej oddał dzieci. Cała Polska słyszała to błaganie w programie „Sprawa dla reportera”. A sąd jest nieugięty, trzyma dzieci i nie puszcza, a wszystko to w imię szczęścia, miłości i zrozumienia.

3. Ja już nie wiem – świat oszalał czy może ja sam zwariowałem. Strach się bać, jeśli o losach dzieci decydują ludzie, dla których dom dziecka jest oazą szczęścia, miłości i zrozumienia.

Dlatego tak chętnie te dzieci uszczęśliwiają, a one głupie płaczą, nie rozumiejąc, że są szczęśliwe.

PS Proszę Kolegium Sędziów w Tarnobrzegu, by i tej mojej publikacji nie przeoczyło i koniecznie zapisało ją w księdze nienawiści, którą to nienawiść zdaniem kolegium rozsiewam.

PS PS Pani Katarzyna powiadomiła mnie, że jedno z jej dzieci ma w domu szczęścia i zrozumienia naderwane uszy. Przysłała zdjęcia. Zawiadomiłem prokuraturę.

Janusz Wojciechowski

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... matke.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 101 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /