Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 96 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 28 sie 2014, 10:02 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Naród to nic innego jak rodzina rodzin.
Człowiek bez rodziny zdany jest wyłącznie na siebie, brak mu altruistycznego, płynącego z potrzeby serca wsparcia najbliższych.
Rodzina żyjąca samotnie, zdana jest wyłącznie na siebie we wszystkich aspektach przetrwania i rozwoju.
Rodzina żyjąca wewnątrz większego zgrupowania innych rodzin, łatwiej znosi trudy życia, gdyż troska o przetrwanie i o rozwój rozkłada się po równo na wszystkie pozostałe rodziny i na wszystkich ludzi tej wspólnoty.
Tradycja, obyczaj, kultura zacieśnia związki pomiędzy ludźmi, pomiędzy rodzinami i powstaje świadoma swojego istnienie i świadoma swoich problemów większa wspólnota społeczna, a w konsekwencji w tym procesie zaczyna wykrystalizowywać wspólnota narodowa.

Powstaje wielka rodzina rodzin - naród.

Ojczyznę często nazywało się rodzinnym krajem, zanim lewactwo to pojęcie nie usunęło z obiegu słownego i z naszej świadomości.

Polska to nasza Ojczyzna, to nasz Rodzinny Kraj.


Rodzina rodzin

Ks. kard. Stefan Wyszyński

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Istnieje swoista, biologiczna wspólnota i więź między rodziną a narodem oraz ich wzajemna służba sobie. Doświadczenie poucza nas, że brak tej więzi powoduje wynaturzenie albo rodziny, albo narodu. Rodzina żyjąca poza narodem, nie mająca świadomości swoich praw w narodzie, jak również nie wypełniająca swoich w nim obowiązków na odcinku etyki i moralności publicznej – zawodzi. Zjawisko to można dostrzec w środowiskach emigracyjnych. Ludzie opuszczający własny kraj zrywają często więzy kultury narodowej, uwalniając się od wpływu obyczaju ojczystego.

Przed laty przyszedł do mnie człowiek o najgłośniejszym nazwisku w naszej kulturze narodowej, żyjący stale za granicą, i zaczął mówić do mnie po francusku, a ja do niego po polsku. Nic nie rozumiem po polsku – powiedział. To znaczy, że Pan nie zna jednego z najwspanialszych dzieł swego pradziada. […] Nie, znam tylko z przekładu na język francuski. – Jakże boleję, że pozbył się Pan tak wielkiej satysfakcji, radości i pociechy, jaką daje poznanie twórczości pańskiego pradziada w mowie ojczystej
.

Tak, niestety, często się dzieje, pomimo rozpaczliwych wysiłków podejmowanych przez naszych rodaków zmuszonych do życia poza krajem. Jakże często te ich wysiłki zmierzające do zachowania kultury ojczystej i więzi z narodem – zawodzą. Patrzymy na to z boleścią i smutkiem, prowadząc pracę duszpasterską wśród emigracji polskiej.

Fragment pochodzi z: Kazanie świętokrzyskie, 18.01.1976 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Nasze pojęcie rodziny bywa zbyt egoistyczne, a narodu – zbyt sentymentalne. Rzadko potrafimy dostrzec, jakie obowiązki posiada rodzina względem narodu i własnego państwa. Rodzina to nie jest sprawa czysto prywatna, lecz wpisuje się w pewien ciąg współodpowiedzialności za społeczeństwo, które ma za sobą długie dzieje, obliczone nie tylko na przetrwanie, ale realizację pewnej idei i misji. Bez takiego spojrzenia człowiek nie potrafi odnaleźć sensu życia, co wyraża się w permanentnym kryzysie wspólnoty narodowej i państwowej. Jeżeli chcemy uratować rodzinę, to musimy zobaczyć, jak bardzo potrzebna jest naszej Ojczyźnie. Właśnie w tej pracy dla Ojczyzny rodzina odnajduje swoją siłę.

http://www.naszdziennik.pl/wp/93951,rodzina-rodzin.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 30 sie 2014, 10:08 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Refleksja nad rodziną

Marek Zygmunt Wrocław

Wrocławskie Dni Duszpasterskie „W służbie małżeństwu i rodzinie”, które zakończyły się wczoraj, były znakomitą refleksją nad możliwościami pomocy rodzinie, nad obszarami potrzeb i wyzwań stojących w tym zakresie.

W ostatnim dniu sympozjum zagadnienie „Rodzina – Szkoła – Kościół – współdziałanie czy dialog?” podjął ks. bp Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego przy KEP.

Ksiądz biskup zwrócił uwagę, że wciąż jeszcze funkcjonuje marksistowska koncepcja szkoły, która przypisywała sobie monopol na prawdę i w imię ideologicznej poprawności podważała autorytet rodziców, usiłując wywłaszczyć ich z prawa do wychowania swoich dzieci. Widać to bardzo wyraźnie na coraz odważniej wprowadzanej do społecznej świadomości ideologii gender. Jak mówił ks. bp Mendyk, akceptacja tego ideologicznego projektu zakłada poważne kompromisy moralne, osobiste i duchowe człowieka. – Jeśli próby narzucania kultury gender powiodą się i uda się zmienić na stałe odniesienie do kultury, będzie to oznaczać, że sumienia są zaciemnione albo osłabione do tego stopnia, że nie potrafią już właściwie rozeznawać – stwierdził. Zwrócił uwagę, że sumienie popycha ku poszukiwaniu dobra, miłości i prawdy z nadzieją ich znalezienia. – Ono pozwala człowiekowi rozeznać, co jest dla niego dobre, zgodne z rzeczywistością, z prawdą, z jego powołaniem, a co nie jest zgodne – mówił. Przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego przy KEP przestrzegał przed nową etyką zawartą w podręcznikach gender training, która łamie stereotypy przez przypisywanie chłopcom zadań kobiecych (szycie, gotowanie, zabawy lalkami), aby dać im „wolność wyboru” roli społecznej, gdy staną się dorośli. Ksiądz biskup Mendyk zwrócił uwagę, że szkoła w niewystarczającym stopniu współpracuje z rodzicami w procesie wychowawczym. – Co więcej, szkoła coraz częściej realizuje programy wychowawcze sprzeczne z tym, czego oczekują chrześcijańscy rodzice. Warto też wspomnieć, że nie mniejszym problemem w tej dziedzinie jest bierność samych rodziców, którzy często nie zdają sobie sprawy, że mają prawo i obowiązek sumienia wpływać na szkolny system wychowawczy – podkreślił mówca.

Wykładowca przypomniał, że nauczanie religii w szkołach jest posługą na rzecz wychowania. – Ono jest najważniejszym elementem katechetycznej misji Kościoła społeczności lokalnej, gdzie normalną konsekwencją wydaje się gotowość do pomocy rodzinie w wychowaniu – mówił ksiądz biskup. Wskazał również, iż nauczanie religii zachowuje swoją autonomię, co wyraża się w merytorycznym podporządkowaniu się szkoły Kościołowi, gdy chodzi o program nauczania, ale także w odniesieniu do decyzji o wyborze osób uprawnionych do nauczania religii (misja kanoniczna). – A doświadczenie prawie 25 lat obecności religii w szkole pokazuje, że religia jako przedmiot wychowania humanistycznego (ogólnoludzkiego) i religijnego jest potrzebny i z całą pewnością pogłębia proces wychowania w szkole – dodał.

Z kolei o. prof. dr hab. Jarosław Kupczak OP z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, wskazując na kulturowe zagrożenia tożsamości rodziny, podkreślił konieczność ochrony małżeństwa i rodziny. – Tylko Miłość zbawia, bez względu na to, czy spotka się Chrystusa w sakramentach, czy ma szansę spotkać się z tą Miłością na poziomie relacji do swojego ojca, matki, żony, męża, w miejscu, jakim jest rodzina – mówił.

http://www.naszdziennik.pl/wp/94359,ref ... dzina.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 30 sie 2014, 10:46 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Szaniec Ojczyzny

Ks. kard. Stefan Wyszyński

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Naród stanowi ochronę dla rodziny i odwrotnie. W ciężkich czasach bytu narodowego, gdy nie mieliśmy wolności politycznej, naród ze wszystkimi swoimi wartościami chronił się w zaciszu i dyskrecji życia rodzinnego. Pamiętam, jak będąc małym chłopcem, uczyłem się w domu historii Polski na „24 obrazkach”, które ojciec mój wyciągał gdzieś z ukrycia. Czytaliśmy tę książkę podczas długich zimowych wieczorów. Jakżeż wiele z tamtych czasów zapadło mi w duszę do dziś dnia.

Naród musi uznać prawa rodziny, a zwłaszcza prawo do jej trwałości. I nic z tego przeciwko temu podejmować nie może, bo szkodziłby sam sobie. Na służbie rodziny musi być cały dorobek narodu – jego język, dzieje, obyczaje i tradycje.

Co więcej, rodzina powinna być uprzywilejowana przez naród i państwo. Chodzi tu o uprzywilejowanie prawno-społeczne. To znaczy, że system prawa państwowego, sankcjonowanego przez naród, musi sprzyjać rodzinie, jej trwałości, bytowi i zadaniom wobec młodego pokolenia Polski. Naród jest w stanie i ma obowiązek wesprzeć rodzinę, zwłaszcza w wypełnianiu jej podstawowych zadań, którym niekiedy sama podołać nie może. Mam na myśli ochronę obyczaju rodzinnego, społecznego, kultury narodowej i tradycji, które nie są dziś właściwie docenione. Mamy na to liczne dowody w najrozmaitszych środkach przekazu społecznego, zwłaszcza w prasie pornograficznej i na scenie teatralnej
.

Fragment pochodzi z: Kazanie świętokrzyskie, 18.01.1976 r.

--------------------------------------------------------------------------------

Rodzina stanowi integralną część Narodu nie tylko w sensie biologicznym, choć oba słowa wskazują właśnie na kontekst rodzenia. Rodzina to coś więcej: środowisko wychowania, zachowania i przekazywania kultury w jej wymiarze narodowym i religijnym. Dlatego właśnie rodzina jest tak ważna w życiu Narodu i państwa, dlatego rodzina musi być oczkiem w głowie każdego społeczeństwa, które chce o sobie stanowić w perspektywie historycznej. A co rozsadza rodzinę, co ją demoralizuje i odrywa od dziedzictwa kultury, płynie ze złej woli ludzi nam obcych.

http://www.naszdziennik.pl/wp/94401,sza ... zyzny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 02 wrz 2014, 08:05 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Aż trudno uwierzyć że w tak prostych i oczywistych sprawach musimy się wzajemnie przekonywać.
Co to zatrute zdziczeniem lewactwo uczyniło z nami i z naszą kulturą!!!!


Są wychowawcami, ponieważ są rodzicami

Ks. bp Stanisław Stefanek TChr

Początek roku szkolnego stał się okazją do podjęcia kilku tematów w dyskusji publicznej. Najżywiej mówi się o obowiązkach rodziców w zakresie troski o zabezpieczenie materialne potrzeb dziecka i opieki nad najmłodszymi. Mówi się też o zadaniach szkoły, a zwłaszcza o programach, które mają realizować nauczyciele, zwłaszcza w zakresie wiedzy. Pojawia się również trzeci wątek, który można by zaliczyć do programów wychowawczych: troska o ukształtowanie właściwych postaw i właściwych decyzji młodego człowieka. W tej przestrzeni odzywa się wielokrotnie już podnoszone pytanie o ingerencję państwa i szkoły w wychowanie młodego człowieka. Jak daleko może wchodzić środowisko zewnętrzne na teren domu rodzinnego? Ta dyskusja może przybrać w najbliższym czasie szerszy wymiar, ponieważ przygotowywana jest kolejna nowelizacja ustawy oświatowej. Jest to nowa forma centralizacji zaleceń, które miałby egzekwować kurator w imieniu rządu Rzeczypospolitej.

Pedagogika fundamentalna mówi o organicznej zależności rodziców od dziecka i wynikającym z tej zależności obowiązku wychowania. Wychowanie jest dalszym ciągiem rodzenia, jest obdarzaniem dziecka pełnym wymiarem życia ludzkiego. Ten dar rodzi się w pierwotnych relacjach obdarowania małżeńskiego. Człowiek powoływany jest do życia w bezinteresownym darze z siebie, jaki nawzajem przekazują sobie małżonkowie. To jest dar, któremu towarzyszy w doskonałym ładzie prawda i miłość. Wszelkie przekłamania w relacjach między rodzicami mogą się przenieść na relacje z dziećmi. Stąd też postulat prawdy, bezinteresownej miłości, który może być w pełni realizowany w domu rodzinnym.

Owoce tak elementarnych zasad pedagogiki odnotowują nauczyciele prostą uwagą: zachowanie dzieci jest wizytówką domu, z którego pochodzą. Oczywiście dochodzi do tego jeszcze jeden ważny element wychowania: to jest przyzwolenie społeczne na określony program, atmosfera, w której dziecko wyrasta, wychodząc coraz bardziej samodzielnie z domu rodzinnego czy do grupy koleżeńskiej, czy do formalnych organizacji pozaszkolnych. Społeczeństwo wspiera rodziców przejrzystością własnych zachowań – nazywamy to dobrym przykładem albo opinią społeczną. Z tego wynika, że wychowanie jest bardzo istotnym i wcale niełatwym zadaniem wszystkich. Głęboko i z szerokim umotywowaniem obecności Boga w programie wychowawczym pisze Ojciec Święty Jan Paweł II w Liście do Rodzin z 1994 r. (nr 16).

Skoro na takich autorytetach i na takim kontekście oparty jest proces wychowania, nie można pozwolić, aby mechanizm tzw. demokracji, czyli cyklicznych wyborów i zmian opcji politycznych, pojawiał się w programach szkolnych i opinii publicznej. Bo właśnie te programy i opinia ma formować osoby odpowiedzialne za gospodarkę, kulturę i międzynarodowe miejsce narodu we wszystkich strukturach ponadpaństwowych.

Niestety, świadomość tej zależności prowokuje polityków do głębokiej ingerencji ideowej w system myślenia, w zasady moralne, aż do wejścia do domu rodzinnego. Można by nazwać tę ingerencję formowaniem od przedszkola przyszłych wyborców. Współczesne techniki informacji, np. media, a także kumulowanie innych bodźców, chociażby przejmowanie istotnych centrów kapitałowych, daleko odeszły od zasad demokracji i oderwały się od pierwszego celu, jakim jest dobro wspólne obywateli. Stąd też ingerencja państwowa jest antywychowawcza, odbiera szkole jej rolę, a jeszcze bardziej niszczy autorytet rodziców, ażeby w konsekwencji uzależnić obywatela, od pierwszych lat jego samodzielnego poruszania się w państwie, od decyzyjnych ośrodków centralnych. W ten sposób wychowawca nie tyle jest zatroskanym budowniczym charakteru młodego człowieka, nie tyle obdarowuje go pełnią człowieczeństwa, ile działa pod pręgierzem agentów propagandy, funkcjonariuszy wynajętych dla przeprowadzenia celów w wymiarze politycznym.

Mamy groźne przykłady takiego prania mózgów i obróbki myślenia społecznego. Przykładem tego jest chociażby współczesna, niezwykle brutalna i zbrodnicza forma odbudowywania państwa islamskiego. Z całego świata zbiegają się bojownicy, ażeby wesprzeć totalitarną, bardzo umiejętnie reklamowaną formę budowania własnego władztwa z użyciem wszystkich form eksterminacji, ludobójstwa i poniżenia drugiego człowieka. To jest prymitywna zasada podboju ludzkich sumień.

W tym kontekście nie widzę różnicy między usiłowaniem prawnego pozbawienia rodziców wpływu na wychowanie a przygotowywaniem bojówek do uruchamiania międzynarodowego terroryzmu. Jest to ten sam kierunek, równie niebezpieczny, niemoralny. Przeciwstawić się tym zakusom może tylko autorytet zaangażowanych rodziców, dobrze zorganizowanych szkół i odważnych nauczycieli, którzy potrafią bronić tej pierwszej reguły pedagogicznej: wychowanie jest obdarowywaniem młodego człowieka pełnym rozwojem jego osoby w świetle prawdy i z motywów miłości.

http://www.naszdziennik.pl/wp/94923,sa- ... icami.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 18 wrz 2014, 10:37 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Dobre małżeństwo

Gilbert Keith Chesterton

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Bardzo dużo racji mieli nasi przodkowie, którzy mówili, że mąż i żona powinni wyznawać tę samą religię. Było w tym z pewnością o wiele więcej sensu niż w obecnym pustosłowiu o siostrzanych duszach, duchowym pokrewieństwie i aurach w identycznym kolorze. W rzeczywistości bowiem im mocniejszy jest kontrast między kobietą a mężczyzną, tym słabszy będzie między nimi konflikt. Im bardziej różnią się ich usposobienia, tym lepiej. Dusza żony nie może przecież być siostrzaną duszą; rzadko kiedy jest to bodaj dusza kuzynki. Mało jest małżeństw o dokładnie identycznych upodobaniach i temperamentach; generalnie biorąc, nie są one szczęśliwe. Lecz posiadanie tych samych fundamentalnych zasad; uważanie tego samego za cnotę (obojętnie, czy się ją praktykuje, czy zaniedbuje), uważanie tego samego za grzech (nieważne, czy karze się go, czy wybacza, czy może z niego kpi); wreszcie, uważanie tego samego za obowiązek i tego samego za hańbę – to jest naprawdę niezbędne, by małżeństwo, w granicach rozsądku, mogło być udane i szczęśliwe. Łatwiej to osiągnąć, gdy małżonków łączy wspólna religia, niż gdy łączy ich wspólna aura. To samo zaś, co odnosi się do małżeństwa, odnosi się też do narodu. Naród o mocno zakorzenionej religii będzie tolerancyjny. Naród bez religii będzie bigoteryjny.

Fragment pochodzi z: „Obrona człowieka”.

--------------------------------------------------------------------------------

Dziś najczęściej wymienianą przyczyną rozwodu nie jest zdrada czy brak miłości, ale „rozbieżność charakterów”. Brzmi to całkiem infantylnie, bo traktuje małżonków jako osoby nie w pełni dojrzałe, czyli pozbawione możliwości samokontroli, w tym panowania również nad własnym charakterem. Chyba że owa „rozbieżność charakterów” ukrywa coś jeszcze głębszego, czego ustawodawca nie uwzględnił. Jest to rozbieżność duchowa, która bez religii traci swój fundament, właśnie te zasady, które potrafią załagodzić konflikty, a ludzi czynią sobie nad wyraz bliskimi.

http://www.naszdziennik.pl/wp/98287,dob ... nstwo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 23 wrz 2014, 06:20 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Nowenna w rodzinach

Nowenna pierwszych sobót miesiąca rozpocznie się 4 października br. w diecezji ełckiej. Będzie miała charakter spotkań modlitewno-ewangelizacyjnych w gronie rodzinnym.

Od 21 września 2013 roku do 7 czerwca br. w diecezji ełckiej obraz Matki Bożej Jasnogórskiej nawiedzał wszystkie parafie, domy zakonne, seminarium oraz szpitale. Peregrynacja przebiegała pod hasłem: „Maryjo, bądź nam Przewodniczką w wierze!”. Był to czas wielkiej łaski i znacznego ożywienia religijnego. Dla wielu parafii nawiedzenie było również impulsem do ożywienia wspólnot, ruchów kościelnych i stowarzyszeń. Podtrzymując to religijne ożywienie wiernych, ks. bp Jerzy Mazur, biskup ełcki, zachęcił wszystkich diecezjan do nowenny dziewięciu pierwszych sobót miesiąca. Nowenna rozpocznie się 4 października tego roku i będzie miała charakter spotkań modlitewno-ewangelizacyjnych w gronie rodzinnym. Nowenna ma stanowić jednocześnie nasze dziękczynienie za dar obecności Matki Bożej w Obrazie Jasnogórskim.

W każdą pierwszą sobotę miesiąca wszyscy domownicy, o ile to możliwe, zgromadzą się przed rodzinnym obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Całemu spotkaniu towarzyszyć będzie publikacja „Rodzina zjednoczona na modlitwie”, którą każda rodzina otrzymała w czasie tegorocznej wizyty duszpasterskiej. Poszczególne spotkania mają pomóc odkryć wartość sakramentów świętych oraz rodziny i parafii. Na każde takie spotkanie został przygotowany program z tekstami do modlitwy, dobrano słowa z Pisma Świętego oraz uwzględniono katechezę na temat sakramentów świętych, rodziny i parafii. Każde takie spotkanie, trwające około godziny, będzie kończyło się Litanią Loretańską, aktem zawierzenia rodziny Matce Bożej i Apelem Jasnogórskim w łączności z Jasną Górą (za pośrednictwem Radia Maryja lub Telewizji Trwam). W czasie nowenny prowadzone w szkołach katechezy i niedzielne homilie będą podejmowały temat siedmiu sakramentów świętych oraz rodziny i parafii.

Doświadczenie pokazuje nam, że najważniejszym miejscem odkrywania i umacniania wiary jest rodzina. To ona stanowi pierwszą szkołę wiary i życia. Dzieci, obserwując zachowania rodziców, próbują ich naśladować. Rodzice dają przykład miłości do Pana Boga i bliźniego. Nowenna pierwszych sobót miesiąca ma pomóc zatroszczyć się o wspólnotowe przeżywanie wiary w rodzinie. Niestety coraz częściej jesteśmy świadkami bardzo niepokojącego zjawiska, które polega na tym, że poszczególni członkowie rodziny żyją wiarą w samotności: brakuje wspólnej modlitwy, nie ma wspólnej Eucharystii, brakuje rozmów na tematy religijne. Coraz częściej ze ścian domów i mieszkań znikają znaki pobożności chrześcijańskiej (krzyże, obrazy Matki Bożej, portrety świętych), które w różny sposób wyrażają wiarę. Ufamy, że nowenna przyczyni się do pogłębienia życia sakramentalnego i pomoże odkryć wartość rodziny i relacji w niej istniejących.

Ks. Jacek Uchan Ełk

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... inach.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 02 paź 2014, 08:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Kto by to jeszcze nie tak dawno pomyślał, że my Polacy zostaniemy aż tak upodleni, że o sprawy nader oczywiste jak godność nasza, ład moralny, rodzina, troskliwa edukacja, prawda, będziemy musieli walczyć?
Jaki szatan siedzi w lewackim kołtunie, że dostał on obsesji zniszczenia wszystkiego co ludzie wypracowali w ciągu swoich dziejów?


Rodzina – wspólnota – Polska

Hasłem przyszłorocznych Marszów dla Życia i Rodziny będą słowa: „Rodzina – wspólnota – Polska”. 31 maja 2015 roku Polacy będą demonstrować swoje przywiązanie do tradycyjnych wartości i rodziny.

Uczestnicy ogólnopolskiego spotkania organizatorów Marszów dla Życia i Rodziny, które odbyło się 29 września br. w Warszawie, uznali, że kontekstem największego rodzinnego wydarzenia w Polsce będą przyszłoroczne wybory prezydenckie i parlamentarne.

– Z uwagi na fakt, iż rodzina jest instytucją szczególną i niezastępowalną powinna cieszyć się odpowiednim prestiżem wśród decydentów. Tę prawdę stale przypominamy podczas Marszów i imprez im towarzyszących – podkreśla Jacek Sapa, prezes Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny.

Organizatorzy Marszów zaznaczają, że państwo i jego struktury składają się z rodzin. Przyszłoroczne demonstracje mają być również przypomnieniem, że cnoty, które wykuwa się, nabywa i praktykuje w rodzinie – takie jak wzajemny szacunek, zaufanie, rzetelność i gospodarność – powinny być fundamentem działań rządzących.

Marsze dla Życia i Rodziny są radosną manifestacją przywiązania do wartości rodzinnych i poszanowania życia każdej osoby, od poczęcia do naturalnej śmierci. Posiadanie rodziny jest dla organizatorów i uczestników wydarzenia źródłem dumy i radości, którymi chcą się dzielić i zarażać innych. Marsze to wielkie święto rodzin: w tym czasie organizowane są rodzinne pikniki z koncertami i mnóstwem atrakcji dla najmłodszych, turnieje piłkarskie, przeglądy filmowe oraz inne wydarzenia kulturalne. Na dzień dzisiejszy miast organizujących Marsze jest ponad 120, a ich liczba systematycznie rośnie.

MPA

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... olska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 04 paź 2014, 06:30 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Polska rodzina cierpi od lat

Z JE ks. abp. Stanisławem Gądeckim, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, metropolitą poznańskim, rozmawia Sławomir Jagodziński

Ksiądz Arcybiskup będzie reprezentował Kościół w Polsce na rozpoczynającym się w niedzielę Zgromadzeniu Nadzwyczajnym Synodu Biskupów na temat rodziny. Co wykazały przedsynodalne ankiety w naszych diecezjach?
– Na poziomie deklaratywnym rodzina jest dla Polaków wartością nadrzędną. Zdecydowana większość twierdzi, że rodzina jest dla nich najważniejszą wartością i pragną ją zbudować w oparciu o sakramentalne małżeństwo. Niestety, deklaracje te nie zawsze pokrywają się z codziennym życiem wielu rodzin. Ankiety przedsynodalne ujawniły najpierw liczne bolączki życia małżeńskiego i rodzinnego.

Pośród zjawisk negatywnych obserwujemy przede wszystkim rosnącą liczbę konkubinatów, małżeństw „na próbę” i małżeństw zawieranych tylko cywilnie, które spotykają się nie tylko z milczeniem, ale czasami wręcz z aprobatą ze strony rodziców, a nawet dziadków. W niektórych diecezjach nawet 80 procent narzeczonych przygotowujących się do zawarcia sakramentu małżeństwa mieszka wcześniej ze sobą. Wielu młodych ludzi nie kwestionuje wartości sakramentalnego małżeństwa, ale wybiera życie bez ślubu kościelnego z obawy przed pełnym zaangażowaniem, wątpiąc, czy potrafią w małżeństwie wytrwać. Często powodem takiego stanu rzeczy jest brak pozytywnych doświadczeń wyniesionych z domu rodzinnego.

Mentalność antykoncepcyjna i rozpowszechniony indywidualistyczny model antropologii powodują znaczny spadek demograficzny. Jak pokazały to badania przeprowadzone przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, akceptacja takiej mentalności wśród młodych zbliża się do 50 procent. Negowanie daru płodności i zamknięcie się na potomstwo sprawiło, że w 2013 roku Polska znajdowała się na 211. miejscu w raporcie demograficznym ONZ dotyczącym przyrostu naturalnego.

Innym elementem utrudniającym przyjęcie Ewangelii o rodzinie jest migracja zarobkowa, bezrobocie oraz źle pojmowane zaangażowanie społeczne, z wymogiem wszechobecnej poprawności politycznej oraz z nachalną ideą państwa laickiego jako wyrazu nowoczesności i rozwoju. Rodzina polska cierpi od wielu lat z powodu nieobecności jednego lub obojga rodziców w procesie wychowawczym. Często spowodowane to jest wyjazdem za granicę w poszukiwaniu środków finansowych na utrzymanie rodziny. Brak jednego bądź obojga rodziców skutkuje często zaniedbaniem w procesie wychowania, zwłaszcza w sferze przekazywania wiary.

Wyzwaniem są także rodziny zranione, w tym dzieci, które wzrastają w związkach niesakramentalnych, co bardzo często odbija się na ich wychowaniu do wiary i życia sakramentalnego.

Problemy te pogłębia plaga rozwodów…
– Obserwujemy z niepokojem stały wzrost liczby rozwodów, zwłaszcza wśród małżeństw młodych stażem. To zjawisko jest szczególnie widoczne w dużych miastach. W Warszawie w 2011 r. współczynnik rozwodów sięgnął 49 procent. Wzrost liczby rozwodów rodzi wśród młodych przekonanie, że miłość małżeńska jest piękna, ale niemożliwa do realizacji.

Inną grupę stanowią pary żyjące w separacji lub po cywilnym rozwodzie. Zjawisko wzmaga się w ostatnich latach. W niektórych diecezjach odsetek par żyjących po rozwodzie lub w powtórnym, cywilnym związku sięga nawet 20 procent. Ochrzczeni, którzy żyją w takich związkach, w różnoraki sposób przeżywają swoją „nieuregulowaną sytuację”. Różnice te wynikają głównie z poziomu zaangażowania w życie wiary i lokują się między obojętnością a duchowym cierpieniem. Duża część osób, która żyje w związkach niesakramentalnych, a jest mocno zaangażowana w życie wiary oraz zna nauczanie Kościoła na temat małżeństwa i rodziny, nie mogąc przystępować do Komunii Świętej, nie ma poczucia odrzucenia przez Kościół i nie rości sobie prawa do absolucji czy Komunii Świętej. Im zaangażowanie w życie wiary jest mniejsze, tym wyraźniej zaznacza się pozycja roszczeniowa w tej kwestii.

Wielu ludzi nie zna nauki Kościoła na temat życia rodzinnego, etyki seksualnej, kwestii bioetycznych. Pobieżna znajomość nauki Kościoła na temat małżeństwa i rodziny wśród części polskich katolików sprawia, że bardzo często jest ona przyjmowana w sposób selektywny. Inni – choć znają naukę Kościoła na temat przekazywania życia i etykę seksualną małżeńską – to jednak odrzucają to nauczanie jako niemożliwe do zrealizowania. Życie rodzinne jest traktowane jako sprawa prywatna, oderwana od eklezjalnego wymiaru wiary. Dotyczy to szczególnie kwestii moralnych: czystości przedmałżeńskiej, antykoncepcji, konkubinatu oraz in vitro.

Poza tym – od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku – polska rodzina mierzy się także z agresywną propagandą wielu organizacji, które – wykorzystując przepisy unijne – usiłują wprowadzić w kraju wychowanie w stylu ideologii gender, związki partnerskie, zapłodnienie in vitro oraz tzw. politykę „równościową”. Działania te – prowadzone zarówno na poziomie rządowym, fundacji prywatnych, jak i przez środki masowego przekazu – wprowadzają wiele zamętu w małżeństwa i rodziny.

„Wielu katolików nie zdaje sobie sprawy, że w świecie toczy się nieprawdopodobna walka przeciw chrześcijaństwu” – zwracał niedawno uwagę Ksiądz Arcybiskup. Jakie przejawy tej walki są szczególnie groźne, jeśli chodzi o rodzinę?
– Obecnie groźnym wyzwaniem jest – lansowana pod płaszczykiem programu równościowego – ideologia genderyzmu. Niektórym rodzicom podoba się uczenie chłopców, że winni po sobie sprzątać, a nie czekać, aż zrobią to za nich dziewczynki. Pociągające jest również hasło, że wszyscy ludzie są sobie równi i mają prawo do szczęścia. Lecz jednocześnie rodzice często nie uświadamiają sobie tego, że w imię przezwyciężania stereotypów uwarunkowanych kulturowo ukazuje się przy okazji różne modele partnerskie jednopłciowe jako równoważne rodzinie.

„Nie jest tajemnicą – mówił w swoim czasie ks. Prymas Kowalczyk – że analityczna kategoria płci kulturowej znajduje swoje liczne zwolenniczki i zwolenników nie tylko pośród feministek i feministów, ale również wśród przedstawicieli tzw. mniejszości seksualnych. To oni bardzo żywo zainteresowani są sukcesem ’eksperymentu gender’, gdyż staną się jego niewątpliwymi beneficjentami”. Sprzeciw naukowców wobec promocji „standardów równościowych” promowanych przez organizacje międzynarodowe w odniesieniu do środowisk LGBTQ nie jest wymierzony przeciw komukolwiek. Jest raczej wyrazem troski o to, aby stanowienie prawa odbywało się na fundamencie takiej antropologii oraz aksjologii, która nie tyle winna zapewniać przywileje jednostkom czy grupom, ile autentycznie służyć dobru osoby ludzkiej oraz społeczeństwa.

Tymczasem trzeba wyraźnie powiedzieć, że dobre małżeństwa, składające się z mężczyzny i kobiety, i trwałe rodziny są skarbem nie tylko Kościoła, ale także narodu. Sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński często przypominał, że naród to „rodzina rodzin”. „Jakie będą rodziny, taki będzie i naród. Gdy rodziny będą zwarte, wierne, nierozerwalne – narodu nikt nie zniszczy” (Zakopane, 1957). Te słowa Prymasa Tysiąclecia nie straciły nic na swej aktualności. Przeciwnie, stały się dzisiaj jeszcze pilniejszym wyzwaniem w trudniejszych dla rodzin czasach. Historia uczy nas, że kryzys rodziny może prowadzić nawet do upadku narodów, kultur, cywilizacji. Starożytna Grecja, Rzym, monarchia frankońska, Cesarstwo Niemieckie upadały wtedy, gdy rodzina popadła w kryzys. Podobnie jak choroba całego organizmu zaczyna się od zaburzeń w funkcjonowaniu małej komórki, tak też choroba państwa zaczyna się od choroby najmniejszej komórki społecznej, jaką jest rodzina.

„Poziom omamienia społeczeństwa przez rządzących jest dziś bardzo wysoki. Dzięki mediom kontrolują oni ludzką świadomość, dlatego tak istotne jest dziś nabycie umiejętności krytycznego spojrzenia na rzeczywistość” – wskazywał niedawno Ksiądz Arcybiskup w jednej ze swoich homilii. Czy to nie określone media stały się narzędziem psucia obyczajów?
– Istotnie, odnosi się wrażenie – zwraca uwagę ks. bp Lepa – że w polskiej mediosferze podważa się wartości chrześcijańskie w sposób zorganizowany. Do takiego wniosku prowadzi refleksja nad strukturą i funkcjonowaniem mediów w Polsce. Wystarczy przypomnieć, że transformacja ustrojowa w 1989 roku doprowadziła do powstania oligarchicznego modelu mediów, który charakteryzuje się niebezpieczną dominacją mediów lewicowych i liberalnych. W rękach tych dwóch ugrupowań politycznych znajduje się prawie 90 procent mediów. Ponadto od 1989 roku wciąż w tych samych rękach pozostają najbardziej opiniotwórcze ośrodki. A przecież nie jest tajemnicą, że środowiska te wręcz z definicji atakują Kościół i wartości chrześcijańskie, gdyż stoją one na przeszkodzie w dążeniu tych środowisk do pełnej dechrystianizacji Polski.

Do tego faktu dochodzi trudność konfrontowania odbiorcy z niespotykaną dotąd lawiną informacji docierających do nas każdego dnia, których przeciętny człowiek nie jest w stanie zweryfikować, często więc przyjmuje je w sposób bezkrytyczny. Potrzeba więc zachęcania ludzi do refleksji nad rzeczywistością i wypracowanie własnego zdania, za które można wziąć odpowiedzialność. Zasadniczym jednak problemem nie są media ani informacje, lecz brak wiary i lekkomyślne traktowanie małżeństwa i rodziny przez nas samych. Brak formacji małżonków. Brak ich osadzenia na silnym fundamencie Słowa Bożego i wynikającego stąd nauczania Kościoła.

Tematem, który najbardziej elektryzuje dziennikarzy w kontekście synodu biskupów, jest wspomniana przez Księdza Arcybiskupa kwestia dopuszczenia do Komunii Świętej osób rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach. Czy oczekiwanie na jakąś „rewolucję” tu nie jest naiwnością?
– Działanie Kościoła wobec osób znajdujących się w trudnej czy nieuregulowanej sytuacji rodzinnej powinno, owszem, odzwierciedlać miłosierdzie, z jakim Bóg traktuje wszystkie swoje dzieci. Medycyna miłosierdzia winna dążyć do ratowania statku z burzy i zaproponowania rozbitkom troski i niezbędnej pomocy, nie zaś do przyczynienia się do jego zatonięcia. Jeśli nie zrozumie się tej podstawowej intencji, wypaczy się to, co ten synod ma do powiedzenia o sytuacji osób w separacji, rozwiedzionych, o rozwiedzionych żyjących w nowych związkach czy też na temat konkubinatu i związków osób tej samej płci.

Nie ma to jednak nic wspólnego z proponowaniem „katolickiego rozwodu”, którego niektórzy się spodziewają. Gdy idzie o rozwiedzionych, którzy zawarli ponowne związki, jest to sprawa niezwykłej wagi, to decyzja o tym, kto pozostaje w komunii z Kościołem, a kto jest z tej komunii wykluczony. Solidne opracowanie tego problemu opublikowała Kongregacja Doktryny Wiary w 1998 roku (drugie wydanie w 2010 r.) w dokumencie o duszpasterstwie rozwiedzionych, którzy zawarli nowe związki. Trzeba pamiętać – o czym pisał już Wincenty z Lerynu i bł. kard. Jan Henryk Newman – że nauczanie chrześcijańskie ulega rozwojowi. Dogmaty są niezmienne, ale nieustannie pogłębiamy ich rozumienie. W ten nurt rozważań należy wpisać refleksję, do której wezwał nas Papież Franciszek, na temat sytuacji, w jakiej znajdują się we wspólnocie Kościoła osoby rozwiedzione i pozostające w nowych związkach.

Trudne sytuacje związane z duszpasterstwem rodzin rozbitych to obecnie wielkie wyzwanie. Czy nie za mało zwraca się dziś uwagę na związek takiej, a nie innej kondycji małżeństw i rodzin z formacją młodego pokolenia w dziedzinie życia rodzinnego w duchu chrześcijańskich zasad?
– Chrześcijańskie zasady, na których winny opierać się małżeństwa i rodziny, są jasne i przy różnych okazjach przypominane (katecheza, homilie, przygotowanie przedmałżeńskie). Problem sprowadza się raczej do tego, że są one lekceważone w konfrontacji z konsumpcyjnym stylem życia i nastawieniem na życie przyjemne. Hasła, że wszyscy mają prawo do przyjemności, są bardzo nośne, dlatego wielu im ulega, nie dostrzegając związanych z tym zagrożeń.

Ponadto dzisiaj człowiek zdaje się uważać pracę za swoje jedyne poważne zajęcie. Po pracy poszukuje rozrywki i w takim rytmie spędza swój czas. Mało go interesuje to, jaki jest on sam i jaki mógłby być, bardziej interesuje go, ile ma i ile mógłby mieć. Mniej poszukuje prawdy o sobie, bardziej poszukuje prawdy o rzeczach. Zawsze gotów jest doskonalić rzeczy, natomiast niechętnie doskonali samego siebie.

Dlatego tym bardziej potrzebna jest chrześcijańska asceza; umiejętność rezygnacji z wartości niższych ze względu na wartości wyższe. W omawianym przypadku tą wartością, o którą trzeba się troszczyć – nawet za cenę poważnych wyrzeczeń – jest miłość i wierność małżeńska oraz jedność w rodzinie. Dopóki asceza chrześcijańska będzie nam się kojarzyć z bezsensowną rezygnacją z przyjemności, dopóty chrześcijańskie zasady życia będą postrzegane jedynie jako źródło uciążliwości. To właśnie dlatego Papież Franciszek kładzie nacisk na konieczność radosnego głoszenia piękna życia opartego na Ewangelii.

W mediach chętnie mówi się o „problemach rozwiedzionych”, ale już wskazywanie na to, co robić, aby ludzie byli sobie wierni, aby nie dochodziło do zdrad, do rozwodów, jest politycznie niepoprawne…
– Mówieniu o problemach rozwiedzionych mogą przyświecać różne intencje. Jeżeli ktoś pochyla się nad tym, przekonany, że rozwiedzeni są napiętnowani i w różny sposób dyskryminowani, że ich sytuacja emocjonalna i materialna jest trudna, a jednocześnie patrzy się na rozwód jako na coś normalnego, jako na zwyczajny sposób rozwiązywania konfliktów małżeńskich, to wówczas trudno oczekiwać, by mówił o wierności małżeńskiej jako antidotum na omawiane problemy.

Jeżeli natomiast punktem wyjścia dyskusji o problemach rozwiedzionych jest sam dramat rozbitej rodziny, w szczególności dzieci, dramat postrzegany w kontekście wartości wierności i miłości między ludźmi, to wówczas zwrócenie uwagi na faktyczne źródło cierpienia tych ludzi w postaci niewierności, zdrady jest czymś naturalnym.

Kiedyś Ksiądz Arcybiskup powiedział, że chłopak i dziewczyna, podejmując przed ślubem współżycie, sami czynią się niepełnosprawnymi w miłości. Dziś niestety np. mieszkanie młodych razem bez ślubu stało się niemal powszechne. To zaszkodzi kondycji rodziny w przyszłości…
– Wspólne zamieszkiwanie młodych przed ślubem staje się coraz powszechniejsze, chociaż stanowi to samookaleczanie ich miłości. Już sam rozum ludzki podsuwa niemożliwość jego akceptacji, wykazując, jak mało jest przekonywające „eksperymentowanie” na osobach ludzkich, których godność wymaga, aby były zawsze i wyłącznie celem miłości, obdarowania bez jakichkolwiek ograniczeń czasu czy innych okoliczności.

Zwykle takiej sytuacji nie można zmienić, jeśli osoba ludzka nie została wychowana od dzieciństwa do odważnego, z pomocą łaski Chrystusowej, opanowywania budzącej się pożądliwości i do nawiązywania z innymi więzów miłości czystej. Nie osiąga się tego bez prawdziwego wychowania do autentycznej miłości i do właściwego korzystania z płciowości, to znaczy takiego, które włącza osobę ludzką w każdym jej wymiarze, a więc także cielesnym, w pełnię tajemnicy Chrystusa (por. Familiaris consortio, 80).

Trzeba też zwrócić uwagę na jeszcze niebezpieczniejsze zjawisko, jakim jest wspólne zamieszkanie nie tylko przed ślubem, ale w ogóle wykluczenie ślubu w przyszłości. To skutek coraz bardziej rozpowszechnianej „kultury tymczasowości”, przed którą przestrzega Papież Franciszek. Dlatego ważne jest ukazywanie przez Kościół życia i powołania człowieka w perspektywie odwiecznego Bożego planu, za którego realizację jesteśmy odpowiedzialni, by osiągnąć zbawienie.

„Dopóki rodzina nie będzie silna, przyszłość Kościoła i społeczeństwa będzie bardzo niepewna. O tym przede wszystkim powinniśmy pamiętać na synodzie” – powiedział ks. kard. Wilfrid Napier z RPA. Jakie konkretne owoce dla duszpasterstwa rodzin katolickich mogą przynieść obrady synodalne?
– Przyszłość ludzkości idzie poprzez rodzinę! Trzeba więc, by każdy człowiek dobrej woli zaangażował się w sprawę ratowania oraz popierania wartości i potrzeb rodziny. Działania, które może podejmować duszpasterstwo rodzin wobec trudnych wyzwań współczesności, opisane są w jasny sposób w adhortacji „Familiaris consortio”. Obok właściwego przygotowania narzeczonych oraz wykorzystania samego obrzędu ślubu szczególny akcent należy położyć na duszpasterstwo młodych małżeństw, które nie będąc jeszcze gotowe do zaangażowania się w konkretny ruch kościelny, pozostawiane są często samym sobie.

Wśród wyzwań stojących współcześnie przed duszpasterstwem rodzin jest też m.in. pomoc rodzinom zagrożonym rozbiciem i patologią, rodzinom ideologicznie podzielonym oraz rodzinom z osobami starszymi. Ponadto dotarcie do tych, którzy z różnych względów zawierają jedynie związki cywilne. W obszarze szczególnego zainteresowania duszpasterstwa rodzin winny znaleźć się osoby rozwiedzione oraz posiadające dzieci poczęte metodą in vitro. Troska o tę ostatnią grupę jest wyzwaniem złożonym i wymaga szczególnego rozważenia i namysłu.

Ważne jest większe zaangażowanie w pracę z rodzinami chrześcijańskimi, które nie są dotknięte powyższymi problemami, a które również wymagają wielkiej uwagi i troski, aby mogły się jak najlepiej rozwijać.

Potrzeba też właściwego przygotowania alumnów do pracy z rodzinami, istnieje konieczność większego zaangażowania kapłanów w parafialne duszpasterstwa rodzin oraz aktywnego promowania duchowości małżeńskiej.

Papież Franciszek pragnie nadać zbliżającemu się synodowi charakter duszpasterski. Synod ten nie będzie poddawał pod dyskusję nauczania Kościoła, wielokrotnie potwierdzonego w minionych latach w różnych wystąpieniach Magisterium. Chodzi raczej o refleksję nad duszpasterskimi sposobami aplikacji tego nauczania i nad tym, w jaki sposób na nowo je proponować, zaczynając choćby od nowego języka.

Czy możemy liczyć na blog Księdza Arcybiskupa z synodu, tak jak to było w 2012 roku?
– Jeśli to będzie możliwe, postaram się coś przekazać. Nie wiem natomiast, co z biegu obrad będzie objęte tajemnicą.

Dziękuję za rozmowę.
Sławomir Jagodziński

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... d-lat.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 06 paź 2014, 06:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Z troski o rodzinę

Dwa intensywne tygodnie słuchania i dialogu będą owocne dzięki modlitwie – powiedział Ojciec Święty Franciszek, rozpoczynając obrady synodu.

– W tym przypadku Pan prosi nas, byśmy zatroszczyli się o rodzinę, która od samych początków jest integralną częścią Jego planu miłości do rodzaju ludzkiego – mówił Ojciec Święty podczas Mszy św. inaugurującej III Zgromadzenie Nadzwyczajne Synodu Biskupów. – Zgromadzenia synodu biskupów nie są po to, aby dyskutować o pięknych i oryginalnych ideach, lecz służą doskonaleniu i lepszemu strzeżeniu winnicy Pańskiej oraz współpracy z Bożym planem miłości do swego ludu – przypomniał Ojciec Święty.

Tematem rozpoczętego wczoraj spotkania, które potrwa do 19 października br., są słowa: „Wyzwania duszpasterskie dla rodziny w kontekście nowej ewangelizacji”. Uroczystą Mszę św. w bazylice watykańskiej koncelebrowało z Następcą św. Piotra 191 ojców synodalnych, w tym kardynałów, arcybiskupów i biskupów. Warto w tym miejscu dodać, że w rozpoczętym właśnie zgromadzeniu synodalnym biorą udział przewodniczący poszczególnych konferencji Episkopatów, zwierzchnicy Kościołów wschodnich, prefekci watykańskich kongregacji i przewodniczący papieskich komisji, trzech przedstawicieli zakonów, kilkunastu uczestników wyznaczonych przez Papieża, kilkunastu przedstawicieli religii niekatolickich i trzydziestu obserwatorów, w tym kilka małżeństw – ogółem 253 osoby.

Przewodniczącym synodu biskupów jest Ojciec Święty, natomiast przewodniczącymi delegowanymi, których zadaniem będzie prowadzenie obrad, są: ks. kard. André Vingt-Trois – arcybiskup Paryża, ks. kard. Luis Antonio Tagle – arcybiskup Manili i ks. kard. Raymundo Assis – arcybiskup Aparecidy. Relatorem generalnym będzie ks. kard. Péter Erdő – arcybiskup Esztergomu, zaś sekretarzem specjalnym synodu ks. abp Bruno Forte – arcybiskup Chieti-Vasto.

Obrady synodu biskupów odbywać się będą przy drzwiach zam- kniętych, a poszczególne wystąpienia nie będą publikowane w biuletynie prasowym Stolicy Apo- stolskiej. Informacje dotyczące poszczególnych tematów podejmowanych przez ojców synodalnych będą przekazywane dziennikarzom podczas konferencji prasowych organizowanych przez watykańskie biuro prasowe. Jedynym dokumentem synodalnym podanym do wiadomości publicznej będzie orędzie ojców synodalnych, którego publikacja zapowiedziana została na 18 października br.

Sebastian Karczewski

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... dzine.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 07 paź 2014, 08:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
O dar męstwa dla rodziców

Rozważanie ks. bp. Jana Wątroby, przewodniczącego Rady ds. Rodziny KEP, wygłoszone w trakcie Apelu Jasnogórskiego podczas XXX Ogólnopolskiej Pielgrzymki Małżeństw i Rodzin na Jasną Górę 27 września 2014 r.
Maryjo, Jasnogórska Matko Kościoła, Królowo rodzin.

W godzinie Jasnogórskiego Apelu stajemy przed Twoim cudownym wizerunkiem, by dać świadectwo naszej miłości, a zarazem ponowić nasze zawierzenie. To jest ta chwila, na którą czekają tysiące Twoich czcicieli każdego dnia i która łączy w jedną rodzinę rodaków w kraju i poza jego granicami. Jestem, pamiętam, czuwam. Nasze wczoraj, dziś i jutro składamy w Twoim matczynym Sercu, bo nigdy nie słyszano, byś opuściła tego, który się do Ciebie ucieka. Pamiętamy o otrzymanych łaskach, o uzdrowieniach ciała i duszy, o doznanych pocieszeniach, o odzyskanym pokoju serca, o wszystkich dotknięciach Bożej mocy i miłości, które nam wyjednałaś u Twojego Syna. Pamiętamy i dziękujemy. Ale pamiętamy też o naszych zobowiązaniach i przyrzeczeniach, które tyle razy wypowiadaliśmy tutaj jako cały Naród i jako Twoje pojedyncze dzieci. W uroczystych i prywatnych ślubowaniach postanawialiśmy pracować nad sobą; walczyć z wadami, grzechami i nałogami; bronić fundamentalnych wartości, na których zbudowany jest gmach naszej cywilizacji i narodowej tożsamości. Bronić każdego życia, ludzkiej godności czy osobistej świętości. Jakże wiele z tych postanowień zostało niezrealizowanych.

Smutek naszych grzechów
Jak wiele z nich okazało się tylko piękną, ale pustą deklaracją. Dlatego przychodzimy do Ciebie, Matko, ze słowem „przepraszam”. Bo mamy świadomość, że naszymi grzechami i niewiernościami ranimy Twoje macierzyńskie Serce, a nawet wyciskamy łzy z Twoich oczu. Tak było 168 lat temu, 19 września 1846 roku, w La Salette, gdy dwojgu dzieciom: Maksyminowi i Melanii objawiłaś powód swego smutku – to nasze grzechy. Brak szacunku dla świętego Imienia Bożego, nieposzanowanie niedzieli i dni świętych, brak modlitwy. To one sprawiają, że ręka Twojego Syna staje się coraz cięższa, a powstrzymywanie jej przez Ciebie, najlepsza Matko, coraz trudniejsze. Ale tamte matczyne łzy to także dowód na to, że Ty, Maryjo, jesteś blisko swych dzieci, nawet wtedy, gdy grzechami swymi sprawiają Ci ból. Te łzy mówią, że rozumiesz człowieka słabego i zagubionego i że zależy Ci na każdym dziecku i na każdej rodzinie, zwłaszcza poranionej, słabej, biednej. Dzieci z La Salette nie pochodziły z rodzin powszechnie szanowanych, przykładnych, bogobojnych. Wręcz przeciwnie – Maksymin stracił mamę, gdy miał zaledwie 17 miesięcy. Ojciec powtórnie się ożenił, ale lubił często zaglądać do kieliszka i przesiadywać w karczmie. Maksymin, podobnie jak ojciec, rzadko przebywał w kościele i bardziej od kościoła wolał psoty. Melania urodziła się w szóstym roku po tym, jak jej rodzice zawarli tylko ślub cywilny. Trzy lata później zawarli ślub kościelny. Gdy miała 17 lat, przystąpiła do Pierwszej Komunii Świętej. Do szkoły, podobnie jak Maksymin, nie chodziła. Przykładem życia oboje nie budowali. Właśnie do takich dzieci i do takich rodzin przyszłaś wtedy, Maryjo. Bo miłość Dobrego Pasterza, Twojego Syna, posłała Cię właśnie do nich, by to, co słabe, umocnić, to, co grzeszne, oczyścić, co chore – uleczyć. Skutki tamtego objawienia, dla tamtych rodzin, wioski, dla całej Francji i dla świata, były i są błogosławione.

Maryjo, nasza najlepsza Matko, Królowo i Opiekunko rodzin. W dzisiejszy wieczór, w godzinie apelowej mobilizacji stają przed Tobą, pośród wielu innych pielgrzymów, także diecezjalni duszpasterze rodzin, doradcy i doradczynie życia rodzinnego, przedstawiciele Rady ds. Rodziny KEP, krajowego duszpasterstwa rodzin, a także rodziny adopcyjne i zastępcze, kręgi rodzin, członkowie różnych stowarzyszeń i ruchów, na co dzień wspierający i towarzyszący rodzinom, małżeństwom i narzeczonym. Przede wszystkim jednak stają dziś przed Tobą małżonkowie i całe rodziny, aby odnowić swoje przyrzeczenia. Aby dziękować, prosić, przepraszać. Aby ciągle w Twojej szkole uczyć się miłości, która jest więzią doskonałości. Od dwudziestu wieków zachwycamy się prawdą, że Bóg w osobie swojego Syna wybrał ludzką rodzinę, aby przyjść na świat, zbliżyć się do każdego człowieka i nauczyć go kochać. Święty Jan Paweł II pisał w liście do rodzin: „Syn Jednorodzony, współistotny Ojcu, Bóg z Boga, światłość ze światłości, wszedł w dzieje ludzi przez rodzinę. Przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękami pracował. Ludzkim sercem kochał. Urodzony z Maryi Dziewicy, stał się prawdziwie jednym z nas, we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu. Bóg, stwarzając człowieka, wpisał w jego naturę zdolność do miłości. Ta miłość rozwija się, dojrzewa i w pełni realizuje w rodzinie i przez rodzinę. Mężczyzna i kobieta, którzy oddają się sobie wzajemnie i przyjmują w jednym, nierozerwalnym związku sakramentalnym, w pełni odczytują i realizują ten zamysł Boga względem człowieka. Ojciec Niebieski pragnie szczęścia każdego człowieka. Dlatego pragnie, aby nowe życie poczynało się w środowisku najbardziej mu przyjaznym. To właśnie miłość dwojga ludzi, kobiety i mężczyzny, którzy odważyli się wobec Boga i Kościoła podjąć za siebie odpowiedzialność, jest tym najpiękniejszym i najbardziej bezpiecznym miejscem, gdzie człowiek może się przez całe życie rozwijać, dojrzewać i uczyć.

Nie niszczyć niewinności dziecka
Jakże dziś potrzeba takich świadomych i umiejących czytać znaki czasu rodziców, aby nie zniszczyć niewinności dziecka. Aby nie zakłócić jego naturalnego procesu dojrzewania. Jak potrzebna jest w rodzinach atmosfera bliskości i wzajemnego zaufania. A ona rodzi się wtedy, kiedy rodzice silni łaską sakramentu małżeństwa, wsparci miłością, stają się coraz bardziej darem dla siebie i dla dzieci. Tak rozumiana miłość rodzinna zawsze znajdzie czas na to, aby się zatrzymać, pobyć ze sobą, porozmawiać, szukać miejsc i sytuacji, które pomogą budować w rodzinie zdrowe i trwałe relacje. Taka miłość nieodłącznie związana jest z odpowiedzialnością i troską o dobro drugiego. Z wysiłkiem, z wyrzeczeniem się siebie, stawianiem ukochanej osoby ponad swoje wygody czy przyzwyczajenia. Najpiękniejszą promocją rodziny jest zawsze świadectwo szczęśliwych małżonków, którzy choć nierzadko doświadczają różnych trudności, potrafią je rozwiązywać w obecności Chrystusa i na fundamencie Jego nauki. Ich wzajemna miłość, hartowana przez doświadczenia i kryzysy, jest też wymownym świadectwem obecności Boga pośród nas.

By jednak nie zabrakło siły do walki, do wiernego trwania na co dzień, do realizacji trudnych zadań, konieczna jest wytrwała modlitwa. Rodzina, która potrafi wytrwale wołać do Boga, łatwiej odkryje Jego miłość, doświadczy Jego miłosierdzia i zwycięsko wyjdzie z różnych prób i zagrożeń.

Maryjo, Królowo i Opiekunko rodzin, przyjmij dziś nasze modlitwy w intencji polskich małżeństw i rodzin. Jak kiedyś przyszłaś ze skuteczną pomocą młodym małżonkom w Kanie Galilejskiej, tak i dzisiaj wstawiaj się u Syna, wskazując na nowe braki, niedostatki, biedy i zagrożenia. Wyproś im dar męstwa i umiejętność upominania się o swoje prawa zwłaszcza w dziedzinie wychowywania dzieci. To rodzice przecież są pierwszymi nauczycielami wiary, ale też miłości, która nierozerwalnie związana jest z płciowością. To rodzice mają pomóc dzieciom w odkrywaniu ich tożsamości seksualnej i przeżywaniu jej zgodnie z naturą i swoim powołaniem. Żadna osoba trzecia, szkoła, seksedukator, grupa rówieśnicza nie mogą zastąpić rodziców w tej roli. Dlatego zdecydowany sprzeciw, zwłaszcza rodziców, musi budzić wprowadzanie do szkół, a nawet przedszkoli programów opartych na ideologii gender. Jej zwolennicy usiłują zburzyć utrwalony model rodziny, doprowadzić do jej destrukcji. Rodziców broniących tradycyjnych i zgodnych z zamysłem Stwórcy zachowań i przekonań oskarżają o staroświeckość i brak tolerancji. Jedną z prób wprowadzenia tego programu jest forsowanie w polskim parlamencie Konwencji Rady Europy o zwalczaniu i zapobieganiu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Maryjo, błagamy Cię. Błagamy Cię o mądrość i odwagę dla polskich parlamentarzystów, aby potrafili odrzucić takie pomysły i takie ustawy. Prosimy Cię za wszystkie organizacje, stowarzyszenia, ruchy i fundacje, które swoimi działaniami budzą sumienia Polaków i uświadamiają destrukcyjne zło proponowanych ustaw i programów. Modlimy się za organizatorów marszów dla życia i rodziny, za podejmujących Duchową Adopcję Dziecka Poczętego, za odważnych głosicieli cywilizacji życia. Świadomi, jak wiele w Ojczyźnie i w Kościele zależy od rodzin, prosimy Cię o ich świętość, o otwarcie na dar życia, o wiarę, która rodzi uczynki, o miłość, która wszystko przetrzyma. W szczególny sposób modlimy się za małżeństwa przeżywające trudne chwile, poddawane próbie sięgania po łatwe rozwiązania, doświadczane chorobą, biedą, brakiem perspektyw, niewiernością. Im wszystkim, a także nam, uczestnikom pielgrzymki małżeństw i rodzin, i wszystkim tu obecnym wypraszaj, Maryjo, cud przemiany serc i obfite duchowe owoce.

--------------------------------------------------------------------------------

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

http://www.naszdziennik.pl/wp/101817,o- ... zicow.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 14 paź 2014, 07:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Ukazać piękno czy zatwierdzić kryzys rodziny?

Ks. bp Stanisław Stefanek TChr

Trwają obrady Nadzwyczajnego Zgromadzenia Synodu Biskupów i możemy każdego dnia, w krótkich doniesieniach prasowych, obserwować główne myśli podejmowanych tematów. Te ośrodki medialne, które zapowiedziały istotną zmianę traktowania w Kościele nauki o małżeństwie, w komentarzach nie ukrywają swojego rozczarowania. Nierzadko czyta się opinie, iż Kościół trwa uparcie w konserwatywnym systemie wartości. Aby powtórzyć niezmienną doktrynę nauczania o rodzinie, nie trzeba było zwoływać przedstawicieli Episkopatów i innych osób zaangażowanych w prace nad rodziną – piszą dziennikarze.

Powtarza się „odbijana przez kalkę” dotychczasowa formuła: jeśli mówimy o rodzinie, to trzeba się zająć przede wszystkim jej kryzysem i wyjść naprzeciw wszystkim słabościom życia małżonków i nieudanym decyzjom młodych ludzi. W ramach tych poglądów pojawia się zawsze reklamowanie bardzo liberalnych zasad w odniesieniu do takich faktów jak: wierność przysiędze małżeńskiej i jej nierozerwalność, ograniczenie urodzin każdą możliwą technicznie metodą. Rodzina wielodzietna zaliczana jest do wręcz patologicznych postaw społecznych.

Tylko tak ujęte problemy mogą być interesującym materiałem dziennikarskim, a równocześnie stanowią treść powtarzającego się postulatu: Kościół powinien uznać za normę życia małżeńskiego wszystkie słabości, które nasilają się w różnych epokach, a ostatnio wydają się wręcz regułą życia. Odnosi się wrażenie, że rola Kościoła ograniczyłaby się tylko do zatwierdzenia kryzysowych rozwiązań małżeństwa i rodziny. To tak jakby Kościół ograniczał swoje usługi do nadawania ludzkim błędom charakteru norm etycznych i widziałby w tym jedyny sposób na uszczęśliwienie małżonków. W pewnym porównaniu można powiedzieć, że szkoła nauki jazdy na nartach powinna ograniczyć się jedynie do ćwiczeń w zakresie zakładania opatrunków gipsowych na połamane kończyny. To, co może być nieszczęśliwym wypadkiem czy marginesem powtarzających się słabości, ustanawia się normą, a w jakimś wymiarze nawet ideałem rozwiązań życiowych. Stąd też rozczarowanie kierunkiem prac synodalnych.

Ukazaniem piękna rodziny według zamysłu Bożego ojcowie synodalni zajęli się najpierw. Skoro współczesne życie stosunkowo często pozbawia małżonków doświadczenia tegoż piękna, należy pogłębić przygotowanie do zawarcia małżeństwa po to, by wchodząc we wspólnotę życia i miłości, doświadczyli radości wzajemnego spotkania i owocnie budowali, także w wymiarze społecznym, własny dom.

W przygotowaniu do życia małżeńskiego trzeba podkreślić ważność spotkań, tak aby małżonkowie mogli cieszyć się rezultatem długotrwałego powodzenia ich planu. Przede wszystkim przygotować młodych do spotkania z Jezusem, tzn. ukazać miejsce Chrystusa we wzajemnym wyborze drugiej osoby i wzajemnym przymierzu małżeńskim. To spotkanie należy wykorzystać dla pogłębienia wiary. Nie można więc ograniczyć się do wykładów, instrukcji. Powinien znaleźć się czas na modlitwę i życie sakramentalne. Dlatego mija się z istotnym celem ekspresowe „zaliczenie” przewidzianych tematów w czasie jednego zjazdu weekendowego.

Po drugie, trzeba młodym ludziom przypomnieć i ułatwić przeżycie spotkania z Kościołem, ze wspólnotą wiernych. W ten sposób życie małżeńskie nie będzie samotnym borykaniem się z przeszkodami, ale wspólnotową drogą rozwoju osobistego, przyjęcia i wychowania dzieci.

Tak ożywiona wiara i przeżywana głębiej świadomość wspólnoty Kościoła pozwoli na pełne spotkanie z drugą osobą, ze współmałżonkiem w wymiarze ludzkiego zauroczenia, zakochania i przymierza, które jest przyjęciem daru Bożego i wzajemnym obdarowaniem sobą narzeczonych. Spotkanie to stanowi fakt, który przekracza możliwości decyzyjne dwojga ludzi, bo Jezus, który łączy narzeczonych, sprawia, że stają się dwojgiem małżonków, którzy nie są ani sezonowo, ani na raty zaproszonymi do małżeństwa gośćmi.

Synod szuka przede wszystkim języka, którym można ukazać to piękno rodziny współczesnemu człowiekowi, karmionemu bardzo często przykładami kryzysu rodziny.

http://www.naszdziennik.pl/wp/103121,uk ... dziny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 28 paź 2014, 07:47 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Zdrowa rodzina to zdrowe społeczeństwo

Problem rodziny jest podstawową troską Kościoła i społeczeństwa, bo zdrowe społeczeństwo zasadza się na zdrowej rodzinie – powiedział ks. abp Stanisław Gądecki podczas spotkania z dziennikarzami w Warszawie.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski relacjonując problemy poruszane podczas III Nadzwyczajnego Zgromadzeni Ogólnego Synodu Biskupów o Rodzinie, odniósł się do problemu Komunii Świętej dla rozwodników, homoseksualizmu i praktycznego przełożenia wniosków posynodalnych w na grunt Kościoła polskiego – informuje Katolicka Agencja Informacyjna.

Ks. abp Stanisław Gądecki podkreślił, że Synod dał wyraźny znak, iż chce, aby cały Kościół zaangażował się w pomoc rodzinie. – Problem rodziny jest podstawową troską Kościoła i społeczeństwa, bo zdrowe społeczeństwo zasadza się na zdrowej rodzinie – powiedział ks. abp Gądecki. Jego zdaniem, stan obecny, który przez niektórych jest nazywany poważnym kryzysem rodziny i małżeństwa domaga się odpowiedzi duszpasterskiej i towarzyszenia ze strony Kościoła.

Metropolita poznański zwrócił uwagę na rolę ludzi świeckich. Jak podkreślił, Kościół jest otwarty na wszystkich, w szczególności na słabych, a ta otwartość zakłada wzmożenie towarzyszenia duszpasterskiego i szersze niż do tej pory podejście do małżeństwa i rodziny. Jak relacjonował, podczas Synodu zastanawiano się jak sprawić, by cały Kościół, a więc stowarzyszenia, osoby konsekrowane, a przede wszystkim rodziny, zaangażowały się w pomoc małżeństwom.

– Rozwój duszpasterstwa rodzin nie dokona się w sposób cudowny. Jeśli świeccy nie włączą się w pomoc rodzinie i małżeństwu, to samo duchowieństwo niewiele zrobi, dlatego, że nie ma ono takiej siły przekonywania, które płynie z argumentu życia świeckiego – powiedział ks. abp Gądecki. Zdaniem przewodniczącego Episkopatu, świeccy z własnego doświadczenia pokazują, że trudności nie są nadzwyczajnością, która zdarza się jednej rodzinie na całym świecie, tylko są sytuacją powszechną.

Zwrócił także uwagę, że Synod po pierwsze zobowiązuje do modlitwy. Po drugie, ważne jest też pogłębienie intelektualne samego problemu, wreszcie podjęcie pewnych działań duszpasterskich, które byłyby realną pomocą dla rodzin. Zdaniem ks. abp. Gądeckiego, mogłoby to być np. duszpasterskie towarzyszenie małżeństwom w pierwszych latach związku.

Mówiąc o szeroko dyskutowanej kwestii związków niesakramentalnych i dopuszczeniu takich osób do Komunii Świętej, metropolita poznański zauważył, że nawet warunkowe dopuszczenie wprowadziłoby duży zamęt.

– To wprowadza duży zamęt w trzy sakramenty – małżeństwo, Eucharystię i spowiedź. Te trzy sakramenty są w tym momencie mocno podważone, w takim sensie, jak do tej pory je rozumiemy – powiedział ksiądz arcybiskup, którego słowa cytuje KAI.

Przy zawieszeniu obowiązującej aktualnie reguły, zdaniem ks. abp. Gądeckiego „Kościół dozna potężnej protestantyzacji, rozmyje się istota nauczania Kościoła”.

Na Synodzie pojawiły się głosy, że sytuacje Komunii Świętej dla rozwodników należałoby rozpatrywać indywidualnie. – Nie generalnie, ale przypadek po przypadku, należałoby rozważać sprawę samych rozwiedzionych żyjących w nowym związku cywilnym, czy aby nie istnieją jakieś okoliczności, które zakładałyby możliwość drogi pokutnej i potem także uzyskania przebaczenia grzechów i możliwości przystępowania do Komunii Świętej – powiedział ks. abp Gądecki.

Mówiąc o obecności rozwodników w życiu Kościoła, przewodniczący KEP powiedział, że nie są oni z niego „wypchnięci”, a wiedząc, że nie mogą przystąpić do komunii sakramentalnej, mogą uczestniczyć w komunii duchowej i w ten sposób budować łączność z Chrystusem. – Przecież te rodziny bardzo często są też wyrazem wzajemnej miłości małżonków, dbałości o chrześcijańskie wychowanie dzieci, i potrzebują błogosławieństwa – dodał ks. abp Gądecki.

Pytany przez dziennikarzy o poruszany na Synodzie problem obecności w Kościele osób homoseksualnych, ks. abp Gądecki powiedział, że w dyskusji żaden z uczestników Synodu nie podważał godności osób o takich skłonnościach. Jak dodał, Kościół nie może podważać tego, co jest związane z człowieczeństwem. Ks. abp Gądecki powiedział także, że Kościół w żaden sposób nie widzi możliwości stawiania na jednym poziomie związków jednopłciowych ze związkami sakramentalnymi. Ponadto, dodał przewodniczący KEP, „jeżeli zwracamy uwagę na godność człowieka i na prawa ludzkie, to musimy też zwrócić uwagę na prawa dzieci. Dziecko ma prawo być wychowane w sposób komplementarny przez mamę i tatę”.

MM

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... nstwo.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 05 lis 2014, 21:38 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Zostań historykiem swojej rodziny

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Z dr. Andrzejem Nowikiem rozmawia Izabela Kozłowska

W sobotę poprowadzi Pan zajęcia „I Ty możesz zostać historykiem swojej rodziny”. Czym będą się one różniły od warsztatów genealogicznych, które dotychczas odbywały się w siedzibie Fundacji Dobrej Edukacji Maximilianum?
– Warsztaty „Skąd nasz ród” były przeznaczone przede wszystkim dla tych genealogów, którzy chcieli pogłębić swoją wiedzę i umiejętności, te natomiast przeznaczone są dla osób początkujących. Po drugie, będą przedstawiane głównie te źródła do poszukiwań genealogicznych, których kopie są dostępne w internecie (akta metrykalne i akta stanu cywilnego, ale nie tylko). Trzecia różnica sprowadza się do włączenia poznawania historii rodzinnej do domowej edukacji.

Tytuł warsztatów w jasny sposób wskazuje, że każdy z nas może być historykiem we własnej rodzinie. Jest to trudne zadanie?
– Jeżeli ktoś ma chociaż trochę zapału, zadanie to okazuje się nie takie trudne, a poza tym może przynieść dużo radości dla całej rodziny. Trzeba zacząć od zebrania w rodzinie starych dokumentów, jest to również okazja do poszukiwań starych zdjęć i innych rodzinnych pamiątek. Po ustaleniu podstawowych danych dotyczących dziadków czy pradziadków, jak przybliżony rok i miejsce urodzenia, dalsze badania można prowadzić przy użyciu internetu, w którym udostępnione są już miliony zdjęć akt metrykalnych i akt stanu cywilnego od XVI do początków XX wieku. Będzie to możliwe na warsztatach w ramach ćwiczeń.

Na spotkanie zaproszeni są w sposób szczególny rodzice, którzy zdecydowali się kształcić swoje dzieci w domu. Jaką rolę odgrywa poznawanie historii swoich rodzin w edukowaniu najmłodszych?
– Historia rodzinna może być wstępem do edukacji historycznej nie tylko dla dzieci, poza tym stanowi okazję do integracji dzieci, rodziców i dziadków, pomaga odnawiać kontakty z dalszymi krewnymi.

Rodzinna „zabawa” w odkrywanie przodków i historii rodów może być lekcją patriotyzmu?
– Historia rodzinna, jeżeli jest starannie budowana, stanowi małą cząstkę historii Polski, może być swoistym wprowadzeniem do poznawania dziejów narodowych; dzieci z większym zaangażowaniem mogą się uczyć o ważnych wydarzeniach historycznych, jeżeli wiedzą, że uczestniczyli w nich ich przodkowie.

Przygotowywanie drzew genealogicznych naszych rodzin to także możliwość łączenia pokoleń, krzewienia historii o przodkach. Dlaczego ważne jest, by dzieci poznawały historię swojej rodziny?
– Genealogia i historia rodzinna zajmowały przez wieki bardzo ważne miejsce w kulturze, wystarczy sięgnąć do Pisma Świętego, by przekonać się, jak dużo znajduje się tam wywodów genealogicznych. Trudno, żeby ktoś odwoływał się do wydarzeń sprzed wieków i traktował je jako dziedzictwo narodowe, a nie wiedział, kim był jego dziadek.

Dziękuję za rozmowę.

--------------------------------------------------------------------------------

Warsztaty genealogiczne odbędą się w siedzibie Fundacji Dobrej Edukacji Maximilianum (ul. Wilcza 9, Warszawa) w sobotę, 8 listopada 2014 r., w godzinach 9.30-13.30.

Osoby chętne do udziału w bezpłatnych zajęciach proszone są o wcześniejsze zapisanie się. Można to uczynić, wysyłając e-maila na adres: info@fundacjamaximilianum.pl.

Termin zgłoszeń – 7 listopada 2014 r. (piątek).

Izabela Kozłowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... dziny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 10 lis 2014, 08:42 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Głupi człowiek niczego trwałego i twórczego nie jest w stanie stworzyć, ale doskonale potrafi pracę i dorobek innych niszczyć.
Kulturę tworzyły niezliczone pokolenia zaangażowanych w człowieczeństwo ludzi.
Kulturę niszczą rzesze ideologicznych lewackich barbarzyńców, narzucając ludziom, społeczeństwom, narodom, całemu światu, swoje wynaturzenia, wykwity chorej i żądnej władzy i mamony wyobraźni. Patologia zaczyna dominować na społecznych "wyżynach" w polityce, dziennikarstwie, sądownictwie, nauce, prawie, kulturze, w edukacji.
Dorobek pokoleń jest nie tylko odstawiany do lamusa, ale przede wszystkim jest perfidnie i świadomie niszczony.
Człowieczeństwo przepoczwarza się w barbarzyństwo i coraz wyraźniej zbliża się do granicy poza którą przestanie istnieć.


Niepodległość a wierność małżeńska

Marek Czachorowski

Pamięć o odzyskaniu przez Polskę niepodległości przypomina nam także to, że ją wpierw utraciliśmy. Nauczeni tym gorzkim doświadczeniem powinniśmy w sposób szczególny przykładać się do rozumienia dróg utraty niepodległości. W jaki sposób państwa, narody i poszczególni ludzie tracą niepodległość?

Opowiada się nam najczęściej, że utrata niepodległości, czyli zejście na pozycję niejako niewolniczą wobec innych, to skutek działania zewnętrznych przyczyn, niezależnych od człowieka, czyli jakiegoś fatum, dziejowej konieczności lub biologicznych warunków. Było zatem kiedyś np. wielkie i potężne Cesarstwo Rzymskie, ale rozmaici barbarzyńcy pokonali najpierw jego część zachodnią, a później wschodnią. Zazwyczaj podawane wyjaśnienia tej klęski Rzymu wskazują na jego militarne słabości i cywilizacyjne sprzeczności. Zwycięzcy mieli przewagę sił wojennych, a Rzym w dodatku wykarmił swoich wrogów. Innych, głębszych przyczyn się nie szuka, a nawet wyśmiewa się tych, którzy próbują identyfikować tzw. moralne przyczyny wydarzeń historycznych. Tymczasem zgodnie z odnotowanym przez historyków faktem była gwałtowna depopulacja Imperium Romanum. Ostrzegał przed nią w Senacie już cezar August, bo obywatele Rzymu tworzyli wrażenie oczekujących, że to z nieba spadną obrońcy państwa i twórcy jego potęgi ekonomicznej, militarnej i cywilizacyjnej. Całkiem tak samo myśli się i u nas, uwzględniając w tych oczekiwaniach także obietnice byłego premiera, aktualnie uczącego się języka angielskiego, aby rodakom uchylić unijnego nieba. Mieliśmy nawet pasterzy zachęcających naszą młodzież do niezajmowania się Ojczyzną, ale ewangelizowania zachodniej Europy, czego jednak nie sposób dokonać na odległość, tylko trzeba z kraju emigrować. Milczano w obliczu tego wyganiania z Polski samego skarbu Narodu, jakby tutaj nie był potrzebny.

A jak to było kiedyś z potężną Rzeczpospolitą? Dlaczego udało się pozbawić nas niepodległości w XVIII wieku? Jeszcze nie brakowało u nas młodych ludzi, ale zaczęło brakować sprzyjających warunków do ich moralnego rozwoju, bo w ruinę zaczął popadać rodzinny dom. Papież Pius IX twierdził, że jednym z trzech grzechów naszych przodków, prowadzących do odebrania nam niepodległości, była szerząca się wśród Polaków plaga rozwodów, czyli słabość miłości małżeńskiej. Dzisiaj nieraz wątpi się w to, że ta słabość miałaby obalać trony, przesuwać granice państw i nakładać kajdany. O takim zwątpieniu usłyszeliśmy ostatnio z obrad samego synodu biskupów. Okazało się, że nawet niektórzy pasterze mają problemy z rozumieniem nierozerwalności małżeństwa. Tłumaczono niekiedy, że to było rozważanie tylko rozmaitych możliwości, wypływające ze szczerej i głębokiej troski o dobro błądzących owieczek, ale tak naprawdę to wszyscy pragniemy dobra i świętości małżonków. Niewątpliwe mogą być jedynie takie deklaracje, ale „witanie w Kościele” sodomitów i cudzołożników świadczy niewątpliwie także o innych pragnieniach.

Całe to zamieszanie pogłębiły medialne relacje, tworzące wrażenie, że nierozerwalność małżeństwa to tylko wewnętrzny problem katolickiej wspólnoty i wyłącznie katolicy powinni stawiać sobie takie wymagania. Reszta świata pewnie odetchnęła z ulgą, że nie musi poddawać się takim wymaganiom jak katolicy, jawiący się w ten sposób jako „nieprzyjaciele rodzaju ludzkiego”, jak już mniemali poganie w starożytnym Rzymie. Ale wtedy te oszczerstwa szerzyli wrogowie chrześcijaństwa, a dzisiaj robią to bezwiednie nieraz sami chrześcijanie, zapominając o tym, że małżeństwo to instytucja tzw. naturalna, czyli wyrastająca z natury człowieka, korespondująca z kondycją bytową człowieka jako istoty rozumnej, wolnej, cielesnej i komunijnej. Również wymaganie nierozerwalności małżeństwa jest wymogiem natury osoby ludzkiej, czyli zobowiązuje każdego człowieka, a nie tylko katolików.

Nasza niepodległość już jest zagrożona, jeżeli nie strzeżemy tej filozoficznej prawdy o małżeństwie, a zarazem prawdy o chrześcijaństwie jako religii bezwarunkowo szanującej rozumność człowieka i nigdy nienarzucającej mu irracjonalnych wymagań.

http://www.naszdziennik.pl/wp/112167,ni ... enska.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Matka, Ojciec, Rodzina, Dom .... Naród, Polska
PostNapisane: 18 lis 2014, 07:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30739
Rodzina to nie ideologia

MJ, KAI

Rodzina oparta na związku mężczyzny i kobiety nie jest ideologią, lecz faktem antropologicznym – podkreślił Ojciec Święty, otwierając w Watykanie międzynarodową konferencję zorganizowaną przez Kongregację Nauki Wiary.

Podczas wczorajszego spotkania Franciszek zapowiedział swój udział w 8. Światowym Spotkaniu Rodzin w Filadelfii w Stanach Zjednoczonych we wrześniu przyszłego roku.

Ojciec Święty, mówiąc o komplementarności mężczyzny i kobiety, odparł tym samym argumenty genderystów. Papież zaznaczył, że owa komplementarność tkwi u podstaw małżeństwa i rodziny będącej pierwszą szkołą, w której uczymy się doceniać własne predyspozycje oraz dary innych osób i zaczynamy się uczyć sztuki życia razem. Jak mówił, „rodzina jest głównym miejscem, w którym zaczynamy oddychać wartościami i ideałami, a także uświadamiać sobie nasz potencjał prawości i miłości”. Franciszek zauważył, że rodziny są też miejscem napięć: między egoizmem a altruizmem, między rozumem a namiętnością, między celami, które chcemy zrealizować natychmiast, a celami długoterminowymi. Podkreślił jednak, że to rodziny zapewniają ramy dla rozwiązania tych napięć.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że obecnie małżeństwo i rodzina są w kryzysie spowodowanym „kulturą tymczasowości”. – Ta rewolucja obyczajowa i moralna często wymachuje flagą „wolności”, ale w istocie przyniosła dewastację duchową i materialną niezliczonym istotom ludzkim, zwłaszcza najsłabszym – powiedział Franciszek.

Podkreślił, że rodzina i wartości duchowe mają podstawowe znaczenie dla życia poszczególnych państw. Rodzina jest podstawą współżycia społecznego i gwarancją zabezpieczającą przed dezintegracją społeczną. – Dzieci mają prawo do wzrastania w rodzinie z ojcem i matką, zdolnymi do stworzenia odpowiednich warunków dla ich rozwoju i dojrzałości emocjonalnej – mówił Papież.

Jednocześnie Następca św. Piotra wskazał, że definitywne zobowiązanie do so
Rodzina oparta na związku mężczyzny i kobiety nie jest ideologią, lecz faktem antropologicznym – podkreślił Ojciec Święty, otwierając w Watykanie międzynarodową konferencję zorganizowaną przez Kongregację Nauki Wiary.

Podczas wczorajszego spotkania Franciszek zapowiedział swój udział w 8. Światowym Spotkaniu Rodzin w Filadelfii w Stanach Zjednoczonych we wrześniu przyszłego roku.

Ojciec Święty, mówiąc o komplementarności mężczyzny i kobiety, odparł tym samym argumenty genderystów. Papież zaznaczył, że owa komplementarność tkwi u podstaw małżeństwa i rodziny będącej pierwszą szkołą, w której uczymy się doceniać własne predyspozycje oraz dary innych osób i zaczynamy się uczyć sztuki życia razem. Jak mówił, „rodzina jest głównym miejscem, w którym zaczynamy oddychać wartościami i ideałami, a także uświadamiać sobie nasz potencjał prawości i miłości”. Franciszek zauważył, że rodziny są też miejscem napięć: między egoizmem a altruizmem, między rozumem a namiętnością, między celami, które chcemy zrealizować natychmiast, a celami długoterminowymi. Podkreślił jednak, że to rodziny zapewniają ramy dla rozwiązania tych napięć.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że obecnie małżeństwo i rodzina są w kryzysie spowodowanym „kulturą tymczasowości”. – Ta rewolucja obyczajowa i moralna często wymachuje flagą „wolności”, ale w istocie przyniosła dewastację duchową i materialną niezliczonym istotom ludzkim, zwłaszcza najsłabszym – powiedział Franciszek.

Podkreślił, że rodzina i wartości duchowe mają podstawowe znaczenie dla życia poszczególnych państw. Rodzina jest podstawą współżycia społecznego i gwarancją zabezpieczającą przed dezintegracją społeczną. – Dzieci mają prawo do wzrastania w rodzinie z ojcem i matką, zdolnymi do stworzenia odpowiednich warunków dla ich rozwoju i dojrzałości emocjonalnej – mówił Papież.

Jednocześnie Następca św. Piotra wskazał, że definitywne zobowiązanie do solidarności, wierności i owocnej miłości jest odpowiedzią na najgłębsze pragnienia ludzkiego serca. Dlatego trzeba przeciwdziałać oddziaływaniu na młodzież szkodliwej mentalności dążenia jedynie do tego, co tymczasowe. – Niech będą rewolucjonistami dążącymi do miłości silnej i trwałej, to znaczy niech idą pod prąd – stwierdził Papież. – Nie możemy wpaść w pułapkę, by nas kwalifikowano za pomocą koncepcji ideologicznych. Rodzina jest faktem antropologicznym, a stąd społecznym, kulturowym – zaznaczył.

Ojciec Święty wyraził życzenie, aby obecna konferencja była źródłem inspiracji dla wszystkich dążących do umocnienia jedności mężczyzny i kobiety w małżeństwie jako dobra wyjątkowego, naturalnego, fundamentalnego i pięknego, służącego osobom, rodzinom, wspólnotom i społeczeństwu.

http://www.naszdziennik.pl/wp/113707,ro ... logia.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 96 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /