Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 03 lip 2010, 13:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30800
Obrazek

Malczewski :Ojczyzna. (Tryptyk Prawo, Ojczyzna, Sztuka)
1903. Olej na desce. 69,5 x 98 cm.
Muzeum Narodowe, Wrocław.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 03 lip 2010, 13:51 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
:)))


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 03 lip 2010, 13:53 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
Aerolit dzięki RAZ jeszcze
polskie malarstwo tamtych lat
przepojone było wielką miłoscią
do
Ojczyzny.........


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 04 lip 2010, 12:29 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
re czy damy sobie wydrzeć.......to co najdrozsze.?
jutro dostaniemy na to pytanie odpowiedz........
a
teraz patrze na obraz Malczewskiego i słucham X Stefana
Ceberka
przepięknie spiewającego OJCZYZNA.......
na tle wspaniale dobranych fragmentow z ostatnich lat naszej Ojczyzny........


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 04 lip 2010, 12:44 
Offline
Czołowy Publicysta

Dołączył(a): 14 lip 2009, 13:38
Posty: 2565
jest w sieci perełka
"Ojczyzna - ofiarom katastrofy smolenskiej"
z bolem serca patrzę na przesuwające
się czarno białe zdjęcia tych,ktorzy
jeszcze
10 kwietnia 2010 rankiem
wsiadali do samolotu pełni emocji,ze
za chwilę pokłonią się
Katynskim Prochom..........
szczegolnie jakims przesłaniem napelnia człowieka
postac pani ANI-Matki Solidarności
w czarnej sukni z gestem pozegnania ......
a moze zapowiedzią Wielkiego Przełomu......?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 16 lip 2010, 06:32 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30800
Tryptyk Grunwaldzki - nowe dzieło Lusi Ogińskiej

Na prośbę i z inicjatywę księdza proboszcza o. Krzysztofa Gołębiewskiego fDP, Lusia Ogińska stworzyła kompozycję z trzech swoich wierszy i niezwykle interesującej oprawy malarskiej – Tryptyk Grunwaldzki.

Tryptyk Lusi Ogińskiej wystawiony w kilku kościołach podwarszawskich cieszył się ogromnym zainteresowaniem a 22 lipca w Malborku w kościele pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela o godzinie 18-ej tryptyk zostanie poświęcony i umieszczony na stałe w kruchcie tego kościoła.

Tryptyk Grunwaldzki Lusi Ogińskiej to nie tylko dzieło nawiązujące do 600-ej rocznicy Wiktorii Grunwaldzkiej, ale zawiera on również refleksję do czasów współczesnych, do postępującej kolonizacji Polski, nie tylko przez Unię Europejską jako całość, ale przede wszystkim przez Republikę Federalną Niemiec.

Od admina: o ile wiemy, 22 lipca w Malborku będzie miało po raz pierwszy w historii Kościoła w Polsce poświęcenie wierszy.
A nawiasem mówiąc, Polskę odwiedził prezydent Republiki Federalnej Niemiec (czyżby z okazji Rocznicy Grunwaldzkiej?). Wykazał duże zadowolenie ze stanu i rozwoju polskiej gospodarki, co oznacza że interesy niemieckie rozwijają się dobrze a kolonizacja naszego kraju idzie pełną parą.
Obok prezydenta Niemiec stał jakiś facecik, który nie bardzo wiedział, co zrobić z rękami. Jak się dowiadujemy, był to prezydent-elekt Polski.

Poniżej zamieszczamy pomniejszoną reprodukcję Tryptyku Grunwaldzkiego, dającą przybliżony pogląd na to, czym ów Tryptyk jest.

Obrazek

Warto jednak obejrzeć go w nieco większej skali, by móc przeczytać również wiersz:
1. Średni format 1280×894 pikseli
2. Duży format 4226×2953 pikseli

Gdyby jednak ktoś miał problemy z odczytaniem wiersza, oto on w postaci zwykłego tekstu:

Grunwald

Tuman kurzu opadał na pobojowisko,
oddech udręczonych i jęk konających.
W tej światowej krucjacie brała udział przyszłość,
użyźniała się ziemia truchłami zaborcy.

To krzyżackie rozstanie z Bogiem i z rozumem
kładło się okrucieństwem na lechickie ziemie,
Polak wydarł to ostrze, okrył je całunem
i jak łany kąkoli wrzucił je w płomienie.

Pycha, buta niemiecka legła na tym polu!
Ujawniła się wola – Boża nie człowiecza,
- to przestroga płynąca w cierpieniu i w bólu,
że gdy mieczem nawracasz – to zginiesz od miecza.

Europejskie chorągwie legły u stóp króla,
gdy on klęczał w modlitwie przed krwawym ołtarzem.
Wywyższona pokora, poniżona duma.
Król Jagiełło wyszeptał: „Tak Bóg pysznych karze!”

Z kolan wstaje ponownie – straszy cień Ulricha;
żądza władzy teutońskiej potokiem trucizny!
Znów nad ziemią słowiańską dłoń drapieżna czyha
na Wschód prących germańskich zaborców ojczyzny.

Dzisiaj Krzyżak przed nami nie zdejmie przyłbicy,
- zagarniając nam ziemię, czyniąc gest przyjazny -
on w tej wojnie podstępnej na Boga nie liczy,
bo miast krzyża na płaszczu błękitnym – ma gwiazdy.

Lusia Ogińska, 15 VII 2010r

Matka Boża Malborska

Wizerunek Twój święty na rozstajnych drogach
chronił przed nagłą śmiercią, przed pogańskim gniewem.
Tobie ślemy modlitwy – Rodzicielko Boga,
Drogowskazie tułaczy, Latarnio przed niebem!

Matko! Ziemia Słowianów Ciebie znała wcześniej,
zanim komtur krzyżacki przyłbicy uchylił,
by nam gardło rozerwać, godzić w polskie serce,
by postawić tu Malbork – zamek z naszej gliny!

Krzyżak mieczem ogłosił wyłączność na wiarę,
tu podpalał osady, gniazda pokrwawione.
Falkenberga wołanie tu się stało ciałem,
pierwszy krzyk: – „Polonorum exterminationem!”

Ty nas Matko obronisz, do Ciebie idziemy!
Pókiś Polski Królową – póty my żyjemy!

Lusia Ogińska, 15 VII 2010 r

Oblężenie Malborka

Proporzec z orłem lechickim powiewał
- zaległo polskie rycerstwo na trawie.
W czeluściach twierdzy lęk się rozpościerał ,
a zamek milczał, jak zgarbiony starzec!

Mnich zwyciężony darł swe szaty białe,
w głębinie lochów, w ponurej gardzieli.
Duchem już martwy – jeszcze żyw był ciałem.
Wciąż pragnął rządzić i ciągle chciał dzielić!

Klęska ciężarem dusiła mu piersi,
gdy sprawiedliwy grot w pancerz go trafił
- wciąż się szamotał, jak w agonii rzęził,
bo nie mógł skonać, a żyć nie potrafił!

Bóg mu pozwolił zostać ku przestrodze,
gdyż pomnik pychy ma gliniane serce,
jeśli go wznosi człek bez łaski bożej,
to dzieło takie przyniesie nieszczęście!

Słowa Bismarcka ciągle powracały
że: cała „Polska to jest stan przejściowy”!
A dziś w komnatach i w Malborku całym
rozbrzmiewa echo dźwiękiem polskiej mowy.

Poeta słowa kreśli własną ręką
- ona zastygnie i w mogile zgnije,
lecz w jego słowach zmartwychwstaje wielkość
zwycięstwa Polski – która tutaj żyje!

Lusia Ogińska, 15 VII 2010

http://iskry.pl/index.php?option=com_co ... 5&Itemid=3


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 09 sie 2010, 08:10 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30800
Mała ojczyzna to nie idea, lecz żywe doświadczenie

Żyjąc wśród starych lip w Matarni, czuję się trochę tak, jak musieli się czuć ludzie mieszkający w polskich koloniach na Wołyniu - mówi Wojciech Wencel w rozmowie z portalem Kresy.pl.

Po roku 1989 pojawiły się rozmaite inicjatywy stawiające sobie za cel upowszechnianie tego, co się łączy z pojęciem "mała ojczyzna". Czy nie są to jednak pretensjonalne, artystowskie próby reanimacji trupa - Polska bowiem po roku 1945 stała się krajem etnicznie, religijnie, kulturowo jednolitym?

Ale "mała ojczyzna" to nie tylko ludzie żyjący tu i teraz. Również to wszystko, co widzimy przez okno: konkretna architektura, drzewa, ptaki… I ślady przeszłości: cmentarze, przydrożne kapliczki, walące się domy. Wciąż możliwy jest ten sposób odbierania świata, który Józef Mackiewicz nazywał patriotyzmem pejzażu. Czytałem niedawno książkę Jadwigi Sawickiej o przedwojennej poezji wołyńskiej. Świadectwem przywiązania poetów do tej ziemi jest przede wszystkim miłość szczegółu: wiśniowych sadów, niebieskich cerkiewek, rzeki Horyń. Poezja sławiąca "małą ojczyznę" zawsze jest pełna zmysłowych obrazów. I podobnie odczuwają to zwykli ludzie. Oczywiście, po roku 1989 powstało kilka projektów popularyzujących ideę "małej ojczyzny" jako symbolu multikulturalizmu, otwarcia na Innego itd. Ale, moim zdaniem, są to projekty przeintelektualizowane. Prawdziwa "mała ojczyzna" stanowi dla swoich mieszkańców centrum świata, jest miniaturą kosmosu. Dlatego tak ważna jest jej konkretna topografia, w której drzewa, bagna, budynki wyznaczają strefy sacrum i profanum. Idee są jałowe, jeśli nie mamy tego doświadczenia.

Czy czujesz się więc patriotą swojej "małej ojczyzny"?

W sensie patriotyzmu pejzażu na pewno. Mieszkam w Matarni na peryferiach Gdańska. Znam tu każdy kamień na drodze, każde drzewo, łąkę, staw. Co roku śledzę rozwój bocianiej rodziny z gniazda na wieży kościoła. Uwielbiam słuchać opowieści najstarszych mieszkańców o zdarzeniach z przeszłości. Dzięki temu mam wizję ciągłości Matarni. W mojej świadomości funkcjonuje ona jakby poza czasem, jest jednocześnie bardzo konkretną rzeczywistością i mitem, źródłem inspiracji metafizycznych. Odkąd w pobliżu powstał park handlowy, prawie w ogóle nie ruszam się do centrum Gdańska. Nie czuję się gdańszczaninem, choć w tym mieście się urodziłem i administracyjnie do niego należę. Jestem z Matarni, a nie z Gdańska.

Jaki ma to związek z tożsamością polską?

Żyjąc wśród starych lip w Matarni, czuję się trochę tak, jak musieli się czuć ludzie mieszkający w polskich koloniach na Wołyniu. Bardzo ważny jest dla mnie sakralny charakter tego miejsca i żywa obecność wspólnoty neokatechumenalnej. Kocham tę ziemię, a jednocześnie mam poczucie wyobcowania. Gdańsk to miasto kulturowo zupełnie mi obce, historycznie niemieckie, a obecnie zdominowane przez polityków i wyborców Platformy Obywatelskiej, która jest dla mnie partią wykorzenioną z polskości. Przez analogię od dłuższego czasu szukam polskiej tożsamości na Kresach.

Stąd inspiracja do napisania "Krwawej Niedzieli"?

Tak. Ten wiersz, podobnie jak inne moje "wołyńskie" teksty, jest efektem fascynacji wołyńskim pejzażem i dramatem Polaków nagle przeniesionych z nieba do piekła. Swoje poszukiwania polskiej tożsamości zacząłem od oglądania kresowych albumów, filmów, kontemplacji przestrzeni, próby zbudowania wizji kosmosu w oparciu o moje doświadczenia z Matarni. Później przyszła pora na czytanie konkretnych świadectw, wspomnień. W ten sposób zyskałem poczucie niewyobrażalnej bliskości z ludźmi, którzy w 1943 roku zostali wycięci w pień za to tylko, że byli Polakami.

Czy dostrzegasz pewne pęknięcia jeśli chodzi o pamięć historyczną w kontekście zróżnicowanego doświadczenia rozmaitych grup etnicznych zamieszkujących Polskę? Pamiętamy przecież słynną sprawę "dziadka z Wehrmachtu"...

Sam jestem dowodem tych pęknięć. Wychowany w kaszubskiej rodzinie długo nie mogłem pojąć, że ktokolwiek w Polsce może traktować Armię Czerwoną jako mniejsze zło w porównaniu do Wehrmachtu. Dla mnie Sowieci, którzy "wyzwalali" Polskę, zawsze byli bandytami, gwałcicielami, złodziejami, zabójcami, słowem - okrutnymi agresorami. Pamiętam, że kiedy ojciec zabierał mnie w Peerelu na solidarnościowe manifestacje, demonstranci uciszali mnie, dziesięciolatka, bo za głośno domagałem się wyjazdu komunistów do Moskwy. A sprawa "dziadka z Wehrmachtu"? Na Kaszubach i na Śląsku sytuacja była wyjątkowa. Trzeba było szczególnej odwagi, żeby uniknąć służby w niemieckiej armii. Kilka lat temu dowiedziałem się, że mój stryj, siłą wcielony do Wehrmachtu, zginął na froncie wschodnim. Można więc z gorzką ironią powiedzieć, że poległ za III Rzeszę. Mój ojciec miał więcej szczęścia, bo gdy go już przewozili do koszar, udało mu się uciec. Ostatnie miesiące wojny spędził, ukrywając się w ziemiance na Kaszubach. Z drugiej strony, wiem, czym była okupacja niemiecka, bo moja matka mieszkała podczas wojny w Krakowie. Dziadek był żołnierzem Armii Krajowej. Jako pracownik poczty likwidował donosy do Gestapo. Do dziś mam w głowie obrazy terroru, o których opowiadała mama. Rodzice przekazali mi precyzyjne świadectwo działań obu okupantów. Szczerze mówiąc, nie widzę między tymi działaniami wielkiej różnicy.

Rozmawiał: Filip Memches
AUTOR: WENCEL

http://wojciechwencel.blogspot.com/2010 ... -zywe.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 22 sie 2010, 07:33 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30800
Błogosławieni synowie i córy

Dla których Naród, Ojczyzna i Wiara

To nie treść pusta, ale symbol, który

Miłość im szyła złotem na sztandarach!

Błogosławieni co, strzegąc spuścizny

Stanęli murem w obronie swych progów

I głosząc chwałę i wielkość Ojczyzny

Nie chcą nad sobą uznać obcych bogów!

Błogosławieni, którzy braciom w darze

Z otuchą śpieszą aby sił im dodać,

Bo tak im wspólna krew plemienna każe

W potrzebie rękę wyciągnąć i podać!

Błogosławione są usta tej matki,

Która w cel swego posłannictwa wierzy

I nocą do snu układając dziatki

Snuje im cudne baśnie o Macierzy.

--------------------------
Nie znam autora tych słów.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 06 wrz 2010, 19:29 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30800
Czesław Niemen Terra Deflorata



Wiersz poświęcony
Czesławowi Niemenowi

W ogrodzie Twych pieśni


Teraz wiem, czemu kwiaty
kwitły
w Twym ogrodzie
najpiękniej.

Barwiły je
Twoje
czułe słowa...
delikatne ręce.

W ciszy porannego brzasku
pieściła je
Twa rozmowa
w muzycznym akcencie.

Zaś myśli,
jak pocałunki w słowach,
podawałeś
w wieczornej piosence.

A nikt ich wcześniej
nie słyszał...
więc ...
One...
kwitły tak pięknie
w podzięce...


25 lutego 2010r "Szkrab"

(autor filmu, opisu i wiersza: GraGraGK z YouTube)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 10 wrz 2010, 07:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30800
Obrazek
Artur Grottger, Bitwa (detal), 1866


Wojciech Wencel

Granica

Żyli na granicy
mieszkali w namiotach spotkania
na szczytach gór karmili
głodne anioły


gdy inni drżeli przed śmiercią
oni dreptali na drugą stronę
jak się idzie po chleb
albo poranną gazetę


wchodzili wychodzili nie domykali drzwi
po drodze gubili w sieni
monety spinki guziki
blaszki z orłem w koronie


nie można było ustalić
skąd dobiegają głosy
gdy ich poeci nawoływali się
o wschodzie słońca


http://wojciechwencel.blogspot.com/


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 15 wrz 2010, 05:58 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30800
Napisał MKD
All right reserved!

Pozwól mi, Panie …


Ma wiara płytka jak sadzawka,
lecz się nie gniewaj na mnie, Panie,
że – choć nie służę na dwóch łapkach -
w obronie twoich zasad staję.

Póki się boją twego Krzyża,
bo nie chcą, by nam istniał w szkole
- sprawdź, kogo kusi aureola
i kto chce przejąć twoją rolę.

Nim przepis eunuchowych elit
z góry nam jak szarańcza zleci
- nie daj nam, aż do końca, Panie
w probówce szukać naszych dzieci.

Nim pod płaszczykiem tolerancji
każą uśmiercać nam rodziców -
nie daj, by rządził vitro-produkt
a dzieci dewiant nam zachwycał.

Nim mi zabronią być z kobietą
w związku, a każą z homolubem,
pozwól mi Panie na normalność
- nim wiarę w rozum ludzki zgubię.

Nim sfiksujemy do imentu,
nim się wyprzemy Ojca, Matki
bo tak nakażą w Parlamencie -
wyślij nas Panie do psychiatry.

Nim pierwsze homo spłodzą dzieci
a konia ustanowią królem
- pozwól mi Panie być człowiekiem!
Na obraz twój! Albo… w ogóle.


_____________________________________ mkd ___ 2009

http://lubczasopismo.salon24.pl/aelita/ ... zede-panie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 08 paź 2010, 13:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30800
Człowiek ze swoją mową zrośnięty jest ciaśniej
Niż drzewo z ziemią. Jakże więc nie słuchać baśni
Twego dzieciństwa, mowo, nad której kołyską
Szumiały wieki księgą lasów świętokrzyską.
Gdzie słowa formowały się, dźwięczały głoski,
rdzeń wyrazów odrastał w zielone odrostki,
I ten język szlachecki, mieszczański i chłopski
Twardą korą okrywał się, oblekał w dzieje –
I długo pracowali prości kołodzieje
I stroiciele luteń w gwarze gospodarstwa
Słowotwórczego, zanim dźwięk, sztuka drukarska
Przełożyła na znaki odciśniętych liter.
Tak rósł potoczny język Rzeczpospolitej,
Tak ustalał akcenty, znaczeniami błyskał,
W aktach grodzkich, duchownych, w sądowych zapiskach.
Bił się o swoje prawo z kościelną łaciną,
Pod jej marmurowymi płytami nie zginął...


Jastrun Mieczysław: Poemat o mowie polskiej. Fragment

http://www.piotrnatanek.pl/wiersze/69-p ... -m-jastrun


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 22 lis 2010, 12:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30800
Przymnieć warto: "Historia lubi się powtarzać"

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród,
Nie damy pogrzeć mowy!
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep piastowy...


Te słowa, początkowe słowa Roty - dla mnie najważniejszej pieśni patriotycznej, hymnu patriotycznego na stałe zakorzenionego w moim sercu i duszy.

Dla niektórych to słowa i tylko słowa a dla mnie szmat historii, hektolitry przelanej krwi i miliony poległych moich przodków, rodaków w walce o wolność i suwerenność Polski, naszej Ojczyzny a także innych narodów Świata.

Bo my Polacy nigdy nie byliśmy obojętni wobec krzywdy innych, i tak jak za własną rodzinę, naród i ojczyznę, oddawaliśmy pot, krew i życie za innych, za ich ojczyzny i rodziny.

Gdy słyszę słowa Roty w oczach pojawiają mi się łzy, a w wyobraźni zaraz malują mi się obrazy pól bitewnych i ginących w walce o Ojczyznę naszych przodków, a także obozy w których doprowadzano do śmierci po ciężkich mękach tych którzy nie ulegli - Polaków - prawdziwych Polaków, Bohaterów naszego narodu a zarazem bardzo skromnych zwykłych ludzi, którzy pierwej myśleli o innych niż o sobie.

Mijały lata, dziesiątki lat, wieki a my Polacy nasi przodkowie nigdy, ale to nigdy nie poddaliśmy się, nie złożyliśmy broni jak inne narody. Walczyliśmy za naszą Ojczyznę, ale także skutecznie pomagaliśmy innym w ich walce o godność, wolność i suwerenność. Ginęliśmy za Polskę i za Ojczyzny innych, bo my rozumieliśmy czym jest Ojczyzna, czuliśmy co to godność i honor, oraz szacunek dla każdego, kto walczy o swoją godność, wolność i Ojczyznę. Dlatego nigdy nie patrzeliśmy obojętnie, gdy gdzieś, ktoś... ale zawsze i każdemu potrzebującemu nieśliśmy pomoc. I za to, za tamtych Polaków naszych wielkich przodków szanują nas w wielu krajach.

Różnie to w historii bywało, w wielu krajach nasi bohaterowie narodowi są także ich bohaterami, to cieszy, cieszy szczególnie wtedy, kiedy ludzie z innych krajów, w których walczyli Polacy z czcią dbają o groby i pomniki poległych tam na obczyźnie naszych rodaków, niekiedy z większą czcią i pietyzmem niż my tutaj w Polsce. I to jest smutne.

A najbardziej smutne jest to, że w czasach, kiedy nie ma wojny, ataków i żadnego zagrożenia militarnego my naród Polski nie umiemy się zachować, postępujemy jak głupcy, sami pchamy się jak niemądre, pozbawione inteligencji istoty w otchłań zła, w niewolę. Daliśmy tego wybitny przykład w ostatnich wyborach. Wybraliśmy cwaniaków i ludzi pozbawionych krzty patriotyzmu. Wystarczyło zaledwie kilka dni ich rządów a efekty widać bardzo wyraźnie.

Dla tych ludzi przecież, prezydent wybrany przez naród jest gównem, pokazał to minister Radek Sikorski, a inni także lekceważą go, niektórzy straszą, a jeszcze inni oficjalnie w wywiadach „proponują” by sam się podał do dymisji.

Czy to nie jest chore, i czy normalnym jest, że ci właśnie ludzie którzy stanowią obecnie polski rząd, pokazują że mają nas w d***e, nas czyli miliony tych którzy głosowali na tego właśnie prezydenta. Gardzą nami w jawny sposób lekceważąc prezydenta, głowę naszego Państwa... jeszcze naszego.

Bo zobaczcie, nie dość że na siłę pakują nas w ręce tych, którzy zawiedli nas niejednokrotnie, zdradzili gdy powinni nam pomóc podczas wojny gdy napadli nas Niemcy, to jeszcze pchają nas w łapy właśnie tych zdrajców oraz tych którzy nas zaatakowali, przez wiele lat ciemiężąc i mordując by stworzyć Wielką Rzeszę, - marzenie Bismarcka, wpajane Niemcom przez dziesiątki lat, i uparcie przez tych Niemców przez dziesiątki lat realizowane.
Nie udało im się siłą w walce, poprzez wojny podbić narodów i zrealizować marzenia Bismarcka. Więc wraz ze zdrajcami naszego narodu wymyślili inny fortel, Unię Europejska i tutaj są bliscy zrealizowania celu, jaki sobie i przed sobą postawili.

Inna sprawa to nasz wschodni sąsiad, ucierpieliśmy przez niego wiele, z jego rąk zginęło wielu polaków. To oni wymordowali elity naszego narodu. A my, jak barany pchamy się nie dość że w łapy zdrajców i morderców naszego narodu to jeszcze zaczynamy się rozkładać jak bezwolna masa w drugą stronę pchając się w łapy odwiecznego naszego ciemiężcy.

Niech mi ktoś powie, że tak doświadczony polityk ja Waldemar Pawlak nie zna historii, a tym bardziej nie wie że krajem naszych wschodnich sąsiadów Rosją rządzi tajna policja czyli KGB, niech mi ktoś powie że Tusk i Pawlak nie wiedzą że rezerwy budżetowe Rosji są tak skąpe że wystarczyłaby światowa obniżka cen ropy i gazu a Rosja w ciągu dwu dni bankrutuje. Oni to dobrze wiedzą!

Dlaczego więc to robią, dlaczego wspomagają zagrożoną bankructwem Rosję chcąc sprzedać im nasz przemysł energetyczny i uzależnić nasz kraj z jednej strony od zdrajców i morderców narodu Polskiego a z drugiej strony od największego odwiecznego partnera i towarzysza Niemiec – Rosji, tej Rosji która wymordowała co wyśmienitszych i najwybitniejszych Polaków a rodziny ichwygnała na Syberię i w inne mordercze regiony dawnego ZSRR.

Konstanty Ildefons Gałczyński pisał:

„Kraju mój, kraju barwny pelargonii i malwy, kraju węgla i stali, i sosny, i konwalii,
grudka twej ziemi w ręku świeci nawet po ciemku;
tyś mój w śniegu, w spiekocie, tu dziad spoczął, tu ojciec;
trawa, trawa szmerliwa białe kości okrywa.

A nam, którzyśmy w drodze, niechaj flaga łopoce,
żeby dźwięczał dźwięk kielni najcelniej, najrzetelniej -
żeby siła w ramionach, żeby trud nasz wykonać -
przy stali i przy zbożu, na lądzie i na morzu –

żeby blask szedł z dni naszych, dni mozolnych, odważnych,
w wiek sławą złotolistną, nuto święta, ojczyzno.”


Piękne to słowa, ale to już tylko słowa, bo jak wygląda Polska teraz, dzisiaj po kilkunastu latach rządów III RP, po latach rządów tej „nacji” której oddaliśmy władzę ponownie:

Pelargonie i malwy są jeszcze, ja sam z sentymentu i dlatego że piękne, pod oknami przed domem sieję malwy i sadzę pelargonie, ale węgla i stali, kluczowych nitek naszej gospodarki tak naprawdę nasz kraj już nie ma, „sprywatyzowano za grosze” doprowadzając do upadku przedsiębiorstwa budowane z naszych polskich podatków i pieniędzy płaconych na ZUS przez naszych ojców i dziadków, a inwestowanych w przemysł.
Co prawda są jeszcze tylko sosny i czasami konwalie w lasach. A ziemia nasza, świecąca jak diament czy złoto bo warta dla patrioty tyleż co najwartościowszy kruszec, opisywana w wierszu Gałczyńskiego tak naprawdę w jakim procencie jest jeszcze polska?

Czy mogę jeszcze, powtarzać słowa: „tyś mój w śniegu, w spiekocie” – kiedy kraj do niedawna mój już pewnie w większości nie jest mój, nasz polski.

Niedługo przecież, po podpisaniu traktatu przestanie być w ogóle nasz, stanie się współwłasnością wszystkich tych, którzy wieki całe chcieli nam siłą wydrzeć naszą ziemię. Dzisiaj poprzez naszych przedstawicieli, wybranych w ostatnich wyborach, na kolanach bez walki sami składamy w ofierze naszym oprawcom i zdrajcom to co dla nas najcenniejsze, naszą ziemie w której spoczywają ci którzy przez wieki jej nie oddali nikomu i ginęli za tę naszą ziemię zroszoną krwią i pokrytą ofiarami –Ojczyznę naszą - Polskę

Płakać się chce, gdy w duszy, sercu i przed oczyma przesuwają się obrazy poległych przodków, a marszałek Komorowski z hrabiowskim uśmiechem na ustach mówi, że nie ma potrzeby referendum, bo po co. Traktat podpiszą „oni” – oddadzą polskość bez zgody Narodu, bo „polskość to nienormalność” i po co się z tą nienormalnością męczyć, niech się nią „nacieszą” nowi właściciele, zaborcy ci, którzy przez wieki wydawali taką masę pieniędzy i środków po to by tę naszą ziemię podbić i zawłaszczyć. Dzisiaj mamy świetnych ekonomistów w rządzie, wyliczyli że ze względu na te przez najeźdźców poniesione poprzez wieki koszty, Polska się im należy, a naród Polski to hołota i nie ma nic do gadania. To przecież dzięki oporowi tej hołoty tak długo, bezskutecznie i z tak olbrzymimi stratami pozostawali poprzez wieki nasi obecni-przyszli „przyjaciele”.

Teraz władzę ma "inteligencja" ona wie, co dobre i jak należy dyplomatycznie i poprawnie postępować, z tą dyplomacją to jest tak że prawdopodobnie jest ona potwierdzeniem tego com wyżej pisał, toć Radek Sikorski zaczął się wspomagać dyplomatami specjalnie szkolonymi przez spec służby w dawnym ZSRR po to właśnie by Polskę zawłaszczyć, a Pawlak mówi że „sprzedamy” Rosji, czyli KGB (służbom specjalnym dawnej ZSRR) na początek pewnie nasz przemysł energetyczny.

Historia matki ziemi jest ciekawa, doszło w niej do zmartwychwstania, ja wierzę, że (jak mówią) historia lubi się powtarzać, i modlę się o to żeby się powtórzyła. I wierzę, że jak nadejdzie odpowiedni czas ona się powtórzy. Wstaną z martwych nasi bohaterowie, Tadeusz Kościuszko znowu stanie na czele naszego Narodu i choć kosami na sztorc umocowanymi, wywalczymy na powrót wolność i suwerenność. I jeszcze jedno mi się marzy aby z martwych wówczas powstał bohater partii premiera Pawlaka i sam osobiście wymierzył mu sprawiedliwość.

Przemysław Kudliński

Ps.
Nie trzeba daleko sięgać do historii, aby zobaczyć, że naszego narodu bali się najwięksi nasi ciemiężcy ostatnich dziesięcioleci. Nie bali się Czechów, Węgrów – pojechali tam i w świetle jupiterów mordowali, palili, gwałcili przywracając swoje „prawa”. Nigdy jednak w taki sam sposób nie odważyli się postąpić z nami z Polską, zastanówcie się nasi nowo mianowani „władcy”, dlaczego? Może zrozumiecie zanim popełnicie kolejny błąd, a nigdy nie wiadomo czy dla was nie będzie on ostatnim.

http://pionek.salon24.pl/234983,przymni ... -powtarzac


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 06 kwi 2011, 08:22 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30800
Polacy, już czas...

A by robić karierę w PRL-u wiadomo, należało zapisać się do partii i nie tylko godzić się na życie w kłamstwie, ale i to kłamstwo podtrzymywać i utrwalać. Potrzebni też byli bezpartyjni fani komunistów, aby sprawiać wrażenie, że prawdę odzwierciedla popularne wówczas hasło „Naród z Partią- Partia z Narodem”.Wszelkie antysystemowe ruchy były bezpardonowo zwalczane do samego końca PRL-u i nawet podczas Magdalenki i okrągłego stołu działali „nieznani sprawcy” mordujący bezwzględnie patriotów. Prawo bytu otrzymała jedyni „konstruktywna opozycja” pod tytułem„Socjalizm Tak-Wypaczenia Nie”.

Jednym słowem w III RP wprowadzili nas ludzie, którzy z kłamstwa żyli, i to kłamstwo stało się kamieniem węgielnym pod budowę pokracznego tworu, w którym dzisiaj żyjemy. To owi kłamcy „układali” nam na nowo życie i dzielili tak jak chcieli dorobek pokoleń, a co najważniejsze medialny tort przekazali tego kłamstwa wirtuozom.

Mamy znowu system, w którym aby robić karierę i dobrze żyć należy go nie tylko zaakceptować, ale i wspierać oraz systematycznie dokładać do tego pieca kłamstw tak, aby każdy, kto się do niego zbliży by podejrzeć, czym tu się pali, poparzył swoje wścibskie łapy i ślepia.

Ponownie jak za komuny opozycja ma prawo istnienia pod pewnymi ściśle spełnionymi warunkami. Trzeba zaakceptować kłamstwo założycielskie tego państwa, zaakceptować system i jako konstruktywna opozycja, co najwyżej pięknie się różnić.

Od dziesiątego kwietnia 2010 roku doszedł jeszcze jeden kluczowy wymóg dla wszystkich aspirujących do żerowania na narodzie. Ten wymóg to w pewnym sensie taki odpowiednik lojalek z czasów PRL. Należ przy pierwszej sposobności wszem i wobec ogłosić, że pod Smoleńskiem nie doszło do żadnego zamachu, a każdy, kto tego słowa używa w kontekście narodowej tragedii z 10 kwietnia opowiada niestworzone bzdury, banialuki, brednie, farmazony, głupstwa, niedorzeczności.

Najlepiej taką deklarację lojalności wzmocnić rozbrajającym uśmiechem jak uczynił to u Rymanowskiego Migalski i dodać jeszcze,słówko o wymyślnym olbrzymim magnesie użytym do tego zamachu, aby pogrążyć i ośmieszyć do końca ciemny pisowski lud.

Cała tajemnica medialnej sympatii do PJN to ich wiernopoddańczy taniec przed systemem, uznanie go i deklaracja kultywowania kłamstwa o Katyniu II.

Dopóki Jarosław Kaczyński będzie rozsiewał marzenia o IV RP i zagrażał systemowi, dopóty nie ustanie wściekły atak establishmentu III RP. Dziś widzimy wyraźnie, że nic się nie zmieniło i ci sami ludzie, którzy szczuciem i nienawiścią doprowadzili do tragedii smoleńskiej i politycznego mordu w Łodzi robią to samo. Co ich może powstrzymać? Tylko masowo wyrażone oburzenie narodu, którego oddech poczują na swoich plecach.

Opatrzność nie mogąc przemówić Polakom do rozsądku poprzez zsyłanie temu ciemnemu ludowi ewidentnych znaków czasu, musi ów naród wyposażyć w nowych świętych, do których będzie mógł wznosić już niedługo modły o odzyskanie nie tylko rozumu, ale i utraconej ojczyzny oraz wolności.

6 czerwca dwa miesiące po katastrofie, przybył do Polski jak wyrzut sumienia błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko, zamordowany kapłan, którego mordu do dziś nie potrafiliśmy do końca wyjaśnić. Kaplan, który gdyby dzisiaj żył, zapewne zostałby zesłany do jakieś Wólki Węglowej przez hierarchów z zakazem głoszenia kazań i przebywania pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, tak jak dzielny ksiądz Małkowski, nr 1 na esbeckiej liście księży do zlikwidowania.

1 maja zaś Bóg daje nam nieprzypadkowo błogosławionego Papieża Jana Pawła II, który mówił:

Naród ginie, gdy znieprawia swojego ducha, naród rośnie, gdy duch jego coraz bardziej się oczyszcza i tego żadne siły zewnętrzne nie zdołają zniszczyć

Na koniec niech każdy przypomni sobie słowa Księdza Jerzego Popiełuszki wypowiedziane 30 października 1982 roku

„Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w prawdzie to dawanie świadectwa na zewnątrz, to przyznawanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą.

Na tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu, na co dzień. Nie prostujemy go, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy. Żyjemy wtedy w zakłamaniu. Odważne świadczenie prawdy jest drogą prowadzącą bezpośrednio do wolności.

Człowiek, który daje świadectwo prawdzie, jest człowiekiem wolnym nawet w warunkach zewnętrznego zniewolenia, nawet w obozie czy więzieniu.

Gdyby większość Polaków w obecnej sytuacji wkroczyła na drogę prawdy, gdyby ta większość nie zapominała, co było dla niej prawdą jeszcze przed niespełna rokiem, stalibyśmy się narodem wolnym duchowo już teraz. A wolność zewnętrzna czy polityczna musiałaby przyjść prędzej czy później, jako konsekwencja tej wolności ducha i wierności prawdzie.

Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku. Lęk rodzi się przecież z zagrożenia. Lękamy się, że grozi nam cierpienie, utrata jakiegoś dobra, utrata wolności, zdrowia czy stanowiska. I wtedy działamy wbrew sumieniu, które jest przecież miernikiem prawdy. Przezwyciężamy lęk, gdy godzimy się na cierpienie lub utratę czegoś w imię wyższych wartości. Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: "Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą."

http://kokos.salon24.pl/294593,polacy-juz-czas


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Czy damy sobie wydrzeć to co jest nam najdroższe?
PostNapisane: 10 kwi 2011, 21:34 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30800
Jan Paweł II do Polaków - Proszę Was o to...

... i dlatego - zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię „Polska", raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością - taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym,

- abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,
- abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.



Proszę was:

- abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało,
- abyście od Niego nigdy nie odstąpili,
- abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On „wyzwala" człowieka
- abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest „największa", która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.

Proszę was o to przez pamięć i przez potężne wstawiennictwo Bogarodzicy z Jasnej Góry i wszystkich Jej sanktuariów na ziemi polskiej, przez pamięć św. Wojciecha, który zginął dla Chrystusa nad Bałtykiem, przez pamięć św. Stanisława, który legł pod mieczem królewskim na Skałce.

Proszę was o to ... Amen.


Kraków, 10 czerwca 1979 roku
za: Tygodnik Rodzin Katolickich "Źródło" nr 23 z 7.6.2009 (kn)


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
 cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /