Polskie-Forum.pl


Wolne i niezależne forum dyskusyjne / opinie polityczne / aktywność obywatelska / patriotyzm / Polska / wolna dyskusja


Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 01 lip 2014, 07:01 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Światło ładu wewnętrznego jest wystarczającym drogowskazem, aby prowadzić nas po ścieżkach życia.
Ład wewnętrzny osiągamy poprzez troskliwe i mądre wychowywanie nas, poprzez troskliwą i mądrą edukację, poprzez życie religijne, poprzez obcowanie z mądrymi i otwartymi ludźmi, poprzez literaturę, sztukę, poprzez samodzielną pracę nad własnym rozwojem.


Spotkanie czy impreza?

Wakacyjna atmosfera, przeżyte dni urlopowe będą prowokować nas do stawiania serii pytań kierowanych zwłaszcza przy powrotach z urlopu: co widziałeś, gdzie mieszkałeś, jakie były warunki, jaka oferta konsumpcji? Rzadziej stawiamy pytania: kogo spotkałeś, czym się w tym spotkaniu obdarowaliście, co poznałeś? Dotychczasowe słowa „spotkanie”, „odwiedziny” często zamienia się na słowa „impreza”, „konsumpcja”. Warto spojrzeć w głąb naszego myślenia i poziomu pragnień, jaki kojarzy nam się z wakacjami, z wolnym czasem.

Spotkanie akcentuje najpierw osobę ludzką, bo spotkać się mogą tylko osoby, wymienią między sobą w rozmowie rozmaite informacje, życzliwe słowa, poznają się nawzajem albo przedstawią sobie jakiś problem, pomogą w zorganizowaniu życia w nowych warunkach, niekiedy w sportowych, wymagających działania zespołowego, angażujących dodatkowy wysiłek.

Natomiast impreza nastawiona jest maksymalnie na doznania przyjemnościowe, na konsumpcję, dlatego jest to oferta rzeczy, przy których osoba schodzi na drugi plan. Rzeczy te można wynająć, zamówić, kupić, nie wkładając żadnego wysiłku poza pieniędzmi. Nawet takie przyjęcia jak osiemnaste urodziny mogą kojarzyć się, przy spotkaniu rówieśników czy przyjaciół, tylko z poziomem konsumpcji. Groźne są te zwyczaje, które kojarzą się w jakimś wymiarze „obowiązkowo” z zaplanowaną imprezą. Na wycieczkę, a nawet na grzybobranie obowiązkowo trzeba zabrać alkohol, a osiemnastolatka/osiemnastolatek do konsumpcji zamówionej w restauracji dodaje jeszcze doświadczenie wolności osobistej, sięga po papierosa, po alkohol, niekiedy po różne zachowania „wolności obyczajowej”. Ginie główny cel, dla którego utrwalony zwyczaj zaprasza nas do okazywania sobie gościnności.

Biblijne rozumienie gościnności można rozpisać na wiele scenariuszy: od gościny, jakiej Abraham i Sara udzielili trzem wędrowcom, aż po Wieczerzę Pańską, którą spożył Chrystus z apostołami. Abraham widzi w upalne południe „trzy ludzkie postacie”, zaprosił je, by odpoczęły pod dębami Mamre, podał wodę i posiłek, by się pokrzepiły, zanim pójdą dalej (por. Rdz 18,2-5). Chrystus w czasie Wieczerzy Pańskiej odmówił błogosławieństwo i podał chleb i wino, mówiąc: „To jest moje Ciało… To jest moja Krew” (por. Mt 26,26-30).

Są dwa punkty programu, które wypełniają przykłady gościnności: poznać siebie, poznać jakieś ważne wydarzenie, a po drugie zaprzyjaźnić się, aż do przymierza małżeńskiego, do stworzenia wspólnoty osób – komunii osób, aż do przyjęcia Ciała i Krwi Chrystusa – Komunia w Wieczerniku Wielkiego Czwartku, Eucharystia, w której także my uczestniczymy. Tak trzeba widzieć gościnność, jak obyczajowość chrześcijańska skojarzyła Eucharystię z agapą. Spotkanie na łamaniu chleba i obdarowanie się wzajemne w czasie agapy stawało się okazją, wręcz instytucją, zabezpieczającą nie tylko potrzeby chorych i ubogich, którym zanoszono Komunię Świętą, ale przygotowywano też dla potrzebujących wsparcie i konieczne pożywienie (por. Dz 2,42-47).

Dlatego trzeba spojrzeć krytycznie i trzeźwo na imprezowanie tak bardzo reklamowane we współczesności. Bo to, co we wspaniałym geście biblijnej uczty było oprawą przymierza osób, komunijnego budowania wspólnoty, może ulec zeświecczeniu. Bardzo łatwo przez zaproszenie do udziału w imprezach niszczyć więź międzyludzką i najświętsze zasady, łamać charaktery. Integracja organizowana często w środowiskach pracy w zamiarach niektórych właścicieli jest z góry nastawiona na to, że zbliży pracowników do wspólnego celu, jakim jest zysk firmy. Nie bierze pod uwagę człowieka, jego zakorzenienia w rodzinie, we własnym środowisku i w kanonie tradycyjnych gestów, które, sprawdzone, budują zawsze szczęście i poczucie godności osoby wolnej.

Impreza w rozumieniu współczesnego konsumenta jest po prostu zeświecczeniem gestu komunijnego, jest podporządkowaniem godności osoby ludzkiej wartościom zdobywanych rzeczy i dlatego zwolniona jest z jakichkolwiek norm moralnych. Nadaje się więc do tego, by te spotkania potajemne dokumentować, trzymając później głęboko w szufladach jako materiał szantażu. Zamiast utrwalać komunijne przeżycie spotkania, wykorzystujemy imprezy, ażeby obrzucać się wzajemnie zarzutami.

Gościnność nie boi się kamer ani ukrytych mikrofonów.

Ks. bp Stanisław Stefanek TChr

http://www.naszdziennik.pl/wiara-koscio ... preza.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 08 lip 2014, 06:57 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Życie w ciemności jest dzisiaj na topie, jest propagowane, jest narzucane.
Świat skręcił z drogi rozwoju, zeszedł z niej i coraz bardziej błądzi, stacza się i gubi.
Media przejęły rolę przewodnika ludzkości i sprowadzają ją do czasów które istniały przed rozwojem kultury.
Redukowanie człowieka, wygaszanie mu wewnętrznego światła, przebiega bardzo sprawnie i dotyczy coraz większej liczby ludzi.
Dostrzeganie tego procesu i reakcja na niego, jest jedynym ratunkiem dla dziczejącej ludzkości.
Na szczęście coraz więcej ludzi widzi i reaguje na zbrodnię dokonywaną na kulturze, na duchowości, na świadomości, na tożsamości człowieka.


Bezwstydna mowa

Marek Czachorowski

Bluzgnęło na nas, z lewa i prawa, szerokim lub wykropkowanym nurtem, i nie wiadomo, jak się po tej kąpieli wyszorować. Nawet z okładek prawicowych tygodników wbija się nam w oczy słownictwo ze spotkań „ministrów” z MSW, MSZ i pewnie jeszcze innych ministerstw do spraw służenia własnym interesom. Szkody są nie do odrobienia, bo rozkradziony majątek narodowy można odzyskać, a złodziei i oszustów wysłać na sprawiedliwy odpoczynek, zamykając za nimi stalowe drzwi na klucz. Jak jednak odbudować naruszoną moralną wrażliwość społeczeństwa?

Starożytni Grecy to zwierciadło ustawione przez Opatrzność, w którym możemy zobaczyć, jak wiele może ludzki rozum, byleby tylko nie krępować jego działania jakimś występkiem. Dbano zatem o to, żeby „młodzież mieszkała niby w zdrowej okolicy, gdzie jej wszystko sprzyja, gdzie jej z pięknych dzieł przez oczy albo przez uszy wciąż przychodziło coś dobrego, jakby im wiatr z okolic o dobrym powietrzu zdrowie przynosił i już zaraz od dziecięcych lat – nie wiedzieliby sami kiedy – do podobieństwa, umiłowania i zgodności z pięknym słowem ich prowadził”. To cytat z dzieła Platona, czytanego z pożytkiem przez całą ludzkość ponad 2300 lat. Przydałaby się pilnie ta lektura dla niektórych, uważających się za ludzi kultury, na czele z Panią artystką W. z Poznania, listą jej utytułowanych obrońców i Wysokich Sędziów.

O to zdrowe – duchowo – powietrze dla wszystkich, zwłaszcza dla „młodzieńców” upominał się także Arystoteles, żądając, aby prawodawca „przede wszystkim usunął z miasta bezwstydne mowy”, a dla posługujących się nią postulował „odebranie praw honorowych jakby niewolnikowi”, czyli – przekładając to na nasze realia – natychmiastową dymisję dla zatrudnionych na państwowych posadach.

Największy rzymski uczeń greckich filozofów – Cyceron – obligował swojego syna szykującego się do żołnierki, aby bezwzględnie szanował „wstydliwość” i nigdy nie prowadził „sprośnych rozmów” w stylu amerykańskich marines czy naszych twardzieli z MSZ, MSW i NBP.

Ich poniżejludzki język Grecy nazywali „mową bezwstydną”. Wstyd zaś uważali za dar bogów, aby zachowany został porządek społeczny. Karol Wojtyła pokazał, że istota tego szczególnego przeżycia polega na spontanicznym lęku przed poniżeniem, czyli tylko instrumentalnym traktowaniem. Bezwstydna mowa niszczy poczucie wstydu, otwierając drogę ku tylko instrumentalnemu traktowaniu człowieka i to w dziedzinie najważniejszej w naszym życiu. A najważniejszy jest zawsze początek.

Nasza osobowa biografia też ma swój „początek”, którym jest życiodajna miłość mężczyzny i kobiety, a niekiedy – brak tej miłości. Przeżycie wstydu seksualnego strzeże tej różnicy – różnicy pomiędzy miłością a tylko używaniem.

Za niszczenie poczucia wstydu hojnie się dzisiaj nagradza. Panujący nam Pan Prezydent nagrodził pewnego magistra za taką właśnie twórczość „historyczną”. W swoich kolejnych bestselerach wydawniczych poczytny autor przedstawia obraz naszej przeszłości jako dzieje najprymitywniejszych moralnych wad. Wmawia nam, że nasi wybitni przodkowie – także okresu II RP – to sami pijacy i rozpustnicy. W innej książce tak samo obchodzi się z Grecją i Rzymem. Jego zdaniem, w Grecji „pederastia zdominowała nie tylko życie obyczajowe, ale również kulturę Grecji”, bo miano przyjmować „dobroczynne działanie pederastii w systemie wychowawczym”. Jakoby też „rozumiano dobrze, że wierność jednej kobiecie jest dla zdrowego mężczyzny czystą abstrakcją”. To kilka cytatów pisania „od rzeczy”, a nie „do rzeczy”, ale zgodnie z zamówieniem elit politycznych na niszczenie naszej cywilizacyjnej i narodowej tożsamości.

http://www.naszdziennik.pl/wp/84329,bez ... -mowa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 20 wrz 2014, 07:51 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Robotnicy ostatniej godziny

ks. Paweł Siedlanowski

Pytanie Jezusa: „Dlaczego stoicie cały dzień bezczynnie?” jest nie tylko wyrazem troski o ludzki byt (skoro nie macie pracy, nie zarobicie na chleb). Jest czymś więcej: dotknięciem bardzo delikatnej struny w życiu człowieka – w wymiarze symbolicznym słowa mogą oznaczać jeszcze coś innego: „Dlaczego wasze życie nie ma sensu? Dlaczego marnujecie dany wam czas?”. Odpowiedź jest prosta, ale jakże bolesna: „Bo nas nikt nie najął”. Nikt nie pomógł nam odnaleźć sensu życia, nie pokazał nam, jak je dobrze przeżyć! Stąd bezczynność. Naszkicowany w Ewangelii obraz można interpretować przez pryzmat podstawowego zadania Kościoła, jakim jest jego misyjność. Nie tyle chodzi tu o fizyczną obecność w społeczeństwie, w warstwie jego kultury i tradycji – raczej o sposób, w jaki głosi Ewangelię. Jeśli zabraknie świadectwa, umocowania we wspólnocie, pozostaną tylko struktura i doktryna. One z kolei, pozbawione egzystencjalnego doświadczenia obecności żywego i prawdziwego Boga, stają się – w subiektywnym odczuciu wielu – jarzmem, które przy pierwszej lepszej okazji zrzuca się z siebie. Tak rodzą się „wierzący niepraktykujący”. To jest też problem, z jakim zmaga się dziś Kościół w Polsce: mamy dużo dzieci i młodzieży na katechezie, ludzi dorosłych akceptujących tradycję Kościoła, dysponujących jakąś wiedzą o Bogu, dogmatach, ale nie przekłada się to na postawę życiową. Panuje ogromny deficyt sensu! Ludzie nie widzą go we wchodzeniu w bliską relację z Jezusem Chrystusem, ponieważ nie doświadczyli Jego miłości. Nie poczuli się zaproszeni! Często cierpią z tego powodu, narażając się na głębokie zranienia, w miejscu Boga stawiając to wszystko, co jeszcze bardziej wyprowadza ich na bezdroża, pogłębiając poczucie pustki i osamotnienia…

http://www.naszdziennik.pl/wp/98653,rob ... dziny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 04 paź 2014, 15:11 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
W świecie symulowanej rzeczywistości, w którym zdeformowano wszystko co normalne i przerobiono na genderowy koszmar z masturbacją niemowląt w tle i z "cudownym" rozmnożeniem płci jako propozycją rozwojową człowieka w kierunku wydumanej równości wszystkiego ze wszystkim, odzywają się głosy celebryków, naukawców i innych pasożytów społecznych, i bełkoczą co następuje:

Recital diabelskiego trio

Lewactwo popadło w amok próbując za pomocą histerycznej wrzawy wymusić ratyfikowanie Konwencji ds. zwalczania przemocy wobec kobiet, która w swojej treści przemyca antyludzką i antychrześcijańską ideologię gender. Nieprzypadkowo więc głos zabrał crème de la crème nosicieli postępu reprezentowany przez trzy medialne liderki marksizmu kulturowego.
Magdalena Środzina z domu Ciupak w „Wyborczej” napisała: Jezus byłby za ratyfikacją. Mam coraz częściej wrażenie, że niektórzy katoliccy biskupi zdradzają chrześcijaństwo i jego idee równości i miłości. Skąd córka komucha, lewaczka i ateistka od lat walcząca z religią katolicką wie czego chciałby Jezus? Radzimy Środzinie wypowiadać się raczej w imieniu Lenina, Stalina, Berii, Woroszyłowa, Jeżowa, Bieruta i Bermana. W to, że Środzina ma z nimi kontakt telepatyczny i jest zdolnym medium spirytystycznym umiejącym nawiązać ze swoimi idolami bezpośredni kontakt jesteśmy w stanie uwierzyć.
W tej samej „Gazecie Wyborczej” Monika „Stokrotka” Olejnik pisze: W nosie mają wszyscy pogardę dla kobiet, gwałty na dzieciach, których dokonują również ojcowie, bo najważniejsza jest nasza tradycja chrześcijańska. Widzimy u pani zootechnik Olejnik duże luki w wiedzy historycznej. Gwałty na kobietach i dzieciach to nie tradycja chrześcijańska, ale komunistyczna i bolszewicka, o czym cały świat przekonał się siedemdziesiąt lat temu, kiedy do Europy dotarła sowiecka swołocz. Zgwałcono wówczas miliony kobiet i młodych dziewcząt. Nie darowano nawet tym chorym i rannym leżącym w szpitalach. Może Monice Olejnik wygodniej o tym nie wiedzieć, zwłaszcza że jej tatuś służył wiernie komunistom i był majorem SB?

Teraz przechodzimy do trzeciej lewaczki i wojującej ateistki, która równie bezczelnie i instrumentalnie wyciera swoją kłamliwą gębę Jezusem. Oto wypociny wyjątkowego lewackiego prymitywa w spódnicy, Moniki Płatek: ...takie mówienie jest niegodne ludzi, którzy reprezentują Jezusa, trzymają go jako zakładnika do perwersyjnych tekstów i perwersyjnych treści. Czyżby panią gender-profesor Monikę Płatek łączyło pokrewieństwo z gen. Zenonem Płatkiem podejrzewanym o udział w zamachu na Jana Pawła II i bestialskim zabójstwie ks. Jerzego Popiełuszki? Oto trzy „Alfy i Omegi” w dziedzinie chrześcijaństwa, a tak naprawdę przedstawicieli najbardziej skrajnego lewactwa, które nienawidzi wszystkiego, co polskie i katolickie.

http://kokos.salon24.pl/608661,recital- ... kiego-trio


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 08 sty 2015, 20:09 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Co się stanie z człowiekiem, gdy się on odhumanizuje? Co się stanie gdy wygaśnie w nim człowieczeństwo, o ile wcześniej w nim ono było?

EUTANAZJA

Już raz na Nowym Ekranie zabrałem głos w sprawie : zabijania człowieka przy dźwięku fanfar na melodię " Oda do wolności i demokracji ".. Widać mówić o tym trzeba stale, bo chęć do zabijania.. WŁADCY ciał mają nieustanną..

(gdybym był świnią taką jak ONI to uchwalił bym ustawę: Po korycie - eutanazja)
Czy macie państwo świadomość, że ponad 30% Holendrów przeniosło się do Niemieckich Kas Chorych, by uniknąć EUTANAZJI? Ciekawskich niedowiarków zapraszam do Holandii, sami sprawdźcie jak ta maszynka do zabijania działa. Zobaczcie jak działa EUTANAZYJNE POGOTOWIE - typu mać - ratunkowego!
A wszystko pod szczytnym hasłem "skrócić cierpienie staruszkom". Kto jest staruszkiem i jak bardzo cierpi wiedzą tylko ci co "proponują-wyjaśniają-pomagają"MORDERCY!!!
Temat coraz częściej gości w "naszych" mediach tak nieśmiało: prawo do decydowania o własnym życiu , nieuleczalnie chory, skrócić męki i temu podobne pierdoły. Ale finał ma być jeden!
Po okresie produkcyjnym - na umowach śmieciowych - ŚMIETNIK!!!
Od tego zacząłem rok temu:
EUTANAZJA... Tak, stosunkowo niewiele mówi się na jej temat…
Dni temu kilka, córka koleżanki (mąż Holender) jechała do Holandii na… uroczystą eutanazję teściowej.
- Panie doktorze, mamy prośbę o przyśpieszenie "zabiegu" o dwa dni. Chcemy wyjechać w piątek po południu. Po drodze chcemy zajechać do Samanty, wczoraj miała urodziny. Jesteśmy zabukowani w sobotę rano na lot do Nicei. Mama przecież już podjęła decyzję. Bardzo prosimy. - Adrian położył na biurku doktora Markusa bilety lotnicze jako dowód, że o 9.30 w sobotę mają wylot na oczekiwane od roku wakacje.
Doktor Markus, lekarz dzielnicowy, od dwóch miesięcy na zlecenie Adriana i Emmy diagnozował mamę Adriana, 72 letnią Hertę, która od wielu lat chorowała na nieżyt jelit i niewydolność nerek. Jednak przekonywującym argumentem za eutanazją jest jej wiek - 72 lata, wystarczy, nażyła się!
Herta podczas wizyty dr. Markusa sama, bez jakiegokolwiek przymusu, stwierdziła, że prosi go o pomoc.
- Niech mi pan pomoże doktorze Markus - powiedziała to przy wszystkich obecnych przy jego wizycie. Czyli, niedwuznacznie wyraziła swoją wolę.
- Panie doktorze prosimy!
30 km na południe od Amsterdamu, w 3 tysięcznym mieścinie Wielingen, dziennikarka stołecznego gazety odkryła, że w tym sennym miasteczku żyją tylko młodzi ludzie. Nie ma w nim nikogo, kto żyje z emerytury! Raczkujące dzieciuchy, szkolne małolaty, agresywne zawodowe szczury, młodzi dziadkowie… A gdzie staruszkowie? Nie ma. Ani jednego w kawiarni, kościółku, na ulicy. Indagowani przypadkowi rozmówcy na rynku miasta, w urzędzie merostwa i w okolicznych pubach unikali odpowiedzi na pytania, gdzie są starsi jego mieszkańcy? Intuicją tchnięta dziennikarka zatrzymała swój samochód na parkingu spożywczego dyskonta i po niespełna godzinie zauważyła przemykającą postać kobiety, która - na jej oko - mogła mieć ponad sześćdziesiąt pięć lat.
- Poczekam jak wyjdzie - pomyślała. - Stanę w okolicach rozsuwalnych drzwi. Musi po zakupach wyjść. Jakoś ją zagadnę. Muszę pierwszym pytaniem zdobyć jej zaufanie, tylko czy będzie chciała ze mną rozmawiać?
Po niespełna 20 minutach starsza pani w kapelusiku nasuniętym głęboko na czoło szybkim krokiem opuszczała sklep. Jaga podbiegła do niej
- Dzień dobry, ja nie jestem tutejsza, ja z Amsterdamu, jestem dziennikarką. Chcę pani pomóc. Jestem godną zaufania osobą. Niech pani ze mną porozmawia, mogłabym być pani córką.
- Córką? - nieomal odkrzyknęła dama w kapelusiku - Córką! Pani nic nie rozumie, tu synowie i córki zabijają. Mordują ojców i matki. Chce pani coś wiedzieć, a chyba nie podejrzewa, że jest pani w mieście zbrodni.
Osłupiała Jaga patrzyła w oczy starszej pani wyczuwając, że ta waha się czy jej zaufać.
- Nie zawiedzie mnie Pani?
- Przysięgam! Pomogę ze wszystkich swoich sił. Nie jestem Holenderką. Pochodzę z Saksonii. Mój ojciec jest emigrantem z Polski. Jestem przyzwoitym człowiekiem, dziadek walczył w Powstaniu Warszawskim, jeśli pani to cokolwiek mówi.
- Młoda osóbko Mówi mi to wiele. Ukończyłam historię i prawo na Uniwersytecie van Amsterdam. Jeśli mogę cię prosić chodźmy do mojego mieszkanka. Zapraszam na herbatę. Jeśli masz dostatecznie dużo czasu, dostaniesz materiał na wiele lat twojego życia.
Po drugiej filiżance herbaty Sanne wyjęła z sekretarzyka dyplomy uniwersyteckie. Czekała na zauważenie przez Jagę ocen obydwu dyplomów. Oba były oznaczone ocena bardzo dobrą. Jaga nie omieszkała pogratulować wysokich ocen. Tak po woli Sanne wchodziła w temat, o którym, widać było, sama chciała opowiedzieć.
37 lat była referendarzem sądowym tutejszego małego sądu. Typowe problemy małej, sennej holenderskiej mieściny. Ponad połowę mieszkańców stanowili ludzie starsi. Młodzi po szkołach migrowali do stolicy i okolicznych bardziej uprzemysłowionych miast. Merostwo znakomitą część budżetu przeznaczało na pomoc ludziom w wieku zaawansowanym. Czas odmierzały korki noworocznego szampana. Gdy na mera miasta wybrano, młodego, przystojnego, dobrze zapowiadającego się programowo mężczyznę, nikt nie podejrzewał, że wybór ten dla wielu będzie ostatnim wyborem jego życia.
- Niestety, ja też przyłożyłam do tego swoje uniwersyteckie dyplomy. Tak, niezauważalnie, stanął problem na radzie miasta – eutanazja. No, jeśli nieuleczalnie chorujesz, jesteś bez jakichkolwiek szans, jak sam prosisz i błagasz, to czemu nie? Mój szef zlecił mi opracowanie pisemnej formuły zainteresowanego o dokonanie przez lekarza - nie jakiejś prywatnej kliniki – merostwa, zabiegu eutanazji! Oczywiście tylko w wyjątkowych wypadkach! Chciałam dobrze. Tylko dla beznadziejnych wypadków, tylko gdy pacjent cierpiał i nie rokował, tylko dla przypadków ostatecznych. Oczywiście w formule druku podania było „proszę o pomoc”, „proszę o skrócenie cierpienia”, „proszę o doraźną interwencję z powodu braku środków finansowych na długotrwałe leczenie”, „proszę o zabieg w przypadku drastycznie złych wyników analiz diagnostycznych”... Wierzyłam, że za tymi prawnymi, sądowymi określeniami etyka i nauka medyczna podłoży swój naukowy, moralny podtekst. Nie mogłam przypuszczać, że nowy mer otrzymawszy z sądu takie dokumenty uczyni je narzędziem unicestwienia tak wielu istnień ludzkich. Mer w krótkim czasie wymienił cały skład lekarzy zatrudnionych przez miasto. Zredukował 80% lekarskich etatów, podwyższając o 300% uposażenie pozostałym nowozatrudnionym. Nieomal w oczach liczba pogrzebów wzrosła do kilkudziesięciu w ciągu dnia. Mer miasta zmienił formułę zasiłków pogrzebowych. Jeśli zmarły sam "dobrowolnie" poprosił o pomoc, to pogrzeb całkowicie finansowany był przez merostwo, a całe odszkodowanie z ubezpieczenia trafiało do rąk rodziny. Odszkodowanie pogrzebowe to 12 średnich pensji, starczyło na nowy dobry samochód, lub połowę mieszkania, na otarcie łez. Jago, zaczęło się. Nagminnie dzieci odwiedzały lekarza merostwa z ojcem lub matką, żeby nie mówić z dziadkami, gdzie "zainteresowany" SAM prosił o "pomoc", podpisując druk opracowany przez sąd, czyli przeze mnie.
„Proszę o pomoc bo źle się czuję”
Lekarz, a jakże, badał, robił w laboratorium wyniki i podejmował decyzję - zastrzyk. Zastrzyk śmierci! Nieomal na oczach dzieci, które tylko czekały na stosowne zaświadczenie, że babcia, mama, tato, sami poprosili o pomoc.
Wiesz, latem byłam w naszej klinice. Młodzi rodzice przywieźli córeczkę, ok. 8 lat, która chorowała na niewydolność nerkową. Szanowny doktor uprzytomnił im, że ich polisa nie obejmuje dializ, będą musieli płacić z własnej kieszeni, no chyba, że podpiszą prośbę o pomoc! Podpisali, lekarz nakazał przewiezienie córki do pokoju obok, gdzie zaaplikował jej zastrzyk usypiający. Pogrzeb odbył się na koszt miasta, odszkodowanie przypadło rodzicom. Jago, to było ICH dziecko!
Sama byłam w szpitalu jak z wypadku drogowego przywieźli kierowcę dużej ciężarówki, który miał złamane dwie nogi. W izbie przyjęć lekarz poinformował chłopaka, że może dojść do amputacji kończyn. "Niech mi pan pomoże" krzyczał kierowca, proszę! Pomógł…zastrzykiem… Nie cierpiał młody człowiek.
Wiesz, mój sąsiad mieszkał obok mnie, pod 6 – tką, miał gościec stawowy, trudno mu się było poruszać z samego rana. Wpadałam do niego po śniadaniu, częstował mnie kawą nie jednokroć prosząc o drobne zakupy. Jak mu je przynosiłam to już czuł się lepiej. Rozchodziłeś się, żartowałam. Tak, potrzebował kilku godzin by wejść w rytm dnia codziennego, by jego stawy zapracowały. Bywało, że wieczorem zapraszał mnie na kawę do kafejki obok naszego domu. Pewnego ranka zaszłam do niego, w mieszkaniu była synowa z miejskim lekarzem. Krzyczała, darła się na niego, dlaczego nie pozwala sobie pomóc! Ona przyprowadza mu lekarza, a on tego nie docenia. Powiedz mu Sanne - zwróciła się do mnie - że lekarz jest po to by mu pomóc. Oczywiście potwierdziłam, daj się zbadać, badanie nie boli. Na życzenie lekarza i synowej opuściłam jego mieszkanie. Krótki czas potem zauważyłam przez okno, że na ulicy stoi pogrzebowy bus, do którego na noszach wnoszą opatulone w folię ciało zmarłego. Za nim idzie synowa sąsiada i lekarz. Dech mi zaparło i nogi mi się ugięły. Badanie i śmierć!
Jago !.. Tak wyludniło się nasze miasto ze starszych i schorowanych ludzi. To praktyka eliminowania już niepotrzebnych i cierpiących nawet maluszków. To wynik przebiegłości zarządców gmin i miast. Wszystko dla uratowania budżetu. Ofiary nie mają znaczenia. Państwo nie akceptuje starych i ułomnych. Orkiestra gra dla zdrowych, mających siłę się bawić i uprawiać seks. Jago zauważ to!!!!

Dopijaliśmy z Jagą kawę w kawiarni w Poznaniu. Nie miałem koncepcji na dalsze indagowanie jej o losy mieszkańców miasteczka Sanny. Zastanawiałem się, czy opowiadana przez nią historia może się jak AIDS przenieść na np. nasz kraj?
Zapytałem zdawkowo, co robi Sanny dzisiaj? Czy nadal przemyka się do sklepu?
- Nie, nie, ja jestem w Poznaniu, bo Sanny wyszła za mąż za wdowca z twojego miasta. Wczoraj w ratuszu był ich ślub. On jest emerytowanym nauczycielem poznańskiego liceum - Jedynki Marcinka. No wiesz tu opodal na Grunwaldzkiej. Poznała go przez takie internetowe biuro. Ona jest najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiesz, przy szampanie nachyliła się mi do ucha i powiedziała, że w Polsce i w Poznaniu lekarze nie usypiają, pomagają na prawdę!!! Z jego i swojej emerytury 4000 euro będą szczęśliwym małżeństwem do końca świata.
Jestem o tym przekonany Jago. Jestem o tym przekonany odparłem, choć w duszy zacząłem szukać wątpliwości dla tego stwierdzenia.

Czy to jeszcze głupota czy już spisek bądź planowy zamach w celu eksterminacji ludzi nieszczęśliwych...
" Wrzuta" tematu eutanazji wydaje mi się całkiem nie przypadkowa , szczególnie w obecnym kryzysowym dla Polski czasie ( słuszniej należałoby stwierdzić ) - przedkryzysowym.. Kryzys - taki na serio - to NAS dopiero czeka.. Obecnie , gdy "rozhuśtał" się temat - in vitro , czy aborcji - doklejenie eutanazji jest niejako "po drodze" - tylko pytanie komu ?.. A odpowiedź na nie pozostawiam domyślności Twojej czytelniku.. Co ?.... zaskoczeniem będzie , gdy stwierdzę , że EUTANAZJA dotyczyć będzie głównie ludzi : biednych i starych , bezdomnych i chorych - na drogie w leczeniu choroby , osób w osobistej i społecznej depresji , bezrobotnych , dzielących domostwo i nieruchomości ( w tym grunty rolne ) z następcami prawnymi , dzieci z genetycznymi chorobami i przewlekle chorymi , osób niezaradnych życiowo i nie posiadających wystarczających środków finansowych do samo utrzymania , inwalidów i osób upośledzonych umysłowo , osób niewygodnych POLITYCZNIE !...Jak znam życie i naszą "pomysłowość" to do tej listy "dopisalibyśmy" jeszcze wiele przykładów..( że przypomnę - zastrzyki Pawulon w mieście Łodzi )...
Tytułowy termin : ABORCJA POURODZENIOWA , kto z Was go znał ?.. Od kiedy jest on znany ?.. Powstał niedawno , jest jeszcze "ciepły", ma przeczyć zasadzie z art. 148 kodeksu karnego - kto zabija , podlega karze. Co oznacza aborcja pourodzeniowa ?. Tyle , że nie karze się za ZABICIE = ABORCJĘ nowo narodzonego dziecka!. Z jakich powodów urodzone dziecko w "majestacie" prawa może zostać pozbawione życia i kto będzie, bądź jest władny podjąć taką decyzję?. Lekarz ? , bo stwierdzi , że dziecko jest ciężko i przewlekle chore na schorzenie bardzo drogie w leczeniu bądź nieuleczalne w przyszłości ?. Matka lub ojciec , gdy stwierdzą , że dziecko jest np: ślepe czy głuche bądź np: RUDE ? , albo , że jest chłopcem a oni już mają trzech i chcieliby dziewczynkę ?.. Czym więc aborcja pourodzeniowa różni się od nazistowskiej teorii planowej eksterminacji lub zachowania czystości rasy ?.. NICZYM !..
Tak "tylnymi" drzwiami , w mediach , politycy , popularni dziennikarze , OWSIAK , wrzucają temat eutanazji : bo człowiek SAM może decydować o swoim życiu !.. " No.... gdy ktoś bardzo cierpi i jest nieuleczalnie chory to trzeba mu pomóc odejść z tego świata - oczywiście gdy sam poprosi !.." ( uważam , że samo takie stwierdzenie jest już wystarczającym argumentem , by nazwać twierdzącego tak : bydlakiem ! )..
Pawka Morozow też SAM doniósł na swoich rodziców , nie rozumiejąc , że wysyła ich na Sybir na ciężką i pewną śmierć..
W roku 2011 i 2012 w Polsce samobójstwo popełniło ok. 7000 osób.. bijemy w tej kwestii wszelkie rekordy światowe..Czy Rząd RP , Parlament , Prezydent RP coś w tej sprawie zrobili , by zahamować narastającą z roku na rok ilość samobójstw ?.. NIKT NIE ZROBIŁ NIC W TEJ SPRAWIE !.. Prywatny problem odbierającego sobie życie.. "Wolność wyboru" !... W końcu jest demokracja w kraju...O taką Polskę walczyliśmy !..
Wszyscy ( nieomal ) znamy film RAMBO.. Jest on o nieprzystosowaniu młodego człowieka-żołnierza z Wietnamu , wielokrotnego zabójcy innych żołnierzy-przeciwników do życia w "normalnym" społeczeństwie. Czy któryś z pomysłodawców POLSKIEJ EUTANAZJI ma pomysł lub odpowiedź na pytanie co zrobić z tysiącami...tak tak tysiącami lekarzy MORDERCÓW , którzy w pełnej świadomości wstrzykiwać będą śmiercionośny zastrzyk żywemu człowiekowi ?.. Po kilku latach stosowania eutanazji w Polsce będzie żyło TYSIĄCE chorych psychicznie lekarzy - zabójców !.. Muszą zwariować , bo normalny człowiek nie wytrzyma świadomości , że pozbawił życia dziesiątki,setki,tysiące braci czy sióstr.. Polska jest wielokrotnie większa od Holandii , a jeśli w tak małym kraju oficjalnych eutanazji jest ok. 3000 plus raz , czy dwa razy więcej nielegalnych to w Polsce będzie ich ok 50 do 100 tys. rocznie !.. Czyli jeden Toruń rocznie do piachu !..
Na "dobry" początek o eutanazję '' POPROSZĄ'' wszyscy pacjenci hospicjów..Potem osoby pow. 80 roku życia , dalej powyżej 70-tki..A potem w zależności od kondycji ZUS-u osoby pow.67 roku życia..No a potem w zależności od wskaźnika bezrobocia - rząd dba o wskaźniki - osoby kończące 60 rok by zwolniły miejsca pracy dla młodych...Oczywiście jeśli jeszcze będą w Polsce jacyś młodzi , bo może się okazać , że widząc taką perspektywę zakończenia życia za wczasu dadzą nogę za ocean lub za rzekę..
No winienem tu sprostowanie , oczywiście możemy przyjąć wariant , że do wstrzykiwania ampułek śmierci nie będziemy używać polskich lekarzy a np: zwrócimy się do Związku Żołnierzy Rosyjskich tzw: Afganów by przyszli nam z bratnią pomocą i za odpłatnością wstrzykiwali śmierć w Polskie żyły...Co prawda na poparcie tej idei na posła Macierewicza bym nie liczył, ale tym durnym pomysłem staram się dorównać durnemu pomysłowi eutanazji w Polsce !..
Przed Polską i Polakami jest jeszcze wiele wyzwań , wiele do naprawy czy zrobienia , ale ostatnią rzeczą nad którą potrzebujemy się pochylić jest podły i idiotyczny temat eutanazji !
Proponuję niezależnym dziennikarzom , blogerom , kreatorom słowa mówionego i pisanego , nazywajmy każdego mówiącego o potrzebie w Polsce ustawy o EUTANAZJI : publicznie w słowie i piśmie:
I D I O T Ą !!!

......( czy możecie sobie wyobrazić , że po wejściu w życie ustawy o eutanazji i przed kolejnymi wyborami : poranna prasa donosi , a TVN-24 na "pasku" :w przededniu wyborów parlamentarnych Donald Tusk z gabinetem Rady Ministrów.... lub Jarosław Kaczyński z gabinetem politycznym " w obecności " świadków poprosili o przeprowadzenie u nich zabiegu eutanazji !.. Zgodnie z obowiązującym porządkiem prawnym mieli takie prawo więc Państwowa Komisja Wyborcza skreśliła ich nazwiska z list wyborczych...)

http://legionista.nowyekran.pl/post/852 ... stry-zycia

http://blogpatriotki.blogspot.com


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 13 lut 2015, 08:12 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Człowieczeństwo bez światła, bez Światła Bożego, też próbuje rozjaśnić ciemność, przynajmniej wokół siebie na odległość wyciągniętej ręki.
Tą namiastką światła jest iskrzący się obłęd erotyzmu i innych około erotycznych używek. W tym roziskrzonym swądzie próbują swojej przygody z życiem osobniki o niedostatecznie wykształconym, czy też uformowanym człowieczeństwie, ale za to znające swoje najniższe instynktowne potrzeby i popędy.


Wojciech Wencel

Piekło Houellebecqa

„Je suis Charlie”? Jeśli miałbym wejść w paryski tłum, to tylko z imieniem „Jésus-Christ” w sercu i na ustach. Bo jedynie Odkupiciel wszystkich ludzi jest w stanie rozwiązać problemy dzisiejszej, pogrążonej w upadku cywilizacji zachodniej.

Felieton z tygodnika "Gość Niedzielny" nr 6/2015

Kilka dni temu na katolickich i konserwatywnych portalach internetowych pojawił się nagłówek: „Houellebecq: Już nie jestem ateistą”. Podejrzewam, że po przeczytaniu tak krzepiącego tytułu część internautów natychmiast pobiegła do lodówki, by otworzyć bezalkoholowego szampana. Ja jednak postanowiłem poprzedzić świętowanie lekturą umieszczonej pod nagłówkiem notki. I dowiedziałem się, że w wywiadzie dla tygodnika „La Vie” francuski pisarz stwierdził, iż „dziś nie nazwałby siebie ateistą, lecz agnostykiem”. Faktycznie, kolosalna różnica.

Michel Houellebecq, lat 59, postmodernistyczny prozaik, skandalista i celebryta, potrafiący regularnie przedłużać swoją popularność o kolejne pięć minut. Dziś na językach dziennikarzy i polityków, nie tylko nad Sekwaną, jest jego powieść „Soumission” („Uległość”), rozwijająca w konwencji political fiction wizję zwycięstwa muzułmańskiego kandydata w wyborach prezydenckich i przekształcenia Francji w państwo wyznaniowe. Houellebecq już wcześniej był oskarżany w głównych mediach o szerzenie islamofobii. Ale prawdziwa wrzawa wokół niego wybuchła po premierze książki, która zbiegła się w czasie z atakiem terrorystów islamskich na redakcję „Charlie Hebdo”. Zwłaszcza, że karykatura umieszczona na okładce ostatniego przed tragedią numeru tygodnika przedstawia Houellebecqa w roli wróżbity z dopiskiem: „W 2015 roku stracę zęby, w 2020 roku będę świętował ramadan”.

Jest oczywiste, że zamach w Paryżu był starciem dwóch zdegenerowanych ideologii, które nie mają nic wspólnego z wartościami europejskiej cywilizacji. To konfrontacja dżumy z cholerą, konflikt przemocy fizycznej z przemocą symboliczną. Naiwniacy, którzy w redaktorach „Charlie Hebdo” widzą męczenników wolności słowa, lubią powtarzać, że dostawało się od nich po równo „wszystkim: muzułmanom, katolikom, żydom”. Jakaś krótka ta lista w kontekście słowa „wszystkim”. Brakuje na niej lewackich bojowników, aborterów (pigułka dzień po) i propagatorów eutanazji (pigułka 70 lat po), libertynów, skrajnych materialistów, politycznie poprawnych siewców nienawiści i innych urbaniątek. Czyli akurat tych, z których składa się środowisko „Charlie Hebdo”.

Zresztą nawet gdyby dla tygodnika rzeczywiście „nie było żadnego tematu tabu”, to czy stanowiłoby to dla nas jakąkolwiek wartość? Przeciwnie: niszczenie „wszelkich tabu” jest ciosem w podstawy europejskiej cywilizacji, która przez setki lat, w jedności z ludzkim sumieniem i prawem naturalnym, obejmowała tajemnicą pewne sfery życia. Dlatego, choć jako chrześcijanin potępiam zbrodnię, nie mogę stanąć w jednym z szeregu z tymi, którzy dzierżą tabliczki z napisem: „Je suis Charlie”. Jeśli miałbym wejść w paryski tłum, to tylko z imieniem „Jésus-Christ” w sercu i na ustach. Bo jedynie Odkupiciel wszystkich ludzi jest w stanie rozwiązać problemy dzisiejszej, pogrążonej w upadku cywilizacji zachodniej.

Houellebecq wielokrotnie ukazywał w swoich książkach piekielne kręgi tej cywilizacji. W „Cząstkach elementarnych” seksoholik Bruno wizytuje posiadłość anarchistycznego guru, wioskę naturystów, wreszcie ośrodki seksu grupowego dla par. Cała ideologiczna otoczka, stworzona przez „pokolenie ’68”: buddyzm, ekologia, hasła rozwoju osobowości, okazuje się przynętą dla młodych dziewcząt, „poszukujących nowych wartości duchowych”, w które nie wierzą nawet przywódcy ruchu. Naprawdę chodzi o to, by „nieźle sobie popieprzyć” przy mandali i w dymie wonnych kadzidełek. Pod przybitymi do drzew tabliczkami z napisem „wzajemny szacunek” stoją automaty z prezerwatywami. Nie inaczej jest w „Platformie”, gdzie zgorzkniały urzędnik Michel odbywa seksualne tournée po Tajlandii.

Bohaterowie Houellebecqa to prawie zawsze wypaleni erotomani, którzy poruszają się jak kukiełki w teatrze, kierowani liberalnymi dogmatami i prostymi impulsami biologicznymi: głodem, popędem płciowym czy strachem przed śmiercią. Autor szczegółowo i z wyraźną fascynacją opisuje obsesje seksualne, przeplatając te opisy pseudofilozoficznymi dygresjami. Najczęściej wraca do tezy, że współczesnym światem rządzą dwa systemy, dla których nie ma alternatywy: „męski”, oparty na władzy, pieniądzach i strachu, i „kobiecy”, oparty na uwodzeniu i seksie. W „Poszerzeniu pola walki” dodatkowo pojawia się idea maksimum wolności osiąganego poprzez maksymalizację możliwych wyborów. Wszystko to prowadzi, rzecz jasna, do redukcji relacji międzyludzkich.

Z piekła alienacji są tylko dwa wyjścia: szpital psychiatryczny albo samobójstwo. Houellebecq nie szuka pocieszenia w religii. Jeśli wspomina o zasadach, chodzi mu o obowiązki wyznaczane przez system (konieczność wypełniania zeznań podatkowych, płacenia rachunków itd.). Jego książki mówią o życiu bez Boga to, co wszyscy o nim wiemy albo przeczuwamy: że jest żałosne i smutne. Nie ukazują jednak żadnej pozytywnej drogi wyjścia z matni. W istocie Houellebecq nie jest żadnym „demaskatorem niewygodnych prawd”, lecz cynikiem realizującym swoją karierę pisarską przez kolejne skandale. Dlatego radziłbym nie czynić z niego wyroczni w sprawach starcia cywilizacji ani w żadnej innej. Ktoś, kto łażąc po moralnych kanałach przez dwadzieścia lat, „awansował” z ateisty na agnostyka, nie może być przesadnie rozgarnięty.

http://wojciechwencel.blogspot.com/2015 ... becqa.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 18 lut 2015, 08:53 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Najazd ateistów na Sejm. Imprezie patronuje wicemarszałek

Pod patronatem wicemarszałek Wandy Nowickiej do Sejmu zjadą się ateiści z całej Polski. Gościem „honorowym” spotkania ma być redaktor naczelny wulgarnego, bluźnierczego pisma „Charlie Hebdo”.

Wszystko wskazuje na to, że w ostatnich dniach marca Sejm stanie się areną popisów wściekle nienawidzących Pana Boga ateistów z całej Polski. Pod płaszczykiem rzekomej walki o wolność, po raz kolejny przemycane będą postulaty usunięcia katolicyzmu ze sfery publicznej. To skandal, że wszystko odbywać się będzie pod patronatem Sejmu RP.

Imprezę organizuje m.in. masoneria – Francuska Wolna Myśl oraz Koalicja Ateistyczna. Gościem specjalnym ma być jeden z najsłynniejszych w ostatnich tygodniach bluźnierców – redaktor naczelny tygodnika „Charlie Hebdo”. Jego pracownicy zostali zamordowani przez fanatycznych muzułmanów, obrażali bowiem Mahometa. Czy teraz atak wściekłości wyznawców islamu przeniesie się na polski Sejm? – pyta „Nasz Dziennik”.

Wiceprzewodnicząca parlamentarnego zespołu ds. przeciwdziałania ateizacji Polski, poseł Małgorzata Sadurska zapowiedziała interwencję w sprawie ateistyczno-bluźnierczego zjazdu w Sejmie. – Polska konstytucja opiera się na chrześcijańskich wartościach, odniesienie do Boga deklarowała przeważająca większość posłów podczas ślubowania. Na pewno tej sprawy tak nie zostawimy – stwierdziła posłanka PiS.

Źródło: Nasz Dziennik

http://www.pch24.pl/najazd-ateistow-na- ... 002,i.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 22 wrz 2015, 20:50 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Gdy wygaszono światło w ludzkim umyśle, pojawił się chaos i świat się wynaturzył.

Wojciech Wencel

Serce z plasteliny

Absurdem jest wierzyć, że muzułmanie, którzy wyruszyli w pielgrzymkę do Bramy Brandenburskiej, nagle obiorą kurs na Jasną Górę.

Felieton z tygodnika "Gość Niedzielny" nr 38/2015

Kiedyś środowiska lewicowe rozprowadzały T-shirty z nadrukami typu: „Jestem Żydem”, „Jestem gejem”, „Nie chodzę do kościoła”, „Usunęłam ciążę”. Później, po zamachu na redakcję francuskiej gazety przypominającej „Nie” Jerzego Urbana, w modzie było hasło: „Je suis Charlie”. Teraz szyte są koszulki z napisem: „Jestem muzułmańskim imigrantem”. Dla każdego Polaka na miarę.


Na zaproszenie Angeli Merkel wyznawcy Allacha i proroka Mahometa przedzierają się do Niemiec, gardząc zasadami porządku i bezpieczeństwa, które obowiązują w krajach tranzytowych. Szarpią się z policyjną eskortą, dumnie wyrzucają przygotowane dla nich posiłki i napoje. Pamiętają, skąd przychodzą i kim są, a tego, dokąd zmierzają, dowiedzieli się od swoich braci, którzy wcześniej osiedlili się w ojczyźnie Goethego. Otóż zmierzają do raju na ziemi, gdzie każdemu muzułmaninowi, jak psu buda, należy się opieka socjalna na odpowiednim poziomie.

Oczywiście uogólniam. Jest jednak faktem, że w tłumie śmiałków maszerujących przez południową i środkową Europę trudno dostrzec ludzi starszych, kobiety i dzieci. Widać za to tysiące mężczyzn – młodych, wysportowanych, buńczucznie uśmiechniętych, niekiedy wytatuowanych. Skoro czują się zagrożeni przez terrorystów z ISIS, dlaczego nie próbują z nimi walczyć? Czemu porzucają swoich bliskich w ogniu wojny? A jeśli naprawdę nie stać ich na zbrojny opór, to dlaczego nie szukają azylu w zamożnych i bezpiecznych państwach własnego kręgu kulturowego?

Ale mniejsza o ich motywacje. Bardziej interesująca jest medialna kampania, mająca skłonić Polaków do zaopiekowania się tymi muzułmanami, którzy z braku miejsc nie zostaną wpuszczeni do Niemiec. Absurdem jest przecież wierzyć, że ludzie, którzy wyruszyli w pielgrzymkę do Bramy Brandenburskiej, nagle obiorą kurs na Jasną Górę. Może znajdzie się wśród nich dziesięciu sprawiedliwych, którzy rzeczywiście uciekają z rodzinami przed okrucieństwami wojny i marzą o skromnym, ale spokojnym życiu gdziekolwiek, choćby nad Wisłą. W porządku, rozważmy przyjęcie tych dziesięciu. Bez sensu jest jednak udawać, że muzułmański żywioł składa się głównie z „ubogich w duchu”.

Dlaczego zatem część z nas ulega medialnej propagandzie? Może dlatego, że od lat nasza wrażliwość jest urabiana przez siewców chaosu. Postmodernistyczna cywilizacja odbiera człowiekowi serce z kamienia, ale w zamian oferuje nie serce z ciała, lecz serce z plasteliny. Przede wszystkim mówi nam: „Wybierzmy przyszłość!”, a zatem niszczy pamięć historyczną, uważając ją za przeszkodę w relacjach międzyludzkich. Nasze kontakty z bliźnimi mają opierać się nie na prawdzie, lecz na powierzchownej życzliwości, której warunkiem jest niemal religijny kult przygodności i tolerancji. Najgłębsze uczucia: miłość, przyjaźń, czułość, także miłosierdzie, zostają oderwane od konkretu, rodzinnego czy – szerzej – wspólnotowego. W efekcie nie szukamy już w przeszłości wzorców zachowań: wiary, poświęcenia, siły charakteru. Przestajemy rozumieć idee i procesy historyczne. Nasze współczucie staje się abstrakcyjne, infantylne, sterowane przez media, które podtykają nam pod nos wzruszające obrazki.

To dlatego wielu Polaków odnajduje w sobie tkliwość dla muzułmańskiego chłopczyka ze zdjęcia, ale już los naszych rodaków z dawnych Kresów, którzy marzą o powrocie do ojczyzny, jest im obojętny. Stąd też niektórzy z nas protestują przeciwko dekomunizacji i lustracji, bo „nie godzi się czepiać starych ludzi”, a nie przejmują się krzywdą ich ofiar, która odciska swoje piętno na całych pokoleniach. Dla świętego spokoju są nawet gotowi przepraszać za rzekome winy własnych przodków z AK i NSZ.

Serce oderwane od realnych doświadczeń zostaje następnie sformatowane przez media. Sztuczne światy, prezentowane w telenowelach i paradokumentach typu „Jerry Springer”, „Trudne sprawy”, „Dlaczego ja?” czy „Rolnik szuka żony” (w większości tzw. formaty międzynarodowe), na masową skalę wywołują sztuczne emocje. Tak wielkie, że gdyby producenci zaapelowali o wsparcie finansowe któregoś z poszkodowanych bohaterów, na ich konto z pewnością wpłynęłaby pokaźna suma pieniędzy.

Po tym praniu serc i mózgów odbiorcy mediów są już w pełni przygotowani na wzruszanie się losem homoseksualistów i transwestytów, nie wspominając o przestępcach aresztowanych przez CBA o szóstej rano. Gdy oglądają na ekranie posłankę, która zgodziła się na korupcję, widzą jedynie czyste, rzęsiste łzy „oszukanej” kobiety. Logika i wartości nie mają już dla nich żadnego znaczenia. Błąkając się w labiryncie medialnej iluzji, chcą po prostu poczuć się dobrymi ludźmi. Ich plastelinowe serca mogą być dowolnie kształtowane przez siewców chaosu.

Fabuła o muzułmańskich biedaczkach, którzy rzekomo na gwałt potrzebują naszej pomocy, jest kolejnym odcinkiem tego serialu dla naiwnych. Przykro mi, że w debacie na ten temat pojawiły się odniesienia do miłosierdzia. Wiem, że są katolickie instytucje, które wyciągają z Syrii i Iraku chrześcijan śmiertelnie zagrożonych przez ISIS. Niech z Bożą pomocą robią to nadal, na jeszcze większą skalę. Nie nazywajmy jednak miłosierdziem powierzchownego, sterowanego medialnie afektu do muzułmanów, którzy wyruszyli z pielgrzymką do Niemiec i mają w... głębokim poważaniu staropolską gościnność.

http://wojciechwencel.blogspot.com/2015 ... eliny.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 23 kwi 2016, 16:45 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Utrwalacze

Izabela BRODACKA

Kilka lat temu na biwaku nad jeziorem obserwowałam małą dziewczynkę, która szlochała, że zabiła w namiocie pająka. Los biednego pajączka zupełnie jej nie wzruszał, płakała nad sobą. Przypomniałam sobie o tym gdy znajoma relacjonowała mi wypadek samochodowy, w którym uczestniczyła. „O Boże co ja przeżyłam, musiałam na to wszystko patrzeć”- lamentowała. Uważała się za ofiarę wypadku i oczekiwała współczucia choć nie poniosła żadnych szkód, a w wypadku zginęło dwoje cudzych dzieci. Zachowywała się jak ta mała dziewczynka z biwaku. Tyle, że dziewczynka miała wówczas tylko pięć lat. Jakże często mamy jednak do czynienia z dorosłymi charakteryzującymi się podobnym egocentryzmem oraz brakiem empatii i autorefleksji jak to pięcioletnie dziecko.

Czytam ostatnio dzienniki Jarosława Iwaszkiewicza. Autor opracowania i wstępu do nich, Andrzej Gronczewski, rozwodzi się szeroko nad egzystencjalnym dramatem pisarza. Jako młody człowiek Iwaszkiewicz musiał parać się korepetycjami udzielanymi po dworach i pałacach, choć sam czuł się powołany do arystokratycznego trybu życia. Po prostu tragedia. Młody literat wbrew swoim homoseksualnym skłonnościom ożenił się z Anną Lilpop. Następny dramat.

Być może zrobił to tylko dla zdobycia pałacu w Stawisku. Jego żona cierpiała jego zdrady z męskimi kochankami, ale przecież tylko cierpienia artysty naprawdę się liczą. Potem Iwaszkiewicz musiał znosić komunistów, ich głupotę, prymitywizm i zachłanność. Podobno strasznie nudził się i męczył podczas licznych wyjazdów zagranicznych i zjazdów literackich. Jeszcze bardziej ciążyła mu prezesura Związku Literatów.

Poświęcał się tak bardzo dla zachowania substancji, dla utrzymania w ręku pałacu w Stawisku, w którym jak pisze Gronczewski gromadził się kwiat inteligencji twórczej PRL, aby smakować uroki życia i kontemplować wyrafinowany urok tego miejsca.

Przyznam, że te cierpienia starego Wertera zupełnie mnie nie przejęły. Roztkliwianie się nad przykrościami związanymi z kolaboracją z komuną świadczy (w najlepszym przypadku) o wyjątkowym egocentryzmie piszącego. Przypomina mi on dziewczynkę, która płakała, że musiała zabijać pajączka. W mocniejszej wersji –przypomina mi cierpienia zmachanego swoją brudną robotą enkawudzisty. Do prezesury Związku Literatów nikt przecież Iwaszkiewicza nie zmuszał pod pistoletem.

Twierdzenie, że ludzie byli zmuszani do donoszenia, do skazywania akowców na śmierć, do torturowania więźniów czy do innej brudnej roboty jest mitem i stereotypem. Oczywiście z pracy na rzecz tak zwanych „organów” zapewne było się trudno wycofać, tak jak trudno się wycofać z każdej organizacji przestępczej. Ale wchodziło się do tej organizacji przestępczej zupełnie dobrowolnie. I kolaborowało się z komuną na niwie literackiej też dobrowolnie. Dla jednych zapłatą był pałac w Stawisku, dla innych pobyt w domu pracy twórczej w Oborach czy Nieborowie, a przede wszystkim wysokie nakłady wydawanych książek i adekwatne do tych nakładów honoraria. Poza tym nagrody Lenina czy Stalina też były- jak to mówił lud- „ chlebowe”. Chlebowe były również ordery nadawane przez władze PRL . Swoją wymierną cenę miał też dostęp do lecznicy rządowej przy Emilii Plater. Dla tego wszystkiego warto było napisać odę na cześć Stalina czy nawoływać jak Mazowiecki i Szymborska do skazania biskupa Kaczmarka.

Tak się złożyło, że obejrzałam wczoraj (kolejny raz) film pod tytułem „Cwał” Zanussiego. Pomimo, że w filmie występują konie, a główna bohaterka jest ziemianką ten film budzi moją niechęć, gdyż wydaje mi się fałszywy. Choć moje kresowe ciotki zewnętrznie przypominały trochę ciotkę Idalię, żadna z nich nie zdobyłaby się na takie oszustwa i krętactwa jak bohaterka Zanussiego. W przesłaniu tego filmu (czyli zdaniem Zanussiego) są to krętactwa zupełnie usprawiedliwione a nawet godne pochwały.

Otóż ciotka Idalia wymyśliła swoje alter ego i fałszując dokumenty żyła w dwóch osobach. Pobierała dwie pensje, wyrabiała sobie dwie emerytury, a co gorsza jedna z bliźniaczych postaci ciotki należała do PZPR. Nic w moich oczach nie pomoże temu filmowi, nawet piękny obraz brawurowego galopu cioteczki i jej siostrzeńca po wojskowym poligonie. Dodam, że tytułowy „cwał” czyli popularna nazwa szybkiego, lub wyciągniętego galopu używana jest prawie wyłącznie przez laików i literatów. I cały ten czysto literacki obraz jest z gruntu fałszywy gdyż przypisuje ziemianom postawę zupełnie im obcą i niedopuszczalną. Postawę kolaboracji i oszustwa w imię zachowania substancji, oraz w imię zapewnienia sobie dobrych czy też odpowiednich dla swoich przyzwyczajeń i oczekiwań, warunków materialnych. Tak nie postępowali ziemianie natomiast tak myśleli i tak postępowali twórcy z czasów PRL.

Jak wiele można było poświęcić w imię statusu społecznego i materialnego? Przede wszystkim bez skrupułów można było poświecić biskupa Kaczmarka. Rezolucję Związku Literatów potępiającą biskupa podpisało wielu czołowych literatów tej epoki Miedzy innymi: Karol Bunsch, Jan Błoński ,Kornel Filipowicz ( mąż Marii Jaremy, a od 1969 roku do śmierci związany z Wisławą Szymborską), Andrzej Kijowski, Jalu Kurek, Władysław Machejek( po wojnie, jako sekretarz powiatowy PPR w Nowym Targu, brał udział w akcjach MO i KBW przeciwko partyzantom Józefa Kurasia, Ognia), Jerzy Lovell , Henryk Markiewicz, Bruno Miecugow ( ojciec Grzegorza Miecugowa) , Stefan Otwinowski ( prezes krakowskiego oddziału Związku Literatów Polskich), Sławomir Mrożek, Tadeusz Nowak, Julian Przyboś, Maciej Słomczyński (Joe Alex), Wisława Szymborska( laureatka literackiej Nagrody Nobla 1996), Olgierd Terlecki (TW) , Henryk Vogler, Adam Włodek.

Nie przyszło im do głowy żałować niewinnie prześladowanego duchownego. Nigdy nie przeprosili za swój haniebny postępek. Niektórzy z nich stali się dysydentami i uważali się wręcz za bohaterów narodowych. A co gorsza pisali dzienniki, w których roztkliwiali się nad przykrościami związanymi z pełnioną przez nich rolą utrwalaczy władzy ludowej.

http://dakowski.pl/index.php?option=com ... Itemid=119


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 25 maja 2017, 09:21 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Kobiecość bez światła. Zdziczała kobiecość.

Feministki, poganki, masonki

Obrazek
W Polsce idee kontrkultury są wzmacniane głosem środowiska Kongresu Kobiet. Jedną z jego twarzy jest Barbara Labuda (pierwsza z lewej) Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik


Kto tworzy żeńskie loże masońskie w Polsce?

Środy nie ruszamy! – usłyszałam w 2011 r. z ust znanego tzw. prawicowego publicysty, kiedy próbowałam scharakteryzować sposób działania i myślenia osób związanych z ideą zachodniej rewolucji kulturowej, która podtapia polską tradycję kulturową. W Polsce feministki i masonki są „żandarmami” tej rewolucji. Towarzyszy im sympatia mediów. Siłę realnego wpływu tych środowisk na politykę każdego z polskich rządów udowadnia każdorazowy problem z wprowadzeniem pełnej ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci i relatywizacja klauzuli sumienia. Ten wpływ na politykę, kulturę, edukację i ekonomię wynika z jednej strony z pozycji kobiet skupionych w tych grupach lub pełnionych przez nie funkcji w polityce, kulturze, biznesie, mediach, nauce, organizacjach pozarządowych, a z drugiej strony z ponadpartyjnej zgody na włączanie idei tej rewolucji do polityki w Polsce. Fakt ten ukrywa się przed społeczeństwem od początku transformacji, choć potwierdza go treść art. 5 Konstytucji, który tam, gdzie jest mowa o zrównoważonym rozwoju, otwiera nas na rewolucję kulturową i ekonomiczną w duchu zarządzania globalnego.

Tymczasem w biografię kobiet lewicy wpisane są niekiedy osobiste i rodzinne związki ze starą, szeroko pojętą komuną i z neokomuną w jej neohumanistycznej odsłonie społeczeństwa obywatelskiego, która zdominowała politykę światową po upadku muru berlińskiego według sentymentów wolnomularskich i celów zrównoważonego rozwoju zaproponowanych światu przez zarządzanie globalne ONZ, UE (Sachs, Soros).

Kontrkultura w Polsce
Ta rewolucja jest antykatolicka, proaborcyjna, tzw. równościowa, progenderowa, kosmopolityczna. Globalizuje się, idąc przez instytucje międzynarodowe i państwowe. Jej cechą charakterystyczną jest np. wrogi stosunek do klauzuli sumienia, przeakcentowanie ochrony powietrza i środowiska oraz polityka tzw. rozwoju przez samoograniczanie (por. J. Żakowski, Kongres Obywatelski).

Ponadto jednym z dowodów zakorzeniania jej w Polsce jest np. obligatoryjne ustanowienie stanowiska Biura Pełnomocnika ds. Równego Traktowania (przez PiS zastąpiony pełnomocnikiem rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania). Innym dowodem jest stosowanie terminologii tej rewolucji. Na przykład określenie „zrównoważony rozwój’ jako pojęcie/klucz rewolucji jest ”kodem„ globalistycznych celów zrównoważonego rozwoju z tzw. zdrowiem i prawami seksualnymi i reprodukcyjnymi. Stanowią one ”korzeń„ aborcji i antykoncepcji, ochrony tzw. orientacji seksualnej, tzw. równości, w której np. postulowane jest paraprawo homoseksualistów do adopcji dzieci – stąd wynika zwalczanie tradycyjnych ról w rodzinie jako stereotypów.

W Polsce idee kontrkultury są wzmacniane głosem prof. Magdaleny Środy i środowiska Kongresu Kobiet z dr Henryką Bochniarz, szefową Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, minister przemysłu i handlu w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego (1991 r.), oraz związanego z nimi Klubu 22 i tzw. Loży 28. Idee kontrkultury podzielane są również przez żeńskie loże masońskie ”Prometea„ i ”Gaja Aeterna„. Nazwiska pań wchodzących w skład Rady Programowej Kongresu Kobiet i jego gabinetu cieni, będącego nieformalnym rządem z ministerstwami, widnieją na jego stronie internetowej. O masonkach w Polsce można się dowiedzieć np. ze stron internetowych wspomnianych wyżej dwóch lóż.

Klub 22, Loża 28 i Kongres Kobiet
Jak twierdzą uczestniczki spotkań Klubu 22, dr Henryka Bochniarz uchodzi za jego nieformalną liderkę i to ona z Barbarą Labudą wpadły na pomysł stworzenia grupy kobiet określanych przez nie mianem kobiet sukcesu.

Grono kobiet Klubu 22 współtworzą takie osoby, jak np.: Małgorzata Niezabitowska, Olga Krzyżanowska, piosenkarka Kora Jackowska, Hanna Suchocka (była premier i ambasador Polski przy Watykanie), Nina Terentiew (b. szefowa telewizyjnej Dwójki), Lena Kolarska-Bobińska (dyrektor Instytutu Spraw Publicznych), Magdalena Środa, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Danuta Hübner, Olga Lipińska, Henryka Bochniarz, Bożena Wawrzewska (była zastępczyni redaktora naczelnego ”Rzeczpospolitej„), Maria Szyszkowska, Ewa Plucińska, Izabela Cywińska, Anna Popowicz (pracuje w firmie zarządzającej funduszami, kiedyś w rządzie Bieleckiego), Anna Fornalczyk (profesor ekonomii, członek zarządów kilku firm, współwłaścicielka firmy doradczej), Bożena Walter, Irena Eris, Maria Wiśniewska (ekonomistka, była prezes Pekao SA). Na swoich comiesięcznych, prywatnych spotkaniach gościły Lecha Kaczyńskiego, Leszka Balcerowicza, Jacka Rostowskiego, Donalda Tuska.

Klubowi 22 przypisuje się pomysł stworzenia Kongresu Kobiet, który działa od 2009 r. W skład Kongresu Kobiet wchodzą również panie związane z tzw. Lożą 28, której nazwa nie ma związku z liczbą członków, ale z feministycznym ”sznytem„ ich mentalności. Lożę tworzą m.in. Magdalena Środa, Wanda Nowicka, Kinga Dunin, Henryka Bochniarz, Kazimiera Szczuka, wskazująca Instytut Badań Literackich PAN jako miejsce jej intelektualnej formacji za przyczyną prof. Marii Janion (Stowarzyszenie na rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej.) Z IBL związany był przez lata Jan Józef Lipski, członek Klubu Krzywego Koła, wieloletni przewodniczący pozostającej w podziemiu wolnomularskiej loży ”Kopernik„.

Masonki w Polsce
O żeńskich lożach masońskich w Polsce ”Gaja Aeterna„ i ”Prometea„ mówią strony internetowe obu lóż, które przynależą do francuskiej ”Róży Wiatrów„ (”La Rose des Vents„) – Wielkiej Żeńskiej Loży Francuskiej (GLFF).

Masonka loży ”Prometea„, dr Mirosława Dołęgowska-Wysocka, inicjowana w loży paryskiej, należy do Instytutu Sztuka Królewska w Polsce, promującego myśl masońską, i prowadzi swój blog w internecie, który nazwała imieniem bogini pogańskiej – Aszery. Jest wydawcą i redaktorem ”Gazety Ubezpieczeniowej„ oraz ”Wolnomularza Polskiego„, magazynu poświęconego w całości tematyce masońskiej (wolnomularskiej). W jego pierwszej radzie programowej zasiadała prof. Maria Szyszkowska (Klub 22), filozof i – podobnie jak wspomniana prof. Maria Janion – członek Stowarzyszenia na rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej, które wchodziło w skład Polskiej Federacji Humanistycznej (w Europejskiej Federacji Humanistycznej z siedzibą w Brukseli), do której należały także Barbara Labuda, Olga Lipińska, Danuta Waniek. Szyszkowska jest autorką projektu ustawy o rejestrowanych związkach tej samej płci, projektów ustaw dotyczących aborcji i eutanazji.

Za aborcją
Wspomniane środowiska łączy walka o paraprawo do aborcji i propagowanie mentalności antykoncepcyjnej. Wpis na stronie internetowej Kongresu Kobiet pt. ”Ani kroku dalej. Demonstracja Ratujmy kobiety„ z dnia 5 września 2016 r. informuje: ”To projekt całkowitego zakazu aborcji, który odbiera nam, kobietom, prawo do decydowania o swoim życiu i zdrowiu. […] Będziemy demonstrować w gronie wielu organizacji pozarządowych i inicjatyw nieformalnych„.

W ”Wolnomularzu Polskim„ z dnia 3 października 2016 r. czytamy: ”Dziś ’Czarny poniedziałek’ – dzień powszechnego strajku kobiet. Redakcja ’Wolnomularza Polskiego’ rozumie ten protest jako walkę o to, żeby każda kobieta mogła żyć w zgodzie ze swoim światopoglądem i sumieniem, których nie powinna narzucać innym osobom„.

W ”Rzeczpospolitej Wolnomularskiej„ masonka z loży ”Róża Wiatrów„ odpowiada Dołęgowskiej-Wysockiej: ”Jak sądzę, jest jedna dziedzina, w której wpływy masonów-kobiet i mężczyzn wyraźnie się uwidoczniły: jest nią popularyzacja antykoncepcji„.

Z kolei w oenzetowskich Celach Zrównoważonego Rozwoju (Cel nr 3) czytamy m.in.: ”Do 2030 roku zapewnić powszechny dostęp do świadczeń z zakresu zdrowia seksualnego reprodukcyjnego, w tym planowania rodziny, informacji i edukacji, oraz włączyć zdrowie reprodukcyjne do krajowych strategii i programów„. (Cel nr 4): ”Zapewnić powszechny dostęp do ochrony zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz korzystanie z praw reprodukcyjnych, zgodnie z Programem Działań Międzynarodowej Konferencji na rzecz Ludności i Rozwoju, Pekińską Platformą Działania i dokumentami końcowymi ich konferencji przeglądowych„.

Inicjacja okultystyczna
Światło na to, co inspiruje postawy proaborcyjne, rzuca fakt inicjacji okultystycznej, do którego powyższe środowiska się przyznają. Na przykład w telewizyjnym programie ”W roli głównej„ prof. Magdalena Środa opowiada z powagą: ”Na nasze zjazdy […] w Mądralinie przyjeżdżała pewna czarownica – prosto z Salem. I uczyła nas różnych rzeczy […] wszystkiego nie mogę powiedzieć, bo jesteśmy związane tajemnicą i każda z nas ma dyplom. […] w Noc Walpurgii, albo w głęboką noc bogini Hekate, i gry, i wtajemniczenia trwają do samego rana. Efekty tego widać oczywiście potem w życiu politycznym przez następnych 6 miesięcy. […] My jesteśmy dobre czarownice. […] od pewnego momentu na konferencjach feministycznych rzeczywiście pojawił się wątek wiedźm„. Również Kinga Dunin w tekście ”Mądralińskie baby, czyli przechadzka feministyczna dla czytelników płci obojga„ [”Teksty Drugie„, nr 4-5-6/1993] napomyka o Nocy Walpurgii w ”Mądralinie„, miejscu zjazdów feministek pod Warszawą.

Z kolei dr Dołęgowska-Wysocka o inicjacji do masonerii mówi: ”To jest ten obszar naszych rytuałów i obrzędów, i obrządków, o których po prostu nie mówimy„
(por. Masoni a sprawa polska, https://www.youtube.com/watch?v=IjptB-O4iJI).

Sprawę inicjacji do masonerii przybliża mason i masonolog prof. Tadeusz Cegielski: ”Kandydat do loży przeżywa symbolicznie swoją śmierć i swoje symboliczne narodziny. Ten kandydat wychodzi z głębi ziemi, czyli z izby rozmyślań; to jest taka, na czarno udekorowana izba, w której pewne znaki i symbole przypominają mu problem zmartwychwstania„. Jak rozumianego, tego prof. Cegielski nie wyjaśnia. Profesor Tadeusz Cegielski to syn Longina Cegielskiego, wicepremiera w rządzie Piotra Jaroszewicza, odznaczony w 2005 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Złotym Krzyżem Zasługi, ”współbrat„ w masoństwie z Janem Olszewskim za komuny, organizator wystawy wraz z Uniwersytetem Warszawskim ”Masoneria pro publico bono w Muzeum Narodowym„.

Żerowanie na chaosie
Neopogaństwo, wypluwając z siebie kontrkulturę oraz okołorewolucyjny chaos, przewrotnie określa swoją rolę jako koncyliacyjną.

Cegielski wyjawia np., że wolnomularstwo ”odkryło w sobie nowe energie, a te znalazło w obszarze Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie ta misja koncyliacyjna, która ma zaprowadzić pewien ład w społeczeństwie zantagonizowanym, w społeczeństwie, w którym powstała pewna próżnia ideowa […] że ta formuła wydaje się być bardzo atrakcyjna. I burzliwy rozwój wolnomularstwa w Czechosłowacji, czyli w Czechach, na Słowacji, na Ukrainie, na Węgrzech, w Rumunii, w Bułgarii, w Polsce, nawet na Białorusi, w republikach bałtyckich, na terenie dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, czyli w tych krajach związkowych wschodnich, wszystko to pokazuje, że formuła wolnomularska jest atrakcyjną formułą samoorganizowania się społeczeństwa po przejściach […] że ona taką samoorganizację w czasach trudnych, w czasach konfliktowych może przejąć„ (”Zrozumieć masonerię„, 5 kwietnia 2017, Stowarzyszenie Edwarda Abramowskiego).

Pod szyldem dobra zło
Magdalena Środa, w latach 80. – tuż po powrocie z USA – wzięła udział w konferencji naukowej poświęconej problemom macierzyństwa. Fotografie z tej konferencji ukazują znane dziś twarze Kazimiery Szczuki, Agnieszki Graff i innych polskich feministek. Wówczas to uczynienie prywatnych spraw kobiet sprawami publicznymi stało się feministyczną misją Magdaleny Środy (por. ”W roli głównej„).

Środa, będąc jedną z twarzy rewolucji kulturowej w Polsce – w ciągu trzech dekad – oswoiła polskie społeczeństwo z nowotworami językowymi tej rewolucji. (Feminizację języka Środa nazywa ”wyrąbywaniem„ miejsca w języku – np. doktorka, profesorka – zamiast klasycznego: pani doktor, pani profesor). W konsekwencji owej pracy nad zmianą języka i myślenia – w masce filantropii i postępowości – gender, prawo do orientacji seksualnej, prawo do aborcji, zdrowie seksualne i prawa reprodukcyjne, związki partnerskie kaleczą system prawny także w Polsce.

Dlatego Środy nie ruszamy, ale musimy rozprawić się z myślą, którą m.in. prof. Środa holuje. Jeśli chcemy być prawdziwie wolni.

Dr Aldona Ciborowska

http://www.naszdziennik.pl/mysl/182401, ... sonki.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 25 wrz 2017, 20:36 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Człowiek, bez kontekstu, człowiek bez odniesienia, człowiek bez korzeni, itd. Pasożyt żyjący ze społeczeństwa, z narodu, z Polski, ale ustawiony plecami do tych z których żyje. Marna i słabo etyczna, egoistyczna istota, zapatrzona w siebie i w swoje. Opierająca się na takim paradygmacie, który jest mu w danej chwili wygodny, który wyniesie go wyżej, zaprowadzi dalej. Nie chce służyć, nie chce dawać, dawać coś od siebie. Chce brać, chce zyskiwać, chce mieć i tym co ma się objawiać, lśnić, mamić. Nie stawia sobie wymagań pro społecznych, pro narodowych. Jest Europejczykiem, czyli ... nikim i z tym mu jest dobrze, bo to do niczego nie zobowiązuje.
No, jednak nie do końca, bo trochę zobowiązuje. Aby się wyżej wspiąć i dalej zajść trzeba koniecznie od czasu do czasu coś głupiego powiedzieć, na Polskę, na Polaków, na Kościół, na naszą kulturę. W świecie lewackich "wartości" to jest najlepsza z możliwych promocja i wcale nie jest tu potrzebny talent, umiejętności też mogą być przeciętne, a ... wystarczy trochę jadu na swoich i ... biznes się kręci.

Taka to aktualnie obowiązująca w niektórych środowiskach "mądrość etapu".


Niemieckość (europejskość) to normalność, a polskość - nie!

Taki właśnie przekaz zdaje się propagować były premier Polski, a obecny prezydent Europy Donald Tusk. Rzecz jasna nie jest to przekaz werbalny, bo gdyby takim był Tusk pokazując się w Polsce ryzykowałby efektownym guzem na czole po celnie rzuconym otoczaku albo nadłamanymi żebrami po zderzeniu z jednym z narodowych bejsboli. A, że odwaga do knucia intryg nie idzie zawsze w parze z odwagą osobistą o czym może zaświadczyć były "premier z Krakowa", który po drace w nomen omen niemieckim samolocie darł się wniebogłosy, że Niemcy go biją, Tusk nigdy wprost nie powie, że lepiej jest mu być Europejczykiem czy Niemcem niż Polakiem.

Odszczepieńcze poglądy nie są niczym nowym. Podczas zaborów niektórzy Polacy dali się zgermanizować albo zrusyfikować o czym przekonała się Pierwsza Kadrowa Piłsudskiego, kiedy wchodzą do zaboru rosyjskiego spotykała się z częstą obstrukcją Polaków uznających cyrylicę za swój, rodzimy alfabet. Wcześniej, na kosmopolityzm cierpiały prawie wszystkie epoki. Zawsze istniała pewna część społeczeństwa nie utożsamiająca się z własnym narodem bardziej hołubiąc Niemców, Francuzów czy Rosjan. Dodać trzeba jednak, że taki stan rzeczy nigdy nie był dominujący, zaś hołdujący obcym modom i stylowi życia oraz hołdujący innym nacjom Polacy zawsze mieli w kraju złą opinię i jeszcze gorsze skojarzenia.

Dla tego też, jako przedstawiciel istniejącej zawsze nacji antypolskiej, taki Andrzej Chyra - aktor pewnego brudnawego sznytu i alkoholowego zadęcia podczas festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni powiedział: "a właściwie poza krótkimi wyjazdami, jestem tutaj. Zwłaszcza dzisiaj, w tak definiowanej polskości jak proponują nam to różni... ja od jakiegoś czasu myślę, że jestem z Polski. Ja nawet nie mówię, że jestem Polakiem, bo mnie to w ogóle nie interesuje. To nie jest dla mnie takie definiowanie, czy nazywanie siebie... W takim zestawie bycia Polakiem ja się nie mieszczę ". Jak widać Chyra jednoznacznie opowiada się za tuskową nienormalną polskością i dobrze mu z tym. Na marginesie osobiście "uwielbiam" ów pseudo inteligencki bełkot próbujący usprawiedliwić to, czego usprawiedliwić się nie da.

Zapyta ktoś, co owe bure jak woda po wypranych onucach, stany ducha Tuska i Chyry maja wspólnego z ową tytułową niemieckością? To, że obaj panowie są antypolscy wykazaliśmy, a właściwie wykazali oni sami mówiąc o polskości jako o stanie dla nich niepożądanym. Co do ich niemieckości, to szczególnie w stosunku do Tuska nie trudno jest ją wywieść odnosząc się do rodzinnych koneksji i prywatnych sympatii. Cała rozprawa magisterska to jedna wielka pochwała europejskości (a kim jak nie "światłymi" Europejczycy są przecież Niemcy?) i ledwo co zduszone w ustach przekleństwo nad naszą polskością, tak bardzo nie przystającą do tuskowych snów o wspaniałej Europie z rządem dusz europejskiej liberii i niemieckim ordnungiem gospodarczym. Chyra choć nie mówi nic o niemieckości, to choćby po przez swoje wybory moralne i poglądowe staje po jej stronie w opozycji do swojej narodowości, traktowanej jedynie nie jak narodowość właśnie ale jako miejsce urodzenia tylko i wyłącznie.

W pewnym gronie ludzi obwarowana moralnymi zakazami i patriotycznymi nakazami polskość jawi się jako opozycja do obowiązku pewnych zachowań nałożonych przez tradycję i powinność. Narodowość i wynikające z niej obowiązki stają się kulą u nogi odbierającą według anty polaków pełne spektrum swobody w wyrażaniu siebie i korzystania z przywilejów człowieka nie związanego z żadną opcją. Co ważniejsze, a do czego anty polacy nie chcą się przyznać, deklaratywne czy praktyczne wyzbycie się polskości daje im możliwość innego - nie polskiego pojmowania moralności i obowiązku oraz stworzenia sobie grubego kokonu utkanego z egoizmu, który ułatwia im życie i znieczula na społeczeństwo. Owa niemiecka europejskość czyni z nich mieszkańców pewnej przestrzeni, w której na dobrą sprawę nie obowiązuje żaden "kołtuńsko katolicki" dekalog, zaś prawdy najbardziej podstawowe można trywializować i relatywizować, albo topić je w najzwyklejszej wódzie o czym z pewnością, gdyby chciał mógłby nam kolorowo opowiedzieć aktor Chyra.

Bo tak na prawdę wyzbycie się polskości to nic innego jak pozostanie letnim, stanie się, przepraszam za wyrażenie, takim miękkim chu...kiem, śliskim piskorzem wijącym się między narodami i kulturami, nie przystającym na dobre do żadnej nacji, a pasożytującym na tej z której może wyciągnąć jak najwięcej. Ci co czytali Biblię, albo słuchali kazania w kościele wiedzą co Pan Bóg zrobi z letnimi, zaś my wszyscy wiemy, co należy zrobić z pasożytami. Ciekaw jestem czy taka wiedzę posiadają też Tusk i Chyra?

Opublikowano: 25.09.2017 15:39.

https://www.salon24.pl/u/tajikase/81120 ... lskosc-nie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 24 paź 2017, 07:49 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Ślepota duchowa i skupienie wzroku na błysku mamony to koniec człowieczeństwa.

Bałwochwalczy kult pieniądza uśmierca dzieci

W czasach, gdy media donoszą o wielu nieszczęściach i niesprawiedliwościach, których ofiarą padają szczególnie dzieci, wznieśmy usilną modlitwę do Boga, aby przemienił ludzkie serca, żeby poznali Boga i nie oddawali czci bożkowi pieniądza – powiedział Papież Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty

Nawiązując do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Łk 12, 13-21), ukazującego przypowieść o człowieku bogatym, dla którego pieniądze są bożkiem, Ojciec Święty podkreślił bezużyteczność ubiegania się o dobra doczesne i wskazał, że prawdziwym skarbem jest relacja z Bogiem.

Papież przypomniał, że Pan Jezus ukazuje w przypowieści sytuację bogacza, któremu dobrze obrodziło pole i dlatego postanawia zburzyć spichlerze i zbudować większe, aby następnie odpoczywać i używać życia. Zauważył, że jest to typ człowieka, który oddał się skrajnemu konsumpcjonizmowi.

– To Bóg stawia kres temu przywiązaniu do pieniędzy. Kiedy człowiek staje się niewolnikiem pieniędzy. I to nie jest bajka wymyślona przez Jezusa: to rzeczywistość dnia dzisiejszego. Wielu ludzi żyje, aby oddawać cześć pieniądzom, aby uczynić z pieniędzy swego bożka, ale wówczas życie traci swój sens. „Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem” – zacytował słowa Ewangelii Franciszek.

Ojciec Święty nawiązał do swego doświadczenia w Argentynie, kiedy pewien bogaty przedsiębiorca, chociaż wiedział o swej poważnej chorobie, kupił mimo to willę, nie myśląc wcale, że niebawem będzie musiał stanąć przed Panem Bogiem. Dziś także nie brakuje ludzi tego typu, nie dostrzegających wielu dzieci głodnych, pozbawionych lekarstw, wykształcenia, opuszczonych. – Mamy do czynienia z bałwochwalstwem, które zabija, które powoduje ludzkie ofiary – powiedział Papież. Przytoczył sytuację uchodźców z muzułmańskiej grupy etnicznej Rohingya w Mjanmie, gdzie spośród 800 tys. uchodźców ¼ stanowią dzieci.

– A nasza modlitwa musi być intensywna: proszę Cię, Panie, dotknij serca tych ludzi, którzy czczą bożka pieniędzy. Dotknij też mojego serca, abym nie popadł w to bałwochwalstwo. Abym potrafił widzieć – zachęcił Papież.

Ojciec Święty przypomniał, że inną konsekwencją kultu pieniądza są wojny, w tym konflikty rodzinne o spadek. Wskazał, że jedyną drogą jest stawanie się bogatym przed Bogiem. Zaznaczył, że nie chodzi o pogardzanie pieniędzmi, ale położenie tamy chciwości, przywiązaniu do pieniędzy.

Dlatego nasza modlitwa musi być mocna, poszukując w Bogu solidnego fundamentu naszego istnienia – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

RS, KAI

http://www.naszdziennik.pl/wiara-stolic ... zieci.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 17 lis 2017, 08:23 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Co może wnieść w nasze życia mroczne, zaszufladkowane w utopiach, oderwane od świata, od rzeczywistości lewactwo?
Zboczenia, destrukcję, korupcje, terror, truciznę kulturową, bezsens itd..... To są sztandarowe hasła lewackiej utopi konsekwentnie od ponad wieku realizowanej głównie w Europie.
A dlaczego w Europie? Odpowiedzmy sobie sami.


Ideologiczna rewolucja w Warszawie

Warszawski ratusz pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz konsekwentnie promuje działania środowiska LGBT. Kandydat Platformy Obywatelskiej na prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski zamierza taką politykę kontynuować.

Hanna Gronkiewicz-Waltz i przedstawiciele Platformy Obywatelskiej wspierają sowicie, także finansowo, homolobby i środowiska forsujące niebezpieczne postulaty ideologii gender.

– Z punktu widzenia społecznego wszelkie działania mające na celu promocję środowisk homoseksualnych i ich postulatów są działalnością bardzo szkodliwą, wręcz destrukcyjną – komentuje w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl prof. Mieczysław Ryba, radny miejski z Lublina. Jak zaznacza, tego typu działanie stanowi dramatyczną próbę poszukiwania tożsamości politycznej, tym bardziej dramatycznej w kontekście afery reprywatyzacyjnej, która odsłania patologiczny układ, jaki wytworzył się w III RP.

Na początku listopada prezydent Warszawy wystosowała list do uczestników konferencji ILGA Europe zrzeszającej aktywistów homoseksualnych, w którym witała w mieście „doświadczonym wydarzeniami historycznymi, u podłoża których odnajdujemy uprzedzenia wszelkiej natury”. Hanna Gronkiewicz-Waltz, pomimo deklarowanego katolicyzmu, nie widzi żadnych sprzeczności w jednoczesnym głoszeniu poglądów skrajnie lewicowych. Na konferencji politycy związani z PO mówili o konieczności przeciwdziałania przemocy i dyskryminacji ze względu na płeć. Krzysztof Kawęcki, radny Warszawy (Prawica Rzeczpospolitej), podkreśla, że stałym elementem polityki Hanny Gronkiewicz-Waltz i Platformy Obywatelskiej w Warszawie jest wspieranie, również finansowe, inicjatyw politycznego ruchu homoseksualnego i genderowego. Ratusz finansuje tzw. programy równościowe organizowane przez środowiska homoseksualne. Warszawa jako pierwsza za rządów Platformy powołała osobę, która ma odpowiadać za politykę w zakresie tzw. równego traktowania. Polityka mająca na celu przeciwdziałanie dyskryminacji na tle „orientacji seksualnej” jest częścią Strategii Samorządu Warszawy. Realizacja promocji homoseksualizmu odbywa się we wszystkich ważnych obszarach funkcjonowania miasta – administracyjnym, edukacyjnym i kulturalnym. Kandydat PO na prezydenta Warszawy już deklaruje, że przywrócona zostanie „tęcza” na placu Zbawiciela, która stała się symbolem niebezpiecznej działalności homoseksualnej w stolicy.

Paulina Gajkowska

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... zawie.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Człowieczeństwo bez światła
PostNapisane: 11 sty 2018, 16:18 
Offline
Moderator

Dołączył(a): 13 lip 2009, 09:25
Posty: 30314
Człowiek bez Bożego Światła w sobie jest ponurą istotą szukającą swego szczęścia na obszarach egoizmu, przysłaniającego mu szersze horyzonty. Jest tylko on i jego świat pełen potrzeb, ambicji, zachłanności, konformizmu, odchyłek, wynaturzeń, bezwzględności. Jego wewnętrzna ciemność i ciemność go otaczająca, izolują go całkowicie od świata duchowego, od potrzeb innych, od natury, od miłości, od mądrości, od moralności, od Prawdy, Dobra i Piękna.
Taki człowiek nie potrafi, nie może i nie powinien brać na siebie odpowiedzialności za los innych ludzi.
Niestety ale takich niepełnosprawnych duchowo, zaciemnionych moralnie ludzi najwięcej jest w polityce i to oni decydują o sprawach których nie rozumieją, o których nie mają bladego pojęcia, poza aspektami prawnymi regulującymi życie społeczne w imię czyichś oczekiwań i czyichś uwarunkowań, ale nie w imię potrzeb i godności człowieka.


Zakończcie eksterminację najsłabszych

Czas najwyższy znieść najgorszy relikt komunizmu, jakim jest okrutne prawo przywalające na uśmiercanie niewinnych. Nadszedł czas , żeby zrobić kolejny krok w stronę ochrony życia – mówiła w Sejmie pełnomocnik Komitetu #ZatrzymajAborcję Kaja Godek. Czy parlamentarzyści staną w obronie najsłabszych?

Podkreśliła, że pod projektem eliminującym z obowiązujących przepisów możliwość zabijania dzieci ze względu na podejrzenie nieprawidłowości lub choroby dziecka zebrano ponad 830 tys. podpisów.

– Świadomi obywatele chcą tu i teraz zakazu zabijania chorych i podejrzewanych o chorobę dzieci. [...] Panowie posłowie, nie pozwólcie, żeby ich poświęcenie poszło na marne – zwróciła się do parlamentarzystów Godek.

– Polska służba zdrowia, zajmująca się kobietą w ciąży i jej dzieckiem, jest obecnie zmuszana do polowania na chore dzieci. Idea badań prenatalnych przez sposób ich wykorzystania została całkowicie wypaczona. Zamiast służyć leczeniu i przygotowaniu rodziców i lekarzy na przyjęcie dziecka i udzielenie mu pomocy, ułatwia selekcjonowanie do eksterminacji – oceniła pełnomocnik komitetu.

Jak dodała, liczba tzw. aborcji eugenicznych stale rośnie. – Doszliśmy już do ponad tysiąca – powiedziała Godek.

Dodała, że „obecna ustawa jest źródłem cierpienia nie tylko dla dzieci, ale i dla matek”. – To one zderzone z niepomyślną diagnozą zaczynają dźwigać ciężar nie tylko radzenia sobie z nową, zaskakującą sytuacją, ale ciężar dehumanizowania ich dzieci przez personel medyczny, ciężar namawiania do zabicia najbliższej im osoby – podkreśliła.

– Czas najwyższy znieść najgorszy relikt komunizmu, jakim jest okrutne prawo, przyzwalające na uśmiercanie niewinnych [...]. Nadszedł czas, żeby zrobić kolejny krok w stronę ochrony życia – podkreśliła Godek.

RP, PAP

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/ ... szych.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL
Nasi przyjaciele: Strony Patriotyczne
Linki pozycjonujące: Fenster aus Polen / Schüco Fenster / Drutex Fenster / Fenster Preise / Haustüren /